Coś pozytywnego na teraz

0
Konrad Białas - Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Inwestorzy na rynkach finansowych wyrażają zadowolenie z informacji, że USA i Chiny planują powrót do rozmów handlowych na początku października. W poprawie sentymentu pomagają też pozytywne doniesienia z Hong Kongu o spełnieniu jednego z kluczowych postulatów protestujących, jak również osłabienie ryzyka bezmownego brexitu pod koniec przyszłego miesiąca.

W ostatnich tygodniach doniesienia sugerowały, że już w tym miesiącu rozpoczną się poważne rozmowy mające załagodzić zaostrzona wojnę celną między Waszyngtonem i Pekinem, by później pojawiały się duże wątpliwości, czy do jakichkolwiek rozmów w ogóle dojdzie. Na takim tle komunikat chińskiego Ministerstwa Handlu o planowanym wyjeździe do Waszyngtonu rynki odbierają jako pozytywny zwrot. Mimo to nie robiłbym sobie dużych nadziei na postępy. Zbyt wiele szkód wyrządziła sierpniowa eskalacja napięć, aby dało się wszystko odwrócić jedna wizytą. Od niedzieli obowiązują nowe cła, które prezydent Trump traktuje jako osobisty sukces, a na Twitterze nie słabnie jego werbalna ofensywa. Jeszcze we wtorek prezydent USA stwierdził, że jeśli wygra wybory, umowa handlowa będzie „dużo surowsza”, a „w międzyczasie chiński łańcuch dostaw rozpadnie się, a firmy, miejsca pracy i pieniądze znikną!” Takie stanowisko nie przekona Chin, że USA mają dobre intencje we wznowieniu negocjacji. Ostatnie miesiące pokazują też, że zdanie Trumpa może ulec zmianie o 180 stopni z dnia na dzień, więc jak można wierzyć w jakiekolwiek deklaracje strony amerykańskie znad stołu negocjacyjnego? USA zależy na ukróceniu dążeń Chin do stania się globalną potęgą, co będzie podsycać konflikt handlowy na długo. Na razie możemy mieć pretekst do poprawy rynkowych nastrojów i chwili optymizmu w ponurych czasach. Ale nic więcej.

Wczoraj premier Wielkiej Brytanii poniósł podwójną porażkę w parlamencie. Opozycja i buntownicy z jego własnej partii przegłosowali ustawę blokującą rządowi możliwość przeprowadzenia bezumownego brexitu 31 października. Izba Gmin nie zgodziła się także na przedterminowe wybory 15 października. W efekcie rząd musi prosić UE o odroczenie daty brexitu o kolejne trzy miesiące, chyba że wcześniej zawrze porozumienie z Brukselą (co jest jednak nieprawdopodobne). Jeśli Izba Lordów zatwierdzi ustawę, bezumowny brexit 31 października stanie się niemożliwy… jako strategia rządu. By faktycznie był wykluczony, konieczna jest jeszcze zgoda UE. Jest oczywistym, że państwom europejskim nie zależy na pogrążeniu Wielkiej Brytanii w chaosie, ale jednocześnie potrzeba solidnego argumentu dla odroczenia daty brexitu. W kwietniu ówczesna premier Theresa May wywalczyła odroczenie z przyrzeczeniem przekonania parlamentu do zaakceptowania umowy rozwodowej. Krytykujący dokument Johnson nie będzie miał tej opcji do dyspozycji i jedyne, co mu zostanie, to wizja odzyskania kontroli nad parlamentem po przedterminowych wyborach, ale już po 31 października. Wielka Brytania ponownie opóźnia rozstrzygnięcie brexitu. Odbicie funta jest wyrazem odsunięcia w czasie najgorszego scenariusza, który jednak wciąż może wystąpić kiedyś w przyszłości.

Czytaj również:  Wchodzimy w finał wyników II kwartału

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.