Liderzy Symfonii i Nefeni o wspólnej strategii, wizji i planach na przyszłość

Synergia, innowacje i wspólna wizja przyszłości – to główne czynniki, które zdecydowały o akwizycji Nefeni przez Grupę Symfonia. Dzięki połączeniu sił Symfonia umacnia swoją pozycję w sektorze administracji publicznej, a Nefeni zyskuje nowe możliwości rozwoju i wsparcie w skalowaniu działań. W jaki sposób współpraca obu firm wpłynie na przyszłość cyfryzacji w Polsce? O tym, co wyróżniło Nefeni i jakie korzyści płyną z tej transakcji, rozmawiamy z przedstawicielami obu spółek – Piotrem Ciskim, prezesem Grupy Symfonia, oraz Sławomirem Hemerlingiem-Kowalczykiem, prezesem Nefeni. W rozmowie ujawniają kulisy swojej współpracy, opowiadają o korzyściach płynących z integracji ich firm, planach na przyszłość i wyzwaniach, jakie stoją przed polskim rynkiem technologii.

Jakie czynniki zdecydowały o akwizycji Nefeni? Co zainteresowało Was w dotychczasowych działaniach tej spółki?

P: Kluczowym czynnikiem była synergia między ofertą Grupy Symfonia a działalnością Nefeni w sektorze administracji publicznej. Nefeni stworzyło innowacyjne narzędzia, które znakomicie odpowiadają na potrzeby tego segmentu rynku. To, co nas szczególnie zainteresowało, to ich doświadczenie we współpracy z samorządami i instytucjami publicznymi oraz rozwój zaawansowanego oprogramowania, takiego jak platforma „Nowoczesny Urząd”. Wspólnie możemy dostarczyć jeszcze bardziej kompleksowe rozwiązania zarówno dla sektora publicznego, jak i MŚP.
S: Dla nas kluczowa była wizja wspólnego rozwoju. Symfonia wnosi ogromną wiedzę i doświadczenie w cyfryzacji MŚP, a Nefeni jest liderem w innowacjach dla administracji publicznej. Połączenie tych dwóch światów pozwoli na tworzenie rozwiązań o jeszcze większym wpływie społecznym i biznesowym.

Jak dokładnie wygląda model współpracy między dwiema spółkami? Czy Nefeni, podobnie jak Cloud Planet i eDokumenty, zostało wchłonięte przez Symfonię?

S: W tej chwili nie mamy w planach pełnej integracji. Zachowujemy niezależność operacyjną.
P: Nie mamy potrzeby zmieniania czegoś, co działa dobrze. Nefeni jest świetnie zarządzana przez Sławka i Tomka, a ja mogę tylko się cieszyć, że firma jest w rękach tak doświadczonych managerów.

Jakie są główne korzyści dla spółki Nefeni oraz innych firm, które zdecydują się na wejście w strukturę Grupy Symfonia?

P: Przynależność do Grupy Symfonia to nie tylko większe możliwości rozwoju i dywersyfikacji oferty, ale również dostęp do unikalnej wiedzy i technologii. Dzięki współpracy z Nefeni mamy szansę na wzmocnienie naszej pozycji w sektorze publicznym, a równocześnie oferujemy firmom, które dołączają do naszej grupy, możliwość współpracy z liderem w cyfryzacji.
S: Nefeni zyskuje dostęp do szerokiej bazy klientów Symfonii oraz technologii, które poszerzają nasze możliwości. Dla innych firm, które zdecydują się na podobny krok, kluczową korzyścią będzie stabilność finansowa, wsparcie eksperckie oraz możliwość skalowania działań na większą skalę.

Jak transakcja wpłynie na długoterminową stabilność finansową firmy?

P: Rozumiemy, że takie zmiany mogą budzić obawy, ale zależy nam na tym, aby każdy pracownik czuł się pewnie i widział korzyści płynące z tego połączenia. Chcemy podkreślić, że  wiedza i zaangażowanie pracowników pozostają kluczowe dla  przyszłości Grupy Symfonia, a połączenie sił ze Nefeni pozwoli nam wszystkim pracować w stabilniejszym i jeszcze bardziej rozwojowym środowisku.
S: Mieliśmy przez chwilę obawy, jak tę akwizycję odbiorą nasi klienci. Reakcje są jednak bardzo pozytywne. Jeśli chodzi o finanse, to z naszej perspektywy połączenie z Symfonią daje nowe możliwości i szanse na wykorzystanie potencjału rozwojowego.

Jakie znaczenie ma akwizycja dla klientów i partnerów Grupy Symfonia?

P: Zintegrowanie sił obu firm otwiera możliwości znaczącego wzmocnienia obecności Symfonii w sektorze publicznym, który już teraz stanowi istotny segment działalności. Dzięki uzupełniającym się produktom oraz wspólnemu celowi, jakim jest wsparcie technologiczne dla sektorów MŚP oraz administracji publicznej, możemy przyczynić się do realnego postępu w cyfryzacji.
Klienci i partnerzy Symfonii odczują same pozytywne zmiany wynikające z połączenia z Nefeni. Dzięki temu połączeniu Symfonia ma dostęp do większej ekspertyzy i technologii, co umożliwi jeszcze lepsze wsparcie i innowacyjne rozwiązania dla naszych klientów i partnerów.
S: Dla Nefeni to szansa na szybszy rozwój. Połączenie obszaru ekspertyzy Nefeni z wiedzą Symfonii o potrzebach MŚP pozwoli bardziej kompleksowo odpowiadać na rosnące potrzeby cyfryzacji w sektorze publicznym.

W jakich działaniach Nefeni pozostaje niezależne? O czym może decydować samodzielnie, a jakie sfery zostały ujednolicone?

P: Nefeni zachowuje autonomię w zakresie zarządzania operacyjnego i realizacji projektów w sektorze publicznym. Natomiast obszary takie jak strategia długoterminowa czy integracja technologiczna są koordynowane wspólnie, aby zapewnić synergię działań.
S: Mamy pełną swobodę w podejmowaniu decyzji dotyczących naszych klientów i projektów, ale w sprawach strategicznych współpracujemy z zespołem Symfonii. To idealny balans między niezależnością a wsparciem dużej organizacji.

Jakie są główne cele Grupy Symfonia w kontekście rozwoju i cyfryzacji rynku w Polsce? Czy macie określone cele liczbowe dotyczące akwizycji firm w 2025 roku?

P: Naszym celem jest dalsze wspieranie cyfryzacji sektora MŚP oraz administracji publicznej w Polsce. Chcemy być liderem technologii, która realnie zmienia sposób działania tych sektorów. Plany na 2025 rok nie wykluczają kolejnych akwizycji, ale kluczowe pozostaje dla nas rozwijanie współpracy z istniejącymi podmiotami i wprowadzanie innowacji na rynek.

Jakie główne wyzwania identyfikujecie, jeśli chodzi o cyfryzację w Polsce? W jaki sposób planujecie je adresować, aby spełniać oczekiwania klientów?

P: Wyzwania dotyczą przede wszystkim trzech obszarów: niedostatecznej infrastruktury cyfrowej w mniejszych miejscowościach, braku wystarczającej edukacji w zakresie korzystania z zaawansowanych narzędzi cyfrowych oraz ograniczeń wynikających z procedur administracyjnych czy prawa, które nie nadążają za rozwojem technologicznym. Poprzez Akademię Symfonii inwestujemy w edukację cyfrową klientów i partnerów, wspierając ich w efektywnym wdrażaniu naszych rozwiązań. Poprzez Fundację Symfonii chcemy z kolei mocniej włączyć w cyfryzację kobiety, wspierając je w nabywaniu i poszerzaniu kompetencji w sferze IT. Ponadto rozwijamy produkty, które są intuicyjne i dostosowane do potrzeb małych i średnich przedsiębiorstw oraz administracji publicznej.
S: Dla Nefeni głównym wyzwaniem jest przyspieszenie tempa cyfryzacji w administracji publicznej. Chcemy, by nasze narzędzia pozwalały na płynne przejście od tradycyjnych procesów do w pełni cyfrowych. Aby to osiągnąć, rozwijamy systemy łatwe do integracji z istniejącymi platformami oraz pomagamy klientom w procesie transformacji.

Jak oceniacie działania Komisji Europejskiej, która wskazuje sektor publiczny oraz przedsiębiorstwa MŚP jako kluczowe obszary dla cyfryzacji gospodarki? W jaki sposób plany polskiego rządu, które przewidują przeznaczenie ponad 100 mld zł na cyfryzację do 2035 roku, wpływają na strategie firm zajmujących się cyfryzacją, w tym na procesy akwizycji i integracji nowych podmiotów? Jakie wyzwania i możliwości dostrzegacie w nadchodzącej dekadzie?

P: Działania Komisji Europejskiej i plany polskiego rządu są niezwykle obiecujące. Wyraźne wskazanie MŚP i sektora publicznego jako priorytetów cyfryzacji zbiega się z naszą strategią rozwoju. Te inwestycje stwarzają ogromne możliwości dla firm takich jak Symfonia, które oferują rozwiązania wspierające efektywną transformację cyfrową. Dostosowujemy nasze działania do pojawiających się programów i funduszy, rozwijając innowacyjne narzędzia, które odpowiadają na nowe potrzeby rynku. Procesy akwizycji pozwalają nam rozwijać działalność poprzez synergię i liczymy, że będzie się to w jak największym stopniu przekładało na sektor publiczny i prywatny.
S: Widzimy w tych działaniach olbrzymi potencjał, ale też konkretne wyzwania – głównie w zakresie szybkości realizacji projektów i ich skali. Plany cyfryzacji do 2035 roku oznaczają zwiększony popyt na zaawansowane systemy informatyczne, takie jak nasze rozwiązania dla administracji publicznej. Współpraca z Symfonią daje nam dostęp do szerszego rynku i większych zasobów, co pozwoli nam skuteczniej uczestniczyć w projektach realizowanych dzięki wsparciu rządowemu i unijnemu.

Jakie są Wasze przewidywania dotyczące przyszłości cyfryzacji w Polsce? W jaki sposób chcecie kształtować tę przyszłość?

P: Przewidujemy, że najbliższa dekada przyniesie gwałtowne przyspieszenie cyfryzacji, szczególnie w sektorze publicznym i MŚP. Wierzymy, że kluczem do sukcesu jest współpraca między sektorem prywatnym a publicznym. Symfonia chce aktywnie uczestniczyć w tej transformacji, oferując rozwiązania, które są nie tylko zaawansowane technologicznie, ale też łatwe do wdrożenia. Naszym celem jest nie tylko reagowanie na potrzeby rynku, ale również ich kształtowanie poprzez innowacje.
S: Przyszłość cyfryzacji w Polsce widzimy jako dynamiczny rozwój z naciskiem na automatyzację, integrację systemów oraz wzrost wykorzystania analityki danych. Nefeni planuje aktywnie przyczyniać się do budowy cyfrowej administracji publicznej, oferując narzędzia, które realnie zmieniają sposób zarządzania jednostkami samorządowymi. Współpracując z Symfonią, chcemy tworzyć rozwiązania, które będą fundamentem cyfrowej transformacji w Polsce.

Raport ESG w TSL: Czy branża transportowa i logistyczna nadąża za zmianami?

Zasady ESG przestają być wyborem, a stają się koniecznością dla firm w branży TSL. Polski Instytut Transportu Drogowego wydał niedawno raport na temat ESG, który dostarcza szczegółowych informacji o stanie rozumienia i przygotowania polskich firm do nowych regulacji. Badania wskazały, że wciąż zmagamy się z luką kompetencyjną i niską świadomością. Dodatkowym problemem są ograniczenia finansowe i technologiczne.

Wyzwania dla branży TSL: Niska świadomość i presja regulacyjna

Badanie przeprowadzone przez GS1 Polska ujawniło, że aż 62% firm z sektora TSL nie zna regulacji związanych z ESG, a 81% nie wie, czym jest cyfrowy paszport produktowy. Jedynie 21% przedsiębiorstw posiada strategię zrównoważonego rozwoju, co podkreśla skalę problemu. — Przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy, że ESG obejmuje aspekty ekologiczne, społeczne i zarządcze, takie jak redukcja emisji gazów cieplarnianych, dbałość o warunki pracy kierowców czy transparentność w zarządzaniu — mówi Marta Szymborska, co-CEO GS1 Polska.

Eksperci z Polskiego Instytutu Transportu Drogowego, w oparciu o wyniki ankiety podkreślają, że Wyniki ankiety wskazują, że jesteśmy w połowie drogi w rozumieniu ESG i na samym początku wdrażania tej metodyki w życie. Szczególnie mikroprzedsiębiorstwa z sektora transportowego nie posiadają odpowiednich zasobów ani narzędzi do wdrażania kompleksowych strategii ESG. PITD wraz z GS1 stworzyli jednak raport, który szeroko omawia temat ESG i stanowi świetne wprowadzenie do ESG dla firm TSL i nie tylko.

Bariery wdrażania ESG

Firmy TSL mierzą się z licznymi przeszkodami. Główne problemy to brak wsparcia edukacyjnego (44%) i kadrowego (24%), ale także wysokie koszty wdrożeń. W badaniach GS1 Polska aż 90% respondentów przyznało, że nie wie, jak zmierzyć ślad węglowy, a 66% nie zna zakresu Europejskich Standardów Sprawozdawczości Zrównoważonego Rozwoju (ESRS). — Dyrektywy ESG nie mają na celu eliminacji mniejszych podmiotów z rynku. Kluczowa jest współpraca dużych firm z MŚp […] Pokazujemy naszym partnerom, że wdrażanie zasad ESG to szansa na rozwój, a nie tylko koszt. Firmy, które podejmą działania, zyskują konkurencyjne przewagi – zaznacza Piotr Lachowicz, ekspert ds. zrównoważonego rozwoju Grupy Raben (PITD).

Kolejną barierą są ograniczenia technologiczne. Wiele firm nie dysponuje nowoczesnymi systemami, takimi jak ERP, WMS czy TMS, które ułatwiają zarządzanie danymi i generowanie raportów ESG. To sprawia, że proces raportowania staje się czasochłonny i kosztowny.

Przykłady zielonych inwestycji w TSL

Mimo licznych barier, niektóre firmy wprowadzają innowacyjne rozwiązania wspierające zrównoważony rozwój. — Ślad węglowy, wodny, podejście do bioróżnorodności czy badanie podwójnej istotności – to trudne tematy, wymagające współpracy. Cieszę się, bo wymiana wiedzy między firmami działa w obszarze ESG bardzo dobrze — zauważa w raporcie PIT D Magdalena Lejman, Head of PR & ESG w Rohlig Suus Logistics.

Colian Logistic

Firma przeprowadziła audyt wewnętrzny, wdrożyła fotowoltaikę, wymieniła oświetlenie na LED, co zmniejszyło zużycie energii o 30%, oraz zoptymalizowała trasy transportowe. — Wdrażamy ESG nie tylko dla compliance, ale by realnie poprawiać wyniki – zarówno w kontekście obniżenia kosztów operacyjnych, jak i zwiększenia efektywności energetycznej naszych procesów — mówi Tomasz Kosik, prezes Colian Logistic..

Grupa Raben

Firma od dekady mierzy ślad węglowy dla całego łańcucha dostaw, inwestuje w transport intermodalny, flotę pojazdów elektrycznych oraz magazyny blisko zeroemisyjne. — Nasze cele dekarbonizacyjne zostały poddane weryfikacji przez inicjatywę SBTi (Science Based Targets), co potwierdza ich zgodność z aktualną wiedzą naukową i zapewnia, że nasze działania są zgodne z wymaganiami Porozumienia Paryskiego — dodaje Piotr Lachowicz z Grupy Raben.

MCG Logistics

Firma inwestuje w pojazdy zasilane BioLNG, testuje biopaliwo HVO100 oraz wprowadza systemy paperless.

Technologie jako fundament raportowania ESG

Zarówno Colian Logistic, jak i Grupa Raben wskazują na kluczową rolę technologii w procesie wdrażania ESG. Systemy ERP, WMS, TMS oraz sztuczna inteligencja umożliwiają:

  • Monitorowanie emisji gazów cieplarnianych,
  • Optymalizację procesów logistycznych,
  • Generowanie precyzyjnych raportów.

— Na początku kluczowe było dla nas zidentyfikowanie źródeł danych – obejmujących zarówno dane operacyjne z telematyki pojazdowej, jak i szczegółowe informacje dotyczące zużycia energii w naszych magazynach. To krok, który każda firma musi przejść, szczególnie jeśli działa w rozproszonej strukturze — dodaje Tomasz Kosik.

Korzyści z wdrażania ESG

Eksperci podkreślają, że zasady ESG to nie tylko wyzwanie, ale również szansa na:

  • Optymalizację kosztów: Inwestycje w technologie i zielone rozwiązania przekładają się na długoterminowe oszczędności.
  • Poprawę wizerunku: Działania proekologiczne zwiększają zaufanie klientów i partnerów biznesowych.
  • Konkurencyjną przewagę: Firmy, które już teraz podejmą działania, zyskają lepszą pozycję na rynku.

Wpływ ESG na łańcuch dostaw

Jak przypomina raport “ESG w TSL. Jesteśmy gotowi?”, regulacje obejmują nie tylko duże firmy, ale także ich mniejszych podwykonawców. Piotr Lachowicz w trakcie debaty PITD promującej raport wspominał, że duże firmy nie dokonają inwestycji za mniejszych partnerów, ale mogą ich wspierać, oferując narzędzia do mierzenia śladu węglowego i dzieląc się wiedzą. — Cele w zakresie redukcji śladu węglowego są ambitne i wymagają inwestycji – niewiele firm może sobie na to pozwolić — dodaje Magdalena Lejman.

Wnioski i rekomendacje

Aby skutecznie wdrożyć ESG w sektorze TSL, polskie firmy muszą podjąć następujące kroki:

  1. Edukacja: Organizacja kampanii informacyjnych i szkoleń dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.
  2. Wsparcie finansowe: Ułatwiony dostęp do grantów i preferencyjnych kredytów na zielone inwestycje.
  3. Inwestycje w technologie: Zakup systemów ERP, BI i narzędzi do obliczania emisji.
  4. Współpraca: Partnerstwo między dużymi firmami a MŚp w celu dzielenia się wiedzą i zasobami.

Długoterminowe podejście do raportowania i wdrażania zasad ESG może stać się kluczowym elementem sukcesu polskich firm TSL, pozwalając im umocnić pozycję na rynku, poprawić reputację i budować lojalność klientów.

— ESG to szansa na rozwój, a nie tylko koszt. Pozwala firmom nie tylko spełniać wymogi prawne, ale również wzmocnić swoją pozycję rynkową poprzez innowacje i poprawę relacji z partnerami biznesowymi — mówi Piotr Lachowicz.

Pobierz raport “ESG w TSL. Jesteśmy gotowi?”

Raport Polskiego Instytutu Transportu Drogowego „ESG w TSL. Czy jesteśmy gotowi?” to kompleksowe opracowanie, które odpowiada na najważniejsze pytania dotyczące wdrażania ESG w sektorze TSL.

Czy MŚP są gotowe na ESG? Czym są CSRD, Taksonomia czy SFDR? Raport szczegółowo omawia standardy ESRS, wymagania dyrektywy CSDDD i konsekwencje braku raportowania. Znajdziesz w nim także praktyczne wskazówki, jak przygotować organizację do raportowania ESG — od analizy otoczenia i łańcucha wartości, przez identyfikację kluczowych oddziaływań, aż po opracowanie strategii ESG i jej wdrożenie.

Raport zawiera również porady dotyczące narzędzi wspierających raportowanie oraz doświadczenia praktyków z branży TSL, którzy już wdrażają zasady zrównoważonego rozwoju.

Sprawdź, jak zrównoważony rozwój może wpłynąć na Twoją firmę.

Pobierz pełny raport tutaj!

Amerykańskie indeksy biją rekordy, polska GPW rozczarowuje – podsumowanie 2024 roku na giełdach

Kończący się rok był kolejnym okresem wzrostów na amerykańskich rynkach giełdowych. Indeks S&P 500 wzrósł o 26 proc., a NASDAQ o 30 proc. Polskie giełdy wypadły znacznie gorzej – WIG zanotował skromny wzrost o 1,5 proc., podczas gdy WIG20 zakończył rok spadkiem o 4 proc.. Na tle tych wyników europejski indeks Stoxx 600 zyskał 6 proc., co ukazuje różnorodność wyników globalnych rynków i wyzwania, z jakimi mierzyli się inwestorzy w 2024 roku.

Rok 2024, podobnie jak poprzedni, okazał się wyjątkowo korzystny dla amerykańskich rynków akcji. Imponujące wyniki indeksów S&P 500 i NASDAQ świadczą o sile amerykańskiej gospodarki oraz dynamicznym rozwoju sektora technologicznego. W Europie, choć Stoxx 600 zanotował wzrost, jego tempo było znacznie wolniejsze niż w USA. Tymczasem polskie indeksy prezentowały się znacznie słabiej – WIG20 zakończył rok na minusie a WIG zanotował nieznaczny wzrost, co odzwierciedla trudności z jakimi cały czas nie może poradzić sobie warszawski parkiet.

Jednym z kluczowych wydarzeń 2024 roku był globalny trend obniżek stóp procentowych. Europejski Bank Centralny zredukował stopy o 1 proc., a Rezerwa Federalna o 0,75 proc. Działania te miały na celu wsparcie gospodarek i przeciwdziałanie recesji. Przyniosło poprawę w sektorach takich jak finansowy, przemysłowy i telekomunikacyjny, które skorzystały na niższych kosztach kapitału. W Polsce decyzje Rady Polityki Pieniężnej były bardziej zachowawcze – na obniżki stóp trzeba będzie poczekać najprawdopodobniej do 2026 roku.

Miniony rok upłynął pod znakiem rewolucji technologicznej. Sztuczna inteligencja (AI) stała się fundamentem rozwoju wielu branż – od IT po przemysł. Inwestycje w AI osiągnęły setki miliardów dolarów, a ich efekty były widoczne na rynkach akcji, gdzie spółki technologiczne dominowały w rankingach najlepszych wyników. AI zmieniała modele biznesowe, przyspieszała automatyzację i zwiększała efektywność przedsiębiorstw.

Końcówka roku przyniosła znaczne umocnienie dolara amerykańskiego, co było skutkiem wyborów prezydenckich w USA oraz deklaracji nowej administracji Donalda Trumpa. Polityka „America First” i zapowiedzi taryf celnych na import z Chin i Europy wywołały wstrząsy na globalnych rynkach. Silny dolar osłabił waluty rynków wschodzących, w tym polskiego złotego, co utrudniło inwestycje poza granicami USA.

Rok 2025 zapowiada się równie interesująco. W Polsce przewiduje się dalszy spadek inflacji, która pod koniec roku może wynieść 3 proc. Inwestycje publiczne, takie jak Centralny Port Komunikacyjny i budowa elektrowni atomowej, mogą stymulować gospodarkę i pozytywnie wpłynąć na polską giełdę. Przejęcie prezydencji w Unii Europejskiej przez Polskę może dodatkowo podkreślić jej znaczenie w regionie.

W USA przewiduje się kontynuację obniżek stóp procentowych przez FED, choć ich tempo może zwolnić. Gospodarka amerykańska ma rosnąć w tempie 2–3 proc., a sektor technologiczny pozostanie liderem wzrostów. Przyjazne regulacje mogą sprzyjać dalszemu rozwojowi rynku kryptowalut.

Rok 2025 niesie także ryzyka. Napięcia geopolityczne, takie jak konflikt na Ukrainie czy rywalizacja USA z Chinami, mogą wpłynąć na globalne rynki. Silny dolar i polityka protekcjonistyczna Stanów Zjednoczonych mogą ograniczyć wzrost na rynkach wschodzących, w tym w Polsce, choć jednocześnie stanowią okazję do dywersyfikacji portfeli inwestycyjnych.

Rok 2024 był kolejnym potwierdzeniem siły amerykańskiej gospodarki i jej rynków finansowych. Inwestorzy skupieni na technologii i AI osiągnęli najlepsze wyniki, podczas gdy tradycyjne sektory, takie jak energetyka, zmagały się z wyzwaniami. Polska giełda, mimo jednego z najwyższych wzrostów gospodarczych w Europie, ponownie nie spełniła oczekiwań inwestorów. Kluczem do sukcesu w 2025 roku będzie zdolność adaptacji do zmieniających się warunków rynkowych i umiejętne śledzenie globalnych trendów.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Fed pod presją polityczną: Jak druga kadencja Trumpa wpłynie na politykę monetarną USA?

Koniec roku przynosi szereg pytań o to, jak będzie wyglądał świat oraz rynki finansowe w 2025 roku? Tym bardziej, że za niecały miesiąc 47-ym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie po raz drugi – Donald J. Trump. Wybór Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych w 2016 roku był momentem przełomowym dla polityki gospodarczej USA. Pierwsza kadencja Trumpa przyniosła szereg niekonwencjonalnych posunięć, w tym otwartą krytykę Rezerwy Federalnej (Fed) i jej przewodniczącego – Jerome’a Powella. W kontekście drugiej kadencji Trumpa pojawiają się obawy, że presja wywierana na niezależność banku centralnego może jeszcze się nasilić. A skoro stabilność polityki monetarnej jest fundamentem dobrze funkcjonującej gospodarki, to wszelkie ingerencje w pracę Fed stanowią poważne zagrożenie.

Fed stanowi kluczową instytucję dbającą o stabilność gospodarki oraz rynków finansowych w Stanach Zjednoczonych. Od czasu tzw. porozumienia z 1951 roku (Treasury-Fed Accord) cieszy się ona względną autonomią względem Białego Domu. Doświadczenia wielu krajów potwierdzają, że gdy bank centralny działa w oderwaniu od bieżącej polityki, jego decyzje są mniej podatne na populizm i lepiej służą długoterminowym celom gospodarczym.

Donald Trump już w trakcie swojej pierwszej kadencji dał wyraźnie do zrozumienia, że ma własne wyobrażenie o tym, jak powinna wyglądać polityka pieniężna. Jego otwarta krytyka Fed – w tym zarzuty wobec Jerome’a Powella o zbyt wolne obniżanie stóp procentowych – była bezprecedensowa w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych. Prezydent rozważał nawet kroki o wątpliwej legalności, takie jak zwolnienie Powella czy degradacja jego stanowiska. Ostatecznie nie zdecydował się na takie ruchy, jednak sam fakt, że o nich publicznie mówił, wywołał niepokój na rynkach i w instytucjach finansowych. W przypadku drugiej kadencji Trumpa istnieje obawa, że wróci on do pomysłów ograniczających niezależność Fed.

Donald Trump, podobnie jak każdy urzędujący prezydent, ma prawo mianować członków Rady Gubernatorów, kiedy w Radzie pojawiają się wolne miejsca. O ile sama procedura nominacji podlega akceptacji Senatu, to jednak prezydent może forsować kandydatury osób podzielających jego wizję gospodarczą, co wpływa na kształt decyzji Fed. Choć kadencja Jerome’a Powella na stanowisku przewodniczącego kończy się dopiero w maju 2026 roku, prezydent ma prawo wybrać nową osobę do pełnienia tej roli po upływie obecnej kadencji. Przy drugiej kadencji Trumpa można zakładać, że powołałby na to stanowisko kogoś bliższego swojej filozofii gospodarczej, zwłaszcza w zakresie wysokości stóp procentowych i tempa ekspansji monetarnej. Jednym z mniej oczywistych, lecz równie istotnych zagrożeń, jest możliwość wcześniejszego “namaszczenia” nowego przewodniczącego jeszcze przed wygaśnięciem kadencji Powella. Taka praktyka mogłaby podważyć autorytet obecnego szefa Fed i wprowadzić chaos decyzyjny, zwłaszcza jeśli opinie „przyszłego” szefa różniłyby się diametralnie od polityki prowadzonej przez Powella.

W sytuacji, gdyby Fed znalazł się pod większą presją polityczną, pojawiają się co najmniej dwa główne zagrożenia. Pierwsze to ryzyko inflacji. Naciski na szybkie obniżanie stóp procentowych, szczególnie w okresach dobrej koniunktury, mogą w długim terminie prowadzić do przegrzania gospodarki, a w efekcie wysokiej inflacji. Zbyt luźna polityka pieniężna potęguje też ryzyko bańki spekulacyjnej na rynkach finansowych. Z kolei jawna ingerencja polityczna w prace banku centralnego może zachwiać zaufaniem inwestorów i obywateli do niezależności tej instytucji. Albowiem Fed, postrzegany jako podporządkowany bieżącej linii politycznej, traci zdolność do skutecznego przeciwdziałania kryzysom i budowania pewności gospodarczej. Najmniej szkodliwym scenariuszem wydaje się sytuacja, w której Donald Trump ponownie formułowałby ostre wypowiedzi pod adresem Fed, ale nie podejmowałby zdecydowanych działań w kierunku ograniczenia jego niezależności. W poprzedniej kadencji groźby wobec Powella pozostawały w sferze retoryki, a Fed – choć pod zmasowaną krytyką – finalnie utrzymał względną autonomię.

Długoterminowo najlepiej służy gospodarce, gdy polityka monetarna pozostaje w gestii technokratów – ekspertów prowadzących niezależne analizy i nieulegających presji politycznych priorytetów. To rozwiązanie jest korzystne zarówno dla samego Fed, jak i administracji prezydenckiej, która może liczyć na przewidywalną i stabilną politykę pieniężną. Co nas czeka w najbliższej przyszłości? Przekonamy się już niedługo.

Autor: Krzysztof Kamiński, Oanda TMS Brokers

Nowy program dopłat do „elektryków” nie dla firm

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przedstawił nowy program dopłat do zakupu, leasingu i wynajmu długoterminowego aut elektrycznych dla osób fizycznych. Nowy program musiał zostać uruchomiony, ponieważ dotychczasowy „Mój elektryk” w zasadzie już nie funkcjonował – NFOŚiGW z dniem 1 września 2024 roku wstrzymał nabór wniosków w ścieżce leasingowej. Autorzy w nowym projekcie pominęli jednak największego odbiorcę nowych samochodów w Polsce – osoby prawne. Swoje uwagi jeszcze na etapie projektowania złożył Związek Dealerów Samochodów, jednak zostały rozpatrzone tylko częściowo.

W nowym programie wsparcie zakupu, leasingu, wynajmu długoterminowego pojazdów zeroemisyjnych kategorii M1 jest finansowane ze środków Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO). Na nowy instrument wsparcia przyznano kwotę 373 750 000 euro (ponad 1,6 mld zł) co jest informacją pozytywną. Dopłat jednak nie będą otrzymywać przedsiębiorstwa, które według powszechnie dostępnych danych rynkowych, dokonują około 70% zakupów nowych pojazdów w Polsce.

Według szacunków branży, w czasie na jaki program dla osób fizycznych został założony, kwota dofinansowania nie będzie miała szansy zostać wydana. Przedstawiciele Związku Dealerów Samochodów mówią otwarcie, że wśród samych tylko osób fizycznych nie ma i nie będzie w tym czasie aż tak dużego popytu na samochody elektryczne.

Obecna sytuacja będzie rodzić nie tylko konsekwencje prawne związane z wydatkowaniem środków KPO, ale również konsekwencje wizerunkowe. Pionierami elektromobilności są w Polsce duże firmy i w pierwszej kolejności to one wyposażają swoje floty w pojazdy elektryczne. W związku z tym brak możliwości uzyskiwania wsparcia przez osoby prawne uznać należy nie tylko za niedopatrzenie, ale wręcz za zaprzeczenie idei całego programu. – komentuje prezes ZDS, Paweł Tuzinek.

Branża wciąż zwraca uwagę na kwestię braku dofinansowań do pojazdów używanych. Rynek używanych „elektryków” cechuje się bardzo ograniczonym popytem ze strony klientów. Stworzenie programu wsparcia dla samochodów używanych pomogłoby go wykreować. Przedstawiciele branży komunikują, że dużo łatwiej jest sprzedać klientowi nowy samochód elektryczny, w sytuacji gdy ma on pewną gwarancję, że cena tego pojazdu nie będzie aż tak drastycznie spadać i będzie miał możliwość dalszej sprzedaży poprzez istnienie programu wparcia dla samochodów używanych.

Bardzo złym rozwiązaniem z poprzedniego programu było wyłączenie pojazdów zarejestrowanych, mimo że były “fizycznie” nowe. Producenci i importerzy żeby pokazywać “sprzedaż” często wymagają od dealerów rejestrowania pojazdów na „siebie” i jest to powszechne zjawisko rynkowe, pula pojazdów w „samorejestracjach” jest bardzo duża. Jednym z niewielu plusów nowego programu jest wprowadzenie możliwości uzyskania dofinansowania na pojazd, który ma do 6 tys. kilometrów przebiegu. To pozwoli na uzyskanie dofinansowań do wcześniej pomijanych pojazdów. – dodaje Rafał Wietoszko ze Związku Dealerów Samochodów.

Został również podniesiony limit ceny pojazdu kwalifikującego się do programu. Maksymalna cena pojazdu kwalifikującego się do dopłaty to 225.000 złotych netto, podczas gdy w dotychczasowym programie była to ta sama kwota ale brutto. To dobre posunięcie, ponieważ przez trzy lata obowiązywania programu „Mój elektryk” liczba dostępnych modeli samochodów w ramach tego limitu uległa istotnemu ograniczeniu. Kwestia ta była poruszana przez dealerów już w 2023 roku. Według posiadanych przez ZDS danych, licząc dla całości rynku, w starym limicie cenowym mieściło się około jednej trzeciej oferty samochodów elektrycznych.

Jak szpitale mogą skutecznie radzić sobie z długami pacjentów?

Szpitale, jako instytucje świadczące kluczowe usługi społeczne, często zmagają się z problemem niezapłaconych należności za leczenie. Nieskuteczna windykacja wpływa negatywnie na płynność finansową placówek, ograniczając możliwość inwestycji w nowoczesny sprzęt czy rozwój infrastruktury. W sektorze medycznym istotne jest wypracowanie procedur, które z jednej strony pozwolą na odzyskiwanie należności, z drugiej zaś zachowają wysokie standardy etyczne w relacjach z pacjentami. Wdrożenie odpowiednich mechanizmów, takich jak systemy przypomnień o płatnościach czy zewnętrzne usługi windykacyjne, może znacznie poprawić sytuację finansową szpitali.

Wyzwania prawne i etyczne w procesie odzyskiwania należności

Proces windykacji w szpitalach wiąże się z koniecznością uwzględnienia przepisów prawnych, a także delikatności sytuacji pacjentów. Nieuregulowane rachunki mogą wynikać z trudnej sytuacji finansowej osób korzystających z opieki medycznej, co wymaga indywidualnego podejścia. Kluczowe jest przestrzeganie regulacji dotyczących ochrony danych osobowych oraz unikanie działań, które mogłyby zostać uznane za presję lub nękanie. Współpraca z wyspecjalizowanymi podmiotami zajmującymi się windykacją pozwala placówkom medycznym skupić się na swojej podstawowej misji, minimalizując ryzyko naruszenia przepisów. Więcej na temat skutecznych metod odzyskiwania należności w sektorze medycznym przeczytasz pod linkiem: windykacja szpitali.

Jak technologie wspierają windykację w szpitalach?

Nowoczesne rozwiązania technologiczne odgrywają coraz większą rolę w zarządzaniu procesami windykacyjnymi. Systemy informatyczne umożliwiają automatyczne generowanie przypomnień o płatnościach, integrację z bazami danych dłużników czy analizę ryzyka. Zastosowanie sztucznej inteligencji pozwala prognozować, które należności są najbardziej zagrożone opóźnieniem, co umożliwia lepsze planowanie działań prewencyjnych. Dzięki takim technologiom szpitale mogą efektywniej zarządzać swoimi finansami, jednocześnie ograniczając liczbę zaległości i skracając czas odzyskiwania środków.

Współpraca z firmami windykacyjnymi jako klucz do sukcesu

Zewnętrzne firmy windykacyjne to coraz częściej wybierane rozwiązanie przez placówki medyczne. Dzięki swojemu doświadczeniu i znajomości przepisów mogą one skutecznie prowadzić procesy odzyskiwania należności. Ich działania obejmują zarówno negocjacje z dłużnikami, jak i wsparcie w postępowaniach sądowych. Co więcej, profesjonalne firmy windykacyjne zapewniają elastyczność w podejściu, dostosowując strategię do specyfiki sektora medycznego. Decyzja o współpracy z takim podmiotem może przynieść wymierne korzyści, poprawiając stabilność finansową szpitali.

Jak budować zaufanie pacjentów mimo działań windykacyjnych?

Proces windykacji w szpitalach może być stresujący zarówno dla pacjentów, jak i dla samej placówki, dlatego budowanie zaufania i transparentności jest kluczowe. Ważne jest, aby pacjenci byli jasno informowani o zasadach płatności już na etapie rejestracji lub przyjęcia do szpitala. Dodatkowo warto zapewnić łatwy dostęp do informacji o możliwościach rozłożenia płatności na raty czy innych form wsparcia. Szpitale powinny unikać agresywnych metod odzyskiwania długów, które mogą negatywnie wpłynąć na ich reputację. Zamiast tego lepszym rozwiązaniem jest stosowanie partnerskiego podejścia, które z jednej strony umożliwia odzyskanie należności, a z drugiej wzmacnia pozytywne relacje z pacjentami. Transparentność i otwartość w komunikacji mogą znacząco zmniejszyć napięcia w procesie windykacji.

Przedsiębiorcy! Nadchodzą zmiany w podatkach od nieruchomości

Od nowego roku przedsiębiorców posiadających nieruchomości czeka mała, niekoniecznie dobra rewolucja. Na początku grudnia prezydent podpisał nowelizację ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Organy podatkowe zyskają teraz narzędzie do skuteczniejszego egzekwowania opłat od nieruchomości. Co więcej, pojawiły się nowe obszary, które temu opodatkowaniu podlegają. W wielu przypadkach firmy będą musiały się liczyć z wyższymi daninami na rzecz fiskusa.

Warto potraktować tę sytuację jako impuls do ponownego przyjrzenia się posiadanym nieruchomościom. Zanim przedsiębiorcy wypełnią deklarację, w pierwszej kolejności powinni upewnić się, że wszystkie ich nieruchomości są zidentyfikowane i zinwentaryzowane, a następnie muszą dokonać ich analizy pod kątem nowych przepisów.

Fiskus będzie się uważnie przyglądał

Nowelizacja przepisów jest efektem problemów ze skutecznym egzekwowaniem podatku od nieruchomości, co podkreślały m.in. raporty Najwyższej Izby Kontroli. Niewątpliwie jest to też sygnał, że fiskus będzie uważnie przyglądał się realizacji nowych przepisów. Pójście na skróty i bezrefleksyjne przepisanie zeszłorocznej deklaracji, może być źródłem wielu problemów. Począwszy od naliczenia odsetek od zaległości podatkowych, skończywszy na uznaniu nierzetelnej deklaracji za przestępstwo skarbowe.

Tylko z pozoru będzie to kolejna, zwykła deklaracja na podatek od nieruchomości.  Aby dostosować się do nowych warunków podatkowych, trzeba będzie ustalić rzeczywisty stan składników majątku, zweryfikować dane ewidencyjne i porównać je ze stanem faktycznym. No i wreszcie zakwalifikować i wycenić obiekty do deklaracji podatkowej wedle aktualnych przepisów.tłumaczy Szymon Mojzesowicz z firmy doradczej Lege Advisors.

Według eksperta, w bardzo wielu przypadkach, w szczególności średnich i dużych zakładów przemysłowych, nie obejdzie się bez wsparcia zewnętrznych firm specjalizujących się w wycenie majątku.

Dużo zmian, wątpliwości i spory pozostaną

Zmian w znowelizowanej ustawie jest dużo. Wiele z nich porządkuje dotychczasowe definicje obiektów. Należy zwrócić szczególną uwagę na załącznik do ustawy, który zawieraj wykaz budowli podlegających opodatkowaniu (nie jest to katalog zamknięty w świetle definicji budowli).

Znajdują się tam zarówno szczegółowo wymienione elementy m.in. oczyszczalni ścieków, jak chociażby stacja dozowania kwasu octowego, i mogące budzić wątpliwości pozycje, jak „wolno stojące trwale związana z gruntem instalacje przemysłowe inne niż wymienione w załączniku”.

Dużo praktycznych wątpliwości będą budzić podlegające opodatkowaniu „budowle stanowiące urządzenia budowlane”, czy też „urządzenia techniczne w częściach budowlanych” oraz „fundamenty pod maszyny techniczne”.  Zgodnie z definicją ustawową, „urządzenie budowlane jest to inne urządzenie techniczne, związane z budynkiem lub budowlą, bezpośrednio zapewniające możliwość ich użytkowania zgodnie z przeznaczeniem”.wyjaśnia Norbert Banaszek z firmy doradczej Lege Advisors.

Według eksperta, aby podlegać podatkowi, powyższe budowle muszą zostać wzniesione w wyniku robót budowlanych. Ale po pierwsze należy pamiętać, że do robót budowlanych należą też prace montażowe. A po drugie, przedmiotem opodatkowania objęte będą również budowle w budynkach (już opodatkowanych wedle powierzchni).

Kwestia opodatkowania „budowli w budynkach” od lat budzi spory, ale jak widać ustawodawca nie zdecydował się wyłączyć tej kategorii budowli z obciążeń fiskalnych. Wygląda zatem, że ryzyko sporów w zakresie opodatkowania często bardzo kosztownych urządzeń technicznych, jak np. transformatory (również w budynkach), nie zostało wyeliminowane.

Czy wystarczy na to czasu?

W związku ze znowelizowaną ustawą każdy przedsiębiorca posiadający nieruchomości musi przeanalizować przepisy, przeprowadzić audyt i przygotować nowe dokumenty. Nie obejdzie się bez szkolenia dotychczasowych pracowników sporządzających deklaracje, a być może zaangażowania nowych. Pytanie, czy wystarczy na to wszystko czasu by w terminie złożyć deklarację?zastanawia się Szymon Mojzesowicz z firmy doradczej Lege Advisors.

Ustawodawca chyba miał świadomość wyzwań, jakie stawia nowelizacja przepisów. U umożliwił więc, pod pewnymi warunkami, wydłużenie terminu na złożenie deklaracji do 31 marca 2025. Warunkiem skorzystania z tego terminu jest złożenie zawiadomienia i zapłata podatku od nieruchomości za pierwsze miesiące 2025 roku w wysokości średniej miesięcznej z 2024 roku. W tym miejscu rodzi się pytanie, czy tego czasu wciąż nie będzie za mało?

Boeing pod presją – tragedia w Korei Południowej

Katastrofa lotu 2216 linii Jeju Air, w której zginęło 179 z 181 osób na pokładzie Boeinga 737-800, rzuciła cień na amerykańskiego producenta samolotów, mimo że model ten uchodzi za sprawdzoną konstrukcję o dobrej historii bezpieczeństwa. Tragedia miała miejsce podczas podejścia do lądowania na lotnisku w Muan, a jej przyczyny są obecnie badane. Władze Jeju Air potwierdziły, że samolot przeszedł standardowe kontrole techniczne przed startem, co podkreśla nieoczekiwany charakter wypadku. Boeing wyraził kondolencje rodzinom ofiar i zadeklarował wsparcie w śledztwie.

Boeing 737-800, wprowadzony na rynek pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku, jest popularnym modelem uznawanym za niezawodny. Jednak każda katastrofa z udziałem samolotów Boeinga wywołuje reakcję inwestorów, co miało wpływ na giełdowe notowania firmy. W piątek akcje Boeinga zakończyły sesję na poziomie 180.72 USD. Firma zanotowała spadek wyceny spółki o 28.22% w bieżącym roku. Z kolei akcje Jeju Air w poniedziałek na koreańskiej giełdzie straciły 8.65%. Wypadek może również wpłynąć na zachowanie akcji Boeinga podczas najbliższych sesji w USA.

Katastrofa wpisuje się w trudny okres dla Boeinga, który od dłuższego czasu zmaga się z poważnymi problemami. Na początku 2024 roku ujawniono defekty drzwi w modelu 737 MAX, co skutkowało ograniczeniami produkcyjnymi nałożonymi przez Federalną Administrację Lotnictwa (FAA). Dodatkowo siedmiotygodniowy strajk mechaników zwiększył koszty operacyjne i zaburzył terminowość dostaw. Firma wciąż odczuwa również skutki katastrof dwóch maszyn 737 MAX w latach 2018–2019, które kosztowały ją miliardy dolarów oraz podkopały zaufanie klientów i rynku. W odpowiedzi na te wyzwania, w sierpniu 2024 roku Boeing wprowadził zmiany w kierownictwie oraz programy poprawy jakości i bezpieczeństwa, jednak niedzielna tragedia może zakłócić te działania.

Katastrofa w Korei Południowej rodzi pytania, czy był to odosobniony incydent, czy też sygnał głębszych problemów systemowych w firmie. Mimo że wypadek nie dotyczył modelu 737 MAX, który wcześniej zmagał się z licznymi kryzysami, odbudowa zaufania do marki pozostaje trudnym zadaniem. Inwestorzy oraz branża lotnicza z uwagą obserwują, jak Boeing poradzi sobie z rosnącą konkurencją ze strony Airbusa oraz utrzymaniem wysokich standardów bezpieczeństwa. Wyniki dochodzenia w sprawie jej przyczyn mogą istotnie wpłynąć na przyszłe działania firmy. Wprowadzone programy poprawy bezpieczeństwa i jakości zostaną teraz poddane szczegółowej ocenie, a przyszłość Boeinga będzie zależała od zdolności do przekonania klientów i inwestorów o niezawodności swoich samolotów.

Autor: Krzysztof Kamiński, Oanda TMS Brokers

Bankowość Prywatna w 2024 r. Sprawdź, jak możesz jeszcze wygodniej zarządzać finansami

Oferty dzisiejszych banków są tak różnorodne, jak wiele jest potrzeb. Dzięki temu bez trudu możesz dopasować odpowiednią dla siebie. Wśród nich znajdziemy opcje dla klientów indywidualnych, micro przedsiębiorstw, ale i dużych korporacji. Jedną z niszy bankowości jest Private Banking, czyli propozycja dla najzamożniejszych klientów. Dowiedz się więcej o nowoczesnej Bankowości Prywatnej.

Współczesna Bankowość Prywatna oferuje możliwości zarządzania finansami online, które są dostosowane do potrzeb najbardziej wymagających klientów. Dzięki bankowości elektronicznej Banku Pekao S.A. klienci z segmentu Private Banking mogą korzystać z nowoczesnych narzędzi online, które sprawiają, że codzienne operacje finansowe stają się nie tylko prostsze, ale także bardziej efektywne. Oferta łączy w sobie dobrze znane klientom indywidualne podejście do finansów, wsparcie w inwestowaniu i oszczędzaniu wraz z nowinkami technologicznymi. Przyglądamy im się z bliska.

Bankowość elektroniczna podstawą nowoczesnego zarządzania finansami

Systemy Banku Pekao S.A. integrują różne kanały obsługi klienta i oferują dostęp do usług finansowych z dowolnego miejsca i o dowolnej porze. Dzięki intuicyjnym rozwiązaniom zarządzanie finansami staje się wygodne, a zaawansowane mechanizmy bezpieczeństwa gwarantują ochronę danych użytkownika.

Platformy takie jak aplikacja mobilna PeoPay oraz serwis Pekao24 pozwalają na pełną kontrolę nad finansami. Klienci mogą z nich korzystać, tak jak lubią – na urządzeniach mobilnych i stacjonarnych, co daje im możliwość wykonywania najważniejszych operacji finansowych.

Nowoczesne rozwiązania dla klientów Bankowości Prywatnej

Bankowość elektroniczna to nie tylko wygoda, ale przede wszystkim możliwość dostosowania usług do indywidualnych potrzeb. To rozwiązanie dla klientów, którzy cenią sobie czas i niezależność w zarządzaniu finansami.

System Pekao24 to między innymi:

  • Zarządzanie kontem i oszczędnościami online.
  • Szybkie przelewy, opłaty rachunków i doładowania telefonów.
  • Możliwość realizacji przelewów, opłacania rachunków oraz korzystania z usługi Qlips.
  • Możliwość inwestowania i wymiany walut w Kantorze Pekao24.
  • Składanie wniosków urzędowych bez wychodzenia z domu.

Do jednych z najbardziej praktycznych funkcji aplikacji mobilnej PeoPay zaliczyć możemy:

  • Możliwość personalizacji i dostosowania aplikację do własnych preferencji.
  • Obsługę kont osobistych i firmowych.
  • Personalizację funkcji np. widżety do szybkiego sprawdzania salda.
  • Szerokie możliwości płatności mobilnych – Apple Pay, Google Pay, Garmin Pay czy BLIK.
  • Możliwość zakupu obligacji Skarbu Państwa, wymianę walut i śledzenie notowań giełdowych.

Dla klientów prowadzących transakcje w różnych walutach bankowość elektroniczna Banku Pekao S.A. oferuje Kantor Walutowy Pekao24. Funkcja w aplikacji PeoPay jest praktycznym rozwiązaniem dla osób, które często podróżują oraz inwestorów, którzy działają na rynkach międzynarodowych. Zapewnia ona:

  • Dostęp do bieżących kursów oraz analiza trendów na przestrzeni godzin, dni i miesięcy.
  • Możliwość natychmiastowej wymiany między rachunkami walutowymi.
  • Możliwość otwarcia konta w 12 walutach bezpośrednio z poziomu aplikacji.

Bankowość Prywatna w Banku Pekao S.A. to bezpieczeństwo i niezawodność

Jak wiadomo bezpieczeństwo finansów to jeden z podstawowych oczekiwań klientów. Bank Pekao S.A. stosuje zaawansowane technologie zabezpieczeń, w tym biometryczną autoryzację czy wielopoziomowe mechanizmy ochrony danych, zapewniają najwyższy poziom bezpieczeństwa podczas korzystania z Bankowości Elektronicznej. System jest stale aktualizowany, aby odpowiadać na najnowsze wyzwania związane z ochroną informacji. Dzięki temu użytkownicy mogą mieć pewność, że ich finanse są w pełni chronione.

Dlaczego warto wybrać Bankowość Prywatną w Banku Pekao S.A.?

Bankowość Prywatna to połączenie zaawansowanych technologii z indywidualnym podejściem do klienta. Bank Pekao S.A. oferuje unikalne rozwiązania, które pozwalają zarządzać finansami w sposób komfortowy, a jednocześnie zapewniają dostęp do ekskluzywnych usług. Inwestycje, wymiana walut, zarządzanie oszczędnościami i operacje międzynarodowe są teraz na wyciągnięcie ręki, dzięki nowoczesnym platformom cyfrowym.

Umocnienie USD przed świętami

Świąteczny tydzień to specyficzny czas, także dla rynków. Poniedziałek spędzamy jeszcze w pełnym składzie, jednak kolejne dni to wiele skróconych lub zupełnie odwołanych sesji. Dziś dolar pozostaje silny, czego zupełnie nie można powiedzieć o złotym. Wśród niewielu istotnych publikacji pojawiły się dane PKB z Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.

EUR/USD wraca poniżej 1,04 USD

Piątkowe dane inflacyjne z USA osłabiły dolara, dając chwilowe wytchnienie unijnej walucie na wykresie EUR/USD. Niższy od spodziewanego wzrost amerykańskiej dynamiki cen (2,4% r/r, prognoza 2,5% r/r) w połączeniu z narastającym ryzykiem paraliżu agencji rządowych (brak porozumienia w sprawie budżetu) doprowadziły do piątkowego podbicia notowań głównej pary walutowej świata z 1,035 USD do 1,045 USD.

Dziś o poranku część piątkowego ruchu została wymazana, co wiąże się m.in. z przyjęciem w Kongresie prowizorium budżetowego, przedłużające obecny budżet do marca 2024. Uniknięcie tzw. shutdownu przełożyło się na umocnienie dolara, które o godzinie 13:00 sprowadziło kurs EUR/USD poniżej 1,04 USD. Aprecjacji dolara sprzyja również obwieszczone ostatnio jastrzębie podejście FED do polityki monetarnej USA w 2025 roku.

PLN pod wpływem EUR/USD

Jedyną publikacją z polskiej gospodarki był dziś oczekiwany wzrost bezrobocia z 4,9% do 5%. Zmiana zgodna z prognozą nie miała znacznego wpływu na notowania krajowej waluty. Dodatkowo brak istotnych publikacji w kalendarzu makroekonomicznym powoduje, że PLN,  podobnie jak większość walut lokalnych z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, ulega czynnikom zewnętrznym. W tym układzie umocnienie dolara nie sprzyja złotemu, który jest ujemnie skorelowany z USD. Krajowa waluta osłabia się dziś do głównych walut. Kurs EUR/PLN o godzinie 14:00 pokonuje poziom 4,27 PLN, natomiast na USD/PLN znajdujemy się już powyżej 4,11 PLN.

Dane PKB

Wśród lichego kalendarza makro otrzymaliśmy finalne dane o PKB z Wielkiej Brytanii oraz Hiszpanii. Iberyjczycy odnotowali wzrost gospodarczy na poziomie 3,3% r/r (prognoza 3,4%). Dla porównania, ostatni odczyt z Francji to 1,2% r/r, a z Niemiec -0,3% r/r, co po raz kolejny stawia w dobrym świetle Hiszpanów. Z kolei publikacje z Wysp nie są aż tak zadowalające. Wielka Brytania, której pod względem wielkości gospodarki bliżej do Niemiec czy Francji, wypadła gorzej od Hiszpanii. W ujęciu kwartalnym odnotowano brak zmian (0% k/k), natomiast 0,9% r/r oznacza, że nie „dowieziono” konsensusu mówiącego o 1% wzroście.

Autor: Dawid Górny, analityk walutowy Walutomat.pl

Rok 2024 na rynku mieszkaniowym: Rekordowa podaż, stabilne ceny i prognozy na 2025

Mijający rok przyniósł potężny wzrost aktywności inwestycyjnej firm deweloperskich, czego efektem jest duża, a w niektórych metropoliach wręcz rekordowa oferta mieszkań. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, jak to miało wpływ na ich ceny, a w konsekwencji – dostępność. A czego mogą się spodziewać ci, którzy dopiero przymierzają się do zakupu mieszkania za kredyt?

Podsumowanie 2024 roku na rynku mieszkaniowym

Mijający rok po raz kolejny pokazał, jak silna jest zależność między rynkiem kredytów hipotecznych oraz rynkami mieszkaniowymi miast, w których popyt na mieszkania jest największy – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu  RynekPierwotny.pl.

Pierwszy kwartał był pracowity zarówno dla banków jak i dla firm deweloperskich. Jedne i drugie zawierały bowiem w tym czasie umowy z beneficjentami programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, który wygasł z końcem ubiegłego roku. Jednak w kolejnych miesiącach zaczęły pustoszeć placówki banków i biura sprzedaży deweloperów w siedmiu największych miastach.

Nie można jednak powiedzieć, że rok 2024  był nieudany dla  banków i deweloperów. Te pierwsze udzielą prawdopodobnie aż o jedną czwartą więcej kredytów mieszkaniowych niż rok temu i o ponad 50% więcej niż w covidowym roku 2022. Z kolei dla deweloperów 2024 r. będzie gorszy pod względem sprzedażowym od ubiegłego roku. Należy jednak odnotować, że po 11 miesiącach na plusie jest Łódź, gdzie deweloperzy zawarli ok. 4,9 tys. umów deweloperskich. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (GZM) sprzedaż mieszkań jest zaś bliska rekordowej z 2023 r., kiedy funkcjonował dopalacz w postaci „Bezpiecznego Kredytu 2%”. O stagnacji sprzedażowej nie ma też raczej mowy w przypadku Poznania.

Co łączy te trzy metropolie? Otóż mieszkania są tam najtańsze w przeliczeniu na metr kwadratowy. Tam, gdzie są najdroższe, tąpniecie może być duże. W Krakowie może to być najgorszy rok w ostatnich sześciu latach. W Warszawie i Wrocławiu gorszy był jedynie rok 2022, kiedy na rynku kredytowym panowała zapaść. To pokazuje, że dla nabywców kredytowych mieszkania są już za drogie, a skurczył się popyt ze strony klientów, których stać na płacenie bajońskich sum – komentuje ekspert portalu  RynekPierwotny.pl.

Deweloperzy prawdopodobnie wyciągnęli wnioski, bo w ostatnich trzech miesiącach w Warszawie średnia cena metra kwadratowego spadła o 1%, a w Krakowie praktycznie nie drgnęła, ponieważ firmy deweloperskie wprowadzały na rynek stosunkowo tanie mieszkania. Z ciekawą sytuacją mieliśmy do czynienia w maju, który przyniósł duży wzrost podaży mieszkań z segmentu popularnego w Warszawie, Łodzi, Poznaniu i GZM, a w efekcie zwiększenie liczby zawartych umów deweloperskich.Wyk.1 - Podsumowanie roku 2024 i prognoza na rok 2025-ceny

Warto pamiętać jednak, że w skali miesiąca średnia cena metra kwadratowego może wzrosnąć lub spaść w zależności od tego, czy na rynek trafi pula drogich czy stosunkowo tanich – jak na dany rynek – lokali. Na przykład w Trójmieście średnia cena metra kwadratowego poszybowała w górę w listopadzie aż o 4%, przekraczając pułap 16 tys. zł. Trójmiejscy deweloperzy wprowadzili bowiem do sprzedaży dużą pulę bardzo drogich mieszkań (średnio po 21,2 tys. zł/m kw.). I to właśnie one tak wywindowały średnią cenę metra kwadratowego wszystkich mieszkań. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w GZM, a ściślej w Katowicach.

Co ważne, wzrosła w tym roku aktywność inwestycyjna deweloperów. Przypuszczalnie dlatego, że gospodarka trzyma się mocno, a na horyzoncie są spadki stóp procentowych. W Poznaniu, Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, Łodzi i Trójmieście jeszcze nigdy deweloperzy nie wprowadzili do sprzedaży tak dużo mieszkań jak w tym roku.

W dodatku we wszystkich metropoliach deweloperzy wprowadzali w tym roku na rynek więcej mieszkań niż sprzedawali. W efekcie bardzo duża, a w niektórych metropoliach wręcz rekordowa jest oferta mieszkań.Wyk.2 - Podsumowanie roku 2024 i prognoza na rok 2025-oferta

W stolicy w ofercie było pod koniec listopada ponad 15,8 tys. lokali. Coraz bliżej jest więc do rekordowego wyniku z maja 2019 r., gdy warszawscy deweloperzy oferowali tylko o 400 więcej. Bliska rekordów jest także oferta deweloperów w Krakowie (ponad 8,6 tys.), Wrocławiu (ponad 8,9 tys.) i Trójmieście (blisko 7,1 tys.). Ponadto jeszcze nigdy nie oferowali oni tak wielu mieszkań w Łodzi (ponad 9,5 tys.), Poznaniu (blisko 7,8 tys.) i w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (niemal 9,6 tys.).

Niestety, choć wybór mieszkań jest większy niż rok temu, to tych najtańszych jest na rynku mniej. Na przykład w Warszawie pod koniec ubiegłego roku w ofercie deweloperów było 317 mieszkań z ujawnioną ceną poniżej 10 tys. zł za metr kwadratowy. Pod  koniec listopada było tylko ok. 100 takich lokali. W ofercie krakowskich deweloperów takich nieruchomości zostało niespełna 40 (rok temu było ich ok. 80). W Łodzi ich liczba skurczyła się w tym roku z blisko 3,2 tys. do nieco ponad 2,2 tys., a we Wrocławiu – z ok. 530 do 240. Wśród metropolii wyjątkiem jest Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, gdzie 11 miesięcy temu blisko 2,8 tys. nowych mieszkań kosztowało mniej niż 10 tys. zł za metr kwadratowy, a obecnie jest ich ok. 3,3 tys.

Cieszyć może jednak to, że wzrost średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów został wyhamowany. Jednak w porównaniu z końcówką ubiegłego roku podwyżki są wciąż duże.  W wyścigu o miano tegorocznego lidera podwyżek prowadzi Wrocław, gdzie od początku roku średnia cena metra kwadratowego wzrosła aż o 12%. Łódź z podwyżką 10% zajmuje drugie miejsce, a na najniższym stopniu podium są ex aequo Poznań  i Trójmiasto. Podwyżka w tych metropoliach wyniosła 8%. Z kolei w Krakowie i GZM średnia poszła w górę o 6%. Najmniej, bo tylko o 5% podrożały w tym roku nowe mieszkania w Warszawie.Wyk. 3 - Podsumowanie roku 2024 i prognoza na rok 2025-cenyR

Prognozy na 2025 rok

Tymczasem w 2025 r. wkroczymy z decyzją rządu o zaniechaniu prac nad programem „Kredyt mieszkaniowy #naStart” i mglistą zapowiedzią innego. Teraz zaczną się więc spekulacje dotyczące nowej formy wsparcia kupujących mieszkania. Jak zareagują na to deweloperzy, a przede wszystkim ich potencjalni klienci?

–  Oferta nowych mieszkań w największych metropoliach jest już tak duża, że prawdopodobnie część firm deweloperskich wyhamuje podaż. Oczywiście nie grozi nam powtórka z 2022 r. i pierwszej połowy 2023 r., gdy deweloperzy wstrzymywali inwestycje w obawie przed recesją gospodarczą, a w efekcie wzrostem bezrobocia i spadkiem wynagrodzeń. Obecnie nic nie wskazuje na taki czarny scenariusz. Wręcz przeciwnie inwestycje dofinansowane przez Unię Europejską m.in. w ramach Krajowego Planu Odbudowy mogą dać impuls rozwojowy naszej gospodarce – ocenia Marek Wielgo.

W sytuacji, gdy rząd przeforsuje jakiś program wspierający kredytobiorców, to prawdopodobnie skorzystają z niego nieliczni. Niestety, nie zanosi się, że już w przyszłym roku radykalnie poprawi się dostępność kredytów mieszkaniowych udzielanych przez banki na warunkach rynkowych. Wprawdzie prawdopodobnie zostanie zapoczątkowany proces obniżania stóp procentowych NBP. Będzie on najprawdopodobniej jednak przebiegał dużo wolniej, niż proces ich podwyższania w 2022 r. Na wyraźne ożywienie rynku kredytów mieszkaniowych poczekamy więc do roku 2026, a być może nawet o rok dłużej.

Mimo to nie można wykluczyć umiarkowanego wzrostu popytu na mieszkania, o ile deweloperzy dostosują ceny oferowanych mieszkań do skromnych możliwości kupujących za kredyt. Wielu z nich spędzają sen z powiek rosnące koszty utrzymania, m.in. z powodu cen energii, które pochłaniają coraz większą cześć budżetu domowego – przyznaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Według niego nawet w największych miastach możliwa jest w przyszłym roku stabilizacja, a nawet niewielki spadek średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań. Stałoby się tak jednak tylko wtedy, gdyby deweloperzy zwiększali podaż mieszkań na kieszeń przeciętnego kredytobiorcy. Końcówka tego roku pokazała, że ten scenariusz jest prawdopodobny, czego przykładem są Warszawa Kraków, Łódź i Poznań.

Niestety, możliwy jest też niekorzystny z punktu widzenia potencjalnych nabywców mieszkań scenariusz – wzrost podaży, ale głównie drogich lokali budowanych z myślą o zamożnych klientach. A wtedy średnia cena metra kwadratowego znów poszybowałaby w górę. Z taką sytuacją mieliśmy ostatnio do czynienia w Trójmieście. Ponadto istnieje ryzyko kumulacji inwestycji infrastrukturalnych w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Mogłoby to skutkować wzrostem cen wielu materiałów budowlanych i kosztów robocizny.

Autor:  RynekPierwotny.pl

Rynek najmu mieszkań – analiza cen, popytu i podaży

Ostatnie miesiące roku to zazwyczaj okres sezonowego spowolnienia na rynku najmu. W listopadzie mogliśmy obserwować podobną tendencję. Na koniec miesiąca liczba aktywnych ofert najmu była o 4% niższa względem października, a wynajmujący dodali o 19% mniej ogłoszeń niż miesiąc wcześniej. Choć popyt nieco osłabł, to ceny w ujęciu ogólnopolskim wzrosły o ok. 2%. Nie ma w tym jednak nic zaskakującego – cały 2024 rok upłynął na rynku najmu pod znakiem stabilizacji, ale i ciągłego ruchu.

Ostatni kwartał roku w sektorze najmu zazwyczaj nie przynosi większych zaskoczeń. Po wakacyjnym szczycie aktywność ze strony potencjalnych najemców spada, aby ponownie wzrosnąć po Nowym Roku. Dane Otodom wskazują, że już od października br. zainteresowanie mieszkaniami na wynajem obniżało się, a wynajmujący dodawali mniej ogłoszeń. Podobnej tendencji możemy spodziewać się także w grudniu.

Niższa baza ofert na wynajem i niższe zainteresowanie najemców

Według danych Otodom na koniec listopada w miastach wojewódzkich dostępnych było 22,9 tys. aktywnych ofert najmu, czyli o 4% mniej niż na koniec października. W tym czasie wynajmujący dodali ponad 15 tys. nowych ogłoszeń, co przekłada się na 19-procentowy spadek m/m. Z kolei liczba zamkniętych ofert wyniosła 20 tys.

Chociaż sytuacja na lokalnych rynkach często nieco się różni, to w listopadzie była zbliżona – w 12 na 16 miast wojewódzkich odnotowano zmniejszenie puli mieszkań na wynajem. 27% spadek widoczny był w Olsztynie, a w Zielonej Górze odnotowano -17%. Na większych rynkach takich jak Trójmiasto, Warszawa i Kraków liczba ogłoszeń spadła o 8%. Natomiast poszukujący mieszkań na wynajem w Bydgoszczy, Kielcach i Rzeszowie mogli liczyć na szerszy wybór niż w październiku o odpowiednio 11%, 8% i 7%.

W listopadzie widoczne było także osłabienie zainteresowania ze strony potencjalnych najemców – liczba wyszukiwań zmalała o 7% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Po raz kolejny największym powodzeniem wśród poszukujących cieszyły się mieszkania dwupokojowe, które stanowiły ponad połowę wszystkich wyszukiwań w serwisie Otodom. Drugą pozycję zajęły lokale trzypokojowe, na które przypadało 32% zapytań. Dla porównania, w sierpniu tego roku, będącym okresem największej aktywności na rynku najmu, odsetek potencjalnych najemców poszukującym trzypokojowych mieszkań wynosił 27%.

Wysoki poziom stóp procentowych oraz brak jasności co do przyszłości następcy programu BK 2% powodują, że wiele osób odkłada decyzję o zakupie mieszkania i pozostaje na rynku najmu. To może wyjaśniać rosnące zainteresowanie wynajmem lokali z większą liczbą pokoi, które zapewniają wygodne warunki zarówno dla niewielkich rodzin, jak i par pracujących w modelu hybrydowym. Warto jednak zwrócić uwagę, że odsetek wyszukiwań największych mieszkań, tj. z czterema lub pięcioma pokojami, utrzymuje się na niskim poziomie ok. 1% – najprawdopodobniej za sprawą stosunkowo wysokich kosztów – zaznacza Milena Chełchowska, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

Najdrożej w Warszawie, najtaniej w Kielcach

Poszukujący mieszkań na wynajem w listopadzie musieli się liczyć ze średnim kosztem na poziomie ok. 3,7 tys. zł, czyli o 1,7% wyższym niż w październiku i ponad 2% wyższym niż rok wcześniej. Liderem pod względem stawek czynszów pozostała Warszawa, gdzie najemcom przyjdzie zapłacić średnio ponad 5,1 tys. zł. W gronie pozostałych najdroższych miast ze średnimi cenami w przedziale 3,1-3,3 tys. zł znalazły się Wrocław, Trójmiasto i Kraków. A gdzie jest najtaniej? Najniższe średnie stawki za wynajem oferują Kielce (ok. 2 tys. zł). Mieszkania za średnio ok. 2-2,1 tys. zł można znaleźć także w Bydgoszczy i Białymstoku.

Podsumowanie listopada i 2024 r. na rynku najmu

Co ciekawe, w większości miast wzrost kosztów wynajmu w ujęciu rocznym nie przekroczył 6%. Wyjątkiem jest jednak Zielona Góra, w której najemcy muszą się liczyć z cenami aż o 20% wyższymi niż rok wcześniej. Z czego to wynika? W stolicy woj. lubuskiego widoczny jest spory spadek podaży, który pociąga za sobą wzrost cen.

2024 rok: stabilnie nie znaczy monotonnie

2024 rok na rynku najmu charakteryzował się przewidywalnym cyklem funkcjonowania. Popyt, podaż oraz ceny utrzymywały się na stabilnym poziomie. Nie oznacza to jednak braku zmian. Jak podkreślają eksperci najem i rynek sprzedaży mieszkań to system naczyń połączonych, a w tym drugim sektorze w bieżącym roku działo się naprawdę wiele. Utrudniony dostęp do kredytów hipotecznych i wysokie ceny zakupu własnego M przekierowały część potencjalnych nabywców na rynek najmu, który często wciąż bywa traktowany jako „przystanek” na drodze do własnego M.

Sytuacja w sektorze mieszkaniowym w 2024 roku dla wielu osób oznaczała, że najem jako „przystanek” na drodze do nabycia własnego lokum może być nieco dłuższy. A to wpłynęło na zmianę preferencji najemców. Coraz częściej poszukują mieszkań nie tylko z większą liczbą pokoi, ale także coraz lepiej wyposażonych w udogodnienia takie jak klimatyzacja, winda, balkon czy ogród. W obliczu niepewności związanej z możliwościami zakupu mieszkania, wybierają lokale, które zapewnią im komfortowe funkcjonowania także w dłuższej perspektywie czasowej – zaznacza Milena Chełchowska, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

Co ciekawe w ciągu 2024 roku widoczna była także zmiana w typie oferowanych mieszkań na wynajem – coraz częściej były to lokale w nowym budownictwie, a coraz rzadziej w budynkach z lat 2010-2021. Jednak na rynek najmu wciąż trafia duży odsetek najmniejszych mieszkań, czyli kawalerek, które nie są już tak bardzo pożądane przez najemców.

Explitia – innowacyjna firma, której rozwiązania mogą zmienić oblicze Twojego zakładu produkcyjnego już dziś

W dobie czwartej rewolucji przemysłowej przedsiębiorstwa poszukują sprawdzonych partnerów, którzy pomogą im przejść przez proces cyfrowej transformacji. Firma explitia oferuje kompleksowe rozwiązania technologiczne, które pozwalają przedsiębiorstwom nie tylko nadążyć za zmieniającym się rynkiem, ale także wyprzedzić konkurencję. Zobacz, jak możesz wykorzystać jej doświadczenie!

Dołącz do rewolucji przemysłowej

Wszystko zaczęło się w XVIII wieku, gdy James Watt udoskonalił maszynę parową. Ten wynalazek zrewolucjonizował wiele sektorów przemysłu. Nagle pojedyncza maszyna mogła wykonywać pracę dziesiątek robotników. Ale oczywiście był to dopiero początek wielkich zmian.

Cztery wieki później jesteśmy świadkami czwartej rewolucji przemysłowej. To era inteligentnych fabryk, gdzie maszyny komunikują się ze sobą i z systemami informatycznymi. Internet Rzeczy (IoT) łączy urządzenia w sieć, a sztuczna inteligencja analizuje ogromne pakiety danych w ułamku sekundy. Najlepsi już teraz korzystają z możliwości, jakie oferuje Przemysł 4.0. Warto dołączyć do tego grona!

Kompleksowa transformacja w Twoim przedsiębiorstwie

Dziś za olbrzymi wzrost potencjału przemysłowego odpowiadają zaawansowane systemy informatyczne, które w połączeniu z urządzeniami są w stanie zapewnić idealny przepływ danych i efekt synergii. Aby było to możliwe, potrzebujesz jednak doświadczonego partnera. Przykładem może firma explitia, której działania wyróżniają się holistycznym podejściem do modernizacji i digitalizacji przedsiębiorstw produkcyjnych.

Zespół explitia dostarcza nowoczesne rozwiązania technologiczne oraz wspiera klientów na każdym etapie transformacji cyfrowej. Skuteczna implementacja nowych technologii wymaga dogłębnego zrozumienia procesów biznesowych i indywidualnego podejścia do potrzeb każdego przedsiębiorstwa.

Portal Produkcyjny, czyli lepsze zarządzanie produkcją

Firma explitia oferuje zaawansowane rozwiązanie klasy MES – Portal Produkcyjny. To modułowa platforma pozwalająca na elastyczny dobór funkcjonalności zgodnie z potrzebami przedsiębiorstwa wytwórczego.

System obejmuje m.in. moduły do zbierania i wizualizacji danych, planowania i harmonogramowania produkcji, dystrybucji zleceń, instrukcji operatorskich, automatycznego raportowania, statystycznej kontroli procesów czy traceability. Portal Produkcyjny umożliwia m.in. zapewnienie identyfikowalności wyrobu, automatyczne księgowanie produkcji, optymalne planowanie, monitoring efektywności w czasie rzeczywistym oraz kompleksowe raportowanie.

Wdrożenie systemu przekłada się na wymierne korzyści: eliminację błędów w dokumentacji, lepsze gospodarowanie zasobami ludzkimi, stałą kontrolę procesów, niższe koszty operacyjne oraz zwiększenie produktywności. Dzięki automatycznemu zbieraniu danych i ich analizie przedsiębiorstwa mogą szybciej reagować na zmiany i optymalizować procesy produkcyjne.

Zadbaj o procesy w swojej firmie

Istotnym wyzwaniem stojącym przed wieloma przedsiębiorstwami produkcyjnymi jest zapewnienie odpowiedniego zarządzania komunikacją między magazynem a linią produkcyjną. Platforma Logistyczna to rozbudowany system opracowany przez explitia, który wspiera sposób organizacji przepływu materiałów pomiędzy magazynem zakładowym a halą produkcyjną.

W ramach platformy dostępne są narzędzia do zarządzania buforami produkcyjnymi oraz optymalizacji transportu materiałów między magazynem a linią produkcyjną. Dzięki funkcji projektowania rozmieszczenia towarów i elastycznemu edytorowi graficznemu system pozwala na precyzyjne odwzorowanie rzeczywistej przestrzeni magazynowej z uwzględnieniem różnych poziomów składowania.

Wśród kluczowych możliwości Platformy Logistycznej znajdują się:

  • stała ewidencja stanów magazynowych,

  • automatyczne wyliczanie zapotrzebowania materiałowego na podstawie bieżącej produkcji (just in time) oraz tworzenie optymalnych tras transportowych,

  • łatwy dostęp z dowolnego urządzenia dzięki wykorzystaniu technologii webowej,

  • integracja z systemami ERP, MES i WMS.

Skalowalność platformy pozwala na wdrożenie zarówno pojedynczych modułów, jak i kompleksowego rozwiązania. Sprawdzi się więc w różnych branżach: od automotive po przemysł spożywczy.

Jak korzystać z kalkulatora B2B w firmie? Oto krótki poradnik krok po kroku

Optymalizacja podatków i składek ZUS to wyzwanie, przed którym staje każdy przedsiębiorca. Na szczęście istnieje narzędzie, które ułatwia to zadanie – kalkulator B2B. Dzięki niemu można obliczyć wyniki finansowe w kilka minut. Z tego artykułu dowiesz się, jak obsługiwać narzędzie i wykorzystać je, aby podejmować świadome decyzje dotyczące finansów firmy.

Miesięczne przychody

Kalkulator B2B netto to przydatne narzędzie do obliczania miesięcznego i rocznego wyniku netto przedsiębiorcy. W pierwszym kroku wymaga wprowadzenia miesięcznych przychodów, czyli kwoty netto ze sprzedaży po odliczeniu należności. Warto przy tym pamiętać, że suma przychodów nie zależy od tego, czy środki wpłynęły na konto. W tym wypadku liczy się wartość wskazana w dokumentach księgowych.

Jeśli dopiero planujesz założenie firmy, możesz wpisać wartość szacunkową. To pozwoli kalkulatorowi obliczyć przewidywane podatki i składki w przyszłej działalności gospodarczej.

Miesięczne koszty firmowe

W drugim etapie (w przypadku rozliczeń na zasadach skali podatkowej lub podatku liniowego) należy uwzględnić koszty uzyskania przychodów. Warto pamiętać, że do tej kategorii zaliczamy wszelkie wydatki poniesione w celu osiągnięcia przychodu. Mogą to być między innymi:

  • opłaty za księgowość,
  • koszt wynajmu biura,
  • opłaty za paliwo,
  • wynagrodzenia pracowników,
  • koszt zakupu sprzętu czy opłaty za usługi telekomunikacyjne.

Wielu przedsiębiorców do kosztów zalicza także opłaty eksploatacyjne czy lunch biznesowy. Zasadniczo w tej kategorii mieszczą się wszelkie wydatki, które służą osiągnięciu dochodu będącego podstawą do obliczenia podatku dochodowego. Warto pamiętać, że w przypadku ryczałtu koszty te nie są brane pod uwagę.

Forma opodatkowania

Zastanawiasz się, jaką formę opodatkowania wybrać na B2B? Kalkulator wynagrodzeń pomoże Ci podjąć decyzję. W Polsce funkcjonują trzy podstawowe formy opodatkowania:

  • Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych – stworzony z myślą o przedsiębiorcach, którzy nie ponoszą wysokich wydatków związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą.
  • Podatek liniowy (19%) – szczególnie opłacalny przy wyższych dochodach i dużych kosztach.
  • Skala podatkowa (12% i 32%) – korzystna przy niskich dochodach i w przypadku przedsiębiorców chcących korzyst z ulg, np. rozliczeń wspólnie z małżonkiem czy ulgi na dzieci

Każda z form ma swoje zalety i ograniczenia, dlatego przed dokonaniem wyboru warto oszacować opłacalność różnych opcji. W tym celu możesz wykorzystać kalkulator B2B dostępny na stronie: https://firmove.pl/kalkulatory/kalkulator-b2b.

Składki ZUS

Kolejnym krokiem w procesie analizowania finansów firmy, jest obliczenie wydatku związanego z opłacaniem składek ZUS. W kalkulatorze określ, jakie składki firma jest zmuszona opłacać. Do wyboru masz trzy warianty:

  • pełne składki (z ubezpieczeniem chorobowym lub bez niego),
  • preferencyjne składki dla nowych firm,
  • opłacanie jedynie składki zdrowotnej (tzw. ulga na start).

W narzędziu należy także podać zależną od formy opodatkowania wysokość składki zdrowotnej. Przypomnijmy, że stawka na skali podatkowej to 9%, dla podatku liniowego 4,9%, a dla ryczałtu jest zależna od rocznych przychodów netto.

Odczytanie wyników

Po uzupełnieniu danych dotyczących składek ZUS możesz przejść do obliczenia wyniku. Dane, które zobaczysz, obejmują: miesięczny oraz roczny wynik netto, wysokość podatku dochodowego, a także sumę składek ZUS i zdrowotnych. Te informacje dają kompleksowy wgląd w skalę obciążeń finansowych. Istotną zaletą tego typu narzędzia jest także to, że uwzględnia niemal natychmiastowo każdą nową regulację wprowadzoną ustawą, rozporządzeniem czy umową. Kalkulator B2B to nieoceniona pomoc dla każdego, kto prowadzi działalność gospodarczą.

Srebro na fali wzrostu: Czy w 2025 roku prześcignie złoto?

  • Rok 2024 był znaczący dla inwestycji w metale szlachetne, w tym w srebro.
  • Ceny srebra były kształtowane przez unikalne połączenie czynników makroekonomicznych oraz rosnącego popytu przemysłowego.
  • Ta podwójna rola, czyli równoważenie popytu inwestycyjnego i przemysłowego, może sprawić, że srebro przewyższy złoto w nadchodzącym roku.

Patrząc w przyszłość, podwójna natura srebra jako metalu przemysłowego i szlachetnego będzie nadal kształtować jego dynamikę rynkową. Srebro często przewyższa złoto w okresach wzrostu cen metali przemysłowych, jednak brakuje mu stabilnego popytu ze strony banków centralnych – czynnika, który stabilizuje ceny złota podczas spadków na rynku. Ten brak wsparcia może sprawiać, że srebro jest bardziej podatne na zmienność niż złoto, zwłaszcza w czasie korekt rynkowych.

Kluczowe czynniki napędzające wzrost cen srebra w 2024 roku

Tegoroczna hossa na rynku srebra w dużej mierze odzwierciedla wzrost cen złota, napędzany przez kilka wspólnych czynników makroekonomicznych. Popyt na metale inwestycyjne wzrósł w obliczu rosnącej niepewności geopolitycznej, w której globalne napięcia i zmiany gospodarcze skłoniły inwestorów do poszukiwania bezpieczniejszych aktywów.

Banki centralne agresywnie skupują złoto, aby zdywersyfikować swoje rezerwy i uniezależnić się od dolara amerykańskiego oraz aktywów opartych na dolarze, takich jak obligacje. Działania te pośrednio wspierają również ceny srebra. Dodatkowo, obawy związane z narastającym globalnym zadłużeniem, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, skłaniają inwestorów do zabezpieczania się przed niestabilnością gospodarczą poprzez inwestycje w metale szlachetne. Perspektywa obniżek stóp procentowych, w miarę spadku inflacji, dodatkowo wzmocniła atrakcyjność aktywów, takich jak srebro.

Roczna stopa zwrotu srebra w różnych walutach w porównaniu do XAUUSDRoczna stopa zwrotu srebra w różnych walutach

Popyt inwestycyjny i przemysłowy

Chociaż popyt inwestycyjny odegrał istotną rolę, dynamika cen srebra jest ściśle powiązana z jego zastosowaniami przemysłowymi, które odpowiadają za około 55% całkowitego popytu. W 2024 roku zwiększony popyt przemysłowy przyczynił się do powstania fizycznego niedoboru na rynku srebra. Sektory takie jak, elektronika i odnawialne źródła energii, w szczególności technologie fotowoltaiczne, miały istotny wpływ na ten wzrost. Oczekiwania dotyczące utrzymania się popytu przemysłowego prawdopodobnie przełożą się dalszy deficyt podaży srebra także w 2025 roku.

Popyt inwestycyjny na srebro, oceniany na podstawie pozycji funduszy na kontraktach futures na COMEX oraz wartości aktywów w funduszach ETF, pokazuje niejednoznaczny obraz w tym roku. Fundusze hedgingowe i inne podmioty zarządzające środkami są w dużej mierze uzależnione od krótkoterminowych zmian cen, ponieważ starają się przewidywać, przyspieszać i wzmacniać ruchy cenowe, które zostały zapoczątkowane przez fundamenty rynkowe. Traderzy jako zwolennicy strategii momentum zazwyczaj kupują w okresach wzrostu i sprzedają w okresach spadków, co oznacza aktywne zwiększanie i redukowanie ekspozycji w zależności od ruchów cenowych, co często prowadzi do większych niż oczekiwano ruchów cenowych w obu kierunkach.

W tygodniu kończącym się 10 grudnia, pozycje zarządzanych funduszy miały netto długą pozycję wynoszącą 30 685 kontraktów, co odpowiada 153 milionom uncji, czyli wartość ta była wyższa od pięcioletniej średniej, która wynosiła 22 900 kontraktów. Łączne aktywa w funduszach ETF osiągnęły poziom 712 milionów uncji, co stanowi wzrost o zaledwie 1,7% w skali roku i jest poniżej pięcioletniej średniej wynoszącej 792 miliony uncji. Innymi słowy, zarówno długoterminowe aktywa w funduszach ETF, jak i krótkoterminowe pozycje na kontraktach futures są stosunkowo niskie przed rokiem 2025, co pozostawia przestrzeń do potencjalnych wzrostów cen, jeśli fundamenty rynkowe będą sprzyjać dalszym zwyżkom.

Łączne zasoby srebra w ETF oraz pozycjonowanie zarządzanych funduszy

Łączne zasoby srebra w ETF oraz pozycjonowanie zarządzanych funduszy (spekulacyjnych) w kontraktach futures.

Deficyt strukturalny i jego wpływ na ceny

Według Silver Institute, rynek srebra stoi przed perspektywą znacznego deficytu strukturalnego już czwarty rok z rzędu. Przy sprzyjających warunkach fundamentalnych, ten niedobór może zapewnić srebru podobny impuls, jaki otrzymuje złoto dzięki popytowi ze strony banków centralnych. Ponieważ srebro jest często produktem ubocznym procesu wydobycia ołowiu, cynku, miedzi i złota, wyższe ceny prawdopodobnie nie spowodują znacznego wzrostu produkcji. Ta dynamika zapewnia, że ograniczenia podaży będą nadal wspierać rynek.

Trwający deficyt strukturalny można przypisać trudnościom, jakie napotykają górnicy w odkrywaniu nowych złóż srebra, mimo że popyt na ten metal w ogniwach fotowoltaicznych gwałtownie wzrósł. Technologie solarne stanowią obecnie niemal 20% całkowitego popytu przemysłowego na srebro, co odzwierciedla globalny trend na odnawialne źródła energii oraz zrównoważoną infrastrukturę.

Tegoroczna hossa na rynku srebra nie wykazuje istotnych różnic w porównaniu do wcześniejszych wzrostów. Srebro nadal podąża za ruchami złota, jednak z większą zmiennością. Często określane mianem „złota na sterydach”, srebro ma tendencję do bardziej dramatycznych wzrostów i spadków w porównaniu do stabilniejszego odpowiednika.

Pomimo silnej dynamiki w 2024 roku, srebro osiągnęło jedynie 12-letnie maksimum, podczas gdy złoto wielokrotne ustanawiało nowe rekordy. Jednak podwójna rola – równoważenie popytu inwestycyjnego i przemysłowego – może umożliwić srebru przewyższenie złota w nadchodzącym roku. W Saxo przewidujemy możliwy spadek wskaźnika złoto-srebro, który obecnie wynosi około 87, w kierunku do 75, poziomu widocznego na początku 2024 roku. Jeśli tak się stanie, a złoto osiągnie naszą prognozę na poziomie 3 000 USD za uncję (wzrost o 13%), srebro może osiągnąć 40 USD za uncję (wzrost o ponad 25%).

Srebro ceny spot

Srebro: ceny spot. Źródło: Saxo.

Autor: Ole Hansen, Dyrektor ds. strategii rynku surowców Saxo

Co przyniesie 2025 rok? Polityczne napięcia, zmiany w mediach i rewolucja na rynku pracy

Przełom roku to czas refleksji, prognoz i przewidywań. Eksperci Uniwersytetu SWPS z różnych dziedzin zapowiadają, co przyniesie nam nadchodzący rok. W polskiej polityce najważniejszym wydarzeniem będą wybory prezydenckie i polska prezydencja w UE, ciekawie dla medioznawców może rozwinąć się temat zmian właścicielskich na rynku telewizyjnym. Na wiele aspektów w azjatyckiej polityce może zaś wpłynąć prezydentura Donalda Trumpa w USA. Ekspertki Uniwersytetu SWPS wyjaśniają też, dlaczego w 2025 roku będzie się zmieniać podejście do zarządzania ludźmi i talentami oraz jak zakłady pracy będą walczyć z wypaleniem zawodowym pracowników. Zdrowie psychiczne będzie w ogóle ważnym tematem w nadchodzącym roku, szczególnie w kontekście finansowania, ale też profilaktyki i braku specjalistów. A jak będziemy się relaksować? Czytając książki fantastyczne czy te prezentujące historie tzw. zwykłych ludzi. Na naszych stołach zagoszczą natomiast smaki: pikantny, ostro-słodki i umami, nie zabraknie też posmaku egzotycznego tamaryndowca.

Co czeka polską politykę w 2025 roku

Najważniejszym wydarzeniem politycznym w Polsce w przyszłym roku będą majowe wybory prezydenckie – ocenia Ewelina Nowakowska, politolożka i antropolożka polityki z Uniwersytetu SWPS. Ekspertka wskazuje, że od nich zależeć będzie kształt układu politycznego w kraju. Zwycięstwo przedstawiciela obozu liberalnego spowoduje przesunięcie ciężaru władzy zdecydowanie w jedną, lewą stronę. Z kolei wygrana przedstawiciela opozycji będzie skutkować tym, że system ulegnie zrównoważeniu: działania władzy będą kontrolowane przez prezydenta.

Wszystko wskazuje na to, że te wybory po raz kolejny będą miały charakter konfrontacyjny, angażujący dwa zwaśnione politycznie elektoraty. Patrząc na początek prekampanii wyborczej, wydaje się, że będzie to najbardziej bezwzględne i bezkompromisowe starcie polityczne dwóch obozów, wywodzących się z dawnej Solidarności. Oddzielnym zagadnieniem będzie w nich udział ludzi młodych, bez których zwycięstwo strony liberalnej wydaje się niepewne. Dotychczasowa praktyka rządów KO nie napawa pod tym względem optymizmem. Kandydat PiS, Karol Nawrocki ma dobrą sytuację startową (mimo negatywnych wizerunkowo ocen), która być może pozwala mu wygrać tę konfrontację, pod warunkiem, że jego kampania wyborcza przeprowadzona będzie bez popełnienia tych błędów, które zapewne popełni jego przeciwnik (megalomania, nieodwoływanie się do realnych ludzkich problemów społecznych). Obciążeniem dla Nawrockiego jest na pewno utożsamienie go ze skompromitowanymi przez ostatnie osiem lat strukturami PiS i sama działalność tej partii – mówi politolożka.

Kolejnym istotnym wydarzeniem będzie polska prezydencja w UE. Oprócz prestiżowego znaczenia tego faktu, polityczne przywództwo UE nakłada na Polskę obowiązki, ale daje jej także szanse. Najważniejszą z nich jest możliwość wpływania na kształt polityki europejskiej, w gwałtownie radykalizującym się świecie: wojna na Ukrainie, sytuacja na Bliskim Wschodzie, starcie USA-Chiny, i na przyszłość dominujących idei (Zielony Ład, ekspansja Chin itp.) – wskazuje ekspertka.

Politolożka dodaje, że bacznie będziemy również przyglądać się prezydenturze Donalda Trumpa, która wyznaczy ramy przyszłego świata. Zarówno w jego aspekcie politycznym, jak i gospodarczym. Chodzi przede wszystkim o globalną konfrontację z Chinami, rolę USA jako „żandarma świata”, ale też o sytuację wewnętrzną Stanów. Pogłębiające się nierówności społeczne, problem imigracji, stosunek do światowych korporacji i globalnych ideologii (inkluzywność, kultura woke, gender).

Wciąż ważną tematyką pozostanie problem wojny na Ukrainie, która nie tylko destabilizuje politycznie sytuację europejską, ale angażuje także aktywność globalnych graczy, głównie USA i Chin. Wiąże się z tym problem, czy ewentualnie zakończenie konfliktu zbrojnego na Ukrainie spadnie faktycznie na barki państw europejskich, czy zaangażowane w to będą mocarstwa światowe, przede wszystkim USA. Wypada zapytać, jaką rolę w tym procesie odegra Donald Trump i jego nowa administracja – podkreśla Ewelina Nowakowska.

Mówiąc o 2025 roku, należy według badaczki wspomnieć też o konsekwencjach gospodarczo-politycznych decyzji UE na płaszczyźnie tak zwanego Zielonego Ładu, skutkującego między innymi porozumieniem Mercosur. Porozumienie to bowiem może wywołać negatywne wyniki dla europejskiego rolnictwa, gdzie preferowane będą tanie produkty z Ameryki Łacińskiej i Ukrainy, kosztem produkcji gospodarek rodzimych. Spotęgują one gniew, frustrację i toczące się od kilkunastu miesięcy strajki i protesty rolników w Europie – konkluduje Ewelina Nowakowska.

Rok 2025 w Azji

Na gospodarkę Azji Wschodniej, ale i całego świata będzie w przyszłym roku wpływać przede wszystkim kształtowanie się relacji pomiędzy administracją prezydenta Donalda Trumpa a Pekinem. Kolejne cła na wybrane chińskie produkty w USA mogą spowodować dalsze spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach i próby znalezienia przez chińskich eksporterów alternatywnych rynków zbytu – a to zagraża konkurencyjności europejskich gospodarek. Pogłębiająca się rywalizacja technologiczna i regionalizacja produkcji to kolejna zmienna zagrażająca stabilności gospodarki światowej – wskazuje dr hab. Marcin Jacoby, prof. Uniwersytetu SWPS, sinolog i tłumacz. Ekspert podkreśla, że nie wiadomo, jak zakończy się kryzys polityczny w Republice Korei: – W połączeniu z rządami D. Trumpa w USA możemy oczekiwać dużych zmian w polityce w regionie, przede wszystkim osłabienia sojuszu USA-Japonia-Korea. Punktami zapalnymi pozostaną: Tajwan, Morze Południowochińskie i Półwysep Koreański, jednak administracja D. Trumpa może zmniejszyć napięcie militarne, koncentrując się na obszarze gospodarczo-technologicznym. Nie można też wykluczyć spektakularnego dealu – drogiego dla Chin, ale przynoszącego nową stabilność w relacjach z USA – wskazuje naukowiec.

Polskie media w 2025 roku

Przyszły rok zapowiada się jako czas intensywnych wyzwań dla dziennikarstwa w Polsce i na świecie. Bez wątpienia oczy dziennikarzy – zwłaszcza telewizyjnych – będą zwrócone na zmiany właścicielskie na rynku mediów elektronicznych. Wiele wskazuje na to, że telewizje TVN i Polsat – dwóch głównych graczy na rynku – mogą w nadchodzącym roku zmienić właściciela. I choć rząd próbuje zabezpieczyć się przed niekontrolowanym przejęciem tych nadawców przez inwestorów powiązanych z reżimami niedemokratycznymi – to każda tak duża zmiana na rynku będzie rodzić pytania o to, jak to wpłynie na cały sektor i na treści, które pojawiają się w tych mediach. Pierwsza połowa roku 2025 będzie zdominowana przez kampanię prezydencką. Od tego, kto zastąpi Andrzeja Dudę, zależy kierunek politycznych zmian, w tym zmian w prawie medialnym i reforma Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jeśli w Pałacu Prezydenckim zasiądzie osoba z obozu związanego z obecną koalicją rządzącą – należy się spodziewać głębokich zmian w ustawie o radiofonii i telewizji, w tym rozszerzenia składu rady, a co za tym idzie, zmiany układu sił politycznych w KRRiT. Otwarte pozostaje pytanie o losy i kierunek zmian w mediach publicznych – pozostających wciąż w stanie likwidacji – prognozuje medioznawca z Uniwersytetu SWPS dr Michał Chlebowski.

Jak podkreśla ekspert, zmiany w światowych mediach będą napędzane przez dwa główne czynniki: polityczny i technologiczny. Zmiana władzy w Stanach Zjednoczonych i rozwój sytuacji w regionach objętych konfliktami zbrojnymi – będzie wyznaczał główne zadania dla światowego dziennikarstwa. W obszarze technologii należy spodziewać się dalszych zmian związanych z rozwojem narzędzi opartych o AI i ich wpływu na pracę dziennikarzy. Obserwować należy też ruchy właścicieli dużych koncernów medialnych, którzy coraz bardziej zdają sobie sprawę z tego, że rynek telewizji linearnej zaczyna być większym obciążeniem niż atutem w ich portfelach. Co za tym idzie – spodziewać możemy się decyzji, w ramach których tradycyjne stacje telewizyjne będą sprzedawane, a koncerny będą skupiać się na rozwoju platform streamingowych i inny produktów cyfrowych – wskazuje medioznawca.

Wyzwania dla rynku pracy w 2025 roku

Rok 2025 przyniesie znaczące zmiany w zarządzaniu ludźmi i talentami. Patrycja Załuska, ekspertka ds. zarządzania z Uniwersytetu SWPS wskazuje na trzy kluczowe wyzwania w sektorze zatrudnienia:

  1. Dwuaspektowość i etyczne wykorzystanie AI Optymalizacja czasu pracowników czy automatyzacja części zadań dzięki AI stały się już rzeczywistością wielu firm, niemniej korzyści te budzą ciągle szereg emocji wśród pracowników tj. np. obawa o utratę wypracowanej pozycji czy pracy. Dlatego organizacje powinny transparentnie komunikować pracownikom nie tylko same modyfikacje związane z wdrażaniem nowych rozwiązań, ale również ich wpływ na kierunek zmian w modelu biznesowym firmy, wskazać potencjalne możliwości ewolucji pełnionych przez pracowników funkcji w organizacji oraz zapewnić perspektywę rozwoju i przekształcenia ich kompetencji – wskazuje ekspertka rynku pracy.
  2. Zaangażowanie bazujące na strachu a nie chęci rozwoju – rosnąca niepewność wynikająca z szybkich zmian, wpływa na intensyfikację obaw związanych z potencjalną utratą pracy. Paradoksalnie zaangażowanie pracowników jako takie rośnie, niemniej jest ono podlewane obawami, które nie sprzyjają pełnemu wzrostowi tylko postawie przetrwania. Stąd firmy będą musiały postawić na budowanie przez liderów środowiska bezpiecznego, nie naznaczonego strachem, w którym pracownicy czują się blisko z tymi, z którymi pracują, na tyle, aby zrodziło się poczucie przynależności do grupy, zespołu i firmy jako takiej – ocenia Patrycja Załuska.
  3. Strategiczny rozwój w miejsce checklisty szkoleń – programy rozwojowe (L&D) stają się kluczowe już nie tylko w pozyskiwaniu talentów, ale przede wszystkim w ich zatrzymaniu. Pracownicy oczekują realizacji obietnic składanych na etapie rekrutacji, zawartych w deklarowanym EVP (employee value proposition). To liderzy muszą tworzyć środowisko wolne od strachu, które odzwierciedla w sposób autentyczny wartości promowane w EVP. Środowisko, w którym zamiast hierarchii doświadczana jest współpraca, miejsce nadmiernej kontroli zajmuje zaufanie i szacunek, w którym deklarowana inkluzywność zastąpiona jest rzeczywistymi działaniami pozwalającymi na pełne wykorzystanie potencjału tkwiącego w różnych pracownikach – ocenia ekspertka rynku pracy. Dodaje, że ewolucja liderów i menedżerów trwa w kierunku inspirującego mentoringu. Strategiczną rolę będą miały w tym obszarze działy HR i L&D w organizacjach, które aktywnie będą musiały być włączane w strategię od początku oraz będą zobowiązane zapewnić liderom narzędzia wspierające ich w nowym typie leadershipu. Liderzy, którzy szybko się dostosują do nowych trendów i będą gotowi na zmianę swojego stylu przywództwa, będą mieli przewagę w pozyskiwaniu i zatrzymywaniu najlepszych talentów – prognozuje badaczka.

Przeciwdziałanie wypaleniu zawodowemu

W obliczu dynamicznych zmian na rynku pracy oraz wzrostu obciążenia pracowników na całym świecie, wypalenie zawodowe staje się jednym z największych wyzwań przyszłości. Negatywne skutki tego zjawiska odczuwają pracownicy, w postaci pogorszenia zdrowia fizycznego i psychicznego, ich bliscy, na skutek osłabienia relacji, oraz pracodawcy, z powodu spadku zaangażowania i produktywności pracowników.

W najbliższej dekadzie wypalenie zawodowe będzie coraz częściej postrzegane jako problem systemowy, wymagający zarówno działań profilaktycznych, jak i wsparcia dla pracowników powracających do pracy po jego doświadczeniu. Coraz więcej firm podejmuje konkretne kroki, aby przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu oraz wspierać zdrowie psychiczne swoich zespołów, integrując te działania z polityką zarządzania zasobami ludzkimi – ocenia dr Malwina Puchalska-Kamińska, psycholog i trener biznesu z Wydziału Psychologii w Sopocie Uniwersytetu SWPS.

Ekspertka wskazuje kluczowe trendy działań, które odzwierciedlają nowoczesne podejście do zarządzania, w którym dobrostan pracowników jest coraz ważniejszym elementem strategii biznesowej:

  1. Technologie wspierające zdrowie psychiczne – pracodawcy coraz częściej inwestują w aplikacje i platformy pomagające w zarządzaniu stresem, promujące medytację oraz monitorujące samopoczucie emocjonalne pracowników.
  2. Kultura pracy oparta na empatii i dialogu – organizacje kładą nacisk na budowanie otwartych relacji w zespołach, wprowadzając programy promujące empatię, regularne rozmowy feedbackowe i dostęp do mentorów lub doradców psychologicznych.
  3. Wsparcie powrotu do pracy po wypaleniu – firmy opracowują programy reintegracyjne, obejmujące dostosowanie zakresu obowiązków, indywidualne wsparcie psychologiczne, aby pomóc pracownikom w płynnym powrocie do pełnej aktywności zawodowej.
  4. Przedefiniowanie produktywności – firmy odchodzą od oceny efektywności wyłącznie na podstawie liczby przepracowanych godzin, skupiając się na jakości wyników, innowacyjności oraz równowadze między produktywnością a dobrostanem pracownika.
  5. Programy prewencyjne – pracodawcy wdrażają szkolenia z zarządzania stresem, job craftingu, technik relaksacyjnych i świadomego planowania pracy, aby zapobiegać wypaleniu jeszcze zanim wystąpią jego objawy.

Zdrowie psychiczne ważnym tematem w 2025 roku

W dziedzinie zdrowia psychicznego na pewno w kolejnym roku kontynuowana będzie dyskusja dotycząca regulacji działalności psychologów i psychoterapeutów w Polsce. Mam nadzieję, że przyniesie ona również konkretne rozwiązania legislacyjne w tym obszarze. W dziedzinie leczenia zaburzeń psychicznych będziemy mieli najprawdopodobniej do czynienia z coraz powszechniejszym wykorzystaniem nowych technologii (np. aplikacji wspierających zdrowie psychiczne oraz psychoterapię). Wydaje się, że rozpowszechniać się będzie również wykorzystanie stymulacji układu nerwowego przy pomocy metod typu TMS lub tDCS do wsparcia leczenia zaburzeń psychicznych – ocenia psycholog dr hab. Jarosław Michałowski, prof. Uniwersytetu SWPS, z Wydziału Psychologii i Prawa w Poznaniu Uniwersytetu SWPS. Ekspert spodziewa się, że być może więcej uwagi opinia publiczna zacznie poświęcać profilaktyce zdrowia psychicznego. Zapewne dalej będziemy borykać się z brakiem specjalistów, tj. psychiatrów i psychoterapeutów, choć trzeba podkreślić, że np. w ostatnich 1-2 latach zwiększyła się liczba studentów medycyny, którzy rozpoczęli kształcenie w kierunku psychiatrii dzieci i młodzieży, co napawa pewną nadzieją, choć nie wiadomo, czy rosnąca liczba psychiatrów dzieci i młodzieży przegoni również rosnącą liczbę problemów psychicznych, zwłaszcza wśród przedstawicieli pokolenia Z – prognozuje psycholog.

Co będziemy czytać w 2025 roku

Literaturoznawczyni z Wydziału Interdyscyplinarnego w Krakowie Uniwersytetu SWPS dr Marta Błaszkowska-Nawrocka, mówiąc o rynku czytelniczym w Polsce, zwraca uwagę, że w ostatnich latach można zauważyć bardzo duże zainteresowanie czytelników historiami tzw. zwykłych ludzi – Mam tu na myśli głównie książki o charakterze biograficzno-reportażowym, takie jak “Chłopki” Joanny Kuciel-Frydryszak czy “Hanka” Macieja Jakubowiaka. Sądzę, że ten trend się utrzyma, ale wydaje mi się, że nie będzie to jedyny kierunek czytelniczych zainteresowań. Do serc odbiorców wraca też szturmem fantastyka: wystarczy wspomnieć, że najnowsza powieść Andrzeja Sapkowskiego mimo braku głośnej kampanii promocyjnej okazała się sprzedażowym hitem – ocenia literaturoznawczyni. Ekspertka podkreśla, że rośnie też liczba publikujących debiutantów, a czasopisma takie jak „Nowa Fantastyka” wciąż cieszą się wielką popularnością. Myślę więc, że wiele osób będzie też sięgać po tego typu twórczość, tym bardziej, że teksty fantastyczne coraz częściej rozciągają się też na inne media, takie jak filmy, seriale czy gry, co przyciąga odbiorców – często dopiero po obejrzeniu np. netfliksowej ekranizacji sięgają oni po źródłową powieść – wskazuje literaturoznawczyni.

Co będziemy jeść w 2025 roku

Jeśli chodzi o gastronomię i branżę spożywczą od jakiegoś czasu obserwujemy stałe zainteresowanie takimi zagadnieniami, jak kuchnia roślinna, zero waste, zrównoważony rozwój czy lokalność. Od pandemii na znaczeniu zyskała żywność funkcjonalna i suplementy diety. O ile początkowo w segmencie tym największy udział stanowiły produkty poprawiające pracę jelit i ogólnie wpływające na układ trawienny, tak teraz coraz więcej mówi się o jedzeniu mającym poprawiać jakość snu, kondycję skóry (np. produkty z kolagenem) czy o właściwościach neuroprotekcyjnych – wskazuje dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek, kierownik Food Studies na Uniwersytecie SWPS. Wśród trendów kulinarnych ekspertka zwraca też uwagę na: napoje proteinowe, bezalkoholowe wina, napoje roślinne z ziemniaków, ryby z puszki, deski przekąsek, matchę i pierogi. Prognozuje się, że największą popularnością ciągle będą cieszyć się kuchnie azjatyckie, w szczególności japońska, koreańska czy indyjska. Smaki i posmaki 2025 roku to: pikantny, ostro-słodki, umami, posmak tamaryndowca, szafranu, koperku, kurkumy, pandanu czy brązowego cukru. Inspiracji do gotowania będziemy szukać głównie w Internecie. Na znaczeniu jeszcze bardziej zyskają krótkie rolki prezentujące łatwe, ekonomiczne i szybkie w przygotowaniu potrawy – wskazuje ekspertka.

Warszawski software house Core3 dołącza do Software Mind z Grupy Ailleron

Spółka Software Mind ogłosiła przejęcie warszawskiego software house’u Core3, dostarczającego usługi inżynierii danych dla branży finansowej, telekomunikacyjnej i medialnej oraz dedykowane rozwiązania dla rynku usług kurierskich. Realizowana od 2021 roku strategia akwizycji pozwoliła spółce nabyć siedem firm na trzech kontynentach, umożliwiając ekspansję geograficzną i znaczne poszerzenie oferty.

Software Mind zakończy rok 2024 podobnie, jak go rozpoczął – kolejną udaną akwizycją. Nabycie Core3 wzmocni zespół Software Mind o około 100 specjalistów, wspierających klientów z sektora ubezpieczeń, finansów, mediów, logistyki, telekomunikacji oraz sprzedaży detalicznej.

Core3 od ponad dekady dostarcza zaawansowane rozwiązania, współpracując z takimi liderami na rynku jak T-Mobile, DPD, GoodSpeed oraz TVN (część WarnerBros. Discovery) – jedna z największych stacji telewizyjnych i grup medialnych w Polsce. W ramach projektów w branży logistycznej Core3 tworzy kompleksowe rozwiązania end-to-end wspomagające procesy m.in. “out-of-home” oraz ostatniej mili, dzięki którym firmy logistyczne efektywniej optymalizują koszty i zyskują dostęp do nowych możliwości biznesowych poprzez wykorzystanie innowacyjnych technologii.

Jednym z najważniejszych powodów stojących za decyzją Software Mind o przejęciu Core3 są osiągnięcia warszawskiego software house’u w obszarze wdrażania platform przetwarzania i analizy danych. Jako doświadczony partner technologiczny Snowflake i IBM, Core3 wnosi ze sobą specjalistyczną wiedzę z zakresu tworzenia i utrzymywania nowoczesnych platform danych. Łącząc ze sobą specjalistyczne usługi doradcze z obszaru analityki danych, a także modelowania, architektury oraz narzędzi raportowania, Core3 znacząco wzmocni już szeroką ofertę Software Mind w zakresie inżynierii danych.

Prezes Software Mind Grzegorz Młynarczyk jest przekonany, że szybka integracja obu firm przyniesie ich klientom znaczne korzyści. – “W kulturze organizacyjnej obu naszych firm – Software Mind i Core3 – wysoko cenimy podejście partnerskie, kreatywność i wiarygodność. Cieszy mnie, że do naszego interdyscyplinarnego zespołu ekspertów dołączają uzdolnieni specjaliści data science, architekci oraz inżynierowie danych. Pozwoli nam to wzbogacić naszą ofertę o kompetencje i technologie we wszystkich wertykałach. Bardzo interesujące jest dla nas również doświadczenie Core3 w sektorze logistycznym i medialnym”.

Piotr Markiewicz, prezes Core3, podziela opinię Młynarczyka. – “Dołączenie do Software Mind – organizacji z kompleksową ofertą, globalnymi zasobami i wiedzą domenową – poszerza możliwości dla naszych ekspertów. Cieszymy się, że nasze kompetencje w zakresie danych wzmocnią nowe branże i rynki oraz że wraz z inżynierami z Software Mind będziemy przynosić kolejnym klientom realną wartość, tworząc rozwiązania i strategie z zakresu inżynierii danych”.

W trakcie swojej 15-letniej działalności Core3 stał się zaufanym partnerem technologicznym, który w ramach usług z zakresu doradztwa dla przedsiębiorstw, analizy danych oraz tworzenia aplikacji internetowych i mobilnych dostarcza dopasowane do klienta strategie IT, rozwiązania do zarządzania zasobami IT i inne innowacyjne narzędzia.

Przejęcie Core3 to element strategii wspieranej przez Enterprise Investors, zakładającej dynamiczny rozwój Software Mind według podejścia buy-and-build. Strategia ta pozwala Software Mind znacznie poszerzać oferowane usługi i wzmacniać swoją pozycję na rynku.

Rafał Bator, partner w Enterprise Investors, wyraził uznanie dla ostatniej inwestycji Software Mind. – “Z dumą obserwujemy ambitny rozwój Software Mind. Celem naszej inwestycji było nie tylko dofinansowanie spółki, ale przede wszystkim wspólne przyspieszenie jej rozwoju – co jest możliwe m.in. dzięki naszym wcześniejszym doświadczeniom w budowaniu lokalnych championów. Software Mind udowadnia, że ma zdolności organizacyjne, by budować potrzebną infrastrukturę i tworzyć kulturę, dzięki której będą mogli przyciągać klientów, rosnąć organicznie i płynnie wcielić usługi nabytych firm do swojej oferty”.

Niewypłacalność dużych przedsiębiorstw w 2024 r.: Rekordowe liczby i rosnące ryzyko efektu domina

Jest to niestety rekord, z którego nikt się nie cieszy, zwłaszcza w kluczowej dla polskiej gospodarki Europie Zachodniej – mającej największy wkład w globalną liczbę niewypłacalności dużych firm (6 na każde 10 przypadków w skali globalnej). Co więcej, wszystkie trzy sektory, które miały największy udział w globalnej liczbie niewypłacalności dużych firm (usługi, handel detaliczny i budownictwo) były szczególnie dotknięte problemami właśnie w Europie Zachodniej. Rzutuje to na wyniki i perspektywy całego polskiego eksportu, jak i poszczególnych firm, dla których jest to kluczowy rynek zbytu.

  • Rekordowa liczba: w III kw. 2024 r. było 127 przypadków niewypłacalności firm na świecie o obrotach powyżej 50 mln euro, tj. +17 w porównaniu z II kw. 2024 r. i +42 w porównaniu ze średnią sprzed pandemii wynoszącą 82 w latach 2017-2019.
  • Rekordowy obrót: Ponadto łączny obrót niewypłacalnych dużych spółek wzrósł o +48% r/r do 40 mld EUR.
  • Rekordowy region: Europa Zachodnia notuje najszybszy przyrost i liczbę upadłości firm dużych (powyżej 50 mln EUR obrotu), ale to w obu Amerykach odnotowuje się najwięcej niewypłacalności firm największych (powyżej 1 mld Euro obrotu).
  • Sektory z rekordowymi liczbami: jeśli chodzi o sektory, najbardziej ucierpiały usługi i handel detaliczny, szczególnie w Europie Zachodniej i w Ameryce Północnej, a także budownictwo – ponownie w największym stopniu w Europie Zachodniej i w Azji.
  • Przy 344 przypadkach niewypłacalności dużych firm w skali globalnej odnotowanych w pierwszych trzech kwartałach br., liczba ta już przekroczyła te z pełnych lat 2015-2019, 2021 i 2022.
  • Utrzymująca się niepewność gospodarcza, zmiany strukturalne w sektorach oraz przekształcanie łańcuchów dostaw i globalnego handlu mogą z pewnością spowodować, że ostateczna liczba poważnych niewypłacalności osiągnie nowy rekord w 2024 r., zwiększając ryzyko efektu domina niewypłacalności dostawców i podwykonawców.

Niewypłacalność firm o obrotach przekraczających 50 mln euro w trzecim kwartale 2024 r. osiągnęła nowy rekordowy poziom – z analiz Allianz Trade wynika, że mieliśmy w nim do czynienia z więcej niż z jednym przypadkiem takiej niewypłacalności dziennie. Liczba największych globalnych niewypłacalności w skali tego kwartału wzrosła do 127 przypadków, +17 w porównaniu z drugim kwartałem 2024 r. i +42 w porównaniu ze średnią sprzed pandemii, wynoszącą 82 w latach 2017-2019. Jest to drugi co do wielkości kwartalny wzrost od początku prowadzenia naszych badań w 2015 roku. Od początku roku liczba niewypłacalności dużych firm na świecie wzrosła o +26% r/r, osiągając łącznie 344 przypadki (w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2024 roku). Ponadto łączny obrót niewypłacalnych największych przedsiębiorstw (>1 mld Euro) w ciągu trzech kwartałów br. wzrósł o +48% r/r do 40 mld EUR i jest to wzmocnienie trendu obserwowanego już w II kwartale. Od początku roku łączny obrót dużych firm (niewypłacalności tych o obrocie >50 mln Euro) wzrósł o +5% do 136 mld euro, a średni obrót wyniósł nieco poniżej 400 mln euro. Dla porównania, w latach 2015-2019 łączne obroty wyniosły 463 mln euro. Co więcej, znaczące przypadki, takie jak HNA i Evergrande w Chinach, przyczyniły się do podniesienia łącznego, jak= i średniego obrotu niewypłacalnych dużych firm w 2020 i 2021 roku.

Wykres 1: Główne przypadki niewypłacalności, liczba kwartalna, według wielkości obrotówGłówne przypadki niewypłacalności, liczba kwartalna, według wielkości obrotów

Źródło: Allianz Trade

Europa Zachodnia jest liderem liczby oraz tempa wzrostu niewypłacalności dużych firm, ale to w obydwu Amerykach jest najwyższa liczba niewypłacalności firm największych (o obrocie > 1 mld Euro) – wynika z analiz Allianz Trade. W III kwartale Europa Zachodnia w największym stopniu przyczyniła się do wzrostu liczby niewypłacalności dużych firm w ujęciu r/r (+30 przypadków r/r, do 91 takich firm). Ameryka Północna i Azja wyróżniają się niemal stabilną liczbą przypadków r/r (spadek o -1 r/r, do odpowiednio 13 i 12 przypadków). Od początku roku obraz pozostaje zasadniczo taki sam, przy czym Europa Zachodnia prowadzi przed Ameryką Północną (odpowiednio: +81 przypadków i +7), a Europa Środkowo-Wschodnia, Ameryka Łacińska i Azja odnotowują spadki (odpowiednio -2, -5 i -7). Europa Zachodnia odpowiada za sześć na 10 przypadków (niewypłacalności dużych firm) ogółem w skali globalnej, to w niej miały siedzibę 276 z 436 firm niewypłacalnych w ciągu ostatnich czterech kwartałów (tj. od IV kwartału 2023 do III kwartału 2024 włącznie), a następna była pod tym względem Ameryka Północna (73) i Azja i Pacyfik (62) jako kluczowe regiony kształtujące ogólną ich liczbę. Warto zauważyć, że Stany Zjednoczone pozostają w czołówce pod względem liczby niewypłacalności firm zdecydowanie największych (obroty powyżej 1 mld Euro) – stamtąd pochodziło 7 z 10 największych niewypłacalności w trzecim kwartale 2024 r. i dziewięć z 20 największych niewypłacalności od początku roku, wyprzedzając Europę Zachodnią i Chiny (po pięć takich przypadków od początku 2024 r.) drugi kwartał z rzędu.

Wykres 2: Poważne przypadki niewypłacalności na świecie, dane liczbowe za ostatni IV kwartał, według regionu (po lewej) oraz według sektora i kwartału (po prawej)

Źródło: Allianz Trade

Najbardziej ucierpiały usługi i handel detaliczny, szczególnie w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej, a także budownictwo, zwłaszcza w Europie Zachodniej i Azji. Wszystkie trzy sektory, które miały największy udział w globalnej liczbie przypadków (niewypłacalności dużych firm) w III kwartale były szczególnie dotknięte problemami w Europie Zachodniej – były to: usługi (18 przypadków), handel detaliczny (13) i budownictwo (9). W Azji najwięcej przypadków miało miejsce w usługach (3) i budownictwie (3), podczas gdy w Stanach Zjednoczonych były to niewypłacalności dużych firm w usługach (3) i energetyce (3). Co ciekawe, najbardziej dotknięte sektory pozostają takie same w podsumowaniu trzech kwartałów br., z odpowiednio: 69 (usługi), 43 (handel det.) i 45 (budownictwo) przypadkami odnotowanymi na całym świecie. W III kwartale niewypłacalność przedsiębiorstw największych, o obrotach przekraczających 1 mld EUR utrzymała się na wysokim poziomie (12 przypadków, po 11 przypadkach w II kwartale 2024 r., w porównaniu do średnio 8 przypadków w latach 2015-2023). Patrząc na ostatnie trzy kwartały (wykres 3), to elektronika wyróżniała się największymi reperkusjami niewypłacalności związanymi ze skalą obrotów (średnio 779 mln euro), a następny w kolejności pod tym względem były sektory: sprzęt transportowy (638 mln euro), budownictwo (623 mln euro) i energii (578 mln euro).

Rok 2024 zapowiada się na niewątpliwie rekordowy pod względem liczby niewypłacalności dużych firm. Z 344 takimi przypadkami w pierwszych trzech kwartałach, tegoroczna suma już przekroczyła poziomy z pełnych lat 2015-2019, 2021 i 2022. Do pobicia poprzedniego rekordu, ustanowionego w 2020 r. potrzeba już tylko kolejnych 80 przypadków, co wydaje się bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że liczba ta jest niższa niż średnia kwartalna odnotowywana od 2015 r., a duże firmy wciąż borykają się z poważnymi wyzwaniami, szczególnie w Europie. Składają się na nią zarówno ogólna sytuacja gospodarcza, ale też zmiany strukturalne w poszczególnych sektorach oraz przekształcanie łańcuchów wartości i globalnego handlu. Oprócz wynikającego z tego ryzyka utraty znacznej liczby miejsc pracy, wzrost liczby niewypłacalności dużych podmiotów zwiększa również ryzyko efektu domina dla dostawców i podwykonawców.

Wykres 3: Niewypłacalności dużych firm na świecie w podziale na sektory, liczba spraw (oś x) i średni obrót (oś y, mln EUR) w 2024 r. (I/II/III kw.)

Niewypłacalności dużych firm na świecie w podziale na sektory

W opinii Sławomira Bąka, członka Zarządu ds. Oceny Ryzyka w Allianz Trade: „W odróżnieniu od niemalże całego świata a zwłaszcza Europy Zachodniej, w Polsce niewypłacalne są przede wszystkim firmy małe, a przypadki niewypłacalnych dużych firm były jak dotychczas sporadyczne. Pomimo tego, że co miesiąc notujemy nad Wisłą liczby rzędu 300-400 niewypłacalnych firm, to te zauważalnie większe (o obrotach kilkudziesięciu – stu kilkudziesięciu, nie mówiąc o kilkuset milionach zł) można z reguły policzyć na placach! Bardzo elastyczna na tle innych krajów restrukturyzacja firm zamiast „zamrażania” obowiązków i procedur niewypłacalnościowych pozwala rozbrajać problemy z płynnością u źródła, w poszczególnych firmach, bez reperkusji w postaci efektu kuli śnieżnej tak jak w innych krajach. W Polsce nie ma więc efektu domina, problemy jednych firm jak na razie nie wpływają bezpośrednio na problemy licznych kolejnych, ale… z drugiej strony masowo znikają odbiorcy. Dobrze to widać w handlu i także np. w transporcie. Ograniczony popyt a jednocześnie równie mocno spadająca rentowność z powodu kosztów pracy i wspomnianej energii przebudowywują drastycznie polską gospodarkę – skokowa następuje koncentracja w wielu jej obszarach. Nie zawsze ogranicza się ona tylko do firm najmniejszych i nie łudźmy się, iż tak zawsze pozostanie, zwłaszcza w modelu gospodarki otwartej w ramach Unii Europejskiej, gdy trochę większa skala działalności niż najbardziej lokalna wymaga konkurowania oraz wychodzenia poza ten rzeczywiście najbardziej najbliższy rynek. Widać to już chociażby np. w budownictwie, gdzie kwestie koniunktury branżowej związane z przepływem środków na inwestycje (a raczej z brakiem ich przepływu) uderzały w firmy coraz większe, co obserwować można było na jesieni. Niewypłacalne były może nie te największe, międzynarodowe czy notowane holdingi budowlane, które zgromadziły portfolio zleceń i mogą przeczekać okres posuchy, ale jednak firmy liczące się w skali lokalnej czy ponadregionalnej, będące nierzadko jednymi z głównych podwykonawców dużych kontraktów.”

Europa Środkowo-Wschodnia liderem inwestycji na rynku nieruchomości: Polska z rekordowym wynikiem 4,7 mld EUR

Jak wynika z danych międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield, Europa Środkowo-Wschodnia umocniła swoją pozycję jednego z kluczowych regionów napędzających aktywność inwestycyjną na rynku nieruchomości na Starym Kontynencie. CEE zamyka 2024 rok jednymi z największych transakcji w Europie we wszystkich głównych sektorach, a to świadczy o powrocie zaufania funduszy w stosunku do odporności gospodarczej regionu i potencjału do dalszych wzrostów. Eksperci Cushman & Wakefield szacują, że całkowita wartość inwestycji na czterech kluczowych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry) osiągnie 7,7 mld EUR. Polska odpowiadająca za 62% wolumenu (4,7 mld EUR) plasuje się na pozycji lidera. Kolejne miejsce zajmują Czechy z 25-procentowym udziałem, Słowacja mająca 9% i Węgry – 4%.

W przeszłości Europa Środkowo-Wschodnia odpowiadała za ok. 4% całkowitego wolumenu inwestycji w Europie, ale prognozy dotyczące 2024 roku wskazują, że udział ten może wzrosnąć do blisko 6%, zmniejszając lukę w stosunku do rynków Europy Zachodniej.

Rok 2024 pokazuje poprawę płynności, szczególnie na głównych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, czyli w Polsce i Czechach. Coraz bardziej aktywny kapitał lokalny i międzynarodowy konkuruje obecnie o większe wolumeny, co prawdopodobnie przyciągnie i zachęci więcej globalnych funduszy do tego regionu w 2025 roku”, mówi Jeff Alson, szef rynków kapitałowych Cushman & Wakefield w CEE.

Umocnienie pozycji CEE było możliwe dzięki zamknięciu kilku znaczących umów kupna/sprzedaży. Przykładem jest spektakularna transakcja logistyczna Blackstone z Contera i TPG o wartości 470 mln EUR, będąca największą tegoroczną transakcją w tym segmencie w Europie.
Transakcja pomiędzy Blackstone i Contera pokazuje znaczący powrót zachodniego kapitału do regionu CEE i potwierdza mocne fundamenty rynku nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej, na które pracuje wysoki popyt, ograniczona podaż i doskonałe wskaźniki stosunku ryzyka do zwrotu na takich rynkach, jak Czechy i Słowacja”, komentuje Michał Soták, szef działu rynków kapitałowych w Cushman & Wakefield w Czechach.

Ponadto NEPI Rockcastle sfinalizowało umowę kupna obiektów Magnolia Park i Silesia City Centre, a przejęcie obu nieruchomości handlowych za 780 mln EUR było jedną z najważniejszych transakcji w europejskim sektorze handlowym. I w końcu – największą transakcją na rynku biurowym była sprzedaż przez Ghelamco wieży biurowej Warsaw Unit do skandynawskiego inwestora Eastnine za 280 mln EUR.

Jeśli Polska osiągnie w tym roku 4,7 miliarda EUR w transakcjach, będzie to 2,5-krotny wzrost rok do roku, co jest bezprecedensowe w skali całej Europy. Równie imponująca jest zrównoważona aktywność inwestorów w poszczególnych segmentach rynku, czyli w sektorze handlowym, biurowym i logistycznym, z których każdy odpowiada za 1,2 do 1,5 miliarda EUR wolumenu inwestycyjnego”, komentuje Paweł Partyka, szef działu rynków kapitałowych Cushman & Wakefield w Polsce.

Prognozowane wolumeny transakcji w IV kwartale w regionie CEE mają wynieść około 3,5 mld EUR, z czego Cushman & Wakefield uczestniczył w 53% tych transakcji, obsługując umowy kupna/sprzedaży o wartości 1,8 mld EUR. Umacnia to pozycję firmy jako lidera na kluczowych rynkach CEE, takich jak Polska i Czechy.

Jak wskazują eksperci Cushman & Wakefield, odbicie rynku kapitałowego w CEE odzwierciedla połączenie sprzyjających warunków ekonomicznych w regionie – niskiego wskaźnika bezrobocia, co pozytywnie wpływa na nastroje konsumenckie, silnego wsparcia instytucjonalnego UE i atrakcyjnych marż cenowych w porównaniu z Europą Zachodnią. Patrząc natomiast w przyszłość, na rok 2025, trajektoria rozwoju CEE wskazuje na odporność i rosnące znaczenie tego regionu na europejskim rynku nieruchomości.

Polski eksport w obliczu nowych realiów gospodarczych

W latach 2019-2023 Polska kontynuowała sukcesy w obszarze internacjonalizacji, umacniając swoją pozycję na wewnętrznym rynku UE. Jednak ostatnie kwartały przyniosły wyzwania związane z pogorszeniem koniunktury w Europie oraz rosnącą presją kosztową i konkurencją, co przełożyło się na poziom eksportu. Eksperci Banku Pekao S.A. w raporcie pt. „Czy już czas martwić się o polskich eksporterów?” starają się zgłębić temat oraz wyznaczają możliwe kierunki zmian. 

Lata 2019-2023 na ścieżce wzrostowej

W latach 2019-23 Polska utrzymała się na ścieżce ekspansji sprzedaży zagranicznej swoich flagowych produktów. Nasz kraj zaliczał się do wąskiego grona zaledwie 14 państw na świecie, w których wzrost eksportu towarów w omawianym okresie przekroczył 100 mld dolarów. Jednocześnie jednak, utrzymał się bardzo wysoki (jeden z najwyższych wśród państw UE) stopień uzależnienia rozwoju eksportu od wewnętrznego rynku unijnego (prawie 2/3 całego przyrostu 2023 vs 2019), w tym zwłaszcza od samych Niemiec (28 proc.). Poza Unią zwiększyliśmy wprawdzie swoją obecność w Ukrainie (co jest zrozumiałe z racji położenia i kontekstu geopolitycznego), Wielkiej Brytanii (tradycyjnie jeden z naszych kluczowych rynków zbytu), USA i Meksyku (widoczna od pewnego czasu odważniejsza ekspansja na rynkach Północnej Ameryki) czy w Turcji, jednak pozostaliśmy relatywnie słabo aktywni na szeregu kierunków, na których państwa Europy Zachodniej w ostatnich latach zwiększały swoje wysiłki (zwłaszcza niektóre kraje Bliskiego Wschodu). Cały czas próżno również szukać wśród państw trzecich o mocnym wzroście polskiego eksportu gigantycznego i chłonnego rynku chińskiego.

W 2024 r. odczuwalny negatywny wpływ spowolnienia gospodarki UE

Silna koncentracja na rynku unijnym odbiła się na wynikach polskiego eksportu w ostatnich kwartałach. W samym 2024 roku na tle innych eksporterów z UE nasz kraj radził sobie dość przeciętnie – spadek wartości nominalnej (liczonej w euro) o 2 proc. r/r po pierwszych 8 miesiącach, to wynik zbliżony do średniej UE-27, ale były też kraje wykazujące lepszą dynamikę sprzedaży zagranicznej (w tym także jej wzrosty r/r). Poważnym obciążeniem dla naszego kraju stał się słabszy popyt głównych partnerów handlowych – Niemiec, Czech i Francji. Martwi w szczególności słabość gospodarki naszego zachodniego sąsiada. Generalnie, polski eksport do krajów UE spadł o 3 proc. r/r, a całościową dynamikę nieznacznie poprawił lekki (+3 proc. r/r) wzrost sprzedaży na rynki trzecie. Dodatkowo na wyniki handlu wewnątrzwspólnotowego w sposób negatywny oddziaływały również trendy w zakresie cen (ich spadek r/r w przypadku wielu kategorii produktowych).

Słabsze tegoroczne wyniki polskiego eksportu to przede wszystkim pochodna cyklu koniunkturalnego w UE. Świadczy o tym fakt, że na przestrzeni roku – pomimo umocnienia złotego względem euro i wzrostu kosztów działalności polskich firm – nasz udział w eksporcie UE utrzymał się na ubiegłorocznym poziomie. Jednak czynniki kosztowe – zwłaszcza szybki wzrost wynagrodzeń – stają się coraz silniejszym obciążeniem międzynarodowej konkurencyjności polskich produktów – mówi Krzysztof Mrówczyński, menedżer ds. Analiz Sektorowych z Departamentu Analiz Makroekonomicznych w Banku Pekao S.A.

Pomiędzy pierwszym kwartałem 2021 r. a drugim kwartałem 2024 r., koszty pracy polskiego przetwórstwa przemysłowego (wyrażone w euro dla uwzględnienia czynników kursowych) wzrosły o blisko 50 proc. Dla porównania, łączne koszty pracy całej strefy euro zwiększyły się w tym samym czasie o niespełna 20 proc. Tak duża różnica pomiędzy dynamikami nie może być neutralna dla pozycji międzynarodowej polskich produktów i choć krajowe firmy przemysłowe podjęły dostosowania poprzez automatyzację i redukcję zatrudnienia, to nie zdołały w pełni złagodzić skutków wzrostu kosztów jednostkowych.

Sytuacja konkurencyjna w obrębie kluczowych specjalizacji eksportowych Polski

Jeżeli wziąć pod uwagę 30 węższych kategorii produktowych o najwyższych udziałach w łącznej wartości naszej sprzedaży zagranicznej, to w latach 2019-23 w aż 26 spośród nich Polska zwiększyła swój udział w ich całkowitym eksporcie do wszystkich państw UE, wypierając przede wszystkim wyroby dostarczane przez kraje wysoko rozwinięte. Napotykaliśmy jednak przy tym coraz ostrzejszą konkurencję ze strony innych krajów, które – tak jak my – specjalizują się w konkurowaniu kosztami. Choć w aż 10 analizowanych grupach wyrobów wzrost udziału Polski był wyższy niż łącznie pozostałych krajów niskokosztowych, to w 18 innych przypadkach znalazł się przynajmniej jeden konkurent, który w omawianym okresie zwiększył swój udział w unijnym imporcie mocniej niż Polska.

Pod względem tempa ekspansji na rynku unijnym biliśmy konkurentów przede wszystkim w szeregu dóbr konsumpcyjnych, zwłaszcza żywności, odzieży i obuwiu czy kosmetykach. Dobrze radziliśmy sobie również w naszej mocnej specjalizacji – stolarce budowlanej, choć tu też można było obserwować znaczący wzrost obecności dostawców niskokosztowych z Bałkanów. Znacznie mniej korzystny był jednak rozwój sytuacji w przypadku akumulatorów i innych urządzeń elektrycznych. W tym rozwojowym w kontekście kierunku unijnej polityki środowiskowej i gospodarczej obszarze, Polska utrzymała wprawdzie swój stan posiadania, jednak pod względem wzrostu udziału w unijnym imporcie nie mogła się mierzyć z Chinami, a lepsze wyniki odnotowały m.in. także Węgry. Innymi przykładami, w których lepiej od nas radzili sobie konkurenci, jest grupa produktów wyposażenia domu (w tym meble, sprzęt RTV/AGD, urządzenia biurowe, gdzie szybko zyskują m.in. Chiny, Turcja czy Tajwan) oraz niektóre dobra pośrednie (Chiny, Wietnam, Indie, lecz także Czechy czy Bułgaria). Wydaje się wręcz, że w wielu z wymienionych obszarów wzmocniliśmy naszą pozycję do tego stopnia, że w obecnych warunkach raczej będziemy musieli myśleć o obronie udziałów w rynku unijnym niż o ich dalszym zwiększaniu.

Kierunki zmian

Opisana wyżej sytuacja może skłaniać polskich eksporterów do dostosowań, obejmujących ogólnie dwa główne kierunki: po pierwsze, poprawę efektywności kosztowej (m.in. automatyzacja procesów) w celu poprawy konkurencyjności na rynku unijnym oraz po drugie, do śmielszej niż do tej pory, ekspansji na rynkach pozaunijnych. To drugie wymaga zwiększonego wysiłku w przełamywanie barier wejścia i dostosowanie portfolio. Możliwe też, że obserwowane procesy wyznaczają początek bardziej złożonego trendu, w którym polska gospodarka będzie musiała w większym stopniu oprzeć się na eksporcie zaawansowanych, nowoczesnych usług niż względnie prostych produktów przemysłowych, jak to robiła do tej pory.

Więcej informacji o wynikach, trendach i perspektywach polskiego eksportu można przeczytać w raporcie pt. „Czy już czas martwić się o polskich eksporterów?”. Autorami raportu są eksperci z Dep. Analiz Sektorowych Banku Pekao S.A.: Krzysztof Mrówczyński, Paweł Kowalski, dr Ernest Pytlarczyk (Główny Ekonomista) oraz dr Piotr Bartkiewicz.

Koniec przebudowy ul. Suwak. Na Służewcu pojedziemy nową ulicą

Inwestorzy dotrzymali obietnicy i tuż przed Świętami Bożego Narodzenia oddany został do użytkowania łącznik ulicy Suwak i ulicy Cybernetyki na warszawskim Służewcu. Oznacza to, że mieszkańcy okolicznych osiedli mieszkaniowych oraz pracownicy tutejszych biurowców zdecydowanie szybciej dojadą do domu lub pracy. Adgar Poland, a także Syrena Real Estate wspólnie z PineBridge Benson Elliot i AFI Europe wyłożyli na modernizację infrastruktury drogowej łącznie 15 mln złotych. Miasto st. Warszawa przekazało grunty pod przebudowę.

Koniec przebudowy ul. Suwak. Na Służewcu pojedziemy nową ulicą 1

Łącznik ulicy Suwak z ulicą Cybernetyki to 600-metrowa inwestycja drogowa, będąca jedną z najbardziej oczekiwanych modernizacji infrastruktury pieszo-samochodowej w tej części Mokotowa. Zgodnie z planem, znacząco odciąży ona ruch samochodowy ulicami Postępu, Marynarskiej, Domaniewskiej i Konstruktorskiej. Zwiększy również komfort życia mieszkańców tutejszych osiedli mieszkaniowych oraz pozwoli zaoszczędzić czas tysiącom pracowników, którzy codziennie dojeżdżają do okolicznych biurowców. Część z nich należy do spółek, które zdecydowały się zawiązać konsorcjum i sfinansować tę przebudowę z prywatnych środków. Wskutek porozumienia z władzami Warszawy, które przekazały grunty pod przebudowę, udało się zrealizować modelowy projekt partnerstwa publiczno-prywatnego, który może być gotowym przepisem na rozwiązanie wielu innych, infrastrukturalnych problemów lub komunikacyjnych wąskich gardeł w Stolicy. Potrzeba jednak do tego odpowiedzialnych inwestorów, którzy chcą mieć swój udział w doskonaleniu rozwiązań urbanistycznych i tak kształtować tkankę miejską, aby łączyła ona różne funkcje i zbliżała do koncepcji nowoczesnych, tzw. 15-minutowych miast, przyjaznych mieszkańcom i lokalnym biznesom, ale również środowisku naturalnemu.

suwak-otwarcie-fot-3-damian-malz
„Od wielu lat zabiegaliśmy o realizację tej inwestycji i dziś otwarcie mogę przyznać, że wszyscy w Adgar Poland czujemy ogromną satysfakcję. Nasze starania materializują się z korzyścią dla przyszłych beneficjentów tej przebudowy. To dla nas również dowód na to, że konsekwencja i umiejętność budowania porozumienia przy negocjacyjnym stole, to bezcenny potencjał mogący dosłownie zmieniać otaczającą nas rzeczywistość. Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom projektu, których ta ważna idea połączyła” – mówi Michael Mevorach, Country Manager w Adgar Poland.

Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego potwierdził odbiór inwestycji, tym samym od dnia 20 grudnia 2024 r będą mogli z niej skorzystać pierwsi kierowcy. Do użytkowania oddana została droga publiczna po jednym pasie w każdą stronę, a wzdłuż niej 36 ogólnodostępnych miejsc parkingowych, w tym trzy stanowiska dla osób niepełnosprawnych, a także chodnik i ścieżka rowerowa. Wkrótce pojadą tędy również autobusy, mające przystanek vis-a-vis stacji kolejowej Warszawa Służewiec.

Służewiec zmienia swój charakter z biurowego na mieszkaniowy. Jako władze dzielnicy prężnie staramy się wykorzystywać ten fakt na rzecz mieszkańców, podpisując umowy z inwestorami przedsięwzięć niedrogowych” mówi Rafał Miastowski, burmistrz dzielnicy Mokotów. „Cieszę się, że dzięki owocnej współpracy, udało się tak zmienić tkankę miejską, aby była ona dostosowana do potrzeb wszystkich uczestników ruchu” – dodaje burmistrz Miastowski.

Łączny koszt inwestycji wyniósł 15 mln złotych i w całości został pokryty ze środków własnych przekazanych przez spółkę Adgar Poland, Syrena Real Estate wspólnie
z PineBridge Benson Elliot i AFI Europe.

Chiny na zakręcie: kryzys nieruchomości i deflacja zmieniają gospodarkę

Ostatnia dekada w chińskiej gospodarce upłynęła pod znakiem szybkiego wzrostu, napędzanego głównie przez inwestycje infrastrukturalne, boom na rynku nieruchomości oraz łatwy dostęp do kredytu. Model ten, choć przez wiele lat generował imponujące statystyki PKB, był jednocześnie obciążony ryzykiem związanym z niekontrolowanym zadłużeniem. Rynek nieruchomości stał się swoistym motorem gospodarki, przyciągając ogromne nakłady kapitałowe zarówno ze strony deweloperów, jak i zwykłych obywateli. Niestety, obecnie jest w głębokim kryzysie – tysiące mieszkań stoi pustych, a spadek cen zniszczył biliony dolarów majątku chińskich gospodarstw domowych. Wszystko to prowadzi do spirali deflacyjnej: niskiej konsumpcji przy jednoczesnym niewielkim zaufaniu konsumentów. Deflacja – zjawisko rzadko spotykane w Chinach na taką skalę – stanowi dodatkowe obciążenie dla sektora prywatnego.

Mimo pogarszającej się kondycji rynku nieruchomości i narastających nierównowag, w ostatnich latach nie przeprowadzono istotnych reform wspierających konsumpcję. Podczas gdy wielu ekonomistów rekomenduje rozszerzenie systemu opieki społecznej (m.in. ubezpieczenia zdrowotne, zasiłki), które mogłoby pobudzić wydatki konsumpcyjne, przewodniczący Xi Jinping konsekwentnie unika tego kierunku. W zamian władze skupiają się na ściślejszej kontroli państwowej i dalszym rozwoju sektora przemysłowego, co sprzyja utrzymaniu modelu inwestycyjnego, ale zarazem hamuje potencjał konsumpcyjny. Ogromny udział w zadłużeniu ma dług lokalny. Szacuje się, że samorządy w Chinach zaciągnęły nawet 11 bilionów dolarów tzw. „ukrytego długu”, finansując projekty o wątpliwej rentowności ekonomicznej. Wielu ekspertów wskazuje, że część z tych inwestycji ma charakter stricte polityczny, a nie rynkowy. W dłuższej perspektywie może to rodzić poważne ryzyko dla stabilności finansowej kraju i zmuszać Pekin do rozważenia większych działań ratunkowych, co z kolei jeszcze bardziej obciążałoby państwowy budżet.

Od chwili objęcia władzy, Xi Jinping forsuje koncepcję „chińskiego snu” – nowoczesnej gospodarki, która uniezależnia się od Zachodu, szczególnie w obszarach kluczowych technologii. Ważnym elementem tej wizji jest budowa krajowych łańcuchów dostaw oraz rozbudowana infrastruktura badawczo-rozwojowa, zwłaszcza w dziedzinie półprzewodników i innowacyjnych branż przemysłowych. To podejście, z jednej strony, pozwoliło Chinom zmniejszyć zależność od importu zaawansowanych technologii, ale z drugiej strony zaostrzyło stosunki z USA. Pekin podkreśla gotowość do dalszego rozwijania własnych rozwiązań i mocno inwestuje w procesy produkcji półprzewodników, co stawia go na kursie kolizyjnym z amerykańskimi restrykcjami i ograniczeniami eksportowymi. Spór handlowy między Chinami a Stanami Zjednoczonymi trwa już od lat, a za prezydentury Donalda Trumpa przybrał on szczególnie gwałtowny charakter w postaci podwyżek ceł na chińskie produkty. Pekin nie pozostaje dłużny: rozważane są różnorodne środki odwetowe, w tym ograniczenia eksportu kluczowych surowców do USA. Xi Jinping otwarcie wskazuje, że konfrontacja z USA jest prawdopodobnie nieunikniona na drodze do przekształcenia Chin w globalną potęgę. Zarówno retoryka, jak i konkretne działania obu stron świadczą o tym, że rywalizacja może się jeszcze zaostrzyć, co rodzi niepewność zarówno wśród inwestorów, jak i chińskich producentów.

W obliczu powyższych wyzwań i gwałtownie zmieniającej się sytuacji międzynarodowej, Xi Jinping w dalszym ciągu wybiera centralizację władzy i umacnianie kontroli państwowej. Skutkuje to wyraźnym zastojem w rozwoju sektora prywatnego oraz niechęcią do wdrażania liberalnych reform. Ten stan rzeczy pogłębia nieufność przedsiębiorców i inwestorów wobec kondycji chińskiego rynku. Załamanie na rynku nieruchomości – zapoczątkowane jeszcze w 2020 roku – nie zostało w pełni opanowane. Liczba pustostanów rośnie, co przekłada się na spadające ceny mieszkań i pogłębianie strat w portfelach chińskiej klasy średniej. Dotychczasowe środki zaradcze, takie jak wprowadzanie limitów na zakup mieszkań czy połączenie wybranych deweloperów z państwowymi spółkami, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Niska konsumpcja pozostaje słabym punktem chińskiej gospodarki – wynosi ona jedynie 39% PKB, podczas gdy w USA ten wskaźnik sięga 68%. Władze w Pekinie od dawna podkreślają znaczenie rozwoju przemysłu i eksportu, ale jednocześnie z dużą rezerwą traktują pomysły związane z szerzej zakrojonymi wydatkami na system opieki społecznej. Xi Jinping obawia się tworzenia „państwa opiekuńczego” i uważa nadmierne transfery socjalne za przejaw marnotrawstwa. W efekcie popyt wewnętrzny wciąż nie ma szans stać się nowym „kołem napędowym” chińskiej gospodarki. Rosnące obawy o deflację są często bagatelizowane przez Xi Jinpinga, który zdaniem obserwatorów nie docenia długofalowych skutków spadku cen. Polityczna linia Pekinu koncentruje się na hasłach uspokajających, według których „ludzie lubią niskie ceny”, co w praktyce paraliżuje rzetelną debatę na temat skuteczniejszych środków zapobiegawczych. Tymczasem dalszy spadek cen może skutecznie obniżać rentowność sektora prywatnego i ograniczać inwestycje.

Zapowiedź kolejnej fali ceł na chińskie towary może skłonić władze Chin do wprowadzenia pewnych modyfikacji w polityce gospodarczej. Najbardziej prawdopodobnym kierunkiem zmian byłoby niewielkie otwarcie na konsumpcję krajową (w tym np. ulgi podatkowe) w celu zrównoważenia spadku popytu na rynkach zagranicznych. Jednak zasadniczy zwrot w stronę reform prokonsumpcyjnych wydaje się wciąż mało realny, biorąc pod uwagę dotychczasowe stanowisko Xi Jinpinga. Eksport, będący filarem chińskiego wzrostu gospodarczego, pozostaje jednocześnie największą słabością Chin w kontekście toczącej się wojny handlowej. Przy wysokim udziale eksportu w PKB, dalsze sankcje czy cła mogą mieć nieproporcjonalnie duży wpływ na kondycję całej gospodarki. Dodatkowym czynnikiem ryzyka pozostaje niekorzystna sytuacja demograficzna. Starzejące się społeczeństwo i zmniejszająca się liczba osób w wieku produkcyjnym będą w nadchodzących dekadach systematycznie obniżać potencjał wzrostu. Te kwestie, w połączeniu z brakiem gruntownych reform strukturalnych, mogą sprawić, że tempo rozwoju Chin znacząco wyhamuje.

Autor: Krzysztof Kamiński, Oanda TMS Brokers

Platforma workflow – narzędzie usprawniające pracę zespołową

Współczesne organizacje stawiają na coraz bardziej zaawansowane narzędzia do zarządzania procesami biznesowymi. Jednym z nich jest platforma, która pozwala nie tylko automatyzować powtarzalne zadania, ale również skutecznie organizować pracę zespołową. To narzędzie staje się coraz bardziej popularne w różnych branżach – od sektora IT po usługi finansowe czy opiekę zdrowotną. Jego zastosowanie pozwala na optymalizację pracy i minimalizację ryzyka błędów, co przekłada się na efektywność całego przedsiębiorstwa.

Automatyzacja procesów biznesowych

Jednym z najważniejszych zastosowań platform wspomagających przepływ pracy jest automatyzacja powtarzalnych procesów. Ręczne wykonywanie tych samych czynności każdego dnia może prowadzić do błędów i nieefektywnego wykorzystania zasobów. Platforma workflow umożliwa zdefiniowanie poszczególnych etapów zadania i przypisanie ich odpowiednim osobom lub systemom. W efekcie zadania są wykonywane w sposób uporządkowany, a ryzyko pomyłek zostaje zredukowane do minimum.

Kolejną zaletą automatyzacji jest oszczędność czasu. Pracownicy mogą skupić się na bardziej wymagających i kreatywnych zadaniach, zamiast poświęcać czas na monotonną pracę. Narzędzia umożliwiają także monitorowanie postępów w realizacji poszczególnych zadań, dzięki czemu menedżerowie mogą łatwiej kontrolować procesy i reagować na ewentualne opóźnienia. W rezultacie organizacja staje się bardziej dynamiczna i elastyczna.

Przejrzystość i kontrola pracy zespołowej

Efektywna współpraca w zespole wymaga odpowiedniej koordynacji zadań oraz jasnej komunikacji. Platformy workflow pozwalają na przejrzyste przypisanie odpowiedzialności i zadań, co ułatwia organizację pracy. Każdy członek zespołu wie, za co odpowiada i jakie są oczekiwania dotyczące jego roli w projekcie. Dzięki temu unika się sytuacji, w których zadania są pomijane lub dublowane.

Dodatkowo można znaleźć zintegrowane narzędzia do monitorowania postępów pracy w czasie rzeczywistym. Zarządzający projektem mają dostęp do szczegółowych raportów i analiz, dzięki czemu mogą szybko identyfikować potencjalne problemy oraz wdrażać niezbędne usprawnienia. Taka transparentność buduje zaufanie w zespole i wspiera efektywność działań.

Zastosowanie platform workflow w praktyce

Platformy workflow znajdują zastosowanie w wielu dziedzinach, od zarządzania dokumentacją po skomplikowane procesy produkcyjne. W firmach zajmujących się obsługą klienta platformy te są wykorzystywane do usprawnienia przepływu informacji między działami. Przykładowo, zgłoszenia klientów mogą być automatycznie przekazywane do odpowiednich specjalistów, co skraca czas reakcji i poprawia jakość obsługi.

W sektorze produkcyjnym platforma workflow wspiera planowanie i monitorowanie poszczególnych etapów produkcji. Umożliwia synchronizację pracy maszyn oraz ludzi, co minimalizuje przestoje i optymalizuje zużycie zasobów. Z kolei w firmach zajmujących się finansami ułatwiają automatyzację procesów księgowych oraz raportowania, co zmniejsza ryzyko błędów i pozwala na szybsze podejmowanie decyzji.

 

Platforma workflow to wszechstronne narzędzie, które wspiera organizację w efektywnym zarządzaniu procesami i zasobami. Automatyzacja powtarzalnych zadań, usprawnienie komunikacji w zespole oraz monitorowanie postępów pracy to tylko niektóre z korzyści płynących z jej wdrożenia. Dzięki nowo zyskanej przejrzystości działań oraz elastyczności organizacje mogą lepiej reagować na zmieniające się warunki rynkowe i osiągać lepsze wyniki biznesowe.

Budownictwo mieszkaniowe hamuje: listopadowe dane GUS pokazują spadek aktywności deweloperów

Listopadowe dane GUS o budownictwie mieszkaniowym w Polsce wskazują że pozytywny wpływ budownictwa mieszkaniowego na polską gospodarkę będzie w najbliższych miesiącach  słabł. Dwie największe grupy podmiotów budujących w Polsce mieszkania i domy – firmy deweloperskie i gospodarstwa domowe, kończą budowy wyraźnie mniejszej liczby mieszkań niż w pięciu ostatnich latach. Po październikowym ożywieniu i optymizmie nie ma śladu.

Z najnowszych danych GUS wynika, że liczba mieszkań oddanych do użytku w Polsce w listopadzie była nieznacznie niższa niż miesiąc wcześniej i wyraźnie niższa niż rok wcześniej. W listopadzie wszystkie grupy inwestorów oddały łącznie 16,5 tys. lokali, czyli o 3,5% mniej niż w październiku i o 10% mniej niż rok temu. Deweloperzy oddali w ramach tej puli 10,7 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 3,5% w porównaniu do października, ale 11% spadek w porównaniu z listopadem ubiegłego roku. Pomimo tego kilkuprocentowego wzrostu m/m (miesiąc do miesiąca) listopadowy wynik nie odbiega od liczby mieszkań oddanych do użytku przez firmy deweloperskie w poprzednich miesiącach 2024 roku. A od tegorocznej średniej z 10 miesięcy jest nawet wyższy. Natomiast spadek w porównaniu do października sprzed roku jest naturalną konsekwencją bardzo niskiej liczby rozpoczętych przez firmy deweloperskie budów sprzed dwóch lat.

Nie można obiektywnie analizować i oceniać tegoroczny danych GUS prezentujących liczby mieszkań oddawanych przez firmy deweloperskie, nie mając przed oczami liczby budów rozpoczynanych przez te podmioty w drugiej połowie 2022 i w pierwszych miesiącach 2023 roku. Warto pamiętać, że splot niekorzystnych czynników rynkowych i legislacyjnych wywołał wówczas kilkumiesięczny zastój po podażowej stronie rynku mieszkaniowego. Efektem był spadek liczby rozpoczynanych przez deweloperów budów z poziomu 12-13 tys. miesięcznie w okresie 2021 – I poł. 2022 do 7 tys. w II połowie 2022.

Firmy deweloperskie odpowiadają za 64% wszystkich oddanych do użytku w listopadzie lokali mieszkalnych. W sytuacji lepszych niż w październiku wyników firm deweloperskich oraz gorszych wyników inwestorów indywidualnych, udział tych ostatnich w ogólnej liczbie oddawanych lokali obniżył się z 35% do 33%. W porównaniu do listopada 2023 roku, gospodarstwa domowe (w terminologii GUS to inwestorzy indywidualni) zakończyły budowę o 8% mniejszej liczby domów/mieszkań. Także w porównaniu z poprzednim miesiącem ich wynik był gorszy o 9,7%.

Malejąca liczba mieszkań i domów oddanych do użytku, widoczna w porównaniach miesiąc do miesiąca znajduje potwierdzenie w  danych prezentowanych w postaci narastającej od początku roku sumy zrealizowanych lokali. Do końca października firmy deweloperskie przekazały do użytkowania 110,4 tys. mieszkań i domów, czyli o 10% mniej niż przed rokiem, natomiast inwestorzy indywidualni 63 tys. lokali, tj. o 13,5% mniej niż w analogicznym okresie 2023 roku. Wiele wskazuje na to, że z niższymi w porównaniu rok do roku wynikami w kategorii mieszkań oddanych do użytkowania będziemy mieli do czynienia przez kilka najbliższych miesięcy. Co ważne tegoroczne wyniki w tej kategorii z całego czwartego kwartału będą wyraźnie gorsze nie tylko od tych z 2023 roku ale również od tych z lat 2021-2022.oddali do uzytkowania

Listopadowe efekty starań różnych grup inwestorów o uzyskanie pozwoleń na budowę przyniosły lepsze efekty niż w październiku. Jednak od kilku miesięcy ogłaszane przez GUS wyniki w tej kategorii są do siebie bardzo zbliżone i choć świadczą o dużej racjonalności podmiotów planujących realizację domów i mieszkań, to jednoznacznie wskazują na wyczekiwanie po stronie wszystkich grup inwestorów, którego konsekwencją może być stagnacja w polskim budownictwie mieszkaniowym w najbliższych latach.

Łączna liczba pozwoleń wydanych w listopadzie wyniosła 22,6 tys., z czego 16,5 tys. pozwoleń uzyskali deweloperzy, a zaledwie 5,7 tys. inwestorzy indywidualni. Suma listopadowych pozwoleń uzyskanych przez wszystkie podmioty była o 7% niższa niż w październiku. W porównaniu do listopada sprzed roku liczba pozwoleń na budowę wzrosła o 7,5% dzięki większej aktywności w tym zakresie firm deweloperskich. Inaczej niż w dwóch poprzednich miesiącach gospodarstwa domowe wykazały wyraźnie niższą niż rok wcześniej aktywność w staraniach o pozwolenia na budowę.

Liczba lokali mieszkalnych, na budowę których różne grupy inwestorów uzyskały pozwolenie od początku roku do końca listopada (narastająco), jest znacząco wyższa niż rok temu. Do końca października deweloperzy uzyskali pozwolenia na budowę łącznie 188,1 tys. mieszkań i domów (o 28,8% więcej r/r), a inwestorzy indywidualni 73,4 tys. (o 10,2% więcej).mieszkania na budowę

Listopadowe statystyki rozpoczynanych w całej Polsce budów wskazują na gwałtowny spadek ich liczby do drugiego po wyniku ze stycznia, najniższego poziomu odnotowanego przez GUS w ciągu 11 miesięcy kończącego się roku. Liczba rozpoczynanych budów spadła z poziomu 19-20 tys. w kilku poprzednich miesiącach do 16,4 tys. Do tego listopadowego dołka przyczyniły się obie najważniejsze grupy inwestorów: gospodarstwa domowe i firmy deweloperskie.

Łączna liczba rozpoczęty w listopadzie budów lokali mieszkalnych była o 30% niższa niż w październiku i o 2% większa niż w listopadzie 2023 roku. Tak znaczący spadek miesiąc do miesiąca to przede wszystkim efekt niskiej aktywności firm deweloperskich, które rozpoczęły budowę o 32% mniejszej liczby lokali niż miesiąc wcześniej. Warto jednak pamiętać, że październikowe wyniki firm deweloperskich w tej kategorii były rekordowe nie tylko w 2024 roku, ale również na tle październikowych wyników z  trzech poprzednich lat.

Bieżące dane GUS o rozpoczynanych budowach należy interpretować w kontekście statystyki udzielanych pozwoleń. Od początku roku różnica między liczbą uzyskanych pozwoleń i liczbą rozpoczynanych budów przez wszystkie podmioty przekracza 46 tys., co oznacza, że 17% uzyskiwanych pozwoleń nie ma kontynuacji w realizowanych budowach. Ten wynik niepokoi, choć warto zaznaczyć, że do końca października inwestorzy indywidualni rozpoczęli budowę niemal takiej samej liczby domów (głównie), ile uzyskali pozwoleń. Źródłem tej nadwyżki są zatem firmy deweloperskie, które odłożyły niemal co czwarte pozwolenie na budowę uzyskane w tym roku (23%).rozpoczęte budowy

Autor: Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics

Globalna wartość fuzji i przejęć może wynieść w 2024 r. nawet 3,5 biliona dolarów

Z szacunków międzynarodowej firmy doradczej Bain & Company wynika, że łączna wartość transakcji M&A do końca roku osiągnie poziom 3,5 biliona dolarów. Autorzy badania podkreślają, że w analizowanym okresie uczestnicy rynku stanęli przed dużym wyzwaniem – musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości wyższych stóp procentowych i zaostrzonej kontroli regulacyjnej. Jednocześnie, aby oszczędzić czas, obniżyć koszty i nakład pracy, coraz więcej inwestorów w czasie zawierania transakcji korzystało z generatywnej sztucznej inteligencji.

Bain & Company przewiduje, że do końca 2024 r. łączna, globalna wartość transakcji typu M&A osiągnie poziom 3,5 biliona dolarów, co oznacza wzrost o 15% r/r i powrót do poziomów notowanych w połowie poprzedniej dekady. Z analizy wynika także, że globalna liczba transakcji zwiększy się o 7% r/r, co oznacza odwrócenie dwuletniego trendu spadkowego.

Sytuacja poszczególnych kategorii inwestorów na rynku fuzji i przejęć jest zróżnicowana. Niewielki spadek stóp procentowych pomógł funduszom private equity i venture capital odzyskać pozycję, co przełożyło się na wzrost wartości ich transakcji odpowiednio o 29% i 30% r/r. Z kolei wśród inwestorów strategicznych i branżowych, mniej podatnych na zmiany kosztów pozyskania kapitału, spodziewany wzrost wyniesie w tym roku 12% w skali globalnej i będzie widoczny we wszystkich regionach. Kluczowym motorem wzrostów była wzmożona aktywność w sektorach energii i surowców naturalnych, przemysłu oraz usług finansowych, a także znaczący rozwój w handlu detalicznym i telekomunikacji. Jednocześnie sektory technologii, ochrony zdrowia i biotechnologii, historycznie silnie kształtujące rynek M&A, pozostały w tyle za wcześniejszymi rekordami.

– Pomimo dobrych wyników finansowych oraz strategicznego zapotrzebowania na fuzje i przejęcia w 2024 roku, uczestnicy badania liczyli na silniejszy impuls monetarny oraz większą gotowość inwestorów do wychodzenia z inwestycji, co mogłoby przyczynić się do pełnego ożywienia rynku – ocenia Paweł Szreder, partner w Bain & Company. – Warto jednak zauważyć, że wiodący inwestorzy szybko dostosowali się do zmieniających się warunków rynkowych, rezygnując z tradycyjnych metod na rzecz poszukiwania synergii w zakresie zarówno przychodów, jak i kosztów. W dalszym ciągu doskonalili swoje kompetencje w zakresie fuzji i przejęć, koncentrując się na selekcji, negocjacjach i wykorzystywaniu nowych narzędzi, w tym AI, w celu usprawnienia procesu przygotowania do transakcji.

Bariery dla transakcji w obliczu historycznie niskich wycen

Badanie Bain & Company, przeprowadzone z udziałem ponad 300 inwestorów, ujawniło, że największą barierą w realizacji transakcji jest rozdźwięk między kupującymi i sprzedającymi, jeśli chodzi o wyceny. Problem ten wynika z przepaści między historycznie niskimi wycenami wśród inwestorów strategicznych, wynoszącymi średnio 10,4x EBITDA/EV, a rekordowo wysokimi wycenami giełdowymi, które dla nowojorskiego indeksu S&P 500 osiągnęły poziom 16,6x.

Zamiast akceptować znaczne obniżki wartości przy wyjściu z inwestycji, inwestorzy private equity i venture capital decydowali się zatrzymać je w swoich portfelach. Podobną strategię przyjęły firmy prywatne i publiczne, które również zdecydowały się na pozostanie w swoich inwestycjach. W rezultacie, przy mniejszej konkurencji i braku presji, niektóre transakcje utknęły w martwym punkcie.

Nadzór regulacyjny i wydłużone okresy zamknięcia transakcji

W 2024 roku wyzwania regulacyjne i spory prawne znacząco wydłużyły procesy zamykania transakcji, wpływając na ich przebieg i realizację. Blisko połowa (47%) inwestorów przyznała, że obawy związane z regulacjami miały bezpośredni wpływ na rodzaj transakcji, które ich firmy rozważały w tym roku. W odpowiedzi, wiele organizacji zdecydowało się na zmianę strategii, poświęcając więcej czasu na wstępną selekcję i szczegółową ocenę transakcji pod kątem prawa antymonopolowego. Niektórzy inwestorzy, z uwagi na niepewność regulacyjną, wstrzymali swoje plany, licząc na zmiany w wyniku lokalnych wyborów.

Ta sytuacja sprawiła, że firmy skupiały się albo na małych transakcjach, które nie budziły zastrzeżeń regulatorów, albo na dużych transakcjach z ogromnym potencjałem, jednocześnie pomijając transakcje średniej wielkości. W mijającym roku fuzje i przejęcia warte mniej niż 1 miliard dolarów stanowiły 95% wszystkich transakcji, a ich liczba wzrosła po raz pierwszy od czterech lat. Z kolei megatransakcje, warte ponad 5 miliardów dolarów, znacząco podniosły łączną wartość wszystkich transakcji na rynku.

Eksperci Bain & Company spodziewają się zmian w administracji zarówno USA, jaki i UE, a także aktualizacji wytycznych w Indiach i Japonii, które mogą zwiastować bardziej otwarte podejście do regulacji w przyszłości. Niemniej jednak czas, zakres oraz stopień ewentualnego złagodzenia regulacji będą prawdopodobnie różnić się w zależności od sektora i rynku.

Dostosowanie strategii do wyższych stóp procentowych

W odpowiedzi na utrzymujące się wysokie stopy procentowe, strategiczni inwestorzy stali się bardziej selektywni w wyborze transakcji. Zaczęli wymagać bardziej konkretnych strategii tworzenia wartości, a jednocześnie stali się mniej skłonni płacić, jeśli potencjalny zysk miałby być oddalony w czasie. Co jednak najistotniejsze, dostosowali się do nowych poziomów wycen, dążąc jednocześnie do synergii przychodowych i kosztowych.

Transakcje wykorzystujące efekt skali, aby wzmocnić pozycję rynkową i obniżyć koszty, stanowiły w 2024 roku 59% wartości wszystkich transakcji – najwyższy odsetek od 2015 roku. Oznacza to przesunięcie w kierunku przejęć, które obiecywały szybkie i łatwe do zrealizowania synergie w ciągu pierwszego roku. Jest to wyraźny zwrot w porównaniu do poprzednich lat, kiedy to przejęcia miały służyć przyspieszaniu wzrostu przychodów poprzez ekspansję na szybko rozwijających się rynkach lub pozyskiwaniu nowych kompetencji.

Sztuczna inteligencja rewolucjonizuje transakcje poprzez optymalizację czasu i kosztów

W 2024 roku popularność wśród specjalistów od fuzji i przejęć zyskiwała generatywna sztuczna inteligencja, którą wykorzystywali w identyfikacji i selekcji celów przejęć, a także procesie due diligence. Z badań Bain & Company wynika, że w trwającym roku korzystał z niej co piąty inwestor, podczas gdy w 2023 robiło to 16% badanych. Kolejne 16% praktyków M&A planuje wdrożenie AI w swojej pracy w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Pierwsze doświadczenia użytkowników pokazują, że generatywna sztuczna inteligencja znacząco zmniejsza nakład pracy (79% użytkowników), przyspiesza realizację transakcji (54%) oraz obniża koszty (33%).

Co czeka rynek w kolejnych miesiącach?

Bain & Company opublikuje pełny raport M&A na 2025 rok w lutym. Opracowanie będzie zawierać szczegółową analizę oczekiwanej aktywności M&A w nadchodzącym roku. Analiza obejmie kluczowe branże oraz przedstawi wyniki badania „M&A Practitioners’ 2025 Outlook Survey” podsumowującego opinie na temat przyszłości rynku M&A ponad 300 praktyków z takich krajów jak USA, Australia, Brazylia, Kanada, Francja, Niemcy, Indie, Włochy, Japonia i Wielka Brytania.

Struktura i dynamika polskiego rynku pożyczek pozabankowych w listopadzie 2024 r.

Polski rynek pożyczek pozabankowych opiera się na dwóch głównych odmiennych, specyficznych segmentach produktowych.

Pierwszym są pożyczki celowe, które charakteryzują się niską kwotą, na jakie są udzielane. Średnia wartość nowo udzielonej w listopadzie 2024 r. pożyczki celowej wyniosła 675 zł i była o 8,1% niższa od średniej wartości takiej pożyczki udzielonej rok wcześniej.

Pożyczki celowe udzielane są na finansowanie określonego celu, jakim jest zakup określonych towarów czy usług, nie jest więc bezpośrednio udostępniana klientowi gotówka. W pożyczkach celowych mogą być nisko-kwotowe zakupy w internecie na platformach e-commerce, ale też pożyczki na zakup samochodów czy usługi stomatologiczne lub medycynę estetyczną, charakteryzujące się wyższymi kwotami. Są one zazwyczaj udzielane na krótkie okresy i bardzo dobrze spłacane. Mają cechy „upodabniające” je do bankowych kredytów ratalnych. Liczba nowo udzielonych w listopadzie br. pożyczek celowych wzrosła o +21,5% r/r. W ujęciu wartościowym wzrost był jednak niższy i wyniósł +11,7% r/r/. To oznacza, że udzielane były głównie pożyczki na niższe kwoty, co znalazło swoje odzwierciedlenie również w spadku średniej kwoty udzielonej pożyczki.

Częściowo za wzrost odczytów odpowiadają zmiany regulacyjne dotyczące raportowania udzielonych pożyczek do BIK obowiązujące od 18 maja 2023 r. Do tego momentu w 2023 r. nie były raportowane wszystkie udzielone pożyczki celowe, co w dużej mierze zaniża bazę porównawczą.

Drugim typem pozabankowych pożyczek są pożyczki gotówkowe, które wypłacane są bezpośrednio na konto klienta i mogą być wykorzystywane na dowolny cel, w tym podreperowanie budżetu domowego. W segmencie tym można wyróżnić dwie kategorie pożyczek gotówkowych: pożyczka gotówkowa udzielana na niskie kwoty i krótkie okresy – tzw. „chwilówki” oraz na wysokie kwoty i długie, często kilkuletnie okresy.

Ten drugi typ pożyczek podobny jest do bankowych kredytów gotówkowych. Średnia wartość pożyczki gotówkowej udzielonej w listopadzie 2024 r. wyniosła 2 673 zł i była o 10,4% wyższa do średniej kwoty udzielonej w listopadzie 2023 r. Listopadowa wartość sprzedaży pożyczek gotówkowych (1,361 mld zł) była wyższa o +33,9% r/r. Dodatnia dynamika r/r (+21,3%) wystąpiła również w ujęciu liczbowym. W listopadzie udzielono łącznie 509 tys. szt. pożyczek.

Podobnie, jak w przypadku pożyczek celowych, również w pożyczkach gotówkowych w dużej mierze występuje „efekt regulacyjny” związany z pełnym raportowaniem od 18 maja 2023 r.

Trzecia obniżka stóp przez Fed nie uspokaja rynków – rosną obawy o przyszłość polityki pieniężnej

Decyzja amerykańskiej Rezerwy Federalnej o trzeciej z rzędu obniżce stóp procentowych nie zdołała uspokoić nastrojów na rynkach finansowych. Obniżenie stóp o 0.25 punktu procentowego, sprowadzające ich przedział do 4.25%-4.5%, choć zgodne z oczekiwaniami części inwestorów, wywołało wyraźną reakcję na giełdach i rynku obligacji. Towarzyszy temu rosnąca niepewność co do przyszłej polityki pieniężnej w obliczu utrzymującej się presji inflacyjnej oraz potencjalnych działań administracji Donalda Trumpa.

W Federalnym Komitecie Otwartego Rynku (FOMC) nie było jednomyślności co do decyzji. Beth Hammack, prezes oddziału Fed w Cleveland, głosowała przeciwko obniżce, sugerując utrzymanie stóp na dotychczasowym poziomie. Jej stanowisko odzwierciedla obawy, czy dalsze luzowanie polityki pieniężnej jest zasadne. Tymczasem przewodniczący Fed, Jerome Powell, podkreślił, że dotychczasowe działania zmniejszyły restrykcyjność polityki, co daje przestrzeń na bardziej ostrożne decyzje w przyszłości. Zaznaczył, że ewentualne dalsze cięcia będą uzależnione od postępów w ograniczaniu inflacji.

W zaktualizowanych prognozach gospodarczych Fed zredukował oczekiwania dotyczące liczby obniżek stóp w 2025 roku. Zamiast czterech cięć przewiduje teraz dwa, co mogłoby sprowadzić stopy do przedziału 3.75%-4%. Zmiana ta wynika z wyższych oczekiwań inflacyjnych — prognozowana inflacja na 2024 rok wzrosła do 2.5% z wcześniejszych 2.1%. Mimo że wartość ta zbliża się do celu inflacyjnego Fed (2%), pozostaje powyżej pożądanej granicy. Jednocześnie sytuacja na rynku pracy, z niskim bezrobociem na poziomie 4.2% i rosnącymi płacami, wskazuje na trwałą presję kosztową. Perspektywy wzrostu gospodarczego na 2025 rok zostały jednak podniesione do 2.1%, co sugeruje relatywnie dobrą kondycję gospodarki.

Na decyzję Fed żywiołowo zareagowały rynki finansowe. Indeks Dow Jones spadł o 2.6%, S&P 500 o 2.9%, a technologiczny Nasdaq Composite aż o 3.6%. Podobną dynamikę odnotowano na rynku obligacji, gdzie rentowności dwuletnich papierów wzrosły do 4.33%, 10-letnich do 4.51%, a 30-letnich do 4.68%. Dodatkowym źródłem niepewności pozostają możliwe działania administracji Donalda Trumpa w zakresie polityki handlowej. Wprowadzenie nowych ceł i taryf może podtrzymać inflację, zwiększając koszty importu i wpływając na rynek pracy. Chociaż Fed monitoruje potencjalne skutki takich działań, brak konkretów uniemożliwia uwzględnienie ich w oficjalnych prognozach.

Równolegle Fed ogłosił zmiany w mechanizmie reverse repo, mające na celu utrzymanie płynności i stabilności na rynku pieniężnym. Wprowadzone narzędzia mają wspierać banki i innych uczestników rynku w zarządzaniu krótkoterminową płynnością.Obecny kontekst gospodarczy stawia przed Fed coraz większe wyzwania. Inflacja pozostaje uporczywie wysoka, a niepewność geopolityczna, w tym możliwe wojny handlowe, ogranicza pole manewru w polityce pieniężnej.

Autor: Krzysztof Kamiński, Oanda TMS Brokers

VAT a samorządy lokalne: konieczność uproszczenia przepisów dla stabilizacji finansów gmin

Przepisy określające czy i w jakich sytuacjach samorządy lokalne są podatnikami VAT są skomplikowane i niejednoznaczne. Warto je uprościć i równocześnie doprecyzować. Zmniejszyłoby to niepewność samorządów i pozytywnie wpłynęło na stabilizację ich finansów. Tak wynika z analizy orzecznictwa NSA i TSUE, którą przeprowadził prof. Artur Mudrecki z Akademii Leona Koźmińskiego.

Rzecz jest niebagatelna, bo dotyczy 2477 gmin i 66 miast na prawach powiatów oraz 314 powiatów, do których pośrednio zastosowanie mają przepisy dotyczące gmin. Sposób opodatkowania wszystkich gmin w Polsce ma bezpośredni wpływ na ich finanse i jest związany z konstytucyjną zasadą ich samodzielności finansowej.

Ekspert, prof. Artur Mudrecki, który od 25 lat zajmuje się prawem podatkowym, przeanalizował orzecznictwa NSA i TSUE dotyczące rozliczenia VAT przez samorządy w latach 2013-2024. Teraz wskazuje na potrzebę zmiany przepisów, a jako przykład podaje Francję. – Należy doprecyzować przepisy i wskazać, w jakich sytuacjach samorządy są opodatkowane VAT-em, a które ich działania znajdują się, poza tym podatkiem – tłumaczy.

 

– Interpretacja podatków od towarów i usług to od ponad dekady jeden z głównych problemów polskich gmin. Mimo orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, administracja skarbowa często wydaje niekorzystne decyzje dla samorządów – zwraca uwagę prof. Artur Mudrecki, dyrektor Centrum Badań nad VAT-em w Akademii Leona Koźmińskiego.

Rynkowo czy przepisowo – sedno problemu z VAT

Jednostki samorządu terytorialnego podlegają ustawie o VAT, ale ich status podatnika zależy od charakteru działań. Czynności cywilnoprawne, takie jak sprzedaż, wynajem czy dzierżawa nieruchomości, podlegają VAT, gdyż mają charakter rynkowy. Natomiast działania wynikające z władztwa administracyjnego, nie są działalnością gospodarczą i nie podlegają VAT.

Problemy z rozróżnieniem prowadzą do tego, że co miesiąc kilka lub kilkanaście gmin prosi administrację skarbową o wyjaśnienie w indywidualnych sytuacjach. Z informacji o działalności Krajowej Informacji Skarbowej (KIS) w 2022 i 2023 roku wynika, że ok. 40 proc. wniosków o wydanie interpretacji indywidualnych dotyczyło właśnie podatku VAT. KIS nie podał, ile z ponad 11 tys. próśb w 2023 roku wystosowały samorządy lokalne, jednak „opodatkowanie czynności wykonywanych przez jednostki samorządu terytorialnego i ich jednostki lub zakłady budżetowe, a także prawa do odliczenia podatku naliczonego przez te podmioty” jest wymienione jako jeden z trzech najczęściej powtarzających się problemów do interpretacji.

Często jednak podatkowe interpretacje indywidualne nie rozwiewają wątpliwości samorządowców i wówczas spory rozstrzygają krajowe sądy administracyjne lub w ostateczności Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Co roku też Ministerstwo Finansów publikuje kilka interpretacji ogólnych na temat podatku od towarów i usług (VAT) w odniesieniu do czynności wykonywanych przez jednostki samorządu terytorialnego.

Cztery lata temu Najwyższa Izba Kontroli zwróciła uwagę na ten problem. W czasie kontroli „Centralizacja podatku VAT w jednostkach samorządu terytorialnego” sprawdzono rozliczenia podatkowe siedmiu miast oraz siedem starostw powiatowych w latach

2016-2019. Spośród nich,12 samorządów złożyło 369 wniosków o wydanie indywidualnych interpretacji przepisów prawa podatkowego w sprawie scentralizowanych rozliczeń VAT.

Na skomplikowany charakter tych przepisów zwracają uwagę również organizacje samorządowe w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Postulują m.in. o zwrot podatku VAT od inwestycji samorządowych, aby środki te pozostawały w budżecie samorządów lub były do nich zwracane.

Prof. Mudrecki zauważa też, że najwięcej kontrowersji dotyczy art. 15 ust. 6 ustawy o podatku od towarów i usług, czyli zwolnień gmin z VAT-u. – Zdarza się, że różne Wojewódzkie Sądy Administracyjne, niemalże jednocześnie, wydają sprzeczne orzeczenia – tłumaczy ekspert.

Orzecznictwo NSA i TSUE obowiązującym standardem, a rozwiązania z Francji dobrym punktem odniesienia

Ważne jest także to, że VAT jest podatkiem podlegającym harmonizacji w Unii Europejskiej. Oznacza to, że muszą być stosowane przepisy ustawy o podatku od towarów i usług obowiązujące w Polsce, ale również regulacje zawarte w unijnej Dyrektywie 2006/112.

Dlatego prof. Mudrecki zaznacza, że organy podatkowe powinny uwzględnić wykładnię przepisów prawa podatkowego, która wynika z utrwalonego orzecznictwa NSA i TSUE. – W przyjętych rozwiązaniach należy uwzględnić zasadę neutralności, a tym samym interes gmin – tłumaczy ekspert i podaje system we Francji, który może być dla Polski punktem odniesienia.

We Francji podejście jest bardziej elastyczne, a decyzja o opodatkowaniu VAT zależy od charakteru usług świadczonych przez samorząd. – Jeśli usługi mają charakter komercyjny lub mogą konkurować z usługami prywatnymi, podlegają VAT. W Polsce co do zasady gminy nie są podatnikami VAT, chyba że realizują usługę w ramach prowadzenia działalności gospodarczej na zasadach rynkowych – dodaje ekspert.

W ten sposób francuskie samorządy mogą przykładowo rozliczyć się z VAT organizując wydarzenia kulturalne czy sportowe o charakterze komercyjnym lub wynajmując halę sportową dla lokalnej firmy. W Polsce w obu przypadkach zależałoby to od tego czy samorząd realizuje te działania w ramach np. promocji sportu i jaki jest charakter finansowania tych aktywności. Ta nieścisłość powoduje, że każda gmina i każdy sąd interpretuje te przepisy w inny sposób.

Co więcej, gminy we Francji mogą korzystać z opcji płacenia podatku VAT na 5 lat nawet jeżeli dotyczy to czynności, które standardowo zwalniają z płacenia tego podatku. Po upływie tego okresu gmina może zdecydować o przedłużeniu opodatkowania na kolejne 5 lat lub zrezygnować z tej opcji, powracając do zwolnienia z VAT-u.

Prof. Mudrecki zwraca też uwagę na Fundusze Kompensacji VAT, które również funkcjonują we Francji. – Po wprowadzeniu takiego funduszu gminy w Polsce mogłyby otrzymywać subwencje za poniesione koszty podczas realizacji inwestycji takiej jak na przykład budowa szkoły. Chodzi o to, że gmina płaci VAT za materiały budowlane, ale później może poprosić fundusz o zwrot tej kwoty – tłumaczy prawnik.

Dzięki wdrożeniu podobnych rozwiązań w Polsce, samorządy mogłyby lepiej zarządzać swoimi finansami i przeznaczyć zaoszczędzone fundusze na nowe projekty przydatne dla mieszkańców ich regionu.

Prognozy na 2025 r. – istotne kwestie dla branży ubezpieczeniowej

Mimo rosnącego zainteresowania Polaków ubezpieczeniami, wciąż pozostajemy w tyle za krajami rozwiniętymi – dotyczy to zarówno ubezpieczeń majątkowych, jak i życiowych oraz zdrowotnych. W 2025 roku będziemy skupiać się na zmniejszaniu luki ubezpieczeniowej.

W obliczu powodzi na południu Polski oraz innych ekstremalnych zjawisk pogodowych, które miały miejsce w bieżącym roku, kwestia niedoubezpieczenia Polaków staje się coraz bardziej paląca. Niedoubezpieczenie dotyczy też sfery życia i zdrowia. Mimo że rośnie zainteresowanie Polaków ubezpieczeniami życiowymi i zdrowotnymi, wciąż jesteśmy w tej sferze w tyle za krajami rozwiniętymi. W razie poważnej choroby lub śmierci głównego żywiciela, sytuacja wielu rodzin może się więc znacząco pogorszyć bez odpowiedniego zabezpieczenia, zwłaszcza przy niewielkich oszczędnościach, rosnącym zadłużeniu Polaków i wciąż niewielkich zarobkach.

Lekcje z powodzi, czyli co zmienić w kwestii ubezpieczeń od kataklizmów w 2025 roku

W obliczu zmieniającego się klimatu, w 2025 roku kluczowa będzie kwestia upowszechnienia ubezpieczeń, które obejmują ryzyka katastrof naturalnych.

Rok 2024 był testem. Mieliśmy dużą, tradycyjną powódź na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie oraz liczne powodzie błyskawiczne i gradobicia w sezonie wakacyjnym. Powinniśmy w nachodzących miesiącach przeanalizować wszystkie straty, zidentyfikować lukę ubezpieczeniową. Ze wstępnej oceny sytuacji wynika, że brak ochrony ubezpieczeniowej nie dotyczy tylko osób prywatnych, ale również przedsiębiorstw i przede wszystkim sektora publicznego. Ważne jest również pokazanie, że ubezpieczenia jako narzędzie stabilności finansowej się sprawdziły. Odszkodowania były wypłacane szybko i sprawnie. Ważne jest również, aby klienci rozumieli, że ich odpowiedzialność za właściwe ubezpieczenie się nie ogranicza się jedynie do wyboru polisy, ale obejmuje także regularne aktualizowanie wartości mienia oraz dostosowywanie zakresu ochrony do zmieniających się warunków.

Luka ubezpieczeniowa i wsparcie systemowe rozwoju ubezpieczeń w Polsce

W wielu obszarach, aby skutecznie zredukować lukę ubezpieczeniową, konieczne jest zacieśnienie współpracy między sektorem publicznym a sektorem ubezpieczeń.

Współpraca systemowa w ubezpieczeniach majątkowych

W przypadku ubezpieczeń majątkowych, publiczne instytucje, działając wspólnie z ubezpieczycielami, mogą lepiej identyfikować obszary o wysokim ryzyku czy wprowadzić jednolitą metodykę w zakresie zbierania danych o katastrofach, co umożliwi dokładniejszą ocenę ryzyka.

Stworzenie zachęt dla rozwoju ubezpieczeń na życie

W ostatnich latach w Polsce zauważalny jest wzrost zainteresowania ubezpieczeniami na życie. Niemniej jednak, wciąż istnieje wyraźny problem niedoubezpieczenia, zwłaszcza w porównaniu do krajów Europy Zachodniej, co podkreśla konieczność wprowadzenia skutecznych zachęt do długoterminowego oszczędzania oraz ochrony zdrowia i życia. Dodatkowo, kluczowe jest wyrównanie warunków dla zakładów ubezpieczeń i instytucji finansowych w zakresie opodatkowania aktywów, aby stworzyć sprzyjające środowisko do rozwoju tego sektora.

Rozwój rynku ubezpieczeń zdrowotnych

W 2025 roku rynek prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce będzie odgrywał coraz istotniejszą rolę w systemie opieki zdrowotnej. Główne czynniki wpływające na jego rozwój to pogarszająca się sytuacja w sektorze publicznym, rosnące oczekiwania społeczne dotyczące jakości i dostępności usług medycznych oraz dynamiczne zmiany demograficzne. Wprowadzenie innowacyjnych produktów zdrowotnych oraz rozwój istniejących pakietów ubezpieczeniowych z pewnością przyciągnie zarówno osoby fizyczne, jak i pracodawców, którzy dostrzegają wartość w oferowaniu ubezpieczeń zdrowotnych jako atrakcyjnego benefitu dla swoich pracowników. W 2025 roku możemy spodziewać się znaczącego wzrostu promowania zdrowego stylu życia, co skłoni ubezpieczycieli do inwestowania w różnorodne platformy edukacyjne, aplikacje prozdrowotne, a także programy badań profilaktycznych.

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne jako strategiczna odpowiedź na starzenie się społeczeństwa

W obliczu dynamicznego starzenia się polskiego społeczeństwa, prognozy na 2025 rok wskazują na konieczność wdrożenia przez przedsiębiorstwa kompleksowych strategii wsparcia zdrowia pracowników. Taki kierunek działań jest niezbędny zarówno dla utrzymania aktywności zawodowej starszych pracowników, jak i dla zapewnienia stabilności oraz konkurencyjności firm na rynku. Konieczne staje się wydłużenie okresu aktywności zawodowej pracowników. Aby to osiągnąć, firmy muszą inwestować w programy promujące zdrowie i dobre samopoczucie personelu, co pozwoli na dłuższe utrzymanie ich efektywności i zaangażowania.

Autor: Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU

Podsumowanie 2024 r. na rynku mieszkaniowym i prognozy na 2025 r.

Rok 2024 na rynku mieszkaniowym upłynął pod znakiem zmian i dostosowań do nowych warunków ekonomicznych. Dane Otodom Analytics wskazują, że po zakończeniu programu BK 2% deweloperzy zwiększyli podaż mieszkań, a baza dostępnych lokali osiągnęła na początku grudnia br. rekordowe 57 tys. lokali – o 54% więcej niż na koniec 2023 r. Sprzedaż spadła o 26% r/r w ciągu 11 miesięcy, ale wartość kredytów hipotecznych zbliżyła się do najwyższych notowanych wyników. Z kolei tempo wzrostu cen wyhamowało. Czy podobna zmienna relacja popytu i podaży utrzyma się w 2025 roku?

Mimo niepewności deweloperzy utrzymali kurs

Rynek mieszkaniowy wszedł w 2024 rok z oczekiwaniami związanymi z wprowadzeniem nowego programu preferencyjnych kredytów hipotecznych. Deweloperzy licząc na jego kolejną odsłonę, intensyfikowali działania, aby zapełnić luki podażowe w największych miastach. Efektem tych wysiłków było wprowadzenie w I kwartale roku blisko 15,3 tys. nowych mieszkań na 7 głównych rynkach w Polsce, co oznaczało wzrost o 114% względem tego samego okresu w 2023 roku.Mieszkania+wprowadzone+do+sprzedaży+i+sprzedane Liczba+mieszkań+w+ofercie Czas+wyprzedaży+oferty

Co ciekawe, pomimo zakończenia programu BK 2% na początku roku, sprzedaż mieszkań utrzymała się na satysfakcjonującym poziomie. W pierwszym kwartale deweloperzy znaleźli nabywców na prawie 10,9 tys. lokali, co oznacza wzrost o 3,4% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku i  13,6% spadek względem poprzedniego kwartału. Wiele wskazuje jednak na to, że tak dobre wyniki to jednak efekt rezerwacji w ramach programu BK2%, których finansowanie banki procedowały jeszcze na początku roku.

Tempo sprzedaży mieszkań wyraźnie spowolniło dopiero w II kwartale. W kwietniu sprzedaż na 7 głównych rynkach spadła o 27% r/r. W maju sprzedano jedynie 2,6 tys. mieszkań, co było bliskie wynikom z przełomu 2022 i 2023 roku. Mimo to podaż nadal rosła – w połowie roku a w największych miastach dostępnych było już 48,2 tys. nowych mieszkań.

Na lepszą sprzedaż deweloperzy musieli czekać do jesieni. We wrześniu odłożony podczas wakacji popyt przyniósł rezultat w postaci 3,3 tys. sprzedanych mieszkań, co oznaczało wzrost o 37% w porównaniu z sierpniem. W kolejnych jesiennych miesiącach sprzedaż utrzymywała się na zbliżonym poziomie.

Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics
Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics

W ciągu jedenastu miesięcy 2024 roku na 7 największych rynkach w Polsce sprzedano o 26% mniej mieszkań niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Jednocześnie przewaga podaży nad popytem spowodowała, że na początku grudnia liczba mieszkań w ofercie deweloperów wzrosła do rekordowych 56 tys., podczas gdy pod koniec 2023 roku wynosiła 35 tys. A tak dynamiczny wzrost podaży przy osłabionym popycie wydłużył czas wyprzedaży oferty z około 3 kwartałów na początku roku do 5,5 kwartałów w listopadzie br. – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics.

Kto kupuje mieszkania?

2024 rok niewątpliwie przyniósł spadek zainteresowania za strony potencjalnych kupujących, jednak nie był on tak znaczący, jak można byłoby się spodziewać po wygaszeniu programu BK2%. Przede wszystkim dlatego, że w trzecim kwartale na rynek powróciła grupa klientów dysponujących gotówką lub zdolnością do zaciągnięcia kredytu hipotecznego. Są to osoby dobrze zorientowane w realiach rynkowych, które dostrzegły, że stabilizacja cen i szeroka oferta tworzą sprzyjające warunki do zakupu mieszkania. Ich aktywność znajduje odzwierciedlenie w danych BIK.

dr hab. Waldemar Rogowski, prof. SGH. Główny Analityk Grupy BIK oraz Dyrektor Instytutu Finansów Korporacji i Inwestycji SGH
dr hab. Waldemar Rogowski, prof. SGH. Główny Analityk Grupy BIK oraz Dyrektor Instytutu Finansów Korporacji i Inwestycji SGH

– Rok 2024 wbrew wcześniejszym obawom jest bardzo dobry jeżeli chodzi o rynek kredytów mieszkaniowych. Łącznie w okresie styczeń – październik banki udzieliły 176,8 tys. sztuk kredytów na łączną kwotę 73,9 mld zł. W porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku dynamika w ujęciu liczbowym wynosi 45,3 % a w wartościowym  62,4%. Należy jednak pamiętać, że w kwocie 73,9 mld zł zawiera się 13,6 mld akcji kredytowej z wniosków złożonych w 2023r. w ramach Programu BK2%. Bez tej „dodatkowej akcji kredytowej” mielibyśmy poziom ok. 60,3 mld zł. Gdyby listopad i grudzień były na poziomie zbliżonym do października, to cały rok 2024 zamknęlibyśmy na poziomie 85-86 mld zł. Byłby to drugi rekordowy rok, jeżeli chodzi o wartość akcji kredytowej. Raczej nie pobijemy 88,7 mld z 2021 r. I to wszystko w środowisku najwyższych wśród krajów UE poziomie oprocentowania kredytów  mieszkaniowych (drugi poziom w całej Europie), braku kontynuacji programu BK2% czy jego następcy – zaznacza dr hab. Waldemar Rogowski, prof. SGH. Główny Analityk Grupy BIK oraz Dyrektor Instytutu Finansów Korporacji i Inwestycji SGH.

Warto podkreślić, że aktywna grupa popytowa nie ogranicza się wyłącznie do indywidualnych inwestorów nabywających mieszkania pod wynajem. Według badania Otodom Analytics przeprowadzonego w drugiej połowie roku, ponad 70% klientów poszukujących nieruchomości deklarowało chęć zakupu mieszkania na własny użytek, a 13% planowało nabycie swojego drugiego lokalu z przeznaczeniem dla dzieci lub rodziców.

– W 2024 r sprzedawały się głównie nieruchomości premium i luksusowe. Ten segment rynku jest odporny na kryzysy gospodarcze i nie podlega wahaniom. Klienci traktują go jako zabezpieczenie kapitału przed inflacją, pomnażanie majątku i dywersyfikację swojego portfela inwestycji.  W przypadku takich zakupów liczy się prestiżowa lokalizacja z wyjątkową architekturą, wysoki standard wykończenia, dostęp do basenu, siłowni, usług concierge oraz widok na panoramę miasta. Ważne są bezpieczeństwo, bliskość miejsca pracy i unikalność budynków, takich jak odrestaurowane kamienice czy pałace, a także dbałość o detale i historię miejsca – podkreśla Marzena Strugińska-Kiełboń, Business Development Director w Partners International.

A co z grupą nabywców liczących na uruchomienie programu wspierającego zakup mieszkań? Jak  w 2024 roku zachowywali się ci nabywcy?. Wyniki badania Kantar przeprowadzonego na zlecenie Otodom pokazują, że wśród użytkowników portalu zdania na temat potencjalnego następcy programu BK 2% są podzielone. 27% z nich uważa, że jest on potrzebny, a 23% deklaruje, że powinien obejmować tylko osoby w najtrudniejszej sytuacji finansowej. 25% badanych jest przeciwnych takiemu programowi. Z kolei 10% chciałoby programu wspierającego najem.

Cenowe paradoksy

Ceny+mieszkań+na+rynku+pierwotnymRoczna+dynamika+średnich+cenJak zmieniały się ceny ofertowe mieszkań deweloperskich w 2024 roku? Na początku roku, gdy wpływ zewnętrznych czynników, takich jak wysoka inflacja, zmiany w polityce kredytowej i pieniężnej oraz intensywny wpływ programu BK2% osłabły – ceny zaczęły się stabilizować. W pierwszym kwartale ich tempo wzrostu spadło do 2,3% kw/kw, a w trzecim kwartale wynosiło już tylko 1,2% kw/kw. Pod koniec roku obserwowano nawet niewielką korektę cen w ujęciu miesięcznym, która jednak nie przekraczała 1%. Roczna dynamika średnich cen za mkw. na rynku deweloperskim wyniosła 8% r/r, podczas gdy pod koniec 2023 r. było to 14%. Sytuacja różni się jednak w zależności od rynku. W ujęciu rocznym (od listopada 2023 do listopada 2024) najniższy wzrost średnich cen mieszkań odnotowano w Poznaniu gdzie  sięgnął zaledwie  3,2% oraz Gdańsku gdzie wyniósł 5% . Z kolei najwyższy został odnotowany w Łodzi (16,7%) i we Wrocławiu (11,7%).

W 2024 roku ceny transakcyjne nieruchomości wzrosły za sprawą nowej, zamożniejszej grupy nabywców, która preferowała droższe i większe mieszkania. Choć liczba transakcji była mniejsza, wyższe kwoty zakupu podniosły statystycznie średnie ceny transakcyjne – wyjaśnia Katarzyna Kuniewicz.

Szybszy wzrost stawek w 2024 r. widoczny był na rynku wtórnym, gdzie pod koniec bieżącego roku roczna dynamika średnich cen wyniosła ok. 13% r/r. Lokale z drugiej ręki najmocniej zdrożały w Katowicach (12,5% r/r) i w Wrocławiu (7% r/r), a najmniej – w Trójmieście (4% r/r). Warto zauważyć, że sprzedający na rynku wtórnym reagują na zmiany w sektorze mieszkaniowym z pewnym opóźnieniem i są mniej skłonni do negocjacji cenowych. Naturalna cecha rynku wtórnego jaką jest  rozdrobnieniem po stronie podażowej powoduje, że posiadający pojedyncze nieruchomości  sprzedający są mniej skłonni do negocjacji cen.

Co przyniesie 2025 rok?

Eksperci przewidują, że 2025 rok będzie specyficzny dla rynku mieszkaniowego. Jednym z powodów jest zbliżająca się realizacja reformy planistycznej. Samorządy muszą do końca 2025 r. roku opracować plany zagospodarowania przestrzennego, co może spowolnić wydawanie warunków zabudowy na dotychczasowych zasadach. Deweloperzy są jednak na to przygotowani – liczba pozwoleń na budowę znacząco przewyższa liczbę rozpoczynanych inwestycji, co zapewnia potencjał do dostarczania nowej podaży mieszkań.

Dużym wyzwaniem dla branży deweloperskiej jest dostępność gruntów pod inwestycje mieszkaniowe w największych miastach. Często zdarza się, że nawet jeśli samorząd w planach miejscowych zakłada, że dany teren ma być przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową, to znajduje się on w rękach prywatnych właścicieli, którzy nie planują jego sprzedaży. W przypadku natomiast gruntów o innym charakterze, np. przemysłowym lub handlowym, gminy niechętnie zmieniają ich przeznaczenie. Z jednej strony mamy więc potencjalnych nabywców mieszkań, którzy chcą je znaleźć w dużych ośrodkach miejskich ze względu na pracę, komfortową infrastrukturę, dostęp do usług. Z drugiej strony mamy utrudnione możliwości rozwoju budownictwa wielorodzinnego w dobrych lokalizacjach– zaznacza Tomasz Stoga, Prezes Oddziału PZFD we Wrocławiu.

A jak będzie wyglądał popyt? Eksperci nie prognozują znaczącego wzrostu zainteresowania zakupem mieszkań w przyszłym roku. Deweloperzy mogą jednak liczyć na zamożniejszych nabywców, którzy finansują zakupy gotówką lub korzystają z kredytów hipotecznych. Ta grupa nadal będzie wybierać droższe mieszkania, co wpłynie na znikanie z oferty lokali powyżej średniej cenowej. Pozostające w ofercie tańsze lokale mogą statystycznie obniżyć średnie ceny, ale realnych długoterminowych spadków można oczekiwać tylko w przypadku nieprzewidzianych zjawisk makroekonomicznych.

I chociaż eksperci nie zakładają również dużych podwyżek cen mieszkań, to według badania Kantar przeprowadzonego na zlecenie Otodom, aż 68% użytkowników portalu spodziewa się ich w nadchodzącym roku, a 24% uważa, że ceny pozostaną na stabilnym poziomie.

W 2025 roku kluczowe będą trzy elementy o charakterze endogenicznym: zdolność kredytowa, ceny nieruchomości i uchwalenie ewentualnego następcy programu BK2%. Wszystkie trzy to stymulanty poziomu akcji kredytowej. Zdolność kredytowa jest uzależniona od trzech czynników: poziomu dochodów, wysokości stóp procentowych oraz okresu kredytowania. Wynagrodzenia powinny nadal rosnąć, ale mniej niż w bieżącym roku.  Co do poziomu stóp procentowych nadal uważam, że zostaną one  w 2025 r. obniżone. Obecnie średni okres kredytowania wynosi ok 23 lat mamy więc „w zapasie 24 miesiące do wydłużenia okresu do 25 lat. Oczekuję wyhamowania dynamiki wzrostu cen nieruchomości w pierwszym półroczu. Na drugie półrocze zakładam kilkuprocentowe wzrosty. – podkreśla dr hab. Waldemar Rogowski, prof. SGH. Główny Analityk Grupy BIK oraz Dyrektor Instytutu Finansów Korporacji i Inwestycji SGH.

Obniżki stóp procentowych będą miały decydujący wpływ na sytuację w branży deweloperskiej. Ich spadek o 1% oznacza dla ok. 30-40 tys. klientów uzyskanie zdolności kredytowej na zakup własnego mieszkania, a spadek o 2-3% zwiększa tę grupę do ok. 100. tys. Dla dużej części potencjalnych nabywców ważną kwestią pozostanie także uruchomienie następcy programu BK2%. Branża deweloperska go nie potrzebuje, ale potrzebuje go wiele osób, których nie stać na zaciągnięcie kredytu na komercyjnych warunkach– dodaje Tomasz Stoga, Prezes Oddziału PZFD we Wrocławiu.

Wpływ headhuntera na candidate experience

Candidate experience to termin, o którym mówi się coraz więcej w świecie rekrutacji. W dobie rynku pracownika, pozytywne doświadczenia kandydata w procesie rekrutacyjnym mogą być decydujące dla sukcesu rekrutacji. Jednym z kluczowych aktorów w tym procesie jest headhunter, którego rola bywa niejednoznaczna i wymaga precyzyjnego określenia, aby uniknąć nieporozumień i zmaksymalizować wartość dodaną. Jak zatem headhunter może wpływać na candidate experience, i gdzie kończą się jego kompetencje?

Headhunter jako mediator i przewodnik

Headhunter to przede wszystkim pośrednik, który reprezentuje swojego klienta – firmę poszukującą talentów. Jego główne zadania to:

  1. Identyfikacja odpowiednich kandydatów: poprzez wykorzystanie swojej sieci kontaktów oraz narzędzi, takich jak LinkedIn czy bazy danych.
  2. Zainteresowanie kandydatów ofertą: przedstawienie propozycji w sposób atrakcyjny i dopasowany do ich potrzeb oraz aspiracji.
  3. Koordynacja procesu: zapewnienie płynności rekrutacji, w tym umawianie spotkań, przypominanie o terminach oraz bycie łącznikiem między stronami.

Na tym etapie headhunter odgrywa kluczową rolę w budowaniu pozytywnego candidate experience. Działa jak przewodnik, pomagając kandydatowi poruszać się po zawiłych ścieżkach procesu rekrutacyjnego. Jednak jego rola ma swoje granice.

Granice zaangażowania: Dlaczego ostateczna oferta powinna pochodzić od pracodawcy?

Choć headhunter może być głównym kontaktem dla kandydata przez większość procesu, moment przedstawienia finalnej oferty powinien należeć do bezpośredniego przedstawiciela pracodawcy. Dlaczego?

  1. Budowanie relacji: Proces przedstawienia oferty to pierwszy krok w budowaniu długoterminowej współpracy. Kandydat, który otrzymuje ofertę od swojego przyszłego przełożonego, ma szansę lepiej zrozumieć kulturę organizacyjną oraz oczekiwania wobec niego.
  2. Wzmacnianie zaangażowania: Bezpośredni kontakt z pracodawcą daje kandydatowi poczucie, że jego zatrudnienie jest priorytetem dla firmy. Oferty składane przez dział HR czy headhuntera mogą wywołać wrażenie braku zaangażowania ze strony pracodawcy.
  3. Pełniejsza komunikacja: Headhunter, mimo najlepszych intencji, nie ma pełnej wiedzy o firmie. Szczegółowe pytania kandydata dotyczące struktury zespołu, planów rozwoju czy specyficznych wyzwań mogą pozostać bez odpowiedzi, jeśli to on składa ofertę.

Jak firmy mogą unikać błędów w procesie rekrutacyjnym?

Firmy często przekazują całość procesu rekrutacyjnego w ręce działu HR lub zewnętrznego headhuntera. To podejście, choć wygodne, może zaszkodzić candidate experience, jeśli zabraknie bezpośredniego zaangażowania kluczowych osób z firmy. Warto pamiętać, że:

  1. Hiring manager powinien brać czynny udział w procesie: Nie tylko podczas rozmów kwalifikacyjnych, ale także przy finalnych negocjacjach i składaniu oferty.
  2. Proces powinien być przejrzysty: Kandydat powinien wiedzieć, kto będzie jego głównym kontaktem na każdym etapie rekrutacji i jakie są jego kompetencje.
  3. Kultura organizacyjna powinna być widoczna od pierwszego kontaktu: Headhunter może pomóc w jej promowaniu, ale to bezpośredni przedstawiciele firmy nadają jej autentyczność.

Headhunter jako strażnik candidate experience

Headhunter może jednak odgrywać kluczową rolę w budowaniu pozytywnego candidate experience, o ile jego działania są odpowiednio skoordynowane z firmą-klientem. Do jego zadań w tym zakresie należą:

  1. Przekazywanie informacji zwrotnej: Zarówno pozytywnej, jak i negatywnej, w sposób konstruktywny i terminowy.
  2. Budowanie marki pracodawcy: Headhunter powinien być ambasadorem klienta, przekazującym kandydatom jego wartości i kulturę organizacyjną.
  3. Edukacja klienta: Doradzanie firmom w zakresie najlepszych praktyk rekrutacyjnych, zwłaszcza jeśli procesy nie są dostosowane do wymagań rynku pracownika.

Podsumowanie

Rola headhuntera w procesie rekrutacyjnym jest nieoceniona, ale ograniczona. Jego zadaniem jest wspieranie obu stron – kandydata i klienta – w osiągnięciu wspólnego celu, jakim jest zatrudnienie najlepszego talentu. Jednak ostateczna oferta i kluczowe decyzje powinny należeć do bezpośrednich przedstawicieli pracodawcy. Tylko w ten sposób można zbudować relacje oparte na zaufaniu i zaangażowaniu, co przekłada się na sukces nie tylko rekrutacji, ale i długoterminowej współpracy.

Jak wynająć urządzenia wielofunkcyjne do biura? Krótki poradnik

Wynajem urządzeń wielofunkcyjnych do biura to rozwiązanie, które pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze oraz uniknąć problemów związanych z utrzymaniem sprzętu. Warto dobrze przygotować się do procesu wyboru sprzętu i dostawcy. Poniżej analizujemy kluczowe kroki, które pomogą Ci wynająć idealne urządzenie wielofunkcyjne dopasowane do potrzeb biura oraz nawiązać współpracę z solidnym partnerem.

Określ potrzeby swojego biura

Przed rozpoczęciem poszukiwań sprzętu na wynajem dokładnie przeanalizuj procesy zachodzące w organizacji i określ funkcje, na których Ci zależy. Warto wziąć pod uwagę:

  • kolor druku – czy drukowanie i skanowanie w kolorze są niezbędne?
  • format papieru – czy potrzebujesz sprzętu obsługującego tylko arkusze A4, czy także A3?
  • liczbę stron drukowanych miesięcznie – pomoże to dobrać sprzęt o odpowiedniej wydajności,
  • ilość użytkowników – gdy sprzęt ma obsługiwać większą liczbę użytkowników, dobrze aby cechował się wyższą szybkością druku, większa wydajnością czy opcją zabezpieczeń (np. kod dostępu),
  • funkcji podstawowe – czy interesuje nas samo drukowanie, czy także skanowanie lub faksowanie?
  • funkcje dodatkowe – np. drukowanie dwustronne, przechowywanie dokumentów na urządzeniu czy obsługa poufnych wydruków.
  • efektywność energetyczną – modele energooszczędne przyczyniają się do redukcji kosztów operacyjnych i są przyjazne dla środowiska.

Precyzyjne określenie potrzeb ułatwia dobór najlepszego urządzenia wielofunkcyjnego do małego biura i pozwala uniknąć przepłacania za funkcje, które w toku eksploatacji nie będą wykorzystywane.

Skorzystaj z profesjonalnego doradztwa

Co może jeszcze pomóc w doborze urządzenia wielofunkcyjnego do biura? Ranking internetowy (cyklicznie aktualizowany) jest jednym narzędzi do weryfikacji, jaki sprzęt najlepiej spełnia swoje zadanie. Zdecydowanie lepiej jednak postawić na profesjonalne doradztwo. Wynajem optymalnego rozwiązania wymaga wiedzy technicznej. Firmy zajmujące się dzierżawą sprzętu bardzo często oferują wsparcie w wyborze oraz implementacji modeli dopasowanych do specyficznych potrzeb.

Profesjonalni doradcy uwzględnią nie tylko obecne wymagania biura, ale także ewentualne zmiany, które mogą zajść w przyszłości, takie jak wzrost liczby pracowników czy zmiana potrzeb wynikająca z wdrożenia modelu pracy hybrydowej. Eksperckie wsparcie w wyborze urządzenia wielofunkcyjnego do biura oferuje Biuro Innowacje.

Zwróć uwagę na transparentność umowy

Wiedząc już, co dokładnie chcesz wynająć, możesz skupić się na doborze partnera biznesowego. Tu pomocne mogą okazać się rekomendacje innych firm, referencje czy opinie zamieszczane w sieci. Warto dokładnie je przeanalizować, gdyż dzięki temu można uniknąć nieprzyjemnego rozczarowania.

Podstawą świadczenia usług wynajmu urządzeń wielofunkcyjnych do biura (laserowych czy atramentowych) jest umowa. Powinna być transparentna i zrozumiała dla obu stron. Analizując zapisy, należy dokładnie sprawdzić:

  • zakres opieki serwisowej – najlepsze firmy oferują pełną obsługę techniczną w ramach umowy,
  • materiały eksploatacyjne – zwykle w ramach umowy dostarczane są tonery, bębny i inne materiały niezbędne do użytkowania urządzenia,
  • miesięczne koszty, które są jedynym wydatkiem dla klienta i zwykle obejmują cenę wynajmu, opiekę serwisową oraz materiały eksploatacyjne.

Klarowne warunki pozwalają uniknąć niespodziewanych wydatków i komplikacji w toku współpracy.

Nie zapominaj o elastycznych warunkach!

Wynajem urządzeń wielofunkcyjnych to rozwiązanie, które pozwala na dostosowanie technologii biurowej do dynamicznie zmieniających się potrzeb firmy. W przypadku wzrostu liczby wydruków, wprowadzenia nowych procesów pracy czy przejścia na inny model organizacyjny wynajem daje możliwość łatwej wymiany urządzenia na bardziej wydajne i lepiej dopasowane do nowych potrzeb.

Podpisując odpowiednio skonstruowaną umowę z renomowanym partnerem, nie trzeba martwić się przestarzałym sprzętem, który ogranicza efektywność biura – można otrzymać gwarancję, że bez dodatkowych opłat po okresie wynajmu urządzenie zostanie wymienione na nowszy technologicznie model. W ten sposób firma może stale korzystać z najnowszych funkcji i usprawnień, które wpływają na jakość wydruków, szybkość działania czy innowacyjne opcje integracji z systemami zarządzania dokumentami.

Poprawa nastrojów konumenckich w grudniu

W ostatnim miesiącu roku zarówno obecne, jak i przyszłe nastroje konsumenckie poprawiły się w stosunku do poprzedniego miesiąca. Jak podaje GUS bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) wyniósł  16,7a i był o 0,4 p. proc. wyższy niż w listopadzie.

Poprawa zarówno obecnych, jak i (prognoza)  przyszłych nastrojów konsumenckich , ma miejsce pomimo niższej oceny obecnej sytuacji finansowej gospodarstw domowych niż miesiąc temu. Przyczyną jest to, że wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej w relacji r/r jest w ostatnich kilku miesiącach bardzo znaczny. Nominalne o około 10% a realnie około 4%. Nastroje konsumenckie  poprawiają też wyjątkowo dobra pogoda, zbliżające się święta oraz niskie bezrobocie . – twierdzi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

Według dzisiejszych danych Głównego Urzędu Statystycznego Spośród składowych wskaźnika najbardziej poprawiły się oceny obecnej możliwości dokonywania ważnych zakupów natomiast niższą wartość niż przed miesiącem odnotowano dla oceny obecnej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (spadek o 2,1 p. proc.). Bez zmian pozostała ocena przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju.

Co napędza ESG? Wyniki badania Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej 2024

Francusko-Polska Izba Gospodarcza (CCIFP) opublikowała wyniki dziewiątej edycji swojego flagowego badania „ESG w praktyce – Barometr CCIFP”. Raport dostarcza kompleksowego obrazu tego, jak firmy operujące na polskim rynku podchodzą do kwestii środowiskowych, społecznych i zarządzania przedsiębiorstwem (ESG). Wymogi prawne są obecnie najważniejszym czynnikiem motywującym firmy do wdrażania działań ESG, choć nadal znaczna część firm angażuje się ze względów wizerunkowych. Główną barierą rozwoju jest brak środków finansowych, co szczególnie dotyka firmy z sektora MŚP.Co napędza ESG? Wyniki badania Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej 2024 2 Co napędza ESG? Wyniki badania Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej 2024 3 Co napędza ESG? Wyniki badania Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej 2024 4 Co napędza ESG? Wyniki badania Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej 2024 5

Regulacje skutecznie motywują do działania

Po raz pierwszy, to regulacje stały się najważniejszym powodem angażowania się firm w obszar ESG (wzrost z 4% w 2019 do 66% w 2024). Na drugim miejscu znalazły się kwestie wizerunkowe, które są bardziej istotne dla firm z sektora MŚP (67%) niż dla firm dużych (57%). W ciągu ostatnich kilku lat istotnym czynnikiem stały się również oczekiwania i naciski ze strony klientów, pracowników, społeczności (57% wskazań w roku 2024 wobec 16% w roku 2019).

Jeśli ktoś jeszcze nie wierzy w moc regulacji to dane tegorocznego barometru pokazują wyraźny trend. ESG stało się elementem europejskiego porządku prawnego i przestało być postrzegane jako chwilowa moda, stając się standardem. Wzrost z 4% w 2019 roku do 66% w 2024 jest spektakularny.” – komentuje Kamil Wyszkowski, Representative, Executive Director UN Global Compact Network Poland.

Większa profesjonalizacja działań, ale przy ograniczonym budżecie

Strategiczne podejście do ESG nadal nie jest powszechne, gdyż 49% firm nie posiada strategii w tym obszarze. Jednak te przedsiębiorstwa, które ją posiadają bardzo często włączają ją do strategii biznesowej (85% wskazań). Oznacza to, że firmy planując swój rozwój uwzględniają wyzwania środowiskowe i społeczne adaptując do nich swój model biznesowy.

Odpowiedzialność za działania w obszarze ESG w dużych firmach coraz bardziej się profesjonalizuje. Już blisko połowa z nich posiada osobny dział dedykowany temu obszarowi. Firmy MŚP albo zarządzają ESG z poziomu Zarządu lub Dyrekcji albo obszar ten pozostaje niezagospodarowany (43% wskazań w obu przypadkach). Niewystarczające zasoby ludzkie nie są jedynym wyzwaniem dla firm, szczególnie tych z sektora MŚP. Największym problemem jest brak zasobów finansowych (63% wskazań). Blisko 40% firm małych i średnich nie dysponuje żadnym budżetem na prowadzenie działań ESG, a jedynie duże podmioty dysponują środkami przekraczającymi 100 tys. złotych rocznie.

Zwiększa się jednak liczba firm raportujących swoje działania, choć dotyczy to głównie firm dużych. 9 na 10 z nich prowadzi lub planuje rozpocząć raportowanie, natomiast w przypadku MŚP działania te podejmuje jedynie co drugi przedsiębiorca.

Korzyści z ESG trudne do oszacowania

Firmy nadal mają trudności z określeniem rezultatów działań podejmowanych w zakresie zrównoważonego rozwoju. Jedynie duże organizacje, które posiadają zasoby ludzkie, finansowe i merytoryczne potrafią określić mierzalne korzyści (17% respondentów z dużych firm i ani jedna firma MŚP), natomiast 31% wszystkich przedsiębiorstw odnotowuje wyniki inne niż finansowe, związane najczęściej z poprawą wizerunku, zaangażowaniem pracowników, czy relacjami z interesariuszami. Firmy z sektora MŚP najczęściej nie mierzą wyników (35%) lub jest im trudno je określić (37%). Brak jakichkolwiek korzyści z prowadzonych działań ESG deklaruje co dziesiąta duża firma i co siódma z sektora MŚP.

Najwięcej aktywności dla społeczności i środowiska

Firmy najczęściej angażują się w działania z obszaru dotyczącego społeczności (76% firm) oraz środowiska (72%). Najmniej aktywności podejmowanych jest w zakresie ładu korporacyjnego. Może  to wynikać z niewiedzy co kryje się pod tym pojęciem, szczególnie wśród firm MŚP. Aż 20% z nich nie umiało odpowiedzieć czy prowadzą jakieś aktywności w tym obszarze.- mówi Mariusz Kielich, Kierownik ds. Komunikacji w CCIFP.

Działania na rzecz społeczności w pierwszej kolejności odnoszą się do pracowników (zapewnienie rozwoju, BHP, dodatkowe świadczenia socjalne, dialog, czy rozwiązania z obszaru work-life balance), następnie klientów (ochrona danych osobowych, komunikacja, badania satysfakcji), a na koniec społeczności lokalnych (głównie poprzez udzielanie finansowego lub merytorycznego wsparcia).

W zakresie środowiskowym firmy najczęściej ograniczają zużycie surowców, poprawiają efektywność energetyczną, czy prowadzą działania edukacyjne. Jedynie duże organizacje, posiadające znaczne środki finansowe, angażują się w takie projekty jak wprowadzanie ekologicznych produktów, czy usług, rozwiązania z zakresu gospodarki o obiegu zamkniętym, czy inwestycje infrastrukturalne zmniejszające emisję gazów cieplarnianych.

Ład korporacyjny, to głównie polityki związane z etyką, przeciwdziałaniem korupcji, czy współpracą z partnerami biznesowymi.

Wymagania ESG dotykają również mniejsze firmy

Duże firmy czują się odpowiedzialne za swoich partnerów i dostawców angażując ich w działania z zakresu ESG. Blisko 1/3 dużych przedsiębiorstw prowadzi dla nich działania edukacyjne, a drugie tyle chce je rozpocząć w ciągu najbliższych 2 lat. Niepokojący jest jednak dość niski odsetek firm uczestniczących w tego rodzaju aktywnościach edukacyjnych, który w przypadku ponad połowy firm nie przekracza 25% dostawców.

Liczba firm, które wymagają od swoich dostawców dostarczania danych w obszarze ESG sukcesywnie wzrasta. W ubiegłym roku było ich 16%, a w tym już 25%. Kolejne 30% deklaruje, że rozpocznie tego rodzaju działania w ciągu 2 najbliższych lat.

Za dwa lata blisko 2/3 firm w procesie wyboru dostawcy będzie zwracało uwagę na działania w obszarze zrównoważonego rozwoju, dlatego też przedsiębiorstwa nieobjęte obowiązkiem raportowania ESG, będą wdrażać proekologiczne rozwiązania. Ci, którzy tego nie zrobią staną się mniej konkurencyjni na rynku polskim i europejskim. – powiedział Mariusz Kielich.

Firmy francuskie w Polsce liderami ESG

Firmy z kapitałem francuskim wyróżniają się na tle pozostałych uczestników badania. Większość z nich jest już przygotowana na nowe regulacje unijne, ponieważ od lat zarządzane są według standardów wyznaczonych na poziomie międzynarodowym. Dzięki temu prowadzą więcej działań niż firmy z innym kapitałem w dziedzinach takich jak efektywność energetyczna, edukacja ekologiczna, polityka różnorodności oraz zarządzanie łańcuchem dostaw (średnio o 15% – 20%). Aż 77% firm francuskich ma wdrożone strategie ESG, podczas gdy wśród firm z innym kapitałem wskaźnik ten wynosi jedynie 22%.

A co na to konsumenci?

Integralną częścią raportu ESG w praktyce są wyniki badania przeprowadzonego przez Havas Media Network Poland. Dane z 2024 roku pokazują, że znaczenie etyki i odpowiedzialności społecznej w wyborach konsumentów wykazuje lekką tendencję spadkową w stosunku do lat ubiegłych. Liczba osób przywiązujących wagę do wpływu produktów na społeczeństwo i ekologię spadła z 56% w 2017 roku do 41% w 2024 roku. Jednocześnie 46% badanych Polaków zadeklarowało, że unika kupowania produktów firm, które negatywnie oddziałują na otoczenia, co jest nadal wynikiem o 10% mniejszym niż przed pandemią. Niezmiennie spada wiara konsumentów w to, że ich decyzje zakupowe mają wpływ na zmiany na świecie (spadek o 18% od 2017 roku). Coraz większy odsetek dorosłych Polaków dostrzega wpływ rządów i polityków (34% w 2024 roku wobec 22% w 2017). Na znajomość pojęcia ESG wskazuje co 2-gi Polak. Ponad ¼ dorosłych Polaków nie tylko słyszało to pojęcie, ale również wie, na czym ono polega.

Badanie ESG w praktyce – barometr Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej zostało przeprowadzone na próbie 120 firm w listopadzie 2024 roku. 58% stanowiły firmy duże, zatrudniające powyżej 250 pracowników, reszta to firmy MŚP. 41% respondentów to firmy z kapitałem francuskim, 55% to przedsiębiorstwa polskie lub z innym kapitałem zagranicznym. Badanie wśród konsumentów przeprowadziła firma Havas Media Network w listopadzie 2023 na próbie 1005 dorosłych Polaków.

Partnerami badania są: Orange Polska, PwC, Havas Media Network Poland, Havas PR Warsaw, Bureau Veritas, Centrum UNEP/GRID-Warszawa, Global Compact Network Poland, Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Krajowa Izba Gospodarcza, Irlandzko-Polska Izba Gospodarcza, Belgijska Izba Przemysłowo-Handlowa, WPROST Biznes, Proto.pl, CEO.com.pl, Teraz Środowisko, ESG.pl, ESGinfo.pl., Instytut ESG, oESG.pl, Raport CSR, Raport ESG.

Fuzje i przejęcia coraz popularniejsze w Polsce – EY ujawnia kluczowe motywacje menedżerów

EY przeanalizował postawy rodzimych menedżerów wobec fuzji i przejęć. Głównym motorem akwizycji jest chęć przyspieszenia rozwoju (56%) i ekspansja rynkowa (40%), podczas gdy 30% sprzedających głównie chce dostosować się do zmieniających się warunków rynkowych. Zdecydowana większość decydentów, którzy zdecydowali się na M&A, pozytywnie ocenia ten proces.

W dynamicznie zmieniającym się świecie biznesu, polskie przedsiębiorstwa coraz częściej sięgają po strategię fuzji i przejęć (M&A) w celu przyspieszenia rozwoju i zwiększenia swojej konkurencyjności na rynku. Firma doradcza EY Polska przeanalizowała postawy menedżerów wobec tej ścieżki rozwoju przedsiębiorstwa – jakie motywy stoją za decyzją o kupnie i sprzedaży spółki, które wyzwania najbardziej doskwierają decydentom w firmach zaangażowanym w transakcje; raport wskazuje też, na co trzeba zwrócić uwagę przy procesach M&A. Powstało unikalne na polskim rynku kompendium wiedzy, a część wyników jest zaskakująca.

Raport szczegółowo analizuje podejście polskich menedżerów do różnych aspektów fuzji i przejęć, pomaga zrozumieć trendy i czynniki kształtujące rodzimy rynek M&A. Mamy nadzieję, że wnioski z naszego badania będą pomocne dla firm rozważających M&A jako strategię rozwoju, również dla mniejszych podmiotów, które dopiero analizują możliwości korzystania z tego typu narzędzi. Chcemy uświadomić menedżerom, że transakcje kapitałowe mogą prowadzić do bardziej efektywnego sposobu realizacji ich celów biznesowych a ryzykiem można zarządzić dzięki strategicznemu podejściu i wykorzystaniu odpowiednich kompetencji – mówi Paweł Bukowiński, Partner Zarządzający działem Strategia i Transakcje, EY Polska.

Motywy zawierania transakcji

Rozwój organiczny często bywa zbyt czasochłonny i kosztowny, dlatego kupno istniejącego podmiotu lub technologii może okazać się bardziej efektywnym i mniej ryzykownym rozwiązaniem. Z badania wynika, że aż 56% firm uważa przyspieszenie rozwoju za kluczowy powód zaangażowania się w procesy M&A. Wzrost udziałów w rynku jest drugim najważniejszym czynnikiem (40%), a zwiększenie skali działalności oraz przychodów podkreśla 38% respondentów. Pozyskanie portfolio klientów (36%) oraz nowych technologii (33%) również znajdują się wysoko na liście motywacji. Co zaskakujące, niewielki procent firm (5%) wskazał na potrzebę pozyskania zagranicznego podmiotu w celu wejścia na nowy, trudno dostępny rynek.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, gdy przyglądamy się motywom firm, które dokonały sprzedaży części lub całości biznesu. Badanie pokazuje, że w ich przypadku najczęstszym powodem sprzedaży firmy, wskazanym przez blisko jedną trzecią (30%) respondentów, była potrzeba zmiany profilu działalności, co pozwalało firmom lepiej dostosować się do nowych warunków rynkowych. Dla 26% przedsiębiorstw sprzedaż była szansą na pozyskanie zasobów finansowych na nowe cele, a 23% uznało, że sprzedaż jest bardziej opłacalna niż kontynuowanie działalności. Dla niewiele mniejszej grupy (22%) respondentów sprzedaż była częścią długoterminowej strategii wyjścia z rynku. Co piąta firma (20%) podjęła decyzję ze względu na intratną ofertę kupna. Brak rentowności oraz słabe perspektywy rozwoju skłoniły do tego kroku 18% firm, a 16% zrobiło to ze względu na losowe lub osobiste sytuacje.

Niezależnie od tego, po której stronie transakcji się znajduje firma, kluczowe jest przeprowadzenie dokładnej analizy strategicznej, która pozwoli zrozumieć, jakie wyzwania i potrzeby biznesowe mogą zostać zaspokojone przez przejęcie lub sprzedaż. Według podmiotów przeprowadzających transakcje, wsparcie doświadczonego doradcy M&A może okazać się nieocenione, gdyż pomaga on określić realistyczne cele, oczekiwania finansowe, zidentyfikować odpowiednich partnerów oraz zwiększyć szanse na sukces transakcji – mówi Grzegorz Cywiński, Partner EY Polska, Lider Zespołu Transactions & Corporate Finance.

Rozbieżności pomiędzy sprzedającymi i kupującymi

Z badania EY wynika, że akwizycje to zazwyczaj przemyślane decyzje strategiczne, podczas gdy decyzje o sprzedaży są częściej odpowiedzią na pojawiające się możliwości rynkowe: 73% respondentów decydujących się na akwizycje traktuje je jako element długoterminowej strategii (25 pkt proc. więcej niż sprzedających), a rynkowe okazje wykorzystuje 52% sprzedających (o 12 pkt proc. więcej niż przy akwizycjach – 27%).

Różnice pomiędzy sprzedającymi i kupującymi widać też na poziomie satysfakcji z transakcji. Firmy, które zdecydowały się na proces M&A, na ogół oceniają ten proces bardzo dobrze – aż 98% kupujących i 90% sprzedających dało mu pozytywne oceny. Równolegle, 62% respondentów określiło swoją satysfakcję jako umiarkowaną „(dość wysoko”), a 10% sprzedających oceniło proces „dość nisko”. Warto zaznaczyć, że menedżerowie obecni po stronie przejmującej aktywa wymieniają słabe przygotowanie po stronie podmiotu przejmowanego (33%) jako główny powód problemów w trakcie procesu.

W dzisiejszym dynamicznym środowisku biznesowym, zdolność do szybkiego reagowania na zmieniające się warunki rynkowe jest kluczowa, ale musi być równoważona solidnym przygotowaniem i strategicznym planowaniem. Chodzi nie tylko o dogłębną analizę własnych celów i możliwości, ale także zrozumienie wartości i potencjału podmiotu będącego przedmiotem transakcji. To połączenie elastyczności i przygotowania pozwala firmom na skuteczne wykorzystanie okazji rynkowych oraz minimalizację ryzyka związanego z transakcjami M&A – mówi Jacek Byrt, Partner EY Polska, Lider EY-Parthenon, Transaction Strategy & Execution w Polsce.

O badaniu
Badanie Perspektywy M&A zostało zrealizowane na zlecenie EY przez CubeResearch na celowej próbie 388 decydentów (prezesi, członkowie zarządów, dyrektorzy finansowi oraz właściciele firm) w firmach różnej wielkości, od zatrudniających 51 pracowników po korporacje z ponad 1000-osobowymi zespołami. Badanie przeprowadzono w okresie czerwiec – lipiec 2024 r, metodą łączoną – CATI (wywiady telefoniczne) i CAWI (wywiady online). W badaniu wzięły udział firmy, które przeprowadziły proces M&A i podmioty, które go dopiero planują.

DLA Piper: Dzięki AI rynek centrów danych wzrośnie o ponad połowę do 2029 roku

Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji globalny rynek centrów danych wzrośnie w ciągu najbliższych pięciu lat o ponad połowę i osiągnie wartość 483 mld dolarów w 2029 roku, wynika z raportu DLA Piper i TMT Finance. W Europie operatorzy centrów poszukują nowych lokalizacji poza najbardziej popularnymi regionami, których dalszy rozwój ogranicza niska dostępność działek i kłopoty z przyłączami energii elektrycznej.

Jak pokazuje raport kancelarii DLA Piper przygotowany we współpracy z firmą doradczą TMT Finance, globalna wartość rynku centrów danych w 2024 roku wyniesie około 300 mld dolarów i będzie rosnąć średnio w tempie 10% rocznie do 2029 roku. Prognoza ta odzwierciedla zwiększone zapotrzebowanie na infrastrukturę obsługującą aplikacje oparte na sztucznej inteligencji, migrację danych i procesów do chmury, wdrażanie technologii 5G oraz inne działania związane z transformacją cyfrową. Zdaniem respondentów DLA Piper, wśród których znajdują się kluczowi globalni inwestorzy w sektor data center, sztuczna inteligencja stała się głównym katalizatorem rozwoju rynku, a jej intensywność obliczeniowa zmienia wymagania dotyczące pojemności i liczby centrów danych.

Nasi klienci wskazują, że w ostatnich 3 latach na świecie wytworzono więcej danych cyfrowych niż kiedykolwiek wcześniej w historii – mówi Michał Pietuszko, partner kierujący praktyką nieruchomości w warszawskim biurze DLA Piper. – Przetwarzanie i przechowywanie takich ilości informacji wymaga rozbudowy i tworzenia nowych centrów danych. W związku z tym zapotrzebowanie na tego rodzaju infrastrukturę stale rośnie, sprawiając, że jest to globalnie jeden z najatrakcyjniejszych obszarów dla inwestorów.

Gwałtowny rozwój branży wywołał także ożywienie na rynku fuzji i przejęć. Od października 2023 roku do końca września 2024 roku na świecie zrealizowano 154 transakcje przejęć w sektorze centrów danych w porównaniu do 101 w analogicznym okresie rok wcześniej. Średnia wartość pojedynczej transakcji wzrosła o niemal połowę do 958 mln dolarów. Z badania DLA Piper i TMT Finance wynika, że 70% ankietowanych spodziewa się, że w najbliższych dwóch latach aktywność na rynku centrów danych jeszcze wzrośnie. Niemal połowa (49%) oczekuje zwiększenia w nadchodzących dwóch latach zainteresowania ze strony funduszy i instytucji finansowych, które dostrzegają okazje na korzystne stopy zwrotu z inwestycji związane z rozwojem rynku.

W Europie w ostatnich latach aktywność branży koncentrowała się w tradycyjnych lokalizacjach dla centrów danych określanych jako FLAP-D (Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż, Dublin). Rośnie jednak zainteresowanie innymi lokalizacjami – uwagę przyciągają między innymi Włochy, Hiszpania oraz region Europy Środkowo-Wschodniej. Zdaniem ekspertów DLA Piper, Polska ma szanse na przyciągnięcie inwestycji związanych z centrami danych, co powinno mieć korzystny wpływ na krajową gospodarkę.

Polski rynek centrów danych jest wciąż na wczesnym etapie rozwoju. Jak wynika z naszego raportu, w krajach takich jak Hiszpania, która przyciąga obecnie dużą uwagę inwestorów, ma on już istotny wpływ na gospodarkę. Centra danych odpowiadają tam za 3% krajowego PKB. Ta szansa stoi też przed polskim rynkiem – mówi Anna Bodzioch, senior associate w praktyce nieruchomości DLA Piper w Polsce.

Lokalizacja jest kluczowym aspektem przy rozważaniu inwestycji w centrum danych. Przepisy prawa miejscowego decydują o możliwości posadowienia takiej infrastruktury. Determinuje ona również możliwość uzyskania niezbędnych warunków przyłączenia zapewniających moc potrzebną do zasilania wielkoskalowego centrum danych. Zużycie energii w centrach danych może być nawet 40 razy większe niż w standardowych budynkach magazynowych. Istotne jest również duże zużycie wody przez systemy chłodzenia oraz ciepło generowane do środowiska.

Z raportu DLA Piper wynika, że niemal wszyscy ankietowani (98%) obawiają się, że problemy związane z przyłączami energii (takie jak dostępność czy niezawodność infrastruktury o odpowiedniej mocy) mogą stanowić przeszkodę w dalszym rozwoju branży.

– Potrzeba dalszego rozwoju sektora data center stanowi wyzwanie dla krajowego rynku – mówi Maciej Rafałowski, senior associate w praktyce nieruchomości DLA Piper w Warszawie. – Dostęp do energii w pożądanych lokalizacjach, jej cena, możliwość zaopatrywania się w zieloną energię oraz stabilność sieci to standardowe wyzwania przy wyborze lokalizacji centrów danych, które dotyczą również Polski. Poprawa sytuacji na krajowym rynku energii otworzy także możliwości szerszej ekspansji w sektorze data center.

Fed zbliża się do świątecznej obniżki stóp procentowych – rynki czekają na decyzję i sygnały co do przyszłości

Dziś Fed da prawdopodobnie świąteczny prezent rynkom w postaci kolejnej obniżki stóp procentowych. Wszystko na to wskazuje, że ten rok będziemy kończyć z docelowym przedziałem stopy funduszy federalnych na poziomie 4,25 – 4,5 proc. Rynek w pełni już to wycenił. W kolejnych miesiącach obniżki nie są już tak pewne. Bank centralny weźmie pod uwagę ryzyko wzrostu inflacji i przyjmie konserwatywne podejście.

Amerykańska gospodarka radziła sobie w mijającym roku lepiej niż wskazywały na to wstępne prognozy. Była w stanie oprzeć się restrykcyjnej polityce monetarnej. Rynek pracy spowolnił ale nie uległ załamaniu. Pogorszenia sytuacji w tym obszarze Fed już nie oczekuje. Teraz będzie chciał zabezpieczyć w pewnym stopniu osiągnięte już wyniki.

Aktualna stopa procentowa wg instytucji jest wciąż wyraźnie restrykcyjna, pomimo dokonanych obniżek o łącznie 75 punktów bazowych. Bankierzy centralni widzą jej poziom jako neutralny w długim okresie w okolicy nieco powyżej 3 proc. Teoretycznie więc przestrzeń do dalszego luzowania jest dość spora. W minionych tygodniach pojawiło się jednak ryzyko, że „zejście” inflacji do celu 2 proc. może nie przebiegać tak płynnie – mam tu na myśli działania nowej administracji Trumpa. Spoglądając na stopę inflacji bazowej – opartej na preferowanym przez Fed wskaźniku, czyli deflatorze wydatków konsumpcyjnych – widać stabilizację w przedziale od 2,6 do 2,8 proc. Ostatnie dane o CPI dowiodły jej uporczywości.

Dzisiejsza decyzja nie powinna nieść większego zaskoczenia. Istotne będą nowe projekcje makro, aktualizacja „dot plot” oraz sama konferencja prasowa. To, w jakim stopniu najnowsze prognozy będą odbiegać od tych z września, będzie warunkować rynkową zmienność. Ciekawe również będzie również to jak mocno Powell zamierza podkreślać swoją niezależność polityczną.

Jutro czeka nas decyzja BoE oraz BoJ. Bank centralny z Europy powinien wykonać „pauzę” w luzowaniu warunków monetarnych. Dane z rynku pracy, które opublikowano wczoraj wzmacniają taki scenariusz. Dziś funt może być wrażliwy na odczyt wskaźnika CPI (8:00), który zgodnie z prognozami powinien uplasować się wyżej (2,6 proc. oraz 3,6 proc. bazowy). Rynek jednocześnie w niewielkim stopniu wierzy w możliwość podwyżki kosztu pieniądza w kraju „Kwitnącej Wiśni”.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Fed może obniżyć stopy o 25 pb, sygnalizując ostrożność wobec dalszego luzowania

  • Oczekiwana obniżka stóp o 25 pb.: Fed prawdopodobnie obniży stopy procentowe do poziomu między 4,25% a 4,50%, sygnalizując jednocześnie ostrożność wobec dalszego luzowania polityki monetarnej.
  • Korekta wykresu kropkowego: Wykres kropkowy na 2025 rok może wskazać tylko trzy obniżki stóp, oraz jeszcze mniejszą liczbę cięć w 2026 roku. To sprawi, że grudniowa obniżka będzie miała jastrzębi wydźwięk.
  • Implikacje rynkowe: Jastrzębia narracja może wspierać krótkoterminową siłę dolara amerykańskiego oraz stanowić wyzwanie dla wycen akcji, jednak strategiczne prognozy wciąż sprzyjają rynkom akcji w perspektywie 2025 roku.

Powszechnie oczekuje się, że Rezerwa Federalna obniży w tym tygodniu stopy procentowe o 25 punktów bazowych, sprowadzając docelowy przedział stopy funduszy federalnych do 4,25-4,50%. Biorąc pod uwagę, że decyzje Fed stają się coraz bardziej uzależnione od danych, inwestorzy zwrócą szczególną uwagę na ton wypowiedzi przewodniczącego Powella po posiedzeniu oraz zaktualizowane podsumowanie projekcji gospodarczych (SEPy), a także na wykres kropkowy, który pokazuje oczekiwany poziom stóp procentowych na 2025 rok i kolejne lata.

Cięcie stóp w tym tygodniu: jastrzębia obniżka?

Kontrakty terminowe na stopy procentowe Fed wskazują 95% prawdopodobieństwo obniżki o 25 pb na grudniowym posiedzeniu, po podobnej obniżce w listopadzie. Może to wynikać z osłabienia na rynku pracy – w listopadzie stopa bezrobocia wzrosła do 4,2% i spadł wskaźnik aktywności zawodowej.

To spowolnienie na rynku pracy może uzasadniać dalsze obniżki stóp, w celu zapobiegnięcia nadmiernemu rozluźnieniu na rynku pracy. Istotne znaczenie ma także zmniejszenie inflacji związanej z kosztami mieszkań. Chociaż inflacja na ostatnich etapach walki wciąż pozostaje oporna, nowe dane pokazują spadek inflacji w kontekście kosztów związanych z zamieszkaniem. Są one jednym z kluczowych elementów wpływających na inflację, a obecnie zaczynają spadać dzięki renegocjowaniu umów najmu. To również może umacniać argumenty za cięciami stóp procentowych.

Chociaż obniżka stóp jest niemal w pełni uwzględniona w cenach, rynek będzie bacznie obserwować wszelkie sygnały sugerujące jastrzębią obniżkę. Mimo luzowania polityki monetarnej, Fed może zasygnalizować ostrożność co do tempa przyszłych cięć, poprzez zaktualizowany wykres kropkowy czy podczas wystąpienia przewodniczącego Powella na konferencji prasowej.

Stopy procentowe na 2025 rok: Czy Fed wstrzyma się z dalszymi krokami?

Coraz częściej mówi się, że Fed zdecyduje się pominąć cięcia stóp procentowych w styczniu 2025 roku, co może oznaczać wstrzymanie luzowania polityki monetarnej. Z jakich powodów może do tego dojść?

Chociaż inflacja związana z kosztami zamieszkania zaczyna spadać, inne elementy wciąż pozostają oporne na spadki. Utrudnia to Fed uzasadnienie dalszych agresywnych obniżek stóp procentowych. Jednocześnie, ostatnie dane pokazują zaskakującą odporność gospodarki, co może skłonić Fed do ostrożniejszego podejścia do dalszego luzowania polityki monetarnej. Dodatkowo, nowa administracja Trumpa, po objęciu urzędu 20 stycznia, prawdopodobnie skoncentruje się na taryfach celnych. Może to stworzyć ryzyko wzrostu inflacji.Wykres kropkowy, który odzwierciedla oczekiwania poszczególnych członków FOMC dotyczące stóp procentowych

Wykres kropkowy, który odzwierciedla oczekiwania poszczególnych członków FOMC dotyczące stóp procentowych, będzie kluczowy dla nastrojów rynkowych, ponieważ daje wgląd w sposób myślenia członków Fed. Kropki dla lat 2025, 2026 i 2027 wskażą, na ile agresywnie Fed planuje obniżać stopy procentowe.

  • Perspektywy na 2025 rok: Poprzedni wykres kropkowy wskazywał cztery obniżki stóp procentowych (o 100 pb) w 2025 roku, ale może to zostać zrewidowane do trzech, a nawet dwóch cięć, ponieważ ryzyko inflacyjne nadal pozostaje wysokie. Konsensus zakłada, że kropka na 2025 rok przesunie się z 3,375% na 3,625%, co sygnalizuje oczekiwanie trzech obniżek w przyszłym roku. Jeśli kropka na 2025 rok przesunie się do 3,875%, wskazując jedynie na dwie obniżki, będzie to istotna jastrzębia niespodzianka dla rynku.
  • Stopy długoterminowe: Prognozy na 2026 rok mogą również zostać zmienione na dwie obniżki, co odzwierciedlałoby wolniejszy proces normalizacji. Konsensus zakłada, że stopa procentowa na koniec 2026 roku znajdzie się na poziomie 3,125%, w porównaniu do 2,875%, które było prognozowane w wykresie kropkowym we wrześniu.
  • Stopa terminowa: „Długoterminowa” neutralna stopa procentowa może również wzrosnąć do 3% z 2,875% w wrześniu, co odzwierciedla wyższe długoterminowe stopy procentowe.
  • Zaktualizowane prognozy gospodarcze: SEPy prawdopodobnie zostaną zrewidowane, pokazując wyższą inflację bazową PCE na 2024 rok (z 2,6% w wrześniu), niższą stopę bezrobocia (z 4,4%) oraz silniejsze prognozy wzrostu PKB na 2024 rok.

Wykres kropkowy, który odzwierciedla oczekiwania poszczególnych członków FOMC dotyczące stóp procentowych

Implikacje rynkowe i strategie portfelowe

  • Reakcja rynku akcji: Rynki uwzględniły już obniżkę o 25 pb. Jednak jeśli Fed zasugeruje mniejsze cięcia stóp procentowych w 2025 roku, aktywa ryzykowne, takie jak akcje, mogą charakteryzować się większą zmiennością. Jastrzębi ton wypowiedzi może wywierać presję spadkową na wyceny akcji, szczególnie na akcje wzrostowe, które są bardziej wrażliwe na wyższe stopy procentowe. Presję mogą odczuć również inne segmenty zależne od poziomu stóp, takie jak deweloperzy czy spółki o małej kapitalizacji. Inwestorzy mogą skłaniać się do przeniesienia środków do bardziej defensywnych sektorów, m.in. użyteczności publicznej czy dóbr konsumpcyjnych, jeśli Fed zasugeruje wolniejsze tempo luzowania polityki monetarnej.
  • Pozycjonowanie na rynku instrumentów o stałym dochodzie: Jeśli z wykresu kropkowego będzie wynikać wyższa stopa terminowa lub mniej cięć stóp procentowych w 2025 roku, krzywa dochodowości może się spłaszczyć. Będzie to oznaczało, że rentowności krótkoterminowe mogą rosnąć szybciej niż długoterminowe. Może to narażać obligacje o krótkim terminie wykupu na ryzyko spadku wartości wraz ze wzrostem rentowności.
  • Strategia Forex: Jastrzębia obniżka stóp procentowych może wspierać dolara amerykańskiego, zwiększając popyt na tę walutę. Mimo że na koniec roku istnieje ryzyko krótkoterminowego osłabienia USD z powodu sezonowych wahań i rozciągniętych pozycji, to wszelkie spadki mogą być traktowane jako okazja do otwarcia pozycji długoterminowych. Polityka sprzyjająca dolarowi w administracji Trumpa, m.in. zaostrzenie rozmów na temat taryf celnych, może wspierać USD w 2025 roku. Z kolei jen japoński może być narażony na spadki, jeśli rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji wzrosną, a zagrożenia taryfowe będą wywierać presję na chińskiego juana, euro i dolara australijskiego w 2025 roku.

Autor: Charu Chanana, Główna Strateg Inwestycyjna w Saxo

Prognoza na 2025 rok dotycząca rynku hipoteki odwróconej

Hipoteka odwrócona, podobnie jak inne usługi dla seniorów, jest częścią srebrnej gospodarki. W jakim otoczeniu ekonomicznym i politycznym będzie rozwijać się rynek w 2025 roku? Z jednej strony czeka nas zmiana na stanowisku prezydenta USA i, być może, koniec wojny w Ukrainie, co może zwiastować ożywienie na rynku kapitałowym i inwestycyjnym. Z drugiej strony czekają nas wybory prezydenckie w Polsce, co będzie generować wewnętrzne napięcia i pogłębiać polaryzację społeczeństwa. A takie otoczenie nie będzie przyjazne dla wprowadzania nowych reform, w tym nowych przepisów dedykowanych hipotece odwróconej, na które czeka rynek. Z trzeciej strony Polska wciąż będzie zmagać się z tematami, które są niezmienne: starzeniem się społeczeństwa, niskimi emeryturami, zadłużeniem seniorów. Na dodatek wartość nieruchomości, które są własnością emerytów, dzięki wzrostowi cen już poszybowała w górę. Czy w 2025 seniorzy będą chcieli, dzięki hipotece odwróconej, odmrozić 1,5 bln zł zamrożonych w nieruchomościach? O prognozę na przyszły rok pokusił się Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

1. Przetasowania na arenie międzynarodowej mogą ożywić nastroje

Rok 2025 zapowiada się jako czas przełomowych zmian na arenie międzynarodowej. Większość decydentów i analityków spodziewa się wkrótce po objęciu stanowiska przez nowego prezydenta USA zakończenia wojny w Ukrainie. Dla Polski, jako państwa położonego w bezpośrednim sąsiedztwie strefy konfliktu, ustabilizowanie sytuacji geopolitycznej będzie oznaczało zmniejszenie ryzyka, poprawę nastrojów inwestycyjnych i gospodarczych. A to z kolei może wpłynąć na stabilizację rynku finansowego. Według raportu Banku Światowego wojna w Ukrainie w 2023 roku zmniejszyła tempo wzrostu gospodarczego w Europie Środkowo-Wschodniej o około 1,5 punktu procentowego. Jej zakończenie mogłoby przynieść Polsce wzrost PKB na poziomie nawet 4 proc., zamiast prognozowanych 2,5 proc. w warunkach utrzymującego się konfliktu.[1] Dla rynku hipoteki odwróconej, który jest związany z nastrojami konsumenckimi ma to znaczenie. Poza tym stabilizacja polityczna zwiększa zaufanie do różnych instrumentów finansowych oraz może poprawić nastroje i chęć do skorzystania z nowych rozwiązań, a takim ciągle pozostaje hipoteka odwrócona.

2. Polityczna niestabilność w Polsce nie będzie dobrą sceną do wprowadzania nowych reform

W 2025 roku Polskę czekają wybory prezydenckie, które będą kluczowym wydarzeniem politycznym. Rezultat jeszcze nie jest przesądzony, co niestety wróży zaostrzaniem konfliktów wewnętrznych i wzmocnieniem polaryzacji społeczeństwa. W takich warunkach trudno będzie się spodziewać, by Rząd wprowadzał nowe rozwiązania, czy reformy istotne dla społeczeństwa. A jednym z przepisów, nad którym warto się pochylić jest ustawa o dożywotnim świadczeniu pieniężnym dedykowana branży hipoteki odwróconej oraz seniorom. Pamiętajmy, że niestabilność polityczna utrudnia prowadzenie dialogu politycznego, zwiększa też niepewność konsumentów. Bardzo możliwe, że w 2025 roku branża profesjonalnych podmiotów oferujących rentę dożywotnią wciąż będzie musiała dopominać się o uregulowanie rynku.

  1. Stabilizujący się poziom inflacji wzmocni siłę nabywczą emerytów. Ale nie wyrwie ich z długów

Inflacja powinna być pod coraz większą kontrolą banków centralnych i również w Polsce zbliżać się będzie do celu, więc tak drastyczny jak w ostatnich dwóch latach wzrost cen raczej nam nie grozi. Przypomnijmy, że Narodowy Bank Polski przewiduje w 2025 roku spadek inflacji, która będzie plasować się na poziomie 5-6 proc. To spora różnica względem 10 proc. w 2023 roku. Oczywiście spadek inflacji wzmocni siłę nabywczą emerytów, ale trzeba pamiętać, że jest to tak zadłużona grupa społeczna, że nie będzie to osłabiać zainteresowania ofertą funduszy hipotecznych. Warto przypomnieć, że ponad 60 proc. seniorów, którzy decydują się na hipotekę odwróconą robi to dlatego, by spłacić zadłużenie i inne zobowiązania finansowe. Przypomnijmy również, że według najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów zadłużenie polskich seniorów wyniosło w 2024 roku 5,9 mld zł, a liczba zadłużonych emerytów to ok. 330 tys.

4. Wartość aktywów seniorów, które można odmrozić dzięki hipotece odwróconej, wciąż rośnie

Na rynku hipoteki odwróconej zarówno w Polsce, jak i Europie nie spodziewam się przełomu, a raczej dalej postępującej ewolucji i systematycznie rosnącej popularyzacji tego rozwiązania. Trzeba jednak podkreślić, że polscy seniorzy posiadają znaczny majątek ulokowany w nieruchomościach. Według szacunków, około 80 proc. emerytów, posiada na własność dom lub mieszkanie. Szacowana wartość nieruchomości znajdujących się w rękach seniorów to ponad  1,5 biliona złotych. A to oznacza, że takie środki zamrożone w nieruchomościach można byłoby odmrozić dzięki rencie dożywotniej. Pamiętajmy również, że ceny nieruchomości, które w poprzednich latach rosły (w 2023 roku nawet o 11 proc. w skali roku) dodatkowo zwiększają wartość aktywów posiadanych przez seniorów.

  1. Rozwój srebrnej gospodarki to też rozwój hipoteki odwróconej

Polskie społeczeństwo, podobnie jak europejskie, wciąż będzie się starzeć. Z danych GUS wynika, że na koniec 2024 roku liczba osób w wieku 65+ wynosiła 7,8 mln obywateli, co stanowiło 21 proc. całej populacji. Prognozy wskazują, że do końca 2025 roku liczba osób w wieku 55+ wzrośnie do 12,2 mln, czyli ok. 1/3 społeczeństwa. Wzrost liczby seniorów będzie oznaczał większe zapotrzebowanie na usługi i produkty dedykowane tej grupie, co będzie napędzać srebrną gospodarkę. Jej rola będzie rosła z każdym rokiem, już dziś jest ona zresztą stałym elementem naszego krajobrazu ekonomicznego. Warto podkreślić, że to zjawisko będzie przyczyniało się też do rozwoju ofert funduszy hipotecznych. A sami seniorzy, w obliczu niskich emerytur i ograniczonego wsparcia systemowego, będą poszukiwali dodatkowych źródeł dochodu.

[1] https://businessinsider.com.pl/gospodarka/oto-prognozy-ekf-na-2025-r-koniec-roku-ma-przyniesc-ulge/143rx5j

Rynki czekają na decyzję Fed: Dlaczego rentowności obligacji rosną mimo spodziewanej obniżki stóp?

Przed środowym posiedzeniem Rezerwy Federalnej (Fed) rynki finansowe są niemal pewne trzeciej z rzędu obniżki stóp procentowych o 0.25 punktu procentowego. Prawdopodobieństwo tego ruchu wynosi ponad 90%, a nowe stopy procentowe mają znaleźć się w przedziale od 4.25 do 4.5%. Tradycyjnie obniżki stóp procentowych sprzyjają wzrostowi cen obligacji, a tym samym spadkowi ich rentowności. Tymczasem amerykański rynek obligacji zachowuje się odwrotnie – rentowność 10-letnich papierów skarbowych wzrosła powyżej 4.4%, choć jeszcze we wrześniu wynosiła 3.7%.

Skąd taka sytuacja? W okresie letnim inwestorzy zakładali, że Fed będzie agresywnie ciąć stopy procentowe, co spowodowało wzrost cen obligacji i spadek ich rentowności. Z czasem okazało się jednak, że Rezerwa Federalna nie będzie działać tak szybko i zdecydowanie, jak zakładano. Mocna gospodarka i utrzymująca się inflacja zmuszają Fed do ostrożności. Dane z rynku pracy pokazują, że zatrudnienie utrzymuje się na stabilnym poziomie, a zyski firm wciąż rosną, co świadczy o sile amerykańskiej gospodarki. Dodatkowo inflacja, choć znacząco spadła z rekordowych poziomów, wciąż utrzymuje się blisko 3%. Ostatnie odczyty wskazują, że dalsze obniżanie inflacji może być trudne, co komplikuje sytuację Fed, który nie może pozwolić sobie na zbyt szybkie poluzowanie polityki pieniężnej z obawy o ponowną presję cenową.

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na wzrost rentowności obligacji są rosnące wydatki fiskalne. Większe potrzeby pożyczkowe rządu, związane między innymi z inwestycjami infrastrukturalnymi i programami społecznymi, skłaniają inwestorów do żądania wyższej premii za ryzyko. Wyższa podaż obligacji rządowych dodatkowo podnosi ich rentowności.

Pomimo tych wyzwań obecne poziomy rentowności tworzą atrakcyjne możliwości dla inwestorów. Obligacje skarbowe oferują rentowność w przedziale 4.0–4.4%, co stanowi ciekawą alternatywę dla rynku akcji, gdzie roczne zwroty dla indeksu S&P 500 prognozowane są na niespełna 5% w kolejnej dekadzie. Dla inwestorów szukających nieco wyższych zwrotów interesujące mogą być obligacje korporacyjne klasy inwestycyjnej, które przy ratingu BBB oferują rentowność na poziomie 5.3%.

Choć rynek obligacji stoi obecnie w obliczu wyzwań, wyższe rentowności sprawiają, że stają się one realną alternatywą dla akcji. Stabilność cen oraz atrakcyjne kupony obligacyjne zachęcają do dywersyfikacji portfela w stronę papierów dłużnych. Obligacje skarbowe oraz papiery korporacyjne klasy inwestycyjnej mogą stanowić dobry wybór dla osób preferujących stabilne i przewidywalne dochody. Jednocześnie bardziej ryzykowne segmenty, takie jak obligacje śmieciowe czy „fallen angels”, oferują wyższe stopy zwrotu, ale wiążą się z większą zmiennością.

W środę decyzja Fed będzie kluczowym momentem dla rynków. Chociaż obniżka stóp jest niemal pewna, inwestorzy czekają na komunikat dotyczący dalszych działań w 2025 roku. Wciąż pozostaje pytanie, czy Fed zdecyduje się trzymać rygorystycznie celu inflacyjnego na poziomie 2.0%, czy też nieformalnie zaakceptuje wyższą inflację bliższą 3.0%. Odpowiedź na to pytanie zadecyduje o przyszłej dynamice rentowności na rynku obligacji i ogólnej kondycji globalnych rynków finansowych.

Autor: Krzysztof Kamiński, OANDA TMS Brokers