Cushman & Wakefield: Polska liderem na rynku nieruchomości magazynowych w Europie Środkowej

Rynek nieruchomości magazynowych w Europie Środkowej rozwija się dwukrotnie szybciej niż w ubiegłym roku – wynika z raportu  firmy doradczej Cushman & Wakefield. Polska jest tu zdecydowanym liderem.

W pierwszym półroczu  wybudowano w regionie ponad 0,5 mln mkw. powierzchni magazynowej w porównaniu z 260 tys. mkw. rok wcześniej. W Polsce ukończono w tym czasie budowę 340 tys. mkw. powierzchni magazynowych, niemal tyle, ile w całym roku 2013. Większość nowych obiektów w Europie Środkowej wybudowali czterej deweloperzy: Panattoni, PointPark Properties, Prologis i MLP Group. Jednocześnie wolumen transakcji najmu wyniósł prawie 2 mln mkw., wskutek czego średni wskaźnik pustostanów nie przekracza obecnie 10 proc.

– Popyt na nową powierzchnię magazynową jest tak duży, że prawie cała podaż znajduje najemców jeszcze przed rozpoczęciem budowy i z tego względu inwestycje spekulacyjne należą obecnie do rzadkości  mówi Ferdinand Hlobil, dyrektor działu powierzchni przemysłowych i magazynowych na Europę Środkową firmy Cushman & Wakefield. – Trend ten jest szczególnie silny w Polsce i Czechach.

Największe zainteresowanie powierzchnią magazynową zgłasza sektor motoryzacyjny. Rośnie też popyt na magazyny firm specjalizujących się w sprzedaży internetowej.

– Rynek nieruchomości magazynowych w Polsce rozwija się najszybciej spośród państw Europy Środkowo-Wschodniej zarówno pod względem nowych inwestycji, jak i wolumenu transakcji – podkreśla Tom Listowski z Cushman & Wakefield. – Dane o powierzchni magazynowej pozostającej obecnie w budowie pozwalają przypuszczać, że ilość powierzchni dostarczonej na rynek w 2014 r. osiągnie najwyższy poziom od pięciu lat.

Wolumen transakcji zawartych w pierwszej połowie 2014 r. wzrósł o 20 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku i prawdopodobnie utrzyma się na wysokim poziomie w skali całego roku. Deweloperzy planujący kolejne inwestycje interesują się także miastami małymi i średniej wielkości w pobliżu dużych konurbacji.

W Polsce odnotowano też w pierwszym półroczu największy, przekraczający 1 mln mkw. popyt na powierzchnie magazynowe. Stopa pustostanów spadła u nas  z 10,9 proc. na koniec zeszłego roku do 8,8 proc. na koniec czerwca 2014. Świadczy to o dalszym rozwoju rynku nieruchomości magazynowych – ocenia w raporcie Cushman & Wakefield.

– Od dziesięciu lat najwięcej nowych obiektów magazynowych powstaje w Polsce, która utrzyma pozycję rynku o największej aktywności deweloperskiej nie tylko w Europie Środkowej, lecz także w skali całego kontynentu – podkreślił Ferdinand Hlobil. – Wynika to przede wszystkim z nieprzerwanego wzrostu polskiej gospodarki oraz aktywnej polityki rządu.

Rynek produktów mrożonych w Polsce

Rynek produktów mrożonych w Polsce jest wart rocznie 2,1 mld zł. Z danych Panelu Gospodarstw Domowych GfK wynika, iż w okresie ostatnich 12 miesięcy polskie gospodarstwa domowe przeznaczyły na zakupy kategorii produktów mrożonych łączną kwotę 2,1 mld zł. Wartość ta wzrosła o 3,1 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w latach ubiegłych.

Analizowana kategoria produktów mrożonych obejmuje: produkty mączne i ziemniaczane, dania gotowe, warzywa, owoce, ciasta, mięso oraz ryby.

W okresie od sierpnia 2013 roku do lipca 2014 roku największy udział w rynku produktów mrożonych w ujęciu wartościowym miały podkategorie ryb, warzyw, dań gotowych, produktów mącznych i ziemniaczanych oraz frytek. Wyniósł on łącznie ponad 95 proc.

W ujęciu ilościowym w ciągu ostatnich 12 miesięcy polskie gospodarstwa domowe kupowały przede wszystkim: warzywa (31,3 proc.), ryby (25,7 proc.), produkty mączne i ziemniaczane (14,9 proc.), frytki (13,8 proc.) oraz dania gotowe (10,8 proc.).

W podkategorii ryb w największym stopniu kupowano mintaja (34 proc.) i pangę (13 proc.). W przypadku warzyw były to mieszanki (44 proc.), zupy (19 proc.) oraz szpinak (11 proc.). W podkategorii dań gotowych kupowano przede wszystkim pizzę (65 proc.), zapiekanki (8 proc.) i kotlety (6 proc.), a spośród produktów mącznych i ziemniaczanych – pierogi i pyzy (83 proc.).

W ujęciu ilościowym 68 proc. zakupionych produktów było produktami pakowanymi. Pozostałe 32 proc. to produkty mrożone na wagę, w tym największa podkategoria ryb (78 proc.), a najmniejsza warzyw (11 proc.) i frytek (6 proc.).

Wśród marek własnych sieci liderami na rynku mrożonych produktów pakowanych były produkty sieci Biedronka i Lidl (dla wszystkich podkategorii).

Z kolei spośród produktów markowych największe udziały miały produkty marek Abramczyk i Frosta (ryby), Hortex (warzywa), Dr. Oetker (dania gotowe) oraz Anita (produkty mączne i ziemniaczane).

Biorąc pod uwagę miejsca zakupu i kanały sprzedaży, największy udział w zakupach mrożonek miał handel nowoczesny – 64 proc. udziału w ujęciu wartościowym i 72 proc. w ujęciu ilościowym. Agata Wesołowska-Surma, analityk kategorii w Panelu Gospodarstw Domowych GfK, komentuje: „Największe udziały w zakupach mrożonek odnotowały dyskonty (29 proc. w ujęciu wartościowym i 38 proc. w ujęciu ilościowym). Jednocześnie widoczny jest systematyczny spadek znaczenia handlu tradycyjnego w porównaniu do analogicznego okresu w latach ubiegłych – o 2,6 proc. w ujęciu wartościowym i o 2,1 proc. w ujęciu ilościowym”.

Uwagi Konfederacji Lewiatan do art. 17 projektu rozporządzenia o ochronie danych osobowy

0

Prawo do bycia zapomnianym jest potrzebne, ale należy skonstruować je na nowo, w sposób odpowiadający realiom Internetu. Prawo w kształcie zaproponowanym przez Trybunał Sprawiedliwości nie spełnia tego warunku. Jego skuteczna realizacja byłaby niemożliwa lub wymagałaby niewspółmiernych do tego celu środków i mogłaby naruszać interes publiczny – uważa Konfederacja Lewiatan.

Lewiatan przygotował uwagi do art. 17 projektu rozporządzenia o ochronie danych osobowych z uwzględnieniem tez wyroku Trybunału Sprawiedliwości w sprawie C-131/12 Costeja . szerzej znanemu jako wyrok w sprawie „Prawa do bycia zapomnianym”.

– Usuwanie danych osobowych przez podmiot, który nie decydował o ich upublicznieniu (operatora wyszukiwarki) rodzi ryzyko naruszenia interesów podmiotów, odpowiedzialnych za publikację takich informacji (wydawców). Ma to szczególne znaczenie, w przypadku prasy i serwisów informacyjnych, których działalność powinna być chroniona zgodnie z art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Taka ochrona powinna co do zasady, obejmować nie tylko stronę własną „wydawcy”, ale także strony, które ułatwiają dostęp do informacji prasowych (w tym wypadku strony operatora wyszukiwarki zawierające linki do tych stron) – mówi Magdalena Piech, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Niewłaściwe ważenie interesów

Zdaniem Konfederacji Lewiatan krytycznie należy ocenić dokonane przez Trybunał ważenie interesów. Nadmiernym uproszczeniem jest stwierdzenie, że co do zasady prawo do prywatności powinno przeważać nad innymi prawami. Takie podejście nie uwzględnia konieczności zapewnienia wolności prasy i może ograniczać dostęp do istotnych z punktu widzenia interesu publicznego informacji. Niesłuszne jest też twierdzenie Trybunału, że interes społeczny może przeważać jedynie w szczególnych sytuacjach, w odniesieniu do osób publicznych. Bardzo często uzasadnione jest rozpowszechnianie informacji o osobie, która nie jest szeroko znana, np. w celu ochrony społeczeństwa przed nieuczciwymi, niebezpiecznymi działaniami.

Uwzględnić specyfikę działalności operatora wyszukiwarki

Błędne jest uznanie operatora wyszukiwarki za administratora indeksowanych przez nią danych. Choć zaangażowanie także takich podmiotów w zapewnienie ochrony danych osobowych jest zasadne, nie należy zrównywać ich roli z rolą podmiotu odpowiedzialnego za publikację danych.

Umożliwić wydawcom treści sprzeciw wobec usuwania linków do publikowanych przez nich danych

Zdaniem Konfederacji Lewiatan racjonalne jest, by to wydawcy byli pierwszym adresatem żądania usunięcia danych. To oni celowo umieszczają informacje o podmiocie danych i znają kontekst umieszczanych treści. W sytuacji gdy podmiot danych zdecyduje się zwrócić bezpośrednio do wyszukiwarki, zasadne jest zaangażowanie podmiotów odpowiedzialnych za publikację treści w procedurę usuwania linków. Niezależnie od tego, że w takiej sytuacji do wyszukiwarki będzie należała decyzja co do usunięcia treści, podmiot, który opublikował dane powinien otrzymać informację o usunięciu. Powinien mieć także możliwość wskazania operatorowi wyszukiwarki względów, które przemawiają za nie usuwaniem linków do jego stron i zakwestionowania decyzji o usunięciu przed organem ds. ochrony danych.

Zapewnić ochronę legalnych danych w Internecie

Krytycznie należy ocenić przyznanie przez Trybunał prawa usuwania z wyników wyszukiwania linków do legalnych treści. Linki, jako takie, były już dotychczas usuwane, ale w sytuacjach, kiedy uznano je za bezprawne. Co do zasady linki, jako przedłużenie stron z legalnymi informacjami źródłowymi nie powinny być usuwane. Podstawą usunięcia „legalnych” linków powinno być rozstrzygnięcie organu lub sądu, a nie uznaniowa decyzja podmiotu prywatnego. Należy rozważyć ukształtowanie tej procedury na wzór dyskutowanej przy okazji dyrektywy o handlu elektronicznym procedury notice and take down.

Wyznaczyć jasne i precyzyjne przepisy

Rozporządzenie musi wyznaczyć ramy prawa do bycia zapomnianym, tak by zapewnić jasny i uwzględniający rolę poszczególnych podmiotów, podział ról. Konieczne jest precyzyjne wskazanie zakresu praw podmiotów danych i obowiązków administratorów. Rozporządzenie nie powinno jednak zbyt szczegółowo regulować całej procedury. Tryb realizacji tego prawa, uwzględniający specyfikę branży i rozwój technologii, mógłby zostać uregulowany np. w kodeksach dobrych praktyk zatwierdzanych zgodnie z art. 38 projektu.

Konfederacja Lewiatan

Sieć, jako źródło wiedzy o lekarstwach

Nie bez powodu Google w mowie potocznej określany bywa mianem „doktora”. W internecie można znaleźć chyba wszystko, także na temat zdrowia. Choć na szczęście w tym wypadku samodiagnoza dokonana przy wykorzystaniu informacji z sieci okazuje się zazwyczaj nieprawdziwa i przesadzona. Samej branży medycznej internet służy jednak świetnie. To wręcz doskonałe dla niej narzędzie marketingowe. Wzrosty mówią same za siebie.

Według wyników ostatnich badań przeprowadzonych przez IAB Polska, dynamika segmentu „Zdrowie” we wzroście wydatków reklamowych w sieci oscyluje rok do roku nawet w okolicach trzydziestu procent. W prawdzie sama reklama leków rządzi się w pewnym sensie innymi niż pozostałe prawami (obostrzenia nałożone przez przepisy), nie mniej jednak wypełnia znaczną część przestrzeni reklamowej w każdym medium, a sam segment „Zdrowie” to oczywiście nie tylko reklama leków.

Zgodnie z raportem IAB Polska, 12 % badanych dokonuje zakupu lekarstw i innych artykułów medycznych przez internet (tylko w ten sposób lub łącząc z innymi sposobami zakupów). Znaczna część badych wysoko ocenia też przydatność internetu niemal na każdym etapie procesu zakupowego. Sieć, jako źródło wiedzy o lekarstwach, produktach medycznych, zdrowiu i diecie wyprzedza telewizję. Wyżej ujęto tylko znajomych i rodzinę. Internauci korzystają w tym zakresie przede wszystkim z wyszukiwarek, forów, grup dyskusyjnych, portali internetowych i stron www producentów. Wiele osób sięga również do specjalistycznych serwisów internetowych i e-sklepów, czyta opinie na blogach i informacje zamieszczone na portalach społecznościowych.

Jak pokazują raporty, branża farmaceutyczna nie może w procesie planowania działań marketingowych pomijać sieci. Pomimo nawet, że ciążą na niej specyficzne obostrzenia reklamowe, a na przykład leków na receptę nie da się przecież kupić tą drogą. Internet to jednak ogromnie popularne źródło wiedzy, dzielenia się opiniami i doświadczeniami. Monitoring sieci i duża aktywność w tym kanale jest zatem obowiązkowym obszarem działań marketerów pracujących dla firm z segmentu zdrowiakomentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Key Account Manager GRUPA 365 NET.

Polwax opublikował prospekt emisyjny. W październiku planuje debiut na GPW

0

Polwax rozpoczyna ofertę publiczną podczas której chce sprzedać ponad 38 proc. akcji. Spółka opublikowała prospekt emisyjny i zamierza ubiegać się o wejście na warszawską giełdę. Debiut planuje 6 października 2014.

Polwax S.A. w ramach oferty publicznej chce sprzedać akcje stanowiące do 38,20 proc. kapitału zakładowego spółki (dających 32,02 proc. głosów na Walnym Zgromadzeniu). Planowana oferta publiczna obejmować będzie wyłącznie akcje sprzedawane przez pięciu akcjonariuszy spółki.

– Polwax to spółka o ugruntowanej pozycji rynkowej działająca w oparciu o stabilny i rentowny model biznesowy. Giełda to dla nas naturalny krok w rozwoju i możliwość zbudowania stabilnego długoterminowego akcjonariatu – mówi Dominik Tomczyk, prezes zarządu spółki. – Jako jedna z niewielu spółek na warszawskim parkiecie prowadzimy politykę regularnej wypłaty dywidendy, kontynuując tradycję dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami zapoczątkowaną przed laty.

Oferta będzie skierowana do inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych. Inwestorzy indywidualni będą mogli składać zapisy w dniach od 15 do 18 września. W tym samym okresie odbywać się będzie proces budowy księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych. Zapisy dla tej grupy inwestorów będą przyjmowane w dniach od 19 do 24 września.

W ramach oferty publicznej akcjonariusze sprzedający: Krokus Chem S.a r.l., Dominik Tomczyk, Iwar Przyklang, Vataro Holdings Ltd oraz Patrycja Stokłosa zamierzają sprzedać do 3 819 865 akcji. Spółka zamierza ubiegać się o dopuszczenie i wprowadzenie swoich akcji do obrotu na rynku regulowanym prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych.

– Oferta publiczna, a w następnej kolejności debiut giełdowy, są symbolicznym ukoronowaniem drogi jaką fundusz Krokus Private Equity przeszedł razem z zarządzającymi, którzy wzięli udział w transakcji wykupu – komentuje Robert Bożyk, wiceprezes Krokus PE i przewodniczący rady nadzorczej spółki. – Jesteśmy przekonani, że wejście na giełdę będzie kolejnym impulsem do dalszego rozwoju spółki.

Polwax S.A. jest producentem i dystrybutorem rafinowanych i odwanianych parafin oraz wosków parafinowych. W Jaśle ma zakład produkcyjny zajmujący się produkcją parafin, natomiast w Czechowicach-Dziedzicach oprócz produkcji parafin wytwarza także znicze i świece.

W latach 2004–2011 spółka funkcjonowała w strukturach grupy LOTOS jako LOTOS Parafiny. Na początku 2012 roku miał miejsce wykup menedżerski, w którym wzięli udział menedżerowie firmy, inwestorzy pasywni oraz fundusz Krokus Private Equity.

Za okres sześciu miesięcy zakończonych 30 czerwca 2014 Polwax miał 95,6 mln zł przychodów ze sprzedaży. EBITDA w tym okresie wyniosła 12,2 mln zł, a zysk netto 8,4 mln zł. Rok wcześniej półroczne przychody spółki osiągnęły wartość 85,8 mln zł, EBITDA wyniosła 9,4 mln zł, a zysk netto 5,9 mln zł.

Polimex-Mostostal sprzeda nieruchomości w Szczecinie za 3,8 mln zł

0

Polimex-Mostostal zawarł warunkową umowę sprzedaży gruntów i nieruchomości w Szczecinie. Nabywcą jest spółka  Molina Sp. z o.o. 5 S.K.A. Wartość umowy to 3,8 mln zł brutto.

Jak podaje spółka, przedmiotem umowy jest nieruchomość gruntowa położona w Szczecinie przy ulicy Pomorskiej 34 oraz stanowiących odrębne nieruchomości budynku biurowego i budynku niemieszkalnego oraz nieruchomość gruntowa położona w województwie zachodniopomorskim, w Szczecinie przy ulicy Pomorskiej 34C i 35 oraz stanowiących odrębne nieruchomości budynku biurowego i budynku magazynowego.

Łączna cena za wszystkie nieruchomości wynosi 3 813 000 złotych brutto.

Zawarcie umowy przenoszącej nastąpi w ciągu 10 dni od spełnienia się warunków przewidzianych w umowie warunkowej, m.in. potwierdzenia przez kancelarię prawną otrzymania kopii dokumentów wystawionych przez wszystkich wierzycieli hipotecznych posiadających zabezpieczenia w postaci hipotek na przedmiotach umowy, zawierających zgody na zwolnienie nieruchomości ze wszystkich hipotek obciążających i wykreślenia tych hipotek z ksiąg wieczystych prowadzonych dla przedmiotów umowy.

Podpisanie Umowy warunkowej jest elementem realizacji restrukturyzacji operacyjnej.

Spekulanci zaatakują kurs franka

0

Kurs franka zniewolony przez sztywny parytet wymiany do euro już wkrótce może stać się bohaterem spektaklu, który zainteresuje cały świat. Bankier.pl ocenia, że panują idealne warunki do przeprowadzenia spekulacyjnego ataku na szwajcarską walutę. To może bardzo negatywnie odbić się na polskich kredytobiorcach zadłużonych we franku.

Latem 2011 roku spanikowany kapitał uciekał z zagrożonego bankructwem południa strefy euro i szukał bezpiecznego schronienia w Szwajcarii. Spowodowało to potężną aprecjację szwajcarskiej waluty, co doskonale pamiętają też polscy dłużnicy hipoteczni. Kurs euro w szybkim tempie zmierzał do parytetu 1:1 z frankiem (najniższy kurs wyniósł 1,0068), który w Polsce kosztował w porywach ponad 4 złote.

– By zapobiec nadmiernemu i gwałtownemu umocnieniu franka SNB zdecydował się użyć „broni atomowej” wprowadzając minimalny kurs wymiany na poziomie 1,20 franka za euro. Zejście nawet w pobliże tego poziomu oznaczało automatyczne interwencje SNB, który rzucał na rynek potężne zlecenia kupna euro w zamian za franki. Rynek grzecznie usłuchał i po kilku niezbyt zdecydowanych próbach odpuścił i kurs EUR/CHF nigdy później nie spadł poniżej 1,20 – komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

Szwajcarzy będą bronić franka jak niepodległości

Szwajcarzy kupowali głównie niemieckie obligacje, sprowadzając ich rentowność poniżej zera. Obecnie niemieckie papiery skarbowe do dwuletnich włącznie mają ujemną rentowność. Oznacza to, że ich posiadacz płaci rządowi RFN, aby ten przechował jego pieniądze. Dla SNB są to koszty liczone w milionach.

– Obecnie mało kto liczy się z możliwością zaniechania przez SNB obrony parytetu i spadkiem kursu euro poniżej 1,20 za franka. Ale rynek wie swoje i w głowach niektórych finansistów zapewne już tlą się plany „ataku na franka” – komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

Amunicji może dostarczyć Europejski Bank Centralny, który wprowadzając ujemną stopę depozytowąfaktycznie obłożył dodatkowym podatkiem banki ze strefy euro. Ten sam EBC jeszcze we wrześniu uruchomi pierwszą pulę TLRO, w ramach których wpompuje w system bankowy kilka setek miliardów euro. A już w październiku EBC uruchomi „ilościowe poluzowanie” (ang. quantitative easing – QE), kupując obligacje zabezpieczone aktywami za nowo wykreowane pieniądze. Skalę europejskiego QE analitycy szacują na 500 mld euro.

O ile sytuacja Szwajcarów jest skomplikowana, to jeszcze gorsza jest pozycja tych mieszkańców Polski, którzy na zakup nieruchomości zadłużyli się w helweckiej walucie. Ewentualne zrównanie się kursu franka i euro oznaczałoby CHF po przeszło cztery złote – czyli powrót do paniki sprzed trzech lat. W polskich bankach nieoficjalnie mówi się, że dopiero trwałe przekroczenie poziomu 4,50 zł za franka byłoby niebezpieczne dla kredytobiorców. Na razie pozostaje więc liczyć na spryt i dobrą taktykę Szwajcarów.

ZUS daje pieniądze dla firm

Zakład Ubezpieczeń Społecznych po raz kolejny daje możliwość ubiegania się o środki pomocowe na inwestycje związane z poprawą BHP w firmach. Dla przedsiębiorców, wciąż czekających na uruchomienie dotacji unijnych z nowego budżetu na lata 2014-2020, może to być ostatnia okazja na zdobycie wsparcia finansowego swoich inwestycji jeszcze w tym roku. Wnioski można już składać – w puli czekają ponad 32 mln złotych. A ZUS obiecuje, że dla nikogo ich nie zabraknie.

Tylko w pierwszym kwartale 2014 roku wypadkom przy pracy w Polsce uległo 18 250 osób, a poszkodowani w nim pracownicy przez średnio 26 dni pozostawali niezdolni do wykonywania swojego zajęcia. Każdy wypadek generuje ogromne straty dla firmy, dziwi więc, do tej pory niewielkie, zainteresowanie przedsiębiorców dotacjami z ZUS na zakup produktów i usług związanych z ochroną zdrowia. O dofinansowanie działalności prewencyjnej ze środków krajowych ubiegać się mogą wszakże zarówno mikro, małe, średnie, jak i duże przedsiębiorstwa z całego kraju. Warunkiem przystąpienia do programu jest opłacanie składek na ubezpieczenie wypadkowe oraz uregulowanie należności wobec ZUS-u. Przedsiębiorcy mogą otrzymać pieniądze na projekty zarówno o charakterze doradczym, inwestycyjnym, jak i doradczo-inwestycyjnym, służące poprawie bezpieczeństwa pracy. Preferowane będą jednak zgłoszenia dotyczące branż należących, zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, do wyższych kategorii ryzyka (6 lub więcej). – Sposób przeprowadzania konkursu i zasady otrzymania dotacji są bardzo korzystne dla beneficjenta. ZUS nie wyznaczył końcowego terminu składania wniosków – w założeniu budżet ma pokryć wszystkie projekty, które zostaną rozpatrzone pozytywnie. Ponadto po zakwalifikowaniu pomysłu do dotacji, aż połowę zaplanowanych środków otrzymamy jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji, a druga połowa trafi do nas nie później niż w miesiąc od ukończenia i odbioru projektu.mówi Maciej Giebień, Konsultant ds. Funduszy UE z ECDF.

ZUS odda nawet 90% wydatków

Ostateczna wysokość dofinansowania zależeć będzie od wielkości przedsiębiorstwa oraz rodzaju projektu, który chce ono zrealizować. Najwięcej zyskać mogą firmy, zatrudniające mniej niż  10 pracowników. Maksymalna wysokość dotacji wypłacanej przez ZUS w przypadku projektów doradczo-inwestycyjnych dla tych przedsiębiorstw to 100 tys. zł, co stanowi aż 90% wydatków kwalifikowanych projektu. Wraz ze wzrostem liczby pracowników wzrasta maksymalna kwota dofinansowania, ale także obowiązkowy do wniesienia wkład własny firmy. Małe przedsiębiorstwa mogą ubiegać się o dopłatę w wysokości do 150 tys. zł przy dofinansowaniu na poziomie 80%. Natomiast duże firmy dostaną nawet 400 tys. zł, o ile nie przekroczy to 20% budżetu projektu podlegającego dofinansowaniu.

W ramach projektów doradczych firmy mogą otrzymać wsparcie finansowe m.in. na przeprowadzenie identyfikacji zagrożeń w miejscu pracy i ocenę ryzyka zawodowego związanego z tymi zagrożeniami, wykonanie oceny bezpieczeństwa maszyn i instalacji technicznych czy przeprowadzenie analizy i oceny ergonomiczności miejsc pracy. Do projektów inwestycyjnych zaliczamy zakup i instalację już konkretnych urządzeń i rozwiązań, bezpośrednio wpływających na podniesienie poziomu bezpieczeństwa pracownika. Może to być na przykład centrala wentylacyjna wraz z kanałami wentylacyjnymi oraz kurtyny powietrzne, wyciągnik elektryczny służący ograniczeniu obciążenia układu mięśniowo-szkieletowego przy pracach ręcznych czy bramki świetlne zabezpieczające maszynę CNC.

Biurokratyczne zawiłości

Przedsiębiorcy zainteresowani pozyskaniem dotacji muszą pamiętać o rzetelnym przygotowaniu wniosku o dofinansowanie. Niestety, część podań zostaje przez ZUS odrzucona ze względu na niespełnione wymogi formalne. – Musimy pamiętać, że eksperci ZUS dokonują oceny na podstawie przesłanego wniosku wraz z załącznikami. – mówi Maciej Giebień z ECDF. – Wnioskodawca musi udokumentować koszty projektu poprzez przesłanie ofert od potencjalnych wykonawców, specyfikacji technicznej urządzeń, które planuje zakupić, oraz kosztorysu montażu. Przy projektach inwestycyjnych należy przedstawić dokumenty poświadczające aktualny stan bezpieczeństwa i higieny pracy na stanowiskach, które zostaną objęte projektem. Najważniejsze jest jednak określenie konkretnych działań, które mogą otrzymać dotację w ramach projektu. To, czy poszczególne wydatki kwalifikują się do dofinansowania, warto ustalić chociażby podczas rozmowy telefonicznej z pracownikami ZUS, którzy udzielają porad odnośnie wniosków poprzez dedykowaną infolinię. Dobrze przygotowana dokumentacja pozwoli wszakże zrealizować ze środków krajowych inwestycję w zdrowie i bezpieczeństwo pracowników – wartości w firmie bezcenne.

 

PZPM: Do końca sierpnia w Polsce zarejestrowano 1006 nowych autobusów, o 28 proc. więcej niż rok wcześniej

W ciągu 8 miesięcy 2014 roku polscy przewoźnicy zarejestrowali 1006 nowych autobusów. To wynik zdecydowanie lepszy niż przed rokiem  informuje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego.

Osiągnięty wynik jest lepszy od zeszłorocznego o 28,2 proc.

– Dynamika wzrostu po siedmiu miesiącach była w skali roku nieco niższa niż po ośmiu, co oznacza, że autobusy są na fali wznoszącej i wakacyjne miesiące były dla branży bardzo pracowite – podkreślono w komunikacie. – Najnowsze dane pokazują, że polski rynek dysponuje w tym roku sporym potencjałem i po słabym czerwcu, kiedy zakupiono tylko 88 autobusów wobec 148 szt. rok wcześniej (spadek o 41 proc.), teraz ponownie wraca on do dobrej formy – informuje PZPM.

Najwięcej polscy przewoźnicy kupili w tym roku autobusów miejskich, w sumie 335 szt., o 11,3 proc. więcej niż rok wcześniej.  W lipcu najwięcej tego typu pojazdów odebrał Kraków, gdzie 1 sierpnia prywatna firma rozpoczęła obsługę wybranych linii. Z kolei w sierpniu swój tabor uzupełniała Bydgoszcz, gdzie nowy przewoźnik odebrał partię 36 autobusów marki Solbus. Nowe autobusy kupowały też w tym roku Wrocław, Częstochowa i Gliwice. Stolica Dolnego Śląska do listopada chce wzmocnić flotę o 57 nowych autobusów marki Solaris.

W ciągu 8 miesięcy 2014 r. polscy przewoźnicy zarejestrowali też łącznie 197 autokarów turystycznych o 24,7 proc. więcej niż przed rokiem.

Posnet Polska kupił Lubelską Fabrykę Wag FAWAG

0

Spółka FS Nieruchomości należąca do Funduszu Inwestycyjnego Zamkniętego MARS sprzedała Lubelską Fabrykę Wag FAWAG. Nowym właścicielem firmy została spółka Posnet Polska.

Strony transakcji nie ujawniają, ile kosztował FAWAG.

Lubelskie Fabryki Wag FAWAG to jeden z najstarszych producentów wag w Europie. Produkuje nowoczesne wagi elektroniczne znajdujące zastosowanie w wielu sektorach gospodarki. W 2010 r. właścicielem spółki został Fundusz MARS, który przystąpił do restrukturyzacji przedsiębiorstwa, uporządkowania aktywów i optymalizacji działalności.

Przygotowaliśmy firmę, która może skutecznie konkurować na ciężkim, bardzo konkurencyjnym rynku. Kluczem pozostawało znalezienie inwestora, któremu zależało na rozwoju jej działalności. Spółka trafiła w ręce lidera rynku, który planuje wykorzystać doświadczenie pracowników FAWAG oraz zgromadzony know-how do rozwoju swojej działalności o kolejne segmenty – mówi Piotr Słupski, prezes MS Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, zarządzającego Funduszem Inwestycyjnym Zamkniętym MARS.

Transakcja sprzedaży Lubelskich Fabryk Wag FAWAG została sfinalizowana 9 września. Posnet Polska, który kupił 100 proc udziałów w spółce będzie kontynuowała produkcję wag, a zmiany właścicielskie nie wpłyną na poziom zatrudnienia.

Cieszymy się, że jako lider rynku urządzeń fiskalnych będziemy mogli rozszerzyć zakres swojej działalności i rozbudować portfolio o produkty, które w połączeniu z naszymi dotychczasowymi urządzeniami stanowić będą ofertę niespotykaną na całym rynku – mówi Robert Abramczuk, prezes Posnet Polska.

Nowy właściciel planuje rozwój kupionego zakładu oraz poszerzenie zakresu swej dotychczasowej działalności o branżę wagową.

Małe firmy nie planują korzystać z pomocy UE

Tylko 12,6 proc. mikro- i małych firm będzie starało się pozyskać fundusze z Unii Europejskiej w latach 2014-2020. Zniechęca ich brak odpowiednich programów oraz skomplikowane procedury. Jednocześnie ponad połowa przedsiębiorców pozytywnie ocenia zmiany, jakie zaszły w Polsce w ciągu 10 lat naszej obecności w UE – ujawniło badanie Instytutu Badań i Analiz OSB oraz portalu Firmy.net.

Firmy.net zaprezentował wyniki badania polskich mikro- i małych firm w raporcie „Jak w Polsce prowadzi się własny biznes”. Zawiera on m.in. ocenę właścicieli  mikro- i małych firm odnośnie wpływu UE na prowadzenie biznesu w Polsce, a także analizę ich planów dot. pozyskiwania funduszy unijnych w latach 2014-2020.

UE pomogła naszemu biznesowi

Ponad połowa przedsiębiorców (50,5 proc.) uważa, że wejście Polski do Unii Europejskiej pozytywnie wpłynęło na prowadzenie działalności biznesowej. Wśród pozostałych przedsiębiorców częściej dominowały poglądy o braku wpływu UE na działalność biznesową (29,7 proc.) nad głosami o jej negatywnym wpływie (19,8 proc.). Bardzo nieliczna grupa przedstawicieli firm nie potrafiła dokonać takiej oceny.

Ocena zmian według sektorów

We wszystkich sektorach gospodarki najliczniejszą grupę stanowili przedsiębiorcy, według których zachodzące w ciągu ostatnich 10 lat zmiany wpłynęły pozytywnie na prowadzenie działalności biznesowej. W sektorze rolnictwa (w tym leśnictwa, łowiectwa i rybactwa) nie brakowało jednak osób, których zdaniem zmiany te miały negatywny wpływ na prowadzenie działalności.

W przypadku sektora przemysłu przedsiębiorcy równie często wskazywali brak wpływu wejścia Polski do UE, jak również dostrzegali negatywny wpływ na prowadzenie działalności gospodarczej. Z kolei w sektorze usług, handlu i budownictwa przeważali przedsiębiorcy, którzy nie dostrzegają wpływu zmian związanych z UE.

Plany wykorzystania środków z UE w latach 2014-2020

Stosunkowo wysoka, pozytywna ocena wpływu zmian zachodzących po wejściu do UE, nie znajduje odzwierciedlenia w planach korzystania z dostępnych funduszy pomocowych. Ponad połowa przedsiębiorców (55,9 proc.) nie wie, czy będzie korzystała ze środków unijnych w latach 2014-2020. W grupie pozostałych znacząco przeważają przedsiębiorcy, którzy nie zamierzają aplikować o wsparcie na rozwój swoich firm (31,4 proc.). Zaledwie 12,6 proc. stanowią przedstawiciele firm, którzy zamierzają rozwijać je  dzięki środkom z Unii Europejskiej.

Najwięcej firm zdecydowanych, aby nie starać się o środki unijne, znajduje się w sektorze rolnictwa (w tym leśnictwa, łowiectwa i rybactwa). Z kolei w sektorze przemysłu, budownictwa, handlu i usług charakterystyczna jest tendencja niezdecydowania, czy podejmą oni starania o dotacje.

Cel wykorzystania dotacji w latach 2014-2020

Przedsiębiorcy planujący aplikować o fundusze unijne chcą je pozyskać z Programów Operacyjnych, właściwych dla danego województwa. Zgodnie z deklaracjami badanych pozostałe programy cieszyć się będą dużo mniejszym zainteresowaniem.

Z Programu Pomoc Techniczna planują skorzystać nieliczni przedsiębiorcy z sektora usług i budownictwa. Z kolei wsparciem z Programu Inteligentny Rozwój 2014-2020 mogą być zainteresowani niektórzy przedstawiciele przemysłu, handlu i usług. Ze wsparcia z Programu Wiedza Edukacja Rozwój planują skorzystać przedsiębiorcy z sektora przemysłu i usług. W ramach realizacji Programu Polska Cyfrowa wsparcia poszukiwać będą przedstawiciele sektora przemysłu i handlu. Natomiast wsparciem z Programu Rozwój Obszarów Wiejskich 2014-2020 zainteresowani będą przedstawiciele sektora przemysłu, budownictwa, handlu i usług.

Przyczyny nieaplikowania o środki z UE

Najczęściej wskazywanym powodem braku planów aplikowania o środki z UE było przekonanie o braku odpowiednich programów, do których firma może się zakwalifikować, a także skomplikowane procedury i trudności związane z przyznaniem dotacji.

 

Nie miałeś odblasku? Odszkodowanie może być niższe

Ubezpieczyciel ma prawo zmniejszyć wysokość odszkodowania z polisy OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, jeżeli uzna, że pieszy przyczynił się do wypadku, ponieważ nie posiadał elementów odblaskowych, od niedawna wymaganych prawem w terenie niezabudowanym po zmroku.

Pieszy może również ubezpieczyć się sam od wypadku. – Ubezpieczenia wypadkowe są w Polsce dosyć znane. Najczęściej kupujemy NNW komunikacyjne wraz z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych lub autocasco, ale często spotykamy się również z ubezpieczeniami wypadkowymi, np. dodawanymi do produktów bankowych. Coraz częściej decydujemy się również na zakup ich indywidualnie – mówi serwisowi infoWire.pl Justyna Szafraniec z Proama.

Mając ubezpieczenie NNW w razie wypadku komunikacyjnego pieszy może liczyć na odszkodowanie i z polisy wypadkowej i z polisy OC sprawcy wypadku. Lepiej jest jednak unikać tego typu zdarzeń, dlatego ostatnio weszły w życie przepisy, które mają na celu poprawę bezpieczeństwa pieszych – obowiązek noszenia przez nich elementów odblaskowych po zmroku w terenie niezabudowanym. Jeśli pieszy nie dostosuje się do tego przepisu, a zostanie potrącony przez pojazd, ubezpieczyciel ma prawo zmniejszyć wysokość odszkodowania z OC sprawcy wypadku, bo poszkodowany przyczynił się do jego powstania.

Warto o tym pamiętać i nosić odblaski nie tylko na drodze poza obszarem zabudowanym, ale też w miastach. Elementy fluorescencyjne można otrzymać bezpłatnie po zarejestrowaniu się na stronie internetowej kampanii „Wrzucam na luz”.

FADESA POLNORD POLSKA (FPP) przekazała klucze do 2.000 mieszkań

Spółka FADESA POLNORD POLSKA (FPP) w projektach realizowanych w Warszawie i we Wrocławiu  wydała klientom już 2.000 mieszkań

– Przekazanie 2.000 mieszkań jest dla nas źródłem ogromnej satysfakcji, przede wszystkim dlatego że to dowód zaufania ze strony klientów. Chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim, którzy zdecydowali się zamieszkać na jednym z osiedli wybudowanych przez FPP – mówi Małgorzata Gryc, dyrektor sprzedaży i marketingu w firmie Fadesa Polnord Polska.

Sukces, jaki FPP odniosła zarówno na warszawskim, jak i wrocławskim rynku był możliwy dzięki dobrej lokalizacji projektów, zastosowaniu nowatorskich i funkcjonalnych rozwiązań architektonicznych, jak również wybiegającemu w przyszłość standardowi osiedli. – Dzięki perspektywicznemu planowaniu inwestycji oraz ich kompleksowej aranżacji możliwe było stworzenie przestrzeni przyjaznej mieszkańcom, co znalazło uznanie wśród naszych klientów – podkreśla Małgorzata Gryc.

Wszystkie inwestycje firmy zapewniają bezpośredni dostęp do terenów zielonych i charakteryzują się niezwykle starannym rozplanowaniem przestrzeni wspólnych. W obrębie każdego osiedla znajdują się liczne alejki spacerowe i tereny rekreacyjne. Znakiem rozpoznawczym projektów Fadesy jest rozbudowana infrastruktura dla rodzin z dziećmi. W inwestycji Ostoja Wilanów znajdują się tereny zielone o powierzchni ponad 5 ha  przeznaczone do wyłącznego użytku mieszkańców, w wśród nich parki, jeziorko, place zabaw i boisko.

Wyższy komfort życia zapewniają również w przemyślany sposób ulokowane w budynkach pomieszczenia zapewniające dodatkową przestrzeń do przechowywania oraz boksy na rowery i wózki dziecięce. Wygodzie mieszkańców służą także, znajdujące się na terenie inwestycji, lokale handlowo-usługowe i placówki użyteczności publicznej, jak np. przedszkola. Kluczowym założeniem dewelopera jest dostarczanie mieszkań, w których chce się żyć.

Hiszpańsko-polska spółka Fadesa Polnord Polska, od rozpoczęcia działalności na rynku polskim w 2005 roku do połowy bieżącego roku, sprzedała ponad 2.150 mieszkań. Spółka osiągnęła w ostatnim czasie wynik 500 mieszkań w przedsprzedaży w swoich projektach zlokalizowanych we Wrocławiu (Osiedle Innova i Osiedle Moderno).

Firma charakteryzuje się stabilną sytuacją finansową. W pierwszych sześciu miesiacach 2014 roku przychody ze sprzedaży wyniosły 123,67 mln zł. W końcu czerwca bieżącego roku spółka posiadała kapitał własny w wysokości 95,59 mln zł, a zobowiązania z tytułu kredytów wynosiły zaledwie 3,85 mln zł.

Długofalowa strategia Fadesy przewiduje umacnianie pozycji firmy na rynku i sukcesywny rozwój działalności na terenie Polski. Deweloper posiada grunty pozwalające na wybudowanie ponad 1.000 mieszkań.

Projekty w trakcie realizacji

Ostoja Wilanów

Inwestycja Ostoja Wilanów (www.ostoja-wilanow.com) położona jest na rozległym obszarze 17 ha w warszawskim Miasteczku Wilanów, między ulicami Klimczaka, Zdrową i Hlonda, niedaleko al. Rzeczypospolitej. Prowadzona jest w 8 etapach, w których powstanie łącznie 31 nowoczesnych, 4-piętrowych budynków. Ponad 5 ha na obszarze osiedla zajmują atrakcyjnie zagospodarowane tereny rekreacyjne. Znajdują się wśród nich m.in.: park leśny o pow. 2 ha, park centralny z jeziorkiem (długości 300 m.) z drewnianymi mostkami i biegnącymi wokół alejkami spacerowymi oraz oświetlone po zmroku boisko sportowe i tereny zabaw dla dzieci. Obecnie w Ostoi Wilanów prowadzona jest budowa dwóch z pięciu ostatnich budynków w inwestycji.

Osiedle Innova (www.osiedle-innova.com) znajduje się we wrocławskiej dzielnicy Krzyki, u zbiegu ulic Nyskiej, Pięknej i Jesionowej. Poza doskonałym usytuowaniem, które zapewnia dostęp do pełnej infrastruktury miejskiej, inwestycję wyróżnia nowoczesny design budynków. Lokalizacja inwestycji na mapie akustycznej Wrocławia to jedno z najcichszych miejsc w mieście. Osiedle Innova oferuje ciekawe, niejednokrotnie nagradzane rozwiązania architektoniczne oraz wysoką jakość wykończenia. Projekt składa się z 9 eleganckich, klasycznych budynków. Obecnie realizowany jest ostatni etap inwestycji, w którym powstanie 112 mieszkań.

Osiedle Moderno

Budowa Osiedla Moderno (www.osiedlemoderno.pl) zlokalizowanego przy ulicy Pięknej we wrocławskich Krzykach, usytuowanego w bezpośrednim sąsiedztwie Osiedla Innova, rozpoczęła się w marcu tego roku. Inwestycja składa się ze 158 mieszkań znajdujących się w 4-piętrowym budynku. W obrębie osiedla znajdują się tereny rekreacyjne, plac zabaw dla dzieci i strefy wyposażone w sprzęt do ćwiczeń dla dorosłych.

Apartamenty Innova

Przygotowywana inwestycja we wrocławskich Krzykach ma stanowić kontynuację i rozbudowę Osiedla Innova i Osiedla Moderno. Apartamenty charakteryzować się będą dużymi, wygodnymi tarasami, przestronnymi i funkcjonalnymi wnętrzami, otwartymi widokami z okna na okolicę. Osiedle ma współgrać z nowoczesnym i dynamicznym charakterem miasta Wrocław.

Villa Botanica

Villa Botanica to inwestycja w fazie przygotowania do budowy. Ten wyjątkowy projekt harmonijnie wpisuje się w sielską atmosferę warszawskiego Powsina. W ramach inwestycji powstanie kompleks willi miejskich i stylowych kamieniczek.

PCC EXOL zawarł z PKN Orlen umowę na dostawę tlenku etylenu za 2 mld zł

0

Spółka PCC EXOL poinformowała o zawarciu umowy o współpracy przy dostawie tlenku etylenu z Polskim Koncernem Naftowym Orlen. Wartość umowy szacowana jest na ponad 2 mld brutto (1,67 mld zł netto). 

Cena zakupu produktu obliczana jest na podstawie uzgodnionych przez strony formuł cenowych. Umowa została zawarta na czas określony – do 31 grudnia 2023 roku.

Umowa oznacza  kontynuację współpracy z PKN Orlen, określonej w umowie zawartej w sierpniu 2011.

Umowa dopuszcza przeprowadzenie przez każdą ze stron procedury wypowiedzenia umowy trwającej 12 miesięcy. Pierwszy możliwy termin uruchomienia procedury wypowiedzenia umowy to 1 stycznia 2017 roku.

Piotr Kubaszewski nowym prezesem grupy Hawe

0

Rada nadzorcza spółki powołała Piotra Kubaszewskiego na stanowisko prezesa zarządu Hawe S.A. Zastąpił on na tym stanowisku Krzysztofa Witonia.

Pan Piotr Kubaszewski doskonale zna grupę Hawe oraz wyzwania przed nią stojące. Dzięki doświadczeniom zebranym zarówno w grupie, jak i innych spółkach jest doskonałym kandydatem na prezesa Hawe – powiedział przewodniczący rady nadzorczej spółki Grzegorz Kuczyński.

Nowy prezes funkcję wiceprezesa ds. finansowych pełnił w spółce oraz jej spółkach zależnych w latach 2006–2012.

Cieszę się z nowego wyzwania, które postawiła przede mną Rada Nadzorcza. Jestem przekonany, że grupa posiada ogromny potencjał rozwoju i będzie go skutecznie realizować – podkreślił Piotr Kubaszewski.

W I półroczu skonsolidowane przychody grupy Hawe wzrosły o 68 proc. w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku i wyniosły 138,19 mln zł. Wynik EBITDA wyniósł 29,93 mln zł, a zysk netto 17,76 mln zł.

Hawe realizuje m.in. projekty budowy, a następnie eksploatacji i zarządzania siecią szerokopasmową, w tym w województwie warmińsko-mazurskim o długości ponad 2,2 tys. km oraz  w województwie podkarpackim o długości ponad 2 tys. km.

Astaldi zbuduje odcinek drogi ekspresowej S5

0

Podpisano umowę na realizację, blisko 20-kilometrowego odcinka drogi ekspresowej S5 do Wrocławia. Drogę zbuduje firma Astaldi za kwotę 597,6 mln zł brutto.

Jak podała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, w ciągu 14 dni nastąpi przekazanie placu budowy. Oddanie do ruchu gotowego fragmentu trasy planowane jest w grudniu 2017. Okres udzielonej gwarancji przez wykonawcę wynosi 10 lat.

Umowa obejmuje budowę trasy S5 od miejscowości Marcinowo do węzła Wrocław Północ (A8). Projekt będzie zrealizowany w systemie Projektuj i Buduj.

W ramach inwestycji powstaną dwa węzły drogowe: Trzebnica, Kryniczno oraz rozbudowany zostanie węzeł Wrocław Północ. Ponadto powstaną wiadukty, przejścia dla dzikich zwierząt oraz Miejsca Obsługi Podróżnych (Morzęcina Wchód, Morzęcino Zachód, Wisznia Mała Wschód, Wisznia Mała Zachód).

Termin realizacji wynosi 30 miesięcy od podpisania umowy z wyłączeniem okresów zimowych (15 grudnia do 15 marca).

PGNiG: W środę dostawy gazu z kierunku wschodniego o 45 proc. niższe od zakontraktowanych

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zakomunikowało, że w środę dostawy gazu z kierunku wschodniego były o 45 proc. niższe od ustalonych.

PGNiG poinformował w czwartek, że dostawy gazu ziemnego w ramach obowiązującego Kontraktu Jamalskiego na połączeniach międzysystemowych w Drozdowiczach (Ukraina), Kondratkach (Białoruś) i Wysokoje (Białoruś) nadal nie są realizowane zgodnie ze składanymi przez spółkę nominacjami. Deficyt dostaw w dniu 10.09.2014 r. wyniósł ok. 45 proc. Wcześniej spółka podawała, że w poniedziałek deficyt w dostawach gazu był niższy o 20 proc., a we wtorek – o 24 proc.

Zgodnie z Kontraktem Jamalskim, PGNiG ma prawo odbierać ilości mniejsze bądź równe maksymalnej dobie kontraktowej określonej dla poszczególnych punktów wejścia, na których realizowane są dostawy. Wolumeny zamówione przez PGNiG były mniejsze od ilości maksymalnych – czyli zgodne z kontraktem. Mimo to, nie zostały zrealizowane przez OOO Gazprom Eksport – napisała spółka w komunikacie.

PGNiG podjęło decyzję o realizacji dostaw uzupełniających przez punkty Lasów (Niemcy) oraz Cieszyn (Czechy). Dodatkowo, od dnia 11.09.2014 r. uruchomione zostały dostawy gazu przez punkt Mallnow (Niemcy).

Trwa wyjaśnianie przyczyn zmniejszenia dostaw gazu z kierunku wschodniego, w szczególności czy mają one charakter techniczny, czy handlowy. PGNiG nie otrzymało do chwili obecnej żadnej informacji ze strony Gazpromu o powodach zmniejszenia dostaw gazu do Polski.

Dostawy gazu ziemnego do odbiorców PGNiG przebiegają bez zakłóceń, podaje PGNiG. Nie ma obecnie konieczności uruchamiania odbioru gazu z podziemnych magazynów gazu, które przed sezonem zimowym zostały w pełni zatłoczone. Aktualny stan napełnienia magazynów wynosi ok. 2,6 mld metrów sześciennych.

Konflikt na Wschodzie nie wpływa na branżę motoryzacyjną w Polsce, coraz więcej eksportujemy do Czech i na Węgry

Samochody i części produkowane w Polsce w 80% są eksportowane do państw Unii Europejskiej, głównie do Niemiec. Ale ostatnie dane pokazują spory wzrost zamówień ze strony obiorców z Europy Środkowo-Wschodniej, wśród których na pierwszy plan wysunęły się Czechy i Węgry. Mamy także odbiorców za naszą wschodnią granicą, ale jak podkreślają przedstawiciele Exact Systems, firmy kontrolującej części samochodowe, ich liczba relatywnie jest niewielka i przynajmniej w najbliższych miesiącach nie wpłynie istotnie na kondycję producentów motoryzacyjnych w Polsce.

Wyniki eksportu polskiej motoryzacji za maj (ostatnie dostępne dane) pokazują, że wolumenowo naszym największym odbiorcą z ponad 30% udziałem nadal pozostają Niemcy (0,5 mld PLN). Jednak jeśli spojrzymy na dynamikę rok do roku, to coraz więcej towarów motoryzacyjnych wysyłamy do Węgier i Czech – odpowiednio +41% r/r i +22% r/r. Takie wyniki odnotowujemy już od kilku miesięcy i spodziewamy się, że kilkudziesięcioprocentowe wzrosty rok do roku naszego eksportu motoryzacyjnego do tych państw powinny utrzymać się przynajmniej do końca tego roku – mówi Paweł Gos, prezes zarządu Exact Systems, ekspert Polskiej Izby Motoryzacji.

Kierunek: Czechy i Węgry

Skąd rosnący udział państw Europy Środkowo-Wschodniej? Wynika to z kilku przyczyn. Po pierwsze, w UE od prawie roku nieprzerwanie rośnie sprzedaż samochodów osobowych. Po drugie, coraz więcej producentów aut i części do nich swoje zakłady lokuje właśnie
w Czechach i na Węgrzech, do których z kolei części i podzespoły dostarczają również polskie fabryki. W czerwcu na lokalizację swojej fabryki w Czechach zdecydował się Nexen Tire Corp, koreański producent opon, a w lipcu Hyundai Mobis, który u naszego południowego sąsiada będzie produkował reflektory. W obu przypadkach rywalizację o koreańskie inwestycje przegrała Polska, a jako powód takiej decyzji inwestorzy wskazali na bliskość własnych fabryk, siłę czeskiej gospodarki oraz bardzo atrakcyjne warunki zaproponowane przez czeski rząd – mówi Jacek Opala, dyrektor ds. rozwoju sprzedaży w Exact Systems. Decyzjom koreańskich producentów motoryzacyjnych towarzyszyły inwestycje koreańskich producentów podzespołów i komponentów. Jednak one tylko częściowo zaspokoiły zapotrzebowanie montowni samochodowych w Czechach, zlecenia na produkcję pozostałych części otrzymały firmy lokalne oraz polskie zakłady, które eksportują do Czech – dodaje Opala.

Rosnący udział Czech w branży motoryzacyjnej potwierdzają także wyniki sprzedaży Exact Systems. W pierwszym półroczu tego roku w Czechach potroiliśmy liczbę skontrolowanych części w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku – mówi Gos.

Przedstawiciele AKCENTY, czeskiej instytucji płatniczej obsługującej transakcje walutowe eksporterów i importerów z Europy Środkowo-Wschodniej, wskazują, że uzależnienie gospodarki Czech od przemysłu motoryzacyjnego jest coraz większe. W 2008 r. eksport pojazdów silnikowych stanowił zaledwie 15 proc. całego czeskiego eksportu, w kolejnych latach – 17 proc., zaś obecnie – 20 proc. (58 mld CZK, czyli 8,8 mld PLN). Największym producentem samochodów w Czechach pozostaje Škoda Auto, która planuje osiągnąć poziom 1,5 mln pojazdów w 2018 r. Nowy zakład otworzyła w Czechach także amerykańska grupa Johnson Control dostarczająca plastikowe pojemniki oraz pokrywy na akumulatory. Te inwestycje, tak samo jak plany Hyundai Mobis i Nexen Tire Corp, są bardzo dobrym sygnałem dla polskich producentów i eksporterów części, oznaczającym potencjalne zamówienia z czeskich fabryk – wskazuje Radosław Jarema, dyrektor zarządzający AKCENTY w Polsce.

Niewielki wpływ konfliktu ukraińsko-rosyjskiego na motoryzację

W związku z toczącym się konfliktem ukraińsko-rosyjskim, wśród obywateli obu Państw panuje niepewność, co do ich przyszłości, która wstrzymuje ich decyzje zakupowe, m.in. dotyczące nowego samochodu. W Rosji, tylko w sierpniu sprzedano o 26% aut mniej niż rok temu. Jednak spadek wolumenu sprzedaży aut w tych krajach nie ma dużego wpływu na branżę motoryzacyjną w Polsce. Tylko kilka procent wytworzonej w naszym kraju produkcji motoryzacyjnej jedzie do odbiorców spoza Unii Europejskiej, w tym do Rosji. Mamy wśród naszych klientów fabryki, które dostarczają komponenty do ich siostrzanych zakładów w Rosji.
I choć w ostatnich miesiącach odnotowali oni spadki dostaw o ok. 20%, to ze względu na niski wolumen eksportu, praktycznie tego nie odczuli
– mówi Jacek Opala z Exact Systems.

DM BDM zaczyna rekomendacje dla Stalproduktu od "kupuj" z ceną docelową 292,1 zł

0

Dom Maklerski BDM rekomenduje: kupuj Stalprodukt z ceną docelową 292,1 zł. To oznacza potencjał wzrostu cen akcji spółki o 27 proc.

– Stalprodukt jest naszym faworytem z szerokiego obszaru przemysłu i decydujemy się na rozpoczęcie wydawania zaleceń dla spółki od rekomendacji kupuj – piszą w komunikacie analitycy DM BDM. – Na podstawie naszych założeń wyceniamy spółkę na poziomie 292,1 zł za akcję, co oznacza potencjał do wzrostu o ok. 27 proc.

Wyniki spółki w II kwartale 2014 były lepsze od oczekiwań analityków. Ogółem skonsolidowane przychody Stalproduktu wzrosły do 693,4 mln zł, o ponad 5 proc. porównując z II kwartałem 2013 roku. Poprawa wyników we wszystkich segmentach pozwoliła na wykazanie zysku EBITDA na poziomie 73,1 mln zł, a EBIT na pułapie 40,4 mln zł.

Tym samym spółka zapoczątkowała, jako oceniono w rekomendacji, okres, kiedy przez kilka kolejnych kwartałów powinna już wykazywać dodatnią dynamikę wzrostu zysków w ujęciu rocznym.

 

M. Gątarz (UniCredit CAIB Polska): Nie będzie głębokiej restrukturyzacji w Kompanii Węglowej, bo rząd obawia się protestów górników

CEO Magazyn Polska

Związki zawodowe w Kompanii Węglowej nie akceptują planu naprawczego przygotowanego przez zarząd. Jego wdrożenie jest jednak koniecznie, by uratować 54 tys. miejsc pracy i uniknąć upadłości – ostrzegał niedawno prezes KW Mirosław Taras.  Związkowcy naciskają na sprzedaż części kopalń i integrację ze spółkami energetycznymi. Taki scenariusz staje się coraz bardziej realny, bo rząd nie chce wchodzić z nimi w konflikt.

Kompania Węglowa tak naprawdę walczy o przeżycie, więc nie mówimy już tutaj jedynie o słabych wynikach finansowych czy stratach, jakie generuje ta spółka, lecz o zagrożonej egzystencji Kompanii Węglowej, jeśli nie nastąpią żadne zmiany w tejże organizacji. O tym tak naprawdę mówią otwarcie przedstawiciele zarządu tej spółki – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Marcin Gątarz, analityk UniCredit CAIB Polska.

Na początku września prezes Kompanii Węglowej Mirosław Taras powiedział dziennikarzom, że bez wdrożenia planu naprawczego na lata 2014-2020 spółkę czeka w niedługim czasie upadłość. W pierwszej połowie 2014 r. KW zanotowała stratę netto w wysokości 342,3 mln zł wobec 228,7 mln zł straty przed rokiem.

Plan naprawczy przedstawiony przez zarząd zakłada m.in. ograniczenie kosztów wynagrodzeń, zmianę organizacji produkcji oraz sprzedaż kilku kopalń. Mimo że część kopalń w KW przynosi wysokie straty, nie zostaną one zamknięte, o czym zapewniał wcześniej także premier Donald Tusk. W pierwszym półroczu 2014 r. na 14 kopalń jedynie 3 były rentowne.

Dzisiaj wydaje się, że coraz bardziej prawdopodobną opcją jest podział Kompanii, integracja z jakimś innym podmiotem bądź sprzedaż poszczególnych kopalni do Węglokoksu. Mówi się też o pewnych potencjalnych związkach z energetyką, więc tak naprawdę taka długa, organiczna restrukturyzacja wydaje się coraz mniej prawdopodobna, bo po prostu Kompania Węglowa nie ma na to czasu – uważa Gątarz.

W celu ratowania płynności finansowej KW sprzedała Jastrzębskiej Spółce Węglowej kopalnię Knurów-Szczygłowice za 1,49 mld zł oraz uzyskała od PGE przedpłatę za dostawy węgla. Na integrację Kompanii Węglowej oraz ograniczenie roli pośredników w sprzedaży węgla naciskają związki zawodowe, które sprzeciwiają się nie tylko likwidacji kopalń i ograniczeniu zatrudnienia, lecz także spadkowi wynagrodzeń i redukcji premii. W ocenie analityka UniCredit CAIB Polska rząd akceptuje większość argumentów związkowców, gdyż obawia się strajków i związanych z tym politycznych kosztów.

Taka głęboka restrukturyzacja, która pewnie wiązałaby się z istotnym ograniczeniem kosztów, w tym także kosztów osobowych, mogłaby prowadzić do pewnych niepokojów. Natomiast wydaje się, że jednak działania polityczne prowadzone są tak, żeby tych niepokojów i manifestacji niezadowolenia uniknąć – ocenia Marcin Gątarz.

DM BDM: rekomendacja „trzymaj” dla Budimexu z niższą ceną docelową

0

Dom Maklerski BDM pozostaje przy zaleceniu trzymaj dla akcji Budimexu. Obniża jednak ich cenę docelową z 128,9 zł do 125,6 zł.

– Po nieznacznej korekcie założeń finansowych oraz spadku wyceny porównawczej korygujemy cenę docelową z 128,9 zł do 125,6 zł i pozostajemy przy zaleceniu trzymaj – napisano w rekomendacji DM BDM.

Analitycy zwracają uwagę, że portfel zamówień spółki po II kwartale 2014 spadł poniżej 4 mld zł (po raz pierwszy od 2009 roku).

Jednak – jak piszą dalej – kontraktacja na przestrzeni wakacji (m.in. umowa na Turów) oraz oczekujące na podpisanie zlecenia z GDDKiA powinny zacząć zmieniać obraz sytuacji w najbliższym czasie. Wyniki II kwartału wypadły lepiej od oczekiwań na poziomie przychodów, słabsze okazała się jednak marżowość.

W rekomendacji zwrócono też uwagę, że spółka korzysta z dużo mniejszej ostatnio konkurencji na przetargach drogowych. Obecnie oferty cenowe składane są tam przez 4-6 podmiotów, a przetargi rozstrzygane w krótkim czasie. W rezultacie, jak oceniają analitycy, Budimex i grupa Strabag są na dobrej drodze do pozyskania prawie połowy kontraktów z nowego rozdania środków unijnych.

Dłużej natomiast trwa ostateczna realizacja kontraktów drogowych. Jak piszą autorzy rekomendacji, istnieje obawa, że może przełożyć się to na przesunięcie mocniejszego skoku w wynikach Budimexu z 2015 na 2016 rok.

T. Lehmann (Libet): Dobry rok dla branży budowlanej. Pomaga pogoda oraz przedwyborcze inwestycje

0

Produkujący kostkę brukową Libet miał o 60 proc. wyższą sprzedaż w pierwszej połowie 2014 r niż w ubiegłym roku. To efekt łagodnej zimy oraz wzrostu inwestycji samorządowych przed jesiennymi wyborami – tłumaczy prezes spółki. W najbliższych kwartałach szczególnie silny wzrost sprzedaży zanotuje segment premium, dlatego Libet rozwija linię produktów pod własną marką. Spółka przygląda się także możliwościom przejęć.

Zawsze rok wyborczy w naszej branży jest dobrym rokiem i to też widzimy teraz po inwestycjach, że w II kwartale mieliśmy bardzo duże inwestycje przedwyborcze. Ogólnie ten rok chyba dla całej branży budowlanej jest dobrym rokiem, nie tylko Libet ma duże wzrosty. Zawsze patrzymy na branże cementowe, a tam również widzimy, że ten rok jest o 20-25 proc. lepszy niż ubiegły. Libet mamy wzrost w sprzedaży o 60 proc. lepszy niż w ubiegłym roku – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Thomas Lehmann, prezes zarządu Libet SA.

W pierwszej połowie 2014 r. Libet odnotował 2,43 mln zł skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej wobec 0,18 mln zł zysku rok wcześniej. Zysk operacyjny wyniósł 7,21 mln zł wobec 3,57 mln zł zysku w pierwszej połowie 2013 r. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży wyniosły 117,81 mln zł w pierwszej połowie 2014 r. wobec 73,56 mln zł rok wcześniej.

Dobre wyniki w pierwszym kwartale 2014 r. to w dużym stopniu zasługa łagodnej zimy, choć Libet dostrzega też ożywienie w branży budowlanej i deweloperskiej.

Sektor mieszkaniowy i deweloperski rozpoczyna teraz dużo nowych inwestycji, a tam zawsze jesteśmy na końcu procesu. Budowy, które rozpoczynano 4-5 lat temu, teraz będą kończone, a dzięki czemu będziemy mieć duży popyt na kostkę brukową, co powoduje, że patrzymy na rynek z optymizmem. Następne dwa lata również dają duże szanse na to, że popyt w naszej branży dalej będzie rósł – uważa Lehmann.

Producent kostki brukowej i betonowych nawierzchni szuka obecnie możliwości przejęcia zakładów produkcyjnych oraz kopalń żwiru. Prezes Libetu informował, że transakcje mogą mieć miejsce jeszcze w tym roku.

Do priorytetów spółki należy także rozwój segmentu premium, który oferuje najwyższe marże i jednocześnie ma najszybciej rosnąć, ponieważ zwiększają się wymagania klientów. Zdaniem Lehmanna spółka może w ten sposób wykorzystać siłę własnej marki. Wraz z rozwojem produktów pod własną marką Libet chce rozbudowywać również własny kanał dystrybucji.

Budujemy dalej nowe linie produktowe. Oferujemy jednak nie tylko produkty, które sami produkujemy, lecz także coraz więcej bardzo luksusowych produktów, które tylko sprzedajemy pod marką Libet. Stworzyliśmy nowe linie: Libet Ceramika, Libet Fasady i Libet Płyty. To są wszystko nowe rzeczy, których do tej pory nie było w naszej ofercie – podkreśla Thomas Lehmann.

PHN chce do 2023 roku zwiększyć aktywa o 75 proc.

0

PHN stawia sobie za cel zwiększenie do 2023 roku wartości aktywów netto spółki o blisko 75 proc., z czego – jak zadeklarowano – ponad połowa mogłaby być wypłacona w formie dywidendy.

Zapowiedziano dalszą poprawę jakość portfela oraz skuteczności zarządzania aktywami, które będą stanowiły bazę wzrostu zysków kapitałowych dla akcjonariuszy. Do końca 2015 PHN chce zakończyć proces restrukturyzacji, a do 2023 – przebudowę portfela inwestycyjnego.

W rezultacie realizacji swej strategii PHN planuje do 2023 roku m.in. zwiększenie wartości portfela nieruchomości z 2 do 5,7 mld zł, co oznacza wzrost o 185 proc. Zamierza też podnieść dochodowość portfela nieruchomości (yield) do poziomu 6 proc, a  poziom finansowania zewnętrznego LTV zwiększyć do ok. 50 proc.

Spółka zapowiada, że większość jej portfela nieruchomości stanowić będą powierzchnie biurowe. Planuje też inwestycje w nieruchomości handlowe oraz działalność deweloperską i udział w inwestycjach logistycznych z międzynarodowymi partnetrami.

W tym celu – jak poinformowano – rozpoczęto proces akwizycji nowoczesnych powierzchni biurowych, generujących przychody z najmu. Trwa też analiza ponad 35 nieruchomości komercyjnych zlokalizowanych w Warszawie i głównych miastach regionalnych. Złożone pierwsze oferty i dalsze negocjacje są w toku.

Program inwestycyjny PHN obejmuje 12 projektów komercyjnych, zabudowy działek gruntowych i zastąpieniu istniejących obiektów nowymi projektami inwestycyjnymi. Aktualnie – jak podkreślono – 2 projekty są zakończone, 2 projekty w realizacji, 4 projekty w przygotowaniu oraz 4 projekty planowane. PHN planuje przeznaczyć  też ponad 1 mld zł na zakup nowoczesnych powierzchni biurowych generujących przychody z najmu.

PHN poinformował też, że zamierza pozbyć się nieruchomości zbędnych. Program dezinwestycyjny objął 112 nieruchomości o niskiej dochodowości lub niezwiązanych z docelowym profilem działalności grupy, których łączna wartości sięga 770 mln zł .

Z tego sprzedano już 8 nieruchomości za cenę przewyższającą wartość księgową (55 mln zł), do czynnej sprzedaży skierowano 63 nieruchomości (warte 374 mln zł), w trakcie działań optymalizacyjnych i analiz jest 41 nieruchomości (o wartości 339 mln zł).

Kolejnych 20 sklepów franczyzowych Carrefour otwartych

0

Na przełomie lipca i sierpnia br. sieć sklepów franczyzowych Carrefour powiększyła się o kolejnych 20 obiektów. Nowe sklepy powstały nie tylko w dużych miastach, jak Katowice, Łódź czy Warszawa, ale także w mniejszych: Bochni, Starym Sączu czy Kołacinie. Model franczyzowy Carrefour pozwala bowiem na elastyczne dostosowanie modelu prowadzonej działalności do lokalnych uwarunkowań i oczekiwań klientów.

Carrefour już od przeszło 3 lat skutecznie rozwija w Polsce swój koncept franczyzowy, w ramach którego w całym kraju działa już ponad 450 sklepów. Ostatnie 20 z nich zostało otwartych w wakacje w 8 województwach i objęło swoim zasięgiem nie tylko duże aglomeracje miejskie (Warszawę, Katowice, Łódź, Kraków, Kielce, Toruń), ale także małe i średnie miasta (Pruszcz Gdański, Bochnię, Stary Sącz, Czyżew), a nawet tereny wiejskie (Kołacin, woj. łódzkie). Pokazuje to, że oferta franczyzy Carrefour jest uniwersalna i pozwala każdemu przedsiębiorcy na odniesienie sukcesu w swoim regionie.

Oferta sklepów franczyzowych Carrefour została tak skonstruowana, aby bez względu na miejsce prowadzonej działalności przynosiła ich właścicielom wymierne efekty.mówi Marek Lipka, Dyrektor Franczyzy Carrefour Polska. Każda lokalizacja analizowana jest przez nas indywidualnie, a odpowiedni koncept franczyzowy dobierany do lokalnych warunków. Co ważne, zapewniamy naszym partnerom kompleksowe wsparcie na każdym etapie prowadzenia sklepu. Otwarcie 20 nowych placówek w wakacje to kolejny dowód na to, że nasz model franczyzy skutecznie odpowiada na potrzeby przedsiębiorców w całym kraju i prężnie rozwija się na rynku. dodaje Marek Lipka.

Carrefour to jedna z nielicznych firm w Polsce, która swoim franczyzobiorcom przekazuje kompleksową wiedzę na temat skutecznego prowadzenia biznesu. Współpraca obejmuje szereg elementów, od wyboru i dopasowania oferty produktów do potrzeb klientów, przez sprawną logistykę, działania marketingowe, aż po doradztwo przy rozwiązywaniu bieżących problemów. Franczyza Carrefour to nie tylko przekazanie partnerowi znanego logo, ale przede wszystkim partnerska współpraca, w której obie strony biorą odpowiedzialność za rozwój sklepu.

Carrefour od ponad 30 lat skutecznie rozwija swój koncept franczyzowy na świecie i jest ekspertem w tego rodzaju działalności biznesowej. W Polsce funkcjonują 3 podstawowe koncepty franczyzowe, pozwalające dopasować ofertę i format sklepu do każdej lokalizacji:

  • Carrefour Express convenience z pomarańczowym logo – sklepy samoobsługowe, przeznaczone do lokalizacji typowo miejskich, ich powierzchnia sprzedaży wynosi do 100 m2,
  • Carrefour Express mini market z zielonym logo – sklepy o powierzchni od 100 do 500 m2, dostosowane zarówno do potrzeb rynku miejskiego, jak i terenów wiejskich
  • Globi – małe sklepy (o powierzchni mniej niż 100 m²) skierowane do właścicieli małych obiektów w małych miejscowościach oraz na terenach wiejskich

Sklepy franczyzowe Carrefour Express convenience działają także na stacjach paliw LUKOIL.

Wycena obligacji w CHF

Ministerstwo Finansów informuje, że dokonano wyceny 7-letnich obligacji nominowanych we frankach szwajcarskich o wartości nominalnej 500 mln CHF i terminie zapadalności w dniu 17 września 2021 r.

Wysoki popyt pozwolił uzyskać rentowność na poziomie 1,035% – historycznie najniższym dla wszystkich polskich obligacji emitowanych na rynku franka szwajcarskiego.
Obligacje wyceniono na 50 punktów bazowych powyżej średniej stopy swapowej, a kupon płacony corocznie ustalono na 1,000%.

Obligacje zostały nabyte przez zdywersyfikowaną grupę inwestorów przede wszystkim ze Szwajcarii (97%).

W strukturze podmiotowej inwestorów największy udział miały fundusze inwestycyjne (34%), banki – departamenty skarbu (30%), firmy ubezpieczeniowe (22%), banki prywatne (9%) oraz fundusze emerytalne (5%).

Emisję przeprowadzono na podstawie programu emisji obligacji średnioterminowych na rynku europejskim (EMTN).

Kierownikami konsorcjum emitującego obligacje są banki: UBS i Deutsche Bank.

Ericsson ogłasza nawiązanie strategicznej współpracy z Guardtime

  • Ericsson i Guardtime podejmują współpracę, aby umożliwić wszystkim przedsiębiorstwom i władzom państwowym wzbogacenie wartości ich zasobów danych o niezawodność i znajomość historii danych, oraz zwiększyć ich bezpieczeństwo.
  • Zarządzanie w czasie rzeczywistym operacjami w chmurze i zasobami danych na stosownym poziomie jest możliwe dzięki maksymalnemu wykorzystaniu dostarczanej przez Guardtime infrastruktury KSI (Keyless Service Infrastructure), która po raz pierwszy zostanie zintegrowana z produktami firmy Ericsson

Wykorzystywanie dużych zbiorów danych do zapewniania wzrostu wydajności przedsiębiorstw i tworzenia nowych ofert usług jest priorytetem dla wszystkich przedsiębiorstw niezależnie od ich wielkości, włącznie z instytucjami i władzami. Wyzwania związane z wdrażaniem dotyczą m.in. tego, gdzie dane mogą być przechowywane, w jakim stopniu są bezpieczne, kto posiada dostęp do danych, kto może dokonywać zmiany danych lub kto może udowodnić historię danych w razie ich zakwestionowania lub narażenia na zagrożenie. Ma to wpływ na zgodność z wymogami, kontrolę, weryfikację i zarządzanie ryzykiem dla każdego rozwiązania wdrażanego przez spółkę. Zarządzanie tymi kwestiami jest warunkiem koniecznym skutecznego wdrożenia, który gwarantuje, że korzyści wezmą górę nad ryzykiem i potencjalnymi zagrożeniami.

Ericsson ogłasza nawiązanie strategicznej współpracy z Guardtime – czołową spółką w branży technologii bezpieczeństwa – w celu zintegrowania technologii KSI (Keyless Signature Infrastructure) z portfelem usług Ericsson dostępnych w chmurze, dzięki czemu gromadzone dane mają stanowić niezbite dowody możliwe do zatwierdzenia przez sąd, a wszelkie związane z tym funkcje mają być dostępne w miejscu instalacji. Nowe elementy będą możliwe do udowodnienia poprzez analizę sądową, a dla wszelkich danych będzie wskazywane pochodzenie historyczne. Ponadto wszystkie dane będzie można przenosić i samodzielnie weryfikować.

Oznacza to, że właściciele danych mogą korzystać z dużych zbiorów danych z niezawodnością możliwą do samodzielnego zweryfikowania – zarówno w odniesieniu do wykorzystywanych danych, jak i usług podmiotów zewnętrznych, które mogą być oferowane poza taką infrastrukturą. Klienci zewnętrzni korzystający z takiej infrastruktury mogą powierzać swoje najcenniejsze zasoby – dane – zewnętrznym operatorom telekomunikacyjnym i komórkowym przy zagwarantowanej zdolności do powierzania, weryfikowania, analizowania i późniejszego kontrolowania wcześniej rozproszonych działań przedsiębiorstwa zlecanych podmiotom zewnętrznym.

Jason Hoffman, wiceprezes i dyrektor ds. oprogramowania w chmurze w Ericsson, oświadczył: “Integracja technologii Guardtime z portfelem usług Ericsson w chmurze umożliwia integralne zatwierdzanie działań klienta w czasie rzeczywistym, co pozwala na wykrywanie zaawansowanych trwałych zagrożeń, zagrożeń ze strony użytkowników wewnętrznych i praktyk korupcyjnych oraz reagowanie na nie. Dzięki temu nawet najbardziej regulowane branże mogą czerpać korzyści z ekonomiki infrastruktury chmury przy jednoczesnym zachowywaniu zgodności z przepisami, ulepszonej ochrony przed zagrożeniami oraz możliwości wykonywania analizy sądowej na miejscu”.

Z kolei Matthew Johnson, dyrektor techniczny Guardtime, mówi: “Cieszymy się, że możemy współpracować z naszym strategicznym partnerem Ericsson i wspierać jego inicjatywy dotyczące chmury w odniesieniu do firmowych i branżowych aplikacji internetowych, które oferują nową wzorcową formę wyposażenia w chmurze. Współpraca ta rozwiązuje problemy związane z analizą sądową i zarządzaniem na całym świecie poprzez realizację funkcji integralności i przypisywania danych na dużą skalę.”

Rozwiązanie Ericsson w chmurze daje wszystkim przedsiębiorstwom możliwość zarządzania ogromem ich dużych zbiorów danych z dogłębnym rozeznaniem w czasie rzeczywistym, a także prędkością, różnorodnością i wielkością, przy jednoczesnym zagwarantowaniu wiarygodności danych oraz wszelkich wygenerowanych wyników (na odpowiednią skalę). Ericsson zapewni wyposażenie oraz raportowanie dla 4 kluczowych obszarów praktyk: automatyzacji systemów, analityki biznesowej, infrastruktury chmury i zabezpieczenia danych. Ericsson umożliwia klientom faktyczne zapobieganie utracie danych oraz ich ochronę w czasie rzeczywistym, przy jednoczesnym zawieraniu umów serwisowych gwarantujących integralność dostarczanych zasobów.

Aforti Holding zapowiada debiut na głównym parkiecie GPW w II kwartale 2015 r.

0

CEO Magazyn Polska

Świadcząca usługi finansowe i notowana na New Connect spółka Aforti Holding planuje debiut na głównym parkiecie GPW w II kwartale 2015 roku. Jak informuje Klaudiusz Sytek, prezes zarządu spółki, okres od kwietnia do czerwca był pierwszym kwartałem, w którym firma wykazała zysk (w wysokości 340 tys. zł netto). Strategia spółki zakłada, że w całym roku grupa wchodzących w skład holdingu podmiotów osiągnie rentowność zarówno na poziomie operacyjnym, jak i netto.

Narastająco jeszcze jesteśmy na stracie około 230 tys. zł, ponieważ I kwartał zamknęliśmy na minusie – mówi Klaudiusz Sytek, prezes Aforti Holding. – Na razie udało nam się zamknąć II kwartał z dość dobrymi wynikami. Rzecz jasna nie satysfakcjonują nas one, oczekujemy lepszych. Nie chcemy też popadać w euforię. Zależy nam na tym, aby powoli i stabilnie rozwijać swój biznes, zakończyć rok pozytywnymi wynikami i mieć odpowiednią kapitalizację, tak żeby na koniec roku złożyć dokumenty w Komisji Nadzoru Finansowego oraz na giełdzie i rozpocząć procedury przeniesienia na główny parkiet GPW.

Pod koniec I kwartału powstała spółka Aforti Wealth, której produkty mają być kierowane do bardziej zamożnych klientów. Na przełomie marca i kwietnia uruchomiła pierwszy, zatrudniający pięć osób, oddział w Warszawie. W maju podmiot wystąpił do Komisji Nadzoru Finansowego o zgodę na dystrybucję jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych.

– Testujemy sprzedaż produktów finansowych dla klientów zamożnych. Chcemy, żeby Aforti Wealth sprzedawała fundusze inwestycyjne otwarte (FIO) i zamknięte (FIZ) oraz zajmowała się inwestycjami alternatywnymi – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Klaudiusz Sytek.

Na koniec czerwca firma sprzedała produkty inwestycyjne i oszczędnościowe o wartości 5 mln zł.

– Chcemy zobaczyć, jak będzie wyglądał rynek po II kwartale oraz kiedy uruchomimy drugi oddział. Mamy zamiar zbudować w centrali zespół product managerów, którzy będą wyszukiwać ciekawe inwestycje, które będą mogli potem zaoferować klientom – mówi prezes Aforti Holding.

Jak podkreśla prezes, oferta firmy pozostanie raczej konserwatywna w kwestii inwestycji alternatywnych. Zapewnia, że kluczowe będzie bezpieczeństwo inwestycji oraz gwarantowana stopa zwrotu.

Dzisiaj jest dużo produktów, jak złoto, whisky, wino, inwestycje ziemskie czy inwestycje w OZE, które nie mogą pochwalić się odpowiednią stopą zwrotu lub odpowiednią stabilnością stóp zwrotu dla klientów. My dzisiaj oferujemy dość dobre produkty inwestycyjne, jak FIO od renomowanych towarzystw funduszy inwestycyjnych. Jeżeli product managerowie znajdą inwestycję alternatywną, która będzie spełniała nasze kryteria związane z bezpieczeństwem i gwarantowanymi stopami zwrotu, to myślę, że wprowadzimy ją do oferty, choć nie jest ona w obecnej sytuacji konieczna – podkreśla Sytek.

Rośnie apetyt inwestorów na Polskę

Poprawiają się nastroje inwestorów na rynku nieruchomości komercyjnych, wynika z najnowszego raportu RICS, światowej organizacji czuwającej nad upowszechnianiem najwyższych profesjonalnych kwalifikacji i standardów na rynku nieruchomości. Jednym z przejawów coraz lepszego samopoczucia jest rosnące zainteresowanie inwestorów polskim rynkiem. Inaczej jest w przypadku najemców, których nastrój, pomimo ogólnego wzrostu popytu z ich strony, jest raczej negatywny.

Według najnowszego raportu RICS odnośnie nieruchomości komercyjnych w świecie oczekiwania odnośnie do wartości kapitału w Polsce pozostają pozytywne. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w rosnącym apetycie inwestorów odnośnie do wejścia na polski rynek. Nastroje inwestorów ulegają stałej poprawie i zgodnie z ich najnowszym odczytem pokazują najlepszy kwartalny wzrost w ciągu ostatnich trzech lat.

Wskaźnik Nastrojów Inwestorów RICS* opracowywany jest m.in. w oparciu o liczbę zapytań ze strony inwestorów, która rośnie. Dużym zainteresowaniem cieszył się przede wszystkim sektor powierzchni biurowych, w którym wzrost ilości dokonanych transakcji był szczególnie widoczny.  Oczekiwania odnośnie do kapitału pozostają umiarkowanie pozytywne zarówno w trzy jak i dwunastomiesięcznym horyzoncie czasowym, pokrywając się z oczekiwanym wyższym poziomem popytu na inwestycje do końca bieżącego i w 2015 roku. Kolejnym dowodem na poprawę w sektorze nieruchomości jest pierwszy odnotowany spadek w ujęciu kwartał do kwartału ilości aktywów wysokiego ryzyka dostarczonych na rynek od czasu pierwszych trzech miesięcy 2011 roku.

Wskaźnik Nastrojów Najemców RICS** w drugim kwartale odnotował natomiast dalszy niewielki spadek, potwierdzając trwającą od dwóch lat negatywną tendencję. Popyt najemców wprawdzie rośnie, ale zgodnie z wynikami badań nie towarzyszy temu zdecydowana zmiana w dłuższej perspektywie najmu. Rośnie również zakres stosowanych zachęt dla najemców choć z niepotwierdzonych informacji wynika, że nie dotyczą one budynków kategorii prime.

Mimo, że informacje z rynku w ostatnim kwartale nie były zbyt satysfakcjonujące, ogólny obraz pozostaje wciąż relatywnie trwały i zgodny ze wzrostem PKB, przewyższając długoterminową średnią dla bieżącego roku. Obawy dotyczące najnowszych wskaźników ekonomicznych oznaczają, że przed końcem 2014 roku nie jest wykluczona obniżka stóp procentowych, co potwierdzają niektóre komentarze przedstawicieli banku centralnego.

Komentarz Moniki A Dębskiej-Pastiaki, Członkini RICS, Partnera i Prezesa Knight Frank w Polsce:

„W ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować w Polsce wzmożoną aktywność zarówno międzynarodowych, jak i lokalnych inwestorów, którzy zapewniają sobie produkty inwestycyjne we wszystkich segmentach rynku, w szczególności zaś handlowym i biurowym. W obu tych sektorach jest spora ilość zawieszonych transakcji, które powinny zostać sfinalizowane przed końcem roku. Przewiduje się, że wielkość inwestycji w 2014 roku znacznie przekroczy ogólną sprzedaż z zeszłego roku, która osiągnęła 3,12 miliardów euro”.

* Wskaźnik Nastrojów Najemców (OSI) RICS obliczany jest poprzez uwzględnienie nieważonej średniej odczytów trzech serii odnoszących się do rynku najemców, mierzonej w oparciu o bilans netto, zapotrzebowanie najemców, poziom zachęt i oczekiwania dotyczące czynszu.

** Wskaźnik Nastrojów Inwestorów (ISI) RICS obliczany jest poprzez uwzględnienie nieważonej średniej odczytów trzech serii odnoszących się do rynku inwestycji, mierzonej w oparciu o bilans netto, zapytania dotyczące inwestycji, oczekiwania wartości kapitału i podaż zajętych nieruchomości.

Rynek inwestorów i najemców w globalnej perspektywie

Według najnowszego globalnego raportu RICS odnośnie do nieruchomości komercyjnych pozytywne zmiany nastrojów na rynku najemców i inwestorów nieruchomości komercyjnych widoczne są przede wszystkim w Hiszpanii, Portugalii i Irlandii, najbardziej dotkniętych kryzysem 2008 roku.

Portugalia i Hiszpania odnotowały największy poziom oczekiwań w zakresie transakcji inwestycyjnych w Europie. W Hiszpanii popyt na powierzchnie biurowe rośnie szczególnie szybko.

Znaczący wzrost ekonomiczny, niezależnie od spowolnienia w drugim kwartale, jest solidnym wsparciem dla rynku nieruchomości w Niemczech, gdzie wzrost popytu ze strony najemców pozostaje trwały we wszystkich obszarach rynku, w szczególności w handlowym. We wszystkich sektorach po raz pierwszy od roku odnotowuje się spadek ilości powierzchni do wynajęcia. Respondenci w Niemczech przewidują przyspieszenie wzrostu czynszów, ze szczególnym zwiększeniem oczekiwań odnośnie do powierzchni biurowych.

Zupełnie inna sytuacja jest w Holandii, Włoszech i Francji, gdzie aktywność na rynku najemców i oczekiwań inwestycyjnych nie ulega zmianie. W przypadku dwóch ostatnich gospodarek wytłumaczeniem rozczarowujących wyników są w dużej mierze słabe wyniki ekonomiczne.

W ujęciu globalnym eksperci biorący udział w badaniu RICS, przeprowadzonym w drugiej połowie 2014 roku. nadal odnotowują najlepsze wyniki w Japonii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, podczas gdy nastroje na chińskim rynku nieruchomości komercyjnych są nieco mniej pozytywne, z dalszym lekkim spadkiem w czynszach i wartości kapitału.

Wyniki z USA wykazują z kolei na polepszenie w i tak już trwałym obrazie. Popyt ze strony najemców wzrasta, wspierany umocnieniem się rynku pracy, wywierając jednocześnie presję wzrostową na czynsze. Respondenci zwracają również uwagę na coraz mocniejsze podstawowe wyniki w Nowej Zelandii, Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Wyniki na rynku rosyjskim potwierdzają, że widoczny w pierwszym kwartale 2014 roku spadek nastrojów został podtrzymany, znajdując swoje odzwierciedlenie również w przepływie kapitału. Pewien komfort dają relatywnie odporne dane ekonomiczne w obliczu gwałtownego wzrostu stóp procentowych.

Komentarz Simona Rubinsohna, głównego ekonomisty RICS:

„W coraz większej liczbie europejskich państw obserwujemy polepszenie nastrojów na rynkach nieruchomości. Inwestorzy byli szczególnie aktywni na rynkach, które najbardziej ucierpiały w wyniku globalnego kryzysu finansowego. Wyniki naszych badań wskazują również na pierwsze oznaki wzrostu popytu ze strony najemców, który jest kluczem do trwałego ożywienia na kontynencie. Szczególnie obiecujące są wyniki dla Hiszpanii, Portugalii i Irlandii, pokrywając się z pozytywnymi informacjami napływającymi z tych krajów w ostatnich kwartałach.

Mimo zwiększenia apetytu inwestorów na rynku we Francji, w części dedykowanej najemcom wzrost jest letargiczny. Jeszcze bardziej pesymistyczne są informacje z Włoch. W tym samym czasie rynek nieruchomości w Niemczech opiera się na wciąż solidnych fundamentach ekonomicznych i niskich stopach procentowych”.

 

Proaktywność kluczem do sukcesu

Dziś na brak czasu narzekają w zasadzie wszyscy. Doba jest za krótka zarówno dla etatowych pracowników, dyrektorów, właścicieli firm, jak i chociażby dla mam próbujących efektywnie połączyć pracę z życiem prywatnym. W rzeczywistości jednak prawie każdego dnia marnujemy mnóstwo chwil na rzeczy kompletnie nieistotne. Jak zatem przeciwdziałać stratom czasu?

Nowoczesne rozwiązania czy narzędzia telekomunikacyjne powstały głównie po to, by ułatwić nam życie. W praktyce jednak powszechnie dostępne telefony czy komputery oraz możliwość realizowania swoich obowiązków niemalże zawsze i wszędzie sprawiły, że dziś jesteśmy nieporównywalnie bardziej zabiegani, niż choćby dekadę temu.

Podstawową przyczyną takiego stanu rzeczy są straty czasu. Często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak wiele chwil w ciągu dnia po prostu marnujemy. Pierwszym krokiem do zmiany będzie zatem prawidłowa diagnoza i ustalenie, co stoi za naszą niską efektywnością.

Proaktywność kluczem do sukcesu

– Winą za straty czasu zdecydowanie najchętniej obarczamy czynniki zewnętrzne: kolejki, awarie, niepunktualność innych osób czy innego rodzaju przeszkody. Tego typu wydarzenia są oczywiście od nas całkowicie niezależne, mimo to w prawie każdym wypadku jesteśmy w stanie im przeciwdziałać – mówi Grzegorz Frątczak, ekspert zarządzania czasem.

Zamiast więc usprawiedliwiać swoje kolejne spóźnienie korkami należy pomyśleć co zrobić, by następnym razem uniknąć podobnych nieprzyjemności.

– Kluczem do sukcesu w tym wypadku będzie proaktywność – skoro wiemy, że rano na naszej trasie musimy liczyć się z utrudnieniami w ruchu, powinniśmy wyjść z domu nieco wcześniej lub zwyczajnie wybrać inną drogę – dodaje Frątczak.

Próba przewidzenia, co w danej sytuacji może pójść nie tak przyda się także w kontaktach z innymi ludźmi. Zakładając, że osoba, z którą się umówiliśmy może przybyć nieco po czasie, warto np. wziąć ze sobą laptopa i te kilka chwil poświęcić na pracę, a spotkania w ciągu dnia planować w taki sposób, by wydłużenie pierwszego z nich nie spowodowało automatycznie serii naszych spóźnień na kolejne.

Analizujemy i wyciągamy wnioski

Analizując powyższe sytuacje na ogół nie mamy problemów z określeniem, co spowodowało stratę czasu. Zupełnie inaczej jest w przypadku czynników wewnętrznych – tu często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, ile chwil w ciągu dnia zmarnowaliśmy.

– Brak jakiejkolwiek refleksji czy krytycznego spojrzenia sprawia, że stale powielamy nasze błędy. By tego uniknąć wystarczy odrobina samokontroli i proste narzędzie w postaci rejestratora czasu – podpowiada specjalista z CEO Solutions.

Przyglądając się swojej pracy i zapisując (choćby na zwykłej kartce papieru) poszczególne czynności szybko zyskamy obraz tego, na co tak naprawdę poświęciliśmy nasz cenny czas. Odrywanie się od wykonywanego działania co kwadrans w celu odnotowania kolejnego punktu na naszej liście jest co prawda żmudnym, nieco obciążającym działaniem, ale efekty podobnego eksperymentu szybko przełożyć się mogą na poprawę efektywności.

Warunki podnoszące produktywność

Nierzadko zdarza się też tak, że po prostu brakuje nam podstawowej wiedzy na temat projektowania swojego czasu. Pewne rzeczy robimy według powtarzanych od lat schematów, wypracowanych na bazie własnych lub zapożyczonych doświadczeń. A jak pokazuje praktyka, funkcjonalność prawie zawsze da się łatwo poprawić.

– W parze z brakiem wiedzy mogą także iść pewne cechy osobowościowe. Każdy z nas jest inny, nie da się więc stworzyć warunków, które zwiększą produktywność całego zespołu. Sami zatem powinniśmy określić, które z elementów środowiska zewnętrznego nas rozpraszają, a które wzmacniają naszą efektywność – wyjaśnia Grzegorz Frątczak.

Nie inaczej jest w przypadku indywidualnej motywacji do szybkiego i skutecznego działania. Poszukując najlepszych technik warto zatem eksperymentować – tylko w ten sposób jesteśmy w stanie znaleźć optymalny sposób wykonywania swoich obowiązków.

Wyłącz telefon, skup się na zadaniu

Za istotnymi stratami czasu stać mogą także nasze biurowe nawyki czy zdobyte w ciągu całego życia przekonania.

Rozwój internetu i technologii mobilnych sprawił, że dziś niemal przez 24 godziny na dobę pozostajemy online. Problem w tym, że mając nieograniczony dostęp do sieci często co kilka chwil przerywamy pracę tylko po to, by sprawdzić swoją elektroniczną skrzynkę pocztową.

– Równie popularnym błędem jest przeskakiwanie pomiędzy zadaniami. Skupiając się na danym działaniu powinniśmy zrealizować je od początku do końca i dopiero wtedy zająć się czymś innym. Mało kto zdaje sobie bowiem sprawę z tego, jak dużo czasu i energii tracimy na źle rozumianą wielozadaniowość, która w żaden sposób nie wspiera naszej produktywności – mówi na koniec specjalista zarządzania czasem.

Unibep zbuduje kompleks budynków wielorodzinnych w warszawskim Ursusie

0

Firma Unibep i jej spółka zależna Unidevelopment podpisały umowę inwestycyjną na realizację kompleksu budynków wielorodzinnych z usługami i infrastrukturą towarzyszącą w warszawskiej dzielnicy Ursus.        

Unibep podał, że 10 września podpisał umowę inwestycyjną obejmującą zastępstwo inwestycyjne przy realizacji inwestycji mieszkaniowo-handlowo-usługowej w Warszawie, w dzielnicy Ursus oraz warunki jej zrealizowania w systemie generalnego wykonawstwa.

Umowa zawarta została pomiędzy spółkami Unibep i Unidevelopment a spółkami Celtic Property Developments, Challange Eighteen,  1/95 Gaston Investments oraz  Lakia Enterprise Ltd z siedzibą w Nikozji na Cyprze.

Przedmiotem umowy jest wspólna realizacja inwestycji na części nieruchomości spółki z grupy kapitałowej spółki 1/95 Gaston Investments, należącej do Celtic Property o powierzchni 3,6 ha w Warszawie-Ursusie.

W dwóch etapach zostanie tam zbudowany kompleks domów wielorodzinnych z usługami wraz z infrastrukturą towarzyszącą o prognozowanej powierzchni ok. 20 000 mkw. Generalnym wykonawcą będzie Unibep, a spółka Unidevelopment będzie świadczyła usługi zastępstwa inwestorskiego nad przedsięwzięciem. Umowa obejmuje również prowadzenie działań marketingowych związanych ze sprzedażą budowanych lokali, a następnie na całkowitej sprzedaży powierzchni użytkowej przedsięwzięcia oraz zasady podziału zysku.

Umowa wchodzi w życie po spełnieniu warunków w niej zawartych do dnia 13 października 2014 roku oraz uzyskania zgody prezesa UOKiK na koncentrację.

S. Cacek (Sfinks Polska): Dzięki restrukturyzacji poprawiamy wyniki o kilkadziesiąt procent. Do końca roku nowa strategia

0

Spółka Sfinks Polska osiągnęła rentowność w pierwszej połowie roku, choć marże pozostają wciąż na niskim poziomie. Gastronomiczna spółka zapowiada dalsze zmiany w menu i optymalizuje sieć restauracji wraz z ich wyglądem i standardem. Priorytetem mają być lokalizacje w centrach handlowych dużych miast, gdzie Sfinks spodziewa się dynamicznego wzrostu konsumpcji. Do końca 2014 r. inwestorzy mają poznać nową strategię spółki na najbliższe 5 lat.

Przede wszystkim skupiliśmy się na poprawieniu karty i jakości w placówkach. Widzimy wyraźnie, jak to wpływa na rentowność sieci. Zapewne kontynuacja tego procesu będzie wpływała na poprawę wyników i rozwój sieci – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

W restauracjach Sfinks wprowadzono trzy uzupełniające warianty menu oraz karty związane z porą dnia, czyli menu lunchowe i śniadaniowe. Według spółki, te zmiany przełożyły się na wzrost marży EBITDA z 6 proc. w pierwszej połowie 2013 r. do 8,4 proc. rok później. W tym samym okresie marża netto poprawiła się z -2,6 proc. do 0,6 proc.

Sylwester Cacek spodziewa się, że druga połowa roku będzie równie udana dla spółki, która planuje w 2014 r. wydać na inwestycje blisko 13 mln zł. Obecnie trwają prace nad strategią Sfinksa na lata 2015-2020; ma ona zostać zaprezentowana inwestorom do końca roku. Według prezesa jest jeszcze za wcześnie, by określić optymalny model finansowania rozwoju.

Na razie będziemy dyskutowali nad strategią. Mamy już zrestrukturyzowane kredyty. Dzisiaj doszliśmy do momentu, w którym zrealizowaliśmy to, na co umawialiśmy się z bankami. Teraz pozostaje nam zastanowić się tylko, co robimy dalej, czy spokojnie pracujemy i spłacamy kredyty, czy znajdziemy metodę na rozwój bez dalszego zadłużenia spółki – mówi Sylwester Cacek.

Wdrażanie nowej strategii może zbiec się z korzystnymi trendami w otoczeniu. W 2015 r. wzrost PKB nie powinien być niższy niż 3 proc. w ujęciu rocznym, a wydatkom konsumentów sprzyja niska inflacja, przez co dynamika płac realnych od dłuższego czasu jest dodatnia. Zdaniem Cacka również zmiany demograficzne będą korzystnie oddziaływać na branżę gastronomiczną.

Na rynek wchodzą coraz młodsze pokolenia, które częściej korzystają z gastronomii. Ponadto płaca i PKB rosną, więc perspektywy rynku są dobre, dlatego to jest odpowiedni moment na opracowanie nowej strategii i zajmowanie pozycji – twierdzi prezes Sfinks Polska.

Spółka zarządza obecnie 110 restauracjami na terenie kraju, z czego 94 to restauracje Sphinx, 10 –  Chłopskie Jadło oraz 6 lokali pod szyldem WOOK. Spółka optymalizuje lokalizację restauracji, skupiając się na największych miastach oraz centrach handlowych. Zmiany dotyczą także samych lokali.

W tej chwili mamy tyle samo placówek co w tamtym roku, ale mamy około 700 krzesełek więcej, czyli wymieniamy punkty na inny standard, na większe, restauracyjne. Często rezygnujemy z tych małych punktów food courtowych. Otworzyliśmy w tym roku cztery nowe restauracje i mamy zawartą umowę na otwarcia nowych. Prawdopodobnie jeszcze zdążymy w tym roku otworzyć lokal w Warszawie, w Błękitnym Wieżowcu i w Krakowie na Starym Rynku, jest jeszcze parę ciekawych lokalizacji – uważa Cacek.

W II kwartale 2014 r. Sfinks Polska miał 0,18 mln zł skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej wobec 0,61 mln zł straty rok wcześniej. Zysk operacyjny wyniósł 1,08 mln zł wobec 0,76 mln zł zysku rok wcześniej. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży spadły w II kwartale br. do 41,23 mln zł z 45,82 mln zł rok wcześniej. W pierwszej połowie 2014 r. gastronomiczna spółka odnotowała 0,53 mln zł skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej wobec 2,19 mln zł straty rok wcześniej.

GTC: Wskaźnik niewynajętej powierzchni biurowej w Warszawie może wzrosnąć nawet do 20 proc. Spółka zainteresowana inwestycjami w Budapeszcie

CEO Magazyn Polska

Jak wynika z ostatniego raportu badającej rynek nieruchomości firmy Knight Frank, w drugim kwartale br. współczynnik pustostanów biurowych w Warszawie wzrósł o 1,5 proc., osiągając nienotowany od dekady poziom 15 proc. Jak twierdzi Mariusz Kozłowski, członek zarządu Globe Trade Centre, wskaźnik niewynajętej powierzchni biurowej w stolicy w kolejnych miesiącach będzie się zwiększać i może osiągnąć nawet pułap 20 proc. Jego zdaniem z punktu widzenia inwestora ciekawszym rynkiem jest obecnie Budapeszt.

Myślę, że w tej powierzchni, którą analitycy szacują jako podaż, jest także część budynków, które dopiero będą rozpoczynane – przypuszcza Kozłowski. – Nie są to tylko inwestycje, które trwają lub zostały ukończone. Sądzę, że w ramach tej podaży będą jeszcze rozpoczynane budowy. Zatem z uwagi na trendy rynku, szczególnie jeśli chodzi o efektywne stawki czynszowe, podjęcie zupełnie nowej decyzji o kolejnym projekcie będzie dla inwestorów i deweloperów dość trudne.

Zdaniem rozmówcy Newserii na rynku warszawskim podaż jest duża. Największy wzrost wolumenu niewynajętej powierzchni w drugim kwartale br. według Knight Frank miał miejsce w centrum miasta, gdzie współczynnik pustostanów sięga już 16,3 proc. W okolicach ronda Ignacego Daszyńskiego, w sąsiedztwie stacji nowej linii metra, powstaje budynek Spire, obok swoje inwestycje prowadzą Skanska i Echo Investment.

To wszystko są ogromne projekty, na które trzeba będzie już niedługo znaleźć najemców – argumentuje Kozłowski. – Najpewniej będą to klienci ze starszych budynków, które opustoszeją i same będą musiały również szukać klientów poprzez obniżkę stawek najmu. Na rynku co najmniej przez dwa najbliższe lata będzie więc dominowała podaż, typowy rynek najemcy. Sytuacja ta wpłynie na stawki czynszu i poziom powierzchni niewynajętej. Zgodnie z prawem popytu i podaży może on wzrosnąć nawet do 20 proc.

Ekspozycja spółki na rynek warszawski, jak informuje rozmówca serwisu Newseria, jest jednak ograniczona. Spółka sprzedała bowiem większość budynków biurowych w Warszawie. Obecnie należy do niej tylko Okęcie Business Park, w którym nie ma żadnych powstających obiektów. Wynajmuje jedynie wolną powierzchnię w już istniejących realizacjach. Według dyrektora ds. zagranicznych centrów handlowych, członka zarządu Globe Trade Centre, interesujący dla spółki jest natomiast Budapeszt.

Rynek ten dosyć długo był na samym dnie, stawki czynszu spadły tam do bardzo niskich poziomów, ale obecnie stopniowo zmniejsza się ilość niewynajętej powierzchni – informuje Kozłowski. – Przyglądamy się tam nowym inwestycjom biurowym, wynajętym lub częściowo wynajętym, którym poprzez nasze możliwości zarządzania możemy dodać wartości. Patrzymy również na centra handlowe, które obecnie znajdują się co prawda w trudnej sytuacji, ale mają dobre lokalizacje i przy odpowiednim zarządzaniu mogą znacząco zwiększyć wartość. Nad Dunajem zawieranych jest sporo transakcji. Głównie jednak są to umowy zainicjowane przez banki, które finansowały deweloperów inwestujących w samym szczycie koniunktury i teraz zmuszone są do wyjścia z projektu.

W drugim kwartale br. spółka musiała zrobić odpisy z powodu spadku wartości centrum handlowego w Rumunii i Chorwacji. Jak tłumaczy Kozłowski, w Zagrzebiu nasycenie rynku powierzchnią handlową jest jedno z wyższych w Europie, w związku z tym konkurencja jest niezwykle silna.

Powoduje to presję na oczekiwane w przyszłości stawki czynszowe, co musieliśmy wziąć pod uwagę podczas wyceny tego obiektu w drugim kwartale br. – informuje Mariusz Kozłowski.

Jak podkreśla jednak dyrektor ds. zagranicznych centrów handlowych GTC, spółka nie zamierza obecnie pozbywać się ze swojego portfela należących do niej w regionie Europy Środkowej i Wschodniej nieruchomości.

W tej chwili jest to rynek o niedużej płynności, więc pozbywanie się obecnie nieruchomości na nim jest trudne – twierdzi Kozłowski. – Bardziej pracujemy nad tym, żeby zbilansowane były przepływy gotówkowe i trudniejsze obiekty nie przynosiły już strat. Czekamy na czasy, w których inwestorzy będą zainteresowani tymi rynkami. Obecnie jest raczej lepszy moment do kupowania niż sprzedaży. Niemniej jednak mamy aktywa, które są w pełni wynajęte, z długoterminową umową, na tyle dojrzałe, że moglibyśmy je sprzedać. Mam tu na myśli nasz budynek biurowy w Krakowie. Byłaby to decyzja oportunistyczna, ale mogłaby przynieść gotówkę na kolejne, nowe inwestycje.

Prezes PGE EJ 1: Udział w projekcie jądrowym jest w interesie KGHM, Enei i Tauronu

CEO Magazyn Polska

Trwają konsultacje nad rządową strategią w dziedzinie polityki energetycznej. Każdy ze scenariuszy zakłada rozwój energetyki jądrowej, co potwierdziło zaangażowanie w projekt jądrowy kolejnych spółek Skarbu Państwa. KGHM, Enea i Tauron podpisały umowę o nabyciu udziałów w spółce PGE EJ 1, ponieważ jest to w ich interesie – uważa prezes PGE EJ 1.

– Podpisanie umowy to bardzo ważny krok, który potwierdza zainteresowanie i jednocześnie zaangażowanie krajowych partnerów biznesowych w ten projekt. Jest to wyraźny sygnał, że również polscy partnerzy biznesowi widzą rolę energetyki jądrowej w krajowym miksie energetycznym. Co więcej, realizacja tego projektu wpisuje się w ich strategię – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Jacek Cichosz, prezes zarządu PGE EJ 1.

3 września w czasie Forum Ekonomicznego w Krynicy KGHM, Enea oraz Tauron podpisały umowę o nabyciu po 10 proc. udziałów w spółce celowej PGE, która jest odpowiedzialna za projekt jądrowy. Kapitał tych trzech dużych spółek Skarbu Państwa ma zostać wykorzystany do pokrycia kosztów fazy wstępnej projektu. Porozumienie przewiduje również, że udziałowcy podejmą decyzję o ewentualnym dalszym zaangażowaniu w 2017 r. po przeprowadzeniu kolejnych analiz.

W przypadku firmy Tauron czy Enea, spółek wytwarzających i sprzedających energię elektryczną, jest to część dywersyfikacji portfolio. W przypadku spółki KGHM jest to możliwość odbioru energii elektrycznej i zarządzania ryzykiem zmienności cen energii elektrycznej w przyszłości. Od strony projektowej pozyskujemy trzech bardzo silnych i doświadczonych partnerów z rynku krajowego do kolejnych etapów realizacji tego projektu – tłumaczy Cichosz.

Według prezesa PGE EJ 1 zaangażowanie kilku ważnych podmiotów pod kontrolą MSP potwierdzą wiarygodność dokumentów, które definiują kierunki polskiej polityki energetycznej. W styczniu 2014 r. rząd przyjął program energetyki jądrowej, a obecnie Ministerstwo Gospodarki pracuje nad projektem polityki energetycznej Polski do 2050 r.

Istotny jest fakt, że w przypadku polityki energetycznej Polski we wszystkich trzech scenariuszach rozwoju energetyka jądrowa ma swoje miejsce – podkreśla Jacek Cichosz.

Obecnie w Żarnowcu oraz we wsi Lubiatowo (lokalizacja o nazwie Choczewo) trwają prace badawcze, dzięki którym inwestor będzie mógł uzyskać decyzję środowiskową oraz lokalizacyjną. W przyszłym roku wnioski z badań i inwentaryzacji będą podsumowywane i trafią do tzw. raportu z oceną oddziaływania na środowisko – mówi prezes PGE EJ 1.

Równolegle trwają prace przygotowawcze do realizacji samych badań lokalizacyjnych, w szczególności uruchomienia monitoringów sejsmicznego i meteorologicznego. W lokalizacji Żarnowiec kilka miesięcy temu stanął maszt meteorologiczny. Prowadzimy prace przygotowawcze do postawienia analogicznego masztu w lokalizacji Choczewo – dodaje.

Kluczowym punktem projektu będzie ogłoszenie postępowania zintegrowanego. W ramach tego przetargu zostanie wyłonione konsorcjum, które będzie odpowiedzialne za wybór technologii, finansowania oraz proces budowy elektrowni jądrowej.

Pracujemy nad finalizacją całej koncepcji, szczegółami dotyczącymi kwestii zakresów, podejścia, samego trybu postępowania i uzyskania wszystkich wewnętrznych zgód korporacyjnych na uruchomienie tak dużego postępowania. Planujemy, że samo rozpoczęcie tego postępowania będzie miało miejsce na początku przyszłego roku – mówi Jacek Cichosz.

W środę niewielkie spadki na GPW, WIG30 na poziomie 2708,83 pkt

WIG30 stracił w środę 0,17 proc., WIG20 na 0,25-proc. minusie. Cały rynek minimalnie w górę.

WIG30 spadł w środę poniżej poziomu zamknięcia w końca ubiegłego tygodnia. 14 spółek w indeksie zyskało na wartości, a 16 straciło.

Inwestorzy najchętniej kupowali w środę akcje TVN-u, którego kurs poszybował o 3,52 proc. Sesja nie była natomiast udana dla posiadaczy akcji JSW, która straciła 2,57 proc. Akcje węglowej spółki w ciągu roku straciły na wartości 61 proc.

Obroty na spółkach WIG-u30 wyniosły 810 mln zł, a na całym rynku przekroczyły 940 mln zł. Indeks WIG zyskał 0,07 proc.

Konsorcjum Strabag oraz Heilit+ Woerner zbuduje obowodnicę Kościerzyny

0

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podpisała z konsorcjum Strabag oraz Heilit+ Woerner umowę na budowę obwodnicy Kościerzyny. Koszt wybudowania tej 7,6 km trasy to 165 mln zł. Projekt nowej obwodnicy powinien powstać do maja 2015 r. Budowa potrwa kolejne 30 miesięcy.

Zgodnie z kontraktem powstanie droga z dwoma pasami w jedną stronę i jednym w drugą. Wykonawca musi uwzględnić rezerwę pod przyszłą rozbudowę obwodnicy tak, by miała po dwa pasy ruchu w każdą stronę.

Celem inwestycji jest – jak zaznaczono w komunikacie – odciążenie miasta i wyprowadzenie z niego tranzytowego ruchu pojazdów. Nowa trasa ma też udrożnić szlak komunikacyjny przez teren Kaszub i uczynić jej okolice atrakcyjnymi dla potencjalnych inwestorów i przedsiębiorców.

Przebieg trasy wyznaczony został na gruntach ornych, co zminimalizuje utrudnienia komunikacyjne w okolicach Kościerzyny – podkreślono dalej. Prace budowlane będą przebiegały na terenie morenowym w sąsiedztwie trzech jezior: Wierzysko, Dobrogoszcz, Bibrowskie oraz licznie występujących na nim oczek wodnych. Początkowy odcinek o długości 1120 metrów przetnie kompleks leśny Nadleśnictwa Kościerzyna. Trasa dwukrotnie będzie przecinała ciąg ekologiczny rzeki Bibrowa, a w końcowym odcinku o długości 1000 metrów będzie przebiegała wzdłuż tej rzeki. Obejmie także rejon korytarza ekologicznego rzeki Wierzyca.

Obwodnica Kościerzyny powstanie w ciągu drogi krajowej nr 20 łączącej Stargard Szczeciński i Gdynię. Kontrakt obejmuje budowę czterech węzłów drogowych, łączących trasę główną z innymi drogami: Węzeł Kościerzyna Zachód (połączenie z drogą powiatową Kościerzyna-Wdzydze), Węzeł Kościerzyna Południe (skrzyżowanie z DW nr 214), Węzeł Kościerzyna Wschód (skrzyżowanie z DW nr 221) oraz Węzeł Wierzyca (skrzyżowanie z DK nr 20). Początek projektowanego przez wykonawcę odcinka obwodnicy leży około 1 km od miasta Kościerzyna, koniec jej sięga miejscowości Kościerska Huta”

W ramach inwestycji przebudowane lub zbudowane zostaną też drogi lokalne i dojazdowe przylegające do nowej trasy. Powstanie też wiadukt biegnący nad linią kolejową mosty oraz urządzenia ochrony środowiska, w sumie 9 obiektów inżynieryjnych.

Organic Farma Zdrowia uruchamia sklep pod nowym szyldem

0

Spółka Organic Farma Zdrowia, do której należy sieć delikatesów pod tą samą nazwą, zamierza stworzyć sieć sklepów typu convenience pod marką Organic Zielone Oko. Pierwszy taki lokal został otwarty 10 września w Warszawie.

To sklep typu convenience – oferujący konsumentom produkty niedaleko miejsca zamieszkania. Lokal ma również część bistro oraz mini piekarnię.

Zakupy spożywcze realizowane są zazwyczaj codziennie, często w pośpiechu w drodze do lub z pracy lub bez możliwości czy chęci oddalania się od domu  dlatego staramy się wyjść naprzeciw potrzebom naszych klientów i stąd też realizacja koncepcji Organic Zielone Oko – mówi Sławomir Chłoń, prezes Organic Farma Zdrowia

Organic Farma Zdrowia S.A. zamierza tworzyć kolejne sklepy sieci pod nowym szyldem. Spółka, która prowadzi sieć delikatesów Organic Farma Zdrowia, przejęła w połowie roku sieć Tradycyjne Jadło. W II kwartale spółka miała 15,57 mln zł przychodów wobec 12,45 mln zł przed rokiem oraz zysk netto w wysokości 322 tys. zł wobec 80 tys. zł straty rok wcześniej.

Europejskie Forum Nowych Idei – trzy dni burzy mózgów dla lepszej Europy

„Europa bezpieczna i konkurencyjna – realistyczny cel czy nieosiągalne marzenie? Perspektywa biznesu” – to temat przewodni tegorocznego Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI), które odbędzie się w dniach 1-3 października w Sopocie. Ponad 1000 czołowych przedstawicieli świata biznesu, polityków, ludzi nauki i środowisk kulturalnych, z Polski i ze świata, analizować będzie największe wyzwania, z jakimi przyjdzie się zmierzyć Unii Europejskiej w najbliższych latach. Spotkanie organizowane jest przez Konfederację Lewiatan we współpracy z BUSINESSEUROPE, Miastem Sopot, instytucjami oraz partnerami biznesowymi.

EFNI na dobre zagościło już na mapie najciekawszych konferencji biznesowych w Europie. Tegoroczne Forum odbywać się będzie w momencie wyjątkowym. Zmiany układu sił w Parlamencie Europejskim, zaogniający się konflikt na wschodzie Europy, rozbieżności w istotnych dla przyszłości projektu europejskiego politykach państw członkowskich stawiają przed Unią nowe wyzwania. W 10. rocznicę obecności Polski w UE chcemy pokazać, że jeśli chodzi o kierunki rozwoju projektu europejskiego, liderzy polskiego biznesu mówią jednym głosem z liderami państwa i jednoznacznie opowiadają się za postępem integracji – mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.Każda edycja EFNI przynosi nowe wnioski i pomysły na ożywienie procesu integracji, będące efektem wielogodzinnych debat liderów biznesu i ekspertów. Zebrane w formie Rekomendacji przekazywane są następnie władzom Unii Europejskiej, często wyprzedzając pomysły i projekty zgłaszane w Brukseli. Ponieważ tegoroczne EFNI zbiega się z początkiem kadencji nowego Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej organizatorzy Forum przygotują również listę postulatów europejskiego biznesu do nowych władz UE. Będą one dotyczyć zarówno kwestii gospodarczych, jak i przyszłości integracji europejskiej.

Program EFNI 2014

Program tegorocznego EFNI obejmuje kilkadziesiąt debat, sesji i dyskusji panelowych.
Będziemy dyskutować o przyszłości Europy i jej gospodarki, o tym jak sprawić, by nasz kontynent nie stracił swojego cywilizacyjnego dorobku i był w stanie zapewnić Europejczykom godne i bezpieczne życie – mówi Zbigniew Gajewski, zastępca dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan i dyrektor EFNI.

Główną oś programu Forum stanowić będą trzy sesje plenarne, współorganizowane z partnerami strategicznymi Forum. Pierwsza z nich nosi tytuł: „Władza pieniądza – współczesne zagrożenie dla wolności”. W świecie, w którym 85 osób jest właścicielami połowy ziemskiego bogactwa, powraca pytanie o punkt równowagi pomiędzy wolnością gospodarczą, a równością społeczną. Rosnąca przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi może stać się źródłem buntów dużych grup społecznych. Erozja klasy średniej w państwach demokratycznych, czy drastyczne nierówności w krajach zdominowanych przez oligarchów, każą zastanowić się nad skutecznością lekarstw na kryzys i rolą państwa w pokryzysowym świecie – tak zapowiada ją Andrzej Klesyk, prezes zarządu PZU S.A., partnera strategicznego EFNI.

Druga sesja plenarna dotyczyć będzie szeroko rozumianej konkurencyjności. Kiedy mówimy o Europie tracącej oddech w konfrontacji z dynamicznie zmieniającym się światem zewnętrznym zbyt łatwo ograniczamy dyskusję do konkurencyjności ekonomicznej. A ludzie w życiu kierują się nie tylko ceną. Biorą pod uwagę także zupełnie inne wartości, czego dowodzi choćby sukces polskiej akcji „jedz jabłka”. Człowiek jest wielowymiarowy i taki jest współczesny świat. Podczas sesji PKN ORLEN będziemy rozmawiali o tym, jak odnieść sukces cywilizacyjny w tworzącym się na naszych oczach nowym globalnym ładzie – mówi Jacek Krawiec, prezes zarządu PKN ORLEN S.A., partnera sesji pt. „Co stanowi o przewadze cywilizacyjnej w XXI wieku? Technologia? Kultura? Obronność? Konkurencyjność gospodarki? Surowce? Wizja? Emocje?”.

Podczas EFNI postawione zostanie również wiele pytań o rolę kultury w procesie integracji Europy. Naszym zdaniem dyskusja na ten temat jest obecnie bardziej aktualna niż pięć czy dziesięć lat temu. Żyjemy w niespokojnych czasach, w których rzeczywistość każdego dnia przypomina, iż nic nie jest dane nam na zawsze. I nie chodzi tu tylko o zagrożenie terroryzmem, nawet wojną, ale także o zatracanie łączących nas przez wieki więzi oraz destabilizację wartości, które do niedawna, mimo różnic pomiędzy poszczególnymi państwami i narodami, stanowiły trwałą podstawę, na której można było budować silną Europę – zapowiada Wojciech Szpil, prezes zarządu Totalizatora Sportowego, partnera strategicznego tegorocznej edycji EFNI. Podczas sesji „Kultura – fundament dla budowy Europy obywateli?” zastanowimy się wspólnie czy i w jakim stopniu ta dziedzina życia rzeczywiście może być podstawą do budowy Europy marzeń – dodaje.

Pozostałe dyskusje podczas Forum dotyczyć będą m.in. bezpieczeństwa politycznego, ekonomicznego, cyfrowego i energetycznego Europy, współczesnych zagrożeń dla wolności i demokracji, konieczności przebudowy modelu gospodarczego leżącego u podstaw europejskiego dobrobytu, a także zagrożeń wynikających ze wzrostu nierówności społecznych.

W tym roku w ramach Forum odbędzie się również szereg inicjatyw programowych współorganizowanych z międzynarodowymi partnerami EFNI, m.in.:
• Biznesowe Spotkanie Trójkąta Weimarskiego poświęcone sposobom na pobudzenie europejskiej gospodarki w czasach kryzysu,
• panel BUSINESSEUROPE dotyczący bezpieczeństwa energetycznego Europy,
• panel komitetu biznesowego OECD, podczas którego zaprezentowane zostaną projekty OECD w obszarach handlu, inwestycji i reformy regulacji,
• panel Grupy Pracodawców EKES analizujący szanse i zagrożenia wynikające z negocjowanego traktatu UE-USA (TTIP),
• debata organizowana przez LIBERTÉ! we współpracy z dwiema największymi w Europie sieciami liberalnych think tanków, poświęcona przyszłości europejskiego państwa dobrobytu,
• Forum Publicystów Europejskich, podczas którego środowisko dziennikarskie przedstawi swój pogląd, jak komunikować Unię Europejską, aby przybliżyć ją obywatelom.
W trakcie Forum po raz pierwszy ogłoszona zostanie również lista 100 Challengerów Grupy Wyszehradzkiej – najciekawszych młodych liderów z Europy Środkowej i Wschodniej.

W sumie organizatorzy Forum zaproponują uczestnikom ponad 66 godzin wydarzeń programowych. Jako nowości w agendzie pojawią się spotkania stanowiące dodatkową okazję do networkingu – wieczór integracyjny EFNI oraz Inspiracje dla Europy – spotkanie z przedsiębiorcami z Polski, którzy odnieśli biznesowy sukces na skalę europejską.

Wśród wydarzeń towarzyszących Europejskiemu Forum Nowych Idei zaplanowano: Konkordię – jedną z największych w Polsce konferencji organizacji pozarządowych na temat współpracy międzysektorowej, galę finałową konkursu Wizjonerzy 2014, podczas której zostaną przyznane nagrody menedżerom wyróżnionym za odważne decyzje biznesowe, konferencję Innowacyjna Europa – Przyszłość współpracy nauki i biznesu umożliwiającą wymianę doświadczeń związanych z przykładami współpracy centrów R&D ze środowiskami naukowymi oraz konferencję redaktorów czasopism idei i opinii z Europy Środkowej i Wschodniej, organizowana przez Res Publikę – Partnerstwo Wolnego Słowa – Kultura jako wymówka.

Mieszkańcy i turyści przebywający w czasie Forum w Sopocie będą mogli uczestniczyć w Zatokach Dialogu – kameralnych spotkaniach z panelistami EFNI, zaś młodzież organizatorzy zaproszą do udziału w projekcie Mistrzowie Kodowania.

Udział w Forum potwierdzili m.in.: Tim Bennett – dyrektor generalny Transatlantyckiej Rady Biznesu, Peter Chase – wiceprezes na Europę Amerykańskiej Izby Handlowej, Monica Frassoni – współprzewodnicząca Europejskiej Partii Zielonych, William Eggers – światowej sławy autorytet w dziedzinie partnerstwa publiczno-prywatnego, dyrektor globalny Public Sector Research w Deloitte, Sylvie Kauffmann – dyrektor wydawnicza francuskiego dziennika Le Monde, Bernard Kouchner – były minister spraw zagranicznych i europejskich Francji, Lukáš Macek – doradca czeskich polityków, dyrektor licencjackiego programu europejskiego w Sciences Po Paris w Dijon, Emma Marcegaglia – prezydent BUSINESSEUROPE, największej organizacji biznesowej w UE, Marie-José Nadeau – prezes Światowej Rady Energetycznej, Christine Ockrent – felietonistka i pisarka, jedna z najwybitniejszych dziennikarek francuskojęzycznych, Alan Riley – profesor prawa londyńskiej The City Law School, współzałożyciel i przewodniczący ogólnoeuropejskiego Competition Law Scholars Forum, a także Mikheil Saakashvili – były prezydent Gruzji.

Na liście panelistów i gości z Polski są m.in. Jan Krzysztof Bielecki, Jerzy Buzek, Maciej H. Grabowski, Danuta Hübner, Adam Jasser, Katarzyna Kacperczyk, Teresa Kamińska, Jacek Karnowski, Andrzej Klesyk, Lena Kolarska-Bobińska, Andrzej Koźmiński, Jacek Krawczyk, Jacek Krawiec, Jolanta Kurska, Andrzej Olechowski, Janusz Piechociński, Marek Prawda, Sławomir S. Sikora, Radosław Sikorski, Monika Smoleń, Wojciech Szpil, Rafał Trzaskowski, Lech Wałęsa, Paweł Wojciechowski.
Patronat honorowy nad Forum objął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – Bronisław Komorowski, Przewodniczący Rady Europejskiej – Herman Van Rompuy oraz Parlament Europejski.

 

E. Bieńkowska komisarzem do spraw rynku wewnętrznego

Elżbieta Bieńkowska będzie komisarzem do spraw rynku wewnętrznego, przemysłu i przedsiębiorstw. Jean- Claude Juncker, nowy szef Komisji Europejskiej ogłosił dzisiaj jej nowy skład.

Poniżej komentarze dwóch ekspertek Konfederacji Lewiatan.

Komentarz dr Anny Kwiatkiewicz, dyrektorki biura Konfederacji Lewiatan w Brukseli

W zakres kompetencji E. Bieńkowskiej wejdą niezmiernie istotne z punktu widzenia Polski i przedsiębiorców obszary: rynek wewnętrzny, przemysł, przedsiębiorczość i sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Rynek wewnętrzny oznacza dbanie o konkurencyjność i równy dostęp do rynków w poszczególnych krajach członkowskich, obszar przemysłu to z kolei konieczność stoczenia batalii o obniżenie cen energii i reindustrializację UE oraz pogodzenie celów klimatycznych i konieczności wspierania rozwoju firm. Sektor MŚP to znoszenie barier administracyjnych i dostępu do finansowania. Komisarz Bieńkowska będzie musiała zmierzyć się z koniecznością negocjowania swoich projektów, współpracować z innymi komisarzami, ale przede wszystkim powinna być otwarta na współpracę z przedsiębiorcami.

Nowy szef Komisji Europejskiej wziął pod uwagę sporo postulatów zgłaszanych przez biznes. Dotyczy to nie tylko wzmocnienia roli wiceprzewodniczących KE, ale również priorytetów i połączenia konkretnych obszarów, takich jak polityka energetyczno- klimatyczna.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Przede wszystkim gratulujemy Elżbiecie Bieńkowskiej nowej pozycji – komisarza ds. rynku wewnętrznego, przemysłu i MŚP. To wielki jej sukces, jak i nas wszystkich. Szczególnie, że E. Bieńkowska obejmie jedno z najważniejszych stanowisk w KE z punktu widzenia wyzwań, które stoją przed europejską, w tym polską gospodarką – pobudzenia aktywności gospodarczej i wzmocnienia konkurencyjności unijnej gospodarki.

Po raz pierwszy UE będzie miała komisarza odpowiadającego za sprawy dotyczące mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, czyli ponad 90 proc. wszystkich przedsiębiorstw działających w krajach członkowskich UE, wytwarzających ponad 50 proc. europejskiego PKB wypracowanego przez firmy i zatrudniających ponad 60 proc. pracujących w sektorze przedsiębiorstw. Jest się czym zajmować nie tylko ze względu na potencjał gospodarczy tej części sektora przedsiębiorstw. Z badań Konfederacji Lewiatan „Sektor MŚP w Polsce’2014″ wynika bowiem, że ponad 1/3 MSP nie potrafi ocenić działań KE na rzecz rozwoju MSP i przedsiębiorczości, bo ich po prostu nie widzą. Tylko 8,3 proc. MŚP uważa, że KE wspiera ich rozwój, a prawie 20 proc. uważa, że Komisja Europejska utrudnia działanie i rozwój MŚP. Opinie te nie zależą od wielkości firmy – tak mikro, jak małe i średnie firmy nie dostrzegają u przedstawicieli KE działań wspierających ich szanse na rozwój. Natomiast wyraźnie negatywnie oceniają dotychczasowe działania KE mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa z sektora informacja i komunikacja oraz transport i gospodarka magazynowa. Kolejne regulacje unijne w silnym stopniu utrudniają działalność MŚP z tych sektorów. Firmy wskazują także na niepotrzebne bariery i obciążenia administracyjne, które z tymi regulacjami się wiążą. Dlatego zdecydowanie dobrym posunięciem nowego Szefa KE jest ustanowienie Komisarza ds. lepszego stanowienia prawa (Better regulation) i to w roli pierwszego zastępcy.

Aby rzeczywiście wesprzeć rozwój MSP w UE nowa komisarz będzie musiała współpracować z większością komisarzy – poczynając od komisarza odpowiedzialnego za lepsze stanowienie prawa, poprzez komisarza ds. finansowych, podatków i ceł, ds. konsumenckich, ds. ochrony środowiska….

Trzymamy za nową komisarz kciuki i deklarujemy gotowość współpracy i przekazywania wiedzy o tym co dzieje się w sektorze MŚP, jak firmy z tego sektora widzą bariery w działalności, jakich rozwiązań w jakich obszarach potrzebują. Konfederacja Lewiatan prowadzi badania sektora MSP co roku od 12 lat, wiemy zatem co nieco o tym co w tej części gospodarki się dzieje.

Konfederacja Lewiatan

W 2013 roku polskie firmy leasingowe zarobiły 2,9 mld zł

Zysk netto działających w Polsce przedsiębiorstw leasingowych  przekroczył w 2013 roku 2,9 mld zł – podał Główny Urząd Statystyczny. Z badanych przez GUS firm 100 osiągnęło zyski, a 22 straty.

W ciągu 2013 roku badane przez GUS przedsiębiorstwa leasingowe zawarły z leasingobiorcami 233 tys. nowych umów, oddając w leasing 439 tys. środków (przedmiotów) na kwotę 30,4 mld zł. Najwięcej umów zostało zawartych w polskich złotych – na kwotę 22,2  mld zł. Najwięcej podpisano nowych umów leasingu na okres od 2 do 5 lat – 78,4 proc. wartości nowych umów. Udział umów zawieranych na okres powyżej 5 lat – wyniósł 14,9 proc. Najniższy był udział umów krótkoterminowych (do 2 lat) i stanowił 6,7 proc. wartości nowych umów.

Główną pozycję w strukturze przedmiotowej nowych umów zajmował leasing środków transportu drogowego – 63,8 proc. wartości umów leasingowych. Wśród nich dominowały samochody osobowe, które stanowiły 49  proc. wartości wyleasingowanych środków transportu drogowego. Udział wartości wyleasingowanych samochodów ciężarowych i dostawczych ciężarowych wyniósł 15,5 proc.

Kolejnym segmentem leasingu były maszyny i urządzenia przemysłowe, które stanowiły 26,5 proc. wartości nowo zawartych umów. W tej grupie największy udział wystąpił w następujących pozycjach: maszyny rolnicze – 14,9 proc, sprzęt budowlany – 13,8 proc, maszyny do obróbki metali – 10,0 proc, maszyny do produkcji tworzyw sztucznych – 7,0 proc, maszyny dla przemysłu spożywczego – 6,9 proc, wózki widłowe – 4,7 proc.

Nieruchomości oddane w leasing stanowiły 4,8 proc. wartości nowych umów ogółem. Najczęściej transakcje te dotyczyły obiektów wykorzystywanych przez handel i usługi – 29,5 proc. oraz budynki przemysłowe – 16,3 proc.

W przedsiębiorstwach leasingowych wartość należności przeterminowanych na koniec 2013 r. wyniosła 8 144 mln zł, co stanowiło 20,7% ogólnej wartości należności leasingowych brutto.

Zakupione w 2013 r. przez przedsiębiorstwa leasingowe przedmioty leasingu w 90,5 proc. były finansowane środkami uzyskanymi z kredytu. W 9,8 proc. źródłem pokrycia zakupu środków (przedmiotów) oddanych w leasing były fundusze własne, a w 3,1 proc. emisje papierów dłużnych, w 2,2 proc. przedmioty leasingu były sfinansowane ze środków programu operacyjnego UE.

W ocenie 43 przedsiębiorstw leasingowych sytuacja rynkowa sprzyjała rozwojowi przedsiębiorstwa, 39 firm oceniło sytuację jako neutralną, a 6 stwierdziło, że warunki prowadzenia działalności leasingowej były złe, 35 firm nie dokonało oceny.

Sto dwadzieścia trzy przedsiębiorstwa leasingowe objęte badaniem  dysponowały majątkiem o łącznej wysokości 107,8 mld zł. Dominującą pozycję ich majątku, tj. 68,3 proc. stanowiły aktywa trwałe o wartości 73,6 mld zł. Udział należności długoterminowych w aktywach trwałych wyniósł 29,2 proc, inwestycji długoterminowych – 43,5 proc.

Badane przedsiębiorstwa leasingowe uzyskały w 2013 r. dodatni wynik finansowy, zarówno brutto, jak i netto. Wynik finansowy w ujęciu brutto wyniósł 3,3  mld zł.

Zyski brutto w kwocie 3,4 mld zł, osiągnęły 102 przedsiębiorstwa leasingowe. Straty brutto poniosło 21 przedsiębiorstw leasingowych (75 mln zł). Wynik finansowy netto przekraczał 2,9 mld zł, z tego zysk netto także przekraczał 2,9 mld zł, a strata netto sięgała 73 mln zł. Zyski netto osiągnęło 100 przedsiębiorstw leasingowych, straty netto poniosły 22 przedsiębiorstwa leasingowe, 1 przedsiębiorstwo uzyskało wynik zerowy.

Aplikacje mobilne zmieniają nasze życie

Jeszcze 10 lat temu telefony komórkowe służyły przede wszystkim do rozmów. Obecnie to kombajny multimedialne, umożliwiające robienie zdjęć, nagrywanie filmów, słuchanie muzyki czy korzystanie z Internetu i serwisów społecznościowych. Rynek został opanowany przez urządzenia mobilne, takie jak smartfony, phablety czy tablety, które w zależności od zapotrzebowania mogą zmienić się w narzędzie pracy lub rozrywki. Wszystko to dzięki rosnącej liczbie aplikacji, dzięki którym można nauczyć się języków, zamówić pizzę czy taksówkę, zdalnie sterować dronem, a nawet firmą.

We współczesnym społeczeństwie informacyjnym coraz trudniej obejść się bez Internetu, który stanowi kopalnię wiedzy i rozrywki. Sieć pozwala na bieżący kontakt ze znajomymi, zapewnia dostęp do aktualnych wiadomości oraz ułatwia wiele codziennych czynności, takich jak zakupy, wizyta u lekarza czy załatwienie sprawy w banku. Nic więc dziwnego, że ludzie dążą do zapewnienia sobie stałego i wygodnego dostępu do Internetu, niezależnie od czasu i miejsca, w którym się aktualnie znajdują. Mobilność nie jest już chwilową modą, ale stanowi jeden z głównych trendów technologicznych, które wyznaczają obecne kierunki rozwoju. Urządzenia, aplikacje i usługi mobilne mają ułatwiać i usprawniać codzienne życie.

Urządzenia mobilne stają się coraz bardziej popularne również na polskim rynku. Producenci tabletów przewidują, że w tym roku nastąpi co najmniej 5% wzrost sprzedaży produktów tego typu. W ofercie wielu sklepów są również dostępne phablety, czyli niewielkie tablety, które umożliwiają wykonywanie rozmów telefonicznych, oraz urządzenia hybrydowe, stanowiące połączenie funkcjonalności tabletu i laptopa. Z kolei jedna czwarta telefonów w Polsce to smartfony, jednak już w przyszłym roku mogą stanowić one nawet ponad 60% rynku. Oznacza to, że nasz kraj może stać się najbardziej rozwijającym się rynkiem dla tego typu urządzeń w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak wynika z raportu Generation Mobile 2013, ze smartfonów najczęściej korzystają osoby młode, zaś przeciętny użytkownik to zazwyczaj mężczyzna w wieku do 35 lat, o wykształceniu średnim, zamieszkujący miasto powyżej 20 tys. mieszkańców. Nowoczesne telefony komórkowe nadal wykorzystywane są do dzwonienia i wysyłania smsów, jednak stały się też przedmiotem codziennego użytku w pracy i w domu. Użytkownicy używają smartfonów do korzystania z serwisów społecznościowych i informacyjnych, grania, oglądania filmów video, czytania książek, a także dokonywania zakupów i płatności. Jednak najpopularniejszą czynnością jest robienie zdjęć i nagrywanie filmów.

W korzystaniu z urządzeń mobilnych pomagają płatne i darmowe aplikacje, których dla najbardziej powszechnych systemów Android i iOS jest już obecnie niemal 1 400 000 000. Najpopularniejsze z nich związane są z rozrywką, informacjami oraz mediami społecznościowymi. Dzięki iTunes, Spotify czy Deezer użytkownicy urządzeń mobilnych mają dostęp do bogatych bibliotek muzycznych. Na specjalnych platformach możliwe jest oglądanie najnowszych seriali i filmów. Fani mobilnych gier mają do dyspozycji tysiące tytułów, zarówno tych prostych, jak i olśniewających grafiką 3D. W ostatnich latach fenomenem stała się gra Angry Birds, która podbiła serca graczy na całym świecie i w tym roku uzyskała 2 miliardy pobrań. Osoby szukające w swoim urządzeniu mobilnym najświeższych wiadomości z całego świata mogą skorzystać z serwisów takich jak Flipboard oraz Yahoo News Digest. Informacyjne aplikacje mobilne przygotowały również polskie media, takie jak TVN24, Gazeta Wyborcza, Interia.pl a nawet Radio Maryja. Urządzenia mobilne wykorzystywane są również do komunikacji z innymi użytkownikami Internetu. Stąd do najpopularniejszych aplikacji należą mobilne wersje serwisów społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter czy LinkedIn.

Dostęp do Internetu, a także wyposażenie większości urządzeń mobilnych w system GPS sprawia, że stają się one przydatne podczas podróżowania. Smartfon lub tablet może zmienić się w wygodną mapę elektroniczną, nawigację samochodową lub wyszukiwarkę połączeń komunikacji miejskiej. Obecnie coraz popularniejsze staje się również zamawianie taksówki poprzez bezpłatne aplikacje. Rozwiązania proponowane m.in. przez EcoCar eliminują konieczność pośrednictwa centrali telefonicznej w kontakcie pomiędzy klientem a kierowcą, skracając czas oczekiwania na taksówkę. Korzystanie z aplikacji nie wymaga od klienta znajomości numeru telefonu firmy taksówkarskiej czy adresu pod którym się znajduje, gdyż jego pozycja jest identyfikowana przez nadajnik GPS w urządzeniu mobilnym.

Mobilne aplikacje wspomagają użytkownika również w innych płaszczyznach życia codziennego. Listonic umożliwia planowanie i dokonywanie zakupów spożywczych, zawiera też listę przepisów kulinarnych, z których można czerpać inspiracje. W przypadku braku czasu na przygotowanie posiłku, aplikacje takie jak FoodPanda czy PizzaPortal pozwalają na zamawianie jedzenia pod wskazany adres w kilkuset miastach w Polsce. Zakupy inne niż spożywcze można realizować za pomocą mobilnych wersji platform Ceneo, Nokaut czy Allegro. Dla łowców okazji dostępne są również aplikacje umożliwiające dostęp do aktualnych ofert i promocji w sklepach. Gdy po udanych zakupach przyjdzie czas na podliczenie wydatków, można pójść w ślady niemal 3 milionów osób w Polsce i skorzystać z oferty bankowości mobilnej, przygotowanej przez większość banków obecnych na rynku. Jeśli jednak stan konta spowoduje skok ciśnienia krwi, odpowiednia aplikacja wskaże metody radzenia sobie z nadciśnieniem tętniczym. W umówieniu się do specjalisty pomoże natomiast ZnanyLekarz.

Osoby, które wraz z urządzeniami mobilnymi chcą rozwijać swoje pasje, również znajdą odpowiednie dla siebie aplikacje. Dzięki wielu z nich można nauczyć się rysunku, gry na gitarze, keybordzie lub spróbować swoich sił jako DJ. Dla amatorów fotografii dostępne są setki programów do robienia i edycji zdjęć, jak na przykład popularny Instagram, Snapseed czy Pixlr-o-matic. Dzięki aplikacjom można również sterować specjalnie do tego przystosowanymi modelami latającymi i dronami. Dla aktywnych fizycznie przeznaczone są rozwiązania służące jako osobisty trener, które podpowiadają, jakie należy wykonywać ćwiczenia oraz analizują dokonania użytkownika.

Aplikacje mogą być również wykorzystywane do mierzenia własnego nastroju, zdolności intelektualnych, długości snu, ilości kalorii przyjętych w ciągu dnia lub stopnia aktywności fizycznej. Zjawisko tzw. self-trackingu w opinii jego zwolenników umożliwia optymalizację nawyków, uczy motywacji i dyscypliny, szczególnie jeśli celem jest poprawa kondycji fizycznej.

Ogromna ilość aplikacji mobilnych sprawia, że każdy użytkownik smartfona czy tabletu może znaleźć odpowiedni dla siebie program. Rynek urządzeń, aplikacji i usług mobilnych nieustannie się rozwija, dlatego można mieć pewność, że jeszcze nie raz zaskoczy użytkowników, dostarczając im niejednokrotnie praktycznych i pomysłowych udogodnień.

 

Autorem wypowiedzi jest Aneta Ogrodniczek, Prezes zarządu EcoCar.