Aplikacja, która pomaga w zażywaniu leków bez obaw

Młodzi Politechnicy Mateusz Zauliczny i Marcin Michalak stworzyli aplikację, która pomaga w zażywaniu leków bez obaw. Dr Poket podpowiada użytkownikom m.in., które tabletki wchodzą w interakcje z alkoholem, po jakich nie można prowadzić auta, a które są bezpieczne dla kobiet ciężarnych i karmiących piersią.

Dr Poket jest w fazie rozwoju. W przygotowaniu jest m.in. baza odpowiedników zagranicznych leków dostępnych w Polsce. Chorwacki farmaceuta może nie wiedzieć np. jaką nazwę handlową ma popularny u nas panthenol. Pełna wersja aplikacji będzie gotowa w połowie przyszłego roku. Póki co wybrane moduły aplikacji są dostępne na Google Play, bezpłatnie.

Aplikacja pełni rolę elektronicznego asystenta brania leków.

– Załóżmy, że podczas wizyty lekarskiej pacjent zapomniał wspomnieć, że jest alergikiem. Lekarz wypisując receptę nie wie, że lek, który zażywa w domu koliduje z innymi pigułkami – wyjaśnia Marcin Michalak, absolwent inżynierii biomedycznej na Wydziale Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki.

– Opracowaliśmy cały system, który ma służyć bezpiecznemu przyjmowaniu leków.  Przecież nie zawsze ulotkę mamy pod ręką. Dr Poket ma być ułatwieniem szczególnie dla osób, które  przyjmują więcej leków – mówi Mateusz Zauliczny, doktorant na Wydziale Chemicznym PG. – Kiedy przyjdzie pora, aby  przyjąć lekarstwo, osoba korzystająca z naszego systemu otrzyma powiadomienie np. SMS-em. Nasza aplikacja różni się od zwykłego telefonicznego kalendarza tym, że jeśli nie będzie reakcji i przypomnienie nie zostanie odpowiednio odznaczone, wówczas powiadomienie dostanie opiekun chorego.

Dr Poket jest bardzo prosty w obsłudze, wystarczy przyłożyć smartfona do kodu kreskowego, który znajduje się na opakowaniu lub wpisać w wyszukiwarkę aplikacji nazwę leku. Dane wgrane w aplikację pochodzą z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Są więc wiarygodne.

Młodzi mają ambicję uczynić z doktora Poketa pełnoprawne narzędzie telemedycyny. Swoją ofertę adresują nie tylko do osób prywatnych, ale także do profesjonalnych placówek medycznych. Uważają, iż system może stanowić cenne uzupełnienie wiedzy lekarzy i farmaceutów. Poczynili już pierwsze kroki w kierunku komercjalizacji swojego rozwiązania. Niespełna 4 tygodnie temu założyli spółkę w Gdańskim Inkubatorze Przedsiębiorczości STARTER, gdzie otrzymali wsparcie na rozwój projektu.

Młodzi działają w sześcioosobowym zespole, w skład którego wchodzą również inni studenci Politechniki Gdańskiej – Sebastian Mul, Zuzanna Struczewska, Maciej Zasada oraz Maciej Jurewicz.

Twórcy aplikacji znają się od dziecka. Ze swoich pasji uczynili sukces. Marcin Michalak od ponad dziesięciu lat jest członkiem Sopockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia, na PG studiował inżynierię biomedyczną. Z kolei Mateusz Zauliczny jest absolwentem technologii chemicznej, obecnie pracuje nad doktoratem, jest laureatem prestiżowego „Diamentowego Grantu”.

Prace nad aplikacją rozpoczęły się w styczniu 2014.

– Do opracowania aplikacji zainspirowało nas życie. Najpierw powstał moduł wskazujący na interakcje lekarstw z alkoholem. Jesteśmy studentami, po prostu chcieliśmy wiedzieć jak to jest – żartują autorzy aplikacji.

Dobry czas dla polskich hoteli

Liczba gości zatrzymujących się w polskich hotelach z każdym rokiem jest coraz większa. Nic dziwnego, że nowe obiekty rosną jak grzyby po deszczu.

W Polsce najwięcej jest hoteli klasy średniej – trzygwiazdkowych. Dynamicznie rozwija się też rynek tych o standardzie ekonomicznym. „Wynika to głównie z kosztów, na jakie mogą sobie pozwolić goście” – wyjaśnia Miłosz Stanisławski. Stale rośnie też zapotrzebowanie na hotele luksusowe. Często zatrzymują się w nich obcokrajowcy, przede wszystkim Niemcy.

Duży wpływ na rozwój bazy hotelowej w Polsce miała organizacja Euro 2012 – mówi serwisowi infoWire.pl Marcin Gałązka. Liczba noclegów wzrosła o 50% w porównaniu ze stanem sprzed 9-10 lat. Jesteśmy pod tym względem liderem w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Hotel to w tej chwili nie tylko pokój i łóżko – to również strefy wspólnego wypoczynku. Zarządzający tymi obiektami starają się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientów i wprowadzają nowinki techniczne, takie jak: interaktywna telewizja, bardzo szybki internet czy mobilne aplikacje – dodają eksperci z Sound Garden Hotel.

Tauron Ciepło może kupić EC Będzin

Spółka Tauron Ciepło ma prawo pierwokupu Elektrociepłowni Będzin.

Spółka Elektrociepłownia Będzin przystąpiła do umowy o współpracy zawartej pomiędzy spółką Energetyczne Towarzystwo Finansowo-Leasingowe Energo-Utech, spółką Energoutech 2 oraz Tauron Ciepło. Umowa przyznaje spółce Tauron Ciepło prawo pierwokupu przedsiębiorstwa energetycznego bądź jego zorganizowanej części, należącego do EC Będzin w chwili zawarcia umowy.

Prawo pierwokupu obowiązuje nie dłużej niż 10 lat od dnia zawarcia umowy o współpracy.

Konferencja VAT w sprawie usług cyfrowych

Przygotowanie przedsiębiorców do zmian, które od 1 stycznia 2015 r. zaczną obowiązywać w państwach UE w zakresie miejsca świadczenia usług telekomunikacyjnych, nadawczych i elektronicznych na rzecz ostatecznych konsumentów (niepodatników) zlokalizowanych w UE, to temat konferencji VAT – Miejsce świadczenia usług / Mały punkt kompleksowej obsługi (Mini One Stop Shop, MOSS). Konferencja odbyła się 9 września 2014 r. w Warszawie we współpracy Ministerstwa Finansów z Komisją Europejską.

Konferencję otworzył sekretarz stanu w MF Janusz Cichoń, a szef wydziału VAT w Komisji Europejskiej Donato Raponi przedstawił nowe zagadnienie, jakim jest zmiana miejsca świadczenia trzech kategorii usług i funkcjonowanie opcjonalnego systemu MOSS (pol. małego punktu kompleksowej obsługi), stworzonego dla potrzeb rozliczania VAT od tych usług dla państw członkowskich, w których zlokalizowani są usługobiorcy.

W panelach dyskusyjnych uczestniczyli reprezentanci administracji podatkowych państw członkowskich UE z Austrii, Estonii i Włoch oraz przedstawiciele biznesu, księgowi oraz doradcy podatkowi. Dyskutowano o krajowych rozwiązaniach poszczególnych państw Unii w funkcjonowaniu systemu MOSS, takich jak prezentacja portali internetowych, szczegóły rejestracji, składania deklaracji czy dokonywania płatności w małym punkcie kompleksowej obsługi. Poruszono także kwestię definiowania – w kontekście wprowadzanych zmian – usług cyfrowych, stosowania domniemań w celu określenia miejsca konsumpcji tych usług czy ustalania ich rzeczywistych dostawców.

Wcześniejsze konferencje nt. zmian miejsca świadczenia trzech kategorii usług odbyły się w Londynie i Luksemburgu. Kolejna natomiast planowana jest w  Santa Monica (USA).

Wprowadzane zmiany stanowią końcowy etap implementacji dyrektywy Rady 2008/8/WE z dnia 12 lutego 2008 r. zmieniającej dyrektywę 2006/112/WE w odniesieniu do miejsca świadczenia usług. Został on zrealizowany w opublikowanej 3 września br. nowelizacji z dnia 25 lipca 2014 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy – Ordynacja podatkowa (Dz. U. poz. 1171).

Więcej informacji nt. MOSS znajduje się w wyjaśnieniach opracowanych przez Komisję Europejską:

Noty wyjaśniające dotyczące zmian VAT w UE w odniesieniu do miejsca świadczenia usług telekomunikacyjnych, nadawczych i elektronicznych, które wejdą w życie w 2015r.
Przewodnik dotyczący małego punktu kompleksowej obsługi w zakresie VAT  .

Apple dalej z ręką na pulsie

Wczorajsza konferencja Apple przyniosła zagorzałym fanom marki wiele powodów do ekscytacji. Do grona produktów giganta z Cupertino, oprócz dwóch nowych iPhone’ów, dołączył bowiem interaktywny zegarek, o nazwie Apple Watch. Czy ten produkt zaoferuje coś nowego i czy dogoni konkurentów, którzy zdążyli już przedstawić swoje propozycje?

Wydawać by się mogło, że Apple nie pozwoli na to, aby konkurencja szybciej wprowadziła taką nowość jak smartwatch. Bądź co bądź, gigant z doliny krzemowej słynie z innowacyjnych rozwiązań, takich jak smartphone czy tablet. W tym wypadku akurat decyzję o opóźnieniu premiery nowego urządzenia można uznać za słuszną. Apple obserwowało poczynania konkurencji, dzięki czemu było możliwe wyciągnięcie wniosków z błędów i niedopatrzeń Sony lub Samsunga. W efekcie zaprezentowano produkt, który może stać się niezbędnym gadżetem każdego fana nowych technologii.

Przede wszystkim na uwagę zasługuje wprowadzenie ładowania indukcyjnego, dzięki czemu nie będzie konieczne wpięcie kabla co wieczór, zwłaszcza że urządzenie posiadające tyle funkcji niestety nie będzie w stanie wytrzymać więcej niż jeden dzień intensywnego użytkowania. Bezprzewodowe ładowanie to skuteczny sposób na zmniejszenie tego dyskomfortu.

Kolejna rzecz, o której warto wspomnieć to interfejs. W przeciwieństwie do podobnych urządzeń, Apple Watch umożliwia nie tylko nawigowanie w 4 kierunkach. Wprowadzone zostało boczne pokrętło, z którego zrezygnowali konkurenci, a które sprytnie nawiązuje do wyglądu klasycznych zegarków poprzedniej generacji. Dzięki niemu jesteśmy w stanie powiększyć lub pomniejszyć widok, tak samo jak przesuwając dwoma palcami w odpowiedni sposób. Dodatkowo, wciśnięcie pokrętła przywoła z powrotem ekran startowy.

Apple Watch będzie oczywiście wyposażony w ekran dotykowy, co do tego nie ma żadnych niespodzianek. Innowacją jest natomiast rozróżnienie rodzajów dotyku, bowiem urządzenie jest w stanie rozpoznać delikatne dotknięcie od naciśnięcia ekranu. W zależności od tego mamy dostęp do innych funkcji, takich jak m.in. mierzenia pulsu.

Ta możliwość to jedna z nowych cech aplikacji Health, skierowana do osób prowadzących aktywny tryb życia. Dzięki niej osoby takie będą mogły na bieżąco analizować swoje postępy, ustanawiać cele i chwalić się swoimi osiągnięciami ze znajomymi.

Niestety możliwość odpisywania na wiadomości jest mocno ograniczona przez rozmiar samego ekranu, przez co wielbiciele wirtualnej komunikacji mogą poczuć się zawiedzeni – komentuje Bartłomiej Pałacki, Social Media Manager GRUPA 365NET – Jednakże pamiętajmy o tym, że to w dalszym ciągu zegarek, a wszystkie funkcje społecznościowe z pewnością zapewni jeden z nowych iPhone’ów, który można skonfigurować z Apple Watch – dodaje.

Na koniec, warto wspomnieć o być może mało znaczącym dodatku, takim jak szafirowe szkło, czyli materiale bardzo odpornym na wszelkiego rodzaju zarysowania. Być może jest to tylko dodatek, jednak świadczy to o tym, że Apple przygotowując swoje produkty, myśli przede wszystkim o funkcjonalności.

AppleWatch ma zostać wprowadzony do powszechnego użytku na początku 2015 roku i kosztować ma 349$.

Premier spełnił 55,5 procent obietnic

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej nie spełni wszystkich zapowiedzi, które padły w listopadzie 2011 roku w expose. Tym samym Tuskometr, czyli specjalny wskaźnik Money.pl pokazujący stopień realizacji rządowych zapowiedzi już nie pójdzie w górę. Ich sfinalizowanie – jeśli nastąpi – zapisane zostanie na konto nowej premier i jej gabinetu.

Donaldowi Tuskowi nie starczyło determinacji do tego, by dojść do porozumienia z Kościołem w kwestii zlikwidowania Funduszu Kościelnego, który ma być zastąpiony dobrowolnym odpisem podatkowym na rzecz kościołów i związków wyznaniowych. Nie lepiej wygląda sprawa z ograniczeniem przywilejów emerytalnych w górnictwie. Jak do jeża premier podchodził też do opodatkowania rolników, co wiąże się z zapowiedzianą likwidacją KRUS.

Część niezrealizowanych jeszcze obietnic z expose, prawdopodobnie zostanie zrealizowana. Tak stało się w ostatnich tygodniach np. z wprowadzeniem podatku węglowodorowego i usprawnieniem przepisów dotyczących zakładania działalności gospodarczej. Te zmiany oznaczają, że odczyt Tuskometru podniósł się o 3 punkty od poprzedniego badania i wynosi aktualnie 55,5 proc.

W Sejmie toczą się prace nad kilkoma jeszcze projektami – m.in. nad trzecią transzą deregulacji zawodów i nowelizacją Prawa budowlanego, która ułatwi budowę domów jednorodzinnych.

Tuskometr to zestawienie zapowiedzi i dokonań rządu Donalda Tuska. Cele przedstawione w expose na początku tej kadencji, czyli już prawie trzy lata temu, portal Money.pl pogrupował w pięciu kategoriach, najistotniejszych dla państwa (każda z nich warta jest 20 proc.). Najwięcej premier i jego podwładni zdziałali w dziedzinie prawa (14,5 proc.). Najgorzej wyglądają nadal postępy rządu w finansach publicznych, gdzie ekipa Tuska straciła 5 pkt. proc., kiedy w kwietniu 2013 roku okazało się, że rząd złamał jedną z obietnic. Nie wyszedł bowiem z procedury nadmiernego deficytu do końca 2012 r. i nie osiągnął także założonych poziomów długu publicznego w relacji do PKB oraz pułapu deficytu sektora finansów publicznych (odpowiednio do 52 proc. i 3 proc.).

Zobacz, co zrobił rząd przez 34 miesiące
Reforma Zapowiedzi z expose premiera Wykonanie: 55,5 proc.
Podatki 12 proc.
Zmiany w uldze prorodzinnej Ulga prorodzinna została odebrana rodzinom z jednym dzieckiem, których roczny dochód przekracza 112 tys. zł. W przypadku rodzin z jednym dzieckiem o dochodach poniżej 112 tys. zł – ulga pozostanie bez zmian. Rodzice z dwójką dzieci, będą mogli – tak samo jak do tej pory – odliczyć od podatku po 1112,04 zł rocznie na każde dziecko. Natomiast ulga na trzecie dziecko w rodzinie będzie podwyższona o 50 proc. do 1668,06 zł. Czwarte i każde kolejne dziecko da prawo do skorzystania z ulgi wyższej o 100 proc. – czyli 2224,08 zł. 11 listopada 2012 r. prezydent podpisał nowelizację ustawy o PIT, która weszła w życie 1 stycznia 2013 r.
Likwidacja ulgi internetowej Ostatecznie likwidacja ulgi nie jest całkowita – podatnik, który dotychczas z niej nie korzystał – będzie miał taką możliwość przez dwa lata. Ci, którzy w zeznaniu podatkowym za 2012 r. zrobili to po raz pierwszy, mogli odliczyć jeszcze za 2013 r. 11 listopada 2012 r. prezydent podpisał nowelizację ustawy o PIT, która weszła w życie 1 stycznia 2013 r.
Ograniczenie przywileju podatkowego twórców Twórcy, których dochód przekroczy 85 528 zł stracili przywilej polegający na 50-proc. kosztów uzyskania przychodów, co zwiększa kwotę, którą otrzymują na rękę. 11 listopada 2012 r. prezydent podpisał nowelizację ustawy o PIT, która weszła w życie 1 stycznia 2013 r.
Opodatkowanie lokat antybelkowych Uszczelnione zostały zasady pobierania podatku od zysków kapitałowych. Weszło w życie 31 marca 2012 r. Przychody państwa z tego tytułu wynosić będą około 380 mln zł rocznie.
Likwidacja podatku rolnego Premier zapowiedział likwidację podatku rolnego oraz wprowadzenie w jego miejsce podatku dochodowego dla rolników. Rząd zakłada objęcie podatkiem dochodów z działalności rolniczej. Proponowane rozwiązania to m.in.: modyfikacja podatku rolnego wynikająca z wprowadzenia podatku dochodowego; zniesienie ceny żyta jako podstawy do ustalania stawki podatku rolnego i wprowadzenie stawki kwotowej, waloryzowanej każdego roku wskaźnikiem inflacji; ograniczenie zwolnień i ulg w związku z objęciem dochodów z działalności rolniczej podatkiem dochodowym. Trwają prace nad założeniami ustaw, które będą regulować wprowadzenie podatku rolnego. Wprowadzony zostanie limit przychodu, po przekroczeniu którego będzie funkcjonował podatek dochodowy.
Emerytury i ubezpieczenia społeczne 14 proc.
Zrównanie i podwyższenie wieku emerytalnego Kobiety i mężczyźni mają dłużej pracować – do 67. roku życia. Zmiany w systemie będą wchodzić w życie stopniowo – w przypadku mężczyzn podnoszenie wieku emerytalnego zakończy się w 2020 r., w przypadku kobiet – w 2040 r. 1 czerwca 2012 r. prezydent prezydent podpisał ustawę emerytalną. Nowe przepisy weszły wżycie 1 stycznia 2013 r.
Zmiany w emeryturach mundurowych Wiek emerytalny dla policjantów, żołnierzy, funkcjonariuszy: BOR, CBA, ABW, wywiadu i kontrwywiadu, straży więziennej, a także strażaków i pograniczników ma być wydłużony do 55 lat, a minimalny staż służby – do 25 lat. Aby dostać emeryturę będzie trzeba mieć zarówno wiek jak i staż służby. Zmiany będą dotyczyły tylko tych, którzy rozpoczną służbę po wejściu w życie ustawy. Prezydent podpisał 6 czerwca 2012 r. ustawę wprowadzającą wyższy wiek emerytalny dla służb mundurowych. Nowe przepisy obowiązują od 1 stycznia 2013 r.
Księża i sędziowie w powszechnym systemie emerytalnym W expose premier zapowiedział też, że duchowni zostaną objęci powszechnym systemem ubezpieczeń społecznych. Rząd planował także w połowie 2012 roku zmienić zasady przechodzenia w stan spoczynku sędziów i prokuratorów, ale na razie doszło to do skutku. Do konsultacji społecznych trafił projekt ustawy wprowadzający dobrowolny odpis podatkowy 0,5 proc. na rzecz kościołów i związków wyznaniowych, który ma zastąpić Fundusz Kościelny. Prawdopodobnie nowe rozwiązanie zacznie obowiązywać od 2015 r., co oznacza, że byłyby możliwe odpisy podatkowe za 2014 r. Projekt został skierowany do Rady Ministrów.
Zmiany w emeryturach górniczych Reforma ma dotyczyć zasad nabywania uprawnień do emerytur – przywileje będą przysługiwać wyłącznie górnikom pracującym bezpośrednio przy wydobyciu. Reforma zasad nabywania praw do górniczych emerytur w przygotowaniu.
Podwyższenie składki rentowej Podniesienie składki rentowej po stronie pracodawców o 2 punkty procentowe. Zmniejszy to deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o 13 miliardów złotych rocznie i ograniczy narastanie długu publicznego. Zmiana stawki rentowej weszła w życie 1 lutego 2012 r.
Składka zdrowotna dla rolników Rolnicy, których gospodarstwa przekraczają 6 ha będą musieli płacić składki zdrowotne. To reakcja rządu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa o składkach na ubezpieczenie zdrowotne rolników weszła w życie 1 lutego 2012 r. W grudniu została podpisana nowelizacja przedłużająca jej obowiązywanie na 2013 r.
Waloryzacja kwotowa emerytur i rent Nowe zasady waloryzacji mają pomóc najuboższym emerytom i rencistom i zmniejszyć różnice w wysokości tych świadczeń. Waloryzacja rent i emerytur weszła w życie 1 marca 2012 r. Trybunału Konstytucyjny orzekł, że jest ona zgodna z konstytucją.
Prawo 14,5 proc.
Deregulacja zawodów W expose premier zapowiedział uwolnienie od wszelkich regulacji co najmniej połowę zawodów, które są objęte licencjami i limitami, a tych w Polsce jest obecnie 380. Ogółem zderegulowanych ma być około 230 zawodów, a otwarcie dostępu do wielu z nich ma wpłynąć ożywczo na rynek pracy. Ustawę regulującą wykonywanie 50 zawodów prezydent podpisał 9 lipca 2013 r. 10 sierpnia zaczęła obowiązywać ustawa uwalniająca zasadniczą część z 96 zawodów w ramach drugiej ustawy deregulacyjnej (m.in. architekt, urbanista, agent celny). Sejm pracuje nad trzecią transzą deregulacji dotyczącą 101 zawodów.
Krótsze rozprawy w sądach Premier zapowiedział, że zmiany w przepisach (m.in.. Kodeksie postępowania karnego i Kodeksie postępowania skarbowego) mają przyspieszyć procesy sądowe o jedną trzecią. Sądy będą mogły orzekać jednoosobowo (także drugiej instancji). Możliwe będzie wydanie wyroku bez rozprawy, jeżeli taki wniosek zgłosi oskarżony. Wnioskowanie o skazanie bez rozprawy rozszerzono na wszystkie występki. Dobrowolne poddanie się karze będzie obejmować wszystkie przestępstwa, również najcięższe. Trwa przygotowanie projektu zmian w Kodeksie karnym skarbowym. Nowelizacja Kodeksu postępowania karnego została podpisana przez prezydenta. Na początku stycznia prezydent podpisał ustawę nowelizującą przepisy dotyczące listy żelaznego. 18 kwietnia prezydent podpisał nowelizację Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. 26 lipca 2013 r. prezydent podpisał nowelizację Kodeksu karnego, na podstawie której przestępstwa takie jak gwałt będą ścigane z urzędu. Prezydent podpisał 10 kwietnia ubiegłego roku nowelizację Kpk ograniczającą możliwość składania zażaleń na umorzenie postępowań tylko do osób, których prawa zostały naruszone wskutek przestępstwa.
Deregulacja zawodu radcy prawnego i adwokata Projekt ma umożliwić szybsze uzyskiwanie uprawnień do wykonywania zawodu radcy prawnego i adwokata i skrócić terminy postępowań. Ustawę regulującą wykonywanie 50 zawodów w tym: adwokata, radcy prawnego, notariusza i komornika prezydent podpisał 9 lipca 2013 r.
Administracja 11 proc.
Ułatwienia dla przedsiębiorców Rozwiązania, o których mówił premier w expose, mają zmniejszyć obciążenia administracyjne i obowiązki informacyjne przy prowadzeniu działalności gospodarczej oraz zmniejszyć koszty jej wykonywania ponoszone przez przedsiębiorców. Zmiany w prawie mają też dotyczyć m.in. bardziej elastycznego czasu pracy i wydłużenia okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy – co ma pomóc pracodawcom. Rząd postanowił też ulżyć małym firmom wprowadzając ułatwienia związane z kasowym rozliczaniem VAT. Kolejny pomysł to Portfelowa Linia Gwarancyjna, która polega na udzielaniu firmom z sektora MSP poręczeń BGK na kredyty obrotowe. Gwarancje będą wynosiły do 60 proc. kredytu. Na pierwsze czytanie w Sejmie czeka projekt ustawy o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej. Ustawa, która zatwierdza m.in. zmianę rozliczania VAT tzw. metodą kasową już obowiązuje. Ustawa wprowadzającą szybsze nadawanie NIP firmie została podpisana przez prezydenta, podobnie jak nowelizacja prawa pracy – wprowadzającą bardziej elastyczny czas pracy. 27 lutego 2013 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa, która wprowadza Portfelową Linię Gwarancyjną. Natomiast 30 listopada 2013 r. zniesiony został obowiązek archiwizowania przez firmy Monitora Sądowego i Gospodarczego. Zatwierdzona. W sierpniu 2014 prezydent zatwierdził także zmiany w ustawie o KRS, które upraszczają zasady działania tzw. jednego okienka przy zakładaniu firmy.
Szybsze pozwolenie na budowę Donald Tusk deklarował też zmiany w Prawie budowlanym, które mają zaowocować skróceniem czasu wydawania pozwolenia na budowę do 60 dni w przypadku małych inwestycji i 100 dni – w przypadku dużych. 26 sierpnia do Sejmu wpłynął projekt nowelizacji Prawa budowlanego. Zakłada on m.in. zniesienie pozwolenia na budowę w przypadku domów jednorodzinnych.
E-administracja Premier zapowiedział usprawnienie pracy administracji przez wykorzystanie najnowocześniejszych technik informatycznych. Każda instytucja publiczna ma mieć obowiązkowo m.in. elektroniczną skrzynkę podawczą. Pomóc w tym ma także projekt ustawy o otwarciu zasobów publicznych. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji przygotowuje projekt ustawy regulujący wykorzystanie zasobów publicznych. Na początku stycznia 2013 r. uruchomiony został system eWUŚ, usprawniający weryfikację ubezpieczenia zdrowotnego pacjentów podczas rejestracji u lekarza. Nowelizacja ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne 29 stycznia 2014 r. została podpisana przez prezydenta.
Finanse publiczne 4 proc.
Obniżenie długu publicznego i nadmiernego deficytu

 

Do końca 2012 roku premier chciał wyprowadzić Polskę z nadmiernego deficytu, tak by osiągnął on pułap 3 proc PKB. Dług publiczny w tym roku rząd chciał sprowadzić do poziomu 52 proc. PKB, a w 2015 r. – do 47 proc. Do końca kadencji deficyt sektora finansów publicznych miał spaść jeszcze bardziej i wynieść 1 proc. PKB. Według danych resortu finansów deficyt sektora finansów publicznych za 2012 r. wyniósł 3,9 proc., a dług publiczny – 52,7 proc. PKB. Ten wynik oznacza złamanie deklaracji złożonych w expose, za co odejmujemy 5 proc. Prezydent podpisał także pod koniec grudnia 2012 r. nowelizację ustawy o finansach publicznych, która ma ograniczyć wpływ wahań kursów walut na ewentualne uruchomienie procedur ostrożnościowych.
Zmiany w becikowym Rząd wprowadził kryterium dochodowe, które będzie warunkować wypłatę becikowego. Będzie przysługiwało tylko rodzinom, których dochód nie przekracza 85 tys. zł rocznie w przypadku rodziny trzyosobowej. Nowe regulacje już obowiązują.
Podwyżki dla mundurowych Premier obiecał w expose po 300 zł brutto podwyżki od 1 lipca dla wszystkich policjantów i żołnierzy. Rozporządzenia umożliwiające wypłatę podwyżek policjantom rząd przyjął 3 kwietnia 2012 r. Rozporządzenie zatwierdzające podwyżkę dla żołnierzy szefowie MON i MSW podpisali w drugiej połowie czerwca 2012 r.
Podatki od kopalin i surowców Mają zapewnić państwu udział w zyskach z eksploatacji miedzi, srebra i węglowodorów (w tym gazu łupkowego i ropy). Według resortu finansów podatek od wydobycia miedzi i srebra przyniesie budżetowi mniej więcej po 2,2 mld zł rocznie. Opodatkowane będą wszystkie typ złóż węglowodorów i każdy podmiot wydobywający. Ustawa o podatku od wydobycia niektórych kopalin, która weszła w życie 18 kwietnia 2012 r. 1 sierpnia prezydent podpisał nowelizację Prawa geologicznego i górniczego, a 25 sierpnia podpisał ustawę o podatku węglowodorowym.

 

 

Autor: Bartosz Wawryszuk, Money.pl

Nowy iPhone zrewolucjonizuje płatności

Najnowsza generacja urządzeń Apple będzie mogła zastąpić wysłużony skórzany portfel. Posiadacze iPhone’ów zyskają możliwość płacenia zbliżeniowo – równie prosto jak kartą, ale nieporównanie bardziej bezpiecznie.

– Apple od lat przyglądał się z boku rynkowi płatności, by teraz uderzyć z pełną siłą. Firma z Cupertino zastosowała podobną strategię wcześniej, kiedy przygotowywała odtwarzacz iPod. Gdy standard płatności zbliżeniowych okrzepł, Apple przystąpił do ataku, zawierając przymierze z organizacjami MasterCard, Visa i American Express – tłumaczy Michał Kisiel, analityk Bankier.pl.

Płatność iPhone’m będzie prosta. Użytkownik będzie musiał wgrać do niego swoją kartę płatniczą, a w sklepie wystarczy, że uruchomi aplikację mobilnego portfela, przyłoży palec do czytnika linii papilarnych w telefonie i zbliży urządzenie do terminala. W ten sposób płatności zbliżeniowe będą bezpieczniejsze, niż te dokonywane plastikową kartą.

Polska jest gotowa na płatności NFC

Polacy jeszcze poczekają na możliwość płacenia zbliżeniowego telefonem Apple. Firma jak zwykle zdecydowała się w pierwszej kolejności skoncentrować na rynku amerykańskim. Usługa Apple Pay, która będzie dostępna również dla posiadaczy zegarków Apple Watch, będzie zdobywać rynek w wolnym tempie – nie obsługują jej poprzednie generacje smartfonów z charakterystycznym jabłkiem.

– W Polsce sieć akceptacji płatności zbliżeniowych jest gotowa na taki produkt. Posiadacze telefonów z Androidem i Windows Phone mogą już zresztą korzystać z propozycji Orange i T-Mobile, dających zbliżone możliwości. Ponad połowa sklepów umożliwiających regulowanie zobowiązań kartami ma u nas odpowiednie terminale, w USA jest to zaledwie jedna piąta – komentuje Michał Kisiel. Na razie jednak posiadacze iPhone’ów w Polsce muszą uzbroić się w cierpliwość.

– Niestety, iPhone to drogi telefon. Nie każdego stać na wydatek ok. 2,5 tys. zł. Polak za jedną przeciętną pensję kupi jednego iPhone’a i ewentualnie opłaci rachunek telefoniczny. Przeciętny Hiszpan kupi 3 telefony, a Niemiec aż 5. Dla nas iPhone to wciąż luksus. Dla obywateli z bogatszych państw to zwykły markowy telefon – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

PGE rozpoczęła budowę farmy wiatrowej Lotnisko w powiecie lęborskim

PGE Energia Odnawialna z grupy PGE zainaugurowała budowę farmy wiatrowej Lotnisko na Pomorzu. Będzie ona miała moc 90 MW.

Wykonawcą inwestycji jest Alstom. Kontrakt z wykonawcą obejmuje dostawę, montaż i uruchomienie 30 siłowni typu Alstom ECO110 o mocy 3 MW każda. Turbiny wyposażone są w wirnik o średnicy 110 m, stalową wieżę o wysokości 90 m. Oddanie farmy wiatrowej do eksploatacji planowane jest w IV kwartale 2015 r. – podała spółka w komunikacie.

Farma wiatrowa Lotnisko jest największą  inwestycją w OZE, realizowaną  w ramach przyjętej w maju 2014 r. strategii GK PGE, zakładającej pozyskanie łącznie co najmniej 234 MW nowych mocy w elektrowniach wiatrowych w latach 2014–2016. PGE ma już ponad 300 MW mocy zainstalowanych w energetyce wiatrowej.

GK PGE jest w trakcie realizacji programu inwestycyjnego, który w istotny sposób ograniczy wpływ przedsiębiorstwa na środowisko. Oprócz inwestycji w OZE, w latach 2014–2020 na modernizację istniejących aktywów wytwórczych spółka planuje wydać 16,3 mld zł i do 2016 r. obniżyć emisję dwutlenku siarki o ok. 60 proc., tlenków azotu o 40 proc., a pyłu – o ponad połowę.

UOKiK zgodził się na cztery koncentracje

0

UOKiK wydał cztery zgody na koncentracje. Transakcje dotyczą rynków wytwarzania energii cieplnej, usług hotelarskich, sprzedaży sprzętu RTV i AGD oraz mrożonek – poinformował urząd.

Pierwsza z decyzji dotyczy przejęcia  przez Enea Wytwarzanie kontroli nad Miejskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej w Białymstoku. Przejmujący przedsiębiorca  zajmuje się produkcją energii elektrycznej i ciepła w postaci  gorącej wody i pary wodnej. Jest właścicielem m.in. Elektrociepłowni Białystok. Przedmiotem działalności MPEC jest wytwarzanie ciepła w Ciepłowni Zachód w Białymstoku, jego przesyłanie, a także dystrybucja i sprzedaż.

Kolejna zgoda dotyczy spółki Skanska Central Europe Holding. Należy ona do grupy kapitałowej zajmującej się działalnością budowlaną i deweloperską. Koncentracja ma polegać na przejęciu kontroli nad SPS Investment. Jest ona właścicielem spółki Hotel Atrium, do której z kolei należy hotel Westin Warsaw.

Z kolei spółka Terg może przejąć część mienia Invest-Media. Terg stoi na czele grupy kapitałowej, która zajmuje się detaliczną sprzedażą artykułów RTV i AGD, głównie w miastach do 100 tys. mieszkańców. Współtworzy sieć handlową Media Expert. Koncentracja ma polegać na przejęciu sześciu elektromarketów, znajdujących się w Dębicy, Hrubieszowie, Nowym Dworze Mazowieckim, Oświęcimiu, Sochaczewie i Bielsku Podlaskim. Invest-Media należy do grupy Domex znajdującej się w stanie upadłości.

Ostatnia z decyzji to zgoda na utworzenie wspólnego przedsiębiorcy przez producentów gotowych dań mrożonych. Pierwszą z nich jest japońska spółka Ajinomoto Frozen Foods, drugą Jawo z siedzibą w Częstochowie. Nowo utworzony podmiot ma nosić nazwę Ajinomoto Jawo.

Zgodnie z przepisami transakcja podlega zgłoszeniu do urzędu antymonopolowego, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce.

Decyzje wyrażające zgodę na dokonanie koncentracji wygasają, jeżeli połączenie nie zostanie dokonane w terminie 2 lat od ich wydania.

PGNiG: Spadły dostawy gazu ziemnego z kierunku wschodniego

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo informuje, że zaobserwowano zmniejszenie dostaw gazu ziemnego w ramach obowiązującego kontraktu Jamalskiego na połączeniach międzysystemowych w Drozdowiczach (Ukraina), Kondratkach (Białoruś) i Wysokoje (Białoruś), w stosunku do zamówień składanych przez spółkę.

8 września dostawy gazu z kierunku wschodniego zostały zredukowane o ok. 20 proc, natomiast 9 września o ok. 24 proc. w stosunku do zamówienia złożonego do OOO Gazprom Export. Trwa wyjaśnianie przyczyn zmniejszenia dostaw gazu z kierunku  wschodniego, w szczególności czy mają one charakter techniczny czy handlowy.

Brakujące wolumeny zostały skompensowane poprzez dostawy gazu na innych punktach wejścia do polskiego systemu przesyłowego.

PGNiG zapewnia, że dostawy gazu ziemnego do odbiorców spółki przebiegają bez zakłóceń i nie ma obecnie konieczności uruchamiania odbioru gazu z podziemnych magazynów gazu, które przed sezonem zimowym zostały w pełni zatłoczone.

Howden Broking Group kupiła polskiego brokera

0

Howden Broking Group kupiła 51 proc. akcji spółki Donoria, polskiego brokera ubezpieczeniowego. Nowy właściciel deklaruje, że polska firma zachowa niezależność i będzie realizowała swoją strategię rozwoju. Nazwa spółki pozostaje bez zmian.

Przedstawiciele inwestora wprowadzą swoich ludzi do rady nadzorczej spółki Donoria, jednak zarząd będzie pracował w polskim składzie – poinformowano w komunikacie. Spółki nie podają kwoty transakcji.

Howden Broking Group deklaruje, że pozostawi zarządowi Donoria dużą swobodę działania, ograniczając się do najważniejszych decyzji. To – jak podkreślono – wyraz uznania inwestora dla dotychczasowych zarządzających polską spółką. Równolegle wprowadzany pakiet menedżerski ma zmotywować kadrę zarządzającą polskim brokerem.

Sojusz z Howden Broking Group, inwestorem strategicznym, pozwoli nam rozwijać się w nowych obszarach. Razem możemy tworzyć specjalistyczne rozwiązania w zakresie nowoczesnych produktów ubezpieczeniowych i obsługiwać klientów Donorii prowadzących działalność międzynarodową. Umożliwi to nam także pomoc we współdzieleniu ryzyka z dużymi partnerami na rynkach międzynarodowych – mówi Dariusz Zajączkowski, prezes zarządu Donoria S.A.

Donoria S.A. jest jednym z największych brokerów w Polsce. Działa od 12 lat, ma ponad 500 klientów, których łączna składka płacona do ubezpieczycieli wynosi 180 mln zł. Zespół liczy 85 osób w 12 oddziałach w Polsce. Donoria obsługuje firmy z przemysłu ciężkiego, FMCG, TSL, IT i sektora finansowego. Specjalizuje się we wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań, m.in. dla branży IT, zabezpieczające przed wyciekiem danych i wykorzystaniem praw autorskich do kodów źródłowych.

– Ma bardzo mocną pozycję na dynamicznie rozwijającym się polskim rynku, obsługując klientów obecnych w Europie, gdzie Howden ma silną pozycję – ocenia polską spółkę Adrian Colosso, CEO Howden Broking Group. – Donoria jest brokerem, który stanowi dla nas wyjątkową platformę do rozwoju obecności w Europie Środkowo-Wschodniej.

Howden Broking Group w rankingu brokerów brytyjskich zajmuje 11. miejsce z przychodem 190 mln funtów. Zarząd HBG deklaruje, że będzie wspierał polską spółkę w konsolidacji polskiego rynku brokerskiego.

Getin Holding przejmuje VB Leasing Rumunia

0

W dniu 9 września 2014 roku Getin Holding S.A. sfinalizował umowę nabycia 100% akcji VB Leasing Polska oraz VB Leasing Rumunia od VB Leasing International Holding. Celem transakcji jest dalsze wzmocnienie pozycji Holdingu w obszarze leasingu oraz kontynuacja ekspansji na rynku rumuńskim. VB Leasing Polska wzmocni należącą do Grupy Idea Banku spółkę Idea Leasing, natomiast VB Leasing Rumunia zostanie włączony w skład grupy kapitałowej Romanian International Bank.

„Włączenie w struktury Grupy prężnie działającej na terenie Rumunii spółki leasingowej niewątpliwie wzmocni pozycję Holdingu na tym perspektywicznym rynki i umożliwi nam budowę fundamentów silnej grupy kapitałowej skupionej wokół Romanian International Bank” – powiedział Piotr Kaczmarek, Prezes Zarządu Getin Holding. „Dysponując sprawdzonym modelem biznesowym, chcemy wykorzystać synergię między bankiem i spółką leasingowa w celu uzyskania optymalnej dochodowości prowadzonego tam biznesu” – dodaje.

W pierwszym półroczu br. należący do Getin Holding Romanian International Bank (RIB) wypracował zysk netto na poziomie 2,8 mln PLN. W tym czasie zakończył się pierwszy etap dostosowywania Banku do docelowego modelu biznesowego. Bank rozpoczął również sprzedaż kredytów gotówkowych i SME. Obecnie RIB dysponuje siecią 34 oddziałów w głównych miastach kraju.

VB Leasing Rumunia należy do grona 6 największych firm leasingowych w kraju. Na koniec czerwca br. kapitały własne grupy VB Leasing Rumunia osiągnęły wartość blisko 105 mln PLN, a wypracowany w pierwszym półroczu 2014 roku zysk netto wyniósł ponad  10,1 mln PLN. Spółka dysponuje siecią 7 oddziałów na terenie Rumunii.

„Korzystając z doświadczeń Grupy chcemy skupić się na kompleksowej obsłudze klientów detalicznych oraz małych i średnich firm. Nasz biznes w Rumunii chcemy budować w oparciu o innowacyjne produkty, wysoką jakość świadczonych usług i silne relacje z naszymi Klientami”– powiedział Rafał Juszczak, Wiceprezes Zarządu Getin Holding odpowiedzialny za rynek rumuński.

Emisja obligacji w CHF

Ministerstwo Finansów informuje, że banki UBS i Deutsche Bank otrzymały mandat na zorganizowanie emisji obligacji nominowanej we frankach szwajcarskich. Transakcja zostanie przeprowadzona w najbliższym czasie w zależności od warunków rynkowych.

Rośnie optymizm w budownictwie. Sprzedaż PSB od stycznia do sierpnia wyższa o 14,5 proc.

Rośnie wskaźnik optymizmu w budownictwie – podały Polskie Składy Budowlane. Wzrosła też sprzedaż spółki PSB w okresie styczeń – sierpień.

Wskaźnik optymizmu związanego ze wzrostem liczby pozwoleń na budowę mieszkań ogółem wydanych w okresie styczeń – lipiec, w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego wzrósł w sierpniu o 15,8 proc.

W kategorii mieszkań w budownictwie indywidualnym wskaźnik optymizmu spadł jednak o 0,7 proc. Równolegle w zakresie mieszkań ogółem, których budowę rozpoczęto, dynamika wzrosła o 18,9 proc. W kategorii mieszkań w budownictwie indywidualnym – o 4,3 proc.

Sprzedaż spółki PSB po ośmiu miesiącach roku była wyższa o 14,5 proc. od osiągniętej w analogicznym okresie roku poprzedniego. Przychody ze sprzedaży materiałów budowlanych centrali do sieci grupy PSB w sierpniu 2014 r. były jednak o 2 proc. niższe niż przed rokiem oraz o 5 proc. niższe niż w lipcu.

W sierpniu w porównaniu do poprzedniego miesiąca o 0,6 proc. wzrosły ceny narzędzi i sprzętu budowlanego, izolacji termicznych (0,5 proc.) i wodochronnych (0,2 proc.). Spadły ceny silikatów (-1,1 proc.), pokryć i folii dachowych, rynien (-1 proc.), chemii budowlanej (-0,8 proc.), gazobetonów (-0,7 proc.), suchej zabudowy (-0,6 proc.) i mat. ściennych ceramicznych (-0,2 proc.). W pozostałych grupach ceny nie zmieniły się.

Poważnie, o 5,9 proc., wzrosły ceny farb, lakierów, tapet. Spadły natomiast o 0,7 proc. ceny instalacji i techniki grzewczej, kanalizacji, odwodnieni i wentylacji. Ceny cementu, wapna były niższe o 0,6 proc. Nie zmieniły się ceny płytek ceramicznych, wyposażenia łazienek i kuchni, wyrobów stalowych, kostki brukowej oraz bram, ogrodzeń.

Oponeo.pl miało w sierpniu sprzedaż na poziomie 15,1 mln zł. To o 24 proc. więcej niż przed rokiem

0

Oponeo.pl osiągnęło w sierpniu 2014 r. przychody w wysokości 15,1 mln zł. Od początku roku wyniosły one 173,42 mln zł, o 28 proc. więcej niż w pierwszych ośmiu miesiącach 2013 r.

Oponeo.pl podało, że wstępna wielkość przychodów ze sprzedaży netto osiągniętych przez spółkę w sierpniu 2014 roku wynosi 15,099 mln zł, co oznacza wzrost o 24 proc. w stosunku do wielkości przychodów osiągniętych w sierpniu 2013 roku (12,22 mln zł).

Narastająco przychody za okres od 1 stycznia do 31 sierpnia 2014 roku ukształtowały się na poziomie 173,417 mln zł, co stanowi 28-proc. wzrost wobec przychodów odnotowanych w analogicznym okresie roku ubiegłego w wysokości 135,962 mln zł.

Główną przyczyną uzyskania większych przychodów ze sprzedaży w sierpniu 2014 roku w stosunku do analogicznego okresu 2013 roku był wzrost liczby zamówień wynikający z systematycznego rozwoju firmy oraz wzmacniania marki w Polsce i na rynkach zagranicznych – podała spółka w komunikacie.

Firmy inwestują w narzędzia wspierające rozwój zawodowy i kompetencje przywódcze kobiet

Aż 44 proc. firm na świecie w ostatnich czterech latach zdecydowało się na wprowadzenie wewnętrznych polityk i praktyk wspomagających rozwój zawodowy kobiet. Jak jednak wynika z badania „Putting All Our Minds to Work: An Assessment” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte oraz organizację Business and Industry Advisory Committee (BIAC), jednocześnie w prawie jednej czwartej firm w tym samym czasie, kobiety zajmujące stanowiska kierownicze, zrezygnowały z pracy. Jak się okazuje awansowi kobiet sprzyjają przede wszystkim wewnętrzne regulacje, a także rosnąca świadomość ich zalet menedżerskich i przywódczych w kierownictwie firmy.

Cykliczne badanie Deloitte i BIAC zostało przeprowadzone w dwudziestu krajach na świecie (m.in. w USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Japonii, Nowej Zelandii, Belgii, Czechach czy Chinach), wśród firm reprezentujących szeroki wachlarz branż, w tym sektor motoryzacyjny, technologiczny, energetyczny, produktów konsumenckich, bankowość, sprzedaż i nieruchomości. Ponad 27 proc. respondentów pracowało w organizacjach, zatrudniających powyżej 10 tys. ludzi, a jedna czwarta w firmach z zatrudnieniem w wysokości od tysiąca do 10 tys. osób. Reszta ankietowanych reprezentowała przedsiębiorstwa zatrudniające poniżej tysiąca pracowników.

Aż 44 proc. firm zdecydowało się na wprowadzenie w ostatnich czterech latach wewnętrznych regulacji i praktyk, które mają przyczyniać się do rozwoju zawodowego kobiet. W 47 proc. przypadków dotyczyło to szczebla menedżerskiego.  „Wśród najczęściej wymienianych narzędzi znalazły się plany rozwoju zawodowego, elastyczność w miejscu pracy, pomoc socjalna w postaci m.in. urlopu rodzicielskiego czy wreszcie współpraca z mentorem. Mimo tego oczywistego postępu wciąż niepokoi fakt, że ponad połowa firm nie ma żadnych planów, jak zachęcić kobiety do rozwoju ich kompetencji przywódczych” – mówi Iwona Georgijew, Partner w Deloitte, Liderka Klubu SheXO.

Na preferencję formy wsparcia kobiet ma wpływ położenie geograficzne. I tak na przykład przedstawiciele niemieckich firm deklarowali, że wspierają swoje menedżerki głównie poprzez elastyczny i niepełny czas pracy na stanowiskach zarządzających. Z kolei w USA największy wpływ na rozwój kobiet mają mentorzy i programy dla liderów, a w Azji uschematyzowane plany rozwoju zawodowego. I choć w ostatnich czterech latach aż 66 proc. ankietowanych firm zwiększyło liczbę kobiet na stanowiskach kierowniczych, to jednak w tym samym czasie duży odsetek kobiet zdecydował się odejść z zatrudniających ich organizacji (22 proc. firm). „Były to odejścia dobrowolne, często na skutek otrzymania atrakcyjniejszej propozycji pracy czy innych wyborów życiowych. Nasze badanie dobitnie pokazało, że firmy nie potrafią temu przeciwdziałać. Być może w wielu z nich, mimo uregulowań, istnieją wciąż psychologiczne uprzedzenia wobec kobiet, które w pewnym momencie wspinania się po szczeblach drabiny zawodowej natrafiają na opór i dochodzą do wniosku, że dalszy rozwój nie jest możliwy” – wyjaśnia Iwona Georgijew.

Największymi katalizatorami zmian wewnątrz firm i zwolennikami awansu kobiet są najczęściej prezes, menedżerowie wyższego stopnia oraz zarząd. Co ciekawe, podobne wnioski można wysnuć z pierwszego na polskim rynku badania pt. Liderzy na dziś , które wyraźnie pokazało rosnącą rolę kobiet w biznesie. Badani menedżerowie, niezależnie od szczebla, jaki zajmują w hierarchii firmy, oceniają wyżej kompetencje przywódcze kobiet-członków zarządów niż mężczyzn. Umiejętności kobiet w pięciostopniowej skali otrzymały noty pomiędzy 3,6 a 4, a mężczyźni pomiędzy 3 a 3,9. Panie wybijają się szczególnie w obszarze umiejętności związanych z budowaniem efektywnych relacji i firmy opartej na wartościach, rozwijaniem talentów oraz przewodzeniem zmianom. Co ważne, to właśnie te umiejętności będą zdaniem ekspertów, którzy współtworzyli Model Kompetencji Przywódczych, odgrywać kluczową rolę w nowoczesnym biznesie.

Na pytanie, jakie narzędzia wpływają najbardziej na umożliwienie kobietom ich rozwoju zawodowego najwięcej zwolenników w badaniu Deloitte i BIAC znalazła odpowiedź, że są to programy aktywizujące (19 proc.), samoregulacja w biznesie (12 proc.) oraz ład korporacyjny (11 proc.).

Z kolei najważniejszymi grupami ludzi lub czynnikami, które mogą spowodować zwiększenie liczby kobiet na stanowiskach zarządzających są same kobiety, które w danej firmie działają na rzecz tej aktywizacji (17 proc.), a także dobrowolne wewnątrzfirmowe regulacje (16 proc.). Dzieje się tak zarówno w krajach, w których istnieją parytety określające liczbę kobiet na danym stanowisku, jak i tych, które takich odgórnych regulacji nie mają. W tych ostatnich ankietowani wskazywali także kluczową w tym obszarze rolę rządu i stanowionego przez niego prawa, kobiet występujących w mediach, środowisk akademickich, a także organizacji pozarządowych. „Nasze badanie pokazało, że najlepiej sprawdza się samoregulacja wewnątrz biznesu, a także wewnętrzne praktyki firm, w tym wspierane przez zarząd plany rozwoju zawodowego, elastyczność w miejscu pracy czy pomoc socjalna dla rodziców i to one jest największym motorem zmian. Są one jednak skuteczne, pod warunkiem, że wychodzą poza sferę deklaracji” – mówi Iwona Georgijew.

Oczekiwania klientów warsztatów samochodowych

Odpowiednio przeszkoleni pracownicy, wysoki standard obsługi oraz znajomość technik sprzedaży, budowanie zaufania i lojalności klientów czy współpraca z dużą marką są kluczem do sukcesu warsztatu niezależnego. To potwierdzają zarówno wyniki badań przeprowadzone w sierpniu na zlecenie firmy Castrol, jak również przedstawiciele stacji nieautoryzowanych oraz firm z branży motoryzacyjnej.

W sierpniu 2014 roku Instytut Badawczy ARC, na zlecenie firmy Castrol, zadał te same pytania dotyczące wizyty w serwisie, obsługi i ponownego skorzystania z usług warsztatu właścicielom stacji nieautoryzowanych oraz ich klientom.* Czy oczekiwania użytkowników pokrywają się z działaniami podejmowanymi przez serwisy? Wyniki badań komentują eksperci i praktycy – przedstawiciele warsztatów nieautoryzowanych oraz dostawcy części i olejów.

Standard porównywalny z obsługą w stacjach autoryzowanych

W ofercie warsztatu najważniejsze dla klientów są kwestie związane bezpośrednio z jakością i warunkami naprawy. Jednak obok elementów takich, jak konsultowanie dodatkowych wydatków dotyczących naprawy (na co wskazało 94 proc. badanych), przejrzystość kosztów (92 proc.) czy gwarancja na naprawy (91 proc.) zaczynają pojawiać się też inne aspekty. Blisko 2/3 kierowców oczekuje bowiem, że w serwisie będzie czysto, prawie 60 proc. chce doglądać napraw, niemal połowa spodziewa się, że warsztat zapewni toalety dla klientów, a co czwarty chciałby czekać na odbiór auta w wygodnej poczekalni. Wydaje się, że serwisy wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom – w 3/4 stacji znajdują się toalety dla oczekujących, prawie tyle samo oferuje miejsce do siedzenia dla klientów, a ponad połowa zapewnia widoczne z poczekalni stanowiska warsztatowe. Klienci coraz częściej oczekują więc od warsztatu nieautoryzowanego standardu podobnego do ASO. Także same warsztaty niezależne chcą konkurować ze stacjami autoryzowanymi. „Naszym celem jest wykonywanie coraz większej liczby przeglądów i napraw eksploatacyjnych samochodów znajdujących się w okresie gwarancji” – podkreśla Marcin Tkaczyk, właściciel serwisu AC Automax. „Warto też zwrócić uwagę na kompleksowość wykonania naprawy” – mówi Krzysztof Oleksowicz, założyciel i członek zarządu firmy Inter Cars. „Dziś klient chce ‘multi-serwisu’, któremu może powierzyć realizację każdej usługi serwisowej” – wyjaśnia.

Kompetentny i uprzejmy personel

Kwestia, która najbardziej przeszkadza klientom podczas korzystania z usług warsztatu, to nieuprzejmość personelu – taką odpowiedź wybrało aż 91% respondentów. Klienci nie lubią też opóźnień w usłudze (86 proc.) i konieczności płacenia za nieuzgodnione naprawy (84 proc.). Wśród cech personelu respondenci cenią przede wszystkim rzetelność (97 proc.) i doświadczenie (96 proc.), a także umiejętność doradzenia klientowi (93 proc.) oraz znajomość nowoczesnych technologii (91 proc.). W tym kontekście dbałość o wysoki poziom wiedzy pracowników przez 2/3 serwisów nie wydaje się wystarczająca. „Dostęp do know-how i rozwijanie kompetencji personelu to przyszłość dla wolnych warsztatów” – twierdzi Krzysztof Oleksowicz. „Liczba odbytych szkoleń, a co za tym idzie odpowiedni standard obsługi w warsztacie, przekłada się bezpośrednio na obrót stacji serwisowej” – dodaje Paweł Hańczewski, dyrektor handlowy działu części samochodowe w firmie Bosch. „To potwierdzają audyty prowadzone przez Boscha, z których jasno wynika, że rozwijają się warsztaty inwestujące w szkolenia” – uzupełnia. Zastanawiające wydaje się, że tylko 37 proc. właścicieli serwisów ocenia dostęp do szkoleń oferowanych przez dostawców części lub olejów jako atrakcyjny. Przeszkodą może być mała liczba pracowników w warsztacie, kiedy wysłanie jednej osoby na całodzienne szkolenie powoduje przestoje w pracy. Udział w szkoleniu oznacza także koszt dla firmy, czasem bardzo wysoki. Niestety, niewiele warsztatów chętnie korzysta ze wsparcia środków unijnych – tylko 19 proc. ocenia dostęp do nich jako atrakcyjny dla rozwoju serwisu.

Szeroki wachlarz szkoleń

Nie wystarczy stawiać wyłącznie na wiedzę techniczną. Dziś właściciele warsztatów powinni rozwijać różne aspekty z zakresu zarządzania warsztatem. „Dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej moi pracownicy odbyli cykl szkoleń z obsługi klienta w warsztacie czy z technik sprzedaży. Ich efekty bardzo szybko dostrzegli klienci, co bezpośrednio przełożyło się na nasz biznes” – mówi Rafał Kornatko, współwłaściciel warsztatu Morela Serwis Samochodowy. „Od około półtora roku prowadzimy, obok szkoleń technicznych, także zajęcia z umiejętności sprzedaży, komunikacji z klientem czy radzenia sobie w sytuacjach stresowych. Z naszych obserwacji wynika, że popyt na tzw. miękkie szkolenia bywa czasem większy niż na kursy techniczne” – objaśnia Sławomir Radoń, dyrektor generalny Castrol w Polsce. Coraz istotniejsze stają się zagadnienia związane na przykład z wymogami dotyczącymi ochrony środowiska, które muszą być spełnione przez stacje napraw. „Potrzebne są także szkolenia z finansów” – podkreśla Krzysztof Oleksowicz. „Właściciel warsztatu musi wiedzieć, czy bardziej opłacalna jest wymiana sprzęgła czy opon. Działalność gospodarczą prowadzi się przecież po to, aby zarabiać” – tłumaczy. Tym bardziej, że jak prognozuje Paweł Hańczewski z Boscha, udział serwisów niezależnych w rynku będzie się zwiększał, konkurencja będzie coraz silniejsza, a dla rozwoju warsztatu niezbędna będzie jego rentowność.

Zaufanie do warsztatu i lojalność klientów

Aż 82 proc. badanych wróci do tego samego serwisu, bo ufa, że tam dobrze mu naprawią samochód. Niska cena jako powód korzystania z tego samego warsztatu plasuje się dopiero na 3. miejscu – wskazało na nią 63 proc. badanych. Tuż za nią badani wymienili terminowość, która jest istotna dla 62 proc. kierowców. Dla 2/3 respondentów liczy się natomiast bliskość miejsca zamieszkania. „Rzetelność w wykonaniu naprawy i dobre relacje z klientem to recepta na budowanie zaufania do warsztatu” – radzi Marcin Tkaczyk z firmy AC Automax. „W naszym serwisie klient może przyglądać się strefie napraw z poczekalni, dzięki czemu ma do nas zaufanie i pewność, że usługa jest należycie wykonana” – dodaje. Biorąc pod uwagę fakt, że dla ponad 1/3 respondentów możliwość doglądania napraw to czynnik decydujący o ponownym korzystaniu z usług warsztatu, jest to z pewnością dobry kierunek. „Dla klienta trzeba mieć zawsze czas. Ważna jest też prawdomówność” – uzupełnia Rafał Kornatko z warsztatu Morela Serwis Samochodowy.

W ponad 2/3 warsztatów lojalność klientów jest premiowana rabatami, jednak wydaje się, że na tym polu właściciele serwisów wciąż mogą sporo zyskać, chociażby poprzez rozwój programów lojalnościowych, co obecnie realizuje zaledwie 1/4 niezależnego sektora napraw. „Przywiązanie do naszego warsztatu budują upusty przy kolejnej naprawie, samochód zastępczy gratis, doradztwo i tworzenie historii napraw konkretnego auta. Klienci bardzo to doceniają” – mówi Rafał Kornatko. Z badania wynika też, że ponad połowa klientów chciałaby, aby warsztat wysyłał przypomnienia o zbliżającym się terminie najbliższej wizyty, corocznego przeglądu, wymiany opon, podczas gdy robi tak zaledwie co dziesiąty warsztat.

Współpraca z marką premium wspiera rozwój

Możliwość współpracy z dużymi markami, jak producenci olejów lub części, jest w oczach 40 proc. właścicieli warsztatów rozwiązaniem mającym największy wpływ na dalszy rozwój serwisu. Równocześnie prawie tyle samo, bo 37 proc. badanych, ocenia ją jako nieatrakcyjną. „Jestem przekonany, że warsztaty niechętne współpracy z dużą marką nigdy jej nie doświadczyły albo sądzą, że koszty takiej kooperacji są zbyt wysokie” – ocenia Sławomir Radoń z firmy Castrol. „Trzeba też mieć na uwadze to, że oprócz warsztatów, które konkurują z ASO, są także małe, wyspecjalizowane stacje serwisowe. One również wymagają wsparcia, ale nie tak kompleksowego. Dlatego tworzymy oferty dopasowane do potrzeb różnych warsztatów, z których każdy, niezależnie od wielkości, może czerpać konkretne korzyści” – dodaje.

Rozwojowi punktów serwisowych sprzyja także zrzeszanie się warsztatów niezależnych w sieci. „Dzięki przynależności do sieci Auto Crew otrzymujemy od firmy Bosch wsparcie m.in. w zakresie rozwoju, wyglądu firmy, promocji. Natomiast regularne audyty przynoszą efekt w postaci poprawy jakości, a co za tym idzie podnoszą przychody warsztatu” – mówi Marcin Tkaczyk z serwisu Automax. Należy jednak pamiętać, że samo przystąpienie warsztatu do tej czy innej sieci lub związanie się z dużą marką nie wystarcza. „Z jednej strony producent daje wsparcie, jednak sam warsztat musi być gotowy i na tyle dojrzały, aby umiejętnie z niego korzystać i realizować przyjętą strategię” – podsumowuje Paweł Hańczewski.

Kierowcy i właściciele warsztatów są zgodni w kwestii hierarchii marek olejów lub smarów, z którymi współpraca przyniosłaby korzyści dla serwisu lub poprawę jego wizerunku. Za najbardziej prestiżową obie grupy respondentów uznały współpracę z firmą Castrol – takiej odpowiedzi udzieliła blisko połowa klientów i 44 proc. właścicieli warsztatów.

 

Płatności zbliżeniowe w całej Europie do 2020 r.

0
  • Do 2018 roku 2/3 telefonów ma być wyposażonych w technologię NFC
  • Polska europejskim liderem płatności zbliżeniowych                                                                          

Firma MasterCard ogłosiła, że ustanowi standard płatności zbliżeniowych na terenie całej Europy do 2020 roku. Dzięki temu konsumenci będą mogli dokonywać płatności kartami zbliżeniowymi MasterCard® i Maestro® oraz urządzeniami z technologią NFC we wszystkich punktach handlowych i usługowych w Europie, wyposażonych w  terminale POS.

„Europejczycy mogą płacić za pomocą kart zbliżeniowych oraz urządzeń z technologią NFC już w 36 krajach Starego Kontynentu. Ich entuzjastyczne podejście do tej bezpiecznej i prostej metody płatności jest oczywiste ” – mówi Javier Perez, President MasterCard Europe. – „Liczba telefonów komórkowych z technologią NFC ma wzrosnąć czterokrotnie w ciągu najbliższych pięciu lat, jak wynika z badań IHS Technology. MasterCard chce, aby w każdym miejscu w Europie konsumenci mieli dostęp do prostych i bezpiecznych płatności mobilnych oraz zbliżeniowych.

Firma MasterCard przedstawiła kalendarz wprowadzania nowego standardu, uwzględniający standardowy cykl życia terminali:

  • Funkcjonujące terminale POS można wymienić pod koniec ich cyklu życia, jednak nie później niż 1 stycznia 2020 r.;
  • Nowe terminale POS wprowadzane do użytku po 1 stycznia 2016 r. muszą być zgodne z nowym standardem.

Szybkość, z jaką nowa technologia została przyjęta przez konsumentów, prezentuje badanie dotyczące płatności zbliżeniowych*, przeprowadzone przez firmę badawczą PRIME Research w okresie od 1 listopada 2013 r. do 30 kwietnia 2014 r. Potwierdziło ono, że klienci chętnie korzystają z wygody, jaką stwarzają płatności zbliżeniowe, i oczekują od właścicieli sklepów i punktów usługowych dostosowania się do nowej technologii.

Zgodnie z badaniem PRIME Research w czołówce krajów europejskich, których konsumenci z entuzjazmem przyjęli płatności zbliżeniowe i korzystają z nich regularnie, znajdują się: Polska, Wielka Brytania, Rosja, Włochy, Węgry i Francja. W Polsce już co trzecia transakcja dokonywana kartami Maestro® i MasterCard® realizowana jest zbliżeniowo. Konsumenci oczekują też, że karty zbliżeniowe będą akceptowane w coraz większej liczbie punktów handlowych.

Klienci korzystający z płatności zbliżeniowych informują nas w mediach społecznościowych, że uwielbiają dokonywać transakcji zbliżeniowych i oczekują, że ta metoda płatności upowszechni się. Dzisiejsze ogłoszenie MasterCard to bardzo pożądany krok  i kamień milowy dla rozwoju płatności zbliżeniowych” – powiedział Chris Kangas, Head of Contactless Payments Europe w MasterCard.

Wzrośnie przepustowość gdańskiego lotniska im. Lecha Wałęsy. Rozbudowa na finiszu

Przepustowość gdańskiego lotniska wzrośnie do 7 mln podróżnych rocznie. Po ponad czterech latach od rozpoczęcia rozbudowy inwestycja dobiega końca. Rozbudowana część przylotowa obsłuży pierwszych pasażerów w połowie przyszłego roku.

Inwestycja kosztuje 87 mln zł. Nowa część terminalu wydłuży istniejący budynek o 60 metrów, zwiększając jego powierzchnię o 30 proc. To pozwoli na wzrost przepustowości gdańskiego lotniska z obecnych 5 do 7 mln pasażerów rocznie. To duży zapas, bo w 2013 r. na lotnisku im. Lecha Wałęsy obsłużono 2,8 mln podróżnych.

Jeżeli chodzi o terminal i rękawy pasażerskie, które będą do niego zainstalowane, to już będzie koniec inwestycji ‒ zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Tomasz Kloskowski, prezes zarządu Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.

Do połowy przyszłego roku gdańskie lotnisko chce też zakończyć prace przy instalowaniu systemu precyzyjnego lądowania ILS kategorii drugiej.

Przystosowujemy lotnisko do kolejnej kategorii lądowania ‒ mówi Tomasz Kloskowski. Obrazowo rzecz ujmując, montujemy tysiące lampek w drodze startowej po to, żeby w okresach mgielnych można było lepiej lądować, czyli żeby te warunki mgielne jak najmniej nam przeszkadzały.

Nowy terminal będzie połączony z przystankiem budowanej na estakadzie Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Kloskowski podkreśla, że będzie to jedno z najdogodniejszych połączeń kolejowo-lotniczych w kraju.

Przystanek kolei będzie z jednej strony umożliwiał pasażerom przejście takim rękawem do terminalu, a tam również rękawem możemy dojść do samolotu, czyli połączymy kolej i samolot suchym przejściem ‒ podkreśla Kloskowski.

Dodaje, że PKM to jednak nie tylko kolej na lotnisko. Na trasie nowej linii znajdzie się wiele przystanków w gęsto zamieszkanych dzielnicach Gdańska i Gdyni, więc kolej musi uwzględnić interesy nie tylko pasażerów, lecz także mieszkańców dojeżdżających do pracy lub szkoły.

Z. Stopa (LW Bogdanka): W 2015 r. ceny węgla nieznacznie wzrosną. Ryzyko to wysokie zapasy na krajowym rynku

CEO Magazyn Polska

Węgiel energetyczny zacznie drożeć w przyszłym roku. Wzrosty nie będą jednak duże, ponieważ jego zapasy na polskim rynku sięgają 8 mln ton. Mimo wciąż złej koniunktury w branży LW Bogdanka zwiększa wydobycie, gdyż – w przeciwieństwie do konkurencji – nie ma problemu ze sprzedażą węgla. Zapasy tego surowca w lubelskiej spółce stanowią ekwiwalent jedynie dwóch dni produkcji.

Patrząc na rynek energii, bo jest on ściśle powiązany z rynkiem węgla, widać tam już pierwsze oznaki wzrostu cen i wzrostu zużycia energii. Powinno się to w następnym okresie przełożyć na lekkie wzrosty cen węgla. Oczekujemy, że 2015 będzie tym rokiem, gdzie być może już nastąpią pierwsze niewielkie zwyżki cen. Zakładamy też, że w 2015 roku może być [jeszcze] stagnacja na tym rynku, ponieważ jest pewna bezwładność – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Zbigniew Stopa, prezes zarządu Lubelski Węgiel Bogdanka SA.

Pierwsza połowa 2014 r. charakteryzowała się dalszymi spadkami cen na rynku węgla energetycznego. Średnia cena tego surowca wyniosła w II kwartale 2014 r. 250,06 zł/t, z kolei w pierwszym półroczu – 254,54 zł/t – wynika z opracowania spółki na podstawie danych ARP. Średnia cena węgla sprzedawanego do energetyki zawodowej w pierwszej połowie 2014 r. wyniosła 222,57 zł/t. W przypadku miałów energetycznych w czerwcu br. były one tańsze o 17 proc. w porównaniu z końcem 2012 r.

Możliwość wzrostu cen transakcyjnych węgla energetycznego na rynku krajowym ograniczają jego zapasy, blisko 8 mln ton. W II kwartale 2014 r.  zwiększyły się one w ujęciu rocznym o 3,2 proc. W czerwcu br. Zbigniew Stopa wskazywał na ryzyko sprzedaży po cenach dumpingowych 5 mln ton zapasów węgla przez Kompanię Węglową, co zdestabilizowałoby rynek i obniżyło wyniki konkurencji. Ze względu na bieżącą wielkość zapasów tego surowca Bogdanka nie musi się obawiać ewentualnej przeceny ich wartości.

W tej chwili można powiedzieć, że spółka ma zapasy na minimalnym poziomie, nawet mniej niż minimalnym. Jest to dosłownie dwudniowa produkcja – twierdzi prezes LW Bogdanki.

Górnicza spółka pod koniec sierpnia dokonała niewielkiej korekty prognozowanej produkcji w całym 2014 r. W związku z gorszą jakością eksploatowanych obecnie złóż wydobycie węgla ma sięgnąć 9,3-9,6 mln ton zamiast prognozowanych wcześniej 9,3-10 mln ton – informował prezes zarządu. Począwszy od III kwartału, w wynikach spółki widoczne będzie także uruchomienie Zakładu Przeróbki Mechanicznej Węgla. Obecnie jest on w fazie rozruchu.

W naszych planach zakładamy, że kwartały trzeci i czwarty będą tymi, które będą znacznie odbiegały z produkcją i sprzedażą in plus, czyli będą miały wyższe wolumeny – wskazuje Stopa.

Na polskim rynku ubywa niezależnych aptek. Przegrywają konkurencję z sieciówkami

Z polskiego rynku znikają niezależne apteki. W zeszłym roku stanowiły one 40 proc. wszystkich placówek, jednak w ciągu kolejnych pięciu lat ich liczba spadnie o ok. 30 proc. – prognozują analitycy Euler Hermes.

Zastępują je apteki należące do sieci franczyzowych, grup zakupowych i hurtowni. Ogólna liczba aptek (blisko 14 tysięcy) nie powinna znacząco się zmienić.

Przewaga dużych grup zakupowych czy hurtowników tworzących własne sieci aptek polega na tym, że mają niższe ceny. Otrzymują też wsparcie marketingowe i promocyjne, oczywiście na tyle, na ile to jest możliwe na regulowanym rynku aptecznym. Tym wygrywają z niezależnymi aptekami, ponieważ marże detaliczne, w przypadku wielu leków regulowane ustawowo, są bardzo niskie – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Grzegorz Błachnio, ekspert Euler Hermes, międzynarodowej firmy zajmującej się ubezpieczaniem należności handlowych.

Sytuacja finansowa aptek prowadzonych przez sieci hurtowe jest znacznie lepsza niż niezależnych placówek. W roku ubiegłym stanowiły ok. 25 proc. ogółu aptek, ale obrót przez nie generowany przekraczał 40 proc. ogólnego obrotu na rynku.

W tym lub przyszłym roku udział ten wzrośnie do 50 proc. – prognozuje ekspert Euler Hermes.

Na rynku aptecznym pojawia się coraz więcej placówek wyspecjalizowanych, które łączą swój model działalności np. z drogeriami.

Są one nastawione na sprzedaż nie tylko farmaceutyków, i nie jest to nawet ich główne źródło przychodów, lecz także suplementów diety, odżywek sportowych, artykuły drogeryjnych. Takie apteki zazwyczaj należą właśnie do różnego rodzaju sieci, czy niezależnych, czy afiliowanych przy hurtowniach farmaceutycznych – wyjaśnia Błachnio.

Dla klientów aptek te zmiany nie będą zbyt dotkliwe. Nawet jeśli niezależna apteka zakończy swoją działalność, zastąpi ją inna, np. sieciowa. Łączna liczba aptek w Polsce (blisko 14 tysięcy) nie powinna spadać.

Polski oddział BESI zmieni nazwę

0

Po zmianach właścicielskich polski oddział Espirito Santo Investment Bank (BESI) czeka zmiana nazwy. Rok 2014 jest dla banku najlepszy od początku sześcioletniej obecności na polskim rynku – ocenia spółka w komunikacie.

W I połowie 2014 roku BESI zorganizował na polskim rynku program emisji obligacji korporacyjnych o łącznej wartości około 400 mln zł.

 Działalność w Polsce zaczynaliśmy w trudnym dla sektora finansowego momencie kryzysu gospodarczego, jednak dzięki wiedzy, doświadczeniu i ciężkiej pracy zespołu, zbudowaliśmy pozycję niezależnego gracza bankowości inwestycyjnej – tłumaczy Christian Minzolini, szef polskiego oddziału Espirito Santo Investment Bank.

Od 4 sierpnia warszawski odział BESI należy do Novo Banco (Nowego Banku), który powstał z podziału aktywów Grupy BES na mocy decyzji Narodowego Banku Portugalii oraz rezolucji Komisji Europejskiej. Właścicielem Novo Banco jest Portugalski Fundusz Gwarancyjny (PGF), który zapewnia Novo Banco kapitał w wysokości 4,9 mld euro. Spółka podkreśla w komunikacie, że nie zmienia się przez to ani strategia ani zespół pracowników.

– Jedyną zmianą, jaka może nas czekać w niedalekiej przyszłości to zmiana nazwy banku – podkreśla Christian Minzolini.

Honda prezentuje pierwsze zdjęcia niewielkiego SUV-a przeznaczonego na rynki europejskie

  • Premiera europejskiej wersji prototypu Hondy HR-V podczas Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Paryżu
  • Stabilne i funkcjonalne nadwozie SUV-a oraz stylistyka auta typu coupé
  • Przestronna kabina pasażerska dzięki centralnemu umieszczeniu zbiornika paliwa
  • System składania siedzeń Magic Seats ®

 Honda zaprezentowała pierwsze zdjęcia nowej, europejskiej wersji niewielkiego SUV-a, który będzie miał swoją światową premierę w przyszłym miesiącu, podczas paryskiego salonu Mondial de l’Automobile 2014. Europejska odmiana nowej Hondy HR-V będzie pozycjonowana w dynamicznie rozwijającym się segmencie niewielkich SUV-ów.

Nadwozie Hondy HR-V charakteryzuje się stylistyką auta typu coupé i ostro poprowadzonymi, dynamicznymi liniami, które łączą elegancką górną część nadwozia ze stabilną i bardziej masywną, dolną jego partią. Co ważne, atrakcyjny design auta nie wpłynął negatywnie na wszechstronność wnętrza tego samochodu.

Honda HR-V została wyposażona w centralnie umieszczony zbiornik paliwa, dzięki czemu inżynierom udało się stworzyć jeden z najbardziej przestronnych przedziałów pasażerskich w segmencie niewielkich SUV-ów. Dodatkową wygodę zapewnia system składania siedzeń Magic Seats® , który daje możliwość ustawiania siedzeń w wielu konfiguracjach, a także umożliwia powiększenie bagażnika poprzez złożenie tylnej kanapy i uzyskanie dzięki temu całkowicie płaskiej podłogi.

Rośnie liczba pasażerów Polskiego Busa

W pierwszym półroczu br. liczba podróżnych obsłużonych przez firmę PolskiBus.com, potentata tanich połączeń autobusowych, była o ok. 65 proc. wyższa niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

W ciągu ostatnich dwóch lat firma przynosiła zyski, więc jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników finansowych i operacyjnych – mówi Brian Souter, prezes zarządu PolskiBus.com. – Chociaż nasza marka ma silną pozycję w segmencie międzynarodowych usług transportowych, głównym celem będą jednak usługi krajowe, na terenie Polski. 

W sierpniu firma ogłosiła wprowadzenie do swojej sieci połączeń czterech nowych linii, dwóch międzynarodowych: Warszawa – Wilno, Szczecin – Berlin oraz dwóch krajowych: Szczecin – Gorzów Wlkp. – Poznań – Wrocław oraz Wrocław – Opole – Kraków. Dodatkowo zwiększy częstotliwość połączeń na najbardziej popularnych trasach, np. między Wrocławiem a Krakowem będą 33 kursy w ciągu dnia.

Firma nie planuje ograniczenia połączeń w związku z zakończeniem modernizacji na niektórych liniach kolejowych. Przeciwnie, zamierza podnieść poziom obsługi i liczbę kursów na wybranych trasach (na przykład z Warszawy do Gdańska). Jeśli pojawiłaby się taka możliwość, firma chciałaby wejść na rynek kolejowy.

Najchętniej obsługiwałbym część połączeń kolejowych, tak jak to ma miejsce w Wielkiej Brytanii, gdzie jesteśmy partnerami z Virgin i prowadzimy połączenia na West Coast Main Line, głównej linii kolejowej w Wielkiej Brytanii łączącej Londyn z regionami West Midlands, North West England, północną Walią i południową Szkocją – mówi Brian Souter.

PolskiBus.com obsługuje 19 tras, docierając do 22 miast w kraju i 6 za granicą. Przewoźnik w ciągu trzech lat obecności w Polsce przewiózł ponad 8 milionów pasażerów. Flota ponad 130 autokarów wykonuje ponad 300 kursów dziennie.

Zagraniczne firmy chcą zatrudniać polskich pracowników

W Polsce ofert pracy przybywa, jeżeli jednak ktoś chciałby szukać szczęścia za granicą, jest w czym wybierać. W I połowie tego roku firmy z zagranicy opublikowały w serwisie Pracuj.pl ponad 3 tys. ofert. Najwięcej ofert pracy pochodziło z Niemiec i Holandii. Wielka Brytania, uplasowała się na trzecim miejscu. Portal Pracuj.pl sprawdził, jakich specjalistów szukali zagraniczni pracodawcy.

Polskich pracowników chciały zrekrutować firmy przede wszystkim z sektora budowlanego i nieruchomości, przemysłu ciężkiego oraz branży TSL. Co ważne, ponad połowa ofert skierowana była do specjalistów. Przede wszystkim szukano inżynierów, pracowników sprzedaży oraz obsługi klienta. Blisko 400 propozycji znaleźli także specjaliści IT, zajmujący się rozwojem oprogramowania i administracją. Dwa razy mniej ofert niż propozycji dla specjalistów, skierowanych było do pracowników fizycznych (28%). Najczęściej szukano pracowników produkcji, budowlańców, serwisantów, mechaników.

Oferty pracy głównie z Niemiec

Najwięcej ofert pracy w pierwszej połowie tego roku opublikowali nasi zachodni sąsiedzi. Z Niemiec pochodziło blisko 1200 ogłoszeń, czyli aż o 39% więcej niż w analogicznym okresie 2013 roku. Propozycji z tego kraju przybywa regularnie od początku zeszłego roku. Oferty pracy z Niemiec pochodziły przede wszystkim z branż związanych z budownictwem i TLS. Szukano inżynierów, monterów, pracowników produkcji oraz budowlańców.

Produkcja w Holandii, budowa w Skandynawii

Na drugim miejscu zestawienia pod względem liczby opublikowanych ogłoszeń znalazła się Holandia. Poszukiwano fachowców do branż związanych z produkcją – pracowników produkcyjnych i magazynowych. W Norwegii i Szwecji najłatwiej znaleźć pracę budowlańcom. Oferty pracy z tych państw były przede wszystkim przeznaczone dla monterów, serwisantów, inżynierów i pracowników budowlanych.

Wielka Brytania, Austria, Czechy – kierunek dla specjalistów ds. IT

Na trzecim miejscu pod względem liczby ogłoszeń o pracę uplasowała się natomiast Wielka Brytania. Oferty prac pochodziły przeważnie z branż TLS i doradczej. Szukano przede wszystkim specjalistów ds. IT (programistów) oraz inżynierów. Informatykom powinno też być stosunkowo łatwiej znaleźć pracę w Czechach i Austrii; z tych krajów najwięcej ofert pracy skierowanych było właśnie do specjalistów ds. IT – programistów i architektów IT.

Porównując rok do roku, ofert pochodzących z zagranicy było o 4% więcej niż w pierwszym półroczu ubiegłego roku. Co ciekawe, najwięcej propozycji opublikowały firmy mikro i małe, zatrudniające do 50 osób – ogłoszenia pochodzące od nich stanowiły dwie trzecie wszystkich ofert.

Eksport radzi sobie całkiem dobrze

W okresie styczeń – lipiec br. eksport w cenach bieżących wyniósł 93,8 mld euro, a import 94 mld euro. W porównaniu z analogicznym okresem ub. roku eksport zwiększył się o 5,5 proc., a import o 4,4 proc. – podał GUS.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Eksport po 7 miesiącach br. ma się nieznacznie lepiej niż po sześciu. Natomiast dynamika eksportu jest trochę niższa. W efekcie saldo obrotu handlu zagranicznego poprawiło się, aczkolwiek, według GUS, ciągle jest ujemne i wyniosło 171,3 mln euro. Ostatnie dane, które napłynęły z gospodarki niemieckiej dotyczące obrotów handlu zagranicznego, wskazywały na znaczny wzrost tamtejszego eksportu i spadek importu. Na szczęście, to kurczenie się niemieckiego importu nie dotknęło naszych eksporterów. Dynamika eksportu do Niemiec jest bowiem tylko o 0,1 pkt proc. niższa niż po 6 miesiącach br., co świadczy o zdolności do konkurowania i skuteczności naszych firm na wymagającym rynku niemieckim. Ważne jest także, że powoli, ale jednak rośnie eksport do krajów rozwijających się. Jednak jego niespełna 9 proc. udział w eksporcie ogółem świadczy o tym, że nasze firmy mają jeszcze duże możliwości do zwiększania ekspansji na te rynki.

Handel zagraniczny osiąga niezłe wyniki mimo silnego spadku eksportu do Rosji (o 10,5 proc.) i jeszcze mocniejszego do Ukrainy ( o 26,5 proc.). Jednak polscy eksporterzy, mimo rosyjskiego embarga na produkty rolno-spożywcze, radzą sobie bardzo dobrze, chociaż na pewno dla przedsiębiorstw eksportujących żywność nie będzie to rok szczególnie udany.Informacje GUS dotyczące wyników finansowych przedsiębiorstw po 6. miesiącach br. wskazują, że eksporterami jest 49,8 proc. firm średnich i dużych, prawie o 1 pp więcej niż w ubr. A ich poziom sprzedaży na eksport był o 5,2 proc. większy niż po 6. miesiącach 2013 r. Eksporterzy też charakteryzują się lepszymi wynikami ekonomiczno-finansowymi niż ogół firm.

Natomiast z badań Konfederacji Lewiatan „Sektor MŚP w Polsce’2014″ przeprowadzonych w okresie maj-lipiec 2014 r. na losowej próbie 1111 przedsiębiorstw MŚP (ankietowanie CBOS) wynika, że w latach 2014-2015 prawie 9 proc. mikroprzedsiębiorstw eksportuje lub planuje rozpoczęcie sprzedaży na eksport. Wśród firm małych (10-49 zatrudnionych) eksporterów jest 23,6 proc., a kolejne 3,5 proc. planuje sprzedaż na zewnętrzne rynki. Wśród firm średnich eksporterzy stanowią prawie 50 proc.. MŚP coraz bardziej interesują się rynkami zewnętrznymi, ale wskazują też na bariery, z których najpoważniejsze wg nich to znajdowanie wiarygodnych partnerów biznesowych za granicą i dostęp do kanałów dystrybucji, pozyskiwanie informacji o zagranicznych rynkach oraz odmienne regulacje prawne. Pierwszą barierę MŚP muszą nauczyć się pokonywać same. Natomiast w usunięciu dwóch kolejnych może im pomóc administracja publiczna gromadząc dane o interesujących firmy rynkach i obowiązujących na nich regulacjach oraz udostępniając te dane szerokiej publiczności. Już dzisiaj takie informacje są dostępne. Ale potrzebne są informacje coraz bardziej szczegółowe i dotyczące coraz większej liczby rynków. A wtedy zapewne zobaczymy jeszcze więcej firm otwartych na gospodarkę globalną i skutecznie się po niej poruszających.

Konfederacja Lewiatan

NIK o inwestycjach na obszarach objętych ochroną przyrody

Działania samorządu podlaskiego dotyczące lokalizacji inwestycji nie zapewniały warunków gwarantujących właściwą ochronę obszarom o wyróżniających się walorach przyrodniczych. Władze samorządowe w istocie nie prowadzą polityki przestrzennej, choć jest to ich zadaniem. Tylko niecałe 15 proc. województwa objęte jest miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Są one jednak w większości nieaktualne i nie przystają do obecnych realiów.

Brak planów sprawia, że większość inwestycji powstaje przypadkowo, na podstawie indywidualnych decyzji. W rezultacie powstała sytuacja, w której o kształcie terenu, zamiast planów opracowanych przez samorząd, przesądzają de facto propozycje inwestorów.  NIK zaleca samorządom prowadzenie aktywnej polityki przestrzennej, m. in. jak najszybsze opracowanie aktualnych dokumentów planistycznych i ich realizowanie.

W województwie podlaskim miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego objętych jest 14,9 proc. powierzchni. W 10 skontrolowanych przez NIK gminach jeszcze mniej, bo zaledwie 10 proc. (ponad 80 proc. ich terenu zajmują obszary objęte różnymi formami ochrony przyrody – od 35 proc. w gminie Drohiczyn po 100 proc. gminy Białowieża). Jednak większość z tych planów jest nieaktualna (75 proc. zbadanych przez NIK).  Nie uwzględniono w nich obecnych ograniczeń wynikających z ustanowienia rezerwatów przyrody, obszarów chronionego krajobrazu, a np. obszar Natura 2000 według tych dokumentów nie istnieje. Podobnie nieaktualne w większości gmin są studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego – dokumenty planistyczne, które wyznaczają politykę przestrzenną gminy i są podstawą do sporządzenia miejscowych planów. Stanowi to naruszenie ustawy o planowaniu oraz ustawy Prawo ochrony środowiska.

Brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego prowadzi do tego, że inwestycje realizowane są na podstawie indywidualnych decyzji w odpowiedzi na poszczególne wnioski inwestorów. W rezultacie o kształcie krajobrazu na obszarach chronionych, zamiast całościowej polityki przestrzennej, przesądzają propozycje inwestorów. Taka procedura eliminuje kontrolę społeczną z procesu ustalania warunków zabudowy obszarów chronionych. Ponadto prowadzi do chaosu przestrzennego, degradacji walorów przyrodniczych oraz może utrudnić lokalizację nowych inwestycji w przyszłości. NIK przypomina, że miejscowe plany są dokumentem planistycznym gminy i stanowią akty prawa miejscowego, które gmina ma obowiązek przestrzegać  i nimi się kierować.

Kontrola NIK pokazała, że większość gmin (80 proc.) nawet nie jest w stanie ocenić, czy ich plany miejscowe i studia zagospodarowania są aktualne. Zaniedbują bowiem  obowiązek analizowania zmian w zagospodarowaniu przestrzennym na swoim terenie (ustawa o planowaniu wymaga przedstawienia takich analiz radzie gminy przynajmniej raz  w czasie kadencji). Gminy nie oceniają też postępów w opracowywaniu miejscowych planów. Analizy te są podstawą do oceny aktualności planów i studiów.

Prawie połowa (40 proc.) ze skontrolowanych gmin nie nalicza i nie pobiera tzw. opłaty planistycznej, do czego zobowiązuje je ustawa o planowaniu. Jest to jednorazowa  opłata  z tytułu wzrostu wartości nieruchomości, którą należy pobierać od właściciela w przypadku jej sprzedaży.

Kontrola NIK pokazała, że powiatowi  inspektorzy nadzoru budowlanego nie reagują odpowiednio na samowole budowlane. Na zbadanych przez NIK 114 postępowań administracyjnych ponad połowa była prowadzona przewlekle. Inspektorzy w Białymstoku i Siemiatyczach nie powiadomili organów ścigania o samowolach budowlanych w przypadkach, które tego wymagały. Naruszyli w ten sposób Kodeks postępowania karnego.

Starostwa generalnie dobrze realizowały zadania związane z wyłączaniem gruntów z produkcji rolniczej. Nieprawidłowości, które m. in. polegały na naruszeniu prawa w procesie wydawania pozwoleń na budowę,  nie miały negatywnego wpływu na walory przyrodnicze obszarów objętych ochroną przyrody.

Podczas tej kontroli NIK wykryła w sześciu gminach przypadki wydawania decyzji o warunkach zabudowy na podstawie rozporządzeń Wojewody Podlaskiego sprzed 10 lat (12 rozporządzeń w sprawie Obszarów Chronionego Krajobrazu wydanych 25 lutego 2005 roku). NIK  zwraca uwagę, że przepisy te zostały opracowane na podstawie realiów środowiskowych i gospodarczych z lat 80. i 90. ubiegłego wieku i nie przystają do obecnych warunków. W związku z tym Sejmik Wojewódzki czym prędzej powinien uchwalić nowe akty prawne dotyczące Obszaru Chronionego Krajobrazu.

Burmistrzów miast i wójtów gmin NIK zobowiązała m. in. do:

  • intensywniejszych prac nad sporządzeniem nowych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego;
  • doprowadzenia do zgodności studiów oraz miejscowych planów z przepisami ustawy o planowaniu oraz ustawy Prawo ochrony środowiska;
  • niezwłocznego naliczania i egzekwowania opłat z tytułu wzrostu wartości nieruchomości;

Powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego powinni wnikliwie,  szybko i skutecznie reagować na samowole budowlane.

Z. Daniłowski (Makarony Polskie): Chcemy być liderem konsolidacji branży spożywczej. To nieuchronny proces

CEO Magazyn Polska

Makarony Polskie znajdują się w przełomowym punkcie rozwoju – mogą być albo liderem, albo uczestnikiem procesu konsolidacji – uważa prezes spółki Zenon Daniłowski. Jego zdaniem niekoniecznie oznacza to fuzje i przejęcia, grupa producentów może współpracować, np. przy eksporcie. Producent makaronów spodziewa się dobrego drugiego półrocza, m.in. dzięki  intensywnej pracy nad wzrostem sprzedaży do Azji.

W drugim półroczu na wyniki pozytywnie wpływa zazwyczaj wzrost konsumpcji makaronów i ta sprzedaż jest wyższa około 15-20 proc. niż w pierwszym półroczu. Drugim taki istotnym czynnikiem, mam nadzieję, będą nowe rynki, nad którymi pracujemy. W tej chwili bardzo intensywnie pracujemy nad takim kierunkiem, nad którym pewnie większość firm w Polsce pracuje, czyli azjatyckim. Dość dużo już sprzedajemy makaronów do Chin i Wietnamu i mam nadzieję, że będzie się to dynamicznie rozwijało – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Zenon Daniłowski, prezes zarządu Makarony Polskie SA.

Zysk netto w pierwszej połowie 2014 r. wyniósł 1,81 mln zł wobec 0,90 mln zł rok wcześniej. Zysk EBITDA wzrósł z 4,23 mln zł w pierwszej połowie 2013 r. do 5,76 mln zł w ostatnim półroczu. Przychody netto ze sprzedaży obniżyły się w tym okresie z 66,13 mln zł do 58,16 mln zł.

Mieliśmy większe ambicje w zakresie eksportu, ale niestety eksport, który był kierowany na Ukrainę i do Rosji znacznie zredukowaliśmy w pierwszym półroczu. I to na pewno przyniosło ok. 2 mln zł straty na eksporcie – ocenia Daniłowski.

Zdaniem prezesa Makaronów Polskich małych i średnich producentów wyrobów spożywczych czeka nieuchronna konsolidacja. Daniłowski ocenia, że nie musi być ona przeprowadzona na poziomie własnościowym, ale może dotyczyć np. współpracy przy eksporcie. Kierowana przez niego spółka chce do końca roku przedstawić projekt powołania grupy producentów, którzy zwiększyłby siłę negocjacyjną z większymi dostawcami i odbiorcami.

Widzimy, że następuje silna konsolidacja dystrybucji. Krajowe hurtownie się konsolidują, a my jesteśmy rozproszeni, mamy sprzedaż 50-100-150 mln. Dzisiaj 0,5-1 mld zł to jest przepustka do elity. Jeżeli ktoś nie ma tej sprzedaży, to jest na słabej pozycji negocjacyjnej. Naszym szczęściem jest to, że jesteśmy dzisiaj drugim producentem makaronów i nasza sprzedaż na poziomie 110 mln zł [rocznie] to jest bardzo istotny wolumen, ale tylko w makaronach – tłumaczy Daniłowski.

Projekt powołania grupy producentów spożywczych jest dopiero w fazie początkowej. Według prezesa Makaronów Polskich wielu przedsiębiorców niechętnie podchodzi do takich projektów, ponieważ czuje się związana z własnym biznesem. Zenon Daniłowski nie ma wątpliwości, że kierowana przez niego spółka stoi przed wyborem: albo będzie liderem konsolidacji, albo jej uczestnikiem.

Moją ambicją jest być liderem konsolidacji. Mam bardzo dobre doświadczenia z moim poprzednim biznesem, którym osobiście zarządzałem, mianowicie Praską Giełdą Spożywczą. Udało mi się zgromadzić na niej produkty i liczących się producentów z całej Polski – mówi prezes Makaronów Polskich.

Rynek kapitałowy ma pozostać innym, ważnym czynnikiem rozwoju Makaronów Polskich w najbliższych latach. Obecnie spółka prowadzi kolejny projekt inwestycyjny na Podkarpaciu o łącznej wartości 30 mln zł, który ma się zakończyć do 2016 r. W przyszłości Daniłowski nie wyklucza pozyskania kolejnych środków z warszawskiej giełdy.

Przede wszystkim rozbudowujemy moce magazynowe, ponieważ makarony są towarem objętościowym i obecnie mamy niedostateczną ilość powierzchni magazynowej. Ponadto chcemy zainwestować w jedną z linii technologicznych do produkcji makaronów, ponieważ uważamy, że dzisiaj polski rynek potrzebuje już bogatszego wyboru makaronów niż tylko świderki i spaghetti – uważa Zenon Daniłowski.

Jak założyć własną firmę po 50?

Henri Nestlé założył swoją firmę w wieku 51 lat. Gordon Bowker również po 50-tce założył firmę Starbucks, natomiast IBM uruchomił 61-letni Charles Flint.To tylko kilka dowodów na to, że dojrzały wiek to żadna przeszkoda w rozpoczynaniu własnej działalności gospodarczej. Wręcz przeciwnie – zgromadzone przez lata doświadczenie oraz pasja mogą być bezcennym kapitałem.

Czy przekroczenie 50. roku życia to czas schyłku kariery zawodowej? Oczywiście, że nie – może to być znakomity czas na przemyślenie swoich celów i ambicji, podsumowanie zdobytych w życiu doświadczeń i nowy zawodowy start. Bardzo wiele osób w dojrzałym wieku dostrzega swoją szansę i biorąc los we własne ręce decyduje się na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. Od czego zacząć?

Wybór rodzaju działalności

Pierwszym krokiem na drodze do zbudowania firmy marzeń jest oczywiście decyzja dotycząca tego, czym będzie się ona zajmować. Wzorowanie się na znanych nam, dobrze prosperujących przedsiębiorstwach i czerpanie z ich doświadczeń może być dobrym pomysłem. Duża szansa leży również w zidentyfikowaniu niszy na rynku. Dobrze jest znaleźć zapotrzebowanie zaspokajane w niewystarczającym stopniu, na które nasza działalność mogłaby odpowiadać. Warto ocenić własne umiejętności, predyspozycje i doświadczenia. Zastanówmy się w jaki sposób możemy odpowiedzieć na potrzeby klientów lepiej niż konkurencja. Potem trzeba przemyśleć, jak nasze pomysły przekuć w działania. Jeśli nie mamy doświadczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej, warto wziąć udział w bezpłatnym szkoleniu organizowanym przez powiatowe i wojewódzkie urzędy pracy lub finansowanym ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Dzięki szkoleniu można dowiedzieć się jak napisać biznesplan, zarejestrować przedsiębiorstwo, jak prowadzić księgowość, jak rozliczać się z urzędem skarbowym i ZUSem oraz wielu innych rzeczy potrzebnych do prowadzenia działalności gospodarczej.

Dobry biznesplan

Podstawą rozpoczęcia działalności gospodarczej i rynkowego sukcesu naszego przedsiębiorstwa jest dobrze przemyślany i dopracowany biznesplan. Solidnie wykonany biznesplan to już połowa sukcesu. Jego stworzenie pozwala na prezentację pomysłu na biznes i umożliwia pozyskanie finansowania z Funduszu Pracy, funduszów Unii Europejskiej czy też od banków lub inwestorów prywatnych. Jest jednak przede wszystkim doskonałym narzędziem potrzebnym do kierowania przedsiębiorstwem.

Typowy biznesplan powinien zawierać:

Charakterystykę projektu

Należy przedstawić streszczenie pomysłu na biznes, opisać działalność, produkt lub usługę, wyjaśnić dlaczego ten pomysł może wyróżniać się na tle konkurencji i ma szanse na powodzenie. W przejrzystej formie należy pokazać kalkulacje dotyczące rentowności przedsięwzięcia.

Analizę słabych i mocnych stron, szans i zagrożeń

Analiza taka, nazywana analizą SWOT polega na zwięzłym i czytelnym (najlepiej w kilku punktach) przedstawieniu silnych i słabych stron projektu, a także prognoz – szans i zagrożeń, jakie leżą na naszej drodze, uwzględniając rynek, na jakim chcemy działać.

Cele przedsięwzięcia

W biznesplanie należy również zawrzeć podstawowe, choć jak najprecyzyjniej określone cele jakie stawiamy firmie oraz plan ich realizacji. Ważne jest wskazanie kilku zamierzeń takich jak np. określony poziom sprzedaży lub zysków, stopę wzrostu lub udział w rynku. Należy tworzyć takie zadania, które ściśle wiążą się z charakterem naszej działalności oraz są realistycznie wykonalne.

Plan działalności operacyjnej

Tu przedstawmy podsumowanie i harmonogram działań jakie planujemy przedsięwziąć w celu realizacji naszych zamierzeń. Należy wskazać jakie środki zamierzamy przeznaczyć na jakie cele, a także skąd mamy informacje o planowanych kosztach.

Prognozy dla przedsięwzięcia i podsumowanie

Przedstawmy prognozy finansowe firmy oraz podsumujmy naszą wizję – pokażmy, że nasza firma ma szansę na sukces.

Źródła finansowania

Rozpoczęcie działalności gospodarczej wiąże się zazwyczaj z koniecznością zainwestowania kapitału finansowego. Jeśli brakuje nam funduszy niezbędnych do pokrycia kosztów przedsiębiorstwa w pierwszej fazie jego działalności, możemy skorzystać ze środków z Funduszu Pracy lub z funduszy Unii Europejskiej.

Do jakiej pomocy jesteśmy uprawnieni oraz jak można ją uzyskać, możemy się dowiedzieć np. na stronie zielonalinia.gov.pl/Zrodla-finansowania-dzialalnosci-gospodarczej-38968.

Rejestracja działalności gospodarczej

Mając gotowy biznesplan i środki finansowe na rozpoczęcie działalności możemy zarejestrować działalność w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Wniosek możemy podpisać w najbliższym urzędzie gminy lub wypełnić przez Internet. Dzięki tzw. „jednemu okienku” formularz ten, oprócz wpisu do ewidencji, jest również wnioskiem o nadanie numeru REGON, zgłoszeniem do urzędu skarbowego oraz ZUS lub KRUS. Ten sam wniosek pozwala na wybór formy opodatkowania. Pomyślna rejestracja otwiera drogę do prowadzenia działalności.

Rozpoczęcie i prowadzenie własnej działalności gospodarczej jest z pewnością wyzwaniem, ale może dać ogromną satysfakcję i przynieść zawodowe spełnienie. Własna firma to świetny sposób na nowy zawodowy start albo naturalny kolejny krok na zawodowej ścieżce. Szansę na powodzenie naszej firmy daje dobry pomysł i trafny wybór rodzaju działalności oraz rzetelnie przygotowany biznesplan. Pamiętajmy, że nie jesteśmy w tym sami – możemy liczyć na pomoc merytoryczną i finansową wielu podmiotów i instytucji których zadaniem jest wspieranie młodych przedsiębiorstw. Pomocą służą urzędy pracy oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (www.parp.gov.pl). Możemy także skorzystać z usług inkubatorów przedsiębiorczości – organizacji profesjonalnie zajmujących się ułatwianiem startu nowym firmom. Powodzenia!

Rekordowe wpływy z systemu viaTOLL w sierpniu

W sierpniu z systemu viaTOLL wpłynęło do Krajowego Funduszu Drogowego 117,8 mln zł. To rekord miesięcznych wpływów z sieci dróg płatnych, w lipcu KFD zasiliło  ponad 107 mln zł, a w sierpniu 2013 r. kierowcy zapłacili zaledwie 87 mln zł.

Od startu systemu w lipcu 2011 r. wpływy z całego systemu viaTOLL przekroczyły już 3,4 mld zł.

Rosną wpływy także od kierowców samochodów osobowych, którzy płacą elektronicznie, w sierpniu było to ponad 460 tys. zł – mówi agencji informacyjnej Newseria Krzysztof Gorzkowski z Kapsch Telematic Services.

Po wrześniowym rozszerzeniu sieć dróg objętych systemem elektronicznego poboru opłat viaTOLL liczy już ponad 2850 kilometrów. W październiku do systemu włączonych zostanie kolejnych 58 kilometrów na autostradach A1 i A4.

System jest przeznaczony przede wszystkim dla kierowców aut ciężarowych, ale na płatnych odcinkach autostrad mogą z niego korzystać także kierowcy aut osobowych. Od 15 lipca na zarządzanych przez państwo placach poboru opłat na autostradach A2 i A4 dla osób posiadających urządzenie viaAUTO wydzielono specjalne pasy i bramki.

Część kierowców płaci już elektronicznie, co w znacznym stopniu upłynnia ruch na autostradach A2 i A4 – podkreśla Gorzkowski.

System viaTOLL przynosi państwu średnio 3,8 mln zł wpływów dziennie od momentu jego uruchomienia w lipcu 2011 r. Według danych na koniec lipca operatora systemu, firmy Kapsch Telematic Services, w systemie zarejestrowanych jest 816,6 tys. samochodów ciężarowych i ponad 16 tys. samochodów osobowych z urządzeniem viaAUTO. Najbardziej dochodową drogą w systemie jest autostrada A4 (183,5 mln zł wpływów do KFD do końca lipca 2013 r.).

S. Buczek (Quercus TFI): Marginalizacja OFE szkodzi małym i średnim spółkom na GPW

CEO Magazyn Polska

Od początku roku indeks WIG250 grupujący małe i średnie spółki stracił kilkanaście procent. W tym samym czasie indeks 30 największych spółek na GPW zyskał ponad 7 proc. Powodem tych różnic jest ograniczenie roli OFE, które do tej pory były jednym z najważniejszych inwestorów na rynku mniejszych spółek, a 2,5 mln deklaracji o pozostaniu w II filarze to za mało, by pobudzić giełdę do wzrostu – ocenia prezes Quercus TFI.

Nie można powiedzieć, że jakieś pojedyncze wydarzenia, jak liczba osób, które pozostały w OFE, mają wielkie znaczenie w krótkoterminowej perspektywie. Ale cała zmiana sposobu funkcjonowania OFE ma jednak znaczenie dla polskiego rynku w tym roku. Proszę zwrócić uwagę na to, że OFE od lutego bieżącego roku w zasadzie przestały kupować polskie akcje, najbardziej odczuł to segment średnich i małych firm. Indeks WIG250, który opisuje zachowanie spółek z tego sektora, spadł od początku roku o 17 proc. [od szczytu w lutym ponad 18 proc. – red.] Jak widać, ta korekta jest bardzo, bardzo duża – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Na dalsze oszczędzanie w OFE zdecydowało się blisko 2,56 mln Polaków. To więcej niż prognozowali analitycy jeszcze kilka miesięcy wcześniej, choć znacznie mniej od założeń rządu, który spodziewał się, że II filar wybierze połowa z ponad 16 mln uprawnionych. W ocenie wielu ekspertów, wynik na poziomie 2,5 mln osób odsuwa w krótkim terminie ryzyko wyprzedaży akcji przez OFE, gdyż napływ nowych składek pozwoli równoważyć odpływ z tytułu tzw. suwaka.

Jak zauważa prezes Quercus TFI, w przeszłości napływ składek pozwalał funduszom w sposób trwały generować wyższy popyt od podaży akcji.

Warto pamiętać o tym, że nasz polski rynek po 15 latach funkcjonowania z takim inwestorem jaki było OFE, które kupowały w zasadzie tylko akcje i nie sprzedawały tych akcji później, istotnie się zmienia i od bieżącego roku OFE, żeby coś kupić, muszą coś sprzedać – tłumaczy Buczek.

W dłuższej perspektywie czasu odpływ pieniędzy z OFE może być na tyle wysokie, że napływy nowych składek nie pozwolą ich zrównoważyć, przez co fundusze będą sprzedawać akcje, obniżając ich ceny na rynku. Dla spółek oznacza to większe koszty pozyskania kapitału zarówno w formie IPO, kolejnych ofert publicznych, jak i w formie długu, bo spadnie ich rynkowa wycena.

Marginalizacja filara kapitałowego szczególnie negatywnie wpłynie na małe i średnie spółki na warszawskiej giełdzie, które m.in. ze względu na niższą płynność czy specyficzne ryzyko nie znajdowały dotychczas zainteresowania wśród inwestorów zagranicznych. Nowe regulacje dotyczące OFE również wpłynęły na wzrost ryzyka ich portfeli, co mogło skutkować ograniczeniem udziału mniejszych, bardziej ryzykownych spółek. W efekcie WIG250 osiągnął znacznie gorsze wyniki w ostatnim roku niż indeks blue chipów WIG30.

Duże firmy wypadły, przynajmniej do tej pory, lepiej. Głównie jest to związane z dobrą koniunkturą na świecie i z tym, że na akcje tych dużych firm jest jednak popyt ze strony inwestorów zagranicznych. Zatem zmiany na rynku OFE trzeba rozpatrywać raczej w dłuższej perspektywie czasowej – podsumowuje Sebastian Buczek.

DNB Bank Polska rozwija bankowość korporacyjną. 700 mln zł kredytów dla firm w I półroczu

CEO Magazyn Polska

DNB Bank Polska chce znaleźć się w gronie pięciu najlepiej ocenianych banków korporacyjnych. Strategia banku polega na rozwoju kompetencji w kluczowych branżach, takich jak energetyka, surowce, TMT, motoryzacja czy sektor publiczny. DNB chce umacniać swoją pozycję nie tylko w obszarze szeroko pojętego finansowania, lecz także poprzez wyspecjalizowane produkty, takie jak np. instrumenty zabezpieczające ryzyko zmiany cen surowców. Równocześnie bank pracuje nad dalszą poprawą efektywności.

Znacząco obniżyliśmy bazę kosztową, jednocześnie od stycznia rozwijamy dynamicznie bankowość korporacyjną. Efekty są takie, że w pierwszym półroczu osiągnęliśmy wynik finansowy na poziomie powyżej 25 mln zł zysku netto. Naszą ambicją jest podwoić ten wynik w drugim półroczu – mówi agencji  informacyjnej Newseria Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska.

W pierwszym półroczu 2014 r. DNB Bank Polska udzielił blisko 700 mln zł kredytów w sektorze bankowości korporacyjnej. Plan na drugą połowę roku zakłada uruchomienie nowych kredytów na kwotę 800 mln zł i osiągnięcie 50 mln zł zysku netto na koniec roku 2014. Wartość portfela kredytowego banku wynosi 7,9 mld zł, z czego ponad 3,4 mld zł stanowią kredyty korporacyjne. Pozostałą część aktywów kredytowych stanowią kredyty hipoteczne, których bank udzielał do 2013 r., gdy prowadził jeszcze działalność w segmencie detalicznym.

DNB pracuje w dalszym ciągu nad poprawą wskaźników efektywności. Liczony na koniec czerwca 2014 r. wskaźnik kosztów do dochodów (C/I) wyniósł 69,2 proc. wobec 78,9 proc. rok wcześniej. To znacznie powyżej średniej rynkowej, która jest na poziomie około 50 proc.

Topierwsze miesiące, pierwszy rok po głębokiej restrukturyzacji. Naszą ambicją jest sprowadzić ten wskaźnik do poziomu 55 proc. w przyszłym roku. W obszarze samej bankowości korporacyjnej mamy już wskaźnik C/I na poziomie 45 proc., więc poniżej średniej rynkowej i zamierzamy go dalej obniżać – zapowiada Tomaszewski.

Przewagą konkurencyjną banku mają być konsekwentnie budowane kompetencje sprzedażowe oraz kompetencje analityków czy ekspertów. DNB specjalizuje się w finansowaniu energetyki (w tym odnawialnej), branży surowcowej, samochodowej, telekomunikacyjnej, mediów oraz spółek technologicznych. Listę zamyka szeroko rozumiany sektor publiczny, czyli przede wszystkim samorządy. Bank chce rozwijać specjalistyczne produkty tworzone dla wyżej wymienionych branż.

Wprowadziliśmy produkt umożliwiający zabezpieczanie ryzyka zmian cen surowców – nie tylko ropy i gazu, lecz także marży rafineryjnej, cen metali czy zbóż. Myślę, że to jest interesujący produkt, bo umożliwia klientom zabezpieczanie się bez blokowania własnej gotówki, czego wymaga większość giełd towarowych na świecie – wskazuje prezes DNB Bank Polska.

Innym ważnym rynkiem dla banku są samorządy, dla których DNB przygotował już ponad 250 programów emisji obligacji. Jego obecna ekspozycja na ten sektor to 700 mln zł i ta wielkość powinna rosnąć, ponieważ samorządy prawdopodobnie będą zwiększać zadłużenie w celu sfinansowania inwestycji w nowej perspektywie finansowej UE.

DNB Bank Polska chce równoważyć portfel kredytowy, finansując także największe spółki, choć marże w tym segmencie są niskie. Zdaniem Tomaszewskiego zaletą takiego podejścia jest możliwość sprzedaży dużym spółkom także innych produktów.

Marże w kredytach korporacyjnych są bardzo niskie. Dlatego oferujemy także produkty z wyższą wartością dodaną, na przykład finansowanie międzynarodowego handlu czy finansowanie farm wiatrowych w strukturach projektowych. Za tę wiedzę i kompetencje można oczekiwać wyższego wynagrodzenia. Stąd te produkty mają wyższą marżę – podsumowuje Artur Tomaszewski.

PGE zapowiada walkę o segment detaliczny pomimo spadających przychodów i niskich marż

CEO Magazyn Polska

Pomimo spadku wyniku operacyjnego EBIT i przychodów segmentu detalicznego w pierwszym półroczu PGE zapowiada walkę o klientów. Choć już i tak niskie marże będą jeszcze bardziej spadać w miarę wzrostu konkurencji, spółka chce atrakcyjną ofertą pozyskiwać nowych klientów i co najmniej utrzymać wolumen sprzedaży.

Kończymy przygotowania w zakresie nowej strategii handlu i to ma być nasza odpowiedź na coraz bardziej wymagające warunki rynkowe w segmencie detalicznym w każdej warstwie tego rynku – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Marek Woszczyk, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej. ‒ Będzie tu coraz trudniej zarobić, marże będą raczej w tym segmencie erodować, ale to nie oznacza, że chcemy oddawać ten rynek. Bynajmniej, chcemy być naprawdę aktywnym sprzedawcą.

W pierwszym półroczu tego roku PGE miało w segmencie detalicznym 6,1 mld zł przychodów, co stanowiło spadek o 6 proc. rok do roku. Jeszcze bardziej spadł, i to do poziomów ujemnych, EBIT – o 518 mln zł, do -104 mln zł. Jak wyjaśniono w raporcie półrocznym spółki, głównym powodem była niska marża na sprzedaży energii elektrycznej, która odpowiadała za ponad połowę spadku zysku operacyjnego. Niska marża wynika z kolei z rosnącej konkurencji, zwłaszcza w segmencie klientów korporacyjnych oraz ze zmiany struktury sprzedaży, która spowodowała wzrost sprzedaży do klientów z niskomarżowych grup taryfowych.

Pomimo spadku przychodów wolumen sprzedaży do odbiorców finalnych wzrósł w pierwszym półroczu o 10 proc. Uwzględniając sprzedaż wewnątrz Grupy PGE, wielkość wzrosła z 17,85 TWh w pierwszym półroczu 2013 r. do 19,56 TWh w sześciu pierwszych miesiącach tego roku.

Ponieważ w segmencie hurtowym spadki przychodów były jeszcze większe (-23 proc.), segment detaliczny w pierwszym półroczu był – poza produkcją energetyki ze źródeł konwencjonalnych – najważniejszym pod względem przychodów obszarem działalności PGE. Przychody detaliczne stanowiły ponad 28 proc. wszystkich przychodów PGE. Spółka w ubiegłym roku miała 30 proc. udziału w rynku detalicznym (więcej ma tylko Tauron) i planuje dalej zwiększać ten wskaźnik.

Nie zakładamy tutaj jakichś konkretnych liczb w tym obszarze. Na pewno zdobytych pozycji w tej chwili nie chcemy oddawać, a chcemy konkurować jakością obsługi klienta, jakością naszej oferty i jej atrakcyjnością. Wierzymy, że rynek będzie odpowiadał pozytywnie na zaufanego i wiarygodnego sprzedawcę, a takim chcemy być – zapowiada Woszczyk.

Prezes PGE podkreśla, że silną stroną PGE ma być właśnie jakość obsługi. Celem strategicznym jest pozycja najbardziej zaufanego sprzedawcy energii elektrycznej, co ma pozwolić na skuteczną konkurencję zarówno segmencie wielkich odbiorców korporacyjnych, jak i wśród gospodarstw domowych. Prowadzone są inicjatywy w tym kierunku, które zapewne nasilą się po opublikowaniu nowej strategii handlowej spółki.

Mimo to Marek Woszczyk przyznaje, że wśród największych graczy na rynku energii elektrycznej panuje zgoda co do tego, że marże w segmencie detalicznym będą coraz niższe.

PZPB: Inwestycje ze środków UE na lata 2014-2020 mogą ponownie pogrążyć sektor budowlany. Potrzebna zmiana regulacji

CEO Magazyn Polska

Polska gospodarka ledwo uniknęła recesji w 2013 r., kiedy produkcja budowlana skurczyła się w półtora roku o blisko 40 proc. W tym czasie upadło kilkaset firm budowlanych, a główną przyczyną była wadliwa ustawa Prawo zamówień publicznych. Bez zmiany regulacji jeszcze gorszy scenariusz może wystąpić w 2020 r. – ostrzega Polski Związek Pracodawców Budownictwa. Firmy nie będą mogły wtedy liczyć na pokrycie strat zamówieniami z kolejnej perspektywy finansowej UE, bo jej nie będzie.

Wiele dużych kontraktów infrastrukturalnych było realizowane z zerową bądź ujemną marżą. Najlepszym dowodem na to jest fakt licznych upadłości, niestety, głównie wśród polskich przedsiębiorstw budowlanych. W związku z tym jeżeli nowa perspektywa będzie kontynuowana w tym samym modelu, w ten sam sposób doprowadzi to do jeszcze większego pogorszenia kondycji tych firm, które wciąż operują na polskim rynku – mówi agencji informacyjnej Newseria Rafał Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Średnia rentowność podsektora budownictwa infrastruktury wyniosła w 2012 r. -1,6 proc. – wynika z raportu „Analiza rynku infrastruktury drogowej w Polsce”, przygotowanego przez firmę doradczą EY na zlecenie Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Według EY sektor budowlany (po uwzględnieniu powiązań z innymi sektorami) stanowił w latach 2010-2012 ponad 13 proc. PKB Polski, ale między I kwartałem 2012 r. a III kwartałem 2013 jego produkcja spadła o blisko 40 proc. W efekcie był to jeden z głównych czynników silnego spowolnienia gospodarczego w latach 2012-2013.

Zdaniem Rafała Bałdysa konieczność wypracowania nowego modelu realizacji inwestycji publicznych nie wynika z uruchomienia nowej perspektywy finansowej UE na lata 2014-2020. Nowe regulacje są potrzebne po to, by obniżyć ryzyko i koszty finansowania dużych kontraktów po stronie wykonawców. W 2012 r. silny wzrost liczby i wartości zagrożonych kredytów spowodował odcięcie wielu firm od finansowania bankowego, co dotknęło także zdrowe firmy, wskutek czego pogłębiło recesję w branży.

Państwo powinno wypracować własne mechanizmy, zbudować strukturę, żeby mogło samo, bez pomocy z zewnątrz, realizować swoje cele społeczne i strategiczne, czy to w sektorze bezpieczeństwa energetycznego, czy hydrotechniki, czy komunikacji. To, że akurat mamy środki unijne, to dobrze, natomiast powinniśmy wypracować własne mechanizmy – przekonuje Rafał Bałdys.

W przeciwnym wypadku branży budowlanej za kilka lat grozi jeszcze większa zapaść niż w latach 2012-2013, ponieważ nie będzie już na horyzoncie kolejnej perspektywy finansowej UE. W 2020 r. polska gospodarka będzie jednak wciąż potrzebowała ogromnych nakładów na rozwój infrastruktury drogowej, kolejowej czy energetyki.

Według Bałdysa jednym z możliwych rozwiązań jest usunięcie barier hamujących rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego. W tym celu potrzebna jest jednak współpraca wszystkich stron – administracji publicznej, samorządów, wykonawców i organizacji branżowych.

Jeżeli do tego czasu nie opracujemy żadnego nowego mechanizmu realizacji inwestycji, mam tu na myśli głównie PPP, chociaż są też inne mechanizmy, to wydaje mi się, że czeka nas bardzo duża recesja w tym sektorze. Oczywiście ten bufor bezpieczeństwa jest na tyle odległy, że jest to okres siedmiu lat. Ale to jest perspektywa, o której już dziś powinniśmy myśleć – uważa wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Po sześciu wzrostowych sesjach we wtorek WIG30 traci 0,33 proc.

WIG30 zakończył wtorkowe notowania na poziomie 2713,32 pkt, co oznacza spadek o 0,33 proc. wobec poniedziałkowego zamknięcia. Najmocniej przeceniono Grupę Azoty.

WIG20 stracił 0,34 proc. Pozostałe indeksy poradziły sobie lepiej, większość z nich zyskała, a indeks grupujący małe spółki – WIG250 wzrósł o 0,25 proc.

W indeksie 30 największych spółek najmocniej potaniały akcje Grupy Azoty, której kurs spadł o 5,25 proc. Inwestorzy chętnie kupowali za to akcje Lotosu (+2,72 proc.) i Bogdanki (+2,03 proc.).

Obroty na WIG-u30 wyniosły 631,5 mln zł, a na całym rynku – 767,1 mln zł.

Promocje na ostatnie mieszkania

Analitycy serwisu nieruchomości Dompress.pl sprawdzili tym razem, jakie promocje mają deweloperzy na ostatnie mieszkania, które zostały w sprzedaży w ukończonych inwestycjach. O ile taniej można je kupić?

Polnord oferuje takie mieszkania w preferencyjnych cenach. – Zazwyczaj rabaty nie przekraczają 5 proc. Upusty dotyczą inwestycji Sopocka Rezydencja oraz dwóch gdańskich projektów – Wilanowska i Myśliwska – informuje Wioletta Ząbek reprezentująca firmę Polnord.

Dom Development na ostatnie mieszkania w gotowych projektach przygotowuje specjalne propozycje, które są efektem indywidualnych rozmów doradców handlowych z klientami. – Klienci mogą kupić ostatnie lokale na osiedlach z wykończeniem pod klucz lub meblami kuchennymi w cenie mieszkania – powiedział portalowi Dompress.pl Radosław Bieliński, rzecznik prasowy Dom Development.

Dantex ma kilka ostatnich mieszkań w zakończonym I etapie stołecznej inwestycji Dobra Wola. W sprzedaży zostały mieszkania dwupokojowe o metrażach od 57 do 68 mkw. w cenie od 7.100 zł za mkw. – Dla zainteresowanych zakupem tych lokali mamy w promocji wykończenie pod klucz w cenie 400 zł za mkw.  lub w bardzo korzystnej ofercie miejsce postojowe w garażu podziemnym – zachęca Sławomir Szczakowski, dyrektor ds. sprzedaży w Dantex.

Dolcan w gotowych inwestycjach oferuje specjalne promocje na wybrane mieszkania. Rodzaj promocji zależy od inwestycji, jej lokalizacji oraz metrażu mieszkań. – Dla przykładu na ukończonym osiedlu mieszkań bezczynszowych Kamyk Zielony na warszawskiej Białołęce wprowadziliśmy na wszystkie mieszkania obniżone ceny – 4.470 zł/mkw. (z 5.000 zł/mkw.) oraz o połowę obniżyliśmy ceny poddaszy przynależących do mieszkań na piętrach. Oznacza to oszczędności w wysokości nawet 70.000 zł. Mieszkania dostępne jeszcze w ofercie mają metraże od 65 do 117 mkw., duże ogrody i miejsca postojowe w cenie – informuje Anna Sitnik, dyrektor działu sprzedaży w firmie Dolcan.

Barc dwa ostatnie segmenty w kameralnym Osiedlu Przytulnym przy ul. Kadetów w Warszawie ma w mocno zrabatowanej cenie. Można je teraz kupić o jedną trzecią taniej od ceny wyjściowej. Nowoczesny segment o pow. 177 mkw. jest do wzięcia za 693 tys. zł.

Deweloper oferuje też z upustem ostatnie gotowe mieszkania w Rezydencji Kościuszki w sąsiadującym z Warszawą Piastowie. Stawki za metr spadły tam z 6.600-6.700 zł do 5.900 zł.

Ochnik Development w inwestycji Leśna Magdalenka przy ul. Słonecznej w podwarszawskiej Magdalence także oferuje do sprzedaży ostatni dom o metrażu ok. 230 mkw. w zabudowie bliźniaczej z dwoma garażami, na zalesionej działce o pow. ok. 920 mkw., w super obniżonej cenie z 1,6 mln do 990 tys. zł.

Grupa Inwest mieszkania w swoich stołecznych, ukończonych inwestycjach, które nie znalazły jeszcze nabywców proponuje z wykończeniem w standardzie pod klucz.

Dom.deweloper w swoich projektach utrzymuje ceny na stałym poziomie, ze względu na standard wykończenia i wysoką funkcjonalność oferowanych mieszkań. – Oczywiście jesteśmy otwarci na negocjacje, szczególnie jeśli chodzi o zakup kilku lokali lub np. jednego z naszych ostatnich apartamentów w inwestycji Botanica Residence we Wrocławiu – zapewnia Mirosław Półtorak prezes zarządu Dom.deweloper.

 Oferta mieszkań w gotowych inwestycjach LC Corp w ostatnich miesiącach wyraźnie skurczyła się. – Dwa zakończone niedawno projekty, Osiedle na Woli w Warszawie oraz Osiedle Nowalia we Wrocławiu, w całości zostały sprzedane na etapie budowy. Dobre wyniki sprzedaży notujemy również w realizowanych obecnie projektach m.in. na Osiedlu Grzegórzecka 77 w Krakowie, czy Osiedlu Graniczna we Wrocławiu, w przypadku którego podjęliśmy decyzję o przyspieszeniu realizacji kolejnych etapów. W efekcie, w związku z brakiem mieszkań gotowych w ofercie, nie prowadzimy obecnie akcji promocyjnych dotyczących ostatnich mieszkań w ukończonych inwestycjach – poinformował portal nieruchomości Dompress.pl Mirosław Kujawski, wiceprezes LC Corp.

W cenach promocyjnych można kupić niektóre mieszkania w ukończonych inwestycjach firmy Euro Styl. Na gdańskim osiedlu Oliwa Park np. mieszkanie 2 pokojowe o powierzchni 63 mkw. jest teraz dostępne w cenie 7.990 zł/mkw., a cena mieszkania to 509.762 zł (poprzednio 567.820 zł). W Nowym Horyzoncie w Gdańsku-Borkowo dwa pokoje o metrażu od 36 do 54 mkw. deweloper oferuje w obniżonych stawkach 4.100 – 4.520 zł/mkw. (ceny mieszkań to ok. 155 – 223 tys. zł). Upust w zależności od lokalu wynosi 5-10 tys. zł. Mieszkania z trzema pokojami w tej inwestycji o pow. 59 – 67 mkw. są obecnie do nabycia w kwocie 4.090 – 4.223 zł za mkw. (aktualne ceny mieszkań to ok. 250 – 276 tys. zł). Przy zakupie trójki można zaoszczędzić ok. 14 tys. zł.

W projekcie Gorczycowa w Gdyni Euro Styl oferuje mieszkania 3 pokojowe o pow. 83 mkw. z upustem w cenie za 5.330 zł/mkw. Lokale objęte promocją można kupić w cenie 455 tys. zł, która obejmuje również miejsce postojowe w hali garażowej. W gdyńskim Osiedlu Morskim natomiast trzypokojowy lokal o metrażu 68 mkw. dostępny jest w cenie 4.713 zł/mkw., w cenie 321 tys. zł, która zawiera również naziemne miejsce postojowe i udział w drodze.

Rafał Zdebski, dyrektor handlowy Inpro przyznaje, że zdarza się, że w ukończonej przez firmę inwestycji zostają w sprzedaży pojedyncze mieszkania. – W aktualnej ofercie posiadamy tylko kilka takich mieszkań o pow. od 77 do 136 mkw. w cenie za mkw. od 5.700 do 6.500 zł netto. Stawki cenowe zostały obniżone o kilka procent – informuje Rafał Zdebski.

Firma Matexi Polska jak dotąd nie miała potrzeby oferowania ostatnich mieszkań w promocji. – Przykładamy dużą wagę do lokalizacji i dobrego rozplanowania lokali, jak również do rozsądnej wyceny poszczególnych mieszkań na początkowym etapie sprzedaży – wyjaśnia Mirosław Bednarek, prezes Matexi Polska.

Okam oferuje promocje na wybrane mieszkania w ukończonych inwestycjach zarówno w warszawskim InCity, jak i w katowickiej inwestycji Dom w Dolinie Trzech Stawów. Rabaty negocjowane są indywidualnie.

Rafin promocje cenowe planuje na październik. Violetta Wypych, dyrektor działu handlowego Rafin wyjaśnia, że w przypadku sprzedaży ostatnich mieszkań cena ustalana jest w drodze negocjacji z każdym klientem. – Generalnie nabywcy mieszkań w naszych inwestycjach mogą liczyć na 5-8 proc. rabatu – deklaruje Violetta Wypych.

Firma Robyg regularnie wprowadza promocje na wybrane lokale, należy więc śledzić ofertę dewelopera.

W gotowych inwestycjach Ronsona jest bardzo niewiele mieszkań, które nie znalazły jeszcze nabywców. Są to najczęściej duże lokale. – W   inwestycji Sakura II na warszawskim Mokotowie dysponujemy jeszcze dwoma lokalami o powierzchni 107 mkw. Mieszkania położone są  na wyższych kondygnacjach, z których roztacza się piękny widok na okolicę. Cena mkw. kształtuje się na poziomie 8100 zł i jest nieco niższa od ceny katalogowej – zaznacza Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ronson Development.

Victoria Dom w aktualnej ofercie nie ma gotowych w promocyjnych cenach. Magdalena Rurarz, dyrektor działu sprzedaży i marketingu w Victoria Dom przyznaje, że bardzo rzadko zdarza się sprzedawać firmie w promocji ostatnie mieszkania. Jeśli taka sytuacja ma miejsce, rabat wynosi 200 – 300 zł/mkw. licząc od ceny ofertowej.

Wawel Service z kolei ma sporo promocji na ostatnie mieszkania z oferty. Deweloper do wybranych, ostatnich mieszkań w krakowskiej inwestycji Apartamenty Mochnackiego oferuje komórki lokatorskie gratis. W Warszawie firma również prowadzi aktualnie promocję na ostatnie mieszkanie w luksusowej inwestycji Mokotów Residence. W tym stołecznym projekcie trzypokojowy lokal o metrażu 76 mkw. na III piętrze (z możliwością zaaranżowania na 4 pokoje) deweloper oferuje obecnie w cenie 5.999 zł/mkw. (poprzednia cena 6.299 zł/mkw.).

Atal ustala promocje indywidualnie dla każdej inwestycji. Na osiedlu Atal Marina na warszawskiej Białołęce, kupującym ostatnie wole mieszkania deweloper oferuje wykończenie standard w cenie mieszkania. Lokale o powierzchni od 48 do 88 mkw. można kupić z wykończeniem za 6.300 zł/mkw. To taniej o 300 zł/mkw. od ceny katalogowej z wykończeniem standard. W krakowskim projekcie Nowy Żabiniec Atal proponuje na ostatnie mieszkania upust w wysokości 200 zł/mkw. Lokal o metrażu 74 mkw. kosztuje teraz 5.900 zł/mkw. Także w krakowskiej inwestycji – City Towers Czyżyny I firmy można kupić jeszcze ostatnie 77 metrowe mieszkania w cenie 5.500 zł/mkw. W tym przypadku stawka spadła o 400 zł/mkw.

 

 

Autor: Kamil Niedźwiedzki, analityk Dompress.pl

EcoCar poszerzył flotę samochodową

EcoCar S.A. jest właścicielem jednorodnej i reprezentacyjnej floty samochodowej, składającej się w 100% z pojazdów licencjonowanych (Ford Mondeo i Volkswagen Passat). Niedawno firma poszerzyła ją o nowe samochody.

Dnia 29 sierpnia br. firma odebrała nowe Skody Rapid z najnowocześniejszego salonu i serwisu ŠKODY – Bohemia Motors Sp. z o. o. przy al. Krakowskiej 5 a w Falentach koło Warszawy. Uroczyste przekazanie aut połączone było ze szkoleniem kierowców EcoCar, aby jazda nowymi samochodami była jeszcze bardziej ekologiczna i optymalna kosztowo, a Klienci firmy mogli cieszyć się gwarancją komfortu i bezpieczeństwa według najwyższych europejskich standardów.

W piątek sfinalizowaliśmy zakup 100 samochodów Skoda Rapid i na stołeczne ulice ruszyła ich pierwsza partia. Nasza stale rozrastająca się flota to wyłącznie nowe samochody. Regularne badania satysfakcji Klienta pokazują, że nasi Pasażerowie cenią sobie przede wszystkim komfort podróżowania czystym i pachnącym samochodem z miłym, uśmiechniętym kierowcą. Profesjonalna obsługa, system pozwalający śledzić taksówkę on-line, najnowocześniejsze rozwiązania bezgotówkowe na rynku, to nasze największe atuty. W trosce o komfort i bezpieczeństwo naszych Klientów będziemy dalej poszerzać swoją flotę. Planujemy już zakup kolejnych pojazdów – mówi Aneta Ogrodniczek, Prezes firmy EcoCar.

Nowoczesna flota pojazdów EcoCar pośrednio wpływa również na mniejszą ingerencję w środowisko naturalne poprzez brak konieczności ciągłego serwisowania i minimalną degradację techniczną pojazdów. Nowoczesne pojazdy z ekonomicznym silnikiem 1.2 idealne sprawdzają się zarówno do jazdy w mieście, jak i na dłuższe trasy. Ich zużycie paliwa wynosi od 3,8 do 5,8 l/100 km. – mówi Maciej Parjaszewski, kierownik działu floty.

Każdy nowy pojazd wyposażony jest w system stabilizacji ESP, który doskonale współpracuje z systemami ABS oraz ASR, dając poczucie pewności na drodze zarówno kierowcy, jak i pasażerom. Dodatkowo, nowe samochody oferują dużo miejsca dla osób podróżujących z tyłu, co pozwala na komfortowe podróżowanie np. rodzin z dziećmi.

Dzięki nowej inwestycji EcoCar daje gwarancję na bezpieczne, terminowe i optymalne kosztowo dotarcie do celu. Każdy kto zamówi taksówkę ma pewność, że przyjedzie po niego nowy samochód, a kierowca będzie odpowiednio przeszkolony.

Motointegrator Flota oraz PKN Orlen SA rozpoczęły współpracę

Motointegrator Flota, spółka należąca do Grupy Inter Cars SA oraz PKN Orlen SA rozpoczęły współpracę w zakresie obsługi klientów flotowych.

Założeniem programu jest danie możliwości wszystkim klientom posiadającym kartę flotową PKN Orlen SA, skorzystania z usług Motointegrator Flota. Dzięki temu mogą oni umówić się za pomocą Call Center na dowolną usługę serwisową i wykonać ją w atrakcyjnych cenach. Dodatkowo, okazując kartę w warsztacie, rozliczą wykonaną naprawę bezgotówkowo. Dla Motointegrator Flota oznacza to możliwość skierowania swojej oferty do szerokiej rzeszy członków Programu FLOTA PKN Orlen SA.

Zakres współpracy obejmuje:

  1. naprawy mechaniczne, przeglądy okresowe
  2. awarie drogowe – pomoc 24h assistance
  3. usługi oponiarskie + zakup ogumienia
  4. obsługa serwisowa pojazdów ciężarowych
  5. opieka na drodze 24h dla aut ciężarowych

Jakie korzyści z tej współpracy mają klienci należący do Programu FLOTA PKN Orlen SA?

To przede wszystkim możliwość skorzystania z obsługi serwisowej sieci  Motointegrator – serwisów związanych z Inter Cars SA, bez dokonywania dodatkowych formalności (wystarczy posiadać kartę i zaakceptować warunki na stronie www.orlen.pl). Wszystkie usługi dostępne są pod jednym, całodobowym numerem telefonu na terenie całego kraju. Oprócz tego klienci mają dostęp do pełnej oferty firmy Inter Cars SA.

Jest to pierwszy program tego typu w Polsce o tak szerokim zakresie, łączący obsługę pojazdów osobowych, dostawczych i ciężarowych. Umowa o rozpoczęciu współpracy została podpisana 5 września 2014 roku w trakcie corocznej konferencji prasowej Zarządu Inter Cars SA podczas 14 Targów części zamiennych, narzędzi i wyposażenia warsztatów.

Sygnatariuszami umowy byli Robert Kierzek, Prezes Zarządu Inter Cars SA oraz Paweł Wydymus – Dyrektor Biura Rozwoju Sprzedaży Paliw PKN Orlen SA. Inter Cars SA reprezentowali również Krzysztof Soszyński, Wiceprezes Zarządu, Adam Karpiński i Łukasz Kuźmiński, dyrektorzy Motointegrator Flota.

Adam Karpiński: Podpisana dziś umowa jest wydarzeniem bez precedensu. Po raz pierwszy flotowa karta paliwowa integruje w swojej funkcjonalności obsługę serwisową samochodów, co ułatwia dostęp do nowoczesnych narzędzi w zarządzaniu kosztami floty wszystkim jej użytkownikom. To bardzo wygodne rozwiązanie dla kierowców i właścicieli aut, gwarantujące mobilność i atrakcyjne koszty.  Szczególnie cieszy nas również to, że umowę podpisują dwóch liderów swoich branż i obaj to polskie firmy.


Mostostal Zabrze rozbuduje biurowiec Elektroluxa w Oławie

0

Mostostal Zabrze Gliwickie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego, spółka zależna Mostostalu Zabrze,  podpisał  z Electrolux Poland umowę na modernizację i rozbudowę części biurowej Zakładu Produkcyjnego Electrolux w Oławie wraz z infrastrukturą.

Wartość umowy wynosi 6,59 mln zł netto i ponad 8,10 mln zł brutto.

Termin realizacji umowy określono na 31 grudnia 2014.

Rośnie polski esport. W ciągu siedmiu miesięcy 2014 r. był wyższy o 5,5 proc., licząc w euro

Polski eksport przez pierwsze siedem miesięcy roku wyniósł ponad 93,8 mld euro i był o 5,5 proc wyższy od ubiegłorocznego. Import w tym czasie przekroczył 94 mld euro i wzrósł o 4,4 proc. – podał Główny Urząd Statystyczny. Deficyt w polskim handlu zagranicznym wynosi 171 mln euro.

Najważniejszymi odbiorcami polskich towarów pozostają kraje Unii Europejskiej, gdzie trafia 75,2 proc. polskiego eksportu. Odbiorcą ponad połowy polskich towarów są kraje strefy euro. Państwa Unii pozostają też największym  dostawcą towarów na polski rynek, choć nasz kraj kupuje tam znacznie mniej niż sprzedaje. W rezultacie udział państw wspólnoty w polskim imporcie sięga 58,7 proc.