Rozpocznij karierę z odpowiednim nastawieniem

O swoją karierę zadbać należy samemu. Jest to plusem – daje dużą swobodę i uczy samodzielności. Wiadomo, że szkoła wyższa nie przygotuje do życia zawodowego w 100%. Sukces leży w tym, by traktować siebie jak produkt wymagający ciągłych ulepszeń.

Skonstruuj dla siebie ogólny kilkuletni plan edukacji i kariery. Zastanów się kim chcesz być po jego realizacji, co chcesz w tym czasie osiągnąć. Zbierz informacje potrzebne do realizacji tego co zamierzasz i na ich podstawie dopracuj szczegóły: między innymi terminy i kroki pośrednie. Planowanie to świetny sposób na podjęcie ważnych decyzji i ustalenia priorytetów na samym początku. Można dzięki niemu skupić się na rzeczywistych filarach rozwoju.

Plany mają to do siebie, że się zmieniają. Nie należy ich bezmyślnie realizować, jeżeli znaleźliśmy dla siebie lepszą opcję. Niekorzystne jest również popadanie w perfekcjonizm. Realizacja najważniejszych celów jest najbardziej pożądana, nawet jeżeli jest to osiemdziesiąt ze stu procent pierwotnych założeń.

Niezależnie czy w firmie czy na uniwersytecie, warto wyróżniać się pełnym zaangażowaniem i jakością działań. Nie tylko na początku, ale przez cały czas. Przeciętność nie otwiera drogi awansu czy drzwi ku nowym, bardziej odpowiedzialnym zadaniom, pozwalającym na zdobycie cennych doświadczeń.

Należy docenić doświadczenia z początków swojej kariery, nawet jeżeli nie byliśmy z nich zadowoleni w 100 procentach. W wielu przypadkach okazują się one bardzo pomocne później – mówi Katarzyna Kłopotek, Junior PR Specialist GRUPA 365 NET.

Na koniec warto wspomnieć o soft skills. Ich posiadacze są w stanie o wiele skuteczniej komunikować się z innymi, a jest to podstawą – firmę czy instytucję tworzą przecież ludzie. Okazywanie szacunku innym i prezentowanie wysokiej kultury osobistej znacznie pomaga w kontaktach z ludźmi, a dodatkowo w budowaniu swojej marki. W pracy nieuniknione są również sytuacje stresowe. Niezbędne jest wtedy panowanie nad emocjami i asertywność, a także umiejętność pracy pod presją czasu.

Odpoczynek w pracy

3/4 Polaków pracuje dużo i długo. Powodem są oczekiwania pracodawcy lub pasja do wykonywanego zawodu. Specjaliści przestrzegają – trzeba znaleźć też czas na odpoczynek.

Praca daje satysfakcję, ale brak racjonalnego podejścia do niej niesie ze sobą poważne konsekwencje. „Jeżeli poświęcimy dla pracy odpoczynek, zdrowie, życie rodzinne i towarzyskie, może doprowadzić to do pracoholizmu, który jest chorobą” – mówi serwisowi infoWire.pl Iwona Kowalewski, specjalistka SITA.

Odpoczynek jest niezbędny nie tylko w czasie urlopu, ale i na co dzień. Warto nauczyć się relaksować. „Nie zrywajmy się z budzikiem i nie gońmy od razu do pracy lub innych obowiązków”– podkreśla ekspertka. Nie forsujmy się wieczorem, nie zarywajmy nocy, nie podchodźmy emocjonalnie do spraw, bo trudno będzie nam zasnąć.

Będąc w pracy, warto zrobić sobie chwilę przerwy i poświecić ją tylko dla siebie. Wszytko po to, aby później efektywniej pracować, a w sytuacjach stresowych nie tracić głowy – zaznacza Iwona Kowalewski.

Polimex-Mostostal: Prawomocne uchylenie postanowienia o ustanowieniu sądowego nadzorcy majątku spółki

0

Postanowienie sądu w sprawie uchylenia zabezpieczenia majątku spółki Polimex-Mostostal w postaci tymczasowego nadzorcy sądowego jest prawomocne.

Zarząd spółki Polimex-Mostostal informuje, że 8 września powziął informację o stwierdzeniu przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie Sąd Gospodarczy X Wydział Gospodarczy do spraw upadłościowych i naprawczych prawomocności postanowienia o uchyleniu zabezpieczenia ustanowionego postanowieniem Sądu z 29 lipca 2014 roku w postaci ustanowienia na majątku spółki tymczasowego nadzorcy sądowego z wniosku wierzyciela spółki – osoby fizycznej – Zbigniewa Jóźwiaka.

Bezrobocie w Polsce od siedmiu miesięcy spada. W sierpniu wynosiło 11,7 proc.

Stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec sierpnia wyniosła 11,7 proc. i w porównaniu do lipca zmniejszyła się o 0,2 pkt. proc. – informuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. To już siódmy z rzędu miesiąc spadku bezrobocia.

Sierpień nie jest naturalnym miesiącem spadku bezrobocia. Zdarzały się lata, tak było w 2009 i 2012 roku, kiedy bezrobocie w końcówce wakacji rosło. To pokazuje, że tegoroczny spadek nie jest wyłącznie sezonowy. Ożywienie na rynku pracy jest faktem – powiedział Minister Pracy i Polityki Społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz.

W sierpniu liczba osób bezrobotnych zmniejszyła się o 24 tys. wynika z szacunków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Liczba osób zarejestrowanych w urzędach pracy zmalała w tym czasie o 405 tys. W urzędach pracy na koniec sierpnia zarejestrowanych było 1 855 tys. osób.

– Tak duży spadek bezrobocia w sierpniu po raz ostatni miał miejsce 7 lat temu, w 2007 roku, jeszcze przed wybuchem kryzysu – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz.

W sierpniu poprawę sytuacji na rynku pracy odnotowano we wszystkich województwach. Największy spadek liczby osób bezrobotnych nastąpił na Śląsku o 3,1 tys. W województwie łódzkim spadek wyniósł 2,6 tys, a w małopolskim 2,4 tys.

Z danych resortu wynika, że firmy chcą zatrudniać nowych pracowników. Pracodawcy zgłosili w sierpniu do urzędów 93 tys. miejsc pracy i aktywizacji zawodowej, o blisko jedną piątą więcej niż w sierpniu 2013 r.

Ile nas kosztuje awans Tuska? Jak dużą będzie miał władzę?

Przekonanie, żywione przez wielu publicystów nad Wisłą, że nominacja dla Tuska to „ostateczny koniec podziału na Europę Wschodnią i Zachodnią” oraz dowód na to, że nasz kraj odgrywa ogromną rolę w Europie, jest wyjątkowo naiwne – pisze w „Do Rzeczy” Marek Magierowski. W najnowszym wydaniu tygodnika publicyści o tym, ile Polskę kosztował sukces premiera i jakie ma realne znaczenie dla naszej polityki.

Tuż po mianowaniu Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej włoska „La Stampa”, jeden z najważniejszych dzienników w Italii, zamieściła sylwetkę polskiego premiera. Czytelnicy mogli się z niej dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Na przykład tego, że Tusk współtworzył partię o nazwie Polska – Unia Wolności i że o swoich kaszubskich korzeniach dowiedział się dopiero, gdy był dorosły. Swój artykuł o Tusku zamieściła też na swojej stronie BBC. Akapit o osiągnięciach gospodarczych Tuska został niemal słowo w słowo przepisany z angielskojęzycznej Wikipedii. A Wikipedia z kolei opierała się na tekście amerykańskiego magazynu „Time” z roku… 2008. Tusk pozostaje dla europejskich mediów enigmą. Tym bardziej dla zwykłych Włochów, Hiszpanów i Duńczyków, którzy w większości usłyszeli to nazwisko po raz pierwszy (…)  Przekonanie, żywione przez wielu publicystów nad Wisłą, że nominacja dla Tuska to „ostateczny koniec podziału na Europę Wschodnią i Zachodnią” oraz dowód na to, że nasz kraj odgrywa ogromną rolę w Europie, jest wyjątkowo naiwne – pisze w „Do Rzeczy” Marek Magierowski. Publicysta podkreśla, że szanse na to, iż Tusk jako przewodniczący Rady Europejskiej wzmocni pozycję Polski w Unii, są dość iluzoryczne. Gdybyśmy mogli to stanowisko przehandlować, proponowałbym następujący deal: „Rezygnujemy z szefa Rady Europejskiej, ale chcemy za to 20 stanowisk w następujących dyrekcjach generalnych: energii, rynku wewnętrznego, konkurencji, klimatu i rolnictwa”. Proszę mi wierzyć, taki „barter” byłby dla Polski dużo bardziej opłacalny – pisze w „Do Rzeczy” Marek Magierowski.

Z kolei Rafał A. Ziemkiewicz zauważa, że w odgórnym wybuchu radości po nominacji Donalda Tuska starannie unikano pytania, ile za ten zaszczyt zapłaciliśmy. Jakie koncesje musiała poczynić Polska, aby kibicujące PO media mogły ogłosić „największy sukces Polaka od czasów wyboru Jana Pawła II”? – pyta Ziemkiewicz. I zwraca uwagę, że jedna z brytyjskich gazet twierdzi, iż David Cameron – którego poparcie okazało się w staraniach przełomowe – pozyskany został obietnicą wsparcia przez Polskę bardzo istotnej dla brytyjskich konserwatystów zmiany we wspólnotowym prawie, która pozwoliłaby państwom „starej Unii” wypłacać mniejsze świadczenia imigrantom z nowych krajów członkowskich niż swoim „etnicznym” obywatelom. W praktyce oznacza to odebranie brytyjskich zasiłków przebywającym na Wyspach Polakom.(…) Co może nawet nie byłoby sprzeczne z polską racją stanu, bo to, że Polki wyjeżdżają za granicę rodzić dzieci, to dla nas sprawa fatalna. Problem jednak w tym, że oficjalnie Tusk występował bardzo demonstracyjnie przeciwko temu pomysłowi, a w jego otoczeniu opowiadano nawet bajki, jak ostro niby miał „ochrzanić” za to Camerona – pisze Ziemkiewicz. I dodaje, że byłoby jednak bardzo źle, gdyby właśnie zasiłki dla polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii stały się w potocznej świadomości symbolem ceny zapłaconej za brukselski tron dla premiera. Cena była znacznie większa i jej dokładne określenie możliwe będzie zapewne dopiero po zmianie władzy oraz szczegółowym „audycie” ośmioletnich rządów PO – podkreśla Rafał. A. Ziemkiewicz w najnowszym „Do Rzeczy”.

Nasza polityka przypomina dziś najlepsze kryminały Agathy Christie. Wielki Donald odchodzi na stanowisko szefa Rady Europejskiej i natychmiast iluś polityków PO oraz PiS zaczyna snuć polityczne plany i wewnątrzpartyjne intrygi. Swoisty moment zero, o którym wielu myślało od lat, ale nie wierzyło, że w końcu nadejdzie – tak z kolei komentuje zmiany na polskiej scenie politycznej Piotr Semka. Jaka będzie Polska bez Tuska? Na razie inicjatywę mają wyznawcy Donalda. Sugerują, że Polska bez Tuska niewiele będzie się różnić od tej dotychczasowej. O tym jednak, że sama informacja o usunięciu się premiera z krajowego podwórka zmieniła nastroje, świadczyły dziwne weekendowe wydarzenia, kiedy to ogłoszono nominację dla lidera Platformy. Wcześniej, 29 sierpnia, w Belwederze rozmawiano nie tylko o sytuacji na Ukrainie, ale także o „ważnych decyzjach dla Polski”. Na spotkaniu Bronisław Komorowski gościł Ewę Kopacz i Tomasza Siemoniaka. O ile tego dnia przed południem Ewa Kopacz ogłaszała, że jest gotowa zostać premierem, jeśliby „sytuacja tego wymagała”, o tyle po spotkaniu w Belwederze nabrała wody w usta. 1 września Tusk w pierwszych swoich wystąpieniach zaczął na gwałt podkreślać, że wybór nowego premiera zostanie ogłoszony przez prezydenta. Dziś trudno mieć wątpliwości, że Komorowski zawetował błyskawiczną intronizację Kopacz – zauważa Semka. „Burzliwa Polska bez Tuska” – w nowym „Do Rzeczy”.

Ewie Kopacz trudno odmówić politycznego sprytu. Wspinając się po szczeblach politycznej kariery, wielokrotnie pokazała, że potrafi być tak samo bezwzględna, jak Donald Tusk – pisze z kolei Kamila Baranowska. I przypomina, że kiedy Ewa Kopacz starła się w telewizji z Markiem Suskim, swoim przeciwnikiem z tego samego okręgu wyborczego, wychodząc ze studia, wycedziła do niego przez zęby: „Już nie jesteśmy, Suski, kolegami”. Suski wspomina, iż była tak zdenerwowana, że papieros, którego właśnie próbowała zapalić, wypadł jej z ręki. Od tamtej pory są znów na „pan/pani”, choć znają się prawie od 20 lat.Ta historia dobrze oddaje to, co jej koledzy z partii – zarówno byli, jak i obecni – nazywają „niestabilnością emocjonalną”. Zadziwiająco łatwo wyprowadzić ją z równowagi. Pod tym względem jest całkowitym przeciwieństwem opanowanego nawet w najbardziej kryzysowej sytuacji Donalda Tuska – pisze Baranowska. Nic dziwnego, że opozycja na wieść o tym, że to właśnie Ewa Kopacz ma dziś największe szanse, by objąć stanowisko premiera, zaciera ręce. Czy słusznie? O tym w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy.

Paradoksalnie awans Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej może przyspieszyć prace nad powołaniem sejmowej komisji „w celu zbadania okoliczności, jakie towarzyszyły powstaniu projektu ustawy o likwidacji WSI i weryfikacji ich kadr, powstaniu i publikacji raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI” – zauważa z kolei Sławomir Cenckiewicz. Patronem rozprawy z likwidatorami WSI zostanie Bronisław Komorowski, który będzie jednak starał się w sprawę zanadto nie angażować publicznie, gdyż w tej kwestii występuje w rażącym konflikcie interesów. Ze względu na udział Komorowskiego w prowokacji, zapoczątkowanej nierzetelną publikacją „Dziennika” pt. „Aneks do raportu o WSI na sprzedaż” z 19 listopada 2007 r., która stanowiła jakby preludium do podjęcia działań przez ABW w sprawie rzekomego handlu tajnym aneksem do raportu z weryfikacji WSI, sąd nad Macierewiczem będzie miał charakter wyłącznie doraźnej dintojry – pisze Cenckiewicz. Więcej – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” także komentarz Krzysztofa Rybińskiego, który pisze, że trudno zrozumieć, dlaczego unijni przywódcy wybrali na przewodniczącego Rady Europejskiej polityka, który skazał Polskę na stagnację, a przyszłe pokolenia emerytów na biedę. Elity unijne oraz światowa finansjera mają zupełnie inną ocenę nadwiślańskich polityków niż Polacy. Na przykład były minister Sami Wiecie Który był kilkakrotnie wybierany na najlepszego ministra finansów Europy przez międzynarodową prasę finansową, a w Polsce wielokrotnie otrzymał od polskich przedsiębiorców nagrodę Malinę dla największego szkodnika gospodarczego – pisze Rybiński. Czyja ocena jest słuszna? Czy rację mają Polacy oceniający rząd Tuska bardzo źle? Jakimi kryteriami kierują się liderzy krajów Unii, którzy wybrali go na swojego przewodniczącego? Próba odpowiedzi – na łamach najnowszego wydania „Do Rzeczy”.

Rekordowy eksport niemieckiej gospodarki. W lipcu 2014 sięgnął 101 mld euro

Ze skorygowanych sezonowo danych wynika, że Niemcy wyeksportowały w lipcu towary o wartości 101 mld euro, importując ich w tym czasie za 77,6 mld euro.

Jest to najwyższa w historii miesięczna wartość eksportu – podkreślił w komunikacie Federalny Urząd Statystyczny.

Niemiecki eksport wzrósł w lipcu 2014 o 4,7 proc. w porównaniu do czerwca. Import spadł w tym czasie o 1,8 proc. Federalny Urząd Statystyczny poinformował też, że w ciągu roku niemiecki eksport zwiększył się o 8,5 proc, a import o 1,0 proc.

Tym samym, w handlu zagranicznym Niemcy miały w lipcu 2014 roku nadwyżkę 23,4 mld euro przy nadwyżce 16,3 mld euro w lipcu 2013 roku. Według wstępnych wyników Deutsche Bundesbanku, w lipcu 2014 na rachunku bieżącym bilansu płatniczego nadwyżka wynosiła 21,7 mld euro wobec 12,3 mld euro w lipcu 2013.

Eksport Niemiec do państw członkowskich Unii Europejskiej wyniósł w lipcu 56,9 mld euro (wzrost o 9,6 proc.), zaś import 50,4 mld euro (wzrost o 2,6 proc.).

Eksport do krajów spoza Unii Europejskiej wyniósł w tym czasie 44,1 mld euro, a import 27,2 mld euro. W porównaniu z lipcem 2013 roku eksport do krajów trzecich wzrósł o 7,2 proc, natomiast import z tych krajów zmniejszył się o 1,8 proc..

Polska bankowość w liczbach – II kwartał 2014 r.

28 mln rachunków bankowych, 26 mln klientów mających podpisaną umowę umożliwiającą korzystanie z bankowości internetowej i 3 mln aktywnych użytkowników bankowości mobilnej – tak wygląda rynek bankowy w Polsce wg raportu Bankier.pl i PRNews.pl za II kwartał 2014 roku.

Obecnie Banki w Polsce prowadzą 28 mln rachunków, łącznie z bankami spółdzielczymi i SKOK liczba ta przekroczyła 30 mln ROR. Niekwestionowanym liderem jest PKO Bank Polski, obsługujący prawie 6,4 mln kont, drugą pozycję zajmuje Bank Pekao SA – 3,6 mln kont, a trzecie BZ WBK – 3,4 mln. W stosunku do ubiegłego roku, banki zanotowały wzrost o 1,1 mln – najwięcej kont osobistych przybyło grupie Alior Banku, Getin Noble Banku i mBanku.

– Niektóre banki zaczęły porządkować bazę z tzw. martwych kont. To nieużywane rachunki, z których klienci przestali już korzystać. Banki podkreślają, że liczy się przede wszystkim jakość, a nie ilość kont. Niewykluczone, że ten trend nasili się jeszcze mocniej w niedalekiej przyszłości – mówi Wojciech Boczoń, ekspert Bankier.pl.

Banki w Internecie

Według informacji zebranych przez Bankier.pl i PRNews.pl, ponad 26 mln klientów ma podpisaną umowę o korzystanie z bankowości internetowej. W stosunku do danych zaprezentowanych przez banki rok temu zanotowano wzrost o 3,5 mln. Najwięcej klientów bankowości internetowej ma PKO BP – 6,6 mln, tuż za nim – mBank – 3,3 i BZ WBK – 2,7 mln.

– Bankowość internetowa jest już standardem, a dostęp do rachunku przez ten kanał oferują wszystkie banki. Widać jednak dużą różnicę między liczbą osób, które mają umowę o korzystanie z bankowości elektronicznej, a liczbą osób, które aktywnie korzystają z tego kanału. Nadal wiele osób woli obsługiwać swoje konto w placówce. Mimo tego, zatrudnienie w sektorze bankowym cały czas topnieje. Banki starają się skłonić klientów do samoobsługowego korzystania z rachunków, za pomocą elektronicznych kanałów dostępu – mówi Wojciech Boczoń, ekspert Bankier.pl.

Polacy coraz bardziej mobilni

Bankowość mobilna ma  jest już ponad 3 miliony użytkowników. W ciągu ostatniego roku ich liczba wzrosła o ponad 1,3 mln osób. Z danych zebranych przez PRNews.pl wynika, że najwięcej mobilnych klientów mają: mBank, Pekao SA i PKO BP.

– Bardzo szybko przybywa klientów, którzy preferują obsługę konta z poziomu telefonu komórkowego. Ten trend dotarł także do sektora banków spółdzielczych. Już kilkadziesiąt banków oferuje ten kanał dostępu swoim klientom, a liczba użytkowników bankowości mobilnej w sektorze spółdzielczym przekroczyła 40 tys. osób. W odróżnieniu do banków uniwersalnych, które promują aplikacje mobilne, spółdzielcy wdrażają rozwiązania oparte o serwisy lite – komentuje Wojciech Boczoń, ekspert Bankier.pl.

Spłata kredytu hipotecznego w walucie

W ostatnich latach Polacy zaciągają zobowiązania głównie w złotych, nadal blisko 50 proc. zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych stanowią te zaciągane w walucie obcej, przede wszystkim we frankach szwajcarskich. 

Według danych Komisji Nadzoru Finansowego wartość zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu kredytów mieszkaniowych na koniec czerwca br. wynosiła 344 mld zł, z czego 133 mld stanowiły kredyty w CHF, zaś 30 mld zł – w euro.

Osoby, które zdecydowały się na zaciągnięcie kredytu walutowego, pomimo iż zarabiają w złotówkach, narażone są nie tylko na ryzyko kursowe, ale także koszty związane z wymianą walut. O ile ryzyko trudno jest minimalizować, o tyle koszty zakupu waluty potrzebnej do spłaty raty można obniżyć już znacznie łatwiej – Łukasz Falkiewicz, kierownik sprzedaży w departamencie skarbu Meritum Banku

Tzw. ustawa antyspreadowa, która została wprowadzona w sierpniu 2011 roku, pozwala klientom na spłacanie rat kredytów bezpośrednio w obcej walucie. Zgodnie z jej zapisami, banki zobowiązane są do odstąpienia od opłat za aneks do umowy kredytowej oraz do niepobierania opłat za rachunek walutowy przeznaczony do spłaty kredytu.

W praktyce oznacza to, że po uregulowaniu formalności z bankiem, w którym spłaca kredyt hipoteczny w obcej walucie, klient ma prawo zakupić ją tam, gdzie jest najtaniej, a późnej przelewać ją bezpośrednio na konto przeznaczone do spłaty kredytu hipotecznego – podkreśla ekspert Meritum Banku.

Według szacunków z dobrodziejstw „ustawy antyspreadowej” korzysta blisko 200 tys. klientów z 700 tys. osób posiadających takie zobowiązanie. Liczba ta będzie z pewnością rosła. Oprócz wymiernych oszczędności popularność tego rozwiązania będą wspierać szybkość i wygoda, jaką zapewniają kantory internetowe, a także rosnące bezpieczeństwo związane m.in. z wejściem na ten rynek banków, które zapewniają równie atrakcyjne kursy, przy zachowaniu wszystkich wymogów bezpieczeństwa i gwarancji, które wynikają ze specyfiki prowadzonej przez nie działalności.

Najważniejszym elementem budującym przewagę konkurencyjną będzie atrakcyjność cenowa i oszczędności, jakie zapewnia wymiana walut na własną rękę. Ich wielkość zależy od wysokości raty, w wielu przypadkach wynosi kilkaset złotych rocznie lub jest nawet wyższa. Dla przykładu, według naszych szacunków* oszczędności w skali roku dla miesięcznej raty 1 000 CHF wyniosą ok. 1297 zł, zaś dla miesięcznej raty 1 000 EUR ok. 1643 zł. Biorąc pod uwagę, że kredyty hipoteczne są spłacane przez wiele lat, kwoty oszczędności nabierają jeszcze większego znaczenia – ocenia Łukasz Falkiewicz.

Jak zatem rozpocząć kupowanie walut potrzebnych na spłatę raty? Pierwszym krokiem jest załatwienie formalności w banku, który udzielił kredytu.  Najczęściej wymagane jest podpisanie aneksu do umowy, w którym klient deklaruje, że raty będzie spłacał bezpośrednio w walucie. Następnie trzeba zabrać się za szukanie najtańszej waluty. Najprostszą opcją jest oczywiście sprawdzenie cen i wymiana waluty w internecie, choć niektórzy klienci zdecydują się pewnie jeszcze na wizytę w kantorze. Wśród opcji dostępnych online można skorzystać z oferty kantoru prowadzonego przez bank lub firmę niebankową.

Za kantorem bankowym przemawia z pewnością większe bezpieczeństwo. Po pierwsze, środki zdeponowane na rachunku bankowym są objęte gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, po drugie, wszystkie transakcje podlegają nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego i po trzecie, transakcje w walucie są zawierane w ramach rachunków, których właścicielem jest klient i nie musi on przesyłać pieniędzy na inne rachunki, a następnie czekać na ich zwrot. Dokonując wymiany online warto też zwrócić uwagę na ew. dodatkowe koszty czy prowizje, np. za wykonanie przelewu walutowego.

* Kwoty zostały wyliczone na podstawie średniej marży dla 10 banków referencyjnych (Bank BPH, Bank Millennium, Deutsche Bank, DnB Nord, BNP Paribas, Getin Bank, mBank, Nordea, PKO BP, Raiffeisen Polbank), w porównaniu do warunków cenowych obowiązujących w ramach rachunku e‑Kantor w Meritum Banku. Marże zostały obliczone w oparciu o kursy dostępne na stronach banków w dniu 07.04.2014. Oszczędności dla raty w EUR nie uwzględniają opłaty za przelew w walucie wymienialnej w EUR do banku krajowego. 

Hurtowy dystrybutor leków Neuca kupiła przychodnie Helpmed. Chce budować sieć przychodni

0

Zarząd Neuca poinformował w poniedziałek, że Neuca Med, jednostka zależna od Neuca nabyła w piątek 100 proc. udziałów przedsiębiorstwa NZOZ Helpmed ZPCHR. im. dr. med. Tadeusza Boczonia.

Nabyta spółka prowadzi dwie przychodnie lekarskie w Tychach oraz dwie przychodnie przyzakładowe. Dwie placówki świadczą usługi w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i rehabilitacji, a dwie kolejne to przychodnie przyzakładowe, oferujące usługi m.in. w zakresie medycyny pracy. W sumie przejęte podmioty swoją opieką obejmują ponad 14 tys. pacjentów.

Neuca to największy hurtowy dystrybutor farmaceutyków w Polsce

– Inwestycje w podstawową opiekę medyczną to element strategii budowania przez Neuca własnej sieci przychodni lekarskich – podkreśla spółka w komunikacie. – W wyniku przeprowadzonych transakcji Neuca Med posiada siedem przychodni.

NIK o przygotowaniach do wykorzystania środków unijnych

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli, Minister Infrastruktury i Rozwoju oraz zarządy województw podjęli skuteczne działania w celu przygotowania Polski do wykorzystania środków unijnych w latach 2014-2020. Umowa partnerstwa z Polską została zaakceptowana przez Komisję Europejską 23 maja 2014 roku. Spośród wszystkich krajów Unii Polskę wyprzedziły w przygotowaniach tylko Dania i Niemcy.

NIK poświadcza, że Minister Infrastruktury i Rozwoju należycie zaplanował, zorganizował, koordynował i realizował proces przygotowań do wykorzystania środków z funduszy strukturalnych oraz Funduszu Spójności. Podjęte działania umożliwiły przygotowanie i przekazanie do Komisji Europejskiej projektu umowy partnerstwa oraz projektów krajowych i regionalnych programów operacyjnych. Działania związane z opracowaniem projektu umowy partnerstwa były skuteczne i doprowadziły do przedłożenia dokumentu Komisji Europejskiej w obowiązującym terminie.

W Ministerstwie przygotowano projekt Ustawy o zmianie ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju, która weszła w życie 8 kwietnia 2014 r. Opracowano też projekt Ustawy o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014-2020.

Zarządy województw opracowały i przekazały do Komisji Europejskiej projekty regionalnych programów operacyjnych. Minister Infrastruktury i Rozwoju wydał opinie o zgodności projektów Regionalnych Programów Operacyjnych z zapisami projektu umowy partnerstwa, z zastrzeżeniem uwzględnienia zgłoszonych uwag.

Podział funduszy strukturalnych na krajowe programy operacyjne na lata 2014-2020

Program operacyjny

w mld euro

w %

Infrastruktura i Środowisko

27,4

60,1

Inteligentny Rozwój

8,6

18,9

Wiedza, Edukacja, Rozwój

4,7

10,3

Polska Cyfrowa

2,2

4,8

Polska Wschodnia

2,0

4,4

Pomoc Techniczna

0,7

1,5

Ogółem

45,6

100,0

Źródło: opracowanie własne na podstawie umowy partnerstwa zatwierdzonej przez Komisję Europejską w dniu 23 maja 2014 r.

Podział funduszy strukturalnych na regionalne programy operacyjne na lata 2014-2020

Regionalny program operacyjny

w mld euro

w %

Dolnośląskie

2,2

7,1

Kujawsko-Pomorskie

1,9

6,1

Lubelskie

2,2

7,1

Lubuskie

0,9

2,9

Łódzkie

2,2

7,1

Małopolskie

2,9

9,3

Mazowieckie

2,1

6,8

Opolskie

0,9

2,9

Podkarpackie

2,1

6,8

Podlaskie

1,2

3,9

Pomorskie

1,9

6,1

Śląskie

3,5

11,3

Świętokrzyskie

1,4

4,5

Warmińsko-Mazurskie

1,7

5,5

Wielkopolskie

2,4

7,7

Zachodniopomorskie

1,6

5,1

Ogółem

31,1

100,0

Źródło: opracowanie własne na podstawie umowy partnerstwa zatwierdzonej przez Komisję Europejską w dniu 23 maja 2014 r.

NIK stwierdza, że w Ministerstwie i urzędach marszałkowskich prowadzono działania w celu przygotowania instytucji do realizacji programów operacyjnych w latach 2014-2020.

Zdaniem NIK należy podkreślić, że w projektach krajowych programów operacyjnych oraz w projektach programów regionalnych zaplanowano uwzględnienie uproszczeń, mających na celu zmniejszenie obciążeń administracyjnych we wdrażaniu funduszy w okresie 2014-2020. Mają one dotyczyć zarówno regulacji prawnych jak i instytucjonalnych, w tym sposobu występowania o dofinansowanie i realizacji oraz rozliczania projektów przez beneficjentów.

Minister oraz zarządy województw podjęły odpowiednie działania, mające na celu wyznaczenie i przygotowanie instytucji zarządzających i pośredniczących do wykonywania zadań wdrożeniowych. W ramach Ministerstwa i urzędów marszałkowskich podjęta została decyzja o powierzeniu instytucjom zarządzającym programami operacyjnymi obowiązków związanych z poświadczaniem wydatków, poniesionych w ramach programów operacyjnych (tzw. certyfikacji wydatków).

W ramach systemu wdrażania programów operacyjnych nie będzie funkcjonowała oddzielna Instytucja Certyfikująca, nie będą także funkcjonowały Instytucje Pośredniczące w Certyfikacji.

Zdaniem NIK, należy jednak zapewnić rozdzielenie funkcji zarządzania i certyfikacji w ramach Instytucji Zarządzających. Realizacja zadań dotyczących poświadczania poniesionych wydatków powinna być instytucjonalnie i proceduralnie rozdzielona od zadań związanych z zarządzaniem i kontrolą, tzn. zadania te nie mogą być realizowane przez te same osoby i komórki organizacyjne. Podział ten będzie szczególnie istotny przy realizacji projektów własnych samorządu województwa. Przejęcie zadań w zakresie certyfikacji wydatków przez IZ RPO wymaga szczególnej uwagi zarządów województw, gdyż urzędy marszałkowskie będą to zadanie wykonywać po raz pierwszy (wcześniej te zadania wykonywały urzędy wojewódzkie).

S. Buczek (Quercus TFI): Dobre wyniki w drugiej połowie roku pokażą te same spółki, co w pierwszej. Wyjątkami mogą być Kruk, PKN Orlen i Lotos

CEO Magazyn Polska

Coraz większe obawy o postępujące spowolnienie w polskiej i europejskiej gospodarce mogą przełożyć się na większą zmienność na GPW w drugiej połowie roku. Większość spółek, które pokazały wyróżniająco dobre wyniki za pierwsze 6 miesięcy, ponownie znajdzie się w tym gronie – przewiduje prezes Quercus TFI. Wyjątkiem mogą być spółki paliwowe.

Wyniki polskich spółek w II kwartale oraz w całym I półroczu były neutralne. Nie zaskoczyły one czymś bardzo nadzwyczajnym. Bardzo dobre wyniki podawały banki. W szczególności w  drugim kwartale, najlepsze wyniki w naszej ocenie jakościowo podał ING, a także Bank Handlowy, któremu sprzyjały niższe rentowności obligacji skarbowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Zysk netto Banku Handlowego w drugim kwartale 2014 r. wyniósł 266,25 mln zł, podczas gdy analitycy spodziewali się zysku netto na poziomie 248 mln zł. Wynik na inwestycyjnych dłużnych papierach wartościowych wyniósł w II kwartale 2014 r. 65,6 mln zł. Również ING BSK osiągnął w II kwartale br. lepsze wyniki od oczekiwań: zysk netto wyniósł 282 mln zł, podczas gdy rynek oczekiwał 270 mln zł zysku netto.

Trwająca hossa na rynku obligacji rządowych pozytywnie wpłynęła także na wyniki największego polskiego ubezpieczyciela. Grupa PZU zanotowała w pierwszym półroczu 2014 r. wynik z inwestycji na poziomie 1,357 mld zł, z czego 1,244 mld zł stanowił wynik na instrumentach dłużnych. Skonsolidowany zysk netto wzrósł w pierwszym półroczu o 2,7 proc. rok do roku, do poziomu 1,72 mld zł.

Jeżeli chodzi o inne spółki, które wyróżniły się in plus, tutaj wskazalibyśmy firmy głównie z sektora przemysłowego średniej wielkości, które są liderami swoich branż. Na przykład są to takie spółki, jak Kęty, Amica i Sanok. Te firmy uzyskiwały naprawdę bardzo duże przyrosty porównując wyniki rok do roku. Również dobre wyniki osiągały firmy finansowe spoza sektora bankowego, takie jak PZU czy na przykład Kruk – wskazuje Buczek.

Amica Wronki odnotowała w II kwartale br. wzrost skonsolidowanego zysku netto do 20,56 mln zł z 5,35 mln zł rok wcześniej. Przychody w ujęciu rocznym zwiększyły się z 364,33 mln zł do 449,88 mln zł. Poprawa wyników miała miejsce pomimo eskalacji konfliktu między Rosją i Ukrainą. Udział Europy Wschodniej w sprzedaży producenta sprzętu AGD wynosi obecnie 29 proc, niewiele mniej niż udział polskiego rynku (35 proc.).

Grupa Kęty poprawiła w I półroczu zysk netto niemal o 40 proc. w ujęciu rocznym i podniosła prognozę zysku za cały 2014 r. o ponad 30 proc. Inwestorzy pozytywne zareagowali na te informacje, ponieważ Kęty posiadają również zakład produkcyjny na Ukrainie, który z powodu niskiego popytu pracuje jedynie na 2 zmiany, zamiast zakładanych 3.

Na drugim biegunie znalazły się spółki, które miały ekspozycję na rynki wschodnie i w związku z tym, co dzieje się na Ukrainie, musiały w pewnym stopniu odczuć dekoniunkturę w samym drugim kwartale. Jako przykłady można podać takie spółki, jak Getin Holding czy Asbis – wymienia prezes Quercus TFI.

W pierwszym półroczu 2014 r. wynik netto Idea Bank na Ukrainie z Grupy Getin Holding wyniósł -19,6 mln zł wobec 30,7 mln zł zysku rok wcześniej. Na rynku białoruskim bank osiągnął w tym okresie 0,8 mln zł zysku netto, z kolei w Rosji – 13,6 mln zł zysku netto.

Sebastian Buczek spodziewa się w drugiej połowie 2014 r. kontynuacji trendów z pierwszych 6 miesięcy, aczkolwiek niektóre spółki mogą zaskoczyć inwestorów – zarówno pozytywnie, jak i negatywnie.

Takim wyjątkiem może być Kruk, który w pierwszym półroczu tego roku odnotował rekordowo udane wzrosty, natomiast w drugiej połowie roku już tak dobrze nie będzie. Wyniki nie będą ciągle złe, ale nie będą aż tak dobre, jak pierwszej połowie roku. Niespodzianką trzeciego kwartału mogą być wyniki takich firm, jak PKN Orlen czy Lotos, które korzystają z poprawy na rynku marż rafineryjnych, z dobrych marż petrochemicznych – uważa Sebastian Buczek.

Petrolivest: W półroczu wzrosła strata netto spółki

0

Strata netto spółki Petrolinvest, przypadająca akcjonariuszom jednostki dominującej w I półroczu 2014 wyniosła 71,3 mln zł. W tym samym okresie 2013 roku strata przekraczała 61,16 mln zł.

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży spółki w I półroczu 2014 to 3 tys. zł przy 64 tys. zł w roku 2013.

Aktywa spółki 30 czerwca 2014 warte były  976,57 mln zł  wobec 1,1 mld pod koniec 2013 roku.

Zobowiązania i rezerwy na zobowiązania spółki pod koniec czerwca 2014 przekraczały 727 mln  zł.  przy ponad 699 mln  zł 31 grudnia 2013.

W komunikacie spółka przyznaje, że ma problemy ze spłatą rat zaciągniętych kredytów

– Opóźnienie w zamknięciu transakcji sprzedaży udziałów Petrolinvest w kazachskiej spółce Emba oraz przedłużające się negocjacje z inwestorami zainteresowanymi współpracą w ramach projektu prowadzonego przez spółkę OTG wpływają bezpośrednio na zdolność spółki i Grupy Kapitałowej do regulowania bieżących zobowiązań – informuje spółka w komunikacie. – Łączna wysokość przeterminowanych zobowiązań Grupy według stanu na dzień 30 czerwca 2014 roku wyniosła 331,6 mln złotych, z czego kwota 273,0 mln złotych dotyczyła niespłaconego zadłużenia kredytowego wobec PKO BP i BGK oraz BCC.

Także zobowiązania krótkoterminowe nie znajdują pokrycia w aktywach krótkoterminowych spółki- przyznaje zarząd Petrolinvestu, podkreślając też, że regulowanie przez spółkę swoich zobowiązań w przyszłości wymaga dostępu do źródeł finansowania. Jak podkreślono Petrolinvest prowadzi zaawansowane projekty poszukiwawczo- wydobywcze na terenie koncesji w Kazachstanie i w Polsce

– Brak możliwości pozyskania finansowania w planowanej wysokości i terminie może mieć istotny wpływ na działalność, sytuację finansową i majątkową oraz wyniki spółki i Grupy Kapitałowej – zaznaczono w komunikacie.

Ze względu na nieterminowe przekazanie przez Petrolinvest raportu za I półrocze, GPW na początku września zawiesiła obrót akcjami spółki do 8 września 2014.

Kino Polska kupi TV Okazje

Rada nadzorcza Kino Polska TV zdecydowała o zakupie większościowego pakietu udziałów TV Okazje.

Kino Polska TV poinformowała, że 5 września 2014 rada nadzorcza spółki podjęła uchwałę w sprawie udzielenia zgody na zakup przez Kino Polska TV 80 proc. udziałów spółki TV Okazje za cenę 59.5 tys zł. Jednocześnie Kino Polska TV udzieli pożyczki spółce TV Okazje w wysokości nie wyższej niż 250 tys euro, przeznaczonej na rozwój działalności tej spółki.

TV Okazje jest podmiotem debiutującym na rynku mediów, zajmującym się sprzedażą pozyskiwanych od zewnętrznych dystrybutorów produktów teleshoppingowych za pośrednictwem telewizji, rynków e -commerce oraz  sieci detalicznych.

Kino Polska TV szacuje, że inwestycja ta będzie miała pozytywny wpływ na zysk EBITDA spółki już w roku 2015.

Polski rynek private equity w gronie najlepszych na świecie pod względem zyskowności

CEO Magazyn Polska

Stabilność gospodarcza i polityczna, duży rynek wewnętrzny oraz zdrowy system finansowy – te atuty Polski decydują o tym, że przypada na nią połowa inwestycji private equity w Europie Środkowo-Wschodniej.  W ostatniej dekadzie zanotowano tu jedne z najwyższych stóp zwrotu na świecie. Potencjał do rozwoju niepublicznego rynku kapitałowego w Polsce jest jednak wciąż duży, bo private equity stanowi tylko 0,1 proc. PKB.

W ciągu ostatnich 10 lat najwyższe stopy zwrotu na całym świecie, nie tylko w regionie, osiągnięto w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej oraz Rosji, z czego główna część to Polska. To jest bardzo dobra informacja, szczególnie dla tych, którzy szukają dofinansowania w ramach funduszy private equity, które zbierają środki. Jest to rzeczywiście coś, co wyróżnia nas na tle całego świata – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor mec. Michał Karwacki, Kancelaria Squire Patton Boggs.

Blisko połowa rynku private equity (PE) w Europie Środkowo-Wschodniej przypada na Polskę. Głównym atutem Polski jest stabilność gospodarcza i polityczna w połączeniu z relatywnie wysokim tempem wzrostu PKB, zwłaszcza na tle strefy euro. Obecnie kapitał omija także Rosję i Ukrainę, które w przeszłości były ważnymi konkurentami dla innowacyjnych spółek nad Wisłą.

Jak by to nie zabrzmiało negatywnie, konflikt ukraińsko-rosyjski w pewnym znaczeniu nam pomaga, jeżeli chodzi o przyjmowanie inwestycji i dofinansowanie podmiotów private equity – uważa Karwacki.

Choć Polska jest liderem pod względem wielkości private equity w Europie Środkowo-Wschodniej, to ten rynek w relacji do gospodarki jest wciąż niewielki.

To jest tylko 0,1 udziału w PKB, w Europie Zachodniej to jest 0,3 proc., więc ten rynek jest trzykrotnie większy. Widać potencjał dalszego rozwoju, jeżeli chodzi o skalę makro – ocenia mecenas z Kancelarii Squire Patton Boggs.

Wśród dominujących branż na niepublicznym rynku kapitałowym jest IT, telekomunikacja oraz ochrona zdrowia. Ta ostatnia odróżnia Polskę od rozwiniętych rynków, gdzie rynek prywatnych usług medycznych jest już znacznie bardziej zaawansowany.

Dynamiczny rozwój niepublicznych rynków kapitałowych może z czasem pozytywnie wpłynąć także na rynek publiczny, jeżeli rozwinięte dzięki funduszom PE lub venture capital spółki zdecydują się wejść na parkiet GPW. Z tego względu pozytywną wiadomością jest to, że najszybszy wzrost w zeszłym roku miał miejsce właśnie w segmencie venture capital.

Bardzo często to jest inwestycja we wczesnej fazie rozwoju spółki, która daje bardzo dużą możliwość zwrotu z kapitału. Pamiętajmy też, że w Polsce jest już dosyć rozwinięty i dojrzały rynek podmiotów venture capital, które działają i mają konkurencję. To nie jeden, lecz kilka podmiotów, które specjalizują się w tego typu inwestycjach – wskazuje Michał Karwacki.

Do grona liderów venture capital w Polsce należą MCI Management, Intercapital i 3TS. Fakt bycia liderem w regionie oraz jedne z najwyższych stóp zwrotu na świecie to dobry prognostyk do dalszego rozwoju niepublicznego rynku kapitałowego w Polsce – uważa Karwacki.

To bardzo pomoże tym funduszom polskim, które zbierają w tym roku lub na przełomie tego i następnego roku środki od europejskich instytucji. Są to głównie trzy: Resource Partners, Value4Capital oraz Royalton Partners. O tych podmiotach będzie głośno jako o tych, które będą starały się o środki, próbując wykorzystać tę koniunkturę – przewiduje mecenas z Kancelarii Squire Patton Boggs.

Baltona oczekuje ożywienia na rynku. Spółka liczy na poprawę wyników w II półroczu

0

CEO Magazyn Polska

Baltona liczy na to, że II półrocze będzie dla niej znacznie zyskowniejsze niż pierwsze sześć miesięcy 2014 roku. Spółka ma nadzieję, że jej wcześniejsze inwestycje zaczną przynosić większe dochody wraz z ożywieniem na rynku.

– Oczekiwania co do liczby pasażerów, czyli klientów biur turystycznych, są bardzo duże i mówimy tutaj o dwucyfrowym wzroście – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Andrzej Uryga, prezes spółki Baltona. – Jestem przekonany, że to się bardzo pozytywnie przełoży na wyniki Baltony, w której turyści kupują przed wylotem na wakacje.

Baltona to największy operator sklepów wolnocłowych w Polsce. Działa też na rynkach Unii Europejskiej i na Ukrainie. W 2013 roku spółka posiadała 50 lokali. Najnowszy sklep Baltona otworzyła na lotnisku w Alghero na Sardynii.

W drugim półroczu, a przynajmniej w trzecim kwartale staramy się nie robić jakichś większych inwestycji – mówi Andrzej Uryga. – To jest szczyt sezonu sprzedaży i koncentrujemy się wtedy na obsłudze klientów i pełnym zaopatrzeniu sklepów. Nowe inwestycje mogą pojawić się w czwartym kwartale, jeżeli będzie ku temu dobra okazja.

Mimo braku konkretnych deklaracji inwestycyjnych, szefowie Baltony nie kryją, że w tej chwili celem ekspansji spółki może być cała Europa.

Oczywistym kierunkiem ekspansji dla nas, ze względu na know-how i przewagę technologiczną, jest Europa Środkowo-Wschodnia, Ukraina, kraje Pribałtyki i całe Bałkany, to tam poszukujemy różnego rodzaju celów do przejęcia – deklaruje prezes Baltony. – Ale jak się okazuje, pojawiają się również okazje w Europie Zachodniej, która jest co prawda dużo trudniejszym rynkiem, ale też rentowniejszym ze względu na dużą siłę nabywczą klientów i pasażerów.

Poza sprzedażą w sklepach wolnocłowych spółka zajmuje się też zaopatrywaniem statków dalekomorskich oraz placówek dyplomatycznych, także w państwach bałtyckich, na Ukrainie i w Rosji.

Wiadomo, że to się wiąże z ryzykiem, ale zakładamy, że to ryzyko jest krótkoterminowe i że w dłuższej perspektywie te regiony będą dochodowe i będą uzupełniały i rozwijały naszą ofertę – uważa Andrzej Uryga.

Baltona zdaje sobie sprawę z tego, że zaopatrywanie placówek dyplomatycznych nie będzie nigdy przynosić wielkich zysków. Tę branżę w naturalny sposób ogranicza liczba dyplomatów mających prawo kupować w sklepach towary nieobciążone podatkiem VAT. Spółka jednak liczy na to, że zyski z tego rynku uzupełnią to, co zarabia dzięki sklepom na lotniskach.

– Oczywiście w trakcie wakacji dyplomaci kupują trochę mniej, na koniec roku kupują trochę więcej, ale to się dobrze nakłada na sezonowość Baltony, która jest dokładnie odwrotna – mówi prezes spółki. – Liczymy na to, że ta działalność, chociaż nieprosta, przyniesie jednak uzupełnienie i wyrównanie przychodów z całego roku, czyli doprowadzi do zmniejszenia tej bolesnej sezonowości, którą musimy zawsze inwestorom tłumaczyć ze względu na trudniejszy początek roku, który potem dopiero odrabiamy.

W I półroczu 2014 spółka osiągnęła przychody przekraczające 155 mln zł. Było to  o 59 proc. więcej niż rok wcześniej. Pomimo tego wyższe koszty związane m.in. z inwestycjami oraz spadkiem sprzedaży na Ukrainie przyniosły Baltonie wzrost straty netto przypadającej na właścicieli jednostki dominującej z 3,07 mln zł przed rokiem do 7,29 mln zł w tym roku.

Sprzedaż nowych aut w tym roku o 12-13 proc. wyższa

CEO Magazyn Polska

Tegoroczne wakacje były wyjątkowo udane dla producentów i sprzedawców aut. Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że w sierpniu zarejestrowano ponad 20 tys. nowych samochodów, czyli blisko 5 proc. więcej niż przed rokiem. Wyniki Opla wskazują nawet na 50-proc. wzrost sprzedaży.

Od początku roku zarejestrowano 221 477 nowych samochodów osobowych, czyli o 15,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W samym sierpniu wzrost wyniósł 4,9 proc. (20 003 auta). W tym samym miesiącu zarejestrowano w Polsce 3 346 samochodów dostawczych do 3,5 t, czyli o 17 proc. więcej niż przed rokiem, a od początku roku – dzięki realizacji dużych kontraktów flotowych – zarejestrowano ich ponad 28 tys., czyli o 8,1 proc. więcej niż w podobnym okresie w 2013 roku.

Mam nadzieję, że wyniki sprzedaży w tym roku będą lepsze w przypadku samochodów osobowych mniej więcej o 12-13 proc. – ocenia w wywiadzie dla agencji informacyjnej Newseria Biznes Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. – W przypadku pojazdów dostawczych to będzie nieco mniejszy wzrost, ok. 5-7 proc. W sumie powinniśmy sprzedać około 350 tys. samochodów, może nieco więcej.

–  Ten rok dla całej branży motoryzacyjnej jest całkiem dobry – mówi Wojciech Mieczkowski, dyrektor generalny General Motors Poland. – Oczywiście początek roku był wyjątkowy i to bardzo mocno nakręciło sprzedaż samochodów. Ale po tym I i II kwartale dynamika nadal jest całkiem dobra.

Sprzedaży na początku roku sprzyjało tzw. okienko podatkowe, które pozwalało odliczyć pełen VAT od zakupu samochodów osobowych z kratką. Dzięki temu wzrost sprzedaży na rynku był ponad 20-proc.

Sierpień był tradycyjnie najgorszym miesiącem pod względem sprzedaży nowych samochodów. Aut dostawczych sprzedano o 17,3 proc. mniej niż w lipcu, a osobowych – o 21,8 proc. mniej. Te wakacyjne spadki były porównywalne ze spadkami z lat ubiegłych. Jak podkreśla Mieczkowski, na tle rynku wyniki Opla w sierpniu pozytywnie zaskoczyły. Sprzedaż wozów tej marki wzrosła w sierpniu o 50 proc., porównując z sierpniem ubiegłego roku.

– Opel w całym roku notuje bardzo duży wzrost ponad 40 proc. – informuje dyrektor generalny General Motors Poland. – Właściwe miesiąc w miesiąc sprzedaż w stosunku do ubiegłego roku jest o kilkadziesiąt procent wyższa, co w porównaniu z rynkiem, który rośnie o kilka, kilkanaście procent, świadczy o tym, że Opel sobie doskonale radzi.

Jakub Faryś zaznacza, że choć wyniki sprzedaży samochodów są w tym roku całkiem niezłe, potencjał naszego rynku nie jest w pełni wykorzystany. Średnio sprzedaje się u nas ok. 300 tys. samochodów osobowych rocznie, podczas gdy wielkość rynku i zasobność społeczeństwa wskazują na to, że mogłoby to być nawet pół miliona.

– W niektórych latach jest nieco mniej, w innych nieco więcej, ale w dalszym ciągu 300 tys. sztuk, biorąc jednak pod uwagę potencjał, sytuację gospodarczą i wzrost w gospodarce, to nadal bardzo mało, bo ten wzrosty w żaden sposób nie przekładają się na wzrost liczby sprzedanych nowych samochodów, a tak być powinno – ubolewa Jakub Faryś.

Sytuacja weteranów misji zagranicznych poprawia się dzięki wsparciu MON i firm przemysłu obronnego

CEO Magazyn Polska

Sytuacja osób poszkodowanych i rannych w polskich misjach poza granicami kraju z roku na rok się poprawia. Do poprawy sytuacji przyczynia się nie tylko wsparcie rządu, lecz także samego społeczeństwa i firm przemysłu obronnego.

Do konsultacji społecznych trafił właśnie projekt zmian w ustawie o weteranach działań poza granicami kraju. Zakłada on, że osoby poszkodowane podczas zagranicznych misji otrzymają dopłaty do leczenia, będą też mogli uczestniczyć w turnusach readaptacyjno-kondycyjnych, na których będą przechodzić rehabilitacje i otrzymają pomoc psychologów – poinformowała „Rzeczpospolita”.

Dla weteranów takie zmiany mają duże znaczenie, podobnie jak wsparcie ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej.

Nie wszystkie kwestie związane z pomocą dla weteranów, ich aktywnością, można jednak finansować z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej. Dlatego nasze projekty i inicjatywy – sportowe, rehabilitacyjne orz te bardziej nietypowe, są finansowane ze środków Stowarzyszenia pozyskiwanych od firm – mówi agencji Newseria Biznes Tomasz Kloc, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju.

Podczas XXII Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach Stowarzyszenie przyznało Polskiemu Holdingowi Obronnemu statuetkę „Dumny Weteran”. Odebrał ją prezes PHO Marcin Idzik. Jak podkreśla Tomasz Kloc, w ten sposób weterani doceniają wsparcie, na jakie mogą liczyć ze strony grupy.

Oprócz wsparcia finansowego, otrzymujemy również wsparcie osobowe i rzeczowe przy organizacji naszych przedsięwzięć, jak chociażby Dnia Weterana, kiedy przyjeżdża do nas sprzęt, pokazujemy go w różnych częściach Polski – tłumaczy prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju.

Marcin Idzik podkreśla, że zaangażowanie w inicjatywy wspierające osoby ranne i poszkodowane powracające z misji zagranicznych to pewnego rodzaju obowiązek dla firm zbrojeniowych

To jest społeczna odpowiedzialność biznesu każdej spółki zbrojeniowej. Dostarczamy sprzęt o wiadomym przeznaczeniu. Miarą naszej odpowiedzialności jest to, że powinniśmy wspierać naszych żołnierzy, którzy codziennie narażają swoje zdrowie i życie. To jest też wyraz odpowiedzialności za ich rodziny, żony, dzieci, rodziców – tłumaczy prezes zarządu Polskiego Holdingu Obronnego.

Sam resort obrony przyznaje, że bez wsparcia ze strony firm nie wszystkie inicjatywy udałoby się zrealizować. Beata Oczkowicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, podkreśla jednak, że potrzebne jest większe wsparcie ze strony społeczeństwa.

Stowarzyszenie zrzesza tych, którzy z dumą pełnili i pełnią w dalszym ciągu służbę żołnierską. Dzięki zmianie przepisów mogą oni w dalej pracować jako żołnierze, a to jest bardzo ważne dla ludzi, którzy wrócili z misji poszkodowani i niejednokrotnie przez długi czas przechodzą rehabilitację – mówi Beata Oczkowicz.

Zielone obligacje szansą dla energetyki odnawialnej w Polsce

CEO Magazyn Polska

Zwiększenie do poziomu 20 proc. udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym do 2020 roku będzie dla Polski dużym wyzwaniem. Co prawda wzrost takich inwestycji nie jest wcale taki powolny, dotychczasowy system publicznego wsparcia jednak nie funkcjonuje, a nowelizacja prawa jest opóźniona, przez co banki niechętnie kredytują projekty w obszarze OZE. Lukę w finansowaniu mogą wypełnić zielone obligacje.

Spełniamy wymogi unijne w zakresie udziału energetyki odnawialnej w łącznej produkcji energii. Przed nami jednak spore wyzwania, bo w 2020 roku 20 proc. energii musi pochodzić ze źródeł odnawialnych. W związku z tym rzeczywiście mamy problem, a dodatkowo przejściową sytuację na rynku, bo załamał się stary system wsparcia, a nowy jeszcze nie wszedł w życie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska.

Inwestycje w sektorze OZE hamuje obecnie spadek cen zielonych certyfikatów, przez co produkcja energii odnawialnej jest nierentowna – twierdzi Tomaszewski. Problemem jest także długi termin finansowania większości projektów, który wynosi 13-14 lat, co przy niepewnych warunkach rynkowych znacząco utrudnia szacowanie ich zyskowności. Niedogodnością dla inwestorów są przedłużające się prace nad nową ustawą ws. OZE, a jak zwracają uwagę eksperci, w sytuacji niepewnego otoczenia prawnego inwestycje są zbyt ryzykowne.

Problemy z finansowaniem w ramach obecnego prawa są łagodzone przez wsparcie m.in. ze strony EBOR-u. Zdaniem prezesa DNB Banku Polska także Polskie Inwestycje Rozwojowe zastanawiają się nad stymulowaniem inwestycji w OZE. Inną, bardziej rynkową alternatywą są zielone obligacje, które pozwalają pozyskać kapitał od inwestorów na inwestycje w OZE.

DNB wyemitował takie obligacje dla inwestorów w Skandynawii, gdzie cieszyły się ogromnym powodzeniem. A to dzięki zagwarantowaniu tego, że pieniądze z tych obligacji będą przeznaczone wyłącznie na finansowanie odnawialnych źródeł energii. Sprawiało to, że ich ceny były stosunkowo niskie, a inwestorzy mogli pozyskiwać tanie finansowanie. Wierzę, że ten instrument może rozwinąć się także na polskim rynku – mówi Tomaszewski.

Szwedzka firma Arise Windpower wyemitowała w kwietniu 2014 r. 5-letnie zielone obligacje na refinansowanie istniejących farm wiatrowych na południu Szwecji. Aktywa w postaci turbin wiatrowych są jednocześnie zabezpieczeniem tych papierów dłużnych. Dzięki emisji spółka zebrała równowartość 167 mln dolarów, a obligacje mają zmienną stopę oprocentowania w wysokości 3 proc. plus STIBOR (Stockholm Interbank Offered Rate).

Tomaszewski uważa, że zwiększenie skali rynkowego finansowania dla OZE jest możliwe pod warunkiem zagwarantowania odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa tych projektów zarówno dla inwestorów, jak i banków je finansujących.

Musimy mieć do czynienia z długoterminowymi umowami na odbiór energii, które zagwarantują wolumeny oraz w dużym stopniu  cenę. W takiej sytuacji, przy ograniczonym ryzyku, banki komercyjne są gotowe wspierać takie przedsięwzięcia. Zresztą nie tylko banki, lecz także inwestorzy, jak choćby nabywcy wspomnianych zielonych obligacji – uważa prezes DNB Bank Polska.

Tysiąc Freshmarketów do końca 2016 r. Co roku będzie powstawać 200 nowych sklepów

0

CEO Magazyn Polska

Żabka Polska chce otworzyć do końca 2016 r. ponad 400 sklepów w sieci Freshmarket, które stawiają na świeżą żywność. To odpowiedź na zmieniające się potrzeby klientów – blisko 60 proc. Polaków kieruje się przy wyborze produktów właśnie ich świeżością. Powiększając sieć sklepów, jej właściciele pamiętają również tym, że świeża żywność musi być kupowana z dużą częstotliwością. Sklepy powstają więc blisko klientów. Na początku przyszłego roku Żabka Polska planuje także uruchomienie czwartego centrum dystrybucyjnego.

‒ Celem strategicznym jest dla nas koniec 2016 roku. Definitywnie musimy mieć przynajmniej tysiąc Freshmarketów – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Roszyk, prezes zarządu Żabka Polska, do której należy sieć Freshmarket. ‒ Zamierzamy otwierać tylko organicznie 200 sklepów rocznie. Mówię „organicznie” dlatego, że dokonujemy również na polski rynku akwizycji. Przejęliśmy już kilka wiodących sieci lokalnych i mamy zamiar dalej być aktywni w tym zakresie.

Obecnie w Polsce działa 560 sklepów Freshmarket, które w tym roku wygenerują przychody na poziomie 1,4 mld zł. W tej sieci supermarketów Żabka stawia przede wszystkim na świeżą, zdrową żywność. To odpowiedź na trendy zaczynające przeważać wśród polskich konsumentów, bo jak pokazują badania przeprowadzone przez TNS, 59 proc. konsumentów podczas zakupów zwraca uwagę na świeżość produktów. Wzrost liczby sklepów jest ważna dla rozwoju tej sieci, bo świeża, tradycyjna żywność musi być kupowana częściej.

Badania TNS-u pokazały, że aż 76 proc. konsumentów kupuje świeże produkty blisko miejsca zamieszkania, a 65 proc. deklaruje chęć kupowania tego typu produktów, o ile byłyby one bardziej dostępne.

Właśnie te dwie rzeczy, a mianowicie świeżość i lokalność, to główne cele naszej strategii – podkreśla Jacek Roszyk. ‒ Wiemy, że świeże mięso, warzywa i pieczywo szybko tracą swoje walory smakowe i jakościowe, dlatego musimy kupować te produkty o wiele częściej, codziennie lub co drugi dzień, aby mieć je świeże i smaczne.

Dietetyczka Aneta Łańcuchowska dodaje, że taki trend jest korzystny dla polskich konsumentów. Coraz więcej osób świadomie kupuje żywność, czytając etykiety i wybierając zdrowe i świeże produkty. Choć są one droższe, to przekłada się to na lepszy stan zdrowia i samopoczucie.

Warto codziennie kupować świeże produkty, takie jak warzywa, owoce, mięsa, ryby czy wędliny, zjadać je, a następnego dnia kupować nowe – apeluje Łańcuchowska. ‒ Powinniśmy też sprawdzać skład produktów, bo te, które mają najkrótszą listę, są najzdrowsze.

Prezes Roszyk dodaje, że rozwój Freshmarketów oraz sieci Żabka wymusza na spółce inne inwestycje. Na koniec tego roku pod obydwoma szyldami będzie w Polsce ok. 4 tys. sklepów, rocznie przybywa ich nawet 800. Obecnie spółka ma trzy centra dystrybucyjne – w Poznaniu, Tychach i Nadarzynie, a na początku przyszłego roku planuje otwarcie kolejnego centrum. Jacek Roszyk zapowiada, że w dalszej perspektywie czasowej Żabka będzie budować następne centra magazynowe.

Rząd zapowiada nową specustawę węglowodorową. Branża liczy na uproszczenia

CEO Magazyn Polska

Do konsultacji trafił właśnie projekt specustawy węglowodorowej. Ma ona uprościć procedury administracyjne związane z poszukiwaniem, wydobywaniem i przesyłaniem gazu łupkowego.

Przemysł poszukiwawczo-wydobywczy w Polsce chciałby kontynuować w dobrym tempie fazę poszukiwania polskiego gazu łupkowego ‒ mówi Marcin Zięba, dyrektor generalny Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego. ‒ Żeby to robić w sposób efektywny, musimy jednak szybko dostawać wszelkiego rodzaju pozwolenie, które umożliwiają nam wejście na plac i rozpoczęcie prac wiertniczych. Główne firmy poszukujące w Polsce węglowodorów, zwłaszcza gazu łupkowego, długo czekały na takie regulacje, umożliwiałyby im szybkie i sprawne prowadzenie prac poszukiwawczych.

Projekt ustawy przygotowany w resorcie skarbu przewiduje skrócenie czasu, jaki na decyzje w sprawie poszukiwań złóż ma administracja, oraz terminów odwoławczych. Mniej będzie też urzędników, od których zależeć będzie postęp prac. Głównymi decydentami w tych kwestiach zostaną wojewodowie. Dokument przewiduje także zastąpienie różnego typu pozwoleń, uzgodnień i zgód poprzez niewiążące opinie (wraz z wprowadzeniem domniemania opinii pozytywnej).

Jak podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Zięba, w Pensylwanii w USA czas oczekiwania na uzyskanie takiego pozwolenia trwa średnio 45 dni. Polsce jest jednak bardzo daleko do amerykańskiej sprawności.

Do tej pory proces był hamowany przez całą machinę biurokratyczną różnego rodzaju pozwoleń, zaczynając od organu wydającego koncesję, poprzez poziom administracji lokalnej, aż do administracji gminnej. Proces uzyskania pozwolenia trwał w naszym kraju 12 miesięcy ‒ ubolewa dyrektor generalny Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego.

Branża liczyła na to, że uproszczenie procedur administracyjnych znajdzie się w Prawie geologicznym i górniczym, ale w przyjętym niedawno przez parlament dokumencie nie znalazły się te kwestie.

Firmy poszukiwawcze ubolewają również nad przyjętymi rozwiązaniami ws. podatku węglowodorowego. O ile bowiem sam podatek firmy będą musiały płacić od roku 2020, o tyle podatkowa biurokracja ma ruszyć już za półtora roku.

Ustawa wprowadza od 2016 roku obowiązek raportowania podatkowego, co postrzegamy dużym utrudnieniem dla przemysłu ‒ zaznacza Marcin Zięba. ‒ Firmy, które nie rozpoczęły jeszcze produkcji i które dopiero wydają pieniądze na inwestycję, będą musiały co miesiąc składać raport, wykazując w nim tak naprawdę o zerowy przychód.

Według zapowiedzi ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego, spółki Skarbu Państwa do 2016 roku zainwestują w poszukiwania surowca ok. 5 mld zł.

Liczba klientów w biurach podróży rośnie. Korzystają na tym również sklepy wolnocłowe na lotniskach

0

CEO Magazyn Polska

Baltona liczy na to, że II półrocze będzie dla niej znacznie zyskowniejsze niż pierwsze sześć miesięcy 2014 roku. Świadczyć o tym może rosnąca liczba klientów biur podróży. To przełoży się na większą liczbę pasażerów, którzy przed wylotem na wakacje odwiedzą sklepy wolnocłowe Baltony. Spółka w najbliższych miesiącach nie planuje większych inwestycji, licząc, że te realizowane w poprzednich miesiącach zaczną przynosić większe dochody.

– Oczekiwania co do liczby pasażerów, czyli klientów biur turystycznych, są bardzo duże i mówimy tutaj o dwucyfrowym wzroście – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Andrzej Uryga, prezes spółki Baltona. – Jestem przekonany, że to się bardzo pozytywnie przełoży na wyniki Baltony, w której turyści robią zakupy przed wylotem na wakacje.

Baltona to największy operator sklepów wolnocłowych w Polsce. Działa też na rynkach Unii Europejskiej i na Ukrainie. W 2013 roku spółka posiadała 50 lokali. Najnowszy sklep, który otwarto w maju 2014 r., Baltona zlokalizowała na lotnisku w Alghero na Sardynii.

W drugim półroczu, a przynajmniej w trzecim kwartale staramy się nie robić jakichś większych inwestycji – mówi Andrzej Uryga. – Ewentualnie jakieś inwestycje mogą pojawić się w czwartym kwartale, jeżeli będzie ku temu jakaś dobra okazja.

Mimo braku konkretnych deklaracji inwestycyjnych szefowie Baltony nie kryją, że tej chwili celem ekspansji spółki może być cała Europa.

Oczywistym kierunkiem ekspansji dla nas, ze względu na know-how, na przewagę technologiczną, jest Europa Środkowo-Wschodnia, Ukraina, kraje Pribałtyki, i całe Bałkany, to tam poszukujemy różnego rodzaju celów do przejęcia – deklaruje prezes Baltony. – Ale jak się okazuje, pojawiają się również okazje w Europie Zachodniej, która jest co prawda dużo trudniejszym rynkiem, ale też rentownym ze względu na dużą siłę nabywczą klientów i pasażerów.

Poza sprzedażą w sklepach wolnocłowych spółka zajmuje się też zaopatrywaniem statków dalekomorskich oraz placówek dyplomatycznych. Także w państwach bałtyckich, na Ukrainie i w Rosji.

Wiadomo, że to się wiąże z ryzykiem, ale zakładamy, że to ryzyko jest krótkoterminowe i że w dłuższej perspektywie te regiony będą dochodowe i będą uzupełniały i rozwijały naszą ofertę – uważa Andrzej Uryga.

Baltona zdaje sobie sprawę z tego, że zaopatrywanie placówek dyplomatycznych nigdy nie będzie przynosić wielkich zysków. Tę branżę w naturalny sposób ogranicza liczba dyplomatów mających prawo kupować w sklepach towary nieobciążone podatkiem VAT. Spółka jednak liczy na to, że zyski z tego rynku uzupełnią to, co zarabia dzięki sklepom na lotniskach.

– Oczywiście w trakcie wakacji dyplomaci kupują trochę mniej, na koniec roku kupują trochę więcej, ale to się fajnie nakłada na sezonowość Baltony, która jest dokładnie odwrotna – mówi prezes spółki. – Liczymy na to, że ta działalność, chociaż nie prosta, przyniesie jednak uzupełnienie i wyrównanie przychodów z całego roku, czyli doprowadzi do zmniejszenia tej bolesnej sezonowości, którą musimy zawsze inwestorom tłumaczyć ze względu na trudniejszy początek roku, który potem dopiero odrabiamy.

W I półroczu 2014 spółka osiągnęła przychody przekraczające 155 mln zł. Było to o 59 proc. więcej niż rok wcześniej. Pomimo tego wyższe koszty związane m.in. z inwestycjami oraz spadkiem sprzedaży na Ukrainie przyniosły Baltonie wzrost straty netto przypadającej na właścicieli jednostki dominującej z 3,07 mln przed rokiem do 7,29 mln zł w tym roku.

Coface: wzrost gospodarczy w Europie Środkowo-Wschodniej może wynieść w tym roku 2,4 proc.

CEO Magazyn Polska

W ostatnim rankingu Coface 500 największych przedsiębiorstw w Europie Środkowo-Wschodniej liczba polskich firm zmniejszyła się o 13 proc. Głównym powodem była sytuacja makroekonomiczna regionu i osłabienie popytu wewnętrznego w Polsce. Bieżący rok zdaniem ekonomistów Coface ma być lepszy ze względu na wyższe tempo wzrostu gospodarczego. Jeżeli nie nastąpi eskalacja konfliktu na Ukrainie i związanych z nim sankcji ze strony Rosji, PKB w regionie wzrośnie o 2,4 proc.

Coface, międzynarodowa firma działająca w branży ubezpieczeń należności, opublikował ranking 500 największych firm w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, klasyfikowanych pod względem wielkości obrotów. W tegorocznej edycji znalazło się 148 polskich przedsiębiorstw, aż o 13 proc. mniej niż w ubiegłym roku. Głównym, dotyczącym wszystkich branż, powodem spadku było trudne otoczenie makroekonomiczne.

Wzrost gospodarczy Polski w 2013 roku wyniósł 1,6 proc., czyli dokładnie tyle, ile w kryzysowym 2009 roku – mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Europie Centralnej, w rozmowie z agencją Newseria Biznes. – Z tym że pięć lat temu mogliśmy mówić w Polsce o stabilnej konsumpcji prywatnej. Niestety, w ubiegłym roku tego czynnika zabrakło, zwłaszcza w pierwszej połowie roku.

Jak podkreśla, dynamika konsumpcji była zerowa, a firmy bardzo odczuły spowolnienie w sprzedaży. Tym bardziej że również sytuacja w strefie euro, czyli u głównego partnera handlowego Polski, nie była najlepsza. Z tego powodu firmy zaczęły intensywnie poszukiwać nowych rynków zbytu.

Dynamika eksportu i jego wkład netto w PKB był więc dodatni. Natomiast uwarunkowania makroekonomiczne silnie odbiły się na sytuacji przedsiębiorstw, nawet tych największych – mówi Sielewicz.

Zdaniem głównego ekonomisty Coface sytuacja przedsiębiorstw Europy Środkowo-Wschodniej w br. będzie lepsza, ale niewiele. Pojawiło się bowiem ryzyko geopolityczne.

W przypadku Polski mamy nie największą, ale jednak istotną ekspozycję na rynek rosyjski, a więc zaszkodzić nam może embargo na produkty rolno-spożywcze – mówi Sielewicz. – A do tego jeszcze dochodzą niepokojące sygnały z gospodarki niemieckiej, gdzie wysyłamy około 25 proc. naszego eksportu. W związku z tym na pewno będzie to również rok dosyć trudny.

Z prognoz Coface wynika, że jeśli sytuacja polityczno-militarna nie będzie się pogarszać, wzrost gospodarczy krajów Europy Środkowo-Wschodniej może wynieść 2,4 proc. A na przyspieszeniu wzrostu powinny korzystać również firmy z regionu.

W tegorocznym rankingu największych 500 firm dobrze reprezentowany jest sektor ropy i gazu, który zawsze generuje duże obroty. W zestawieniu Coface pierwsze dwa miejsca zajmują polski PKN Orlen oraz węgierski MOL.

Ich obroty spadały – zwraca uwagę główny ekonomista Coface. – Firmy musiały działać w  trudnych warunkach ekonomicznych. Odczuły skutki stabilizacji cen na rynkach surowcowych i ograniczonego popytu. To wszystko znalazło odzwierciedlenie w wynikach sektora. Do tego możemy jeszcze zaliczyć amerykańską rewolucję łupkową. Wcześniej do Stanów Zjednoczonych rafinerie europejskie eksportowały nadwyżki benzyny. Od ubiegłego roku kierunek jest odwrotny. USA sprzedają benzynę nie tylko do Ameryki Południowej, lecz także na rynek europejski. To wymusiło również presje na marże rafineryjne i bezpośrednio znalazło odzwierciedlenie w wynikach finansowych sektora ropy i gazu.

Najbardziej spektakularny był wzrost znaczenia w regionie firm ukraińskich. W poprzedniej edycji wśród 500 największych przedsiębiorstw znalazło się 47 firm z tego kraju, w tegorocznym – już 90. W 2011 roku natomiast było ich 75.

Widzimy więc, że fluktuacja jest dosyć duża – komentuje Sielewicz. – W 2013 roku na Ukrainie panowały jeszcze inne warunki. Nie było jawnego konfliktu na linii Rosja-Ukraina, aneksji Krymu czy też działań militarnych we wschodnich regionach. Obecnie otoczenie jest bardziej skomplikowane, czego wyrazem są oceny ryzyka tego kraju, które Coface przygotowuje w oparciu o sytuację przedsiębiorstw. W naszej siedmiostopniowej skali Ukraina jest na najniższym poziomie, ma przyznaną ocenę D. Polska, z wynikiem A3, jest o cztery stopnie wyżej.

Dziś rusza pierwszy multimedialny projekt prezentujący Pałac Saski w Warszawie

Saski360 to interaktywna aplikacja multimedialna, która pokazuje, jak wyglądałby zburzony przed siedemdziesięciu laty Pałac Saski w krajobrazie dzisiejszej Warszawy. Wirtualna wersja zachodniej pierzei Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego została przygotowana w oparciu o unikatowe zdjęcia, wysokiej jakości ujęcia lotnicze i fotorealistyczne wizualizacje.

Prace nad tym projektem podzielone były na dwa etapy: z jednej strony zbieraliśmy bazę materiałów multimedialnych, w tym zdjęcia lotnicze oraz panoramy wykonywane zarówno z lotu ptaka, jak i z ziemi. Z drugiej strony na podstawie już istniejącej koncepcji odbudowy pałacu Saskiego pracowaliśmy nad modelem trójwymiarowym – mówi agencji informacyjnej Newseria Tomasz Ogrodzki, dyrektor zarządzający firmy SkyConcept, która przygotowała przedsięwzięcie.

Wyjaśnia, że aplikacja została stworzona z wykorzystaniem nowoczesnych technik, m.in. dronów. Dzięki nim można tworzyć kompleksowe prezentacje multimedialne, które umożliwiają pokazanie danego obiektu z różnych perspektyw.

Największą przewagą drona nad innymi metodami przy wykonywaniu zdjęć jest jego elastyczność. To jest elastyczność rozumiana jako po pierwsze dobór miejsca wykonywania takich zdjęć, po drugie – wysokości, możemy dobrać ją w przedziale od 1 metra do 300 metrów, a w konsekwencji to, jaki sprzęt fotograficzny czy filmowy zostanie wykorzystany przy realizacji tego typu materiałów – wyjaśnia Tomasz Ogrodzki.

Wizualizacje przedstawiają kompletną zabudowę, czyli dominujący Pałac Saski, a także Pałac Brühla oraz kamienice przy ul. Królewskiej. Każdy, kto odwiedzi platformę saski360.pl, może odbyć wirtualną wycieczkę i podziwiać budowle zarówno z perspektywy przechodnia, jak i z lotu ptaka.

Mając multimedia z jednej strony, z drugiej strony trójwymiarowy model obiektu, byliśmy w stanie zbudować spójną prezentację, która pokazuje, jak zburzony w 1944 roku Pałac Saski wyglądałby w krajobrazie dzisiejszej Warszawy – dodaje Tomasz Ogrodzki.

Pałac Saski wraz z pozostałymi budynkami z tego kompleksu został zniszczony przez hitlerowców po upadku Powstania Warszawskiego w grudniu 1944 roku. Po II wojnie światowej nie został odbudowany. Odnowiono jedynie małą część dawnej kolumnady prowadzącej z placu do ogrodu, gdzie mieści się Grób Nieznanego Żołnierza.

Polacy częściej jeżdżą na wakacje. Dominuje Grecja, ale coraz większą popularnością cieszą się też egzotyczne kierunki

CEO Magazyn Polska

Polacy coraz chętniej wyjeżdżają na wakacje. W lecie sprzedano ponad 28 proc. wycieczek więcej niż w analogicznym okresie w 2013 roku. Hitem tegorocznych wakacji jest Grecja. Wyjechało tam blisko 25 proc. turystów. Wciąż duży zainteresowaniem cieszą się też Turcja i Egipt. Polacy jednak coraz częściej wybierają egzotyczne kierunki, gdzie dzięki lepszym połączeniom lotniczym można dostać się szybciej i bardziej komfortowo.

– Największy wyjazdowy boom odnotowaliśmy w sierpniu oraz lipcu. Mniej wyjeżdżaliśmy w czerwcu. Najwięcej wylotów było z Warszawy, Gdańska i Katowic – podsumowuje sezon wakacyjny w rozmowie z agencją Newseria Marzena Szlichta z portalu Wakacje.pl.

Polacy częściej decydują się na wakacyjne wyjazdy z touroperatorami. Z raportu Polskiego Związku Organizatorów Turystyki wynika, że sprzedaż letnich ofert biur podróży była w tym roku wyższa o ponad 28 proc. niż w ubiegłym roku.

W tym roku prawdziwym wakacyjnym hitem okazała się Grecja, przede wszystkim wyspy, gdzie wyjechało blisko 25 proc. Polaków. Na kolejnych miejscach uplasowały się Turcja, Egipt i Hiszpania (odpowiednio 15, 13 i blisko 11 proc.)

– Najpopularniejsze regiony to przede wszystkim Riwiera Turecka, która przyciąga turystów bardzo bogatą ofertą hotelową oraz pięknymi plażami i możliwością uprawiania sportów wodnych. Dużym zainteresowaniem cieszy się malownicza Kreta, która przyciąga zwolenników wypoczynku i zwiedzania, także kultowe egipskie Hurghada i Sharm El Sheikh – mówi ekspertka z portalu Wakacje.pl.

Jeśli udajemy się na wyjazd wakacyjny, to przede wszystkim samolotem. W końcówce lata i we wrześniu udział imprez lotniczych wyniósł ponad 93 proc. Polacy wybierają też wypoczynek w komfortowych warunkach. W hotelach 4- i 5-gwiazdkowych spędziło urlop 64 proc. (dane Travelplanet), jeszcze więcej osób wybrało opcję all inclusive (78 proc.) Najczęściej na wyjazd decydują się osoby w wieku 18-45 lat, które na wakacje zagraniczne wydają ok. 2,3 tys. zł.

Ze statystyk wynika również, że coraz chętniej wyjeżdżamy już po zakończeniu wakacji. Ministerstwo Sportu i Turystyki wyliczyło, że w 2013 roku we wrześniu wyjechało 1,2 mln osób (w 2011 mniej niż 0,5 mln osób, w 2012 – 0,95 mln). Biorąc pod uwagę większą liczbę rezerwacji i sprzedaży (w ostatnim tygodniu sierpnia dynamika sprzedaży ofert na kolejne tygodnie wyniosła ponad 21 proc.), w tym roku wynik może być jeszcze lepszy.

– Koniec lata i początek jesieni to gorąca oferta last minute. Chcemy przedłużyć ciepłe dni, dlatego w tym okresie dużą popularnością cieszą się takie miejsca, jak: Grecja, Maroko, Tunezja, Egipt. To kierunki całoroczne, bo na temperatury nie można narzekać nawet w okresie zimowym – zaznacza Szlichta.

Poza sezonem coraz większą popularnością cieszą się kraje egzotyczne, jak Dominikana, Kuba i Tajlandia. Dużym ułatwieniem jest też fakt, że biura podróży oferują przeloty bezpośrednie, często Dreamlinerem.

Duży ruch biura podróży notują również w zimie. Z danych biur podróży wynika, że zainteresowanie takimi wyjazdami wzrosło o 40 proc. Jest to też dobry okres dla szukających korzystnych cenowo ofert.

– Listopad i grudzień to czas, kiedy będziemy mogli rezerwować ofertę na lato 2015 – podkreśla Szlichta. – W ofertach first minute mamy zarówno szeroki wybór hoteli, jak i wszelkie bonusy związane z wczesną rezerwacją, jak choćby gwarancja niezmiennej ceny czy gratis w postaci wycieczek fakultatywnych – podkreśla Marzena Szlichta.

Raiffeisen Polbank: Zysk netto wzrósł w I półroczu o 10,5 proc.

Liczony rok do roku zysk netto Raiffeisen Polbanku wzrósł  w I połowie 2014 roku o 10,5 proc. i wyniósł 92 mln zł.

Wynik z działalności bankowej wyniósł w I półroczu 2014 spadł o 1,2 proc. do  928,2 mln zł. Wskaźnik kosztów do dochodów wyniósł na koniec czerwca 69,3 proc. i był o 3,1 pp niższy niż rok wcześniej.

Cytowany w komunikacie prezes Raiffeisen Polbanku Piotr Czarnecki, zwraca uwagę, że optymalizowanie organizacji i racjonalizacja wydatków spowodowały obniżkę kosztów o ponad 5 proc. rdr.

– W drugim kwartale zakończyliśmy kluczową z punktu widzenia sprawności operacyjnej banku integrację systemową, która uwieńczyła fuzję Raiffeisen Bank Polska z Polbank EFG  – podkreśla prezes Czarnecki.

Prezes Raiffeisen Polbanku zaznacza, że integracja obu banków dla  klientów oznaczało ujednolicenie oferty produktowej, zapewnienie wszystkim jednakowego dostępu do nowoczesnej bankowości internetowej i aplikacji mobilnej, a dla pracowników wyposażenie w wydajniejsze narzędzia i systemy.

– Po stronie biznesowej, koncentrowaliśmy się na podnoszeniu efektywności i dochodowości. Mimo utrzymywania się stóp procentowych na rekordowo niskim poziomie, co niekorzystnie wpływa na przychody z działalności kredytowej, bank poprawił wynik odsetkowy – mówi Piotr Czarnecki.

Wynik z działalności bankowej sięgnął w I półroczu 928,2 mln zł, co oznacza spadek o 1,2 proc. rdr. Wielkość odpisów na zagrożone kredyty w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2014 r. wyniosła 183,2 mln zł, nieznacznie mniej niż przed rokiem. Wskaźnik kosztów do dochodów ukształtował się na koniec czerwca na poziomie 69,3 proc, czyli był o 3,1 pp niższy niż rok wcześniej. Współczynnik wypłacalności na koniec II kwartału był na poziomie 13,7 proc.. Poprawiła się rentowność banku – zwrot na kapitale wyniósł 4,2 proc. w ujęciu brutto i 3,3 proc.uwzględniając wynik netto. Zwrot na aktywach sięgnął 0,4 proc.

Bank podał, że w porównaniu z I półroczem 2013, wartość udzielonych kredytów spadła o 1,4 proc. do 34,58 mld zł. Portfel depozytów klientów nie zmienił się i wyniósł 30,92 mld zł. Suma bilansowa banku wzrosła do 50,29 mld zł, co oznacza wzrost o 1,2 proc.

Suma bilansowa Grupy Kapitałowej Raiffeisen Bank Polska praktycznie nie zmieniła się w porównaniu ze stanem z końca czerwca 2013 r. i wyniosła 55,35 mld złotych. Fundusze własne Grupy wynosiły 5,7 mld złotych, a kapitał zakładowy 2,21 mld zł.

Jak pisze bank w komunikacie, w I półroczu 2014 roku Raiffeisen Bank Polska pozostał liderem rynku faktoringu z obrotami na poziomie 7,33 mld zł, po wzroście o 7 proc. w ujęciu rocznym, dzięki czemu utrzymał 15 proc. udziałów w rynku.

Raiffeisen-Leasing Polska zachował drugą pozycję wśród największych firm w swej branży, oddając w pierwszym półroczu 2014 r. w leasing aktywa o wartości 1,64 mld zł, co oznacza wzrost o 31 proc. w skali roku i daje 8,9 proc. udziału w rynku.

Spółka poinformowała, że podpisała umowę z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym (EIF), która ma na celu wspieranie firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, w tym również  start-upów, poprzez zapewnienie im lepszego dostępu do środków finansowych.

(Newseria Inwestor)

Jakie produkty sprzedawać w sklepikach szkolnych?

Należy umożliwić Ministerstwu Zdrowia określanie wykazu produktów, które mogą być sprzedawane w sklepikach szkolnych – proponuje Konfederacja Lewiatan wraz z Polską Federacją Producentów Żywności – Związkiem Pracodawców.

Dzisiaj obie organizacje przekazały do Sejmu poprawki do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Poparli je również Pracodawcy RP, Stowarzyszenie Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych „Polbisco” oraz Związek „Polskie Mięsko”.Zdaniem przedsiębiorców branży spożywczej wprowadzenie rekomendowanego wykazu żywności, która może być sprzedawana bądź podawana w sklepikach szkolnych rozwieje wszelkie wątpliwości dotyczące tego, jakie produkty mogą być sprzedawane lub podawane dzieciom w szkolnych sklepikach. W poselskim projekcie ustawy zapisano, że produkty mogłyby być sprzedawane w sklepikach, pod warunkiem, że udział w nich różnych składników, np. cukru nie przekroczy sztywno określonych wielkości.

– To są propozycje niewłaściwe z legislacyjnego punktu widzenia i wprowadzają nierówność w traktowaniu producentów różnych produktów – wskazuje dr Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan. Wprowadzenie w ustawie sztywnych wartości granicznych będzie bardzo trudne do ocenienia przed dyrektora szkoły. Nawet ajenci sklepików, którzy kupują towar od pośredników, nie mają informacji o pełnym składzie ilościowym produktu, ponieważ te informacje podlegają tajemnicy handlowej.

Dlatego zdaniem producentów należy umożliwić Ministrowi Zdrowia określanie wykazu produktów. W ten sposób uwzględniane będą potrzeby zdrowotne i żywieniowe dzieci oraz rekomendowane normy żywieniowe – dodaje ekspertka Lewiatana.

Konfederacja Lewiatan

Lewiatan o zmianach w ustawie o KRS

0
Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało projekt założeń projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz niektórych innych ustaw.

Komentarz Bartosza Wyżykowskiego, radcy prawnego, eksperta Konfederacji LewiatanWiększość zaproponowanych zmian należy ocenić pozytywnie. Mają one na celu uporządkowanie rejestru i zwiększenie wiarygodności i rzetelności ujawnianych w nim danych.

Proponuje się m.in. wprowadzenie uproszczonej procedury rozwiązywania i wykreślania tzw. podmiotów martwych, które w praktyce nie wykazują się aktywnością i nie posiadają żadnego majątku. Podmioty takie często nie posiadają też swoich organów, w związku z czym możliwości oddziaływania przez sądy rejestrowe są bardzo ograniczone. Zwiększenie kompetencji sądów rejestrowych w tym zakresie należy więc ocenić pozytywnie. Godne poparcia są również wszystkie zmiany mające na celu zinformatyzowanie postępowań przed sądami rejestrowymi, a także rezygnacja z uciążliwego i kosztownego dla przedsiębiorców obowiązku publikacji wpisów w Monitorze Sądowym i Gospodarczym.

Sceptycznie należy natomiast ocenić propozycję uregulowania sytuacji prawnej majątku, który pozostał po podmiocie wykreślonym z KRS. Projekt zakłada bowiem następstwo prawne Skarbu Państwa, który miałby nieodpłatnie nabywać z mocy prawa własność i inne prawa majątkowe wykreślonego podmiotu. Wobec wspólników i wierzycieli Skarb Państwa ponosiłby z kolei odpowiedzialność ograniczoną do wartości nabytego mienia, przy czym roszczenia mogłyby być dochodzone tylko w ciągu roku od chwili jego nabycia, a więc od dnia wykreślenia podmiotu. Co prawda, obecnie kwestia ta nie jest precyzyjnie uregulowana w przepisach prawa i z całą pewnością interwencja legislacyjna jest pożądana. Tym niemniej, proponowana w projekcie koncepcja nie wydaje się przekonująca. Ustawodawca powinien bowiem poszukiwać takich narzędzi, które w możliwie dużym stopniu zabezpieczą prawa i interesy majątkowe kontrahentów wykreślonego podmiotu i jego byłych właścicieli. Nacjonalizacja prywatnego mienia, tych celów nie spełnia. W takiej sytuacji należałoby raczej wprowadzić uzupełniające postępowanie likwidacyjne albo też kuratora majątku.

Przy okazji nowelizacji warto by się również pochylić nad zmianą sposobu wyszukiwania dłużników w Rejestrze Dłużników Niewypłacalnych. Do rejestru wpisywane są osoby fizyczne, które w terminie 30 dni od wezwania do spełnienia świadczenia nie zapłaciły należności stwierdzonej tytułem wykonawczym. Obecnie dłużnika można jednak wyszukać tylko, znając jego numer RDN. Wyszukanie osoby bezpośrednio przy pomocy numeru PESEL czy NIP nie jest możliwe. Najpierw należy się bowiem zwrócić się z wnioskiem o wydanie zaświadczenia, czy i pod jakimi numerami RDN wpisany jest dłużnik. Konieczność ubiegania się o numer RDN, na podstawie którego dopiero możliwe staje się skorzystanie z internetowej wyszukiwarki powoduje, że rejestr ten jest słabo wykorzystywany. Znacznie bardziej dogodną byłaby możliwość wyszukania dłużników na podstawie numeru PESEL lub NIP, które są podstawowymi danymi identyfikującymi podmioty, a więc na tej samej zasadzie jak można wyszukiwać podmiot poprzez wyszukiwarkę KRS.

Konfederacja Lewiatan

 

GDDKiA: Rozstrzygnięto pierwszy etap przetargu na budowę odcinka autostrady A1 Rząsawa – Blachownia

Rozstrzygnięto pierwszy etap postępowania przetargowego na budowę autostrady A1 dla odcinka F: węzeł Rząsawa (z węzłem) – węzeł Blachownia (z węzłem).

Spośród wszystkich złożonych ofert Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad do drugiego etapu zaprosi 17 wykonawców, którzy spełnili warunki udziału w postępowaniu. W pierwszym etapie dokonywana była selekcja firm pod kątem ich realnego potencjału. Trzy oferty na tym etapie odrzucono.

Do wybranych wykonawców zostaną wysłane zaproszenia do składania ofert cenowych. Kryterium oceny ofert w drugim etapie będzie składową ceny (90 proc.) i okresu gwarancji (10 proc.).

Odcinek A1 z Rząsawy do Pyrzowic o łącznej długości 56,9 km jest  inwestycją realizowaną w ramach nowej perspektywy finansowej UE 20142020. Wybudowanie autostrady A1 na odcinku Rząsawa  Pyrzowice, połączy zrealizowane już fragmenty autostrady A1 w woj. łódzkim i dalsze odcinki na północy kraju, z południową granicą państwa, z miastami aglomeracji śląskiej, Portem Lotniczym Katowice w Pyrzowicach oraz odciąży Częstochowę z ruchu tranzytowego.

Prowadzone postępowanie jest jednym z czterech przeprowadzanych dla odcinka autostrady A1 z Rząsawy do Pyrzowic. To drugi odcinek, dla którego GDDKiA dokonała rozstrzygnięcia I Etapu. Dla pozostałych dwóch odcinków nadal trwa analiza wniosków przetargowych.

Na amerykańskim rynku pracy powstało znacznie mniej miejsc pracy niż oczekiwano, rewizja za poprzednie miesiące w dół

Tylko 142 tys. miejsc pracy przybyło w amerykańskim sektorze pozarolniczym w sierpniu. To znacznie poniżej oczekiwań na poziomie 225 tys. i gorzej niż w lipcu, gdy było ich 212 tys. Zrewidowano w dół łączne dane za czerwiec i lipiec.

Zaskakująco słabe dane z amerykańskiego rynku pracy. W sierpniu  w sektorze pozarolniczym powstały tylko 142 tys. nowych miejsc pracy, podczas gdy oczekiwano, że było to 225 tys. Zrewidowano nieznacznie w górę dane za lipiec (do 212 tys. z 209 tys.), ale z kolei dane za czerwiec skorygowane zostały mocno w dół (do 267 tys. z 298 tys.), co powoduje, że łącznie w ciągu dwóch poprzedzających sierpień miesięcy nowych stanowisk było o 28 tys. mniej niż wcześniej sądzono.

Spadła także liczba nowo zatrudnionych w sektorze prywatnym. Było ich 134 tys. wobec oczekiwanych 208 tys. W lipcu liczba ta wyniosła 213 tys.

Stopa bezrobocia, zgodnie z oczekiwaniami, wynosiła w USA w sierpniu 6,1 proc.

Inwestycje sposobem na ożywienie gospodarcze Europy

Wyzwania stojące przed gospodarką Unii Europejskiej i perspektywy jej wzrostu to główne tematy tegorocznej konferencji Bruegel Annual Meeting, organizowanej przez Instytut Bruegela w dniach 4-5 września br. w Brukseli. Głównym mówcą spotkania był minister finansów Mateusz Szczurek, który zaproponował powołanie Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji.

Minister Szczurek podkreślił, że w obliczu zagrożenia długotrwałą stagnacją gospodarczą i utrzymujących się problemów na rynku pracy, w tym szczególnie wysokiego bezrobocia wśród ludzi młodych, Europa potrzebuje zdecydowanych działań ukierunkowanych na trwałe pobudzenie wzrostu gospodarczego. Tutaj minister wskazał przede wszystkim na konieczność większej mobilizacji i lepszego zagospodarowania oszczędności prywatnych. – Europa potrzebuje inwestycji, a mimo niemal zerowych stóp procentowych skłonność sektora prywatnego do inwestowania pozostaje niewielka – dodał Mateusz Szczurek.

Do osiągnięcia tego celu niezbędne są zdecydowane działania na poziomie europejskim, zarówno w obszarze niezbędnych reform strukturalnych, jak i polityki monetarnej oraz finansów publicznych. Wskazując na ograniczenia każdego z tych narzędzi, a tym samym na ich relatywnie niewielką skuteczność w pobudzaniu wzrostu gospodarczego w krótkim okresie, minister zauważył, że Europa powinna „skorzystać ze sprzyjających warunków na rynku finansowym w celu realizacji strategicznych inwestycji publicznych w całej Unii Europejskiej, w zgodzie z zasadami leżącymi u podstaw Paktu Stabilności i Wzrostu”. Inwestycje publiczne na poziomie europejskim mogłyby być realizowane poprzez nowoutworzony Europejski Fundusz na rzecz Inwestycji, który dysponowałby środkami o wartości 5,5% PKB UE-28 (ok. 700 mld euro). Miałby on wspomóc wzrost gospodarczy w krótkim okresie i zwiększyć go w długim okresie, a także przeciwdziałać zagrożeniu zjawiskami deflacyjnymi.

Fundusz miałby za zadanie mobilizować kapitał prywatny w obszarach wysokiego ryzyka. Finansowane przez niego inwestycje ukierunkowane byłyby na duże projekty o charakterze paneuropejskim w sektorach: energetycznym, transportowym, technologii informacyjno-komunikacyjnych oraz obronnym. Z założenia fundusz spełniałby funkcję mechanizmu synchronizacji cyklu koniunkturalnego oraz zmniejszania dysproporcji pomiędzy poszczególnymi gospodarkami państw unijnych i nie stanowiłby kolejnego narzędzia redystrybucji dochodu. Instytucjonalnie fundusz mógłby działać w ramach grupy Europejskiego Banku Inwestycyjnego, a sposób jego finansowania byłby analogiczny do sposobu finansowania Europejskiego Mechanizmu Stabilności.

Instytut Bruegela jest jednym z najbardziej wpływowych europejskich think-tanków działających w obszarze europejskiej i międzynarodowej polityki gospodarczej. Jego misją jest poprawa jakości polityki gospodarczej w oparciu o prowadzone badania, analizy i debaty. Członkami Instytutu są rządy państw członkowskich UE, korporacje międzynarodowe oraz inne instytucje, w tym np. banki centralne. Polska jest udziałowcem i założycielem Instytutu od 2005 r. Doroczna konferencja jest najważniejszym wydarzeniem w działalności Instytutu, gromadzi przedstawicieli najważniejszych europejskich środowisk opiniotwórczych, przedstawicieli instytucji UE, administracji państw członkowskich, świata biznesu, nauki i mediów.

GDDKiA: Siedem ofert na budowę drogi ekspresowej Olsztyn-Olsztynek, w tym trzy poniżej kwoty przeznaczonej na inwestycję

Złożono siedem ofert konsorcjów i firm zamierzających zbudować  drogę ekspresową S51 na odcinku Olsztyn-Olsztynek. 

Najtańszą ofertę, na kwotę 355,8 mln zł złożyło konsorcjum firm Aldesa Construcciones Polska Sp. z o.o. oraz Aldesa Construcciones S.A. Najdroższą , na 477,1 mln zł, złożyło konsorcjum Mirbud S.A.z  Przedsiębiorstwem Budowy Dróg i Mostów „ERBEDIM” Sp. z o.o.

Kwota jaką zamawiający zamierza przeznaczyć Na sfinansowanie zamówienia Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zamierza wydać nie więcej niż 454 361 559, 47 zł brutto. Tylko trzy z siedmiu ofert mieszczą się w tym limicie.

Poza konsorcjum Aldesy są to oferty Energopolu-Szczecin (384,87 mln zł) oraz konsorcjum Budimexu i Ferrovialu Agromana (405,32 mln zł).

Planowany termin podpisania umowy to IV kwartał 2014 r.

Zamawiający przyjął trzy kryteria oceny ofert: cenę (90 proc.), termin zakończenia zadania (5 proc.) oraz okres gwarancji (5 proc.). Po otwarciu ofert dokonywana będzie ich weryfikacja oraz kontrola uprzednia Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.

Inwestycja polegać będzie na budowie 13,3 km dwujezdniowej drogi ekspresowej S51 wraz z budową dróg serwisowych, remontem wybranych dróg lokalnych, budową obiektów inżynierskich oraz obiektów ochrony środowiska. Powstaną dwa węzły drogowe – „Stawiguda” i „Gryźliny”. Początek trasy będzie za skrzyżowaniem z drogą powiatową nr 1370N w Tomaszkowie, koniec w okolicy miejscowości Ameryka, na styku z obwodnicą Olsztynka w ciągu drogi S51.

Słaby sierpień w sprzedaży samochodów użytkowych. Spadła sprzedaż ciężarówek, wzrosła autobusów

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego poinformował, że w sierpniu 2014 zarejestrowano 1256 pojazdów użytkowych. Było to o 8,8 proc. mniej niż przed rokiem i o 10,4 proc. mniej niż w lipcu. Na wyniki wpłynęła słaba sprzedaż wozów ciężarowych, bo autobusów przybyło.

Sierpień był trzecim miesiącem z rzędu, w którym wystąpił spadek sprzedaży ciężarówek. Zarejestrowano 1 113 nowych samochodów ciężarowych. Było to o 12,3 proc. mniej  licząc rok do roku i o 9,1 proc. mniej niż w lipcu. Najbardziej skurczyła się zasadnicza grupa, jaką stanowią ciągniki samochodowe. Ich sprzedaż zmniejszyła się o 17,3 proc, do 777 szt. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich sprzedaż zmniejszyła się o 11,1 proc. Wśród pojazdów ciężarowych zarejestrowano 963 samochody najcięższe, powyżej 16 ton (kompletnych podwozi i ciągników razem). Było ich o 13 proc. mniej niż w sierpniu 2013 i o 8,8 proc. mniej niż w lipcu 2014.

W grupie autobusów sierpień był natomiast kolejnym udanym miesiącem. Odnotowano wzrost o 32,4 proc. w porównaniu do sierpnia przed rokiem i spadek do lipca 2014. Zarejestrowano 143 autobusy, o 19,7 proc. mniej niż w lipcu.

Od początku roku rejestracje nowych pojazdów użytkowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t wyniosły 11 695 szt. Rezultat ten jest wyższy o 1,6 proc. niż w tym samym czasie zeszłego roku. Segment samochodów ciężarowych okazał się w pierwszych ośmiu miesiącach 2014 roku stabilny odnotowując spadek o 0,4 proc. Zarejestrowano w tej grupie 10 690 pojazdów, tj. o 43 szt. mniej niż w roku 2013. Autobusów po ośmiu miesiącach przybyło 1 005 szt, 28,7 proc. porównując z ubiegłym rokiem.

10 tysięcy osób skorzysta z państwowych dopłat do zakupu własnego mieszkania

10 184 osoby złożyły wniosek o dopłatę do kredytu hipotecznego na zakup własnego mieszkania w programie „Mieszkanie dla młodych”.  Tylko w lipcu i sierpniu do Banku Gospodarstwa Krajowego wpłynęło prawie 2 tysiące nowych wniosków. Łączna wartość dofinansowania zakupu mieszkań wynosi 231 mln zł.

Większość, bo 7795 wniosków dotyczy wypłat rządowego wsparcia w roku 2014. Pozostałe wypłaty będą realizowane w latach 2015 i 2016, adekwatnie do terminu odbioru gotowych mieszkań i domów. Łączna kwota udzielonych kredytów w ramach programu to ponad 1,55 mld zł. Ogólna wartość inwestycji, na które zawarto umowy kredytowe przekracza 1,97 mld zł.

Dotychczas średnia powierzchnia użytkowa lokalu mieszkalnego nabywanego w programie to 53,4 mkw., a cena 1 mkw. to 4 293,55 zł. Średnia powierzchnia domu jednorodzinnego to 83,88 mkw., a średnia cena 1 mkw. to 3 601,07 zł.

eCard chce scalić akcje w stosunku 8:1

0

eCard S.A.złożył do Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych wniosek o scalenie akcji w stosunku 8:1.

Zarząd eCard S.A.z siedzibą w Gdańsku poinformował, że 4 września 2014  złożył do Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych wniosek o przeprowadzenie w dniu 24 września scalenia w stosunku 8:1 48 tys. akcji o wartości nominalnej 0,20 zł każda.

Po wymianie zastąpione one zostaną 6 tys. akcji o wartości nominalnej 1,60 zł każda.

Dzień Referencyjny został wyznaczony na 17 września 2014. Wznowienie obrotu akcjami emitenta planowane jest na 25 września 2014.

Pekao Bank Hipoteczny: Fitch obniża perspektywę ratingu listów zastawnych, potwierdza rating

Agencja ratingowa Fitch Ratings potwierdziła rating „A” hipotecznych listów zastawnych emitowanych przez Pekao Bank Hipoteczny.

Pekao Bank Hipoteczny S.A. poinformował, że agencja ratingowa Fitch Ratings potwierdziła 4 września 2014 rating „A” hipotecznych listów zastawnych emitowanych przez Pekao Bank Hipoteczny, zmieniając jednocześnie perspektywę tego ratingu z pozytywnej (positive) na stabilną (stable). To oznacza, że w ciągu dwóch lat rating listów zastawnych Pekao Banku Hipotecznego nie powinien ulec zmianie.

Umowa o współpracy Związku Piłki Ręcznej w Polsce i Deloitte

0

Podczas odbywającego się w Krynicy Forum Ekonomicznego doszło do podpisania umowy pomiędzy Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce, a firmą Deloitte. Porozumienie dotyczy doradztwa biznesowego oraz współpracy merytorycznej w ramach organizacji Mistrzostw Europy w Polsce w roku 2016.

W Krynicy Związek Piłki Ręcznej w Polsce reprezentowali Prezes Andrzej Kraśnicki oraz Wiceprezes Marcin Herra, z kolei drugą ze stron Partner Zarządzający Deloitte w Polsce Marek Metrycki.

„Zawarta w dniu dzisiejszym umowa z międzynarodową firmą doradczą Deloitte, podkreśla, że zbliżające się Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej Mężczyzn EHF EURO 2016 będą imprezą organizowaną w oparciu o najwyższe, światowe standardy organizacyjne. Związek Piłki Ręcznej w Polsce jest dumny, że tak uznane marki jak Deloitte są zainteresowane współpracą oraz wspieraniem działań dla dobra i rozwoju piłki ręcznej” – podkreślił Prezes Andzej Kraśnicki.

Na mocy umowy, firma Deloitte otrzymała tytuł Narodowego Dostawcy Mistrzostw oraz Partnera Merytorycznego Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

„Od dzisiaj przechodzimy do kolejnego etapu przygotowań do Mistrzostw Europy EHF EURO 2016, po fazie planowania czas na konkretne decyzje i działania. Przy wsparciu naszych partnerów z Deloitte zamierzamy wprowadzić najlepsze rozwiązania, procedury i strategie, których efektem będzie nasz wspólny sukces na wielu płaszczyznach: sportowej, organizacyjnej, finansowej i promocyjnej” – zaznaczył Wiceprezes Marcin Herra.

W ramach realizacji porozumienia firma Deloitte będzie świadczyć na rzecz ZPRP usługi doradztwa biznesowego, finansowego, podatkowego oraz prawnego związane z EHF Euro 2016, a także realizować świadczenia wizerunkowe.

„Podobnie jak cały świat traktujemy sport jako integralną część biznesu i naszym zdaniem może on tylko zyskać na współpracy z profesjonalnymi doradcami. Dziś na sport nie patrzy się tylko w kategoriach osiąganych przez zawodników wyników, ale media oraz opinię publiczną w równym stopniu interesuje biznesowe zarządzanie środkami finansowymi, które przeznaczane są na daną dyscyplinę czy też jej rozwój. Wsparcie doświadczonego doradcy pozwala związkom i organizacjom sportowym uniknąć wielu ryzyk związanych chociażby z kwestiami prawnymi, podatkowymi czy finansowymi” – powiedział Partner Zarządzający Deloitte Marek Metrycki.

Uroczyste podpisanie dokumentu było zwieńczeniem dyskusji, która poświęcona była wpływowi organizacji dużych wydarzeń sportowych na rozwój i promocję dyscyplin sportowych, rozwój infrastruktury sportowej, promocję i rozwój Polski i samorządów na przykładzie FIVB Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn 2014 i EHF Mistrzostw Europy w Piłce Ręcznej Mężczyzn 2016.

Dyskusja stanowiła jeden z punktów programu Forum Ekonomicznego w Krynicy. Warto dodać, iż czwartym z jej uczestników był Prezydent miasta Krakowa Jacek Majchrowski. To właśnie w Krakowie w styczniu 2016 roku swoje mecze w ramach finałów czempionatu Starego Kontynentu rozgrywać będzie reprezentacja Polski. Regionem-gospodarzem turnieju jest zaś Małopolska.

ARP sprzedała swej spółce zależnej 20,44 proc. akcji Polimexu-Mostostalu

0

Agencja Rozwoju Przemysłu poinformowała, że sprzedała spółce SPV Operator Sp. z o.o. pakiet akcji spółki Polimex-Mostostal S.A., które stanowią 20,44 proc. jej  kapitału zakładowego.

Sprzedane akcje dają  20,44 proc. ogólnej liczby głosów na walnym zgromadzeniu spółki Polimex-Mostostal. Akcje zostały sprzedane poprzez transakcję poza rynkiem regulowanym 29 sierpnia 2014 roku. Polimex-Mostostal – zgodnie z wymogami formalnymi – został poinformowany o transakcji.

Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. nie zmienia swojej strategii inwestycyjnej w stosunku do Polimexu-Mostostalu – mówi Jerzy Góra, wiceprezes zarządu ARP S.A. – SPV Operator to spółka zależna, która wchodzi w skład Grupy Kapitałowej ARP S.A. Transakcja miała charakter techniczny i ma związek z alokacją aktywów w ramach Grupy.

Koniec przekładania kierownicy w 'anglikach’. Wkrótce zmiana przepisów

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju jeszcze we wrześniu rozpocznie prace nad nowymi regulacjami w sprawie rejestrowania w Polsce samochodów z kierownicą po prawej stronie – dowiedział się portal Money.pl. Kierowcy na wymuszoną przez UE zmianę przepisów czekają już od pół roku.

Na samochodzie sprowadzonym z Wielkiej Brytanii można zaoszczędzić nawet kilkanaście tysięcy złotych. By jednak zarejestrować takie auto i używać go na polskich drogach, wciąż trzeba przenieść kierownicę na lewą stronę. Ten stan rzeczy jest niezgodny z międzynarodowymi przepisami. Już w marcu Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił, że wymagając tzw. przekładek, Polska narusza unijne prawo, a przy okazji ogranicza swobodę przepływu unijnych towarów. Od tego czasu minęło prawie pół roku – i nic. Optymiści, którzy liczyli na to, że Polska szybko zmieni obowiązujące przepisy, musieli obejść się smakiem.

Wkrótce ma się to jednak zmienić. Jak portal Money.pl dowiedział się w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, resort przygotowuje już odpowiednie regulacje prawne i jeszcze w ty miesiącu ruszy procedura legislacyjna. Ile potrwa, nie wiadomo, ale już na tym etapie powiedzieć można, że planowane jest dopuszczenie nowych samochodów osobowych objętych ramową dyrektywą homologacyjną oraz pojazdów uprzednio zarejestrowanych na terytorium państw członkowskich Unii Europejskiej.

Pojazdy z kierownicą po prawej stronie będą musiały zostać dostosowane do ruchu prawostronnego w zakresie świateł zewnętrznych, lusterek wstecznych oraz prędkościomierza (wyskalowanego w km/h lub jednocześnie w km/h i mph). Będzie to weryfikowane podczas okresowych badań technicznych, przeprowadzanych przed pierwszą rejestracją w Polsce.

Kiedy nowe regulacje wejdą w życie, ministerstwo zadeklarować jeszcze nie chce, ale zapowiada, że procedura legislacyjna – w końcu – rozpocznie się we wrześniu. Tymczasem dyskusja, czy „angliki” na polskich drogach to dobry pomysł, trwa w najlepsze.

Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego nie należy do zwolenników legalizacji rejestracji aut sprowadzanych z Anglii czy Irlandii. – Osób, które mają jakiekolwiek doświadczenia w jeździe samochodem z kierownicą po prawej stronie, jest w Polsce naprawdę niewiele. Może się wydawać, że różnica nie jest duża, ale to nieprawda – ostrzega w rozmowie z Money.pl. – Wykonywanie manewrów tego typu samochodem – zwłaszcza wyprzedzania, kiedy na dobrą sprawę trzeba się wychylać przez okno – jest dużo bardziej skomplikowane i z pewnością będzie prowadziło do wielu niebezpiecznych sytuacji na drogach.

Bartłomiej Guzek ze stowarzyszenia RHD Polska, od lat dążącego do zalegalizowania rejestracji anglików w Polsce zauważa jednak, że sytuacja ta ma miejsce już teraz, jeszcze przed zmianą przepisów. – Mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Nasze państwo uważa, że jesteśmy za głupi, by jeździć anglikami, a jednocześnie pozwala przekładać kierownicę w często nieprzystosowanych do tego samochodach, co w efekcie może być o wiele bardziej niebezpieczne – tłumaczy w Money.pl.

Często podnoszony przez przeciwników anglików argument związany z trudniejszym wykonywaniem manewrów zupełnie do Guzka nie przemawia. – Jeśli ktoś chce poprawić sobie widoczność przy wyprzedzaniu, za niewielkie pieniądze może kupić specjalne, powszechnie dostępne dodatkowe lusterka – podkreśla. – Sprawność kierowcy zależy nie od prowadzonego samochodu, ale od jego doświadczenia i zdrowego rozsądku. Nie ważne, czy wsadzić go do anglika, czy do europejczyka – idiota i tak się rozbije.

Autor: Michał Raińczuk, Money.pl

Eurostat: PKB w strefie euro w II kwartale bez zmian kdk, +0,7 proc. rdr

Gospodarka Eurolandu nie wzrosła w II kwartale wobec I kwartału, natomiast w ujęciu rocznym PKB zwiększył się o 0,7 proc. Lepiej radziła sobie cała Unia Europejska, w której wzrost kdk wyniósł 0,2 proc., a rdr 1,2 proc.

Z danych Eurostatu wynika, że zarówno strefa euro, jak i 28 krajów Unii rozwijały się w II kw. wolniej niż w I kw. Najwyższy wzrost wobec I kwartału zanotowały Malta (+1,3 proc.), Łotwa (+1,0 proc.) oraz Litwa, Węgry i Wielka Brytania (+0,8 proc.). Najmocniejsze spadki wystąpiły w Rumunii (- 1,0 proc.) oraz na Cyprze i w Danii (-0,3 proc.).

W ujęciu rocznym najwyższy wzrost PKB miały Węgry (+3,7 proc.), Łotwa (+3,5 proc.) oraz Polska (+3,3 proc.). Najgorzaj wypadły Cypr (-2,5 proc.), Chorwacja (-0,8 proc., dane nieodsezonowane) oraz Włochy i Grecja (-0,2 proc.).

Kolejna modernizacja elektrowni w Ostrołęce

ENERGA kontynuuje modernizację elektrowni w Ostrołęce. Grupa podpisała umowę z konsorcjum firm Alstom Power oraz Zakłady Remontowe Energetyki Katowice na wykonanie inwestycji, która ograniczy zużycie paliw, emisję zanieczyszczeń i zwiększy moc elektrowni o około 25 MW.

Celem przedsięwzięcia inwestycyjnego jest wzrost efektywności gospodarki węglem kamiennym w Elektrowni Ostrołęka B. Efektem modernizacji części urządzeń wytwórczych bloku energetycznego nr 2 będzie zmniejszenie ilości powstających w procesie produkcji energii elektrycznej ubocznych produktów spalania oraz ograniczenie emisji zanieczyszczeń powietrza.

Wartość inwestycji to ponad 24,6 mln zł, z czego część środków Grupa ENERGA uzyskała z programu operacyjnego Unii Europejskiej Infrastruktura i Środowisko.

Nie jest to jedyna inwestycja realizowana w ostrołęckiej elektrowni. Do końca bieżącego roku spółka ENERGA Elektrownie Ostrołęka planuje dokonać wyboru wykonawcy instalacji odazotowania spalin oraz wykonawcy modernizacji elektrofiltrów dla bloków Elektrowni Ostrołęka B.

Zgodnie z realizowanym programem inwestycyjnym do 2016 ENERGA przeznaczy łącznie około 498 mln zł na modernizację urządzeń wytwórczych w Elektrowni Ostrołęka B. Planowane wydatki wpłyną na wzrost efektywności funkcjonowania przedsiębiorstwa i zapobiegną konieczności ograniczenia skali działania. Dzięki realizowanym pracom istniejące bloki energetyczne będą w stanie wytwarzać energię elektryczną jeszcze przez ponad 15 lat , a moc zainstalowana elektrowni pozostanie na dotychczasowym poziomie.

Nakłady na modernizację uwzględniają również budowę nowego źródła ciepła poprzez uciepłownienie Elektrowni Ostrołęka B. Celem tego projektu jest zapewnienie bezpieczeństwa dostaw ciepła do miasta Ostrołęki i innych odbiorców, po zamknięciu wyeksploatowanej części zakładu – Elektrociepłowni Ostrołęka A. Przekazanie instalacji do eksploatacji nastąpi w marcu 2015. Jednak już teraz, w fazie prób i testów regulacyjnych, Elektrownia Ostrołęka B dostarcza ciepło do wszystkich odbiorców.