Artur Wójcik objął stanowisko Dyrektora Operacyjnego Stacji Paliw Intermarché

Od 1 kwietnia 2026 roku za rozwój obszaru stacji paliw w Grupie Muszkieterów odpowiada Artur Wójcik. To menedżer z wieloletnim doświadczeniem w handlu i zarządzaniu operacyjnym, który w ostatniej dekadzie odpowiadał m.in. za rozwój i funkcjonowanie sieci ponad 500 punktów sprzedaży w Polsce.

Artur Wójcik wnosi do Grupy Muszkieterów doświadczenie zdobywane w międzynarodowym środowisku handlu detalicznego. Przez ostatnich 10 lat był związany z koncernem BP, gdzie odpowiadał m.in. za rozwój sprzedaży i zarządzanie ofertą convenience i łańcuchem wartości w sieci kilku tysięcy punktów sprzedaży w Polsce i Europie. W tym czasie wdrażał strategie sprzedażowe i ofertowe zorientowane na potrzeby klientów. Wcześniej pracował również w Grupie Metro, gdzie uczestniczył we wdrażaniu rozwiązań biznesowych oraz strategii marketingowych i sprzedażowych na wielu rynkach.

W swojej dotychczasowej pracy łączył wiedzę rynkową z praktyką zarządzania na poziomie lokalnym, regionalnym i globalnym. Ma doświadczenie w tworzeniu strategii biznesowych skierowanych zarówno do partnerów biznesowych, jak i klientów indywidualnych. Specjalizuje się także w rozwoju modeli franczyzowych oraz nowoczesnych formatów sprzedaży. W nowej roli odpowiada za dalszy rozwój segmentu stacji paliw i wzmacnianie jego pozycji rynkowej.

– Segment stacji paliw wymaga dziś sprawnego zarządzania operacyjnego, dobrej znajomości rynku i umiejętności rozwijania oferty w sposób odpowiadający na realne potrzeby klientów. Doświadczenie Artura Wójcika bardzo dobrze wpisuje się w te wyzwania. Jestem przekonany, że będzie ważnym wsparciem dla dalszego rozwoju tego obszaru w Grupie Muszkieterów – mówi Adrian Podziemski, prezes sieci Intermarché.

Przekazanie obowiązków zaplanowano etapowo, tak aby zapewnić ciągłość zarządzania tym obszarem. Do końca kwietnia Tomasz Kruk wspiera wdrożenie Artura Wójcika, a w organizacji pozostaje do 30 czerwca 2026 roku.

Ropa drożeje po fiasku rozmów USA-Iran. Inwestorzy obawiają się eskalacji

Fiasko trwających ponad 20 godzin rozmów między delegacjami Stanów Zjednoczonych i Iranu wyraźnie podniosło poziom niepewności na globalnych rynkach finansowych. Już od początku negocjacji było jasne, że stanowiska obu stron pozostają na tyle odległe, iż szybkie osiągnięcie porozumienia wydawało się mało realne. Dla inwestorów kluczowe znaczenie mają teraz dalsze decyzje Białego Domu, zwłaszcza po zapowiedzi blokady Cieśniny Ormuz przez amerykańską marynarkę wojenną. Taki ruch zwiększa presję na Teheran, ale jednocześnie podnosi ryzyko poważnych zakłóceń w globalnym handlu ropą, ponieważ przez ten strategiczny szlak transportowana jest istotna część surowców energetycznych z regionu Zatoki Perskiej. W trudniejszej sytuacji znajdują się także państwa powiązane gospodarczo z Iranem, w tym przede wszystkim Chiny, które mimo napięć korzystały dotąd z dostępu do surowców z tego obszaru.

Najsilniejszą reakcję widać na rynku ropy. Cena Brent wzrosła o ponad 8 proc. i ponownie przekroczyła poziom 104 dolarów za baryłkę, co odzwierciedla rosnącą premię za ryzyko geopolityczne. Inwestorzy obawiają się, że dalsza eskalacja mogłaby doprowadzić do ograniczenia podaży surowca, wzrostu kosztów transportu oraz zakłóceń w funkcjonowaniu infrastruktury wydobywczej w regionie. Dodatkowym źródłem napięcia są sygnały płynące z Teheranu, który zapowiada zdecydowaną odpowiedź na wszelkie próby ograniczania swobody żeglugi i kontroli nad portami w Zatoce Perskiej oraz na Morzu Omańskim. Tego rodzaju deklaracje wzmacniają przekonanie, że sytuacja pozostaje niestabilna, a rynek ropy będzie w najbliższym czasie szczególnie wrażliwy na wszelkie komunikaty polityczne i militarne.

Podwyższona niepewność szybko przełożyła się również na rynek akcji. Giełdy azjatyckie zareagowały spadkami, choć ich skala była na razie umiarkowana w relacji do dynamiki wzrostu cen ropy. Hang Seng, KOSPI i Nikkei traciły nieco ponad 1 proc., a kontrakty terminowe sugerowały podobnie słabe otwarcie na parkietach europejskich, co też i miało miejsce po godzinie 9:00. To pokazuje, że inwestorzy zaczęli uwzględniać w wycenach ryzyko wyższej inflacji, wzrostu kosztów energii oraz możliwego pogorszenia perspektyw wzrostu gospodarczego. Najbardziej narażone na presję pozostają rynki i sektory wrażliwe na ceny paliw i transportu, podczas gdy relatywnie lepiej mogą zachowywać się spółki surowcowe korzystające na wzroście notowań ropy.

Mimo gwałtownej reakcji rynków scenariusz pełnoskalowej eskalacji militarnej nadal nie jest przesądzony. Taki rozwój wydarzeń oznaczałby dla Stanów Zjednoczonych wysokie koszty polityczne i gospodarcze, zwłaszcza że Iran pokazał już zdolność do przeprowadzania dotkliwych kontrataków wymierzonych w region i infrastrukturę energetyczną. Dlatego bardziej prawdopodobne wydaje się, że obie strony, mimo załamania rozmów, będą próbowały utrzymać się na ścieżce ograniczonej deeskalacji. Z punktu widzenia rynków oznacza to utrzymanie podwyższonej zmienności: ropa może pozostać droga, a globalne indeksy akcyjne podatne na kolejne fale nerwowości, dopóki nie pojawią się wyraźniejsze sygnały stabilizacji sytuacji geopolitycznej.

Orban oddaje władzę, ropa drożeje, dolar się umacnia

Wczorajsze wybory na Węgrzech pokazały wyraźne zwycięstwo głównej opozycyjnej partii Tisza. Wojna w Zatoce Perskiej nie jest bliska zakończenia. Inflacja w USA rośnie, ale zgodnie z oczekiwaniami.

Nowa władza na Węgrzech

Nie znamy jeszcze ostatecznych wyników wyborów na Węgrzech, ale nawet bardzo sprzyjające Orbanowi ośrodki komunikują zdecydowaną przewagę opozycyjnej partii Tisza. Oznacza to, że po 16 latach Viktor Orban oddaje stery w państwie, a lider opozycji będzie w stanie utworzyć samodzielny rząd. Wszystko to działo się przy zaskakująco dużej frekwencji – niemal 80%. Co ważne, przywódca partii Fidesz uznał wynik wyborów i pogratulował swojemu następcy.  Jak reagują rynki? Dzisiaj na otwarciu pomimo tego, że polski złoty tracił względem euro, to forint zyskiwał. Pokazuje to, że optymizm związany ze zmianami władzy jest znacznie silniejszy niż niepokoje w geopolityce. Umocnienie forinta spowodowane jest nadzieją na zakończenie konfliktów Węgier z UE i napływ kapitału do tego kraju.

Wojna w Zatoce Perskiej

Zawieszenie broni w ramach konfliktu Izraela i USA z Iranem jest wyjątkowo mało skuteczne – szczególnie fragment o umożliwieniu ruchu statków. USA kieruje w stronę zatoki flotę w celu udrożnienia Cieśniny Ormuz. W weekend doszło również do kolejnych ataków, w tym takich dotyczących infrastruktury energetycznej. Pojawiły się również mocne wypowiedzi prezydenta USA w sprawie obecnej sytuacji, mogące sugerować zaostrzenie atmosfery. Typowo dla tego konfliktu, gdy tylko pojawiają się groźby eskalacji, w górę idzie ropa naftowa i dolar amerykański. Baryłka ropy Brent kosztowała przed weekendem 95 USD, a dzisiaj rano jest to już poziom 102 USD. Co ciekawe, mocniej w górę wyskoczył surowiec WTI (amerykańska ropa). Również dolar umacniał się od otwarcia. Na rynku walutowym widzimy jednak wyraźną korektę.

Inflacja za oceanem

Wczoraj poznaliśmy dane z USA na temat zmian cen dla konsumentów w marcu. Rynek oczekiwał wzrostu o 3,3% i tyle właśnie zobaczyliśmy. Jeszcze miesiąc temu było to 2,4%. Mamy zatem widoczny wpływ konfliktu w Zatoce Perskiej. Trzeba jednak pamiętać, że marzec zaczął się przy cenie baryłki 70 USD. Poziom 100 USD amerykańska ropa zaczęła przekraczać dopiero w ostatnich dniach miesiąca. Co to oznacza? Kwiecień – jeżeli nie dojdzie do stabilizacji – będzie jeszcze wyraźnie trudniejszy dla portfeli konsumentów. To wszystko również przekłada się na umocnienie dolara. Im wyższa bowiem jest inflacja, tym później należy się spodziewać obniżek stóp procentowych. Podwyżki na razie są niby wykluczone, ale jeśli konflikt będzie eskalować a inflacja rosnąć, nie można ich wykluczyć.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Magazyny w największych regionach Polski. Gdzie popyt trzyma siłę, a gdzie rośnie ostrożność

Rynek w liczbach:

  • 7,4 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 640 tys. mkw. w budowie
  • 4,90 – 8,00 – czynsz euro/ mkw./ miesiąc obszar w mieście
  • 3,20 – 6,95 czynsz euro/ mkw./ miesiąc obszar poza miastem

Warszawa I – obszar w mieście

Gotowa powierzchnia w centrum uwagi

W I strefie warszawskiej dominowali klienci oczekujący szybkiego rozpoczęcia działalności, często w ciągu 2–3 miesięcy od podpisania umowy. Kluczowe znaczenie miała dla nich dostępność modułów oraz sprawna realizacja części biurowej.

Logistyka ostatniej mili napędza popyt

Większość transakcji koncentrowała się w przedziale 2 000 – 3 000 mkw., przy czym pojedyncze projekty osiągały około 8 000 – 10 000 mkw. Struktura popytu miała w dużej mierze charakter dystrybucyjny i miejski. W procesach negocjacyjnych dominowały zachęty w postaci okresów zwolnień z czynszu oraz budżetów na aranżację powierzchni biurowej i magazynowej.

Lokalizacje przyjazne pracownikom jako kluczowy atut

Najemcy zwracali szczególną uwagę na jakość i funkcjonalność części biurowej, dostępność miejsc parkingowych oraz dobre skomunikowanie z miastem. Wśród najczęściej wybieranych lokalizacji utrzymywały się Targówek oraz okolice Okęcia.

Zielona logistyka zyskuje na znaczeniu

Zrównoważony rozwój odgrywa coraz większą rolę, a najemcy coraz częściej włączają do negocjacji najmu wymagania dotyczące instalacji paneli fotowoltaicznych. Kwestie środowiskowe stają się rosnącym priorytetem, szczególnie w projektach logistyki miejskiej.

Warszawa II – obszar poza miastem

Przedłużenia umów dominują w strukturze popytu

Renegocjacje umów najmu pozostawały główną aktywnością na rynku. Zaobserwowaliśmy ograniczony popyt na duże moduły,

ponieważ większość najemców utrzymywała dotychczasową skalę działalności lub decydowała się jedynie na niewielkie rozszerzenia.

Presja na czynsze

Nowo ukończone projekty zwiększyły presję cenową w konkurencji ze starszymi, tańszymi obiektami. W efekcie obserwowano wyraźną presję na stawki efektywne oraz większą elastyczność właścicieli w zakresie pakietów zachęt, co wzmacniało pozycję negocjacyjną najemców.

Ostrożne podejście do nowych inwestycji

W 2025 roku oddano do użytkowania kilka nowych obiektów magazynowych, jednak część z nich pozostawała w trakcie komercjalizacji i oczekiwała na pierwsze umowy najmu. Skala projektów spekulacyjnych była ograniczona, a nowe inwestycje realizowano ostrożnie.

„W 2025 roku warszawski rynek magazynowy wszedł w fazę większej równowagi, przechodząc od dynamicznej ekspansji do bardziej selektywnego rozwoju.

Ostrożniejsze podejście deweloperów i realizacja projektów głównie z zabezpieczonym popytem przełożyły się na większą równowagę po stronie podaży. Jednocześnie znacząca część aktywności koncentrowała się wokół powierzchni dostępnych od zaraz, odpowiadających na bieżące potrzeby najemców.” – Katarzyna Madej, Director, Industrial Agency

Górny Śląsk

Rynek w liczbach:

  • 6,2 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 200 tys. mkw. w budowie
  • 3,80 – 5,40- czynsz euro/ mkw./ miesiąc

Najemcy świadomi ryzyka

Widoczna była większa ostrożność po stronie najemców; rzadziej decydowali się na relokacje, częściej natomiast renegocjowali istniejące umowy, koncentrując się na optymalizacji kosztów i efektywności operacyjnej. Ekspansje były realizowane w sposób bardziej przemyślany i uzależniony od realnego wzrostu biznesu.

Rynek napędzany logistyką i produkcją

Największą aktywnością cieszyły się strategiczne lokalizacje, takie jak Gliwice, Sosnowiec czy Ruda Śląska. Region nadal przyciągał firmy łączące działalność logistyczną i produkcyjną. Strukturę najemców tworzyły zarówno firmy 3PL, jak i przedsiębiorstwa produkcyjne, w tym z sektora motoryzacyjnego, co potwierdza zróżnicowany i odporny charakter rynku.

ESG jako czynnik przewagi konkurencyjnej

Czynsze bazowe utrzymywały się na stabilnym poziomie, a umiarkowana nowa podaż nie generowała istotnej presji spadkowej.

Jednocześnie coraz większego znaczenia nabiera jakość techniczna budynków i aspekty ESG; certyfikaty środowiskowe, instalacje fotowoltaiczne, poprawiona izolacyjność czy energooszczędne systemy oświetlenia stały się ważnym elementem konkurencyjności projektów.

„W 2025 r. rynek magazynowy na Górnym Śląsku wszedł w fazę stabilizacji po okresie bardzo dynamicznego wzrostu w latach poprzednich. Podaż i popyt zaczęły się równoważyć, a aktywność deweloperów stała się bardziej selektywna. Ograniczono skalę inwestycji spekulacyjnych, koncentrując się głównie na projektach zabezpieczonych umowami pre-let oraz realizacjach typu BTS, dostosowanych do konkretnych potrzeb najemców.

Górny Śląsk umocnił swoją pozycję jako dojrzały, stabilny i dobrze skomunikowany rynek logistyczno-przemysłowy, w którym

kluczową rolę odgrywały ostrożność decyzyjna, renegocjacje oraz wysoki standard realizowanych inwestycji.” – Łukasz Ciepły, Director, Industrial Agency

Wrocław

Rynek w liczbach:

  • 5,5 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 130 tys. mkw. w budowie
  • 3,15 – 5,50- czynsz euro/ mkw./ miesiąc

Lider nowej podaży w Polsce

W 2025 roku region wrocławski należał do najbardziej aktywnych rynków magazynowych w Polsce pod względem nowej podaży.

Do użytku oddano ponad 300 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej, co plasuje Wrocław wśród trzech największych pod tym względem rynków w kraju.

Rosnąca rola projektów produkcyjnych

Dolny Śląsk od wielu lat przyciąga inwestycje produkcyjne z sektorów motoryzacyjnego, elektroniki oraz produkcji komponentów, co wpływa na strukturę popytu na powierzchnie magazynowo-produkcyjne. W 2025 roku znacząca część zapytań dotyczyła obiektów z możliwością adaptacji pod lekką produkcję lub realizowanych w formule build-to-suit.

Stabilizacja po okresie dynamicznego wzrostu

Po bardzo intensywnym okresie rozwoju w latach 2021-2023 rynek magazynowy we Wrocławiu w latach 2024-2025 wszedł w fazę większej stabilizacji. Deweloperzy ostrożniej podchodzili do realizacji nowych projektów spekulacyjnych, a część inwestycji była rozpoczynana dopiero po zabezpieczeniu najemców umowami pre-let.

Jednocześnie większa dostępność powierzchni na rynku, przy wskaźniku pustostanów na poziomie ok. 9–11%, pozwalała najemcom prowadzić procesy decyzyjne w bardziej komfortowych warunkach i dokładniej analizować dostępne opcje.

Stabilizacja stawek czynszowych

Po okresie dynamicznych wzrostów czynszów w poprzednich latach, w 2025 roku zaobserwowaliśmy ich stabilizację. Bazowe stawki czynszów w regionie Wrocławia najczęściej mieściły się w przedziale 3,15 – 5,50 euro/mkw./miesiąc, w zależności od lokalizacji, standardu budynku oraz długości umowy najmu.

Większa konkurencja pomiędzy właścicielami obiektów oraz rosnąca dostępność powierzchni sprawiały, że najemcy częściej mogli negocjować korzystniejsze warunki.

„Aglomeracja wrocławska pozostaje jednym z najważniejszych ośrodków logistyczno-produkcyjnych w Polsce. Region korzysta z bardzo dobrego położenia blisko granicy z Niemcami i Czechami oraz rozwiniętej infrastruktury drogowej, w tym autostrady A4 i drogi ekspresowej S8. Przyciąga zarówno operatorów logistycznych obsługujących handel międzynarodowy, jak i firmy produkcyjne z sektorów motoryzacyjnego, elektroniki oraz AGD.

Pomimo wyraźnej stabilizacji rynku po okresie dynamicznego wzrostu Wrocław pozostaje jedną z najbardziej atrakcyjnych lokalizacji magazynowych w kraju. W dłuższej perspektywie rozwój regionu będzie wspierany przez silne zaplecze przemysłowe Dolnego Śląska, dalszy rozwój infrastruktury transportowej oraz rosnące znaczenie regionu w europejskich łańcuchach dostaw.” – Dorota Koseska, Director, Industrial Agency

Polska Centralna

Rynek w liczbach:

  • 5,3 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 170 tys. mkw. w budowie
  • 3,50 – 4,60 – czynsz euro/ mkw./ miesiąc

Czwarty co do wielkości rynek magazynowy

Na koniec 2025 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo – przemysłowej w Polsce Centralnej osiągnęły około 5,3 mln mkw., co stanowi około 14% całkowitej podaży magazynowej w Polsce. Region pozostaje jednym z największych rynków

logistycznych w kraju, choć w ostatnim czasie został wyprzedzony pod względem wielkości przez Dolny Śląsk.

Region napędzany logistyką

Istotną rolę w regionie odgrywają najemcy logistyczni. Polska Centralna pełni funkcję centralnego ośrodka dystrybucyjnego dla całego kraju, dlatego dominują tutaj duże centra logistyczne obsługujące zarówno rynek krajowy, jak i międzynarodowy.

Rosnące zapotrzebowanie na rozwiązania ESG

Coraz istotniejsze są również kwestie związane z ESG oraz efektywnością energetyczną budynków. Najemcy coraz częściej wybierają magazyny wyposażone w instalacje fotowoltaiczne, systemy energooszczędne oraz posiadające certyfikaty środowiskowe, takie jak BREEAM. Rozwiązania te pozwalają ograniczać koszty eksploatacyjne oraz zmniejszać wpływ działalności na środowisko.

„Istotną rolę w regionie odgrywają najemcy z sektora logistyki, obsługujący zarówno rynek krajowy, jak i międzynarodowy. Dlatego też w Polsce Centralnej obserwowany jest rosnący popyt na magazyny typu cross-dock (x-dock), które umożliwiają szybkie

przeładunki i minimalizację czasu składowania towarów. Trend ten wynika przede wszystkim z rozwoju logistyki miejskiej oraz rosnących oczekiwań dotyczących skracania czasu dostaw. Obiekty tego typu zyskują na znaczeniu szczególnie w pobliżu głównych węzłów transportowych i dużych aglomeracji.” – Katarzyna Burlińska, Senior Consultant, Industrial Agency

Poznań

Rynek w liczbach:

  • 4,0 mln mkw. istniejącej powierzchni
  • 40 tys. mkw. w budowie
  • 3,65 – 6,00 – czynsz euro/ mkw./ miesiąc

Wzrost pustostanów i ostrożność rynkowych graczy

Rok 2025 był dla poznańskiego rynku magazynowego okresem wyraźnego spowolnienia. Na rynek trafiła znacząca ilość dostępnej powierzchni, co przełożyło się na wzrost poziomu pustostanów i większą ostrożność zarówno po stronie deweloperów, jak i najemców. Nowe projekty spekulacyjne realizowano w ograniczonym zakresie, a aktywność inwestycyjna wyraźnie wyhamowała.

Najemcy z sektora logistyki i handlu

Struktura popytu miała charakter zachowawczy i była porównywalna do innych regionów w Polsce, dominowały firmy logistyczne oraz handlowe, przy wyraźnej przewadze renegocjacji nad nowymi umowami.

Popyt napędzany przedłużeniami umów

Ograniczona liczba dużych przetargów logistycznych oraz relatywnie wysoka dostępność powierzchni sprawiły, że większość transakcji dotyczyła utrzymania dotychczasowych lokalizacji lub obejmowała mniejsze moduły niż w głównych hubach, takich jak Warszawa czy Polska Centralna.

„Pomimo stawek czynszowych konkurencyjnych względem Polski Centralnej, region nie przyciągnął w 2025 roku znaczącej liczby dużych relokacji, a większość znaczących projektów realizowana była w innych miastach. Mniejszy udział wielkoskalowych operacji logistycznych i e-commerce przełożył się na ograniczone zapotrzebowanie na powierzchnie powyżej 10 000 mkw.

Jednocześnie miniony rok pokazał, jak wrażliwy i elastyczny potrafi być poznański rynek: pojedyncze większe zapytanie było w stanie wyraźnie ożywić aktywność i skierować uwagę inwestorów na region. Oznacza to, że mimo przejściowego spowolnienia Poznań pozostaje rynkiem o realnym potencjale, reagującym dynamicznie na impulsy popytowe.” – Katarzyna Madej, Director, Industrial Agency

Mniej nowych inwestycji, wysoki popyt i spadek pustostanów na rynku magazynowym w Polsce

Według najnowszego raportu „Rynek magazynowo-przemysłowy w Polsce”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, w 2025 roku rynek powierzchni magazynowo-przemysłowych w Polsce wszedł w fazę stabilizacji. Znacznie ograniczona nowa podaż i wysoki popyt ze strony najemców doprowadziły do stopniowego spadku wskaźnika pustostanów i poprawy równowagi rynkowej. W ubiegłym roku deweloperzy w coraz większym stopniu uzależniali rozpoczęcie nowych inwestycji od podpisania umów przednajmu, a na rynku najmu nadal dominowały renegocjacje. Czynsze za najbardziej atrakcyjne powierzchnie utrzymywały się na stabilnym poziomie, natomiast pakiety zachęt dla najemców znacząco się różniły w zależności od lokalizacji i standardu obiektu.

Na koniec 2025 roku całkowite zasoby powierzchni magazynowo-przemysłowych w Polsce osiągnęły niemal 36,6 mln mkw., co przekłada się na wzrost o 5,9% w ujęciu rocznym. W całym ubiegłym roku oddano do użytkowania prawie 1,7 mln mkw., tj. o ponad 35% mniej niż rok wcześniej i najmniej od 2016 roku.

– Obserwowany w ostatnich latach dynamiczny rozwój rynku powierzchni magazynowo-przemysłowych w Polsce przyczynił się do większej równowagi między popytem a podażą. Nowe inwestycje obecnie powstają w bardziej zrównoważonym tempie, a decyzje o ich realizacji coraz częściej uzależnione są od faktycznego zapotrzebowania zgłaszanego przez najemców. W całym 2025 roku deweloperzy rozpoczęli budowę prawie 1,9 mln mkw. magazynów w odpowiedzi

na bieżący popyt ze strony najemców. Natomiast inwestycje realizowane w pełni spekulacyjnie nadal należą do rzadkości. Ponad 60% powierzchni w obiektach będących w budowie zostało już wynajęte, a jedynie nieliczne projekty powstają całkowicie bez umów przednajmu – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska.

Całoroczny wolumen transakcji najmu na rynku powierzchni magazynowych i przemysłowych w Polsce wyniósł niemal 6,64 mln mkw. i był wyższy od zarejestrowanego rok wcześniej o 14%.

Aktywność zarówno najemców, jak i deweloperów skupiała się na sześciu głównych rynkach magazynowych (Warszawie i okolicach, Górnym Śląsku, Polsce Centralnej, Dolnym Śląsku, Wielkopolsce i Trójmieście), które łącznie odpowiadały za prawie 83% wszystkich umów najmu sfinalizowanych w 2025 roku.

Podaż powierzchni magazynowej oraz powierzchnia w budowie

W 2025 roku deweloperzy wybudowali łącznie blisko 1,7 mln mkw., nowoczesnej

powierzchni magazynowo-przemysłowej. Rynkami o największej aktywności deweloperskiej w minionym roku były województwa dolnośląskie, mazowieckie i śląskie, gdzie oddano do użytkowania odpowiednio 349 800 mkw., 303 850 mkw. i 294 500 mkw. nowej powierzchni.

Na koniec IV kwartału 2025 roku w budowie pozostawało prawie 1,8 mln mkw. powierzchni magazynowej i przemysłowej. Najwięcej nowych obiektów powstawało w tym czasie w woj. mazowieckim (647 850 mkw.) i pomorskim (220 850 mkw.) oraz na Górnym Śląsku (191 900 mkw.) i w Polsce Centralnej (188 750 mkw.). Łącznie prawie 80% realizowanych w Polsce inwestycji magazynowych przypada na sześć największych regionów naszego kraju.

Aktywność najemców na rynku magazynowo-przemysłowym w Polsce

W 2025 roku najemcy wynajęli prawie 6,64 mln mkw. powierzchni magazynowo-przemysłowej (z wyłączeniem umów krótkoterminowych), co stanowi wzrost o 14% w ujęciu rocznym. Najwyższą aktywność najemców odnotowano w województwach mazowieckim, łódzkim, śląskim i dolnośląskim, których udział w całkowitym wolumenie transakcji wyniósł odpowiednio 21,2%, 17,7%, 16,2% i 13,0%.

W strukturze transakcji zawartych w 2025 roku dominowały renegocjacje, które stanowiły 52,1% całkowitego wolumenu. Nowe umowy najmu, w tym dotyczące realizacji projektów typu BTS, również zaznaczyły swój wyraźny udział w ubiegłorocznym popycie – wyniósł on aż 40,8%. Pozostałe 7,1% przypadło na ekspansje. Warto również zaznaczyć, że w 2025 roku najemcy wynajęli nieco ponad 213 550 mkw. na podstawie umów krótkoterminowych (do jednego roku).

Wśród wybranych największych transakcji minionego roku znalazły się m.in. renegocjacja połączona z powiększeniem powierzchni magazynowej zajmowanej przez firmę Agata w kompleksie Mapletree Piotrków II do ponad 128 000 mkw. oraz renegocjacja i ekspansja poufnego najemcy z sektora produkcyjnego w Segro Logistics Park Stryków do 120 150 mkw. W 2025 roku zawarto łącznie ponad 840 umów najmu, a średnia wielkość transakcji wyniosła ok. 8000 mkw. Czternaście z nich przekroczyło 50 000 mkw., w tym cztery – 100 000 mkw.

Magazyny do wynajęcia

Według ekspertów Newmark Polska pod koniec ubiegłego roku najemcy mieli do dyspozycji prawie 2,7 mln mkw. powierzchni dostępnej w istniejących obiektach oraz nieco ponad 690 000 mkw. w inwestycjach będących w trakcie realizacji.

Na koniec IV kwartału 2025 roku średni wskaźnik pustostanów dla całego kraju wyniósł 7,4%, co oznacza spadek o 0,1 p.p. rok do roku. Najwyższe poziomy wakatów zaobserwowano w województwie świętokrzyskim (17,2%), lubuskim (16,2%) oraz lubelskim (10,9%), natomiast najniższym wskaźnikiem pustostanów charakteryzowały się województwa podlaskie (brak wolnej powierzchni), zachodniopomorskie (1,2%) i opolskie (1,2%).

Czynsze

W 2025 roku czynsze za wynajem powierzchni magazynowych i przemysłowych najwyższej klasy pozostawały na stosunkowo stabilnym poziomie. Jednak w regionach charakteryzujących się wyższym wskaźnikiem pustostanów najemcy dysponowali większą siłą negocjacyjną, co pozwalało na uzyskanie niższych stawek czynszu efektywnego oraz bardziej rozbudowanych pakietów zachęt. Odmienną sytuację obserwowano w przypadku nowoczesnych obiektów oferujących wysoki standard techniczny i rozwiązania proekologiczne, gdzie właściciele wykazywali mniejszą skłonność do ustępstw w negocjacjach. Najwyższe stawki czynszowe nadal utrzymywały się w Warszawie (strefa I) oraz w województwie pomorskim.

Rynek inwestycyjny

W 2025 roku całkowity wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce wyniósł niemal 4,5 mld euro, co oznacza spadek o ok. 13% w porównaniu z poprzednim rokiem.

Nieruchomości magazynowe należały do grona najbardziej płynnych segmentów rynku. W 2025 roku odpowiadały za ponad 32% całkowitego wolumenu transakcji inwestycyjnych, zajmując drugie miejsce w strukturze sektorowej. Zawarto 34 transakcje o łącznej wartości niemal 1,5 mld euro, co oznacza wzrost o ok. 10% rok do roku. Zainteresowanie inwestorów koncentrowało się zarówno na pojedynczych aktywach typu core/core+, jak i na portfelach logistycznych oraz obiektach produkcyjnych zabezpieczonych długoterminowymi umowami najmu.

– W obliczu obecnej niepewności geopolitycznej obserwujemy wstrzymanie bądź opóźnienie łagodzenia polityki finansowej zarówno w strefie euro, jak i w Polsce. Niemniej jednak perspektywy makroekonomiczne Polski pozostają pozytywne. W centrum zainteresowania inwestorów pozostaną obiekty magazynowe zabezpieczone długoterminowymi umowami najmu oraz projekty zlokalizowane wzdłuż głównych korytarzy logistycznych i w największych aglomeracjach. Rosnące znaczenie w strategiach inwestycyjnych będą odgrywać standardy techniczne i środowiskowe. Nieruchomości spełniające wysokie wymagania ESG utrzymają przewagę konkurencyjną, podczas gdy starsze obiekty staną w obliczu rosnącej presji modernizacyjnej lub korekty wartości. Inwestorzy nadal będą koncentrować się na aktywach o relatywnie wysokim poziomie bezpieczeństwa, a sektor logistyczny, który pozostaje najbardziej płynnym segmentem rynku inwestycyjnego w Polsce, powinien nadal pozostawać w kręgu ich zainteresowania – mówi Urszula Sobczyk, Dyrektor Działu Wycen firmy Newmark Polska.

Polska w czołówce Europy

Bezsprzecznym atutem polskiego rynku magazynowego jest jego nowoczesność. Pod koniec 2025 roku ponad 70% istniejących zasobów miało mniej niż dziesięć lat, a ponad 42% – nie więcej niż pięć lat. Doceniają to zarówno deweloperzy i inwestorzy, jak i najemcy.

– Pod względem zasobów nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej Polska należy do największych rynków w Europie, ustępując jedynie takim krajom jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja. Jednocześnie tempo wzrostu gospodarczego w Polsce pozostaje wyraźnie wyższe niż w wielu dojrzałych gospodarkach Europy Zachodniej, dzięki czemu nasz kraj należy do grona liderów rozwoju sektora logistycznego w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Polska systematycznie umacnia swoją pozycję kluczowego hubu logistycznego w Europie. W najbliższych latach sektor ten nadal będzie się rozwijał, choć tempo wzrostu będzie w dużej mierze uzależnione od sytuacji gospodarczej w Europie oraz zmian zachodzących w globalnych łańcuchach dostaw – podsumowuje Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

UJ opracował ekologiczne podłoża, które zatrzymują deszczówkę nawet o 20 dni dłużej

Woda deszczowa może dłużej pozostawać w miastach. Na Uniwersytecie Jagiellońskim opracowano nowe rozwiązania dla błękitno-zielonej infrastruktury. Estetyczne, trwałe i przede wszystkim przyjazne środowisku, bo oparte na materiałach pochodzących z recyklingu.

Miasta coraz częściej mierzą się z dwiema skrajnościami klimatycznymi: gwałtownymi opadami i długimi okresami bez deszczu. Podczas opadów woda zbyt szybko odpływa z miast do kanalizacji burzowej, co w okresach suszy potęguje problem przegrzewania się przestrzeni publicznych i wysychania zieleni. Odpowiedzią na to są opracowane przez interdyscyplinarny zespół badaczy z UJ dwa rozwiązania, które pozwalają zatrzymać w podłożu deszczówkę przez długi okres.

Utrzymać wodę jak najdłużej

Opracowane technologie to zintegrowane kompozycje podłoże-roślina przeznaczone do zastosowania w małej błękitno-zielonej infrastrukturze miejskiej. W obu opracowanych rozwiązaniach celem nadrzędnym jest zatrzymanie, spowolnienie tempa odpływu wody deszczowej przy zastosowaniu metod sprzyjających środowisku naturalnemu i w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju.

– Zbadaliśmy możliwości użycia odpadów budowlanych jako podłoże, które w optymalny sposób akumuluje wody opadowe i jednocześnie pozwala łatwo utrzymać wybrane rośliny. Najlepsze wyniki daje zastosowanie rozdrobnionego gruzu ceglanego lub marglowego, wymieszanego z kompostem. Na takim podłożu nasadzamy macierzankę piaskową lub inne gatunki macierzanki, które doskonale sobie radzą w najtrudniejszych warunkach pogodowych. Wykazaliśmy, że w takim kompozycie zatrzymywane jest do około 95%. wody opadowej, a przy niskich opadach poziom ten wzrasta do 100%. Nasze kompozyty, w porównaniu do innych dostępnych obecnie na rynku rozwiązań, utrzymują wodę dłużej o 20 dni. To znakomite rezultaty – wyjaśnia prof. dr hab. Mirosław Żelazny z Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ, współtwórca wynalazków.

Ekologiczny sposób – odpad budowlany i kompost w jednym

Gruz ceglany, stanowiący odpad budowlany, oraz odpad marglisty mogą w obu technologiach znaleźć ponowne zastosowanie i spełniać pożyteczną funkcję. Kompost, będący uzupełniającym składnikiem podłoża, to również produkt recyklingu. Zaproponowane rozwiązania retencyjno-filtracyjne wpisują się zatem doskonale w założenia gospodarki cyrkularnej, ograniczając ilość odpadów budowlanych trafiających na składowiska oraz zmniejszając zapotrzebowanie na inne, z reguły kosztowne surowce. To też przykład zrównoważonego rozwoju błękitno-zielonej infrastruktury (ang. BGI – Blue-Green Infrastructure) i zintegrowanych systemów opartych na przyrodzie (ang. nature-based solutions).

– Nasza technologia ma charakter kompleksowy. Podłoże wiążemy z gatunkiem rośliny odpornej na stres. Nie bez powodu zaproponowaliśmy macierzankę, w tym przede wszystkim macierzankę piaskową. To roślina o wysokich walorach estetycznych, która nie wymaga zabiegów pielęgnacyjnych. Do tego jest bardzo odporna zarówno na przesuszenia, jak i przymrozki, zachowując wybitne zdolności regeneracyjne. Łatwo się odradza w kolejnych sezonach i jednocześnie jako roślina miododajna stanowi świetną bazę pokarmową dla zapylaczy – mówi dr hab. Alina Stachurska-Swakoń, prof. UJ z Instytutu Botaniki UJ, współtwórczyni wynalazków.

– Zadaniem kompostu jest dostarczenie materii organicznej i składników odżywczych wspierających rozwój roślin i aktywność mikroorganizmów glebowych, bez pogarszania przepuszczalności podłoża. W efekcie substrat działa nie tylko jako magazyn wody, ale również jako środowisko wspierające procesy filtracyjne i biologiczne, które wspomagają funkcjonowanie układu – dodaje dr Anna Bojarczuk, współtwórczyni technologii.

Opracowane kompozyty magazynują wodę dłużej niż alternatywne rozwiązania stosowane w ogrodnictwie. Na przykład popularny keramzyt znacznie szybciej uwalnia zakumulowaną wodę, przez co nie sprawdza się w długich okresach bez opadów. Ważnym atutem obu technologii jest możliwość wdrażania ich w postaci gotowych modułów i prefabrykowanych wkładów. Dzięki temu mogą one znaleźć zastosowanie w zielonych dachach (typu ciężkiego), tarasach, ogrodach deszczowych, przystankach autobusowych z roślinnością retencyjną oraz elementach małej architektury miejskiej.

Czas na wdrożenie w przestrzeni miejskiej

Naukowcy chcieliby, aby podłoża akumulujące wodę deszczową oparte na odpadach budowlanych i rodzimych roślinach stały się jednym z elementów systemowych rozwiązań wykorzystywanych w nowoczesnej urbanizacji. Aby tak się stało, potrzebna jest współpraca z partnerami z otoczenia uniwersytetu, którzy będą upowszechniać opracowane metody. Rozwiązania zostały zgłoszone do ochrony patentowej w Polsce jako dwie niezależne technologie. Za ich komercjalizację odpowiada Centrum Transferu Technologii CITTRU, UJ.

– Zastosowanie w przestrzeni miejskiej innowacyjnych retencyjno-filtracyjnych rozwiązań umożliwia właściwe zarządzanie wodami opadowymi, co z kolei przekłada się na redukcję temperatury w środowisku zurbanizowanym, poprawę jakości powietrza i wspieranie bioróżnorodności. Badania wykazały, że w strefie, gdzie stosuje się te podłoża, występują mniejsze wahania temperatur. W obliczu długich okresów bez deszczu takie kompozycje, które z jednej strony pozwalają zakumulować na dłużej wody opadowe, a z drugiej strony wykorzystują łatwe w utrzymaniu, estetyczne rośliny, są po prostu potrzebne – mówi dr inż. Gabriela Konopka-Cupiał, dyrektorka CTT CITTRU.

Zespół zakłada, że instalacje mogą działać wielosezonowo i być w dużej mierze samowystarczalne, ponieważ zastosowane rośliny regenerują się, wytwarzają nasiona i nie wymagają intensywnej pielęgnacji.

Szansa na trwalszą zieleń w miastach

Badacze podkreślają, że o ile wiele osób często troszczy się dziś o walory estetyczne projektowanych przestrzeni zielonych, stosując wyszukaną roślinność wymagającą odpowiednich warunków i pielęgnacji, to po oddaniu takich inwestycji do użytku brakuje mechanizmów i procedur monitorowania stanu roślin. W wielu rozwiązaniach, ubogacających infrastrukturę i przestrzeń miasta, podkreśla się na przykład rolę zielonych dachów. Mało kto jednak mówi o ich wymiarze niebieskim, czyli wodnym. To samo dotyczy projektowanych miejskich terenów zielonych w ogóle. Zbyt często zapomina się o potrzebie zmagazynowania wody, ponownego wykorzystania wody szarej, która jest przecież niezbędna do tego, by rośliny przeżyły i się rozwijały.

– Dla wszystkich kluczowy jest efekt wizualny w momencie oddawania inwestycji, kiedy wszystko musi być zielone i estetyczne. Kłopot w tym, że przez niewłaściwą gospodarkę wodną te instalacje często szybko marnieją i tracą funkcjonalność. Brakuje również skutecznych systemów monitorowania stanu zieleni w takich miejscach. Poza tym obecne rozwiązania często opierają się na wysoko przetworzonych substratach, które są kosztowne i wymagają transportu, a także na roślinach ozdobnych o ograniczonej odporności na suszę i stres termiczny. Nasze rozwiązania odpowiadają na ten problem w sposób systemowy: łączą odporne rośliny rodzime z podłożem, które działa jak naturalny magazyn wody, zatrzymując ją w strukturze materiału przez długi czas. W efekcie powstaje spójny ekosystem zaprojektowany tak, aby zatrzymywać wodę, działać stabilnie, wyglądać dobrze i jednocześnie być tani w utrzymaniu – zaznacza prof. Mirosław Żelazny z UJ.

Naszym celem jest projektowanie błękitno-zielonej infrastruktury tak, aby działała jak seminaturalny ekosystem. Nie patrzymy osobno na rośliny czy na podłoże – projektujemy układ, w którym wszystkie elementy współpracują ze sobą. Taki ekosystem jest również monitorowany w zakresie wielu parametrów, dzięki czemu możemy sprawdzać, jak funkcjonuje w zmieniających się warunkach pogodowych. Patrzymy więc na BGI nie jak na pojedyncze składowe do testowania, ale jak na spójny, seminaturalny ekosystem inspirowany procesami zachodzącymi w przyrodzie – dodaje dr Agnieszka Rajwa-Kuligiewicz, współtwórczyni technologii.

Opracowane technologie są wynikiem interdyscyplinarnej współpracy dużego zespołu naukowego z UJ, realizowanej w ramach projektu pilotażowego sfinansowanego ze środków projektu flagowego Campus Living Lab.Useful Research HUB w ramach Programu Strategicznego Inicjatywa Doskonałości w Uniwersytecie Jagiellońskim. Realizacja projektu była możliwa dzięki współpracy z firmą CEGMAR Marek Pochcioł oraz Ogrodem Botanicznym UJ, które przekazały materiały niezbędne do jego wykonania.

Sieci Sfinksa ze sprzedażą o wartości 51,27 mln zł w I kw. 2026 r.

Sprzedaż gastronomiczna restauracji zarządzanych przez Sfinks Polska, z wyłączeniem sieci Piwiarnia nieobjętej raportowaniem, wyniosła 51,27 mln zł po I kw. 2026 r., co stanowi wzrost o 1,9% r/r. Jednocześnie wyniki sprzedażowe lokali porównywalnych, czyli działających na koniec każdego miesiąca w zestawianych kwartałach (L4L), osiągnęły wartość 48,73 mln zł i były 2,4% wyższe niż rok wcześniej. 

– Wyniki sprzedażowe naszych sieci notują systematyczne wzrosty z kwartału na kwartał, choć z uwagi na nietypowe warunki pogodowe marca nie są one tak dobre w całym I kwartale, jak wyniki generowane przez naszą sieć w samym styczniu i lutym tego roku. Ponadto, mimo iż raportowana liczba restauracji działających w sieci na koniec ostatniego i porównawczego kwartału nie uległa zmianie i wynosiła 76, to jednak w ciągu analizowanego okresu sieć ulegała zmianom. Rok temu startowaliśmy od 78 lokali, których liczba w ciągu kwartału zmniejszyła się do 76. W tym roku zaczęliśmy od niższego poziomu, ale konsekwentnie realizujemy zaplanowane zwiększenie potencjału sieci. Pod koniec marca otworzyliśmy nową restaurację franczyzową w Gdańsku, a już w kwietniu ruszy kolejny SPHINX w Aleksandrowie Łódzkim – komentuje Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Raportowana sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale franczyzowe i własne w sieci Sfinks Polska. Sprzedaż gastronomiczna nie obejmuje przychodów sieci Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

***

Przychody gastronomiczne to przychody wszystkich lokali działających pod markami należącymi do Grupy Sfinks Polska, z wyłączeniem sieci Piwiarnia.

Kruchy rozejm, droższa ropa i presja inflacyjna

Porozumienie między USA a Iranem ciągle wisi na włosku. Oczy inwestorów zwrócone są na pakistański Islamabad i negocjacje pokojowe. Inflacyjne „mleko” już się jednak rozlało. Czy możemy się pożegnać z dalszymi obniżkami stóp w Polsce?

Wiele nieporozumień

Rynki bardzo euforycznie zareagowały na doniesienia o zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie. Problem w tym, że kolejne dni dobitnie pokazują, jak wątpliwej jakości była to umowa. Już samo to, że obie strony nie potrafiły dobrze sformułować konkretnych warunków świadczy o kruchości tego porozumienia. Pierwszą kością niezgody stał się Liban. Strona irańska uważała, że to państwo również jest objęte zawieszeniem broni, ale liczne ataki rakietowe ze strony Izraela nie ustały. W efekcie Cieśnina Ormuz znów została zamknięta, a Teheran ustalił horrendalną opłatę 2 mln USD za bezpieczny tranzyt (do podziału z Omanem). Aktualnie w najbardziej wrażliwym punkcie świata utknęło ponad 325 tankowców. Pikanterii całej sprawie dodał atak na saudyjską architekturę energetyczną, która tylko w ostatnich godzinach została uszczuplona o 600 tys. baryłek ropy naftowej dziennie. Szybko też widzimy efekt na notowaniach „czarnego złota” – wracamy w okolice 100 USD za baryłkę w przypadku odmiany WTI.

Czy to ten moment?

W tym otoczeniu licznych niedomówień i wielu czynników zapalnych nieuwzględnionych w porozumieniu odbędzie się spotkanie zwaśnionych stron w pakistańskim Islamabadzie. Te „negocjacje pokojowe” mają doprowadzić do wypracowania trwałego zakończenia wojny. Stronę amerykańską reprezentować będzie JD Vance, ale – przynajmniej na ten moment – nie wiadomo, kto będzie przedstawicielem Teheranu. Dla inwestorów kluczowe jest pytanie, czy Cieśnina Ormuz będzie otwarta i czy dostawy surowca mogą pływać bez zakłóceń. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nawet wypracowanie porozumienia nie obniży napięcia, które będzie towarzyszyć nam jeszcze przez jakiś czas. Innymi słowy – szansa, że ropa wróci do poziomów sprzed wojny w szybkim tempie jest niemal zerowa. Wydarzenie znów ma miejsce w weekend, co tylko podgrzewa atmosferę na rynkach przed poniedziałkowym otwarciem. Z drugiej strony dzisiaj przed zamknięciem dnia niewykluczona będzie wzmożona aktywność popytu na bezpieczne aktywa, co powinna pozwolić USD znów umacniać się na rynku FX.

Tylko spokój „nas” uratuje

Wszystko to, o czym mowa powyżej, ma niebagatelne znaczenie dla naszego kraju. Wzrost cen paliw na stacjach sprawił, że w danych inflacyjnych za marzec już zobaczyliśmy skok z 2,1% do 3%. Co prawda z ratunkiem ruszył rząd, który obniżką podatku VAT i akcyzy odsunął czarne scenariusze cenowe ze stacji paliw, niemniej jednak taka „przyjemność” kosztuje budżet państwa około 1,6 mld PLN, a szybkie zakończenie konfliktu jest czymś ze sfery marzeń. Wczoraj decyzja RPP nie mogła być inna niż utrzymanie kosztu pieniądza bez zmian i tak też się stało. Trzeba tutaj dodać, że już marcowa decyzja Rady była kontrowersyjna, bo obniżka stóp nastąpiła mimo wiedzy o wybuchu wojny i skokowych wzrostach wartości ropy naftowej. Teraz jednak należy oczekiwać dużej ostrożności RPP. Sytuację próbował uspokoić prezes Glapiński na wczorajszej konferencji prasowej, na której mówił, że obecnie mamy do czynienia z nieco innym kryzysem niż to miało miejsce w przypadku wybuchu wojny w Ukrainie. Z tą tezą można się w pewnym stopniu zgodzić – nasz kraj w znacznym stopniu zdywersyfikował dostawy surowców, czy to ropy naftowej czy gazu, a dwucyfrowa inflacja jest bardzo mało prawdopodobna. Niemniej jednak konflikt na Bliskim Wschodzie dołoży do dynamiki cen swoje trzy grosze. A to wpłynie na zmianę w polityce monetarnej – „wajcha” możliwych scenariuszy przesuwa się bardziej w stronę podwyżki stóp niż ich obniżania w perspektywie kolejnych miesięcy.

Victoria Dom z silnym wzrostem sprzedaży w I kwartale i ambitnym planem na 2026 rok

Victoria Dom, jeden z największych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, ogłosił wyniki sprzedaży za I kwartał 2026 r.  W tym czasie spółka sprzedała 424 mieszkania, tj. o 54% więcej niż w I kw. 2025 r., kiedy deweloper sprzedał 275 mieszkań. Victoria Dom przekazała klientom klucze do 293 lokali. Deweloper w 2026 r. planuje sprzedaż na poziomie 1600-1700 mieszkań.

– Aktywność na rynku nieruchomości jest podobna do tej z IV kwartału 2025 r. ocenia Waldemar Wasiluk, Wiceprezes Zarządu Victorii Dom S.A. – Wiele projektów w budowie oraz oferta gotowych mieszkań wraz z dostępnym cenowo kredytem hipotecznym sprzyja zakupom mieszkań przez klientów szukających swojego lokum. Ich zdecydowana większość to osoby zainteresowane kupnem dla zaspokojenia swoich potrzeb lokalowych – podkreśla. I dodaje: – Konsekwentnie rozwijamy ofertę mieszkań dostępnych cenowo, odpowiadając na potrzeby klientów indywidualnych. W kolejnych kwartałach planujemy dalsze zwiększanie skali działalności.

Zdaniem Waldemara Wasiluka ostatnie zawirowania związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie negatywnie wpływają na koszty realizacji projektów mieszkaniowych. – Obserwujemy, że napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie przekładają się bezpośrednio na wzrost kosztów materiałów budowlanych oraz energii, co wpływa na budżety realizowanych inwestycji. Jeśli sytuacja utrzyma się w kolejnych miesiącach, presja kosztowa będzie stopniowo przenoszona na ceny mieszkań, co może oznaczać ich dalszy wzrost w najbliższych kwartałach – komentuje Waldemar Wasiluk, Wiceprezes Zarządu Victorii Dom S.A.

Victoria Dom planuje w 2026 r. sprzedaż na poziomie 1600-1700 mieszkań.

Decyzja RPP bez zaskoczeń. Więcej niepewności na Bliskim Wschodzie i Węgrzech

Stopy procentowe w Polsce bez zmian. Podobnie jak ruch przez Cieśninę Ormuz – mimo porozumienia, które zostało bardzo słabo sprecyzowane. W weekend wybory na Węgrzech. Czeka nas zmiana władzy, czy duża niespodzianka wbrew sondażom przedwyborczym?

Polska nie zmienia stóp procentowych

Wczorajsze posiedzenie odbyło się bez niespodzianek. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe pozostały na tym samym poziomie – 3,75%. Rynki trochę obawiały się jednak, że może dojść do obniżek. Dlaczego? Rano, jeszcze przed decyzją, obserwowaliśmy wyraźną wyprzedaż złotego, a po samej decyzji nawet silniejsze zakupy. Wygląda na to, że duzi inwestorzy nie trafili ze swoimi przewidywaniami. Na konferencji przekaz był mocno uspokajający. Wskazywano, że marcowa obniżka nie była początkiem cyklu, a jedynie dostosowaniem. Przedstawiono różnicę pomiędzy obecną sytuacją a początkiem rosyjskiej agresji na terytorium Ukrainy. W obu przypadkach mamy szok podażowy, ale jednak obecny jest wciąż znacznie słabszy dla Polski. Podkreślono również, że jeżeli nie dojdzie do eskalacji, to również wpływ na inflację będzie wielokrotnie słabszy. Rynki najprawdopodobniej słusznie uznały, że nie jest to wstęp do obniżek w najbliższym czasie.

Czy warunki zawieszenia broni w ogóle istnieją?

Patrząc na rozwój sytuacji w Zatoce Perskiej, pozornie absurdalne pytanie o to, czy warunki zawieszenia broni w ogóle istnieją, zaczyna mieć sens. Jesteśmy już ponad dwie doby od ustalenia porozumienia, a okazuje się, że kwestii spornych raczej przybywa, niż ubywa. Dla rynków najważniejsze pytanie brzmi: co z Cieśniną Ormuz? Miała być otwarta, a nie jest. Iran domaga się bowiem opłat za przejście. Strona amerykańska uważa, że nie ma ich w porozumieniu, natomiast irańska mówi, że są – i że miały zostać ustalone z Omanem. Okazuje się, że warunki pokoju warto jednak podpisać, albo chociaż jednoznacznie uzgodnić. Patrząc na ceny surowców, wciąż widać dużą wiarę rynków, że sytuacja się ustabilizuje. Pojawia się jednak cień zwątpienia, bo ropa powoli wraca w stronę 100 USD za baryłkę. Myto pobierane przez Iran wynosić ma 1 USD za baryłkę i absolutnie nie uzasadnia poziomu napięć z tym związanych. Trzeba natomiast pamiętać, że Iran objęty jest sankcjami, więc przelewanie tych opłat może stanowić jeden z powodów opóźnień, przez które statki wciąż czekają na przejście.

Forint na sterydach

W weekend czekają nas wybory na Węgrzech. Patrząc na sondaże – opozycyjna Tisza ma wciąż 10% przewagi nad Fideszem. Bukmacherzy za zwycięstwo Tiszy płacą wciąż mniej niż 1,5 zł za każdą postawioną złotówkę. Kurs forinta w ostatnich tygodniach wyraźnie się umacnia, co pokazuje napływ kapitału z zagranicy. Prowokacja z przypisaniem Ukrainie odpowiedzialności za próbę zamachu na gazociąg w Serbii się nie udała. Brzmi to jak gotowy przepis na sukces? Być może, ale wcale niekoniecznie musi nim być. Głosy nie rozkładają się równomiernie, a poparcie dla Fideszu jest większe w rejonach, które ciężej się odpytuje w sondażach. Do tego – w zależności od badań – co piąty, a nawet co czwarty Węgier nie wie, na kogo zagłosuje. W rezultacie pewne są emocje w weekend i protest przynajmniej jednej ze stron, a nie zmiana władzy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.