Zawieszenie broni uspokoiło rynki, ale problemy z ropą nie znikają

Po informacjach o zawieszeniu ataków na Bliskim Wschodzie inwestorzy zareagowali w sposób przewidywalny. Ceny ropy spadły, a notowania akcji odbiły, bo inwestorzy odczytali ten sygnał jako chwilowe zmniejszenie napięcia w jednym z kluczowych punktów dla globalnego handlu surowcami energetycznymi. Problem w tym, że to dopiero początek negocjacji, w których dalsza eskalacja będzie wykorzystywana jako straszak. Dlatego na rynku ropy problemy nie znikają. Baryłka Brent kosztuje około 95 dolarów, czyli wyraźnie więcej niż 55-60 dolarów przed wybuchem konfliktu. A na rynku utrzymuje się silna premia za ryzyko. W tej sytuacji RPP nie obniży dziś stóp procentowych i coraz trudniej liczyć na kolejne obniżki także do końca roku.

Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie przyniosło zmniejszenie napięcia, ceny ropy spadły, a rynki akcji odreagowały. Jednak to dopiero początek. Po pierwsze cały czas istnieją punkty zapalne nieuwzględnione w porozumieniu, które już wpływają na sytuację w cieśninie Ormuz. Po drugie, od soboty w Islamabadzie rozpoczną się negocjacje pokojowe, prowadzone pod kierownictwem JD Vance’a, mające doprowadzić do ostatecznego porozumienia. Na rynkach często największe znaczenie ma nie to, czy dostawy surowca płyną, ale jak duże jest ryzyko, że za chwilę przestaną płynąć bez zakłóceń. I właśnie to ryzyko, mimo chwilowej poprawy nastrojów, wciąż pozostaje z nami.

W tej sytuacji silnej tymczasowości przestrzeń do dalszych spadków cen ropy pozostaje ograniczona. Kontrola nad tranzytem surowców i możliwość jego zakłócania, opóźniania lub selektywnego ograniczania sprawiają, że energia pozostaje dziś narzędziem politycznego nacisku, a nie tylko efektem relacji między globalnym popytem a podażą. Nawet po ostatniej przecenie w cenach ropy nadal utrzymuje się więc znacząca premia za ryzyko. Nawet jeśli fizyczne dostawy ropy będą kontynuowane, choć już pojawiają się głosy o ponownym zamknięciu cieśniny Ormuz, ryzyko związane z ich realizacją pozostanie podwyższone.

A to wystarczy, by ceny surowca nie wróciły łatwo do poziomów sprzed ostatnich napięć. Pierwsza reakcja rynku mogła więc sugerować większy potencjał spadkowy, niż rzeczywiście dziś widać. Przed pojawieniem się informacji o zawieszeniu broni za baryłkę ropy Brent trzeba było zapłacić około 107 dolarów, teraz cena oscyluje w okolicach 96 dolarów. Nadal jednak pozostaje blisko granicy 100 dolarów, uznawanej za krytyczną, i bardzo daleko od 55-60 dolarów, jakie za ropę płacono przed wybuchem kryzysu na Bliskim Wschodzie.

Zagrożenie dalszą eskalacją będzie ważną kartą w rozpoczynających się negocjacjach, która na pewno będzie wykorzystywana. Do tego negocjacje będą elementem szerszej globalnej gry. Warto bowiem zauważyć rolę Chin w doprowadzeniu do zawieszenia broni. A w negocjacjach ważny będzie zarówno transport ropy przez cieśninę Ormuz, jak i eksport ropy przez Iran. Chodzi zarówno o samą skalę irańskiego wydobycia, jak i o to, kto dostaje ropę, jaką trasą i na jakich warunkach. To ma znaczenie nie tylko regionalne, ale także globalne, zwłaszcza w kontekście relacji z Chinami, które pozostają jednym z najważniejszych odbiorców irańskiego surowca.

Dla inwestorów ta sytuacja tworzy układ dwóch prędkości. Z jednej strony krótkoterminowa ulga wspiera aktywa ryzykowne, szczególnie spółki cykliczne i rynki azjatyckie. Z drugiej strony inwestorzy muszą być świadomi kruchości obecnej sytuacji, bo każdy sygnał o zakłóceniach ruchu tankowców albo ponownym zaostrzeniu sytuacji może szybko znów podbić ceny energii i uderzyć w rynek akcji. W najbliższych tygodniach można oczekiwać niższej zmienności, ale przy bardzo asymetrycznym rozkładzie ryzyka. Potencjał poprawy jest ograniczony, dopóki nie pojawi się ostateczne, szersze porozumienie, za to ryzyko gwałtownego pogorszenia nastrojów pozostaje wysokie, jeśli zawieszenie broni okaże się tylko epizodem.

To ważne także z polskiej perspektywy. Wzrost cen paliw na polskich stacjach podbił inflację, która wzrosła w marcu do 3 proc., z 2,1 proc. w lutym. Obniżka podatku VAT i akcyzy pomogła obniżyć ceny paliw do poziomu sprzed wybuchu konfliktu. Szacuje się, że miesięcznie taka ulga w cenie paliwa dla polskich kierowców kosztuje budżet około 1,6 mld zł. Zawieszenie broni lub ewentualne przyszłe porozumienie może mieć istotne znaczenie z punktu widzenia tego, jak długo taki program powinien być prowadzony i jakie będą całościowe koszty dla budżetu. Przede wszystkim jednak jest to ochrona przed gorszym scenariuszem i dalszym wzrostem cen paliw, a także występowaniem braków w dostępie do paliwa.

Właśnie w takim otoczeniu decyzje o stopach procentowych podejmować dziś będzie Rada Polityki Pieniężnej. Po marcowej obniżce stóp procentowych, która miała miejsce już po wybuchu konfliktu i wzroście cen ropy, trudno dziś wyobrazić sobie przestrzeń do kolejnych cięć. Dziś obniżki stóp nie będzie i raczej należy oczekiwać długiego okresu „wait and see”. Jeszcze niedawno rynek wyceniał nawet możliwość podwyżek stóp, jednak obecnie po zawieszeniu broni wycenia scenariusz stabilizacji stóp. Dla banku centralnego w tej sytuacji ostrożność pozostaje jedyną rozsądną strategią, szczególnie gdy sytuacja na rynku surowców pozostaje zbyt niestabilna, by mówić o trwałym wygaszeniu ryzyka.

Mocny początek roku PragmaGO. Wzrost finansowania i awans do FT1000

Grupa PragmaGO zanotowała w I kwartale 2026 roku dalszy wzrost skali działalności w kluczowych obszarach finansowania przedsiębiorców. Wartość sfinansowanych należności w Polsce osiągnęła 18% wzrostu r/r (753 mln zł), a dla całej Grupy było to 782 mln zł (+9% r/r). Z oferty PragmaGO skorzystało 15 262 klientów (+7% r/r), którzy zrealizowali 227 052 transakcji (+26% r/r).

Wstępne dane o wartości sfinansowanych należności w pierwszym kwartale 2026:

  • embedded finance: 248 mln zł (+35% r/r)
  • faktoring w Polsce: 504 mln zł (+10% r/r)

Początek roku przyniósł realizację ważnych założeń strategicznych. Grupa otworzyła spółki w Hiszpanii oraz Chorwacji. Podmioty te będą rozwijać embedded finance B2B, w tym finansowanie Merchant Cash Advance (PragmaCash) na lokalnych rynkach. Potwierdzeniem skuteczności obranej strategii jest ujęcie PragmaGO w rankingu FT1000: Europe’s Fastest-Growing Companies 2026, publikowanym co roku przez Financial Times. PragmaGO uplasowała się w nim jako jedyna polska firma z sektora finansowego.

Pierwszy kwartał 2026 roku potwierdził, że realizujemy nasze cele. Rozwijamy kluczowe linie biznesowe, w tym coraz silniejszy segment produktów pożyczkowych i konsekwentnie budujemy obecność międzynarodową. Otwarcie spółek w Hiszpanii i Chorwacji to dla nas ważny moment. Tamtejsze rynki MŚP są podobne do polskiego – duże firmy z łatwością pozyskują kapitał na rozwój, podczas gdy mikro i małe przedsiębiorstwa napotykają bariery, przez co luka konkurencyjna stale się powiększa. Naszym celem jest jej wyrównywanie – dajemy mniejszym firmom dostęp do finansowania, które pozwoli im rosnąć i skutecznie konkurować z większymi podmiotami. Obecność w rankingu Financial Times potwierdza, że nasz model ma znaczenie nie tylko lokalnie, ale również w skali europejskiej – mówi Tomasz Boduszek, Prezes Zarządu PragmaGO.

Rozwój usług embedded finance B2B w I kwartale 2026 roku był napędzany pogłębieniem współpracy z kluczowymi partnerami, m.in. Przelewy24, Polskie ePłatności (Nexi Group), PayU czy TPay, a także rosnącą rozpoznawalnością tych produktów finansowych wśród klientów partnerów – będącą rezultatem wspólnych działań edukacyjnych i komunikacyjnych.

W Rumunii wartość sfinansowanych faktur wyniosła 29 mln zł, co oznacza spadek o 63% r/r. Było to spowodowane niższą podażą należności wynikających z robót budowlanych realizowanych w ramach rządowych programów infrastrukturalnych.

W najbliższych miesiącach PragmaGO planuje wejście na kolejne rynki europejskie, przez co umocni pozycję lidera embedded lending B2B w Europie.

Podsumowanie wyników Grupy Kapitałowej PragmaGO za pierwszy kwartał 2026:

PLN Dynamika r/r
W Polsce 753 173 778 18%
Ogółem 782 161 621 9%
Embedded finance B2B 248 318 063 35%
Faktoring w Polsce 504 855 715 10%
Faktoring w Rumunii 28 987 843 -63%

Presja na czynsze napędza zwroty z inwestycji na rynku nieruchomości komercyjnych

Polska jest w ścisłej czołówce krajów Europy pod względem zainteresowania inwestorów. Jedną z przyczyn jest spodziewany wzrost wartości z inwestycji w nieruchomości komercyjne wynikający z presji na stawki czynszu – wskazuje raport CBRE „2026 Poland Real Estate Market Outlook”. Przedmiotem transakcji są zarówno pojedyncze aktywa, jak i portfele czy całe platformy. Dostępność kredytu na zakupy nieruchomości poprawia się, co dodatkowo wspierać będzie klimat inwestycyjny na polskim rynku.

Według raportu CBRE, polskie miasta z Warszawą na czele należą do najszybciej rozwijających się w Europie Środkowo-Wschodniej, a Polska utrzyma pozycję europejskiego lidera pod względem tempa rozwoju gospodarczego. Zgodnie z przewidywaniami Oxford Economics, w 2026 roku Warszawa będzie liderem rozwoju w Europie, między innymi dzięki rozwijającym się sektorom IT i usług biznesowych.

W 2026 roku Polska utrzyma pozycję lidera wzrostu gospodarczego w Europie, napędzanego przez inwestycje, konsumpcję i ożywienie w eksporcie, przy względnie stabilnej inflacji i niskim bezrobociu. Spodziewamy się wzrostu aktywności, napędzanego poprawą sentymentu, rosnącą ofertą i zainteresowaniem inwestorów, w tym coraz bardziej aktywnych kupujących krajowych. Polska umacnia swoją pozycję w czołówce europejskich rynków, a poprawiające się warunki finansowania wspierają klimat inwestycyjny – mówi Przemysław Felicki, dyrektor w dziale rynków kapitałowych w CBRE.

Pozytywne perspektywy

W miarę przybliżania oczekiwań cenowych kupujących i sprzedających oraz dalszej stabilizacji stóp procentowych, eksperci CBRE spodziewają się poprawy sentymentu na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce i większej gotowość do sprzedaży aktywów.

W sektorze handlowym będziemy obserwować kolejne transakcje core’owych dużych centrów handlowych, z drugiej strony również rosnącą płynność produktów stand-alone, transakcje przejęć portfelowych, zarówno retail parków, jak i platform oraz portfolio spożywczych. Z kolei w sektorze biurowym pojawią się kolejne możliwości na atrakcyjne zakupy z oczekiwanymi wysokimi zwrotami, jednak wraz z krystalizowaniem się rynków najlepszych obiektów, 2026 rok może przynieść też transakcje typu core i core plus o wolumenach przekraczających 100 mln EUR. Polski kapitał wciąż będzie aktywny szczególnie w tym sektorze mówi Przemysław Felicki, CBRE.

Z obserwacji ekspertów CBRE wynika, że inwestorzy logistyczni wciąż poszukują możliwości w formule forward funding, obecne też będą transakcje zakupu i najmu zwrotnego przy długim okresie najmu. Rynek będzie stwarzał też możliwości do zakupów w segmencie value-add, co wydaje się być szczególnie atrakcyjne dla kapitału z regionu CEE oraz USA. Wraz z wejściem kilku francuskich inwestorów poszerza się też grono zainteresowanych akwizycjami w tym sektorze.

Zainteresowanie inwestorów będzie również widoczne w sektorze domów studenckich i domów senioralnych. Ponadto powoli budowane są kolejne portfele PBSA, które w bliskim horyzoncie mogą zyskać zainteresowanie inwestorów, a w tle toczy się dyskusja o przecieraniu szlaków dla instytucjonalnych projektów senior living. Polska stoi w obliczu wyzwań demograficznych, ze starzejącym się społeczeństwem i prognozowanym spadkiem liczby pracowników. W rezultacie konieczne będzie poszukiwanie nowych rozwiązań, takich jak automatyzacja AI i aktywna polityka migracyjna. Rynek nieruchomości będzie stopniowo dostarczał coraz więcej przestrzeni dostosowanych do potrzeb osób starszych.

Popyt na kredyty hipoteczne wystrzelił ze strachu przed inflacją

Marcowa liczba wnioskujących o kredyt hipoteczny pobiła niemal wszelkie rekordy (m.in. z czasów BK2%, czy zerowych stóp procentowych) i była najwyższa od 18 lat. Bezsprzecznie już od połowy 2025 roku obserwowaliśmy wzrost popytu kredytobiorców – zarówno kupujących nowe mieszkania (co potwierdza silną sprzedaż mieszkań w marcu 2026), jak i refinansujących stare hipoteki, na fali taniejącego kredytu. Popyt na hipoteki zasilała też duża oferta deweloperów i ich presja na sprzedaż ubrana w ciekawe oferty cenowe.

Jednak biorąc pod uwagę jaki w marcu był koszt kredytu na tle poprzednich lat, jaka była realna dostępność kredytowa mieszkań, czy też fakt, że nie ma istotnych stymulatorów popytu ze strony rządu – nie ma fundamentalnego uzasadnienia dla takiego wystrzału popytowego. W naszej ocenie mamy tu do czynienia z przyspieszeniem decyzji Klientów o złożeniu wniosków kredytowych jeszcze w marcu, korzystając z ostatniej chwili na skorzystanie z relatywnie niskich stawek kredytowych, z którymi zaczynaliśmy miesiąc. Na początku kwietnia przeciętne koszty kredytu stałoprocentowego (który dominuje na rynku hipotek) wzrosły o co najmniej 50 punktów bazowych, pojawiły się też obawy o podwyżki stóp procentowych – wszystko to w reakcji na szok inflacyjny wywołany konfliktem w Zatoce Perskiej.

Jest to najpewniej powtórzenie zjawiska z kwietnia 2022 roku, kiedy w otoczeniu wojny w Ukrainie i wzrostu stóp procentowych 53 tysiące osób (więcej niż jakikolwiek miesiąc w trakcie BK2%) złożyło wnioski kredytowe – przyczyną była zmiana w zasadach obliczania buforu na ryzyko stopy procentowej. Wówczas – podobnie jak teraz – doradcy kredytowi wręcz naglili Klientów, żeby składali wnioski kredytowe na starych warunkach. Kolejne miesiące 2022 były jednak czasem posuchy, bo kto chciał wniosek złożyć, zrobił to w kwietniu. Konkluzja tego jest prosta – kolejne miesiące 2026 mogą nas już nie zaskakiwać takimi wynikami popytowymi – co dalej pokażą efekty negocjacji podczas dwutygodniowego zawieszenia broni w Zatoce Perskiej.

Rynek wtórny wyraźnie przyspieszył w marcu. Ceny mieszkań w większości miast stabilne

Marzec przyniósł wyraźne ożywienie na rynku mieszkań z drugiej ręki – wynika z analiz portalu GetHome.pl. Z ogłoszeń znikało znacznie więcej ofert niż w poprzednich miesiącach, jednak mimo ograniczonej podaży w większości metropolii średnia cena metra kwadratowego mieszkań używanych pozostała stabilna.

– Rynek wtórny cechuje sezonowość, ale już dawno marcowe ożywienie po stronie kupujących nie było tak gwałtowne – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl.

Z danych przeszukiwarki portali nieruchomości Adradar wynika, że w marcu z serwisów ogłoszeniowych zniknęło 35,5 tys. ofert mieszkań – o 20 proc. więcej niż w lutym i aż o 61 proc. więcej niż w styczniu. Choć część ogłoszeń mogła zostać wycofana przez właścicieli z powodów niezwiązanych bezpośrednio ze sprzedażą, skala zjawiska sugeruje, że wiosną popyt na mieszkania z drugiej ręki wyraźnie przyspieszył.

Marek Wielgo ocenia, że na tak silny wzrost aktywności kupujących wpłynęło kilka czynników. Z jednej strony poprawiła się dostępność kredytów mieszkaniowych, z drugiej pojawiły się obawy, że w kolejnych miesiącach warunki finansowania mogą się pogorszyć. W efekcie wielu nabywców uznało, że decyzji o zakupie własnego M nie warto już odkładać.

Co istotne, w marcu uaktywnili się również sprzedający. Na rynek trafiło ok. 35,5 tys. nowych ofert mieszkań z drugiej ręki – o 22 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Ożywienie było więc wyraźne także po stronie podaży, jednak wciąż daleko mu do boomu znanego z poprzednich lat.

Mimo wzrostu liczby nowych ogłoszeń, całkowita oferta mieszkań używanych pozostaje wyraźnie mniejsza niż przed rokiem. Pod koniec marca w całym kraju dostępnych było ok. 141 tys. unikalnych ofert sprzedaży – praktycznie tyle samo co w lutym, ale jednocześnie aż o ok. 19 proc. mniej niż w marcu 2025 r.

Jednym z powodów ograniczonej podaży jest silna konkurencja ze strony rynku pierwotnego. Deweloperzy wciąż oferują bardzo szeroki wybór nowych mieszkań, co wywiera presję na ceny lokali używanych i studzi oczekiwania części właścicieli. Dla wielu z nich obecne warunki rynkowe mogą nie być wystarczającą zachętą do sprzedaży.

Wiosenne ożywienie na rynku wtórnym

Stabilizację podaży widać także w największych miastach. Tylko w Warszawie liczba dostępnych mieszkań nieznacznie się skurczyła – z 16,1 tys. w lutym do 16 tys. w marcu, czyli o ok. 1 proc. W pozostałych metropoliach miesiąc zakończył się praktycznie bez zmian.

W Krakowie i Trójmieście kupujący mieli do wyboru po ok. 8,1 tys. lokali, we Wrocławiu – 7,9 tys., w Łodzi – 4,9 tys., w Poznaniu – 3,6 tys., a w Katowicach – 2,3 tys.

Jednocześnie we wszystkich tych miastach oferta jest dziś wyraźnie mniejsza niż przed rokiem. Największy spadek odnotowano w Warszawie – aż o 33 proc. Bardzo duże ubytki widać także we Wrocławiu i Krakowie (po 32 proc.) oraz w Łodzi (28 proc.).Komunikat-rynek wtórny-04.2026-oferta-miasta

Teoretycznie tak silny wzrost popytu powinien sprzyjać wyraźnym podwyżkom cen. Tymczasem marcowe dane portalu GetHome.pl pokazują, że reakcja rynku była bardzo selektywna. Wyraźny wzrost średniej ceny metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki odnotowano tylko w dwóch metropoliach.

We Wrocławiu średnia wzrosła o 3 proc., do około 14,2 tys. zł, a w Trójmieście – o 1 proc., do 16,8 tys. zł. W pozostałych miastach utrzymała się stabilizacja. W Warszawie średnia cena metra kwadratowego pozostała na poziomie ok. 18 tys. zł, w Krakowie – 17 tys. zł, w Poznaniu – 12,1 tys. zł, w Katowicach – 11,6 tys. zł, a w Łodzi – 8,7 tys. zł.

Równie umiarkowanie wyglądają zmiany w ujęciu rocznym. W większości metropolii średnie ceny metra kwadratowego mieszkań używanych są dziś stabilne (Katowice i Łódź) lub niższe niż przed rokiem. Spadki odnotowano w Krakowie i Wrocławiu – w obu miastach o ok. 2 proc. Z kolei w Trójmieście i Poznaniu średnie wyraźnie wzrosły – odpowiednio o 6 proc. i 4 proc. Warszawa pozostaje rynkiem dość stabilnym, z rocznym wzrostem na poziomie 1 proc.Komunikat-rynek wtórny-04.2026-cena m kw-miasta

Marcowe dane pokazują, że popyt na rynku wtórnym wyraźnie przyspieszył, oferta pozostaje ograniczona, a mimo to średnie ceny metra kwadratowego w większości miast nie reagują gwałtownie. Kluczową rolę odgrywa tu konkurencja z rynkiem pierwotnym, który nadal oferuje bardzo szeroki wybór mieszkań.

– W kolejnych miesiącach to właśnie relacja między tempem sprzedaży a skalą podaży – zarówno mieszkań używanych, jak i deweloperskich – zdecyduje o tym, czy obecne ożywienie przełoży się na trwalszą zmianę trendów cenowych. Na razie wiosna przyniosła przede wszystkim więcej transakcji, a nie wyższe ceny – komentuje ekspert portalu GetHome.pl.

PZWLP wybrał nowe władze – Paweł Piórkowski Prezesem Zarządu

0

Z końcem marca Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów dokonał wyboru nowych władz na kolejną dwuletnią kadencję. Funkcję Prezesa Zarządu objął Paweł Piórkowski, dotychczasowy wieloletni Członek Zarządu PZWLP. Nowy skład władz odzwierciedla strategiczny kierunek rozwoju organizacji, w tym wzmocnienie reprezentacji segmentu pojazdów użytkowych i działalności nowo powołanej Grupy Truck Rental.

Na czele PZWLP stanął Paweł Piórkowski, który z organizacją związany jest od blisko dekady – funkcję Członka Zarządu pełnił nieprzerwanie w latach 2017–2026. Od 2013 roku jest Prezesem Zarządu Hertz Polska (Motorent sp. z o.o.), gdzie odpowiada za rozwój jednej z wiodących firm na rynku wynajmu krótkoterminowego w Polsce.

W skład pięcioosobowego Zarządu PZWLP, poza Prezesem, weszli: Michał Iwanek – CEO Fraikin Polska, Anna Makarewicz – Członek Zarządu Leasys Polska, Robert Antczak – Dyrektor Generalny Regionu Europy Centralnej w Arval, Daniel Trzaskowski – Prezes Zarządu Carefleet.

Poza wyborem Zarządu, podczas Walnego Zgromadzenia PZWLP powołano również Komisję Rewizyjną na kolejną kadencję. W jej skład weszli: Paweł Kostrubiec – MHC Mobility Polska, Grzegorz Fijałkowski – PKO Masterlease oraz Dariusz Tucharz – mLeasing. Komisja będzie odpowiedzialna za nadzór nad działalnością Związku oraz wspieranie realizacji jego celów statutowych w latach 2026–2028.

Związek składa serdeczne podziękowania ustępującym Członkom Zarządu – Piotrowi Wróblowi oraz Tomaszowi Kapelko – a także ustępującym Członkom Komisji Rewizyjnej –Marcinowi Nivette’owi oraz Hubertowi Laszczykowi – za ich zaangażowanie, wkład w rozwój PZWLP oraz aktywne współtworzenie standardów rynku flotowego w Polsce.

Nowa struktura, pełna reprezentacja rynku

Tegoroczny wybór władz PZWLP odbywa się w szczególnym momencie – po rozszerzeniu struktury organizacji o segment pojazdów ciężarowych i specjalistycznych oraz powołaniu Grupy Truck Rental. Włączenie do Zarządu przedstawiciela tego obszaru stanowi istotny krok w kierunku pełnej reprezentacji wszystkich segmentów rynku flotowego.

Obecny skład Zarządu odzwierciedla trzy kluczowe filary działalności PZWLP: wynajem długoterminowy (CFM), Rent a Car oraz rozwijający się dynamicznie segment pojazdów użytkowych, w tym transport ciężki. Jednocześnie do władz organizacji dołączyły nowe osoby reprezentujące firmy członkowskie, które aktywnie angażują się w prace struktur PZWLP i rozwój branży.

Doświadczenie, ciągłość zarządzania i świeża perspektywa

Istotnym elementem nowego rozdania jest zachowanie ciągłości zarządzania. Robert Antczak, który pełnił funkcję Prezesa Zarządu przez trzy kolejne kadencje w latach 2020–2026, pozostaje w Zarządzie jako jego Członek, wnosząc doświadczenie zdobyte w okresie dynamicznych zmian rynkowych.

W Zarządzie kontynuuje pracę również Daniel Trzaskowski, Członek Zarządu od 2024 roku (wcześniej także w latach 2014–2019), uznany ekspert w dziedzinie zarządzania flotą i digitalizacji procesów w branży motoryzacyjnej.

Do Zarządu PZWLP dołączył Michał Iwanek, CEO Fraikin Polska, od lat związany z rynkiem flotowym, w tym segmentem pojazdów dostawczych i ciężarowych, co dodatkowo wzmacnia kompetencje Związku w obszarze transportu użytkowego.

Anna Makarewicz, Członek Zarządu Leasys Polska, wnosi doświadczenie w zakresie zarządzania organizacją, HR oraz ryzyka kredytowego, wspierając realizację strategii biznesowych w środowisku międzynarodowym.

Wyzwania i priorytety na nową kadencję

Nowy Zarząd PZWLP to połączenie doświadczenia, ciągłości oraz świeżej perspektywy wynikającej z rozszerzenia naszej działalności o segment pojazdów użytkowych. Naszym priorytetem jest dalsze wzmacnianie roli PZWLP jako wspólnego głosu całej branży – od samochodów osobowych, przez dostawcze, po ciężki transport. Chcemy aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu otoczenia regulacyjnego, rozwijać standardy rynkowe oraz wspierać transformację sektora w kierunku zrównoważonej i nowoczesnej mobilności – powiedział Paweł Piórkowski, Prezes Zarządu PZWLP.

Nowo powołany Zarząd stanie przed szeregiem wyzwań, które definiują obecny etap rozwoju rynku. Należą do nich m.in. dalsza transformacja w kierunku elektromobilności i napędów alternatywnych, rozwój segmentu pojazdów użytkowych, cyfryzacja usług flotowych, a także dostosowanie branży do zmieniającego się otoczenia regulacyjnego i rosnących oczekiwań klientów.

Matexi Polska podsumowuje I kwartał: sprzedaż mieszkań wyraźnie w górę

Deweloper Matexi Polska podsumował wyniki sprzedaży mieszkań w pierwszym kwartale 2026 roku. W tym okresie zawarto łącznie 92 umowy deweloperskie, czyli o około 30% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Firma Matexi Polska, obecna na rynku warszawskim i krakowskim, w pierwszym kwartale br. zawarła z klientami łącznie 92 umowy deweloperskie i przedwstępne (70 w Warszawie oraz 22 w Krakowie). Oznacza to wzrost o około 30% w porównaniu z pierwszymi trzema miesiącami poprzedniego roku, kiedy podpisano z klientami łącznie 71 umów. W pierwszym kwartale br. Matexi Polska przekazała klientom łącznie 27 gotowych mieszkań, natomiast w całym 2026 roku planuje przekazać klientom około 300 lokali.

– Początek roku oceniamy pozytywnie pod kątem osiągniętej sprzedaży. Obserwujemy trend wydłużonego procesu zakupowego oraz przesuwania decyzji klientów bliżej momentu oddania inwestycji do użytkowania. Klienci są coraz bardziej świadomi swoich potrzeb i możliwości, a także wnikliwie analizują oferty dostępne na rynku. To sprawia, że w momencie podejmowania rozmów z nami są bliżsi decyzji zakupowej – podkreśla Mirosław Bednarek, Prezes Zarządu Matexi Polska.

W pierwszym kwartale br. Matexi Polska wprowadziła do sprzedaży projekt Verdea Żoliborz, zlokalizowany przy ul. Przasnyskiej 6A na warszawskim Żoliborzu. W siedmiokondygnacyjnym budynku zaplanowano 67 mieszkań, podziemny garaż z komórkami lokatorskimi i boksami rowerowymi oraz 7 lokali usługowych na parterze. Połowę oferty stanowią mieszkania dwupokojowe, idealne jako pierwsze lokum lub pod inwestycję. Pozostałą część tworzą lokale trzy-, cztero- i pięciopokojowe, zaprojektowane z myślą o rodzinach. To kolejna inwestycja dewelopera w tej dzielnicy. Matexi zrealizowało na Żoliborzu I etap osiedla Sady Żoliborz, natomiast w trakcie budowy jest II etap tego projektu.  W marcu Matexi uzyskało również pozwolenie na użytkowanie dla inwestycji Apartamenty Portowa na krakowskim Zabłociu przy ul. Portowej. W ramach projektu powstał siedmiopiętrowy budynek obejmujący łącznie 99 mieszkań oraz 3 lokale użytkowe.

W tym roku planowane jest wprowadzenie do sprzedaży jeszcze dwóch nowych projektów mieszkaniowych. W przygotowaniu znajdują się inwestycje przy ul. Grzybowskiej 52 na warszawskiej Woli oraz Apartamenty Józefińska 16 na krakowskim Podgórzu. Matexi Polska dysponuje obecnie bankiem ziemi umożliwiającym realizację ponad 3000 mieszkań, co plasuje firmę w gronie liderów rynku deweloperskiego w Polsce.

RPP dziś zdecyduje o stopach. Rynek niemal pewny jednego scenariusza

Dzisiaj kończy się dwudniowe posiedzenie decyzyjne Rady Polityki Pieniężnej. Konsensus rynkowy zakłada, że RPP pozostawi stopy procentowe bez zmian, utrzymując stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75 proc. Po marcowej obniżce o 25 pb. Rada najprawdopodobniej przejdzie do trybu wyczekiwania i będzie obserwować napływające dane oraz rozwój sytuacji geopolitycznej. Ogłoszenie dwutygodniowego rozejmu między USA a Iranem obniżyło ceny ropy i gazu względem wcześniejszych szczytów, choć trwałość porozumienia nadal budzi wątpliwości, co jednocześnie ograniczyło część obaw o ponowny, silniejszy wzrost inflacji. Dodatkowo konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego została wyjątkowo zaplanowana jeszcze na dziś, na godz. 15:00, więc decyzji RPP należy spodziewać się wcześniej.

Choć inflacja w marcu wzrosła do 3,0 proc. z 2,1 proc. w lutym, skok ten był w dużej mierze związany ze wzrostem cen paliw. Jednocześnie rząd uruchomił pakiet osłonowy na rynku paliw, obejmujący czasowe obniżenie VAT do 8 proc., obniżkę akcyzy oraz mechanizm maksymalnych cen detalicznych, co może ograniczać presję inflacyjną w kolejnych tygodniach. W tej sytuacji część ekonomistów zakłada, że RPP może utrzymać stopy bez zmian przez dłuższy czas, a sam prezes NBP prawdopodobnie pozostanie ostrożny w sygnalizowaniu dalszych kroków. Na rynku finansowym widać poprawę nastrojów: w czwartek rano euro kosztowało około 4,2566 zł, a dolar 3,6481 zł, co potwierdza utrzymującą się siłę złotego. WIG20 znajdował się natomiast w pobliżu 3526 pkt, czyli na poziomach niewidzianych od 2007 roku.

Develia ocenia rynek jako stabilny. Sprzedaż odbiła w marcu, oferta ma rosnąć

0

Develia sprzedała 860 lokali na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych w I kwartale 2026 r. Spółka przekazała 1205 mieszkań.

W I kwartale br. Develia sprzedała na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych 860 lokali w porównaniu do 951 w I kwartale 2025 r. oraz 845 w IV kwartale 2025 r. W liczbie sprzedanych mieszkań uwzględniono 131 lokali w inwestycjach pozyskanych dzięki przejęciu Bouygues Immobilier Polska oraz 8 lokali w projektach realizowanych w ramach joint-venture. W minionym kwartale deweloper przekazał 1205 mieszkań w porównaniu do 523 w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli o 130% więcej.

Develia na koniec marca br. miała również zawartych 158 umów rezerwacyjnych, które po podjęciu decyzji przez klientów mogą w najbliższym okresie przekształcić się w umowy deweloperskie. Na koniec 2025 r. spółka miała zawartych 48 takich umów, wobec 433 rok wcześniej.

– Jesteśmy zadowoleni z wyniku osiągniętego w I kwartale, na który warto patrzeć przez pryzmat niskiego poziomu rezerwacji, z jakim weszliśmy w 2026 r. Obecną sytuację rynkową postrzegamy jako stabilną i podtrzymujemy nasze roczne cele. Analiza sprzedaży w minionym kwartale wskazuje na ożywienie, które było widoczne w marcu.  Spodziewamy się, że w kolejnych miesiącach na rynku utrzyma się ograniczona liczba nowych wprowadzeń, co już dziś przekłada się na mniejszą dostępność mieszkań, szczególnie w Warszawie. W tym otoczeniu będziemy koncentrować się na rozszerzaniu oferty poprzez uruchamianie nowych projektów, co powinno wspierać naszą sprzedaż w dalszej części roku – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

Develia planuje w tym roku wprowadzić do oferty i rozpocząć budowę 4350-4550 mieszkań, z czego większość w I półroczu. W I kwartale deweloper wprowadził do sprzedaży blisko 1500 lokali w 11 projektach.

W okresie styczeń – marzec 2026 r. najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach: Unii Lubelskiej Vita w Poznaniu, M Bemowo i Aleje Praskie w Warszawie, Południe Vita w Gdańsku oraz Centralna Vita w Krakowie.

Rozejm nie wystarczy. Braki Jet A1 i drogie paliwo zmieniają europejskie lotnictwo

„Paliwo Jet A1 jest niedostępne” – taki komunikat dotarł do pilotów lecących na lotnisko Brindisi w regionie Apulia w południowych Włoszech. Tankowanie możliwe jest w przypadku lotów rządowych, misji ratowniczych oraz poszukiwawczych. Niedobory pojawiły się również na lotniskach Mediolan-Linate, Bolonia, Treviso i Wenecja[1]. Dwutygodniowy rozejm nie sprawi, że sytuacja wróci do normy i nastąpi stabilizacja cen.

Z kolei – jak informuje portal Supply Chain – duzi przewoźnicy, tacy jak United Airlines, Scandinavian Airlines i Air New Zealand, ograniczają rozkłady lotów, co wpływa na pojemność ładunkową i zwiększa złożoność logistyczną dla firm zależnych od szybkich przesyłek międzynarodowych. Linie lotnicze Scandinavian Airlines odwołały już ok. 1000 lotów w tym miesiącu, głównie w zakresie krótkodystansowych połączeń regionalnych[2]. Według danych Argus cena paliwa lotniczego w Europie osiągnęła w czwartek tuż przed świętami rekordową cenę 1900 dolarów za tonę.

W szczególnie trudnej sytuacji wydaje się Wielka Brytania, która według mediów pozyskuje nieproporcjonalnie dużą część nafty bezpośrednio z regionu Zatoki Perskiej. To sprawia, że ​​kraj ten jest niezwykle zależny od bezpieczeństwa morskich szlaków transportowych na Bliskim Wschodzie. Bez dostaw obecne rezerwy nafty w Wielkiej Brytanii wystarczą zaledwie na pięć do sześciu tygodni. Jeśli kryzys się utrzyma, brytyjskie lotniska przesiadkowe, takie jak Londyn-Heathrow czy Gatwick, mogą zostać zmuszone do wprowadzenia środków racjonowania, podobnych do tych we Włoszech. Miałoby to poważny wpływ na podróże międzynarodowe, ponieważ Wielka Brytania jest kluczowym węzłem transatlantyckim[3].

Zacznijmy od cyfr

Cieśnina Ormuz to kluczowy szlak wodny u ujścia Zatoki Perskiej, łączący produkcję ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG) na Bliskim Wschodzie z rynkami światowymi poprzez Morze Arabskie i Ocean Indyjski. Przez cieśninę transportuje się ok. 20% dziennego światowego zapotrzebowania na ropę, wynoszącego 100 mln baryłek. Z tego 15 mln baryłek stanowi ropa naftowa, a 5 mln – produkty ropopochodne.

Według danych S&P Global Energy, na które powołuje się turecka agencja informacyjna Anadolu[4], codziennie z Bliskiego Wschodu i północno-zachodniej Europy dostarcza się ok. 177 tys. baryłek paliwa lotniczego, przy czym 31 tys. – do południowej Europy i wschodniej części Morza Śródziemnego, 100 tys. – do Afryki oraz 17 tys. – do Azji. Dodatkowo 34 tys. baryłek paliwa lotniczego z tego regionu przesyła się przez Kanał Sueski, głównie do Egiptu. Według Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) ok. 30% europejskiego zapotrzebowania na paliwo lotnicze pochodzi z Zatoki Perskiej.

To dane dotyczące dużego lotnictwa. W jego cieniu pozostaje cały rynek General Aviation, który również odczuwa skutki rynkowych zawirowań.

– Dzisiaj, i zapewne przez kilka kolejnych dni, jeżeli nie tygodni, najważniejszym czynnikiem wpływającym na wzrost cen pozostaje relacja popytu do podaży. Gdy niszczone są instalacje wydobywcze, terminale przesyłowe, a kluczowe szlaki handlowe zostają zablokowane, podaż surowca do produkcji benzyn – ale też wielu innych produktów ropopochodnych – drastycznie spada. To zaburza równowagę całego rynku – podkreśla Konrad Bieńkowski, członek zarządu spółki Warter Fuels.

Aby zdać sobie sprawę ze skali obecnych perturbacji, wystarczy jedno porównanie. Kryzysy naftowe lat 70. XX wieku, które wstrząsnęły Europą Zachodnią i Stanami Zjednoczonymi, wynikały z sankcji i embarg OPEC, eliminujących ok. 7% światowych dostaw ropy. Skutkiem było racjonowanie paliw w najbogatszych krajach świata oraz długotrwały kryzys gospodarczy. Zamknięcie Cieśniny Ormuz dotyczy aż 20% podaży ropy i produktów paliwowych.

Współczesna gospodarka znajduje się jednak w innym miejscu niż 50 lat temu. Zmieniła się choćby rola USA na rynku ropy i gazu. Powstały nowe rurociągi i rafinerie, a teoretycznie łatwiej dziś znaleźć alternatywnych dostawców i trasy eksportu z regionu Zatoki Perskiej. – Problem w tym, że świat jest znacznie bardziej uzależniony od ropy i gazu niż pół wieku temu. Nie wszędzie istnieją rurociągi, a tam, gdzie ich nie ma, nie zawsze można prowadzić konwoje cystern – choć decyzja Iraku o transporcie ropy przez Syrię do bezpieczniejszych portów może znaleźć naśladowców. Każda nowa trasa wymaga przetestowania i wydłuża czas dostaw. Wraz z tym rośnie cena ropy i obawa przed jej brakiem – przypomina Konrad Bieńkowski.

Podaż mniejsza niż popyt

Rafinerie na całym świecie są gotowe zapłacić więcej, by zapewnić sobie ciągłość dostaw. Skoro płacą więcej, drożeją również produkty gotowe, np. benzyna na giełdach. Co więcej, zanim jeszcze stanie się droga z powodu przetwarzania droższej ropy, drożeje wskutek zwiększonego popytu generowanego przez konsumentów chcących zaopatrzyć się w paliwo, zanim wzrosną ceny. To spirala, która napędza szybkie podwyżki.

– Producenci benzyn lotniczych kupują półprodukty w oparciu o formuły zakupowe – matematyczne wzory oparte m.in. na notowaniach benzyny samochodowej na odpowiednich giełdach paliw. Jeśli benzyna samochodowa drożeje, automatycznie drożeją półprodukty do produkcji benzyn lotniczych. W samym marcu tego roku ceny benzyn gotowych na światowych giełdach wzrosły o ponad 45%, a oleju napędowego – newralgicznego dla transportu kołowego – o 90%. Kolejnym czynnikiem jest kurs walut. Półprodukty kupowane są globalnie, więc relacja euro i dolara do złotówki ma bezpośredni wpływ na ceny – twierdzi Konrad Bieńkowski.

Na cenę litra paliwa wpływa wiele czynników, nie tylko koszt ropy

Gdy drożeją produkty energetyczne, drożeje wszystko – przewoźnicy podnoszą ceny, rosną koszty energii i produkcji. W przypadku benzyn samochodowych koszty półproduktów i wytworzenia stanowią dziś 68% ceny końcowej (wcześniej 54%). Zmiana ta jest skutkiem zmniejszenia obciążeń fiskalnych. W benzynach lotniczych udział ten wynosi ok. 61%, ponieważ wykorzystuje się surowce wysokooktanowe o dużej czystości. Resztę stanowią podatki: akcyza, VAT i opłata paliwowa.

Akcyza na benzyny lotnicze wynosi 1822 zł/l i jest wyższa niż w przypadku benzyn samochodowych – a obniżki akcyzy i VAT wprowadzone w ramach pakietu pomocowego CPN nie obejmują paliw lotniczych. Dyrektywa europejska dopuszcza niższą akcyzę dla paliw bezołowiowych, ale w Polsce benzyny bezołowiowe lotnicze objęte są najwyższą stawką. Jedyną ulgą jest zwolnienie z akcyzy dla podmiotów szkoleniowych. Użytkownik „rekreacyjny” musi ponosić pełne obciążenia fiskalne.

– Dziś wyraźnie już widzimy, że sytuacja w dużym lotnictwie zaczyna przekładać się także na General Aviation. Na razie obserwujemy obawy związane z przyszłymi cenami. Klienci kupują paliwo na zapas, co wydłuża czas dostaw – wszystkie autocysterny mają pełne obłożenie – mówi Konrad Bieńkowski.

Kiedy sytuacja może się uspokoić?

Nawet gdyby konflikt skończył się w tym tygodniu – ceny nie spadną. Może przestaną co najwyżej tak szybko rosnąć. – Pamiętajmy, że odbudowa zniszczeń wojennych to złożony proces. Nie chodzi tylko o materiały budowlane, ale także o maszyny i urządzenia. Odbudowa i przywracanie zdolności produkcyjnych potrwa miesiące. Na razie jesteśmy w jego gorącej fazie. Sprzeczne komunikaty administracji USA również nie pomagają. Jeśli dostawy do niektórych regionów świata w konsekwencji zniszczeń infrastruktury produkcyjnej spadły o 20%, odbudowa potrwa, a ceny w najlepszym razie się ustabilizują — o ile nie wystąpią braki surowca. Kraje najbardziej dotknięte niedoborami będą ściągać ropę z innych kierunków, płacąc więcej. Zawracanie tankowców i gazowców na Atlantyku może stać się codziennością. Konsekwencje mogą pójść jeszcze dalej. W niektórych rejonach Europy już mocno rewidowana i obcinana jest siatka połączeń lotniczych – właśnie z powodu braków paliwa. Wygląda na to, że w przypadku braków zaopatrywanie zawęzi się do rejonów najbliższych miejscu produkcji – zdecydowanie podkreśla Konrad Bieńkowski.

Podsumowując, na cenę benzyn lotniczych wpływa wiele czynników: zapasy, okresy rozliczeniowe, formuły zakupowe, kursy walut, koszty transportu i przetwarzania. Szybkość zmian zależy m.in. od wielkości zapasów i harmonogramów dostaw. Gdybyśmy jednak chcieli wybrać jeden, po którym można by stwierdzić, że coś się będzie działo, zarówno w benzynach lotniczych, jak i samochodowych, to jest to cena paliw gotowych na światowych giełdach. – Warto również współpracować ze sprawdzonymi partnerami, to najlepsza gwarancja pewności dostaw – zapewnia Konrad Bieńkowski.

[1] https://aviation.direct/en/Fuel-is-becoming-scarce-at-several-airports-in-Italy.

[2] https://supplychaindigital.com/news/jet-fuel-crisis-why-flight-cuts-are-squeezing-cargo.

[3] https://aviation.direct/en/Fuel-is-becoming-scarce-at-several-airports-in-Italy.

[4] https://www.aa.com.tr/en/economy/jet-fuel-prices-double-amid-strait-of-hormuz-blockade-paralyzing-supply-flows/3886851.