Prezes UODO: zmiany antyterrorystyczne w projekcie ustawy o Jamboree naruszają prawa obywatelskie

0

Projekt ustawy dotyczącej organizacji XXVI Światowego Jamboree Skautowego w Polsce w 2027 roku wywołał poważne zastrzeżenia ze strony Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Choć sama ustawa ma dotyczyć szczególnych rozwiązań związanych z przygotowaniem i przeprowadzeniem międzynarodowego wydarzenia w Gdańsku, część zaproponowanych przepisów wykracza daleko poza ramy organizacyjne imprezy. Największe kontrowersje budzi art. 19 projektu, który wprowadza trwałe zmiany do ustawy o działaniach antyterrorystycznych.

Prezes UODO Mirosław Wróblewski przekazał swoje uwagi sekretarzowi stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomaszowi Szymańskiemu w ramach opiniowania projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z organizacją XXVI Światowego Jamboree Skautowego w Polsce w 2027 r. Ocenia on, że proponowane rozwiązanie nie powinno znaleźć się w akcie prawnym dotyczącym jednego, czasowego wydarzenia, ponieważ w praktyce prowadzi do trwałej nowelizacji przepisów antyterrorystycznych.

W centrum sporu znalazł się mechanizm określany jako „police screening”, czyli sprawdzenie osób uczestniczących w wydarzeniu specjalnym lub współpracujących przy jego organizacji. Według projektu nowe przepisy miałyby zostać wpisane do ustawy o działaniach antyterrorystycznych na stałe. Oznacza to, że choć regulacje techniczne i organizacyjne związane z samym Jamboree wygasłyby po zakończeniu wydarzenia, nowe uprawnienia dotyczące weryfikacji osób pozostałyby w polskim porządku prawnym.

W opinii Prezesa UODO taka konstrukcja legislacyjna budzi zasadniczy sprzeciw. Organ nadzorczy uważa, że tak istotna i kontrowersyjna zmiana nie powinna być „doklejana” do ustawy poświęconej organizacji konkretnego wydarzenia, lecz stać się przedmiotem odrębnego procesu legislacyjnego. Chodzi nie tylko o przejrzystość stanowienia prawa, ale przede wszystkim o wagę ingerencji w prawa i wolności obywatelskie.

Projekt przewiduje utworzenie w ustawie o działaniach antyterrorystycznych nowego rozdziału poświęconego tzw. wydarzeniom specjalnym. Status taki miałby nadawać minister właściwy do spraw wewnętrznych, jeśli uznałby, że istnieje możliwość wystąpienia zagrożeń o charakterze terrorystycznym albo zagrożenia dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. Po nadaniu takiego statusu organizator wydarzenia mógłby wystąpić o sprawdzenie uczestników lub podmiotów współpracujących przy organizacji.

Zgodnie z projektem, jeśli chodziłoby o zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, sprawdzenia dokonywałaby Policja. Jeżeli natomiast w grę wchodziłoby zagrożenie terrorystyczne, weryfikację przeprowadzałaby Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego na wniosek Policji. W praktyce oznaczałoby to stworzenie formalnej ścieżki do badania osób związanych z wydarzeniem w oparciu o dane zgromadzone w niejawnych zbiorach służb.

Właśnie ten mechanizm wzbudza największe zastrzeżenia UODO. Prezes urzędu zwraca uwagę, że obecnie Policja już posiada uprawnienia do podejmowania niezbędnych działań, jeśli uzyska wiarygodne informacje, że określona osoba lub podmiot stwarza zagrożenie terrorystyczne albo zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. Zdaniem organu nadzorczego projekt nie pokazuje więc dostatecznie jasno, dlaczego konieczne jest wprowadzanie dodatkowego, odrębnego instrumentu o tak daleko idących skutkach dla ochrony danych i praw jednostki.

UODO ocenia, że proponowany model przetwarzania danych osobowych nie spełnia wymogu adekwatności wynikającego zarówno z dyrektywy policyjnej, jak i krajowych przepisów o ochronie danych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim tego, że osoba objęta takim sprawdzeniem w praktyce zostałaby pozbawiona podstawowych gwarancji proceduralnych. Nie wiedziałaby, że wobec niej złożono wniosek o weryfikację, nie miałaby dostępu do danych, na podstawie których byłaby oceniana, a także nie mogłaby zapoznać się z treścią opinii sporządzonej przez Policję lub inne służby.

To z kolei prowadzi do kolejnego problemu. Osoba, której dotyczyłoby sprawdzenie, nie miałaby realnej możliwości zakwestionowania wyniku takiej procedury. Z treścią opinii mógłby bowiem zapoznać się wyłącznie organizator wydarzenia. W ocenie Prezesa UODO oznacza to poważne naruszenie prawa do obrony swoich interesów oraz prawa do sądu, zwłaszcza gdyby negatywna opinia skutkowała wykluczeniem z udziału w wydarzeniu lub współpracy przy jego organizacji.

Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że organizatorem „wydarzenia specjalnego” mogą być także podmioty prywatne. Oznaczałoby to, że prywatni organizatorzy uzyskaliby możliwość inicjowania sprawdzeń osób w niejawnych zbiorach danych prowadzonych przez Policję i ABW. Zdaniem UODO projekt nie zawiera jednocześnie żadnych precyzyjnych kryteriów, które miałyby ograniczać korzystanie z tego uprawnienia. Brak takich zasad zwiększa ryzyko, że wnioski o sprawdzenie będą kierowane szeroko, rutynowo i „na wszelki wypadek”, a nie wyłącznie w sytuacjach rzeczywiście uzasadnionych.

Prezes UODO wskazuje również, że projektowane przepisy przyznają Policji bardzo szerokie uprawnienie do przetwarzania danych osobowych. W ocenie organu zakres tego uprawnienia został opisany zbyt ogólnie i może prowadzić do przetwarzania praktycznie wszelkich informacji o uczestnikach, organizatorach i podmiotach współpracujących przy wydarzeniu. Taki model, pozbawiony wyraźnych ograniczeń co do rodzaju i zakresu danych, został uznany za nadmierny oraz nieproporcjonalny.

W konsekwencji UODO stoi na stanowisku, że proponowane regulacje są nie do pogodzenia z konstytucyjnymi prawami człowieka i obywatela. Wśród wskazywanych standardów znalazły się między innymi zasady wynikające z art. 31 ust. 3 oraz art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, a także gwarancje przewidziane w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych. Chodzi przede wszystkim o wymóg proporcjonalności ograniczeń praw jednostki oraz prawo do rzetelnej procedury i skutecznej ochrony prawnej.

Spór wokół projektu ustawy o Jamboree 2027 pokazuje, że przepisy przygotowywane z myślą o bezpieczeństwie dużych wydarzeń publicznych coraz częściej wywołują pytania o granice ingerencji państwa w sferę praw i wolności obywatelskich. W tym przypadku UODO nie kwestionuje potrzeby dbania o bezpieczeństwo, ale zwraca uwagę, że nie może się ono odbywać kosztem podstawowych gwarancji prawnych. Zastrzeżenia organu nadzorczego mogą więc odegrać istotną rolę w dalszych pracach nad projektem.

Grupa Air France-KLM chce nabyć mniejszościowy udział w portugalskich liniach TAP

Wczoraj, t.j. 2 kwietnia Air France-KLM złożył niewiążącą ofertę nabycia mniejszościowego udziału w TAP Air Portugal. Potwierdza to niezmienne i poważne zainteresowanie Grupy Air France-KLM liniami TAP w kontekście długoterminowym.

„Doceniamy to, co TAP zbudował przez ostatnie 81 lat: silny hub w Lizbonie, rozpoznawalną markę oraz unikalną ofertę, która zapewnia łączność lotniczą i budzi dumę milionów Portugalczyków. Głęboko wierzymy, że kolejny rozdział w historii TAP może powstać już w ramach Grupy Air France-KLM . Portugalski przewoźnik naturalnie wpisuje się w naszą strategię multi-hub, a naszym celem jest wzmocnienie operacji w Lizbonie oraz rozwój połączeń w innych miastach Portugalii, w tym w Porto. Z niecierpliwością oczekujemy kolejnych etapów procesu prywatyzacji.” – powiedział Benjamin Smith, Dyrektor Generalny Grupy Air France-KLM.

W przypadku przejęcia, Lizbona stałaby się unikalnym południowoeuropejskim hubem Grupy, który dzięki swojemu idealnemu położeniu geograficznemu, oferuje dobre połączenia zwłaszcza do obu Ameryk — w tym do Brazylii, kluczowego rynku zarówno dla TAP, jak i Air France-KLM — a także do Afryki.

W przekonaniu Air France-KLM, TAP skorzystałby na integracji z globalną strukturą handlową, w skład której wchodzą Air France, KLM i Transavia, a także na ścisłej współpracy z Delta Air Lines i Virgin Atlantic — partnerami Grupy w ramach transatlantyckiego joint venture. Pomogłoby to TAP realizować swoją wizję „otwierania się na świat”. Ponieważ siatki połączeń TAP i Air France-KLM w dużej mierze się uzupełniają, cała Portugalia zyskałaby na zwiększonej dostępności lotów do wielu miejsc na świecie.

Unikalne podejście Air France-KLM do konsolidacji stawia na współpracę w jasno określonych ramach, mających na celu maksymalizację synergii ekonomicznych i operacyjnych. Model ten umożliwiłby TAP płynną integrację w ramach większej, stabilnej Grupy, korzystającej z efektu skali i globalnego zasięgu, co wzmocniłoby jego konkurencyjność. Współpraca obejmowałaby wszystkie obszary działalności, w tym również działania na rzecz dekarbonizacji — kluczowego priorytetu strategicznego Air France-KLM.

Air France-KLM, który ma bogate doświadczenie we wsparciu i rozwoju zintegrowanych marek o długiej historii i znaczeniu narodowym, zamierza umożliwić TAP zachowanie portugalskiego dziedzictwa, jednocześnie wykorzystując tę unikalną tożsamość na arenie międzynarodowej. Wzmocniłoby to zrównoważony rozwój TAP oraz wzrost regionalny, a także zapewniłoby to utrzymanie połączeń – ważnych dla portugalskiej diaspory, zgodnie z wymogami określonymi przez rząd Portugalii.  Według Grupy Air France-KLM takie partnerstwa stanowią potwierdzenie strategicznej roli lotnictwa dla państwa.

Niewiążąca oferta została złożona do Parpública wczoraj – 2 kwietnia 2026 roku. Potwierdza ona niezmienne i poważne zainteresowanie Grupy Air France-KLM liniami TAP w kontekście długoterminowym.

Develia po raz kolejny z rekordowymi wynikami – grupa osiągnęła 442,6 mln zł zysku netto w 2025 r.

0
  • W 2025 r. przychody ze sprzedaży grupy Develia wyniosły 2076,9 mln zł wobec 1789,5 mln zł w 2024 r., czyli o 16% więcej.
  • Skorygowany zysk netto grupy wypracowany w 2025 r. to 447,5 mln zł, czyli o 27% więcej niż rok wcześniej.
  • Zysk netto grupy wyniósł 442,6 mln zł wobec 379,1 mln zł w 2024 r., co oznacza wzrost o 16,7%.
  • W minionym roku Develia sprzedała 3345 lokali na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych w porównaniu do 3197 rok wcześniej. Deweloper przekazał 2959 mieszkań wobec 2865 w 2024 r. Zarówno wyniki sprzedaży, jak i liczba przekazanych lokali były najwyższe w historii spółki.
  • Na koniec grudnia 2025 r. Develia posiadała 610,4 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych.
  • W 2025 r. Develia przejęła Bouygues Immobilier Polska, umacniając pozycję w czołówce rynku mieszkaniowego, szczególnie w Warszawie.

– W minionym roku ponownie wypracowaliśmy rekordowe wyniki zarówno pod względem sprzedaży, jak i liczby przekazanych mieszkań, co przekłada się także na najlepsze w historii spółki wyniki finansowe. Zrealizowaliśmy założone cele roczne, potwierdzając skuteczność naszej strategii oraz zespołu, a także zdolność do konsekwentnego wzrostu. Był to dla nas bardzo ważny rok z perspektywy rozwoju biznesu – sfinalizowaliśmy przejęcie Bouygues Immobilier Polska, ponownie udowadniając, że potrafimy wykorzystywać szanse rynkowe i tym samym umacniać naszą pozycję rynkową w drodze do celu sprzedaży ponad 4500 mieszkań do 2028 r. – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

W 2025 r. Develia zrealizowała jedno ze swoich kluczowych założeń strategicznych, jakim była dezinwestycja portfela biurowego i handlowego, poprzez finalizację sprzedaży nieruchomości, na której znajduje się budynek Arkady Wrocławskie. Nabywcą była spółka Vastint Poland, należąca do międzynarodowej grupy inwestującej w nieruchomości komercyjne, a cena sprzedaży netto wyniosła 43,0 mln euro. Osiągnięcie tego celu umożliwiło spółce przyspieszenie rozwoju w priorytetowym segmencie mieszkaniowym, zarówno w sposób organiczny, jak i poprzez transakcje M&A.

Działalność deweloperska

W 2025 r. Develia sprzedała 3345 lokali na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 3197 lokali w 2024 r., czyli o 5% więcej. Największą roczną sprzedaż odnotowała w projektach: Aleje Praskie i Bemowo Vita w Warszawie, Orawska Vita we Wrocławiu, Centralna Vita i City Vibe w Krakowie, Południe Vita w Gdańsku oraz Unii Lubelskiej w Poznaniu. W minionym roku deweloper wprowadził do sprzedaży i rozpoczął budowę 3324 lokali przekraczając nieznacznie cel zarządu, ustalony na poziomie 3100-3300.

W lipcu 2025 r. Develia sfinalizowała umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów Bouygues Immobilier Polska, oddziału Bouygues Immobilier, francuskiego dewelopera, za 65,9 mln euro. Develia sfinansowała transakcję ze środków własnych z opcją refinansowania kredytem bankowym. Na koniec 2025 r. w realizacji znajdowało się ponad 1200 mieszkań przejętych dzięki akwizycji, a w gruntach zabezpieczonych umowami przedwstępnymi i zakupionych znajdowało się ok. 1700 lokali. Większość z nich zlokalizowanych jest w Warszawie, kluczowym rynku z perspektywy biznesowej, a pozostałe we Wrocławiu i w Poznaniu. To kolejne w ciągu ostatnich dwóch lat przejęcie dokonane przez dewelopera w sektorze nieruchomości mieszkaniowych po transakcji nabycia polskich spółek Nexity w 2023 r.

W minionym roku Develia zawarła także umowę partnerstwa publiczno-prywatnego „Nowy Port 2030+” z Gminą Gdańsk. W jej ramach zrealizuje inwestycje w dzielnicy Nowy Port, w tym budowę obiektów użyteczności publicznej oraz projektów mieszkaniowych, w których powstanie ponad 1000 mieszkań i lokali usługowych. Całkowity koszt przedsięwzięcia wyniesie 1,1 mld zł netto, z czego na cele publiczne Develia przeznaczy 187,6 mln zł netto. Budowa pierwszego obiektu w ramach tego projektu – basenu w gdańskim Brzeźnie – rozpoczęła się w lutym br.

W 2025 r. Develia koncentrowała się na powiększaniu banku gruntów, aby zabezpieczyć bazę pod dalszy rozwój. Grupa nabyła działki, które umożliwią realizację 4000 lokali. W rezultacie na koniec ubiegłego roku Develia dysponowała gruntami z potencjałem budowy ok. 16 tys. mieszkań, w tym lokale realizowane w ramach joint venture oraz zabezpieczone, osiągając tym samym cel założony w strategii.

W kwietniu br. Develia zawarła z Gdansk Development Holding N.V., utworzonym przez dwóch belgijskich deweloperów: Alides i Revive, przedwstępną umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów spółki Stocznia Cesarska Development, będącej użytkownikiem wieczystym nieruchomości stanowiącej tereny dawnej Stoczni Cesarskiej w Gdańsku. Wartość transakcji wyniesie ok. 550 mln zł i będzie się na nią składać wartość udziałów i spłata pożyczek zaciągniętych przez Stocznia Cesarska Development. Po finalizacji transakcji Develia na terenach Stoczni Cesarskiej planuje zrealizować wielofunkcyjny projekt obejmujący co najmniej 3000 mieszkań i dodatkowo lokale usługowe.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 2025 2024 Zmiana
Przychody 2 076 930 1 789 530 16,06%
Zysk brutto ze sprzedaży 736 146 606 582 21,36%
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 731 363 608 916 20,11%
EBITDA 535 613 456 992 17,20%
EBITDA skorygowana* 541 853 424 904 27,52%
Zysk netto 442 623 379 141 16,74%
Skorygowany zysk netto* 447 521 352 798 26,85%
ROE 22,96% 22,08% +0,88 pp.
ROE skorygowane* 23,22 20,55% +2,67 pp.

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto skorygowany o sumę przeszacowań netto z tytułu nieruchomości inwestycyjnych i zapasów – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji (odpowiednio ROE i EBITDA)

Przychody grupy w 2025 r. wyniosły 2076,9 mln zł wobec 1789,5 mln zł rok wcześniej. Develia wypracowała 442,6 mln zł zysku netto wobec 379,1 mln zł w 2024 r. Skorygowany zysk netto liczony zgodnie z polityką dywidendową wyniósł 447,5 mln zł, wobec 352,8 mln zł w 2024 r.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej wyniósł w ubiegłym roku 731,4 mln zł przy przychodach 2068,8 mln zł.

– To nasz kolejny rok z rzędu z rekordową liczbą przekazanych mieszkań, co jest widoczne także w wynikach finansowych. Pomimo przejęcia Bouygues Immobilier Polska utrzymaliśmy silną pozycję finansową i gotowość do zwiększania potencjału rozwojowego Develii. Umowa przedwstępna dot. nabycia udziałów spółki Stocznia Cesarska Development, którą właśnie zawarliśmy pokazuje, że sprawnie wykorzystujemy kolejne szanse mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes zarządu Develii. – W ubiegłym roku wypłaciliśmy akcjonariuszom najwyższą w historii spółki dywidendę, która wyniosła 265,5 mln zł. W tym roku również zamierzamy konsekwentnie realizować naszą politykę dywidendową – Paweł Ruszczak, wiceprezes zarządu Develii.

W lutym 2025 r. Develia wyemitowała 4-letnie obligacje o wartości 160 mln zł, których oprocentowanie ustalono na poziomie 2,4% ponad WIBOR 3M. Z kolei w grudniu 2025 r. spółka zaoferowała inwestorom kolejne  4-letnie obligacje o wartości 180 mln zł z najniższą w historii spółki marżą na poziomie 2,0% ponad WIBOR 3M. Emisja została sfinalizowana w styczniu 2026 r.

W minionym roku Develia wypłaciła akcjonariuszom dywidendę w wysokości 265,5 mln zł, czyli 0,58 zł na akcję.

Na koniec 2025 r. Develia posiadała 610,4 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych w porównaniu do 840,6 mln zł na koniec 2024 r., a zobowiązania finansowe wyniosły 903,9 mln zł w porównaniu z 915,0 mln zł na koniec 2024 r.

Claude Capybara – nowy model AI od Anthropic może pomagać w cyberatakach

Sztuczna inteligencja właśnie przekracza kolejną granicę – zamiast pomagać programistom, może zacząć realnie wzmacniać hakerów. Ujawnione informacje o nowym modelu Anthropic pokazują, że AI coraz lepiej radzi sobie z wyszukiwaniem podatności i przygotowywaniem zaawansowanych ataków. To poważne zagrożenie, ostrzega Jonathan Zanger, CTO Check Point Software Technologies.   

Wycieki informacji o nowym modelu AI rozwijanym przez Anthropic pokazują, że cyberbezpieczeństwo wchodzi w nową, znacznie groźniejszą fazę. Chodzi o Claude Capybara, znany też jako Mythos — system, który ma znacznie lepiej radzi sobie z wyszukiwaniem podatności, tworzeniem exploitów i planowaniem wieloetapowych ataków. Zdaniem ekspertów to sygnał, że sztuczna inteligencja przestaje być tylko narzędziem wsparcia, a zaczyna realnie przyspieszać cyberataki.

Według autorów analizy problem nie dotyczy wyłącznie najbardziej zaawansowanych grup hakerskich. Takie możliwości mogą z czasem trafić także do słabszych technicznie cyberprzestępców, bo AI obniża barierę wejścia do prowadzenia skomplikowanych ataków. To oznacza, że firmy, które do tej pory zakładały, że nie są celem „najwyższej klasy” napastników, mogą nagle znaleźć się w strefie ryzyka.

Drugi niepokojący trend to automatyzacja ataków na skalę przemysłową. Jeśli modele AI będą coraz lepiej działały w trybie agentowym, przestępcy zyskają możliwość niemal ciągłego skanowania systemów, usług SaaS i starszej infrastruktury w poszukiwaniu nowych luk. Ataki przestaną być ręczną, czasochłonną operacją, a zaczną przypominać zautomatyzowaną linię produkcyjną. Będzie mniej improwizacji, więcej masowego „wytwarzania” cyberataków.

Eksperci ostrzegają, że w takim świecie czas między wykryciem luki a jej wykorzystaniem może skurczyć się niemal do poziomu zero-day. Dla biznesu oznacza to, że standardowe ustawienia bezpieczeństwa i powolne procesy aktualizacji mogą po prostu nie wystarczać. Szczególnie narażone będą organizacje z niezałatanymi systemami, słabą segmentacją sieci, kontami bez MFA i starymi serwerami, które od dawna pozostają poza głównym polem uwagi działów IT.

W praktyce firmy powinny już teraz przejrzeć swoją „pierwszą linię obrony” – od zapór sieciowych i WAF-ów po ochronę endpointów oraz poczty. Ważne jest nie tylko to, czy takie narzędzia są wdrożone, ale czy rzeczywiście są przygotowane na ochronę przed nieznanymi wcześniej zagrożeniami. Równie istotne staje się tempo łatania systemów i ograniczanie możliwości ruchu bocznego po sieci, jeśli do włamania już dojdzie.

Wniosek z analizy wydaje się prosty. Niezależnie od tego, czy dana organizacja sama wdrożyła AI, przeciwnicy już z niej korzystają. Cyberwojna przyspiesza, a firmy, które dziś nie zrewidują swojego podejścia do bezpieczeństwa, jutro nie będą w stanie nadążyć – uważa ekspert Check Pointa.

Nie tylko ceny, ale i dostępność. Rynek budowlany wchodzi w okres większej niestabilności

Rynek materiałów budowlanych w Polsce wchodzi w fazę gwałtownego szoku kosztowego. Choć dane za luty, które wkrótce opublikuje Grupa PSB, najprawdopodobniej pokażą jeszcze względną stabilizację, rzeczywistość marcowa wygląda już zupełnie inaczej. W niektórych segmentach ceny rosną skokowo, oferty obowiązują zaledwie kilka godzin, a wykonawcy zaczynają mieć problem z dostępnością kluczowych materiałów.

Konflikt na Bliskim Wschodzie wybuchł dopiero pod koniec miesiąca, co oznacza, że ewentualne zmiany widoczne w lutowych danych dynamiki cen najpewniej będą miały jeszcze charakter statystycznie nieistotny i nie oddadzą skali obecnych napięć kosztowych.

To jednak nie oznacza, że na rynku nic się nie dzieje – podkreślają eksperci portalu RynekPierwotny.pl. Wręcz przeciwnie – pierwsze sygnały z marca sugerują, że branża budowlana może wchodzić w zupełnie nową fazę cyklu.

Rynek sprzed szoku

– Jeszcze na początku 2026 roku sytuacja w sektorze materiałów budowlanych pozostawała relatywnie stabilna. Dynamika cen była niska, a w części grup produktowych obserwowano nawet spadki – komentuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Rynek funkcjonował w warunkach:

  • względnie stabilnych cen energii,
  • przewidywalnych kosztów transportu,
  • uporządkowanych łańcuchów dostaw.

To właśnie ten punkt wyjścia sprawia, że obecne zmiany mają charakter nagłego zwrotu, a nie kontynuacji wcześniejszego trendu.

Marzec przynosi gwałtowną zmianę

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie przełożyła się na wzrost cen ropy i gazu, a tym samym na koszty produkcji materiałów budowlanych.

Najbardziej spektakularnym przykładem jest rynek styropianu.

  • W ciągu zaledwie kilku tygodni:
  • ceny wzrosły o kilkadziesiąt, a nawet ponad 100 proc.,
  • zniknęła możliwość gwarantowania ceny w momencie zamówienia,
  • oferty handlowe zaczęły obowiązywać nie dniami, lecz godzinami,
  • pojawiły się problemy z dostępnością materiału.

To efekt bezpośredniego powiązania produkcji styropianu z rynkiem ropy. W praktyce czyni to ten segment najbardziej wrażliwym i najszybciej reagującym na zmiany geopolityczne.

Efekt domina obejmuje kolejne materiały

Choć najbardziej gwałtowne zmiany widać obecnie w segmencie styropianu, presja kosztowa zaczyna obejmować także inne kluczowe materiały budowlane.

  • W przypadku stali mamy do czynienia z nałożeniem się kilku czynników jednocześnie:
  • rosnących cen energii,
  • napięć w globalnym handlu i ceł,
  • ograniczeń importu do Unii Europejskiej,
  • zaburzeń logistycznych związanych z sytuacją w rejonie Zatoki Perskiej.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że w takich warunkach ceny stali w Europie mogą wzrosnąć w najbliższych miesiącach o ok. 5–10 proc., a w bardziej pesymistycznych scenariuszach nawet więcej.

Choć stal nie jest bezpośrednio zależna od dostaw z Bliskiego Wschodu, konflikt oddziałuje na nią pośrednio – poprzez ceny energii oraz logistykę. Produkcja stali należy bowiem do najbardziej energochłonnych procesów przemysłowych, a zakłócenia w rejonie Cieśniny Ormuz zwiększają koszty paliw i transportu surowców.

Dodatkowo przekierowanie transportu morskiego na dłuższe trasy – np. wokół Afryki – wydłuża czas dostaw i podnosi koszty frachtu, co wpływa na cały łańcuch produkcji.

  • W efekcie presja kosztowa obejmuje już szeroki zakres materiałów:
  • cement i beton (energia),
  • stal i konstrukcje (energia + handel + logistyka),
  • transport wszystkich materiałów,
  • prefabrykaty i chemię budowlaną.

To oznacza, że obserwowane dziś skokowe zmiany w jednym segmencie mogą w kolejnych miesiącach rozlać się na cały rynek materiałów budowlanych.

Co istotne, w przeciwieństwie do wcześniejszych epizodów wzrostów cen, obecny impuls ma charakter jednoczesny – obejmuje zarówno surowce petrochemiczne, jak i materiały konstrukcyjne. To zwiększa ryzyko, że wzrost kosztów będzie bardziej rozległy i trudniejszy do zatrzymania.

Kluczowa zmiana: utrata przewidywalności

Najważniejszą zmianą nie jest dziś jeszcze poziom cen, lecz sposób funkcjonowania rynku.

Jeszcze niedawno:

  • obowiązywały stabilne cenniki,
  • możliwe było planowanie kosztów inwestycji,
  • dostawy były przewidywalne.

Obecnie:

  • ceny stają się zmienne i trudne do prognozowania,
  • producenci ograniczają gwarancje cen,
  • rośnie ryzyko opóźnień i braków materiałowych.

– To właśnie ten etap – utrata stabilności – w poprzednich cyklach był zapowiedzią silniejszych wzrostów cen w kolejnych miesiącach – podkreśla ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Co pokażą dane PSB?

W tym kontekście dane Grupa PSB za luty 2026 r. będą miały przede wszystkim znaczenie historyczne – jako obraz rynku sprzed obecnego szoku kosztowego.

Niezależnie od tego, czy pokażą stabilizację, czy niewielkie wzrosty cen, nie będą jeszcze odzwierciedlać zmian, które zaczęły się materializować w marcu.

Dopiero kolejne odczyty mogą pokazać, na ile obecny impuls kosztowy przełoży się na trwałą zmianę trendu cen materiałów budowlanych.

Wnioski

Rynek materiałów budowlanych znalazł się w punkcie zwrotnym.

Z jednej strony dane historyczne mogą jeszcze sugerować stabilizację, z drugiej – bieżące sygnały wskazują na gwałtowny wzrost niepewności i początek nowej presji kosztowej.

– To, czy obecna presja kosztowa – obejmująca już zarówno materiały izolacyjne, jak i konstrukcyjne – przełoży się na trwały wzrost cen, będzie zależeć przede wszystkim od dalszego przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie, poziomu cen energii i surowców oraz reakcji globalnych łańcuchów dostaw – podsumowuje Jarosław Jędrzyński.

Develia kupi nieruchomości w Gdańsku stanowiące tereny dawnej Stoczni Cesarskiej za ok. 550 mln zł

0

Develia zawarła z Gdansk Development Holding N.V., utworzonym przez dwóch belgijskich deweloperów: Alides i Revive, przedwstępną umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów spółki Stocznia Cesarska Development, będącej użytkownikiem wieczystym nieruchomości stanowiącej tereny dawnej Stoczni Cesarskiej w Gdańsku. Wartość transakcji wyniesie ok. 550 mln zł i będzie się na nią składać wartość udziałów i spłata pożyczek zaciągniętych przez Stocznia Cesarska Development. Po finalizacji transakcji Develia na terenach Stoczni Cesarskiej planuje zrealizować wielofunkcyjny projekt obejmujący co najmniej 3000 mieszkań i dodatkowo lokale usługowe.

Docelowo Develia nabędzie 100% udziałów w spółce Stocznia Cesarska Development posiadającej w swoich aktywach grunty Stoczni Cesarskiej wraz z dokumentacją projektową i pozwoleniami na budowę wydanymi do części terenu. W ramach wielofunkcyjnego projektu powstanie co najmniej 220 tys. m kw. PUM i PUU (powierzchni użytkowej mieszkań i powierzchni użytkowej usług). Dla I etapu wydana została ostateczna decyzja o pozwoleniu na budowę obejmująca 388 lokali mieszkalnych i 31 usługowych. Rozpoczęcie realizacji inwestycji może nastąpić już w 2027 r.

– Podpisanie umowy przedwstępnej to pierwszy, istotny krok w kierunku realizacji projektu w ikonicznej części dawnych terenów stoczniowych. Przedsięwzięcie tej rangi, w tak wyjątkowej lokalizacji, łączy dużą odpowiedzialność z istotną szansą rozwojową i wpisuje się w nasze kompetencje jako jednego z wiodących deweloperów w Polsce. Po zamknięciu transakcji planujemy prowadzić inwestycję etapowo, co pozwoli efektywnie rozłożyć koszty generalnego wykonawstwa i zabezpieczyć naszą długoterminową obecność w Trójmieście. Warszawa i Gdańsk to obecnie najmocniejsze rynki z dobrymi perspektywami, co znajduje odzwierciedlenie w naszej strategii inwestycyjnej – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Wynegocjowane parametry transakcji oceniamy jako atrakcyjne, a jednocześnie nie wykluczamy zaproszenia do projektu partnera, co mogłoby jeszcze zwiększyć jego potencjał – dodaje Andrzej Oślizło.

Wartość transakcji wyniesie ok. 550 mln zł i będzie się na nią składać wartość udziałów i spłata pożyczek zaciągniętych przez spółkę Stocznia Cesarska Development. Develia zobowiązana jest do wpłaty zaliczki stanowiącej równowartość 55 mln zł. Sytuacja gotówkowa Develii umożliwia sfinansowanie transakcji ze środków własnych, ale spółka analizuje również możliwość posiłkowania się finansowaniem dłużnym.

– Tereny dawnej Stoczni Cesarskiej w Gdańsku to unikatowa przestrzeń o ogromnym potencjale, która może zyskać nowe życie. Obowiązujący Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego stwarza możliwość realizacji wielofunkcyjnej dzielnicy w miejscu o niebagatelnym znaczeniu historycznym dla współczesnej Polski. To jeden z nielicznych tak dużych obszarów inwestycyjnych zlokalizowanych w centrum dużego miasta – mówi Karol Dzięcioł, członek zarządu Develii. – Będzie to nasz drugi duży projekt o znaczeniu miastotwórczym w Gdańsku, po niedawno rozpoczętym projekcie PPP rewitalizacji dzielnicy Nowy Port. Jest to więc także wyraz naszego długoterminowego przekonania co do potencjału rozwojowego Trójmiasta – dodaje Karol Dzięcioł.

Na podstawie umowy przedwstępnej, pod warunkiem, że Skarb Państwa nie skorzysta z prawa pierwokupu w odniesieniu do udziałów, Develia i sprzedający zawrą warunkową umowę sprzedaży udziałów. Do warunków zawieszających, które powinny zostać spełnione do 20 grudnia 2026 r. należą między innymi uzyskanie zgody ministra właściwego do spraw gospodarki morskiej, a także wydzielenie z przedmiotu transakcji budynków Dyrekcji oraz Remizy.

Stocznia Cesarska to miejsce o znaczeniu historycznym – od swoich początków w XIX wieku po wydarzenia związane z narodzinami „Solidarności” i przemianami ustrojowymi w Polsce. Przez dekady odgrywała ważną rolę w rozwoju Gdańska, przemysłu okrętowego i gospodarki morskiej. Stocznia Cesarska jest położona wzdłuż brzegu Martwej Wisły, w bliskim sąsiedztwie głównego dworca kolejowego i Starego Miasta w Gdańsku, przy ul. Narzędziowców, ul. Wyposażeniowców i Placu Porozumienia Gdańskiego.

Kiedy spółki Alides oraz Revive nabyły ten teren w 2017 r., przejęły odpowiedzialność za wielkoskalowy projekt o istotnym znaczeniu w kontekście tworzenia tkanki miejskiej Gdańska. W kolejnych latach partnerzy konsekwentnie wypracowali wizję jego zagospodarowania, uzyskali niezbędne decyzje planistyczne i administracyjne, przeprowadzili kompleksową renowację dwóch historycznych budynków – Dyrekcji i Remizy – wraz z ich adaptacją do nowych funkcji oraz systematycznie przygotowywali teren pod dalszy rozwój.

Revive koncentruje się na lokalizacjach o niedoszacowanym potencjale, które – dzięki odpowiednio zaplanowanej rewitalizacji – mogą generować istotną wartość dodaną, zarówno w wymiarze ekonomicznym, jak i społecznym oraz środowiskowym.

– Udział w rewitalizacji tak istotnego na mapie Polski miejsca to dla Revive ogromny zaszczyt. Współpracujemy z funduszami private equity, a nasi inwestorzy oczekują, że ich kapitał będzie nie tylko efektywnie alokowany, lecz także przyczyni się do tworzenia lepszych przestrzeni do życia. Transakcja z Develią stanowi istotny kamień milowy w procesie finalizacji naszego funduszu Good Life Fund. Równolegle przygotowujemy kolejne fundusze, które pozwolą nam kontynuować realizację projektów wspierających rozwój społeczny w Polsce – mówi Nicolas Bearelle, założyciel i przewodniczący rady wykonawczej Revive.

Spółka Alides podjęła świadomą, długoterminową decyzję portfelową, umożliwiając uwolnienie zaangażowanego kapitału oraz jego reinwestycję w liczne, realizowane obecnie projekty deweloperskie w Polsce.

– Stocznia Cesarska to niepowtarzalne miejsce na mapie Polski. Jesteśmy dumni z efektów naszej pracy – nie tylko w wymiarze realizacyjnym, ale również w zakresie przyjętej wizji, procesu planistycznego oraz zaangażowania społecznego. Przeprowadziliśmy ten teren przez najbardziej złożoną i istotną fazę transformacji, budując solidne fundamenty pod dalszy rozwój. Obecna transakcja jest konsekwencją przemyślanej decyzji portfelowej: przekazując projekt na tym poziomie zaawansowania, uwalniamy kapitał i zasoby, które możemy skierować na realizację kolejnych planów rozwojowych w Polsce – rynku, który pozostaje dla nas strategicznie istotny, i na którym konsekwentnie wzmacniamy swoją obecność – mówi Rikkert Leeman, CEO Alides.

Polski rynek ubezpieczeń z rekordowym zyskiem w 2025 roku. Dominują ubezpieczenia majątkowe

Polski sektor ubezpieczeniowy ma za sobą wyjątkowo udany rok. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, zysk netto zakładów ubezpieczeń w 2025 roku wzrósł do poziomu 12,5 mld zł, co stanowi znaczący skok w porównaniu do 10,0 mld zł wypracowanych rok wcześniej.

Za ten sukces odpowiadają przede wszystkim ubezpieczyciele majątkowi (dział II), których wynik finansowy netto wzrósł aż o 35,4% w skali roku. Sektor ubezpieczeń na życie (dział I) również odnotował wzrosty, choć na nieco skromniejszym poziomie 6,7%.

Składki w górę, odszkodowania również

W minionym roku Polacy chętniej i drożej płacili za ochronę ubezpieczeniową. Składka przypisana brutto ogółem wzrosła o 5,8% rok do roku. Szczegółowe dane pokazują, że:

  • W dziale I (ubezpieczenia na życie) składka wzrosła o 5,2%.
  • W dziale II (ubezpieczenia majątkowe i pozostałe osobowe) wzrost wyniósł 6,0%.

Równolegle z przychodami rosły jednak wydatki na likwidację szkód. Łączna wartość wypłaconych odszkodowań i świadczeń brutto zwiększyła się o 7,0% w skali roku. W samym dziale II ubezpieczyciele wypłacili bezpośrednio ponad 33,9 mld zł.

Co napędza rynek? Komunikacja i życie na czele

Niezmiennie najważniejszym filarem polskiego rynku pozostają ubezpieczenia komunikacyjne. Składki zebrane z tytułu polis OC i AC wyniosły łącznie 33,3 mld zł.

W segmencie majątkowym (dział II) kluczowe znaczenie miały:

  1. Obowiązkowe OC posiadaczy pojazdów: 18,4 mld zł zebranych składek.
  2. Autocasco (AC): 14,5 mld zł zebranych składek.
  3. Ubezpieczenia od żywiołów: 7,4 mld zł składek.

W sektorze ubezpieczeń na życie (dział I) dominowały tradycyjne ubezpieczenia na życie (Grupa 1) oraz ubezpieczenia wypadkowe i chorobowe (Grupa 5), które łącznie odpowiadały za ponad 82% wartości zebranych tam składek.

Solidne fundamenty finansowe

Wraz z rosnącymi wynikami poprawiła się kondycja finansowa samych ubezpieczycieli. Aktywa ogółem całego sektora przekroczyły barierę 244 mld zł, przy czym aktywa działu I wzrosły o 6,4%, a działu II o 9,3%.

Istotnym elementem sukcesu w 2025 roku były przychody z lokat. W dziale I wzrosły one o blisko 85% rok do roku (z 5,2 mld zł do 9,6 mld zł), co w dużym stopniu wpłynęło na ostateczny wynik finansowy ubezpieczycieli na życie.

„Zagregowany wynik techniczny ukształtował się na poziomie 8 500,1 mln zł i był wyższy o 31,0% niż w 2024 r.” – podaje GUS w swoim raporcie.

Przedstawione dane mają charakter wstępny i zostały opracowane na podstawie informacji przekazanych przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego.

300 mln zł na innowacje w rolnictwie. Rusza program AGROSTRATEG

Aż 300 milionów złotych czeka na innowacje, które wniosą polski sektor rolnictwa na wyższy poziom. Już 14 maja br. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju rozpocznie nabór wniosków w premierowej edycji nowego programu strategicznego AGROSTRATEG.

Program AGROSTRATEG jest najnowszą pozycją w ofercie programów strategicznych Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Jego celem głównym jest wdrożenie nowych rozwiązań poprawiających efektywność polskiego sektora rolnego, a zarazem uwzględniających zasady zrównoważonego rozwoju. Chodzi m. in. o wzrost nowoczesnych i innowacyjnych technologii w rolnictwie, ekologiczną oraz zdrową produkcję roślinną i zwierzęcą, jak również działalność na rzecz środowiska w postaci zwiększenia efektywności wykorzystania zasobów naturalnych, wydłużenia cyklu życia produktów i minimalizowania ilości wytwarzanych odpadów.

Uruchomienie nowego programu strategicznego AGROSTRATEG to kamień milowy w rozwoju zrównoważonego rolnictwa w naszym kraju. Naszym celem jest nie tylko zwiększenie wydajności produkcji rolnej, ale także ochrona środowiska i wspieranie lokalnych społeczności. Dzięki temu działaniu chcemy wprowadzić innowacyjne technologie oraz wspierać badania, które przyczynią się do poprawy jakości i bezpieczeństwa żywności. Program ten jest odpowiedzią na wyzwania współczesnego świata, w tym zmiany klimatyczne i rosnące zapotrzebowanie na zdrową żywność – mówi prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

32 zagadnienia w czterech obszarach

O dofinansowanie z programu AGROSTRATEG można się ubiegać w ramach łącznie 32 zagadnień badawczych, pogrupowanych w cztery główne obszary.

Pierwszym z nich jest zrównoważona produkcja roślinna oraz poprawa żyzności gleby. Pod tym hasłem możliwe będzie zgłoszenie projektów dotyczących chociażby działań mających na celu znaczną redukcję stosowania nawozów sztucznych i środków ochrony roślin, optymalizację produkcji roślin wysokobiałkowych, waloryzację bioodpadów poprzez ich wykorzystanie czy poprawę bezpieczeństwa surowców pochodzenia roślinnego.

Drugi obszar to zrównoważona produkcja zwierzęca. Tu poszukiwane są odpowiedzi na takie zagadnienia, jak np. wdrożenie nowoczesnych metod zintegrowanego zarządzania zdrowiem zwierząt gospodarskich, zmniejszenie zużycia wody oraz zwiększenia dobrostanu zwierząt czy poprawa bezpieczeństwa mikrobiologicznego i fizykochemicznego pasz oraz surowców pochodzenia zwierzęcego.

W trzecim obszarze, którym jest rolnictwo cyfrowe chodzi chociażby o wykorzystanie technologii i analizy danych do optymalizacji produkcji roślinnej i zwierzęcej, opracowanie precyzyjnej produkcji zwierzęcej, także z wykorzystaniem AI czy autonomicznych robotów polowych i rolnictwa 4.0.

Ostatnim obszarem są innowacyjne techniki rolnicze. NCBR poszukuje alternatywnych metod rolniczych, takich jak: systemy bezglebowej uprawy roślin, zastosowanie sztucznej inteligencji do optymalizacji warunków wzrostu roślin czy optymalizacja systemów melioracji i nawadniania.

Pełna lista zagadnień badawczych dostępna jest na stronie NCBR.

Program łączy potencjał świta nauki i biznesu, opierając się na bliskiej współpracy naukowców, rolników i przedsiębiorców. To wspólny wysiłek w tworzeniu rozwiązań dostosowanych do lokalnych potrzeb tak, aby najnowsze osiągnięcia technologii i badań pojawiły się na polskich polach. Dzięki tej inicjatywie Polska może stać się liderem innowacyjnego rolnictwa w Europie – dodaje prof. Małachowski.

Do 25 mln zł na projekt

Nabór wniosków o dofinansowanie rozpocznie się 14 maja i potrwa do 28 sierpnia 2026 r. (w ostatnim dniu naboru do godz. 16.00). Wnioski będą przyjmowane wyłącznie za pośrednictwem systemu elektronicznego LSI.

Do konkursu mogą przystąpić:

  • konsorcja, w skład których wchodzi co najmniej jedno przedsiębiorstwo oraz co najmniej jedna organizacja badawcza lub inny podmiot, składające się maksymalnie z 5 podmiotów,
  • konsorcja przedsiębiorstw, składające się z maksymalnie pięciu podmiotów,
  • firmy samodzielnie realizujące projekt.

Liderem konsorcjum musi być przedsiębiorstwo albo organizacja badawcza. Dofinansowane w ramach programu mogą zostać badania podstawowe, badania przemysłowe, eksperymentalne prace rozwojowe, prace przedwdrożeniowe. Wymagany udział kosztów kwalifikowanych przedsiębiorstwa lub przedsiębiorstw wynosi minimum 40%. Co istotne, eksperymentalne prace rozwojowe są obowiązkowym elementem projektów.

Pojedynczy projekt może ubiegać się w ramach naboru AGROSTRATEG I o dofinansowanie w wysokości od 1 mln do 25 mln złotych. Maksymalny okres realizacji projektu wynosi 4 lata z możliwością wydłużenia na etapie realizacji projektu do 5 lat.

Kto naprawdę odpowiada za KSeF? Przedsiębiorcy często błędnie oceniają rolę księgowych

To przedsiębiorca jako podatnik odpowiada za prawidłowe działanie KSeF, a w razie błędów – to na nim spoczywają konsekwencje prawne. Tymczasem wielu przedsiębiorców traktuje współpracę z księgowymi lub biurem rachunkowym jako równoznaczną z przejęciem przez nich pełnej odpowiedzialności za obsługę Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF).

Przedsiębiorcy zbyt szeroko przerzucają odpowiedzialność za KSeF na księgowych, błędnie zakładając, że cały proces można w całości przekazać podmiotowi zewnętrznemu, podczas gdy są obszary wymagające ich własnego zaangażowania. System e-faktur nie ogranicza się do samego zaksięgowania dokumentów – obejmuje szerszy zakres działań wpływających na prawidłowe funkcjonowanie przedsiębiorstwa.

Podział odpowiedzialności w KSeF

W przypadku KSeF kluczowe jest precyzyjne ustalenie podziału ról i odpowiedzialności między przedsiębiorcą a księgowością. Zakres wsparcia księgowej lub biura rachunkowego w obszarze e-faktur wynika przede wszystkim z powierzonych im obowiązków.

Samo zawarcie umowy o obsługę księgową nie oznacza, że biuro przejmuje również obsługę KSeF. W praktyce konieczne jest jasne określenie, czy biuro wyłącznie księguje dokumenty, czy też ma przejąć szersze uprawnienia – m.in. odpowiedzialność za odbiór faktur, monitorowanie statusów oraz realizację większości obowiązków w systemie. Księgowy lub biuro rachunkowe mogą wspierać firmę w korzystaniu z systemu e-faktur, jednak nie przejmują odpowiedzialności ani za organizację całego procesu po stronie firmy, ani za korzystanie z KSeF zgodnie z przyjętymi obowiązkami – wyjaśnia Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w IFIRMA.PL.

Niezależnie od zakresu wsparcia ze strony księgowości, po stronie przedsiębiorcy pozostaje odpowiedzialność za organizacyjne i techniczne przygotowanie firmy do działania w KSeF. To on odpowiada za ułożenie całego procesu w sposób, który będzie zgodny z obowiązkami podatkowymi i nie zakłóci bieżącego funkcjonowania działalności. W praktyce oznacza to przede wszystkim:

  • zapewnienie dostępu księgowym do systemu,
  • nadanie odpowiednich uprawnień osobom lub podmiotom działającym w imieniu firmy,
  • wybór narzędzi wykorzystywanych do fakturowania,
  • ustalenie procedur obiegu dokumentów.

Przedsiębiorca musi również zadbać o nadzór nad poprawnością wystawianych faktur, prawidłowym przesyłaniem ich do systemu oraz reagowaniem na błędy i sytuacje awaryjne.

Co powinna zawierać umowa z zewnętrzną księgowością?

Umowa powinna jasno określać zakres czynności biura rachunkowego lub księgowej oraz sposób organizacji współpracy przy obsłudze KSeF. Kluczowe jest wskazanie, czy wsparcie obejmuje wyłącznie księgowanie dokumentów, czy także czynności operacyjne w systemie. Warto uregulować również zasady nadawania uprawnień, sposób przekazywania dokumentów, podział zadań na kolejnych etapach procesu, a także tryb postępowania w przypadku błędów, odrzucenia faktury lub awarii systemu. Pozwala to ograniczyć ryzyko operacyjne i jednoznacznie określić, które działania realizuje księgowość, a które pozostają po stronie przedsiębiorcy.

Warto pamiętać, że jeśli obsługą księgową zajmuje się więcej niż jedna osoba, samo powierzenie obsługi KSeF nie oznacza automatycznego nadania uprawnień całemu zespołowi. Dlatego umowa powinna wskazywać nie tylko zakres powierzonych czynności, lecz także konkretne osoby uprawnione do działania w systemie w imieniu przedsiębiorcy. Taki zapis porządkuje współpracę i zmniejsza ryzyko nieporozumień dotyczących przebiegu obsługi KSeF – dodaje Joanna Łuksza.

Skutki błędów w KSeF

Podział zadań i odpowiedzialności między firmą a księgowością ma szczególne znaczenie, ponieważ błędy związane z KSeF mogą prowadzić do dwóch odrębnych rodzajów konsekwencji. Z jednej strony pojawia się odpowiedzialność podatkowa przedsiębiorcy wobec organów skarbowych, z drugiej – odpowiedzialność księgowej lub biura rachunkowego wobec przedsiębiorcy, jeśli nieprawidłowość wynika z czynności wyraźnie powierzonych im w umowie.

W przypadku błędów dotyczących obowiązków podatkowych i prawidłowego fakturowania w KSeF odpowiedzialność spoczywa na przedsiębiorcy jako podatniku.

Ustawa o VAT przewiduje sankcje m.in. za niewystawienie faktury w KSeF, wystawienie jej niezgodnie z obowiązującą strukturą lub nieterminowe przesłanie do systemu. Zgodnie z aktualnymi przepisami ich stosowanie ma rozpocząć się od 1 stycznia 2027 r. Jeżeli natomiast problem jest skutkiem działania księgowej albo biura rachunkowego w zakresie obowiązków wyraźnie im powierzonych, ich odpowiedzialność wobec przedsiębiorcy może być oceniana na podstawie umowy lub ogólnych zasad odpowiedzialności cywilnej – komentuje ekspertka IFIRMA.PL.

Trump wybrał eskalację. Rynki dostały sygnał, którego najbardziej się obawiały

Prezydent USA tym razem „wylosował” eskalację, wczorajsze orędzie nie po myśli inwestorów. Wyraźny powrót inflacji w najbliższych miesiącach jest już pewniakiem. Zamknięte giełdy w Wielki Piątek, a publikacja danych z rynku pracy w USA.

Nie ten kierunek

Dziś o 3 w nocy, z orędziem do narodu wystąpił Donald Trump. Rynki za mocno uwierzyły w to, że może to być moment zapowiedzi końca wojny z Iranem. Jeszcze 1 kwietnia prezydent USA sygnalizował, że wojska mogą opuścić teren wojny w przeciągu 2-3 tygodni. Wygląda jednak na to, że mógł być to primaaprilisowy żart, a wypowiedź z ostatnich godzin zamiast spodziewanego pokoju sygnalizuje eskalację konfliktu. Padły słowa nie o wycofywaniu wojsk w najbliższych tygodniach, ale o niezwykle mocnych atakach na irańskie cele. I trzeba przyznać, że prezydent USA ma niezwykła łatwość balansowania między pokojem a intensyfikacją bombardowań. Reakcja na rynkach przebiegła (nie ma się co dziwić) pod znakiem rozczarowania. Na giełdach znów dominował kolor czerwony, a na dolarze amerykańskim znów uruchomił się popyt. Jeszcze większą reakcję widzimy na notowaniach ropy naftowej, która rośnie o blisko 10%.

Będzie coraz gorzej

Sytuacja więc znów robi się nerwowa, a dodatkowo podgrzały ją informacje z Międzynarodowej Agencji Energetycznej, która ostrzega, że w kwietniu straty podaży ropy naftowej będą dwukrotnie wyższe, aniżeli w marcu. Całość wydarzeń ostatnich godzin sprawia, że dzisiejszy dzień możemy zakończyć najwyższymi notowaniami „czarnego złota” od początku konfliktu. Powrót presji inflacyjnej w pełnej krasie można więc już uznawać za pewnik. Rynek ropy naftowej i gazu ziemnego z każdym dniem będzie miał coraz większe trudności z niedoborem surowców, a coraz bardziej przybliża się czarna wizja poziomu 150 USD za baryłkę. Warto tutaj też powiedzieć, że nawet jak na tapet weźmiemy najbardziej optymistyczny scenariusz, to cena ropy naftowej może spaść do poziomu 80 USD za baryłkę, czyli już znacznie wyższego niż przed wybuchem wojny. I to spory problem dla wielu banków centralnych – niektóre do tej pory nie okiełznały inflacji na tyle, by powróciła do celu, a już nadchodzi kolejna fala.

Dane z rynku pracy

Dzisiaj tak naprawdę ostatni dzień „normalnego handlu na rynkach”. Jutro choćby parkiety giełdowe w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech czy naszym kraju będą już zamknięte. Teoretycznie jest to więc chwila spokoju dla inwestorów, ale patrząc na to, co się dzieje w geopolityce, spowoduje, że po powrocie do gry reakcje mogę być jeszcze silniejsze. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że mimo zamknięcia giełd w USA, Departament Pracy publikuje dane. Pojawi się bardzo ważny raport o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym, tym bardziej po lutowym szoku, gdzie ubyło 92 tys. miejsc pracy. To więc kolejna kwestia – poza tematem eskalacji konfliktu – którą inwestorzy będą mieli „w głowie” i dyskutowali dopiero w poniedziałek. Warto jednak dodać, że 6 kwietnia czynna będzie Wall Street, a Europa (w tym Polska) otworzy swoje giełdy dopiero we wtorek. Będziemy mieli więc gorący czas, a skutkiem tego może być sytuacja, gdzie już dzisiaj wraz z końcem dnia zobaczymy silniejszą ucieczkę kapitału do bezpiecznych przystani.