Monika Dobosz obejmie stanowisko wiceprezesa zarządu Dom Development ds. finansów

Monika Dobosz, menedżerka z ponad 20-letnim doświadczeniem zawodowym, w tym ponad 17-letnim w branży nieruchomości, z początkiem marca 2025 roku dołączy do zarządu Dom Development, obejmując funkcję wiceprezesa zarządu odpowiedzialnego za finanse Spółki. Zastąpi na tym stanowisku Leszka Stankiewicza, który złożył rezygnację z pełnionej funkcji ze skutkiem na koniec lutego przyszłego roku.

– Kończymy formułowanie nowego składu zarządu Dom Development. Monika Dobosz, która dołączy do nas z początkiem marca 2025 roku, to osoba z ogromnym doświadczeniem w zarządzaniu finansami, niemal przez całe swoje życie zawodowe związana z branżą nieruchomości. Przejmie płynnie obowiązki od Leszka Stankiewicza, który dba o silną sytuację finansową i płynnościową Grupy Dom Development od ponad trzech lat i pozostanie w zarządzie naszej spółki do końca lutego przyszłego roku – komentuje Mikołaj Konopka, członek zarządu Dom Development, który 1 stycznia 2025 roku obejmie funkcję prezesa zarządu, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami.

Monika Dobosz, nowo powołana wiceprezes zarządu, posiada ponad 20-letnie doświadczenie zawodowe, z czego ponad 17 lat w branży nieruchomości. W swojej karierze zawodowej zdobyła bogate doświadczenie w obszarze finansów korporacyjnych, emisji obligacji korporacyjnych, finansowania bankowego, sprawozdawczości finansowej międzynarodowej grupy kapitałowej, budżetowania, kontrolingu oraz planowania i optymalizacji płynności. W latach 2014-2024 pełniła funkcję Dyrektora Finansowego (CFO) w MLP Group, w tym od 2022 roku jako członek zarządu. Do MLP Group dołączyła w 2009 roku jako kierownik działu raportowania finansowego. Wcześniej pracowała na stanowiskach kierowniczych w Fadesa Polnord Polska oraz Parker Hannifin jako zastępca głównego księgowego. Jest absolwentką Akademii Ekonomicznej w Poznaniu na kierunku Bankowość oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie na kierunku Sprawozdawczość Finansowa.

Pod koniec października tego roku do zarządu Dom Development dołączył Grzegorz Smoliński, związany ze Spółką od 27 lat, w ostatnich latach pełniący funkcję Dyrektora Działu Sprzedaży. Z kolei 1 stycznia 2025 roku członkinią zarządu Dom Development zostanie Justyna Wilk, związana ze Spółką od 2011 roku, ostatnio jako Dyrektor Działu Nieruchomości.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, stery w Spółce z początkiem 2025 roku przejmie Mikołaj Konopka, obecny członek zarządu Dom Development i jednocześnie współzałożyciel oraz prezes spółki Euro Styl, realizującej projekty Grupy Dom Development w Trójmieście. Zastąpi on na stanowisku prezesa Jarosława Szanajcę, jednego z założycieli i wieloletniego szefa Dom Development, który postanowił z końcem roku zrezygnować z pełnienia funkcji prezesa zarządu i dołączyć do rady nadzorczej giełdowego dewelopera.

Grupa PTWP zwiększa przychody do 76,3 mln zł po III kw. 2024 r.

Grupa PTWP w III kwartale br. wypracowała 16,3 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 28 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku. Podobnie jak w pierwszym kwartale, Grupa PTWP odnotowała wzrost kosztów działalności operacyjnej, przeznaczonych na inwestycje, które przełożą się na wyniki w ostatnim kwartale 2024 r. Wymienione działania miały wpływ na stratę netto w trzecim kwartale. Natomiast narastająco po trzech kwartałach Grupa PTWP ma już ponad 76,3 mln zł przychodów, co daje 23,1 proc. wzrostu r/r oraz 2,9 mln zł zysku netto i EBITDA na poziomie 4,7 mln zł. Na koniec raportowanego okresu Grupa miała 21,9 mln zł pozycji gotówkowej, co świadczy o jej bardzo dobrej kondycji finansowej. PTWP sukcesywnie zwiększa skalę działalności, zaangażowanie w organizację eventów własnych i umacnia swoją pozycję w segmencie online.

Bardzo konsekwentnie wdrażamy plan związany z rozwojem naszej działalności, z kolei dywersyfikacja naszych segmentów biznesowych ma zapewnić mniejsze kwartalne wahania poziomu przychodów, które w pewnym stopniu determinuje sezonowość. Pomimo, że okres wakacyjny jest zazwyczaj nieco spokojniejszy pod względem wydarzeń, to staramy się wykorzystać ten czas na inwestycje i dobre przygotowanie przed niezwykle intensywnymi miesiącami jesienno-zimowymi – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP. – Odnotowaliśmy ponadinflacyjny wzrost kosztów związanych z organizacją eventów i zarządzaniem obiektami, ale uważam, że bardzo dobrze reagujemy na ten wzrost i zarządzamy ryzykiem. Kluczowe inwestycje miały wpływ na ujemny wynik operacyjny i końcowy w tym kwartale. Wynik też obarczony jest zdarzeniem jednorazowym, jakim jest odpis, z kolei oczyszczony wynik jest lepszy niż zeszłoroczny. Jesteśmy zadowoleni z wyniku narastająco po 9 miesiącach 2024 r. i wierzę, że nasze przygotowania, jak i wysoki stopień kontraktacji w obiektach, przełożą się na dobry wynik ostatniego kwartału i jeszcze bardziej podbiją wyniki roczne Grupy PTWP – dodaje.

Grupa PTWP kontynuuje dynamiczny rozwój działalności w segmencie wydawniczym online, organizacji wydarzeń własnych oraz zarządzaniu obiektami – Spodkiem i Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

Warto podkreślić, że od września do listopada br. w wydarzeniach biznesowych PTWP wzięło udział łącznie prawie 17 tys. uczestników stacjonarnie i online, a od początku roku było to już niemal 70 tys. osób.

Organizacja autorskich wydarzeń stanowi dla nas jeden z kluczowych segmentów przychodowych, który ma istotny wpływ na wyniki finansowe. Stale rozwijamy nasze portfolio i mogę już zdradzić, że w 2025 r. uruchomimy nowe formaty eventów własnych, co przełoży się na dalszy, dynamiczny rozwój naszej działalności. Już wkrótce będziemy mogli podzielić się szczegółami. Myślę, że końcówka bieżącego roku, jak i kolejne kwartały przyszłego, przyniosą nam wiele pozytywnych informacji – zaznacza Wojciech Kuśpik.

Grupa PTWP mocno stawia tez na rozwój segmentu online oraz monetyzację ruchu w serwisach. Aktualnie portfolio wydawnicze Grupy tworzy 18 portali, które przyciągają miesięcznie średnio około 20 milionów unikalnych użytkowników. Na koniec września br. portale z Grupy PTWP były wiceliderem zestawienia polskich top mediów biznesowych, opracowanego przez Mediapanel Gemius. Spółka ma w planach sukcesywne uruchamianie kolejnych specjalistycznych portali internetowych

Zasoby Grupy PTWP w ostatnim czasie w dużej mierze były zaangażowane także w proces zarządzania Międzynarodowym Centrum Kongresowym i Spodkiem (poprzez spółkę zależną PTWP Event Center). W okresie od lipca do września br. w ww. obiektach odbyły się wydarzenia takie jak m.in.: XXVIII Międzynarodowy Kongres Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, 25. Zjazd Polskiego Towarzystwa Ortodontycznego, XLIV Zjazd Naukowy Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego, Centralny Klub Pacjenta, Międzynarodowe Targi Expo Katowice, koncerty takich artystów jak Korn, Kali, Forever Young, 3Króli, Young Multi, Koncert specjalny „Rysiek Riedel. Wehikuł Czasu”, Festiwal Gier Planszowych, Please, Stand-up!, Wikimania 2024, Tattoo Konwent, Międzynarodowy Festiwal Tańca Bachaturo oraz Superpuchar Polski Mężczyzn w siatkówce 2024.

Dzięki wysokiej pozycji gotówkowej Grupa pozostaje otwarta na działania akwizycyjne, zarówno w segmencie eventowym, jak również wydawniczym.

Big Cheese Studio z ponad 140% wzrostem zysku netto po trzech kwartałach 2024 r.

Prawie 5,5 mln zł zysku netto po trzech kwartałach br. wypracowało Big Cheese Studio S.A. – notowany na GPW w Warszawie producent i wydawca gier wideo z Łodzi. To ponad 140 proc. wzrost w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, kiedy zysk netto firmy wyniósł 2,24 mln zł.  Od stycznia do września br. spółka osiągnęła blisko 9 mln zł przychodów netto, w porównaniu do ok. 8 mln zł rok wcześniej.  W raportowanym okresie EBITDA wyniosła ponad 6 mln zł.  30 września br. Big Cheese Studio posiadało niespełna 7 mln zł w środkach pieniężnych, co zapewnia stabilną sytuację finansową spółki. Największy wpływ na wyniki finansowe BCS w raportowanym okresie miała sprzedaż gier Cooking Simulator oraz Cooking Simulator VR.

– Wyniki, jakie osiągnęliśmy po trzech kwartałach br., są zgodne z oczekiwaniami. Cieszy nas wzrost zysku netto r/r, który narastająco wyniósł prawie 5,5 mln zł, co oznacza przeszło 140 proc. wzrost w porównaniu do wyniku uzyskanego po trzech kwartałach 2023. To efekt konsekwentnej pracy całego zespołu oraz utrzymującego się sukcesu naszych gier: Cooking Simulator oraz Cooking Simulator VR. Nasza strategia przynosi efekty, ale w jej zakresie nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, wkrótce ogłosimy nowe kierunku rozwoju spółki, które – mam nadzieję – znacząco umocnią jej pozycję na rynku gier wideo – mówi Łukasz Dębski, prezes zarządu Big Cheese Studio S.A.

Największy wpływ na wyniki BSC miała sprzedaż jej dwóch kluczowych tytułów: Cooking Simulator oraz Cooking Simulator VR. W pierwszych trzech kwartałach 2024 roku sprzedaż Cooking Simulator przyniosła spółce 4,2 mln zł przychodów netto, co oznacza wzrost o ponad 28 proc. r/r. Z kolei wersja VR tej gry wygenerowała przeszło 3,1 mln zł. Produkcje Big Cheese Studio sprzedawane są za pośrednictwem platform takich jak Steam, PlayStation Network, Microsoft Store oraz Nintendo E-shop, co zapewnia globalny zasięg produkcji.

W sierpniu 2024 roku Silk Road Games S.A. nabyło 41,44 proc. akcji spółki, a wspólnie z Kap In sp. z o.o. kontroluje łącznie 46,57 proc. udziałów. Silk Road Games specjalizuje się w dystrybucji gier na licencjonowanym rynku chińskim, co może otworzyć Big Cheese Studio na jeszcze większy potencjał w Azji.

Po ponownym objęciu funkcji prezesa przez Łukasza Dębskiego w październiku br. spółka zapowiada aktualizację strategii, której kluczowymi elementami będą dalsza ekspansja na rynki międzynarodowe i wzmocnienie pozycji w Azji.

Wspólnie z Łukaszem Dębskim chcemy kontynuować rozwój spółki w oparciu o nasze doświadczenia. Planujemy rozwijać dotychczasowe i wprowadzać nowe, innowacyjne produkcje na rynek, które mamy nadzieję – jeszcze bardziej umocnią naszą pozycję w branży. Jestem przekonany, że przed nami jeszcze wiele ekscytujących wyzwań i możliwości – dodaje Łukasz Robert Włodarczyk, członek zarządu Big Cheese Studio S.A.

Obecnie BCS pracuje nad nową strategią, którą ogłosi już niebawem. Jednymi z jej najważniejszych filarów są dalsza ekspansja na międzynarodowym rynku gamingowym, a także wzmacnianie obecności na rynkach azjatyckich.

Sfinks zwiększa przychody restauracji i udział franczyzy w III kw. 2024 r.

Restauracje sieci należących do Sfinks Polska, przede wszystkim pod szyldem SPHINX, wypracowały 154,31 mln zł obrotów w okresie trzech kwartałów 2024 r., tj. o 9,2% więcej niż przed rokiem. Przychody ze sprzedaży grupy Sfinks wyniosły 59,81 mln zł na koniec września br. wobec 75,71 mln zł na koniec września 2023 r., co jest efektem zgodnego ze strategią przekształcania lokali własnych na franczyzę. Skonsolidowany zysk operacyjny wzrósł po trzecim kwartale tego roku do 6,15 mln zł wobec 5,47 mln zł przed rokiem. Grupa zanotowała także poprawę wyniku na poziomie netto o 1,54 mln zł, osiągając -0,97 mln zł na koniec września 2024 r. wobec -2,5 mln zł rok wcześniej.

– Na koniec września restauracje naszych marek wypracowały wyższą sprzedaż gastronomiczną niż przed rokiem, a poziom wzrostów w całym tym okresie, wliczając sam trzeci kwartał, utrzymuje się znacznie powyżej inflacji. Był to także dalszy okres zmian w strukturze sieci, bo kolejne restauracje zostały przekształcone na model franczyzowy. W efekcie na koniec września 91% restauracji działało we franczyzie, a 9% to lokale własne. Grupa Sfinks, zgodnie z planem zarysowanym w strategii, będzie koncentrowała się na działaniu jako operator sieci, właściciel konceptów gastronomicznych i franczyzodawca oraz rozwijaniu biznesu w takiej roli – mówi Sylwester, Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Na koniec września 2024 r. Sfinks prowadził już tylko 9 własnych restauracji. To wpłynęło na zmianę sprzedaży skonsolidowanej Sfinks Polska, bo do przychodów grupy zamiast obrotów lokali wliczane są opłaty franczyzowe. Grupa odnotowała przy tym poprawiające się wskaźniki rentowności sprzedaży w okresie dziewięciu miesięcy 2024 r. do 32,3% wobec 28,4% rok wcześniej, a także wyższy EBIT wynoszący 6,15 mln zł (wobec 5,47 mln zł w analogicznym okresie roku poprzedniego). Znacząco zredukowana także została strata na poziomie netto, która wyniosła -0,97 mln zł po trzech kwartałach br. wobec -2,5 mln zł rok wcześniej. Takie same tendencje są widoczne w przypadku oczyszczenia tych kategorii z wpływu MSSF 16. Z kolei EBITDA po trzech kwartałach br. wyniosła 13,6 mln zł wobec 14,5 mln zł za trzy kwartały 2023 r., jednak po oczyszczeniu tej kategorii z księgowego wpływu MSSF 16 widać poprawę o 0,53 mln zł do 3,73 mln zł po trzech kwartałach br.

W III kwartale Sfinks uruchomił trzy nowe restauracje: SPHINX w Poznaniu, a także The Burgers by SPHINX w Gorzowie Wielkopolskim i w podpoznańskich Komornikach. Przygotowywał jednocześnie kolejne otwarcia w ramach sieci SPHINX, m.in. w Opolu oraz podwarszawskiej Łubnej – oba te lokale ruszyły już po zakończeniu III kwartału. Oprócz otwarć narzędziem przyczyniającym się do wzrostu sprzedaży w sieci jest też program lojalnościowy i aplikacja mobilna Aperitif, w której systematycznie przybywa zarejestrowanych użytkowników – na koniec III kwartału ich liczba wyniosła 735 tysięcy.

W III kwartale Sfinks zawarł także umowę masterfranczyzy, w ramach której sieć SPHINX ma być rozwijana na terenie Egiptu i Arabii Saudyjskiej. Przewidziana na 10 lat umowa jest dwuetapowa. Najpierw egipski partner Sfinks Polska ma otworzyć własne restauracje SPHINX, a kolejny etap odnosi się do możliwości udzielania subfranczyzy podmiotom trzecim. W pierwszym etapie założono też powstanie kilku restauracji SPHINX. Uruchomienie każdej z nich ma być poprzedzone zgodą Sfinksa i umową franczyzy.

– Nasz egipski partner jest zdeterminowany, by rozwijać sieć w oparciu o naszą franczyzę i długoterminowo ta współpraca może wyglądać bardzo obiecująco. Spodziewamy się, że przyszły rok będzie okresem testów pierwszych lokali, który pozwoli lepiej ocenić potencjał tej współpracy – wyjaśnia Sylwester Cacek.

W raporcie okresowym Sfinks Polska przedstawia także dane skorygowane o wpływ MSSF 16. W tym ujęciu skonsolidowane przychody ze sprzedaży za trzy kwartały 2024 r. wyniosły 67,17 mln zł (79,52 mln zł po trzech kw. 2023), zysk operacyjny uplasował się na poziomie 1,58 mln zł (1,15 mln zł po trzech kw. 2023), wynik netto osiągnął wartość -2,98 mln zł (-3,70 mln zł po trzech kw. 2023), zaś wskaźnik rentowności brutto na sprzedaży 27,4 % (wobec 23,8 % po trzech kw. 2023).

Columbus Energy z poprawą wyników finansowych po trzech kwartałach 2024 r. – wzrost przychodów i EBITDA

Grupa Columbus Energy podsumowała działalność za  ostatnie trzy kwartały. Przychody Grupy w tym okresie wyniosły 233,9 mln zł, a skonsolidowany wynik EBITDA osiągnął wartość 20,9 mln zł (wobec straty -19,7 mln zł w tym samym okresie 2023 r.).

Zgodnie z opublikowanym raportem kwartalnym, znaczną poprawę wyników zanotował też Columbus jednostkowo. W ciągu trzech kwartałów Spółka osiągnęła 216,3 mln zł przychodów i wypracowała 32 mln zł EBITDA (wobec straty -0,9 mln zł w 2023 r.). Zarząd Columbus tłumaczy, że osiągnięte wyniki są efektem skutecznej realizacji strategii Grupy, opartej o trzy filary, tj. transformację energetyczną domów i przedsiębiorstw, realizację inwestycji wielkoskalowych oraz wdrażanie innowacji technologicznych w energetyce.

Od końca pierwszego kwartału mocno skupiliśmy się na realizacji programu Czyste Powietrze, którego obecna edycja jest skierowana do właścicieli jednorodzinnych domów mieszkalnych i obejmuje dofinansowanie kompleksowej termomodernizacji budynków oraz wymiany starych pieców na nowoczesne źródła. Tylko w pierwszych 4 miesiącach funkcjonowania tego programu zakontraktowaliśmy ponad 4 000 umów, o wartości brutto prawie 500 mln zł, a na koniec września br. pozyskaliśmy 8,2 tys. umów, o wartości ponad 1 mld złwyjaśnia Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Co istotne, mimo że w dniu 28 listopada br. Narodowy Fundusz Środowiska i Gospodarki Wodnej wstrzymał możliwość składania nowych wniosków, aby zabezpieczyć program przed licznymi nadużyciami ze strony wykonawców, Columbus zdecydował się wykorzystać ten moment na integrację oraz konsolidację rynku.

Utworzyliśmy w tym celu spółkę Columbus ONE, wychodzącą naprzeciw tym firmom i sprzedawcom w branży OZE, których działalność może być zagrożona w związku ze zmianami w programie dotacyjnym Czyste Powietrze, a które są uczciwe i dbają o dobro Beneficjentów tak, jak Columbus. Oferta Spółki zapewni takim podmiotom kontynuację sprzedaży produktów OZE, pomoc w utrzymaniu finansowej płynności, a także wsparcie operacyjnekomentuje Dawid Zieliński.

Zarząd Columbus podkreśla, że trzecim kwartale Grupa uruchomiła innowacyjną usługę do synchronizacji urządzeń energetycznych – Columbus Intelligence, która m.in. przyspiesza o 20-40% zwrot z inwestycji w domowe magazyny energii, i z której korzysta już prawie pół tysiąca domów.

Jesteśmy pewni, że połączenie przychodów z segmentu prosumenckiego (programy Czyste Powietrze oraz Mój Prąd) z rozwiązaniami technologicznymi Columbus Intelligence, a także budowa i sprzedaż bądź refinansowanie naszych aktywów pozwolą zredukować lub całkowicie spłacić finansowanie od inwestora DC24, a nasza strategia wzrostu będzie kontynuowana w Polsce i za granicą dodaje Prezes Columbus.

Rynek kredytów dla mikroprzedsiębiorców w październiku br.

W październiku 2024 r., w porównaniu do października 2023 r., banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom mniej kredytów (-6,7%) i na niższą wartość (-13,5%).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

W ujęciu liczbowym banki udzieliły mniej wszystkich rodzajów kredytów: inwestycyjnych (-43,5%), obrotowych (-17,3%) oraz w rachunku bieżącym (-3,1%). W ujęciu wartościowym ujemną dynamikę roczną odnotowały dwa rodzaje kredytów: obrotowe (-30,7%) i inwestycyjne (-6,8%). Niewielki wzrost dotyczył kredytów w rachunku bieżącym (+2,3%).

W okresie styczeń–październik 2024 r., w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku, banki udzieliły mniej kredytów dla mikroprzedsiębiorców (-3,4%) i na niższą kwotę (-0,8%). Jako jedyne dodatnią dynamikę w tym okresie, jednak tylko w ujęciu wartościowym (+15,0%) odnotowały kredyty inwestycyjne. Co ciekawe, najwyższą ujemną dynamikę w ujęciu liczbowym odnotowały także kredyty inwestycyjne (-28,6%). To oznacza, że jeżeli już zaciągany jest kredyt inwestycyjny, to na wyższą kwotę.

Zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym ujemne dynamiki odnotowały kredyty w rachunku bieżącym – odpowiednio (-10,2%) i (-7,5%) oraz kredyty obrotowe (-6,2%) oraz (-6,9%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Październikowy odczyt Indeksu jakości kredytów dla mikroprzedsiębiorców wyniósł 5,07% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on więc na bezpiecznym, akceptowalnym poziomie. Produktowe Indeksy jakości w październiku 2024 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 2,92%, kredyty w rachunku bieżącym 4,05% oraz kredyty obrotowe 8,02%.

W październiku 2024 r. w porównaniu do września 2024 r. ogólny Indeks jakości polepszył się (spadł) o (-0,44).

Natomiast w okresie 12 miesięcy, czyli w porównaniu do października 2023, ogólny Indeks także polepszył się (spadł) o (-0,60). W okresie 12-miesięcznym najbardziej polepszył się (spadł) Indeks kredytów obrotowych (-1,74). Polepszyły się również Indeksy jakości kredytów inwestycyjnych (-0,24) i w rachunku bieżącym (-0,20).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Na 12,4 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w październiku br., 6,1 tys. zaciągnęły firmy usługowe (49,1%) i 2,8 tys. handlowe (22,7%). Łącznie 71,8% udzielonych w październiku 2024 r. kredytów przypada więc na te dwa sektory.

Z całkowitej kwoty 1,790 mld zł, banki udzieliły 723 mln zł (40,4%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność usługową oraz 455 mln zł (25,4%) kredytów firmom z sektora handlu. Finansowanie tych dwóch sektorów w październiku 2024 r. to 65,8% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom.

W październiku 2024 r. ujemna dynamika r/r liczby udzielonych kredytów dotyczyła finansowania wszystkich czterech branż: handlu (-12,0%), produkcji (-8,1%), budownictwa (-5,1%) oraz usług (-4,4%). W ujęciu wartościowym w październiku 2024 r. w porównaniu do października 2023 r. ujemna dynamika dotyczyła kredytów dla firm z trzech branż: handlu (-34,9%), produkcji (-26,0%), a także usług (-1,7%). Wzrost odnotował
jedynie sektor budownictwa (+9,4%).

W okresie styczeń–październik 2024 r. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku ujemną dynamikę liczby udzielonych kredytów, widzimy we wszystkich czterech sektorach. Najwyższa ujemna dynamika jest w handlu (-7,0%), a najniższa w usługach (-1,1%). Na tym tle trochę lepiej wypada dynamika w ujęciu wartościowym. W jednej branży jest ona dodatnia – usługi (+4,8%). Ujemna wystąpiła w trzech sektorach z czego najwyższa w przypadku firm handlowych (-6,8%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w październiku 2024 r. spłacane były kredyty przez firmy produkcyjne wartość 5,21% oraz usługowe 5,19%. Najlepszy (najniższy) odczyt w październiku br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora budownictwa i wyniósł on 4,63%. W porównaniu do października 2023 r. Indeks poprawił się (spadł) we wszystkich sektorach, najbardziej w produkcji (-0,78).

Konsultacje w sprawie wolnej Wigilii na ostatnią chwilę: koszty, kontrowersje i propozycje zmian

27 listopada Sejm przyjął ustawę o ustanowieniu 24 grudnia, czyli Wigilii Bożego Narodzenia dniem wolnym od pracy. Nowe przepisy wejdą w życie i będą obowiązywać dopiero w 2025 roku, czyli nie obejmą najbliższej wigilii, jak chciała Lewica. Ustawa – na wniosek posłów Koalicji Obywatelskiej – wprowadza trzecią handlową niedzielę w grudniu. To oburzyło związkowców i Lewicę. Głosowało 425 posłów,  za przyjęciem ustawy było 403 posłów, przeciw zagłosowało 10 [ 2 z PiS, 1 z KO oraz 7 z Konfederacji]; wstrzymało się 12 [5 z PiS, 5 z Razem, po jednym z Konfederacji i Trzeciej drogi]; nie głosowało 35.  

Dopiero w przeddzień obrad sejmu (26 listopada) odbyło się konsultacyjne posiedzenie sejmowej komisji gospodarki narodowej z udziałem strony społecznej. Poświęcone było projektowi lewicy:  ustanowienia kolejnym wolnym od pracy dniem wigilii świąt Bożego Narodzenia, czyli 24 grudnia. W dyskusji projekt został poddany ostrej krytyce wielu posłów z Koalicji rządzącej. Zwracano głównie uwagę na koszt tego dodatkowego dnia dla polskiej gospodarki. Wprawdzie ministerstwo pracy ocenia go na mniej niż miliard, to posłowie przywoływali wyliczenia mówiące o 6 mld, a nawet 11 miliardach straconych w momencie dołożenia kolejnego dnia wolnego od pracy. Podkreślano, że nie można takiej zmiany wprowadzać na miesiąc przed dniem. Posłanka Maria Małgorzata Janyska domagała się od wnioskodawców przeprowadzenia dokładnej analizy ekonomicznej takiej zmiany. Klaudia Jachira zwracała uwagę na konieczność uwzględnienia tego, iż nie wszyscy Polacy są ludźmi obchodzącymi, celebrującymi święta katolickie. Padła propozycja, żeby robiąc wolny dzień 24 grudnia – zlikwidować wolny dzień 6 stycznia. Podkreślano to, że zmiana ta może – jeśli będzie przegłosowana – wejść w życie, ale dopiero od 2025 roku.

Posłowie obecnej opozycji podkreślali konieczność dbania o ludzi pracujących, o kobiety, które pracują w handlu, a które muszą przygotować kolację wigilijną. Poseł Jabłoński (ex minister w MSZ) przywołał dane porównawcze i jego zdaniem Polska nie ma zbyt wielu dni świątecznych, a w Europie Zachodniej wolny wszak jest np. piątek przed Wielkanocą. Przywoływał też dane o rosnącej według niego konsumpcji, co sprawia możliwość zrobienia dnia wolnego od pracy, skoro ludzie i tak kupują więcej, to zapewne mogą też zrobić zakupy wcześniej.

Największą orędowniczką tej zmiany była oprócz wnioskodawców posłanka Paulina Matysiak (Razem), dla której pozostawienie dnia roboczego 24 grudnia jest całkowitym niszczeniem zasad równości społecznej. Jej wzburzenie wywołała przywołana wypowiedź przewodniczącego sejmowej komisji gospodarki narodowej Ryszarda Petru o możliwości zastąpienia tego dnia kogoś w pracy.  Z kolei dla PiS-owskich członków komisji cała dyskusja ma charakter godnościowy, bo walka o wolną wigilię, to ich zdaniem walka o godność człowieka.

Poselskie argumenty za: ludzie się przygotowują do świąt i kolacji, i tak praca wigilijna jest na pół gwizdka. Przeciw: po pierwsze nie można osłabiać gospodarki kolejnym wolnym dniem, po drugie nie można wprowadzać prawa metodą PiS-u – trzeba zmiany wprowadzać na spokojnie z zastosowaniem vacatio legis. Prawo stanowione w jedną noc jest niedopracowane i nie należy tego robić.

Zaproszeni na posiedzenie Komisji reprezentanci  strony społecznej przywoływali różne argumenty: przedstawicielka sieci sklepów wielkopowierzchniowych Renata Juszkiewicz zwracała uwagę na konieczność zachowania zasad logiki i logistyki – na kilka tygodni przed dniem, który ma być wolnym, muszą być zmienione nie tylko grafiki dla zatrudnionych, co  łańcuchy dostaw. Zwracano uwagę na to, że w sobotę przed świętami – mimo, że sklepy są otwarte krócej – handel notuje większe obroty niż w pozostałe dni tygodnia i sięga to 20% obrotów tygodniowych. Jeśli 24 ma być wolny, to poprzedzające te święta niedziele winny być handlowe. Podkreślała również kwestie marnowania żywności, szczególnie tej krótkoterminowej – kolejny wolny dzień sprawi, iż ilość marnowanej żywności będzie zdecydowanie większa. To podkreślał też Maciej Ptaszyński z Polskiej Izby Handlu.

Dla przewodniczącego Solidarności w handlu każde działanie na rzecz poprawy warunków pracy zatrudnionych i skracanie czasu ich pracy – przy zachowaniu wynagrodzenia – jest działaniem właściwym.

Przedstawiciele Pracodawców RP zwracali uwagę na to, że w Polsce liczba wolnych świątecznych dni jest większa niż w innych krajach Unii.

Debata była gorąca, emocjonalna, ale w większości wystąpień mało merytoryczna, a konkretne stwierdzenia dotyczące oceny ekonomicznych skutków proponowanej zmiany, zakrzykiwano.

Występując w imieniu TEP – jako pierwszy mówca ze strony społecznej – podkreśliłem sensowność zamiany iluzorycznego dnia pracy – krócej działające sklepy, komunikacja etc na dzień w pełni wolny, jednak pod warunkiem zlikwidowania innego dnia wolnego np. 6 stycznia, który rozbija i skraca kolejny tydzień. Zaznaczyłem, że pochody czy orszaki organizowane w wielu miastach mogą się odbywać w niedzielę poprzedzającą to święto.  Zwróciłem uwagę posłowi Jabłońskiemu na to, że wolny wielki piątek w wielu krajach europejskich nie jest dodatkowym dniem wolnym, bowiem poniedziałek wielkanocny, czy drugi dzień świąt Bożego Narodzenia są dniami roboczymi. Przywołałem również istniejąca np. w Stanach możliwość wyboru dni wolnych dokonywanego przez pracownika zależnie od tego, jakie religijne święta są dla niego najważniejsze – Boże Narodzenie, Quanza  czy Jom Kippur.

Autor jest członkiem TEP; prowadzi SJ Consulting JJSzczepański; jest publicystą m.in. w Resecie Obywatelskim.

Sektor BSC w Polsce na fali

Polska umacnia swoją pozycję jako atrakcyjna lokalizacja dla centów usług biznesowych (BSC), przyciągając inwestorów wysoką jakością usług i doświadczeniem w obsłudze klientów. Do końca 2024 roku w blisko 2 tys. polskich BSC zatrudnienie znajdzie aż 465 tys. specjalistów. Wartość eksportu usług biznesowych opartych na wiedzy już teraz wynosi 36,8 mld USD. Sektor intensywnie ewoluuje, wprowadzając automatyzację procesów i zaawansowane funkcje analityczne. Wyzwaniem dla pracodawców stają się jednak wysoka rotacja oraz brak wykwalifikowanych pracowników.

Dynamiczny rozwój sektora BSC w Polsce

Do końca 2024 roku w 1941 polskich centrach usług biznesowych będzie zatrudnionych 465 tys. specjalistów. Sektor dynamicznie się rozwija, a Polska pozostaje jedną z najbardziej atrakcyjnych lokalizacji dla nowych inwestycji w BSC. Mimo rosnących kosztów pracy, inwestorów przyciągają wysoka jakość świadczonych usług oraz bogate doświadczenie w obsłudze klientów. Wartość eksportu usług biznesowych opartych na wiedzy wynosi 36,8 mld USD. Centralizacja usług, takich jak marketing, finanse, HR czy payroll, wciąż się utrzymuje, co pozwala na lepsze zarządzanie zasobami i optymalizację kosztów.

Konsolidacja usług możliwych do realizacji zdalnie dla klienta wewnętrznego z różnych krajów stanowi istotną optymalizację procesów. Skupienie funkcji finansowych, marketingowych, prawnych czy payroll w jednej lokalizacji, w ramach jednego zespołu i pod jednym menedżerem, sprzyja harmonijnej współpracy, lepszemu uzupełnianiu się kompetencji oraz szybszemu rozwojowi tych obszarów, niż gdyby były rozproszone między wieloma lokalizacjami. Dodatkowo ulokowanie takich operacji w kraju o relatywnie niskich kosztach pracy i atrakcyjnych warunkach ekonomicznych przynosi znaczące oszczędności dla organizacji. To przykład rozwiązania, które jest korzystne zarówno z perspektywy biznesu, jak i gospodarki Polski, a więc mówimy tu o sytuacji win-win – mówi Kacper Grabowski, Senior Director w Michael Page Business Services & Technology.

Stagnacja i zróżnicowanie dynamiki wynagrodzeń

Obecnie można zauważyć stagnację w dynamice wzrostu wynagrodzeń w centrach usług biznesowych w Polsce. Ogólny wzrost w sektorze nie przekracza 5%, podczas gdy wcześniej wynosił zwykle dwucyfrowe wartości rok do roku. W niektórych obszarach, takich jak IT, dynamika jest minimalna, a w przypadku Software Development nawet poniżej poziomu inflacji, co stanowi nietypowe zjawisko dla tej branży. Jednocześnie specjaliści FP&A (Financial Planning & Analysis) czy wdrożeniowcy systemów ERP odnotowują dwucyfrowe wzrosty wynagrodzeń dzięki rosnącemu zapotrzebowaniu na ich kompetencje w procesach centralizacji usług.

Eksperci ERP w Polsce wyróżniają się wysokimi kompetencjami i dostępnością, co przyciąga zagranicznych inwestorów i sprzyja tworzeniu nowych centrów usług wspólnych. Natomiast globalne trendy, zwłaszcza na rynkach wysoko rozwiniętych, ograniczają popyt na deweloperów oprogramowania, co hamuje wzrost ich wynagrodzeń. Obecna sytuacja okazuje się korzystna dla biznesu i inwestorów, choć mniej sprzyjająca dla pracowników sektora – dodaje ekspert.

FP&A Manager może obecnie zarobić nawet do 35 tys. zł brutto miesięcznie (maksymalna stawka w ubiegłym roku wyniosła 28 tys. zł brutto), co daje wzrost aż o 25% r/r.

Technologiczna transformacja i rosnące wymagania kompetencyjne

Profil polskich centrów usług biznesowych ewoluuje w stronę bardziej zaawansowanych funkcji, takich jak analiza biznesowa i zarządzanie danymi, co zwiększa zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowanych pracowników. W sektorze BSC do najbardziej poszukiwanych ról należą obecnie: Operations Specialists ze znajomością języków obcych, RTR/Reporting Expert, Transformation/Transition Managers, Supply Chain/Procurement Experts i Customer Service Specialist.

Automatyzacja procesów finansowych i księgowych oraz wdrażanie systemów ERP stają się standardem, zmniejszając jednocześnie liczbę potrzebnych specjalistów do wykonywania tych samych zadań. W obliczu dynamicznego rozwoju technologii kluczowe znaczenie zyskują umiejętności adaptacyjne i elastyczność, które pozwalają na szybkie przyswajanie nowych rozwiązań technologicznych i metod pracy.

W obliczu szybkiego rozwoju technologii, zwłaszcza w obszarach wymagających analitycznego podejścia, a nie tylko kreatywności, pracownicy powinni dostosowywać się do zmieniających się warunków. Nowe narzędzia wymuszają na nich konieczność reskillingu i upskillingu, kładąc nacisk na elastyczność oraz umiejętność wykorzystywania nowych narzędzi. W przyszłości wiele obszarów zostanie zautomatyzowanych przez AI i inne technologie, ale to człowiek będzie najcenniejszy dzięki zdolności sprawnego posługiwania się tymi narzędziami. Kluczowe jest, by pracownicy umiejętnie wykorzystywali nowoczesne technologie, aby działać efektywniej, zamiast z nimi rywalizować – dodaje Kacper Grabowski.

Wysoka rotacja i oczekiwania pracowników

Zgodnie z raportem Talent Trends 2024, aż 59% pracowników centrów usług biznesowych w Polsce aktywnie poszukuje nowych możliwości zawodowych. Najczęściej wskazywanymi motywacjami są wyższe wynagrodzenie (74%), jasna ścieżka kariery (52%) oraz poczucie celu na stanowisku (43%). W odpowiedzi na te wyzwania BSC coraz częściej podejmują działania prowadzące do rozszerzenia zakresu obsługiwanych klientów. W rezultacie można spodziewać się większego współdzielenia zasobów w modelu joint venture.

Centra usług biznesowych zmierzają w kierunku obsługi bardziej złożonych procesów dla swoich spółek-sióstr, rozszerzając rolę centrali, która kiedyś świadczyła usługi np. marketingowe czy prawne dla wszystkich spółek grupy kapitałowej. Obecnie funkcje te przenoszone są do Polski, gdzie realizowane są bardziej zaawansowane i krytyczne procesy. Proste, odtwórcze zadania, które były kiedyś realizowane w centrali lub później w pierwszych SSC, są teraz zastępowane przez automatyzację lub przenoszone do najtańszych ośrodków w Azji – podsumowuje ekspert Michael Page.

Przegląd Wynagrodzeń i Trendów na Rynku Pracy 2025 jest dostępny pod linkiem: https://www.michaelpage.pl/dla-medi%C3%B3w/badania-i-publikacje/przegl%C4%85dy-wynagrodze%C5%84

Rosnące ceny gazu i wybory w Niemczech

Nadchodzące za kwartał wybory w Niemczech powodują, że na dane z tego kraju patrzymy z dodatkowej perspektywy. Finalne odczyty PKB z Polski nie zaniepokoiły rynków. Ceny gazu rosną, ale wciąż są pod kontrolą.

Inflacja w Niemczech nie taka straszna

Głównym tematem w mediach jest niestabilność polityczna naszego zachodniego sąsiada i nadchodzące tam wybory zaplanowane na 23 lutego. Co ciekawe, obecny kanclerz może nie tylko nie zaprowadzić swojej formacji do zwycięstwa, ale nawet osiągnąć historycznie słaby wynik. Obecnie w sondażach jest już bowiem 4,5% za Alternatywą dla Niemiec. Jest to formacja, z którą ze względu na jej skrajne poglądy nie chce współpracować żadne z tradycyjnych niemieckich ugrupowań. To samo 4,5% to poparcie dla liberalnej FDP, co oznacza, że liberałowie po wyjściu z koalicji wylądowali poniżej progu wyborczego. W tym przypadku wczorajsze dane o inflacji, która przyspiesza kolejny miesiąc z rzędu, nie poprawiają sytuacji żadnego z dotychczasowych koalicjantów. Niby analitycy spodziewali się wzrostu do 2,3%, a faktycznie zobaczyliśmy „zaledwie” 2,2%, jednak dla portfeli wyborców to nadal podwyżka – o ile w ogóle kampania dojdzie do etapu danych, a nie pozostanie przy emocjach. Jeżeli po wyborach dojdzie do impasu i nie będzie możliwe utworzenie koalicji, może być to bardzo zły sygnał dla euro. Wysokie poparcie dla CDU/CSU na razie jednak wyklucza ten scenariusz.

Finalne dane o PKB w Polsce

Wczoraj poznaliśmy ostateczny odczyt PKB za trzeci kwartał i zgodnie z oczekiwaniami wyniósł on 2,7%. Jest to wyraźny spadek względem 3,2% odnotowanego za drugi kwartał. Patrząc jednak na poprzednie okresy oraz na to, co pokazują państwa zachodnie, wynik można uznać za bardzo solidny. Rynki starały się wczoraj wykorzystać te dane do szybkiej korekty ostatnich umocnień na polskim złotym, ale szybko wróciliśmy do poziomów sprzed tego odczytu. Zatem w dalszym ciągu jesteśmy blisko najsilniejszego złotego względem euro od półtora miesiąca.

Rosną ceny gazu

Podobnie jak rok temu w sezon grzewczy wchodzimy z wyraźnie podniesionymi cenami gazu na rynkach światowych. Tegoroczne wzrosty są niepokojąco długotrwałe w porównaniu z rokiem ubiegłym, kiedy to o tej porze ceny zaczynały spadać. Z drugiej strony w szczycie zeszłorocznym ceny ocierały się o 60 euro za megawatogodzinę. W tym roku odbiliśmy się tuż poniżej 50 euro i obecnie oscylujemy w okolicach 47 euro. Wygląda więc na to, że nie grozi nam powtórka z 2022 roku, kiedy ceny megawatogodziny przez większość roku były trójcyfrowe. Nie możemy jednak zapominać, że mamy dopiero listopad i sytuacja ma niestety potencjał do pogorszenia, szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie podejrzane działania niektórych flot na Bałtyku.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Luksus oparty na doświadczeniach: Nowa era na rynku dóbr Premium

Świat luksusu przechodzi głęboką transformację. To już nie przedmioty, ale doświadczenia stają się najważniejszym elementem, za który konsumenci są gotowi zapłacić więcej. Ekskluzywne restauracje, butikowe hotele, spa, wyszukane potrawy i trunki czy personalizowane przeżycia – to segmenty, które odnotowują najszybszy wzrost. Według raportu Osservatorio Altagamma 2024, sektor luksusu opartego na doświadczeniach zwiększył swoją wartość o 5% w porównaniu do ubiegłego roku.

„Klient luksusowy chce poczuć się wyjątkowo, a kluczem do tego jest emocjonalne zaangażowanie i personalizacja” – zauważają autorzy raportu. Współczesny luksus nie polega już wyłącznie na kupnie przedmiotu, ale na tworzeniu niezapomnianych chwil.

Światowe marki inwestują w kreatywne formy interakcji z klientem. Yves Saint Laurent otworzył w 2023 roku pop-up o nazwie Babylone, gdzie klienci mogli nie tylko kupić produkty, ale też doświadczyć podróży przez historię marki. Dior zaprosił swoich klientów do luksusowej willi w Beverly Hills, oferując prywatne wakacje pełne wrażeń. Włoska Prada postanowiła serwować najlepszą kawę w Londynie.  Amerykański Brown-Forman, odpowiedzialny za takie marki jak Jack Daniel’s czy Woodford Reserve, organizuje ekskluzywne eventy, w których klienci mogą osobiście poznać ambasadorów marek i doświadczyć ich produktów w wyjątkowy sposób. To działania „szyte na miarę” dla klientów, którzy cenią jakość i autentyczność.

Paweł Miziołowski, dyrektor marketingu Brown-Forman na Polskę, Czechy i Słowację
Paweł Miziołowski, dyrektor marketingu Brown-Forman na Polskę, Czechy i Słowację

Według badań Osservatorio Altagamma, 70% klientów jest gotowych zapłacić więcej, jeśli doświadczenie zakupowe w sklepie spełnia ich oczekiwania. To pokazuje, jak istotne staje się inwestowanie w relacje i autentyczność kontaktu z klientem. „Klienci premium oczekują dzisiaj czegoś więcej – nie tylko produktu, ale całej historii i doświadczenia, które z nim idą w parze” – mówi Paweł Miziołowski, dyrektor marketingu Brown-Forman na Polskę, Czechy i Słowację.

Polska na mapie luksusu

Rynek dóbr luksusowych rozwija się również bardzo dynamicznie w Polsce. W 2023 roku jego wartość przekroczyła 30 miliardów złotych, a nasz kraj odpowiada za niemal jedną trzecią wartości sprzedaży dóbr luksusowych w Europie Środkowo-Wschodniej.

Filip Popławski, dyrektor zarządzający Brown-Forman Polska
Filip Popławski, dyrektor zarządzający Brown-Forman Polska

Premiumizacja staje się kluczowym trendem w Polsce, co widać w rosnącym popycie na luksusowe hotele, spa, alkohole oraz odzież. „Polacy coraz lepiej rozumieją, czym jest luksus. To nie tylko cena, ale też jakość, design i autentyczność produktu” – podkreśla Filip Popławski, dyrektor zarządzający Brown-Forman Polska.

Co jest kluczem do „Klientów premium’’? Najdroższe marki świata muszą odpowiadać na najbardziej wyszukane potrzeby swoich klientów, sprzedawać konkretny styl życia, dawać możliwość wyróżnienia się i dostarczać niecodziennych doświadczeń. Stąd komunikacja z tą grupą klientów wymaga dyskrecji i specyficznego marketingu. Luksusowe marki pojawiają się w mało dostępnych miejscach, prestiżowych imprezach, starannie ograniczając dostęp do swoich produktów dla wybranych. Namacalnym tego potwierdzeniem są kolejki przed salonami Louis Vuitton w Paryżu, ograniczone listy zapisów na najdroższe egzemplarze czasomierzy Patek Philippe, brak dostępu do niektórych sieci hoteli (Casa Cipriani Milano) dla osób spoza ‘’klubu’’ czy listy oczekujących na degustacje najlepszych trunków w prestiżowych restauracjach.

Segment alkoholi premium rozwija się szybciej niż inne kategorie luksusu. Producenci alkoholi premium coraz częściej sięgają po precyzyjnie dopasowane strategie komunikacji, które podkreślają unikalne wartości ich marek. Według Pawła Miziołowskiego, popyt na alkohole z najwyższej półki napędzają dwa kluczowe czynniki: autentyczność i unikalne doświadczenia.

„Degustacje, warsztaty i szkolenia to działania, które pozwalają konsumentom lepiej poznać historię i proces tworzenia produktów. To nie tylko buduje lojalność, ale też podkreśla unikalność marki” – dodaje Miziołowski.

Trend luksusu opartego na doświadczeniach wyznacza nową drogę rozwoju rynku dóbr luksusowych. Klienci chcą nie tylko kupować, ale przede wszystkim doświadczać. Restauracje, hotele, alkohole i akcesoria premium stają się nośnikiem emocji i wartości, które pozostają w pamięci konsumentów na długo.

Skuteczna sprzedaż dóbr luksusowych wymaga zrozumienia klienta, budowania silnej marki i skupienia się na jakości, nie na cenie. Jak podkreśla Sławomir Przywała, członek zarządu odpowiedzialny za sprzedaż w Brown-Forman Polska, zmiana mentalności zespołów sprzedażowych oraz rozwój nowych kompetencji, które wspierają umiejętne badanie i adresowanie potrzeb konsumentów są kluczowe. Dzięki odpowiedniemu podejściu można osiągnąć długookresowy wzrost wartości sprzedaży i rosnącą satysfakcję, zarówno partnerów handlowych jak i zespołu sprzedażowego.

Czy to degustacja w prestiżowej winnicy, czy noc w ekskluzywnym spa – luksusowe doświadczenia są teraz bardziej pożądane niż kiedykolwiek wcześniej. Polska, z rosnącą liczbą zamożnych klientów, staje się istotnym rynkiem dla marek Premium, które dostosowują swoje strategie, aby sprostać nowym oczekiwaniom. W erze doświadczeń kluczem do sukcesu staje się autentyczność i emocjonalne zaangażowanie.

Jak tuleje papierowe Jagan wspierają logistykę i przechowywanie produktów w magazynach?

Kluczem do efektywnej organizacji magazynu jest optymalizacja przestrzeni, by jak najlepiej ją wypełnić pod względem przechowywania produktów. Długie i wąskie elementy mogą ulec uszkodzeniu, dlatego warto je odpowiednio zabezpieczyć. W tym celu doskonale się sprawdzają tuleje tekturowe. Dowiedz się, dlaczego warto po nie sięgnąć i poznaj ich szerokie zastosowanie w magazynowaniu.

Skuteczna ochrona przed uszkodzeniami

Warunki panujące w magazynach wymagają wdrożenia konkretnych rozwiązań. Przedmioty długie i delikatne muszą być skutecznie chronione przed uszkodzeniami mechanicznymi, takimi jak otarcia, zarysowania czy złamania. Tuleje tekturowe są doskonałym narzędziem w procesie magazynowania, chroniąc takie produkty jak listwy, profile, rury czy arkusze przed wszelkimi działaniami, które mogłyby narazić firmę na straty finansowe.

Adaptacja do różnych kształtów

Tuleje tekturowe są dostępne w wielu rozmiarach i mogą być dostosowane do różnych kształtów produktów. Oferta firmy Jagan, dostępna na stronie https://jagan.biz/pl/tuleje-na-zamowienie/, jest ściśle dopasowana do wymagań klienta – tuleje są produkowane z uwzględnieniem takich parametrów jak długość, średnica, klasa odporności czy grubość ścianki. Dzięki temu można je wykorzystać do pakowania zarówno przedmiotów o regularnych, jak i nieregularnych kształtach.

Łatwy transport i przechowywanie

Z uwagi na swój kształt i lekkość tuleje papierowe nie zajmują wiele miejsca w magazynie. Przechowywanie produktów, a także ich transport nie jest wymagający – tuleje można łatwo układać na paletach lub w regałach, optymalizując wykorzystanie przestrzeni. Ponadto firma Jagan oferuje możliwość wykonania nadruku zarówno wewnątrz, jak i po zewnętrznej stronie gilzy, co znacznie ułatwia i przyspiesza zlokalizowanie położenia konkretnych produktów.

Ochrona przed zabrudzeniami

Niektóre towary znajdujące się w magazynie są narażone na czynniki, które mogą niekorzystnie wpływać na ich stan fizyczny. Produkty warto zabezpieczyć przed kurzem czy wilgocią, a także innymi zanieczyszczeniami. Tuleje tekturowe stanowią solidną barierę ochronną przed wszelkimi zabrudzeniami, utrzymując produkty w doskonałym stanie. Tuleje firmy Jagan są wytrzymałe, co potwierdzają testy laboratoryjne zlecane przez markę.

Ekologiczne rozwiązanie i niska cena

Tuby kartonowe Jagan są wykonane z materiałów, które podlegają pełnej biodegradacji oraz recyklingowi. Można je przetworzyć i ponownie wykorzystać, dbając o środowisko i redukując odpady.

Tuleje tekturowe są także stosunkowo niedrogie, co czyni je ekonomicznym rozwiązaniem do pakowania i przechowywania produktów. Firma Jagan oferuje stabilne ceny, szeroką ofertę produktową dopasowaną do różnych branż (m.in. przemysł foliowy, budowlany czy rolniczy), a także krótkie terminy realizacji. Zamówienie może być gotowe do wysyłki nawet w ciągu 7 dni.

Tuleje tekturowe to uniwersalne i praktyczne opakowania, które zapewniają bezpieczne przechowywanie produktów. Są trafionym i przyjaznym dla środowiska wyborem, który pomoże zoptymalizować przestrzeń magazynową, chroniąc produkty przed uszkodzeniem i zabrudzeniem.

Personalizacja systemu ERP. Jak dostosować moduły do specyfiki swojej branży?

System ERP (Enterprise Resource Planning), choć zaprojektowany jako uniwersalne narzędzie do zarządzania przedsiębiorstwem, wymaga dostosowania do specyficznych potrzeb każdej branży. Personalizacja ERP to proces, który pozwala na wdrożenie funkcjonalności oprogramowania do unikalnych procesów biznesowych i celów strategicznych danej firmy. Jak dostosować moduły do specyfiki branży?

Personalizacja ERP – klucz do optymalizacji biznesu

System ERP jest zaawansowanym technicznie narzędziem, które umożliwia sprawną komunikację na wielu poziomach. Wszelkie zmiany wprowadzane w czasie rzeczywistym widoczne są także w pozostałych działach. To pomaga zoptymalizować działania, wynieść współpracę na wyższy poziom i grać do jednej bramki jako zgrana drużyna. System ERP wymaga jednak personalizacji. Dlaczego to takie ważne?

  • Większa efektywność działań – dopasowanie systemu do specyfiki branży pozwala na automatyzację większej liczby procesów, co przekłada się na oszczędność czasu i redukcję błędów,
  • lepsze decyzje – dostęp do bardziej precyzyjnych danych i zaawansowanych narzędzi analitycznych umożliwia podejmowanie lepszych decyzji biznesowych,
  • większa konkurencyjność – spersonalizowany system ERP pozwala na szybszą reakcję na zmiany rynkowe i bardziej efektywne wykorzystanie zasobów,
  • redukcja kosztów – dzięki automatyzacji procesów i optymalizacji zasobów można obniżyć koszty operacyjne.

To oczywiste, że każda firma dąży do tego, by nieustannie się rozwijać i stać się liderem w swojej branży. Wobec powyższego wdrożenie systemu ERP jest w większości przypadków rozsądną i oczywistą inwestycją.

Jak spersonalizować system ERP?

Proces personalizacji systemu ERP jest złożony i składa się z kilku etapów:

  1. Analiza potrzeb – identyfikacja kluczowych procesów biznesowych. Należy dokładnie określić, które z nich wymagają automatyzacji.
  2. Projektowanie konfiguracji – następuje dostosowanie modułów, tworzenie nowych obiektów (np. typów raportów) i zdefiniowanie przepływów pracy.
  3. Wdrożenie i testowanie – implementacja zmian do ustawień systemu ERP, testowanie funkcjonalności i szkolenie użytkowników.
  4. Utrzymanie i rozwój – regularne aktualizacje, dodawanie nowych lub rozszerzanie istniejących modułów w celu dalszej optymalizacji procesów.

System ERP w mikroprzedsiębiorstwie

Przedsiębiorstwa, w których pracuje do 75 osób, korzystają zwykle z uproszczonych rozwiązań. Zaawansowany system ERP jest kosztowny, a jego funkcje niekoniecznie wpisują się w oczekiwania mikrofirmy. W takim przypadku rozsądnym rozwiązaniem jest Prodioprogram dla firmy produkcyjnej małego lub średniego kalibru. Tu nie trzeba wdrażać wieloetapowej personalizacji systemu ani szkolić pracowników. Wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym, a całość jest intuicyjna w obsłudze.

Prodio to transparentne oprogramowanie do efektywnego zarządzania produkcją, które z powodzeniem sprawdzi się w małym lub średnim przedsiębiorstwie. Zerowe koszty wdrożenia i stałe wsparcie techniczne czynią program niezwykle opłacalną inwestycją w rozwój i konkurencyjność przedsiębiorstwa.

Zmienny rynek złota liczy na wsparcie Świętego Mikołaja

  • Obecna zmienność cen złota sugeruje, że rynek osiągnął krótkoterminowy szczyt, ponieważ inwestorzy zaczynają realizować zyski oraz zmniejszać swoją ekspozycję przed końcem roku.
  • Rynek koncentruje się na nominacjach prezydenta elekta Donalda Trumpa na kluczowe stanowiska w administracji rządowej ze względu na ich znaczenie dla gospodarki USA, a tym samym kierunku kursu USD i rentowności obligacji skarbowych.
  • Traderzy zastanawiają się, czy złoto zdoła osiągnąć ósmy z rzędu „Santa rally” w grudniu.

Ankieta przeprowadzona wśród inwestorów korzystających z Saxo na IV kwartał 2024 r. pokazała ich słabnące zaufanie do globalnych rynków. Miały wpływ na to między innymi rosnące obawy dotyczące inflacji, stóp procentowych czy ryzyk geopolitycznych. Ole Hansen, Dyrektor ds. strategii rynku surowców Saxo podkreśla znaczenie między innymi tych czynników na prognozy dla złota i srebra.

Zmienność cen złota, w tym ostatni spadek o 3,5% w poniedziałek, po najsilniejszym wzroście od 20 miesięcy w ubiegłym tygodniu, wskazuje na możliwy krótkoterminowy szczyt na rynku. Przekonania traderów słabną, zwłaszcza w obliczu nadchodzącego końca roku, co skłania ich do chęci realizacji zysków i zmniejszenia ekspozycji na kruszec. Jednak biorąc pod uwagę trudny makroekonomiczny i geopolityczny klimat, istnieje perspektywa dalszych wzrostów w przyszłym roku. Rewolucyjne plany Donalda Trumpa dotyczące ceł, cięć podatkowych i deportacji podkreślają ryzyko, że zarówno inflacja, jak i dług mogą zaskoczyć wzrostami – są to dwa czynniki, przed którymi inwestorzy lokujący środki w złoto chcą się zabezpieczyć.

Rynek koncentruje się obecnie na nominacjach prezydenta elekta Donalda Trumpa na kluczowe stanowiska w administracji rządowej ze względu na ich znaczenie dla gospodarki USA, a tym samym kierunku kursu USD i rentowności obligacji skarbowych. Zmienność cen złota i innych surowców w tym tygodniu była związana z tymi powołaniami. W poniedziałek ceny spadły po tym, jak Trump ogłosił wybór Scotta Bessenta na sekretarza skarbu, co jest postrzegane jako jedna z najbezpieczniejszych decyzji.

Spokój na rynku został zakłócony ponownie, gdy Trump zagroził nałożeniem 25% ceł na Kanadę i Meksyk od pierwszego dnia swojej administracji w styczniu, a także zapowiedział dodatkową 10% taryfę na wszystkie produkty z Chin. Prezydent elekt nominował następnie Jamiesona Greera na przedstawiciela handlowego USA. Greer, który postrzega Chiny jako „wyzwanie pokoleniowe” dla Stanów Zjednoczonych i opowiadał się za strategicznym oddzieleniem od tego kraju, teraz będzie zarządzać wdrażaniem planów celnych Trumpa.

Ceny złota stały się coraz bardziej zmienne, co doprowadziło do korekty o 253 USD po osiągnięciu rekordowego poziomu 2 658 USD za uncję 31 października. Wsparcie pojawiło się po tym, jak nastąpiła korekta cen o 0,5 wzrostu z okresu od czerwca do października. Jest to stosunkowo niewielka korekta, biorąc pod uwagę, do jakich poziomów złoto zdążyło wzrosnąć wcześniej w tym roku. W nadchodzących tygodniach możemy spodziewać się, że inwestorzy przed końcem roku będą wykorzystywać wzrosty do redukcji swoich długich pozycji. Utrzymujemy prognozę, że w 2025 roku złoto może osiągnąć poziom 3 000 USD.

Czy złoto i srebro doświadczą kolejnego „rajdu św. Mikołaja”?

Ten nagłówek pojawił się w artykule napisanym rok temu, w odpowiedzi na dane wskazujące, że zarówno złoto, jak i srebro miały silne wzrosty w grudniu w poprzednich sześciu latach. Jak się okazało, srebro zawiodło, podczas gdy złoto zanotowało niewielki wzrost o 1,3%, kończąc 2023 rok na poziomie 2 062 USD. Patrząc na obecną sytuację, kluczowe pytanie brzmi, czy możemy być świadkami ósmego z rzędu wzrostu w ostatnim miesiącu tego roku? Po ostatniej korekcie, szanse na powtórzenie tego scenariusza wzrosły, ponieważ inwestorzy i traderzy nie muszą już płacić rekordowej ceny, aby uzyskać ekspozycję na złoto. Największym wyzwaniem pozostaje jednak już obecny silny wzrost ceny złota o 28,3% w tym roku, co zbliża je do wzrostów o 29,6% w 2010 roku i 31% w 2007 roku. Choć zasadnicza prognoza na 2025 rok dotycząca złota nie uległa zmianie, taki wzrost może skłonić do realizacji zysków i zamykania pozycji przed końcem roku.

Powody, dla których warto podtrzymać inwestycje w złoto i srebro w 2025 roku

Złoto i srebro obecnie notują wzrost o 26% w skali roku (spadek z 47% w październiku). Pozytywny wpływ na te metale miało w minionym roku kilka wydarzeń. Większość z nich odzwierciedlała nierównowagę w świecie, na którą inwestorzy reagują, kupując tzw. „martwe” aktywa, nie generujące odsetek ani dywidend i które wiążą się z kosztami przechowywania.

Siła metali szlachetnych w tym roku jest tym bardziej imponująca, biorąc pod uwagę całkowity brak wsparcia ze strony dolara amerykańskiego, który w stosunku do koszyka głównych walut wzrósł o 5,5% w skali roku. Wprowadzenie ceł na import do USA w przyszłym roku jest ogólnie postrzegane jako korzystne dla dolara. Jednak pośrednie skutki silniejszego USD mogą wpłynąć na globalną gospodarkę, szczególnie szkodząc krajom zależnym od zadłużenia denominowanego w dolarach, handlu towarami i wzrostu opartego na eksporcie, co może zapewnić dalsze wsparcie dla alternatywnych inwestycji, takich jak złoto i srebro.

Czynniki, które stoją za naszą pozytywną prognozą dla metali inwestycyjnych w 2025 roku, są liczne, a najważniejsze z nich to:

  1. Zakupy banków centralnych w celu dywersyfikacji rezerw poza dolarem amerykańskim i obligacjami skarbowymi.
  2. Obniżki stóp procentowych, które zmniejszają „koszt” posiadania złota w porównaniu do inwestycji w bezpieczne obligacje skarbowe o krótkim terminie zapadalności.
  3. Popyt na bezpieczne aktywa w obliczu podzielonego świata z trwającymi konfliktami na Bliskim Wschodzie oraz w Rosji i Ukrainie, a także w obliczu ryzyka wojen handlowych i ceł, które mogą zwiększyć inflację w 2025 roku.
  4. Zainteresowanie inwestorów chińskich złotem w obliczu rekordowo niskich stóp zwrotu z oszczędności i problemów na rynku nieruchomości.
  5. Obawy dotyczące niestabilności fiskalnej, w sytuacji gdy rządy na całym świecie zwiększają obciążenia długiem, zwłaszcza w USA, gdzie prezydent elekt Trump wdraża swoje rewolucyjne i kosztowne polityki.

Srebro szuka wsparcia poniżej 30 USD

Silny wzrost srebra, który w październiku osiągnął najwyższy poziom od 12 lat, okazał się niemożliwy do utrzymania, co ostatecznie doprowadziło do mocnej korekty. Wygasające wsparcie ze strony złota, miedzi i dolara sprawiło, że wiele niedawno otwartych długich pozycji powyżej 32,30 USD zmaga się z stratami. Wsparcie zostało teraz dwukrotnie znalezione wokół poziomu 29,70 USD, co stanowi korektę wzrostu o 0,618 w stosunku do okresu od sierpnia do października, a dodatkowe wsparcie znajduje się poniżej, na linii trendu wyznaczonej przez dołek z lutego.Srebro szuka wsparcia poniżej 30 USD

Drukarki przemysłowe – kluczowe cechy i zastosowania w różnych branżach

Drukarki przemysłowe oferują zaawansowane technologie, które spełniają wymagania zarówno małych, jak i dużych przedsiębiorstw. Przyjrzyjmy się, jakie cechy charakteryzują te urządzenia i w jakich branżach znajdują zastosowanie.

Najważniejsze cechy drukarek przemysłowych

Drukarki przemysłowe różnią się od standardowych drukarek biurowych nie tylko budową, ale przede wszystkim funkcjonalnością. Są to urządzenia zaprojektowane do pracy w trudnych warunkach, takich jak wysokie zapylenie, zmienne temperatury czy intensywna eksploatacja.

Drukarki te są wykonane z materiałów odpornych na uszkodzenia mechaniczne i korozję, co pozwala na ich długotrwałe użytkowanie w wymagającym środowisku. Dzięki nowoczesnym technologiom drukarki przemysłowe umożliwiają szybkie drukowanie dużej ilości etykiet, kodów kreskowych czy informacji produktowych, zachowując przy tym wysoką jakość.

Urządzenia te mogą też drukować na różnych powierzchniach, takich jak papier, tworzywa sztuczne, metal czy tekstylia. Wiele modeli, takich jak te oferowane przez firmę Intrex, można z łatwością zintegrować z innymi urządzeniami przemysłowymi, np. z liniami produkcyjnymi czy urządzeniami pakującymi, takimi jak kartoniarka.

Nowoczesne kartoniarki znajdziesz tutaj: https://intrex.pl/produkty/kartoniarka

Zastosowania drukarek przemysłowych w różnych branżach

Drukarki przemysłowe znajdują szerokie zastosowanie w wielu sektorach gospodarki, gdzie precyzja i niezawodność są kluczowe. W przemyśle spożywczym i kosmetycznym drukarki wykorzystywane są głównie do znakowania opakowań i etykietowania produktów. Informacje, takie jak data przydatności, numer partii czy skład, muszą być czytelne i trwałe.

Precyzyjne oznaczenie leków i wyrobów medycznych jest niezbędne dla bezpieczeństwa pacjentów. Drukarki przemysłowe są tu niezastąpione, ponieważ umożliwiają drukowanie kodów kreskowych, które są zgodne z obowiązującymi normami.

W magazynach oraz centrach dystrybucji drukarki przemysłowe służą do etykietowania towarów i palet, co ułatwia zarządzanie łańcuchem dostaw. Z kolei w przemyśle ciężkim i lekkim drukarki wykorzystuje się do trwałego znakowania części i komponentów.

Zobacz różne modele drukarek przemysłowych: https://intrex.pl/kategoria-produktu/drukarki-przemyslowe

Intrex – lider w dziedzinie drukarek przemysłowych

Firma Intrex oferuje nowoczesne rozwiązania w zakresie drukarek przemysłowych, które wyróżniają się niezawodnością i innowacyjnością. Dzięki szerokiej ofercie urządzeń, takich jak drukarki do etykiet czy systemy znakowania bezkontaktowego, Intrex wspiera przedsiębiorstwa w osiąganiu ich celów produkcyjnych.

Ponadto firma dostarcza zintegrowane rozwiązania, które doskonale współpracują z urządzeniami takimi jak kartoniarka, zwiększając efektywność procesów produkcyjnych.

Inflacja w strefie euro wzrosła do 2,3%. Wyższy poziom inflacji może oznaczać ostrożność w obniżkach stóp

Inflacja CPI w strefie euro w listopadzie wzrosła do 2,3 proc. r/r, tym samym wskaźnik lekko oddalił się od celu inflacyjnego wyznaczonego na poziomie 2 proc. W poprzednim miesiącu wskaźnik wynosił właśnie 2 proc. r/r. Obserwowany wzrost jest jednak zgodny konsensusem rynkowym. Inflacja bazowa utrzymała się na poziomie 2,7 proc. r/r.

Obserwowany wzrost inflacji może być argumentem za nieco ostrożniejszym podejściem do obniżek stóp procentowych. W danych szczególnie patrzymy na dynamikę cen usług, która pozostaje podwyższona i wyniosła 3,9 proc. r/r.

Obecnie rynek przewiduje obniżkę o 25 pb w grudniu, a nawet obniżka o 50 pb jest w grze i może być argumentowana obserwowanym słabnięciem gospodarek, na co wskazują m.in. odczyty PKB czy wskaźników PMI. Do tej pory jednak EBC był ostrożny i dość powolny w swoich decyzjach, więc wydaje się, że tym razem skończy się na ruchu o 25 pb.

Autor: Bartosz Wałecki, Analityk, Trader Michael / Ström Dom Maklerski

Korekta wzrostowa na EUR/USD trwa. Obligacje w strefie euro rosną

Rynki obligacji skarbowych w strefie euro były wczoraj w trybie wzrostowym podczas gdy inwestorzy z USA byli nieobecnie z okazji Dnia Dziękczynienia. Rentowności papierów dłużnych francuskich spadały (poniżej 3 proc.) w nadziei na częściowo rozsądny kompromis budżetowy. Premier Barnier miałby zrezygnować z wyższych podatków od energii elektrycznej.

Ta ulga może dziś się utrzymać. Rynek będzie wrażliwy jednak na polityczne doniesienia. Uwaga może być również skupiona wieczornym przeglądzie ratingu Francji przez agencję SP500. W maju został on obniżony do poziomu AA-/stabilny a kolejna degradacja jest mało prawdopodobna. Choć niewykluczone, że zostanie nadana negatywna perspektywa, co może wpływać na dalsze spadki francuskiej giełdy, w tym głównego indeksu CAC40.

Pewnego rodzaju wsparciem dla krótkoterminowych obligacji strefy euro stały się „gołębie” wypowiedzi członka Rady EBC Villeroya, który zasugerował, że instytucja powinna pozostać otwarta na skalę grudniowej obniżki stóp. To pewnego rodzaju przeciwwaga dla ostatnich wypowiedzi Schnabel, która zmniejszyła szanse na mocniejszy ruch w grudniu. Dziś głos zabiorą de Guindos oraz Nagel.

Finalnie o tempie oraz wielkości obniżek stóp przez EBC będą decydować dane. Aktualnie oczekuje się wzrostu CPI dla strefy euro do poziomu 2,3 proc. r/r. Oprócz danych o inflacji warto obserwować ankietę EBC dotyczącą oczekiwań konsumentów. Jeśli obniżą się one będzie to pewnego rodzaju wzmocnienie argumentów „gołębi” zasiadających w europejskiej instytucji.

Korekta wzrostowa na EUR/USD trwa, choć ruch w górę jest w tym momencie mocno wstrzymywany przez poziom 1,06. Nie jest wykluczone jednak, że ruch w górę nie rozwinie się bardziej w stronę 1,0660 gdzie przebiega kolejny opór horyzontalny oraz opadająca linia trendu spadkowego, który trwa od dwóch miesięcy.

Francuski indeks CAC40 znajduje się od dwóch miesięcy pod presją. Po dynamicznym odbiciu na skutek sierpniowego załamania, rynek ponownie przeszedł do defensywy. Indeks nie był w stanie wyznaczyć nowego historycznego szczytu tak jak to zrobił na przykład niemiecki DAX. Regularny kanał spadkowy na francuskim benchmarku sugeruje, że notowania zmierzają w kierunku poziomu dołka z wakacji (7025 pkt.)

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

WIG-Nieruchomości pod prąd giełdowej niemocy

Warszawska GPW właśnie doświadcza kolejnej fali spadkowej, napędzanej głównie wyprzedażą przez zagraniczny kapitał rodzimych blue chips z indeksu WIG20. Tymczasem WIG-Nieruchomości od końca wakacji płynie dokładnie pod prąd, windowany notowaniami głównych tuzów deweloperki mieszkaniowej. Pytanie, na co liczą inwestorzy giełdowi, materializując własnymi pieniędzmi scenariusz kontynuacji 13-letniej hossy deweloperki giełdowej w czasach dość ostrego hamowania koniunktury w mieszkaniówce.

Zaprezentowane na wykresie stopy zwrotu z WIG – głównego indeksu szerokiego rynku, WIG-Nieruchomości oraz Dom Development – jednego z liderów wzrostów spółek deweloperskich o profilu mieszkaniowym, bardzo wyraźnie prezentują różnice w zyskowności. O ile średnia stopa zwrotu spółek notowanych na GPW od początku roku do tygodnia zakończonego 24 listopada br. ledwo utrzymała się na plusie, to na akcjach zgrupowanych w WIG-Nieruchomości można było zarobić średnio bez mała 20 proc. Jednak to wciąż niewiele w porównaniu z profitami akcjonariuszy Dom Development czy Develii, którzy od początku roku mogą liczyć na zyski rzędu 40 proc.

Z kolei średnia stopa zwrotu z akcji pięciu spółek deweloperskich o największej kapitalizacji (Atal, Archicom, Dom Development, Develia, Murapol) wyniosła od początku roku 19 proc.

Tymczasem koniunktura na pierwotnym rynku mieszkaniowym wciąż pozostawia wiele, o ile nie coraz więcej do życzenia. Od miesięcy podaż nowych mieszkań zdecydowanie góruje nad kulejącym popytem, co w efekcie prowadzi do systematycznie rosnącej oferty mieszkań deweloperskich. W listopadzie wg. danych BIG DATA RynekPierwotny.pl osiągnęła ona rekordowy poziom 63 tys. lokali, czyli wyższy o grubo ponad 40 proc. od stanu z początku br.

Z kwartału na kwartał topnieją statystyki sprzedażowe lokali z pierwszej ręki, co w efekcie spowodowało ich tąpnięcie w pierwszych trzech kwartałach br. o blisko jedną czwartą w relacji rok do roku. To z kolei zmusiło kilku tuzów deweloperki mieszkaniowej do obniżenia celów sprzedażowych na rok bieżący. Co gorsza jednak, w obliczu coraz bardziej oddalającej się wizji kolejnego programu dopłat do kredytów mieszkaniowych, na razie nie widać większych szans na odwrócenie tej tendencji. Tym samym na rodzimym rynku pierwotnym wyraźnie utrwala się stan hamowania koniunktury sprzedażowej nowych mieszkań, który po stronie popytowej budzi nadzieje na długo oczekiwaną i istotna statystycznie korektę stawek mkw. nowych mieszkań.

W efekcie listopad zaowocował wysypem deweloperskich promocji z rabatami sięgającymi jednej piątej cen ofertowych. Klienci deweloperskich biur sprzedaży mogą też liczyć na wyraźnie uelastycznioną skalę negocjacji stawek i szereg innych atrakcji poprawiających dostępność cenową mieszkań, pogarszających jednocześnie rentowność spółek deweloperskich. Co w tego typu sytuacji decyduje o niesłabnącym zainteresowaniu inwestorów giełdowych ich akcjami?Wyk.1 Stopy zwrotu w relacji YTD

Analitycy portalu RynekPierwotny.pl wskazują na kilka czynników podtrzymujących „wieczną hossę” indeksu WIG-Nieruchomości, napędzaną głównie kursami akcji deweloperów mieszkaniowych.

Po pierwsze inwestorzy wciąż nie tracą nadziei na wprowadzenie w przyszłym roku kolejnego programu wsparcia kredytobiorców. Ponadto solidny wolumen przekazań mieszkań w roku bieżącym stwarza wizję przyzwoitej dywidendy w roku przyszłym, co może dodatkowo motywować inwestujących w akcje deweloperów.

Po drugie, warto zwrócić uwagę na perspektywę obniżki stóp w II kw. 2025 r. – teraz bardziej prawdopodobnej ze względu na mrożenie cen energii. Poza tym inwestorzy mogą patrzeć na obecne wyniki sprzedażowe, które nie są złe jak na obecny poziom stóp i myśleć co będzie za rok ze stopami obniżonymi o co najmniej 1 punkt procentowy. Na lata 2025 – 2026 NBP prognozuje około 3% wzrostu PKB i niskie bezrobocie.

Nie można także pominąć najnowszych prognoz szefów zarządów giełdowych tuzów deweloperki mieszkaniowej Atal i Dom Development, którzy przewidują istotny wzrost popytu na mieszkania w nowym roku. W związku z tym deklarują konieczność rozbudowy własnej oferty poprzez uruchamianie budowy rekordowej liczby lokali. Co więcej, ceny mieszkań na rynku pierwotnym mają w dalszym ciągu opierać się istotnej statystycznie korekcie, co najmniej utrzymując realny poziom z roku bieżącego.

Tego typu przewidywania znajdują potwierdzenie w najnowszych danych GUS budownictwa mieszkaniowego, według których w październiku nastąpiło silne wybicie statystyk mieszkań rozpoczętych przez deweloperów. Czyżby zatem kolejny boom w pierwotnym segmencie mieszkaniówki miałby zbliżać się wielkimi krokami?

Tego typu założenie mogłoby liczyć na spore szanse materializacji, gdyby faktycznie trwające od miesięcy spowolnienie sprzedaży generowało rosnący z każdym miesiącem popyt odłożony w czasie, na chwilę obecną cierpliwie czekający na istotną poprawę warunków rynkowych dla planujących kupno własnego M.

Tymczasem przed hurraoptymizmem inwestujących w akcje deweloperów może ostrzegać część prezentowanego wykresu rentowności zawarta pomiędzy tegorocznym czerwcem a sierpniem. Giełda to jednak nie wyrocznia, a jak widać szereg wybranych akcji z indeksu WIG-Nieruchomości w krótkim czasie może generować nie tylko rekordowe wzrosty, ale także równie szybkie i ponadprzeciętne spadki. Jeśli coś jednak pójdzie nie tak, a optymistyczne prognozy rynkowych guru wieszczące powrót mieszkaniowej prosperity spalą na panewce, powtórka z wakacyjnego tąpnięcia notowań giełdowych tuzów rynku nieruchomości może stać się faktem już w przewidywalnej przyszłości.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Black Friday w nieruchomościach: deweloperzy kuszą zniżkami i dodatkami do mieszkań

Black Friday, święto wielkich okazji zakupowych, od lat kojarzy się głównie z promocjami na elektronikę, odzież czy kosmetyki. W ostatnich latach zauważalny jest jednak nowy trend – rabaty oferowane przez deweloperów. Świadczy to m.in. o rosnącej konkurencji na rynku nieruchomości i potrzebie przyciągnięcia uwagi nabywców pod koniec roku.

Wysoka podaż mieszkań oraz ograniczony brakiem szerszego dostępu do kredytów popyt na nieruchomości sprawiają, że tegoroczny sezon promocji cenowych jest pełen różnego rodzaju atrakcyjnych ofert z rynku deweloperskiego. Eksperci Metrohouse i Primse.com postanowili przyjrzeć się najczęstszym zachętom zakupowym.

Anna Kochańska, Prezes Zarządu Primse.com, platformy łączącej deweloperów i pośredników nieruchomości, podkreśla, że promocje takie jak Black Friday stają się istotnym elementem strategii marketingowych na rynku pierwotnym. – Deweloperzy coraz chętniej korzystają z potencjału Black Friday, by nie tylko zwiększyć sprzedaż, ale również zaprezentować swoje inwestycje szerokiemu gronu klientów. Dodatki, takie jak systemu SMART, tańsze lub darmowe miejsca parkingowe czy elastyczne harmonogramy płatności, to realna wartość dodana dla nabywców. Często promocje łączą się z organizacją dni otwartych, co pozwala klientom na szczegółowe zapoznanie się z ofertą i negocjacje cen.

Od kilku nawet do 20% upustu

Jednym z najpopularniejszych mechanizmów przyciągania klientów są zniżki na mieszkania. W ramach tegorocznego Black Friday dostępne są atrakcyjne rabaty na wybrane lokale w wielu inwestycjach zlokalizowanych w największych miastach Polski. Obniżki sięgają kilku procent, co dla klientów oznacza oszczędności rzędu średnio kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jeden z deweloperów umożliwia także skorzystanie z promocyjnego cash backu wynoszącego nawet 4% ceny zakupu lokum. To jednak nie wszystko. Jeszcze przed tygodniem wielkich przecen, jeden z czołowych deweloperów ogłosił obniżki sięgające 20% ceny katalogowej mieszkań. Z tak dużymi rabatami nie mieliśmy do czynienia już dawno – poprzeczka dla konkurencji została zawieszona naprawdę wysoko.

Powrót do elastycznych harmonogramów płatności

Coraz więcej deweloperów stawia na elastyczność płatności, co jest szczególnie atrakcyjne dla klientów planujących zakup nieruchomości na kredyt, ale także dla tych, którzy nabywają mieszkanie za gotówkę i zależy im na jak bardziej odległym terminie zapłaty całości ceny. Firmy wprowadzają harmonogramy płatności takie jak 20/80, a nawet 10/90, co oznacza, że klient wpłaca jedynie 10% wartości mieszkania na etapie podpisania umowy, a pozostałe 90% dopiero przy odbiorze kluczy. Dzięki temu nabywcy mogą zyskać więcej czasu na skompletowanie środków lub uzyskanie kredytu. Takie programy były bardzo popularne już kilkanaście lat temu – należy oczekiwać, że poza klasycznymi upustami ceny, ten mechanizm zachęci część niezdecydowanych klientów do zapoznania się z ofertą.

Atrakcyjne dodatki do mieszkań

W 2024 roku deweloperzy coraz częściej oferują coś „ekstra” w ramach zakupu mieszkania, co wyróżnia ich ofertę na tle konkurencji. W reklamach poszczególnych inwestycji spotkamy się m.in. z gratisami w postaci miejsca postojowego (przy zakupie mieszkania z promocyjnej puli – zwykle o większych metrażach), czy też zniżkę na komórkę lokatorską. W przypadku miejsca postojowego w garażu podziemnym promocja okazuje się szczególnie warta uwagi – pozwala to zaoszczędzić, zależnie od inwestycji, średnio od 40 do 80 tys. zł.

Powracają też różne dodatki w postaci bonów prezentowych na zakupy sprzętu RTV, AGD, wyposażenia wnętrz. Popularne są nowoczesne systemy typu „inteligentny dom”. – W historii mieliśmy już przypadki, kiedy do zakupu mieszkania dołączane było nowe auto. Na razie nie mamy aż tak spektakularnych przykładów, ale np. jeden z deweloperów oferuje przy zakupie voucher na wczasy o wartości do 30 000 zł, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. Dodaje jednak, że nie jest wykluczone, że deweloperzy coraz bardziej, nawet poza Black Week, będą prześcigać się w atrakcyjnych dodatkach do zakupu, aby zwiększyć swoją przewagę konkurencyjną. – Często zdarza się, że obok siebie powstają dwie bardzo podobne inwestycje w zbliżonych cenach. Czasem jeden bodziec może sprawić, że szala wyboru przechyli się na korzyść jednej z nich, dodaje Marcin Jańczuk.

Coraz częściej deweloperzy, wychodząc naprzeciw zakupom inwestycyjnym, oferują ułatwienia związane z późniejszym wynajem takiego lokalu, oferując współpracę ze sprawdzonym partnerem zajmującym się obsługą najmu. To nowość w komunikacji marketingowej – dotychczas tego rodzaju współpraca nie była dość powszechna.

Jedna okazja, wiele korzyści

Promocje u deweloperów, to nie tylko oszczędność przy zakupie nieruchomości, ale także niższa kwota kredytu hipotecznego. – Przykładowo tańsza nieruchomość o 50 000 zł przekłada się na ok. 350 zł niższą miesięczną ratę. Przy stałym oprocentowaniu na poziomie 7%, pozwoli to tylko w przeciągu pierwszych 5 lat oszczędzić ponad 20 000 zł. Niższy kredyt to także niższa wymagana suma ubezpieczenia na życie, co z kolei w prostej linii oznacza niższą składkę za polisę, wylicza Marek Jackiewicz, Ekspert finansowy Credipass.

Dodatkowo, wybierając harmonogram płatności 10/90, szczególnie w przypadku inwestycji na początkowym etapie budowy, odsuwa się moment składania wniosku kredytowego o kilka lub kilkanaście miesięcy. Dodając do tego fakt, iż ogromna większość banków pobiera w okresie budowy tylko odsetkową część raty, oszczędności nierzadko sięgają tysięcy złotych.

Promocje oferowane w ramach Black Friday to dowód na elastyczność deweloperów i ich zdolność do dostosowania się do zmieniających się potrzeb rynku. W obliczu spowolnienia w sektorze nieruchomości, wynikającego m.in. z oczekiwania na decyzje dotyczące „kredytu 0%”, takie oferty mogą być atrakcyjną alternatywą.

Reklama zewnętrzna dla różnych branż – jakie są trendy?

Każda branża ma swoje specyficzne potrzeby i stylistykę – dotyczy to również reklamy zewnętrznej. Wybór odpowiedniego szyldu czy oznakowania lokalu może znacząco wpłynąć na jego rozpoznawalność i liczbę odwiedzających. Współczesne trendy pokazują, że różne branże sięgają po inne formy reklamy wizualnej, dostosowując je do swojego charakteru i oczekiwań klientów.

Jaką reklamę wybrać w danej branży?

W branży handlowej niezwykle popularne jest oklejanie witryn sklepowych. Grafiki promocyjne, informacyjne lub wielkoformatowe reklamy umieszczone na szybach przyciągają wzrok i komunikują aktualne oferty. Jest to często stosowane przez butiki odzieżowe, sklepy sportowe oraz markety spożywcze. Kluczowym elementem są również podświetlane kasetony, które zapewniają dobrą widoczność zarówno w dzień, jak i w nocy.

Lokale z branży beauty, takie jak salony fryzjerskie, gabinety kosmetyczne czy studia tatuażu, chętnie sięgają po neony. Podświetlane napisy o stylowym designie nadają wnętrzom niepowtarzalny klimat i przyciągają wzrok przechodniów. Neony w kolorach pastelowych czy intensywnych barwach, często z hasłami nawiązującymi do atmosfery relaksu i luksusu, stanowią idealne dopełnienie nowoczesnych przestrzeni. Dodatkowo niesamowicie prezentują się na kadrach do social mediów!

Restauracje i kawiarnie stawiają na eleganckie litery 3D montowane bezpośrednio na fasadzie budynku. Takie oznakowanie jest trwałe, estetyczne i dobrze komponuje się z różnymi stylami architektonicznymi. Dodatkowo wiele lokali gastronomicznych umieszcza na ścianach budynków duże, malowane lub drukowane reklamy wielkoformatowe, prezentujące menu, logo czy charakterystyczne elementy wizualne. Przed lokalami umieszczają reklamowe potykacze z aktualną ofertą lunchową lub deserową.

Z kolei firmy z sektora motoryzacyjnego, takie jak warsztaty samochodowe czy stacje kontroli pojazdów, najczęściej wykorzystują duże kasetony oraz tablice informacyjne. Priorytetem jest dla nich czytelność i wyraźne oznakowanie, dlatego stawiają na proste, ale wyraziste projekty z mocnym oświetleniem LED. W przypadku salonów samochodowych stosuje się również reklamy wielkoformatowe, umieszczane na elewacjach budynków.

Placówki medyczne i apteki często korzystają z minimalistycznych szyldów oraz kasetonów z subtelnym podświetleniem. W ich przypadku kluczowe jest budowanie zaufania i profesjonalnego wizerunku, dlatego oznakowanie powinno być przejrzyste i eleganckie. Wiele placówek decyduje się również na oklejanie szyb grafikami informacyjnymi lub elementami nawiązującymi do działalności.

Sklepy i punkty usługowe położone przy ruchliwych ulicach mogą również skorzystać z billboardów w swojej okolicy. To skuteczny sposób na dotarcie do szerokiego grona odbiorców i zwiększenie rozpoznawalności marki. Reklamy wielkoformatowe umieszczane na ścianach budynków pozwalają dodatkowo wzmocnić przekaz i wyróżnić firmę w przestrzeni miejskiej.

Dzięki odpowiednio dobranej reklamie zewnętrznej można skutecznie zwrócić uwagę klientów i wyróżnić się na tle konkurencji. Trendy w poszczególnych branżach pokazują, że dobór nośnika reklamy zależy od charakteru działalności oraz grupy docelowej. Warto świadomie dopasować formę oznakowania do specyfiki biznesu, by skutecznie budować rozpoznawalność i przyciągać klientów.

Powrót do obniżek stóp procentowych możliwy na wiosnę

Wstępny szacunek inflacji CPI za listopad wyniósł 4,6 proc. r/r, co oznacza spadek z poziomu 5,0 proc. r/r odnotowanego w październiku. W ujęciu miesięcznym wskaźnik wyniósł 0,4 proc. m/m. Obydwa wstępne szacunki inflacji CPI są tożsame z konsensusem rynkowym.

Oczekiwania rynkowe zakładają, że szczyt inflacji powinniśmy zobaczyć w okolicach końca pierwszego kwartału 2025 r. Z uwagi na planowane przedłużenie działań osłonowych na rynku energii na kolejne 9 miesięcy, rynek spodziewa się „wypłaszczenia” szczytu inflacji. Wiosną 2025 powinna pojawić się przestrzeń do powrotu do obniżek stóp procentowych.

Autor: Jan Karczewski, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych Michael / Ström Dom Maklerski

Zarządzanie nieruchomościami – jak efektywnie zarządzać kilkoma mieszkaniami?

Zarządzanie kilkoma nieruchomościami może stanowić wyzwanie, szczególnie dla osób, które inwestują w mieszkania na wynajem. Posiadanie kilku lokali wymaga nie tylko doskonałych umiejętności organizacyjnych, ale również strategicznego podejścia, które pozwoli na optymalizację kosztów i zwiększenie zysków z inwestycji. 

Właściciele, którzy zdecydują się samodzielnie zarządzać wynajmem, muszą mierzyć się z szeregiem obowiązków prawnych i finansowych, które z reguły są czasochłonne i trudne do zrealizowania. Jednym z rozwiązań, które warto rozważyć, jest skorzystanie z usług profesjonalnych firm zarządzających najmem, które mogą znacząco odciążyć właścicieli nieruchomości i podnieść efektywność zarządzania.

Czym dokładnie jest kompleksowe zarządzanie najmem?

Zarządzanie najmem to obsługa wszystkich aspektów wynajmu nieruchomości. Obejmuje to między innymi pozyskiwanie najemców, sporządzanie i podpisywanie umów, dbanie o bieżący stan techniczny lokali, a także rozwiązywanie problemów związanych z wynajmem. Właściciele mogą samodzielnie wykonywać te czynności, jednak coraz częściej decydują się na zlecenie ich profesjonalnym firmom, które specjalizują się w zarządzaniu nieruchomościami.

Profesjonalne zarządzanie najmem przynosi właścicielom wiele korzyści. Należą do nich m.in. optymalizacja kosztów, lepsza obsługa najemców, minimalizacja ryzyka problemów prawnych, a także zwiększenie rentowności inwestycji. Przekazując zarządzanie w ręce ekspertów, właściciele mogą skoncentrować się na dalszym rozwoju swojego portfela inwestycyjnego lub innych działaniach biznesowych.

Jak skutecznie zarządzać kilkoma nieruchomościami?

Zarządzanie wieloma mieszkaniami wymaga dobrze przemyślanego planu i odpowiedniego podziału zadań. Aby wszystkie lokale były odpowiednio nadzorowane, jako właściciel musisz efektywnie zarządzać zarówno swoimi zasobami finansowymi, jak i czasem. Pomocne może być zaangażowanie członków rodziny lub współpraca z zewnętrznymi firmami, które specjalizują się w wynajmie mieszkań.

Kluczowym aspektem jest również dobór odpowiedniego systemu zarządzania nieruchomościami. Współczesne technologie, takie jak systemy CRM czy różne inne narzędzia do automatyzacji procesów, mogą znacznie usprawnić codzienną obsługę najmu. Takie rozwiązania pozwalają na przejrzyste zarządzanie danymi, automatyczne przypomnienia o płatnościach, planowanie konserwacji i napraw, co w efekcie prowadzi do większej efektywności operacyjnej oraz lepszej kontroli finansów.

Wyzwania w samodzielnym zarządzaniu nieruchomościami

Decydując się na samodzielne zarządzanie wynajmem kilku nieruchomości, musisz być świadomy dynamicznie zmieniającego się rynku nieruchomości. Monitorowanie bieżących trendów, analizowanie cen najmu oraz obserwacja popytu na określone typy mieszkań to kluczowe elementy, które pozwalają na szybkie dostosowanie strategii wynajmu. Regularna analiza sytuacji rynkowej pomoże Ci w podejmowaniu trafnych decyzji inwestycyjnych oraz maksymalizowaniu zysków.

Dbanie o relacje z najemcami to kolejny ważny aspekt efektywnego zarządzania. Zadowoleni najemcy częściej decydują się na długoterminowe umowy, a także lepiej dbają o powierzone im mieszkania. Dlatego właściciele powinni zadbać o sprawną komunikację, szybko reagować na zgłaszane problemy i oferować usługi na wysokim poziomie.

Ważne jest również regularne przeprowadzanie przeglądów technicznych mieszkań oraz napraw, aby uniknąć kosztownych awarii w przyszłości. Regularna konserwacja pomaga utrzymać mieszkania w dobrym stanie technicznym, co z kolei wpływa na zadowolenie najemców oraz rentowność inwestycji.

Korzyści z zatrudnienia firmy zarządzającej najmem

Zarządzenie dużym portfelem inwestycyjnym bywa trudne, dlatego wielu właścicieli mieszkań na wynajem decyduje się na współpracę z firmami zarządzającymi najmem. Powierzenie zarządzania profesjonalistom pozwala na zdjęcie z siebie większości obowiązków związanych z wynajmem nieruchomości. Firmy zajmujące się zarządzaniem najmem oferują kompleksowe usługi, które obejmują między innymi pozyskiwanie i weryfikację najemców, sporządzanie i podpisywanie umów, monitorowanie płatności, dbanie o konserwację oraz naprawy mieszkań.

Dlaczego warto zatrudnić zarządcę nieruchomości?

Zatrudnienie zarządcy najmu to doskonałe rozwiązanie dla właścicieli, którzy mają wiele mieszkań do wynajęcia. Profesjonalny zarządca może doradzić, jak najlepiej zoptymalizować przychody z najmu, a także jakie zmiany wprowadzić, aby zwiększyć wartość wynajmowanej nieruchomości. Często dysponują oni wiedzą prawną i doświadczeniem w zarządzaniu nieruchomościami, co pozwala na szybsze rozwiązywanie problemów związanych z wynajmem.

Dodatkową korzyścią jest brak konieczności bezpośredniego kontaktu z najemcami. Wszelkie sprawy związane z usterkami, rozliczeniami czy skargami są przekazywane zarządcy, który posiada kontakty do sprawdzonych fachowców oraz specjalistów zajmujących się naprawami. Dzięki temu właściciele mogą unikać codziennych problemów i zaoszczędzić czas.

Skorzystaj z profesjonalnych usług zarządzania najmem

Jeśli rozważasz inwestycję w nieruchomości lub już posiadasz kilka mieszkań i szukasz wsparcia w ich efektywnym zarządzaniu, warto rozważyć współpracę z firmą Dobrego Najmu. Specjaliści w tej dziedzinie zapewnią kompleksową obsługę wynajmu, dbając o każdy aspekt zarządzania mieszkaniami – od pozyskiwania najemców po monitorowanie stanu technicznego lokali. Dzięki temu Twoje inwestycje będą przynosiły maksymalne zyski przy minimalnym zaangażowaniu z Twojej strony.

Podsumowanie

Efektywne zarządzanie kilkoma mieszkaniami to wymagające zadanie, które może być jednak znacząco ułatwione dzięki współpracy z profesjonalnymi firmami zajmującymi się zarządzaniem najmem. Technologia, regularne przeglądy i dobry kontakt z najemcami to klucz do sukcesu. 

Skorzystaj z usług firmy Dobrego Najmu i postaw na optymalizację zysków, zminimalizowanie problemów prawnych oraz zaoszczędzenie czasu, który możesz poświęcić na rozwój swojego portfela inwestycyjnego.

Sejm zmienia zasady naliczania składki zdrowotnej dla przedsiębiorców

Sejm przyjął ustawę o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

  • Od 2025 r. minimalna podstawa składki zostanie zmniejszona do poziomu 75% minimalnego wynagrodzenia.
  • Przychody ze sprzedaży środków trwałych (np. nieruchomości) nie będą wchodziły do podstawy naliczania składki zdrowotnej.
  • Obniżona zostaje minimalna podstawa składki zdrowotnej dla osób, które rozliczają się za pomocą skali podatkowej oraz na podatku liniowym. Nowe rozwiązanie dotyczyć będzie także osób, które stosują opodatkowanie w formie karty podatkowej.

Rezygnacja naliczania składki zdrowotnej od sprzedaży środków trwałych było planowane już wcześniej natomiast obniżenie podstawy składki zdrowotnej do poziomu 75% minimalnego wynagrodzenia wynika z autopoprawki rządu.Zmiana obejmie ponad 900 000 przedsiębiorców i może powodować dla nich oszczędności na poziomie ponad 1200 zł rocznie. Z punktu widzenia przedsiębiorców są to bardzo istotne zmiany jednak należy pamiętać że finanse dotyczące ochrony zdrowia są w złym stanie i w związku z tym konieczna jest dyskusja dotycząca tego jak  finansować system ochrony zdrowia.

Michał Modro. ekspert BCC ds. ochrony zdrowia, opieki społecznej, polityki senioralnej i rynku pracy.

Dzieci uczą dzieci: darmowy ebook o zaufaniu, pożyczaniu i oddawaniu

Co czujesz, kiedy ktoś nie dotrzymuje słowa? Jak ważne jest zaufanie, a jak opłakana w skutkach może być jego utrata? O tym wszystkim uczniowie trzech szkół podstawowych z Wrocławia, Poznania i Gdańska napisali w książce. Teraz, z okazji Roku Edukacji Ekonomicznej w Polsce, rozdają ją za darmo i zachęcają rodziców, żeby czytali ją dzieciom i z dziećmi.

ksiazka o pozyczaniu autorzy
Anton, Hania, Nina, Staś i pani Paulina Wróbel z klasy 1A w Szkole Podstawowej Specto we Wrocławiu.
Fot. fundacja Ogólnopolski Operator Oświaty

Trzy różne historie, inni bohaterowie, z pozoru zupełnie niezwiązane sytuacje. A jednak coś je łączy. Lena na szkolnej wycieczce pożycza koledze z klasy drobną kwotę, której nie może potem odzyskać i wstydzi się upomnieć. Wiktoria pozwala koleżance z wakacji poczytać jej pamiętnik, który jednak trafia przypadkiem na drugi koniec Polski. Jego odzyskanie to splot zwrotów akcji i huśtawka emocji. Z kolei Asia i Nela dzielą się zabawkami i mogą być pewne, że  pożyczone rzeczy wrócą do nich na czas i w idealnym stanie.

– Książkę „O pożyczaniu i oddawaniu” napisali i zilustrowali uczniowie trzech szkół podstawowych: Specto z Poznania, Leonardo z Gdańska i Specto z Wrocławia. Poprosiliśmy dzieci, żeby wymyśliły i opisały historie, które ich zdaniem będą ciekawe, atrakcyjne i pouczające dla rówieśników w całej Polsce – opowiada Bartłomiej Dwornik, koordynator projektu z fundacji edukacyjnej Ogólnopolski Operator Oświaty. – Rok 2024 jest Rokiem Edukacji Ekonomicznej w Polsce. Stąd pomysł, by przygotować publikację, która porusza ważne, lecz często pomijane w edukacji zagadnienie.

Z ogólnopolskiego Badania Wiedzy Finansowej fundacji OOO i firmy KRUK SA, przeprowadzonego we wrześniu tego roku wśród przedszkolaków i uczniów klas 1-3 wynika, że mechanizm pożyczania i oddawania oraz dobrych nawyków z tym związanych jest najmniej zaopiekowanym tematem w edukacji dzieci. Wie o nim zaledwie co siódmy przedszkolak i jeden na trzech uczniów. Jednocześnie prawie jedna czwarta przedszkolaków i połowa uczniów znalazła się już w sytuacji, kiedy nie mogła odzyskać pożyczonych rzeczy lub pieniędzy. Wśród trzecioklasistów ten odsetek wynosi już ponad 60%!

Rozwijanie dobrych nawyków procentuje w dorosłym życiu. Uczenie dzieci pożyczania i oddawania różnych rzeczy lub pieniędzy w odpowiedzialny sposób kształtuje ich dobre postawy, które mogą zaprocentować w przyszłości tłumaczy Agnieszka Salach, rzeczniczka prasowa z KRUK S.A. Mogą pomóc nie tylko w budowaniu pozytywnych relacji, ale uczą poczucia odpowiedzialności za podejmowane przez nie decyzje.

Dzieci tłumaczą dzieciom

Jak w zrozumiały i atrakcyjny sposób opowiadać dzieciom o pożyczaniu, oddawaniu i konsekwencjach różnych zachowań? Autorzy projektu uznali, że sprawę najlepiej oddać w ręce samych zainteresowanych.

– Temat początkowo wydawał się trudny, a pojęcia nowe i nie dla wszystkich równie zrozumiałe. To była doskonała okazja, żeby o nim porozmawiać, pokazać przykłady właściwych zachowań i dobrych nawyków, którymi powinniśmy kierować się na co dzień – podkreśla Paulina Wróbel, wychowawczyni klasy 1A z wrocławskiej szkoły Specto. – Dla dzieci to była duża wartość i cenne doświadczenie. Uwolnienie pomysłowości, kreatywności i wyobraźni, nauka współpracy i zadaniowości. Dla mnie, początkującej nauczycielki, to również było wyzwanie. Pracowałam z nowymi dziećmi, które dopiero przyszły do pierwszej klasy. Wyniosłam dużo cennych doświadczeń pedagogicznych, a cała moja grupa lepiej się poznała i zintegrowała.

Wychowawcy, którzy koordynowali pracę dzieci podkreślają, że pisanie i ilustrowanie książki zauważalnie i w krótkim czasie wpłynęło na zachowania dzieci. Posługują się przykładami z opisanych historii w codziennych zabawach, rozmawiają z koleżankami z innych klas. Projekt okazał się też wartościowy pod kątem dydaktycznym.

– Dla moich uczniów to było ciekawe przeżycie i wartościowy projekt pracy w grupie. Na wielkich kartkach zapisywaliśmy pomysły na bohaterów, poszczególne wątki historii i sytuacje. Głosowaliśmy nad kierunkami, którymi potoczy się opowieść i doborem ilustracji. Razem omawialiśmy konsekwencje i odczucia bohaterów – opowiada Magdalena Kozica, wychowawczyni klasy 3B ze szkoły Specto w Poznaniu. – Taka wspólna praca poszerza umiejętności językowe, pomaga poznać i zrozumieć nowe pojęcia ze świata finansów. Przede wszystkim daje też pole do kreatywności i jest dobrą zabawą. A efekt to dla wszystkich nas powód do dumy.

Kreatywność dzieci, wskazówki i sygnały dla dorosłych

Jak podkreśla Bartłomiej Dwornik z fundacji OOO, spojrzenie na tematy finansowe oczyma i z perspektywy dzieci może być pouczające i wartościowe również dla dorosłych.

– Pomaga nam, rodzicom i nauczycielom, lepiej zrozumieć ile dzieci wiedzą, rozumieją i z jakimi wątpliwościami się mierzą – tłumaczy koordynator z fundacji OOO. – I z naszej książeczki i z wcześniejszych badań wynika na przykład, że dzieci mają duży kłopot z upominaniem się o zwrot pożyczonych rzeczy i pieniędzy. To sygnał, że warto się nad tym pochylić i tłumaczyć, że wstydzić powinna się osoba, która nie oddaje. Nie ta, która pożyczyła.

– W wielu krajach, również w Polsce, tematy związane z pieniędzmi są uznawane za trudne czy wręcz wstydliwe. Na przykład aż 75 proc. badanych uważa, że posiadanie długów wywołuje wstyd – wyjaśnia Agnieszka Salach z KRUKa. – Brak otwartości na rozmowy o finansach może mieć wiele powodów. Jednym z nich może być chociażby lęk przed oceną innych czy obawa o utratę dobrych relacji. Upominanie się o zwrot pożyczonych rzeczy, w tym także pieniędzy może być odebrane jako element, który wywoła konflikt, zwłaszcza w relacjach z bliskimi. A to powinno być uzasadnionym i naturalnym oczekiwaniem. Dlatego warto o tym rozmawiać już z dziećmi i uczyć je otwarcie rozmawiać o pieniądzach.

Książka „O pożyczaniu i oddawaniu. Trzy historie o tym, jak ważne są dobre nawyki” jest właśnie elementem projektu edukacyjnego Uczymy się OOO finansach, prowadzonego przez fundację Ogólnopolski Operator Oświaty i firmę KRUK z okazji trwającego Roku Edukacji Ekonomicznej w Polsce. Jego celem jest poprawa wiedzy finansowej już wśród najmłodszych.

o pozyczaniu i oddawaniu okadka ebook

Książkę w formie e-booka można pobrać bezpłatnie. Młodzi autorzy zachęcają rodziców, żeby czytali ją razem z dziećmi: https://operator.edu.pl/pl/ooo-finansach/ebook/

Nowa siedziba Join UP! i SkyUpTM w Adgar BIT

Marki Join UP! i SkyUpTM, dotychczasowi najemcy przestrzeni w biurowcu Adgar Wave, zmieniają swoją siedzibę, jednak wciąż będą wynajmować biura od Adgar Poland. Spółki wprowadziły się do 900-metrowego biura, dotąd zajmowanego przez pracowników właściciela budynku. To świetny przykład na to, jak Adgar Poland elastycznie reaguje na rosnące potrzeby swoich najemców oraz umiejętnie buduje trwałe i długoterminowe relacje biznesowe.

Join UP! Polska to polski oddział międzynarodowego touroperatora, który działa także w 8 innych krajach: w Ukrainie, Łotwie, Litwie, Estonii, Mołdawii, Kazachstanie, Rumunii i Czechach. Firma oferuje swoim klientom ponad 40 kierunków wycieczek, a turystom również loty w ramach własnej floty samolotów, należących do partnera strategicznego — SkyUpTM.

To właśnie ze względu na dynamiczny rozwój, firmy zdecydowały się na zwiększenie wynajmowanej przestrzeni. Wybór padł na gotowe do wprowadzenia, w pełni funkcjonalne biuro o podwyższonym standardzie w budynku Adgar Bit, którego łączna powierzchnia wynosi 900 mkw. To wyjątkowa przestrzeń, zaprojektowana zgodnie z najnowszymi trendami, którą pracownicy Adgar Poland stworzyli na własny użytek, przez ostatnie dwa lata mieściła się tu bowiem siedziba spółki. Biuro pełniło jednocześnie funkcję przestrzeni pokazowej i dla wielu innych najemców stanowiło wzór nowoczesnych, funkcjonalnych powierzchni do pracy.

„Cieszymy się, że Join UP! Polska, wraz z Join UP! i SkyUpTM łączą swoją przyszłość z Adgar Poland i dołączyły do licznego grona naszych najemców, którzy zostają z nami również wtedy, gdy ich sukces wymaga większej przestrzeni i nowych rozwiązań.  Chcemy rozwijać się razem z naszymi klientami, być partnerem, na którym mogą polegać i który wspiera w realizacji ambitnych celów biznesowych” – mówi Tomasz Stopka, Leasing and Flexible Workplaces Manager w Adgar Poland, który był odpowiedzialny za transakcję.

„Decyzja o kontynuacji współpracy z Adgar Poland oraz przeniesieniu się do nowego biura w budynku należącym do tego zarządcy jest potwierdzaniem na to, że nasza dotychczasowa współpraca była bardzo satysfakcjonująca. Pozostajemy z Adgar Poland i pozostajemy na Służewcu, gdzie chcemy tworzyć siedzibę dla całej rodziny – Join UP! i SkyUpTM, bowiem ta biurowa, prestiżowa część Mokotowa jest nie tylko świetnie zorganizowana pod względem infrastruktury, ale też spełnia wszystkie potrzeby wynikające ze specyfiki naszego biznesu” – mówi Sergey Kyrychenko Business Development Director w Join UP!. Najemca podkreśla jednocześnie, że równie istotna była kwestia funkcjonalności i udogodnień nowych przestrzeni biurowych, do których pracownicy mogli się wprowadzić w zasadzie z dnia na dzień. „Ergonomiczne miejsca pracy, systemy bezpieczeństwa czy nowoczesne sale konferencyjne, a także wdrożenia innowacyjnych rozwiązań do zarządzania przestrzenią i kontrolą dostępu to obecnie standardy w biurach Adgar Poland, które z punktu widzenia najemców ułatwiają efektywne korzystanie z wynajmowanej powierzchni” – dodaje Sergey Kyrychenko.

Więcej informacji:

 

O SkyUpTM

SkyUpTM to międzynarodowa marka lotnicza o ukraińskich korzeniach, która łączy dwie linie lotnicze, mianowicie SkyUp Airlines LLC (PQ; SQP) zarejestrowaną na Ukrainie i SkyUp MT Limited (U5; SEU) zarejestrowaną na Malcie (UE).

Podstawowe działania SkyUp™ obejmują realizację kontraktów ACMI i oferowanie lotów czarterowych dla touroperatorów, fundacji, stowarzyszeń, klubów sportowych i innych organizacji. W planach firmy jest rozpoczęcie obsługi regularnych lotów i uruchomienie programu lotów z europejskich lotnisk.

O Join UP! Polska

Join UP! Polska powstało w 2023 roku i działa pod międzynarodową marką Join UP!, założoną w 2010 roku. Marka jest obecna również na Ukrainie, w Estonii, Łotwie, Litwie, Rumunii, Czechach, Kazachstanie i Mołdawii, z planami dalszej ekspansji europejskiej.

O Adgar BIT

Adgar BIT to sześciokondygnacyjny, kameralny budynek o powierzchni 8 500 m², zlokalizowany przy ul. Konstruktorskiej 11, w spokojnej części biurowo-mieszkalnej dzielnicy. Bliskość kluczowych węzłów komunikacyjnych i miejskiego transportu ułatwia dojazd zarówno kierowcom, jak i użytkownikom komunikacji miejskiej, a dla najemców budynków dostępna jest bezpłatna wypożyczalnia rowerów. W okolicy znajduje się wiele udogodnień, takich jak sklepy, restauracje, basen, kluby fitness i przedszkola, w tym Przedszkole Europejskie, które mieści się na parterze budynku, tuż obok kawiarni Green Cafe Nero. Więcej o Adgar Poland: https://www.adgar.pl/

Rynek biurowy w Warszawie stabilny mimo niskiej podaży i wymagań najemców

Aktywność najemców na warszawskim rynku biurowym nie maleje mimo niskiej nowej podaży, co skutkuje spadkiem wskaźnika pustostanów do 10,7%. Rośnie zainteresowanie budynkami będącymi w budowie, czego dowodem jest podpisywanie coraz częściej umów przednajmu – takie wnioski płyną z cyklicznego raportu BNP Paribas Real Estate Poland „At a Glance – rynek biurowy w Warszawie” za III kwartał 2024 roku.

Ograniczona nowa podaż

W III kwartale 2024 roku na rynek trafiło jedynie 11 tys. m kw. nowej powierzchni biurowej w ramach trzech projektów: Viridis B (7 tys. m kw.) oraz Bohema Offices D i E (2,5 tys. m kw. oraz 1,6 tys. m kw.). Oznacza to, że od początku 2024 roku stołeczny rynek biurowy powiększył się jedynie o 75 tys. m kw. powierzchni w ramach ośmiu projektów.

Perspektywa powiększenia zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej rysuje się dopiero w kolejnych kwartałach. Na koniec września odnotowano ponad 300 tys. m kw. powierzchni biurowej w budowie, obejmującej zarówno nowe projekty, jak i przebudowy starszych obiektów. W przeważającej większości są to inwestycje zlokalizowane w ścisłym centrum miasta, zwłaszcza w okolicy ronda Daszyńskiego. Do końca bieżącego roku zaplanowane jest ukończenie jednego dużego biurowca – The Form o powierzchni 28,5 tys. m kw. Jeśli plany inwestycyjne nie ulegną zmianie, w 2025 roku na warszawski rynek trafi dodatkowe 105 tys. m kw.

Wskaźnik pustostanów spada

Na koniec III kwartału 2024 roku wskaźnik pustostanów w Warszawie osiągnął wartość 10,7% (spadek o 0,2 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem). Dostępność powierzchni biurowej wyniosła 670 700 m kw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów wyniósł 8,9%, natomiast poza centrum osiągnął wielkość 12,2%.

Prognozy wskaźnika pustostanów wskazują, że w nadchodzących kwartałach można spodziewać się dalszych spadków wolumenu wolnych powierzchni biurowych. Sprzyjać temu będzie spowolnienie aktywności deweloperskiej, które pozwoli na absorpcję już istniejących powierzchni biurowych. Mniejsza podaż powierzchni w najlepszych lokalizacjach zachęca deweloperów do wznowienia prac nad projektami, które do tej pory były zawieszone, czego przykładem jest wspólny projekt Ghelamco i PKP przy Dworcu Gdańskim.

Najemcy nie zwalniają

Ograniczona podaż nowoczesnej powierzchni biurowej nie hamuje jednak aktywności najemców. W III kwartale 2024 roku popyt brutto na powierzchnie biurowe osiągnął poziom 176,1 tys. m kw. Największą część popytu stanowiły nowe umowy najmu, które objęły 56% wynajętej powierzchni. Umowy przednajmu, obejmujące 38,6 tys. m kw. odpowiadały za 22% wszystkich transakcji we wskazanym okresie.

Spośród pięciu największych transakcji kwartału dwie to właśnie transakcje przednajmu. Dobry wynik akurat tego typu umów zarejestrowany w trzecim kwartale roku sprawił, że ich udział w całkowitym popycie od początku roku do końca września wyniósł 9%. Jest to pozytywny sygnał dla rynku. Zainteresowanie biurami w Warszawie, jakie obserwujemy od początku 2024 roku, nie odbiega od wartości zarejestrowanych w tym samym okresie rok wcześniej – zauważa Małgorzata Fibakiewicz, Starsza Dyrektorka Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych w BNP Paribas Real Estate Poland.

Od czerwca do września 2024 roku najwięcej powierzchni w stolicy wynajął sektor usług dla biznesu, odpowiedzialny za jedną czwartą całego popytu. Na drugim miejscu znalazły się usługi finansowe, które zajęły 18% powierzchni. Na ten wynik złożyło się zawarcie największej pod względem metrażu umowy przez bank Santander (24,5 tys. m kw.) To rekordowa, pod względem wielkości, transakcja najmu powierzchni biurowej w Polsce od 2022 roku.

Rosnące koszty fit-outu – nowe wyzwanie

Co ważne, najemcy coraz częściej oczekują pragmatycznego podejścia do zagospodarowania wynajętej powierzchni w sposób maksymalnie funkcjonalny. Rosnące znaczenie fit-outu wynika ze wzrostu kosztów, świadomości wymogów ESG oraz wydłużenia okresów najmu. Już na etapie analizy nieruchomości uwzględnia się istniejący układ przestrzenny, standard akustyczny ścian i przeszkleń czy stan instalacji HVAC.

Należy też ocenić energochłonność, źródła zasilania oraz całkowitą emisyjność – zarówno w trakcie realizacji projektu, jak i późniejszego utrzymania. Mimo że nowe budynki charakteryzują się wyższą efektywnością energetyczną, ich realizacja generuje znaczne emisje. Kluczowe staje się również szczegółowe przeglądanie zapisów umownych dotyczących ESG oraz standardów wykończenia, gdyż nie wszystkie innowacje przynoszą bezpośrednie korzyści najemcy – podkreśla Jan Pawlik, Workplace Management Director, ISS Polska.

Czy praca zdalna się skończy?

Według raportu „KPMG 2024 CEO Outlook”, w którym przebadano 1300 dyrektorów generalnych na całym świecie wynika, że ponad 80% z nich spodziewa się pełnego powrotu pracowników do biura w ciągu trzech lat. W 2023 roku deklarowało się w tym zakresie 63%. Do chwili obecnej powrót do biur w pełnym wymiarze pięciu dni w tygodniu zarządziły m.in. Boeing, Goldman Sachs, Tesla czy UPS, a przez kilka dni w tygodniu do biur przychodzić muszą już pracownicy większości dużych firm, w tym Amazona, Apple’a, Mety, a nawet Zooma.

Wielu przedsiębiorców uznaje, że powrót do pracy stacjonarnej polepszy wyniki firmy. Jednak entuzjazm pracowników do powrotu do biura jest znacznie mniejszy. Dzisiejsi pracownicy od środowiska pracy oczekują przede wszystkim elastyczności i chcą pracować na własnych warunkach. Nie oznacza to jednak, że domagają się wiecznego home office, doceniają też wartość pracy z biura. Pragną jednak mieć autonomię w wyborze miejsca do pracy, które jest dla nich najlepsze oraz pozwala na większą efektywność – dodaje Dorota Mielke, Zastępca Dyrektora, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Umowa handlowa UE-Mercosur: czego mogą się bać rolnicy?

Choć umowa o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej wydaje się korzystna dla wielu sektorów przemysłu i obszarów produkcji rolnej w UE, to jednak dla niektórych branż może oznaczać znaczący wzrost rywalizacji, zwłaszcza jeśli już teraz borykają się z wysokimi kosztami produkcji i silną konkurencją.

Przez dwie dekady Unia Europejska prowadziła z państwami Mercosuru (1) negocjacje dotyczące umowy handlowej. W ostatnim czasie nastąpiło przyspieszenie prac i zaczęła się szeroka dyskusja o możliwości zakończenia rozmów i podpisania umowy o wolnym handlu.

W jej sprawie protestują rolnicy w wielu krajach Unii, a polski rząd zadeklarował, że nie zaakceptuje umowy, do zawarcia której wymagana jest jednomyślność państw członkowskich UE. Także Francja i Włochy wyrażają zaniepokojenie wpływem umowy na ich rolnictwo.

Kluczowe wątpliwości dotyczą właśnie sektora rolno-spożywczego. Rolnictwo jest w UE szczególnie traktowane i – inaczej niż w innych częściach świata – obciążone wyjątkowo restrykcyjnymi normami dotyczącymi sposobu produkcji żywności.

Projekt umowy w różnym stopniu dotyczy różnych sektorów produkcji rolnej. Jedne obszary działalności zyskają łatwiejszy dostęp do rynku południowoamerykańskiego, ale inne stracą w związku z bezcłowymi kontyngentami, które mają być przyznane państwom wchodzącym w skład Mercosuru.

W związku z podpisaniem umowy wzrośnie konkurencja, zwłaszcza w przypadku wołowiny, drobiu, cukru i ryżu. W Polsce produkcja wołowiny i drobiu oraz uprawa buraka cukrowego mają szczególne znaczenie. Zarówno w przypadku bydła, jak i buraka cukrowego nasz kraj niezmiennie oferuje dodatkowe płatności bezpośrednie, tzw. płatności związane z produkcją (w celu jej utrzymania). Z płatności dotyczących młodego bydła w 2023 roku skorzystało prawie 200 tysięcy rolników, a ze związanych z uprawą buraka cukrowego – ponad 25 tysięcy. Jednak w przypadku młodego bydła w roku 2024 złożono o ok. 10 tysięcy mniej wniosków o wsparcie. Pokazuje to, że w tym obszarze, mimo dotacji, sytuacja nie jest dla rolników korzystna.

Drób od początku polskiego członkostwa w UE był wymieniany jako szczególny sektor produkcji rolnej i wskazywany przez krytyków Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) jako przykład, że można się obyć bez intensywnego dotowania. Rolnicy specjalizujący się w produkcji drobiu nie dostają np. dodatkowego wsparcia dla prowadzonej działalności rolniczej, a płatności bezpośrednie z WPR wypłacane są proporcjonalnie do posiadanego areału ziemi użytkowanej rolniczo. W przypadku tych gospodarstw zazwyczaj nie są wysokie, gdyż hodowla drobiu odbywa się w budynkach gospodarskich i zazwyczaj nie jest powiązana z użytkowaniem gospodarstwa o dużym obszarze użytków rolnych.

Mimo to produkcja drobiu w Polsce systematycznie się rozwijała. Napotyka jednak w ostatnich latach istotne wyzwanie w postaci konkurencji ze strony Ukrainy, która uzyskała dostęp do rynku UE.

Podsumowując, choć umowa z Mercosurem wydaje się korzystna dla wielu sektorów przemysłu i obszarów produkcji rolnej w UE, to jednak dla niektórych branż łatwiejszy dostęp produkcji z Ameryki Południowej do europejskiego rynku może oznaczać znaczący wzrost rywalizacji. Zwłaszcza dla tych, które już teraz borykają się z licznymi trudnościami związanymi z wysokimi kosztami produkcji i już istniejącą konkurencją. W związku z tym rodzi się pytanie, czy i jak bardzo korzyści z umowy przewyższają jej koszty dla unijnej gospodarki i jak zostaną wsparte sektory, które odczują jej negatywne skutki.

Autorka jest profesorką Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN i członkinią TEP.

(1) Utworzona w 1991 r. międzynarodowa organizacja gospodarcza grupująca sześć państw Ameryki Południowej: Argentynę, Boliwię, Brazylię, Paragwaj, Urugwaj i Wenezuelę. Członkami stowarzyszonymi, korzystającymi ze strefy wolnego handlu, ale nie tworzącymi unii celnej są: Chile, Ekwador, Gujana, Kolumbia, Peru i Surinam.

Spadki na Wall Street przed Świętem Dziękczynienia, euro zyskuje po wypowiedziach EBC

Przed Świętem Dziękczynienia inwestorzy w USA postanowili zredukować swoje zaangażowanie na rynku akcji, co przełożyło się spadki głównych indeksów giełdowych. Impulsem do spadków w dużej mierze były rozczarowujące wyniki spółek z sektora produkcji komputerów. To wpłynęło na sentyment. Z USA dane makro okazały się solidne i spowodowały, że wśród uczestników rynku wzmocniło się przekonanie, że Fed będzie działał ostrożniej, co można interpretować w ten sposób, że szybka redukcja stóp procentowych jest w tym momencie mało prawdopodobna. Dolar mimo wszystko uległ osłabieniu co poskutkowało wzrostem głównej pary walutowej do 1,0570. Euro zyskało po wypowiedziach z EBC.

Dziś brakuje Amerykanów a jutro sesja na Wall Street będzie skrócona. Uwaga przeniesie się na Stary Kontynent. Oceniana będzie koniunktura konsumencka. Zostanie opublikowany wskaźnik ESI. Ostatnio widoczne jest pogorszenie nastrojów, które dziś może być potwierdzone. Poza tym euro może być wrażliwe na odczyt wstępnej inflacji z Niemiec, gdzie szacunki zakładają wzrost do poziomu 2,3 proc.

Wczoraj po wypowiedziach jednej z przedstawicielek Europejskiego Banku Centralnego rynek zmniejszył swoje oczekiwania na cięcie o 50 punktów bazowych i w tym momencie taki scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny. W sposób nieco mniej „gołębi” wypowiedziała się pani Schnabel i to wystarczyło, żeby rynek zareagował. Zanegowała ona możliwość mocniejszej redukcji kosztu pieniądza i jednocześnie poddała pod wątpliwość, że EBC mógłbym w całym cyklu obniżek stóp zejść do bardzo niskiego poziomu (widocznego przed pandemią). Zaznaczyła, że widzi neutralną stopę procentową w przedziale od 2 do 3 proc., zatem biorąc pod uwagę, że stopa depozytowa aktualnie wynosi 3,25 proc., przestrzeni do luzowania nie jest przesadnie dużo.

Dodatkowo ryzyko podbicia cen zostało wzmocnione przez prezeskę EBC. Lagarde stwierdziła, że wojna handlowa negatywnie wpływa na długoterminowy wzrost gospodarczy i „może mieć nieco inflacyjny charakter w krótkim okresie”. Zasugerowała, aby „nie odpowiadać odwetem, lecz negocjować” w sprawie ceł.

Notowania EUR/USD odbiły do poziomu 1,0585 o zbliżyły się do oporu horyzontalnego na 1,06. Jak na razie główna para walutowa wykonuje jedynie korektę wzrostową i brakuje na ten moment sygnałów sugerujących zmianę średnioterminowej tendencji spadkowej. Dziś kurs ponownie kieruje się na południe i wskazuje obecnie poziom 1,0535.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Rynek kredytowy w październiku 2024 – najważniejsze dane i trendy

W październiku 2024 r., w porównaniu do października 2023 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów gotówkowych (+28,8%) oraz wydały więcej kart kredytowych (+15,7%). Natomiast mniej udzieliły kredytów mieszkaniowych (-27,5%) oraz kredytów ratalnych (-20,5%). W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość trzech produktów kredytowych: kredytów gotówkowych (+37,9%), limitów w kartach kredytowych (+21,9%) oraz kredytów ratalnych (+5,3%). Podobnie, jak w ujęciu liczbowym, również w ujęciu wartościowym banki i SKOK-i udzieliły niższą wartość kredytów mieszkaniowych (-23,8%).

W okresie od stycznia do października br. banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów mieszkaniowych (+45,3%), ratalnych (+42,6%), gotówkowych (14,0%) i wydały więcej kart kredytowych (+3,9%). W ujęciu wartościowym udzieliły o (+62,4%) wyższą wartość kredytów mieszkaniowych, o (+27,1%) kredytów gotówkowych, o (+19,8%) kredytów ratalnych oraz o (+16,3%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej.

Zadyszka czy zmiana trendu w kredytach ratalnych

W październiku 2024 r. udzielono o 20,5% mniej kredytów ratalnych w porównaniu do października 2023 r., i o 16,7% mniej niż we wrześniu 2024 r. Jednak wartość tych kredytów wzrosła o 5,3% rok do roku i o 2,7% w porównaniu do poprzedniego miesiąca.

– Analizując najnowsze dane dotyczące kredytów ratalnych w październiku br. widzimy duży spadek ich liczby zarówno r/r, jak i m/m. Jest to efekt mniejszej skali transakcji na niskie kwoty, pochodzących głównie z przekształcania niespłaconych zobowiązań z odroczonym terminem płatności. Może być to powiązane ze spadkiem sprzedaży detalicznej w ujęciu realnym. W ujęciu wartościowym nadal mamy jednak dodatnią dynamikę, za którą odpowiadają wysokokwotowe kredyty ratalne związane z finansowaniem droższych towarów i usług – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

Kontynuacja wzrostu aktywności w kredytach gotówkowych

Liczba udzielonych kredytów gotówkowych wzrosła o 28,8% r/r oraz 11,6% w porównaniu do września 2024 r., a ich wartość odpowiednio wzrosła o 37,9% r/r oraz 8,7% w porównaniu z poprzednim miesiącem.

– Od początku 2024 r. akcja kredytowa w segmencie kredytów gotówkowych wzrosła liczbowo o 14,0%, a wartościowo o 27,1% w porównaniu do analogicznego okresu 2023 r. Klienci zaciągają kredyty gotówkowe na coraz wyższe kwoty, a głównym czynnikiem wzrostu sprzedaży w tym segmencie są kredyty na ponad 50 tys. zł. Może to być wynikiem rosnących potrzeb konsumpcyjnych, nadal wysokiej inflacji powodującej wzrost cen oraz większej dostępności kredytów na wyższe kwoty, przy wyższej zdolności kredytowej dzięki rosnącym wynagrodzeniom – tłumaczy prof. Rogowski.

Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego we wrześniu 2024 r. wyniosła 2.453 zł, co stanowi wzrost o 32,5% w porównaniu do października 2023 r. Natomiast średnia wartość kredytu gotówkowego wyniosła 25.144 zł, co oznacza wzrost o 7,0% w stosunku do października 2023 r.

Kredyty hipoteczne – spadki rok do roku, ale wzrosty miesiąc do miesiąca

W październiku 2024 r. banki udzieliły o 27,5% mniej kredytów mieszkaniowych w porównaniu do października 2023 r., jednak w relacji do września 2024 r. ich liczba wzrosła o 12,1%. Wartościowo, kredyty mieszkaniowe zanotowały również spadek o 23,8% rok do roku, ale wzrost o 13,0% w porównaniu do poprzedniego miesiąca.

W okresie od stycznia do października 2024 roku kredyty mieszkaniowe, w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku, nadal odnotowują wysoką dodatnią dynamikę zarówno w ujęciu liczbowym (+45,3%), jak i wartościowym (+62,4%).

– Kredyty hipoteczne – pomimo obaw związanych z brakiem kolejnego programu wsparcia, radzą sobie naprawdę całkiem nieźle. W październiku odnotowaliśmy większe zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi niż w poprzednich miesiącach zarówno w aspekcie liczbowym, jak i wartościowym. Narastająco od początku roku liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 45,3%, a ich wartość o 62,4% w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku. Wartość akcji kredytowej w październiku br. wyniosła 7,36 mld zł, czyli jest na poziomie nie widzianym od marca br.

Jak mówi główny analityk BIK, za tak wysoką dynamikę odpowiadają trzy czynniki:

  1. W tegorocznej akcji kredytowej uwzględniono kwoty z kredytów z puli wniosków złożonych jeszcze w zeszłym roku z udziałem Programu Bezpieczny Kredyt 2%, co stanowiło 13,6 mld zł. Bez tej kwoty wartość akcji kredytowej w okresie styczeń – październik 2024 r. wyniosłaby 57,6 mld zł i byłaby wyższa o 26,6% w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku.
  2. Pierwsze półrocze zeszłego roku charakteryzowało się niską akcją kredytową (30% łącznej akcji kredytowej całego 2023 r.), co stanowiło niską bazę do porównań w pierwszym półroczu 2024 r. Było to wynikiem wysokich stóp procentowych oraz oczekiwania na uruchomienie programu wsparcia. Bardzo dobre drugie półrocze 2023 r. wynikające z uruchomienia BK 2% wpływa na ujemną dynamikę r/r w październiku 2024 r.
  3. Obecnie mamy wyraźnie wyższą aktywność kredytobiorców niż w pierwszym półroczu zeszłego roku, pomimo braku programu wsparcia. Wzrost wartości kredytów mieszkaniowych w większym stopniu niż ich liczby wskazuje, że klienci zaciągają kredyty na wysokie kwoty. Jest to związane z nabywaniem droższych nieruchomości w wyniku utrzymujących się nadal wysokich cen rynkowych. Głównym czynnikiem odpowiedzialnym za wzrosty akcji kredytowej w okresie
    styczeń – październik 2024 r. jest poprawa zdolności kredytowej, która umożliwia zaciąganie kredytów mieszkaniowych na wyższe kwoty.

– W kolejnych miesiącach w ujęciu rok do roku w przypadku kredytów hipotecznych powinniśmy odnotowywać również ujemne dynamiki zarówno wielkości, jak i wartości akcji kredytowej – podsumowuje prof. Rogowski i dodaje:

 – W październiku br. średnia kwota udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 423,8 tys. zł i była o 5,1% wyższa niż przed rokiem. Należy również odnotować, że średnia kwota udzielonego kredytu mieszkaniowego w październiku br. jest najwyższa w historii. Tym samym został ustanowiony nowy rekord. Warto dodać, że do końca października z wakacji kredytowych na nowych warunkach od 1 czerwca 2024 r. skorzystało 196 tys. osób w ramach 117 tys. kredytów mieszkaniowych na kwotę 34 mld zł.

Dobra kondycja jakości kredytów w polskim sektorze bankowym

Październikowe odczyty wartości wszystkich czterech Indeksów jakości kredytów bankowych istotnie się poprawiły w ujęciu rok do roku. W porównaniu z wrześniem br. widać tylko nieznaczne pogorszenie terminowości spłat kredytów ratalnych (+0,04) oraz kart kredytowych (+0,08). Jednak są to wahania, które nie zakłócają ogólnej dobrej kondycji jakości kredytów w polskim sektorze bankowym. Pozostałe indeksy jakości m/m poprawiły się (spadły): indeks kredytów gotówkowych o (-0,05) i o taką samą wartość Indeks kredytów mieszkaniowych.

– Wszystkie cztery Indeksy Jakości nadal wskazują na bezpieczny poziom ryzyka portfela kredytów udzielanych gospodarstwom domowym. Niewątpliwie lepsza jakość spłat kredytów idzie w parze ze wzrostem wynagrodzeń kredytobiorców i stabilizacją poziomu oprocentowania spłacanych kredytów. Niemniej, konieczna jest jak zawsze stała obserwacja wartości poszczególnych Indeksów Jakości, aby wcześniej zidentyfikować sygnały o potencjalnym pogorszeniu jakości portfela kredytowego, na razie takiego zagrożenia nie widać na horyzoncie – wyjaśnia główny analityk Grupy BIK.

Rekordowe zadłużenie polskich firm – zaległości przekroczyły 45 mld zł

Zaległości finansowe polskich firm po trzecim kwartale tego roku osiągnęły rekordowe 45 mld zł (ponad 10 mld euro). Problemów finansowych przybyło szczególnie w edukacji, a także kulturze, rozrywce, rekreacji. Nadal jednak najwyższe kwoty niespłacanych zobowiązań przypadają na handel, przemysł i budownictwo. Szczególnie wysoki udział firm z problemami widać z kolei w sektorze TSL. Poprawę sytuacji notuje budownictwo oraz producenci – wynika z danych zgormadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie BIK. Ponad 86 proc. firm posiada kontrahentów, którzy często płacą po terminie. W transporcie odsetek ten wynosi nawet 100 proc. To jeden z kluczowych powodów powstawiania zatorów płatniczych w gospodarce. 

Na koniec września br. suma zaległych zobowiązań firm względem kontrahentów i banków wg danych gromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK, przekroczyła rekordowe 45,1 mld zł, co oznacza wzrost r/r o ponad 2,7 mld zł (6,4 proc.). Na tę zmianę wpłynął jednoczesny wzrost liczby firm – niesolidnych płatników  – o 14 407 podmiotów do poziomu 326,8 tys. Przeciętnie przedsiębiorca jest dzisiaj winny 138 tys. zł. Udział wszystkich firm z problemami pozostaje na tym samym poziomie – ok. 5 proc.

Zaległości firm na poziomie 45 mld zł to ogromna kwota, która pozostawia znaczny ślad w krajowej gospodarce.  Aby lepiej zrozumieć jej skalę można odnieść ją do ważnych  wydatków lub  wskaźników. To np. odpowiednik ok. 19 proc. wydatków na ochronę zdrowia w Polsce w 2023 roku, które wyniosły wówczas blisko 242 mld zł. Innym przykładem może być PKB Polski,  w drugim kwartale 2024 roku wartość dodana brutto (GVA) w Polsce wyniosła około 760 mld zł – 45 mld zł to około 5,9 proc. tej wartości.

Serce polskiego biznesu w liczbach

Na czele sektorów z najwyższymi zaległościami wobec banków i kontrahentów znalazły się: handel, przemysł i budownictwo. Przeterminowane długi firm działających w handlu sięgnęły niemal 9,2 mld zł. Niewiele mniej, bo 7,2 mld zł jest winny dzisiaj przemysł, a podium zamyka budownictwo z obciążeniami finansowymi w kwocie ponad 5,9 mld zł.

W ciągu ostatniego roku zadłużenie w budownictwie i przemyśle zmniejszyło się odpowiednio o 5,6 proc. i 3,5 proc., jednak to wciąż za mało, by mówić o poprawie kondycji. Przykładowo zaległe zadłużenie handlu na chwilę przed zamrożeniem gospodarki w 2020 roku oscylowało w granicach 7,7 mld zł. Wojna oraz wysoka inflacja na nowo zahamowały sprzedaż, co bezpośrednio odbiło się na przychodach przedsiębiorców, również działających w innych branżach. W kwartalnych badaniach „Skaner MŚP” to właśnie spadek transakcji był wskazywany jako najczęstsze źródło pogarszającej się kondycji w biznesie. 

TOP 5 sektorów  z najwyższymi zaległościami:

  • Handel (hurtowy i detaliczny) – ok. 9,2 mld zł
  • Przemysł – ok. 7,2 mld zł
  • Budownictwo – ponad 5,9 mld zł
  • TSL – ok. 3,4 mld zł
  • Obsługa rynku nieruchomości – ok. 2,6 mld zł

Na koniec września br. zaległe zobowiązania w sektorze HoReCa przekroczyły 2,1 mld zł. Niespłacone długi w finansach i ubezpieczeniach wynoszą blisko 1,2 mld zł, a w szeroko pojętych usługach zbliżają się do 1 mld zł.

Patrząc przez pryzmat wzrostu zaległych zobowiązań w kluczowych sektorach gospodarki, ostatni analizowany rok okazał się szczególnie trudny dla:

  • edukacji – wzrost przeterminowanego zadłużenia o 34 proc. do ponad 285,4 mln zł
  • kultury, rozrywki, rekreacji – wzrost zaległości o 31 proc. do 335,4 mln zł
  • wytwarzania i dostawy energii, gazu i gorącej wody – wzrost przeterminowanego zadłużenia o 31 proc. do 162 mln zł
  • usług – wzrost zaległego zadłużenia o 29 proc. do 982,4 mln zł
  • usług finansowych i ubezpieczeniowych – wzrost przeterminowanego zadłużenia o 26 proc. do blisko 1,2 mld zł

Tymczasem zaległości w sektorze TSL wzrosły o 17 proc., a o 13 proc. zwiększyły się w obsłudze rynku nieruchomości oraz wśród dostawców wody, gospodarowania ściekami, odpadami i działalności rekultywacyjnej – do 313,3 mln zł.

Zaległe zobowiązania finansowe spadły natomiast w budownictwie (-5,6 proc.), przemyśle (-3,5 proc.) oraz w górnictwie i wydobyciu (-3 proc.), gdzie widać również niewielki spadek liczby niesolidnych dłużników. Choć zadłużenie w tych branżach się zmniejszyło, to niestety liczba złych dłużników wciąż rośnie – w budownictwie o 2240, a w przemyśle o 505 firm. Największy przyrost niesolidnych płatników, bo aż o 2,5 tys. firm, nastąpił w sektorze TSL, który wciąż wyróżnia się najwyższym udziałem firm z problemami – od roku na poziomie bliskim 9 proc. Wysoki odsetek zadłużonych przedsiębiorców widoczny jest także w górnictwie i wydobyciu (8 proc.) oraz w usługach związanych z wodociągami, ściekami, odpadami i rekultywacją (7,6 proc.). Dlatego współpracując z firmami z tych branż, warto szczególnie zwrócić uwagę na ich zdolność do płacenia w terminie i przed podjęciem decyzji o współpracy dokładnie sprawdzić, z kim mamy do czynienia.

– Należy pamiętać, że każdy z analizowanych sektorów jest niejednorodny. Poszczególne różnią się między sobą pod względem działalności, struktury, funkcji czy technologii, a także dynamiki rozwoju. Każda gałąź gospodarki pełni inną rolę i ma różne cechy charakterystyczne. Mierzy się też z innymi regulacjami i wyzwaniami, co wpływa na jej kondycję finansową. Pewne jest za to, że problemy jednych firm mogą wpędzić w problemy kolejne,  tworząc spiralę zatorów płatniczych. Dlatego tak ważna jest mobilizacja w tym obszarze i ochrona biznesu, przede wszystkim sprawdzanie oraz bieżące monitorowanie kondycji finansowej partnerów biznesowych oraz wykorzystanie narzędzi miękkiej windykacji w odzyskiwaniu należności – wskazuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.zaległości firm

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i baza BIK

86 proc. firm posiada klientów, którzy płacą po terminie. Najgorzej jest w transporcie

W czwartym kwartale tego roku ponad 86 proc. badanych przedsiębiorców z MSP przyznało, że zdarza im się współpracować z kontrahentami, którzy nie regulują swoich zobowiązań w terminie. Najbardziej na ten problem narażony jest transport, w którym występuje 100 proc. takich przypadków oraz handel, który notuje ok. 90 proc. Skutkiem tych opóźnień jest wciąż wysoki odsetek firm, które mają przeterminowane należności. Ponad 52 proc. przedsiębiorców przyznaje, że posiada faktury opóźnione o więcej niż miesiąc. Natomiast niemal 34 proc. firm zmaga się z kontrahentami, którzy zwlekają z zapłatą nawet o ponad 60 dni po terminie. Tak długie opóźnienia najczęściej występują w małych (10-49 pracowników) i średnich firmach (50-249 pracowników), a także w handlu i produkcji.

– Weryfikacja kontrahentów, nie tylko przed nawiązaniem współpracy, ale i w jej trakcie, jest kluczowa z kilku powodów. Pozwala ocenić stabilność finansową partnera oraz jego zdolność do wywiązywania się z zobowiązań, co minimalizuje ryzyko niewypłacalności. Współpraca z niewiarygodnymi kontrahentami może negatywnie wpłynąć na sytuację finansową firmy oraz jej wizerunek na rynku. Sprawdzanie historii działalności i opinii innych klientów pozwala uniknąć potencjalnych problemów. Dobre zrozumienie procesów operacyjnych kontrahenta pomaga lepiej przygotować się na ewentualne trudności i budować zaufanie, co sprzyja długoterminowym relacjom biznesowym – przypomina Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

O złej i bardzo złej kondycji finansowej w ostatnim kwartale tego roku mówią szczególnie reprezentanci firm transportowych – 18,3 proc. oraz handlowych – 9,3 proc., podczas gdy w totalu odpowiedzi firm jest to blisko 7 proc. Widać za to poprawę wśród firm przemysłowych, które na tle pozostałych sektorów są w najlepszej kondycji – na dobrą i bardzo dobrą wskazuje aż 74 proc. przedsiębiorstw. Neutralnie – ani źle, ani dobrze – swoją sytuację oceniają firmy budowlane (45,5 proc.)

Źródło: Badanie „Skaner MSP” realizowane wśród mikro, małych i średnich firm, przeprowadzone przez Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research, na próbie 500 firm sprzedających z odroczonym terminem płatności, techniką wywiadów telefonicznych, 4Q 2024.

Nowe przepisy UE: Przejrzystość płac i równość wynagrodzeń obowiązkowe od 2026 r.

Unia Europejska wprowadza nowe przepisy dotyczące przejrzystości płac, które mają obowiązywać od 7 czerwca 2026 r. Firmy zatrudniające ponad 50 osób będą musiały udostępniać dane o wynagrodzeniach, a te powyżej 100 pracowników dodatkowo raportować zgodność z zasadami równości płac. Najwięcej przedsiębiorstw tej wielkości działa w branżach takich jak przemysł, opieka zdrowotna, administracja, handel czy transport. Mimo licznych korzyści, wiele organizacji wciąż nie podejmuje działań w tym zakresie.

Unia Europejska wprowadziła nowe przepisy, które mają wzmocnić zasadę równej płacy za pracę dla kobiet i mężczyzn. Celem regulacji jest zwiększenie przejrzystości wynagrodzeń, skuteczniejsze egzekwowanie prawa oraz zmniejszenie różnic płacowych, które w UE nadal utrzymują się na poziomie około 13% na niekorzyść kobiet. Przepisy przyjęte 24 kwietnia 2023 roku mają także na celu likwidację luki emerytalnej.

Dyrektywa precyzuje, że „taka sama praca” to stanowiska wymagające porównywalnych umiejętności i zakresu działań, podczas gdy „praca o tej samej wartości” obejmuje role różniące się obowiązkami, ale wymagające podobnych kompetencji, zaangażowania i odpowiedzialności. Pracownicy na takich stanowiskach powinni otrzymywać porównywalne wynagrodzenie, niezależnie od płci. Firmy muszą stworzyć czytelne systemy wynagradzania i zapewnić pracownikom prawo do informacji o płacach na równorzędnych stanowiskach. Pracodawca nie może ograniczać dostępu do tych danych ani ukrywać kryteriów ustalania płac. Transparentność obejmuje również publikację stawek w ofertach pracy i zakaz pytań o wcześniejsze wynagrodzenie podczas rekrutacji.

Przedsiębiorstwa zatrudniające co najmniej 100 osób będą musiały regularnie raportować różnice płacowe, wskazując m.in. medianę wynagrodzeń kobiet i mężczyzn oraz odsetek pracowników obu płci na różnych poziomach płacowych. Harmonogram raportowania zależy od wielkości firmy, a najwięksi pracodawcy muszą rozpocząć działania od połowy 2027 roku. W przypadku, gdy różnica płac kobiet i mężczyzn na stanowiskach tej samej wartości przekroczy 5% i nie będzie uzasadniona neutralnymi kryteriami, firmy zostaną zobligowane do przeprowadzenia szczegółowej analizy wynagrodzeń i podjęcia działań naprawczych, tj.  opracowanie planu mającego na celu zmniejszenie nierówności płacowych i zapewnienie większej sprawiedliwości wynagrodzeń w organizacji.

Pracownicy będą mieli prawo uzyskać od pracodawcy szczegółowe informacje na temat wynagrodzeń, a także dochodzić swoich praw w sądzie. Nowe regulacje mają zagwarantować pracownikom skuteczną ochronę prawną w przypadku dyskryminacji płacowej. Pracownicy zyskają prawo do odszkodowania oraz zwrotu wszelkich zaległych wynagrodzeń – mówi Magda Dąbrowska, wiceprezeska Grupy Progres. – Kluczową zmianą jest przeniesienie ciężaru dowodu na pracodawców, co ma ułatwić pracownikom egzekwowanie swoich praw. Dodatkowo, dla firm naruszających przepisy przewidziano surowe kary, w tym grzywny – dodaje Magda Dąbrowska.

Jak wynika z analiz Grupy Progres, nowe przepisy w największym stopniu obejmą branżę przetwórstwa przemysłowego, opieki zdrowotnej, administracji publicznej, handlu, TSL oraz budowlaną. Działa w nich bowiem największa liczba firm, które – biorąc pod uwagę liczbę pracowników (powyżej 50 osób) – będą podlegały nowym przepisom. Potwierdzają to też dane GUS, według których liczba podmiotów gospodarki narodowej w rejestrze REGON zatrudniających więcej niż 50 pracowników wynosi ponad 31 tys. (dane z października 2024 r.). Największą grupę stanowią te z sektora przetwórstwa przemysłowego (ponad 6,8 tys. firm). Kolejne miejsca zajmują edukacja (6,4 tys.), handel hurtowy i detaliczny (ponad 3 tys.), administracja publiczna i obrona narodowa (2,7 tys.), opieka zdrowotna i pomoc społeczna (ponad 2 tys.), budownictwo (1,7 tys.), działalność w zakresie usług administrowania i działalność wspierająca (1,1 tys.), transport i gospodarka magazynowa (894).

Firmy z branż takich jak przetwórstwo przemysłowe, opieka zdrowotna, handel czy budownictwo mogą mieć trudności z wyrównywaniem wynagrodzeń kobiet i mężczyzn ze względu na kilka czynników. W tych sektorach często występuje historycznie utrwalona segmentacja płciowa na stanowiskach pracy – kobiety i mężczyźni dominują w różnych rolach, co może utrudniać wprowadzanie równościowej polityki wynagrodzeń mówi Magda Dąbrowska, wiceprezeska Grupy Progres. – Ponadto większe firmy, objęte nowymi przepisami, często charakteryzują się bardziej skomplikowaną strukturą organizacyjną, co wymaga szczegółowych analiz płac na wielu poziomach. W połączeniu z dużą liczbą takich przedsiębiorstw w Polsce, powszechny proces wdrażania regulacji może być czasochłonny. Co więcej, dla wielu firm, które do tej pory oszczędzały na wynagrodzeniach kobiet, może to być także proces bardzo kosztowny. Takie działanie jest jednak konieczne, bo problem nierówności płac w Polsce nadal występuje w zbyt dużym stopniu – zaznacza Magda Dąbrowska.

Luka płacowa w liczbach

Średnia różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w UE wynosiła 13%. W Polsce, według danych GUS, przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w marcu 2024 r. wyniosło 8604,72 zł. Dane potwierdzają, że mężczyźni nadal zarabiają więcej niż kobiety. Mediana płac w tym czasie wyniosła 6549,22 zł (dla mężczyzn – 6770,08 zł, dla kobiet – 6357,44 zł). Średnie wynagrodzenie brutto mężczyzn było równe 8885,90 zł i stanowiło 103,3% przeciętnej płacy. W przypadku kobiet kształtowało się ono na poziomie 8311,91 zł, co odpowiadało 96,6% średniej krajowej. Mediana płac mężczyzn była wyższa o 3,4% w stosunku do mediany ogólnej, natomiast dla kobiet była niższa o 2,9%. Analizując wynagrodzenia w podziale na sektory, liderem okazała się branża „informacja i komunikacja”, w której średnie zarobki osiągnęły niemal 15 tys. zł. Jednocześnie w sektorze „działalność finansowa i ubezpieczeniowa” zarejestrowano największe dysproporcje wynagrodzeń między płciami, przekraczające 7 tys. zł na niekorzyść kobiet. Warto jednak zauważyć, że w dwóch branżach kobiety zarabiały średnio więcej od mężczyzn. Największa różnica na korzyść kobiet wystąpiła w budownictwie, gdzie ich przeciętne wynagrodzenie było wyższe o niemal 1,3 tys. zł.

Dane wskazują, że wynagrodzenia w marcu 2024 r. znacząco różniły się w zależności od rodzaju działalności. Najwyższą medianę odnotowano w sekcji Informacja i komunikacja, gdzie wyniosła ona 10 558,90 zł brutto. Analizy pokazały, że w 15 spośród 19 sekcji PKD mediana wynagrodzeń mężczyzn przewyższała medianę wynagrodzeń kobiet. Największą dysproporcję zaobserwowano w sekcji Działalność finansowa i ubezpieczeniowa, gdzie mediana wynagrodzeń mężczyzn była aż o 43,7% wyższa niż kobiet.

Z kolei w trzech sekcjach mediana wynagrodzeń kobiet przewyższała wynagrodzenia mężczyzn. Najbardziej wyróżniała się sekcja Budownictwo, gdzie mediana wynagrodzeń kobiet była wyższa aż o 32,6%. W dwóch pozostałych przypadkach różnica ta nie przekraczała 4%.

Również przeciętne miesięczne wynagrodzenia brutto ujawniają podobne tendencje. Najwyższe wartości wystąpiły w sekcji Informacja i komunikacja, gdzie przeciętne wynagrodzenie wyniosło niemal 15 tys. zł brutto. Największa różnica między przeciętnymi wynagrodzeniami mężczyzn i kobiet pojawiła się w sekcji Działalność finansowa i ubezpieczeniowa i wynosiła ponad 7 tys. zł brutto. Warto jednak podkreślić, że w dwóch sekcjach przeciętne wynagrodzenia kobiet były wyższe niż mężczyzn. Największą przewagę osiągnęły w sekcji Budownictwo, gdzie kobiety zarabiały średnio o 1,3 tys. zł brutto więcej niż mężczyźni.

Luka płacowa ma długofalowe konsekwencje – wpływa nie tylko na bieżący standard życia kobiet, ale także na ich emerytury, zwiększając ryzyko ubóstwa w starszym wieku. Według danych ZUS średnia emerytura w 2024 r. to ok. 3500 zł brutto, przy czym mężczyźni otrzymują świadczenie w wysokości ok. 4700 zł, a kobiety 3200 zł.

Globalne napięcia handlowe USA-Chiny: Polska wyrasta na jedno z kluczowych centrów handlowych przyszłości

Po wyborach w Stanach Zjednoczonych stosunki między USA a Chinami pozostaną napięte i nadal będą wpływać na globalny handel.

  • Nowa odsłona wojny handlowej, chociaż „pod kontrolą” – może obniżyć nominalny wzrost światowego handlu, który wyniesie w efekcie poniżej 5% r/r w 2026 r. (-0,6 pp), przy czym w latach 2025-26 w Europie i Chinach zagrożony będzie eksport o wartości 67 mld USD (połowa globalnej sumy).
  • Dotychczasowa wojna handlowa z Chinami jest bardziej kosztowna dla Europy, niż dla USA: wprowadzone już cła na chiński import kosztowały UE 38 mld USD rocznie, w porównaniu do 17 mld USD rocznie w przypadku USA.
  • Efekty dotychczasowej konfrontacji supermocarstw – polaryzacja handlu światowego a nawet deglobalizacja: w ciągu ostatnich dwóch lat dwustronne przepływy handlowe między krajami bliskimi geopolitycznie wzrosły o 620 mld USD i stanowią obecnie 60% światowego handlu.
  • Oczekiwać można, że centra handlowe następnej generacji (konkurencyjne wobec dotychczasowych) zwiększą swój udział w globalnym eksporcie o +1,6 punktu procentowego w ciągu najbliższych pięciu lat (osiągając 1 274 mld USD).
  • Polska wśród dziesięciu nowych światowych centrów handlowych: efekt dużych inwestycji w infrastrukturę ostatnich dwóch dekad, ale także potencjału i wydajności polskiej gospodarki. Wyjątkowy dla Polski jest równomierny rozwój wszystkich tych atutów, bez porównania w światowej czołówce centrów handlowych nowej generacji.

Choć globalny handel pozostaje silnie powiązany z gospodarką Stanów Zjednoczonych, Chiny wyłoniły się jako nowe supermocarstwo, opierając się na swojej kluczowej roli w globalnej produkcji oraz na ogromnym i wciąż rosnącym rynku krajowym. W tym kontekście wciąż przybierające na sile napięcia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami wpływają na zmiany dotychczasowych globalnych łańcuchów dostaw i torują drogę nowym potęgom handlowym –  jak wynika z nowych badań przeprowadzonych przez Allianz Trade, światowego lidera w dziedzinie ubezpieczeń należności handlowych.

Polska jednym z centrów handlowych przyszłości

Najbardziej ewidentnym nowym hubem handlowym w naszej części Europy wydają się być Węgry, przyciągające wiele inwestycji m.in. z Chin. Następny kandydat w regionie na centrum handlowe nowej generacji to rosnąca w imponującym tempie Rumunia. Oba te kraje mają silną infrastrukturę i dobre połączenia z globalnymi łańcuchami dostaw. Ponadto, wysoko na liście – zamykając pierwszą dziesiątkę światowych centrów handlowych nowej generacji Allianz Trade – znalazła się Polska.

Slawomir Bąk, członek Zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Trade
Slawomir Bąk, członek Zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Trade

Wyniki badań nad światowym handlem i rolą w nim Polski komentuje Sławomir Bąk, członek Zarządu Allianz Trade w Polsce odpowiedzialny za ocenę ryzyka: „To, co zwraca uwagę w przypadku Polski to równomiernie wysoka pozycja wszystkich atutów naszego kraju (niespotykana w innych krajach) – każdej kategorii: połączeń, potencjału handlowego i wydajności. Świetne połączenia to efekt inwestycji: portowych, ale też drogowych i stopniowo także – kolejowych. Inwestycji kolejnych rządów, bo całe nowe nabrzeża czy gazoport to inwestycje strategiczne i wieloletnie, które nie przebiegały może idealnie szybko i płynnie, ale co najważniejsze – zdążyliśmy z nimi na czas. Na czas zarówno w związku nową architekturą światowego handlu (i geopolityki), ale także zapotrzebowania polskiej gospodarki i polskich eksporterów, którzy po 20-leciu w UE szukają stopniowo swoich szans coraz dalej, a jednocześnie dzięki dobrym połączeniom transportowym mogą wykorzystywać to jako atut w skutecznej ekspansji na sąsiednich rynkach. Doceniając atuty naszych partnerów z regionu (wspomniani Węgrzy czy Rumuni), będących wyżej w zestawieniu nowych światowych centrów handlowych, zwrócić trzeba uwagę, iż Polska ze swoim większym rynkiem i gospodarką ma nad nimi pewną przewagę w produktywności (pomimo jej spadków w ostatnich latach).

Wojna handlowa po powrocie Trumpa na urząd prezydenta

Podczas swojej drugiej kadencji na stanowisku prezydenta USA Donald Trump prawdopodobnie podniesie cła na import z Chin i innych strategicznych krajów (do 25% dla tych pierwszych i do 5% dla reszty świata, z wyłączeniem Meksyku i Kanady), co będzie mogło zmniejszyć nominalny wzrost światowej wymiany handlowej o -0,6pp w 2026 r., ponieważ większość tych nowych środków zaczęłaby obowiązywać od drugiej połowy 2025 roku. Większość kosztów (spodziewanych nowych regulacji ze strony USA) poniosłyby Chiny i UE – w latach 2025-2026 zagrożony z powodu tych ceł będzie ich eksport o wartości 67 mld USD, zwłaszcza w sektorach: motoryzacyjnym, sprzętu transportowego i wyrobów z metali. Ich środki odwetowe prawdopodobnie uderzą z kolei w amerykańskie produkty: farmaceutyczne, motoryzacyjne, z metalu, rolno-spożywcze i maszynowe. Ostatnio przedstawiane zapowiedzi sugerują wojnę celną pomiędzy oczekiwanym powyższym scenariuszem minimalnym i kolejnym –  maksymalnym, skupiając się na cłach na produkty trzech największych partnerów handlowych, ale weryfikacja deklaracji w stosunku do scenariuszy wynikających z badań nad kompatybilnością i powiązaniami gospodarek wymaga trochę czasu.

Ana Boata, szefowa działu badań ekonomicznych w Allianz Trade
Ana Boata, szefowa działu badań ekonomicznych w Allianz Trade

W przypadku wojny handlowej na pełną skalę (czyli spodziewanych w tym scenariuszu 60% ceł na produkty z Chin i 10% z reszty świata, w tym z Meksyku i Kanady), koszty tych regulacji wzrosłyby do 2,4 punktu procentowego nominalnego wzrostu światowego handlu, a najbardziej dotknięte oprócz Chin byłyby Meksyk i Kanada. Skumulowane straty eksportowe tej wersji wojny handlowej wyniosłyby w latach 2025-2026 blisko 217 mld USD. Scenariusz ten wydaje się jednak mało prawdopodobny, ponieważ Stany Zjednoczone również poniosłyby z pewnością odpowiednio duże koszty” – dodaje Ana Boata, szefowa działu badań ekonomicznych w Allianz Trade.

Amerykański „ojciec chrzestny” kontra chińska doktryna „jedwabiu”

Globalny handel jest w coraz większym stopniu kształtowany przez konkurujące ze sobą agendy geoekonomiczne USA i Chin. Import z USA nie jest już tak istotny dla Chin, a równocześnie Chiny eksportują więcej do swoich bliskich geopolitycznie partnerów (Rosja, Singapur, Wietnam, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska). W tym kontekście dwustronna wymiana handlowa między krajami powiązanymi geopolitycznie wzrosła o +2 punkty procentowe (620 mld USD), do 60% światowego handlu w ciągu zaledwie dwóch lat.

„Chińska doktryna „jedwabiu” skoncentrowana na handlu i przemyśle opierała się głównie na miękkiej sile i wpływach je łączących, podczas gdy amerykański model „ojca chrzestnego” opiera się na czterech filarach: (i) niezachwianym zaangażowaniu w ochronę podstawowych interesów narodowych za wszelką cenę, (ii) zapewnieniu lojalności w ramach sieci historycznych sojuszów, (iii) aktywnej postawie gospodarczej i wojskowej wobec rywali oraz (iv) rozszerzaniu amerykańskich wpływów i kontroli w nowych domenach, takich jak przestrzeń kosmiczna, technologia i sztuczna inteligencja. Bez względu na to, kto by wygrał wybory w USA, to starcie byłoby nieuniknione, wyjaśnia Ano Kuhanathan, szef działu badań korporacyjnych w Allianz Trade.

Dostosowanie się do USA jest kosztowne dla UE

Podczas gdy USA i UE mają wspólne stanowisko w kwestiach geopolitycznych, ich interesy gospodarcze nie są zbieżne. Niemniej jednak, według obliczeń Allianz Trade, UE ma tendencję do podążania za przykładem Stanów Zjednoczonych nakładających cła na Chiny – zwykle w następnym roku – nawet jeśli płaci za to odpowiednio wyższą (niż Stany) cenę. Wcześniej nałożone już cła na Chiny kosztowały USA 17 mld USD rocznie (4% chińskiego importu), gdy tymczasem UE kosztowały one prawie 38 mld USD rocznie (6,4% chińskiego importu). Co więcej, mimo tego sama UE nie jest bezpieczna przed amerykańskimi środkami protekcjonistycznymi i istnieje ryzyko, że USA i/lub Chiny zastosują strategię dziel i rządź, wykorzystując wewnętrzne podziały w Europie do poszukiwania dwustronnych umów, które poprawiłyby ich własne pozycje negocjacyjne w stosunku do europejskiego bloku.

Nowe centra handlowe wyłaniają się jako zwycięzcy (wojny handlowej), ale sprawia to też, że globalne łańcuchy dostaw stają się coraz bardziej złożone

W nadchodzących latach globalny handel prawdopodobnie rosnąć będzie poniżej swojej długoterminowej średniej. Jednocześnie indeks złożoności łańcucha dostaw Allianz Trade[1] pokazuje, że globalne przepływy handlowe stają się coraz bardziej skomplikowane, a poziom złożoności wymiany handlowej podwoił się od 2017 r. i wzrósł 6-krotnie w porównaniu z latami pandemii. W tym kontekście Allianz Trade identyfikuje 25 gospodarek, które mogą skorzystać na tym nowym porządku geoekonomicznym, biorąc pod uwagę ich stosunkowo wyższą konkurencyjność w porównaniu z Chinami w kontekście nasilającej się wojny handlowej z USA.

„Oprócz szybko rozwijających się gospodarek, takich jak Indie, zmiana ta otworzyła szerzej drzwi światowego handlu dla krajów takich jak Wietnam, Malezja, Indonezja i Zjednoczone Emiraty Arabskie, które mogą stać się centrami handlowymi nowej generacji. Oczekujemy, że udział tych gospodarek w globalnym eksporcie wzrośnie o +1,6 punktu procentowego w ciągu najbliższych pięciu lat, osiągając poziom 1 274 mld USD. W związku z tym, że do 2029 r. udział tych ośrodków w globalnym eksporcie wzrośnie do 21,3%, będą one musiały też zainwestować 120 mld USD w samą infrastrukturę portową, aby utrzymać tę dynamikę (wzrostu wymiany handlowej)”, dodaje Françoise Huang, starsza ekonomistka ds. Azji i Pacyfiku oraz handlu w Allianz Trade.

Ranking centrów handlowych nowej generacji

Ranking centrów handlowych nowej generacji

Źródła: Allianz Research

Wybór stron w nowym porządku geoekonomicznym

Analizując węzły handlowe nowej generacji i geopolityczne, handlowe i transgraniczne powiązania inwestycyjne innych głównych gospodarek odpowiednio z USA i Chinami, Allianz Trade obliczył odległość geoekonomicznej kluczowych gospodarek w stosunku do obydwu tych przeciwstawnych krajów[2] . Wyniki te pokazują, że strefa wpływów Chin obejmuje więcej węzłów handlowych nowej generacji z krajów wschodzących, podczas gdy większość bloku zachodniego pozostaje bliżej USA.

Nie jest zaskoczeniem, że Wielka Brytania jest krajem położonym najbliżej USA, a za nią plasują się Irlandia i Holandia, z Kanadą na 4. miejscu i Meksykiem dopiero na 28. miejscu. Większość krajów afrykańskich i azjatyckich jest bliżej Chin: średnio 0,5 dla krajów afrykańskich w porównaniu do 0,7 odległości do USA i 0,4 dla krajów azjatyckich w porównaniu do 0,6 odległości wobec USA. Jednak po Hongkongu, to Kanada jest drugą najbliższą Chinom gospodarką – udając jej się pozostać równie blisko obydwu supermocarstw.

„Australia, Korea Południowa i Grecja to przykład kolejnych krajów, którym udało się utrzymać ten sam dystans zarówno wobec USA, jak i Chin. Kraje te są geopolitycznie bliżej USA, ale utrzymują bardzo silne stosunki handlowe i inwestycyjne z Chinami. Ta pozycja może potencjalnie stawać się coraz bardziej niewygodna do utrzymania i zmusi je to do wyboru strony, jeśli nowy porządek geoekonomiczny skoncentrowany na konfrontacji USA-Chiny ulegnie znacznemu pogorszeniu”, wyjaśnia Françoise Huang.

[1] Indeks ten uwzględnia zmiany w przepływach handlowych, odległość geograficzną, dostosowanie geopolityczne i nasze oceny ryzyka kraju.

[2] Wyniki te wahają się od 0 (bardzo blisko) do 1 (bardzo daleko).

EUIPO: Europejczycy korzystają z nielegalnych treści online 10 razy w miesiącu

  • Według najnowszego raportu EUIPO piractwo internetowe wśród europejskich internautów utrzymuje się na stałym poziomie w porównaniu z ubiegłym rokiem i wynosi 10 dostępów do nielegalnych treści miesięcznie na użytkownika internetu.
  • Treści telewizyjne stanowią połowę wszystkich przypadków nielegalnego dostępu – średnio 5 dostępów miesięcznie na użytkownika internetu w UE.
  • Wzrosła liczba nielegalnych stron telewizji internetowej (IPTV) – w 2023 r. liczba odwiedzin pirackich stron IPTV wzrosła o 10%.

Raport Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) wykazał, że piractwo cyfrowe w całej UE utrzymuje się na wysokim poziomie, ale w 2023 r. nie zwiększyło się i wyniosło 10 dostępów miesięcznie do nielegalnych treści na użytkownika internetu. Tendencja ta jest widoczna we wszystkich kategoriach treści internetowych, z wyjątkiem publikacji, w których piractwo zmniejszyło się, oraz muzyki, gdzie poziom piractwa wzrósł w porównaniu z początkiem 2023 r.

Badanie EUIPO „Naruszenia praw autorskich w internecie na terenie Unii Europejskiej: Filmy, muzyka, publikacje, oprogramowanie i telewizja w latach 2017–2023” wykazało, że połowę przypadków wejść europejskich internautów na strony pirackie stanowią treści telewizyjne (5 razy w miesiącu).

Jeśli chodzi o ogólne piractwo, zgodnie z badaniem, użytkownicy internetu wchodzą na strony z nielegalnymi treściami na poziomie niższym, niż średnia unijna w Austrii (8,9), Hiszpanii (8,5), Polsce (8,3), Rumunii (7,9), Niemczech (7,7) i we Włoszech (7,3).

João Negrão, dyrektor wykonawczy EUIPO, skomentował wyniki badania:

Krajobraz cyfrowy stale się zmienia, podobnie jak wzorce naruszeń praw autorskich w internecie. Nasze najnowsze badanie rzuca światło na złożoność konsumpcji treści cyfrowych i czynniki wpływające na piractwo. Należy koniecznie rozwiązać problemy leżące u podstaw takiego zachowania, którymi często są: brak możliwości korzystania z przystępnych cenowo legalnych treści i niewystarczająca świadomość społeczna na temat skutków piractwa.

Transmisja strumieniowa jest najczęstszą metodą dostępu do treści pirackich. Zaobserwowano alarmującą tendencję w zakresie nielegalnego streamingu – w 2023 r. odnotowano 10% wzrost liczby odwiedzin stron pirackiej telewizji IPTV. W badaniu oszacowano, że nawet 1% użytkowników internetu w UE mógł dokonać subskrypcji na nielegalnych stronach IPTV w ciągu zaledwie dwóch lat, nie licząc istniejących użytkowników, którzy takiej subskrypcji dokonali przed 2022 r.

Badanie EUIPO wykazało również, że użytkownicy internetu chętniej wybierają dostęp do pirackiej muzyki i publikacji za pośrednictwem urządzeń mobilnych, jednak jeśli chodzi o oglądanie nielegalnych treści telewizyjnych, użytkownicy wolą raczej korzystać ze swoich komputerów stacjonarnych.

Stwierdzono, że czynnikami ekonomicznymi i społecznymi odpowiadającymi za piractwo są między innymi nierówności dochodowe, bezrobocie młodzieży i odsetek młodych osób w społeczeństwie. Badanie wskazuje, że wyższy poziom nierówności dochodowych i większy odsetek młodych osób w społeczeństwie korelują z wyższym poziomem piractwa. Z kolei wyższy PKB na mieszkańca i większa znajomość źródeł legalnych treści wiążą się z niższymi wskaźnikami piractwa.

TENDENCJE W RÓŻNYCH RODZAJACH TREŚCI

Piractwo filmowe odnotowało spadek do 0,71 dostępu na użytkownika, głównie poprzez streaming, co stanowi 74% takiej aktywności. Wyższy PKB na mieszkańca zmniejsza piractwo filmowe, natomiast odsetek młodszych osób i wyższe bezrobocie młodzieży przyczyniają się do jego wzrostu. Wyniki wskazują, że większa świadomość na temat legalnych serwisów i zwiększenie liczby kanałów telewizyjnych przyczynia się do obniżenia wskaźników piractwa.

Piractwo muzyczne nieznacznie wzrosło do 0,64 dostępu na użytkownika, a główną metodą jest ripowanie, czyli pobieranie treści strumieniowych. Czynniki takie jak nierówność, demografia młodych osób i nastawienie do piractwa są związane z wyższym poziomem piractwa muzycznego.

Piractwo w zakresie publikacji utrzymywało się na stałym poziomie 2,7 dostępów na użytkownika, gdzie główną metodą było pobieranie treści, a gatunkiem najczęściej podlegającym piractwu była Manga, głównie na urządzeniach mobilnych. Piractwo oprogramowania wzrosło o 6% (0,88 dostępu na użytkownika/miesiąc), przy czym najważniejszą kategorią były gry mobilne.

W przypadku wydarzeń sportowych na żywo, piractwo wzrosło w latach 2021–2023 i osiągnęło w ubiegłym roku poziom 0,56 dostępu na użytkownika, co ilustruje złożony związek z PKB na mieszkańca. Nierówności społeczne i postawy wobec piractwa to powtarzające się czynniki mające wpływ na piractwo we wszystkich rodzajach treści.

ZWALCZANIE PIRACTWA INTERNETOWEGO

Piractwo praw autorskich obejmuje kilka metod rozpowszechniania nieautoryzowanych treści online, np. nielegalne usługi subskrypcyjne i otwarte internetowe transmisje strumieniowe finansowane przychodami z reklam. Dostawcy takich usług wykorzystują wyrafinowane techniki w celu utrudnienia wykrycia, często korzystając z legalnych usług dystrybucji treści.

W całej UE państwa i zainteresowane strony zwalczają piractwo związane z wydarzeniami na żywo, opierając się na przepisach i technologii blokowania nielegalnych usług online. Komisja Europejska przyjęła dwa zalecenia: jedno dotyczące zwalczania piractwa internetowego w odniesieniu do wydarzeń sportowych i innych wydarzeń na żywo, w którym ustanowiono sieć wyspecjalizowanych krajowych organów administracyjnych, a drugie dotyczące zwalczania podrabiania poprzez skuteczniejsze egzekwowanie przepisów i szerzenie wiedzy, do czego EUIPO przyczynia się poprzez działania w zakresie rozpowszechniania, wdrażania i monitorowania.

Ponadto wysiłki na rzecz walki z piractwem obejmują informowanie konsumentów, gdzie mogą znaleźć legalne treści cyfrowe. Agorateka EUIPO https://agorateka.eu/ to narzędzie, które pomaga widzom zidentyfikować legalne oferty z treściami online, również wydarzeniami sportowymi. Jak pokazuje nowe badanie, większa świadomość istnienia legalnych ofert pomaga zmniejszyć piractwo.

INFORMACJE NA TEMAT BADANIA

Badanie „Naruszenia praw autorskich w internecie na terenie Unii Europejskiej: Filmy, muzyka, publikacje, oprogramowanie i telewizja w latach 2017–2023” mierzy piractwo poprzez śledzenie liczby miesięcznych dostępów do stron internetowych oferujących nielegalne treści na internautę w wieku 15–74 lat.

Na wolną wigilię trzeba będzie jeszcze poczekać

Zgodnie z zaakceptowanymi przez Sejm poprawkami Wigilia ma być dniem wolnym od pracy od 2025 roku.

Brak konsensusu wśród ministrów, przedstawicieli pracodawców i związków zawodowych

Nie ma jednomyślności dotyczącej tego, czy Wigilia powinna być dniem wolnym od pracy i w jaki sposób do tej zmiany doprowadzić (ustanowić jako dodatkowy dzień czy wymienić z 6 stycznia). Nie zgadza się ze sobą strona rządowa, MF i MRPiPS prezentują odmienne wyliczenia, dlatego na tej podstawie oszacowanie rzeczywistego wpływu zmiany na gospodarkę jest niemożliwe.

Wczoraj Sejm przyjął ustawę stawy dotyczący ustanowienia Wigilii dniem wolnym od pracy. Za głosowało 403 posłów, przeciw było 10, wstrzymało się 12. Teraz ustawa trafi do Senatu, a jeśli ten ją uchwali, nowe prawo trafi na biurko prezydenta. Przepisy mają wejść w życie od przyszłego roku.

BCC od dawna postulowało częściowe zniesienie zakazu handlu w zamian za zmiany w kodeksie pracy dotyczące pracowników handlu. Jako strona pracodawców BCC przede wszystkim zwraca uwagę na zbyt krótkie vacatio legis i brak wystarczających konsultacji społecznych. Tak ważne zmiany nie powinny być wprowadzane jako projekty poselskie, tylko rządowe, dające 30 lub chociaż 21 dni na zgłoszenie uwag przez stronę społeczną. Poza tym w trybie rządowym wymagana jest ocena skutków regulacji, co dałoby rzeczywisty obraz korzyści i kosztów przypisanych do proponowanej zmiany. – mówi Łukasz Bernatowicz. Prezes ZP BCC.

Dobrze się stało, że połączone komisje sejmowe nie rekomendowały a Sejm nie przyjął zapisów projektu postulującego wprowadzenie wolnej Wigilii już w tym roku. Strona pracodawców, w tym BCC, wskazuje na wadliwość zgłaszania projektu w trybie inicjatywy poselskiej, a nie jako projektu rządowego oraz na wiążący się z tym zbyt krótki termin na konsultacje publicznych. Szczególnie istotnym argumentem przeciw wprowadzeniu wolnego dnia w Wigilię Bożego Narodzenia w tym roku jest potencjalne poniesienie znaczących strat w handlu, związane z zamkniętymi już terminami kontraktowania towarów do sprzedaży właśnie w dniu wigilijnym, który dla wielu konsumentów jest „ostatnim dniem ratunku” w trudnym procesie zakupu podarków świątecznych, a dla wielu branż handlowych – dniem od dawna zaplanowanej, ponadprzeciętnej wartości sprzedaży towarów związanych z przygotowaniem do świąt. – podsumowuje Witold Michałek ekspert BCC ds. gospodarki, legislacji i lobbingu.

PO zaproponowało, że w zamian za wolną Wigilię ma być jedna niedziela handlowa w miesiącu. Lewica zaproponowała poprawkę, która wprowadza ograniczenie czasu pracy w Wigilię (tylko do 12:00).

Pojawiały się też argumenty, że de facto ustawowe wprowadzenie wolnej Wigilii jest urealnieniem stanu faktycznego, ponieważ obecnie i tak niewiele osób rzeczywiście pracuje w tym dniu, są zdecydowanie mniej produktywni, szybciej kończą dzień pracy, więc jednoznaczne mówienie o dodatkowym koszcie  dla pracodawców nie jest do końca prawdziwe. Jednak od dawna obciążeniem jest brak przewidywalności prawa i zaskakiwanie rynku pracy kolejnymi zmianami. Polscy przedsiębiorcy wielokrotnie byli w ten sposób zaskakiwani, czy to składką, a właściwie podatkiem zdrowotnym, czy Polskim Ładem, a jednocześnie mierzą się z zawiedzionymi oczekiwaniami dotyczącymi braku realizacji obietnic wyborczych podniesienia kwoty wolnej od podatku, limitu VAT czy powrotu do poprzedniego sposobu naliczania oskładkowania. Wielokrotnie padało na komisji zdanie, że dobrobyt buduje się pracą, siłę gospodarki mierzy się PKB, a PKB wytwarzają przedsiębiorcy i trzeba im stworzyć odpowiednie ku temu warunki.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poinformowała, że resort przygotował kalkulację kosztów na podstawie wolnego dnia w Święto Trzech Króli. Według danych MRPiPS koszt ten wynosi od 0,3 mld do 1 mld zł.

Czy to będzie najsłabszy Black Friday od lat? Czarny Piątek rozczaruje detalistów?

Globalna gospodarka nie weszła w recesję, a konsumenci w ostatnich latach nie tylko w Polsce, ale również w Europie i Stanach Zjednoczonych okazali się zaskakująco odporni na inflację, zwiększając wydatki. Ich wzrost staje się jednak coraz bardziej selektywny, a potrzeba odbudowy oszczędności w połączeniu z niepewnością co do dalszej trajektorii inflacji, czy cen energii skłania miliony gospodarstw domowych do ostrożniejszego operowania budżetem oraz odbudowy oszczędności. Czy pozytywne trendy po stronie wzrostu wynagrodzeń i ‘solidne’ nastroje konsumentów po obu stronach Atlantyku przełożą się na udany dla detalistów listopad i rekordowe zakupy w Czarny Piątek? A może ‘Black Week’ okaże się  rozczarowaniem? Oraz przede wszystkim, jakiej reakcji możemy oczekiwać ze strony rynku akcji?Akcje detalistów w ciągu ostatnich 10 lat

Akcje detalistów w ciągu ostatnich 10 lat radziły sobie lepiej, niż S&P 500, a aktywność inwestorów rosła zwykle na ok. 2 tygodnie przed Czarnym Piątkiem. W tym roku różnica ta, w dalszym ciągu korzystna dla sektora detalicznego nieznacznie osłabła. Źródło: XTB Research

Patrząc na nastroje konsumentów w Europie i Stanach Zjednoczonych widać bardzo istotną poprawę względem poziomów z przełomu 2022 i 2023 roku, gdy pesymizm związany z kondycją globalnej gospodarki był rekordowy. To, w połączeniu z potencjalnie słabym Czarnym Piątkiem mogłoby stanowić pewne rozczarowanie i rozszerzyć dyskusję wokół zmian w trendach konsumenckich, ich wpływie na rynek, lub nawet potencjalnym odwróceniu ‘optymistycznego trendu’.

W Polsce w roku 2024 właściwie obserwujemy istotne ostudzenie nastrojów, a ‘potwierdzenie’ tego trendu znaleźć możemy w przeważnie słabszych wynikach akcji polskich spółek detalicznych, oraz branż pokrewnych. W ostatnich miesiącach obserwujemy przyspieszenie inflacji, a wyższe ceny energii czynią konsumentów jeszcze bardziej niepewnymi jutra. W efekcie dominuje trend odkładania wydatków w czasie. Na chwilę przed Czarnym Piątkiem próżno szukać oznak optymizmu. Rekordowe ‘sezonowe’ promocje przejdą w tym roku bez echa? A może konsumenci ostrzą już zęby na wyprzedaże nadmiernie gromadzonych przez niektóre firmy zapasów?

Trudna przyszłość detalistów Trudna przyszłość detalistów Trudna przyszłość detalistów

Źródło: XTB Research

Trudna przyszłość detalistów

Branża detaliczna działa jak pierwsza linia frontu i jako jedna z pierwszych odczuwa na sobie słabość konsumentów, jak i nagły wzrost aktywności z ich strony. Dzięki automatyzacji systemów i zbiorów danych duże sieci mogą szybko reagować i dostosowywać ceny do popytu. Wiele wskazuje na to, że spadająca inflacja rzeczywiście przyniosła spadek siły cenowej i ograniczone pole do ekspansji marż. Wzorce konsumenckie nie są stałe, a realny wzrost wynagrodzeń nie zawsze wiąże się z adekwatnym wzrostem zakupów.

Czarny Piątek będzie w tym roku istotnym wskaźnikiem faktycznej, globalnej siły i faktycznej ‘potrzeby’ konsumpcji na głównych, zachodnich rynkach. Ostatnie wyniki sektora modowo-luksusowego, jak i sieci detalicznych, które przez lata funkcjonowały na wyższej marży względem konkurencji (w USA dobrym przykładem jest Target vs Walmart, w Polsce Dino Polska vs Biedronka tj. Jeronimo Martins) pokazują, na dość zróżnicowaną sytuację. Konsumenci wybierają częściej to, co tańsze i rezygnują z ‘prestiżu’. Choć ‘na papierze’ wyglądają na silnych, skłaniają się ku niższym cenom i często rezygnują z ‘niepotrzebnych wydatków’, których chętnie dokonywali w latach 2020 – 2022. Jako pierwsza odczuła z tej strony presję branża modowa, gdzie akcje modowych holdingów jak LVMH, Kering, Richemont, Swatch czy PVH Corp. runęły. Spadkom opierają się jak dotąd praktycznie wyłącznie firmy tworzące towary ekskluzywne, tacy jak Hermes, Ferrari czy Brunello Cucinelli.

Wzrost popularności sprzedaży internetowej oznacza wyższy nacisk na oferty online i prawdopodobnie zmniejszoną liczba promocji w sklepach. Wygoda i opłacalność może skierować konsumentów w stronę zamówień e-commerce. Zmiana bynajmniej nie jest jednoznacznie pozytywna dla branży detalicznej i może wywołać presję na marże, z powodu wyższych kosztów realizacji zamówień. Stopy procentowe zbierają żniwo? Słabsze wyniki akcji detalistów, którzy historycznie radzili sobie bardzo dobrze, na chwilę przed Czarnym Piątkiem budzą pewne obawy co do aktywności konsumentów i wyników sprzedażowych w tym okresie.Przed Czarnym Piątkiem najmocniej zyskiwały akcje

Przed Czarnym Piątkiem najmocniej zyskiwały akcje nowojorskiej sieci domów towarowych Macy’s, Marks & Spencer oraz Kohl’s. W ciągu ostatniego miesiąca jednak Macy’s zyskało rozczarowująco niewiele, bo ponad 2.5% (wobec średniej 12.8%), akcje Marks & Spencer nie odnotowały istotnej zmiany wartości, Kohl’s spadły o 20%, a Capri zyskały 6.5%, poniżej miary z zestawienia. Akcje Allegro wcale nie wyglądają na beneficjenta tego trendu (również w tym roku), a Dino wypada słabiej na tle amerykańskiego ‘odpowiednika’, Walmart, choć wyraźnie lepiej, od Tesco czy Jeronimo Martins. Źródło: XTB Research

Amerykańscy detaliści ‘nie dowożą’

Nie tylko polscy detaliści mają w tym roku problem. Dane Bloomberga wskazują, że obserwowany wzrost sprzedaży ‘flagowych’ detalistów Walmart i Kohl’s jest wolniejszy niż w 2023 roku; dla Walmart wynosi 1,3% r/r, podczas gdy Kohl’s notuje prawie 10% spadek. W przypadku Target tj. największego konkurenta Walmartu, sprzedaż spada o 1.2% r/r, a w BestBuy, gdzie konsumenci ‘polują’ na promocje związane z przecenioną od dłuższego czasu elektroniką oraz sprzętem RTV i AGD wzrost r/r wynosi 5.5%.

Niższa inflacja sprawia, że ceny niektórych towarów spadają. Napływające, bieżące dane sugerują, że najwięksi detaliści w USA notują spadek liczby transakcji rok do roku, z wyjątkiem Walmartu, gdzie wzrost ten wynosi 0.4%. Sprzedaż porównywalna w sklepach Walmart, który przyciąga konsumenta zorientowanego na promocje i oszczędności ma wzrosnąć o 3,9%, dla Target rosnąć rok do roku tylko śladowo, a dla Best Buy i Kohl’s – spaść.

Wiele ofert na Czarny Piątek jest również dostępnych online, co może powstrzymać konsumentów przed wizytami w sklepach i centrach handlowych. Dane Placer.ai sugerują, że wizyty w amerykańskich sklepach w październiku do 15 listopada były niższe rok do roku w Target i Best Buy, jak i Kohl’s; dla Walmart wzrost był śladowy.

Podczas Czarnego Piątku w roku 2023 wzrost liczby odwiedzin kupujących osłabł w Target, Best Buy i Kohl’s. Wtedy też ruch wyłącznie w Walmart był silniejszy niż w 2022 roku. W tym roki ta dynamika prawdopodobnie nie ulegnie zmianie. Detaliści promują oferty na Czarny Piątek od początku listopada, podobnie jak rok temu. aka strategia może pomóc przyciągnąć oszczędnych kupujących, którzy rozkładają zakupy w czasie, jak i osłabić wielkość koszyka zakupowego. Podsumowując, w tym sezonie po Czarnym Piątku nie warto oczekiwać ‘fajerwerków’, a wyniki akcji detalistów sugerują, że rynek nie budował sobie w ostatnich tygodniach wysokich oczekiwań względem listopadowo-świątecznej sprzedaży.Czarny Piątek okazywał się być raczej ‘okazją’ do realizacji zysków

Patrząc historycznie, Czarny Piątek okazywał się być raczej ‘okazją’ do realizacji zysków. Podczas gdy akcje detalistów zyskiwały znacząco na dwa tygodnie przed ‘peakiem’ promocji, po ‘Black Friday’, większość akcji spółek notowała spadki. Źródło: XTB ResearchAkcje Allegro

Akcje Allegro (ALE.PL) notowane są prawie 20% poniżej 200-sesyjnej wykładniczej średniej kroczącej, przeceniły się o blisko 30% względem lokalnych szczytów z sierpnia i testują minima z lata 2023 roku. Możemy powiedzieć, że ‘hossa detalistów’ napędzana Czarnym Piątkiem nie udzieliła się polskiej giełdzie, wokół której sentyment osłabł na fali ‘Trump Trade’ i globalnym kapitałem zainteresowanym amerykańskimi aktywami. Istotnego odbicia nie przyniósł też solidny odczyt sprzedaży detalicznej za październik. Akcje takich spółek jak Dino Polska, LPP, CCC czy Shoper wciąż radzą sobie słabo. Źródło: xStation5

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

Zdrowie liderów, czyli na jakie kryzysy zdrowia psychicznego narażone są osoby na kierowniczych stanowiskach?

Prestiż, wysokie zarobki, możliwość podejmowania kluczowych dla firmy decyzji oraz realizacja ambicji zawodowych – z takimi korzyściami większość z nas kojarzy kierownicze stanowiska. W tej opinii utwierdzają nas także media i kultura popularna, które rozpowszechniają „mit wszechmogącego lidera” – jednostki charyzmatycznej, wzbudzającej podziw i szacunek pracowników oraz otoczenia. Rzeczywistość jednak nie jest tak kolorowa, a wielu przedsiębiorców, szefów czy menedżerów zmaga się z kryzysami psychicznymi.

Wysokie stanowisko to duża odpowiedzialność – za zespół, firmę, interesy partnerów. Dlatego liderom często towarzyszy silny stres – zmaga się z nim 16% ludzi należących do wyższej kadry kierowniczej[1]. Stresory w pracy zwiększają ryzyko chorób przewlekłych takich jak nadciśnienie i problemy sercowo-naczyniowe. Wpływają one również na kondycję psychiczną. Jakie niebezpieczeństwa wyróżniają psycholodzy pracujący z osobami na kierowniczych stanowiskach?

Samotność, wypalenie zawodowe i depresja

Odpowiedzialność za firmę oraz konieczność podejmowania trudnych decyzji, także tych o zwalnianiu pracowników, powodują, że liderzy czują się odizolowani od reszty zespołu. Podwładni oczekują od nich stabilności, a klienci i partnerzy biznesowi profesjonalnego podejścia. U wielu osób pojawia się wówczas poczucie osamotnienia. Może ono doprowadzić do zaburzeń nastroju i wypalenia zawodowego, które dotyka 53% menedżerów na całym świecie[2]. Liderzy wskazują, że praca ich przytłacza, nie przynosi satysfakcji i nie rozwija. Duże znaczenie ma tutaj przede wszystkim obciążenie obowiązkami i liczne czynniki rozpraszające, takie jak niecierpiące zwłoki sprawy do załatwienia. Skutkuje to znacznie obniżoną motywacją, zmęczeniem i częstszymi wybuchami negatywnych emocji. Może też prowadzić do depresji.

Nadużywanie substancji psychoaktywnych

Osoby na wysokich stanowiskach, które odczuwają długotrwały i silny stres, często szukają sposobu na odreagowanie i zmniejszenie towarzyszącego im na co dzień napięcia.

– Niestety u niektórych szefów chęć złagodzenia skutków działania kortyzolu prowadzi do częstego sięgania po alkohol, a w rezultacie do uzależnienia od niego – mówi psycholożka Edyta Krzanik. – Alkohol jest depresantem, czyli substancją psychoaktywną, który działa na układ nerwowy, szybko zmniejszając jego aktywność i dając chwilowe uczucie odprężenia. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym alkoholizmowi wśród decyzyjnych osób jest częste uczestniczenie w spotkaniach biznesowych, na których również pojawia się ten trunek – dodaje ekspertka.

Rolę substancji odstresowującej często pełni także nikotyna – wielu liderów jest długoletnimi palaczami. Coraz więcej osób jest także uzależniona od środków uspokajających.

Zaburzenia odżywiania i niezdrowe relacje z jedzeniem

Intensywny styl życia, nienormowany czas pracy, a także brak przerw o stałych porach powodują, że niekiedy u osób na kierowniczych stanowiskach wykształcają się nieprawidłowe nawyki żywieniowe. Zamiast pełnowartościowych posiłków zapracowani szefowie sięgają po fast foody, pomijają obiad lub jedzą późnym wieczorem. W rezultacie może to prowadzić do nadwagi czy kompulsywnego jedzenia, zwłaszcza jeśli w ciągu dnia nie mają czasu na regularne posiłki.

– Jedzenie, a zwłaszcza produkty słodkie i tłuste pobudzają ośrodek przyjemności w mózgu. Wydziela się wówczas dopamina i dochodzi do chwilowej poprawy nastroju. Co więcej, praca w stresujących warunkach powoduje, że organizm produkuje nadmiar kortyzolu, który dodatkowo zwiększa apetyt na kaloryczne jedzenia. W takiej sytuacji nie trudno o uzależnienie od tzw. comfort food – wyjaśnia Aleksandra Dejewska-Wysogrocka, psycholożka i terapeutka zaburzeń odżywiania, a także właścicielka Dejewska Clinic. – W swoim gabinecie często spotykam się z osobami, które zajadają stres, ale trafiają do mnie również liderzy z anoreksją i bulimią. Z drugiej strony u niektórych osób chroniczny stres hamuje działanie układu trawiennego, zmniejszając łaknienie, co czasami prowadzi do spadku wagi oraz niedoborów żywieniowych – dodaje ekspertka.

Bywa również, że liderzy wkładają ogromny wysiłek w to, by utrzymać wysportowaną sylwetkę i idealny wygląd. Może to prowadzić do ortoreksji. W przypadku tego zaburzenia wybieranie tylko zdrowego jedzenia, całkowita rezygnacja z żywności przetworzonej oraz forsowne ćwiczenia mają charakter obsesyjny i negatywnie wpływają nie tylko na zdrowie, ale i samopoczucie danej osoby.

Jak sobie radzić z kryzysem zdrowia psychicznego wśród liderów?

Liderzy, przyzwyczajeni do przewodzenia i wspierania innych, nawet, gdy czują, że ich zdrowie psychiczne się pogarsza, niechętnie proszą o pomoc. Niektórzy z nich widzą w tym oznakę słabości, która nie pasuje do wizerunku kompetentnego przywódcy. Jest to jednak złudne przeświadczenie. Warto podkreślić, że osoby znajdujące się w kryzysie, z którym nie są w stanie same sobie poradzić, powinny zwrócić się do specjalisty – psychologa, terapeuty zaburzeń odżywiania lub leczenia uzależnień czy psychiatry.

Duża odpowiedzialność leży także po stronie samych organizacji. To ważne, by firmy wypracowały długofalowe, strategiczne podejście do bieżącego wsparcia psychicznego oraz monitorowały kondycję zdrowotną nie tylko liderów, ale także reszty pracowników. Istotne jest zwłaszcza promowanie równowagi między pracą a odpoczynkiem, a także zapewnienie zespołom programów wspierających zdrowie fizyczne i psychiczne.

[1] People at work 2024, s. 46.

[2] Raport Hybrid Work Is Just Work. Are We Doing It Wrong?

Geopolityka i cyberbezpieczeństwo na szczycie zagrożeń dla TSL

Geopolityka i cyberbezpieczeństwo to obecnie najpoważniejsze zagrożenia dla światowych łańcuchów dostaw, które z pewnością nie ustąpią w 2025 r. Specjaliści sektora TSL pracują na rzecz ograniczania ryzyka na obu frontach i choć większe pole do działań prewencyjnych generuje świat wirtualny, to nie wszyscy z nich korzystają. Z drugiej strony ruchy na globalnej arenie geopolitycznej podlegają mniejszej kontroli, ale stwarzają szanse dla Polski oraz działających tu operatorów logistycznych.

Napięcia geopolityczne stanowią największe zagrożenie dla globalnych łańcuchów zaopatrzenia. W 2024 r. obawy związane z tym obszarem wyraża aż 33% managerów zarządzających logistyką i dostawami na głównych światowych rynkach, w tym w Europie, Ameryce Płn. oraz regionie Azji i Pacyfiku. W analizie Reuters Events opublikowanej pod koniec października 2024 r. autorzy podkreślają, że choć łańcuchom logistycznym od zawsze towarzyszyła spora dawka niepewności, to w ostatnich latach doszło do zakłóceń o niespotykanej dawno skali. W efekcie piętrzących się problemów tradycyjny model produkcji i dostaw just-in-time utracił sporą część swojego dotychczasowego potencjału, a precyzyjne planowanie zapasów stało się znacznie bardziej wymagające. Skomplikowanej sytuacji nie pomaga coraz wyraźniejsza rozbieżność interesów poszczególnych państw i bloków gospodarczych, która prowadzi do protekcjonizmu, surowych regulacji i wojen handlowych. Zmusza to logistyków do zwracania się w stronę bardziej elastycznych i zdywersyfikowanych scenariuszy, obejmujących alternatywne źródła zaopatrzenia i skracanie łańcuchów logistycznych, a producentów dóbr do zmiany bazy produkcyjnej.

Za geopolityką podąża cyberbezpieczeństwo

W 2024 r. kluczowych zagrożeń dla bezpieczeństwa dostaw upatruje się również w obszarze cybernetycznym, na który uwagę zwraca 19% spośród 450 badanych profesjonalistów ds. logistyki. Ingerencja w infrastrukturę IT prowadzi bardzo często do wycieków wrażliwych informacji, zakłóceń harmonogramów dostaw, niekiedy nawet paraliżu operacji i niemal zawsze do wysokich kosztów. Z wyliczeń IBM wynika, że zeszłoroczna globalna średnia strat finansowych, będących wynikiem cyberataków na biznesowe systemy teleinformatyczne wyniosła 4,45 mln dol., co stanowi wzrost o 15% w ciągu ostatnich trzech lat. Bieżący rok jeszcze się nie skończył, a średnia strat wynosi już 4,88 mln dol. i jest to wzrost o 10% względem 2023 r. Obserwujemy więc niepokojący trend, który nie wykazuje oznak osłabienia i wszystko wskazuje na to, że będzie on kontynuowany w 2025 r. i kolejnych latach.

Przy okazji takich wyliczeń IBM porusza bardzo interesujący wątek, mianowicie te organizacje, które do prewencyjnej ochrony infrastruktury IT używają narzędzi sztucznej inteligencji i automatyzacji były w stanie ograniczyć poniesione straty o średnio 2,22 mln dol. względem tych firm, które takich narzędzi nie wykorzystywały. Inna diagnoza IBM podkreśla jednak, że choć narzędzia AI mogą pracować na rzecz cyberbezpieczeństwa przedsiębiorstw, to zaledwie 24% takich inicjatyw ma wbudowane własne zabezpieczenie cybernetyczne. To o tyle ważne, że brak ochrony na tym poziomie może ostatecznie prowadzić do większych szkód niż prognozowane korzyści wynikające z wdrożenia inteligentnych algorytmów.

Przygotowaniom na zakłócenia w transporcie towarzyszy digitalizacja w innych obszarach

Nie wszystkich zagrożeń można uniknąć lub znacząco je mitygować, zwłaszcza w obszarze napięć geopolitycznych, ale wybranym można wyjść naprzeciw i widać, że jest to tematem przemyśleń, przynajmniej w niektórych przedsiębiorstwach. W przypadku zakłóceń transportowych 33% zarządzających operacjami logistycznymi deklaruje, że ma opracowane alternatywne trasy dostaw, a w razie konieczności jest w stanie zaangażować innych partnerów i różne modele transportu. Niewiele mniej, bo 32% polega na monitorowaniu zagrożeń w czasie rzeczywistym oraz szybkiej ścieżce decyzyjnej nakierowanej na rozwiązanie konkretnego problemu. Kolejne 20% posiada plany awaryjne skoncentrowane na odpowiednio wysokim buforze zapasów, ale z drugiej strony aż 15% profesjonalistów dopiero opracowuje kompleksowe strategie łagodzące lub przeciwdziałające zakłóceniom.

Zarządzający logistyką myślący o odporności operacji wykorzystują również inne narzędzia, aby zwiększyć własną wydajność, ograniczyć straty i podnieść bezpieczeństwo. Stąd stale rosnące i pojawiające się w analizach inwestycje w digitalizację, która ma te procesy usprawnić i łagodzić oddziaływanie kryzysów. W bieżącym badaniu Reuters Events wśród kluczowych inwestycji w obszarze logistyki podjętych w ciągu ostatnich 12 miesięcy znalazły m.in. systemy TMS (42% wskazań), digitalizacja dokumentacji (41%), automatyzacja magazynów (35%), a także narzędzia analityczne do zarządzania zapasami (31%) i inwestycje w cyberbezpieczeństwo (31%). Tak jak w przypadku badań prowadzonych przez IBM, także tu zwrócono uwagę, że rozbudowane zaplecze cyfrowe, nagromadzenie dużych ilości danych o operacjach logistycznych w połączeniu ze słabym bezpieczeństwem infrastruktury i innymi czynnikami cyfrowego ryzyka same w sobie mogą stanowić źródło ryzyka. W tym kontekście uzasadnione obawy o różnym stopniu nasilenia wyraża aż 94% badanych profesjonalistów ds. logistyki, z czego 6% określa swoje obawy jako ekstremalne, 16% jest głęboko zaniepokojonych, a 61% plasuje swoje obawy na poziomie umiarkowanym.

– Nie bez przyczyny cyberbezpieczeństwo procesów logistycznych stało się źródłem obaw, badań i przedmiotem debaty publicznej. Skala zagrożeń jest naprawdę duża, a zaniedbania mogą prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji, zwłaszcza że transport i logistyka są częścią wąskiego zbioru sektorów zaliczanych do infrastruktury krytycznej. Cyberataki wymierzone w taką infrastrukturę mogą zagrażać nie tylko pojedynczym firmom, ale całemu społeczeństwu, gospodarce, a nawet bezpieczeństwu narodowemu. Ich celem są bowiem kluczowe systemy ochrony zdrowia, infrastruktury bankowej czy sieci transportowych. O skali wyzwań i niebezpieczeństw świadczą choćby dane zbierane przez Europejskie Repozytorium Incydentów Cybernetycznych (EuRepoC) zajmujące się dostarczaniem opartych na dowodach naukowych analiz dotyczących naruszeń bezpieczeństwa cyfrowego. Spośród 3318 ogółu globalnych cyberataków zarejestrowanych w EuRepoC, aż 1324, czyli blisko 40%, przeprowadzono właśnie na infrastrukturę krytyczną, z czego 186 dokonano na sektor transportowy. To czwarte miejsce spośród 14 najbardziej narażonych obszarów krytycznych i prawie 6% wszystkich ataków od 2020 r. Na świecie infrastrukturę transportową wyprzedza tylko sektor zdrowotny, finansowy i telekomunikacyjny – mówi Marcin Czerwiński, dyrektor IT w spółce ID Logistics Polska, świadczącej kompleksowe rozwiązania logistyczne i transportowe oraz zarządzanie łańcuchem dostaw w 18 krajach.

Sytuacja w Unii Europejskiej jest jeszcze poważniejsza, ponieważ krytyczna infrastruktura transportowa, w tym linie lotnicze, transport publiczny, firmy żeglugowe, operatorzy kolejowi i firmy logistyczne, stanowi drugi najczęstszy cel ataków. W UE pod względem liczby ataków transportowi ustępuje tylko sektor zdrowotny, a w Polsce wyłącznie przemysł zbrojeniowy. To pokazuje, z jak poważnymi wyzwaniami mamy do czynienia i jak niezbędne staje się prawidłowe zarządzanie zasobami cyfrowymi przedsiębiorstw z sektora TSL. Z przeprowadzonej przez nas analizy, opublikowanej w październiku br. wynika m.in., że choć polskie przedsiębiorstwa widzą bardzo duży potencjał wykorzystania innowacji, w tym sztucznej inteligencji, to jedną z obaw powstrzymujących ich przed wdrażaniem jest ryzyko wycieku danych oraz szeroko pojęte naruszenia bezpieczeństwa, zwłaszcza w kontekście outsourcingu projektów związanych z AI – dodaje Marcin Czerwiński.

Nie wszystkie organizacje traktują zagrożenia wystarczająco poważnie

Może to dziwić, ale nawet będąc świadkami coraz większych problemów występujących w globalnym sektorze transportu i logistyki nie wszystkie organizacje podchodzą do zagrożeń wystarczająco poważnie. Tylko 32% badanych przez Reuters firm regularnie angażuje się w planowanie alternatywnych scenariuszy kryzysowych, tworzenie hipotetycznych zdarzeń i symulacji adekwatnych odpowiedzi zakładających m.in. konstruowanie wielofunkcyjnych zespołów podnoszących ogólną gotowość organizacyjną. Aż 41% robi to wyłącznie sporadycznie lub tylko w razie konieczności, a 16% rozważa pewne rozwiązania, ale nie są one częścią głównych strategii organizacyjnych. Co bardziej zdumiewające i alarmujące, 11% przedsiębiorstw w ogóle nie podejmuje się testowania odpowiedzi na niebezpieczeństwa, nie ćwiczy procedur, co w praktyce oznacza brak przygotowania, zwiększoną podatność na straty finansowe, niepowodzenie operacji i niezadowolenie kontrahentów.

Podobne zagrożenia i dotkliwe konsekwencje

W 2024 r. gigant żeglugowy Maersk przebadał 2 062 swoich europejskich klientów, chcąc ustalić m.in., jak przedsiębiorstwa reagują na zakłócenia oraz jak ważną rolę w organizacjach odgrywają środki zwiększające odporność operacyjną w obrębie łańcuchów zaopatrzenia. Wyniki analiz są w dużej mierze zbliżone do tych prezentowanych przez badaczy z Reuters Events i potwierdzają, że niestabilność geopolityczna jest obecnie największym czynnikiem ryzyka zakłócającym operacje dostaw. Uważa tak 4 na 5 badanych przedsiębiorstw, czyli 80% respondentów. Bardzo dużo firm (76%) wskazuje także na zakłócenia w prowadzeniu biznesu wynikające opóźnień operacji logistycznych.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy zaledwie 20% kontrahentów Maersk było w stanie szybko uporać się z takimi problemami, a ponad połowa twierdziła, że opóźnienia były bardziej dotkliwe niż pierwotnie zakładano. Mało tego, w przypadku 20% firm opóźnienia zdarzyły się ponad 20 razy w ciągu ostatnich 12 miesięcy przy okazji znacząco podnosząc koszty dostaw u ponad 50% kontrahentów.

Szanse dla polskiej gospodarki i operatorów logistycznych

W kontekście oczywistych i powszechnie występujących zagrożeń wyższe koszty usług, będące po części pochodną niewłaściwego przygotowania, nie powinny być dużym zaskoczeniem, interesująco w badaniu Maersk wygląda jednak deklaracja firm dotycząca chęci skracania łańcuchów logistycznych i poszukiwania nowych źródeł zaopatrzenia. Chce tak zrobić ponad 50% respondentów, czyli co najmniej 1000 firm, z czego jedna trzecia zamierza przenieść się w bezpośrednie sąsiedztwo Europy lub poszukać swojej szansy wewnątrz kontynentu. Polska nie jest niestety ich pierwszym wyborem, ale jest wysoko w rankingu i na uprzywilejowanej pozycji.

Najbardziej preferowaną opcją near‑sourcingu związaną z Europą jest Turcja, którą wskazała 1 na 10 firm. Na drugim miejscu jest Egipt (1 na 14 wskazań), następnie Polska, którą wybrało 1 na 16 badanych. To najwyżej ulokowany kraj spośród państw Unii Europejskiej, co samo w sobie otwiera obszerny katalog korzyści dla tych organizacji, które zdecydują się na przeniesienie swoich źródeł zaopatrzenia nad Wisłę. Oczywistym beneficjum będzie w takim scenariuszu Polska gospodarka, a w niej sektor transporotowy i logistyczny.  Na pozostałych miejscach listy preferowanych destynacji w lub wokół Europy znajduje się Maroko (1 na 33 wskazań), a następnie Rumunia (1 na 50 firm), z którą potencjalnie przyjdzie nam konkurować.

Rozwiązania cyfrowe nadal wysoko wśród narzędzi budujących odporność

Niezależnie od planów relokacyjnych także przedsiębiorstwa badane przez Maersk myślą o sposobach zwiększenia własnej odporności, a jeden na trzech badanych twierdzi, że odpowiedzią na niebezpieczeństwa w zakresie dostaw może być m.in. lepsza komunikacja i wymiana danych, rozwiązania technologiczne w obszarze monitoringu, śledzenia i widoczności operacji. Równie ważną kwestią jest także elastyczność i szybkość planowania, które bezpośrednio przekładają się na siłę łańcuchów zaopatrzenia. Tyle samo, czyli jedna trzecia firm uważa, że dzięki technologiom informatycznym ich organizacje osiągną zdolność do jeszcze dokładniejszego planowania popytu, a 25% chce inwestować w narzędzia, które to umożliwiają.

Krzysztof Oflakowski

Logistyka magazynowa: kluczowe aspekty i strategie efektywnego zarządzania

Aby magazyn logistyczny działał sprawnie i zapewniał wysoką jakość obsługi klienta, należy wiedzieć, jak zorganizować pracę oraz zoptymalizować łańcuch dostaw. Poznaj najważniejsze aspekty i wskazówki skutecznego zarządzania logistyką magazynu.

Logistyka magazynowa – co to jest?

Logistyka magazynowa to kompleksowy proces sterowania towarami. Obejmuje ich magazynowanie i zarządzanie zarówno wewnątrz magazynu, jak i poza nim, np. w czasie dostawy. Na jej poszczególne etapy składają się:

  • przyjmowanie towaru z centrów logistycznych,
  • składowanie przesyłek,
  • kompletowanie zamówienia,
  • wysyłka przesyłki do klienta.

Logistyka magazynowania pozwala odpowiednio zorganizować pracę w obiekcie logistycznym, tak by zwiększyć efektywność procesu doręczania przesyłek. Pozwala również ocenić stan zapasów magazynu oraz system przechowywania. Dzięki temu możesz zadbać o bezpieczeństwo i skuteczność transportu.

Jakie wyzwania i cele ma magazyn logistyczny?

Proces sterowania przesyłkami charakteryzuje się dużą dynamiką. Każdy etap procesu logistycznego powinien przebiegać sprawnie i bez zakłóceń. Tak, aby zamówienie jak najszybciej dotarło do klienta. Każda pomyłka czy opóźnienie może spowodować zakłócenie całego łańcucha dostaw, a ostatecznie negatywnie wpłynąć na doświadczenia zamawiającego. Dlatego do najważniejszych wyzwań logistyki magazynowania należą:

  • optymalizacja procesu zarządzania magazynem, która obejmuje m.in. określanie układu przestrzeni magazynowej, czy przemyślaną segregację towarów,
  • ustalanie i przestrzeganie harmonogramu doręczenia paczek,
  • przestrzeganie przepisów prawnych dotyczących prawa przewozowego,
  • przygotowywanie i kompletowanie raportów z przebiegu dostawy,
  • opracowywanie przejrzystej dokumentacji finansowej,
  • kontrolowanie kosztów doręczania przesyłek oraz wskaźników efektywności

Z powyższymi wyzwaniami związane są także cele, jakim powinna sprostać logistyka magazynowania. Najważniejszym z nich jest optymalizacja kosztów operacyjnych, przy zachowaniu wysokiego poziomu świadczonych usług. Dlatego, gdy organizujesz magazyn logistyczny, zwróć uwagę na m.in.:

  • maksymalizację wykorzystania przestrzeni magazynowej,
  • zagwarantowanie i przestrzeganie standardów bezpieczeństwa – dotyczy to zarówno pracowników, jak i towarów,
  • optymalizowanie procesu przeładunkowego,
  • poprawę organizacji pracy osób zarządzających logistyką w magazynie,
  • zapewnienie niezakłóconego dostępu do przesyłek.

Gdy chcesz zadbać o finanse swojej firmy i zrealizować powyższe cele, może zainteresować Cię magazyn logistyczny do wynajęcia. To świetne rozwiązanie, dzięki któremu zyskasz dostęp do dużej powierzchni do składowania towarów i przesyłek. Na rynku znajdziesz szeroką ofertę miejsc w atrakcyjnych lokalizacjach, np. magazyny w Warszawie, na Górnym Śląsku, Łodzi, Trójmieście, Wrocławiu, czy Poznaniu. Dzięki temu możesz poprawić skuteczność swoich działań i obniżyć koszty prowadzenia firmy.

Jak przebiega logistyka magazynowania?

Logistyka magazynowania to złożony proces, na który składają się cztery elementy:

  • Przyjęcie towaru – obejmuje weryfikację przesyłki po dostarczeniu jej do magazynu, m.in. sprawdzenie prawidłowości dokumentów, potwierdzenie odbioru paczki, rozmieszczenie w magazynie.
  • Przechowywanie towaru – na tym etapie paczka zostaje przeniesiona do strefy składowania, gdzie jest przechowywana. Powinna znaleźć się w miejscu, które zapewnia jej właściwą konserwację. Tak, aby mogła zostać przekazana do strefy kompletacji w odpowiednim stanie.
  • Kompletowanie zamówienia – polega na przygotowywaniu zamówienia do wysyłki do docelowego odbiorcy. Obejmuje m.in. odbiór ze strefy pakowania, kompletację zamówienia, sprawdzanie zgodności towarów z zamówieniem. Końcowym etapem jest pakowanie zamówienia do wysyłki.
  • Wysyłka – to ostatni element łańcucha logistyki i magazynowania. Jego celem jest dostarczenie zamówienia do odbiorcy. Składa się na niego m.in. przyjęcie paczki, weryfikacja dokumentów przewozowych, oznakowanie paczki i jej załadunek do samochodu.

Logistyka magazynowania – jak zwiększyć efektywność procesu?

Jeśli chcesz, aby magazyn logistyczny realizował swoje cele i funkcje, należy cały czas dążyć do zwiększania efektywności procesu logistycznego. Dlatego trzeba obserwować skuteczność systemu zarządzenia przestrzenią i na bieżąco go optymalizować. Jak m.in. możesz poprawić wydajność logistyki magazynowej?

  • Analizuj łańcuch dostaw – sprawdzaj wydajność każdego z etapów. Dzięki temu utrzymasz wysoką jakość obsługi i zadbasz o pozytywne doświadczenia klienta.
  • Zarządzaj zapasami – systematycznie kontroluj liczbę przesyłek przechowywaną w magazynie logistycznym. W ten sposób ocenisz, jakie paczki czekają na doręczenie i jak je optymalnie rozmieścić.
  • Wykorzystaj potencjał automatyzacji – możesz wprowadzić np. programy do zarządzania przesyłkami. To pomoże Ci m.in. przyspieszyć powtarzalne procesy, zwiększyć efektywność działań. Dzięki temu zaoszczędzisz czas oraz zminimalizujesz ryzyko pomyłek.

Te rozwiązania pomogą Ci sprawnie i skutecznie zarządzać magazynem logistycznym. Wybierz te, które odpowiadają potrzebom Twojej firmy oraz pomogą Ci efektywnie ją rozwijać.

[Artykuł sponsorowany]

Zapowiedzi Trumpa osłabiają CAD i MXN, jen zyskuje na spekulacjach o podwyżce stóp BoJ

Ostatnie zapowiedzi Trumpa wpłynęły niekorzystnie na wycenę dolara kanadyjskiego raz meksykańskiego peso. Z kolei japoński jen zyskał w ostatnich dniach, mimo, że na rynku nie widać wzrostu awersji do ryzyka. Może to być efekt lekkiego wzrostu oczekiwań, że Bank Japonii podniesie stopy procentowe w grudniu. Para USD/JPY znajduje się dziś rano poniżej poziomu 152,00.

Donald Trump nie objął jeszcze oficjalnie stanowiska prezydenta USA ale już teraz podgrzew atmosferę oficjalnie zapowiadając wprowadzenie nowych taryf celnych już w pierwszym dniu swojej kadencji. Padły konkretne liczby a mianowicie 25 proc. poziom opłat na wszystkie towary z Kanady oraz Meksyku i dodatkowe 10 proc. na te pochodzące z Państwa Środka. Jeśli zostało powiedziane, że nastąpi to już pierwszego dnia nowej prezydentury, to widocznie Trump chciał pokazać jak bardzo mu zależy na tych zmianach i że konsekwentnie planuje wypełniać swoje „obietnice”. Media nazwały to „straszeniem”, ale rynek akcyjny nie wpadł w panikę. Ucierpiały jedynie waluty wspomnianych krajów. Deprecjacji CAD-a oraz MXN towarzyszyło umocnienie JPY.

Za siłą japońskiej waluty może stać kilka czynników. Po pierwsze JPY był w ostatnich dniach wyjątkowo słaby i aktualne zniżki notowań USD/JPY można traktować jako zwykłą korektę techniczną. Wzrost kursu był w październiku oraz w listopadzie dynamiczny i być może teraz część inwestorów zamyka swoje transakcje. To dość prosta i nieskomplikowana interpretacja. Można też przypuszczać, że taryfy na Chiny w wysokości dodatkowych 10 proc. w pierwszym kroku, a nie 60 proc. jak zapowiadano, zostało pozytywnie zinterpretowane dla JPY. Ponadto może występować pewna ulga związana z tym, że Japonia sama (przynajmniej na razie) nie znajduje się na celowniku Trumpa.

Niezależnie jednak od decyzji prezydenta elekta dotyczących zaostrzenia warunków handlowych, rynek coraz mocniej zaczyna spekulować o podwyżce stóp ze strony BoJ. Podczas gdy na początku listopada szansa na taki scenariusz była rozpatrywana na poziomie ok 30 proc. prawdopodobieństwa, aktualnie wycena rynkowa wskazuje już ponad 65 proc. W krótkim terminie jen ma zatem potencjał do większej siły. Może się ona szybko skończyć jeśli okaże się, że grudniowy ruch ze strony Banku Japonii jest końcem krótkiego i symbolicznego cyklu zacieśniania warunków monetarnych.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Dynamiczny wzrost sprzedaży pożyczek konsumenckich przez firmy pożyczkowe w październiku 2024 r.

Polski rynek pożyczek pozabankowych opiera się na dwóch głównych, odmiennych, specyficznych segmentach produktowych.

Pierwszym są pożyczki celowe charakteryzują się niską kwotą, na jaką są udzielane oraz na finansowanie określonego celu, jakim jest zakup konkretnych towarów czy usług, nie jest więc udostępniana klientowi gotówka. W pożyczkach celowych mogą być realizowane niskokwotowe zakupy w sklepach internetowych, na platformach sprzedażowych, ale także pożyczki na zakup samochodów, usługi stomatologiczne lub medycyna estetyczna, charakteryzujące się wyższymi kwotami. Są one zazwyczaj udzielane na krótkie okresy i bardzo dobrze spłacane. Mają więc cechy „upodabniające” je do bankowych kredytów ratalnych.

Średnia wartość nowo udzielonej w październiku 2024 r. pożyczki celowej wyniosła 702 zł i była o 8,5% wyższa od średniej wartości takiej pożyczki udzielonej rok wcześniej. Liczba nowo udzielonych w październiku br. pożyczek celowych wzrosła o +2,7% r/r. W ujęciu wartościowym wzrost był jeszcze wyższy i wyniósł +11,4% r/r.

Drugim segmentem są pożyczki gotówkowe, które wypłacane są bezpośrednio na konto klienta i mogą być wykorzystywane na dowolny cel, w tym podreperowanie budżetu domowego. Cechą charakterystyczną pożyczek gotówkowych jest ich wyższa szkodowość w porównaniu do pożyczek celowych. W segmencie tym można wyróżnić dwie kategorie pożyczek gotówkowych. Pożyczki gotówkowe udzielane na niskie kwoty i krótkie okresy – tzw. „chwilówki” oraz na wysokie kwoty i długie, często kilkuletnie okresy. Ten drugi typ pożyczek podobny jest do bankowych kredytów gotówkowych.

Średnia wartość pożyczki gotówkowej udzielonej w październiku 2024 r. wyniosła 2 670 zł i była o 11,1% wyższa do średniej kwoty udzielonej w październiku 2023 r. Październikowa wartość sprzedaży pożyczek gotówkowych (1,394 mld zł) była wyższa o +44,6% r/r. Dodatnia dynamika r/r (+30,2%) wystąpiła również w ujęciu liczbowym. W październiku udzielono ich łącznie 522 tys. szt.

Black Friday na rynku nieruchomości: rekordowe promocje, rabaty i egzotyczne wakacje w pakiecie

Deweloperzy wykorzystują marketingowo Black Friday, by niezdecydowanych skłonić do zakupu mieszkania. To dla nich ważne, bo na rynku nieruchomości trwa zastój, a w dodatku zbliża się koniec roku. Na Black Friday 2024 przygotowali atrakcyjne rabaty, harmonogramy płatności 10/90, a także darmowe garaże, komórki lub wyjazdy do ciepłych krajów. Promocji jest o połowę więcej niż rok temu!

Black Friday może się kojarzyć z zakupami spontanicznymi, jednak zjawisko sezonowych obniżek funkcjonuje także na rynku nieruchomości. Pozwala przyciągnąć uwagę tych, którzy planują zakup nowego mieszkania, ale z różnych powodów wstrzymują się z decyzją. Jedni czekają na obniżki cen, inni na korzystniejsze warunki kredytowe. Są też tacy, którzy mają problem z wyborem konkretnego mieszkania. Promocja może być czynnikiem, który przeważy szalę wyjaśnia Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPiewrotny.pl. Razem z nim sprawdzamy, jak sprawy wyglądają w praktyce.

Black Friday 2024. Ofert 1,5 raza więcej niż rok temu

Chłód na rynku nieruchomości (związany m.in. z przedłużającym się oczekiwaniem na decyzje w sprawie kredytu 0%) zmobilizował część deweloperów do działania. W portalu RynekPierwotny.pl doliczyliśmy się łącznie 396 ofert promocyjnych w całej Polsce wobec ogółem 1,5 tys. inwestycji mieszkaniowych. – W Warszawie firmy deweloperskie ogłaszają sprzedaż mieszkań w 223 inwestycjach, a tylko w 38 oferują promocje. Jednak we Wrocławiu w 123 inwestycjach są 43 oferty promocyjne, w Krakowie odpowiednio 129 i 31, w Łodzi 109 i 37, w Poznaniu 88 i 51, a w Gdańsku 103 i 56 wylicza Marek Wielgo.

Różnego typu akcji marketingowych (jak dni otwarte, oferty last minute, promocje czy przeceny) w okolicach Black Friday 2024 ogłoszono o połowę więcej niż przed rokiem. Wprawdzie w samym listopadzie 2024 r. ruszyło ich tylko 66 (wobec 115 w 2023 r.), wiele z nich rozpoczęło się jednak już w październiku. W 2024 r. różnego typu promocje objęły 311 inwestycji, w analogicznym okresie roku poprzedniego było ich łącznie 204. – Promocje deweloperskie trwają już od jakiegoś czasu, a Black Friday jest tylko jedną z okazji do ich zakomunikowania potwierdza ekspert portalu RynekPierwotny.pl. – Przynosi to pożądany przez deweloperów skutek, bo w październiku zawarli oni więcej umów z klientami niż miesiąc wcześniej – podkreśla analityk.

Od darmowych garaży po egzotyczne wakacje w pakiecie

Inwestorów, którzy kupują mieszkania, aby w nich zamieszkać, deweloperzy kuszą na różne sposoby. Do zakupu nieruchomości dorzucają egzotyczne wycieczki, vouchery na zakup sprzętu RTV i AGD czy też porady architekta wnętrz. Gdy w grę wchodzą duże metraże (a więc i odpowiednio duże kwoty), dokładają gratis miejsce garażowe albo komórkę lokatorską.  Z kolei tych, którzy wstrzymują się z zakupem ze względu na wysokie oprocentowanie kredytów hipotecznych, może przekonać harmonogram płatności: 10/90, 20/80 lub 30/70. – Klient kredytowy w ten sposób oszczędza na odsetkach, natomiast gotówkowy aż do chwili odbioru mieszkania będzie obracać kapitałem albo zyska czas, by dozbierać wymaganą sumę – objaśnia Marek Wielgo. – Znaczenie ma także aspekt psychologiczny. Możliwość wpłaty 90% ceny mieszkania przy odbiorze kluczy zapewnia kupującemu poczucie bezpieczeństwa dodaje ekspert.

Oczywiście największe znaczenie mają rabaty. W Krakowie deklarowane rabaty sięgnęły 110 tys. zł, w Warszawie i Wrocławiu  80 tys. zł Jeden z deweloperów budujących mieszkania w Gdańsku nęci upustem w wysokości 62 tys. zł, który obejmuje gotowe mieszkania trzy- i czteropokojowe w ramach „Super Oferty na Black Weeks”. Firma z Poznania przygotowała rabat 50 tys. zł. Niektórzy deweloperzy obniżają cenę metra, co pozwala swobodnie wybierać spośród lokali większych i mniejszych. Na ogół jednak promocje obejmują lokale gotowe oraz te o trudnym układzie czy mniej atrakcyjnie zlokalizowane.

Promocje także dla inwestujących w mieszkania

Co ciekawe, pod szyldem Black Week 2024 znalazły się oferty adresowane także do osób szukających nieruchomości pod wynajem. – Jeden z deweloperów zaproponował inwestorom, którzy kupią od niego mieszkania w Warszawie, Krakowie lub Wrocławiu, „obsługę najmu za 1 zł przez pierwsze sześć miesięcy”. Chodzi o wsparcie w zarządzaniu mieszkaniem, w tym znajdowanie najemców, świadczone przez wyspecjalizowaną firmę. Po pół roku taka usługa ma kosztować 10% miesięcznego czynszu. Dodatkowo najemcy otrzymują aplikację umożliwiającą dokonywanie płatności i zgłaszanie ewentualnych usterek  – opisuje Marek Wielgo.

A skoro o inwestycjach mowa, zarówno nabywcom biznesowym, jak i prywatnym ekspert portalu RynekPierwotny.pl daje dwie praktyczne rady. – Aby skorzystać z wybranej promocji, na ogół wystarczy zawrzeć umowę rezerwacyjną. Opłata nie może przekroczyć 1% ceny mieszkania. Jeśli klient nie dostanie kredytu, otrzyma te pieniądze z powrotem – mówi Marek Wielgo. I dodaje: – A przede wszystkim można i trzeba negocjować cenę mieszkania, zresztą nie tylko w Black Friday.