Logistyka magazynowa: kluczowe aspekty i strategie efektywnego zarządzania

Aby magazyn logistyczny działał sprawnie i zapewniał wysoką jakość obsługi klienta, należy wiedzieć, jak zorganizować pracę oraz zoptymalizować łańcuch dostaw. Poznaj najważniejsze aspekty i wskazówki skutecznego zarządzania logistyką magazynu.

Logistyka magazynowa – co to jest?

Logistyka magazynowa to kompleksowy proces sterowania towarami. Obejmuje ich magazynowanie i zarządzanie zarówno wewnątrz magazynu, jak i poza nim, np. w czasie dostawy. Na jej poszczególne etapy składają się:

  • przyjmowanie towaru z centrów logistycznych,
  • składowanie przesyłek,
  • kompletowanie zamówienia,
  • wysyłka przesyłki do klienta.

Logistyka magazynowania pozwala odpowiednio zorganizować pracę w obiekcie logistycznym, tak by zwiększyć efektywność procesu doręczania przesyłek. Pozwala również ocenić stan zapasów magazynu oraz system przechowywania. Dzięki temu możesz zadbać o bezpieczeństwo i skuteczność transportu.

Jakie wyzwania i cele ma magazyn logistyczny?

Proces sterowania przesyłkami charakteryzuje się dużą dynamiką. Każdy etap procesu logistycznego powinien przebiegać sprawnie i bez zakłóceń. Tak, aby zamówienie jak najszybciej dotarło do klienta. Każda pomyłka czy opóźnienie może spowodować zakłócenie całego łańcucha dostaw, a ostatecznie negatywnie wpłynąć na doświadczenia zamawiającego. Dlatego do najważniejszych wyzwań logistyki magazynowania należą:

  • optymalizacja procesu zarządzania magazynem, która obejmuje m.in. określanie układu przestrzeni magazynowej, czy przemyślaną segregację towarów,
  • ustalanie i przestrzeganie harmonogramu doręczenia paczek,
  • przestrzeganie przepisów prawnych dotyczących prawa przewozowego,
  • przygotowywanie i kompletowanie raportów z przebiegu dostawy,
  • opracowywanie przejrzystej dokumentacji finansowej,
  • kontrolowanie kosztów doręczania przesyłek oraz wskaźników efektywności

Z powyższymi wyzwaniami związane są także cele, jakim powinna sprostać logistyka magazynowania. Najważniejszym z nich jest optymalizacja kosztów operacyjnych, przy zachowaniu wysokiego poziomu świadczonych usług. Dlatego, gdy organizujesz magazyn logistyczny, zwróć uwagę na m.in.:

  • maksymalizację wykorzystania przestrzeni magazynowej,
  • zagwarantowanie i przestrzeganie standardów bezpieczeństwa – dotyczy to zarówno pracowników, jak i towarów,
  • optymalizowanie procesu przeładunkowego,
  • poprawę organizacji pracy osób zarządzających logistyką w magazynie,
  • zapewnienie niezakłóconego dostępu do przesyłek.

Gdy chcesz zadbać o finanse swojej firmy i zrealizować powyższe cele, może zainteresować Cię magazyn logistyczny do wynajęcia. To świetne rozwiązanie, dzięki któremu zyskasz dostęp do dużej powierzchni do składowania towarów i przesyłek. Na rynku znajdziesz szeroką ofertę miejsc w atrakcyjnych lokalizacjach, np. magazyny w Warszawie, na Górnym Śląsku, Łodzi, Trójmieście, Wrocławiu, czy Poznaniu. Dzięki temu możesz poprawić skuteczność swoich działań i obniżyć koszty prowadzenia firmy.

Jak przebiega logistyka magazynowania?

Logistyka magazynowania to złożony proces, na który składają się cztery elementy:

  • Przyjęcie towaru – obejmuje weryfikację przesyłki po dostarczeniu jej do magazynu, m.in. sprawdzenie prawidłowości dokumentów, potwierdzenie odbioru paczki, rozmieszczenie w magazynie.
  • Przechowywanie towaru – na tym etapie paczka zostaje przeniesiona do strefy składowania, gdzie jest przechowywana. Powinna znaleźć się w miejscu, które zapewnia jej właściwą konserwację. Tak, aby mogła zostać przekazana do strefy kompletacji w odpowiednim stanie.
  • Kompletowanie zamówienia – polega na przygotowywaniu zamówienia do wysyłki do docelowego odbiorcy. Obejmuje m.in. odbiór ze strefy pakowania, kompletację zamówienia, sprawdzanie zgodności towarów z zamówieniem. Końcowym etapem jest pakowanie zamówienia do wysyłki.
  • Wysyłka – to ostatni element łańcucha logistyki i magazynowania. Jego celem jest dostarczenie zamówienia do odbiorcy. Składa się na niego m.in. przyjęcie paczki, weryfikacja dokumentów przewozowych, oznakowanie paczki i jej załadunek do samochodu.

Logistyka magazynowania – jak zwiększyć efektywność procesu?

Jeśli chcesz, aby magazyn logistyczny realizował swoje cele i funkcje, należy cały czas dążyć do zwiększania efektywności procesu logistycznego. Dlatego trzeba obserwować skuteczność systemu zarządzenia przestrzenią i na bieżąco go optymalizować. Jak m.in. możesz poprawić wydajność logistyki magazynowej?

  • Analizuj łańcuch dostaw – sprawdzaj wydajność każdego z etapów. Dzięki temu utrzymasz wysoką jakość obsługi i zadbasz o pozytywne doświadczenia klienta.
  • Zarządzaj zapasami – systematycznie kontroluj liczbę przesyłek przechowywaną w magazynie logistycznym. W ten sposób ocenisz, jakie paczki czekają na doręczenie i jak je optymalnie rozmieścić.
  • Wykorzystaj potencjał automatyzacji – możesz wprowadzić np. programy do zarządzania przesyłkami. To pomoże Ci m.in. przyspieszyć powtarzalne procesy, zwiększyć efektywność działań. Dzięki temu zaoszczędzisz czas oraz zminimalizujesz ryzyko pomyłek.

Te rozwiązania pomogą Ci sprawnie i skutecznie zarządzać magazynem logistycznym. Wybierz te, które odpowiadają potrzebom Twojej firmy oraz pomogą Ci efektywnie ją rozwijać.

[Artykuł sponsorowany]

Zapowiedzi Trumpa osłabiają CAD i MXN, jen zyskuje na spekulacjach o podwyżce stóp BoJ

Ostatnie zapowiedzi Trumpa wpłynęły niekorzystnie na wycenę dolara kanadyjskiego raz meksykańskiego peso. Z kolei japoński jen zyskał w ostatnich dniach, mimo, że na rynku nie widać wzrostu awersji do ryzyka. Może to być efekt lekkiego wzrostu oczekiwań, że Bank Japonii podniesie stopy procentowe w grudniu. Para USD/JPY znajduje się dziś rano poniżej poziomu 152,00.

Donald Trump nie objął jeszcze oficjalnie stanowiska prezydenta USA ale już teraz podgrzew atmosferę oficjalnie zapowiadając wprowadzenie nowych taryf celnych już w pierwszym dniu swojej kadencji. Padły konkretne liczby a mianowicie 25 proc. poziom opłat na wszystkie towary z Kanady oraz Meksyku i dodatkowe 10 proc. na te pochodzące z Państwa Środka. Jeśli zostało powiedziane, że nastąpi to już pierwszego dnia nowej prezydentury, to widocznie Trump chciał pokazać jak bardzo mu zależy na tych zmianach i że konsekwentnie planuje wypełniać swoje „obietnice”. Media nazwały to „straszeniem”, ale rynek akcyjny nie wpadł w panikę. Ucierpiały jedynie waluty wspomnianych krajów. Deprecjacji CAD-a oraz MXN towarzyszyło umocnienie JPY.

Za siłą japońskiej waluty może stać kilka czynników. Po pierwsze JPY był w ostatnich dniach wyjątkowo słaby i aktualne zniżki notowań USD/JPY można traktować jako zwykłą korektę techniczną. Wzrost kursu był w październiku oraz w listopadzie dynamiczny i być może teraz część inwestorów zamyka swoje transakcje. To dość prosta i nieskomplikowana interpretacja. Można też przypuszczać, że taryfy na Chiny w wysokości dodatkowych 10 proc. w pierwszym kroku, a nie 60 proc. jak zapowiadano, zostało pozytywnie zinterpretowane dla JPY. Ponadto może występować pewna ulga związana z tym, że Japonia sama (przynajmniej na razie) nie znajduje się na celowniku Trumpa.

Niezależnie jednak od decyzji prezydenta elekta dotyczących zaostrzenia warunków handlowych, rynek coraz mocniej zaczyna spekulować o podwyżce stóp ze strony BoJ. Podczas gdy na początku listopada szansa na taki scenariusz była rozpatrywana na poziomie ok 30 proc. prawdopodobieństwa, aktualnie wycena rynkowa wskazuje już ponad 65 proc. W krótkim terminie jen ma zatem potencjał do większej siły. Może się ona szybko skończyć jeśli okaże się, że grudniowy ruch ze strony Banku Japonii jest końcem krótkiego i symbolicznego cyklu zacieśniania warunków monetarnych.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Dynamiczny wzrost sprzedaży pożyczek konsumenckich przez firmy pożyczkowe w październiku 2024 r.

Polski rynek pożyczek pozabankowych opiera się na dwóch głównych, odmiennych, specyficznych segmentach produktowych.

Pierwszym są pożyczki celowe charakteryzują się niską kwotą, na jaką są udzielane oraz na finansowanie określonego celu, jakim jest zakup konkretnych towarów czy usług, nie jest więc udostępniana klientowi gotówka. W pożyczkach celowych mogą być realizowane niskokwotowe zakupy w sklepach internetowych, na platformach sprzedażowych, ale także pożyczki na zakup samochodów, usługi stomatologiczne lub medycyna estetyczna, charakteryzujące się wyższymi kwotami. Są one zazwyczaj udzielane na krótkie okresy i bardzo dobrze spłacane. Mają więc cechy „upodabniające” je do bankowych kredytów ratalnych.

Średnia wartość nowo udzielonej w październiku 2024 r. pożyczki celowej wyniosła 702 zł i była o 8,5% wyższa od średniej wartości takiej pożyczki udzielonej rok wcześniej. Liczba nowo udzielonych w październiku br. pożyczek celowych wzrosła o +2,7% r/r. W ujęciu wartościowym wzrost był jeszcze wyższy i wyniósł +11,4% r/r.

Drugim segmentem są pożyczki gotówkowe, które wypłacane są bezpośrednio na konto klienta i mogą być wykorzystywane na dowolny cel, w tym podreperowanie budżetu domowego. Cechą charakterystyczną pożyczek gotówkowych jest ich wyższa szkodowość w porównaniu do pożyczek celowych. W segmencie tym można wyróżnić dwie kategorie pożyczek gotówkowych. Pożyczki gotówkowe udzielane na niskie kwoty i krótkie okresy – tzw. „chwilówki” oraz na wysokie kwoty i długie, często kilkuletnie okresy. Ten drugi typ pożyczek podobny jest do bankowych kredytów gotówkowych.

Średnia wartość pożyczki gotówkowej udzielonej w październiku 2024 r. wyniosła 2 670 zł i była o 11,1% wyższa do średniej kwoty udzielonej w październiku 2023 r. Październikowa wartość sprzedaży pożyczek gotówkowych (1,394 mld zł) była wyższa o +44,6% r/r. Dodatnia dynamika r/r (+30,2%) wystąpiła również w ujęciu liczbowym. W październiku udzielono ich łącznie 522 tys. szt.

Black Friday na rynku nieruchomości: rekordowe promocje, rabaty i egzotyczne wakacje w pakiecie

Deweloperzy wykorzystują marketingowo Black Friday, by niezdecydowanych skłonić do zakupu mieszkania. To dla nich ważne, bo na rynku nieruchomości trwa zastój, a w dodatku zbliża się koniec roku. Na Black Friday 2024 przygotowali atrakcyjne rabaty, harmonogramy płatności 10/90, a także darmowe garaże, komórki lub wyjazdy do ciepłych krajów. Promocji jest o połowę więcej niż rok temu!

Black Friday może się kojarzyć z zakupami spontanicznymi, jednak zjawisko sezonowych obniżek funkcjonuje także na rynku nieruchomości. Pozwala przyciągnąć uwagę tych, którzy planują zakup nowego mieszkania, ale z różnych powodów wstrzymują się z decyzją. Jedni czekają na obniżki cen, inni na korzystniejsze warunki kredytowe. Są też tacy, którzy mają problem z wyborem konkretnego mieszkania. Promocja może być czynnikiem, który przeważy szalę wyjaśnia Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPiewrotny.pl. Razem z nim sprawdzamy, jak sprawy wyglądają w praktyce.

Black Friday 2024. Ofert 1,5 raza więcej niż rok temu

Chłód na rynku nieruchomości (związany m.in. z przedłużającym się oczekiwaniem na decyzje w sprawie kredytu 0%) zmobilizował część deweloperów do działania. W portalu RynekPierwotny.pl doliczyliśmy się łącznie 396 ofert promocyjnych w całej Polsce wobec ogółem 1,5 tys. inwestycji mieszkaniowych. – W Warszawie firmy deweloperskie ogłaszają sprzedaż mieszkań w 223 inwestycjach, a tylko w 38 oferują promocje. Jednak we Wrocławiu w 123 inwestycjach są 43 oferty promocyjne, w Krakowie odpowiednio 129 i 31, w Łodzi 109 i 37, w Poznaniu 88 i 51, a w Gdańsku 103 i 56 wylicza Marek Wielgo.

Różnego typu akcji marketingowych (jak dni otwarte, oferty last minute, promocje czy przeceny) w okolicach Black Friday 2024 ogłoszono o połowę więcej niż przed rokiem. Wprawdzie w samym listopadzie 2024 r. ruszyło ich tylko 66 (wobec 115 w 2023 r.), wiele z nich rozpoczęło się jednak już w październiku. W 2024 r. różnego typu promocje objęły 311 inwestycji, w analogicznym okresie roku poprzedniego było ich łącznie 204. – Promocje deweloperskie trwają już od jakiegoś czasu, a Black Friday jest tylko jedną z okazji do ich zakomunikowania potwierdza ekspert portalu RynekPierwotny.pl. – Przynosi to pożądany przez deweloperów skutek, bo w październiku zawarli oni więcej umów z klientami niż miesiąc wcześniej – podkreśla analityk.

Od darmowych garaży po egzotyczne wakacje w pakiecie

Inwestorów, którzy kupują mieszkania, aby w nich zamieszkać, deweloperzy kuszą na różne sposoby. Do zakupu nieruchomości dorzucają egzotyczne wycieczki, vouchery na zakup sprzętu RTV i AGD czy też porady architekta wnętrz. Gdy w grę wchodzą duże metraże (a więc i odpowiednio duże kwoty), dokładają gratis miejsce garażowe albo komórkę lokatorską.  Z kolei tych, którzy wstrzymują się z zakupem ze względu na wysokie oprocentowanie kredytów hipotecznych, może przekonać harmonogram płatności: 10/90, 20/80 lub 30/70. – Klient kredytowy w ten sposób oszczędza na odsetkach, natomiast gotówkowy aż do chwili odbioru mieszkania będzie obracać kapitałem albo zyska czas, by dozbierać wymaganą sumę – objaśnia Marek Wielgo. – Znaczenie ma także aspekt psychologiczny. Możliwość wpłaty 90% ceny mieszkania przy odbiorze kluczy zapewnia kupującemu poczucie bezpieczeństwa dodaje ekspert.

Oczywiście największe znaczenie mają rabaty. W Krakowie deklarowane rabaty sięgnęły 110 tys. zł, w Warszawie i Wrocławiu  80 tys. zł Jeden z deweloperów budujących mieszkania w Gdańsku nęci upustem w wysokości 62 tys. zł, który obejmuje gotowe mieszkania trzy- i czteropokojowe w ramach „Super Oferty na Black Weeks”. Firma z Poznania przygotowała rabat 50 tys. zł. Niektórzy deweloperzy obniżają cenę metra, co pozwala swobodnie wybierać spośród lokali większych i mniejszych. Na ogół jednak promocje obejmują lokale gotowe oraz te o trudnym układzie czy mniej atrakcyjnie zlokalizowane.

Promocje także dla inwestujących w mieszkania

Co ciekawe, pod szyldem Black Week 2024 znalazły się oferty adresowane także do osób szukających nieruchomości pod wynajem. – Jeden z deweloperów zaproponował inwestorom, którzy kupią od niego mieszkania w Warszawie, Krakowie lub Wrocławiu, „obsługę najmu za 1 zł przez pierwsze sześć miesięcy”. Chodzi o wsparcie w zarządzaniu mieszkaniem, w tym znajdowanie najemców, świadczone przez wyspecjalizowaną firmę. Po pół roku taka usługa ma kosztować 10% miesięcznego czynszu. Dodatkowo najemcy otrzymują aplikację umożliwiającą dokonywanie płatności i zgłaszanie ewentualnych usterek  – opisuje Marek Wielgo.

A skoro o inwestycjach mowa, zarówno nabywcom biznesowym, jak i prywatnym ekspert portalu RynekPierwotny.pl daje dwie praktyczne rady. – Aby skorzystać z wybranej promocji, na ogół wystarczy zawrzeć umowę rezerwacyjną. Opłata nie może przekroczyć 1% ceny mieszkania. Jeśli klient nie dostanie kredytu, otrzyma te pieniądze z powrotem – mówi Marek Wielgo. I dodaje: – A przede wszystkim można i trzeba negocjować cenę mieszkania, zresztą nie tylko w Black Friday.

Złoty zyskuje drugi dzień z rzędu. Trump uderza cłami w Kanadę, Meksyk i Chiny

Wtorek to drugi dzień z rzędu, w którym złoty umacnia się w relacji do głównych walut. O aprecjacji nie możemy powiedzieć w przypadku meksykańskiego peso, kanadyjskiego dolara czy chińskiego juana, które tracą po ostatniej zapowiedzi Trumpa. W tle nieudolna próba zmiany kierunku na „edku”.

Reanimacja polskiego konsumenta

Dzisiejsze dane o sprzedaży detalicznej (ceny stałe) w Polsce wróciły na poziomy dodatnie. Odczyt w ujęciu rocznym wskazał wzrost o 1,3%, co jest rezultatem lepszym od prognoz (0,7%). Przypomnę, że poprzedni odczyt znalazł się poniżej kreski (-3%), co było jedynym ujemnym wynikiem w tym roku. Tym samym dzisiejsza publikacja rozwiała obawy o złą kondycję polskiego konsumenta, które pojawiły się miesiąc temu. Dane są korzystne dla krajowej gospodarki, zatem nie przeszkodziły rodzimej walucie w kontynuowaniu wczorajszego umocnienia do głównych walut. Wtorkowe zyski PLN to także efekt lokalnej aprecjacji euro na wykresie EUR/USD. Kurs EUR/PLN przed godziną 14:00 spogląda od dołu na 4,31 PLN. W tym samym czasie USD/PLN spadł poniżej 4,09 PLN. Warto wspomnieć, że to nie koniec istotnych odczytów z krajowej gospodarki w tym tygodniu. Jutro poznamy stopę bezrobocia, w czwartek polskie PKB, a w piątek najnowszą publikację o inflacji konsumenckiej.

Cła argumentem dla Trumpa

Wczorajsze nadzieje na tonowanie chociażby części radykalnych pomysłów nowej polityki gospodarczej Trumpa, związane z nominacją Scotta Bessenta na stanowisko Sekretarza Skarbu USA, szybko zostały rozwiane. Nowy-stary prezydent USA zapowiedział dziś plan nałożenia 25% ceł na import z Kanady i Meksyku. Dodatkowo poinformował, że rozważa podwyższenie planowanego poziomu ceł na towary z Państwa Środka o 10 punktów procentowych. Co ciekawe, wśród argumentacji planowanego działania pojawił się brak reakcji władz wymienionych krajów na przemyt narkotyków – w tym fentanylu – do USA przez nielegalnych imigrantów. Wygląda zatem, że narracja nakładania ceł może pojawiać się coraz częściej jako karta negocjacyjna na wielu płaszczyznach. Niemniej wspomniane słowa Trumpa wpłynęły dziś na osłabienie kanadyjskiego dolara, meksykańskiego peso i chińskiego juana w relacji do amerykańskiej waluty. Największy ruch widoczny był na wykresie USD/MXN, gdzie notowania w szczytowym momencie wzrosły z 20,3 MXN do 20,7 MXN, co odpowiada ruchowi o 1,9%.

„Edek” powyżej 1,05

Po słowach Trumpa dolar umocnił się nie tylko do walut wskazanych wyżej, ale również do euro. O poranku po raz kolejny testowaliśmy poziom 1,045 USD, który jest ważnym wsparciem na wykresie EUR/USD. Po dwóch nieudanych próbach sforsowania poziomu nastąpiło odreagowanie, które o godzinie 14:00 doprowadziło notowania głównej pary walutowej świata o cent wyżej. Skala odbicia i wymazania porannych zysków dolara pokazuje, że na rynku nie brakuje graczy szukających pretekstu do zmiany kierunku notowań „edka”. Sęk w tym, że próżno takowych szukać. Technicznie kurs EUR/USD pozostaje w silnym trendzie spadkowym. Na rynku pojawiają się głosy o możliwym mocniejszym od spodziewanego cięciu stóp przez EBC, w związku z ostatnimi słabymi odczytami PMI z Europy, co ciąży unijnej walucie. Do tego słabną szanse na grudniową obniżkę stóp procentowych w USA o 25 punktów bazowych. Prawdopodobieństwo pojedynczego ruchu FED jeszcze miesiąc temu wynosiło prawie 75%, a od tygodnia nie spadło poniżej 60%. Pozostawienie kosztu pieniądza w USA na dotychczasowym poziomie to silniejszy USD. Takie otoczenie sugeruje dalszą wędrówkę eurodolara w kierunku południowym. Pamiętajmy jednak, że już jutro publikacje o inflacji i PKB ze Stanów, które w przypadku rozbieżności z prognozami po raz kolejny mogą wprowadzić zmienność na rynku.

Autor: Dawid Górny, analityk walutowy Walutomat.pl

Dyrektywa o jawności wynagrodzeń puka do drzwi firm. Działy kadr i płac już mają co robić

Czy obowiązek raportowania wynagrodzeń stanie się dla firm podobnym wyzwaniem jak Polski Ład? W 2026 roku firmy liczące ponad 150 pracowników będą musiały zliczać dane dotyczące wynagrodzeń, w celu sporządzenia rocznego sprawozdania, dotyczącego luki płacowej
w podziale na płeć. Firmy liczące ponad 250 pracowników będą musiały od 2027 r. składać takie sprawozdania co roku, a te z ponad 150 pracowników – co trzy lata. To oznacza konieczność zbierania odpowiednich danych już od stycznia 2026. Wcześniej jednak pracodawcy muszą się upewnić, że będą w stanie sortować w odpowiedni sposób dane o wynagrodzeniu. Przed działami HR pojawia się więc nowe zadanie o znaczeniu strategicznym dla firmy.

Komentarz: Marcin Mika, Director Growth & Client Success w ADP Polska

Temat luki płacowej i związanej z nią sprawozdawczości pojawia się już nieraz w rozmowach z klientami. Firmy stopniowo zapoznają się z założeniami dyrektywy i pojawiającymi się jej interpretacjami. Kolejnym krokiem będzie przełożenie teorii na praktykę, czyli stworzenie planu – co i jak zliczać, by następnie zaraportować. Zakładam, że po zakończeniu corocznych procesów końca roku np. wystawienia PIT zaobserwujemy znacznie bardziej konkretne zainteresowanie tym zagadnieniem

Już teraz firmy mogą zacząć robić przegląd w strukturze stanowisk i przypisanych do nich wynagrodzeń. To pokaże czytelnie sytuację wyjściową – jak to u nas jest z dokładnością zakresu obowiązków przypisanych do danego stanowiska i równością płac. Dla wielu firm, właśnie ten punkt działania będzie stanowił największe wyzwanie i zajmie najwięcej czasu. Jednocześnie jednak pozwoli zacząć tworzyć plan działania. Trudniejsza sytuacja pod tym względem może się ujawnić w firmach mniejszych czy rodzinnych, bo międzynarodowe korporacje wprowadzają podobne mechanizmy już od pewnego czasu. Nie zdziwię się, jeśli pierwszą widoczną konsekwencją wprowadzenia transparentności wynagrodzeń będzie przewrót w strukturze stanowisk w wielu firmach. Przykładowo, „pracownik działu obsługi klienta” czy „pracownik call center” to bardzo szerokie pojęcie, które w ramach tej samej organizacji może obejmować zarówno osobę, która nie musi mieć wysokich kwalifikacji i wykonuje dość proste zadania, jak i kogoś, kto realizuje zadania o wysokim stopniu złożoności. Jak je porównywać, jak uzasadnić rozbieżność płac tych osób? Może się okazać, że konieczne będzie wprowadzenie nowych stanowisk, rozbicie już istniejących na kolejne, wprowadzenie nowych nazw, które lepiej będą odzwierciedlać przypisany do nich zakres zadań, który również będzie musiał być sprecyzowany i opisany. Porównywanie wtedy płac pracowników wejdzie na zupełnie nowy poziom. Może wręcz się okazać, że powstanie nowy zawód, przejściowo lub na stałe. Będzie to ktoś w rodzaju audytora struktury stanowisk firmy, kto będzie panował nad tymi kwestiami.

Rozpoczęcie takiego audytu odpowiednio wcześnie ma też wymiar finansowy. Jeśli okaże się, że nasza struktura jest niejasna, a powiązana z nią rozbieżność płac duża i nieuzasadniona, na uporządkowanie sytuacji płacowej trzeba będzie zabezpieczyć odpowiedni budżet, by uniknąć konsekwencji przewidzianych w dyrektywie. Jeśli zabierzemy się za to zbyt późno, koszty mogą nas zaskoczyć. W niektórych przypadkach pracodawcy mogą wpaść na pomysł zmiany zasad wynagradzania, na przykład podzielenia go na podstawę i premię za zrealizowanie konkretnych działań lub celów, również na tych stanowiskach, gdzie zwyczajowo nie ma takiego podziału. Stworzenie takiego regulaminu nie jest jednak łatwe – musi on być zarazem czytelny, skuteczny
i akceptowany przez pracowników, zgodny z przepisami, bez znamion dyskryminowania itd. Jeśli cele są zbyt łatwe do osiągnięcia, pracodawcy nic to nie daje. Jeśli są zbyt ambitne, lub droga do ich osiągnięcia niejasna – wywoła to niezadowolenie pracownika, który odejdzie tam, gdzie dostanie satysfakcjonujące go zarobki bez starania się o premię.

Już oczywiście pojawiają się pytania ze strony klientów, czy dostawca usług kadrowo-płacowych zapewni odpowiednie rozwiązania technologiczne, które ułatwią sprawozdawczość. Wprowadzenie odpowiednich rozwiązań na poziomie oprogramowania kadrowo-płacowego, które ułatwią zliczanie niezbędnych danych, generowanie raportów, to oczywista sprawa. Należy jednak podkreślić, że nie mamy jeszcze przepisów krajowych służących wdrożeniu dyrektywy, ani nawet projektu, który pokaże, w jakim kierunku pójdziemy. Bez tego trudno planować zmiany
i prowadzić prace programistyczne, bo przepisy krajowe mogą określić np. konkretny wymagany sposób raportowania.

Cyber Monday może zdetronizować Black Friday

Black Friday to nie tylko wielkie wydarzenie zakupowe, ale również ważny dzień dla rynków finansowych. Osiągane wówczas wyniki sprzedaży często stanowią pierwsze sygnały dotyczące przebiegu całego sezonu świątecznego. Wraz z dynamicznym wzrostem zakupów online, coraz większe znaczenie zyskuje Cyber Monday, który wraz z prognozowanymi 13,2 miliarda dolarów obrotu, może stać się największym dniem sprzedażowym, detronizując przy tym Black Friday. W tym roku, większej sprzedaży spodziewamy się w USA niż w Europie – amerykańska gospodarka radzi sobie lepiej i stwarza sprzyjające warunki dla konsumentów.

Zbliżające się Black Friday (29 listopada) i Cyber Monday (2 grudnia) to dni rozpoczynające przedświąteczną gorączkę zakupową. W Polsce obserwujemy jednak wyraźny trend – promocje pojawiają się coraz wcześniej. W tym roku wiele sklepów rozpoczęło wyprzedaże już tydzień przed faktycznym wydarzeniem, w ramach Black Friday Week.

Zakupy online rewolucjonizują rynek – zarówno w Polsce, jak i na świecie. Już 71 proc. konsumentów w USA planuje w Black Friday dokonać zakupów przez internet, co wygeneruje 10,8 miliarda dolarów obrotów – byłby to wzrost o 9,9 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. W Polsce rynek e-commerce również zyskuje na znaczeniu. Wiele sklepów internetowych oferuje nie tylko atrakcyjne zniżki, ale także darmową dostawę, co dodatkowo przyciąga klientów.

Właśnie dlatego “środek ciężkości” w handlu ulega przesunięciu i w przyszłości to Cyber Monday, z prognozowanymi 13,2 miliarda dolarów obrotu, może przebić Black Friday, stając się najważniejszym dniem sprzedażowym w kalendarzu. Dane z tych dwóch dni stanowią cenne źródło informacji o kondycji sektora detalicznego i potencjalnych trendach zakupowych dla inwestorów giełdowych.

Globalne dane z 2023 roku pokazują wzrost przychodów z handlu online o 8 proc., aż do poziomu 70,9 miliarda dolarów. Wiodące pozycje zajmują amerykańskie firmy, takie jak Walmart (+70 proc. wzrostu cen akcji od początku roku), Costco (+46 proc.) czy Amazon (+33 proc.). Europejscy gracze, tacy jak Zalando (+37 proc.) oraz Inditex (+34 proc.), osiągają solidne wyniki, jednak pozostają w tyle za amerykańskimi gigantami. Zalando ma szczególny potencjał w segmencie odzieży i akcesoriów, który przyciąga 55 proc. europejskich konsumentów podczas Black Friday. W Polsce podobne trendy widać w wynikach największych detalistów.

Chińskie spółki, takie jak JD.com (+20 proc.) i Alibaba (+10 proc.), borykają się z trudnościami wynikającymi z osłabienia krajowego popytu. Mimo wprowadzenia pakietów stymulacyjnych przez Pekin, sytuacja na chińskim rynku pozostaje trudna. Warto zauważyć, że polscy konsumenci, podobnie jak większość Europejczyków, chętniej korzystają z chińskich platform, takich jak AliExpress, które zdobywają popularność dzięki bardzo niskim cenom i dostępności szerokiego asortymentu, choć – ze względu na możliwe ograniczania – przyszłość chińskich platform na rynku europejskim pozostaje niejednoznaczna.

W tym roku, napięcia geopolityczne, w tym potencjalne cła w USA oraz niepewność na rynkach, mogą wpływać na decyzje zakupowe. Konsumenci w Polsce, doświadczeni przez kilka lat dużej inflacji, mogą podejmować szybkie decyzje zakupowe w obawie przed wzrostem cen, co krótkoterminowo napędza sprzedaż.

Black Friday i Cyber Monday to dni o ogromnym znaczeniu zarówno dla konsumentów, jak i inwestorów. W Polsce coraz większą popularnością cieszą się zakupy online, co wpisuje się w globalne trendy. Chociaż Black Friday pozostaje symbolem rozpoczęcia sezonu świątecznego, rosnąca rola Cyber Monday wskazuje na zmianę priorytetów wśród konsumentów.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

EY: Rosnące koszty życia sprawiają, że chętniej korzystamy z przedświątecznych wyprzedaży

  • 69% konsumentów na świecie korzysta z wyprzedaży na Black Friday
  • 64% kwestionuje rzeczywistą wartość promocji
  • 45% martwi się, czy będzie w stanie pokryć świąteczne wydatki

Rosnące koszty życia sprawiają, że konsumenci będą ostrożnie podchodzili do wzmożonych wydatków podczas zbliżającego się okresu zakupów bożonarodzeniowych. Dlatego chętniej będą polowali na okazje podczas przedświątecznych wyprzedaży takich jak Black Friday. Równolegle, rośnie wśród konsumentów sceptycyzm odnośnie realnej wartości wyprzedaży – wynika z badania EY Holiday Shopping Survey.

Badanie, które objęło 13 tys. konsumentów na całym świecie, wykazało, że 69% respondentów chce skorzystać z przedświątecznych wyprzedaży (odsetek rośnie do 76% wśród osób poniżej 27 roku życia i 79% wśród osób posiadających dzieci). Jednak prawie dwie trzecie (64%) jest sceptycznych wobec świątecznych wyprzedaży, kwestionując rzeczywistą wartość promocji, a podobna liczba (58%) uważa, że produkty, które chcą kupić, nie są de facto objęte promocją.

Odpowiedzi dotyczące możliwości sfinansowania świątecznych zakupów są ilustracją zmniejszonych rozporządzalnych dochodów: 45% globalnych konsumentów objętych ankietą martwi się, czy będzie w stanie pokryć wydatki w nadchodzącym sezonie świątecznym; wśród konsumentów z pokolenia Z (18–27 lat) odsetek ten wzrasta do 49%, a 57% planuje uczestniczyć w wyprzedażach z powodu swojej sytuacji finansowej.

Tegorocznych klientów korzystających z przedświątecznych wyprzedaży określiłbym mianem „rozsądnych i bystrych”. Zamierzają oni podczas procesu zakupowego korzystać z szerokiego zakresu kanałów i technologii, mają dystans do ofert promocyjnych i marketingowych oraz własne zdanie odnośnie realnej wartości oferowanych produktów – mówi Rafał Reif, Partner EY Polska, Lider Sektora Produktów Konsumenckich i Handlu Detalicznego.

Wczesne wyprzedaże przełożą się na zwiększone zakupy?

Artykuły bożonarodzeniowe pojawiły się w sklepach na świecie w tym roku wcześniej niż w latach poprzednich. Na świecie, wyprzedaże świąteczne zaczęły się we wrześniu i październiku i jest to przejawem nasilonej konkurencji sprzedawców o klienta. Jednak ponad połowa konsumentów objętych ankietą (52%) twierdzi, że zacznie zakupy świąteczne w późniejszym okresie.

Wielu konsumentów spodziewa się, że lepsze oferty pojawią się wraz z kolejnymi falami sezonowych wyprzedaży, a sprzedawcy będą coraz bardziej zmotywowani do obniżek, by pozbyć się z magazynów zapasów przed kolejnym rokiem kalendarzowym. Inny aspekt to fakt, że znaczna cześć konsumentów odkłada te decyzje na później – mówi Grzegorz Przytuła, Partner EY-Parthenon, Ekspert Sektora Produktów Konsumenckich i Handlu Detalicznego.

Sześciu na dziesięciu respondentów twierdzi, że w tym roku będą kupować tylko produkty objęte wyprzedażą lub promocją, a 67% aktywnie śledzi oferty na rynku, aby upewnić się, że uzyskają najlepsze możliwe oferty – ten odsetek rośnie do 73% wśród konsumentów posiadających dzieci.

Beztroskie wydatki to przeszłość?

Respondenci tegorocznego badania bardziej świadomie planują wysokość i tempo przedświątecznych wydatków, co odzwierciedla obawy odnośnie możliwości ich sfinansowania. Czterech na pięciu (41%) konsumentów objętych ankietą będzie korzystać z pożyczek lub kart kredytowych, aby pokryć koszty zakupów. Rozwiązania typu „kup teraz, zapłać później” będą odgrywały coraz ważniejszą rolę w odciążaniu bieżącego budżetu domowego podczas zakupów online i w sklepach.

Konsumenci w tym roku bardziej rozsądnie podchodzą do sposobu w jaki wydają pieniądze. Chętniej kupują przedmioty, których wartość wykracza poza sezon świąteczny. Na przykład, 34% respondentów planuje wydać więcej na technologię, a 58% planuje ponownie użyć dekoracji świątecznych z ubiegłego roku. Częściej rezygnują z rodzajów jedzenia i napojów świątecznych, które uznają za zbyt kosztowne.

Wielu konsumentów podchodzi do świątecznych zakupów w oderwaniu od wyprzedaży: 48% respondentów badania twierdzi, że jeśli znajdą wymarzony prezent, kupią go, niezależnie od tego, czy jest w okazyjnej cenie, czy nie.

Okres przedświąteczny to okazja dla sprzedawców do zwiększenia swoich udziałów rynkowych. By te intencje przekuć na rzeczywistość i przyciągnąć do siebie konsumentów na dłużej, sprzedawcy powinni dobrze zrozumieć i zaadresować potrzeby swoich klientów, szukających realnej wartości wśród okazyjnie sprzedawanych produktów – mówi Grzegorz Przytuła.

Pomiędzy sklepami a handlem społecznościowym

Z badania EY Holiday Shopping Survey wynika, że większość konsumentów (68%) planuje robić przedświąteczne zakupy w sklepach. Wielu konsumentów chce zobaczyć, dotknąć i fizycznie doświadczyć produktu, zanim zdecydują się na jego zakup. Trudno te możliwości odtworzyć w przestrzeni cyfrowej.

Jednak świat cyfrowych zakupów rozwija się szybko, a świadomi konsumenci chętnie korzystają z szeregu kanałów, by zoptymalizować zakupy. Platformy zakupowe w mediach społecznościowych będą w tym sezonie znaczącymi kanałami sprzedaży, szczególnie wśród konsumentów w Chinach – 50% respondentów z Państwa Środka planuje dokonywać zakupów za pośrednictwem „shoppable social media”, w porównaniu z 24% w USA i 17% na całym świecie. W Europie na jednym biegunie są konsumenci z Wielkiej Brytanii (19,9%), na drugim – Włosi, wśród których jedynie 10% respondentów korzysta z tego kanału sprzedaży.

Poszczególne platformy sprzedaży coraz częściej uzupełniają się i dopełniają. Już nie wystarczy by sprzedawca był obecny na każdej z nich, jego kanały dystrybucji powinny się uzupełniać i tworzyć wzajemnie powiązany ekosystem, rozszerzony o media społecznościowe umożliwiające bezpośredni kontakt z odbiorcami – mówi Rafał Reif.

Przyszłość: prezenty dla siebie, zrównoważone i używane?

Młodsi konsumenci prawdopodobnie będą najbardziej aktywnymi kupującymi w nadchodzącym sezonie świątecznym. Ok. 40% respondentów z pokolenia Z planuje zwiększyć swoje wydatki w niemal każdej kategorii, od odzieży po technologię i zakupy niematerialne wśród których są pozytywne doświadczenia.

Młodsze pokolenia priorytetowo traktują produkty zrównoważone, ponieważ bardziej niż jakiekolwiek inne pokolenie aktywnie poszukują marek, które są zgodne z ich wartościami. Ponad jedna trzecia respondentów z pokolenia Z (35%) planuje kupować w prezencie dla innych produkty używane. Chcą zwiększyć możliwości sfinansowania zakupów z jednego budżetu, albo zainwestować w towary wyższej jakości, na które nie mogliby sobie pozwolić, gdyby były nowe. Niektóre marki już teraz korzystają z tego trendu, zakładając lub inwestując więcej w platformy odsprzedaży swoich własnych towarów.

Sposób myślenia młodszego pokolenia otwiera przed sprzedawcami szereg możliwości. Prawie połowa respondentów z pokolenia Z deklaruje, że może kupić produkty dla siebie podczas zakupów online, aby uzyskać darmową wysyłkę (w porównaniu do 35% osób powyżej 60 roku życia). Znajomość tej tendencji może napędzać dodatkowe zakupy i zwiększać marże handlowców.

O Badaniu
Badanie EY Holiday Shopping Survey ma na celu śledzenie nastrojów konsumentów oraz zachowań związanych z sezonem świątecznym. Ankieta obejmuje opinie 13 000 respondentów z Argentyny, Australii, Austrii, Brazylii, Kanady, Chin, Francji, Niemiec, Indii, Włoch, Japonii, Meksyku, Nowej Zelandii, Republiki Południowej Afryki, Korei Południowej, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Badanie, które nie obejmuje Polski, zostało przeprowadzone w okresie od 24 września do 7 października 2024 r.

Black Friday 2024 – opinie i plany Polaków

Polacy o Black Friday i Cyber Monday – wyniki najnowszego badania Instytutu Badań Pollster.

Instytut Badań Pollster przeprowadził badanie na reprezentatywnej próbie Polaków, w którym zapytał respondentów o opinie na temat Black Friday i Cyber Monday oraz o ich preferencje i zwyczaje zakupowe, związane z tymi dniami. Poniżej przedstawiamy podsumowanie wyników zawartych w raporcie.

Niemalże wszyscy (93%) dorośli Polacy słyszeli o Black Friday / Cyber Monday, choć poziom tej wiedzy widocznie spada wraz ze wzrostem wieku badanych (spadając do 86% znajomości w najstarszej grupie wiekowej – osób powyżej 70 lat).

Osoby, które istotnie częściej niż ogół Polaków kiedykolwiek skorzystały z promocji dostępnych w ramach Black Friday / Cyber Monday to osoby do 39 roku życia. Te zaś, które najrzadziej skusiły się na takie oferty, to osoby najstarsze.

Podczas tegorocznego BF / CM częściej na zakupy zdecydowane są kobiety oraz osoby w przedziale wiekowym 30–39 lat; rzadziej zaś mężczyźni oraz osoby od 60 roku życia wzwyż. Natomiast osoby w wieku 60-69 pozostają niezdecydowane (porównując z ogółem populacji), a decyzję podejmą po przejrzeniu oferty sklepów.

Około połowa respondentów, którzy kiedykolwiek skorzystali z oferty Black Friday / Cyber Monday, choć raz kupiła coś tylko dlatego, że było to dostępne w ramach promocji. Najrzadziej miało to miejsce w przypadku osób powyżej 70–tego roku życia.

Bez względu na płeć i wiek, najczęściej zakupów podczas Black Friday / Cyber Monday dokonujemy na platformach sprzedażowych typu marketplace (jak np. Allegro), a w drugiej kolejności w sklepach stacjonarnych. Konkretne sklepy online były wymieniane odrobinę rzadziej niż sklepy stacjonarne. Warto jednakże zwrócić uwagę, że przedstawiciele najmłodszej grupy wiekowej częściej niż ogół Polaków wskazywali konkretne sklepy online.

Jeśli chodzi o kategorie produktowe kupione kiedykolwiek podczas Black Friday / Cyber Monday, to zdecydowanie największą popularnością cieszy się odzież (szczególnie często wybierana przez kobiety). W dalszej kolejności są to obuwie, sprzęty RTV (ta kategoria z kolei chętniej jest kupowana przez mężczyzn), kosmetyki (tu znów królują kobiety) oraz drobne AGD.

Plany co do zakupów podczas tegorocznego Black Friday / Cyber Monday odzwierciedlają deklaracje co do kategorii produktowych kiedykolwiek kupionych. W pierwszej kolejności jest to odzież (częściej wymieniana przez kobiety), obuwie, sprzęty RTV (wymieniane częściej przez mężczyzn), kosmetyki (również częściej wymieniane przez kobiety) oraz drobne AGD (jak np. odkurzacze czy suszarki do włosów).

Przecenione rzeczy podczas Black Friday / Cyber Monday zostały kiedykolwiek kupione przede wszystkim dla siebie, a w drugiej kolejności – dla innej osoby dorosłej. Zakupów dla dzieci istotnie częściej dokonują kobiety niż mężczyźni.

Jeśli podczas Black Friday / Cyber Monday kupiliśmy kiedyś coś dla kogoś, to najczęściej przeznaczyliśmy tę rzecz na prezent „pod choinkę”.

Podobnie sytuacja wygląda jeśli chodzi o planowane zakupy podczas BF/CM w tym roku, choć mężczyźni rzadziej niż kobiety wskazywali wspomnianą okazję, częściej natomiast deklarowali chęć zakupu tzw. „prezentu bez okazji”. Kobiety natomiast częściej wymieniały „Mikołajki”.

Dla 1/3 z nas minimalna obniżka, która skłoniłaby nas do skorzystania z Black Friday / Cyber Monday wynosi do 39%; dla połowy – do 49%; a dla 3/4 do 59%. Najczęściej wymienianym przedziałem obniżki (przez 1/4 badanych Polaków) był przedział 50–59%.

Dla połowy z nas darmowa dostawa jest wystarczającą motywacją do zakupów podczas Black Friday / Cyber Monday. Osoby, które się wahają to częściej kobiety, natomiast te, które mają w kwestii darmowej dostawy bardziej (niż ogół Polaków) zdecydowane poglądy to osoby w wieku 30–39 lat. Osoby ze wspomnianej grupy wiekowej częściej twierdzą, że wyłącznie darmowa dostawa (przy niezmienionych cenach produktów) raczej nie zachęciłaby ich do zakupów podczas BF/CM.

Spośród wyprzedaży sezonowych, większą popularnością cieszy się wyprzedaż letnia i zimowa niż wiosenna oraz jesienna. Ogólnie – korzystanie z któregokolwiek ze wspomnianych rodzajów wyprzedaży częściej (niż ogół Polaków) deklarują kobiety oraz osoby do 39 roku życia. Z kolei połowa przedstawicieli najstarszej grupy wiekowej (od 70–tego roku życia wzwyż) nigdy nie korzystała z żadnej wyprzedaży sezonowej.

72% dorosłych Polaków jest opinii, iż wyprzedaże (ogólnie) to dobra okazja, aby nabyć różne produkty w atrakcyjnych cenach. Natomiast 28% uważa Black Friday za sztuczne napędzanie zakupów i nadmiernego konsumpcjonizmu. Tej drugiej opinii najbliżsi są mężczyźni oraz osoby najstarsze (od 70 roku życia wzwyż).

________________________________________
O badaniu:
Informacje pochodzą z badania zrealizowanego w dniach 11-12.11.2024 roku metodą CAWI na próbie 1020 respondentów (uczestników panelu badawczego ReaktorOpinii.pl). Próba była reprezentatywna pod względem struktury dla populacji dorosłych Polaków pod względem: płci, wieku, wykształcenia, regionu oraz wielkości miejsca zamieszkania.

Kurs akcji NVIDIA spadł o 4,18% – rosnąca konkurencja i napięcia geopolityczne zmieniają krajobraz rynku AI

Akcje NVIDIA (NVDA) spadły w poniedziałek o 4.18% do poziomu 136.02 USD, mimo że główne indeksy giełdowe odnotowały wzrosty (S&P 500 wzrósł o 0.30%, a Dow Jones o 0.99%). Był to drugi z rzędu dzień spadków dla NVIDIA, a jej kurs akcji pozostaje 16.87 USD poniżej 52-tygodniowego maksimum. Wolumen handlu wyniósł 326.5 mln akcji, co znacząco przekracza średnią z ostatnich 50 dni na poziomie 246.7 mln.

Dell Technologies przygotowuje się do publikacji raportu kwartalnego, który ma rzucić światło na trendy związane z popytem na rozwiązania AI. Oczekiwane przychody spółki w trzecim kwartale wynoszą 24.7 mld USD, a zysk na akcję (EPS) ma osiągnąć 2.07 USD. Prognozy na czwarty kwartał są jeszcze wyższe, z przewidywanymi przychodami na poziomie 25.5 mld USD i EPS na poziomie 2.64 USD. Pomimo poniedziałkowego niewielkiego spadku kursu akcji do 144.30 USD, Dell pozostaje jednym z najlepiej radzących sobie graczy na rynku, z 88-procentowym wzrostem wartości od początku roku. Morgan Stanley podtrzymał rekomendację „Overweight” z ceną docelową 154 USD, wskazując na długoterminowy potencjał wzrostu w segmencie serwerów AI.

Dell rozpoczął wysyłkę nowoczesnych systemów serwerowych opartych na układach NVIDIA Blackwell GB200 NVL72, które znacząco obniżają koszty trenowania modeli AI i zwiększają ich efektywność. Wzbudziło to jednak pytania dotyczące dalszej skalowalności modeli AI. Eksperci, zauważają, że przy modelach przekraczających bilion parametrów korzyści zaczynają maleć, głównie z powodu ograniczonej dostępności odpowiednich danych treningowych. W odpowiedzi na te wyzwania rośnie zainteresowanie alternatywnymi strategiami, takimi jak inferencja – proces generowania wyników przez wytrenowane modele. Inferencja jest postrzegana jako bardziej ekonomiczne rozwiązanie w porównaniu z tradycyjnym trenowaniem, co stwarza nowe możliwości dla konkurentów NVIDIA, takich jak AMD, Intel czy Amazon. NVIDIA już teraz czerpie 40% swoich przychodów z centrów danych z inferencji, głównie dzięki efektywności swoich układów NVL72.

Amazon również aktywnie działa na rynku układów AI, rozwijając swoje autorskie chipy, takie jak Trainium2, który ma konkurować z rozwiązaniami NVIDIA. Nowa generacja chipów Amazon, według firmy, oferuje o 30% lepszą wydajność w stosunku do ceny niż układy konkurencji. Trainium2 jest częścią długoterminowej strategii Amazon, która obejmuje zmniejszenie zależności od zewnętrznych dostawców i optymalizację kosztów operacyjnych swoich centrów danych. Amazon już rozpoczął wdrożenie Trainium2 w niektórych centrach danych i planuje dalsze inwestycje w rozwój własnych chipów, co czyni go poważnym konkurentem dla NVIDIA w perspektywie długoterminowej.

Geopolityka również odgrywa kluczową rolę w działalności NVIDIA. Spadek akcji w poniedziałek był częściowo wynikiem doniesień o spotkaniach przedstawicieli firmy z chińskimi urzędnikami, co podkreśla znaczenie tego rynku w kontekście globalnych napięć politycznych. W tym samym czasie CEO Apple – Tim Cook – uczestniczył w konferencji dotyczącej łańcucha dostaw w Chinach, co pokazuje, jak ważny jest ten rynek dla liderów technologicznych.

Chociaż NVIDIA pozostaje dominującym graczem w sektorze AI, rosnąca konkurencja i nowe podejścia, takie jak inferencja oraz inicjatywy Amazon w zakresie własnych układów AI, zmieniają krajobraz rynku. Dell, Amazon i inne firmy starają się zdobyć udział w tym dynamicznie rozwijającym się segmencie, oferując nowe produkty i inwestując w innowacje. Jednocześnie oczekiwania inwestorów oraz napięcia geopolityczne stanowią coraz większe wyzwania zarówno dla NVIDIA, jak i innych globalnych gigantów technologicznych.
Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Co się opłaca kupić w Black Friday? Wcale nie elektronikę, ale kosmetyki i odzież

Salesforce poinformował, że nadchodzący Cyber Week ma przynieść 311 miliardów dolarów globalnej sprzedaży. Konsumenci z niecierpliwością czekają na świąteczne oferty, a wykorzystanie sztucznej inteligencji i agentów ma mieć wpływ nawet na 19% złożonych zamówień. Średnia obniżka ceny powinna wynieść 28%, a na największe rabaty mogą liczyć konsumenci, którzy zamierzają kupować kosmetyki i odzież.

Prognozy Salesforce dotyczące Cyber Week 2024

Analizując zgromadzone dane w czasie rzeczywistym – które pochodzą z Agentforce, Commerce Cloud, Service Cloud i Marketing Cloud – Salesforce spodziewa się zaobserwować cztery główne trendy podczas najbardziej krytycznego tygodnia zakupowego w tym roku:

Sztuczna inteligencja steruje koszykiem: Sztuczna inteligencja i agenci prawdopodobnie wpłyną na 19% zamówień w Cyber Week, odpowiadając tym samym za 61 miliardów dolarów globalnej sprzedaży.

Wzrost sprzedaży w cyberprzestrzeni: Przewiduje się, że sprzedaż w Cyber Week osiągnie 311 miliardów dolarów na całym świecie, co stanowi 23% wszystkich zakupów świątecznych w 2024 roku i 75 miliardów dolarów w Stanach Zjednoczonych.

Oczekuje się, że stopy dyskontowe będą atrakcyjne: Średnie rabaty prawdopodobnie osiągną szczyt na poziomie 28% na całym świecie i 30% w USA, napędzając wzrost sprzedaży o 5% rok do roku.

Najwyższe rabaty przewiduje się w takich kategoriach produktów jak:

  • Uroda i makijaż – 38%
  • Pielęgnacja skóry – 33%
  • Odzież (ogółem) – 33%

Rabaty i popyt konsumencki rosną. Zniżki osiągnęły szczytowy poziom średnio 20% w pierwszym tygodniu listopada – wzrost o 17% rok do roku, co wskazuje, że sprzedawcy detaliczni przygotowują się do konkurencyjnego sezonu świątecznego. Zamówienia online również odnotowały 4% wzrost rok do roku, sygnalizując pozytywną zmianę po roku zmniejszonych wydatków konsumenckich.

Chińskie platformy zakupowe kuszą konsumentów niskimi cenami, aż 67% kupujących, którzy korzystają z aplikacji takich jak Shein, Temu i TikTok Shop, zgłosiło, że planuje właśnie tam dokonać zakupów świątecznych w tym sezonie. Najlepszą opcją rynkową dla kupujących jest Temu, a 40% globalnych konsumentów twierdzi, że dokonało od dwóch do pięciu zakupów na tym rynku w ciągu ostatniego roku.

Mobile rządzi cyfrowymi kasami: Zamówienia realizowane za pośrednictwem smartfonów będą stanowić 70% sprzedaży. Mobilne zakupy są napędzane lepszymi doświadczeniami w ruchu w ostatnich latach i oferują nowe możliwości konwersji, dzięki agentom AI w mobilnych aplikacjach do przesyłania wiadomości.

Salesforce Shopping Index – który analizuje dane od 1,5 miliarda globalnych kupujących, ponad 1,5 biliona odsłon i setek milionów unikalnych SKU na platformie Salesforce Customer 360 – wykazał, że od początku października sprzedawcy cyfrowi korzystający z generatywnej sztucznej inteligencji i agentów zwiększyli średnią wartość zamówienia o 7% w porównaniu do tych bez tej technologii (117 USD vs 109 USD). Te innowacje były również odpowiedzialne za realizację 17% globalnych zamówień poprzez spersonalizowane rekomendacje, ukierunkowane promocje i inteligentniejszą obsługę klienta.

Sprzedawcy detaliczni korzystający z agentów opartych na sztucznej inteligencji w tym okresie również podwoili zaangażowanie w obsługę klienta. Pracownicy mogli zająć się złożonymi sprawami, ponieważ 30% konsumentów woli agentów do szybszej obsługi.

„Agenci mają potencjał, aby zmienić sezon świąteczny, pomagając sprzedawcom detalicznym zapewnić spersonalizowaną, terminową i wydajną obsługę kupującym, gdy tego najbardziej potrzebują” – powiedział Michael Affronti, SVP i GM Commerce Cloud. „Cyfrowi sprzedawcy detaliczni mają szerokie możliwości wykorzystania sztucznej inteligencji do tworzenia osobistych agentów zakupowych, którzy pomagają konsumentom znaleźć dokładnie to, czego szukają i nadal ułatwiają ścieżkę do zakupu”.

Ostatnie badanie Salesforce wykazało, że 45% globalnych konsumentów czeka z zakupami do Cyber Week, rozpoczynającego się 26 listopada, aby skorzystać z najlepszych ofert sezonu. Ta sytuacja stwarza możliwość dla sprzedawców detalicznych, aby wykorzystać podekscytowanie kupujących i zwiększyć liczbę konwersji dzięki rabatom i agentom obsługi klienta.

Ponadto, wczesne wyniki Salesforce Shopping Index dotyczące okresu świątecznego, zebrane między 1 października a 14 listopada, wykazały, że globalna sprzedaż online spadła o 1% rok do roku w ciągu ostatnich siedmiu tygodni. Warto jednak zauważyć, że wzrosła o 8% w porównaniu rok do roku w pierwszym tygodniu listopada – co sugeruje, że zainteresowanie konsumentów zakupami świątecznymi nabiera tempa.

Najbardziej rosnące kategorie sprzedaży:

  • Makijaż (+10% r/r)
  • Obuwie dla aktywnych (+9% r/r)
  • Torebki i bagaż (+8% r/r)

Konsumenci są zainteresowani agentami AI w celu szybszej obsługi klienta: Od początku października sprzedawcy detaliczni, którzy zainwestowali w agentów obsługi opartych na sztucznej inteligencji, odnotowali dwukrotnie wyższy wskaźnik zaangażowania w obsługę klienta w porównaniu do sklepów, które nie wdrożyły tego rozwiązania.

Wzrost ten jest wczesnym wskaźnikiem, że agenci mogą przyjąć większe i bardziej złożone obciążenie sprawami i odpowiednio zaspokajać potrzeby klientów.

Klienci wydają się być otwarci na wykorzystanie tej innowacji – 30% konsumentów stwierdziło, że współpracowałoby z agentem AI, gdyby oznaczało to szybszą obsługę. Sztuczna inteligencja i agenci zwiększają komfort zakupów, chociaż jest to stosunkowo nowa technologia, główni detaliści już zatrudniają agentów AI, aby pomóc poprawić doświadczenia zakupowe. Prawie jedna czwarta (24%) konsumentów stwierdziła również, że nie mają już nic przeciwko temu, by agenci AI robili dla nich zakupy.

Zwroty stanowią wyzwanie dla sprzedawców detalicznych: Liczba zwrotów w październiku i listopadzie była o 33% wyższa niż w tym samym okresie ubiegłego roku, co zmusiło sprzedawców detalicznych do bliższego przyjrzenia się strategiom zatrzymywania klientów i polityce zwrotów, aby uniknąć strat.

Jak wypromować na rynku nowy napój?

Promocja nowych produktów stanowi jedno z największych wyzwań każdego przedsiębiorstwa, które zdecydowało się na stworzenie nowego rozwiązania na rynku. W obliczu rosnącej konkurencji i dużego nasycenia nowościami na rynku, warto skupić się na skutecznym dotarciu do klientów. Jak to zrobić? Sprawdźmy to.

Wyzwania związane z promowaniem nowych napojów na rynku

Czy dobry produkt faktycznie obroni się sam? Oczywiście jest w tym stwierdzeniu ziarno prawdy, jednak by sam napój mógł się obronić, najpierw ktoś musi go skosztować. To właśnie dotarcie do nowych klientów, nieświadomych naszego premierowego produktu, stanowi najważniejsze zadanie dla każdego producenta bez względu na to, czy mówimy o znanej marce, czy rynkowej nowości.

Odpowiednie zareklamowanie produktu wymaga sporych nakładów finansowych, jednak to w praktyce jedyny sposób na to, by zaprezentować szerszemu gronu nasze rozwiązanie i zapewnić sobie optymalne wyniki sprzedażowe już w pierwszych tygodniach wprowadzenia napoju na rynek. Istnieją jednak inne, dodatkowe sposoby na wypromowanie napoju na rynku, o których opowiemy już za chwilę. 

Promocja produktu – zarówno standardowo i jak w internecie 

Zacznijmy od kwestii dobrze nam znanego sposobu reklamowania nowych produktów – w tym także napojów. Przede wszystkim reklama standardowa i internetowa. Pierwsza kwestia to stworzenie odpowiednich materiałów reklamowych, które uwzględnia korzyści wynikające z zakupu produktu i cechy szczególne, które odróżnią nowy napój od tych dostępnych już na rynku. W ramach standardowej reklamy warto zainwestować w bilboardy, gadżety, być może jakieś akcje promocyjne w miejscach o dużym zagęszczeniu ludzi.

Oprócz standardowej promocji napoju, konieczne będzie także dzisiaj wykorzystanie potencjału internetu i narzędzi umożliwiających wzrost widoczności naszego produktu także w sieci. A zatem z pewnością atrakcyjny landing page, wzmożona aktywność w social-mediach, a także nawiązanie współpracy ze znanymi blogerami i być może celebrytami, którzy dzięki swoim dużym zasięgiem będą w stanie zapewnić nam lepszy start produktu. 

Wykorzystaj potencjał targów żywności i produktów 

Jak wypromować na rynku nowy napój

Spośród wielu dostępnych dzisiaj metod promocji nowych napojów, ale także żywności, zdecydowanie tym, co może ułatwić nam start nowej marki, jest uczestnictwo w międzynarodowych targach żywności i napojów. Sprzedaż nowych produktów nie zawsze musi być skupiona na klientach indywidualnych. Podczas targów obecni są przedstawiciele różnych branż – hotelarskich czy gastronomicznych, którzy szukając nowych, świeżych rozwiązań dostrzegają także szansę dla własnego biznesu.

Międzynarodowe targi żywności i napojów to doskonały sposób na to, by zaprezentować nowy napój, pokazać jego wyższość nad obecnymi już na rynku produktami i zachęcić, czy to w formie pokazu, czy degustacji do skorzystania z oferty i być może do nawiązania dłuższych relacji biznesowych. 

Doskonałym przykładem takich targów jest WorldFood Poland – wydarzenie biznesowe, które skupia reprezentantów różnych sektorów zainteresowanych nowymi trendami rynkowymi i produktami, które nie zostały jeszcze odpowiednio zareklamowane szerszej publiczności. Uczestnictwo w targach branżowych to doskonały sposób na to, by niskim kosztem zaprezentować swój nowy napój i pozyskać kontrahentów – nie tylko z Polski, ale całej Europy. 

Korzyści z udziału w branżowych targach 

Dlaczego udział w branżowych targach skupiających się na żywności i napojach to szansa na wypromowanie nowego produktu? Przede wszystkim to miejsce, w którym obecni będą tylko osoby zainteresowane tym tematem. To z kolei daje doskonały potencjał do zaprezentowania swojej firmy oraz nowości produktowej, która być może w niedalekiej przyszłości zrewolucjonizuje rynek.

Udział w targach to także sposób na to, by firmy nowe na rynku czerpały wiedzę i doświadczenie z prelekcji i mentoringu dostarczanego przez podmioty obecne od lat. Dyskusja ze specjalistami, szkolenia, konferencje – to wszystko sprawi, że nasze przyszłe produkty w jeszcze większym stopniu spełnią oczekiwania konsumentów. Jeśli zastanawiasz się nad możliwościami wypromowania nowego napoju, to właśnie międzynarodowe targi żywności i napojów będą idealnym do tego miejscem. 

Słabe dane PMI pogrążają euro, a złoty staje przed nowymi wyzwaniami

Wzrost geopolitycznych obaw w związku z napięciami między Rosją a Ukrainą odbił się na złotym po raz pierwszy od dwóch lat. Pozostałe informacje, w tym wciąż aktualny „Trump trade”, również nie sprzyjały walucie. Pozostaje ona dość odporna, choć otoczenie staje się coraz trudniejsze.

Kluczowe punkty:

  • PLN znalazł się pod presją, obecnie jednak odrabia straty.
  • Euro znacznie spadło przez PMI wskazujące na kurczenie się gospodarki strefy euro.
  • Wybory członków rządu dokonane przez Trumpa budzą niepewność dotyczącą polityki USA.
  • Jesienny budżet ciąży aktywności biznesowej w Wlk. Brytanii.

W ubiegłym tygodniu „Trump trade” nieco zelżał – łowcy okazji wykupywali jego ofiary, w tym obligacje rządowe i wybrane waluty rynków wschodzących, które uległy deprecjacji w wyniku wyprzedaży po wyborach w USA. Trump wyznaczył na sekretarza skarbu USA Scotta Bessenta, słynnego „jastrzębia fiskalnego”, który nie przepada za deficytami. Wiadomo, że zdarzało mu się krytykować politykę Rezerwy Federalnej jako zbyt łagodną, co każe zastanowić się, jak bardzo proinflacyjna będzie druga kadencja Trumpa. W świetle reflektorów znalazło się jednak euro, które straciło po słabych listopadowych danych PMI i zakończyło tydzień na samym dole zestawienia głównych walut.

Nominacja Bessenta zwiększa niepewność dotyczącą polityki gospodarczej, która będzie wynikiem wygranej Republikanów w wyborach: od taryf celnych do polityki fiskalnej i monetarnej. Wydaje się, że niepewność ta tymczasowo ograniczyła silną aprecjację dolara. Ten tydzień na rynkach będzie w USA znacznie skrócony przez Święto Dziękczynienia, a wieści z głównych gospodarek będą nieliczne – najważniejszy będzie wstępny odczyt listopadowej inflacji w strefie euro (piątek 29.11). Zaskoczenie w górę rozbudziłoby obawy o stagflację i byłoby dość kłopotliwe dla Europejskiego Banku Centralnego. Poza tym uwaga będzie skierowana na poglądy Bessenta i potencjalne zmiany w cłach i polityce fiskalnej, które chciałby wprowadzić.

PLN

Napięcia między Rosją a Ukrainą w ubiegłym tygodniu wzrosły, ciążąc złotemu po raz pierwszy od końcówki 2022 r. Był to kolejny z licznych negatywnych dla polskiej waluty w ostatnim czasie czynników, takich jak „Trump trade”, który staje się jednak coraz silniej zniuansowany. Nominacja Bessenta pozwoliła złotemu odrobić na początku tygodniu część strat. Wydaje się też, że wspomniane napięcia nie będą dalej rosnąć.

Ogólnie złoty jest dość odporny, otoczenie stało się jednak dla niego bardziej wymagające. Wieści z kraju również pozostają raczej negatywne, co wzmacnia perspektywy istotnego rozluźniania polityki monetarnej w 2025 r. Ubiegły tydzień przyniósł rozczarowania drugorzędowymi danymi (zaufaniem konsumentów i produkcją budowlaną), ten rozpoczął się jednak znacznie lepiej, bo od silnego wzrostu produkcji przemysłowej. Przed nami jeszcze najważniejsze odczyty: sprzedaży detalicznej (wtorek 26.11) i wstępny listopadowej inflacji (piątek 29.11). Spodziewamy się, że drugi z nich pokaże spadek, a wieści o dalszym zamrożeniu cen energii dla gospodarstw domowych na dziewięć miesięcy w 2025 r. sugerują, że w średnim terminie ścieżka inflacji powinna być bardziej płaska. Interesujące, jak zareaguje na to NBP – będzie to jeden z najważniejszych aspektów komunikacji po posiedzeniu w przyszłym tygodniu.

EUR

Opublikowane w ubiegłym tygodniu kiepskie wskaźniki PMI rozbudziły na nowo spekulacje, że EBC zdecyduje się w grudniu na dużą obniżkę stóp procentowych o 50 pb. Rynki wyceniają prawdopodobieństwo takiego ruchu na 50% i spodziewają się równowartości pięciu obniżek po 25 pb. w ciągu czterech kolejnych posiedzeń banku. W wyniku tego euro spadło do minimów, na jakich nie było od czasu parytetu z dolarem w 2022 r., odbiło się jednak nieznacznie po dokonanym przez Trumpa ortodoksyjnym wyborze na kluczowe stanowisko sekretarza skarbu.

 

Dane o inflacji, które ukażą się w ten piątek (29.11), to jedyny treściwy i bieżący odczyt, jaki poznamy w nadchodzącym czasie. Płace w strefie euro rosły w III kwartale szybciej, niż oczekiwano, jest więc przestrzeń na zaskoczenie w górę inflacją. Jest to ostatnia rzecz, jaką EBC chciałby zobaczyć w okresie słabości gospodarczej.

USD

W ubiegłym tygodniu dolar umocnił się względem większości głównych walut, co było związane z rynkowym niepokojem dotyczącym podpisania przez Putina zrewidowanej doktryny nuklearnej i dalszych rozbieżności w wynikach gospodarczych po obu stronach Atlantyku, jako że opublikowane w piątek listopadowe wskaźniki PMI były zgodne z kolejnym miesiącem silnego wzrostu. Aprecjacja dolara znacznie jednak zwolniła, mimo tymczasowego spadku euro poniżej poziomu 1,04. Wydaje się, że rentowności na teraz osiągnęły swoje maksimum – Trump dokonał jastrzębiego wyboru sekretarza skarbu, a rentowności 10-letnich obligacji w ciągu zaledwie dwóch miesięcy wzrosły z 3,6% do niemal 4,5%.

Cięcie stóp procentowych w grudniu jest obecnie wyceniane w 50%, a docelowa stopa Fedu zbliża się do 4%, sądzimy więc, że w krótkim terminie „Trump trade” raczej nie doprowadzi do kolejnych dużych zmian. Może się to zmienić, jeśli pojawią się nowe wieści dotyczące taryf celnych lub polityki fiskalnej, tych jednak nie spodziewamy się wcześniej niż w dalszej części 2025 r.

GBP

Opublikowane w zeszłym tygodniu listopadowe wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej w Wielkiej Brytanii były słabsze, niż oczekiwano, i zgodne niemal ze stagnacją. Potwierdziły one, że firmy są sceptycznie nastawione do budżetu Laburzystów, szczególnie do znacznego wzrostu pracowniczych składek na ubezpieczenie – panuje opinia, że doprowadzi to do słabszej aktywności w zakresie zatrudniania i wyższych cen konsumenckich. Możliwe, że podobnie jak w strefie euro, również w Wielkiej Brytanii wpływ na nastroje firm ma wygrana Republikanów w USA. Niezależność Wysp sugeruje jednak, że będzie on raczej minimalny i miejmy nadzieję, że tymczasowy.

Utrzymujemy stosunkowo optymistyczny pogląd na perspektywy funta, szczególnie w porównaniu do innych walut europejskich. Fakt, że Wielka Brytania ma deficyt w handlu dobrami z USA, oznacza, że powinna być ona stosunkowo odporna na nadchodzące cła. Ostatnie rozczarowujące odczyty wymagają jednak obserwacji i jesteśmy coraz mniej optymistyczni, jeśli chodzi o brytyjską gospodarkę po budżecie.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Grupa Ailleron po 3 kw. 2024 r.: wyższe przychody, lepsze marże, dynamiczny rozwój

Po trzech kwartałach 2024 roku Grupa Ailleron odnotowała znaczący wzrost wyników finansowych, osiągając przychody ze sprzedaży na poziomie 395 mln zł – o blisko 16% wyższe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Sukces ten wspierany był m.in. przez konsolidację wyników amerykańskiej spółki Prosoft LLC (number8) od drugiego kwartału 2024 roku.

Raportowana EBITDA Grupy wyniosła 60,8 mln zł, co oznacza wzrost o 52% rok do roku. Zysk operacyjny osiągnął poziom 49,3 mln zł, a zysk netto wyniósł 34,5 mln zł, w tym 13,2 mln zł dla akcjonariuszy podmiotu dominującego. Warto zauważyć, że zysk netto wzrósł aż 2,5-krotnie w porównaniu do wyników z 2023 roku.

Wysoka rentowność i dynamiczna sprzedaż eksportowa

Od początku roku Grupa Ailleron notuje wzrost rentowności. Marża EBITDA w trzecim kwartale 2024 roku wyniosła 15,7% (+6,4 pp rok do roku), a narastająco za trzy kwartały – 15,4% (+3,7 pp). Również marża netto utrzymuje się na wyższym poziomie, osiągając 8,7% po trzech kwartałach (+4,7 pp).

Eksport nadal stanowi kluczowy element działalności Grupy, odpowiadając za 78% przychodów. Sprzedaż zagraniczna wzrosła o ponad 22% rok do roku, osiągając 306,8 mln zł. Wzrost ten wspiera rozwój w segmentach takich jak bankowość, zdrowie, edukacja oraz przemysł.

Kluczowe segmenty działalności Grupy

Technology Services (Software Mind)

Segment Technology Services, operowany przez Software Mind, zrealizował sprzedaż na poziomie 343,2 mln zł (+19% r/r). Zysk operacyjny w tym obszarze wyniósł 54,6 mln zł, co przekłada się na marżę operacyjną wynoszącą 16%. Kluczowe dla wyników były pozytywne efekty konsolidacji spółki Prosoft LLC oraz rosnący popyt na usługi w zakresie cyfryzacji, sztucznej inteligencji i chmury obliczeniowej.

Grzegorz Młynarczyk, Prezes Software Mind, podkreśla:
„Sektor startupów oraz dynamicznych spółek wchodzi w nowy etap rozwoju, a korporacje coraz częściej inwestują w cyfryzację. Software Mind staje się pierwszym wyborem dla klientów, dzięki czemu możemy realizować ambitne plany rozwoju, w tym przejęcia software house’ów w regionach CEE i LATAM.”

FinTech

Segment FinTech osiągnął przychody na poziomie 50,1 mln zł, wykazując niewielki wzrost względem 2023 roku (49,6 mln zł). Jednakże segment odnotował stratę operacyjną w wysokości 5,9 mln zł. Jak wyjaśnia Piotr Piątosa, Wiceprezes Zarządu:
„Wyniki segmentu FinTech były obciążone m.in. sezonowością oraz przesunięciami w realizacji przetargów na końcówkę roku. Mimo to rozwijamy nasze flagowe rozwiązanie LiveBank24 oraz wdrażamy dedykowane oprogramowanie dla sektora bankowego, co otwiera nowe perspektywy, także na rynkach zagranicznych.”

Wyzwania i perspektywy na przyszłość

Grupa Ailleron musi mierzyć się z wpływem umacniającego się złotego na swoje wyniki, szczególnie w obszarze eksportu. Jak zauważa Tomasz Król, CFO Ailleron S.A.:
„Spadek kursu USD/PLN i EUR/PLN skutkował niższymi przychodami o około 19,5 mln zł w przeliczeniu na polski złoty. Mimo to udaje nam się utrzymywać stabilną dynamikę wzrostu dzięki wysokiej jakości usług i rozszerzaniu obecności na rynkach zagranicznych.”

Polski rynek mieszkaniowy: stabilizacja popytu i cen, wzrost czynszów i rosnące inwestycje

Dane za trzeci kwartał 2024 roku pokazały spowolnienie dynamiki wzrostu na polskim rynku mieszkaniowym. Jak wskazują eksperci międzynarodowej firmy doradczej Cushman & wakefield, wysokie stopy procentowe oraz ograniczona dostępność kredytów hipotecznych istotnie ograniczają popyt, co wpływa na spadek liczby kupionych mieszkań i stabilizację po okresie gwałtownych wzrostów cen mieszkań. Jednocześnie prognozy dla wzrostu PKB na kolejny rok pozostają pozytywne, a deweloperzy odbudowują ofertę – liczba uzyskanych pozwoleń na budowę w 2024 roku była o 33% wyższa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Polska gospodarka, która po okresie stagnacji w 2023 roku zanotowała wzrost, stwarza korzystne tło dla dalszego rozwoju rynku mieszkaniowego. Według prognoz Moody’s, PKB kraju ma wzrosnąć o 3,1% w 2024 roku, a w 2025 roku 3,6%. Wzrost wynagrodzeń oraz stabilizacja sytuacji gospodarczej sprzyjają utrzymaniu popytu na mieszkania, jednak problemem pozostaje inflacja oraz wysokie stopy procentowe, które wpływają na spadek liczby zapytań o kredyty mieszkaniowe.

Wyhamowanie tempa wzrostu cen i deweloperzy na wyższym biegu

Jak wskazują eksperci Cushman & Wakefield, na rynku mieszkaniowym obserwowalismy dalszy wzrost średnich cen ofertowych zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. W III kwartale 2024 roku ceny nowych mieszkań wzrosły o 10% w skali rocznej, z największymi wzrostami w Łodzi (+20%) i Wrocławiu (+13%). Stabilizacja tempa wzrostu cen w okresie między lipcem a wrześniem sugeruje, że efekty programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, który wcześniej pobudzał popyt na mieszkania, uległy wyczerpaniu.

Stabilizacja popytu i cen na rynku mieszkaniowym w III kwartale 2024 roku
Źródło: Cushman & Wakefield na podstawie danych otodom

W pierwszych trzech kwartałach br. deweloperzy rozpoczęli budowę o 46% większej liczby mieszkań niż w odpowiadającym okresie 2023 roku i o 25% – niż w 2022 roku. W efekcie rok 2024 ma szansę zamknąć się jako drugi najlepszy po 2021 roku pod względem liczby mieszkań w kategorii na sprzedaż i na wynajem. Zgodnie z danymi otodom deweloperzy na największych rynkach w trzecim kwartale 2024 r. wprowadzili do sprzedaży 12 tysięcy mieszkań, a w tym samym czasie sprzedano 9 tysięcy mieszkań (tyle samo ile w drugim kwartale 2024). Wyraźnie widoczne jest, że nadal są chętni na zakup, a stymulować te decyzje może wzrost wynagrodzeń i niski poziom bezrobocia. Nadal są więc chętni na zakup, w szczególności nabywcy, którzy lokują oszczędności i kupują mieszkania na własne potrzeby. Na koniec trzeciego kwartału oferta na rynku pierwotnym to ponad 50 tys. mieszkań w tendencji wzrostowej, co przy takich poziomach sprzedaży będzie działało pozytywnie na zmniejszenie dynamiki wzrostu cen nieruchomości.

Czynsze w górę średnio o 4% na kwartał

Rynek najmu pozostaje dynamiczny i wciąż mocno rozdrobniony, z dużą liczbą nowych ofert pojawiających się na rynku. Czynsze w trzecim kwartale 2024 roku wzrosły w porównaniu do drugiego kwartału 2024 r. na największych sześciu rynkach średnio o 4%, najwięcej w Gdańsku o 6%, najmniej w Krakowie i Warszawie o 3%. Jednocześnie w perspektywie pięcioletniej to właśnie w Krakowie i Warszawie czynsze wzrosły najbardziej dynamicznie o 50% w Krakowie i o 49% w Warszawie. Mediana dla kawalerek bez podziału na standard lokalu czy wiek wybudowania budynku bez opłat eksploatacyjnych i mediów wynosi 2.300 zł miesięcznie w Krakowie i 2.600 zł w Warszawie, mieszkania 2-pokojowe to miesięczny koszt na poziomie 3000 zł w Krakowie i 3.500 zł w Warszawie plus opłaty, a mieszkania 3-pokojowe kosztują w Krakowie 3.900 zł a w Warszawie 5.000 zł. W każdym wypadku wartości te są medianą, co oznacza, że dzieli zbiór czynszów ofertowych na dwie równe połowy.

Stabilizacja popytu i cen na rynku mieszkaniowym w III kwartale 2024 roku 2
MEDIANY CZYNSZÓW OFERTOWYCH (BEZ OPŁAT EKSPLOATACYJNYCH I ZALICZKI NA MEDIA, 3 KW. 2024 R.), CAŁY ZASÓB

Źródło: Cushman & Wakefield na podstawie danych Eurostat, otodom, cenatorium

Na polskim rynku najmu wciąż prym wiodą indywidualni właściciele mieszkań i jest on silnie sfragmentyzowany. Sytuacja na rynku mieszkaniowym wskazuje na wciąż duży, niewykorzystany potencjał najmu instytucjonalnego. Natomiast wzrost zainteresowania inwestorów tym sektorem daje dobre prognozy na dalszy jego rozwój, co może przyczynić się do większej profesjonalizacji całego rynku najmu, wzrostu poczucia bezpieczeństwa wśród najemców oraz złagodzenia problemu dostępności mieszkań”, mówi Karolina Furmańska, ekspertka rynku mieszkaniowego w Cushman & Wakefield.

Na tym tle zasoby mieszkaniowe w rękach instytucjonalnych wynajmujących to obecnie ok. 18 tys. mieszkań w największych polskich miastach (liczba na koniec października 2024 r., uwzględniono zmniejszenie zasobu z uwagi na sprzedaż części projektów do indywidualnych kupujących). Ponad 11 tys. mieszkań na wynajem w projektach instytucjonalnych inwestorów jest obecnie w budowie. Najbardziej aktywnym rynkiem jest Warszawa, gdzie jest ponad 7,5 tys. jednostek, a plany inwestycyjne obejmują kolejne 9,5 tys. lokali.
Liczba mieszkań w najmie będzie systematycznie rosnąć, a inwestorzy zabezpieczają kolejne grunty pod budowę nowych projektów. Wszystkie inwestycje PRS na rynku mają obecnie bardzo wysokie poziomy obłożenia oraz kontynuują wzrosty czynszowe.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów 2024/2025?

Sezon 2024/2025 Ligi Mistrzów UEFA przynosi wiele emocji i niespodzianek. Po czterech kolejkach fazy ligowej wyłaniają się główni faworyci do zdobycia tytułu, choć nie brakuje również drużyn, które zaskakują swoją formą.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Manchester City

Obrońcy tytułu z sezonu 2023/2024, Manchester City, pod wodzą Pepa Guardioli, kontynuują swoją dominację na europejskiej scenie. Mimo pewnych problemów kadrowych, drużyna zdołała utrzymać wysoki poziom gry. Kluczowi zawodnicy, tacy jak Kevin De Bruyne i Erling Haaland, odgrywają znaczące role w ofensywie zespołu. Ich doświadczenie i umiejętności czynią „The Citizens” jednym z głównych pretendentów do końcowego triumfu.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Real Madryt

„Królewscy” z Madrytu, z rekordową liczbą 15 triumfów w Lidze Mistrzów, zawsze są w gronie faworytów. Wzmocnieni transferem Kyliana Mbappé, prezentują ofensywny styl gry, który przynosi rezultaty. Młodzi zawodnicy, tacy jak Vinícius Júnior, wnoszą świeżość i dynamikę do zespołu. Real Madryt, z bogatą historią i doświadczeniem w tych rozgrywkach, jest poważnym kandydatem do zdobycia kolejnego tytułu.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Bayern Monachium

Bawarczycy, z siedmioma triumfami w Lidze Mistrzów, rozpoczęli sezon z impetem. W pierwszej kolejce fazy ligowej rozgromili Dinamo Zagrzeb 9:2, co pokazuje ich siłę ofensywną. Pod wodzą nowego trenera, drużyna prezentuje solidną grę zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Doświadczenie zawodników takich jak Joshua Kimmich czy Thomas Müller stanowi o sile zespołu.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: FC Barcelona

„Blaugrana” pod wodzą Xaviego Hernándeza przechodzi proces przebudowy. Mimo to, zespół prezentuje atrakcyjny styl gry, oparty na posiadaniu piłki i szybkich atakach. Młodzi zawodnicy, tacy jak Ansu Fati, wnoszą energię i kreatywność. Barcelona, choć nie jest głównym faworytem, ma potencjał, by zaskoczyć rywali i sięgnąć po tytuł.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Arsenal

„Kanonierzy” z Londynu, po latach nieobecności w Lidze Mistrzów, powrócili z impetem. Pod wodzą Mikela Artety, drużyna prezentuje ofensywny styl gry, który przynosi rezultaty. Młodzi zawodnicy, tacy jak Bukayo Saka, odgrywają kluczowe role w zespole. Arsenal, choć nie jest w gronie głównych faworytów, może sprawić niespodziankę w tegorocznych rozgrywkach.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Paris Saint-Germain

PSG zawsze jest w gronie pretendentów do tytułu. Jednakże, drużyna zmaga się z problemami zgrania i stabilności formy. Mimo to, indywidualne umiejętności zawodników mogą przesądzić o losach meczów na korzyść paryskiego klubu.

Podsumowanie

Sezon 2024/2025 Ligi Mistrzów UEFA jest pełen emocji i niespodzianek. Choć tradycyjne potęgi, takie jak Manchester City, Real Madryt czy Bayern Monachium, są w gronie faworytów, nie można lekceważyć innych drużyn, które mogą sprawić niespodzianki. Kibice mogą spodziewać się wielu emocjonujących meczów i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Dla tych, którzy chcą jeszcze bardziej zaangażować się w rozgrywki, warto rozważyć zakłady online. Platforma iforBET oferuje szeroką gamę opcji, w tym specjalne zakłady na Ligę Mistrzów. To doskonała okazja, by połączyć pasję do piłki nożnej z możliwością wygrania atrakcyjnych nagród.

[Artykuł sponsorowany]

forBET Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. – legalny bukmacher działający w Polsce na podstawie zezwolenia na urządzanie zakładów wzajemnych. Zezwolenie z dnia 4 maja 2016 r. nr PS4.6831.10.2016. Decyzją z dnia 15.11.2021 licencja została przedłużona na kolejne 6 lat. Zakaz uczestnictwa w grze hazardowej dla osób poniżej 18 roku życia.  Graj rozważnie, hazard związany jest z ryzykiem uzależnienia. Za udział w nielegalnych grach hazardowych grożą konsekwencję prawne. Szczegóły w regulaminach. 18+

Dynamika wynagrodzeń coraz bliżej jednocyfrowych odczytów

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w październiku 2024 r. wzrosło o 10,2 proc. r/r. Odczyt okazał się lekko lepszy niż konsensus (10,1 proc.). Dynamika wynagrodzeń pozostaje nadal dwucyfrowa, chociaż już coraz bliżej do jednocyfrowych odczytów. Tych spodziewam się w 2025 r.

Realna dynamika wynagrodzeń pozostaje dodatnia: w okolicach 5 proc., jednak z miesiąca na miesiąc spada. Działają tutaj dwa przeciwstawne zjawiska. Z jednej strony momentum wynagrodzeń spada, z drugiej, inflacja ponownie wzrasta.

Bartosz Wałecki, Analityk, Trader Michael / Ström Dom Maklerski

Zawieszenie ścieżki leasingowej programu „Mój elektryk” z negatywnym wpływem na rynek samochodów elektrycznych

  • Na koniec października 2024 r. łączna liczba zarejestrowanych w Polsce samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) wynosiła 76 055 szt.
  • Liczba ogólnodostępnych punktów ładowania w ubiegłym miesiącu wzrosła do 8184, z czego 2469 (30%) stanowiły punkty DC
  • W październiku 2024 r. udział ogłoszeń BEV w łącznej liczbie ofert pojazdów używanych na portalu OTOMOTO wyniósł 1%
  • Polish EV Outlook Index (PEVO Index) to comiesięczne zestawienie kluczowych danych i statystyk sektora e-mobility w Polsce

Samochody elektryczne

Na koniec października 2024 r. flota osobowych, dostawczych i ciężarowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) w Polsce liczyła 76 055 szt. Park osobowych BEV składał się z 68 494 szt. (+47% r/r), a liczba rejestracji nowych pojazdów tego typu wyniosła 1 147 szt. (względem września spadła o prawie 1/4). Na koniec października 2024 r. flota całkowicie elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych zwiększyła się do 7 561 szt. (+42% r/r). Park osobowych, wodorowych FCEV liczył 255 szt. (+29% r/r). Najpopularniejszymi, nowymi osobowymi modelami BEV w październiku 2024 r. były Tesla Model Y (93 sprzedane szt.), Tesla Model 3 (87 szt.) oraz Audi Q4 e-tron (62 szt.). Na podium wśród marek znalazły się Tesla (184 szt.), Mercedes-Benz (119 szt.) oraz BMW (107 szt.). Udział BEV na rynku nowych samochodów osobowych w październiku 2024 r. wyniósł 2,4% (we wrześniu było to 3,6%).

Infrastruktura ładowania

W Polsce na koniec października 2024 r. funkcjonowały 8 184 (+45% r/r) ogólnodostępne punkty ładowania, w tym 5 715 AC (+37% r/r) oraz 2 469 DC (+68% r/r). Największym udziałem w sieci infrastruktury ładowania w Polsce dysponowały ładowarki o mocy do 22 kW (60%), ale liczba szybkich stacji DC o mocy przekraczającej 50 kW bardzo dynamicznie rośnie. Pod koniec października 2024 r. kierowcy EV mogli w Polsce korzystać już z 1 175 takich urządzeń. „PEVO Index” zawiera także informacje na temat miast o najlepiej rozwiniętej infrastrukturze dla pojazdów zeroemisyjnych. Pierwsza jest Warszawa (641 punktów w październiku 2024 r.), a kolejne miejsca zajmują Gdańsk (319), Szczecin (270), Kraków (240) oraz Poznań (235). Liczba punktów wzdłuż sieci TEN-T wyniosła na koniec października 2024 r. 829, co oznacza wzrost o 33% r/r.

Rynek zeroemisyjnych pojazdów używanych

„PEVO Index” zawiera również dane na temat oferty na rynku wtórnym elektromobilności w Polsce. Pod koniec października 2024 r. liczba ogłoszeń używanych BEV na portalu OTOMOTO wynosiła 4 545. To wzrost o 21% r/r. Udział ogłoszeń samochodów całkowicie elektrycznych w łącznej liczbie ogłoszeń pojazdów używanych to 1%. Takie oferty odpowiadały za 0,9% wszystkich odsłon ogłoszeń na portalu OTOMOTO. Najpopularniejszymi pod względem podaży modelami BEV na wtórnym rynku e-mobility w Polsce były Nissan Leaf (329 ogłoszeń w październiku 2024 r. ze średnią ceną 58 760 PLN), BMW i3 (245 ogłoszeń ze średnią ceną 76 114 PLN) oraz Tesla Model 3 (209 ogłoszeń ze średnią ceną 132 407 PLN).

Dane do „PEVO Index” dostarczają: PSNM, IBRM Samar oraz OTOMOTO.

EURUSD: polityka USA i Niemiec kształtuje przyszłe kursy

Nominacja Scotta Bessenta, doświadczonego finansisty z Wall Street, na Sekretarza Skarbu USA wywołała uspokajającą reakcję na globalnych rynkach. Decyzja ta zmniejszyła obawy inwestorów związane z możliwością bardziej radykalnych nominacji w administracji Donalda Trumpa. Bessent, znany ze swojego umiarkowanego podejścia, zapowiada ostrożne działania w zakresie taryf handlowych i ich negocjacji, co ograniczyło napięcia wokół polityki „America First.”

Na rynku walutowym decyzja o nominacji Bessenta przyczyniła się do spadku indeksu dolara o 0.6%, co jest największym osłabieniem od dwóch tygodni. W rezultacie zyskały waluty takie jak euro, jen, koreański won oraz waluty Europy wschodniej i środkowej. Jednocześnie rentowność 10-letnich obligacji USA spadła o 6 punktów bazowych, osiągając poziom 4.34%, co również wpłynęło na osłabienie dolara.

Niemcy, największa gospodarka strefy euro, zmagają się obecnie z równoczesnym kryzysem politycznym i gospodarczym. Stagnacja gospodarcza, odpływ kapitału (260 mld euro od 2021 roku) oraz brak taniego rosyjskiego gazu osłabiają fundamenty gospodarcze kraju. Jednocześnie zapowiadane przez Donalda Trumpa taryfy handlowe mogą dodatkowo zaszkodzić niemieckiemu eksportowi.

Mimo tych wyzwań, Niemcy mogą wykorzystać swoją silną pozycję fiskalną – dług publiczny na poziomie 60% PKB daje przestrzeń do zwiększenia zadłużenia w celu sfinansowania inwestycji. Planowana reforma tzw. „hamulca zadłużenia” oraz większe nakłady na modernizację infrastruktury mogą wzmocnić gospodarkę, choć wymaga to politycznego konsensusu, co w kontekście rosnącego poparcia dla partii skrajnych może być trudne.

Obecne wydarzenia mogą mieć istotny wpływ na parę walutową EURUSD. Osłabienie dolara wynikające z nominacji Bessenta, połączone z pozytywnymi oczekiwaniami wobec potencjalnych inwestycji w Niemczech, może krótkoterminowo wspierać euro względem dolara.

W dłuższej perspektywie dolar pozostaje jednak wsparty przez silne fundamenty gospodarcze USA, takie jak solidny wzrost PKB i przewaga w stosunku do słabszej kondycji gospodarczej Europy. Krótko- i średnioterminowe zmiany w parze EURUSD mogą zależeć od dalszych decyzji politycznych w USA i Niemczech. Jeśli Niemcy zdołają osiągnąć polityczny konsensus w sprawie inwestycji i reform, euro może znaleźć solidne wsparcie. Jednocześnie bardziej umiarkowana polityka handlowa Scotta Bessenta może sprzyjać stabilizacji na rynkach finansowych, choć fundamenty wspierające dolara pozostają niezmiennie silne. Obecnie kurs EURUSD wynosi 1.0450.

Krzysztof Kamiński Oanda TMS Brokers

Czym jest cross docking w logistyce i jakie są jego zalety?

Cross-docking to jedno z rozwiązań logistycznych, które zyskuje na popularności ze względu na swoją efektywność w zarządzaniu przepływem towarów. W logistyce stosuje się je głównie w celu usprawnienia dystrybucji, minimalizując czas, jaki towary spędzają w magazynach. Jednak czym tak naprawdę jest cross-docking?

Cross-docking – definicja i rodzaje

Cross-docking polega na bezpośrednim przeładunku towarów z transportu przychodzącego do transportu wychodzącego, z pominięciem długotrwałego magazynowania. Oznacza to, że towar dostarczony do punktu przeładunkowego jest niemal natychmiast przenoszony do samochodów dostawczych, które rozwożą go do kolejnych punktów docelowych. 

Cross-docking ma wiele odmian, a jedną z najbardziej popularnych jest cross-docking pełnych palet, gdzie całe palety są przekazywane bezpośrednio między środkami transportu. Inną formą jest cross-docking z kompletacją, gdzie towar jest przyjęty, skompletowany i rozdzielony w punkcie przeładunkowym w zależności od potrzeb konkretnych zamówień, co pozwala lepiej dostosować dostawy do klientów.

Zalety cross-dockingu – oszczędność paliwa i czasu

Cross-docking jest rozwiązaniem przynoszącym szereg korzyści zarówno pod względem ekonomicznym, jak i ekologicznym. Dzięki temu, że towar nie trafia do magazynów na dłuższy czas, oszczędza się na kosztach magazynowania i zmniejsza zapotrzebowanie na powierzchnię magazynową. 

Ponadto przy szybkim przepływie towarów między transportem przychodzącym a wychodzącym spalane jest mniej paliwa, co przekłada się na obniżenie kosztów operacyjnych i redukcję emisji CO₂. W praktyce oznacza to, że firmy mogą dostarczać produkty szybciej i taniej, a także w sposób bardziej przyjazny dla środowiska.

Cross-docking a minimalizacja czasu przechowywania

Kolejną istotną zaletą cross-dockingu jest znaczące skrócenie czasu, jaki towar spędza w magazynie. Dzięki szybkiemu przeładunkowi zmniejsza się ryzyko uszkodzeń, kradzieży czy przeterminowania produktów, co jest szczególnie istotne w przypadku towarów o krótkim terminie ważności, takich jak żywność czy produkty farmaceutyczne. 

Cross-docking jest więc rozwiązaniem atrakcyjnym dla branż wymagających szybkiej i niezawodnej logistyki, jak również dla firm, które chcą zwiększyć szybkość dostaw do klientów, poprawiając ich satysfakcję i wzmacniając przewagę konkurencyjną na rynku.

Potencjalne wady cross-dockingu

Potencjalne wady cross-dockingu obejmują wysokie wymagania dotyczące precyzyjnego zarządzania przepływem towarów i synchronizacji dostaw. Jeśli procesy nie są odpowiednio skoordynowane może to prowadzić do opóźnień. Cross-docking wymaga inwestycji w zaawansowane systemy informatyczne oraz odpowiednią infrastrukturę, co wiąże się z dodatkowymi kosztami początkowymi. Ponadto cross-docking może nie być odpowiedni dla wszystkich typów towarów, zwłaszcza tych, które wymagają dłuższego przechowywania lub specyficznych warunków transportu. 

W odpowiedzi na te wyzwania firmy logistyczne oferują nowoczesne rozwiązania, które pomagają minimalizować problemy związane z wdrażaniem cross-dockingu. Wady i zalety tego rozwiązania zależą od specyfiki działalności firmy, jednak odpowiednia strategia i wsparcie logistyczne mogą uczynić cross-docking skutecznym narzędziem w optymalizacji procesów dystrybucyjnych 

Usługi cross-dockingu w Grupie Raben

Grupa Raben, lider w branży logistycznej, oferuje szeroki wachlarz usług w zakresie cross-dockingu, zapewniając klientom szybką i sprawną obsługę przeładunkową. Firma posiada liczne centra przeładunkowe, m.in. w Grodzisku Mazowieckim i pod Legnicą, oraz aż 26 oddziałów przeładunkowych w całej Polsce, co umożliwia efektywną dystrybucję towarów na terenie całego kraju. 

Dzięki rozbudowanej sieci magazynów typu cross-docking oraz zaawansowanym systemom zarządzania, Raben Logistics Polska oferuje kompleksowe rozwiązania, które pozwalają na optymalizację kosztów i czasu dostaw. Klienci Grupy Raben mogą liczyć na pełne wsparcie w zakresie logistyki, które ułatwia ich działalność i umożliwia szybkie reagowanie na potrzeby rynku.

Jakie prezenty dla dzieci królują pod choinką – trendy w zakupach Polaków

Święta to czas poszukiwania wyjątkowych prezentów, które wywołają uśmiech na twarzach dzieci. Z roku na rok zmieniają się preferencje konsumentów, a rodzice i opiekunowie coraz częściej stawiają na zabawki, które są nie tylko atrakcyjne, ale także wspierają rozwój dziecka.

W tym artykule omówimy najpopularniejsze prezenty pod choinkę dla dzieci, które od lat są najczęściej wybierane (https://rozetka.pl/promo/prezenty-na-swieta/). Dane płynące ze sklepów pokazują, że Polacy coraz chętniej sięgają po sprawdzone produkty, które łączą edukację i zabawę, ale też w koszykach zakupowych nie brakuje zabawek, które sami dla siebie wybrali by najmłodsi (mowa tu zwłaszcza o puzzlach z ulubionymi bohaterami czy np. maskotkach z podobiznami zwierzaków znanych z kreskówek).

Maskotki – zawsze modne przytulanki

Maskotki to ponadczasowy prezent, który nigdy nie wychodzi z mody. Dla najmłodszych są one często pierwszymi towarzyszami zabawy, dając poczucie bezpieczeństwa i komfortu. „Dla mojej 4-letniej córeczki zawsze wybieram maskotki. Uwielbia je zabierać do łóżka, a najlepsze są te ręcznie szyte, bo są trwałe i wyjątkowe” – mówi Aleksandra, mama małej Zosi.

Obecnie dużą popularnością cieszą się maskotki tematyczne, takie jak postacie z bajek czy ekologiczne pluszaki wykonane z materiałów organicznych, które wpisują się w rosnący trend świadomych zakupów (polecane maskotki od Rozetka.pl). 

Puzzle – prezent, który rozwija umysł

Puzzle to idealny sposób na rozwijanie koncentracji i logicznego myślenia. Dla najmłodszych dzieci polecane są proste układanki z dużymi elementami, natomiast starsze dzieci i dorośli chętnie sięgają po bardziej skomplikowane wzory. „Dla moich dwóch bratanków i siostrzenicy zawsze kupuję coś edukacyjnego, a puzzle to świetny wybór. Łączą zabawę z nauką i pozwalają spędzić czas całą rodziną” – mówi Adam, 27-letni wujek trojga dzieci.

Popularne stają się także puzzle 3D, które pozwalają tworzyć trójwymiarowe konstrukcje, takie jak wieże, zamki czy modele pojazdów. Dzięki różnorodności dostępnych wzorów puzzle stanowią uniwersalny prezent na każdą okazję.

Gry planszowe – wspólna rozrywka dla całej rodziny

Gry planszowe to doskonały sposób na spędzenie czasu w gronie rodziny i znajomych. Wśród dzieci popularne są tytuły takie jak „Dobble” czy „Superfarmer,” które uczą strategii i spostrzegawczości. „Gdy kupuję prezenty dla wnucząt, zawsze wybieram gry planszowe. To coś, co pozwala nam się razem bawić i rozmawiać, nawet gdy są już starsze” – mówi Teresa, 68-letnia babcia trójki dzieci, która zastrzega, że zawsze sporo czasu spędza wybierając zabawki dla dzieci.

Dla starszych dzieci i nastolatków świetnym wyborem są bardziej zaawansowane gry strategiczne, takie jak „Catan” czy „Terraformacja Marsa.” Planszówki rozwijają kreatywność, umiejętność współpracy i logicznego myślenia, co sprawia, że są popularne zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych.

Klocki – kreatywność w każdej formie

Klocki to kategoria zabawek, która od lat cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Drewniane klocki są wybierane przez rodziców najmłodszych dzieci ze względu na trwałość i bezpieczeństwo. Plastikowe klocki, takie jak LEGO, oferują nieskończone możliwości budowania i odgrywania scenek, co rozwija wyobraźnię i zdolności manualne. Coraz częściej na rynku pojawiają się także innowacyjne rozwiązania, takie jak klocki magnetyczne czy modułowe, które angażują dzieci w różnym wieku.

Książki – najlepszy prezent dla młodego czytelnika

Książki to doskonały wybór dla dzieci w każdym wieku. Maluchy chętnie sięgają po książeczki z obrazkami, które stymulują rozwój mowy i spostrzegawczości. Starsze dzieci z kolei uwielbiają serie przygodowe czy książki popularnonaukowe, które odpowiadają na ich ciekawość świata. Książki to także okazja do spędzenia wspólnego czasu – czytanie na głos przez rodziców to rytuał, który buduje bliskość i rozwija wyobraźnię dziecka.

Jak mądrze wybrać prezent dla dziecka?

Wybierając prezent dla dziecka, warto kierować się jego zainteresowaniami i etapem rozwoju. Maskotki, puzzle, gry planszowe, klocki czy książki to kategorie, które nie tylko sprawiają radość, ale także wspierają naukę i rozwój. Dzięki szerokiemu wyborowi na rynku łatwo znaleźć coś, co zachwyci najmłodszych i stanie się ich ulubioną zabawką na długi czas.

PMI w strefie euro spada: Przemysł i usługi pogłębiają recesyjne nastroje

PMI dla przemysłu w listopadzie w strefie euro wyniósł 45,2 pkt wobec 46,0 miesiąc wcześniej. Odczyt okazał się gorszy od prognoz (46,0). W dalszym ciągu słabością razi przemysł w największej europejskiej gospodarce. Wskaźnik dla przemysłu w Niemczech co prawda wzrósł do 43,2 pkt, jednak w dalszym ciągu utrzymuje się w jednoznacznie recesyjnym zakresie. Dokładnie taką samą wartość wskaźnik osiągnął we Francji.

Odczyt PMI dla sektora usług w strefie euro wyniósł 49,2 pkt. Oczekiwano, że wskaźnik utrzyma się na poziomie 51,6 pkt. Wskaźnik dla sektora usług po raz pierwszy od stycznia spadł poniżej 50 pkt – poziomu oddzielającego wzrost od spadku aktywności ekonomicznej. Szczególnie zawiódł odczyt z Francji, gdzie wskaźnik dla usług spadł do 45,7 pkt wobec prognoz na poziomie 49 pkt.

Zbiorczy wskaźnik PMI w listopadzie w strefie euro wyniósł 48,1 pkt wobec 50,0 miesiąc wcześniej. Spadek poniżej poziomu 50 pkt jest tym razem znaczący. Słabość sektora przemysłowego nadal się utrzymuje, a sektor usług coraz mocniej spowalnia i nie jest siłą napędową gospodarek jak jeszcze kilka miesięcy wcześniej.
Bardzo słabe odczyty PMI mogą być najważniejszymi danymi, którymi będzie kierował się EBC w swoich decyzjach w najbliższych miesiącach. Kolejne oznaki spowolnienia wzrostu gospodarczego mogą być podstawą dla jeszcze szybszych obniżek stóp procentowych w strefie euro.

Autor: Bartosz Wałecki, Analityk, Trader Michael / Ström Dom Maklerski

Europa w cieniu recesji: PMI wskazuje na osłabienie gospodarki i euro

Kondycja europejskiej gospodarka ma się źle. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy są ostatnie dane PMI dla przemysłu oraz usług. Wskaźnik zbiorczy dla strefy euro spadł z poziomu 50 pkt. do 48,1 pkt. w listopadzie. To powoduje, że nadzieje na szybkie ożywienie gospodarcze na Starym Kontynencie zostały solidnie osłabione. Euro jest słabe. Spadki na głównej parze walutowej zostały zdynamizowane co spowodowało, że kurs eurodolara spadł poniżej 1,04. Tak dużej zmienności na „edku” nie było od miesięcy.

Październik dawał nadzieje na odbudowę. Otrzymaliśmy nieco lepsze rezultaty i rynek po cichu zakładał, że minęliśmy dołek, że najgorsze już za nami. Piątkowe dane powodują jednak, że obawy wróciły, bo nie widać poprawy a wręcz pogorszenie sytuacji w wielu sektorach. Zbiorczy wskaźnik dla przemysłu i sektora usług spadł o prawie dwa punkty do poziomu 48,1, co oznacza powrót do sytuacji, w której gospodarka strefy euro w przeszłości zazwyczaj znajdowała się w recesji.

Znaczne pogorszenie nastąpiło w usługach osiągając ponownie wartość poniżej granicznego pułapu (49,2 pkt.). To znak, że sektor kurczy się pierwszy raz od stycznia. Odbicie w przemyśle, które widzieliśmy w poprzednich miesiącach jak na razie było kruche, dziś odczyt na poziomie 45,2 wpisuje się w spadkowy trend.

Wskaźniki zbiorcze we Francji oraz w Niemczech również się obniżyły. Widoczna jest minimalna poprawa przemysłu u naszego zachodniego sąsiada, ale odbicie jest kosmetyczne (do 43,2 pkt.) i prawdopodobnie minie sporo czasu, zanim wskaźniki ponownie będą znajdować się „nad powierzchnią” świadczącą o rozwoju. Wyniki francuskie w tym momencie należą do najgorszych a przyczynę odbicia wakacyjnego należy upatrywać w jednorazowym efekcie Igrzysk Olimpijskich. Teraz uwidaczniają się problemy tej gospodarki.

Zmiana oczekiwań rynku dotycząca dalszej ścieżki stóp procentowych w strefie euro, poczynając od grudniowej decyzji EBC, spowodowała wyprzedaż wspólnej waluty. Tak dużej zmienności jak ta obserwowana 22 listopada dawno już nie było na głównej parze walutowej. Prawdopodobnie przyczyniło się do tego również to, że wszystko odbywało się w obszarze kluczowego wsparcia technicznego (na 1,0450), którego przełamanie aktywowało wiele zleceń na rynku. Eurodolar zredukował w niespełna 2 miesiące wzrosty budowane przez niespełna rok. Czy idziemy na parytet? Jeśli spojrzymy na wykres to odległość do tej psychologicznej bariery nie jest aż tak duża, więc jestem w stanie sobie wyobrazić taki scenariusz w perspektywie następnych kilku tygodniu. Wcześniej jednak zobaczymy zapewne korekty techniczne, bo tych od 2 miesięcy było naprawdę niewiele.

Wracając do wyceny rynkowej, publikacja PMI spowodowała, że scenariusz obniżki stóp w grudniu przez EBC na poziomie 50 punktów bazowych ponownie wrócił na wokandę. Mało tego, całkiem realna (wg rynku) jest możliwość podobnej wielkości redukcji w styczniu. Jeśli do tego dołożymy niekorzystne dla Europy zmiany na politycznej scenie w USA oraz wzrost czynnika ryzyka związanego z wojną w Ukrainie, otrzymujemy niekorzystną mieszankę czynników, która będzie raczej osłabiać euro, przynajmniej w średnim terminie kilku kolejnych miesięcy.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Apple zapowiada rewolucję: LLM Siri i J490 zmienią przyszłość AI oraz inteligentnych domów

Apple, światowy gigant technologiczny, zapowiada znaczące innowacje w obszarach sztucznej inteligencji i inteligentnych urządzeń domowych. Firma ogłosiła dwa kluczowe projekty: zaawansowaną wersję Siri, wykorzystującą nowoczesne modele językowe (LLM), oraz ścienny wyświetlacz do zarządzania inteligentnym domem, oznaczony roboczo jako J490.

Apple planuje rewolucję w działaniu swojego wirtualnego asystenta, wprowadzając „LLM Siri”. Dzięki wykorzystaniu zaawansowanych modeli językowych Siri ma zapewniać bardziej naturalne interakcje, precyzyjnie realizować złożone polecenia i działać szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Nowa Siri ma być porównywalna z rozwiązaniami, takimi jak ChatGPT czy Google Gemini, przy zachowaniu unikalnych funkcji charakterystycznych dla Apple.

LLM Siri zostanie wprowadzona w ramach aktualizacji iOS 19 oraz macOS 16 w 2025 roku, a jej pełna dostępność dla użytkowników przewidziana jest na wiosnę 2026 roku. W międzyczasie nowy asystent będzie testowany jako niezależna aplikacja na urządzeniach Apple.

Siri stanie się częścią platformy Apple Intelligence, co umożliwi m.in. generowanie i podsumowywanie tekstów oraz lepszą integrację z aplikacjami zewnętrznymi dzięki funkcji App Intents.

Ochrona prywatności użytkowników pozostaje priorytetem Apple, co wyróżnia firmę na tle konkurencji.

Obecna wersja Siri, oparta na pierwszym modelu LLM, zyskała nowe funkcje w systemie iOS 18, w tym kontekstowe przetwarzanie poleceń na podstawie danych użytkownika. Nadchodzący iOS 19 wprowadzi bardziej zaawansowaną wersję modelu językowego, co zapewni dalsze ulepszenia w działaniu asystenta.

Drugą ważną innowacją Apple jest ścienny wyświetlacz J490, który ma stać się kluczowym elementem zarządzania inteligentnym domem. Produkt ma być konkurencją dla Amazon Echo Show i Google Nest Hub, oferując unikalne funkcje w ramach ekosystemu Apple.

J490 będzie wyposażony w 6-calowy ekran przypominający kwadratowy iPad, kamerę, wbudowaną baterię, głośniki oraz dotykowy interfejs. Nowy system operacyjny Pebble dostosuje wyświetlane treści do odległości użytkownika od urządzenia.

Urządzenie ma umożliwiać kontrolę sprzętów HomeKit, takich jak termostaty, oświetlenie czy kamery. Dzięki integracji z nową Siri i Apple Intelligence obsługa głosowa oraz zaawansowana nawigacja po aplikacjach staną się jeszcze prostsze. Dodatkowo J490 obsłuży FaceTime jako interkom domowy oraz aplikacje multimedialne Apple.

Podstawowy model J490 ma kosztować od $150 do $230, a Apple planuje także wprowadzenie bardziej zaawansowanej wersji z ruchomym ramieniem i funkcjami „domowego towarzysza.”

Produkt będzie wspierany przez akcesoria, takie jak bazy głośnikowe i czujniki obecności, a także funkcje bezpieczeństwa, w tym monitoring wideo.

Apple mierzy się z wieloma wyzwaniami w obliczu silnej konkurencji ze strony firm takich jak OpenAI, Google i Amazon, które dominują w segmencie AI i inteligentnych domów. Aby odzyskać przewagę, Apple musi przyciągnąć uwagę użytkowników innowacyjnością, niezawodnością i dbałością o prywatność. Jednym z głównych ryzyk są wysokie koszty rozwoju technologii oraz potencjalne opóźnienia w realizacji projektów. Dodatkowo użytkownicy mają wysokie oczekiwania co do funkcjonalności i jakości produktów Apple, a jakiekolwiek niedociągnięcia mogą zaszkodzić reputacji firmy.

Inicjatywy takie jak LLM Siri i J490 pokazują, że Apple intensywnie pracuje nad umocnieniem swojej pozycji w dynamicznie rozwijających się branżach sztucznej inteligencji i inteligentnych urządzeń domowych. Jeśli firma sprosta wyzwaniom i spełni oczekiwania użytkowników, te projekty mogą nie tylko przywrócić Apple przewagę konkurencyjną, ale także wyznaczyć nowe standardy w branży. Jednak sukces zależy od zdolności firmy do dostarczania produktów o najwyższej jakości, które pozostaną zgodne z jej kluczowymi wartościami – bezpieczeństwem i prywatnością użytkowników.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Rynek magazynowy w Polsce w I-III kw. 2024 r.

Polski rynek nieruchomości przemysłowych i logistycznych w pierwszych trzech kwartałach 2024 r. zachował stabilność. W analizowanym okresie oddano do użytku 2,1 mln mkw. nowej powierzchni magazynowej, co pozwoliło na wzrost całkowitych zasobów sektora do niemal 34 mln mkw. (+9% r/r). Obecnie w budowie znajduje się 1,9 mln mkw. (-22% r/r) i jest to drugi najniższy poziom aktywności deweloperskiej od początku 2018 roku. Mimo wyzwań, rynek najmu pozostał stabilny (3,8 mln mkw.), z poziomem pustostanów na koniec września br. wyniósł 8,0% (+0,3 p.p. r/r). AXI IMMO, największa polska firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych prezentuje najnowszy raport „Rynek magazynowy w Polsce w I-III kw. 2024 r.”.

W okresie I-III kw. 2024 r. na rynku inwestycyjnym łączna wartość transakcji w sektorze magazynowym wyniosła 738 mln EUR (-12%r/r), co stanowi 27% całkowitego wolumenu inwestycji nieruchomościowych w Polsce. Trzeci kwartał przyniósł jednak znaczną poprawę – wartość transakcji wyniosła 445 mln EUR, co przełożyło się na 46% udziału w całym wolumenie. Rynek odżył m.in. dzięki powrotowi transakcji portfelowych, takich jak nabycie trzech Diamond Parków przez amerykańskiego inwestora Greykite od AIG/White Star oraz przejęcia udziałów w DL Invest przez Emira Property Fund. Emira uzyskała w obrębie nowej emisji 25 proc. udziałów w ramach pref equity z opcją wykupu DL Invest Group w części struktur operacyjnych grupy DL Invest Group.

Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Wycen i Rynków Kapitałowych, AXI IMMO komentuje: „Na przestrzeni ostatnich miesięcy polski sektor inwestycyjny w nieruchomościach komercyjnych wykazuje oznaki stabilizacji i ożywienia. Szczególnie pozytywnie wyróżnia się sektor magazynowy, który po trudnym początku roku odzyskał dynamikę. Widoczne jest rosnące zainteresowanie inwestorów portfelami nieruchomości przemysłowo-logistycznych, co przejawia się w zwiększonej liczbie otwartych procesów transakcyjnych. Tradycyjnie najgorętsze pozostają w pełni skomercjalizowane aktywa magazynowe zlokalizowane na największych rynkach o ugruntowanej pozycji”.

Na koniec września 2024 r. zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce osiągnęły poziom 34 mln mkw. (+9% r/r). Aktywność deweloperów w pierwszych trzech kwartałach wyniosła 2,1 mln mkw. (-33% r/r), z czego w samym III kw. dostarczono 454 tys. mkw. Najwięcej nowej powierzchni w okresie od stycznia do końca września br. oddano w woj. dolnośląskim, mazowieckim i łódzkim. Obecnie w budowie znajduje się 1,9 mln mkw. (-22% r/r) powierzchni – to drugi najniższy poziom od 2018 roku. Zauważalny jest także spadek wolumenu rozpoczynanych nowych projektów, który w okresie od I kw. do III kw. 2024 r. wyniósł 1,2 mln mkw. (-49% r/r). W podziale na województwa najwięcej buduje się kolejno w woj. dolnośląskim (571 tys. mkw.), woj. mazowieckim (331 tys. mkw.) i śląskim (295 tys. mkw.). Na mniejszych rynkach aktywność deweloperów spadła.

Na koniec września 2024 r. wskaźnik pustostanów na rynku magazynowym utrzymywał się na stabilnym poziomie 8,0% (-0,3 p.p. kw./kw. i +0,2 p.p. r/r). Najwyższa dostępność powierzchni występowała w województwach lubuskim, świętokrzyskim i lubelskim, odpowiednio na poziomie 20%, 16,1% i 12,9%. Wśród rynków wielkiej piątki najwyższy wskaźnik pustostanów zanotowano w woj. łódzkim (11,2%), gdzie dostępnych było 539 tys. mkw. powierzchni. Średni współczynnik pustostanów dla pięciu największych rynków wyniósł 7,9%, zbliżając się do krajowej średniej.

Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO wskazuje: „Polski rynek magazynowy wchodzi w fazę stabilizacji, z mniejszą aktywnością deweloperską i większym naciskiem na projekty dostosowane do potrzeb najemców. Podaż dostosowuje się do rzeczywistej aktywności najemców, co prowadzi do bardziej zrównoważonego rozwoju. Wolumen transakcji najmu pozostaje wysoki, ale znaczącą jego część stanowią renegocjacje”.

Popyt brutto na powierzchnie produkcyjne i logistyczne w Polsce w okresie I-III kw. 2024 r. wyniósł 3,8 mln mkw. (+ 2,5% r/r). W strukturze najmu dominowały nowe umowy i ekspansje, które odpowiadały za 61% wolumenu wszystkich transakcji. Największe zapotrzebowanie na powierzchnię magazynową w okresie I-III kw. 2024 r. odnotowano w województwach mazowieckim, dolnośląskim i łódzkim. Z kolei wśród największych transakcji najmu zawartych w samym III kw. br. należy wymienić:

  1. CTPark Warsaw West (Wiskitki), 63 000 mkw., najemca z sektora handlowego (nowa umowa);
  2. Prologis Park Łódź, 41 500 mkw., najemca z sektora RTV/AGD (nowa umowa);
  3. GLP Poznań Airport Logistics Centre, 28 800 mkw., najemca z sektora FMCG (przedłużenie).

Stawki czynszów bazowych utrzymywały się na stabilnym poziomie, z tendencją delikatnie wzrostową w inwestycjach nowych i planowanych. Obecnie wahają się w przedziale od 3,7 do 5,5 EUR/mkw. (big-box), z najniższymi stawkami dostępnymi w lokalizacjach z obiektami kilkukrotnie rekomercjalizowanymi. Efektywne stawki czynszów pozostają niższe o około 20% od bazowych, co wynika m.in. z poziomu pustostanów oraz warunków negocjowanych w umowach długoterminowych.

Renata Osiecka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO, podsumowuje: „Polski rynek nieruchomości przemysłowych i logistycznych w 2024 r. wykazuje oznaki stabilności, mimo spadku aktywności deweloperskiej oraz bardziej wymagającej sytuacji makroekonomicznej. Inwestorzy oraz najemcy wciąż dostrzegają potencjał w kluczowych regionach kraju takich jak Warszawa, Łódź, Górny Śląsk czy Dolny Śląsk, co przyczynia się do utrzymania stawek czynszów na stabilnym poziomie i perspektyw dalszego rozwoju rynku. Natomiast w kontekście popytu, spodziewamy się dużej aktywności firm w IV kw., który zazwyczaj jest najlepszym na przestrzeni całego roku”.

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce ma się dobrze

Nowe otwarcia zdominowane przez parki handlowe i spadek poziomu pustostanów – rynek nieruchomości handlowych w Polsce ma się dobrze.

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce w III kwartale 2024 roku urósł o kolejne 116 tys. m kw. Spadek średniego poziomu pustostanów w obiektach handlowych w największych polskich miastach oraz wzrost obrotów najemców pozwalają również stwierdzić, że prognozy rychłego końca galerii handlowych w Polsce były przedwczesne – takie wnioski płyną z raportu „At A Glance: Rynek nowoczesnego handlu w Polsce. III kwartał 2024” opracowanego przez analityków BNP Paribas Real Estate Poland.

Kwartał pod znakiem dużych obiektów i większych obrotów

Okres pomiędzy lipcem a wrześniem, to ponownie intensywny czas dla polskiego sektora nieruchomości handlowych. W tym okresie rynek wzbogacił się o 116 tys. m kw. nowej powierzchni w postaci aż siedmiu nowych parków handlowych, rozbudowy trzech parków handlowych i jednej przebudowy obiektu po Tesco. To pierwszy taki kwartał w rozwoju polskiego rynku, kiedy jeden format całkowicie zdominował nową podaż. Warto zauważyć, że rynek do tej pory głównie rozwijał się w oparciu o obiekty, których powierzchnia oscylowała wokół 10 tys. m kw., zaś w tym kwartale oddano do użytku aż trzy duże parki handlowe: BIG Gorzów Wielkopolski (25 tys. m kw., BIG Shopping Centres), BIG Ostróda (24 tys. m kw., BIG Shopping Centers/Acteeum Group) oraz San Park Piaseczno w Mysiadle (18 tys. m kw., ED SAN III Sancak).

Jak wskazują eksperci BNP Paribas Real Estate Poland, dane zebrane za I połowę 2024 roku potwierdzają, że sektor handlowy w Polsce sukcesywnie rośnie. Spadek o 0,3 p.p. rok do roku średniego poziomu pustostanów w obiektach handlowych świadczy również o dobrej kondycji tego sektora. Spadek wskaźnika pustostanów dotyczy aż sześciu z ośmiu największych polskich miast.

Dodatkowo zaobserwowano, że obroty najemców prowadzących działalność w centrach handlowych w pierwszym półroczu 2024 roku były o 4,2% wyższe w porównaniu z analogicznym okresem w roku ubiegłym.

 Poziom obrotów najemców pokazuje, że były one wyraźnie wyższe niż wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych dla całego handlu detalicznego ogółem, który w tym samym okresie wyniósł 2,7%. Świadczy to o dobrej kondycji centrów handlowych jako kanału sprzedaży. Oznacza to, że nie sprawdziły się prognozy ekspertów, którzy wieszczyli rychły koniec galerii handlowych w Polsce – wskazuje Fabrice Paumelle, Dyrektor Działu Powierzchni Handlowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Wzrosła również odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index). W pierwszej połowie tego roku była o 0,9% wyższa niż w pierwszym półroczu 2023 roku.

Całkowita wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych wzrasta

Na tle rynku nieruchomości handlowych w Polsce ciekawie przedstawia się sytuacja sklepów małoformatowych (do 300 m kw.). Według Polskiej Izby Handlu w sierpniu 2024 r. całkowita wartość sprzedaży w tego typu sklepach była o 4,9% wyższa niż rok wcześniej, chociaż liczba transakcji zmniejszyła się o ponad 2%. W tym okresie klienci sklepów małoformatowych płacili za zakupy średnio 24,89 zł, co stanowi wzrost 7% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jeśli chodzi o średnią liczbę opakowań w koszyku to wynosi ona cztery sztuki, co świadczy o wzroście o 2% rok do roku.

Wyższa wartość koszyków to efekt rosnących cen – niemalże wszystkie kategorie produktowe mocno podrożały w ujęciu rok do roku, widać jednak, że wzrosty z miesiąca na miesiąc nie są już tak duże jak to było w 2022 r. Mimo tego, że Polacy deklarują chęć robienia zakupów w sklepach małoformatowych to badania pokazują, że w takich placówkach robimy raczej niewielkie zakupy, a na te o wartości powyżej 100 zł wybieramy się już do dużych sklepów – najczęściej do dyskontów. Powodem są tutaj niższe ceny produktów i promocje, które są kluczowe dla polskich konsumentów – wskazuje Klaudia Okoń, Starsza Konsultantka, Dział Business Intelligence Hub & Consultancy, BNP Paribas Real Estate Poland.

Tradycyjne zakupy kontra te w świecie cyfrowym

Badanie „Skala zachowań omnichannel w obiektach handlowych” realizowane wspólnie przez agencję badawczą GFK i Polską Radę Centrów Handlowych pokazuje, że centra i parki handlowe pozostają jednym z głównych kanałów zakupów dla klientów. Głównym powodem odwiedzin polskich centrów handlowych pozostają tradycyjne zakupy, na co wskazuje aż 88,5% ankietowanych. Kolejne 10% stanowią wizyty łączące tradycyjne zakupy z zachowaniami omnikanałowymi, a tylko 1,5% wizyt to realizacja wyłącznie zachowań omnikanałowych.

Na tym tle ciekawie się rysuje pokolenie Z – generacja, która świat cyfrowy traktuje jako integralną część codziennego życia. Tradycyjne strategie marketingowe w przypadku tej grupy docelowej przestają być skuteczne. Młodzi konsumenci oczekują szybkich, intuicyjnych i zintegrowanych z ich życiem doświadczeń zakupowych. Pokolenie Z coraz częściej korzysta z TikToka zamiast Google, aby znaleźć informacje i produkty. Ta zmiana wymaga z kolei przemyślenia strategii SEO, aby uwzględnić widoczność marek na platformach społecznościowych. Pokolenie Z preferuje także zakupy mobilne i korzystanie z nowoczesnych technologii, takich jak aplikacje zakupowe i płatności NFC, a najważniejsze są dla nich polecenia znajomych. Dodatkowo wpływ społeczny pokolenia Z, które wkracza z mocnymi przekonaniami na temat ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju, wywrze silniejszą presję na detalistów i firmy z branży FMCG, zmuszając ich do lepszego zrozumienia skutków zmian środowiskowych dla konsumentów.

Nowości na rynku handlowym w Polsce

Na rozwój sektora handlowego w Polsce wskazują również coraz to nowsze rozwiązania technologiczne i ekspansje największych oraz nowych podmiotów. Przykładem jest rozwój Grupy InPost, lidera rozwiązań logistycznych dla branży e-commerce w Europie, która otworzyła największe w Polsce centrum logistyczne w Woli Bykowskiej – niedaleko Warszawy i Łodzi. Docelowo na 36 tys. m kw. obsługiwane będzie nawet 85 tys. paczek na godzinę. Również Żabka przedstawiła mocne plany rozwoju na najbliższe pięć lat, które zakładają otwarcie 4,5 tys. nowych sklepów, aby docelowo posiadać do aż 19,5 tys. sklepów w całej Polsce.

Zalando wprowadza z kolei w Polsce asystenta opartego na AI, a także dodaje Warszawę, obok trzech nowych miast, do Trend Spottera, czyli narzędzia inspiracji modowych, które jest dostępne na innych rynkach. Z kolei UNIQLO otwiera swój stały sklep w Polsce. Będzie się mieścił przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, w kompleksie Wars Sawa Junior. Otwarty w tym miejscu dwa lata temu pop-up zostanie przekształcony do stałego formatu high street, z powierzchnią sprzedaży wynoszącą 1,7 tys. m kw.

Nvidia rozczarowuje inwestorów, dolar rośnie w siłę, a złoty pod presją geopolityki

Wbrew oczekiwaniom Nvidia nie namieszała na rynkach. W przypadku głównej pary walutowej świata obserwujemy apetyt na kolejny test wsparcia na poziomie 1,05. Krajowa waluta znów nieco traci, a w kalendarzu makro warto zwrócić uwagę na kilka odczytów z amerykańskiej gospodarki. 

94% wzrost to za mało dla inwestorów

Od kilku dni inwestorzy ostrzyli sobie zęby na publikację wyników spółki Nvidia za III kwartał. Ten technologiczny gigant już nie raz pokazał, że potrafi wywołać spore ruchy na Wall Street. Tym razem było  jednak inaczej. Choć wzrost przychodów jest ogromny, to ten gigant w handlu pozasesyjnym nawet nieco stracił. Patrząc na wyniki, można zobaczyć aż 94% wzrost przychodów w zderzeniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Dlaczego więc spółka rozczarowała inwestorów? Chodzi o to, że ten spektakularny wzrost, był najniższym z trzech poprzednich kwartałów, gdzie notowano ponad 100% wzrosty. Mimo wszystko wyniki są imponujące i pokazują nadal rosnące zapotrzebowanie na procesory wykorzystywane w technologii AI. Trzeba też przyznać, że wyniki Nvidia trafiły na dość trudny moment na giełdzie, nie tylko tej w USA, gdzie jednak dominują pesymistyczne nastroje.

Kolejny test 1,05?

Trend spadkowy na głównej parze walutowej świata pozostaje scenariuszem bazowym. Wszystkie próby odbicia kończą się fiaskiem i dochodzi do ruchu w dół. Coraz bardziej prawdopodobny staje się scenariusz przebicia poziomu wsparcia na 1,05 i ustanowienia nowego lokalnego minimum. Czynników pro-dolarowych jest dość sporo. Wpływ Trumpa (presja inflacyjna) i Fed ( spadająca szansa na cięcie stóp w grudniu) już sygnalizowaliśmy, a w ostatnich dniach dołączył kolejny czynnik, czyli ten związany z geopolityką. Eskalacja napięcia w Ukrainie wisi w powietrzu, a Rosja coraz częściej w swojej komunikacji używa stwierdzenia o możliwej odpowiedzi jądrowej. Choć jest to mało prawdopodobne, to inwestorzy wolą dmuchać na zimne.

Trudno o kontrę na PLN

Złoty w ostatnich dniach porusza się pod dyktando ruchów na EUR/USD. Skoro dzisiejszy dzień to spadek notowań, to pojawia się presja na krajową walutę i kapitał odpływa. Osłabienie PLN może nie jest duże, EUR/PLN zwyżkuje dzisiaj 0,15%, a USD/PLN 0,30%, niemniej jednak zbliżamy się do ważnych oporów technicznych w przypadku pierwszej pary na 4,35, a drugiej na 4,15. Oczywiście swoje trzy grosze in minus dla PLN dorzuciła kwestia nowego rozdania w konflikcie w Ukrainie. Udzielenie zgody USA na wykorzystanie rakiet dalekiego zasięgu na cele w Rosji może wywołać silną reakcję Moskwy. Dzisiaj w kalendarzu dane na temat liczby nowych bezrobotnych, a także z rynku nieruchomości w USA.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Coface CEE Top 500: Jak największe firmy Europy Środkowo-Wschodniej radzą sobie w obliczu wyzwań gospodarczych?

W obliczu wysokiej inflacji, malejącego popytu i niepewności geopolitycznej tegoroczna edycja Coface CEE Top 500 ujawnia niezwykłą odporność największych firm w regionie. Przeprowadzone badanie analizuje wpływ rozwoju gospodarczego na czołowych graczy w Europie Środkowo-Wschodniej, wskazuje najlepiej prosperujące sektory oraz te, które miały trudności z dotrzymaniem kroku. Ponadto omawia perspektywy gospodarcze dla biznesu w tym regionie. Analiza ta dostarcza kluczowych spostrzeżeń pozwalających na uniknięcie ryzyka i maksymalne wykorzystanie szans w Europie Środkowo-Wschodniej.

Tegoroczna edycja rankingu Coface CEE Top 500 odzwierciedla dynamiczne i wymagające otoczenie gospodarcze dla największych firm w Europie Środkowo-Wschodniej w 2023 r., z najsłabszą stopą wzrostu gospodarczego w tym stuleciu (+0,7%). Po latach odporności firmy w tym regionie stanęły w obliczu poważnych wyzwań związanych z ograniczonym popytem krajowym i zewnętrznym, wysoką inflacją, rosnącymi kosztami i napięciami geopolitycznymi. Tendencja ta utrzymała się w roku 2024, choć popyt krajowy w większości przypadków odbił się, a poziom inflacji był niższy. Które firmy znalazły się na czele rankingu i jakie sektory miały największy wpływ na wyniki regionu w 2023 roku?

Ranking Coface Top 500 CEE okiem eksperta

Szesnasta edycja ukazującego się co roku rankingu Coface klasyfikuje 500 największych firm w regionie pod względem obrotów i analizuje dodatkowe wskaźniki, w tym liczbę pracowników, ramy biznesowe, sektory i oceny wiarygodności kredytowej firm. Wyniki ekonomiczne rankingu CEE Top 500 stanowią cenny wskaźnik regionalnych trendów rynkowych.

W 2023 r. region Europy Środkowo-Wschodniej stanął w obliczu bezprecedensowych wyzwań gospodarczych związanych z wysoką inflacją i osłabionym popytem, które dotknęły nawet największe firmy – mówi Jarosław Jaworski, CEO Coface w Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Pomimo tych trudności wielu firmom udało się utrzymać obroty, prezentując swoją odporność w trudnym środowisku.

Całkowity obrót wszystkich 500 spółek wzrósł nieznacznie o 2,5% – do 1,1 bln euro. Zagregowane zyski netto spadły o -17,4% – do 44 909 mln euro. Ponadto firmy te zatrudniały 2,4 miliona osób (+1% w porównaniu z rokiem poprzednim).

Według rankingu przygotowanego przez Coface Polska nadal dominuje, a PKN Orlen umacnia swoją pozycję lidera dzięki 34% wzrostowi obrotów, po przyspieszeniu o 111% w roku 2022. Na kolejnych miejscach znalazły się: czeska SkodaAuto (2. miejsce), międzynarodowy koncern naftowo-gazowy MOL Hungary (3. miejsce), sieć handlowa Jeronimo Polska (4. miejsce), polska spółka energetyczna PGE (5. miejsce) oraz węgierska MVM Energetika (6. miejsce). Spośród nich tylko węgierskie firmy odnotowały spadek obrotów, podczas gdy pozostałe wygenerowały wyższe przychody niż przed rokiem.

Po trzech latach sektor motoryzacyjny i transportowy odzyskał pierwsze miejsce ze wzrostem obrotów o 16,8% i zyskiem netto o 40,8%.

Zachęcamy do zapoznania się z rankingiem Coface CEE Top 500 przedstawiającym największych graczy regionu. Tradycja kontra innowacja, firmy o długiej tradycji kontra nowicjusze – kto znalazł się na tegorocznej liście? Pełny ranking można znaleźć tutaj: https://www.coface.pl/publikacje-ekonomiczne-i-analizy/coface-cee-top-500-ranking-wiodacych-firm-w-trudnym-otoczeniu-gospodarczym2

Eksperci apelują o usprawnienie procesu oceny i wprowadzania innowacyjnych szczepionek do Programu Szczepień Ochronnych

Jak wynika z europejskich analiz Polska jest jednym z krajów Unii, w których czas od wprowadzenia szczepionki na rynek do jego publicznego finansowania w ramach Programu Szczepień Ochronnych jest jednym z najdłuższych w Europie. Zdaniem ekspertów to opóźnienie, brak spójności i uwzględnienia specyfiki szczepionek w czasie oceny oraz brak konkretnych ram czasowych i przejrzystości w procesie podejmowania decyzji stwarzają poważne zagrożenie dla zdrowia i życia Polaków. Odkładanie w czasie wprowadzania populacyjnych szczepień przeciw istotnym zagrożeniem epidemiologicznym, to nie tylko gigantyczne koszty, ale także zachorowania, hospitalizacje i zgony, którym można zapobiegać poprzez profilaktykę.

Cztery recepty na decyzyjność

W Polsce szczepionki oczekują na włączenie do Programu Szczepień Ochronnych nawet kilkanaście lat, podczas gdy w m.in. Niemczech, Grecji czy Włoszech czas ten nie przekracza 2 lat. To w dużej mierze konsekwencja niskiej efektywności procesów oceny i podejmowania decyzji o finasowaniu szczepień ze środków publicznych. Właśnie dlatego ich doskonalenie jest tak istotne – może przyśpieszyć i zwiększyć dostęp do szczepień, równocześnie wspierając założenia polityki zdrowotnej, społecznej i ekonomicznej. Wychodząc naprzeciw problemowi, Eksperci poddali pogłębionej analizie polskie i europejskie systemy, adresując cztery obszary, którymi należałoby się zająć, aby  poprawić sytuację, a co za tym idzie uniknąć wielu zbędnych hospitalizacji oraz zgonów z powodu chorób zakaźnych:

Apelujemy do Pani Minister o podjęcie działań zmierzających do poprawy procesów oceny i podejmowania decyzji dotyczących szczepień ochronnych, w celu poprawy dostępności do innowacyjnych form profilaktyki zdrowotnej” – czytamy w apelu.

Po pierwsze: więcej uprawnionych do inicjowania procesów oceny szczepionek

Jako pierwszy punkt Eksperci wskazują potrzebę rozszerzenia liczby podmiotów uprawnionych do inicjowania procesów oceny szczepionek rekomendowanych do Programów Szczepień Ochronnych. Obecnie jest on rozpoczynany wyłącznie przez Ministerstwo Zdrowia, podczas gdy mógłby być przez m.in. Zespół Ekspertów (NITAG), towarzystwa naukowe, konsultantów krajowych, a nawet organizacje pacjentów.

Celem powinno być opracowanie przejrzystego, sformalizowanego procesu, który nałoży obowiązki na poszczególne instytucje z uwzględnieniem konkretnych ram czasowych oraz spójnie określonych założeń dotyczących wyszczepialności.

Po drugie: wzmocnienie roli Zespołu do Spraw Szczepień Ochronnych

Funkcjonujące w Polsce organy doradcze (Rada Sanitarno- Epidemiologiczna oraz Zespół ds. Szczepień ochronnych) w przeciwieństwie do swoich europejskich odpowiedników nie posiadają wyraźnie ustalonej roli w systemie. Działania tych ciał doradczych, mają w dużej mierze charakter reaktywny i nietransparentny, a zasoby oraz siła rekomendacji pozostają ograniczone. Tracą na tym przede wszystkim pacjenci, którzy muszą czekać na innowacyjne metody profilaktyki znacznie dłużej od swoich europejskich sąsiadów. Właśnie dlatego określenie, i co za tym idzie wzmocnienie ich roli oraz zabezpieczenie zasobów ludzkich i finansowych na działania merytoryczne jest tak istotne.

Po trzecie: przyśpieszenie procesów decyzyjnych

Szczepionki w Polsce ocenia Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Stosuje reguły oceny wypracowane dla leków, co niestety nie uwzględnia specyfiki szczepionek i działań profilaktycznych. Eksperci wskazują, że wymaga ona rozszerzenia m.in. o koszty i korzyści związane z poszczególnymi programami szczepień oraz włączenie lokalnych danych epidemiologicznych jako istotnego elementu oceny każdego preparatu.

Po czwarte: ocena i alokacja zasobów

Zmiany systemowe są niezbędne, żeby doprowadzić do priorytetyzacji szczepień jako najskuteczniejszej metody profilaktyki i zapewnić, aby decyzje podejmowane w oparciu o dane kliniczne i epidemiologiczne były rozpatrywane równolegle z oceną i alokacją zasobów.

Mowa o m.in. zabezpieczeniu zasobów finansowych przez alokację budżetu na profilaktykę oraz uelastycznieniu obecnego systemu, przez co finansowanie szczepień zapewniałoby bezpłatny dostęp do szczepionek niezależnie od mechanizmu, w pierwszej kolejności dla grup pacjentów, którzy odnieśliby z nich największe korzyści. Umożliwi to stworzenie spójnej i przejrzystej polityki alokacji środków, której obecnie brakuje.

Jak duża jest skala efektów programów szczepień ochronnych?

Powszechne szczepienia co roku ratują życie milionów ludzi na całym świecie. Na przestrzeni lat umożliwiły eliminację i ograniczenie groźnych chorób (m.in. całkowite wyerydykowanie ospy prawdziwej oraz usunięcie polio z Europy). Jako działania prowadzone na skalę populacyjną – ich efekty są bardzo duże. Każda refundacja przekłada się na ochronę zdrowia tysięcy ludzi, odciąża systemy opieki zdrowotnej oraz redukuje koszty generowane przez m.in. hospitalizację czy dni nieobecności w pracy.

Autorzy apelu wyrażają chęć i gotowość do działania: „jako Zespół Ekspertów jesteśmy gotowi do podjęcia działań, które doprowadzą do poprawy istniejących procesów oceny i podejmowania decyzji dotyczących szczepień ochronnych i umożliwią tym samym dostęp do skutecznej profilaktyki z zachowaniem terminowości, inkluzywności, spójności i przejrzystości” – czytamy w apelu.

Informacje o omawianej publikacji naukowej:

W 2021 r. przeprowadzono analizę europejskich systemów oceny szczepionek i procesów decyzyjnych w zakresie finansowania szczepień ochronnych[1]. Publikacja ta zainspirowała kontynuację działań i pogłębioną analizę zagadnienia w oparciu o zaproponowaną w cytowanym badaniu metodologię i kryteria oceny. Wyniki pracy zostały opublikowane w marcu tego roku: https://www.mdpi.com/2076-393X/12/3/286

Rada Ekspertów / Autorzy badania:

  • Marcin Czech
  • Jacek Wysocki
  • Teresa Jackowska
  • Iwona Paradowska- Stankiewicz
  • Ewa Augustynowicz
  • Aneta Nitsch-Osuch
  • Jarosław Pinkas
  • Dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas
  • Ernest Kuchar
  • Dr hab. n. med Maciej Niewada
  • Jakub Szulc
  • Dr n. farm. Mikołaj Konstanty
  • Michał Byliniak

[1] Laigle V, Postma MJ, Pavlovic M et al. Vaccine market access pathways in the EU27 and the United Kingdom – analysis and recommendations for improvements. Vaccine 2021, 39:5706-5718.

Październik w budownictwie mieszkaniowym – przybywa inwestycji

Najnowsze dane GUS pokazują dużą aktywność na rynku mieszkaniowym i to zarówno jeśli chodzi o inwestycje rozpoczynane przez deweloperów, jak i budownictwo indywidualne.

Październik, biorąc pod uwagę tegoroczne dane, okazał się miesiącem z największą liczbą nowo rozpoczynanych budów w sektorze deweloperskim. Co więcej, wynik 15,9 tys. nowych lokali w budowie jest 4 najlepszym rezultatem dla pojedynczego miesiąca w historii badań Głównego Urzędu Statycznego.

Nowo rozpoczynane inwestycje

Może to być zaskakujące o tyle, że od kilku miesięcy mówi się o rekordowej ofercie mieszkań dostępnych w biurach deweloperów, co mogłoby skłaniać do ograniczania planów inwestycyjnych, szczególnie w okresie wysokich stóp procentowych stanowiących barierę popytową dla wielu potencjalnych nabywców – komentuje Patryk Kozierkiewicz, radca prawny w Polskim związku Firm Deweloperskich. I dodaje: – Oceniamy, że rezultat jest raczej pozytywnym odchyleniem od normy. Przy utrzymaniu obecnej koniunktury, w kolejnych miesiącach na rynku powinniśmy obserwować dostosowywanie liczby nowych inwestycji do panującego dziś, przeciętnego popytu. Oznacza to, że średnia liczba miesięcznych wprowadzeń ustabilizuje się na niższych poziomach, a cały 2025 rok będzie pod tym względem słabszy niż obecny.

Pozwolenia na budowę

Bardzo duża stabilność cechuje tegoroczne statystyki dotyczące nowo uzyskiwanych pozwoleń na budowę. Decyzje administracyjne wydane inwestorom w październiku umożliwiają budowę 16,3 tys. lokali, przy miesięcznej średniej dla tego roku wynoszącej 17 tysięcy.

Przewidując wynik dla całego 2024 roku, deweloperzy powinni otrzymać łącznie zgodę na realizację około 200 tys. nowych mieszkań. – Wynik ten może napawać

optymizmem, gdyż pozytywne zakończenia postępowania administracyjnego stanowi krok milowy dla powodzenia całej inwestycji. Nie oznacza to oczywiście, że pozwolenia zostaną od razu skonsumowane, to bowiem będzie zależało od czynników takich jak możliwości uzyskania finansowania, czy aktualne warunki gospodarcze i rynkowe – uważa Patryk Kozierkiewicz.

Pozwolenia na użytkowanie

Deweloperzy oddali w październiku do użytkowania 10,3 tys. nowych lokali, zaś budowniczy indywidualni ukończyli budowę 6 tysięcy domów. Wynik w sektorze deweloperskim dla zagregowanych pierwszych dziesięciu miesięcy jest gorszy o 10 proc. względem analogicznego okresu rok wcześniej, co stanowi naturalną konsekwencję niskiej liczby rozpoczynanych inwestycji w latach 2022-2023.

Deweloperska szarża: Październikowe dane GUS o budownictwie mieszkaniowym z optymistycznymi sygnałami

Październikowe dane GUS o budownictwie mieszkaniowym w Polsce zaskakują i delikatnie tchną optymizmem. Dwie największe grupy podmiotów budujących w Polsce mieszkania i domy – firmy deweloperskie i gospodarstwa domowe, pomimo braku jasnych deklaracji ze strony rządzących, jaka polityka mieszkaniowa będzie w najbliższych latach realizowana, działają zgodnie z sentencją „ róbmy swój”. Po stronie firm deweloperskich pojawiły się nawet wyraźne sygnały ożywienia, którego jednoznacznym wyrazem jest rozpoczęcie budowy rekordowej liczby prawie 16 tys. mieszkań. Także gospodarstwa domowe (inwestorzy indywidualni) zdecydowały się rozpocząć budowę znacznie większej liczby lokali mieszkalnych niż w dwóch poprzednich latach. Niestety budownictwo komunalne i społeczne czynszowe nie jest w stanie nie tylko dotrzymać kroku liderom budownictwa mieszkaniowego w Polsce, ale nawet poprawić swoich wyników z 2023 roku .

Z najnowszych danych GUS wynika, że liczba mieszkań oddanych do użytku w Polsce w październiku była delikatnie wyższa niż miesiąc wcześniej ale wyraźnie niższa niż rok wcześniej. W październiku wszystkie grupy inwestorów oddały łącznie 17,1 tys. lokali, czyli o 3% więcej niż we wrześniu i o 17% mniej niż rok temu. Deweloperzy oddali w ramach tej puli 10,3 tys. mieszkań, co oznacza spadek o 7% w porównaniu do września i aż o 27% w porównaniu z października ubiegłego roku. Pomimo tego kilkuprocentowego spadku miesiąc do miesiąca październikowy wynik nie odbiega od liczby mieszkań oddanych do użytku przez firmy deweloperskie w poprzednich miesiącach 2024 roku. A od tegorocznej miesięcznej średniej jest nawet wyższy. Natomiast spadek w porównaniu do październikowych sprzed roku jest naturalną konsekwencją bardzo niskiej liczby rozpoczętych budów sprzed dwóch lat.

Nie można obiektywnie analizować i oceniać tegoroczny danych GUS prezentujących liczby mieszkań oddawanych przez firmy deweloperskie, nie mając przed oczami liczby rozpoczynanych przez te podmioty budów w drugiej połowie 2022 roku. Warto pamiętać, że splot niekorzystnych czynników rynkowych i legislacyjnych wywołał wówczas kilkumiesięczny zastój po podażowej stronie rynku mieszkaniowego. Efektem był spadek liczby rozpoczynanych przez deweloperów budów z poziomu 12-13 tys. miesięcznie w okresie 2021 – I poł. 2022 do 7 tys. w II połowie 2022.

Firmy deweloperskie odpowiadają za 60% wszystkich oddanych do użytku w październiku lokali mieszkalnych. W sytuacji gorszych niż we wrześniu wyników firm deweloperskich oraz wyraźnie lepszych wyników inwestorów indywidualnych, udział tych ostatnich w ogólnej liczbie oddawanych lokali wzrósł z 32% do 35%. W porównaniu do października 2023 roku, gospodarstwa domowe (w terminologii GUS to inwestorzy indywidualni) zakończyły budowę o zaledwie 1% mniejszej liczby domów/mieszkań jednak w porównaniu z poprzednim miesiącem ich wynik był o 14% lepszy.

Pesymizm wynikający z porównania danych GUS miesiąc do miesiąca znajduje potwierdzenie w  danych prezentowanych w postaci narastającej od początku roku sumy zrealizowanych lokali. Do końca października firmy deweloperskie przekazały do użytkowania 99,9 tys. mieszkań i domów czyli o 10% mniej niż przed rokiem, natomiast inwestorzy indywidualni 57,7 tys. lokali, tj. o 14% mniej niż w analogicznym okresie 2023 roku. Wiele wskazuje na to że z niższymi w porównaniu rok do roku wynikami w kategorii mieszkań oddanych do użytkowania będzie mieli do czynienia przez kilka najbliższych miesięcy. Mieszkania,+które+deweloperzy+oddali+do+użytkownia

Październikowe efekty starań różnych grup inwestorów o uzyskanie pozwoleń na budowę przyniosły lepsze efekty niż we wrześniu. Jednak od kilku miesięcy ogłaszane przez GUS wyniki w tej kategorii są do siebie bardzo zbliżone i świadczą o dużej racjonalności podmiotów planujących realizację domów i mieszkań.

Wiemy z danych zagregowanych dla 12 i 36 miesięcy, że liczba pozwoleń na budowę lokali mieszkalnych wciąż wyraźnie przekracza liczbę rozpoczynanych w analogicznych okresach budów, co oznacza że utrzymuje się wyraźna nadwyżka pozwoleń na budowę, która istotnie zwiększa możliwości dostarczania na rynek nowej podaży w szczególności przez firmy deweloperskie.

Warto pamiętać że od 1 sierpnia obowiązują nowe warunki techniczne, jakim powinny odpowiadać nowe budynki i ich usytuowanie. Zmiana ta z pewnością wpłynie na projektowanie i opłacalność realizacji budynków wielorodzinnych, dlatego wiele firm deweloperskich koncentrowało się na złożeniu wniosku o pozwolenie na warunkach obowiązujących przed nowelizacją rozporządzenia o warunkach technicznych. W tym kontekście uprawnione było przypuszczenie, że w końcówce roku będziemy wprawdzie obserwować spadek aktywności firm deweloperskich w zakresie składania wniosków o pozwolenia, ale jednocześnie w statystyce GUS powinniśmy obserwować wzrost liczby uzyskanych pozwoleń. Dane z dwóch ostatnich miesięcy nie potwierdzają tych przypuszczeń.

Łączna liczba pozwoleń wydanych w październiku przekroczyła 24 tys., z czego 16,4 tys. pozwoleń uzyskali deweloperzy, a 7,4 tys. inwestorzy indywidualni. Zatem suma październikowych pozwoleń była o 5% wyższa niż we wrześniu. W porównaniu do października sprzed roku liczba pozwoleń na budowę spadła o 1,5%. Podobnie jak we wrześniu to gospodarstwa domowe a nie firmy deweloperskie wykazały w tej kategorii wyraźnie większą niż rok wcześniej aktywność.

Liczba lokali mieszkalnych, na budowę których różne grupy inwestorów uzyskały pozwolenie od początku roku do końca października (narastająco), jest znacząco wyższa niż rok temu. Do końca października deweloperzy uzyskali pozwolenia na budowę łącznie 170,7 tys. mieszkań i domów (o 29,5% więcej r/r), a inwestorzy indywidualni 67,7 tys. (o 11,6% więcej). Mieszkania,+na+budowę+których+deweloperzy+otrzymali+pozwolenia

Październikowe statystyki rozpoczynanych w całej Polsce budów wskazują na gwałtowne odbicie Liczba rozpoczynanych budów wskoczyła z poziomu 19-20 tys. w kilku poprzednich miesiącach na 23 tys. i to głównie dzięki wyjątkowej aktywności firm deweloperskich.

Wszystkie grupy inwestorów rozpoczęły w październiku budowy 23,4 tys. lokali mieszkalnych czyli o 21% mniej niż we wrześniu i o 18% więcej niż w październiku 2023 roku. Tak znaczący wzrost to przede wszystkim efekt działań podejmowanych przez firmy deweloperskie, które rozpoczęły budowę większej liczby lokali – w stosunku do września br. o 35%, a w stosunku do października ubiegłego roku o 30%. Październikowe wyniki firm deweloperskich w tej kategorii są rekordowe w skali 10 miesięcy 2024 roku.

Bieżące dane GUS o rozpoczynanych budowach należy interpretować w kontekście statystyki udzielanych pozwoleń. Od początku roku różnica między liczbą uzyskanych pozwoleń i liczbą rozpoczynanych budów wynosi prawie 39 tys. co oznacza, że 16% uzyskiwanych pozwoleń nie ma kontynuacji w realizowanych budowach. Ten wynik niepokoi, choć warto zaznaczyć, że do końca października inwestorzy indywidualni rozpoczęli budowę większej liczby domów (głównie) niż wskazuje na to liczba uzyskanych pozwoleń. Było to możliwe dzięki nadwyżce pozwoleń z lat poprzednich, co należy ocenić pozytywnie.

W tym kontekście jako zaskakujące (a może nawet niepokojące) należy odczytać wyniki firm deweloperskich, które od początku 2024 roku odłożyły 22% uzyskanych pozwoleń. Październik był jednak pierwszym miesiącem w tym roku, kiedy w skali całego kraju nadwyżka pozwoleń nad rozpoczynanymi przez deweloperów budowami ustabilizowała się na poziomie z września. Także kiedy porównamy liczby pozwoleń uzyskanych przez deweloperów w ostatnich 12 miesiącach z rozpoczynanymi w tym samym czasie budowami okazuje się, że w porównaniu do dwóch poprzednich lat sytuacja się poprawia.

Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics

System kaucyjny w Polsce od 2025 roku: Sejmowa podkomisja przyjęła projekt ustawy z poprawkami

Sejmowa podkomisja nadzwyczajna przyjęła z poprawkami projekt nowelizacji ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi. Wprowadzone przez podkomisję zmiany mają na celu uszczelnienie i zabezpieczenie przyszłego systemu kaucyjnego dla opakowań na napoje.

W Sejmie odbyło się posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz niektórych innych ustaw. W posiedzeniu udział wzięli pani Anita Sowińska – podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska oraz przedstawiciele organizacji zainteresowanych wdrożeniem w Polsce systemu kaucyjnego dla opakowań na napoje. Business Centre Club reprezentował Krzysztof Hornicki ekspert BCC ds. ochrony środowiska, przewodniczący Komisji BCC ds. Gospodarki Odpadami.

Podkomisja przyjęła projekt ustawy, wprowadzając w jego treści niezbędne poprawki mające na celu uszczelnienie i zabezpieczenie przyszłego systemu kaucyjnego dla opakowań na napoje.

Pozytywnie oceniam poprawki do projektu ustawy, wprowadzone przez podkomisję sejmową – powiedział po zakończeniu posiedzenia ekspert BCC, Krzysztof Hornicki.

Potwierdzone zostało wyłączenie z systemu kaucyjnego opakowań mleka i produktów mlecznych, a także zapewnienie prawidłowego obiegu kaucji w systemie, czyli pobieranie jej na każdym etapie dystrybucji napojów w opakowaniach. Bardzo korzystne jest także zaplanowanie trzymiesięcznego okresu przejściowego, podczas którego przedsiębiorcy będą mogli legalnie wprowadzić do obrotu wyprodukowane wcześniej napoje w opakowaniach, stanowiące ich zapasy i stany magazynowe – dodał Hornicki.

System kaucyjny zacznie obowiązywać w Polsce od dnia 1 października 2025 roku i obejmie następujące rodzaje opakowań:

  • butelki jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych na napoje o pojemności do 3 litrów
  • puszki metalowe jednorazowego użytku na napoje o pojemności do 1 litra
  • butelki szklane wielokrotnego użytku na napoje o pojemności do 1,5 litra

Jednostki handlu detalicznego i hurtowego o powierzchni sprzedaży powyżej 200 m2 będą zobowiązane do pobierania kaucji od konsumentów oraz do przyjmowania opakowań po napojach i zwrotu pobranej kaucji.

Sklepy i hurtownie o powierzchni sprzedaży nie większej niż 200 m2 także będą musiały pobierać kaucję od konsumentów, natomiast zbieranie opróżnionych opakowań oraz zwrot kaucji będą dla nich dobrowolne.

Sprawozdanie podkomisji jest już dostępne i można się z nim zapoznać:                        https://orka.sejm.gov.pl/opinie10.nsf/nazwa/spr_760/$file/spr_760.pdf.

Nvidia – imponujące wyniki i rosnące obawy inwestorów

Nvidia, światowy lider w branży półprzewodników, opublikowała swoje wyniki finansowe za trzeci kwartał tego roku. Firma odnotowała rekordowe przychody w wysokości 35,1 miliarda dolarów, co stanowi wzrost o 94 proc. rok do roku. Zysk firmy wzrósł do 19,3 miliarda dolarów. Przychody przewyższyły oczekiwania analityków o prawie 2 miliardy dolarów. Tak imponujące wyniki napędzane są głównie przez boom na technologie sztucznej inteligencji. Jednak mimo tych sukcesów, tempo wzrostu przychodów zaczyna spowalniać, co budzi mieszane reakcje na rynku. W odpowiedzi na publikację wyników akcje spółki w handlu pozasesyjnym spadły o około 2 proc.

Wyniki Nvidii w trzecim kwartale przekroczyły oczekiwania, ale rynek dostrzega, że tempo wzrostu przychodów na przestrzeni ostatnich kwartałów spowalnia. Choć oczywiście warto zauważyć, że większość firm na rynku chciałaby rosnąć tak szybko, jak dotychczas Nvidia. Na koniec pierwszego kwartału tego roku przychody roczne firmy wzrastały o imponujące 208,2 proc., na koniec drugiego o 194,74 proc., a w trzecim kwartale dynamika spadła do 152,36 proc. Takie spowolnienie jest naturalnym efektem wysokiej bazy – wraz z osiąganiem coraz wyższych poziomów przychodów utrzymanie dotychczasowego tempa staje się coraz trudniejsze. Warto również zauważyć, że rynek AI wchodzi w nową fazę – stabilizacji, w której dalszy rozwój wymaga większych nakładów inwestycyjnych i innowacyjnych rozwiązań.

Głównym źródłem sukcesów Nvidii pozostaje sektor centrów danych, który wygenerował w trzecim kwartale przychody na poziomie 30,8 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 112 proc. rok do roku. Kluczowym czynnikiem wzrostu jest zapotrzebowanie na chipy oparte na architekturze Hopper oraz rozwój nowej generacji infrastruktury AI. Firmy technologiczne inwestują miliardy dolarów w rozwój centrów danych, co umożliwia trenowanie i wdrażanie zaawansowanych modeli AI.

Przyszłość tego segmentu związana jest z procesorami Blackwell, następcami Hopperów, które mają być wydajniejsze i bardziej energooszczędne. Niemniej, pojawiające się doniesienia o problemach z przegrzewaniem oraz potencjalnych trudnościach w produkcji mogą wpłynąć na przyszłe wyniki firmy. Ryzykiem pozostaje także uzależnienie firmy od popytu ze strony innych dużych firm technologicznych, choć Nvidia wydaje zmniejszać tą zależność w kolejnych kwartałach.

Od początku roku akcje Nvidii wzrosły o 195 proc., a kapitalizacja rynkowa osiągnęła 3,61 biliona dolarów, czyniąc ją jedną z najcenniejszych spółek giełdowych na świecie. Nvidia odpowiada również za około 25 proc. tegorocznych wzrostów indeksu S&P 500. Reakcja rynku na wyniki była początkowo negatywna – akcje spadły w handlu pozasesyjnym o około 2 proc. Jak widać część inwestorów obawiają się, że wycena spółki może być zbyt wysoka w stosunku do potencjalnego tempa wzrostu w kolejnych kwartałach. Inni uznali natomiast, że dobre wyniki mogą być okazją do realizacji własnych zysków. Nvidia pozostaje liderem branży, ale utrzymanie przewagi konkurencyjnej i zadowolenie inwestorów będzie zależeć od innowacyjności oraz zdolności firmy do sprostania rosnącym wymaganiom rynku. Mimo malejącej dynamiki wzrostu przyszłość Nvidii wydaje się wciąż pełna możliwości, zwłaszcza w kontekście wdrażania nowych technologii i rozwoju kluczowych segmentów, takich jak AI, superkomputery i sektor motoryzacyjny.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro

Ceny złota i srebra w obliczu rosnących napięć między USA a Rosją

  • Metale szlachetne odnotowały silny wzrost przed wyborami w USA, lecz potem gwałtownie spadły po jednoczesnym wzroście wartości dolara amerykańskiego (USD) i rentowności obligacji, co spowodowało przebicie kluczowych poziomów wsparcia.
  • Korekta ta zakończyła się, gdy nasilone napięcia między USA a Rosją zwiększyły popyt na bezpieczne aktywa, takie jak metale szlachetne, jen japoński, frank szwajcarski oraz obligacje rządowe o krótkim terminie zapadalności.
  • Stan zadłużenia USA prawdopodobnie będzie się pogarszać, ponieważ administracja Donalda Trumpa zwiększa niepokryte środkami wydatki na cięcia podatkowe, infrastrukturę i obronność.
  • Warto zauważyć, że niedawny spadek pozycji spekulacyjnych na rynku kontraktów terminowych był niemal całkowicie wynikiem likwidacji długich pozycji, a nie otwierania nowych pozycji krótkich.

Według ankiety przeprowadzonej wśród klientów Saxo na III kwartał 2024 r., aż 53% respondentów uznało napięcia geopolityczne za kluczowy czynnik decyzji inwestycyjnych – to wzrost w porównaniu do 43% w poprzednim badaniu. Ole Hansen, Dyrektor ds. strategii rynku surowców Saxo zauważa wpływ tych czynników na ostanie zmiany na rynku metali szlachetnych.

Ceny złota i srebra od początku tygodnia kontynuowały odbicie. Ich wzrosty były wspierane osłabieniem dolara, a później dodatkowo pogarszającymi się relacjami między USA a Rosją, po tym jak prezydent Biden zatwierdził użycie przez Ukrainę rakiet dalekiego zasięgu przeciwko Rosji. Kulminacja nastąpiła, gdy Kreml oświadczył: „Każda agresja wobec Rosji ze strony państwa niejądrowego z udziałem państwa jądrowego będzie uważana za wspólny atak.” Niedługo potem jedna z agencji informacyjnych podała, że Ukraina przeprowadziła swój pierwszy atak z użyciem ATACMS na terytorium Rosji, co ponownie wywołało popyt na bezpieczne aktywa, takie jak metale szlachetne, jen, frank szwajcarski i obligacje rządowe o krótkim terminie zapadalności.

Metale szlachetne, zarówno złoto, jak i srebro, odnotowały silny wzrost przed wyborami prezydenckimi w USA, ale ich ceny gwałtownie po nich spadły po jednoczesnym wzroście wartości dolara amerykańskiego (USD) i rentowności obligacji, co spowodowało przebicie kluczowych poziomów wsparcia. Było to zbyt dużym obciążeniem dla rynku, na którym fundusze hedgingowe przez miesiące utrzymywały podwyższone pozycje długie, szczególnie w złocie. Ogólnie rzecz biorąc, nie widzimy powodów, aby zmieniać nasze pozytywne nastawienie do metali inwestycyjnych. Ostatni spadek cen złota o 253 USD był największy od ponad roku, ale warto spojrzeć na to w kontekście wcześniejszego, silnego wzrostu cen. Biorąc to pod uwagę, uważamy, że ostatni spadek cen złota jest zdrową reakcją na tygodnie intensywnych zakupów związanych z wyborami. W niektórych przypadkach te zakupy osłabiły popyt ze strony fizycznych nabywców, zniechęconych wizją dalszego napędzania rajdu cenowego.

Stan zadłużenia USA prawdopodobnie będzie się pogarszać, ponieważ administracja Trumpa zwiększa niepokryte środkami wydatki na cięcia podatkowe, infrastrukturę i obronność. Oprócz utrzymującego się popytu ze strony banków centralnych dążących do de-dolaryzacji swoich rezerw, cła mogą zwiększyć presję inflacyjną, co może zrównoważyć potencjalne spowolnienie tempa i zakresu obniżek stóp procentowych w USA. Największym wyzwaniem w krótkim okresie, które zostało obecnie złagodzone, była nadmierna liczba długich pozycji spekulacyjnych na rynku kontraktów terminowych. Jednak mając na uwadze perspektywę rozbieżnych polityk banków centralnych wspierających USD, powrót do nowych rekordowych poziomów wydaje się mało prawdopodobny. Wyjątkiem byłaby eskalacja sytuacji geopolitycznej, która mogłaby osłabić popyt na inne klasy aktywów, zwiększając zainteresowanie bezpiecznymi przystaniami.

Wydarzenia przedstawione na czterech wykresach:

  • Korekta cen złota miała miejsce w okresie, gdy oczekiwana liczba obniżek stóp procentowych w USA o 25 pb do grudnia przyszłego roku, wliczając już trzy przeprowadzone, spadła z dziesięciu do około trzech. Ta znacząca rewizja w dół miała stosunkowo niewielki wpływ na rynek, co podkreśla istnienie innych czynników wspierających pozytywne perspektywy dla złota.
  • Długa pozycja netto w kontraktach terminowych na złoto na giełdzie COMEX, została zmniejszona o 40 000 kontraktów po trzech tygodniach sprzedaży, osiągając 197 000 kontraktów, co jest najniższym poziomem od trzech miesięcy. Warto jednak zauważyć, że do 12 listopada mniej niż 1 000 kontraktów tej zmiany wynikało z otwierania nowych pozycji krótkich. Innymi słowy, chociaż inwestorzy musieli zredukować swoje długie pozycje w odpowiedzi na spadające ceny, to jednak słabość rynku nie skłoniła ich do zakupu nowych pozycji krótkich. Jednocześnie poziomy aktywów w funduszach giełdowych opartych na złocie również spadły z powodu obniżenia oczekiwań dotyczących dalszych cięć stóp procentowych, co sprawia, że koszty finansowania pozostają stosunkowo wysokie.
  • Nieustanny wzrost Bloomberg Dollar Index do najwyższego poziomu od dwóch lat był głównym powodem korekty cen złota i srebra. Srebro ucierpiało stosunkowo bardziej niż złoto ze względu na osłabienie na rynku metali przemysłowych, spowodowane obawami o popyt wynikającymi z polityki celnej. Mimo to, utrzymanie kluczowych poziomów wsparcia w połączeniu ze słabszym w pewnym momencie dolarem wystarczyło, aby wesprzeć odbicie cen, które zostało dodatkowo wzmocnione wspomnianymi wcześniej obawami geopolitycznymi.
  • Wzrost rentowności obligacji był również postrzegany jako powód sprzedaży metali szlachetnych. Warto jednak zauważyć, że słabość ta wynikała z obaw o jeszcze większy deficyt budżetowy, prowadzący do jeszcze wyższego obciążenia długiem w erze Trumpa 2.0. Stany Zjednoczone stoją przed poważnym wyzwaniem finansowym z powodu płatności odsetkowych od swojego zadłużenia, których kwota ma wynieść około 1,16 biliona USD w całym roku budżetowym, co stanowi wzrost o 30% w porównaniu do roku poprzedniego. Połączenie rosnących rentowności i zwiększającego się długu tylko pogorszy sytuację, co sprawia, że istnieje perspektywa, że złoto może być w dobrym położeniu pomimo rosnących rentowności.

Ole Hansen, Dyrektor ds. strategii rynku surowców Saxo

Jesienne ożywienie w danych GUS budownictwa mieszkaniowego

Najnowsza informacja GUS, prezentująca dane budownictwa mieszkaniowego w październiku oraz dziesięciu miesiącach bieżącego roku, zakomunikowała dość niespodziewane przełamanie trwającego od tegorocznego marca korekcyjnego trendu nowych inwestycji deweloperskich, czyli najważniejszych statystyk z punktu widzenia oceny bieżącego stanu koniunktury. Pytanie, czy październikowa aktywność inwestycyjna deweloperów, najwyższa od czerwca 2022 roku, oznacza coś więcej niż przypadkowe jednorazowe wybicie statystyk.

W październiku dodatnia zmiana w relacji miesiąc do miesiąca stała się udziałem wszystkich trzech kategorii GUS-owskich danych budownictwa mieszkaniowego, jednak spektakularny charakter wzrostu zanotowały jedynie mieszkania, których budowę rozpoczęto, na co decydujący wpływ miały nowe budowy deweloperskie. Te ostatnie wciąż są najważniejsze z punktu widzenia perspektyw rozwoju koniunktury inwestycyjnej mieszkaniówki. Po półrocznej korekcie w październiku dane te odbiły w sposób istotny statystycznie.

W sumie w minionym miesiącu w ramach wszystkich kategorii inwestycyjnych ruszyła budowa z górą 23 tys. mieszkań i domów, co oznacza wzrost w relacji rdr o ponad 18 proc. oraz ponad 21 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca. W sumie w dziesięciu miesiącach bieżącego roku rozpoczęto budowę prawie 205 tys. lokali, co oznacza wynik lepszy od uzyskanego w analogicznym okresie ub. roku o 29 proc.

Tymczasem sami deweloperzy od początku roku uruchomili bez mała 133 tys. nowych budów, co oznacza imponujący 44-procentowy progres w relacji rok do roku. Z kolei w samym październiku ruszyły budowy 16 tys. lokali na sprzedaż lub wynajem, czyli więcej o blisko 30 proc. rok do roku i 35 proc. miesiąc do miesiąca.

Jesienne ożywienie w danych GUS budownictwa mieszkaniowego

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl w dalszym ciągu w danych GUS widać dość wyraźne ożywienie w przypadku nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym. Wynik z października ogółem na poziomie 24,3 tys. decyzji administracyjnych jest zarówno rok do roku jak i miesiąc do miesiąca lepszy, odpowiednio o półtora i 6 proc.  Natomiast rezultat od początku roku na poziomie 244 tys., jest o blisko jedną czwartą lepszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2023 r.

Wyraźnie ożywioną aktywność w przypadku nowych pozwoleń od kilkunastu miesięcy prezentują deweloperzy. Osiągnięty przez nich w minionym miesiącu poziom z górą 16 tys. decyzji to już kolejny, liczący się rezultat. Zazwyczaj ta kategoria danych jest uznawana za wykładnię optymizmu inwestycyjnego przedsiębiorców. Tym razem jednak pozytywny trend w tej kategorii danych może być wciąż pokłosiem niedawnej zmiany rozporządzenia o warunkach technicznych.

Tymczasem statystyki mieszkań oddanych do użytkowania, jak wiadomo mniej istotne dla rozwoju i oceny bieżącej koniunktury, w dalszym ciągu kontynuują niemal comiesięczną zmienność na względnie stałym, jednak najniższym od lat poziomie. Wynik ogółem z października niewiele ponad 17 tys. jest minimalnie lepszy w relacji miesiąc do miesiąca oraz słabszy o 17 proc. licząc rok do roku. Z kolei rezultat od początku roku na poziomie 162,5 tys. oddanych lokali jest o ponad jedną dziesiątą gorszy od uzyskanego w analogicznym okresie ub. roku. W tym przypadku GUS-owskie wyniki są pokłosiem zapaści statystyk nowych inwestycji z drugiej połowy 2022 roku i początku roku 2023.

Październikowe dane GUS budownictwa mieszkaniowego tym razem nie rozczarowały, a raczej zaskoczyły na plus skokowym wzrostem nowych budów przeznaczonych na sprzedaż lub wynajem. W przypadku deweloperów w pełni uzasadniona wydawała się obserwowana od wiosny pewna asekuracja w rozpoczynaniu nowych budów. Powinna ona bowiem dość mocno korelować z danymi sprzedażowymi nowych mieszkań, które od miesięcy wyraźnie kuleją dość zdecydowanie ustępując wolumenom nowych wprowadzeń do oferty deweloperskiej. W efekcie ta ostatnia notuje rekordowe od lat wartości, nie sygnalizując wciąż chęci do zmiany tendencji wzrostowej.

W tej sytuacji pojawia się pytanie o sens windowania nowych inwestycji przez deweloperów. Pytanie, czy to efekt oczekiwania na pozytywne rozstrzygnięcia w kwestii kolejnego programu dopłat do kredytów mieszkaniowych, czy może na początek ścieżki obniżek stóp procentowych już od początku nowego roku. Tak czy inaczej najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego dają do myślenia, zapowiadając być może ciekawe rozstrzygnięcia w kwestii rozwoju koniunktury pierwotnego segmentu mieszkaniówki już w bezpośredniej perspektywie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Polska druga w Europie pod względem powierzchni handlowej

Jak wynika z raportu międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield „Trends Radar. Rynek nieruchomości od stabilizacji do optymizmu”, polski rynek zajął w 2024 roku drugie miejsce w Europie pod względem wielkości oddanej do użytku powierzchni handlowej i ustąpił miejsca jedynie Francji. Według prognoz, w 2025 roku Polska utrzyma drugie miejsce na podium, a spowolnienie w zakresie liczby finalizowanych obiektów handlowych nastąpi dopiero w latach 2026-2027. Jednocześnie coraz wyższe nasycenie powierzchnią handlową i rosnąca dojrzałość polskiego sektora, będą przekładać się na coraz częstsze modernizacje istniejących obiektów i większe zainteresowanie alternatywnymi lokalizacjami, między innymi ulicami handlowymi.

Parki dominują na rynku, nasycenie powierzchnią handlową rośnie

2024 rok był kontynuacją trwającego od 2020 roku trendu, czyli dominacji parków handlowych, które stanowiły najczęściej budowany na rynku format.

Okres od lipca do września tego roku był pierwszym kwartałem w historii polskiego rynku w 100% zdominowanym przez parki handlowe. 2025 rok nie będzie różnił się pod tym względem, ponieważ 70% obiektów będących w budowie to właśnie parki handlowe. Nasycenie centrami handlowymi w polskich miastach jest na tyle wysokie, że niewiele jest planowanych nowych galerii handlowych”, komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Jednocześnie, jak wynika z najnowszej wersji raportu „Trends Radar” Cushman & Wakefield, na rynku obserwowane jest spowolnienie w rozpoczęciach nowych budów. W tym roku sektor zanotował spadek o ok. 30% r/r i ok. 7% spadek względem średniej z trzech poprzednich lat. Rezultatem będzie niższa roczna podaż w latach 2026-2027.
Mimo to Polska zajęła w 2024 roku drugie miejsce w Europie pod względem wielkości nowo oddanej powierzchni w centrach i parkach handlowych. Jak pokazują dane Cushman & Wakefield, co siódmy metr kwadratowy wybudowany w Europie znajdował się właśnie w Polsce. W 2025 roku udział polskiego rynku w całkowitej nowej podaży handlowej utrzyma się na podobnym, 15-procentowym poziomie. Liderem pozostanie natomiast Francja z 24-procentowym udziałem”, dodaje Ewa Derlatka-Chilewicz.

Dynamiczny przyrost powierzchni handlowej w Polsce przekłada się na wysokie, siódme miejsce wśród europejskich krajów pod względem jej zasobów (biorąc pod uwagę centra i parki handlowe większe niż 5000 mkw.).

Nasycenie powierzchnią handlową w Polsce wynosi 345 mkw./ 1000 mieszkańców i jest wyższe niż średnia zarówno dla Europy, która wynosi 325 mkw., jak i dla krajów CEE – 251 mkw. Według naszych prognoz, wskaźnik nasycenia będzie systematycznie rósł, a do końca 2026 roku polski rynek powinien osiągnąć poziom ok. 420 mkw. powierzchni handlowej na 1000 mieszkańców. Co to oznacza w praktyce? W perspektywie długoterminowej najemcy powinni być bardziej zainteresowani lokalizacjami alternatywnymi, w tym przede wszystkim lokalami przy najbardziej atrakcyjnych ulicach handlowych. Najlepszym przykładem tego trendu są podpisane w Warszawie umowy takich marek, jak Empik, Bulgari, Luca, Carhartt czy Le Szapo”, komentuje Michał Masztakowski, Head of Retail Poland, Cushman & Wakefield.

3x wzrost kosztów

Jak prognozuje Cushman & Wakefield, wzrost obciążeń czynszowych na początku 2025 roku będzie niższy niż w 2024 roku i może wynieść ok 2,5-3% dla czynszów w EUR i 4-4,5% dla czynszów w PLN.

Dla najlepszych obiektów handlowych, zarówno centrów jak i parków, a także prestiżowych lokali przy ulicach handlowych, prognozowane są wyższe niż te wynikające tylko z indeksacji wzrosty czynszów dla nowych umów. Przyczyn należy upatrywać w ograniczonej ilości dostępnej powierzchni i stale rosnących obrotach sieci w topowych lokalizacjach”, tłumaczy Ewa Derlatka-Chilewicz.

Ponadto Cushman & Wakefield spodziewa się w 2025 roku wzrostu opłat serwisowych, który będzie kształtował się w przedziale 3-6%. W przypadku denominowania opłat serwisowych w PLN, a dotyczy to większości obiektów handlowych, waloryzacja będzie znajdować się bliżej górnej granicy prognozowanego wzrostu.

Na wzrost pozycji kosztowych w budżecie opłat serwisowych oraz na ich stawki dla nowych umów będzie miał wpływ wzrost płacy minimalnej, lokalne zmiany stawek za zarządzanie odpadami oraz za wodę i ścieki, które mogą sięgnąć nawet 15-20% w przypadku miast, w których nie były one w ostatnich latach zmieniane, a także podwyżki w zakresie podatków lokalnych od nieruchomości. Warto też podkreślić, że w ostatnich miesiącach 2024 roku zaczęły rosnąć ceny materiałów budowlanych, a w 2025 rok będziemy niestety obserwować kontynuację tego trendu”, dodaje Ewa Derlatka-Chilewicz.

Czy rynek czeka fala modernizacji?

Na rynku obserwujemy pierwsze delikatne sygnały odmrożenia pozycji CAPEXowych w budżetach centrów handlowych. Oznacza to, że o ile rok 2025 może być jeszcze bardziej czasem planowania, aniżeli realizacji większych modernizacji, to na tym polu widać rosnącą potrzebę zwiększenia wydatków na poprawę jakości przestrzeni w centrach handlowych oraz odważniejsze planowanie remontów i przebudów”, tłumaczy Ewelina Staruch, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

Jak szacuje Cushman & Wakefield, centra i parki handlowe wybudowane przed 2010 rokiem odpowiadają za 58% udział w całkowitej powierzchni handlowej.

Wielu właścicieli stoi obecnie przed decyzją, jak powinni zmodernizować swoją nieruchomość, tak aby lepiej odpowiadała na potrzeby konsumentów. Pamiętajmy, że jednym z głównych argumentów przemawiającym na korzyść tradycyjnych zakupów są szeroko pojęte doświadczenia, których poszukuje klient. Za tym powinny iść atrakcyjne udogodnienia, które oferuje nieruchomość: strefy relaksu, sale zabaw, różnorodna oferta gastronomiczna czy przestrzenie coworkingowe zachęcające gości do odwiedzenia obiektu w godzinach pracy. Ważnym elementem potencjalnej zmiany jest też dostosowanie Tenant Mixu obiektu do potencjału danej lokalizacji. Dlatego niektóre centra handlowe będą wymagały zmian układu funkcjonalnego, inne zaś odświeżenia i remontu przestrzeni wspólnych”, dodaje Michał Masztakowski.

Branże z największym wpływem na popyt

Cushman & Wakefield prognozuje, że długofalowo istotny wpływ na kształtowanie się popytu na powierzchnie handlowe będą mieć trzy sektory – medyczny, rozrywki i fitness.
Zainteresowanie tych grup najemców jest o tyle istotne, że branże te potrzebują zazwyczaj dużych przestrzeni, liczących powyżej 500 mkw. Ponadto firmy z tego grona poszukują różnorodnych lokalizacji, zarówno w centrach handlowych, jak i w parterach biurowców lub budynków mieszkalnych. Popyt będzie napędzać też turystyka. Polska plasuje się na szóstym miejscu w Europie pod względem najchętniej odwiedzanych przez turystów zagranicznych krajów. Wzrost liczby międzynarodowych gości będzie z pewnością sprzyjał rozwojowi handlu detalicznego w naszym kraju”, dodaje Ewelina Staruch.

Jednocześnie, coraz częściej duże sieci handlowe podejmują decyzje o optymalizacji swoich portfeli sklepów.

Przedstawiciele np. z branży odzieżowej coraz częściej podkreślają, że ich lokale są za małe i potrzebują nie tyle większej liczby sklepów, ale powiększenia w przyszłości tych istniejących. Ważną informacją dla deweloperów i projektantów działających w sektorze handlowym jest z pewnością fakt, że na rynku występuje przesyt małych lokali o powierzchni do 200 mkw. Jednocześnie wciąż istnieje luka, jeśli chodzi o atrakcyjne lokale o większych powierzchniach. W związku z tym, uwaga części najemców coraz częściej będzie koncentrować się na atrakcyjnych lokalizacjach przy tzw. high streets (głównych ulicach handlowych) największych polskich miast. Aby jednak wzmocnić ten trend potrzebne są systemowe zmiany, które będą mieć na celu standaryzację i przyspieszenie najmu przy ulicach handlowych, tak aby cały proces lepiej odpowiadał realiom biznesowym i był zbliżony do praktyk stosowanych w centrach handlowych”, podsumowuje Michał Masztakowski.

Po drugiej stronie trendu zwiększania powierzchni sklepu są te branże, które notują przyrost liczby klientów swoich platform online i w związku z tym mogą decydować się na pomniejszenie powierzchni tradycyjnych salonów sprzedaży.

Inflacja w Wielkiej Brytanii rośnie, Chiny utrzymują stopy, a Bitcoin blisko 100 000 USD

Ceny dla konsumentów w kolejnym kraju odbiły wyraźnie w górę. Tym razem jest to Wielka Brytania, która pokazała 2,3%. Niby nie tak dużo, ale o 0,6% więcej niż miesiąc temu. Chiny utrzymują stałe stopy procentowe, a Bitcoin dąży do psychologicznej granicy 100 000 USD.

Ceny rosną również na Wyspach

Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji w Wielkiej Brytanii. Najważniejszy odczyt to roczny wskaźnik inflacji konsumenckiej, który jeszcze we wrześniu wynosił 1,7%. Teraz zaobserwowaliśmy wyskok do 2,3%. Analitycy spodziewali się wzrostu, ale prognozowali go na poziomie 2,2%. Co więcej, oczekiwano spadku inflacji bazowej, a ta również się zwiększyła. Niewiele, ale wynosi 3,3%. Pokazuje to, że jeżeli ceny ropy się ustabilizują, to wzrost cen znów przyspieszy. Efekt tańszej ropy będzie się jednak utrzymywał jeszcze przez kilka miesięcy, chyba że ceny surowca znów pójdą w górę. Patrząc na układ sił na Bliskim Wschodzie, nie możemy tego wykluczyć.

Chiny nie zmieniają stóp procentowych

Bank centralny Chin podjął wczoraj decyzję o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionych poziomach. Główna stopa wynosi tam 3,6%, co na tle zachodnich gospodarek jest relatywnie niskim pułapem. Warto jednak zauważyć, że Chiny, które powszechnie oskarżane są o mocną ingerencję w gospodarkę – w przeciwieństwie do Zachodu – nie zalały kraju bardzo tanim pieniądzem w trakcie pandemii. Dzięki temu kraj uniknął porównywalnych z nami problemów inflacyjnych. Dlaczego zatem analitycy oczekują tam dalszych zmian polityki monetarnej? Chińska gospodarka wciąż nie odbiła się po pandemii. Niższy koszt pieniądza mógłby oddalić widmo spowolnienia gospodarczego.

Bitcoin w natarciu

Najpopularniejsza kryptowaluta świata nie traci skrzydeł, które otrzymała po wygranej Donalda Trumpa. Trudno jednoznacznie określić, dlaczego inwestorzy tak bardzo chcą posiadać to aktywo, ale skoro kupuje się coś czego cena rośnie, to jednak realizuje się cel inwestycji. Bitcoin wyraźnie idzie w górę. Od wyborów w USA zyskuje już 40% i dzisiaj na moment pisania tego tekstu odbił się od okolic 98 000 dolarów. Jesteśmy zatem bardzo blisko poziomu, który rozpalał od dawna wyobraźnię inwestorów. Nie brakuje głosów, że po takich wzrostach korekta jest możliwa. Z drugiej strony patrząc na obecny szał, na rynku nie widać na razie chętnych do sprzedaży.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Polacy w tym roku zwiększą wydatki na Black Friday. Najczęściej na zakupy przeznaczą 400-500 zł

W tym roku konsumenci, którzy chcą zrobić zakupy z okazji Black Friday, przeważnie zamierzają zapłacić za nie od 400 do 500 zł – 16,4%. Głównie zapowiadają to najstarsi klienci z dużych miast. Widać też, że rok temu najwięcej osób wydało 200-300 zł – 15%. I ten przedział jest obecnie na drugim miejscu w całym zestawieniu – 11,9%. Dalej w rankingu widać ponad 1000 zł – 11,6%, a następnie wydatki od 500 do 600 zł – 11,3%. Natomiast obecnie 10,5% ankietowanych jest niezdecydowanych w tej kwestii. Z kolei najrzadziej konsumenci chcą przeznaczyć na „czarnopiątkowe” zakupy poniżej 50 zł – 1,4%, od 50 do 100 zł – 3,1%, a także od 700 do 800 zł – 3,3%. Ponadto autorzy badania prognozują, że rzeczywiste wydatki w tym roku mogą być nieco wyższe od deklarowanych, tj. o ok. 8-10%.

Z raportu przygotowanego przez UCE RESEARCH i Grupę Offerista, opartego na specjalnym badaniu postaw konsumenckich, wynika, że w tym roku podniósł się pułap najczęściej wskazywanych wydatków na zakupy w Black Friday. Konsumenci dostali do wyboru dwanaście odpowiedzi dotyczących planowanych łącznie wydatków. Mogli zaznaczyć jeden z przedziałów kwotowych – od poniżej 50 zł do ponad 1000 zł. I tak najwięcej osób zadeklarowało od 400 do 500 zł – 16,4%. Jednocześnie ankietowani poinformowali o tym, ile pieniędzy w zeszłym roku w sumie wydali na tego typu zakupy. Spośród możliwych odpowiedzi, w tym przedziałów kwotowych (od poniżej 50 zł do powyżej 1000 zł), najwięcej wskazań dotyczyło 200-300 zł – 15%.

– Średnia granica wydatków na Black Friday przesunęła się. Powody są co najmniej dwa. Pierwszy jest taki, że przez inflację sporo towarów mocno zdrożało. Konsumenci, widząc to, muszą głębiej sięgnąć do kieszeni. Dlatego podają wyższe przedziały tegorocznych średnich i planowanych wydatków. Druga przyczyna może być taka, że sytuacja Polaków trochę się poprawiła od zeszłego roku i dlatego chcą nieco więcej wydać. Wskazują na to też inne nasze badania, które pokazują poprawę nastrojów konsumenckich. Natomiast trzeba też pamiętać o tym, że rok temu byliśmy w okresie wysokiej inflacji – mówi Robert Biegaj, współautor raportu z Grupy Offerista.

Ekspert uważa również, że przed samym Bożym Narodzeniem konsumenci też mogą być skłonni wydać więcej niż rok wcześniej, chociaż wciąż rosnąca inflacja może trochę ostudzić nastroje konsumenckie. – Warto tutaj też dodać, że deklaracje wcale nie muszą się idealnie sprawdzić, bo często konsumenci podają wydatki na wyrost. Czasem też je zaniżają – stwierdza Robert Biegaj.

Często jest tak, że konsumenci zakładają jakiś budżet na wydatki związane z Black Friday, a później wydają więcej, w zależności od napotkanych okazji i okoliczności. – Jeszcze przed pandemią UCE RESEARCH zrobiło badanie, z którego wychodziło, że ponad 70% konsumentów wydało na zakupy robione ramach w Black Friday o 20-30% więcej, niż wcześniej planowało. Z reguły to były osoby z dużych i ze średnich miast, zarabiające powyżej średniej krajowej. I głównie to byli mężczyźni, ale kobiety nie aż tak bardzo od tego wyniku odstawały. Sądzę, że w tym roku może być podobnie, ponieważ nastroje konsumenckie nieco się poprawiły – dodaje ekspert z Grupy Offerista.

Wydatki w wysokości 400-500 zł częściej planują w tym roku kobiety niż mężczyźni. Głównie wskazują tak osoby w wieku 75-80 lat, z miesięcznym dochodem netto 5000-6999 zł, a także z wyższym wykształceniem. Przeważnie dotyczy to mieszkańców miast liczących co najmniej 500 tys. ludności.

– Widać też, że w tym badaniu pojawia się nowy trend. Najczęściej podawane wydatki głównie deklarują najstarsi konsumenci. W mojej ocenie, świadczy to o tym, że podczas Black Friday zamierzają oni głównie kupować towary, które potem włożą swoim dzieciom i wnukom pod choinkę. W poprzednich latach nie było to aż tak bardzo widoczne. Z kolei wysokość dochodu respondentów, która oscyluje wokół średniej krajowej, nie jest niczym szczególnym – komentuje Robert Biegaj.

Patrząc na dalsze deklaracje dotyczące tegorocznych wydatków na zakupy w ramach Black Friday, widać 200-300 zł – 11,9%, ponad 1000 zł – 11,6%, a także 500-600 zł – 11,3%. Ponadto 10,5% konsumentów jest niezdecydowanych. – W ramach Black Friday klienci kupują nieco bardziej wartościowe towary, bo zwyczajnie liczą na większe oszczędności, szczególnie patrząc np. na elektronikę. Ale nie jest to regułą – podkreśla współautor raportu z Grupy Offerista.

Na końcu zestawienia deklarowanych wydatków na „czarnopiątkowe” zakupy pojawiają się takie kwoty, jak poniżej 50 zł – 1,4%, 50-100 zł – 3,1%, a także 700-800 zł – 3,3%. – Osoby, które biorą udział w Black Friday, z reguły chcą trochę więcej zaoszczędzić. A jeżeli mają to osiągnąć, to towary muszą mieć odpowiednią wartość, żeby zbilansował się koszt poszukiwania ich i samych zakupów. Dlatego deklaracje wydatków do 100 zł mają najniższe pozycje w całym zestawieniu. Z kolei 700-800 zł to prawie dwa razy więcej, niż średnio chcą zapłacić w tym roku konsumenci – wyjaśnia współautor raportu.

W ocenie eksperta, branża retailowa tym razem nie zarobi dużo więcej dzięki Black Friday niż w zeszłym roku. – To, że konsumenci deklarują wyższe wartości, wcale z automatu nie oznacza, że sklepy faktycznie realnie zyskają więcej. Po pierwsze, mamy inflację, a po drugie, retailerzy już ponieśli większe niż rok temu nakłady finansowe na prowadzenie swojej działalności i to raczej się zbilansuje w kwestii ewentualnej marży – tłumaczy Robert Biegaj.

Współautor badania prognozuje także, że w tym roku rzeczywiste wydatki mogą być wyższe od tych deklarowanych o ok. 8-10%. – Głównie będzie to dotyczyło dużych i średnich miast. W tym roku po raz kolejny więcej mężczyzn niż kobiet deklaruje udział w święcie zakupów. Z tego powodu dzięki Black Friday znowu zarobią sklepy z elektroniką, oczywiście jeśli przygotują atrakcyjne oferty. Natomiast zakupy kobiet przyniosą zyski głównie drogeriom, dyskontom i hipermarketom, jeśli będą miały nieco lepsze rabaty niż na co dzień na perfumy i kosmetyki. W mniejszym stopniu zarobią też sklepy z odzieżą – podsumowuje Robert Biegaj.

Opis metody badawczej

Raport został przygotowany na podstawie specjalnego badania opinii publicznej. Sondaż został przeprowadzony w dniach 06-07.11.2024 metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i Grupę Offerista na próbie 1007 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat.

Inflacja w Wielkiej Brytanii hamuje optymizm: Bank Anglii może wstrzymać obniżki stóp procentowych

Problem inflacji z pewnością nie opuścił jeszcze Wielkiej Brytanii. Wczorajsze dane za październik nie przyniosły pozytywnego zaskoczenia. Każdy kto liczył na to mógł się czuć rozczarowany. Przypomnijmy, że liczby za wrzesień okazały się niższe od prognoz, co było pozytywnie odebrane przez rynek kilka tygodni temu. Teraz kiedy tempo spadku dynamiki wzrostu cen w UK prawdopodobnie wydłuży się, rosną spekulacje, że BoE w najbliższych miesiącach spowolni proces obniżek stóp procentowych. Prawdopodobny też staje się scenariusz pauzy w dalszym luzowaniu warunków monetarnych.

Niskie dane inflacyjne za wrzesień (głównie w usługach) to prawdopodobnie było jednorazowe odchylenie, spowodowane niestabilnymi cenami podróży. Widać, że w październiku poszczególne komponenty powróciły do poziomów zbliżonych do tych widzianych w poprzednich miesiącach. Nie tylko wskaźnik bazowy okazał się wyższy, również ogólny przewyższył szacunki, co było spowodowane jednorazowymi efektami związanymi z rachunkami za energię dla gospodarstw domowych.

W odniesieniu do nadchodzącego posiedzenia Banku Anglii w grudniu, wczorajsze liczby skłaniają zakładać, że pauza w obniżaniu stóp procentowych jest scenariuszem najbardziej prawdopodobnym na ten moment. Rynek na ten moment jest podobnego zdania. Termin lutowy wydaje się być również niepewny. Polityka monetarna prowadzona przez Bank Anglii jest postrzegana jako wciąż restrykcyjna.

Powiększa się zatem dywergencja monetarna pomiędzy EBC oraz brytyjską instytucja. Rynek zakłada, że prezeska Lagarde ogłosi w kolejnym miesiącu cięcie o przynajmniej o 25 punktów bazowych, choć obniżka dwukrotnie większa nie jest całkowicie wykluczana, choć na ten moment mniej prawdopodobna.

Zakładam zatem, że długoterminowy trend spadkowy na parze EUR/GBP powinien zostać utrzymany. W tym roku możliwe jest ponowne przetestowanie minimów ustalonych 11 listopada i prawdopodobny jest także spadek w kierunku minimów ustalonych wiosną 2022 roku (0,8200).

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

BCC: Nastroje konsumenckie nadal spadają

W listopadzie 2024 r. wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) spadł o 1,3 pkt proc. m/m i wyniósł minus 17,1 pkt w listopadzie br. – wynika z badań przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny.

Wskaźnik nastrojów jest wskaźnikiem miękkim, nie jest on do końca dobrze sprecyzowany jak np. wskaźnik eksportu.
Nie jest wykluczone, że nastroje konsumenckie pogarszają się z racji niepewności dotyczącej miedzy innymi inflacji, która nagle wzrosła.
Koniunktura konsumencka spada także w związku z faktem pojawienia się wielu bankructw przedsiębiorstw. Ich duża liczba (ponad 400 tys.) bez wątpienia wpływ na nastroje. Osłabienie będzie nam zatem towarzyszyć przez pewien czas. – twierdzi prof. Stanisława Gomułka, główny ekonomista BCC.

Spośród składowych wskaźnika najbardziej pogorszyły się oceny przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju oraz obecnej sytuacji ekonomicznej kraju (spadki odpowiednio o 3,2 pkt proc. i 2,1 pkt proc.). Niższe wartości osiągnęły również oceny obecnej możliwości dokonywania ważnych zakupów oraz przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (spadki odpowiednio o 1,1 pkt proc. i 0,4 pkt proc.). Wyższą wartość niż przed miesiącem odnotowano jedynie dla oceny obecnej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (wzrost o 0,4 pkt proc.), podał GUS.

W odniesieniu do listopada 2023 r. obecna wartość BWUK jest niższa o 2,0 p. proc.