Wybory prezydenckie w USA: głosowanie decydujące o przyszłości Ameryki i dolara

Dziś mamy pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada, co oznacza, że tego dnia raz na cztery lata odbędą się wybory prezydenckie w USA. Data ta została ustanowiona 1845 roku przez Kongres Stanów Zjednoczonych. Wyznaczenie takiego terminu nie było przypadkiem, bowiem zostało to tak zaplanowane, żeby Amerykanie mogli zagłosować po jesiennych zbiorach ale jeszcze przed nadejściem zimy, która mogłaby utrudnić podróżowanie. Dlaczego wtorek? Po to aby ludzie mogli wykorzystać poniedziałek na dotarcie do miejsc głosowania. Od niespełna 170 lat obowiązuje ta sama zasada, mimo, że czasy diametralnie się zmieniły.

Wydaje się, że rynek w dość prosty sposób interpretuje możliwe scenariusze. Wygrana Harris może osłabić dolara, zwycięstwo Trumpa przeciwnie. Weźmy jednak pod uwagę fakt, że rosnące szanse republikańskiego kandydata w ostatnim czasie spowodowały, że na rynku walutowym doszło do zdyskontowania tego rezultatu, co zostało odzwierciedlone umocnieniem USD. Indeks dolarowy w październiku z poziomu 100 pkt. urósł do 104 pkt.. Część ruchu była tez spowodowana zmianą nastawienia rynku do dalszych działań Fed-u, ale gro aprecjacji amerykańskiej waluty pochodziło z politycznego źródła. Widać to było po poniedziałkowym osłabieniu USD, które wynikało z weekendowych sondaży, pokazujących, że Harris odrabia dystans dzielący ją do Trumpa.

Magiczną liczbą jest 270. Oznacza to tyle co wymagana liczba głosów elektorskich, która jest potrzebna do tego aby móc objąć najwyższy urząd w USA. Pamiętajmy, że Stany Zjednoczone mają aż cztery strefy czasowe, dlatego wstępne sondaże z poszczególnych obszarów będą napływać z opóźnieniem. Na ustach wszystkich obserwatorów amerykańskich wyborów znajdują się te stany, w których wynik jest niejednoznaczny. Jest ich siedem a wśród nich najważniejszymi są Pensylwania, Georgia, Północna Karolina oraz Michigan, bo to wygrana w nich daje największą liczbę głosów elektorskich, tak niezbędnych i upragnionych w całym tym wyścigu po władzę.

Przyjęty system elektorski ma oczywiście swoje wady. Jest zero-jedynkowy, co oznacza, że jeśli kandydat wygrywa w danym okręgu zaledwie o jeden głos, wówczas „zgarnia” całą pulę – czyli wszystkie głosy elektorskie. Tak jest prawie wszędzie poza kilkoma wyjątkami. Oznacza to, że w skali całego kraju można zdobyć więcej głosów ale mimo to przegrać ostateczną batalię. Było tak w historii kilka razy, a ostatnio osiem lat temu, kiedy Hillary Clinton zdobyła o blisko 2,9 mln głosów więcej niż Trump, który to ostatecznie rozgościł się w Białym Domu, bo jego wynik elektorski dał mu przewagę (304 do 227). Były prezydent ma duże szanse na dominację w „pasie słońca” a Harris w „pasie rdzy” i wszystko będzie zależeć od Pensylwanii – czyli miejsca głównej amerykańskiej rewolucji a także uchwalenia Deklaracji niepodległości USA oraz Konstytucji.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Technologiczna transformacja firm przyspiesza: MŚP inwestują w chmurę, AI i cyberbezpieczeństwo, ale obawiają się tempa zmian

Już 87% firm odnotowało wzrost zysków dzięki wykorzystaniu technologii w ciągu ostatnich dwóch lat, jednak aż 78% liderów biznesu wyraża obawy, że ich organizacje mogą nie sprostać szybkości zachodzących zmian – wynika z raportu „KPMG global tech report 2024”. W obliczu rosnącej cyfryzacji priorytet inwestycyjny dla przedsiębiorstw stanowi rozwój infrastruktury chmurowej (XaaS), a także wzrost nakładów na cyberbezpieczeństwo i sztuczną inteligencję. 74% organizacji już osiąga korzyści biznesowe z inwestycji w AI, natomiast tylko jedna na trzy uzyskuje je na dużą skalę.

Z badania KPMG, w którym udział wzięło 2 450 specjalistów odpowiedzialnych za obszar technologiczny w firmach wynika, że 7 na 10 respondentów jest zadowolonych z wartości, jaką generują wdrożone technologie. Ponadto zdecydowana większość firm deklaruje, że inwestycje związane z transformacją cyfrową przynoszą im wymierne korzyści, niezależnie od kategorii technologii. Odsetek firm, które wskazały, że inwestycje te są dla nich opłacalne już teraz wyniósł niemal 90%, co oznacza wzrost o około 25 punktów procentowych w porównaniu do ubiegłego roku. Raport wskazuje także, że 89% organizacji korzysta z doradztwa zewnętrznego przed podjęciem decyzji o inwestycjach technologicznych.

Transformacja cyfrowa, choć przynosi liczne korzyści, stawia przed firmami wyzwania związane z zarządzaniem ryzykiem technologicznym. Kluczem do sukcesu jest racjonalne podejście oparte na danych oraz inwestowanie w innowacje, które przynoszą długoterminową wartość. Największym zagrożeniem pozostaje dług technologiczny, który, jeśli nie jest skutecznie zarządzany, może hamować rozwój organizacji. Stąd tak duży nacisk na regularne audyty i ciągłe doskonalenie. Co więcej, obserwujemy, że coraz więcej firm podejmuje decyzje inwestycyjne na podstawie twardych danych, a nie presji rynkowej. Organizacje szukają rzetelnych, eksperckich analiz, zanim podejmą ostateczne kroki i korzystają w tym celu coraz częściej z doradztwa firm zewnętrznych. Taka ostrożność jest kluczowa, zwłaszcza w obliczu szybko zmieniającego się krajobrazu technologicznego, gdzie niewłaściwe decyzje mogą kosztować więcej niż zaniechanie inwestycji – mówi Rafał Szafraniec, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla sektora TMT w KPMG w Polsce.

Dojrzałość technologiczna oraz nowe wyzwania w zakresie bezpieczeństwa

Rozwój technologiczny wymaga odpowiedniego zabezpieczenia infrastruktury IT, szczególnie w kontekście rosnącego zagrożenia cyberatakami. Raport KPMG podkreśla, że 35% firm wskazuje bezpieczeństwo danych jako kluczowy priorytet. Na kolejnych miejscach uplasowały się dostępność danych (33%) i zarządzanie danymi (32% odpowiedzi).

Cyberbezpieczeństwo stało się nieodzownym elementem każdej strategii technologicznej, a priorytetem na najbliższe lata będzie dla firm zabezpieczenie swoich systemów przed zagrożeniami cyfrowymi. Organizacje, które już na wczesnym etapie implementacji nowych technologii przyjmują podejście „secure-by-design”, zyskują nie tylko przewagę w zakresie bezpieczeństwa, ale także minimalizują koszty przyszłych modernizacji. Automatyzacja procesów bezpieczeństwa, regularne audyty oraz zaangażowanie ekspertów od początku projektów pozwalają firmom skutecznie reagować na zagrożenia w środowisku cyfrowym – podkreśla Michał Kurek, Partner i Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Technologie chmurowe jako priorytet inwestycyjny

XaaS jest priorytetem inwestycyjnym dla 86% badanych firm, co daje rozwiązaniom chmurowym pierwszeństwo przed cyberbezpieczeństwem (68%), sztuczną inteligencją (65%) oraz przetwarzaniem brzegowym (61%). W porównaniu do 2023 roku odnotowano wzrost wdrożeń technologii we wszystkich kluczowych obszarach, a największe zmiany zaobserwowano w analityce danych i XaaS. Większość firm już implementuje te strategie.

AI i zarządzanie danymi kluczem do strategii rozwoju

Zarządzanie danymi staje się fundamentem strategii biznesowej i kluczowym elementem innowacji, co potwierdza 52% firm. Wzrost odsetka tych, które w szerokim stopniu wdrożyły zarządzanie danymi w swoją strategię, wyniósł 12% w stosunku do ubiegłego roku. Prawie trzy czwarte firm osiąga korzyści z inwestycji w sztuczną inteligencję, choć na dużą skalę wdraża je tylko jedna trzecia. Ponad 80% respondentów oczekuje, że automatyzacja umożliwi pracownikom skupienie się na kreatywnych zadaniach.

AI nie jest już tylko technologią przyszłości – staje się fundamentem działalności operacyjnej coraz większej liczby organizacji. Aby w pełni wykorzystać jej potencjał, firmy muszą patrzeć na AI nie tylko jako narzędzie automatyzacji, lecz także jako strategiczny element rozwoju, który umożliwia innowacje i przewagę konkurencyjną. Klucz do sukcesu leży w dostosowaniu strategii AI do dynamicznych zmian rynkowych oraz w efektywnym zarządzaniu i integracji tych rozwiązań na szeroką skalę. W tym procesie niezbędna jest kultura organizacyjna, która wspiera adaptację AI i kładzie nacisk na długofalowy rozwój technologiczny – komentuje Andrzej Gałkowski, Partner, Lider doradztwa dla sektora bankowego, Head of AI w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Nowe podejście do inwestycji i rola dyrektorów technologicznych

Co ciekawe, około 70% firm deklaruje, że ich inwestycje technologiczne mają na celu zarówno zysk, jak i cele społeczne. Ponadto 74% respondentów planuje w ciągu kolejnego roku inwestycje w zupełnie nowe technologie (a nie wymianę dotychczasowych).

Rola dyrektorów technologicznych znacząco ewoluowała w ostatnich latach. Aż 76% badanych zauważa tę zmianę, a 80% twierdzi, że niechęć do ryzyka spowalnia reakcje kierownictwa na zmiany rynkowe.

O RAPORCIE: Global Tech Report 2024 podsumowuje odpowiedzi od prawie 2,5 tysiąca osób pełniących kluczowe funkcje w zakresie technologii w swoich organizacjach w 26 krajach na całym świecie. W skład badanej grupy weszli przedstawiciele ośmiu sektorów: usług finansowych, technologii, handlu detalicznego i dóbr konsumpcyjnych, przemysłu produkcyjnego, nauk przyrodniczych i farmacji, opieki zdrowotnej, administracji publicznej oraz sektora energetycznego. Pod względem wielkości każdej z tych firm, ich roczne przychody indywidualnie przekraczają 100 milionów USD.

AME rozpocznie badania kliniczne Diabetomatu. Autorską technologię wykorzysta w badaniu niewydolności serca z urządzeniem Cardio Breath

Polski start-up – Advanced Medical Equipment (AME), który stoi za opracowaniem Diabetomatu, rewolucyjnego urządzenia do nieinwazyjnego badania poziomu cukru, podpisał umowę na przeprowadzenie badań klinicznych na grupie 120 pacjentów z problemami choroby cukrzycy.

Badania są niezbędnym elementem certyfikacji Diabetomatu jako wyrobu medycznego, a ich zakończenie pozwoli uzyskać certyfikację IVD i rozpocząć sprzedaż. Koszt umowy to 560 tys zł i obejmie przeprowadzenie procesu i sporządzenie dokumentacji (kwota ta nie zawiera wynagrodzenia placówek medycznych realizujących badania).

Oceniamy, że procedura zajmie kilkanaście miesięcy, potwierdzając skuteczność opracowanej i zastosowanej w urządzeniu technologiiStan organizmu można ocenić na podstawie wielu parametrów oddechowych. Diabetomat ma pozwolić chorym na cukrzycę na monitoring poziomu cukru bez potrzeby nakłuwania – ocenia Prof. Artur Rydosz, prezes AME S.A.

Diabetomat ma być dostępny nie tylko w placówkach medycznych, ale także służyć do codziennego użytku w domach pacjentów. Pomysł na nowatorski sposób monitorowania cukrzycy opiera się na analizie związków chemicznych zawartych w wydychanym powietrzu. Cukrzyca, choroba dotykająca ok. 3 mln Polaków i pół miliarda osób na świecie, wciąż pozostaje jednym z największych wyzwań medycyny. Kluczowym problemem jest konieczność regularnego monitorowania poziomu cukru we krwi, co wiąże się z inwazyjnymi badaniami, jak choćby codzienne nakłuwanie palców.

Autorska technologia pomoże w badaniu niewydolności serca

Ale polska firma postanowiła wykorzystać opatentowaną technologię do opracowania innego urządzenia medycznego – tym razem do nieinwazyjnej diagnostyki niewydolności serca (NS).  Nowe urządzenie CardioBreath – pozwoli na analizę biomarkerów w oddechu (takich jak aceton czy tlenek azotu), które mogą sygnalizować zaostrzenie niewydolności serca. Produkt ten wpisuje się w globalny trend łączenia zaawansowanej diagnostyki z wygodą (zdalne monitorowanie stanu zdrowia, bez konieczności częstych wizyt w placówkach medycznych) i dostępnością dla pacjenta. W perspektywie spółka liczy na wprowadzenie CardioBreath na rynek międzynarodowy, co mogłoby otworzyć nowe źródła przychodów i umocnić jej pozycję na dynamicznie rozwijającym się rynku medtech.

CardioBreath ma pozwalać na szybkie uzyskanie wyników, a połączenie z systemami sztucznej inteligencji mogłoby umożliwić automatyczne ostrzeganie o pogorszeniu stanu zdrowia, redukując konieczność kosztownych hospitalizacji. Jak wyjaśnia dr Paweł Kacprzak, dyrektor R&D AME, „identyfikacja biomarkerów oddechu może stanowić znaczący postęp w monitorowaniu pacjentów z niewydolnością serca i umożliwić szybkie interwencje jeszcze przed wystąpieniem objawów wymagających hospitalizacji”.

Wsparcie Unii Europejskiej dla innowacji AME

Projekt CardioBreath spotkał się z zainteresowaniem instytucji rządowych i został zgłoszony do programu dotacyjnego UE SMART, co umożliwi przyspieszenie prac badawczo-rozwojowych. Realizacją zajmie się specjalnie wybrany zespół badawczy, a projektowi patronuje jeden z krajowych instytutów medycznych. Jak wskazuje AME, współpraca z ośrodkiem medycznym zapewni nie tylko nadzór naukowy, ale i testy na grupie pacjentów, umożliwiające ocenę korelacji pomiędzy biomarkerami oddechu a stężeniem NT-proBNP – peptydu, którego wysokie stężenie we krwi jest kluczowym wskaźnikiem ciężkości choroby serca.

Niewydolność serca: kosztowny problem zdrowotny

Niewydolność serca to problem, który dotyka milionów osób na całym świecie, w tym około 1,2 miliona Polaków, gdzie odsetek chorych rośnie do 10% u osób po 70. roku życia. Wysoka liczba hospitalizacji i długotrwała opieka nad pacjentami sprawiają, że koszty leczenia są ogromne – w Polsce przekraczają 1,6 miliarda złotych rocznie, a w Europie szacuje się je na około 30-40 miliardów euro. To obciążenie generuje ogromne wyzwanie dla systemów opieki zdrowotnej, a opracowanie nowoczesnych narzędzi diagnostycznych, takich jak CardioBreath, może mieć wpływ na obniżenie tych kosztów. Zdaniem Artura Rydosza, prezesa AME, urządzenie zdalnego monitorowania mogłoby pomóc pacjentom w codziennym kontrolowaniu stanu zdrowia, zmniejszając konieczność hospitalizacji, które generują aż 94% kosztów leczenia niewydolności serca.

Przyszłość urządzeń diagnostycznych AME na globalnym rynku

Zapotrzebowanie na zdalne monitorowanie zdrowia rośnie w całym rozwiniętym świecie, szczególnie w kontekście chorób przewlekłych, takich jak niewydolność serca. AME stawia na proste i wygodne urządzenia, które mają wspierać pacjentów w zarządzaniu ich zdrowiem bez konieczności skomplikowanych procedur. Jak wskazują analizy, globalny rynek urządzeń medycznych do monitorowania zdrowia może wzrosnąć do kilkudziesięciu miliardów dolarów rocznie, co stanowi ogromną szansę dla AME i jej inwestorów.

Migracja do chmury Polcom: Przygotuj swoją firmę na cyfrową transformację

W dobie cyfryzacji coraz więcej firm decyduje się na migrację do chmury. Przeniesienie infrastruktury IT do chmury to nie tylko krok ku nowoczesnym rozwiązaniom technologicznym, ale również szansa na zwiększenie efektywności biznesowej, elastyczności operacyjnej oraz poprawę bezpieczeństwa. Wybór odpowiedniego dostawcy usług chmurowych jest kluczowy dla pomyślnej migracji, a Polcom – doświadczony dostawca rozwiązań chmurowych – wspiera firmy na każdym etapie tego procesu.

Dlaczego migracja do chmury jest kluczowa?

Migracja do chmury niesie za sobą wiele korzyści. Przede wszystkim pozwala firmom znacząco zredukować koszty operacyjne, eliminując potrzebę utrzymywania rozbudowanej infrastruktury IT na miejscu. Chmura zapewnia także skalowalność, co oznacza, że przedsiębiorstwa mogą szybko dostosować zasoby IT do bieżących potrzeb – zarówno w czasie wzrostu, jak i spadku zapotrzebowania na moc obliczeniową.

Dodatkowo, bezpieczeństwo danych w chmurze staje się priorytetem w kontekście coraz bardziej rygorystycznych regulacji, takich jak NIS2 czy DORA. Dzięki migracji do chmury firmy mogą zapewnić pełną zgodność z przepisami, co jest istotne szczególnie dla przedsiębiorstw działających w sektorach objętych surowymi wymogami prawnymi.

Więcej o migracji do chmury znajdziesz we wpisie na Polcom: https://polcom.com.pl/cloud-computing/migracja-do-chmury-jak-sie-do-niej-odpowiednio-przygotowac/

Jak odpowiednio przygotować się do migracji?

Aby migracja do chmury przebiegła bezproblemowo, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie i zaplanowanie procesu. Na początek warto przeprowadzić audyt infrastruktury IT, który pomoże zidentyfikować, które systemy i aplikacje są kluczowe i niezbędne do przeniesienia w pierwszej kolejności, a które mogą zostać zmigrowane później. To pozwoli uniknąć potencjalnych przestojów i zoptymalizować proces migracji.

Kolejnym krokiem jest ocena potrzeb biznesowych. Migracja do chmury nie polega jedynie na przeniesieniu danych, ale także na dostosowaniu rozwiązań chmurowych do dynamicznie zmieniających się wymagań firmy. Skalowalność i elastyczność chmury pozwalają na szybkie reagowanie na wzrosty zapotrzebowania na zasoby IT, co jest istotne w przypadku sezonowych wzrostów sprzedaży lub dynamicznego rozwoju.

Wybór odpowiedniej strategii migracji to kolejny kluczowy krok. W zależności od charakteru działalności, firma może wybrać chmurę publiczną, prywatną lub hybrydową. Każdy z tych modeli oferuje inne zalety: chmura publiczna zapewnia szeroką dostępność i elastyczność kosztową, chmura prywatna daje większą kontrolę nad bezpieczeństwem danych, a chmura hybrydowa łączy oba te aspekty, pozwalając firmie na większą elastyczność w zarządzaniu zasobami.

Bezpieczeństwo i zgodność w chmurze z Polcom

Bezpieczeństwo danych w chmurze to priorytet dla każdej firmy decydującej się na migrację. Polcom, jako wiodący dostawca rozwiązań chmurowych, oferuje zaawansowane narzędzia do ochrony danych. Certyfikaty bezpieczeństwa, stałe monitorowanie infrastruktury oraz wprowadzenie rygorystycznych procedur ochrony przed cyberatakami sprawiają, że migracja do chmury z Polcom jest bezpieczna i zgodna z obowiązującymi regulacjami prawnymi.

Dodatkowo, migracja do chmury wspiera spełnianie wymagań regulacji takich jak NIS2, DORA i RODO. Polcom oferuje rozwiązania, które nie tylko chronią dane, ale również umożliwiają pełne monitorowanie zasobów, co jest niezbędne dla firm operujących w sektorach o wysokim poziomie regulacji.

Rola ekspertów Polcom w procesie migracji

Migracja do chmury to proces, który wymaga odpowiedniego zarządzania i wsparcia technicznego. Eksperci Polcom oferują kompleksowe podejście do migracji, obejmujące zarówno planowanie, jak i wdrożenie oraz wsparcie po zakończeniu procesu. Dzięki temu firmy mogą skupić się na rozwoju swoich kluczowych działalności, a techniczne aspekty migracji pozostawić w rękach specjalistów.

Polcom dostarcza dedykowane rozwiązania, które są dostosowane do indywidualnych potrzeb każdej firmy. Niezależnie od tego, czy firma potrzebuje rozwiązań optymalizujących koszty, poprawiających bezpieczeństwo, czy zapewniających szybszy dostęp do danych – Polcom oferuje elastyczne podejście i pełne wsparcie na każdym etapie migracji.

Dalsze kroki po migracji

Migracja do chmury to dopiero początek. Po przeniesieniu infrastruktury IT do chmury, firmy zyskują możliwość wdrażania innowacyjnych rozwiązań, takich jak AI w chmurze, analiza dużych zbiorów danych (big data) czy machine learning. Chmura umożliwia szybsze przetwarzanie danych, co przekłada się na lepszą wydajność i efektywność procesów.

Polcom aktywnie wspiera firmy w adaptacji nowych technologii, oferując usługi dostosowane do specyficznych potrzeb i wyzwań każdego biznesu. Dzięki zaawansowanej infrastrukturze chmurowej Polcom, firmy mogą nie tylko utrzymać swoją konkurencyjność na rynku, ale także dynamicznie rozwijać się, wdrażając innowacyjne rozwiązania, które przyspieszają ich rozwój.

Migracja do chmury z Polcom – Droga do cyfrowej przyszłości

Migracja do chmury z Polcom to krok ku nowoczesnym, efektywnym i bezpiecznym rozwiązaniom IT. Proces ten nie tylko pozwala firmom na redukcję kosztów operacyjnych i zwiększenie elastyczności, ale również zapewnia zgodność z regulacjami oraz możliwość wdrożenia innowacyjnych technologii.

Jeśli chcesz przygotować swoją firmę na przyszłość i skorzystać z kompleksowego wsparcia ekspertów w procesie migracji, skontaktuj się z Polcom i dowiedz się, jak możemy pomóc Twojemu biznesowi w cyfrowej transformacji.

Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości?

Październik był dla deweloperów działających na 7 najważniejszych rynkach nieco lepszy od września – wskazuje wstępny odczyt danych z monitoringu rynku Otodom Analytics. Aktualne 3643 sprzedane mieszkania to o 6% więcej niż wynik wrześniowy, który po comiesięcznej korekcie może skończyć się wynikiem około 3,5 tys. Największy 50% spadek sprzedaży miał miejsce w Katowicach, a najmniejszy o 20-25% w Krakowie, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu. Roczny spadek sprzedaży o jedną czwartą to nie powód do wszczynania alarmu – dwanaście miesięcy temu działał program Bezpieczny Kredyt 2%, który spowodował wzrost sprzedaży.

Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 1 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 2 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 3 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 4 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 5 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 6

W październiku 2024 r. firmy deweloperskie ponownie wprowadziły do sprzedaży więcej mieszkań niż zostało w tym samym czasie kupionych. Nie dziwi zatem, że oferta mieszkań deweloperskich na największych rynkach (Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław) nadal rośnie i przekroczyła 53 tys. Pomimo wzrostu liczby oferowanych mieszkań, tempo wyprzedaży oferty poprawiło się dzięki relatywnie dobrej październikowej sprzedaży.

Rekordowa liczba nowych mieszkań w Katowicach

W poszczególnych miastach sytuacja jest oczywiście zróżnicowana. Najbardziej stabilnie jest w Warszawie, a to ze względu na wielkość rynku – jedna nowa inwestycja nie wpływa tu tak na dane jak np. w Katowicach czy Poznaniu. W październiku deweloperzy sprzedali w granicach stolicy 1258 mieszkań (wstępny odczyt), co pozwala liczyć, że skorygowany wynik będzie podobny do tego z września i wyniesie 1100-1150 sprzedanych jednostek. W tym samym czasie na rynek trafiło 1148 lokali, a oferta wzrosła do 12,6 tys. (oferta rośnie gdyż do puli wraca część mieszkań wstępnie oznaczonych jako sprzedane np. we wrześniu). Na koniec października poszukujący mieszkania od dewelopera w Warszawie mieli do wyboru o 52% więcej lokali niż rok temu.

W ostatnich 12 miesiącach największy wzrost oferty zanotowaliśmy w Krakowie i Wrocławiu – odpowiednio o 110% i 90%. Mimo wyraźnej odbudowy oferty w tych dużych ośrodkach, nadal liczba mieszkań dostępnych w Łodzi jest wyższa. Na koniec października było to blisko 8,4 tys.

Przyglądając się październikowym wprowadzeniom widać bardzo wysoki wynik w Katowicach – 745 mieszkań to najwięcej w historii monitorowania tego rynku przez Otodom Analytics. To efekt wprowadzenia kilku większych inwestycji na rynek, w tym, Mikato przez Archicom i Osiedla Józefowska przez Grimbud.

Sprzedażowo październik nie przyniósł niespodzianek. Po Warszawie najwięcej mieszkań sprzedali deweloperzy w Trójmieście, Krakowie i Wrocławiu, a najmniej – w Katowicach. Obecną sprzedaż porównujemy do okresu ze wsparciem Bezpiecznego Kredytu 2%, który nakręcił popyt, we wszystkich miastach mamy rok do roku spadek sprzedaży. Największy w Katowicach o 50%, a najmniejszy o 20-25% w Krakowie, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu.

Spokojnie w cenach

Analiza przeciętnych cen mieszkań oferowanych w październiku na siedmiu największych rynkach wskazuje na dalszą stabilizację cen mieszkań budowanych przez firmy deweloperskie. Warto jednak zauważyć, że w październiku przeciętne ceny stabilizowały się nie tylko w relacji miesiąc do miesiąca, ale również w relacji w stosunku do cen sprzed roku nastąpiła symboliczna zmiana. W październiku 2024 r. ceny oferowanych przez firmy deweloperskie mieszkań były o 9% wyższe od średnich cen w październiku 2023 co oznacza, że pierwszy raz od 15 miesięcy roczny wzrost cen był niższy niż 10% (mowa o zagregowanych danych dla 7 w/w rynków).

Wypłaszczanie dynamiki wzrostu cen widać też w poszczególnych miastach. O ile jeszcze w czerwcu na wszystkich 7 rynkach wzrost roczny był dwucyfrowy, to na koniec października zostały tylko Łódź (+20%), Wrocław (+13%) i Warszawa (+12%). W ujęciu rocznym najmniej ceny urosły w Trójmieście i Poznaniu – po 5-6%. Miesiąc do miesiąca zmiany są niewielkie, lekki wzrost nastąpił w październiku w Łodzi i Wrocławiu (odpowiednio 1,4% i 1,3%). Spadki do o około 0,5% były w Katowicach, Krakowie i Trójmieście.

Czas wyprzedaży spada

Przyzwoita sprzedaż w ostatnich dwóch miesiącach powoduje spadek czasu wyprzedaży oferty rynkowej. To wartość, która pokazuje jak szybko z danego rynku zniknęłyby wszystkie mieszkania, gdyby sprzedaż utrzymała się na poziomie z ostatnich 3 miesięcy, a deweloperzy nie wprowadzaliby nowych inwestycji.

Szybki wzrost oferty w Katowicach spowodował, że w mieście tym wskaźnik czasu wyprzedaży jest najdłuższy i wynosi ponad 10 kwartałów, dla Łodzi jest to z kolei 9 kwartałów i to są dwa rynki z ryzykiem nadpodaży. Dla Trójmiasta i Warszawy wskaźnik spadł do 4 kwartałów, a w pozostałych miastach jest pomiędzy. Okres 4-6 kwartałów uznawany jest za zdrowy dla rynku. 

Spokojny koniec roku

Do końca roku został niespełna kwartał, nic nie wskazuje na to, by miało się w tym okresie wydarzyć coś, co odmieni obraz rynku mieszkaniowego w Polsce. Rządowy program wsparcia kredytobiorców nie rozgrzewa nastrojów tak jak poprzednik, stopy procentowe wciąż w miejscu, a w mieszkaniówce względna równowaga.

Przyzwoity jak na obecną sytuację wynik sprzedażowy w październiku można uznać za umiarkowanie optymistyczny początek ostatniego w tym roku kwartału. Wzmacnia on prognozy, zgodnie z którymi sprzedaż mieszkań deweloperskich w czwartym kwartale okaże się nieco lepsza niż odnotowana przez Otodom Analytics w kwartałach drugim i trzecim i przekroczy 10 tys. lokali.

Popyt na złoto rośnie – dzięki „perfect storm” w światowej gospodarce

Cena złota wyznaczyła w ubiegłym tygodniu kolejne ATH na poziomie 2790 dolarów, po czym spadła. Wahania mają związek między innymi z jutrzejszymi wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Światowa Rada Złota opublikowała z kolei raport podsumowujący 3. kwartał roku. W obliczu zawirowań popyt na złoto wciąż rośnie. 

Złoto z nowym ATH, niepewność przed wyborami

2790 dolarów, czyli 11200 złotych to nowy rekord wszechczasów za uncję złota. Nie jest to oczywiście żadna niespodzianka, a konsekwencja utrzymującego się trendu. Wpływ na cenę złota mają konflikty zbrojne, silny popyt na kruszec ze strony banków centralnych czy normalizacja stóp procentowych (inwestorzy spodziewają się, że Fed obniży stopy procentowe o 25 punktów bazowych na każdym kolejnym posiedzeniu w tym roku). Last but not least – wpływ na cenę złota ma przedwyborcza niepewność w Stanach Zjednoczonych. Jak wiemy, wynik wyścigu Kamali Harris z Donaldem Trumpem, będzie miał wpływ na politykę całego świata.

Na inny czynnik zwraca z kolei uwagę Ryan McIntyre z domu maklerskiego Sprott: ceny złota rosną w obliczu coraz większego zadłużenia USA. Już teraz dług rządu wynosi 35 bilionów dolarów i rośnie z dużą intensywnością.

To równoczesne połączenie wielu czynników jest nazywane przez Amerykanów „perfect storm”. Złoto nie stało się bowiem spekulacją, ani fizycznym bitcoinem. To kwestia kulminacji huraganów. Zarówno politycznych, jak i gospodarczych.

Popyt na złoto wciąż rośnie

Takie informacje podaje Światowa Rada Złota, wskazując, że całkowity popyt na żółty kruszec w 3. kwartale 2024 r. wzrósł o 5% rok do roku i wyniósł 1313 ton. Oczywiście znalazło to odzwierciedlenie w cenie, która osiągnęła serię nowych maksimów w ciągu poprzedniego kwartału. Wartość popytu wzrosła o 35% r/r, przekraczając pierwszy raz w historii 100 miliardów dolarów.

Co prawda sprzedaż złotych sztabek i monet spadła o 9%, ale pamiętajmy, że 3. kwartał 2023 roku był pod tym względem wyjątkowo silny. Pomimo wyraźnego wzrostu sprzedaży złotej biżuterii w Indiach, w ujęciu globalnym odnotowano 12-procentowy spadek. Popyt ze strony banków centralnych wyniósł 186,2 tony, co stanowi spadek o 49% względem 3. kwartału ubiegłego roku, który był bardzo silny.

Popyt na złoto wzrósł natomiast wśród producentów technologii, którzy coraz mocniej wykorzystują kruszec w produkcji rozwiązań bazujących na sztucznej inteligencji. Wzrost wyniósł 7% – o 83 tony rok do roku.

Z raportu wynika także, że napływ do ETF wyniósł 95 ton.

Analitycy zapowiadają obniżki stóp procentowych w Polsce

Analitycy EY opublikowali prognozy gospodarcze na najbliższe lata. Wynika z nich, że polska gospodarka ma się dobrze, a PKB będzie rósł. Rosnąć będzie także inflacja, która aktualnie wynosi 5%. Wspomniani analitycy wskazują, że w marcu 2025 roku, po nowej projekcji inflacyjnej NBP, rozpocznie się dyskusja o obniżkach stóp procentowych. Te spodziewane są w okolicach połowy przyszłego roku. Łącznie, w przyszłym roku możemy spodziewać się czterech cięć o 25 punktów bazowych, a w 2026 roku, gdy inflacja spadnie poniżej 3,5%, kolejnych – o 50 pb.

Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark

Najważniejszy tydzień w tym roku: wybory w USA, decyzja FED i rekordowa zmienność na rynkach

Wchodzimy w najważniejszy tydzień w tym roku na rynkach. Już we wtorek zakończą się wybory w USA i zacznie się gorączkowe zliczanie głosów. Do tego w czwartek o stopach procentowych zdecyduje FED. 

Harris czy Trump?

Myślę, że najlepszym podsumowaniem ostatniego szaleństwa przedwyborczego jest fakt, że w weekend wielu naprawdę poważanych analityków roztrząsało, jaki wpływ na wynik wyborów może mieć śmierć wiewiórki. To byłby prawdziwy chichot losu, gdyby o tym, kto zostanie gospodarzem Białego Domu miał zdecydować gryzoń. Głosowanie zamyka się już jutro i rynki tak naprawdę nie mają bladego pojęcia, kto je wygra. Wcześniejszy optymizm pod tytułem Trump Trade gdzieś wyparował, zwłaszcza że ostatnie sondaże znowu promują Harris. Jednak cały czas poruszamy się w obszarze błędu statystycznego, a to oznacza, że zmienność na rynkach może być rekordowo wysoka podczas liczenia głosów. Zwłaszcza w siedmiu tzw. swing states. Dużo mówi się, że kluczowa w tej układance będzie Pensylwania, która po pierwsze zapewnia najwięcej głosów elektorskich w tych niepewnych stanach, a po drugie, historycznie, ten kto tam wygrywał, przeważnie wprowadzał się do Waszyngtonu.

W kalendarzowej pułapce

Trzeba przyznać, że wyznaczenie terminu listopadowego posiedzenia FOMC było co najmniej niefortunne. Dwa dni po wyborach, gdzie istnieje ryzyko, że jeszcze nie poznamy oficjalnego zwycięzcy. A od dawna dość głośno spekuluje się, że nowy prezydent będzie miał znaczenie przy podejmowaniu decyzji o koszcie pieniądza. Obietnice Trumpa są wyraźnie bardziej proinflacycjne, więc jego wygrana powinna złagodzić gołębie zapędy Powella i spółki. Rezerwie nie pomaga jednak nie tylko szum związany z wyborami, ale również ten związany z ostatnimi huraganami. Nie do końca wiadomo, jak duży wpływ miały one na fatalne odczyty z amerykańskiego rynku pracy. Drastyczny spadek NFP powinien dawać impuls do mocniejszego cięcia stóp i początkowo w piątek rynek nawet próbował rozgrywać ten scenariusz. Ostatecznie uznał, że decydenci nie będą podejmować radykalnych decyzji w tak gorącym okresie. Z kontraktów jasno wynika, że FOMC zdecyduje się na standardowe cięcie o 25 punktów bazowych, co jest uznawane za „bezpieczny” scenariusz. W takim układzie to grudniowe posiedzenie będzie w centrum uwagi.

Dolary na wyprzedaży

W tydzień wchodzimy w całkiem antydolarowych nastrojach. Amerykańska waluta osłabia się praktycznie po całej szerokości rynku. Kurs eurodolara na początku sesji podskoczył do 1,09$, wykorzystując większość potencjalnego ruchu korekcyjnego dla fali z pierwszej połowy października. Słabość dolara rozgrywa także złoty, gdzie kurs USDPLN przebił pułap okrągłych 4 złotych. Tanieje również wspólna waluta, która kosztuje już 4,345 zł. Gdzieś w tle amerykańskich wydarzeń w tym tygodniu odbędzie się także posiedzenie RPP, jednak inwestorzy nie za bardzo zaprzątają sobie tym faktem głowy. Zresztą posiedzeń banków centralnych w tym tygodniu będzie więcej, ale chyba jedynie Anglicy mają szansę naruszyć amerykański monopol na medialność.

Autor: Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Fundacja rodzinna i przychody z udziału w transparentnej spółce luksemburskiej – podatkowe wątpliwości i ryzyka

Fundacja rodzinna i przychody z udziału w transparentnej spółce luksemburskiej – konsekwencje podatkowe.

Brzmienie przepisów oraz orzecznictwo sądów administracyjnych nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, czy przychód jaki uzyskuje fundacja rodzinna z udziału w transparentnej spółce luksemburskiej będzie podlegać opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych.

Transparentne podatkowo spółki luksemburskie

Główny problem dotyczy tego, że podmioty te (transparentne podatkowo spółki luksemburskie) nie są podatnikami podatków dochodowych – dla organów jest to kwestia zasadnicza. Niektóre składy orzecznicze przedstawiają inny pogląd, a mianowicie przepisy milczą na temat statusu podatkowego podmiotów, w których fundacja rodzinna może posiadać udziały, nie można zatem takiego warunku domniemywać.

Podatnicy powinni zatem szczególnie uważać na uzyskiwanie wypłat od takich podmiotów. Sposobem na zmniejszenie ryzyka może być uzyskanie korzystnej interpretacji indywidualnej. Sytuację komplikuje niestety fakt, że Ministerstwo Finansów wskazało że obecnie prowadzi są prace nad nowelizacją przepisów normujących opodatkowanie przychodów/dochodów fundacji rodzinnej. A jednym z propozycji jest opodatkowanie przychodów, jakie uzyskuje fundacja rodzinna z zagranicznych podmiotów transparentnych.

Podstawy prawne

Wprowadzona do polskiego porządku prawnego w 2023 r. fundacja rodzinna korzysta co do zasady ze zwolnienia w podatku dochodowym od osób prawnych. Zwolnienie nie dotyczy jednak wszystkich przychodów. W pierwszej kolejności trzeba wyjaśnić, zagadnienie związane z prowadzeniem działalności gospodarczej przez fundację rodzinną. W przepisach ustawy o fundacji rodzinnej, a konkretniej w art. 5, został wymieniony katalog rodzajów działalności, które to korzystają z preferencji podatkowej na gruncie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Jeśli fundacja rodzinna będzie osiągała z nich przychody, wówczas nie będzie z ich tytułu zobowiązana do uiszczenia podatku dochodowego od osób prawnych. Przychody uzyskiwane z innych rodzajów działalności będą zaś opodatkowane podatkiem dochodowym od osób prawnych w stawce 25%.

Fundacja rodzinna i przychody z udziału w spółce

W art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej wskazano, że fundacja może przystępować do spółek handlowych, funduszy inwestycyjnych, spółdzielni oraz podmiotów o podobnym charakterze, mających swoją siedzibę w kraju albo za granicą, a także uczestnictwa w tych spółkach, funduszach, spółdzielniach oraz podmiotach. Jak już wspomniano, jeśli fundacja będzie prowadzić działalność gospodarczą wykraczającą poza ten dozwolony dla niej obszar, wówczas będzie to miało swoje konsekwencje podatkowe i zgodnie z treścią art. 24r ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych nie będzie mogła korzystać ze zwolnienia, a przychody uzyskane z takich przedsięwzięć zostaną opodatkowane podatkiem dochodowym od osób prawnych zgodnie ze stawką 25%. Wątpliwości podatników zaczęło budzić to, czy przychody, jakie otrzymuje fundacja rodzinna z transparentnej spółki luksemburskiej będą mieściły się w art. 5, czy też nie i przez to będą podlegać opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych. W związku z tym, fundacje rodzinne zaczęły występować do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o wydanie interpretacji indywidualnych dotyczących tego zagadnienia.

Czym jest spółka transparentna?

Jednocześnie wyjaśnienia wymaga, czym jest transparentna spółka. Za spółkę transparentną uważa się podmiot, który na gruncie podatków dochodowych nie jest oddzielnym podatnikiem. W polskim systemie prawnym taką spółką jest np. spółka partnerska. Nie jest ona odrębnym podatnikiem podatku dochodowego, a dopiero jej wspólnicy z tytułu dochodu przez nią wypracowanego są obowiązani do uiszczenia podatku dochodowego. W przypadku, spółek nietransparentnych – będących podatnikami podatku dochodowego – w pierwszej kolejności do uiszczenia podatku obowiązana jest spółka, a następnie wspólnicy odprowadzają podatek dochodowy od uzyskanego z niej dochodu.

Stanowisko organów podatkowych

Organy interpretacyjne zajęły stanowisko niekorzystne dla fundacji rodzinnych posiadających udziały w spółkach luksemburskich twierdząc, że uczestnictwo w takich podmiotach nie mieści się w zakresie pojęciowym art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej. Zdaniem organów podatkowych podmioty, o które pytano we wnioskach o wydanie indywidualnych interpretacji podatkowych, nie mają cech spółek handlowych na gruncie luksemburskiego systemu podatkowego. Idąc tym tokiem rozumowania, skoro taka spółka nie jest podatnikiem podatku dochodowego w Luksemburgu, to nie jest ona jednym z podmiotów wskazanych w powyższej regulacji (art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej).

W obrębie polskiego systemu podatkowego – już w momencie wejścia w życie przepisów dotyczących fundacji rodzinnej – wszystkie spółki handlowe, których wspólnikiem może być taka fundacja były oraz na dzień dzisiejszy są podatnikami podatku dochodowego od osób prawnych. Zdaniem DKIS, różnica ta jest szczególnie istotna, i przesądzająca o tym, że zagraniczna spółka transparentna nie może być uznana za podmiot o podobnym charakterze do spółek handlowych.

Rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych

Orzecznictwo sądów administracyjnych okazało się w tej sprawie niejednolite. W wyroku WSA w Warszawie z dnia 23 maja 2024 r., sygn. III SA/Wa 682/24 uznano, że „fakt opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych ostatnich spółek handlowych, których fundacja rodzinna mogłaby być wspólnikiem, nie jest prawnie irrelewantny. Przy założeniu racjonalności ustawodawcy, co jest objęte domniemaniem nie mogącym być obalonym, czyli m.in. zakładając znajomość wszystkich unormowań przez ustawodawcę, trzeba stwierdzić, że odwołanie się w art. 5 UFR do spółek handlowych trzeba postrzegać jako dotyczące jedynie tych, gdzie fundacja rodzinna może być wspólnikiem, więc także będących podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych”.

Analogiczny pogląd w odniesieniu do czerpania korzyści z udziałów innych zagranicznych podmiotach transparentnych (przykładowo, transparentnej spółki położonej na Cyprze) został wyrażony w wyroku WSA w Warszawie z dnia 13 marca 2023 roku, sygn. III SA/Wa 2753/23, w wyroku WSA w Poznaniu z dnia 28 maja 2024 roku, sygn. I SA/Po 889/23 (w orzeczeniu zanonimizowany jest kraj siedziby transparentnej spółki zagranicznej).

Stanowisko korzystne dla podatników

Sądy administracyjne prezentują także odmienny pogląd, korzystny dla podatników. Zgodnie z tymi orzeczeniami, na gruncie art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej, fundacja rodzinna może posiadać udziały w zagranicznych spółkach, także na gruncie rodzimych przepisów będących podmiotami transparentnymi w obrębie podatków dochodowych. Przykładowo, WSA w Warszawie w wyroku z dnia 24 kwietnia 2024 roku, sygn. III SA/Wa 220/24 uznał, że „organ bezpodstawnie uznał, że spółka SCSp nie stanowi formy prawnej dopuszczalnej przez powyższy przepis z tej przyczyny, że nie jest podatnikiem podatku dochodowego. Taki warunek nie wynika z przepisów prawa, zaś organ bezpodstawnie ograniczył wykładnię przesłanki podobieństwa wyłącznie do tego kryterium. Ponownie rozpoznając sprawę organ dokona ponownej wykładni analizowanego przepisu i przeanalizuje podobieństwo spółki SCSp do podmiotów wskazywanych przez skarżącego.”. A więc, zgodnie z taką interpretacją jeśli fundacja rodzinna utrzymuje przychody z udziału w transparentnej spółce luksemburskiej, wówczas taki przychód korzysta ze zwolnienia w podatku dochodowym od osób prawnych. Duży nacisk położono w tym orzeczeniu również na to, że art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej nie wspomniano o statusie podatkowym spółek handlowych, dlatego nie można w tym względzie domniemywać zamysłu ustawodawcy. W prawie podatkowym najważniejsze znaczenie ma bowiem interpretacja językowa przepisów.

Identycznie, odnośnie transparentnej spółki luksemburskiej wypowiedział się WSA w Łodzi w następujących wyrokach: z dnia 9 kwietnia 2024 r., sygn. I SA/Łd 114/24, z dnia 18 kwietnia 2024 r., sygn. I SA/Łd 51/24, z dnia 15 maja 2024 r., sygn. I SA/Łd 178/24 oraz WSA we Wrocławiu w wyroku z dnia 12 czerwca 2024 roku, sygn. I SA/Wr 121/24. Większość wyroków przedstawia zatem pogląd korzystny dla podatników.

Podsumowanie

Dotychczasowe orzecznictwo sądów administracyjnych dotyczące opodatkowania dochodu uzyskanego przez fundację rodzinną z udziału w transparentnej podatkowo spółce zagranicznej, w tym luksemburskiej, jest rozbieżne. Przy czym, warto także zaakcentować, że odnośnie tego zagadnienia nie wypowiedział się jeszcze Naczelny Sąd Administracyjny. Stąd nie sposób obecnie przewidywać w jakim kierunku ukształtuje się w tym zakresie orzecznictwo sądów administracyjnych. Z tego powodu, inwestowanie przez fundację rodzinną w transparentną spółkę luksemburską – z perspektywy regulacji podatkowych – należy uznać za ryzykowne. A przez to, dla podatników najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie występowanie z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej, a następnie w przypadku uzyskania negatywnej interpretacji, rozważenie złożenia skargi do sądu administracyjnego.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Drukowanie na ścianie – jak powstaje druk na ścianie

Kiedy myślimy o ozdabianiu ścian, przed oczami mamy najczęściej tradycyjne farby, tapety lub obrazy w ramkach. Ale co, jeśli powiem Ci, że możesz przenieść na ścianę dowolny nadruk – od subtelnych grafik, po realistyczne pejzaże czy abstrakcyjne wzory – w sposób nowoczesny i precyzyjny? Drukowanie na ścianie, zwłaszcza przy użyciu technologii UV, to prawdziwa rewolucja w dekoracji wnętrz. Jak to działa? Zanurzmy się w temat!

Czym jest drukowanie na ścianie?

Drukowanie na ścianie to technika, która pozwala przenieść wybraną grafikę bezpośrednio na powierzchnię ściany. Proces ten odbywa się za pomocą specjalnych maszyn drukujących – często nazywanych „drukarkami do ścian”. Ale nie daj się zwieść – to nie są typowe drukarki biurowe. Druk na ścianie maszyną przypomina nieco malowanie muralu, tyle że zamiast farby i pędzla mamy technologię laserową, tusze UV i precyzję, jakiej nie dałoby się uzyskać ręcznie.

Za pomocą tego rodzaju drukarek możliwe jest drukowanie obrazów na ścianie, bez względu na rodzaj powierzchni (gipsowe, betonowe, ceglaste) i jej fakturę (gładkie, chropowate). W skrócie, jeśli tylko masz pomysł na kreatywny wystrój, nowoczesne rozwiązania technologiczne pozwolą Ci go urzeczywistnić.

Jak działa drukowanie na ścianie maszyną?

Cały proces jest prostszy, niż mogłoby się wydawać. Pierwszym krokiem jest wybór odpowiedniego projektu graficznego. Możesz zdecydować się na gotowe wzory lub dostarczyć swoją własną grafikę – wszystko zależy od Ciebie i Twojej wyobraźni. Następnie specjalista od druku, korzystając z drukarki ściennej, przenosi obraz na powierzchnię.

Największą zaletą tego procesu jest to, że druk UV jest natychmiast gotowy do użycia. Dzięki promieniom UV tusz momentalnie się utwardza, co sprawia, że powierzchnia jest od razu sucha i gotowa do dalszej obróbki lub montażu. W ten sposób drukowanie na ścianie maszyną staje się nie tylko szybkie, ale i wyjątkowo precyzyjne. Żadnych smug, zacieków czy nierówności!

Druk UV na każdym materiale – przenieś nadruk na ścianę!

Nowoczesna technologia druku UV daje niesamowite możliwości dekoracyjne. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod druk UV pozwala na tworzenie trwałych, wyrazistych nadruków na niemal każdym materiale. To, co kiedyś wydawało się niemożliwe, teraz jest na wyciągnięcie ręki.

Chcesz mieć na swojej ścianie realistyczny widok na ocean albo abstrakcyjne linie w żywych kolorach? Żaden problem! Nadruk na ścianie można wykonać na różnych materiałach, takich jak:

  • fototapety – idealne, jeśli chcesz szybko i efektownie zmienić wygląd pomieszczenia
  • panele szklane – tak, nawet szkło może stać się elementem Twojej ściennej sztuki!
  • folie winylowe – trwałe, łatwe do zainstalowania i usunięcia
  • drewno – jeśli lubisz bardziej naturalne, organiczne wykończenia, nadruk na drewnie doda wnętrzu niepowtarzalnego charakteru
  • winyl i PVC – świetne, jeśli planujesz nadruk w przestrzeniach komercyjnych czy biurach.

Co więcej, druk UV charakteryzuje się tym, że jest trwały, odporny na wilgoć, promienie UV, a nawet na uszkodzenia mechaniczne. Masz dziecko lub psa, który lubi testować ściany? Nie martw się, nadruk wytrzyma więcej niż myślisz!

Jakie korzyści daje drukowanie na ścianie?

Zastanawiasz się, dlaczego warto zainwestować w druk UV na ścianie zamiast tradycyjnych metod dekoracji?

Oto kilka powodów, które mogą Cię przekonać:

  • niepowtarzalność – masz pełną kontrolę nad tym, co znajdzie się na Twojej ścianie; żadne dwa nadruki nie muszą być takie same!
  • trwałość – druk UV, w przeciwieństwie do tradycyjnych farb czy tapet, jest odporny na czynniki zewnętrzne, co sprawia, że będzie wyglądał świetnie przez wiele lat
  • szybkość – cały proces może trwać zaledwie kilka godzin, co jest nieporównywalne z tradycyjnymi metodami malowania
  • precyzja – technologia druku gwarantuje ostrość i jakość obrazu, której nie dałoby się osiągnąć ręcznie.

Przeczytaj także: Nowy wymiar nadruku – nowoczesny druk UV.

Podsumowanie

Drukowanie na ścianie to prawdziwa rewolucja w aranżacji wnętrz. Nieważne, czy chcesz ozdobić ścianę w salonie, biurze czy restauracji – technologia druku UV daje Ci nieskończone możliwości. A co najważniejsze, to wszystko możesz mieć szybko, precyzyjnie i w wyjątkowym stylu. Nadruk na ścianie nigdy nie był tak łatwy do wykonania, a efekty… cóż, musisz zobaczyć to na własne oczy!

Warszawski rynek biurowy przyspiesza: deweloperzy zwiększają aktywność, a najemcy stabilizują popyt

Aktywność deweloperów na warszawskim rynku powierzchni biurowych powoli nabiera tempa. Ukończone do końca września 2024 r. ponad 70.000 mkw. i planowane na kolejne lata ok. 280.000 mkw. w budowie wskazuje, że inwestorzy i deweloperzy przechodzą do kolejnego etapu rozwoju w sektorze. Popyt pozostaje stabilny na poziomie ok. 490.000 mkw. w I-III kw. 2024 r. Największa polska firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych AXI IMMO przygotowała raport „ Rynek biurowy w Warszawie w I-III kw. 2024 roku”, podsumowujący aktualna sytuację na stołecznym rynku biurowym.

Od początku 2024 r. ¾ nowej powierzchni biurowej oddane w strefach centralnych stolicy

Na zakończenie III kw. 2024 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wynoszą 6,24 mln mkw. W okresie od stycznia do września 2024 r. na stołeczny rynek deweloperzy dostarczyli ponad 70.000 mkw., a wśród ukończonych inwestycji znalazły się m.in. Saski Crescent po modernizacji (15.500 mkw., CA Immo), Vibe A (15.000 mkw., Ghelamco), Lixa D i E (Yareal, odpowiednio 9.300 mkw. i 16.900 mkw.). Aż 76% nowej powierzchni powstało w centralnych strefach biurowych Warszawy.

Rondo Daszyńskiego największym hubem biurowym Warszawy

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO, komentuje: „Na warszawskim rynku biurowym obserwujemy proces powolnego powrotu deweloperów do nieco większej aktywności. Deweloperzy otwierają nowe inwestycje, koncentrując się głównie na centralnych strefach miasta. Najdynamiczniej rozwijającą się podstrefą biurową jest Centrum-Zachód, w pobliżu Ronda Daszyńskiego, gdzie obecnie znajduje się aż 1,15 mln mkw. istniejącej powierzchni, czyli ponad 18% całkowitych zasobów biurowych stolicy. Z kolei na całym biurowym rynku warszawskim w budowie pozostaje 15% więcej nowej podaży niż w analogicznym okresie sprzed roku, co świadczy o stopniowym powrocie aktywności deweloperskiej oraz wskazuje na dalszy rozwój rynku w nadchodzących latach”.

Rośnie aktywność deweloperów biurowych w Warszawie

Obecnie w budowie znajduje się ok. 280.000 mkw. (+15% r/r) nowoczesnej powierzchni biurowej, z czego ok. 200.000 mkw. powinno zostać oddane do końca 2025 r. Deweloperzy skoncentrowani są na centrum Warszawy, gdzie powstaje 82% nowego zasobu. Do końca 2024 r. spodziewane jest oddanie do użytku jednego projektu biurowego – The Form o powierzchni 28.300 mkw., wśród innych największych projektów w budowie znajdują się m.in.: The Bridge (47.000 mkw., Ghelamco), Upper One (35.900 mkw., Strabag), V Tower (32.700 mkw. w modernizacji, Cornerstone).

Strefy Służewiec i Żwirki i Wigury z najwyższą dostępnością powierzchni biurowej

Na koniec III kw. 2024 r. średni wskaźnik pustostanów na rynku biurowym w Warszawie wyniósł 10,7% (-0,2 p.p. kw./kw. i +0,1 p.p. r/r). Tradycyjnie to Służewiec (19,7%) oraz korytarz ul. Żwirki i Wigury (15,2%) są strefami z najwyższym współczynnikiem powierzchni dostępnej od ręki.

Aktywność najemców w statusie quo

Od początku 2024 r. popyt brutto na warszawskim rynku biurowym osiągnął poziom ok. 490.000 mkw., co wskazuje na stabilizację w porównaniu z analogicznym okresem w 2023 roku. Największy wolumen umów najmu w okresie od stycznia do września 2024 r. odnotowano w strefach Centrum, Służewiec oraz Centralnym Obszarze Biznesu. Z kolei rozbijając strukturę popytu nowe umowy stanowiły 44% wszystkich transakcji, podczas gdy ekspansje i powierzchnie przeznaczone na użytek własny odpowiadały odpowiednio za 7% i 6%.

Największa zarejestrowana transakcja na warszawskim rynku biurowym w okresie I-III kw. 2024 r.

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, mówi: „Od początku roku na warszawskim rynku biurowym najbardziej aktywni pozostają najemcy z sektorów bankowości, ubezpieczeń, IT, usług dla biznesu oraz produkcji. W kontekście obserwowanych trendów kluczowe pozostają relokacje Klientów z innych stref i podstref biurowych w okolice Ronda Daszyńskiego. Ich przykładem może być największa transakcja z III kw. 2024 r., w której w ramach umowy przednajmu Santander Bank przeniesie się ze strefy Centralnego Obszaru Biznesu do budynku The Bridge w strefie Centrum-Zachód, zajmując powierzchnię 24 500 mkw. Z kolei w innej, Klient reprezentowany przez AXI IMMO zdecydował się na relokację z Mokotowa-Służewca i otwarcie ok.1.300 mkw. nowego biura w okolicach Ronda Daszyńskiego”.

Stabilizacja stawek czynszu

Na koniec III kw. 2024 r. czynsze ofertowe w najbardziej prestiżowych, centralnie położonych budynkach biurowych w Warszawie kształtowały się w przedziale od 19,00 do 27,00 EUR/mkw./miesiąc, przy czym w niektórych obiektach sięgały nawet 30,00 EUR/mkw./miesiąc i więcej. W strefach pozacentralnych czynsze ofertowe rozpoczynały się od 10,00 EUR/mkw./miesiąc.

Ewolucja preferencji najemców i nowe standardy w warszawskich biurach

Jakub Potocki, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „Obserwujemy tendencję do wydłużania okresu, na jaki podpisywane są nowe umowy najmu, z coraz częstszym standardem umów 7-letnich. Po pandemii firmy dążą do optymalizacji powierzchni biurowej, relokując się do bardziej prestiżowych lokalizacji i dostosowując biura do potrzeb pracowników w modelu hybrydowym. Minimalny koszt wykończenia powierzchni typu shell&core pozostaje na poziomie około 800-900 EUR/mkw. Dodatkowo, na stołecznym rynku biurowym obserwujemy repozycjonowanie i refitting starszych budynków biurowych klasy B, a także zmianę ich funkcji na mieszkaniową, czego wiele przykładów można dziś zaobserwować m.in. w obszarze Służewca. Innym trendem są wyburzenia starszych biurowców w celu wykorzystania potencjału działki na budowę nowoczesnych i dostosowanych do aktualnych standardów rynkowych projektów biurowych. Przykładem takiego procesu, gdzie kontynuowana będzie funkcja biurowa jest zastąpienie wyburzonego biurowca Atrium International przez nowo powstający projekt Upper One. Nowe budynki kontynuują trend związany z ESG, oferując więcej przestrzeni zielonych i miejsc do wspólnego spędzania czasu. W biurowcach wprowadza się także wiele udogodnień technicznych mających na celu optymalizację kosztów energii”.

Zamieszania na dolarze ciąg dalszy

Choć w Polsce obchodzono dzień wolny, rynki działały bez przerwy. Zbliżające się wybory w USA dają o sobie znać, zwłaszcza że wynik, który miał się wyjaśniać, raczej się zaciemnia. Dane ze Stanów warto rozpatrywać przez pryzmat huraganów – inaczej byłyby niewyobrażalnie słabe.

Zamieszanie na ostatniej prostej

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że wynik wyborów jest już w miarę przesądzony. Ostatnie sondaże postanowiły jednak ponownie namieszać. Donald Trump nadal jest na prowadzeniu, aczkolwiek jego przewaga maleje. Prowadzenie kampanii głównie w tzw. „swing states”, czyli stanach, w których wynik może zmienić się dynamicznie, powoduje, że niepewność rośnie, nawet w obszarach dotychczas uważanych za bezpieczne dla jednej ze stron. Rynki wolą stabilność. Wyrównanie sił w wyścigu stabilnością nie jest. Z tego powodu dolar traci na wartości – dzisiejsze otwarcie rynków rozpoczęło się od jego dużej przeceny względem euro, ale także wobec złotego.

Dane zza oceanu

W czwartek poznaliśmy trzy ważne odczyty z USA. Lepiej od oczekiwań wypadły wydatki Amerykanów. Rynek pracy również zaskoczył pozytywnie, z mniejszą liczbą wniosków o zasiłek dla bezrobotnych niż prognozowano. Żeby nie było za dobrze – indeks Chicago PMI wypadł dramatycznie. Zamiast oczekiwanych 47 punktów, osiągnął on wynik 41,6 punktów. Rynki uznały, że ta negatywna niespodzianka jest ważniejsza, szczególnie w połączeniu ze zmianami sondaży. W rezultacie czwartek był dniem przeceny dolara.

Piątek na rynkach

Piątek był bardzo dziwnym dniem na rynku. Choć Polacy, Słowacy i Węgrzy mieli dzień wolny, to miało to jedynie lokalne znaczenie. Najciekawiej działo się jednak w USA, gdzie nasze dni wolne są nieistotne. Pojawiły się dane z rynku pracy – zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wyniosła 12 tysięcy osób, a w sektorze prywatnym spadła o 28 tysięcy. Warto dodać, że w ciągu ostatnich dwóch lat tylko raz te odczyty spadły poniżej 100 tysięcy osób – w październiku 2023 było to 99 tysięcy. Skąd tak słabe wyniki? Przyczyną były huragany, które spowodowały olbrzymie straty. Co więcej, inwestorzy spodziewali się najwyraźniej jeszcze gorszej sytuacji, bo mimo słabych danych kupowali dolary.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – zamówienia na dobra.

W weekend doszło do zmiany czasu w USA, więc wracamy do standardowych godzin odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Rynek surowców – widoczne osłabienie przed kluczowym tygodniem wyborczym

  • Sektor surowców skończył zeszły tydzień na minusie, głównie za sprawą spadków w segmentach energii i metali przemysłowych.
  • Największe spadki odnotowano w sektorze energii, w szczególności z powodu utrzymującej się słabości cen gazu ziemnego w związku z cieplejszą pogodą.
  • Rekordowy rajd złota wyhamował, a przed wyborami w USA pojawiła się drobna korekta.

Sektor towarowy skończył tydzień ze stratami, spowodowanymi głównie spadkami w segmentach energii i metali przemysłowych. Inwestorzy i traderzy dostosowali swoje pozycje w oczekiwaniu na wybory w USA 5 listopada – kluczowe wydarzenie, które wprowadza znaczące ryzyko ze względu na dużą niepewność co do wyników. To przedwyborcze repozycjonowanie podkreśla próbę skomplikowanego balansowania między nastrojami rynkowymi a potencjalnymi skutkami gospodarczymi. Bloomberg Commodity Total Return Index, ceniony za zdywersyfikowaną ekspozycję na energię, metale i rolnictwo, zwiększył swoją wartość o około 5% od początku roku. Wzrosty w segmencie metali szlachetnych, towarów miękkich i metali przemysłowych zrównoważyły spadki w sektorach zbóż i energii, przy czym ten ostatni ucierpiał głównie przez głęboki, 41-procentowy spadek cen gazu ziemnego.

Energia

Największe spadki odnotowano w sektorze energetycznym, głównie z powodu utrzymujących się niskich cen gazu ziemnego przy prognozach cieplejszej pogody w USA i Europie, która wskazuje na mniejsze zapotrzebowanie na paliwa grzewcze. Ceny ropy naftowej wahały się pod wpływem wiadomości z Bliskiego Wschodu – po odwecie Izraela na Iran nastąpił spadek, po czym ceny ponownie wzrosły przed weekendem, kiedy to Iran zagroził dalszymi działaniami, które mogłyby być realizowane przez wspierane przez niego grupy w Iraku. Dodatkowo spekulacje na temat kolejnego opóźnienia planów OPEC+, dotyczących przywracania ograniczonej produkcji, lepsze od oczekiwań dane gospodarcze z USA oraz działania stymulacyjne Chin pomogły ustabilizować ceny przed kluczowym poziomem wsparcia.

Fundusze hedgingowe przyjęły obecnie strategię sprzedaży przy wzrostach cen ropy naftowej. W połączeniu ze słabą już pozycją w produktach paliwowych, zwłaszcza w destylatach, oraz globalnymi obawami o popyt i nadmiarem mocy rafineryjnych, ryzyko inwestycyjne coraz bardziej koncentruje się na potencjalnych wzrostach cen, które mogą wystąpić przy każdej korzystnej zmianie w analizie technicznej lub fundamentalnej.

Metale szlachetne

Ten sektor odnotował niewielki tygodniowy spadek po tym, jak rekordowy rajd złota zatrzymał się, zmierzając następnie w stronę drobnej korekty przed wyborami w USA. Był to w ostatnim czasie kluczowy czynnik wpływający na wzrosty cen, które miały miejsce mimo solidnych danych gospodarczych z USA i rosnących rentowności, czyli aspektów mogących zmniejszyć tempo i głębokość przyszłych obniżek stóp procentowych. Obecnie widzimy ryzyko korekty o ponad 100 USD, które może wystąpić w tym tygodniu. Będzie to oczywiście zależne od wyników wyborów, natomiast ryzyko to może zyskać na znaczeniu szczególnie w sytuacji, jeśli wyniki uniemożliwią jednej z partii zdobycie kontroli nad Białym Domem i Kongresem, czyli nie dokona się scenariusz, w którym pojawią się obawy dotyczące nadmiernych wydatków rządowych, potencjalnie prowadzących do wzrostu wskaźnika długu do PKB oraz zaostrzających obawy inflacyjne.

Ogólnie rzecz biorąc nadal utrzymujemy jednak nasze od dawna optymistyczne spojrzenie na złoto, oparte na obawach o niestabilność fiskalną, popycie na bezpieczne aktywa, napięciach geopolitycznych, procesie dedolaryzacji, który napędza silny popyt ze strony banków centralnych, oraz na tym, że inwestorzy chińscy zwracają się ku złotu w obliczu rekordowo niskiego oprocentowania oszczędności. Ostatnio, jak wspomniano, zwiększyły się także niepewności związane z konsekwencjami wyborów prezydenckich w USA. Dodatkowo, mimo mniej gołębiego tonu po opublikowaniu licznych dobrych danych gospodarczych, oczekuje się, że Rezerwa Federalna obniży stopy procentowe 7 listopada, co może wspierać dodatkowy popyt na ETF-y oparte na złocie.

Metale przemysłowe

Indeks Metali Przemysłowych BCOM odnotował piąty, choć jednocześnie niewielki, tygodniowy spadek, na który wpływ miały przede wszystkim cynk i aluminium. Po wrześniowym rajdzie napędzanym przez chińskie stymulacje i oczekiwania na obniżki stóp w USA, metale te osłabły z powodu obaw, że środki stymulacyjne nie wystarczą, aby sprostać znacznym wyzwaniom Chin, zwłaszcza w kontekście możliwości wprowadzenia ceł na chiński eksport w przypadku potencjalnego ustanowienia administracji Trumpa. Wsparcie pojawiło się po tym, jak aktywność w chińskim przemyśle niespodziewanie wzrosła w październiku, co może sugerować poprawę nastrojów. Oprócz wyborów w USA, traderzy skoncentrują się na odbywającym się w tym tygodniu kluczowym zebraniu najwyższego organu legislacyjnego Chin oraz nadchodzącym posiedzeniu Rezerwy Federalnej.

Miedź HG wciąż znajduje wsparcie w okolicach 4,30 USD za funta, a nadchodzące wydarzenia mogą określić, czy poziom ten nadal będzie przyciągał nabywców. Nasze optymistyczne, długoterminowe spojrzenie pozostaje niezmienne. Opieramy je na solidnym popycie, zwłaszcza w kontekście transformacji energetycznej, który może prowadzić do niedoboru podaży. Dzieje się tak, ponieważ górnicy borykają się z trudnościami w zwiększaniu produkcji w obliczu rosnących kosztów surowców, spadku jakości rudy, zmian klimatycznych oraz rosnących kosztów regulacyjnych i interwencji rządowych. Ogólny trend wzrostowy od niskiego poziomu pandemicznego w 2020 roku wydaje się dobrze ugruntowany i wymagałby tygodniowego zamknięcia poniżej 4 USD, by sytuacja uległa zmianie.

Komentarz Ole Hansena, Dyrektora ds. strategii rynku surowców Saxo

Prezesi optymistycznie oceniają krótkoterminowe perspektywy ich organizacji – wynika z badania EY

Najbardziej pewni siebie i perspektyw dla zarządzanych przez siebie firm są prezesi w Indiach Kanadzie, Francji oraz w Chinach. Najmniej optymistyczni są prezesi z firm sektora energetycznego i usług komunalnych, handlu detalicznego, nieruchomości, biotechnologii oraz farmacji.

EY po raz pierwszy zbadał poziom optymizmu i pewności siebie prezesów firm. Global CEO Confidence Index, będący częścią badania EY CEO Outlook Pulse, ocenił odwagę liderów z jaką podejmują wyzwania związane z rozwojem ich firmy, umacnianiem pozycji rynkowej i określaniem kierunków przyszłego rozwoju.

Optymizm konsumentów i inwestorów jest istotnym wskaźnikiem w ekonomii, ponieważ pokazuje postrzeganie przyszłości przez kluczowych uczestników gospodarki co umożliwia przewidywanie ich zachowań. Dlatego zdecydowaliśmy się zbadać poziom optymizmu prezesów firm. To istotny wskaźnik dla badania koniunktury. Historycznie brak wiary liderów biznesu w pozytywny rozwój ich firm czy całej gospodarki przekładał się na spowolnienie wzrostu gospodarczego. Najpewniejsi siebie CEO proaktywnie dostosowują się do zmian makroekonomicznych, są gotowi do ponownej oceny kluczowych wskaźników wydajności i przeglądu portfolio biznesowego ich firm oraz zaangażowania się w transakcje fuzji i przejęć – mówi Paweł Bukowiński, Partner Zarządzający działem Strategia i Transakcje, EY Polska.

Zdaniem zdecydowanej większości ankietowanych, warunki gospodarcze, możliwości inwestycyjne, a także zdolność do rozwoju będą w ciągu najbliższych 12 miesięcy pozytywne – wynika z badania. Prezesi są umiarkowanie optymistyczni co do krótkoterminowych perspektyw rozwoju; przy czym bardziej wierzą w rozwój swojego sektora niż w globalną czy lokalną poprawę sytuacji.

Najbardziej optymistyczni i pewni siebie są szefowie firm w Indiach, Kanadzie, Francji oraz w Chinach, a najmniej w krajach skandynawskich, Brazylii, Niemczech i w Wielkiej Brytanii. Tak samo jest w przypadku optymizmu odnośnie rozwoju globalnego i poszczególnych państw; tutaj do grupy CEO pozytywnie postrzegających perspektywy dla świata i swojego kraju dołączają przedstawiciele firm z krajów Beneluksu.

W perspektywie sektorów gospodarki, najbardziej optymistycznie postrzegają swoje perspektywy przedstawiciele branż: zarządzanie aktywami, bankowość, rozrywka oraz metale i górnictwo. Po drugiej stronie spektrum są: energetyka i usługi komunalne, handel detaliczny, nieruchomości, biotechnologia i farmacja. Perspektywy rozwoju sektora oraz firmy optymistycznie ocenia także telekomunikacja.

Geopolityka integralną częścią strategii

Geopolityka i ryzyko polityczne są jednymi z głównych czynników zmieniających rynek. Ponad jedna trzecia liderów biznesu spodziewa się, że zakłócenia geopolityczne i zmieniające się otoczenie gospodarcze będą głównymi czynnikami powodującymi zakłócenia w rozwoju biznesu w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Podobny odsetek respondentów wskazuje na presję regulacyjną.
Prezesi optymistycznie oceniają krótkoterminowe perspektywy ich organizacji

Najbardziej pewni siebie prezesi częściej biorą pod uwagę ryzyko polityczne w strategicznych procesach decyzyjnych, przy czym globalnie ponad 85% z nich robi to często lub zawsze. W najmniej pewnej siebie grupie robi tak mniej niż 64%.

Prezesi powinni proaktywnie oceniać polityczne relacje między krajami, w których prowadzą działalność – np. czy planowane transakcje mogą dotyczyć kwestii bezpieczeństwa narodowego. Cieszę się, że już 73% badanych CEO w Europie często lub zawsze uwzględnia ryzyko geopolityczne w tworzeniu strategii biznesowej. Włączenie kwestii geopolitycznych na stałe w planowanie i realizację strategii korporacyjnej może być źródłem przewagi konkurencyjnej – uważa Jacek Byrt, Partner EY Polska, Lider EY-Parthenon, Transaction Strategy & Execution w Polsce.

Jak poprawić proces przeglądu portfolio biznesowego

W szybko zmieniającym się świecie CEO muszą planować strategię i zarządzać portfelem biznesowym, co nie jest proste. Prawie ¼ (24%) prezesów na świecie i w Europie uważa, że przeglądy portfolio są za mało agresywne, a w firmie panuje samozadowolenie. Dwadzieścia trzy procent prezesów na świecie i 24% w Europie przyznaje, że przeglądy portfela mają charakter reaktywny, a 1/5 globalnie uważa, że sposoby oceny menedżerów zachęcają do utrzymywania jednostek biznesowych niezwiązanych z podstawową działalnością firmy.

Zdaniem CEO, lepsze dane usprawniłyby przeglądy portfolio. Próbują zrozumieć długoterminowe trendy rynkowe (35% globalnie i 40% w Europie), chcą dostosować przeglądy do działań dezinwestycyjnych (34 i 37% odpowiednio) oraz korzystać z opinii inwestorów (31 i 29%).

Nowe technologie, w tym AI, głównym powodem zmian

Wśród wszystkich ankietowanych prezesów ponad jedna trzecia respondentów (38%) uważa się za liderów w stawianiu czoła trudnościom. Nowe technologie są postrzegane jako główny czynnik zakłóceń na świecie i w Europie, a w regionie Azji i Pacyfiku CEO wskazują na geopolitykę i gospodarkę. Wśród najmniej pewnych siebie prezesów tylko 8% uważa, że ich firma wyprzedza konkurencję i skutecznie radzi sobie z najważniejszymi trudnościami.

Nowe technologie, w tym AI, głównym powodem zmian

Nowe technologie, a zwłaszcza sztuczna inteligencja, przekształcają branże w bezprecedensowym tempie, oferując nowe możliwości w zakresie innowacji, wydajności i przewagi konkurencyjnej. Strach przed pozostaniem w tyle napędza znaczące inwestycje. Równie szybko zmieniają się zachowania konsumentów, a niepewność makroekonomiczna i napięcia geopolityczne powodują kolejne trudności. Wzajemne oddziaływanie na siebie tych czynników wzmacnia ich destrukcyjny potencjał. Tworzą dynamiczne i wymagające środowisko, które prezesi muszą stale monitorować i odpowiednio dostosowywać strategie swoich firm – uważa Grzegorz Cywiński, Partner EY Polska, Lider Zespołu Transactions & Corporate Finance .

Fuzje i przejęcia na krzywej wznoszącej

W 2024 roku rynek transakcji odradza się. Wartość fuzji i przejęć na świecie wyniosła od stycznia do lipca 1,8 bln USD, co stanowi wzrost o 17% w porównaniu z tym samym okresem w 2023 roku. Dlatego prawie dwie trzecie (59%) najbardziej optymistycznych CEO planuje takie transakcje w ciągu najbliższych 12 miesięcy, w porównaniu z zaledwie 16% najmniej pewnych siebie. Globalnie transakcje fuzji i przejęć planuje 37% wszystkich badanych prezesów, w Europie 33%. Dezinwestycje, spin-offy lub IPO są na agendzie 44% prezesów na świecie i 45% w Europie, a joint-ventures lub strategiczne partnerstwa przewiduje odpowiednio 47 i 50%.

W czasach niepewności makroekonomicznej i geopolitycznej firmy chcą inwestować na rozwiniętych rynkach. Dlatego w pierwszej piątce są Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Meksyk oraz Niemcy. Głównym atutem Kanady i Meksyku jest łatwy dostęp do rynku USA, a Niemcy, które po wybuchu wojny w Ukrainie miały poważny kryzys energetyczny, są nadal postrzegane jako wiodąca, unijna gospodarka, która wkrótce będzie na szeroką skalę wykorzystywać fundusze UE na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Wyniki naszego badania wyraźnie pokazują, że CEO którzy są bardziej optymistyczni i pewni siebie, częściej podejmują śmiałe działania strategiczne w odpowiedzi na zmiany makroekonomiczne i geopolityczne, rozwój technologii oraz zakłócenia rynkowe. Większa pewność siebie prezesów pozwala również łatwiej adresować wyzwania i w bardziej ustrukturyzowany sposób realizować transformację portfela biznesowego czy strategiczne inwestycje – podsumowuje Paweł Bukowiński.

O badaniu
FT Longitude należy do Grupy Financial Times i na zlecenia EY przebadało 1200 CEO dużych firm na całym świecie. Respondenci reprezentowali 20 krajów (Australię, Belgię, Brazylię, Chiny, Danię, Francję, Holandię, Indie, Japonię, Kanadę, Koreę Południową, Luksemburg, Meksyk, Niemcy, Norwegię, Singapur, Stany Zjednoczone, Szwecję, Wielką Brytanię oraz Włochy) oraz pięć branż (usługi konsumenckie i zdrowotne, usługi finansowe, przemysł i energetyka, infrastruktura, technologia, media i telekomunikacja). Roczne, globalne przychody firm były następujące: poniżej 500 mln USD (20%), od 500 mln USD do 999,9 mln USD (20%), od 1 mld USD do 4,9 mld USD (30%) i powyżej 5 mld USD (30%).

Indeks Zaufania CEO został skonstruowany na podstawie ilościowej oceny nastrojów prezesów w różnych wymiarach ekonomicznych i biznesowych. Oceniali swoje perspektywy na podstawie 15 stwierdzeń przy użyciu 5-stopniowej skali od „bardzo pesymistycznej” (0) do „bardzo optymistycznej” (100). Odpowiedzi zostały podzielone na pięć grup tematycznych: wzrost sektora, ceny i inflacja, rozwój firmy, talenty oraz inwestycje i technologie.

Czy portal X pomoże Trumpowi? Big Tech wobec wyborów w USA

Dane dotyczące liczby wpisów na portalu X (byłym Twitterze) pokazują wyraźną przewagę Donalda Trumpa nad Kamalą Harris na jednym z największych portali społecznościowych. W październiku br. Trump pojawił się w 168 443 wpisach, podczas gdy Harris jedynie w 60 264. Były prezydent USA był więc o prawie 180% częściej wspominany na X, wynika z analizy przeprowadzonej przez Instytut Przywództwa.

W obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych rola mediów społecznościowych jako platformy komunikacyjnej dla kandydatów nabiera szczególnego znaczenia. Powrót Donalda Trumpa na X (byłego Twittera) wywołał w listopadzie 2022 roku niemałe poruszenie. W roku wyborczym jego zasięgi znacząco przewyższają wyniki wpisów o Kamali Harris. W rekordowym czerwcu 2024 r. na portalu X ukazało się o 2 500% więcej wpisów o byłym prezydencie niż o obecnej wiceprezydent USA. Już niebawem przekonamy się, czy przewaga Trumpa na portalu X przełoży się na sukces wyborczy.

Spektakularny powrót Trumpa na X

Donald Trump został zablokowany na Twitterze (obecnie X) w styczniu 2021 roku w następstwie zamieszek na Kapitolu. Platforma uzasadniła decyzję ryzykiem dalszego podżegania do przemocy, wskazując na jego kontrowersyjne posty, które, zdaniem obsługi Twittera mogły być interpretowane jako wsparcie dla działań jego zwolenników szturmujących Kongres USA. Zablokowanie konta wywołało szeroką dyskusję na temat granic wolności słowa i odpowiedzialności platform społecznościowych za treści polityczne.

W listopadzie 2022 roku, po przejęciu Twittera przez Elona Muska, przeprowadzono ankietę na temat powrotu byłego prezydenta USA na platformę, w wyniku której konto Trumpa zostało przywrócone.

Właściciel X popiera Trumpa

Elon Musk nie kryje się ze swoim poparciem dla byłego prezydenta. Obecność właściciela platformy społecznościowej X na jednym ze spotkań przedwyborczych Donalda Trumpa i udzielenie poparcia dla jego kandydatury w wyborach na prezydenta Stanów Zjednoczonych wywołała szeroką dyskusję na temat zasadności tego typu działań. Musk jest właścicielem jednej z największych platform społecznościowych na świecie, z której korzysta przeszło 550 milionów internautów. Jego decyzje często wzbudzają kontrowersje. Podobnie wyrażenie poparcia dla Trumpa w wyborach prezydenckich w USA, które rodzi pytania o etyczność takiego postępowania.

Jako właściciel portalu X, Musk ma bezpośredni wpływ na to, jak informacje są dystrybuowane na platformie, która jest kluczowym miejscem dla debaty publicznej i politycznej. Otwarta postawa Muska wobec Trumpa, w tym uczestnictwo w wiecu wyborczym, może być postrzegana jako przejaw stronniczości i budzi obawy o neutralność X. Pojawiają się wątpliwości, czy właściciel globalnej platformy społecznościowej powinien angażować się w działania polityczne, mając świadomość, że może to wpłynąć na sposób, w jaki użytkownicy postrzegają rzetelność i niezależność platformy – zauważa Piotr Gąsiorowski, prezes Instytutu Przywództwa oraz organizator polskiej edycji konferencji Global Leadership Summit.

Big Tech a polityka

W miarę zbliżania się wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych uwaga skupia się nie tylko na samych kandydatach, ale również na roli, jaką odgrywają właściciele największych firm technologicznych, zwanych potocznie „Big Techami”. Coraz więcej obserwatorów zauważa, że właściciele platform cyfrowych i mediów wpływają na kampanie wyborcze poprzez swoje działania i publiczne postawy, co wywołuje pytania o ich etyczne zaangażowanie i konsekwencje dla społeczeństwa. Z drugiej strony dostrzegamy, że społeczeństwo w USA domaga się jasnej deklaracji i poparcia konkretnego kandydata.

Jeff Bezos, założyciel Amazon oraz właściciel The Washington Post, został skrytykowany za brak otwartego poparcia dla Kamali Harris przez jego dziennik, co przyczyniło się do rezygnacji przez czytelników gazety z subskrypcji aż o 20% oraz do odpływu części kluczowych dziennikarzy z redakcji. Brak jasnego stanowiska gazety wywołał kontrowersje, zwłaszcza w kontekście silnej polaryzacji politycznej w kraju i oczekiwań, że The Washington Post, będąc jednym z najbardziej wpływowych mediów w USA, wesprze kandydatkę o liberalnych poglądach – zauważa Gąsiorowski. W kontekście rosnącej presji społecznej na jednoznaczne stanowisko mediów liderzy stają przed wyzwaniem, by w swoich decyzjach uwzględniać zarówno wartości etyczne, jak i ich wpływ na użytkowników i czytelników. To bardzo ryzykowna przestrzeń, bo informacja to jedno z najpotężniejszych narzędzi manipulacji. Czy więc jednak Jeff Bezos, nie wykorzystując posiadanych narzędzi i ponosząc z tego tytułu przykre konsekwencje, nie jest bliższy misji, jaką powinny realizować media? – pyta retorycznie ekspert.

Liczba wpisów na portalu X w 2024 roku
Miesiąc Wpisy dotyczące
Donalda Trumpa
Wpisy dotyczące
Kamali Harris
Październik 168 443 60 264
Wrzesień 169 416 57 958
Sierpień 211 539 78 316
Lipiec 289 502 58 951
Czerwiec 235 038 9 000
Maj 150 791 8 935
Kwiecień 128 635 13 326
Marzec 144 936 17 561
Luty 143 154 8 253
Styczeń 151 614 7 710

Ceny na rynku wtórnym nie spadają, ale to tam klienci kierują się chętniej niż do deweloperów

Sprzedaż mieszkań na rynku wtórnym spada wolniej niż na rynku deweloperskim. „Klienci wolą mieszkanie gotowe do zamieszkania, najlepiej z garażem”.

Ostatni kwartał roku 2024 to kontynuacja trudnej sytuacji na rynku deweloperskim w całej Polsce. Eksperci mówią o prawdziwej „wojnie nerwów” między sprzedającymi, a kupującymi. Z jednej strony popyt na mieszkania wciąż pozostaje bardzo duży, ale transakcje nie dochodzą do skutku z powodu wysokich cen, relatywnie niskiej zdolności kredytowej Polaków i nadziei związanych z programami rządowych dopłat do nieruchomości, które wciąż są wielkim znakiem zapytania. Jak sytuacja wygląda na rynku wtórnym?

Mniej ofert na rynku wtórnym. Powodów jest kilka

W ostatnim miesiącu ceny mieszkań na rynku wtórnym właściwie się nie zmieniły. Amplituda wahań cen w największych miastach nie przekracza zwykle dwóch procent. Eksperci przyznają jednak, że wiele ofert w ostatnim czasie zniknęło z rynku. To efekt stagnacji i braku potencjalnych zainteresowanych.

– Rynek deweloperski w Polsce w ostatnich miesiącach przeżywa spore problemy wynikające z faktu, że Polacy nie chcą kupować aż tak drogich mieszkań. Ilość transakcji w niektórych miastach w III i na początku IV kwartału tego roku spadła nawet o 70%. Na rynku wtórnym sytuacja jest trochę lepsza. Konsumenci widzą w nim alternatywę jeżeli bardzo chcą kupić mieszkanie, a jednocześnie poszukują tańszych opcji. To powoduje, że ilość transakcji spadła mniej niż w przypadku inwestycji deweloperskich, ale jednocześnie na rynku jest mniej ofert – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Oferty znikają, bo sprzedający liczą, że w kolejnych miesiącach koniunktura może być lepsza, co spowodowałoby wzrosty cen. Na ten moment na rynku wtórnym i deweloperskim widać jednak pewną stagnacje i nie ma mowy o tym, by ceny miały znacząco spadać.

– Co nie oznacza, że nie pojawiają się atrakcyjne oferty. Zdarzają się przypadki, gdy ceny mieszkań na rynku wtórnym spadały już poniżej 7 tysięcy złotych za metr kwadratowy. To są jednak bardzo szybko wychwytywane i wyprzedawane strzały – przyznaje Mirosław Król.

Wyższość rynku wtórnego: wyposażone lokale, garaż w standardzie i niższe ceny

Jak dodaje ekspert argumentem za rynkiem wtórnym coraz częściej jest nie tylko cena, ale i… wyposażenie lokalu.

– Kupienie mieszkania od dewelopera kosztuje więcej niż zakup na rynku wtórnym, a na dodatek trzeba zapłacić za wykończenie, co tak naprawdę jeszcze mocniej podbija i tak wysokie ceny mieszkań. Znam osoby, które wybierały mieszkania przychodząc na spotkania z notatnikami w których pisały, co w danym mieszkaniu jest, a czego jeszcze nie ma. Tak właśnie optymalizowali koszty. Wyższość rynku wtórnego nad pierwotnym to właśnie możliwość znalezienia mieszkania gotowego do zamieszkania od zaraz – dodaje Mirosław Król.

Na rynku wtórnym dominują mieszkania dwu pokojowe i większe.

– Kawalerki masowo zaczęły być budowane tak naprawdę dopiero kilkanaście lat temu. Wcześniej na jeden blok przypadały maksymalnie dwa małe mieszkania, a reszta zabudowy była dwupokojowa albo nawet większa. Stąd też np. w kamienicach można znaleźć lokale o powierzchni nawet powyżej 100 metrów kwadratowych. Na rynku wtórnym klienci zwracają także uwagę na balkon, dostęp do zieleni, garaż czy miejsca parkingowe w okolicy. Paradoksalnie znów łatwiej o te rzeczy w starszej zabudowie niż u dewelopera – przyznaje Mirosław Król.

Budownictwo w stagnacji

Obecna sytuacja w sektorze budowlanym jest wyzwaniem dla wielu podmiotów, w tym również dla branży chemii budowlanej. W najnowszej analizie Główny Urząd Statystyczny informuje o spadku produkcji budowlano-montażowej we wrześniu 2024 roku o 9% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Ta znacząca tendencja zniżkowa jest widoczna już od pewnego czasu i przeczy wcześniejszym prognozom, które okazały się nietrafione – zwraca uwagę Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena.

Odzwierciedla to złą koniunkturę w branży, którą podtrzymuje wciąż wysoka inflacja, wysokie stopy procentowe i koszty kredytów czy choćby brak postępu w zakresie programu „Na start”, a także niestabilna sytuacja międzynarodowa, co dotyka także naszą branżę.

Od wspomnianych czynników będą też zależne kolejne kwartały, dlatego, z tej perspektywy, prognozy koniunktury na zbliżający się 2025 r. powinny być stawiane ostrożnie. Wyjście ze spowolnienia, które obserwujemy wymagać będzie czasu, a od przedsiębiorstw elastycznego, zakładającego nawet kilka różnych scenariuszy podejścia do zarządzania. W obecnym położeniu, tylko przez odpowiednie dostosowanie działań do dynamicznie zmieniających się warunków rynkowych oraz zachowaniu ostrożności możemy zapewnić odpowiedni rozwój firmy w przyszłości.

Mówiąc o przyszłości branży nie należy zapominać o deklaracji ministra finansów o planowanym przyspieszeniu w wydawaniu środków z KPO, co może mieć znaczenie dla naszego sektora, szczególnie w kontekście infrastrukturalnym. W ustawie budżetowej na rok 2025 zaplanowano prawie 52,18 mld zł w rezerwie celowej na realizację KPO. Jednocześnie minister finansów zapowiedział, że w przyszłym roku napływ środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) podniesie wzrost PKB o ok. 0,7 – 0,8 pkt proc. Mówimy o wzroście PKB na poziomie 3,9% r/r. Są to jednak wciąż tylko założenia – oczywiście nie bez znaczenia dla sektora budowlanego – dlatego cały czas musimy obserwować rozwijającą się sytuację i na nią adekwatnie reagować.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce – raport Q3 2024 r.

Wraz z 30 sfinalizowanymi transakcjami, III kw. 2024 r. przyniósł wyraźne ożywienie na polskim rynku. Na koniec września wartość rynku inwestycyjnego osiągnęła 2,7 mld euro, co oznacza wzrost o prawie 60% rok do roku. Po kolejnej obniżce stóp procentowych przez EBC obserwujemy powrót dużych transakcji z udziałem kapitału instytucjonalnego. W III kw. zawarto 7 transakcji portfelowych, które stanowią prawie 50% całkowitego wolumenu inwestycyjnego w III kw.; 2 z nich przekroczyły 100 mln euro. Na rynek weszło 3 nowych inwestorów: Arete i Greykite, którzy nabyli magazyny w kluczowych ośrodkach magazynowych w Polsce, oraz Emira Property Fund, który kupił udziały DL Invest.

Podczas gdy w pierwszej połowie roku dominowały transakcje biurowe i handlowe, w III kw. rynek magazynowy wyraźnie odbił, głównie dzięki 3 dużym transakcjom portfelowym. Zgodnie z wcześniejszymi prognozami Avison Young, inwestycje biurowe na rynkach regionalnych również nabrały tempa, a ich całkowita wartość odpowiadała za ponad 20% całkowitego wolumenu biurowego w I-III kw. 2024 roku. Co więcej, w końcu powróciły również transakcje aktywami biurowymi typu ,,prime” w centrach miast – szwedzcy inwestorzy nabyli Studio B w Warszawie i Nowy Rynek E w Poznaniu. Inwestycje w sektorze handlowym utrzymały dynamikę i koncentrowały się na parkach handlowych i obiektach typu convenience. Jednak sam wolumen w tym sektorze był zdominowany przez sprzedaż portfela centrów handlowych Cromwell, która odpowiadała prawie za 50% wolumenu w sektorze w I-III kw. 2024 roku. Warto zauważyć, że sektor handlowy przekroczył już cały wynik zrealizowany w 2023 roku i idzie do przodu.

Główne liczby:

  • 2,7 mld euro – całkowity wolumen inwestycyjny w okresie I-III kw. 2024 r. (965 mln euro w samym III kw.)
  • 86 transakcji w okresie I-III kw. 2024 r. wobec 57 transakcji w tym samym okresie w 2023 r.
  • Wzrost wolumenu o 60% rok do roku
  • 14 transakcji portfelowych – 4 przekraczające 100 milionów, 7 sfinalizowanych w III kw. 2024 roku

SEKTOR BIUROWY

Powrót regionów

Inwestorzy nadal koncentrują się na aktywach biurowych w stolicy, jednak rynki regionalne również cieszą się dużym zainteresowaniem, odpowiadając za 23% całkowitego wolumenu inwestycji biurowych w I-III kw. 2024 roku. W Warszawie transakcje rozkładają się równomiernie – 38% pod względem wolumenu w lokalizacjach centralnych i 38% w strefach poza centrum miasta. Wreszcie na rynek powróciły transakcje typu „prime” w centrach miast – Stena Real Estate AB kupiła Studio B w Warszawie, a Eastnine nabyła Nowy Rynek E w Poznaniu. Natomiast 4 z 9 transakcji w III kw. miały miejsce w Mokotowskiej Strefie Biznesowej. Ponadto III kw. 2024 r. wykazał potencjalny powrót transakcji typu „prime” ze stopami kapitalizacji poniżej 6%. Największymi transakcjami biurowymi pozostają udziały CPI sprzedane Sona Asset Management oraz zakup Studio B przez Stena Real Estate.

Główne liczby:

  • 999 mln euro – całkowity wolumen inwestycyjny w okresie I-III kw. 2024 r.
  • 23% – udział rynków regionalnych w całkowitym wolumenie sektora w okresie I-III kw. 2024 r.
  • 32 transakcje w okresie I-III kw. 2024 r. wobec 11 transakcji w tym samym okresie w 2023 r. 

SEKTOR MAGAZYNOWY

Powrót do łask

W pierwszej połowie 2024 r. rynek magazynowy doświadczył znacznego spowolnienia, a całkowity wolumen inwestycji spadł poniżej 300 mln euro. Jednak w III kw. nastąpiło silne odbicie, a inwestycje magazynowe przekroczyły cały wynik z pierwszego półrocza. W okresie I-III kw. 2024 r. sektor magazynowy odpowiadał za 27% całkowitego wolumenu inwestycji, z 5 znaczącymi transakcjami portfelowymi. 2 z nich, które przekroczyły próg 100 mln euro, zostały zawarte właśnie w III kwartale. Pod względem lokalizacji transakcji dominowała Wielka Piątka, która odpowiadała za ponad 75% wolumenu w sektorze. Dodatkowo, w III kw. na rynek weszło 3 nowych inwestorów: Greykite, który dokonał największej transakcji w sektorze, nabywając 3 Diamond Business

Parks na Śląsku, w Warszawie i w Polsce Centralnej; Emira Property Fund, nabywając część udziałów DL Invest oraz Arete, które kupiło Panattoni Park Zgorzelec w hubie dolnośląskim.

Główne liczby:

  • 738 mln euro – całkowity wolumen sektora w okresie I-III kw. 2024 r.
  • 5 transakcji portfelowych na 18 transakcji zrealizowanych w okresie I-III kw. 2023 r.
  • Ponad 75% – udział rynków magazynowych tzw. Wielkiej Piątki pod względem wolumenu
  • 3 nowych graczy: Greykite, Emira Property Fund, Arete

SEKTOR HANDLOWY

Parki handlowe dalej na topie

Transakcje sektora handlowego osiągnęły łączny wolumen 614 mln euro w okresie I-III kw. 2024 roku. Parki handlowe i obiekty typu convenience pozostają niezmiennie popularnymi aktywami i odpowiadały za ponad 50% liczby transakcji sektora. Natomiast to centra handlowe wiodły prym pod względem wolumenu z udziałem 67%. Wśród transakcji były również te portfelowe, z których 2 dotyczyły centrów handlowych. Sprzedaż portfela Cromwell pozostała największą transakcją sektora i stanowiła prawie połowę jego wolumenu.

Na rynku handlowym pojawili się również 2 nowi inwestorzy: Star Capital Finance z regionu CEE, który nabył 6 centrów handlowych oraz Emira Property Fund z siedzibą w RPA, który pozyskał udziały w portfelu DL Invest. Ponadto, zakup ponad 120 sklepów Żabka przez WP Carey był największą transakcją w sektorze handlowym w III kwartale. Warto zauważyć, że polscy inwestorzy zrealizowali 15% wolumenu transakcji w sektorze, koncentrując się nadal na parkach handlowych i obiektach typu convenience i tym samym zaznaczając wyraźnie udział krajowego kapitału.

Avison Young pośredniczył od początku roku w 3 znaczących transakcjach – sprzedaży galerii handlowej Centrum Galardia w Starachowicach oraz 2 parków handlowych – Aniołów Park w Częstochowie i Rock Park Przeworsk w Przeworsku. „Co więcej, wiemy o wielu trwających transakcjach zarówno centrami handlowymi, jak i parkami handlowymi, poza takimi transakcjami jak centrum handlowe Magnolia Park we Wrocławiu i park handlowy Ozimska Park w Opolu, które zostały już sfinalizowane w październiku.” – dodaje Artur Czuba, Associate Director, Investment w Avison Young

Główne liczby:

  • 614 mln euro – całkowity wolumen sektora w okresie I-III kw. 2024 r.
  • 6 transakcji portfelowych w okresie I-III kw. 2024, 2 z nich dotyczyły galerii handlowych
  • 13 na 21 transakcji sektora w okresie I-III kw. 2024 r. dotyczyło parków handlowych i obiektów typu convenience
  • 2 nowych graczy weszło na rynek: Star Capital Finance i Emira Property Fund

PRS i PBSA 

Rekordowa transakcja

W I-III kw. 2024 r. na rynku inwestycji mieszkaniowych zawarto 10 transakcji na łączną kwotę około 320 mln euro. 9 z nich dotyczyło sektora najmu prywatnego (PRS), a 1 dotyczyła sektora akademików prywatnych (PBSA). Warszawa nadal była liderem na rynku z 7 transakcjami, podczas gdy pozostałe 3 miały miejsce na rynkach regionalnych – 2 w Krakowie (projekty Heimstaden Bostad i Xior Student Housing) i 1 we Wrocławiu (AFI Home). Wyróżniającą się transakcją w tym okresie była sprzedaż przez Dom Development projektu Metro Zachód, obejmującego 500 lokali PRS, co czyni ją największą jak dotąd transakcją w sektorze mieszkaniowym.

Główne liczby:

  • 9 transakcji PRS i 1 transakcja PBSA w okresie I-III kw. 2024 r.
  • Dominacja Warszawy pod względem liczby transakcji, tylko 3 transakcje zrealizowano w regionach
  • 320 mln euro – całkowity łączny wolumen transakcji w sektorach PRS i PBSA w okresie I-III kw. 2024 r.

CO DALEJ?

„Podczas tegorocznego EXPO pozytywny nastrój był wyraźnie wyczuwalny. Polska nadal jest stabilnym i atrakcyjnym rynkiem dla inwestycji w nieruchomości. Obserwujemy wchodzenie na rynek licznych nowych podmiotów i oczekujemy na powrót dużych funduszy instytucjonalnych. Wiele nieruchomości w różnych sektorach znajduje się obecnie na etapie ofertowania, due diligence, a nawet finalizacji. Sektor biurowy jest szczególnie aktywny, zwłaszcza w Mokotowskim Obszarze Biznesowym, a także na kilku rynkach regionalnych, ponieważ ceny są tam bardziej atrakcyjne dla kupujących. Parki handlowe dalej postrzegane są jako bezpieczne aktywa, bardzo popularne wśród inwestorów. W sektorze magazynowym transakcje sprzedaży i leasingu zwrotnego nabierają tempa.” – komentuje Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young

Warszawski rynek biurowy z rosnącym udziałem umów przednajmu i spadającym wskaźnikiem pustostanów

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w Warszawie, I-III kwartał 2024 r.”, trzeci kwartał 2024 roku na warszawskim rynku biurowym nie różnił się znacząco od poprzedniego pod względem aktywności zarówno najemców, jak i deweloperów. W strukturze popytu, zdominowanej dotychczas przez renegocjacje, mocno swoją obecność zaznaczyły umowy przednajmu, których udział w całkowitym wolumenie najmu wzrósł do 22%. Wskaźnik pustostanów kontynuował trend spadkowy obserwowany od początku bieżącego roku.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wynoszą obecnie 6,26 mln mkw., a nowa podaż utrzymuje się na niskim poziomie już od czwartego kwartału 2022 roku. W okresie od stycznia do września 2024 roku deweloperzy oddali do użytkowania niecałe 75 000 mkw., z czego prawie 65% w pierwszym kwartale. W trzecim kwartale warszawski rynek biurowy powiększył się o niewiele ponad 11 000 mkw.

– W całym 2024 roku całkowita podaż nieznacznie przekroczy 100 000 mkw. i będzie to drugi, po 2023 roku, najniższy wynik w historii Warszawy. Według zapowiedzi deweloperów w 2025 roku powstanie ponad 170 000 mkw. nowych biur w Warszawie. Deweloperzy nadal dokładnie monitorują i analizują obecną sytuację na rynku, szczególnie popyt zgłaszany przez najemców, a także regulacje Unii Europejskiej dotyczące wymagań odnośnie do efektywności energetycznej i wpływu nieruchomości na środowisko naturalne. To z kolei przekłada się na wciąż stosunkowo umiarkowany poziom aktywności deweloperów na warszawskim rynku biurowym. Impulsem do rozpoczynania nowych inwestycji będą dalsze obniżki stóp procentowych, dzięki którym łatwiej będzie sprzedać nieruchomości znajdujące się w portfelach deweloperów – mówi Karol Wyka, Dyrektor Zarządzający Działu Powierzchni Biurowych w firmie Newmark Polska.

Na koniec września 2024 roku w budowie pozostawało niewiele ponad 273 000 mkw. – to o niecałe 3% mniej niż w drugim kwartale, ale niemal 8% więcej niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku. W trzecim kwartale 2024 roku deweloperzy nie rozpoczęli żadnej znaczącej inwestycji biurowej.

Od początku 2024 roku aktywność najemców utrzymuje się na relatywnie stabilnym poziomie. Dotyczy to zwłaszcza ostatnich dwóch kwartałów, w których popyt wyniósł odpowiednio 178 100 mkw. i 176 100 mkw. W okresie od stycznia do końca września najemcy wynajęli prawie 492 200 mkw., co jest wolumenem nieznacznie niższym niż w analogicznym okresie w 2023 roku (492 900 mkw.). Od początku bieżącego roku największym zainteresowaniem najemców cieszą się lokalizacje poza centrum, na które przypadło prawie 57% całkowitego popytu odnotowanego w pierwszych trzech kwartałach. Niemniej największy udział w wolumenie transakcji miały strefy biurowe Centrum (prawie 26,5%), a tuż za nim Służewiec (21%).

– Trzeci kwartał 2024 roku charakteryzował się wyjątkowo dużym udziałem umów przednajmu w całkowitym popycie – wyniósł on prawie 22%. Na pozostałe 78% złożyły się nowe umowy (34%), renegocjacje (26%), transakcje na potrzeby własne (11%) oraz ekspansje (7%). Jednak w pierwszych trzech kwartałach 2024 roku w strukturze zawieranych transakcji nadal dominowały renegocjacje, które stanowiły ponad 42% wszystkich umów. Najbardziej aktywnymi najemcami na warszawskim rynku biurowym w okresie od stycznia do końca września 2024 roku były firmy z sektora finansowego (17%), usług dla biznesu oraz IT (po 12%) – dodaje Karol Wyka.

Na koniec września 2024 roku wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł 10,7%, co stanowi spadek o 0,2 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem, ale wzrost o 0,1 p.p. w ujęciu rok do roku. W kolejnych kwartałach spodziewamy się utrzymania trendu spadkowego współczynnika powierzchni niewynajętej ze względu na umiarkowaną aktywność deweloperów i rosnące zainteresowanie modernizacją lub zmianą przeznaczenia istniejących budynków biurowych, co oznacza ich czasowe lub trwałe wycofanie z rynku biurowego.

Miesięczne stawki czynszu w najlepszych biurowcach w trzecim kwartale 2024 roku pozostały na  niezmienionym poziomie w porównaniu z poprzednim kwartałem i wynoszą 22-27 euro za mkw. w centrum oraz 16-18 euro za mkw. w lokalizacjach poza centrum.

– Niezmiennie obserwujemy duże zainteresowanie firm wynajmem biur oferujących zaawansowane rozwiązania technologiczne i środowiskowe, które umożliwiają osiągnięcie efektywności energetycznej i optymalizację kosztów oraz wspierają realizację celów ESG. To z kolei oznacza, że właściciele takich biurowców mają lepszą pozycję negocjacyjną – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

Słabe dane z rynku pracy w USA – jednorazowe zaburzenia czy początek trendu?

Dane z amerykańskiego rynku pracy nie oddają wiarygodnej sytuacji. Zostały bowiem zniekształcone przez wpływ czynników jednorazowych. Mowa tu oczywiście o huraganie Helen i Milton jak również strajkach pracowników. Wynik 12 tys. nowych miejsc pracy nie spowodował załamania na Wall Street, co pokazuje, że rynek był przygotowany na mocne odchylenie od normy. Indeksy ostatecznie zyskały. Pamiętamy jak 3 miesiące temu słabszy raport NFP ( ale zdecydowanie lepszy od aktualnego) wywołał panikę i stał się pretekstem do mocniejszej przeceny. Teraz mamy jednak wyjątkowy czas. Wybory stają się tematem numer jeden a sama decyzja FOMC zaplanowana na dwa dni później nie wywołuje większych emocji. Zaburzenia związane z pogodą oraz z sytuacją w wielu kluczowych dużych firmach (Boeing) powodują, że kolejne dane za listopada oraz grudzień będą mocniej analizowane, bo to one tak naprawdę potwierdzą, że słaby październik był jedynie pojedynczym incydentem.

Rynek zakładał, że nowych miejsc pracy w USA przybędzie mniej niż miesiąc wcześniej i estymował wokół liczby ok. 110 tys. Wynik na poziomie 12 tys. zrobił wrażenie na inwestorach jedynie na moment. W pierwszej reakcji dolar stracił a rentowności amerykańskich obligacji spadły. To w pełni zrozumiałe, bo tak słabe dane skłaniają do interpretacji, że Fed może łagodzić politykę monetarną w nieco mocniejszym tempie. Dość szybko jednak emocje opadły i do głosu doszedł rozsądek. Rynek po chwili zrozumiał, że dane należy traktować jako pewnego rodzaju anomalię. Szacuje się, że sytuacja związana z „kryzysem” w firmie będącej ikoną światowego lotnictwa odjęła ok 44 tys. miejsc pracy. Wpływ na słaby wynik mogły również mieć zwolnienia w niektórych zakładach motoryzacyjnych. Poprzednie wyniki (za sierpień i wrzesień) zostały standardowo zrewidowane w dół (łącznie o 112 tys.) ale do tego zdążyliśmy już się przyzwyczaić. Dane tak naprawdę, gdyby nie wpływ czynników jednorazowych, byłyby o ok 100 tys. wyższe, czyli wpisałby się w oczekiwania. Sytuacja na amerykańskim rynku pracy uległa dalszemu schłodzeniu, ale tempo tego procesu jest zdecydowanie łagodniejsze niż pokazały piątkowe liczby. Potwierdzeniem tego, że nie ma powodów do paniki jest fakt, że stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 4,1 proc.

Nie ulega wątpliwości, że presja cenowa, która wcześniej była generowana przez silny rynek pracy, w tym momencie zdecydowanie słabnie i pozwala Rezerwie Federalnej reagować. Spodziewana obniżka stóp procentowych w czwartek o 25 punktów bazowych wydaje się być scenariuszem najbardziej realnym i w tej materii nie powinniśmy oczekiwać jakiegokolwiek zaskoczenia. Decyzja powinna zostać przyjęta przez rynek dość spokojnie. Większą emocje rodzą oczywiście jutrzejsze wybory. Każdy wynik jest realny i ciężko w tym momencie stwierdzić, kto obejmie władzę w USA na kolejne 4 lata.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Nowelizacja budżetu na 2024 i 2025: wyższy deficyt, wzrost wydatków socjalnych i obronnych, reformy energetyczne i środowiskowe

Rząd pod koniec października ogłosił nowelizację budżetu państwa na rok 2024 oraz nowelizację propozycji budżetu na rok 2025. Główna zmiana dotycząca roku 2024 to podniesienie deficytu o 56 mld zł, z 184 mld zł do 240,3 mld zł, głównie z racji urealnienia dochodów podatkowych, m. in z VAT o 23 mld zł, podatku CIT o 11 mld zł z racji słabszej koniunktury przedsiębiorstw eksportowych – efekt słabej koniunktury w strefie euro oraz  mniejszej wpłaty zysku z NBP o 6 mld zł. Mniejsze o 9 mld zł mają być też wpływy ze sprzedaży uprawnień emisji CO2. Jedna znaczna zmiana po stronie wydatków to przekazanie samorządom 10 mld zł na załatanie wyrw związanych z Polskim Ładem.

W roku 2025 deficyt budżetu państwa ma wzrosnąć do 288,77 mld zł. Szczegółowy projekt budżetu na rok 2025 nie został jeszcze opublikowany, ale koszt obsługi długu Skarbu Państwa (nie licząc samorządów i funduszy pozabudżetowych) ma wynieść 75,5 mld zł, podczas gdy jeszcze parę lat temu był poniżej 30 mld zł. O tym koszcie decydują rynki finansowe. Dalszy wzrost tego kosztu w latach 2026-2028 pozostaje głównym zagrożeniem dla stabilności makroekonomicznej kraju, większym niż dyscyplina ze strony Komisji Europejskiej,  z możliwością otwartego kryzysu. Deficyt całego sektora finansów publicznych, tj. łącznie  z funduszami pozabudżetowymi, ma wynieść w roku 2025 5,5% PKB. Łączny wzrost wydatków publicznych w latach 2024-2027 ma wynieść około 7% PKB. Poziom transferów socjalnych ma wzrosnąć z 17,7% PKB w roku 2023 do 19-20% PKB w roku 2027. Wydatki na obronę narodową mają wzrosnąć z około 2% PKB w roku 2023 do 4,7% PKB w roku 2025  i później.

Dług sektora liczony poprawnie, tj. według reguł UE, w prognozie rządowej przekroczy konstytucyjny limit  60% PKB już w roku 2026. Rynki finansowe traktują poważnie metodologię UE, a nie tzw. metodologię krajową, więc podawanie przez ministra Domańskiego danych według tej unijnej metodologii jest ekonomicznie poprawne. Jednak rząd powinien zrezygnować całkowicie, czego dotąd nie robi, z posługiwania się także tzw. metodą krajową, bo ta metodologia wprowadza społeczeństwo w błąd udając, że długu jest mniej, a teraz nawet dużo mniej, niż jest w rzeczywistości. Druga potrzebna zmiana ustawy o finansach publicznych dotyczy eliminacji tzw. wydatków pozabudżetowych, pozostających poza kontrolą parlamentu. Wielkość tych wydatków rośnie bardzo szybko, pozwalając na kontynuowanie niebezpiecznej polityki „budżet stać na wszystko”.

Mamy dwa ważne powody ignorowania lub niedoceniania przez ministra finansów i generalnie obecny rząd, także przez opozycję, dużego ryzyka spadku tempa wzrostu PKB w najbliższych latach. Pierwszy powód to prawdopodobnie nadal niskie inwestycje, około 17% PKB, wobec 22,5% średnio w krajach UE. Przyczyny są długotrwałe: bardzo niskie oszczędności gospodarstw domowych, silnie ujemne oszczędności publiczne, skromne inwestycje zagraniczne oraz malejąca luka technologiczna między Polską a krajami technologicznie zaawansowanymi, takimi jak USA, Niemcy czy UK. Tempo wzrostu PKB na mieszkańca w tych krajach było przez ostanie 100-200 lat  mniej więcej takie samo,  około 1,5% rocznie. To tempo w krajach doganiających było bardzo zróżnicowane między zerem a około 10%, zależne mocno od udziału inwestycji w PKB, jakości instytucji rynkowych, jakości szkolnictwa. W Polsce to tempo w okresie ostatnich około 32 lat wynosiło średnio około 3,5% rocznie. W najbliższych latach, z racji wysokiego już poziomu wydajności pracy i niskich inwestycji, powolny spadek tego tempa do poziomu 1,5% rocznie jest zatem nieunikniony. Tę ocenę podziela KE. Nie podziela jej jeszcze polski rząd.

Dużą pozytywną zmianą w roku 2024 było zakończenie wojny prawnej z KE oraz instytucjami prawa międzynarodowego. Polska zaczęła otrzymywać środki z Krajowego Funduszu Odbudowy oraz bieżącego budżetu UE. Kolejną pozytywną zmianą jest program przyjęcia dużej liczby Ukraińców na prawach polskich obywateli. Ta zmiana zmniejsza koszt kryzysu demograficznego. Trzecia pozytywna zmiana to zapowiadana nowa polityka na rzecz poprawy jakości rzek, ochrony lasów i eliminacji dużych klęsk żywiołowych. Czwarta dobra zmiana dotyczy sektora energetycznego: zamykanie elektrowni węglowych i kopalń węgla, zielone światło dla elektrowni wiatrowych oraz jądrowych, redukcja śladu węglowego w produkcji przemysłowej, zapowiadana szybka przebudowa sieci połączeń elektrycznych. Potrzebny jest też duży wzrost nakładów na naukę, szkolnictwo i budownictwo mieszkaniowe.

Stanisław  Gomułka, Główny ekonomista BCC

Microsoft i Meta pokazują, że rewolucja AI jest realna, ale czy to wystarczy, by podtrzymać hossę na Nasdaq?

Wyniki zarówno Microsoftu, jak i Meta Platforms pokazały przede wszystkim trzy rzeczy. Po pierwsze ‘rewolucja AI’ jest realna i obie spółki widzą oczywisty, pozytywny wpływ na wyniki finansowe. Wynika on nie tylko z nowych produktów, ale i możliwości, które oferuje sztuczna inteligencja. Po drugie, bardzo solidne wyniki finansowe (po świetnych raportach od Alphabet i Tesli) budują bardzo optymistyczny obraz kondycji biznesu największych firm technologicznych.

Tego nie można powiedzieć o wszystkich spółkach z Wall Street, gdzie sezon wyników w dużej mierze rozczarowuje, Po trzecie, reakcja rynku sugeruje, że wyceny amerykańskich firm dotarły przynajmniej do rejonów, w których nawet bardzo mocne raporty finansowe i wyraźnie pobite oczekiwania nie wystarczają już, by obudzić popyt. Spółkom może być coraz ciężej przeskakiwać poprzeczkę, nie tylko tą oficjalną zbudowaną przez uśrednione oczekiwania analityków; także przez tą mniej widoczną na oka, która klaruje się w umysłach milionów inwestorów.

Microsoft zachwycił dynamiką wzrostu chmurowego biznesu Azure. Meta Platforms przedstawiła mocny wzrost aktywnych użytkowników, w których aplikacjach liczba wzrosła do blisko 3.3 miliarda ludzi. Grupa ta stanowi ‘fundament’, który firma Zuckerberga będzie stopniowo monetyzować; przepuszczając go przez różne narzędzia AI, poprawiające rentowność z usług i reklam. Co więcej, obie spółki podniosły roczne CAPEXy. Pokazuje to jedno: nie zamierzają zamrażać inwestycji w AI. Pytanie, czy to wystarczy by hossa na Nasdaq trwała wiecznie? Chwilowo rynek mógł ‘przejeść się’ walorami technologicznych gigantów.

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

Zagadka utrzymującego się (wysokiego) zatrudnienia w Strefie Euro i Polsce

Pomimo głośnych informacji o zamykaniu kolejnych zakładów i zwolnieniach setek czy nawet tysięcy osób w sektorach takich jak motoryzacja czy AGD, w przekroju całego rynku pracy wcale nie dominują zwolnienia! Paradoksalnie: spada wydajność i rosną koszty pracy, więc jakaś relokacja i dopasowanie części pracowników są niezbędne, ale… generalnie firmy strefy Euro (i podobnie jest w Polsce) starają się gromadzić i zatrzymywać pracowników, a nie ich zwalniać.

  • Wydaje się, że era „Wielkiej Rezygnacji” firm, a raczej zwolnień pracowników dobiega końca!
  • Pomimo niezadowalających wyników gospodarczych strefy Euro od końca 2022 r., rynki pracy wydają się być w świetnej kondycji – przynajmniej na pierwszy rzut oka. Bezrobocie osiągnęło historyczne minima, stabilizując się na poziomie około 6,4%, podczas gdy zatrudnienie nadal rośnie – jest 4,5% powyżej poziomów sprzed Covid-19.
  • Dzieje się tak jednak również dlatego, że firmy wciąż gromadzą siłę roboczą po pandemii, głównie w branży technologicznej, maszyn i urządzeń, motoryzacyjnej i budowlanej. Istnieją wczesne oznaki odwrócenia trendu – wskaźniki wakatów zaczęły spadać, a niższa produktywność pracy zmniejszyła siłę przetargową pracowników, ale… w Allianz Trade spodziewamy się, że retencja siły roboczej w strefie euro ulegnie złagodzeniu wraz z normalizacją zysków firm i wzrostem płac.
  • Ostatecznie, zwiększenie rotacji na rynku pracy może poprawić dopasowanie (i wydajność) oraz realokację miejsc pracy, a także uniknąć marnotrawienia kwalifikacji. Inwestowanie w generatywne systemy sztucznej inteligencji może również ożywić zarówno pracowników, jak i rynki pracy: właściwa ich implementacja mogłaby pomóc zniwelować różnice między pracownikami o niskich i wysokich kwalifikacjach, obniżając koszty ponownego zatrudnienia i szkolenia oraz usprawniając wdrażanie nowych pracowników.
  • Sektory wymagające wysokich umiejętności specjalistycznych, takie jak technologiczny, maszynowy i generalnie przemysł – gdzie generatywna sztuczna inteligencja nie jest w stanie zmniejszyć luki w umiejętnościach – będą nadal gromadzić pracowników.
  • Ponadto wyzwania demograficzne zwiększą presję na trendy na rynku pracy, ponieważ znaczna część wykwalifikowanych specjalistów wkrótce przejdzie na emeryturę.

Pracownik – atut polskich firm

W opinii Sławomira Bąka, członka Zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Tradepolskim atutem nie są już niskie koszty pracy, ale wciąż istotne są wysokie kwalifikacje polskich pracowników. To decyduje o lokowaniu u nas produkcji towarów o wyższej wartości dodanej a likwidowane są i przenoszone zakłady czy linie montażowe, które można otworzyć w miejscach, gdzie niższe, ale wystarczające do takiej produkcji są kwalifikacje, a więc i koszty. To cieszy, przesuwamy się bowiem w kierunku produkcji o wyższej wartości dodanej. Niepokoi zaś jednak to, że pracowników w Polsce ubywa –  niskie bezrobocie jest efektem także tego, iż spada nam liczba osób, które pracują. To zjawisko demograficzne będzie się nasilać:  brak jest zastępowalności pokoleń, liczba  wchodzących na rynek pracy będzie coraz wyraźniej mniejsza niż tych przechodzących na emeryturę. O tym zjawisku w budownictwie można było mówić już przed dziesięciu laty, potem rynek zasilili i chwilowo zasypali lukę pracownicy z Ukrainy i ze wschodu, ci pierwsi w budownictwie i produkcji a drudzy w usługach. Obecnie jednak liczba wakatów wciąż jest wysoka i brak pracowników jest barierą dla wielu polskich przedsiębiorców, pomimo powrotu wielu polskich pracowników z Wlk. Brytanii czy generalnie z UE – np. o licznych wakatach możemy mówić nawet w przeżywającym kryzys transporcie. Oczekiwane w przyszłym roku odrodzenie popytu na dobra trwałe, w tym m.in. meble oznaczać będzie zaś nie tylko palący brak surowca – drewna, ale także niedobór pracowników, redukowanych w ostatnich dwóch latach, a którzy z reguły znaleźli bez problemu nowe miejsca pracy. Tak jest w wielu polskich branżach.”

Wykres 1: Zmiana zatrudnienia (Emp.) i produktu PKB w % oraz wsparcie fiskalne związane z pandemią (% PKB)

Wykres 1: Zmiana zatrudnienia (Emp.) i produktu PKB w % oraz wsparcie fiskalne związane z pandemią (% PKB)
Źródła: LSEG Workspace, Allianz Research

Uwaga: Tylko środki wsparcia fiskalnego związane z rynkiem pracy

Rynek pracy w strefie euro wydaje się być w bardzo dobrej kondycji – przynajmniej na pierwszy rzut oka. Pomimo braku od końca 2022 r. istotnego wzrostu gospodarczego, rynek pracy w strefie euro pozostał odporny i bardzo napięty, w czym pomogło duże wykorzystanie programów utrzymywania miejsc pracy i nieprzechodzenie na bierność zawodową podczas pandemii. Bezrobocie osiągnęło historyczne minima, stabilizując się na poziomie około 6,4%, podczas gdy zatrudnienie nadal rośnie, przekraczając o 4,5% poziom z końca 2019 r. we wszystkich krajach i grupach wiekowych (wykres 1).

Podczas gdy pandemia doprowadziła do zmiany preferencji pracowników, ponowne otwarcie przyniosło szereg wyzwań i transformacji, skłaniając firmy do gromadzenia siły roboczej. Firmy wdrażały programy zatrzymywania pracowników głównie w oczekiwaniu na sprzyjające otoczenie gospodarcze i późniejszy wzrost popytu, a także dlatego, że cieszyły się wyższymi zyskami wzmocnionymi przez inflację. Ten strategiczny ruch zadziałał tylko dlatego, że rzeczywiste koszty pracy nie nadążyły jeszcze za inflacją, umożliwiając firmom utrzymanie większej siły roboczej bez narażania się na bezpośrednie obciążenia finansowe. Zatrzymując pracowników, firmy byłyby lepiej przygotowane do szybkiego reagowania na przyszłe wzrosty popytu, a także chroniłyby swoją reputację jako stabilnych i wiarygodnych pracodawców, co ma kluczowe znaczenie dla przyciągania i zatrzymywania talentów na konkurencyjnym rynku pracy.

Gromadzenie siły roboczej miało mieszany wpływ na siłę przetargową pracowników (Tabela 2). W Niemczech, Holandii, Hiszpanii, Francji i Włoszech wskaźniki wakatów wzrosły bez odpowiadającego im wzrostu rotacji pracowników, podczas gdy udział pracy w dochodach spadł. Sugeruje to, że firmy zatrzymują nadwyżki siły roboczej, co zmniejsza ich motywację do podnoszenia płac i osłabia pozycję pracowników. Pracownicy zwykle zyskują większą siłę przetargową w okresach ekspansji z silnymi oczekiwaniami gospodarczymi – niekoniecznie w obecnej sytuacji rynkowej.

Tabela 2: Dynamika rynku pracy wpływająca na siłę przetargową pracownikówTabela 2: Dynamika rynku pracy wpływająca na siłę przetargową pracowników

Źródła: Eurostat, Allianz Research. * dane od 2. kwartału 2021 r.

Istnieją jednak wczesne oznaki odwrócenia trendu na rynkach pracy. Wskaźniki wakatów zaczęły spadać z rekordowych poziomów osiągniętych podczas ożywienia gospodarczego po pandemii, choć nadal utrzymują się powyżej poziomów z końca 2019 roku. Krzywa Beveridge’a przesunęła się na zewnątrz we wszystkich pięciu głównych gospodarkach strefy euro, wskazując na obfitość możliwości zatrudnienia przy tym samym lub niższym poziomie bezrobocia (wykres 2). Jedynie Hiszpania utrzymała niski i stabilny wskaźnik wakatów, podczas gdy Niemcy i Holandia odnotowały znaczną liczbę ofert pracy w połączeniu z niedoborem pracowników dostępnych i chętnych do obsadzenia tych stanowisk. Równolegle wydajność pracy i średni czas pracy spadały, zwiększając zapotrzebowanie firm na pracowników.

Wykres 2: Krzywa Beveridge’a – zależność między wolnymi miejscami pracy a bezrobociem (%)Wykres 2: Krzywa Beveridge'a - zależność między wolnymi miejscami pracy a bezrobociem (%)

Źródła: LSEG Workspace, Allianz Research

Co więcej, prognozy netto zatrudnienia ulegają złagodzeniu, szczególnie we Francji i Niemczech, gdzie perspektywy gospodarcze wydają się być bardziej ponure niż w krajach południowych. Siła robocza (jej brak) jest obecnie postrzegana w mniejszym stopniu jako czynnik ograniczający produktywność , po tym jak była zgłaszana jako główne ograniczenie (zwłaszcza w Niemczech i Holandii), co odzwierciedla ograniczenia produkcji zarówno po stronie popytu, jak i podaży. Usługi i budownictwo utrzymują się na dobrym poziomie, ale spadek dynamiki jest bardziej widoczny w (zatrudnieniu w) sektorach handlu detalicznego i produkcji. W okresach wysokiej rentowności przedsiębiorstw, gromadzenie siły roboczej było racjonalną strategią dla firm, zwłaszcza gdy koszty zwolnień, ponownego zatrudniania i szkoleń przewyższały koszty utrzymania pracowników. Strategia ta może być jednak mniej atrakcyjna w przyszłości, gdy warunki będą się pogarszać. Zwiększenie rotacji na rynku pracy może jednak zwiększyć produktywność poprzez lepsze dopasowanie miejsc pracy, realokację pracowników do bardziej wydajnych sektorów i ograniczenie nadmiernych a niewykorzystanych właściwie kwalifikacji w dotychczasowych miejscach pracy. Zdrowa rotacja będzie również zachęcać firmy do inwestowania w szkolenia i przyjmowania innowacyjnych praktyk poprzez wspieranie konkurencji o największe talenty.

Inwestowanie w generatywne systemy sztucznej inteligencji mogłoby ożywić rynki pracy w strefie euro, zwiększając produktywność. Właściwa ich implementacja pozwoliłaby pracownikom na szybsze wykonywanie zadań i poprawę jakości produkcji. Badania pokazują również, że sztuczna inteligencja ma potencjał do wypełnienia luk w umiejętnościach między pracownikami o niskich i wysokich kwalifikacjach, obniżając koszty ponownego zatrudnienia i szkolenia oraz usprawniając wdrażanie nowych pracowników. Gromadzenie siły roboczej, które zmniejsza liczbę efektywnych godzin pracy i produktywność, pogłębia cykliczne spadki produktywności, ale sztuczna inteligencja może złagodzić ten wpływ – zwłaszcza w gospodarkach opartych na usługach, jak pokazano na wykresie 3, który ocenia szybkość wykonywania zadań przy użyciu generatywnej sztucznej inteligencji w porównaniu do linii bazowej bez wsparcia.

Wykres 3: Porównanie szybkości wykonywania zadań przez użytkowników Copilota w porównaniu z wersją podstawową w badaniu przekrojowym generatywnej sztucznej inteligencjiWykres 3: Porównanie szybkości wykonywania zadań przez użytkowników Copilota

Źródła: Raport Stanford AI Index, Allianz Research

Biorąc to wszystko pod uwagę, w Allianz Trade spodziewamy się złagodzenia retencji siły roboczej w strefie euro. Długotrwała niepewność gospodarcza i normalizacja zysków przedsiębiorstw, w połączeniu z trwałym wzrostem płac, oznaczają, że firmy ponownie rozważą swoją efektywność kosztową. Jednak sektory wymagające wysokich umiejętności specjalistycznych, takie jak technologiczny, maszynowy i generalnie przemysł – gdzie generatywna sztuczna inteligencja nie jest w stanie zmniejszyć luki w umiejętnościach – będą nadal gromadzić pracowników. Ponadto wyzwania demograficzne zwiększą presję na trendy na rynku pracy, ponieważ znaczna część wykwalifikowanych specjalistów wkrótce przejdzie na emeryturę (wykres 4).

Wykres 4: Ludność w wieku produkcyjnym (15-64 lata), średnio %Wykres 4: Ludność w wieku produkcyjnym (15-64 lata), średnio %

Źródła: Eurostat, Allianz Research

Inflacja w Polsce znów w górę – najwyższy poziom od grudnia ubiegłego roku

W październiku inflacja w Polsce, według wstępnych danych GUS, wzrosła do 5 proc., co jest najwyższym poziomem od grudnia zeszłego roku, gdy wyniosła 6,2 proc. Odpowiada za to m.in. drożejąca żywność, której ceny w ujęciu miesięcznym wzrosły o 0,7 proc., podczas gdy ceny benzyny spadły o 2,2 proc. Dla inwestorów inflacja stanowi obecnie największe zagrożenie dla ich oszczędności – tak uważa 26 proc. badanych. Od października, z uwagi na wzrost inflacji, kończące się najlepsze roczne lokaty ponownie zaczęły przynosić straty.

W październiku inflacja w ujęciu rocznym wzrosła do 5 proc. z 4,9 proc. we wrześniu. Od marca, kiedy spadła do rekordowo niskiego poziomu 2 proc., inflacja systematycznie rośnie. Elementami napędzającymi wzrost były podwyżka VAT na żywność w kwietniu oraz częściowe odmrożenie cen energii elektrycznej od lipca.

W ujęciu miesięcznym inflacja w październiku wzrosła o 0,3 proc., a wzrost cen żywności wyniósł 0,7 proc. Jest to efekt licznych anomalii pogodowych w Polsce i na świecie, które wpływają na ceny produktów takich jak kawa, kakao, jabłka czy pomarańcze. W październiku ceny energii wzrosły o 0,3 proc., natomiast ceny benzyny ponownie spadły o 2,2 proc.

Poziom inflacji jest kluczowy dla decyzji Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. W przyszłą środę (6 listopada) czeka nas kolejna decyzja RPP. Przy obecnym poziomie inflacji nie ma szans na obniżki stóp; najwcześniejszy możliwy termin na takie działania to drugi kwartał 2025 roku. Warto zaznaczyć, że decyzja RPP nastąpi dzień po wyborach w USA oraz dzień przed decyzją FED, który prawdopodobnie obniży stopy w USA o 0,25 punktu procentowego.

Październik był także istotnym miesiącem dla posiadaczy depozytów bankowych, które po kilku miesiącach przerwy ponownie zaczęły przynosić straty. Rosnąca inflacja oraz spadek oprocentowania rocznych depozytów pod koniec ubiegłego roku sprawiły, że najlepsze roczne lokaty zakończone w październiku przyniosły swoim właścicielom realną stratę wynoszącą -0,19 proc., a po uwzględnieniu podatku od zysków kapitałowych nawet -1,05 proc. Na początku roku właściciele rocznych lokat bankowych notowali jeszcze realne zyski, ale były one ściśle zależne od poziomu inflacji. W marcu, gdy inflacja była najniższa, realny zysk z lokat osiągnął rekordowe 3,67 proc. Jednak z każdym kolejnym wzrostem inflacji zyski zaczęły spadać, a od października ponownie stały się ujemne.

Według badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego, inflacja jest obecnie największym zagrożeniem dla polskich inwestorów – tak uznało 26 proc. respondentów. Mniej obawiają się oni o stan globalnej gospodarki (20 proc.) oraz ryzyko kryzysu międzynarodowego (20 proc.). Stan polskiej gospodarki jest najważniejszym problemem jedynie dla 11 proc. inwestorów.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro

Dolar traci po wstępnych danych o PKB USA – stabilna gospodarka zmniejsza szanse na cięcie stóp przez Fed

Wczoraj dolar umocnił się jedynie na moment po danych ADP po czym stracił na skutek publikacji wstępnych wyników PKB za III kwartał. Inwestorzy wiedzą, że przywiązywanie się do prywatnego raportu na temat zmiany zatrudnienia i wyciąganie z niego wniosków w kontekście NFP jest mało przydatne. Te dwie „figury” potrafią wskazywać dużą rozbieżność. Z reakcji rynku można wnioskować, że istotniejsze są dane na temat wzrostu gospodarczego, mimo że opisują przeszłość. Widać, że w krótkim terminie na eurodolarze dominują obecnie „kupujący”, W tym tygodniu widoczna jest korekta mocnych październikowych spadków.

W okresie od czerwca do końca sierpnia amerykańska gospodarka urosła w tempie 2,8 proc. w ujęciu rok do roku. Wynik okazał się co prawda niższy niż wskazywały prognozy (3 proc.), ale to nadal solidny rezultat. Szczegóły wskazują, że poprawiła się konsumpcja prywatna (3,7 proc.) oraz wzrosły inwestycje w sprzęt (11,1 proc.). Nie bez znaczenia na wynik wpłynęły wydatki rządowe. Tu w dużej mierze mieliśmy do czynienia ze wzrostem wydatków na obronność.

Widać już efekty wysokich stóp procentowych w USA. Słabo radzi sobie budownictwo mieszkaniowe i inwestycje w nieruchomości. Dynamika wzrostu, która do tej pory zapewniały programy finansowania rządowego, słabnie. Wiele biur pozostaje pustych (wysoki wskaźnik pustostanów w USA) co hamuje nowe projekty. Zauważalny jest zdecydowany wzrost zarówno importu oraz eksportu. Ten pierwszy jest pewnego rodzaju odzwierciedleniem popytu wewnętrznego. Można też interpretować te wyniki jako efekt tego, że część firm sprowadziła swoje towary do USA w obawie o wzrost taryf celnych.

Pomimo, że w kraju panują wysokie stopy procentowe, warunku finansowania pozostają na korzystnych poziomach ze względu na wysokie ceny akcji oraz niskie premie za ryzyko. Wczorajsze dane pokazały, że amerykańska gospodarka powinna uniknąć recesji.

Problemem dla Fed może być w najbliższej przyszłości paradoksalnie zbyt łagodne ochłodzenie gospodarki. Jeśli spadek dynamiki wzrostu nie będzie odpowiednio duży, rośnie ryzyko ponownego nasilenia się presji inflacyjnej. Publikacja z wczoraj nie powinna skłaniać Rezerwy Federalnej do mocniejszego cięcia stóp na kolejnych posiedzeniach. Jeśli dane będą cały czas solidne, nie wykluczone, że Fed za jakiś czas wykona „pauzę” i będzie czekał na dalszy rozwój wydarzeń.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Inflacja w Polsce wzrosła do 5% w październiku

Według wstępnego szacunku Inflacja CPI w październiku wyniosła 5 proc. r/r. Jest to nieznaczny wzrost w porównaniu do poprzedniego miesiąca, kiedy odczyt wyniósł 4,9 proc. r/r. W ujęciu miesięcznym odnotowano wzrost o 0,3 proc. m/m. Podwyższone wskaźniki inflacji zostaną z nami do końca roku, chociaż w ostatnich dwóch miesiącach mogą się lekko obniżyć i osiągać wartości poniżej 5 proc. Dalszy wzrost inflacji z początkiem 2025 r. będzie uzależniony od skali podwyżek cen energii oraz ewentualnej aktualizacji cenników. Po pierwszym kwartale – kiedy trend inflacji prawdopodobnie się odwróci – otworzy się przestrzeń na rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, analityk i trader Michael / Ström Dom Maklerski

Dlaczego warto wybrać SAP SuccessFactors dla swojej firmy?

Sprawne zarządzanie talentami to jeden z elementów, od których zależy rynkowy sukces firmy. Aby poprawić jakość działań w tym obszarze, coraz więcej organizacji decyduje się na wdrożenie zaawansowanych rozwiązań, takich jak SAP SuccessFactors. Dlaczego warto podjąć ten krok? Z jakimi korzyściami może się wiązać implementacja nowoczesnego rozwiązania chmurowego do zarządzania zasobami ludzkimi?

SAP SuccessFactors – dlaczego warto wdrożyć?

SAP SuccessFactors stanowi dobry wybór dla tych firm, którym zależy na poprawie efektywności zarządzania kapitałem ludzkim. Narzędzie stanowi wsparcie w procesach zarządzania talentami, rekrutacji, rozwoju pracowniczego oraz w analityce HR. Jego wdrożenie ułatwia identyfikację i utrzymanie specjalistów, a także sprzyja tworzeniu spersonalizowanych ścieżek rozwoju dla nich. To z kolei skutkuje wzrostem poziomu zaangażowania i motywacji do pracy.

System SAP zapewnia dostęp do zautomatyzowanych rozwiązań, zwalniając tym samym pracowników działu HR z konieczności wykonywania rutynowych działań. Efektem jest ograniczenie ilości błędów i usprawnienie procesów, związanych z zarządzaniem kapitałem ludzkim.

Rekrutacja i rozwój pracowników z SAP SuccessFactors

Wdrażając SAP SuccessFactors, czyli kompleksowe narzędzie do zarządzania kapitałem ludzkim, można liczyć na zwiększenie efektywności działań w obszarze rekrutacji. Chmurowe rozwiązanie zapewnia dostęp do zaawansowanych funkcji analizy kandydatów, ułatwiając wybór dostosowanych do potrzeb firmy, potencjalnych pracowników. Dzięki systemowi, proces rekrutacyjny staje się bardziej przejrzysty i efektywny, co sprzyja poprawie wizerunku organizacji jako atrakcyjnego pracodawcy.

Dodatkowo, SAP SuccessFactors stanowi wsparcie dla procesów, związanych z rozwojem zatrudnionych osób. Narzędzie ułatwia planowanie działań w zakresie tworzenia zindywidualizowanych programów podnoszenia kwalifikacji, wpływając tym samym na poziom satysfakcji pracowników.

SAP – dostęp do zaawansowanych narzędzi analitycznych

Zaawansowane funkcje analityczne SAP SuccessFactors to gwarancja łatwego dostępu do danych w czasie rzeczywistym, a to oznacza duże ułatwienie w procesie podejmowania decyzji biznesowych, związanych z obszarem HR. System zapewnia możliwość tworzenia analiz i generowania raportów, sprzyjających zrozumieniu aktualnych trendów rynkowych i prognozowaniu zmian.

Narzędzia analityczne, oferowane przez SAP SuccessFactors pozwalają również na monitorowanie wydajności działań pracowników oraz identyfikację tych obszarów, które wymagają usprawnień. Wprowadzenie niezbędnych zmian skutkuje wzrostem efektywności zarządzania zasobami ludzkimi. Analizowanie trendów w zatrudnieniu z kolei umożliwia przewidywanie potrzeb kadrowych i optymalizację strategii rekrutacyjnej.

SAP SuccessFactors – jak wdrożyć?

Liczne korzyści z wdrożenia SAP SuccessFactors czynią chmurowe rozwiązanie coraz bardziej popularnym wśród firm z różnych sektorów gospodarki. Implementacja systemu stanowi jednak złożony proces, przebiegający w kilku etapach. Warto zapewnić sobie profesjonalne wsparcie doświadczonego partnera, takiego jak Hicron. To firma, która funkcjonuje na rynku od wielu lat, wspierając organizacje w przeprowadzaniu transformacji cyfrowej i wdrażaniu nowoczesnych narzędzi, w celu zwiększenia efektywności działań.

Hicron zapewnia fachową pomoc na każdym z etapów wdrożenia SAP Successfactors, a także później, przy obsłudze lub serwisie systemu. Warto zdecydować się na wdrożenie zaawansowanego rozwiązania już teraz, by zapewnić swojej firmie dostęp do szerokiego wachlarza funkcjonalności i tym samym usprawnić procesy zarządzania zasobami ludzkimi.

Październik na rynku mieszkaniowym: Większa oferta deweloperów, wyższa sprzedaż, stabilizacja cen

Październik na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych w Polsce był dziesiątym z rzędu miesiącem, w którym bieżąca podaż był większa od popytu, a oferta deweloperska w największych polskich miastach przekroczyła 53 tys. mieszkań. Według prognoz Otodom Analytics sprzedaż w październiku może osiągnąć poziom 3,7 tys., co stanowi kilkuprocentowy wzrost względem września. Czy to oznacza stały trend związany ze zbliżającym się końcem roku?

Firmy deweloperskie ponownie wprowadziły do sprzedaży więcej mieszkań w nowych inwestycjach niż zostało w tym samym czasie kupionych. Nie dziwi zatem, że oferta mieszkań deweloperskim w największych polskich miastach (Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław) przekroczyła 53 tys. mieszkań. Pomimo wzrostu liczby oferowanych mieszkań, tempo wyprzedaży oferty poprawiło się dzięki relatywnie dobrej październikowej sprzedaży, która – na co wskazuje prognoza wykonana na potrzeby Otodom Analytics – po podsumowaniu miesięcznego monitoringu sięgnie 3,7 tys.

Październik z wyższą sprzedażą na rynku deweloperskim

Sprzedaż mieszkań może przyspieszyć pod koniec roku

Już dzisiaj wiemy, że sprzedaż mieszkań deweloperskich w październiku na siedmiu największych rynkach deweloperskich była o kilka procent wyższa niż miesiąc temu (porównujemy do skorygowanych wyników z września). Ten optymistyczny początek ostatniego w tym roku kwartału, wzmacnia prognozy, zgodnie z którymi sprzedaż mieszkań deweloperskich w czwartym kwartale okaże się lepsza niż odnotowana przez Otodom Analytics w kwartałach drugim i trzecim i przekroczy 10 tys. lokali.

Październik z wyższą sprzedażą na rynku deweloperskimAnaliza przeciętnych cen mieszkań oferowanych w październiku na siedmiu największych rynkach wskazuje na dalszą stabilizację cen mieszkań budowanych przez firmy deweloperskie. Warto jednak zauważyć, że w październiku przeciętne ceny stabilizowały się nie tylko w relacji miesiąc do miesiąca, ale również w relacji w stosunku do cen sprzed roku nastąpiła symboliczna zmiana. W październiku 2024 roku ceny oferowanych przez firmy deweloperskie mieszkań były o 9% wyższe od średnich cen w październiku 2023 roku co oznacza, że pierwszy raz od 15 miesięcy roczny wzrost cen był niższy niż 10% – tłumaczy Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.

Październik z wyższą sprzedażą na rynku deweloperskim

Po słabych wakacjach (w lipcu sprzedało się 2600 mieszkań, w sierpniu 2500 mieszkań), zwłaszcza w porównaniu do ubiegłorocznych wyników, kiedy na sytuację na rynku istotny wpływ miał Bezpieczny kredyt 2%, trend spadkowy zaczyna się odwracać. Dobry wynik wrześniowy nie był tylko efektem zakupów powakacyjnych, kiedy to klienci odkładali transakcje w czasie, widząc jak duży jest wybór mieszkań na rynku. Październik pokazał, że obecna oferta zaczyna spełniać oczekiwania poszukujących, a ci dodatkowo w ostatnich miesiącach roku mają dobre warunki negocjacyjne, mogą korzystać z pojawiających się promocji np. na miejsca garażowe.

Większa ochrona kupującego nie tylko przy ogłoszeniu upadłości

Warto przypomnieć, że z początkiem lipca skończył się okres przejściowy nowelizacji ustawy dotyczącej wprowadzenia Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego. Wraz z wejściem w życie tych przepisów uruchomiony został  mechanizm dodatkowego ubezpieczenia wpłat, których dokonują nabywcy mieszkań na poczet budowanych przez deweloperów mieszkań, których sprzedaż rozpoczęła się po 2 lipca 2024 roku.

Skończył się okres przejściowy i obecnie każde mieszkanie kupione od dewelopera jest ubezpieczone nie tylko mieszkaniowym rachunkiem powierniczym, ale również w Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym. Głównym zadaniem DFG jest zabezpieczenie nabywców nieruchomości przed częściową lub całkowitą utratą pieniędzy wpłaconych w trakcie trwania budowy, a o wypłatę środków można się starać nie tylko w sytuacji ogłoszenia przez dewelopera upadłości.

Mamy informację o kilku wypłatach z funduszu, których powodem było niedotrzymanie przez dewelopera terminu przeniesienia własności mieszkania, które powinno nastąpić w trakcie 120 dni od podpisania umowy. Po tym czasie  nabywca może wnioskować do Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego o zwrot środków, które wpłacił deweloperowi. To jest najważniejsza funkcja DFG, bo nabywca nie musi iść do sądu, żeby latami oczekiwać zwrotu środków. Teraz cała procedura może trwać do pół roku. To daje nabywcy możliwość, żeby w ciągu kilku miesięcy odzyskał środki i następnie kupił inne mieszkanie – mówi Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.

Nawet w sytuacji zakupu gotowego mieszkania, kiedy nie zawieramy od razu umowy z przeniesieniem własności, uruchamia się ubezpieczenie w Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym.

Giganci technologii publikują wyniki: Inwestycje w AI pod lupą inwestorów

W tym tygodniu pięciu gigantów technologicznych z „Wspaniałej Siódemki” – Apple, Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft – opublikuje swoje wyniki finansowe, a inwestorzy będą uważnie śledzić informacje na temat ich kluczowych obszarów działalności, takich jak reklamy i usługi chmurowe. Jeszcze ważniejsze będą jednak wydatki na AI i ich wymierne efekty. Firmy te, o łącznej kapitalizacji rynkowej wynoszącej 12 bilionów dolarów, napędzały wzrosty rynkowe w tym roku, co sprawia, że ich wyniki mają kluczowe znaczenie dla trwającej hossy na rynku akcji. Inwestorzy, korzystający z platformy Saxo, postrzegają sektor technologiczny, jako ten, który będzie osiągać najlepsze wyniki w ostatnim kwartale roku. Warto jednak zauważyć, że wskazało na niego nieco ponad 20% ankietowanych, podczas gdy w poprzednich kwartałach wartość ta wynosiła ponad 30%.

Charu Chanana, zarządzająca Działem Strategii Walutowej w Saxo Banku analizuje sytuację gigantów technologicznych

Od czasu osiągnięcia szczytu 10 lipca różnica między dużymi firmami technologicznymi a resztą rynku zaczęła się zmniejszać, co jest wynikiem dokładniejszej analizy efektywności ich wydatków na sztuczną inteligencję. Microsoft, Alphabet, Amazon i Meta zwiększyły swoje nakłady inwestycyjne w trzecim kwartale, przeznaczając łącznie 56 miliardów dolarów na rozwój obszarów, takich jak AI, co stanowi wzrost o 52% r/r. Chociaż potencjał transformacyjny AI jest powszechnie uznawany, inwestorzy zaczynają kwestionować, kiedy i w jakiej skali zwrócą się te znaczne inwestycje. Ten sezon wyników finansowych może okazać się kluczowym testem dla liderów megakapitalizacji, z których wielu (oprócz Apple i Meta) jeszcze nie odzyskało swoich lipcowych maksimów, mimo że ich wyceny przekraczają historyczne normy i wycenę szerszego rynku.

Alphabet: Wzrost napędzany reklamą i chmurą, ale wydatki na AI pozostają znaczące

  • Publikacja wyników: wtorek (29 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 86,44 mld dolarów (wobec 76,69 mld dolarów w Q3 2023)
  • Szacowane EPS: 1,84 dolara (wobec 1,55 w Q3 2023)
  • Szacowane wydatki kapitałowe: 12,88 mld dolarów (+60% r/r)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: przychody z reklam na YouTube i w wyszukiwarce, rozwój usług chmurowych
  • Kluczowe ryzyka: Nadzór regulacyjny dotyczący praktyk monopolistycznych, długoterminowe ryzyko dla działalności wyszukiwarki Google, konkurencja ze strony wyszukiwarki AI Meta, wzrost Waymo (biznes samochodów autonomicznych) po niedawnym porozumieniu z Uberem.
  • Inne uwagi: Pozycja Alphabet rodzi stosunkowo mało wygórowane oczekiwania. Firma osiągnęła słabsze wyniki niż indeks S&P 500 od II kwartału, głównie ze względu na ciągłe obawy regulacyjne. Taka sytuacja może jednak stanowić szansę, jeśli wyniki finansowe pokażą wzrost w obszarach AI i chmury pomimo tych przeciwności.

Meta: Reklamy zoptymalizowane pod kątem AI umożliwiają przewagę

  • Publikacja wyników: środa (30 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 40,26 mld dolarów (wobec 36,15 mld dolarów w Q3 2023)
  • Szacowane EPS: 5,25 dolara (wobec 4,39 dolara w Q3 2023)
  • Szacowane wydatki kapitałowe: 11,03 mld dolarów (+69% r/r)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: Przychody z reklam i rentowność, napędzane przez optymalizację AI Meta, która zwiększa efektywność dla reklamodawców
  • Kluczowe ryzyka: Zwrot z inwestycji w AI, spowalniający wzrost gospodarczy
  • Inne uwagi: Przy obecnym kursie akcji Meta blisko rekordowych poziomów, oczekiwania są wysokie, a wszelkie oznaki spowolnienia wydatków na reklamy spowodowane osłabieniem kondycji konsumentów mogą wpłynąć na nastroje. Kluczowe będzie dla Mety udowodnienie, że inwestycje w AI skutecznie przekładają się na wzrost przychodów z

Microsoft: Wzrost Azure, a kosztowna ekspansja AI

  • Publikacja wyników: środa (30 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 64,52 mld dolarów (wobec 56,52 mld dolarów w Q1 FY2024)
  • Szacowane EPS: 3,11 dolara (wobec do 2,99 dolara w Q1 FY2024)
  • Szacowane wydatki kapitałowe: 14,55 mld dolarów (+47% r/r)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: Rozwój Azure
  • Kluczowe ryzyka: Perspektywy i koszty związane z AI, konkurencja ze strony wyszukiwarki AI Meta, spadek marż w związku z rozbudową centrów danych, adopcja Copilota.
  • Inne uwagi: Chociaż wzrost Azure Microsoftu pozostaje solidny, rynek będzie uważnie śledzić wydatki kapitałowe związane z AI. Kluczowe dla wyników akcji będzie utrzymanie lub wzrost marż pomimo intensywnych inwestycji w infrastrukturę AI.

Apple: Ograniczona ekspozycja na AI, ale przychody z usług w centrum uwagi

  • Publikacja wyników: czwartek (31 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 94,31 mld dolarów (wobec 89,50 mld dolarów w Q4 FY2023)
  • Szacowane EPS: 1,59 dolara (wobec 1,46 dolara w Q4 FY2023)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: Niższe od konkurencji wydatki na AI, silny wzrost przychodów z usług
  • Kluczowe ryzyka: Oznaki słabnącego popytu na najnowszego iPhone’a, popularność Apple Intelligence, ograniczenie produkcji Vision Pro.
  • Inne uwagi: Wysoka cena akcji Apple, bliska historycznych szczytów, ustawia poprzeczkę oczekiwań wyżej, zwłaszcza przy słabnących wydatkach konsumentów. Mocne wyniki i prognozy dotyczące przychodów z usług, a nie AI, będą kluczowe dla uzasadnienia obecnych wycen.

Amazon: Krótkoterminowe koszty AI kontra długoterminowy potencjał

  • Publikacja wyników: czwartek (31 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 157,29 mld dolarów (wobec 143,08 mld dolarów w Q3 2023)
  • Szacowane EPS: 1,16 dolara (wobec 0,94 dolara w Q3 2023)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: AWS, e-commerce i sprzedaż reklam cyfrowych.
  • Kluczowe ryzyka: Prognozy dotyczące nakładów inwestycyjnych, które mogą obniżyć zyski, szczególnie w kontekście inicjatywy satelitarnej, Projektu Kuiper.
  • Inne uwagi: Wzrost Amazon w obszarze AWS i sprzedaży reklam pozostaje solidny, jednak wysokie wydatki kapitałowe mogą wywierać presję na rentowność. W obliczu możliwego spadku budżetów reklamowych ze względu na osłabienie kondycji konsumenta, wytyczne Amazona dotyczące kosztów i inwestycji w AI będą uważnie analizowane.

Zapowiedź wyników gigantów giełdowych

Co oznaczają wyniki finansowe gigantów dla Nvidii?

Stałe nakłady inwestycyjne (capex) na rozwój sztucznej inteligencji, które ponoszą technologiczne giganty, jak Alphabet, Amazon, Microsoft i Meta, to miecz obosieczny. Z jednej strony mogą one przyspieszyć wzrost tych firm i umocnić ich przewagę konkurencyjną w obszarze AI. Z drugiej – wywierają presję na rentowność, zwłaszcza że inwestorzy zaczynają kwestionować zwrot z tych ogromnych inwestycji.

Dla Nvidii jednak kontynuacja tych nakładów jest jednoznacznie korzystna, ponieważ bezpośrednio przekłada się na popyt na jej zaawansowane procesory graficzne (GPU), które są kluczowe dla obsługi zadań związanych z AI. Tak długo, jak wielkie firmy technologiczne pozostaną zaangażowane w rozwój swojej infrastruktury AI, Nvidia ma szansę skorzystać jako preferowany dostawca, zabezpieczając swoją ścieżkę wzrostu, nawet jeśli niektórzy giganci technologiczni odczuwają presję na rentowność.

Chociaż utrzymujące się wydatki kapitałowe ze strony wielkich firm technologicznych są niewątpliwie czynnikiem wzrostu dla Nvidii, to istnieją potencjalne ryzyka, które mogą ograniczyć ten potencjał. Ograniczenia w dostawach, szczególnie dotyczące nadchodzących chipów Blackwell Nvidii, mogą ograniczyć jej zdolność do zaspokojenia rosnącego popytu ze strony projektów opartych na AI. Dodatkowo konkurencja w obszarze sprzętu AI rośnie, a firmy, takie jak AMD i Google, rozwijają własne chipy AI, co może ostatecznie wpłynąć na udział Nvidii na rynku. Wreszcie, jeśli nadzór regulacyjny dotyczący AI lub wydatków technologicznych zaostrzy się, może to osłabić budżety capex wielkich firm technologicznych, pośrednio wpływając na prognozy sprzedaży Nvidii. Mimo tych ryzyk Nvidia pozostaje dobrze pozycjonowana jako kluczowy beneficjent obecnego boomu AI. Warto pamiętać, że Nvidia ogłosi wyniki 20 listopada.

Sztuczna inteligencja w medycynie: Baker McKenzie ostrzega przed ryzykiem dla danych i odpowiedzialnością firm farmaceutycznych

Niska jakość informacji używanych do tworzenia narzędzi opartych o sztuczną inteligencję (AI), błędy w systemach skutkujące złym wynikiem oraz naruszenie wrażliwych danych osobowych to główne zagrożenia związane z użyciem AI przez firmy farmaceutyczne i biotechnologiczne opracowujące nowe terapie lekowe, uważają prawnicy kancelarii Baker McKenzie. Najważniejszą regulacją dla europejskich firm używających sztucznej inteligencji będzie AI Act.

Rozpoczęcie obowiązywania przepisów rozporządzenia AI Act jest rozłożone w czasie, a polski regulator aktualnie przygotowuje się do jego implementacji do lokalnego prawa. AI Act i rekomendacje instytucji regulacyjnych opierają się na ocenie ryzyka według skali i zalecają zastosowanie adekwatnych mechanizmów zabezpieczających prawa pacjentów. Rozwiązania najbardziej ryzykowne obarczone są największymi obowiązkami związanymi z transparentnością, kontrolą wewnętrzną, weryfikacją wyniku i odpowiedzialnością za błędy.

– Naszym klientom, którzy już teraz wdrażają technologie oparte na sztucznej inteligencji, zalecamy podobne podejście. Zamiar użycia technologii opartej na AI powinna poprzedzić ocena potencjalnych ryzyk zarówno od strony technologicznej, jak i prawnej – mówi Martyna Czapska, senior associate w zespole IP Tech w Baker McKenzie. – Przykładowo, chociażby korzystanie z popularnych chatbotów w ramach organizacji dysponującej danymi sensytywnymi powinno odbywać się z namysłem i zachowaniem zasad poufności.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oraz Europejska Agencja Leków (EMA) wydały swoje zalecenia lub dokumenty kierunkowe dotyczące użycia AI w obszarze zdrowia i badań nad nowymi terapiami lekowymi. Wskazują one również na ryzyka związane z tymi technologiami i zalecają ostrożność w ich stosowaniu. Eksperci Baker McKenzie zwracają uwagę, że napędzana konkurencją branża IT z dominującą kulturą dążenia do jak najszybszej komercjalizacji rozwiązania nie przystaje do świata medycyny.

– EMA w swoim oświadczeniu bardzo jasno podkreśla, że rozwojem i wdrażaniem sztucznej inteligencji w obszarze badań nad nowymi lekami powinno kierować podejście skoncentrowane na człowieku – mówi Juliusz Krzyżanowski, kierujący zespołem ochrony zdrowia w warszawskim biurze Baker McKenzie. – O ile Dolina Krzemowa może działać zgodnie z filozofią „działaj szybko, nawet kosztem błędów”, na takie podejście nie mogą pozwolić sobie firmy biotechnologiczne i farmaceutyczne.

Kluczową kwestią, której powinien być świadomy każdy badacz i przedsiębiorca korzystający z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, jest fakt, że odpowiedzialność za ewentualne naruszenia praw osób trzecich, poufności lub skutki błędów modelu AI może w wielu przypadkach spoczywać na użytkowniku. Dlatego też badanie due diligence poprzedzające użycie narzędzia AI powinno uwzględniać ocenę źródeł i jakości danych użytych do trenowania modelu. Dane niekompletne, niewiarygodne, stronnicze lub naruszające prawa osób trzecich mogą prowadzić do niewiarygodnych wyników i generować ryzyka prawne.

Przedsiębiorca powinien zadbać o odpowiednie zapisy w umowie – gwarancje i zapewnienia ze strony dostawcy co do praw do użytkowania danych zastosowanych na etapie trenowania narzędzia, a także odpowiedzialności za jego działanie. W przypadku udostępnienia systemowi opartemu o AI wrażliwych informacji o pacjentach pojawia się ryzyko nieuprawnionego wykorzystania lub ujawnienia informacji poufnych, a niekiedy także danych osobowych. Konieczne jest rozstrzygnięcie czy dostawca narzędzia będzie miał prawo przetwarzać te dane i zasilać nimi swój algorytm, a także czy przekazanie ich poza firmę jest niezbędne i zgodne z prawem.

– Kwestie wynikające z RODO, takie jak na przykład podstawa prawna przetwarzania danych, spełnienie obowiązków informacyjnych, minimalizacja gromadzenia i przetwarzania danych do poziomu niezbędnego do realizacji celu przetwarzania, a także prawo do sprzeciwu obowiązują również w odniesieniu do narzędzi opartych o AI – dodaje Martyna Czapska.

W obszarze praw autorskich istotna jest również kwestia efektu pracy modelu. Zgodnie z dominującym obecnie podejściem dzieło wygenerowane przez sztuczną inteligencję nie jest objęte ochroną prawa autorskiego. Takie prawo może przysługiwać wyłącznie człowiekowi. Efekt pracy modelu AI nie powinien więc być traktowany jako skończony twór, ale inspiracja do dalszej pracy. Ogólna rekomendacja dotycząca zastosowania narzędzi AI przy tworzeniu nowych technologii i terapii medycznych to udział badaczy i kontrola na każdym etapie tworzenia modelu – od jego trenowania, przez zapewnienie jakości danych, po weryfikację wyniku.

Firmy transportowe będą płacić za przejazd drogami ekspresowym i autostradami

Autostrady i drogi ekspresowe płatne dla przewoźników od 1 listopada. „Kolejny cios w mocno osłabioną branżę transportową”.

Od 1 listopada poszerzona zostanie sieć płatnych dróg. Obejmie ona nowo wybudowane autostrady i ekspresówki. Mowa o ponad 1600 kilometrów dróg na terenie całej Polski.  – Decyzja Ministerstwa choć zapewne wynikająca z dyscypliny budżetowej jest niestety dodatkowym obciążeniem dla firm transportowych – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Powinniśmy dążyć do odciążania, a nie nakładania nowych danin na firmy transportowe”

Opłaty dla przewoźników obejmą między innymi takie drogi jak: S3, S5, S6, S7, S8, S10, S12 czy S19. Dla sektora transportowego jest to kolejne zobowiązanie, które należy wkalkulować w plan finansowy.

– Sektor transportowy jest obecnie sektorem gospodarki najczęściej poddawanym restrukturyzacji ze wszystkich branż w Polsce. Powinniśmy dążyć do odciążania, a nie nakładania nowych danin na te firmy. Uważamy, że poprawa infrastruktury nie powinna być przywilejem, który dla sektora TSL będzie dodatkowo płatny. Jesteśmy gotowi na rozmowy i na kompromisy np. późniejsze wprowadzenie takich opłat – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Opłaty wchodzą w życie 1 listopada, czyli przed faktycznym szczytem zysków sektora TSL i e-commerce. Transport więc licząc na większe zyski w czasie przed świętami zostanie dociążony nową opłatą – dodaje prezes Mojsiuk.

Na terenie regionu zachodniopomorskiego, gdzie najszerzej działa Północna Izba Gospodarcza, płaty dotkną drogę ekspresową S6 na odcinkach: węzeł Goleniów Północ – węzeł Nowogard Zachód, węzeł Nowogard Wschód – węzeł Koszalin Wschód, węzeł Bożepole Wielkie – węzeł Gdynia Wielki Kack.

Eksperci mówią o „zaciskaniu pętli” wokół małych przewoźników drogowych

Eksperci rynku TSL nie ukrywają, że konieczność płacenia za przejazd drogami ekspresowymi i autostradami jest kolejnym „kamyczkiem”, który składa się na stos zobowiązań i koszt sektora transportowego, który w ostatnich miesiącach znajduje się w poważnym kryzysie. Przewoźnicy drogowi wskazują na spadek liczby zamówień, a jednocześnie na szereg niekorzystnych rozporządzeń wprowadzanych w życie z tytuły m.in. pakietu mobilności.

Jak mówi ekspert ds. logistyki, przedstawiciel Grupy CSL, Przemysław Hołowacz sytuacja staje się coraz trudniejsza, a opłaty za korzystanie z dróg ekspresowych i autostrad  to kolejne zobowiązanie finansowe.

– Może to pogorszyć sytuacje przewoźników. Ostatnie miesiące pokazują pewną zapaść tej branży. Kolejne opłaty, nawet niezbyt wysokie, nie jest dobrym kierunkiem. Widzimy falę zamykających się małych i średnich firm transportowych. To jest struktura, która dotychczas pozwalała nam mieć bardzo wysoką pozycję i dużą konkurencyjność w Europie. Polska jest silna małymi firmami, a nie wielkimi korporacjami. Kolejne obciążenia w tym czasie są następnym ciosem dla tych firm, to jest pewne zaciskanie pętli – mówi Przemysław Hołowacz.

– Używanie argumentacji, że opłaty za drogi ekspresowe i autostrady są po to, by dać pewną preferencję transportowi kolejowemu traktujemy trochę jak szukanie uzasadnienia dla podwyżek. Jesteśmy zwolennikami promocji transportu kolejowego, a poza podwyżkami dla transportu lądowego nie zaprezentowano planu na to, jak z pozyskanych środków prowadzone będą inwestycje choćby w połączeniach intermodalnych – dodaje Przemysław Hołowacz.

Resort Infrastruktury przekonuje, że nie ma w planach zmian stawek opłat i wprowadzania nowych opłat dla osób fizycznych.

Raport NFP osłabi dolara?

Wchodzimy w okres wielu publikacji danych makro dla amerykańskiej gospodarki. Poznamy je jeszcze przed wynikami wyborów prezydenckich, które zbliżają się wielkimi krokami. Dziś uwaga będzie skupiona na raporcie ADP oraz wstępnym odczycie PKB. Jutro indeks PCE – czyli preferowana przez Fed miara inflacji. Koniec tygodnia to raporty NFP a także ISM dla przemysłu. Dolar z pewnością zyskał sporo na wartości w oczekiwaniu na zwycięstwo Trumpa w przyszłym tygodniu. Inwestorzy zapewne zastanawiają się jak mocno będzie wrażliwa amerykańska waluta na najnowsze doniesienia z gospodarki.

Po raporcie ADP oczekuje się gorszego wyniku i kolejnego sygnału, że rynek pracy ochładza się. W przypadku rządowego raportu zaplanowanego na piątek – tu także prognozy wskazują, że sytuacja uległa pogorszeniu w październiku. Ważna będzie rewizja za wrzesień. Stopa bezrobocia ma jednak pozostać na niezmienionym poziomie. Dane dotyczące indeksu PCE oceniam jako mało istotne, ponieważ po danych o CPI nie szykują się żadne większe niespodzianki. Poza tym od pewnego czasu jest jasne, że Fed nie koncentruje się już na inflacji, ale na wzroście i rynku pracy. PKB prawdopodobnie znacznie wzrósł w trzecim kwartale, ale odporność amerykańskiej gospodarki jest już dobrze znana i nie stanowi większego zaskoczenia. Poza tym dane są historyczne a rynek lubi patrzeć w przyszłość. Dlatego też nie spodziewam się większej reakcji dolara.

Uważam, że piątek będzie kluczowy. Ciekawe będzie jak na dane NFP wpłynęły dwa efekty specjalne. Mam tu na myśli huragan Milton oraz strajk pracowników Boeinga. Może to oznaczać, że liczby będą gorsze od oczekiwań. Słaby raport NFP powinien osłabić USD, bo wówczas urosną spekulację, że Fed będzie bardziej skłonny do obniżek. Znajdujemy się jednak w dość newralgicznym momencie i aktualnie reakcja nie jest tak jednoznaczna. Z drugiej strony USD uległ znacznej aprecjacji w październiku. Od trzech dni widoczna jest próba formowania się korekty wzrostowej na głównej parze walutowej, więc dalszy ruch w kierunku 1,09 jest jak najbardziej możliwy. Widoczna jest na wykresie dziennym formacja „podwójnego dołka”. Jak na razie twarde dno to okolice 1,0780. Nie będę zaskoczony, jeśli notowania „powędrują” w kierunku 1,09 jeszcze przed tym, jak Amerykanie pójdą do urn.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

1 listopada z minimalnie tańszym tankowaniem: Stabilizacja cen paliw na stacjach dzięki sytuacji na rynku ropy i złotego

W tym roku 1 listopada na stacjach benzynowych przyjdzie nam zatankować prawdopodobnie minimalnie taniej niż przed rokiem. Jest to efekt obecnej sytuacji na rynku ropy naftowej oraz polskiego złotego. Choć jeszcze niedawno na niektórych stacjach w Polsce można było tankować nawet w okolicach poziomu 5,50-5,70 zł za litr benzyny 95, to najprawdopodobniej w najbliższym czasie ceny ustabilizują się bliżej 6 zł. W dużych miastach, a w szczególności w stolicy, ceny nierzadko są o 20 czy nawet 30 gr wyższe niż średnia krajowa. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku stacji przy często uczęszczanych drogach szybkiego ruchu jak autostrady czy ekspresówki.

Większość mediów wskazuje, że za zatrzymanie spadku cen na polskich stacjach odpowiada niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie. W ostatnim czasie panowała niepewność dotycząca tego, czy dojdzie do ataku Izraela na irańską infrastrukturę naftową, ale to ryzyko zostało już zniwelowane. Za stabilizację, a nawet wzrosty cen na stacjach odpowiada przede wszystkim słabość polskiego złotego. Rosnące prawdopodobieństwo wygranej przez Trumpa w wyborach prezydenckich wywołuje umocnienie dolara, gdyż Trump jest znany ze swojej protekcjonistycznej polityki. W Polsce pojawiły się również perspektywy na rozpoczęcie obniżek stóp procentowych już w marcu, a dodatkowo słabość polskiego złotego jest związana z możliwymi zmianami w budżecie oraz słabością walut regionalnych jak węgierski forint oraz czeska korona.

Ryzyko dotyczące sytuacji na Bliskim Wschodzie zmniejszyło się. Izrael wprawdzie zdecydował się na działania odwetowe w odpowiedzi na atak rakietowy z 1 października, ale działania odwetowe były ograniczone  oraz nakierowane na infrastrukturę wojskową. Iran nie zapowiedział odpowiedzi, co prowadzi do wymazania całej premii za ryzyko na rynku ropy naftowej. Co więcej, należy pamiętać, że OPEC+ od grudnia rozpocznie podnoszenie produkcji, co nakłada presje na dalszy spadek cen.

Teoretycznie mogłoby to oznaczać również spadek cen na polskich stacjach w najbliższym czasie, ale z drugiej strony przeszkadza wyraźna słabość złotego. Jeszcze niedawno za dolara płacono 3,80 zł, a na koniec października jest to nawet 4,03 zł. Niemniej ostatnie spadki na rynku ropy naftowej i stabilność złotego w ostatnich kilku sesjach powinna prowadzić do stabilizacji cen na rynku paliw. Niemniej nie można wykluczyć, że wzmożony popyt w okolicach 31 października i 1 listopada może doprowadzić do podwyżki, ale nie powinna ona przekraczać kilku groszy. Jeśli sytuacja na złotym nie ulegnie pogorszeniu, po przedłużonym weekendzie ceny na stacjach mogą nieco spaść.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

DLA Piper: Sekurytyzacja przyspieszy rozwój gospodarki w Europie 

Potrzeba wzmocnienia konkurencyjności europejskiej gospodarki oraz nowe wymogi regulacyjne związane z finansowaniem długoterminowym banków sprzyjać będą dalszemu rozwojowi rynku sekurytyzacji w Polsce i Europie, uważają eksperci kancelarii prawnej DLA Piper. W pierwszych trzech kwartałach tego roku europejski rynek sekurytyzacyjny odnotował wzrost liczby transakcji o ponad połowę.

W październiku Komisja Europejska rozpoczęła oficjalne konsultacje eksperckie na temat funkcjonowania rynku sekurytyzacji, szukając sposobu na zwiększenie finansowania gospodarki oraz wzmocnienie rynków kapitałowych. Sekurytyzacja pozwala bowiem bankom oraz pożyczkodawcom niebędącym bankami na pozyskanie kapitału na zwiększenie akcji kredytowej, pożyczkowej czy leasingowej poprzez zamianę wierzytelności wynikających z udzielonych kredytów, pożyczek czy leasingu na papiery wartościowe, które stają się przedmiotem obrotu.

Bez wątpienia sekurytyzacja staje się coraz ważniejsza dla rozwoju europejskiego rynku kapitałowego. Wystarczy wskazać, że Komisja Europejska rozpoczęła proces konsultacji dotyczący funkcjonowania sekurytyzacji w UE – mówi Paweł Turek, counsel w zespole finansowania DLA Piper w Warszawie.Ma to bardzo istotne znaczenie także dla polskiego rynku kapitałowego i jego dalszego rozwoju.

Bazując na raporcie byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghiego, Komisja Europejska określiła potrzeby inwestycyjne Unii Europejskiej na poziomie 800 mld euro rocznie. Sekurytyzacja ma być jednym ze sposobów na wygenerowanie kapitału, który odpowiednio zainwestowany dałby impuls rozwojowy europejskiej gospodarce. Autorzy raportu zwrócili uwagę na dużo mniejszą rolę, jaką dla europejskich banków odgrywa sekurytyzacja w porównaniu do konkurencyjnej gospodarki amerykańskiej. Udział emisji sekurytyzacyjnych w PKB Unii Europejskiej wyniósł w 2022 roku zaledwie 0,3 proc., podczas gdy w Stanach Zjednoczonych stanowił 4 proc. PKB.

Na poziomie europejskim zaczyna się mówić o sekurytyzacji 2.0 jako remedium na zwiększenie konkurencyjności unijnej gospodarki wobec znacznie szybciej rozwijającej się gospodarki USA oraz Chin – dodaje Paweł Turek.

W ubiegłym roku Europejski Bank Centralny wezwał do przyspieszenia prac nad wspólnym rynkiem kapitałowym. Jego istotną częścią ma być duży rynek sekurytyzacyjny, dzięki któremu banki będą miały możliwość przeniesienia części ryzyka na inwestorów, uwolnienia kapitału i odblokowania dodatkowego kredytowania. Kapitał ten miałby zostać zainwestowany w rozwój zrównoważonych technologii i cyfryzację. Według unijnych danych potrzeby inwestycyjne sięgają rocznie 620 mld euro na zieloną transformację i 125 mld euro na cyfryzację aż do 2030 roku.

Eksperci DLA Piper zwracają także uwagę, że istotnym czynnikiem sprzyjającym rozwojowi sekurytyzacji w Polsce może być wejście w życie w 2025 roku wymogów wynikających z europejskiego rozporządzenia CRR 3, które między innymi ujednolica metody raportowania i wyliczania wymogu kapitałowego z tytułu ryzyka kredytowego. Ponadto w tym roku Komisja Nadzoru Finansowego wydała Rekomendację WFD (dotyczącą Wskaźnika Finansowania Długoterminowego), której celem jest zwiększenie udziału długoterminowych instrumentów dłużnych w pasywach banków, a wraz z nim odporności sektora bankowego na potencjalne sytuacje kryzysowe.

Polski sektor bankowy od lat jest nadpłynny, więc wydawałoby się, że nie potrzeba na nim dodatkowego kapitału na inwestycje. Jednakże spółki starają się dywersyfikować swoje źródła finansowania – dodaje Paweł Turek. – Dodatkowo zapotrzebowanie na sekurytyzację rośnie choćby w związku z rosnącymi wymogami kapitałowymi.

Jak wynika z danych organizacji branżowej PCS (Prime Collateralised Securities) od stycznia do połowy października 2024 roku w Europie zrealizowano 216 transakcji sekurytyzacyjnych typu STS, czyli spełniających wymóg „prostoty, transparentności, ustandaryzowania” (Simple, Transparent and Standardised), co stanowi wzrost o 54 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. Największy wzrost odnotowano w segmencie sekurytyzacji należności handlowych. Od początku roku zrealizowano 68 tego typu transakcji w porównaniu do 26 w tym samym okresie 2023 roku.

Globalna sprzedaż online w Q3 2024: skromny wzrost, spadek wydatków i dominacja zakupów mobilnych

Globalna sprzedaż online w trzecim kwartale 20024 zanotowała skromny wzrost o 3% rok do roku. Globalny wolumen ruchu online również wzrósł nieznacznie – o 4% rok do roku. Niestety wraz z tym nie zwiększyły się wydatki, a wręcz spadły. W jęciu globalnym średni wydatek na jednego kupującego spadł nieznacznie o 1%.

Dane zebrane przez Salesforce w trzecim kwartale 2024 pokazują, że kolejny kwartał z rzędu traci na sprzedaży branża meblowa – w Q3 2024 spadek wyniósł 9% (w poprzednim kwartale spadek wynosił 13%). Wyhamowała również sprzedaż luksusowych torebek (spadek o 2% rok do roku). Na niezmiennym poziomie pozostała sprzedaż elektroniki, wydatki na żywność czy urządzanie domu, w przypadku których nie odnotowano ani wzrostów, ani spadków. Niewielkie wzrosty zanotowała natomiast kategoria odzież, ze wzrostem na poziomie zaledwie 1%, nieco lepiej poradziła sobie kategoria obuwie (wzrost o 4%), a całkiem dobrze poradziła sobie kategoria zdrowie i uroda, ze wzrostem na poziomie 10%. Niekwestionowanym liderem trzeciego kwartału są jednak produkty z kategorii „zabawki i edukacja”, których sprzedaż wzrosła aż o 18%.

Sprzedawcy w trzecim kwartale 2024 najchętniej komunikowali się ze swoimi klientami za pośrednictwem poczty elektronicznej (82% wysłanych wiadomości). Współczynnik otwarcia e-maili wyniósł w ubiegłym kwartale 20% (w Q2 wynosił 21%), a współczynnik kliknięcia w link wyniósł 0,61% (w Q2 wyniósł 0,64%).

Kolejny kwartał z rzędu maleje udział komputerów przy dokonywaniu zakupów. Konsumenci wybierają częściej urządzenia mobilne – ich udział w porównaniu z poprzednim kwartałem wzrósł o kolejne 5%. To pokazuje, jak niezmiernie ważne jest dopasowanie przez sprzedawców swoich stron internetowych do niewielkich ekranów urządzeń mobilnych. Już 77% ruchu generowanych jest przez telefony komórkowe, przez które w Q3 2024 złożyliśmy globalnie 68% zamówień.

Ciekawie wyglądają natomiast różnice w średnich wydatkach na jedno zamówienie. O ile globalna średnia wynosi 2,61 USD, tak u Szwajcarów to już 5,71 USD. Niemcy mogą się pochwalić średnią wartością 3,2 USD, Amerykanie 3,3 USD ale mieszkańcy Europy Wschodniej zaledwie 1,58 USD.

Dax blisko rekordu, Alphabet i giganci technologiczni raportują, Volkswagen zmaga się z wyzwaniami

Na rynkach panuje relatywny spokój. Niska zmienność to efekt wyczekiwania na główne wydarzenie jesieni. Z tego też względu nie oczekujemy większych wahań kluczowych instrumentów na wtorkowej sesji. Z danych makro głównej ocenie będzie podlegać ankieta JOLTS za wrzesień, która poda aktualny obraz popytu na pracę w USA. Po sesji wyniki poda spółka Alphabet. W kolejnych dniach swoje rezultaty zaprezentują: Meta, Amazon, Apple i Microsoft. W Europie niepokojące doniesienia płyną ze strony spółki Volkswagen. Mimo wszystko Dax zbliża się dziś do swoich historycznych maksimów. Złoto wykazuje dużą siłę i obecnie graniczy ze swoim poziomem ATH.

Podczas gdy indeksy giełdowe w USA oraz Europie (głównie Dax) znajdują się w obrębie historycznych rekordów, nie oznacza to, że wszystkie spółki przechodzą przez okres „prosperity”. Coraz większe problemy doświadcza spółka Volkswagen, która jest ikoną motoryzacji nie tylko w Niemczech. Spółka obecnie zmaga się z wieloma wyzwaniami szczególnie w zakresie produkcji oraz sprzedaży pojazdów elektrycznych w USA oraz w Europie. Głównym problemem jest masowy zwrot prawie 100 tys. egzemplarzy elektrycznego SUV-a ID.4 w Stanach Zjednoczonych. Problem może wydawać się błahy (usterka drzwi, która może powodować otwarcie w czasie jazdy), jednak z pewnością spędza sen z powiek dyrektorom zarządzającym grupy motoryzacyjnej. Sytuacja ta zmusiła VW do wstrzymania produkcji tego modelu w fabryce Chattanooga (w stanie Tennessee). W konsekwencji pracę straciło około 200 ludzi. Ten stan może potrwać do początku 2025 roku.

Sytuacja w Niemczech wydaje się być jeszcze gorsza. Grupa rozważa restrukturyzację, co będzie wiązało się z zamknięciem prawdopodobnie trzech fabryk. Konsekwencje tego działania są dość klarowne do przewidzenia – utrata pracy przez tysiące pracowników oraz redukcja wynagrodzeń. Decyzja ta jest częścią większej strategii. Potrzebne są dość drastyczne posunięcia żeby móc funkcjonować w dynamicznie zmieniającym się świecie. VW planuje skoncentrować się na bardziej dochodowych segmentach. Koszty produkcji to jedno, drugie to wysoka konkurencja, głównie płynąca z Chin.

To wszystko pokazuje, z jakimi trudnościami zmaga się globalny koncern motoryzacyjny, który uchodził za markę niesłychanie silną i stabilną. Idzie zmiana, do której VW musi się dostosować, czego efektem będzie nieuniknione spowolnienie. Jednak to jedyna droga, żeby w dalekiej perspektywie ponownie generować duże wzrosty i być jednym ze światowych liderów.

Cena akcji VW od pierwszego kwartału 2021 roku podąża w trendzie spadkowym. Została ona zmniejszona o ponad 60 proc. od szczytu wyznaczonego niespełna 3,5 roku temu Notowania w ostatnim tygodniu ustanowiły minima równe poziomom z sierpniu 2020 roku.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wzrost obrotów w centrach handlowych o 4,4% r/r w sierpniu 2024 r.

  • Obroty najemców prowadzących działalność w centrach handlowych zwiększyły się w sierpniu 2024 r. o 4,4%, w stosunku do sierpnia 2023 r.
  • Wzrost obrotów odnotowały wszystkie kategorie obiektów handlowych. Najlepsze wyniki miały najmniejsze centra (5-20 tys. mkw. GLA), w których obroty wzrosły o 7,7%. W obiektach średniej wielkości (20-40 tys. mkw. GLA) obroty zwiększyły się o 4,5%. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA), obroty wzrosły o 3,8%, a w dużych centrach handlowych (40-60 tys. mkw. GLA) wzrost wyniósł 3,4%.
  • Największy wzrost obrotów, o 11,3%, odnotowała kategoria zdrowie i uroda. Ważna dla centrów handlowych kategoria odzież i akcesoria zwiększyła obroty o 4,5%.

    Wzrost obrotów najemców prowadzących działalność w centrach handlowych był w sierpniu 2024 r. wyższy, niż wynikający z danych GUS, wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących dla całego handlu. Podczas gdy obroty w centrach handlowych wzrosły o 4,4%, w stosunku do sierpnia 2023 r., to sprzedaż detaliczna ogółem zwiększyła się o 3,2%. Potwierdza to wnioski z badania GfK „Skala omnichannel w obiektach handlowych”, z których wynika, że centra i parki handlowe są kluczowym miejscem zakupów Polaków, gdzie wydają oni ponad 60% budżetu przeznaczanego na zakupy. Z uwagą obserwujemy również trend dotyczący kategorii odzież i akcesoria, w której obroty w centrach handlowych wzrosły w sierpniu o 4,5%, podczas gdy z danych GUS wynika, że dla całego handlu detalicznego w tej kategorii odnotowano spadek sprzedaży o 14,9% – mówi Marcin Klammer, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

    Sierpniowe dane PRCH pokazują, że wielofunkcyjność centrów handlowych zapewnia im klientów realizujących różne potrzeby zakupowe. Różnorodność oferty zapewnia stabilność biznesu i przekłada się na dobre, jak na wakacyjny okres wyniki, wyższe niż przed rokiem. Centra handlowe zachowują się trochę inaczej niż rynek mierzony przez GUS, a wyższe obroty nie muszą oznaczać wzrostów inflacyjnych, lecz po prostu wyższy popyt. Trudno to wywnioskować z tych danych, ale warto być optymistą – ocenia Przemysław Dwojak, Senior Client Business Partner w GfK – An NIQ Company.

    Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był w sierpniu 2024 r. o 6,5% wyższy niż w sierpniu 2023 r.

    Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w sierpniu 2024 r. o 0,2% wyższa, niż w sierpniu 2023 r.

Spadki ruchu i liczby klientów w galeriach i centrach handlowych. Branża III kwartał br. skończyła na minusie

W trzecim kwartale br. ruch w centrach i galeriach handlowych spadł o blisko 12,4% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. W tym samym czasie zmniejszyła się liczba unikalnych klientów – o prawie 10% rdr. Natomiast częstotliwość zakupów minimalnie wzrosła w dwóch województwach, a w pozostałych odnotowano nieznaczne spadki. Skróceniu uległ przeciętny czas trwania wizyty – o 18 sekund, a także średni łączny czas pobytu w placówce – o ponad 5 minut. 

Jak wynika z cyklicznej analizy firmy technologicznej Proxi.cloud, w trzecim kwartale br. ruch w centrach i galeriach handlowych spadł o 12,4% w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku. Tego typu spadki odnotowano we wszystkich województwach, najmniejsze – w świętokrzyskim – o 4,7%, mazowieckim – o 5,5%, a także opolskim – o 8,4%. Na końcu zestawienia widać zaś woj. podkarpackie – 21,3%, warmińsko-mazurskie – 20,5%, jak również podlaskie – 18,1%.

– Spadek ruchu w trzecim kwartale może być odczuwalny przez handel. Przyczyn takiego stanu rzeczy można dopatrywać się m.in. w spowolnieniu gospodarczym czy zmianach przyzwyczajeń zakupowych części społeczeństwa, np. w korzystaniu z platform e-commerce. W pewnym stopniu na mniejszy ruch w tego typu obiektach może też wpływać rozwój asortymentu dyskontów oraz wielkopowierzchniowych sklepów sieci spożywczych – komentuje Mateusz Nowak z Proxi.cloud.

Jak zaznacza Sylwia Kaska z Proxi.cloud, zróżnicowanie dynamiki footfallu (ruchu) rdr. w poszczególnych województwach ma wiele czynników, których wpływ nie został sprawdzony w ramach tego badania. Niemniej jednak można się spodziewać, że znaczenie odgrywa zróżnicowana sytuacja społeczno-ekonomiczna w poszczególnych częściach kraju. Do tego dochodzą czynniki losowe, tj. możliwe remonty części centrów i galerii handlowych. Na ww. wyniki może wpływać również różne tempo ekspansji sieci dyskontów w poszczególnych regionach.

– Pojawiały się prognozy, że Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Niemczech, odbywające się od 14 czerwca do 14 lipca tego roku, przyczynią się do wzrostu ruchu w galeriach handlowych. W drugiej połowie czerwca odbyły się mecze reprezentacji Polski na tym turnieju, w tym miesiącu wzrósł odsetek klientów w galeriach handlowych o 5,9% w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku – dodaje Sylwia Kaska.

Z raportu wiemy też, że w trzecim kwartale br. liczba unikalnych klientów w centrach i galeriach handlowych spadła rdr. o 9,9%. Ujemne wyniki zaobserwowano dosłownie we wszystkich województwach. Najmniejsze spadki nastąpiły w mazowieckim – o 6,1%, opolskim – o 7,1%, a także wielkopolskim – o 7,4%. Największe zaś odnotowano w woj. podkarpackim i warmińsko-mazurskim – po 14,4%, jak również świętokrzyskim – o 13,5%.

– Spadek liczby unique shoppers na poziomie blisko 10% rdr. może być zauważalny i nienapawający optymizmem dla galerii handlowych. Mogła przyczynić się do niego popularyzacja usług e-commerce. Nie jest wykluczone, że część klientów po prostu zaniechała odbywania wizyt w galeriach handlowych, ponieważ zamawia potrzebne produkty z dostawą. Inne osoby mogły zrezygnować z odwiedzin takich placówek handlowych ze względu na pogorszenie swojej sytuacji majątkowej – mówi Mateusz Nowak.

W minionym kwartale częstotliwość zakupów wzrosła rdr. w dwóch województwach, tj. w świętokrzyskim (III kw. br. – 2,89, III kw. ub.r. – 2,63) i mazowieckim (odpowiednio – 3,35 i 3,33). W pozostałych woj. widoczne są nieznaczne spadki. Z analizy Proxi.cloud wynika, że skróceniu uległ przeciętny czas trwania wizyty – o 18 sekund (III kw. br. – 46:48, III kw. ub.r. – 47:06) oraz średni łączny czas pobytu w placówce – o nieco ponad 5 minut (III kw. br. – 2:26:52, wcześniej – 2:31:58).

– Na jednego klienta przypadają około 3 wizyty w miesiącu, a więc częstotliwość utrzymuje się na podobnym poziomie rdr. Znikome spadki i wzrosty w poszczególnych województwach nie powinny być zauważalne po stronie zarządców galerii handlowych, podobnie jak zmiany dotyczące średniego i łącznego czasu wizyty. Jest to potwierdzenie niezmienności nawyków części klientów – analizuje Sylwia Kaska.

Według ekspertki, głównym czynnikiem, który zadecyduje o popularności centrów i galerii handlowych wśród klientów, będzie sytuacja ekonomiczna polskiego społeczeństwa. Jeżeli ona ulegnie poprawie, to również można spodziewać się mniejszych spadków ruchu czy zasięgu rdr. w czwartym kwartale 2024 roku.

***

Badanie zostało przeprowadzone przez firmę technologiczną Proxi.cloud w oparciu o dane z III kwartału 2024 roku z odniesieniem do analogicznego okresu w poprzednim roku, z wykluczeniem świąt oraz niedziel niehandlowych. Analiza obejmuje zachowania konsumentów odwiedzających galerie i centra handlowe.

Wielkość próby wyniosła ponad 1,5 mln unikalnych konsumentów. Aby wejście badanej osoby w geofence było zarejestrowane jako wizyta klienta w danej galerii lub centrum handlowym, wizyta musiała trwać co najmniej 2 minuty i nie więcej niż 2 godziny. Finalnie zbadano ruch w 710 placówkach, których lokalizacje zostały pozyskane ze stron internetowych sieci handlowych oraz z Google Maps.

Mabion raportuje wyniki finansowe za 3Q 2024: niższe wpływy z Novavax i wysoka dyscyplina kosztowa

  • Mabion opublikował wyniki finansowe za 3Q 2024, które cechuje wysoka dyscyplina kosztowa oraz niższe wpływy z Novavax w konsekwencji zakończonego w maju br. okresu gwarantowanego
  • Z tytułu świadczonych w 3Q 2024 usług CDMO (ang. Contract Development and Manufacturing Organization), Mabion wypracował 0,5 mln PLN przychodów, głównie z usług analitycznych i logistycznych w ramach realizowanych z Novavax SOW (Specyfikacji Warunków Zleceń)
  • Istotnej redukcji uległy należności od Novavax, co w połączeniu z niższymi kosztami OPEX o 15% kw/kw oraz poziomem CAPEX dostosowanym do aktualnych potrzeb, wygenerowało -3,2 mln PLN przepływów pieniężnych netto i pozwoliło utrzymać wysoki poziom gotówki 47 mln PLN na koniec 3Q 2024
  • W sierpniu 2024 roku Mabion pozyskał i realizuje od września zlecenia CDMO dla nowego klienta z Wielkiej Brytanii o wartości ok. 5,5 mln PLN – potwierdzając wysokie kompetencje i jakość swoich usług
  • W fazie negocjacji znajduje się kolejny kontrakt na usługi CDMO w wartości przewyższającej pozyskane w sierpniu zlecenia i w typie oraz skali usług zgodnej ze strategicznym kierunkiem Mabion – obecnie nie ma pewności czy dojdzie do podpisania umowy ponieważ kluczowe warunki są negocjowane
  • Postępuje intensyfikacja działań z zakresu business development, która mierzona wartością aktywnych ofert wynosi 320 mln USD na dzień 29 października 2024 roku, Mabion ma otwartych 20 procesów sprzedażowych na różnym etapie rozmów
  • W okresie wrzesień-październik Mabion był obecny na kilku międzynarodowych konferencjach branżowych, w tym kluczowym CPHI w Mediolanie podczas którego Spółka odbyła ponad 150 spotkań biznesowych, przyciągając do swojego stoiska ponad 1000 osób zainteresowanych usługami CDMO
  • Strategia 2023-2027 jest kontynuowana, z koncentracją na osiągnięciu dywersyfikacji przychodów w ramach rosnącej puli zleceń na usługi CDMO oferowane przez Mabion

„Wyniki Mabion w trzecim kwartale 2024 roku odzwierciedlają wpływ zakończonego w maju br. okresu gwarantowanego z Novavax. Przychody od nowego, pozyskanego przez nas w sierpniu klienta biotechnologicznego z Wielkiej Brytanii, nie są jeszcze rozpoznane w naszym P&L pomimo rozpoczęcia we wrześniu, zgodnie z planem, świadczenia ustalonych usług CDMO. Prezentując nasze wyniki pragnę przede wszystkim podkreślić kolejny z rzędu kwartał widocznej po stronie naszych kosztów dyscypliny i sprawności operacyjnej, dzięki której utrzymaliśmy, w wymagającym okresie braku istotnych przychodów, wysoki poziom gotówki wynoszący 47 mln PLN na koniec września br. względem 50 mln PLN opublikowanych na koniec czerwca. To oznacza, że utworzyliśmy maksymalny bufor czasu na jaki mogliśmy sobie pozwolić do zbudowania zdywersyfikowanych przychodów z wieloma klientami, a nasz aktualny pipeline 20 otwartych procesów sprzedażowych o łącznej wartości 320 mln USD, napawa nas optymizmem. Negocjujemy już kolejny kontrakt z nową firmą w zakresie świadczenia usług CDMO, który może być o skali wyższej niż zawarty z klientem z Wielkiej Brytanii, niemniej znacząco niższy niż kontrakt z Novavaxem. Obecnie nie ma pewności czy dojdzie do podpisania umowy ponieważ kluczowe warunki są nadal negocjowane”komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Wyniki i perspektywa finansowa po 3Q 2024

Mabion na poziomie głównych pozycji finansowych wygenerował w 3Q 2024: 0,5 mln PLN przychodów (uwzględnia 0,2 mln PLN kosztów zakupu materiałów), -15,1 mln PLN straty operacyjnej, -12,9 mln PLN EBITDA i -16,3 mln PLN straty netto. W ujęciu narastającym po trzech kwartałach br. Mabion osiągnął przychody w wysokości 64,3 mln PLN, zysk operacyjny na poziomie 9,0 mln PLN, EBITDA 15,5 mln PLN i 11,5 mln PLN zysku netto.

Poziom przychodów z tytułu wysokomarżowych usług kontraktowych w 3Q 2024 wynika z aktualnej przerwy między kontraktowej w efekcie zakończonego w maju br. okresu gwarantowanego z Novavax, będącym istotnym składnikiem przychodów Spółki w poprzednich kwartałach 2024 roku. Mabion świadczy obecnie dla Novavax zlecenia dodatkowe w obszarze wykonywania analityki i usług logistycznych, które cechują się wysokim poziomem marży, ale niższym poziomem przychodów.

We wrześniu 2024 roku Mabion rozszerzył z Novavax zakres prac analitycznych i przeprowadzi transfer, walidację i weryfikację wybranych metod analitycznych z wykorzystaniem aktualnych wariantów białka SARS-CoV2 rS oraz wykona badania stabilności obejmujące przechowywanie i testy analityczne. Zlecenie obejmie również regularną analitykę prób DS (substancja czynna) i DP (produkt gotowy) produktu Novavax w standardzie GMP (Dobra Praktyka Wytwarzania), a także badania wspierające kwalifikację standardu referencyjnego i testy MVS (ang. Master VIrus Seed). Realizacja prac transferowych zaplanowana jest na 4Q 2024 roku, a prace związane z rutynową analityką i badaniami stabilności mają charakter ciągły, ze startem przewidzianym na 1Q 2025 roku. Wartość powyższych zleceń wynosi ok. 400 tys. USD.

„Trzeci kwartał 2024 roku odznaczał się przede wszystkim wysoką dyscypliną kosztową, która pomimo wymagającego otoczenia biznesowego, w którym firmy zmagają się z inflacją i wzrostem kosztów pracowniczych, pozwoliła nam ograniczyć koszty o 2,9 mln zł kw/kw. Po trzech kwartałach br. wygenerowaliśmy mocny cash flow z przepływami operacyjnymi w wysokości 48,1 mln PLN, w efekcie utrzymując wysoki poziom środków pieniężnych na koniec września, który wyniósł 47,0 mln PLN i zmniejszył się o 3,2 mln kw/kw. Kontynuujemy zatem wdrażanie Strategii 2023-2027, ze szczególnym uwzględnieniem intensyfikacji działań z zakresu business development”komentuje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych w Mabion S.A.

„Od września br. rozpoczęliśmy realizację zleceń CDMO dla klienta z Wielkiej Brytanii, na obecnym etapie nie rozpoznawaliśmy w prezentowanych wynikach przychodów z tego tytułu. Otrzymujemy sukcesywnie, zgodnie z podpisaną umową płatności stanowiące zaliczki na poczet realizowanych zleceń i spodziewamy się, że przychody będą ujmowane w kolejnych okresach, po realizacji zleceń w ramach zakończonej pracy dla danego SOW (Specyfikacji Warunków Zleceń)” dodaje Grzegorz Grabowicz.

Realizacja zleceń CDMO

Ważnym osiągnięciem w trzecim kwartale br. było podpisanie 16 sierpnia ze spółką biotechnologiczną z siedzibą w Wielkiej Brytanii trzech zleceń na wykonanie prac określonych w ramach SOW (ang. Statement of Work), które obejmują usługi transferu procesu, wytwarzania i zwolnienia produktu do celów klinicznych, transfer, walidację i rozwój metod analitycznych wraz z badaniem stabilności oraz rozlew produktu gotowego, jego pakowanie, etykietowanie i przechowywanie. Z tytułu realizacji zleceń Mabion otrzyma ok. 5,5 mln PLN (po przeliczeniu wg kursu USD z dnia podpisania zleceń), a także dodatkowe płatności za zakup niezbędnych surowców i materiałów. Płatności będą regulowane systematycznie w okresie 10 miesięcy. Po dacie bilansowej, w dniu 21 października 2024 roku Mabion podpisał dodatkowo umowę ramową z kontrahentem z Wielkiej Brytanii, która reguluje zakres świadczonych usług. Okres obowiązywania Umowy ramowej wynosi 5 lat od daty jej zawarcia, a w przypadku realizacji SOW z terminem wykraczającym poza ten okres, Umowa ramowa zostanie przedłużona do momentu zakończenia SOW. Pozyskane zlecenia posiadają potencjał ich rozszerzenia o inne usługi w przyszłości.

Mabion zgodnie z planem rozpoczął we wrześniu br. realizację zleceń dla klienta z Wielkiej Brytanii, których zakończenie planowane jest na drugi kwartał 2025 roku. Obecnie w ramach poszczególnych zleceń Mabion zakończył prace w zakresie transferu dokumentacji, opracowania listy materiałów i odczynników oraz złożone zostały kluczowe zamówienia niezbędne do rozpoczęcia realizacji projektu. Opracowany został także ramowy harmonogram prac i przygotowano dokumentację analityczną umożliwiającą rozpoczęcie prac w laboratoriach.

„Pozyskaliśmy w ostatnim czasie ważne zlecenia na usługi CDMO od firmy biotechnologicznej z Wielkiej Brytanii o wartości ok. 5,5 mln PLN, które walidują naszą Strategię i potwierdzają wysoki poziom kompetencji. Realizacja tego projektu, opartego o cząsteczkę przeciwciała bispecyficznego, stanowi ważny krok w rozwoju innowacyjnych terapii biologicznych i otwiera Spółce nowe możliwości kontraktowego wspierania rozwoju produktów tej klasy. Obecnie negocjujemy kluczowe warunki kolejnego kontraktu, większego od zleceń pozyskanych w sierpniu br. i jednocześnie zgodnego ze skalą usług oraz typem klienta z naszych strategicznych kierunków rozwoju. Dodatkowo dążymy do zrealizowania go w formule partnerstwa z renomowaną firmą biotechnologiczną, gdzie Mabion mógłby być generalnym wykonawcą kontraktu, a partner mógłby wykonać zakres usług, w realizacji których ma doskonałe kompetencje. Dzięki temu możliwe byłoby obsłużenie kontraktu o większej skali i zakresie bez konieczności ponoszenia dodatkowych nakładów inwestycyjnych. Na obecnym etapie negocjacji nie mamy jeszcze pewności czy dojdzie do podpisania tej umowy” mówi dr n. med. Julita Balcerek, Członek Zarządu ds. Operacyjnych w Mabion S.A.

„Wierzymy, że wkrótce pozyskiwanie nowych klientów będzie systematycznym i regularnym elementem naszych sprawozdań, przyczyniając się do dywersyfikacji przychodów i budując powtarzalny, przewidywalny dla inwestorów biznes. Łączna wartość wszystkich aktywnych ofert Mabion, które są obecnie w trakcie rozstrzygania, wynosi 320 mln USD. Prowadzimy 20 otwartych procesów sprzedażowych na różnych etapach rozmów, a od początku roku złożyliśmy łącznie 31 ofert na usługi CDMO, znacząco więcej niż 18 ofert z ubiegłego roku”dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu ds. Rozwoju Biznesu w Mabion S.A.

Działania business development

Ważnym elementem intensyfikacji działań z zakresu business development jest aktywny udział Mabion w targach i konferencjach branżowych, ponieważ umożliwia nawiązywanie bezpośrednich relacji z potencjalnymi klientami, a także możliwość prezentacji szerokiego zakresu usług CDMO, jakim dysponuje Spółka. W tym roku przedstawiciele Mabion byli obecni na najważniejszych eventach, w tym m.in. Biotech Showcase i JP Morgan Healthcare Conference, odbywających się w San Francisco, DCAT w Nowym Jorku, BIO Europe Spring i Bioprocessing Summit Europe w Barcelonie, American Biomanufacturing Summit w San Francisco i CPHI North America w Filadelfii, BIO International w San Diego czy CPHI w Mediolanie. Do końca 2024 roku Mabion będzie obecny jeszcze na konferencji BIO Europe w Sztokholmie.

„Na podkreślenie zasługują wnioski z październikowego CPHI w Mediolanie, która to konferencja jest dla nas, obok BIO International w USA, kluczowym wydarzeniem branżowym. W tym roku, w odpowiedzi na duże zainteresowanie i liczbę umówionych z wyprzedzeniem spotkań, nasz zespół liczył rekordowe 14 osób. Wcześniejsze działania marketingowe oraz znakomite położenie stoiska na targach w Mediolanie przyczyniły się do wzmożonego zainteresowania naszą firmą w trakcie wydarzenia. Mabion na CPHI odwiedziło ponad 1000 osób, a nasz zespół odbył ponad 150 spotkań biznesowych. To generuje kolejne szanse sprzedażowe nad którymi aktualne pracujemy, kontynuując rozpoczęte w Mediolanie rozmowy. Szczególną uwagę zwraca jakość spotkań z potencjalnymi klientami, którzy w większości znają już Mabion, naszą ofertę i pozycję na rynku CDMO w Europie. Powszechna świadomość o atrakcyjności naszej oferty jest dla nas bardzo budująca i motywująca do dalszej wytężonej pracy. Spodziewamy się, że efekty naszych działań business development przyniosą wkrótce efekty w postaci kolejnych zleceń i kontraktów na usługi CDMO”komentuje Adam Pietruszkiewicz.

Tabela 1. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu kwartalnym

Dane w mln PLN 1Q 22 2Q 22 3Q 22 4Q 22 1Q 23 2Q 23 3Q 23 4Q 23 1Q 24 2Q 24 3Q 24
Przychody razem (w tym) 38,6 43,9 38,5 42,9 39,5 36,0 29,6 46,5 34,0 29,8 0,5
     Przychody ze sprzedaży 22,3 17,5 14,1 36,7 38,2 34,3 28,0 39,9 32,2 29,2 0,7
     Przychody z tytułu leasingu 1,8 1,4 1,3 1,1 1,2 1,1 0,0 0,3 0,9 0,6
     Przychody z zakupu materiałów 14,5 25,0 23,1 5,1 0,2 0,6 1,6 6,3 0,9 -0,2
Koszt własny sprzedaży
i zakupionych materiałów
-21,8 -33,3 -29,9 -13,0 -9,1 -8,6 -6,4 -13,0 -7,5 -3,4 -0,1
Zysk brutto na sprzedaży 16,8 10,7 8,6 29,9 30,5 27,4 23,2 33,5 26,4 26,4 0,4
Marża brutto na sprzedaży 43,5% 24,3% 22,3% 69,7% 77,0% 76,1% 78,3% 72,1% 77,8% 88,6% 77,1%
Koszty R&D i ogólnego zarządu -9,7 -8,0 -14,3 -11,8 -12,5 -10,2 -12,3 -11,5 -12,5 -15,6 -15,8
Odpis z tyt. utraty wart. rzecz. aktywów trwałych -12,2
EBITDA 9,6 5,6 (4,4) 26,4 19,8 19,2 12,8 10,4 15,5 12,9 -12,9
Marża EBITDA 24,9% 12,8% n/a 61,4% 50,1% 53,3% 43,4% 22,4% 45,6% 43,2%
Amortyzacja 2,5 2,5 2,0 1,9 1,8 1,7 2,0 1,7 2,0 2,2 2,2
EBIT 7,1 3,1 (6,4) 24,5 18,0 17,5 10,9 8,7 13,5 10,6 -15,1
Marża EBIT 18,4% 7,0% n/a 56,9% 45,6% 48,5% 36,7% 18,7% 39,8% 35,6%
Zysk/strata brutto 7,4 5,1 (5,1) 14,5 16,5 15,2 10,9 7,3 17,5 10,3 -16,3
Podatek dochodowy 1,2 (8,6)
Zysk/strata netto 7,4 5,1 (5,1) 15,7 16,5 15,2 10,9 (1,3) 17,5 10,3 -16,3

 

Tabela 2. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu narastającym

 

Dane w mln PLN 1-3Q 2021 1-3Q 2022 1-3Q 2023 1-3Q 2024   
Przychody razem (w tym) 1,6 121,0 105,2 64,3  
     Przychody ze sprzedaży 53,9 100,4 62,1  
     Przychody z tytułu leasingu 4,6 2,3 1,5  
     Przychody z zakupu materiałów 62,6 2,4 0,7  
    Przychody z tytułu usług R&D 1,6  
Koszt własny sprzedaży i zakupionych materiałów -85,0 -24,1 -11,1  
Zysk brutto na sprzedaży 1,6 36,0 81,1 53,2  
Marża brutto na sprzedaży 100% 29,8% 77,1% 82,8%  
Koszty R&D i ogólnego zarządu -36,7 -32,0 -34,9 -43,9  
EBITDA (28,4) 10,8 51,9 15,5  
Marża EBITDA n/a 8,9% 49,3% 24,1%  
Amortyzacja 6,4 7,1 5,5 6,4  
EBIT (34,8) 3,8 46,4 9,0  
Marża EBIT n/a 3,1% 44,1% 14,0%  
Zysk/strata brutto (35,2) 7,5 42,6 11,5  
Zysk/strata netto (35,2) 7,5 42,6 11,5  

 

Wyniki finansowe i biznesowe Grupy Kapitałowej Banku Millennium w 3 kw.2024 r.

Grupa Kapitałowa Banku Millennium S.A. odnotowała zysk netto w wysokości 190 mln zł w 3 kw. 2024 r. i 547 mln zł w pierwszych dziewięciu miesiącach 2024 r. Ten znaczący wynik osiągnęła pomimo utrzymujących się wysokich kosztów portfela kredytów hipotecznych w walutach obcych oraz pełnego obciążenia podatkiem bankowym.

3 kw. 2024 r. był kolejnym solidnym kwartałem z punktu widzenia działalności operacyjnej. Wzrost kredytów zaczął nabierać tempa (+1% kw/kw i +3% r/r, ale +2% i +5% odpowiednio bez wpływu szybko kurczącego się portfela walutowych kredytów hipotecznych) z uruchomieniami kredytów gotówkowych na poziomie bliskim rekordowemu poziomowi 2 mld zł. Nadwyżka płynności pozostała silna pomimo obniżonego oprocentowania depozytów, wspierając wynik odsetkowy (NII). Sam wynik odsetkowy 3kw24 bez wakacji kredytowych wzrósł o 5% kw/kw i o 5% r/r (skorygowany wynik odsetkowy 9m24 wzrósłby o 5% r/r). Liczba aktywnych klientów detalicznych pozostała w stałym trendzie wzrostowym (3 120 tys., wzrost o 5% r/r), a wartość produktów inwestycyjnych wzrosła o 9% kw/kw do 10,5 mld zł.

Trzeci kwartał 2024 roku był kolejnym solidnym okresem dla działalności operacyjnej banku. Zakończyliśmy go zyskiem netto w wysokości 190 mln zł, pomimo utrzymujących się wysokich kosztów portfela kredytów hipotecznych w walutach obcych oraz pełnego obciążenia podatkiem bankowym. Wzrosło tempo udzielania kredytów; uplasowaliśmy swoje pierwsze zielone obligacje o wartości nominalnej 500 mln euro; poszerzyliśmy współpracę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, aby klienci z segmentu małych i średnich firm mogli skorzystać z nowej gwarancji Investmax. Odświeżyliśmy również design naszej aplikacji mobilnej dla klientów detalicznych, uruchomiliśmy możliwość skorzystania z mobilnego podpisu mSzafir i potwierdzania tożsamości. Zawarliśmy kolejnych 1 081 ugód z kredytobiorcami frankowymi, co oznacza, że od początku programu osiągnęliśmy poziom 24,6 tys. polubownych ugód.” – skomentował wyniki Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium.

W portfelu walutowych kredytów hipotecznych kontynuowana była systematyczna redukcja ryzyka. Kwartalna liczba nowych polubownych ugód z posiadaczami walutowych kredytów hipotecznych pozostała na poziomie powyżej 1 tys. Do tej pory zawarto 24 600 ugód, co stanowi równowartość 40% liczby umów kredytowych aktywnych w momencie pełnego uruchomienia oferty ugód. Napływ nowych roszczeń związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi przeciwko Bankowi spadł poniżej 1 500 spraw, z rosnącym udziałem roszczeń dotyczących spłaconych kredytów (19% liczby wszystkich aktywnych roszczeń), podczas gdy wskaźnik rezerw na ryzyko prawne do aktywnego portfela brutto przekroczył poziom 110%.

Ostatnie, ale nie mniej ważne, współczynniki kapitałowe i MREL znacznie się poprawiły, z nadwyżką współczynników T1/TCR powiększającą się do ponad 5 punktów procentowych, a nadwyżką współczynnika MREL trea do prawie 8 punktów procentowych.

Joao Bras Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium

Podsumowując prezentację wyników za 3 kw. 2024 r. Joao Bras Jorge powiedział: Jesteśmy w końcowej fazie realizacji obowiązującej strategii na lata 2022 – 2024 „Inspirują nas ludzie”. Jesteśmy zadowoleni, że w wielu przypadkach wyznaczone cele udało się nam osiągnąć przed czasem. Pozytywny trend wzrostu biznesowego sprawia, że w nowy cykl strategiczny wejdziemy z silnej pozycji, torując w ostatnim kwartale drogę do realizacji nowych wyzwań. Ambitne cele wyznaczamy wraz z nową strategią „Strategia 2028 – Wartość i Wzrost”.

65% polskich pracowników chce 4-dniowego tygodnia pracy, a 6 na 10 pracuje już tylko z biura

Pracownicy firm znad Wisły cenią sobie w organizacjach pracę w dobrej atmosferze (46%), a także zakres obowiązków odpowiadający ich zainteresowaniom (41%). Choć jak podkreślają, elastyczność pracy jest dla nich bardzo cenna, to 60% respondentów pracuje w pełni z biura. Jak pokazuje opublikowane dziś najnowsze badanie Manpower, Polacy mają pozytywne nastawienie do koncepcji 4-dniowego tygodnia pracy, ponieważ 65% z nich popiera to rozwiązanie, choć nadal mają wobec niego pewne obawy.

Jak pokazuje opublikowany dziś raport Manpower „Nastroje polskiego rynku pracy – perspektywa kandydatów 2024”, którego partnerem został Rocket Jobs oraz Just Join IT, 68% pracowników znad Wisły nie chce zmiany pracodawcy w najbliższym czasie, 15% z nich planuje ją w kolejnych 12 miesiącach, a 10% w ciągu pół roku. Jedynie 7% respondentów jest mocno zorientowanych na poszukiwanie nowej ścieżki kariery i deklaruje chęć zmiany organizacji w ciągu najbliższych 3 miesięcy.

– Podobnie jak w poprzedniej edycji raportu zweryfikowaliśmy gotowość talentów do zmiany pracy. Okazuje się, że motywacje w tym zakresie są teraz znacząco niższe. Aktualnie aż 7 na 10 respondentów nie myśli o ruchach zawodowych, podczas gdy w mijającym roku gotowość do zmiany zgłaszało 59% badanych. Może to oznaczać większe trudności w pozyskaniu odpowiednich kandydatów w ramach planowanych rekrutacji, dlatego warto pochylić się nad tym, co wpływa na satysfakcję z pracy oraz jak zapewnić tak ważny dla talentów ciekawy zakres obowiązków – mówi Katarzyna Pączkowska, dyrektor rekrutacji stałej w Manpower.

Polacy chcą czterodniowego tygodnia pracy, choć mają wiele obaw

Raport Manpower porusza również temat skróconego tygodnia pracy i pokazuje, że Polacy mają pozytywne nastawienie do tej koncepcji. 36% osób biorących udział w badaniu zdecydowanie popiera to rozwiązanie, 29% raczej popiera, a jedynie 6% ankietowanych ma negatywne nastawienie do pracy przez cztery dni w tygodniu. Analiza prezentuje także stosunek talentów do różnych aspektów związanych z ewentualnym wejściem w życie tego projektu. Okazuje się, że choć respondenci uważają, że to dobre rozwiązanie wspierające wellbeing oraz zachowanie balansu między pracą i życiem prywatnym, to obawiają się obniżenia wynagrodzenia, a także zarządzania czasem czy obciążeniem pracą.

– Choć nie brakuje obaw dotyczących tego modelu, to przykłady firm z różnych sektorów pokazują, że 4 dniowy tydzień pracy nie musi prowadzić do spadku produktywności. Wręcz przeciwnie, w niektórych przypadkach odnotowano wzrost efektywności i satysfakcji zespołów – podkreśla Justyna Mazur, manager rekrutacji stałych w Experis. – Okazuje się bowiem, że pracownicy stają się bardziej skoncentrowani, zmotywowani, a firmy utrzymują, a nawet poprawiają swoje wyniki biznesowe. Prowadzenie projektów IT wymaga efektywnego zarządzania zasobami, efekty są mierzone na podstawie osiągniętych celów. Należy jednak pamiętać, że istnieją obszary, dla których czas pracy oraz dostępność pracowników są kluczowe. To samo dotyczy np. obsługi klienta czy produkcji. Ograniczenie godzin dostępności pracowników może przełożyć się na trudności operacyjne, a w efekcie końcowym na niezadowolenie klientów i straty firmy – dodaje ekspertka.

Co sprawia, że lubimy swoją pracę?

Osoby biorące udział w badaniu zostały zapytane o to, co sprawia, że lubią swoją pracę. Wyniki analizy wskazują, że polscy pracownicy za najbardziej cenne w swoich organizacjach uważają pracę w przyjaznej atmosferze, na co wskazało 46% badanych. Istotny jest również zakres obowiązków odpowiadający ich zainteresowaniom i kompetencjom (41%) oraz możliwość pracy zdalnej lub hybrydowej (25%).

– Po czasie pandemii pracownicy zaczęli znacznie bardziej zwracać uwagę na to, jak praca wpływa na ich życie prywatne i zdrowie psychiczne. W efekcie tego rośnie znaczenie przyjaznej atmosfery w organizacji – mówi Marta Szymańska, liderka specjalizacji w Manpower. – Pozytywne relacje w miejscu pracy zwiększają motywację, zaangażowanie i identyfikację z firmą. Istotne stało się także dopasowanie obowiązków do kompetencji, zainteresowań, co umożliwia rozwój zawodowy oraz zwiększa zaangażowanie w działania. Niedobór talentów sprawia, że osoby zainteresowane zmianą mogą śmiało wybierać firmy, które nie tylko wspierają ich ambicje i rozwój, ale również oferują najlepsze dla nich warunki współpracy – dodaje ekspertka i podkreśla, że firmy, które oferują elastyczność, mają przewagę w przyciąganiu kandydatów, którzy coraz częściej wybierają pracodawców dostosowujących się do ich stylu życia.

Nadeszła era powrotu do biur

Co ciekawe, pomimo tego, jak ważna jest dla talentów możliwość pracy zdalnej oraz to, by pracodawca oferował elastyczność modelu współpracy, coraz więcej mówi się o tym, że firmy zachęcają swoje zespoły do korzystania z biur. Potwierdza to badanie Manpower, bowiem 60% wykonuje swoje obowiązki zawodowe w pełni stacjonarnie, a 17% hybrydowo, ale z przewagą działań z siedziby firmy. 7% osób biorących udział w badaniu pracuje w modelu 50/50, natomiast 6% także dzieli swój czas pracy pomiędzy biuro i dom, jednak w większej mierze jest to praca zdalna, 9% ankietowanych wykonuje swoją pracę w pełni zdalnie.

– Czy praca zdalna dobiegła końca? Choć niektórzy chcieliby w to wierzyć, realia rynku pracy są bardziej złożone. System remote-first, który pojawił się w czasie pandemii, okazał się krótkotrwały. Wielu pracodawców szybko zrozumiało, że budowanie silnych zespołów jest niemal niemożliwe, gdy wszyscy pracownicy pracują wyłącznie zdalnie. W pełni rozproszony team może działać, ale trudno w ten sposób osiągnąć stałe, wysokie zaangażowanie oraz skuteczność komunikacyjną, co stanowi fundament efektywności. I to właśnie dlatego tak wiele firm kładzie teraz nacisk na powrót do biur – podkreśla Piotr Nowosielski, CEO portali z ofertami pracy justjoin.it & rocketjobs.pl i uspokaja, że praca zdalna jednak nie znika całkowicie, ponieważ nowy standard to model 4+1, czyli cztery dni w biurze i jeden dzień zdalnie. – To z jednej strony zapewnia elastyczność, a z drugiej ułatwia efektywną komunikację w zespole. Z punktu widzenia firm, praca stacjonarna jest po prostu bardziej wydajna, a uproszczona komunikacja i szybszy przepływ informacji są kluczowe, szczególnie przy realizacji skomplikowanych projektów i szybkich decyzjach – mówi ekspert.