Ropa już nie powinna tanieć. Benzyna coraz bliżej 5 zł

CEO Magazyn Polska

W najbliższych miesiącach ceny ropy Brent powinny utrzymać się w okolicach 100 dolarów za baryłkę, do czego dążyć będą jej najwięksi eksporterzy. Będą prawdopodobnie w tym celu ograniczać wydobycie, bo sytuacja geopolityczna nie powoduje wzrostu cen, a na rynku jest coraz więcej surowca, zaś popyt na niego słabnie. Z tego powodu mimo drogiego dolara spadki cen powinny być też widoczne na stacjach benzynowych w Polsce.

Ropa Brent (europejska) jest najtańsza od ponad dwóch lat. We wrześniu jej ceny spadły poniżej 100 dolarów za baryłkę.

 W ciągu najbliższych miesięcy powinniśmy zobaczyć stabilizację w cenach ropy Brent w okolicach 98-100 dolarów za jedną baryłkę – przewiduje Paweł Kordala, analityk rynków surowcowych XTB. – Wydaje mi się, że na koniec roku te 100 dolarów to jest dobra cena i dla producentów, i dla konsumentów.

Zdaniem eksperta Arabia Saudyjska, główny gracz na międzynarodowym rynku ropy, będzie chciała utrzymać cenę ropy właśnie na poziomie 100 dolarów, wprowadzając ograniczenia wydobycia. Cena ropy Brent spada systematycznie od czerwca, kiedy była na poziomie 114 dolarów. Potem spadków nie zatrzymała ani sytuacja w Syrii, ani na Ukrainie. Jak zauważa Kordala – wpływają na to trzy zupełnie inne czynniki.

Przede wszystkim zwiększone wydobycie w Libii, która powróciła na rynek ropy z dużo większym wydobyciem, tam sytuacja ustabilizowała się w sektorze naftowym. Kolejny czynnik jest mniejszy popyt ze strony Chin. Ostanie dane o imporcie ropy i paliw przez Chiny były zaskakująco niskie. Trzeci czynnik to słaby wzrost gospodarczy w strefie euro. W wyniku tego popyt na paliwa w drugim kwartale w Europie i w strefie euro był bardzo, bardzo słaby i przez to na rynku ropy pojawiła się duża nadpodaż, która zepchnęła cenę ropy mocno w dół.

Ropa tradycyjnie tańsza jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie w ostatnim czasie jej podaż uzupełnia wydobycie surowca ze złóż łupkowych. Teraz cena West Texas Intermediate jest niższa o ok. 6 dolarów od ropy europejskiej. I to się na pewno nie zmieni, bo ropy w USA będzie coraz więcej.

 Nadal wydobycie powinno mocno rosnąć w kolejnych miesiącach i Stany być może już niedługo wkroczą na pierwsze miejsce w rankingu największych producentów ropy na świecie – przewiduje analityk w rozmowie z agencją Newseria Inwestor.

Spadające ceny surowca na światowych rynkach wpływają jednak w ograniczonym stopniu na ceny na polskich stacjach. Dolar od kilku miesięcy umacnia się w stosunku do złotego, co niweluje w części korzyści z międzynarodowych kursów ropy. W czerwcu za dolara trzeba było zapłacić 2,99 zł, teraz jest to o ponad 30 groszy więcej. Mimo to można oczekiwać korzystnych dla kierowców zmian.

Jeżeli spojrzymy na ostatnie spadki na cenie ropy, to te ceny ropy spadły dużo mocniej niż złoty w stosunku do dolara – mówi ekspert. – Z tego powodu możemy oczekiwać, że ten sadek cen ropy będzie lekko przekładał się również na spadki cen paliw w Polsce, czyli zobaczymy ceny benzyny 95 bliżej 5 zł.

Quercus TFI zarządzał we wrześniu aktywami wartymi ponad 3,1 mld zł

Quercus TFI podał, że 30 września wartość aktywów zarządzanych przez towarzystwo przekraczała 3,1 mld zł.

Na powyższą wartość aktywów pod zarządzaniem składało się ponad 2,6 mld zł w dziewięciu subfunduszach Quercus Parasolowy SFIO, 134,4 mln zł aktywów funduszu Quercus Absolute Return FIZ, 227,2 mln zł aktywów funduszu Quercus Absolutnego Zwrotu FIZ, 29,2 mln zł aktywów funduszu Acer Aggressive FIZ oraz 52,4 mln zł aktywów portfeli instrumentów finansowych zarządzanych przez Quercus TFI S.A. w ramach usługi asset management (nie uwzględniając środków zainwestowanych w subfundusze/fundusze zarządzane przez Quercus TFI S.A.).

Ponadto Quercus TFI S.A. zarządza funduszem dedykowanym Q1 FIZ o wartości aktywów 71,7 mln zł.

Wpływ unijnych dyrektyw dotyczących budynków energetycznych na polską branżę budowlaną

W ostatnich latach tematem numer jeden dla branży budowlanej stało się uzyskanie jak najwyższej efektywności energetycznej. Wynika to w dużej mierze ze zmieniających się regulacji prawnych, będących przede wszystkim konsekwencją unijnych zobowiązań w zakresie zmniejszania zapotrzebowania budynków na energię użytkową. Jak zmiany te wpłyną na nasze życie oraz sektor budowlany?

Budownictwo jest najbardziej energochłonnym sektorem polskiej gospodarki. Budynki odpowiedzialne są za 42 proc. końcowego zużycia energii, z czego aż 30 proc. pochłaniają obiekty mieszkalne, a w nich ogrzewanie i chłodzenie pomieszczeń.  Wynika to wprost ze strat ciepła spowodowanych w dużej mierze niewłaściwym ociepleniem. Sektor budowlany należy do wysoce energochłonnych obszarów gospodarki także poza granicami naszego kraju, dlatego UE wprowadziła dla niego dodatkowe regulacje prawne. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/31/UE z dnia 19 maja 2010 r. w sprawie charakterystyki energetycznej budynków zobowiązuje państwa członkowskie do tego, aby wszystkie budynki wybudowane po 31 grudnia 2020 r. były obiektami o niemal zerowym zużyciu energii. Obiekty użyteczności publicznej będą musiały spełnić ten wymóg już od 2019 r. W miarę możliwości wymagania dotyczące charakterystyki energetycznej powinny być spełnione także przy okazji gruntownych modernizacji budynków lub ich części.

„Wejście w życie unijnej dyrektywy nie spowoduje rewolucji w polskim budownictwie. Sama branża jest już dziś przygotowana do budowania domów zużywających mniej energii. Producenci już teraz wytwarzają materiały, które są energooszczędne. Oczywiście, zmiany w przepisach wymuszają całkiem nowe podejście do projektowania. Dom niskoenergetyczny musi być jak najprostszy w swojej konstrukcji. Im bardziej bryła jest zwarta tym mniejsze straty ciepła co oznacza w praktyce bardziej energooszczędną budowlę. Inwestorzy już teraz przygotowywani są do nadchodzących zmian. Odpowiednia architektura i geometria budynku, odpowiednia orientacja względem stron świata, właściwa izolacja termiczna, sprawna wentylacja i ogrzewanie oraz wykorzystanie odnawialnych źródeł energii to obszary w największym stopniu wpływające na standard energetyczny budynku. Kluczowa jest tutaj szczególnie odpowiednia izolacja budynku, a zaczyna się ona już w momencie wyboru odpowiedniego materiału, z jakiego ma powstać ściana, grubości warstw oraz samych właściwości termicznych materiałów, jakie mają być użyte przy budowie niskoenergetycznego obiektu. Dlatego ważne jest użycie materiałów o odpowiedniej izolacyjności cieplnej dla tego typu budynku, gdzie najważniejszy jest jak najniższy współczynnik przenikania ciepła termoizolacji. Ci, którzy zdecydują się na budowę domu w standardzie energooszczędnym i spełnią wymagane kryteria energooszczędności budynku, mogą wnioskować o dopłaty z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.” – mówi Tomasz Jarzyna, Product Manager z firmy Baumit.

Jednak uzyskanie wysokiej efektywności energetycznej staje się coraz ważniejszym czynnikiem również dla użytkowników istniejących budynków. Już dziś coraz więcej inwestorów, właścicieli i zarządców różnego rodzaju obiektów decyduje się na kompleksową termomodernizację swoich nieruchomości. Ocieplenie budynku połączone z wymianą okien i modernizacją instalacji grzewczej to nie tylko sposób na realne oszczędności finansowe w postaci niższych rachunków za ogrzewanie, ale również szansa na podniesienie komfortu użytkowania budynku i zwiększenie bezpieczeństwa zdrowotnego.

„Zapisy Dyrektywy 2012/27/UE zobowiązują państwa członkowskie między innymi do opracowania krajowych, długoterminowych strategii w zakresie wspierania inwestycji w renowację lokalnych zasobów budynków mieszkaniowych i użytkowych, zarówno tych stanowiących własność publiczną, jak i znajdujących się w rękach prywatnych właścicieli. W szczególności mają one obejmować określenie opłacalnych sposobów podnoszenia efektywności energetycznej budynków oraz opracowanie instrumentów, które będą stymulować podejmowanie takich inwestycji. Nacisk na inwestycje termomodernizacyjne i narzędzia wspierające tego typu przedsięwzięcia prowadzone przez prywatnych właścicieli z pewnością zwiększą znaczenie rynku technologii i wyrobów budowlanych, pozwalających oszczędzać energię.” – dodaje ekspert firmy Baumit.

Rosnące ceny paliw i energii regularnie podnoszą koszty ogrzewania nieruchomości. W efekcie, opłaty z tego tytułu pochłaniają coraz większą część domowych budżetów. Wzrost zainteresowania efektywnością energetyczną coraz częściej staje się zatem wynikiem nie tyle unijnych zobowiązań, co zdrowego rozsądku. Budownictwo energooszczędne to najpewniejsza inwestycja w przyszłość, która pozwoli zabezpieczyć się przed galopującymi cenami energii.

 

PZ Cormay zawiadamia prokuraturę o przestępstwie

0

PZ Cormay mógł stracić blisko 2 mln zł przez działalność przestępczą. Spółka zwiadomiła o tym prokuraturę.

PZ Cormay złożył 1 października w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Żoliborz zawiadomienie o możliwości popełnienia na szkodę spółki przestępstwa nadużycia zaufania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, polegającego na dokonywaniu od września 2010 do marca 2014 przelewów na rzecz podmiotów powiązanych z przekazującym na łączną kwotę 39,4 mln zł.

Skutkiem czynu stanowiącego przestępstwo objęte powyższym zawiadomieniem może być powstanie po stronie PZ Cormay szkody majątkowej w kwocie nie mniejszej niż 1,9 mln zł.

ABM Solid: Utrata kontraktu za 11 mln zł

0

ABM Solid w upadłości układowej stracił kontrakt za ok. 11 mln zł. Spółka Gdańska Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna wypowiedziała umowę na przebudowe kolektora sanitarnego.

Olsztyńskie Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych Budownictwa, spółka zależna ABM Solid 30 września otrzymała zawiadomienie o odstąpieniu przez Gdańską Infrastrukturę Wodociągowo-Kanalizacyjną od umowy, której przedmiotem było wykonanie przebudowy kolektora sanitarnego Zaroślak.

Zamawiający oświadczył, że wobec tak znacznego opóźnienia robót, że nie jest prawdopodobne, żeby były one wykonane w czasie umówionym, odstępuje od umowy z winy wykonawcy. Wypowiedzenie następuje ze skutkiem natychmiastowym.

Zamawiający obciążył wykonawcę karą umowną z tytułu odstąpienia od umowy w kwocie 10 proc. wynagrodzenia umownego brutto czyli ponad 1,1 mln zł.

Skutkiem odstąpienia od realizowanej umowy będzie zmniejszenie przychodów ABM Solid o ok 11,5 mln zł.

Zgoda na koncentrację: kurierzy

DPD Polska może przejąć spółkę Siódemka – uznał Prezes UOKiK. Przeprowadzone postępowanie wykazało, ze transakcja nie będzie miała negatywnego wpływu na konkurencję i sytuację konsumentów

Wypowiedź Roberta Kamińskiego, Dyrektora Departamentu Kontroli Koncentracji UOKiK

Uczestnicy koncentracji świadczą usługi doręczania paczek i przesyłek. DPD Polska należy do grupy kapitałowej Le Poste, kontrolowanej przez francuski skarb państwa. Siódemka jest częścią grupy kapitałowej Abris obejmującej fundusze typu private equity. Transakcja ma polegać na przejęciu przez DPD Polska wyłącznej kontroli nad Siódemką, poprzez nabycie 100 proc. akcji w kapitale zakładowym spółki.

W trakcie postępowania Urząd przeprowadził badanie rynku, które objęło ponad 40 przedsiębiorców. Wśród nich znalazły się m.in. największe firmy kurierskie, a także mniejsze podmioty działające na obszarze jednego miasta. Przedsiębiorcy zostali zapytani o informacje na temat rynku, m.in.  wielkości i wartości świadczonych usług, mocy przerobowych i stopnia ich wykorzystania.

Analiza Urzędu wykazała, że koncentracja będzie miała największy wpływ na krajowy rynek ekspresowego dostarczania przesyłek i paczek, czyli najpóźniej następnego dnia roboczego od nadania. Transakcja nie doprowadzi jednak do ograniczenia konkurencji na nim. Dotychczasowe orzecznictwo Urzędu oraz Komisji Europejskiej potwierdza, że jest to  odrębny rynek od standardowego doręczania czyli dwóch lub więcej dni.

DPD nadal będzie spotykać się z konkurencją innych przedsiębiorców. Koncentracja  nie wpłynie również negatywnie na kontrahentów spółki, w tym konsumentów. Już teraz odbiorcy korzystają z usług wielu dostawców, rynek cechuje brak umów na wyłączność, więc w przypadku prób podniesienia cen zmiana dostarczyciela przesyłek nie będzie stanowiła problemu – mówi Robert Kamiński, dyrektor Departamentu Kontroli Koncentracji UOKiK.

Zgodnie z przepisami transakcja podlega zgłoszeniu do urzędu antymonopolowego, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce.

Decyzje wyrażające zgodę na dokonanie koncentracji wygasają, jeżeli połączenie nie zostanie dokonane w terminie 2 lat od ich wydania. Na stronie internetowej Urzędu zamieszczane są informacje na temat wszystkich prowadzonych przez Urząd postępowań antymonopolowych w sprawach koncentracji. Więcej informacji o zasadach łączenia przedsiębiorców w przygotowanym specjalnie opracowaniu.

 

 

GDDKiA: przetarg na wykonawców 57 km trasy S5

0

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Bydgoszczy ogłosiła przetarg na wyłonienie wykonawców czterech kolejnych odcinków drogi ekspresowej S5. W sumie mają oni zbudować ok. 57 km nowej drogi.

W ramach ogłoszonego przetargu powstać maja odcinki Aleksandrowo – Tryszczyn (14,7 km); Tryszczyn – Białe Błota (13,5 km); Białe Błota – Szubin (9,7 km); Szubin – Jaroszewo (19,3 km).

Postepowanie przetargowe na pozostałe odcinki (Nowe Marzy – Dworzysko; Dworzysko – Aleksandrowo oraz Jaroszewo – granica województwa) zostało już ogłoszone 23 września.Tym samym prowadzone są obecnie postępowania przetargowe na budowę prawie całej, 130 km drogi ekspresowej S5 na terenie województwa kujawsko- pomorskiego.

Postępowanie w trybie przetargu ograniczonego oznacza, że w pierwszym etapie będą składane wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. Do drugiego etapu zaproszeni zostaną wykonawcy, których wiedza i doświadczenie, potencjał kadrowy oraz zdolność ekonomiczna i finansowa będzie spełniała warunki określone w treści ogłoszenia o zamówieniu.

Droga ekspresowa S-5 ma mieć na obecnym etapie po dwa pasy ruchu w każdym kierunku, docelowo po trzy. Poza budowa samej drogi inwestycja obejmować będzie m.in.budowę i przebudowę urządzeń infrastruktury oraz wykonanie wszelkich robót wynikających z konieczności podłączenia projektowanego odcinka do istniejącego układu komunikacyjnego, przebudowę istniejącej sieci dróg publicznych oraz budowę chodników, ścieżek rowerowych i zatok autobusowych, budowę wzdłuż drogi ekspresowej dróg dojazdowych wraz ze zjazdami na przyległe działki oraz wykonanie urządzeń bezpieczeństwa ruchu m.in. barier ochronnych, osłon przeciwolśnieniowych, balustrad.

GDDGiA: przetarg na wykonawców 57 km trasy S5

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Bydgoszczy ogłosiła przetarg na wyłonienie wykonawców czterech kolejnych odcinków drogi ekspresowej S5. W sumie mają oni zbudować ok. 57 km nowej drogi.

W ramach ogłoszonego przetargu powstać maja odcinki Aleksandrowo – Tryszczyn ( 14,7 km ); Tryszczyn – Białe Błota ( 13,5 km ); Białe Błota – Szubin ( 9,7 km ); Szubin – Jaroszewo ( 19,3 km ).

Postepowanie przetargowe na pozostałe odcinki ( Nowe Marzy – Dworzysko; Dworzysko – Aleksandrowo oraz Jaroszewo – granica województwa ) zostało już ogłoszone 23 września.Tym samym prowadzone są obecnie postępowania przetargowe na budowę prawie całej, 130 km drogi ekspresowej S5 na terenie województwa kujawsko- pomorskiego.

Postępowanie w trybie przetargu ograniczonego oznacza, że w pierwszym etapie będą składane wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. Do drugiego etapu zaproszeni zostaną wykonawcy, których wiedza i doświadczenie, potencjał kadrowy oraz zdolność ekonomiczna i finansowa będzie spełniała warunki określone w treści ogłoszenia o zamówieniu.

Droga ekspresowa S-5 ma mieć na obecnym etapie po dwa pasy ruchu w każdym kierunku, docelowo po trzy. Poza budowa samej drogi inwestycja obejmować będzie m.in.budowę i przebudowę urządzeń infrastruktury oraz wykonanie wszelkich robót wynikających z konieczności podłączenia projektowanego odcinka do istniejącego układu komunikacyjnego, przebudowę istniejącej sieci dróg publicznych oraz budowę chodników, ścieżek rowerowych i zatok autobusowych, budowę wzdłuż drogi ekspresowej dróg dojazdowych wraz ze zjazdami na przyległe działki oraz wykonanie urządzeń bezpieczeństwa ruchu m.in. barier ochronnych, osłon przeciwolśnieniowych, balustrad.

W Polsce powróciła fala upadłości firm produkcyjnych i handlowych

Większa jest nie tylko liczba upadłości, ale także ich efekt ekonomiczny. Opublikowane we wrześniu orzeczenia o upadłości dotyczyły firm mających zsumowany ostatni znany obrót na poziomie ok. 1,2 miliarda złotych, a zatrudniały one razem, według ostatnich dostępnych danych, ok. 2,5 tys. osób (obydwie te wartości są znacznie wyższe niż w poprzednim miesiącu).
Na przestrzeni dziewięciu miesięcy tego roku sądy opublikowały orzeczenia o upadłości 630 przedsiębiorstw działających w Polsce, podczas gdy w tym samym okresie ubiegłego roku było to 713 opublikowanych upadłości. Wrzesień był drugim w tym roku miesiącem (obok maja), gdy liczba upadłości była wyższa niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

–    Liczba upadłości opublikowanych we wrześniu jest wyższa niż przed rokiem z powodu liczniejszych upadłości firm produkcyjnych oraz handlowych.
–    Wśród największych upadłości dominują dystrybutorzy hurtowi (m.in. dwie firmy spośród trzech największych pod względem obrotów bankrutów).
–    Problemy sektora spożywczego – upadło łącznie 11 firm (4 producentów i 7 hurtowników).
–    Upadłości firm produkcyjnych dzielą się po połowie na producentów artykułów konsumpcyjnych (żywność i meble) oraz inwestycyjnych (artykuły budowlane, wyroby maszynowe oraz części motoryzacyjne).
–    Rozpoczęto 10 postępowań układowych, ale równocześnie zanotowano 7 przypadków nieudanych postępowań naprawczych, zamienionych na upadłość likwidacyjną.

Sytuacja w handlu nie poprawi się (szybko)

Jak ocenia sytuację Tomasz Starus, Członek Zarządu Euler Hermes, odpowiedzialny za ocenę ryzyka – Dystrybutorzy, zwłaszcza dóbr konsumenckich codziennego użytku mają kurczącą się grupę odbiorców – pozycję rynkową kosztem tradycyjnych sklepów zdobywają mające własne zaopatrzenie sieci handlowe, a o pozostałych walczyć muszą z wielokrotnie większymi megadystrybutorami hurtowymi, którzy dodatkowo swoje obroty, a więc i konkurencyjność cenową, podnoszą tworząc własne franczyzowe sieci sprzedaży detalicznej. Wpływa to oczywiście na kondycję finansową hurtowni: spadającym obrotom towarzyszy niska rentowność, często poniżej kosztu pieniądza: 3-5%, a nierzadko tylko na poziomie 1-2%. Co oznacza brak środków własnych, wysokie zadłużenie i problemy z płynnością. Od kilku lat trudniej pozyskać hurtowniom finansowanie: nie mają one zazwyczaj majątku trwałego i nieruchomości, które mogą być zabezpieczeniem udzielanych kredytów, w porównaniu np. do firm produkcyjnych, a ponadto wolno odradzający się popyt konsumencki nie sprzyja szybkiemu wzrostowi obrotów, a przede wszystkim rentowności.
Podsumowując: handel hurtowy (ale i detaliczny) jest sektorem o dużej liczbie upadłości także z przyczyn popytowych, ale przede wszystkim – finansowych: nawet rosnąca sprzedaż generuje częściej straty, niż zyski. Jest to efektem w pierwszym rzędzie zarządzania i przyjętego modelu działalności – zarabianie na benefitach i działalności dodatkowej, a nie czynników zewnętrznych, które nie są gwałtowne i można je uwzględnić, np. rosnąca konkurencja sprzedaży internetowej czy koncentracja rynku. Od powyższego ogólnego opisu są oczywiście wyjątki – sektor jak dystrybucja hurtowa nie jest jednorodny. Opisana sytuacja dotyczy p.w. hurtu artykułów konsumenckich i budowlanych, ale też nie wszystkich, np. w branży kosmetycznej marża hurtowa nierzadko osiąga 25%.

Sektor spożywczy: czy obserwujemy już efekt embarga?
We wrześniu opublikowano informacje o upadłości 4 producentów artykułów spożywczych (mięsa oraz artykułów piekarniczych) oraz 7 hurtowni spożywczych – czyli łącznie 11 firm związanych z rynkiem spożywczym. Jak mówi Maciej Harczuk, Prezes Zarządu Euler Hermes Collections: – Firm produkcyjnych, jak i hurtowych z branży spożywczej mających kłopoty jest więcej… Nie można wszystkiego tłumaczyć embargiem na Wschodzie. Przynosi ono wymierne straty i upadłości firmom wyspecjalizowanym w handlu na tym rynku, ale niestety na sektor oddziałują także inne czynniki. Duże zapasy mrożonych owoców, rekordowo niskie ceny mleka, a także jego nadprodukcja, czy spadające spożycie pieczywa, czyli czynniki rynkowe, mają nie mniejsze znaczenie niż polityczne ograniczenia zbytu na niektórych kierunkach. Zapewne kwestią czasu są więc kolejne upadłości firm z branży mięsnej ale też producentów nabiału – ponieważ niskie ceny oraz mający już miejsce eksport na perspektywiczne rynki, m.in. azjatyckie nie rokują na szybkie upłynnienie nadwyżek po korzystnych cenach.

Zaskakujący wzrost liczby upadłości firm produkcyjnych
Największa liczba upadłości we wrześniu miała miejsce w sektorze produkcyjnym – sytuacja nie notowana od półtora roku. Jak mówi Michał Modrzejewski, dyrektor Analiz Branżowych w Euler Hermes – Upadłości te w połowie dotknęły zarówno producentów wyrobów na rynek konsumencki (oprócz wspomnianej żywności – także nie notowana od dłuższego czasu w statystyce upadłości grupa firm z branży meblowej – 4) a w połowie producentów artykułów na rynek inwestycyjny (art. budowlanych, ale także maszyn i części do nich oraz … producentów komponentów motoryzacyjnych). Problemy firm produkcyjnych nie wydają się więc być skutkiem sytuacji w jakichś pojedynczych branżach (sektorze spożywczym czy budownictwie), ale raczej ogólnie kwestii popytowych na rynku wewnętrznym, jak i w eksporcie. Pomimo wzrostu eksportu o ponad 6% w tym roku, do czego w znacznej mierze przyczynili się wytwórcy części motoryzacyjnych, mebli czy AGD problemy mają ich dostawcy – wśród upadających firm znalazło się aż 5 firm produkujących wyroby z tworzyw sztucznych i gumy na potrzeby tych notujących niezłe wyniki branż! Sprzedaż jest więc wciąż daleka od możliwości produkcyjnych.

Budownictwo
Upadłości firm budowlanych są rzadsze niż rok temu, ale oprócz tego w ostatnim czasie zmienił się ich charakter. Częste jeszcze niedawno upadłości firm prowadzących prace wykończeniowe (elektryczne, hydrauliczne i inne) są obecnie rzadkością.
– Problemy, o czym świadczą upadłości, mają obecnie firmy realizujące głównie nową falę inwestycji, przebrzmiało już echo kryzysu branży z lat 2012-2013. Nie są to przy tym jedynie firmy budownictwa ogólnego czy mieszkaniowego, ale także… ponownie firmy wyspecjalizowane w budowie dróg i towarzyszącej infrastruktury wodociągowej i przesyłowej (5 takich przypadków). Wydaje się więc, że niestety zasady prowadzenia i rozliczania tych inwestycji – a przede wszystkim realia cenowe i krytycznie niska rentowność nie zmieniły się zbytnio od fali inwestycji na Euro 2012, co doprowadziło przecież do kryzysu a nie rozkwitu branży budowlanej – ocenia Tomasz Starus.

Wrzesień – wciąż niedobrze w woj. małopolskim; o problemach firm produkcyjnych świadczy wzrost upadłości w woj. dolnośląskim
Największa liczba spośród opublikowanych we wrześniu upadłości dotyczyła firm z województwa mazowieckiego – ale i tak poprawa w tym województwie pod względem liczby bankructw w stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym jest jedną z największych. Odwrotnie w województwie małopolskim i w sąsiednim podkarpackim – tutaj liczba upadłości jest nadal wyższa niż w roku ubiegłym. W województwie małopolskim za część tych upadłości odpowiada pogarszająca się sytuacja w branży transportu drogowego towarów (3 z 8 upadłości opublikowanych we wrześniu). Wspomniane zwiększenie liczby upadłości w województwie dolnośląskim wiąże się nie tylko z firmami produkcyjnymi (5 przypadków), ale także dystrybutorami hurtowymi (4 ich upadłości w tym województwie we wrześniu). Na przeciwnym biegunie – sytuacja w województwie mazowieckim, będącym jednym z liderów spadku liczby upadłości, także we wrześniu, nie może być bagatelizowana. O ile bowiem w roku ubiegłym duża część upadłości w tym województwie dotyczyła firm mniejszych, m.in. usługowych i handlowych (nadal obecnych w tej statystyce), to obecnie upadające firmy budowlane i produkcyjne na Mazowszu nie są może największymi podmiotami, ale jednak liczącymi się dotychczas na regionalnym rynku z obrotami rzędu po 40 milionów złotych.

Rynek spodziewa się, że EBC ogłosi dziś szczegóły skupu walorów ABS. Program umocni złotego wobec euro

0

CEO Magazyn Polska

Na dzisiejszym posiedzeniu Europejski Bank Centralny ogłosi prawdopodobnie szczegóły programu skupu walorów ABS. Ma to poprawić płynność finansową europejskich banków. Stymulacja europejskiej gospodarki jest potrzebna, bo słabe wyniki wskaźników PMI notuje zarówno cała strefa euro, jak i wiodąca gospodarka Niemiec. Komunikat powinien wpłynąć na umocnienie złotego wobec euro.

Sytuacja w zakresie koniunktury zachęca do dalszych działań, co najmniej do tych, które zostały już zapowiedziane, czyli do skupu instrumentów ABS. Sądzę, że Europejski Bank Centralny na najbliższym posiedzeniu przedstawi warunki realizacji tego programu – przewiduje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

ABS to papiery dłużne zabezpieczone aktywami, oparte o pożyczki korporacyjne, hipoteczne i z kart kredytowych. Skup tych walorów to metoda na uniknięcie zakupu obligacji rządowych, przed czym EBC się wzbrania. Borowski ocenia, że dzięki takiemu skupowi można by obniżyć długoterminowe stopy procentowe, ale na razie bardzo mało prawdopodobne jest, by EBC się na to zdecydował.

Stóp krótkoterminowych już bardziej obniżyć się nie da, bo są na najniższym poziomie w historii – przypomina Borowski. Po redukcji o 0,1 pkt proc. na początku września stopa referencyjna wynosi tylko 0,05 proc.

Borowski dodaje, że dodatkowym czynnikiem zachęcającym EBC i jego prezesa Mario Draghiego do prowadzenia łagodnej polityki monetarnej są słabe dane płynące z gospodarek strefy euro. Wrześniowy wskaźnik PMI dla strefy euro wyniósł 52,3 pkt i był najniższy od grudnia 2013 r. Dla Niemiec, największej gospodarki unijnej, był jeszcze niższy i spadł do poziomu 49,9 pkt. To pierwszy wynik poniżej 50 pkt od połowy 2013 r.

To są dane, które wskazują na to, że gospodarka strefy euro nie przyspiesza, istnieje też duże ryzyko jej spowolnienia. W takiej sytuacji Europejski Bank Centralny może zasygnalizować zwiększoną przestrzeń do działania, oczywiście, nie na tym posiedzeniu, ale w przyszłości – prognozuje Borowski.

Dodaje, że ogłoszenie szczegółów skupu ABS zwiększy ilość dostępnych na rynku rezerw bankowych w euro, a tym samym zwiększy popyt na inne waluty. To doprowadzi do umocnienia złotego i dolara wobec euro. Będzie to kontynuacja trendu obserwowanego od kilku miesięcy. Dolar umacnia się wobec euro od początku maja, zyskał w tym czasie 10 proc. Obecna cena dolara to ok. 0,79 euro, choć jeszcze niecałe 5 miesięcy temu było to niespełna 0,72 euro.

Umocnienie złotego wobec euro jest mniej wyraźne, ale obecna cena europejskiej waluty jest o ok. 5 groszy niższa niż pod koniec sierpnia.

KGHM: Oficjalna inauguracja chilijskiej kopalni Sierra Gorda

Uroczyście otwarta została należąca do KGHM i japońskiej firmy Sumitomo chiliska kopalnia Sierra Gorda. Może ona – jak podkreślono w komunikacie – w istotny sposób wpłynąć na globalny rynek miedzi i molibdenu.

Sierra Gorda znajduje się na pustyni Atacama w regionie Antofagasta, będącym największym zagłębiem miedzi w Chile. Zakład rozpoczął przerób rudy na koncentrat miedzi w lipcu 2014 roku. Wcześniej zakończone zostały prace związane z uruchomieniem wszystkich elementów infrastruktury niezbędnych do produkcji koncentratu, a także zdjęty został nadkład z odkrywki, składający się łącznie ze 192 mln ton materiału. Pierwszy transport około 6 tys. ton koncentratu miedzi ma dotrzeć do zakładów hutniczych Toyo w Japonii w listopadzie 2014 roku.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat rynek miedzi ogromnie zyskał na znaczeniu – mówi dyrektor kopalni Maciej Ściążko. – Miedź wykorzystywana jest dosłownie wszędzie – od naszych domów po telefony komórkowe i samochody. W przeciętnym samochodzie znajduje się już około półtora kilometra miedzianych kabli. Konsumpcja miedzi stale rośnie, co ma swoje odzwierciedlenie w jej cenie.

W inauguracji kopalni udział wzięło ponad sześciuset gości. Stronę chilijską reprezentowała m.in. prezydent Michelle Bachelet.

– Kopalnia ta będzie też ważnym w skali globalnej producentem molibdenu, co istotnie przyczyni się do zmniejszenia kosztów produkcji miedzi – powiedział Yoshiaki Nakazato prezes Sumitomo Metal Mining.

Po okresie rozruchu, który zgodnie z harmonogramem ma się zakończyć na początku 2015 roku, Sierra Gorda będzie produkować około 120 tys. ton miedzi, 50 mln funtów molibdenu i 60 tys. uncji złota rocznie. Prognozowana średnioroczna produkcja, uwzględniając uruchomienie drugiej fazy projektu, wyniesie około 220 tys. ton miedzi, 25 mln funtów molibdenu i 64 tys. uncji złota.

Polimex-Mostostal może odzyskać 40 mln zł od GDDKiA

0

Decyzją sądu Polimex-Mostostal ma odzyskać prawie 40 mln zł od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał generalnemu dyrektorowi dróg krajowych i autostrad z siedzibą  zapłacić wraz z odsetkami ustawowymi na rzecz Polimexu-Mostostal 37,9 mln zł, a słowackiej spółki Doprastav 39 mln zł  w związku z niedokonaniem zapłaty za wykonanie robót polegających na budowie drogi ekspresowej S-69.

Postanowienie nie jest prawomocne.

Francja deklaruje wsparcie dla Polski przy wdrażaniu do służby oferowanych MON rakiet manewrujących i okrętów podwodnych Scorpène

CEO Magazyn Polska

Francuskie władze deklarują szeroko zakrojone wsparcie dla MON w zakresie nauki umiejętności wykorzystania broni odstraszania, jeśli resort zdecyduje się na zakup okrętów podwodnych z tego kraju. Francuski państwowy koncern DCNS proponuje trzy okręty klasy Scorpène w wartym co najmniej 7,5 mld zł postępowaniu. Francuskie władze deklarują, że Polska zachowa pełną niezależność w użyciu oferowanych systemów uzbrojenia.

‒ Francja zawsze oferuje swoim sojusznikom te systemy uzbrojenia, które buduje na swoje własne potrzeby. Oferujemy też serwisowanie i asystę w ich wdrażaniu, ale nasi sojusznicy mogą zawsze w sposób niezależny decydować o użyciu tych systemów – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes gen. Jean-Pierre Devaux, dyrektor ds. strategii w Dyrekcji ds. Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej Francji. ‒ Nasza oferta jest na tyle kompletna, na ile to tylko możliwe, z rakietami, z tą samą technologią, jaką mamy w naszych okrętach podwodnych.

Jeszcze w tym roku może ruszyć kolejny etap postępowania dotyczący wyboru trzech okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej RP. Będzie to jeden z największych przetargów w programie modernizacji polskich sił zbrojnych. Cały program modernizacji Marynarki Wojennej RP jest warty ponad 10 mld zł. DCNS, jako państwowy koncern, ma nie tylko duże wsparcie ze strony francuskich władz, lecz także oferuje współpracę z polskim przemysłem.

Zgodnie z porozumieniem z gdyńską stocznią Nauta dwie trzecie prac przy budowie okrętów wykonano by w Polsce. Pierwszy okręt zostałby zbudowany we Francji przy udziale polskich pracowników, kolejne dwa – w Gdyni. Nauta całkowicie przejmie też serwisowanie jednostek.

Devaux dodaje, że poza transferem technologii do Gdyni Francja jest też gotowa zapewnić najwyższej klasy uzbrojenie i systemy, w tym pociski manewrujące. Możliwości wykorzystania rakiet manewrujących nie ma konkurencyjny niemiecki okręt klasy U-212A.

Broń odstraszania dla okrętów podwodnych to bardzo złożony system. W jego skład wchodzą nie tylko rakiety manewrujące, lecz także wszystko to, co powoduje, że wystrzelona rakieta jest w stanie dosięgnąć celu, który ma zostać zniszczony. Francuskie ministerstwo obrony zapewni pomoc polskiemu ministerstwu obrony w pozyskaniu wszystkich umiejętności i narzędzi, które są potrzebne, by używać tego sprzętu w sposób niezależny, bez kontroli ze strony francuskiej – zapewnia Devaux.

Zapewnia, że do postępowania dobrze przygotowani są zarówno francuscy producenci (poza DCNS także producent uzbrojenia MBDA), jak i gdyńska stocznia Nauta.

Oferowane przez Francuzów wystrzeliwane spod wody rakiety manewrujące, zdolne atakować cele położone wiele setek kilometrów w głębi lądu, opracowane zostały na podstawie podobnych rakiet lotniczych. Te ostatnie użyte zostały w walce w trakcie interwencji w Libii.

Devaux podkreśla, że tego typu uzbrojenie na okrętach podwodnych jest szczególnie skuteczne, bo może być wykorzystane jako skuteczna broń odstraszania. Dodaje, że widząc skuteczność tych systemów, francuska marynarka zdecydowała się już 10 lat temu na wyposażanie swojej floty w rakiety manewrujące.

Szansa na przełom w rozwoju rynku obligacji korporacyjnych. Projekt nowelizacji w Sejmie

CEO Magazyn Polska

Rok 2015 może być przełomowy dla polskiego rynku obligacji korporacyjnych. Sejm pracuje nad nowelizacją ustawy, która ma znieść bariery jego rozwoju. Część obowiązujących obecnie przepisów została uchwalona jeszcze w 1989 r., w innej rzeczywistości gospodarczej. Wskutek zaniechań kolejnych rządów firmy wciąż muszą płacić wyższe odsetki za emitowanie długu lub zaciąganie kredytów w bankach, co hamuje rozwój gospodarki.

Obecnie mamy projekt nowej ustawy o obligacjach, mamy przepisy dotyczące zmiany prawa bankowego, które ułatwiłyby bankom inwestowanie w obligacje. Dla mnie jednym z bardzo istotnych problemów, który dotyczą obligacji, jest kwestia zapewnienia, że pieniądze, które zostały włożone, zostaną odzyskane, a więc kwestia zabezpieczeń obligacji i całego systemu, który prowadzi do odzyskiwania pieniędzy, które zostały komuś pożyczone – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Marek Wierzbowski, partner w kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy – Adwokaci i Radcowie Prawni.

Projekt nowelizacji ustawy o obligacjach, który po pierwszym czytaniu został w ubiegłym tygodniu wysłany do Komisji Finansów Publicznych, zakłada rozszerzenie katalogu podmiotów uprawnionych do emisji obligacji o zagraniczne spółki oraz spółki celowe, tworzone specjalnie do emisji dłużnych instrumentów finansowych. Kolejną zmianą będzie możliwość emisji obligacji podporządkowanych oraz wieczystych. Projekt przewiduje również wprowadzenie do polskiego prawa instytucji zgromadzenia obligatariuszy.

To są korzystne zmiany. Istotny jest również rating, natomiast trzeba liczyć się z tym, że nabycie obligacji korporacyjnych spółki jest tym samym, czym pożyczenie jej pieniędzy. Bierzemy jakieś ryzyko. Zwykle oprocentowanie jest tutaj zdecydowanie wyższe niż płacone przy depozytach przez banki, ale bezpieczeństwo też może być mniejsze – wskazuje Wierzbowski.

Rynek obligacji korporacyjnych w Polsce jest obecnie zdominowany przez banki, które generują blisko 90 proc. obrotu. W przypadku małych emisji w praktyce często nie istnieje rynek wtórny, co hamuje rozwój całego rynku obligacji korporacyjnych.

Nie można spodziewać się płynności na takiej emisji, będzie to emisja zapewne wzięta na własną książkę przez bank i przez niego trzymana do momentu zapadalności – dodaje prof. Wierzbowski.

Obecny poziom rozwoju rynku nieskarbowych instrumentów dłużnych w Polsce to skutek nie tylko dotychczasowych regulacji, lecz także warunków rynkowych w przeszłości, takich jak wysokie stopy procentowe i inflacja.

Do niedawna było tak, że obligacje były instrumentem trzeciego wyboru. Pierwszym była emisja akcji, zwłaszcza w sytuacji, kiedy mieliśmy do czynienia z bardzo wysokimi stopami procentowymi i jednocześnie bardzo rozwiniętą infrastrukturą do emisji akcji. Drugim wyborem była finansowanie bankowe, dlatego że jest najprostsze – tłumaczy Mirosław Kachniewski, prezes zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych.

Zaletą obligacji jest jednak to, że dają firmom większą elastyczność w okresie realizacji projektu inwestycyjnego, gdyż do momentu wykupu spłacane są jedynie odsetki kuponowe (jeśli obligacja zawiera kupon). To ułatwia finansowanie projektów inwestycyjnych, które charakteryzują się przesuniętymi w czasie przepływami finansowymi.

Druga kwestia jest taka, że nie jesteśmy związani tak silnie różnego rodzaju konwenansami, emitentowi jest dużo łatwiej postępować niż w tak bardzo silnie określonych przez bank ramach, co niekiedy może powodować pewne utrudnienia w finansowaniu albo wzrost ceny tego finansowania, co sumarycznie na koniec wychodzi drożej niż finansowanie obligacyjne – mówi Kachniewski.

Uplasowane emisje na rynku długu mogą być ważną kartą przetargową w negocjacjach oprocentowania kredytów bankowych – przekonuje prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. Rentowność obligacji może ulec obniżeniu, jeśli spółka już wcześniej emitowała dług i był on obsługiwany terminowo. W efekcie rozwój rynku obligacji korporacyjnych jako alternatywy dla finansowania bankowego jest przede wszystkim w interesie emitentów – dodaje Wiesław Rozłucki, prezes Rady Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Jego zdaniem w Polsce obowiązują regulacje, które nie występują na rozwiniętych zagranicznych rynkach.

Emitenci nie zastanawiają się tylko, czy opłaca się sprzedać obligacje, czy wziąć kredyt, ale czy na przykład emisja obligacji w kraju będzie również tak dobrze uregulowana, jak emisja obligacji w euro na rynku zagranicznym. Chciałbym, żeby polskie warunki emisji w żadnym najmniejszym nawet szczególe nie różniły się od tych, które są jest standardem na rynkach międzynarodowych – wyjaśnia Rozłucki.

Jeśli rynek zostanie odblokowany po stronie emitentów, powinien stać się atrakcyjny dla kupujących, m.in. ze względu na atrakcyjność obligacji korporacyjnych jako instrumentu dywersyfikacji ryzyka. Zwiększonemu popytowi mogą sprzyjać zwłaszcza zmiany w OFE, które nie mogą już inwestować w rządowe obligacje – wskazuje Rozłucki.

Grupa TVN chce docierać do widzów poprzez wszystkie platformy. Jest zadowolona z wyników kanału TVN24 Biznes i Świat i zapowiada nową odsłonę związanego z nim portalu

CEO Magazyn Polska

Grupa TVN chce nadal walczyć o uwagę widzów, wykorzystując różne metody komunikacji. Stawia więc mocno na kanał online oraz na dostęp do treści poprzez urządzenia mobilne.

Jako grupa TVN oferujemy widzom treści już nie tylko poprzez przekaz cyfrowy naziemny, cyfrowy satelitarny i cyfrowy kablowy, lecz także online. Sygnał telewizyjny czy to w postaci liniowej, czy klipów, czy też opracowanych treści, jak na przykład TVN24.pl, dociera do widza na wielu urządzeniach i w wielu miejscach. Wyzwaniem, z którym dość skutecznie sobie radzimy, jest dziś dotarcie do widza tam, gdzie on jest, i na urządzeniu, z którego aktualnie korzysta – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Maciej Maciejowski, członek zarządu odpowiedzialny za rozwój biznesu TVN.

Jego zdaniem ważnym kierunkiem w rozwoju mediów będzie big data i zarządzanie danymi.

Zarząd TVN, jak ocenia Maciejowski, jest bardzo zadowolony z wyników, które po przekształceniu osiąga kanał TVN24 Biznes i Świat (wcześniej TVN CNBC). Nie chce jednak podać dokładnych danych dotyczących oglądalności.

Na pewno na taki kanał jest miejsce na rynku, zarówno w wersji telewizyjnej, jak i online. Wkrótce pojawi się nowa odsłona portalu TVN24 Biznes i Świat – zapowiada Maciejowski

W najbliższej przyszłości zdaniem Macieja Maciejowskiego w przychodach nadawców telewizyjnych będzie rósł udział bezpośrednich płatności ze strony widzów i użytkowników.

Poza tym widzę wyłącznie rozwój po stronie reklamowej wraz z nowymi narzędziami – przekonuje Maciejowski.

Według ostatnich danych najważniejszy kanał informacyjny TVN-u TVN24 zwiększył przychody z reklam w sierpniu o 8,7 proc. do 28,12 mln zł w porównaniu z sierpniem 2013 r.. Spadły natomiast wpływy samego TVN-u, i to aż o jedną trzecią – wynika z danych Kantar Media. Natomiast z danych dotyczących oglądalności za wrzesień, które opublikowała spółka wynika, że udział TVN-u wyniósł 12,9 proc. (wobec 13,1 proc. przed rokiem), TVN24 – 2,8 proc. (spadek o 0,4 pkt proc.), a TVN24 Biznes i Świat – 0,2 proc. (brak danych porównawczych).

Warimpex widzi potencjał dla biurowców tylko poza Warszawą. Polska najlepszym rynkiem regionu

CEO Magazyn Polska

Warimpex nie zamierza inwestować na rynku biurowców w Warszawie, ograniczając się na stołecznym rynku do inwestycji w hotele. W segmencie biurowym spółka skoncentruje się na miastach regionalnych. Przewidywany w Polsce wzrost gospodarczy i duży, transparentny rynek to czynniki gwarantujące rozwój zarówno w obszarze nieruchomości biurowych, jak i hoteli. Potencjał ma też Rumunia, jednak brakuje tam przejrzystego prawa.

Z punktu widzenia regionu Polska ma bardzo duży potencjał. To budynki biurowe w miastach regionalnych oraz hotele w Warszawie i innych miastach – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Franz Jurkowitsch, prezes zarządu Warimpex Finanz- und Beteiligungs AG. ‒ Oczywiście na niektórych rynkach będzie nadpodaż, tak jak ma to miejsce w Warszawie na rynku biurowym, dlatego tu nie będziemy inwestować. Ale są też inne miasta, gdzie nie ma ryzyka nadpodaży, i tam planujemy inwestycje.

Warimpex prowadzi obecnie jedną inwestycję w Polsce – modernizację biurowca Multi Development w Krakowie przy ul. Mogilskiej. Budynek powinien zostać oddany w drugiej połowie przyszłego roku, o ile spółka bez większych problemów uzyska wszystkie pozwolenia. W portfelu Warimpeksu w Polsce znajduje się 6 hoteli (dwa w Krakowie, jeden w Łodzi, jeden w Katowicach, warszawski Intercontinental oraz Amber Baltic w Międzyzdrojach) i biurowiec Parkur Tower w Warszawie.

Spółka ma również budynki w Czechach, Francji, Niemczech, na Węgrzech, w Austrii, Rumunii i Rosji. To właśnie te dwa ostatnie rynki, poza Polską, są z jej punktu widzenia bardzo obiecujące, choć to nasz kraj pozostaje liderem.

Polska to największy rynek. Jest znacznie większy niż wszystkie kraje sąsiednie. Jedynie Rumunia jest porównywalna, bo spośród krajów Unii Europejskiej ma podobny rynek wewnętrzny, ale jest on mniej transparentny, trzeba zatem być ostrożniejszym. Widzę potencjalnie duży rynek w Rosji, ale oczywiście sytuacja polityczna musi się uspokoić, byśmy mogli tam działać – podkreśla Jurkowitsch.

Pomimo niespokojnej sytuacji w Rosji i nasilających się wzajemnych sankcji pomiędzy Moskwą a UE Warimpex nie zamierza przerywać inwestycji w tym kraju. Obecnie trwa budowa biurowca o powierzchni 15 tys. mkw. Business Tower Zeppelin w pobliżu lotniska w Petersburgu. Jurkowitsch dodaje, że zarówno hotele, jak i biurowce mają w tym kraju duży potencjał, szczególnie te poza Moskwą.

Zaznacza też, że to właśnie sytuacja na wschodzie Ukrainy będzie miała duży wpływ na dalszy rozwój rynku nieruchomości komercyjnych w tym roku. Najważniejszym czynnikiem pozostaje ogólny stan gospodarki i wzrost PKB w obrębie UE.

LPP: We wrześniu wzrosły przychody ze sprzedaży

0

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży osiągnięte we wrześniu przez LPP wyniosły ok. 394 mln zł i były wyższe od przychodów osiągniętych we wrześniu 2013 roku o około 3 proc.

Szacunkowa wartość marży brutto na sprzedaży wyniosła 63 proc. i była o ok. 1 pkt. proc. niższa od marży zrealizowanej we wrześniu roku poprzedniego.

Wartość przychodów ze sprzedaży zrealizowanych w okresie styczeń – wrzesień 2014 roku wyniosła ok. 3,3 mld zł. Przychody te były wyższe o 18 proc. od osiągniętych w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Mocna przecena na GPW. Indeksy największych spółek w dół o 1,51 proc.

Październik rozpoczął się na warszawskiej giełdzie wyprzedażą akcji. Oba indeksy blue chipów straciły po 1,51 proc. Jednak środa była dniem spadków na większości giełd.

Spośród największych spółek tylko cztery odnotowały zwyżkę kursu. Najmocniej rosły spółki górnicze: JSW (+3,14 proc.) i Bogdanka (+2,36 proc.). Wartość zwiększyły także akcje Pekao SA i Asseco Poland.

Cały rynek poszedł w dół o 1,41 proc.

Obroty były umiarkowane, na WIG-u30 616,25 mln zł, a na całym rynku głównym 686,06 mln zł.

Euro Styl: rozpoczyna się budowa kompleksu biurowego Tensor w Gdyni

CEO Magazyn Polska

Spółka Euro Styl ma pozwolenie na budowę kompleksu biurowego Tensor w Gdyni.  Na terenie inwestycji trwają prace rozbiórkowe.

Tensor będzie drugim parkiem biznesowym w Gdyni. Inwestycja obejmie trzy budynki o łącznej powierzchni biurowej sięgającej 20 tys mkw. Oddanie do użytkowania I etapu przedsięwzięcia – budynku o powierzchni 4,9 tys mkw, zaplanowane jest na I kwartał 2016.

W obiekcie będzie 446 miejsc parkingowych, a na parterze zaplanowano kawiarnię, sklep spożywczy oraz kantynę i inne usługi. Powstanie wewnętrzne patio z elementami małej architektury i elementem wodnym oraz przestrzenią relaksu wraz z torem do gry w boule. Zachowano również otaczającą zieleń. Wizję architektoniczną opracowało biuro projektowe Degutis Studio.

– Zdecydowaliśmy się realizować kolejne przedsięwzięcia biurowe zachęceni dobrymi wynikami naszych poprzednich realizacji, czyli projektów Opera Office i BPH Office Park w Gdańsku – mówi Mikołaj Konopka, wiceprezes Euro Styl.

Budynek powstaje w  dzielnicy  biurowej w Gdyni, z bardzo dobrym dostępem do środków komunikacji miejskiej –przystanków autobusowych, stacji Szybkiej Kolei Miejskiej, a w niedalekiej przyszłości również Pomorskiej Kolei Metropolitalnej łączącej Gdynię z lotniskiem w Gdańsku.

Premier Kopacz zapowiada szybsze zmiany w polityce podatkowej

Zmianę zasad działania administracji podatkowej, przyspieszenie prac nad nową Ordynacją podatkową i dalsze wzmacnianie stabilności finansów publicznych zapowiedziała premier Ewa Kopacz podczas exposé w Sejmie 1 października 2014 r. – Mój rząd konsekwentnie będzie dążył do dalszej stabilizacji finansów publicznych starając się utrzymywać równowagę między zapewnieniem wzrostu gospodarczego a ograniczeniem wydatków – powiedziała szefowa rządu.

Prezentując posłom program nowego rządu premier Kopacz wskazała, że konkretne ułatwienia dla podatników to m.in. półtoraroczna pomoc tzw. asystenta podatnika w prowadzeniu działalności gospodarczej dla mikroprzedsiębiorców oraz łatwy i bezpieczny dostęp do indywidualnego konta podatnika dzięki systemowi e-Podatki. Duże zmiany czekają administrację podatkową. Dzięki nim podatnik będzie mógł załatwić swoje sprawy w dowolnym urzędzie, a pracownicy urzędów skarbowych będą obsługiwać nie tylko sprawy dotyczące podatków, lecz także z zakresu działania innych instytucji, takich jak ZUS, Służba Celna czy samorząd terytorialny. Zostanie także zwiększona przepustowość infolinii podatkowej oraz zbudowana internetowa Baza Wiedzy Administracji Podatkowej.

W polityce podatkowej trzeba znaleźć mądrą równowagę. Z jednej strony oczekuję, by system podatkowy nie karał Polaków za ich zaradność, pracowitość i skuteczność. Z drugiej strony powinien pomagać tym, którzy potrzebują tego najbardziej – wskazała Ewa Kopacz zobowiązując ministra finansów do przedstawienia na początku 2015 r. założeń do projektu nowej ordynacji podatkowej, a ministra gospodarki do założeń nowego prawa działalności gospodarczej. – To, co planowano osiągnąć w 3 lata, ten rząd zrobi w 12 miesięcy – zapowiedziała premier.

Ewa Kopacz zapowiedziała również, że najlepszym sposobem na określenie momentu przyjęcia europejskiej waluty są „wzmocniona strefa euro i stabilna polska gospodarka”. Premier zwróciła przy tym uwagę, że zdrowe finanse publiczne i gospodarka są kluczowe dla bezpieczeństwa Polski i Polaków.

UOKiK: zgoda na przejęcie Siódemki przez DPD

0

DPD Polska może przejąć spółkę Siódemka – uznał Prezes UOKiK. Przeprowadzone postępowanie wykazało, ze transakcja nie będzie miała negatywnego wpływu na konkurencję i sytuację konsumentów.

Obie firmy świadczą usługi doręczania paczek i przesyłek. DPD Polska należy do grupy kapitałowej Le Poste, kontrolowanej przez francuski skarb państwa. Siódemka jest częścią grupy kapitałowej Abris obejmującej fundusze typu private equity. Transakcja ma polegać na przejęciu przez DPD Polska wyłącznej kontroli nad Siódemką, poprzez nabycie 100 proc. akcji w kapitale zakładowym spółki.

W trakcie postępowania Urząd przeprowadził badanie rynku, które objęło ponad 40 przedsiębiorców. Wśród nich znalazły się m.in. największe firmy kurierskie, a także mniejsze podmioty działające na obszarze jednego miasta. Przedsiębiorcy zostali zapytani o informacje na temat rynku, m.in. wielkości i wartości świadczonych usług, mocy przerobowych i stopnia ich wykorzystania.

DPD nadal będzie spotykać się z konkurencją innych przedsiębiorców – mówi Robert Kamiński, dyrektor departamentu kontroli koncentracji UOKiK. – Koncentracja  nie wpłynie również negatywnie na kontrahentów spółki, w tym konsumentów. Już teraz odbiorcy korzystają z usług wielu dostawców, rynek cechuje brak umów na wyłączność, więc w przypadku prób podniesienia cen zmiana dostarczyciela przesyłek nie będzie stanowiła problemu

Analiza Urzędu wykazała, że koncentracja będzie miała największy wpływ na krajowy rynek ekspresowego dostarczania przesyłek i paczek, czyli najpóźniej następnego dnia roboczego od nadania. Transakcja nie doprowadzi jednak do ograniczenia konkurencji na nim. Dotychczasowe orzecznictwo Urzędu oraz Komisji Europejskiej potwierdza, że jest to  odrębny rynek od standardowego doręczania czyli dwóch lub więcej dni.

Ruszyła ogólnopolska akcja społeczna „Rodzina ma głos!”

Organizatorzy – Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny oraz organizacje i środowiska lokalne z ponad 120 miast – będą zachęcali elektorat do udziału w listopadowych wyborach samorządowych i dokonania świadomego wyboru. Wskażą także, poprzez nadanie certyfikatów, kandydatów przyjaznych rodzinie. Więcej informacji o akcji na stronie www.rodzinamaglos.pl

Rodzina stanowi podstawę każdej wspólnoty lokalnej. Samorząd terytorialny, który dysponuje odpowiednimi środkami i narzędziami, może i powinien mieć wpływ na dobrobyt małżeństw i dzieci. Dlatego też, to rodzina powinna być w centrum uwagi działalności lokalnej wspólnoty.

Samorząd może realnie wspierać i promować wartości, które są dla nas ważne. To on odpowiada za bezpieczeństwo, edukację, kulturę czy politykę społeczną. Tylko od nas i naszego głosu w listopadowych wyborach zależy, jak będzie nam się żyło w naszych miejscowościach. Wystarczy świadomie wybrać odpowiednie osoby.” – mówi Jacek Sapa, prezes Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny.

Samorządowiec Przyjazny Rodzinie

Dobro najbliższych jest najwyższą wartością dla większości Polaków. Według badań CBOS z 2013 r. „Rodzina – jej współczesne znaczenie i rozumienie”, dla ponad 78 proc. respondentów szczęście rodzinne jest jedną z głównych wartości, którymi kierują się w życiu. Dlatego, podczas II Kongresu Polskiej Rodziny został stworzony Dekalog Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Przestrzeganie spisanych zasad gwarantuje prawidłową pracę samorządów na rzecz rodziców i ich dzieci.

W ramach akcji „Rodzina ma głos!” lokalni pełnomocnicy będą poszukiwać kandydatów, którzy pragną działać zgodnie z wartościami określonymi w Dekalogu. Przyszli samorządowcy, wybrani przez lokalne kapituły, składające się z liderów opinii, otrzymają Certyfikat Kandydata Przyjaznego Rodzinie. Wspólna praca kapituł i pełnomocników tej kampanii zagwarantuje wyborcom, że Certyfikaty będą przyznane rzetelnie i z rozwagą.

„Rodzina ma głos!”

Rodzina jest naturalnym i najlepszym miejscem kształtowania wartości i postaw do wychowania dzieci. Z tego powodu, by móc spełniać swoje podstawowe funkcje, powinna mieć odpowiednie zaplecze ekonomiczne, prawne i kulturalne. Organizatorzy akcji „Rodzina ma głos!” wskazują prawidłowe z punktu widzenia lokalnych społeczności rozwiązania, jak na przykład dobrze wdrożona karta rodziny czy odpowiednio wykorzystany bon oświatowy.

Po konferencji inaugurującej kampanię, w październiku br. w całej Polsce odbędą się regionalne spotkania, na których wręczone zostaną Certyfikaty Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. Lista certyfikowanych będzie dostępna na stronie www.rodzinamaglos.pl.

W USA spadły indeksy ISM oraz PMI

Institute for Supply Management podał 1 października, że indeks ISM dla amerykańskiego sektora produkcyjnego spadł do poziomu 56,6 i był o 2,4 pkt niższy niż 2 września.

Wskaźnik PMI dla przemysłu USA spadł we wrześniu z 57,9 w sierpniu do poziomu 57,7 pkt – poinformował Markit Economics,

MBA inwestycja, która się opłaca

Studia MBA to marzenie wielu managerów. Jednak jak to z marzeniami bywa ich realizacja nie jest łatwa. W przypadku studiów na cenionej i renomowanej uczelni, pewną przeszkodą może być kosz, który bywa porównywalny do ceny dobrego samochodu. Czy taki wydatek to tylko zbędna fanaberia, czy przyszłościowa inwestycja?

Jak zawsze w momentach, kiedy trzeba zmierzyć się z trudnym pytaniem z pomocą przychodzą twarde dane. Według firmy Sedlak&Sedlak badającej wynagrodzenia na rynku polskim osoby posiadające wykształcenie MBA mogą liczyć na najwyższe poziomy wynagrodzenia. Co więcej dużo większe. Według wyników Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń mediana wynagrodzeń absolwentów MBA była o 166 proc. większa od mediany wynagrodzeń drugich na podium absolwentów studiów podyplomowych. Zgodnie z wynikiem badanie mediana dla absolwentów MBA wynosiła 13 300 PLN brutto, podczas gdy dla posiadaczy podyplomówek liczba ta wynosiła już jedynie 5000 PLN brutto.

Jak to się robi?

Tak duży wzrost zarobków nie bierze się jednak z powietrza. Absolwenci studiów MBA to osoby, które w czasie studiów znacznie rozwinęły swój potencjał.

– Dobry program MBA uczy uczestników myślenia w kategoriach rynków, szans i okazji. Oraz pomaga w nabyciu podstawowej umiejętności, czyli umiejętności sprawiania, że różne przedsięwzięcia doprowadzane są do końca – mówi Prof. Nikolaus Franke, Academic Director WU Executive Academy’s Professional MBA Entrepreneurship & Innovation oraz szef WU Vienna’s Institute for Entrepreneurship & Innovation. – Nawet najlepszy pomysł nie zadziała, jeśli brak ci umiejętności i wiedzy. Wysokiej jakości program MBA niweluje te braki i pomaga stać się skutecznym managerem lub businessmanem – dodaje.

Poza tym studia MBA to niesamowite poszerzenie horyzontów. Ich uczestnikami są ludzie ambitni, zdolni i … różni. Pochodzą z wielu firm i branż. Posiadają różne zawodową przeszłość i specjalizacje. Na kursach MBA „w ławkach” zasiadają obok siebie przedsiębiorcy, managerowie, inżynierowie i naukowcy. W tak różnorodnym środowisku bardzo łatwo nauczyć sięwielu nowych i wartościowych rzeczy.

Grunt to praktyka

Siłą kursów MBA jest nie tylko możliwość nauki w zróżnicowanym towarzystwie. Na renomowanych uczelniach na zajęciach poza wysokiej klasy naukowcami pojawiają się też interesujący praktycy. – My idziemy nawet dalej. Nasze programy zakładają m.in. odwiedzenie Bostonu, który jest jedną ze światowych stolic start-upów. Dzięki takim wizytom nasi studenci mogą na własne oczy przekonać się błyskotliwe pomysły stają się dochodowymi przedsiębiorstwami – podsumowuje Prof. Nikolaus Franke z WU Executive Academy. – Umożliwiamy im spotkania z autorami startupów oraz czołowymi inwestorami, którzy specjalizują się w segmencie przedsiębiorstw typu venture – dodaje.

Tego typu przedsięwzięcia są ciekawym dodatkiem do bardziej standardowych wykładów z praktykami z różnych firm i branż oraz dogłębnych analiz konkretnych biznesowych studiów przypadków od których w szwach pękają programy zajęć.

W sieci

Niezależnie od tego, czy po studiach chcemy pracować w międzynarodowej korporacji, czy założyć własny biznes, to kurs MBA jest doskonałą okazją do nawiązania wielu przydatnych relacji. W przypadku WU Executive Academy z Wiednia funkcjonuje klub absolwentów w którym zrzeszonych jest ok 1 900 osób z 80 krajów świata. Tego typu organizacja pomaga nie tylko wymieniać się doświadczeniem, ale również nawiązywać kontakty, które potem przekładają się na konkretne projekty i korzyści biznesowe.

Jeśli połączyć korzyści miękkie w formie międzynarodowych kontaktów, nabytych umiejętności i wiedzy z twardymi danymi na temat wynagrodzeń absolwentów MBA, to łatwo można dojść do wniosku, że koszt w którym wiążą się studia to jedna z najlepszych możliwych inwestycji. Oczywiście jeśli odpowiednio wybierze się uczelnię.

Za dużo obietnic, za mało konkretów

W expose premier Ewy Kopacz znalazło się zbyt wiele mglistych obietnic, których realizacja może drogo kosztować budżet państwa. Zabrakło konkretów. Komentarz Henryki Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan

W expose znalazło się wiele przedwyborczych obietnic, które mogą nas bardzo dużo kosztować. Ile dokładnie pieniędzy będzie potrzeba na ich realizację trudno oszacować. Lista wydatków jest bowiem długa. Premier zapowiedziała większe wydatki, m.in. na wojsko, żłobki, przedszkola, darmowe podręczniki, naukę, finansowanie studiów zagranicznych naszych studentów czy świadczenia na dzieci. Nie wiem, jak to się ma do zapowiedzi dalszej stabilizacji finansów publicznych, która zakłada utrzymywanie równowagi między wzrostem gospodarczym a ograniczeniem wydatków. Nie wiem jak rząd chce zwiększać wydatki i jednocześnie ograniczać deficyt finansów publicznych.

Premier dostrzegła postulaty zgłaszane przez przedsiębiorców. W przyszłym roku będą gotowe nowa ordynacja podatkowa, nowe prawo działalności gospodarczej i kodeks budowlany. Pytanie, czy te nowe przepisy wyjdą naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców, czy też utrudnią im prowadzenie działalności gospodarczej. Obecnie proponowane zmiany w ordynacji podatkowej należą do najgorszych  w ostatnich latach.

Pytanie czy zapowiadany kodeks budowlany ograniczy się do ułatwienia budowy tylko domów jednorodzinnych, czy uprości też inwestycje infrastrukturalne. To samo dotyczy zasady 99 proc., a więc tworzenia prawa regulującego wolność gospodarczą z myślą o 99 proc. uczciwych, a nie 1 proc. cwaniaków łamiących prawo. Diabeł tkwi w szczegółach. Przedsiębiorcom zależy na dobrym prawie, ale to wymaga zmiany sposobu stanowienia prawa, a na to się raczej nie zanosi.

Expose przypominało zlepek obietnic przygotowanych przez różne ministerstwa. Zabrakło w nim całościowej wizji zarządzania państwem, strategii na najbliższe lata.

Zabrakło też szczegółowego harmonogramu wejścia Polski do strefy euro. Mgliste zapowiedzi, że to ważny cel polskiej polityki, absolutnie nie przybliża nas do podjęcia ostatecznej decyzji. Tymczasem to kluczowa kwestia z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju, celów polityki gospodarczej stawiającej sobie za cel stabilizację finansów publicznych i ograniczanie deficytu budżetowego.

Konfederacja Lewiatan

Zawody przyszłości

Z okazji rozpoczynającego się roku akademickiego portal Pracuj.pl zapytał ekspertów z agencji doradztwa personalnego, jakie, ich zdaniem, będą zawody przyszłości oraz co warto studiować, aby znaleźć pracę. Eksperci są zgodni – do zawodów przyszłości należą stanowiska z obszaru inżynierii oraz IT. Humaniści powinni zaś zainwestować w znajomość języków obcych.  

 Kierunek: IT i inżynieria

„Pracodawcy z pewnością będą w najbliższych latach poszukiwali inżynierów różnych specjalności, ze wskazaniem na kierunki związane z nowymi technologiami, takie jak elektrotechnika, mechatronika, energetyka czy biotechnologia. Nieprzerwanie chłonna na specjalistów będzie również branża IT” – prognozuje Aleksandra Figura, Team Leader w firmie doradztwa personalnego People.

„Do tzw. zawodów przyszłości należą stanowiska z obszaru inżynierii oraz IT, co związane jest z automatyzacją procesów oraz zastępowaniem podstawowych czynności przez maszyny i nowe technologie. Jeżeli zatem wybieramy się na studia warto rozważać przede wszystkim kierunki ścisłe. Stanowiska w tym obszarze będą też w przyszłości najlepiej płatne”  – potwierdza Monika Styczyńska, ekspert firmy doradztwa personalnego ManpowerGroup.

Jednym ze wskazywanych zawodów przyszłość jest Analityk Data Mining. „To praca związana z analizą różnego rodzaju danych. Specjalista musi znać zaawansowane metody i narzędzia statystyczne oraz mieć wiedzę na temat baz danych i technologiach z nimi związanych. Praca powiązana z Big Data, raportowaniem, różnego rodzaju danymi konsumenckimi. Osoby specjalizujące się w powyższych dziedzinach na pewno znajdą pracę w bankowości, ubezpieczeniach, konsultingu, pharmie” – tłumaczy Dawid Gonerski – Talent Acquisition Consultant w Hays Poland.

W I półroczu tego roku na Pracuj.pl było ponad 27 tys. ofert pracy na stanowiska związane z IT. Ponad połowa ofert pracy dedykowana jest programistom. W porównaniu do analogicznego okresu w 2013 roku zapotrzebowanie na specjalistów od administrowania bazami danych, wzrosło o 80%. Dla inżynierów we analizowanym okresie było prawie 19 tys. ofert, 11% więcej niż w I półroczu 2013 roku.

Co oprócz kierunków ścisłych?

Tu znowu eksperci są zgodni. Największe szanse na zatrudnienie mają osoby ze znajomością języków obcych.„Obszary z potencjałem rozwoju, warte zainteresowania humanistów to przede wszystkim języki obce. Na naszym rodzimym rynku mamy coraz więcej inwestycji z zakresu centrów usług wspólnych, gdzie podstawową kompetencją jest właśnie znajomość języków obcych, zwykle dwóch na poziomie biegłym. Polska jest lokalizacją atrakcyjną dla inwestorów. W dużych miastach i ich okolicach możemy więc spodziewać się wzrostu liczby miejsc pracy dla kandydatów ze znajomością języków.” – tłumaczy Monika Styczyńska, ekspert firmy doradztwa personalnego ManpowerGroup.

„W związku z rozwojem centrów usług wspólnych, warto też studiować kierunki ekonomiczne i logistykę, których absolwenci przy znajomości przynajmniej jednego języka obcego mają ogromne szanse na udany początek kariery.” – dodaje Aleksandra Figura, Team Leader w firmie doradztwa personalnego People.

Konieczność znajomości języków obcych potwierdzają również dane Pracuj.pl z których wynika, ze ponad 40% ofert pracy zawiera wymóg znajomości języka angielskiego.

Polnord: Wzrost liczy sprzedanych mieszkań

Polnord od początku roku sprzedała 928 lokali, z czego 303 lokale zostało sprzedanych w III kwartale. Liczba sprzedanych mieszkań, w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, wzrosła o 34 proc.

Ponadto, w okresie od 1 stycznia do 30 września Polnord przekazał klientom 689 lokali, z tego 219 lokali zostało przekazanych w III kwartale.

Liczba wydanych mieszkań, w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, wzrosła o 84 proc. Najliczniejsze wydania mieszkań miały miejsce na projektach deweloperskich zlokalizowanych w Warszawie i Trójmieście.

PKN Orlen: Niewielki wybuch podczas prac instalacyjnych

0

Podczas prac związanych z uruchomieniem instalacji Olefin na terenie Zakładu Produkcyjnego w Płocku, 1 października doszło do niewielkiego zapłonu węglowodorów lotnych na będącej w postoju i wyłączonej z ruchu technologicznego części instalacji – poinformował PKN Orlen.

– W wyniku tego zdarzenia obrażeniom uległo 6 pracowników firmy zewnętrznej wykonujących prace remontowe. Z wstępnych ustaleń służb medycznych, które wraz z jednostką zakładowej straży pożarnej natychmiast przybyły na miejsce zdarzenia wynika, że nie ma zagrożenia życia poszkodowanych – podkreślono w komunikacie.

Wszyscy poszkodowani trafili na obserwację medyczną do Szpitala Wojewódzkiego w Płocku. Obecnie dwóch pracowników opuściło już szpital, dwaj jeszcze dziś zostaną wypisani, a pozostali dwaj pozostaną na obserwacji. Przyczyny zdarzenia wyjaśni powołana w tym celu komisja specjalistów z zakresu BHP i p.poż.

Bankier.pl podsumowuje festiwal obietnic premier Kopacz

Dzisiejsze expose Ewy Kopacz przyniosło prawdziwy festiwal obietnic. Jak policzył portal Bankier.pl, obietnic padło 29. To oznacza, że jedna obietnica Pani Premier padała co około półtorej minuty. Ile to wszystko będzie kosztować? Tego niestety nowa pani premier nie powiedziała. Jednak już same konkretne liczby, które padły w treści expose, podsumowane, dają kwotę niemal 135 mld zł.

–  Choć premier Kopacz obiecała wydać miliardy złotych, to ani słowem nie wspomniała o źródłach finansowania. A przecież nie da się tych wydatków pokryć inaczej, niż poprzez wyższe wpływy podatkowe. „Wydamy”, to obok „bezpieczeństwa”, chyba najczęściej powtarzające się słowo expose.  Fraza ta powinna jednak brzmieć „wydam wasze pieniądze na…” – komentuje tę sytuację Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

Część expose dotycząca gospodarki i finansów publicznych była dość ogólnikowa, a jedynym konkretem była zapowiedź przygotowania założeń do nowej ustawy o działalności gospodarczej oraz nowej ordynacji podatkowej. Czyli sprawy, o których mówi się od lat.

Od premier Kopacz oczekuje się przede wszystkim tego, by planowane rewolucje w podatkach nie zaskakiwały oraz by platforma e-podatki wdrożona została bez dodatkowych opóźnień. Coraz częściej pojawiają się informacje, że planowane na ten rok uruchomienie wszystkich funkcji nie będzie możliwe – komentuje Piotr Szulczewski, analityk Bankier.pl.

Samo wystąpienie w swej wymowie było bardzo polityczne. Z licznymi obietnicami, które dotyczą najbardziej palących problemów, ale tych widocznych przede wszystkim medialnie. Padło natomiast mało konkretów w sprawach, które realnie mogłyby ułatwiać codzienne życie Polakom. I to pomimo deklaracji, że rząd od teraz ma właśnie pochylić się nad odzyskaniem zaufania milczącej większości. Sama deklaracja, że stworzony zostanie system pomocy prawnej, nowa ordynacja podatkowa, czy zaproponowane kolejne regulacje prawne, nie rozwiążą problemu nadmiernych obciążeń fiskalnych pracy młodych ludzi, bezrobocia strukturalnego, czy też niewydolnego systemu sądowniczego i słabej ochrony konsumenta.

– Potrzebne są w tym wymiarze konkretniejsze pomysły upraszczania procedur i stworzenia kompleksowego systemu obsługi obywatela. Bez współpracy z samorządami tego się nie da zrobić, a deklaracji jak aktywizować współpracę na linii rząd – samorządy nie było, co dziwi w obliczu bliskich już wyborów samorządowych – komentuje Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Bankier.pl.

Eiffage Polska zbuduje Park Handlowy Wołomin

Generalnym wykonawcą Centrum Handlowego Fabryka Wołomin została firma Eiffage Polska Budownictwo. Kontrakt obejmuje budowę samego obiektu, jak również parkingu.

Fabrykę Wołomin to galeria handlowa o powierzchni 23,5 tys. mkw. oraz park handlowy o powierzchni 6,5 tys. mkw. Powstanie tam 80 punktów usługowych i handlowych.

Prace budowlane powinny się zakończyć w połowie października 2015.

Kosztu inwestycji strony nie podały.

Stalprofil: Zmiana terminu zakończenia budowy gazociągu Szczecin-Gdańsk

Budujące gazociąg Szczecin-Gdańsk konsorcjum tworzone przez ZRUG Zabrze oraz Stalprofil zwróciło się do inwestora, Operatora Gazociągów Przesyłowych Gaz-System o zmianę terminów odbiorów częściowych etapu II i  III budowy.

Wykonawcy poprosili o wydłużenie terminu realizacji inwestycji do  22 grudnia włącznie.

Opóźnienie – jak podkreśla konsorcjum – związane jest ze wstrzymaniem robót przez zamawiającego, co nie wynikało z okoliczności, za które winę ponosi wykonawca oraz koniecznością usunięcia błędów lub wprowadzeniem zmian w dokumentacji projektowej.

Zamawiający potwierdził zaproponowany termin odbiorów, zwracając się jednocześnie do wykonawcy o wydłużenie terminu ważności gwarancji dobrego wykonania i rękojmi.

PKO BP: Kredyt dla grupy Kęty na kolejny rok

0

Grupa Kęty SA 1 października otrzymała potwierdzenie zawarcia aneksu do wielostronnej umowy kredytu w rachunku bieżącym oraz rachunkach dewizowych z PKO BP.

Na mocy aneksu z finansowania w ramach umowy w okresie kolejnych 12 miesięcy mogą korzystać należące do grupy Kęty spółki Aluprof, Alupol Packaging, Alu Trans System, Alupol Packaging Kęty oraz Romb.

Aneks przedłuża okres obowiązywania umowy do dnia 30 września 2015 oraz obniża kwotę finansowania do 100 mln zł.

Skuteczne strategie sprzedaży w przemyśle spożywczym

Eksport jest najbardziej perspektywicznym kanałem dystrybucji polskiej żywności, niezależnie od kryzysu na Ukrainie. Na rynku krajowym zaś, najszybszego wzrostu sprzedaży w najbliższym czasie należy się spodziewać w sieciach sklepów małopowierzchniowych. Nadal rosła też będzie rola produktów sprzedawanych, jako marki własne, w sieciach handlowych – to najważniejsze wnioski wynikające z raportu „Skuteczne strategie sprzedaży w przemyśle spożywczym” przygotowanego przez Bank BGŻ na podstawie badania przeprowadzonego przez Millward Brown. 

– Już od czterech lat co roku Bank BGŻ przygotowuje raporty specjalistyczne dotyczące najważniejszych zjawisk w sektorze rolno-spożywczym. Jako eksperci branży agro wspieramy w ten sposób rozwój naszych klientów i wspomagamy ich w podejmowaniu ważnych decyzji biznesowych – powiedział Józef Wancer prezes Zarządu Banku BGŻ.

W tym roku tematem raportu przygotowanego przez analityków Banku BGŻ we współpracy z Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego jest „Skuteczne strategie sprzedaży w przemyśle spożywczym”. Raport został opracowany na podstawie badania przeprowadzonego przez firmę Millward Brown. – Z naszej analizy wynika, że kanały dystrybucji zmieniają się w czasie, a ich rozwój staje się dla firm, naturalnym kołem zamachowym wzrostu sprzedaży. Przy czym ich dobór należy ściśle powiązać z ofertą produktową – podkreśla Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ. Handel tradycyjny stanowi nadal główny kanał dystrybucji dla małych przedsiębiorstw. Natomiast handel nowoczesny jest bardziej atrakcyjny dla dużych firm, gdzie niskie marże są rekompensowane przez duży wolumen zamówień. – Dla średnich i dużych firm najbardziej perspektywicznym kanałem jest jednak eksport. Co ważne, w przypadku większości sektorów marże uzyskiwane w eksporcie na tle innych kanałów dystrybucji są bardzo atrakcyjne – podkreśla Dariusz Winek.

Osoby zarządzające firmami spożywczymi spodziewają się znaczących zmian w strukturze sprzedaży za pośrednictwem poszczególnych kanałów dystrybucji. Przede wszystkim, niezależnie od branży, zgodnie zauważają i chcą wykorzystać potencjał zwiększenia sprzedaży za pośrednictwem sieci małopowierzchniowych.

Respondenci wysoko oceniają także możliwości zwiększenia sprzedaży poprzez współpracę z dyskontami. Chwalą również ich terminowe płatności za dostarczony towar. Najniższą satysfakcją ze współpracy darzą sieci wielkopowierzchniowe, wskazując przede wszystkim na ich niską elastyczność w zakresie renegocjacji warunków umów.

Autorzy raportu prognozują, że w przyszłości wzrośnie rola e-handlu. Związane jest to z pogłębiającą się wirtualizacją życia społecznego. Nadal znikomy udział e-handlu w wartości sprzedaży sprawia, że producenci nie przywiązują do tego kanału dystrybucji dużej wagi. Jednak systematyczny wzrost odsetka osób kupujących żywność przez internet sugeruje, że nie należy bagatelizować tego procesu.

Badanie zostało przeprowadzone w lipcu 2014 roku przez firmę Millward Brown na zlecenie Banku BGŻ. Przebadanych zostało ponad 300 menedżerów firm sektora rolno-spozywczego w Polsce. Reprezentowali oni duże, średnie oraz małe przedsiębiorstwa.

Expose: 0,5 mld zł na pomoc dla polskich producentów dotkniętych embargiem

Pomoc państwa dla firm poszkodowanych w skutek rosyjskiego embarga może sięgnąć 0,5 mld zł – poinformowała w expose premier Ewa Kopacz.

Obiecała, że ustawa o takiej pomocy ma mieć zapis, który pozwoli na skorzystanie z pieniędzy Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

– Przygotowujemy – deklarowała w sejmie pani premier –specjalną ustawę antykryzysową, dzięki której firmy, które straciły na embargu, będą mogły skorzystać z dopłat do wynagrodzeń lub do szkoleń pracowników, bądź otrzymają refundację składek na ZUS.

Ewa Kopacz podkreślała, że skoro rosyjskie embargo na żywność dotknęło wielu polskich producentów, mamy prawo oczekiwać wsparcia od Unii Europejskiej.

– Chcę jasno i dobitnie stwierdzić: dotychczasowe propozycje Komisji Europejskiej nas nie zadowalają – mówiła premier Kopacz.  – Oczekujemy, że unijny komisarz ds. rolnictwa wyjdzie naprzeciw polskim oczekiwaniom.

Indeks Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych

Wartość Indeksu Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych na koniec II kwartału 2014 r. wyniosła 61,9. Oznacza to nieznaczny spadek indeksu (o 0,7) w porównaniu do odczytu na koniec I kwartału 2014 r., gdy wynosił on 62,6. BIK Indeks Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych informuje o tym, czy w danym okresie następuje poprawa czy pogorszenie terminowości regulowania zobowiązań z tytułu kredytów konsumpcyjnych: gotówkowych, ratalnych, kart kredytowych oraz limitów kredytowych.

 

Najnowszy odczyt Indeksu potwierdza, że w ostatnich 2,5 latach mamy do czynienia z wysoką terminowością obsługi zaciągniętych kredytów konsumpcyjnych. Z jednej strony świadczy to o dobrej sytuacji finansowej gospodarstw domowych korzystających z kredytów, z drugiej strony o dobrej jakości kredytów konsumpcyjnych udzielonych w ostatnich latach przez Banki – mówi dr Mariusz Cholewa, Prezes Biura Informacji Kredytowej.
Jednocześnie na horyzoncie nie widać istotnych czynników, zwłaszcza na rynku pracy, które mogłyby w krótkim czasie spowodować znaczne obniżenie się jakości obsługi kredytów.

– Warto zwrócić uwagę, że wysoka jakość obsługi kredytów konsumpcyjnych utrzymuje się w warunkach silnych wzrostów sprzedaży wynikających z poprawy nastrojów konsumenckich. W I półroczu 2014r. zanotowano rekordową sprzedaż kredytów gotówkowych i ratalnych na poziomie 37,7 mld. Jest to najwyższa w historii sprzedaż w pierwszej połowie roku. Należy pamiętać, że poprzednie rekordy sprzedaży kredytów konsumpcyjnych z lat 2007-2008 spowodowały pogorszenie się jakości portfeli banków. Tym razem jakość kredytowania wydaje się być wysoka – dodaje dr Mariusz Cholewa.

Im wyższa wartość indeksu, tym lepsza kondycja kredytów konsumpcyjnych, rozumiana jako terminowość ich spłat. Oznacza to, że mniej rachunków kredytowych wpada w opóźnienia bądź zwiększa już istniejące przeterminowanie. Tym samym indeks bada, czy kredytobiorcom łatwiej czy trudniej regulować ich zobowiązania. Spadek wartości indeksu oznacza, że w porównaniu z poprzednim okresem, dla większej części czynnych rachunków kredytowych pojawiło się przeterminowanie lub nastąpiło pogorszenie statusu przeterminowania. Pośrednio indeks wskazuje również zmiany w sytuacji domowej gospodarstw domowych.

BIK Indeks Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych opracowywany jest na podstawie danych z całego sektora bankowego gromadzonych w bazie Biura Informacji Kredytowej. Na potrzeby obliczenia indeksu kredyty konsumpcyjne zostały podzielone na 4 klasy w zależności od statusu terminowości spłaty danego kredytu (0-30, 31-60, 61-90, pow. 90 dni przeterminowania). Indeks jest średnim ważonym udziałem kredytów, które w danym okresie obserwacji przeszły do wyższej klasy przeterminowania (co zależy od długości opóźnienia w spłacie) do sumy kredytów, które na koniec badanego okresu obserwacji były regulowane na czas oraz tych, które osiągnęły wyższą klasę przeterminowania. Dodatkowo dla poszczególnych klas i okresów opóźnień zastosowano wagi odzwierciedlające prawdopodobieństwo, że kredyt przejdzie do najwyższej klasy przeterminowania. Ostatecznie indeks podlega standardom normalizacji uwzględniającym m.in. liczebność i wartość czynnych kredytów konsumenckich. Wartość indeksu obliczana jest co miesiąc, a wartość liczona na koniec danego miesiąca uwzględnia informacje z trzech ostatnich miesięcy.

Jak polskie serwisy wykorzystują narzędzia analityki internetowej?

Na całym świecie analityka internetowa rośnie w siłę i staje się motorem zmian w największych globalnych serwisach internetowych. A jak wygląda polski internet pod względem wykorzystania narzędzi analitycznych? Jak zaawansowane są ich konfiguracje i jakie błędy popełniane są najczęściej? Jak dużo polscy właściciele i menedżerowie serwisów internetowych wiedzą o swoich użytkownikach?

Eksperci Conversion przeanalizowali 105 największych polskich serwisów pod kątem wykorzystania narzędzi analitycznych. Badanie obejmuje serwisy e-commerce, strony docelowe generujące leady oraz witryny contentowe.

W dobie możliwości śledzenia każdego ruchu użytkownika na stronie serwisy internetowe mają ogromną przewagę nad tradycyjnymi biznesami. Aby jednak tę przewagę uzyskać, niezbędne są po pierwsze odpowiednie narzędzia, po drugie – zespół analityków, który potrafi w maksymalnym stopniu wykorzystać potencjał analityki internetowej.

Jak polskie serwisy wykorzystują możliwości, które dają narzędzia analityczne i jak dużo wiedzą o swoich użytkownikach? Jak wynika z raportu: dużo mniej, niż mogłyby wiedzieć dzięki stosowaniu większej liczby narzędzi lub efektywniejszym wykorzystaniu tych, które już mają.

wykres1.png

Niemal wszystkie badane serwisy używają narzędzi ilościowych do śledzenia użytkowników (z czego 90% posługuje się Google Analytics), jednak duża część serwisów ogranicza się do gromadzenia podstawowych danych, takich jak liczba odwiedzin czy średni czas na stronie. Nie wykorzystują potencjału, który drzemie w zaawansowanych opcjach Google Analytics, takich jak zmienne niestandardowe czy śledzenie zdarzeń.

wykres2.png

Niewątpliwie sektor e-commerce jest najbardziej zaawansowanym sektorem w kwestii wykorzystania narzędzi analitycznych – jednak i tu wciąż wiele można poprawić.

Podstawowa konfiguracja Google Analytics pozwala zbierać dane o użytkowniku, jednak dane te nie zawsze mogą przerodzić się w działanie. W większości są to raporty, które możemy podziwiać, nie umożliwiają one jednak wyciągnięcia wniosków. Analiza poziomu zaawansowania konfiguracji wskazuje, że niewiele serwisów korzysta z dostępnych funkcjonalności – średnio 18% wykorzystuje możliwości zaawansowanej konfiguracji.

Zgodne i rzetelne dane to podstawa do dobrych analiz. Raport pokazuje najczęściej popełniane błędy w konfiguracji Google Analytics. Okazuje się, że tylko 20% serwisów zbiera poprawne dane. Najczęstsze błędy to złe umiejscowienie kodu śledzącego Google Analytics, błędne raportowanie współczynnika odrzuceń oraz niepoprawne zliczanie transakcji (w przypadku stron e-commerce).

pic3.jpeg

Polskie serwisy w niewielkim stopniu korzystają z potencjału, które dają narzędzia do zbierania danych jakościowych: jedynie 20% serwisów używa narzędzi jakościowych. Niewielki procent serwisów wykorzystuje mapy cieplne (CrazyEgg), narzędzia do zbierania opinii (Opiniac, Qualaroo) oraz clickmapy (Clicktale). Podobna liczba serwisów wykorzystuje możliwości optymalizacji współczynnika konwersji za pomocą testów A/B.

„Analityka internetowa to wciąż niszowy temat w Polsce. Mamy jednak nadzieję, że wkrótce stanie się nieodłącznym elementem działalności większości polskich firm internetowych. Z raportu jednoznacznie wynika, że każdy z analizowanych serwisów ma już przynajmniej jedno narzędzie do zbierania danych ilościowych. To pierwszy (chociaż bardzo mały krok) do stworzenia kultury analitycznej opartej na odpowiednich narzędziach, ludziach i procesach.” – mówi Paweł Ogonowski z Conversion.

Podsumowanie trendy sezonu wakacyjnego 2014

W tym roku Polacy najczęściej rezerwowali bilety na drugi tydzień czerwca, średnio na bilet lotniczy wydali 1222 pln, a najczęściej wybieranymi destynacjami był: Zurych, Belgrad, Ateny, Kopenhaga oraz Londyn. Podczas wakacji Polacy równie chętnie co za granicę, samolotem podróżowali po kraju. Najpopularniejszym połączeniem w tym okresie był rejs pomiędzy Warszawą a Gdańskiem, wynika z danych internetowego biura podróży Tripsta.

Najpopularniejsze destynacje

Pośród najczęściej wybieranych destynacji podczas w okresie wakacyjnym znalazły się Zurych, Belgrad,Ateny, Kopenhaga oraz Londyn, wynika z danych serwisu Tripsta. Coraz częstsze podróże Polaków do Zurychu nie dziwią. Już od kilku lat trwa kampania promocyjna Szwajcarii na rynku polskim, mająca na celu zwiększenie liczby napływających turystów. Natomiast Belgrad, w tym sezonie zyskał w oczach podróżujących, między innymi jako „imprezowa stolica Europy”. Serbia, pomimo braku dostępu do morza, jako kraj ma do zaoferowania sporo atrakcji, dlatego od dawna przestała stanowić jedynie punkt na trasie przy wyjeździe do Grecji, lub Bułgarii a stała się pełnoprawnym miejscem destynacji. To istotne, zwłaszcza, że lot samolotem z Warszawy trwa zaledwie godzinę i 40 minut. Tegorocznym wakacyjnym hitem są również podróże lotnicze do Grecji, gdzie duża liczba Polaków spędziła tegoroczny urlop.

Podróżnicze nawyki Polaków

Najwięcej wakacyjnych wylotów w okresie wakacyjnym przypadło na drugi tydzień czerwca, co uwidacznia jak niecierpliwie Polacy czekali na wymarzony urlop. To ciekawe, zwłaszcza, że w roku ubiegłym najpopularniejszym tygodniem na rozpoczęcie wakacyjnego odpoczynku był trzeci tydzień sierpnia. W tym sezonie na intensywny wypoczynek przeznaczyliśmy dokładnie ten sam termin co Turcy, i podobnie jak oni wybraliśmy drugi tydzień czerwca w zamian za trzeci tydzień sierpnia, który był najpopularniejszy tygodniem w roku ubiegłym.

Średni czas pobytu Polaków na miejscu wypoczynku pobytu w stosunku do roku ubiegłego wydłużył się o jeden dzień, z 14 do 15 dni. Tak długo odpoczywają oprócz Polaków jedynie Turcy. Wakacje Brytyjczyków i Rosjan trwają 14 dni. Najkrócej trwają natomiast wyjazdy Rumunów – do 12 dni.

O zakupie biletu zaczynaliśmy myśleć już wcześniej, dokonując rezerwacji z 44-dniowym wyprzedzeniem, informuje Tripsta. To czas zdecydowanie najdłuższy na tle innych europejskich krajów. Zdecydowanie najmniej czasu, między zakupem biletu, a planowanym wyjazdem zostawiają sobie Brytyjczycy, którzy rezerwują bilet na 17 dni przed planowaną datą wylotu.

Ile wydajemy na bilety lotnicze

W tym roku na wakacyjny bilet lotniczy statystyczny Kowalski średnio wydał 1222 pln, czyli o około 50 pln mniej niż przed rokiem wynika z danych Tripsta. Średnia ta jest zdecydowanie niższa niż w przypadku innych Europejczyków. Pośród nich przodują Brytyjczycy, którzy średnio na bilet lotniczy w tym roku wydali ponad 521 euro, czyli około 2191 pln. W dalszej kolejności znajdziemy Rumunów, wydających średnio około345 euro (czyli 1448 pln) oraz Rosjan i Turków.

Na wakacje nieco później

Ciekawostką jest, że wiele osób w okresie letnim dokonało rezerwacji na terminy przypadające po 31 sierpnia, kiedy to ceny połączeń w wielu przypadkach mogą być nieco niższe. Pośród najpopularniejszych destynacji znajdziemy Ateny, ale także Istambuł, Kopenhagę oraz od lat doceniany przez turystów Londyn, stanowiący jedną z popularniejszych destynacji w ciągu całego roku. Turyści są świadomi faktu, że decydując się na późne wakacje mają szansę nie tylko na mniejszy napływ turystów, czyli mniejsze tłumy, ale i „przyjemniejsze”, gdyż niższe temperatury powietrza.

W wakacje także po kraju

Podczas wakacji, równie chętnie co wylatują za granicę, Polacy samolotem podróżują po kraju. Najpopularniejsze połączenia to te pomiędzy Warszawą a Gdańskiem, następnie Krakowem orazWrocławiem oraz w kierunku odwrotnym, czyli z Gdańska, Krakowa i Wrocławia do stolicy, wynika z danych Tripsta. Fakt ten nie dziwi, zwłaszcza, że przy odrobinie szczęścia podróż samolotem po kraju może być dużo tańsza, niż ta odbyta pociągiem, lub samochodem.

Expose: Premier obiecuje sieć autostrad do 2020 roku

Rząd planuje, że do 2020 powstanie w Polsce ponad 1,7 tys km nowych autostrad, dróg ekspresowych i obwodnic – obiecała w sejmowym expose premier Ewa Kopacz. Oznacza to m.in. dokończenie budowy tras A1, A2 oraz A4 oraz sześciu dróg ekspresowych.

Na ten cel państwo zamierza przeznaczyć niemal 93 mld zł, deklaruje nowa premier, która zapowiada też dalsze inwestycje kolejowe oraz w transport miejski.

– Nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej to dalszy rozwój transportu miejskiego. Kolejne nowe linie, nowe tramwaje i autobusy – mówiła premier Kopacz, przypominając, że do 2020 roku na ten cel Polska będzie mogła wydać 13,5 mld zł.

Wzrost bezrobocia hamuje, inwestycje przyspieszają, ale ożywienie w strefie euro dopiero przed nami

Eksperci EY i Oxford Economics obniżyli prognozę średniorocznego wzrostu PKB dla strefy euro w 2014 roku do 0,9% z 1,1% w czerwcowym raporcie. Ich zdaniem ożywienie w eurolandzie może nastąpić w końcówce roku po rozczarowującej pierwszej połowie. Główną siłą napędową 18 gospodarek mogą być inwestycje a także rosnący popyt wewnętrzny. W przyszłym roku wzrost gospodarczy może wynieść 1,5% r/r, a w 2016 roku 1,7% r/r. Ciągle są to jednak niższe odczyty niż przed kryzysem. W latach 1997 – 2007 roczna dynamika PKB wynosiła przeciętnie 2,3% r/r.

Jednym z powodów obecnej stagnacji było przewartościowanie wspólnej waluty, które utrzymywało się przez 18 miesięcy i trwało do połowy tego roku. To przełożyło się na spadek konkurencyjności strefy euro, a co za tym idzie na spadek dynamiki eksportu i spowolnienie wzrostu. W odpowiedzi Europejski Bank Centralny w pierwszym tygodniu września obniżył stopy procentowe do najniższego poziomu w historii. Obecnie stopa procentowa  operacji refinansujących wynosi 0,05%, stopa oprocentowania depozytów jest ujemna i wynosi -0,2%, a stopa kredytu 0,3%. EBC ma nadzieję, że ta decyzja wpłynie na zwiększenie akcji kredytowej i na osłabienie wspólnej waluty.

Bezrobocie w dół, konsumpcja w górę

Napawać optymizmem może wyhamowanie wzrostu bezrobocia. Na koniec lipca 2014 roku liczba osób bez pracy skurczyła się o 725 tys. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Do końca 2016 roku stopa bezrobocia może spaść z dotychczasowych 11,4% do 10,9%. Jednocześnie wzrost dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych może wynieść odpowiednio 1,0% r/r w przyszłym roku i 1,4% r/r w roku 2016. W dłuższej perspektywie przełoży się to na wzrost konsumpcji. – Mimo że bez pracy pozostaje nadal wielu mieszkańców strefy euro, to w części krajów widać, że stopa bezrobocia zaczyna spadać. To pozytywny sygnał nie tylko z perspektywy gospodarczej, ale też społecznej. Ma to bezpośrednie pozytywne przełożenie na nastroje konsumentów i ich skłonność do konsumpcji – uważa Marek Rozkrut, Partner, Główny Ekonomista EY. Równocześnie dodaje – Niestety w krajach peryferyjnych, zwłaszcza wśród ludzi młodych, poziom bezrobocia jest nadal bardzo wysoki.

Inwestycje nowym kołem zamachowym ożywienia

W początkowej fazie ożywienia głównym motorem był eksport netto. Zgodnie z prognozami EY i Oxford Economics, w tym roku sprzedaż zagraniczna ze strefy euro wzrośnie o około 3,0% r/r, w przyszłym o 4,1% r/r i o 4,3% r/r w 2016 roku. W kolejnych latach coraz większą rolę we wzroście PKB będzie odgrywał popyt wewnętrzny. Zwiększenie eksportu i poprawa dostępu do finansowania, wspierana przez długoterminowe operacje finansujące (LTRO), pozwolą firmom na zwiększenie inwestycji. Wraz ze stopniowym przyspieszeniem aktywności gospodarczej i słabnącym euro powinno to oddalić zagrożenie deflacją. Prognozowany na przyszły rok wzrost wydatków inwestycyjnych wynosi 2,4% r/r, w porównaniu do tegorocznych 1,3% r/r. W rezultacie zwiększy się udział inwestycji we wzroście gospodarczym – zwłaszcza w latach 2015 i 2016. Jednak z powodu wysokiego zadłużenia przedsiębiorstw i stosunkowo wysokich kosztów kredytu dla sektora małych i średnich firm, udział inwestycji w przyspieszeniu aktywności gospodarczej będzie niższy niż w poprzednich okresach ożywienia. – Dostęp do finansowania dla sektora MSP będzie miał kluczowe znaczenie dla pobudzenia inwestycji w regionie. Ostatnia decyzja Europejskiego Banku Centralnego o rozpoczęciu programu skupu obligacji zabezpieczonych powinna przełożyć się na zwiększenie tej formy finansowania dla firm w średnim i długim terminie. W najbliższych kilku latach sektor MSP w strefie euro będzie jednak nadal uzależniony od finansowania kredytem bankowym – tłumaczy Marek Rozkrut.

Nierównomierne ożywienie w krajach strefy euro

Powrót na ścieżkę wzrostu w poszczególnych krajach eurolandu jest nadal nierównomierny. Ambitne reformy rynku pracy i znaczne cięcia kosztów zatrudnienia w Portugalii, Irlandii i Hiszpanii wpłynęły na poprawę konkurencyjności tych gospodarek i zwiększenie dynamiki eksportu. Podczas gdy w Niemczech czy Hiszpanii w 2014 roku wzrost inwestycji może wynieść odpowiednio 2,5% i 1,1%, to we Francji i Włoszech firmy nadal ograniczają swoje wydatki. Brak wystarczająco efektywnych reform przełoży się w bieżącym roku na nikły wzrost gospodarczy we Francji (0,4% r/r w 2014) i na dalsze kurczenie się gospodarki Włoch (-0,2% r/r). Z kolei tegoroczny wzrost gospodarczy w Hiszpanii może wynieść 1,3%, w Niemczech 1,5%, a w Irlandii nawet 2,8%. W kolejnych latach te rozbieżności w powrocie na ścieżkę wzrostu między poszczególnymi gospodarkami strefy euro będą się zmniejszać. Najmniej odporne na szoki wewnętrzne i zewnętrzne pozostaną Grecja, Cypr, Finlandia i Włochy.

Sektor bankowy w Europie Środkowej podzielony na dwie prędkości. Polska liderem krajów północy

Gospodarka Unii Europejskiej przyspiesza, co pozytywnie wpływa na wzrost gospodarczy krajów Europy Środkowej. Dzięki temu również sektor bankowy w naszym regionie ponownie wchodzi w fazę ożywienia. Dotyczy to także Polski, w której podobnie jak w Czechach i na Słowacji, należy spodziewać się ożywienia na rynku kredytów. Dotychczas dla inwestorów najbardziej atrakcyjne były polskie banki, których udział w strukturze zysków środkowoeuropejskiego sektora bankowego wynosił ponad 50 proc. Jednak w najbliższych latach należy spodziewać się wzmożonej aktywności na rynku M&A w krajach południa regionu. To wnioski, płynące z raportu „CE Banking Outlook. North-South Divide on the Road to Recovery” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Deloitte poddał analizie osiem najważniejszych rynków bankowych w Europie Środkowej i przygotował prognozy dotyczące ich rozwoju w trzyletnim horyzoncie czasowym. Oceniano sytuację instytucji bankowych w północnej i południowej części regionu. „Podział na kraje północy (Polska, Czechy, Słowacja) i kraje południa (Węgry, Chorwacja, Rumunia, Słowenia, Bułgaria), który uwidocznił się w latach kryzysu, nadal charakteryzuje sektor bankowy naszej części Europy. Źródłem tego podziału jest zła jakość kredytów na południu i znacznie wyższa rentowność na północy. Banki z południowej części regionu w ubiegłym roku zanotowały 8,4 proc. straty w stosunku do kapitału, podczas gdy w Polsce, Czechach i na Słowacji rentowność utrzymała dwucyfrowy poziom” – wyjaśnia Grzegorz Cimochowski, Partner, Lider Działu Doradztwa Strategicznego dla Sektora Instytucji Finansowych w Europie Środkowej w Deloitte.

Sektorowi bankowemu sprzyja ożywienie gospodarcze. Wzrost PKB w Europie Środkowej przyspieszy z poziomu 1,1 proc. w 2013 r do 2,4 proc. w 2014 r. i 2,9-3,6 proc. w latach 2015-2016. W Polsce w 2016 roku wzrost ten może sięgnąć 4,4 proc. Największe w regionie ożywienie zawdzięczamy głównie rosnącemu popytowi konsumpcyjnemu i inwestycjom.

Jak wypadają polskie banki na tle swoich konkurentów z sąsiednich krajów?
Ich rentowność jest niższa (10,2 proc.) niż sektora bankowego w Czechach (12,9 proc.), ale wyższa od słowackiego (8,3 proc.). Polskie banki zarabiają więcej niż te w pozostałych krajach północy, szczególnie na prowizjach i odsetkach. Nasze rodzime instytucje ponoszą jednak wyższe koszty operacyjne od Czechów i mają wyższe koszty ryzyka niż nasi Czescy i Słowaccy sąsiedzi.

Zdaniem ekspertów Deloitte, w Polsce, Czechach i na Słowacji w najbliższych latach należy spodziewać się wzmożonej aktywności na rynku kredytów. Wynika to głównie z popytu, jednak o podaży decyduje także stosunkowo wysoka akumulacja kapitału (rentowność) oraz jakość aktywów. „W Polsce widoczny jest już znaczący wzrost dynamiki na rynku kredytów dla przedsiębiorców oraz kredytów konsumpcyjnych dla gospodarstw domowych. Stopniowo spadające bezrobocie oraz wzrost gospodarczy, pomimo prawdopodobieństwa podniesienia stóp procentowych sprawią, że od najbliższego roku spodziewamy się także, jako kolejnego etapu ożywienia, znacznej aktywności na rynku kredytów hipotecznych” – wyjaśnia Grzegorz Cimochowski.

Fakt, że cztery spośród pięciu największych transakcji na środkowoeuropejskim rynku bankowym w ostatnich trzech latach miało miejsce w Polsce, można przypisać przede wszystkim dobrej kondycji naszego rynku (odzwierciedlonej w popycie oraz cenach). Atrakcyjność Polski dobrze ilustruje nieproporcjonalny udział (51 proc.) w zyskach banków Europy Środkowej w porównaniu do udziału w aktywach (39 proc.).

Ożywienie gospodarcze pomaga w stabilizacji jakości aktywów i przywraca rentowność na południu, dlatego też można oczekiwać znaczących transakcji M&A właśnie na tamtejszych rynkach. W Słowenii planowanych jest kilka prywatyzacji: na sprzedaż został wystawiony bank NKBM, a w roku 2015 wystawiona będzie  Abanka. W Chorwacji na połowie roku 2015 planowana jest sprzedaż banku Hypo Alpe-Adria. Rozważana jest również sprzedaż banku Hrvatska Postanska. „Jeżeli chodzi o Polskę to czas bardzo dużych transakcji, które wpływały na kształt rynku mamy już za sobą. Będzie oczywiście nadal dochodziło do fuzji i przejęć, ale w orbicie zainteresowań inwestorów znajdą się przede wszystkim małe i średnie banki” – prognozuje Grzegorz Cimochowski.

Aby zmaksymalizować swoje wyniki, banki na południu będą musiały postawić sobie za cel zarządzanie aktywami przeterminowanymi poprzez windykację, restrukturyzację oraz sprzedaż należności. Stosunkowo nikłe szanse na znaczący wzrost przychodów w pięciu krajach południa regionu wymuszą większy nacisk na redukcję kosztów poprzez ciągłą optymalizację sieci dystrybucji, wprowadzanie usprawnień operacyjnych oraz zakończenie działalności o znaczeniu niestrategicznym. Z kolei banki w Polsce, Czechach i na Węgrzech większą uwagę będą zwracać na pogłębione relacje z klientami oraz ich wzrost.

Zdaniem ekspertów Deloitte banki z południa regionu w najbliższych latach niemal dwukrotnie zwiększą swój udział w zyskach całego środkowoeuropejskiego sektora bankowego. W 2013 roku było to 8,1 proc., a w 2016 roku może to być już 15 proc. Stanie się to głównie kosztem banków z Czech i Słowacji. Za to do 2016 roku banki północy zwiększą swój udział w aktywach z 67,4 proc. (2013 rok) do 70,7 proc. „Przedstawione przez nas prognozy podlegają wielu czynnikom ryzyka. Największe z nich stanowi niewątpliwie możliwość pogłębienia się konfliktu na Ukrainie, co może doprowadzić do kolejnych sankcji europejskich i rosyjskich, które wpłyną na osłabienie wzrostu gospodarczego. Krucha sytuacja strefy euro oraz wydarzenia na Ukrainie doprowadziły do niedawnego pogorszenia prognoz, jednak oczekuje się, że gospodarka regionu, jak i całej Unii Europejskiej, pozostanie na ścieżce wzrostu.” – uzupełnia ekspert Deloitte.

Informacje o raporcie:

Raport powstał na podstawie pogłębionych analiz Deloitte przygotowanych w oparciu o publicznie dostępne dane i uzupełnionych o bezpośrednie wywiady z przedstawicielami kluczowych banków i instytucji finansowych w każdym z badanych krajów Europy Środkowej.