Dziale HR, czy jesteś gotowy na atak hakerski?

W przeszłości koszmarem działu kadr mogło być manko w kasie z wynagrodzeniami do wypłaty albo zaginione akta osobowe. Dzisiaj, czarnych scenariuszy, na które powinien być przygotowany każdy dział HR jest zdecydowanie więcej i niektóre z nich mają bezpośredni związek z ochroną danych osobowych. Jednym z nich jest atak hakerski na serwery, na których zainstalowane są programy kadrowe.

Wejście w życie RODO zmobilizowało wielu pracodawców do inwestycji w systemy zabezpieczeń i rozwiązania IT, których zadaniem jest zapewnić właściwy poziom ochrony danych osobowych. O ile w świadomości administratorów dość mocno utrwalona jest konieczność zapewnienia środków ochrony, o tyle zdecydowanie rzadziej są oni gotowi na sytuację, w której środki ochrony okazały się niewystarczające i faktycznie doszło do naruszenia bezpieczeństwa danych osobowych.

Dane za okup

Realnym ryzykiem, praktycznie niezależnie od skali, czy rodzaju działalności, stają się ataki typu ransomware. Złośliwe oprogramowanie szyfruje dane zapisane na serwerach i uniemożliwia do nich dostęp, wymuszając zapłatę okupu za ich ponowne udostępnienie. W skrajnym przypadku przywrócenie danych bez klucza, który umożliwiłby odczyt danych może okazać się zupełnie niemożliwe.

Z perspektywy działu HR brak dostępu do programu kadrowego przez kilka dni może mieć daleko idące skutki. Przykładowo, nie działa program do potwierdzenia obecności pracowników, nie można rejestrować czasu pracy, nie można wystawiać świadectw pracy i zaświadczeń o zatrudnieniu, nie ma jak naliczyć, a czasem nawet, jak wypłacić wynagrodzenia, nie można zmieniać ani aktualizować danych. Oparcie zarządzania zasobami ludzkimi na rozwiązaniach informatycznych ułatwia i przyspiesza wiele procesów, ale w razie ataku może skutkować całkowitym paraliżem większości, czy nawet wszystkich zadań działu HR. Dodatkowo, w grę wchodzi zupełnie uzasadniony niepokój, czy strach pracowników związany z możliwym naruszeniem poufności ich danych.

Jak się zabezpieczyć przed atakiem hakerskim?

Ryzyka ataku hakerskiego nie można całkowicie wyeliminować, ale można przygotować się na takie zdarzenie i przynajmniej częściowo uniknąć negatywnych skutków.

Przede wszystkim, trzeba zinwentaryzować rodzaje danych osobowych przechowywanych na serwerach. Zgłoszenie naruszenia danych osobowych do UODO wymaga wskazania kategorii danych objętych naruszeniem. Wcześniejsza inwentaryzacja pozwoli uniknąć nerwowego zastanawiania się, jakie dane osobowe tak naprawdę są objęte atakiem. Trzeba też wiedzieć, czyje dane osobowe są przechowywane na zaatakowanym serwerze – czy tylko aktualnych, czy też byłych pracowników, czy zleceniobiorców lub pracowników tymczasowych. Może się okazać, że wszystkie te osoby trzeba będzie zawiadomić o naruszeniu i jego potencjalnych skutkach. Inwestycja w bezpieczne i często wykonywane kopie zapasowe, przechowywane oddzielnie od głównych serwerów, to dzisiaj konieczność. Od tego, jak szybko zostaną uruchomione kopie zapasowe i jak są aktualne, może zależeć przywrócenie sprawności działania firmy. Poza tym, niezależnie od tego, czy został wyznaczony w zakładzie inspektor ochrony danych osobowych czy nie, warto wcześniej rozdzielić zadania pomiędzy członków zespołu HR. Na zgłoszenie incydentu do UODO są tylko 72 godziny, więc szkoda tracić ten czas na ustalanie kto i za co jest odpowiedzialny. Dobrze skonstruowana procedura wskaże, kto przygotowuje zgłoszenie do UODO, kto szykuje zawiadomienia o naruszeniu, kto pozostaje w komunikacji z pracownikami, kto współpracuje z inspektorem ochrony danych osobowych i działem IT.

Przygotowując instrukcję na wypadek naruszenia bezpieczeństwa danych osobowych warto pamiętać, że jej celem jest nie tylko ustalenie przyczyn naruszenia i powiadomienie UODO, ale też minimalizacja skutków naruszenia. W tym zakresie przywrócenie sprawności i ciągłości działania powinno być jednym z priorytetów.

Karolina Kołakowska, adwokat w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci, ekspert z zakresu indywidualnego i zbiorowego prawa pracy oraz ochrony danych osobowych, trener i szkoleniowiec.

Jak działa księgowość online?

Z usługi księgowości internetowej korzysta coraz więcej przedsiębiorców. Pod wieloma względami to wygodniejsze i bardziej opłacalne rozwiązanie niż współpraca z tradycyjnym, stacjonarnym biurem rachunkowym. Warto więc wiedzieć, jakie korzyści płyną z księgowości online.

Co to jest księgowość online?

Współcześnie coraz więcej spraw można załatwić za pośrednictwem Internetu. To bardzo wygodne nie tylko z perspektywy indywidualnych osób, lecz także zarządzających firmą. W ich przypadku istotną kwestią jest sprawowanie pieczy nad różnego typu rozliczeniami. Z pomocą przychodzi wówczas księgowość online. Przedsiębiorcy, którzy korzystają z takiej usługi, sami zajmują się prowadzeniem dokumentacji firmy, ale w razie potrzeby mogą liczyć na pomoc i wsparcie wykwalifikowanego księgowego.

Co ważne, program do księgowości internetowej jest prosty w obsłudze. Daje przy tym dostęp do wielu przydatnych funkcji. Wśród nich można znaleźć m.in.:

  • wystawianie dokumentów, przede wszystkim faktur i rachunków;
  • rejestracja kosztów oraz przychodów;
  • wygodne obliczanie wysokości zobowiązań podatkowych (w tym podatku dochodowego czy VAT);
  • automatyczna generacja i wysyłanie e-deklaracji;
  • księgowanie różnych dokumentów;
  • utworzenie Jednolitego Pliku Kontrolnego, a następnie wysłanie go do Urzędu Skarbowego;
  • prowadzenie Księgi Przychodów i Rozchodów;
  • opłacanie składek ZUS i podatków.

Konkretny zakres funkcji zależy od tego, co proponuje dana firma. Wiele z nich oferuje np. narzędzia służące do przeprowadzania zaawansowanych analiz lub integrację ze sklepami internetowymi.

Czy księgowość internetowa to bezpieczne rozwiązanie?

Księgowość online jest nie tylko wygodna, lecz także bezpieczna. Programy do prowadzenia rozliczeń mają odpowiednie zabezpieczenia, które chronią poufne dane przed wyciekiem czy odczytaniem przez niepowołane osoby. Można więc korzystać z nich bez obaw. Ponadto w ramach tego rozwiązania, administracja serwisu dba o bieżącą archiwizację ważnej dokumentacji. Dzięki temu łatwo odzyskać potrzebne dane w przypadku ich zniszczenia lub utraty z powodu awarii.

Jakie zalety ma prowadzenie księgowości online?

Księgowość internetowa jest przede wszystkim o wiele tańszym rozwiązaniem niż korzystanie z usług tradycyjnego, stacjonarnego biura księgowego. Pozwala więc firmie na pewne oszczędności. Ponadto jest po prostu bardzo wygodna. Wszystkie operacje, takie jak wystawianie faktur i rachunków, można wykonać w dowolnym miejscu i czasie. Wystarczy dostęp do odpowiedniego sprzętu. Warto przy tym pamiętać, że korzysta się z tego nie tylko na komputerze, lecz także na tablecie lub telefonie – wszystko dzięki temu, że wiele przedsiębiorstw udostępniających usługę księgowości online oferuje dostęp do aplikacji mobilnej.

Co istotne, cała księgowość online jest bardzo intuicyjna i prosta w obsłudze. Większość rzeczy przedsiębiorca może wykonać samodzielnie, ponieważ specjalny program automatycznie generuje różnego typu dokumenty, co zmniejsza ryzyko popełnienia pomyłki. Oprócz tego jest na bieżąco aktualizowany, żeby zawsze był zgodny z obowiązującymi przepisami. Zapewnia to duży komfort i ułatwia prowadzenie firmy.

Inflacja w Polsce wciąż wysoka. Kryptowaluty znów szukają dna

Pomimo nadziei części analityków inflacja w Polsce w finalnych danych utrzymała poziom 4,4%. To nadal bardzo wysoko, ale musimy pamiętać, że miesiąc temu było to 0,7%, a w ujęciu miesięcznym wzrost jest bardzo niski.

Rynek pracy za oceanem

Wczoraj poznaliśmy dane na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. 360 tysięcy to wynik idealnie zgodny z oczekiwaniami. Jest to też najniższy rezultat od początku pandemii, co potwierdza ogólną narrację o tym, że rynek pracy idzie w dobrym kierunku. Problemem jednak będzie teraz nie tyle brak pracowników, co brak wykwalifikowanych pracowników. Dane te jednak doprowadziły do zwiększonego zainteresowania dolarem. Należy jednak pamiętać, że w tym czasie pojawił się również lepszy od oczekiwań indeks NY Empire State, który z pewnością również pomógł.

Ceny rosną w Polsce o 4,4% rocznie

Finalne dane na temat inflacji nie zmieniły się względem wstępnego odczytu. Jest to wzrost o imponującą wartość 4,4%, czyli niemal procent powyżej górnej granicy celu inflacyjnego. Nie powoduje to jednak, że NBP spieszy się z podnoszeniem stóp procentowych. Cały czas trwa narracja o przejściowym charakterze inflacji. Dzisiaj poznamy inflację bez cen żywności i energii, co pozwoli nam zobaczyć wpływ wzrostu cen ropy oraz warunków atmosferycznych na kondycję rolnictwa. Oddalająca się perspektywa podwyżki stóp procentowych to jednak jeden z elementów ciążących ostatnio mocno złotemu.

Kryptowaluty znów szukają dna

Ostatnia passa kryptowalut z pewnością nie zachwyca osób inwestujących w nie swoje oszczędności. Rynek od połowy maja po silnych spadkach wciąż pozostaje w trendzie spadkowym, a kolejne odbicia są coraz niższe. Analizę tego rynku trzeba jednak wyraźnie rozdzielać w horyzontach czasowych. O ile w perspektywie ostatnich miesięcy jest dramat, o tyle przed 2021 rokiem nigdy kryptowaluty nie były tak drogie. Z tego właśnie powodu na rynku zderzają się obecnie bardzo sprzeczne opinie na temat jego rozwoju. Temat kryptowalut traci jednak trochę na atrakcyjności, o czym świadczy przynajmniej najniższa ilość zapytań w najpopularniejszej wyszukiwarce.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Blisko 60 tys. podpisów pod petycją za edukacją klimatyczną

15 lipca odbyło się spotkanie, będące podsumowaniem pierwszego etapu kampanii „TAK! dla edukacji klimatycznej”. Przedstawiciele rządu, organizacji pozarządowych i młodzieży debatowali na temat uzupełnienia podstawy programowej nauczania w Polsce o edukację klimatyczną. W trakcie spotkania zapowiedziano złożenie petycji do Prezesa Rady Ministrów RP. Rząd zadeklarował gotowość do prowadzenia dalszych rozmów na temat zmiany podstawy programowej i rzetelnej edukacji klimatycznej jeszcze w tym roku.

W Światowy Dzień Ziemi, 22 kwietnia br., wystartowała kampania społeczna na rzecz edukacji klimatycznej z inicjatywy partnerów: IKEA Retail Polska, Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, Polskiego Klubu Ekologicznego Okręg Mazowiecki, UN Global Compact Network Poland, WWF Polska oraz Onet.pl.

„Bardzo cieszymy się, że udało nam się poruszyć społeczeństwo i zainteresować tematem potrzeby wprowadzenia rzetelnej edukacji klimatycznej w polskich szkołach. Wiemy, że nie mamy innej możliwości, jak tylko zmienić nasz sposób myślenia, o tym jak funkcjonujemy na naszej planecie, a młodzi ludzie są tymi, dla których ta sprawa jest szczególnie ważna. To oni również powinni zdobyć rzetelną wiedzą, która w przyszłości pomoże im znaleźć nowe rozwiązania społeczno-ekonomiczne sprzyjające ochronie naszej planety. Oczywiście sama młodzież, nie uratuje Ziemi, dlatego tak istotne jest, aby mieli oni zapewnione wsparcie systemowe, aby prawo wspierało ochronę przyrody. A to mogą otrzymać jedynie od odpowiedzialnych dorosłych” – mówi Mirosław Proppé, prezes WWF Polska.

Celem kampanii „ TAK! dla edukacji klimatycznej” jest zwrócenie uwagi na rolę i potrzebę prowadzenia w szkołach rzetelnej edukacji klimatycznej. Na stronie edukacjaklimatyczna.com od 22 kwietnia dostępna jest petycja, dzięki której zainteresowani mogą wyrazić swoje poparcie dla tej inicjatywy. Na ten moment petycję podpisało już blisko 60 tysięcy osób, co pokazuje aktywną i zaangażowaną postawę wobec pomysłu podjęcia działań w tej kwestii. Tym samym osiągnięto cel, jakim było zwrócenie uwagi władz na problem i podjęcie dialogu społecznego w Polsce.

„Jesteśmy wdzięczni za wszystkie udzielone głosy wsparcia dla naszej petycji. Nasza radość jest tym większa, że poruszane przez nas kwestie nie są łatwe, a z pojęciem edukacji klimatycznej wiele osób, do których dotarła nasza kampania, spotkało się po raz pierwszy. To również można określić jako sukces naszych działań. Jeżeli jednak chodzi o nasz główny cel, jakim jest wprowadzenie tematyki klimatu i jego zmiany do podstawy programowej, to jesteśmy tak naprawdę dopiero na początku drogi. Przed nami proces negocjacji, w ramach którego będziemy musieli zadbać o to, aby zmiany były przeprowadzone w sposób rzetelny, a jednocześnie jak najsprawniejszy. Chcemy by edukacja klimatyczna pojawiła się w polskich szkołach już w 2022 roku” – mówi  Szymon Kacprzak, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny.

Podczas czwartkowego spotkania przedstawiciele Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, w imieniu wszystkich partnerów kampanii, zaprezentowali wyniki kilkumiesięcznych starań. Strona rządowa zachęcona wynikami kampanii potwierdziła, że zapozna się z tezami i rozwiązaniami zaprezentowanymi podczas okrągłego stołu, a pewne kroki zostaną podjęte jeszcze w tym roku.

„Rozpoczęty dialog na temat edukacji klimatycznej w polskiej szkole musi zaowocować wprowadzeniem jej do postawy programowej od 2022 roku. Rzetelna edukacja leży u podstaw walki z kryzysem klimatycznym. Teraz, kiedy strona rządowa ma jasny sygnał, że uczniowie, ich rodzice i nauczyciele apelują o jak najszybsze wprowadzenie nauczania na temat zmiany klimatu, resorty klimatu i edukacji nie mogą tego zignorować. Ich zadaniem musi być pilne powołanie zespołów składających z naukowców i ekspertów oraz reprezentantów strony społecznej, transparentnie pracujących nad uzupełnieniem podstawy programowej. Polscy uczniowie mają prawo do rzetelnej edukacji klimatycznej na wszystkich etapach nauczania” – mówi prof. Zbigniew Karaczun, prezes Polskiego Klubu Ekologicznego Okręgu Mazowieckiego, ekspert Koalicji Klimatycznej.

Kampania jest wynikiem wspólnych działań i pracy wszystkich partnerów, którzy od kilku miesięcy działali na rzecz podkreślenia wagi uzupełnienia podstawy programowej o wiedzę z zakresu zmiany klimatu, która stanowi podstawę walki z kryzysem klimatycznym.

„Bardzo cieszę się, że wspólnymi siłami zebraliśmy blisko 60 tysięcy podpisów i tym samym zwróciliśmy uwagę opinii publicznej na szczególnie ważną kwestię, jaką jest edukacja klimatyczna w szkołach. W IKEA stawiamy duży nacisk na zrównoważony rozwój, a kwestie związane z ochroną klimatu są wpisane w naszą strategię People & Planet Positive. Jestem pod ogromnym wrażeniem determinacji i pasji z jaką przedstawiciele Młodzieżowego Strajku Klimatycznego konsekwentnie od lat zabiegają o zmianę systemową na rzecz edukacji klimatycznej. Jestem dumna, że jako firma mogliśmy wesprzeć te starania. Przyszłość leży w naszych rękach. Wierzę, że tylko działając razem możemy stawić czoło wyzwaniom kryzysu klimatycznego” – mówi Karin Sköld, Prezeska IKEA Retail Polska i Dyrektorka ds. Zrównoważonego Rozwoju.

Wydarzenie było również inauguracją Okrągłego Stołu dla Edukacji Klimatycznej, którego celem jest kontynuowanie dialogu nt. wprowadzenia edukacji klimatycznej w polskich szkołach.

„Systemowa edukacja nt. zmiany klimatu to kwestia absolutnie kluczowa z punktu widzenia dobrego przygotowania się do przeciwdziałania temu największemu wyzwaniu XXI w. Dlatego też tak ogromne znaczenie ma każdy podpis złożony pod petycją ws. wprowadzenia w polskich szkołach edukacji klimatycznej. Bardzo się cieszę, że jest ich już prawie 60 tys. i ta liczba ciągle rośnie. Tylko solidarnie, ponad wszelkimi podziałami, jesteśmy w stanie z odpowiednią troską zadbać o planetę, a więc de facto o nas samych i przyszłe pokolenia. I tylko jako świadomi obywatele, wyposażeni w rzetelną wiedzą i odpowiednie kompetencje, będziemy w stanie zmieniać swoje nawyki oraz wpływać na decyzje polityków i biznesu” – Kamil Wyszkowski, Przedstawiciel i Dyrektor Wykonawczy UN Global Compact Network Poland.

Małe magazyny (SBU) – stabilny wzrost rynku

Colliers, wiodąca firma doradcza świadcząca szeroki zakres usług specjalistycznych na rynku nieruchomości komercyjnych i zarządzania inwestycjami, opublikowała raport Small Business Units: Małe magazyny z wielkim potencjałem. Dokument odpowiada na szereg istotnych pytań dotyczących tego segmentu rynku magazynowego, takich jak: co się zmieniło w ostatnich latach, gdzie można upatrywać powodów przyspieszenia rozwoju tego sektora oraz dlaczego i dla kogo format SBU jest atrakcyjny? Zwrócono również uwagę na potrzeby najemców w kontekście lokalizacji, specyfikacji technicznej czy warunków najmu tego typu obiektów. Raport powstał przy współpracy z firmami 7R, Ideal Idea Formad oraz SEGRO.

SBU – Small Business Units

Segment SBU w Polsce przez wiele lat istniał w cieniu magazynów typu big box. Jednak format ten zawsze wykazywał duży potencjał, który coraz częściej dostrzegają także najwięksi gracze rynkowi.

Jak sama nazwa wskazuje, obiekty typu SBU składają się z małych modułów biznesowych, dających dużą elastyczność. Na polskim rynku magazynowym tego typu projekty pojawiły się w drugiej połowie lat 90. – najpierw w Warszawie, a po 2004 roku także w innych lokalizacjach.

– Przez długi czas magazyn typu SBU definiowano przez pryzmat powierzchni – jako moduł o wielkości 500-600 mkw., znajdujący się w dedykowanym tej formule budynku lub w ramach większych kompleksów magazynowych. Obecnie SBU określa głównie zestaw cech oraz możliwych funkcji, jakie może pełnić – mówi Dominika Jędrak, Dyrektor Działu Doradztwa i Badań Rynku, Colliers.

– SBU to powierzchnia zlokalizowana na obrzeżach lub w pobliżu miast, a także centrów biznesowych. Oferuje dogodny dostęp do komunikacji miejskiej i głównych arterii drogowych, co ułatwia dojazd pracownikom a najemcom daje możliwość zapewnienia szybkich dostaw. Obiekty SBU, w odróżnieniu od standardowych magazynów typu big box, mogą składać się nie tylko z powierzchni magazynowych i biurowych, ale również z lokali o charakterze wystawienniczym czy handlowym – mówi Maciej Chmielewski, Senior Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers.

Najwięcej w Warszawie

Podaż magazynów SBU w Polsce wynosi ok. 1,7 mln mkw., co stanowi 8% całkowitych zasobów nowoczesnej powierzchni magazynowej w kraju (21,4 mln mkw.). Ponad połowa powierzchni SBU (51%) znajduje się w Warszawie, 24% w Polsce Centralnej, a tylko 25% na pozostałym obszarze Polski. Obecnie najwięcej inwestycji SBU powstaje w Poznaniu i Wrocławiu (blisko połowa) oraz w okolicach Warszawy i Trójmiasta (blisko jedna czwarta).

– Nasza firma ma w planach inwestycje zarówno w Warszawie, jak i we Wrocławiu – mówi Aleksander Kobyliński, Leasing & Property Manager, Ideal Idea Formad i dodaje: – Stolica już od wielu lat dowodzi swojej atrakcyjności dla inwestorów decydujących się na budowę lub zakup obiektów typu SBU. Jako Ideal Idea zamierzamy zaznaczyć swoją obecność jeszcze w niejednym punkcie na mapie Warszawy. Z kolei rynek wrocławski dopiero się rozwija w zakresie realizacji inwestycji SBU. Region ten, dzięki swojemu strategicznemu położeniu na mapie Polski oraz znakomitym uczelniom wyższym zapewniającym świetnie wykształconą kadrę pracowniczą, stanowi atrakcyjną lokalizację na siedziby firm zarówno z polskim, jak i zagranicznym kapitałem.

Blisko klienta

Pandemia COVID-19 wywarła znaczący wpływ na przyspieszenie rozwoju sektora e-commerce, czego odzwierciedleniem na rynku magazynowym w Polsce jest głównie wzrost popytu w segmencie dużych magazynów (big box). W polu zainteresowania firm z tego sektora znajdują się przede wszystkim metraże od kilku do nawet kilkuset tysięcy mkw. Jednak zdaniem ekspertów, dynamiczny rozwój e-handlu przełoży się także na wzrost rynku małych magazynów, gdzie lokują się mniejsze firmy z tej branży.

– Pandemia COVID-19, przyspieszając rozwój e-commerce w Polsce, wpłynęła jednocześnie na większe zainteresowanie firm powierzchniami magazynowymi, także w granicach aglomeracji miejskich. Jedną z kluczowych kwestii w postpandemicznej rzeczywistości jest konieczność wypracowania przez firmy rozwiązań pozwalających na utrzymanie ciągłości lub skrócenie łańcuchów dostaw, tak aby mogły one działać w sposób płynny oraz aby rosnące potrzeby konsumentów, związane ze wzmożoną aktywnością i oczekiwaniem szybkiej dostawy, zostały zaspokojone, np. poprzez wzmocnienie dystrybucji omnichannel czy Q-commerce – mówi Waldemar Witczak, Dyrektor Regionalny, SEGRO.

Obecnie magazyny usytuowane blisko klienta docelowego stają się coraz bardziej pożądaną klasą aktywów i wszystko wskazuje na to, że trend ten się utrzyma. Niewielkie formaty logistyki miejskiej w dalszym ciągu będą w przeważającej mierze domeną dużych, ustabilizowanych rynków, ale segment SBU ma szansę osiągnąć także sukces w mniejszych miastach.

Inny typ najemcy, inne oczekiwania

Wśród głównych najemców powierzchni SBU wymienić należy przede wszystkim:

  • sieci handlowe, poszukujące możliwości dostarczania towarów do klientów w możliwie krótkim czasie, zarówno w module B2B, jak i B2C oraz tworzące na terenie magazynu swoje showroomy;
  • operatorzy logistyczni specjalizujący się w logistyce miejskiej;
  • firmy kurierskie;
  • małe i średnie przedsiębiorstwa funkcjonujące na terenie miast, pozyskujące nową powierzchnię dla swojej działalności;
  • mniejsze firmy z sektora e-commerce.

Mniej typowymi najemcami SBU są firmy, które lokują tu swoje centra danych. W tym wypadku jednak, powierzchnia wymaga większych dostosowań technicznych i nie w każdym obiekcie możliwa jest odpowiednia adaptacja.

– Obiekt typu Small Business Units to idealny format powierzchni dla szerokiej gamy branż, ponieważ łączy wysokiej klasy powierzchnię biurową z uniwersalną i łatwą do zaadaptowania powierzchnią magazynową. Dzięki swojej elastyczności powierzchnie te łatwo przystosować do wielu funkcji i niestandardowych rozwiązań. Ze względu na usytuowanie magazynów SBU głównie w granicach administracyjnych miast, zainteresowane są nimi firmy, dla których najważniejsze jest szybkie dotarcie do odbiorcy docelowego. SBU pozwala im „zbliżyć się” do klienta i zoptymalizować procesy tzw. logistyki ostatniej mili – mówi  Maciej Krawiecki, Head of Leasing, 7R SA.

Specyfika najemców ma wpływ na wielkość wynajmowanej przez nich powierzchni. Z analizy umów podpisanych w latach 2016-2021, przeprowadzonej przez ekspertów Colliers, wynika, że prawie połowa dotyczyła najmu modułów o wielkości od 500 do 2 000 mkw., blisko 40% to metraże od 2 000 – 10 000 mkw. Metraże poniżej 500 mkw. stanowiły zaledwie 12% wynajmowanej powierzchni. Wśród podpisywanych umów przeważają nowe kontrakty (51%). Renegocjacje stanowią 39%, a 10% to ekspansje.

Komisja Europejska dofinansuje strategiczne projekty kolejowe. CPK otrzymał ponad 108 mln zł

To dotychczas największa dotacja, jaką CPK pozyskał z Unii Europejskiej. Komisja Europejska przyznała mu ponad 108 mln zł dofinansowania z instrumentu CEF Reflow. Spółka otrzyma największe dofinansowanie w całej Unii i ponad połowę dotacji dla projektów z Polski.

Fundusze w ramach instrumentu CEF „Connecting Europe Facility” („Łącząc Europę”) służą do finansowania projektów infrastrukturalnych dotyczących transportu, energetyki i telekomunikacji. Korzystając z dodatkowej puli, tzw. CEF Reflow, wnioski złożyły cztery podmioty z Polski – Centralny Port Komunikacyjny, PKP Polskie Linie Kolejowe, Zarząd Morskiego Portu Gdynia i Pomorska Kolej Metropolitalna. Łączna kwota tych aplikacji to ok. 365,5 mln zł.

Wczoraj Komisja Europejska ogłosiła wyniki ostatniego konkursu CEF w obszarze transportu w perspektywie 2014-2020. CPK otrzymał ponad 108 mln zł, czyli ponad połowę środków przyznanych dla naszego kraju (212,1 mln zł). Zaplanowany budżet konkursu w skali Unii Europejskiej wyniósł 160 mln euro, który finalnie został zwiększony do 307 mln euro. Polska uzyskała największe wsparcie spośród członków wspólnoty – 47 mln euro (prawie jedna trzecia planowanej puli). Największym beneficjentem została spółka CPK.

Dofinansowanie dotyczy dwóch inwestycji:

  • Prace projektowe dla tunelu dalekobieżnego KDP w Łodzi. Szacowana wartość tego projektu to 119 mln zł, a wysokość dofinansowania z UE – 59,4 mln zł. Spółka jest w przededniu podpisania umowy z wykonawcą, który złożył najkorzystniejszą ofertę w przetargu.
  • Prace studialne dla odcinka KDP między Warszawą i Poznaniem (część tzw. „igreka”). Budżet całego przedsięwzięcia (tzw. koszty kwalifikowane) to niespełna 99 mln zł, a kwota dofinansowania – ponad 49,5 mln zł. Dla fragmentu tego odcinka (Warszawa-Łódź) opracowywane jest studium wykonalności.

To doskonała wiadomość dla całej Polski. Konkurencja w ramach CEF Reflow była bardzo duża, więc decyzja Komisji Europejskiej dodatkowo podkreśliła wagę projektów CPK. Interpretujemy te wyniki jako sygnał z UE, że Centralny Port Komunikacyjny to inwestycja wiarygodna, potrzebna i dobrze przygotowana – mówi minister Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK. – Na dwie zgłoszone inwestycje CPK trafi w sumie ponad połowa puli krajowej i największa część środków dostępnych dla krajów Unii. To pokazuje czarno na białym, że za granicą istnieje świadomość, jak istotny jest to projekt dla całej Europy Środkowo-Wschodniej – dodaje.

Komisja Europejska oceniła aplikacje CPK najwyżej spośród wszystkich zgłoszonych polskich projektów, rekomendując pełną kwotę wsparcia wnioskowaną przez spółkę. Podczas Komitetu CEF propozycja KE została też zatwierdzona przez państwa członkowskie. Następnym krokiem będzie podpisanie dwóch umów o udzielenie dotacji (tzw. Grant Agreement). Oba dokumenty są już w przygotowaniu.

–  Ponad 47 mln euro – taka kwota może trafić na siedem polskich projektów kolejowych z instrumentu „Łącząc Europę” (CEF). To duży sukces naszego kraju. Polska znalazła się na pierwszym miejscu według wartości pozyskanego dofinansowania wśród wszystkich krajów, które ubiegały się o fundusze. Dzięki pozyskanemu dofinansowaniu zrealizujemy duże inwestycje infrastrukturalne – mówi Waldemar Buda, wiceminister funduszy i polityki regionalnej.

Po uruchomieniu kolejnych środków, w ramach tzw. CEF 2 (z nowej perspektywy UE na lata 2021-2027), spółka planuje złożyć wnioski o dofinansowanie na łączną kwotę ponad 2 mld 250 mln zł. Będzie ona ubiegać się o unijne fundusze m.in. na kolejowe prace projektowe: dla węzła CPK, na roboty budowlane w tunelu dalekobieżnym KDP w Łodzi oraz na wykonanie projektów odcinków kolei dużych prędkości: z Łodzi do Wrocławia i z Sieradza do Poznania.

Dotychczas spółka CPK pozyskała w ramach unijnego instrumentu CEF prawie 8 mln zł dofinansowania na prace przygotowawcze do budowy linii kolejowej w rejonie Jastrzębia-Zdroju, czyli fragmentu trasy Katowice-Ostrawa. Bruksela dofinansowuje też współpracę z SNCF (koleje francuskie) w sprawie standardów technicznych dla kolei dużych prędkości oraz wdrażania systemu KDP.

Spółka przygotowuje budowę 12 tras kolejowych, w tym 10 tzw. szprych, prowadzących z różnych regionów Polski do Warszawy i Centralnego Portu Komunikacyjnego. W sumie to 30 zadań inwestycyjnych i prawie 1 800 km nowych linii kolejowych, które mają zostać zrealizowane do końca 2034 r. Dla prawie 750 km z nich od ubiegłego roku trwają inwentaryzacje przyrodnicze, a obecnie rozstrzygane są przetargi i podpisywane umowy na studia wykonalności.

Zakładana maksymalna prędkość eksploatacyjna na liniach kolejowych CPK to – w ramach pierwszego etapu inwestycji – 250 km/h. Możliwe będzie jej podniesienie w przyszłości (tzw. prędkość projektowa wyniesie 350 km/h), jeśli zaistnieje takie zapotrzebowanie ze strony przewoźników. Podstawowym założeniem całego programu jest możliwość dotarcia z większości dużych polskich miast do nowego lotniska i Warszawy w czasie nie dłuższym niż  2,5 godziny.

I to by było na tyle

Zakończyły się dwudniowe przepytywania prezesa Fed w Kongresie, ale wczorajsze wystąpienie nie przyniosło nowych rewelacji i EUR/USD wrócił do punktu wyjścia. Huśtawka nastrojów nie została przerwana i pozostaje jest dominującym motywem mijającego tygodnia przy ruchach raz w górę, raz w dół na rynku akcji, dolarze czy ropie naftowej. Katalizatorów dla apetytu na ryzyko (lub jego braku) wciąż jak na lekarstwo.

Drugi dzień sprowadzania prezesa Fed z działalności banku w Kongresie nie przyniósł nowych tematów do dyskusji. Cofnięcie się EUR/USD z powrotem do 1,18 może sugerować, że inwestorzy liczyli na kolejną porcję gołębich komentarzy, ale bardziej prawdopodobne wydaje się, że rynki utraciły kierunek i wahają się w ruchu bocznym, starając się złapać aktywa na skrajach kanału. Nie przywiązywałbym też znaczenia do jastrzębich zmianek od szefów regionalnych oddziałów Fed: Bullarda z St. Louis i Evansa z Chicago. Pierwszy jest jednym z czołowych jastrzębi w Fed, więc jego opinia, że warunki dla redukcji ekspansji komentarze zostały już spełnione, nie powinny dziwić. Evans z kolei stwierdził jedynie, że proces redukcji tempa skupu aktywów powinien zacząć się w tym roku, o ile stopa bezrobocia będzie dalej spadać. Nie widzę w tym sygnałów do kupowania USD, ale też nie ma innych do jego sprzedawania. Sytuacja może się odmienić po południu. Dane o czerwcowej sprzedaży detalicznej są jednym z kluczowych odczytów cyklicznych. Po spadku o 1,3 proc. w maju dziś mamy zobaczyć kolejny ujemny wynik, sugerując kontynuowane wygasanie silnego popytu konsumpcyjnego z poprzednich miesięcy wywołanego otwieraniem gospodarki. Słabe dane będą wzmacniać gołębi obóz w Fed, a dla rynku dolara być pretekstem do nowej sprzedaży.

Na swojej własnej huśtawce „bawi się” funty brytyjski, a wahań dostarcza dyskusja o polityce pieniężnej. W czwartek funt przejściowo zyskiwał w reakcji na jastrzębie komentarze Michaela Saundersa z Banku Anglii, który powiedział, że z uwagi na ryzyka wysokiej inflacji w niedługim czasie należy dokonać ograniczenia stymulacji monetarnej (zakończenie skupu aktywów). To głos w kontrze do stanowiska prezesa BoE Baileya, zdaniem którego nie ma potrzeby pochopnie reagować na przejściowy skok inflacji. Na razie jest mało prawdopodobne, aby Bank Anglii do konał prędkiego zwrotu i redukcja QE w sierpniu nie jest bazowym scenariuszem. Stąd reakcja na jastrzębie słowa Saundersa nie mogła być trwała i jeszcze przed końcem dnia funt oddawał zyski. Ponadto, póki nie ma dyskusji o przybliżeniu terminu podwyżki stóp procentowych, siła funta z tytułu perspektyw polityki monetarnej powinna być ograniczona.

To, że EUR/PLN nie zanotował wczoraj nowych szczytów, jest jedyną pozytywną informacją od strony złotego. Im dłużej rynek będzie się stabilizował, tym większa szansa na korektę podsycaną kapitulacją krótkich pozycji w złotym, ale do tego potrzeba silniejszego impulsu. Albo więcej zieleni na globalnym rynku akcji (a ten niestety sygnalizuje zagubienie kierunku), albo mocniejsze wzrosty EUR/USD (dziś mamy przeciwny motyw). Nie pomaga też odnawianie sporu polskiego rządu z UE. Europejski Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że system dyscyplinowania polskich sędziów jest niezgodny z prawem UE. W ostateczności UE może rozważyć nałożenie kar finansowych na Polskę, ale na razie bardziej prawdopodobne wydają się środki nakazu usunięcia uchybienia. Nie jest to pierwszy spór rządu z UE i nie powinien być rozważny przez inwestorów jako istotny czynnik ryzyka. Ale przez takie tematy odbicie złotego się odwleka.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

7Levels wyda gry Afterburn na konsolach Microsoftu

30. lipca zadebiutuje inbento na Xbox Series S|X oraz Xbox One w cenie 4,99 EUR/USD. Gra, za której wydanie oraz port odpowiada 7Levels od dziś będzie dostępna w przedsprzedaży. Do końca roku spółka planuje kolejne premiery na urządzeniach z rodziny Xbox 

Planujemy stałe rozwijanie działalności wydawniczej poza Nintendo Switch, a co za tym idzie – kolejne premiery na urządzeniach z rodziny Xbox. Poza portem inbento, pracujemy także nad przystosowaniem do Xboxów drugiej gry studia Afterburn – Golf Peaks, która również okazała się dużym sukcesem na konsoli Nintendo Switch. Data premiery nie została jeszcze ustalona, ale debiut planujemy jeszcze w tym roku – opisuje działalność wydawniczą Krzysztof Król, wiceprezes 7Levels

Z okazji nadchodzącej premiery został przygotowany również nowy trailer gry. Jednocześnie spółka kontynuuje prace nad kolejnym, dużym autorskim tytułem, o którym informował jeszcze w poprzednim roku. Jest to platformowa gra przygodowa przedstawiona w charakterystycznym dla spółki wymiarze 2,5 D. Będzie to tytuł singleplayer, skierowany do dojrzałego odbiorcy, a planowana długość rozgrywki wyniesie co najmniej kilka godzin.

Autorskie projekty są w dalszym ciągu opracowywane, ale szczegóły dotyczące dat premier nie zostały jeszcze ustalone. Spółka cały czas skupia się przede wszystkim nad największym dotychczas projektem, który zadebiutuje nie tylko na Nintendo Switch, ale na wszystkich najważniejszych platformach. O szczegółach będzie informować w odpowiednich raportach oraz komunikatach – kończy Król

Ruszył program „Mój elektryk”

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych ma nadzieję, że program „Mój elektryk” zdynamizuje rozwój elektromobilności w Polsce. Należy patrzeć na ten program jako na pewien zestaw projektów, które połączone ze sobą dadzą wartość dodaną i wykreują popyt na pojazdy zeroemisyjne. Program rozpoczął się 12 lipca od wsparcia kierowanego do osób fizycznych. Wsparcie to odbędzie na lepszych warunkach niż rok temu w czasie programów pilotażowych – podniesiono cenę maksymalną samochodu objętego wsparciem, w niektórych przypadkach podwyższono kwotę samego dofinansowania oraz wprowadzono inne możliwości finansowe, jak np. skorzystanie z leasingu konsumenckiego. Jednak tym, co budzi szczególne nadzieje Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych na zmianę na rynku elektromobilności w Polsce, są kolejne odsłony programu.

– Kluczowe dla rozwoju elektromobilności jest wsparcie kierowane do innych grup niż osoby fizyczne: przedsiębiorców, samorządów, innych klientów instytucjonalnych – powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Mazur, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych. – To jest właśnie ta grupa, która generalnie napędza rozwój motoryzacji nowych samochodów, a w szczególności jest to widoczne w obszarze zeroemisyjnego transportu. Mamy nadzieję, że program, który będzie otwarty dla przedsiębiorców i dla samorządów, będzie pozwalał tym grupom korzystać z takich narzędzi finansowych, jak leasing czy wynajem długoterminowy. Powinien zawierać te zasady, o których już wiemy – czyli maksymalną kwotę samochodu w wysokości 225.000 zł, dopłatę w kwocie do 27 000 zł, możliwość sfinansowania nie tylko samochodów z kategorii M1, ale także N1 i innych segmentów motoryzacyjnych. Ważne będzie także, by program trwał wiele lat, a jego działanie powinno opierać się na wniosku zamkniętym. Skierowanie do instytucji ma następować po zakupieniu, zarejestrowaniu i ubezpieczeniu samochodu – a dopłata ma czekać na beneficjenta programu. Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych liczy na to, że ten pakiet zmian rzeczywiście przyczyni się do wzmocnienia strony popytowej na tyle, aby rejestracje mogły być liczone w dziesiątkach tysięcy – analizuje Mazur.

Duży lęk przedsiębiorców przed czwartą falą pandemii koronawirusa. Ekspert: wielu firmom już skończyły się oszczędności

Wielkie obawy przedsiębiorców przed czwartą falą pandemii. „System zamykamy gospodarkę, rozpędzamy, otwieramy i znowu zamykamy, jest zabójczy dla sektora MŚP”.

Przedsiębiorcy z Pomorza Zachodniego nie są gotowi na czwartą falę koronawirusa – mówią eksperci. Jak przyznaje Katarzyna Michalska z Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska, ekspert ekonomiczny Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie wiele postępowań restrukturyzacyjnych nadal trwa. Nie zatrzymała ich nawet wizja odmrażania gospodarki i wakacyjne znoszenie lockdownów. – Przedsiębiorcy uczeni sytuacją z 2020 roku nie chcą już hurraoptymistycznie ogłaszać, że koronawirus odszedł. Mam wrażenie, że jest nawet przeciwnie. Przedsiębiorcy spodziewają się, że niestety jesienią możliwe są kolejne problemy. Część próbuje się przygotowywać, ale idzie to zdecydowanie trudniej niż wcześniej, bo w wielu przypadkach firmom skończyły się oszczędności – dodaje Michalska.

„Mam czasami takie wrażenie, że przedsiębiorcy z pandemią poradzili sobie zbyt dobrze. To powoduje, że rządzącym łatwiej szafować groźbami lockdownu”

Sytuacja makroekonomiczna Polski oraz Pomorza Zachodniego jest dobra – rozpędzona produkcja, spadające bezrobocie. Generalnie trudno byłoby narzekać. Indywidualne rozmowy z przedsiębiorcami pokazują jednak, że mamy do czynienia z trudną sytuacją, bo wiele firm by przetrwać musiało poważnie się zadłużyć, wykorzystać swoje oszczędności lub dokonać redukcji zatrudnienia. Nie brakowało jednak także przedsiębiorstw, które w czasie pandemii poszerzały swoją działalność i starały się dokonywać dywersyfikacji działań, by jak najmocniej zagwarantować sobie stabilność finansową.

– Mam czasami takie wrażenie, że przedsiębiorcy z pandemią poradzili sobie zbyt dobrze. To powoduje, że rządzącym łatwiej szafować groźbami lockdownu. Wiele firm przetrwało, wiele wróciło do działania po wielu miesiącach lockdownu, jest więc dobrze i na jesień znowu można przymknąć gospodarkę. Mam jednak wrażenie, że to nie tak. Jak spojrzymy bliżej to sytuacja przedsiębiorców nie jest taka kolorowa. Prowadzimy na co dzień mnóstwo postępowań restrukturyzacyjnych. To głównie firmy z branży gastronomicznej, ale i hotele, firmy transportowe, hurtownie, pralnie, salony kosmetyczne, solaria. Głównie firmy z sektora MŚP, które nie były w stanie przetrwać tak długiego lockdownu – mówi Katarzyna Michalska, doradca gospodarczy.

– Zamknięcia gospodarki powodują sinusoidę, która dla przedsiębiorców jest zabójcza. Zamykamy działalność, powoli rozpędzamy, ale nadal generuje ona straty, dochodzimy do sytuacji, że już jest lepiej i wraca pandemia, co powoduje kolejne zamknięcia i zatrzymanie zysków. Tak nie można funkcjonować bez końca. Bez konkretnych działań ograniczających gospodarcze efekty pandemii będziemy mieli falę zamknięć firm. Niektórzy zbankrutują, a inni stwierdzą, że mają dosyć tej niepewności i nie chcą tak dłużej działać – dodaje ekspertka.

Północna Izba Gospodarcza apeluje: nigdy więcej lockdownu. Pismo trafiło do Premiera Morawieckiego

Czego przedsiębiorcy mogą spodziewać się jesienią? Jak mówi Katarzyna Michalska zwiastuny nie są najkorzystniejsze: – Wariant delta się rozpędza i zdaje się być coraz bardziej niebezpieczny. Słyszymy o problemach w Wielkiej Brytanii, o zamkniętym Sidney w Australii, o problemach turystów w Tunezji. Decyzja dotyczące przemieszczania się podejmują też m.in. w Czechach czy Chorwacji. Nie jest więc tak, że możemy już zapominać o pandemii. Wydaje się jednak, że lockdown w szerokiej skali jest rozwiązaniem złym, które doprowadzi do tego, że przedsiębiorcy zwątpią w sens wcześniejszych blokad gospodarki i kampanii zachęcającej do szczepień – dodaje Katarzyna Michalska.

W podobnym tonie wypowiada się Północna Izba Gospodarcza. Do Premiera Mateusza Morawieckiego wysłaliśmy pismo apelujące o to, by do lockdownów już więcej nie dochodziło. Pismo Izba argumentowała w następujący sposób: – Oczekujemy od Rządu RP jasnego i czytelnego sygnału: lockdownu więcej nie będzie. Wiemy, że epidemia może być dynamiczna, ale lockdown to jest gospodarcze zło. Nie widzimy możliwości przetrwania kolejnych obostrzeń – mówi Prezes Hanna Mojsiuk.

–  Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis powiedział, że w jego kraju lockdownu więcej nie będzie, bo nie wyobraża sobie, by chronić mniejszość, która nie chce się zaszczepić poświęcając komfort pracy i życia tych, którzy podjęli decyzje o zaszczepieniu. Oczekujemy od Rządu RP podobnej deklaracji. Byłby to sygnał dla niezaszczepionych, że nikt nie będzie dla ich nieodpowiedzialności poświęcać przedsiębiorców i ludzi, którzy chcą pracować, podróżować i wracać do tak oczekiwanej przez wszystkich normalności. Nie wyobrażam sobie powrotu do twardego lockdownu. Rozmawiam z przedsiębiorcami, dla wielu to wielomiesięczne zatrzymanie gospodarki to był prawdziwy koszmar. Jestem świadoma, że sytuacja makroekonomiczna Polski jest dobra, nikt jednak nie pyta jakim kosztem psychicznym dla przedsiębiorców – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Hakerzy wykorzystują starą lukę bezpieczeństwa w urządzeniach SonicWall przy przeprowadzaniu ataków ransomware

Producent sprzętu sieciowego, SonicWall, ostrzegł swoich klientów o „nadchodzącej” kampanii ransomware, której celem jest seria urządzeń Secure Mobile Access (SMA) 100 i Secure Remote Access (SRA) z niezałatanym i wycofanym oprogramowaniem sprzętowym 8.x.

Ostrzeżenie zostało przesłane klientom ponad miesiąc po pierwszych doniesieniach wskazujących, że luki w zabezpieczeniach zdalnego dostępu w urządzeniach SonicWall SRA 4600 VPN (CVE-2019-7481) są wykorzystywane jako początkowy wektor dostępu dla ataków ransomware w celu włamania się do sieci korporacyjnych na całym świecie.

– Firma SonicWall, dostarczająca urządzenia sieciowe, wysłała do swoich klientów pilne powiadomienie o kampanii ransomware wykorzystującej skradzione dane uwierzytelniające i poprosiła wszystkich klientów korzystających z kilku serii swoich produktów o natychmiastowe odłączenie ich od sieci. Nadal nie jest jasne, która grupa ransomware jest obecnie zaangażowana w ataki. Osoby atakujące wykorzystały starą, załataną już lukę w zabezpieczeniach urządzeń SonicWall; zagrożeni są zatem klienci, którzy nie zaktualizowali swoich urządzeń lub korzystają z produktu oznaczonego jako End-Of-Life, którego nie można zaktualizować. Wydarzenie to potwierdza bieżący trend ataków ransomware i ponownie pokazuje, że cyberprzestępcy stojący za tego typu atakami są bardzo zręczni oraz zawsze szukają nowych sztuczek i technik, które pozwolą im realizować kolejne ataki – wyjaśnia Wojciech Głażewski, Country Manager firmy Check Point Software w Polsce.

Fundusz z Grupy MCI wychodzi z telemedycznego SiDLY

Wyjście z telemedycznej spółki SiDLY zrealizował fundusz Internet Ventures FIZ (Grupa MCI Capital).

SiDLY osiąga dynamiczny wzrost rok-do-roku, jednak ze względu na to, iż Internet Ventures jest już w fazie likwidacji, tzn. zakończył się jego planowany okres życia, w porozumieniu z inwestorami funduszu zdecydowano się na exit już teraz.

– Nabywcą SiDLY jest strategiczny inwestor z obszaru medycyny i urządzeń medycznych, co potwierdza wysoką jakość spółki, której udziałowcem był fundusz. Sprzedaż SiDLY to kolejny sukces Internet Ventures, który ponownie zrealizował kilkukrotny zwrot na zainwestowanym kapitale – mówi Tomasz Danis, senior advisor w Internet Ventures. – W portfelu Internet Ventures pozostają jeszcze dwie spółki, z których fundusz planuje wyjście w najbliższym okresie – dodaje Andrzej Lis, fund manager Internet Ventures.

SiDLY to technologiczna spółka z obszaru telemedycyny, która łączy produkcję profesjonalnego urządzenia w formie opaski na nadgarstek z budową odpowiedniego oprogramowania. SiDLY jest liderem rynku opasek medycznych w Polsce, wyprzedzając duże spółki technologiczne z Polski i Europy przy okazji przetargów i konkursów na usługi i urządzenia telemedyczne. Oferuje swoje usługi m.in. samorządom (np. domy seniora), szpitalom (np. poprzez współpracę z PZU jest obecna na SOR-ach), ale również biznesowi produkcyjnemu i klientom indywidualnym (monitoring stanu zdrowia najbliższych osób).

Internet Ventures zainwestował w SiDLY w czerwcu 2015 roku na bardzo wczesnym etapie prototypu opaski, jeszcze przed komercjalizacją produktu i platformy telemedycznej i do tej pory był największym instytucjonalnym udziałowcem tej spółki. W czasie trwania inwestycji fundusz Internet Ventures, przy współdziałaniu z KFK (dziś PFR Ventures), kilkukrotnie podejmował decyzje o dalszym dofinansowaniu projektu. SiDLY w ostatnich latach przyciągnęło kapitał zarówno od kliku funduszy inwestycyjnych, jak również otrzymało różnego rodzaju granty publiczne wspierające obszar telemedycyny.

GPW uruchamia segment spółek rodzinnych

  • Ponad 40% emitentów z Głównego Rynku GPW zostało zakwalifikowanych do segmentu spółek rodzinnych
  • Kwalifikacja do segmentu bazuje na wytycznych Komisji Europejskiej, zgodnie z którymi spółka giełdowa jest firmą rodzinną jeżeli osoba, która założyła albo przejęła firmę, wraz z jej rodziną i zstępnymi posiadają łącznie co najmniej 25% głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy tej spółki

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) uruchomiła segment spółek rodzinnych notowanych na GPW, do którego zakwalifikowanych zostało 178 spółek z Głównego Rynku GPW. Średnia kapitalizacja spółki z tego segmentu wynosi 835 mln zł, najwięcej jest spółek z takich branż jak: nieruchomości, inwestycje oraz odzież i obuwie. Kwalifikacja spółek do segmentu wynika z wytycznych Komisji Europejskiej: spółka giełdowa jest firmą rodzinną jeżeli osoba, która założyła albo przejęła firmę, wraz z jej rodziną i zstępnymi posiadają łącznie co najmniej 25% głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy tej firmy.

Firma rodzinna na giełdzie to połączenie najlepszych elementów z dwóch światów. Z jednej strony mamy rodzinę, która buduje przedsiębiorstwo „na pokolenia”, a z drugiej notowana spółka może łatwo i elastycznie pozyskiwać kapitał poprzez emisje akcji lub obligacji. Do tego prestiż spółki publicznej pomaga w budowaniu relacji z klientami i dostawcami w kraju i za granicą, szczególnie w USA. Historycznie firmy rodzinne osiągały bardzo przyzwoite wyceny przy względnie małej zmienności kursów. Tę specyfikę chcemy pokazać inwestorom poprzez stworzenie nowego segmentu – segmentu firm rodzinnych. Doceniamy biznesy rodzinne na naszym parkiecie, które odgrywają ważną rolę w polskiej gospodarce. Liczymy również, że większe zainteresowanie inwestorów przełoży się na jeszcze częstsze wykorzystywanie rynku publicznego w procesie sukcesji biznesów rodzinnych. Jest to wyzwanie nie tylko w Polsce, ale z całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Właśnie rynkowa wycena może zmniejszyć tarcia w rodzinie związane z sukcesją – mówi Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

Z badania GPW i firmy doradczej Grant Thornton wynika, że w czasach dobrej koniunktury spółki rodzinne przynoszą inwestorom podobne zyski jak pozostałe spółki giełdowe. Jednak przewagę spółek rodzinnych można było zauważyć w okresie pandemii COVID-19, kiedy spółki rodzinne wykazywały wyższą rentowność niż inne spółki giełdowe.

Stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej a obecność pracowników – skutki wyroku TSUE

Kwestia stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej dla potrzeb podatku VAT jest bardzo istotna, ponieważ determinuje ona miejsce (kraj), na terytorium którego usługi powinny być opodatkowane. W związku z tym jest to często kwestia sporna, będąca przedmiotem orzeczeń nie tylko krajowych sądów administracyjnych, ale także Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednym z ostatnich wyroków TSUE w tej tematyce jest sprawa spółki Titanium Ltd przeciwko Finanzamt Österreich C-931/19 (wyrok Trybunału z dnia 3 czerwca 2021 r.).

Stałe miejsce prowadzenia działalności

W art. 11 ust. 1 rozporządzenia nr 282/2011 z dnia 15 marca 2011 r. ustanawiającego środki wykonawcze do dyrektywy 2006/112/WE w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej zdefiniowane zostało pojęcie „stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej”, które oznacza dowolne miejsce – inne niż miejsce siedziby działalności gospodarczej podatnika – które charakteryzuje się:

  • wystarczającą stałością oraz
  • odpowiednią strukturą w zakresie zaplecza personalnego i technicznego,

które umożliwiają odbiór i wykorzystywanie usług świadczonych do własnych potrzeb tego stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej. Unijne przepisy przewidują także, że sam fakt posiadania numeru VAT nie jest wystarczający, by uznać, że podatnik posiada stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej.

Stałe miejsce prowadzenia działalności determinuje miejsce opodatkowania transakcji. Zgodnie z zasadą ogólną wyrażoną w art. 28b ust. 2 ustawy o VAT w przypadku, gdy usługi są świadczone dla stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej podatnika znajdującego się w innym miejscu niż jego siedziba działalności gospodarczej, miejscem świadczenia tych usług jest to stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej.

Stan faktyczny sprawy

Sprawa, która zawisła przed TSUE, dotyczyła spółki Titanium Ltd z siedzibą na wyspie Jersey, która oddała w najem austriackim przedsiębiorcom nieruchomości, których była właścicielem, a które położone były w Wiedniu. Spółka zleciła zarządzanie nieruchomościami oraz kontakty z najemcami i dostawcami austriackiej firmie zajmującej się profesjonalnie kompleksowym zarządzaniem nieruchomościami. Świadczenie usług było wykonywane przez usługodawcę w lokalach innych niż należące do Spółki.

Decyzyjność w zakresie zawierania i rozwiązywania umów najmu pozostała przy spółce Titanium, która dodatkowo określała warunki prawne oraz ekonomiczne umów najmu. Ponadto spółka Titanium dokonywała inwestycji i napraw oraz je finansowała, wybierała też usługodawców w tym zakresie. Dodatkowo spółka Titanium decydowała o wyborze firmy zarządzającej jej nieruchomościami.

Pytanie prejudycjalne

W związku z takim stanem faktycznym austriacki sąd administracyjny zwrócił się z pytaniem do TSUE, czy pojęcie „stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej” powinno objawiać się obecnością własnych zasobów ludzkich oraz technicznych w miejscu wykonywania działalności gospodarczej, czy też w przypadku najmu nieruchomości, będącego usługą bierną, można mówić o stałym miejscu prowadzenia działalności w przypadku braku występowania w tym miejscu zasobów ludzkich.

Stanowisko TSUE

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zwrócił uwagę, że w przypadku wynajmowania nieruchomości bez posiadania własnego personelu do świadczenia takich usług nie może być uznany za stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej. TSUE zwrócił uwagę, że zgodnie z orzecznictwem TSUE w podobnych sprawach stałe miejsce prowadzenia działalności wymaga wystarczającego stopnia trwałości oraz struktury w zakresie zasobów ludzkich i technicznych (wyrok z dnia 28 czerwca 2007 r., Planzer Luxembourg, C‑73/06). W szczególności TSUE zwrócił uwagę na wyrok z dnia 17 lipca 1997 r., ARO Lease, C‑190/95, z którego wynika, że struktura pozbawiona własnego personelu nie mieści się w definicji stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej. W omawianej sprawie spółka austriacka świadczyła na podstawie umowy jedynie usługi zarządzania nieruchomościami sprowadzające się do czynności o charakterze administracyjnym. Decyzyjność i odpowiedzialność za biznes pozostała w rękach spółki Titanium, która w Austrii nie posiadała pracowników. W ocenie TSUE nie zostały więc spełnione podstawowe warunki determinujące stałe miejsce prowadzenia działalności.

Pomimo że TSUE odniósł się tylko do transakcji najmu nieruchomości, wnioski wypływające z tego wyroku można odnieść także do innych transakcji, gdzie brak jest zaangażowania personelu zagranicznych spółek. Wyrok ten ograniczy szerokie wykorzystanie wyroku w sprawie Welmory, C–605/12. Zgodnie z wyrokiem Welmory organy podatkowe w przypadku np. świadczeń logistyczno-magazynowych wskazywały stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce pomimo braku pracowników zagranicznych spółek, ponieważ zagraniczne spółki miały taką strukturę umów z dostawcami usług zarządzania, że można by przyjąć, iż dostawcy usług stanowią niezbędne zaplecze personalne tych zagranicznych spółek. Wydaje się więc, że teraz takie spółki powinny ponownie rozważyć skutki wyroku w sprawie Titanium, w szczególności pod kątem podejmowania decyzji i obecności personelu i raz jeszcze przyjrzeć się rozliczeniom podatkowym takich centrów magazynowo – logistycznych.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Erato Energy ponad dwukrotnie zwiększyło przychody w I półroczu 2021 r.

Erato Energy, koncentrująca się na sprzedaży i montażu instalacji fotowoltaicznych firma operująca na rynku odnawialnych źródeł energii, w dalszym ciągu dynamicznie zwiększa swoje przychody rok do roku. Sprzedaż odnotowana w czerwcu 2021 r. wyniosła 8,98 mln zł, co przekłada się na 262% kwoty przychodów osiągniętych w analogicznym okresie ubiegłego roku. Narastająco, za okres I półrocza 2021 roku, sprzedaż Erato Energy wyniosła już 35,62 mln zł, co stanowi 244% kwoty przychodów osiągniętych w analogicznym okresie 2020 roku.

Spółka zgodnie z rozpoczętą w tym roku komunikacją uzyskiwanych przychodów w cyklu miesięcznym, podała do wiadomości kolejne wyniki dotyczące jej głównej działalności prowadzonej na rynku odnawialnych źródeł energii i podsumowała I półrocze 2021 r.

  • I kwartał: 11,5 mln zł

243% kwoty przychodów osiągniętych w analogicznym okresie ubiegłego roku

  • II kwartał: 24,1 mln zł

245% kwoty przychodów osiągniętych w analogicznym okresie ubiegłego roku

  • 1 półrocze: 35,6 mln zł

244% kwoty przychodów osiągniętych w analogicznym okresie ubiegłego roku

– Wysokie dynamiki wzrostu, które notuje Erato Energy to efekt zmiany głównej działalności na branżę OZE, na której koncentrujemy nasze wysiłki od początku roku. W I oraz II kwartale utrzymaliśmy wysokie tempo poprawy wyników na poziomie blisko 250% kwoty przychodów z poprzedniego roku, a wkraczamy właśnie w najlepszy okres w roku dla fotowoltaiki, biorąc pod uwagę sezonowość tego biznesu. Rozwój naszych struktur umożliwia nam w pełni pokryć wysoki popyt na usługi sprzedaży i montażu instalacji fotowoltaicznych na polskim rynku. Liczymy na jeszcze lepszy III kwartał i równolegle prowadzimy działania związane z poszerzaniem naszej oferty o rozwiązania, które zyskają na popularności w najbliższej przyszłości, tj. prywatne magazyny energii oraz przydomowe stacje ładowania samochodów elektrycznych – komentuje Krzysztof Kłysz, wiceprezes Erato Energy.

Przychody podawane dla Erato Energy nie uwzględniają prowadzonej w grupie kapitałowej Erato Energy działalności inwestycyjnej, co jest konsekwencją zmiany głównej działalności firmy na branżę OZE, w tym zwłaszcza fotowoltaikę. Sprzedaż ta jest obecnie realizowana przez Erato Energy Sp. z o.o., a docelowo będzie kontynuowana przez Erato Energy S.A., po sfinalizowaniu połączenia.

– Ostatnio podjęte zostały uchwały, które znacząco przybliżają nas do sfinalizowania połączenia Erato Energy ASI S.A. oraz Erato Energy Sp. z o.o., co znacząco uprości naszą strukturę i zakończy istotny dla nas etap zmiany głównej działalności z obszaru inwestycji (która zostanie przeniesiona do spółki w 100% zależnej TIG ASI Sp. z o.o.) na działalność w obszarze odnawialnych źródeł energii. Zadecydowano o zmianie nazwy z Erato Energy ASI S.A. na Erato Energy S.A., zmianie statutu Emitenta w zakresie przedmiotu jego działalności, a także wniesieniu aportem w całości przedsiębiorstwa Emitenta do spółki w 100% zależnej od TIG ASI Sp. z o.o. w zamian za jej udziały. Plan Połączenia dostępny jest na stronie Tech Invest Group oraz Erato Energy – dodaje Krzysztof Kłysz.

Skutki epidemii na rynku ubezpieczeń na życie: wypłacone świadczenia wzrosły o 28 proc.

Liczba ubezpieczających się na życie bardzo wzrosła podczas pandemii. Już 57 proc. Polaków posiada takie polisy. Przed ekspansją koronawirusa polisy na życie miało wykupione 44 proc. osób. Wartość wypłaconych świadczeń zwiększyła się o 28 proc.

Bardziej obawiamy się o swoje zdrowie i życie. Wyniki badania przeprowadzonego przez IPSOS „Covid 365+” w marcu 2021 r., czyli po roku w pandemii, pokazują, że dziś na szczycie piramidy wartości u zdecydowanej większości badanych Polaków znajduje się zdrowie swoje (72% wskazań) i swoich bliskich (68% wskazań). W tym samym badaniu aż 89% ankietowanych przyznało, że pandemia pokazała, jak łatwo można zburzyć „normalny” porządek świata. To, co wydawało nam się często niemożliwym scenariuszem, okazało się realne. Przekonaliśmy się, że ryzyka, których wcześniej nie braliśmy pod uwagę, mogą faktycznie nas doświadczyć. Nic dziwnego zatem, że chcemy się przed nimi zabezpieczyć, dlatego częściej i chętniej sięgamy po polisy ochronne na życie.

– Wyniki rynku ubezpieczeń na życie również potwierdzają ten trend. Patrząc na wyniki po pierwszym kwartale 2021 r. zauważamy ponad 6% wzrost w przypisie składki brutto, która dla całego sektora ubezpieczeń na życie wyniosła 5,5 mld złotych – mówi w rozmowie z MarketNews24 Małgorzata Morańska z Towarzystwa Ubezpieczeń Unum. A wartość świadczeń, wypłaconych klientom w najtrudniejszych momentach ich życia wyniosła 4,77 mld złotych, z samych ochronnych ubezpieczeń na życie rynek odnotował 28% wzrost wypłaty świadczeń.

Dane te pokazują tragiczne skutki pandemii, obserwowaliśmy bowiem wyższą śmiertelność już od listopada 2020 roku. Oprócz wzrostu świadczeń, w ubezpieczeniach na życie rośnie też składka, co wskazuje na zwiększone zainteresowanie tymi produktami. Składka z samych ubezpieczeń ochronnych wyniosła 2,2 mld zł i była o 8,6 proc. wyższa niż przed rokiem.

Ile osób posiada ubezpieczenie na życie? Według badań Unum Życie z listopada 2020 r., posiadanie ubezpieczenia na życie zadeklarowało 57% ankietowanych i był to wzrost o 13 punktów procentowych względem wyników z 2019 r. Część z tych osób posiada polisy grupowe, zapewniane przez pracodawcę, a 28% badanych sięgnęło po indywidualną polisę na życie.

– Co istotne, to właśnie polisa na życie jest w opinii ankietowanych głównym źródłem finansowania zobowiązań kredytowych i rodzinnych w przypadku ich nagłej śmierci – dodaje M.Morańska z Unum. – Jeszcze przed rokiem ankietowani na pierwszym miejscu wskazywali oszczędności.

Jak rynki finansowe reagują na wysoką inflację w USA?

Inwestorzy zachowują się tak, jakby kryzysu nie było czyli hulaj dusza, piekła nie ma. Reagują na rosnącą inflację, jakby był to powód do jeszcze większego optymizmu, a stopy procentowe na zawsze miały pozostać zerowe.

Dane o inflacji w USA po raz kolejny zaskoczyły i wypadły znacznie powyżej prognoz. Patrząc na ujęcie rocznym inflacja wyniosła 5,4%, podczas gdy szacunki rynkowe zakładały 4,9% r/r. Z kolei w ujęciu miesięcznym wzrost wyniósł 0,9%, a w ubiegłym miesiącu było to 0,6%.

Mogłoby się wydawać, że informacje o inflacji mogą wywołać obawy inwestorów o to jak będzie wyglądała dalsza polityka monetarna Fed. Jednak jak się okazało, reakcja była dosłownie chwilowa, gdy kontrakty na główne indeksy giełdowe w USA ruszyły w dół, a na indeksach europejskich także doszło do cofnięcia.

Inwestorzy mają nerwy ze stali. Przekonaliśmy się o tym ponownie zaledwie kilka dni później, gdy ogłoszono dane o inflacji konsumenckiej.

– Aż do września 1991 roku należy się cofnąć, aby zobaczyć inflację bazową w USA powyżej bieżącego poziomu 4,5% – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Dane o cenach konsumenta zaskoczyły po raz kolejny, ale reakcja była bardzo skromna, okazuje się, że Fed całkowicie uśpił rynki, ignorując narastające przejawy niestabilności, a do nich należy zwłaszcza inflacja. Inflacja jest bliska tej, gdy ropa naftowa podrożała do 150 USD, a przecież obecnie jest o połowę tańsza.

Jaka więc była reakcja inwestorów? Rentowności obligacji 10-letnich w pewnym momencie nawet spadała! Notowania indeksów giełdowych nadal są przy historycznych szczytach, podrożało też złoto. Jedynym rynkiem, gdzie reakcja była większa jest dolar. Czerwcowa decyzja Fed o minimalnym podniesieniu stopy reverse repo i dotycząca oprocentowania rezerw było wystarczającym czynnikiem, który przechylił zainteresowanie w stronę dolara, ponieważ w Europie czy Japonii trudno oczekiwać choćby tak symbolicznych gestów. Dane zatem okazały się niekorzystne dla złotego, który coraz bardziej traci wobec dolara – strefa 3,95 zbliża się dużymi krokami.

– Inwestorzy stali się odporni na wszystko, wychodzą z założenia, że skoro Fed ignoruje wszelkie symptomy ostrzegawcze, to też nie chcą się nimi martwić – dodaje P.Kwiecień. – Sytuacja wygląda tak, jakby rodzic otworzył dzieciom wszystkie szafki ze słodyczami i sami na ich oczach rzucił się na konsumpcję niezdrowych słodyczy w olbrzymich ilościach.

Inflacja w USA nadal w ogromnym stopniu napędzana jest przez roczny wzrost cen paliw i używanych samochodów (aż 45% w skali roku!), ale widać też rosnący wkład innych kategorii. Również prawdą jest, że roczna inflacja zacznie spadać, prawdopodobnie już od kolejnego miesiąca. Jednak na ten moment nie wiemy w jakim tempie, ani do jakiego docelowego poziomu.

– Inflacja bazowa jest najwyższa od trzydziestu lat, a rynek zawsze jest chciwy, dlatego to bank centralny powinien niezmiennie pozostawać głosem zdrowego rozsądku – komentuje ekspert XTB. – Rozsądnym działaniem byłoby teraz ograniczenie ekspansji, która jest teraz tak samo silna, jak w apogeum kryzysu.

Jednak Fed, wbrew wszelkim sygnałom powtarza, że inflacja jest przejściowa , a gospodarka nadal potrzebuje wsparcia. Podobnie zachowuje się większość banków centralnych (ostatnio wyłamali się z tego szeregu Węgrzy i Czesi), a wśród nich jest NBP, pomimo tego, że inflacja w Polsce jest najwyższa wśród krajów UE.

Sytuacja na rynku nieruchomości handlowych w Polsce na koniec pierwszego półrocza 2021

Rosnąca liczba szczepień pozwala sektorowi handlowemu złapać oddech, a do działających z limitami sklepów stacjonarnych wracają klienci. Według prognoz JLL, w 2021 r. całkowita nowa podaż może osiągnąć poziom 540 0000 mkw. wracając do wyników sprzed pandemii.

Chociaż rynek handlowy wciąż boryka się z konsekwencjami COVID-19, prognozy dla Polski na tle Europy wyglądają korzystnie. Według Oxford Economics, sprzedaż detaliczna w Polsce ma rosnąć o 4,9% rocznie do 2023 r., co plasuje nas w czołówce krajów europejskich.

Dane Polskiej Rady Centrów Handlowych wskazują na szybki powrót klientów do stacjonarnych zakupów po okresie obostrzeń związanych z ostatnim lockdownem. Odwiedzalność w pierwszym tygodniu po ponownym otwarciu centrów handlowych sięgnęła 97% wyniku z 2019 r., następnie ustabilizowała się na poziomie 87% na koniec maja. Obroty w centrach handlowych w maju wyniosły 96% wartości z 2019, co wskazuje na wysoki współczynnik konwersji.

Wyniki odwiedzalności mogą napawać ostrożnym optymizmem. Widać, że konsumenci są spragnieni możliwości dokonania zakupów w przestrzeni fizycznej i chcą zrekompensować sobie miesiące odkładania w czasie wizyt w obiektach handlowych. To zjawisko sfrustrowanych zakupów, czyli tzw. revenge shopping”, mówi Anna Wysocka, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych, JLL.

Podaż – możliwy powrót do wyników sprzed pandemii

W porównaniu z analogicznym okresem 2020 r., I półrocze 2021 charakteryzowało się zwiększoną aktywnością budowlaną.

W pierwszej połowie 2021 r. deweloperzy ukończyli 242 000 mkw. GLA w ramach wszystkich formatów, a w budowie jest kolejne 447 000 mkw. Z naszych analiz wynika, że na koniec 2021 r. nowa podaż może łącznie osiągnąć poziom ok. 540 000 mkw. To wynik podobny do rezultatu z 2019, czyli sprzed pandemii. 40% nowo oddanej powierzchni będą stanowiły parki handlowe, wyjaśnia Joanna Tomczyk, Starszy Analityk Rynku, JLL.

Utrzymuje się trend lokalności oraz wygodnych i szybkich zakupów. 43% podaży oddanej do użytku w I półroczu przypadło na parki handlowe[1] oraz centra codziennych zakupów[2]. W wyniku przetasowań na rynku operatorów hipermarketów, 47% nowej powierzchni dostarczono w ramach wolnostojących magazynów handlowych[3].

Pozostałe 10% nowej powierzchni ukończono w centrach handlowych. W II kw. 2021 otwarto pierwsze w tym roku centra handlowe: Galerię Sekunda w Jędrzejowie (13 000 mkw. GLA) oraz Galerię Odyseja w Brzesku (9300 mkw. GLA).

Rozwija się segment projektów mixed-use, w ramach których na rynek trafia dodatkowa powierzchnia handlowa. Łączenie różnych funkcji komercyjnych, ale też nowoczesnych elementów projektowania z historyczną architekturą przekłada się na projekty miastotwórcze i nowe przestrzenie miejskie. Przykładem są Browary Warszawskie, zrealizowane przez Echo Investment, które integrują funkcje biurowe, mieszkaniowe i handlowe z historycznym dziedzictwem tego miejsca, komentuje Joanna Tomczyk.

Popyt – mocne debiuty i nowe strategie

Nowa rzeczywistość na rynku handlowym, a także doświadczenia sieci podczas pandemii wpłynęły na strategie ekspansji, szczególnie w odniesieniu do uruchamiania sklepów w alternatywnych lokalizacjach.

Najemcy poszukują nowych formatów, dywersyfikują swoje lokalizacje, ale jednocześnie nie rezygnują z rozwoju swoich sklepów w centrach handlowych. Irlandzki gigant modowy Primark zapowiedział kolejne dwie nowe lokalizacje w największych centrach handlowych w Krakowie i Katowicach. Rituals Cosmetics, który zadebiutuje w sierpniu 2021 r. w Westfield Arkadia w Warszawie, planuje uruchomić do 2027 roku sieć 100 sklepów w Polsce. Podobnie polska marka HalfPrice (należąca do CCC) w ciągu zaledwie dwóch miesięcy otworzyła siedemnaście lokalizacji, od centrów handlowych po lokale przy głównych ulicach handlowych, wylicza Joanna Tomczyk.

W I półroczu w Polsce zadebiutowały trzy nowe marki, wszystkie w Warszawie. LEGO otworzyło swój pierwszy własny sklep w Westfield Arkadia, a włoska firma odzieżowa Camissima i marka odzieżowa Yargici z Turcji rozpoczęły działalność w Galerii Mokotów.

Wielokanałowość sprzedaży i zrównoważony rozwój

Przed pandemią udział handlu internetowego w sprzedaży detalicznej w Polsce wynosił 5,6% i zmieniał się w zależności od wprowadzanych ograniczeń w działalności obiektów handlowych. Prognozy dotyczące handlu w Polsce zakładają wzrost sprzedaży detalicznej o 3,3% rocznie do 2025 roku, z czego 90% zakupów będzie wciąż realizowanych w sklepach stacjonarnych.

Aby zobaczyć jak kształtuje się e-commerce musimy poczekać na stabilizację rynku. Niezależnie od tego najemcy i wynajmujący zdają sobie sprawę z konieczności budowania modelu sprzedaży wielokanałowej czy obecności na platformach sprzedażowych, takich jak Zalando czy Amazon oraz poszukują systemów integrujących ich obiekty z platformami internetowymi, wskazuje Anna Wysocka.

Choć jedynie 15% budynków handlowych jest obecnie certyfikowana (według Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego), sektor ten wykazuje zaangażowanie w kwestie zrównoważonego rozwoju. Zarówno najemcy, jak i wynajmujący wdrażają innowacje, które mają na celu ochronę środowiska.

Przykładowo, sieć Carrefour wykorzystuje niskie temperatury wód podziemnych do obniżenia temperatury powietrza w obiektach i używa CO2 jako czynnika chłodniczego. Silesia City Center zainstalowała na dachu panele fotowoltaiczne, redukując o tyle emisję dwutlenku węgla, ile jest w stanie wchłonąć w ciągu roku 1 ha lasu sosnowego. Pojawiają się ogrody na dachach, pasieki, czy hotele dla owadów jak w bydgoskim Focus Mall. Oświetlenie LED czy ładowarki do samochodów powoli stają się standardem w galeriach handlowych. Także coraz częściej planowane procesy deweloperskie zakładają dostarczenie zrównoważonych obiektów, zwraca uwagę Anna Wysocka.

Globalni giganci modowi, tacy jak H&M, United Colors of Benetton, Esprit czy Tommy Hilfiger, sprzedają kolekcje odzieży uszyte z produktów pochodzących z recyklingu i biodegradowalnych materiałów naturalnych. LEGO testuje klocki wykonane z przetworzonego plastiku, a odzież używana jest szerzej obecna zarówno w nowoczesnym handlu stacjonarnym, jak i online (przykład Zalando Pre-Owned, gdzie sprzedawane są rzeczy używane).

Rynek inwestycyjny – dużo transakcji, ale o niższych wartościach

Pandemia i związane z nią ograniczenia działalności miały wpływ na wyniki rynku handlowego w pierwszym półroczu 2021. Łączna wartość transakcji inwestycyjnych na poziomie około 290 mln euro była najniższym wynikiem za pierwsze sześć miesięcy od 2013 r. Należy jednak zauważyć, że liczba transakcji była z kolei jedną z najwyższych w historii rynku, a ich niższa wartość wynika z rodzaju produktów handlowych, które cieszą się obecnie największą popularnością wśród inwestorów. Są to aktywa mniejsze i bardziej rozproszone. W dalszym ciągu na celowniku inwestorów pozostają głównie parki handlowe, centra codziennych zakupów, sklepy spożywcze oraz sklepy typu DIY. W ostatnim czasie obserwujemy również wzrost zainteresowania transakcjami oportunistycznymi w segmencie centrów handlowych, komentuje Adam Kiernicki, Dyrektor, Dział Rynków Kapitałowych Nieruchomości Handlowych, JLL.

Atrakcyjność większych centrów handlowych jest bezpośrednio uzależniona od perspektywy wygaszenia pandemii i ograniczenia ryzyka kolejnych obostrzeń. Obroty odnotowywane po otwarciu centrów handlowych w maju wyraźnie wpływają jednak na poprawę nastrojów wśród inwestorów, dodaje Adam Kiernicki.

Pomimo braku danych transakcyjnych za I poł. 2021 r., stopy kapitalizacji za najlepsze centra handlowe szacuje się na 5,25%. Jak na razie, stopy kapitalizacji za najlepsze parki handlowe pozostają stabilne na poziomie około 6,80%, jednak wysoki poziom zainteresowania i ograniczona dostępność dobrego produktu może spowodować kompresję w krótkim terminie.
[1] Powierzchnia najmu GLA > 5 000 mkw.

[2] 2000 mkw. ≤ GLA < 5 000 mkw.

[3] Min. 5000 mkw. GLA, jeden operator, wolnostojący budynek, najczęściej hipermarket spożywczy, sklep budowlany, meblowy lub z elektroniką

Inflacja konsumencka w czerwcu na poziomie 4,4%

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2021 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 4,4% (przy wzroście cen usług – o 6,1% i towarów – o 3,8%). W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług wzrosły o 0,1% (w tym usług – o 0,3%; ceny towarów utrzymały się na tym samym poziomie).

W czerwcu br. w porównaniu z poprzednim miesiącem największy wpływ na wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem miały wyższe ceny w zakresie transportu (o 0,6%) oraz restauracji i hoteli (o 1,1%), które podwyższyły ten wskaźnik odpowiednio o 0,06 p. proc i 0,05 p. proc. Niższe ceny w zakresie odzieży i obuwia (o 1,5%) oraz łączności (o 0,7%) obniżyły ten wskaźnik odpowiednio o 0,06 p. proc i 0,03 p. proc.

W porównaniu z miesiącem analogicznym poprzedniego roku wyższe ceny w zakresie trans-portu (o 16,5%) oraz mieszkania (o 5,1%) podniosły ten wskaźnik odpowiednio o 1,41 p. proc. i 1,27 p. proc. Niższe ceny w zakresie odzieży i obuwia (o 0,5%) obniżyły ten wskaźnik o 0,02 p. proc.

Tablica 1. Wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2021 r.

WYSZCZEGÓLNIENIE 06 2021 04-06 2021 01-06 2021 WPŁYW ZMIAN

05 2021=
=100

06 2020=
=100
12 2020=
=100
05 2021=
=100
04-06 2020=100 01-03 2021=100 01-06 2020=100
OGÓŁEM 104,4 104,0 100,1 104,5 101,9 103,6 x
Żywność i napoje
bezalkoholowe
102,0 105,0 100,1 101,6 102,1 101,1 0,03
Napoje alkoholowe
i wyroby tytoniowe
101,7 101,6 100,1 101,7 100,7 102,1 0,00
Odzież i obuwie 99,5 100,6 98,5 100,0 104,8 98,7 -0,06
Użytkowanie mieszkania
lub domu i nośniki energii
105,9 104,5 100,1 105,8 100,9 106,2 0,03
Wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego 102,6 101,8 99,8 102,7 101,3 102,3 -0,01
Zdrowie 102,6 101,5 100,3 102,9 100,7 103,5 0,02
Transport 116,5 110,5 100,6 117,4 105,8 108,2 0,06
Łączność 104,2 102,7 99,3 106,1 101,4 106,1 -0,03
Rekreacja i kultura 104,8 103,3 100,4 105,3 101,3 104,8 0,03
Edukacja 105,0 100,9 100,1 105,4 100,3 105,4 0,00
Restauracje i hotele 105,7 103,4 101,1 105,0 101,5 105,0 0,05
Inne towary i usługi 101,4 100,3 99,9 101,8 100,1 102,0 0,00

Wpływ zmian cen na wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem

W czerwcu br. w porównaniu z poprzednim miesiącem największy wpływ na wskaźnik cen
towarów i usług konsumpcyjnych ogółem miały wyższe ceny w zakresie transportu (o 0,6%) oraz restauracji i hoteli (o 1,1%), które podwyższyły ten wskaźnik odpowiednio o 0,06 p. proc i 0,05 p. proc. Niższe ceny w zakresie odzieży i obuwia (o 1,5%) oraz łączności (o 0,7%) obniżyły ten wskaźnik odpowiednio o 0,06 p. proc i 0,03 p. proc.

W porównaniu z miesiącem analogicznym poprzedniego roku wyższe ceny w zakresie transportu (o 16,5%) oraz mieszkania (o 5,1%) pod­niosły ten wskaźnik odpowiednio o 1,41 p. proc. i 1,27 p. proc. Niższe ceny w zakresie odzieży i obuwia (o 0,5%) obniżyły ten wskaźnik o 0,02 p. proc.

Wykres 1. Wpływ zmian cen wybranych grup towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2021 r. (zmiana w p. proc. do okresu poprzedniego)Wpływ zmian cen wybranych grup towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2021

Wykres 2. System wag stosowany w obliczeniach wskaźników cen towarów
i usług konsumpcyjnych w 2021 r.
Wykres 2. System wag stosowany w obliczeniach wskaźników cen towarów

Wykres 4. Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego (w %)
Źródło danych GUS

Wykres 3. Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych w stosunku do okresu poprzedniego (w %)Wykres 4. Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego (w %)

Wykres 3. Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych w stosunku do okresu poprzedniego (w %)
Źródło danych GUS

 

Tablica 2. Wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2021 r.

WYSZCZEGÓLNIENIE 06 2021 04-06 2021 01-06 2021
06 2020=
=100
12 2020=
=100
05 2021=
=100
04-06 2020=100 01-03 2021=100 01-06 2020=100
OGÓŁEM 104,4 104,0 100,1 104,5 101,9 103,6
Towary 103,8 104,1 100,0 103,8 102,0 102,6
Usługi 106,1 103,8 100,3 106,6 101,4 106,9
Żywność, napoje bezalkoholowe
i alkoholowe oraz wyroby tytoniowe
101,9 104,3 100,1 101,6 101,8 101,3
ŻYWNOŚĆ I NAPOJE BEZALKOHOLOWE 102,0 105,0 100,1 101,6 102,1 101,1
Żywność 101,6 104,9 100,1 101,2 102,2 100,7
w tym:          
Ryż 103,8 102,5 101,8 103,8 100,9 105,7
Mąka 102,0 102,0 99,8 103,3 101,2 103,8
Pieczywo 105,8 104,7 100,4 105,7 102,2 105,9
Makarony i produkty makaronowe 102,2 102,0 99,8 101,8 101,4 101,8
Mięso 103,1 106,8 101,4 101,2 103,4 99,3
w tym:          
Mięso wołowe 103,8 103,7 100,4 103,0 101,7 102,3
Mięso cielęce 102,3 102,4 100,6 102,2 101,2 102,0
Mięso wieprzowe 96,8 105,9 102,4 93,5 104,1 90,7
Mięso drobiowe 121,1 128,8 102,8 115,3 111,5 106,4
Wędliny 100,0 101,3 100,7 99,5 100,9 99,8
Ryby i owoce morza 103,7 102,6 100,3 103,7 101,3 103,5
Mleko, sery i jaja 102,1 102,0 100,4 102,2 101,0 102,2
w tym:          
Mleko 102,1 101,5 100,7 102,3 100,5 103,1
Jogurt, śmietana, napoje
i desery mleczne
101,7 102,1 100,5 101,8 100,9 101,9
Sery i twarogi 102,6 101,7 100,3 102,6 100,8 102,5
Jaja 101,8 103,1 99,7 102,4 102,6 101,0
Oleje i tłuszcze 101,5 103,1 100,9 100,8 102,1 99,5
Tłuszcze roślinne 103,5 105,5 101,2 102,9 103,3 101,6
Tłuszcze zwierzęce 100,1 101,3 100,7 99,3 101,1 97,9
w tym masło 100,0 101,3 100,7 99,3 101,1 97,8
Owoce 92,6 107,6 96,3 96,0 102,6 98,8
Warzywa 102,2 109,2 99,0 100,7 103,3 99,3
Cukier 98,0 101,8 99,6 99,3 100,1 101,0
Napoje bezalkoholowe 106,3 106,6 100,1 106,2 101,5 105,8
w tym:          
Kawa 99,6 100,9 99,7 99,5 100,1 99,7
Herbata 98,4 100,2 100,5 98,1 100,0 98,7
Kakao i czekolada w proszku 102,1 102,5 100,7 102,7 100,7 103,1
Wody mineralne lub źródlane 108,3 108,0 100,6 108,3 102,5 107,7
Soki owocowe i warzywne 102,1 102,9 99,9 102,3 100,7 102,0
NAPOJE ALKOHOLOWE I WYROBY TYTONIOWE 101,7 101,6 100,1 101,7 100,7 102,1
Napoje alkoholowe 102,0 102,1 100,0 102,0 100,8 102,2
Wyroby tytoniowe 100,8 100,4 100,1 101,0 100,3 101,7
ODZIEŻ I OBUWIE 99,5 100,6 98,5 100,0 104,8 98,7
w tym:          
Odzież 99,3 100,2 98,7 99,6 104,5 98,3
Obuwie 99,2 101,5 98,0 100,7 105,4 99,3
MIESZKANIE 105,1 103,9 100,1 105,1 101,0 105,3
UŻYTKOWANIE MIESZKANIA LUB DOMU

I NOŚNIKI ENERGII

105,9 104,5 100,1 105,8 100,9 106,2
w tym:          
Opłaty na rzecz właścicieli 103,8 102,7 100,4 103,5 101,2 103,1
Zaopatrywanie w wodę 104,0 101,4 100,2 104,4 100,6 104,2
Wywóz śmieci 124,9 113,6 100,2 126,5 104,3 131,4
Usługi kanalizacyjne 104,8 103,1 100,6 104,7 101,4 104,4
Nośniki energii 104,4 104,5 100,0 104,2 100,1 104,5
Energia elektryczna 109,5 109,5 100,0 109,5 99,6 110,4
Gaz 98,0 102,3 100,0 97,2 102,3 96,5
Opał 102,8 99,9 100,2 102,7 99,8 102,6
Energia cieplna 101,8 99,9 99,8 101,9 99,4 102,2
WYPOSAŻENIE MIESZKANIA I PROWADZENIE GOSPODARSTWA DOMOWEGO 102,6 101,8 99,8 102,7 101,3 102,3
w tym:          
Meble, artykuły dekoracyjne,
sprzęt oświetleniowy
105,5 103,7 99,4 105,6 102,8 104,2
Urządzenia gospodarstwa domowego 100,9 99,8 99,1 102,0 100,4 102,0
Środki czyszczące i konserwujące 100,0 100,4 100,1 99,6 100,3 100,2
Usługi związane z prowadzeniem
gospodarstwa domowego
106,5 103,6 100,7 106,4 101,2 106,6
ZDROWIE 102,6 101,5 100,3 102,9 100,7 103,5
w tym:          
Wyroby farmaceutyczne 101,3 100,4 100,2 101,2 100,2 101,7
Urządzenia i sprzęt terapeutyczny 102,0 101,6 100,2 102,2 100,7 102,2
Usługi lekarskie 106,0 103,4 100,5 106,5 101,4 107,2
Usługi stomatologiczne 105,0 103,7 100,4 107,4 101,6 109,9
Usługi szpitalne i sanatoryjne 106,7 109,3 100,1 106,7 105,8 106,3
TRANSPORT 116,5 110,5 100,6 117,4 105,8 108,2
w tym:          
Środki transportu 101,2 102,5 100,0 101,0 101,8 100,7
w tym samochody osobowe 100,8 102,1 100,0 100,5 101,5 100,3
Paliwa do prywatnych środków
transportu
127,3 116,1 100,9 129,4 108,6 112,6
Olej napędowy 126,4 117,1 101,3 126,6 108,7 109,6
Benzyna 129,0 117,3 101,2 130,5 109,5 113,7
Gaz ciekły i pozostałe paliwa
do prywatnych środków transportu
118,4 103,5 96,3 132,5 102,3 116,8
Usługi transportowe 96,9 101,3 99,9 95,3 101,1 98,4
ŁĄCZNOŚĆ 104,2 102,7 99,3 106,1 101,4 106,1
w tym:          
Sprzęt telekomunikacyjny 92,2 100,0 100,6 91,9 99,8 90,7
Usługi telekomunikacyjne 104,8 102,9 99,3 106,9 101,5 106,9
REKREACJA I KULTURA 104,8 103,3 100,4 105,3 101,3 104,8
w tym:          
Sprzęt audiowizualny, fotograficzny
i informatyczny
99,7 98,8 99,1 100,9 99,4 101,4
Usługi związane z rekreacją i kulturą 110,2 105,7 100,4 110,1 101,9 109,7
w tym:          
Usługi związane z rekreacją i sportem 105,6 102,9 101,8 105,1 101,1 105,2
Usługi związane z kulturą 112,1 106,9 99,9 112,2 102,3 111,6
w tym opłaty radiowo-telewizyjne 113,1 106,6 97,3 115,2 102,1 114,7
Książki 103,1 100,5 101,3 104,2 99,6 102,9
Gazety i czasopisma 103,9 101,2 100,0 103,9 100,3 104,7
Artykuły piśmienne, malarskie, kreślarskie 103,7 101,9 100,4 103,7 101,1 103,6
Turystyka zorganizowana 101,1 105,9 103,5 102,8 102,7 102,1
Turystyka zorganizowana w kraju 106,0 110,5 102,8 106,1 104,6 106,1
Turystyka zorganizowana za granicą 93,5 98,6 104,8 97,5 99,7 95,8
EDUKACJA 105,0 100,9 100,1 105,4 100,3 105,4
RESTAURACJE I HOTELE 105,7 103,4 101,1 105,0 101,5 105,0
INNE TOWARY I USŁUGI 101,4 100,3 99,9 101,8 100,1 102,0
w tym:          
Higiena osobista 101,4 100,6 99,8 102,0 100,9 102,4
w tym:          
Usługi fryzjerskie, kosmetyczne
i pielęgnacyjne
106,0 103,7 100,6 107,8 101,3 109,3
Artykuły do higieny osobistej
i kosmetyki
100,7 100,1 99,6 101,2 100,9 101,3
Opieka społeczna 107,0 103,2 100,2 108,5 100,7 109,6
Ubezpieczenia 99,9 98,0 99,9 98,9 96,2 98,7
Usługi finansowe świadczone przez banki i inne instytucje 103,9 100,4 100,0 115,2 99,8 129,8

Źródło danych GUS

Francuskie ograniczenia dla niezaszczepionych: 5000% wzrost popytu na fałszywe certyfikaty i testy

W tym tygodniu Emmanuel Macron ogłosił, że korzystanie z restauracji, kin czy wydarzeń sportowych i kulturalnych, możliwe będzie jedynie dla osób zaszczepionych lub posiadających negatywny wynik testu na koronawirusa. Choć z dnia na dzień ponad milion francuskich obywateli zgłosiło się do programu szczepień, to wielu wciąż odmawia iniekcji. Część z nich szuka jednak sposobów na obejście nowego prawa. Sytuację starają się wykorzystać oszuści i cyberprzestępcy – donosi Check Point Research.

Zdaniem analityków Check Point Research w ostatnich dniach wzmocniły się pewne niepokojące trendy, które najprawdopodobniej będą rozprzestrzeniać się na kolejne kraje. Oszuści i cyberprzestępcy coraz chętniej wykorzystują kanały komunikatora Telegram do sprzedaży zaświadczeń o przebytych szczepieniach i negatywnych testów na obecność przeciwciał SARS-CoV-2.

Co więcej, drastycznie rośnie liczba użytkowników dołączających do internetowych grup oferujących fałszywe certyfikaty. Jedna z nich posiada już ponad 7 tysięcy członków, natomiast w skali całego kraju nastąpił wzrost takich użytkowników o co najmniej 5 tysięcy procent! Zdaniem ekspertów szyfrowane kanały komunikacji (Telegram czy fora w darknecie) pojawiają się w różnych językach i oferują różnego rodzaju promocje. Jak na razie ciężko określić ilu sprzedawców oferuje „fałszywki”, a jaka część z nich próbuje jedynie wyłudzić pieniądze.

– Epidemia koronawirusa wpłynęła na życie wszystkich ludzi. Ograniczenia i przepisy zmieniają wraz z ewolucją pandemii, a wiele osób na całym świecie nie miało czasu lub nie chce się zaszczepić. Ponieważ rządy coraz bardziej otwarcie mówią o wymogu zaświadczeń lub bieżących testów: w podróży, restauracjach czy imprezach masowych, to wzrasta zainteresowania fałszywymi certyfikatami covidowymi. Sytuację próbują wykorzystać cyberprzestępcy, którzy chcą pomóc w omijaniu nowych zasad. – twierdzi Oded Vananu, ekspert firmy Check Point Software.

– Ogromne zainteresowanie, a co za tym idzie szansa na wysoki zarobek, nakręca nielegalną działalność, która może zaskutkować kolejnymi ogniskami infekcji i dalszymi mutacjami wirusa. Niestety zagrozi to szybszemu powrotowi do normalności znanej sprzed epidemii – ostrzega Vananu.sprzedaż zaświadczeń o przebytych szczepieniach i negatywnych testów na obecność przeciwciał SARS-CoV-2 (2) sprzedaż zaświadczeń o przebytych szczepieniach i negatywnych testów na obecność przeciwciał SARS-CoV-2 (1)

Pakiet „Fit for 55” – zapowiedź realizacji Europejskiego Zielonego Ładu

14 lipca 2021 r. Komisja Europejska (KE) ogłosiła główną część długo oczekiwanego Pakietu Fit for 55. Jest to projekt zmian legislacyjnych, które mają na celu zmniejszenie emisyjności europejskiej gospodarki o co najmniej 55% do 2030 roku (w stosunku do poziomu emisyjności z roku 1990).

Obniżenie emisji w najbliższej dekadzie jest głównym warunkiem koniecznym do tego, aby Europa stała się pierwszym kontynentem na świecie, który jest neutralny dla klimatu. Ten cel ma zostać osiągnięty do 2050 roku.

Propozycje przedstawione przez Komisję Europejską są zestawem narzędzi prawodawczych, które mają służyć realizacji celów zawartych w Europejskim prawie o klimacie. Fit for 55 to podstawa do gruntownej transformacji naszej gospodarki i społeczeństwa oraz – jak pisze Komisja Europejska – „sprawiedliwej, ekologicznej i dostatniej przyszłości”.

Z jakich elementów składa się „fit for 55 package”?

Propozycje KE dotyczą obszarów takich jak:

  • Zmiany w handlu uprawnieniami do emisji EU ETS – m.in.  zarówno w nowych sektorach (transport drogowy, budynki) jak i zaostrzenie zasad obecnego systemu.
  • Rozporządzenie w sprawie wspólnego wysiłku redukcyjnego dla każdego państwa członkowskiego, w którym określono zaostrzone wartości docelowe w zakresie redukcji emisji w przypadku budynków, transportu drogowego i krajowego transportu morskiego, rolnictwa, odpadów i małych sektorów przemysłu.
  • Dyrektywa OZE zakładająca m.in. że do 2030 r. 40% energii należy produkować ze źródeł odnawialnych.Dyrektywa ws. efektywności energetycznej to m.in. zobowiązanie państw członkowskich do oszczędności energii oraz renowacja 3% budynków sektora publicznego rocznie.
  • Niskoemisyjny transport to m.in. zaostrzone normy emisji CO2 w transporcie drogowym, wymóg zmniejszenia średnich emisji z nowych samochodów o 55 proc. od 2030 r. i o 100 proc. od 2035 r. w porównaniu z poziomami z 2021 r.; nowy, bardziej rygorystyczny wymóg dla infrastruktury paliw alternatywnych; uwzględnienie w niskoemisyjnych transporcie także statków powietrznych i wodnych.
  • Usuwanie dwutlenku węgla z atmosfery – postulaty zawarte w rozporządzeniu w sprawie użytkowania gruntów, leśnictwa i rolnictwa- m.in. strategia leśna zakłada zasadzenie 3 miliardów drzew w całej Europie do 2030 r.
  • Przegląd dyrektywy ws. opodatkowania energii – polityka podatkowa wspierająca Europejski Zielony Ład.
  • Nowy mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 wprowadzi cenę za emisje dwutlenku węgla w przypadku importu określonych produktów, aby zagwarantować, że ambitne działania w dziedzinie klimatu w Europie nie doprowadzą do ucieczki emisji gazów cieplarnianych.

Kolejne części Pakietu mają zostać opublikowane do końca bieżącego roku. Szczegółowe informacje nt. ogłoszonych legislacji można znaleźć na stronie Komisji Europejskiej.

Wypowiedzi członków kolegium komisarzy:

Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, powiedziała: Gospodarka oparta na paliwach kopalnych osiągnęła swoje granice. Następnym pokoleniom chcemy zostawić zdrową planetę, a także zapewnić dobre miejsca pracy i wzrost gospodarczy, który nie szkodzi przyrodzie. Europejski Zielony Ład to nasza strategia wzrostu, która zmierza ku gospodarce bezemisyjnej. Europa była pierwszym kontynentem, który ogłosił, że będzie neutralny dla klimatu w 2050 r., a teraz jesteśmy pierwszymi, którzy przedstawiają konkretny plan działania. Europa realizuje politykę przeciwdziałania zmianie klimatu poprzez innowacje, inwestycje i rekompensatę społeczną.

Wiceprzewodniczący wykonawczy do spraw Europejskiego Zielonego Ładu, Frans Timmermans, podkreślił: Jest to dekada przełomowa w walce z kryzysem klimatycznym i zagrożeniami dla różnorodności biologicznej. Unia Europejska wyznaczyła ambitne cele, a dziś pokazujemy, w jaki sposób możemy je osiągnąć. Zapewnienie ekologicznej i zdrowej przyszłości dla wszystkich będzie wymagało znacznych starań we wszystkich sektorach i w każdym państwie członkowskim. Wspólnie nasze wnioski nadadzą bieg niezbędnym zmianom, umożliwią wszystkim obywatelom jak najszybsze czerpanie korzyści z działań w dziedzinie klimatu oraz zapewnią wsparcie gospodarstwom domowym znajdującym się w najtrudniejszej sytuacji. Transformacja Europy będzie sprawiedliwa, ekologiczna i konkurencyjna.

Komisarz do spraw gospodarki Paolo Gentiloni stwierdził: Nasze starania na rzecz przeciwdziałania zmianie klimatu muszą być ambitne politycznie, skoordynowane na szczeblu globalnym i sprawiedliwe społecznie. Aktualizujemy przyjęte dwadzieścia lat temu przepisy dotyczące opodatkowania energii, aby zachęcić do stosowania bardziej ekologicznych paliw i ograniczyć szkodliwą konkurencję podatkową w dziedzinie energii. Proponujemy również mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2, który zrówna cenę emisji dwutlenku węgla pochodzących z przywozu z ceną stosowaną w obrębie UE. Przy pełnym poszanowaniu naszych zobowiązań w ramach WTO pozwoli to zagwarantować, że realizacja naszych ambitnych celów klimatycznych nie zostanie utrudniona przez przedsiębiorstwa zagraniczne, które podlegają mniej rygorystycznym wymogom w zakresie ochrony środowiska. Ponadto takie rozwiązanie zachęci do stosowania bardziej ekologicznych norm poza naszymi granicami. Jest to niewątpliwie ostatni moment na podjęcie działań. Z roku na rok przerażające skutki zmiany klimatu stają się coraz bardziej widoczne: dziś potwierdzamy naszą determinację, żeby działać, zanim będzie za późno.

Komisarz do spraw energii Kadri Simson oświadczyła: Osiągnięcie celów Zielonego Ładu nie będzie możliwe bez przekształcenia naszego systemu energetycznego, bo to właśnie z niego pochodzi większość emisji w Europie. Aby osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r., musimy zmienić ewolucję dotyczącą odnawialnych źródeł energii w rewolucję i zadbać o to, by nie marnować energii. Dzisiejsze wnioski zawierają ambitniejsze cele, usuwają bariery i wprowadzają zachęty, tak abyśmy jeszcze szybciej przechodzili na zerowy system energetyczny netto.

Komisarz do spraw transportu Adina Vălean zauważyła: Dzięki naszym trzem inicjatywom dotyczącym transportu – ReFuel Aviation, FuelEU Maritime oraz rozporządzeniu w sprawie infrastruktury paliw alternatywnych – będziemy wspierać przejście sektora transportu na system dostosowany do przyszłych potrzeb. Stworzymy rynek zrównoważonych paliw alternatywnych i technologii niskoemisyjnych, a jednocześnie wprowadzimy odpowiednią infrastrukturę, która zapewni upowszechnienie pojazdów i statków bezemisyjnych. Pakiet ten wykracza poza ekologizację mobilności i logistyki. Stanowi szansę na to, by UE stała się wiodącym rynkiem zaawansowanych technologii.

Komisarz do spraw środowiska, oceanów i rybołówstwa Virginijus Sinkevičius dodał: Lasy stanowią bardzo ważne z rozwiązań w przypadku wielu problemów, przed którymi stoimy w związku z kryzysem klimatycznym i zagrożeniami dla różnorodności biologicznej. Mają one również podstawowe znaczenie dla osiągnięcia celów klimatycznych UE na 2030 r. Obecny stan ochrony lasów w UE nie jest jednak właściwy. Musimy szerzej stosować praktyki sprzyjające różnorodności biologicznej oraz zapewnić zdrowie i odporność ekosystemów leśnych. Strategia leśna jest prawdziwym przełomem w ochronie i uprawie lasów oraz zarządzaniu nimi, przynosząc korzyści planecie, społeczeństwu i gospodarce.

Komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski powiedział: Lasy mają zasadnicze znaczenie w walce ze zmianą klimatu. Poza tym zapewniają miejsca pracy i wzrost gospodarczy na obszarach wiejskich, zrównoważony materiał na potrzeby rozwoju biogospodarki oraz cenne usługi ekosystemowe dla naszego społeczeństwa. Strategia leśna – poprzez wspólne traktowanie aspektów społecznych, gospodarczych i środowiskowych – ma zapewnić i zwiększyć wielofunkcyjność europejskich lasów oraz podkreśla kluczową rolę milionów leśników pracujących w terenie. Nowa wspólna polityka rolna umożliwi lepiej ukierunkowane wsparcie dla naszych leśników i dla zrównoważonego rozwoju naszych lasów.

Stanowisko europejskiego biznesu

BusinessEurope (europejska federacja zrzeszająca pracodawców z wielu europejskich państw, w tym Konfederację Lewiatan) zwraca uwagę, że w przypadku polityki klimatycznej ważne jest to, aby zwiększanie ambicji odbywało się przy jednoczesnym zapewnieniu konkurencyjności przemysłu UE.

Zaproponowany przez Komisję tzw. pakiet Fit for 55 to ogromna reforma, która wpłynie na cały europejski biznes, w tym na dostawców energii, przemysł ciężki, twórców technologii i produktów, producentów dóbr konsumpcyjnych i usług. Miliony przedsiębiorstw w UE są gotowe do podjęcia swojej części tego wyzwania. Dysponując przecież licznymi możliwościami i rozwiązaniami umożliwiającymi obniżenie emisyjności.

Jednocześnie Europa odpowiada jedynie za 8% światowych emisji, podczas gdy nasi konkurenci wytwarzają znacznie więcej dwutlenku węgla w swoich procesach produkcyjnych, a ponoszą z tego tytułu niewielkie lub żadne koszty.

W miarę, jak Europa zwiększa swoje ambicje klimatyczne i utrzymuje się niepewność co do planów dekarbonizacji naszych partnerów handlowych, sprawy takie jak konkurencja i ochrona przed ucieczką emisji stają się ważniejsze niż kiedykolwiek.

„Europejski przemysł popiera ambicje klimatyczne Unii Europejskiej. Kierunek wyznaczony przez pakiet Fit-for-55 jest właściwy, a przedstawione narzędzia legislacyjne pomagają utorować drogę do osiągnięcia celu UE w zakresie dekarbonizacji” – powiedział przewodniczący BusinessEurope Pierre Gattaz.

„Będziemy jednak bardzo uważni, jeśli chodzi na przykład o spójność pomiędzy różnymi środkami legislacyjnymi, aby uniknąć podwójnej regulacji przemysłu europejskiego. Wzywamy unijnych decydentów do zwiększenia wysiłków na rzecz przewidywalnego otoczenia biznesowego, które umożliwi całemu przemysłowi europejskiemu dokonywanie inwestycji niezbędnych do dekarbonizacji” – zaznaczył Gattaz.

Spadek zatrudnienia osób młodych w sektorze usług dla biznesu

W roku pandemii, w sektorze usług dla biznesu, zatrudnienie osób poniżej 26. roku życia spadło aż o 14 proc. Jeszcze w I kw. 2020 r. ponad 67 tysięcy osób w tym przedziale wiekowym pracowało w centrach usług SSC, BPO, IT oraz R&D. Natomiast w 2021 r. niecałe 58 tysięcy młodych osób może pochwalić się zatrudnieniem w sektorze [10]. O ile łączna liczba pracowników w centrach usług dla biznesu wzrosła o 13,6 tys. (4 proc.), to odsetek osób poniżej 26. roku życia zatrudnionych w sektorze zmalał o 3,4 pkt. proc.

zatrudnienie w sektorze BPO SSC

Zmiana struktury wiekowej osób zatrudnionych w centrach usług wspólnych i outsourcingu jest częściowo wynikiem rosnącej dojrzałości sektora. Postępująca specjalizacja stanowisk oferowanych przez firmy świadczące usługi z zakresu SSC, BPO, IT i R&D utrudnia osobom dopiero zaczynającym karierę zawodową uzyskanie zatrudnienia. W stosunku do lat wcześniejszych, współczesne centra usług dla biznesu w Polsce obsługują procesy o wyższym poziomie złożoności. Widać to w zmianie struktury stanowisk pracy oraz kategorii obsługiwanych procesów. Kolejny rok z rzędu spada znaczenie procesów back-office, a rośnie znaczenie procesów middle-office i front-office. Zatem następuje transfer od prostych usług administracyjno-operacyjnych w stronę bardziej zaawansowanych usług, takich jak zarządzanie ryzykiem czy prognozowanie.

Jednocześnie spadek zatrudnienia młodych osób w centrach usług dla biznesu wpisuje się w szerszy trend negatywnego wpływu pandemii COVID-19 na sytuacje osób wchodzących na rynek pracy. W raporcie pt. Corona Generation. Growing Up in a Pandemic [11] wskazywaliśmy, że w wyniku pandemii spadek zatrudnienia wśród młodych pracowników wynosił globalnie aż 8,7 proc. w porównaniu do 3,7 proc. wśród dorosłych ogółem. W Polsce, mimo wzrostu ogólnej liczby zatrudnionych w 2020 r., w najmłodszej grupie wiekowej odnotowano spadek zatrudnienia. W porównaniu z końcem 2019 r. jest 200 tysięcy mniej zatrudnionych osób w wieku od 15 do 24 lat [12].

Dane o spadkach zatrudnienia w sektorze usług dla biznesu oraz o rosnącej specjalizacji sektora oznaczają, że dla młodych osób z wyższym wykształceniem maleje szansa na znalezienie zatrudnienia. Dotychczas branż SSC, BPO, IT i R&D była chłonnym sektorem dla absolwentów uczelni wchodzących właśnie na rynek pracy. Dodatkowo, zbiega się to z wyjątkowo trudną sytuacją młodych osób, szczególnie dotkniętych kryzysem wywołanym wybuchem COVID-19. Z drugiej strony, w Polsce będzie coraz mniej absolwentów z przyczyn demograficznych. Co więcej, eksport usług dla biznesu o wyższym poziomie złożoności jest korzystny z punktu widzenia całej gospodarki, ponieważ przesuwa sektor wyżej w łańcuchu produkcyjnym i przyczynia się do generowania większej wartości dodanej.

Autor/Źrodlo: Polski Instytut Ekonomiczny

[10] Obliczenia własne na podstawie danych ABSL: Business services sector in Poland 2021 oraz Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce 2020.
[11] Kutwa, K. (2021), Corona Generation. Growing Up in a Pandemic, Kubisiak, A., Sawulski, J. (współpraca), Polski Instytut Ekonomiczny, Warszawa.
[12] https://oko.press/pokolenie-z-blizna-na-cale-zycie-na-rynku-pracy-to-mlodzi-sa-najwiekszymi-ofiarami-pandemii/ [dostęp: 14.07.2021].

Polska eksportuje czterokrotnie więcej piwa niż go importuje

Polska jest 2. w UE (po Niemczech) producentem piwa ze słodu i jego 14. eksporterem na świecie. Według Eurostatu, wielkość produkcji sprzedanej w 2019 r. wyniosła 3,9 mld litrów, co oznacza, że co dziewiąte piwo w Unii Europejskiej zostało wyprodukowane w Polsce [7]. Ponadto, jesteśmy 4. w Unii producentem piwa bezalkoholowego, z produkcją sprzedaną w wysokości blisko 165 mln litrów. Choć większość produkowanego w polskich browarach piwa trafia do konsumpcji wewnętrznej, to od kilku lat w obu kategoriach napojów rośnie ich eksport z Polski. W 2020 r. udział Polski w światowym eksporcie piwa słodowego wyniósł 1,6 proc. i był o 0,3 pkt. proc. wyższy niż rok wcześniej.

W 2020 r., mimo pandemii, wartość polskiego eksportu piwa ze słodu wzrosła o 13,1 proc. w porównaniu z 2019 r. To bardzo dobry wynik zważywszy na ograniczenia w funkcjonowaniu sektora hotelarsko-gastronomicznego (HORECA). Według danych GUS, w ub.r. Polska sprzedała za granicę 404,6 mln litrów o wartości 212,2 mln EUR [8]. Głównymi nabywcami polskich piw okazali się Holendrzy (w 2020 r. odpowiadali za 14,3 proc. wartości polskiego eksportu tego trunku) oraz Niemcy (12,1 proc.) i Włosi (8,5 proc.). Ważnymi odbiorcami byli także Węgrzy, Francuzi, Brytyjczycy i Irlandczycy. W pierwszej dziesiątce największych odbiorców polskiego piwa ze słodu znalazły się także trzy kraje pozaeuropejskie, tj. Korea Południowa (7 proc. wartości sprze-daży), Chiny (5,9 proc.) oraz USA (3,6 proc.). Szczególnie dynamicznie rośnie sprzedaż piwa słodowego do Chin – w 2020 r. jej wartość była ponad czterokrotnie większa niż rok wcześniej.

W polskim eksporcie rośnie także znacze-nie piwa bezalkoholowego [9]. W latach 2017-2020 jego zagraniczna sprzedaż wzrosła o ok. 125 proc. (z 18,7 mln litrów w 2017 r. do 42 mln litrów w 2020 r.), zaś wartość eksportu w tym okresie zwiększyła się o 199 proc. (z 7,8 mln EUR do 23,3 mln EUR). Choć piwo bezalkoholowe trafiło do ponad 60 kra-jów świata, to blisko połowa jego dostaw (49,6 proc.) przypadła na Francję. Ważnymi odbiorcami były też Węgry (17 proc.) i Włochy (11 proc.).

Polska importuje cztery razy mniej piwa niż go eksportuje. W 2020 r. do Polski sprowadzono ok. 106 mln litrów piwa ze słodu o wartości 68,5 mln EUR oraz ok. 3 mln litrów piwa bezalkoholowego o wartości 2,6 mln EUR. Najwięcej piwa ze słodu trafiło do Polski z Czech (ok. 36 proc. całości dostaw), Niemiec (29 proc.) i Meksyku (14 proc.).

W 2021 r. polski eksport piwa wciąż utrzymuje tendencję rosnącą. W pierwszych czterech miesiącach 2021 r. zagraniczna sprzedaż piwa ze słodu (w ujęciu wartościowym) wzrosła o 3 proc. r/r, zaś piwa bezalkoholowego – aż o 27,7 proc. W kolejnych miesiącach tendencja wzrostowa najprawdopodobniej będzie się utrzymywać, co może oznaczać nowy rekord w eksporcie obu rodzajów trunku z Polski. Szczególnie perspektywicznym produktem dla polskiego eksportu jest piwo bezalkoholowe, którego konsumpcja z roku na rok w wielu krajach systematycznie rośnie, co jest związane ze zmianą stylu życia.

eksport piwa z polski

Autor/Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny

[7] Eurostat, https://ec.europa.eu/eurostat/web/main/ data/database [dostęp: 12.07.2021].
[8] GUS, http://swaid.stat.gov.pl/SitePagesDBW/ HandelZagraniczny.aspx [dostęp: 12.07.2021].
[9] Od 2017 r. międzynarodowe statystyki handlowe klasy-fikują piwo bezalkoholowe wg kodu CN 220921. Grupa ta obejmuje piwa ze słodu, imbirowe i ziołowe oraz mieszani-ny piwa i napojów bezalkoholowych o objętościowej mocy alkoholu nieprzekraczającej 0,5 proc. obj.

Inwestorzy w USA zmuszeni do ryzyka?

Rosną ceny amerykańskich obligacji skarbowych, a ich rentowności spadają, podobnie zresztą jak rynkowy szacunek prawdopodobieństwa wprowadzenia podwyżki stóp procentowych w USA. Eksperci wiążą te zmiany z wczorajszym wystąpieniem szefa Rezerwy Federalnej w kongresie Stanów Zjednoczonych.

Jerome Powell odniósł się do dość gorącego tematu inflacji. Dobę przed jego wystąpieniem okazało się bowiem, że ceny konsumenckie w USA rosły w czerwcu – już czwarty miesiąc z rzędu – aż o 5,4 proc. r/r. Przebiły także prognozy zakładające odczyt poniżej 5 proc. Co więcej, wskaźnik inflacji bazowej wzrósł do 4,5 proc. r/r, a porównywalne wartości w USA to historia z lat 90. ub. wieku.

Kolejne miesiące z dużą inflacją i niskimi stopami?

Szef Fed nie pozostawiał złudzeń, że taka sytuacja szybko się zmieni. Powiedział, że inflacja, która gwałtownie rośnie, prawdopodobnie pozostanie w najbliższych miesiącach na wysokim poziomie. Uzasadnił, że jest ona tymczasowo wzmocniona przez efekt bazy, a dopiero gdy ten się skończy, to inflacja osłabnie.

Szef Fed zasygnalizował jednocześnie brak rychłych zmian w utrzymywaniu bardzo niskich stóp procentowych banku centralnego. Dodał, że upłynie jeszcze sporo czasu, zanim rynek pracy w USA w pełni odzyska siły po uderzeniu pandemii.

– To może oznaczać, że odsuną się w czasie rozmowy na temat zmniejszania skali programu skupu aktywów w ramach QE (quantitative easing) – tłumaczy Daniel Kostecki, główny analityk Conotoxia Ldt., spółki, która świadczy usługę Forex dla użytkowników portalu Cinkciarz.pl.

Stracił dolar, zyskało złoto

W reakcji na wczorajsze wystąpienie Powella można było zaobserwować osłabienie amerykańskiej waluty. Kurs EUR/USD po ostatnim impulsie spadkowym wzrósł do poziomu 1,1850. Mocniej zareagowało złoto. Cena kruszcu wzrosła powyżej 1830 USD. Pozytywnie na notowania złota może działać nie tylko nieco słabszy dolar, ale także powiększające się ujemne realne stopy procentowe. Inflacja w USA wzrosła ostatnio do 5,4 proc., a rentowność 10-letnich obligacji spadła do 1,31 proc. Tym samym różnica między oprocentowaniem obligacji a inflacją spadła w USA do najniższego poziomu od lat 80. ub. wieku.

– Stany Zjednoczone stały się liderem wśród głównych gospodarek świata, jeśli chodzi o skalę ujemnych realnych stóp procentowych. To z kolei może powodować, że Amerykanie będą podejmować jeszcze większe ryzyko inwestycyjne i lokować kapitał poza bezpiecznymi instrumentami finansowymi, które realnie przynoszą ujemne stopy zwrotu – zauważa analityk Conotoxia Ltd.

Amerykanie z problemami wzrostu

Według danych FED głównym problemem wzrostu w USA przestał być brak popytu związany z kryzysem, ale brak możliwości wytwórczych zarówno od strony materiałów, jak i specjalistów na rynku pracy.

Beżowa Księga

Pod tym hasłem kryje się cykliczny raport Rezerwy Federalnej o stanie państwa. Wynika z niego, że USA radzi sobie dobrze. Jako główne problemy wskazywany jest brak wykwalifikowanego personelu oraz niedobory materiałów. Nie są to nowe kwestie, aczkolwiek pokazują, że gospodarka USA wcale nie ma niespotykanych problemów. Jest to zresztą dobry sygnał, skoro problemem nie jest brak popytu. Pomimo tego dolar od wczorajszego wieczora znajduje się w odwrocie.

Inflacja na Wyspach

Wielka Brytania opublikowała wczoraj dane na temat inflacji. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku USA, również tutaj odczyt wyprzedził oczekiwania. Ceny rosną o 2,5%, co w dalszym ciągu można określić swoistą normą. Z drugiej strony to jest 2,5% pomimo brexitu, który jednak jest elementem mogącym zniechęcać do podwyżek cen. Dane te spowodowały, że inwestorzy ponownie uwierzyli w funta. Po pierwsze jest to wyraz tego, że gospodarka radzi sobie dobrze nawet w tych warunkach, po drugie gdzieś z tyłu przewija się temat wzrostu stóp procentowych. W rezultacie wczoraj funt był najsilniejszy względem euro od początku kwietnia.

Rosnące wydobycie ogranicza ceny paliw

Porozumienie OPEC powoduje, że na rynek będzie trafiać więcej surowca. Jest to próba ustabilizowania ceny. Obecne poziomy są zupełnie satysfakcjonujące dla kartelu, a cały czas pojawia się lęk związany z projektami odchodzenia od ropy naftowej jako głównego surowca energetycznego. Efektem wzrostu wydobycia jest spadek cen surowca. Dzieje się to pomimo spadającej wielkości zapasów ropy naftowej w USA.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – inflacja konsumencka,
20:00 – USA – budżet federalny.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Przydział akcji Cavatina Holding

W czwartek, 15 lipca nastąpił przydział akcji w ramach oferty publicznej Cavatina Holding. Inwestorzy indywidualni złożyli 1.796 zapisów na łącznie 1.444.866 akcji, a stopa redukcji zapisów wyniosła 37,2%.

Do inwestorów instytucjonalnych trafi 6.592.560 oferowanych akcji tj. około 88%, a pozostałą część (907.440 sztuk) obejmą inwestorzy indywidualni. W procesie budowania Księgi Popytu wśród inwestorów instytucjonalnych ustalono ostatecznę cenę emisyjną akcji na 25 zł. Wartość całej Oferty wyniesie 187,5 mln zł, a środki pozyskane z Oferty zostaną przeznaczone na rozwój działalności, w szczególności na zakup nieruchomości gruntowych we Wrocławiu i realizację inwestycji biurowych. Inwestorzy obejmą wszystkie oferowane akcje nowej emisji, a wartość free-float po jej zakończeniu wyniesie 30,12% w podwyższonym kapitale.

Globalnymi Współkoordynatorami oraz Współprowadzącymi Księgę Popytu byli mBank i Pekao Investment Banking, a Współprowadzącym Księgę Popytu Bank Polska Kasa Opieki – Biuro Maklerskie Pekao. Doradcą prawnym w procesie jest Gessel, Koziorowski Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów.

Debiut Cavatina Holding na GPW zaplanowany jest około 23 lipca 2021 roku.

Upadłość spółki z ograniczoną odpowiedzialnością

Upadłość spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wiąże się najczęściej z rozwiązaniem przedsiębiorstwa i likwidacją jego majątku. Z kolei postępowanie upadłościowe ma na celu m.in. zaspokojenie wierzycieli w możliwie wysokim stopniu. Jednakże samo ogłoszenie upadłości przez tego typu spółkę zależne jest od spełnienia określonych warunków. Często zdarza się tak, że dłużnik nie jest w stanie wykazać wszystkich okoliczności uzasadniających wydanie postanowienia o upadłości. Niemniej, brak bierności ze strony zarządu spółki oraz terminowy wniosek mogą być kołem ratunkowym w kontekście odpowiedzialności majątkiem prywatnym przez reprezentantów spółki.

Warunki ogłoszenia upadłości przez spółkę z o.o.

Dłużnik powinien wykazać, iż spełnia trzy zasadnicze kryteria skutkujące wydaniem postanowienia o upadłości. Podstawową przesłanką jest stan niewypłacalności rozumiany jako utrata zdolności do spłaty wymagalnych zobowiązań pieniężnych. W kontekście spółki z ograniczoną odpowiedzialnością występuje również definicja mająca związek z tzw. nadmiernym zadłużeniem. Oznacza ona tyle, że bazując na wynikach bilansowych wartość aktywów jest niższa niż wartość zobowiązań, a stan ten utrzymuje się przez co najmniej 24 miesiące. Kolejną przesłanką jest tzw. wielość wierzycieli. Dłużnik powinien być zobowiązany do zapłaty względem przynajmniej dwóch, różnych wierzycieli. W sytuacji posiadania jednego wierzyciela właściwym postępowaniem jest egzekucja komornicza. Warunkiem, często niemożliwym do „przeskoczenia” dla niewypłacalnej spółki jest majątek, który wystarczy na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego i częściowo ureguluje zobowiązania względem wierzycieli.

Termin na złożenie wniosku

Wniosek o ogłoszenie upadłości powinien zostać złożony w terminie 30 dni od momentu, w którym spółka popadła w stan niewypłacalności. W przypadku, gdy ustalenie stanu utraty zdolności do spłaty wymagalnych zobowiązań jest trudne (dłużnik reguluje częściowo należności), to możliwe jest skorzystanie z domniemania. Zakłada ono, że dłużnik jest niewypłacalny, gdy zaległości w spłatach przekraczają 3 miesiące. Niedopełnienie obowiązku złożenia wniosku o upadłość spółki w terminie może być bolesnym doświadczeniem dla zarządu.

Odpowiedzialność zarządu w momencie zaniechania złożenia wniosku o upadłość spółki

Osoby wchodzące w skład zarządu danego przedsiębiorstwa, powinny stale nadzorować finanse spółki. Kontrola powinna dotyczyć płynności finansowej powinna następować pod kątem wcześniej wspomnianego już 30-dniowego terminu na złożenie wniosku. Skuteczne, czyli nie zawierające braków formalnych, oraz terminowe złożenie wniosku o upadłość może skutkować uwolnieniem się zarządu od odpowiedzialności za długi spółki.

Zgodnie z art. 299 KSH, w przypadku bezskutecznej egzekucji należności wobec spółki, zarząd odpowiada solidarnie swoim majątkiem za jej zobowiązania. Jedną z przesłanek egzoneracyjnych jest złożenie wniosku o upadłość we właściwym czasie. Odrębnie, członek zarządu może też wykazać, że w czasie dla złożenia wniosku o upadłość spółki wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzenie układu w postepowaniu o zatwierdzenie układu. Alternatywą jest też wykazanie, że bierność zarządu nie wynikała z jego winy, bądź na skutek braku wniosku nie powstała szkoda u wierzyciela.

Jeśli obrona zarządu w postępowaniu o zapłatę z art. 299 KSH nie będzie skuteczna, to należy liczyć się z możliwością wszczęcia egzekucji komorniczej względem prywatnego majątku członków zarządu. Niejednokrotnie działania te prowadzą później do konieczności ogłoszenia upadłości konsumenckiej przez członków zarządu dłużnika.

Kolejne sankcje względem zarządu spółki

Na podstawie art. 373 prawa upadłościowego, sąd może zadecydować o zakazie prowadzenia działalności, a także zakaz pełnienia funkcji zarządcy sukcesyjnego, członka rady nadzorczej, członka komisji rewizyjnej, reprezentanta lub pełnomocnika osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą w zakresie tej działalności, spółki handlowej, przedsiębiorstwa państwowego, spółdzielni, fundacji. Postanowienie takie może zostać wydane, na okres od roku to dziesięciu lat.

Kwestię odpowiedzialności reguluje też ordynacja podatkowa, która przewiduje odpowiedzialność zarządu dłużnika na wypadek powstania zaległości w spłatach należności do Skarbu Państwa.

Autor artykułu: Ilona Kiejdo z KL Law Polska Sp. z o.o.

Które „hipoteki” sprawiają najwięcej problemów dłużnikom?

Kredyty mieszkaniowe z poszczególnych lat są spłacane dość różnie. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, które „hipoteki” sprawiają największe problemy dłużnikom oraz bankom.

Wbrew obawom niektórych osób sprzed ponad roku, pandemia koronawirusa nie skutkowała znaczącym pogorszeniem spłacalności kredytów mieszkaniowych w Polsce. Nie oznacza to jednak, że temat „złych” kredytów hipotecznych jest już nieaktualny. Wręcz przeciwnie – Narodowy Bank Polski niedawno zaprezentował bardzo ciekawe dane o spłacalności kredytów mieszkaniowych z różnych roczników.

Jak zauważa portal RynekPierwotny.pl, wyniki podawane przez NBP dotyczą sytuacji na koniec 2020 r. i wyłączają wpływ przewalutowań na PLN dokonywanych w razie niewypłacalności frankowiczów i eurowiczów. Po przyjęciu takich założeń okazuje się, że wskaźnik udziału zagrożonych kredytów mieszkaniowych wygląda następująco:

  • umowy zawarte przed 2005 r. – kredyty rozliczane w złotych (6,94%), kredyty rozliczane w walutach obcych (6,94%)
  • umowy z 2005 r. – 7,26%/5,40%
  • umowy z 2006 r. – 5,17%/4,78%
  • umowy z 2007 r. – 5,44%/7,24%
  • umowy z 2008 r. – 10,40%/7,13%
  • umowy z 2009 r. – 6,69%/3,01%
  • umowy z 2010 r. – 4,41%/2,76%
  • umowy z 2011 r. – 3,56%/2,68%
  • umowy z 2012 r. – 2,47%/1,79%

Jak pokazują powyższe dane, najbardziej problematyczne są „hipoteki” z lat 2007 – 2008, kiedy kryteria kredytowania mieszkań były zbyt liberalne (niezależnie od waluty zaciąganego zobowiązania). Jeżeli chodzi o kredyty walutowe z 2008 roku, to warto podkreślić, że stanowią one aż 34,6% całego portfela takich kredytów. Analogiczne wyniki dla umów walutowych z 2006 r. oraz 2007 r. wynoszą odpowiednio 13,0% i 19,3%.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Idą zmiany w prawie drogowym. Zapłacisz mandat nawet do 5 tysięcy

Zmiany, które rząd szykuje dla kierowców, z pewnością nie ucieszą większości zmotoryzowanych. Wysokość składki OC ma być zależna od liczby punktów karnych, a ich kasowanie będzie możliwe dopiero po upływie 2 lat. Zaostrzone mają zostać kary dla nietrzeźwych kierowców i przepisy dotyczące limitu prędkości. Eksperci z Yanosika komentują planowane zmiany w prawie drogowym.

Wyższe kary pieniężne dla kierowców

Zmiany, które mają nastąpić, odnoszą się przede wszystkim do wysokości kar pieniężnych, które będą nakładane przez organy kontroli ruchu drogowego oraz orzekane przez sąd. Mają one dotyczyć szczególnie niebezpiecznych wykroczeń.

Podwyższona ma zostać dolna granica kary grzywny za zachowania, które definiowane są jako najbardziej niebezpieczne, a więc za naruszanie praw pieszych, niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej i znaków drogowych, a także przekraczanie dopuszczalnych limitów prędkości.

Dodatkowo podwyższona ma zostać maksymalna wysokość grzywny w przypadku wykroczeń drogowych. Obecnie wynosi 5 tys. zł, a ma zostać podniesiona do 30 tys. zł. Planowana jest również podwyżka w postępowaniu mandatowym z 1 tys. zł (przy zbiegu wykroczeń) do 3,5 tys. zł, oraz w samej wysokości mandatu karnego za przekroczenie dopuszczalnej prędkości jazdy o ponad 30 km/h – z maksymalnej kwoty 500 zł do 5 tys. zł. W przypadku recydywy grzywna mandatu ma wynieść od 3 tys. zł. do 5 tys. zł. Grzywny mają być przekazywane do Krajowego Funduszu Drogowego.

  • Aplikacja Yanosik umożliwia bieżące monitorowanie aktualnych ograniczeń prędkości na danym obszarze, dzięki temu każdy kierowca ma wgląd na to, z jaką prędkością może jechać. To rozwiązanie świetnie sprawdza się na całej trasie informując i jednocześnie dbając o bezpieczeństwo kierowców – mówi Julia Langa, Yanosik

Zero litości dla pijanych kierowców

Planowana jest również zmiana w zakresie orzekania wyższych kar pozbawienia wolności dla nietrzeźwych kierowców. Sąd, mając na celowniku pijanych za kółkiem, będzie rygorystycznie karał za czynności prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, przestępstw drogowych, popełnionych w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, a także przestępstw drogowych popełnionych w czasie nietrzeźwości po raz kolejny.

Możliwie ma być również orzeczenie renty dla ofiary wypadku spowodowanego przez pijanego kierowcę, procedowane w postępowaniu karnym. Przyznanie renty przez sąd ma być z urzędu, bez konieczności wnioskowania przez osobę uprawnioną lub prokuratora.

  • Uważam, że każdy zmotoryzowany powinien mieć w zestawie podręcznych akcesoriów samochodowych własny alkomat, który umożliwi mu sprawdzenie stanu swojej trzeźwości, zanim wyruszy w trasę. Ponadto apelujemy również o zachowanie zdrowego rozsądku i nie wsiadanie za kółko po zakrapianej imprezie. Nietrzeźwy kierowca to zagrożenie nie tylko dla siebie, ale również dla innych uczestników ruchu drogowego – komentuje Julia Langa, Yanosik

Kara za brak uprawnień i nowe regulacje dla punktów karnych

Tych, którzy nie posiadają odpowiednich uprawnień do prowadzenia pojazdów, również czekać będzie kara w postaci czasowego niedopuszczenia pojazdu do ruchu na trzy miesiące oraz kara pieniężna w wysokości 10 tys. zł.

Za naruszenie przepisów prawa drogowego kierowca będzie mógł otrzymać nawet 15 punktów karnych, obecnie ich maksymalna liczba wynosi 10 punktów za niektóre wykroczenia. Punkty karne mają być kasowane dopiero po upływie 2 lat, a szkolenia, które umożliwiały ich zmniejszenie, mają zostać zniesione.

Wysokość składki OC zależna od liczby punktów karnych?

Decyzją rządu, firmy ubezpieczeniowe mają uzyskać wgląd do systemu CEPiK, co pozwoli na dostosowywanie stawek ubezpieczenia do historii wykroczeń kierowcy, a także do liczby punktów karnych, które otrzymał.

Bezpieczeństwo w ruchu drogowym priorytetem rządu?

Na ten moment to wyłącznie projekt ustawy, który dopiero ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów po dokonaniu korekt legislacyjnych. Jednak KPRM wyraźnie podkreśla, że bezpieczeństwo w ruchu drogowym stanowi priorytet dla rządu i wszystko zmierza ku temu, by zaostrzyć walkę z niebezpiecznymi kierowcami na drodze.

W 2020 roku doszło do 23 540 wypadków drogowych, w tym 2 491 osób zginęło, a rannych zostało 26 463 osoby. Potrącenie pieszego stanowi 21,5% wszystkich wypadków drogowych z 2020 roku, a musimy tu mieć na uwadze, że ci „niechronieni” uczestnicy ruchu drogowego mają znacznie mniejsze szanse na przeżycie, niż osoby chronione karoserią auta.

Nietrzeźwi kierowcy spowodowali 1 075 wypadków drogowych, w których śmierć poniosły 163 osoby, a 1 262 zostało rannych. To mniej niż w 2019 roku lecz nadal te liczby są wyraźnym sygnałem do uskutecznienia działań na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Eurostat: Tylko 65% Polaków korzysta z komunikatorów internetowych, ale krajowa młodzież goni resztę Europy

Dwie trzecie Polaków od 16 do 74 roku życia korzysta z mobilnych komunikatorów internetowych, takich jak Whatsapp czy Messenger, do nawiązywania połączeń i wysyłania szybkich wiadomości – tak wynika z danych Eurostatu za 2020 rok. Imponujący na pozór odsetek stawia jednak Polskę na czwartym miejscu od końca wśród członków Unii Europejskiej. Eksperci tłumaczą, z czego to wynika i przestrzegają, że za wzrostem popularności komunikatorów mobilnych powinna iść świadomość istniejących zagrożeń.

Słowenia (63%), Bułgaria i Rumunia (po 64%) – tylko w tych krajach komunikatorów wykorzystujących Internet używa procentowo mniej osób niż w Polsce. W naszym kraju, podobnie jak w Grecji, ten odsetek wynosi 65%. Polsce daleko jednak do państw zajmujących miejsce w europejskiej czołówce – Danii (90%), Holandii i Hiszpanii (po 91%). Wynik naszego kraju znajduje się też poniżej średniej UE, która wynosi 75%. Eksperci zauważają, że stosunkowo niski procent osób, które korzystają z komunikatorów do rozmów czy wysyłania wiadomości nie świadczy jednak o technologicznej przepaści między Polską a krajami Europy Zachodniej.

Różnica niemal 30 punktów procentowych między Polską a innymi państwami Europy wygląda zaskakująco, ale nie wydaje się, że problemem jest gorszy dostępu do Internetu czy odpowiedniego sprzętu. Wystarczy przeanalizować dane z różnych grup wiekowych. Wśród grupy 16-24 lata wykorzystanie komunikatorów jest na poziomie 95%, co jest wynikiem powyżej europejskiej średniej, z kolei w grupie 65-74 lata jest to zaledwie 24%. Można więc powiedzieć, że to polscy seniorzy nie są szczególnie przekonani do takiej komunikacji. Zapewne dlatego, że wychowali się w innych czasach i nie są tak otwarci na nowinki technologiczne jak ich rówieśnicy z Europy Zachodniej – mówi Paulina Woźniak, ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa.

Eksperci podkreślają, że wraz z dorastaniem kolejnych pokoleń, popularność komunikatorów internetowych z pewnością będzie jeszcze rosła. Dlatego szczególnie ważna jest kwestia ich bezpieczeństwa.

Codziennie potrafimy wymienić kilkadziesiąt czy nawet kilkaset krótkich wiadomości z jedną osobą. To nie tylko teksty, ale też zdjęcia czy ważne dokumenty. Praca zdalna sprawiła bowiem, że przez komunikatory „załatwiamy” też sprawy zawodowe – podkreśla Paulina Woźniak. – Warto jednak pamiętać o tym, że darmowe komunikatory nie zawsze spełniają podstawowe funkcje bezpieczeństwa. „Płacimy” w nich zazwyczaj naszymi danymi, które są udostępniane przez producentów np. w celach marketingowych. Według danych Eurostatu, prawie 23% Polaków nigdy nie ograniczyło lub odmówiło aplikacji dostępów do danych osobowych. To alarmujące dane. Warto dodać, że płatne komunikatory obecne na rynku często zostawiają pewne „furtki”, które potencjalnie umożliwiają przejęcie naszych konwersacji. Nie mam więc wątpliwości, że postęp w komunikacji musi iść w parze ze zwiększającym się bezpieczeństwem samych aplikacji – dodaje.

Jak przypominają eksperci, 15 lipca przypada Światowy Dzień bez Telefonu Komórkowego. Ich zdaniem całkowita rezygnacja ze smartfonu może nie być możliwa w obecnych czasach, ale użytkownicy mogą wykorzystać tę okazję do zastanowienia się, jaką wagę przywiązują do bezpiecznej komunikacji przez Internet.

***

Paulina Woźniak – ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa z ponad 20-letnim doświadczeniem w obszarze programowania, zarządzania i marketingu. Specjalizuje się we wdrażaniu innowacyjnego podejścia do biznesu. Wśród jej głównych zainteresowań są m.in. technologia blockchain, kryptowaluty i obszar bezpieczeństwa w komunikacji mobilnej.

Revolut pozyskał 800 milionów dolarów finansowania w serii E, liderami rundy Softbank Vision Fund 2 i Tiger Global

  • Revolut pozyskuje 800 milionów dolarów finansowania w serii E, co daje wycenę firmy na poziomie 33 miliardów dolarów
  • Revolut wykorzysta fundusze do dalszego rozwoju pierwszej na świecie globalnej super aplikacji finansowej
  • Revolut ma już 16 milionów klientów na świecie

Revolut pozyskał od inwestorów w nowej rundzie finansowania 800 milionów dolarów (seria E), co daje wycenę firmy na poziomie 33 miliardów dolarów. Wraz z nową rundą finansowania, wśród inwestorów firmy pojawiły się dwa nowe fundusze, SoftBank Vision Fund 2 (“SoftBank”) oraz Tiger Global Management.  Inwestycja pozwoli Revolut na realizację ambitnych planów rozwoju, w szczególności w zakresie innowacji produktowych. Celem jest spełnienie codziennych potrzeb i aspiracji finansowych klientów, od zarządzania oszczędnościami i ochroną ubezpieczeniową, błyskawiczne i tanie przelewy międzynarodowe, po jeszcze szersze udostępnienie usług inwestycyjnych i majątkowych. Nowe finansowanie wesprze też ekspansję Revolut w Stanach Zjednoczonych, wejście do Indii i na kolejne rynki międzynarodowe. “Inwestycja SoftBank i Tiger Global wspiera naszą misję stworzenia globalnej super aplikacji finansowej, która pozwala klientom zarządzać wszystkimi sprawami finansowymi w jednym miejscu. Nowa runda finansowania potwierdza nasz status najbardziej wartościowego brytyjskiego fintechu i pokazuje zaufanie inwestorów. Potrafimy tworzyć produkty, które podwyższają poprzeczkę całemu rynkowi finansowemu, z korzyścią dla klientów” – powiedział Nik Storoński, współzałożyciel i CEO w Revolut.

“Chcemy oferować klientom usługi, które są 10 razy bardziej wartościowe oraz 10 razy bardziej przyjazne i bezpieczne, niż inne usługi dostępne na rynku. Tworzymy w jednym miejscu szeroką ofertę produktów, gdzie każdy znajdzie usługę jakiej w danym momencie potrzebuje. Serwis będzie coraz bardziej spersonalizowany, sugerujący trafne rozwiązania, w niskiej i przejrzystej cenie. Wchodzimy na nowe rynki i liczymy na dalsze wsparcie klientów w przekazywaniu informacji o Revolut” – dodał Nik Storoński. “Tempo innowacji w Revolut redefiniuje rolę usług finansowych. Plasuje firmę na pierwszej linii zmian w europejskiej bankowości. Szybko rosnąca społeczność klientów potwierdza niesłabnący popyt na coraz szerszą ofertę produktową Revolut. Cieszymy się mogą wesprzeć Nika i jego zespół na drodze produktowych innowacji i udostępnienia usług na kolejnych globalnych rynkach” – powiedział Karol Niewiadomski, senior investor w SoftBank Investment Advisers.

“Wierzymy, że dobre doświadczenie klienta, które buduje Revolut oraz zorientowanie na badania i rozwój produktów, daje firmie silną pozycję do dalszej globalnej ekspansji, na obecnych i nowych rynkach. Cieszymy się z partnerstwa z Nikiem i jego zespołem, które zaowocuje nową generacją usług finansowych dla klientów na całym świecie” – powiedział Scott Shleifer, partner w Tiger Global.

“To doskonała wiadomość dla Revolut. Pozyskanie nowej rundy finansowania w kwocie 800 milionów dolarów i plany dalszego rozwoju przełożą się na tworzenie nowych wartościowych miejsc pracy w Wielkiej Brytanii” – powiedział Rishi Sunak, minister skarbu Wielkiej Brytanii.“Chcemy widzieć więcej takich brytyjskich historii sukcesu jak Revolut. Dlatego, dołożymy starań by wspierać innowacyjne brytyjskie firmy. Przygotowaliśmy plan działań, by mieć pewność, że brytyjski sektor finansowy utrzyma wysoką konkurencyjność i dynamikę” – dodał minister rządu Wielkiej Brytanii.

Konkurencja groźniejsza niż pandemia. Jak koronawirus wpłynął na rynek fotowoltaiki w Polsce

Właściciele firm zajmujących się fotowoltaiką na różne sposoby radzili sobie z zamieszaniem wywołanym pandemią. Część zdecydowała się obniżyć ceny, inni przeciwnie, podnosili je. Wielu przedsiębiorców dostrzegło potencjał internetu i social mediów w prowadzeniu biznesu i zdobywaniu klientów – wynika z badania Oferteo.pl. Okazuje się, że jako największe zagrożenie dla biznesu wykonawcy postrzegają nie pandemię, a rosnącą konkurencję.

Różne sposoby weryfikacji cen

Oferteo.pl, największy polski serwis łączący poszukujących usług w zakresie dostawy i montażu fotowoltaiki z usługodawcami, przeprowadził ankietę wśród firm zajmujących się fotowoltaiką na polskim rynku. Jej celem było sprawdzenie, jak trwająca już ponad rok pandemia wpłynęła na biznes oraz politykę cenową przedsiębiorców.

Odpowiedzi właścicieli firm pokazują, że na bardzo różne sposoby radzili sobie oni z niepewnością na rynku. – W dobie pandemii nasze ceny instalacji fotowoltaicznych zostały obniżone. Było to spowodowane zmniejszonym popytem. Polacy, w obliczu niepewnego zatrudnienia, boją się inwestować dużych funduszy, więc ciężej znaleźć klienta – wskazywał jeden z ankietowanych. Inni zareagowali przeciwnie – podniesieniem stawek. Wynikało to ze wzrostu kosztów własnych czy problemów z dostępnością produktów i dyspozycyjnością pracowników.

Pandemia przyczyniła się do wzrostu cen transportu, który ma bezpośrednie przełożenie na końcową cenę instalacji fotowoltaicznej. Z tego względu ceny musiały zostać nieznacznie podwyższone – komentował kolejny przedsiębiorca. Inny dodał: Wzrosły ceny komponentów, przez co my też zostaliśmy zmuszeni do podniesienia swoich stawek.

Co może zaskakiwać, wielu badanych sygnalizowało, że pandemia nie miała tak istotnego wpływu na ich ceny, jak rosnąca konkurencja. – Obecnie mamy coraz większą konkurencję, dlatego zamiast wykonywać swoje usługi zgodnie z inflacją, ciągle trzeba schodzić z ceny, żeby utrzymać się na rynku. Pandemia w tej chwili ma mniejszy wpływ na dochody niż konkurencja – komentuje jeden z wykonawców.

Firmy doceniają rolę internetu

W wyniku pandemii firmy zajmujące się fotowoltaiką, podobnie jak ich klienci, musiały szybko dostosować się do nowej rzeczywistości i zmienić sposób pracy. W dużej mierze oznaczało to przeniesienie swojej działalności do sieci. – Nasz system sprzedaży w dużej mierze zmienił się z „door to door” na zdalną – przyznają badani, którzy dziś rzadziej zachęcają do montażu paneli osobiście, a do nowych klientów docierają np. telefonicznie lub przez internet.

Właściciele firm zaczęli też bardziej doceniać znaczenie internetu i mediów społecznościowych w działaniach reklamowych i przy pozyskiwaniu nowych klientów. – Musieliśmy rozwinąć komunikację online, np. przez social media. Oprócz tego wprowadziliśmy promocje na czas pandemii, które również pomagały klientowi szybciej podjąć decyzję zakupową – wskazuje jeden z badanych. Kolejny przyznaje: – Pandemia zmusiła naszą firmę do rozwinięcia swoich umiejętności w sprzedaży online.

Zainteresowanie instalacjami wciąż rośnie

Wśród opinii przedsiębiorców bardzo często powtarza się obserwacja, że wbrew początkowym obawom, popyt na fotowoltaikę stale rośnie. Nie wyhamowała go nawet pandemia, która zdaniem niektórych przyczyniła się do wzrostu zainteresowania zieloną energią. – Trudno zaprzeczyć, że pandemia koronawirusa wpływa na globalny rynek fotowoltaiczny. Może być to jednak pozytywny wpływ, ponieważ zdecydowanie przyspiesza ona tempo cyfryzacji. Duża część osób pracuje w domu, przez co zwiększa się ich zapotrzebowanie na energię elektryczną, co czasem prowadzi do decyzji o montażu instalacji fotowoltaicznej – zauważa jeden z ankietowanych. Inny dodaje: – Ze względu na pandemię, wydaje się, że klienci uznali instalacje fotowoltaiczne za jeden ze sposobów inwestowania nadwyżek budżetowych. Związane jest to moim zdaniem zarówno z ochroną wartości posiadanych zasobów, jak i pokryciem zwiększonego podczas pandemii zapotrzebowania na prąd w gospodarstwach domowych.

1 lipca ruszyła trzecia edycja programu „Mój Prąd”, który dofinansowuje ekologiczne wytwarzanie energii w gospodarstwach domowych. Może to przekonać kolejne osoby do produkowania własnej, ekologicznej energii.

Metodologia badania

Odpowiedzi pochodzą z „Ankiety o cenach fotowoltaiki”, realizowanej przez Oferteo.pl i Murator.pl. Badanie ankietowe przeprowadzono w marcu 2021 roku metodą CAWI na próbie 275 firm montujących panele fotowoltaiczne.

Develia wchodzi na rynek najmu instytucjonalnego (PRS)

Develia, jedna z największych firm deweloperskich w Polsce, wchodzi na rynek najmu instytucjonalnego – w najbliższych latach zamierza budować w tej formule co najmniej 300-400 mieszkań rocznie. Ważnym krokiem do realizacji tego celu jest przystąpienie do Fundacji Rynku Najmu.

Według danych firmy badawczej ThinkCo zaledwie 8,3 proc. całkowitego zasobu mieszkaniowego w Polsce wynajmowane jest na zasadach rynkowych. Przekłada się to na około 1,2 miliona lokali w całym kraju. Często są to mieszkania w złym stanie technicznym, umeblowane przestarzałymi sprzętami, zlokalizowane na wielkich blokowiskach. Spośród nich duży odsetek funkcjonuje również w szarej strefie, bez podpisywania jakichkolwiek umów regulujących prawa i obowiązki najemcy oraz wynajmującego. Niska podaż nowych, wykończonych w dobrym standardzie mieszkań na wynajem, oferowanych na przejrzystych i uregulowanych warunkach prawnych powoduje, że w ostatnich latach w naszym kraju zaczęło pojawiać się coraz więcej zachodnich funduszy zainteresowanych inwestycjami w segmencie najmu instytucjonalnego (PRS – Private Rented Sector).

Oferowane przez inwestorów z tego sektora lokale cechuje zazwyczaj wysoki standard, atrakcyjna lokalizacja i szeroka oferta usług dodatkowych dla najemców. Klienci zawierają umowę na określony z góry czas nie z osobą fizyczną, ale firmą, która zapewnia profesjonalną obsługę i zarządza całą nieruchomością. Jak dotąd cała oferta nieruchomości spełniających te kryteria to zaledwie 6-6,5 tys. mieszkań oferowanych przez kilka podmiotów. Plany inwestycyjne są jednak szeroko zakrojone, do 2023 r. w ramach najmu instytucjonalnego w naszym kraju ma być dostępnych ponad 36 tys. mieszkań. Jeśli wszystkie zapowiedzi zostałyby zrealizowane, to do 2025 r. powstanie aż 66 tys. takich lokali. Oprócz niskiej podaży i braku konkurencji europejskich graczy zachęca wysoka rentowność inwestycji, sięgająca 6-7 proc. w skali roku. Dla porównania – tradycyjny najem w dużych polskich miastach wskutek pandemicznych zawirowań stał się znacznie mniej dochodowy i rzadko kiedy przekracza 3,5-4,5 proc.

Develia zamierza rozpocząć działalność w sektorze najmu instytucjonalnego. Wytypowane zostały już cztery inwestycje, w których mogą być oferowane mieszkania w formule najmu instytucjonalnego. – Młodsze pokolenia przykładają znacznie mniejszą wagę do posiadania mieszkania na własność niż ich rodzice. Wolą zachować mobilność, nie przywiązują się już tak mocno do pojedynczych lokalizacji, nie chcą się wiązać zaciąganiem wieloletnich kredytów hipotecznych. Szeroka grupa młodych profesjonalistów z dużych miast jest zainteresowana wynajmem nowoczesnych, dobrze wykończonych i umeblowanych lokali w atrakcyjnych lokalizacjach. Właśnie z myślą o nich chcemy wejść na rynek najmu instytucjonalnego oraz zaoferować atrakcyjny, odpowiadający ich preferencjom i wymogom produkt. Za pierwszy cel stawiamy sobie realizację powtarzalnych projektów PRS w skali 300-400 mieszkań rocznie – zapowiada Andrzej Oślizło, prezes zarządu Develia S.A.
– Fundacja Rynku Najmu to odpowiedź na potrzeby kształtującego się polskiego sektora PRS, który w ostatnich latach rozwija się w tempie geometrycznym. Chcemy aktywnie współpracować z wszystkimi członkami tej branży, aby zadbać o jej zrównoważony rozwój i wspólnie wypracować dobre praktyki oraz wysokie standardy obsługi klientów. Jest mi bardzo miło powitać w gronie naszych członków firmę Develia, która w ciągu blisko 15 lat działalności dała się poznać jako rzetelny i odpowiedzialny deweloper, stawiający na jakość budowanych mieszkań oraz zadowolenie ich nabywców – mówi Przemysław Chimczak-Bratkowski, prezes Fundacji Rynku Najmu.

Korzystając z wiedzy i doświadczenia ThinkCo, Develia w najbliższych miesiącach opracuje strategię rozwoju firmy w segmencie PRS. Następnym krokiem będzie zaprojektowanie produktów odpowiadających na potrzeby poszczególnych grup docelowych i wyróżniających się pod względem projektu, lokalizacji, standardu, oferowanych usług dodatkowych oraz rozwiązań prawnych. Obecnie realizowane są szeroko zakrojone badania rynku, które dostarczą niezbędnych danych do prac planistycznych.

– Cieszymy się, że jako ThinkCo możemy wspierać zespół Develii przy tak kompleksowym procesie, jakim jest stworzenie nowego produktu PRS. Od kilku lat aktywnie uczestniczymy w powstawaniu tego sektora, a nasze raporty dostarczają wszystkim uczestnikom rynku rzetelnej wiedzy o budynkach na wynajem. Dzisiaj razem z Develią idziemy krok dalej i wspólnie tworzymy długofalową wizję funkcjonowania nowej marki – dodaje Tomasz Bojęć, partner w ThinkCo.

Firma nie wyklucza również współpracy z inwestorami zewnętrznymi, zainteresowanymi pakietowymi zakupami mieszkań lub transakcjami typu forward funding. Trwają już rozmowy z pierwszymi podmiotami. Dzięki bogatemu bankowi gruntów zlokalizowanemu w największych polskich miastach oraz wykwalifikowanej kadrze Develia jest w stanie realizować projekty mieszkaniowe dostosowane do wymogów i preferencji inwestorów. W rozmowach z funduszami i procedowaniu transakcji spółkę wspiera agencja doradcza CBRE.

– Rynek najmu instytucjonalnego w Polsce ma za sobą już pierwsze, ale za to bardzo mocne kroki. Obecnie nabiera dużego rozpędu. Ma to duże odzwierciedlenie w zainteresowaniu zagranicznych inwestorów, którzy poszukują atrakcyjnych projektów, które w tym sektorze lokowania kapitału w Polsce wciąż oferują pożądane stopy zwrotu. Współpraca z deweloperami o tak sprawdzonej marce i doświadczeniu jak Develia daje już na starcie dużą przewagę oraz zwiększa szanse powodzenia projektu – mówi Marcin Jański, szef sektora inwestycji mieszkaniowych i alternatywnych w CBRE.

Nowa metoda oszustów – tym razem „ostrzegają” przed wyłudzeniem kredytu

Niespodziewanie odbierasz telefon z banku lub innej znanej firmy? Zatroskany konsultant próbuje cię ostrzec przed próbą wyłudzenia pożyczki na Twoje nazwisko, a przy okazji chce zweryfikować twoje dane? Jak najszybciej rozłącz się. To nowa metoda oszustwa, w ramach której przestępcy wyłudzają dane osobowe. Radzimy, co należy zrobić, gdy odbieramy podejrzany telefon i jak sprawdzić, czy faktycznie ktoś właśnie próbuje zaciągnąć kredyt na nasz koszt?

Mimo okresu wakacyjnego, oszuści nie odpoczywają. Ostatnio podszywają się pod numery telefonów znanych firm i instytucji. Przestępcy dzwonią z zaufanego numeru, podając się za pracownika danej organizacji i informują klienta, że właśnie ktoś próbuje zaciągnąć kredyt na ich dane osobowe. Konsultant o rzekomo dobrych chęciach przekonuje rozmówcę, że dzwoni, by zweryfikować, czy to nie jest próba oszustwa i czy faktycznie dana osoba składała wniosek kredytowy. Klient najczęściej zaskoczony, a zarazem zaniepokojony tym faktem zaprzecza, a wtedy konsultant pod pretekstem wdrożenia działań prewencyjnych próbuje zebrać jak najwięcej danych osobowych od klienta.

Sam adres e-mail czy numer PESEL nie wystarczą do zawarcia umowy kredytu w czyimś imieniu, gdyż zarówno banki, jak i firmy pożyczkowe stosują procedury kilkustopniowej weryfikacji klienta. Pamiętajmy jednak, że przestępcy mogą być w posiadaniu części naszych danych, które dość często „wyciekają” z różnych baz czy serwisów internetowych. Oszuści mogą chcieć te dane uzupełnić, aby dysponować kompletem pozwalającym na zaciąganie zobowiązań finansowych przy ich wykorzystaniu. Dlatego pod żadnym pozorem nie przekazujmy nieznanym osobom jakichkolwiek danych wrażliwych” – radzi Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego.

Co zrobić w sytuacji, gdy odbieramy niepokojący telefon?

W pierwszej kolejności poprośmy o imię i nazwisko rozmówcy, po czym jak najszybciej się rozłączmy. Następnie zadzwońmy na oficjalny numer infolinii danej firmy lub instytucji, z której rzekomo dzwonił do nas konsultant, i poprośmy o sprawdzenie, czy faktycznie takie połączenie było do nas wykonywane. Pracownik infolinii zazwyczaj jest w stanie taką informację zweryfikować i udzielić nam wszelkich wyjaśnień. Jeśli okaże się, że rzeczywiście pracownik danej instytucji do nas dzwonił, możemy wypytać o szczegóły sprawy i poprosić na infolinii o połączenie z danym konsultantem. Jeśli jednak wszystko będzie wskazywać na to, że mieliśmy do czynienia z oszustem i próbą wyłudzenia danych osobowych, zastrzeżmy jak najszybciej swój numer PESEL w wybranym systemie zastrzeżeń kredytowych.

Jak działają zastrzeżenia kredytowe? Na rynku dostępnych jest kilka rozwiązań, w tym system Bezpieczny PESEL, Alerty BIK czy ChrońPESEL.pl, które uzupełniają się pod względem funkcjonalności. Pierwszy z nich jest bezpłatny i polega na blokadzie numeru PESEL w bazie instytucji kredytowych współpracujących z systemem, co oznacza, że każdorazowo, gdy ktoś będzie chciał zawrzeć umowę w naszym imieniu, wówczas danej firmie automatycznie pojawi się powiadomienie, że prawdopodobnie jest to próba oszustwa. Z kolei dwa kolejne systemy polegają na każdorazowym wysyłaniu powiadomienia sms lub e-mail, gdy ktoś posługuje się naszym unikalnym jedenastocyfrowym kodem i przy jego użyciu próbuje zaciągnąć jakieś zobowiązanie finansowe.

Jak sprawdzić, czy ktoś wyłudził kredyt na nasze nazwisko?

W kolejnym kroku, aby zweryfikować, czy ktoś składał w danym banku lub firmie pożyczkowej wniosek kredytowy w naszym imieniu, warto skontaktować się z konkretną instytucją i zapytać o tę kwestię. Rozmawiając z przedstawicielem danej firmy, należy przedstawić mu całą sytuację i opowiedzieć o niepokojącym telefonie, jaki właśnie odebraliśmy. Na tej podstawie konsultant może sprawdzić, czy w ostatnim czasie pojawił się jakiś wniosek kredytowy na nasze dane, a dodatkowo może zablokować w wewnętrznym systemie wszelkie ewentualne próby zaciągnięcia pożyczki na nasze nazwisko w przyszłości.

Drugim zalecanym przez Fundację Rozwoju Rynku Finansowego rozwiązaniem jest sprawdzenie naszej historii kredytowej w Biurze Informacji Kredytowej. Pobierając raport BIK, otrzymamy informacje o naszej dotychczasowej aktywności kredytowej, czyli wykaz naszych aktualnych zobowiązań finansowych w bankach, instytucjach pożyczkowych, towarzystwach ubezpieczeniowych czy w innych firmach. W ten sposób łatwo sprawdzimy, czy ktoś bez naszej wiedzy zawarł umowę kredytową lub inne zobowiązanie, a także w jakiej instytucji i na jaką kwotę.

Jak postępować, gdy padliśmy ofiarą wyłudzaczy?

Jeśli jest już za późno i na naszym koncie pojawiło się kilka cudzych zobowiązań, niezależnie od ich wartości, jak najszybciej zgłośmy ten fakt policji. Następnie poinformujmy każdą firmę, w której posiadamy niechciane zobowiązanie, o tym, że doszło do wyłudzenia na nasze nazwisko. Do czasu formalnego wyjaśnienia sprawy organizacja wstrzyma jakiekolwiek działania windykacyjne, a także nie będzie naliczać dodatkowych opłat i odsetek za ten okres.

Dodatkowo, oprócz skorzystania z zastrzeżeń kredytowych, jeśli nasze dane personalne dostały się w niepowołane ręce wskutek zgubienia lub kradzieży dokumentów tożsamości, należy pilnie zastrzec swój dowód osobisty i pozostałe dokumenty. Możemy tego dokonać na wiele sposobów – osobiście w wybranym oddziale bankowym lub telefonicznie. Co ważne, niekoniecznie musimy być klientem banku, w którym zastrzegamy dokument, a także nie musimy zgłaszać się do każdego z banków oddzielnie. Wystarczy, że utratę dokumentu zgłosimy w jednej instytucji, a ta odnotuje taką informację w centralnym systemie DOKUMENTY ZASTRZEŻONE, z którego korzystają nie tylko banki, ale również firmy pożyczkowe, firmy telekomunikacyjne i inne podmioty. Warto również wspomnieć, że podobna zasada dotyczy także kart płatniczych i kart kredytowych. Jeśli skradziono nam kartę bądź ją gdzieś zawieruszyliśmy i nie mamy pewności, czy nie dysponuje nią osoba trzecia, za każdym razem niezwłocznie powiadommy o tym fakcie nasz bank. Wówczas zabezpieczymy się przed sytuacją, w której ktokolwiek będzie próbował na nasze dane zaciągać kredyty, pożyczki lub innego rodzaju zobowiązania.

Oszczędzanie w kryzysie. Gdzie trzymać firmowe środki?

Na systematyczne oszczędzanie decydują się nie tylko osoby prywatne, ale również przedsiębiorcy. Zgromadzona nadwyżka kapitału pozwala zabezpieczyć się w razie sytuacji kryzysowych. Ważne jest jednak to, gdzie środki zostają ulokowane. Sprawdź, jakie możliwości są dostępne.

Podstawą skutecznego zarządzania firmą jest przede wszystkim zachowanie płynności finansowej. Należy przez nią rozumieć zdolność do uregulowania wszelkich zobowiązań – nawet wtedy, gdy kontrahent zalega z płatnością. W utrzymaniu jej na odpowiednim poziomie pomaga systematyczne oszczędzanie.

Oszczędzanie na lokacie – czy to bezpieczne?

Odkładanie środków, które mają służyć jako zabezpieczenie na czas kryzysu, musi wiązać się z zapewnieniem bezpieczeństwa. Z tego powodu oszczędzanie na lokacie jest opcją, na którą decyduje się szerokie grono przedsiębiorców.

Warto pamiętać, że lokata bankowa wiąże się z:

  • utrzymaniem kapitału – nie dochodzi do utraty nawet najmniejszej części – także w przypadku upadłości banku
  • gwarancją zysków – są one wypłacane w momencie zakończenia czasu trwania umowy.

Jeżeli więc chcesz mieć pewność, że ulokowane środki nie przepadną, lokata bankowa to dobre rozwiązanie.

Lokata długoterminowa czy krótkoterminowa?

Lokaty bankowe różnią się między sobą nie tylko warunkami finansowymi, ale również czasem trwania. Dlatego do wyboru jest:

  • lokata długoterminowa – zawierana na okres co najmniej 12 miesięcy
  • lokata krótkoterminowa – zawierana na czas krótszy niż 12 miesięcy; zwykle jest to 3-6 miesięcy.

Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety, więc trudno wskazać najbardziej opłacalną opcję. Należy zatem wziąć pod uwagę swoje oczekiwania, plany inwestycyjne oraz zasobność firmowych finansów.

Lokata długoterminowa może okazać się lepsza, jeśli:

  • bank proponuje atrakcyjne oprocentowanie
  • lokujesz tylko część zgromadzonej nadwyżki
  • pieniądze mają służyć wyłącznie zabezpieczeniu w razie kryzysu.

Lokata krótkoterminowa będzie dobrym wyborem, jeśli ulokowane środki stanowią całą nadwyżkę finansową lub zamierzasz z nich skorzystać w niedalekiej przyszłości.

Lokata długoterminowa – na co zwracać uwagę?

Jeśli chcesz mieć pewność, że lokata długoterminowa pozwoli na efektywne oszczędzanie, nie możesz decydować się na przypadkową ofertę. Należy zwrócić uwagę m.in. na:

  • korzystne warunki finansowe – Lokata Długoterminowa dostępna w Toyota Banku pozwala zyskać nawet do 0,35% w skali roku
  • stałe oprocentowanie – dzięki temu będziesz mieć pewność, że obniżka stóp procentowych nie spowoduje zmniejszenia wysokości możliwych do wypracowania zysków.

Warto także sprawdzić, jakie warunki dodatkowe musi spełnić przedsiębiorca. Niektóre banki wymagają minimalnego depozytu, inne nakładają limit na maksymalny depozyt itp.

Lokata długoterminowa pomoże w zgromadzeniu środków z myślą o finansowym zabezpieczeniu przyszłości firmy. Aby jednak zapewnić sobie maksymalne zyski, trzeba przeanalizować kilka dostępnych ofert i wybrać tę, która najlepiej wpisuje się w oczekiwania.

„Przejściowa” siła dolara

Dolar nie był w stanie utrzymać wtorkowych zysków po tym, jak prezes Fed Powell w swoim stylu uznał skok czerwcowej inflacji jak skutek przede wszystkim „przejściowego” wzrostu cen dóbr związanych z otwieraniem gospodarki po pandemii. Dodał, że nie są obecnie spełnione warunki do ograniczania skupu aktywów. Dolarowe byki będą czekać na inne jastrzębie komentarze, ale mogą się nie doczekać.

Nie ma całkowitej kapitulacji od dolara i EUR/USD trzyma się relatywnie nisko – 1,2830. Ale rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA od wtorku obniżyła się o 10 pb, sugerując, że oczekiwania na szybsze zacieśnianie polityki Fed osłabły. Jeśli rolą prezes Powella jest prezentowanie konsensusu z opinii członków FOMC, to ten konsensus dalej zakłada przejściowy charakter podwyższonej inflacji biorący się z wpływu „wąskiej grupy” dóbr (jak to wczoraj zgrabnie ujął Powell). Na teraz takie tłumaczenie jeszcze podziała, ale im dłużej inflacja pozostanie wysoko i bez oznak cofania się, tym bardziej realna stanie się zmiana nastawienia. Póki inflacja jest wysoka, a Fed nic z nianie robi, jest to zła wiadomość dla dolara, któremu szkodzą ujemne realne stopy procentowe. Ale gdy tylko wizja podwyżki stóp procentowych będzie się przybliżać, dolar zacznie zyskiwać. Fed jednak najpierw zacznie od redukcji tempa skupu aktywów (prawdopodobnie pod koniec tego roku), a dokładny termin „taperingu” nie określa sztywno terminu podwyżki. Dolar może być ciągnięty przez spekulacje odnośnie tego, że Fed będzie musiał podwyższać stopy procentowe już pod koniec przyszłego roku (najbardziej jastrzębie prognozy), ale każdy głos wątpliwości z Fed będzie odsuwał te oczekiwania w przyszłość. Dla dolara droga do umocnienia nie będzie prosta. W międzyczasie nastawienie na bardziej jastrzębie mogą zmienić kolejne banki centralne, co będzie zawężać premię związaną z kierunkiem polityki monetarnej między USD a innymi walutami G10. Wczoraj w Kanadzie zakomunikowano kolejne cięcie w programie skupu aktywów, a w Nowej Zelandii bank centralny przed czasem wygasił program skupu aktywów i dał solidne sugestie szykowania się do podwyżki w IV kw.

Dziś drugi dzień wystąpień prezesa Fed w Kongresie w ramach sprawozdania z działalności banku centralnego. Zwykle druga runda pytań od kongresmenów nie przynosi nowych informacji. Rynek będzie też zwracał uwagę na wypowiedzi innych przedstawicieli FOMC – dziś Evans z Chicago, a jutro Williams z Nowego Jorku.

Złoty utrzymuje silną korelację z EUR/USD i wczorajsze wzrosty eurodolara (po gołębich słowach szefa Fed) pozwoliły na umocnienie polskiej waluty. Złoty pozostaje wciąż wrażliwy na wahania nastrojów i potrzeba silniejszego wzrostu apetytu na ryzyko, by EUR/PLN oddalił się od lokalnych szczytów. Wydarzania lokalne znaczą dużo mniej. Wczoraj bez echa przeszło negatywne zaskoczenie w odczycie majowego salda na rachunku obrotów bieżących, podobnie jak dziś potwierdzony CPI na 4,4 proc. r/r. Zagadkowe pozostają losy sentymentu wobec walut rynków wschodzących, ale każdy kolejny dzień stabilizacji będzie kusił inwestorów do szukania okazji kupna niedowartościowanej waluty.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Cyberzagrożenia stabilnie rosną. Polska 14 w rankingu cyberbezpieczeństwa

Polska utrzymała 14 pozycję w europejskim rankingu cyberbezpieczeństwa, choć liczba zagrożeń dla naszych komputerów nadal rośniewynika z danych udostępnionych przez firmę Check Point Software. Najczęściej wykorzystywanym szkodliwym oprogramowaniem, już drugi miesiąc z rzędu, jest Trickbot, którego hakerzy wykorzystuj m.in. podczas przygotowań do coraz powszechniejszych ataków ransomware. Te w ostatnich 12 miesiącach wzrosły aż o 93%!

Firma Check Point Software opublikowała najnowszy Globalny Indeks Zagrożeń, czyli comiesięczne zestawienie najpopularniejszych typów szkodliwego oprogramowania i ich wpływu na 109 państw świata, które wzięte zostały pod lupę przez analityków bezpieczeństwa cybernetycznego. Jak wynika z majowych danych, najbezpieczniejszym krajem Europy jest Wielka Brytania z indeksem zagrożeń wynoszącym 30,3 pkt. Na podium europejskiego zestawienia znalazła się również Holandia (35,5) oraz Luksemburg (35,7). Polska – z indeksem 46,9 – ponownie ulokowała się na 14 pozycji, ustępując m.in. Serbii (44,8), Ukrainie (43,1) czy Niemcom (42). Za naszymi plecami znalazły się z kolei m.in. Czechy (47,5) czy Szwajceria (48). W skali globalnej prym bezpieczeństwa wiedzie Puerto Rico (12,6), z kolei najbardziej zagrożonymi okazały się komputery na Malediwach.

Eksperci zwracają uwagę, że już drugi miesiąc z rzędu najpowszechniejszym na świecie zagrożeniem jest Trickbot, odpowiadający za 7% infekcji na świecie i aż 17% w Polsce. Malware ten jest określany jako botnet i trojan bankowy, który potrafi kraść dane finansowe, dane uwierzytelniające konta i informacje umożliwiające identyfikację ofiar. Potrafi także rozprzestrzeniać i dostarczać oprogramowania ransomware, do czego jest coraz częściej wykorzystywany przez cyberprzestępców.

Tymczasem, zdaniem ekspertów Check Point Reserach, średnia tygodniowa liczba ataków ransomware wzrosła w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż o 93%. Specjaliści zauważają, że tego typu ataki często nie zaczynają się od samego oprogramowania ransomware, a specjalnych „nośników” infekcji. Przykładowo, w atakach ransomware Ryuk do infiltracji sieci wykorzystano złośliwe oprogramowanie Emotet, które zostało następnie doprowadziło do infekcji wspomnianym Trickbotem, zanim oprogramowanie ransomware ostatecznie zaszyfrowało dane.

Trickbot jest stale aktualizowany o nowe możliwości, funkcje i wektory dystrybucji, dzięki czemu jest elastycznym i konfigurowalnym złośliwym oprogramowaniem, które może być rozpowszechniane w ramach kampanii wielozadaniowych. Niedawno powiązane zostało również z nowym szczepem oprogramowania ransomware o nazwie „Diavol”.

Dobrze znane grupy oprogramowania ransomware, takie jak Ryuk i REvil, opierają się o działania innych form złośliwego oprogramowania wykorzystywanych w początkowych stadiach infekcji – wśród nich najważniejszym jest obecnie Trickbot — powiedziała Maya Horowitz, dyrektor ds. analizy zagrożeń i badań, produktów w firmie Check Point Software Technologies.

Poza Trickbotem najczęściej wykrywanymi „szkodnikami” są również cryptominer XMRig, odpowiadający za 3% światowych infekcji oraz infostealser Frombook z podobnym wskaźnikiem zakażeń. W Polsce popularny jest z kolei AgentTesla, czyli zaawansowany trojan zdalnego dostępu, wykryty w maju w blisko 9% polskich sieci firmowych.

Organizacje muszą zachować pełną świadomość ryzyka i zapewnić odpowiednie rozwiązania. Kluczowym jest posiadanie odpowiednich technologii do radzenia sobie z tak szeroką gamą zagrożeń. Jeśli tak się stanie, większości ataków, nawet najbardziej zaawansowanych, takich jak REvil, można zapobiec bez zakłócania działalności przedsiębiorstwa. – dodaje Maya Horowitz.

10. urodziny Nextbike – 55 miast, miliony użytkowników, miliardy przejechanych kilometrów

8 czerwca 2011 we Wrocławiu, dzięki Nextbike Polska, powstał jeden z pierwszych systemów wypożyczalni miejskich rowerów, który był wzorem i motywacją dla innych miast starających się zapewnić swoim mieszkańcom możliwość swobodnego korzystania z ogólnie dostępnych rowerów. Polacy, zakochani w rowerowej swobodzie i niezależności, szybko zaczęli traktować lokalne rowery jako nieodłączny element komunikacji miejskiej. Co ważne, tworzone przez Nextbike miejskie systemy wypożyczeni rowerów to jeden z pierwszych w Polsce przykładów systemu ekonomii dzielenia (sharing economy) – tak ważny teraz symbol oszczędności i dbałości o środowisko – dzięki któremu można korzystać z rzeczy nie posiadając jej na własność.

10 lat rozwoju Nextbike w Polsce

10 lat to czas nie tylko ważny dla rowerowej Polski, ale także dla Nextbike jako firmy, która dynamicznie rozwinęła swoją działalność i zabezpiecza 80 procent rynku wypożyczalni rowerów publicznych w Polsce. Systemy rowerowe Nextbike są dostępne dla 10 mln Polaków w 55 miastach Polski. Nie tylko w tych największych – stolicach województw, ale także w mniejszych miejscowościach, takich jak Żyrardów, Olesno czy Pszczyna. W ciągu 10 lat Nextbike zdobył zaufanie 2,5 mln użytkowników, którzy wypożyczyli lokalne rowery 65 mln razy.

Dzisiaj rozwój Nextbike to także etap profesjonalizacji i automatyzacji działań, do których firma wykorzystuje potencjał sztucznej inteligencji i analizy danych. Korzystając z tych rozwiązań tworzy Chat Boty czy Voice Boty, które sprawiają, że korzystanie z systemów rowerowych Nextbike jest jeszcze przyjemniejsze i łatwiejsze w obsłudze.

10. urodziny Nextbike’a

Urodzinowe spotkanie odbyło się na wrocławskim Placu Wolności. Z tej okazji Nextbike Polska przekazał mieszkańcom Wrocławia 100 elektrycznych rowerów w obecności przedstawicieli urzędu miasta, rowerowych pasjonatów i ekspertów.

„Dynamiczny rozwój Nextbike to nie tylko zwiększanie liczby dostępnych stacji i oczywiście rowerów w różnych miastach oraz ciągła dbałość o jakość oferowanego sprzętu. To także wewnętrzne wyzwania związane z profesjonalizacją procesów i działań. Dlatego chcemy rozwijać się w kierunku firmy technologicznej, a nie tylko operacyjnej. Przechodzimy do systemów opartych na analizie danych i machine learning. Automatyzujemy procesy, jak choćby już wdrożone Chat Boty w naszym Biurze Obsługi Klienta, a za chwilę uruchomimy inteligentnego Voice Bota. Rozwiązania te pozwolą na jeszcze łatwiejsze i przyjemniejsze korzystanie z naszych systemów. Za każdym z nich stoi potężna technologia i zespół ludzi pracujących ciężko, ale i z pasją, aby nasi użytkownicy mogli cieszyć się rowerową swobodą” – powiedział Tomasz Wojtkiewicz, CEO Nextbike Polska.

Piotr Grzywacz wzmacnia zarząd Microsoft w Polsce

Od 15 lipca 2021 roku do ścisłego zarządu firmy dołącza Piotr Grzywacz w roli Dyrektora Kanału Partnerskiego (Global Partner Solutions Lead). Będzie odpowiedzialny za współpracę z polskimi Partnerami Microsoft na rzecz wsparcia klientów firmy w ich drodze ku cyfrowej transformacji i rozwoju Polskiej Doliny Cyfrowej.

Piotr Grzywacz jest doświadczonym menedżerem, od niemal 20 lat związanym z rynkiem doradztwa biznesowego i IT. Pełnił szereg funkcji kierowniczych i eksperckich w uznanych, międzynarodowych organizacjach. Do zespołu Microsoft dołącza bezpośrednio z Capgemini, gdzie ostatnio zajmował stanowisko Head of Capgemini Business Services (BSv) w Szwajcarii i regionie EU Cluster. Odpowiadał za portfel globalnych klientów, z sukcesem rozwijając zaawansowane usługi transformacji i dostarczania operacji m.in. w finansach, łańcuchu dostaw czy digital marketingu. Nadzorował projekty złożonych transformacji biznesowych, zakładających m.in. wdrażanie rozwiązań cloud native.

Przed dołączeniem do Capgemini, Piotr Grzywacz pracował w EY Business Advisory w Warszawie, jako Associate Partner, gdzie rozwijał nowe obszary biznesowe, m.in. automatyzacji i AI, a także zajmował się transformacją opartą na technologii oraz usługami zarządzania ryzykiem IT. Od początku swojej kariery zawodowej koncentrował się na rozwijaniu biznesu w sektorze usług profesjonalnych i technologicznych, kierując międzynarodowymi zespołami i budując wielowymiarowe relacje z partnerami.

„Moją ambicją zawodową jest wsparcie organizacji na ich ścieżce transformacji cyfrowej, aby mogły w pełni korzystać z możliwości oferowanych przez technologie – przygotować się na wyzwania przyszłości i tę przyszłość kreować. Wierzę, że technologia jest kluczem do urzeczywistnienia wizji zrównoważonego rozwoju – czy to poprzez budowę zielonej gospodarki, efektywnych systemów opieki zdrowotnej, rozwój społeczności lokalnych, czy umożliwienie równego dostępu do narzędzi cyfrowych, dzięki którym każda organizacja może osiągnąć więcej. Realizacja tej wizji wymaga odważnego działania we współpracy z Partnerami, a przede wszystkim z ludźmi” – mówi Piotr Grzywacz.

Piotr jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie na kierunku Finanse i Zarządzanie w IT. Uzyskał szereg profesjonalnych certyfikacji w obszarze technologii i biznesu, m.in. SAP CC, CISA, CIA, PMP.

Deloitte: Imponujący wzrost optymizmu inwestorów private equity

Pandemia COVID-19 nie zatrzymała funduszy private equity. Inwestorzy PE wykazują się dziś znacznie większym optymizmem i zapewniają, że myślą o przyszłych wzrostach aktywności rynkowej. Wyniki badania opracowanego przez ekspertów firmy doradczej Deloitte „Central Europe Private Equity Confidence Survey” pokazują, że niemal wszyscy respondenci spodziewają się, że w najbliższych miesiącach aktywność na rynku wzrośnie lub utrzyma się na tym samym poziomie. Aż 59 proc. inwestorów chce skupić się na nowych inwestycjach.

Odbudowa zaufania do sytuacji gospodarczej w Europie Środkowej postępuje na rynku private equity (PE) znacznie szybciej niż po globalnym kryzysie finansowym w 2008 roku. Ma na to wpływ doświadczenie sektora zdobyte w tym czasie. Najnowsze badanie przeprowadzone przez firmę doradczą Deloitte pokazuje, że wśród przedstawicieli funduszy private equity tzw. indeks optymizmu odnotował imponujący wzrost, z 62 punktów latem ubiegłego roku do 149 punktów obecnie. To wynik bardzo bliski rekordowych indeksów optymizmu z lat 2007 i 2011 (odpowiednio 159 i 153 punkty).

Od listopada ubiegłego roku nastąpił niemal dwukrotny wzrost poziomu optymizmu dotyczącego oceny sytuacji gospodarczej – aż 70 proc. badanych oczekuje jej poprawy w najbliższych miesiącach. Wyraźnie zauważalna jest również tendencja wzrostowa poziomu indeksu optymizmu, ale też – co istotne – pierwszy raz od 2007 roku żaden z respondentów badania nie spodziewa się w najbliższych miesiącach pogorszenia warunków ekonomicznych. 30 proc. oczekuje, że warunki pozostaną bez zmian, co jest wynikiem zbliżonym do ostatniego badania, przeprowadzonego pod koniec 2020 roku.

Wzrost optymizmu wygląda zachęcająco, ale nie jest on dla nas niespodzianką. Firmy przeprowadzające transakcje w regionie osiągnęły bowiem odpowiedni poziom odporności i doświadczenia. Ponadto sam kapitał jest łatwo dostępny, a fuzje i przejęcia zyskały status sprawdzonej strategii przyspieszania rozwoju spółek wspieranych przez fundusze private equity – mówi Mark Jung, partner w dziale Doradztwa Finansowego, lider Private Equity w Europie Środkowej, Deloitte.

Rosnąca aktywność rynku

Niemal wszyscy respondenci (98 proc.) oczekują, że aktywność na rynku wzrośnie (61 proc.) lub pozostanie bez zmian (37 proc.). To więcej o 15 p.p. niż w listopadzie ubiegłego roku. Pozytywne nastawienie jest na równi z tym z 2014 roku. Zaledwie 2 proc. badanych spodziewa się spadku aktywności rynkowej. To także spora zmiana w porównaniu z 17 proc. w zimie i aż 70 proc. rok temu, kiedy pandemia dopiero nabierała tempa.

59 proc. respondentów, a więc o 6 p.p. mniej niż w ostatnim badaniu przewiduje, że skupi się na nowych inwestycjach, a jedna czwarta na zarządzaniu swoim portfelem inwestycyjnym, co może oznaczać między innymi usprawnienia operacyjne, skupienie się na zarządzaniu talentami lub ekspansję na zagraniczne rynki. Natomiast 15 proc. badanych ma zamiar zająć się zbieraniem nowych funduszy w najbliższych miesiącach.

Prawdopodobnie wiele funduszy private equity będzie wspierać strategie wzrostu, które są oparte na przejęciach. Ostatnie 18 miesięcy stworzyło wiele nowych możliwości konsolidacji i współpracy. Posiadanie doświadczonego inwestora private equity, który da możliwości finansowania takiego wzrostu, jak również wiedzę specjalistyczną zapewniającą jego sprawny przebieg, może być dobrą okazją dla wielu firm – dodaje Mark Jung.

Podczas gdy odsetek podmiotów, które spodziewają się poprawy sytuacji gospodarczej wzrósł od zimowego badania niemal dwukrotnie, 41 proc. respondentów uważa, że ceny na rynku PE są obecnie zauważalnie wyższe niż sześć miesięcy temu. To prawie cztery razy więcej niż pod koniec ubiegłego roku. Po raz pierwszy od dwóch lat żaden z respondentów nie uważa, aby ceny spadły, natomiast ponad dwie piąte badanych spodziewa się dalszych wzrostów.

To wpływa na plany dotyczące kupna i sprzedaży. Aż trzykrotnie – z 6 proc. w zimie do 19 proc. obecnie – wzrósł odsetek respondentów, którzy spodziewają się, że w najbliższych miesiącach sprzedadzą więcej niż kupią. Z kolei odsetek osób planujących więcej kupować niż sprzedawać spadł z 72 proc. do 57 proc.

W nadchodzących miesiącach najbardziej poszukiwani będą rynkowi liderzy. Ponad połowa badanych (54 proc.) wskazała, że to oni pozostaną najbardziej konkurencyjni. Natomiast 37 proc. respondentów uznało, że spółki rozwijające się w średnim tempie wzbudzą zainteresowanie inwestorów. To duży wzrost w porównaniu do niespełna jednej czwartej w zimie. Start-upami zainteresuje się co dziesiąty inwestor, co jest wynikiem zbliżonym do ostatnich kilku badań.

Dobre strony pandemii

Mimo oczywistych strat i ryzyk, jakie wywołała pandemia, eksperci Deloitte zauważają również jej pozytywne strony. Podczas gdy prawie połowa ankietowanych wskazuje na zakłócenia w łańcuchach dostaw i operacjach, ponad jedna czwarta uważa, że ich portfele ukierunkowały się na przyszły wzrost. Dodatkowo 39 proc. twierdzi, że ich kadra zarządzająca ponownie rozważa możliwości dotyczące ekspansji międzynarodowej lub przejęć.

Blisko połowa respondentów (46 proc.) przyznała, że odnotowuje więcej okazji inwestycyjnych, przy czym 20 proc. przyznaje, że ich poziom jest podobny do tego z jesieni 2020 r. Nieco ponad jedna czwarta twierdzi, że ma teraz inne możliwości inwestycyjne niż przed pandemią. 30 proc. ankietowanych zapewnia, że ich nowe plany transakcyjne nabierają tempa, ponieważ odzyskują komfort i zaufanie do sytuacji na rynku.

W wielu przypadkach pandemia mogła przyspieszyć plany rozwoju firm wspieranych przez private equity.  Ponad połowa ankietowanych przewiduje fuzje i przejęcia, a tylko mniej niż jedna piąta uważa, że ich plany wzrostu uległy spowolnieniu w ciągu ostatnich 18 miesięcy. 70 proc. inwestorów w Europie Środkowo-Wschodniej utrzymuje swoje strategie inwestycyjne, a jedna piąta respondentów przygląda się inwestycjom w inne niż dotychczas, nowe sektory.

Informacja o raporcie

Wyniki 37. edycji regionalnego badania Deloitte z cyklu „Central Europe Private Equity Confidence Survey” stanowią wnioski z ankiety skierowanej do inwestorów private equity działających w krajach Europy Środkowej. Badanie ukazuje się cyklicznie dwa razy w roku począwszy od 2003 r. Przeprowadzona ankieta miała na celu zbadanie nastrojów i oczekiwań funduszy PE odnośnie m.in: rynku transakcyjnego, spodziewanych parametrów transakcyjnych oraz aktywności w ciągu kolejnych 6 miesięcy. Indeks optymizmu jest średnią z 7 indeksów uzyskanych z pierwszych 7 pytań ankietowych. Wskaźnik przedstawia zmianę odczuć pozytywnych w stosunku do łącznej liczy odpowiedzi pozytywnych i negatywnych (odpowiedzi neutralnie nie były brane pod uwagę) w porównaniu do pierwszej edycji badania z wiosny 2003 r. Im wskaźnik wyższy, tym większy optymizm przedstawicieli funduszy.