O ¼ ogłoszeń więcej dla początkujących w IT. Ale co 3. nie otrzymuje informacji zwrotnej od rekruterów

Firmy, choć bardzo powoli, to zaczynają ponownie otwierać się na juniorów, czyli początkujących w branży IT – według danych No Fluff Jobs ofert do nich kierowanych w I kw. bieżącego roku było o ¼ więcej w stosunku do analogicznego okresu w roku 2020. Okazuje się jednak, że procesy rekrutacyjne wyglądają nieco inaczej, niż oczekiwania stawiających w branży IT swoje pierwsze kroki. Według juniorów – uczestników badania “Junior Candidate Experience 2021” przeprowadzonego przez No Fluff Jobs – aż 87 proc. rekruterów nie udziela informacji o wynagrodzeniu podczas pierwszego kontaktu. I aż co trzeci nie otrzymuje informacji zwrotnej po zakończonym procesie rekrutacyjnym.

Liczba ogłoszeń kierowanych do juniorów rośnie, ale wciąż jest niska

Rynek pracy IT zdaje się powoli otwierać na juniorów i przybywa ogłoszeń do nich kierowanych. Z badania No Fluff Jobs – portalu z ogłoszeniami o pracę w IT –  wynika, że w I kw. bieżącego roku było ich aż o ¼ więcej, niż w tym samym okresie w roku 2020. W związku z obecną sytuacją, w roku 2021 przybyło także ofert pracy zdalnej i stanowiły one w I kw. ponad 20 proc. wszystkich dedykowanych juniorom.

Pożądane technologie i najpopularniejsze miasta w ofertach pracy

Według danych No Fluff Jobs z czerwca tego roku, poszukiwani są głównie juniorzy, którzy chcieliby rozwijać swoje umiejętności w technologiach takich jak Java i .NET. Na kolejnych pozycjach znalazły się PHP i JavaScript. Z kolei najwięcej ofert pracy dla początkujących w IT pojawiło się w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie oraz Trójmieście. Wśród oferowanych typów umów 57 proc. dotyczyło umowy B2B, a 43 proc. – umowy o pracę.

Choć wzrost liczby ofert pracy dla juniorów wydaje się dość satysfakcjonujący, to wciąż trzeba mieć na uwadze, iż zapotrzebowanie na specjalistów IT jest ogromne. Wszyscy wiemy, że specjalistą nikt nie staje się od razu, dlatego jako firma podkreślamy, jak ważne jest inwestowanie w tych, którzy stawiają w branży swoje pierwsze kroki i zwiększanie im możliwości zdobywania pierwszych zawodowych doświadczeń. Zaowocuje to w przyszłości i pozwoli wypełnić lukę na rynku IT w Polsce, na którym wciąż brakuje około 50 tys. specjalistów z tego sektora i pośrednio przyczyni się do uzupełnienia luki w Europie, gdzie obecnie brakuje aż 600 tys. specjalistów – mówi dr inż. Marek Psiuk, CTO No Fluff Jobs. 

Ponad ¾ rekruterów nie udziela informacji o wynagrodzeniu podczas pierwszego kontaktu z kandydatem

Badanie No Fluff Jobs pokazało, że jeśli chodzi o proces rekrutacji, wciąż wiele jest jeszcze do zrobienia. Juniorzy zapytani o to, co jest dla nich najbardziej istotne podczas pierwszego kontaktu, odpowiedzieli, iż są to informacje o zadaniach na stanowisku (73 proc.) i szczegóły dotyczące poszczególnych etapów rekrutacji (65 proc.). Co drugi chciałby również poznać informacje o wynagrodzeniu, tymczasem według początkujących w IT, aż 87 proc. rekruterów jej nie udziela, a co trzeci uważa, iż przekazywane przez rekrutera informacje są niewystarczające.

Co trzeci junior skarży się również, że nie otrzymuje informacji zwrotnej po zakończonym procesie rekrutacyjnym – dotyczy to również kandydatów, którzy poświęcili swój czas nie tylko na uczestnictwo w rozmowie, ale także na wykonanie zadania rekrutacyjnego lub live coding, czyli programowanie podczas rozmowy o pracę. Co ciekawe, wśród aspirujących do branży IT odsetek ten był jeszcze wyższy – informacji zwrotnej bardzo potrzebuje aż 92 proc. z nich.

Do najczęstszych błędów rekruterów należą, według początkujących w branży IT, niepodawanie lub brak możliwości podania szczegółów dotyczących warunków zatrudnienia (64 proc.), a prawie połowa (46 proc.) wskazała, że nie zapoznają się oni należycie z CV kandydata. Według juniorów rekruterzy nie do końca znają specyfikę branży, stanowiska i technologii oraz zadają im nieadekwatne pytania podczas rozmowy kwalifikacyjnej – tak twierdzi kolejno 42 i 34 proc. adeptów branży IT.

Najbardziej efektywny proces rekrutacyjny według juniorów

Rozmowa o pracę, szczególnie w przypadku stawiających swoje pierwsze kroki w branży, bywa stresująca. No Fluff Jobs zapytało juniorów, jaka forma sprawdzania wiedzy w procesie rekrutacyjnym jest dla nich najbardziej efektywna – zdecydowana większość ankietowanych, bo aż 75 proc., wskazało na luźną rozmowę, a prawie 70 proc. zadanie do rozwiązania. Niespełna 1/3 badanych wskazała dzień próbny w firmie. Z kolei pytanie na kreatywność i live coding były przez nich wymieniane najrzadziej (po 26 proc.) – w odpowiedziach otwartych skarżyli się, iż programowanie podczas rozmowy o pracę nie sprawdza on umiejętności kandydata, a jedynie odporność na stres. Deklarują przy tym, iż zadanie do wykonania w domu bardziej odzwierciedla prawdziwe warunki pracy, gdyż daje czas do namysłu i pozwala sprawdzić, czy junior potrafi umiejętnie korzystać z dostępnych zasobów.

Juniorzy w IT są świadomi swojej trudnej sytuacji, ale ta wcale ich nie zniechęca. Przeciwnie, wykazują się dużą determinacją, znajomością realiów rynku pracy i zwinną reakcją na wszelkie zmiany. Aż 82 proc. juniorów chce znać jak najwięcej szczegółów dotyczących przyczyn odrzucenia ich kandydatury, aby móc wyciągnąć wnioski i dalej się rozwijać. Przy czym według naszego badania, aż 66 proc. adeptów IT twierdzi, że niestety firmy raczej nie są otwarte na informację zwrotną od kandydatów. Proces wymiany wiedzy pomiędzy kandydatami a firmami mógłby przynieść obydwu stronom wymierne korzyści. Kandydatom pomóc w rozwoju, a firmom pomóc usprawnić proces rekrutacji podsumowuje dr inż. Marek Psiuk, CTO w No Fluff Jobs.

Optymalny wiek na rozpoczęcie własnego biznesu – wyniki globalnego badania mogą zaskakiwać

Wyniki najnowszego badania przeprowadzonego na zlecenie Herbalife Nutrition wskazują, że z założeniem własnego biznesu nie warto czekać zbyt długo. Według respondentów najlepszy wiek na podjęcie takiej decyzji to 28 lat. O tym, by mieć swoją firmę, marzy blisko ¾ ankietowanych.

W badaniu „Młodzi przedsiębiorcy” wzięło udział ponad 25 000 respondentów w wieku od 18 do 40 lat z 35 krajów z całego świata. Ankietowanych spytano między innymi właśnie o to, w jakim wieku najlepiej jest założyć własną firmę. 55% osób uznało, że powinno się to zrobić do 30. roku życia.

Badanie zlecone przez Herbalife Nutrition i przeprowadzone przez OnePoll wykazało, że aż 74% respondentów marzy o byciu przedsiębiorcą, a 16 % już ma własną firmę.

Z badania wynika, że młodsi respondenci rzadziej utrzymują rodzinę lub spłacają kredyt hipoteczny, co umożliwia im bardziej odważne podejście do kwestii bycia własnym szefem. Właśnie to stanowi główny czynnik motywujący zgłaszany przez respondentów, którzy widzą się w roli przedsiębiorców. Drugim czynnikiem jest możliwość realizowania swoich pasji.

Pragnienie bycia przedsiębiorcą nie oznacza wcale, że młodzi ludzie chcą zajmować się tym bez przygotowania. Według przeciętnego respondenta przed założeniem własnej firmy najlepiej jest mieć pięć i pół roku doświadczenia. Amerykanie są w tej kwestii bardziej ostrożni i uważają, że powinno to być siedem lat.

Wielu ankietowanych spodziewa się wyzwań na swojej zawodowej drodze. Najważniejsze z nich to: zarobienie wystarczających środków, które pozwolą pokryć koszty (35%); przystosowanie się do nowych zasad w trakcie pandemii (35%) oraz sprzedaż/pozyskiwanie klientów (35%).

Wśród polskich respondentów chęć założenia własnego biznesu zadeklarowało 64% osób. Najchętniej wybierane branże to: odzieżowa, gastronomiczna i handlowa. Największe obawy młodych Polaków budzą między innymi inwestycje, które będą musieli poczynić na początku i to, że biznes może okazać się nierentowny.

WYNIKI GLOBALNE[1] / WYNIKI Z POLSKI[2]

Czemu młodzi chcą zakładać swoje własne firmy?

1. By zostać swoim własnym szefem 48% I 56%

2. By realizować swoje pasje 44% I 50%

3. By być wsparciem dla rodziny 37% I 24%

4. By zyskać większą elastyczność w pracy 32% I 44%

5. By zmienić swoją ścieżkę kariery 31% I 31%

6. By wyrównać dochody, po zmniejszeniu liczby godzin w pracy 26% I 18%

7. By mieć więcej czasu dzięki krótszym godzinom pracy 22% I 18%

8. By rozwiązywać problemy, uczynić świat lepszym 19% I 17%

9. Ponieważ są niezadowoleni z obecnej pracy 15% I 21%

10. Ponieważ mają dość mieszkania w domu z rodzicami/rodziną 10% I 9%

Jak wiek respondentów pomaga im w założeniu biznesu?

1. Łatwiej dostosowują się do nowych technologii 61% I 18%

2. Chętniej korzystają z nowych technologii 46% I 20%

3. Mają świeże, wcześniej nieodkryte pomysły 43% I 16%

4. Mają dostęp do większych zasobów niż starsze pokolenia 35% I 15%

5. Mniej boją się porażki 29% I 9%

[1] N = 25 000
[2] N = 1005

Siła handlu w social commerce?

Powyższe wyniki potwierdzają, że kobiety jako grupa społeczna są mocno aktywne i korzystają częściej z nowych kanałów sprzedaży i komunikacji. Cieszy fakt, że podobnie jak w programach edukacyjnych z narzędzi cyfrowych (np. TOP Women w e-biznesie) z social mediów korzysta coraz więcej osób po 50 r.ż. To wyraźny sygnał dla firm handlowych i usługodawczych. Warto wykorzystać przy planowaniu strategii na kolejne lata- mówi Anna Heimberger z Fundacji Kobiety e-biznesu.Social commerce i live commerce Raport Fundacja Kobiety e-biznesu

Wśród sprzedających również przeważają kobiety (24% vs. 16%).  Tutaj również młodsze osoby są w przewadze – do 24 r.ż. doświadczenie ze sprzedażą miało 29% respondentów. Na drugim miejscu plasuje się grupa wiekowa 25-34 – odsetek wynosi 25%. Podobnie jak w grupie kupującej, w przewadze są osoby z mniejszych miast i wsi – 22% i 23%.

Zarówno zakupów jak i sprzedaży dokonujemy przede wszystkim na Facebooku (82%/ 81%), Instagramie (19%/ 15%) oraz YouTube (16%/ 13%). Na dalszych miejscach plasują się TikTok, Snapchat, Pinterest czy LinkedIn.

Facebook wyszedł naprzeciw tej grupie użytkowników, wśród których znajduje się w skali globalnej aż 200mln firm korzystających z narzędzi platformy.

Facebook stworzył platformę  e-learningową Blueprint, dostępną również w języku polskim. Która zawiera wiele krótkich i przystępnych kursów przybliżających zarówno podstawowe informacje jak stworzyć  atrakcyjny wpis lub nagrać film, po znacznie bardziej zaawansowane, dotyczące np. mierzenia wyników kampanii reklamowej – mówi Ewa Tumanow, Industry Head, Retail & eCommerce CEE,Facebook.

Dlaczego kupujemy, dlaczego sprzedajemy w Social Media? Co najchętniej kupujemy i co sprzedajemy?

Robimy zakupy przez SoMe, bo są proste, szybkie, spersonalizowane i przede wszystkim w dobrej cenie. Mamy możliwość bezpośredniego kontaktu ze sprzedającym, szczególnie w przypadku zakupów live, które dodatkowo angażują. Na takie zakupy wydajemy 50 -200 zł miesięcznie (56% badanych). Preferujemy transakcje bezgotówkowe, a najbardziej lubimy Blik (50% badanych).

Wynik Blika odzwierciedla naszą pozycję na rynku płatności, gdzie staliśmy się nie tylko najbardziej rozpoznawalną marką, ale też najczęściej i najchętniej wybieraną metodą płatności online. Blik ma również ponadprzeciętny wynik wskaźnika NPS, czyli skłonności użytkowników do polecania rozwiązania innym – kilkukrotnie wyższy niż średnia dla branży finansowej. Kiedy ktoś zaczyna płacić Blikiem, staje się on jego metodą pierwszego wyboru i namawia innych do skorzystania – wskazuje Magdalena Kubisa, Dyrektor Rozwoju Biznesu, Blik.

Sprzedajemy w SoMe, bo to tanie i łatwe oraz pozwala na lepsze dotarcie do grupy docelowej. Do klientów docieramy za pomocą postów promowanych i marketing szeptany, czyli system rekomendacji. Przychód z tych transakcji traktujemy jako dodatkowe źródło dochodu – przychody wynoszą średnio 1000 zł miesięcznie, co deklaruje 31% respondentów. Prawie połowa sprzedawców,45%, jest raczej zadowolona z rezultatów tej formy handlu. Najczęściej oferujemy płatność w formie przelewu na konto –  66%, nie stronimy od gotówki – 42%, a płatność Blik przyjmuje 30% badanych sprzedających. Na rynku pojawiają się już rozwiązania, które pozwalają płacić kodem Blik w trakcie czatu prowadzonego ze sprzedawcą.

Do najpopularniejszych dóbr, które są przedmiotem kupna i sprzedaży, należą odzież, obuwie i akcesoria-odpowiednio 45% i 41%. Na drugim miejscu plasują się książki i płyty – 27% vs. 23%. Kosmetyki, w tym perfumy to wartości na poziomie 27% kupno i 18% sprzedaż.

Jakie obawy budzą transakcje dokonywane w Social Mediach?

Trend zakupów w SoMe będzie rósł i co do tego eksperci nie mają wątpliwości. Nie zmienia to faktu, że nadal 1/3 respondentów preferuje zakupy w sklepach stacjonarnych. Wiąże się to z obawą oszustwa (31%), problemem z reklamacją czy możliwością zwrotu towaru (31%). Obawiamy się także o bezpieczeństwo swoich danych osobowych (18%). Wątpliwości budzi także jakość i oryginalność towaru względem deklaracji sprzedającego (23%).

Sprzedający z kolei upatrują wyzwań związanych z silną konkurencją (49% badanych), a co się z tym wiąże – koniecznością właściwego wypromowania siebie jako sprzedającego czy sklepu (31%), aby efektywniej dotrzeć do klienta, co stanowi wyzwanie dla 23% respondentów. Dla 19% barierą wprowadzeniu social commerce są niewystarczające umiejętności technologiczne, a 17% obawia się zbyt małej wiedzy z zakresu przepisów prawa.

Pomimo wskazań na konkretne bariery, blisko 70% badanych chce rozwijać handel w Social Mediach.

Widać wyraźnie, że skracają się ścieżki zakupowe i cała transakcja może być realizowana bez przechodzenia na zewnętrzne platformy. To może być ogromne ułatwienie dla kupujących i dość duża zmiana dla sprzedawców. Na uwagę zasługuje także istotny udział form związanych z video i transmisjami live, z których coraz częściej korzystają klienci. Zmienia się konsumpcja treści i prawdopodobnie będzie to powiązane ze zmianami w modelach sprzedażowych. Być może rewolucja dzieje się na naszych oczach – podsumowuje Dorota Bachman z Fundacji Kobiety e-biznesu.

Partnerami raportu są Blik, Facebook, PNB Paribas, Przelewy24, Makolab, Sky-shop, Redlink, They, Imagine i Flywheel. Raport objęty jest patronatem medialnym Money.pl i WP.pl.

Pełna wersja raportu „The power of social&live commerce” jest do pobrania ze strony https://www.kobietyebiznesu.pl/

Pocovidowy wzrok – wszystkiemu winna praca zdalna

Ostatnie miesiące pandemii COVID-19 postawiły przed nam wiele wyzwań. Zdalna praca, zdalne nauczanie, rozrywka online – dłuższe niż wcześniej korzystanie z komputera, smartfona czy oglądanie telewizji wpłynęło na pogorszenie się stanu naszego wzroku. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez instytut IQS na potrzeby kampanii „Twoje spojrzenie ma znaczenie” odbywającej się pod patronatem Polskiego Towarzystwa Okulistycznego, coraz więcej z nas (pracujących przy komputerze chociaż częściowo) skarży się na niewyraźne widzenie (52%), łzawienie (59%) czy szczypanie i pieczenie oczu (49%).

Jak możemy zadbać o nasz wzrok?

Poza regularnymi wizytami u okulisty warto wdrożyć w życie kilka prostych nawyków, które pomogą w zachowaniu właściwej higieny oczu. Taka profilaktyka nie tylko pozwoli złagodzić dyskomfort, ale także zapobiec przewlekłym chorobom w dłuższej perspektywie.

Od początku pandemii oczy były szczególnie zagrożone – praca wciąż odbywała się przy komputerze, jednak przy znacznie gorszym oświetleniu. 8 godzin dziennie spędzanych w takich warunkach to dla wzroku duże obciążenie. Skala problemu jest znacząca, ponieważ jak wynika z badań, ponad 70% Polaków deklaruje, że w ramach swojej codziennej pracy korzysta z komputera – głównie lub częściowo. Do tego należy doliczyć czas, jaki Polacy poświęcają na korzystanie ze smartfona czy tabletu oraz oglądanie telewizji – a aż 44% z nas robi to dziennie przez ponad 4 godziny. Co trzecia osoba ogląda natomiast przez taki czas telewizję.

Przy obecnym tempie cyfryzacji nietrudno przewidzieć, że w ciągu najbliższych kilku lat nasze oczy będą jeszcze bardziej obciążone. Dlatego już teraz warto wdrożyć codzienną profilaktykę wzroku, zapobiegającą pojawianiu się dyskomfortu, wad czy chorób oczu.

Czas pandemii sprawił, że eksploatujemy nasz wzrok jeszcze bardziej niż zwykle. Z drugiej strony często wielu osobom brakowało czasu lub obawiały się skorzystać z pomocy okulisty. Polskie Towarzystwo Okulistyczne zaleca regularne badania oczu w każdym wieku, a szczególnie u dzieci i osób w wieku średnim i starszym. Dbajmy o nasze oczy, wzrok to najważniejszy zmysł – mówi Prof. dr hab. n. med. Jacek P. Szaflik, Prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego.

Codzienna profilaktyka wzroku

Jak mówi Michał Członkowski, koordynator ogólnpolskiej kampanii „Twoje spojrzenie ma znaczenie” odbywającej się pod patronatem Polskiego Towarzystwa Okulistycznego: niezależnie od tego, czy objawy zmęczonych oczu u nas występują, warto działać zapobiegawczo, stosując codzienną profilaktykę wzroku. Istnieje kilka prostych metod, które pozwolą na skuteczną regenerację naszych oczu. Nie wymagają one dużych nakładów pracy i można je wdrożyć „od już”.

  • Pozwól swoim oczom odpocząć – wystarczy, że zamkniesz je chociaż na minutę w ciągu pracy
  • Zrób sobie przerwę – znajdź chwilę na przerwę i oderwanie się od ekranu komputera. W tym czasie warto np. wyjść na krótki spacer.
  • Dostosuj oświetlenie – unikaj pracy i czytania przy słabym oświetleniu. Jak najczęściej, staraj się korzystać ze światła naturalnego (słonecznego).
  • Ustaw ekran na wysokość wzroku – upewnij się, że Twój monitor znajduje się naprzeciwko twarzy i na wysokości, która nie wymusza nienaturalnego odchylania głowy. Odległość oczu od monitora powinna wynosić minimum 70 cm.
  • Korzystaj z zasady 20-20-20 – to prosta technika zalecana przez American Optometric Association. Pomaga ona zniwelować zmęczenie wzroku podczas intensywnej pracy przed ekranem i jest niezwykle prosta do wdrożenia. Wystarczy, że co 20 minut pracy przed komputerem popatrzysz przez 20 sekund na obiekt znajdujący się w odległości powyżej 6 metrów. Postępowanie zgodnie z tą zasada zwiększa częstotliwość mrugania, sprzyja regeneracji filmu łzowego i zapewnia lepsze nawilżenie oka.
  • Stosuj nawilżające krople do oczu – człowiek mruga około 15 razy na minutę, lecz kiedy bez przerwy wpatrujemy się w ekran, mrugamy tylko cztery razy na minutę. W efekcie pojawiają się dolegliwości związane z tak zwanym „zespołem oka biurowego”. Tak jak nasza skóra wymaga systematycznego nawilżenia, tak samo nasze oczy potrzebują odpowiedniej pielęgnacji. W jej zapewnieniu pomogą nawilżające krople do oczu – stosowane regularnie sprawią, że odczujemy wyraźną poprawę w funkcjonowaniu narządu wzroku.

3 złote zasady w stosowaniu kropli do oczu

  • Wczesne stosowanie – rozpocznij pielęgnację, zanim pojawią się pierwsze objawy.
  • Brak konserwantów – ich obecność w składzie kropli może nasilać podrażnienie oczu.
  • Krople wolne od fosforanów – ich obecność może niekorzystnie wpływać na podrażnioną i uszkodzoną powierzchnię rogówki.

Jak centra danych konsumują energię?

Postęp cywilizacyjny zwiększa zapotrzebowanie na energię elektryczną. W XIX w. konsumpcję energii rozpoczęliśmy od węgla, w kolejnym XX wieku paliwem była ropa, natomiast dziś, u progu XXI w. to dane i ponadstandardowe zużycie energii elektrycznej określają następną rewolucję przemysłową. Centra danych to obecnie najszybciej rozwijający się segment rynku nieruchomości komercyjnych, który potrzebuje ogromne, niemal hurtowe ilości energii do prawidłowego funkcjonowania. Janusz Gutowski, CEO AXI IMMO Services w AXI IMMO Group przybliża najważniejsze kwestie związane z zapotrzebowaniem sektora centrów danych na energię oraz możliwych alternatywnych źródeł jej pozyskania.

Głównym konsumentem energii w Polsce przez dziesiątki lat były firmy z sektora przemysłu ciężkiego. Jednak z biegiem czasu znacząca część produkcji z różnych przyczyn, głównie z powodu rosnących kosztów energii bądź ograniczeń dotyczących ochrony środowiska została przeniesiona poza Europę i znikła z przemysłowej mapy Polski. Należy pamiętać, że infrastruktura przesyłowa (sieci 400kV i 220kV), ale również struktura sieci dystrybucji (sieci wysokiego napięcia 110kV i sieci średniego napięcia) dostosowane były do infrastruktury konsumpcji i zapotrzebowania na moc w czasach, gdy była ona budowana. Dlatego praktycznie cała istniejąca dziś krajowa sieć elektroenergetyczna stanowi dziedzictwo PRL-u i w wielu miejscach nie odpowiada obecnej strukturze konsumpcji.

Wraz z lawinowo postępującą informatyzacją praktycznie wszystkich dziedzin życia, zapotrzebowanie na przetwarzanie i magazynowanie cyfrowych danych (Data Center) skutkowało powstaniem tzw. chmury, będącej po prostu zintegrowanym poprzez sieć internetową systemem serwerowni. Wracając jednak na grunt nieruchomości, każda z tych serwerowni to lokalizacja, czyli konkretna działka i budynek. Główne kryteria wyboru takiej lokalizacji to dostępność do energii i sieci światłowodowej.

Pierwszym wyborem dla Data Center są więc lokalizacje, które są już wyposażone w infrastrukturę elektroenergetyczną pozwalającą na dostarczenie dużych mocy, czyli tam, gdzie wcześniej były huty i duże zakłady produkcyjne, a dziś jest znaczący popyt na usługi. Obecnie, zdaje się, że miejsca te niemal w pełnym zakresie mogą zostać przekwalifikowane w inwestycje w centra przetwarzania danych. W obliczu zmieniającego się rynku i w zasadzie wykładniczo rosnącej cyfryzacji wszystkich sektorów gospodarki i niemal każdego aspektu naszego życia coraz większego znaczenia nabierają wymagania sektora Data Center. Postęp technologiczny będzie więc wypadkową dostosowania się do nowych standardów rynkowych i efektywności zaopatrzenia w energię.

Aktualnie to Warszawa jest kluczowym rynkiem dla sektora centrów danych. Zdecydowana większość światowych operatorów chce funkcjonować blisko stolicy m.in. przez wzgląd na większy dostęp do punktów wymiany danych z siecią globalną. Na korzyść Warszawy przemawiają również miejsca, gdzie dostępna jest rezerwa energii, którą można spożytkować. Historycznie w stolicy dystrybucja energii dotyczyła przede wszystkim gospodarstw domowych i pojedynczych przedsiębiorstw np. fabryki FSO, Huty Warszawa, Zakładów Ursus czy firm zlokalizowanych w rejonie Woli. Dostępna tam infrastruktura umożliwia dystrybucję energii na takim poziomie, który jest akceptowany przez sektor Data Center. Z tego względu miejsca po byłych fabrykach są dobrą lokalizacją pod centra danych. Co ciekawe infrastruktura w zakresie dostępnej mocy nie zmieniła się tam przez ostatnie 20-30 lat.

Niemniej obecne zużycie energii przez centra danych i miejsca, w których do tego dochodzi, nie do końca odpowiadają poprzedniej infrastrukturze energetycznej. Wymaga ona specjalistów zarówno od strony operowania, jak i utrzymania technicznego całego obiektu. Dlatego firmy są bardziej zainteresowane obecnością w Warszawie, gdzie dostęp do wysoko wykwalifikowanych pracowników jest większy, a dostępna infrastruktura wymaga tylko częściowej modernizacji.

Dynamiczny wzrost zapotrzebowania na energię

Zużycie energii przez centra danych będzie rosło szybko, ponieważ sztuczna inteligencja czy IoT (Internet Rzeczy) przetwarzają ogromne ilości energii w czasie rzeczywistym. Dla przykładu samochód autonomiczny w ciągu jednej godziny wymienia porównywalną ilość danych co 1300 godzin oglądania filmów na platformach VoD. Rozwój cywilizacyjny i zapotrzebowanie na produkty czy usługi wykorzystujące sztuczną inteligencję będzie również rosło. Już dziś wykorzystuje się bezobsługowe magazyny, które wymieniają hurtowe ilości danych. Z tego względu operatorzy hyperscale jak Google czy Amazon zlecają procesy przetwarzania centrom danych należącym do operatorów, którzy są jednocześnie deweloperami. Usługa, za którą płacą, to wynajęcie mocy obliczeniowej, czyli megawatów.

Optymalizacja wysokiej ceny energii

Cena energii jest głównym składnikiem kosztów przetwarzania danych. Dlatego firmy poszukują rozwiązań, które pomogą im w jej optymalizacji. Stawki za dystrybucję i wykorzystanie energii w 2021 roku, po uwzględnieniu opłaty mocowej, oscylują w granicach ok. 450 zł (ok. 100 EUR) za jedną MW godzinę. Obrazując koszty funkcjonowania Data Center, jeżeli moc zainstalowana w Centrum Danych to 20 MW i pracuje ono bez przerwy, czyli w systemie 24/7, to miesięczna faktura za energię elektryczną wyniesie ok. 6,5 mln zł.

Zielona energia w służbie centrów danych

Pomysłem na zmniejszenie kosztów za energię, poza wykorzystaniem energii z węgla, są odnawialne źródła energii (OZE) np. wiatraki morskie czy generatory lądowe. Trzeba jednak zauważyć, że obecnie rozwiązania z tego zakresu są niestabilnymi generatorami energii, ponieważ wymagają określonych warunków atmosferycznych. W przypadku wykorzystania zielonej energii należy pamiętać, że centrum danych pracuje przez całą dobę. Wydajność fotowoltaiki w ciągu dnia, która mogłaby dostarczyć dodatkową energię, wystarcza na kilka godzin. Dla przykładu obecnie 1mkw paneli fotowoltaicznych produkuje około 300 watów, gdzie część z tej energii np. 20% można zastosować jako źródło energii stałej, a pozostałe 80% przeznaczyć na ładowanie baterii zasilających naszą instalację przez godziny, gdy produkcja jest niska. Gdyby więc chcieć użyć fotowoltaiki jako podstawowe źródło energii dla Data Center, farma taka dla 20MW musiałaby mieć setki hektarów co w okolicach Warszawy (a tylko tu mamy możliwość łączenia się z siecią światową) jest raczej wykluczone. Obecnie na rynku można kupić energię od dostawców zielonej energii ze źródeł OZE, które są wyposażone w odpowiedni certyfikat, co nie zmienia faktu, że praktycznie otrzymamy energię taką, jaka jest w sieci elektroenergetycznej, czyli głównie pochodzącą ze spalania węgla.

A może autogeneracja

Kolejną możliwością wytworzenia energii jest autogeneracja, czyli produkcja energii elektrycznej przez turbiny gazowe lub generatory gazowe dużej mocy, które zostały zaprojektowane jako napędy lotnicze lub morskie i są w stanie dostarczyć moce od kilku do kilkudziesięciu MW.  Przy czym oba rozwiązania są bardzo kosztowne. Zapewnienie przez nie ciągłości dostawy energii wymaga zabezpieczenia jednocześnie przynajmniej dwóch tego rodzaju urządzeń w całym okresie eksploatacji dla zachowania wymaganego poziomu produkcji energii. Na dziś, jednak nie ma zbyt wielu doświadczeń ze stosowaniem autogeneracji dla zasilania centrów danych.

Struktura zużycia energii przez Centrum Danych

Dwa główne obszary zużywania energii w działalności podstawowej to przetwarzanie danych oraz utrzymanie odpowiedniej temperatury w obiekcie (w bardzo wąskich granicach, przy użyciu systemów klimatyzacji precyzyjnej).

Zużycie energii dla celów przetwarzania wynika z klasy energetycznej serwerów i instalacji, natomiast zużycie na cele klimatyzacji zależne jest od temperatur na zewnątrz budynku, architektury Centrum Danych, jak również od efektywności energetycznej urządzeń i instalacji.

Inny będzie koszt utrzymania temperatury 24⁰C w Norwegii w okolicy Bergen, a inny w Warszawie czy Wiedniu. Tak więc z dostarczonej mocy 10MW na przetwarzanie danych, czyli na coś, co jest przedmiotem sprzedaży, można w zależności od tego, gdzie jest zlokalizowane centrum i jak jest zbudowane, przeznaczyć 6,5 MW lub tylko 4,5 MW.

ZPP: Wojewódzkie Inspektoraty Farmaceutyczne ignorują objaśnienia Ministerstwa Zdrowia i decyzje Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na rynku aptecznym

W dniu 9 czerwca 2021 r. Opolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny wydał decyzję w sprawie cofnięcia zezwoleń na prowadzenie trzech aptek znajdujących się w Brzegu i Nysie. Inspektor uznał, że w przypadku tym doszło do naruszenia przepisów zawartych w tzw. ustawie „Apteka dla Aptekarza” pomimo, że apteki będące jej przedmiotem uzyskały zezwolenie przed wejściem tej nowelizacji w życie.

Tym samym terenowe organy Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej pokazały, że stosują rozszerzające i niezgodne z literalnym brzmieniem oraz intencją ustawodawcy interpretacje przepisów prawa farmaceutycznego.

Decyzja wydana przez WIF jest efektem wniosku złożonego przez Dolnośląską Izbę Aptekarską. Szkoda, że niektórzy urzędnicy inspekcji farmaceutycznej tak chętnie przychylają się do wniosków formułowanych przez przedstawicieli korporacji, które rodzą bardzo konkretne, niekorzystne skutki dla przedsiębiorców, popadających w kłopoty finansowe, farmaceutów tracących pracę i pacjentów, którzy pozbawieni zostają możliwości korzystania z usług kolejnych placówek aptecznych – mówi Marcin Piskorski, prezes zarządu Związku Pracodawców Aptecznych. – Zatrważające jest, że pomimo deklaracji ze strony kierownictwa Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, dotyczących m.in. poszanowania zapisów Konstytucji Biznesu, jednostki regionalne wciąż działają wbrew temu trendowi i w sposób nieuprawniony interpretują prawo farmaceutyczne, zamykając kolejne apteki – dodaje Piskorski.

Spójrzmy. W marcu 2019 r. do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów skierowany został wniosek o wyrażenie zgody na koncentrację, polegającą na nabyciu przez jedną ze spółek działających na rynku aptecznym udziałów w prowadzącej 17 aptek i jeden punkt apteczny, m.in. na terenie Dolnego Śląska oraz Opolszczyzny, Dolnośląskiej Grupie Aptecznej. W listopadzie 2019 r. Prezes UOKiK wyraził zgodę na tę koncentrację pod warunkiem spełnienia przez nabywcę szeregu warunków mających na celu zapewnienie właściwego poziomu konkurencji na lokalnych rynkach. W efekcie trzy placówki apteczne nabyte zostały przez farmaceutów. Zostali oni ocenieni pozytywnie przez UOKiK jako inwestorzy aptek i wystąpili do Wojewódzkich Inspektorów Farmaceutycznych z wnioskiem o przeniesienie zezwoleń na prowadzenie aptek. Zarówno jednak Dolnośląski jak i Opolski WIF nie przenieśli zezwoleń, a już po nabyciu przez nich placówek oraz wystąpieniu o przeniesienie zezwoleń zdecydowali się na przychylenie się do wniosku złożonego przez Dolnośląską Izbę Aptekarską i wszczęcie postępowań w sprawie cofnięcia zezwoleń na apteki i punkt apteczny będące własnością Dolnośląskiej Grupy Aptecznej, także tych, które zostały już wcześniej nabyte przez farmaceutów.

Inspekcja po transakcji, wiedząc już o tym, że apteki zostały kupione przez niezależnych inwestorów wszczęła postępowania przeciwko DGA jednocześnie blokując możliwość przeniesienia zezwoleń na nowych inwestorów – podkreśla Marcin Piskorski. Skutki takich decyzji szczególnie jaskrawo widać to na przykładzie zamkniętej apteki w Legnicy, mieszczącej się przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym. Wskutek jej zamknięcia bardzo drogie, specjalistyczne, ale przede wszystkim deficytowe leki dla pacjentów onkologicznych czy kardiologicznych zamiast do pacjentów, trafią do utylizacji – uzupełnia.

Na bezpodstawnych decyzjach WIF tracą zarówno pacjenci jak i przedsiębiorcy. Z treści decyzji inspekcji wynika bowiem, że całkowicie pominięte zostały wydane przez Ministra Zdrowia i przywoływane w trakcie postępowania objaśnienia prawne mówiące o tym, że przepisów uchwalonych w ramach „Apteki dla Aptekarza” nie powinno się stosować do zezwoleń wydanych przed wejściem tej nowelizacji w życie. Stanowi to jawne złamanie zasad zawartych w Konstytucji Biznesu, gdyż zgodnie z przepisami należącej do niej ustawy – Prawo przedsiębiorców, stosowanie się do wydanych objaśnień prawnych powoduje, że przedsiębiorca nie może być obciążony sankcjami administracyjnymi, finansowymi lub karami w zakresie, w jakim zastosował się do nich.

Takie podejście organów administracji publicznej stanowi całkowite zaprzepaszczenie idei przyświecającej uchwaleniu Konstytucji Biznesu, która, co należy pamiętać, była jednym ze sztandarowych zmian legislacyjnych uchwalonych przez obóz Zjednoczonej Prawicy po 2015 r. Znamienne jest także to, że Opolski WIF w decyzji przywoływał wyłącznie część orzecznictwa sądów administracyjnych w tej sprawie twierdząc, że linia orzecznicza w tych sprawach jest jednolita. Organ całkowicie pominął korzystne dla przedsiębiorców orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawach dotyczących ograniczeń wydawania zezwoleń właścicielom większej liczby aptek. Tymczasem zdecydowanie dominująca linia orzecznicza NSA jest niekorzystna dla Inspekcji Farmaceutycznej i wskazująca na przekraczanie przez urzędników kompetencji – zaznacza Marcin Nowacki, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – W imię walki o interesy niektórych właścicieli aptek naruszane są decyzje wydawane przez organy powołane do dbania o ochronę praw konsumentów i zasad właściwej konkurencji na rynku, a wydawane przez Ministra Zdrowia na mocy przepisów ustawowych interpretacje, traktowane są jak nieistotne opinie. Decyzja Opolskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego stanowi nie tylko zaprzeczenie wszelkich zasad, jakimi kierować się powinna administracja publiczna, ale także pokazuje, że przepisy uchwalane dla aptekarzy w rezultacie działają przeciw nim, powodując, że tracą pracę i możliwość prowadzenia aptek. Ostatecznie poszkodowani są pacjenci , którzy pozbawiani zostają dostępu do placówek i leków – reasumuje Nowacki.

Jak zabezpieczyć swoją skrzynkę email? Dlaczego rozdzielać pocztę firmową i prywatną?

Jak pokazują ostatnie wydarzenia w Polsce, włamania na skrzynki poczty elektronicznej zdarzają się często i mogą dotyczyć każdego z nas.  Odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie, czy na pewno bezpiecznie korzystamy ze środków komunikacji elektronicznej, jak poczta mailowa, komunikatory czy sms-y?

Przede wszystkim powinniśmy bezwarunkowo rozdzielić sprawy służbowe od prywatnych i nie korzystać z maila czy komunikatora prywatnego do omawiania spraw służbowych. Standardem w firmach powinien być zakaz takich praktyk, a powodów jest wiele: wybór zaufanego i bezpiecznego dostawcy, monitorowanie poziomu bezpieczeństwa, ochrona danych wrażliwych czy obowiązek włączenia dwuskładnikowego uwierzytelnienia przy logowaniu.

Nie powinno się również wykonywać swoim prywatnym telefonem zdjęć służbowych dokumentów czy ekranu komputera. Firma traci wówczas kontrolę nad poufnością takiej informacji, a zdjęcie z danymi wrażliwymi ląduje najczęściej w prywatnej chmurze firm trzecich, o czym musimy pamiętać.

Kolejną podstawową zasadą jest nieużywanie tego samego hasła do wielu serwisów. Hasło musi być unikatowe dla każdego z nich. Dlaczego? W przypadku przejęcia hasła ze słabo zabezpieczonego serwisu internetowego lub pozyskania go w wyniku phishingu, oszuści próbują logować się nim do innych serwisów, licząc na to, że korzystamy w nich z tego samego hasła. W ten sposób bardzo często dochodzi do przejęcia naszych kont pocztowych czy założonych w serwisach społecznościowych. Czy nasze hasło mogło zostać wykradzione, sprawdzimy np. w serwisie https://haveibeenpwned.com/.

Niezmiernie ważną kwestią związaną z hasłem jest jego siła. Ujawniane co roku zestawienia najczęściej skompromitowanych haseł układają się w listę bardzo podobnych fraz typu “12345” czy “password”. Ludzie po prostu upraszczają sobie życie, definiując proste hasła, a tym samym czyniąc je również bardzo łatwymi do złamania. I pewnie wielu z nich ma świadomość ryzyka, jakie podejmuje. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by je zminimalizować, ponieważ długie, złożone i unikatowe hasło możemy utworzyć przy pomocy menedżera haseł, który również je przechowa. Zalecamy stosowanie takiego rozwiązania, bo eliminuje większość problemów związanych z zapamiętywaniem i generowaniem odpowiednio silnych haseł. Stosując menedżera haseł, nie musimy ich wcale pamiętać – wyjątek stanowi jedynie to, które zabezpiecza bazę w samym menadżerze i które tym samym w szczególności powinno być silne i unikatowe. Nie rekomendujemy zapisywania haseł w przeglądarce internetowej.

Kolejna sprawa to próby phishingu, gdzie w wyniku przekierowania na fałszywą stronę sami podajemy oszustom nasze wrażliwe dane. Powtarzana od lat złota zasada brzmi – nie klikamy w podejrzane linki, sprawdzamy adres strony na której się znajdujemy, podchodzimy ostrożnie do niespodziewanych próśb, nie otwieramy podejrzanych załączników.

Wspomniane już dwuskładnikowe uwierzytelnienie, obowiązkowe dla banków i instytucji płatniczych licencjonowanych przez KNF, powinno być przez nas włączone, jeżeli serwis daje taką możliwość. Jaką to przynosi korzyść? W dużym skrócie, jeżeli logowanie nastąpi z nowego, tj. dotąd nieznanego, lub nierozpoznanego przez serwis urządzenia lub przeglądarki, zostaniemy poproszeni o dodatkowe potwierdzenie, najczęściej dokonywane bezpośrednio w aplikacji na naszym telefonie komórkowym lub przez przepisanie kodu, np. przesłanego w wiadomości sms lub wygenerowanego przez odpowiedni program. Nawet jeśli oszuści przejmą nasze hasło, będą wówczas potrzebować jeszcze dodatkowego kodu, który będzie w naszym posiadaniu. Istnieją wyrafinowane techniki na przejęcie również i tego elementu poprzez manipulację i przekierowanie nas na fałszywą stronę, jednakże co do zasady dwuskładnikowe uwierzytelnienie znacząco obniża ryzyko przejęcia naszego konta.

Pewnym zabezpieczeniem przed atakiem phishingowym jest posiadanie sprzętowego klucza U2F, który wyglądem przypomina pendrive. Oczywiście warunkiem jego użycia jest możliwość podpięcia klucza u konkretnego dostawcy. Niedogodnością jest to, że musimy go mieć przy sobie.

Pamiętajmy, że dostęp do skrzynki pocztowej powinien być szczególnie chroniony. Włamanie do niej otwiera drzwi do przejęcia kont w innych serwisach, ponieważ większość z nich posiada funkcję “Zapomniałem hasła”, gdzie nowe hasło przychodzi właśnie na nasz adres e-mailowy. Po przejęciu skrzynki pocztowej oszust może więc zmienić hasła do wielu wrażliwych serwisów. Jeśli włączymy podwójne uwierzytelnienie, nie będzie to już takie proste.

I na koniec – to, co zostaje umieszczone w Internecie, pozostaje już tam na zawsze. Pamiętajmy o tym, bo nigdy nie wiemy, kiedy i w jakich okolicznościach treść naszej korespondencji może zostać ujawniona. Polecam być dyplomatą w rozumieniu Churchilla: “dyplomata to człowiek, który dwukrotnie się zastanowi, zanim nic nie powie”.

Dariusz Polaczyk, Risk and Security Manager Currency One, operatora serwisów Walutomat i InternetowyKantor.pl

Eksport jabłek na wschód maleje, a ceny spadają

Dominującym gatunkiem o największym znaczeniu gospodarczym dla polskich sadowników są jabłka – pomimo tego, że eksport innych gatunków na rynki bliskie i dalsze wzrasta. Handel jabłkami w tej chwili jest w fazie sprzedaży owoców z ubiegłorocznych zbiorów, których ceny są bardzo niskie. Spowodowały to dwa główne czynniki – pandemia oraz spadek eksportu na rynek wschodni. Konsumenci w czasie pandemii koronawirusa zamiast jabłek kupowali inne produkty – wątpiąc w korzyści płynące ze spożycia tych owoców dla wspomagania odporności na Covid-19. Obecnie odnotowywane są mniejsze zakupy jabłek niż w sezonie przedcovidowym – przez co zapasy magazynowe nie sprzedają się systematycznie. Dodatkowo można zaobserwować bardzo duży spadek eksportu na rynek wschodni, w szczególności na Białoruś. Jest to ponad 20% mniejsza sprzedaż niż w ubiegłym roku o tej samej porze. Wszystko to zachodzi przy dużych stanach magazynowych, przez co ceny jabłek spadły nawet poniżej 1 zł  za kilogram – przy koszcie przechowywania 40 gr za kilogram. Sadownicy, którzy przechowali jabłka do tej pory, ponieśli ogromne straty i mają nadzieję je odrobić w nowym sezonie.

– Nowy sezon w przypadku jabłek w Europie jest zdominowany przez przymrozki, które wystąpiły w takich krajach, jak Francja, południowe Niemcy, Włochy, Austria – powiedział serwisowi eNewsroom Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP. – Są to kraje liczące się w produkcji jabłek. Zbiory jabłek nie będą w tym roku rekordowe, co może stanowić optymistyczną informacje dla polskich sadowników. Liczą oni także na to, że tradycyjne kierunki sprzedaży – czyli Białoruś, Niemcy oraz od jakiegoś czasu Egipt – zostaną odnowione lub podtrzymane. Są to podstawowe kierunki sprzedaży polskich jabłek. W przypadku mniejszych zbiorów na terenie Europy Południowej – również tam oferowana jest sprzedaż. Na rynki dalej położone – Arabii Saudyjskiej czy Emiratów Arabskich, z którymi wiązane są duże nadzieje, trafiają wyłącznie jabłka klasy premium. Import polskich jabłek wzrasta też w Indiach, które mogą się okazać poważnym rynkiem zbytu. Niespełnioną nadzieją pozostają Chiny – tu przeszkodą są np. długie terminy płatności czy odległość. Po niewielkiej zmianie doboru odmian, technologii produkcji oraz usprawnieniu logistyki – polskie jabłka będą mogły być eksportowane w większych ilościach na dalekie rynki. Jest nadzieja, że nowy sezon będzie lepszy niż ten mijający, który dla wielu sadowników kończy się katastrofą – prognozuje Maliszewski.

Jakie zobowiązania można skonsolidować?

Bardzo wielu Polaków obecnie spłaca co najmniej kilka zobowiązań jednocześnie, co po jakimś czasie może stać się sporym wyzwaniem dla domowego budżetu. Kredytobiorcy szukają więc możliwości pozbycia się części długów i natrafiają na takie rozwiązanie, jak kredyt konsolidacyjny.

Kwestia tego, jakie zobowiązania można połączyć w ramach konsolidacji jest jednym z najczęściej poruszanych wątków związanych z kredytem konsolidacyjnym. W poniższym artykule wyjaśnimy więc, jakie zobowiązania można skonsolidować i z kim warto się skontaktować, żeby przeprowadzić konsolidację szybko, bezproblemowo i skutecznie.

Na czym polega konsolidacja?

Konsolidacja zobowiązań to inaczej ich połączenie. Polega to na tym, że w ramach nowego zobowiązania, kredytu konsolidacyjnego, spłacane jest kilka wskazanych wcześniejszych zobowiązań. Dzięki temu zamiast kilku rat płacimy jedynie jedną, która do tego powinna być niższa niż suma rat połączonych długów. Konsolidacja cieszy się wśród Polaków coraz większą popularnością, dlatego też kredyty konsolidacyjne można znaleźć w ofercie sporej ilości banków.

Trzeba przy tym wskazać, że konsolidacja nie zawsze jest łatwa – banki mogą stawiać kredytobiorcom stosunkowo wysokie wymagania, w związku z czym niezbędne okaże się wsparcie eksperta, którego znaleźć można tutaj: https://splatakredytow.pl/kredyt-konsolidacyjny-na-144-miesiace/. Dzięki pomocy specjalisty kredyt konsolidacyjny może być dostępny nawet w trudnej sytuacji, czyli na przykład przy stosunkowo niskiej zdolności kredytowej. Kluczowe jest indywidualne podejście pośrednika do sprawy, a także jego doświadczenie w branży i szerokie kwalifikacje.

Jakie zobowiązania można skonsolidować?

To, jakie konkretnie rodzaje zobowiązań będą dopuszczone do konsolidacji, zależy przede wszystkim od zasad panujących w danym banku. Przede wszystkim łączone mogą być różne rodzaje kredytów, takie jak kredyty gotówkowe, karty kredytowe i kredyty odnawialne. Wiele osób zastanawia się, czy możliwe jest skonsolidowanie kredytu konsolidacyjnego. Odpowiedź brzmi: tak, istnieje taka możliwość. Przyda się ona szczególnie osobom, które za pierwszym razem nie zdołały skonsolidować wszystkiego lub które od czasu poprzedniej konsolidacji zaciągnęły kilka nowych zobowiązań.

Co ze zobowiązaniami pozabankowymi, takimi jak chwilówki i pożyczki ratalne? Nie da się ukryć, że banki podchodzą do nich mniej chętnie niż do konsolidacji zobowiązań bankowych. Polityka banków w tym zakresie jest bardzo różna i chcąc skonsolidować długi pozabankowe najlepszym wyjściem jest skonsultowanie się ze specjalistą w tej dziedzinie.

Jakie zobowiązania można skonsolidować – podsumowanie

Jak widać, konsolidacja daje naprawdę bardzo wiele możliwości i pozwala połączyć różnorodne typy zobowiązań. Warto się więc nią zainteresować niezależnie od stopnia i typu swojego zadłużenia, ponieważ może się ona okazać bardzo pomocna w wyjściu z pętli długów.

Niezbędne będzie jednak zazwyczaj wsparcie wspomnianego pośrednika kredytowego, dostępnego tutaj: https://splatakredytow.pl/kredyt-konsolidacyjny-na-144-miesiace/. Bez niego jakakolwiek konsolidacja, nie mówiąc o konsolidacji korzystnej, może być bardzo trudna. Dlatego też, zamiast eksperymentować samodzielnie, znacznie lepiej jest zwrócić się do eksperta i zapewnić sobie w ten sposób spokój ducha.

Jak zadbać o bezpieczeństwo danych w firmie? Ochrona danych w firmie

Przedsiębiorcy dzielą się na tych, którzy chronią swoje dane i na tych, którzy będą chronić swoje dane.

Przedsiębiorcy dzielą się na tych, którzy chronią swoje dane i na tych, którzy będą chronić swoje dane.

Przedsiębiorstwo jest zbiorem uporządkowanych procesów, których koszt przetwarzania jest niższy aniżeli wartość handlowa substancji końcowej (produktu lub usługi). Innymi słowy, wartością przedsiębiorstwa i jego warunkiem istnienia jest umiejętność efektywnego zarządzania procesami. Procesy możemy zdefiniować jako to strumienie informacji oraz podejmowanych na ich podstawie decyzji.

Przykład: Znana polska spółka, specjalizująca się dostarczaniu rozrywki multimedialnej odbiorcom detalicznym na całym świecie została zaatakowana. Wykradziono istotne informacje, które stały się przedmiotem wpierw szantażu, a potem nielegalnej aukcji. Przestępczy proceder przyniósł sprawcom kilka milionów dolarów, ofierze najmniej kilkukrotnie lub raczej kilkunastokrotnie większe straty.

Kradzież danych

W przeciwieństwie do tego, co możemy obejrzeć w kinowych produkcjach, informacyjni przestępcy najczęściej nie dysponują najwyższej klasy zapleczem technicznym, wyszkoleniem godnym asów wywiadu i wojskowym planowaniem operacyjnym. Nie ma takiej potrzeby, ponieważ ofiara ich ataku zwyczajnie „zostawia drzwi otwarte” ufna, że świat jest pełen dobrych i uczciwych ludzi, którzy nawet muchy nie skrzywdzą.

Większość przypadku wycieku danych odbywa się poprzez ludzi, którzy mają do nich legalny dostęp, czyli pracowników, zleceniobiorców lub partnerów biznesowych. To czy są to działania z ich strony celowe, czy też wynikające tylko z braku odpowiedzialności jest w tym wypadku mniej istotne. Zasada jest prosta — dane, które nie są chronione z czasem trafiają w niepowołane ręce.

Uwaga! Bezpieczeństwo danych w firmie nie jest dziełem przypadku ani zbiegu okoliczności, lecz jest funkcją świadomie przyjętej i wdrożonej polityki bezpieczeństwa.

Przykład: Data masking jest zbiorem narzędzi chroniących dane wrażliwe przed nieautoryzowanym dostępem.

dane w chmurze

Dane firmowe, kategorie ryzyka

Bezpieczeństwo informacyjne dotyczy trzech kategorii (obszarów) funkcjonowania przedsiębiorstwa. Są to:

  • sprzedaż;
  • marżowość;
  • koszty;

Dane sprzedażowe to informacje o tym z kim firma handluje jak często, jakie produkty itp. Przechwycenie tego zbioru informacji skutkuje narażeniem bezpieczeństwa firmy w zakresie realizowanych planów handlowych, może prowadzić do utraty klientów, skoncentrowania się konkurencji na kluczowych odbiorcach.

Marżowość, czyli rentowność sprzedaży. Skuteczne uderzenie w marżę może podważyć długoterminowe podstawy funkcjonowania przedsiębiorstwa, osłabić możliwości inwestycyjne i rozwojowe.

Właściwa struktura kosztów to kręgosłup firmy i jej podstawowa wewnętrzna przewaga konkurencyjna. Struktura kosztów to najczęściej wysiłek wielu lat optymalizacji, doboru kadr, dostawców i kluczowych partnerów.

Uwaga! Nieograniczony dostęp do zbiorów informacji to otwarte ryzyko. Bezpieczeństwo firmy wymaga zróżnicowanych dostępów i administracyjnej kontroli ich wykorzystania.

Przykład: rozwiązanie Secure source zapewnia ochronę przed nieupoważnionym dostępem.

Profesjonalne usługi ochrony danych firmowych – bezpieczeństwo danych od Integral Solutions: https://integralsolutions.pl/bezpieczenstwo-danych

Ochrona danych

Ochrona danych firmy oznacza pozytywną dyskryminację. Nie każdy ma prawo wiedzieć wszystko i jest to dość oczywiste. Zgodnie z najlepszą zasadą, to obowiązek definiuje istnienie czyjegoś prawa. Przekładając to na warunki bezpieczeństwa informacyjnego firmy, dostęp do danych jest wyznaczony zakresem zleceń realizowanych przez danego pracownika.
Polityka bezpieczeństwa danych w firmie jest działaniem planowym, obejmującym kilka obszarów. Prócz wspomnianych zakresów dostępu obejmuje także samo techniczne bezpieczeństwo sieci komputerowych, danych przechowywanych lokalnie lub w chmurze. Tworzenie i archiwizacja kopii zapasowych, ochronę danych osobowych, a także — last but not least — kontrola rzeczywistego dostępu do informacji i monitoring treści.

Warunkiem skutecznej ochrony danych jest sankcja związana z jej naruszeniem. Tak samo, jak premiowane są finansowo zachowania pozytywne (np. dostarczenie projektu na czas), tak samo należy sankcjonować zachowania negatywne, godzące w politykę bezpieczeństwa informacji biznesowej. Kary nie muszą być wysokie, ponieważ nie jest celem rujnowanie finansowe niefrasobliwego pracownika, tylko wytworzenie pozytywnych wzorców zachowań w grupie.

Przykład: Dostęp do danych to także zarządzanie przyrostem informacji i utrzymywanie efektywnych zdolności dostępowych dla autoryzowanych użytkowników, w tym celu rekomendujemy wykorzystanie narzędzia Data Archive.

zarzadzanie danymi

System bezpieczeństwa danych

Bezpieczeństwo danych osiąga się poprzez zastosowanie warstwowych systemów dostępu oraz aktywny nadzór nad wykorzystaniem uprawnień nadanym użytkownikom. Oznacza to tworzenie zbiorów informacji o określonym priorytecie i wyznaczanie zakresu uprawnień zgodnie z dystrybucją kompetencji danego szczeble w strukturze operacyjnej przedsiębiorstwa.

Nadzór nad bezpieczeństwem danych powinien być realizowany w strukturze krzyżowej, pionowej i poziomej, odpowiadającej zhierarchizowanej organizacji przedsiębiorstwa. Struktura pionowa odpowiada za nominalny zakres nadanych uprawnień i ich wykorzystanie. Struktura pozioma wnosi element współodpowiedzialności pracowników tego samego szczebla w obszarze przestrzegania norm bezpieczeństwa.

Bitcoin szuka dna, złoty traci

Tak mocno przyzwyczailiśmy rynki do bardzo dobrych danych, że dzisiejsze przyzwoite odczyty nie były w stanie utrzymać wartości złotego. W rezultacie znów widzimy straty rodzimej waluty względem euro.

Sprzedaż detaliczna powyżej oczekiwań

Dzisiaj od rana poznaliśmy wyniki sprzedaży detalicznej. Wzrosła ona o 19,1% w skali roku. Oczekiwano aż 16%. Powodem tak wysokich oczekiwań jest fakt, że rok temu był to spadek o 8,6%. W rezultacie w ciągu dwóch ostatnich lat sprzedaż detaliczna rosła średnio o niecałe 5%. Pomimo tego, że mieliśmy lepsze od oczekiwań dane, inwestorzy patrzą mocno ostrożnie na złotego. Euro dzisiaj od rana podrożało już o 1 grosz, z czego większość tego ruchu miała miejsce tuż po publikacji danych o sprzedaży detalicznej.

Stabilizacja głównej pary walutowej

Po trzech dniach siły dolara amerykańskiego mamy w końcu stabilizację. Nowym standardem dla wymiany euro na dolary są okolice 1 dolara i 19 centów za 1 euro. Jesteśmy zatem przeszło 2 centy niżej niż poziom równowagi przed ostatnimi sygnałami z FED. Dzisiaj wysłuchamy wystąpienia prezesa FED. Jerome Powell przedstawi je o 20:00, ale treść została wcześniej opublikowana. Nie należy spodziewać się rewolucji, aczkolwiek analitycy spodziewający się szybkiej podwyżki stóp procentowych otrzymają w trakcie tego wystąpienia zimny prysznic.

Bitcoin szuka dna

Najpopularniejsza kryptowaluta świata znów jest pod silną presją. Tym razem spadki połączone są z ograniczeniem wydobycia w Chinach. Teoretycznie mniejsza ilość górników powinna powodować raczej wzrost cen niż ich spadek. Problemem jest jednak fakt, że bitcoin bardzo mocno reaguje na ciosy wizerunkowe, a tak należy odbierać obecną sytuację. Nie może zatem dziwić, że najpopularniejsza kryptowaluta znów spadła w okolice 32 000 USD. Jest to poziom, przy którym ostatnio pojawiało się bardzo wielu kupujących. Z drugiej strony przyspieszająca gospodarka tworzy lepsze okazje inwestycyjne niż kryptowaluty, co może z tego rynku wycofać duży kapitał, przynajmniej w części.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych, warto jednak o godzinie 20:00 uważać na zwiększoną zmienność. To wtedy Jerome Powell będzie miał swoje wystąpienie.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Białorusini emigrują do Polski

Fala represji po lecie 2020 r. na Białorusi spowodowała znaczne zwiększenie emigracji z tego kraju. Polska jest jedną z głównych destynacji wyjeżdżających Białorusinów. Skalę tej imigracji bardzo wyraźnie widać w podniesionej liczbie wniosków o ochronę międzynarodową w Polsce – przed 2020 r. było to kilka wniosków miesięcznie, natomiast od sierpnia ich liczba wzrosła do ok. 100 wniosków na miesiąc. Jest to tylko kropla w morzu ogólnej liczby wniosków osób ubiegających się o zezwolenie na jakąś formę pobytu. Większość osób wnioskuje o zezwolenie na pobyt czasowy, udzielane na okres maksymalnie do 3 lat. W 2020 r. przez Białorusinów zostało złożonych 13,5 tys. wniosków o zezwolenie na pobyt czasowy lub stały w Polsce. To wielokrotnie więcej niż w poprzednich latach – np. w 2019 r. liczba wniosków wyniosła 6,5 tys.

– Jest to znaczący wzrost – w ciągu zaledwie jednego roku wniosek złożyło dwa razy więcej Białorusinów. Polska stara się przyciągać tych emigrantów, którzy z punktu widzenia potrzeb polskiej gospodarki mogą mieć istotne znaczenie i wartość na rynku pracy. Zachęty skierowano w szczególności do białoruskiego sektora IT, który dosyć aktywnie włączył się w protesty przeciwko Łukaszence. Są oni dobrze wykwalifikowani dzięki stosunkowo wysokiemu poziomowi  kształcenia specjalistów IT na Białorusi – powiedział serwisowi eNewsroom Jan Strzelecki, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Instrumenty oddziaływania na reżim białoruski są ograniczone ze względu na politykę rosyjską i wsparcie Rosji. Natomiast Polska i Unia mają duży wpływ na społeczeństwo białoruskie i możliwość wspierania Białorusinów. Dobrze widać to w badaniach białoruskiego społeczeństwa przeprowadzonych w zeszłym roku przez Ośrodek Studiów Wschodnich – Polska stała się bardziej pożądanym celem emigracji niż Rosja. Białorusini doceniają Polskę nie tylko pod względem poziomu życia, ale także w zakresie polityki wobec Białorusi. Polska polityka ma na dłuższą metę większe szanse niż rosyjska na budowanie dobrych stosunków z, miejmy nadzieję, demokratycznym państwem białoruskim – podsumowuje Strzelecki.

Nieopłacone faktury blokują firmy

60 proc. firm w pandemii skarży się, że ich kontrahenci nie płacą w terminie. Dodatkowo 44 proc. wskazuje, że odbiorcy w ostatnich trzech miesiącach w ogóle nie uregulowali należności za otrzymane towary czy wykonane usługi – wynika z VIII edycji badania „KoronaBilans MŚP” Krajowego Rejestru Długów. Średni czas opóźnienia wynosi najczęściej do miesiąca. Oczekiwanie na pieniądze uniemożliwia firmom spłatę własnych zobowiązań.

Główne wnioski z badania:

  • 60 proc. firm odczuwa poślizgi w regulowaniu należności przez kontrahentów, natomiast tylko co 3. nie ma kłopotów z opóźnieniami w płatnościach ze strony odbiorców.
  • Te, które notują poślizgi w zapłacie, muszą czekać aż partner otrzyma pieniądze od swoich kontrahentów i dopiero wtedy zrobi przelew (41 proc. wskazań). Inne powody opóźnień lub braku płatności od odbiorców to: trudna sytuacja firmy w pandemii (36 proc.), spadek sprzedaży i zleceń (28 proc.) oraz inne priorytety, jak pensje dla pracowników (8 proc.).
  • 38 proc. przedsiębiorców ocenia, że obecnie opóźnienia zdarzają się z taką samą częstotliwością jak trzy miesiące temu, zaś 12 proc. twierdzi, że częściej. Jednocześnie ponad połowa uważa, że czas opóźnień w zapłacie jest taki sam jak przed pandemią.
  • 57 proc. przedsiębiorców wskazało, iż faktury nieuregulowane przez kontrahentów w terminie stanowią poniżej 10 proc. wartości wszystkich wystawianych dokumentów. Tylko w 5 proc. firm jest to powyżej 50 proc.
  • 43 proc. przedsiębiorców doświadczających opóźnień w płatnościach rozpoczyna windykację w trakcie pierwszego miesiąca od upływu terminu wskazanego na fakturze.

Badanie „KoronaBilans MŚP”, prowadzone cyklicznie od początku pandemii przez Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej we współpracy z IMAS International, analizuje przekrojowo sytuację mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, m.in. płatności, dostawy, zatrudnienie i inwestycje. Najnowsza tj. VIII edycja badania pokazuje, że zatory płatnicze wciąż są palącym problemem firm.

60 proc. MŚP musi czekać na pieniądze od kontrahenta po terminie płatności. Najczęściej do momentu, aż partner otrzyma zwrot od swoich odbiorców i dopiero wtedy zrobi przelew (41 proc. wskazań). Pozostałe powody opóźnień lub braku płatności od partnerów to: trudna sytuacja firmy w pandemii (36 proc.), spadek sprzedaży i zleceń (28 proc.) oraz inne priorytety, jak np. pensje dla pracowników (8 proc.). Ale zdarza się, że pieniądze w ogóle nie trafiają na konto firmy – aż 44 proc. skarży się, że odbiorcy w ostatnich trzech miesiącach nie uregulowali należności za otrzymane towary czy wykonane usługi.

Najgorzej w handlu i usługach

Na koniec I kwartału 2021 r. w Polsce zarejestrowanych było blisko 3,8 mln firm – ponad 99 proc. z nich to właśnie podmioty z sektora MŚP. Dane z ostatniego Europejskiego Raportu Płatności, sporządzonego w kwietniu tego roku, pokazują, że prawie połowa przedsiębiorstw w Polsce jest zmuszana do akceptowania długich terminów płatności. Zgadzają się na bardziej odległe daty, niż te z którymi czują się komfortowo, w obawie przed utratą klientów. To dodatkowo wzmaga zatory płatnicze.

Według „KoronaBilansu MŚP” najczęściej średni czas regulowania faktury przez partnerów biznesowych wynosi do miesiąca po terminie zapłaty. Deklaruje tak 70 proc. przedsiębiorców. Co 4. firma czeka na pieniądze do 2 tygodni po terminie.

38 proc. przedsiębiorców ocenia, że obecnie opóźnienia zdarzają się z taką samą częstotliwością jak trzy miesiące temu, zaś 12 proc. twierdzi, że częściej. Jednocześnie ponad połowa uważa, że czas opóźnień w zapłacie jest taki sam, jak przed pandemią.

Pozytywnym sygnałem jest to, że 57 proc. przedsiębiorców wskazało, iż faktury nieuregulowane przez kontrahentów w terminie stanowią poniżej 10 proc. wartości wszystkich wystawianych dokumentów. Tylko w 5 proc. firm jest to powyżej 50 proc. wszystkich faktur.

Podczas pandemii zatory płatnicze w firmach stały się szczególnie dotkliwe. Wielu przedsiębiorców zaczęło akumulować gotówkę na czarną godzinę i wstrzymało zapłaty dla kontrahentów. Aż 44 procent badanych przez nas przedsiębiorców podaje, że w ogóle nie otrzymało zapłaty w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Dla wielu z nich oznacza to, że albo będą musiały sięgnąć po zewnętrzne finansowanie, albo same przestaną płacić. Najgorzej wygląda sytuacja w branży usługowej oraz handlowej, a patrząc przez pryzmat wielkości – w mikrofirmach. To najsłabsze podmioty na rynku, więc dla nich brak pieniędzy może zakończyć się całkowitą utratą płynności finansowej – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Nie ma na co czekać

Czekanie w nieskończoność na należność nie pomaga w utrzymaniu stabilności firmy. Dlatego 43 proc. przedsiębiorców doświadczających opóźnień w płatnościach rozpoczyna windykację w trakcie pierwszego miesiąca od upływu terminu wskazanego na fakturze. Podczas drugiego i trzeciego miesiąca robi to 36 proc. z nich.

Obserwujemy, że pandemia spowodowała wzrost zainteresowania windykacją na zlecenie, dzięki której udaje się odzyskać pieniądze od kontrahentów. W ostatnim czasie średni okres przeterminowania faktury przekazanej nam do windykacji wyniósł 232 dni i wyraźnie skrócił się w stosunku do marca, kiedy było to 281 dni. Małe i średnie firmy coraz lepiej rozumieją, że dochodzenie swoich należności to naturalny element prowadzenia biznesu. Tym bardziej że, jak wynika z innego naszego badania, aż 71 procent przedsiębiorstw wysoko ocenia skuteczność firm windykacyjnych, z którymi współpracowały w ciągu ostatnich dwóch lat – stwierdza Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Ponad 70 proc. przedsiębiorców, którzy czekają za zapłatę, wskazuje, że nieuregulowane należności wpływają obecnie na funkcjonowanie ich firmy. Przede wszystkim nie mogą płacić swoich zobowiązań – to prawie 52 proc. wskazań, a w tej grupie 27 proc. firm dodatkowo uważa, że pogarsza to ich wizerunek. Co 5. przedsiębiorstwo ogranicza inwestycje, 8 proc. opóźnia wprowadzenie na rynek nowych produktów lub z nich rezygnuje. 7 proc. z powodu braku gotówki na koncie musi ograniczać zatrudnienie. Natomiast 6 proc. jest zmuszona podnosić ceny swoich produktów i usług.

VIII edycja ogólnopolskiego badania „KoronaBilans MŚP” została przeprowadzona przez IMAS International na przełomie kwietnia i maja 2021 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Objęła grupę 301 firm z sektora MŚP, w tym: mikro (zatrudniające 3-9 osób), małe (10-49) i średnie przedsiębiorstwa (50-249). Technika badawcza: CATI/CAWI.

Negatywna reakcja rynków po posiedzeniu Rezerwy Federalnej

Inflacja CPI w Polsce wyniosła w maju 4,7% r/r, czyli o 0,1 p. p. niżej niż wskazywał tzw. szybki szacunek GUS, a także konsensus rynkowy. W ujęciu m/m wskaźnik CPI wzrósł o 0,3% m/m, po wzroście o 0,8% m/m w kwietniu. NBP potwierdził również inflację bazową w maju na poziomie 4% r/r.

W środę miała miejsce kolejna strukturalna operacja skupu obligacji przeprowadzona przez NBP. Zakończyła się ona wznowieniem zakupów papierów skarbowych, wobec czego nie sprawdziły się przewidywania o zakończeniu programu skupu po poprzedniej aukcji, na której nie dokonano żadnej transakcji na tych papierach. Należy jednak zauważyć, że wartość odkupu papierów przez NBP była znacznie mniejsza niż jeszcze 2 miesiące temu.

Amerykańska Rezerwa Federalna zgodnie z oczekiwaniami nie dokonała zmian polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych pozostawiając główną stopę procentową na poziomie 0,00-0,25% oraz utrzymała dotychczasową skalę skupu aktywów na rynkach finansowych. Poruszenie na rynku wywołały jednak bardziej jastrzębie niż dotychczas komunikaty związane z perspektywami polityki monetarnej. Fed w swoich planach dotyczących polityki monetarnej zaznaczył bowiem, że podwyżki stóp procentowych mogą nastąpić wcześniej niż tego wcześniej oczekiwano, tj. co najmniej jedna podwyżka o 0,25 pkt proc. w 2023 r., podczas gdy jeszcze w marcu oczekiwano utrzymania stóp na niezmienionych poziomach do końca 2023 r. Innym istotnym elementem komunikacji Fedu jest informacja jego przewodniczącego, J. Powella, o rozpoczęciu dyskusji w gronie bankierów centralnych o zmniejszeniu programu skupu aktywów.

Informacje ze strony Fedu uderzyły w notowania złota oraz srebra. Wynikało to głównie z rosnącej po tych komunikatach siły dolara, z którym cena złota wykazuje ujemną korelację. Krótkoterminowo ceny metali szlachetnych otrzymały więc impuls do spadków, złoto zakończyło środową sesję 6,72% na minusie, a srebro -4,76%. Mimo takiej jednorazowej obniżki, nie zmieniają się jednak długoterminowe perspektywy dla notowań złota oraz srebra, a stopy procentowe nadal są znacznie (wielokrotnie) niższe niż odczyt inflacji. Po posiedzeniu Fedu znaczne spadki zanotowały również amerykańskie i europejskie indeksy giełdowe.

W najbliższym tygodniu przekonamy się, czy nadszedł już czas podwyżek stóp procentowych w naszym regionie. We wtorek na Węgrzech zostanie podjęta decyzja dotycząca stóp procentowych. Ze względu na jastrzębią retorykę węgierskiego banku centralnego prognozuje się podwyżkę z 0,6% do 0,85%. Kolejnego dnia decyzja w sprawie stóp procentowych zostanie podjęta w Czechach. Konsensus rynkowy przewiduje również podwyżki stóp procentowych.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND TFI S.A.

Phil Shepley nowym CEO Iron Mountain Polska

Phil Shepley na początku czerwca objął stanowisko Dyrektora Zarządzającego Iron Mountain Polska. Odpowiada on za region Europy Północnej, do którego włączony został polski oddział Iron Mountain. Poza zarządzaniem biznesem na naszym rynku Phil Shepley jest odpowiedzialny także za oddziały Iron Mountain m.in. w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech, Szwecji czy Norwegii. Dołączenie Polski do tej grupy państw wynika z faktu, iż nasz rynek charakteryzuje się dużą dynamiką w kontekście implementacji technologicznych rozwiązań cyfrowych w biznesie. Phil Shepley zastąpił Sylwię Pyśkiewicz, która pełniła funkcję CEO Iron Mountain od 2018 roku.

Phil Shepley kieruje działalnością Iron Mountain w 12 europejskich krajach. Odpowiada za strategiczny rozwój, zarządzanie oraz wyniki finansowe firmy. Jednym z jego zadań jest współpraca z partnerami w zakresie zintegrowania tradycyjnych nośników danych z cyfrowymi rozwiązaniami oraz pozostałymi narzędziami, które znajdują się w portfolio Iron Mountain.

Phil Shepley dołączył do Iron Mountain na początku 2020 roku, posiadając ponad 20-letnie doświadczenie w kierowaniu firmami outsourcingowymi i usługowymi. Przez ten czas współpracował z organizacjami z sektora publicznego i prywatnego.

Phil Shepley jest absolwentem Imperial College London na kierunku inżynierii systemów informatycznych. Jest dyplomowanym inżynierem i członkiem British Institute of Facilities Management oraz Institute of Engineering&Technology.

Niezwykle cieszę się, że będę mógł zarządzać polskim oddziałem Iron Mountain. Rynek ten charakteryzuje duża dynamika rozwoju. Firmy z Polski bardzo chętnie przechodzą procesy transformacji cyfrowej, co stanowi szansę, ale także duże wyzwanie dla Iron Mountain. Priorytetem moich działań będzie utrzymanie takiego tempa rozwoju i potwierdzenie, że nasza firma jest zaufanym partnerem w całym spectrum działań digitalizacyjnych. Dołączenie Polski do grupy państw Europy Północnej w ramach struktur Iron Mountain to także szansa na wymianę doświadczeń i dobrych praktyk między krajami tworzącymi ten klaster. Jestem przekonany, że nasza współpraca będzie doskonale się układać. mówi Phil Shepley.

Phil Shepley objął stanowisko, które dotychczas piastowała Sylwia Pyśkiewicz. Od 2018 odpowiadała za biznes Iron Mountain w Polsce oraz innych państwach regionu CEE. Pod jej wodzą firma wprowadziła szereg zmian, które pozwoliły jeszcze wyraźniej potwierdzić pozycję Iron Mountain jako lidera rynku zarządzania informacją.

Niższych podatków, stabilnego prawa – czego życzyć przedsiębiorcom w dniu ich święta?

21 czerwca jest obchodzony jako Dzień Przedsiębiorcy. Czego można im życzyć? Stabilnego prawa, mniej uciążliwych formalności oraz niższych podatków i składek ZUS – wynika z badania zleconego przez inFakt agencji ARC Rynek i Opinia. Równie ważne jest, aby pomimo niesprzyjających warunków do prowadzenia biznesu nadal odczuwali satysfakcję ze swojej działalności.

Z „Badania Polskiej Przedsiębiorczości” firmy inFakt wyłania się obraz przedsiębiorcy jako człowieka, który cieszy się z prowadzenia własnego biznesu i niezależności jaką mu to daje. Jednocześnie mierzy się jednak z problemami wynikającymi nie tylko z ustawodawstwa. Bolączki polskiego biznesu to też m.in. stres związany z odpowiedzialnością za biznes i pracowników, mała ilość wolnego czasu, przeciążenie obowiązkami i nielimitowany czas pracy – ten ostatni dotyczy zwłaszcza właścicieli jednoosobowych działalności gospodarczych.

Jednak pomimo trudności aż 74% właścicieli mikrofirm oraz 61%[1] współwłaścicieli małych firm deklaruje, że prowadzenie działalności gospodarczej przynosi im satysfakcję. – Widać, że największy od dziesięcioleci kryzys gospodarczy nie osłabił zapału właścicieli polskich małych i mikroprzedsiębiorstw – podkreśla dr Anna Czarczyńska z Akademii Leona Koźmińskiego. – Bycie przedsiębiorcą to nie jest tylko zawód, ale postawa życiowa, to nieustanna czujność i szukanie szans na przetrwanie i na rozwój, to nasza przyszłość.

Firmy czekają na stabilne prawo i niskie podatki

W ostatnich tygodniach wiele obaw przyniosły zapowiedzi reform w ramach Polskiego Ładu, zwłaszcza dotyczące składki zdrowotnej. 85% przedsiębiorców przewiduje, że w efekcie będzie musiało płacić wyższe składki ZUS, a 38%[2] dotknie podwyżka podatków. Zdaniem dr Czarczyńskiej to kolejny cios wymierzony zwłaszcza w sektor MŚP, który pełni kluczową rolę w gospodarce:  – To dzięki polskim firmom gospodarka nie stanęła, mimo kolejnych lockdownów. To firmy poniosły koszty dostosowywania się do wyśrubowanych reżimów sanitarnych. To małe i średnie przedsiębiorstwa ucierpiały najbardziej przez obostrzenia i dziurawy system tarcz antykryzysowych – podkreśla.

Jeszcze przed ogłoszeniem założeń Polskiego Ładu przedsiębiorcy wskazywali, że nie widzą ze strony państwa żadnych działań, które miałyby na celu poprawienie ich kondycji. Firmy od lat oczekują m.in. na proste i przejrzyste prawo oraz niższe świadczenia publicznoprawne. Niestety można przypuszczać, że także w tym roku te postulaty nie zostaną zrealizowane, a przedsiębiorcy będą wymieniali je ponownie w kolejnej edycji Badania Polskiej Przedsiębiorczości. – Oby nie zabrakło nam nadziei, bo to ona kształtuje racjonalne oczekiwania i podejmowanie ryzyka, tworzenie nowych wartości i zawieranie transakcji, czyli to co nazywamy gospodarką – podsumowuje dr Czarczyńska.

[1] Badanie Polskiej Przedsiębiorczości, inFakt, 2021

[2] Badanie „Co przedsiębiorcy myślą o Polskim Ładzie?”, inFakt 2021

Stanowisko ZPP ws. uregulowania pracy zdalnej

Na skutek pandemii COVID-19, praca zdalna stała się powszechnym modelem świadczenia pracy wśród znaczącej ilości pracowników mimo braku kompleksowych uregulowań w tym zakresie. Należy zauważyć, że pomimo obecnej redukcji obostrzeń sanitarnych, a także zmniejszającego się zagrożenia epidemicznego, znaczna część pracodawców zamierza utrzymać w pełni zdalny bądź hybrydowy model pracy, z uwagi na wiele korzyści występujących po stronie zarówno przedsiębiorców, jak i pracowników.

Ponadto, wprowadzenie kompleksowych i elastycznych przepisów regulujących pracę zdalną może skutkować stworzeniem większej ilości miejsc pracy w Polsce, w związku z przyciągnięciem do kraju zagranicznych pracodawców – inwestorów, którzy preferują zatrudnienie w formie zdalnej. Powyższy aspekt może być szczególnie atrakcyjny dla branży IT, a także firm tworzących centra usług wspólnych.

Powyższe pokazuje, że wprowadzenie całościowych przepisów regulujących pracę zdalną jest niezwykle potrzebne całemu rynkowi pracy, dlatego ZPP niniejszą inicjatywę legislacyjną uważa za krok w dobrym kierunku. Pragniemy jednocześnie przedstawić szereg uwag, które w naszym przekonaniu pozwolą na podniesienie efektywności wprowadzanych regulacji i tym samym częstsze ich wykorzystywanie przez otoczenie biznesowe.

I. Brak klarownej systematyki projektowanych regulacji – art. 6719 i dalsze projektu ustawy

Krytyce należy poddać konstrukcję projektowanego aktu prawnego. ZPP wskazuje na brak jasnej systematyki przepisów, która pozwalałaby bez wątpliwości ustalić, które z przewidzianych zapisów normujących prawa i obowiązki stron stosunku pracy, odnoszą się do danego rodzaju pracy zdalnej; tj. pracy zdalnej świadczonej na podstawie porozumienia z zakładową organizacją lub regulaminu; z polecenia pracodawcy; na podstawie żądania w trybie wniosków pracowników wychowujących dziecko do 4 roku; czy też na podstawie porozumienia zawartego z pracownikiem.

Zdaniem ZPP, dla większej przejrzystości regulacji, każdy z wyżej wymienionych rodzajów pracy zdalnej powinien być uregulowany w oddzielnym artykule i z odpowiednimi odniesieniami tak, aby pracownicy, którzy nie mają zaawansowanej wiedzy w zakresie analizy aktów prawnych, mogli z tych przepisów korzystać bez wątpliwości interpretacyjnych. Tym samym, usystematyzowanie przepisów pozwoli również na uniknięcie sporów między pracodawcą, a pracownikiem.

II. Niejasności interpretacyjne związane z obowiązkami pracodawcy w przypadku obowiązywania Regulaminu pracy zdalnej – art. 6719 oraz art. 6721 projektu ustawy

Z uwagi na niejasności przepisów projektu ustawy, ZPP ma wątpliwość co do tego, czy dokonywanie uzgodnień dotyczących wykonywania pracy zdalnej przez pracownika, o których mowa w art. 6719 oraz realizowanie obowiązku informacyjnego, o którym mowa w art. 6721 będzie obligatoryjne także w przypadku gdy:

– u danego pracodawcy będzie obowiązywał Regulamin pracy zdalnej;

– u danego pracodawcy będzie obowiązywał Regulamin pracy zdalnej, a praca zdalna będzie miała charakter dobrowolny dla pracownika i będzie świadczona częściowo (np. 2 dni w tygodniu).

Powyżej opisana wątpliwość interpretacyjna może mieć ogromne znaczenie w przypadku dużych przedsiębiorstw, gdzie konieczność dodatkowego dokonywania uzgodnień ze znaczną ilością pracowników, a także wywiązywanie się w stosunku do nich z obszernych obowiązków informacyjnych, będzie sporym (i zbędnym) wyzwaniem logistycznym.

W celu eliminacji niejasności, proponujemy zatem ukształtowanie przepisów nowelizacji w ten sposób, aby niespornym było, że w przypadku obowiązywania Regulaminu pracy zdalnej u danego pracodawcy, nie jest wymagane zawieranie uzgodnień o których mowa w art. 6719, a także realizacji obowiązków informacyjnych, o których mowa w art. 6721.

III. Skutki podatkowe wypłaty pracownikowi ryczałtu lub ekwiwalentu – 6724 § 3 oraz art. 6724 § 4 projektu ustawy

Projekt ustawy przewiduje, że w przypadku, gdy pracownik używa materiałów i narzędzi pracy niezbędnych do wykonywania pracy zdalnej, niezapewnionych przez pracodawcę, pracownikowi przysługuje ekwiwalent pieniężny. Obowiązek wypłaty ekwiwalentu może być jednak zastąpiony obowiązkiem wypłaty ryczałtu, którego wysokość odpowiada przewidywanym kosztom ponoszonym przez pracownika w związku z pracą zdalną.

Z uwagi jednak na brak jednoznacznego uregulowania skutków podatkowych wypłaty ekwiwalentu lub ryczałtu, pracodawca może być narażony na dodatkowe ryzyko podatkowe. Wprowadzenie art. 6724 § 3 oraz art. 6724 § 4 projektu ustawy spowoduje wśród przedsiębiorców wiele problemów interpretacyjnych na gruncie prawa podatkowego, co będzie skutkowało masowym występowaniem przedsiębiorców o indywidualne interpretacje podatkowe.

ZPP rekomenduje zatem wprowadzenie odpowiednich przepisów podatkowych, które będą regulowały, jakie skutki podatkowe powoduje dla przedsiębiorcy wypłata ekwiwalentu lub ryczałtu.

IV. Ustawowe określenie kwoty ryczałtu tytułem rekompensaty kosztów ponoszonych przez pracowników podczas pracy zdalnej – art. 6725 Projektu ustawy

Zdaniem ZPP, odpowiednim rozwiązaniem byłoby określenie w ryczałtowej kwoty ekwiwalentu tytułem rekompensaty kosztów ponoszonych przez pracowników podczas pracy zdalnej, m.in. kosztu energii elektrycznej, Internetu, wody itd. Proponujemy przy tym, aby stawka, bądź kwota miesięcznej rekompensaty została uwzględniona w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych.

Ponadto, kwota ekwiwalentu mogłaby być niższa od bazowej stawki w sytuacji, gdy pracownik wykonuje pracę zdalną tylko przez część miesiąca. W takim przypadku, wartość uzyskanego ekwiwalentu byłaby ustalana w wysokości 1/30 wskazanej kwoty za każdy dzień świadczenia pracy w formie zdalnej.

V. Wiążący charakter wniosku pracownika o pracę zdalną – art. 6719 5 projektu ustawy

Zgodnie z brzmieniem przepisów projektu ustawy, a także uzasadnieniem do projektowanego aktu prawnego, wniosek pracownika, dotyczący wykonywania pracy zdalnej nie będzie co do zasady dla pracodawcy wiążący, z wyjątkiem wniosków pracowników wychowujących dziecko do ukończenia przez nie 4 roku życia oraz pracowników wychowujących dzieci z niepełnosprawnością. Innymi słowy, jeżeli pracownik wychowujący dziecko do 4 roku życia lub dziecko z niepełnosprawnością złoży wniosek o świadczenie pracy zdalnej, pracodawca będzie obowiązany je uwzględnić, z uwagi na jego wiążący charakter.

Powyższy przepis nie uwzględnia jednak sytuacji, w której jest dwóch rodziców wychowujących dziecko. Tym samym nie ma konieczności, żeby oboje rodziców świadczyło w tym samym czasie pracę w formie zdalnej. Proponujemy zatem wprowadzenie przepisu, zgodnie z którym wiążące dla pracodawcy będzie rozważenie zapytania pracownika o możliwość świadczenia pracy zdalnej, dzięki czemu pracodawca będzie miał możliwość podjęcia decyzji z jednoczesnym uwzględnieniem potrzeb i szczególnej sytuacji pracownika, jak i możliwości oraz potrzeb kadrowych występujących po stronie przedsiębiorstwa.

VI. Vacatio legis – art. 6. projektu ustawy

Zgodnie z brzmieniem projektowanych przepisów, ustawa wejdzie w życie po upływie 3 miesięcy od dnia odwołania na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii ogłoszonego w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, a w przypadku ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2 – po upływie 3 miesięcy od dnia odwołania tego stanu na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.

Rozwiązanie przewidziane w art. 6 projektu ustawy wprowadzi niepewność wśród pracodawców jak i pracowników, ponieważ wejście ustawy w życie jest uwarunkowane zaistnieniem określonych zdarzeń. Powoduje to pewien dualizm prawny, w ramach którego pracodawcy kształtują formę zatrudnienia na podstawie dotychczasowych, doraźnych przepisów, a jednocześnie muszą być przygotowani na szybkie wdrożenie nowych regulacji w bliżej nieokreślonym terminie.

Zdaniem ZPP, projektowane przepisy regulujące pracę zdalną powinny jak najszybciej wejść w życie, gdyż w sposób kompleksowy normują zjawisko, które nabiera coraz większego znaczenia w obszarze życia społeczno-gospodarczego. Tym samym uważamy, że znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie bezwarunkowego vacatio legis, tj. niezależnego od odwołania stanu epidemii, bądź stanu zagrożenia epidemicznego.

Przedsiębiorcy otwierają się na samochody elektryczne

  • Firmy w Polsce przekonują się do elektromobilności – już 20% przedstawicieli sektora MSP rozważa budowę floty pojazdów w oparciu o hybrydy plug-in lub samochody elektryczne.
  • Przedsiębiorcy nie chcą kupować ich za gotówkę – w ponad 90% deklarują chęć finansowania „zielonych” pojazdów w leasingu lub wynajmie długoterminowym.
  • Tempo elektryfikacji transportu w Polsce zależy w dużej mierze od zaangażowania firm leasingowych i CFM.
  • To główne wnioski raportu „Floty samochodów kluczem do elektromobilności” opracowanego przez PKO Leasing we współpracy z Masterlease i Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alternatywnych (PSPA).

Raport „Floty samochodów kluczem do elektromobilności” to podsumowanie stanu i potencjału rozwoju rynku samochodów elektrycznych w Polsce. Opracowanie zawiera także wyniki zleconego przez PKO Bank Polski i PKO Leasing badania[1] na temat podejścia MSP do elektromobilności.

Nieprzypadkowo w raporcie kładziemy tak silny nacisk na opinie przedsiębiorców. To oni napędzają rozwój elektromobilności w Polsce. W 2020 roku odpowiadali za rejestrację aż 85% nowych samochodów elektrycznych, a jedna piąta pytanych przez nas właścicieli firm rozważa włączenie do floty hybryd plug-in (PHEV) lub pojazdów w pełni elektrycznych (BEV). I to pomimo oczywistych barier, takich jak niewystarczająca infrastruktura ładowania czy brak efektywnego wsparcia systemowego. Co ważne, przedsiębiorcy deklarując zainteresowanie ekologicznymi flotami wysyłają też jasny sygnał do branży leasingowej i CFM. W zdecydowanej większości chcą bowiem finansować pojazdy na prąd w leasingu, a coraz częściej także w wynajmie długoterminowym. Jako branża musimy mieć świadomość, że dopasowaną do potrzeb przedsiębiorców ofertą możemy zdynamizować rozwój elektromobilności w Polsce – mówi Paweł Pach, prezes PKO Leasing.

Długa droga MSP do elektromobilności

Obecnie tylko 2% badanych MSP deklaruje korzystanie z w pełni elektrycznych samochodów (5% w firmach średniej wielkości), w 3% flot jeżdżą hybrydy plug-in, a co 10. przedsiębiorca posiada klasyczną hybrydę. Dominują samochody spalinowe, które można znaleźć niemal we wszystkich firmach. Te proporcje szybko się nie zmienią, ale przedsiębiorcy deklarują coraz większe zainteresowanie elektromobilnością. Zwłaszcza ci, którzy już elektrykami jeżdżą – 28% posiadaczy hybryd plug-in i 26% samochodów w pełni elektrycznych deklaruje zakup kolejnego auta o tym samym napędzie w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Z kolei 21 i 20% ogółu przedsiębiorców nie wyklucza włączenia do firmowej floty odpowiednio aut PHEV i BEV.

Co blokuje MSP przed wyborem samochodu elektrycznego? Wśród barier przedsiębiorcy wymieniają m.in. niewystarczającą infrastrukturę ładowania, wysokie koszty zakupu, krótką trwałość i długi czas ładowania baterii, brak dopasowanych do potrzeb programów wsparcia.

– Obawy na pierwszy rzut oka wydają się zrozumiałe, ale warto je skonfrontować z doświadczeniami firm, które posiadają samochody elektryczne w swojej flocie. Wówczas okaże się, że rzeczywistość jest inna od powszechnych wyobrażeń. Najlepiej widać to na przykładzie kosztów eksploatacji. Firmy mające elektryki we flocie w 81% oceniają koszty ich utrzymania na niższe w porównaniu z autami spalinowymi lub klasyczną hybrydą. Tymczasem w percepcji pozostałych firm te koszty niesłusznie uznawane są za wyższe (23% odpowiedzi) lub takie same (44%) – zauważa Paweł Pach.

Wśród najczęściej wskazywanych przez MSP zachęt do rozwoju floty elektrycznej znajdują się: dofinansowania i dopłaty (ponad 75%), miesięczne opłaty porównywalne z autami spalinowymi (64%) oraz ułatwienia w ruchu miejskim (60%).

– Pojazdy elektryczne w firmowych flotach mogą przynieść szereg korzyści finansowych, eksploatacyjnych i wizerunkowych. Dzięki wdrożeniu dotacji ze środków publicznych, całkowity koszt posiadania samochodów elektrycznych może okazać się niższy niż aut spalinowych jeszcze przed upływem roku od rozpoczęcia eksploatacji. Co więcej, dzięki licznym przywilejom, takim jak np. prawo do darmowego parkowania, poruszania się po buspasach, czy też wjazdu do stref czystego transportu, które już wkrótce pojawią się w polskich miastach, pojazdy z napędem elektrycznym są w stanie znacznie usprawnić wykonywanie codziennych zadań przez firmową flotę – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alternatywnych.

Wynajem długoterminowy nabiera znaczenia w segmencie pojazdów elektrycznych

Zdecydowanie najczęściej wskazywaną przez MSP formą finansowania aktualnej i planowanej floty pojazdów jest leasing. Coraz mniej firm chce finansować flotę gotówką. W segmencie samochodów elektrycznych rośnie natomiast znaczenie wynajmu długoterminowego. 76% firm zainteresowanych hybrydami plug-in chce je finansować w leasingu, a 21% w wynajmie długoterminowym. W przypadku aut w pełni elektrycznych jest to odpowiednio 79 i 18%.

W kontekście innych wskazywanych w badaniu zachęt popularność leasingu i wynajmu długoterminowego nie zaskakuje. Przedsiębiorcy w 45% deklarują, że do wyboru auta elektrycznego może ich skłonić serwisowanie w racie leasingowej lub czynszu w wynajmie. W 33% podkreślali z kolei brak konieczności wykupienia samochodu na koniec umowy. Te formy finansowania spełniają oba te warunki, bo dają właścicielom flot przewidywalność kosztów eksploatacji i eliminują konsekwencje utraty wartości samochodu w czasie trwania kontraktu – dodaje Paweł Pach, prezes PKO Leasing.

[1] Badanie ilościowe zrealizowaliśmy techniką CATI – 800 wywiadów telefonicznych i badanie jakościowe metodą IDI – 12 wywiadów pogłębionych online.

900 mln zł trafiło do średnich firm w III i IV kwartale 2020 r. w ramach programu „Dotacje na kapitał obrotowy”

900 mln zł trafiło do średnich firm w III i IV kwartale 2020 r. w ramach programu „Dotacje na kapitał obrotowy” wdrażanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Wsparcie pochodzące z unijnych Programów: Inteligentny Rozwój oraz Polska Wschodnia otrzymało wówczas prawie 4,5 tys. firm. Choć pomoc udzielona za pośrednictwem PARP była tylko jednym z elementów działań rządowych i unijnych, a jej wielkość i charakter były ograniczone, to interwencja przyniosła wymierne rezultaty. Wyniki ewaluacji zostały zaprezentowane 27 maja br. podczas Międzynarodowej Konferencji Ewaluacyjnej „Nowa rzeczywistość. Wyzwania dla polityki spójności i ewaluacji w czasach postpandemicznych” zorganizowanej przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej oraz PARP.

Wnioski płynące z ewaluacji programu „Dotacje na kapitał obrotowy”:

· Cel programu został zrealizowany. Dzięki dofinansowaniu firmy nie upadły, zachowały swoją zdolność do prowadzenia działalności.
· Pieniądze wsparły 76 tys. miejsc pracy, w tym zapobiegły likwidacji 7,1 tys. miejsc pracy. Dotyczy to nie tylko firm beneficjentów, ale również przedsiębiorstw z nimi powiązanych (np. w łańcuchach dostaw).
· Polski PKB w latach 2020-2024 byłby o ok. 3 mld zł mniejszy, gdyby nie wsparcie udzielone za pośrednictwem PARP. Oznacza to, że zysk netto interwencji PARP (dodatkowy PKB pomniejszony o koszt interwencji) można szacować na ok. 2,1 mld zł.
· Dzięki pieniądzom, przekazanym za pośrednictwem Agencji, następuje spłycenie recesji i szybsze odbicie w firmach. Z badania ewaluacyjnego wynika, że firmy będą prowadzić działania inwestycyjne 2 lata wcześniej niż miałoby to miejsce bez interwencji PARP. Dzięki temu firmy dogonią swój trend rozwoju już w 2022 r.
· Zauważalny będzie efekt fiskalny. Do 2024 r. ok. 1,2 mld zł wpływów ze składek ZUS oraz podatku PIT i VAT zasili Skarb Państwa dzięki wsparciu na bieżącą działalność udzielonemu polskim przedsiębiorcom z funduszy unijnych za pośrednictwem PARP.
– Na skutek COVID-19 firmy znalazły się w trudnej sytuacji, co wymagało odpowiedniej reakcji państwa. W efekcie uruchomiono bardzo szeroki pakiet pomocowy dla przedsiębiorców znany pod nazwą Tarczy antykryzysowej. Niezwykle szybko powstał m.in. Funduszowy Pakiet Antywirusowy, który obejmował szereg działań finansowanych ze środków UE. W dystrybucji tych środków uczestniczyła Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, która z zaangażowaniem pomaga przedsiębiorcom od pierwszych dni pandemii. Wspieramy nie tylko w rozwój firm, pomagamy im także, aby mogły przetrwać w kryzysie. Tak rozumiemy naszą misję – mówi Małgorzata Oleszczuk, Prezes PARP.

Szczegóły programu „Dotacje na kapitał obrotowy” zostały ogłoszone 8 czerwca 2020 r., a nabór wniosków o dofinansowanie trwał od 15 czerwca 2020 r. do 31 lipca 2021 r. Celem naboru było wsparcie utrzymania działalności gospodarczej średniego przedsiębiorcy, który na skutek wystąpienia pandemii COVID-19, w dniu udzielenia pomocy znajdował się w trudnej sytuacji lub odnotował spadek obrotów o co najmniej 30 proc. w dowolnym miesiącu po 1 lutego 2020 r. w porównaniu do poprzedniego miesiąca lub analogicznego miesiąca wcześniejszego roku. Otrzymane dofinansowanie firmy mogły przeznaczyć na koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa oraz te związane z finansowaniem kapitału obrotowego, tj. opłacenie mediów, najem powierzchni, zakup towarów czy ubezpieczenie działalności.

– Zarówno interwencja PARP, jak i PFR (…) różnią się, co do skali, ale w sensie ekonomicznego działania oddziałują podobnie na gospodarkę, a mianowicie w sposób moim zdaniem jednoznacznie pozytywny. (…) korzyść netto jest trzy razy większa od wydatków, co wynika po pierwsze z trochę płytszej recesji w wyniku wprowadzenia tej interwencji, po drugie z wcześniejszego „wybicia” dlatego, że firmy przetrwały, ludzie nie zostali zwolnieni, mogą szybciej wznowić produkcję i szybciej rozpocząć proces inwestycyjny. (…) Więc można powiedzieć, że od strony wzrostu gospodarczego jednoznacznie pozytywnie także oceniamy tę tarczę – powiedział Maciej Bukowski, Prezes Zarządu WiseEuropa, Doktor nauk ekonomicznych, reprezentujący wykonawcę badania.

Zobacz wyniki ewaluacji programu zaprezentowane na Konferencji (wersja anglojęzyczna) “Subsidies from POIR and POPW and counteracting the economic effects of COVID19 pandemic in 2020-2024”:

www.ewaluacja.gov.pl/strony/xiv-miedzynarodowa-konferencja-ewaluacyjna/materialy-z-konferencji
_______________
Metodologia: Analiza została przeprowadzona w modelu VESPA – strukturalnym modelu makroekonomicznym dużej skali, opartym na metodologii dynamicznej stochastycznej równowagi ogólnej (DSGE). Ewaluacja dotyczyła m.in. programu „Dotacje na kapitał obrotowy” dla średnich firm, a jej głównym celem była ocena efektywności ekonomicznej wsparcia bezpośredniego z Programu Polska Wschodnia i Programu Inteligentny Rozwój, udzielonego przez PARP w szczycie pandemii COVID-19, tj. latem i jesienią 2020 r. Symulację oparto na scenariuszu obejmującym historyczne (2007-2020) i prognozowane (2021-2024) zachowanie analizowanych zmiennych.

Badanie zostało zlecone przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i sfinansowane ze środków unijnych w ramach Programów Operacyjnych Inteligentny Rozwój i Polska Wschodnia.

Odbicie popandemiczne

Dzisiejsze dane potwierdzają coś, o czym mówi się w Polsce od dawna. Negatywny wpływ pandemii koronawirusa na wyniki wskaźników makroekonomicznych jest znacznie mniejszy, niż sądzono i często już dzisiaj odrobione są straty, jak widzimy to przynajmniej w przypadku produkcji przemysłowej.

Kolejne umocnienie dolara na koniec tygodnia

Miniony tydzień był wyjątkowo dobry dla amerykańskiej waluty. Seria rozpoczęła się w środę po posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Wtedy na rynek trafiła informacja, że spodziewany termin podwyżek stóp procentowych jest znacznie bliżej, niż się dotychczas spodziewaliśmy. W rezultacie rynki rozpoczęły dokupywanie dolarów. Co ciekawe, po takich silnych ruchach często przychodzi czas na korektę. Tutaj jednak kolejne dni przynosiły pogłębienie tego samego ruchu, doprowadzając w ciągu trzech dni dolara do poziomów silniejszych o niemal 3 centy niż przed zmianami.

Produkcja przemysłowa w Polsce

Poznaliśmy dzisiaj wskaźnik wzrostu produkcji przemysłowej. Wyniósł on 29,8% wobec oczekiwanych 29%. Dlaczego tak dużo? Maj zeszłego roku był z powodu pandemii bardzo słabym okresem, a spadek produkcji przemysłowej był 17%. W rezultacie po tak niskiej bazie łatwo było uzyskać imponujący wynik. Jest to ostatni tak wysoki wynik najprawdopodobniej, bo czerwiec 2020 roku był już w miarę standardowym miesiącem. Inwestorzy nie reagowali na dzisiejsze dane zbyt silnie, gdyż były one mocno zgodne z oczekiwaniami.

Odbicie ropy

Czwartkowa korekta na rynku cen ropy szybko została zanegowana. Analitycy nie są zgodni, co było przyczyną wzrostów tym razem, ale nie przerwały ich nawet dane na temat nowo otwartych odwiertów w USA. Informacje te powinny obniżać ceny ropy, skoro informują o wzroście produkcji. Widać jednak, że oczekiwania zwiększonego popytu są na tyle duże, by dalej windować ceny surowca. Co ciekawe, w górę idzie tylko aktualna cena. Kontrakty na dłuższy termin są tańsze, co może sugerować, że wzrost nie ma aż tak silnych podstaw, co jest dobrą informacją dla osób obawiających się nadmiernie wysokiej inflacji.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Dolar pokazał siłę

Jastrzębia niespodzianka Rezerwy Federalnej wywołała spore zamieszanie na rynkach finansowych. Reakcja była typowa: realne stopy wzrosły, oczekiwania inflacyjne spadły, aktywa ryzykowne – w tym waluty rynków wschodzących – doświadczyły wyprzedaży. Bezsprzecznym królem został dolar amerykański.

Większość członków Rezerwy Federalnej spodziewa się podwyżek stóp procentowych nie później niż na koniec 2023 r., w porównaniu do marcowych oczekiwań wskazujących na brak podwyżek co najmniej do 2024 r. Wraz ze zmianą rynkowych oczekiwań krótkoterminowe stopy w USA wyraźnie wzrosły, a dolar doświadczył umocnienia. Teraz rynek zakłada, że Fed nie będzie tak tolerancyjny wobec inflacji, jak spodziewano się wcześniej. Ma to przełożenie na większość walut, również te z grona G10.

W tym tygodniu skupimy się na istnej burzy przemówień i komunikatów ze strony przedstawicieli Fedu – będzie ich niemal tuzin. Rynki będą próbowały wyjaśnić zakres i warunki, których spełnienie pozwoli decydentom przejść do czynów. Jeśli chodzi o dane makroekonomiczne, poznamy odczyty PMI dla głównych gospodarek, ale zapewne będą one wysokie zgodnie z oczekiwaniami, więc nie powinny mocno wpłynąć na rynek. Istotne będzie również posiedzenie Banku Anglii, którego wynik poznamy w czwartek.

PLN

Ubiegły tydzień przyniósł kontynuację słabości polskiego złotego. Kurs EUR/PLN wzrósł o ponad 1% i osiągnął najwyższy poziom od 11 maja. Jako główny powód tej słabości można wskazać wspomniane sygnały z Rezerwy Federalnej, które wywołały istotne umocnienie dolara amerykańskiego, jednocześnie negatywnie wpływając na aktywa ryzykowne – szczególnie waluty rynków wschodzących, do których zalicza się złoty.

W tym tygodniu pojawi się dość dużo publikacji opisujących sytuację polskiej gospodarki w maju. W centrum uwagi pozostaną jednak czynniki zewnętrzne, które mają większy potencjał wywołania zmian kursu EUR/PLN niż informacje z kraju. Obecnie złoty odrabia straty.

EUR

Solidny wzrost produkcji przemysłowej w strefie euro w maju został kompletnie zaćmiony przez zeszłotygodniowe posiedzenie Fedu. Osłabienie wspólnej waluty względem dolara zostało dodatkowo spotęgowane przez zamykanie przez inwestorów długich pozycji na euro, które ci zgromadzili przed spotkaniem Fedu.

Indeksy PMI, których wstępne odczyty poznamy w tym tygodniu, powinny pozostać na bardzo wysokich poziomach na fali wzrostu aktywności po zniesieniu pandemicznych obostrzeń. Ich wpływ na rynek będzie jednak raczej niewielki. Inwestorzy skupią się na komunikacji ze strony poszczególnych członków Fedu.

USD

Lekko rozczarowujące drugorzędne odczyty z USA zostały całkowicie zignorowane przez rynek w obliczu jastrzębiej niespodzianki ze strony Fedu. Dot plot – wykres obrazujący oczekiwania decydentów amerykańskiego banku centralnego – wskazuje teraz na szybsze podwyżki stóp procentowych. Ponadto prezes Jerome Powell podczas ostatniej konferencji prasowej zasugerował, że Fed ma dużo niższą, niż po wcześniejszych komunikatach przypuszczał rynek, tolerancję dla inflacji powyżej celu.

Wydaje się, że Rezerwa Federalna podziela nasze spojrzenie, iż główne ograniczenia krótko- i średniookresowego wzrostu gospodarczego w USA leżą po stronie podaży, a nie popytu. Czekamy na przemówienia członków Fedu w najbliższych dniach, aby wyjaśnić tę zmianę perspektywy. W ciągu najbliższych dwóch tygodni możliwa jest rewizja naszych prognoz.

GBP

Z gospodarki Wielkiej Brytanii napłynęły kolejne pozytywne wieści. Bezrobocie w okresie trzech miesięcy kończącym się w kwietniu spadło, zaś wzrost płac przyspieszył. Inflacja w maju kontynuowała zaś ostatni ogólnoświatowy trend zaskakując w górę. To wszystko nie miało jednak większego znaczenia w świetle jastrzębiego zwrotu Rezerwy Federalnej. Na jego tle dodatkowe zainteresowanie wzbudza nadchodzące posiedzenie Banku Anglii w tym tygodniu. Dostrzegamy możliwość, że komitet decyzyjny pójdzie w ślady Fedu (przynajmniej w swojej retoryce) i zasygnalizuje możliwość rozpoczęcia szybszej niż oczekiwano redukcji skupu aktywów. Naszym zdaniem wsparłoby to funta – szczególnie względem euro.

CHF

Frank szwajcarski, podobnie jak inne waluty G10, doświadczył w zeszłym tygodniu silnej wyprzedaży w parze z dolarem amerykańskim. Kurs EUR/CHF wzrósł ponownie do poziomu powyżej 1,09. Większość tego ruchu jest związana z wieściami spoza kraju, głównie z jastrzębim Fedem. Niemniej w zeszłym tygodniu odbyło się również spotkanie Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB), który zrewidował lekko w górę prognozy inflacji z marca i dodatkowo przewiduje teraz większy wzrost PKB w 2021 r. (3,5% w porównaniu do 2,5–3%). Bank powtórzył też, że jest gotowy do interwencji na rynku walutowym i po raz kolejny określił franka jako „wysoko wycenianego”.

Uważamy, że retoryka SNB nie będzie miała dużego wpływ na ruchy franka w bliskiej przyszłości, ponieważ zmiana jego ultragołębiego stanowiska jest na razie mało prawdopodobna. Naszym zdaniem dużo ważniejsza będzie sytuacja zewnętrzna – szczególnie zmiany rentowności amerykańskich papierów dłużnych i sentymentu do ryzyka.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Biura rachunkowe u progu rewolucji Jakie są realne problemy polskich księgowych?

Ogólnopolska Sieć Certyfikowanych Biur Rachunkowych zrzeszająca 1700 podmiotów przygotowuje raport na temat kondycji rynku usług księgowych. Pierwsze dane pokazują, że ponad 93% firm uważa branżę za innowacyjną, a automatyzacja procesów, wprowadzenie systemów online oraz sztucznej inteligencji to konieczność, a nawet „być albo nie być” dla biur rachunkowych. Badaniem objęto firmy na terenie całego kraju.

Trend szybkiego wzrostu znaczenia innowacji w branży był widoczny już w 2018 roku.  Raport Cube Research dla EY „Wywiady z dyrektorami, osobami decyzyjnymi i księgowymi 149 firm” wskazywał, że 67% osób decyzyjnych jest przekonanych o szybkim wzroście znaczenia nowych technologii w obsłudze firmy. W kolejnych latach nastąpił także wzrost znaczenia rozwiązań IT i AI, a pandemia znacząco przyspieszyła ten proces. Potwierdzają to pierwsze wyniki raportu opracowywanego przez OSCBR, z których wynika, że ponad 93% biur rachunkowych w Polsce jest świadomych kluczowego znaczenia innowacyjności w branży. Ponadto 59% decydentów w przebadanych firmach deklaruje chęć posiadania wpływu oraz samodzielnego zaangażowania się w proces innowacji technologicznych. Kluczowy obszar, wskazywany przez przedstawicieli branży, to wdrożenie technologii, która pozwoli na pracę zdalną z Klientami, uprości procedury oraz uwolni zasoby ludzkie od żmudnych i czasochłonnych czynności związanych z wprowadzaniem i przetwarzaniem dokumentacji finansowej firm.

Dane pokazują, że księgowi zdają sobie sprawę, że lata 2021-2022 to czas rewolucji cyfrowej na rynku usług księgowych dla MSP i może stanowić o „być albo nie być” dla wielu z nich.

W dużych organizacjach automatyzacja procesów księgowych od lat jest jednym z priorytetów i przebiega w przyspieszonym tempie, a dyrektorzy finansowi są z niej rozliczani. Natomiast dla kilkudziesięciu tysięcy biur rachunkowych w Polsce to rynek, który dopiero znajduje się na początku tej drogi. Dla tych podmiotów samodzielne wdrożenie zaawansowanych technologii jest poza zasięgiem lub wiąże się z dużymi nakładami finansowymi.

Automatyzacja umożliwia uwolnienie 40-50% zasobów ludzkich w organizacji

Nad rozwiązaniem dla branży od lat pracuje spółka CashDirector S.A. Polski fintech zainwestował już w rozwój 4 miliony Euro, a w okresie 2020-2021 planuje zainwestować drugie tyle. Oprócz wkładu założycieli w inwestycję zaangażowali się inwestorzy instytucjonalni: EEC Venture, Luma Ventures oraz TechStars.

Dzięki nowoczesnej technologii dane wprowadzane przez księgowych do wyliczenia podatków są również wykorzystywane przez przedsiębiorców do administrowania finansami, kontroli kosztów, monitorowania płynności, oszczędzając ich czas i pozwalając skoncentrować się na rozwijaniu biznesu. Dla biur rachunkowych automatyzacja to możliwość redukcji kosztów obsługi klientów i przeznaczenia czasu księgowych na wspieranie biznesu, zamiast na ręczne księgowanie dokumentów.

Dzięki technologii platforma daje małym firmom możliwości, które wcześniej były dostępne tylko dla dużych przedsiębiorstw, wdrażających skomplikowane i kosztowne systemy ERP.  Dziś jest ona dostępna dla wszystkich biur rachunkowych w Polsce i ich klientów. W tej chwili z naszego rozwiązania korzysta ponad 120 000 małych i średnich biznesów, a system przetwarza rocznie ponad 24 miliony transakcji –  komentuje Rafał Strzelecki, założyciel CashDirector S.A.

Opracowane przez CashDirector dla dużych korporacji, a teraz dostępne także dla małych firm, zaawansowane algorytmy wykorzystują mechanizmy sztucznej inteligencji. Rozwiązanie posiada samouczącą się kategoryzację semantyczną, zaawansowany silnik generowania wielowymiarowych księgowań oraz silnik rozrachunkowy. Platforma wykorzystująca te technologie pozwala na obsługę najważniejszych procesów biznesowych przedsiębiorcy, od wystawiania faktur sprzedaży i automatycznego ich księgowania poprzez ściąganie płatności za te faktury i rozrachunki, rejestrowanie kosztów i automatyczną kontrolę zapłat, kończąc na bieżącej automatycznej analizie płynności i planowaniu działań celem uniknięcia problemów z płatnościami za podatki, ZUS, wynagrodzenia czy faktury dostawców. Platforma jest dostępna bezpośrednio z poziomu bankowości online i umożliwia wykonywanie płatności inicjowanych bezpośrednio na platformie.

CashDirector w Polsce, w ramach sieci OSCBR, którą tworzy z mBankiem, współpracuje już z ponad 1700 biurami księgowymi. Technologia dająca jednolitą zintegrowaną platformę do współpracy przedsiębiorców, księgowych i banku została wdrożona w Polsce m.in. przez mBank, a za granicą przez Aion Bank czy MaBankPro. Spółka z powodzeniem realizuje plan ekspansji międzynarodowej i jest obecna we Francji, Włoszech, Niemczech i Belgii.

Mrożona żywność popularniejsza niż kiedykolwiek

Mrożona żywność na dobre zagościła na stołach Polaków i zyskuje kolejnych zwolenników. Od momentu wprowadzenia pierwszych obostrzeń do maja ub.r. jej sprzedaż wzrosła o 15 proc. w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej[1]. Polacy dostrzegają zalety mrożonych produktów, którymi są m.in. naturalna metoda konserwacji żywności, zachowanie wysokich wartości odżywczych, wygoda przechowywania czy ograniczanie marnowania żywności. Rodzimy rynek rośnie i jak zapowiadają eksperci nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić.

Świetny czas dla mrożonek

Rynek żywności mrożonej od lat notuje stabilne wzrosty. Według raportu Gemius, Polacy rocznie kupują 92 mln kg produktów tego typu, wydając na nie około 770 mln zł. Mrożone warzywa i owoce są obecne w menu prawie 70 proc. gospodarstw domowych[2]. Pozytywnego trendu nie przerwała pandemia: w czasie lockdownu (okres od początku obostrzeń do połowy maja ubiegłego roku) odnotowano wzrost sprzedaży mrożonych produktów tj. owoce, warzywa, ale również gotowe dania, ryby, mięso, na poziomie 15 proc. w stosunku do analogicznego sprzed roku[3]. Na wysokim poziomie stoi nie tylko zapotrzebowanie na produkty o dłuższym terminie przydatności, ale także ich produkcja. Zgodnie z danymi prezentowanymi przez GUS, w 2020 roku wyprodukowano nad Wisłą 511 tys. ton warzyw mrożonych, co stanowiło 97,9 proc. produkcji z tego samego okresu roku 2019 oraz 329 tys. ton mrożonych owoców (włączając orzechy) – czyli 91,8 proc. poziomu produkcji w tej kategorii w roku 2019[4].

Polacy zauważają zalety mrożonek

Wzrosty w kategorii żywności mrożonej wyraźnie wskazują na to, że Polacy coraz chętniej wybierają ją do przygotowania codziennych posiłków oraz dostrzegają jej zalety. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Centrum Badawczo-Rozwojowe Biostat aż 46,3 proc. respondentów stwierdziło, że decyduje się na tego typu produkty, ponieważ mrożenie stanowi naturalną metodę konserwacji żywności[5]. Coraz więcej konsumentów, zwłaszcza w czasie pandemii, zmieniło swoje nawyki żywieniowe i zaczęło zwracać uwagę na to, aby jedzenie było nie tylko smaczne, ale także pełnowartościowe i zdrowe[6]. We wspomnianym badaniu Biostatu 41,3 proc. respondentów wskazało, że doceniają mrożonki za to, że zachowują wartości odżywcze i walory smakowe przez długi czas. W odróżnieniu do świeżych owoców i warzyw, te w zamrożonej formie można bezpiecznie przechowywać od 3 do nawet 12 miesięcy. Kolejnym najpopularniejszym powodem, dla którego Polacy cenią mrożonki jest możliwość uniknięcia wyrzucania przeterminowanej żywności[7].

– Marnowanie jedzenia niestety wciąż jest dużym problemem nie tylko w naszym kraju, ale globalnie – twierdzi Stan McGowan z Foods Brothers. – W każdej sekundzie do kosza trafia 150 kg żywności, co rocznie daje prawie 5 mln ton wyrzuconego jedzenia. To, że społeczeństwo zauważa ten problem i podejmuje świadome kroki, które pozwalają go pomniejszać, to bardzo pozytywny znak dla naszej planety. Bardzo cieszy nas fakt, że żywność mrożona, która z niewiadomych powodów została owiana złą sławą, od kilku lat zyskuje coraz większe grono zwolenników – mówi Stan McGowan z firmy Foods Brothers, dystrybuującej mrożone zamienniki mięsa światowych marek.

Podobny trend widoczny za granicą

Bum na mrożonki widoczny jest także na rynkach zagranicznych. Jaskrawym tego przykładem jest Wielka Brytania, gdzie jak twierdzi Brytyjska Federacja Mrożonej Żywności, konsumenci kupują więcej mrożonek niż kiedykolwiek wcześniej, a ożywienie w tym sektorze rynku będzie widoczne także po pandemii. Tylko w zeszłym roku brytyjscy klienci wydali dodatkowe 872 mln funtów na produkty mrożone różnego typu, czyniąc z mrożonek jedną z najszybciej rozwijających się kategorii żywności, drugą po alkoholu[8]. Według badań przeprowadzonych przez Kantar Worldpanel oraz IGD wartość brytyjskiego rynku mrożonek wynosi obecnie 7,21 mld funtów, przy wzroście o 13,8 proc. w porównaniu ze sprzedażą w roku poprzednim. Wzrost w sektorze mrożonek był zdecydowanie bardziej wyraźny, niż w przypadku całkowitej sprzedaży artykułów spożywczych (11,3 proc.) oraz świeżych i chłodzonych produktów (9,3 proc.). Co ciekawe, to nabywcy z pokolenia Z (urodzeni w latach 1997-2012) są statystycznie o 23 proc. bardziej skłonni do kupna mrożonek, ponieważ przyciąga ich wygoda i smak rosnącego asortymentu produktów wegetariańskich i wegańskich tej kategorii[9].

– Nic nie wskazuje na to, żeby popularność żywności mrożonej miała spadać. Jak pokazują dostępne raporty rynkowe, ale także obserwacje własne, konsumenci zaczęli doceniać mrożenie. Zmiany nawyków żywieniowych oraz pozytywna reakcja rynku na czas pandemii utwierdzają w przekonaniu, że kategoria ta będzie dalej się rozwijać – zapowiada Stan McGowan z firmy Foods Brothers.

[1] https://platformalogistyczna.com/koronawirus-a-zywnosc-mrozona/

[2] https://analizarynku.eu/rynek-mrozonek

[3] https://platformalogistyczna.com/koronawirus-a-zywnosc-mrozona/

[4] https://www.fresh-market.pl/informacje/wiadomosci/produkcja-mrozonek-i-sokow-2020-r-

[5] https://www.dlahandlu.pl/detal-hurt/wiadomosci/badanie-mlodzi-konsumenci-chetniej-siegaja-po-mrozone-produkty-miesne,95227.html

[6] Ibidem

[7] Ibidem

[8] https://www.foodnavigator.com/Article/2021/02/15/Frozen-food-sector-predicts-bright-future-as-young-buyers-flock-to-aisles?utm_source=newsletter_daily&utm_medium=email&utm_campaign=16-Feb-2021

[9] Ibidem

30 trendów, które zmienią obraz rynku leasingu i nie tylko

2 na 3 przedsiębiorców z sektora MŚP zwiększyło korzystanie z technologii w czasie pandemii COVID-19 i chce ten stan utrzymać w przyszłości. To najczęściej wskazywana przez przedsiębiorców zmiana, jaką spowodował kryzys wywołany koronawirusem – wynika z najnowszego raportu EFL „Cyfrowa (r)ewolucja na rynku leasingu. Pod lupą”. Leasingodawca wytypował 30 trendów, które zmienią obraz rynku MŚP w Polsce. Technologią, której znaczenie w mikro, małych i średnich firmach w perspektywie najbliższych 5 lat najbardziej wzrośnie, jest sztuczna inteligencja. Dziś korzysta z niej 15% MŚP, za 5 lat planuje ponad połowa (53%). Cyfrowa rewolucja nie ominie rynku leasingu. W przyszłości to konfigurator online, a nie doradca klienta, może sprzedać́ więcej. Dziś́ z tego rozwiązania korzysta co czwarty przedsiębiorca, za 5 lat zamierza już co drugi.

– EFL, który w tym roku obchodzi swoje trzydzieste urodziny, obserwował, jak przez te trzy dekady zmieniało się otoczenie społeczno-gospodarcze w Polsce, jak rozwijała się branża leasingowa, jak dojrzewał sektor MŚP. Z każdym rokiem te zmiany były coraz bardziej dynamiczne. Coś, na co wcześniej potrzebowaliśmy kilku lat, dziś realizujemy w kilka miesięcy a nawet dni. Dlatego w tegorocznym projekcie „Pod lupą” chcieliśmy dowiedzieć się, jak będzie wyglądać rzeczywistość biznesowa nie za trzydzieści czy dwadzieścia lat, ale za lat… pięć. Tyle wystarczy, aby leasing i przedsiębiorczość w Polsce znalazły się w zupełnie nowym miejscu. Tylko czas pandemii COVID-19, czyli nieco ponad rok, pokazał, jak szybko zachodzą zmiany zachowań klientów i jak duże tempo ma adaptacja biznesu do trudnych sytuacji. I choć życie biznesowe pod presją wirusa nie było stymulatorem zupełnie nowych trendów, to zdecydowanie nadało tempa tym obecnym już w wielkich firmach i znanym części MŚP. My wytypowaliśmy ich trzydzieści – bo ta liczba jest nam w tym roku szczególnie bliska. Ale zdajemy sobie sprawę, że zmiany, które czekają polski biznes i rynek leasingu, jest zdecydowanie więcej – mówi Radosław Woźniak, Prezes Zarządu EFL.

W 11. edycji raportu „Pod lupą” EFL na podstawie licznych rozmów z ekspertami, liderami opinii oraz mikro, małymi i średnimi przedsiębiorcami wytypował 30 trendów, które pomalują na nowo obraz rynku leasingu i MŚP w Polsce w perspektywie najbliższych 5 lat. W szczególności pod lupę wzięto takie zagadnienia jak rola cyfryzacji i nowych technologii w rozwoju biznesu, podejście firm do zarządzania i inwestowania, oczekiwania MŚP wobec leasingu.

Przyspieszenie technologiczne dzięki pandemii

COVID-19 znacznie przyspieszył digitalizację MŚP w Polsce – to niepodważalny trend, którego efekty z każdym dniem są coraz bardziej odczuwane przez Polaków. W rankingu cyfryzacji The Digital Economy and Society Index (DESI) przygotowywanym co roku przez Unię Europejską, Polska znajduje się dopiero na 23. miejscu na 28 badanych rynków. Pandemia zdecydowanie wzmocniła potrzebę „bycia” w Internecie, gdyż wszystkim – konsumentom, małym firmom, korporacjom jak i instytucjom publicznym – rzuciła wyzwanie „Digital first”. Z badania EFL wynika, że 65% przedsiębiorców zwiększyło korzystanie z technologii w czasie pandemii koronawirusa, a 69% chce ten stan utrzymać w przyszłości. To najczęściej wskazywana zmiana, jaką spowodował kryzys wywołany koronawirusem.Wykres korzystanie z technologiiCo ciekawe, najstarsi przedsiębiorcy częściej zamierzają przyspieszyć technologicznie w ciągu najbliższych 5 lat (pokolenie X – 74%, pokolenie BB – 78%) , wśród młodszych ten kierunek był obligatoryjny już wcześniej (46% przedstawicieli pokolenia Z). Pandemia w największym stopniu wpłynęła na rozwój technologiczny największych uczestników sektora MŚP. 86% firm średnich i 59% mikro zamierza dalej digitalizować swoją działalność. Średnie przedsiębiorstwa mają zdecydowanie większy kapitał ludzki oraz kompetencje i narzędzia do efektywniejszego wdrażania cyfryzacji, dlatego mogą one usprawnić najwięcej swoich procesów dzięki technologii.

Sztuczna inteligencja ma największy potencjał

Sztuczna inteligencja wchodzi w skład klastra technologicznego, który tworzą m.in. 5G, chmura, data management czy Internet rzeczy. W sektorze MŚP tempo wdrożenia jest różne dla różnych technologii. Sztuczna inteligencja, zwłaszcza ta zaawansowana, a nie prosta analityka danych, to domena większych podmiotów. W MŚP bardzo często brakuje świadomości wykorzystania AI, jednak w perspektywie najbliższych 5 lat, to właśnie znaczenie sztucznej inteligencji najbardziej wzrośnie. Dziś korzysta z niej 15% MŚP, za 5 lat planuje ponad połowa (53%). Im większa firma, tym widzi większy potencjał w wykorzystaniu AI (mikro – 45%, małe – 53%, a średnie – 59%).

Wykres AI
Aktualnie największym branżowym beneficjentem rozwiązań opartych o AI są firmy logistyczne – wśród nich co czwarta już rozwija się przy udziale sztucznej inteligencji (25%). W perspektywie kolejnych lat duży potencjał tej technologii również widzi logistyka (55%), ale jeszcze większy – handel i produkcja (po 61% wskazań).

– Dzisiaj szlaki wykorzystania AI dopiero się przecierają i to na pewno nie jest aż tak szybkie tempo, z jakim mieliśmy do czynienia w przypadku Internetu. Po pierwsze, tutaj są większe bariery, jeżeli chodzi o wiedzę i kompetencje ludzi. Po drugie, to jest trudna technologia, bez superprzyjaznego interfejsu, jaki miał na przykład world wide web na początku. Jednak są segmenty rynku, które już mocno korzystają z AI. Niewątpliwie największym beneficjentem tych rozwiązań jest medycyna. Ponadto bardzo szybko, między innymi przy udziale sztucznej inteligencji, transformuje się wewnętrznie logistyka. W mojej opinii to jest pionier zmiany technologicznej. Natomiast patrząc w przyszłość, typowałabym interesującą walkę między bankowością a telekomami, jeśli chodzi o przejęcie tego kawałka rynku – mówi Aleksandra Przegalińska, ekspertka w temacie badań nad sztuczną inteligencją.

Firmy przekonują się do konfiguratorów

Leasing jest najczęściej wskazywaną formą dostępu do aktywów wśród przedsiębiorców – przynajmniej raz miało z nim do czynienia 8 na 10 przedstawicieli sektora MŚP. I w opinii zdecydowanej większości (87%), w perspektywie kolejnych 5 lat rola tego narzędzia finansowania jeszcze wzrośnie. To kolejny z 30 wytypowanych przez EFL trendów. W najbliższych latach na efektywność biznesową firm leasingowych największy wpływ będzie miała cyfryzacja. Tego oczekują także sami leasingobiorcy, którzy nie obawiają się zaawansowanych technologicznie narzędzi obsługowych i sprzedażowych.

Między innymi konfigurator online, a nie doradca klienta, może w przyszłości sprzedać więcej. Ich możliwości, zastosowanie, a przede wszystkim dokonanie konfiguracji w dowolnym miejscu i czasie, powodują, że mają duże grono entuzjastów w sektorze MŚP. Dziś z konfiguratorów produktów finansowych korzysta już co czwarty badany przedsiębiorca (23%). W perspektywie 5 lat zamierza korzystać z nich ponad połowa badanych (59%).

Pionierami są tutaj Zetki – już co druga miała do czynienia zarówno z konfiguratorami środków trwałych jak i produktów finansowych (po 52% wskazań). W przyszłości jednak, pokoleniowe różnice będą miały mniejsze znaczenie, gdyż we wszystkich grupach połowa lub więcej przedsiębiorców chce skorzystać z tego rozwiązania.

KONFIGURATORY– Rola handlowca ulega przeobrażeniu, przede wszystkim ze względu na wprowadzanie nowych cyfrowych kanałów dystrybucji oraz procesów wsparcia sprzedaży opartych na narzędziach cyfrowych. Po pierwsze, handlowiec nie będzie uczestniczył w podpisywaniu umowy w tradycyjnym tego rozumieniu, czyli podczas spotkania z umową w ręku. Ta część procesu leasingowego będzie w pełni zdalna. Po drugie, doradca w jakimś sensie wróci do korzeni, czyli skupi się na roli doradczej i przeprowadzeniu klienta przez proces zakupowy. Po trzecie, handlowiec skupi się na tym co potrafi najlepiej, czyli relacji z klientem i na „uproduktowieniu” klienta – mówi Krzysztof Chromik, Dyrektor Departamentu IT w EFL.

Leasing na wyciągnięcie palca

W perspektywie najbliższych lat zwiększy się rola instytucji finansowych w rozwoju bezpieczeństwa cyfrowego. Oprócz roli edukatora wdrażane będą coraz bardziej zaawansowane i wygodne metody zabezpieczeń, oparte na biometrii. Branża leasingowa także włącza się w ten trend. EFL już w ubiegłym roku jako jedna z pierwszych firm leasingowych wprowadził elektroniczne podpisywanie umów za pośrednictwem wideoweryfikacji. Wystarczy smartfon i aktualny dowód osobisty, aby szybko i bezpiecznie podpisać umowę, aneks i każdy inny dokument, niezależnie od miejsca, w którym przedsiębiorca aktualnie się znajduje.

Jeżeli biometria byłaby metodą powszechnie stosowaną w identyfikacji klienta w procesie zakupu leasingu, to przedsiębiorcy najchętniej wybraliby identyfikację z linii papilarnych (76%). I tu ciekawostka – zaufanie do tego sposobu uwierzytelnienia rośnie wraz z wiekiem – 65% wśród Z i 87% wśród BB. Na drugim miejscu wskazano identyfikację na podstawie tęczówki oka (54%), a podium domyka głos (45%).

identyfikacja

– Branża CFM, podobnie jak branża leasingowa, coraz bardziej otwiera się na wszelkiego rodzaju technologie związane ze zwiększeniem intuicyjności, efektywności i bezpieczeństwa procesów. Rodzi to ogromny potencjał do wykorzystania biometrii, zarówno na linii klient-dostawca finansowania, jak też klient-dostawcy usług zewnętrznych, np. serwisy czy firmy ubezpieczeniowe. Co istotne, Polacy z dużym optymizmem podchodzą do tego typu rozwiązań. Jak wynika z badań Visa, konsumenci w naszym kraju doceniają fakt, iż dzięki biometrii nie muszą zapamiętywać haseł czy kodów. 73% ankietowanych uważa, że danymi biometrycznymi posługuje się szybciej niż hasłami, a 76% twierdzi, że jest to łatwiejsze – mówi Frederic Lustig, Prezes Zarządu Carefleet.

Pełna wersja raportu „Cyfrowa (r)ewolucja na rynku leasingu. Pod lupą” jest dostępna na stronie www.media.efl.pl.

***

Jedenasty raz pod lupą

Raport „Cyfrowa (r)ewolucja na rynku leasingu. Pod lupą” jest jedenastym opracowaniem z serii „Pod lupą” wydanym przez Europejski Fundusz Leasingowy S.A. w ramach autorskiego projektu „Europejski Fundusz Modernizacji Polskich Firm”. Pierwszy opisywał kondycję sektora MŚP w Polsce („MŚP pod lupą”, 2011), drugi poświęcony był gospodarstwom rolnym („Agro pod lupą”, 2012). Trzecie opracowanie analizowało finansowe aspekty działalności transportowej („Transport pod lupą”, 2013), czwarte – młodych na rynku pracy („Młodzi na rynku pracy. Pod lupą”, 2014), piąte – innowacje („Innowacje w MŚP. Pod lupą”, 2015). Szósty raport przedstawiał inwestycje prowadzone przez MŚP („Inwestycje w MŚP. Pod lupą”, 2016). Siódme wydanie dotyczyło pokolenia milenialsów („Millenialsi w MŚP. Pod lupą”, 2017). Ósmy raport przedstawiał wielostronny obraz budownictwa („Budownictwo przyszłości. Pod lupą”, 2018). Dziewiąte wydanie pokazywało, ile MŚP wiedzą o społecznej odpowiedzialności biznesu („CSR w MŚP. Pod lupą”, 2019). Dziesiąta publikacja koncentrowała się na obszarze ekologii, energii odnawialnej, elektromobilności i aktywności MŚP na tych polach („Zielona energia w MŚP. Pod lupą”, 2020).

Obecna edycja koncentruje się na trendach w sektorze MŚP oraz na rynku leasingu. W badaniu, pod lupę wzięto takie zagadnienia jak rola cyfryzacji i nowych technologii w rozwoju biznesu, podejście MŚP do zarządzania i inwestowania, oczekiwania MŚP wobec leasingu. A wszystko – dziś i w perspektywie 5 lat.

Wręczono Filary Polskiej Przedsiębiorczości – nagrody Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP

20 czerwca br. w Licheniu Starym, w ramach obchodów  Dnia Przedsiębiorcy, odbyło się jubileuszowe XXV Posiedzenie Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP, podczas którego po raz pierwszy zostały wręczone „Filary Polskiej Przedsiębiorczości”. Nagrody otrzymali Mariusz Haładyj, Prezes Prokuratorii Generalnej RP, a także  organizacje przedsiębiorców: Business Center Club, Związek Telewizji Kablowych w Polsce Izba Gospodarcza oraz Polska Izba Paliw Płynnych. W drugiej części spotkania, Adam Abramowicz zapowiedział alternatywne rozwiązania do rządowego planu Polskiego Ładu.

W tym roku przypada kolejna rocznica uchwalenia przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Dnia Przedsiębiorców. Z tej okazji w Licheniu Starym odbyło się XXV Posiedzenie Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP. Wśród obecnych na wydarzeniu gości byli m.in. Zdzisław Sokal, Doradca Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Posłowie na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej: Bartłomiej Wróblewski i Ewa Szymańska. Marszalek Sejmu Elżbieta Witek przesłała życzenia z okazji Dnia Przedsiębiorcy.

Małe i średnie przedsiębiorstwa są filarem polskiej gospodarki, ich potencjał bezpośrednio przekłada się na ekonomiczną siłę państwa. To właśnie przedsiębiorcy swoją działalnością i kreatywnością tworzą miejsca pracy i PKB, a tym samym są promotorami postępu – podkreśliła  Elżbieta Witek.

Spotykamy się, w Wielkopolsce, która jest regionem znanym z przedsiębiorczości. W naszym województwie 80% PKB wytwarza sektor prywatny. Tak bardzo sektor MŚP jest istotny w regionie. Znaczenie działalności przedsiębiorców jest bardzo duże – zaznaczył na wstępie Michał Zieliński, Wojewoda Wielkopolski, występujący w imieniu Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego.

Podczas XXV Posiedzenia Rady Przedsiębiorców przyznano po raz pierwszy „Filary Polskiej Przedsiębiorczości” – nagrody Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP, w następujących kategoriach: Najkorzystniejsza dla sektora MŚP zmiana prawa oraz Najaktywniejsza organizacja w Radzie Przedsiębiorców. Natomiast  Nagrodę Specjalną przyznał i wręczył Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców. Nagrody są wyróżnieniem dla osób i organizacji szczególnie zaangażowanych w działalność na rzecz sektora małych i średnich przedsiębiorstw oraz w prace prowadzone w ramach Rady Przedsiębiorców.

Pierwszą statuetkę w kategorii „Nagroda Specjalna Rzecznika MŚP” Adam Abramowicz wręczył Mariuszowi Haładyjowi, Prezesowi Prokuratorii Generalnej RP.

Laureat nagrody specjalnej Rzecznika MŚP jest na „szóstkę”. Wśród wielu osiągnięć Mariusza Haładyja można wymienić m.in. pas startowy dla młodych firm, instytucję działalności nierejestrowej czy tzw. pakiet stu zmian dla firm, pozwalający na deregulację wielu uciążliwych dla przedsiębiorców obowiązków – podkreślił Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Cieszę się, że został doceniony pewien sposób tworzenia prawa. Wszystkie wprowadzone rozwiązania wychodziły z rozmów z przedsiębiorcami i to tutaj była inicjatywa do tworzenia poszczególnych rozwiązań prawodawczych – skomentował Mariusz Haładyj, Prezes Prokuratorii Generalnej RP odbierając nagrodę.

Jacek Cieplak, Zastępca Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, wręczył nagrodę za Najkorzystniejszą Zmianę Prawa Dla Sektora MŚP. Jej laureatem został również Mariusz Haładyj, Prezes Prokuratorii Generalnej RP.

Następnie przyznano nagrodę dla Najaktywniejszej Organizacji W Radzie Przedsiębiorców, którą otrzymał Business Center Club. Jak podkreślono w laudacji „w czasie swojej 30-letniej działalności roztaczał i roztacza nad przedsiębiorcami swoisty parasol ochronny, a czyni to dzięki bazie wybitnych ekspertów, oddanych idei wolności gospodarki pracowników oraz przywództwu pana Marka Goliszewskiego.”

Rzecznik MŚP jest bardzo aktywny i realizuje cel integrowania środowiska przedsiębiorców, który jest niesłychanie ważny. W Polsce nie ma powszechnego samorządu przedsiębiorców, ale pewien elementarny poziom współpracy jest potrzebny i tutaj urząd Rzecznika MŚP jest aktywny i przydatny – powiedział podczas odbierania nagrody Witold Michałek, Wiceprezes BCC.

Wśród pozostałych wyróżnionych organizacji znalazł się Związek Telewizji Kablowych w Polsce Izba Gospodarcza, w imieniu której nagrodę odebrał Paweł Wołoch, Prezes Zarządu, oraz Polska Izba Paliw Płynnych – nagrodę odebrała Halina Pupacz, Prezes Zarządu.

Na zakończenie części jubileuszowej, w formie krótkiego filmu, zostały podsumowane trzy lata od powołania Adama Abramowicz na urząd Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Podkreślono także rocznicę uchwalenia Konstytucji Biznesu i jej wpływ na relacje przedsiębiorców z urzędnikami.

Zasady Konstytucji Biznesu i Rzecznik MŚP są amortyzatorem między administracją publiczną, a przedsiębiorcami – podsumował swoje wystąpienie dr n. pr. Marek Woch, Dyrektor Generalny w Biurze Rzecznika MŚP.

W końcowej części XXV Posiedzenia Rady Przedsiębiorców Adam Abramowicz zaprezentował alternatywne rozwiązania Rzecznika MŚP do tzw. „Polskiego Ładu” i zapowiedział ich upublicznienie. Wśród propozycji znalazły się m.in. umożliwienie skorzystania z kwoty wolnej do 30 tys. zł przez przedsiębiorców, rozliczających się podatkiem liniowym czy wprowadzenie maksymalnej kwoty składki zdrowotnej (analogicznie do ograniczenia podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne do 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce).

Będziemy przedstawiali zmiany w Polskim Ładzie, podatkowe zmiany, które wypracowaliśmy jako środowisko tak, aby nie zaburzyć tych dobrych propozycji rządowych, czyli podniesienia kwoty wolnej do 30 tys. zł i podwyższenia progu podatkowego – to niech zostanie. Ale nie może się to odbywać kosztem tych przedsiębiorców, którzy płacą podatek liniowy – komentuje Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.

Sektor magazynowy na prowadzeniu

Popyt na magazyny wzrósł w ostatnich miesiącach o jedną czwartą. Największym zainteresowaniem najemców cieszy się Wielkopolska i Mazowsze. Rynek rośnie średnio o 16 proc. rocznie, w budowie pozostaje aż 2,5 mln mkw. powierzchni magazynowych.Sektor magazynowy na prowadzeniu

Zmiany, które wywołała pandemia przyniosły między innymi rekordowo wysoki popyt na powierzchnie magazynowe oraz mieszkania w Polsce. W pierwszych trzech miesiącach br. przedmiotem transakcji najmu w sektorze magazynowym było 1,6 mln mkw. powierzchni, dzięki czemu ustanowiony został nowy rekord kwartalny w historii naszego rynku. Odnotowany rezultat był aż o 25 proc. wyższy od średniego, kwartalnego wolumenu najmu rejestrowanego w 2020 roku.

Znaczenie logistyki i magazynowania wzrasta w naszym kraju w miarę rozwoju rynku e-commerce. W minionym roku nastąpił na nim ponad 30 proc. wzrost sprzedaży. Naturalną konsekwencją jest wiec rosnące zapotrzebowanie na magazyny, zgłaszane przede wszystkim przez operatorów logistycznych i firmy kurierskie, które od stycznia do marca br. wygenerowały niemal połowę popytu na powierzchnie magazynowe.

W pierwszym kwartale bieżącego roku największym powodzeniem cieszyły się magazyny zlokalizowane na terenie województwa wielkopolskiego, w którym wynajęte zostało 380 tys. mkw. powierzchni i na Mazowszu, gdzie zawarte zostały transakcje na 325 tys. mkw. powierzchni. Wartym odnotowania jest także bardzo wysoki poziom najmu w województwie kujawsko-pomorskim, w którym podpisane zostały umowy na blisko 80 tys. mkw. powierzchni magazynowych, szczególnie jeśli zestawimy wynik z wysokością tamtejszej podaży.

Magazyny vs mieszkania

Obok rynku magazynowego największym beneficjentem ostatnich przetasowań rynkowych jest sektor mieszkaniowy. Rynkowi nowych mieszkań początek tego roku także przyniósł kwartalny rekord sprzedaży. Wzrost w zestawieniu rok do roku był jednak znacznie niższy niż w przypadku magazynów, bo tylko kilkuprocentowy. W podobnym stopniu wzrosła też w segmencie mieszkaniowym podaż. Produkcja mieszkań nie nadąża za wysokim popytem, a oferta rynkowa jest aktualnie najmniejsza od siedmiu lat.

Tymczasem pod względem podażowym rynek magazynowy jest w fazie wyjątkowo dynamicznego rozwoju. W pierwszym kwartale tego roku zostało dostarczone 765 tys. mkw. powierzchni magazynowych. Najwięcej, blisko jedna trzecia trafiła do oferty w województwie śląskim. Mazowsze wzbogaciło się o prawie 150 tys. mkw. nowej powierzchni, a pomorskie o 137 tys. mkw. Na terenie pozostałych województw nowa podaż nie przekroczyła 100 tys. mkw.

W całej Polsce pozostaje aktualnie w budowie niemal 2,5 mln mkw. powierzchni magazynowych. To jeden z najwyższych wyników notowanych na naszym rynku. Prawie połowa z tych powierzchni realizowana jest w projektach, które wystartowały w pierwszych trzech miesiącach br.

Najszybciej rośnie zaplecze magazynowe w wielkopolskim, łódzkim i mazowieckim

Deweloperzy są szczególnie aktywni na terenie województwa wielkopolskiego, gdzie powstaje 430 tys. mkw. powierzchni magazynowych, łódzkiego, w którym buduje się 411 tys. mkw., mazowieckiego, gdzie w realizacji jest 370 tys. mkw. powierzchni oraz lubuskiego z 295 tys. mkw. powierzchni w budowie.

W ciągu ostatnich 5 lat zaplecze magazynowe w naszym kraju powiększyło się o przeszło 120 proc. Od 2016 roku średnioroczny wzrost podaży w sektorze wynosi ponad 16 proc. Na koniec I kw. br. zasoby magazynowe w Polsce sięgały blisko 21,5 mln mkw. powierzchni.

Największym rynkiem w kraju pozostaje województwo mazowieckie, które dysponuje ponad 5 mln mkw. powierzchni. Wysoką podażą magazynową charakteryzuje się także województwo śląskie (3,9 mln mkw.), łódzkie (3,2 mln mkw.), dolnośląskie (2,6 mln mkw.) oraz wielkopolskie (2,3 mln mkw.). Potencjał pozostałych województw nie przekraczają 1 mln mkw. powierzchni magazynowych.  W nadchodzących miesiącach ten poziom przekroczy województwo pomorskie, którego oferta dochodzi do 950 tys. mkw. powierzchni.

W ciągu 2020 roku wskaźnik pustostanów magazynowych w kraju spadł do poziomu 6,6 proc. Czynsze wywoławcze dla większości obiektów magazynowych typu big box utrzymują się w przedziale od 2,75 do 3,75 EUR/mkw. W przypadku magazynów miejskich, takich jak last mile i SBU oferowane stawki są zwykle znacznie wyższe, często oscylują w okolicy 4 EUR/mkw., a na terenie Warszawy mogą nawet przekraczać 5 EUR/mkw.

Prognozy dla sektora magazynowego w kraju są bardzo optymistyczne. Wysoka chłonność rynku oraz aktywność inwestycyjna deweloperów zwiastuje rozwój tego segmentu rynku nieruchomości w nadchodzących latach.

Piotr Krawczyk, Director Industrial & Logistics w Walter Herz

Zachęcamy do zapoznania się z raportem

https://walterherz.com/pl/a/rynek-magazynowy-1-kw-2021-polska

Revolut w 2020 roku potroił zysk brutto, skorygowane przychody wzrosły o 57% a liczba klientów wzrosła o 45%

  • Skorygowane przychody (1) wzrosły o 57% ze 166 mln GBP w 2019 r. do 261 mln GBP w 2020 r.
  • Liczba klientów indywidualnych urosła o 45%, z 10 mln na koniec 2019 r. do 14,5 mln na koniec 2020 r.
  • Zysk brutto (2), przy stałej poprawie z kwartału na kwartał, wzrósł w 2020 r. o 215% do 123 mln GBP
  • Marża brutto niemal podwoiła się w 2020 r. do 49%, przy stałej poprawie kw/kw do 61% w IV kw.
  • W pierwszym kwartale 2021 r. przychody wzrosły o ponad 130% r/r, zysk brutto wzrósł o ponad 300% r/r, a liczba klientów indywidualnych sięgnęła 15,5 mln

Revolut opublikował dziś wyniki za rok finansowy kończący się 31 grudnia 2020. Ujęte w raporcie rocznym wskaźniki potwierdzają stały wzrost liczby klientów, wykorzystania usług, inwestycji w innowacje produktowe i kontroli nad kosztami.

Społeczność klientów Revolut rośnie nieprzerwanie sięgając 14,5 mln klientów indywidualnych i 500.000 firm korzystających z Revolut Business na koniec 2020 r., mimo braku wydatków marketingowych w pandemii. Duży wzrost liczby klientów indywidualnych i biznesowych, wspierany przez stale rozwijaną ofertą produktową i rosnący apetyt na cyfrowe zarządzanie finansami, pomógł zwiększyć skorygowane przychody o 57% r/r, do 261 mln GBP na koniec 2020 r. (2019: 166 mln GBP), wzrost o 95 mln GBP. Choć COVID-19 wpłynął na spadek wolumenów płatności od marca 2020 r., zostało to z nawiązką skompensowane wzrostem w obszarze płatnych subskrypcji, majątku i handlu, oraz usług dla firm. W efekcie skorygowane przychody w drugim półroczu 2020 r. były o 41% wyższe niż w pierwszym.

Firma nie ustaje w dążeniu do trwałej rentowności. Dzięki inwestycjom w innowacje produktowe wzrosło codzienne wykorzystanie usług. Zysk brutto wzrósł o 215% z 39 mln GBP w 2019 r. do 123 mln GBP w 2020 r. Marża brutto poprawiła się o 24 punkty procentowe z 25% w 2019 r. do 49% w 2020 r. Oba wskaźniki pokazały znaczną poprawę z kwartału na kwartał. Zysk brutto wzrósł z 16 mln GBP w pierwszym kwartale do 51 mln GBP w czwartym kwartale, a marża brutto wzrosła z 29% w pierwszym kwartale do 61% w czwartym kwartale, co pomogło spółce osiągnąć skorygowany zysk operacyjny w listopadzie i grudniu 2020 r.

Połączenie wzrostu przychodów i poprawy marży brutto wpłynęło na zmniejszenie kwartalnie skorygowanych strat operacyjnych o 90%, z 55 mln GBP w I kw. 2020 r. do 6 mln GBP w IV kw. 2020 r., co obrazuje wzmocnienie podstawowej działalności biznesowej. Skorygowana strata operacyjna (3) za cały rok wzrosła do 122 mln GBP r/r (2019: 98 mln GBP). Podczas gdy znacznej kontroli poddano wydatki uznaniowe, koszty administracyjne wzrosły do 266 mln GBP (2019, 125 mln GBP), na co wpływ miały inwestycje we wzrost i kompetencje firmy, w tym w obszarze ryzyka, zgodności i kontroli. Całkowita ogólna strata za rok 2020 wzrosła do 168 mln GBP (2019: 107 mln GBP), co jest pochodną kosztów inwestycji w rozwój i ekspansję.

Liczba klientów wykupujących plany płatne Premium i Metal wzrosła o 51%, przewyższając ogólny wzrost liczby klientów. Odsetek nowych klientów przechodzących na plany płatne wzrósł z 11% do 14%. Wraz ze wzrostem bazy klientów i codziennego wykorzystania usług, wartość sald klientów wzrosła o 96% do 4,6 mld GBP na koniec 2020 r. (2019: 2,4 mld GBP), przy czym średnia wartość depozytów wzrosła o ponad 30%. Ponieważ na lata 2021/22 zaplanowano pojawienie się budżetów marketingowych, firma zakłada dalszą poprawę wyników i wejście w kolejną fazę wzrostu wspieraną przez nowe produkty.

Liczba klientów kont firmowych wzrosła w 2020 roku o 127% do 500 tysięcy. W tym czasie Revolut Business udostępnił nowy interfejs, funkcjonalność mobilną i 9 nowych produktów, w tym m.in. akceptację płatności, ułatwiające firmom przyjmowanie płatności kartowych online bezpośrednio na konto firmowe, karty debetowe, błyskawiczne płatności w Europie, transfery międzynarodowe, polecenia zapłaty, metalowe karty, zniżki i rabaty na zewnętrzne usługi dla biznesu. W ramach pakietu startowego Revolut Business spełniającego kompleksowo potrzeby firm w obszarze finansów, na początku 2021 r. Revolut wszedł na rynek w 13 krajach europejskich z usługą akceptacji płatności. Na początku 2021 r. Revolut uruchomił ofertę dla firm w USA.

Globalną ekspansję Revolut potwierdziło wejście na rynek w USA, Australii i Japonii. Nacisk na budowaniu silnej marki i premiery produktowe Revolut w USA wzrośnie w 2021 r. Firma poszukuje kolejnych kierunków ekspansji, czego dowodem jest oficjalne otwarcie indyjskiego biura pod kierownictwem Paromy Chaterjee, prezes Revolut w Indiach.

Gdy nadzwyczajne okoliczności rynkowe w 2020 r. przyspieszyły migrację konsumentów na platformy cyfrowe, konsekwentnie tworzyliśmy innowacje i wprowadzaliśmy na rynek produkty, ułatwiające klientom codzienne finanse. W sumie ogłosiliśmy 24 premiery produktowe dla klientów indywidualnych i firm, weszliśmy do USA, Japonii oraz Australii, uruchomiliśmy usługi bankowe na Litwie – przy jednoczesnej poprawie rentowności. W 2021 r. weszliśmy z prężnym i efektywnym biznesem, który zamierzamy dalej skalować” – powiedział Nik Storoński, CEO i współzałożyciel Revolut.

“Revolut wszedł w 2020 r. w kolejną fazę wzrostu. Poszerzył zasięg geograficzny, wzmocnił bazę kapitałową, poprawił zarządzanie, wzmocnił kierownictwo wykonawcze. Zmiany te tworzą stabilną platformę do budowy i wprowadzania na rynek kolejnych produktów dla dynamicznie rosnącej społeczności klientów” – powiedział Martin Gilbert, przewodniczący rady dyrektorów w Revolut.

Wydarzenia po zakończeniu roku finansowego

Cieszymy się z doskonałych wyników w pierwszym kwartale 2021 r. osiągniętych dzięki wspólnemu wysiłkowi pracowników firmy. Przychody wzrosły o ponad 130% w porównaniu z I kw. 2020 r. Wzrost odnotowaliśmy w każdej linii biznesowej, w szczególności w obszarze majątku i handlu. Zysk brutto w pierwszym kwartale 2020 r. wzrósł o ponad 300% r/r, przy znaczącym wzroście marży brutto, dzięki stale poszerzanej ofercie usług i ścisłej kontroli nad kosztami. Skorygowane marże operacyjne i netto wyniosły powyżej 30%. Kontynuowaliśmy wzrost bazy klientów, których liczba na koniec kwartału sięgnęła 15,5 mln” – powiedział Mikko Salovaara, dyrektor finansowy w Revolut.

Relacja z IX edycji Executive Innovation Forum

17 czerwca w hotelu Sheraton Grand Warsaw odbyła się IX edycja konferencji organizowanej przez Executive Club – Executive Innovation Forum. Część merytoryczna wydarzenia objęła trzy panele dyskusyjne oraz sześć wystąpień, a wieczorem, podczas uroczystej Gali, poznaliśmy wyniki dwóch konkursów „Diamenty Innowacji” oraz „Sustainable Economy Awards”. Po ogłoszeniu zwycięzców odbył się wieczorny bankiet.

Konferencję zainaugurowało wystąpienie Gościa Honorowego, Dr. Marka Niedużaka, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii. Mówca wskazał, że należy otworzyć gospodarkę na nowe rozwiązania, podkreślając, że szacunkowo 2/3 wzrostu gospodarczego w krajach rozwiniętych jest powiązana z implementacją innowacji. Podsekretarz Stanu zwrócił również uwagę na fakt, że polscy przedsiębiorcy muszą liczyć się również z ryzykiem i nabyć umiejętność wyciągania odpowiednich wniosków po odniesieniu porażki. Mówca zaznaczył, że Unia Europejska sformatowała fundusze przeznaczone na odbudowę gospodarek po pandemii z założeniem dwóch transformacji: zielonej i cyfrowej. W obydwu obszarach innowacje są fundamentem, a kluczem do pożądanego rezultatu w dziedzinie innowacji są innowatorzy, który odważnie i otwarcie podejmują ryzyko.

Kolejnym punktem w programie było wystąpienie Gościa Specjalnego, Magnusa Penkera – znanego na całym świecie eksperta w dziedzinie innowacji, cyfryzacji i transformacji biznesu. Magnus Penker wskazał najważniejsze czynniki sukcesu organizacji, podkreślając, że innowacje są w zasięgu ręki każdego przedsiębiorcy i każdy lider może zostać innowatorem. Mówca zachęcał do odważnych decyzji i przejęcia większej kontroli nad własnym życiem. Magnus Penker, bazując na swoim doświadczeniu, przekazał słuchaczom rady i wskazania, jak zadbać o organizację i wprowadzić innowacje. Za najważniejsze aspekty uznał współpracę i otwartość na innych, wyznaczanie celu oraz wytrwałość w jego osiągnięciu.

Kolejnym Gościem przemawiającym podczas konferencji był Profesor Witold Orłowski, ekonomista i wykładowca Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej. W swoim wystąpieniu pt. „Economic Outlook 2021” omówił najważniejsze kwestie gospodarcze kraju. Profesor zwracając uwagę na zmienność kondycji państwa, zauważył, że mimo zażegnania jednych kłopotów i teoretycznego powrotu do stanu sprzed pandemii, czekają na nas kolejne problemy – rosnąca inflacja, czy też problemy ze znalezieniem pracowników. Ekonomista ostrzegł również przed zbyt dużą pewnością i przekonaniem o zakończeniu pandemii, nawołując do obserwacji rozwoju sytuacji. Według Profesora należy przede wszystkim pamiętać o wyzwaniach związanych z czwartą rewolucją przemysłową i nadchodzących zmianach.

Po pierwszych wystąpieniach nadszedł czas na dyskusję panelową o cyfrowej transformacji biznesu, którą moderował Profesor dr hab. Grzegorz Mazurek – Rektor Akademii Leona Koźmińskiego. W gronie panelistów byli: Sylwia Bilska – Dyrektor Generalna, Edenred Polska, Ireneusz Borowski – Country Manager, Dassault Systèmes, Dariusz Kwieciński – Prezes Zarządu, Fujitsu Poland, Dr Jerzy Kwieciński – Wiceprezes Zarządu, Bank Pekao SA, Mariusz Pełechaty – Prezes Zarządu, Koda Bots oraz Grzegorz Słomkowski – Członek Zarządu, Polska Agencja Inwestycji i Handlu. Pod dyskusję została poddana transformacja oraz wszystkie wyzwania z nią związane. Rozważania objęły kwestie utrzymujących się trendów oraz pracy zdalnej w Polsce. Prelegenci zwrócili uwagę na złożoność procesu transformacji cyfrowej i podkreślili, że nie polega on jedynie na implementacji komunikatorów internetowych. Jednocześnie wskazano, że oprócz wszystkich wprowadzanych rozwiązań, należy zadbać o poprawność komunikacji oraz kreatywność, ponieważ wraz z dynamiką zmian, pogłębia się wrażliwość ludzi na sposób komunikowania. Paneliści zgodnie stwierdzili, że Polsce kończy się era tanich kosztów i konkurować można jedynie innowacją oraz kwalifikacjami pracowników. Panel zakończył się serią rad ekspertów dla wszystkich przedsiębiorców na drodze rozwoju cyfryzacji w organizacjach.

Po pierwszej dyskusji panelowej Dariusz Kwieciński, Prezes Zarządu, Fujitsu Poland poprowadził case study pt. „Transformacja cyfrowa to nie transformacja IT”, w którym przekonywał słuchaczy, że nie należy traktować transformacji jako zmian w technologii. Podkreślając rolę rozwiązań technologicznych, wskazał jednak, że nie należą one do elementu wiodącego w całym procesie. Najważniejszy jest rozwój biznesu i to wzrost decyduje o udanej transformacji. Rekomendacją wynikającą z wystąpienia jest otwartość i gotowość do współpracy z osobami z zewnątrz – jest to sposób na uniknięcie porażki i zaskoczeń. Prezes omówił również stosowanie chmury hybrydowej, podkreślając, że nie ma ona uniwersalnego zastosowania i zależna jest od charakteru i kultury firmy.

Po prezentacji oraz krótkiej przerwie networkingowej rozpoczęła się dyskusja, której moderatorem był Profesor dr hab. Tomasz Szapiro – Rektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie w kadencji 2012–2016. W panelu udział wzięli: Magdalena Burzyńska – Dyrektor Zarządzająca, Ayming Polska, Dawid Cycoń – Prezes Zarządu, ML System, Aleksander Jakubczak – Dyrektor ds. rozwiązań 5G, Huawei Polska, Paweł Kolczyński – Wiceprezes Zarządu, Agencja Rozwoju Przemysłu SA, Prof. dr hab. inż. Janusz Lewandowski – Profesor zwyczajny na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej oraz dr hab. inż. Tomasz Nasiłowski – Prezes Zarządu, InPhoTech. Dyskusja rozpoczęła się od podsumowań dotyczących miejsca Polski w rankingach innowacyjności i opinii Polaków. Eksperci starali się wskazać, co mogłoby poprawić pozycję kraju oraz jakie są zagrożenia i bariery związane z zaangażowaniem w rozwój innowacji. Mówcy stwierdzili, że należy rozszerzyć i wzmocnić kontrakty pomiędzy biznesem a uczelnią oraz podkreślili znaczenie współpracy, otwartości oraz ochrony własności intelektualnej.

Po krótkiej przerwie nadszedł czas na case study „Wykorzystanie sztucznej inteligencji w profilaktyce szyjki macicy”, przygotowane przez dr. hab. inż. Jakuba Barbasza, współzałożyciela Digitmed. Mówca wskazał potrzebę poprawy umiejętności komunikacji międzyludzkiej oraz podkreślił problem polegający na pomijaniu badań przesiewowych przez kobiety w Polsce, co jest skutkiem wieloletnich zaniedbać systemu, a szczególnie programu profilaktyki. Potrzebujemy systemu, który wpłynie na decyzje kobiet i wykonywalność badań. Sztuczna inteligencja jest rozwiązaniem, które zapewni poprawę jakości procesu. Profesor podkreślił, że system musi być odpowiedni dla każdego, kogo dotyczy system – zarówno lekarza, jak i pacjenta oraz osób pośrednich. Opracowanie i wdrożenie odpowiedniego systemu wpłynie chociażby na zwiększenie wykrywalności, zaoszczędzi czas oczekiwania na wynik oraz zmniejszy ilość niejednoznacznych wyników i zwiększy dostępność cytologii profilaktycznych.

Moderatorem trzeciego panelu dyskusyjnego pod hasłem „Innowacyjna energetyka” był Dr inż. Waldemar Szulc, Dyrektor Towarzystwa Gospodarczego Polskie Elektrownie. Wśród panelistów pojawili się: Dariusz Bliźniak – Wiceprezes Zarządu, Respect Energy, Adam Kostrzewa – Dyrektor Zarządzający, Pion Projektów Ekologicznych, Bank Ochrony Środowiska SA, Krzysztof Ławrywjaniec – Dyrektor Działu OZE, MAAT4, Adam Pantkowski – Członek Zarządu VH Invest AG, Artur Pollak – Prezes Zarządu, APA Group oraz Dr inż. Paweł Urbański – Przewodniczący Rady Nadzorczej, Columbus Energy, Dyrektor Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej. Paneliści skupili się na przyszłości energetyki, angażując się w rozmowę na temat niezbędnego środka do poprawy innowacyjności. Rośnie świadomość społeczeństwa i równolegle wzrasta ilość wyborów proekologicznych. Eksperci przyznali, że nieunikniona jest transformacja, na którą polska energetyka jest gotowa. Podsumowaniem panelu dyskusyjnego było stwierdzenie, że Polacy oczekują czystej i taniej energii.

Po zakończeniu części merytorycznej rozpoczęła się Wieczorna Gala, podczas której rozdane zostały „Diamenty Innowacji” oraz „Sustainable Economy Awards”. Podczas pierwszej ceremonii nagrodzono firmy, które osiągnęły sukces w zakresie wdrażania innowacji, natomiast „Sustainable Economy Awards” trafiły do najbardziej zasłużonych w zakresie zrównoważonego rozwoju. Nominacje każdej z kategorii wskazali członkowie Kapituły Konkursowej, którzy po naradach, wyłonili zwycięzców. Po wręczeniu nagród prezentację pod hasłem „For Good. Movement – Czas na zmiany” wygłosiła Sylwia Bilska, Dyrektor Generalna, Edenred Polska. Wieczór zakończył się koncertem zespołu „Cookies Band” oraz bankietem networkingowym.

Laureaci „Diamentów Innowacji”:

Innowacja Roku: Finanse – BNP Paribas Bank Polska

Innowacja Roku: Przemysł – APA Group – wyróżnienie

Innowacja Roku: Logistyka – Panattoni Development Europe

Innowacja Roku: Energetyka – Ekoenergetyka-Polska

Innowacja Roku: Farmacja – AFLOFARM Farmacja Polska

Innowacja Roku: Chemia –  BASF Polska

CEO Roku – Rafał Michalski – Prezes Zarządu Blachotrapez

Laureaci „Sustainable Economy Awards”:

Wizjoner Odpowiedzialnego Biznesu – Piotr Mirosław – Prezes Zarządu Lyreco Polska
Lider Zrównoważonego Budownictwa – Spółka biurowa Skanska w CEE

Lider Zrównoważonej Produkcji – Unilever Polska

Lider Ekologii w Energetyce – Schneider Electric Polska

Lider Ekologii w Energetyce – Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo

Lider Technologii dla Zrównoważonego Rozwoju – Robert Bosch

Lider Etyki w Biznesie – Kompania Piwowarska

Lider Zrównoważonego Finasowania – Bank Ochrony Środowiska

Lider Doradztwa dla Zrównoważonego Rozwoju – EY Polska

Lider Społecznej Odpowiedzialności – Jeronimo Martins Polska

Podatkowa Grupa Kapitałowa – ryzyka i korzyści

Podatkowa Grupa Kapitałowa (PGK) jest narzędziem do zmniejszenia zobowiązania podatkowego w ramach grupy kapitałowej umożliwiającym zwiększenie swobody dokonywania transakcji pomiędzy podmiotami powiązanymi wchodzącymi w skład PGK oraz zmniejszenie obowiązków administracyjnych związanych z rozliczeniem CIT. Jednak funkcjonowanie w ramach takiej grupy wiąże się również z ryzykiem, które wynika z konieczności przestrzegania bardzo rygorystycznych warunków PGK. Jest to więc rozwiązanie korzystne, a zarazem ryzykowne dla podatników. Obecnie w Polsce funkcjonują 63 PGK. Największa PGK to PGK PGE 2015 z przychodami za 2019 r. na poziomie 58 mld zł, z kolei najmniejsza to PGK DESA z przychodami na poziomie 5 mln zł.

Warunki PGK

Najbardziej problematyczną kwestią związaną z PGK jest konieczność spełnienia rygorystycznych warunków, zarówno przez podpisaniem umowy, jak i w trakcie funkcjonowania PGK. Podatkową grupę kapitałową tworzą przynajmniej dwie spółki prawa handlowego mające osobowość prawną (spółka akcyjna i z ograniczoną odpowiedzialnością). Podmioty tworzące PGK muszą mieć siedzibę na terytorium Polski, a kapitał zakładowy każdej ze spółek musi wynosić co najmniej 500 tys. zł. Jedna ze spółek (dominująca) powinna posiadać bezpośredni 75% udział w kapitale zakładowym spółek zależnych, a ponadto spółki zależne nie powinny posiadać udziałów w kapitale zakładowym innych spółek z grupy. Ostatni wymóg dotyczący podmiotów tworzących PGK to brak zaległości podatkowych we wpłatach stanowiących dochód budżetu państwa.

PGK funkcjonuje w oparciu o umowę zawartą pomiędzy spółką dominującą a spółkami zależnymi w formie aktu notarialnego na okres co najmniej 3 lat. Ponadto właściwy naczelnik urzędu skarbowego powinien zarejestrować taką umowę na zgłoszenie spółki dominującej dokonane co najmniej 45 dni przed rozpoczęciem przyjętego przez PGK roku podatkowego. Po rejestracji umowy PGK nie może być ani rozszerzona, ani pomniejszona o którąkolwiek ze spółek. Jest to więc bardzo formalny wymóg, bez którego PGK nie istnieje. Wiąże się on jednak z pracą administracyjną oraz – w większości przypadków – z koniecznością posiłkowania się wsparciem doradców podatkowych. Ponadto jakakolwiek zmiana umowy często może wiązać się z zakończeniem PGK.

Ustawodawca określił także warunki, jakie muszą być spełnione po utworzeniu PGK. Jest to brak korzystania ze zwolnień podatkowych, zawieranie transakcji kontrolowanych na warunkach rynkowych, osiągnięcie przez PGK za każdy rok podatkowy udziału dochodów w przychodach w wysokości co najmniej 2%. Brak jest obowiązku spełnienia kryterium rentowności w przypadku negatywnych skutków ekonomicznych związanych z COVID-19. Innymi słowy, spółki funkcjonujące w ramach PGK zawsze muszą realizować łącznie dochód, niezależnie od warunków rynkowych, kryzysów gospodarczych czy koniunktury.

Skutki utraty statusu PGK

Istotne wady instytucji, jaką jest PGK, pojawiają się w momencie utraty statusu PGK. Zgodnie z art. 1a ust. 10 ustawy o CIT w przypadku wystąpienia zmiany w stanie prawnym lub faktycznym w trakcie obowiązywania umowy PGK, skutkującym naruszeniem warunków uznania PGK za podatnika CIT, dzień wystąpienia zmian jest zarazem pierwszym dniem roku podatkowego spółek tworzących PGK przed tym dniem.

Kolejną bardzo istotną wadą PGK jest konieczność dokonania w terminie 3 miesięcy od dnia utraty przez PGK statusu podatnika rozliczenia podatku, tak jakby PGK nie istniała za okres od drugiego roku podatkowego poprzedzającego dzień utraty przez PGK statusu podatnika. W przypadku funkcjonowania PGK krócej niż 3 pełne lata konieczne jest rozliczenie podatku za każdy rok przez każdą spółkę odrębnie, tak jakby PGK nie istniała.

Niestety przy naruszeniu warunków PGK i uznaniu PGK za nieistniejącą, kwoty zaliczek i podatku za okresy rozliczeniowe wpłacone przez PGK zalicza się proporcjonalnie do dochodów poszczególnych spółek, z tym że w przypadku, gdy zaliczki i podatek spółki będą wyższe niż te wpłacone przez PGK i przypadające spółce proporcjonalnie, powstanie zaległość podatkowa i konieczność rozliczenia odsetek.

Korzyści PGK

Największą korzyścią z funkcjonowania PGK jest możliwość zmniejszenia w grupie kapitałowej zobowiązań z tytułu podatku dochodowego CIT, ponieważ dochód PGK jest obliczany jako suma dochodów i strat spółki dominującej i spółek zależnych. Ten aspekt jest szczególnie ciekawy w kontekście negatywnych konsekwencji związanych z COVID-19.

Istotną korzyścią PGK jest także zniesienie limitu kosztów uzyskania przychodów przy zakupie usług niematerialnych, praw lub wartości niematerialnych od spółek powiązanych (ograniczenie z art. 15e ustawy o CIT). Dodatkowo w ramach PGK nie obowiązują limity z tytułu kosztów finansowania dłużnego (art. 15c ustawy CIT) w przypadku umów ze stroną wchodzącą w skład PGK.

Kolejnym realnym uproszczeniem jest obowiązek przygotowania jednej dokumentacji cen transferowych jako podatnik. Do rozliczeń w ramach grupy nie mają zastosowania przepisy o cenach transferowych. Nie trzeba także dokumentować transakcji z podmiotami wchodzącymi w skład PGK.

Powyższe korzyści oznaczają ułatwienie w prowadzeniu biznesu i dokonywaniu transakcji pomiędzy podmiotami powiązanymi wchodzącymi w skład PGK. Dodatkowo ułatwia się rozliczenia z fiskusem poprzez konieczność złożenia jednej deklaracji CIT, zapłaty tylko jednych zaliczek na podatek oraz podatku przez spółkę dominującą.

Podsumowując, jeżeli przedsiębiorcy decydują się na stworzenie PGK i przestrzegają warunków określonych w ustawie o CIT, to PGK będzie dla nich korzystnym rozwiązaniem, pozwalającym na poprawę zarządzania podatkami oraz zwiększenie elastyczności w tym zakresie, a także zmniejszenie negatywnych skutków niektórych regulacji jak np. art. 15e ustawy o CIT. Decyzja o wejściu w model rozliczania podatków w ramach PGK powinna być więc konsekwentna i przemyślana, aby korzystać z ułatwień i nie martwić się negatywnymi konsekwencjami.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Wstrząsy wtórne

Rynki jeszcze nie zakończyły dostosowania do nowych warunków narzuconych przez jastrzębi zwrot Fed z ubiegłego tygodnia. Awersja do ryzyka zdominowała handel w Azji i prawdopodobnie utrzyma się przez resztę poniedziałku. Akcje dołują, kapitał ucieka w obligacje. USD pozostaje mocny.

Reakcja rynków na sygnalizowany przez Fed wcześniejszy termin dla pierwszej podwyżki stóp procentowych jeszcze się nie dokonała w pełni. Przypomnijmy, w ubiegłym tygodniu mediana w projekcji ścieżki stóp procentowych wypadła na 0,6 proc. na koniec 2023 r., co oznacza dwie podwyżki po 25 pb do tego czasu i o dwie więcej, niż zakładały poprzednie prognozy z marca. Rynkowa wycena przed czerwcowym posiedzeniem FOMC wprawdzie wyznaczała dwie podwyżki w tym okresie, ale inwestorzy obecnie oczekują bardziej agresywnej reakcji na rosnącą inflację, więc prawdopodobnie będą ciągnąć rynkową wycenę wyżej (do 3-4 podwyżek). To z kolei oznacza wzrost rentowności obligacji krótkoterminowych – 2-latki na 0,26 proc. są dziś najwyżej od 14-miesięcy. Wyższe rentowności wspierają dolara, ale też mogą osłabić hossę na rynku akcji. Ta wizja zdominowała handel na początku tygodnia, podsycając presję sprzedaży na rynku akcji (japoński Nikkei225 -3,3 proc.).

Dostosowanie inwestorów do nowych warunków może zająć jeszcze trochę czasu, ale nie oznacza to, że pozytywne perspektywy dla aktywów ryzykownych zostały przekreślone na dobre. USD jest mocny teraz, ale nie powinien takim pozostać na długo. Jeśli cios pesymizmu w rynki finansowe (głównie w Wall Street) będzie za silny, Fed zacznie się wycofywać że swoich planów. Nawet jeśli Fed będzie wierny swoim nowym prognozom, w dalszym ciągu oznacza to bardzo powolny proces normalizacji i utrzymywanie korzystnej dla rajdu ryzyka obfitej płynności w USD. Ponadto zwrot w nastawieniu Fed nie zatrzymuje przyspieszenia globalnego ożywienia, a ekspansja fiskalna w USA będzie szkodzić dolarowi. W dłuższym horyzoncie realizacja strategii reflacyjnej powinna przezwyciężyć strach przed Fed.

Pewne rzeczy uległy jednak zmianie. Dolar z czasem wrócić do osłabienia, ale nie w takiej samej skali do wszystkich walut. Przy wzmożonej dyskusji o wyższej inflacji, w dalszym okresie premiowane będą waluty, gdzie banki centralne są już w trakcie lub szykują się do zaostrzenia polityki (np. NOK, CAD, NZD). Rosnące ceny surowców będą wspierać popyt na ryzykowne waluty, jednak inwestycje nie będą już tylko finansowane sprzedażą USD. Przy ryzyku jastrzębiego Fed część finansowania rajdu ryzyka będzie odbywać się kosztem „gołębich” EUR i CHF. EUR/USD będzie wyżej w dalszej części 2021 r., ale nachylenie trendu będzie bardziej płaskie.

W najbliższych dniach w centrum uwagi będą wypowiedzi przedstawicieli Fed. Dziś do głosu dojdą Bullard, Kaplan i Williams. Bullard już w piątek wybrzmiewał jastrzębio. Kolejne potwierdzenia jastrzębiego zwrotu Fed będą dodawać paliwa do umocnienia USD.
W Polsce dziś ważne dane o produkcji przemysłowej, a jutro o sprzedaży detalicznej. Produkcja może być hamowana przez niedobory materiałów w związku zakłóceniami w dostawach, ale trend pozostaje pozytywny i przemysł pozostanie ważnym ogniwem ożywienia w kolejnych miesiącach. Dalsze znoszenie restrykcji powinno pokazać silne odbicie konsumpcji, szczególnie w usługach. Dane powinny przypominać o solidnych fundamentach złotego, co powinno pomóc mitygować negatywne efekty silniejszego USD na rynki wschodzące. Uważamy, że złoty po 4,55 za euro jest tani i z obecnego położenia widzimy większy potencjał do umocnienia.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Wzrost płacy minimalnej, jaki będzie miał wpływ na migracje zarobkową?

Rząd przyjął propozycję dot. minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2022 r. w kwocie 3000 zł, minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych wyniesie 19,60 zł. Jak przekazał resort rozwoju, pracy i technologii w swoim komunikacie, zgodnie z propozycją rządu projektowana kwota minimalnego wynagrodzenia za pracę wzrosłaby o 200 zł w stosunku do kwoty obowiązującej w tym roku (2 800 zł), tj. o 7,1 proc. Minimalna stawka godzinowa dla pracujących na określonych umowach cywilnoprawnych wzrastałaby w stosunku do kwoty obowiązującej w bieżącym roku (18,30 zł) o 1,30 zł.

Komisja Europejska w styczniu 2021 roku przedstawiła projekt o wprowadzeniu tzw. europejskiej płacy minimalnej. W założeniu wysokość płacy minimalnej będzie różnić się w poszczególnych krajach, ale nie powinna być mniejsza niż 60% przeciętnego wynagrodzenia w tym kraju. Według tych obliczeń, minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiłoby 3138 zł brutto. Głównym zadaniem tego projektu jest, jak twierdzi KE, zminimalizowanie dysproporcji płac minimalnych w krajach członkowskich. Pandemia pokrzyżowała plany rządu polskiego, który chciał, by na koniec 2020 r. płaca minimalna wynosiła 3000 zł. Dobra postawa polskiej gospodarki sprawia, że wizja ta staje się obecnie bardziej realna.

“Podniesienie stawki minimalnej to bardzo dobra informacja dla imigrantów zarobkowych szczególnie  w okresie, gdy gospodarka wychodzi z kryzysu spowodowanego pandemią. Podwyżki miesięcznych wypłat i stawki godzinowej podniosą ich stopę życiową i sprzyjają integracji życia w Polsce. Dla cudzoziemców spoza UE jest to atrakcyjna wiadomość, chętniej będą przyjeżdżać do Polski  do pracy. Musimy jednak pamiętać, że wraz ze wzrostem stawek płac, wzrosną i podatki.” – twierdzi Tomas Bogdevic, dyrektor generalny agencji zatrudnienia Gremi Personal

Tymczasem rząd powinien wziąć pod uwagę, również kondycję firm, które w trakcie pandemii z trudem radzą sobie z utrzymaniem własnego biznesu. Jakikolwiek wzrost kosztów działalności i utrzymania pracowników, a koszty pracy mają dla firm newralgiczne znaczenie, może oznaczać trudności z utrzymaniem zatrudnienia. Ponadto Polska może nie być już tak atrakcyjna dla zagranicznych inwestorów, gdyż wzrost kosztów prowadzenia biznesu spowoduje, zmianę zainteresowania rynkiem polskim na rynek Czeki, Słowacki, czy Litewski. – analizuje Centrum analityczne Gremi Personal

Co oferują firmom biura w biurowcach?

Nowoczesny biurowiec to świetnie miejsce do prowadzenia biznesu i wiedzą o tym doskonale firmy, które swoje siedziby mają właśnie w takich budynkach. Biurowce to często dużo więcej, niż miejsce, w którym pracownicy różnych firm wykonują swoje obowiązki. Coraz częściej to nowoczesne kompleksy zorientowane na potrzeby osób, które w nich pracują. Jakie dokładnie korzyści wiążą się z wynajmowanie biura w biurowcu?

Nowoczesne przestrzenie biurowe

Jeśli coś jest pewne, to fakt, że w biznesie liczy się niezawodność i elastyczność. W dzisiejszych czasach pracownicy cenią sobie pracodawców, którzy oprócz atrakcyjnej oferty pracy oferują im wysoki jej komfort. W tym właśnie królują nowoczesne kompleksy biurowe, które oferują nam wygodne i funkcjonalne przestrzenie biurowe, które zdolne są do różnorakiej aranżacji. Takie biura są nowoczesnymi przestrzeniami, które przystosowane są w pełni do pracy biurowej. Oprócz tego, oferują wiele udogodnień, takich jak dużą ilość światła, dostęp do świetnie wyposażonych pomieszczeń socjalnych i wysoki standard wykończenia.

Funkcjonalnie dla pracowników

Dla pracujących rodziców niezwykle ważne są udogodnienia w postaci dostępności żłobka czy przedszkola na terenie biurowca. Jest to zdecydowanie jeden z większych atutów, jakie stoją za wynajmem biura właśnie w takim kompleksie. Nowoczesne biurowce często oferują również możliwość skorzystania z siłowni na ich terenie, dostępność bufetu i restauracji, a także sklepów usługowych.

Dużą wygodą dla pracownika jest również możliwość zaparkowania samochodu na podziemnym parkingu. Pracownicy, którzy dojeżdżają do biura rowerem również ucieszą się z obecności specjalnych stacji, gdzie swój pojazd mogą bezpiecznie zaparkować. Dobra lokalizacja to zazwyczaj aspekt, o który nie musimy się martwić w przypadku wynajmowania przestrzeni biurowej w biurowcu – z reguły takie kompleksy powstają w dobrze skomunikowanych dzielnicach miasta, do których dojazd prywatnym i publicznym środkiem transportu nie stanowi większego problemu.

Co oferują firmom biura w biurowcach

Źródło: Gdański Business Center

Kwestie wizerunkowe

Dobry partner w biznesie to taki, któremu możemy ufać. Prestiż firmy to również jej siedziba i tutaj nie ma lepszej dla nas „reklamy”, niż wybór biura w nowoczesnym biurowcu. Takie budynki zaprojektowane są w oparciu o najnowsze rozwiązania techniczne a ich projekt zakłada często użycie do wykończenia wnętrz luksusowych i solidnych materiałów. Dzięki temu każdy klient czy współpracownik, który wejdzie do budynku będzie wiedział, że nasza firma jest godnym zaufania partnerem czy pracodawcą. Wizerunek to coś, co niejednokrotnie jest poduszką bezpieczeństwa dla firm, warto zatem dbać także o te aspekty i w miarę możliwości, prezentować się światu jak najlepiej. Wszystko to i więcej oferuje nam biuro w biurowcu, dlatego jest to jedno z bardziej atrakcyjnych rozwiązań dla firm.

Czy można zwolnić pracownika przez e-mail?

Rozpowszechniona podczas pandemii praca zdalna przyniosła przedsiębiorcom nowe wyzwania i utrudnienia. Jednym z nich są zagadnienia prawne dotyczące tego, co można, a czego nie można załatwić z pracownikiem przez e-mail. Rozmową, którą lepiej odbyć twarzą w twarz, pozostaje wciąż zwolnienie z pracy i rozwiązanie umowy. Jednak gdy sytuacja ekonomiczna przycisnęła pracodawców do ściany, a zatrudnione osoby wykonywały swoją pracę zdalnie – konieczne stało się często rozwiązanie umowy poprzez kontakt elektroniczny. Takie rozwiązanie nie jest niemożliwe – jednak pracodawca powinien uważać na to, by dopilnować legalności swoich działań. W przeciwnym razie może się to skończyć roszczeniami pracownika do sądu pracy – ze względu na niedopatrzenie formalne.

– Ogólna zasada Kodeksu pracy stanowi, że wypowiedzenie umowy powinno nastąpić na piśmie. Niezachowanie formy pisemnej nie powoduje nieskuteczności takiego wypowiedzenia, ale jest związane z wadliwością – czyli brakiem formalnym. Jeżeli pracownik otrzymuje oświadczenie ustne o rozwiązaniu umowy o pracę, może wystąpić do sądu pracy z roszczeniem – podnosząc, że jest błąd formalny. Pytanie, czy zwykłym emailem można takie wypowiedzenie złożyć? Niestety nie – będzie to błąd formalny. Jedynie wysłanie oświadczenia opatrzonego bezpiecznym podpisem elektronicznym kwalifikowanym, który ma ważny certyfikat, będzie uznawane za zachowanie formy pisemnej – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Bocianowski, adwokat, mediator i specjalista z zakresu prawa pracy. – Kodeks cywilny, który ma tutaj zastosowanie, zrównuje formę pisemną i formę elektroniczną z bezpiecznym podpisem. Zwykły email lub skan wypowiedzenia będzie dokonany skutecznie, ale z błędem formalnym. Ten błąd może pracodawcę kosztować, bo pracownik ma prawo wystąpienia o odszkodowanie z uwagi na naruszenie przepisów o rozwiązywaniu umowy o pracę. Pracodawca powinien również dysponować dowodem na to, że takie oświadczenie do pracownika doszło. Przyjmuje się, że taki email dochodzi do pracownika w dacie, kiedy miał możliwość zapoznania się z jego treścią. Ale w praktyce są tu pewne wątpliwości i pojawiają się już takie sprawy w sądzie pracy. Podsumowując, można rozwiązać umowę o pracę przez email – ale trzeba pamiętać, że takie oświadczenie musi być opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym, a pracodawca musi dysponować dowodem dostarczenia dokumentów do pracownika – podkreśla Bocianowski.

Shoper wkrótce wejdzie na GPW

Shoper S.A., właściciel najpopularniejszej w Polsce platformy e-commerce do prowadzenia sklepu internetowego w modelu SaaS (Software as a Service), opublikował Prospekt związany z ruszającą dziś publiczną ofertą sprzedaży akcji. Oferta obejmuje około 27,1 proc. akcji Spółki, a cena maksymalna została ustalona na 47 zł, przy tej cenie wartość oferty wynosi 363 mln zł. Zapisy dla inwestorów indywidualnych prowadzone będą w dniach 22-28 czerwca. Giełdowy debiut planowany jest około 9 lipca.

Shoper to lider na polskim rynku dostawców oprogramowania dla e-commerce w modelu SaaS – posiada około 45% udział w rynku pod kątem liczby obsługiwanych klientów, a wliczając sklepy sprzedawane na zasadzie private label, udział ten wzrasta do około 57%. Umożliwia przedsiębiorcom wygodne, szybkie i łatwe założenie własnego sklepu internetowego oraz prowadzenie sprzedaży w kanale online. Na kompleksową ofertę Spółki składa się  udostępniana w formie abonamentu platforma Shoper, pozwalająca na elastyczne dopasowanie do potrzeb danego klienta oraz szereg usług sprzedawanych w modelu pay-as-you-grow (PAYG), skorelowanych bezpośrednio z liczbą zamówień lub wielkością obrotów (GMV) generowanych przez sklepy na platformie.

Z rozwiązań firmy korzysta ponad 21 tys. sklepów, w tym około 17 tys. klientów bezpośrednich, którzy w ciągu 12 miesięcy zakończonych 31 marca 2021 r. wygenerowali niemal 4,5 mld zł GMV1). Pozostałe 4 tys. sklepów zostało sprzedanych w formule Private Label przez partnerów Spółki. Z usług Shoper korzystają m.in.: Wawel, Kanał Sportowy, Pat&Rub, Kruger&Matz, Agencja Mienia Wojskowego.

– Z liczbą ponad 21 tys. sklepów jesteśmy liderem polskiego rynku rozwiązań SaaS dla e-commerce. Nasza strategia zakłada dalszy dynamiczny wzrost skali działalności, który będzie możliwy zarówno dzięki pozyskiwaniu nowych użytkowników, jak i zwiększaniu przychodów z dotychczasowej bazy klientów. Naszą przewagą jest mocna pozycja rynkowa i bogata oferta usług dodatkowych rozliczanych w modelu pay-as-you-grow, które pomagają e‑sklepom efektywnie zwiększać sprzedaż. Dzięki temu możemy rosnąć razem z klientami – komentuje Marcin Kuśmierz, prezes zarządu Shoper.

Wysoka skalowalność modelu SaaS oraz pozycja rynkowa Shoper dają solidną podstawę do dalszych wzrostów. Do 2026 r. Shoper chce zwiększyć bazę użytkowników platformy Shoper do 50 tys. sklepów internetowych oraz 7 tys. użytkowników aplikacji ErpBox, dzięki której sklepy na platformie Shoper mogą m.in. zostać zintegrowane z platformami handlowymi pozwalającymi na sprzedaż za granicą. Planuje przy tym wzrost przychodów powiązanych ze skalą działalności użytkowników (pay-as-you-grow) z obecnych 50 proc do ok. 80 proc. oraz dalsze wzmocnienie modelu sprzedaży omnichannel w ramach platformy poprzez rozszerzanie liczby możliwych integracji.

W I kwartale 2021 r. Shoper wypracował 15,8 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 71 proc. r/r. Zysk z działalności operacyjnej wzrósł o 69 proc. do 5,5 mln zł, a zysk netto o 92 proc. do 4,5 mln zł.

– Jako lider polskiego rynku rozwiązań SaaS dla e-commerce jesteśmy miejscem pierwszego wyboru dla osób decydujących się rozpocząć sprzedaż online. Dynamiczny rozwój modelu SaaS i całego rynku e-commerce w połączeniu z naszym know-how i atrakcyjną ofertą pozwolą na dalszy rozwój Spółki – mówi Marcin Kuśmierz.

Inwestorzy indywidualni mogą składać zapisy na akcje w dniach 22 – 28 czerwca. Zapisy przyjmuje Biuro Maklerskie PKO Banku Polskiego oraz Biuro Maklerskie mBanku. Intencją oferujących jest zaoferowanie inwestorom indywidualnym ok. 10–15% akcji sprzedawanych.

– Jesteśmy rentowną Spółką, ze stabilnymi przepływami pieniężnymi, mocną pozycją rynkową i ambitnym planem rozwoju. Zdecydowaliśmy się na giełdowy debiut, ponieważ wierzymy, że wzmocni on nasz wizerunek oraz transparentność Spółki wśród partnerów biznesowych. Jednocześnie umożliwi nam wprowadzenie programu motywacyjnego dla pracowników – dodaje Marcin Kuśmierz.

Przedmiotem oferty jest do 7.731.628 akcji spółki, które reprezentują 27,11 proc. kapitału zakładowego oraz 27,50 proc. głosów na Walnym Zgromadzeniu, razem z opcją stabilizacyjną do 10% liczby akcji przydzielonych. Oferującymi akcje są aktualni akcjonariusze spółki, tj. fundusz private equity V4C POLAND PLUS FUND S.C.A. SICAV FIAR, Modhaus sp. z o.o., KFF Sarl, Krzysztof Krawczyk oraz Rafał Krawczyk. Akcjonariusze sprzedający oraz Spółka zobowiązali się do nie sprzedawania lub nie emitowania akcji spółki przez okres 360 dni po Ofercie. Menadżerami Oferty są mBank S.A., Biuro Maklerskie PKO BP oraz WOOD & Company Financial Services, a.s.

Harmonogram oferty Shoper S.A.

21 czerwca 2021 r. Publikacja Prospektu
21 – 29 czerwca 2021 r. Budowa księgi popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych
22 – 28 czerwca 2021 r. Zapisy dla inwestorów indywidualnych (do godz. 23:59)
29 czerwca 2021 r. Publikacja ostatecznej ceny i liczby akcji sprzedawanych
30 czerwca – 2 lipca 2021 r. Zapisy dla inwestorów instytucjonalnych
5 lipca 2021 r. Ewentualne zapisy składane przez inwestorów zastępczych
5 lipca 2021 r. Przydział akcji
około 9 lipca 2021 r. Przewidywany termin debiutu na GPW

Wybrane dane finansowe Shoper S.A.

  I kw. 2021 I kw. 2020 2020 2019 2018
Przychody ze sprzedaży 15 807 9 243 46 945 27 856 20 515
Zysk / strata z działalności operacyjnej 5 543 3 272 16 655 5 445 4 294
Zysk / strata netto 4 548 2 363 12 492 3 917 2 992

 

Fiskus uderza w handel częściami samochodowymi. Na kilkumiesięczne łowy ruszy blisko 140 urzędów

Od czerwca do października br. handel częściami samochodowymi będzie pod szczególnym nadzorem Krajowej Administracji Skarbowej. Blisko 140 urzędników skontroluje podmioty, które nie zgłosiły do opodatkowania działalności gospodarczej, mimo obowiązku nie były czynnymi podatnikami VAT lub zaniżały dochody ze sprzedaży. Działania są poprzedzone szczegółową analityką. Do tego służby informują, że ostatnio został przeprowadzony pilotaż w dwóch województwach. Objęto nim kilka podmiotów i we wszystkich stwierdzono nieprawidłowości.

Jak podaje resort finansów, urzędy skarbowe w całym kraju rozpoczęły czynności sprawdzające osoby i firmy, które dokonują sprzedaży części samochodowych, głównie używanych, za pośrednictwem Internetu. Działania zaplanowane na okres od czerwca do października br. mają na celu przeciwdziałanie oszustwom podatkowym. Skontrolowani głównie zostaną ci, którzy nie zgłosili do opodatkowania działalności gospodarczej, nie ewidencjonują sprzedaży lub zaniżają obroty bądź posiadają części z nielegalnych źródeł, na co eksperci zwracają szczególną uwagę.

– Sporo sprzedawanych w sieci używanych części może pochodzić z nielegalnych źródeł, głównie z kradzieży pojazdów. Z oczywistych względów są one poza jakimkolwiek legalnym obrotem, nie mówiąc już o płaceniu podatków. Przestępcy próbują się dopasować do obecnie panujących warunków. Jak wiadomo, w pandemii istotna część handlu przeniosła się do Internetu, a tam łatwiej jest np. o anonimowość – mówi Maciej Kamiński, ekspert rynku motoryzacyjnego, prezes zarządu HELPER CPP.

Z analiz KAS wynika, że wzrost sprzedaży części samochodowych na internetowych portalach aukcyjnych generuje coraz większe uszczuplenia podatkowe. Przedstawiciele branży motoryzacyjnej również informują organ o zauważanych nierzetelnościach. Dlatego wytypowano do kontroli podmioty, ze strony których istnieje najpoważniejsze zagrożenie naruszenia przepisów prawa podatkowego.

– Teoretycznie w ww. kwestii na rynku można wyróżnić dwie sytuacje. Pierwsza to handel używanymi częściami bez jakichkolwiek rachunków, paragonów i faktur. Druga sytuacja to taka, gdy zorganizowane grupy próbują legalizować towar przez pozorne działania. Dla przykładu, rejestrują kilka firm, z reguły na tzw. słupy. Następnie wystawiają z nich do legalnych podmiotów faktury za sprzedaż danych części, a te wprowadzają do ewidencji towar jako w pełni legalny – komentuje Maciej Kamiński.

Jak informuje Ministerstwo Finansów, poprzedzającymi działaniami kontrolnymi był pilotaż, który został przeprowadzony przez służby celno-skarbowe w woj. kujawsko-pomorskim i opolskim. Czynnościami objęto łącznie 7 podmiotów. We wszystkich przypadkach stwierdzono nieprawidłowości polegające głównie na zaniżaniu obrotów i podatku należnego VAT. Do tego urzędnicy dodają, że procedury nie zostały jeszcze zakończone. Dlatego KAS nie może poinformować o dokładnych kwotach oraz ewentualnych sankcjach i konsekwencjach, jakie poniosą kontrolowani. A różnego rodzaju patologicznych praktyk na rynku nie brakuje, na co wskazują specjaliści z branży motoryzacyjnej.

– Nieuczciwi handlarze kupują na Zachodzie wraki pojazdów z reguły po szkodach całkowitych lub po spaleniu. Później twierdzą, że oferują części pochodzące właśnie z tych aut. Jednak oszustwo w takim przypadku jest proste do wykrycia, bo skoro dana firma sprowadziła np. 5 samochodów jednego modelu, a potem samych przednich lamp sprzedała 100 sztuk, to pytanie brzmi, skąd wzięła różnicę między tymi wartościami – zwraca uwagę ekspert.

KAS zapowiada, że przede wszystkim sprawdzi podmioty, które nie zgłosiły do opodatkowania działalności gospodarczej, mimo obowiązku nie były czynnymi podatnikami VAT lub zaniżały dochody ze sprzedaży części samochodowych, a ich aktywność, m.in. w Internecie, jest ciągła, zorganizowana i prowadzona w celach zarobkowych. Jak dodają urzędnicy, nieopodatkowanie handlu częściami bardzo często wynika z tego, że zostały pozyskane w nielegalny sposób, a więc z naruszeniem wymagań ochrony środowiska i norm ochrony zdrowia. Dlatego tak istotne jest wyłapywanie nieuczciwych podmiotów w tej branży.

Sprzedaż części pochodzących z kradzieży to przestępstwo, ale też przejaw nieuczciwej konkurencji. Szczególnie widać to na rynku likwidacji szkód komunikacyjnych. Ludzie próbują naprawiać swoje pojazdy jak najniższym kosztem, bez wnikania w szczegóły. Nagminnie kupują części podejrzanie tanie. Wystarczy, że jest niedrogo, a jeżeli ktoś jeszcze wystawia paragon lub fakturę, to od razu znikają wątpliwości, co do wiarygodności źródła ich pochodzenia. Dlatego konsumentów trzeba lepiej edukować – zaznacza prezes Kamiński.   

Z relacji resortu finansów wynika, że w bezpośrednie czynności zaangażowanych zostanie w sumie blisko 140 urzędów skarbowych w całym kraju. Celem tego ma być nie tylko odzyskanie należnych podatków, ale też o przywrócenie zasad uczciwej konkurencji. Jeżeli okaże się, że oferowane do sprzedaży części pochodzą z kradzieży, urzędnicy poinformują o tym odpowiednie służby. Już w toku kontroli pilotażowych ujawniono jeden podmiot, który oferował do sprzedaży części pochodzące z rozbiórki kradzionych samochodów. W sprawę zaangażowano Policję i proceder został zlikwidowany.

Problem jest znany na rynku motoryzacyjnym i ubezpieczeniowym od wielu lat. Jednak wydaje się, że do tej pory służby skarbowe niespecjalnie się nim interesowały. A wystarczyłoby wnikliwie sprawdzać np. co 10 sprzedawcę części używanych na popularnych serwisach aukcyjnych. Skoro teraz ponad 100 urzędów będzie zajmować się tym tematem, to można wnioskować, że zjawisko przybrało na sile. Warto, by z wyjątkową skrupulatnością sprawdzali oni legalność pochodzenia oferowanego towaru. Wtedy wyjdzie, jaka faktycznie jest skala nadużyć w kwestiach podatkowych – podsumowuje Maciej Kamiński z HELPER CPP.

Gadżety reklamowe – jakie wybrać dla swojej firmy?

Gadżety reklamowe to doskonały sposób na promocje firmy. Aby prezenty z logo firmy dobrze spełniały swoją funkcję i zwiększały rozpoznawalność marki, konieczny jest wybór odpowiedniego typu produktu. Zamiast decydować się na niskiej jakości, mało funkcjonalne gadżety, lepiej wybrać upominki funkcjonalne i estetyczne, takie jak parasole reklamowe, które będą z przyjemnością używane przez klientów i kontrahentów.

Gadżety firmowe – dlaczego warto kupić produkty z logo firmy?

Gadżety firmowe wykorzystywane są przez firmy od wielu lat. Nie każdy jednak wie, jaką mogą przynieść korzyść. Wiele firm może także powątpiewać w skuteczność i sens produkcji gadżetów ze swoim logo.

Warto wiedzieć jednak, że mimo że taki sposób promocji marek praktykowany jest od wielu lat, jest on nadal skuteczny. Jego zaletą jest przede wszystkim działanie na podświadomość konsumenta. Im więcej razy zobaczy on w swoim otoczeniu logo firmy, tym łatwiej je zapamięta i, co więcej, sama firma będzie wydawać mu się znajoma. W efekcie przy wyborze produktów lub usług chętniej sięgnąć może po przedmioty z logo, które już zna.

Kolejny ważny aspekt to budowanie pozytywnych skojarzeń i relacji z klientem. Temu również służą gadżety reklamowe. Obdarowany klient, który jest zadowolony z upominku, który otrzymał, będzie uważał firmę za godną zaufania, a tym samym chętniej sięgnie po jej usługi. Z tego powodu upominki firmowe to jeden z elementów budowania pozytywnej atmosfery i dobrego odbioru firmy przez konsumentów. Warto włączyć je do strategii PR-owej swojej marki.

Jakie gadżety reklamowe wybrać?

Jak już wspomnieliśmy, gadżety reklamowe budują pozytywne skojarzenia z marką. Upominki mogą zatem rzutować na odbiór wszystkich produktów czy usług oferowanych przez firmę. Z tego powodu szczególną uwagę trzeba zwrócić na rodzaj wybieranych upominków. Powinny być one dobrej jakości i odznaczać się dobrym designem. Duże znaczenie ma także użyteczność gadżetu. Im częściej używać będzie go klient, tym lepsze będzie miał skojarzenie z całą marką. Z tego powodu warto postawić na niezbędne, często używane przedmiotu dnia codziennego, takie jak długopisy, kubki, torby bawełniane czy parasole.

Oprócz uniwersalnych upominków z logo firmy można zdecydować się także na gadżety kojarzące się z działalnością przedsiębiorstwa. W firmach oferujących usługi innowacyjne dobrze sprawdzą się np. gadżety elektroniczne.

W przypadku firm turystycznych wybrać można upominki przydatne podczas podróży, np. Plecaki czy parasole z nadrukiem.

Parasole reklamowe z nadrukiem – czy to dobry wybór na firmowy gadżet?

Oryginalnym, a przy tym funkcjonalnym upominkiem są parasole reklamowe z nadrukiem.

Parasole firmowe to elegancki upominek, odpowiedni zarówno dla pracowników firmy, klientów, jak i kontrahentów. Ze względu na swoją uniwersalność i przydatność sprawdzi się jako gadżet firmowy niezależnie od branży, w której działa przedsiębiorstwo. Dodatkową zaletą parasoli jest także duża powierzchnia, którą zagospodarować można na cele marketingowe. Dzięki temu, parasole z nadrukiem będą dobrze spełniały marketingową funkcję.

Kluczowy przy kupnie tego typu gadżetów jest wysoka jakość i design produktu. To zagwarantuje dobry producent parasoli reklamowych, oferujący gadżety reklamowe Promoteca.

Warto pamiętać, że na gadżetach reklamowych nie warto oszczędzać, a ich poziom wykonania może rzutować na opinie o całej firmie.

Płytki typu arabeska we wnętrzach w stylu boho – jak wykorzystać?

Styl boho uwielbiamy za swobodę, naturalność i wygodę. We wnętrzu z taką aranżacją czujemy się komfortowo i na luzie. Obok siebie znajdują się materiały i faktury, które pozornie wcale do siebie nie pasują. Jednak kiedy się je połączy, tworzą wielobarwną mozaikę zachęcającą do tego, by siąść i się zrelaksować.

Styl boho kojarzy się przede wszystkim z latami 60. i 70., kiedy to rozkwitał ruch hippisowski, ale korzenie boho są znacznie starsze. Początki były w wieku XIX, kiedy pojęcia bohema używało się w odniesieniu do artystów i pisarzy. Ten artyzm i nieskrępowanie bardzo widać we wnętrzach boho, gdzie znajdują się materiały naturalne i elementy nawiązujące do świata orientu i kultury marokańskiej.

Bogactwo barw, wzorów i dodatków

Boho jest stylem pełnym kontrastów. Zestawia się ze sobą barwy, które obok siebie nie występują w innych stylach aranżacyjnych. Kolory są mocne, krzykliwe i wyraziste. Nie powinno nas dziwić połączenie żółtej kanapy z czerwonym fotelem. Choć nie jest to obowiązkowe, to często dobierając kolory, sięga się po paletę charakterystyczną dla orientu. Mamy więc barwy ziemi, a także ciemne odcienie czerwieni, czy niebieski turkus. Jeżeli preferujemy coś delikatniejszego, to obok tak mocnych kolorów, mogą być odcienie pastelowe. Liczą się także dodatki. Postawmy na rośliny doniczkowe, wzorzyste dywany, poduszki i narzuty. Na komodach i szafkach stawiajmy plecione kosze, świeczniki, kadzidełka. Nie można zapominać o podłodze i ścianach, a wtedy z pomocą przychodzą płytki ceramiczne.

Płytki ceramiczne idealne do wnętrza w stylu boho

Wybierając płytki ceramiczne, w pierwszej kolejności spójrzmy na jeden z najbardziej charakterystycznych wzorów orientalnych, czyli arabeskę. Płytki arabeska będą fenomenalnie uzupełniały każde wnętrze boho. Mogą być w łazience, kuchni, przedpokoju, jadalni, salonie – wszystkie będą prezentować się świetnie. Możemy je ułożyć na jednej lub kilku ścianach albo na podłodze. Najczęściej stawia się na arabeski białe, które rozjaśniają wnętrze i pod względem kolorystycznym stanowią doskonałe tło dla mocniejszych kolorów i dodatków. Jednocześnie przez nietuzinkowy kształt same w sobie są świetną dekoracją. Poza tym arabeski będą obecne również na dywanach, poduszkach bądź zasłonach. Ułożenie płytek w tym kształcie na ścianie lub podłodze sprawi, że wnętrze wyda się jeszcze bardziej dopracowane.

Jednak białe arabeski to nie jedyne, co możemy wziąć pod uwagę. Jeżeli w swoim domu mamy ochotę podążać w stronę stylu marokańskiego, to ciekawą propozycją jest także mozaika turkusowa. Mogą ją tworzyć płytki w kształcie arabesek, ale dobrze będą wyglądać także płytki przypominające rybią łuskę. Warto wspomnieć, że zarówno arabeski, jak i motyw łuski to wzory uniwersalne. Oznacza to, że kiedy za jakiś czas postanowimy odejść od stylu boho na rzecz na przykład aranżacji w stylu nowoczesnym, płytki będą mogły zostać. Nadal będą prezentować się doskonale i będą współgrać z nowym wystrojem.

Przegląd wydarzeń tygodnia 21.06 – 25.06.2021

Zaostrzenie stanowiska Fed zachwiało równowagą na rynku walutowym, utrudniając kontynuację strategii reflacyjnej, ale jej nie przekreślając. Ożywienie globalne wciąż postępuje, co wspiera wzrosty rynku akcji, mimo że USD jest wyraźnie mocniejszy. Z drugiej strony obawy o tempo inflacji nasilają się i wzmagają debatę o możliwej reakcji innych niż Fed banków centralnych. Następny tydzień raczej nie dostarczy świeżych wskazówek poza analizą siły odczytów PMI.

Wydarzenia tygodnia: PCE Core z USA, komentarze z Fed, PMI, Ifo z Niemiec, BoE, produkcja/sprzedaż z Polski

USA

Z USA otrzymamy najnowsze dane o PCE Core – preferowanej przez Fed mierze inflacji (pt). Wzrost do 3,5 proc. r/r jest implikowany ze skokowych zmian CPI, więc przy tym odczucie wrażliwość rynku będzie mniejsza. Poza tym dane o wydatkach i dochodach Amerykanów (pt) wzbogacą wiedzę o sile konsumentów. W przyszłym tygodniu uwaga skupi się też na wypowiedziach przedstawicieli Fed, gdyż echa czerwcowego posiedzenia FOMC dalej wibrują na rynkach. We wtorek prezes Powell przemawia w Kongresie, a w tygodniu usłyszymy komentarze Bullarda, Williamsa, Mester, Rosengrena, Daly, Bowman i Bostica. Potwierdzenia jastrzębiego zwrotu Fed będą dodawać paliwa do umocnienia USD.

Strefa euro

W strefie euro czerwcowe wskaźniki PMI (śr) będą pokazywać dwa oblicza. Dalsze luzowanie restrykcji z końcem maja powinno się przełożyć na nasilenie aktywności w sektorze usługowym. Z kolei tempo rozwoju przemysłu może wyhamować w związku z zakłóceniami łańcuchów dostaw (choć PMI pozostanie wysoko powyżej 60 pkt.). Podobnie niemiecki indeks Ifo (czw) powinien wzrosnąć po stronie oceny bieżącej, ale niekoniecznie w przypadku subindeksu oczekiwań, który w maju znalazł się najwyżej od 2017 r. i pewne odreagowanie jest możliwe. Dla EUR większe znaczenie niż lepsze dane ma podkreślanie kontrastu gołębiego nastawienia EBC wobec jastrzębiego zwrotu Fed, przez co spadki EUR/USD mogą być podtrzymane.

Wielka Brytania

Posiedzenie Banku Anglii (czw) jest głównym wydarzeniem dla funta, choć nie oczekuje się zmian w polityce. Ważny będzie jednak komunikat w kontekście postępującego ożywienia, ale też nasilającej się presji inflacyjnej. Inwestorzy będą doszukiwać się wskazówek, czy BoE przymierza się do odchodzenia od luźnej polityki na najbliższych posiedzeniach. Sądzimy, że potencjał jastrzębiej niespodzianki dla GBP w komunikacie jest niewielki. Indeksy PMI z Wielkiej Brytanii (śr) powinny pozostać na podwyższonych poziomach, gdyż bieżąca aktywność gospodarcza pozostaje mocna.

Polska

W Polsce ważne dane o produkcji przemysłowej (pon) i sprzedaży detalicznej (wt). Produkcja może być hamowana przez niedobory materiałów w związku zakłóceniami w dostawach, ale trend pozostaje pozytywny i przemysł pozostanie ważnym ogniwem ożywienia w kolejnych miesiącach. Dalsze znoszenie restrykcji powinno pokazać silne odbicie konsumpcji, szczególnie w usługach. Dane powinny przypominać o solidnych fundamentach złotego, co powinno pomóc mitygować negatywne efekty silniejszego USD na rynki wschodzące. Uważamy, że czy to fundamentalnie czy spekulacyjnie, złoty po 4,55 za euro jest tani i atrakcyjny do odnawiania długich pozycji.

Australia i Kanada

Poza tym kaliber danych z innych gospodarek wyraźnie zmaleje. Sprzedaż detaliczna z Australii (pon) i Kanady (śr) czy bilans handlowy z Nowej Zelandii (pt) prawdopodobnie nie wybiją się wpływem na lokalne waluty i nastawienie inwestorów do USD będzie determinowało zachowanie walut surowcowych.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Polski Ład na krótko zdopingował firmy. Zainteresowanie przenoszeniem biznesów do Czech traci na dynamice

Nawet o kilkaset procent wzrosła w ostatnich tygodniach liczba pytań kierowanych do firm pomagających prowadzić działalność gospodarczą za naszą południową granicą. Wzmożona aktywność Polaków w tym względzie nastąpiła tuż po prezentacji założeń Nowego Ładu i wciąż jest widoczna, choć nieco straciła na intensywności. Zatem okazuje się, że przedsiębiorcy nadal poszukują realnych alternatyw oraz możliwości uniknięcia płacenia wyższych podatków. Ale jak podkreślają eksperci, nie każdy biznes można przenieść do Czech czy na Słowację. I to nigdy nie jest proste. Jednak nie brakuje osób, które chcą to zrobić bądź kupić gotową spółkę, żeby sprawniej wystartować.  

Jak wynika z danych pozyskanych od podmiotów, które zajmują się pomocą w organizacji działalności gospodarczej za granicą, coraz więcej polskich przedsiębiorców kontaktuje się z nimi w celu weryfikacji faktycznych warunków prowadzenia firmy u naszych południowych sąsiadów. W Grupie ECDP stale pojawiają się pytania dot. przeniesienia biznesu do Czech, a ostatnio zainteresowanie to wzrosło o 150% w porównaniu z poprzednimi miesiącami. Natomiast Bartosz Keńc z Darafirke szacuje, że o 60% więcej osób pozyskuje informacje na temat założenia działalności gospodarczej w tym kraju.

– Kiedy tylko zaczęły się rozmowy na temat wprowadzenia Nowego Ładu, zainteresowanie zakładaniem firm w Czechach wzrosło nawet pięciokrotnie. To reakcja na pomysły, które na razie nie zostały w żaden sposób sformalizowane w postaci aktów prawnych. Nikt jeszcze nie wie, w jakiej finalnie wersji będą obowiązywać – komentuje Maciej Różycki, radca prawny z kancelarii Oniszczuk & Associates.

Jakub Piotr Sowiński z firmy Prospectum zaznacza, że liczba pytań dot. tego rynku wzrosła nawet trzykrotnie. Ekspert dodaje, że podobnie sytuacja wyglądała kilka lat temu, po wypowiedziach ówczesnego ministra Jacka Rostowskiego. Z kolei do czeskiej Kancelarii Adwokackiej Wiesława Firli zgłaszała się przeciętnie jedna firma dziennie ws. założenia tam biznesu, a ostatnio było ich 4-5. Natomiast nie zanotowano wzrostu zainteresowania dotyczącego działalności na Słowacji. Z kolei Biznes-Słowacja.pl zazwyczaj otrzymuje 2-3 pytania dziennie. Po prezentacji Nowego Ładu było to już 50 telefonów, ale trwało to tylko przez 3 dni.

– W maju br. nastąpił wzrost zainteresowania spółkami w Czechach i na Słowacji, średnio o 60% w stosunku do poprzedniego kwartału. Przedsiębiorcy najpierw sprawdzają warunki prowadzenia działalności za granicą. Ok. 80% z nich decyduje się w ciągu miesiąca na zakup lub założenie nowej spółki – informuje prawnik Anna Świercz z EUROCOMPANIES.

Jak stwierdza dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, są różne powody takiego zachowania przedsiębiorców. Po pierwsze, są to zmiany zapowiadane w Nowym Ładzie. Po drugie, brakuje przewidywalności, bo firmy cały czas są zaskakiwane kolejnymi regulacjami. To powoduje dużą niepewność w kwestiach prawnych. Z kolei Adam Wróblewski z Grupy ECDP podkreśla, że w Polsce co roku wprowadzanych jest bardzo dużo nowych ukrytych podatków i innych danin publicznych. One stanowią dla przedsiębiorców przeszkodę w planowaniu działań biznesowych. Czechy są krajem bardziej stabilnym pod tym kątem.

– Przedsiębiorcy poszukują sposobu na to, aby zredukować poziom obciążeń w podatkach czy ubezpieczeniach społecznych. Dzieje się tak zawsze, kiedy pojawiają się niekorzystne dla nich zapowiedzi zmian. Jednak przeniesienie działalności za granicę może nie dać takich efektów, jakie ktoś sobie zakłada. Należy bowiem pamiętać o tym, że jeśli ktoś prowadzi biznes w naszym kraju, bez względu czy działa jako firma polska czy czeska, to podlega tutejszym przepisom dotyczącym ubezpieczeń i podatków – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Z kolei Bartosz Keńc zaznacza, że oczywiście nie wszystkie biznesy można przenieść. Przykładowo, restauracje, sklepy czy hurtownie muszą być założone w Czechach i tam faktycznie prowadzić swoją działalność. Natomiast najczęściej rejestrowane są firmy transportowe (pojazdy do 3,5 t lub większe), budowlane, doradcze i marketingowe. Do tego popularne są sklepy internetowe, usługi dot. tłumaczeń oraz IT.

– Część przedsiębiorców zainteresowanych przeniesieniem biznesu nie posiada na ten moment potencjalnych klientów, którzy byliby w Czechach. A to jest dosyć problematyczne. To nie może być firma założona tylko dla pozoru. Muszą być lokalni odbiorcy, żeby czeska skarbówka ewentualnie nie kwestionowała profilu działalności – dodaje radca prawny z kancelarii Oniszczuk & Associates.

Mecenas Firla informuje, że gotowe spółki kupują przede wszystkim ci, którym z zagajeniem czynności w Czechach bardzo się śpieszy. Ewentualnie nie mają właściwych argumentów dla skarbówki, by szybko dla nowej czeskiej firmy zarejestrować VAT UE. Natomiast prawnik Anna Świercz zaznacza, że jej klienci z reguły wolą kupować gotowe podmioty, które dają możliwość rozpoczęcia działalności od razu. Z kolei Bartosz Keńc stwierdza, że taniej wychodzi założenie firmy od początku w Czechach niż jej nabycie z rynku.

– Można śmiało mówić o 100% wzroście liczby osób, które obecnie podjęły decyzję o wejściu na czeski rynek gospodarczy. Jednak nie odważyłbym się twierdzić, że chodzi o trwały wzrost zainteresowania. Po jakimś czasie liczba chętnych ponownie może wrócić do wcześniejszej normy. Jednak na razie nie istnieją ogólnokrajowe dane statystyczne dotyczące tego tematu – dodaje mec. Firla.

Natomiast według eksperta FOR-u firmy, które będą mogły, poszukają opcji ucieczki za granicę, zwłaszcza że świat się globalizuje. Do tego dr Dudek stwierdza, że postawa przedsiębiorców będzie jedną z przyczyn utraty dochodów zakładanych w Nowym Ładzie. Rząd będzie więc szukał innych rozwiązań. Być może pojawią się podatki sektorowe, a to nie jest dobre dla gospodarki.

– Jeśli przedsiębiorcy przeniosą swoją działalność za granicę, ale pozostaną w dotychczasowym miejscu i z obecnymi klientami, to zmieni się tylko siedziba rejestrowa. Skutek gospodarczy będzie niewielki. Ale to oczywiście wpłynie na finanse publiczne, spowoduje mniejsze wpływy na rzecz fiskusa i zakładu ubezpieczeń w Polsce. Daniny będą odprowadzane w Czechach czy na Słowacji. Ale masowe przenoszenie działalności za granicę to dla mnie mało realna perspektywa, przede wszystkim ze względu na ryzyka formalno-prawne – podsumowuje główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

EBC dobija eurodolara

Dolar kontynuuje umocnienie w reakcji na środowy przekaz FOMC, ale w nocy zmienność przygasła wraz ze zbliżaniem się weekendowej przerwy. Kalendarz makro w Europie i USA nie zawiera istotnych katalizatorów, co sugeruje spokojne godziny dla handlu.

EUR/USD na 1,19 nie był od połowy kwietnia. Duża w tym zasługa silnemu zwrotowi w nastawieniu do dolara, jednak zepchnięcie kursu niżej to także skutek bardzo sprytnej zagrywki Europejskiego Banku Centralnego. W czwartek rano, kiedy jeszcze nie opadły emocje po jastrzębich prognozach Fed (sugestia dwóch podwyżek o 25 pb do końca 2023 r.), główny ekonomista EBC Lane w wywiadzie dla Bloomberga stwierdził, że przynajmniej do września nic nie powinno się zmienić w polityce banku centralnego. Jego zdaniem do tego czasu bank nie będzie posiadał wszystkich istotnych danych za trzeci kwartał, aby móc dyskutować o redukcji tempa skupu aktywów. Stoi to w wyraźnym kontraście do przekazu z Fed, który rynek odczytał jako duże szanse na zakomunikowanie wygaszania QE już na wrześniowym posiedzeniu FOMC (i start procesu redukcji skupu w grudniu). Tym samym Lane idealnie wykorzystał okazję, by przypomnieć rynkom, że EBC i Fed podążają zupełnie innymi ścieżkami. EBC nie chce, by rentowności obligacji w Europie szły w górę (w ślad za rentownościami w USA) oraz żeby EUR było za drogie pomimo gołębiego nastawienia (wcześniejsza przecena dolara znajdowała ujście przede wszystkim poprzez EUR/USD). Nie ma co liczyć, aby EUR/USD znalazł równowagę w oczekiwaniach zbieżności polityk EBC i Fed, a rewaluacja oczekiwań względem Fed będzie jeszcze przez jakiś czas ciążyć na kursie eurodolara.

Aprecjacja dolara negatywnie odbiła się na walutach rynków wschodzących, a Europa Środkowo-Wschodnia dodatkowo odczuwa presję dołującego EUR/USD. EUR/PLN w czwartek popołudniu został wyrzucony do 4,56 , głównie jako efekt uboczny kupowania USD/PLN (3,83, najwyżej od 13 kwietnia). Mimo to trzymam się zdania, że EUR/PLN nie powinien długo utrzymać się na tych poziomach. Fundamenty są silne i przy postępującym ożywieniu w Europie tło makroekonomiczne powinno być tarczą ochronną dla złotego. Problemem pozostaje gołębie nastawienie NBP, a dokładniej prezesa Glapińskiego, jednak zwrot Fed wzmacnia argumentację obozu jastrzębi w Radzie Polityki Pieniężnej, by nie czekać z reakcją na wysoką inflację . Nie zwiastowałbym z tego od razu nagłej zmiany nastawienia RPP w lipcu, ale przynajmniej należy założyć, że Rada bardziej gołębia już być nie może, a to otwiera pole do spekulacji ku jastrzębiej zmianie. Jakby nie patrzeć, fundamentalnie czy spekulacyjnie, złoty po 4,55 za euro jest tani i atrakcyjny do odnawiania długich pozycji.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.