Polska gospodarka pędzi. Boom w budownictwie

Polska gospodarka po raz kolejny pozytywnie zaskakuje i wprawia w zakłopotanie tych, którzy już zapowiadali spowolnienie. W styczniu kupowaliśmy i produkowaliśmy wyraźnie więcej niż przed rokiem, ale prawdziwy boom nastąpił w budownictwie, które rosło najszybciej od 11 lat – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Sprzedaż detaliczna w naszym kraju wzrosła w styczniu o 8,2 proc. w porównaniu do stycznia poprzedniego roku – poinformował we wtorek GUS. Zakupy odzieży i obuwia zwiększyły się o 16,3 proc., a ich ceny w porównaniu do ubiegłego roku spadły o ok. 4 proc., kontynuując obserwowany od dłuższego czasu trend spadkowy.

O 12,5 proc. zwiększyła się sprzedaż samochodów i motocykli. W tej branży także mieliśmy do czynienia ze spadkiem cen o blisko 5 proc. Obniżki są najprawdopodobniej efektem poświątecznych wyprzedaży oraz promocji na modele z poprzedniego rocznika.

Ruch na budowie

Prawdziwy boom w styczniu jednak nastąpił w polskiej budowlance. GUS podaje, że produkcja w tym sektorze skoczyła o 34,7 proc. rocznie, najwięcej od 11 lat. Nawet eliminując czynniki o charakterze sezonowym, zmiana wyniosła 30,7 proc. Blisko 40-procentowe wzrosty zanotowano w firmach specjalizujących się we wznoszeniu budynków, a także budowlanych pracach specjalistycznych. Do tak istotnej poprawy mogła przyczynić się sprzyjająca pogoda – stosunkowo ciepły styczeń i ogólnie dość łagodna zima.

Cała produkcja przemysłowa zwiększyła się o 8,6 proc. w skali roku, co pozytywnie powinno się przełożyć na wzrost gospodarczy Polski. Sprzedaż detaliczna z kolei jest dobrym miernikiem konsumpcji, która stanowi ok. dwie trzecie produktu krajowego brutto. Jej ciągła i istotna progresja, w połączeniu z przyspieszeniem w budowlance i inwestycjach, zwiększa prawdopodobieństwo wysokiego, i być może nieco lepszego od oczekiwań, tempa wzrostu PKB w I kwartale.

Gdy Polak zarobi, nakręci konsumpcję

W dalszej części roku najprawdopodobniej nadal będziemy obserwować znaczny wzrost konsumpcji i sprzedaży detalicznej, czyli czynników pozytywnie stymulujących gospodarkę. Może być jednak niezmiernie trudno utrzymać tak wysokie tempo zmian, choć wiele zależy tu podwyżek płac.

Wynagrodzenia od kilku miesięcy zwiększają się o ok. 7 proc. rocznie. Jednak np. Eugeniusz Gatnar z Rady Polityki Pieniężnej spodziewa się przyspieszenia nawet do 10-12 proc. w drugiej części roku, co w dalszej mierze mogłoby napędzać konsumpcję.

Nowy FIZ w zarządzaniu Domu Maklerskiego Michael/Ström

W związku z rozpoczęciem nowej działalności przez Dom Maklerski Michael/Ström, polegającej na zarządzaniu aktywami, w lutym przejął on zarządzanie nad autorskim funduszem obligacji korporacyjnych. Strategią funduszu jest uzyskiwanie wyników przewyższających wyniki depozytów bankowych poprzez inwestowanie kapitału przede wszystkim w dług korporacyjny przedsiębiorstw.

Od 6 lutego Dom Maklerski Michael/Ström rozpoczął zarządzanie Funduszem Inwestycyjnym Zamkniętym Obligacji Korporacyjnych. Głównym założeniem funduszu jest inwestowanie w aktywa, które przynoszą stabilny zysk przy stosunkowo niewielkim ryzyku.

– Cele inwestycyjne nowego funduszu oraz kryteria doboru aktywów odzwierciedlają naszą filozofię inwestowania – mówi Michał Ząbczyński, prezes Michael/Ström. – Według nas w dłuższym okresie to stabilność i powtarzalność przynosi inwestorom więcej korzyści, niż perspektywa szybkich zysków obarczonych znacznym ryzykiem i zmiennością – podkreśla Ząbczyński.

Nowy fundusz, zarządzany przez Michael/Ström, będzie inwestować przede wszystkim w papiery dłużne firm. Wynika to ze specjalizacji Michael/Ström w tym segmencie rynku. Fundusz, przeznaczony dla osób poszukujących konserwatywnych inwestycji, skupia się przede wszystkim na lokowaniu kapitału w aktywa podlegające mniejszym wahaniom.

– Z naszych obserwacji wynika, że zdecydowana większość inwestorów bardziej ceni sobie powtarzalność wyników i stabilny wzrost wartości aktywów, niż perspektywę większych zysków obarczoną jednak możliwością sporych wahań wartości inwestycji. Chodzi tu zarówno o realne końcowe wyniki inwestycji w perspektywie kilkuletniej, ale i w nie mniejszym stopniu komfort i spokój inwestora w czasie jej trwania – mówi Michał Ząbczyński.

Dystrybucja funduszu prowadzona będzie w trybie oferty prywatnej. W przyszłości rozważane będzie również upublicznienie funduszu i jego dystrybucji. Wynagrodzenie pobierane przez fundusz wyniesie do 1,25 proc. rocznej stałej opłaty za zarządzanie oraz do 25 proc. premii za osiągnięte wyniki przekraczające próg 2,5 pkt. proc. powyżej WIBOR 3M. Za wykupienie certyfikatów pobierana jest opłata w wysokości do 0,5 proc.

– Naszą przewagą ma być odpowiedni dobór emitentów przy zachowaniu odpowiedniej dywersyfikacji. Uzupełnienie portfela mogą stanowić depozyty, skarbowe instrumenty dłużne oraz tytuły uczestnictwa funduszy, których polityka inwestycyjna polega na nabywaniu instrumentów dłużnych. Maksymalne zaangażowanie w jednego emitenta nie może przekraczac 10 proc. wartości portfela, a zaanagażowanie w pojedyńczą serię 15 proc. Wartości serii. Dzięki różnorodności aktywów zachowana jest odpowiednia dywersyfikacja i odpowiednia płynność portfela – podkreśla Ząbczyński.

Funduszem zarządzać będzie Piotr Ludwiczak, Dyrektor Departamentu Zarządzania Aktywami i posiadacz licencji Doradcy Inwestycyjnego. Piotr Ludwiczak związany jest z rynkiem obligacji korporacyjnych od 2011 r. Zdobywał doświadczenie na polskim i zagranicznym rynku obligacji korporacyjnych zarówno w domach maklerskich, jak i towarzystwach funduszy inwestycyjnych. Współpracował m.in. z Credit Suisse w Londynie i TFI Allianz. W Michael/Ström pracuje od 2016 r. Jest absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu na kierunku Finanse i rachunkowość.

Dochody z funduszu będą powiększać wartość jego aktywów, co oznacza, że nie będzie wypłat dochodu bez umorzenia certyfikatów. Wycena certyfikatów odbywa się co miesiąc,
w ostatni dzień pracy giełdy. Ich wykup jest możliwy tego samego dnia, przy czym fundusz zakłada ograniczenie umorzeń do 15 proc. aktualnej wartości netto aktywów.

Wprowadzenie usługi jest efektem uzyskania zgody Komisji Nadzoru Finansowego na wykonywanie przez Michael/Ström czynności polegających na zarządzaniu portfelami,
w skład których wchodzi jeden lub większa liczba instrumentów finansowych. Decyzja, wydana w grudniu ubiegłego roku, objęła również możliwość świadczenia przez Michael/Ström usług z obszaru doradztwa inwestycyjnego. Jak podkreśla Michał Ząbczyński to bardzo ważny element strategii firmy. – Dzięki nowej usłudze nasi klienci będą mogli czerpać z wiedzy i doświadczenia naszych ekspertów przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. To ważne w czasach, gdy możliwości zainwestowania wolnych środków jest sporo, ale trudno znaleźć naprawdę atrakcyjne inwestycje odpowiadające profilowi danego inwestora – dodaje.

Kolejną zmianą w Michael/Ström, jest zmiana statusu prawnego ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością na spółkę akcyjną. Przekształcenie nastąpiło 19 stycznia 2018 r.

44 mln złotych dla polskich innowacji od Komisji Europejskiej

Rok 2017 przyniósł polskim firmom rekordowe sukcesy w Fazie 2 programu SME Instrument (Horyzont 2020). Komisja Europejska wybrała aż pięć spółek z Polski, w które w sumie zainwestowała ponad 44 miliony złotych (10,5 miliona euro). Wszystkie wygrane projekty w procesie starania o dofinansowanie wsparło krakowskie Zafiro Solutions. Granty trafiły do Inteliclinic, BCAST, Torqway, Billon oraz SDS Optic.

Granty przyznane w 2017 roku zostaną przeznaczone na przyspieszenie wprowadzenia na rynek m.in. urządzenia do wykrywania bezdechu sennego, przełomowej platformy multimedialnej przyśpieszającej cyfryzację radiofonii, hybrydowej wersji pojazdu nordic riding, rewolucyjnego systemu natychmiastowych mikropłatności opartego na technologii rozproszonego rejestru oraz mikrosondy optycznej do szybkiego i precyzyjnego diagnozowania nowotworów piersi.

Michał Gzyl, dyrektor zarządzający Zafiro Solutions
Michał Gzyl, dyrektor zarządzający Zafiro Solutions

– SME Instrument jest już dobrze znany polskim firmom, które chętnie do niego aplikują, szczególnie do pierwszego etapu. Tylko w 2017 roku przedsiębiorstwa złożyły łącznie 375 wniosków do programu – mówi Michał Gzyl, dyrektor zarządzający Zafiro Solutions. – Poza bezzwrotnym dofinansowaniem beneficjenci doceniają wsparcie coachingowe i prestiż programu. Grant z Horyzontu 2020 bardzo uwiarygadnia projekt w oczach inwestorów.

Konkurencja w programie jest ogromna. W 2017 roku w ramach Fazy 2 zostało złożonych prawie 6400 wniosków, z czego Komisja Europejska przyznała dofinansowanie tylko 249 projektom, w tym 5 z Polski. Pozyskanie środków dla wszystkich polskich projektów wspierało krakowskie Zafiro Solutions. Dotację otrzymał jeszcze jeden projekt, w którym bierze udział polskie przedsiębiorstwo, jednak w tym przypadku koordynatorem składającym wniosek byli Brytyjczycy.

W 2017 roku eksperci Zafiro Solutions zdobyli dla polskich klientów ponad 44 miliony złotych, w tym jeden z najwyższych w historii programu grant o wysokości ponad 17 milionów złotych. Granty trafiły do spółek: Inteliclinic, BCAST, Torqway, Billon oraz SDS Optic.

– Jako pierwsi na świecie stworzyliśmy działającą technologię rozproszonego rejestru, która umożliwia wykonywanie bezpośrednich transakcji płatniczych (peer-to-peer) z użyciem realnych pieniędzy, a nie kryptowalut. Dzięki dofinansowaniu z Horyzontu 2020 możemy szybciej rozwijać oparte na tej technologii rozwiązania płatnicze obsługujące masowe wypłaty, monetyzację treści czy e-commerce – mówi Robert Kałuża, współzałożyciel i dyrektor operacyjny firmy Billon, beneficjenta programu SME Instrument. – Prestiż związany z programem pomógł nam również wygenerować spore zainteresowanie mediów w kraju i za granicą.

– Miniony rok był naprawdę udany dla polskich spółek. Od początku 2018 r. Komisja Europejska wprowadziła jednak szereg zmian, m.in likwidację kategorii projektów czy dodatkowe spotkanie w Brukseli. Z zainteresowaniem będziemy obserwować, jak wpłynie to na wyniki polskich przedsiębiorców – dodaje Alicja Grzegorzek Carrascosa, założycielka Zafiro.

SME Instrument jest częścią Horyzontu 2020 finansującą najbardziej innowacyjne i przełomowe europejskie projekty realizowane przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Na jego realizację Komisja Europejska przeznaczyła w 2017 roku 1,8 miliarda złotych (ponad 434 miliony euro).

Budżet na rok 2018 jest wstępnie deklarowany na poziomie ponad 479 milionów euro, z czego 87% zostanie przeznaczone na granty Fazy 2.

Dolarowy rollercoaster

Po słabej passie dolara z początków ostatniego tygodnia, kiedy to kurs EUR/USD skoczył z poziomu 1,225 do 1,255, dolar zaczął powoli odrabiać straty.

Ostatnie ruchy na rynku były dość zaskakujące, m.in. dolar nie zyskiwał, kiedy rentowności amerykańskich obligacji rosły.

Wyprzedaż USD z ubiegłego tygodnia, która sprawiła, że w parze ze złotym, dolar – mimo piątkowego ruchu w górę – osłabił się niemal o 2%, mogła być spowodowana m.in. wzrostem obaw o perspektywy amerykańskiego budżetu. Zatwierdzony przez Kongres w ubiegłym tygodniu wzrost wydatków rządowych o 300 mld USD na przestrzeni kolejnych dwóch lat oraz reforma podatkowa Trumpa mogą docelowo przełożyć się na spadek wiarygodności USA jako kredytobiorcy. Perspektywy wzrostu deficytu budżetowego i deficytu na rachunku bieżącym (w tym przede wszystkim prawdopodobne pogłębianie się deficytu w handlu) nie pomagają inwestorom w zmianie ich negatywnego nastawienia do USD.

Ostatecznie jednak ten tydzień dolar rozpoczyna umocnieniem. Skala ostatniej wyprzedaży pomimo utrzymującego się, gorszego sentymentu względem USD na rynku wydaje się zbyt duża. W tym kontekście warto dodać, iż inwestorzy nie zareagowali na ostatnie, ważne dane z amerykańskiej gospodarki, które potwierdzają wzrost presji inflacyjnej w Stanach Zjednoczonych, a dolar zupełnie zignorował kwestię rosnącego prawdopodobieństwa tego, że 2018 r. przyniesie więcej podwyżek stóp procentowych niż wcześniej zakładała Rezerwa Federalna.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w poniedziałek osłabił się o 0,4%, wahając się w widełkach 4,13 – 4,15. Wczorajsze osłabienie pary EUR/PLN sprawiło, że kurs dotknął wsparcia w okolicy 4,13. Jego przebicie oznaczałoby spadek do najniższego poziomu od dwóch i pół roku. Tak się jednak nie stało, a para EUR/PLN dziś od rana kieruje się w górę.

Dzisiejsze wskaźniki ZEW pokazują, że pozytywne nastroje w Europie nadal się utrzymują. Indeksy wprawdzie pokazały nieco niższe odczyty niż w ubiegłym miesiącu, nadal jednak znajdują się w okolicy ostatnich poziomów, są również wyższe od oczekiwań konsensusu.

GBP

Kurs GBP/PLN w poniedziałek osłabił się o 0,7%, wahając się w widełkach 4,65 – 4,70. Brytyjska waluta dziś przed południem odrobiła wszystkie straty z wczoraj.

Silnym impulsem do zakupów była informacja o tym, że Parlament Europejski chce umożliwić Wielkiej Brytanii “preferencyjny dostęp do wspólnego rynku” po Brexicie oraz wnosi o “większą elastyczność” w relacjach UE-UK. Tego typu wieść płynąca z PE stanowi kontrę do stanowiska głównego negocjatora UE, Michela Barniera, który sugerował, że – biorąc pod uwagę warunki, na które może zgodzić się Wielka Brytania – mocno “preferencyjny dostęp” raczej nie będzie możliwy. Kwestia tego, czy takie porozumienie uda się wypracować oraz czy zgodzi się na nie konserwatywny gabinet Theresy May przez jakiś czas pozostanie pod znakiem zapytania. “Preferencyjny dostęp” prawdopodobnie wiązałby się m.in. z utrzymaniem w mocy części regulacji prawnych UE, a to właśnie chęć stanowienia własnego prawa była jednym z głównych argumentów, który był na ustach zwolenników opuszczenia UE.

USD

Kurs USD/PLN w poniedziałek osłabił się o 0,5%, wahając się w widełkach 3,33 – 3,35. Poniedziałek nie był dniem zbyt dużej zmienności na rynku, co po części związane było z faktem przerwy w funkcjonowaniu największych giełd świata (m.in. amerykańskich, chińskich).

Dzisiejszy dzień nie przyniesie żadnych nowych, istotnych danych makro. Inwestorzy w tym tygodniu powinni skupić się na publikacji “minutek” ze spotkań Rezerwy Federalnej (środa) i Europejskiego Banku Centralnego (czwartek). Istotne mogą być również dane PMI dla strefy euro i Stanów Zjednoczonych, które poznamy w środę.

Autor: Roman Ziruk, Ebury

Programy opcji menadżerskich – motywator w innowacyjnych przedsiębiorstwach

Programy opcji menadżerskich to narzędzie, które pozwala łączyć interesy dwóch grup działających w ramach jednej firmy – akcjonariuszy i udziałowców oraz kluczowych pracowników. Stają się oni wówczas jedną drużyną, której celem jest zwiększenie wartości firmy. Obecnie wiele firm, zarówno spółek akcyjnych, jak i spółek z ograniczoną odpowiedzialnością czy start-upów zdaje sobie sprawę, że jest to klucz od ich rozwoju oraz wzrostu wartości.

– Dobrze zaplanowane programy opcji mają jasno zdefiniowany cel i odpowiednio dobrane kryteria oceny, co w rezultacie pozwala na osiągnięcie wymiernych korzyści obu zainteresowanym grupom – powiedziała serwisowi eNewsroom Magdalena Karda, prezes zarządu Trio Advisory – Program powinien motywować do ponadprzeciętnego zaangażowania pracowników. Pracownicy zaś wiedzą, że ich działania – wytężona praca, kreatywność, wymyślanie nowych produktów i usług przekłada się na korzyści dla firmy. Ma to szczególne znaczenie w innowacyjnych przedsiębiorstwach. Zależy im na przyciągnięciu najlepszych ludzi. Rolą pracodawcy jest więc zadbanie o odpowiedni motywator w postaci programu opcji menadżerskich, który pozwoli w przyszłości pracownikom partycypować w sukcesie firmy.Polskie podmioty zmagają się ostatnimi czasy z trudnościami z rekrutacją wartościowych pracowników. Planując dalsze losy przedsiębiorstwa warto rozważyć wprowadzenie takich programów, jako narzędzia pozwalającego wyróżnić się na tle konkurencji i umożliwiającego przyciągnięcie talentów – podkreśliła Karda.

Rynek kandydata nie zniechęci inwestorów

Głównym tematem dyskusji dotyczących rozwoju i realizacji nowych projektów inwestycyjnych jest dostęp do wykwalifikowanych pracowników, a to nadal przewaga konkurencyjna polskiej gospodarki. Pomimo rosnących wymagań kandydatów i bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy, która może być postrzegana jako wyzwanie, rozwój tempa gospodarczego w kraju przyciąga nowych inwestorów. Jak wynika z Europejskiej Prognozy Gospodarczej, rozwijamy się szybciej niż przeciętnie kraje Unii Europejskiej. Ponadto, w ramach 335 bezpośrednich inwestycji zagranicznych zgłoszonych w ubiegłym roku, powstanie prawie 87 tys. nowych miejsc pracy – jest to najlepszy wynik w całej Wspólnocie. Dlaczego w 2018 roku Polska powinna znaleźć się na inwestycyjnym radarze?

Zainteresowanie inwestorów Polską utrzymuje się na wysokim poziomie, czego przykładem może być 10 procentowy wzrost liczby spółek z udziałem kapitału zagranicznego[1]. Co więcej, z danych przedstawionych przez fDI Markets wynika, że w ubiegłym roku inwestorzy zagraniczni zainwestowali w naszym kraju 12, 893 mld euro – tym samym Polska zajęła drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem łącznej wartości projektów inwestycyjnych. Czy możemy zatem liczyć na kontynuację passy inwestycyjnej w 2018 roku?

– Nasz kraj posiada wiele atutów – największym z nich jest kapitał ludzki, czyli dostępność dobrze wykwalifikowanej kadry, przy wciąż niższych w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej, kosztach pracy. Na szczególną uwagę zasługuje również wysoki poziom kompetencji lingwistycznych naszych specjalistów, które są najbardziej pożądane na stanowiskach powstających w ramach nowych inwestycji. Do pozytywnej oceny potencjału inwestycyjnego kraju można zaliczyć szereg innych czynników, przeanalizowanych w badaniu Antal Business Environment Study, takich jak infrastruktura, podaż powierzchni biurowej, czy potencjał edukacyjny, rozumiany jako dostępność przyszłych pracowników. Jednocześnie, atrakcyjność Polski najtrafniej potwierdza wzrost bezpośrednich inwestycji zagranicznych – w ciągu roku liczba projektów powiększyła się z 272 do 335 – mówi Artur Skiba, prezes międzynarodowej firmy rekrutacyjnej Antal.

Polska gospodarka w szczytowej formie

W Europie widać ożywienie gospodarcze. Zgodnie z Europejską Prognozą Gospodarczą, przewiduje się wzrost we wszystkich państwach członkowskich UE. Jak donosi Komisja Europejska, to pierwsza taka sytuacja od niemal dekady. Prognozy dla naszego kraju są znacznie lepsze niż dla pozostałych członków UE.  W 2018 roku, średni wzrost gospodarczy dla całej Unii ma wynieść o 1,8% PKB. Podczas gdy dla Polski przewiduje się przyrost o 3.1% PKB – taki wynik daje nam mocne miejsce wśród ośmiu najlepiej rozwijających się gospodarek w Unii Europejskiej.

– Od dłuższego czasu obserwujemy wzrost płac, co może stanowić coraz większe wyzwanie dla inwestorów chcących ulokować swój kapitał. Warto mieć na uwadze fakt, że sytuacja ta dotyczy większości państw europejskich. W ubiegłym roku płaca minimalna wzrosła m.in. we Francji, Belgii, czy Holandii. Mimo podobnych tendencji w Polsce wynagrodzenia minimalne są nadal trzykrotnie mniejsze (473 euro), a pod względem płac nasz kraj niezmiennie znajduje się na dole zestawienia. Ponadto, z danych Eurostatu wynika, że średnie wynagrodzenie w UE wynosi 2468 euro, czyli 10 256.76 zł, a w kraju 4271,51 zł. Wprawdzie presja płacowa rośnie, ale nie przekraczamy w tym zakresie europejskich standardów. W zestawieniu ze znakomitą koniunkturą w Polsce oraz z innymi czynnikami wpływającymi na atrakcyjność inwestycyjną kraju – dyskwalifikujemy wielu naszych konkurentów i umacniamy swoją pozycję jako jedno z najatrakcyjniejszych inwestycyjnie państw Europy środkowo-wschodniej – mówi Artur Skiba.

Jesteśmy aktywni zawodowo

To był przełomowy rok na polskim rynku pracy. Odnotowaliśmy rekordowo niskie bezrobocie, które w grudniu 2017 roku było najmniejsze od 27 lat. Co więcej, w stosunku do grudnia 2016 roku, przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 4.4% (grudzień 2017). Kolejnym aspektem, pokazującym pozytywne tendencje na rynku pracy, jest zmniejszenie się dystansu dzielącego Polskę i UE w zakresie współczynnika aktywności zawodowej – jest to podstawowa miara rynku pracy, która pokazuje procentowy udział osób pracujących i bezrobotnych aktywnie poszukujących pracy, do ogółu ludności kraju. Jak wynika z danych, prawie 62% z nas jest aktywnych zawodowo lub aktywnie poszukuje zatrudnienia, tym samym zbliżamy się do poziomu w Unii (64,7%). Z kolei pod względem grupy w wieku 25-49 lat przeganiamy średnią europejską o 2.5 pkt. proc. – aż 82,5% Polaków w tym przedziale pracuje.  Ponadto, z obserwacji międzynarodowej firmy rekrutacyjnej Antal wynika, że jesteśmy coraz bardziej elastyczni, jeśli chodzi o zmianę pracy, relokację, a nawet formę zatrudnienia.

Inwestycje w Polsce rosną i będą rosły

Wysoka konkurencyjność, dobrze rozwinięte środowisko biznesowe, innowacyjne rozwiązania i produkty, a także postępująca automatyzacja na rzecz innych kompetencji i powstających zawodów – tworzą zupełnie nową rzeczywistość inwestycyjną. Jak wynika z raportu „Plany inwestycyjne w Polsce[2]”, opracowanego przez Antal, najbardziej przyjazne nowym inwestycjom jest woj. mazowieckie – 28% respondentów wskazuje Warszawę, jako miejsce atrakcyjne biznesowo, kolejno: dolnośląskie z wynikiem 22% oraz ex aequo woj. łódzkie i woj. wielkopolskie – 16%. Ponadto, w raporcie Antal, dzięki uwzględnieniu kluczowych aspektów, jakimi są: nowe technologie, kapitał ludzki, rozwój geograficzny oraz rozwój produktów i usług, wyróżniono branże, które mają największy potencjał i cieszą się największym zainteresowaniem. W głównej mierze rozwój inwestycji planowany jest w sektorze ubezpieczeń – aż 56 % firm ubezpieczeniowych obecnych na rynku deklaruje inwestycje. Na drugim miejscu znalazł się sektor IT i telekomunikacji – 55%. Z kolei na poziomie 53% plasują się branże: bankowości, produkcji przemysłowej, a także branży internetowej i e-commerce.

– W ciągu ostatnich trzech lat obserwujemy dynamiczny rozwój branż automotive, IT oraz SSC/BPO. Ponadto,  w związku z postępującą automatyzacją i ciągłym ulepszaniem rozwiązań technologicznych, możemy spodziewać się wzrostu inwestycji w dotąd mocno zaniedbanym sektorze energetyki odnawialnej oraz biotechnologii. Warto zwrócić również uwagę na bankowość w Polsce, która należy do najnowocześniejszych branż w Europie, a pod względem innowacji daje nam miejsce w światowej czołówce. Z drugiej strony, postępujący proces digitalizacji skutkuje masowymi zwolnieniami. Dostrzegam w tym jednak ogromny potencjał – dawne wakaty i kompetencje, przesuną się w stronę nowych umiejętności, a co za tym idzie – uwolnią się kolejne zasoby pracy i wzrośnie popyt na inwestycje, które już teraz przekraczają najśmielsze prognozy – podkreśla Artur Skiba, prezes Antal.

[1] Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej, http://www.coig.com.pl/inwestorzy-zagraniczni-w-polsce.php

[2] Raport „Plany inwestycyjne w Polsce”, Antal 2017 r., http://www.investmentplansreport.eu/polska.html

***

Badanie Antal Business Environment Assessment Study zostało przeprowadzone w miesiącach maj – czerwiec 2017 na próbie 489 decydentów w firmach obecnych w Polsce, zajmujących stanowiska prezesów, członków zarządów oraz dyrektorów departamentów. Badanie było prowadzone metodą CATI oraz CAWI. Partnerzy badania: CBRE, BPCC, ASPIRE, Adaptive. Badanie jest prowadzone równolegle na rynku czeskim, słowackim i węgierskim. Raport został uzupełniony danymi Antal, CBRE oraz GUS, Lista 500 Polityka, BISNODE.

Giganci e-commerce napędzają rynek magazynów w Polsce

Za nami najlepszy rok w historii polskiego rynku magazynowego – z popytem na poziomie aż 3,9 mln mkw. Firma doradcza JLL podsumowała sytuację na rynku powierzchni magazynowo-przemysłowych w Polsce w 2017 r.

„Całkowita powierzchnia wynajęta w ramach nowych umów i ekspansji przekroczyła w ubiegłym roku 3,1 miliona mkw., co przewyższa wynik z 2016 o prawie milion mkw. Popyt brutto – uwzględniający również renegocjacje – przekroczył 3,9 miliona mkw. Sieci handlowe i logistyka pozostają liderami na rynku, wspólnie generując ponad 65% popytu netto. Wynik ten jest m.in. rezultatem rozwoju sektora e-commerce, z umowami Amazon czy Zalando. Mocna trzecia pozycja należy niezmiennie do sektora lekkiej produkcji, z 20% udziałem w popycie netto”, komentuje Tomasz Olszewski, Dyrektor Działu Powierzchni Magazynowo-Przemysłowych w Europie Środkowo – Wschodniej, JLL.

Polska Centralna była w 2017 roku najgorętszym punktem na magazynowej mapie kraju. Przypadło na nią 30% popytu netto, generowanego głównie przez sieci handlowe. Co ciekawe, uwagę inwestorów coraz częściej przyciągają też rynki wschodzące, gdzie w ciągu roku łącznie wynajęto ok. 400 000 mkw. (13% popytu netto). Liderem w tej grupie jest województwo lubuskie (150 000 mkw.).

Największe transakcje najmu w Polsce w 2017 r.

Najemca Park Typ umowy Powierzchnia (mkw.)
Poufny najemca BTS Gliwice Nowa umowa 146 000
Amazon BTS Sosnowiec Nowa umowa 135 000
Zalando BTS Łódź Nowa umowa 124 500
Castorama BTS Stryków Nowa umowa 102 000
BSH Central European Logistics Hub Nowa umowa 79 000

Źródło: JLL, www.magazyny.pl, IV kw. 2017 r.

Podaż – 2,3 mln mkw. więcej

„Wysokiej aktywności na rynku najmu towarzyszył również rekordowy wynik po stronie nowej podaży. Polski rynek magazynowy urósł o kolejne 2,3 miliona mkw., czyli ponad milion więcej w porównaniu do 2016. Przez ostatnie 5 lat zasoby magazynowe niemal podwoiły swoją wielkość, osiągając na koniec ubiegłego roku 13,5 miliona mkw., niewiele mniej od Włoch – 15,1 mln mkw. Daje to Polsce mocne ósme miejsce w Unii Europejskiej pod względem wielkości zasobów”, dodaje Jan Jakub Zombirt.

Pięć najszybciej rosnących rynków w 2017 r. to Okolice Warszawy, Górny Śląsk, Szczecin, Centralna Polska i Poznań, gdzie łącznie oddano do użytku prawie 75% całkowitej nowej podaży. Największe projekty należały do przedstawicieli sektora e-commerce.

„W budowie jest 1,2 miliona mkw. Najbardziej aktywnymi regionami pozostają Górny Śląsk z 360 000 mkw. pozostającymi w realizacji, Centralna Polska – 300 000 mkw. i Warszawa, gdzie obecnie buduje się 210 000 mkw. Z kolei ponad 130 000 mkw. powstaje aktualnie w Lubuskiem”, komentuje Jan Jakub Zombirt.

Nowe lokalizacje, wyższy standard budynków oraz dopasowanie do potrzeb najemców wpływają na rosnącą popularność projektów BTS. Udział powierzchni budowanej spekulacyjnie utrzymuje się na poziomie 28%, a pozostałe 72% zostało już zabezpieczone umowami wynajmu. Co ciekawe, powierzchnia spekulacyjna powstaje aktualnie również poza największymi rynkami, obejmując takie regiony jak Kujawy, Kraków, Szczecin i Lubuskie.

Stabilne pustostany i czynsze

Pomimo wyjątkowo wysokiego poziomu nowej podaży, średni współczynnik pustostanów w Polsce utrzymał się na stabilnym poziomie i na koniec 2017 roku wynosił 6%.

W IV kwartale 2017 roku na rynku magazynowym w Polsce nie odnotowano znaczących zmian w wysokości czynszów. Najwyższe stawki oferowano w Warszawie (Miasto) i Krakowie, gdzie czynsze bazowe wahają się odpowiednio pomiędzy 4,1-5,1 euro/ mkw./ miesiąc i 3,8-4,5 euro/ mkw./ miesiąc. Najbardziej atrakcyjne stawki za wynajem powierzchni w magazynie typu Big Box spotkać można w Centralnej Polsce (2,6-3,2 euro / mkw. / miesiąc), w Poznaniu (2,8-3,5 euro/ mkw./ miesiąc) i na Górnym Śląsku (2,8-3,6 euro/ mkw./ miesiąc). Na niektórych rynkach zauważyć można już nieznaczny wzrost dolnej granicy przedziału, a w najbliższych kwartałach przewiduje się dalszą presję na wzrost stawek. Powyższe kwoty nie uwzględniają oferowanych przez właścicieli kontrybucji i stanowią podstawę do negocjacji.

Co druga firma polska firma nie sprawdza kontrahentów

  • Tylko co drugi przedsiębiorca sprawdza kontrahentów przed zawarciem transakcji.
  • Równocześnie 52 proc. firm spotkało się z niesolidnością partnerów biznesowych przy zapłacie za towary i usługi.
  • Rolę sprawdzającego często biorą na siebie zewnętrzne instytucje finansowe.

Tylko 53,6 proc. firm weryfikuje swoich partnerów biznesowych*, rozliczających się w formie odroczonej płatności. Równocześnie prawie tyle samo, bo aż 52 proc. przedsiębiorców miało w 2017 roku kłopoty związane z niesolidnością kooperantów płacących z opóźnieniem, wynoszącym ponad 60 dni (dane BIG InfoMonitor). W praktyce wygląda to tak, że ci, którzy mają zapłacić za miesiąc, należność regulują po dwóch lub trzech. Czasem wysyłanie przelewów odbywa się wg zasady: jeśli masz zapłacić dziś, zrób to za kwartał, będziesz miał trzy miesiące darmowej pożyczki.

Jakość rozliczeń byłaby lepsza, a terminowość wpłat z pewnością większa, gdyby firmy przed zawarciem transakcji, sprawdzały z kim handlują. Narzędzia do tego są bardzo łatwo dostępne –  zarówno bezpłatne jak opinie w Internecie czy bazy i rejestry niesolidnych dłużników prowadzone przez wyspecjalizowane instytucje. Mimo tego, do weryfikacji przyznaje się w badaniach stosunkowo mało przedsiębiorców. Następstwem są potężne kłopoty z odzyskiwaniem należności, odczuwa je nawet 8 na 10 firm, co skutkuje ryzykiem braku płynności finansowej, a nawet upadku.

Wiele firm nie ma wystarczających struktur do weryfikowania partnerów, w dodatku zajmują się głównie tym, w czym są najlepsi, czyli swoją zasadniczą działalnością produkcyjną czy usługową. Sprawdzanie partnerów – jeśli już to robią – przenoszą na wyspecjalizowane instytucje finansowe. Przykład: jeśli zgłaszający się do faktora przedsiębiorca dostaje odmowę finansowania, powinna zaświecić mu się czerwona lampka, bo oznacza to, że firmy z którymi robi biznes, a które zostały sprawdzone przez faktora, nie są solidnymi partnerami i mogą w przyszłości spowodować jego kłopoty. W takim modelu faktor pełni rolę doradcy biznesowego wzmacniającego zdrowe relacje w gospodarce – mówi Joanna Rembelska, Dyrektor ds. ryzyka i audytu wewnętrznego w eFaktor, firmie zajmującej się finansowaniem małych i średnich przedsiębiorstw.

Płać, bo jeśli nie, to….

Niestety skala zatorów płatniczych w polskiej gospodarce jest tak duża, że nawet weryfikacja partnera handlowego nie daje gwarancji terminowego wpływu na konto. Jedną z przyczyn jest brak odwagi przedsiębiorców, aby kategorycznie upominać się o należne im środki. Powodem jest obawa przed popsuciem relacji z większym partnerem biznesowym. Małe i średnie firmy nie zaryzykują ważnego kontraktu zbyt często czy natarczywie upominając się o przelew. Mają też mniejszą siłę argumentów, większy partner może przecież zmienić dostawcę.

Dlatego coraz częściej pomocy i wsparcia mali przedsiębiorcy szukają w instytucjach finansowych, które pośrednicząc pomiędzy wystawcą faktury, a jej płatnikiem mają za zadanie pilnować daty zapłaty i mobilizować odbiorcę usługi do terminowości przelewu środków. Wiele firm z grupy MSP zgłasza się do nas z prośbami o takie, w założeniu miękkie, a w praktyce twarde, ale przede wszystkim skuteczne, wsparcie mówi Joanna Rembelska z eFaktor.

Faktor (a czasem także bank) przejmuje rolę pilnującego terminowości wpływów i w razie potrzeby upomina się o zaległości. Firma nie rozmawia wtedy bezpośrednio z przedsiębiorstwem, z którym współpracuje. Robi to za niego wyspecjalizowana instytucja finansowa. W takim modelu biznesowym deweloperowi czy dużej sieci handlowej trudniej jest „zbywać” pytania o należności za wykonane usługi czy towary i przypomnienia o zapadających terminach regulowania faktur. Faktor księguje i rozlicza należności, na bieżąco raportując klientowi realizację przelewów.

Taka praktyka działa dyscyplinująco, a dla przedsiębiorcy to dosyć komfortowe rozwiązanie.

– Dla wielu firm współpraca i umowa z faktorem to plan B w sytuacji, kiedy partner biznesowy oczekuje bardzo długich terminów zapłaty na fakturze w dodatku nie ma gwarancji, że z 3 miesięcy nie zrobi się 6 – mówi Joanna Rembelska.

*Audyt windykacyjny przeprowadzony przez Keralla Research na zlecenie Kaczmarski Inkasso

Czy RODO wstrząśnie polskim biznesem?

Joanna Dobkowska, adwokat Goodwill Consulting
Joanna Dobkowska, adwokat Goodwill Consulting

25 maja 2018 r. wejdzie w życie RODO (GDRP, General Data Protection Regulation), czyli Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych. Przedsiębiorcy mieli blisko dwa lata na dostosowanie się do zmian wprowadzanych w UE i to już ostatni dzwonek, by zweryfikować stopień przygotowań. W przypadku wątpliwości warto skontaktować się ze specjalistami i skorzystać z usług doradczych. Tym bardziej, że za nieprzestrzeganie przepisów grożą bardzo surowe kary.

Dla kogo RODO?

Dotychczasowe przepisy regulujące kwestie związane z ochroną danych osobowych, obowiązujące od 1995 r., wobec zjawiska postępującej cyfryzacji mają coraz mniejsze zastosowanie praktyczne. Ich aktualizacja jest konieczna, co nie oznacza, że wdrożenie nowych rozwiązań będzie łatwe. Zapisy RODO dotyczą bowiem wszystkich firm, które gromadzą i wykorzystują dane osobowe, niezależnie od ich wielkości, a więc zarówno dużych korporacji, jak i małych, rodzinnych biznesów: sklepów internetowych czy salonów kosmetycznych. Dobrze zawczasu przygotować siebie i swoją firmę na zmiany.

– RODO powstało z uwagi na konieczność dostosowania zapisów prawa do zmieniającej się rzeczywistości. Szybki postęp technologiczny i stale zwiększająca się ilość transakcji online to podstawowa problemy. Jak przygotować przepisy odnoszące się do różnych branż w jednakowym stopniu, które nie stracą szybko na aktualności i będą obowiązywać przez lata? Zrezygnować z konkretnych wytycznych – wskazuje Joanna Dobkowska, adwokat Goodwill Consulting – W efekcie przedsiębiorcy będą musieli dostosować ogólne wytyczne do swojej działalności i wypracować sposoby zabezpieczenia danych. Nie sposób dziś powiedzieć, na ile ten proces przebiegnie bezboleśnie, ale na pewno będzie stanowił wyzwanie. Szczególnie w pierwszym okresie obowiązywania przepisów, gdy można spodziewać się wzmożonej aktywności organu nadzorującego.

Wysokie kary finansowe

Ewentualne stwierdzone braki w procesie przetwarzania danych osobowych mogą skutkować bardzo wysokimi karami finansowymi, nawet do wysokości 20 mln euro. Decyzję o ich nałożeniu podejmuje organ nadzorczy, a na ich ostateczną wysokość wpływać będzie szereg czynników, w tym umyślny lub nieumyślny charakter działań karanego podmiotu. Co warto wiedzieć? Karę należy wpłacić w okresie do 14 dni od upłynięcia ostatecznego terminu wniesienia skargi lub dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu. Poza trybem skarg istnieje także możliwość wnioskowania o odroczenie kary lub rozłożenia jej na raty.

Kara w wysokości do 10 mln euro może zostać nałożona w przypadku naruszenia m.in. następujących przepisów:

  • braku nadzoru administratora i podmiotu przetwarzającego nad zgodami opiekunów dzieci, które nie ukończyły jeszcze 16 roku życia, na przetwarzanie ich danych osobowych, a także braku informowania organu nadzorczego o naruszeniach w zakresie ochrony danych osobowych;
  • zakresu obowiązków podmiotu certyfikującego wymienionych w RODO;
  • związanych z podjęciem stosownych działań przez podmiot monitorujący w przypadku stwierdzenia naruszenia przez danego przedsiębiorcę zatwierdzonego kodeksu postępowania.

Kara w wysokości do 20 mln euro może zostać nałożona w przypadku naruszenia m.in. przepisów:

  • w zakresie zasad przetwarzania, w tym warunków zgód na przetwarzanie określonych w RODO, a także przekazywania danych osobowych odbiorcy w państwie trzecim lub organizacji międzynarodowej i w zakresie praw osób, których dane są przetwarzane;
  • krajowych danego państwa członkowskiego UE, uchwalonych na podstawie RODO;
  • środków naprawczych nałożonych przez organ nadzorczy.

W przypadku przedsiębiorstw organ nadzorczy nałożyć może karę finansową w wysokości przewidzianej przepisami lub w wysokości odsetka od całkowitego rocznego obrotu z poprzedniego roku obrotowego – do 2 proc. wobec kary do 10 mln euro oraz do 4 proc. wobec kary do 20 mln euro. Zastosowanie ma kwota wyższa – wyjaśnia Joanna Dobkowska – Podobnie, jeżeli w ramach procesu przetwarzania danych zostało naruszonych kilka przepisów, nałożona zostanie jedna kara, przy czym będzie to kara wyższa.

Odpowiedzialność cywilna i karna

Przedsiębiorca łamiący przepisy RODO może zostać ukarany nie tylko administracyjną karą pieniężną. Odpowiada również cywilnie wobec osób, których dane zostały naruszone. Warto przy tym wiedzieć, że inaczej odpowiadają prawnie za czyny administratorzy danych oraz podmioty przetwarzające. Administrator odpowiada za szkody spowodowane przetwarzaniem naruszającym przepisy RODO, podmiot natomiast za szkody spowodowane przetwarzaniem wyłącznie, gdy nie dopełnił obowiązków, które RODO nakłada bezpośrednio na podmioty przetwarzające.

Jeżeli w tym samym przetwarzaniu uczestniczy więcej niż jeden podmiot i zgodnie z RODO odpowiadają wspólnie za szkodę spowodowaną przetwarzaniem, ponoszą odpowiedzialność solidarną za całą szkodę. Podmiot, który zapłacił odszkodowanie za całą wyrządzoną szkodę, ma prawo żądania od pozostałych podmiotów, które uczestniczyli w tym samym przetwarzaniu, zwrotu części odszkodowania odpowiadającej części szkody, za którą ponoszą odpowiedzialność. O wniesieniu pozwu w sprawach dotyczących odszkodowania sąd zawiadamia niezwłocznie organ nadzorczy.

Odpowiedzialność karna jest przewidziana dla najcięższych naruszeń przepisów, w tym za udaremnianie lub utrudnianie kontrolującym prowadzenia kontroli. Orzekanie w tych sprawach ma następować na podstawie przepisów kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Przewidziana jest również odpowiedzialność w przypadku przetwarzania określonej kategorii danych (tzw. „danych wrażliwych”) bez podstawy prawnej, za co grozi kara grzywny, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności.

Jak się przygotować?

Ważna jest świadomość wprowadzanych modyfikacji, w tym tak zwanego risk based approach, czyli podejścia uwzględniającego ryzyko. Przedsiębiorca będzie musiał przeanalizować jakimi danymi osobowymi dysponuje, jak ich używa i jakie ryzyko jest związane z ich przechowywaniem, a w oparciu o ewaluację dobrać optymalne środki, które to ryzyko zminimalizują – wskazuje Joanna Dobkowska i dodaje – pamiętajmy także o tym, że przedsiębiorca administrujący danymi będzie zobowiązany przekazać je wnioskodawcy na żądanie wraz z informacją, jakie dane są konkretnie wykorzystywane w jego działalności oraz, że zakres pojęcia „dane osobowe” zostanie rozszerzony o adresy IP oraz ciasteczka, czyli pliki cookies.

W ramach zasady możliwe będzie transferowanie wskazanych przez konsumenta jego danych pomiędzy podmiotami, co ma usprawnić np. proces kredytowy. Przy czym przygotowanie rozwiązań umożliwiających udostępnianie i przesyłanie plików z informacją o danych osobowych konkretnych osób to kolejne zadanie, z którym muszą się zmierzyć przedsiębiorcy.

Kto wie, być może nakłoni to administratorów danych do uporządkowania gromadzonych baz danych? – zastanawia się Joanna Dobkowska, Goodwill Consulting – Na pewno warto skontaktować się ze specjalistą i upewnić, że firma spełnia wszystkie wymogi stawiane przez RODO, aby w przyszłości uniknąć wysokich kar i odszkodowań.

Wyniki MOL Group za 2017r. najlepsze od dekady

  • Oczyszczony wynik CSS EBITDA Grupy MOL za 2017 r. wyniósł 2,45 mld USD, dzięki wzrostom we wszystkich segmentach działalności
  • Wolne przepływy pieniężne wzrosły o 21% r/r osiągając poziom 1,41 mld USD, znacznie powyżej oczekiwań
  • Zysk netto wzrósł o 18% r/r i wyniósł 1,11 mld USD

Grupa MOL ogłosiła dziś wyniki finansowe za rok 2017. Dzięki znakomitym wynikom finansowym i operacyjnym we wszystkich segmentach biznesu, MOL zwiększył wynik EBITDA o 14%, znacznie przekraczając wcześniejsze prognozy.

Organiczne nakłady inwestycyjne poczynione przez Grupę sięgnęły 1,04 mld USD, zgodnie z obniżoną prognozą i nieco powyżej wyniku sprzed roku. Zdolność spółki do generowania wolnych przepływów pieniężnych utrzymuje się na wysokim poziomie, co stanowi mocną podstawę dla realizacji kolejnych, ambitnych projektów inwestycyjnych.

Segment Upstream przyniósł wynik EBITDA na poziomie 854 mln USD, co stanowi wzrost o 26% w stosunku do roku 2016 r., spowodowany wyższymi cenami ropy Brent oraz gazu. Dzięki dyscyplinie kosztowej, segment podwoił wolne przepływy pieniężne (do poziomu 14 USD na każdej baryłce), stając się dla spółki jednym z kluczowych źródeł środków pieniężnych w 2017 r. Średnia dzienna produkcja wyniosła 107,4 tys. baryłek ekwiwalentu ropy naftowej, nieco poniżej oczekiwań, z powodu mniejszego udziału Wielkiej Brytanii w całkowitej produkcji.

Po raz kolejny, segment Downstream, stanowiący główne źródło przychodów spółki, zanotował znakomite wyniki, dostarczając 1,18 mld USD wyniku CCS EBITDA, czyli niemal połowę dla całej grupy. Mimo wysokich wyników z ostatnich lat, segment zwiększył swój wkład o kolejne 2%, dzięki wewnętrznym programom wydajnościowym oraz sprzyjającemu otoczeniu rynkowemu.

Segment usług konsumenckich z kolei kontynuował imponujące wzrosty, notując dwucyfrową dynamikę, wspartą dodatkowo zwiększonym popytem na paliwa (wzrost o 4% w 2017 r. na terenie Europy Środkowo-Wschodniej) i korzystnymi marżami. Cały segment przyniósł wynik EBITDA na poziomie 358 mln USD (wzrost o 17% r/r) i jest na najlepszej drodze do osiągnięcia zakładanych 450 mln USD do roku 2021. Dzięki dalszemu rozwojowi konceptu Fresh Corner, tempo wzrostu marż z działalności pozapaliwowej w dalszym ciągu przekracza wzrost marż w segmencie paliw. W ostatnim kwartale roku marże ze sprzedaży pozapaliwowej osiągnęły rekordowy udział w całej marży detalicznej Grupy, na poziomie 26%.

Wynik EBITDA segmentu Gas Midstream wzrósł o 15% r/r do poziomu 223 mln USD, dzięki rosnącym krajowym wolumenom przesyłu, które zrównoważyły niekorzystne zmiany taryf.

Zsolt Hernádi, Prezes i CEO Grupy MOL tak skomentował wyniki:

“Miło mi ogłosić, że rok 2017 był kolejnym dobrym rokiem, jeśli chodzi o wyniki finansowe, ale co równie istotne, był to również czas dalszych postępów we wdrażaniu naszej strategii MOL 2030. Przewyższyliśmy nasze prognozy finansowe, zwiększając przychody ze wszystkich segmentów biznesu. Upstream podwoił wolne przepływy pieniężne, wynik EBITDA segmentu Downstream wzrósł, pomimo wysokiej bazy, a segment konsumencki utrzymał dwucyfrową dynamikę wzrostu. W obszarze strategicznych inwestycji, znaczne postępy zanotował nasz flagowy projekt chemiczny (Poliole), a w obszarze mobilności uruchomiliśmy nowe, innowacyjne projekty. W rok 2018 weszliśmy z odpowiednim zapleczem do realizacji kolejnych istotnych inwestycji. W bieżącym roku spodziewamy się 2,2 mld USD EBITDA, co pozwoli sfinansować zarówno nasze projekty inwestycyjne, jak i rosnącą dywidendę dla naszych akcjonariuszy.”