Czy firmom zmierzającym na szczyty koniunktury na rynkach CEE-6* zagraża choroba wysokościowa?

Naszym zdaniem jeszcze nie. Wskaźniki koniunktury zapowiadają dalszy wzrost inwestycji w regionie CEE-6 w 2018 roku, ponad i tak już wysoki poziom 12,9 mld EUR osiągnięty w roku ubiegłym. Obecny cykl gospodarczy i cykl inwestycji na rynku nieruchomości mogą wejść szczytową fazę w 2019 roku. Colliers International opublikował właśnie nowy raport Investment Outlook na temat prognoz inwestycyjnych dla rynków nieruchomości w regionie CEE-6 na rok 2018.

Dynamiczny wzrost gospodarczy motorem aktywności na rynku

Wysokie tempo wzrostu PKB w Europie (2,5% r/r w 2017 roku) wspomaga rozwój eksportu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Ogólny wzrost inwestycji finansowanych lokalnie i ze środków UE w regionie CEE-6, a także wzrost konsumpcji, powinny umożliwić osiągnięcie w tym regionie wysokiego tempa rozwoju gospodarczego. Cykl ten może osiągnąć punkt szczytowy w 2019 roku.

Czy szczyt jest już w zasięgu ręki?

Czynsze w sektorze nieruchomości biurowych zaczynają rosnąć w całym regionie, co świadczy o dynamicznej aktywności gospodarczej. Wyniki badań nastrojów w branży budowlanej w całym regionie CEE-6 wskazują, że wkrótce może zacząć się budowlana hossa. Trzecim symptomem zbliżania się „szczytowej” fazy cyklu jest to, że wysokość inwestycji hotelowych w regionie CEE-6 wzrosła ponad dwukrotnie w 2017 roku i osiągnęła kwotę 988 mln EUR. Nagły wzrost aktywności w branży hotelarskiej jest często oznaką bujności rynku.

Objawy „choroby wysokościowej”

Najważniejsze czynniki, które mogą spowodować „chorobę wysokościową” to wzrost inflacji, niska podaż na rynku pracy, wyższe stopy procentowe i tym samym wysokie koszty finansowania transakcji w regionie. Poza regionem Europy Środkowo-Wschodniej Europejski Bank Centralny może także zaskoczyć rynek i podnieść stopy procentowe. Inne zagrożenia, na które naszym zdaniem należy zwrócić uwagę, to rozwój e-handlu w kontekście obiektów handlowych, podatki i populizm w polityce, a także przedłużający się boom w budownictwie (ten ostatni raczej dopiero w 2019 roku).

Czynniki wzrostu

Nastroje gospodarcze w krajach Europy Środkowo-Wschodniej zapowiadają się dobrze na kolejne miesiące 2018 roku, co zapewne przyczyni się do szybszego wzrostu PKB w tym regionie. Niemiecki indeks IFO wciąż wskazuje na wzrost ogólnego indeksu nastrojów gospodarczych CEE-6 UE ESI.

— Cała Europa przeżywa okres wysokiej koniunktury, zaś w strefie euro tempo wzrostu gospodarczego w trzecim kwartale 2017 roku osiągnęło zdrowy poziom 2,5% r/r. Wzrost PKB w regionie CEE-6 coraz bardziej przyspiesza za sprawą rosnącego eksportu do krajów europejskich (a także pozaeuropejskich), inwestycji i konsumpcji. Niezwykle wysokie tempo wzrostu PKB w Rumunii – aż 8,8% r/r w trzecim kwartale 2017 roku – wyróżnia się na tle innych krajów tego regionu, gdzie realna stopa wzrostu wyniosła 3,4%-5,0% r/r. Choć stopy procentowe już rosną (w Czechach i w Rumunii) i będą nadal rosły, tempo wzrostu gospodarczego powinno się utrzymać w 2018 roku — stwierdził Mark Robinson specjalista ds. badań rynku w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w Colliers International.

Wzrost inwestycji

Wraz z rozwojem branży rosną inwestycje. Łączny wskaźnik nastrojów wśród konsumentów w regionie CEE-6 – UE ESI – zapowiada stopniowy wzrost inwestycji w porównaniu z rokiem ubiegłym. Rok 2017 przyniósł spodziewane wyniki: napływ inwestycji o wartości 12,9 mld EUR, czyli o 6% więcej niż w 2016 roku (12,2 mld EUR). Kierunek zmian nastrojów świadczy o tym, że napływ inwestycji powinien utrzymać się jeszcze przez 18 miesięcy.

Dlaczego warto kupować?

Przede wszystkim chodzi tu o wzrost czynszów w większości stolic tego regionu. Przed dwunastoma miesiącami pisaliśmy o tempie wzrostu czynszów w handlu detalicznym TSC. Tendencja ta utrzymała się, zwłaszcza na najbardziej płynnych rynkach: w Warszawie i w Pradze. Obłożenie w najważniejszych centrach handlowych osiągnęło poziom nasycenia. Warto zwrócić uwagę na cykliczny charakter wzrostu czynszów w nieruchomościach biurowych, widoczny zwłaszcza pod koniec 2017 roku, co oznacza, że ta szersza sfera gospodarki wreszcie wykazuje oznaki hossy. Jest to najbardziej widoczne w Budapeszcie, Sofii, Bukareszcie i Pradze.

* Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria

zMAGAZYNowany potencjał Polski tkwi w e-commerce i przenosi się pod zachodnią granicę

Ubiegły rok okazał się rekordowy dla polskiego rynku przemysłowo-logistycznego, a prognozy na 2018 są jeszcze lepsze. Z raportu CBRE „Poland Industrial MarketView” wynika, że obecnie w budowie znajduje się ok. 1,4 mln mkw., z czego na 34% powierzchni magazynowych nie ma podpisanych umów najmu. Oznacza to, że deweloperzy wykorzystują dobrą koniunkturę i budują na zapas. Ponadto eksperci CBRE podkreślają, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy zauważalne będzie rosnące zainteresowanie nowymi lokalizacjami przy zachodniej granicy – w Zielonej Górze, Świebodzinie i Świecku, a jedną z głównych sił napędowych rozwoju sektora przemysłowego będzie e-commerce.

Według raportu CBRE „Poland Industrial MarketView”, który podsumowuje rynek przemysłowo-logistyczny w Polsce w 2017 roku, na rynku znajduje się obecnie 13,4 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej, czyli o 22% więcej niż w 2016 roku. W ciągu 12 miesięcy deweloperzy dostarczyli na rynek aż 2,27 mln mkw. nowej powierzchni magazynowej, rejestrując najwyższy wynik w historii. Dynamiczny rozwój rynku został zarejestrowany we wszystkich regionach Polski, wśród których najbardziej wzbogacił się rynek warszawski (o 495 tys. mkw.) oraz Śląsk, gdzie wybudowano aż 357 tys. mkw.

Efektem dużej aktywności inwestorów jest podpisanie umów najmu na ponad 4,52 mln mkw., co oznacza 29% wzrost względem 2016 roku. Na pozycję lidera wśród najemców magazynów wysuwa się e-commerce – w 2017 roku 3 największe transakcje zostały podpisane przez firmy z tej branży.

Magazyny zakupami internetowymi stoją

Polski rynek jest konkurencyjny pod względem kosztów pracy i warunków najmu oraz dostępności gruntów, co przyciąga do naszego kraju kolejnych inwestorów, m.in. z branży e-commerce. Eksperci CBRE podkreślają, że właśnie ta branża będzie jedną z głównych sił napędowych szybkiego rozwoju sektora przemysłowego w 2018 roku. Z raportu Interaktywnie.com „E-COMMERCE” wynika, że wartość sprzedaży w polskim Internecie w 2017 roku wyniosła 40 mld zł, a zdaniem przewodniczącego rady Izby Gospodarki Elektronicznej w 2018 roku wzrośnie o ponad jedną piątą i przekroczy granicę 50 mld zł.

Zmieniające się zwyczaje zakupowe konsumentów sprawiły, że zakupy internetowe, a z nimi branża e-commerce, wystrzeliły w górę. Sektorowi pomogą również nowe przepisy prawne, które nakazują zamykanie centrów handlowych w niedziele. To z pewnością będzie miało swoje odbicie w rynku powierzchni magazynowych – mówi Beata Hryniewska z CBRE.

Będzie się działo pod zachodnią granicą

W 2018 roku Warszawa i Polska Centralna nadal będą się cieszyć sporym zainteresowaniem inwestorów. Jednak to tereny zachodnie będą coraz częściej na celowniku. Między innymi w Zielonej Górze, Świebodzinie, Świecku i Krośnie Odrzańskim planowane jest oddanie nowych powierzchni magazynowych.

– Rok 2017 był przełomowy dla rynku powierzchni magazynowych i 2018 zapowiada się równie optymistycznie. Apetyt deweloperów nie słabnie, a w budowie znajduje się obecnie kolejne 1,39 mln mkw. Obserwujemy duży wzrost zainteresowania regionem zachodnim, z nowymi projektami w takich lokalizacjach jak Zielona Góra, Świebodzin, Świecko czy Krosno Odrzańskie. Tak dobra sytuacja na rynku sprzyja realizacji obiektów nie tylko typu ‘build to suit’, ale także spekulacyjnych, które pod koniec 2017 roku stanowiły aż 34% powierzchni magazynowych w budowie – komentuje Beata Hryniewska, Head of Industrial, CBRE.

Pustych magazynów najmniej od ponad 10 lat

Dostępność wolnej powierzchni magazynowej jest bardzo ograniczona. Ukończenie rekordowej ilości projektów nie spowodowało wzrostu stopy pustostanów, a miało skutek wręcz odwrotny: odsetek niewynajętej powierzchni obniżył się o 1,2 p.p. w stosunku do końcówki roku 2016 i obecnie wynosi 4,7%. Jest to najniższy wskaźnik od ponad 10 lat.

Ukraińcy coraz częściej pracują jako opiekunowie oraz nauczyciele

W opiece zdrowotnej i pomocy społecznej widać największy boom na pracowników z Ukrainy. Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podsumowujących 2017 rok wynika, że wzrost rok do roku wyniósł aż 114%. Więcej obywateli Ukrainy znajdziemy też w szkołach (20% wzrost rok do roku) oraz w kulturze (37% wzrost). Eksperci Personnel Service podkreślają, że w kolejnych latach Ukraińcy coraz częściej będą zajmowali stanowiska we wskazanych branżach, zwłaszcza, że część z nich to tzw. zawody przyszłości. Mniejszy popyt na Ukraińców widać za to w gospodarstwach domowych.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że pracownicy z Ukrainy wypełniają luki kadrowe w takich sektorach rynku, jak przemysł, produkcja czy budownictwo. To oczywiście nadal aktualne, coraz częściej jednak poszukujemy wśród Ukraińców nauczycieli, pielęgniarek czy opiekunów osób starszych. I szczególnie w tej ostatniej kategorii, możemy założyć, że trend zatrudniania Ukraińców będzie zdecydowanie rosnący. Opieka zdrowotna nad osobami starszymi, to ze względu na trendy demograficzne, wzrostowy segment rynku – mówi Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service.

Opieka nad młodszymi i starszymi, ale też kultura

W porównaniu rok do roku największy wzrost zapotrzebowania na pracowników z Ukrainy odnotowano w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej – liczba oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy obywatelom tego kraju wzrosła o 114%, z niecałych 1 724 osób w 2016 roku do aż 3 690 w 2017 roku. W działalności związanej z kulturą, rozrywką i rekreacją wzrost wyniósł 37% – z 2 037 w 2016 roku do prawie 2 792 osób w 2017 roku. Natomiast w edukacji pracuje o 20% Ukraińców więcej niż rok wcześniej (1 711 w 2016 vs. 2 059 w 2017). Warto jednak pamiętać, że pracodawcy ze wskazanych branż składają łącznie zaledwie 0,6% wszystkich oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy obywatelom Ukrainy.

Z zestawienia Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w 2017 roku prawie połowę oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy Ukraińcom złożyły agencje zatrudnienia. Następnie o Ukraińców starali się przedsiębiorcy z branż rolniczej, przetwórstwa przemysłowego i budownictwa. Jednak to nie w tych sektorach rynku widać największe wzrosty, a właśnie m.in. w opiece zdrowotnej. To wskazuje na pewną zmianę, która się dokonuje. Po pracowników z Ukrainy coraz częściej będziemy sięgać nie tylko na stanowiska niższego szczebla, ale też w branżach przyszłościowych związanych właśnie z opieką nad osobami starszymi czy edukacją najmłodszych pokoleń – mówi Krzysztof Inglot.

Gospodarstwa domowe notują zniżki

Spadek zainteresowania pracownikami z Ukrainy widać w segmencie gospodarstw domowych. W tej branży zatrudnia się o 29% obywateli zza wschodniej granicy mniej niż rok wcześniej. Jak wskazują eksperci Personnel Service, bezpośrednim powodem takiego stanu rzeczy jest wyrównanie się poziomu wynagrodzeń Polaków i Ukraińców. A w takiej sytuacji wiele rodzin skłania się ku zatrudnieniu osoby z Polski, bo w takiej sytuacji nie występuje bariera językowa.

Złoty koryguje poniedziałkowe umocnienie, w centrum uwagi dane z Polski

Poniedziałkowe umocnienie złotego zdyskontowało dzisiejsze, prawdopodobnie lepsze od prognoz, dane z polskiej gospodarki. Dlatego o jego losach rozstrzygną impulsy płynące z rynków globalnych.

Złoty wkroczył w nowy tydzień z animuszem. Korzystając z nieobecności Amerykanów świętujących Dzień Prezydentów, co wiązało się z uspokojeniem nastrojów na rynkach globalnych i poprawą sentymentu do walut rynków wschodzących, wyraźnie umocnił on się wczoraj do głównych walut. W poniedziałek dolar potaniał o 1,9 gr, euro o 2,3 gr (i wróciło do dołka ze stycznia), a szwajcarski frank o 2,6 gr.

Dzisiejszy poranek przynosi lekkie odreagowanie wczorajszego umocnienia. O godzinie 09:01 za euro trzeba było zapłacić 4,14 zł, czyli o 0,5 gr więcej niż w poniedziałek na koniec notowań i o 1 gr więcej niż wynosi minimum z końca stycznia. Dolar podrożał o 1,7 gr do 3,35 zł, a szwajcarski frank o 0,6 gr do 3,5930 zł. Wzrosty te były zarówno odreagowaniem wczorajszych silnych spadków polskich par, jak również reakcją na dzisiejszy spadek notowań EUR/USD do 1,2360 z powyżej 1,24 dolara w poniedziałek.

O godzinie 10:00 Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikuje najnowsze dane o produkcji i sprzedaży, a także mające obecnie mniejsze znacznie dla rynku walutowego dane o cenach producentów. W styczniu spodziewane jest przyspieszenie rocznej dynamiki produkcji przemysłowej do 8 proc. z 2,7 proc. w grudniu, przy jednoczesnym przyspieszeniu sprzedaży detalicznej do 7,3 proc. z 6 proc. i odczycie inflacji producenckiej na poziomie 0,1 proc. rok do roku. Te rynkowe prognozy są dość ostrożne. Jest duża szansa na to, że wzrost produkcji będzie dwucyfrowy, a sprzedaż przekroczy 8 proc., co będzie wpisywać się w pozytywne oczekiwania co do perspektyw rodzimej gospodarki w tym roku. Tyle tylko, że takie lepsze dane zostały już zdyskontowane przez wczorajsze wyraźne umocnienie złotego i dziś już nie powinny wywołać większej jego reakcji. To sprawia, że w dalszej części dnia kluczowe dla notowań polskich par będą sygnały płynące z rynków globalnych. W tym przede wszystkim zachowanie EUR/USD i nastroje na światowych giełdach, po tym jak po długim weekendzie do gry wraca Wall Street.

Również w kolejnych dniach, pomimo iż kalendarium makroekonomiczne będzie przepełnione publikacjami z polskiej gospodarki (m.in. dane o koniunkturze, podaży pieniądza, stopie bezrobocia), czynniki globalne będą miały decydujący wpływ na kształtowanie się notowań złotego. Uwaga inwestorów skoncentruje się przede wszystkim na amerykańskiej polityce monetarnej. A to za sprawą publikacji „minutek” FOMC, licznych wystąpień przedstawicieli Fed oraz piątkowego półrocznego raportu Fed nt. polityki monetarnej. W to wmiesza się jeszcze zachowanie EUR/USD, rynku obligacji oraz Wall Street. Mając na uwadze, że z Fed-u powinny napłynąć jastrzębie sygnały, co wzmocni dolara i podniesie rentowność amerykańskich obligacji, a jednocześnie Wall Street może odreagowywać swoje ponad tygodniowe wzrosty, więc koniunkcja tych czynników niesie ryzyko osłabienia złotego w drugiej połowie tygodnia.

Komentarz przygotował: Marcin Kiepas, niezależny analityk

Rośnie i dolar, i złotówka

W poniedziałek, który był w USA dniem wolnym od handlu giełdowego, dolar zyskiwał do głównych rywali. Mimo to podstawowy indeks dla amerykańskiej waluty spadł od początku tego roku o ok. 3%, co wiązane jest z rosnącym deficytem budżetowym w USA oraz faktem prowadzenia przez administrację prezydenta Donalda Trumpa polityki utrzymywania słabego dolara. Wzmocnienia amerykańskiej waluty należy oczekiwać po podniesieniu przez Fed stóp procentowych, czego analitycy spodziewają się w marcu br. Co ciekawe, mimo zyskującego na wartości dolara, co zwykle osłabia waluty rynków rozwijających się, takich jak Polska, rośnie także złotówka, która wobec euro jest już najsilniejsza od maja 2015 r.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar traci do dolara australijskiego (-0,18%), a zyskuje do euro (+0,1%), brytyjskiego funta (+0,25%), dolara kanadyjskiego (+0,23%) oraz japońskiego jena (+0,27%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,238, GBP/USD – 1,397, USD/CAD – 1,258, AUD/USD – 0,792 i USD/JPY – 106,9. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,16%) i kurs EUR/JPY wynosi 132,3, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,886. Złotówka zyskuje do głównych walut światowych. We wtorek rano dolar kosztuje 3,34 zł, euro – poniżej 4,14 zł, funt – poniżej 4,67 zł, a frank szwajcarski – 3,59 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach przewaga koloru czerwonego. W poniedziałek w Europie londyński indeks FTSE 100 stracił 0,64%, frankfurcki indeks DAX – 0,53%, a paryski indeks CAC 40 – 0,48%. W Amerykach meksykański indeks Bolsa wzrósł o 0,09%, a brazylijski indeks Bovespa – o 0,32%. We wtorek w Azji tokijski indeks Nikkei obniżył się o 1,01%, a hongkoński Hang Seng – o 0,84%.

Ropa i złoto

W ciągu ostatniej doby ceny ropy naftowej idą w górę. We wtorek rano baryłka ropy Brent kosztuje 65,57 USD (+0,57%), a ropy WTI – 62,19 USD (+0,11%). Z kolei złoto kontynuuje spadki. We wtorek rano uncję metalu rynek wycenia na 1338 USD. To 9 USD mniej (-0,67%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 1:30 – Australia – Protokół z posiedzenia RBA, luty
  • 8:00 – Niemcy – Inflacja PPI (r/r), styczeń – 2,1% (prognoza 1,9%)
  • 10:00 – Polska – Sprzedaż detaliczna (r/r), styczeń (prognoza 7,3%)
  • 10:00 – Polska – Produkcja przemysłowa (r/r), styczeń (prognoza 8%)
  • 11:00 – Niemcy – Indeks instytutu ZEW, luty (prognoza 16 pkt.)

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Więcej tego samego

Tradycyjnie przy poniedziałkowym święcie w USA, niemrawy dzień handlowy jest łatwy do zapomnienia. Wyższe rentowności długu USA we wtorek są wskazywane jako powód dla umocnienia USD, choć byłaby to nowość na nieskorelowanym rynku w 2018 r. Mamy do czynienia z realizacją zysków z braku innych impulsów do handlu, ale dziś może się zmienić.

W ciągu ostatnich 24 godzin rynek walutowy nie pokazał nic specjalnego. Dolar dalej poprawiał swoje poziomy, ale odbywało się to bardzo powoli, w małej skali i nie do porównania z pogromem z poprzedniego tygodnia. Serwisy informacyjne moim zdaniem na siłę szukają powiązania między silniejszym dolarem, a wzrostem rentowności obligacji USA po starcie rynku po długim weekendzie. Dziesięciolatki podchodzą do 2,92 proc., co na pierwszy rzut oka wydaje się wsparciem dla dolara, ale jakby reporterzy zapomnieli, że ta korelacja w ogóle nie działa w tym roku. Brak traderów z Nowego Jorku wczoraj zabił handel w godzinach popołudniowych, a i sam Londyn był mało zainteresowany graniem między sobą. Co mniej cierpliwi inwestorzy porządkowali pozycje i realizowali zyski, licząc na lepsze poziomy wejścia w dalszej części tygodnia. USD/JPY przy 107 i EUR/USD na 1,2350 zaczynają wyglądać ciekawie, szczególnie że nie ma oznak, by sentyment rynkowy uległ zmianie. Mimo to każdy czeka na ten pierwszy sygnał, lub samospełniającą się prognozę (nagłe wszyscy zaczną sprzedawać). Dziś jednak próżno szukać interesujących pozycji w kalendarzu makro (przynajmniej związanych z USD). Analiza techniczna, albo popyt znikąd? To sprawdzało się już w tym roku, więc może i dziś będzie podobnie. Ze swojego fundamentalnego punktu widzenia póki co cierpliwie czekam z boku.

Z danych dziś mamy inflację ze Szwecji, dane z Polski i niemiecki ZEW. Ten ostatni odzwierciedla nastroje wśród inwestorów i może zaliczyć spadek pod wpływem ostatnich zawirowań. Dla nikogo nie będzie to jednak zaskoczeniem, a ważniejsze w tym tygodniu są dane o aktywności gospodarczej – PMI w środę i Ifo w czwartek. W Szwecji rynek liczy na utrzymanie inflacji bazowej CPIF na 1,9 proc. i CPI na 1,7 proc., ale sezonowe obniżki cen odzieży, obuwia i kosztów podróży będą ściągać główny wskaźnik CPI w dół o 0,7 proc. m/m. Byłoby to zgodne z prognozami Riksbanku, ale jednocześnie ustawia nisko poprzeczkę dla pozytywnego zaskoczenia. Wyższy odczyt będzie jastrzębim sygnałem, szczególnie w kontekście wymowy komunikatu po posiedzeniu Riksbanku. W ubiegłym tygodniu usłyszeliśmy, że obawy o profil inflacji dają przewagę gołębiom w zarządzie banku, zatem teraz lepsze dane mogłyby obudzić oczekiwania, że Riksbank jest w stanie nie czekać z normalizacją polityki na pierwszy krok EBC i jeszcze w połowie roku podnieść stopę procentową. Ostatnie perturbacje na rynkach finansowych przyczyniły się do silnej redukcji długich pozycji w SEK. To wszystko łącznie czyni walutę bardziej wrażliwą na pozytywne niespodzianki.

W Polsce styczniowy odczyt produkcji przemysłowej powinien wypaść dobrze z uwagi na łagodny przebieg zimy (8,5 proc. r/r). Sprzedaż detaliczna w ujęciu miesięcznym odczuje odreagowanie świątecznego szału zakupów (-21,2 proc.), ale dynamika roczna (6,9 proc.) powinna potwierdzić silną postawę konsumpcji na starcie nowego roku. Wątpię, by rynek złotego pokazał jakąkolwiek reakcję na dane. Co więcej, po rynku nie widać kompletnie ładu i składu. Oderwanie od trendów globalnych i czynników lokalnych sugeruje, że przez większość czasu nie ma w ogóle zaangażowania inwestorów w handel poza tymi podmiotami, które muszą (wygasające rozliczenia, wymiana handlowa). Z jednej strony można się cieszyć z braku obecności kapitału spekulacyjnego; z drugiej – gwarantuje to losowość zmian kursu.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Dobre dane z Polski. Zwolnienia w Deutsche Bank

Produkcja przemysłowa oraz sprzedaż detaliczna rosną powyżej oczekiwań analityków. Deutsche Bank zapowiedział redukcję etatów w celu optymalizacji kosztów. Brak zmian w polityce gospodarczej.

Dobre dane z Polski

Produkcja przemysłowa rosła o 8,6% w styczniu. Dane GUS były zatem o 0,6% lepsze od oczekiwań analityków. Sprzedaż detaliczna rosła z kolei o 8,2% wobec oczekiwanych 7,3%. W tym przypadku szczególnie dziwnie wyglądają dane miesięczne. W ciągu miesiąca sprzedaż spadła bowiem o ponad 20%. Bez patrzenia w kalendarz te dane muszą dziwić. Zakupy przedświąteczne wyjaśniają jednak ten fenomen.

Deutsche Bank znów na pierwszych stronach

Po tym jak kurs akcji spadł do 12,5 dolara sytuacja tego banku budzi coraz większe zainteresowanie. Wedle najnowszych informacji szykuje się fala zwolnień, która ma dotknąć głównie amerykańską oraz brytyjską część firmy. Jako powód podano brak perspektyw na poprawę dochodów i zysków. Tego typu oświadczenie z pewnością nie powoduje, że inwestorzy znów rzucą się na akcje. Co ciekawe dalej słyszymy zapewnienia, że sytuacja firmy jest zdrowa. Jaki ma wpływ ta sytuacja na rynek walutowy? Problemy dużego niemieckiego banku z pewnością nie obędzie się bez wzrostu ryzyka na rynkach. Można się zatem spodziewać wzrostów franka szwajcarskiego jeżeli sytuacja będzie się pogarszać. Dodatkowo, można się spodziewać, że inwestorzy wycofują kapitał będą go przenosić na drugą stronę oceanu. Oznaczałoby to wzrost wartości dolara względem euro.

Minister finansów o sytuacji w Polsce

Według wywiadu dla agencji Reuters Pani Teresa Czerwińska wyraziła opinię, że obecny kurs złotego jest odzwierciedleniem siły polskiej gospodarki. Co więcej pomimo spadku opłacalności eksportu wskazywała na bardzo silny rynek pracy.  Uznała również obecne poziomy za nie budzące zmartwień. Również stopy procentowe są obecnie na optymalnym poziomie. Oznacza to, że nie należy się w nadchodzących miesiącach spodziewać istotnych zmian w polityce gospodarczej państwa. Do tego warto dołożyć słowa wiceszefa resortu finansów, który obniżkę stawki VAT przewiduje dopiero po pełnej redukcji luki w VAT. Daje nam o pełen obraz braku zmian.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 11:00 – Niemcy – indeks instytutu ZEW,
  • 12:00- Wielka Brytania – wskaźnik zamówień.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Eksperci: Bitcoin nie spadnie do zera. Amerykański ekonomista nie ma w tej kwestii racji

Nouriel Roubini, który przewidział załamanie na rynku nieruchomości i recesję, jaka po nim nastąpiła w 2008 roku, teraz prognozuje najgorszy scenariusz dla Bitcoina. Ekonomiści z Polski nie podzielają jego katastroficznej wizji. Jednak nie wykluczają dalszych, nawet sporych, spadków najpopularniejszej kryptowaluty. Dodają także, że handel nią całkowicie nie zaniknie, choć tego typu inwestycje wciąż pozostaną mocno ryzykowne. Należy również liczyć się z tym, że w przyszłości banki centralne przejmą mechanizmy związane z kształtowaniem kursu walut kryptograficznych. Jeżeli to nie przyniesie efektów, zakażą ich używania. Wówczas wartość m.in. Bitcoina nie będzie miała żadnego znaczenia.  

Nadciąga krach?

Wykładowca w Stern School of Business przy Uniwersytecie Nowojorskim twierdzi, że wartość Bitcoina spadnie do zera. Według cenionego, amerykańskiego ekonomisty, określanego też jako „Dr Doom”, właśnie pęka „matka wszystkich baniek”. Najwięcej na tym zarobią oszuści. Grupy przestępcze mają bowiem realny wpływ na rynek i poważnie nim manipulują. Jednak w odpowiednim momencie wycofają się i sporo zarobią. Stracą przede wszystkim drobni, naiwni inwestorzy. Oni nie chcą sprzedawać Bitcoina, licząc na odbicie.

– Powiedzmy, że Roubini przewidział załamanie rynku hipotek w lipcu 2008 roku. Miał taką wypowiedź. Jednak nikt nie pamięta, o czym mówił jeszcze rok wcześniej. Ten sam ekonomista przez cały pierwszy kwartał 2011 roku wieszczył dramatyczny krach w Stanach Zjednoczonych, który jednak się nie wydarzył. Jeśli Roubini coś mówi, to nie znaczy, że od razu tak będzie. Chociaż nie jest wykluczone, że nastąpi jeszcze przecena Bitcoina o 90 procent. Możemy sobie też wyobrazić, że po spadku o kolejne 50-70 procent, znowu znajdą się nowi nabywcy, którzy uznają to za dobry moment do kupowania – twierdzi Marek Zuber, ekonomista i analityk rynków finansowych.

Z kolei prof. Krzysztof Piech z warszawskiej Uczelni Łazarskiego uważa, że Roubini mógłby mieć rację w kwestii wyceny, gdyby Bitcoin był tylko pieniądzem i nie pełniłby żadnej innej funkcji. Jednak ostatnie lata rozwoju tej kryptowaluty pokazały, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Nie tak dawno niektórzy skazywali BTC na powolne wymarcie. Powodem tego były m.in. zbyt wysokie opłaty transakcyjne za jego przesyłanie i odbieranie (początkowo były to dobrowolne kwoty). Należy też wymienić problemy z przetwarzaniem danych. Niemniej, w ostatnich 2-3 tygodniach średnie ceny transakcji bitcoinowych mocno spadły, z ok. 30 dolarów do kilku centów. Do tego przyczynił się postęp techniczny. Powróciła zatem wiara, że Bitcoin przetrwa.

– Roubini z jakiegoś powodu wymyślił spadek tej kryptowaluty do zera. Nie jest zresztą jedynym ekspertem, który to zrobił, ale widziałem też wycenę po 100 tys. dolarów. Według mnie, wartości te są wzięte z księżyca. Zero byłoby wtedy, gdyby okazało się, że ktoś złamał technologię i przejął całkowicie tę walutę. Musiałby więc produkować poza oficjalnym obiegiem dużo, dużo więcej. Natychmiast wtedy cały handel by zamarł. Jeżeli wciąż będzie się odbywał, to wartość nie wyniesie tyle, ile wskazuje Roubini – mówi Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.

Wielka bańka

Na początku 2017 roku Bitcoin kosztował ok. 1 tys. dolarów. W ciągu roku jego wartość stopniowo wzrastała, pobijając kolejne rekordy. W połowie grudnia przekroczyła 20 tys. dolarów. Rosnący kurs przyciągnął nowych inwestorów. Sytuacja na rynku rodziła także poważne zagrożenie dla banków. Wówczas amerykańskie instytucje finansowe zablokowały klientom zakup Bitcoinów kartami kredytowymi. W ich ślady poszedł Lloyds Bank w Wielkiej Brytanii. Cena zaczęła spadać. Dla przykładu na początku stycznia br. do 16 tys. dolarów. W pierwszym tygodniu lutego kurs wyniósł już poniżej 7 tys. dolarów.

– To, co obserwowaliśmy w ostatnich miesiącach, można uznać z jednej strony za wielką bańkę, a z drugiej – za sytuację quasi piramidy finansowej. Wzrost wartości wynikał oczywiście z zakupów. Jednak nie dokonywali ich ci, którzy chcieli używać Bitcoina do transakcji, ale zamierzali na nim zarabiać. Na końcu weszli drobni inwestorzy, którzy mieli mniejsze możliwości osiągania zysku. To dzieje się zgodnie ze słynnym powiedzeniem: „Jeśli ulica mówi Ci, że masz kupować, to natychmiast sprzedawaj” – dodaje Marek Zuber.

Główny ekonomista X-Trade Brokers dr Przemysław Kwiecień uważa, że obecnie największy wpływ na wartość Bitcoina mają kwestie regulacyjne. Cena ochoczo zareagowała na przychylną opinię ze strony amerykańskiego nadzorcy. Jednak, ta kryptowaluta znajduje się pod coraz większym „ostrzałem” rządów. Może np. zostać całkowicie zakazana w Indiach. Zaostrzane są też regulacje w Chinach i w Korei Południowej. Trzeba zauważyć, że obecnie Azja stanowi największy rynek dla handlu i wymiany Bitcoina. Zatem tendencje z tego regionu będą miały kluczowe znaczenie dla jego wartości w najbliższych tygodniach.

– Bitcoin to aktywo, tak samo wymyślone jak inwestowanie w wino czy prognozę pogody. To rynek kompletnie nieregulowany, gdzieś w szarej lub w czarnej strefie. Możliwe są olbrzymie spadki i wzrosty, jeszcze większe wahania niż te, które widzieliśmy ostatnio. Tradycyjna waluta jest czymś gwarantowana – potęgą państwa, swoim potencjałem i bankiem centralnym danego kraju. W tym przypadku nikt niczego nie gwarantuje. Nie wiadomo także, jak to w ogóle wyliczyć – podkreśla Piotr Kuczyński.

Natomiast Marek Zuber dodaje, że największy problem stanowi właśnie brak bezpośredniego powiązania wyceny Bitcoina z fundamentami. Zdaniem eksperta, ryzyko jest bardzo wysokie, a sytuacja przypomina grę w ruletkę. Na znaczny spadek lub odbicie może wpłynąć jedynie psychologia. Z jednej strony mogą to być działania zachęcające, a z drugiej zniechęcające do inwestowania. Spekulant może np. przeznaczyć większe pieniądze, żeby podnieść cenę Bitcoina, a jednocześnie sfinansuje artykuły przedstawiające kryptowalutę w pozytywnym świetle. Wówczas nastąpiłyby wzrosty, nawet znaczące, dające szansę na gigantyczne zarobki. To jest charakterystyczne dla budowania baniek spekulacyjnych, nie tylko na rynkach finansowych, ale też towarowych.

Niepewna przyszłość

– Dziś Bitcoin w dużej mierze służy do spekulacji. Wiele osób straciło nim zainteresowanie jako środkiem płatniczym. Teraz widzę dla niego jedno ryzyko. Mianowicie takie, że upowszechni się rozwiązanie, które spełni wszystkie przesłanki techniczne tej kryptowaluty, ale nie będzie oferowało funkcji spekulacyjnej. Kto wie, może za 5, 10 czy 50 lat Bitcoin zostanie wyparty przez inną technologię i jego wartość faktycznie spadnie do zera – twierdzi prof. Krzysztof Piech.

Dr Przemysław Kwiecień uważa, że Bitcoin jest na ten moment bardzo nieefektywny. Globalna sieć „koparek” zużywa mnóstwo energii. Bez przełomu technologicznego zostanie najprawdopodobniej wyparty przez nowsze systemy blockchain, ale im zdobycie rynku może zająć trochę czasu. Szczególnie teraz, przy niesprzyjającym otoczeniu regulacyjnym. Obok obiecujących rozwiązań pojawia się rzesza nieuczciwych osób. Bazują na naiwności i chciwości niektórych inwestorów, głównie za pomocą tzw. ICO. Obiecują emisję nowej kryptowaluty, której cena ma „z pewnością” wystrzelić w górę.

– Na rynku wyraźnie widać, że zaczyna się tworzyć nowa grupa finansowa, która jest w stanie szybko zarabiać. Na początku to były tylko osoby tropiące nowinki technologiczne, później doszli inwestorzy łączący umiejętności techniczne z finansowymi. Ci ludzie nie mają wpływu na kurs Bitcoina. O najbogatszych na rynku kryptowalutowym nie można powiedzieć, że wszyscy np. 5 lat temu byli tzw. „grubymi rybami”. To raczej osoby, które dorobiły się dzięki inwestycjom. Bracia Winklevoss dostali od Zuckerberga odszkodowanie, które było kolosalne. Jednak podjęli odważną decyzję, żeby pójść w kierunku technologii Bitcoin i zarabiają na tym spore pieniądze – opisuje prof. Krzysztof Piech.

Na końcu nasuwa się pytanie o przyszłość Bitcoina. Jeśli jego wartość wzrasta, to również drożeją inne kryptowaluty. Taka zależność dotyczy też spadku ceny. Marek Zuber przewiduje tylko 2 alternatywne scenariusze na najbliższe lata. Obydwa zakładają, że banki centralne pozostaną przy walutach narodowych. Jednak w pierwszym przypadku przejmą mechanizmy związane z kształtowaniem kursu kryptowalut, np. w zakresie rozliczania transakcji lub lepszego ich zabezpieczania przed różnego rodzaju oszustwami. Jeżeli ten wariant się nie sprawdzi, to wejdzie w życie zakaz używania tego typu aktywów. A wtedy, wartość Bitcoina nie będzie miała już dla kogokolwiek żadnego znaczenia.

LeasePlan ogłasza aktualizację strategii i prezentuje wyniki za 2017 rok

LeasePlan Corporation N. V. światowy lider w zarządzaniu flotą i mobilnością kierowców, prezentuje wyniki za rok 2017  oraz ogłasza aktualizację strategii – Any car, Anytime, Anywhere.

Wybrane dane finansowe za rok 2017:

  • Wynik na działalności kontynuowanej netto[1] w wysokości 532 mln EUR, wzrost o 17% rok do roku po uwzględnieniu jednorazowych kosztów operacyjnych będących inwestycją w długoterminowy wzrost.
  • Wynik netto w wysokości 467 mln EUR, wzrost o 10% w stosunku do roku 2016
  • Stopa zwrotu z kapitału własnego na działalności kontynuowanej 16,7%, wzrost o 173 punkty bazowe
  • Wzrost ilości obsługiwanej floty[2] o 5,5% – 1,7 mln samochodów na drogach
  • Centralizacja działań Grupy – „Power of One LeasePlan” przyniosła oszczędności w wysokości 130 mln EUR

Główne elementy strategii

  • Wyraźna koncentracja strategii na dwóch dużych i rozwijających się rynkach w Europie[3]:
    • „Car-as-a-Service” (CaaS) dla nowych samochodów –rynek o wartości 68 mld EUR
    • Rynek wysokiej jakości trzy i czteroletnich samochodów używanych o wartości 65 mld EUR
  • LeasePlan koncentruje się na trendzie polegającym na przejściu z modelu własnościowego samochodu na model użytkowy i abonencki zarówno na rynku samochodów nowych, jak i wysokiej jakości samochodów używanych, a docelowo na dostarczaniu Any car, anytime, anywhere.
  • Wprowadzenie CarNext.com: platforma cyfrowa dla klientów B2C i B2B w Europie, która umożliwia zakup, leasing i wynajem wysokiej jakości samochodów używanych
  • Kontynuacja „The Power of One LeasePlan” –centralizacji działań Grupy mająca na celu osiągnięcie doskonałości operacyjnej na całym świecie poprzez wdrażanie najlepszych praktyk i wykorzystanie skali działalności LeasePlan we wszystkich elementach łańcucha wartości i we wszystkich krajach objętych zasięgiem LeasePlan. Szacujemy, że „The Power of One LeasePlan” przyniesie 370 mln EUR zysku z działalności kontynuowanej przed opodatkowaniem w perspektywie średnioterminowej w porównaniu do 2016 roku.
  • Uruchomienie LeasePlan Digital w celu przekształcenia firmy z analogowej w całkowicie cyfrową, świadczącą usługi cyfrowe przy wykorzystaniu najnowszych technologii cyfrowej inteligencji
  • Zobowiązanie do bycia liderem w transformacji flot z silnikami spalinowymi na floty o napędzie alternatywnym, w celu osiągnięcia przez flotę LeasePlan zerowych emisji netto do 2030 r.
Główne dane finansowe 1        
         
  2017 Wzrost RdR 2016 Wzrost RdR
Rentowność      
Wynik na działalności kontynuowanej netto (w mln EUR)   531,6 16,8%   455,3 7,1%
Wynik netto (w mln EUR)   466,6 9,7%   425,5 -3,8%
Stopa zwrotu z kapitału własnego[4] (na działalności kontynuowanej) 16,7%   14,9%  
Wielkość      
Obsługiwana flota (w mln) na dzień 31 grudnia   1,745 5,5%   1,654 7,9%
Zatrudnienie        
Liczba pracowników na dzień 31 grudnia   6 660     7 116  

 

Tex Gunning, CEO LeasePlan: 

Cieszę się, że mogę ogłosić kolejne doskonałe wyniki LeasePlan za rok 2017. Mamy na drogach więcej samochodów niż kiedykolwiek wcześniej, a jednocześnie nasz wynik na działalności kontynuowanej  netto i stopa zwrotu z kapitału własnego znacząco wzrosły. Wyniki te podkreślają silny i prężny charakter naszej działalności, jak również pozytywny wpływ centralizacji działań Grupy „The Power of One LeasePlan”, która została pomyślnie uruchomiona w 2017 roku.

Patrząc w przyszłość, możemy osiągnąć o wiele więcej. Istnieje wyraźny trend przejścia z modelu własnościowego na model użytkowy i abonencki, który ma miejsce zarówno na rynku samochodów nowych, jak i wysokiej jakości samochodów używanych. Nasi klienci – niezależnie od tego, czy są to korporacje, MŚP czy osoby prywatne – coraz częściej preferują usługę „Car-as-a-Service”, bez żadnych ograniczeń co do rodzaju samochodu i czasu trwania. Chcą po prostu otrzymać „ Any car, anytime, anywhere”.

LeasePlan będzie przewodził temu trendowi. Dzięki 1,7 milionom samochodów w 32 krajach, już teraz jesteśmy światowym liderem w dostarczaniu klientom Car-as-a-Service w zakresie nowych samochodów – działalności, w którą będziemy nadal inwestować. Dzięki wprowadzeniu CarNext.com jesteśmy również na właściwej drodze do zostania liderem na rozwijającym się rynku Car-as-a-Service samochodów używanych –  trzy i czteroletnich, którego wartość szacowana jest na  65 miliardów euro . CarNext.com to platforma  cyfrowa skierowana do klientów B2C i B2B w Europie, która umożliwia zakup, leasing i abonament wysokiej jakości samochodów używanych.

Nasza pozycja lidera na tych dwóch rynkach, jak również ukierunkowanie się na „The Power of One LeasePlan” i kontrolę kosztów w całej firmie, zostaną dodatkowo wzmocnione nowym projektem LeasePlan Digital. Cel LeasePlan Digital jest prosty: dostarczanie najlepszych w swojej klasie usług cyfrowych wszystkim naszym klientom we wszystkich obszarach działalności  z wykorzystaniem najnowszych technologii cyfrowych. W ten sposób dostarczamy naszym klientom „Any car, anytime, anywhere” . To jest właśnie „What’s next”.

Strategia LeasePlan

Strategia LeasePlan koncentruje się na wprowadzeniu trendu polegającego na przejściu z modelu własnościowego samochodu na model użytkowy i abonencki zarówno na rynku samochodów nowych, jak i samochodów używanych, ostatecznie dostarczając klientowi  „Any car, anytime, anywhere”. Aby wzmocnić realizację strategii, wybraliśmy jej 5 głównych obszarów :

  1. Dalszy rozwój naszej działalności Car-as-a-Service w zakresie nowych samochodów

Będziemy nadal rozwijać naszą działalność Car-as-a-Service (CaaS), która obejmuje rozwiązania mobilne oparte na wynajmie  i zintegrowanych usługach. LeasePlan jest światowym liderem na tym rozwijającym się rynku o wartości 68 mld EUR3. Nasze podejście będzie ukierunkowane na metodyczny wzrost rentowności w najbardziej atrakcyjnych segmentach rynku: Korporacje, MŚP i klienci Platformy Mobilneji. W ramach tych segmentów wykorzystamy naszą ofertę innowacyjnych, nowych produktów i usług w obszarach takich jak serwis i naprawa samochodów, ubezpieczenia i pojazdy niskoemisyjne. W przyszłości, pozycja lidera LeasePlan zostanie wzmocniona dzięki wykorzystaniu technologii cyfrowej , która  pozwoli nam świadczyć efektywne kosztowo najwyższej jakości usługi online i offline wszystkim naszym klientom . Patrząc dalej w przyszłość, oczekujemy również, że nasza działalność Car-as-a-Service w znacznym stopniu skorzysta na innych tendencjach w zakresie mobilności, takich jak pojawienie się pojazdów autonomicznych, co zwiększy zapotrzebowanie na świadczone przez nas usługi zarządzania flotą.

Od 15 lat rynek Car-as-a-Service dla nowych samochodów rozwija się z roku na rok. W przeszłości, penetracja rynku CaaS była niska, stanowiąc zaledwie 4,8% całkowitego europejskiego parku samochodowego w 2016 r.3. Rośnie ona jednak i stanowi obecnie sporą szansę na przyszły rozwój rynku. Według Roland Berger6, rynek CaaS ma rozwinąć się o około 5,2% CAGR w latach 2016-2025, głównie ze względu na leżące u jego podstaw trend outsourcingu i  przejścia od własności do użytkowania i wynajmu. Oczekuje się, że prognozowany rozwój rynku CaaS zwiększy penetrację CaaS w całym parku samochodowym, osiągając około 6,8% do roku 20253.

  1. Uruchomienie CarNext.com i zachwianie rynku samochodów używanych.

Europejski rynek samochodów używanych jest duży, ale i podatny na zachwiania, ponieważ jest bardzo rozdrobniony i nieefektywny (zarówno w porównaniu z innymi rynkami samochodów używanych, np. amerykańskim, jak i pionami sprzedaży detalicznej samochodów innych niż osobowe), i charakteryzuje się niskim poziomem przejrzystości i zaufania konsumentów. Jednocześnie klienci coraz częściej wymagają wygodnych, przejrzystych i elastycznych rozwiązań, w tym możliwości nie tylko zakupu, ale także wynajmu i leasingui wysokiej jakości pojazdów używanych. Jako największy w Europie dystrybutor wysokiej jakości trzy i czteroletnich samochodów używanych (około 250 000 samochodów rocznie) o zaufanej marce, z dostępem do bogatych danych rynku samochodowego oraz istniejącą siecią ogólnoeuropejską, LeasePlan ma mocną pozycję, by zachwiać tym rynkiem i wygenerować znaczące zyski.

W 2017 r. LeasePlan uruchomił CarNext.com w celu stworzenia wiodącego rynku dla elastycznych rozwiązań mobilnych, skoncentrowanych na zaufaniu, efektywności i przejrzystości. Dzięki 1,2 mln samochodów na drogach w Europie i gwarantowanej dostawie 250 000 dobrze utrzymanych samochodów, które co roku powracają w ramach Car-as-a-a-Service firmy LeasePlan, CarNext.com jest w stanie dostarczyć klientom w Europie „Any car, anytime, anywhere 

CarNext.com oferuje swoim klientom niespotykaną dotąd elastyczność w zakresie zakupu, leasingu lub wynajmu pojazdów używanych na swojej platformie. Opatentowane narzędzie analizy danych Asset Control Tower dopasowuje podaż pojazdów z LeasePlan do indywidualnych potrzeb klientów w zakresie mobilności w czasie rzeczywistym, dzięki czemu LeasePlan może zmaksymalizować wartość cyklu życia samochodów w całej Europie (sprzedaż, leasing, wynajem). Docelowo usługa ta zostanie rozszerzona poza LeasePlan o zaufanych właścicieli samochodów używanych wysokiej jakości.

CarNext.com będzie działać przede wszystkim za pośrednictwem własnej internetowej platformy CarNext.com, wspieranej przez ogólnoeuropejską sieć maks. 50 salonów, gdzie klienci będą mogli obejrzeć samochody, otrzymać niezbędne konsultacje i podjąć ostateczną decyzję. Wszystkie samochody na platformie CarNext.com są dobrze utrzymane, pochodzą z zaufanego źródła i posiadają aprobatę LeasePlan.

CarNext.com już teraz prężnie się rozwija. W roku 2017, CarNext.com zwiększył sprzedaż B2C w Europie z 7% do 15% na koniec roku 2017. Ponadto wprowadzono usługę Car-as-a-Service, w ramach której w 2017 r. wynajęto 3 200 używanych samochodów.

W dłuższej perspektywie spodziewamy się, że CarNext.com będzie dla LeasePlan szansą zysku na poziomie wielu milionów euro, ponieważ tendencja w kierunku Car-as-a-Service ma miejsce nie tylko na rynku nowych samochodów, ale również na rynku wysokiej jakości trzy o czteroletnich samochodów używanych.

  1. Centralizacja działań Grupy „The Power of One LeasePlan”

W 2017 r. rozpoczęliśmy centralizację działań Grupy , który ma na celu zbudowanie fundamentów na przyszłość, wdrożenie najlepszych praktyk i wykorzystanie rozmachu LeasePlan we wszystkich elementach łańcucha wartości oraz we wszystkich krajach, w których działa LeasePlan. Najlepsze praktyki w zakresie serwisu, napraw samochodów, ubezpieczeń i sprzedaży używanych samochodów stanowią wartość dodaną dla naszych klientów i nadal będą stanowić znaczącą wartość dla naszych akcjonariuszy. Wykorzystanie naszego rozmachu w obszarze zamówień, IT i usług cyfrowych pozwoli nam rozwijać się i lepiej obsługiwać naszych klientów. W przeszłości LeasePlan był zarządzany przez lokalną organizację, a ogólne wyniki LeasePlan były sumą jej lokalnej działalności gospodarczej. Dzięki „The Power of One LeasePlan” stworzyliśmy w pełni zintegrowany globalnie model operacyjny, kładąc podwaliny pod naszą działalność, aby wykorzystać możliwości silnego i zrównoważonego rozwoju w nadchodzących latach.

Oczekujemy, że łącznie „The Power of One LeasePlan” przyniesie 370 mln EUR zysku przed opodatkowaniem  w perspektywie średnioterminowej w porównaniu do 2016 r., z czego 130 mln EUR uzyskano w 2017 r.  Prawie połowę korzyści chcemy osiągnąć poprzez zmniejszenie kosztów operacyjnych  zaś pozostała część będzie wynikać ze zwiększenia zysku brutto. „The Power of One LeasePlan” będzie kontynuowany w najbliższej przyszłości zgodnie z naszą strategią.  Równolegle, LeasePlan inwestuje znaczne środki w celu stymulowania rozwoju długoterminowego. W 2017 r. dodatkowe koszty operacyjne  LeasePlan wyniosły 40 mln EUR; zainwestowano je głównie w rozwój działalności marketingowej, LeasePlan Digital i CarNext.com.

  1. 4. Wdrożenie LeasePlan Digital w celu osiągnięcia najwyższej efektywności cyfrowej docelowo wprowadzając „Any car, anytime, anywhere ”

Aby zrealizować wizję „Any car, anytime, anywhere”, na  rynku nowych i używanych samochodów  Car-as-a-Service, w 2017 roku uruchomiliśmy nowy projekt  „LeasePlan Digital”. Celem tego projektu jest przekształcenie LeasePlan z firmy analogowej w całkowicie cyfrową, dostarczającą usługi cyfrowe z najwyższą efektywnością za pośrednictwem platform cyfrowych, wykorzystującą najnowsze technologie cyfrowej inteligencji (np. sztuczna inteligencja, algorytmy i deep learning). Szczególne obszary zainteresowania obejmują zwiększenie zaangażowania cyfrowego naszych klientów oraz budowę platformy rynku cyfrowego dla CarNext.com. Wykorzystamy również najnowsze technologie w celu osiągnięcia najwyższej efektywności kosztowej poprzez automatyzację procesów z wykorzystaniem nauczania maszynowego, sztucznej inteligencji i robotyki. Ponadto w pełni zdigitalizowany model działalności wzmocni pozycję  LeasePlan w momencie gdy autonomiczne zarządzanie flotą stanie się standardem rynkowym. Aby wesprzeć rozwój LeasePlan Digital, w 2017 roku założyliśmy Centralę LeasePlan Digital w Amsterdamie. Zespół LeasePlan Digital będzie rozwijany  w kolejnych latach w celu rozbudowania platform oraz ulepszenia produktów, usług i kompetencji niezbędnych do dostarczenia „Any car, anytime, anywhere  ”.

  1. Dążenie do osiągnięcia zerowych emisji netto z całej floty do 2030 r.

LeasePlan odgrywa wiodącą rolę w przejściu z silników spalinowych na alternatywne układy napędowe. W związku z tym postawiliśmy sobie ambitny cel, jakim jest osiągnięcie zerowych emisji netto z całej naszej floty do 2030 roku, wspierając skuteczną realizację porozumienia paryskiego i celów zrównoważonego rozwoju związanych ze zmianami klimatu. Kluczowymi elementami naszej strategii zrównoważonego rozwoju są: przekazywanie klientom na bieżąco (What’s next) w zakresie pojazdów niskoemisyjnych, ułatwianie wdrażania niskoemisyjnych pojazdów poprzez atrakcyjne oferty dla klientów oraz przekształcenie do 2021 roku własnej floty pracowniczej LeasePlan we flotę pojazdów elektrycznych. LeasePlan stał się partnerem -założycielem EV100, nowej globalnej inicjatywy biznesowej uruchomionej przez The Climate Group na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ we wrześniu 2017 roku mającej na celu przyspieszenie wdrażania pojazdów elektrycznych i infrastruktury wśród dużych korporacji globalnych. Poziom emisji CO2 floty LeasePlan stale się poprawia. W latach 2011-2017, emisja CO2 floty pojazdów LeasePlan z silnikami wysokoprężnymi poprawiała się średnio o 4,8% rocznie, oraz średnio o 4% rocznie we flocie pojazdów benzynowych.

Wyniki grupy

Wynik na działalności kontynuowanej
W mln EUR, o ile nie określono inaczej 2017 Wzrost RdR 2016 Wzrost RdR
Obsługiwana flota (w mln) na dzień 31 grudnia         1 745 5,5%         1 654 7,9%
Przychody z leasingu i usług dodatkowych      6 497,8        6 261,9
Sprzedaż pojazdów oraz opłaty za zakończenie umowy      2 863,1        2 937,1
Przychody      9 360,9 1,8%      9 199,0 3,4%
Koszty leasingu i usług dodatkowych      5 100,8        4 940,6
Koszty zbycia pojazdów      2 706,0        2 750,6
Koszty bezpośrednie      7 806,8 1,5%      7 691,2 3,7%
Jako % dochodów 83,4%   83,6%
Usługi leasingowe         565,5           543,2
Zarządzanie flotą i inne usługi         286,7           286,8
Serwis i naprawa samochodów         307,0           289,5
Szkody i usługi ubezpieczeniowe         237,8           201,9
Opłaty za zakończenie umowy         115,8           117,4
Zysk/strata z tytułu zbycia pojazdów           41,3             69,0
Zysk brutto      1 554,1 3,1%      1 507,8 1,5%
Jako % dochodów 16,6%   16,4%
Koszty osobowe         543,0           567,8
Pozostałe koszty operacyjne         289,1           291,3
Amortyzacja i umorzenia           47,7             55,3
Koszty operacyjne ogółem         879,8 -3,8%         914,4 1,1%
Jako % dochodów 9,4%   9,9%
Udział w zyskach jednostek stowarzyszonych i zależnych             2,3               4,6
Zysk na działalności kontynuowanej przed opodatkowaniem         676,6 13,1%         598,0 1,9%
Jako % dochodów 7,2%   6,5%
Podatek dochodowy         145,0           142,7
Wynik na działalności kontynuowanej netto 531,6 16,8%         455,3 7,1%
Jako % dochodów 5,7%   4,9%
Korekty (65,0)   (29,8)
Wynik netto 466,6 9,7%         425,5 -3,8%
Jako % dochodów 5,0%   4,6%

LeasePlan dostosował rachunek wyników sprawozdania Zarządu tak, by zapewnić większą przejrzystość wyników finansowych. Wyniki na działalności kontynuowanej netto są wykazywane jako ważna miara efektywności, mająca na celu skorygowanie wpływu niezrealizowanych wyników na instrumenty finansowe, jednorazowe pozycje związane ze sprzedażą spółek zależnych, koszty restrukturyzacji i doradztwa związane z „The Power of One LeasePlan”, koszty przygotowania potencjalnej oferty publicznej i jej efekt podatkowy. Porównanie wyniku na działalności kontynuowanej netto i wyniku netto wynikającego z MSSF zamieszczono w tabeli na stronie 20 niniejszego komunikatu prasowego.

Roczny wzrost floty obsługiwanej osiągnął 5,5%. Na koniec 2017 roku, LeasePlan posiadał zdywersyfikowaną bazę klientów, liczącą około 179 tys. klientów, przy czym 59% to klienci o ratingu inwestycyjnym.[5] Grupa klientów CaaS, jako procent obsługiwanej floty wynosiła na koniec 2017 roku 80% dla korporacji, 17% dla MŚP i 3% dla sektora prywatnego. Nasi klienci korporacyjni są nadal bardzo zróżnicowani pod względem branżowym i geograficznym. Dostawcy usług mobilnych stanowią obecnie niewielką, ale dynamiczną część grupy klientów i oczekuje się, że w przyszłości ich udział wzrośnie.  W roku 2017 LeasePlan zawarł ogólnoeuropejskie partnerstwo strategiczne z firmą Uber oraz inne lokalne partnerstwa z wiodącymi dostawcami usług w zakresie mobilności, aby zapewnić kierowcom tych firm dostęp do naszego modelu Car-as-a-Service.

Przychody wzrosły o 2 % do 9 361 mln EUR (3% bez uwzględnienia wpływu różnic kursowych), co było spowodowane wzrostem przychodów z tytułu leasingu i usług dodatkowych, co z kolei wynikało głównie ze zwiększenia obsługiwanej floty o 5,5%, ale też częściowo było zrekompensowane spadkiem sprzedaży pojazdów.  Podczas gdy średnie przychody ze sprzedaży pojazdów jako % MSRP[6] poprawiły się, średnie przychody ze sprzedaży w euro zmniejszyły się ze względu na mniejszą ilość sprzedanych samochodów w porównaniu z rokiem 2016.

Zysk na działalności kontynuowanej  brutto wzrósł w roku 2017 o 3,1% do 1 554 mln EUR. Zysk brutto wykazał wzrost we wszystkich źródłach przychodów z tytułu Leasingu i usług dodatkowych, przede wszystkim w zakresie usług leasingowych (obejmujących przychody odsetkowe i amortyzację), usług serwisowych i napraw samochodów oraz szkód i usług ubezpieczeniowych, napędzanych przez ogólny rozwój floty oraz wzrost penetracji naszych usług w zakresie szkód i usług ubezpieczeniowych (ilość floty ubezpieczonej wzrosła do 764 000 sztuk). „The Power of One LeasePlan” przyczynił się do wzrostu marży brutto dzięki obniżeniu kosztów napraw, przesunięciu wydatków na zakupy w kierunku preferowanej sieci dealerów LeasePlan oraz zwiększeniu rabatów i premii za zakup pojazdów.

Opłaty za zakończenie umowy, które uwzględniają nadmierne zużycie oraz korekty z tytułu różnic w przebiegu, wyniosły 116 mln EUR w 2017 roku w porównaniu do 117 mln EUR w 2016 roku. Opłaty za zakończenie umowy są stosunkowo stabilne rok do roku i powiązane z ilością sprzedanych pojazdów.

Zysk/strata z tytułu zbycia pojazdów[7] (PLDV) wyniosła 41 mln EUR w porównaniu do 69 mln EUR w 2016 roku. Spadek ten nie był wynikiem ostatnich zmian cen używanych samochodów ani warunków rynkowych. Według ostatniego badania opublikowanego przez Roland Berger, ceny wysokiej jakości trzy i czteroletnich samochodów z silnikami wysokoprężnymi utrzymywały się w 2017 roku na stabilnym poziomie i oczekuje się, że utrzymają się na stabilnym poziomie również w perspektywie średnioterminowej. Spadek ten stanowi raczej przewidywalną normalizację nadzwyczajnych poziomów zysku z tytułu zbycia pojazdów wygenerowanego przez wynajmowane samochody podczas niekorzystnych warunków rynkowych, które nastąpiły po kryzysie finansowym w latach 2008/09.

Według  wyników LeasePlan za III kw. 2017 roku, kryzys finansowy doprowadził do istotnej presji wpływającej na ceny używanych samochodów wyprodukowanych w latach 2009-2014. W tym okresie, LeasePlan mógł sporządzać umowy w oparciu o oczekiwane bardzo niskie przychody ze sprzedaży pojazdów. W czasie, gdy ceny używanych samochodów stopniowo rosły, powracając do poziomów znormalizowanych, , LeasePlan (1) wygenerował znaczący zysk z tytułu zbycia pojazdów na podstawie umów podpisanych w czasie kryzysu finansowego, oraz (2) stopniowo dostosowywał wartości rezydualne [8] w ramach nowych umów, aby odzwierciedlić ożywienie na rynku i bardziej znormalizowane poziomy rentowności przy zbywaniu pojazdów. Obecny spadek wyniku na sprzedaży samochodów używanych jest konsekwencją stopniowej normalizacji wartości księgowej umów podpisanych w okresie po kryzysie i jest kompensowany wzrostem naszej działalności i inicjatyw „The Power of One LeasePlan”.

Koszty operacyjne spadły o 4% w stosunku do roku 2016, do 880 mln EUR. Centralizacja działań Grupy „The Power of One LeasePlan” przyniósł obniżenie kosztów operacyjnych, które zostały częściowo ponownie zainwestowane w działania marketingowe, LeasePlan Digital oraz CarNext.com.

Efektywna stopa podatkowa zmniejszyła się w 2017 roku w porównaniu do 2016 roku, głównie z powodu dodatkowych odpisów amortyzacyjnych we Włoszech oraz aktualizacji wyceny rezerw z tytułu odroczonego podatku dochodowego LeasePlan w niektórych krajach, np. w Stanach Zjednoczonych, w wyniku nowych przepisów podatkowych z 2017 roku.

Wynik na działalności kontynuowanej netto wzrósł do 532 mln EUR w 2017 roku w porównaniu do 455 mln EUR w 2016 roku. Wzrost o 77 mln EUR w ujęciu rocznym wynikał z wyższego zysku brutto, niższych kosztów operacyjnych i podwyższonej efektywnej stawki podatkowej. Wynik na działalności kontynuowanej netto obejmował koszty operacyjne w wysokości 40 mln EUR zainwestowane w rozwój długoterminowy.

Korekty wyniku na działalności kontynuowanej netto wyniosły 65 mln EUR. Obejmują one niezrealizowane wyniki na instrumentach finansowych, jednorazowe pozycje związane ze sprzedażą jednostek zależnych, koszty restrukturyzacji i koszty doradztwa związane z „The Power of One LeasePlan”, koszty przygotowania potencjalnej pierwszej oferty publicznej i jej efekt podatkowy. Sprawozdawczy wynik netto wzrósł do 467 mln EUR w 2017 roku w porównaniu do 426 mln EUR w 2016 roku.

Finansowanie i pozycja kapitałowa

LeasePlan kontynuował swoją zdywersyfikowaną działalność w zakresie finansowania w 2017 roku, uzyskując łącznie 4,3 mld EUR depozytów detalicznych, zabezpieczonych i niezabezpieczonych długów. LeasePlan zrealizowała dwie publiczne, uprzywilejowane, niezabezpieczone transakcje o łącznej wartości 1,25 mld EUR, a kolejne 1,3 mld EUR zostało umieszczone w emisji niepublicznej w dziewięciu różnych walutach. Bank detaliczny LeasePlan zwiększył depozyty detaliczne w Holandii i Niemczech o 508 mln EUR do 5,9 mld EUR (rok 2016: 5,4 mld EUR), podczas gdy spółka z powodzeniem pozyskała 1,2 mld EUR z programu „Asset Backed Securities (Bumper)”, w tym Bumper 8 w Wielkiej Brytanii na łączną kwotę 425 mln GBP i Bumper 9 w Holandii na kwotę 574 mln EUR.

Ponadto, LeasePlan renegocjował swoje istniejące niewykorzystane odnawialne linie kredytowe z konsorcjum banków, przedłużając je o kolejne 5 lat na łączną kwotę 1,5 mld EUR, co skutkowało bardzo stabilnym buforem płynności w wysokości 4,5 mld EUR.

Zgodnie z procesem przeglądu nadzorczego i oceny (SREP) przeprowadzonym przez holenderski bank centralny (DNB), minimalne wymagania LeasePlan na rok 2018 ustalono na poziomie 8,7% dla współczynnika kapitałowego CET1 i 12,2% dla całkowitego wymogu kapitałowego SREP. Całkowity wymóg kapitałowy SREP nie obejmuje wymogów łączonych w zakresie bufora (tj. bufora antycyklicznego oraz bufora zabezpieczającego). Obecnie, LeasePlan przekracza swoje obowiązujące wymogi kapitałowe, a jej pozycja kapitałowa jest stabilna, przy wskaźniku kapitałowym CET1 i współczynniku kapitałowym ogółem na dzień 31 grudnia 2017 roku na poziomie 17,7%[9].

W listopadzie, S&P zaktualizowało prognozę LeasePlan ze stabilnej na pozytywną. Potwierdzono ratingi kredytowe emitenta długo i krótkoterminowego BBB-/A-3. Ratingi i prognozy Moody’s oraz Fitch pozostały niezmienione (Baa1/P-2/Stabilna odpowiednio BBB+/F2/Stabilna).

Cele finansowe i prognoza

W perspektywie średnioterminowej, LeasePlan stawia sobie za cel osiągnięcie dwucyfrowego średniorocznego wzrostu na działalności kontynuowanej netto, wzrostu już i tak wysokiej bazowej stopy zwrotu z kapitału własnego oraz wysokich stóp wypłaty dywidendy (60% rocznie w ciągu ostatnich trzech lat). Powyższe cele średnioterminowe obejmują:

  1. Wpływ inicjatywy „The Power of One LeasePlan” w wysokości 370 mln EUR w porównaniu z 2016 rokiem
  2. Ostrożne rezerwy w wysokości 100 mln EUR na oczekiwany spadek wyniku na sprzedaży samochodów używanych będący efektem opisanej powyżej oczekiwanej normalizacji
  3. Oczekiwany wzrost zysku przed opodatkowaniem w wysokości 90 mln EUR z CarNext.com

    Kwartalny wzrost gospodarczy w ujęciu rocznym może różnić się w poszczególnych kwartałach i nie odzwierciedlać średniookresowego wzrostu docelowego, ze względu na kwartalne stopniowe wprowadzanie oszczędności „The Power of One LeasePlan”, wydatki na inwestycje we wzroste długoterminowyoraz normalizację PLDV.

LeasePlan kontynuuje badania nad różnymi strategicznymi alternatywami, w tym nad ofertą publiczną.

[1] Niniejszy komunikat prasowy nie został poddany audytowi. Na wynik netto na działalności kontynuowanej składa się zysk netto skorygowany o niezrealizowane wyniki na instrumentach finansowych, jednorazowe pozycje związane ze sprzedażą jednostek zależnych, koszty restrukturyzacji i koszty doradztwa związane z „Power of One LeasePlan”, koszt przygotowania potencjalnej oferty publicznej i jej efekt podatkowy. Porównanie  wyniku netto na działalności kontynuowanej i wyniku netto sporządzonego w oparciu o  MSSF zamieszczono w tabeli na stronie 20 niniejszego komunikatu prasowego

[2] Obsługiwana flota – flota finansowana w całości oraz flota wyłącznie usługowa

[3] Źródło: Embracing the Car-as-a-Service model – The European leasing and fleet management market, Roland Berger, styczeń 2018r., na zlecenie LeasePlan

[4]Stopa zwrotu z kapitału własnego na działalności kontynuowanej LTM w niniejszym dokumencie określana jest jako bazowy wynik netto za 12 ostatnich miesięcy podzielony przez średni kapitał własny MSSF (średni miesięczny kapitał własny z 12 ostatnich miesięcy)..

[5] Na podstawie ratingów S&P dla 100 największych klientów o standardzie inwestycyjnym na dzień 30 czerwca 2017 r., zdefiniowanych jako BBB- lub wyższe

[6] Sugerowana cena detaliczna producenta

[7] Zysk/stratę z tytułu zbycia pojazdów określano wcześniej mianem wyników na  wartości rezydualnej.

[8] Wartość księgowa po zakończeniu umowy: Początkowa wartość księgowa pojazdu po zakończeniu umowy zmodyfikowana o każdą korektę umowy w trakcie jej trwania

[9] Ustalając wskaźnik kapitałowy CET1 nie uwzględnia się wyników za drugie półrocze 2017 roku.

Prezes PFR: Banki w Polsce czeka dalsza konsolidacja. Dla klientów nie musi to oznaczać wyższych kosztów

Prezes PFR: Banki w Polsce czeka dalsza konsolidacja. Dla klientów nie musi to oznaczać wyższych kosztów 1

Polski sektor bankowy czeka konsolidacja – prognozuje Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. Część banków może trafić na sprzedaż, małe banki mogą się zaś decydować na fuzje, żeby mieć większe szanse w starciu z większymi konkurentami. Z perspektywy bezpieczeństwa klientów i rynku może wystarczyć, jeśli na rynku pozostanie 6–7 największych graczy. Zdaniem ekspertów mniejsza konkurencja na rynku nie musi wcale oznaczać wyższych kosztów dla klientów.

– Mamy bezpieczny system bankowy, banki o wysokiej płynności i wysokich kapitałach. Ten rynek w Polsce cały czas dobrze się rozwija, kredyty są dostępne zarówno dla przedsiębiorstw, jak i dla klientów indywidualnych. Sektor od lat jest w trendzie konsolidacji i będzie on kontynuowany nie tylko w 2018 roku, lecz także w kolejnych latach. Część banków może być cały czas na sprzedaż, a część małych banków może się zdecydować na fuzje i przejęcia – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Z „Raportu o sytuacji banków po III kw. 2017 roku” Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że znaczne przyspieszenie tempa wzrostu gospodarki, dalsza poprawa sytuacji na rynku pracy, nastrojów przedsiębiorstw i konsumentów oraz środowisko niskich stóp procentowych sprzyjają sektorowi bankowemu. Odnotowano wzmocnienie bazy kapitałowej, przy czym fundusze własne wzrosły ze 175,5 mld zł na koniec 2016 roku do 187,3 mld zł na koniec września 2017 roku. Przez pierwsze trzy kwartały ubiegłego roku odnotowano poprawę wyniku działalności bankowej sektora bankowego o 468 mln zł. Odnotowano też wzrost przychodów odsetkowych o ponad 3,6 mld zł, czyli 6,7 proc., przy jednoczesnym zmniejszeniu kosztów odsetkowych o 403 mln zł. Dodatkowo wartość kredytów zwiększyła się o ponad 40 mld zł. Wynikało to przede wszystkim ze wzrostu kredytów dla sektora przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, w mniejszym stopniu ze wzrostu kredytów dla sektora finansowego.

– Jestem przekonany, że na polskim rynku potrzebna jest zdrowa konkurencja. To zawsze oznacza dobrą jakość usług dla klientów. Część banków nie ma jednak wystarczającej skali, żeby skutecznie konkurować na rynku. Wydaje mi się, że jest przestrzeń dla około siedmiu dużych banków uniwersalnych i w tym kierunku idziemy. To i tak byłoby znacząco więcej niż na niektórych rynkach, np. w Skandynawii są trzy duże banki, na rynku francuskim też dominuje tylko kilka grup finansowych. Sytuacja, w której mamy sześć, siedem dużych banków, które skutecznie konkurują o klientów, byłaby dobra z perspektywy bezpieczeństwa sektora i z perspektywy klientów – ocenia prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Choć poziom koncentracji w sektorze bankowym nie uległ istotnej zmianie, a udział dziesięciu największych banków w aktywach sektora, kredytach dla sektora niefinansowego oraz depozytach sektora niefinansowego wynosił odpowiednio 70,5 proc., 70 proc. i 74,5 proc., to rósł udział fuzji i przejęć. Przez pierwsze trzy kwartały 2017 roku zmniejszyła się liczba zatrudnionych w sektorze bankowym (o 3,4 tys. osób), a ograniczeniu uległa sieć sprzedaży (o 667 placówek).

Jak przekonuje Paweł Borys, dla klientów banków konsolidacja nie musi oznaczać wyższych kosztów. W dużej mierze ze względu na rosnącą konkurencję ze strony fintechów, czyli przedsiębiorstw z branży dostarczającej rozwiązań technologicznych wspierających usługi finansowe. Deloitte szacuje wartość rynku fintechowego w Europie Środkowo-Wschodniej na 2,2 mld euro, z czego na Polskę przypada 856 mln euro.

– Z perspektywy klienta łączenie banków ma plusy i minusy. Z jednej strony często większy bank ma szanse inwestować więcej w nowe technologie, nowe rozwiązania i oferować szerszy zakres usług, co jest korzystne dla klienta. Istnieją jednak zawsze obawy, że większy bank i mniejsza konkurencja oznaczają wyższe koszty. W Polsce, zwłaszcza w tej chwili, przy konkurencji ze strony fintechów, to ryzyko wzrostu kosztów jest coraz mniejsze, więc wydaje się, że jest więcej korzyści niż ryzyka – przekonuje Paweł Borys.