Chiński Nowy Rok – czego mogą oczekiwać inwestorzy w Roku Psa?

W piątek 16 lutego przypada początek Chińskiego Nowego Roku. Miliony ludzi na całym świecie będą świętować rozpoczęcie Roku Psa. Ubiegły rok był szczególnie mocnym okresem dla chińskich akcji. A w jaki nastrój wprawi inwestorów Rok Psa?

Dale Nicholls, portfolio manager, Fidelity China Special Situations plc, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat „czempionów” (zwycięzców w dłuższej perspektywie), „szczeniąt” (nowopowstałych koncepcji) i „zbłąkanych” (obszarów zaniepokojenia) na najbliższy rok. Oto jego komentarze:

„Czempioni” (zwycięzcy w dłuższej perspektywie) – akcje spółek konsumenckich

Inwestycje związane ze wzrostem średniej klasy konsumentów w Chinach pozostają dla mnie celem najważniejszym. Są to konsumenci, którzy mają większe oczekiwania wobec produktów i usług – a niektóre firmy przygotowują mocne oferty na obu tych frontach.

China Meidong Auto to holding, który świetnie sobie radzi już od paru dobrych lat. Niezmiennie uważam, że dysponuje o wiele większym potencjałem. Jest to dealer samochodowy z siedzibą w regionie Guangdong, które systematycznie rozwija swoją sieć sprzedaży, a jego doskonały zespół zarządzający raz po raz odnosi sukcesy, przejmując słabszych dealerów i uzdrawiając ich kondycję. Sprzedaż aut jest dla China Meidong Auto najważniejsza, a jej działania zaowocowały partnerstwami z markami najwyższej jakości, takimi jak Porsche czy Lexus. Ale to, co odróżnia Chiny Meidong Auto od konkurencji, to nie tylko uzdrawianie nabywanych przedsiębiorstw. To przede wszystkim ich podejście do obsługi klienta.

Kupić od nich samochód to doskonałe doświadczenie – zespół zarządzający w dużej mierze skupia się na oferowaniu najlepszych usług posprzedażowych. Dostępność mechaników, którym klienci ufają, albo wspólne picie herbaty w luksusowym salonie, gdy opony w twoim samochodzie właśnie są wymieniane – takie podejście zapewnia szerszy, jeszcze bardziej regularny strumień dochodów z obsługi serwisowej. Inne usługi (na przykład finansowanie) są równie istotnymi szansami pozwalającymi na uzyskanie przychodów, i spółka to wykorzystuje. Możliwy jest dalszy wzrost, ponieważ w regionie (i w skali kraju) ich sieć dealerów rozszerza się, co przekłada się na dużą potencjalną przyszłą wartość rynkową.

„Szczenięta” (nowopowstałe koncepcje) – dystrybutorzy farmaceutyczni

Nieustannie poszukuję możliwości inwestycyjnych w sektorze opieki zdrowotnej, mając na uwadze mocne perspektywy średniookresowego wzrostu. Ciekawym obszarem są dystrybutorzy z branży farmaceutycznej.

Branża dystrybucji produktów farmaceutycznych konsoliduje się już od ostatniej dekady – i przyśpieszy po wprowadzeniu polityki dwóch faktur na chińskim rynku farmaceutycznym. Ta nowowprowadzona reforma pozwala na wyeliminowanie pośredników i w efekcie w procesie sprzedaży farmaceutyków pojawić się mogą tylko dwie faktury: jedna wystawiona dystrybutorowi przez producenta, a druga wystawiona szpitalowi przez dystrybutora. Skutki tej reformy widoczne były już na etapie testów w wybranych prowincjach: doszło do zauważalnej konsolidacji. W Chinach biznes ten jest również kapitałochłonny, ponieważ dystrybutorzy kredytują szpitale na okresy od 1 do 6 miesięcy, a terminy płatności wydłużają się wraz z poszukiwaniem nowych możliwości w bardziej odległych miejscowościach. W rezultacie najwięksi i najlepsi zwiększają swoje udziały w rynku.

W tym obszarze zainwestowaliśmy w Sinopharm, China Resources Pharmaceutical i Shanghai Pharmaceutical z uwagi na ich rozległą sieć dystrybucji i większe zaplecze finansowe. Biorąc pod uwagę zmiany regulacyjne i wynikające z nich zmiany w strukturze sektora, obszar ten został przez rynek zaniedbany i dlatego wyceny wydają się wciąż stosunkowo atrakcyjne.

 „Zbłąkane” (obszary zaniepokojenia) – deweloperzy

Deweloperzy muszą mierzyć się z coraz trudniejszymi warunkami. Po kilku latach korzystnej polityki i ogólnego wzrostu popytu na nieruchomości byliśmy świadkami ukształtowania się silnego rynku mieszkaniowego.

Niemniej jednak wszystkie cykle kiedyś się kończą. Gdy ceny w niektórych miastach wzrosły ponad dwukrotnie, rząd wyraźnie zaostrza politykę – zarówno poprzez surowsze przepisy dotyczące kredytów hipotecznych, jak też poprzez ograniczenia dotyczące osób inwestujących w dodatkowe nieruchomości. Efekty tych działań zaczynają być widoczne na rynku nieruchomości – ceny transakcyjne spadają, a zapasy rosną. Co prawda w ciągu ostatnich dwóch lat deweloperzy odnotowali znaczny wzrost cen akcji. Ale skoro obecnie są stosunkowo wysoko wyceniani, analizy bilansów mogą sprawić, że nadchodzący okres będzie znacznie trudniejszy dla mniejszych i mniej zdyscyplinowanych graczy.

Uważam że nie będzie miało to znaczącego wpływu na trendy konsumenckie, ponieważ większość rosnącego popytu na lokale mieszkalne pochodzi od inwestorów, a nie od właścicieli nieruchomości. Jednak jeżeli polityka ta zacznie przynosić negatywne skutki, wówczas rząd będzie starał się zmienić sytuację.

Korekta na giełdach. Co z Deutsche Bank?

Po gwałtownych spadkach z początku miesiąca amerykańskie giełdy odrobiły już sporą część strat. Notowanie Deutsche Banku znów spadają. Neutralne dane z USA.

Korekta na giełdach

Po tym jak początek lutego pokazał nam gwałtowne spadki na giełdach po długim okresie wzrostów przyszedł czas na korektę korekty. Od początku tygodnia amerykańskie giełdy odrabiają straty zamykając cały tydzień nawet kompletem wzrostów. Nasdaq po tym jak spadł z 7500 tysiąca punktów do 6700 właśnie odbił na 7250. Europejskie giełdy nie pokazały aż takiej siły. Być może powodem był słabnący dolar, który uczynił amerykańskie parkiety atrakcyjniejsze względem europejskich, którym mocne euro z kolei ciążyło.

Akcje Deutsche Banku znów spadają

Cena akcji spadła w lutym przez moment nawet do 12,5 euro. Po lekkim odbiciu wciąż znajduje się w okolicach 13 euro za akcje. Warto zwrócić uwagę, że to już naprawdę niewiele powyżej poziomów z 2016 roku kiedy mówiło się o potencjalnym bankructwie banku ze względu na zaangażowanie w ryzykowne aktywa oraz koszty kar nakładanych między innymi przez amerykański nadzór. Kurs akcji otrzymał obecnie dwa silne ciosy, po pierwsze korekta na giełdach nie oszczędziła banku. Po drugie największy udziałowiec banku, chiński konglomerat HNA zredukował swoje udziały w banku z 9,9% do 8,8% z powodu problemów

Dane z USA

Czwartkowe dane zza oceanu okazały się mało istotne dla rynków walutowych.O godzinie 14:30 poznaliśmy spory pakiet. Liczba nowozarejestrowanych bezrobotnych zgodnie z oczekiwaniami wyniosła 230 tysięcy. Poznaliśmy indeksy FED z Filadelfii i NY Empire State. Pierwszy osiągnął 25,8 pkt wobec oczekiwanych 21,1 pkt. Drugi zaś 13,1 pkt zamiast 17,5 pkt. W efekcie rynki mając dane zarówno lepsze jak i gorsze od oczekiwań je zignorowały. 45 minut później poznaliśmy informacje na temat produkcji przemysłowej. Rynki oczekiwały wzrostu miesiąc do miesiąca o 0,2% podczas gdy spadła o 0,1%. Po tym rozpoczął się delikatny odwrót od dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 10:00 – Polska – przeciętne wynagrodzenie i zatrudnienie,
  • 10:30 – Wielka Brytania – sprzedaż detaliczna,
  • 14:30 – USA – budowy domów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Przygotuj się na przyszłe dane makroekonomiczne 15.02.2018

W przyszłym tygodniu pierwsze ważniejsze dane makroekonomiczne zostaną opublikowane 19 lutego z Japonii, poznamy bilans handlowy. W ostatnim czasie dane z Japonii nie zachwyciły, wzrost gospodarczy wolniejszy od konsensusu ekonomistów, tak samo jak zamówienia na sprzęt, maszyny i urządzenia. Gorsza publikacja danych makroekonomicznych doprowadziła do umocnienia jena japońskiego, co nie jest celem banku centralnego Japonii.

W kalendarzu na wtorek zaplanowane są trzy ważne publikację, niemiecki optymizm konsumentów oraz indeks nastroju ekonomicznego wg ZEW. Oprócz tego poznamy optymizm konsumentów ze wspólnoty europejskiej.

Środa będzie ciekawsza, ponieważ na 9.00 zaplanowano spotkanie członków ECB, które po ostatniej aprecjacji euro może okazać się bardzo ciekawe. Ponadto tego samego dnia poznamy siłę brytyjskiego rynku pracy, a także amerykańską sprzedaż istniejących nieruchomości.

W czwartek zaplanowano publikację niemieckiego wskaźnika nastrojów biznesowych oraz wzrost brytyjskiej gospodarki, który w pryzmacie Brexit-u jest bardzo ważny oraz obserwowany przez Traderów na ryku kapitałowym.

Piątek minie pod wpływem publikacji japońskiej, a w szczególności kanadyjskiej inflacji.

Najistotniejsze dane makro dla Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Strefy Euro, Nowej Zelandii, Japonii, Wielkiej Brytanii

Najistotniejsze dane makro dla Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Strefy Euro, Nowej Zelandii, Japonii, Wielkiej Brytanii

Źródło: Admiral Markets

Kanada – inflacja

Od ostatniego kryzysu banki centralne zalały rynek finansowy płynnością. Bankierzy chcieli zobaczyć stabilna inflację, przeważnie w okolicy 2 albo 2.5 procenta. Gdyby cel został wcześniej zrealizowany, to stopy procentowe dawno zostały podniesione. Dlatego na dzień dzisiejszy publikowany CPI jest jednym z ważniejszych wskaźników makroekonomicznych.

Gdyby przyszłe odczyty inflacji CPI R/R układały się zgodnie z oczekiwaniem Banku Kanady (wyższe odczyty inflacji), to moglibyśmy zobaczyć szybszą podwyżkę stóp procentowych, co umocniłoby dolara kanadyjskiego.

Inflacja CPI R/R, Kanada

Inflacja CPI R/R, Kanada

Źródło: Admiral Markets

Prognoza inflacji wynosi 1.9 procenta. Opublikowana wartość wyższa od prognozy pozytywnie wpłynie na notowania dolara kanadyjskiego, z drugiej strony odczyt poniżej prognozy doprowadzi do jego wyprzedaży.

Instrument do obserwacji – DAX 30

Na dzień dzisiejszy ostatnią wyprzedaż na indeksie 30 największych niemieckich spółek możemy uznać jedynie za korektę. Bowiem nie została naruszona linia trendu wzrostowego oraz nie został pokonany opór w postaci strefy 11864-12150. Ponadto na wykresie tygodniowym dwie ostatnie świece wskazują na większe prawdopodobieństwo kontynuacji trendu niż przerwanie oporu.

Notowania DAX 30, interwał tygodniowy

Notowania DAX 30, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Ponadto na indeksie S&P 500 również nie zostało przerwane żadne wsparcie, zatem na dzień dzisiejszy nie mamy czego się obawiać, obecny trend prawdopodobnie będzie kontynuowany.

Celem kupujących jest szczyt z stycznia obecnego roku. Kolejnym targetem będą psychologiczne poziomy takie jak 14 000 lub też 14 500 punktów.

Dział Analiz Admiral Markets

Przyszłość telewizorów to giętkie ekrany OLED i sztuczna inteligencja. Już w 2018 r. na rynek może trafić zwijany telewizor 4K

Przyszłość telewizorów to giętkie ekrany OLED i sztuczna inteligencja. Już w 2018 r. na rynek może trafić zwijany telewizor 4K 1

Rozwijany telewizor OLED 4K, elementy sztucznej inteligencji i rozdzielczość 8K to przyszłość segmentu telewizyjnego. Już w 2018 roku na rynek może trafić zwijany w rulon telewizor w technologii organicznej. 65-calowy prototyp takiego urządzenia LG zaprezentowało podczas targów CES 2018. Coraz powszechniejsza staje się także sztuczna inteligencja, w której elementy wyposażone są nowoczesne telewizory. W Polsce na korzyści płynące z jej stosowania będziemy musieli jednak zaczekać. Powodem jest brak polskojęzycznej wersji Asystenta Google.

– Telewizor zwijany to po prostu podstawa, z której możemy wysunąć sobie telewizor. To telewizor 65-calowy, ale jeśli mówimy o przyszłości, możemy sobie wyobrazić taki telewizor o przekątnej 100–120 cali, który wyjeżdża z sufitu, a nie z podłogi. W tym momencie wszystkie projektory przestaną mieć rację bytu, ponieważ OLED oferuje dużo wyższą jakość obrazu – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Wiesław Kowalczyk z LG Electronics Polska.

Telewizor zwijany w rulon produkcji LG to jeden z największych hitów tegorocznych targów technologicznych CES 2018 w Las Vegas. Ekran OLED o przekątnej 65 cali i rozdzielczości 4K rozwija się z podstawy telewizora. Co ciekawe, urządzenia nie trzeba wysuwać do końca, uzyskując np. kinowe proporcje ekranu 21:9. Ekran telewizora jest tak cienki, że producent nie był w stanie zmieścić w obudowie głośnika. Można skorzystać z zewnętrznego soundbaru. Zaprezentowany podczas targów CES 2018 telewizor jest prototypem, jednak według zapewnień LG jest bardzo bliski fazy produkcyjnej.

To właśnie giętkie panele OLED będą głównym kierunkiem rozwoju telewizorów oferowanych przez koreańską firmę.

– LG zdecydowanie idzie w kierunku giętkich paneli OLED, które można schować czy rozwijać w odpowiednim momencie. Mamy także np. OLED-y, które są dwustronne i możemy je zainstalować np. między dwoma pomieszczeniami. Wówczas dwie osoby, które przebywają w dwóch różnych pomieszczeniach, mogą oglądać dwa różne obrazy – twierdzi Wiesław Kowalczyk.

Już w marcu na rynek ma trafić natomiast nowa linia telewizorów LG OLED oferujących rozdzielczość 4K i technologię ThinQ wyposażonych w procesor Alpha9 zapewniający dużo lepszą jakość obrazu i elementy sztucznej inteligencji. Włączenie oferowanych przez LG telewizorów w technologię ThinQ ma pozwolić na zarządzanie domem właśnie z poziomu telewizora. Aktualnie w ofercie produktów LG wspierających tę technologię jest lodówka, zmywarka, pralka i piekarnik. Urządzenia komunikują się ze sobą za pomocą łączności Wi-Fi.

– Cały czas będziemy rozwijali technologię organiczną (OLED – przyp. red.). Wierzymy, że w tej technologii tkwi jeszcze bardzo wiele rzeczy do odkrycia i dużo rzeczy można poprawić. Oczywiście przyszłość telewizorów to też sztuczna inteligencja. Telewizor będzie centrum naszego domowego sterowania. Siedząc przed nim, będziemy w stanie na przykład sterować światłem w pomieszczeniu, w którym jesteśmy, zamówić sobie do domu pizzę, kupić bilet na samolot czy zamówić Ubera – wymienia Wiesław Kowalczyk.

Wszystko za sprawą Asystenta Google wbudowanego w urządzenie. Niestety, nie zadebiutowała jeszcze jego polskojęzyczna wersja. Z tego powodu polscy użytkownicy nowoczesnych telewizorów mogą korzystać z nich jak na razie w ograniczonym zakresie. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że polski Asystent Google może się pojawić już za kilka miesięcy. Jak na razie rozwiązanie jest w fazie testowej.

Jak wynika z raportu „Przyszłość telewizji. Czynniki zmian” sporządzonego przez Infuture Hatalska Foresight Institute, tylko 3,3 proc. polskich gospodarstw nie ma telewizora. Badania przeprowadzone przez Orange Polska pokazują, że już 12 proc. Polaków ma telewizor 4K. Do 2021 roku odbiorniki w takiej rozdzielczości mają być obecne w pięć milionów domów.

Analitycy Grand View Research prognozują, że do 2025 roku rynek Smart TV będzie wyceniany na 300 mld dolarów.

Programowanie w szkole podstawowej nie spełnia oczekiwań ekspertów. Mimo to polscy uczniowie należą do najlepszych na świecie w programowaniu i robotyce

W zeszłym roku programowanie weszło do podstawy programowej nauczania w klasach I–III w szkole podstawowej. Eksperci zwracają uwagę, że nie są to zajęcia praktyczne, a jedynie przygotowujące do nauki programowania w późniejszych klasach. Tymczasem według ekspertów dzieci w wieku 7 lat są już gotowe do przyswajania konkretnych języków programowania. Powstaje coraz więcej prywatnych inicjatyw w zakresie programowania i robotyki, a polscy uczniowie odnoszą już w tej dziedzinie pierwsze sukcesy. Lubelska drużyna Spice Gears zdobyła wicemistrzostwo świata na olimpiadzie robotycznej w Stanach Zjednoczonych.

– Nauka poprzez programowanie i robotykę obejmuje cały proces tworzenia, czyli kreatywnego podejścia do rozwiązywania problemów, które następnie łączy się z naukami ścisłymi, np. programowaniem. Jak to działa w praktyce – mamy cały ekosystem, który pozwala na zaprojektowanie od podstaw własnego robota. Dziecko tworzy własną zabawkę, projektuje ją od podstaw, wymyśla własny design i personalizuje go. Na koniec programuje, bawiąc się przy tym i nabywając umiejętności, które są potrzebne na rynku pracy – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Karol Górnowicz, prezes zarządu Skriware.

Prywatne zajęcia z programowania dla najmłodszych to odpowiedź rynku na zbyt małe zaangażowanie szkół. W nowej podstawie programowej już w I klasie szkoły podstawowej zawarta jest nauka programowania i rozwiązywania problemów z wykorzystaniem komputera oraz innych urządzeń cyfrowych. Wśród zajęć Ministerstwo Edukacji Narodowej wymienia: układanie i programowanie algorytmów, organizowanie, wyszukiwanie i udostępnianie informacji, czy posługiwanie się aplikacjami komputerowymi. Wielu ekspertów zwraca jednak uwagę na to, że dzieci uczą się jedynie teorii, a nie konkretnych języków czy aplikacji, tymczasem dzieci w wieku 7 lat niejednokrotnie biegle posługują się już smartfonem czy tabletem.

– Słyszymy głosy krytyki dotyczące nowej podstawy programowej i pominięcia w niej praktycznej nauki kodowania. Mimo że nasza państwowa edukacja ma pewne braki w porównaniu do tej zachodniej, cieszymy się, że do placówek oświatowych docierają małymi krokami cyfrowe rozwiązania powodujące pozytywne zmiany w toku nauczania – komentuje Karol Górnowicz.

Nowe technologie zaczynają odgrywać w edukacji coraz większą rolę. Pod koniec lat  90. uczniowie szkół podstawowych poznawali tajniki programowania w programie Logo Komeniusz, w którym za pomocą komend i procedur można było narysować różnego rodzaju figury. Obecnie klasy I–III zdobywają programistyczną wiedzę poprzez kreatywną zabawę. Jednym z aktualnie wykorzystywanych rozwiązań jest gra Scottie Go – składająca się z papierowych klocków i aplikacji mobilnej.

Tego typu forma nauczania staje się coraz popularniejsza w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. W USA funkcjonuje ruch STEAM, który zyskuje popularność nawet w szkołach podstawowych. Jego głównym celem jest promowanie holistycznego podejścia do nauki, oswojenie dzieci z nowymi technologiami oraz pokazanie najmłodszym, że programowanie nie jest wyłącznie domeną dorosłych i można połączyć je z zabawą, co rozbudza ciekawość świata.

W niektórych europejskich krajach, takich jak Estonia, Finlandia czy Wielka Brytania, nauka programowania jest obowiązkowa. W Polsce powstaje coraz więcej prywatnych inicjatyw propagujących naukę programowania już od najmłodszych lat.

– Rodzice inwestują coraz więcej w edukację. Szkoły często nie nadążają z materiałem, żeby zaciekawić dziecko, nauczyć je właściwych, najbardziej potrzebnych na rynku pracy umiejętności. My, współpracując z kilkoma szkołami programowania, widzimy rosnące zapotrzebowanie, widzimy, że brakuje miejsc. Ustawiają się kolejki, podobnie jak do najlepszych prywatnych szkół czy przedszkoli – twierdzi ekspert.

Na polskim rynku także powstaje coraz więcej prywatnych inicjatyw. Rozwiązanie edukacyjne Skriware przeznaczone jest dla dzieci w wieku od 9 do 16 lat. Częścią platformy jest kreator 3D, w którym uczniowie mogą zaprojektować swojego robota. Kolejnym etapem jest jego zamówienie lub własnoręczne wydrukowanie za pomocą drukarki 3D, złożenie konstrukcji i rozpoczęcie nauki programowania. Istotne jest wyznaczenie dziecku celu, w tym przypadku jest to misja na Marsa.

– Mamy platformę i aplikację, które w prosty nawet dla 9-letnich dzieci sposób pokazują, jak wygląda logika programowania, a na koniec cały proces opisujemy w kontekście misji na Marsa, co jest narracyjnym scenariuszem. W ten sposób dziecko bawi się, programuje swojego przyjaciela, który udaje się w kosmos, a w praktyce uczy się projektowania 3D, programowania, mechaniki i elektroniki, wykorzystując przy tym dużo kreatywności w rozwiązywaniu problemów i współpracy grupowej – tłumaczy Karol Górnowicz.

Polscy uczniowie mają już pierwsze sukcesy w programowaniu. Drużyna Spice Gears składająca się z uczniów z powiatu kraśnickiego na Lubelszczyźnie zdobyła wicemistrzostwo świata na olimpiadzie robotycznej First Global Challenge w Stanach Zjednoczonych. Teraz ruszają na podbój Chin, gdzie w drugiej połowie marca wezmą udział w dwóch turniejach.

Przez podróbki producenci tracą miliardy dolarów rocznie. Możliwość dochodzenia swoich praw dają im patenty

Przez podróbki producenci tracą miliardy dolarów rocznie. Możliwość dochodzenia swoich praw dają im patenty 2

Na świecie sprzedaż podróbek przynosi miliardy dolarów strat rocznie. Posiadanie patentów daje przedsiębiorcom możliwość dochodzenia swoich praw. W lutym funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej z Augustowa ujawnili blisko 40 tysięcy sztuk podrobionych perfum, odzieży, obuwia i galanterii. Rzeczy były bezprawnie oznaczone znakami towarowymi znanych marek. Takie sytuacje nie należą do rzadkości. 

Jak wynika z danych OECD i EUIPO, na globalnym rynku około 2,5 proc. wszystkich towarów stanowią podróbki. Import podrabianych produktów to ponad 460 mld dol. rocznie. Z kolei wśród artykułów importowanych do Unii Europejskiej nawet 5 proc. mogą stanowić podróbki. Handel tego typu towarami oznacza straty przede wszystkim dla producentów, a to znajduje odzwierciedlenie także w mniejszych podatków do budżetów państw.

Prym w wytwarzaniu podrobionych artykułów wiodą państwa azjatyckie. Według danych OECD blisko 2/3 ujawnionych przez służby podróbek pochodzi z Chin. Straty producentów w wyniku tej działalności sięgają miliardów dolarów rocznie. Aby producent mógł dochodzić swoich praw wyłącznych w przypadku wprowadzenia na rynek nielegalnych produktów, koniecznie jest objęcie wytwarzanych przez niego produktów czy rozwiązań ochroną własności przemysłowej.

– Ochrona patentowa jest w tym wypadku niezbędna do tego, żeby podjąć kroki prawne. Granice są coraz bardziej szczelne, coraz skuteczniej wykrywane są towary podrobione, w ten sposób możemy chronić swoje prawa i przedsiębiorca zabezpiecza swój interes prawny – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Adam Taukert, rzecznik prasowy Urzędu Patentowego RP.

Ochrona patentowa niezbędna jest m.in. w przypadku wynalazków, które można łatwo skopiować i w nieskomplikowany sposób przenieść do produkcji przez inny podmiot. W takiej sytuacji patent zabezpiecza prawa przedsiębiorcy, który może dochodzić roszczeń w przypadku naruszenia jego praw wyłącznych na dane rozwiązanie czy produkt.

– Możliwe są różne strategie ochrony własności przemysłowej i intelektualnej. Patentowanie jest jedną z nich. Możliwa jest też ochrona za pomocą tzw. tajemnicy przedsiębiorstwa, np. przepis Coca-Coli nie jest nigdzie opatentowany i nigdzie ujawniony, bo firma bardzo skutecznie chroni swoje know-how za pomocą tajemnicy przedsiębiorstwa – zauważa Adam Taukert.

W zależności od skali działania przedsiębiorstwa ochrona własności przemysłowej może się odbywać na kilku poziomach. Producenci mogą się starać o patenty w systemie krajowym, regionalnym i międzynarodowym.

– To daje dużo różnorodnych możliwości zabezpieczenia praw wyłącznych w różnorodnych kombinacjach, w zależności od potrzeb danego przedsiębiorcy. Jeżeli przedsiębiorca prowadzi działalność na terenie naszego kraju, to logiczne jest, że uzyskuje ochronę patentową w Polsce, wtedy taka ochrona obowiązuje na terenie naszego kraju. Natomiast jeżeli prowadzi ekspansję zagraniczną, chce licencjonować towary na rynkach zagranicznych, to zwraca się o patent unijny albo patent międzynarodowy – dodaje przedstawiciel Urzędu Patentowego RP.

Jak podkreśla Komisja Europejska, dobrze zaprojektowane systemy ochrony własności intelektualnej są istotne dla promowania inwestycji w innowacje i wzrost. Dzięki nim firmy, twórcy i wynalazcy uzyskują zwrot z dokonywanych przez siebie inwestycji w proces wytwórczy. Sektory, w których prawa własności intelektualnej są intensywnie wykorzystywane, odpowiadają za blisko połowę unijnego PKB i 38 proc. wszystkich miejsc pracy.

L. Sobolewski: Zwiększy się rola autoprezentacji spółek giełdowych. Będą tego oczekiwać inwestorzy

L. Sobolewski: Zwiększy się rola autoprezentacji spółek giełdowych. Będą tego oczekiwać inwestorzy 3

Polska awansuje w zestawieniach gospodarek z grupy rynków wschodzących do rozwiniętych. Dla spółek giełdowych oznacza to wyzwania związane z komunikacją, raportowaniem i autoprezentacją. Profesjonalizacja działań związanych z relacjami inwestorskimi ułatwi spółkom korzystanie z możliwości rynków globalnych. Cornerstone Communications, agencja relacji inwestorskich założona przez Ludwika Sobolewskiego, byłego prezesa GPW, chce wspierać firmy w pozyskiwaniu nowych partnerów i profesjonalizacji funkcjonowania na rynkach.

– Spółki, zwłaszcza w obliczu zmian regulacyjnych, które zachodzą na rynkach kapitałowych, będą musiały być bardziej otwarte wobec inwestorów, jeżeli będą chciały, żeby to dobrze wpływało na obrót ich akcjami i na ich wycenę. W relacjach inwestorskich finalnie chodzi o to, żeby optymalizować wycenę podmiotu, który jest notowany na giełdzie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Ludwik Sobolewski, współzałożyciel Cornerstone Communications.

Wymagania wobec polskich spółek będą rosły w związku z awansem naszego kraju do grona rynków rozwiniętych. We wrześniu 2017 roki agencja indeksowa FTSE Russell zakwalifikowała Polskę do grona dwudziestu pięciu najbardziej rozwiniętych na świecie rynków. Formalnie przejście do tego grona ma nastąpić we wrześniu tego roku.

– Będzie wzrastała rola niezależnego researchu i analizy, a więc przygotowywanych przez podmioty, które nie uczestniczą w transakcjach – nie przez firmy inwestycyjne, ale przez różne wyspecjalizowane instytucje, które będą dostarczać zawodowego pokrycia analitycznego – wyjaśnia Ludwik Sobolewski.

Agencja Cornerstone Communications to wspólne przedsięwzięcie byłego prezesa GPW Ludwika Sobolewskiego i Zuzanny Kurek, byłego szefa działu marketingu i rozwoju biznesu na giełdzie w Bukareszcie. Agencja chce się skupić na wsparciu spółek giełdowych i spółek niepublicznych na wszystkich rynkach Europy Środkowej i Wschodniej. Działa już w Bukareszcie, teraz rozpoczyna działalność na polskim rynku kapitałowym. Później zamierza być również aktywna na innych rynkach regionu CEE.

– Mamy już klientów w Rumunii, w Polsce. Za chwilę będziemy mieć klientów w Bułgarii, która też jest ciekawym, małym rynkiem, trochę off-shore’owym jeśli chodzi np. o opodatkowanie prowadzenia biznesu – wylicza Ludwik Sobolewski.

W pakiecie usług, które Cornerstone Communications oferują potencjalnym klientom, jest m.in. prowadzenie komunikacji z inwestorami i mediami, organizacja spotkań, administrowanie aplikacją mobilną i stroną internetową IR spółki, zarządzanie ładem korporacyjnym oraz pomoc przy przeprowadzeniu procesu IPO.

– Raportowanie finansowe i niefinansowe, czyli stanowisko spółek wobec zagadnień środowiskowych, swojego kontekstu społecznego i standardów ładu korporacyjnego, to zawsze były tematy ważne na wiodących giełdach na rynkach wschodzących, ale dzisiaj one stają się wręcz koniecznością – podkreśla Ludwik Sobolewski.

Były prezes GPW zwraca uwagę na to, że spółki niepubliczne także zaczynają być poddawane presji ze strony partnerów biznesowych, interesariuszy i inwestorów, by profesjonalizować funkcjonowanie swojego biznesu na wzór spółek publicznych.

– Zwiększy się rola autoprezentacji spółek giełdowych i to w sposób bardzo profesjonalny. Inwestorzy instytucjonalni po prostu nie będą polegać na informacjach i sposobie ich przetwarzania, który będzie słabej jakości, będzie budził jakieś zastrzeżenia metodologiczne lub nie będzie dostatecznie wiarygodny. Jest bardzo ważne, żeby spółki giełdowe uzupełniły swoje kompetencje właśnie o takie umiejętności pokazywania analiz na swój temat i poprawiły jakość dostępu do siebie – podkreśla Ludwik Sobolewski.

Mieszkańcy małych miast z łatwiejszym dostępem do e-administracji. Poczta Polska umożliwi potwierdzenie Profilu Zaufanego we wszystkich swoich placówkach

Mieszkańcy małych miast z łatwiejszym dostępem do e-administracji. Poczta Polska umożliwi potwierdzenie Profilu Zaufanego we wszystkich swoich placówkach 4

W blisko 4,7 tys. placówek Poczty Polskiej na terenie całego kraju można zakładać Profil Zaufany, który pozwala załatwić większość spraw urzędowych przez internet. Usługa dotrze również do mieszkańców tych miejscowości, które są wykluczone cyfrowo i do tej pory nie miały takiej możliwości. Poczta Polska pracuje nad rozwiązaniem, które umożliwi założenie profilu na tablecie, w który będzie wyposażony listonosz. Spółka podkreśla też, że chce być pierwszym partnerem dla instytucji rządowych w rozwijaniu e-administracji i cyfrowych usług dla obywateli Polski. 

– Polacy, którzy na co dzień korzystają z bankowości elektronicznej i spędzają dużo czasu w świecie cyfrowym, chętnie korzystają z e-usług. Wyzwaniem jest zachęcić do nich Polaków, którzy jeszcze na co dzień nie korzystają z tabletów czy smartfonów. Stąd nasza oferta, powiązana z tradycyjnymi placówkami pocztowymi, gdzie można potwierdzić Profil Zaufany. Pełnimy poniekąd funkcję edukacyjną, staramy się przenieść to starsze pokolenie Polaków w epokę cyfrową, aby nie pozostali w wykluczeniu – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Michał Putkiewicz, wiceprezes zarządu, Poczta Polska Usługi Cyfrowe.

Profil Zaufany to bezpłatne, elektroniczne narzędzie służące do uwierzytelniania tożsamości w internecie, odpowiednik elektronicznego podpisu. Z jego pomocą można prosto i szybko załatwić wiele spraw urzędowych przez internet, m.in. złożyć wniosek o dowód osobisty, zarejestrować działalność gospodarczą czy sprawdzić liczbę punktów karnych naliczonych przez drogówkę. Profil Zaufany jest niezbędny do złożenia Jednolitego Pliku Kontrolnego przez płatników VAT – w tym roku taki obowiązek mają nie tylko duże i średnie podmioty, lecz także mikroprzedsiębiorcy, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą.

Poprzez sieć placówek w całym kraju Poczta Polska umożliwia zakładanie Profilu Zaufanego i potwierdzanie go przez Konto Zaufane Envelo. Po prawidłowej weryfikacji klient będzie mógł się zalogować do e-usług administracji publicznej za pośrednictwem swojego konta.

– Uwierzytelnienie Elektronicznej Tożsamości jest równoważne z okazaniem dowodu osobistego w placówce pocztowej, banku, u notariusza albo adwokata. W ten sposób druga strona potwierdza naszą tożsamość. Po potwierdzeniu tożsamości w placówce pocztowej możemy tym ciągiem znaków numerycznych posługiwać się w relacjach z administracją, która wie, że Profil Zaufany należy do konkretnego obywatela. Trzeba więc zadbać o to, żeby uwierzytelnienie było dokonywane w bezpiecznych i sprawdzonych kanałach – mówi Michał Putkiewicz.

Prezentacja cyfrowych usług Poczty Polskiej odbyła się w tym tygodniu w Andrespolu – to jedna z tych miejscowości, gdzie Profil Zaufany można założyć tylko i wyłącznie za pośrednictwem placówki pocztowej. Spółka podkreśla, że jako jedyny podmiot w Polsce dociera do 100 proc. mieszkańców, urzędów, przedsiębiorstw i obywateli. Dzięki temu może bezpiecznie koordynować przepływ informacji urzędowych w całym kraju. Podobnie jak inne poczty narodowe – np. w Czechach, Danii czy Francji – spółka może odgrywać ważną rolę w e-kontaktach między administracją a obywatelami.

– Chcemy pokazać, że Poczta Polska dociera wszędzie tam, gdzie jest wykluczenie cyfrowe, gdzie nie ma dostępności mediów, które umożliwiają korzystanie z Profilu Zaufanego. Jako jedyna instytucja w kraju docieramy do każdej gminy, jesteśmy też w stanie dotrzeć za pośrednictwem naszych listonoszy do każdego obywatela – podkreśla Paweł Kopeć, dyrektor zarządzający pionem sprzedaży Poczty Polskiej.

Poczta Polska pracuje teraz nad rozwiązaniem, które umożliwi założenie Konta Zaufanego Envelo za pomocą urządzenia mobilnego, w które będzie wyposażony listonosz.

– Chcemy, aby nie trzeba było chodzić na pocztę, żeby uwierzytelnić swój Profil Zaufany. Listonosz z tabletem może przyjść do klienta przy okazji doręczenia korespondencji, zapuka do drzwi, poprosi o okazanie dowodu osobistego i złożenie podpisu na tablecie. W ten sposób uwierzytelnimy swój Profil Zaufany – wyjaśnia Michał Putkiewicz.

– W ten sposób wszyscy mieszkańcy będą mieli dostęp do szerokiego spektrum usług, które oferowane są przez ePUAP i instytucje rządowe. Każdy obywatel będzie mógł złożyć wniosek o paszport, dowód osobisty, zarejestrować sprzedaż pojazdu, złożyć wniosek o wydanie odpisu aktu urodzenia czy aktu małżeństwa. Te usługi będą dostępne dla wszystkich w ramach Profilu Zaufanego – podkreśla Paweł Kopeć.

Poczta podkreśla, że jest technologicznie przygotowana do obsługi e-korespondencji i rozwijania usług cyfrowych. Spółka chce być przy tym partnerem pierwszego wyboru dla instytucji i administracji państwowej. W sierpniu 2016 roku pomiędzy Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa, Ministerstwem Cyfryzacji a Pocztą Polską i jej spółką PPUC zostało podpisane porozumienie dotyczące integracji systemów informatycznych administracji publicznej z cyfrową platformą Envelo.

– Współpracujemy z administracją państwową w tym temacie już od wielu lat. Już w 2016 roku podpisaliśmy kluczowe porozumienie, zgodnie z którym to właśnie Poczta Polska i Poczta Polska Usługi Cyfrowe powinny być głównym partnerem państwa w budowie e-administracji. Cały czas staramy się, żeby od słów i deklaracji przejść do czynów. My jesteśmy gotowi, platforma Envelo działa, podmioty komercyjne i osoby indywidualne z niej korzystają. Czekamy na dobre decyzje administracji publicznej – mówi Michał Putkiewicz.

W styczniu liczba niewypłacalności wzrosła o 19%

Euler Hermes, wiodący globalny ubezpieczyciel należności handlowych, zbadał sytuację firm w Polsce pod względem niewypłacalności w styczniu. W pierwszym miesiącu obecnego roku w oficjalnych źródłach (Monitor Sądowy i Gospodarczy) opublikowano łącznie 82 przypadki niewypłacalności przedsiębiorstw, co oznacza wzrost o 19% w stosunku do stycznia 2017 roku. Za ponad połowę przypadków – 44 – odpowiada sektor usług i produkcji. 18 niewypłacalności odnotowano w branży hurtowej i to ten dział gospodarki wygenerował najwyższy, bo 125% wzrost r/r. Palącym problemem wspomnianych sektorów staje się wzrost kosztów wynagrodzeń, co będzie również istotną determinantą dla problemów z niewypłacalnością w całym 2018 roku.

Niewypłacalności obejmują niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców, skutkują upadłością bądź którąś z form postępowania restrukturyzacyjnego.

  • 19% wzrost liczby niewypłacalności polskich firm w styczniu 2018 roku, w dalszym ciągu spowodowany brakiem poduszki powietrznej, wynikłej ze zbyt niskich marż.
  • Największe wzrosty rok do roku odnotowano w hurcie (+125%), sektorze produkcji (+29%), oraz w usługach (+22%). Warto podkreślić, że we wszystkich tych sektorach notujemy dynamiczny wzrost liczby niewypłacalności już drugi rok z rzędu. Istotnym problemem w tym roku staje się wzrost wynagrodzeń pracowniczych wymuszonych presją z rynku pracy.
  • W całym 2018 roku spodziewany jest dalszy wzrost liczby niewypłacalności spowodowany – z punktu widzenia przedsiębiorcy – brakiem poprawy na rynku pracy i dalszą presją na wzrost wynagrodzeń, jak również ogromnym ryzykiem, jakie za sobą niesie wejście 1 lipca br. przepisów wymuszających tzw. podzieloną płatność „split payment”.

W styczniu liczba niewypłacalności wzrosła o 19Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Już od kilku miesięcy palącym problemem dla polskich przedsiębiorców stają się wydłużające się terminy płatności i rosnące zatory płatnicze. Właścicieli firm, szczególnie z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, przytłacza z jednaj strony brak oszczędności spowodowany niską rentownością, a z drugiej rosnące koszty pracy spowodowane wymuszonym przez rynek wzrostem wynagrodzeń.

W styczniu liczba niewypłacalności wzrosła o 19 1

Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Wzrost liczby niewypłacalności pogłębiony wzrostem kosztów pracowniczych

Znaczący wzrost liczby niewypłacalności w produkcji, usługach oraz hurcie został odnotowany kolejny rok z rzędu. W chwili obecnej, głównym problemem firm jest bardzo znaczący wzrost kosztów wynagrodzeń, a także znikoma dostępność siły roboczej. Problemy dotykają przede wszystkim małe i średnie firmy, zwykle działające na lokalną, bądź co najwyżej regionalną skalę, które przegrywają rywalizację z większymi, lepiej zorganizowanymi, zasobniejszymi w gotówkę konkurentami.

– Kluczową przewagą konkurencyjną wielu producentów, jak i firm usługowych była przez lata niska baza kosztowa, wynikająca z wykorzystywania łatwo dostępnej, taniej siły roboczej. Zmiany na rynku pracy, jakie obserwujemy w ostatnim okresie, doprowadziły do zaniku tej przewagi. Zaniedbywane przez lata inwestycje w automatyzację pracy, brak innowacji produktowych i procesowych, utrudniają, bądź uniemożliwiają wręcz prowadzenie działalności w obecnych realiach rynkowych – wskazuje Tomasz Starus, Członek Zarządu ds. oceny ryzyka w Euler Hermes i dodaje: Podobnie ma się sprawa z hurtownikami. Trudno jest wskazać dominującą branżę, a niewypłacalność ogłaszają dystrybutorzy z wielu branż. Ich wspólnym mianownikiem jest niewielka skala działalności, nie pozwalająca im uzyskiwać korzystnych cen zakupu, co oznacza wyrok śmierci w starciu z dystrybucyjnymi gigantami, dysponującymi nieporównanie większą siłą przetargową.

W 2018 roku sytuacja na rynku pracy nie zmieni się, co determinuje dalsze problemy z rentownością firm

– Z uwagi na to, że wynagrodzenia nadal dynamicznie rosną, zaś bezrobocie pozostaje na bardzo niskim poziomie, w kolejnych miesiącach możemy spodziewać się kontynuacji wzrostu liczby niewypłacalnych firm we wszystkich tych obszarach gospodarki, gdzie koszty pracy stanowią znaczącą część całkowitych kosztów działalności. Jeśli dodamy do tego czekające nas w drugim półroczu bieżącego roku znaczące tąpnięcie płynności firm, wynikające z wejścia w życie podzielonej płatności, możemy założyć, że 2018 rok będzie, pomimo dynamicznie rosnącego PKB, kolejnym trudnym rokiem dla przedsiębiorców – podkreśla Tomasz Starus. 

Najwięcej przypadków niewypłacalności odnotowano w województwie mazowieckim oraz śląskim.

W styczniu liczba niewypłacalności wzrosła o 19 2 W styczniu liczba niewypłacalności wzrosła o 19 3Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Podobnie, jak i na początku roku ubiegłego, w czołówce województw z największą liczbą niewypłacalności znalazły się województwa mazowieckie i śląskie. Na ewidentny plus w przeciągu roku poprawiła się sytuacja w Małopolsce, gdzie liczba niewypłacalności spadła z 11 (ówczesny wicelider) do 4.

Eksperci apelują do rządu o ponowne przygotowanie przepisów o cyfrowych umowach telekomunikacyjnych. To ułatwiłoby życie milionom klientów

Eksperci apelują do rządu o ponowne przygotowanie przepisów o cyfrowych umowach telekomunikacyjnych. To ułatwiłoby życie milionom klientów 5

Zamiast uproszczenia wzorców umów telekomunikacyjnych klienci otrzymają obszerne i skomplikowane kontrakty, których nie będą w stanie zrozumieć – uważa Związek Przedsiębiorców i Pracodawców i apeluje do rządu o zaniechanie prac nad nowelizacją prawa telekomunikacyjnego. Jego zdaniem zmniejszeniu biurokracji mogą służyć cyfrowe rozwiązania, wzorowane na najlepszych, znanych na świecie zastosowaniach.

– Prawo narzuca operatorom takie sformułowania i rygory, że klient nie będzie w stanie w ogóle zrozumieć umowy. Intencją rządu są umowy paperless, a wychodzi jednak, że będą to umowy papermore. Klient, który przyjdzie ją podpisać, wyjdzie z książką telefoniczną, z której w dodatku nic nie rozumie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Cezary Kaźmierczak, prezes zarządu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Zgodnie z proponowanymi zmianami klienci nie będą mogli już zmienić ani przedłużyć swojej umowy telefonicznie, tak jak dzieje się to teraz. Przepisy skomplikują też popularne wśród klientów aktywowanie usług np. pakietu danych. Firma telekomunikacyjna nie będzie mogła zrobić tego automatycznie po zakończeniu rozmowy. Aktywacja nastąpi dopiero po tym, jak klient zaloguje się do swojego konta e-mail, odczyta przesłaną korespondencję, zaakceptuje zmiany i odeśle ją operatorowi.

Nowe przepisy narzucają też firmom telekomunikacyjnym obowiązek automatycznego wysyłania klientom nagrań rozmów telefonicznych z biurem obsługi klienta. Po stronie operatorów rodzi to obowiązek przechowywania plików dźwiękowych na skrzynkach e-mailowych. Poza dźwiękowym zapisem rozmowy, klient otrzyma również – w miejsce obecnego jednostronicowego podsumowania zmian – szereg innych dokumentów, m.in. regulaminy i cenniki.

Rząd rozpoczął prace nad zmianą prawa telekomunikacyjnego, by zagwarantować klientom ochronę ich praw. Jednak zdaniem prezesa ZPP propozycje są niewspółmierne do założonego celu.

– Jestem subskrybentem kilku zagranicznych serwisów, w których nie podpisywałem „książki telefonicznej” i uważam, że moje interesy są dobrze chronione przez te firmy. Mogę w każdej chwili zrezygnować z umowy abonamentowej, po prostu przestając ją opłacać – mówi Cezary Kaźmierczak. – Trzeba się cofnąć, od nowa pochylić się nad tym. Przygotować rozwiązania, żeby podpisana umowa była przede wszystkim zrozumiała dla klienta.

Za przykład rozwiązań dobrych dla klientów i firm oferujących usługi w abonamencie ZPP wskazuje globalne koncerny Google, Netflix czy Spotify. Według prezesa związku umowy abonamentowe powinny spełniać trzy podstawowe kryteria: mieć przejrzysty cennik usług, regulamin usługi i nie mogą zawierać klauzul niedozwolonych (tzw. abuzywnych).

– Proponujemy rozwiązania, które są przyjęte wszędzie na świecie. Wielkie, globalne koncerny radzą sobie na takich umowach i nikt nie jest oszukiwany. Trzeba po prostu skorzystać z tych wzorców, zamiast tworzyć administracyjne monstra – tłumaczy Cezary Kaźmierczak. – Zwykle wystarczy podać numer karty kredytowej, zaakceptować regulamin danej usługi, który musi być zgodny z prawem i nie może zawierać klauzul niekorzystnych dla klienta, a potem, co miesiąc pobierana jest z karty kredytowej należność. Tego typu umowy powinny zostać wprowadzone w Polsce.

Nowe prawo telekomunikacyjne to kolejny z wielu ostatnich projektów, który jest kwestionowany przez przedstawicieli przedsiębiorców. Związek zwraca uwagę, że problemem jest przede wszystkim nadmierna biurokracja.

– W ubiegłym roku wyprodukowaliśmy tego tyle, że byłoby na cztery godziny czytania dziennie. Prawo zaczyna tracić jakiekolwiek swoje funkcje, bo trudno przestrzegać przepisów, których się nie zna – dodaje Cezary Kaźmierczak. – Rząd mówi o tym, że za jedną wprowadzoną ustawę będzie chciał likwidować dwie. To bardzo pozytywne działanie. Chcemy natomiast bardziej czerpać z wzorców światowych, bo Donald Trump za jedną wprowadzoną zlikwidował 27, więc może lepiej iść w tym kierunku.