Ujednolicenie umów o pracę ograniczy swobodę działania pracowników

Zmiany w regulacjach dotyczących warunków zawiązywania umów o pracę, umów zlecenie i o dzieło będą uwzględniały dużą cześć osób, które w tej chwili świadczą pracę różnego typu, w ogólnej grupie pracowników.

Oprócz zatrudnienia rozumianego jako stosunek pracodawca – pracobiorca, dotyczyć będą relacji zleceniodawca – zleceniobiorca oraz zlecający dzieło – wykonujący dzieło.

Działania te mają na celu umożliwienie wszystkim uzyskania większych wpływów do funduszu ubezpieczeń społecznych.

Niestety nie usprawni to w efektywny sposób transferu środków. Kiedy zatrudnienie określane jako „zlecenie” rozpatrywać będziemy jako prawo pracy, to zamkniemy możliwość ponoszenia odpowiedzialności danych osób – specjalistów za wykonywane przez nie czynności oraz swobodnego ich przechodzenia między podmiotami. W chwili, kiedy dużo osób wykonuje zawody niekoniecznie związane z jednym pracodawcą lub opierające się o realizację pracy w formie projektowej, często nie chcą one być zobowiązane regulacjami dotyczącymi prawa pracy.

 Mogłoby to jednak zrobić upowszechnienie systemu tego transferu, tak abyśmy mieli jak największą grupę osób objętych jednolitymi rozwiązaniami prawnymi – powiedziała serwisowi eNewsroom Agnieszka Durlik, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej –  Obecnie często mówi się o tym, żeby rozwiązaniami podatkowymi oraz związanymi z prawem pracy ograniczyć grupę, która nie płaci w ogóle składek na ubezpieczenie społeczne lub płaci je w innych wymiarach niż zatrudnieni na umowie o pracę. To jednak wkracza w zakres swobody umów oraz tego, aby każdy bez problemu kształtował zobowiązania i relacje z tym, komu dostarcza swoją pracę. Tymczasem prawo pracy określa jednoznacznie zakaz konkurencji czy okresy, kiedy i na jakich warunkach można rozwiązać daną umowę oraz to, jak i kiedy zwolnić kogoś z wykonywania świadczenia pracy. Odbieranie ludziom możliwości swobodnego kształtowania wiążących ich umów jedynie w celu zapewnienia wpływów do funduszu ubezpieczeń społecznych, to kazus jeszcze większego komplikowania sytuacji na rynku. To także może być bodziec do konstruowania rozbudowanych umów o dziwnej treści, które jeszcze bardziej będą wymykać się z regulacji kodeksu pracy – dodała Durlik.

Polacy najchętniej czytają kryminały i fantastykę. Wśród ulubionych pisarzy są Remigiusz Mróz i Zygmunt Miłoszewski

Polacy najchętniej czytają kryminały i fantastykę. Wśród ulubionych pisarzy są Remigiusz Mróz i Zygmunt Miłoszewski 1

Z danych serwisu lubimyczytac.pl wynika, że kobiety zdecydowanie częściej czytają kryminały, romanse i powieści obyczajowe, z kolei mężczyźni chętniej stawiają na pozycje techniczne, historyczne, biznesowe oraz literaturę faktu. Im jesteśmy starsi, tym bardziej interesujemy się literaturą z wyższej półki. Do najpoczytniejszych autorów należą Stephen King, Agatha Christie, Remigiusz Mróz, Zygmunt Miłoszewski i Andrzej Sapkowski.

Z ostatniej edycji badania „W sieci o książkach”, przeprowadzonego przez serwis lubimyczytac.pl we współpracy z Polską Izbą Książki, wynika, że sięgając po kolejną książkę, aż  69 proc. czytelników zwraca uwagę na rekomendacje internetowe, 59 proc. sugeruje się opinią rodziny i znajomych.

– Kobiety czytają bardzo dużo kryminałów, romansów, powieści obyczajowych, z kolei mężczyźni sięgają najchętniej po non-fiction, ale też fantastykę i kryminały – mówi agencji Newseria Anna Misztak, redaktor naczelna portalu lubimyczytac.pl.

Z raportu wynika, że czytamy więcej książek papierowych niż w 2016 roku. Ankietowani deklarują, że często czytają 2–3 książki jednocześnie i z reguły doczytują je do końca.

– Im jesteśmy starsi, tym chętniej sięgamy po literaturę z wyższej półki. Bardzo nas cieszy, że obserwujemy wzrost zainteresowania książkami u dzieci i młodzieży. Mam nadzieję, że z czasem przełoży się to na poprawę statystyk czytelnictwa w Polsce – mówi Anna Misztak.

Wśród ulubieńców polskich czytelników są najpopularniejsi zagraniczni pisarze, m.in. Jaume Cabré, Neil Gaiman, Stephen King, Jo Nesbø, Orhan Pamuk, Zadie Smith, Andy Weir i Carlos Ruiz Zafón.

– Co roku „Forbes” publikuje listę najbogatszych pisarzy. Od wielu lat na pierwszym miejscu był James Patterson, którego w tym roku zdetronizowała J.K. Rowling. Nazwiska pisarzy w pierwszej piętnastce od lat pozostają praktycznie bez zmian. Cokolwiek wydadzą, wzbudza to dużą sensację i będzie się dobrze sprzedawało. W Polsce też mamy równie popularnych autorów. Są to chociażby Remigiusz Mróz, Katarzyna Puzyńska czy Katarzyna Bonda – mówi Anna Misztak.

Serwis lubimyczytac.pl już po raz trzeci organizuje plebiscyt na Książkę Roku. W dwunastu kategoriach nominowanych jest 240 książek – w tym 79 polskich autorów. Polacy zdecydowanie dominują w kategoriach autobiografia, biografia, wspomnienia oraz literatura faktu i publicystyka. Pisarze zagraniczni zmonopolizowali natomiast takie kategorie, jak literatura młodzieżowa, literatura obyczajowa, romans i fantastyka młodzieżowa – w każdej z nich nominację otrzymał tylko jeden Polak.

– Dla wielu pisarzy już sama nominacja jest dużym osiągnięciem, ponieważ jest to nagroda przyznawana przez czytelników, a zatem przez grono, do którego najbardziej chcą dotrzeć. O zwycięstwie nie decyduje wąskie jury, a sami czytelnicy – ludzie, którzy kupują ich książki w księgarniach, wypożyczają je w bibliotekach, polecają je w serwisie i wystawiają im opinie. Nie mam wątpliwości, że dla pisarzy i pisarek to bardzo ważna nagroda – mówi Anna Misztak.

Plebiscyt potrwa do końca lutego w portalu lubimyczytac.pl. Głos może oddać każdy miłośnik książek, wystarczy posiadać konto w serwisie. W ubiegłym roku na najlepsze książki oddano aż 110 tysięcy głosów, a organizatorzy są przekonani, że tegoroczne wyniki będą jeszcze bardziej imponujące.

Bezpłatne warsztaty networkingowe w poznańskim Idea Hub – 22 lutego o godzinie 18:00

Według najnowszych badań StartUp Polska, bardzo mała liczba, bo jedynie 11 proc. polskich startupowców w 2017 roku zamierzało sfinansować swój biznes korzystając z crowdfundingu. Spotkanie poruszające temat korzyści płynących z crowdfundingu, już w najbliższy czwartek, 22 lutego o godzinie 18:00 w poznańskim Idea Hub. Gościem będzie Kamil Dziadkiewicz specjalista ds. marketingu i komunikacji w Swimmo, firmie produkującej inteligentne zegarki pływackie, która za pośrednictwem Kickstartera zebrała kwotę w wysokości 184 350 dolarów.

Blisko 20 lat temu w Stanach Zjednoczonych fani, w wyniku przeprowadzonej w internecie kampanii, sfinansowali trasę koncertową zespołu Marillion. Zebrano wówczas 60 tys. dolarów. Grupa odwdzięczyła się, umożliwiając wpłacającym przedpremierowe nabycie jej nowego albumu. To wydarzenie umownie określa się jako początek tzw. crowdfundingu, czyli finansowania społecznościowego. Polega ono na wpłacaniu dowolnych kwot na określony cel bezpośrednio przez osoby zainteresowane daną ideą czy produktem. W crowdfundingu pośredniczą media społecznościowe oraz specjalne portale internetowe. Najbardziej znanym jest ogólnoświatowy Kickstarter, zaś wśród polskich wymienić można m.in. Polakpotrafi.pl, Patronite.pl czy Zrzutka.pl.

Polacy ostrożni w finansach

Polacy plasują się na 5. miejscu wśród najbardziej nieufnych narodów na świecie – wynika z danych agencji Edelman. Przekłada się to również na biznes. Wciąż nieliczni przedsiębiorcy w naszym kraju rozważają opcję pozyskiwania funduszy na rozwój swojego biznesu w sposób inny niż np. środki własne czy kredyt bankowy. Według Raportu StartUp, najpopularniejszym źródłem zewnętrznego kapitału dla polskich startupowców są: venture capital (krajowy lub zagraniczny), finansowanie z funduszy unijnych, zagraniczni aniołowie biznesu czy programy akceleracyjne. Wielu z polskich przedsiębiorców prawdopodobnie nie zdaje sobie nawet sprawy, jak duże możliwości stwarza im obecnie rynek. Aktualnie organizowane są m.in. takie wydarzenia, jak konkursy, które umożliwiają pozyskanie grantów. Startupowcy mogą także postarać się o  wsparcie ze strony akceleratorów czy sfinansowanie projektu z Krajowego Funduszu Kapitałowego.

Crowdfunding pozwala rozwinąć skrzydła

Mimo iż praktyka crowdfundingu w Polsce dopiero się rozwija, można przytaczać wiele przykładów na wykorzystywanie tej formy finansowania. Wśród nich wymienić można m.in. duet muzyczny Paula&Karol, którzy dzięki crowdfundingowi wydali płytę, iluzjonistę Macieja “Y” Dzięgielewskiego, który ze zbiórki publicznej sfinansował produkcję kolekcjonerskich kart, co w rezultacie przyniosło mu prawie 8-krotnie większy zysk w porównaniu do jego wstępnych założeń. Łódzka gra SUPERHOT zaś uzyskała na Kickstarterze przeszło 250 tys. dolarów. Przez wiele lat był to rekord wśród polskich projektów, jednak w ubiegłym roku przebił go Bivrost –  producent sprzętu dla profesjonalistów tworzących wideo 360 stopni. W nieco ponad miesiąc firma zebrała 1,6 mln złotych. W styczniu 2018 roku i ten rekord został pobity – polska firma, chcąca wydać grę planszową Nemesis, dzięki działaniom crowdfundingowym na Kickstarterze zebrała fundusze 62 razy wyższe niż zakładał pierwotny cel. Na świecie te liczby robią jeszcze większe wrażenie – Fidget Cube, kostka służąca do rozładowywania stresu uzyskała 43-krotność środków w odniesieniu do potrzebnych funduszy.

Dotychczasowy limit środków pozyskanych za pomocą crowdfundingu wynosił 100 tys. euro, czyli w przybliżeniu 430 tys. złotych. Jednak wchodzące w najbliższym czasie rozporządzenie ma zwiększyć tę kwotę aż 10-krotnie. Dla przedsiębiorców oznacza to szersze możliwości finansowe wsparcia rozwoju ich biznesu.

Kickstarter w praktyce – jak to wygląda?

Dzięki crowdfundingowi sukces odniosła również firma Swimmo, produkująca inteligentne zegarki pływackie. Jej specjalista ds. marketingu oraz komunikacji, Kamil Dziadkiewicz, będzie gościem poznańskiego Idea Hub przy ul. Małe Garbary 9 w czwartek, 22 lutego o godzinie 18:00. Opowie m.in. o tym, kto może szukać wsparcia finansowego na Kickstarterze, jakie darmowe oraz płatne formy pomocy powinni wykorzystać przedsiębiorcy oraz od czego w ogóle zacząć. Uczestnicy dowiedzą się także, jak przygotować kampanię promocyjną oraz w jaki sposób zorganizować pracę zespołu podczas jej trwania.

Kamil Dziadkiewicz zajmuje się strategią komunikacji w Swimmo. Przeprowadził z sukcesem kampanię na Kickstarterze. Zdobywał doświadczenie w największych stacjach telewizyjnych takich jak TVP2, TVN czy Polsat oraz w agencjach reklamowych, gdzie zajmował się mediami społecznościowymi i komunikacją marki w internecie.

PKN ORLEN wypowiada umowę Just Drive

W związku z niewywiązaniem się przez firmę ITMAGINATION AUTOMOTIVE Sp. z o.o. (Just Drive), z postanowień umownych, PKN ORLEN podjął decyzję o wypowiedzeniu umowy o współpracy. Głównym powodem zakończenia współpracy była sytuacja, w której udostępniony klientom przez spółkę ITMAGINATION AUTOMOTIVE Sp. z o.o. model funkcjonowania produktu był inny od uzgodnionego pomiędzy stronami. Pragniemy przy tym podkreślić, że PKN ORLEN, w każdym momencie współpracy z ITMAGINATION AUTOMOTIVE Sp. z o.o., działał i nadal działa zgodnie z postanowieniami umownymi i obowiązującymi przepisami prawa, a także dobrymi praktykami rynkowymi.

Informujemy również, że już od dnia udostępnienia aplikacji klientom, tj. 01.02.2018 r. PKN ORLEN podjął rozmowy z firmą ITMAGINATION AUTOMOTIVE Sp. z o.o. aby wypracować takie warunki współpracy, które pozwoliłyby na funkcjonowanie aplikacji Just Drive zgodnie z deklarowanym przez tą firmę i uzgodnionym z PKN ORLEN scenariuszem biznesowym. Wszystkie podjęte próby znalezienia porozumienia okazały się nieskuteczne. W związku z powyższym PKN ORLEN podjął decyzję o wstrzymaniu dalszych rozmów.

Jednocześnie pragniemy podkreślić, że PKN ORLEN, myśląc o budowie wartości, niezależnie od perspektywy biznesowej, aktywnie angażuje się w innowacyjne projekty i wspieranie polskiej przedsiębiorczości. Stąd bieżąca współpraca z polskimi ośrodkami naukowymi w zakresie badań i rozwoju, a także wdrażanie innowacyjnych pomysłów realizowanych przez polskie firmy. Nie ma jednak miejsca w Koncernie na współpracę z nierzetelnymi kontrahentami, którzy nie przestrzegają zobowiązań umownych i zasad etyki biznesowej.

STIR, czyli fiskus wszechwiedzący. Po co skarbówce wgląd w konto przedsiębiorcy?

Determinacja rządu w uszczelnianiu systemu podatkowego nikogo już chyba nie dziwi. Do tej pory zmiany legislacyjne polegały na modyfikacji przepisów podatkowych, które w opinii fiskusa były nadużywane przez nieuczciwych podatników. Tym razem aparat skarbowy – wyraźnie usatysfakcjonowany wzrostem dochodów budżetowych – został wyposażony w narzędzia inwigilacyjne zezwalające na całodobowy monitoring przepływu środków pieniężnych pomiędzy rachunkami płatniczymi firm.

Tak gruntowne zmiany mogą budzić uzasadniony niepokój wśród przedsiębiorców, zwłaszcza że przyznane szefowi KAS szerokie uprawnienia naruszają wolności i prawa zagwarantowane w Konstytucji, w szczególności pojawiają się obawy nadmiernej ingerencji państwa w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej.

W czym tkwi problem?

Pod koniec listopada 2017 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania wykorzystywaniu sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych, potocznie nazywaną ustawą STIR (system teleinformatyczny izby rozliczeniowej). Choć tytuł ustawy wyraźnie nawiązuje do walki z przestępczością podatkową, to jej treść sprowadza się de facto do ścisłej kontroli i monitorowania operacji bankowych dokonywanych przez podmioty gospodarcze z wykorzystaniem systemów teleinformatycznych banków i SKOK-ów. Dotyczy to nawet tych podmiotów, wobec których nie zostały jeszcze wszczęte żadne czynności w ramach procedury karnoskarbowej. Uchwalona regulacja nie określa więc wprost, w jaki sposób zwalczać oszustwa podatkowe, natomiast stwarza dogodne warunki do wzmożonej aktywności fiskusa i jego ingerencji w prowadzenie działalności gospodarczej.

Mnogość kontroli

W tej chwili w polskim prawie występują co najmniej trzy procedury szczególne związane z identyfikacją przestępczości gospodarczej w zakresie prawa podatkowego (wynikające z prawa bankowego, ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych oraz ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu). Zdaniem projektodawców obecny system kontroli – choć bardzo rozbudowany – nie służy wykrywaniu przestępstw skarbowych i ich zapobieganiu. Dlatego też ustawa STIR rozszerzyła uprawnienia szefa KAS o kolejny mechanizm kontrolny – analizę ryzyka.

W tym celu organ centralny KAS będzie realizował swoje zadania dwutorowo, poprzez:

  • analizę własną przeprowadzoną przez organy KAS w oparciu o dane pochodzące z banków i SKOK-ów oraz dane pochodzące z deklaracji podatkowych i innych dostępnych publicznie źródeł, oraz
  • analizę przygotowaną przez izbę rozliczeniową, która będzie ustalać w swoim systemie teleinformatycznym wskaźnik ryzyka na podstawie danych pochodzących z banków i SKOK-ów oraz innych publicznie dostępnych danych, przekazanych z Centralnego Rejestru Podmiotów – Krajowej Ewidencji Podatników (CRP KEP).

Podział kompetencji pomiędzy instytucje publiczne i komercyjne podmioty sektora bankowego obejmie cały system przepływów pieniężnych o charakterze bezgotówkowym.

Blokada rachunku

Niewątpliwie najpoważniejszym zagrożeniem dla przedsiębiorców jest umocowanie szefa KAS do podejmowania decyzji w zakresie blokady rachunku firmy w związku z rezultatem przeprowadzonej analizy ryzyka. Oznacza to nic innego jak tylko czasowe uniemożliwienie korzystania ze środków pieniężnych zgromadzonych na rachunku firmowym w banku lub w SKOK-u. Izba rozliczeniowa, czyli podmiot odpowiedzialny za obsługę płatności, będzie analizowała treść dokonywanych operacji na rachunkach bankowych firmy z wykorzystaniem dostępnych rejestrów publicznych i informacji bankowych, po czym określi – za pomocą ustalonego wskaźnika ryzyka – i zaraportuje szefowi KAS, czy działania firmy kwalifikują się do podjęcia dalszych czynności. Jeżeli działania analityczne wykażą związek wykorzystywania systemów bankowych z wyłudzaniem podatku, wówczas szef KAS może wydać postanowienie o blokadzie rachunku (lub rachunków) firmy na 72 godziny (w niektórych przypadkach z możliwością przedłużenia nawet do 3 miesięcy!), uniemożliwiając tym samym dokonywanie obciążeń konta w czasie blokady. Równolegle szef KAS podejmuje dalsze czynności i przeprowadza postępowanie wyjaśniające, by stwierdzić, czy informacje uzyskane w trakcie analizy ryzyka rzeczywiście mają związek z wyłudzaniem podatku. W tym celu zawiadamia prokuraturę, właściwy urząd celno-skarbowy oraz przekazuje postanowienie o blokadzie do banku lub SKOK-u. Co prawda tryb zaskarżania takiego postanowienia do sądu administracyjnego, po uprzednim złożeniu wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, został przyspieszony, jednak nadal nie wstrzymuje to blokady rachunku.

Jak się ustrzec negatywnych konsekwencji?

Bezwzględny radykalizm ustawodawcy wypacza istotę społecznej gospodarki rynkowej opartej na wolności działalności gospodarczej i własności prywatnej. Co więcej, uchwalone prawo cechuje się niebywałą uznaniowością działania organów KAS na podstawie niedookreślonych i niespójnych kryteriów, szumnie nazwanych „algorytmem ryzyka”, skonstruowanych w taki sposób, że każdy podmiot gospodarczy może znaleźć się pod lupą odpowiednich instytucji finansowych i skarbowych. Tym samym po raz kolejny działania ustawodawcy podatkowego znacząco ograniczają poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji w prowadzeniu biznesu w imię rozszerzenia biurokracji i mechanizmów kontrolnych służb skarbowych.

Próbując odnaleźć się w nowych uwarunkowaniach, należałoby przeprowadzić gruntowny audyt polityki finansowej w firmie, ze szczególnym uwzględnieniem płatności dokonywanych z podmiotami powiązanymi oraz firmami o wątpliwej wiarygodności biznesowej i podatkowej. Transparentność obrotu bezgotówkowego może się bowiem okazać cennym atutem i uchronić firmy przed niepożądanymi zakusami organów skarbowych na ich płynność i niezależność finansową.

Autor: radca prawny Robert Nogacki – Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Łączna wartość zaległości płatniczych Polaków osiągnęła na koniec 2017 r. 64,49 mld zł

Ponad 2 mln 515 tys. Polek i Polaków nie radziło sobie z terminową spłatą kredytów i bieżących rachunków na koniec 2017 r. Wartość ich przeterminowanych zobowiązań sięgnęła 64,5 mld zł. Przez rok długi wzrosły o 10,8 mld zł, a niesolidnych dłużników przybyło 193 tys. Ich liczba dorównuje już niemal liczbie dorosłej ludności woj.: lubuskiego, opolskiego i podlaskiego – wynika z najnowszego rocznego Raportu InfoDług opublikowanego przez BIG InfoMonitor.

W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK znajduje się już 2 515 045 osób z problemami w terminowym opłacaniu rachunków i kredytów. Łączna wartość ich zaległości osiągnęła na koniec 2017 r. 64,49 mld zł. Średnia zaległość to już 25 643 zł o 2 524 zł więcej niż rok temu. Rekordzista, 61 latek z Lubelszczyzny, ma zadłużenie na ponad 66 mln zł.

Raport prezentuje dane o niespłacanych: ratach kredytów, pożyczek, bieżących rachunkach za telefon, media oraz alimentach, grzywnach sądowych, opłatach karnych za jazdę bez biletu, pokazuje też długi windykowane. Zaległość dotyczy sum wynoszących min. 200 zł wobec jednego wierzyciela, opóźnionych o co najmniej 60-dni, choć od 13 listopada 2017 r. wierzyciele mogą wpisywać dłużników już po 30 dniach opóźnienia płatności.

W minionym roku utrzymał się trend z 2016, szybszego tempa wzrostu kwoty zaległości niż liczby dłużników. Tym razem wartość długów powiększyła się o 20 proc. – 10,8 mld zł, a liczba osób z problemami o ponad 8 proc. – 193 tys. Wzrost liczby dłużników jest m.in. efektem rozwoju BIG InfoMonitor. Wierzyciele coraz częściej korzystają z działania windykacyjnego, jakie oferuje BIG, utrudniając dłużnikom zaciąganie kolejnych zobowiązań zanim nie spłacą dotychczasowych. W minionym roku firmy pobrały z BIG InfoMonitor niemal 19 mln raportów sprawdzających solidność płatniczą konsumentów, było ich o 1,8 mln sztuk więcej niż rok wcześniej.

O prawie miliard złotych miesięcznie rosły długi Polaków

– Można zakładać, że na wzrost udziału wysokich zaległości i spadek niskich, może mieć wpływ poprawa sytuacji finansowej gospodarstw domowych, która z jednej strony podwyższa aspiracje konsumpcyjne i zwiększa zdolność kredytową przekładając się na wyższe kwoty zaciąganych kredytów, a z drugiej pozwala spłacić ciążące na nich do tej pory niewysokie zaległości. Dobrze pokazały to nasze badania przeprowadzone wśród beneficjentów programu 500+. Dla 30 proc. ankietowanych gospodarstw domowych, zastrzyk finansowy w postaci 500+, był szansą na spłacenie ciążących na nich nieuregulowanych zobowiązań częściowo lub w całości, ale dla 5 proc. okazał się sposobem na uzyskanie wreszcie kredytu lub pożyczki, bo wcześniej nie mieli wystarczającej zdolności kredytowej. Dla kolejnych 5 proc. była to szansa na zwiększenie pożyczanej sumy – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

O prawie miliard złotych miesięcznie rosły długi Polaków 2

W Raporcie InfoDług przybyło głównie osób z długami wynoszącymi co najmniej 10 tys. zł, stanowią one już 40 proc. ogólnej liczby niesolidnych dłużników widocznych w BIG InfoMonitor i BIK. W efekcie, średnia wartość zaległości jednej osoby wzrosła z 23 119 zł do 25 643 zł (11 proc.). Dalej natomiast spada udział osób z mniejszymi zaległościami. Z niespłacanym długiem do 5 tys. zł na koncie, pozostaje obecnie niecałe 46 proc. dłużników wobec 48 proc. przed rokiem i 52 proc. przed dwoma laty.

– Należy też pamiętać, że popadanie w długi to nie tylko kwestia posiadanych dochodów, ale również umiejętności zarządzania pieniędzmi, rozsądnego wydawania, pohamowania impulsywnych zachowań zakupowych czy kredytowych. Nie zawsze wzrost dochodów oznacza lepsze zarzadzanie budżetem, a większy budżet może powodować popełnianie błędów na wyższych kwotach. Niezależnie od kwoty wpływającej na konto konieczna jest dyscyplina i planowanie – dodaje Sławomir Grzelczak.

8 na 100 dorosłych Polaków ma problemy finansowe

Przyrost liczby osób nieregulujących terminowo zobowiązań spowodował zauważalny wzrost Indeksu Zaległych Płatności Polaków. Wskaźnik pokazujące liczbę niesolidnych dłużników przypadającą na 1000 dorosłych Polaków i dla całego kraju wynosi już 79,7 pkt wobec 73,8 pkt przed rokiem. Statystycznie więc 8 na 100 dorosłych Polaków ma problemy finansowe. Zdecydowanie częściej są to mężczyźni, bo wśród niesolidnych dłużników jest ich ponad 62 proc.

O prawie miliard złotych miesięcznie rosły długi Polaków 3

Największe prawdopodobieństwo spotkania osoby z kłopotami istnieje wśród 35-44 latków. W tej kategorii wiekowej co dziewiąty ma problem z przeterminowanymi płatnościami (10,5 proc.). Między 35 a 44 lata ma co czwarty z 2,5 mln dłużników. Na dodatek, do nich należy niemal co trzecia niespłacona złotówka z 64,5 mld zł zaległości.

W ciągu roku najwięcej dłużników przybyło na Mazowszu, Pomorzu i Dolnym Śląsku

Przez rok najwięcej niesolidnych dłużników przybyło w województwach: mazowieckim, pomorskim, lubuskim, dolnośląskim i zachodniopomorskim (od 9,4 do 10,4 proc.). Pierwsza trójka nie zmieniła się i należą do niej Mazowsze, Śląsk oraz Dolny Śląsk. Na Mazowszu długi powiększyły się przez rok o prawie 2,2 mld zł, a liczba dłużników o 29,9 tys. Na Śląsku było to odpowiednio 1,3 mld zł oraz 26,5 tys. osób, a na Dolnym Śląsku prawie 1 mld zł nowych zaległości i 21,7 tys. dłużników.O prawie miliard złotych miesięcznie rosły długi Polaków 4

Cryptojacking coraz powszechniejszy, trafił już nawet na YouTube

Problem złośliwego oprogramowania służącego do wydobywania kryptowalut na komputerze nieświadomej tego ofiary jest coraz powszechniejszy. W ostatnich tygodniach analitycy z laboratorium FortiGuard Labs firmy Fortinet odkryli kolejne przykłady stron służących do cryptojackingu.

Jeszcze w grudniu zeszłego roku analitycy Fortinet odkryli zaatakowaną stronę internetową – acenespargc [.] com. Badając kod źródłowy, zauważyli podejrzany zaszyfrowany skrypt, dokonujący konwersji wszystkich znaków na liczby. Za pomocą narzędzia o nazwie CharCode Translator, przywrócono pierwotne znaki. Umożliwiło to pobranie linku, który przekierowuje do strony scamera lub do strony phishingowej. Korzystając z tej techniki, przestępcy są w stanie ukryć złośliwe adresy URL.

Technika ta została już zaadaptowana przez cyberprzestępców do ukrycia JavaScriptu służącego do wydobywania kryptowalut w zainfekowanych witrynach. W ten sposób każdy, kto odwiedza stronę, zostanie zainfekowany, a jego komputer rozpocznie pracę dla cyberprzestępcy.

Klasyfikujemy tę aktywność jako złośliwą, ponieważ wykorzystuje zasoby urządzenia innych osób bez ich zgody – wyjaśnia Robert Dąbrowski, szef zespołu inżynierów Fortinet. – Cryptojacking znacznie spowalnia komputer, ponieważ jego procesor jest w pełni wykorzystywany także po odwiedzeniu strony.

Kolejny przykład złośliwego skryptu został znaleziony na stronie blackberrymobile.com:

CryptojackingLiczba cyberprzestępców, którzy chcą zarabiać poprzez przejęcie kontroli nad cyklem procesora, rośnie, a złośliwe oprogramowanie wykorzystywane do tego celu pojawia się w kolejnych miejscach w sieci. Kilka dni temu w serwisie YouTube pojawiło się kilka złośliwych reklam. Na szczęście YouTube zachował czujność i znalazł problem, po czym usunął te reklamy w ciągu dwóch godzin.Cryptojacking 2

Co możesz zrobić, aby nie stać się ofiarą cryptojackingu?

  • Wyczyść pamięć podręczną przeglądarki lub zainstaluj odpowiednie oprogramowanie, np. CCleaner, aby znaleźć i usunąć z komputera niepotrzebne pliki i nieprawidłowe wpisy rejestru systemu Windows;
  • Wyłącz JavaScript w przeglądarce, ewentualnie uruchom narzędzie lub rozszerzenie blokujące skrypt;
  • Zainstaluj oprogramowanie antywirusowe.

Nestlé S.A. ogłasza wyniki finansowe za 2017 rok

Rok 2017 firma zamknęła z 2,4% wzrostu organicznego i wzrostem zysku operacyjnego o 50 punktów bazowych przy zachowaniu stałego kursu walutowego. W 2018 roku Nestlé będzie dążyć do osiągnięcia organicznego wzrostu na poziomie od 2% do 4%.

Wyniki szczegółowe:

  • 2,4% wzrost organiczny dzięki 1,6% rzeczywistego wzrostu wewnętrznego (RIG) i pozytywnemu +0,8% wpływowi zmiany cen sprzedaż całkowita na poziomie 89,8 mld CHF, wzrost o 0,4%, przy 1,9% negatywnym wpływie restrukturyzacji portfolio (główny wpływ joint venture Froneri)
  • zysk operacyjny na poziomie 16,4% oznacza 40 punktów bazowych wzrostu w stosunku do roku poprzedniego i 50 punktów bazowych przy zachowaniu stałego kursu walutowego
  • zysk na akcję wzrósł o 4,6% do poziomu 3,55 CHF (przy zachowaniu stałego kursu walutowego +4,7%) proponowane zwiększenie dywidendy do 2,35 CHF za akcję (+2,2%)

Perspektywy na rok 2018: firma będzie dążyć do osiągnięcia organicznego wzrostu na poziomie od 2% do 4% przy jednoczesnej poprawie zysku operacyjnego i zwiększaniu efektywności kapitałowej. Koszty restrukturyzacyjne przewidywane są na około 700 mln CHF.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy z sukcesem dokonaliśmy zmian w naszym portfolio. Przewidujemy, że w 2018 roku osiągniemy wzrost organiczny na poziomie od 2% do 4%. Spodziewamy się również poprawy zysku operacyjnego na akcję mierzonego przy zachowaniu stałego kursu walutowego, a także wzrostu efektywności kapitałowej. Jednocześnie kontynuujemy inwestycje, których celem jest dalszy rozwój i efektywność ekonomiczna, średni jednocyfrowy wzrost organiczny oraz znaczna redukcja kosztów strukturalnych do 2020 roku. Chcemy to osiągnąć dzięki innowacjom i odświeżaniu naszych najważniejszych produktów – powiedział Mark Schneider, Prezes Nestlé S.A.

Obcy kontra Bitcoin

Kryptowaluty odbijają się od dna, bitcoin odzyskał poziom 10 tys. dolarów. Jednak szał na kryptowaluty i ich wykopywanie wywołuje też zdumiewające konsekwencje. Poszukiwacze życia w kosmosie skarżą się, że na rynku zaczyna brakować kart graficznych…, a Islandia przeznaczy więcej energii na kopanie kryptowalut niż na zasilanie domów – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Cena bitcoina w nieco ponad tydzień wzrosła o ok. 4 tys. dolarów. Choć dziś najpopularniejsza kryptowaluta kosztuje o połowę mniej niż w połowie grudnia, gdy osiągała historyczny szczyt – 20 tys. dolarów, to znów mamy do czynienia z trendem wzrostowym. Na korzyść bitcoina oraz innych kryptowalut pozytywnie może oddziaływać czynnik, który wcześniej był jednym z głównych powodów przeceny na rynku.

Koreański krok w tył

Korea Południowa była jednym z pierwszych krajów, w których rząd poszedł na wojnę z kryptowalutami. Koreańskie władze przedstawiały propozycję praktycznie całkowitego zakaz handlu tymi walutami. Wstrząsnęło to rynkiem, ponieważ chodzi o kraj, który jest źródłem ogromnego popytu na kryptowaluty. O skali zapotrzebowania najlepiej mówi fakt, że w styczniu w Korei Południowej bitcoin kosztował momentami o 50 proc. więcej niż w USA czy Europie.

Teraz jednak rząd azjatyckiego państwa wycofuje się z całkowitego zakazu handlu na rzecz zwiększenia przejrzystości handlu. To jedna z niewielu dobrych w ostatnim czasie wiadomości dla rynku kryptowalut, ale może dać impuls do zwiększenia popytu i – w efekcie – do dalszych wzrostów cen. Popyt, który śmiało można nazwać szałem, już wywołuje zadziwiające następstwa.

Gorączka wydobycia na Islandii

Jak podaje “The Washington Post”, zużycie energii na wykopywanie kryptowalut w Islandii może zwiększyć się nawet dwukrotnie, osiągając blisko 100 megawatów w całym 2018 r. Oznaczałoby to większe zużycie niż przekazywane na zasilanie domów w całym kraju.

Boom na Islandii w tym kontekście związany jest przede wszystkim ze stosunkowo niskimi cenami energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych oraz dobrego chłodzenia dla ogromnej ilości komputerów, ze względu na naturalne warunki klimatyczne.

Nieoczekiwany wyścig o karty graficzne

Jeszcze bardziej niecodzienną konsekwencją astronomicznego rozwoju rynku kryptowalut mogą być utrudnienia w poszukiwaniu inteligentnych form życia w kosmosie.

SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence), organizacja, której stacje na całym świecie szukają pozaziemskich sygnałów, zużywa mnóstwo kart graficznych do przetwarzania ogromnej ilości danych. Niektóre teleskopy poszukiwaczy wymagają aż 100 kart.

SETI chciałaby rozbudować swoją działalność w dwóch stacjach, ale napotkała na problem. Popyt ze strony “kopaczy” kryptowalut, którzy także potrzebują kart graficznych, był tak duży, że stały się one nieosiągalne. Dr Dan Werthimer z Seti mówił w rozmowie z BBC, że “chcielibyśmy używać najnowszych procesorów graficznych, ale nie możemy ich dostać”.

I tak oto wykopywanie kryptowalut koliduje z poszukiwaniami życia pozaziemskiego i uzyskaniem odpowiedzi na pytanie: “Czy jesteśmy sami we wszechświecie?”…

A przecież to dopiero początek

Choć bezpośrednio kryptowaluty w ograniczony sposób wpływają na rynki finansowe, a duża część instytucji finansowych nawet otwarcie potępia ich używanie, to realny wpływ kryptowalut na naszą codzienność już dziś jest niepodważalny. A przecież jesteśmy dopiero na początku rozwoju tego rynku i wraz z postępem te wirtualne, nienamacalne waluty będą najprawdopodobniej odgrywały coraz większą rolę w naszym życiu.

Spadek inflacji w Polsce. Ropa znów w górę

Inflacja w Polsce zgodnie z oczekiwaniami znów spadła poniżej poziomu 2%. Dane ze Stanów Zjednoczonych najpierw umocniły potem osłabiły dolara. Ropa naftowa odrobiła sporą część spadków.

Spadek inflacji w Polsce

Zgodnie z oczekiwaniami analityków w styczniu inflacja w ujęciu rocznym rosła o 1,9%. Miesiąc wcześniej było to jeszcze 2,1%. Dane te nie wzbudziły większej reakcji rynkowej, gdyż były zgodne z oczekiwaniami. Warto jednak spojrzeć na ich wpływ w dłuższym okresie. Inflacja zbliżała się już do celu inflacyjnego co mogło skutkować podwyżkami stóp procentowych. W obecnej sytuacji horyzont czasowy takiego ruchu po raz kolejny się oddala. Jest to zatem ruch w dłuższej perspektywie osłabiający złotego.

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy o 14:30 dwa odczyty danych makroekonomicznych. Po pierwsze była to inflacja. Która w skali roku utrzymała 2,1% wzrostu wobec oczekiwanego spadku do 1,9%. Po drugie poznaliśmy wyniki sprzedaży detalicznej. Rynki oczekiwały wzrostów w ujęciu miesięcznym a pojawiły się spadki. Co ciekawe pierwsza reakcja była bardzo korzystna dla dolara. Wyższa inflacja spowodowała gwałtowny ruch w kontraktach na stopę procentową. Szansa na podwyżkę stóp procentowych w marcu tylko wczoraj wzrosła o ponad 4% i wynosi już 83,1%. Ruch ten trwał jednak zaledwie kilka minut po czym dolar zaczął tracić. Stopy procentowe to nie wszystko, a brak realnych podstaw w gospodarce znacznie bardziej straszył inwestorów. W związku z czym nie tylko oddał pierwsze umocnienie, ale dodatkowo do końca dnia stracił jeszcze prawie 1% na wartości.

Spadające zapasy ropy naftowej

Luty pokazał nam silne spadki na ropie naftowej. Pojawiło się w prasie bardzo dużo analiz przepowiadających, że cena ropy nie będzie szła dalej w górę a wręcz będzie spadać. Powodem miała być aktywizacja producentów łupkowych w USA oraz wzrost liczby wierceń. Dodatkowo przy wzroście produkcji spoza OPEC była spora szansa na pęknięcie jedności w wydobyciu przez tą organizację. Wczoraj jednak poznaliśmy dane na temat wielkości zapasów ropy i jak się okazuje wcale nie ma tak dużej nadwyżki na rynku jak dotychczas sądzono. W rezultacie Ropa naftowa podskoczyła o niemal 2,5 dolara w górę na baryłce.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl