Raport z badania stanu compliance i systemów zarządzania zgodnością w działających w Polsce przedsiębiorstwach

Firma doradcza EY, wraz z Instytutem Compliance, wydawnictwem Wolters Kluwer oraz Viadrina Compliance Center, w przededniu istotnych wyzwań – w tym Ustawy o jawności życia publicznego – przeprowadziła pionierskie badanie stanu compliance i systemów zarządzania zgodnością w Polsce. Opracowany raport to pierwsza całościowa publikacja, pokazująca jak wyglądają systemy zarządzania zgodnością i kim są oficerowie compliance w Polsce.

Idei oraz koncepcji badania compliance, czyli idei zachowania uczciwości i zgodności w przedsiębiorstwach, przyświecało kilka zasadniczych celów. Pierwszym z nich było określenie stopnia świadomości konieczności zarządzania ryzykami compliance w działających w Polsce przedsiębiorstwach. Chodziło o zbadanie, jaki procent ankietowanych wprowadził już CMS oraz o poznanie uzasadnienia tej grupy respondentów, która do tej pory nie zdecydowała się na wdrożenie tego typu systemów.

Kolejnym założeniem była próba ustalenia, kim są polscy oficerowie compliance, czyli w jaki sposób kształtuje się nowy zawód oficera compliance. Zarządzanie ryzykami compliance wymaga bowiem posiadania interdyscyplinarnych umiejętności oraz wiedzy. Dalszym celem badania było zbadanie, czy pomimo postulatu elastyczności CMS, a przez to reakcji na konkretny zestaw ryzyk compliance danego przedsiębiorstwa, można zaobserwować, że działające w Polsce podmioty decydują się w większości na określone modele i metody, które można by uznać za najbardziej rozpowszechnione i tym samym przyjąć istnienie swoistego polskiego standardu CMS. Dalsza część badania miała na celu próbę ustalenia, w jaki sposób kształtuje się i wdraża poszczególne elementy oraz strukturę CMS, i finalnie – czy w Polsce praktykuje się procedurę mającą na celu certyfikację systemów zarządzania zgodnością.

– Pionierskie badanie stanu compliance w Polsce, którego EY jest partnerem, trafia w punkt, zarówno pod względem zawartości merytorycznej, jak i aktualności tematyki. Wpisuje się nie tylko w dłuższy okres wzrostu zainteresowania skutecznymi metodami zarządzania zgodnością, ale i w bieżący moment, w którym pojęcia transparentności, etyki w biznesie, społecznej odpowiedzialności, czy przeciwdziałania korupcji łączą się pod jednym szyldem – compliance. Obserwujemy to, wspierając naszych klientów w ich codziennych wyzwaniach –komentuje raport Mariusz Witalis, Partner zarządzający Działem Zarządzania Ryzykiem Nadużyć EY w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej. – Raport z Badania Compliance jest nie tylko podsumowaniem polskiego status quo w tym obszarze, ale także swoistym kompendium wiedzy o systemach zarządzania zgodnością (CMS). Może być zatem brany pod uwagę we wdrażaniu lub doskonaleniu istniejących systemów, także w kontekście zmieniających się wymogów regulacyjnych – dodaje.

Dzięki analizie wyników, raport EY ukazuje obraz compliance „made in Poland”, jako systemu bardzo rzadko odbiegającego od globalnych standardów. Badanie pokazało także, że systemy zarządzania zgodnością są dość mocno rozpowszechnione wśród działających w Polsce przedsiębiorstw, i to nie tylko tych, w których dominuje kapitał zagraniczny. Te firmy natomiast, które CMS wdrożyły, obrały ogólnie przyjęte elementy, takie jak analiza ryzyka, podnoszenie świadomości pracowników przez szkolenia i inne działania promujące świadomość i kulturę compliance, czy w końcu stosowanie odpowiednich środków reakcji na wykryte nieprawidłowości, jako punkt wyjścia działań compliance w organizacji.

Badanie ukazało wreszcie, że w Polsce powoli kształtuje się zawód oficera compliance, któremu powierza się wiele odpowiedzialnych zadań i od którego wymaga się, aby posiadał nie tylko interdyscyplinarną wiedzę i umiejętności, ale także szereg kompetencji miękkich. Można również stwierdzić, że compliance i CMS zakorzeniły się już w ujęciu ponadsektorowym, jako nieodzowny element dobrych praktyk działających w Polsce przedsiębiorstw, a tym samym dołączyły do kanonu stałych elementów polskiego good governance.

Najważniejsze wnioski z raportu:

  • systemy compliance, oprócz najbardziej popularnego kodeksu etyki (posiada go 94% badanych firm), obejmują m.in. ze: szkolenia dla pracowników (87%), analizy ryzyka braku zgodności (86%), kanały zgłaszania naruszeń tj. whistleblowing (83%) oraz prowadzenie spraw wyjaśniających (79%);
  • spośród przeanalizowanych firm, 65% wdrożyło system zarządzania zgodnością, a 56% wdrożyło system antykorupcyjny; dla porównania – 84% firm posiada działającą komórkę audytu wewnętrznego; jedna piąta (21%) przebadanych przedsiębiorstw, w których nie ma jeszcze systemu compliance, planuje wdrożenie w najbliższym czasie; główną przyczyną podjęcia decyzji o wdrożeniu systemu compliance była wola zarządu firmy w kontekście własnego bezpieczeństwa (62%);
  • zdecydowana większość firm przeprowadza weryfikację istotnych partnerów biznesowych (82%), podczas gdy około 2/3 (62%) zastrzega sobie prawo do przeprowadzenia audytu;
  • „tone from the top”, rozumiany jako identyfikowanie się kierownictwa z zasadami i podkreślanie znaczenia compliance deklaruje 4 na 5 ankietowanych (79%); to dużo, choć luka w tym obszarze (21%) także jest zauważalna; najtrudniejsze we współpracy dla oficerów compliance są za to działy sprzedaży (35%) oraz zakupów (10%); wyniki te nie zaskakują, ponieważ to właśnie pracownicy tych dwóch działów, w szczególności ze względu na ich stały kontakt z osobami spoza firmy, związany z podwyższonym ryzykiem korupcji i innych nadużyć, są szczególnie podatni na ryzyko braku zgodności;
  • jedna trzecia (33%) przebadanych firm przyznaje, że w ciągu ostatnich 3 lat była narażona na poważne ryzyko braku zgodności; dotyczyło to głównie sprzeniewierzenia majątku (33%), konfliktu interesów (29%) oraz korupcji (19%).

O badaniu:

Raport z badania stanu compliance i systemów zarządzania zgodnością w działających w Polsce przedsiębiorstwach, przeprowadzonego przez Instytut Compliance we współpracy z EY, Wolters Kluwer oraz Viadrina Compliance Center działającym na Uniwersytecie Europejskim Viadrina we Frankfurcie nad Odrą.

W badaniu udział wzięło 110 przedsiębiorstw. W zdecydowanej większości (89%) były to spółki duże, zatrudniające co najmniej 50 pracowników, w tym bardzo duże zatrudniające ponad 1000 pracowników (46%). Blisko połowa (48%) przeanalizowanych firm to spółki z dominującą częścią kapitału polskiego.

Europa Środkowa inwestuje w IoT. W 2018 rynek w regionie urośnie o ponad 15%

Polska i inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej coraz więcej wydają na technologię Internetu Rzeczy (IoT). Jak podaje firma IDC, w 2018 roku rynek IoT w naszej części Europy urośnie o 15,5%. Mimo dobrych prognoz, wydatki na Internet Rzeczy w Polsce i krajach ościennych stanowić będą jedynie ułamek globalnych nakładów.

W styczniu eksperci z firmy IDC podali prognozy na rok 2018 dotyczące wydatków na Internet Rzeczy (IoT) w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Jak przewidują analitycy do końca bieżącego roku w Polsce i innych krajach regionu wydatki na technologię IoT wyniosą 11,2 mld dolarów. Będzie to o 15,5% więcej niż w 2017 roku. Eksperci przewidują, że do końca dekady skumulowana roczna stopa wzrostu wyniesie 18,8% i będzie o prawie 3 punkty procentowe wyższa od tej, którą IDC przewiduje dla globalnego rynku.

Przemysł wyda najwięcej

Najwięcej na Internet Rzeczy przeznaczą firmy z sektorów produkcyjnego, transportowego i usług komunalnych. Ich łączne wydatki w 2018 stanowić będą prawie połowę (45%) wszystkich nakładów na IoT w Europie Centralnej i Wschodniej. Najwięcej, bo 2,2 mld dolarów wyda sektor produkcyjny, który inwestować będzie głównie w rozwiązania skoncentrowane na wspieraniu procesów produkcyjnych i zarządzaniu aktywami. Na drugim miejscu pod względem wydatków, według IDC będą przedsiębiorstwa z branży transportowej. Środkowoeuropejskie firmy z tego sektora na technologię IoT przeznaczą 1,6 mld dolarów, z których dwie trzecie przeznaczone będzie na rozwiązania do monitorowania transportu towarowego i zarządzania flotą. Sektor usług komunalnych zainwestuje środki na poziomie 1,2 mld dolarów, głównie w inteligentne rozwiązania poprawiające działanie sieci energetycznych, gazowych i wodnych.

Inwestycje w Internet Rzeczy są wypadkową czwartej rewolucji przemysłowej. Firmy poszukują rozwiązań, które poprawiają ich konkurencyjność, a IoT daje ogromne możliwości. Szczególnie jest to widoczne w sektorze przedsiębiorstw produkcyjnych, którym technologia Internetu Rzeczy pozwala uzyskać nieosiągalną do tej pory elastyczność produkcji zgodną z ideą Przemysłu 4.0. – przekonuje Sławomir Kuźniak, Dyrektor ds. Zarządzania Produktem z firmy BPSC, która specjalizuje się w projektowaniu i wdrażaniu systemów informatycznych wspomagających zarządzanie.

Wielka czwórka ucieka

Wydatki na Internet Rzeczy w Europie Centralnej i Środkowej rosną w szybkim tempie, ale na tle całego świata są niewielkie. Globalny rynek IoT w 2018 roku będzie wart 772,5 mld dolarów, a skumulowany roczny wskaźnik wzrostu do 2020 roku wyniesie 16%. Lwia część tej kwoty wydana będzie przez 4 kraje – Chiny (209 mld dolarów), Stany Zjednoczone (194 mld dolarów), Japonię (68 mld dolarów) i Korę Południową (29 mld dolarów). Ich skumulowane wydatki sięgną 500 mld dolarów, co stanowić będzie 65% światowych wydatków na Internet Rzeczy w 2018 roku.

Mimo że w krajach naszego regionu wydatki na IoT rosną, a tempo wzrostu jest wyższe niż szacowane dla globalnego rynku, to wciąż jesteśmy daleko za czołówką. Wydatki w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej są tylko ułamkiem tego, co wydają najwięksi gracze – wyjaśnia Sławomir Kuźniak i dodaje – To już ostatni moment by przedsiębiorstwa z regionu CEE włączyły się w innowacyjny wyścig zbrojeń na poważnie. Jego pierwszy etap, to inwestycja w oprogramowanie klasy ERP i MES, które są podstawą wdrażania idei Przemysłu 4.0 i technologii Internetu Rzeczy – kończy ekspert BPSC.

Przemysł liderem lokalnym i globalnym

Wydatki na zaawansowane technologie na świecie będą rozkładały się tak samo, jak będzie miało to miejsce w Środkowej i Wschodniej Europie. Głównymi odbiorcami rozwiązań IoT będą sektory produkcyjny oraz transportowy. W 2018 roku te dwie branże na Internet Rzeczy przeznaczą 274 mld dolarów. Wydatki przedsiębiorstw produkcyjnych wyniosą 189 mld dolarów, a transportowych 85 mld dolarów.

JR HOLDING S.A. notuje wysoki zysk w 2017 r.

JR HOLDING S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od listopada 2012 r., wypracowała 1.739 tys. zł zysku netto na poziomie skonsolidowanym w 2017 r., a jej przychody netto sprzedaży sięgnęły 4.507 tys. zł. Spółka dokonała kilku zmian w strukturze Grupy Kapitałowej i planuje realizować nowe projekty o dużym potencjale wzrostu.

Grupy Kapitałowa JR HOLDING S.A. wygenerowała w 2017 r. zysk netto w wysokości 1.739 tys. zł wobec 1.644 tys. zł rok wcześniej, co świadczy o dużej stabilizacji wyników finansowych oraz jest potwierdzeniem skuteczności modelu zarządzania Spółką. Obecnie działania Emitenta są skoncentrowane na poszukiwaniu nowych projektów inwestycyjnych, które posiadają wysoki potencjał rozwoju oraz cechują się relatywnie niskim poziomem ryzyka. W ten sposób Spółka chce podtrzymać wzrost wartości całej Grupy Kapitałowej, dywersyfikując tym samym prowadzoną działalność o obszary deweloperskie oraz inwestycyjne. Fundament biznesowy JR HOLDING S.A. stanowi segment nieruchomości, który pozwala osiągać stabilne przychody dzięki odpowiedniemu zarządzaniu nabywanymi nieruchomościami, które od samego początku generują przychody z wynajmu i są dochodowe. Zarząd Spółki jest przekonany o skuteczności wybranego kierunku jej rozwoju.

„Bardzo dobrze oceniam wypracowane w 2017 r. przez Grupę Kapitałową wyniki finansowe. Zwiększanie zysku netto przy utrzymaniu wysokiego poziomu bezpieczeństwa prowadzonych inwestycji to nasz priorytetowy cel, a jego realizacja jest dla nas ogromną satysfakcją. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że dla dalszego rozwoju Grupy niezbędne będzie realizowanie nowych przedsięwzięć biznesowych, dlatego na bieżąco analizujemy nowe projekty. Nasze dotychczasowe inwestycje potwierdzają, że potrafimy skutecznie selekcjonować takie projekty, dzięki wykorzystaniu posiadanych zasobów oraz niezbędnego doświadczenia. Mam nadzieję, że kolejne lata będą udane zarówno dla samej Grupy, jak i dla naszych Akcjonariuszy.” – komentuje January Ciszewski, Prezes Zarządu Spółki JR HOLDING S.A.

W grudniu ub. roku JR HOLDING S.A. dokonała sprzedaży posiadanych udziałów Dinero Sp. z o.o. oraz poinformowała o rezygnacji z realizacji projektu deweloperskiego w Słomnikach. Podejmowane działania mają na celu uporządkowanie struktury Grupy Kapitałowej w celu zwiększenia efektywności jej działania.

„Przeprowadzone transakcje są związanie z porządkowaniem struktury naszej Grupy, co powinno przełożyć się na skuteczniejsze zarządzanie i nadzorowanie spółek portfelowych. Chcemy się koncentrować na rozwoju najbardziej perspektywicznych projektów oraz na poszukiwaniu nowych przedsięwzięć, które spełniają rygorystyczne kryteria i wpisują się w naszą politykę inwestycyjną.” – dodaje Prezes Ciszewski.

Dużo handlu w dużych miastach

W 2017 r. na polski rynek trafiło 360 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni centrów handlowych, o 15% mniej niż rok wcześniej. Większość nowej podaży (66%) powstała w ośmiu największych aglomeracjach. Tym samym na koniec 2017 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni centrów handlowych w Polsce przekroczyły 11,5 mln mkw.  – podaje Colliers International.             

W 2017 r. do użytku oddano dwanaście nowych centrów handlowych, wśród których przeważały duże obiekty o powierzchni powyżej 40 tys. mkw. GLA. Do największych ukończonych projektów należą: Galeria Północna w Warszawie (64 tys. mkw.), Wroclavia (64 tys. mkw.), IKEA Skende Shopping w Lublinie (57,5 tys. mkw.), Serenada w Krakowie (42 tys. mkw.).

W ubiegłym roku nastąpiło nieznaczne wyhamowanie trendu rozbudów. Stanowiły one  ok. 16% nowo dostarczonej podaży w 2017 r, o 4 pp. mniej względem roku poprzedniego. Największą rozbudową było powiększenie centrum handlowego Galaxy w Szczecinie o ok. 17 000 mkw.

Warszawa wciąż naj

Największym i najbardziej konkurencyjnym rynkiem handlowym w Polsce pozostaje niezmiennie Warszawa. Podaż nowoczesnej powierzchni handlowej w aglomeracji wyniosła na koniec 2017 roku ponad 1,5 mln mkw. (47 obiektów), a poziom nasycenia osiągnął 599 mkw./1 000 mieszkańców. Tu także występują najwyższe w kraju stawki czynszów typu prime. Za powierzchnię handlową zlokalizowaną w najlepszych centrach handlowych trzeba było zapłacić 115 – 120 EUR/mkw./miesiąc. Na pozostałych największych rynkach – Górny Śląsk, Trójmiasto, Wrocław – stawki wahały się w przedziale 35 – 42 EUR/mkw./miesiąc.

Wśród ośmiu głównych aglomeracji „najbardziej nasyconym” miastem pozostaje Wrocław (906 mkw./1 000 mieszkańców), a pośród miast regionalnych Lublin (1 128 mkw./1 000 mieszkańców).

Na koniec 2017 r. wskaźnik pustostanów w Polsce wyniósł 4%. Najwyższa jego wartość wśród aglomeracji odnotowana została na Górnym Śląsku (5,8%), z kolei najniższa w Szczecinie (2,8%). Wśród miast regionalnych najwięcej dostępnej powierzchni było w Radomiu i Częstochowie, a najmniej w Toruniu i Kielcach.

Metry w budowie

Na koniec grudnia 2017 r. w Polsce, w budowie pozostawało ok. 580 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej. Wciąż trwają budowy obiektów takich, jak Galeria Młociny w Warszawie (76 tys. mkw.), Forum w Gdańsku (62 tys. mkw.) czy Galeria Libero w Katowicach (42 tys. mkw.).

— Przewidujemy, że nowa podaż w roku 2018 będzie nieco większa niż w roku poprzednim, z uwagi na zakończenie kilku dużych inwestycji handlowych oraz rozbudów istniejących centrów handlowych. O ile nie nastąpią opóźnienia, na rynek zostanie dostarczone ok. 450 tys. mkw. GLA powierzchni w centrach handlowych — mówi Katarzyna Michnikowska, dyrektor w Dziale Doradztwa i Badań Rynku Colliers International.

Na rynku powstają również projekty o funkcjach mieszanych, np. ArtN, EC Powiśle, Browary Warszawskie, Bohema, Centrum Praskie Koneser, w których znaczne części będą stanowiły powierzchnie handlowe.

— Lokowanie powierzchni handlowych w rewitalizowanych obiektach o funkcjach mieszanych jest nowym, ale szybko rozwijającym się trendem. Deweloperzy już na etapie projektowania inwestycji coraz częściej zakładają przeznaczenie dużej części powierzchni na użytek handlu, usług i gastronomii. Widoczne jest to zwłaszcza centrum stolicy — dodaje Katarzyna Michnikowska.

Pracownicze Plany Kapitałowe – komentarz Grzegorza Chłopka, prezesa Nationale-Nederlanden PTE do założeń ustawy

Rynek od dawna czekał na projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych. Pojawiające się spekulacje i informacje o zmianach założeń nie pozwalały na rozpoczęcie odpowiedzialnej dyskusji nad tym potrzebnym rozwiązaniem.

Projekt ustawy wymaga moim zdaniem pewnych zmian, dzięki którym więcej osób będzie zainteresowane długoterminowym oszczędzaniem w ramach tego rozwiązania. Przede wszystkim trzeba umożliwić jak największej liczbie podmiotów tworzenie oferty w ramach PPK. Dzięki dużej konkurencji klienci będą mieli lepszy wybór i obniży to koszty funkcjonowania systemu.

Warto, aby ustawodawca umożliwił zarządzanie pieniędzmi gromadzonymi w ramach PPK także Powszechnym Towarzystwom Emerytalnym. Podmioty zarządzające dziś OFE i DFE mają największe na rynku doświadczenie w produktach emerytalnych oraz są najtańsze dla klientów – mają najniższe koszty funkcjonowania. Osiągają także najlepsze na rynku stopy zwrotu.

Pierwszy etap potrzebnej reformy systemu emerytalnego – jakim jest wprowadzenie PPK – to oczywiście dopiero początek zapowiedzianych zmian. Kolejnym, równie ważnym etapem będzie przeniesienie środków zgromadzonych w OFE na prywatne IKZE obywateli. To stanie się silnym impulsem do samodzielnego odkładania dodatkowych pieniędzy na emeryturę, ustabilizuje cały system oraz wesprze krajowy rynek kapitałowy.

Grzegorz Chłopek, Prezes Zarządu Nationale-Nederlanden PTE S.A.

Polscy kierowcy zrywają z dieslem, a zaręczają się z autami ekologicznymi

Styczeń okazał się 34. miesiącem nieprzerwanego wzrostu rejestracji nowych samochodów osobowych w Polsce. Z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA wynika, że z polskich salonów w pierwszym miesiącu tego roku wyjechało ponad 46 tys. osobówek, o 21% więcej niż rok temu. Dynamiczny początek roku miał również miejsce w Unii Europejskiej, gdzie zarejestrowano o ponad 7% nowych osobówek więcej niż w styczniu 2017 r. Eksperci Exact Systems, firmy kontrolującej części samochodowe, zwracają uwagę na rosnącą sprzedaż ekoaut oraz spadający udział diesli.

– W 2017 roku Polacy przekroczyli kolejną granicę sprzedaży nowych aut osobowych i tak jak prognozowaliśmy, nie powiedzieli ostatniego słowa. Nowy rok zaczynamy od bardzo dobrego wyniku. Co prawda, pierwszy miesiąc najczęściej wiąże się ze zwiększonym ruchem w salonach z uwagi na wyprzedaże, to jednak widać po wolumenie, że w tym roku było zdecydowanie lepiej niż rok czy kilka lat temu. Jednak optymistycznych wniosków z lektury danych sprzedażowych jest więcej. Po pierwsze, konsekwentnie rośnie sprzedaż hybryd, których w styczniu kupiliśmy o ponad jedną czwartą więcej niż rok temu. Po drugie, pięciokrotnie wzrosła sprzedaż aut elektrycznych – wolumenowo to tylko 121 sztuk – ale cieszy nas pozytywny trend. I po trzecie, ekomoda nie sprzyja dieslom. Ich udział w łącznej sprzedaży nowych samochodów osobowych spada. Jestem przekonany, że powyższe trendy motoryzacyjne utrzymają się w dalszej części roku – mówi Paweł Gos, prezes zarządu Exact Systems.

Rekordowy styczeń w Polsce

W styczniu br. w Centralnej Ewidencji Pojazdów pojawiło się 46 081 sztuk nowych samochodów osobowych, czyli aż o 21% więcej niż w tym samym miesiącu 2017 roku.[1] Jest to najwyższy styczniowy wynik w XXI wieku. Kołem zamachowym rynku wciąż pozostają firmy, które stanowią aż 61% kupujących, a tylko 39% nabywców to klienci indywidualni. TOP3 marek nie zmienił się w porównaniu do sytuacji sprzed roku: najchętniej kupowane są modele Skody, druga na liście uplasowała się Toyota, a trzeci był Volkswagen. Przyglądając się zestawieniu, warto zwrócić uwagę na dwa trendy. Po pierwsze, na umacniającą się pozycję Skody. Wśród marek w pierwszej piątce może pochwalić się najwyższym wzrostem – niemal o jedną trzecią, a w TOP5 modeli aż dwa należą do Skody. Po drugie, ponadrynkową, i to kilkakrotnie, dynamikę sprzedaży wypracowują marki premium. Mercedes odnotował niemal 80% wzrost rok do roku, Volvo ponad 77%, a Audi ponad 50%.

Europejski rynek również ma się dobrze

Dobra passa trwa w najlepsze także w Europie. Z danych ACEA wynika, że w styczniu br. Europejczycy kupili ponad 1 253 877 nowych osobówek (+7,1% r/r). W pierwszym miesiącu tego roku na zielono możemy zaznaczyć największe rynki europejskie takie jak Niemcy (+11,6 r/r), Francja (+2,5 r/r) czy Włochy (+3,4r/r). Kolejny miesiąc pod kreską zakończyła Wielka Brytania (-6,3% r/r). Pozycją nr 1 w całej Unii Europejskiej ze wzrostem na poziomie ponad 4% r/r może pochwalić się marka Volkswagen.

W 2018 roku 500+

Z szacunków Exact Systems wynika, że roczna sprzedaż nowych samochodów osobowych przekroczy w 2018 roku 500 tys. sztuk. Dynamika rzędu 10-15% r/r powinna dać wynik na poziomie 530-550 tys. sprzedanych aut.

– Spodziewamy się coraz szybszego wzrostu sprzedaży pojazdów z napędem hybrydowym oraz elektrycznym przy jednoczesnym zmniejszającym się udziale diesli. Na wysokie wolumeny aut ekologicznych będziemy musieli jednak jeszcze trochę poczekać – przynajmniej do pełnego wdrożenia rządowego Planu Rozwoju Elektromobilności. Bez udogodnień dla właścicieli, zarówno finansowych jak i infrastrukturalnych, ciężko bowiem o „rozbujanie” tego segmentu – mówi Paweł Gos z Exact Systems.

http://www.pzpm.org.pl/Rynek-motoryzacyjny/Rejestracje-samochody-osobowe-i-dostawcze/Styczen-2018r

Bitcoin odrabia straty

Po załamaniu się wartości bitcoina na początku tego miesiąca od niedzieli rano ta wirtualna waluta kontynuuje dość dobrą passę. Od tamtej pory jego cena wzrosła z ok. 7,9 tys. USD do niemal 9,8 tys. USD w czwartek rano, czyli o 24%. Tylko w ciągu ostatniej doby wartość najpopularniejszej kryptowaluty podniosła się o 10%. Jednak nadal jest to sporo mniej niż na początku stycznia, kiedy cena bitcoina wynosiła 13,6 tys. USD. Oznacza to, że od początku tego roku stracił on 28% wartości. Kilkuprocentowe wzrosty w ciągu ostatniej doby notują także inne kryptowaluty.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar nadal traci do głównych walut: do euro (-0,87%), brytyjskiego funta (-0,96%), dolara kanadyjskiego (-0,74%), dolara australijskiego (-0,96%) oraz japońskiego jena (-0,81%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,248, GBP/USD – 1,403, USD/CAD – 1,248, AUD/USD – 0,795 i USD/JPY – 106,4. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,03%) i kurs EUR/JPY wynosi 132,7, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,89. Złotówka nadal umacnia się do głównych walut światowych. W czwartek rano dolar kosztuje 3,33 zł, euro – poniżej 4,16 zł, funt – 4,67 zł, a frank szwajcarski – ponad 3,59 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach zdecydowana przewaga koloru zielonego. W środę w Europie londyński indeks FTSE 100 zyskał 0,64%, frankfurcki indeks DAX – 1,17%, a paryski indeks CAC 40 – 1,1%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 wzrósł o 1,34%, meksykański indeks Bolsa – o 0,99%, a brazylijski indeks Bovespa – aż o 3,27%. W czwartek w Azji tokijski indeks Nikkei podniósł się o 1,47%, a hongkoński indeks Hang Seng – o 1,97%.

Ropa i złoto

Po wielodniowych spadkach ceny ropy naftowej odrabiają straty. W środę na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 64,36 USD (+2,55%), a ropy WTI – 60,6 USD (+2,33%). Roczna prognoza ceny baryłki surowca wzrosła o 1 USD do 69 USD. Także złoto idzie w górę. W czwartek rano uncję metalu rynek wycenia na 1353 USD. To aż 20 USD więcej (+1,5%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 1:30 – Australia – Stopa bezrobocia, styczeń – 5,5% (prognoza 5,5%)
  • 5:30 – Japonia – Produkcja przemysłowa (r/r), grudzień – 4,4% (prognoza 4,2%)
  • 9:00 – Słowacja – Inflacja CPI (r/r), styczeń – 2,4% (prognoza 2,3%)
  • 9:00 – Polska – Wskaźnik Przyszłej Inflacji wg BIEC, styczeń – 81,4 pkt. (poprzednio 81,2 pkt.)
  • 11:00 – Strefa euro – Bilans handlu zagranicznego, grudzień (prognoza 22,6 mld EUR)
  • 14:00 – Polska – Inflacja CPI (r/r), styczeń (prognoza 1,9%)
  • 14:30 – USA – Indeks Fed z Filadelfii, luty (prognoza 21,1 pkt.)
  • 14:30 – USA – Inflacja PPI (r/r), styczeń (prognoza 2,5%)
  • 14:30 – USA – Indeks NY Empire State, luty (prognoza 17,5 pkt.)
  • 15:15 – USA – Produkcja przemysłowa (m/m), styczeń (prognoza 0,2%)

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Ruchy wbrew fundamentalnej logice

Euforia USD i pogrom rynku akcji po silniejszych danych o inflacji z USA trwała bardzo krótko, a rynek prędko wrócił do tego, co w tym roku lubi najbardziej – sprzedaży dolara i kupowania wszystko innego. Kompletnie nie trzyma się to fundamentalnej logiki, ale z sentymentem trudno walczyć. Do czasu.

Styczniowa inflacja bez wątpienia pobiła najśmielsze oczekiwania, zarówno po stronie ogólnego wskaźnika (0,5 proc. m/m, prog. 0,3 proc.), jak i inflacji bazowej (0,3 proc., prog. 0,2 proc.). Nawet rozczarowujący spadek sprzedaży detalicznej (-0,3 proc., prog. 0,2 proc.) jest do obrony, jeśli weźmie się pod uwagę ponadprzeciętne wzrosty z listopada i grudnia. Gospodarka ma się dobrze, ale presja inflacyjna napiera i Fed może podnosić stopy procentowe szybciej niż dotychczas zakładano. Wygląda na jednoznacznie pozytywny sygnał dla dolara, a jednocześnie powód do wyprzedaży akcji, jak to miało miejsce po raporcie NFP na początku lutego. A jednak na koniec czwartkowego handlu (z resztą dziś nie jest inaczej) USD tracił wszędzie, gdzie mógł. Rynek oderwał się od wszelkich logicznych korelacji: USD/JPY nurkował przy rajdzie indeksów giełdowych; rosły rentowności obligacji skarbowych USA, a z nimi cena złota (!).

Można debatować, że skoro inflacja przyspiesza w USA, to będzie wyższa także w innych zakątkach globu, stąd nie tylko Fed będzie agresywniejszy w zacieśnianiu monetarnym. Z tego względu po wczorajszych danych premia USD nad innymi walutami nie musi istotnie wzrosnąć. Jednak taki ciąg przyczynowo-skutkowy rodzi inne problemy. Kolegialne wycofywanie kapitału z rynków finansowych i wzrost rentowności obligacji jest bardzo złą mieszanką dla aktywów ryzykownych, która w końcu uderzy w sentyment. Mogę zrozumieć rajd EUR/USD do 1,25 (na oczekiwaniach większej jastrzębiości od EBC), a nawet nie oburzać na oderwanie USD/JPY od korelacji z rosnącymi rentownościami i rynkiem akcji (nawie krótkich pozycji w jenie jest ogromny i niezgodny z panującym sentymentem, więc wrażliwość USD/JPY na słabość USD jest największa). Jednocześnie niesłuszne są dla mnie ruchy np. na AUD (gołębi RBA, przegrzany rajd surowców napędzany tanim USD) i GBP (Brexit). Może być bardzo trudne (i bolesne) upierać się przy swoich argumentach na crossach z USD. Ale warto już teraz pomyśleć o selektywnej ocenie zalet i wad poszczególnych walut, bo to opłaci się w dłuższym terminie.

Na czwartek rynek serwuje nam kilka publikacji z USA: indeksy aktywności biznesu w rejonie Nowego Jorku i Filadelfii, wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, PPI i produkcję przemysłową. Po tym, co widziałem wczoraj, nie zdziwię się, jeśli niespodzianka w silnych odczytach indeksów NY Empire State i Philly Fed stanie się oznaką, że gospodarce USA grozi przegrzanie i Fed musi być jeszcze bardziej aktywny po stronie podwyżek stóp procentowych, co dla odmiany dziś zepsuje nastroje rynkowe. Tak samo nie zdziwię się, że potencjalny rajd dolara zostanie szybko zgaszony i wykorzystany jako okazja do sprzedaży po lepszej cenie. Bo czemu nie?

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Gaz z USA coraz bardziej konkurencyjny dla surowca z Rosji

Rosjanie w swojej strategii uznali takie kraje, jak Ukraina i Polska za niewiarygodne – co powinniśmy odebrać jako komplement. Rola rurociągów, którymi do tej pory ze wschodu na zachód tłoczony był gaz, będzie malała. Idea budowy Nord Stream jest bajpasem istniejącej już infrastruktury. PGNiG podpisało ostatnio średnioterminowy kontrakt na dostawę gazu skroplonego ze Stanów Zjednoczonych. Jak deklaruje spółka, jego cena nie odbiega on średnich cen gazu będącego w systemie do tej pory. LNG z USA staje się coraz bardziej konkurencyjne. Należy pamiętać, że Stany Zjednoczone w ciągu ostatnich trzech lat bardzo szeroko otworzyły się na eksport surowców energetycznych, który przez długi czas był tam zabroniony. Obecnie posiadają one ok. 150-180 miliardów m3 nadwyżki gazu, którą chciałyby eksportować. Ich złoża łupkowe czekają tylko na otwarcie rynku, także europejskiego. Ma to doprowadzić do wyparcia gazu rosyjskiego przez inne kierunki.

– Rosjanie dotychczas oczekiwali, że będziemy po minimalnych albo zerowych kosztach transferować gaz po naszym terytorium. Scenariusz ten już się jednak kończy – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Roszkowski, prezes zarządu Instytutu Jagiellońskiego – Z różnych względów rola infrastruktury Wschód-Zachód będzie więc malała. Decyzje w energetyce podejmowane są w oparciu o cenę, stabilność i bezpieczeństwo. Ten ostatni element ma duże znaczenie i oczywiście sporo kosztuje. Z punktu widzenia końcowego konsumenta koszt ten nie jest aż tak istotny, bo rozkłada się na wszystkich uczestników rynku. Eksperci nie spodziewają się dużych wzrostów cen surowca, a raczej jego pochodnych – energii elektrycznej wytworzonej z węgla, z gazu i innych paliw kopalnych. Będzie to spowodowane nakładaniem wyższych certyfikatów CO2, dlatego powstały z nich prąd i ciepło będą trochę droższe. Brama Północna ma dostarczyć mix gazowy z dwóch albo trzech różnych kierunków, którego cena będzie konkurencyjna do tego, co mamy do tej pory. Osobna taryfa dla obywateli – kuchenkowiczów nie powinna drastycznie wzrosnąć. Należy pamiętać, że spółki takie jak AZOTY są bardzo dużym odbiorcą gazu z PGNiG-u przez GAZ-SYSTEM i dla nich stabilność oraz bezpieczeństwo dostaw również jest kluczowe – dodał Roszkowski.

Apartament w odrestaurowanej kamienicy dobrą lokatą kapitału. Rośnie zainteresowanie takimi projektami

Apartament w odrestaurowanej kamienicy dobrą lokatą kapitału. Rośnie zainteresowanie takimi projektami 1

Apartamenty w centralnie zlokalizowanych, odrestaurowanych kamieniach to jedne z najdroższych nieruchomości mieszkaniowych. Cena takiego lokalu może kilkukrotnie przebić średnią rynkową stawkę, ale z drugiej strony to również dobra lokata kapitału. Zabytkowe kamienice po renowacji wymagają klienta, który docenia nieszablonowość, reprezentacyjny charakter i historyczny klimat. Ponieważ zamożność Polaków rośnie, ten segment szybko się rozwija, podobnie jak cała kategoria nieruchomości premium. 

Polskie społeczeństwo się bogaci – wskazują na to dane z urzędów skarbowych, które pokazują, że w ostatnim roku ponad 20 tys. osób uzyskiwało roczny przychód w wysokości ponad 1 mln zł. To dobrze rokuje segmentowi nieruchomości premium i luksusowych, w tym także segmentowi nieruchomości mieszkalnych w kamienicach – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Aneta Małaszuk-Kołodziejczak, członek zarządu należącej do PVI spółki Niegolewskich 14.

Nieruchomości premium to rosnący segment rynku w Polsce. W ciągu czterech lat, pomiędzy 2012 a 2016 rokiem, jego wartość wzrosła o 40 proc. do poziomu 3,6 mld zł – wynika z raportu „Luxury Realty Map”, opracowanego przez Poland Sotheby’s International Realty. Za połowę tego rynku odpowiada Warszawa, na kolejnych miejscach plasują się Trójmiasto, Wrocław i Kraków. W 2016 zawarto blisko dwa tysiące transakcji kupna-sprzedaży luksusowych nieruchomości z segmentu premium.

Głównym wyznacznikiem kwalifikującym do tej kategorii jest cena za metr kwadratowy w widełkach od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Liczą się też dodatkowe atuty, takie jak prestiżowe sąsiedztwo, lokalizacja i okoliczna infrastruktura, projekt przygotowany przez znanego architekta czy technologiczne nowinki, w które wyposażony jest apartament. Większość nabywców nieruchomości premium jest powiązana z biznesem – kupują je na ogół właściciele firm czy menadżerowie. Osobną kategorią w segmencie premium są odrestaurowane, często zabytkowe kamienice.

Zakup kamienicy czy lokalu mieszkalnego w kamienicy wymaga trochę innego klienta. To są lokale z duszą, dla osób, które lubią elementy historyczne i niepowtarzalność. Tacy klienci poszukują czegoś innego, szukają niestandardowych pomieszczeń. Bardzo często takie lokale mają odrestaurowane zabytkowe drzwi i okna, w jednej z kamienic należących do mojej spółki musimy zachować dwa piece z początku XX wieku – mówi Aneta Małaszuk-Kołodziejczak.

Zaletą apartamentu w kamienicy zwykle jest doskonała lokalizacja – takie gmachy przeważnie są usytuowane w centach miast. Czyni to z nich również bardzo dobrą lokatę kapitału.

Rynek inwestycji w kamienice rozwija się od około 2007–2008 roku, może trochę wcześniej. Bardzo popularne dla inwestorów są duże polskie miasta: Wrocław, Warszawa, Kraków, Poznań czy Gdańsk. Z własnego doświadczenia możemy powiedzieć, że widzimy wzmożone zainteresowanie inwestowaniem w kamienice – mówi Aneta Małaszuk-Kołodziejczak.

Kamienice są najczęściej kupowane przez mniejszych deweloperów, wyspecjalizowanych w odrestaurowywaniu takich obiektów.

– Z punktu widzenia dewelopera taki projekt wymaga większych nakładów czasu, dużego zaangażowania, konsultacji z konserwatorem zabytków, odtworzenia większości rzeczy. Często praca jest zlecana artystom, którzy odtwarzają poszczególne elementy w takich kamienicach. Na pewno nie jest to produkt dla dużych deweloperów – mówi Aneta Małaszuk-Kołodziejczak.

Ekspertka ocenia, że rynek nieruchomości w kamienicach ma w Polsce duży potencjał rozwoju. Ich liczba jest ograniczona, ale wciąż wiele polskich miast ma duży zasób takich budynków.

Renowacja kamienic powoduje, że polskie miasta stają się coraz piękniejsze. Daje to lokalnym społecznościom poczucie przebywania w piękniejszym otoczeniu. Zyskuje na tym zarówno miasto, jak i mieszkańcy. Lokale w kamienicach na pewno wymagają innego inwestora, innego nabywcy i najemcy. Ale z pewnością dają dużą wartość i radość tym, którzy posiadają albo mieszkają w tych lokalach – mówi Aneta Małaszuk-Kołodziejczak.