Rośnie problem uzależnienia od smartfonów i internetu. Już 70 proc. amerykańskich nastolatków jest uzależnionych od przebywania w sieci

Rośnie problem uzależnienia od smartfonów i internetu. Już 70 proc. amerykańskich nastolatków jest uzależnionych od przebywania w sieci 1

Problem uzależnienia od telefonów komórkowych czy internetu dotyka coraz większą grupę ludzi na całym świecie. Z badań wynika, że już 69 proc. rodziców oraz 78 proc. nastolatków przynajmniej raz na godzinę sięga po swój telefon. Wraz z rozwojem technologii, przychodzą także nowe rodzaje uzależnień. Jednym z nich może być uzależnienie od przebywania w wirtualnej rzeczywistości.

Z raportu Common Sense Media wynika, że blisko trzy czwarte młodych ludzi czuje nieodpartą potrzebę szybkiej odpowiedzi na wiadomość tekstową czy powiadomienia na portalach społecznościowych. 2/3 rodziców uważa, że ich dzieci spędzają zbyt dużo czasu przed ekranami smartfonów, co często jest także powodem do kłótni pomiędzy nastolatkami a ich rodzicami. Połowa amerykańskich nastolatków czuje, że jest uzależniona od urządzeń mobilnych. 69 proc. rodziców oraz 78 proc. nastolatków przynajmniej raz na godzinę sięga po swój telefon. Tego typu uzależnienie powiązane jest ze strachem, który zyskał już swoją nazwę. Nomofobia to lęk przed niemożliwością skorzystania z telefonu komórkowego.

– Uzależnienia od smartfonów, telefonów czy internetu to uzależnienia behawioralne, które są związane z uzależnieniem od czynności. Czy mówimy o uzależnieniach behawioralnych, czy o uzależnieniach od substancji psychoaktywnych, to objawy są bardzo podobne. Pierwszą i podstawową jest silna potrzeba, są to myśli, które powodują, że nie można się skupić na niczym innym. Druga sprawa to utrata kontroli. Nie potrafimy gospodarować czasem, który przeznaczamy na tę czynność – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Anna Skobiej, specjalista terapii uzależnień w poradni Sensity.

Niechęć przed rozstaniem z komórką może być również powodem niebezpiecznych sytuacji. Z raportu Pew Research Center wynika, że 59 proc. osób w wieku od 18 do 33 lat wysyła SMS-y podczas jazdy samochodem. Nierzadkim przypadkiem są także piesi wpatrzeni w ekrany smartfonów, którzy wchodzą na przejście dla pieszych na czerwonym świetle. Amerykańscy naukowcy w publikacji „Fear of missing out, need for touch, anxiety and depression are related to problematic smartphone use” w Computers in Human Behavior  udowodnili, że rozłąka ze smartfonem może prowadzić do przyspieszonego bicia serca i wzrostu ciśnienia.

Pierwszymi symptomami sygnalizującymi uzależnienie od urządzeń mobilnych czy internetu jest np. złe samopoczucie, podenerwowanie, stres, napięcie i nerwowość pojawiające się po odłożeniu telefonu komórkowego czy odejściu od komputera. W takich przypadkach osoba uzależniona szybko potrafi znaleźć wymówkę, aby ponownie sięgnąć po smartfona. Jest to klasyczny mechanizm iluzji i zaprzeczeń.

– Często tłumaczymy to w taki sposób: korzystam z telefonu, bo tego wymaga ode mnie praca. Potrzebuję mieć wiedzę, kontakt, w związku z tym odkłada się te wszystkie argumenty, które płyną do nas ze świata zewnętrznego. Wtedy zaczyna to być niebezpieczne, ponieważ bez pomocy specjalisty trudno rozbroić te mechanizmy i samemu sobie poradzić z uzależnieniem – mówi specjalistka z poradni Sensity.

Coraz bardziej zaawansowane technologie powodują powstawanie nowych rodzajów uzależnień. Groźnym zjawiskiem może być uzależnienie od przebywania w świecie wirtualnym. Poza tzw. chorobą symulatorową, którą może powodować nadmierne korzystanie z gogli VR, sprzęty do wirtualnej rzeczywistości mogą zastąpić nam rzeczywistość wirtualną.

– Gogle wirtualnej rzeczywistości pozwalają prawdopodobnie na odczuwanie jakiejś przyjemności, ponieważ wirtualny świat zazwyczaj jest atrakcyjny dla gracza czy osoby, która korzysta z tego sprzętu. To może powodować angażowanie go coraz intensywniej w świat wirtualny, pod tym względem może to być niebezpieczne – tłumaczy Anna Skobiej.

Z uzależnieniem od smartfona czy internetu można próbować radzić sobie samemu. Wyznaczyć dzienny limit korzystania z urządzenia, wprowadzić do swojego życia różnego rodzaju aktywności, które uniemożliwiają korzystanie ze smartfona przez dłuższy czas, jak np. basen. Walkę z uzależnieniem warto rozpocząć już w szkole. W niektórych polskich szkołach wprowadzono zakaz korzystania z telefonów, dzieci mogą korzystać z nich tylko w trakcie jednej przerwy.

Ciekawy pomysł na radzenie sobie z uzależnieniem ma start-up Yondr. Sprzedaje specjalne pokrowce, które po włożeniu do nich telefonów, są szczelnie zamykane. Odblokować pokrowiec i wyjąć telefon można wyłącznie w specjalnym punkcie, np. u nauczyciela. Z rozwiązania korzysta już sześćset amerykańskich szkół.

W Polsce co czwarty chory na raka nie ma dostępu do radioterapii. Głównie przez brak ośrodków i sprzętu

W Polsce co czwarty chory na raka nie ma dostępu do radioterapii. Głównie przez brak ośrodków i sprzętu 2

Radioterapia jest jedną z głównych i najskuteczniejszych metod leczenia nowotworów. Dostęp do niej w Polsce jest jednak utrudniony ze względu na zbyt małą liczbę wyspecjalizowanych ośrodków i sprzętu. Ponad połowa pacjentów chorujących na raka powinna być leczona radioterapią, ale w rzeczywistości ok. 25 proc. z nich nie otrzymuje leczenia, które mogłoby być skuteczne – wynika z danych ESTRO Cancer Foundation (ECF), założonej przez Europejskie Towarzystwo Radioterapii i Onkologii.

 Prawie 50 proc. chorych na nowotwory wymaga radioterapii. Ta średnia jest zależna od wielu czynników: rozkładu zachorowań – bo nie w każdym kraju chorzy mają te same nowotwory, diety, nasłonecznienia, a także od poziomu ekonomicznego danego kraju. Czas wykrycia nowotworu ma również duże znaczenie w wyborze sposobu leczenia. W Polsce mamy ok. 160 tys. nowych zachorowań rocznie, co oznacza, że co roku musimy leczyć radioterapią ok. 90 tys. chorych. Dodatkowo część pacjentów wymaga powtórnej radioterapii – to jest ok. 20 proc. chorych – mówi agencji Newseria Biznes prof. Julian Malicki, dyrektor Wielkopolskiego Centrum Onkologii.

Radioterapia jest jedną z głównych metod leczenia raka, obok chemioterapii i chirurgii onkologicznej. Może być stosowana samodzielnie albo w połączeniu z pozostałymi dwoma. Zastosowanie jej przed lub po operacji umożliwia poprawę efektywności leczenia chirurgicznego. Z kolei łączenie radioterapii z chemioterapią daje szansę na wyleczenie pacjentom z zaawansowanymi nowotworami.

– Wykorzystywane przez nas promieniowanie jonizujące eliminuje komórki nowotworowe – promieniowanie pozbawia je zdolności do nieograniczonej proliferacji, czyli nie pozwala im się rozmnażać. Guz nowotworowy po napromieniowaniu „żyje”, ale przez to, że komórki nie mogą się dalej rozmnażać, to w pewnej chwili dojdą do fazy, w której zginą. W taki sposób, kumulując frakcje promieniowania, niszczymy kolejne grupy komórek nowotworowych –wyjaśnia prof. Julian Malicki.

Radioterapia wykorzystuje promieniowanie do eliminowania komórek nowotworowych. Może ono przeniknąć do tkanek, a – dzięki odpowiedniej technologii – można precyzyjnie skupić promieniowanie na guzie nowotworowym. Proces leczenia składa się z od kilku do kilkudziesięciu bezbolesnych zabiegów, podczas których podawane są dawki eliminujące guz nowotworowy i umożliwiające jednocześnie regenerację zdrowych tkanek.

Z danych ESTRO Cancer Foundation (ECF), założonej przez Europejskie Towarzystwo Radioterapii i Onkologii, wynika, że ponad połowa pacjentów chorujących na raka w Polsce i Europie powinna być leczona radioterapią. Około 25 proc. z nich nie otrzymuje leczenia, które mogłoby być skuteczne. Dodatkowo fundacja wskazuje, że do 2025 roku należy się spodziewać zwiększenia zapotrzebowania na radioterapię o 16 proc. Dlatego kluczowe jest zwiększenie liczby ośrodków, w których przeprowadzana jest nowoczesna radioterapia.

– W Europie Zachodniej sieć ośrodków dysponujących radioterapią jest większa, a ich wyposażenie jest lepsze, tym samym społeczeństwo ma tam lepszy dostęp do radioterapii. Polskie Towarzystwo Onkologiczne kilka lat temu przeprowadziło badanie „Białe plamy w onkologii”, w którym jeden z rozdziałów dotyczył radioterapii – mówi prof. Julian Malicki. – Wynika z niego, że tam, gdzie pacjenci mają ośrodek radioterapii oddalony o więcej niż godzinę jazdy samochodem, wykorzystanie tej formy leczenia jest rzadsze.

Jak podkreśla, widać to na przykładzie Wielkopolski.

– W Poznaniu ponad 50 proc. pacjentów nowotworowych zgłasza się do radioterapii, podczas gdy w ościennych rejonach, gdzie dostęp do niej jest gorszy, ten odsetek jest diametralnie niższy – od kilkunastu do 30 proc.­ – mówi prof. Malicki. – Taka biała plama jest np. w Pile, ale na szczęście ośrodek radioterapii na tym obszarze jest w trakcie budowy. Mamy ją także na południu Wielkopolski, w okolicach Leszna.

Dostęp do radioterapii w Polsce jest utrudniony nie tylko ze względu na zbyt małą liczbę wyspecjalizowanych ośrodków, lecz także za względu na zbyt małą liczbę akceleratorów megawoltowych (MV) oraz aparatów HDR do brachyterapii. Z danych Polskiego Towarzystwa Onkologicznego wynika, że w Polsce brakuje w sumie od 27 do 65 aparatów MV i HDR.

Współczesnej radioterapii nie byłoby bez Marii Skłodowskiej-Curie, której 150. rocznica urodzin przypadała 7 listopada ubiegłego roku. Jej odkrycia w dziedzinie promieniotwórczości stworzyły fundamenty dla wykorzystania promieniowania w leczeniu raka. Dlatego od listopada ESTRO Cancer Foundation (ECF) prowadzi kampanię promującą „Dziedzictwo Marii Skłodowskiej-Curie”, publikując m.in. animację dotyczącą jej odkryć. Jej celem jest szerzenie wiedzy na temat wyzwań, z jakimi mierzą się chorzy na raka, a także podkreślenie wkładu Marii Skłodowskiej-Curie w rozwój onkologii i radioterapii.

 Ważnym wkładem Marii Skłodowskiej-Curie w rozwój onkologii był jej udział w radioterapii. Właśnie dzięki naszej noblistce bardzo szybko zaczęto stosować promieniowanie jonizujące wytwarzane przez pierwiastki promieniotwórcze do leczenia chorób nowotworowych. Maria Skłodowska-Curie obserwowała to w latach 30. XX wieku, położyła kamień węgielny pod budowę Instytutu Radowego w Warszawie, osobiście przekazała pierwsze porcje radu, które wykorzystywano potem przez kilkadziesiąt lat do leczenia chorych, również w Poznaniu. Rad, który pochodził z darów Marii Skłodowskiej-Curie, był wykorzystywany jeszcze w latach 90. XX wieku – mówi dyrektor Wielkopolskiego Centrum Onkologii.

Nowotwory złośliwe to nasilający się problem społeczny, ekonomiczny i zdrowotny polskiego społeczeństwa. Według Krajowego Rejestru Nowotworów skala zachorowań to około 160 tys. nowych przypadków rocznie, z których przeszło 100 tys. kończy się śmiercią pacjenta. W Polsce najczęściej występującymi są: wśród mężczyzn – nowotwór złośliwy płuca (17,7 proc. przypadków) oraz gruczołu krokowego (17,4 proc.), natomiast u kobiet najczęściej diagnozowany był nowotwór złośliwy piersi (22,2 proc.), płuca (9,2 proc.) oraz trzonu macicy (7,6 proc.) – dane za 2015 rok.

Prywatna eksploracja kosmosu i rozwój sztucznej inteligencji to najbliższa przyszłość. Już w 2025 roku możliwe załogowe misje na Marsa

Prywatna eksploracja kosmosu i rozwój sztucznej inteligencji to najbliższa przyszłość. Już w 2025 roku możliwe załogowe misje na Marsa 3

W 2018 roku eksploracja kosmosu nabierze tempa – ocenia Aleksandra Przegalińska z Massachusetts Institute of Technology. Firma SpaceX, należąca do Elona Muska, już w 2025 roku planuje wysłać na Marsa statki zaopatrzeniowe, a niewiele później mają rozpocząć się loty załogowe na Czerwoną Planetę. Równolegle rozwija się technologia sztucznej inteligencji, która w 2018 roku dotknie niemal wszystkich dziedzin naszego życia.  

Wyniesienie na orbitę Marsa samochodu Tesla przez SpaceX, firmę Elona Muska, to dopiero początek prywatnej eksploracji kosmosu. SpaceX w ciągu kilku lat chce zbudować system BFR, który pozwoli wynieść ludzi na Księżyc a w przyszłości – zasiedlić Marsa. Jednocześnie nowa rakieta ma generować znacznie mniejsze koszty. Szacuje się, że wyniesienie BFR ma kosztować 90 mln dolarów, zaś Space Launch System (SLS), zaprojektowana przez NASA ciężka rakieta nośna, która zastąpi wahadłowce kosmiczne STS – już ok. miliarda dolarów.

– Elon Musk wystartował z powodzeniem ciężką rakietę. Na pewno więc 2018 rok to rok, kiedy eksploracja kosmiczna nabierze dużego tempa – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Aleksandra Przegalińska z Massachusetts Institute of Technology.

Rośnie liczba prywatnych firm związanych z przemysłem kosmicznym. Coraz więcej jest też inwestorów, którzy wykładają środki na prywatne firmy – według Space Angels na ich rozwój trafiło w 2017 roku 3,9 mld dolarów. Liczba inwestorów wzrosła z 89 w 2015 roku do ok. 120 obecnie. Jednocześnie państwowe firmy wystrzeliły w 2017 roku 51 pojazdów, firmy prywatne – już 39. Dodatkowo, jak wynika z badania, prywatne rakiety są niezawodne i tańsze od państwowych. Bank of America ocenia, że w ciągu 30 lat przemysł kosmiczny osiągnie wartość z obecnych 350 mld dolarów do 2,7 bln dolarów.

– Prywatni inwestorzy, jak Elon Musk, już tę przestrzeń prywatyzują, zasiedlają. Mają swoje projekty, które pozwolą komercyjnie latać w przestrzeń kosmiczną, a później ją eksplorować czy wręcz się w niej osiedlać. Pytanie, na ile to będą projekty w skali narodowej czy globalnej, wspólne przedsięwzięcia, mocno inkluzywne, a na ile prywatne, ale niszowe inicjatywy – rozważa Aleksandra Przegalińska.

Zdaniem naukowców lata 2040–2050 będą pierwszym w historii okresem, w którym sztuczna inteligencja dorówna ludzkim możliwościom lub je przewyższy. Szacunki IDC z 2016 roku wskazują zaś, że wartość rynku wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości (VR i AR) może wzrosnąć z 5,2 mld dolarów w 2016 roku do 162 mld dolarów w 2020 roku. Po nowe technologie sięga już większość branż, co widać zwłaszcza na przykładzie medycyny.

– Wyraźnie widzimy, że sztuczna inteligencja jest obszarem, który prawdopodobnie będzie miał wpływ na prawie wszystkie dziedziny naszego życia, od medycyny, przez edukację, aż po każdą dziedzinę, jak budownictwo, architektura czy nauka – ocenia Aleksandra Przegalińska.

Uczenie maszynowe to proces, w którym sam komputer uczy się czegoś nowego, bazując jedynie na dostarczonych mu danych. Zautomatyzowane systemy analityczne, które kształcą się wraz z upływem czasu i pozyskiwaniem większej liczby informacji, rozwijają się obecnie w tak szybkim tempie, że można mówić o rewolucji w tym obszarze.

– Na pewno możemy się spodziewać więcej metodologii uczenia maszynowego, która będzie wdrażana wszędzie i będzie towarzyszyła wielu pracom i zawodom. Nasza praca będzie dużo bardziej synergiczna z technologiami niż jest teraz i będzie wymagać różnych nowych kompetencji, których pewnie jeszcze część z nas nie ma – podkreśla ekspertka Massachusetts Institute of Technology.

Każdego dnia do sieci podłączanych jest ok. 5,5 mln różnego rodzaju nowych przedmiotów codziennego użytku. Eksperci Cisco prognozują, że w 2020 roku do inteligentnej sieci będzie podłączonych ok. 50 mld urządzeń. IDC szacuje, że w 2020 roku rynek IoT będzie wart nawet 1,5 bln dolarów. Dlatego zdaniem ekspertki coraz wyraźniejszym trendem będzie internet rzeczy.

– Już teraz widzimy wyraźny wzrost internetu rzeczy, tych urządzeń jest dużo, będzie jeszcze więcej, ale w przyszłości każdy z nas, każdy budynek, każde miejsce pracy będą mieć bardzo dużo sensorów, które będą przekazywać dane, huby i centra zarządzania danymi to będzie nowa rzecz. Nie będzie wielu fragmentów rzeczywistości, zwłaszcza miejskiej, które nie będą tak osensorowane i opomiarowane – ocenia Aleksandra Przegalińska.

Państwa coraz mocniej ingerują w gospodarkę. W Polsce najbardziej regulowana jest branża finansowa, farmaceutyczna i energetyczna

Państwa coraz mocniej ingerują w gospodarkę. W Polsce najbardziej regulowana jest branża finansowa, farmaceutyczna i energetyczna 4

W Polsce ingerencja państwa widoczna jest najbardziej na rynku finansowym, energetycznym i farmaceutycznym. Z kolei branże regulowane w najmniejszym stopniu to handel i motoryzacja – wynika ze wspólnego raportu DNB Bank Polska i firmy doradczej PwC „Kierunki 2018. Ingerencja państwa w wybranych sektorach gospodarki – skala i warunki sukcesu”. W ostatnim czasie stopień zaangażowania państwa w polską gospodarkę wzrasta, wciąż jednak jest mniejszy niż w krajach Europy Zachodniej.

– W ostatnich latach obserwujemy wzrost zaangażowania państwa w polską gospodarkę, ale ten gorset regulacyjny nie jest jeszcze tak sztywny, jak by się wydawało. Nasza analiza pokazuje, że polska gospodarka jest ciągle bardziej liberalna niż gospodarek Europy kontynentalnej. Z drugiej strony jest zdecydowanie mniej liberalna niż krajów anglosaskie, jak Wielka Brytania czy USA – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska.

Pod względem regulacji w gospodarce Polska zbliża się do państw Europy kontynentalnej, jednak ciągle pozostaje bardziej liberalna od Niemiec i Francji – to główny wniosek raportu „Kierunki 2018. Ingerencja państwa w wybranych sektorach gospodarki – skala i warunki sukcesu”, przygotowanego przez DNB Bank Polska i firmę doradczą PwC. Autorzy analizy zauważają, że intensywność regulacji jest zależna nie tylko od państwa, lecz także od branży.

– Branże i przedsiębiorstwa mają charakter coraz bardziej globalny, więc we wszystkich krajach poziom regulacji w poszczególnych branżach jest dość zbliżony. Są te bardziej regulowane, chociażby branża bankowa, co wynika z bezpieczeństwa całej gospodarki i ochrony konsumenta, czy branża energetyczna ze względu na monopole i strategiczny charakter dla gospodarki. Są też branże mniej regulowane, jak handlowa czy motoryzacyjna – mówi Artur Tomaszewski.

Sektory, które są w niewielkim stopniu regulowane przez państwo, to m.in. motoryzacyjny i farmaceutyczny. Wyjątkiem jest Norwegia, w której stopień zaangażowania państwa w rynek farmaceutyczny sięga 50 proc., rozbudowane są też regulacje dotyczące elektromobilności – to dlatego w tym kraju 50 proc. samochodów stanowią hybrydy i auta elektryczne. W branży sprzedaży detalicznej we wszystkich krajach interwencjonizm państwowy jest niewielki i nie przekracza 8 proc.

Z kolei energetyka jest branżą, w której – ze względu na strategiczny charakter – własnościowe i regulacyjne zaangażowanie państwa jest wyraźne. Największy stopień ingerencji w rynek energetyczny jest widoczny we Francji (39 proc.), nieco mniejszy w Niemczech i Polsce (36 proc.). Najmniejszy jest natomiast w USA – analitycy podkreślają, że w państwach anglosaskich interwencje państwa mają charakter niemal wyłącznie regulacyjny.

– Państwo działa w gospodarce w dwóch wymiarach. Pierwszy to charakter strategiczny – państwo występuje tu jako albo właściciel, albo regulator. Jego zadaniem jest ochrona konsumenta, środowiska czy stabilizacja branż kluczowych dla gospodarki. Z drugiej strony jest działalność rynkowa. Państwo działa tu na równi z innymi podmiotami rynkowymi i chce zrealizować zysk. Ten element wydaje się kontrowersyjny. Nasz raport pokazuje, że co do zasady przedsiębiorstwa z udziałem Skarbu Państwa mają mniejszą siłę konkurencyjną i osiągają nieco gorsze wyniki niż podmioty prywatne – mówi Artur Tomaszewski.

Analitycy zauważają, że społeczeństwo, ekonomiści i politycy patrzą na rolę państwa w gospodarce coraz bardziej przychylnym okiem, a zmiana optyki jest właśnie efektem kryzysu finansowego, którego przyczyną był m.in. niedostateczny poziom regulacji na rynku finansowym.

Modelowym przykładem jest interwencja amerykańskiego rządu w sektory bankowy i motoryzacyjny podczas krachu z lat 2008–2009, kiedy państwo przejęło wszystkie udziały w dwóch największych koncernach, a następnie – po kryzysie – skorzystało z okazji rynkowej i sprzedało swoje akcje.

– Interwencje państwa powinny być celowe, konkretne i określone w czasie, a każda regulacja musi być związana z zasadą proporcjonalności. Jako członek UE jesteśmy czasem poddani trochę zbyt ostrym regulacjom dotyczącym np. rynku kapitałowego, który w innych krajach unijnych jest większy niż w Polsce. W związku z tym cierpimy na tym, że jesteśmy – w moim przekonaniu – zbyt mocno regulowani pod względem parametrów jakościowych czy finansowych, w tym wysokości kar finansowych – mówi Jacek Socha, wiceprezes zarządu PwC Polska.

Dlatego z punktu widzenia rozwoju gospodarczego bardzo ważna jest ich harmonizacja przepisów. Z drugiej strony zglobalizowane przepisy muszą być dostosowane do mniejszych firm, operujących tylko na krajowym rynku.

Analitycy zauważają też, że skala ingerencji państwa nie ma wielkiego wpływu na wyniki danej branży. To zasługa globalizacji, ponadnarodowych rynków i łańcuchów dostaw oraz faktu, że część regulacji ma charakter międzynarodowy.

– Dokonując regulacji, trzeba uważać, ponieważ przez wiele podmiotów są one postrzegane jako koszt. Rynek farmacji pokazuje, że brak albo niski stopień regulacji – jak np. w USA – powodują, że ceny leków są znacznie wyższe. Z drugiej strony rentowność firm jest wyższa, ponieważ ceny leków pozwalają na pogłębioną analizę rozwojową i wydatki na badania i rozwój są istotnie wyższe, co z kolei powoduje powstawanie nowych leków oraz przewagę technologiczną i rynkową – mówi Jacek Socha.

Rosyjski CBS przygotował projekt reformy sądownictwa

Centrum Badań Strategicznych (CBS) na którego czele stoi Aleksiej Kudrin jeden z najbliższych współpracowników Władimira Putina, przygotował raport „Propozycje poprawy systemu sądownictwa w Federacji Rosyjskiej i zmiany przepisów w celu ich wdrożenia.” Główne obszary, które sugerują eksperci CBS, to: poprawa jakości personelu sądowego, wzmocnienie niezależności sędziów i usprawnienie procesu sądowego.

Aby poprawić jakość wymiaru sprawiedliwości, proponuje się utworzenie jednego niezależnego ośrodka szkolenia sędziów, zniesienie wymogu obowiązkowej wyższej edukacji prawnej dla urzędników sądowych i sekretarzy sądowych, asystowanie sędziom w czynnościach procesowych, zwiększanie wynagrodzeń pracowników aparatu o połowę.

Niezależność sędziów, ekspertów uważa, że konieczne jest wzmocnienie powodu, na przykład, zmienić kolejność wyboru Przewodniczącego statków, ograniczenia w biurze prezesa Sądu do dwóch kategoriach czterech lat. Eksperci uważają, że należy zrezygnować z alokacji premii dla przewodniczącego zalecenia sędzia wprowadzenia zautomatyzowaną procedurę podziału spraw między sędziów w oparciu o ich specjalizacji. Autorzy raportu proponują wprowadzenie nowej miary dyscyplinarnej odpowiedzialności sędziów w postaci obniżenia klasy kwalifikacji sędziego. Ponadto oczekuje się wprowadzenia jasnych kryteriów rozdzielających błąd sądowy od przestępstwa dyscyplinarnego.

W celu usprawnienia procesu sądowego eksperci proponują, w szczególności, podniesienie progu dla petycji cywilnych Federalnej Służby Podatkowej i Funduszu Emerytalnego z 3 do 10 tysięcy rubli, podnieść obowiązek państwowy dla osób prawnych i zróżnicować obowiązki państwa w zależności od sądu.. Autorzy raportu zalecają wprowadzenie obligatoryjnego zapisu dźwiękowego sesji sądowej, nadając mu status głównego środka zapisu postępów procesu. Proponuje się również ujawnienie tylko wstępnych i decydujących części zdania w procesie karnym.

Nieudana randka dolara

Z okazji walentynek dolar wybrał się na randkę z inflacją. Początek spotkania wyglądał naprawdę obiecująco, niektórzy wieścili „powrót do żywych” amerykańskiej waluty. Euforia nie trwała jednak zbyt długo, a wszystko to przez depresję, z którą USD nie może sobie poradzić od kilkunastu miesięcy.

Styczniowa inflacja CPI z USA wypadła mocno na 0,5 proc. m/m (prog. 0,3 proc. m/m), lepiej od prognoz uplasowała się także inflacja bazowa (0,3 proc. vs 0,2 proc.). Po publikacji danych obserwowaliśmy umocnienie dolara. EUR/USD stracił 70 pipsów, AUD/USD zanurkował blisko 90 pipsów, USD/JPY skoczył 35 pipsów. Siła amerykańskiej waluty została jednak bardzo szybko wygaszona i chwilę po 14:30 inwestorzy zaczęli masowo wyprzedawać USD. Ostatecznie dolar zanotował stratę względem wszystkich walut z koszyka G10. Najwyżej dzień kończy NZD ze zwyżką rzędu 0,8 proc., dalej znajdziemy JPY (+0,65 proc.), GPY i NOK (+0,4 proc.). Najmniejszy ruch widzimy na AUD i CAD (+0,2 proc.).

Dynamika PKB ze strefy euro wypadła zgodnie z rynkowym konsensusem. Odczyt w ujęciu kwartalnym uplasował się na poziomie 0,6 proc. (prog. 0,6 proc.), a r/r 2,7 proc. (prog. 2,7 proc.). Lepiej od oczekiwań wypadła natomiast produkcja przemysłowa: 0,4 proc. m/m (prog. 0,1 proc.) i 5,2 proc. (prog. 4,2 proc.).

Rząd brytyjski wziął się za budowanie aprobaty za Brexitem i pod hasłem „Road to Brexit” sześciu członków gabinetu poprzez przemówienia ma rzucić więcej światła na cele rządu w trwających negocjacjach i wizje Wielkiej Brytanii poza UE. Dziś pierwszym przemawiającym był minister spraw zagranicznych Boris Johnson, jednak jego przemówienie rozczarowało brakiem konkretów. Z najważniejszych stwierdzeń, Johnson przestrzegł, że odwrócenie Brexitu byłoby katastrofalne w skutkach. Zapewniał, że w okresie przejściowym „wszystko pozostanie takie samo”, ale też stwierdził, że korzyści ekonomiczne z unii celnej z UE nie są takie duże.
Zapasy ropy naftowej wzrosły w zeszłym tygodniu o 1,84 mln baryłek, czyli mniej od wskazań wczorajszego raportu API (+3,95 mln baryłek) oraz rynkowego konsensusu (+2,75 mln baryłek). Oprócz tego wzrosły zapasy benzyny o 3,6 mln baryłek, natomiast skurczyły się zapasy destylatów (-459 tys. baryłek). Obecnie za baryłkę ropy WTI należy zapłacić 59,40 USD (+0,3 proc.).

Słabość dolara przełożyła się na duże wzrosty metali szlachetnych, gdzie najjaśniej świeci platyna (+2 proc.). Trochę niżej plasuje się platyna (+1,45 proc.), złoto (+1,4 proc.) i srebro (+1,1 proc.). Bardzo dobre nastroje panują także na rynku metali przemysłowych: miedź rośnie 2 proc., cynk +2,6 proc., ruda żelaza +1,85 proc., a nikiel 4,1 proc.
Na globalnym rynku akcji zdecydowanie dominuje strona popytowa. W Europie najsilniejszy był włoski FTSE MIB (+1,81 proc.), lekko niżej sesję zakończyło szwajcarskie SMI (+1,67 proc.) czy niemiecki DAX (+1,17 proc.). Polski WIG 20 wyszedł 0,75 proc. nad kreskę. Na podium znalazł się KGHM (+3,37 proc.) podążający za wzrostami miedzi, drugie miejsce zajmuje Energa (+2,55 proc.), a trzecie Tauron (+2,12 proc.). Po drugiej stronie tabeli widnieje m.in. BZWBK (-1,04 proc.), Asseco (-1,01 proc.) czy JSW (-0,99 proc.).
Amerykańscy inwestorzy podtrzymują pozytywny sentyment, technologiczny Nasdaq 100 wspina się 0,95 proc. nad kreskę, S&P 500 rośnie 0,4 proc., a Dow Jones +0,15 proc

Maciej Morawski
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Trendy HR w 2018 roku – wyniki badania

Jak wynika z najnowszego badania GoldenLine, rok 2018 będzie okresem testowania nowych rozwiązań rekrutacyjnych oraz dążenia do większej transparentności w procesie rekrutacji. Poszukiwanie nowych pracowników poprzez direct search stanie się niezbędnym elementem pracy rekrutera, a bez strategii employer branding firmom będzie coraz trudniej rekrutować i utrzymać pracowników – to główne wnioski z corocznego badania serwisu GoldenLine na temat trendów na rynku HR.

#1 Poszukiwanie nowych rozwiązań w rekrutacji

Jak wynika z badania GoldenLine, HR-owcy przewidują, że w tym roku rekrutacja zajmie im więcej czasu (64% badanych) i pochłonie więcej pieniędzy (51% badanych), niż w 2017 roku. Dobra koniunktura gospodarcza sprawia, że firmy planują również przeprowadzić więcej rekrutacji niż w zeszłym roku, deklaruje tak 63% badanych. Czasochłonność procesów rekrutacyjnych wymusza zarazem testowanie nowych metod rekrutacji, wykraczających poza tradycyjne ogłoszenie o pracę. Niemal połowa (43%) badanych planuje poświęcić więcej czasu, a 59% również więcej pieniędzy na poszukiwanie i testowanie nowych narzędzi rekrutacyjnych.

#2 Direct search wchodzi do niezbędnika narzędzi rekrutera

W 2018 roku ponad 75% rekruterów zamierza korzystać z rekrutacji metodą direct search. Wyniki wskazują, że direct search przestaje być ostatnią deską ratunku dla rekruterów, a staje się niezbędnym narzędziem do prowadzenia skutecznych procesów rekrutacyjnych. Serwis GoldenLine oferuje nie tylko dostęp do Wyszukiwarki Kandydatów, gdzie pracodawca samodzielnie może wyszukać i skontaktować się z wybranymi kandydatami, ale również usługę rekrutacyjną Jobile, gdzie direct search w imieniu pracodawcy wykonuje doświadczony HR Researcher.

#3 Większa transparentność w rekrutacji

Rynek pracownika wymusza też większą transparentność w procesie rekrutacji. Jak wynika z badania GoldenLine, w 2017 roku 38% badanych podawało widełki wynagrodzeń w wybranych ofertach pracy, zaś w 2018 widełki wynagrodzeń w wybranych ofertach pracy planuje podawać 45% z nich. Zarazem w 2018 roku 13% badanych planuje podawać widełki wynagrodzeń w każdym ogłoszeniu o pracę (dla porównania 9% badanych deklaruje, że podawało widełki w każdym ogłoszeniu w 2017 roku).

Większa otwartość będzie również tematem wiodącym w samej komunikacji z kandydatami. 47% badanych rekruterów chce w tym roku poświęcić więcej czasu na komunikację z kandydatem, a 39% zamierza spędzić więcej czasu na przygotowaniu feedbacku dla kandydata. Transparentność obejmie również kandydatów – ponad 80% rekruterów deklaruje, że w tym roku przed zatrudnieniem kandydata sprawdzi jego profil zawodowy na serwisach rekrutacyjnych lub społecznościowych. Warto więc będzie zadbać o aktualny profil zawodowy na GoldenLine.pl, jak i o właściwe ustawienia prywatności w naszych prywatnych kanałach social media.

“W 2018 roku bez wątpienia czeka nas postępująca transparentność na rynku pracy. Aby prowadzić skuteczne rekrutacje, pracodawcy będą musieli postawić na większą otwartość w relacjach z kandydatami” – komentuje Karol Traczykowi, Prezes GoldenLine. “W procesach rekrutacyjnych cały czas brakuje wymiany informacji. Pracodawcy nie wiedzą z jakiego powodu kandydaci nie aplikują zaś kandydaci, dlaczego nie są zapraszani do kolejnego etapu. W 2018 roku priorytetem będzie położenie akcentów właśnie na wymianę informacji zwrotnych i komunikację między rekruterami a kandydatami oraz na większą transparentność całego procesu rekrutacyjnego” – dodaje Traczykowski.

#4 Strategiczne podejście do employer brandingu

Ponad połowa badanych deklaruje, że na działania z zakresu employer brandingu przeznaczy w tym roku więcej pieniędzy, a ponad 58% badanych również więcej czasu. Rośnie również rola strategicznego podejścia do budowania wizerunku pracodawcy, 40% badanych deklaruje, że ich firma ma już taką strategię, a 35% badanych planuje stworzyć strategię employer branding w tym roku.

“W 2018 roku nadal będziemy obserwować rosnące zainteresowanie działaniami z zakresu employer branding. Pracodawcy skupią uwagę przede wszystkim na komunikacji wewnętrznej, programach rozwoju i ograniczaniu rotacji, która w Polsce jest relatywnie wysoka.” – komentuje Adam Wąsik z Pracowni EB GoldenLine. “Aby te działania były skuteczne, konieczne będzie stworzenie klarownej strategii employer brandingowej, której celem będzie m.in. spójny wizerunek wewnętrzny i zewnętrzny firmy jako pracodawcy. W marketingu rekrutacyjnym zapewne będziemy obserwować coraz większą transparentność organizacji. Będzie się to przejawiać choćby jawnością wynagrodzeń w ofertach pracy czy pokazywaniem autentycznej kultury organizacyjnej.” – dodaje Wąsik.

***

Cytowane badania tylko za podaniem źródła: badanie GoldenLine

Pełen raport GoldenLine “Trendy HR 2018” do pobrania na: http://hs.goldenline.pl/trendy-hr-2018

Raport “Trendy HR 2018” powstał na podstawie badania przeprowadzone przez GoldenLine na 360 pracownikach HR, którzy w ciągu ostatniego roku prowadzili przynajmniej jedną rekrutację, badanie ankietowe online, styczeń 2018.

Sądy bez litości dla podatników ze względu na słabą argumentację wniosków

Trudna sytuacja finansowa nie wstrzymuje egzekucji, zwłaszcza jeśli wniosek o jej wstrzymanie jest źle lub słabo uzasadniony – potwierdza kolejny wyrok sądu, wydany na początku tego roku. Wydaje się, że zasilająca kasę Skarbu Państwa windykacja należności z tytułu podatku od towarów i usług będzie w 2018 r. nadal wzbudzać wiele emocji.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku 16 stycznia 2018 r. wydał wyrok oddalający skargę podatnika na decyzję organu skarbowego dotyczącą zobowiązań podatkowych z tytułu podatku od towarów i usług za okres od stycznia do września 2012 r. (I SA/Gd 685/17). Co ważne w całej sprawie, podatnik zgadzał się z fiskusem co do istnienia obowiązku podatkowego, a wnosił tylko o wstrzymanie wykonania decyzji.

Niebezpieczeństwo szkody i nieodwracalnych skutków

Wcześniej, w lutym 2017 r., podatnik wniósł skargę do tego samego WSA na obie decyzje – dyrektora izby skarbowej oraz naczelnika urzędu skarbowego – dotyczącą wspomnianego zobowiązania podatkowego (I SA/Gd 685/17). Jednocześnie zawarł w niej wniosek o wstrzymanie wykonania zaskarżonych decyzji, argumentując, na podstawie art. 61 § 3 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, że istnieje niebezpieczeństwo wyrządzenia mu szkody oraz spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Stał się bowiem niewypłacalny wskutek naliczonych przez organy podatkowe zaległości wraz z odsetkami, nie tylko tych objętych zaskarżaną decyzją, ale także innych, co do których toczą się już postępowania zabezpieczające i egzekucyjne.

Trudna sytuacja finansowa to nie powód

Prowadzenie przez organy skarbowe egzekucji z majątku podatnika w połączeniu z zajęciem jego kont bankowych sprawiło, że znalazł się on w trudnej sytuacji finansowej. A ta, zgodnie z postanowieniem WSA w Gdańsku z 30 listopada 2010 r. (I SA/Gd 841/10), może stanowić podstawę do wydania postanowienia o wstrzymaniu wykonania zaskarżonej decyzji. Podatnik dodał również, że złożył do naczelnika urzędu skarbowego wniosek o rozłożenie na raty wszystkich zaległości podatkowych wraz z odsetkami za zwłokę.

Mimo przywołanego orzecznictwa sąd w swoim postanowieniu stwierdził, że „nawet trudna sytuacja finansowa strony, nie może sama w sobie świadczyć o spełnieniu przesłanek wstrzymania wykonania zaskarżonej decyzji”. Przy ocenie wniosku w ogóle nie brał pod uwagę deklaracji podatnika o chęci spłacenia ciążących na nim zobowiązań w ratach. Odmówił więc wstrzymania wykonania zaskarżonej decyzji.

Zażalenie pozbawione uzasadnionych podstaw

Nie polepszyło sytuacji podatnika wniesienie o rozstrzygnięcie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Postanowieniem z 31 stycznia 2017 r. (I FZ 241/17) NSA stwierdził, że skarżący nie uprawdopodobnił w dostateczny sposób możliwości zaistnienia niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków:

„Skoro Skarżący dążył do wykazania, że w jego przypadku dojdzie do wyrządzenia znacznej szkody, to dla oceny, czy rzeczywiście w okolicznościach tej sprawy jest to prawdopodobne, konieczne było odniesienie kwoty objętej zaskarżoną decyzją do obecnego stanu majątkowego Skarżącego, popartego konkretnymi danymi m.in. o dochodach, oszczędnościach, wydatkach, możliwościach zarobkowych. Brak tego rodzaju argumentacji oznaczał, że Skarżący nie uprawdopodobnił wystąpienia przesłanek przewidzianych w art. 61 § 3 P.p.s.a.”.

NSA stwierdził wprost, że brakuje argumentów przemawiających za przyznaniem wnioskodawcy tzw. ochrony tymczasowej. W konsekwencji zażalenie, jako pozbawione uzasadnionych podstaw, zostało oddalone.

Walka z hipokryzją

Niezależnie od interpretacji przepisów, rzuca się w oczy, że żadna z instancji nie wzięła pod uwagę wyrażonej przez podatnika chęci uregulowania należności – tyle że w ratach. To oczywista hipokryzja, zwłaszcza fiskusa, który odmawiając rozłożenia spłaty na raty, sam potrafi zalegać długimi latami ze zwrotem należnej przedsiębiorcom nadpłaty VAT i innych świadczeń. Z pewnością przy ocenie sytuacji przedsiębiorców organy skarbowe, a jak się okazuje, często także sądy, nie zważają w ogóle na to, czy dana firma przetrwa rozszarpywanie majątku w toku egzekucji. Liczą się litera prawa i przekonująca argumentacja wniosków.

Odpocząć przy knock downie

W trakcie bokserskiego starcia trafiony ciosem zawodnik pada na deski. Ma dziesięć sekund, by wstać i kontynuować walkę. Niektórzy pięściarze zrywają się od razu i za chwilę padają ponownie po nokaucie, po którym już się nie podnoszą. Są jednak tacy, którzy czas knock downu wykorzystują na odpoczynek, przetrwanie i zebranie sił. I wracają mocniejsi.

Taki odpoczynek w starciu z fiskusem może przynieść restrukturyzacja przedsiębiorstwa. Wprowadzone w styczniu 2016 r. korzystne zmiany przepisów o restrukturyzacji dają szansę na uratowanie przedsiębiorstwa przy zachowaniu jego wartości ekonomicznej. Chronią nie tylko jego interesy, ale i powstrzymują przed likwidacją – choćby dzięki możliwości zawieszania postępowań egzekucyjnych czy uchylania zajęć majątku firmy.

Czasami właściwym krokiem będzie ogłoszenie upadłości. Już bowiem samo złożenie odpowiedniego wniosku sprawi, że sąd niezwłocznie zabezpieczy majątek firmy. A w ramach zabezpieczenia sąd może zawiesić wszczęte egzekucje i uchylić dokonane zajęcia.

Właściwie sporządzony wniosek

Sporządzając wniosek o ogłoszenie upadłości, należy pamiętać o wielu elementach. Trzeba przede wszystkim spełnić wymogi formalne, podając m.in. dane identyfikujące osobę dłużnika, jego firmę oraz wspólników. Ponadto należy załączyć aktualny wykaz majątku z szacunkową wyceną jego składników oraz aktualne sprawozdanie finansowe. Najważniejsze jest jednak wskazanie okoliczności, które uzasadniają wniosek, i ich uprawdopodobnienie.
W przytoczonej sprawie NSA (I FZ 241/17) przypomniał, że zasadą jest wykonalność decyzji, a na wniosek strony poparty wiarygodnymi przesłankami do wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu sąd może od tej zasady ustanowić wyjątek. To w interesie strony leży, by należycie przedstawić trudną sytuację finansową. Dlatego w sytuacji kryzysowej, gdy w grę wchodzi ochrona majątku zarówno firmy, jak i prywatnego, należy do sporządzenia wniosku podejść właściwie, a przede wszystkim w sposób profesjonalny. Bez względu na to, czy jest to wniosek o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji, przeprowadzenie restrukturyzacji przedsiębiorstwa czy ogłoszenie upadłości.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Warszawski rynek biurowy nie zwalnia tempa

Rynek biurowy w Warszawie pozostaje w centrum zainteresowania deweloperów i najemców nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Rok 2017 był umiarkowany pod względem nowo powstałej podaży, biorąc jednak pod uwagę obecnie budowane obiekty prognozujemy, że rynek osiągnie poziom 6 milionów mkw. do końca 2021 roku. Dobrą kondycję rynku potwierdza wysoka aktywność najemców i rekordowo wysoka absorpcja, która w zeszłym roku wyniosła 390 000 mkw., co oznacza wzrost o 33pp. w stosunku do 2016 roku.

Rafał Wdowczyk, Director, Advisory & Transaction Services, Office, CBRE
Rafał Wdowczyk, Director, Advisory & Transaction Services, Office, CBRE

Według najnowszego raportu Warsaw Office Market View – Warszawski Rynek Biurowy po IV kw. 2017 przygotowanego przez firmę CBRE, w stolicy powstaje obecnie rekordowa ilość powierzchni biurowej – 860 000 mkw. Aktywność deweloperów jest najbardziej widoczna w centrum miasta; 75% budowanej powierzchni zostanie oddane do użytku w Centrum Warszawy (ponad 650 000 mkw.), dokładnie połowa powstającej powierzchni wzbogaci Zachodnie Obrzeża Centrum, co tylko jeszcze bardziej umocni pozycję tej strefy jako nowego biznesowego centrum stolicy.

Wysokiej aktywności deweloperów towarzyszy rosnący popyt, głównie ze strony firm z sektora finansowego, które odpowiadały za 18% wynajętej podaży. Całkowita aktywność najemców w 2017 roku sięgnęła ponad 820 000 mkw., co jest wynikiem bardzo bliskim rekordu z 2015 roku. W wyniku dużego popytu i wciąż ograniczonej nowej podaży eksperci CBRE zaobserwowali dalszy spadek poziomu pustostanów o 2,6pp. Ze względu na ograniczoną podaż projektów, których zakończenie planowane jest w 2018 roku, tendencja zniżkowa powinna się utrzymać, zwłaszcza w centrum Warszawy.

Mimo zbliżającej się fali nowej podaży zaplanowanej na lata 2019-21, wysoka aktywność najemców, a co za tym idzie spadające wskaźniki pustostanów potwierdzają, iż rynek póki co zachowuje równowagę. Najbliższy rok będzie charakteryzował się stosunkowo niską podażą oraz nieco spadającym poziomem pustostanów. Sytuacja ta może chwilowo przesunąć przewagę w stronę wynajmujacych, w zależności od tego w której dzielnicy poszukują oni powierzchni biurowej. W tym roku bardzo istotną kwestią jest tempo podejmowanych decyzji, to od niego zależy, czy uda wynająć się biuro w pożądanej lokalizacji.” komentuje Rafał Wdowczyk, Director, Advisory & Transaction Services, Office, CBRE

Stawki czynszu w Warszawie pozostają stabilne. Czynsze umowne szacowane są obecnie na poziomie 20-23,00 EUR/mkw./m-c. za najbardziej atrakcyjne powierzchnie biurowe w centralnych lokalizacjach, a około 15 EUR/mkw./m-c. za powierzchnie w obiektach poza centrum.

Rekrutacja z agencją pracy – bez nerwów i z gwarancją bezpieczeństwa

Nie od dziś wiadomo, że znalezienie pracownika nie jest prostym zadaniem. Rynek pracy systematycznie się zmienia i dziś to potencjalni zatrudnieni czekają na osoby zainteresowane daniem im pracy. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy pojawia się konieczność zatrudnienia specjalisty. Na szczęście, nie musi się to wcale wiązać z poszukiwaniami trwającymi kilka miesięcy. Z pomocą przychodzi solidna agencja pracy, a skorzystanie z jej doświadczenia pociąga za sobą szereg korzyści.

Po pierwsze – baza

Firmy poszukujące pracowników zwykle dopiero zaczynają analizować rynek pracy, a to nie ułatwia procesu rekrutacyjnego. Tymczasem agencja pracy może pochwalić się bazą, która zawiera dostarcza informacji na temat osób posiadających odpowiednie kwalifikacje poszukujących w niedalekiej przeszłości zatrudnienia. Oczywiście, nie oznacza to, że każda z nich będzie zainteresowana daną pracą i poradzi sobie na proponowanym jej stanowisku. Baza pozwala jednak na szybsze uruchomienie procedury i ułatwia pracę rekruterowi, który może ograniczyć się do weryfikowania umiejętności potencjalnych pracowników.

Po drugie – doświadczenie

Firmom, które nie zajmują się na co dzień rekrutowaniem pracowników, brakuje nie tylko wiedzy o rynku pracy. Często ich piętą Achillesową jest brak umiejętności rekrutowania ludzi, a poleganie wyłącznie na intuicji nie sprawdza się najlepiej, gdy chce się pozyskać specjalistę. Agencja pracy zwykle posiada specjalistyczne oprogramowanie ułatwiające proces rekrutacyjny. On sam jest przy tym prowadzony przez osoby posiadające wiedzę i doświadczenie, a więc takie, które są w stanie merytorycznie ocenić kandydata. W ostatnich latach ma to szczególnie duże znaczenie. I potencjalni zatrudnieni przygotowują się przecież do rekrutacji z wyjątkową starannością.

Po trzecie – profesjonalna opieka

Jeszcze nie tak dawno rekrutacja kończyła się w momencie wskazania firmie odpowiedniego specjalisty. Agencja pracy ATERIMA idzie jednak o krok dalej otaczając go opieką już po zakończeniu tego etapy i pomagając zleceniodawcy w kwestiach formalnych.