Andrzej Arendarski: Najszersze otwarcie gospodarki, z zachowaniem racjonalnych ograniczeń, ale nie zakazów

List otwarty Andrzeja Arendarskiego prezesa Krajowej Izby Gospodarczej do Prezesa Rady Ministrów

W imieniu przedsiębiorców, w szczególności sektora MMŚP, apeluję o jak najszybsze zniesienie obecnych zakazów prowadzenia działalności i powrócenie do zasad obowiązujących w wakacje 2020 r. – działać może każda branża, pod warunkiem zachowania stosowanych obostrzeń sanitarnych. Mija prawie rok od czasu, jak mierzymy się z pandemią COVID-19. W tym okresie, co najmniej kilkakrotnie słyszeliśmy od polityków sprzeczne informacje o postępie epidemii w Polsce. Byliśmy świadkami tworzonych ad hoc i trudnych do logicznego usprawiedliwienia zakazów administracyjnych. Teraz jesteśmy świadkami często pozornych działań rządu mających pomóc przedsiębiorcom. Wszystkie od dawna zamknięte branże jak: sportowo-rekreacyjna (siłownie, baseny), gastronomia, turystyka, targowo-eventowa i wiele innych – są zagrożone bankructwem. Obserwując działania administracji od lata 2020, nie można się oprzeć wrażeniu, że pędzimy na oślep w nieznanym kierunku. Decyzje o kolejnych zakazach i ograniczeniach są wprowadzane na podstawie liczby zakażonych, bez uwzględnienia liczby przeprowadzonych testów, ich rodzaju i stopnia przebiegu choroby. Zaufania do tego wskaźnika w żaden sposób nie poprawiła monopolizacja dostępu do danych o zakażeniach. Również kwestia logistyki szczepień i ich przebiegu budzą nasze poważne obawy.

Należy zadać sobie pytanie, czy stać nas na dalsze chaotyczne działania? Czy stać nas na sprowadzenie realnego zagrożenia dla dwóch milionów miejsc pracy w mikrofirmach spowodowanego powszechną teoretyczną kwarantanną? Czy Państwo stać na utrzymywanie w bliskiej przyszłości dodatkowych milionów bezrobotnych? Czy sektor bankowy i leasingowy jest przygotowany na falę upadłości firm? Czy budżet państwa stać na poniesienie dodatkowych kosztów spowodowanych brakiem aktywności Polaków (szacuje się, że roczne z tego tytułu bezpośrednie koszty gospodarcze wynoszą 7 mld zł – w tym 6 mld ze względu na absencje pracownicze i niemal 1 mld zł jako koszt publicznego systemu ochrony zdrowia)?

Czy służba zdrowia jest gotowa na dodatkowe koszty leczenia chorób cywilizacyjnych (takich jak: cukrzyca, nadwaga, miażdżyca, nadciśnienie) spowodowanych brakiem aktywności fizycznej? Zaczynamy żyć w iluzorycznym świecie tworzonym przez nierespektowane i nieegzekwowane przepisy, a obok tego istnieje prawdziwe życie, naznaczone codzienną walką o utrzymanie budowanego, często przez całe życie, biznesu.

W okresie koniunktury rząd doprowadził do niebezpiecznie wysokiego poziomu wydatki socjalne, na co wskazywało wielu ekonomistów i przedstawicieli organizacji biznesu. Oczywiście, nikt nie mógł przewidzieć kataklizmu, jakim jest pandemia, ale o istnieniu cykli koniunkturalnych wiemy wszyscy, a środków „na gorsze czasy” nie zabezpieczono. Teraz mści się to w dwójnasób, zmuszając rząd do gwałtownego poszukiwania środków, co obciąża przede wszystkim, walczący z skutkami pandemii biznes. Jest to bardzo często walka o przetrwanie, o być albo nie być. Jest to walka o ratowanie dorobku własnego przedsiębiorców, ale i podstaw egzystencji tysięcy pracowników. Opłata mocowa, podatek handlowy, cukrowy, wyższe stawki podatku od nieruchomości, galopujące koszty wywozu odpadów, to tylko przykłady nowych danin, które istotnie utrudniają firmom przetrwanie, a dla konsumentów – jak bardzo politycy nie zaklinaliby rzeczywistości – oznaczają znaczną podwyżkę cen w sklepach. Do tego trzeba dodać wzrost płacy minimalnej oraz składek do ZUS. W efekcie upraszczania podatku VAT przedsiębiorcy są zobowiązywani do składania coraz to nowych oświadczeń pod rygorem sankcji karnych. Takie otoczenie prawne, połączone z kolejnymi obostrzeniami prowadzenia działalności w żaden sposób nie pozwoli wielu firmom przetrwać do kolejnego lata.

Wygląda na to, że w sposób nieuchronny zmierzamy w stronę etatystycznej gospodarki. Problemem jest jednak to, że jak bardzo śmiałe nie byłyby plany zakreślone w strategiach i zielonych księgach, nie zmienią one podstawowych praw ekonomii – biznes, który nie może działać nie przynosi zysków, biznes obciążany kolejnymi podatkami i obowiązkami nie może się rozwijać, biznes, który trzeba zamknąć nie daje miejsc pracy. Nawet, jeżeli będzie należał do spółki kontrolowanej przez państwo. Bo państwo jest bogate bogactwem swoich obywateli. Biedni podatnicy, to biedne państwo.

Dlatego apeluję do Pana Premiera i całej Rady Ministrów o wprowadzenie rzetelnych i przejrzystych kryteriów, na podstawie, których będą podejmowane działania administracji. Niech miarą zagrożenia i konieczności wprowadzania obostrzeń będzie liczba wolnych łóżek w szpitalach – tylko tych istniejących realnie, a nie na podstawie decyzji wojewody. Niech miarą zaufania do przedsiębiorców będzie umożliwienie im działania z zachowaniem reżimu sanitarnego, a nie tworzenie kazuistycznego prawa, które jest coraz częściej ignorowane pod hasłem obywatelskiego nieposłuszeństwa. Niech miarą solidarności będzie jak najszybsze szczepienie nauczycieli, aby młodzież mogła wrócić do szkół nie w przyszłym roku szkolnym tylko najpóźniej za miesiąc.

Apeluję o jak najszersze otwarcie gospodarki, z zachowaniem racjonalnych ograniczeń, ale nie zakazów. Apeluję, aby państwo uporządkowało kwestię odszkodowań za bezprawny lock down i podjęło próbę odzyskania zaufania przedsiębiorców. Jawny publiczny opór przeciwko zamykaniu gospodarki nie bierze się z lekkomyślności przedsiębiorców tylko desperacji wynikającej z widma bankructwa połączonej z brakiem szacunku administracji dla dorobku ich życia.

Apeluję, żeby administracja zaczęła działać w sposób, który da się przewidzieć i uzasadnić, na podstawie podanych wcześniej kryteriów. Tylko tak biznes będzie mógł działać i przetrwać, nawet w kryzysowych czasach. Tylko tak Państwo może dalej funkcjonować, ponieważ państwo nie może istnieć bez dwóch rzeczy – pieniędzy i zaufania swoich obywateli.

Andrzej Arendarski

Ile podatków wpływa do budżetu państwa od tytoniu do podgrzewania? Prof. Modzelewski myli się w obliczeniach

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) zwraca uwagę, że według prawidłowych wyliczeń podatku akcyzowego i podatku VAT – w oparciu o zawartość tytoniu – opodatkowanie na 1 gram tytoniu w papierosach wynosi 82 grosze, a w nowatorskich wyrobach tytoniowych (podgrzewaczach tytoniu) – 76 groszy.

„Prof. Witold Modzelewski, prezes Instytutu Studiów Podatkowych, w swoich licznych publicznych wypowiedziach z ostatnich tygodni powtarza tezę, że nowatorskie wyroby tytoniowe (popularnie określane jako „podgrzewacze tytoniu”) są opodatkowane podatkiem akcyzowym 5-krotnie mniejszym niż zwykłe papierosy. Takie stwierdzenie wprowadza opinię publiczną w błąd, bowiem jest ono prawdziwe tylko wtedy, jeśli uznamy, że istotą akcyzy na wyroby tytoniowe nie jest opodatkowanie tytoniu, lecz papieru, w który jest owinięty. Takie porównanie jest jednak pozbawione racjonalnych podstaw, zważywszy na ogromną różnicę zawartości tytoniu pomiędzy tymi produktami. Jedna paczka 20 szt. papierosów zawiera ok. 14 g tytoniu, podczas gdy jedna paczka 20 szt. wkładów do podgrzewania tytoniu zawiera znacznie mniej, bo ok. 6 g tytoniu. Realizacja postulatu prof. Modzelewskiego dotyczącego „urealnienia” stawek akcyzy oznaczałaby zatem, że opodatkowanie 1 grama tytoniu w nowatorskich wyrobach tytoniowych byłoby prawie 2,5-krotnie wyższe niż w zwykłych papierosach, przy spalaniu których wydzielanych jest znacznie więcej szkodliwych dla zdrowia substancji w porównaniu z podgrzewaniem tytoniu” – podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), prezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Należy podkreślić ważne stanowisko Ministra Finansów Tadeusza Kościńskiego w sprawie akcyzy[1]:

„Akcyza to bardzo skomplikowany podatek, jest bardzo dużo konkurencji na rynku, a każdy chce płacić jak najmniej podatku. A niektóre podatki akcyzowe, tak jak opłata cukrowa, mają na celu zmianę zachowanie społeczeństwa. Tych podatków nie można tak zero-jedynkowo wprowadzać czy likwidować”.

Porównując bowiem opodatkowanie 1 grama tytoniu w papierosach tylko akcyzą budżet państwa otrzymuje 66 groszy, a w przypadku wyrobów nowatorskich 31 groszy. Jeśli jednak doliczyć do tego podatek VAT okazuje się, że 1 gram tytoniu w zwykłych papierosach jest opodatkowany na poziomie 82 groszy, a we wkładach do podgrzewania 76 groszy. Oznacza to, że tytoń zawarty w ww. wyrobach już obecnie podlega takiemu samemu obciążeniu podatkowemu.

Najlepsze nastroje panują w budownictwie i przemyśle, a najgorsze w usługach

Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK) jest nowym wskaźnikiem badającym nastroje polskich przedsiębiorstw i pierwszym, który pokazuje ich sytuację w 2021 r. Został on opracowany przez Polski Instytut Ekonomiczny we współpracy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Firmy negatywnie oceniają swoją sytuację w obszarze nowych zamówień, a relatywnie dobrze płynność finansową i plany podnoszenia wynagrodzeń. Najlepsze nastroje panują w budownictwie i przemyśle, a najgorsze w usługach.

Kryzys pandemiczny pokazał, że mierzenie gospodarki musi być jednocześnie kompleksowe i możliwie szybkie. Wraz z BGK przygotowaliśmy Miesięczny Indeks Koniunktury, który dla pięciu sektorów gospodarki będzie prezentował kondycję i perspektywy przedsiębiorstw. Chcemy na bieżąco przyglądać się sytuacji  zarówno małych, średnich jak i dużych firm na bazie siedmiu kluczowych dla nich komponentów. W naszych analizach będziemy stawiać nie tylko na jakościowe dane, ale również ich szybką agregację tak, aby w każdym drugim tygodniu miesiąca prezentować najbardziej aktualne wyniki na bazie reprezentatywnych badań odpowiadających strukturze gospodarki. Dzięki temu po przeprowadzeniu całego cyklu monitoringu  będziemy mieli informację jak zmieniała się koniunktura gospodarcza w Polsce w całym 2021 r.  – powiedział Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Dla nas, jako banku rozwoju, bardzo ważnym aspektem MIK jest objęcie tym badaniem także małych przedsiębiorstw. Są one po pierwsze obszarem gospodarki, którego wsparcie jest jednym z naszych podstawowych zadań, a po drugie są szczególnie wrażliwe na obecny i dalszy przebieg aktualnego kryzysu. Choć dopiero kolejne fale badania pozwolą na pełną interpretację osiąganych rezultatów, to już pierwsze wyniki potwierdzają tę wrażliwość. Dla nas bardzo istotne będą także zmiany wyników części badania poświęconej dostępowi firm do finansowania zewnętrznego. Choć nie są one częścią podstawowego indeksu MIK, to będziemy je analizować ze szczególną uwagą – powiedział Mateusz Walewski, Główny Ekonomista BGK.

Wyniki indeksu i badania

Poziomem neutralnym  Miesięcznego Indeksu Koniunktury jest 100 pkt. Wynik powyżej tej wartości oznacza poprawę koniunktury, a poniżej jej pogorszenie. Styczniowy indeks w większości badanych obszarów negatywnie odstawał od wartości neutralnej. Jedynie wśród ocen płynności finansowej i wynagrodzeń przeważają odpowiedzi pozytywne. Uśredniony MIK w styczniu 2021 r. wyniósł 85,9, co oznacza pogorszenie koniunktury przedsiębiorstw.

Styczniowe wyniki sugerują, że firmy weszły w 2021 rok w dość trudnych warunkach, co szczególnie widać w ocenie grudniowego klimatu gospodarczego. Perspektywy na przyszłość wyglądają lepiej, ale pozostają poniżej neutralnych poziomów. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy sektora usługowego, a relatywnie pozytywnie można ocenić koniunkturę w przemyśle i budownictwie – komentuje Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

Miesięczny Indeks Koniunktury

Sytuacja finansowa firm:

W grudniu 2020 r. 48 proc. firm odnotowało niższą wartość sprzedaży w porównaniu do listopada. Spadek pod koniec stycznia przewiduje nieco więcej firm (52 proc.). Wzrostu sprzedaży spodziewa się tylko 14 proc. firm. W tym samym okresie, co trzecia firma (35 proc.) odnotowała spadek liczby nowych zamówień w relacji miesiąc do miesiąca. Nieco ponad połowa (53 proc.) utrzymała je na niezmienionym poziomie.

Większość   firm   (57   proc.)   deklaruje   płynność   finansową zapewniającą   funkcjonowanie   na   okres   powyżej   trzech miesięcy. Tylko 6 proc. przedsiębiorstw zadeklarowało brak wystarczających  środków na funkcjonowanie nawet przez miesiąc.  Dodatkowo, w grudniu 79 proc. firm utrzymało w ujęciu miesięcznym poziom finansowania bieżącej działalności środkami zewnętrznymi.

Rynek pracy:

Przedsiębiorcy pozytywnie oceniają sytuację na rynku pracy.. W grudniu 2020 r. 78 proc. firm planowało utrzymanie zatrudnienia i wynagrodzenia na niezmienionym poziomie w najbliższych trzech miesiącach. Firmy częściej planują zatrudniać (13proc.) i dawać podwyżki (9 proc.) niż zwalniać (9 proc.) i obniżać płace (6 proc.)

Inwestycje i moce produkcyjne:

Wystarczające moce produkcyjne w stosunku do portfela zamówień deklaruje 72 proc. przedsiębiorstw. Co piąty badany wskazywał na zbyt duże moce produkcyjne przy przewidywanych zmianach popytu, a zbyt małe jedynie co 8 proc. badanych przedsiębiorstw.

Co druga firma (49 proc.) nie inwestowała w IV kwartale 2020 r., ale co czwarta (24 proc.) zwiększyła poziom tych wydatków względem poprzednich trzech miesięcy.

***

Metodologia badania indeksu MIK

MIK będzie badał nastroje polskich przedsiębiorstw w siedmiu obszarach: wartość sprzedaży, nowe zamówienia, zatrudnienie, wynagrodzenie, moce produkcyjne, inwestycje, płynność finansowa. Komponenty te posłużą do wyznaczania comiesięcznych wskaźników i porównania ich poziomów w grupach firm wyłonionych według wielkości (liczba zatrudnionych) i reprezentowanej branży. Badanie będzie realizowane w pierwszych dniach kolejnych miesięcy na reprezentatywnej próbie 500 przedsiębiorstw z pięciu sektorów gospodarki: przemysł, handel, budownictwo, usługi, transport, spedycja i logistyka. Pierwsze badanie Polskiego Instytutu Ekonomicznego oraz Banku Gospodarstwa Krajowego przeprowadzono przez ASM Centrum Badań i Analiz Rynku w dniach 4-5 stycznia 2021 r. wśród właścicieli firm lub osób decyzyjnych w przedsiębiorstwach. Zrealizowane zostało za pomocą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych (CATI) na próbie losowo-kwotowej obejmującej 500 firmy, w 4 kategoriach wielkości i 5 sektorach branżowych. Na podstawie tej próby można przeprowadzić wnioskowanie o populacji polskich przedsiębiorstw przy poziomie ufności 0,95 z błędem szacunku 5%.

Stopy procentowe nie spadły, ale mogą w przyszłości

Niby znamy decyzje RPP w sprawie stóp procentowych, a jednak zbyt wiele się nie dowiedzieliśmy. Stopy nie spadły, ale mogą w przyszłości. Konieczne jest jednak spełnienie jakichś warunków, które mogą być mocno uznaniowe.

Stopy procentowe bez zmian

Co prawda, Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych, ale konferencją po decyzji na rynku jednak namieszała. Co takiego znalazło się w komunikacie? Po pierwsze jest tam możliwość dalszych interwencji walutowych, czyli czegoś, czego w Polsce raczej nie stosowano jeszcze jakiś czas temu. Warto zwrócić uwagę na wypowiedź prezesa o warunkach koniecznych do dalszej obniżki stóp procentowych. Są to: 3 fala pandemii i spadek inflacji poniżej celu inflacyjnego NBP. Analitycy w przeważającej większości uważają, że to się nie wydarzy. Patrząc na ostatni gwałtowny spadek inflacji już za kilka miesięcy może się okazać, że te warunki zostaną jednak spełnione. Inwestorzy bojąc się dalszych działań reagowali sprzedażą złotego, dlatego euro podrożało wczoraj do 4,54 zł.

Dobre dane ze strefy euro

Wczoraj poznaliśmy dane na temat produkcji przemysłowej w strefie euro. Spada ona, co prawda, w skali roku o 0,6%, ale to dobry wynik biorąc pod uwagę oczekiwany spadek o 3,3%. Po raz kolejny okazuje się, że Unia Europejska radzi sobie lepiej z pandemią, niż dotychczas sądzono. Na dane te trzeba jednak patrzeć z pewnym dystansem, gdyż oczekiwania są tworzone przed cząstkowymi odczytami z niektórych państw. W rezultacie ich wpływ na rynek walutowy jest często (tak jak w tym wypadku) niewielki. Pokazują one jednak pewien kierunek zmian dla całej organizacji.

Korekta na rynku ropy

Wczorajsze dane z USA pokazały, co prawda, że zapasy ropy naftowej spadają, ale znacznie szybciej rosną zapasy benzyny i destylatów. W rezultacie można oczekiwać, że prędzej czy później wymusi to jednak ograniczenie zakupów surowca. To właśnie ten wniosek był jednym z powodów wczorajszej przeceny na rynku ropy naftowej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Ropa naftowa: kiedy puszczą hamulce?

Mocniejszy dolar hamuje wzrost ceny ropy naftowej, która po uprzednim załamaniu, pozytywnie zareagowała na spadek zapasów surowca w USA. Rynek wyczekuje raportu OPEC o stanie i perspektywach rynku ropy naftowej. Pakiet fiskalny, choć chwilowo hamuje wzrost ceny, może stać się jej największym wsparciem w średnim terminie. Jakie są prognozy dla rynku ropy?

Piąty raz z rzędu, w Stanach Zjednoczonych odnotowane ubytek ropy naftowej w magazynach. W ciągu drugiego tygodnia stycznia, ze zbiorników surowca ubyło 3,2 mln baryłek.

– Spadek przekraczał oczekiwania rynku, jednak to co istotniejsze w dłuższym terminie, to spadek wielkości zapasów produktów ropopochodnych. W sumie, zmiana wielkości zapasów dwóch rodzajów paliw w USA wyniosła -9,2 mln baryłek. Duży spadek sugeruje odbudowanie części popytu na paliwa i inne produkty wytwarzane z ropy naftowej, wraz ze stopniowym powrotem do aktywności gospodarczej. Nie bez znaczenia był z pewnością grudniowy okres świąteczny, który zwyczajowo podwyższa migracje ludności – tłumaczy analityk TMS Maciej Madej.

Tuż przed odczytem DOE, kurs ropy naftowej załamał się o 1,5 proc., co prawdopodobnie było efektem realizacji zysków na wysokich poziomach. Chwilę przed spadkiem, baryłka WTI kosztowała 53,6 USD, a ropa typu Brent, 56,8 USD za baryłkę.

DOE potwierdza spadek zapasów ropy naftowej

Potwierdzenie spadku wielkości zapasów dało szanse na odbicie notowań i wobec zapowiedzi drastycznego ograniczenia produkcji surowca przez Arabię Saudyjską w lutym, tak właśnie powinno się stać. Kurs odbił, ale wzrost został szybko wyhamowany przez umocnienie USD. W ostatnich dniach kluczową rolę przy wycenianiu znacznej części aktywów odgrywają rentowności amerykańskich obligacji, które oddziałują na kurs USD.

– Paradoksalnie, to co w tej chwili hamuje wzrost cen ropy naftowej, może stać się głównym motorem napędowym jej wzrostu w przyszłości. W ciągu dnia Joe Biden ma ogłosić swój pomysł na kształt pakietu wsparcia fiskalnego dla gospodarki USA. Duże wsparcie z pewnością przyczyni się do dynamicznego odbicia gospodarczego, co bezpośrednio przełoży się na wzmożony popyt na paliwa i surowce energetyczne. Dobre dane o eksporcie z Chin sugerują, że tempo odbicia PKB w 2021 roku (pomimo problemów z tempem szczepień) może być rekordowe. W momencie kiedy pakiet fiskalny zostanie przyjęty, a aktywność gospodarcza zacznie się na dobre rozpędzać, wszystkie hamulce, które blokują wzrost ceny ropy puszczą, a ceny mają szansę dynamicznie wrócić na wysokie poziomy – ocenia analityk TMS.

Niemniej, w czwartek przed południem, mocny dolar przeszkadza w wyraźnym odbiciu ceny ropy naftowej.

– Z technicznego punktu widzenia, kurs testuje linię wsparcia ustawioną w okolicy 55,8 USD w przypadku benchmarku Brent. Linia broniła się kilkukrotnie w ciągu nocy, ale presja na nią jest coraz silniejsza. W dalszej części dnia, powinniśmy poznać raport OPEC o stanie rynku ropy naftowej. Z doniesień medialnych wynika, że popyt na surowiec w 2021 roku wzrośnie o 5,9 mln baryłek dziennie, po tym jak w 2020 spadł o 9,7 mln baryłek dziennie. Netto będziemy mieli zatem w dalszym ciągu do czynienia z luką popytową – mówi Madej.

Baryłka ropy Brent kosztuje 55,8 USD, a jej cena jest 0,4 proc. niższa od punktu odniesienia. Ropa spod znaku WTI tanieje w czwartek o 0,3 proc., a baryłka surowca kosztuje 52,7 USD.

Ropa zyskała 10% w tym roku. Będą dalsze wzrosty?

Ropa naftowa zakończyła rok 2020 na sporym minusie. Pomimo kwietniowego dołka, kurs wspiął się w górę blisko 650 proc. Mimo tego – rok zamknął się na tym rynku około 22 proc. pod kreską. Na początku 2021 r., mimo pogarszającej się sytuacji pandemicznej, ropa zyskała 10%. Wzrost cen wspiera m.in. słaby dolar, zapowiedzi prezydenta elekta na temat bilionów na stymulację amerykańskiej gospodarki, a także rosnący popyt Chin na ropę naftową i inne surowce oraz efekt szczepień i ograniczenie produkcji przez OPEC+.

– Na rynku ropy naftowej widoczne jest odrodzenie popytu, co potwierdza piąty z rzędu spadek zapasów. W połączeniu z cięciami produkcji, zapowiedzianym przez Arabię Saudyjską, o blisko 1 mln baryłek netto w lutym, daje to dość sporą przestrzeń do wzrostu ceny surowca w nadchodzących tygodniach – ocenia kierownik departamentu analiz TMS Brokers Łukasz Zembik.

W raporcie „Prognozy inwestycyjne na 2021 rok” analitycy TMS zwracają jednak uwagę, że „zbyt szybkie rozluźnienie restrykcji wydobycia spowoduje spadki cen. Zbyt ostrożne podejście może skutkować dalszymi wzrostami notowań surowca, a w konsekwencji może dojść do rozłamu i wzrostu produkcji na rynku amerykańskim. Zakładamy, że cena ropy w pierwszych 6 miesiącach roku powinna znajdować się pod presją, zaś druga połowa roku może przynieść stabilizację na wyższych poziomach, nawet ok. 60 USD/oz, co przełoży się na ceny paliwa”.

Elektryczna motoryzacja zmieni tradycyjne łańcuchy dostaw

Auta elektryczne coraz szybciej zdobywają rynek nowych pojazdów w Europie. Prawie wszyscy najwięksi producenci samochodów inwestują miliony euro w nowe modele, modernizują zakłady i wprowadzają zmiany technologiczne w całym łańcuchu dostaw. Według danych Automotive from Ultima Media, sprzedaż pojazdów w pełni elektrycznych wzrośnie z 2,3% światowej sprzedaży pojazdów osobowych i użytkowych w 2019 roku do 19% w 2030 roku, 36% do 2035 roku i 80% do 2040 roku.

Wspólnie ze specjalistami GEFCO, wiodącym dostawcą usług logistycznych dla branży motoryzacyjnej w Europie, oceniamy wpływ nadchodzących zmian na wyzwania dla branży logistycznej.

Nie ma wątpliwości, że wpływ elektromobilności na produkcję, logistykę i dystrybucję będzie znaczący. Z jednej strony pojazdy elektryczne posiadają mniej ruchomych części i komponentów w porównaniu z autami spalinowymi, co oznacza mniejsze wolumeny w transporcie i bardziej zautomatyzowany proces montażu. Z drugiej strony łańcuch dostaw pojazdów elektrycznych obejmuje wyraźnie nowe procedury zamówień i produkcji, nowe miejsca zaopatrzenia i lokalizacje dostawców, a także więcej części o wyższej wartości. Obowiązują również ścisłe przepisy związane z obsługą i transportem akumulatorów litowo-jonowych, a także ich serwisowaniem i recyklingiem. Chociaż wiele podstawowych zadań pozostanie niezmienionych, dostawcy usług logistycznych muszą rozwijać nowe umiejętności, zdobywać certyfikaty i nowe zdolności biznesowe, aby wykorzystać szanse jakie daje rosnący popyt na pojazdy elektryczne.

„Obecnie istnieje mniej ograniczeń dotyczących transportu pojazdów elektrycznych, niż w przypadku transportu baterii. Jednak wysyłka takich pojazdów jest wciąż bardziej złożona w porównaniu do aut tradycyjnych. Dla przykładu zarówno rosyjskie, jak i chińskie koleje nie zezwalają na transport pojazdów elektrycznych” – mówi Emmanuel ARNAUD, Executive Vice-President for sales and marketing, GEFCO.

„Auta elektryczne zazwyczaj posiadają więcej części elektronicznych o wysokiej wartości, które wymagają większego kapitału obrotowego w celu utrzymania wyższego poziomu zapasów” – mówi Marco Wang, starszy dyrektor ds. logistyki w chińskim startupie Nio z branży EV. Utrzymanie zapasów takich części powoduje wzrost kosztów. Dostawcy usług logistycznych również wymagają dokładniejszego śledzenia i większej kontroli takich łańcuchów dostaw.

Jak zauważają eksperci GEFCO, większa liczba drogich i mniejszych części może również prowadzić do zmian w transporcie. Na przykład, zamiast utrzymywać więcej zapasów w celu buforowania długich czasów transportu morskiego, sensowne może być, aby producenci samochodów i dostawcy częściej korzystali z transportu przyspieszonego, takiego jak fracht lotniczy. Istnieje również możliwość transportu części koleją między Azją i Europą. To skuteczny sposób na zaoszczędzenie czasu w porównaniu do transportu morskiego, jednak korzystanie z transportu kolejowego do przewożenia akumulatorów nie zawsze jest możliwe.

„Dostawy baterii litowych koleją w Chinach są zabronione ze względu na traktowanie baterii jako towar niebezpieczny klasy 9. Alternatywny transport morski i kolejowy za pośrednictwem portu we Władywostoku jest w obecnej sytuacji właściwym rozwiązaniem” – wyjaśnia Alice Defranoux, Rail Manager, GEFCO.

Producenci pojazdów elektrycznych nie muszą stosować się do tradycyjnej dla przemysłu motoryzacyjnego strategii produkcji push. Młode przedsiębiorstwa zazwyczaj działają w oparciu o model build-to-order, który zazwyczaj wiąże się z większą zmiennością w łańcuchu dostaw w porównaniu z produkcją na zapas, ponieważ trudniej jest przewidzieć zapotrzebowanie na części i wahania zamówień. Elastyczność łańcucha dostaw będzie zatem istotnym czynnikiem nie tylko przy uruchamianiu zakładów produkujących EV dla nowych marek, ale także dla samych producentów pojazdów o ugruntowanej pozycji rynkowej.

Producenci pojazdów elektrycznych będą produkować warianty układów napędowych w tym samym zakładzie produkcyjnym, jeśli nie na tej samej linii montażowej. W międzyczasie, wraz z łańcuchami dostaw zmieniają się dostawcy, zarówno w konsekwencji dalszych inwestycji w nowe technologie, jak i pod presją redukcji kosztów logistyki, aby utrzymać konkurencyjność. Pascal Trummer, wiceprezes Magna International, powiedział Automotive Logistics, że taka sytuacja skłania niektóre firmy do podążania za producentami OEM i do dalszej ekspansji w regionach o niższych kosztach – niekoniecznie w Azji, ale na przykład we wschodniej Europie, gdzie produkcja pojazdów elektrycznych i akumulatorów będzie rosła.

Rozwój elektromobilności może przynieść branży logistycznej wiele korzyści. Obecnie rynek sukcesywnie przystosowuje się do zmian jakie wynikają z rosnącej liczby pojazdów elektrycznych. „Nadal konieczne jest tworzenie odpowiednich standardów. Rynek się zmienia, a standardy i przepisy ewoluują wraz z nim” – podkreśla Bruno CONSTANS, marketing and innovation director, GEFCO.

Aleksandra Bluj: WIBOR znów jest reprezentatywny

„Musieliśmy dokonać weryfikacji i walidacji metody, sprawdzić, skonsultować i potwierdzić, że zakres dostosowania metody opracowywania pozwala na trafny opis rzeczywistości ekonomicznej oraz zapewnić KNF, że w przypadku zmiany tej rzeczywistości będziemy w stanie doprowadzić WIBOR do takiego stanu, w którym będzie on wciąż +reprezentatywny+” – opisuje drogę GPW Benchmark do roli administratora wskaźników referencyjnych stopy procentowej w rozmowie z PAP wiceprezes spółki Aleksandra Bluj.
„W grudniu 2020 roku Komisja Nadzoru Finansowego udzieliła nam zezwolenia na opracowywanie stawek referencyjnych WIBOR i WIBID, które stanowią rodzinę wskaźników referencyjnych. To koncepcja dwustronności, z którą wskaźniki WIBID i WIBOR funkcjonowały i która jest charakterystyczna dla naszego rynku. Różnica polega na tym, że WIBOR jest wskaźnikiem kluczowym, a WIBID nie ma takiego statusu, ale również jest dzisiaj uznany za zgodny z rozporządzeniem BMR” – mówi wiceprezes GPW Benchmark Aleksandra Bluj.

„WIBOR jest wskaźnikiem kluczowym, nie dlatego, że spełniamy wszystkie, dość rygorystyczne ilościowe przesłanki wynikając z BMR, ale dlatego, że Polska WIBOR-em stoi. Kredyty, czy obligacje zmiennokuponowe, oparte są o WIBOR. Polska jest krajem, w którym używa się przede wszystkim zmiennej stopy procentowej w udzielanych kredytach, w tym przede wszystkim kredytach hipotecznych. Ponieważ właściwie nie ma alternatywy dla WIBOR-u, to Komisja Nadzoru Finansowego stwierdziła, że WIBOR jest krajowym wskaźnikiem kluczowym” – dodaje.

GPW Benchmark zajmuje się wyznaczaniem indeksów rynku akcji i obligacji oraz dostarcza wskaźniki referencyjne dla rynku pieniężnego WIBID i WIBOR. Wchodząca w skład Grupy Kapitałowej GPW spółka jest administratorem wskaźników referencyjnych w rozumieniu unijnego rozporządzenia BMR, wpisanym do rejestru ESMA (ang. The European Securities and Markets Authority), instytucji nadzorującej unijny rynek kapitałowy. Otrzymanie zezwolenia dla opracowywania wskaźnika WIBOR, oznacza, że GPW Benchmark stała się obecnie jednym z trzech licencjonowanych administratorów wskaźnika kluczowego. Stało się to po przeprowadzonym przez GPW Benchmark procesie dostosowania wskaźników WIBID i WIBOR, która doprowadziła te wyjątkowo ważne dla krajowego rynku finansowego wskaźniki do zgodności z wymaganiami nałożonymi na podstawie przepisów unijnego prawa, zawartych w rozporządzeniu BMR.

Nad zmianami w WIBOR-ze GPW Benchmark pracowała przez ponad dwa lata.

„Musieliśmy dokonać weryfikacji i walidacji metody, sprawdzić, skonsultować i potwierdzić, że zakres dostosowania metody opracowywania pozwala na trafny opis rzeczywistości ekonomicznej oraz zapewnić KNF, że w przypadku zmiany tej rzeczywistości będziemy w stanie doprowadzić WIBOR do takiego stanu, w którym będzie on wciąż +reprezentatywny. To słowo-klucz, które może mieć wiele interpretacji, ale najważniejsze i najbardziej trafne znaczenie jest takie, że wskaźnik referencyjny ma mierzyć rzeczywisty rynek. Dyskusja na temat tego czym jest rzeczywisty i aktywny rynek, może być długa, tym bardziej, że argument, że ilość i wartość depozytów niezabezpieczonych jest ograniczona, jest zasadny. Mając na uwadze fakt, że rynek międzybankowy jest nisko-transakcyjny, aby zapewnić ciągłość WIBOR-u, musieliśmy z jego istoty wydobyć najważniejsze elementy. Wykorzystaliśmy wskazania BMR, które mówią, że kiedy nie możemy wziąć danych z Rynku Bazowego, to bierzemy je z Rynków Powiązanych” – wyjaśnia Aleksandra Bluj.

„Poradziliśmy sobie z tym zadaniem, ale jesteśmy zobowiązani sprawdzać, czy stworzona przez nas konstrukcja dobrze działa. Musimy regularnie zapewniać, że WIBOR jest tworem żywym” – dodaje.

Jednym z najgroźniejszych zjawisk z punktu widzenia administratora wskaźników jest spadek transakcyjności, który grozi utratą atrybutu „reprezentatywności”.

„Obserwowaliśmy w okresie nasilenia pandemii koronawirusa widoczne spadki poziomu transakcyjności, a przy tym ilości dokonywanych transakcji, nawet dla tych najkrótszych, najbardziej płynnych terminów zapadalności. Jako administrator wskaźnika kluczowego jesteśmy zobowiązani do tego, żeby naszymi działaniami zapewniać stabilność i ciągłość systemu finansowego, któremu wskaźniki referencyjne służą, co w tym wypadku oznacza ciągłe poszukiwanie takich segmentów rynku, które pozwalają na budowanie stabilnych i reprezentatywnych wskaźników alternatywnych. My takie koncepcje już też mamy” – mówi Bluj.

Zapewnienie scenariuszy postępowania na wypadek zaprzestania opracowywania stosowanych wskaźników referencyjnych to jedno z wymagań stawianych przez Rozporządzenie BMR. Wybór wskaźnika alternatywnego jest rozwiązaniem najbardziej pożądanym i czytelnym do zastosowania. Scenariusze awaryjne lub wskaźniki alternatywne powinny być uwzględniane w niemal każdej umowie, w której pojawia się wskaźnik referencyjny. To zabezpieczenie dla uczestników obrotu i stron umów w sytuacji, kiedy z jakichś powodów – na przykład utraty reprezentatywności – podstawowy wskaźnik przestanie być opracowywany. Pozwoliłoby to na ograniczanie ryzyka sytuacji, w której kredytobiorca nie wie, jak będą oprocentowane jego zobowiązania, jeśli WIBOR miałby zniknąć.

„Rozporządzenie BMR i inne regulacje wskazują, że podmiot, który stosuje wskaźnik referencyjny powinien mieć plan na wypadek, gdyby coś stało się ze wskaźnikiem referencyjnym. Najlepszym planem zaradczym jest posiadanie wskaźnika alternatywnego, chociaż istnieją też inne rozwiązania” – mówi Aleksandra Bluj.

„Związek Banków Polskich wraz z największymi bankami przygotował już takie rozwiązania zaradcze. I one są cały czas wdrażane, dyskutowane i ulepszane. Ale jeśli chodzi o szeroki rynek i pozostałe podmioty, to widać deficyt rozwiązań definiujących, co należy wpisać do umów jako alternatywę do stosowanych już wskaźników referencyjnych. Zakładam jednak, że częściowo wynika to z tego, że polski rynek nie podjął jeszcze decyzji odnośnie wskaźnika alternatywnego” – wyjaśnia Bluj.

Dobra wiadomość dla przedsiębiorców. Tarcza Finansowa 2.0 – PFR uwzględnia dużą część postulatów Rzecznika MŚP

Rząd uznał argumenty Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, w związku z czym PFR wprowadził w Tarczy Finansowej 2.0 dwie zasady postulowane przez Rzecznika.

Jedną z nich jest zasada umożliwiająca otrzymanie wsparcia dla kolejnych firm. Aby zakwalifikować się do programu należy posiadać jeden z 45 ujętych kodów PKD na dzień 31 grudnia 2019 roku i 1 listopada 2020 roku oraz w chwili złożenia wniosku. Nie musi być to jednak kod dominujący.

Druga to umożliwienie zakwalifikowania się do programu firmom niezatrudniającym pracowników na umowę o pracę na koniec 2019 roku, którzy jednak zatrudnili choć jedną taką osobę do 31 lipca 2020 roku.

Ponadto do pierwotnej listy 38 kodów PKD, dodano 7 nowych kodów, w tym m.in kod agencji reklamowych, pod którym działają firmy organizujące targi. konferencje czy imprezy rozrywkowe o co również wnosił Rzecznik MŚP.

– Do Biura Rzecznika MŚP zgłaszało się wielu przedsiębiorców zwracających uwagę na problem dominującego kodu PKD. Często kod dominujący nie jest miarodajny w stosunku do kodu, z którego przedsiębiorca czerpie największe przychody. Cieszę się, że PFR przychylił się do moich uwag w tej kwestii. Oczekuję, że podobne zmiany zostaną wprowadzone również w Tarczy Branżowej w przedmiocie np. zwolnienia ze składki na ZUS – komentuje sprawę Adam Abramowicz, Rzecznik MŚP.

Unseen Silence planuje debiut na NewConnect w 2021. Producent gier planuje pozyskać z emisji 1 mln zł

Unseen Silence, niezależny developer i wydawca gier na komputery osobiste, ogłosił strategię dotyczącą nadchodzących tytułów spółki. Zgodnie z nią, gry tworzone będą w oparciu o znanych i doświadczonych partnerów oraz środki z trwającej do 29.01.2021 oferty publicznej akcji.  Spółka planuje również debiut na giełdzie NewConnect przed końcem bieżącego roku.

W puli trwającej oferty publicznej akcji znajduje się blisko 33,9 tys. nowych walorów serii B po cenie 29,50 zł za sztukę, a łączna wartość oferty wynosi maksymalnie 1 000 050 zł. Spółka planuje debiut na NewConnect pod koniec 2021 roku. W tym czasie Unseen Silence będzie kontynuował pracę nad dwoma nadchodzącymi grami – Ultra Mega Cats oraz Terror: Endless Night.

– Motywem przewodnim produkcji Unseen Silence będą emocjonujące historie – bez względu czy użytkownik będzie przeżywał je sam, czy też tworzył je grając wspólnie z przyjaciółmi. Czerpiemy inspirację w szczególności z działalności Paradox Interactive – szwedów słynących z wydawania fantastycznych gier – przybliża działalność prezes spółki Ignacy Kurkowski.

Premiery projektów, nad którymi pracuje obecnie spółka są zaplanowane na bieżący i przyszły rok. Największym tytułem spółki jest Ultra Mega Cats – kooperacyjny shooter online. Za stworzenie podstaw obecnie odpowiada Mataboo, które jest jednym z największych i najbardziej utalentowanych zespołów outsourcingowych w Polsce. ‘magicy kodu’ współpracowali przy takich tytułach jak chociażby Blair Witch na platformie Nintendo Switch oraz zagranicznych produkcjach AAA: Devil May Cry, Ultra Street Fighter, Mortal Kombat X, Resident Evil, Hitman, Injustice 2, Shadow Warrior 2.

Prace nad Ultra Mega Cats przebiegają obecnie we współpracy Mataboo. Produkcja ma być podstawą większego uniwersum jakie tworzymy wokół Ultra Mega Cats i planujemy jej rozwój przez najbliższe lata. Dlatego też, aż 85% finansowania pozyskanego z obecnej emisji będzie przeznaczone na tę grę – kontynuuje prezes Unseen Silence

Gracze będą wspólnie tworzyć drużynę kotów w cybernetycznych zbrojach, które muszą uciec z pełnego przeciwników obszaru. Wyznacznikami produkcji mają być wysoka regrywalność, wyspecjalizowane klasy, pozwalające na podział obowiązków w zespole oraz możliwość całkowitego spersonalizowania bohaterów – między innymi za pomocą specjalnie dla gry stworzonej aplikacji mobilnej i skorzystania z modelu mikropłatności. Gra weszła w fazę produkcyjną na początku listopada 2020 roku, a docelowo zostanie w pierwszej kolejności wydana w formule Early Access na platformie Steam, ale spółka nie wyklucza również obecności na konkurencyjnym Epic Games Store. Unseen Silence przewiduje premierę wersji Early Access na pierwszy/drugi kwartał 2022 roku.

Przed Ultra Mega Cats w Early Access zadebiutuje Terror: Endless Night. Gra jest luźną adaptacją historii HMS Terror – XIX wiecznego okrętu, którego tragedia w czasie wyprawy badawczej kosztowała życie kilkudziesięcioosobowej załogi. Przedstawia autorską historię jednej z wypraw, która ruszyła na ratunek HMS Terror.  Opowieści o nieudanej ekspedycji są interesującym źródłem inspiracji – wspomnienie jej można odnaleźć chociażby w powieści Jądro Ciemności Josepha Conrada. Gra, powstaje pod opieką mentorską Pixel Crow, a do której Unseen Silence posiada pełnię praw autorskich. Wydawcą produkcji jest Movie Games, a premiera planowana jest na koniec 2021 roku.

Terror: Endless Night będzie grą, która łączy zarządzanie ekstremalnie niewielkimi zasobami z rozbudowaną fabułą. Wcielamy się w rolę kapitana statku, którego decyzje będą miały decydujący wpływ w walce z warunkami atmosferycznymi, chorobami i przede wszystkim – kruchą, ludzką psychiką – kończy prezes Ignacy Kurkowski.

Stopy procentowe bez zmian. Słabość złotego powinna być przejściowa

Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła poziomu stóp procentowych, ale w komunikacie zasygnalizowano, że NBP może dokonywać interwencji na rynku walutowym „w celu wzmocnienia oddziaływania poluzowania polityki pieniężnej na gospodarkę”. Bank centralny NBP przestrzega kupujących złotego, że może zrobić cos, co już zrobił. Nie miał innego wyjścia, ale też nie zobowiązuje się do niczego. Słabość złotego powinna być przejściowa.

Rada Polityki Pieniężnej w komunikacie po styczniowym posiedzeniu powtórzyła, że pandemia negatywnie odbija się na aktywności gospodarczej, w efekcie czego bank centralny zamierza utrzymać program skupu aktywów i oferować kredyt wekslowy na refinansowanie kredytów firm. Poza tym NBP chce przeciwdziałać umocnieniu złotego, tylko że opcje NBP są ograniczone. Przynajmniej jedna z grudniowych interwencji walutowych była potwierdzona, więc dementowanie aktywności na rynku złotego nie miało sensu. Całkowicie zignorowanie tematu i pominięcie go w komunikacie byłoby ryzykownym posunięciem, gdyż mogłoby zostać odebrane jako potwierdzenie jednorazowego charakteru grudniowych działań (poparcie tezy o osłabieniu złotego dla podbicia fixingu na koniec roku). Część inwestorów mogłaby to odebrać jako wyparowanie ryzyka dalszych interwencji i zaproszenie do kupna złotego. NBP naturalnie tego nie chce, co zresztą wskazał w komunikacie, powtarzając, że „tempo ożywienia gospodarczego może być także ograniczane przez brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego” do luźnej polityki pieniężnej. Ponieważ cięcie stóp procentowych do zera przysparza za dużo kłopotów (m.in. stopa depozytowa poniżej zera), pozostają utajone interwencje na rynku walutowych lub jawne przed nim przestrzeganie. NBP prawdopodobnie liczy, że to drugie wystarczy (gdyż też jest mnie kosztowne) i patrząc na wstępną reakcję złotego może się wydawać, że zabieg się powiódł. Mam jednak wątpliwości, na jak długo to wystarczy. Przy stale odbudowywanym pozycie na aktywa rynków wschodzących i poprawie perspektyw gospodarczych w Polsce i strefie euro presja na umocnienie złotego będzie tylko silniejsza, im dłużej będzie on pozostawał relatywnie tani. Nadwyżka na rachunku bieżącym Polski ponad 1,7 mld EUR (ostatnie dane za listopad) jest mocnym argumentem wspierającym walutę. Świadomość gotowości NBP do interwencji może tylko spowolnić ten proces, ale nie zatrzymać. Poziomem granicznym przyjętym przez uczestników rynku w ostatnich dniach stało się 4,50, co do przełamania którego inwestorzy mogą mieć teraz większe opory, ale na pozytywnym, pro-ryzykownym tle makroekonomicznym sprzedaż złotego nie ma sensu. Oczekujemy wyhamowania wzrostów EUR/PLN przed 4,56 i poufniejszego powrotu niżej.

Na szerokim rynku tematem dnia jest szykowany przez prezydenta-elekta Bidena pakiet fiskalny wart 2 bln dolarów. O takiej kwocie informują źródła prasowe na podstawie doniesień doradców Bidena. Duże kwoty oznaczają jednak duże trudności w przeforsowaniu pakietu. Biden chce zyskać obupartyjne poparcie dla wydatków, co oznacza konieczność uzyskania 60 głosów w Senacie, jeśli prezydent-elekt nie chce wykorzystywać bocznej furtki w postaci rewizji budżetu (wówczas wystarczy zwykła większość głosów). Ale Republikanie nie zgodzą się na 2 bln wydatków, a i w obozie Demokratów pojawiaj się głosy sprzeciwu. Stąd nocny wyskok rentowności obligacji USA, który podsycił umocnieni USD, może okazać się przedwczesny i niesłuszny.

Nowy kryzys pojawiał się we Włoszech, gdzie lider partii Viva Renzi ogłosił, że wycofuje swoich ministrów z koalicji rządzącej, zagrażając upadkiem rządu. Jednak ryzyko przyspieszonych wyborów jest niewielkie. Rząd i prezydent chcą uniknąć takiego rozwiązania w czasie pandemii i premier Conte szuka innych głosów dla odzyskania większości. Poszukiwanie nowych koalicjantów może zająć kilka dni, a alternatywą pozostaje także rząd techniczny. Cała sprawa wprowadza nieco zamieszania na rynku włoskich obligacji, jednak wpływ na giełdę w Mediolanie i EUR powinien być znikomy.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.