Aleksandra Bluj: WIBOR znów jest reprezentatywny

„Musieliśmy dokonać weryfikacji i walidacji metody, sprawdzić, skonsultować i potwierdzić, że zakres dostosowania metody opracowywania pozwala na trafny opis rzeczywistości ekonomicznej oraz zapewnić KNF, że w przypadku zmiany tej rzeczywistości będziemy w stanie doprowadzić WIBOR do takiego stanu, w którym będzie on wciąż +reprezentatywny+” – opisuje drogę GPW Benchmark do roli administratora wskaźników referencyjnych stopy procentowej w rozmowie z PAP wiceprezes spółki Aleksandra Bluj.
„W grudniu 2020 roku Komisja Nadzoru Finansowego udzieliła nam zezwolenia na opracowywanie stawek referencyjnych WIBOR i WIBID, które stanowią rodzinę wskaźników referencyjnych. To koncepcja dwustronności, z którą wskaźniki WIBID i WIBOR funkcjonowały i która jest charakterystyczna dla naszego rynku. Różnica polega na tym, że WIBOR jest wskaźnikiem kluczowym, a WIBID nie ma takiego statusu, ale również jest dzisiaj uznany za zgodny z rozporządzeniem BMR” – mówi wiceprezes GPW Benchmark Aleksandra Bluj.

„WIBOR jest wskaźnikiem kluczowym, nie dlatego, że spełniamy wszystkie, dość rygorystyczne ilościowe przesłanki wynikając z BMR, ale dlatego, że Polska WIBOR-em stoi. Kredyty, czy obligacje zmiennokuponowe, oparte są o WIBOR. Polska jest krajem, w którym używa się przede wszystkim zmiennej stopy procentowej w udzielanych kredytach, w tym przede wszystkim kredytach hipotecznych. Ponieważ właściwie nie ma alternatywy dla WIBOR-u, to Komisja Nadzoru Finansowego stwierdziła, że WIBOR jest krajowym wskaźnikiem kluczowym” – dodaje.

GPW Benchmark zajmuje się wyznaczaniem indeksów rynku akcji i obligacji oraz dostarcza wskaźniki referencyjne dla rynku pieniężnego WIBID i WIBOR. Wchodząca w skład Grupy Kapitałowej GPW spółka jest administratorem wskaźników referencyjnych w rozumieniu unijnego rozporządzenia BMR, wpisanym do rejestru ESMA (ang. The European Securities and Markets Authority), instytucji nadzorującej unijny rynek kapitałowy. Otrzymanie zezwolenia dla opracowywania wskaźnika WIBOR, oznacza, że GPW Benchmark stała się obecnie jednym z trzech licencjonowanych administratorów wskaźnika kluczowego. Stało się to po przeprowadzonym przez GPW Benchmark procesie dostosowania wskaźników WIBID i WIBOR, która doprowadziła te wyjątkowo ważne dla krajowego rynku finansowego wskaźniki do zgodności z wymaganiami nałożonymi na podstawie przepisów unijnego prawa, zawartych w rozporządzeniu BMR.

Nad zmianami w WIBOR-ze GPW Benchmark pracowała przez ponad dwa lata.

„Musieliśmy dokonać weryfikacji i walidacji metody, sprawdzić, skonsultować i potwierdzić, że zakres dostosowania metody opracowywania pozwala na trafny opis rzeczywistości ekonomicznej oraz zapewnić KNF, że w przypadku zmiany tej rzeczywistości będziemy w stanie doprowadzić WIBOR do takiego stanu, w którym będzie on wciąż +reprezentatywny. To słowo-klucz, które może mieć wiele interpretacji, ale najważniejsze i najbardziej trafne znaczenie jest takie, że wskaźnik referencyjny ma mierzyć rzeczywisty rynek. Dyskusja na temat tego czym jest rzeczywisty i aktywny rynek, może być długa, tym bardziej, że argument, że ilość i wartość depozytów niezabezpieczonych jest ograniczona, jest zasadny. Mając na uwadze fakt, że rynek międzybankowy jest nisko-transakcyjny, aby zapewnić ciągłość WIBOR-u, musieliśmy z jego istoty wydobyć najważniejsze elementy. Wykorzystaliśmy wskazania BMR, które mówią, że kiedy nie możemy wziąć danych z Rynku Bazowego, to bierzemy je z Rynków Powiązanych” – wyjaśnia Aleksandra Bluj.

„Poradziliśmy sobie z tym zadaniem, ale jesteśmy zobowiązani sprawdzać, czy stworzona przez nas konstrukcja dobrze działa. Musimy regularnie zapewniać, że WIBOR jest tworem żywym” – dodaje.

Jednym z najgroźniejszych zjawisk z punktu widzenia administratora wskaźników jest spadek transakcyjności, który grozi utratą atrybutu „reprezentatywności”.

„Obserwowaliśmy w okresie nasilenia pandemii koronawirusa widoczne spadki poziomu transakcyjności, a przy tym ilości dokonywanych transakcji, nawet dla tych najkrótszych, najbardziej płynnych terminów zapadalności. Jako administrator wskaźnika kluczowego jesteśmy zobowiązani do tego, żeby naszymi działaniami zapewniać stabilność i ciągłość systemu finansowego, któremu wskaźniki referencyjne służą, co w tym wypadku oznacza ciągłe poszukiwanie takich segmentów rynku, które pozwalają na budowanie stabilnych i reprezentatywnych wskaźników alternatywnych. My takie koncepcje już też mamy” – mówi Bluj.

Zapewnienie scenariuszy postępowania na wypadek zaprzestania opracowywania stosowanych wskaźników referencyjnych to jedno z wymagań stawianych przez Rozporządzenie BMR. Wybór wskaźnika alternatywnego jest rozwiązaniem najbardziej pożądanym i czytelnym do zastosowania. Scenariusze awaryjne lub wskaźniki alternatywne powinny być uwzględniane w niemal każdej umowie, w której pojawia się wskaźnik referencyjny. To zabezpieczenie dla uczestników obrotu i stron umów w sytuacji, kiedy z jakichś powodów – na przykład utraty reprezentatywności – podstawowy wskaźnik przestanie być opracowywany. Pozwoliłoby to na ograniczanie ryzyka sytuacji, w której kredytobiorca nie wie, jak będą oprocentowane jego zobowiązania, jeśli WIBOR miałby zniknąć.

„Rozporządzenie BMR i inne regulacje wskazują, że podmiot, który stosuje wskaźnik referencyjny powinien mieć plan na wypadek, gdyby coś stało się ze wskaźnikiem referencyjnym. Najlepszym planem zaradczym jest posiadanie wskaźnika alternatywnego, chociaż istnieją też inne rozwiązania” – mówi Aleksandra Bluj.

„Związek Banków Polskich wraz z największymi bankami przygotował już takie rozwiązania zaradcze. I one są cały czas wdrażane, dyskutowane i ulepszane. Ale jeśli chodzi o szeroki rynek i pozostałe podmioty, to widać deficyt rozwiązań definiujących, co należy wpisać do umów jako alternatywę do stosowanych już wskaźników referencyjnych. Zakładam jednak, że częściowo wynika to z tego, że polski rynek nie podjął jeszcze decyzji odnośnie wskaźnika alternatywnego” – wyjaśnia Bluj.

Dobra wiadomość dla przedsiębiorców. Tarcza Finansowa 2.0 – PFR uwzględnia dużą część postulatów Rzecznika MŚP

Rząd uznał argumenty Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, w związku z czym PFR wprowadził w Tarczy Finansowej 2.0 dwie zasady postulowane przez Rzecznika.

Jedną z nich jest zasada umożliwiająca otrzymanie wsparcia dla kolejnych firm. Aby zakwalifikować się do programu należy posiadać jeden z 45 ujętych kodów PKD na dzień 31 grudnia 2019 roku i 1 listopada 2020 roku oraz w chwili złożenia wniosku. Nie musi być to jednak kod dominujący.

Druga to umożliwienie zakwalifikowania się do programu firmom niezatrudniającym pracowników na umowę o pracę na koniec 2019 roku, którzy jednak zatrudnili choć jedną taką osobę do 31 lipca 2020 roku.

Ponadto do pierwotnej listy 38 kodów PKD, dodano 7 nowych kodów, w tym m.in kod agencji reklamowych, pod którym działają firmy organizujące targi. konferencje czy imprezy rozrywkowe o co również wnosił Rzecznik MŚP.

– Do Biura Rzecznika MŚP zgłaszało się wielu przedsiębiorców zwracających uwagę na problem dominującego kodu PKD. Często kod dominujący nie jest miarodajny w stosunku do kodu, z którego przedsiębiorca czerpie największe przychody. Cieszę się, że PFR przychylił się do moich uwag w tej kwestii. Oczekuję, że podobne zmiany zostaną wprowadzone również w Tarczy Branżowej w przedmiocie np. zwolnienia ze składki na ZUS – komentuje sprawę Adam Abramowicz, Rzecznik MŚP.

Unseen Silence planuje debiut na NewConnect w 2021. Producent gier planuje pozyskać z emisji 1 mln zł

Unseen Silence, niezależny developer i wydawca gier na komputery osobiste, ogłosił strategię dotyczącą nadchodzących tytułów spółki. Zgodnie z nią, gry tworzone będą w oparciu o znanych i doświadczonych partnerów oraz środki z trwającej do 29.01.2021 oferty publicznej akcji.  Spółka planuje również debiut na giełdzie NewConnect przed końcem bieżącego roku.

W puli trwającej oferty publicznej akcji znajduje się blisko 33,9 tys. nowych walorów serii B po cenie 29,50 zł za sztukę, a łączna wartość oferty wynosi maksymalnie 1 000 050 zł. Spółka planuje debiut na NewConnect pod koniec 2021 roku. W tym czasie Unseen Silence będzie kontynuował pracę nad dwoma nadchodzącymi grami – Ultra Mega Cats oraz Terror: Endless Night.

– Motywem przewodnim produkcji Unseen Silence będą emocjonujące historie – bez względu czy użytkownik będzie przeżywał je sam, czy też tworzył je grając wspólnie z przyjaciółmi. Czerpiemy inspirację w szczególności z działalności Paradox Interactive – szwedów słynących z wydawania fantastycznych gier – przybliża działalność prezes spółki Ignacy Kurkowski.

Premiery projektów, nad którymi pracuje obecnie spółka są zaplanowane na bieżący i przyszły rok. Największym tytułem spółki jest Ultra Mega Cats – kooperacyjny shooter online. Za stworzenie podstaw obecnie odpowiada Mataboo, które jest jednym z największych i najbardziej utalentowanych zespołów outsourcingowych w Polsce. ‘magicy kodu’ współpracowali przy takich tytułach jak chociażby Blair Witch na platformie Nintendo Switch oraz zagranicznych produkcjach AAA: Devil May Cry, Ultra Street Fighter, Mortal Kombat X, Resident Evil, Hitman, Injustice 2, Shadow Warrior 2.

Prace nad Ultra Mega Cats przebiegają obecnie we współpracy Mataboo. Produkcja ma być podstawą większego uniwersum jakie tworzymy wokół Ultra Mega Cats i planujemy jej rozwój przez najbliższe lata. Dlatego też, aż 85% finansowania pozyskanego z obecnej emisji będzie przeznaczone na tę grę – kontynuuje prezes Unseen Silence

Gracze będą wspólnie tworzyć drużynę kotów w cybernetycznych zbrojach, które muszą uciec z pełnego przeciwników obszaru. Wyznacznikami produkcji mają być wysoka regrywalność, wyspecjalizowane klasy, pozwalające na podział obowiązków w zespole oraz możliwość całkowitego spersonalizowania bohaterów – między innymi za pomocą specjalnie dla gry stworzonej aplikacji mobilnej i skorzystania z modelu mikropłatności. Gra weszła w fazę produkcyjną na początku listopada 2020 roku, a docelowo zostanie w pierwszej kolejności wydana w formule Early Access na platformie Steam, ale spółka nie wyklucza również obecności na konkurencyjnym Epic Games Store. Unseen Silence przewiduje premierę wersji Early Access na pierwszy/drugi kwartał 2022 roku.

Przed Ultra Mega Cats w Early Access zadebiutuje Terror: Endless Night. Gra jest luźną adaptacją historii HMS Terror – XIX wiecznego okrętu, którego tragedia w czasie wyprawy badawczej kosztowała życie kilkudziesięcioosobowej załogi. Przedstawia autorską historię jednej z wypraw, która ruszyła na ratunek HMS Terror.  Opowieści o nieudanej ekspedycji są interesującym źródłem inspiracji – wspomnienie jej można odnaleźć chociażby w powieści Jądro Ciemności Josepha Conrada. Gra, powstaje pod opieką mentorską Pixel Crow, a do której Unseen Silence posiada pełnię praw autorskich. Wydawcą produkcji jest Movie Games, a premiera planowana jest na koniec 2021 roku.

Terror: Endless Night będzie grą, która łączy zarządzanie ekstremalnie niewielkimi zasobami z rozbudowaną fabułą. Wcielamy się w rolę kapitana statku, którego decyzje będą miały decydujący wpływ w walce z warunkami atmosferycznymi, chorobami i przede wszystkim – kruchą, ludzką psychiką – kończy prezes Ignacy Kurkowski.

Stopy procentowe bez zmian. Słabość złotego powinna być przejściowa

Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła poziomu stóp procentowych, ale w komunikacie zasygnalizowano, że NBP może dokonywać interwencji na rynku walutowym „w celu wzmocnienia oddziaływania poluzowania polityki pieniężnej na gospodarkę”. Bank centralny NBP przestrzega kupujących złotego, że może zrobić cos, co już zrobił. Nie miał innego wyjścia, ale też nie zobowiązuje się do niczego. Słabość złotego powinna być przejściowa.

Rada Polityki Pieniężnej w komunikacie po styczniowym posiedzeniu powtórzyła, że pandemia negatywnie odbija się na aktywności gospodarczej, w efekcie czego bank centralny zamierza utrzymać program skupu aktywów i oferować kredyt wekslowy na refinansowanie kredytów firm. Poza tym NBP chce przeciwdziałać umocnieniu złotego, tylko że opcje NBP są ograniczone. Przynajmniej jedna z grudniowych interwencji walutowych była potwierdzona, więc dementowanie aktywności na rynku złotego nie miało sensu. Całkowicie zignorowanie tematu i pominięcie go w komunikacie byłoby ryzykownym posunięciem, gdyż mogłoby zostać odebrane jako potwierdzenie jednorazowego charakteru grudniowych działań (poparcie tezy o osłabieniu złotego dla podbicia fixingu na koniec roku). Część inwestorów mogłaby to odebrać jako wyparowanie ryzyka dalszych interwencji i zaproszenie do kupna złotego. NBP naturalnie tego nie chce, co zresztą wskazał w komunikacie, powtarzając, że „tempo ożywienia gospodarczego może być także ograniczane przez brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego” do luźnej polityki pieniężnej. Ponieważ cięcie stóp procentowych do zera przysparza za dużo kłopotów (m.in. stopa depozytowa poniżej zera), pozostają utajone interwencje na rynku walutowych lub jawne przed nim przestrzeganie. NBP prawdopodobnie liczy, że to drugie wystarczy (gdyż też jest mnie kosztowne) i patrząc na wstępną reakcję złotego może się wydawać, że zabieg się powiódł. Mam jednak wątpliwości, na jak długo to wystarczy. Przy stale odbudowywanym pozycie na aktywa rynków wschodzących i poprawie perspektyw gospodarczych w Polsce i strefie euro presja na umocnienie złotego będzie tylko silniejsza, im dłużej będzie on pozostawał relatywnie tani. Nadwyżka na rachunku bieżącym Polski ponad 1,7 mld EUR (ostatnie dane za listopad) jest mocnym argumentem wspierającym walutę. Świadomość gotowości NBP do interwencji może tylko spowolnić ten proces, ale nie zatrzymać. Poziomem granicznym przyjętym przez uczestników rynku w ostatnich dniach stało się 4,50, co do przełamania którego inwestorzy mogą mieć teraz większe opory, ale na pozytywnym, pro-ryzykownym tle makroekonomicznym sprzedaż złotego nie ma sensu. Oczekujemy wyhamowania wzrostów EUR/PLN przed 4,56 i poufniejszego powrotu niżej.

Na szerokim rynku tematem dnia jest szykowany przez prezydenta-elekta Bidena pakiet fiskalny wart 2 bln dolarów. O takiej kwocie informują źródła prasowe na podstawie doniesień doradców Bidena. Duże kwoty oznaczają jednak duże trudności w przeforsowaniu pakietu. Biden chce zyskać obupartyjne poparcie dla wydatków, co oznacza konieczność uzyskania 60 głosów w Senacie, jeśli prezydent-elekt nie chce wykorzystywać bocznej furtki w postaci rewizji budżetu (wówczas wystarczy zwykła większość głosów). Ale Republikanie nie zgodzą się na 2 bln wydatków, a i w obozie Demokratów pojawiaj się głosy sprzeciwu. Stąd nocny wyskok rentowności obligacji USA, który podsycił umocnieni USD, może okazać się przedwczesny i niesłuszny.

Nowy kryzys pojawiał się we Włoszech, gdzie lider partii Viva Renzi ogłosił, że wycofuje swoich ministrów z koalicji rządzącej, zagrażając upadkiem rządu. Jednak ryzyko przyspieszonych wyborów jest niewielkie. Rząd i prezydent chcą uniknąć takiego rozwiązania w czasie pandemii i premier Conte szuka innych głosów dla odzyskania większości. Poszukiwanie nowych koalicjantów może zająć kilka dni, a alternatywą pozostaje także rząd techniczny. Cała sprawa wprowadza nieco zamieszania na rynku włoskich obligacji, jednak wpływ na giełdę w Mediolanie i EUR powinien być znikomy.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Rząd nie jest przygotowany na trzecią falę epidemii. Biznes potrzebuje planu, nie działania z zaskoczenia

Pojawienie się szczepionki i pierwsze serie szczepień nie powinny uśpić naszej czujności. Pandemia wciąż trwa – a zgodnie z doświadczeniem sezonowych wzrostów zachorowań czeka nas na wiosnę trzecia fala koronawirusa. Jak rząd powinien się do niej przygotować? Po pierwsze: zainwestować czas i środki w służbę zdrowia, by nie powtórzyła się sytuacja z jesieni – kiedy to szpitale i medycy nie byli przygotowani na duży wzrost zachorowań. Drugą konieczną rzeczą jest przygotowanie odpowiednich, przemyślanych i zaplanowanych z wyprzedzeniem restrykcji dotyczących biznesu i działania gospodarki.

– Jeśli szczepionka okaże się skuteczna, to może nie będzie kolejnej fali zachorowań na jesieni. Ale to i tak oznacza, że pierwsza połowa roku będzie dla nas okresem dramatycznie trudnym. Ważne jest więc, aby państwo umiało działać w sposób minimalizujący straty – kierując pomoc tam, gdzie ona jest naprawdę najbardziej potrzebna. Tej pomocy nie będzie bowiem za dużo. Będzie jej raczej za mało w stosunku do potrzeb – powiedział serwisowi eNewsroom profesor Witold Orłowski, ekonomista. – W 2020 roku obserwowaliśmy ogromne nieudolności w działaniu. Największą z nich było nieprzygotowanie służby zdrowia na drugą falę pandemii. Dlatego teraz rząd powinien przede wszystkim – tak jak wiele rządów na świecie – zająć się funkcjonowaniem służby zdrowia. Od niej bowiem zależy skala strat. Potem, jeśli już trzeba będzie wprowadzać lockdown, rząd powinien to robić w porozumieniu z biznesem. Nie chcemy znowu patrzeć, jak słaba władza boi się, że biznes ją przechytrzy – więc na wszelki wypadek działa z zaskoczenia. Trzeba działać inaczej: rozmawiać i ustalać, w jaki sposób wprowadzić niezbędne ograniczenia, by były jak najmniej kosztowne. Potrzebny jest też dobry plan, jak wykorzystać środki, które będą dostępne z programów pomocowych. Będą to mniejsze kwoty niż dostępne do tej pory. Tym bardziej nie stać nas na błędy, które pojawiły się w zeszłym roku. Rząd zapomniał o jakimś kodzie PKD, przez co musiał zamiast jednej tarczy robić sześć kolejnych – łatając dziury i dopisując klauzule. Tutaj też przyda się więc współpraca z biznesem – by pomoc, która musi być udzielana, była udzielana w sposób sprawny – podkreśla Orłowski.

Kasetony dibondowe

Wybranie odpowiedniego nośnika, na którym umieszczona zostanie reklama, jest — zaraz po treści — bardzo ważnym elementem kampanii promocyjnej. To gwarancja, że przekaz trafi do odbiorców, będzie czytelny i trwały. Jednym z najlepiej sprawdzających się materiałów podkładowych jest dibond.

Co to jest dibond?

Coraz częściej podczas projektowania materiałów promocyjnych proponowane są tak zwane reklamy dibondowe. Co to jest dibond? To płyta kompozytowa, w której skład wchodzi kilka tworzyw. Najczęściej produkowana jest z warstw aluminium oddzielonych od siebie polietylenem. Uzyskana konstrukcja sprawia, że produkt ten jest bardzo wytrzymały i dobrze sprawdza się jako nośnik treści marketingowych.

Właściwości dibondu

Płyta dibondowa dzięki zastosowaniu kilku rodzajów materiałów ma dużą trwałość. Głównym trzonem konstrukcji jest solidne aluminium oraz łączący warstwy rdzeń polietylenowy. Każde dodatkowo wprowadzone tworzywo dodaje nowe właściwości, które sprawiają, że w efekcie produkt zyskuje na funkcjonalności.

Materiał typu dibond:

  • ma dużą odporność na warunki atmosferyczne, takie jak: wiatr, opady deszczu czy śniegu,
  • dobrze znosi, zarówno niskie, jak i wysokie temperatury oraz gwałtowne zmiany wartości,
  • łatwo poddaje się obróbce, między innymi: cięciu, wierceniu, frezowaniu, gięciu, czy zgrzewaniu,
  • jest bardzo wytrzymały oraz odporny na uszkodzenia mechaniczne, w tym zarysowania i pęknięcia,
  • nie blaknie, nawet w wyniku długotrwałego oddziaływania promieniowania UV,
  • nie rozwarstwia się i jest wodoodporny,
  • zachowuje długą żywotność,
  • sprawdzi się na różnych rodzajach i rozmiarach powierzchni,
  • jest lekki, co daje duże możliwości w kwestii montażu.

 

Rodzaje reklam z dibondu

Firma DRW Studio jako producent reklam dibondowych proponuje szereg rozwiązań, które sprawdzą się nie tylko w odniesieniu do różnych branż, ale też w kwestii montażu w dowolnych miejscach. Kasetony z dibondu są uniwersalnym nośnikiem reklamowym i mogą być stosowane na zewnątrz, jak i wewnątrz pomieszczeń. Dzięki możliwościom obróbki udaje się stworzyć wyróżniające się na tle konkurencji produkty marketingowe skierowane do różnych odbiorców.

Wśród dostępnych rodzai reklam z płyt kompozytowych są między innymi:

  • kasetony z dibondu jednostronne oraz dwustronne,
  • zabudowy dibondowe złożone z kilku elementów,
  • totemy wolnostojące,
  • tabliczki informacyjne,
  • pylony.

Oprócz wyboru konkretnego formatu reklamy klient decyduje również czy chce płytę kompozytową w wersji błyszczącej czy matowej. Zastosowanie różnych barw i rodzaju powierzchni pozwala na uzyskanie dowolnego efektu, np. eleganckiego szyldu.

Każdy element może być dodatkowo urozmaicony np. modułami LED czy efektem halo. To sprawia, że wyprodukowany model jest indywidualnie dopasowany do potrzeb klienta.

Zalety reklam dibondowych

Dzięki możliwości indywidualnego skonstruowania płyty dibondowej, czyli odpowiednim dopasowaniu formatu warstw aluminium i polietylenu, uzyskuje się nośnik reklamy dobrany do panujących warunków. Wykorzystana grubość komponentów decyduje o tym, czy podkład będzie sztywny, czy bardziej elastyczny.

Kasetony dibondowe wyróżniają się dużą estetycznością na tle innych produktów marketingowych. Łatwo utrzymać je w czystości, a przy tym są niezwykle odporne na czynniki zewnętrzne.

Istnieje kilka sposób nanoszenia treści i wzorów na dibond. Najefektywniejsze jest frezowanie, dzięki któremu bardzo precyzyjnie tworzone są różne kształty liter czy znaków. Treść umieszczona na panelu może być nie tylko różnokolorowa, ale też wypukła. Dodatkowo można zamontować oświetlenie, które przyciąga wzrok i zwraca uwagę na prezentową markę.

Wśród zalet reklam z dibondu warto dodać atrakcyjną cenę. Koszt wyprodukowania kasetonów uzależniony jest od wybranego wariantu, jego grubości czy sposobie naniesienia treści, ale zyskuje się cenną trwałość i długą żywotność produktu. Zainwestowanie środków w płytę dibondową to gwarancja uzyskania podkładu reklamowego, który będzie się estetycznie prezentował przez długi czas.

Podsumowanie

Popularność reklam dibondowych jest uzasadniona korzystnymi właściwościami produktu. Takie kampanie dobrze się prezentują, są solidne i dają ogromne możliwości w kwestiach projektowych. Firma specjalizująca się w branży reklamowej wie jak stworzyć produkt, który będzie dobrze reprezentował firmę i zwróci uwagę klientów.

Twisto pozyskało na rozwój 72 mln zł

  • ZIP, notowany na australijskiej giełdzie fintechowy unicorn dołączył do grona inwestorów Twisto, wśród których są już m.in. ING i Uniqa.
  • Nowym inwestorem Twisto jest również Elevator Ventures, fundusz wspierany przez Raiffeisen Bank International.
  • 72 mln zł pozyskane od inwestorów Twisto przeznaczy na rozwój płatności odroczonych w Europie Środkowej.

Twisto, wiodący fintech w Europie Środkowej, specjalizujący się w odrocznych płatnościach za zakupy w sklepach internetowych i stacjonarnych, pozyskał 72 mln zł (16 mln EUR) na rozwój działalności na dotychczasowych oraz nowych rynkach. Co równie ważne, skorzysta też z know-how jakie do spółki wniosą nowi inwestorzy. Są wśród nich ZIP, fintech z Australii, inwestor branżowy, który usługi płatności odroczonych oferuje na rynkach australijskim, nowozelandzkim, brytyjskim i amerykańskim. ZIP jest notowany na giełdzie w Sydney, gdzie w 2020 r. uzyskał status unicorna, czyli spółki o kapitalizacji przekraczającej 1 mld USD.

– Witamy na pokładzie nowych inwestorów. Mają duże doświadczenie w świadczeniu podobnych usług, więc ich know-how jest dla nas równie ważne, jak finansowanie. Cieszymy się, że swoje zaangażowanie finansowe zwiększyli także obecni inwestorzy, co jest wyrazem ich wiary w to co robimy – mówi Michal Smida, założyciel i CEO Twisto. – Naszym długoterminowym celem jest oferowanie inteligentnych rozwiązań finansowych na dużą skalę. Budujemy pozycję lidera płatności odroczonych w naszej części Europy, który w ciągu kilku lat będzie obsługiwał milion klientów miesięcznie. Cieszę się, że w tej roli widzą nas również inwestorzy – dodaje.

Inwestor branżowy

– Jesteśmy podekscytowani inwestycją w Twisto. które postrzegamy jako wschodzącego lidera płatności odroczonych w Europie Środkowej i Wschodniej. Twisto oferuje kompleksowy produkt i ma zwinny zespół zorientowany na klienta. Rozpoczęliśmy już bliską współpracę, aby podzielić się doświadczeniami i jeszcze przyspieszyć rozwój firmy – mówi Larry Diamond, współzałożyciel i CEO ZIP.

Finansowanie dla Twisto to pierwsza inwestycja australijskiego fintechu w Europie kontynentalnej i druga (po Wielkiej Brytanii) inwestycja w Europie. ZIP jest uważany za jednego ze światowych liderów płatności: „kup teraz, zapłać później”. Działa w tym samym segmencie rynku jak Twisto: oferuje płatności odroczone online (w sklepach internetowych) i offline (w sklepach stacjonarnych, dzięki aplikacji połączonej z kartą płatniczą). Z usług i produktów ZIP korzysta 5,3 mln klientów na czterech rynkach. Spółka zatrudnia 500 osób.

Elevator Ventures to z kolei wiodący fundusz fintech, wspierany przez austriacki Raiffeisen Bank International.

Jesteśmy pod wrażeniem rozwiązań do codziennych płatności i zarządzania finansami, które oferuje aplikacja Twisto. Dynamiczny rozwój w Europie Środkowej dowodzi, że Twisto odpowiada na realne potrzeby klientów w tym regionie. Wesprzemy Twisto w ambicjach wejścia na kolejne rynki w Europie kontynentalnejtwierdzi Maximilian Schausberger, dyrektor zarządzający Elevator Ventures.

W tej rundzie finansowania udział wzieli także obecni inwestorzy Twisto: Finch Capital, Velocity Capital, ING Bank i austriacka grupa ubezpieczeniowa UNIQA. 7 mln EUR stanowi finansowanie dłużne na rozwój portfela kredytowego od brytyjskiego Kreos Capital, a także od pierwszego czeskiego funduszu venture capital – Orbit Capital.

Wraz z otrzymanym finansowaniem Twisto zamknęło rundę inwestycyjną B. Łącznie w tej rundzie fintech otrzymał od inwestorów 21,28 mln EUR. Wyłącznym doradcą finansowym Twisto i jego udziałowców podczas transakcji było Royal Park Partners.

Płatności odroczone omnichannel

Twisto oferuje płatności odroczone omnichannel. Dzięki aplikacji połączonej z kartą Mastercad, zarejestrowany klient może przesunąć płatność w każdym sklepie (online i offline) do 45 dni za darmo. Osoby niezarejestrowane mogą przesuwać płatność o 21 dni w e-sklepach, które wdrożyły Twisto jako metodę płatności. Aplikacja Twisto umożliwia też podzielenie na 3 raty za 0 zł płatności za zakupy w popularnych sklepach internetowych. Dodatkowo Twisto oferuje swoim użytkownikom cashback do 10 proc. w ponad 850 sklepach internetowych, a także płatności mobilne Google Pay i Apple Pay. Z usług Twisto korzysta ponad 1,3 mln klientów w Polsce i w Czechach. Blisko 170 tys. osób to zarejestrowani użytkownicy aplikacji.

Bezpieczeństwo – słowo klucz do funkcjonowania organizacji w nowej rzeczywistości

Firmy boją się o swoją przyszłość! Pracownicy obawiają się utraty pracy! Ludzie boją się o swoje zdrowie i życie! Biznes o konsekwencjach pandemii – rośnie odsetek firm obawiających się o przyszłą koniunkturę! To zaledwie promil haseł, jakie już od miesięcy można znaleźć w różnych mediach i na ustach wielu, a które negatywnie, choć niestety niezwykle skutecznie, wpływają na poczucie bezpieczeństwa wśród organizacji i zatrudnionych. Bezpieczeństwo jest bowiem tym słowem, którym najbardziej zachwiały wydarzenia ostatnich kilkunastu miesięcy, i które aktualnie nabiera nowego znaczenia, zarówno w wymiarze życia prywatnego, jak i zawodowego. Odmieniane jest przez wszystkie przypadki, wypowiadane we wszystkich językach i przez osoby na różnych szczeblach społecznej drabiny. I choć utożsamiane jest przed wszystkim z teraźniejszością, szczególnie w negatywnym aspekcie jego braku w wielu obszarach, to właśnie bezpieczeństwo staje się powoli znakiem przyszłości i elementem nowej rzeczywistości, do której zmierzamy obecnie wszyscy. Czy stanie się ono również kluczem do funkcjonowania jednostki, społeczeństwa jak i organizacji w przyszłości?

Wraz z pojawieniem się pandemii, kolejnymi obostrzeniami, zakazami, wytycznymi i ograniczeniami większość ludzi zaczęła obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Obawa ta dotyczyła nie tylko aspektu zdrowotnego, ale także, a może przede wszystkim życia zawodowego i powiązanej z nim nieodłącznie kwestii sytuacji finansowej. Poza bowiem dbaniem o zdrowie i życie własne oraz najbliższych, najważniejsze jest zabezpieczenie podstawowych potrzeb egzystencjalnych. Nie jest to jednak możliwe bez zapewnienia odpowiednich środków, które najczęściej pochodzą z wynagrodzenia za wykonywaną pracę.

Z punktu widzenia funkcjonowania organizacji występujące obawy miały i mają nadal inne podłoże, choć w ostatecznym rozrachunku również sprowadzają się do bezpieczeństwa odczuwanego na poziomie jednostki. To bowiem ludzie, pracownicy firm i instytucji, ponownie okazali się największym zasobem organizacji oraz gwarancją jej przetrwania. Gwarancją skuteczną jednak tylko wtedy, gdy zapewni się odpowiedni poziom bezpieczeństwa jednostce. By jednak było to możliwe w obecnej sytuacji, oprócz bezpiecznych warunków pracy, pewności zatrudnienia oraz dochodów, konieczne jest również dostarczenie zatrudnionym niezbędnych, a często nieznanych lub niepotrzebnych dotychczas kompetencji. Dostosowanie się do aktualnych warunków wymaga bowiem nie tylko nowej wiedzy i umiejętności, ale także szybkiego zdobywania doświadczenia w różnych obszarach.

Bezpieczeństwo ukryte w kompetencjach

Reorganizacja pracy, błyskawiczna zmiana strategii funkcjonowania, konieczność zachowania płynności finansowej oraz działania przy ogromnej intensywności lub przymus całkowitego zaprzestania codziennej aktywności sprawiły, że większość firm i instytucji dostrzegła, iż największym ich zasobem i gwarancją ciągłości istnienia są ludzie. Proces zmiany i konieczność „wypełnienia” luk w wielu niepotrzebnych dotychczas, ale też często zaniedbywanych obszarach pokazały, że nieuniknione jest dostarczenie nowych kompetencji, bez których dalsze działanie może być wręcz niemożliwe. Kompetencje te, zarówno twarde jak i miękkie, są obecnie niezbędne niemal w każdym obszarze funkcjonowania, ale także na każdym szczeblu hierarchii. Od wiedzy z nowych obszarów, poprzez inne spojrzenie na zarządzanie sobą w czasie, kwestie zapewnienia nowej higieny pracy w warunkach „pozabiurowych”, zarządzanie zespołami projektowymi czy kreatywnością na odległość, aż po zdalną sprzedaż i obsługę klienta czy też odpowiedzenie na jego obecne, inne niż jeszcze jakiś czas temu, potrzeby. Deficyty w zakresie wiedzy i umiejętności w nowych obszarach widoczne są na wszystkich szczeblach hierarchii – zarówno u kadry zarządzającej, specjalistów, jak i szeregowych pracowników.

Ich sprawne zabezpieczenie, poprzez szybkie określenie, dostarczenie i wdrożenie w zawodowej codzienności poszczególnych zatrudnionych, może nie tylko zapewnić bezpieczeństwo i przetrwanie samej organizacji, ale przede wszystkim jej pracowników. Dostarczenie niezbędnej obecnie wiedzy oraz umiejętności przekłada się na wzrost kompetencji zatrudnionych, ich efektywne działanie lub konieczne skuteczne ich przekwalifikowanie. Dzięki temu mogą oni sprawnie świadczyć swoją pracę, zapewniając odpowiedni poziom oferowanych produktów czy usług oraz obsługi klientów, co przekłada się na ciągłość pracy i zatrudnienia, a tym samym poczucia bezpieczeństwa. Samej organizacji natomiast daje gwarancję dalszego funkcjonowania i utrzymania oferty na oczekiwanym przez rynek poziomie. Kompetencje są obecnie elementem, który może dostarczyć niezbędne poczucie bezpieczeństwa zarówno na poziomie jednostki jak i firmy lub instytucji, przynosząc obopólne korzyści.

Dowodem na dostrzeganie potrzeby stałego dostarczania nowych kompetencji i podnoszenia kwalifikacji kadry, szczególnie w okresie zmieniających się warunków, jest fakt, że większość dojrzałych organizacji nie zrezygnowała ze szkoleń, a nawet zintensyfikowała swoje działania w tym obszarze. Od początku pandemii, zainteresowanie podnoszeniem kwalifikacji kadr, szczególnie w zakresie umiejętności miękkich, ale w dotychczas nieznanych obszarach lub takich, do których w związku z pojawieniem się COVID-19, zmieniło się podejście lub też wykorzystywane narzędzia, cieszy się stale rosnącym zainteresowaniem. Firmy szkoleniowe i trenerzy, którzy dostosowali formę świadczonych przez siebie usług do wymogów współczesności i nowych realiów funkcjonowania biznesu nie mogą narzekać na brak pracy. Rynek usług rozwojowych, tak jak inne branże, jest obecnie w procesie niespotykanej dotychczas transformacji. Część podmiotów, szczególnie tych, które z różnych powodów nie mogły dostosować swojej oferty do aktualnych potrzeb może zniknąć z rynku. Pozostałe jednak już teraz mogą rozwijać zarówno nowe obszary szkoleniowe jak i wykorzystywane do przekazywania i wdrażania wiedzy narzędzia. Dostrzeżone bowiem znaczenie kompetencji i ich wpływu na stabilność funkcjonowania teraz i w przyszłości będzie dalej wdrażane w życie, stając się kluczem do zaspokojenia wielu potrzeb, w tym szczególnie tak teraz potrzebnego poczucia bezpieczeństwamówi Grzegorz Święch, Wiceprezes i Partner w firmie szkoleniowej Nowe Motywacje.

Najbliższe miesiące będą miejmy nadzieję ostatnim sprawdzianem nowej rzeczywistości. Jak dużo czasu będzie potrzebne by odbudować poczucie bezpieczeństwa utracone przez ludzi i firmy na tak wielu płaszczyznach? Tego obecnie nie wiem nikt. Możemy jednak wierzyć w to, że nowe umiejętności, wiedza, kompetencje i doświadczenia, które zdobyliśmy w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy oraz które zostały dostarczone pracownikom przez świadome organizacje, pozwolą dostosować się do aktualnych warunków, przygotować na przyszłość i czerpać z przeszłości oraz stworzyć poczucie bezpieczeństwa na obecne czasy. Oby jednak tym razem doświadczenie nauczyło nas, że bezpieczne poruszanie się do przodu wymaga również „zabezpieczenia tyłów”.

Audyt efektywności energetycznej – co musisz o nim wiedzieć

Prowadzisz firmę? W takim razie z pewnością zdajesz sobie sprawę, jak istotne jest skuteczne zarządzanie energią w przedsiębiorstwie. To zadanie niełatwe, lecz przynoszące korzyści na licznych polach. Mniejsze straty energii to niższe rachunki za prąd i oszczędności, które można zainwestować w rozwój. Działania podejmowane w celu zmniejszenia zużycia energii wpływają także pozytywnie na środowisko naturalne. Skąd jednak pewność, że wybrana inwestycja rzeczywiście przełoży się na niższe zużycie? Odpowiedzi na to pytanie dostarczy audyt efektywności energetycznej.

Czym jest audyt efektywności energetycznej?

Już na wstępie warto podkreślić, że audyt efektywności energetycznej nie jest tożsamy z audytem energetycznym. Skupia się on bowiem na konkretnym przedsięwzięciu prowadzonym w ramach przedsiębiorstwa, a nie na całej gospodarce energetycznej organizacji. Jeśli zatem jako przedsiębiorca chcesz podjąć się wybranego działania, które ma przynieść zmniejszenie zużycia energii lub ograniczenie strat energii, warto abyś zdecydował się na przeprowadzenie właśnie audytu efektywności energetycznej.

Co prawda audyt ten nie jest obowiązkowy, lecz pozwala stwierdzić, czy podejmowane działanie ma w ogóle sens z punktu widzenia profilu energetycznego firmy i potencjalnych oszczędności. Korzyści, które ze sobą niesie, są zatem niezwykle istotne.

Przebieg audytu efektywności energetycznej

Audyt efektywności energetycznej to proces złożony, który składa się najczęściej z 4 etapów:

  1. Ustalenie zakresu i czasu przeprowadzanego audytu.
  2. Gromadzenie informacji dot. obecnego stanu technicznego instalacji i pracy urządzeń, a także rozpoznanie źródeł, które generują straty energetyczne. Audyt przeprowadzany jest przeważnie przez zewnętrznego audytora, a nawet zespół audytorów.
  3. Analiza zebranych danych i ich ewaluacja, a następnie przedstawienie propozycji przedsięwzięć mających na celu minimalizację rozpoznanych strat. Propozycje te muszą być realne do zrealizowania, dlatego analizowane są także rozwiązania techniczne posiadane przez firmę, a także jej finanse.
  4. Sporządzenie raportu z przeprowadzonego audytu. W audycie znaleźć muszą się także informacje o potencjalnej oszczędności energii, której uzyskanie będzie możliwe po przeprowadzeniu przedsięwzięcia.

Audyt energetyczny jest obowiązkowy

Audyt nieobowiązkowy – czy aby na pewno?

Prawo nie narzuca obowiązku przeprowadzania audytu efektywności energetycznej na przedsiębiorstwa, jak ma to miejsce w przypadku audytu energetycznego, który w dużych przedsiębiorstwach trzeba powtarzać co 4 lata. Niemniej istnieją sytuacje, w których przedsiębiorca ma obowiązek się na niego zdecydować. Dotyczy to dwóch przypadków. Pierwszy z nich odnosi się do chęci uzyskania dofinansowania na realizację przedsięwzięć mających na celu zmniejszenie zużycia lub strat energii, drugi zaś związany jest z uzyskaniem białych certyfikatów. O ile ta pierwsza sytuacja wydaje się w pełni zrozumiała, o tyle nie każdy może znać pojęcie białych certyfikatów.

Czym one są? Najprościej mówiąc, białe certyfikaty to świadectwa efektywności energetycznej, które można uzyskać za realizację przedsięwzięcia w zakresie oszczędności energii. Oszczędność ta musi wynieść minimum 116,3 MWh i wynikać z przeprowadzonego audytu efektywności energetycznej. Co więcej, białe certyfikaty stanowią towar obrotu giełdowego. Dzięki nim firma może zatem uzyskać dodatkowy dochód w wyniku osiągnięcia zysku z ich sprzedaży na Towarowej Giełdzie Energii podmiotom zobowiązanym do ich umarzania.

Audyt efektywności energetycznej – kiedy przeprowadzić?

Audyt efektywności energetycznej to świetne źródło informacji na temat aktualnego stanu wykorzystania energii przez firmę. Dzięki niemu zweryfikować można, czy planowane przedsięwzięcie rzeczywiście przełoży się na oszczędność energetyczną. Wydaje się zatem, że jego przeprowadzenie jest nie tylko wartością dodaną, a wręcz koniecznością przy podejmowaniu decyzji dotyczących zarządzania energią w przedsiębiorstwie.

Deloitte: W czasie noworocznych wyprzedaży cenę tylko co dziesiątego produktu w sklepach online obniżono więcej niż o 5 proc.

W czasie noworocznych wyprzedaży w dół poszły ceny dronów i laptopów, za to w górę ceny zabawek oraz drobnego AGD.

W tym roku noworoczne wyprzedaże mają specyficzny charakter, gdyż ze względu na pandemiczne obostrzenia można z nich skorzystać przede wszystkim w sklepach internetowych. Czy na początku 2021 roku klienci mogą liczyć na atrakcyjne okazje? Jak wynika z kolejnej edycji „Świątecznego Barometru Cenowego”, ruch cenowy w największych sklepach online w pierwszej dekadzie stycznia 2021 roku w porównaniu z cenami z połowy listopada 2020 roku, wyniósł 3,7 proc. Oznacza to, że znacznie więcej produktów podrożało niż potaniało. Przeprowadzona przez Deloitte we współpracy z firmą Dealavo analiza ofert ponad 1000 sklepów z branży e-commerce pokazała, że wbrew komunikacji reklamowej, klientom mogło być ciężko znaleźć produkty, które faktycznie były znacząco przecenione.

Eksperci Deloitte i Dealavo w okresie pomiędzy 20 listopada 2020 (tydzień przed Black Friday) a 7 stycznia 2021 roku analizowali ceny kategorii produktów, które w międzynarodowym badaniu Deloitte „Zakupy Świąteczne 2020” Polacy wskazywali jako najczęściej wybierane na prezenty dla najbliższych. Po świętach Bożego Narodzenia analiza skupiła się na ogłaszanych przez sprzedawców e-commerce noworocznych obniżkach. – Polacy przyzwyczaili się już do poświątecznych wyprzedaży i bardzo chętnie z nich korzystają. W tym roku sytuacja jest o tyle specyficzna, że zaraz po świętach, na skutek obostrzeń, centra handlowe nie otworzyły się i wciąż pozostają zamknięte. E-commerce był więc na wygranej pozycji – mówi Anna Winnicka, Menadżer w dziale Konsultingu Deloitte.

Dzięki świątecznemu badaniu Deloitte znane są kategorie produktów, które Polacy najchętniej wybierają jako prezenty dla najbliższych. Dlatego do analizy wybrano najpopularniejsze produkty z poniższych kategorii: drobne AGD, akcesoria elektroniczne, czekolady, DIY, drony, gry, konsole, kosmetyki, książki, laptopy, muzyka, perfumy, planszówki, smart speakers, smartfony, artykuły sportowe, tablety, telewizory, wearables, zabawki oraz zegarki. Łącznie przebadano ponad 400 produktów, które znajdują się w ofercie ponad tysiąca sklepów online i przeanalizowano około 3,5 tys. cen.

Ceny w górę i trochę w dół

Jak wynika z analizy sklepów internetowych, które reklamowały się naprawdę dużymi obniżkami, prowadzone kampanie marketingowe nie pokrywały się z rzeczywistymi obniżkami cen. Wręcz odwrotnie. – Ceny dwóch trzecich produktów w analizowanym okresie wzrosły. Średni wzrost wyniósł 8 proc., ale istotne jest to, że w przypadku 32 proc. z nich wzrost ten wyniósł powyżej 5 proc. Tylko jedna trzecia analizowanych produktów miała obniżone ceny, co pokazuje, że sprzedawcy większą wagę przywiązywali do marketingowych przekazów niż rzeczywistych obniżek – wyjaśnia Anna Winnicka. Średni spadek ceny wyniósł 5,3 proc., a 11 proc. produktów miało obniżki głębsze niż 5 proc. Kategorie, w których średnie ceny wzrosły to drobne AGD, konsole, zabawki i produkty z kategorii muzyka. Biorąc pod uwagę spadki i wzrosty, średni ruch cenowy pomiędzy 20 listopada a 7 stycznia wyniósł 3,7 proc., podczas gdy rok temu było 1,1 proc.

W ostatnim czasie detaliści selektywnie zwiększali ceny – zauważyliśmy to zarówno między Black Friday a świętami, między świętami a Nowym Rokiem, jak i na początku stycznia. Na początku 2021 roku podwyżki są niższe niż w ostatnim miesiącu 2020 r., za to obejmują większą pulę produktów (66 proc. vs. 52 proc. produktów), przez co średni wzrost cen wyniósł aż 8 proc. na początku stycznia w porównaniu do 6,2 proc. między Black Friday a Nowym Rokiem – mówi Jakub Kot, Prezes Dealavo.

W czasie listopadowego Black Friday konsumenci mieli do dyspozycji większą liczbę produktów objętych obniżkami (49 proc. produktów vs. 30 proc. w styczniu), jak również mniejszą liczbę tych, których cena wzrosła (41 proc. vs 66 proc. w styczniu). Co prawda, przy średnim ruchu cenowym, oscylującym wokół 0 proc. nie można mówić o jakichś atrakcyjnych okazjach, ale w styczniu przy ruchu na poziomie 3,7 proc. było to jeszcze mniej prawdopodobne.

Eksperci Deloitte przeanalizowali również około 3,5 tys. cen i porównywali ich ruch w okresie przed Black Friday i w czasie noworocznych wyprzedaży. Okazało się, że wzrost dotyczył 34 proc. z nich, a spadek 23 proc. Z kolei 43 proc. cen pozostało bez zmian.

Tańsze słodycze i laptopy, droższe zabawki oraz drobne AGD

W poprzednich latach opłacało się poczekać z zakupem sprzętu elektronicznego lub gier komputerowych do noworocznych wyprzedaży. Jak było w tym roku? Okazuje się, że tym razem prawidłowość ta dotyczyła jedynie dronów i laptopów, trzeba jednak zaznaczyć, że upusty były raczej symboliczne. Obniżki były także widoczne w kategorii słodycze.

Jeżeli chodzi o zabawki, to najwyższy wzrost cen obserwowaliśmy w okresie przedświątecznym, podczas gdy w styczniu podwyżki te – zwłaszcza w odniesieniu do zabawek edukacyjnych i kreatywnych – były spłycane do poziomu z początku grudnia – mówi Mateusz Mańkowski, Konsultant w zespole strategii Deloitte. Wyjątkiem od tej reguły były zabawki konstrukcyjne, wśród których ceny aż 92 proc. analizowanych produktów w czasie noworocznych wyprzedaży zostały podniesione. I tak zestaw Lego Friends Domek Na Drzewie Mii był droższy 7 stycznia niż 20 listopada średnio aż o 39 proc., a Lego 41367 Friends Skoki przez przeszkody Stephanie o 17 proc. Podobnie było także z muzyką, gdzie zanotowano wzrosty średnio o 25-30 proc. oraz produkty sportowe (nawet 43 proc.). Z kolei w kategorii drobnego AGD cena 77 proc. produktów w analizowanym okresie poszła w górę. I tak na przykład w przypadku trymera firmy Remington (NANO SERIES NE3850) – średnia cena wzrosła o 13 proc., identycznie jak cena robota odkurzającego Xiaomi Mijia Mi.

Eksperci Deloitte porównali tegoroczny okres wyprzedaży z okazji Black Friday i Nowego Roku z analogicznym okresem z przełomu 2019/2020 roku. W 2019 roku na tydzień przed Black Friday niemal 31 proc. produktów miało najniższą cenę. W 2020 roku, czyli podczas ostatniego BF było to 27 proc. W czasie samego Black Friday było to odpowiednio 42,2 i 28 proc. Podobnie było tuż przed świętami Bożego Narodzenia i w czasie noworocznych wyprzedaży. – Można więc powiedzieć, że rok temu klienci mieli większą szansę trafić na atrakcyjną ofertę niż dziś. Może się to wiązać ze zmniejszającą się dostępnością produktów bądź faktycznie mniejszą skalą obserwowanych obniżek cenowych w tym czasie – mówi Mateusz Mańkowski.