Hakerzy, darknet i marketing: malware Rogue efektem współpracy cyberprzestępców

Złośliwe oprogramowanie z roku na rok zagraża użytkownikom komputerów i smartfonów na całym świecie w coraz większym stopniu za sprawą jego większej dostępności oraz popularności. Dziś nawet osoby nieobeznane z programowaniem są w stanie przeprowadzić prostą kampanię hakerską – wystarczy zakupić odpowiedni program w darknecie. Specjaliści bezpieczeństwa cybernetycznego poddali analizie aktywność jednego z dostawców tego typu usług, który w ostatnim czasie zaprezentował swoje nowe dzieło – Rogue.

W ostatnich miesiącach badacze z Check Point Research zidentyfikowali kolejnego dostawcę złośliwego oprogramowania na Androida, który wykorzystywał darknet do działań promujących swoje rozwiązania. Twórca i sprzedawca złośliwego oprogramowania, który występuje pod nazwą „Triangulum”, po raz pierwszy dołączył do darknetu na początku 2017 r. Cztery miesiące później Triangulum zaczął oferować swoje pierwsze szkodliwe oprogramowanie dla Androida, a jego pierwszym produktem był mobilny RAT, czyli trojan zdalnego dostępu. Tego typu program zdolny jest do przechwytywania danych z serwerów C&C czy niszczenia danych lokalnych – a nawet usuwania całego systemu operacyjnego!

Po kilku miesiącach działań profil zniknął na prawie 1,5 roku. Triangulum pojawił się ponownie 6 kwietnia 2019 r., wprowadzając na rynek zupełnie nowy produkt. Od tego momentu programista stał się coraz bardziej aktywny, reklamując szereg usług w kolejnych sześciu miesiącach. Badacze spekulują, że podczas przerwy w działalności, Triangulum utworzył dobrze działającą linię do tworzenia i dystrybucji złośliwego oprogramowania dla Androida.

Dalsze dochodzenie Check Pointa ujawniło, że Triangulum współpracuje z innym podmiotem zajmującym się szkodliwym oprogramowaniem – „HexaGoN Dev”, który specjalizuje się w opracowywaniu szkodliwych programów dla systemu Android, w szczególności RAT. Jako że HexaGoN Dev, mimo kompetencji programistycznych, miał problemy z samodzielną sprzedażą swoich produktów, połączył siły ze „specjalistą od marketingu podziemnego”, czyli Triangulum, który pomógł mu stworzyć różne marki tego samego produktu. Jako, że HexaGoN Dev, mimo kompetencji programistycznych, miał problemy z samodzielną sprzedażą swoich produktów, połączył siły ze „specjalistą od marketingu podziemnego”, czyli Triangulum, który pomógł mu stworzyć różne marki tego samego produktu. Kolaboracja pozwoliła tym samym na osiągnięcie wymarzonego sukcesu finansowego.

Połączenie umiejętności programistycznych HexaGoN oraz umiejętności marketingu społecznościowego Triangulum stanowiło zdaniem ekspertów Check Pointa wyraźnie uzasadnione zagrożenie. Ostatecznie Triangulum i HeXaGoN Dev wyprodukowali i rozpowszechnili wiele wariantów złośliwego oprogramowania dla Androida, w tym kryptominery, keyloggery i zaawansowane MRAT P2P (Phone to Phone).

Rouge, czyli kooperacja na czarnym rynku

Triangulum i HeXaGoN Dev współpracowali w ostatnim czasie w celu stworzenia i wprowadzenia na czarny rynek oprogramowania Rogue, będącego częścią rodziny MRAT (trojan mobilny zdalnego dostępu). Ten typ złośliwego oprogramowania pozwala przejąć kontrolę nad urządzeniem i wydobyć wszelkiego rodzaju dane, takie jak zdjęcia, lokalizacja, kontakty i wiadomości; może również modyfikować pliki na urządzeniu z systemem Android i pobrać dodatkowe złośliwe ładunki. Gdy Rogue uzyska wszystkie wymagane uprawnienia na docelowym urządzeniu, ukrywa swoją ikonę przed użytkownikiem urządzenia, by ten nie mógł się go pozbyć. Jeśli jednak wymagane uprawnienia nie zostaną przyznane, będzie wielokrotnie prosić użytkownika o ich ostateczne przyznanie.

Następnie złośliwe oprogramowanie rejestruje się jako administrator urządzenia. Jeśli użytkownik zda sobie z tego sprawę i spróbuje cofnąć uprawnienia administratora, na ekranie pojawi się komunikat dotyczący akceptacji usunięcia wszystkich danych z urządzenia, co zazwyczaj jest wystarczającym powodem dla zaniechania dalszych prób usunięcia oprogramowania.

Co ważne Rogue korzysta z platformy Firebase, będącą usługą Google’a opracowaną dla aplikacji androidowych. Korzystając z niej malware ukrywa swoje złośliwe zamiary dzięki podszywaniu się pod legalną usługę.

– Dostawcy mobilnego malware’u stają się coraz bardziej pomysłowi w darknecie. Nasze badania dają nam wgląd w to jak ewoluuje złośliwe oprogramowanie i jak coraz trudniej skutecznie śledzić, klasyfikować i chronić przed nim. – mówi Yaniv Balmas, kierownik badań cybernetycznych w Check Point.

Aż 85% z przeszło 3,5 miliarda smartfonów na całym świecie opartych jest o system operacyjny Android. Oznacza to, że blisko 3 miliardy użytkowników staje się potencjalnymi ofiarami złośliwego oprogramowania pokroju Rogue. Firma Check Point przypomina o zachowaniu dobrych praktyk pozwalających uniknąć większości ataków: bieżącej aktualizacji systemu operacyjnego, instalowania oprogramowania jedynie z oficjalnych dystrybucji, wyłączenia zdalnego usuwania danych oraz maksymalnego ograniczenia korzystania z otwartych sieci Wi-Fi.

Prezes Hanna Mojsiuk: „Kreatywność przedsiębiorców wynika z ich desperacji. Wielu z nich boi się o przyszłość”

– Przedsiębiorcy są największym płatnikiem brutto do budżetu, nie trzeba ich straszyć karami i doprowadzać do stanu, w którym zmuszeni są organizować zbiórki internetowe na przetrwanie.  Sytuacja jest bardzo trudna i przedsiębiorcy potrzebują wsparcia – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk. – Apeluję do Rządzących: porozumienie z przedsiębiorcami jest możliwe tylko drogą dialogu, kompromisu i jasnych zasad jak wyglądać będzie wsparcie i „powrót do normalności”. Tylko razem możemy podołać kryzysowi i wspólnie budować Polskę – mówi Prezes Hanna Mojsiuk.

„Cztery radiowozy pilnujące lodowiska w Szczecinie nie zachęcają do rozmowy”

Sytuacja gospodarki jest dramatyczna. Lockdown w Polsce trwa od 28 grudnia, ale wiele branż już od listopada objęta jest obostrzeniami. Nie brakuje też sektorów gospodarki, które od samego początku pandemii notują bardzo wysokie straty i ich funkcjonowanie jest bardzo poważnie zagrożone. W obliczu nieuchronnego bankructwa wiele firm decyduje się na złamanie rządowego rozporządzenia i ponowne otwarcie działalności. Niektórzy otwierają się wprost, inni decydują się na fortele gospodarcze. Lodowiska stają się kwiaciarniami, restauracje miejscami kursów kuchennych, a siłownie miejscami szkolenia sportowców zawodowych czy zakładami rehabilitacji.

– To jest kreatywność wynikająca z desperacji.  Przedsiębiorcy boją się o swoją przyszłość, o miejsca pracy, boją się długów i bankructwa. Ich decyzje o ponownym otwarciu są podyktowane po prostu koniecznością – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej Hanna Mojsiuk.  – Rozmawiam z dziesiątkami przedsiębiorców, którzy z wielką pasją prowadzili i rozwijali swoje firmy. Dzisiaj są w dramatycznych sytuacjach. Zdaję sobie sprawę, że mamy czas pandemii, ale uważam, że do porozumienia można dojść w formie dialogu. Cztery radiowozy pilnujące lodowiska w Szczecinie czy natychmiastowa kontrola sanepidu w restauracjach, które się otwierają to nie jest coś, co zachęca do rozmowy – dodaje Prezes Mojsiuk.

Przedsiębiorcy potrzebują wsparcia.  „Zamknięte sektory gospodarki mają prawo do odszkodowań”

Jaka powinna być więc droga do porozumienia? Według Prezes Północnej Izby Gospodarczej jest ona prosta, ale wymaga od Rządu transparentności działania: – Zamknięte sektory gospodarki mają prawo do odszkodowań proporcjonalnych do poniesionych strat. Należy wprowadzić stan klęski żywiołowej i zagwarantować przedsiębiorcom godne odszkodowania. Tak, by mogli stanąć na nogi i działać gdy pandemia się skończy. Należy natychmiast uruchomić pomoc finansową z rządowych tarcz i wycofać się z krzywdzącej strategii rozdzielania pieniędzy według kodów PKD. Zamkniętych jest wiele branż, a pieniądze otrzymają tylko Ci z odpowiednimi kodami. To niesprawiedliwe – mówi Prezes Hanna Mojsiuk.

– Ten system ma dziury. Nie dziwię się desperacji właścicieli lodowisk. Działają kwartał w roku. Obiekty są zamknięte, a oni nie mają szansy na żadne wsparcie – mówi Prezes Hanna Mojsiuk. Północna Izba Gospodarcza apeluje o dialog z rządzącymi.

CTO w szpagacie czyli jak łączyć świat biznesu i technologii?

Często spotkać się można z tezą, że CTO jest omnibusem, który płynnie porusza się we wszystkich dostępnych na rynku technologiach i jeśli tylko chce, sam jest w stanie napisać dosłownie wszystko. Tymczasem rola CTO w organizacji jest mocno związana z jej wielkością i dynamiką rozwoju. O ile w kilkuosobowych firmach i startupach CTO jest faktycznie bliżej technologii i codziennej pracy programistycznej, w firmach większych lub tych o bardziej złożonej strukturze, funkcja ta jest zdecydowanie bardziej zarządcza i managerska, a CTO w firmowej układance stoi  jedną nogą w technologii, a drugą w biznesie. Jego rolą jest łączyć ze sobą te dwa światy.

CTO TO NIE POLIGLOTA

Czy dobry CTO musi znać każdy język programowania? Oczywiście, że, nie musi. Przecież od żadnego lingwisty nie oczekuje się, że będzie znał wszystkie języki świata. Oczywiście będzie on ich znał kilka, jedne lepiej, inne gorzej, niektórymi będzie władał biegle, w innych porozumie się na poziomie podstawowym. I nadal będzie on dobrze wykonywał swoją pracę. Podobnie jest z językami programowania, które CTO może znać na różnym poziomie. Będzie on ekspertem od jednego a pozostałe znał na tyle, by umieć zdefiniować ich plusy i minusy oraz dobrać najlepsze rozwiązanie do zaistniałego problemu. CTO powinien potrafić zarysować plan działania i ustalić oczekiwany rezultat,  a swoje zadania powinien umieć efektywnie delegować specjalistom danego obszaru.

CTO “NIEWSZYSTKOWIEDZĄCY”

Jeśli jako CTO chcesz próbować nowych rzeczy – rób to. Ale pamiętaj, że nie uda Ci się utrzymać równego poziomu na wszystkich polach i wcześniej czy później, będziesz musiał pójść na kompromisy. Zdarza się, że CTO przechodzi taką ścieżkę w swojej pracy zawodowej, że gdzieś po drodze jako programista musi się znać na wszystkim. Trafia do firmy jako fullstack, czyli osoba od front- i backend’u. A  tymczasem, oprócz tego zajmuje się tam też bazami danych, serwerami, optymalizacją, testami i designem. Dziesiątkami innych tematów, które dzieją się w tak zwanym międzyczasie. Dopiero potem, gdy nabierze doświadczenia i spojrzy z perspektywy czasu zobaczy, jak bardzo było to nieefektywne i szkodliwe dla interesu firmy.

Nie da się być dobrym we wszystkim, można być co najwyżej poprawnym, a i tak realizacja zadań i celów w takim układzie zajmuje zwykle więcej czasu, niż przy jasno podzielonych zadaniach i odcinkach.

Czy zatem CTO powinien znać się na wszystkim? Nie. Takie podejście to rozmienianie się na drobne i marnowanie czasu na czynności, z którymi dużo lepiej, szybciej i bardziej efektywnie poradzą sobie specjaliści i eksperci od poszczególnych dziedzin. Jeśli CTO zna się na architekturze,  rozumie relacje DevOps’owe, wie jak działają systemy i jak je stworzyć  – to na bazie tej wiedzy jest w stanie działać skutecznie. Rolą CTO jest “spiąć” pracę specjalistów na poszczególnych odcinkach a następnie sprawdzić, czy efekt spełnia założenia. Ponadto tak ją zaplanować, by w zadanym czasie i zadanym budżecie przyniosła ona największe profity i dla firmy, i dla klienta. Kontr produktywne jest by  CTO stał programistom nad głową i co chwilę dawał im swoje, kolejne uwagi. To oni powinni mieć najlepszą i najbardziej aktualną wiedzę, by dobrze wykonać swoje zadania. Wartość pracy CTO pojawia się wtedy, gdy potrafi on dobrze wyznaczać cele i weryfikować pracę zespołu, zarazem ufając ich kompetencjom i pomagając im tylko w razie takiej potrzeby. Dobry CTO potrafi znaleźć takich ludzi, którzy są lepsi i mądrzejsi niż on sam.

CORAZ MNIEJ KODU

To, że CTO dużo programuje to tylko legenda.Na pewnym etapie, gdy firma jest mała, programujący CTO zdarza się częściej. Wraz z rozwojem organizacji zmienia się także rola CTO w jej strukturze, który coraz częściej i coraz bardziej zaczyna być odpowiedzialny nie za pisanie kodu, lecz za zarządzanie i podejmowanie (także strategicznych dla firmy) decyzji. CTO podejmując decyzje nie powinien bazować tylko na własnym doświadczeniu. To zwykle jest bardzo duże, ale nadal nie wolne od  obszarów mniej znanych czy gorzej przez CTO rozumianych. To normalna sprawa, nie jest to w żadnym wypadku oznaka braku kompetencji. Niemniej, CTO powinien konsultować swoje przemyślenia z ekspertami z danego obszaru – ci zawsze będą mieć większą i bardziej aktualną wiedzę, lub zlecać pracownikom zgłębienie tematu, który jest nowy lub słabo znany dla całego zespołu. Ostatecznie jednak decydujący głos zawsze ma CTO.

CORAZ WIĘCEJ ZARZĄDZANIA

Tym, co jest, a na pewno być powinno kwestią należącą do CTO, jest  dowodzenie podczas developmentu. CTO jest przede wszystkim liderem, mentorem i managerem, który wbrew pozorom wcale nie musi mieć backgroundu programistycznego, choć jest to najczęściej spotykana opcja. Tymczasem CTO z backgroundem stricte biznesowo- managerskim potrafią być bardzo skuteczni a dzięki wysoko rozwiniętym umiejętnościom motywacyjnym, mediacyjnym, negocjacyjnym i zarządczym trzymać w ryzach zespoły programistów. Zamiast głębokiej znajomości języków programowania mają oni  wiedzę na temat procesów oraz zarządzania i ta wiedza pozwala im płynnie poruszać się między projektami.

TECHNOLOGIA. BIZNES, LUDZIE

Studenci informatyki myślą, że po studiach będą po prostu siedzieć i programować. Tymczasem często już pierwsza praca pokazuje, jak dalekie jest to przekonanie od tego, jak jest naprawdę. Umiejętności miękkie okazują się niezwykle istotne, bo w pracy programistę otaczają ludzie – developerzy, koledzy i koleżanki z innych zespołów, Klienci. Jasna, otwarta i empatyczna komunikacja to podstawa skutecznej pracy. Ponadto bycie developerem wiąże się z pracą zespołową (co też bywa nierzadko sporym zaskoczeniem dla początkujących programistów). Ktoś zbiera wymagania, kto inny przygotowuje design, kilku developerów koduje, potem następuje faza testów, i to wszystko odbywa się zespołowo, dlatego wg mnie zdolności komunikacyjne to jedne z najważniejszych umiejętności dobrego developera i CTO.

Będąc CTO orientujesz się, że bardziej niż człowiekiem od technologii jesteś człowiekiem od ludzi. Twoim zadaniem jest zaspokojenie technologiczne ludzi w firmie, by rozumieli, jaki jest w tym obszarze cel i mogli się rozwijać,  by znaleźli miejsce dla siebie i czuli się dobrze, by wiedzieli że są rozumiani, a ich cele są realizowane. Z drugiej strony CTO musi posiadać takie umiejętności, by także w kontekście biznesowym umieć wytłumaczyć pracownikom,  dlaczego coś ma być zrobione tak, a nie inaczej i dlaczego to jest ważne dla klientów, czyli osób które suma sumarum płacą za wykonaną przez cały zespół pracę.

Zatem ni mniej, ni więcej – CTO musi być skutecznym mediatorem pomiędzy ludźmi od biznesu a tymi zajmującymi się technologią. Jedną z jego kluczowych kompetencji powinna być umiejętność klarownego wytłumaczenia tak jednym jak drugim tego, jaki jest plan działania, dlaczego plan zakłada, by zrobić coś tak, a nie inaczej i dlaczego tak jest lepiej. Musi ponadto być przygotowany do tego, by również  biznesowo umieć argumentować, ile i dlaczego tyle klient będzie za coś płacić.

WĘDKA. NIE RYBKA

Rolą CTO jest zachęcenie ludzi do myślenia i zmotywowanie ich do szukania własnych rozwiązań, choć ta pierwsza opcja oszczędza wiele czasu. Niemniej, w dłuższej perspektywie pozostawianie ludzi z pulą wskazówek i pozwolenie im, by dochodzili do punktu czy efektów jakich się od nich oczekuje jest dużo efektywniejsze. Metody proponowanie przez CTO nie zawsze muszą być jedynymi słusznymi i niejednokrotnie rozwiązania proponowane przez zespół w równie szybkim czasie przynoszą równie dobre efekty. To sytuacja win win, w której każda ze stron ma szansę się czegoś nauczyć.  Dobry CTO to po prostu dobry manager, który zna swój zespół, dostrzega jednostkowe predyspozycje poszczególnych osób, chce i potrafi wczuć się w ich myślenie, potrafi spojrzeć na sytuację czy problem oczami innych. Z empatią i wysoko rozwiniętymi umiejętnościami miękkimi.

BYĆ TYLKO TAM, GDZIE NAPRAWDĘ TRZEBA

O ile twój zespół nie liczy więcej niż 10 osób i pracujecie nad tylko jednym produktem – CTO  jest w stanie być wszędzie tam,  gdzie podejmowanie są decyzje technologiczne Kiedy zespół jest większy, a projektów i produktów under development więcej – jest to co najwyżej kontr produktywne. A najczęściej po prostu niemożliwe.  Z drugiej strony nie każdy problem powinien zaprzątać głowę CTO, z tymi mniejszymi zespoły często świetnie poradzą sobie same. Natomiast kiedy jakiś temat jest złożony i może wpływać na politykę technologiczną firmy, warto zwrócić się z nim do CTO.

CTO REKRUTUJE?

Są natomiast obszary nie stricte technologiczne, ale bardzo istotne z perspektywy realizacji zadań, w których CTO powinien być stale obecny. Jednym z kluczowych są rekrutacje programistów – a te zbyt często pozostawia się tylko firmowym HR-owcom. Tymczasem doświadczony i sprawny CTO wie, że jeśli otoczy się ludźmi, z których nie jest zadowolony, to końcowo nie będzie osiągał dobrych efektów. Kluczem jest znalezienie osób podobnie myślących, którzy dążą do tych samych celów w podobny sposób. Z punktu widzenia CTO nie zawsze zatrudnienie kogoś, kto technologię ma w małym palcu, ale wykazuje spore braki w interpersonalnych aspektach, będzie najbardziej korzystne dla firmy. Nauczenie programisty miękkich umiejętności jest dużo trudniejsze, niż szlifowanie jego wiedzy technologicznej. Zmienić podejście, nastawienie, czyjś sposób komunikacji jest dużo trudniej niż nauczyć nowego kodu.

AUTOR: Przemysław Królik/ CTO MasterBorn

Od autora:
Kiedyś wydawało mi się, że CTO wie wszystko. Teraz widzę, że rolą CTO jest doprowadzenie do tego by rzeczy działały – czy to w ramach MVP czy OVP. Jeśli coś działa i spełnia moje założenia biznesowe oraz postawione potrzeby klientów – to mamy sukces. Nie możemy jednak jako CTOs zapominać, że na sukces pracują ludzie, a technologia jest tylko narzędziem w ich rękach. W moim przekonaniu CTO to osoba, która zna się na ludziach, którzy znają technologię i tylko w takim układzie całość ma szansę naprawdę dobrze działać.

Brexit nie taki zły dla funta. Huśtawka na kryptowalutach

Pomimo apokaliptycznych przepowiedni na razie kurs funta trzyma się całkiem solidnie. Z drugiej strony wyjście Wielkiej Brytanii z Unii na tym etapie było formalnością, a inwestorzy wiedzieli o dacie od dawna, stąd nie należało spodziewać się zbyt silnych reakcji.

Funt po brexicie

Proces wyjścia z Unii Europejskiej wcale nie był dla funta taki zły. Początkowo co prawda wyraźnie stracił względem euro. Przez chwilę spadki sięgały niemal 1,5%. Analitycy szybko doszli do wniosku, że to jednak nadmierna ostrożność i już dzisiaj funt odrobił całe straty względem euro. Względem złotego kosztuje obecnie 5,06 zł, co oznacza, że jest nadal ponad 3 grosze tańszy niż na początku roku, ale tutaj na uwagę zasługuje umocnienie polskiej waluty po zamieszaniu wywołanym przez wypowiedzi członków RPP pod koniec 2020 roku.

Huśtawka na kryptowalutach

Bitcoin po dotarciu na poziom ponad 40 000 dolarów długo tam nie pozostał. Następnego dnia spadł poniżej 31 000 na moment, by dzisiaj przez chwilę przekroczyć 36 000. Jest to niesamowita zmienność, patrząc na inne rynki, aczkolwiek na kryptowalutach nie jest to nic nowego. Z jednej strony mieliśmy największy dzienny spadek, ale mieliśmy też najwyższy dzienny wzrost. Mowa oczywiście o wartościach nominalnych. Część analityków wiąże korektę z kolejnymi ostrzeżeniami nadzorców, jak np. FCA, które ostrzegają przed wysokim ryzykiem i możliwością utraty nawet 100% zainwestowanych środków.

Ropa najdroższa od marca

Lepsze dane makroekonomiczne i rosnący optymizm wywołany początkiem szczepień powoduje, że analitycy poprawiają długoterminowe prognozy. To z kolei powoduje większy popyt na ropę naftową jako ważny surowiec energetyczny. Nie bez znaczenia jest też słabnący dolar amerykański, w którym ropa naftowa jest wyceniana. W rezultacie ropa naftowa kosztuje na giełdzie w Londynie około 56 dolarów, a w Nowym Jorku 53 dolary. Oba poziomy są najwyższe od lutego, czyli sprzed głównych spadków na początku pandemii w Europie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak istotnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Podatek handlowy miał wyrównać szanse – a w branży RTV/AGD zapłacą go tylko polskie firmy

Podatek handlowy miał wyrównywać warunki konkurencji między mniejszymi a większymi podmiotami i pośrednio przeciwdziałać ekspansji zagranicznych sieci handlowych w Polsce. Jednak w praktyce w branży handlu RTV/AGD zapłacą go jedynie polskie firmy. Ich największy konkurent niemiecki Media Markt podzielił sklepy na oddzielne firmy i nie zapłaci ani grosza. To pokazuje że, podatek handlowy nie tylko nie osiągnie celów zamierzonych przez ustawodawcę, ale obciąży rodzime przedsiębiorstwa, pogarszając ich pozycję na rynku.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wielokrotnie apelował do rządu o niewprowadzanie nowych podatków w czasie trwania pandemii. Podtrzymujemy ten apel i wzywamy do wstrzymania poboru podatku handlowego na rok 2021 r. Co więcej, ZPP konsekwentnie sprzeciwia się wprowadzaniu podatków o charakterze sektorowym i przypomina, że długofalowe rozwiązanie problemów związanych z unikaniem opodatkowania leży w głębokiej reformie systemu podatkowego oraz powinno polegać na likwidacji podatku CIT i zastąpienia go podatkiem przychodowym.

Skutki wprowadzenia podatku handlowego są dobrze widoczne na przykładzie branży RTV AGD IT. Jej cechą charakterystyczną jest dysproporcja pomiędzy dostawcami (globalnymi koncernami) a sprzedawcami (lokalnymi przedsiębiorstwami). Rentowność oscyluje na poziomie od 2 do 4 proc. Druga stawka podatkowa podatku handlowego o wysokości 1,4 proc. skonsumuje znaczą część zysku sprzedawców RTV AGD. To z kolei pogorszy równowagę konkurencyjną pomiędzy przedsiębiorstwami polskimi, a zagranicznymi, w szczególności, że te drugie podatku nie zapłacą wcale.

Omawiając skutki wprowadzenia podatku handlowego od 1 stycznia 2021 r. nie sposób pominąć kwestii gospodarczych konsekwencji pandemii koronawirusa. ZPP stoi na stanowisku, że podnoszenie obciążeń na przedsiębiorstwa w trakcie tego bezprecedensowego kryzysu jest niezrozumiałe i niemożliwe do zaakceptowania. Podnoszenie obciążeń doprowadzi również do spowolnienia gospodarczego, na które nie możemy sobie w tym momencie pozwolić.

W latach 2021-2027 Polska otrzyma fundusze o niespotykanej dotąd skali. W nowej perspektywie budżetowej Polska otrzyma 160 mld EUR z unijnych funduszy. 57 mld EUR będzie pochodzić z Funduszu Odbudowy, który powstał by pomóc państwom członkowskim stawić czoła wyzwaniom pandemii koronawirusa. Dla porównania, przez 16 lat członkostwa w UE Polska otrzymała ok. 181 mld EUR. W świetle otrzymania tak ogromnych środków, wydaje się oczywistym, że presja budżetowa na wprowadzenie nowych podatków powinna być znacznie mniejsza, a polski rząd nie powinien wprowadzać nowych obciążeń dla przedsiębiorców, borykających się ze skutkami kryzysu.

[AKTUALIZACJA 14.01.2020]

W dnu 14.01.2020 na adres naszej Redakcji wpłynęło oficjalne stanowisko MediaMarkt. Treść zamieszczamy poniżej.

Media Saturn Holding Polska sp. z o.o. odprowadza wszystkie podatki należne z tytułu swojej działalności zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami podatkowymi. Sklepy MediaMarkt działają jako spółki komandytowe od 2004 r., co wynika z przyjętej koncepcji biznesowej i ich powstanie nie ma nic wspólnego z wprowadzonym ostatnio podatkiem handlowym, biorąc pod uwagę wskazane ramy czasowe. Każde przedsiębiorstwo, niezależnie od formy prawnej, jest zobowiązane przepisami prawa do odprowadzania podatków zgodnie z obowiązującymi regulacjami i dotyczy to również spółek Media Saturn Holding Polska. W związku z tym wypowiedzi sugerujące, że spółki komandytowe nie zapłacą podatku bądź też zostały utworzone, aby unikać podatków są nieprawdziwe, biorąc pod uwagę obiektywne fakty i wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Apel Rady Przedsiębiorczości ws. szczepień przeciw COVID-19

Wybuch pandemii koronawirusa w 2020 r. pogrążył świat i Polskę w największym kryzysie od wielu dekad. Liczba zakażeń COVID-19 w Polsce sięgała nawet25 tys. osób dziennie, a towarzysząca jej skala dezorganizacji życia społeczno-gospodarczego nie miała precedensu. Wskutek lockdownu oraz zamrażania aktywności biznesowej, polska gospodarka straciła już ok. 160 mld zł PKB, a przedsiębiorcy z zamkniętych branż desperacko walczą o przetrwanie i utrzymanie miejsc pracy. Niestety coraz częściej tę walkę przegrywają, o czym świadczy fakt, iż liczba ogłoszonych niewypłacalności firm w listopadzie 2020 r. była o 108 proc. wyższa niż przed rokiem, a liczba osób objętych zwolnieniami grupowymi zwiększyła się ponad dwukrotnie. Dalsze utrzymywanie się takiego stanu rzeczy oznaczać będzie wykładniczy wzrost liczby traconych miejsc pracy i upadających firm, a w konsekwencji również związanych z tym ludzkich dramatów.

Pojawiła się jednak realna perspektywa wyjścia z obecnego kryzysu dzięki pomyślnemu opracowaniu pierwszych szczepionek przeciwko COVID-19, których skuteczność i bezpieczeństwo potwierdzają wyniki badań klinicznych pozytywnie zweryfikowane przez wiodące agencje ds. bezpieczeństwa leków w wysoko rozwiniętych krajach. Wkraczamy tym samym w krytyczny etap walki z pandemią, który zdecyduje jak szybko
przerwany zostanie łańcuch dalszych zakażeń oraz fala nieodwracalnych straty ludzkich i ekonomicznych.

W związku z powyższym zwracamy się z apelem do:

  • przedsiębiorców – aby wspierali rozpoczynającą się kampanię szczepień, promując ją wśród swoich pracowników, informując ich, rozwiewając wątpliwości oraz zapewniając im wszelkie ułatwienia niezbędne zapewnienia możliwie najsprawniejszego procesu szczepień. Od tego, jak szybko
    zaszczepiona zostanie odpowiednio znaczna część populacji będzie zależeć tempo znoszenia restrykcji sanitarnych, które tak silnie ograniczają działalność firm z wielu branż, zagrażając ich dalszemu istnieniu.
  • pracowników – aby skorzystali z możliwości bezpłatnego zaszczepienia się przeciwko COVID-19. W ten sposób nie tylko chroniliby życie i zdrowie swoje oraz swoich bliskich, lecz również miejsca pracy. Każda kolejna zaszczepiona osoba przybliża nas do normalności w życiu gospodarczym i oddala zagrożenie bezrobociem.
  • rządu – aby podjął wysiłki na rzecz zapewnienia sprawnej organizacji procesu masowych szczepień, szybko i elastycznie reagując na wyzwania pojawiające się w jego trakcie. Tylko w ten sposób możliwe jest doprowadzenie do końca lockdownu, który bardzo negatywnie wpływa na całą polską gospodarkę, a w konsekwencji również na stan finansów publicznych – z jednej strony zwiększając zapotrzebowanie na finansowanie walki z kryzysem zdrowotnym oraz kolejne kosztowne pakiety antykryzysowe dla gospodarki, zaś z drugiej obniżając dochody budżetowe na skutek spadku konsumpcji i pogorszenia kondycji finansowej sektora przedsiębiorstw. Od realizacji tego zadania zależy, czy odbicie gospodarcze nastąpi już w drugiej połowie 2021 czy też dopiero w roku 2022. Dlatego apelujemy do rządu o szybkie odmrażanie gospodarki w miarę postępujących szczepień ze szczególnym uwzględnieniem branż obecnie najbardziej zagrożonych – w tym m.in. gastronomii i turystyki. Ich otwarcie będzie również sprzyjało odbudowie i rozwojowi kooperujących z nimi sektorów, takich jak rolnictwo, handel i usługi.

Efekty programu szczepień przeciwko COVID-19 będą w dużej mierze uzależnione od tempa dostaw szczepionek do Polski, ale też od sprawności procesu i poziomu wyszczepień. Do zwalczenia epidemii konieczne będzie dwukrotne zaszczepienie ok. 22 mln osób. Aby nastąpiło to odpowiednio szybko, konieczne będzie zwiększanie liczby punktów szczepień oraz ich wydajności. Biorąc pod uwagę skalę tego przedsięwzięcia oraz konieczność przekonania o jego słuszności przeważającej większości społeczeństwa dla osiągnięcia
odpowiedniego poziomu odporności populacyjnej, niezbędnym warunkiem jego powodzenia będzie także zaangażowanie oraz solidarne współdziałanie wszystkich obywateli a w szczególności pracodawców, pracowników i rządu. Aby tak się stało, niezbędna jest świadomość wspólnego celu – ochrony życia i zdrowia, miejsc pracy, zagrożonych branż i całej gospodarki – oraz jedynego szybkiego i pewnego środka jego realizacji, czyli masowych szczepień.

Rada Przedsiębiorczości z niepokojem przyjęła decyzję rządu o przedłużeniu do dnia 31 stycznia restrykcji nałożonych 28 grudnia ub.r. Stoi ona w sprzeczności z wcześniejszymi komunikatami, z których wynikało, że w przypadku obniżenia poziomu zachorowań, rząd podejmie decyzję o odmrożeniu gospodarki. Nie widzimy żadnego powodu, by przy spadającej liczbie zachorowań nadal utrzymywać bardzo głęboki lockdown. Nie buduje to zaufania społecznego, które chcemy osiągnąć poprzez nasz apel. Przedsiębiorcom, którzy przez permanentne niedotrzymywanie umowy społecznej przez rząd tracą swoje biznesy i miejsca pracy, trudno będzie angażować się w kampanie i akcje prowadzone w krytycznym momencie walki z pandemią.

EDP Renováveis uzyskało od EBI i BPI finansowanie w kwocie 112 mln euro na budowę i eksploatację dwóch farm wiatrowych

  • Farmy wiatrowe powstaną w dystryktach Coimbra i Guarda, na zachodzie i północy kraju.
  • W fazie realizacji utworzą ok. 560 miejsc pracy.
  • Finansowanie z EBI ma wsparcie Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych (EFIS).

Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) przeznaczy 65 milionów euro, a BPI kolejne 47 milionów euro dla EDP Renováveis S.A. (EDPR), jednego z największych producentów energii wiatrowej na świecie, na sfinansowanie budowy i eksploatacji dwóch lądowych farm wiatrowych o łącznej mocy zainstalowanej 125 MW, które powstaną w portugalskich dystryktach Coimbra i Guarda. Projekt jest współfinansowany przez Banco BPI i EBI przy wsparciu Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych (EFIS), który stanowi główny filar Planu inwestycyjnego dla Europy.

Dzięki finansowaniu z EIB, EDPR zaprojektuje, wybuduje i będzie eksploatować dwie średniej wielkości farmy wiatrowe: Tocha II, o mocy 33 MW, i Sincelo, o mocy 92 MW. Farma wiatrowa Tocha II powstanie w gminie Cantanhede w dystrykcie Coimbra, w zachodniej części Portugalii, niedaleko wybrzeża Atlantyku. Z kolei farma wiatrowa Sincelo zostanie zbudowana na styku gmin Pinhel i Guarda w dystrykcie Guarda, na północnym wschodzie kraju. Projekt ten bezpośrednio przełoży się na wzrost zatrudnienia; przewiduje się, że w trakcie budowy powstanie ok. 560 tymczasowych miejsc pracy.

Uruchomienie farm wiatrowe przybliży Portugalię do realizacji celów energetycznych i klimatycznych, zgodnie z którymi do 2030 roku 47% zużycia energii końcowej brutto ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. To samo dotyczy ustanowionego przez Komisję Europejską wiążącego celu, zgodnie z którym do 2030 roku z OZE pochodzić ma 32% zużytej energii końcowej.

Wspólne finansowanie tego przedsięwzięcia przez EBI i BPI potwierdza zaangażowanie obu instytucji na rzecz zrównoważonego finansowania i wspierania inicjatyw sprzyjających środowisku naturalnemu, a także przyczyniających się do zapobiegania zmianom klimatycznym i łagodzenia ich skutków oraz transformacji w kierunku gospodarki niskoemisyjnej.

Bank UE udzieli wsparcia w postaci kredytu na zieloną energię, przyznanego na warunkach spełniających wymagania programu obligacji odpowiedzialnych środowiskowo (Climate Awareness Bonds) EBI. W rezultacie projekt ten najprawdopodobniej zostanie zaliczony do portfela transakcji kredytowych finansowanych z emisji tego typu obligacji.

Wiceprezes EBI Ricardo Mourinho Félix, odpowiedzialny za działalność Banku w Portugalii, stwierdza: Bardzo cieszy nas zacieśnienie partnerskiej współpracy z EDP Renováveis przy tym flagowym projekcie, ponieważ wzmacnia to zaangażowanie banku w promocję działań na rzecz klimatu, rozwoju gospodarczego i spójności. Wspieranie celów Portugalii w zakresie obniżenia emisyjności, przy jednoczesnym pobudzaniu wzrostu gospodarczego i tworzeniu miejsc pracy, jest jednym z głównych priorytetów EBI. Jeśli naprawdę pragniemy, aby ożywienie gospodarcze po pandemii było zielone i inkluzywne, powinniśmy wspierać dostawy energii odnawialnej i jej szerokie wykorzystanie zarówno w sektorze produkcyjnym, jak i przez naszych obywateli.

Komisarz ds. Gospodarki Paolo Gentiloni, dodaje: Umowa między EBI i EDP Renováveis, wspierana przez Plan inwestycyjny dla Europy, jest korzystna zarówno dla klimatu, jak i dla gospodarki. Przy wsparciu Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych pozwoli ona bowiem sfinansować nowe lądowe farmy wiatrowe na zachodzie i północy Portugalii, przybliżając tym samym kraj do osiągnięcia ambitnych celów w zakresie planów energetycznych i klimatycznych, a także pomóc w stworzeniu nowych miejsc pracy.

Tymczasowy dyrektor generalny EDP Renováveis Rui Teixeira zauważa: Jako EDP Renováveis jesteśmy bardzo zadowoleni, że możemy liczyć na wsparcie EBI i BPI w procesie rozwoju nowych projektów, które przyczynią się do realizowania przez Portugalię planu na rzecz energii i klimatu, celów Komisji Europejskiej, a także umożliwią stworzenie ponad pół tysiąca miejsc pracy. Ten projekt zwiększa nasze zaangażowanie w portugalski sektor odnawialnych źródeł energii oraz w poprawę jakości życia obecnych i przyszłych pokoleń, jak również wzmacnia naszą kluczową rolę jako światowego lidera w sektorze energii odnawialnej.

Członek zarządu Banco BPI Pedro Barreto komentuje: BPI jest wieloletnim partnerem grupy EDP, a transakcja ta stanowi kolejny dowód naszej dobrej współpracy. Kierowanie się kryteriami ESG, dotyczącymi środowiska, kwestii społecznych i zarządzania przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, stanowi część nowego, rosnącego w siłę trendu, który w niedalekiej przyszłości bardzo zyska na znaczeniu. Udział w projekcie we współpracy z EBI stanowi dla nas powód do dumy oraz sprawia, że Banco BPI staje się punktem odniesienia w dziedzinie finansowania portugalskich spółek zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju.

Marcin Kuśmierz pokieruje rozwojem Shopera

Celem doświadczonego menedżera jest osiągnięcie przez Shopera pozycji wiodącego dostawcy rozwiązań dla e-commerce w Europie. Wejście w nowe segmenty rynku i partnerstwa z globalnymi liderami e-commerce pomogą w jego realizacji.

Shoper to najpopularniejsze oprogramowanie do prowadzenia sklepu internetowego w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej oparte o model subskrypcyjny SaaS (Software-As-A-Service). Korzysta z niego ponad 20 tys. małych i średnich przedsiębiorstw, a firma dostarcza je w modelu sprzedaży bezpośredniej oraz przez partnerów biznesowych.

Marcin Kuśmierz to jeden z najbardziej doświadczonych menedżerów na rynku usług internetowych dla MŚP w Europie. Od 2007 roku związany z home.pl i międzynarodową grupą IONOS jako Prezes Zarządu odpowiedzialny za rozwój biznesu w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Wielokrotnie nagradzany za rozwój i transformację biznesu przez polskie i międzynarodowe kapituły, m.in. tytułem „CEO of the year” przyznawanym przez Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych. Marcin Kuśmierz posiada bogate doświadczenie w sektorze e-commerce i nowych technologii informatycznych. Jest członkiem rad nadzorczych Krajowego Integratora Płatności (tpay), R2G Polska (apaczka), Fly On the Cloud oraz członkiem rad doradczych w globalnych firmach technologicznych Acronis i Cloudblue.

– Chcemy, aby Shoper był rozwiązaniem pierwszego wyboru dla nowych firm oraz startupów w segmencie e-commerce. Będziemy też rozwijać ofertę usług dla profesjonalnych sprzedawców internetowych, oferując im kompletny ekosystem oraz rozwijać partnerstwa z globalnymi liderami branży e-commerce. Naszą ambicją jest osiągnięcie pozycji wiodącego dostawcy na rynku europejskim – mówi Marcin Kuśmierz, nowy Prezes Zarządu.
Założyciel firmy i dotychczasowy Prezes, Krzysztof Krawczyk, objął funkcję Wiceprezesa Zarządu odpowiedzialnego za rozwój głównych produktów, m.in. oprogramowania sklepu internetowego.

– Shoper to sklep internetowy w chmurze, ale też płatności, reklama i logistyka. W nadchodzących latach znacząco zwiększymy inwestycje w rozwój platformy technologicznej i pozyskanie kolejnych specjalistów e-commerce. Dołączenie Marcina do zespołu ma na celu przyspieszenie rozwoju biznesu i wzmocnienie naszej pozycji rynkowej – mówi Krzysztof Krawczyk.

Pokolenie Z wkracza na rynek pracy

Pokolenie Z, czyli osoby urodzone między 1995 a 2005 r. i będące „następcami” millenialsów, właśnie wkraczają na rynek pracy. Najstarsi przedstawiciele tej grupy stawiają pierwsze kroki w swojej zawodowej karierze. Zasilając zespoły w poszczególnych organizacjach są zastrzykiem „nowej energii”, a jednocześnie grupą, której potrzeby względem pracy mogą znacznie różnić się od przedstawicieli starszych pokoleń. Jakie oczekiwania „zetek” względem pracodawców wysuwają się dziś na pierwszy plan?

Mimo, iż pokolenie Z to przedstawiciele niżu demograficznego i ich liczebność względem choćby nieco starszych millenialsów jest mniejsza, obecność osób urodzonych po roku 1995 na rynku pracy staje się faktem i będzie się w najbliższym czasie sukcesywnie zwiększać. Jak każde pokolenie „zetki” dorastały i były kształtowane przez różnorodne czynniki związane m.in. z wydarzeniami gospodarczo-społecznymi oraz transformacją technologiczną, która miała miejsce w Polsce w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Szeroki dostęp do internetu, dynamiczny rozwój nowoczesnych technologii i stała aktywność w wirtualnym świecie były udziałem przedstawicieli pokolenia Z właściwie już od najmłodszych lat. Dostęp do informacji, umiejętność szybkiego ich zdobywania i przede wszystkim komunikacja na poziomie „tu i teraz” – to tylko niektóre aspekty definiujące postępowanie „zetek”. Pojawienie się przedstawicieli tego pokolenia na rynku pracy to dla pracodawców szansa na pozyskanie nowych talentów do swoich organizacji, ale także wyzwanie związane z odpowiednim zdefiniowaniem potrzeb młodych pracowników i stworzeniem warunków pracy, które sprawią, że nowo zatrudnieni zostaną w firmie na dłużej.

Indywidualizm w zespole

Oczekiwaniom zawodowym przedstawicieli pokolenia Z przyglądają się eksperci. Z najnowszego raportu  „Generacja  Z: Miejsce pracy liderów jutra” wyłania się obraz najmłodszego pokolenia, które myśląc o swojej przyszłej karierze w zdecydowanej większości (61 proc. ankietowanych) chciałoby pracować w trybie hybrydowym, czyli łączyć wykonywanie obowiązków zawodowych w biurze i na zasadach home office. Idealnym i najczęściej wskazywanym przez „zetki” miejscem pracy jest przestrzeń, która umożliwia zdobywanie doświadczenia i rozwijanie swoich umiejętności, co podkreśla aż 69 proc. respondentów. Na drugim miejscu, znalazła się dobra atmosfera (64 proc.)[1]. Dla przedstawicieli badanego pokolenia w pracy ważne jest także: budowanie relacji, wymiana wiedzy oraz integracja między współpracownikami. Co ciekawe, „zetki” przywiązują wagę także do możliwości pracy indywidualnej. – Różnice pokoleniowe w organizacji są z jednej strony pewnego rodzaju wyzwaniem, z drugiej natomiast mogą stać się źródłem cennej inspiracji i motywacji. Otwartość przedstawicieli najmłodszego pokolenia na integrację i czerpanie z know-how starszych kolegów to cenna wskazówka m.in. do tego jak planować pracę przy poszczególnych projektach – mówi Stephane Tikhomiroff, Dyrektor Generalny Perfetti Van Melle Polska.

Nowe pokolenie, które właśnie pojawia się na rynku pracy to dla pracodawców szansa na przyciągnięcie wykształconych specjalistów, których doświadczenie i postrzeganie świata może realnie wpływać na funkcjonowanie zespołów i przyczyniać się do szeroko pojętego rozwoju. Aby jednak w pełni wykorzystać potencjał tych pracowników kluczowe jest zrozumienie przez liderów i menedżerów ich potrzeb oraz możliwości.

[1] http://fnope.org.pl/dokumenty/2020/10/Generacja%20Z_C&Wm

Coraz więcej chętnych na rajd Bitcoina. Nadpłynność podsyca ceny ryzykownych aktywów

Zamieszanie polityczne w Waszyngtonie nie powinno być większego wpływu na rynki, ale przy braku ciekawszych tematów służy jako powód do odwrócenia uwagi od koronawirusa. Jako że wstępny pęd ku ryzykownym aktywom został zatrzymany, inwestorzy dokonują przegrupowania, prawdopodobnie przed następnym ruchem.

W USA Demokraci starają się o impeachment dla prezydenta Trumpa, ale na 8 dni przed inauguracją J. Bidena wyrok nie zmieni nic więcej, ponad zablokowanie Trumpowi opcji wystartowania w wyborach w 2024 r. Tło makro/polityczne/informacyjne w zasadzie nie uległo zmianie. Lub inaczej mówiąc, z taką samą łatwością można ignorować dotyczące rozwoju pandemii, jak i skupiać się na bardziej optymistycznej przyszłości po dystrybucji szczepionek. Rynki są w fazie rewaluacji sytuacji po ostatnim wzroście apetytu na ryzyko. Kierunek dla reflacyjnego rajdu został chwilowo przesłonięty przez skok rentowności obligacji skarbowych USA, ale to zakłócenie nie utrzyma się długo. Wczorajsze wypowiedzi przedstawicieli Fed (Bostic, Barkin, Kaplan) potwierdzają, że obecnie nie ma mowy o dyskusji o normalizacji polityki monetarnej. Co bardziej jastrzębi członkowie mają nadzieję, na taka poprawę warunków gospodarczych w drugiej połowie roku, że będzie można rozmawiać o ograniczeniu tempa skupu aktywów lub podwyżkach stóp procentowych, ale dodają, że szanse na to są niewielkie. A jeśli Fed nie widzi pola manewru, to mało realne, że inne banki centralne wyrwą się przed szereg. Gospodarka światowa jest daleko od powrotu do pełni zdrowia, stąd nadpłynność pozostanie i będzie podsycać ceny ryzykownych aktywów. Strategia na 2021 rok pozostaje bez zmian.

Bitcoin stracił wczoraj 20 proc., ale nie da się o tym napisać więcej, jak o wcześniejszych imponujących wzrostach. Kryptowaluta stała się fenomenem ostatnich tygodni i zaczęła przyciągać coraz więcej osób chcących załapać się na rajd. Urabianie fundamentów pod ostatnie ruchy (kres dolara, ultra-luźna polityka monetarna, upadek odpowiedzialnej polityki gospodarczej) uznaję co najmniej za kontrowersyjne, ale jednocześnie muszę mieć szacunek dla realizowanej zmienności. Proszę mnie tylko nie zmuszać do traktowania krypto na równi z innymi walutami. Więcej cech wspólnych widziałbym z zeszłoroczną gorączką na akcjach CD Projekt. Oczywiście finał dla Bitcoina nie musi (i raczej nie będzie) taki sam.

Polski rząd ogłosił wczoraj przedłużenie obowiązujących restrykcji do końca stycznia z jedyną różnicą, że po feriach dzieci klas 1-3 wrócą do szkół. Przedłużenie zakazów zgromadzeń oraz zamknięcia hoteli i restauracji było do przewidzenia, biorąc pod uwagę, jakie decyzje podjęto w innych krajach Europy. Złoty nie miał na co reagować i EUR/PLN kontynuuje trend boczny nad 4,50. W ubiegłym tygodniu 4,50 było wstępną granicą dla odreagowania grudniowej przeceny złotego. W spadkach upatruje się wpływu domykania krótkich pozycji w złotym wcześniej zawieranych „pod interwencję NBP”. Teraz rynek może lepiej podlegać pod wahania ogólnorynkowego sentymentu. Umocnienie USD (spadki EUR/USD) generują presję na osłabienie walut regionu, choć uważamy, że ruch korekcyjny jest ku końcowi, co powinno przynieść kolejny test EUR/PLN 4,50. W międzyczasie czynnikiem ryzyka jest kończące się w środę posiedzenie RPP. Nie spodziewamy się obniżki stóp procentowych, ale komunikat może zawierać nowe ostrzeżenia o gotowości banku do przeciwdziałania aprecjacji waluty.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.