Brytyjski wywiad elektroniczny przygotowuje kampanię zwalczania propagandy antyszczepionkowej

Według londyńskiej gazety „The Times” brytyjski wywiad elektroniczny (GCHQ) przygotowuje się do rozpoczęcia cyberoperacji przeciwko sponsorowanej przez niektóre państwa propagandzie, która podważa celowość badań nad szczepionką na COVID-19. Operacja będzie skierowana głównie przeciwko kampaniom dezinformacyjnym wychodzącym z Rosji.

Kampanie dezinformacyjne wydają się być ukierunkowane na badania nad szczepionką prowadzone przez Uniwersytet Oksfordzki. Głównym przesłaniem tych kampanii jest twierdzenie, że szczepionka zmieni osoby zaszczepione w szympansy. Mówi się, że dziesiątki memów na ten temat zalały rosyjskie serwisy społecznościowe, a ich angielskie tłumaczenia pojawiły się na Facebooku, Twitterze i Instagramie.

Według „The Times” brytyjski rząd uważa rozprawę z kampanią dezinformacyjną za strategiczny priorytet, który zyskuje na znaczeniu w miarę postępu badań. Władze nakazały 77. Brygadzie armii brytyjskiej, która specjalizuje się w operacjach informacyjnych, rozpoczęcie kampanii internetowej przeciwdziałającej zwodniczym narracjom. Do działań w cyberprzestrzeni zmobilizowano również GCHQ – brytyjską agencję wywiadu elektronicznego. Agencja ma używać narzędzi opracowanych pierwotnie do monitorowania i obezwładniania stron internetowych i innych platform internetowych wykorzystywanych przez Państwo Islamskie do rekrutacji bojowników.

Według gazety status operacyjny 77. Brygady i GCHQ uniemożliwia im zwalczanie dezinformacji płynącej od zwykłych użytkowników mediów społecznościowych. Ponadto kampania cybernetyczna nie może być kierowana na witryny internetowe należące do sojuszników Wielkiej Brytanii z tzw. Five Eyes, czyli Australii, Nowej Zelandii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Brytyjskie służby są jedynie zobowiązane do informowania swoich odpowiedników w Five Eyes o zagrożeniach.

Źródło: The Times z 08.11.2020 r.

Wielka Brytania ujawnia działania Narodowych Sił Cybernetycznych

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, przemawiając 19 listopada 2020 r. w Izbie Gmin, ujawnił wybrane informacje dotyczące działania nowych Narodowych Sił Cybernetycznych (NCF) – oddziału ofensywnych hackerów, który może atakować zarówno wrogie państwa, takie jak Chiny czy Rosja, jak i przeciwników niepaństwowych. NFC, kontrolowane przez agencję wywiadu elektronicznego (GCHQ) i Ministerstwo Obrony, działa operacyjnie od kwietnia 2020 r. Zatrudnia kilkuset pracowników w siedzibie w Cheltenham i innych obiektach wojskowych na terenie całego kraju.

Premier stwierdził, że NCF łączy wysiłki agencji wywiadowczych i służb bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni przeciwko terroryzmowi, przestępczości zorganizowanej i wrogiej działalności państw. Jednostka skupiła rozproszone dotąd ofensywne możliwości hackerskie, które Wielka Brytania miała od dziesięciu lat. Zapowiedział też, że NCF w ciągu następnej dekady zwiększy zatrudnienie dziesięciokrotnie tj. do ok. 3000 osób.

Wielka Brytania rzadko ujawnia informacje o swoich zdolnościach w cyberprzestrzeni. W 2018 r. GCHQ podało, że przeprowadziło „dużą ofensywną kampanię cybernetyczną” przeciwko Państwu Islamskiemu (ISIS). Zasadniczo NFC skupia się w swoich działaniach na zwalczaniu ISIS i innych grup terrorystycznych, ale może w razie potrzeby działać przeciwko Rosji lub Chinom. Jej zadaniem jest również zakłócanie sieci pedofilów i innych zajmujących się wykorzystywaniem seksualnym, uważanych za najbardziej wyrafinowanych aktorów cybernetycznych. Operacje NCF muszą być zatwierdzone przez ministra, zazwyczaj sekretarza spraw zagranicznych lub obrony. Mają również podlegać nadzorowi parlamentarnej komisji ds. wywiadu i bezpieczeństwa.
Wiadomo, iż dyrektorem Narodowych Sił Cybernetycznych jest mężczyzna, od ponad 20 lat związany z wywiadem elektronicznym. Formowanie NFC trwało kilka lat, bowiem stało się przedmiotem biurokratycznej wojny o wpływy pomiędzy GCHQ i Ministerstwem Obrony.

Szacuje się, że około 60 krajów rozwinęło ofensywne zdolności hackerskie, przy czym Iran i Korea Północna należą do najbardziej zaangażowanych w atakowanie Wielkiej Brytanii.

Źródło: The Guardian z 19.11.2020 r.

Samopoczucie młodych Polaków w 2020 roku uległo wyraźnemu pogorszeniu

Samopoczucie Polaków w 2020 roku uległo wyraźnemu pogorszeniu w stosunku do roku 2019, co można wiązać z wybuchem pandemii COVID-19. Zmniejszyły się odsetki deklaracji wszystkich wymienianych w naszych pytaniach emocji pozytywnych, a zwiększyła liczba deklaracji wszystkich emocji negatywnych.

Szczególną uwagę zwracają najmłodsi respondenci, w wieku 18–24 lata, którzy – inaczej niż w roku poprzednim – nie mieli przeciętnie lepszego samopoczucia od osób starszych. Wyraźnie częściej doświadczali niektórych negatywnych emocji, zwłaszcza poczucia bezradności (44% wobec 31% wśród ogółu), depresji (32% w stosunku do 21% wśród ogółu), a także zniechęcenia i znużenia (47% wobec 36% wśród ogółu). Warto dodać, że częstość odczuwania depresji, bezradności i znużenia osiągnęła wśród najmłodszych respondentów najwyższy poziom na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Można to wiązać z wyjątkowym doświadczeniem domowej izolacji, zdalnego nauczania i braku kontaktu z rówieśnikami, na które osoby w wieku 18–24 lat były w ubiegłym roku narażone.
Samopoczucie Polaków w wiekuBadanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (367) przeprowadzono w ramach procedury mixed-mode na reprezentatywnej imiennej próbie pełnoletnich mieszkańców Polski, wylosowanej z rejestru PESEL.
Każdy respondent wybierał samodzielnie jedną z metod:
– wywiad bezpośredni z udziałem ankietera (metoda CAPI),
– wywiad telefoniczny po skontaktowaniu się z ankieterem CBOS (CATI) – dane kontaktowe respondent otrzymywał w liście zapowiednim od CBOS,
– samodzielne wypełnienie ankiety internetowej, do której dostęp był możliwy na podstawie loginu i hasła przekazanego respondentowi w liście zapowiednim od CBOS.
We wszystkich trzech przypadkach ankieta miała taki sam zestaw pytań oraz strukturę. Badanie zrealizowano w dniach od 30 listopada do 10 grudnia 2020 roku na próbie liczącej 1010 osób (w tym: 42,2% metodą CAPI, 44,0% – CATI i 13,9% – CAWI).

Albo otworzymy gospodarkę po 17. stycznia, albo kryzys rozleje się na wszystkie sektory

Przedłużający się lockdown i kolejne ograniczenia mogą doprowadzić do realnej zapaści gospodarki. W skali makro, Polska relatywnie dobrze radzi sobie z ekonomicznymi skutkami epidemii, jednak szereg branż – tych, które objęte są w tej chwili szczególnymi rygorami, bądź zakazem działalności – znajduje się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Utrzymywanie obowiązujących ograniczeń po 17. stycznia, wiąże się z ryzykiem fali bankructw w sektorach nimi objętych, oraz rozprzestrzenienia się kryzysu również na sektory powiązane. Przedsiębiorcy nie dadzą rady dłużej ponosić kosztów nieprzygotowania systemu opieki zdrowotnej na epidemię – w drugiej połowie stycznia powinniśmy odmrozić wszystkie branże, z zachowaniem rygoru DDM.

4 marca 2020 roku odnotowano w Polsce pierwszy przypadek zakażenia nowym koronawirusem. Mija zatem jedenasty miesiąc funkcjonowania firm w warunkach ograniczeń, nakazów i zakazów, których zakres zmieniany jest co kilka tygodni. Możemy z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że przedsiębiorcy zdali ten trudny egzamin: błyskawicznie wprowadzili podwyższony rygor sanitarny, przeorganizowali swoje działalności, skutecznie wdrożyli – tam, gdzie jest to możliwe – pracę zdalną, nawet mimo braku adekwatnych przepisów w tym zakresie. Niektórzy z nich w walkę z wirusem zaangażowali się również finansowo.

Biznes domagał się szybkiego otwierania gospodarki i jak najwęższego zakresu ograniczeń, ale generalnie stosował się do wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami norm. Dzięki jego odpowiedzialnej postawie, rząd miał komfort w podejmowaniu decyzji mających wymuszać dystansowanie społeczne i izolację.

Po niemal roku walki z pandemią, sytuacja wygląda inaczej. Utrzymywane miesiącami restrykcje i zakazy doprowadziły wielu przedsiębiorców do granic wytrzymałości finansowej. Nie ma już śladu po wiosennej dyscyplinie – coraz więcej firm próbuje obchodzić, niejednokrotnie bardzo kreatywnie, regulacje wprowadzane w związku z epidemią. Jakkolwiek nie opowiadalibyśmy się za przestrzeganiem litery prawa, trudno jest jednoznacznie krytykować przedsiębiorców próbujących przetrwać za wszelką cenę. Tym bardziej, że – w przeciwieństwie do wiosny ubiegłego roku – wielu z nich nie doczekało się jeszcze żadnej pomocy finansowej, mimo że zostali objęci restrykcjami jeszcze w październiku.

Kolejnym negatywnym zjawiskiem jest ewidentny kryzys zaufania do rządu. Dominuje przekonanie, że ograniczenia wprowadzane są niemal na oślep. Nie przedstawia się żadnej konkretnej argumentacji uzasadniającej bardziej restrykcyjne podejście do tych akurat sektorów, które są nimi objęte. Polityką informacyjną i procesem decyzyjnym rządzi chaos – tygodniami komunikowano kolejne obostrzenia w ostatniej chwili, zaraz przed ich wprowadzeniem. Gdy w listopadzie zdecydowano się jakkolwiek ustrukturyzować strategię walki z epidemią i przedstawić mapę drogową zdejmowania ograniczeń, dokument błyskawicznie zdezaktualizował się.

W tej chwili każdy dzień przynosi doniesienia o krytycznej sytuacji w kolejnych branżach. Gastronomia nie funkcjonuje normalnie od niemal roku. Branża fitness, mimo że nauczyła się działać w podwyższonym rygorze sanitarnym, pozostaje całkowicie zamknięta. Regulacje dotyczące sklepów w centrach handlowych zmieniają się co kilka tygodni – bezpośrednio po Świętach Bożego Narodzenia znaczna część z nich została ponownie objęta zakazem prowadzenia działalności.

Trzeba zatem powiedzieć jasno: doszliśmy do momentu, w którym utrzymywanie ograniczeń życia gospodarczego staje się zbyt kosztowne ekonomicznie. Nadmiernym uproszczeniem byłoby stwierdzić, że „Polska robi to, co reszta Europy”. Większość państw, które utrzymują, bądź poszerzają restrykcje, albo jest znacznie zamożniejsza od Polski (np. Anglia, Irlandia, Niemcy, czy Francja), albo znajduje się w dużo gorszej sytuacji epidemicznej (np. Czechy). My tymczasem, mimo imponującego postępu gospodarczego, w dalszym ciągu jesteśmy relatywnie (na tle Europy) biednym państwem, w którym – dzięki dyscyplinie społecznej – udało się powstrzymać niekontrolowany wzrost liczby zakażeń. Kontynuowanie polityki otwierania i zamykania branż na podstawie trudnych do określenia przesłanek, może kosztować nas zaprzepaszczenie znacznej części dorobku wypracowanego w ostatnich trzech dekadach.

Mając na uwadze wszystkie powyższe względy, ZPP apeluje do Premiera oraz Ministra Zdrowia i wspierającego ich zespołu o odmrożenie wszystkich branż po 17. stycznia 2021 roku. Utrzymywanie ograniczeń będzie się wiązało z ryzykiem realnego kryzysu i fali bankructw obejmujących niemal wszystkie sektory gospodarki. Musimy wrócić do normalnego życia. Przejawem tej konieczności jest zapowiedź powrotu do szkół podstawowych dzieci z klas 1-3. Skoro dyskutujemy o przejściu części uczniów na nauczanie stacjonarne, tym bardziej powinniśmy podejmować odważne decyzje w zakresie otwierania kolejnych branż.

Nieruchomości, magazyny, fotowoltaika, a nawet gry komputerowe. Chętnych do inwestycji nie brakuje

W co będziemy inwestować w roku 2021? Królują nieruchomości, ale pojawiają się pytania o magazyny, fotowoltaikę czy nawet… gry komputerowe.

Rok 2021 niektórzy zaczynają z postanowieniem: mniej oszczędzania, więcej inwestowania. To dobra strategia jeżeli w naszym portfelu jest więcej pieniędzy i czujemy, że to dobry czas, by ulokować je w innych przestrzeniach niż tylko bankowe lokaty. Te w ostatnim czasie dramatycznie straciły na wartości, więc przedsiębiorcy jak i osoby fizyczne szukają dla siebie atrakcyjniejszych alternatyw. Czy pandemia to dobry czas na inwestycje? Dla niektórych to wręcz okazja do znalezienia bardzo atrakcyjnych i generujących zyski obiektów. Mowa o nieruchomościach, ale i np. udziałach w spółkach czy o całych firmach. – Przedsiębiorcy nastawieni na inwestycje wiedzą, że kryzys to czas kiedy jedni tracą, a drudzy się bogacą. To brutalne prawo rynku – mówi Filip Kiżuk, doradca gospodarczy.

Przedsiębiorca na zakupach. Ci, co mają pieniądze przejmują majątki konkurencji, szukają nieruchomości i chętnie rozglądają się za dywersyfikacją

Jak mówią specjaliści z Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska należy podzielić osoby planujące inwestycje w roku 2021 na dwa sektory: doświadczeni inwestorzy i osoby niezwiązane z biznesem, ale posiadające wolną gotówkę. Przedsiębiorcy, którzy planują inwestować swoje nadwyżki finansowe zazwyczaj dochodzą do wniosku, że kryzys jest dobrym czasem na akwizycję. To moment, by przejmować konkurencyjne firmy, ale i by dywersyfikować swoją działalność.

– Nie należy mówić, że w czasie pandemii wszyscy tylko i wyłącznie tracą. Pracujemy z dziesiątkami firm i przedsiębiorców, których biznesy działają dobrze. To branża IT, ale i branża medyczna czy spożywcza. Tacy przedsiębiorcy zainteresowani są przejmowaniem konkurencyjnych firm. Przykładem może być jedna z dużych firm transportowych, która w ostatnim czasie mocno wzbogaciła swoją flotę o nowe pojazdy, które inna firma transportowa zmuszona była sprzedawać. Na rynku pojawiło się dużo ofert sprzedaży nieruchomości komercyjnych: powierzchni biurowych, obiektów gastronomicznych czy nawet mieszkań. Dla osób z kapitałem to szansa na pozyskanie atrakcyjnych nieruchomości, które może w tym momencie nie generują szans na zyski, ale za rok czy za dwa będą bardzo perspektywiczne – mówi Filip Kiżuk, doradca gospodarczy.

Ryzykowni inwestorzy spoglądają w stronę mniej standardową: – Nie wszystkie pieniądze można inwestować w nieruchomości. Mieliśmy przedsiębiorców, którzy planowali swoje działki przeznaczyć pod zabudowę hotelową, ale zmienili zdanie i np. planują budowę farm fotowoltaicznych blisko morza. Tutaj strategia synergii może być przepisem na sukces: umowa z samorządem, dofinansowanie unijne i duża szansa na zyski. Pojawiają się pytania o złoto i srebro, ale i o możliwość inwestycji w ciekawe firmy. Kiedy giełdowy boom przeżywały firmy z branży IT i gier komputerowych to mieliśmy kilka pytań o możliwość inwestycji w interesujące projekty z tego sektora – dodaje Filip Kiżuk, doradca gospodarczy.

Chcemy inwestycji? Szukamy nieruchomości. Nie maleje moda na zakupy mieszkań i apartamentów

Osoby fizyczne również zainteresowane są inwestycjami. To kwestia ekonomii. Lokaty bankowe w ostatnim czasie znacząco straciły na wartości, co powoduje, że posiadanie pieniędzy w banku nie tylko nie generuje zysków, a nawet naraża klientów na stratę. – To dobra wiadomość dla rynku nieruchomości. Inwestorzy posiadający wolne środki najchętniej inwestują w coś, co daje im poczucie względnego bezpieczeństwa. Inwestor nie znający realiów rynków finansowych nie będzie ryzykować pieniędzy inwestując np. na giełdzie. Takie osoby poszukują dla siebie mieszkań, które będą mogły być przeznaczone do ich użytku własnego lub na wynajem. Pandemia nie odcisnęła piętna na rynku nieruchomości, ale pojawia się wiele ciekawych okazji lub mieszkań, które są tańsze niż jeszcze rok temu. Spory dyskont cenowy widziany jest w przypadku nieruchomości nadmorskich lub apartamentów w miejscowościach turystycznych. Klienci zainteresowani są także działkami pod zabudowę – zarówno mieszkalną jak i np. magazynową czy komercyjną. Polecamy naszym klientom nieruchomości jako bezpieczną lokatę dla kapitału – mówi Katarzyna Michalska, doradca gospodarczy,

Rok 2021 dopiero się zaczął. Wiele jednak wskazuje, że będzie to gospodarczo bardzo interesujący czas.

Wartość gotówki i inwestycji Grupy INC wzrosła o 20,5 mln zł

Grupa INC, specjalizująca się w finansowaniu innowacyjnych podmiotów, opublikowała wybrane szacunkowe dane finansowe na koniec IV kw. 2020 r. Według szacunków Grupa na koniec 2020 r. posiadała 37,7 mln zł w środkach pieniężnych i inwestycjach krótkoterminowych. Względem końca 2019 r. jest to wzrost o przeszło 20,5 mln zł. Wzrosła także pozycja gotówkowa, z 3,8 mln zł w ostatnim kwartale 2019 r., do 8,3 mln zł w IV kw. 2020 r. Istotna poprawa wyników i dynamiczny rozwój to efekt konsekwentnej realizacji strategii rozwoju Grupy oraz sprzyjającego otoczenia rynkowego.

W 2020 r. wypracowaliśmy solidne wyniki. Potwierdzają one, iż miniony rok był dla nas rekordowy zarówno pod względem finansowym, a także liczby przeprowadzonych projektów. Cieszy nas, że zwiększamy zarówno skalę działalności inwestycyjnej, jak i doradczej. Potwierdza to słuszność realizowanej przez nas strategii rozwoju, która zakłada osiągnięcie pozycji lidera w kompleksowej obsłudze MŚP poszukujących finansowania na rozwój. – komentuje Paweł Śliwiński, prezes zarządu INC.

W minionym kwartale Carpathia Capital, spółka zależna INC dokonała 9 nowych inwestycji za kwotę blisko 1,9 mln zł. Były to przede wszystkim spółki z sektora gamingowego, nowych technologii oraz biotechnologii.

W IV kw. 2020 zmalała kw/kw wartość rynkowa papierów wartościowych, które posiadamy. Jest to oczywiście związane z wystąpieniem korekty notowań niektórych inwestycji portfelowych. Chciałbym podkreślić, że podchodzimy do inwestycji długoterminowo i w takiej perspektywie oceniamy aktualne pozycje naszych spółek portfelowych. Dodatkowo atrakcyjne wyceny niektórych walorów zachęcają nas do nowych inwestycji. – komentuje Paweł Śliwiński.

Grupa INC nie zwalnia tempa i ma ambitne plany. Chce w 2021 r. wprowadzić na giełdę około 20 spółek. W minionym roku Grupa INC wsparła w debiucie 6 spółek. Pierwszy debiut United Label, który odbędzie się już w nowym roku, zaplanowany jest na 12 stycznia, a już kolejnego dnia – 13 stycznia zadebiutuje Incuvo. Dokument informacyjny na GPW złożyła już Hydra Games. W najbliższym czasie powinny zadebiutować także m.in.: PunchPunk Games, Polkon, Genomtec oraz Mazurska Manufaktura Alkoholi.

Staramy się wykorzystywać sprzyjające otoczenie rynkowe. Nasz obecny pipeline projektów na 2021 r. wygląda atrakcyjnie. Dodatkowo stale pozyskujemy nowych klientów. To wszystko pozwala nam zakładać, iż w bieżącym roku uda nam się wprowadzić rekordową liczbę spółek na giełdę. Głównie będzie to NewConnect, jednak nie wykluczamy też debiutów na głównym parkiecie GPW. – dodaje Paweł Śliwiński.

Answear.com debiutuje na głównym rynku GPW

Akcje Answear.com, wiodącego e-commerce sprzedającego modę w Europie Środkowo-Wschodniej, zadebiutowały na głównym parkiecie GPW w Warszawie. W grudniu Spółka przeprowadziła Ofertę Publiczną o łącznej wartości przeszło 80 mln zł. Kurs akcji na debiucie wyniósł 29,9 zł, co oznacza wzrost o blisko 20 proc. względem ceny z Oferty. Po 30 minutach handlu kurs akcji wynosi 37 zł, co oznacza wzrost o 48 proc.

Cieszymy się, że udało nam się pomyślnie zakończyć IPO i dołączyć do grona spółek publicznych. To ważny dla nas etap rozwoju biznesu. Pozyskany kapitał przeznaczymy na dalszy dynamiczny rozwój. Dodatkowo do naszego akcjonariatu dołączyli nowi inwestorzy, dzięki którym ten wzrost będzie jeszcze szybszy. Dziękujemy wszystkim akcjonariuszom za zaufanie, wierzę, że wspólnie będziemy budować dalszą wartość Answear.com. – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Dzisiejszego dnia do obrotu na GPW wprowadzone zostały akcje serii A, B i C oraz prawa do akcji nowej emisji serii D. Oferta IPO Answear.com obejmowała emisję nowych akcji serii D, a także sprzedaż części pakietu akcji serii A (8,03 proc. rozwodnionego kapitału Spółki) należącego do funduszu MCI.PrivateVentures FIZ (subfundusz MCI.TechVentures 1.0). Cena sprzedaży została ustalona na 25 zł za akcję, a wartość Oferty wyniosła ponad 80 mln zł. Globalnymi Koordynatorami oferty był mBank oraz Trigon Dom Maklerski.

Nasza Oferta cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem ze strony inwestorów indywidualnych. Redukcja w tej transzy wyniosła rekordową wartość 96,6 proc. W naszej ofercie udział wzięło ponad 10 tys. inwestorów indywidulanych. Stawia to IPO Answear na 4. miejscu pod względem popularności wszystkich ofert akcji wśród inwestorów indywidualnych w ciągu ostatnich 5 lat. To dla nas sygnał, że inwestorzy doceniają nasz biznes, co bardzo nas cieszy i motywuje do działania. – dodaje Krzysztof Bajołek.

Answear.com to założony w 2011 e-commerce zajmujący się sprzedażą markowej odzieży, obuwia oraz akcesoriów. Spółka prowadzi obecnie działalność w 7 krajach Europy Środkowo-Wschodniej: Bułgarii, Czechach, Polsce, Rumunii, Słowacji, Ukrainie oraz Węgrzech. Sprzedaż jest zdywersyfikowana geograficznie, a żaden z rynków nie stanowi więcej niż 30 proc. udziału w całkowitych przychodach Spółki.

Szturm Kapitolu nie wpłynął na nastroje inwestorów. Nowe rekordy indeksów, rajd Bitcoina

Podtrzymywany optymizm w stosunku do globalnego ożywienia oraz oczekiwania wobec polityki reflacyjnej w USA przynoszą nowe rekordy indeksów, rajd Bitcoina, ale też umocnienie dolara. To ostatnie zjawisko ma połączenie z wzrostem rentowności obligacji skarbowych, co jednak bardziej jest przejściowym fenomenem niż początkiem trwalszego trendu.

Po rynku widać, że nie ma żadnych obaw o destabilizację rządu USA wskutek środowych wydarzeń. Prezydent Trump potępił szturm Kapitolu i obiecał płynne przekazanie władzy. Demokraci nie odpuszczają w krytyce prezydenta i chcą jego impeachmentu, ale na dwa tygodnie przed inauguracją J. Bidena mało prawdopodobne jest dodatkowe komplikowanie sytuacji. Polityka schodzi na drugi plan i ustępuje miejsca perspektywom gospodarczym. Wyjście z kryzysu zdrowotnego jest motywem przewodnim dla rynków w oczekiwaniu na potężne wsparcie fiskalne, kiedy Demokraci kontrolują Biały Dom i Kongres. Wprawdzie w końcowym rozrachunku może się okazać, że nie wszystkie projekty wyższych wydatków i podwyżek podatków gładko przejdą przez Senat (wszak każdy senator martwi się przede wszystkim o poparcie we własnym stanie), ale na ten moment polityka reflacyjna jest tym, na czym inwestorzy opierają kupno ryzykownych aktywów.

I kupno dolara, a raczej wyrażają zawahanie przed dalszą jego sprzedażą. Wczoraj dolar zyskiwał w relacji do wszystkich głównych walut, a redukcja krótkich pozycji miała źródło we wzroście nominalnych rentowności obligacji skarbowych. Część rynku przyjmuje, że przy wzroście inflacji wraz z ekspansją fiskalną Fed zareaguje podwyżkami stóp procentowych. Innymi słowy, Fed zrobi co innego niż aktualnie deklaruje, gdyż główny przekaz stanowi, że stopy procentowe nie zostaną podwyższone co najmniej do 2023 r., a Fed pozwoli na przejściowy wzrost inflacji powyżej celu 2 proc. W konsekwencji albo inflacja będzie zjadać wzrost nominalnych stóp procentowych (stopy realne będą ujemne), albo w najlepszym wypadku inflacja i stopy nominalne będą się znosić. W efekcie wpływ na dolara będzie dalej negatywny lub neutralny, przy czym to drugie wystąpi tylko w wypadku, gdyby wzrost rentowności się utrzymał. Jeśli Fed rozwieje rynkowe spekulacje o szybszej normalizacji polityki monetarnej, wzrost rentowności (szybszy od wzrostu inflacji) przestanie mieć sens. I taki scenariusz przyjmuje za bazowy, w rezultacie korekta aprecjacyjna dolara powinna być przejściowa. Mimo to, kiedy rynki są w trybie bicia rekordów, lepiej, żeby nic nie mąciło konsensualnego przekonania. Tymczasem skok rentowności obligacji wprowadził nerwowość wśród inwestorów.

Dziś uwaga skupi się na danych z rynku pracy USA, które są trudną do oszacowania wypadkową cięć zatrudnienia w restauracjach i innych punktach usługowych w kontrze do kontynuowanego wzrostu zatrudnienia w pozostałych sektorach. Rynkowe szacunki zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wahają się od -400 tys. do 300 tys. (mediana 50 tys.). Rozczarowujący odczyt ADP (-123 tys.) oraz spadek subindeksu zatrudnienia w odczycie ISM dla usług (do 48,2) podnoszą ryzyko słabszego odczytu. Jakkolwiek raport NFP jest istotny, rynek może umniejszać jego znaczenie, szukając przeciwwagi w zatwierdzonym pakiecie fiskalnym i uruchomionym procesie szczepień ludności przeciw COVID-19. Niewykluczone, że wygra interpretacja, gdzie złe dane to dobre dane, bo gwarantują większy impuls fiskalny.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Tylko w wyniku trzeciego lockdownu branża centrów handlowych straci kolejne ponad 4 mld zł obrotów z powodu zamknięcia sklepów, a łącznie strata wyniesie około 30 mld zł

  • Polska Rada Centrów Handlowych szacuje utracone obroty z powodu trzykrotnego ograniczenia funkcjonowania obiektów handlowych w Polsce na kwotę ok. 30 mld zł. Wiosenny lockdown skutkował spadkiem przychodów o ponad 17,5 mld zł. Listopadowe zamknięcia w galeriach przyniosły ok. 8 mld zł utraconych obrotów, a konsekwencją wprowadzenia kolejnych ograniczeń w handlu od 27 grudnia 2020 roku będzie dziura w obrotach branży na poziomie ponad 4 mld zł.
  • Branża była i jest przygotowana do pracy w wysokim rygorze sanitarnym dlatego apeluje do rządu o jak najszybsze otwarcie galerii handlowych oraz adekwatne do wprowadzanych restrykcji wsparcie finansowe dla wszystkich podmiotów dotkniętych ograniczeniami. W przeciwnym razie nieuniknione będą bankructwa oraz likwidacja miejsc pracy. Zagrożona może być także stabilność systemu finansowego w Polsce.

Efektem trzykrotnego ograniczania działalności centrów handlowych w czasie pandemii jest luka w obrotach branży sięgająca około 30 mld zł. Pozbawienie wpływów znaczącej części najemców centrów handlowych przekłada się również na straty wynajmujących. W wyniku trzech lockdownów, które wiązały się z ustawowymi zwolnieniami najemców z czynszów oraz opłat eksploatacyjnych, ulgami czynszowymi udzielonymi od maja do końca 2020 roku najemcom przez wynajmujących oraz wykluczeniem wynajmujących z jakiegokolwiek wsparcia państwa w ramach tarcz pomocowych, właściciele galerii odnotują przychody niższe o ponad 4,5 mld zł, a więc o około 45 proc. wartości rocznych przychodów.

Mimo ogromnych strat właściciele obiektów handlowych cały czas ponoszą stałe koszty z tytułu utrzymania nieruchomości, zarządzania nimi oraz obsługi długu bankowego. Straty finansowe rosną każdego dnia, ponieważ wiosną 2020 r. w tzw. ustawie covidowej rząd wprowadził abolicję czynszową dla najemców w art. 15 ze i jednocześnie wykluczył grupę właścicieli i zarządców nieruchomości handlowych z możliwości korzystania z tarcz antykryzysowych i finansowych.

Wynajmujący apelują o pomoc dla najemców i właścicieli centrów handlowych w formie dofinansowania do kosztów stałych obejmujących czynsze. Podobne rozwiązania wprowadzono w niektórych państwach europejskich np. w Czechach i na Litwie. Umożliwiłyby one wszystkim uczestnikom branży centrów handlowych regulowanie zobowiązań finansowych, w tym należności czynszowych oraz rat kapitałowo-odsetkowych na rzecz banków. Warto wiedzieć, że zadłużenie każdej pojedynczej nieruchomości handlowej może sięgać średnio 70-80 proc. jej wartości, a ze znacząco ograniczonych przychodów z umów najmu, które zostały ustawowo wygaszone, właściciele galerii spłacają raty kapitałowo-odsetkowe. Poważne problemy finansowe wynajmujących wynikające z braku przychodów będą mieć wpływ na sektor bankowy ze względu na skalę kredytów udzielanych na budowę i zakup nieruchomości komercyjnych.

Polska Rada Centrów Handlowych zauważa również, że kolejne zamknięcie placówek handlowych w galeriach było nieuzasadnione i nie przekłada się bezpośrednio na obniżenie liczby zachorowań w kraju, ponieważ centra nie były i nie są źródłem zakażeń wirusem. W centrach handlowych panuje zaostrzony rygor sanitarny, wdrożono zalecenia Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii, WHO oraz rozwiązania rekomendowane przez organizację certyfikującą bezpieczeństwo w obiektach handlowych – Safe Shopping Centres. Na tle innych krajów europejskich polskie regulacje sanitarne są dużo bardziej rygorystyczne. Także tysiące kontroli przeprowadzonych w listopadzie i grudniu 2020 r. przez policję i sanepid w centrach handlowych nie wykazywały naruszeń.

JR HOLDING ASI S.A. aktualizuje strategię rozwoju na lata 2020-2022

JR HOLDING ASI S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od 2012 r., dokonała aktualizacji strategii rozwoju na lata 2020-2022. Spółka zamierza osiągnąć do końca 2022 r. wartość aktywów w portfelu inwestycyjnym na poziomie 3 mld zł oraz rozpocząć pierwsze inwestycje w spółki zagraniczne i globalne, a także zainwestować w latach 2021-2022 środki w wysokości od 200 mln zł do 500 mln zł m.in. w projekty z obszaru Digital Business.

JRH Strategia Rozwoju na lata 2020-2022

Minione dwa lata były dla JR HOLDING ASI S.A. niezwykle udanym okresem, bowiem Spółce udało się zwiększyć wartość portfela inwestycyjnego o ponad 2000% do poziomu 943 mln zł na początku stycznia 2021 r. Spółka posiada obecnie bardzo szerokie portfolio projektów inwestycyjnych z obszaru odnawialnych źródeł energii, rynku gier komputerowych, nowych technologii oraz biotechnologii. Istotny wzrost aktywów JR HOLDING ASI S.A. przyczynił się także do znacznego wzrostu jej kursu akcji o blisko 2500% od stycznia 2019 r. Główne założenia dotychczasowej strategii rozwoju Spółki na lata 2020-2022 zostały zrealizowane, dlatego Zarząd postanowił dokonać jej aktualizacji.

„Z perspektywy czasu naszą decyzję o zmianie polityki inwestycyjnej i ukierunkowaniu się na przyszłościowych inwestycjach w branżę OZE, gier komputerowych oraz nowych technologii, zamiast na rynku nieruchomości, należy uznać za bardzo trafną. Dzięki zaangażowaniu w perspektywiczne projekty udało nam się zanotować ponadprzeciętny wzrost wartości posiadanych aktywów, co zaowocowało istotnym zwiększeniem kapitalizacji Spółki. Cele, które sobie założyliśmy na kilka lat do przodu, zrealizowaliśmy już w połowie 2020 r., więc podjęliśmy decyzję o aktualizacji strategii rozwoju.” – mówi January Ciszewski, Prezes Zarządu Spółki JR HOLDING ASI S.A.

Jednym z głównych celów zaktualizowanej strategii rozwoju JR HOLDING ASI S.A. jest osiągnięcie wartości aktywów w portfelu inwestycyjnym do końca 2022 r. w wysokości 3 mld zł. Spółka planuje też rozpoczęcie inwestycji w projekty zagraniczne m.in. z Unii Europejskiej oraz ze Stanów Zjednoczonych, a także w podmioty z potencjałem ekspansji globalnej. Emitent zamierza dokonać sprzedaży wszystkich nieruchomości, czego konsekwencją będzie uwolnienie zamrożonej gotówki oraz zniwelowanie długu Spółki do zera. JR HOLDING ASI S.A. chce zrealizować wyjścia częściowe lub całkowite z niektórych projektów oraz reinwestować środki w spółki o ponadprzeciętnym potencjalne wzrostu. Filarami wzrostu mają być inwestycje w obszarze nowych mediów, energii odnawialnej, digital business, gier komputerowych oraz biotechnologii.

„Zgodnie z naszą filozofią biznesową inwestujemy w ludzi i stawiamy na liderów. Przykładem takich unikalnych projektów może być Saule Technologies czy Ekipa Holding, której liderem jest Karol „Friz” Wiśniewski, będący fenomenem na skalę światową, bowiem będzie pierwszym influencerem, który upubliczni się na rynku kapitałowym. Jestem niezwykle zadowolony, że pomimo wielu trudności w gospodarce wynikających z trwającej pandemii, udaje nam się pozyskiwać tak dobrze rokujące projekty. Z pewnością ułatwia nam to coraz silniejsza marka JR HOLDING ASI jako silnego i skutecznego partnera biznesowego.” – podsumowuje Prezes Ciszewski.

JR HOLDING ASI S.A. w latach 2021-2022 planuje znaczące inwestycje. W sam sektor Digital Business chce zainwestować od 200 mln zł do 500 mln zł, a więc w spółki dostarczające rozwiązania w technologiach m.in. 5G, sztucznej inteligencji, usług chmurowych, SaaS, analizy predykcyjnej, Internetu rzeczy czy Blockchain.