10 TRENDÓW jakie trendy zdominują e-commerce w 2021

Nie tylko pandemia: jakie trendy zdominowały e-commerce w 2020 i będą ważne w 2021?

W ciągu kilku miesięcy 2020 r. handel internetowy w Polsce przyspieszył o dobrych kilka lat, a pandemia sprawiła, że szereg zjawisk prognozowanych dopiero na nową dekadę stało się rzeczywistością. Eksperci platformy sklepów internetowych Shoper spojrzeli z dystansem na miniony rok. Oceniają, co wywarło największy wpływ na sektor e-zakupów w ostatnich miesiącach i co będzie go wciąż kształtować w 2021 roku.

Jeszcze w lutym wydawało się, że wydarzeniem roku dla branży e-commerce będzie rychłe wejście serwisu Amazon do Polski – które wciąż nie nastąpiło – a kluczowym wyzwaniem dla sprzedawców internetowych będzie dostosowanie się do nowych regulacji o prawach konsumenta, które miały obowiązywać od czerwca – ich wejście przesunięto na 1 stycznia 2021. W lutym też koronawirus i zakupy online pojawiały się w mediach głównie w kontekście obaw, czy paczki zakupione w chińskim serwisie Aliexpress są bezpieczne.

– W kwietniu wiadomo już było, że e-commerce jest nie tylko niegroźny, ale także niezbędny, by kupować i sprzedawać w warunkach nowej normalności. W tym miesiącu łączna wartość sprzedaży w sklepach na naszej platformie była aż o 122 proc. wyższa niż w kwietniu 2019. Pod tym względem realia działania branży podczas pandemii przeniosły nas do przyszłości w przyspieszonym tempie – zauważa Oliwia Tomalik, Marketing Manager Shoper.

Oto 10 zjawisk, które będą kształtować handel internetowy w 2021 roku

1. Pandemia jako szansa dla rozwoju e-handlu

Powracające zamknięcia galerii handlowych i fazy domowej izolacji sprawiają, że dla producentów, e-commerce staje się jedynym pewnym kanałem dystrybucji. W sklepach, które już wcześniej prowadziły sprzedaż online, jej udział znacznie wzrósł, a wielu tradycyjnych sprzedawców, korzystając z dostępności wygodnych narzędzi e-commerce, szybko uruchomiło sklepy internetowe. Do sieci zawitali również nowi klienci. Kilka milionów Polaków, którzy dotąd w ogóle nie kupowali online lub robili to sporadycznie, stało się regularnymi klientami. Według raportu “Komunikacja Sklepów Internetowych” najwięcej klientów przybyło e-księgarniom, drogeriom online i internetowym sklepom odzieżowym, a częstotliwość kupowania w sieci najbardziej wzrosła wśród konsumentów z młodszych grup wiekowych.

2. Pandemia jako wyzwanie

Nowi kupujący wchodzą do sieci z entuzjazmem, któremu towarzyszy też obawa o bezpieczeństwo zakupów, szczególnie w sytuacji pandemicznej. Z wyzwaniem tym mierzą się firmy zajmujące się logistyką, które muszą dbać, by ich kurierzy zachowywali rygorystyczne wymogi sanitarne. Duzi gracze w branży zachęcają zatem sprzedawców, by zrezygnowali z opcji zapłaty za pobraniem, by zminimalizować kontakt dostawcy z klientem. I faktycznie, wśród kupujących jej popularność spada na rzecz szybkich płatności online. Optymalnym rozwiązaniem okazują się też paczkomaty z opcją bezdotykowego otwierania skrytek, których cały czas błyskawicznie przybywa – z 6 tys. rok temu do 10 tys. dzisiaj.

– Wiele biznesów debiutujących online przekonało się szybko, że uruchomienie sklepu internetowego to dopiero połowa sukcesu. Potem trzeba jeszcze “tylko” ściągnąć do niego klientów, czyli nauczyć się zasad promocji w sieci. Widzimy, że ten przyspieszony kurs odbywa się całkiem sprawnie. – komentuje Oliwia Tomalik.

– Dla nas, jako platformy, pewnym wyzwaniem był intensywny przyrost liczby sklepów, zwłaszcza prowadzonych przez osoby, które nie planowały wchodzić do internetu tak szybko. Wiosną nasz Dział Obsługi Klienta dostawał 3-krotnie więcej zapytań niż zwykle i część zadań musiał scedować na wirtualną asystentkę głosową, co pomogło rozładować “korki” na infolinii – wspomina przedstawicielka Shoper.

3. Artykuły spożywcze i inne “niesprzedawalne” produkty jednak się sprzedają

Od dawna mówiło się, że pustki w lodówce będziemy uzupełniać online tak samo jak półki z książkami i szafy z ubraniami. Predykcjom tym towarzyszyło jednak przekonanie, że odpowiednia technologia już jest, ale dużą przeszkodą są przyzwyczajenia klientów. Faktycznie, dopiero radykalna zmiana codziennej rutyny, pozwoliła wielu osobom odkryć, że zakupy spożywcze można równie dobrze robić w internecie. Kategoria Delikatesy na platformie sklepów internetowych Shoper – pod którą kryją się sklepy z asortymentem spożywczym – notuje największe wzrosty sprzedaży ze wszystkich. Wiosną sięgały niemal 400 proc. Ta marginalna dotąd kategoria sklepów była w tym roku jedną z bardziej popularnych wśród nowopowstających e-sklepów.

Coraz większa powszechność zakupów online sprawia, że przekonujemy się do z pozoru “nieinternetowych” produktów. Powstaje coraz więcej e-sklepów z odzieżą używaną. Częściej niż dotąd decydujemy się też na zakup kursów i innych form kształcenia dostępnych online.

4. Zanika granica między kupowaniem online i offline

W listopadzie, w niektórych galeriach handlowych, część sklepów była co prawda nieczynna, ale niezupełnie zamknięta. Działały ustawione przy samym wejściu punkty odbioru zakupów internetowych. Teoretycznie możliwe było nawet dokonanie szybkiego zakupu na smartfonie, stojąc na korytarzu obok oraz odebranie go po kilku minutach z rąk sprzedawcy.

Trudno o lepszy dowód na to, że zakupy online i offline to już nie są dwa osobne światy. Możemy spodziewać się, że łączenie i uzupełnianie się tych form sprzedaży stanie się elementem ich strategii a nie tylko planem awaryjnym na pandemię. A możliwych hybryd może być więcej niż tylko system click and collect.

5. Debiut(y) na giełdzie

W październiku na Giełdzie Papierów Wartościowych zadebiutowała platforma Allegro. Co istotne, z miejsca stała się też najwyżej wycenianą spółką na warszawskim parkiecie, a utrzymujący się od tego czasu wysoki kurs akcji pokazuje, że inwestorzy dobrze oceniają nie tylko perspektywę rozwoju samego serwisu, ale też całej branży e-commerce, której znaczenie w ostatnim czasie ewidentnie wzrosło.

Do największego polskiego marketplace’u zamierza za kilka dni dołączyć Answear. Zainteresowanie debiutem tego multisklepu odzieżowego również jest bardzo wysokie. Wydarzenia te wpisują się w szerszy trend dużych inwestycji w branży e-commerce, które mogą być zapowiedzią “wyścigu zbrojeń” o jak najwyższe udziały przy nowym podziale całego handlu.

6. Rywalizacja marketplace’ów

Coraz więcej wskazuje na to, że do wyścigu w Polsce stanie w końcu Amazon. Amerykański gigant wciąż nie potwierdził terminu wejścia. Z pewnością zależy mu na tym, by do tego kroku dobrze się przygotować, by nie powtórzyć porażki eBay’a sprzed kilkunastu lat.
Tymczasem bez ogłoszeń i promocji do Europy coraz pewniej wchodzi chiński Aliexpress – na zamówione tam produkty często nie trzeba już czekać kilkunastu dni, bo wysyłane są z centrów dystrybucyjnych na naszym kontynencie. Markeplace’ami usiłują stać się też sieci społecznościowe jak Facebook i Instagram. Na ekspansję stawiają też platformy takie jak Vinted, skupione na jednej grupie akcesoriów.

7. E-komercjalizacja wydarzeń i social selling

Znaczna część wydarzeń zaplanowanych na ten rok się nie odbyła. Jednym ze sposobów wyjścia z tej sytuacji była transformacja głównej wartości performance’u w produkty, które można sprzedawać online – ebooki, webinary lub e-kursy – jogi, makijażu, gotowania online etc.

By przejść na taką formę sprzedaży, zazwyczaj nieodzowne jest posiadanie silnej marki osobistej, którą obecnie buduje się głównie w mediach społecznościowych. Toteż zwrot twórców do internetu mocno wiąże się z innym trendem jakim jest social selling. Społeczność zbudowaną na Instagramie czy Facebooku tworzą osoby potencjalnie zainteresowane produktami (mikro)influencera. Mali i duzi celebryci, dzięki dostępności coraz prostszych narzędzi promocji, potrafią coraz lepiej zamieniać lajki pod zdjęciem na wypełnione koszyki.

8. Kupowanie mobilne

W czasie, gdy zdalna praca, edukacja i rozrywka często angażują wszystkie domowe komputery, to telefony częściej stawały się e-zakupowym narzędziem numer 1. Widać to było szczególnie przy takich okazjach jak Black Friday czy polowanie na świąteczne prezenty, gdy kupujący musi – lub ma wrażenie, że musi – szybko podjąć decyzję. Na platformie Shoper mobilne zakupy podczas ostatniego Czarnego Piątku dorównały w minionym roku tym robionym za pomocą komputera.

– Sklepy korzystające z oprogramowania Shoper są automatycznie dostosowane do urządzeń mobilnych już od dawna. Udostępniamy też sprzedawcom funkcję PWA, która pozwala kupującym na utworzenie na ekranie startowym skrótu do ulubionego sklepu, tak by potem uruchamiał się jak aplikacja mobilna. Rosnąca popularność takich metod płatności jak BLIK, Google Pay czy pay-by-link zoptymalizowanych pod urządzenia mobilne sprawia, że nie ma już potrzeby biec po kartę kredytową. Zakupy można dokończyć bez wstawania z kanapy – zauważa Oliwia Tomalik z Shoper.

Sama rosnąca popularność płatności online wyrasta na kolejny dość istotny trend związany poniekąd z mobilnymi zakupami. Pod koniec ubiegłego roku kupujący w sklepach Shoper opłacali w ten sposób już ponad 60 proc. zakupów, co stanowi niemal dwukrotny wzrost w porównaniu z 2017 r. kosztem płatności przelewem, za pobraniem i gotówką w punkcie odbioru.

9. Zielony konsumpcjonizm i ekologia

Koronawirus przyćmił chwilowo tematy związane ze zmianami klimatycznymi. Nie oznacza to jednak, że ustała debata na temat ochrony środowiska naturalnego. Przeciwnie, ostatnie badanie Blue Media “Postawy ekologiczne Polek i Polaków” pokazuje, najliczniejsza grupa osób jest zdania, że sytuacja ekologiczna jest zła i wymaga działań naprawczych. Coraz częściej zdajemy sobie sprawę, że zielone innowacje należy wprowadzać wszędzie tam, gdzie to możliwe – także w branżach, które przywykliśmy uważać za “czyste”, jak zakupy internetowe.

Przykładem takich zmian może być stopniowe odchodzenie przez sprzedawców od stosowania folii bąbelkowej na rzecz bardziej przyjaznych środowisku wypełniaczy. Kupujący coraz chętniej wybierają wysyłkę do paczkomatu lub punktu odbioru, która generuje mniej zanieczyszczeń niż dostawa do domu.

– Spodziewamy się, że w nadchodzących latach rozwiązania szkodliwe dla środowiska obkładane będą dodatkowymi akcyzami i staną się jeszcze droższe od tych bardziej ekologicznych, tak jak to dzieje się już w Niemczech. Zachęci to sprzedawców do odpowiednich wdrożeń, a konsumentów do bardziej świadomych zakupów – mówi Oliwia Tomalik.

10. Zakupy abonamentowe / subskrypcyjne

Jednym ze sposobów na zmniejszenie ilości opakowań po e-zakupach może być regularne zamówienie od tego samego sprzedawcy przy założeniu, że przy okazji odbioru nowego produktu zwracamy opakowanie po starym do ponownego wykorzystania. Abonamentowe formy kupowania przyjmowały się dotąd najlepiej dla jednego, specyficznego produktu jak kawa czy karma dla zwierząt domowych. Praktyka ta stosowana jest też przy dostawach wody do firm i coraz częściej przy dietach pudełkowych. Będą pojawiały się abonamenty na kosmetyki, artykuły spożywcze, czy ubrania – te ostatnie także w formie wypożyczalni.

Jakie trzy funkcje VoIP usprawnią komunikację w Twoim biurze?

Obsługiwanie klientów i sprawna komunikacja wewnątrz firmy są podstawą dla jej wydajnego funkcjonowania. Centrala VoIP pozwala usprawnić przepływ informacji w strukturach firmy oraz szybciej obsługiwać klientów. Jej wyjątkowe funkcje – jak kolejkowanie połączeń, interaktywne menu IVR oraz przekierowania – umożliwiają osiągnięcie maksymalnej efektywności przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy. Prosty i intuicyjny w obsłudze system ułatwi przeprowadzanie wielu procesów w firmie – sprzedażowych i nie tylko.

Moduł kolejkowania połączeń ACD

Automatic Call Distribution (ACD) jest specjalną funkcją wirtualnej centralki VoIP, która przydziela pracownikom połączenia przychodzące w sposób automatyczny. Dzięki temu obsługa klienta w Twojej firmie staje się o wiele szybsza i łatwiejsza. Twoi pracownicy są w stanie sumarycznie odebrać znacznie więcej telefonów niż w przypadku manualnego zarządzania połączeniami. Ponadto – kolejkowanie połączeń ACD jest zintegrowane z funkcją SMS, syntezą mowy oraz menu IVR.

Kolejkowanie połączeń w systemie automatycznym może znacznie usprawnić funkcjonowanie takich miejsc jak recepcja czy contact center. Zwiększa ono skuteczność oddzwaniania na nieodebrane połączenia oraz pozwala zmniejszyć ilość porzuconych połączeń przez oczekujących klientów – ponieważ nie muszą oni czekać tak długo.

Interaktywne menu obsługiwane klawiaturą telefonu – IVR

Interactive Voice Response (IVR) jest narzędziem umożliwiającym tworzenie nieograniczonej ilości interaktywnych menu IVR dla Twoich klientów. Pozwala to na realne wsparcie automatycznego systemu obsługi poprzez syntezę mowy i przekierowania. Do systemu IVR można podłączyć dowolną usługę VoIP – jak chociażby wspomniane wcześniej ACD. Tak naprawdę interaktywne menu IVR oznacza nieograniczone możliwości tworzenia i edycji. Co więcej – pozwala na dostosowanie i modyfikację wdrożonych rozwiązań w zależności od zapotrzebowania naszego i naszych klientów. Oprócz tego mamy możliwość zaplanowania i zautomatyzowania wszelkich procesów związanych z działaniem IVR.

Przekierowywanie połączeń – w tym przekierowania warunkowe

Jeśli zależy nam na efektywnej i szybkiej obsłudze klientów, przekierowania połączeń są jednym z podstawowych mechanizmów, z których będziemy korzystać na co dzień. Dotyczy to również przekierowań warunkowych, które zapisane zostają w algorytmie. Takie rozwiązanie posiada kilka głównych zalet:

  • Szybsza obsługa klientów
  • Zwiększenie wydajności pracowników
  • Mniejsze straty związane z porzuconymi połączeniami

Automatyzacja procesu przekierowania pozwala znacznie usprawnić funkcjonowanie firmy.

Oświadczenie Agory w sprawie decyzji Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego zakazującej przejęcia spółki Eurozet przez Agorę

Decyzja Prezesa UOKiK kompromituje Urząd. Chroni konkurentów Agory, a nie konkurencję. Została podjęta z naruszeniem przepisów prawa oraz procedur administracyjnych. 

Arbitralna i selektywna ocena materiału dowodowego oraz analizy ekonomicznej, jak i wyimaginowana teoria szkody antymonopolowej naruszają standardy kontroli koncentracji zarówno te wypracowane dotychczas przez polski Urząd, jak również przez Unię Europejską, na której regulacjach wzorują się polskie przepisy antymonopolowe. Prezes UOKiK odrzucił argumenty merytoryczne przedstawione w sprawie, a jego decyzja oparta jest na wybiórczo potraktowanych materiałach, które zostały dobrane do z góry założonej tezy. To bezprzykładne naruszenie zasady bezstronności i obiektywizmu UOKiK.

Wnioski, które wyciągnął Prezes Chróstny z analizy rynku są absurdalne. Pod pretekstem ochrony rynku przed „sytuacją zbliżoną do duopolu”, Prezes chroni sytuację zbliżoną do monopolu. Ignoruje tym samym argumenty reklamodawców wskazujące na korzystne efekty z pojawienia się nowej oferty Agory i zwiększenia presji na rynkowego hegemona.

Szacując na poziomie 70% łączny udział w rynku ogólnopolskiej reklamy radiowej dwóch największych graczy po połączeniu Agory z Eurozetem, Prezes UOKiK mija się z prawdą. Ten udział po koncentracji wyniósłby niespełna 65%, z czego blisko 39% to udział obecnego lidera rynku.

Warto zwrócić uwagę, że nawet po koncentracji największy obecnie gracz na rynku radiowym utrzymałby pozycję dominującą – jego udział w rynku ogólnopolskiej reklamy radiowej wynosi bowiem prawie 40%, podczas gdy w przypadku dokonania koncentracji łączny udział Agory i Eurozet wyniósłby około 25%. Wydając zakaz koncentracji Prezes UOKiK wiedział, że Agora była gotowa na dalszą redukcję tego udziału. Swoją decyzję ogłosił na kilkanaście godzin przed umówionym spotkaniem tej sprawie. Już wcześniej Agora zaproponowała działania, które neutralizowały zastrzeżenia przedstawione przez Prezesa UOKiK w odniesieniu do wielu rynków lokalnej reklamy radiowej, w szczególności w Poznaniu, Legnicy i Zielonej Górze.

Agora nie została uprzedzona o zakończeniu toczącego się postępowania i nie miała szansy na zapoznanie się z aktami sprawy ani na finalne wyrażenie swojego stanowiska przed wydaniem decyzji.  Tym samym Prezes naruszył szereg zasad w postępowaniu administracyjnym, m.in. prawo wnioskodawcy do zaprezentowania swojego stanowiska na każdym z etapów trwającego postępowania.

Agora, posiadając 40% udziałów, pozostaje mniejszościowym udziałowcem spółki Eurozet. W przekonaniu o słuszności swoich argumentów Spółka złoży odwołanie od decyzji Prezesa UOKiK do właściwego sądu i jest zdeterminowana do skorzystania ze wszelkich możliwych narzędzi prawnych w tej sprawie.

1/2021 Decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zakazująca koncentracji polegającej na przejęciu przez Agorę S.A. kontroli nad Eurozet Sp. z o.o.  

Komunikat giełdowy

Zarząd Agory S.A. z siedzibą w Warszawie („Agora”, „Spółka”), w nawiązaniu do raportów bieżących: nr 1/2019 z dnia 25 stycznia 2019 r., nr 3/2019 z dnia 20 lutego 2019 r., 27/2019 r. z dnia 18 września 2019 r. oraz 39/2020 z dnia 10 listopada 2020 r. informuje, że w dniu 7 stycznia 2021 r. Spółka powzięła ze strony internetowej uokik.gov.pl informację o wydaniu przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów („Prezes UOKiK”) decyzji o zakazie dokonania koncentracji polegającej na przejęciu przez Spółkę kontroli nad Eurozet Sp. z o.o.

Spółka nie zgadza się merytorycznie z decyzją Prezesa UOKiK. Zdaniem Spółki została ona wydana z naruszeniem przepisów antymonopolowych oraz postępowania administracyjnego. Dodatkowo, nie uwzględnia ona materiału dowodowego, w szczególności przedstawionych przez Spółkę analiz ekonomicznych. W związku z tym Agora podejmie wszelkie przewidziane prawem działania w tej sprawie. Decyzja Prezesa UOKiK jest nieprawomocna i Spółka skorzysta z przysługującego jej odwołania od decyzji do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w terminie miesiąca od dnia jej doręczenia.

Polska służba zdrowia coraz szybciej odchodzi od papierowej dokumentacji. Obowiązkowe e-skierowania są kolejnym krokiem w tym kierunku

Od 8 stycznia br. zaczną obowiązywać w Polsce obowiązkowe e-skierowania. Większość lekarzy i placówek medycznych już dwa miesiące temu była gotowa do ich wdrożenia, a popularność tego narzędzia rosła na fali pandemii, podobnie jak w przypadku e-recept czy Internetowego Konta Pacjenta. – Odejście od dokumentacji papierowej na rzecz elektronicznej jest przyszłością w medycynie – podkreśla Piotr Wietrzycki z Infinite IT Solutions, która wdrożyła elektroniczne podpisy w Ministerstwie Zdrowia. Jak wskazuje, pandemia COVID-19 zmusiła szpitale i przychodnie do szukania i szybszego wdrażania takich rozwiązań, które pozwalają przestawić się na cyfrową dokumentację medyczną.

– Medycyna paperless zaczyna mocno oddziaływać na rynek. Coraz więcej przychodni i placówek medycznych odchodzi od dokumentacji papierowej na rzecz elektronicznej – mówi agencji Newseria Biznes Piotr Wietrzycki, dyrektor sprzedaży w Infinite IT Solutions.

Cyfryzacja polskiej służby zdrowia w kilku ostatnich latach nabrała tempa. W kolejny etap wejdzie 8 stycznia br., wraz z obowiązkiem wystawiania przez lekarzy e-skierowań. Jak podaje rządowe Centrum e-Zdrowia (CeZ), to rozwiązanie stopniowo zyskuje na popularności od połowy ubiegłego roku, kiedy NFZ wprowadził dodatkowe finansowanie w zamian za wprowadzenie e-skierowań, a do ich rozpowszechnienia dodatkowo przyczyniła się pandemia COVID-19. W efekcie do końca października ub.r. 33 tys. lekarzy w Polsce wystawiło ponad 3 mln e-skierowań. Co ciekawe, najwięcej elektronicznych skierowań (ponad 1,1 mln) wystawili lekarze w wieku 50–59 lat, a najliczniejszą grupą pacjentów, którzy je otrzymali (ponad 350 tys.), były osoby w wieku 60+.

CeZ podaje, że już w listopadzie, czyli na dwa miesiące przed wdrożeniem obowiązkowych e-skierowań, lekarze wystawiali ich ok. 30 tys. dziennie, a system e-skierowań obsługiwała już ponad połowa (54 proc.) placówek medycznych w Polsce. Kolejnych 34 proc. było gotowych do jego wdrożenia.

W tej chwili bardzo potrzebne są też rozwiązania, które umożliwiają bezpieczną wymianę dokumentacji medycznej na linii pacjent–przychodnia – mówi dyrektor sprzedaży w Infinite IT Solutions.

Mimo postępującej cyfryzacji placówki medyczne nadal borykają się z problemem zbierania zgód, wypełniania formularzy i późniejszego bezpiecznego przechowywania dokumentacji. Dane o stanie zdrowia – zgodnie z wprowadzonym w 2018 roku RODO – są informacjami wrażliwymi. Zarządzanie nimi w wersji papierowej jest uciążliwe i czasochłonne, a ponadto stwarza ryzyko zgubienia, zniszczenia albo podejrzenia przez osoby nieuprawnione. Dlatego placówki medyczne szukają nowoczesnych i bezpiecznych rozwiązań, które pozwolą zaradzić temu problemowi, zapewnić bezpieczeństwo dokumentacji medycznej zgodnie z RODO i jednocześnie odciążyć medyków od procedur związanych z obsługą papierowych dokumentów.

 Takie rozwiązanie powinno być wysokiej klasy – dokumentacja przesyłana w ten sposób powinna być szyfrowana tak, żeby żadna osoba postronna nie mogła jej wykraść czy wykorzystać – mówi Piotr Wietrzycki.

Jak wskazuje, w związku z pandemią szpitale i przychodnie mają teraz dużo więcej formalnych obowiązków, ponieważ z każdym pacjentem muszą przeprowadzić wywiad i zebrać podpisane oświadczenia, że nie choruje on na COVID-19 i nie miał wcześniej kontaktu z kimś zakażonym.

– Stąd na recepcji często mamy osobę, która wprowadza pacjenta do przychodni i musi zebrać taki wywiad. Coraz więcej przychodni myśli o tym, żeby zastąpić tę tradycyjną, papierową formę odręcznym podpisem na tablecie – mówi ekspert.

Możliwość odręcznego sygnowania dokumentów, ale w cyfrowej wersji wprowadziła spółka Infinite IT Solutions, która już ponad dwa lata temu wdrożyła w Ministerstwie Zdrowia usługę e-Podpisywania. Każdy dokument można pobrać bezpośrednio na tablet i podpisać w wersji elektronicznej za pomocą rysika przypominającego długopis.

To rozwiązanie przynosi korzyści również placówkom medycznym, które mogą gromadzić podpisane formularze i zgody pacjentów w wersji cyfrowej. Dokument podpisany w ten sposób jest zapisywany, wysyłany na wskazany adres e-mail oraz do e-archiwum placówki. Co istotne, szereg zabezpieczeń uniemożliwia sfałszowanie go. Poza podpisem, który jest widoczny gołym okiem, urządzenie zapisuje również cechy biometryczne, takie jak np. dynamikę pisania, siłę nacisku i współrzędne, indywidualne dla każdej osoby. Wszystkie te parametry są zapisywane i dołączane do dokumentu w postaci metadanych.

 Dostarczamy wirtualne biuro obsługi pacjenta. Dzięki temu pacjent może bezpiecznie komunikować się z przychodnią, przesyłając do niej np. historię choroby z innej placówki czy wyniki wykonanych badań. Z drugiej strony również lekarz może komunikować się w ten sposób z pacjentem, wysyłając mu odpowiednie zalecenia czy opisy badań – mówi Piotr Wietrzycki.

Ekspert Infinite  IT Solutions ocenia, że trend paperless w sektorze medycznym – czyli odchodzenie od dokumentacji papierowej na rzecz elektronicznej – bez wątpienia będzie postępować.

– Musimy brać jednak pod uwagę pacjentów, którzy mają ograniczony dostęp do nowych technologii. Mowa tutaj głównie o starszym pokoleniu – mówi.

Jak pokazała tegoroczna edycja raportu „Future Health Index 2020”, cyfryzacja dokumentacji i danych medycznych ułatwia życie nie tylko pacjentom, ale i lekarzom. Z badań przeprowadzonych przez firmę Philips wynika, że co trzeci pracownik medyczny uważa możliwość wymiany cyfrowych danych za jedną z najważniejszych innowacji. Jednocześnie zdaniem 62 proc. medyków ograniczenia w ich przepływie często powodują niekompletność danych medycznych pacjentów, a 57 proc. uważa, że nie dysponuje wystarczającą ilością danych medycznych pacjentów, żeby móc je wykorzystywać przy podejmowaniu decyzji o procesie leczenia.

Do poprawy może przyczynić się narzędzie, jakim jest Internetowe Konto Pacjenta, cieszące się coraz większą popularnością. IKP pozwala zarządzać swoimi sprawami medycznymi online i – jak podaje CeZ – do listopada ub.r. aktywowało je już w sumie 3,5 mln Polaków. Co istotne, największą grupą użytkowników IKP są osoby do 50. roku życia, ale prawie 1/5 z nich stanowią też seniorzy.

W Polsce powstanie największa elektrownia fotowoltaiczna w Europie Środkowo-Wschodniej. Dostarczy zieloną energię kilkuset tysiącom ludzi

Na Pomorzu powstanie największa elektrownia fotowoltaiczna Europy Środkowo-Wschodniej. W ciągu roku farma wytworzy 230 GWh zielonej energii. Tym samym w ciągu najbliższych 30 lat jest w stanie zredukować emisję CO2 o 5 mln ton. – W całym cyklu życia elektrowni wyprodukujemy około 6 TWh energii. Dla porównania Polska w tej chwili charakteryzuje się popytem na poziomie około 150 TWh, więc jest to znacząca inwestycja – podkreśla Sebastian Jabłoński, prezes Respect Energy. Wkrótce mają powstać kolejne zielone elektrownie, zwłaszcza że OZE mogą wypełnić lukę spowodowaną wycofywaniem elektrowni węglowych.

– Budowana przez nas farma fotowoltaiczna w Zwartowie jest zlokalizowana na działce o powierzchni 300 ha, czyli gdyby to był jeden równy kawałek, to miałby kilometr szerokości i trzy kilometry długości. Będzie to największa elektrownia w Europie Środkowo-Wschodniej – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Sebastian Jabłoński.

Budowa największej elektrowni fotowoltaicznej w naszej części Europy ruszy w I kwartale tego roku, a za rok popłynie z niej pierwsza energia. Za inwestycję odpowiada spółka Respect Energy wraz z niemieckim koncernem Goldbeck Solar. Projekt znalazł się wśród wygranych aukcji na wsparcie dla OZE, której wyniki Urząd Regulacji Energetyki ogłosił w połowie grudnia.

Farma w Zwartowie na Pomorzu w ciągu roku wytworzy 230 GWh zielonej energii. Tym samym w perspektywie najbliższych 30 lat przyczyni się do redukcji emisji CO2 o 5 mln ton.

– Nasza elektrownia fotowoltaiczna w Zwartowie to jest 203 MW zainstalowanej mocy. W całym cyklu życia elektrowni wyprodukujemy około 6 TWh energii. Dla porównania, Polska w tej chwili charakteryzuje się popytem na poziomie około 150 TWh, więc jest to znacząca inwestycja, największa w Polsce w tej chwili – przekonuje prezes Respect Energy.

Jak podaje spółka, wartość elektrowni po wybudowaniu wyniesie ok. 200 mln euro. Farma w Zwartowie wyprodukuje energię, która wystarczy dla zasilenia 153 tys. gospodarstw domowych, czyli będzie w stanie zaspokoić potrzeby energetyczne mieszkańców miasta o wielkości Gdańska.

 Skorzystają na tym mieszkańcy regionu, w którym będzie produkowana ta energia. Alternatywnie byłaby ona produkowana z paliw kopalnych – tłumaczy prezes Respect Energy.

Budowa tak dużej farmy fotowoltaicznej znacząco zwiększy udział OZE w łącznej zainstalowanej mocy źródeł energii elektrycznej. Na koniec października moc zainstalowana OZE wyniosła 11,7 GW, co oznacza wzrost o 26,8 proc. r/r.

– W średnioterminowej perspektywie 10–15 lat w polskim systemie elektroenergetycznym będziemy potrzebować około 30 GW mocy zainstalowanej w fotowoltaice i porównywalnej wartości z lądowych farm wiatrowych – ocenia Sebastian Jabłoński.

Jak wynika z analizy „Jak wypełnić lukę węglową” think tanku Forum Energii, Polska może już w 2030 roku osiągnąć ponad 40 proc. udziału OZE. To ok. 34 GW zainstalowanych mocy, z czego 12,5–14,5 GW w fotowoltaice,10,1–11,2 GW w energetyce wiatrowej lądowej, a 5,2–6,3 GW w energetyce wiatrowej morskiej.

– W najbliższych latach będziemy mieli dynamiczny wzrost inwestycji głównie w fotowoltaice i wietrze, ponieważ są to technologie, które są najbardziej uzasadnione ekonomicznie. W ciągu najbliższych 10–15 lat powinniśmy zbudować około 30 GW w fotowoltaice, czyli zwiększyć moc 10-krotnie, i porównywalną wartość w wietrze, czyli skala inwestycji to będzie pięcio–sześciokrotny wzrost zainstalowanej mocy – wylicza ekspert.

Jak zapowiada, wkrótce mogą powstać kolejne elektrownie OZE. Partnerstwo strategiczne Respect Energy z Goldbeck Solar umożliwi coroczną budowę elektrowni fotowoltaicznych o łącznej mocy 350 MW.

– Nasz wybór padł na Goldbeck Solar, gdyż ta spółka zrealizowała w innych krajach już 1,7 tys. MW inwestycji w wielkoskalową energetykę słoneczną i daje nam to bardzo dobre podstawy do tego, żeby zrealizować projekt w Zwartowie, jak również kolejne projekty, które zamierzamy przedsięwziąć – mówi Sebastian Jabłoński. – Zgodnie z planem powinniśmy łącznie zbudować 1,75 tys. MW mocy zainstalowanej w fotowoltaice.

Tradycyjna telewizja w odwrocie. Pandemia sprzyja treściom wideo na żądanie

Już 74 proc. polskich internautów płaci za treści VOD, podczas gdy pod koniec 2019 roku ten odsetek wynosił 68 proc., a jeszcze rok wcześniej 44 proc. – wynika z raportu IRCenter. Wideo na żądanie i serwisy streamingowe w coraz większym stopniu wypierają tradycyjną telewizję, a ich szybko rosnącą popularność odzwierciedlają przyrosty liczby użytkowników. Mocno sprzyja im też pandemia. – W przyszłości rola telewizji zostanie ograniczona do newsów i transmisji wydarzeń sportowych czy ważnych społecznie – podkreśla Maciej Kowalski z Blackburst.

– Z jednej strony telewizja linearna, czyli taka, która ma ramówkę i określone godziny nadawania, umiera, traci na znaczeniu, co widać chociażby po budżetach reklamowych i oglądalnościach. Z drugiej strony konsumpcja materiałów wideo jest coraz większa. Wydaje się, że zwykła telewizja będzie w dalszym ciągu tracić na znaczeniu i wszystko przeniesie się do serwisów streamingowych – mówi agencji Newseria Biznes Maciej Kowalski, członek zarządu Blackburst, firmy zajmującej się produkcją telewizyjną.

Telewizja na żądanie (SVOD) i usługi przesyłania strumieniowego (OTT, Over-the-Top) – reprezentowane m.in. przez Netflixa, HBO Go (w niektórych krajach HBO Max) czy Amazon Prime – od mniej więcej dekady rewolucjonizują konsumpcję treści wideo. W coraz popularniejszy trend postanowił wpisać się też Disney, który nieco ponad rok temu wystartował z własną platformą VOD Disney+.

Popularność takich usług odzwierciedla szybko rosnąca liczba subskrybentów. W Wielkiej Brytanii Netflix już w 2018 roku wyprzedził prestiżową telewizję satelitarną Sky pod względem liczby abonentów, zmuszając ją do rozwinięcia własnej usługi OTT, która jest obecnie głównym motorem jej wzrostu. Z kolei w Stanach Zjednoczonych usługi OTT mają największy udział w konsumpcji wideo wśród osób poniżej 50 lat, a w grupach wiekowych powyżej 50+ popularność telewizji tradycyjnej i serwisów SVOD jest już na niemal równym poziomie. Podobny trend jest widoczny m.in. w Indiach, Chinach i Niemczech, gdzie usługi na żądanie zaczęły już kanibalizować wiodącą dotąd prym telewizję. Według wstępnych szacunków na koniec ubiegłego roku telewizja tradycyjna (publiczna, płatna i kablowa) mogła już zostać zdetronizowana przez SVOD i OTT w ponad 30 krajach świata – prognozowała firma doradcza Capgemini w swoim listopadowym raporcie „OTT Streaming Wars: Raise or Fold”.

– Telewizja linearna pozostanie tylko do relacjonowania rzeczy, które dzieją się na żywo, wydarzeń sportowych czy społecznych, które trzeba konsumować w danym momencie. Być może tradycyjna telewizja pozostanie też zjawiskiem socjalnym. Przykładowo cała rodzina ma w niedzielę taki rytuał, że siada i razem ogląda swój ulubiony serial – ocenia członek zarządu Blackburst.

Według zeszłorocznej prognozy specjalizującej się w tym rynku firmy Digital TV Reaserch do 2024 roku globalne przychody z różnych form telewizji online sięgną prawie 160 mld dol., co będzie stanowić dwukrotny wzrost względem 2019 roku (83 mld dol.). Z kolei we wrześniowym raporcie firma prognozuje, że w 2025 roku pięć globalnych platform będzie mieć 678 mln płatnych subskrypcji.

Rosnąca popularność SVOD i OTT to głównie efekt zmieniających się oczekiwań widzów. Takie usługi dają im możliwość swobodnego decydowania, co chcą oglądać, w którym momencie i na jakim urządzeniu.

– Teraz nikt już nie chce czekać do godziny 20.00, żeby obejrzeć film. Zamiast tego włącza swoje OTT, Netflixa, HBO Go lub jakąkolwiek inną platformę i ogląda, co chce, na życzenie – mówi Maciej Kowalski.

Poza elastycznością czasową przewagą serwisów SVOD i OTT jest też szeroka dostępność różnych treści i formatów: od seriali i filmów (w tym własnej produkcji) po transmisje koncertów, wydarzeń kulturalnych, sportowych czy podcastów. Firma doradcza Capgemini zauważa, że nie bez znaczenia jest również brak reklam albo ich lepsze dopasowanie do użytkownika.

Analitycy Capgemini zwrócili też uwagę na fakt, że dostawcom usług SVOD i OTT sprzyja pandemia COVID-19. Według przytaczanych przez firmę danych Comcast podczas wiosennego lockdownu liczba godzin transmisji wzrosła o 40 proc. w porównaniu do zaledwie 8 proc. w przypadku linearnej telewizji. Z oficjalnych danych Netflixa wynika, że tylko w I półroczu ub.r. liczba subskrybentów globalnie urosła o 26 mln, a w przedostatnim kwartale ubiegłego zwiększyła się o kolejne 2,2 mln.

Usługi na żądanie są coraz popularniejsze także w Polsce. Jak wynika z listopadowego raportu IRCenter „Multiscreening 7. Świat Nowych Mediów”, 74 proc. Polaków płaci za treści VOD, podczas gdy w 2018 roku było to 44 proc. W grupie wiekowej 15–24 lata odsetek ten wynosi 82 proc. Najbardziej preferowaną (przez 57 proc.) formą korzystania z usług na żądanie są obecnie miesięczne pakiety, popularne zwłaszcza we wspomnianej grupie wiekowej. Tylko 17 proc. użytkowników wybiera płatności jednorazowe.

Podobnie jak w całym regionie CEE, również w Polsce pozycję lidera utrzymuje Netflix. Według danych firmy Comparitech szacowana liczba użytkowników serwisu w III kwartale ub.r. to ponad 930 tys., a do końca roku mogła przekroczyć milion. Na koniec 2019 roku z usług Netflixa korzystało w Polsce 775 tys. subskrybentów. Pod względem liczby użytkowników Polska zajmuje aktualnie 21. pozycję.

Sztuczna inteligencja pomaga w walce z pandemią od początku jej trwania. Obecnie naukowcy skupiają się na analizie powikłań COVID-19

Systemy inteligentne znalazły się w kręgu zainteresowania jednostek naukowych wyspecjalizowanych w walce z koronawirusem. Zaawansowane algorytmy pozwoliły przyspieszyć procesy przetwarzania danych wykorzystywane zarówno do wykrywania zakażenia u pacjentów, jak i do przewidywania przebiegu pandemii. Upowszechnienie się sztucznej inteligencji w laboratoriach umożliwi szybsze zwalczenie kryzysu pandemicznego. Nie mniej istotna jest także analiza powikłań COVID-19, nad którą obecnie pracują naukowcy.

– Wszystkie prace badawcze toczone nad rozwojem pandemii były prowadzone w kontekście szybkiej publikacji. Już w marcu 2020 roku powstały prace zbiorowe podsumowujące zastosowania sztucznej inteligencji w diagnostyce, rozpoznawaniu i analizie rozprzestrzeniania się epidemii. Wiele firm zostało uświadomionych, jak bardzo są uzależnione od automatyzacji. To zwróciło świat w kierunku stosowania tych rozwiązań w różnych obszarach, np. logistyce czy dostawach automatyzacji sprzedaży – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Piotr Sobecki, kierownik Laboratorium Stosowanej Sztucznej Inteligencji Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego.

Według Google Scholar dotychczas opublikowano przeszło 91 tys. opracowań poświęconych pandemii COVID-19 w zakresie objawów, leczenia oraz procesów rozprzestrzeniania się wirusa. Tak duże zasoby danych nie mogą być przetworzone przy wykorzystaniu tradycyjnych narzędzi analitycznych. Naukowcy nie są w stanie na bieżąco zapoznawać się ze wszystkimi aktualnymi badaniami poświęconymi tematyce koronawirusa. W tym zadaniu badaczy wyręcza sztuczna inteligencja.

Już na początku 2020 roku przedstawiciele Białego Domu zaapelowali do amerykańskich gigantów technologicznych, firm Google oraz Microsoft, aby wspomogli naukowców w procesie przetwarzania prac naukowych poświęconych tematyce koronawirusa. Celem tej szeroko zakrojonej współpracy jest stworzenie algorytmów, które pozwolą identyfikować wzorce w pracach publikowanych na całym świecie, a co za tym idzie – przyspieszać proces wyszukiwania najbardziej optymalnych metod walki z pandemią oraz zapobiegania jej rozprzestrzenianiu się.

– Sztuczna inteligencja to nie tylko tworzenie rozwiązań, które automatycznie dokonują predykcji czy wspierają ludzkie decyzje. To także analiza wielkich zbiorów danych. Na początku roku opublikowano analizę badań nad milionami obywateli Wielkiej Brytanii, co pokazało, że jesteśmy w stanie szybko określić najczęstsze objawy w przypadku tej jednostki chorobowej albo czynniki wpływające na ryzyko ciężkich powikłań. W marcu powstało rozwiązanie automatycznej diagnozy COVID-19 na podstawie zdjęć rentgenowskich klatki piersiowej, co umożliwiło wczesną diagnozę w momencie, kiedy brakowało standardów diagnostycznych uświadamiających lekarzy na całym świecie – wskazuje ekspert.

Sztuczna inteligencja wykazała się m.in. w procesie identyfikacji osób zarażonych COVID-19. Naukowcy z Uniwersytetu w Granadzie we współpracy ze szpitalem uniwersyteckim San Cecilio opracowali algorytm do błyskawicznej identyfikacji zakażenia koronawirusem przy wykorzystaniu analizy zdjęć rentgenowskich. System ten pozwala potwierdzić obecność COVID-19 w płucach pacjenta w ciągu kilkunastu minut od przeprowadzenia diagnozy, przy minimalnych kosztach, gdyż szpitale mogły za darmo pobrać aplikację analityczną i błyskawicznie wdrożyć ją do użytku.

Modelowanie analityczne przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji może przydać się także w procesie przewidywania rozprzestrzeniania się koronawirusa. Narzędzie tego typu opracowała m.in. wrocławska firma DataWalk. Jej oprogramowanie pozwala wskazywać zależności oraz relacje pomiędzy nieskorelowanymi danymi, które symulują sieci powiązań między ludźmi, miejscami oraz środkami transportu będącymi źródłem rozprzestrzeniania się koronawirusa. Technologia tego typu ułatwia identyfikację tzw. supernosicieli i hamowanie rozwoju pandemii.

– Pandemia pokazała przede wszystkim, jak bardzo istotne jest integrowanie zbiorów danych pomiędzy ośrodkami, a także jak bardzo istotne jest szybkie dostarczanie rozwiązań. W obliczu pandemii najważniejsze były szybka reakcja i szybkie analizy. Oczywiście te rozwiązania będą się zmieniały w czasie, ponieważ zmieniają się priorytety. Wraz z przebiegiem pandemii bardziej istotna niż wczesna diagnostyka jest analiza powikłań tej choroby, nad czym jeszcze pracują naukowcy – mówi Piotr Sobecki.

2020 kolejnym rokiem o rekordowych emisjach. Pandemia nie pomogła klimatowi

Czy pandemia koronawirusa ma jakiś związek ze zmianami klimatycznymi? Z pierwszych miesięcy zeszłego roku pamiętamy podnoszące na duchu historie o tym, jak zamrożenie gospodarki pozytywnie wpłynęło na środowisko. Wielu Chińczyków po raz pierwszy w życiu ujrzało szczyty Himalajów, bo zmniejszyło się zanieczyszczenie powietrza nad wielkimi miastami. Do oczyszczonych kanałów we włoskiej Wenecji wpłynęły delfiny. Takie ładne obrazki to jednak mylne rozumienie związku między rozprzestrzenianiem się wirusa COVID-19, a zjawiskami klimatycznymi. To prawda, łączą się one ze sobą, ale w zupełnie inny sposób.

– Coroczny raport Światowej Organizacji Meteorologicznej dotyczący emisji CO2 i gazów cieplarnianych nie pozostawia złudzeń, że 2020 będzie kolejnym rokiem o rekordowych emisjach. Covid nie pomógł nam więc w zmniejszeniu emisji gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń środowiska. Pomógł nam co najwyżej zrozumieć, że nie jesteśmy niezniszczalni, a odzwierzęce wirusy są coraz większym zagrożeniem dla ludzkości – powiedział serwisowi eNewsroom Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny UN Global Compact w Polsce. – Tutaj dotykamy powiązania pandemii ze zmianami klimatycznymi. Odzwierzęce wirusy nie biorą znikąd. Pojawiają się, gdy człowiek coraz silniej ingeruje w ekosystemy. Z każdym kolejnym wyciętym kilometrem kwadratowym Puszczy Amazońskiej eksponujemy się na zamknięte w tych ekosystemach, wyizolowane patogeny. Podobnie jest w przypadku rozmarzającej wiecznej zmarzliny oraz masowej, przemysłowej hodowli zwierząt. Stąd się właśnie wziął COVID-19.

– Na początku lat ‘50 Światowa Organizacja Zdrowia mówiła o 8 odzwierzęcych wirusach. Teraz wiemy, że jest ich ponad 70. Ta liczba wciąż rośnie. Człowiek stał się perfekcyjnym dominatorem, który jest w stanie zduszać inne ekosystemy i wprowadzać w ich miejsce przemysłową hodowlę zwierząt i monokulturowe rolnictwo. Z wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami – podkreśla Wyszkowski.

Answear.com ze sprzedażą 144 mln zł w IV kw. 2020

Answear.com według wstępnych danych wypracował w IV kw. 2020 r. 144 mln zł przychodów ze sprzedaży, oznacza to wzrost o 37 proc. rdr. W całym 2020 r. przychody zwiększyły się o 31 proc. rdr., wynosząc 408 mln zł. Dynamicznie wzrosła również sprzedaż on-line, która w IV kw. 2020 r. wyniosła 159 mln zł, implikuje to wzrost o 42 proc. rdr. Z kolei w całym 2020 r. wartość ta wzrosła o 33 proc. i wyniosła 433 mln zł.

Cieszymy się z bardzo dobrych wstępnych wyników sprzedażowych za IV kw. minionego roku. Z reguły ten okres jest najlepszy w naszej branży. Dodatkowo odnotowaliśmy istotny wzrost sprzedaży z racji czasowego zamknięcia sklepów stacjonarnych w listopadzie ubiegłego roku. Podczas, gdy tradycyjne sklepy zostały wyłączone z handlu, my byliśmy w stanie realizować naszą strategię i sprzedawać produkty. Uważamy, że zdecydowana większość klientów doceni zalety zakupów przez Internet i pozostanie w sferze online. – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Answear.com był przygotowany na zwiększony popyt ze strony klientów. Spółka zbudowała odpowiedni zapas kolekcji jesień-zima 2020, który umożliwiał zaspokojenie wzrastającego zainteresowania. Internetowa platforma sprzedająca modę postanowiła także wydłużyć akcję marketingową związaną z Black Friday. Answear.com wprowadził Black November, który poprzedzał bezpośrednio Black Friday. Obie akcje cieszyły się dużym zainteresowaniem i zakończyły się sukcesem. W minionym kwartale Spółka odnotowała wzrost kluczowych KPI biznesu: wskaźnika odwiedzin, wartości średniego koszyka oraz współczynnika konwersji, które pozytywnie wpłynęły na dynamikę sprzedaży.

Od 28 grudnia do 17 stycznia sklepy stacjonarne ponownie zostały zamknięte. Jest to dla Answear.com oczywiście sprzyjająca okoliczność. Historycznie widzimy, że w okresie poświątecznym duża część klientów decyduje się na zakupy. Zachęcają do tego m.in. specjalne wyprzedaże. Staramy się to wykorzystać i z optymizmem patrzymy na przyszłe wyniki. – dodaje Krzysztof Bajołek.

Objaśnienia:

Sprzedaż on-line obejmuje zafiskalizowaną sprzedaż w danym okresie (z uwzględnieniem zafiskalizowanych zwrotów), łącznie ze sprzedażą prowadzoną na zasadach komisu wyrażoną w pełnej wartości (w cenie sprzedaży do klienta), jak również opłatami klientów za transport przesyłek o wartości poniżej progu darmowej dostawy;

Przychody ze sprzedaży według sprawozdawczości MSSF obejmują przychody ze sprzedaży towarów zakupionych na rachunek własny i przychody ze sprzedaży usług, czyli głównie prowizje z tytułu sprzedaży komisowej, prowizję za prowadzenie sklepu www.wearmedicine.com oraz opłaty klientów za transport przesyłek poniżej progu darmowej dostawy. Przychody ze sprzedaży są pomniejszone również o szacunkową wartość rezerw na spodziewane w kolejnym okresie zwroty dotyczące sprzedaży z raportowanego okresu, oraz wartość rezerwy na program lojalnościowy dla klientów.

Rynki finansowe wciąż pozytywne, mimo zamieszek na Kapitolu

Wśród inwestorów nie wywołało niepokoju, że protestujący przed Kapitolem wtargnęli na jego teren. Nastroje giełdowe są dobre, to sprzyja polskiej walucie. Widać skłonność inwestorów do ryzykownych aktywów, dolar traci, a waluty rynków wschodzących zyskuj

Gdy po kilku godzinach sytuacja na Kapitolu została opanowana i Kongres mógł wrócić do obrad, doszło do oficjalnego zatwierdzenia zwycięstwa Bidena. Wówczas uwaga rynków była bardziej skupiona na wyborach uzupełniających do Senatu, po dogrywce o dwa miejsca w Senacie, w której zwyciężyli Demokraci ich partia ma teraz nie tylko prezydenta, ale także większość w Senacie i Izbie Reprezentantów. Oznacza to, że Joe Biden ma ułatwioną drogę do dokonywania dużych zmian w polityce USA, co ucieszyło inwestorów.

– Jest to dobra informacja dla inwestorów ponieważ od wielu miesięcy Demokraci zapowiadali ogromne pakiety wsparcia dla gospodarki – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Według planu Joe Bidena transfery do konsumentów mają sięgnąć 2 tys. dolarów na osobę

Ponieważ Demokraci zwykli dba dyscyplinę budżetową koszty wprowadzenia takiego programu prawdopodobnie zostaną przerzucone na wielkie korporacje. I to jest negatywna informacja dla spółek z grupy Big Tech, takich jak Google czy Facebook.

– To dlatego powinny zyskiwać spółki z indeksu Russell2000, a tracić spółki z indeksu Nasdaq – dodaje ekspert XTB. – Stracą wtedy spółki, których dochody są większe niż PKB niejednego kraju.

Kurs dolara jest nadal stabilny, inwestorzy tym razem nie uznali dolara za bezpieczną przystań, do której warto uciekać z powodu zamieszek na Kapitolu. Nie ma nawrotu do kupowania amerykańskiej waluty, także ze względu na niskie stopy procentowe i politykę Fed. Obecne status quo mogłaby skomplikować rosnąca inflacja.

– Odpowiedzią na rosnącą inflację w USA stało się ostatnio inwestowanie w surowce – mówi M. Stajniak.

Dolar wobec złotego osłabił się o 10 groszy w pierwszych dniach stycznia. Jednak nie należy spodziewać się istotnego jego wzmocnienia wobec najważniejszych walut w najbliższych miesiącach. Podobnie kurs wobec euro powinien utrzymywać się na aktualnych poziomach (powyżej 4,50-4,60 zł).