R. Burdach, UI TFI: „Rynek turecki wciąż atrakcyjny”

0

Sytuacja na rynku akcji w Polsce jest spokojna, ale inwestorzy instytucjonalni bacznie przyglądają się skutkom reformy systemu emerytalnego i związanemu z tym zachowaniu OFE.

O sytuacji na rynkach akcji rozmawiamy z Robertem Burdachem, zarządzającym funduszami akcji Union Investment TFI.

To prawda. Teoretycznie na polskiej giełdzie jest teraz dosyć spokojnie, WIG20 oscyluje w granicach 2400–2500 pkt, na horyzoncie nie widać żadnych spektakularnych ofert publicznych. W ciągu najbliższych tygodni rozpocznie się okres publikacji wyników spółek za I kwartał 2014 r.

Pozory mogą jednak mylić, ponieważ wszyscy uważnie śledzą liczbę deklaracji osób chcących pozostać w OFE. Myślę, że z całą pewnością możemy włożyć między bajki pierwotne pozytywne założenia, że ok. 20–30% uprawnionych pozostanie w OFE. Obecnie optymistyczne prognozy mówią o 15–20%, a ostatecznie może to być ok. 10% przyszłych emerytów.

Jednak emeryt emerytowi nierówny. Wybór OFE deklarują osoby bardziej świadome, a zarazem te o wyższych dochodach.
Zgadza się. Pytanie, czy jeśli w OFE zostaną tylko lepiej zarabiające osoby, to czy ich składki wystarczą zarządzającym na sprawne i efektywne inwestowanie, w co wątpię. Może to być bardzo trudne, ponieważ ci, którzy wybiorą fundusze otwarte, musieliby wypełnić lukę po składkach przynajmniej kilku milionów ludzi.

Wciąż trudno dokładnie określić, jak liczba przyszłych emerytów deklarujących pozostanie w OFE przełoży się na skalę sprzedaży przez fundusze dotychczasowych aktywów. OFE zatrudniają bardzo dobrych specjalistów i na pewno opracowują już konkretne scenariusze odpowiedzialnego, sprawnego upłynnienia aktywów na warszawskiej giełdzie. Najprawdopodobniej zarządzający będą szukali większej ekspozycji na spółki zagraniczne.

A jakie są nastroje inwestorów na naszej giełdzie, biorąc pod uwagę konflikt toczący się niedaleko naszych granic?
Mimo wszystko umiarkowanie pozytywne. Wciąż widzimy niesłabnący apetyt inwestorów na ryzyko. Na rynkach finansowych nadal panuje przekonanie, że konflikt Ukraina–Rosja, przynajmniej przy jego obecnym natężeniu, nie wpłynie fundamentalnie na międzynarodową gospodarkę.

Czytaj również:  Kurs dolara spada 7. kolejny dzień i wraca do 3,70 zł

A czy sytuacja na Ukrainie nie odbije się na wynikach rodzimych funduszy?
Wszystko zależy od stopnia ekspozycji danych funduszy na spółki rosyjskie czy ukraińskie. Wiadomo, że aktualnie są to aktywa o bardzo podwyższonym ryzyku ze względu na wciąż niestabilną sytuację polityczną. Aktywa te mogą mocno ucierpieć w razie korekty na tamtejszych giełdach.

My wybraliśmy bezpieczniejsze podejście i w ostatnich miesiącach ułożyliśmy portfele w taki sposób, że ekspozycja geograficzna na wspomniane rynki jest bardzo niska. Dzięki temu ewentualne załamanie na tamtejszych giełdach nie powinno wpłynąć na wycenę jednostek naszych funduszy.

Dobrze na tle innych rynków zachowuje się ostatnio giełda turecka. Czy może tutaj zajść jakaś negatywna korelacja z konfliktem wschodnim?
Moim zdaniem wpływ zawirowań ukraińsko-rosyjskich na Turcję może być paradoksalnie pozytywny. Jeśli kapitał będzie uciekał z tamtejszych gospodarek i giełd, to prawdopodobnie będzie szukał ujścia np. w Turcji, gdzie rynek akcji jest obecnie kilka razy płynniejszy niż chociażby w Polsce, czyli kolejnym potencjalnym miejscu do ulokowania kapitału.

Czyli Turcja nadal pozostaje dobrym kierunkiem do inwestowania?