Decyzje i komunikowane konkluzje z posiedzenia RPP okazały się absolutnie nieprzełomowe. Stopy pozostały na poziomie 2,5%. Utrzymano dotychczasowe forward guidance, a więc wskazówkę do tego kiedy stopy pozostaną bez zmian (w komunikacie pozostało zatem sformułowanie, że będzie tak do końca roku). Ton komunikatu okazał się nieco bardziej optymistyczny, jeśli chodzi o diagnozę sytuacji w gospodarce globalnej i dostrzeżone pierwsze sygnały ożywienia w gospodarce polskiej. Już na konferencji Prezes Marek Belka podtrzymał oczekiwania, że ożywienie w Polsce będzie postępować, ale bardzo powoli. W komunikacie potwierdzono wreszcie, że utrzymuje się niska presja inflacyjna.
Kraków: bilety komunikacji miejskiej przez komórkę
W Krakowie można już kupować bilety komunikacji miejskiej za pomocą SkyCash – systemu płatności przez komórkę. Rozwiązanie działa już w blisko 30 miastach na terenie całej Polski, obejmując swoim zasięgiem zarówno mniejsze miejscowości, jak i duże aglomeracje, m.in. Poznań, Wrocław, Łódź, Warszawę i Trójmiasto. Korzystanie z aplikacji daje możliwość kupowania biletów w każdym miejscu, bez potrzeby szukania otwartego punktu sprzedaży czy dokonywania zakupu u kierowcy. Dużym udogodnieniem dla pasażerów jest też możliwość płacenia za bilety w ciężar karty płatniczej, co eliminuje konieczność pamiętania o regularnym zasilaniu konta.
– Władze samorządowe coraz częściej zauważają korzyści płynące z płatności mobilnych dla mieszkańców miast i regionów – mówi Dariusz Mazurkiewicz, dyrektor zarządzający SkyCash Poland S.A. – Takie rozwiązania, jak SkyCash ułatwiają nam życie każdego dnia. Oszczędzają czas, pieniądze i zmniejszają stres, na który narażeni jesteśmy we współczesnych miastach – dodaje Mazurkiewicz.
Bilety komunikacji miejskiej to już kolejna usługa SkyCash dostępna w Krakowie. Korzystając z aplikacji można też kupować bilety do Multikina, a od początku roku regulować należność za postój w strefach płatnego parkowania. System oferuje też szereg innych usług, jak przelewy na numer telefonu, wypłacanie gotówki z bankomatów, doładowania GSM czy płatności za domowe rachunki.
Tauron inwestuje w zieloną energetykę. Barierą jednak jest brak odpowiednich ustaw

Tauron inwestuje w farmy wiatrowe i instalacje do spalania biomasy. Zdaniem prezesa Dariusza Lubery, spółka jest obecnie najaktywniejszą pod tym względem grupą energetyczną w Polsce. Jednak do dalszego intensywnego rozwoju zielonej energetyki niezbędne są regulacje prawne.
– W październiku oddamy do użytku farmę wiatrową o mocy 82 MW w miejscowości Marszewo. Kilka dni temu uzyskaliśmy zgodę na użytkowanie drugiej farmy wiatrowej o mocy 40 MW, którą wybudowaliśmy w tym roku w miejscowości Wicko. Tylko w tym roku oddamy do eksploatacji 122 MW zainstalowanych w elektrowniach wiatrowych. Kilka miesięcy temu oddaliśmy do eksploatacji trzy bloki spalające tylko biomasę – 50 MW w Jaworznie, 40 MW w Tychach i 20 MW w Stalowej Woli – wylicza prezes Tauronu Polska Energia, Dariusz Lubera. – Jesteśmy najbardziej aktywną grupą energetyczną biorąc pod uwagę ilość źródeł odnawialnych, które przekazaliśmy w tym roku do eksploatacji.
Jeszcze w 2010 roku 98 proc. zainstalowanej mocy przypadało na technologie węglowe. W 2020 r., zgodnie ze strategią Tauronu, ich udział spadnie do ok. 70 proc., z czego 15-20 proc. pochodzić będzie z nowych bloków. Udział technologii niskoemisyjnych, tj. gazowej, wiatrowej, wodnej, biomasowej i biogazowej, wyniesie ok. 30 proc.
Realizację nowych projektów utrudnia brak nowych regulacji prawnych.
– Mamy projekty na przyszłość, ale czekamy na rozwiązania docelowe dotyczące nowej ustawy o OZE. Treść tej ustawy, zwłaszcza zapisy dotyczące systemu wsparcia, zadecydują o ewentualnej aktualizacji naszej strategii – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Dariusz Lubera.
Oprócz regulacji dotyczących ustawy o OZE, Tauron czeka na ustawę o korytarzach przesyłowych. Ma ona znacznie ułatwić proces budowy linii energetycznych i gazociągów.
– Bardzo liczymy na tę ustawę. Dzisiaj budowa sieci przesyłowych to jest droga przez mękę. Od wielu lat pracuje się w Polsce nad ustawą korytarzową, która ułatwiłaby budowę sieci. Możemy mieć takie sytuacje w Polsce, że będziemy mieć nowoczesne źródła wytwarzania, odnawialne źródła energii, ale nie będziemy mieli czym przesyłać tej energii na dalszą odległość – przestrzega Dariusz Lubera.
Barierą w inwestycjach w farmy wiatrowe może okazać się z kolei prezydencki projekt ustawy o ochronie krajobrazu, który może ograniczyć możliwości stawiania wiatraków.
– Przy każdej inwestycji kwestia uzyskania wszystkich pozwoleń, szczególnie w Polsce, jest procesem czasochłonnym. W przypadku farm, które w tym roku oddajemy, kupiliśmy gotowe projekty, które już miały pozwolenia na budowę. To było w latach 2008-2009, a więc od momentu kupna gotowego projektu do momentu wybudowania farmy minęło ok. pięciu lat. Od kształtu tej ustawy będzie na pewno zależało tempo inwestycji, jaką są farmy wiatrowe – zaznacza prezes Tauronu.
A. Olechowski: mam wielkie pretensje do ministra finansów w sprawie OFE

Pomysły rządu dotyczące reformy otwartych funduszy emerytalnych według Andrzeja Olechowskiego to pójście po linii najmniejszego oporu i chciałby, aby rząd się z nich wycofał. Ma nadzieję, że rządowe rozwiązania okażą się niezgodne z konstytucją.
– Mam nadzieję, że to się okaże niekonstytucyjne i trzeba będzie naprawdę głowę wysilić i zastosować jakieś rozwiązanie racjonalne, a nie tak pójść po linii najmniejszego oporu, jak poszedł minister finansów, do którego mam wielkie pretensje – komentuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Andrzej Olechowski, ekonomista, były minister finansów w rządzie Jana Olszewskiego oraz przewodniczący Rady Nadzorczej Citi Handlowy.
Główną zmianą proponowaną w systemie emerytalnym, którą rząd ogłosił na początku września, jest nacjonalizacja obligacji z portfela OFE. Miałyby one zostać w całości przeniesione do ZUS–u. Kolejna to tzw. „suwak bezpieczeństwa”, polegający na przesunięciu aktywów zgromadzonych w otwartym funduszu emerytalnym do ZUS–u na 10 lat przed emeryturą. Taki zabieg eliminowałby tzw. ryzyko złej daty, związane z przechodzeniem na emeryturę w czasie nagłego załamania koniunktury.
Rząd proponuje, by po wejściu w życie reformy członkowie OFE mieli trzy miesiące na zadeklarowanie chęci pozostania w funduszu. Jeśli tego nie zrobią, ich oszczędności automatycznie trafią do ZUS.
– Na pewno coś trzeba zrobić i są najrozmaitsze pomysły, w jaki sposób ulżyć budżetowi w dziedzinie długu publicznego, ale one nie musiały polegać na takim prymitywnym cięciu siekierą. Można to zrobić lepiej – przekonuje.
Andrzej Olechowski liczy na to, że reforma zostanie cofnięta albo zmodyfikowana. Zdaniem ekonomisty, demontaż OFE nie powinien być brany pod uwagę.
– Najważniejsze, żeby nie niszczyć tego filaru kapitałowego w reformie, który jest i dobry, i korzystny dla ludzi, i również ważny dla celów edukacyjnych. Żyjemy i będziemy żyć w środowisku rynkowym, i dlatego taki filar był potrzebny. Nie można niszczyć zaufania do państwa w taki sposób, że co parę krótkich lat zmieniają się podstawowe zasady systemu, który będzie dla mnie ważny za parędziesiąt lat. Dlatego mam nadzieję, że to wszystko jest niekonstytucyjne – wyjaśnia.
Jak wynika z sondażu przeprowadzonego w lipcu przez Instytutu GfK Polonia dla Konfederacji Lewiatan – ponad połowa Polaków nie przekazałaby swoich składek z OFE do ZUS, gdyby rząd wprowadził taką możliwość. Z kolei aż 70 proc. ankietowanych czułoby się bezpieczniej, gdyby ich emerytura pochodziła, jak do tej pory, z dwóch źródeł.
Polska chmura coraz większa

Liczba klientów korzystających z pierwszej polskiej chmury publicznej wzrosła w ciągu roku o prawie 40 proc. – poinformowała firma e24cloud. Ponad 80 proc. jej użytkowników to spółki z sektora MŚP. Najaktywniej z rozwiązań cloud computingu korzystają obecnie agencje reklamowe i interaktywne (34 proc.) oraz firmy z sektora internet software house (23 proc.). Rosnące zainteresowanie usługami w chmurze to przede wszystkim efekt wzrostu świadomości i zaufania przedsiębiorców.
– Korzystanie z usług cloud computingu jest 2,5 razy efektywniejsze niż praca w tradycyjnym modelu – podkreślają przedstawiciele e24cloud. – Rozwijając bezpieczeństwo swoich usług, od 2 października e24cloud, jako pierwsza polska chmura, daje możliwość utrzymywania serwerów w dwóch lokalizacjach, dotychczasowej Beyond w Poznaniu albo nowej, Data Center Plix w Warszawie. Firma zaprezentowała także nowe możliwości dopasowywania usług w chmurze i aplikację mobilna do zarządzania infrastrukturą.
Dla firm chmura oznacza przede wszystkim oszczędności i likwidację finansowych barier wejścia na rynek. To szczególnie ważne w przypadku mikro i małych przedsiębiorstw, w tym start-up’ów, przekonują przedstawiciele e24cloud.
– Wśród firm, które najchętniej wykorzystują chmurę obliczeniową, możemy wymienić firmy dostarczające rozwiązania w zakresie e-commerce, agencje reklamowe i sektor internet software house (firmy tworzące aplikacje internetowe), czyli wszystkie te przedsiębiorstwa, które muszą działać szybko i bardzo elastycznie reagować na potrzeby rynku. Często funkcjonują w dużym zakresie geograficznym, nie tylko na polskim rynku, ale również poza granicami naszego kraju – mówi Rafał Roszak, dyrektor marketingu firmy e24cloud.
Chmura daje małym i średnim firmom możliwość konkurowania z wielkimi potentatami. Jak wyjaśnia Roszak, ponad 80 proc. klientów e24cloud to reprezentanci sektora MŚP.
– Kiedyś, by konkurować z dużą korporacją lub ze swoim odpowiednikiem z zagranicy, małe firmy musiały podjąć bardzo duże inwestycje, co często było poza ich zasięgiem – mówi dyrektor marketingu e24cloud. – Obecnie dzięki rozwiązaniom chmurowym, małe i średnie przedsiębiorstwa mają dostęp do tej samej technologii, co ich olbrzymi konkurenci, bez potrzeby takich nakładów finansowych.
Według analiz firmy, korzystanie z usług cloud computingu jest 2,5 razy efektywniejsze niż praca w tradycyjnym modelu. Nic dziwnego, że rosnąca świadomość przedsiębiorców oraz wzrost zaufania do bezpieczeństwa rozwiązań cloud computingu sprzyja szybkiemu rozwojowi tego rynku.
– Ważny trend na rynku cloud computingu, związany jest z bezpieczeństwem, zarówno od strony formalnej, jak i fizycznej infrastruktury. Wynika to przede wszystkim z edukacji i rosnącej świadomości na temat tego, czym chmury obliczeniowe są i w jaki sposób można je efektywnie w ramach przedsiębiorstwa wykorzystać – mówi Roszak.
Jednym z najważniejszych elementów bezpieczeństwa infrastruktury w chmurze jest rozproszenie geograficzne, dlatego e24cloud, jako pierwsza firma w Polsce oferuje możliwość utrzymywania serwerów w dwóch lokalizacjach. Klienci mogą wybierać pomiędzy infrastrukturą i łączem Beyond w Poznaniu albo nową lokalizacją – Data Center Plix w Warszawie.
– Druga lokalizacja daje naszym klientom dużo większą elastyczność działania ze względu na możliwość wykorzystania dwóch, niezależnych serwerowni dla stworzenia swojej infrastruktury. Druga lokalizacja to też możliwość bliższego wyjścia do klienta i dostarczenia mu infrastruktury sieciowej bliżej jego miejsca działania – zapewnia Rafał Roszak.
e24cloud jako pierwsza firma w Polsce zdecydowała się także na wprowadzenie rozwiązania pozwalającego na dowolną konfigurację pamięci RAM i mocy obliczeniowej. Firma zaprezentowała również nową, bezpłatną aplikację mobilną do zarządzania infrastrukturą. Aplikacja dostępna jest w sklepie Google Play.
Dziś rozprawa w KIO w sprawie przetargu na wywóz śmieci w Warszawie

W ciągu kilku dni poznamy decyzję Krajowej Izby Odwoławczej ws. odwołania od wyniku przetargu na wywóz śmieci w stolicy. Dwie firmy zaskarżyły kryterium niskiej ceny, którym kierowały się władze Warszawy przy rozstrzyganiu przetargu. Tymczasem wywóz odpadów na podstawie nowych zasad wymaga nowoczesnych i kosztownych technologii, którym tanie firmy mogą nie sprostać.
Znowelizowana ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nałożyła na samorządy obowiązek rozpisania przetargów na wywóz śmieci na nowych zasadach. Procedury przetargowe w tej sprawie miały się zakończyć w gminach przed 1 lipca 2013 r. Warszawa jako jeden z nielicznych samorządów w Polsce, nie wypełniła tego obowiązku. Postępowania odwoławcze odrzuconych oferentów w stolicy trwają do dziś.
– Przetarg na odbiór i zagospodarowanie odpadów w Warszawie został pierwotnie ogłoszony na początku maja tego roku. Obecnie miasto rozstrzygnęło już przetarg i wybrało w oparciu o kryterium najniższej ceny wykonawców do obsługi poszczególnych dzielnic. Przegrani konkurenci złożyli odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) wskazując, że miasto wybrało wykonawców, których oferty miały rażąco niskie ceny – wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Kacper Sampławski z KS Legal Kancelaria Prawa Publicznego.
Dalsze postępowanie gminy w Warszawie w sprawie firm zajmujących się wywozem odpadów będzie zależało od decyzji, jaką podejmie KIO. Ma na nią czas do 4 października.
– Jeżeli KIO nie podzieli argumentacji odwołujących, wówczas oddali odwołania, a miasto będzie mogło zawrzeć umowy z wybranymi już teraz wykonawcami. Jeżeli natomiast KIO podzieli argumentację odwołujących, wówczas nakaże miastu unieważnienie poprzedniego rozstrzygnięcia, dokonanie ponownego badania ofert i sprawdzenie, czy sporne oferty zawierają ceny rażąco niskie – mówi Kacper Sampławski.
Zdaniem prawnika, plany miasta, aby zakończyć procedury przetargowe do lutego 2014 r. są nawet w takim wypadku realne i możliwe do zrealizowania. Natomiast problemem może okazać się w praktyce wybór przez gminę warszawską firm oferujących zbyt niską cenę za usługi.
– Wymagania dotyczące postępowania z odpadami wymagają nowoczesnych technologii, które kosztują. W związku z tym jest obawa, że samorządy, zlecając przetargi po najniższej cenie, nie będą w stanie zakupić usług proekologicznych i o wysokich standardach. Samorządy często nie chcą tego robić, żeby nie wikłać się w spory na tym tle. Dużo prościej jest wybrać tańszą ofertę bez zadawania sobie pytania, czy na podstawie tej oferty usługa rzeczywiście będzie prawidłowo wykonana – stwierdza Kacper Sampławski.
Ekspert mówi, że zamawiający może i powinien w każdym postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego sprawdzić oferentów, którzy proponują niską cenę usługi. Samorządy wciąż zbyt rzadko wykorzystują tę możliwość.
– Prawo zamówień publicznych stanowi, że jeżeli w toku oceny ofert urzędnicy dojdą do przekonania, że oferta jest rażąco niska, mogą zwrócić się na piśmie do wykonawcy o stosowne wyjaśnienia. Wówczas na wykonawcy spoczywa ciężar udowodnienia, że za tę cenę, którą on oferuje, będzie w stanie należycie zrealizować zamówienie. To jest bardzo trudne do zastosowania, dlatego samorządy tak niechętnie po nią sięgają, a powinny ją stosować znacznie częściej – reasumuje Kacper Sampławski.
Polska zdobywa sprzymierzeńców w obronie gazu łupkowego w UE

Prace nad unijnymi regulacjami w sprawie gazu łupkowego mogą się przedłużyć na kolejną kadencję Parlamentu Europejskiego. To dobra wiadomość dla Polski, dla której wyśrubowane wymogi związane z ochroną środowiska mogłyby oznaczać trudności w poszukiwaniach i wydobyciu gazu niekonwencjonalnego. To również szansa, że regulacje w dotychczas omawianym kształcie w ogóle nie powstaną, bo stopniowo zmienia się podejście w UE do tego surowca.
– W tej chwili dopiero toczy się debata. Są przygotowywane pewne rozwiązania, jeszcze nie wiemy jakie. Na pewno decyzje KE będą jeszcze weryfikowane przez Parlament Europejski i rządy, więc mogą zostać złagodzone, i to jest bardzo ważne. Po drugie, myślę, że nie wejdą bardzo szybko w życie właśnie ze względu na zmianę Komisji po wyborach do Europarlamentu, a wtedy już cała sytuacja może się zmienić – mówi Lena Kolarska-Bobińska, europosłanka. – Nie wpadałabym w całkowitą panikę.
W Polsce szacowane zasoby gazu niekonwencjonalnego są jedne z największych w UE, więc dodatkowe wymogi związane z ochroną środowiska mogą utrudnić, a nawet uniemożliwić jego wydobycie.
Dlatego czas działa na korzyść Polski. Po pierwsze, będziemy więcej wiedzieć o tym, jakie są rzeczywiste zasoby gazu łupkowego. Po drugie, jak przekonuje europosłanka, może być łatwiej o poparcie naszego stanowiska wśród innych państw członkowskich, ponieważ powoli Unia zaczyna przekonywać się do gazu z łupków.
– Dzięki dyskusji o sytuacji energetycznej w Europie, o kosztach energii i o tym, jak bardzo koszty i ceny energii w Stanach Zjednoczonych spadły dlatego, że zaczęto wydobywać gaz łupkowy, zmienia się atmosfera wobec gazu łupkowego – mówi Kolarska-Bobińska. – Rzeczywiście nie jest łatwo, bo Polska jest głównym źródłem tego surowca i tutaj, poza Anglią, leżą te zasoby, więc to my odbijamy wszystkie zarzuty, trudności, problemy. Wpływamy na tę europejską legislację, ale pionierzy nigdy nie mają łatwej drogi.
Zdaniem europosłanki gaz łupkowy przestał być sprawą polską, bo możemy liczyć na wsparcie kilku innych krajów, m.in. Holandii i Wielkiej Brytanii.
– Sprzymierzeńcami Polski są również europosłowie z niektórych landów z Niemiec, którzy rozumieją co to znaczy energia, wydobycie, ceny. To są również europosłowie z Francji, którzy mówią: gaz jest gazem, tyle że gaz łupkowy wydobywa się inaczej, a ponieważ stawiamy na zmiany, odchodzimy od węgla, chcemy więcej czystego powietrza, a więc postawmy też na gaz łupkowy – mówi Lena Kolarska-Bobińska. – Ja jestem dobrej myśli. Chciałabym tylko, żeby się okazało, że ten gaz łupkowy w Polsce jest naprawdę i że uda się go wydobyć w taki sposób, że będzie to opłacalne.
Ostateczny kształt przepisów zaproponowanych przez Komisję Europejską ma być znany przed końcem roku.
Polskie Radio zwiększy zatrudnienie
Cyfryzacja i poszerzenie oferty przełożą się na większe zatrudnienie w Polskim Radiu. Publiczny nadawca planuje zatrudnianie nowych dziennikarzy. Szansę na pracę będą mieli m.in. absolwenci, którzy zdobyli doświadczenie w studenckich rozgłośniach.
– Z całą pewnością będą zatrudniani nowi dziennikarze – mówi Agencji Informacyjnej Newseria prezes zarządu Polskiego Radia Andrzej Siezieniewski. – Potrzebujemy dopływu świeżej krwi. Korzystamy m.in. z dziennikarzy, którzy szlify zawodowe zdobywają w Radiu Kampus albo w innych rozgłośniach studenckich. To bardzo dobrze przygotowani do pracy radiowej młodzi ludzie i chętnie będziemy z ich umiejętności korzystać – zapewnia.
Utworzenie nowych miejsc pracy wiązać się będzie z poszerzeniem oferty antenowej Polskiego Radia.
– Będziemy tworzyli nowe redakcje, które będą obsługiwały przyszłe anteny – wyjaśnia Siezieniewski. – Jednak wzrost zatrudnienia nie będzie wprost proporcjonalny do ilości nowych kanałów. To będzie niewielkie uzupełnienie kadrowe, które sprawi, że będziemy realizować nasze zadania jeszcze sprawniej i skuteczniej.
Od 1 października Polskie Radio objęło sygnałem cyfrowym aglomerację warszawską oraz katowicką. Cyfryzacja zostanie poszerzona 1 sierpnia 2014 r. o Wrocław, Kraków, Kielce, Gdańska i Szczecin, a do końca 2020 r. obejmie całą Polskę. Słuchacze mogą odbierać w systemie cyfrowym cztery programy ogólnokrajowe, jeden przeznaczony dla zagranicy, a także dwa programy dodatkowe. To stacje publicystyczno-informacyjna PR24 oraz muzyczna – Polskie Radio Rytm.
Przygotowano także nowe stacje, takie jak m.in. kanał popularno-naukowy Eureka; Kanał Krasnal dla rodziców i dzieci, i stację Retro dla słuchaczy w wieku powyżej 60 lat.
Jak podkreśla Siezieniewski, restrukturyzacja, która wcześniej miała miejsce w Polskim Radiu nie wynikała z kryzysu, jaki dotknął media w Polsce, lecz z przemian, które spowodowały, że niektóre miejsca pracy stały się niepotrzebne.
– Klasycznym przykładem są tu spikerzy radiowi. Kiedyś to była bardzo duża grupa osób, które prowadziły program zawodowo, natomiast odkąd zaczęliśmy wprowadzać prowadzenie programów przez dziennikarzy, zapotrzebowanie na pracę spikerów malało – mówi Siezieniewski. – Dziś mamy tylko kilku lektorów, a w zasadzie całość anten prowadzą dziennikarze. Zmienia się sposób produkcji, ale także i odbioru radia, i tego typu zmiany kadrowe muszą następować.
Wygląd i wystrój mocną stroną polskich sklepów odzieżowych. Gorzej z jakością obsługą klientów
Jakość obsługi w sklepach odzieżowych w polskich galeriach handlowych pozostawia wiele do życzenia – wynika z rankingu sklepów firmy badawczej International Service Check. Z badań wynika, że sprzedawcy unikają kontaktu z klientami. Testowane sklepy najlepiej wypadają natomiast w kategorii „wygląd i atmosfera”.
– Z wyników naszego projektu wynika, że w bardzo wielu sytuacjach „tajemniczy klienci” w ogóle nie zostali dostrzeżeni po wejściu do sklepu – komentuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Michał Sępioło, ekspert ds. zarządzania jakością usług i menadżer w International Service Check. – Dopiero po pewnym czasie rozglądania się, oglądania asortymentu, klienci musieli sami poprosić o pomoc.
Z badania „tajemniczego klienta” wynika również, że nie zawsze sprzedawcy potrafili wykazać się profesjonalną wiedzą na temat sprzedawanego asortymentu. Pracownicy na tym etapie badania mieli wykazać się nie tylko komunikatywnością, ale również umiejętnościami prosprzedażowymi, czyli zachęcić klienta do zakupu danego produktu.
– „Tajemniczy klienci” bardzo często skarżyli się na to, że pracownicy właściwie w żaden sposób nie namawiali ich do zakupu. Kontakt polegał jedynie na lakonicznych odpowiedziach na zadane przez klienta pytanie, czy towar w określonym rozmiarze jest dostępny – mówi Michał Sępioło.
W efekcie aż 64 proc. uczestniczących w badaniu „tajemniczych klientów” wyraziło opinię, że umiejętności sprzedażowe pracowników wymagają poprawy. Michał Sępioło zwraca uwagę, że obsługa nie skupiała się na kliencie, mimo że często był on jedyną osobą, która wstąpiła do sklepu. Co więcej, im dłużej przebywał w sklepie, tym mniejsze było zainteresowanie ze strony sprzedających.
Zdaniem „tajemniczych klientów”, jedyny element, którego sklepy nie muszą poprawiać, to wygląd i atmosfera panująca w sklepach. W tej kategorii oceniano wygląd zewnętrzny, wnętrza sklepu, prezentację produktów oraz wygląd pracowników.
– Muszę przyznać, że ten element badania wypadł zdecydowanie najlepiej – podkreśla Michał Sępioło.
W ramach badania International Service Check tajemniczy klienci odwiedzili 33 centra handlowe w 20 miastach na terenie Polski. Przetestowali 54 marki odzieżowe w 162 sklepach.
Zadaniem „tajemniczego klienta” było odwiedzenie wskazanych sklepów i przeprowadzenie krótkiej rozmowy na temat wybranego elementu garderoby. Pierwszym etapem testowania jakości placówek handlowych była ocena obsługi klienta, podzielona na trzy części: powitanie, pomoc i doradztwo oraz pożegnanie. Na kolejnym etapie badania oceniono wygląd i atmosferę panującą w salonach sprzedaży.
Badania Mystery Shopping polegają na odwiedzaniu i testowaniu jakości placówek handlowo–usługowych, takich jak sklepy, restauracje czy salony. Wykonuje je „tajemniczy klient”, który w ramach wizyty testowej przeprowadza standardową konsultację z pracownikiem, ocenia wygląd placówki oraz styl prezentacji produktów. Następnie wypełnia ankietę i sporządza raport, w którym wystawia placówce ocenę końcową. Może ona stanowić ważną informację m.in. dla właścicieli i zarządców centrów handlowych czy właścicieli marek odzieżowych. Dzięki niej mogą bowiem dowiedzieć się, jak przebiega proces decyzyjny klienta, a także co sprawia, że klient kieruje się do danego sklepu.
Małe szanse do 2014 r. na nową umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania między Polską a USA

Polskie firmy wciąż czekają na ratyfikację przez Stany Zjednoczone nowej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania między naszymi krajami. Eksperci uważają, że prawdopodobnie wejdzie ona w życie dopiero w 2015 r.
– Polska już ratyfikowała nową umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Czekamy jeszcze ciągle na ratyfikację po stronie amerykańskiej – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Adam Soska, współprzewodniczący Komitetu ds. Podatków i Usług Finansowych w Amerykańskiej Izbie Handlowej w Polsce. – Prace w Kongresie się opóźniają. Prawdopodobnie nowa umowa nie wejdzie w życie w przyszłym roku, być może od 2015. Jest to dla nas zawód, ponieważ dla polskich przedsiębiorców jest istotne, żeby nowa umowa zaczęła obowiązywać.
Nowa umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania pomiędzy oboma krajami jest konieczna, ponieważ poprzednią przyjęto w 1974 r. i w wielu kluczowych sprawach jest ona przestarzała, niedostowana do obecnej sytuacji gospodarczej i społecznej oraz nie reguluje wielu istotnych kwestii.
– W prawie amerykańskim umowy międzynarodowe podatkowe mają status równy z ich przepisami krajowymi. Czyli w przypadku umowy zawartej w 1974 r., jeżeli były jakieś nowe ustawy w prawie amerykańskim, które miały podobny zakres regulacji, ta ochrona traktatowa pod obecną umową może być iluzoryczna. Stąd też potrzebujemy świeżej umowy między Polską a USA – wyjaśnia ekspert.
Polska podpisała nową umowę z USA o unikaniu podwójnego opodatkowania w lutym br. Konwencja obejmuje m.in. opodatkowanie dochodów z nieruchomości, prowadzenia działalności gospodarczej w drugim państwie, zysków kapitałowych, wynagrodzeń oraz emerytur i rent.
– Bardzo istotną zmianą jest tzw. klauzula ograniczania korzyści. Jest to klauzula antyabuzywna, która powoduje, że jedynie podmioty uprawnione, prawdziwi ekonomiczni rezydenci Polski czy Stanów Zjednoczonych będą mieli prawo powoływać się na korzyści z tej umowy. Oznacza to, że w przypadku polskich podmiotów, zwłaszcza tych z udziałem obcego kapitału, niezbędne będzie wykazanie, że mogą stosować ochronę traktatową wynikającą z tej umowy, że są uprawnieni do korzyści w tej umowy – mówi Adam Soska.
Inne zmiany dotyczą opodatkowania nieruchomości. Przepisy umowy w sprawie dochodów z nieruchomości będą miały zastosowanie także do dochodu z majątku nieruchomego firmy. Zmiany obejmą też opodatkowanie emerytur.
– Emeryci czy Polonia, którzy wrócili do Polski, ale ciągle pobierają emerytury ze Stanów Zjednoczonych, czekają na tę umowę, ponieważ w obecnej umowie w 1974 roku brakuje odpowiednich zapisów, w związku z czym oni byli opodatkowani zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak w Polsce. Mogli zaliczyć ten podatek amerykański na poczet polskiego na podstawie lokalnych przepisów, natomiast musieli się rozliczać w obu krajach. Pod nową umową będzie to tylko rozliczenie w jednym z krajów, w zależności od typu emerytury. Na pewno jest to uproszczenie, a w niektórych przypadkach będzie również ten podatek niższy, bo będą mogli się powołać na polski podatek – tłumaczy ekspert.
Umowa reguluje opodatkowanie dywidend, należności licencyjnych i odsetek.
– Zwłaszcza dla inwestorów amerykańskich, którzy inwestują w Polsce, będzie istotna klauzula nieruchomościowa, czyli w przypadku zbycia udziałów w polskich spółkach, również pośrednio, Polska będzie miała prawo do opodatkowania zysków z takiego zbycia – mówi Adam Soska.
Umowa pomiędzy Polską a USA zmieni też przepisy o opodatkowaniu dochodów studentów i praktykantów, wprowadza sporo ułatwień w tej kwestii. Wprowadzi także zasady opodatkowania dochodów artystów i sportowców, w związku z ich występami w drugim państwie, bo w obecnej umowie nie było przepisów w tym zakresie.
Lubelski Węgiel „Bogdanka” SA 2,16 mln ton węgla w trzecim kwartale 2013 r.
Spółka Lubelski Węgiel BOGDANKA S.A., najnowocześniejsza i najbardziej efektywna kopalnia węgla kamiennego w Polsce oraz krajowy lider rynku producentów węgla energetycznego, zanotowała w III kwartale 2013 roku wydobycie w wysokości 2,16 mln ton, czyli o 13,9% wyższe niż w tym samym okresie rok wcześniej. Łączne wydobycie po trzech kwartałach 2013 roku wyniosło 6,24 mln ton, czyli było wyższe o 2,8% od osiągniętego po trzech kwartałach 2012 roku.
MCI coraz popularniejszy wśród warszawskich inwestorów
Według raportu portalu animujemy.pl we wrześniu inwestorzy MCI Management byli odpowiedzialni za największy obrót na GPW wśród spółek z sektora: finanse inne
24 491 900 zł wyniósł obrót akcjami MCI Management we wrześniu 2013 r. Wynik pozwolił funduszowi zająć 1. miejsce pod względem wartości miesięcznych obrotów wśród wszystkich giełdowych spółek notowanych w sektorze: finanse i inne. W zestawieniu uwzględniającym wszystkie spółki notowane na rynku głównym GPW, MCI Management zajął wysokie 52. miejsce na 436 sklasyfikowanych firm, poprawiając swój wynik z sierpnia br. o osiem pozycji.
Rosnąca popularność akcji MCI Management jest również odzwierciedlona w kursie jej waloru. Według danych na dzień 2 października 2013 r. akcje funduszu podrożały w ciągu roku o ponad 120%, w ciągu 6 miesięcy o 50%, a w ciągu ostatnich 3 miesięcy o ponad 25%. Kapitalizacja MCI Management wynosi 629,7 mln zł.
Animujemy.pl to platforma monitorująca płynność wszystkich spółek notowanych na Rynku Głównym oraz New Connect Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Jej ranking płynności według obrotu miesięcznego przygotowywany jest w oparciu o łączne obroty ze wszystkich dni sesyjnych w miesiącu. W jego konstruowaniu obowiązuje zasada: im większy obrót, tym wyższe miejsce w rankingu.
L’Oréal stawia na Polskę, inwestując 20 mln euro w nowoczesną fabrykę
Jedna z największych fabryk Grupy L’Oréal na świecie – w Polsce? Tak – L’Oréal stawia na Polskę, inwestując 20 mln euro w nowoczesną fabrykę Kosmepol o najwyższych standardach jakości, bezpieczeństwa i produkcji. Zakład będzie jeszcze bardziej przyjazny dla środowiska i – co najważniejsze – dla ludzi. Inwestycja w Kaniach przynosi wymierne korzyści lokalnym społecznościom, ponieważ Kosmepol współpracuje aktualnie z ponad 600 firmami lokalnymi oraz zapewnia pracę osobom wykluczonym społecznie.
Założona w 1997 roku, fabryka Kosmepol w Kaniach bardzo szybko stała się punktem strategicznym grupy L’Oréal na mapie Europy. L’Oréal wybrał Polskę jako platformę do swojego międzynarodowego rozwoju, produkując tutaj pełen asortyment szamponów, mleczek do ciała, toników, dezodorantów oraz farb do włosów. Fabryka w Kaniach zaopatruje nie tylko rynek polski, ale cały kontynent.
Zakończenie rozbudowy polskiej fabryki przewidywane jest na koniec 2013 roku. Zakład Kosmepol stanie się wtedy jedną z największych fabryk grupy L’Oréal na świecie.
Kilka faktów i liczb: powierzchnia fabryki powiększy się dwukrotnie, o kolejne 20 000 m2. Powstanie nowa hala produkcyjna, gdzie zostanie zainstalowanych 15 linii produkcyjnych, oraz obszerny magazyn. Zakład będzie mógł znacząco zwiększyć produkcję: o 30%, począwszy od 2014 roku. Mimo rozbudowy utrzymane zostało tempo produkcji, które jest aktualnie na rekordowym poziomie.
To prawdziwe wyzwanie dla Dyrektora fabryki – Alberto Meloni – oraz jego zespołu. – To będzie bardzo nowoczesna fabryka, spełniająca najwyższe standardy bezpieczeństwa, jakości i produkcji – mówi Nicolas Quintin, kierownik opowiadający za rozbudowę w Kosmepolu. Nowy budynek ubiega się o certyfikat LEED, co oznacza, że wszystkie materiały użyte podczas budowy spełniają wysokie standardy w dziedzinie ochrony środowiska. Fabryka jeszcze bardziej ograniczy zużycie energii elektrycznej i gazu, co doprowadzi do znacznej redukcji emisji Co2.
Prace prowadzi japońska firma budowlana Kajima, znana z bezpieczeństwa (czterokrotny laureat konkursu „Bezpieczna Budowa”) i precyzji wykonania.
Przy realizacji nowej inwestycji, zgodnie z polityką firmy, zatrudnione są osoby wykluczone społecznie. Kosmepol zaangażował się w projekt „Solidarity Sourcing”. – Podczas rozbudowy fabryka L’Oréal, pracując z firmami takimi jak Kajima, wspiera bezrobotnych i niepełnosprawnych z regionu Pruszkowa, dając im możliwość powrotu do godnego życia – zaznacza Alberto Meloni, który – na poprzednim stanowisku – osobiście zetknął się z osobami autystycznymi, zatrudnionymi przy produkcji. Potwierdza, że bez problemu adoptują się one do pracy w fabryce.
Grupa L’Oréal zdecydowała się rozszerzyć swoją działalność w Polsce nie tyko z powodu korzystnego położenia geograficznego, ale również – co ważniejsze – przyjaznego otoczenia biznesu, jaki kraj oferuje inwestorom: stabilną gospodarkę, wykwalifikowaną siłę roboczą i rozwiniętą sieć dostawców. Inwestycja w Kaniach przynosi wymierne korzyści lokalnym przedsiębiorcom, ponieważ Kosmepol współpracuje aktualnie z ponad 600 firmami lokalnymi.
Rozbudowa polskiej fabryki, jedna z najważniejszych inwestycji grupy L’Oréal, o wartości 20 mln euro, jasno pokazuje zaufanie firmy, łączącej swoją przyszłość z Polską.
Smartfony w Polsce rosną w siłę, a Android nie ma sobie równych
Smarfony z systemem operacyjnym Android dominują – stanowią one aż 69-procent wszystkich aparatów znajdujących się w rękach Polaków. Telefony wyposażone w iOS ma zaledwie 5 procent użytkowników.
Co ciekawe, większym powodzeniem niż komunikatory pracujące w środowisku iOS cieszą się też urządzenia z systemami Windows Phone (9 procent) oraz Symbian (9 procent). Zdecydowanie największą popularnością cieszą się smarfony z ekranami dotykowymi – wybiera je aż 83 procent klientów. Pozostali użytkownicy dysponują aparatami z klawiaturą QWERTY.
Raport „Zwyczaje Polaków związane z korzystaniem ze smartfonów i tabletów” przeprowadzony przez pracownię Millward Brawn SMG/KRC na zlecenie firmy Eniro, wydawcy „Panoramy Firm”, pokazuje, że urządzenia te równie często jak do czytania wiadomości, wysyłania korespondencji i wyszukiwania informacji wykorzystywane są w celach rozrywkowych. Muzyki słucha na nich ponad połowa badanych w grupie posiadaczy tabletów i smartfonów, po gry sięga 57 (tablety) i 40 (smartfony) procent użytkowników, zaś telewizję i materiały wideo ogląda 65 (tablety) i 41 (smartfony) procent ankietowanych.
Badania Eniro wychwytują także dwa istotne trendy z biznesowego punktu widzenia. Po pierwsze, użytkownik, który nie znajduje za pomocą swojego mobilnego gadżetu potrzebnej informacji produktowej lub ma kłopot z wyszukaniem ustalonej firmy, aż w 63 procentach decyduje się na inną marką i inną firmę. Warto więc zadbać o wyraźną obecność w sieci i właściwą prezentację danych kontaktowych oraz opis usług i produktów. Po drugie – ponad 1/3 Polaków jest gotowa używać smartfonów i tabletów do płacenia. „To pokazuje, że zainteresowanie tą formą płatności już w tej chwili jest duże i można się spodziewać, iż wkrótce urządzenia mobilna mogą przejąć funkcję tradycyjnych kart” – mówi Magdalena Wypychowicz, dyrektor działu rozwoju produktów i usług w Eniro Polska.
Zwyczaje Polaków dotyczące korzystania ze smartfonów i tabletów
Instytut badawczy Millward Brown SMG/KRC przeprowadził na zlecenie firmy Eniro Polska, właściciela Panoramy Firm, która służy do wyszukiwania lokalnego miejsc, produktów i usług, badanie którego celem było poznanie preferencji użytkowników smartfonów i tabletów. O opinię zapytano 524 osoby w wieku 18-65 lat. Wnioski z badania dowodzą, że Polacy są coraz bardziej mobilni, a urządzenia mobilne, zwłaszcza smartfony, odgrywają dużą rolę w poszukiwaniu informacji o firmach, produktach i usługach. W poszukiwaniu lokalnych informacji, korzystamy z dedykowanych aplikacji jak np. Panorama Firm.
Eniro jest firmą, która specjalizuje się w wyszukiwaniu lokalnym w mediach elektronicznych. Obecnie naszym wiodącym produktem jest aplikacja mobilna – Panorama Firm. Aby produkt mógł osiągnąć sukces na rynku niezbędne jest poznanie grupy docelowej – jej zachowań, preferencji i charakterystyki. Zleciliśmy to badanie firmie badawczej Millward Brown, ponieważ bardzo dogłębnie analizujemy zwyczaje osób korzystających z mobilnego Internetu – mówi Magdalena Wypychowicz, Dyrektor Działu Rozwoju Produktów i Usług w Eniro Polska.
W badaniu zapytano respondentów o następujące obszary:
Częstotliwość korzystania z urządzeń mobilnych
Częstotliwość korzystania z urządzeń mobilnych zależy od preferowanego nośnika. Jak wynika z badania na co dzień to komputer jest nadal najczęściej używany do przeglądania stron internetowych – 96,1% korzysta z niego codziennie lub prawie codziennie. Wśród osób posiadających smartfon – 72% osób używa go równie często, zaś wśród osób posiadających tablet – 53,9% osób. Wśród smartfonów najpopularniejsze są telefony z ekranem dotykowym (82,7%) i systemem operacyjnym Android (68,8% badanych).
Miejsca korzystania z Internetu
Smartfony i tablety w pełni zaspokajają potrzeby informacyjne i rozrywkowe. Analizując częstotliwość użytkowania tych dwóch urządzeń, w warunkach domowych częściej korzystamy z tabletu niż z telefonu (92,7% vs. 87,1%).W pozostałych sytuacjach niekwestionowanym liderem jest smartfon.
Cel korzystania z urządzeń mobilnych
Jeśli chodzi o cele korzystania z Internetu w urządzeniach mobilnych, telefonu używamy m.in. do czytania wiadomości (81%), obsługi poczty (78%), pozyskiwania informacji i korzystania z portali społecznościowych (61%). Tablet z kolei dominuje podczas oglądania filmów i seriali (65%), grania w gry (57%), internetowych zakupów i dokonywania wszelkiego typu rezerwacji.
W odniesieniu do poszukiwania informacji lokalnych za pośrednictwem smartfona czy tabletu, kluczowe dla zwolenników urządzeń mobilnych są dane kontaktowe firmy (41, 5 %), lokalizacja, trasa dojazdu (34,7%) oraz adres strony www (34,1%). Informacje są głównie uzyskiwane poprzez wyszukiwarki (84,1%), opinie na forach internetowych (78, 4%), a także opinie ekspertów (61,1%). Dla użytkowników smartfonów najważniejsze są dane teleadresowe, natomiast większy ekran tabletów ułatwia przeglądanie opinii i porównywanie cen.
Znajomość aplikacji mobilnych
Badanie Eniro Polska, właściciela Panoramy Firm, która służy do wyszukiwania lokalnego miejsc, produktów i usług,potwierdziło również popularność aplikacji mobilnych. Prawie 98% badanych deklaruje znajomość nowoczesnych trendów w poszukiwaniu informacji lokalnych.Jak można się spodziewać, użytkownicy najchętniej wybierają aplikacje bezpłatne (99,6%). W przypadku konieczności zapłacenia za usługę najbezpieczniejszym i najłatwiejszym sposobem płatności okazał się SMS (30,3%). Użytkownicy z zainteresowaniem patrzą również na zupełnie nowe możliwości smartfonów, jak możliwość otrzymywania zniżek (38,4%), zbierania punktów lojalnościowych (28,8%) i używania jako kartę płatniczą (13,5%).
Wśród wymienianych przez respondentów znalazła się również bezpłatna aplikacja mobilna Panorama Firm, która pozwala na lokalne wyszukiwanie firm, produktów oraz usług bezpośrednio na mapie poprzez jedno pole wyszukiwania. Jest również zintegrowana z serwisem Facebook, co pozwala na sprawdzenie, gdzie ostatnio „meldowali się” nasi znajomi.
Podsumowanie
Raport „Zwyczaje Polaków związane z korzystaniem ze smartfonów i tabletów” potwierdził, iż dynamicznie przybywa zwolenników urządzeń mobilnych, którzy zgodnie z aktualnymi trendami korzystają z aplikacji umożliwiających szybkie i efektywne zdobywanie informacji o firmach, produktach i usługach.
Z myślą o rosnących potrzebach Polaków związanych z szybkim docieraniem do użytecznych informacji w życiu prywatnym i zawodowym, firma Eniro Polska wdrożyła w tym roku aplikację mobilną Panorama Firm, która umożliwia lokalne wyszukiwanie informacji.
Na podstawie wyników badania zrealizowanego przez Instytut Badawczy Millward Brown dla Eniro Polska oraz szybkości rozwoju nowych technologii, można spodziewać się w przyszłości znacznej dominacji urządzeń mobilnych nad komputerami, bądź też ich zastąpienia kolejnym innowacyjnym urządzeniem.
Nowe technologie na dobre zagościły w naszym życiu zarówno zawodowym jak i prywatnym. Jak wynika z badania zdecydowana większość posiada smartfon, niewiele mniej – tablet, korzystając z niego codziennie do różnych celów. To ważny sygnał dla firm, których obecność w nośnikach mobilnych staje się dziś koniecznością. Jest to bowiem medium przyszłości, w którym są również ich Klienci.
Usługi dodane i multimedialne na polskim rynku telekomunikacyjnym
W związku ze stagnacją rynku usług telekomunikacyjnych w Polsce operatorzy coraz większą uwagę poświęcają segmentowi usług dodanych i multimedialnych. Ich działania skupiają się przed wszystkim na segmencie płatnej telewizji oraz różnego rodzaju usług dodanych w telefonii komórkowej, wraz z mobilnym internetem.
Wartość rynku usług dodanych i multimedialnych w Polsce w 2012 r. kontynuowała tendencje wzrostowe widoczne w ubiegłych latach. Według raportu PMR „Rynek usług dodanych i multimedialnych w Polsce 2013. Prognozy rozwoju na lata 2013-2017” w 2012 r. przychody operatorów z usług dodanych w telefonii komórkowej oraz stacjonarnej, w segmencie mobilnego internetu oraz płatnej telewizji były o 7% wyższe niż rok wcześniej. W rezultacie przekroczyły one poziom 10 mld zł.
Największym segmentem rynku usług dodanych i multimedialnych w Polsce jest segment płatnej telewizji. W 2012 r. obejmował on około dwie trzecie rynku usług dodanych i multimedialnych. Z tego powodu spośród wszystkich usług dodanych i multimedialnych oddziaływanie tego segmentu na rynek telekomunikacyjny w Polsce jest najwyższe. „Dynamika zmian wartości rynku usług telekomunikacyjnych i rynku płatnej telewizji wykazuje wyraźną dysproporcję. Wartość usług płatnej telewizji nieprzerwanie notuje silny wzrost, podczas gdy rynek usług telekomunikacyjnych po spadku w 2009 r. w ostatnich trzech latach znajduje się w stagnacji. W rezultacie wpływ rynku płatnej telewizji na rynek telekomunikacyjny w Polsce uwzględniający trzy podstawowe segmenty – internet, telefonię komórkową oraz stacjonarną – okazuje się pozytywny” – stwierdza Zoran Vuckovic, jeden z autorów raportu.
W przeciwieństwie do segmentu usług telekomunikacyjnych, rynek płatnej telewizji nawet w kryzysowym 2009 r. oparł się spadkom i zanotował prawie 12% wzrost wartości. Nie dziwi więc duże i stale rosnące zainteresowanie operatorów telekomunikacyjnych tym segmentem. Integracja rynku działa właściwie w obie strony. Z jednej strony, operatorzy telekomunikacyjni do swojej oferty dodają usługi płatnej telewizji. Z drugiej – spółki zajmujące się oferowaniem usług płatnej telewizji rozszerzają swoją ofertę o takie usługi, jak dostęp do internetu, telefonia komórkowa czy telefonia VoIP. Takie przenikanie się rynków płatnej telewizji i usług telekomunikacyjnych jest bardzo ważnym trendem widocznym na przestrzeni ostatnich kilku lat. W konsekwencji dochodzi do coraz większego scalania rynku usług telekomunikacyjnych z usługami multimedialnymi i do powstania szerszej kategorii uwzględniającej również usługi płatnej telewizji.
Rynek usług dodanych i multimedialnych nie ogranicza się jednak wyłącznie do płatnej telewizji. Segmentem, który w ostatnich paru latach systematycznie rośnie i ma coraz większy wpływ na przychody operatorów komórkowych (w obliczu spadku stawek MTR), jest mobilny internet. Należy jednak zaznaczyć, że z powodu spadających cen usług w 2012 r. wzrost wartościowy tego segmentu okazał się znacznie niższy niż rok wcześniej, pomimo utrzymującego się na stałym poziomie przyrostu nowych użytkowników. Istotne w przychodach operatorów komórkowych okazują się również różnego rodzaju usługi dodane, związane na przykład z muzyką mobilną, usługami geolokalizacyjnymi czy płatnościami mobilnymi.
Marketingowe rewolucje branży nieruchomości
Chcesz wiedzieć, jakie najczęściej błędy popełniają firmy deweloperskie przy sprzedaży mieszkań? Zawsze chciałeś wykorzystać Internet w kampaniach marketingowych, ale nie wiedziałeś, jak się za to zabrać? Sprzedaż lokali spada w okresie rynkowej suszy i nie wiesz, jak odwrócić ten trend? Potrzebujesz prawdziwej marketingowej rewolucji.
Czy ceny mieszkań będą dalej spadać? Dowiedzieć się togo można chyba tylko będąc posiadaczem czarodziejskiej kuli. Z jednej strony podaż mieszkań w dużych miastach Polski wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie – według firmy doradczej REAS to do kupienia jest ok. 48 tys. lokali – a dane makroekonomiczne dotyczące rynku pracy i wynagrodzeń nie zachęcają do mieszkaniowych zakupów. Z drugiej, wskutek całej serii obniżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej mamy rekordowo tanie kredyty hipoteczne, a wchodzący w życie 1 stycznia 2014 r. wymóg 5 proc. wkładu własnego przy zaciąganiu takiego kredytu z pewnością sprawi, że Polacy na tegoroczną gwiazdkę rzucą się do kupowania mieszkań. Jedno jest pewne – niezależnie od tego czy ceny będą spadały czy rosły, na coraz bardziej konkurencyjnym pierwotnym rynku mieszkaniowym utrzymają się ci, którzy w czasach rynkowej suszy będą sprzedawać swoje mieszkania. A sprzedaż tak wyjątkowego towaru, jakim jest mieszkanie lub dom nie jest rzeczą łatwą. Z pomocą mogą przyjść nowe technologie i kanały sprzedaży, ale jak je efektywnie wykorzystać?
Odpowiedź na to pytanie będzie można poznać na pierwszej konferencji z cyklu „Marketingowe rewolucje branży nieruchomości”, którą firma Blue Ocean Media S.A. organizuje 3 grudnia 2013 r. w Warszawskim Centrum EXPO XXI. Program konferencji ułożony został według specjalnego klucza – jako przeanalizowanie krok po kroku całego procesu sprzedaży nieruchomości mieszkaniowych, od zaprojektowania produktu aż po obsługę posprzedażową. Uznani rynkowi eksperci i najlepsi specjaliści wskażą najczęściej popełniane błędy, podpowiedzą, jakie narzędzia marketingowe będą najbardziej odpowiednie do sprzedaży danego typu nieruchomości, zaznajomią z najnowszymi technologiami e-marketingu. Jeśli twoja firma buduje więcej niż sprzedaje, reklama w tradycyjnych mediach nie przynosi skutków, a na dodatek obawiasz się o rynek mieszkaniowy po wprowadzeniu przepisów nowej rekomendacji S – ta konferencja jest dla Ciebie.
Przychody PwC na świecie wzrosły do 32,1 mld USD
PwC – uzyskała w roku finansowym zakończonym 30 czerwca 2013 r. przychody w wysokości 32,1 mld USD brutto. Przy stałych kursach wymiany oznacza to wzrost o 4%. W tym samym okresie PwC także w Polsce wypracowało imponujące przychody na poziomie 517,2 miliona złotych, czyli o ok. 3% wyższe niż w poprzednim roku finansowym.
Na tegoroczny wynik finansowy PwC składają się osiągnięcia poszczególnych działów firmy – zarówno praktyki audytowej i księgowej, doradztwa biznesowego, jak i usług doradztwa podatkowego, które odnotowały w ostatnim roku znaczący wzrost przychodów.
Ogólnoświatowe przychody działu usług doradczych zwiększyły się w roku finansowym 2013 o 8%, do poziomu 9,2 mld USD. Działalność w tym zakresie generuje obecnie 29% całkowitych globalnych przychodów PwC. Przychody działu audytu PwC na świecie wzrosły o niemal 1,5%, do poziomu 14,8 mld USD przy stałych kursach wymiany walut. Ta część biznesu PwC utrzymuje stabilny wzrost pomimo silnej konkurencji na rynku usług audytowych i księgowych, a także presji na obniżanie cen. Z kolei przychody działu doradztwa podatkowego w zakończonym roku finansowym wzrosły o 5%, do 8,2 mld USD. Jest to efekt rosnącego zapotrzebowania klientów na usługi w zakresie zgodności z przepisami podatkowymi, jak i doradztwa podatkowego. Spółki PwC działają przestrzegając zasad globalnego kodeksu postępowania w zakresie podatków, który po raz pierwszy firma opracowała w 2004 r. (więcej: Globalny kodeks postępowania PwC w zakresie podatków).
Uwzględniając wszystkie rodzaje usług, PwC obsługuje aktualnie 84% spółek znajdujących się na liście Global 500 wg magazynu Fortune oraz 90% spółek Global 500 wg dziennika Financial Times.
Pomimo wpływu utrzymującej się w wielu krajach niekorzystnej sytuacji gospodarczej, przychody wzrosły o 2% w Europie Zachodniej oraz o 3% w państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Wraz ze stabilizacją sytuacji w strefie euro w 2014 r. PwC przewiduje stopniowy powrót do większego wzrostu gospodarczego w znacznej części tego regionu.
W ujęciu geograficznym, największy wzrost przychodów – na poziomie odpowiednio 7% i 9% – PwC zanotowało jednak w obu Amerykach – Północnej i Południowej. W 2013 roku utrzymał się również trend zwiększania przychodów na rynkach rozwijających się na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Na skutek kontynuowanych inwestycji i zysków z konsolidacji spółek PwC w Afryce przychody w tym regionie wzrosły o 7%. W przypadku Azji przychody zwiększyły się o 2%. To dobry wynik, biorąc pod uwagę coraz większą konkurencję na rynku usług audytowych i księgowych oraz spowolnienie wzrostu gospodarczego w całym regionie, a w szczególności w Chinach i Indiach. Trudniejsze warunki gospodarcze miały również wpływ na sytuację w Australii i Oceanii, gdzie przychody spółek PwC zmalały o 1%.
Dobre wyniki firmy znalazły swoje odzwierciedlenie także we wzroście zatrudnienia – w roku finansowym 2013 liczba pracowników PwC na świecie zwiększyła się do 184 tys. osób. Dodatkowo PwC zajęło jedno z czołowych miejsc na świecie pod względem rekrutacji absolwentów, zatrudniając rekordową liczbę 20 000 osób. W obecnym roku finansowym PwC planuje dalsze rozbudowywanie zespołu zarówno o najlepszych specjalistów z doświadczeniem, jak i osoby dopiero wchodzące na rynek pracy.
„Pomimo utrzymujących się trudnych warunków ekonomicznych i rosnącej w siłę konkurencji spółki PwC na całym świecie osiągały w ostatnim roku coraz większe przychody” – powiedział Dennis M. Nally, globalny prezes PwC. „Wszędzie tam, gdzie działamy, cała nasza praca skupia się na budowaniu zaufania i zapewnianiu pomocy w rozwiązywaniu ważnych problemów — zarówno w odniesieniu do naszych klientów, jak i całych społeczności, w których funkcjonujemy. W ciągu najbliższych trzech lat planujemy zainwestowanie ponad 1 mld USD w rozwój działalności PwC na całym świecie. Szczególny nacisk chcemy położyć na rynki wschodzące i rozwijającą się ofertę dla klientów, obejmującą m.in. usługi z zakresu bezpieczeństwa IT i zarządzania ryzykiem”.
„Wzrost gospodarczy na rynkach rozwijających się, choć zwalnia, jest w dalszym ciągu bardziej dynamiczny niż w gospodarkach ustabilizowanych” – dodała Olga Grygier-Siddons, prezes PwC w Polsce. „Po pięciu latach globalnego kryzysu, recesji i powolnego wzrostu obserwujemy pozytywne oznaki trwałego ożywienia gospodarczego. Stany Zjednoczone i Japonia znów odnotowują wzrosty, a strefa euro wychodzi z recesji, co – z uwagi na nasze ekonomiczne powiązanie z tym obszarem – ma ogromne znaczenie.”
„Choć jesteśmy optymistami, zachowujemy ostrożność i w nadchodzącym roku spodziewamy się realnego globalnego wzrostu na poziomie 3% „– stwierdził Dennis M. Nally.
PwC jest firmą odpowiedzialną społecznie. W roku finansowym 2013 spółki i pracownicy PwC wpłacili blisko 74 mln USD na działania społeczne, a ponad 47 000 pracowników PwC spędziło ponad pół miliona godzin, angażując się w wolontariat.
Przychody PwC w roku finansowym (FY – Financial Year) 2013 w podziale na linie serwisowe oraz regiony (mln USD)*
|
Przychody wg segmentu usług |
FY13 przy kursach z FY13 |
FY12 przy kursach z FY12 |
Różnica wyrażona w % |
Różnica przy stałym kursie wyrażona w % |
|
Audyt |
14 761 |
14 864 |
-0,7% |
1,4% |
|
Doradztwo Biznesowe |
9 153 |
8 702 |
5,2% |
7,6% |
|
Podatki |
8 175 |
7 944 |
2,9% |
4,9% |
|
Przychody brutto |
32 088 |
31 510 |
1,8% |
4,0% |
|
Przychody geograficznie |
FY13 przy kursach z FY13 |
FY12 przy kursach z FY12 |
Różnica wyrażona w % |
Różnica przy stałym kursie wyrażona w % |
|
Azja |
3 706 |
3 728 |
-0,6% |
2,1% |
|
Australia i Oceania |
1 642 |
1 681 |
-2,3% |
-0,9% |
|
Europa Środkowa i Wschodnia |
809 |
816 |
-0,7% |
2,6% |
|
Europa Zachodnia |
11 828 |
11 984 |
-1,3% |
1,5% |
|
Bliski Wschód i Afryka |
1 074 |
1 077 |
-0,2% |
6,8% |
|
Ameryka Północna i Karaiby |
12 000 |
11 187 |
7,3% |
7,3% |
|
Ameryka Południowa i Środkowa |
1 028 |
1 037 |
-0,9% |
9,4% |
|
Ogółem |
32 088 |
31 510 |
1,8% |
4,0% |
* Przychody za rok finansowy 2013 to suma przychodów wszystkich firm w globalnej sieci PwC wyrażona w dolarach amerykańskich, po średnim kursie wymiany walut w roku finansowym 2013. Zagregowane przychody z roku finansowego 2012 wyrażone są po średnim kursie wymiany z roku finansowego 2012.Przychody brutto uwzględniają wydatki fakturowane na klientów. Rok finansowy kończy się 30 czerwca. Prognozowany przez PwC wzrost PKB jest „realnym” wzrostem PKB, nieuwzględniającym inflacji cen.
Raport płacowy. Polska i Świat
Ostatnie miesiące przyniosły realny wzrost średniego wynagrodzenia. Według danych GUS, w całym 2012 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie, w porównaniu do 2011 roku, wzrosło o 3,5%. Jednakże był to bardziej efekt nagłego spadku inflacji niż nominalnego wzrostu płac, albowiem nieprzerwanie od pięciu lat wynagrodzenia nie rosną tak szybko jak PKB. Efektem tego są widoczne w statystykach rokroczne wzrosty wynagrodzenia, które jednak nie są odczuwalne w kieszeni przeciętnego Polaka. Według danych NBP, presja płacowa jest nadal niska. Odnotowuje ją tylko 6 na 100 firm. W większości wypadków maksymalnie do 5%. Oznacza to, iż presja płacowa jest nadal niewielka, co można potraktować jako potwierdzenie tezy, iż ewentualne symptomy końca kryzysu nie są jeszcze odczuwalne na rynku pracy.
Tradycyjnie najwyższe wynagrodzenia notuje się w województwie mazowieckim. Przeciętna pensja jest aż o 21,5% wyższa niż średnia krajowa. Najniższe wynagrodzenia odnotowano w woj. warmińsko-mazurskim (o 13,6% mniejsze niż średnia w kraju), podkarpackim (o 13,4%), lubuskim (o 13,2%) i kujawsko-pomorskim (o 13,1%). Powyższa klasyfikacja wygląda nieco inaczej jeżeli nie uwzględnimy miast wojewódzkich. Wówczas pozycję lidera zajmuje pomorskie (3,9 tys.), a tuż za nim plasuje się mazowieckie, dolnośląskie i wielkopolskie.
Co ciekawe, rośnie wydajność pracy. Z danych OECD wynika, że w Polsce wynosi ona 66,7% średniej UE. Tymczasem płace w Polsce są ponad trzykrotnie niższe niż przeciętna w całej Wspólnocie.
Wynagrodzenia członków zarządu największych spółek giełdowych wzrosły w 2012 roku o około 10% w porównaniu do roku poprzedniego. Głównym czynnikiem kształtowania wysokości płacy zasadniczej pozostaje wielkość spółki i stopień skomplikowania biznesu. W 2012 roku najwyższe płace otrzymała kadra menadżerska pracująca w bankach – 1,68 mln PLN.
Wysokość płac na stanowiskach członków zarządu jest dość często krytykowana. Opinia publiczna oczekuje lepszej kontroli nad wynagrodzeniami prezesów firm. Zwłaszcza tych z udziałem Skarbu Państwa. Należy jednak pamiętać, iż działając na rynku światowym, polskie spółki powinny przyjąć światowe standardy wynagradzania, tzn. przyznawać adekwatnie wysokie zarobki uzależnione od wyniku firmy i przekładające się na zysk akcjonariuszy. W przeciwnym razie najlepsi menadżerowie będą szukali zatrudnienia w zagranicznych przedsiębiorstwach. Skutki tego mogą być bardzo przykre dla polskiej gospodarki.
Dropshipping a cło i VAT
Coraz popularniejszą usługą związaną ze sprzedażą internetową staje się tak zwany dropshipping. Na czym polega i jak wyglądają kwestie związane z jego opodatkowaniem tłumaczy ekspert, Maciej Kowalski, radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych Kowalski, Popławski i Wspólnicy w Legnicy.
Czym właściwie jest dropshipping?
Dropshipping to sposób sprzedaży internetowej, polegający na przeniesieniu na dostawcę procedur związanych z wysyłką towaru do odbiorcy. Rolą sprzedawcy jest w takim przypadku zebranie zamówień i przekazanie ich do dostawcy, który z kolei przyjmuje na siebie wysyłkę zamówionego towaru do odbiorcy. Oznacza to, że dostawca w takim przypadku działa w imieniu pierwotnego sprzedawcy – podmiotu, który przyjął zamówienie.
Kto musi zapłacić cło i VAT?
Punktem wyjścia do ustalenia zasad rozliczeń zobowiązań podatkowych przy dropshippingu będą postanowienia umowy wiążącej sprzedawcę z dostawcą. W przypadku, gdy sprzedawca nie importuje towaru a jedynie pośredniczy w zawieraniu transakcji (czyli pozyskuje klientów), z podatkowego punktu widzenia będziemy mieli do czynienia z typowym pośrednictwem (jeżeli oczywiście klient będzie miał wiedzę, że nie kupuje towaru od sprzedawcy). W tej sytuacji podstawą opodatkowania będzie kwota różnicy pomiędzy sumą zapłaconą dla dostawcy a tą otrzymaną przez klienta (prowizja).
W zakresie podatku od towarów i usług – czyli VAT-u, sama usługa związana ze sprzedażą realizowana jest na terytorium państwa trzeciego i w związku z tym nie podlega VAT na terytorium Polski.
W zakresie opłat celnych, z uwagi na to, że bezpośrednim odbiorcą towaru wysyłanego z państwa trzeciego jest konsument, to na nim będą ciążyły obowiązki celne, a w szczególności obowiązek zapłaty cła i VAT-u (poza wyjątkami zwolnienia od takich opłat, o których mowa w art. 51 ustawy o podatku od towarów i usług). Także na kliencie spoczywa odpowiedzialność za dopełnienie formalności związanych z odprawą celną towaru.
Znaczy to ni mniej ni więcej, że przychodem podatnika-pośrednika będą wpłaty od ostatecznych klientów za zakupiony przez nich towar.
Podstawę do przyjęcia towarów handlowych lub innych wydatków w dokumentacji podatkowej stanowią faktura VAT, rachunek, umowa sprzedaży lub inny dowód wymieniony w rozporządzeniu Ministra Finansów z 26 sierpnia 2003 r. w sprawie prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów.
W związku z usługą dropshippingu pojawiają trudności związane z dokumentacją transakcji handlowych, a podstawowym dokumentem, którym dysponuje podatnik jest przelew bankowy dot. zapłaty za towar. Nie stanowi on jednak dokumentu, który może być ujęty jako podstawa rozliczenia, bowiem nie spełnia on wymogów dotyczących dokumentów księgowych zawartych we wspomnianym rozporządzeniu. Następstwem tego może być objęcie całości wpłat uzyskanych od klientów podatkiem dochodowym i konieczność jego zapłaty.
Kompania Piwowarska inwestuje w browar w Poznaniu
Kompania Piwowarska rozpoczęła inwestycję w budowę nowej fermentowni oraz linii rozlewniczej w poznańskim browarze. Obecna inwestycja o wartości około 100 mln zł ma na celu zwiększenie elastyczności browaru i sprawniejsze zarządzanie tymi etapami produkcji, które następują pomiędzy uwarzeniem piwa i jego wyjazdem z terenu browaru. Nowy układ będzie korzystny szczególnie w przypadku przygotowania mniejszych partii piw, w tym testowych partii produktów innowacyjnych.
Fermentownia zostanie rozbudowana o dziesięć zbiorników fermentacyjnych, przy czym cztery będą miały taką samą pojemność jak dotychczasowe (ok. 5 000 hl), a sześć pozostałych – mniej więcej połowę mniejszą (ok. 2 300 hl).
Kolejnym elementem inwestycji są trzy zbiorniki piwa gotowego, czyli piwa tuż po filtracji, a przed rozlewem, o dwóch różnych wielkościach – jeden ma ok. 3 000 hl, dwa mniejsze po ok. 1 300 hl.
Wszystkie zbiorniki zostaną dobudowane do istniejących już obiektów i staną w jednym kompleksie na powierzchni ok. 500 m2 – również zbiorniki piwa gotowego, które do tej pory znajdowały się wewnątrz hali. Dostawcą zbiorników jest holenderska firma Holvrieka, z którą Kompania Piwowarska już wcześniej współpracowała w tym zakresie. Małe zbiorniki fermentacyjne oraz zbiorniki piwa gotowego przyjadą z Holandii w całości. Natomiast duże tankofermentory trafią do browaru jako obręcze i będą budowane na miejscu. Wykonawcą usług budowlanych jest białostocka firma Eko-System, a podwykonawcą z ramienia Holvrieki – wrocławska firma Ins-Spol. Instalację technologiczną, w skład której wchodzi armatura, orurowanie i sterowanie, dostarczy niemiecka firma GEA.
– W sytuacji, z jaką spotkaliśmy się w ubiegłym roku, gdy na rynek wprowadziliśmy kilkanaście innowacji, „wąskim gardłem” okazały się nasze piwnice, wymuszające na nas szereg optymalizacji planów produkcyjnych, które musiały pogodzić testowe partie piwa z naszymi standardowymi markami. Praca nad nowymi recepturami wymaga bowiem od nas realnego uwarzenia piwa, nad którym dopiero pracujemy, co w przypadku dużego browaru nastręcza pewne trudności w efektywnym wykorzystaniu naszych linii produkcyjnych i rozlewniczych. Wyliczyliśmy, że dziesięć nowych tankofermentorów zrównoważy zdolności warzelni – tłumaczy Tomasz Maksymiuk, dyrektor Browaru Poznań.
Z myślą o najbliższym sezonie
W obecnej hali magazynu wyrobów gotowych, na powierzchni ok. 5 000 m2 powstanie nowa linia rozlewnicza obsługująca butelki zwrotne. Będzie ją opuszczać 60 000 butelek na godzinę. W pierwszym etapie prac z istniejącej hali magazynowej została wydzielona powierzchnia pod linię rozlewu, która przechodzi proces adaptacji, obejmujący zrywanie posadzek, przygotowanie instalacji podposadzkowych, wykonanie nowej posadzki, ścian i instalacji budowlanych. Następnie zostanie wyposażona w maszyny przez niemieckie firmy, głównie KHS, część urządzeń pochodzić będzie z firmy Krones. Rozruch linii rozlewniczej nastąpi na przełomie zimy i wiosny 2014 roku. To oznacza, że w szczycie sezonu na rynek trafi już piwo przygotowane dzięki tej inwestycji.
Do trwającej inwestycji należy również budowa placu składowania opakowań o powierzchni ok. 4 000 m2 znajdującego się przy fermentowni.
– W poznańskim browarze warzymy i rozlewamy najbardziej zróżnicowany zestaw marek, w najbardziej zróżnicowanym zestawie opakowań. Obecnie w samym Poznaniu zatrudniamy ponad tysiąc osób, ponadto jednak generujemy około 6,5 tys. miejsc pracy w sektorach dostawczych w całej Wielkopolsce. Jesteśmy mocno związani z miastem i doceniamy bardzo dobrą współpracę z władzami – podsumowuje Paweł Kwiatkowski, dyrektor ds. korporacyjnych Kompanii Piwowarskiej – Ta rozbudowa to sygnał, że zamierzamy utrzymać pozycję lidera branży, którą wypracowaliśmy sobie kilka lat temu. Zwiększenie elastyczności browaru, czemu służy realizowana obecnie inwestycja, da szanse na zwiększenie konkurencyjności i zyskowności firmy, co przełoży się również na wzrost wpływów do miejskiej kasy.
Kompania Piwowarska – Lider branży piwowarskiej w Polsce
Kompania Piwowarska jest największym przedsiębiorstwem piwowarskim w Polsce. Kilkusetletnie doświadczenia w warzeniu piwa, nowoczesne technologie i rygorystyczne przestrzeganie zasad produkcji na światowym poziomie gwarantują najwyższą jakość naszych produktów. Do portfela marek KP należą najpopularniejsze polskie piwa – m.in. Tyskie, Żubr, Lech, Dębowe Mocne, Redd’s, a także międzynarodowe marki premium: Pilsner Urquell, Grolsch oraz Peroni Nastro Azzurro. Kompania Piwowarska (utworzona w 1999 roku) posiada trzy browary (w Tychach, Poznaniu i Białymstoku) oraz oddziały handlowe na terenie całego kraju. Kompania Piwowarska prowadzi także działalność społeczną oraz programy edukacyjne popularyzujące odpowiedzialność i umiar w konsumowaniu alkoholu. Wielkość sprzedaży osiągniętej przez KP w roku finansowym zakończonym 31 marca 2013 r. wyniosła 14,5 mln hektolitrów piwa.
SABMiller – jeden z największych na świecie producentów piwa
Kompania Piwowarska jest częścią jednego z największych na świecie producentów piwa – SABMiller plc. Grupa produkuje lub dystrybuuje piwo na sześciu kontynentach, a jej ogólnoświatowy portfel obejmuje międzynarodowe piwa premium, takie jak Grolsch, Miller Genuine Draft, Peroni Nastro Azzurro czy Pilsner Urquell oraz czołowe marki lokalne, takie jak Aquila, Castle, Miller Lite, Snow czy Tyskie. SABMiller jest jedną z największych na świecie (poza USA) firm rozlewających produkty Coca-Coli. W roku finansowym zakończonym 31 marca 2013 SABMiller osiągnął przychody w wysokości 34,5 mld USD oraz wypracował zysk brutto (EBITA) w wysokości 6,4 mld USD. SABMiller plc jest notowany na giełdach papierów wartościowych w Londynie i Johannesburgu.
Pracownik do wynajęcia od zaraz – komentarz eksperta
W ramach oszczędności w firmach coraz częściej praktykuje się „wynajmowanie” pracowników innym pracodawcom – jest to zjawisko tzw. leasingu pracowniczego. Na jakich zasadach ono funkcjonuje i jakie możliwości stwarza stronom stosunku pracy tłumaczy ekspert, Kamil Jabłoński, aplikant radcowski w TGC Corporate Lawyers.
Przede wszystkim, aby mogło dojść do „wynajęcia” pracownika, pracodawca musi uzyskać od niego pisemną zgodę na wykonywanie pracy w innej firmie. Porozumienie zawarte między pracodawcami powinno zawierać określenie okresu, na jaki podwładny zostaje „wypożyczony”. Należy w nim również zawrzeć rodzaj pracy, który pracownik ma wykonywać na rzecz innego pracodawcy oraz ewentualnie jego wynagrodzenie. Warto pamiętać o tym, że treścią takiego porozumienia jest wykonywanie pracy przez zatrudnionego, zatem do tego stosunku pracy zastosowanie znajdują również przepisy Kodeksu pracy.
Dotychczasowy stosunek pracy ulega zawieszeniu. Podwładny nawiązuje z nowym pracodawcą kolejny stosunek pracy, zatem powinna też zostać zawarta miedzy nimi umowa o pracę. Może mieć ona charakter terminowy, co oznacza, że obowiązuje przez określony czas, który odpowiada długości udzielonego urlopu bezpłatnego. Innym rozwiązaniem jest umowa bezterminowa – w sytuacji, gdy urlop został udzielony na czas nieokreślony. Wątpliwości może budzić zawarcie umowy na czas wykonania określonej pracy, bowiem w takim przypadku trudno jest wyznaczyć jej końcową datę. Strony mają prawo autonomicznie ustalić jej treść, ta zaś może różnić się od poprzedniego zatrudnienia, a nawet być mniej korzystna dla pracownika. Należy pamiętać jedynie o generalnej zasadzie, zgodnie z którą nowa umowa o pracę nie może naruszać obowiązujących, minimalnych standardów prawa pracy.
Na nowym pracodawcy ciążą obowiązki wynikające z Kodeksu pracy, jak choćby obowiązek skierowania pracownika na badania lekarskie, wypłata wynagrodzenia, czy udzielenie urlopu wypoczynkowego za czas u niego przepracowany.
Urlop wliczony do stażu pracy
Odmiennie niż ma to miejsce w przypadku zwykłego urlopu bezpłatnego, okres urlopu udzielonego w celu wykonywania pracy u innego pracodawcy wlicza się do stażu pracy „wypożyczanego”. Od okresu zatrudnienia zależą uprawnienia pracownicze u dotychczasowego pracodawcy.
WAŻNE! Instytucję tzw. „leasingu pracowniczego” określonego w Kodeksie pracy należy odróżnić od pracy tymczasowej wykonywanej na podstawie Ustawy z 9 lipca 2003 r. o zatrudnianiu pracowników tymczasowych. W takich przypadkach pracodawcą jest agencja pracy tymczasowej, która jedynie „deleguje” pracownika tymczasowego do pracy na rzecz pracodawcy-użytkownika. W przypadku leasingu pracowniczego opartego na przepisach Kodeksu pracy, dotychczasowy pracodawca wyjątkowo kieruje pracownika do innej firmy, która staje się nowym pracodawcą wobec zatrudnionego.
Kontakt
Innowacyjna Europa – czy Stary Kontynent ma szansę wygrać z USA i Azją?
Mimo wydawanych miliardów euro Unia Europejska przegrywa z USA i Azją pod względem innowacyjności. Dzieje się tak także dlatego, że nowe kraje członkowskie wciąż przeznaczają mniejsze nakłady na działalność badawczo- rozwojową niż ich zachodni sąsiedzi1. Zdaniem ekspertów firmy doradczej Deloitte zaangażowanie państwa w rozwój innowacyjności jest niezbędne, czego dowodem są wzorce z USA, Japonii czy Korei Południowej. Podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie przekonywali, że innowacyjność jest napędem i motorem globalnej konkurencyjności i wielką szansą rozwoju, w tym także dla Polski.
W rankingach innowacyjności, i to niezależnie od metodologii, Stany Zjednoczone praktycznie zawsze wyprzedzają Unię Europejską. Za oceanem powstaje dużo więcej innowacyjnych przedsiębiorstw niż w krajach europejskich. Wyraźna różnica uwidacznia się w szczególności w sektorze teleinformatycznym (ICT). Jak dotąd nie ma europejskiego odpowiednika Google’a, Apple’a, Amazona, Twittera czy Facebooka. Ameryka i Japonia zgłaszają również więcej patentów, zatrudniają większą liczbę ludzi w sektorze nauki i rozwoju, więcej inwestują w ten obszar oraz wypracowały silniejsze związki między sferą publiczną i prywatną. Jednocześnie jednak, gdy weźmie się pod uwagę poszczególne kraje członkowskie UE, chociażby Szwecję, Finlandię, Danię, Holandię, Niemcy czy Wielką Brytanię okazuje się, że plasują się one na czele stawki państw innowacyjnych, a nawet zdobywają najwyższe noty. Mimo tych dobrych przykładów innowacyjność wciąż nie stała się priorytetem dla gospodarek Europy Środkowej.
„Charakterystyczne dla naszego regionu jest to, że w przeciwieństwie do gospodarek zachodnich rządy państw wydają na badania i rozwój znacznie więcej niż przedsiębiorcy prywatni. Średnia europejska tzw. wskaźnika BERD, czyli relacji inwestycji państwowych do prywatnych, wynosi 55 proc., w Czechach 47 proc., na Węgrzech 47,5 proc., w Chorwacji 38 proc., na Słowacji 33,9 proc., a w Polsce 24,7 proc.” – tłumaczy Magdalena Burnat-Mikosz, Partner Zarządzająca zespołem R&D and Government Incentives w Europie Środkowej w Deloitte
Nie znaczy to jednak, że administracja państwowa zupełnie powinna się wycofać z finansowania prac B+R. „Współpraca i otwartość działania ze wszystkimi interesariuszami jest sprawą kluczową. Połączenie funduszy publicznych z prywatnymi tam gdzie jest to możliwe daje szanse realizacji przedsięwzięć, które bez funduszy publicznych nie doszłyby do skutku” – tłumaczy Richard Doherty, Partner odpowiedzialny za Sektor Publiczny w belgijskim oddziale Deloitte.
Internet czy Dolina Krzemowa zostały sfinansowane ze środków publicznych, podobnie jak potęga Samsunga była możliwa dzięki polityce rządu Korei Południowej i jej protekcjonistycznej gospodarce.
„Przed administracją publiczną mnożą się wyzwania, takie jak uproszczenia procedur rozliczania funduszy, ale także wypracowanie efektywnych narzędzi odpowiadających na dynamicznie zmieniającą się gospodarkę internetową i eksplozję start-upów. Promocja venture capital w UE, na wzór Izraela, czy też stworzenie wspólnotowego funduszu inwestycyjnego w projekty wysokiego ryzyka mogłoby zmienić sytuację” – mówi Magdalena Burnat-Mikosz.
Mimo, że Europa ma zaplecze zarówno akademickie, jak i biznesowe, to Unia Europejska nie ma szans w wyścigu z USA czy azjatyckimi potęgami bez podniesienia wydatków na finansowanie badań naukowych i komercjalizację ich wyników, wypracowania odpowiednich warunków dla budowy relacji między światem biznesu i nauki, dokończenia projektów wspólnotowych, takich jak wspólny rynek czy chociażby jednolity patent europejski. „Bez funduszy badania czy innowacyjna działalność w sektorze publicznym oraz prywatnym nie będą możliwe. Poza tym należy reformować procesy implementacji tak, aby inwestycja mogła się jak najszybciej zwrócić w postaci produktu lub usługi” – wyjaśnia Peter Droll, Dyrektor Departamentu Polityki Innowacji w Komisji Europejskiej.
W nowej perspektywie finansowej na lata 2014-2020 wymogiem uzyskania pomocy finansowej na działalność B+R jest trafna identyfikacja inteligentnych specjalizacji (smart specialisation). Pod uwagę będzie wzięty m.in. potencjał przedsiębiorstw, sfera naukowo-badawcza, zasoby ludzkie, zdolność do współpracy zainteresowanych podmiotów, i to zarówno na poziomie krajowym (specjalizacje krajowe), jak też regionalnym (specjalizacje regionalne). Już teraz wyłoniły się dwa flagowe projekty naukowe poświęcone zastosowaniu grafenu i badaniom nad mózgiem. Zostały wybrane spośród silnej konkurencji nowopowstałych konsorcjów2 i co ważne w oba zaangażowani są naukowcy z Polski .
Najbardziej konkurencyjne gospodarki świata inwestują w działalność badawczo – rozwojową ogromne środki. W krajach BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA) jest to od 4 do 11 proc. PKB. Szacuje się, że w 2013 roku wzrost wydatków na ten cel w UE będzie niższy niż stopa inflacji (1,5 proc.). Unia stymuluje państwa europejskie do zwiększenia wysiłku i sięgnięcia poziomu 3 proc. PKB rocznie w 2020 roku. Niektóre kraje oferują wyjątkowo korzystne zachęty podatkowe, nieobłożone wieloma ograniczeniami w zakresie np.: lokalizacji działalności badawczej, sposobu jej finansowania, posiadania praw własności intelektualnej itp. W większości systemów podatkowych zachęty dotyczą kosztów operacyjnych, tj. wynagrodzeń, zaopatrzenia w materiały i surowce oraz kosztów usług zewnętrznych. Ponadto wiele państw stosuje korzystniejsze rozwiązania podatkowe dla nowopowstałych przedsiębiorców. Aby zachęcić przedsiębiorców do aktywności B+R najczęściej stosowane są systemy hybrydowe, zarówno zachęt podatkowych, jak i grantów. W Polsce przedsiębiorcy mają obecnie do dyspozycji dwa rodzaje zachęt podatkowych. Mogą korzystać z ulgi na nabycie nowych technologii, pozwalającej na odliczenie od podstawy opodatkowania do 50 proc. wydatków na zakup nowej innowacyjnej technologii, stosowanej na świecie nie dłużej niż 5 lat. Dostępne są też comiesięczne odpisy od podstawy opodatkowania w wysokości do 20 proc. przychodów z tytułu działalności B+R, pod warunkiem jednak, że firma posiada status Centrum Badawczo-Rozwojowego.
Taka konstrukcja systemu powoduje, że do każdej złotówki zainwestowanej w działalność B+R przedsiębiorca musi dołożyć 3 gr., podczas gdy we Francji, dzięki tamtejszym przepisom, z każdego zainwestowanego dolara przedsiębiorca odzyskuje ponad 40 centów.
Jak pokazuje tegoroczny raport Deloitte „Przegląd zachęt na działalność badawczo-rozwojową (R&D) na świecie w 2013 r” oraz „Poland Corporate R&D Report 2013” zdecydowana większość polskich przedsiębiorców (88 proc.) zadeklarowała, że finansuje badania i rozwój ze środków własnych. Spośród nich niespełna 30 proc. przeznacza na ten cel 1-3 proc. obrotów. Najwięcej (nawet ponad 10 proc.) wydaje się w branży TMT oraz energetycznej.
W Polsce 75 proc. przedsiębiorców deklaruje, że w ciągu najbliższego roku – dwóch utrzyma wydatki na badania i rozwój na tym samym poziomie lub je podniesie, ale pod warunkiem zwiększenia przez państwo zachęt (większa liczba i wartość). Polskie i czeskie firmy, mówiąc o zachętach, mają na myśli ulgi podatkowe. W pozostałych krajach Europy Środkowej większą popularność mają dotacje.
Jak pokazały badania polscy przedsiębiorcy mogą nie mieć wiedzy na temat poszczególnych zachęt. Spośród wymienionych w badaniu 15 typów preferencji i ulg, w przypadku 12 mniej niż połowa badanych przyznała, że kiedykolwiek o nich słyszała. Jeszcze gorzej jest z ich korzystaniem. Aż w 13 przypadkach skorzystało z nich jedynie 20 proc. ankietowanych przedsiębiorstw. Największą rozpoznawalność mają zachęty finansowe z funduszy unijnych.
Na przepisy prawa, jako przeszkodę w rozwoju innowacyjności, wskazują przedstawiciele administracji samorządowej. „Skomplikowane i czasem nielogiczne procedury zamówień publicznych uniemożliwiają wspieranie realnie innowacyjnych pomysłów. Europejskie prawo o zamówieniach publicznych zakazuje podejmowania działań ryzykownych przez władze publiczne. Tymczasem działalność innowacyjna jest skrajnie ryzykowna. Należy zatem przemodelować system dystrybucji środków unijnych, jeśli chcemy budować konkurencyjność i innowacyjność gospodarek” – mówił podczas wczorajszego panelu Wiesław Byczkowski, Wicemarszałek województwa pomorskiego.
Aż 30 proc. polskich przedsiębiorców nie korzysta z ulg podatkowych ponieważ nie ma pewności, jakie podejście do wydatków na B+R zastosują wobec nich służby podatkowe. W Polsce najczęściej firmy rezygnują z ubiegania się o dotacje z przyczyn formalnych (42 proc.) i obawy przed biurokracją (25 proc.). Niepokoi fakt, że tylko niecałe 5 proc. polskich przedsiębiorstw jest bardziej zainteresowane funduszami zwrotnymi niż dotacjami. Zwłaszcza, że w budżecie 2014 – 20 planuje się zastąpić dużą część dotacji bezzwrotnych – instrumentami zwrotnymi. „Aby zmienić obecną sytuację potrzebna jest większa determinacja zarówno ze strony państwa, jak i samych przedsiębiorców.” – podsumowuje Magdalena Burnat-Mikosz.
Komentarz poranny, 2 października 2013
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami zarządu i rady nadzorczej Work Service sfinalizuje w najbliższym czasie przejęcia dwóch spółek : firmy rekrutacyjnej Antal International (za 28 mln PLN) oraz Work Express specjalizująca się w delegowaniu pracowników tymczasowych za granicę (za 42 mln PLN). Work Service realizuje plan przejęć. Z wcześniejszych wypowiedzi wynika, że przejmowane podmioty nie są zadłużone i osiągają już w momencie przejęcia zyski księgowe.
Komentarz dzienny, 2 października 2013
We wrześniu wskaźniki PMI dla polskiego przemysłu wzrósł z 52,6 pkt odnotowanych w poprzednim miesiącu do 53,1. Stało się tak wbrew zadyszce w strefie euro (którą potwierdziły finalne dane opublikowane kilkadziesiąt minut później) i wbrew bazującym na niej dość pesymistycznym prognozom (konsensus: 52,3, nasza prognoza: 52,4). Tym samym, pierwsze trzy miesiące ekspansji gospodarczej zamykamy relatywnie dobrym wynikiem, nawet w porównaniu z latami 2009-2010, kiedy to pierwsze trzy kwartały ożywienia charakteryzowała stagnacja PMI w okolicach 52,5 pkt.
Komentarz indeksowy BossaFX 2 października 2013 r.
Komentarz indeksowy BossaFX 2 października 2013 r.
Analityk Techniczny- Michal Pietrzyca
PGNiG chce pozyskiwać więcej gazu z krajowych złóż

Wydobywany przez PGNiG gaz z krajowych złóż jest tańszy niż importowany, a dodatkowo zwiększa bezpieczeństwo energetyczne kraju. Temu służyć ma również program poszukiwania gazu z łupków oraz nowe źródła importu. Dla dywersyfikacji dostaw duże znaczenie będzie miało wybudowanie terminalu LNG w Świnoujściu, co powinno nastąpić w grudniu 2014 roku.
W Polsce tylko 1/3 gazu pochodzi z zasobów krajowych, dlatego PGNiG prowadzi intensywne prace nad zwiększeniem jego wydobycia.
– Jest to istotny element bezpieczeństwa energetycznego kraju, ale również ważny element naszego bezpieczeństwa finansowego. Gaz, który wydobywamy ze złóż krajowych, jest tańszy niż ten, który jest pozyskiwany z kontraktów importowych. To on stanowi o naszym bezpieczeństwie oraz o odpowiednich cenach, które oferujemy odbiorcom – mówi Jerzy Kurella, p.o. prezesa Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.
Spółka angażuje się również w poszukiwania gazu niekonwencjonalnego. Należy do niej 15 koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż niekonwencjonalnych. Do tej pory spółka wykonała siedem odwiertów poszukiwawczo-badawczych gazu łupkowego, spośród których na sześciu prowadzi analizy i testy.
– Żeby móc zrealizować nasz ambitny plan, potrzebne są duże nakłady finansowe, związane zarówno z poszukiwaniami gazu konwencjonalnego i niekonwencjonalnego, jak również z przemysłowym wydobyciem. Mam nadzieję, że w ciągu kilku najbliższych lat ten ambitny plan rzeczywiście zostanie zrealizowany – podkreśla Jerzy Kurella.
Oprócz większego wydobycia krajowego, bezpieczeństwo energetyczne wiąże się również z dywersyfikacją dostaw gazu. W tym przypadku decydujące znacznie ma budowa terminalu LNG w Świnoujściu oraz kontrakt gazowy z Qatargas. Dzięki temu spółka będzie mogła sprowadzać paliwo z Kataru i zmniejszy swoje uzależnienie od rosyjskich dostaw.
– Tego typu miks, czyli wydobycie krajowe, pozyskanie surowca z naszych dotychczasowych kontraktów od Gazprom Export oraz pozyskanie gazu od Qatargas powoduje, że jako kraj możemy się czuć bezpieczni, jeśli chodzi o dostawy gazu do Polski – przekonuje Jerzy Kurella.
Polska zużywa rocznie 14-15 mld m3 gazu ziemnego (w ubiegłym roku było to rekordowe 15,8 mld m3). Prezes PGNiG przekonuje, że zapotrzebowanie na surowiec mogłoby jeszcze wzrosnąć, tym bardziej że i wolumen gazu na rynku może być większy.
Istotnym czynnikiem w rozwoju rynku gazu jest zwiększenie w nim udziału kogeneracji, czyli jednoczesnego wytwarzania ciepła i energii elektrycznej w jednym procesie technologicznym.
– Ważne w rozwoju – i w konsekwencji również w możliwościach dalszego wydobycia gazu – są kwestie związane z większym zaufaniem innych graczy na rynku oraz z przechodzeniem z energii pozyskiwanej ze złóż węglowych na gaz – zwraca uwagę Jerzy Kurella. – Zwiększenie wolumenu zużywanego surowca stanie się realne, jeśli stosowne ustawy zostaną przyjęte przez polski parlament. Bez tego efektywna kogeneracja nie zaistnieje, a wówczas nie będziemy mieli odbiorców, którym będziemy mogli dostarczyć te dodatkowe wolumeny gazu.
Regulacje tych kwestii znalazły się w nowej ustawie Prawo energetyczne i Prawo gazowe, czyli w tzw. dużym trójpaku energetycznym, nad którym trwają prace w resorcie gospodarki.
Travelata umacnia się na pozycji lidera e-travel w Rosji
Travelata, spółka zależna Invia.cz należącej do Grupy MCI, konsekwentnie realizuje strategię zdobywania kolejnych udziałów rynkowych.
Jej dynamiczny wzrost zyskał na sile, kiedy w listopadzie 2012 r. MCI Management i Invia wsparły ją dzieląc się kapitałem i wiedzą na temat budowania wartości na rynku e-travel w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. W efekcie Travelata zanotowała ponadprzeciętne wyniki sprzedaży w miesiącach letnich (lipiec-sierpień) przewyższające jej założenia o 40%. Co ważne wzrost został osiągnięty przy utrzymaniu budżetu marketingowego. Bardzo dobre wyniki Travelaty w okresie letnim i stabilna działalność w pozostałych miesiącach pozwoliły jej umocnić się na pozycji lidera sprzedaży pakietów wakacyjnych online w Rosji. Dobre perspektywy dla dalszego dynamicznego wzrostu wyników Travelata sprawiły, że w czerwcu br. MCI i Invia zrealizowały kolejną inwestycję w rosyjską spółkę, obejmując w całości akcje w ramach rundy A finansowania o wartości 5 mln dolarów. Kolejna inwestycja w Travelatę to konsekwencja realizacji strategii Invii polegającej na rozwoju działalności jako regionalnego lidera na rynku e-travel.
Travelata.ru trafiła do portfela inwestycyjnego polskiego funduszu w drugiej połowie 2012 r. MCI Management zainwestował w nią poprzez spółkę portfelową Invia w listopadzie ub.r. Dzięki temu posunięciu Invia rozpoczęła ekspansję na rynku rosyjskim posiadającym ogromny potencjał wzrostu, Travelata natomiast przekształciła się z firmy na wczesnym etapie rozwoju w spółkę posiadającą potencjał bycia wiodącym dystrybutorem pakietów turystycznych przez Internet w Rosji.
Polska w Radzie ICAO reprezentuje Europę Środkowo – Wschodnią
1 października 2013 r., po raz pierwszy w historii, Polska została wybrana do Rady Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) – najważniejszej organizacji lotniczej na świecie. Podczas kanadyjskiego Zgromadzenia ICAO z powodzeniem zaprezentowali się także producenci polskiego odrzutowca FLARIS LAR 1.
Na 38. Sesji Zgromadzenia ICAO w Montrealu, delegaci ze 191 krajów członkowskich decydowali o wyborze 36 przedstawicieli do Rady Zgromadzenia. Polska, którą reprezentował Piotr Ołowski, Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, została wybrana głosami 147 krajów. Przez najbliższe 3 lata nasz kraj będzie w Radzie reprezentować Europę Środkowo – Wschodnią. Stałym przedstawicielem w siedzibie ICAO została dr Małgorzata Polkowska, ekspert prawa lotniczego i wykładowca akademicki na polskich oraz zagranicznych uczelniach, od 11 lat związana z Urzędem Lotnictwa Cywilnego.
Sesji w Montrealu towarzyszyły imprezy i prezentacje organizowane przez delegacje. W skład polskiej delegacji weszli m.in. Sylwia i Rafał Ładzińscy – pomysłodawcy i producenci nowatorskiego w skali światowej, dyspozycyjnego odrzutowca FLARIS LAR 1. Przedstawiony przez nich model samolotu wzbudził wielkie zainteresowanie i będzie na stałe eksponowany w siedzibie organizacji.
– To kolejna, po francuskim debiucie podczas Paris Air Show, prezentacja naszego odrzutowca na forum międzynarodowym. Zaproszenie do Montrealu to wyjątkowe wyróżnienie, FLARIS znowu wzbudził dużo pozytywnych reakcji – co ważniejsze, wśród osób, które reprezentują branżę lotniczą – mówi Rafał Ładziński, współkonstruktor i producent samolotu FLARIS.
Powołana w 1944 roku na mocy konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ang. International Civil Aviation Organization, ICAO) jest odpowiedzialna za opracowywanie i wdrażanie międzynarodowych przepisów regulujących bezpieczeństwo ruchu lotniczego i ekonomię transportu lotniczego. Wybór Polski do Rady Zgromadzenia ICAO oznacza zwiększenie rangi naszego kraju w międzynarodowej społeczności lotniczej oraz szansę na skuteczną reprezentację polskiego przemysłu lotniczego na globalnym rynku.
Komentarz dzienny, 1 października 2013
Najnowsze dane NBP dotyczące pełniejszej (bo nie pełnej) zbiorowości pokazują, że nadwyżka na rachunku obrotów bieżących w II kwartale była znacząco niższa, o prawie 1,1mld EUR, a więc równa 362mln EUR zamiast wcześniej podanych 1453mln EUR. Gwoli wyjaśnienia, NBP szacuje bilans płatniczy w interwale miesięcznym na podstawie wstępnych i okrojonych danych; publikacja kwartalna korzysta już z bardziej kompletnych oraz bardziej zróżnicowanych zbiorów (nie tylko dane o transakcjach płatniczych, ale także dane od polskich firm, dane statystyki publicznej, a także informacje ze źródeł administracyjnych).
Komentarz dzienny, 30 września 2013
Dochody Amerykanów podniosły się w sierpniu o 0,4% w porównaniu do 0,2% wzrostu odnotowanego w poprzednim miesiącu. Dzięki temu odczytowi średnia dynamika dochodów konsumenckich jest w III kwartale najwyższa w tym roku (+0,3%, +0,2% II kwartał). Struktura wzrostu dochodów jest pozytywna: praktycznie całość wzrostu przypada na podwyżki wynagrodzeń przy pewnych marginalnych spadkach zaobserwowanych na dochodach z aktywów (zyski kapitałowe i dywidendy). Dochody rozporządzalne w ujęciu realnym wzrosły w sierpniu o 0,3% – III kwartał charakteryzuje się dzięki temu
najwyższą dynamiką tej kategorii w całym roku.
UniCredit wybiera First Data na dostawcę technologii dla płatności mobilnych we Włoszech
UniCredit uruchomiło pilotażowy program płatności mobilnych i internetowych kodami QR w oparciu o system First Data Mobile Gateway. First Data Corporation, globalny lider w dziedzinie handlu elektronicznego i usług przetwarzania płatności oraz właściciel marki Polcard, został wybrany przez czołowy komercyjny bank Europy UniCredit na dostawcę technologii dla mobilnych płatności.
UniCredit i First Data wprowadzą na rynek szereg rozwiązań i produktów, które znacznie poszerzą zakres usług płatniczych UniCredit oraz pomogą zbudować zintegrowany system procesowania transakcji płatniczych dla konsumentów. Konsumenci oczekują, że proces płatności będzie prosty i wygodny, niezależnie czy będą kupować w tradycyjnym sklepie, online czy przez urządzenie mobilne.
Oczekiwania te dały początek koncepcji Universal Commerce – w ramach, której zakupy od marketingu po końcową płatność są jednym zintegrowanym procesem, a transakcja może być przeprowadzona niezależnie od czasu, miejsca i urządzenia jakim posługuje się konsument. UniCredit oparł swój pilotażowy program płatności mobilnych i internetowych przy użyciu kodów QR o First Data Mobile Gateway (aplikacja pozwalająca m.in na akceptację różnych metod płatności online za pośrednictwem komputera PC).
Obecnie program działa we Włoszech i pozwala na gromadzenie oraz wymianę kodów QR między sprzedawcami i konsumentami w celu procesowania płatności. Bezpieczeństwo transakcji gwarantuje standard PCI. Dodatkowo aby minimalizować ryzyko towarzyszące wprowadzaniu danych kart kredytowych lub debetowych podczas każdej transakcji, rozwiązanie First Data dla kodów QR jest wyposażone w usługi towarzyszące takie jak: kupony, oferty promocyjne, możliwość dokonania płatności za bilety czy rachunki. Usługi te mają na celu zachęcenie konsumentów do używania nowych narzędzi i budowanie lojalności.
Paolo Cederle, Prezes UniCredit Business Integrated Solutions komentuje: „First Data udowodniła, że jest idealnym partnerem dla wparcia naszych planów w obszarze płatności mobilnych. Oprócz opracowania i pilotowania płatności opartych o kody QR liczymy na dalszą współpracę z doświadczonym zespołem First Data we wprowadzaniu wygodnych i innowacyjnych rozwiązań dla naszych klientów.”
John Elkins, Prezes Regionów Międzynarodowych, First Data, dodaje: “Nadeszła era Universal Commerce a UniCredit dostrzega możliwości jakie otwiera ona przed branżą finansową. Nowe podejście konsumentów jest dla nas inspiracją do wprowadzania kompleksowych metod płatności na międzynarodowe rynki. Czujemy się wyróżnieni mogąc pracować nad tym, aby idea handlu bez żadnych barier stała się rzeczywistością dla klientów UniCredit na całym świecie.”
Prognoza różnicy przeciętnego wynagrodzenia do 2030 roku
Zgodnie z analizą opublikowaną dziś przez PwC, do 2030 roku różnica w wynagrodzeniach w krajach rozwiniętych i krajach rozwijających się takich jak Polska, Chiny, Indie i Filipiny, znacząco się zmniejszy (zob. tabela poniżej).
Na rynku indyjskim i filipińskim prognozowana wysokość wynagrodzeń wciąż będzie niższa niż w innych krajach, niemniej średnia płaca w Indiach może w tym okresie wzrosnąć ponadczterokrotnie (w przeliczeniu na dolary), na Filipinach zaś ponadtrzykrotnie. Przewiduje się, że w Wielkiej Brytanii i USA w tym samym okresie płace realne wzrosną zaledwie o jedną trzecią, a ich stosunek nie zmieni się.
Do roku 2030 zmniejszyć może się za to istotnie różnica w wynagrodzeniach. Obecnie średnia miesięczna płaca w Indiach jest około 25 razy niższa niż w Wielkiej Brytanii. W roku 2030 prawdopodobnie będzie niższa już tylko 7,5-krotnie. Średnia płaca w USA jest obecnie 7,5 razy wyższa niż w Meksyku, ale w roku 2030 Meksykanie mogą zarabiać średnio już tylko czterokrotnie mniej. W tym samym okresie średnie miesięczne wynagrodzenie w Chinach może wzrosnąć, osiągając wysokość mniej więcej połowy średniej płacy w Hiszpanii.
Jeśli chodzi o wynagrodzenia Polaków, to w 2020 roku będą one wynosić połowę średniego wynagrodzenia w USA. W kolejnej dekadzie jest szansa, że przekroczą one 2/3 wysokości amerykańskich pensji.
Artur Kaźmierczak, partner w PwC, lider zespołu doradztwa kadrowego, powiedział:
„Jako pracownicy na pewno możemy się cieszyć, że nasze zarobki będą się zwiększały w ciągu najbliższych lat. Z drugiej jednak strony nie możemy zapominać, że rosnące wynagrodzenia to element poważnie analizowany przez inwestorów decydujących o lokalizacji swojego biznesu. Jeżeli zatem Polska ma utrzymać swoją atrakcyjność w ich oczach, to polskie przedsiębiorstwa muszą inwestować w kapitał ludzki, by być w stanie konkurować jego jakością: innowacyjnością, jakością obsługi klientów czy wydajnością”.
Trendy te niosą ze sobą kilka możliwych skutków dla strategii biznesowej, ponieważ:
Przedsiębiorstwa dokonują relokacji swoich operacji produkcyjnych lub usługowych (niektóre amerykańskie firmy już poczyniły pierwsze kroki w tym kierunku) lub przenoszą je do tańszych lokalizacji.
Ponieważ obecnie korzyści związane z niższymi kosztami są coraz mniejsze, przedsiębiorstwa przenoszą swoją działalność do lokalizacji, które początkowo wymagają poniesienia wyższych kosztów, lecz leżą bliżej kraju macierzystego. Dzięki temu firmy uzyskują większą kontrolę nad łańcuchami dostaw i mogą skuteczniej reagować na zmieniające się potrzeby klientów.
Kraje o średnim dochodzie (np. Turcja, Polska czy Chiny) decydują się na offshoring do relatywnie tańszych krajów, takich jak Wietnam, Indie i Filipiny.
Zachodnie przedsiębiorstwa korzystające obecnie z offshoringu (np. do Indii i Chin) przeorientowują swoje działania, aby sprzedawać towary i usługi coraz zamożniejszym społecznościom lokalnym.
Michael Rendell, partner PwC i lider zespołu Global Human Resource Services:
„Zmiany dokonują się na naszych oczach, a w najbliższych latach ich skutki staną się jeszcze bardziej widoczne. Przedsiębiorstwa, które już teraz uwzględniają ten trend w swoich planach, mogą liczyć na znaczące korzyści; dotyczy to szczególnie kosztów pracowniczych. Przekształcenie branży produkcyjnej i usługowej w tych krajach jest nieuniknione, ponieważ podstawa kosztowa ewoluuje. Pewne jest również to, że niektórzy zyskają na tych zmianach, inni zaś stracą. Rządy, organy regulacyjne oraz środowiska biznesowe muszą być przygotowane na tego rodzaju przesunięcia”.
Polacy mają spore problemy ze spłatą kredytów hipotecznych
Aż 39 procent badanych przyznaje, że ciężko im regulować co miesiąc ratę. Gorzej w tym względzie mają tylko Hiszpanie (48 procent) i Włosi (46 procent).
Sytuacja taka ma przyczynę w trwającym kryzysie – blisko 40 procent Polaków przyznaje, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy pogorszył się stan ich finansów. Badanie przeprowadzone na zlecenie ING Bank Śląski w dwunastu krajach europejskich wykazało, że skutki depresji ekonomicznej jeszcze mocniej niż w Polsce odczuli w ostatnim kwartale obywatele Włoch (60 procent), Hiszpanii (54 procent) oraz Francji (51 procent). Najmniej ucierpieli Niemcy – tylko 32 procent z nich narzeka na gorszą sytuację. W związku z kłopotami materialnymi 29 procent Polaków rozważało przeprowadzkę do rodziny lub znajomych – zdecydowało się na taki krok ostatecznie tylko 10 procent ankietowanych.
Najnowsza edycja „Finansowego Barometru ING ”została poświęcona rynkowi nieruchomości oraz kredytom hipotecznym i jest o tyle zaskakująca, że przynosi zmianę obrazu Polaków jako narodu mało mobilnego i przywiązanego do swoich miejsc zamieszkania. Ustalenia raportu wskazują, że co trzeci Polak byłby gotów zmienić adres dla poprawy swojej sytuacji zawodowej. Większą mobilność deklarują tylko Rumunii (38 procent). Najmniej skłonni do zmiany miejsca zamieszkania są Luksemburczycy (12 procent).
Z ustaleń „Finansowego Barometru ING” wynika, że właścicielami lub współwłaścicielami mieszkania jest 56 procent Polaków. 18 procent wynajmuje mieszkanie, a 15 mieszka u rodziny lub u znajomych i nie płaci czynszu. Prawie 40 procent badanych w naszym kraju spodziewa się wzrostu cen nieruchomości w najbliższym czasie – wśród nich najczęściej najemcy lokali (51 procent) oraz warszawiacy (47 procent). W Polsce stosunkowo popularna jest pomoc w zakupie mieszkania – otrzymała ją co trzecia kupująca osoba. W kosztach zakupu partycypują najchętniej rodzice (84 procent) lub dziadkowie (14 procent), przy czym w połowie przypadków udział w nabyciu lokum jest niewielki. Tylko 22 procent kupujących przyznało, że otrzymało większą część lub całość kwoty potrzebnej do kupna nieruchomości.
Komentarz dzienny, 26 września 2013
Sprzedaż nowych domów podniosła się w sierpniu do 421tys. SAAR z 390tys. SAAR w miesiącu poprzednim. Sprzedaż cały czas pozostaje poniżej czerwcowego poziomu 454tys. SAAR. Po stronie podażowej widać rosnący deficyt popytu, gdyż zapasy domów przeznaczonych na sprzedaż cały czas rosną (175tys. w sierpniu wobec 149tys. na początku roku – w ujęciu relatywnym w stosunku do wielkości miesięcznej sprzedaży obserwujemy wzrost z 3,9 na początku roku do 5,0 w sierpniu). Obniżenie
sprzedaży nowych domów to reakcja na wyższe stopy procentowe. W ujęciu historycznym wyższe stopy procentowe generują negatywny szok na liczbie sprzedanych domów, a agregat ten osiąga minima miesiąc po osiągnięciu maksimum przez stopy procentowe.
ENEA ma koncesję na sprzedaż gazu
Decyzją Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki ENEA S.A. otrzymała koncesję na obrót paliwami gazowymi. Firma planuje rozpoczęcie sprzedaży detalicznej gazu ziemnego w 2014 roku. Będzie się to odbywać w formule „dual fuel” – czyli połączonej sprzedaży energii elektrycznej i błękitnego paliwa.
Elokon Consulting zakończył projekt doradztwa logistycznego dla firmy InPost
InPost jest największym w Polsce niezależnym operatorem pocztowym. Przez sortownię firmy o powierzchni ponad 5 000 m2, zlokalizowaną w Woli Bykowskiej, przechodzi dziennie nawet milion przesyłek. Przy takiej skali procesów logistycznych potencjał do optymalizacji jest bardzo duży. W ramach realizowanego projektu eksperci Elokon Consulting, firmy konsultingowej specjalizującej się w zakresie logistyki przedsiębiorstw i łańcucha dostaw, dokonali pomiarów poszczególnych procesów zachodzących w sortowni, opracowali normy wydajności oraz wskazali możliwe do usprawnienia obszary.
Konsultanci wykonali projekt optymalizacji przestrzeni i funkcjonalności sortowni, łącznie z wyznaczeniem prawidłowego ulokowania regałów, rozplanowania stref pracy czy tras przejazdu wózków widłowych. Dzięki wnikliwej analizie czasu poświęcanego przez pracowników na wykonywanie poszczególnych czynności, przedstawiono rozwiązania pozwalające ograniczyć przestoje w strefie sortowania paczek. W ramach projektu dokonano analizy stanu technicznego wykorzystywanego sprzętu i urządzeń oraz wskazano konieczne usprawnienia. Eksperci Elokon Consulting dostarczyli również wskazań dotyczących inwestycji w infrastrukturę magazynową z uwzględnieniem automatyzacji niektórych procesów. Dodatkową korzyścią jest poprawa bezpieczeństwa w sortowni poprzez wskazanie obszarów, które mogłyby być potencjalnym zagrożeniem.



