Sektor publiczny gotowy na otwarte technologie?

0

Do 75 proc. – tyle czasu udało się zaoszczędzić dzięki oprogramowaniu open source przy pracach nad stroną WhiteHouse.gov – podaje Tom Cochran, odpowiedzialny za projekt w czasie kadencji Obamy.[1] Przyznanie pierwszeństwa otwartym technologiom staje się częścią odgórnej polityki jednostek administracyjnych w wielu krajach Europy i nie tylko. Jakie są zalety wykorzystania rozwiązań opartych na otwartym źródle właśnie w sektorze publicznym? Oprócz tego, że są one po prostu doskonałej jakości, pozwalają także uniknąć uzależnienia od pojedynczego dostawcy, zwiększają poziom bezpieczeństwa i stwarzają możliwość samodzielnej modyfikacji kodu by lepiej sprostać specyficznym potrzebom użytkowników.

Administracja USA, włoska armia, hiszpańskie samorządy i polska gmina Jaworzno – tym co stanowi wspólny mianownik dla wszystkich tych podmiotów jest wdrożenie otwartych technologii. Chodzi o rozwiązania oparte na oprogramowaniu open source, którego kod źródłowy jest powszechnie dostępny, w odróżnieniu od rozwiązań zamkniętych, gdzie dostęp do kodu ma wyłącznie właściciel – producent danego programu. Przytoczone powyżej instytucje stanowią jedynie początek listy przykładów wykorzystania open source w sektorze publicznym.

Do korzystania z otwartego oprogramowania w administracji publicznej zachęca m.in. brytyjski Technology Code of Practice. O krok dalej poszła administracja USA, która niejako sama przyłączyła się do open sourcowej społeczności. W sierpniu 2016 r. opublikowano dokument „Federal Source Code Policy”, zgodnie z którym nowe oprogramowanie stworzone przez którąkolwiek z agencji ma być udostępniane wszystkim pozostałym, zaś w ramach programu pilotażowego, 20 proc. nowopowstałego kodu ma być dostępna publicznie, na otwartej licencji. Oznacza to, że każdy będzie się mógł z nim zapoznać, wykorzystać lub zmodyfikować na własne potrzeby – mówi Dariusz Świąder, prezes Zarządu Linux Polska, organizator konferencji Open Source Day.

Brak zobowiązań i gra w otwarte karty

Jedną z najważniejszych zalet wdrożenia open source – szczególnie istotną z punktu widzenia sektora publicznego – jest uniezależnienie się od jednego dostawcy. Zjawisko tzw. vendor lock-in zachodzi wtedy, kiedy zakup danego oprogramowania łączy się z koniecznością zakupu kolejnych rozwiązań u tego samego producenta, ponieważ tylko one będą kompatybilne z wcześniej zamówionym oprogramowaniem. Przykładem może być zakup sprzętu z wgranym wcześniej oprogramowaniem z licencją OEM, np. systemem operacyjnym. Taka licencja pozwala zazwyczaj na korzystanie z programu tylko na jednym, konkretnym komputerze. W sytuacji kiedy zachodzi konieczność wymiany sprzętu niezbędny jest również zakupu nowej licencji systemu operacyjnego, co oznacza podwójny wydatek. Co istotne, w przypadku sektora publicznego, zjawisko vendor lock-in może mieć jeszcze dalej idące konsekwencje, jeśli wdrożony system wymusza wybór rozwiązań tego samego dostawcy na obywatelach korzystających z e-administracji, Może to być np. wymóg skorzystania z konkretnej przeglądarki aby wypełnić elektroniczny formularz.

Czytaj również:  Polski rynek nieruchomości biurowych rośnie w siłę. Napędza go rozwój sektora usług dla biznesu