Czy stresem można zarządzać?

0

Niektórzy starają się walczyć ze stresem, eliminując wszelkie jego przejawy. Inni działają pomimo stresu – usiłując ignorować jego oznaki. Każdy jednak narażony jest, przynajmniej od czasu do czasu, na sytuacje stresowe, ale też każdy może nauczyć się lepiej zarządzać swoim stresem.

Jedna z pierwszych wątpliwości, jaka pojawia się często w kontekście stresu, dotyczy tego czy stresem można w ogóle „zarządzać”.

– Faktycznie, to często pierwsze z pytań uczestników prowadzonych przeze mnie szkoleń – mówi Agata Rajchel, trenerka Effect Group. – Zarządzanie w tym kontekście oznacza, że na świadomym poziomie możemy poznać mechanizmy i charakterystykę stresu. Potrafimy też ocenić, które sytuacje są dla nas bardziej, a które mniej stresogenne i na tej podstawie zadbać o lepszy balans pomiędzy życiem osobistym i zawodowym – podkreśla.

Aby lepiej zarządzać własnym stresem, najlepiej zacząć od przyjrzenia się sobie samemu. Warto przeanalizować, na jaki stres jesteśmy narażeni w codziennych sytuacjach i z czego wynikają ewentualne problemy.

Może się okazać, że przestajemy radzić sobie ze stresem z powodu zbyt mocnej koncentracji na sprawach zawodowych i zbyt małej przestrzeni na sprawy osobiste. Stosujemy wobec samych siebie presję, by pracować więcej, szybciej, skuteczniej, a z drugiej strony, brakuje nam czasu na regenerację organizmu. W efekcie – presja i brak wypoczynku powodują, że coraz gorzej reagujemy na stres, z powodu stresu coraz gorzej pracujemy, na co znów reagujemy próbując jeszcze mocniej skoncentrować się na pracy. I koło się zamyka.

Stres bywa sprzymierzeńcem

Stres nie zawsze jest zły. W niewielkich dawkach motywuje i mobilizuje. Gdybyśmy unikali go całkowicie, nigdy nie opuścilibyśmy naszej strefy komfortu, a co za tym idzie, nie spróbowalibyśmy nowych rzeczy i nigdy w życiu nie podjęlibyśmy nawet najmniejszego ryzyka. Brak stresu, to często także brak rozwoju.

Czytaj również:  Gdy specjalista staje się szefem…

Z drugiej strony, silny stres jest wyniszczający – tak dla psychiki, jak i dla całego organizmu. Stres może być zabójczy i lepiej nie traktować tego jako przenośni. Musimy więc stale poszukiwać balansu pomiędzy całkowitym rozluźnieniem, w obliczu którego nic nam się nie chce, a takim jego poziomem, który będzie prowadził do wyczerpania, zniechęcenia czy nawet problemów ze zdrowiem. Optymalny poziom stresu to taki, który nas motywuje, a nawet wyzwala w nas energię do podejmowania nowych wyzwań.

– Każdy z nas ma inną „miarkę” stresu. Na szkoleniach omawiamy jak to się dzieje, że ta sama sytuacja jednych mobilizuje a innych przytłacza – mówi Agata Rajchel. – Warto o tym porozmawiać i zastanowić się czy to, co do tej pozy braliśmy za akceptowany poziom stresu, rzeczywiście jest dla nas odpowiednie. Permanentne sytuacje stresowe zdecydowanie należy minimalizować lub eliminować – podpowiada trenerka.

Nie każdy sposób jest dobry

Niestety, zdarza się, że zamiast pomóc sobie w walce ze stresem, jeszcze ten stres pogłębiamy. Dzieje się tak, gdy zamiast szukać uspokojenia, nakręcamy się w negatywnych emocjach lub podejmujemy nagłe decyzje w momencie największego napięcia.

Błędem może być też działanie przeciwne – np. popadanie w apatię, zamykanie się w sobie, odcinanie od innych ludzi właśnie wtedy, gdy najbardziej potrzebujemy czyjegoś wsparcia.