Pobieraczek.pl złamał prawo- 239 140 zł kary za wprowadzanie internautów w błąd

Co czwarty Polak sprawdza codziennie pocztę elektroniczną, co trzeci słucha radia w sieci, co piąty przyznaje, że ściągał programy, muzykę czy filmy. Bez względu na to jak spędzamy czas w Internecie, powinniśmy znać swoje prawa, a przedsiębiorcy muszą je respektować. Oznacza to, że konsument powinien za każdym razem zapoznać się z regulaminem usługi, a sprzedawca rzetelnie informować m.in. o jej cenie. Nie w każdym przypadku obowiązki te są przestrzegane.

10 dni pobierania za darmo – to jedno z haseł reklamowych portalu pobieraczek.pl, który umożliwiał jedynie płatne pobieranie plików. Prezes UOKiK uznała, że spółka wprowadziła internautów w błąd, dlatego nałożyła na nią karę finansową i nakazała natychmiastową zmianę praktyki.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydała właśnie decyzję, w której zakwestionowała praktyki portalu pobieraczek.pl, umożliwiającego pobieranie różnych plików. Postępowanie przeciwko właścicielom serwisu – spółce Eller Service z Gdańska – zostało wszczęte w październiku 2009 roku. Podstawą były liczne skargi konsumentów, którzy skorzystali z usług serwisu skuszeni hasłami sugerującymi, że usługa nic nie kosztuje: 10 dni pobierania za darmo; Tak, chcę testować przez 10 dni. Z informacji, które zebrał Urząd w trakcie postępowania wynika, że internauta, który chciał pobrać pliki musiał najpierw zarejestrować się na portalu, podając imię, nazwisko, adres zamieszkania, datę urodzenia, e-mail. Warunkiem była również akceptacja regulaminu. W toku postępowania okazało się, że dzień rejestracji był jednocześnie pierwszym dniem obowiązywania odpłatnej umowy, która zawierana była nawet na rok. Ponadto opłata naliczana była już od pierwszego dnia, a nie jak sugerowały hasła reklamowe dopiero po 10 dniach.

Zdaniem Urzędu taka praktyka jest nieuczciwa i wprowadza konsumentów w błąd. Wielu z nich na podstawie haseł reklamowych i informacji na stronie internetowej portalu mogło sądzić, że usługa jest bezpłatna w ciągu 10 dni od zawarcia umowy. W związku z tym konsumenci mogli zdecydować się na usługę, czego nie zrobiliby, gdyby nie zostali wprowadzeni w błąd. Prezes UOKiK uznała, że właściciele portalu – spółka Eller Service – naruszyli zbiorowe interesy konsumentów i nałożyła na nich karę w wysokości 239 140 zł. Spółka musi zmienić zakwestionowany sposób informowania o usługach oraz publikować przez 6 miesięcy na swoim portalu treść decyzji. Ponadto, zdaniem UOKiK, by skutecznie w tym wypadku chronić konsumentów niezbędne było nadanie niektórym punktom decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że spółka musi zmienić praktykę oraz poinformować o tym konsumentów zaraz po otrzymaniu decyzji, nawet jeśli skorzysta z drogi odwoławczej. (Od każdej decyzji Prezes UOKiK przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów).

Jednocześnie podkreślamy, że każdy poszkodowany przez portal konsument będzie mógł dochodzić swoich praw indywidualnie. Decyzja Prezes UOKiK nakazuje przedsiębiorcy zmianę praktyki niezgodnej z prawem, nie rozwiąże natomiast automatycznie problemów internautów, którzy zawarli umowy z portalem. Informujemy, że w przypadku kłopotów z odstąpieniem od umowy zawartej na odległość pomocy należy szukać u miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów.

UOKiK wydała zgodę na przejęcie przez Systexan kontroli nad X-Trade Brokers Dom Maklerski (XTB)

Prezes UOKiK wydała zgodę na przejęcie przez Systexan kontroli nad X-Trade Brokers Dom Maklerski (XTB). Systexan należy do grupy kapitałowej kontrolowanej przez Polish Enterprise Fund VI, której spółki prowadzą działalność skoncentrowaną na nabywaniu udziałów oraz akcji przedsiębiorstw z różnych branż. Przedmiotem działalności X-Trade Brokers jest obrót pozagiełdowymi pochodnymi instrumentami finansowymi dla klientów detalicznych oraz działalność maklerska. Po dokonaniu transakcji Systexan będzie sprawować nad XTB wspólną kontrolę wraz dotychczasowym udziałowcem – XX ZW Investment Group.

Toyota Bank znosi opłaty za prowadzenie konta firmowego

Toyota Bank od połowy stycznia znosi opłaty za prowadzenie konta firmowego. Zwolnione z opłat będą te podmioty, których saldo na rachunku wyniesie 4000 zł. Także opłaty za przelewy do ZUS i Urzędu Skarbowego będą wynosić 0 zł i znajdą się w puli 1000 darmowych przelewów. W praktyce konto firmowe Toyota Banku stanie się rachunkiem niegenerującym kosztów.

Jedną z najchętniej wybieranych przez przedsiębiorców marek samochodowych jest Toyota. Chcemy, aby podobnie było z kontem firmowym. Nowoczesna firma, powinna mieć nowoczesny rachunek – mówi Ireneusz Wojciechowski Dyrektor Departamentu Bankowości Elektronicznej w Toyota Bank i dodaje: Przedsiębiorcy coraz intensywniej kontrolują nawet drobne wydatki. Dziś bycie nowoczesnym oznacza bycie przedsiębiorczym, a przedsiębiorczość to umiejętność kontrolowania kosztów i trzymania ich na odpowiednio niskim poziomie.

Toyota Bank daje możliwość posiadaczom kont firmowych lokowania nadwyżek finansowych w bardzo atrakcyjne lokaty np. tygodniowe, dzięki którym firma nie blokuje środków na długi okres. Możliwe jest także założenie lokat, których termin wygaśnięcia wynosi od miesiąca do jednego roku, i których oprocentowanie może wynieść nawet 5% w skali roku.

Konto firmowe w Toyota Bank może być alternatywą do już posiadanego rachunku w innym banku – przypomina Wojciechowski. Nowa propozycja konta firmowego to uzupełnienie bardzo atrakcyjnej oferty, którą Toyota Bank kieruje do klientów indywidualnych. Jest to efekt strategii banku, który chce być instytucją, którego produkty wyróżniają się na tle konkurencji.

Uzupełnieniem oferty jest Konto firmowe z prawnikiem zapewniające ochronę prawną. W przypadku sporu sądowego, ubezpieczenie zawarte w cenie opłat za rachunek, gwarantuje pokrycie kosztów z tytułu dochodzenia praw firmy albo obrony przed sądem cywilnym lub karnym.

Citi Mobile dla smartfonów z systemem operacyjnym Android

Citi Handlowy wprowadza aplikację mobilną Citi Mobile. Jako pierwszy bank w Polsce Citi Handlowy uruchamia system bankowości mobilnej dla smartfonów z systemem operacyjnym Android. Wkrótce aplikacja Citi Mobile dostępna będzie także na platformie iOS dla telefonów iPhone. Jednocześnie bank wprowadza przełomowe na rynku rozwiązanie ułatwiające realizację szybkich przelewów przez telefon. Wystarczy lekkie stuknięcie się smartfonami, by z konta jednego klienta Citi Handlowy przelać pieniądze na konto drugiego klienta. Usługą tą bank otwiera kolejny etap w rozwoju bankowości mobilnej w Polsce i zapowiada systematyczne wzbogacenie oferty Citi Mobile o usługi zbudowane na natywnych funkcjach smartfonów.

Największym wyzwaniem z jakim zmaga się filozofia „Bankingu on the go” jest stworzenie takiego rozwiązania, z którego użytkownicy będą chcieli korzystać często. Taki m-banking nie może być tylko gadżetem, ale partnerem dla realizacji codziennych bankowych spraw. Dlatego w Citi Handlowy nie ograniczyliśmy się do wdrożenia tylko jednego typu bankowości mobilnej. Chcemy, by to klienci zdecydowali, który typ bankowania jest im bliższy. Po uruchomieniu Citi Mobile w wersji „lajt” wchodzimy z aplikacją Citi Mobile. Rozwiązanie to daje nam prawdziwe pole do popisu. Aplikacja Citi Mobile działa szybciej niż wersja przeglądarkowa, a do tego może być wzbogacana o innowacyjne rozwiązania wykorzystujące natywne funkcje telefonów takie jak choćby GPS lub aparat fotograficzny. Do zaprojektowania usługi szybkich przelewów przez „stuknięcie się” telefonami wykorzystaliśmy tzw. „bump”. Jeszcze żaden bank w Polsce nie wykorzystał tej technologii., tłumaczy Adam Grabarczyk, Dyrektor Zarządzający Biura Rozwoju Bankowości Mobilnej.

Wraz z usługą bankowości mobilnej w postaci aplikacji, Citi Handlowy udostępnia przełomowe na rynku rozwiązanie szybkiej realizacji przelewu przez smartfon. Dostępna pod roboczym tytułem „B2T” (bank wkrótce zorganizuje konkurs na najlepszą nazwę dla tej usługi) usługa pozwala na przesłanie pieniędzy z konta jednego klienta Citi Handlowy na konto drugiego przez „stuknięcie się” telefonami. Do zrealizowania takiego przelewu wystarczy, że klienci Citi Handlowy:

  • Krok 1: zalogują się do Citi Mobile i klikną na ikonkę „B2T”
  • Krok 2: Wybiorą odpowiednią opcję „Wysyłam środki” (nadawca przelewu) lub „Otrzymuję środki” (odbiorca przelewu)
  • Krok 3: wpiszą swój nickname (dowolny wyraz identyfikujący odbiorcę / nadawcę – może być np. pseudonim lub imię). Nadawca wpisze kwotę przelewu i zaznaczy, z którego konta chce przelać swoje pieniądze. Odbiorca zaznaczy z kolei, na które konto wysyłane pieniądze mają wpłynąć.
  • Krok 4: Odbiorca i nadawca „zderzają się” / „stukają się” telefonami („BUMP”)
  • Krok 5: Klienci akceptują połączenie między swoimi kontami. Dokonują potwierdzenie przesłania / odbioru przelewu. Po potwierdzeniu, pieniądze trafiają na konto odbiorcy przelewu.

To rozwiązanie zaprojektowane w duchu „społecznościowym”. Z całą pewnością przyjmie się przy oddawaniu sobie drobnych kwot np. podczas wspólnego lunchu. Mamy nadzieję, że klienci polubią taką formę transferów. Jest ona nowoczesna, szybka, przyjazna, a do tego jeszcze – jak wynika z naszego doświadczenia – bardzo zabawna! Wprowadza tym samym bankowanie przez telefon w nowy wymiar „fun bankingu”, tłumaczy Adam Grabarczyk.

Aplikacja Citi Mobile została przygotowana z uwzględnieniem sugestii fanów mobilnej bankowości, którzy od maja 2010 roku na profilu Citi Mobile na Facebook oraz na stronie www.citimobile.pl (wcześniej www.mojamobilnabankowosc.pl) dyskutują na temat mobilnych rozwiązań w bankowości. Citi Mobile ma wyróżniać przejrzysty i nowoczesny interfejs. Po zainstalowaniu aplikacji Citi Mobile na stronie „przed logowaniem” pojawia się 6 ikonek ze skrótami do takich serwisów jak „Promocje” (link do strony z promocjami Citi Handlowy), „Rabaty” (link do strony z wyszukiwarką rabatów dla posiadaczy kart płatniczych Citi Handlowy), „Program a La Carte” (link do strony programu), „Citi Mobile” z serwisem informacyjnym dotyczącym bankowości mobilnej. Pod ikoną „Poradniki” klienci mogą z kolei znaleźć instruktażowe filmy przybliżające jak wykorzystać wszystkie możliwości jakie oferuje Citi Mobile. Podobny interfejs klienci znajdą po zalogowaniu się do Citi Mobile. Na ekranie pojawia się wówczas maksymalnie 9 ikon z szybkim dostępem do rachunków, lokat, do zarządzania przelewami, usługi B2T, informacji o kursie walut, do sekcji z aktualnościami i danymi kontaktowymi.

Aplikacja Citi Mobile pozwala klientom m.in. sprawdzić saldo i historię swojego rachunku, konta oszczędnościowego, depozytu czy karty kredytowej, dokonać zdefiniowanych przelewów wewnętrznych i krajowych, przelewów „bump to transfer”, spłacić zadłużenie na karcie kredytowej, doładować komórkę na kartę.

Jak wygląda aplikacja Citi Mobile i jak przebiega proces przekazywania pieniędzy w ramach usług „B2T” można zobaczyć na instruktażowym filmie.

Citi Mobile dostępny jest dla wszystkich klientów indywidualnych bankowości internetowej Citi Handlowy. Dla wygody klientów, bank zachował dotychczasowe zasady logowania. Klient korzysta z tej samej nazwy użytkownika i hasła, które używa do systemu Citibank Online. Działania realizowane na Citi Mobile zabezpieczane są przez szyfrowane połączenia protokołem SSL.

Szczegółowe informacje na temat usług dostępnych w ramach Citi Mobile znaleźć można na stronie www.citimobile.pl oraz na profilu Citi Mobile PL na Facebook i BLIP, gdzie podróżujący po Nowej Zelandii Jarek Sępek, prezentuje praktyczne zastosowanie naszej mobilnej bankowości.

UNICEF alarmuje – rok po trzęsieniu ziemi dzieci na Haiti nadal cierpią

Rok po tragicznym trzęsieniu ziemi na Haiti 4 miliony dzieci nadal cierpi z powodu braku dostępu do czystej wody, urządzeń sanitarnych, opieki medycznej, edukacji i ochrony przed przemocą – alarmuje UNICEF.

UNICEF rozpoczął działania natychmiast po trzęsieniu ziemi. Mimo skrajnie trudnych warunków pracy zmobilizował zespół profesjonalistów, którzy pracując 24 godziny na dobę nieśli pomoc poszkodowanym. Na apel o pomoc zareagowały też oddziały UNICEF na całym świecie, organizując zbiórki pieniędzy, mobilizując partnerów korporacyjnych i darczyńców indywidualnych. Łącznie UNICEF pozyskał 309,5 miliona dolarów, z czego aż 217,9 miliona dolarów pochodziło z Komitetów Narodowych (biur UNICEF w krajach rozwiniętych, w tym w Polsce). W akcję pomocy włączył się też Polski Komitet Narodowy UNICEF. Jako jedna z pierwszych organizacji w Polsce UNICEF Polska rozpoczął zbiórkę środków. „Prawie 3 miliony złotych jakie przekazali nam Darczyńcy pozwoliło zapewnić pomoc tysiącom dzieci, które ucierpiały na skutek trzęsienia ziemi.” mówi Marek Krupiński, Dyrektor Generalny UNICEF Polska. „Bardzo dziękujemy za ich wsparcie i zaangażowanie”.

Jednym z podstawowych problemów po trzęsieniu ziemi było zagrożenie epidemiologiczne spowodowane fatalnymi warunkami wodno-sanitarnymi w jakich przyszło żyć uratowanym z katastrofy. W odpowiedzi UNICEF wybudował ponad 11 300 latryn, które służą 800 000 osobom dziennie. Każdego dnia ponad 600 latryn jest opróżnianych, by zapewnić mieszkańcom Haiti podstawowe bezpieczeństwo sanitarne. Obecnie UNICEF pracuje nad wdrożeniem rozwiązań, które usprawnią cały system wodno-sanitarny. W swojej pracy organizacja skupia się nad rozwiązaniami angażującymi lokalne społeczności.

W szczytowym okresie działań humanitarnych UNICEF wraz z partnerami dostarczał każdego dnia 8,3 miliona litrów wody dziennie, docierając do około 680 000 ludzi. Podczas nadal trwającej epidemii cholery UNICEF zapewnia ponad 10,9 ton chloru i ponad 45 milionów tabletek do oczyszczania wody dla 3 milionów osób zamieszkujących stolicę i jej obrzeża.

Po katastrofie UNICEF i Światowa Organizacja Zdrowia wraz z partnerami przeprowadziły akcję szczepień. Ponad 2 miliony dzieci zostało zaszczepionych przeciwko najgroźniejszym chorobom wieku dziecięcego, takim jak polio, błonica i odra. Na południowym wybrzeżu kraju, w rejonach malarycznych rozdano ponad 360 000 moskitier, a pomoc objęła 163 000 rodzin.

Kierowana przez UNICEF między agencyjna Grupa ds Ochrony Dzieci pomogła zarejestrować i połączyć z rodzinami dzieci, które zostały rozdzielone z bliskimi. Działania Grupy objęły także utworzenie 369 Miejsc Przyjaznych Dzieciom dla blisko 95 tysięcy dzieci mieszkającym na terenie objętym katastrofą. UNICEF był również inicjatorem działań na rzecz ochrony dzieci przed przemocą, w tym zwłaszcza handlu dziećmi. Do tej pory na skutek tych działań zarejestrowano 4 948 dzieci, a udało się odnaleźć rodziny 1 265 z nich.

UNICEF pomagał w obudowie szkół, zapewnił namioty szkolne i materiały edukacyjne dla 720 000 dzieci, by mogły powrócić do nauki, lub, w niektórych przypadkach, pójść do szkoły po raz pierwszy w życiu. Niestety, nadal ponad połowa dzieci na Haiti nadal nie uczęszcza do szkoły a odbudowę budynków szkolnych spowalnia oczyszczanie miasta z gruzów i kwestie związane z prawem własności ziemi.

Trzęsienie ziemi uwypukliło głęboko zakorzenione problemy strukturalne z którymi zmagają się dzieci na Haiti, w tym chroniczne niedożywienie, które dotyka jedno na troje dzieci poniżej piątego roku życia. UNICEF we współpracy z partnerami pracował nad dostarczeniem specjalnych odżywek dla niemowląt i ich mam. Do połowy 2010 roku utworzył sieć 107 tzw „baby tents”, w których mamy otrzymują pomoc specjalistów. Do dziś objęto opieką 102 000 dzieci i 48 900 mam.

Skala działań humanitarnych, praca samych Haitańczyków a także społeczności międzynarodowej była przez ostatni rok wyjątkowa, jednak jak zauważa Fundusz Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci UNICEF, proces odbudowy zniszczonego kraju dopiero się zaczyna. Nadal ponad milion osób, z których około 380 000 stanowią dzieci, mieszka w przepełnionych obozach dla uchodźców.

„Haiti charakteryzują problemy instytucjonalne i systemowe, które dotyczą okresu sprzed trzęsienia ziemi, a których rozwiązanie wymaga więcej niż samo zapewnienie pomocy humanitarnej. Od organizacji takich jak UNICEF wymaga to położenia większego nacisku na wdrożenie rozwiązań systemowych” mówi Francoise Gruloos-Ackermans, przedstawiciel UNICEF na Haiti.

„Widzimy rezultaty naszej pracy w ubiegłym roku, ale nadal organizacje rządowe, pozarządowe, sektor prywatny i społeczność Haiti muszą pracować nad poprawą sytuacji dzieci i matek, zwłaszcza tych pozostających bez dachu nad głową i tych zamieszkujących obszary wiejskie”, komentuje sytuację Francoise Gruloos-Ackermans i podkreśla „dzieci Haiti mają prawo dorastać w zdrowiu, mieć dostęp do czystej wody, urządzeń sanitarnych, żywności, edukacji. Mają prawo do ochrony przed przemocą i chorobami – a my wierzymy, że wsparcie i zobowiązanie pozwoli zasiać nasiona rozwoju i odbudowy, i uda się te cele osiągnąć.”

BRE Bank w 2010 roku zarobił 641 mln zł

Bank w 2010 roku zarobił 641 mln zł, podczas gdy w roku 2009 było to 129 mln zł. Wskaźnik kosztów do dochodów w całym 2010 r. wyniósł 51,8 proc., podczas gdy rok wcześniej było to 54,2 proc. Współczynnik wypłacalności Grupy BRE Banku na dzień 31 grudnia 2010 roku ukształtował się na poziomie 15,90 proc. Aktywa banku na koniec ubiegłego roku wynosiły ponad 90 mld zł.

Na dzień 31 grudnia 2010 roku zatrudnienie w BRE Banku SA wynosiło 5 300 osób, a w całej Grupie 7 023 osób (31 grudnia 2009 r. było to odpowiednio 4901 osób w Banku i 6 483 osoby w Grupie).

Począwszy od skonsolidowanego sprawozdania finansowego za III kwartał 2010 roku Grupa zaprzestała konsolidacji dwóch spółek zależnych, BRE Corporate Finance SA i Tele-Tech Sp. z o.o. Wyniki finansowe oraz sumy bilansowe tych spółek są nieistotne dla Grupy.

Liczba osób korzystających z usług bankowości detalicznej banku wzrosła w ubiegłym roku o 306 tys. osób. Zarówno liczba rachunków bankowych (3,2 mln na koniec roku) jak i sprzedaż kart (w sumie pół miliona kart mBanku i Multibanku w obiegu) wykazywały bardzo dobrą dynamikę (odpowiednio 15,5 proc. i 14,3 proc wzrost w ciągu roku). Współczynnik cross sellingu na koniec 2010 roku wzrósł do 2,81 produktu na jednego klienta. Bank jest także coraz silniejszym graczem w segmencie kredytów pozahipotecznych – udział w tym rynku wynosi już 3,6 proc. W wyniku strategicznej decyzji o zaprzestaniu udzielania kredytów gotówkowych nowym klientom odpisy na ryzyko kredytowe zmniejszyły się o 22,9 proc. w ciągu roku.

Pion bankowości korporacyjnej zwiększył liczbę obsługiwanych firm o 435 netto i ma ich obecnie najwięcej w swojej historii. W sumie BRE obsługuje obecnie ponad 13,2 tys. podmiotów. Bank istotnie zwiększył swoje zaangażowanie w obsługę jednostek samorządu terytorialnego, z praktycznie zerowego poziomu stał się znaczącym graczem, z 4,1 proc. udziałem w finansowaniu tego segmentu rynku. W całym 2010 roku bankowość korporacyjne BRE osiągnęła zysk brutto na poziomie 179,1 mln zł wobec straty 268,5 mln zł rok wcześniej. Odpisy z tytułu utraty wartości kredytów korporacyjnych spadły o ponad połowę, z 629,5 mln zł na koniec 2009 roku do 279,6 mln zł w 2010 roku.

W 2010 roku bank wdrażał kolejne innowacje. W segmencie detalicznym uwagę zwracają nowe funkcjonalności systemu mTRANSFER, który pozwala obecnie np. na regulowanie płatności w Internecie bezpośrednio z kredytu gotówkowego lub karty kredytowej.

W plebiscycie „Złoty Bankier 2010”, organizowanym po raz drugi przez portal Bankier.pl i firmę PayU, mBank ponownie okazał się najlepszy. Internauci ogłosili go „Złotym Bankiem 2010”, uznając za najlepsze: rachunki eKONTO dla klientów indywidualnych i mBIZNES konto dla przedsiębiorców oraz kartę kredytową z funkcją mTRANSFERu.

W listopadzie BRE Bank został uhonorowany tytułem najlepszego korporacyjnego banku internetowego w Europie Środkowo-Wschodniej przez prestiżowy międzynarodowy magazyn Global Finance.

Podwyżka VAT pretekstem do wzrostu cen?

Zdaniem klientów ING, sprzedawcy podnieśli w tym roku ceny, korzystając z okazji związanej z niedawną podwyżką stawek VAT. Fakt, że nie obawiali się o spadek sprzedaży w wyniku wzrostu cen, można odczytać jako sygnał poprawy dochodów Polaków.

Trzech na czterech klientów biorących udział w naszej ankiecie uznało, że podwyżki cen były wyższe niż wynikałoby to ze zmiany stawek VAT. Traktujemy to jako sygnał, że dochody gospodarstw domowych poprawiają się i pojawia się miejsce dla przyspieszenia inflacji.

Chociaż teoretycznie ceny można podnosić kiedy się chce, to najlepiej poczekać na czas, kiedy podwyżki będą łatwiejsze do zaakceptowania i mniej negatywnie odbiją się na sprzedaży. Początek roku tradycyjnie kojarzy się ze wzrostem cen – to przecież czas, kiedy wszystko drożeje (np. energia, opłaty komunalne). Dzięki takiemu przekonaniu konsumentów, ich tolerancja dla podwyżek jest w styczniu większa. W tym roku, z uwagi na zmianę stawek VAT, pokusa do noworocznych podwyżek cen była więc wyjątkowa.

Według badania przedsiębiorstw za 4 kwartał ub.r., przeprowadzonego przez NBP, ponad połowa firm zadeklarowała całkowite lub częściowe przeniesienie zmiany VAT (i jej kosztów) na klientów. Równocześnie połowa przedsiębiorstw, które zadeklarowały, że nie przeniosą wzrostu stawek VAT na swoje ceny, przyznało, że zamierza przeprowadzić podwyżki z innych powodów. Faktyczna zmiana cen w styczniu w porównaniu z grudniem wyniosła 1,2%. Żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 1,7%, ale w kategorii „wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego” ceny wzrosły o 0,6%. Odzież i obuwie potaniały o 2,5%.

Tymczasem dochody gospodarstw domowych rosną, nawet po uwzględnieniu wzrostu cen kupowanych za nie dóbr i usług. W drugiej połowie ubiegłego roku średnie tempo ich realnego wzrostu wyniosło ponad 3%, w styczniu tego roku już 5%. Gleba dla inflacji jest więc żyzna, nawet jeśli przyjmiemy, że część dochodów jest przeznaczana na oszczędności.

Bank BPH otrzymał nagrodę „Złoty Bankier” za najlepszy produkt oszczędnościowy dla firm

Organizatorzy konkursu – Bankier.pl oraz firma PayU – przyznali bankom statuetki za najlepsze produkty finansowe minionego roku. W głosowaniu wzięło udział 10,5 tys. internautów, którzy typowali najlepsze produkty i usługi bankowe w serwisie Bankier.pl oraz za pośrednictwem strony mobilnej m.zlotybankier.pl.

Do tegorocznej edycji plebiscytu swoje produkty zgłosiły 32 banki. W kategorii „Najlepsze produkty oszczędnościowe dla firm” zwyciężyło konto Biznes Symetria Profit oferowane przez Bank BPH.

Biznes Symetria Profit to atrakcyjnie oprocentowany rachunek pomocniczy dla małych i średnich firm. Za jego prowadzenie nie jest pobierana opłata. Klient może w dowolnym momencie wycofać oszczędności z konta, bez utraty naliczonych odsetek. Aby skorzystać z oferty, nie jest wymagane posiadanie firmowego rachunku bieżącego w Banku BPH. Konto może być również obsługiwane przez Internet, dzięki czemu Klient ma stały i wygodny dostęp do środków firmowych bez względu na miejsce i czas.

LUKAS Bank kusi klientów innych banków do przenoszenia kart

Promocja skierowana jest do osób, które przeniosą kartę kredytową z zadłużeniem z innego banku do LUKAS Banku. Bank obniżył oprocentowanie do 7,9 proc. dla transakcji gotówkowych i bezgotówkowych. Standardowo wynosi ono 19,9 proc. (Visa/MasterCard Gold) i 20,0 proc. (Visa Silver). Oferta ważna jest przez 6 miesięcy od momentu podpisania umowy o kartę. Klienci nie zapłacą także za jej wydanie.

Warunkiem skorzystania z oferty jest przedstawienie ostatniego wyciągu z karty. Klient składa w placówce, przez internet lub za pośrednictwem LUKASlini dyspozycję wypowiedzenia karty w innym banku i przelewu zadłużenia. Pozostałe formalności ograniczone są do minimum – to LUKAS Bank w imieniu klienta wysyła wypowiedzenie umowy karty.

Przeniesienie zadłużenia do LUKAS Banku uzależnione jest od przyznania limitu kredytowego w takiej właśnie wysokości. Promocja nie umożliwia przenoszenia zadłużenia pomiędzy kartami wydanymi przez LUKAS Bank, w tym kartami partnerskimi.

Aby ułatwić spłatę zadłużenia, klienci mogą skorzystać z planu spłat ratalnych. Można nim objąć dowolny zakup lub kilka transakcji od kwoty min. 300 zł. Zadłużenie rozkłada się wtedy na 6, 10, 12, 18 a nawet 24 rat.

Promocja potrwa do 18 marca br. Towarzyszy jej hasło: „Skuś się… wymień swoją kartę kredytową i zyskaj obniżone oprocentowanie 7,9 proc. przez 6 miesięcy.”

Wymiana walut przez Internet?

Szybki rozwój usług internetowych nie omija również rynku wymiany walut. Obok kantorów z obsługą transakcji online i bankowych platform walutowych, pojawiają się nawet społeczności wymieniające dewizy. Warto zwrócić uwagę na koszty skorzystania z poszczególnych opcji. Właściwy wybór sposobu wymiany np. 10 000 euro może oznaczać oszczędności nawet ok. 1 000 zł.

Stresujące wyprawy do banku lub kantoru, z dużą ilością obcej waluty w kieszeni, to już przeszłość. Teraz kilka kliknięć myszką sprawia, że dolary, euro, funty, franki i inne waluty mogą zamienić się w upragnione złotówki lub odwrotnie, bez konieczności wychodzenia z domu.

– Wymiana walut w Internecie to jednak nie tylko wygoda, ale także oszczędności. Trzeba tylko dobrze wybrać spośród wielu możliwości oferowanych przez rynek – mówi Adrian Łaźniewski rzecznik prasowy społecznościowego serwisu wymiany walut Walutomat.pl. – Najważniejszym kosztem wymiany jest oczywiście tzw. spread walutowy, czyli różnica pomiędzy kursem kupna i sprzedaży waluty. Dlatego warto poszukać takich rozwiązań, które pozwolą go zmniejszyć lub wyeliminować – dodaje.

Spread stanowi główne źródło przychodów z wymiany walut, dla banków i kantorów, a co za tym idzie główny koszt dla klienta. To właśnie różnice w jego wielkości powodują duże rozbieżności pomiędzy finansowymi następstwami korzystania w różnych form internetowej wymiany. Warto również zwrócić uwagę na opłaty za przelewy bankowe oraz utrzymanie kont walutowych i złotówkowych, bez których transakcja online jest niemożliwa.

Gdzie najdrożej?

Najłatwiejszym i najszybszym sposobem internetowej wymiany 10 000 euro jest zlecenie wewnętrznego przelewu pomiędzy kontem walutowym i złotówkowym w ramach jednego banku. Transakcja następuje szybko. Przelew w takich przypadkach jest często darmowy. Jednak tego typu transakcja jest raczej mało opłacalna. Cena za jedno euro, jaką banki proponują swoim klientom, jest nawet o 10 groszy wyższa od tej, którą można uzyskać korzystając z innych internetowych rozwiązań. Oznacza to, że wymiana ok. 10 000 euro na złotówki w banku spowoduje stratę ok. 1 000 złotych. Do tego trzeba doliczyć koszty przelewu oraz opłaty za utrzymanie konta walutowego i złotówkowego. Choć na rynku nie brakuje ofert, w których utrzymanie konta i przelewy w ramach jednego banku są darmowe.

Koszty korzystania z usług wymiany walut w polskich bankach można obniżyć dzięki tworzonym przez nie internetowym platformom wymiany walut. Przykładem może być tu platforma transakcyjna DealingNet uruchomiona przez bank BPH. Jest to platforma przeznaczona dla małych i średnich przedsiębiorstw, które wymieniają waluty o równowartości minimum 5 000 euro.

Dzięki dostępowi do platformy klienci biznesowi mogą korzystać z kursów preferencyjnych. Według infolinii BPH, klient biznesowy, który wymienia ok. 10 000 euro miesięcznie, może liczyć na kurs korzystniejszy nawet o 2 grosze w stosunku do tego przedstawionego w tabeli kursów banku. Oznacza to obniżenie kosztów spreadu o ok. 200 złotych przy wymianie 10 000 euro. Jednak w wyniku tej transakcji otrzymujemy nadal kilkaset złotych mniej, niż w przypadku skorzystania z alternatywnych sposobów wymiany.

Do tego należy doliczyć opłatę za utrzymanie konta biznesowego z dostępem do platformy, w wysokości 50 złotych miesięcznie. Na forach BPH można jednak znaleźć informację, w której klienci korzystający z tego rozwiązania informują, że wielkość spreadu zależy od pory dnia i może wynosić jedynie 1,5 – 2,5 grosza. Dzięki czemu wymiana może być bardziej korzystna.

GETIN Holding S.A. – wyniki za 2010 rok znacząco powyżej oczekiwań

W 2010 roku Grupa kapitałowa GETIN Holding wypracowała 421,1 mln zł zysku netto, co stanowi wynik o 52,6% lepszy niż w 2009 roku. Jest to wynik znacząco wyższy od oczekiwano analityków rynku finansowego. Istotny wpływ na te wyniki miał wzrost sprzedaży oraz wysoka efektywność działania Grupy.

„Mijający rok był dla Grupy GETIN Holding okresem dalszego dynamicznego rozwoju. Z sukcesem umacnialiśmy nasze przewagi konkurencyjne w najważniejszych dla nas segmentach rynku finansowego. Znaczący wzrost sprzedaży, innowacyjne produkty finansowe oraz wysoka efektywność kosztowa, umożliwiły naszym spółkom osiągnięcie bardzo dobrych wyników finansowych” – powiedział Radosław Boniecki, Prezes Zarządu GETIN Holding S.A. – „Dzięki intensywnym działaniom w zakresie akwizycji
i tworzenia nowych przedsięwzięć biznesowych, Grupa umocniła swoją pozycję na polskim rynku usług finansowych oraz stworzyła mocne fundamenty do przyszłego rozwoju zarówno w kraju, jak i zagranicą” – dodaje Radosław Boniecki.

Sukcesy i nowe inicjatywy Grupy w 2010 roku

W 2010 roku powstał Idea Bank – instytucja finansowa koncentrująca się na obsłudze mikro i małych przedsiębiorstw. Nowy Bank został utworzony w oparciu o licencję GMAC Bank Polska S.A., który został nabyty przez Grupę w połowie minionego roku. Strategia Idei Banku zakłada oferowanie przedsiębiorcom szerokiej gamy innowacyjnych produktów finansowych oraz usług okołobankowych przy ścisłej współpracy z takimi podmiotami jak PF Leasing, PDK (dawniej Fiolet PDK) oraz Tax Care.

GETIN Holding z sukcesem zrealizował transakcję nabycia większościowych udziałów w MW Trade, notowanej na GPW w Warszawie spółki specjalizującej się w finansowaniu służby zdrowia. Dzięki wykorzystaniu synergii Grupy oraz kompleksowej ofercie produktowej MW Trade osiągnął w 2010 roku rekordowy zysk netto na poziomie 7 mln zł (+146% r/r). Rynek docenił także strategię Spółki i wejście jej do Grupy Getin Holding, przez co jej wartość rynkowa o ponad 130% w stosunku do wartości z dnia transakcji.

Getin Holding w 2010 roku zwiększył także zaangażowanie na rynku pośrednictwa finansowego, przejmując kontrolę nad Powszechnym Domem Kredytowym (PDK) – piątym pod względem wolumenów sprzedaży kredytów hipotecznym pośredniku finansowym na rynku.

W listopadzie 2010 roku GETIN Holding podpisał umowę warunkową nabycia 100% akcji Allianz Bank Polska i przejęcia jego działalności bankowej w Polsce. Podpisana umowa ma na celu umocnienie pozycji Grupy na polskim rynku finansowym. Sfinalizowanie umowy jest uzależnione od otrzymania zgody Komisji Nadzoru Finansowego.

Carcade Rosja podpisała również przedwstępną umowę nabycie akcji banku działającym na terenie Federacji Rosyjskiej. Zakup ma na celu rozwój działalności bankowej na terenie Rosji, w szczególności rozszerzenie oferty Grupy o kredyty samochodowe.

Z początkiem grudnia 2010 roku działalność biznesową rozpoczęła Panorama Finansów (PF Leasing), niebankowa spółka leasingowa działająca w ramach GETIN Holding. Ofertę spółki cechuje przejrzystość zasad oraz minimum formalności, gwarantujące bezpieczny i łatwy dostęp do atrakcyjnych źródeł finansowania. Dysponująca rozległą i mobilną siecią dystrybucji spółka ma duży potencjał efektywnego wykorzystania synergii w ramach Grupy kapitałowej.

Z sukcesem została również przeprowadzona oferta publiczna podwyższenia kapitałów w Towarzystwie Ubezpieczeniowym Europa. W ramach Emisji nowych akcji Spółka pozyskała ponad 231 mln zł na dalszy rozwój. Dodatkowo Getin Noble Bank sprzedał 19,9% udziałów w TU Europa, podnosząc płynność akcji Towarzystwa na GPW Warszawie i zwiększając jego atrakcyjności dla inwestorów.

Wyniki sprzedaży w Grupie

W ciągu 12 miesięcy 2010 roku, spółki Grupy kapitałowej GETIN Holding, sprzedały produkty finansowe o wartości przekraczającej 16 mld zł, co stanowi wzrost o 27,8% w ujęciu rok do roku. Sprzedaż kredytów hipotecznych o wartości ponad 6,5 mld zł umocniła Getin Noble Bank na pozycji wicelidera rynku kredytów hipotecznych. Bank odnotował w tym segmencie rynku ponad 35,1% wzrost sprzedaży. Getin Noble Bank utrzymał również silną pozycję lidera rynku kredytów samochodowych, osiągając sprzedaż na poziomie 1,7 mld zł (+9,9% w ujęciu rok do roku). W całym 2010 roku Getin Noble Bank zwiększył udziały w rynku kredytów do 4,8% (+0,9p.p.) oraz w rynku depozytów do 5,4% (+0,9 p.p.). Wskaźnik kredyty do depozytów na dzieo 31 grudnia 2010 roku wynosił dla Banku 90,5%.

Grupa kapitałowa Europa osiągnęła w 2010 roku sprzedaż na poziomie 4,4 mld zł, co stanowi wzrost o 45,1% r/r (wg PSR). Bardzo dobre wyniki sprzedaży pozwoliły Grupie Kapitałowej Europa umocnid pozycję lidera na polskim rynku bancassurance.
Wyniki Spółek zagranicznych

Bardzo dobrze radziły sobie spółki zagraniczne Grupy Getin Holding. W 2010 roku wypracowały 45,3 mln zł zysku netto.

Największą dynamikę rozwoju działalności biznesowej odnotował białoruski Sombelbank (wzrost aktywów o 86,4% r/r). Dzięki intensywnym działaniom sprzedażowym (wzrost sprzedaży o 74,3% r/r) oraz podwojeniu liczby posiadanych oddziałów (obecnie 20), Sombelbank odnotował 82,8% wzrost zysku netto w porównaniu z 2009 rokiem (11,7 mln zł). W tym samym okresie wartośd portfela kredytowego spółki wzrosła o 117,1%.
Działający na Ukrainie PlusBank umocnił pozycję lidera na lokalnym rynku kredytów samochodowych (ponad 30% udziałów w rynku). Bank znacząco zwiększył również sprzedaż wysokoprowizyjnych kredytów gotówkowych, pozyskując jednocześnie korzystniejsze od planowanych źródła finansowania. Działania te pozwoliły grupie na wypracowanie 19,4 mln zł zysku netto za cały 2010 rok.

Carcade Rosja odnotowała w 2010 roku stabilny wzrost sprzedaży na poziomie 51,1% w ujęciu rok do roku. Dynamiczny wzrost przychodów prowizyjnych oraz obniżenie kosztów finansowania działalności, pozwoliły spółce na odnotowanie 21,3 mln zł zysku netto (+14,5% r/r).

Podstawowe parametry finansowe

Kapitały własne GETIN Holding osiągnęły wartośd 4,43 mld zł, co stanowi wzrost o 15,7% w stosunku do stanu na koniec 2009 roku. W tym samym okresie suma bilansowa wzrosła o kwotę 11,3 mld zł (+31,7%), osiągając poziom 46,9 mld zł.

Grupa utrzymała wysoki poziom efektywności kosztowej, poprawiając wskaźnik kosztów do dochodów o 2,0 p.p. (38,2%).

Podjęte działania zmierzające do poprawy jakości portfela kredytowego przyczyniły się do stabilizacji poziomu odpisów aktualizacyjnych w drugiej połowie 2010 roku. Po czterech kwartałach ich wartośd osiągnęła 1 055,2 mln zł.

Zysk netto grupy kapitałowej Getin Noble Bank w 2010 roku wyniósł 450,1 mln zł, co jest wynikiem lepszym o 45,5% w ujęciu rok do roku. Zysk netto grupy kapitałowej Europa wzrósł o 25,1%, osiągając wartośd 150,5 mln zł.

20 tys. pobrań aplikacji Newsweeka na iPada

Newsweek jako pierwszy z tygodników opinii uruchomił w październiku swoje wydanie w wersji zaprojektowanej specjalnie na tablety iPad. Aplikacja spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem wśród użytkowników App Store i od początku utrzymuje się w czołówce najchętniej pobieranych aplikacji. Pobrało ją już prawie 20 tys. użytkowników.

W aplikacji Newsweek udostępnił treści z wydania drukowanego w wersji zaprojektowanej specjalnie na iPada, w formacie dostosowanym do ekranu tabletu. Wydanie jest podzielone na sekcje zgodne z działami tygodnika i zawiera wszystkie artykuły z wersji drukowanej oraz materiały dodatkowe, m.in. galerie zdjęć, materiały audio, autorskie reportaże wideo oraz elementy interaktywne wykorzystywane w tekstach, mapach czy infografikach. Dodatkowym elementem jest sekcja „Wiadomości” aktualizowana o najnowsze informacje z kraju i ze świata.

Aplikację Newsweeka na iPada pobrało od czasu startu niemal 20 tys. użytkowników, a poszczególne wydania sprzedają się średnio w liczbie 700 egzemplarzy. „Nie spodziewaliśmy się aż tak dużego sukcesu na rynku, który w Polsce dopiero zaczyna się rozwijać. A start naszej aplikacji miał miejsce jeszcze przed oficjalną premierą iPada w naszym kraju.” – mówi Eliza Witkowska, dyrektor wydawnicza Newsweeka. Aplikacja spotykała się także z bardzo dobrymi ocenami czytelników. W komentarzach użytkownicy zwracają uwagę zwłaszcza na innowacyjność, funkcjonalność i przyjazność aplikacji Newsweeka. Podkreślają dużą liczbę elementów interaktywnych, materiałów wideo, dodatkowych galerii zdjęć, a także intuicyjną nawigację.

Aplikacja Newsweeka cieszy się także powodzeniem wśród reklamodawców, którzy w reklamach w wydaniu na iPada mogą wykorzystać innowacyjne możliwości tabletu – animacje, interaktywne witryny, filmy wideo, galerie zdjęć itd. Przez pierwsze trzy miesiące wyłącznym partnerem reklamowym była Mazda Motor Poland, która promowała w wydaniu Mazdę 6. Kolejnym klientem reklamowym aplikacji jest Grupa Żywiec, która w kilku kolejnych wydaniach iPadowych będzie informować o promocji Heineken, w której do wygrania są m.in. bilety VIP na finał UEFA Champions League w Londynie.

Klienci reklamowi zwracają uwagę głównie na trzy aspekty – bardzo atrakcyjną grupę docelową, możliwość zastosowania innowacyjnych form reklamowych oraz fakt, że odbiorca styka się z ich reklamą w chwilach relaksu. Pokazując swój produkt za pomocą multimediów, reklamodawca może wejść w interakcję z odbiorcą. Co ważne, jest to odbiorca, który bardzo chętnie angażuje się w tego typu relacje, a przy tym jest przedstawicielem bardzo pożądanej przez reklamodawców grupy docelowej. Użytkownicy tabletów to osoby lubiące nowinki, mieszkające w dużych miastach, podsiadające wysoką siłę nabywczą.

W związku z licznymi zapytaniami klientów Biuro Reklamy Newsweeka przygotowało cennik prezentujący możliwości różnego rodzaju obecności reklamowych w aplikacji – od pojedynczych placementów, przez interaktywne mini-sity po rozbudowane projekty specjalne.

Unia Europejska wpiera inwestycje w Elektrociepłowni Siekierki

Vattenfall Heat Poland S.A. w latach 2007-2012 zrealizuje projekty inwestycyjne w Elektrociepłowni Siekierki, współfinansowane przez Unię Europejską.

Środki pochodzą z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, priorytet IV „Przedsięwzięcia dostosowujące przedsiębiorstwa do wymogów ochrony środowiska”, działanie 4.5 „Wsparcie dla przedsiębiorstw w zakresie ochrony powietrza”.

Światowe gospodarki a kryzys

Eksperci firmy Euler Hermes, wiodącego ubezpieczyciela kredytów, oczekują, że do 2012 r. światowa poprawa koniunktury się potwierdzi. W 2011 r. sytuacja będzie jednak bardzo zróżnicowana w poszczególnych regionach geograficznych, a w ujęciu ogólnym odnotowany zostanie nieznaczny spadek tempa wzrostu.

Po wyniku rzędu 4% w 2010 r., w 2011 r. tempo globalnego wzrostu spowolni do 3%, a następnie w 2012 r. ponownie wzrośnie do 3,3%. Po tym jak w 2010 r. światowa gospodarka nadrobiła straty spowodowane spadkiem odnotowanym rok wcześniej, prognozuje się, że handel wzrośnie zarówno w 2011, jak i w 2012 r. o ok. 8%.

Spowolnienie w 2011 r. będzie wyraźniejsze w krajach OECD niż w gospodarkach wschodzących. – Strefa euro nie skorzystała na obecnym światowym ożywieniu: jest mało prawdopodobne, by PKB w tym regionie wróciło do poziomu z 2008 r. przed końcem 2012 roku. Jest to spowodowane głównie podejmowanymi krokami zmierzającymi ku konsolidacji fiskalnej – stwierdził Wilfried Verstraete, Prezes Zarządy Grupy Euler Hermes.

W związku z tym eksperci spodziewają się, że liczba upadłości wśród przedsiębiorstw będzie w dalszym ciągu iść w dół: po 4-procentowym spadku w 2010 r., w 2011 r. oczekuje się zmniejszenia liczby bankructw korporacyjnych o kolejnych 5%. Mimo to w przyszłym roku liczba upadłości przedsiębiorstw utrzyma się na bardzo wysokim poziomie.

Światowa gospodarka: prognozowane spowolnienie w 2011 r. nie zagraża odbiciu
Ożywienie globalnej gospodarki, które rozpoczęło się wiosną 2009 r., stopniowo znajduje
potwierdzenie we wzroście światowego PKB, odnotowywanym przez ostatnich sześć kwartałów z rzędu, oraz znacznej poprawie wartości głównych globalnych wskaźników, jak produkcja przemysłowa, handel międzynarodowy itp.

– Wierzymy, że przed 2012 r. będziemy świadkami globalnej poprawy koniunktury. – twierdzi Wilfried Verstraete. – Niemiej w dalszym ciągu utrzymują się niektóre ryzyka i istnieją pewne niewiadome, szczególnie jeśli chodzi o rok 2011. Po pierwsze, wzrost w państwa azjatyckich, które – z wyjątkiem Japonii – w znacznym stopniu zniwelowały skutki kryzysu, z pewnością przyhamuje do bardziej zrównoważonego, tj. niższego, poziomu. Co więcej, główne środki konsolidacji fiskalnej podjęte przez państwa wysokorozwinięte, których finanse publiczne wyraźnie ucierpiały w wyniku kryzysu, i wdrożone pakiety stymulacyjne prawdopodobnie stłumią wzrost.

Euler Hermes szacuje, że tempo wzrostu w Azji spadnie o ponad 1 punkt procentowy PKB do
poziomu ok. 7% w 2011 r., po tym jak w 2010 r. wyniesie 8,5%. Prognozy te są spójne z oczekiwanym spowolnieniem w Chinach, gdzie tempo wzrostu prawdopodobnie przyhamuje z 10% w 2010 r. do 8,8% w 2011 i 2012 roku. Prognozy na 2012 r. dla całego regionu są jednak dość optymistyczne:

oczekuje się, że wzrost gospodarczy osiągnie w Azji 7,4%.

Jednocześnie, po odbiciu do 2,8% w 2010 r., tempo wzrostu gospodarczego w Stanach
Zjednoczonych najpewniej nieznacznie spowolni, spadając do 2,2% w 2011 roku. Jest to związane głównie z niewystarczającą poprawą sytuacji na rynku pracy. Niemniej oczekuje się, że w 2012 r. tempo wzrostu w USA przyśpieszy do 2,4%. W Europie trend będzie zapewne podobny. Środki konsolidacji fiskalnej wprowadzane w tym regionie ograniczą poprawę koniunktury w 2011 r., szczególnie w tych krajach, które najmniej skorzystały z ożywienia.

Ogólnie rzecz biorąc, Euler Hermes szacuje, że po osiągnięciu 4% w 2010 r., tempo wzrostu
światowej gospodarki spadnie do umiarkowanego poziomu 3,0% w 2011 r., a następnie ponownie przyśpieszy do 3,3% w 2012 roku. Spowolnienie w 2011 r. będzie wyraźniejsze w krajach OECD. W światowym handlu panować będzie prawdopodobnie zbliżony trend: tempo wzrostu spadnie z 14% w 2010 r. do 8% w 2011 r., na potem skoczy do 9% w 2012 roku.

Rośnie ryzyko niewypłacalności przedsiębiorstw w Egipcie i Tunezji

Wpływ ostatnich wydarzeń w Tunezji i Egipcie na gospodarkę tych krajów, w wysokim stopniu uzależnionych od handlu zagranicznego, jest bez wątpienia negatywny. Niestabilna sytuacja polityczna prowadzi do wycofywania kapitału zagranicznego.

– Znacznym problemem dla gospodarki wewnętrznej jest również zahamowanie produkcji (głównie w przemyśle tekstylnym i naftowym). Sytuacja finansowa w obydwu krajach nie jest wprawdzie dramatyczna, ale ryzyko niewypłacalności, z jakimi muszą zmierzyć się przedsiębiorcy, jest wysokie – mówi Karine Berger, Head of Economic Research w Euler Hermes.

Egipt posiada rating C według klasyfikacji Euler Hermes; rating Tunezji został obniżony do BB. Gospodarki obydwu tych krajów mają szanse na ożywienie, ale wszystko będzie zależeć od działań rządów.
– Jeśli niestabilna sytuacja polityczna utrzyma się, odbudowa gospodarcza będzie utrudniona. Jeżeli chodzi o Egipt, na chwilę obecną wykluczono zamknięcie Kanału Sueskiego, a perspektywy dla gospodarki są pozytywne – dodaje Karine Berger.

Cisco przewiduje 26-krotny wzrost wielkości ruchu w sieciach mobilnych w latach 2010-2015

Według raportu firmy Cisco w roku 2015 na świecie będzie w użytku ponad 5,6 miliarda urządzeń osobistych przyłączonych do sieci mobilnych, a także 1,5 miliarda węzłów M2M (ang. machine-to-machine), co odpowiada mniej więcej jednemu połączeniu mobilnemu przypadającemu na każdego mieszkańca Ziemi. W 2015 r. mobilne wideo będzie stanowić 66% całego ruchu w sieciach mobilnych, a to oznacza 35-krotny wzrost w latach 2010-2015. To największy wzrost ruchu związanego z konkretnym zastosowaniem sieci mobilnych, jaki przewidziano dotychczas w badaniu Cisco VNI Global Mobile Data Traffic Forecast. Ruch wygenerowany przez urządzenia typu tablet wzrośnie 205-krotnie – jest to najwyższy wskaźnik spośród wszystkich kategorii sprzętowych.

50 milionów dolarów w rozwój inteligentnych miast

Firma IBM zainaugurowała dziś program dla miast – Smarter Cities Challenge.W ramach tego programu IBM udostępni nieodpłatnie swoich najlepszych ekspertów, technologię i usługi o łącznej wartości – 50milionów dolarów, aby pomóc 100miastom z całego świata.Nowy program jest jedną z największych inwestycji z zakresu społecznego zaangażowania biznesu planowanych przez firmę IBM, której wkład w działalność społeczną w roku 2009 wyniósł 186milionów dolarów, obejmując zarówno środki pieniężne,jak i technologie oraz usługi konsultingowe.

W ciągu najbliższych trzech lat firma IBM wyśle swoich najlepszych ekspertów do tych miast, które najlepiej uzasadnią swoją potrzebę udziału w programie Smarter Cities Challenge. Konsultanci IBM zapoznają się z lokalnymi wyzwaniami,takimi jak: administracja,służba zdrowia,edukacja,bezpieczeństwo,świadczenia społeczne,transport,łączność,zrównoważony rozwój,zarządzanie budżetem,energią i obiektami użyteczności publicznej oraz pomogą miastom w analizie ich potrzeb i ustaleniu priorytetów, w przeglądzie mocnych i słabych stron a także podzielą się doświadczeniami z najbardziej efektywnych strategii stosowanych przez inne miasta.

Celem programu jest również zapoznanie władz lokalnych z rolą,jaką inteligentna technologia odgrywa w łączeniu różnych aspektów życia miasta,w jaki sposób może pomóc,aby stały się bardziej atrakcyjne dla obecnych i przyszłych mieszkańców oraz przedsiębiorców.

Program Smarter Cities Challenge będzie się również opierał na praktycznych doświadczeniach zdobytych już przez IBM w ciągu ostatnich trzech lat w ramach programu społecznego Corporate Service Corps. Jeden z pionerskich programów tego typu miał miejsce w Katowicach, w Polsce.

Potrzeba lepszego zarządzania miastem nigdy nie była większa. Według ONZ w 2008 roku, po raz pierwszy w historii świata, odnotowano, że ponad połowa światowej populacji żyje w miastach.

”Miasta są bardzo ważne dla społeczeństwa i gospodarki” – powiedziała Anna Sieńko, Dyrektor Generalna, IBM Polska. „Ale stoją one przed ogromnymi wyzwaniami i potrzebują innowacji, zespołowej kreatywności i technologicznego know-how, aby rozwiązać istniejące od dawna trudne kwestie społeczne. Cieszymy się, że będziemy mogli pomóc lokalnym władzom podjąć te wyzwania”.

Miasta będą wybierane na zasadach konkurencyjnych, w oparciu o szereg kryteriów, w tym możliwość wyraźnego wskazania od dwóch do czterech inicjatyw strategicznych.

Rozpatrywana będzie także historia innowacyjnego rozwiązywania problemów przez miasto, zdolność do wykorzystania technologii i powszechnie dostępnych danych oraz zaangażowanie i gotowość do współpracy ze strony władz lokalnych.

Do programu mogą przystąpić miejscowości o różnej wielkości, ale uważa się, że miasta liczące od 100 tys. do 700 tys. mieszkańców zyskają najwięcej na tej współpracy.

Program Smarter Cities Challenge jest sponsorowany przez międzynarodową fundację dobroczynną IBM. Od 2003 roku, ponad 150 tysięcy pracowników IBM przepracowało wspólnie ponad 10 milionów godzin, pomagając wspólnotom w ponad 70 krajach. Wiedzę i czas zainwestowany w tym okresie szacuje się na jedną czwartą miliarda dolarów.

IBM po raz kolejny najbardziej innowacyjną firmą świata

Naukowcy IBM zarejestrowali w 2010 roku 5,896 patentów. Tym samym koncern 18. rok z rzędu znalazł się na szczycie listy najbardziej innowacyjnych firm na świecie. IBM jest pierwszą firmą w historii, której tylko w jednym roku udało się zarejestrować niemal 6,000 patentów.

Wśród zarejestrowanych w 2010 roku patentów znalazły się między innymi: metody gromadzenia, analizy oraz przetwarzania danych pochodzących z wielu źródeł na temat pacjentów w celu zwiększenia skuteczności diagnostyki medycznej; systemy przewidywania stanu nasilenia ruchu drogowego w oparciu o informacje uzyskiwane drogą radiową; techniki analizy danych z czujników umieszczonych na twardych dyskach w celu zapewnienia szybszej reakcji w sytuacjach awaryjnych na wypadek trzęsień ziemi i innych klęsk żywiołowych; oraz technologia umożliwiająca komunikację w oparciu o układy elektroniczne wykorzystujące impulsy świetlne zamiast sygnałów elektrycznych, co zwiększa wydajność systemów obliczeniowych.

Na sukces koncernu pracowało ponad 7,000 pracowników w 30. krajach. Poza granicami Stanów Zjednoczonych powstało 22% zarejestrowanych patentów, co stanowi 27 proc. wzrost na przestrzeni ostatnich trzech lat. Suma patentów IBM w 2010 roku jest niemal czterokrotnie wyższa niż wynik firmy Hewlett-Packard, a także przekracza sumę liczby patentów zarejestrowanych przez firmy: Microsoft, Hewlett-Packard, Oracle, EMC i Google. Na swoją pozycję koncern IBM pracował 100 lat, od momentu powstania w 1911 roku.

Umowa na termiczne przetwarzanie odpadów z ProNatura Sp. z o. o.

Umowę na termiczne przetwarzanie odpadów z Programu Infrastruktura i Środowisko (w ramach działania 2.1. Kompleksowe przedsięwzięcia z zakresu gospodarki odpadami komunalnymi ze szczególnym uwzględnieniem odpadów niebezpiecznych POIiŚ) podpisali Małgorzata Skucha, zastępca prezesa zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i Mieczysław Serafin, prezes Zarządu Międzygminnego Kompleksu Unieszkodliwiania Odpadów ProNatura Sp. z o. o.

Projekt jest wspólnym przedsięwzięciem Miast Bydgoszczy i Torunia. Jego całkowity koszt to 619 mln zł, a wartość unijnego dofinansowania wynosi prawie 340 mln zł.

W ramach projektu zostaną wybudowane: Zakład Termicznego Przetwarzania Odpadów Komunalnych (ZTPOK) w Bydgoszczy, kompostownia w Bydgoszczy i stacja przeładunkowa w Toruniu.

Dzięki inwestycji mieszkańcy w/w miejscowości zyskają spójny system gospodarki odpadami. Realizacja projektu znacznie ograniczy strumień odpadów kierowanych na składowiska odpadów. W ZTPOK unieszkodliwianych będzie rocznie 180 tys. ton odpadów, a w efekcie 13% odpadów poddanych termicznemu przekształcaniu będzie składowana. W wyniku kompostowania docelowo składanych będzie 10% odpadów poddanych temu procesowi. Przepustowość kompostowni wyniesie 4 tys. ton.

Instalacje będą obsługiwać ok. 750 tys. mieszkańców Bydgoszczy, Torunia oraz okolicznych gmin wchodzących w skład obszaru metropolitalnego.

KGHM Ecoren bez Interferii

Na rzecz Funduszu Hotele 01, spółki celowej funduszu KGHM I FIZAN, KGHM Ecoren zbył wszystkie akcje giełdowej spółki hotelarskiej Interferie S.A. Rok 2010 mija w Ecorenie pod znakiem kompleksowego porządkowania grupy kapitałowej spółki.

– KGHM I FIZAN to fundusz specjalnie dedykowany działalności hotelarskiej i uzdrowiskowej. W tym kontekście oceniam, że to najlepszy dla Interferii właściciel – mówi Janusz Adamczyk, prezes KGHM Ecoren. – Fundusz umożliwi Interferiom odpowiedni rozwój, a specjaliści z Interferii wniosą do Funduszu swoją wieloletnią wiedzę z zakresu prowadzenia spółki hotelarskiej.

Sprzedaż 61,55 proc. akcji Interferii przez KGHM Ecoren finalizuje tegoroczne zmiany, które dotyczą grupy kapitałowej spółki. Wcześniej, 3 listopada KGHM Polska Miedź odkupiła od Ecorenu wszystkie udziały w firmach: Dolnośląska Fabryka Maszyn ZANAM – LEGMET i INOVA Centrum Innowacji Technicznych. Z racji strategicznego znaczenia prowadzonej przez obie spółki działalności, bezpośredni nadzór przejęła nad nimi KGHM Polska Miedź S.A.

30 listopada br. KGHM Ecoren stał się formalnie właścicielem 85 proc. akcji spółki Centrozłom Wrocław. W ten sposób baza lubińskiej firmy rozszerzyła się o 12 lokalizacji w Polsce południowo – zachodniej, a know how firmy zostało rozszerzone o ponad półwieczne doświadczenia Centrozłomu z zakresu skupu, sprzedaży i przetwarzania złomów metali oraz recyklingu odpadów przemysłowych. Ma to kluczowe znaczenie w kontekście rozwijanych przez KGHM Ecoren działań z zakresu przetwarzania elektroodpadów. Zgodnie z założeniami strategii, zagospodarowywanie odpadów przemysłowych i odzysk z nich metali stanowi główne zadanie firmy.

KGHM Ecoren powstał z połączenia dwóch funduszy inwestycyjnych należących do KGHM: Dolnośląskiej Spółki Inwestycyjnej i KGHM Metale. Początkowo firma zarządzała dużą grupą kapitałową złożoną z kilkunastu podmiotów. Sukcesywnie wzrastała rola działalności produkcyjnej w Ecorenie. Spółka jest producentem kruszyw drogowych, a od 2007 roku odzyskuje ren z hutniczych ścieków w KGHM. Ten cenny metal jest poszukiwany przez producentów samolotów i przemysł petrochemiczny na całym świecie. Oddział Hydrometalurgii, w którym odbywa się produkcja nadrenianu amonu w kwietniu br. został rozszerzony o nowoczesną fabrykę, w której powstaje ren metaliczny.

Do zespołu MCI Management SA dołączył Michał Chyczewski

Do zespołu MCI dołączył Michał Chyczewski, jako Investment Partner oraz członek zarządu MCI Partners SA. Michał Chyczewski będzie zajmował się transakcjami M&A w funduszu MCI.EuroVentures oraz rozwojem nowych produktów inwestycyjnych i funduszy, związanych z rynkiem infrastruktury oraz nieruchomości.

Michał Chyczewski, przed dołączeniem do zespołu MCI Management SA, był dyrektorem banku w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) odpowiedzialnym za obszar związany z instrumentami finansowania kapitałowego oraz instrumentami inżynierii finansowej. Wcześniej pracował jako pierwszy wiceprezes w Kredobank na Ukrainie (2009), podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa (2007-2009) odpowiedzialny za transakcje prywatyzacyjne oraz nadzór nad instytucjami finansowymi i instytucjami rynku kapitałowego, starszy ekonomista w Banku BPH w Pionie Międzynarodowych Rynków Finansowych (2004-2007) oraz jako konsultant w Arthur Andersen Polska Sp. z o.o. (od 2003 r.). Jest absolwentem kierunku Metod Ilościowych i Systemów Informacyjnych w Szkole Głównej Handlowej (2004). Michał Chyczewski wszedł do zarządu MCI Partners SA, nowo powołanej spółki w 100% zależnej od MCI Management SA, do której w pierwszej połowie br. zostanie wniesione MCI Capital TFI SA oraz usługi asset management.

Będzie on odpowiedzialny za transakcje M&A (projekty typu growth i buy-out dla MCI.EuroVentures) oraz za rozwój nowych produktów inwestycyjnych i funduszy związanych z rynkiem infrastruktury oraz nieruchomości.

Firma Echo Investment wyróżniona przez Forbes

Echo Investment otrzymała nagrodę „Regional Forbes Corporate Social Responsibility Awards” przyznawaną przez gospodarczy miesięcznik Forbes.

„Regional Forbes CRS Awards” to nagroda mająca na celu uhonorowanie przedsiębiorstw, które wyróżniają się troską o ochronę środowiska, respektowaniem prawa i interesów pracowników, dbałością o społeczności lokalne, prowadzą działania charytatywne i sponsoringowe, a także prezentują etyczne i zgodne z prawem podejście do biznesu. Laureaci zostali wyłonieni na podstawie wyników badania przeprowadzonego przez redakcję magazynu Forbes.

Spółka Echo Investment została uhonorowana nagrodą redakcji Forbes zajmując 3 miejsce w województwie świętokrzyskim za szczególną dbałość o najwyższe standardy odpowiedzialnego biznesu.

To kolejne wyróżnienie dla Echo Investment. W ciągu ostatnich miesięcy spółka otrzymała tytuł „Perły Polskiej Gospodarki”, przyznany przez Instytut Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk i wydawnictwo miesięcznika gospodarczego „Polish Market”. Echo znalazła się również w rankingach „Lista 2000” i „Najcenniejszych Polskich Marek” przeprowadzonych przez redakcję Rzeczpospolitej, w zestawieniu „500 największych firm w Polsce” przygotowanym przez redakcję Gazety Finansowej i Centrum Badań Społeczno-Finansowych, a także w rankingu „Złota 100” kieleckiej redakcji Echo Dnia. Dodatkowo, spółka otrzymała „Certyfikat Wiarygodności Biznesowej” przyznany przez międzynarodową wywiadownię gospodarczą Dun and Bradstreet Poland.

Integer.pl wchodzi z Paczkomatami 24/7 do Estonii

Grupa Integer.pl – operator i dostawca innowacyjnych rozwiązań pocztowo-kurierskich oraz usług z zakresu e-commerce – wchodzi z Paczkomatami 24/7 na rynek estoński. Jest to pierwszy w historii kontrakt między niezależnym, polskim operatorem a zagraniczną pocztą publiczną. Umowa z Eesti Post – mającą 98% udziału w lokalnym rynku pocztowym – obejmuje nie tylko zainstalowanie 38 paczkomatów, ale również partnerstwo technologiczne oraz doradztwo biznesowe i consulting w kwestii komercyjnego uruchomienia nowej usługi na terenie Estonii. Kontrakt został zawarty na mocy wygranego przez spółkę Integer.pl przetargu. Wartość I etapu realizacji zlecenia wynosi 950 tys. euro.

Umowa z estońską pocztą publiczną jest zapowiedzią deklarowanego przez Zarząd Integera mocnego wejścia w 2011 roku na międzynarodowe rynki. Do końca 2012 roku spółka planuje ekspansję Paczkomatów 24/7 do co najmniej 9 krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

„Umowa z Eesti Post jest bez wątpienia przełomowym wydarzeniem nie tylko w historii naszej spółki, ale również w kontekście całego rynku pocztowego. Kontrakt z estońską pocztą publiczną jednoznacznie potwierdza, że innowacyjne technologicznie rozwiązania wdrażane przez Integer.pl deklasują nawet zagraniczną konkurencję. Nasze oferta zwyciężyła dzięki wysokim standardom technicznym urządzeń, jak też ich bezkonkurencyjnej funkcjonalności. Bez wątpienia możemy powiedzieć, że sama idea paczkomatów, jak też zaimplementowane rozwiązania techniczne prezentują światowy poziom w zakresie rozwoju usług pocztowo-kurierskich. Cieszymy się, że projekt Paczkomatów 24/7 został tak wysoko oceniony przez zagranicznych partnerów. Jest to niewątpliwy sukces Integera na arenie międzynarodowej” – powiedział Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer.pl.

Estońska poczta publiczna obsługuje 98% lokalnego rynku w zakresie usług pocztowych. Kontrakt Integera z Eesti Post obejmuje dostarczenie 38 paczkomatów, ale zakłada jednocześnie możliwość systematycznego zwiększania liczby zamówionych urządzeń. Co ważniejsze, Integer.pl – poza produkcją i sprzedażą paczkomatów dla Eesti Post odpowiedzialny będzie również za opracowanie i wdrożenie strategii edukacyjnej i marketingowej, związanej z uruchomieniem paczkomatów na rynku estońskim.

„Oferując paczkomaty estońskiej poczcie publicznej zaprezentowaliśmy przetestowane i sprawdzone rozwiązanie. Mamy jednak świadomość, że wdrażanie tak innowacyjnych usług wiąże się z wielomiesięczną edukacją konsumentów, którzy – mimo potencjalnych udogodnień związanych z nowymi produktami – nie zawsze chętnie zmieniają swoje dotychczasowe upodobania i zachowania. My wiemy, jak to zrobić. Dlatego w ramach kontraktu oferujemy Eesti Post kompleksowe doradztwo biznesowe, technologiczne i marketingowe, pozwalające na skuteczne uruchomienie usługi Paczkomaty 24/7 na estońskim rynku” – dodaje Rafał Brzoska.

Pierwsze paczkomaty powinny pojawić się na ulicach największych miast Estonii już w lipcu 2011 roku.

W Polsce Integer.pl uruchomił dotychczas 420 paczkomatów na terenie całego kraju. Spółka planuje docelowo udostępnienie 800 urządzeń.

Adecco szuka 100 polskich specjalistów SAP… do pracy w Anglii

Właśnie rozpoczął się proces rekrutacji dla firmy HCL AXON (dywizji HCL Technologies), jednego z największych globalnych parterów firmy SAP na świecie, za który odpowiada Adecco Poland. Celem projektu jest zatrudnienie w HCL AXON w Londynie, stu doświadczonych specjalistów z Polski, którzy będą pracować przy wdrażaniu systemu SAP w największych globalnych firmach m.in. w Electrolux, GlaxoSmithKline czy też BP.

HCL AXON liczy na fakt, że właśnie informatycy z Polski będą bardzo zainteresowani rozwojem własnych kompetencji w obszarach, w których ciężko będzie zdobyć doświadczenie pozostając w kraju.

– Myśląc o własnym rozwoju w tak specjalistycznej dziedzinie jak wdrożenia systemu SAP, polscy informatycy w pewnym momencie muszą rozważyć podjęcia decyzji o pracy za granicą. Zdecydowana większość realizowanych w Polsce wdrożeń systemów klasy ERP to roll-out’y lub implementacje wybranych modułów rozwiązania. Inaczej jest w głównych siedzibach międzynarodowych korporacji mieszczących poza granicami Polski. Tam dokonuje się kompleksowych wdrożeń systemu. Stąd też uważam, że to duże wyzwanie i jednocześnie szansa rozwoju własnych kwalifikacji dla konsultantów z Polski – powiedziała Irena Pruszyńska Dyrektor Departamentu Pracy Stałej w Adecco Poland, odpowiedzialna za proces rekrutacji.

Globalny status firmy, jak w przypadku HCL Axon, gwarantuje możliwość szerszego spektrum doświadczeń dla jej pracowników. Firma bowiem czerpie kompetencje z wielu międzynarodowych projektów, które bardzo często pod względem innowacyjności, czy też skali nie były dotąd realizowane w Polsce.

– HCL AXON daje polskim konsultantom wyjątkową możliwość rozwoju zawodowego. Pracując w globalnej organizacji będą mogli pogłębiać swoją wiedzę merytoryczną wraz z najbardziej doświadczonymi konsultantami SAP w Europie. – powiedział Christian Bailey, Head of Global Operations HCL Axon.

W Polsce średnia płaca na tego typu stanowisku to ok. 10-12 PLN tys. brutto. W krajach UE widełki wynagrodzenia są bardzo szerokie, na pewno są to kwoty powyżej 15 tys. PLN brutto. Nieco większe stawki mają freelancerzy, gdyż za dzień pracy w projekcie stawka wynosi od 200-400 Euro. Jednak na samodzielne stanowisko mogą sobie pozwolić jedynie najlepsi z dużym doświadczeniem.

– Nasze pakiety będą konkurencyjne – zapewnia Christian Bailey.

HCL AXON jest jednym z największych globalnych parterów firmy SAP na świecie. Firma została założona w 1994 r. posiada swoje siedziby Europie, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz regionie Azji i Pacyfiku. Zatrudnia obecnie około 1650 pracowników, którzy dostarczają dedykowanych rozwiązań dla ponad 30 krajów na świecie. Przez ostatnie 10 lat firma HCL AXON wdrożyła ponad 350 systemów SAP i dostarczyła usługi dla ponad 500 dużych organizacji.

Adecco Poland poszukuje pracowników, którzy posiadają min. 4-letnie doświadczenie przy wdrażaniu systemu SAP oraz biegle porozumiewają się w języku angielskim.

Nowa usługa DHL Express i Gadu-Gadu

DHL Express Polska, wprowadził nową możliwość śledzenia losów przesyłek. Teraz informację, gdzie znajduje się przesyłka, klienci firmy mogą uzyskać także za pośrednictwem Gadu-Gadu, jednego z najbardziej popularnych komunikatorów na rynku. Opcja powstała przy współpracy z serwisem Allegro.

Nowa opcja śledzenia losów przesyłek DHL Express dostępna jest dla wszystkich użytkowników komunikatora Gadu-Gadu oraz klientów platformy handlowej Allegro. Tą drogą można śledzić przesyłki krajowe. Aby z niej skorzystać wystarczy dodać do kontaktów GG użytkownika o numerze 600 (Allegro) lub, w przypadku kupujących na Allegro, wpisać numer GG w ustawieniach konta Allegro. Klienci, w zależności od swoich potrzeb, mają do wyboru dwa rodzaje powiadomień. „Bądź na bieżąco: powiadomienia automatyczne” – klienci otrzymują komunikat po każdej zmianie statusu przesyłki lub „Na żądanie”, czyli zapytaj Gadu-Gadu, gdzie jest Twoja paczka – klient sam decyduje, kiedy chce otrzymać komunikat o aktualnym statusie jego przesyłki.

„Prosty i wygodny dostęp do informacji o tym, gdzie znajduje się przesyłka w czasie procesu transportowego, to jedno z podstawowych wymagań naszych klientów. Dlatego przez cały czas pracujemy nad wprowadzaniem kolejnych opcji w tym zakresie” powiedział Edwin Osiecki, wiceprezes ds. marketingu i sprzedaży DHL Express (Poland).

Jak klienci DHL Express mogą sprawdzić losy swojej przesyłki?

Klienci DHL Express, w zależności od swoich potrzeb i preferencji, informacje o losach przesyłek mogą otrzymywać za pośrednictwem różnych kanałów. Losy przesyłek międzynarodowych i krajowych można śledzić na www.dhl.com.pl. W przypadku przesyłek międzynarodowych lotniczych informację można także uzyskać wysyłając SMS na numer (+44) 77 20 33 44 55, dzięki aplikacji DHL Widget, DHL ProView (e:mail
i sms) oraz usługi DHL eTrack. W przypadku przesyłek krajowych klienci mogą otrzymać informacje e:mailowe o losach przesyłki za pośrednictwem aplikacji ePowiadomienie. Wszystkie opcje są bezpłatne.

Strategia Netii na lata 2012-2020

Netia zaprezentowała strategię na lata 2012- 2020. Spółka zakłada dalszy rentowny rozwój, m.in. poprzez zrównoważone inwestycje w sieci następnej generacji i osiągnięcie pozycji lidera w obszarze usług on-line w Polsce.

– Netia ma znaczący potencjał do dalszego wzrostu na rynku usług szerokopasmowych oraz szansę na odegranie aktywnej roli w konsolidacji polskiego rynku telekomunikacyjnego. Nasilająca się konkurencja, obejmująca coraz bardziej różnorodną grupę dostawców, zmiany w otoczeniu regulacyjnym a także rosnący popyt na coraz szybsze usługi dostępowe i wzrost znaczenia innowacyjnych, pakietowych usług multimedialnych, skutkuje potrzebą modernizacji istniejącej infrastruktury i budowy sieci następnej generacji (NGA) – powiedział Mirosław Godlewski, Prezes Netii – Stojące przez spółką wyzwania rodzą potrzebę zaprezentowania jasnej i klarownej wizji rozwoju po roku 2012, do kiedy obowiązuje aktualna, średnioterminowa strategia. Dlatego nową strategię do 2020 roku prezentujemy już teraz a kilkanaście najbliższych miesięcy będzie okresem realizacji wcześniej wyznaczonych celów i transformacji kluczowych projektów strategicznych – dodał Mirosław Godlewski.

Misja Netii 2020:
Dostarczamy Świat on-line

Wizja 2020:
Do 2020 roku Netia, w rentowny sposób, osiągnie pozycję Nr 1 w obszarze usług on-line w Polsce, poprzez:
– dostarczanie zintegrowanych i łatwych w użyciu rozwiązań
– oferowanie klientom najwyższej jakości obsługi
– zespół pracowników z pasją, inspirowanych wartościami Firmy

Netia zamierza budować przewagi konkurencyjne oraz tworzyć wartość dla akcjonariuszy w czterech głównych obszarach: Najwyższej satysfakcji i wartości klientów, Zintegrowanych rozwiązaniach, Nowoczesnej infrastrukturze i Efektywnej organizacji.

Zrównoważone inwestycje

Do 2020 roku Netia zakłada wzrost liczby klientów obsługiwanych na bazie sieci własnej, która zapewnia wyższe marże a jednocześnie kontynuację działalności w ramach dostępu regulowanego. W 2011 roku Netia zamierza zakończyć rozwój sieci LLU, posiadając łącznie 700 węzłów. Inwestycje w sieć następnej generacji (NGA) zostaną komercyjnie przetestowane przed ich rozpoczęciem. Spółka zakładaja, że w okresie najbardziej intensywnych inwestycji – przewidywanych na lata 2011-2013 – wydatki inwestycyjne wynosić będą poniżej 15 proc. rocznych przychodów. W kolejnych latach całkowite wydatki inwestycyjne sięgną ok. 10 – 12 proc. w relacji do przychodów.

Spółka planuje też zdecydowany wzrost liczby usług pakietowych, dzięki dalszemu postępowi sprzedaży usług multi-play, w tym usług telewizyjnych, które zostaną wprowadzone na szerszą skalę w tym roku.

Po 2012 roku Netia planuje wzrost przychodów rok-do-roku o ponad 2 proc., co skutkować będzie znaczącym wzrostem udziału spółki w rynku pod względem wartości. Również planowany udział Netii w rynku usług stacjonarnych wzrośnie z nieco ponad 11 proc. obecnie do co najmniej 15 proc. w 2020 roku. Po 2012 roku osiągana przez spółkę marża EBITDA utrzyma się w przedziale 26-28 proc., co powinno skutkować generowaniem wolnych przepływów pieniężnych w relacji do przychodów nadal na poziomie powyżej 10 proc.

Akwizycje a dystrybucja środków do akcjonariuszy

Zdaniem zarządu Netii, ekspansja poprzez akwizycje jest istotnym sposobem na podwyższenie w długim terminie wartości spółki, dlatego dopóki będą istniały możliwości znaczących akwizycji o charakterze konsolidacyjnym, spółka będzie się starała utrzymać „fundusz akwizycyjny:” na poziomie ponad 300 mln zł. Pozostaną też w mocy porozumienia w sprawie finansowania zewnętrznego, opiewające na kwotę 700 mln zł. Netia będzie też kontynuować akwizycje sieci ethernetowych przy wykorzystaniu własnych środków.
Jednocześnie zarząd zamierza przedstawić propozycję zwrócenia akcjonariuszom nadwyżki środków finansowych ponad poziom „funduszu akwizycyjnego” w formie wykupu akcji własnych i/lub wypłaty dywidendy.

Członek zarządu Netii przewodniczącym ECTA

Tom Ruhan, członek zarządu Netii i dotychczasowy wiceprzewodniczący ECTA (Europejskie Stowarzyszenie na rzecz Konkurencji w Telekomunikacji), został wybrany na prezesa tej największej w Europie organizacji, zrzeszającej operatorów alternatywnych i dostawców rozwiązań teleinformatycznych.

Tom Ruhan został powołany na stanowisko prezesa ECTA podczas głosowania, które odbyło się w dniu 18 stycznia br. Na stanowisku zastąpił on Hubertus’a von Roenne, dyrektora z firmy BT Global Services.

W najbliższych latach ECTA zamierza się koncentrować na implementacji w krajach członkowskich Unii Europejskiej nowych zaleceń Komisji Europejskiej dla sektora telekomunikacyjnego, w tym Rekomendacji NGA, która zakłada otwarcie na konkurencję sieci światłowodowych.

– Chcemy zadbać o to, aby konsumenci i firmy we wszystkich krajach UE mogli osiągać korzyści z konkurencyjnego rynku telekomunikacyjnego. Nie ma lepszego sposobu na pogodzenie konkurencyjności rynku ze stymulowaniem inwestycji szerokopasmowych niż wprowadzenie dostępu regulowanego na racjonalnych, niedyskryminujących warunkach – powiedział Tom Ruhan, Prezes ECTA.

– „Wybór Toma Ruhana na stanowisko prezesa ECTA podkreśla rosnącą rolę operatorów z naszej części Europy w kształtowaniu wspólnotowej polityki pro-konkurencyjnej w szeroko pojętym sektorze telekomunikacyjnym. Warto też zwrócić uwagę, że wybór ten następuje w roku, w którym Węgry i Polska przewodniczą UE. Ten wybór to też wyraz uznania dla dotychczasowej pracy naszego kolegi w zarządzie ECTA” – powiedział Mirosław Godlewski, prezes zarządu Netii.

Tom Ruhan pracuje w Netii od 2003 roku. Od 2006 roku jest członkiem zarządu spółki, odpowiedzialnym za kwestie prawne, regulacyjne oraz akwizycje. Wcześniej przez 12 lat pracował w jednej z największych kancelarii prawnych w Polsce, Wardyński i Wspólnicy. Tom Ruhan od ponad 7 lat reprezentuje interesy Netii w ECTA a od 2009 roku zasiada w zarządzie tej organizacji.

Informacje o ECTA

Europejskie Stowarzyszenie na rzecz Konkurencji w Telekomunikacji (ECTA – The European Competitive Telecommunications Association) powstało w 1998 roku. ECTA skupia europejskich alternatywnych operatorów telekomunikacyjnych, dostawców Internetu oraz dostawców usług i sprzętu dla sektora szeroko pojętej telekomunikacji. Stowarzyszenie zmierza do stworzenia takich warunków regulacyjnych, które pozwalają wszystkim dostawcom na prowadzenie równoprawnej walki konkurencyjnej, której efektem jest wzrost inwestycji oraz udostępnianie Europejczykom innowacyjnych usług. ECTA reprezentuje sektor nowoczesnych technik komunikacyjnych przed organami rządowymi i regulacyjnymi oraz stanowi forum wymiany doświadczeń pomiędzy poszczególnymi członkami organizacji. Członkowie ECTA, w tym operatorzy, dostawcy usług oraz sprzętu, a także stowarzyszenia i izby gospodarcze aktywnie uczestniczą w rozwoju polityki regulacyjnej, m.in. poprzez udział w organizowanych przez stowarzyszenie spotkaniach, konferencjach, seminariach oraz publikowanych opracowaniach, takich jak Broadband Sorecard czy Regulatory Scorecard.

Podczas tegorocznych targów Mobile World Congress w Barcelonie firma LG zaprezentowała pierwszy na świecie smartphone 3D

LG Optimus 3D jest pierwszym smartphonem oferującym użytkownikom urządzeń mobilnych wyjątkowe wrażenia trójwymiarowe. Najbardziej zaawansowany telefon LG będzie wyposażony w aparat z dwoma obiektywami, umożliwiający nagrywanie filmów 3D, ekran LCD pozwalający na wyświetlanie trójwymiarowych filmów bez okularów, jak również bogaty wybór form udostępniania, takich jak przewodowe HDMI i bezprzewodowe DLNA, pozwalających na udostępnianie treści 3D w dowolnym miejscu i czasie.

Ochrona środowiska wyzwaniem dla biznesu

70% spośród badanych przedsiębiorców jest zagubionych w kwestiach prawnych związanych z ochroną środowiska i obowiązkach, jakie na nich spoczywają w tym zakresie – wynika z najnowszego raportu „Ochrona środowiska i ekoinnowacje”, opracowanego na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Dlatego PARP planuje już wkrótce wprowadzić usługi ekodoradztwa, które przedsiębiorcy będą mogli uzyskać m.in. w ogólnopolskiej sieci ośrodków Krajowego Systemu Usług.

– W związku z wynikami raportu, PARP jeszcze w tym roku przedstawi nową, bezpłatną usługę dotyczącą proekologicznej działalności gospodarczej – powiedziała Bożena Lublińska-Kasprzak, Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. – Usługa będzie świadczona przez wybranych w drodze konkursu wykonawców, którzy ją przetestują i wdrożą. Nowa oferta skierowana jest do małych i średnich przedsiębiorstw – dodała.

Jak wynika z raportu „Ochrona środowiska i ekoinnowacje”, polscy przedsiębiorcy w znacznej części nie rozumieją obowiązujących przepisów dotyczących ochrony środowiska. Do największych barier badani w tym zakresie właściciele firm zaliczają: 30% częste zmiany przepisów; 23% niezrozumiałość przepisów; 17% sprzeczność przepisów krajowych i europejskich.

KE potwierdza niezgodność polskich regulacji podatku od czynności cywilnoprawnych

Komisja Europejska, w pisemnych uwagach do sprawy polskiego podatnika, potwierdziła, że krajowe regulacje w zakresie opodatkowania PCC pożyczek od udziałowców w latach 2007-2008 były sprzeczne z zasadą „stand still”, naczelnymi celami dyrektywy 69/335/EWG oraz intencją ustawodawcy wspólnotowego.

Opodatkowanie podatkami pośrednimi od gromadzenia kapitału (w tym podatkiem od czynności cywilnoprawnych) w krajach UE reguluje dyrektywa kapitałowa. Jej celem jest zniesienie obciążeń kapitałowych, ograniczających swobodny przepływ kapitału pomiędzy państwami członkowskimi. Polski ustawodawca zgodnie z duchem tej dyrektywy zniósł, z dniem przystąpienia Polski do UE, podatek kapitałowy od pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców. Wprowadził go jednak ponownie 1 stycznia 2007 r. Dyrektywa kapitałowa pozwala państwom członkowskim pobierać podatek kapitałowy w odniesieniu do spornych czynności, ale jedynie wg tzw. „zasady kontynuacji”, czyli tylko tym państwom, które pobierały go z dniem 1 lipca 1984 r. i nie zaprzestały poboru po tej dacie. Polska raz rezygnując z obciążenia tym podatkiem i wprowadzając go ponownie, nie postępowała już zgodnie z tą zasadą.

15 marca 2010 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie prejudycjalne, dotyczące zgodności z prawem wspólnotowym polskich przepisów przewidujących w latach 2007-2008 opodatkowanie podatkiem od czynności cywilnoprawnych pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców. Tym samym sąd postawił pytanie, czy Polska nie naruszyła prawa wspólnotowego (w szczególności zasady stand still) najpierw, w dniu przystąpienia do UE, zwalniając spółki z obowiązku opodatkowania pożyczek od udziałowców podatkiem od czynności cywilnoprawnych, a następnie przywracając ten podatek od 1 stycznia 2007.

W toku prowadzonego przez Trybunał Sprawiedliwości postępowania Komisja Europejska przedstawiła swoje pisemne uwagi. Jednoznacznie wynika z nich, iż postępowanie Polski jest sprzeczne z charakterem zasady„stand still”, naczelnymi celami Dyrektywy 69/335/EWG i intencją ustawodawcy wspólnotowego. Konsekwentnie Komisja Europejska proponuje Trybunałowi odpowiedzieć na pytanie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach w następujący sposób: „Art. 4 ust. 2 (…) sprzeciwia się, aby państwo członkowskie wprowadziło z dniem 1 stycznia 2007 r. podatek kapitałowy z tytułu zaciągnięcia pożyczki przez spółkę kapitałową (…), w przypadku, gdy to państwo członkowskie uprzednio zrezygnowało z dniem rozpoczęcia obowiązywania tejże dyrektywy na jego terytorium (tj. 1 maja 2004 r.) z kontynuacji pobierania podatku z tytułu takich operacji.”.

„Argumenty zaprezentowane przez Komisję Europejską mogą mieć bardzo duże znaczenie dla pozytywnego dla podatników rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał Sprawiedliwości”– uważa Tomasz Konik, doradca podatkowy Deloitte, pełnomocnik polskiego podatnika w postępowaniu przed ETS.

„Komisja Europejska jednoznacznie poparła stanowisko polskich podatników. Liczymy na to, że pozytywny wyrok Trybunału Sprawiedliwości w tej sprawie może zapaść już na początku przyszłego roku” – dodaje Krzysztof Gil, doradca podatkowy Deloitte i pełnomocnik podatnika w postępowaniu przed ETS.

Kumulacja zmian w VAT dużym wyzwaniem dla przedsiębiorców

W styczniu 2011 r. w życie wchodzi szereg zmian związanych z wysokością stawek VAT. Przedsiębiorcy będą musieli włożyć wiele wysiłku, by dostosować się do nowych stawek podatkowych, a także wprowadzanej równolegle nowej klasyfikacji towarów i usług. Przepisy przejściowe, które mają pomóc w implementacji nowych zasad, nie wyjaśniają wszystkich wątpliwości, dlatego od nowego roku przedsiębiorcy będą musieli sami zmagać się z niejasnościami w prawie – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

1 stycznia 2011 r. w życie wchodzi pakiet przepisów zmieniających stawki VAT w Polsce. Bezpośrednio wynikają one przede wszystkim z ustawy z dnia 29 października 2010 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z realizacją ustawy budżetowej. Na mocy jej zapisów podwyższone zostaną stawki VAT o 1 p.p. (tj. z 22% na 23% i z 7% na 8%) oraz pojawi się nowa stawka podatku w wysokości 5% na podstawowe produkty żywnościowe. Powyższe regulacje wprowadzone zostaną tymczasowo na okres 3 lat, do 31 grudnia 2013 r.

„Zmiana stawek podatku wymagała wprowadzenia przepisów przejściowych. Zgodnie z zasadą ogólną w nich przewidzianą, dla danej transakcji właściwa będzie stawka obowiązująca w momencie wykonania czynności (rozumianego jako faktyczne zakończenie świadczenia). Na przykład firma, która wykonuje usługi do 31 grudnia 2010 r. wystawia fakturę 2 stycznia 2011 r. Transakcja zostanie wykazana w deklaracji VAT za styczeń, ale ze stawką w wysokości 22%.” – wyjaśnia Przemysław Skorupa, starszy menedżer w Zespole VAT Deloitte.

Inna zasada obowiązuje przy opodatkowaniu przedpłat, zaliczek i rat. Wszystkie tego typu wpłaty dokonane w 2010 r. zostaną obciążone obecną stawką VAT. Przepisy przejściowe nie wyjaśniają jednak wszystkich wątpliwości. Problemy mogą pojawić się w przypadku rozliczania niektórych usług świadczonych przez dłuższy okres, jeżeli nie mogą one zostać uznane za tzw. usługi ciągłe. Dotyczy to przypadków, w których faktury wystawiane są „z góry”.

„Przykładem może być usługa serwisu oprogramowania, która rozpoczyna się 10 grudnia 2010 r., a kończy się 9 grudnia 2011 r. – jeżeli umowa nie zakłada, że będzie ona świadczona w kolejnych okresach rozliczeniowych. W takim przypadku usługa powinna zostać obciążona podatkiem VAT w wysokości 23%, chyba, że płatność za nią zostanie dokonana jeszcze w grudniu 2010 r. Dodatkowo, luki w przepisach przejściowych spowodują, że przedsiębiorcy niepewni jak zachować się w konkretnych przypadkach, mogą podejmować działania, które narażą ich na ryzyko podatkowe” – mówi Przemysław Skorupa z Deloitte.

„Kwestią wzbudzającą kontrowersje są zamówienia publiczne. Przedsiębiorcy przystępujący do przetargów, zgodnie z prawem wskazują jako kwotę należną kwotę brutto. Wraz z podwyżką stawki VAT o 1 p.p. będą zmuszeni pokryć ten 1% z własnych zasobów. W niektórych przypadkach może to przesądzić o rentowności całej inwestycji. Rozwiązaniem w tym przypadku może być zmiana wynagrodzenia w trybie przewidzianym w prawie zamówień publicznych. Jest ona jednak dopuszczalna tylko wówczas, gdy zamawiający przewidział taką możliwość jeszcze na etapie ogłaszania przetargu, co nie jest częstą sytuacją.” – mówi Joanna Stawowska, Partner w Zespole VAT Deloitte.

Oprócz wprowadzenia wyższych stawek VAT z początkiem 2011 roku, w życie wchodzi także nowa klasyfikacja towarów i usług. Dla przedsiębiorców oznacza to, że z dnia na dzień mogą płacić inny podatek od produkowanych przez siebie wyrobów czy oferowanych usług. Jest to zmiana niezależna od podwyższenia podatku VAT, jednak konieczność dostosowania się do niej wprowadza dodatkowe obciążenie dla przedsiębiorców. Tym bardziej, że brak jest bezpośredniego przejścia pomiędzy klasyfikacjami PKWiU z 1997r. na PKWiU z 2008r.

„W początkowym okresie będzie funkcjonowało kilka stawek podatku na przykład stawka 23%, 22%, 8%, 7%, 5%, 3%, 0%. Księgowe systemy informatyczne nie są przygotowane na tak wiele różnych stawek podatku oraz jednoczesną zmianę klasyfikacji z PKWiU 1997 na PKWiU 2008. Ich dostosowanie może zająć nawet kilka miesięcy. W związku z tempem zmian przedsiębiorcom bardzo trudno jest rzetelnie przygotować się do nich” – podsumowuje Joanna Stawowska z Deloitte.

Wraz z początkiem nowego roku zmianie ulegną zasady odliczania podatku VAT zarówno z tytułu nabycia samochodu „z kratką”, jak i zakupu paliwa do niego. Od 1 stycznia 2011 r. odliczenie podatku w przypadku aut do 3,5 tony będzie możliwe tylko w wysokości do 60%, przy czym nie więcej niż 6.000 zł. Dodatkowo, w związku z sytuacją ekonomiczną, planowane jest tymczasowe wyłączenie odliczenia VAT z tytułu nabycia paliw do tzw. samochodów „z kratką”.

Duże zmiany nastąpią także w opodatkowaniu usług medycznych. Według obecnie obowiązujących przepisów zwolnieniu z VAT podlegają usługi w zakresie ochrony zdrowia. Z nowym rokiem zwolnienie to będzie dotyczyć zakresu opieki medycznej, jeżeli związany on będzie z profilaktyką, ratowaniem, poprawą oraz przywracaniem do zdrowia. Objęta będzie także profilaktyka zdrowotna i terapeutyka. Zwolnieniu podlegały będą usługi świadczone przez publiczne i prywatne ZOZ, a także m.in.: lekarzy, pielęgniarki oraz pozostałe osoby wykonujące inne zawody medyczne. Zawężenie zakresu stosowania zwolnienia spowoduje, iż niektóre specyficzne usługi medyczne zostaną objęte stawką 23%.

Branża motoryzacyjna przyspieszy w 2011

5 % firm z branży motoryzacyjnej w Polsce planuje podjęcie nowych inwestycji w 2011 r., a 1/3 z nich zapowiada zwiększenie zatrudnienia. Przedsiębiorcy z tego sektora patrzą w przyszłość z optymizmem – spodziewają się wzrostu sprzedaży, a co za tym idzie większych przychodów w nadchodzących 12 miesiącach – wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Deloitte, przygotowanego na podstawie badania firm polskiego sektora motoryzacyjnego.

Celem badania firmy Deloitte była diagnoza stanu branży motoryzacyjnej w Polsce oraz perspektyw jej rozwoju w najbliższej przyszłości. Pierwsza część ankiety dotyczyła podsumowania mijającego roku. Połowa badanych przedsiębiorców stwierdziła, że w tym czasie zwiększyła swoją działalność, a co piąty z respondentów wskazał, że było to powiększenie na dużą skalę. Jedynie w 5% przypadków doszło do istotnej redukcji zakresu działalności.

„Sektor motoryzacyjny cechują bardzo pozytywne nastroje, dotyczące końca roku 2010 oraz początku 2011. To ważne, ponieważ na tej podstawie podejmowane będą decyzje inwestycyjne dotyczące najbliższej przyszłości. Interesujące jest, że dobre nastroje kształtowane są przez sam rynek, a nie dzięki zachętom dla nabywców nowych samochodów, jak to miało miejsce w wielu krajach.”- stwierdza Marek Turczyński, dyrektor w dziale audytu Deloitte.

Mijający rok obfitował w liczne wydarzenia, które mogły mieć wpływ na sektor motoryzacyjny w naszym kraju. Respondenci w badaniu zostali zapytani o to, czy trudności innych firm lokalnych, działających wramach grupy przełożyły się na samodzielność decyzyjną polskich oddziałów. Aż 63% badanych stwierdziło, że kłopoty zagranicznych filii miały wpływ na działalność oraz decyzje podejmowane w stosunku do podmiotu polskiego. „Polskie firmy odczuły nacisk na poprawę wyników finansowych zagranicznych podmiotów powiązanych, w szczególności na pokrycie kosztów stałych, których skala względnie wzrosła, w związku ze zmniejszoną produkcją i niższymi przychodami przedsiębiorstw. Istniała także presja na transfer wolnych środków pieniężnych do innych podmiotów w danej grupie.” – dodaje Tomasz Pałka, menedżer w dziale doradztwa podatkowego Deloitte.

Z badania przeprowadzonego przez Deloitte wynika także, że przedsiębiorcy optymistycznie oceniają perspektywy dla własnego biznesu w nadchodzącym roku. Ponad 50% z nich przewiduje, że w najbliższych 6 miesiącach rynki zbytu będą się powiększać, a wielkość sprzedaży wzrośnie. Może to być związane z planowanymi na kolejny rok inwestycjami. Aż trzy czwarte wszystkich ankietowanych oceniło, że rok 2011 będzie okresem rozwoju, niemal połowa stwierdziła, że inwestycje są niemal pewne. Zmiany te pociągną za sobą wzrost zatrudnienia. Jedna trzecia przedsiębiorców deklaruje, że w najbliższym czasie będzie potrzebowała dodatkowych kadr. Tylko 11% respondentów twierdzi, że będzie zmuszona zmniejszyć poziom zatrudnienia. „Wyniki dotyczące planowanego wzrostu zatrudniania są optymistyczne, ale należy mieć na uwadze specyfikę rynku motoryzacyjnego, który w określonej części korzysta z pracowników tymczasowych. Przedstawione dane, dotyczącą wszystkich członków załogi, niezależnie od formy ich zatrudnienia. Trzeba pamiętać, że w przypadku personelu stałego wahania w poziomie zatrudniania będą mniejsze niż dla pracowników tymczasowych.” – dodaje Marek Turczyński z Deloitte.

Optymistyczne nastroje przedsiębiorców, biorących udział w badaniu Deloitte, nie dotyczą jednak zmian w otoczeniu legislacyjnym branży motoryzacyjnej. 62% respondentów spodziewa się, że w nadchodzącym roku będzie stosowana bardziej restrykcyjna ocena rozliczeń podatkowych. Znikomy odsetek badanych ocenia, że w tym obszarze pojawi się bardziej łagodne podejście do podatników.

„Obowiązujące w Polsce przepisy nadal pozostają niejasne i nieprecyzyjne, co w konsekwencji może powodować różne interpretacje takich samych zdarzeń gospodarczych. Oznaczać to może inne skutki podatkowe dla tych samych sytuacji. W takim wypadku przedsiębiorcy obawiają się fiskalnego podejścia władz skarbowych i podatkowych oraz interpretowania przepisów na ich niekorzyść.” – komentuje Tomasz Pałka z Deloitte.

Podobny pesymizm wyrażają ankietowani zapytani o to, czy w najbliższych 12 miesiącach przewidują wprowadzenie w Polsce jakichkolwiek zachęt, ułatwień lub ulg dedykowanych dla sektora motoryzacyjnego. Jedynie 6% respondentów uważa, że tego typu zachęty mogą zostać wprowadzone w nowym roku, jednocześnie aż 71% badanych stwierdza, że jest to raczej mało prawdopodobne.

„To największy przejaw jednomyślności przedsiębiorców w naszym badaniu. Dodatkowo, trzy czwarte ankietowanych zauważa, iż wprowadzenie zachęt lub pomocy skierowanej dla nabywców nowych samochodów w Polsce miałoby wpływ na polepszenie sytuacji w branży.” – dodaje Tomasz Pałka z Deloitte.

Spadek popytu na komputery stacjonarne

W 2011 r. tradycyjne komputery PC będą stanowić mniej niż 50% urządzeń komputerowych sprzedawanych w skali globalnej. Zapotrzebowanie na nowoczesne technologie będzie rosło najszybciej wśród przedsiębiorstw – to one zakupią 25 % wszystkich tabletów. Szczególnie zainteresowane nimi będą podmioty z sektora handlu detalicznego oraz ochrony zdrowia. W nadchodzących latach telewizja pozostanie supermedium, ze stale rosnącą widownią i dochodami. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu „TMT Predictions 2011” zawierającego przewidywania dla sektora Technologii, Mediów i Telekomunikacji, przygotowane przez ekspertów firmy doradczej Deloitte.

Obecny rok może stanowić moment przełomowy w cyklu życia komputerów PC, zawierających standardowe chipy i oprogramowanie (desktopy, laptopy i netbooki ze standardowymi procesorami), w kierunku znacznie bardziej zróżnicowanych, a przede wszystkim mniejszych urządzeń. W najbliższych 12 miesiącach komputery PC będą stanowić tylko 46% globalnej sprzedaży urządzeń komputerowych – po raz pierwszy ich udział w światowym rynku, pod względem sprzedanych jednostek, spadnie poniżej 50 %. W 2011 roku dominować będzie sprzęt znajdujący się poza kategorią PC (smartphony, tablety, netbooki z procesorami innymi niż te zwykle stosowane w komputerach PC), które będą odpowiadać za 54 % globalnej sprzedaży i w najbliższych 12 miesiącach sprzedadzą się w liczbie ok. 440 mln sztuk.

Zdaniem ekspertów Deloitte w najbliższych latach wyłonią się co najmniej dwie wiodące zupełnie różne architektury chipowe oraz pięć różnych systemów operacyjnych. Na każdy z nich przypadnie ponad 5% udziału w globalnym rynku. Oprogramowanie i urządzenia peryferyjne będą wymagały dodatkowego dostosowania do różnych systemów operacyjnych, a producenci będą musieli dokonywać wyboru obsługiwanych platform, gdyż nie będą w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich istniejących rynków jednocześnie.

„Analizując pozycję i potencjał rozwoju najnowszych technologii należy mieć na uwadze, że rentowność produkcji urządzeń z procesorami, nie mieszczących się w kategorii PC, znacząco przekracza rentowność produkcji pecetów. Producenci oryginalnego wyposażenia, sprzedający tradycyjne rozwiązania, osiągali w ostatnich latach średni zysk brutto wysokości 10%. Dla porównania: czołowi producenci smartfonów i tabletów generują zysk brutto w przedziale 40-60%.” – mówi Dariusz Nachyła, Partner zarządzający działem Technologii, Mediów i Telekomunikacji Deloitte w Europie Środkowej.

Zdaniem ekspertów Deloitte, ważnym trendem w najbliższych latach będzie wzrost roli tabletów w przedsiębiorstwach. Tylko w nadchodzących 12 miesiącach firmy zakupią ponad 25 % wszystkich urządzeń tego typu, a w kolejnych latach wskaźnik ten będzie rósł.

Istnieje kilka głównych czynników, które złożą się na popularność tabletów w przedsiębiorstwach. Po pierwsze wielu konsumentów kupuje je początkowo dla celów osobistych, ale szybko orientuje się w ich przydatności w pracy i motywuje swojego pracodawcę do zakupu odpowiedniego sprzętu, przeznaczonego już wyłącznie do celów służbowych. Po drugie jest wiele branż, w których przenośne i wielofunkcyjne urządzenia mogą znacznie ułatwić pracę, a także zwiększyć jej efektywność – należą do nich handel detaliczny, ochrona zdrowia oraz produkcja. Autorzy raportu szacują, że w dwóch pierwszych branżach, w ciągu najbliższych 12 miesięcy, znajdzie zastosowanie do 5 milionów tabletów.

„Dodatkową zaletą tabletów jest fakt, że urządzenia te są pod wieloma względami bezpieczniejsze od pecetów. Dziś nie istnieją jeszcze wirusy atakujące tablety, z których większość nie posiada nawet portów USB, co eliminuje ryzyka związane z tym słabym punktem systemu zabezpieczeń. Ważnym czynnikiem, mającym wpływ na popularność tych urządzeń są ich parametry fizyczne, dzięki którym mogą być wykorzystane przez pracowników podczas spotkań i konferencji.” – dodaje Dariusz Nachyła z Deloitte.
Z opublikowanego raportu wynika również, że w roku 2011 nastąpi wzmocnienie pozycji telewizji, co zdecydowanie zaprzecza powszechnemu poglądowi, że jest to już medium odchodzące do lamusa. Eksperci Deloitte szacują, że jej oglądalność na całym świecie wzrośnie o 140 mld godzin, wartość reklam telewizyjnych wzrośnie o 10 mld USD, a przychody z płatnych programów w krajach BRIC zwiększą się o 20%. W skali globu spodziewany jest również 40–milionowy wzrost liczby telewidzów. Utrzymana zostanie także czołowa pozycja telewizji wśród mediów, pod względem całkowitych przychodów, obejmujących reklamy, abonament, opłaty za poszczególne programy oraz przychody z licencji. Siłę telewizji, jako kanału reklamowego, potwierdzi piąty z kolei rok zwiększenie przychodów z reklam – z poziomu 174 mld USD w roku 2007 do 191 mld USD w roku 2011. Szczególnie kontrastuje to ze spadkiem przychodów z reklam w branży prasowej. O stale rosnących dochodach telewizji decydują także coraz bardziej nowoczesne technologie. Stała migracja w kierunku HD daje możliwość osiągania przychodów ze sprzedaży dodatkowych usług abonentom płatnych telewizji. W długim okresie żyłą złota mogą okazać się usługi dostarczane dzięki telewizji trójwymiarowej.

“W Polsce największe znaczenie będzie miała zapowiadana od dawna cyfryzacja telewizji naziemnej, która wreszcie ma szanse wyjść z fazy testów i objąć swoim zasięgiem znaczną część terytorium kraju. Wpłynie to na dalszy wzrost średniej oglądalności na osobę, który i tak, pomimo szybkiego tempa rozwoju nowych mediów, kilkakrotnie przekracza czas, jaki przeciętny użytkownik serwisu społecznościowego spędza w Internecie.” – mówi Maciej Klimek, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Kolejnym zagadnieniem, którym będzie w roku 2011 żyć branża TMT jest wdrożenie kolejnej generacji bezprzewodowych sieci typu LTE (Long Term Evolution). Eksperci Deloitte przewidują, że będzie ono przebiegać wolniej niż do tej pory oczekiwano. Głównym powodem jest wydłużona żywotność bezprzewodowych technologii trzeciej generacji (3G) – takich jak High Speed Packet Access (HSPA+) oraz popularność współpracujących z nimi urządzeń.

„Budowa sieci LTE w Polsce przez spółki Mobyland i CenterNet, jak również zapowiedź uruchomienia usług szybkiego dostępu do Internetu, w oparciu o tę technologię przez Cyfrowy Polsat, mogą być uznane za odważne inwestycje. Musimy pamiętać, że na koniec 2010 roku technologia ta, oprócz kilku komercyjnych wdrożeń, była głównie w fazie testów przez operatorów telekomunikacyjnych. Jeśli sieć zostanie komercyjnie uruchomiona i zaakceptowana przez użytkowników, będzie to znaczące osiągnięcie, które dodatkowo stworzy możliwości eksportu naszego know-how na mniej rozwinięte rynki”– dodaje Jakub Wróbel, Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

80 procent duzych przedsiębiorstw planuje zwiększenie inwestycji w 2011

„Duże firmy z optymizmem patrzą, na to co się będzie działo w tym roku. 80 proc. z nich planuje zwiększenie inwestycji” – powiedziała Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan na konferencji „Duże firmy 2011 – szanse i zagrożenia”, którą zorganizował Lewiatan i Deloitte.

Z raportu dotyczącego dużych przedsiębiorstw, który przygotowała PKPP Lewiatan i Deloitte, wynika, że firmy zdały egzamin ze zdolności adaptacyjnych w czasie zagrożenia światowym kryzysem. Część firm mimo złej koniunktury zewnętrznej postawiła nie tylko na przetrwanie, ale za swój cel strategiczny wybrała rozwój i nowe inwestycje.

Inne przyjęły postawę zachowawczą, nie planowały, broniły swego status quo. Koncentrowały się na wzroście produkcji i sprzedaży. Poprawę jakości produktów i usług zostawiały na bliżej nieokreślone lepsze czasy.

Firmy potrafiły wzajemnie się wspierać. Wzrosło znaczenie dobrego partnerstwa w biznesie. Poczucie wspólnoty daje siłę, co przedsiębiorstwom bardzo przyda się w konfrontacji z ograniczającymi ich rozpęd zewnętrznymi uwarunkowaniami. Istotne bariery dla rozwoju, to w opinii przedsiębiorców, głównie procedury administracyjne czy przepisy prawne.

„W latach 2011-2012 wzrost PKB będzie oscylował wokół 4 proc., chyba że niespodziankę sprawią inwestycje, wówczas dynamika wzrostu gospodarczego może być wyższa. Konsumpcja gospodarstw domowych nadal będzie silna, chociaż wyższe podatki i słaby złoty mogą ostudzić popyt konsumpcyjny. W tym roku możemy mieć do czynienia z dużą zmiennością kursu złotego, co stanowi pewne ryzyko dla rozwoju przedsiębiorstw.” -mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte.

„Większość dużych firm chce wykorzystać poprawę koniunktury do wzrostu udziału w rynku. Nie należy zatem oczekiwać wysokiej dynamiki zysków w najbliższych dwóch latach. Przedsiębiorstwa ciągle koncentrują się na pozyskiwaniu nowych klientów, relatywnie mniej są zainteresowane działaniami pozwalającymi utrzymać dotychczasowych klientów. Zapewne dlatego planują wzrost sprzedaży i udziału w rynku w oparciu o dotychczas wytwarzane produkty” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

Zawód audytora dobrym startem do kariery w finansach

Dla studentów najważniejszym kryterium wyboru pierwszego pracodawcy jest jego prestiż. Wysokość oferowanego wynagrodzenia znajduje się dopiero na trzecim miejscu. Słuchacze uczelni wyższych oczekują, że w pierwszej pracy będą zarabiać ok. 2 500 zł. Branżami postrzeganymi jako najbardziej przyszłościowe są IT oraz finanse. Atrakcyjne zawody w branży finansowej, wśród których znajduje się m.in. zawód analityka giełdowego i audytora powinny zapewnić nie tylko duże dochody, ale także możliwość realizowania pasji lub rozwoju kariery i zajęcia wysokich stanowisk– wynika z ogólnopolskiego badania „Kariera w finansach” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte.

Z analizy przeprowadzonej przez Deloitte wynika, że studenci mają dość dobrze sprecyzowane plany zawodowe (ponad połowa wybrała już zawód), jednak jak pokazują wyniki badania wciąż istnieje potrzeba rozwoju poradnictwa zawodowego w szkołach wyższych. Jedynie 5% respondentów nie zastanawiało się nad wyborem zawodu lub stwierdziło, że wybór ten nie zależy od ich decyzji. Większość z nich za najbardziej przyszłościowe branże uznała IT (67%) oraz finanse (55%), na kolejnych miejscach znalazły się biotechnologia, budownictwo i sprzedaż.

„Realizując nasze badanie zapytaliśmy także studentów, jak postrzegają atrakcyjność poszczególnych zawodów w branży finansowej. Wśród profesji, ocenianych jako najciekawsze znalazły się makler giełdowy, analityk finansowy oraz audytor. Ostatni z wymienionych zawodów znalazł się na czwartym miejscu, ale prawie połowa badanych rozważa rozpoczęcie kariery w tej profesji, traktując to jako dobry start do dalszej kariery finansach. Ponadto trzy czwarte osób deklaruje, że gdyby miało taką możliwość najchętniej rozpoczęłoby pracę w tym zawodzie w międzynarodowej korporacji.” – dodaje Marcin Diakonowicz, Dyrektor w dziale Audytu Deloitte.

Rozpoczynając życie zawodowe studenci i absolwenci pragną zdobywać praktyczną wiedzę i umiejętności. Dla 96% z nich najważniejszym elementem rozwoju jest zdobywanie doświadczenia zawodowego. Dużym zainteresowaniem cieszą się także praktyczne seminaria oraz warsztaty typu case studies, a także indywidualne szkolenia z trenerem, na ich skuteczność wskazuje odpowiednio 78 % i 74 % studentów.

„Studenci i absolwenci są bardzo aktywni w zdobywania wiedzy i doświadczeń zawodowych. Z naszego badania wynika, że niemal 60% z nich korzystało z dodatkowych programów edukacyjnych oferowanych przez pracodawców a prawie połowa uczestniczyła w pracach studenckich kół naukowych. Warto jednak zaznaczyć, że mimo iż 1/3 z nich ma doświadczenie w pracy wolontariackiej, to ten sposób zdobywania doświadczenia pozostaje głównie domeną kobiet.” – podsumowuje Tomasz Sołtys, Menedżer w dziale Audytu Deloitte.

Wielu studentów wyraża chęć podjęcia pierwszej pracy już w trakcie studiów. Z badania przeprowadzonego przez Deloitte wynika jednak, że tylko co dwunasty z nich chciałby rozpocząć pracę na etat wcześniej niż na czwartym roku studiów i dotyczy to przede wszystkim studentów zaocznych. Na czwartym roku chce pracować 20 % badanych, znacznie więcej, czyli ok. 30% respondentów planuje rozpoczęcie pracy na ostatnim roku studiów lub dopiero po uzyskaniu dyplomu.

Studenci, zapytani o oczekiwane zarobki netto w pierwszej pracy, najczęściej wskazywali przedział od 2100 do 2500 złotych, jednak średnio wynosiły one 2 475 zł netto. Przy wyborze pracodawcy, kierują się przede wszystkim prestiżem firmy oraz możliwością pracy przy ciekawych, rozwijających projektach. Ważna jest także dla nich perspektywa współpracy z wysokiej klasy specjalistami oraz atmosfera w firmie.

„Wyniki badania wskazują, że studenci są świadomi swoich predyspozycji i umiejętności, jednak, podejmując decyzje o wyborze zawodu często nie kierują się realnym zapotrzebowaniem na rynku pracy, ale wyłącznie swoimi zainteresowaniami. Z analizy wynika także, że pracodawcy, rekrutując studentów i absolwentów, powinni zaoferować im już nie tylko atrakcyjne wynagrodzenie, ale także możliwość rozwoju zawodowego, perspektywę współpracy ze specjalistami oraz dobrą atmosferę w firmie.” – mówi Barbara Czarnecka, Starszy Koordynator HR w dziale Audytu Deloitte.

Polska jednym z najmniej innowacyjnych krajów UE

Polska znalazła się na 22. miejscu, wśród 27 krajów Unii Europejskiej pod względem poziomu innowacyjności. Z opublikowanej niedawno przez Komisję Europejską unijnej tablicy wyników innowacyjności (Innovation Union Scoreboard) za rok 2010 wynika, że liderami w tej dziedzinie pozostają Skandynawowie oraz Niemcy. Z nowych członków Wspólnoty wyróżnia się Estonia i Słowenia. Polska i niektóre z nowoprzyjętych państw UE oraz PIIGS należą do grupy „umiarkowanych innowatorów”. W dłuższej perspektywie luka technologiczna przyniesie obniżenie konkurencyjności polskiej gospodarki, dlatego jak najszybciej należy podjąć działania mające na celu pozyskanie środków na finansowanie działalności badawczej i rozwojowej – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

Wyniki analizy przeprowadzonej przez Komisję Europejską pokazują, że w porównaniu z USA państwa z grupy UE-27 mogą pochwalić się większymi wydatkami sektora publicznego na badania naukowe i rozwój (B+R), a także dużym eksportem usług opartych na wiedzy. Wynika to z prowadzonej od 2005 roku przez Unię Europejską polityki rozwoju systemów badawczo-naukowych wspierających intensywnie międzynarodowe publikacje naukowe oraz przyciągających doktorantów spoza UE, a także rozwijających wspólnotowe znaki towarowe i patenty na mocy Traktatu o Współpracy Patentowej. Maleje także dystans do USA oraz Japonii pod względem liczby osób uzyskujących wykształcenie wyższe.

Największa dysproporcja w stosunku do głównych rywali UE w zakresie innowacyjności występuje w kategorii „aktywność przedsiębiorstw”. Wnioski z badania wskazują na niewystarczającą współpracę pomiędzy sektorem publicznym i prywatnym oraz na zbyt niskie wydatki przedsiębiorstw na działalność B+R.
Polska na szarym końcu rankingu.

Niepokojąco słabe są wyniki Polski w zakresie ilości przedsiębiorstw innowacyjnych, współpracy nauki z biznesem oraz komercjalizacji wyników prac badawczo-rozwojowych. Od 2008 r. znacząco spada ilość małych i średnich przedsiębiorstw inwestujących w B+R, jak również ilość przedsięwzięć finansowanych ze źródeł Venture Capital, umożliwiających realizację inwestycji wysokiego ryzyka, w tym w szczególności przedsięwzięć innowacyjnych. Dodatkowo, alarmującym wnioskiem wynikającym z raportu jest stagnacja w poziomie wydatków B+R przedsiębiorstw, która może być zapowiedzią ich trendu spadkowego w kolejnych latach.

Dotacje UE i co dalej?

Przedsiębiorcy w Polsce regularnie skarżą się na brak kompleksowego systemu wsparcia działalności badawczo-rozwojowej oraz wdrażania innowacji. Dotacje unijne częściowo spełniają rolę stymulatora, są jednak rozwiązaniem tymczasowym, szczególnie w kontekście wyczerpującej się już alokacji na lata 2007-2013 oraz prawdopodobieństwa istotnego ograniczenia budżetu w kolejnej perspektywie finansowej. „Niezbędne jest opracowanie długoterminowych rozwiązań, które zmniejszą niepewność przedsiębiorców, co do możliwości uzyskania wsparcia oraz zminimalizują wiążącą się z tym biurokrację” – uważa Magdalena Burnat-Mikosz, Partner w zespole Research & Development and Government Incentives Deloitte.

Przykładem prostych rozwiązań są np. systemy odliczeń i ulg podatkowych, które przy odpowiedniej konstrukcji mogą stać się atrakcyjną alternatywą dla dotacji UE, przede wszystkim ze względu na eliminację subiektywizmu w procesie przyznawania wsparcia. „Zachęty podatkowe wspierające działalność badawczo-rozwojową stosowane są z powodzeniem w wielu wysokorozwiniętych państwach Europy i świata” – dodaje Michał Turczyk, Starszy Menedżer w zespole Research & Development and Government Incentives Deloitte. „Doświadczenia z tym związane wskazują, iż wykorzystują one efektywniej wewnętrzny potencjał gospodarki, poprzez wpływ na wzrost zatrudnienia wysokokwalifikowanej kadry oraz lepszą współpracę pomiędzy nauką a biznesem. W długim okresie przekłada się to m.in. na zwiększenie przychodów do budżetu państwa z tytułu CIT.”

Zalecenia dla Polski

W ciągu najbliższych lat Polska powinna efektywnie i konsekwentnie realizować założenia strategii „Europa 2020”, mającej na celu stymulowanie innowacyjności i konkurencyjności gospodarek UE, tak, aby w jak najkrótszym czasie zmniejszyć przepaść technologiczną pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi i Japonią. „Wytyczne Komisji Europejskiej powinny być impulsem do wdrożenia koniecznych zmian legislacyjnych oraz kształtowania świadomości polskich przedsiębiorców. Należy podkreślać, że droga do trwałego rozwoju firmy oparta jest na umacnianiu pozycji konkurencyjnej poprzez wdrażanie innowacji. Potrzebna jest także spójna polityka na szczeblu centralnym i regionalnym, dzięki czemu wzrośnie dostęp do nowatorskich rozwiązań i zaczną powstawać w naszym kraju firmy hi-tech, które będą konkurencją na światowych rynkach” – dodaje Magdalena Burnat-Mikosz z Deloitte.

W 2011 roku telewizja umocni swoją pozycję jako najsilniejsze medium reklamowe

W 2011 roku telewizja umocni swoją pozycję jako najsilniejsze medium reklamowe. Nie spełni się zatem prognoza mówiąca o tym, że ofensywa portali społecznościowych spowoduje, iż Internet uzyska pierwsze miejsce pod względem przychodów z reklamy. Cyfryzacja telewizji spowoduje za to zmiany na rynku reklamy i wzrost znaczenia kanałów tematycznych.

Mimo wysokiego już nasycenia polskiego rynku mediów, telewizja, a zatem także reklama telewizyjna przeżywa wciąż okres ożywienia i umacnia się na czołowym miejscu w wydatkach na reklamę ogółem. Polacy, mimo coraz łatwiejszego i tańszego dostępu do Internetu, nadal coraz więcej czasu spędzają przed telewizorem. W 2010 roku było to średnio aż 3 godziny i 42 minuty dziennie (wzrost o 7 minut w stosunku do 2009 roku). Czas wykorzystany na surfowanie w Internecie rośnie w szybszym tempie, ale w porównaniu z telewizją jest znacznie krótszy, wśród posiadających dostęp do sieci jest to średnio 2 godziny i 20 minuty dziennie.

Dynamiczny rozwój Internetu i popularność portali społecznościowych nie wpłynie znacząco na zmianę w podziale rynku reklamy. Wartość przychodów z reklam w kanałach elektronicznych zanotuje znaczący wzrost, ale wartościowo Internet nie przekroczy 15% udziału w całym rynku. „W 2011 roku nastąpi wzmocnienie pozycji telewizji jako tzw. super medium, co zaprzecza wyrażanemu przez niektórych komentatorów poglądowi, że jest to już medium przestarzałe. Przewiduje się, że wydatki na reklamę telewizyjną wzrosną w tym roku o około 8%, ustępując jedynie dynamice wzrostu wydatków reklamowych w Internecie i w kinie. Jednakże reklamy telewizyjne nadal będą stanowić ponad połowę wartości rynku.” – mówi Maciej Klimek, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Opinie wyrażane przez wielu komentatorów, wskazujące na zmierzch telewizji jako głównego medium reklamowego wydają się nie mieć potwierdzenia w danych. Tym bardziej, że w Polsce czeka nas rewolucja w jakości i dostępności do szerokiego wyboru kanałów telewizji cyfrowej. Z punktu widzenia przeciętnego obywatela zmiana sposobu nadawania sygnału może oznaczać konieczność zmiany telewizora lub zakup specjalnego urządzenia pozwalającego na przetworzenie sygnału cyfrowego (set-top box). Obecnie rynkowa cena takiego urządzenia waha się od 120 do 200 zł. Pomimo oczekiwań, że w miarę zbliżania się do daty wyłączenia sygnału analogowego i spadku cen tych urządzeń, pozostanie pewna grupa społeczna, której na taki zakup nie będzie stać. „Analiza strategii przyjętych przez państwa europejskie pokazuje, że nie ma jednorodnego podejścia do kwestii dofinansowania obywatelom zakupu set-top box’ów” – podkreśla Grzegorz Sencio, Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Według ekspertów Deloitte naziemna telewizja cyfrowa przejmie większość rynku telewizji analogowej oraz może nawet zachęcić do migracji tę część klientów platform płatnych, która korzysta z najtańszych pakietów. Będzie to więc duże wyzwanie dla płatnych platform, aby utrzymać klientów, którzy zyskają dostęp do szerokiego pakietu programów za darmo. „Przykłady z krajów UE, gdzie naziemna transmisja była dominującym sposobem odbioru sygnału TV, pokazują że naziemna telewizja cyfrowa przejęła prawie 80% odbiorców telewizji analogowej. A proces cyfryzacji w tych krajach jeszcze się nie zakończył. Ponadto spora część abonentów płatnych platform TV w Polsce wydaje na nie mniej niż 20 złotych miesięcznie. Porównywalna oferta programowa darmowej telewizji w cyfrowej jakości może ich skłonić do poważnego rozważenia rezygnacji z umowy z dotychczasowym dostawcą” – dodaje Grzegorz Sencio.

Innym skutkiem cyfryzacji będzie dalszy rozwój kanałów tematycznych. W tej chwili w technologii analogowej można odbierać zaledwie 8 kanałów. Za kilka lat będzie to kilkanaście albo kilkadziesiąt ogólnodostępnych kanałów. Naturalnie spowoduje to również wzrost przychodów z reklam umieszczanych w kanałach tematycznych, osiągnięty jednak w dużej mierze kosztem kanałów ogólnych.

Koszty działań promocyjnych wzrosną nawet o 20%

Planowane zmiany w sposobie naliczania podatku VAT mogą spowodować wzrost kosztów prowadzenia działań promocyjnych nawet o 20%. Plany Ministerstwa Finansów przewidują, że nowe regulacje mogą obowiązywać już od 1 kwietnia 2011 r. W związku z tym firmy będą musiały zrewidować swoje plany marketingowe, by nie przekroczyć budżetów przeznaczonych na działania promocyjne – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

Zmiany proponowane przez Ministerstwo Finansów są kolejnym krokiem dostosowującym polskie prawodawstwo do wymogów Unii Europejskiej. Obecnie nasz kraj jest jednym z ostatnich, który stosuje szerokie wyłączenie z opodatkowania nieodpłatnych przekazań towarów. Co ciekawe przepisy zgodnie z dyrektywami unijnymi obowiązywały w Polsce do maja 2005 roku, po czym zostały zmienione na korzyść podatników, choć nie do końca w zgodzie z prawem UE. Nowe przepisy wejdą w życie najprawdopodobniej od 1 kwietnia. Od tego momentu przekazanie gadżetów, prezentów świątecznych, wygranych w konkursach będzie co do zasady wiązało się z koniecznością uiszczenia podatku przez podmiot wydający.

„Zmiany w ustawie o VAT będą dotyczyły wszelkich działań marketingowych, w ramach których przekazywane są nieodpłatnie towary kontrahentom lub konsumentom. Wolne od podatku pozostaną towary o wartości do 10 złotych lub 100 zł w przypadku, gdy prowadzona jest dokładna ewidencja świadczeń na rzecz danej osoby” – mówi Przemysław Skorupa, Starszy Menedżer w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Zmiany w największym stopniu dotkną branżę FMCG, czyli firmy zajmujące się produkcją i sprzedażą kosmetyków, chemii gospodarczej i artykułów spożywczych oraz sektor farmaceutyczny. Skutki znowelizowanych przepisów mogą objąć również przedstawicieli innych branż, jeżeli prowadzą oni działalność „rozdawniczą”, na przykład konkursy.

W mniejszym stopniu zmiany odczują konsumenci, chociaż nowe regulacje mogą przełożyć się na niewielki wzrost cen produktów. Niewykluczone, że zmniejszy się liczba i wartość prezentów świątecznych lub gadżetów reklamowych.

Koszty niektórych działań marketingowych polegających na przekazywaniu nieodpłatnie towarów mogą wzrosnąć o wartość podatku VAT (5, 8 lub 23% – w zależności od rodzaju przekazywanych towarów). W wielu firmach będzie to wymagało rewizji strategii marketingowych i obniżenia kosztów działań w tym zakresie. Można spodziewać się więc, przynajmniej w pierwszym okresie od wejścia w życie przepisów, ograniczenia kampanii promocyjnych.

„Wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE w przedmiocie nowelizacji pokazują, że wszelkie działania rozdawnicze wymagają precyzyjnych analiz. Firmy często pod wpływem zmian legislacyjnych dokonują weryfikacji swoich działań i optymalizacji podatkowych. Zapewne w przypadku Polski również po kilku miesiącach będzie to miało miejsce” – dodaje Krzysztof Wilk, Starszy Menedżer w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Rosnąca klasa średnia zmieni zwyczaje konsumenckie na świecie

Do 2030 r. klasa średnia w skali globalnej powiększy się o 2 miliardy ludzi. Spowoduje to znaczące zmiany w portfoliach przedsiębiorstw, a także w sposobie oraz poziomie konsumpcji dóbr i usług. Firmy będą musiały także sprostać nowym wyzwaniom, które niesie powszechny dostęp do informacji na temat ich produktów. Ich dodatkową rolą, z racji na rosnącą populację, będzie sterowanie i zachęcanie konsumentów do korzystania z produktów, zapewniających zrównoważony rozwój – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte w raporcie „Consumer 2020. Reading the signs”.

Nadchodząca dekada zmieni sposoby w jaki sieci spożywcze i marki generują wzrost. W najbliższych latach odbędzie się to, przede wszystkim przez zwiększenie udziałów w rynku, a nie pozyskiwanie nowych, z racji na bogacenie się społeczeństw. Szczególne zmiany będą widoczne w Chinach. Tam liczba przedstawicieli klasy średniej będzie rosła w dużym tempie, a wraz z nią wydatki na produkty przydatne w gospodarstwach domowych. Dodatkowo zwiększy się świadomość marek międzynarodowych, a także konsumpcja poza domem, wszystko to oznacza nowe możliwości rozwoju dla producentów.

Ze wzrostem znaczenia klasy średniej będziemy mieli także do czynienia w innych rozwijających się krajach, takich jak Meksyk, Rosja, Brazylia, Indonezja, Turcja. Firmy powinny mieć jednak na uwadze, że dochód w tych społeczeństwach pozostanie na relatywnie niskim poziomie, co spowoduje, że konsumenci będą bardzo wrażliwi na ceny oraz podatni na promocje cenowe.

Istotny wpływ na zmianę globalnych zwyczajów konsumpcyjnych, w obecnej dekadzie, będzie miał czynnik starzejącego się społeczeństwa oraz zmniejszanie się liczby urodzeń. W Europie, w państwach takich jak Niemcy, Hiszpania czy Włochy, współczynnik dzietności wynosi ok. 1,3 – 1,4 w przeliczeniu na kobietę. Jest to znacznie poniżej poziomu, który zapewnia naturalną zastępowalność pokoleń. Oznacza to, że w perspektywie najbliższych 50 lat, liczba mieszkańców starego kontynentu zmniejszy się o 60 milionów. Jeszcze gorzej, pod względem liczby urodzeń, wygląda sytuacja w Korei Południowej i Japonii, gdzie wskaźnik dzietności plasuje się poniżej 1,2. Spowoduje to stopniowe zmniejszanie się liczby ludności w wieku produkcyjnym, to z kolei przełoży się na spadek tempa wzrostu gospodarczego oraz zmniejszy konkurencyjność tych państw na arenie międzynarodowej.

„Starzejące się społeczeństwo wymusi na producentach oraz dostawcach usług zwrócenie większej uwagi na potrzeby osób starszych i dopasowanie portfolio produktów do ich potrzeb. Szacuje się, że do 2015 r. pokolenie l.50., zwane potocznie „baby boomers”, wchodzące dziś w wiek emerytalny, w Stanach Zjednoczonych zgromadzi 60% dobrobytu tamtejszego społeczeństwa, oraz będzie odpowiadać za 40% ogólnych wydatków. Ich zainteresowaniem będą się cieszyć produkty i usługi przedłużające młodość oraz oferujące rozrywkę, szczególnie podróże, co stanowi dobrą wiadomość dla branży turystycznej.” – mówi Lawrence Hutter, Partner, Lider globalnego zespołu świadczącego usługi dla firm z sektora dóbr i usług konsumpcyjnych w Deloitte UK.

Najbliższa dekada przyniesie także wzrost cen żywności. Wpływ na to ma kilka czynników – przede wszystkim rosnąca populacja, będzie wymagała większych ilości produktów, przy jednoczesnym spadku ilość ziemi i wody, jakie mogą być wykorzystana do produkcji dóbr spożywczych. Dodatkowym powodem są zmiany klimatyczne, które będą negatywnie wpływać na ilość upraw, a rosnące ceny energii spowodują większe koszty produkcji i transportu, co przełoży się na wzrost cen produktów w sprzedaży detalicznej. W takiej sytuacji konsumenci będą znacznie uważniej wybierać produkty, dbając o ich jakość, a także ograniczać ilość, by w domowym budżecie zminimalizować odsetek wydatków na jedzenie.

Wpływ na sposób podejmowania decyzji zakupowych będzie miał także powszechny dostęp do informacji, bez względu na czas i miejsce. Mając niemal nieograniczoną wiedzę o producentach, sposobach wytworzenia oraz cenach, konsumenci będą bardziej świadomie wybierać produkty, a także szybciej reagować na wiadomości o kryzysach i skandalach wokół nich. Dodatkowo, na firmach spocznie obowiązek kreowania i podtrzymywaniu zwyczaju korzystania z produktów zapewniających zrównoważony rozwój, gdyż sami konsumenci, nie będą w stanie sprostać temu wyzwaniu.

Rekordowe wyniki OPONEO.PL

Osiągnięty wynik finansowy netto w 2010 roku Grupy OPONEO.PL w kwocie 7 162 tys. zł jest rekordowym w historii firmy. Grupa odnotowała 270 proc. wzrost zysku netto, przy 69 proc. wzroście obrotów w stosunku do 2009 roku.

W samym IV kwartale 2010 roku Grupa OPONEO.PL wygenerowała zysk netto w wysokości 4 366 tys. zł odnotowując wzrost w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego o 110 proc.

Po czterech kwartałach 2010 roku zwiększyła wynik EBITDA do 12 616 tys. zł z 5 818 tys. zł po trzech kwartałach 2010 roku i marżę EBITDA operacyjna do poziomu 0,08 proc.

Przychody Grupy w 2010 roku wyniosły 144 302 tys. zł i wzrosły o 69 proc. w stosunku do 2009 roku, a w samym IV kwartale 2010 roku wyniosły 62 464 tys. zł stanowiąc 166 proc. przychodów z IV kwartału 2009 roku. W 2010 roku Grupa OPONEO.PL odnotowała zysk na poziomie operacyjnym EBIT w kwocie 9 086 tys. zł.

Rekordowe wyniki finansowe OPONEO.PL są efektem utrzymania wysokiej dynamiki rozwoju Spółki zarówno na rynku polskim oraz zagranicznym.