Polska odcina się od importu LPG z Rosji. 2025 rok przyniósł dalszy spadek dostaw

W 2025 roku zaledwie 13% LPG trafiającego na polski rynek pochodziło z Rosji, co stanowi znaczący spadek w porównaniu do lat ubiegłych. Po wejściu w życie unijnych sankcji w postaci pełnego embarga w 2026 roku, rosyjski surowiec zniknie z naszego rynku całkowicie. Polski sektor energetyczny miał wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się do tej zmiany. Od inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, kiedy to rozpoczęły się pierwsze dyskusje o konieczności nałożenia sankcji, minęły niemal cztery lata. W tym okresie odpowiedzialne firmy zainwestowały miliony złotych w reorientację łańcuchów dostaw. Podmioty, które zignorowały nadchodzące zmiany i wciąż opierały swój model biznesowy wyłącznie na dostawcach rosyjskich, znajdą się teraz w trudnym położeniu. Branża długo apelowała o okresy przejściowe i je otrzymała. Regulacje wchodzą w życie z odpowiednim wyprzedzeniem. Pozwoliło to uniknąć szoku podażowego.

– Kluczem do niezależności od Wschodu jest rozbudowana infrastruktura portowa. Dzięki niej możemy sprowadzać LPG z kierunków bezpiecznych: ze Skandynawii, ze Stanów Zjednoczonych oraz z innych zakątków świata. Widzimy tu wyraźną analogię do rynku gazu ziemnego (LNG), który z powodzeniem importujemy poprzez terminal w Świnoujściu i rozprowadzamy po kraju. Odpowiednia infrastruktura dywersyfikacyjna jest gwarantem bezpieczeństwa energetycznego – powiedxział serwisowi eNewsroom.pl Wojciech Jakóbik z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego, prowadzący podcast Energy Drink. – Fakt, że pozostajemy importerem netto, oznacza brak samowystarczalności surowcowej. Jednak rynek zachodni, na który się przestawiamy, jest zdywersyfikowany, głęboki i dobrze zaopatrzony, co powinno zapewnić stabilność dostaw do polskich odbiorców. Dodatkowym zabezpieczeniem jest system zapasów obowiązkowych. Wymusza on na uczestnikach rynku gromadzenie określonych ilości paliw na wypadek sytuacji kryzysowych, aby móc szybko uzupełnić ewentualne niedobory. Mechanizm ten sprawdził się już w sektorze ropy naftowej i gazu ziemnego w całej Europie, a teraz zdaje egzamin również w sektorze LPG.

Podkreślę aspekt moralny i geopolityczny tej transformacji. Rynek zaopatrywany z Rosji był wprawdzie konkurencyjny cenowo, a przez lata wydawało się, że niska cena jest wystarczającym argumentem. Jednak kupowanie rosyjskich paliw wprost przekłada się na finansowanie kremlowskiej machiny wojennej i inwazji na Ukrainę. Nie można stawiać znaku równości między dostawcą rosyjskim, a jakimkolwiek innym. Wybór każdego innego kierunku jest wyborem lepszym. Nawet jeśli na rynku europejskim czy światowym działają gracze o różnej sile, jest to rynek oparty na zasadach handlowych, a nie na szantażu politycznym. Funkcjonowanie w ramach zachodniego rynku nie finansuje działalności zbrodniczego reżimu. Rezygnacja z rosyjskiego LPG to zatem nie tylko kwestia bezpieczeństwa energetycznego, ale także fundamentalnej przyzwoitości i strategicznego interesu państwa – powiedział Wojciech Jakóbik.

Rynek pracy pod presją kosztów, niedoboru kompetencji i zmian demograficznych

Popyt na kompetencje wskazuje na konieczność utrzymania zatrudnienia osób w wieku emerytalnym, ale także na potrzebę podejmowania przez firmy reskilingu i upskilingu.

Od 2020 r. w ślad za futurystą Jamaisem Cascio mówi się coraz częściej i coraz głośniej o świecie BANI (brittle – kruchość, anxious – niespokojność, non-linear – nieliniowość, incomprehensible – niezrozumiałość), czyli o świecie niestabilnym, przeładowanym danymi i informacjami, dalekim od dotychczasowej logiki, a tym samym trudno przewidywalnym. Czy dotyczy to także rynku pracy? Czy staje się on mniej stabilny, a zatem trudniej „zarządzalny”, tak na poziomie całych gospodarek, jak i poszczególnych przedsiębiorstw?

Przyglądając się wynikom VII edycji „Badania Analityki HR” można przyjąć, że praca działów HR to business as usual – nie widać tu niepewności, obaw o konsekwencje nieodwracalnych procesów demograficznych, o zmiany w geopolityce i ich konsekwencje dla rynku pracy, o szybkość zmian związanych z nowymi technologiami (no, może w tym przypadku – trochę jednak widać). Działy HR mają, wedle wyników owego badania, tworzyć w ramach celów strategicznych na 2026 r.: strategie płacowe (43,6 proc.), rekrutować (25,7 proc.) i dbać o onboarding (17,1 proc.), dbać o komunikację wewnętrzną (20,3 proc.), a także o markę pracodawcy (16,1 proc.). A w ramach celów korzystania z danych HR jego pracownicy mają dostarczać je zarządowi (50,1 proc.), ale przede wszystkim tworzyć ad hoc raporty i wykresy (66,1 proc.) oraz cykliczne zestawienia i prezentacje (63,7 proc.).

Może dobrze, że dzięki takiemu podejściu do roli działów HR w przedsiębiorstwach stają się one kotwicą w „BANI-owych” czasach. A może w czasach coraz większej niepewności, zmienności i rosnącej roli danych działy HR powinny mieć nie tylko techniczną rolę, ale także inspirować zmiany w większości obszarów działania przedsiębiorstw? W przekształceniach obserwowanych na rynku pracy kumulują się bowiem nie tylko zmiany zachodzące w demografii czy technologii, ale także zmiany sytuacji w całej gospodarce, w poszczególnych branżach, u konkurentów czy wręcz zmiany globalne.

Patrząc na sytuację na rynku pracy w Polsce w 2025 r. widać, że działy HR z tak zdefiniowanymi zadaniami, jak wynika to z owego badania, miały co robić. W sektorze przedsiębiorstw zatrudniających 10 i więcej osób nastąpił niewielki, ale jednak spadek zatrudnienia (o 0,9 proc. r/r). Towarzyszył mu dość silny, bo ponad 8-proc. (r/r) wzrost wynagrodzeń (GUS). Taka sytuacja wskazuje, że problemem dla firm było niedopasowanie strukturalne na rynku pracy i brak pracowników z poszukiwanymi kwalifikacjami.

Początek 2026 r. utrzymuje tę tendencję: zatrudnienie maleje, a wynagrodzenia rosną, aczkolwiek wzrost ten jest już nieco słabszy, bo ok. 6-proc. Nie dziwi zatem, że najważniejszym celem HR w 2026 r. (43,6 proc.) jest zmiana lub stworzenie strategii płacowej. Nie dziwi także, że w badaniach koniunktury gospodarczej GUS przedsiębiorcy wskazują na koszty zatrudnienia jako główny czynnik wpływający na wzrost kosztów (ok. 80 proc. firm).

Po rozpoczęciu wojny USA-Izrael-Iran do problemu związanego z wysokimi kosztami pracy doszły rosnące ceny ropy i gazu. Tym bardziej trudne będzie tworzenie strategii płacowych lub ich zmiana.

Czego zatem możemy się spodziewać na rynku pracy w całym 2026 r.? Na to wskazują wyniki przytoczonego badania dotyczące planowanych działań związanych z zatrudnieniem: 1/3 przedsiębiorstw deklaruje spadek liczby nowych rekrutacji, a 27 proc. – wręcz zwolnienia.

W pewnej mierze (to także efekt regulacyjny) widać to już w danych dotyczących bezrobocia, które wzrosło na początku 2026 r. do ponad 6 proc., a osób zarejestrowanych w Urzędach Pracy jest już blisko milion. Jednocześnie w badaniach koniunktury gospodarczej przedsiębiorcy ciągle wskazują jako jedną z istotnych barier dla inwestycji problem z zatrudnieniem pracowników (w największym stopniu w budownictwie, hotelach i restauracjach i transporcie). Zatem niedopasowanie strukturalne na rynku pracy pozostaje z nami na dłużej.

Pytanie, czy pewnym rozwiązaniem tego problemu nie będzie większe otwarcie firm na zatrzymanie pracowników wchodzących w wiek emerytalny? Wyraźnie widać, że dzieje się tak coraz częściej: w czwartym kwartale 2025 r. stanowili oni już według GUS 5 proc. ogółu zatrudnionych. To także wyzwanie dla firm i działów HR – jak wyposażyć tych doświadczonych zawodowo pracowników w dodatkowe kompetencje, głównie cyfrowe.

Do opisanych wyżej cech rynku pracy należy dodać relatywnie duży udział cudzoziemców (wedle ZUS prawie 7 proc. zatrudnionych). W bieżącym roku będzie ich przybywać. Przedsiębiorcy, którzy jeszcze tego nie zrobili, będą musieli zmierzyć się z procedurami ich zatrudnienia, a przede wszystkim z włączeniem ich w system organizacyjny i kulturowy firmy, w tym z rozwiązywaniem problemów językowych.

Zmian na rynku pracy – zarówno tych już dziejących się, jak i spodziewanych – jest dużo. Popyt na kompetencje wskazuje na konieczność otwarcia się na utrzymywanie zatrudnieniu osób 60/65+, ale także na potrzebę podejmowania przez firmy reskilingu i upskillingu.

Chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden ciekawy aspekt zmian na rynku pracy. Obserwuję w firmach zaawansowanych technologicznie tendencję do poszukiwania specjalistów poza Polską, a w celu ich przyciągnięcia (często praca on-line) – oferowanie bardzo wysokich dochodów. Pokazuje to wyraźnie, że firmy uznają, że nie ma czasu na czekanie aż system edukacji dopasuje się do potrzeb rynku pracy. Stosują reskilling i upskilling, ale on także zabiera czas i nie zawsze jest efektywny. Dlatego sięgają po inne rozwiązania. To ciekawe zadanie dla działów HR – analiza i wskazanie opcji lepszej dla firmy. Jak widać, świat BANI to nie tylko problemy, ale i ciekawe wyzwania.

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek  jest członkinią Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Grupa Pracuj poprawiła rentowność i rekomenduje rekordową dywidendę za 2025 rok

W 2025 roku Grupa Pracuj kontynuowała wzrost, osiągając 811,2 mln zł skonsolidowanych przychodów (+5,4% r/r). To m.in. efekt większej liczby oraz wyższej średniej ceny projektów rekrutacyjnych w serwisach Pracuj.pl i Robota.ua. Równolegle Grupa rozwija obszar HR Software w modelu SaaS, który charakteryzuje się wysoką retencją i przewidywalnością przychodów – rośnie liczba klientów korzystających z rozwiązań softgarden i eRecruiter. Dodatkowym czynnikiem wzrostu było przejęcie spółki Kadromierz w marcu 2025 roku, wpisujące się w strategię rozszerzania oferty w obszarze HR Software i post-hire.

Skorygowana EBITDA[1] Grupy Pracuj w minionym roku sięgnęła 366,6 mln zł (+5,7% r/r), natomiast wypracowany w 2025 roku skonsolidowany zysk netto wzrósł do 242,9 mln zł (+16,3% r/r). Wysoka dynamika zysku netto była wspierana m.in. przez rosnące zyski spółek prowadzących serwisy rekrutacyjne w Ukrainie, w których Grupa Pracuj w ubiegłym roku zwiększyła swoje udziały.

Zarząd Grupy Pracuj zarekomendował również wypłatę dywidendy z zysku za 2025 r. w łącznej wysokości 206,7 mln zł, co przekłada się na 3,00 zł na akcję, o 42,7% więcej niż rok wcześniej. To rekordowa propozycja, będąca odzwierciedleniem bardzo dobrej sytuacji płynnościowej spółki.

– W 2025 roku warunki na naszych rynkach były wymagające i zróżnicowane. W Polsce, mimo wzrostu gospodarczego, aktywność rekrutacyjna pracodawców była umiarkowana, jednak skutecznie realizowaliśmy zwiększania zasięgu rynkowego. Potwierdzeniem jest m.in. rekordowa liczba blisko 62 tysięcy aktywnych klientów Pracuj.pl, osiągnięta dzięki rozwojowi narzędzi eCommerce. Konsekwentnie budujemy pozycję partnera pierwszego wyboru dla firm poszukujących pracowników, niezależnie od ich wielkości czy branży. Utrzymujemy pozycję lidera również w Ukrainie, gdzie zwiększyliśmy nasze zaangażowanie kapitałowe w dwóch czołowych serwisach – Robota.ua i Work.ua, co przekłada się na wyższy udział w zyskach dynamicznie rosnącego rynku. Już dziś widzimy silne wyniki, a wiodąca pozycja rynkowa tych serwisów sprawia, że większość firm działających na rynku pracy korzysta lub będzie korzystać z ich rozwiązań – zarówno obecnie, jak i w kontekście przyszłej odbudowy gospodarki – komentuje Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

– Obszar HR Software, bardziej odporny na cykle koniunkturalne, odpowiadał za 27% przychodów Grupy Pracuj. eRecruiter umocnił pozycję lidera na polskim rynku systemów wspierających rekrutację, a softgarden kontynuował rozwój w regionie DACH, pomimo wyzwań z jakimi zmaga się niemiecka gospodarka. W 2025 roku zainwestowaliśmy także w spółkę Kadromierz, która znajduje się w dynamicznej fazie wzrostu. To ważny krok w kierunku rozszerzania naszej obecności w obszarze post-hire, czyli rozwiązań wspierających firmy po zakończeniu procesu rekrutacji – dodaje Przemysław Gacek.

– Miniony rok przyniósł dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji. Choć w 2025 roku jej wpływ na branżę pozostawał ograniczony, to jesteśmy przekonani, że narzędzia oparte o AI będą coraz silniej wpływać na funkcjonowanie rynku pracy. W Grupie Pracuj konsekwentnie rozwijamy zastosowania AI w naszych serwisach rekrutacyjnych i rozwiązaniach software’owych, koncentrując się na zwiększaniu produktywności użytkowników oraz tworzeniu dodatkowych możliwości monetyzacji. Jednocześnie wykorzystujemy AI również wewnętrznie, podnosząc efektywność operacyjną naszych zespołów – wskazuje prezes Grupy Pracuj.

Stabilny rozwój biznesów Grupy Pracuj na polskim rynku

W ujęciu geograficznym, największy udział w przychodach i zysku operacyjnym Grupy Pracuj ma segment Polska, obejmujący: Pracuj.pl – czołowy polski serwis rekrutacyjny, eRecruiter – najczęściej wybierany system do zarządzania rekrutacjami, oferowany w modelu SaaS, oraz Kadromierz – nowoczesne narzędzie do planowania i zarządzania czasem pracy, także dostępne w modelu subskrypcyjnym.

W 2025 roku przychody z rynku polskiego wyniosły 570,9 mln zł i były o 5,6% wyższe niż rok wcześniej. Zysk operacyjny segmentu Polska wzrósł natomiast o 2,9% do 270,1 mln zł.

Ponad pół miliona projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl

Większość przychodów Grupy Pracuj w Polsce generowana jest przez Pracuj.pl. Liczba projektów rekrutacyjnych opublikowanych w tym serwisie w 2025 roku zwiększyła się o 1,4% r/r do 500,8 tys., przy wzroście średniej ceny projektów rekrutacyjnych o 1,7% r/r. Liczba pracodawców aktywnie korzystających z serwisu Pracuj.pl w 2025 roku sięgnęła rekordowego poziomu 61,8 tys. (+5% r/r), potwierdzając rosnące pokrycie rynku.

– Wzrosty notowane przez Pracuj.pl w okresie ograniczonej aktywności rekrutacyjnej potwierdzają odporność naszego modelu oraz umacnianie pozycji rynkowej. Było to możliwe m.in. dzięki zwiększeniu liczby ogłoszeń w segmencie Blue i Pink Collars oraz skutecznemu docieraniu do rosnącej bazy klientów przy wykorzystaniu narzędzi eCommerce. Jednocześnie rozwijamy rozwiązania oparte na AI, które pomagają pracodawcom prowadzić rekrutacje sprawniej i bardziej efektywnie, co wspiera rozwój naszego kluczowego segmentu White Collars. Z kolei większe zróżnicowanie publikowanych ogłoszeń oraz wprowadzenie zaawansowanych narzędzi elastycznego ustalania cen – uwzględniających m.in. lokalizację i poziom stanowiska – pozwalają nam lepiej dopasowywać ofertę do potrzeb rynku i zwiększać jej wartość – komentuje Rafał Nachyna członek zarządu i dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

eRecruiter umacnia pozycję lidera w Polsce

Należący do Grupy Pracuj eRecruiter umocnił swoją pozycję lidera wśród systemów do zarządzania rekrutacjami w Polsce. Na koniec 2025 roku aktywnie korzystało z niego 2 332 klientów z kilkudziesięciu branż – o 11,4% więcej niż rok wcześniej. W warunkach niższej aktywności rekrutacyjnej na rynku liczba subskrybentów eRecruitera rosła stabilnie, m.in. dzięki udanej migracji klientów z systemu HRlink. Była ona efektem uproszczenia oferty Grupy Pracuj oraz decyzji o utrzymywaniu na polskim rynku jednego systemu ATS (Applicant Tracking System).

Miesięczne powtarzalne przychody (MRR) eRecruitera wzrosły o 9% r/r, osiągając w grudniu 2025 roku poziom 4,35 mln zł. Nieco wolniejsza dynamika MRR w porównaniu ze wzrostem liczby klientów wynikała m.in. z poszerzania zasięgu rynkowego o mniejsze firmy, korzystające z abonamentów o niższej cenie. Jednocześnie eRecruiter posiada znaczący potencjał w obszarze tzw. upsellingu, czyli stopniowego zwiększania liczby modułów i funkcjonalności, z których korzystają klienci w trakcie współpracy.

– W 2025 roku konsekwentnie rozwijaliśmy funkcjonalności systemu eRecruiter. Wdrożyliśmy m.in. Asystenta AI, który wspiera użytkowników w analizie aplikacji kandydatów, przygotowywaniu podsumowań oraz automatyzacji komunikacji rekrutacyjnej. Rozwijaliśmy także HR Marketplace – ekosystem narzędzi wspierających wszystkie etapy cyklu życia pracownika, pozwalający organizacjom elastycznie dobierać rozwiązania do swoich potrzeb. System wzbogaciliśmy również o nowe funkcje automatyzujące procesy HR, takie jak moduł wakatu, automatyczne tagowanie CV, generowanie pytań rekrutacyjnych czy rozbudowane raportowanie. Rozwiązania te zwiększają efektywność procesów, poprawiają doświadczenia kandydatów, a także wspierają zgodność z RODO – wylicza Rafał Nachyna.

Stabilne wyniki softgarden na trudnym rynku

Łączne przychody Grupy Pracuj z regionu DACH (w sprawozdaniu prezentowane jako segment Niemcy), obejmujące działalność spółki softgarden, w 2025 roku wyniosły 176,5 mln zł i były zbliżone do poziomu osiągniętego rok wcześniej (-0,4% r/r). Zysk operacyjny tego segmentu wzrósł natomiast o 9,9% r/r, do 23,7 mln zł.

softgarden oferuje system do zarządzania rekrutacjami (TAS) w modelu SaaS oraz usługę multipostingu, umożliwiającą zautomatyzowaną publikację ofert pracy w wielu serwisach rekrutacyjnych, szczególnie istotną na silnie rozdrobnionym rynku niemieckim.

Otoczenie makroekonomiczne w Niemczech – głównym rynku działalności softgarden – pozostawało wymagające. Gospodarka wychodziła z technicznej recesji, a wzrost PKB był bardzo niski, co przekładało się na większą ostrożność przedsiębiorstw w uruchamianiu nowych projektów rekrutacyjnych i w konsekwencji na spadek przychodów z usługi multipostingu.

Jednocześnie softgarden odnotował wzrost przychodów z usług oferowanych w modelu SaaS. Na koniec 2025 roku aktywnie korzystało z nich 1 889 pracodawców, co oznacza wzrost o 4% r/r. Miesięczne powtarzalne przychody (MRR) w euro – walucie funkcjonalnej spółki – rosły w tempie zbliżonym do wzrostu liczby klientów. Po przeliczeniu na złote MRR wzrosły o 2,6% r/r, do 8,03 mln zł w grudniu 2025 roku, na co wpłynęło umocnienie się polskiej waluty.

– W minionym roku softgarden rozszerzył ofertę produktową o nowe rozwiązania, takie jak inteligentne dopasowanie kandydatów czy moduł onboardingu. Uruchomił także kanał akwizycji klientów skierowany głównie do sektora MŚP. Oparty jest on na prostych pakietach cenowych, bezpłatnym okresie próbnym oraz wysokim poziomie automatyzacji procesu zakupowego, w tym obsłudze klienta przez chatbota AI, który obsłużył ponad 55% zapytań – informuje Rafał Nachyna.

Rosnący udział usług oferowanych w modelu SaaS w przychodach softgarden (w ujęciu netto[2], w 2025 roku wzrósł do 71% z 66% rok wcześniej) ma pozytywny wpływ na rentowność tej spółki.

Robota.ua napędza wzrost dzięki efektywnej monetyzacji

Przychody Grupy Pracuj z rynku ukraińskiego w 2025 roku wyniosły 63,9 mln zł (+21,8% r/r), a zysk operacyjny segmentu Ukraina wzrósł do 15,4 mln zł (+19% r/r), głównie dzięki efektywnej polityce cenowej. Serwis Robota.ua utrzymał pozycję lidera rynku ukraińskiego pod względem liczby ogłoszeń i wielkości aktywnej bazy CV.

Całkowita liczba projektów rekrutacyjnych w serwisie Robota.ua w 2025 roku przekroczyła 1,4 mln, po wzroście o 5% r/r, przy jednoczesnym spadku liczby płatnych projektów rekrutacyjnych do 556 tys. (-3,9% r/r), co było następstwem dynamicznego wzrostu cen – średnia cena płatnych projektów rekrutacyjnych wzrosła o 56,5% r/r, a po przeliczeniu na złote o 42,1% r/r. Jednocześnie serwis Robota.ua oferował ogłoszenia w modelu freemium[3], wspierając lokalnych pracodawców i państwo w czasie trwającej wojny – w 2025 roku opublikowano 850 tys. bezpłatnych ogłoszeń, o 11,8% więcej niż rok wcześniej.

– Wysoki, dwucyfrowy wzrost średnich cen projektów rekrutacyjnych w połączeniu ze wzrostem wolumenów potwierdza duży potencjał naszej ukraińskiej spółki. W ślad za podwyżkami cen rosła także realna wartość dla pracodawców. Na rynku, na którym największym wyzwaniem jest niedobór rąk do pracy, serwis Robota.ua w 2025 roku zwiększył liczbę aplikacji na opublikowane ogłoszenia o 16% r/r – wskazuje Rafał Nachyna.

Marża skorygowanej EBITDA powyżej 45%, rentowność netto istotnie w górę

Łączne przychody Grupy Pracuj ze wszystkich rynków w 2025 roku wyniosły 811,2 mln zł i były o 5,4% wyższe niż rok wcześniej. Skorygowana EBITDA sięgnęła 366,6 mln zł, rosnąc o 5,7% r/r. Tym samym Grupa Pracuj z powodzeniem realizuje długoterminowy cel utrzymania marży skorygowanej EBITDA na poziomie powyżej 40% – 2025 roku wyniosła ona 45,2% wobec 45,0% rok wcześniej.

Jeszcze bardziej wzrosła rentowność netto Grupy. Wypracowany w minionym roku skonsolidowany zysk netto wyniósł 242,9 mln zł i był o 16,3% wyższy niż w 2024 roku.

– Na poprawę rentowności netto duży wpływ miał ponad dwukrotnie wyższy udział w wyniku finansowym jednostek wycenianych metodą praw własności – w 2025 roku wyniósł on 30,5 mln zł wobec 14,6 mln zł rok wcześniej. W tej pozycji ujmowany jest przypadający na Grupę Pracuj zysk ukraińskiej spółki prowadzącej serwis rekrutacyjny Work.ua, będący współliderem rynku w Ukrainie, obok Robota.ua.

W wyniku pośredniego zwiększenia udziałów nasz łączny udział w tej spółce wzrósł w 2025 roku do 52,7%. Choć nie sprawujemy nad nią kontroli, przypada na nas większość jej zysków, które w ostatnich dwóch latach skokowo wzrosły. Wyższa rentowność netto Grupy Pracuj to także efekt niższych kosztów finansowych wynikających z systematycznego zmniejszania zadłużenia – wskazuje Gracjan Fiedorowicz, członek zarządu i dyrektor finansowy (CFO) Grupy Pracuj.

Podobnie jak w poprzednich latach, istotny wpływ na raportowany wynik netto miała także cykliczna aktualizacja wartości godziwej należących do Grupy Pracuj mniejszościowych udziałów w spółce Beamery Inc. W 2025 roku wpływ tego przeszacowania był jednak wyraźnie mniejszy (-16,7 mln zł) niż w 2024 roku (-48,6 mln zł).

W samym czwartym kwartale 2025 roku skonsolidowane przychody Grupy Pracuj wyniosły 196,8 mln zł (+5,0% r/r), skorygowana EBITDA sięgnęła 80,5 mln zł (+5,9% r/r), a zysk netto wzrósł do 55,4 mln zł (+21,7% r/r).

Propozycja rekordowej dywidendy z zysku za 2025 rok

Zarząd Grupy Pracuj zarekomendował również wypłatę dywidendy z zysku za 2025 r. w łącznej wysokości 206,7 mln zł, czyli 3,00 zł w przeliczeniu na jedną akcję – o 42,7% więcej niż rok wcześniej.

– Bardzo dobra sytuacja płynnościowa Grupy Pracuj pozwala nam zarekomendować Walnemu Zgromadzeniu wypłatę dywidendy w rekordowej wysokości 3,00 zł na akcję. W obecnym otoczeniu rynkowym, dostrzegamy ograniczone możliwości dokonania znaczącej akwizycji w najbliższym czasie. Zgodnie z naszą strategią, do przejęć podchodzimy selektywnie, kierując się rygorystycznymi kryteriami inwestycyjnymi oraz dbałością o strategiczne dopasowanie potencjalnych celów do ekosystemu Grupy Pracuj. W tej sytuacji, jako zarząd uznaliśmy, że możemy przeznaczyć większą część wypracowanych zysków na wypłatę dla akcjonariuszy – komentuje Gracjan Fiedorowicz.

Zarząd Grupy Pracuj proponuje, aby dzień dywidendy wyznaczony został na 24 czerwca 2026 r., zaś wypłata – 2 lipca br.

 

***

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Pracuj

(mln zł) 4Q 2025 4Q 2024 Zmiana r/r 2025 2024 Zmiana r/r
Przychody z umów z klientami 196,8 187,5 5,0% 811,2 770,0 5,4%
Skorygowana EBITDA 80,5 76,0 5,9% 366,6 346,9 5,7%
Marża skorygowana EBITDA 40,9% 40,6% 0,9 p.p. 45,2% 45,0% 0,2 p.p.
Zysk netto 55,4 45,5 21,7% 242,9 208,8 16,3%

 

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty związane z akwizycjami oraz koszty restrukturyzacji w nabytych spółkach.

[2] Wyłączając koszty sprzedanych ogłoszeń, nabytych przez softgarden w celu odsprzedaży w ramach usługi multipostingu.

[3] W ramach modelu freemium każdy klient może opublikować jedno darmowe ogłoszenie o pracę w miesiącu.

Polski biznes w trudniejszym otoczeniu. Skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie są coraz bardziej odczuwalne

0

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym zaangażowanie Stanów Zjednoczonych i napięcia wokół Iranu, staje się jednym z kluczowych czynników kształtujących otoczenie gospodarcze, w którym funkcjonują dziś polskie przedsiębiorstwa. Choć geograficznie odległy, konflikt ten oddziałuje na gospodarkę poprzez kanały surowcowe, finansowe oraz walutowe, tworząc środowisko podwyższonej niepewności i zmienności.

Najbardziej bezpośrednim efektem są rosnące ceny energii. Utrzymujące się wysokie notowania ropy i gazu, wzmocnione ryzykiem zakłóceń dostaw w rejonie Zatoki Perskiej, przekładają się na wzrost kosztów produkcji, transportu i logistyki. Dla wielu polskich firm oznacza to presję na marże oraz konieczność rewizji strategii cenowych. W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się branże energochłonne oraz te silnie uzależnione od globalnych łańcuchów dostaw, gdzie efekt drożejących surowców kumuluje się z kosztami importu.

Wpływ na strukturę wydatków

Równolegle rośnie ryzyko ponownego przyspieszenia inflacji. Wyższe ceny paliw i energii działają jak dodatkowy podatek dla przedsiębiorstw i konsumentów, ograniczając popyt i wpływając na strukturę wydatków. Choć obecny szok inflacyjny jest łagodniejszy niż ten obserwowany po wybuchu wojny w Ukrainie, jego długotrwałość może prowadzić do efektów wtórnych, w tym wzrostu kosztów pracy czy usług. W takim scenariuszu banki centralne mogą być zmuszone do utrzymania restrykcyjnej polityki monetarnej lub nawet powrotu do podwyżek stóp procentowych, co bezpośrednio wpływa na koszt finansowania działalności.

Zmienia się także otoczenie rynków finansowych. Wzrost rentowności obligacji oraz większa awersja do ryzyka powodują, że dostęp do kapitału staje się bardziej wymagający, szczególnie dla podmiotów o niższej wiarygodności kredytowej. Jednocześnie możliwa aprecjacja dolara oraz wahania kursów walutowych zwiększają niepewność w rozliczeniach międzynarodowych. Dla eksporterów i importerów oznacza to konieczność aktywnego zarządzania ryzykiem kursowym oraz większą ostrożność w planowaniu kontraktów.

Uzależnienie od importu surowców

Europa, w tym Polska, pozostaje bardziej wrażliwa na szoki energetyczne niż Stany Zjednoczone, co wynika z większego uzależnienia od importu surowców. Wysokie ceny energii mogą więc istotnie ograniczyć tempo wzrostu gospodarczego, szczególnie w sektorach powiązanych z przemysłem i infrastrukturą. Jednocześnie rosnące wydatki na obronność oraz inwestycje publiczne mogą częściowo amortyzować negatywne skutki, tworząc nowe impulsy popytowe w wybranych segmentach gospodarki.

W takich warunkach kluczowe staje się podejście oparte na elastyczności i zarządzaniu ryzykiem. Firmy coraz częściej zmuszone są do równoważenia krótkoterminowej presji kosztowej z długofalowym planowaniem płynności i inwestycji. Znaczenia nabiera nie tylko dostęp do finansowania, ale także jego struktura oraz zdolność do szybkiego reagowania na zmieniające się warunki rynkowe. W efekcie przewagę zyskują organizacje, które potrafią łączyć operacyjną sprawność z umiejętnością poruszania się w złożonym, globalnym otoczeniu gospodarczym.

Nowe przepisy mogą zmienić cenniki mieszkań. Deweloperzy ostrzegają przed wzrostem kosztów

Począwszy od 2026 roku deweloperzy wkroczyli w nową rzeczywistość regulacyjną. Zaostrzone wymogi techniczne, obowiązki wynikające z ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej oraz skutki reformy planowania przestrzennego – w opinii analityków portalu RynekPierwotny.pl – mogą istotnie obniżyć rentowność nowych projektów (albo podwyższyć ceny mieszkań).

Dotychczasowe publiczne szacunki mówiły o wzroście kosztów budowy rzędu „kilkuset złotych za metr”. Coraz częściej jednak analitycy wskazują, że w części projektów realny wzrost może przekroczyć 1 000 zł/mkw., jeśli uwzględnić nie tylko droższe technologie, ale również wzrost kosztów gruntów i ryzyko administracyjne.

Kluczowe jest bowiem rozróżnienie między:

  • kosztem technicznym (materiały i standard wykonania),
  • kosztem konstrukcyjnym (wymogi schronowe),
  • kosztem planistycznym (dostępność gruntów),
  • kosztem finansowym (wydłużony cykl inwestycyjny).

Co wygeneruje wzrost kosztów?

  1. Akustyka – wyższy standard minimalny

WT 2026 podnoszą wymagania izolacyjności do poziomu klasy AQ–0. Oznacza to grubsze przegrody międzylokalowe, lepsze parametry stropów oraz wibroizolację instalacji.

Szacowany wzrost kosztu: 100–150 zł/mkw.

  1. Efektywność energetyczna – stabilizacja wymogów przed kolejną zmianą

W przeciwieństwie do akustyki czy części rozwiązań technicznych, zmiany w WT 2026 nie oznaczają istotnego zaostrzenia wymogów dotyczących efektywności energetycznej budynków. Obowiązujące obecnie parametry energetyczne pozostają w dużej mierze kontynuacją standardów wprowadzonych w poprzednich latach.

– Warto jednak pamiętać, że sektor budownictwa mieszkaniowego znajduje się w szerszym procesie transformacji energetycznej związanej z europejską dyrektywą budynkową (EPBD). W przypadku nowego budownictwa mieszkaniowego jej pełny wpływ regulacyjny spodziewany jest dopiero po 2030 roku, kiedy nowe budynki mają spełniać standard budynków zeroemisyjnych – twierdzi Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl

W krótkim okresie presja kosztowa w tym obszarze wynika raczej z oczekiwań rynkowych dotyczących standardu energetycznego oraz stosowania instalacji OZE niż z bezpośredniego zaostrzenia wymogów w WT 2026.

Szacowany wzrost kosztu: 100–250 zł/mkw.

  1. Bezpieczeństwo pożarowe

Nowe doprecyzowania w zakresie odporności ogniowej, wydzieleń pożarowych i systemów oddymiania zwiększają koszt jednostkowy realizacji.

Szacowany wzrost kosztu: 50–120 zł/mkw.

  1. Obowiązki schronowe – element konstrukcyjny

Wymogi wynikające z ustawy o ochronie ludności mogą oznaczać:

  • wzmocnione konstrukcje żelbetowe,
  • większe zużycie stali i betonu,
  • dodatkowe instalacje techniczne,
  • zmiany w projektowaniu garaży podziemnych.

Rozpiętość kosztowa jest duża i zależna od lokalizacji oraz konstrukcji budynku.

Szacowany wzrost kosztu:
200–600 zł/mkw., w wybranych projektach więcej.

Reforma planowania przestrzennego – presja przez rynek gruntów

Skutki reformy planowania nie wynikają z parametrów technicznych budynku, lecz z wprowadzenia systemu Planów Ogólnych Gmin i powiązania decyzji o warunkach zabudowy z nową strukturą planistyczną.

W krótkim okresie zmiany mogą prowadzić do zwiększonej niepewności inwestycyjnej. W gminach, które nie uchwalą planów ogólnych na czas, możliwość uzyskania nowych decyzji WZ może zostać ograniczona, co przejściowo zmniejsza dostępność gruntów inwestycyjnych.

Ekonomiczny efekt tej zmiany może obejmować:

  • premię cenową za działki z prawomocnym pozwoleniem na budowę lub obowiązującym planem miejscowym,
  • wydłużenie cyklu inwestycyjnego i wzrost kosztów finansowania projektów,
  • większą selektywność w uruchamianiu nowych inwestycji.

Jednocześnie część analityków rynku zwraca uwagę, że w dłuższym okresie reforma planistyczna może przynieść również efekt odwrotny – zwiększenie dostępności gruntów pod zabudowę mieszkaniową. Jak tłumaczy Jan Dziekoński, główny ekonomista portalu RynekPierwotny.pl – wynika to z możliwości zmiany przeznaczenia terenów wcześniej ujętych w studiach jako niemieszkaniowe na mieszkaniowe. Przykładem takich procesów są zmiany planistyczne obserwowane w ostatnich latach m.in. w Warszawie.

Ostateczny wpływ reformy na podaż gruntów będzie więc zależał od sposobu wdrażania planów ogólnych przez poszczególne samorządy oraz tempa ich uchwalania.

Reforma planistyczna nie generuje prostego kosztu typu „+200 zł/mkw.”, ale w negatywnym scenariuszu może prowadzić do wzrostu cen gruntów o kilka–kilkanaście procent. W dużych miastach efekt ten może przekładać się na dodatkowe 200–400 zł/mkw. kosztu całkowitego projektu.

Realistyczna skala wzrostu kosztów po zsumowaniu wszystkich czynników wg ekspertów portalu RynejPierwotny.pl

Scenariusz Wzrost kosztu 1 mkw.
Konserwatywny 500–700 zł
Realistyczny 800–1 000 zł
Wysoki (duże miasta, garaże, presja gruntowa) 1 000–1 300 zł

Oznacza to wzrost kosztów realizacyjnych o od kilku do kilkunastu procent. Warto przy tym podkreślić, że podane wartości mają charakter szacunkowy i zależą od specyfiki projektu, lokalizacji oraz przyjętych rozwiązań technicznych. W praktyce największe znaczenie dla kosztów może mieć nie tylko sam standard budynku, ale także dostępność gruntów oraz tempo procedur administracyjnych.

Przykład: mieszkanie 50 mkw. w Warszawie

Warszawa pozostaje rynkiem referencyjnym.

Przy koszcie budowy 6 500 zł/mkw. i cenie ofertowej 16 000 zł/mkw., 50-metrowe mieszkanie kosztuje około 800 tys. zł.

Jeśli koszt wzrośnie o:

700 zł/mkw.  cena może wzrosnąć o ok. 35 tys. zł,

1 000 zł/mkw.  o ok. 50 tys. zł,

1 300 zł/mkw.  nawet o 60–65 tys. zł.

– Nie musi to oznaczać pełnego przełożenia 1:1 na ceny sprzedaży. Część kosztów może zostać rozłożona między marżę, metraż i tempo realizacji inwestycji – tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Inflacja regulacyjna a cykl rynkowy

W latach 2014–2021 kolejne zaostrzenia energetyczne były wprowadzane w okresie silnej koniunktury. Dziś sytuacja jest bardziej złożona, gdyż koszty finansowania są wyższe niż w okresie boomu, konkurencja ofertowa jest duża, a popyt pozostaje wciąż ostrożny i cierpliwie oczekujący korekty w deweloperskich cennikach.

Oznacza to napięcie między rosnącym „minimalnym kosztem opłacalności” projektu a zdolnością rynku do akceptacji wyższych stawek metra kwadratowego lokali z pierwszej ręki. Pytanie, czy rynek będzie w stanie udźwignąć skumulowane w relatywnie krótkim czasie obciążenia.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz to:

  • selektywność nowych inwestycji,
  • koncentracja na gruntach z zabezpieczonym statusem planistycznym,
  • stopniowe dostosowywanie cen,
  • większa presja na marże w segmencie popularnym.

W dłuższej perspektywie nowe standardy techniczne prawdopodobnie staną się normą rynkową. Krótkoterminowo jednak kumulacja zmian stanowi realny test elastyczności rynku mieszkaniowego.

Jak podkreślają analitycy portalu RynekPierwotny.pl – każda większa zmiana regulacyjna podnosi koszt budowy, ale skala obecnej kumulacji jest wyjątkowa. Jeśli zsumujemy wymagania techniczne, konstrukcyjne i efekt planistyczny, w części projektów wzrost kosztu może przekroczyć 1 000 zł za metr kwadratowy. W warunkach umiarkowanego popytu oznacza to presję na marże i większą selektywność uruchamiania nowych inwestycji. Kluczowe będzie tempo adaptacji rynku oraz stabilność otoczenia makroekonomicznego.

Nowy czynnik ryzyka: napięcia geopolityczne i presja makroekonomiczna

Analiza wpływu zmian regulacyjnych na koszty budowy mieszkań zbiega się z nowym czynnikiem ryzyka dla globalnej gospodarki. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wywołała silną reakcję rynków finansowych, spadki indeksów giełdowych oraz gwałtowne wzrosty cen surowców energetycznych.

Na światowych rynkach obserwowany jest skok cen ropy naftowej oraz rosnąca zmienność na rynkach finansowych. Dotkliwe spadki odnotowały również indeksy sektorowe związane z rynkiem nieruchomości, w tym indeks WIG-Nieruchomości na warszawskiej GPW.

Tego typu zjawiska mogą mieć kilka istotnych konsekwencji dla sektora budownictwa mieszkaniowego:

  1. Presja kosztowa w budownictwie
    Wzrost cen energii i surowców zazwyczaj przekłada się na droższe materiały budowlane, transport oraz koszty produkcji w branżach powiązanych, takich jak stal czy cement.
  2. Ryzyko zakłóceń w łańcuchach dostaw
    Konflikty geopolityczne mogą prowadzić do ograniczeń logistycznych oraz wzrostu kosztów transportu, co w przeszłości wielokrotnie wpływało na ceny materiałów budowlanych.
  3. Ryzyko spowolnienia gospodarczego
    W przypadku przedłużającego się konfliktu wzrost cen surowców może nasilić presję inflacyjną i zwiększyć ryzyko spowolnienia gospodarczego lub recesji w części gospodarek.

Paradoks rynku mieszkaniowego

Z punktu widzenia rynku nieruchomości powstaje więc specyficzna sytuacja.

Z jednej strony:

  • regulacje techniczne podnoszą koszt budowy,
  • droższe surowce zwiększają koszty materiałów,
  • rosną koszty finansowania projektów.

Z drugiej strony:

  • niepewność gospodarcza osłabia skłonność do zakupów,
  • dostępność kredytów pozostaje ograniczona,
  • kupujący stają się bardziej ostrożni.

Oznacza to, że wzrost kosztów nie musi automatycznie przełożyć się na wzrost cen mieszkań. W sytuacji słabszego popytu część presji kosztowej może zostać przejęta przez marże deweloperów lub prowadzić do ograniczenia liczby nowych inwestycji.

W dłuższej perspektywie oznacza to, że o kierunku rynku zdecyduje nie tylko poziom kosztów budowy wynikający z nowych regulacji, ale przede wszystkim kondycja gospodarki oraz dostępność finansowania dla kupujących – podsumowuje Jarosław Jędrzyński analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.pl.

Rynek pierwotny w marcu: stabilizacja cen w większości miast, wzrost średnich w Warszawie i Poznaniu

W marcu Warszawa i Poznań były jedynymi metropoliami, w których wzrosła średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez deweloperów. To już kolejny miesiąc wzrostu w tych miastach. W pozostałych metropoliach średnia pozostała stabilna – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

W Warszawie w ciągu ostatnich czterech miesięcy średnia cena metra nowych mieszkań wzrosła aż o 8% – tyle samo, ile wcześniej przez dwa lata. Z kolei w Poznaniu, który przez większą część ubiegłego roku uchodził za oazę stabilizacji cenowej, ostatnie pięć miesięcy przyniosło wzrost o ponad 5%, podczas gdy wcześniej trwało to półtora roku.

– To nie oznacza, że deweloperzy masowo podnosili ceny mieszkań. Obecnie największy wpływ na ich poziom ma zmiana struktury kurczącej się oferty. Znikają z niej najtańsze lokale, a jednocześnie pojawiają się głównie mieszkania z wyższej półki cenowej – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Jak wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl, średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez warszawskich deweloperów wzrosła w marcu o 1%, zbliżając się do poziomu 19,7 tys. zł.

O 1% podrożały również nowe mieszkania w Poznaniu. Na wzrost do poziomu 14,2 tys. zł za metr kwadratowy wpłynęło pojawienie się w ofercie inwestycji z cenami w przedziale 17,5–29 tys. zł za metr.

W Krakowie także pojawiły się mieszkania z segmentu premium, jednak ich skala była zbyt mała, by wpłynąć na średnią cenę, która utrzymała poziom z lutego – ok. 17 tys. zł za metr kwadratowy.

Również w pozostałych metropoliach marzec przyniósł stabilizację cen. W Trójmieście średnia wyniosła 17,7 tys. zł za metr kwadratowy, we Wrocławiu – 15,3 tys. zł, w Łodzi – niespełna 11,5 tys. zł, a w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – ok. 11,3 tys. zł.Ceny mieszkań-marzec-2026-wstępne

W ujęciu rocznym Łódź była jedyną metropolią, w której średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań nie zmieniła się. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii wzrost wyniósł natomiast 2%.

Ekspert portalu RynekPierwotny.pl podkreśla, że w obu tych metropoliach występuje nadpodaż mieszkań – przy obecnym tempie sprzedaży upłynnienie całej oferty zajęłoby ponad dwa lata.

W pozostałych metropoliach średnia cena metra kwadratowego była w marcu wyższa niż rok wcześniej: o 3% w Krakowie, o 4% we Wrocławiu, o 6% w Poznaniu, o 9% w Trójmieście i aż o 10% w Warszawie.

Marek Wielgo zwraca uwagę, że w ofercie warszawskich deweloperów szybko ubywa mieszkań w bardziej przystępnych cenach, czyli do 15 tys. zł za metr kwadratowy. Według BIG DATA RynekPierwotny.pl ich liczba spadła w pierwszym kwartale z 5,5 tys. do 4,7 tys. (o 15%). Jednocześnie przybywa mieszkań droższych – z ceną powyżej 20 tys. zł za metr – których liczba wzrosła o 21%, do blisko 5 tys.

– W obawie przed potencjalnymi skutkami gospodarczymi konfliktu na Bliskim Wschodzie część firm deweloperskich może zmienić strategię biznesową. W warunkach niepewnego popytu łatwiej realizować projekty o wyższej marży i kierować ofertę do bardziej zamożnych klientów, mniej zależnych od kredytu – komentuje Marek Wielgo.

Według niego, w najbliższych miesiącach kluczowe dla kierunku zmian cen pozostaną dwa czynniki: tempo sprzedaży mieszkań oraz skala nowych inwestycji wprowadzanych na rynek. Jeśli oferta nadal będzie się kurczyć, a popyt utrzyma obecny poziom, presja na wzrost średnich cen może się utrzymywać – nawet bez istotnych podwyżek cenników. Z kolei ewentualne ożywienie podaży, szczególnie w segmencie popularnym, mogłoby ograniczyć ten efekt i ustabilizować średnie ceny ofertowe.

Mieszkania nie schodzą już tak szybko. Nawet 145 dni czekania na kupca

Paradoks polskiego rynku nieruchomości: mimo spadających stóp procentowych i tańszych kredytów, czas sprzedaży mieszkania się wydłużył. Dla tysięcy rodzin planujących zamianę lokum na większe, oznacza to logistyczne i finansowe wyzwanie. Z najnowszych danych Metrohouse i Credipass wynika, że w IV kwartale 2025 r. znalezienie kupca zajmowało nawet 145 dni. A sprzedaż „starego M” to często ważny punkt w transakcji kupna większego lokum.

Choć po latach wysokiej inflacji i kosztownego pieniądza doczekaliśmy się upragnionego cyklu obniżek stóp procentowych, rzeczywistość sprzedających mieszkania stała się jednak trudniejsza. Dane płynące z najnowszych analiz Metrohouse i Credipass nie pozostawiają złudzeń: kupujący przestali się spieszyć. Czas potrzebny na znalezienie nabywcy i sfinalizowanie transakcji uległ wyraźnemu wydłużeniu, czyniąc proces sprzedaży zajęciem wymagającym znacznego zaangażowania czasu.

Ile czekamy na sprzedaż mieszkania?

Era sprzedaży mieszkań „od ręki”, znana z czasów Bezpiecznego Kredytu 2%, bezpowrotnie minęła. Jak podaje sieć agencji nieruchomości Metrohouse, w Warszawie proces ten przypominał sinusoidę – czas sprzedaży na rynku wtórnym najpierw spadł, a później znacząco się wydłużył. O ile w drugim kwartale 2025 roku średni czas sprzedaży w stolicy wynosił jeszcze optymistyczne 92 dni, o tyle końcówka roku przyniosła gwałtowny wzrost – w czwartym kwartale czas ekspozycji oferty w Warszawie wydłużył się do 132 dni. Oznacza to, że statystyczny Warszawiak na podpisanie umowy końcowej czeka obecnie o 40 dni dłużej niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Średnia dla całego roku w stolicy uplasowała się na poziomie 111 dni, co i tak jest wynikiem lepszym niż w pozostałych częściach kraju.

  I kw. 2025 II kw. 2025 III kw. 2025 IV kw. 2025 Średnia
Warszawa 116 92 104 132 111
5 największych miast 142 135 103 109 122
Pozostałe lokalizacje 145 138 105 145 133

Średni czas sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym w dniach. Źródło: Barometr Metrohouse i Credipass

Według danych z raportu Barometr Metrohouse i Credipass jeszcze większe wyzwania stoją przed właścicielami mieszkań w innych dużych aglomeracjach. W grupie pięciu największych miast Polski (Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Gdańsk) średni czas sprzedaży w 2025 roku wyniósł średnio 122 dni. Najtrudniejszy pod tym względem był początek roku, kiedy to w pierwszym kwartale statystyki wskazywały aż 142 dni oczekiwania na klienta. Choć w połowie roku odnotowano chwilowe przyspieszenie, ostatni IV kw. 2025 r. znów przyniósł ochłodzenie nastrojów. Najmniej optymistycznie prezentują się dane dla mniejszych lokalizacji – tam sprzedaż mieszkania trwała średnio 133 dni, a w okresach przestoju, takich jak pierwszy i czwarty kwartał 2025 r., czas ten dobijał do granicy 145 dni.

Dla osoby, która chce zamienić kawalerkę na dom lub cztery pokoje, każdy dodatkowy miesiąc oczekiwania na kupca to ryzyko. Deweloperzy rzadko godzą się na rezerwację lokalu trwającą pół roku, a to właśnie tyle czasu trzeba dziś zarezerwować na bezpieczne domknięcie transakcji sprzedaży – od wystawienia ogłoszenia po akt notarialny.

Wydłużony czas sprzedaży wymusza więc na takich osobach zmianę strategii finansowej. Dla wielu osób oznacza to konieczność przeorganizowania całego procesu „zamiany” mieszkania. – „To już nie jest prosta operacja sprzedaj i kup, ale proces wymagający precyzyjnego planu. Dlaczego? W praktyce wielu kupujących finansuje nowe mieszkanie środkami ze sprzedaży dotychczasowej nieruchomości. Środki ze sprzedaży starego mieszkania to często wkład własny przy kredycie na nowe mieszkanie. W obecnych warunkach należy dobrze zaplanować całe przedsięwzięcie. Dużym błędem jest podpisywanie umowy przedwstępnej na zakup nowego mieszkania z krótkim terminem zapłaty, licząc na szybką sprzedaż obecnego lokum” – ostrzega analityk Credipass Paweł Rudzik.

Spadki stóp procentowych nie wpływają na szybkie decyzje

Analizując przyczyny tego stanu rzeczy, nie sposób pominąć wpływu polityki monetarnej. Rok 2025 przyniósł oczekiwaną ulgę dla kredytobiorców – stopy procentowe sukcesywnie spadały, co znacząco wpłynęło na rynek. Teoretycznie tańszy kredyt powinien działać jak paliwo dla popytu. – „W praktyce jednak mechanizm ten zadziałał w sposób nieliniowy. Spadek stóp procentowych owszem, zwiększył zdolność kredytową Polaków, ale jednocześnie zdjął z nich presję czasu. Kupujący w 2025 roku to niezwykle świadoma grupa. Widząc stabilizację cen i rosnącą ofertę mieszkań, przestali oni podejmować decyzje pod wpływem impulsu. Skoro kredyt staje się tańszy, a mieszkań w ofertach przybywa, nabywcy dają sobie więcej czasu na oględziny i porównywanie jakości produktów”, komentuje Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na wydłużenie czasu sprzedaży jest silna konkurencja i zmiana profilu nabywcy. Na rynku pozostali głównie „klienci docelowi”, dla których wybór mieszkania jest decyzją życiową. Taki nabywca jest bardziej wymagający. Sprzedający, którzy nie dostosowali swoich oczekiwań do nowej rzeczywistości, w której to kupujący dyktuje warunki, muszą liczyć się z tym, że ich nieruchomość zasili statystyki rekordowo długich czasów ekspozycji.

Dzisiejsza sprzedaż nieruchomości to proces, który wymaga od właściciela nie tylko elastyczności cenowej, ale przede wszystkim cierpliwości. Dane Metrohouse jasno pokazują: bez względu na to, czy sprzedajemy lokal w Warszawie, czy w mniejszym mieście, musimy zarezerwować w swoim kalendarzu minimum 4 miesiące na znalezienie nabywcy. W obecnych warunkach rynkowych, spadające stopy procentowe są jedynie wsparciem dla finansów kupującego, a nie gwarantem szybkiej sprzedaży dla właściciela. To lekcja, którą rynek 2025 roku brutalnie zweryfikował – wygrywają ci, którzy planują sprzedaż z dużym wyprzedzeniem i rzetelnie analizują dane o czasie transakcji, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Trump przemówi w nocy, a rynki już obstawiają „peace rally”

Inwestorzy nie tracą nadziei na zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Dziś w nocy czeka nas orędzie prezydenta Trumpa do narodu. Indeksy PMI sugerują, że biznes dalej pozostaje optymistycznie nastawiony. Na FOREX widzimy dziś odejście od dolara, na czym korzysta złoty.

Orędzie (nie tylko) do narodu

Rzeczniczka Białego Domu poinformowała, że dzisiaj o godzinie 21:00 lokalnego czasu (w Polsce będzie już późna noc) swoje orędzie do narodu ma wygłosić prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Rynek co oczywiste zakłada, że przemówienie skupi się na konflikcie na Bliskim Wschodzie i ruszyła lawina domysłów. Co ciekawe inwestorzy kolejny raz zaskakują wybieraniem z medialnego szumu tych pozytywnych przekazów. Idealnym przykładem jest reakcja na komunikat z Iranu, gdzie mogliśmy przeczytać, że strony wymieniły się żądaniami, ale o żadnych negocjacjach nie ma mowy. Kapitał skupił się na pierwszej części, tę drugą całkowicie ignorując. Takich przykładów jest znacznie więcej, co ma dwojakie implikacje. Po pierwsze dość wyraźnie pokazuje sentyment rynkowy i jeśli faktycznie dojdzie do jakiegoś porozumienia, kapitał stoi już w blokach startowych, by wystrzelić radośnie w górę. Po drugie jednak, jeśli nie uda się dowieźć tych rozbudowanych oczekiwań, zimny prysznic może okazać się wyjątkowo nieprzyjemny.

PMI budzi optymizm

Przed wystąpieniem Trumpa rynki przetrawią jeszcze dzisiejsze dane makroekonomiczne, które pokazują mieszany obraz globalnej gospodarki w obliczu szoku naftowego. Środa to przede wszystkim seria odczytów indeksów PMI. Strefa euro zaskoczyła pozytywnie — finalny PMI dla przemysłu wyniósł 51,6 (prognoza 51,4), głównie dzięki wynikowi z Niemiec na poziomie 52,2 pkt. Optymizmem powiało też ze Szwajcarii, która osiągnęła imponujące 53,3 pkt wobec prognozy o 6 punktów niższej. Polski przemysł odnotował wynik 48,7 pkt, bijąc prognozy (47,2), ale wciąż pozostając poniżej granicy 50 pkt. Bardziej niepokojące są dane o bezrobociu — w strefie euro wzrosło do 6,2% wobec prognozowanych 6,1%, co sugeruje, że wysokie ceny energii zaczynają uderzać w realną gospodarkę. Z Azji napłynął mieszany sygnał: Japonia pokazała silny indeks Tankan (17 dla przemysłu, 36 dla usług), ale Chiny rozczarowały spadkiem PMI do 50,8 z 52,1, co potwierdza obawy o spowolnienie drugiego co do wielkości konsumenta ropy na świecie. Po południu czekają nas kluczowe dane z USA — raport ADP (14:15), sprzedaż detaliczna (14:30) i ISM Manufacturing (16:00), które pokażą, jak amerykańska gospodarka radzi sobie z benzyną po 4 dolary za galon i inflacyjnymi oczekiwaniami na poziomie 4,2% według OECD.

Peace rally

Na wykresach widać wyraźny ruch „peace rally”, mimo że fundamenty sugerują coś zupełnie innego. Eurodolar dotarł do 1,16$, co oznacza, że jest najwyżej od blisko tygodnia. Odejście od dolara widać zresztą na całej szerokości rynku. Polski złoty wykorzystał moment słabości USD i umacnia się względem najważniejszych walut globu: USDPLN spada poniżej 3,70 zł, EURPLN oscyluje wokół 4,28 zł, zmagając się z istotną linią wsparcia, co daje nam oddech po ostatnich zawirowaniach. Indeksy giełdowe kontynuują odbicie — S&P 500 po wczorajszych wzrostach +2,45% dzisiaj dalej rośnie, azjatyckie giełdy rano wystrzeliły (Nikkei +4-5%, Kospi +6-8%), choć częściowo oddały zyski w trakcie sesji. Paradoksalnie, złoto — klasyczny safe haven — zamiast spadać na kanwie globalnego sentymentu, dzisiaj dalej rośnie i znajduje się najwyżej od 20 marca (~4760$ za uncję), co może sugerować, że duzi gracze nie do końca wierzą w trwałość deeskalacji. Rynek gra na dwóch fortepianach: technicznie kupuje ryzyko na nadziei pokoju, ale jednocześnie asekuruje się złotem „na wszelki wypadek”.

Budimex z najlepszą ofertą na fundamenty pod terminal pasażerski Portu Polska

Oferta firmy Budimex S.A. została uznana za najkorzystniejszą w przetargu na wykonanie fundamentów głębokich pod terminal pasażerski w ramach programu inwestycyjnego Port Polska. Spośród sześciu, które wpłynęły w postępowaniu – spółka złożyła najniższą – opiewającą na blisko 146 mln zł brutto.Postępowanie wykonawcze na realizację prac związanych z budową fundamentów głębokich, tzw. palowaniem pod terminal pasażerski, zostało wszczęte 12 grudnia 2025 r. Do udziału w przetargu zaproszono dziewięć największych firm i konsorcjów, z którymi spółka zawarła umowy ramowe. Termin składania ofert upłynął 20 lutego – wpłynęło ich sześć, wszystkie w zakładanym budżecie. Najkorzystniejszą, a zarazem najniższą ofertę w wysokości 145 952 189,91 zł brutto złożył Budimex.

Prace budowlane związane z fundamentowaniem obejmą wykonanie – przy zastosowaniu różnych technologii – ponad 8 194 pali oraz kolumn o długości od 9 do 30 metrów. Łączna długość planowanych elementów wzmocnienia podłoża przekroczy 140 kilometrów. W zakres prac wchodzi wykonanie fundamentów pośrednich, stanowiących podstawę pod konstrukcję przyszłego terminala pasażerskiego.

Podpisanie umowy planowane jest na czerwiec, a rozpoczęcie prac ma nastąpić jeszcze w tym roku. Całość robót palowych potrwa do końca 2027 roku, natomiast odbiór końcowy prac zaplanowano na początek 2028 roku.

To przełomowy moment dla całej inwestycji. Wybór wykonawcy oznacza wejście programu Port Polska w decydującą fazę realizacji i symboliczny start budowy jednego z najnowocześniejszych lotnisk w Europie.

 

Rozliczenie kryptowalut za 2025 rok – obowiązki podatników i nowe przepisy

Każdy kto w danym roku nabył kryptowalutę musi ten fakt ujawnić skarbówce w deklaracji PIT-38. Czas ma na to do 30 kwietnia roku następnego. Od 2026 r. nowe obowiązki raportowania mają też pośrednicy w obrocie kryptoaktywami.

Deklaracja PIT-38

Podatnicy mają obowiązek składać w urzędzie skarbowym zeznanie o wysokości osiągniętego dochodu (poniesionej straty) w roku podatkowym, według ustalonego wzoru, w terminie od 15 lutego do 30 kwietnia roku następnego. W terminie tym należy złożyć odrębne zeznanie o wysokości osiągniętego dochodu (stracie) z odpłatnego zbycia krypotwalut – na formularzu PIT-38.

Odpłatne zbycie wirtualnej waluty

Przez odpłatne zbycie kryptowaluty (np. Bitcoin, Ethereum), rozumie się jej wymianę na klasyczną walutę, towar, usługę lub prawo majątkowe inne niż kryptowaluta lub regulowanie nią innych zobowiązań. Obowiązkowemu deklarowaniu w zeznaniu podatkowym nie będzie więc podlegać wymiana jednej kryptowaluty na inną, np. Ethereum na Bitcoina.

Podstawa opodatkowania

Przychody z odpłatnego zbycia waluty wirtualnej traktowane są jako przychody z kapitałów pieniężnych, a uzyskany dochód podlega opodatkowaniu stawką 19%. Dochodem do opodatkowania jest osiągnięta w roku podatkowym różnica między sumą przychodów z odpłatnego zbycia cyfrowej waluty a kosztami uzyskania tego dochodu. Jeśli ktoś zajmuje się obrotem kryptowalutami zarówno na terytorium RP, jak i za granicą, osiągane dochody zobligowany jest złączyć i podatek obliczyć od ich sumy. Może od niego odliczyć kwotę podatku zapłaconego za granicą, ale w określonych granicach (art. 30b ust. 5a ustawy o PIT).

Wirtualna waluta koszty

Koszty uzyskania przychodu stanowią udokumentowane wydatki bezpośrednio poniesione na nabycie krytpowaluty oraz koszty związane z jej zbyciem, w tym poniesione na rzecz podmiotów prowadzących działalność gospodarczą polegającą na świadczeniu usług w zakresie wymiany cyfrowej waluty, także na rzecz pośredników w tej wymianie, jak i podmiotów prowadzących rachunki służące do obrotu kryptowalutami.

Natomiast jak stanowi art. 30b ust. 6a ustawy o PIT, podatnik wykazuje w zeznaniu koszty także wtedy, gdy w roku podatkowym nie uzyskał żadnych przychodów z odpłatnego zbycia kryptowalut. Koszty są potrącane w tym roku podatkowym, w którym zostały poniesione, jednak w przypadku ich nadwyżki nad przychodami w danym roku, można je przenieść na kolejne lata. Podatnik nie może natomiast obniżyć podstawy swojego opodatkowania o wysokość poniesionej w roku podatkowym straty z odpłatnego zbycia walut cyfrowych. Zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 38d ustawy o PIT, za koszty uzyskania przychodu nie uważa się poniesionych wydatków związanych z zamianą jednej wirtualnej na inną.

Kryptowaluty – czy wiesz, że musisz gromadzić dowody zakupu?

Jak widać przepisy dają możliwość obniżania swojego zobowiązania w podatku dochodowym z tytułu sprzedaży Bitcoinów o koszty ich nabycia i zbycia, jednak wyraźnie stanowią, że muszą to być wydatki udokumentowane. Za wystarczające dokumenty potwierdzające poniesienie wydatku powinny zostać uznane potwierdzenia przelewów dokonanych tytułem nabycia kryptowaluty, także wpłaty na konto kryptowalutowej giełdy, oraz potwierdzenia dokonania operacji kryptowalutowej (np. wyciąg  operacji na giełdzie krypto, zestawienie operacji). Choć organy skarbowe wielokrotnie stawały na stanowisku, że mogą to być wyłączenie dokumenty wymienione w rozporządzeniu Ministra Finansów z dnia 26 sierpnia 2003 r. w sprawie prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów.

Ale min. w wyroku z 6 czerwca 2018 r. (sygn. akt I SA/Bk 225/18) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku, powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego (III SA 3352/99, II FSK 198/16, II FSK 2417/15, II FSK 1682/10, II FSK 91/11), orzekł, że należy dopuścić możliwości dowodzenia faktu poniesienia wydatku za pomocą innych środków dowodowych aniżeli tylko te, które zostały wymienione w przepisach tego rozporządzenia. Poniesienie wydatku może być udowodnione każdym dowodem.  Sąd wskazał na art. 181 Ordynacji podatkowej, który stanowi, że dowodami w postępowaniu podatkowym mogą być w szczególności m.in. księgi podatkowe, dokumenty zgromadzone w toku kontroli podatkowej, opinie biegłych, ale i zeznania świadków i deklaracje złożone przez stronę.

Termin na złożenie deklaracji PIT-38 z ujawnionym nabyciem i ewentualnym dochodem z kryptowalut upływa 30 kwietnia 2026 r.

O nowych obowiązkach raportowania do administracji podatkowej muszą też pamiętać właściciele kryptowalutowych giełd i inni pośrednicy. To efekt wejścia w życie, podpisanej przez Prezydenta RP 9 marca 2026 r.,  ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami oraz niektórych innych ustaw, implementującej dwie unijne dyrektyw – DAC8 oraz DAC9. Dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów mają obowiązek raportowania o dokonanych za ich pośrednictwem transakcjach, które miały miejsce od 1 stycznia 2026 r.

Koniec spadków cen OC? W marcu składki znów zaczęły rosnąć

0

Trend spadkowy cen OC prawdopodobnie się kończy. W ciągu miesiąca przeciętna cena OC (652 zł) wzrosła o 1,4%. Jest to największy wzrost od maja 2025 r. Sytuacja rynkowa sprzyja dalszym podwyżkom. Wg danych PIU średnia szkoda wzrosła o 11% rok do roku i wynosi już ponad 12 tys. zł.

Ceny OC kwiecień 26

OC tańsze niż kwartał i rok wcześniej

W I kwartale 2026 r. mediana składki OC wyniosła 648 zł. To o 10 zł mniej niż w IV kwartale 2025 r. oraz o 40 zł mniej niż rok wcześniej (688 zł), co oznacza spadek o blisko 6% r/r. Jednocześnie dane miesięczne pokazują odwrócenie trendu – w marcu (652 zł) ceny były już wyższe niż w lutym (643 zł) i osiągnęły najwyższy poziom od listopada ubiegłego roku.

Obniżki cen OC, które obserwowaliśmy na początku roku, mogą dobiec końca. W ujęciu miesięcznym widać już lekki wzrost. Ubezpieczyciele zapłacili za odszkodowania z OC prawie 7% więcej niż przed rokiem, wartość średniej szkody wzrosła w ciągu roku o ponad 1000 zł i choć sektor jest rentowny, to na niewielkim poziomie. Taka sytuacja w dłuższej perspektywie sprzyjają podwyżkom – mówi Aleksandra Wilczyńska, Head of Auto w Rankomat.pl.

Ceny OC Q1 26

Największe spadki w najdroższych regionach

Choć ceny rok do roku spadły we wszystkich województwach, najmocniejsza korekta objęła regiony dotychczas najdroższe. W województwie pomorskim mediana składki wyniosła 735 zł (o 74 zł mniej r/r), na Dolnym Śląsku 701 zł (-57 zł), a w Mazowieckiem 689 zł (-68 zł). Najtańsze OC pozostaje w Polsce południowo-wschodniej – na Podkarpaciu (556 zł), w woj. opolskim (570 zł) i świętokrzyskim (569 zł).OC województwa Q1 26

Podobny trend rok do roku widać w miastach wojewódzkich. Najwięcej płacą kierowcy w Gdańsku (850 zł) i Wrocławiu (853 zł), jednak to właśnie tam spadki były największe. Jednocześnie rośnie liczba dużych miast, w których średnia składka spadła poniżej 700 zł – obecnie jest ich już pięć, podczas gdy rok temu były tylko dwa. Najtańsze OC mogli kupić kierowcy w Opolu (625 zł wobec 649 zł rok wcześniej, -24 zł), Rzeszowie (637 zł wobec 702 zł, -65 zł) oraz Katowicach (692 zł wobec 697 zł, -5 zł).OC miasta Q1 26

To może być koniec okresu stabilizacji

Dane wskazują, że rynek OC po dynamicznych wzrostach w latach 2023–2024 wszedł w krótką fazę stabilizacji, która właśnie może się kończyć. Rosnące koszty szkód, wyższe wypłaty odszkodowań oraz bardzo niska rentowność sektora tworzą warunki do ponownego wzrostu cen polis.

Dla kierowców oznacza to, że obecny poziom składek może być przejściowy, a w kolejnych miesiącach bardziej prawdopodobny jest scenariusz stopniowych podwyżek niż dalszych obniżek.

Luka w ChatGPT ujawniona. Wycieki bez wiedzy użytkowników

Zaufanie do narzędzi sztucznej inteligencji ponownie zostało wystawione na próbę. Badacze z Check Point Research ujawnili podatność w ChatGPT, która – jak wskazują – umożliwiała ciche wyprowadzanie danych z rozmów użytkowników bez ich wiedzy i wyraźnej zgody. Odkrycie to stanowi kolejny sygnał ostrzegawczy dla firm, które coraz szerzej wdrażają generatywną AI w codziennej działalności.

Z opisu badania wynika, że wystarczył pojedynczy złośliwy prompt, aby przekształcić sesję w ChatGPT w kanał do eksfiltracji danych. Atak mógł obejmować nie tylko wiadomości użytkownika i przesyłane pliki, lecz także treści generowane przez model – podsumowania, analizy czy wnioski, które często mają dla organizacji szczególną wartość. Co istotne, cały proces przebiegał w tle, bez jakichkolwiek ostrzeżeń czy próśb o zgodę.            

Jak wskazują analitycy, luka wykorzystywała ukrytą ścieżkę komunikacji opartą na DNS w środowisku Linuksa, używanym przez ChatGPT do analizy danych i wykonywania kodu. To właśnie ten aspekt budzi największe obawy ekspertów – zabezpieczenia mogą wydawać się skuteczne z perspektywy użytkownika, a jednocześnie zawierać niewidoczne słabości na poziomie infrastruktury.

Ryzyko dodatkowo rosło w przypadku tzw. Custom GPTs. Badacze pokazali, że złośliwą logikę można było osadzić bezpośrednio w instrukcjach niestandardowego modelu. W scenariuszu proof of concept przygotowano GPT podszywającego się pod osobistego lekarza – użytkownik przesyłał wyniki badań i otrzymywał wiarygodną odpowiedź, podczas gdy jego dane oraz wygenerowana analiza trafiały równolegle na zewnętrzny serwer kontrolowany przez atakującego.

Zdaniem Check Point Research problem wykracza poza prywatność pojedynczych użytkowników. Ta sama ścieżka komunikacji mogła potencjalnie umożliwiać zdalne wykonywanie poleceń w środowisku ChatGPT, co podnosi ryzyko do poziomu systemowego. Dla biznesu oznacza to konieczność traktowania narzędzi AI nie jak zwykłych aplikacji, lecz jak pełnoprawnych środowisk obliczeniowych wymagających niezależnego nadzoru bezpieczeństwa.           

– „Badanie potwierdza, że nie można zakładać, iż narzędzia sztucznej inteligencji są bezpieczne z definicji. W miarę jak platformy AI stają się pełnoprawnymi środowiskami obliczeniowymi, przetwarzającymi nasze najbardziej wrażliwe dane, natywne mechanizmy bezpieczeństwa przestają być wystarczające same w sobie. Organizacje ewidentnie potrzebują niezależnej widoczności oraz wielowarstwowej ochrony pomiędzy sobą a dostawcami AI” – uważa Eli Smadja, szef działu badań w Check Point Research.              

Na szczególne ryzyko narażone są branże regulowane. Jak podkreślono w analizie, incydenty związane z AI mogą oznaczać nie tylko straty wizerunkowe czy operacyjne, ale także naruszenia RODO i innych przepisów. Sektor finansowy, ochrona zdrowia czy administracja publiczna nie mogą więc traktować systemów AI jako zewnętrznych dodatków, pozostających poza standardowymi mechanizmami zarządzania ryzykiem.              

Opisana podatność została już usunięta – OpenAI wdrożyło pełną poprawkę 20 lutego 2026 roku.

Ponad 38 mln zł z NCBR na siedem projektów strategicznych. W centrum atom, wieś i innowacje społeczne

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju zawarło już umowy z wykonawcami projektów wybranych w XII konkursie programu GOSPOSTRATEG. Uczelnie, instytuty badawcze i przedsiębiorcy łączą siły z administracją publiczną, aby wspólnie zmierzyć się z wyzwaniami rozwojowymi Polski, takimi jak np. potrzeba zapewnienia kadr dla sektora jądrowego, unowocześnienie obszarów wiejskich, przechodzenie na gospodarkę obiegu zamkniętego i przeciwdziałanie marnowaniu żywności. W najbliższym czasie ruszą nabory wniosków o dofinansowanie projektów w dwóch kolejnych programach strategicznych, wspierających innowacje w sektorze rolnym – AGROSTRATEG oraz innowacje dla gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej – HYDROSTRATEG.

Strategiczny program badań naukowych i prac rozwojowych „Społeczny i gospodarczy rozwój Polski w warunkach globalizujących się rynków” GOSPOSTRATEG, realizowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ma na celu wzrost wykorzystania rezultatów badań społeczno-ekonomicznych w kształtowaniu krajowych i regionalnych polityk rozwojowych. XII konkurs GOSPOSTRATEG obejmował cały zakres tematyczny programu, który jest podzielony na przeciwdziałanie czterem pułapkom rozwojowym: obszar pułapki średniego dochodu i przeciętnego produktu, obszar pułapki braku równowagi, obszar pułapki demograficznej oraz obszar pułapki słabości instytucji. Eksperci wybrali do realizacji 7 spośród 15 złożonych wniosków. Łączna kwota dofinansowania wynosi ponad 38 mln zł.

W Warszawie, w świetle kamer, odbyła się uroczystość symbolicznego podpisania umów o dofinansowanie dwóch pierwszych projektów. Obowiązywanie umów potwierdził w ten sposób prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor NCBR, a ze strony konsorcjów podpisy złożyli: prof. dr hab. inż. Marek Pawełczyk, rektor Politechniki Śląskiej (projekt „Plan oraz pilotaż działań wspierających rozwój kompetencji i kadr dla sektora jądrowego w Polsce”) oraz marszałek Województwa Podlaskiego Łukasz Prokorym, członek zarządu Województwa Podlaskiego Bogdan Dyjuk i rektor Politechniki Białostockiej dr hab. inż. Marta Kosior-Kazberuk, prof. PB (projekt „Ramy i kierunki implementacji koncepcji inteligentnej wsi «smart village» w krajowej i regionalnych politykach rozwojowych”).

– Bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy dziś ludzi z wizją. Są potrzebni zwłaszcza dla powodzenia programów o strategicznym znaczeniu dla naszego kraju. Startujące projekty mają wspólny mianownik: zawiązały się w nich silne, interdyscyplinarne konsorcja, które łączą potencjał świata nauki, biznesu, organizacji społecznych i administracji publicznej odpowiedzialnej za kształtowanie polityki rozwojowej. Zbiór tak różnorodnych, a zarazem wzajemnie uzupełniających się kompetencji i doświadczeń tworzy solidny grunt pod rozwiązania odpowiadające na gospodarcze i społeczne wyzwania stojące dziś przed Polską – powiedział dr Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

–  Innowacje zaczynają się od nauki, stąd zaangażowanie badaczy w projekty, które mają zmieniać naszą rzeczywistość, jest właściwą drogą. Podobnie właściwe i pożądane jest inspirowanie do współpracy z innymi podmiotami. Chciałbym jednak podkreślić wiodącą rolę, jaką odgrywają w konsorcjach programu GOSPOSTRATEG podmioty odpowiedzialne za wdrożenie opracowanych rezultatów. Musiały one wykazać, że posiadają nie tylko wolę, ale także środki finansowe oraz prawne możliwości zastosowania w praktyce rozwiązania będącego wynikiem danego projektu, do czego są zobowiązane w terminie trzech lat od zakończenia jego realizacji zwrócił uwagę prof. dr hab. inż. Marek Gzik, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

Pierwsze umowy w XII konkursie GOSPOSTRATEG

Siedem nowych projektów GOSPOSTRATEG otwiera drogę do rozwiązań o dużym znaczeniu dla przyszłości Polski.

– Odpowiadam za nową strategię Narodowego Centrum Badań i Rozwoju i wiem, ile pracy wymagało precyzyjne nazwanie tego, co trzeba zmienić, aby instytucja mogła działać skuteczniej i odważnie kształtować przyszłość. W programie GOSPOSTRATEG wskazujemy zaś kluczowe luki rozwojowe w skali całego kraju. Nazywamy je „pułapkami”, bo są to obszary, w których Polska potrzebuje mądrego i zdecydowanego przełomu – zaznaczył prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor NCBR.

– Z nadzieją patrzymy na innowatorów, którzy szukają sposobów, by te bariery pokonać. Wspieramy ich, wykorzystując transfer wiedzy i pobudzając powstawanie rozwiązań wzmacniających konkurencyjność oraz innowacyjność polskiej gospodarki, a jednocześnie budujących społeczną odpowiedzialność. Dlatego stawiamy na projekty, które odważnie mierzą się z konkretnymi wyzwaniami rozwojowymi i umożliwiają wdrażanie innowacji poprawiających jakość życia oraz pozycję Polski w perspektywie długofalowej – dodał.

Przedstawiciele dwóch konsorcjów, które podpisały umowy o dofinasowanie z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, spotkali się w Warszawie z dziennikarzami, aby nakreślić ideę i cele swoich przedsięwzięć.

  • Projekt 4NEW: „Plan oraz pilotaż działań wspierających rozwój kompetencji i kadr dla sektora jądrowego w Polsce”

W obszarze energetyki powstanie plan rozwoju kadr dla polskiego sektora jądrowego, obejmujący także program pilotażowy. Działania te NCBR wesprze dofinansowaniem w wysokości około 6,9 mln zł.

Zespół realizujący projekt „Plan oraz pilotaż działań wspierających rozwój kompetencji i kadr dla sektora jądrowego w Polsce” (4NEW) tworzą eksperci z Politechniki Śląskiej, Narodowego Centrum Badań Jądrowych oraz Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, przy współudziale Ministerstwa Energii jako podmiotu wdrażającego. To silne i różnorodne konsorcjum widzi przed Polską wyjątkową szansę na dynamiczny rozwój krajowego sektora jądrowego – zarówno dzięki kierunkom inwestycyjnym zapisanym w Programie polskiej energetyki jądrowej, jak i planowanym wdrożeniom SMR-ów, czyli nowoczesnych małych reaktorów modułowych. Jednym z warunków sukcesu jest stworzenie fundamentów pod przyszłą kadrę i kompetencje, które pomogą zrealizować ten cel.

– Nasz projekt odpowiada na strategiczne wyzwanie związane z przygotowaniem i zabezpieczeniem krajowych zasobów kadrowych oraz kompetencyjnych dla potrzeb budowy i eksploatacji energetyki jądrowej. Projekt odpowiada także na wyzwania społeczne, jakie związane są ze zmianami w strukturze zatrudnienia w sektorze energetycznym – mówi dr hab. inż. Łukasz Bartela, prof. PŚ z Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej.

Brak specjalistów to jedno z ważniejszych ryzyk dla rozwoju i utrzymania sektora jądrowego. Jednocześnie nie trzeba tworzyć wszystkiego od zera – sektor może oprzeć się na ogromnym doświadczeniu firm, instytucji i uczelni, które przez lata pracowały na potrzeby energetyki konwencjonalnej i dysponują już cennymi kompetencjami.

Celem projektu 4NEW jest opracowanie spójnego, opartego na wiedzy, modelu rozwoju kompetencji i kadr w sektorze jądrowym z uwzględnieniem trzech filarów: szkolnictwa średniego, szkolnictwa wyższego oraz kształcenia ustawicznego.

– Zależy nam na opracowaniu efektywnych narzędzi oraz rozwiązań. Stawiamy przed sobą wyzwanie, jakim jest stworzenie sieci współpracy wielu interesariuszy. Będziemy dążyć do przygotowania rekomendacji oraz ich zaadresowania do wielu instytucji, które są odpowiedzialne za budowę zaplecza dla silnej gospodarki, a więc również zaplecza dla krajowego sektora jądrowego – wskazuje Łukasz Bartela.

Pierwsza część projektu skupi się na sprawdzeniu, jakich kompetencji technicznych, ekonomicznych oraz prawnych potrzebuje rynek oraz jakie możliwości mają firmy i instytucje ważne dla polskiej energetyki jądrowej. Zostaną też przeanalizowane zagraniczne dobre praktyki pod kątem ich możliwego wykorzystania w Polsce. Druga część będzie polegała na przygotowaniu konkretnych narzędzi, rozwiązań i rekomendacji, które następnie zostaną omówione i ocenione przez interesariuszy.

–  Zależy nam, aby efekty projektu były naprawdę przydatne dla gospodarki i dopasowane do potrzeb instytucji, firm oraz szkół średnich, uczelni i systemu kształcenia ustawicznego. Chcemy tworzyć rozwiązania, które reagują na zmiany w otoczeniu inwestycyjnym i pozwalają elastycznie przygotować kadry. Kształcenie efektywne to takie, które dostarcza wykwalifikowanych specjalistów dokładnie wtedy, gdy są potrzebni. Dlatego tak ważne jest, aby potrzeby sektora jądrowego były powiązane z harmonogramami projektów inwestycyjnych, zarówno w obszarze energetyki jądrowej, jak i w innych przedsięwzięciach infrastrukturalnych – podkreśla badacz.

Kształcenie dla sektora jądrowego trzeba planować całościowo, ponieważ obejmuje wiele instytucji, różne poziomy edukacji i długie cykle inwestycyjne. W jaki sposób efekty projektu zostaną wykorzystane w praktyce?

–  Ministerstwo Energii, które koordynuje Program polskiej energetyki jądrowej, ma za zadanie tworzyć warunki do rozwoju kadr i budowania krajowych kompetencji potrzebnych temu sektorowi. W projekcie 4NEW powstaną narzędzia, które pomogą zarówno firmom poszukującym specjalistów, jak i osobom młodym rozpoczynającym karierę, a także tym, którzy chcą się przebranżowić. Opracowane rekomendacje trafią do kluczowych instytucji, m.in. Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej. Zostaną szeroko skonsultowane, a później będziemy monitorować, jak wdrażane są proponowane rozwiązania wyjaśnia dr hab. inż. Łukasz Bartela, prof. PŚ.

Zespół projektowy wybrał program GOSPOSTRATEG, ponieważ zna jego atuty.

– Mamy bardzo dobre doświadczenia z realizacji projektu DEsire, który uzyskał dofinansowanie w konkursie GOSPOSTRATEG VI. Spopularyzowaliśmy dzięki niemu koncepcję transformacji Coal-to-Nuclear, włączając ją w nurt polityki transformacyjnej, co zostało dostrzeżone także za granicą. Myślę, że realizacja projektów użytkowych, rzeczywiście oddziałujących na kształtowanie polityk publicznych – a takim był projekt DEsire i takim jest projekt 4NEW – powinna stanowić naturalne dążenie każdego naukowca, który chce łączyć w swojej pracy aspekty naukowe oraz wdrożeniowe. Stawianie czoła wyzwaniom ważnym gospodarczo motywuje i daje ogromną satysfakcję – konkluduje.

  • Projekt RURALSTRAT: „Ramy i kierunki implementacji koncepcji inteligentnej wsi (smart village) w krajowej i regionalnych politykach rozwojowych”

Równolegle rusza projekt, który ma wyznaczyć kierunki wprowadzania koncepcji inteligentnej wsi (ang. „smart village”), wspierającej rozwój obszarów wiejskich w Polsce. Na jego realizację NCBR przekaże blisko 8 mln zł konsorcjum tworzonemu przez Województwo Podlaskie, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Politechnikę Białostocką oraz Sieć Badawczą Łukasiewicz – ITECH Instytut Innowacji i Technologii. Wypracowane rozwiązania będą wdrażać dwa pierwsze podmioty.

Projekt RURALSTRAT to odpowiedź na wyzwania społeczne, gospodarcze, technologiczne i środowiskowe, z którymi zmaga się dziś polska wieś. – Znaczny dystans rozwojowy wobec miast oraz większa skala ubóstwa wciąż dotykają zwłaszcza te obszary wiejskie, które leżą z dala od dużych aglomeracji. W województwie podlaskim wiele gmin jest zagrożonych trwałą marginalizacją. Dlatego tak pilnie potrzebują nowoczesnych polityk rozwojowych, odpowiadających realiom XXI wieku – podkreśla prof. dr hab. inż. Joanicjusz Nazarko z Wydziału Inżynierii Zarządzania Politechniki Białostockiej.

Za punkt wyjścia zespół projektowy przyjął model „inteligentnego” rozwoju jednostek terytorialnych, w tym koncepcję „smart village”, uważaną za nowoczesne podejście do rozwoju obszarów wiejskich.

– Pojęcie to pojawia się często w europejskich i krajowych politykach rozwoju w sposób hasłowy, bez precyzyjnego określenia jego istoty. Brak jego jednoznacznego zdefiniowania i operacjonalizacji zrodził potrzebę podjęcia pogłębionych prac badawczo-rozwojowych, które prowadziłyby do stworzenia spójnego zasobu wiedzy oraz wypracowania narzędzi wspierających kształtowanie krajowych i regionalnych polityk rozwoju obszarów wiejskich zgodnych z podejściem inteligentnym – tłumaczy prof. Joanicjusz Nazarko.

Zdaniem naukowca to właśnie program GOSPOSTRATEG jest wyjątkowym narzędziem wspierającym projekty B+R, które wpływają na kształtowanie polityk publicznych. Wyróżnia się tym, że kładzie duży nacisk na wykorzystanie wyników badań społeczno‑ekonomicznych w decyzjach podejmowanych zarówno na poziomie kraju, jak i poszczególnych regionów.

– Istotnym elementem programu jest integracja środowiska naukowego z instytucjami odpowiedzialnymi za projektowanie i wdrażanie polityk rozwojowych. W tym kontekście rozwijany na Politechnice Białostockiej nurt badań nad koncepcją „smart village” doskonale wpisywał się w aktualne potrzeby Województwa Podlaskiego oraz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w szczególności w zakresie tworzenia podstaw naukowych dla efektywnej i zrównoważonej polityki rozwoju obszarów wiejskich. Konkurs GOSPOSTRATEG XII na projekty otwarte stwarzał znakomitą przestrzeń do połączenia potencjału partnerów naukowych i instytucjonalnych oraz realizacji projektu ukierunkowanego na opracowanie i wdrożenie instrumentów instytucjonalno-prawnych wspierających rozwój inteligentnych wsi – wskazuje prof. Nazarko.

RURALSTRAT ma na celu przygotowanie praktycznych rekomendacji, które pomogą tworzyć i aktualizować strategie rozwoju obszarów wiejskich w Polsce, w oparciu o ideę inteligentnych wsi. Projekt pokaże, jak wdrażać europejskie i krajowe dokumenty dotyczące „smart village”, stworzy katalog sprawdzonych, lokalnie dopasowanych rozwiązań oraz oceni ich społeczną akceptację. Powstaną też propozycje dla polityk publicznych i działania wzmacniające kompetencje potrzebne do skutecznego wdrażania tej koncepcji.

Projekt obejmuje 16 zadań. Przeprowadzone zostaną badania przemysłowe, prace rozwojowe i działania przygotowujące do wdrożeń. Obejmują one analizę podstaw koncepcji „smart village”, ocenę nowoczesnych technologii i usług dla wsi, przygotowanie katalogu rekomendowanych rozwiązań oraz stworzenie pilotażu i propozycji wdrożeń na poziomie krajowym i regionalnym. Oprócz tego przewidziano szkolenia i szerokie upowszechnianie wyników.

Rezultaty RURALSTRAT pomogą rządowi i samorządom skuteczniej realizować ideę inteligentnych wsi, dostarczając im zestaw rekomendacji i narzędzi dopasowanych do polskich realiów. Na poziomie krajowym projekt wskaże ramy wdrażania „smart village” w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, a instytucje odpowiedzialne za polityki publiczne otrzymają gotowe propozycje działań. Na poziomie regionalnym – m.in. dzięki pilotażowi w województwie podlaskim – wyniki posłużą do aktualizacji strategii i programów transformacji obszarów wiejskich.

– Jestem przekonana, że projekt RURALSTRAT ma istotne znaczenie wdrożeniowe. Ma też charakter pomostowy – łączy świat nauki z administracją publiczną, wspiera integrację wiedzy naukowej i eksperckiej z praktyką wdrożeniową. Jego rezultaty wypełnią lukę poznawczą i aplikacyjną między nauką a praktyką rządową i samorządową poprzez przełożenie ogólnych ram teoretycznych z obszaru „smart village” na konkretne instrumenty polityki publicznej i procedury działania jednostek samorządu terytorialnego kształtowane w duchu zrównoważonego i inteligentnego rozwoju – mówi rektor Politechniki Białostockiej dr hab. inż. Marta Kosior-Kazberuk, prof. PB.

Od ekoinnowacji po zarządzanie kryzysowe

Proces zawierania umów dla pozostałych pięciu projektów wybranych przez NCBR został również zakończony. Pierwszy z nich skupi się na stworzeniu skutecznych narzędzi wspierających rozwój ekoinnowacji. Opracują je Fundacja Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu we współpracy z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Podmiotem wdrażającym będzie Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Rekomendowana kwota dofinansowania dla projektu „GREENSTRAT – publiczne instrumenty wsparcia rozwoju i wdrażania ekoinnowacji” to 1,5 mln zł.

Kolejny projekt wzmocni odporność administracji wojewódzkiej, doskonaląc procedury logistyczne w sytuacjach kryzysowych. Na rzecz osiągnięcia tego celu współpracować będą Uniwersytet Szczeciński, Politechnika Morska w Szczecinie oraz Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki w Szczecinie, który wdroży uzyskane wyniki. Projekt „Od reagowania do odporności – doskonalenie procedur wsparcia logistycznego i kompetencji w zarządzaniu kryzysowym administracji wojewódzkiej” uzyska ponad 5,3 mln zł dofinansowania.

Naukowcy i partnerzy administracyjni: Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, Centralny Instytut Ochrony Pracy – Państwowy Instytut Badawczy, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jako podmiot wdrażający w odpowiedzi na „pułapkę demograficzną” stworzą model stosowania skróconego czasu pracy oparty na rzetelnej diagnozie. Kwota dofinansowania w przypadku projektu pt. „Skrócony czas pracy – od diagnozy do wdrożenia” to około 4,2 mln zł.

Na niemal 8 mln zł wsparcia może liczyć projekt pt. „Opracowanie i wdrożenie zrównoważonego modelu systemowej ochrony żywności w Polsce”, zgłoszony do NCBR z myślą o tym, aby skutecznie przeciwdziałać marnowaniu zasobów. Nad modelem pracować będą: Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Uniwersytet Jana Długosza w Częstochowie, Federacja Polskich Banków Żywności oraz Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w roli podmiotu wdrażającego.

Na liście rankingowej znajduje się również przedsięwzięcie, którego celem jest opracowanie podstaw przechodzenia na gospodarkę o obiegu zamkniętym, ważną dla zrównoważonego rozwoju kraju. Wnioskodawcami są w tym przypadku: Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, Instytut Innowacji i Odpowiedzialnego Rozwoju, Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. Za wdrożenie rezultatów odpowiadać będzie Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Dofinansowanie projektu „Systemowe podstawy transformacji w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym w Polsce” wyniesie około 4,4 mln zł.

Warunki i wdrożenia

Program GOSPOSTRATEG, z budżetem sięgającym pół miliarda złotych, został uruchomiony w 2017 roku. Coraz mocniej zaznacza swoją obecność w krajobrazie polskich badań i innowacji. Do tej pory NCBR ogłosiło 14 konkursów – pięć na projekty otwarte i dziewięć na projekty zamawiane. W tym roku liczba podpisanych umów o dofinansowanie projektów przekroczyła 50, a łączna kwota wsparcia udzielonego przez NCBR wynosi już ponad 300 mln zł. To pokazuje, że GOSPOSTRATEG stał się jednym z najważniejszych instrumentów napędzających innowacje mające wpływ na rozwój kraju.

– Wykonawcy projektów wyłaniani są w dwóch typach konkursów. Pierwszy z nich to konkursy na „projekty otwarte”, jak np. rozstrzygnięty XII konkurs GOSPOSTRATEG. Dotyczą one zakresu tematycznego w programie, a rolę wiodącą w konsorcjum ma podmiot zobowiązany do zastosowana w praktyce rozwiązania będącego wynikiem realizacji projektu. Drugi typ to konkursy na „projekty zamawiane” przez instytucje prowadzące politykę rozwojową państwa, tzw. instytucje zamawiające. Przykładem może być trwający obecnie XIV konkurs na projekty zamawiane, w którym temat badawczy został zgłoszony przez Ministerstwo Energii. Przeznaczymy w nim 20 mln zł na opracowanie programu produkcji niskoemisyjnych i odnawialnych paliw syntetycznych z krajowych źródeł energii – wyjaśnił Radosław Runowski, zastępca dyrektora Działu Dotacji Krajowych i Funduszy UE w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.

Zakres tematyczny oraz warunki konkursów na „projekty zamawiane” ustalane są na podstawie propozycji zamówień rozwiązań wyzwań strategicznych zgłaszanych przez instytucje zamawiające w specjalnym naborze prowadzonym trybie ciągłym.

Dzięki pozyskanemu dofinansowaniu zrealizowano szereg innowacyjnych i ważnych społecznie przedsięwzięć, łączących aspekty ekonomiczne, technologiczne i instytucjonalne. Jednym z nich był wsparty kwotą 5 mln zł projekt „Nowy model urbanizacji w Polsce – praktyczne wdrożenie zasad odpowiedzialnej urbanizacji oraz miasta zwartego”, realizowany w latach 2019-2022 przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii we współpracy z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów oraz Uczelnią Łazarskiego. Powstały m.in. diagnozy urbanizacyjne, bazy wskaźników, narzędzia do wskazywania miast kurczących się i obszarów suburbanizacji oraz szeroki zestaw analiz teledetekcyjnych opisujących zmiany terenów nieprzepuszczalnych w skali całego kraju.

Kluczową wartością projektu były pilotaże w Radomsku i Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii, które doprowadziły do opracowania lokalnych dokumentów strategicznych: Gminnego Programu Rewitalizacji Radomska 2030+ oraz wsparcia prac nad Strategią Rozwoju GZM. Przygotowano również testowe analizy planu ogólnego, standardów urbanistycznych oraz praktyczne narzędzia, w tym kalkulator kosztów suburbanizacji i rekomendacje legislacyjne. Wypracowane rozwiązania zostały bezpośrednio wykorzystane przez administrację rządową przy tworzeniu nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym – pierwszego etapu reformy stanowiącej kamień milowy Krajowego Planu Odbudowy.

Z kolei dzięki projektowi INSTATCENY „Budowa zintegrowanego systemu statystyki cen detalicznych” Główny Urząd Statystyczny wprowadził nowoczesne rozwiązania usprawniające badanie cen detalicznych. Wykorzystują one nowe źródła danych: skany z systemów sieci handlowych, dane z internetu pozyskiwane metodą web scrapingu oraz dane administracyjne. Powstał też system informatyczny, który łączy różne źródła danych i obsługuje kolejne etapy badania cen. Dodatkowo przygotowano narzędzia pomocnicze, takie jak aplikacja dla ankieterów, oprogramowanie do automatycznego pobierania danych z internetu oraz system klasyfikacji produktów. Projekt został wsparty kwotą około 2 mln zł. W jego realizację, obok GUS, włączyły się także Instytut Podstaw Informatyki Polskiej Akademii Nauk i Szkoła Główna Handlowa.

Nowe możliwości w programach strategicznych NCBR

GOSPOSTRATEG należy do elitarnej grupy strategicznych programów badań naukowych i prac rozwojowych realizowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ze środków krajowych. Są to wysokobudżetowe programy wynikające z polityki naukowej i innowacyjnej państwa, służące rozwojowi społecznemu i gospodarczemu Polski. Projekty służą rozwiązywaniu konkretnych problemów technicznych, naukowych lub społecznych. Ich realizacja przyczynia się do konsolidacji najlepszych zespołów badawczych oraz integracji środowisk naukowych i gospodarczych wokół zagadnień kluczowych dla rozwoju kraju.

Wśród programów strategicznych można wymienić m.in. aktywne programy HYDROSTRATEG „Innowacje dla gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej” oraz INFOSTRATEG „Zaawansowane technologie informacyjne, telekomunikacyjne i mechatroniczne”.

  • I konkurs w programie AGROSTRATEG

Najnowszą propozycją NCBR jest pierwszy konkurs ogłoszony w ramach nowego Strategicznego programu badań naukowych i prac rozwojowych w sektorze rolnym „AGROSTRATEG”. Program ten, z całkowitym budżetem 500 mln zł, ma na celu wdrażanie nowych rozwiązań poprawiających efektywność polskiego sektora rolnego, uwzględniających zasady zrównoważonego rozwoju.

AGROSTRATEG skupia się na czterech priorytetowych obszarach:

  • rozwoju cyfryzacji i rolnictwa precyzyjnego, które wspiera wykorzystanie technologii informatycznych, sensorów i sztucznej inteligencji w procesach produkcji rolnej;
  • zrównoważonej produkcji roślinnej, ograniczającej stosowanie środków chemicznych i adaptującej się do zmian klimatu poprzez wykorzystanie biotechnologii, nowych odmian i narzędzi modelowania procesów uprawowych;
  • zrównoważonej produkcji zwierzęcej, ukierunkowanej na poprawę dobrostanu, ograniczenie stosowania antybiotyków i poprawę efektywności biologicznej hodowli;
  • innowacyjnych technikach rolniczych – skupionych na alternatywnych metodach rolniczych, wspierających gospodarkę o obiegu zamkniętym i maksymalizujących wykorzystanie produktów ubocznych, energii odnawialnej i odnawialnych zasobów biologicznych.

W I konkursie AGROSTRATEG o łączną kwotę 300 mln zł dofinansowania ubiegać się będą projekty podejmujące zagadnienia badawcze wskazane dla czterech obszarów: Zrównoważona produkcja roślinna oraz poprawa żyzności gleby, Zrównoważona produkcja zwierzęca, Rolnictwo cyfrowe – wykorzystanie technologii i analizy danych do optymalizacji produkcji roślinnej i zwierzęcej, Innowacyjne techniki rolnicze – alternatywne metody rolnicze.

Do konkursu mogą przystąpić konsorcja, w skład których wchodzi co najmniej jedno przedsiębiorstwo oraz co najmniej jedna organizacja badawcza lub inny podmiot, składające się maksymalnie z 5 podmiotów; konsorcja przedsiębiorstw, składające się z maksymalnie pięciu przedsiębiorstw bądź też przedsiębiorstwa – samodzielnie realizujące projekt. W przypadku konsorcjów liderem musi być przedsiębiorstwo albo organizacja badawcza. Nabór wniosków uruchomiony zostanie 14 maja i potrwa do 28 sierpnia 2026, do godz. 16:00.

  • V konkurs w programie HYDROSTRATEG 

Niedobór wody, jej zanieczyszczenie i powodzie to główne wyzwania, z którymi zmaga się Polska w zakresie gospodarowania wodą. Rządowy Program Strategiczny HYDROSTRATEG „Innowacje dla gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej” powstał w celu wdrożenia nowych rozwiązań poprawiających efektywność użytkowania i zarządzania zasobami wody. Jego całkowity budżet wynosi 800 mln zł. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło do tej pory cztery konkursy, których wynikiem jest 14 umów na realizację innowacyjnych projektów, na łączną kwotę 169 mln zł dofinansowania.

Wśród dotychczasowych rezultatów programu szczególnie wyróżnia się projekt WaterSense, który zdobył globalną nagrodę James Dyson Award 2025 w kategorii „Zrównoważony rozwój”. WaterSense to innowacyjna technologia umożliwiająca monitorowanie jakości wody w czasie rzeczywistym. Projekt, dofinansowany kwotą 22 mln zł, jest realizowany przez zespół inżynierów firmy Magly we współpracy z Centrum Zaawansowanych Materiałów i Technologii CEZAMAT‑PW, Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW‑PIB) oraz firmą Nebucode.

Z myślą o maksymalnym wykorzystaniu potencjału programu HYDROSTRATEG, 2 marca 2026 r. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego zatwierdził jego aktualizację.

Program, którego realizacja została wydłużona do 2035 roku, adresuje obecnie trzy obszary badawcze. W obszarze „woda w środowisku” pierwszy temat dotyczy nowoczesnych technologii wspierających przewidywanie powodzi i susz oraz bardziej efektywne gospodarowanie wodą. Chodzi o rozwiązania, które pomogą przewidywać zagrożenia i mądrzej gospodarować wodą, wykorzystujące m.in. czujniki, modele komputerowe i sztuczną inteligencję. Drugi temat koncentruje się na utrzymaniu czystości wód w rzekach i jeziorach, poprzez naturalne metody redukcji zanieczyszczeń, rozwój zaawansowanych systemów monitorowania jakości wody oraz analizę nowych typów zagrożeń wynikających np. ze zwiększonej retencji.

W obszarze „Woda w mieście” trzeci temat dotyczy nowoczesnych sposobów radzenia sobie z deszczówką w miastach. Obejmuje rozwój technologii pozwalających skuteczniej zatrzymywać wodę deszczową, usprawniać jej odprowadzanie i ponowne wykorzystanie oraz wdrażać inteligentne, odporne na zmiany klimatu systemy zarządzania wodami opadowymi. Czwarty temat koncentruje się na poprawie jakości wody. Program stawia na technologie, które sprawią, że woda w miastach będzie czystsza, lepiej chroniona i efektywniej wykorzystywana.

Piąty i szósty temat badawczy wskazano w obszarze „Żegluga śródlądowa”. Innowatorzy opracują w nim inteligentne systemy sterujące rzekami i infrastrukturą dla statków oraz technologie, które pomogą lepiej planować i nadzorować żeglugę na rzekach. Powstaną m.in. zaawansowane systemy komputerowe do zarządzania zaporami, śluzami i przepływem wody oraz systemy przewidujące warunki do żeglugi.

Ogłoszenie V edycji konkursu HYDROSTRATEG w nowej formule tematycznej przewidywane jest na kwiecień 2026 roku. Nabór wniosków rozpocznie się w maju. Budżet na dofinansowanie nowatorskich rozwiązań wyniesie 200 mln zł. Zaktualizowany program wprowadza również rozszerzenie oferty konkursowej o konkursy na projekty zamawiane. Już w czerwcu Narodowe Centrum Badań i Rozwoju planuje ogłosić nabór na propozycje tematów zamawianych w ramach programu HYDROSTRATEG.

Przesyłka ekspresowa – kiedy wysłać kurierem na następny dzień?

Przesyłka ekspresowa – kiedy wysłać kurierem na następny dzień?

Zdarzyło Ci się kiedyś usłyszeć od klienta: „Potrzebuję tego na wczoraj”? Choć podróże w czasie pozostają w sferze science fiction, w e‑commerce i biznesie istnieje skuteczna alternatywa. Przesyłka ekspresowa umożliwia szybką dostawę, co może zwiększyć sprzedaż przed świętami, zadowolić wymagających klientów i pomóc w sytuacjach kryzysowych. Sprawdź, kiedy wybrać tę usługę, jak różni się od standardowej paczki i jak przygotować ją.

Czym jest przesyłka ekspresowa?

To usługa gwarantująca doręczenie paczki w kolejnym dniu roboczym. Wymagane jest nadanie przesyłki przed określoną godziną graniczną (tzw. cut‑off). Jeśli zamówisz kuriera do 16:00, odbiorca może spodziewać się paczki już następnego dnia.

W przeciwieństwie do standardowej dostawy (która trwa od 1 do 3 dni), przesyłki ekspresowe są obsługiwane priorytetowo. Mają dedykowane linie transportowe, są częściej skanowane i dokładniej monitorowane na każdym etapie trasy.

Ekspres a standard – główne różnice

Kryterium

Przesyłka ekspresowa

Przesyłka standardowa

 

Czas dostawy

Następny dzień roboczy (lub 24 h)

1‑3 dni robocze

Ostatni czas nadania (cut‑off)

Do 16:00‑18:00

Do 12:00‑15:00

Cena

20‑50 % droższa

Bazowa stawka

Strefy dostępności

Ograniczone do miast i aglomeracji

Cały kraj

Śledzenie

Live tracking, częstsze aktualizacje

Standardowe śledzenie

Wymagania

Dokładny adres, obowiązkowy telefon

Podstawowe dane

Obsługa zwrotów

Często płatna dodatkowo

W cenie lub taniej

Kto najbardziej zyskuje na szybkich dostawach?

  • Sprzedają towary premium o wysokiej marży (koszt wysyłki nie pożera zysku).
  • Prowadzą działalność sezonową (np. prezenty świąteczne, Black Friday).
  • Są elementem większego łańcucha dostaw B2B.
  • Mają klientów gotowych dopłacić za czas.

Mniejsze e‑commerce z luksusową odzieżą, elektroniką lub spersonalizowanymi produktami często korzystają z takiego rozwiązania.

Sytuacje, w których ekspres się opłaca

  • Krótkim cyklu życia produktu: świeże kwiaty, torty czy ciasta tracą na wartości codziennie, co czyni szybką dostawę koniecznością.
  • Oczekiwania rynku: klienci wybierają opcję „dostawa na jutro”, warto ją utrzymać.
  • Kryzysy i reklamacje: brak towaru lub wysłanie niewłaściwego produktu wymaga szybkiej reakcji, którą zapewnia ekspres.
  • Ostatnie dni przed świętami: klienci są skłonni zapłacić dodatkowo, aby mieć pewność dostawy na czas.

Gdzie usługa ekspresowa jest dostępna?

Szybkie doręczenia są dostępne głównie w miastach. Skuteczność dostaw zależy od regionu:

  • Największe miasta (Warszawa, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, Łódź) – praktycznie pełna dostępność.
  • Miasta wojewódzkie (powyżej 50 tys. mieszkańców) – około 90 % dostępności.
  • Mniejsze miejscowości i wsie – dostępność często spada do 30‑50 %, a kurier może naliczyć dodatkowe opłaty.

Wysyłka międzynarodowa w wariancie premium jest dostępna głównie na trasach między dużymi europejskimi miastami. Przesyłka do małego hiszpańskiego miasteczka najprawdopodobniej zostanie obsłużona standardowo.

Jak szybko nadać paczkę przez brokerów kurierskich?

Agregatory usług upraszczają i automatyzują całe zlecenia ekspresowe:

  • Porównanie: system pozwala łatwo odfiltrować opcję „kolejny dzień roboczy” i zestawić stawki od InPost, DPD, DHL czy UPS.
  • Weryfikacja: podajesz parametry paczki, a agregator szybko sprawdza, czy mieści się ona w ramach usługi premium.
  • Automatyzacja: integracja serwisu (np. z systemami PrestaShop czy WooCommerce) sprawia, że zamówienie spływa automatycznie.
  • Jeden panel: niezależnie od wybranego przewoźnika, serwis apaczka.pl umożliwia bezproblemowe zarządzanie procesem i monitorowanie paczek z jednego ekranu.

Optymalizacja i kontrola kosztów

Choć priorytet kosztuje więcej, istnieje kilka sposobów, by to kontrolować:

  • Kalkulacja gabarytów i trasy: ekspres z małą paczką do dużego miasta podniesie koszty nieznacznie (z 18 zł do ok. 25 zł). Ta sama przesyłka na wieś zwiększa koszty o około 40 zł.
  • Wykorzystywanie progów rabatowych: przy ponad 50 wysyłkach w miesiącu stawki na agregatorach spadają, a przy ponad 200 zamówieniach można negocjować indywidualne opłaty.
  • Dokładne obliczanie ROI: sprawdź, czy dopłata klienta w koszyku pokrywa rzeczywiste koszty wysyłki premium. Unikając wysokich kosztów obsługi zwrotów, możesz zwiększyć zysk.

Limity i wykluczenia w usługach premium

  • Gabaryty: typowy limit to maksymalnie 30 kg i wymiary 60 × 40 × 40 cm.
  • Zabronione przedmioty: chemia, baterie oraz puszki z aerozolem często są powodem odmowy wypłaty ubezpieczenia przy szybkiej obsłudze.
  • Pełne dane: paczka bez numeru telefonu komórkowego i dokładnego kodu pocztowego może zostać zatrzymana już na pierwszym etapie logistycznym.

Decyzje w sklepie i ich automatyzacja

  • Ustaw darmowy ekspres jako bonus dla klientów z koszykiem o wysokiej kwocie (np. od 300 zł).
  • Spraw, aby produkty z kategorii „Prezent” zawsze podpowiadały priorytet jako domyślną opcję.
  • Dbaj o poprawną komunikację. Komunikat o wysyłce na jutro nie powinien się wyświetlać, jeśli zamówienie zostało złożone po godzinie cut‑off.

Pamiętaj o uregulowaniu polityki zwrotów – towar dostarczony ekspresem może sprawić, że klient uzna zwrot za mniej pilny.

Gdy ekspres to za mało – alternatywy

  • Same‑day delivery: aplikacje takie jak Glovo w dużych miastach dostarczają przesyłki w ciągu 2 godzin (zwykle do 10 km od punktu nadania).
  • Paczkomaty 24/7: umożliwiają odbiór przesyłki o każdej porze, także w nocy.
  • Rezerwację w sklepie: Click&Collect to darmowa i wygodna opcja, jeśli towar znajduje się w franczyzowym lub partnerskim magazynie lokalnym.

Checklista – zanim klikniesz „Wyślij”

  • ✅ Sprawdziłem poprawność adresu i zapytałem klienta o aktualny numer telefonu dla kuriera.
  • ✅ Weryfikuję, że mam towar fizycznie u siebie.
  • ✅ Rozumiem zasady działania logistyki w razie odwołania przewozu kuriera i wiem, kto będzie informował klientów.
  • ✅ Przesyłka jest opłacona z góry. Jeśli to wysyłka za pobraniem, w wypadku braku odbiorcy z gotówką tracę tylko na niewykorzystanym, najdroższym rodzaju transportu.

O serwisie: Apaczka to platforma logistyczna i wysyłkowa dedykowana sektorowi B2B. Umożliwia dostęp do firm logistycznych takich jak DPD, DHL, InPost, UPS, FedEx i Pocztex oraz zarządzanie transportem paczkowym i paletowym. Za obsługę nadawców oraz klientów indywidualnych (B2C) odpowiada marka bliźniacza – Sendit.

Scanway podpisał umowę z Łukasiewicz – ILOT. Współpraca wesprze rozwój instrumentów kosmicznych

Polska firma technologiczna Scanway oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa (Łukasiewicz – ILOT) podpisały umowę ramową dotyczącą realizacji testów środowiskowych dla instrumentów optycznych przeznaczonych do pracy w przestrzeni kosmicznej. Współpraca obejmuje badania prowadzone w laboratoriach Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa i dotyczy kolejnych generacji instrumentów rozwijanych przez wrocławską spółkę. Nowa współpraca wzmocni kompetencje produkcyjne Scanway S.A. i ułatwi przejście do seryjnej produkcji ładunków optycznych dla światowego New Space.

Współpraca naszych instytucji odzwierciedla szerszy trend obserwowany w polskim sektorze kosmicznym – coraz większe znaczenie krajowej infrastruktury badawczej w procesie rozwoju technologii kosmicznych. Dostęp do laboratoriów umożliwiających testy środowiskowe pozwala polskim firmom realizować kolejne etapy projektów w kraju, przy zachowaniu standardów wymaganych w międzynarodowych programach kosmicznych – mówi Mikołaj Podgórski, COO Scanway S.A.

Testy będą realizowane w Laboratorium Badań Środowiskowych Łukasiewicz – ILOT i obejmą m.in. badania wibracyjne oraz testy w komorze termiczno-próżniowej TVAC (Thermal Vacuum). Pierwsze z nich symulują obciążenia mechaniczne występujące podczas startu rakiety, natomiast badania TVAC pozwalają sprawdzić zachowanie sprzętu w warunkach próżni i dużych wahań temperatur, jakie panują na orbicie. Tego rodzaju testy są standardowym elementem procesu rozwoju sprzętu kosmicznego. Pozwalają sprawdzić zarówno poprawność konstrukcji, jak i jej odporność na środowisko kosmiczne jeszcze przed wyniesieniem instrumentu na orbitę.

Zgodnie z założeniami współpracy, badania będą prowadzone na kolejnych etapach rozwoju instrumentów – od modeli strukturalno-termicznych (STM), przez modele inżynierskie (EM) i kwalifikacyjne (QM), aż po docelowe modele lotne (FM). Na wczesnych etapach testy pozwalają przede wszystkim zweryfikować przyjęte założenia projektowe i modele symulacyjne. W przypadku modeli kwalifikacyjnych służą uzyskaniu pełnej kwalifikacji środowiskowej, a testy modeli lotnych stanowią końcowe potwierdzenie jakości wykonania instrumentu.

Dla Scanway oznacza to możliwość prowadzenia powtarzalnego, usystematyzowanego procesu weryfikacji swoich systemów optycznych u lokalnego partnera, w tym teleskopów z rodziny SOP (Scanway Optical Payload), rozwijanych z myślą o misjach obserwacji Ziemi i innych zastosowaniach kosmicznych.

Rozwijamy nasze moce produkcyjne i stopniowo przechodzimy z modelu projektowego do seryjnej produkcji ładunków optycznych dla globalnego sektora New Space. Testy środowiskowe są jednym z najważniejszych elementów procesu budowy sprzętu kosmicznego – to one weryfikują niezawodność rozwiązań jeszcze przed ich wyniesieniem na orbitę. Współpraca z Łukasiewicz – Instytutem Lotnictwa pozwoli nam prowadzić je w sposób powtarzalny i dopasowany do konkretnych instrumentów, zgodnie z wymaganiami międzynarodowych standardów branży kosmicznej. Nowa współpraca wesprze skalowanie naszej działalności i wzmocni kompetencje produkcyjne konieczne przy realizacji projektów dla klientów z rynku globalnego – podsumowuje Mikołaj Podgórski.

Z perspektywy Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa współpraca wpisuje się w rozwój krajowej infrastruktury badawczej dla sektora kosmicznego. W ostatnich latach rośnie liczba polskich firm rozwijających technologie satelitarne, co przekłada się na większe zapotrzebowanie na wyspecjalizowane badania środowiskowe.

Laboratoria Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa umożliwiają prowadzenie testów, które pozwalają zweryfikować zachowanie komponentów i instrumentów w warunkach odpowiadających rzeczywistym scenariuszom misji kosmicznych.

– Laboratorium Badań Środowiskowych należy do podmiotów akredytowanych przez Polskie Centrum Akredytacji. Nasi inżynierowie posiadają wieloletnie doświadczenie w realizacji testów zgodnie z wymaganiami międzynarodowych programów kosmicznych, przez co aktywnie wspierają rozwój krajowych technologii satelitarnych. To nasz wkład w budowanie silnej pozycji Polski w globalnym sektorze kosmicznympodkreśla Svitlana Okolelova, Lider Obszaru – Kierownik Laboratorium Badań Środowiskowych w Łukasiewicz – ILOT.

Leasingowy przekręt na luksusowe auta. Klienci wpadają w sidła przestępców

Związek Polskiego Leasingu ostrzega przed obserwowanym schematem oszustw, w którym klienci firm leasingowych są wykorzystywani do finansowania drogich samochodów na potrzeby zorganizowanych grup przestępczych. Mechanizm opiera się na obietnicy szybkiego, łatwego zarobku i tzw. „dochodu pasywnego”, ale w rzeczywistości prowadzi do wplątania klientów w wątki kryminalne oraz poważnych strat finansowych i długotrwałych problemów prawnych.

W przestrzeni publicznej funkcjonuje pojęcie „pasywnego dochodu”, najczęściej rozumiane jako generowanie regularnych wpływów pieniężnych bez konieczności stałego, operacyjnego zaangażowania w ich uzyskiwanie. W praktyce oznacza to sytuację, w której źródło przychodu działa w sposób względnie zautomatyzowany, przy zachowaniu pełnej kontroli właściciela nad aktywem oraz jasno określonego poziomu ryzyka. W przypadku opisywanych schematów leasingowych mamy jednak do czynienia z pozorną pasywnością – klient formalnie ponosi pełną odpowiedzialność finansową i prawną, nie posiadając jednocześnie realnej kontroli nad przedmiotem leasingu ani nad sposobem jego wykorzystania.

Punkt wyjścia: dlaczego właśnie Ty?

Przestępcy nie działają przypadkowo. Ich celem są osoby o dobrej wiarygodności finansowej, stabilnych dochodach i pozytywnej historii kredytowej, często przedsiębiorcy, lekarze, specjaliści IT czy menedżerowie. Kluczowe pytanie, które powinno zapalić czerwoną lampkę, brzmi:
skąd nieznany pośrednik wie tak dużo o Twojej sytuacji finansowej i oferuje wątpliwy schemat rzekomej inwestycji?

Z obserwacji rynkowych wynika, że przestępcy mogą próbować dotrzeć do osób o wysokiej wiarygodności finansowej, posługując się różnymi źródłami informacji. Sam fakt, że ktoś kontaktuje się z konkretną ofertą finansowania bardzo drogiego pojazdu, powinien skłonić do refleksji, a nie do rozważania potencjalnych korzyści finansowych.

Punktem wyjścia nie jest wyłącznie pytanie „dlaczego właśnie Ty?”, ale także „dlaczego mam leasingować coś, czego realnie nie potrzebuję?” – odpowiedź podsuwana przez pośredników wydaje się oczywista („dla dodatkowego zarobku”), warto jednak zastanowić się, czy taki zarobek nie wiąże się z nadmiernym ryzykiem, na co odpowiedź znajdą Państwo w niniejszym artykule.

Jak działa schemat?

Pośrednicy, działający poza siedzibami firm leasingowych i poza oficjalnymi kanałami sprzedaży, proponują „współpracę”:

  • zawarcie umowy leasingu na samochód wysokiej wartości,
  • szybkie przekazanie auta podmiotowi trzeciemu,
  • obietnicę wysokich, często nieudokumentowanych wpływów,
  • brak realnego zaangażowania klienta w użytkowanie pojazdu.

Często stosowany jest leasing finansowy (kapitałowy), wysoki udział własny, bardzo krótki okres finansowania lub deklaracja szybkiego zakończenia umowy. Celem jest ominięcie płatności gotówkowej za pojazd i „przepuszczenie” drogiego auta przez firmę klienta w ciągu kilku miesięcy.

Co dzieje się z samochodami?

Samochody, najczęściej marek premium i sportowych, są niemal natychmiast wywożone poza granice Polski. Trafiają do wypożyczalni, które mogą być kontrolowane przez grupy przestępcze, gdzie są intensywnie eksploatowane, uczestniczą w kolizjach i wypadkach lub ulegają całkowitemu zniszczeniu. W wielu przypadkach auta wykorzystywane są w celach przestępczych, co ma znaczny wpływ na podejmowanie działań przez służby. Zdarza się również, że pojazdy są transportowane w kontenerach do krajów Afryki Północnej.

Skutki dla klienta

Klient, który użyczył swojej firmy i podpisał umowę leasingu:

  • nie ma kontroli nad pojazdem,
  • nie wie, gdzie samochód się znajduje ani kto nim jeździ,
  • narusza warunki umowy leasingowej, przekazując auto bez zgody leasingodawcy,
  • naraża się na odmowę wypłaty odszkodowania z AC w razie szkody lub kradzieży,
  • może być uwikłany w kryminalny charakter przestępczy takiego schematu,
  • dochody z takiego procederu związane są z ryzykiem prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu,
  • naraża się na ryzyko reputacyjne swoje i firmy leasingowej,
  • może to wpłynąć na jego historię kredytową.

Jeśli pojazd zostanie zniszczony, zatrzymany przez organy ścigania lub skonfiskowany, pełne zobowiązanie leasingowe pozostaje do spłaty po stronie klienta, niezależnie od tego, że auto fizycznie nie istnieje lub znajduje się poza jego zasięgiem.

Ryzyko, o którym się nie mówi

Udział w takim procederze może trwale zaszkodzić reputacji klienta na rynku finansowym. Instytucje finansowe analizują historię zachowań, sposób korzystania z produktów i powtarzalność schematów. „Szybki zarobek” może zamknąć drogę do finansowania w przyszłości.

Apel o ostrożność

Firmy leasingowe apelują, by:

  • zachować szczególną ostrożność wobec ofert „dochodu pasywnego” opartego na leasingu lub pokrewnych,
  • zawsze pytać, skąd pośrednik posiada informacje o sytuacji finansowej klienta,
  • nie podpisywać umów poza oficjalnymi kanałami i bez pełnej kontroli nad pojazdem,
  • pamiętać, że jeśli oferta brzmi jak szybki sposób na wysoki dochód bez ryzyka, to najczęściej jest elementem przestępczego schematu.

W leasingu, podobnie jak w finansach, brak kontroli zawsze oznacza realne ryzyko.

Przykłady z rynku

Samochody typu RS – „auto, którego właściciel nigdy nie widział”. Klientka prowadząca zwykłą działalność gospodarczą została namówiona przez nieznanych jej pośredników do sfinansowania sportowego Audi RS o wartości ok. 400 tys. zł. Obiecywano jej dochody znacznie przewyższające raty leasingowe. Po pięciu miesiącach zgłosiła możliwą kradzież auta, nie potrafiąc wskazać miejsca zdarzenia, bo samochodu nigdy nie odebrała ani nie użytkowała. Odbiór z salonu i wszystkie formalności przeprowadziły osoby trzecie. Równocześnie pojawiły się zaległości w spłacie rat, a organizatorzy procederu przestają regulować płatności. Z kolei ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania. Klientka musi spłacić całe zobowiązanie leasingowe oraz bierze udział w postępowaniu Prokuratury.

Przewartościowane auta i „kreatywne” wyposażenie. Klient o dobrej zdolności kredytowej sfinansował niemal nowe Audi A6 z niskim przebiegiem, które miało trafić do wypożyczalni zarządzanej przez osoby trzecie. Po kilku miesiącach auto zostało rozbite. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, wskazując, że cena zakupu znacząco odbiegała od realnej wartości rynkowej, a dekodowanie numeru VIN wykazało znacznie uboższe wyposażenie niż deklarowane. Dodatkowo klient nie miał żadnej faktycznej kontroli nad pojazdem.

Leasing „spłacony w trzy miesiące” i gotówka do ręki. Klientowi zaproponowano użyczenie firmy do zakupu luksusowego Mercedesa. Warunek: leasing spłacony w trzy miesiące, a na udział własny przekazana gotówka „z góry”. Klient miał jedynie podpisać umowę i poczekać na przelewy. Samochodu nigdy nie zobaczył, bo niemal natychmiast wyjechał poza granice Polski. Umowa została faktycznie zakończona, klient uzyskał dodatkowych dochód, ale został uwikłany w wątek sankcyjny, ponieważ auto było przeznaczone na rynek rosyjski.

Rynek czeka na decyzję RPP. Bazowy scenariusz to utrzymanie stóp na poziomie 3,75 proc.

Najbliższe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się w dniach 8–9 kwietnia. Będzie ono pierwszym po marcowej decyzji o obniżce stóp procentowych o 25 pb, która sprowadziła stopę referencyjną NBP do poziomu 3,75%. Inflacja w Polsce wyraźnie spadła i znajduje się w pobliżu celu inflacyjnego NBP wynoszącego 2,5% (±1 pkt proc.). Oznacza to, że presja cenowa w gospodarce znacząco osłabła, choć inflacja w sektorze usług pozostaje relatywnie wyższa niż w przypadku towarów.

Jednocześnie gospodarka utrzymuje umiarkowane tempo wzrostu, co sugeruje stabilne warunki makroekonomiczne bez oznak przegrzania koniunktury. W takich warunkach bank centralny może prowadzić bardziej elastyczną politykę monetarną.

Po marcowej obniżce stóp procentowych najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na kwietniowym posiedzeniu jest utrzymanie stóp na poziomie 3,75%, aby ocenić wpływ wcześniejszego luzowania polityki pieniężnej na inflację i aktywność gospodarczą. Na oczekiwania rynku wpływają jednak dodatkowe czynniki. W ostatnich tygodniach obserwowane było wyraźne wybicie stawek IRS, które odzwierciedlają rynkowe oczekiwania dotyczące przyszłych stóp procentowych i kosztu pieniądza w dłuższym okresie. Wzrost tych stawek może sugerować, że inwestorzy zaczęli wyceniać większą niepewność co do dalszych obniżek lub możliwość bardziej stabilnej ścieżki stóp.

Dodatkowym źródłem ryzyka dla polityki monetarnej jest sytuacja geopolityczna. Trwający konflikt z udziałem Iranu znacząco podniósł ceny surowców energetycznych – cena ropy przekroczyła w ostatnich dniach 110–116 USD za baryłkę, a napięcia w regionie powodują zakłócenia na rynku energii i transporcie surowców. Wyższe ceny energii mogą w kolejnych miesiącach ponownie zwiększać presję inflacyjną na świecie, co stanowi istotny czynnik ryzyka również dla Polski. W przypadku utrzymywania się wysokich cen ropy banki centralne mogą być zmuszone do bardziej ostrożnego podejścia do dalszych obniżek stóp.

Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na posiedzeniu RPP w dniach 8–9 kwietnia jest utrzymanie stóp procentowych na poziomie 3,75%. Rada może przyjąć strategię wyczekiwania, obserwując wpływ wcześniejszej obniżki oraz rozwój sytuacji na rynkach globalnych. Jednocześnie wyższe stawki IRS oraz napięcia geopolityczne na rynku energii zwiększają niepewność dotyczącą dalszej ścieżki stóp procentowych, co może skłaniać RPP do bardziej ostrożnej polityki w kolejnych miesiącach.

ORLEN kupuje instalację poliolefin w Policach

0

ORLEN podpisał przedwstępną umowę sprzedaży wszystkich akcji spółki Grupy Azoty Polyolefins. Tym samym zwiększy swój udział w tym przedsiębiorstwie z 17,3 proc. do 100 proc. Finalizacja transakcji planowana jest na III kwartał tego roku.

– Zakup instalacji w Policach winduje pozycję ORLENU w tej części świata. Dzięki niej staniemy się szóstym największym producentem polipropylenu w Europie. Wiemy, że rynek jest trudny, ale Grupa ORLEN ma kompetencje, by wykorzystać wartość tej instalacji i lepiej optymalizować produkcję oraz sprzedaż na rynkach europejskich. Docelowo zachowamy także 400 miejsc pracy w województwie zachodniopomorskim i kolejne setki powiązane z tym zakładem – mówi Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.

Umowa zakłada nabycie wszystkich akcji, które obecnie nie są w rękach ORLENU, a także zapewnienie finansowania niezbędnego do zakończenia restrukturyzacji spółki.

W ramach transakcji ORLEN zapewni 1,35 mld zł na pokrycie zobowiązań wobec wierzycieli wynikających z Postępowania o zawarciu częściowego układu, a także porozumień pozaukładowych. W efekcie dojdzie do spłacenia wszystkich zobowiązań spółki oraz finalnego rozliczenia kontraktu.

W konsekwencji ORLEN przejmie spółkę wolną od zobowiązań – za wyjątkiem długu wobec koncernu, wynoszącego równowartość zapewnionego finansowania. Sama transakcja zakupu akcji GAP opiewa na symboliczne 4 zł. Przyjęte warunki transakcji zakładają płatności w formule earn-out dla kluczowych wierzycieli, ale dopiero w momencie, gdy GAP z wypracowanego zysku pokryje 100 proc. zainwestowanych przez ORLEN środków.

Polscy inwestorzy wierzą w GPW i Japonię, ostrożniej patrzą na USA

Saxo Bank opublikował najnowszą edycję badania Investor Forecast, przedstawiającego oczekiwania inwestorów indywidualnych na najbliższe sześć miesięcy. Wyniki wskazują, że polscy inwestorzy zachowują konstruktywne, choć wyważone podejście do rynków finansowych – z wyraźnym uprzywilejowaniem rynku krajowego oraz rosnącym zainteresowaniem Japonią, przy jednoczesnej większej ostrożności wobec Stanów Zjednoczonych i Europy.

Mimo utrzymującego się pozytywnego sentymentu, polscy inwestorzy pozostają bardziej niż globalnie wyczuleni na ryzyka makroekonomiczne i poziomy wycen. Badanie przeprowadzono wśród klientów Saxo Banku od 6 lutego do 1 marca 2026 roku (w Polsce: 203 respondentów), a większość odpowiedzi zebrano przed atakiem USA i Izraela na Iran.

Polska i Japonia na czele oczekiwań inwestorów

Polscy inwestorzy wykazują ponadprzeciętną wiarę w krajowy rynek – 53,7% respondentów oczekuje jego wzrostu w najbliższym półroczu, co stanowi wynik wyższy niż globalna średnia. Równie wysokie oczekiwania dotyczą Japonii (55,6%), która – podobnie jak w ujęciu globalnym – pozostaje jednym z najbardziej preferowanych kierunków inwestycyjnych.

Globalny rynek akcji również postrzegany jest pozytywnie (51,9% wskazań na wzrost), choć optymizm ten jest nieco słabszy niż w badaniu globalnym. Na tym tle wyraźnie bardziej zachowawcze pozostaje podejście do rynku amerykańskiego – aż 43,8% polskich inwestorów spodziewa się jego spadku, co czyni USA najsłabszym spośród analizowanych rynków. Europa pozostaje neutralna, z wysokim udziałem odpowiedzi „bez zmian” (40,4%), co wskazuje na brak jednoznacznego kierunku oczekiwań.

Młodsi inwestorzy bardziej skłonni do ryzyka

Najmłodsi respondenci (18–35 lat) wykazują najwyższy poziom optymizmu zarówno wobec rynku polskiego, jak i globalnego, a także największe zainteresowanie Japonią. Starsze grupy inwestorów częściej przyjmują bardziej zachowawcze podejście – widoczne w większym udziale odpowiedzi „bez zmian” oraz większej koncentracji na ryzykach geopolitycznych.

W podziale na płeć widać, że mężczyźni częściej deklarują większą skłonność do podejmowania ryzyka i bardziej optymistyczne oczekiwania wobec rynków, podczas gdy kobiety częściej wskazują na potrzebę ostrożności i większą wrażliwość na czynniki ryzyka.

Stabilne strategie, ale z większą ostrożnością w tle

Większość polskich inwestorów (56,7%) planuje utrzymać dotychczasową strukturę portfela w najbliższym półroczu, co wpisuje się w globalny trend „pozostania przy obranej strategii”. Jednocześnie relatywnie większy niż globalnie odsetek inwestorów rozważa ograniczenie dywersyfikacji (18,2%), co może wskazywać na rosnącą ostrożność i większą koncentrację na wybranych klasach aktywów.

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na potencjalne zmiany strategii pozostają obawy o przewartościowanie rynków – wskazuje na nie 64,4% respondentów w Polsce. Ponad połowa (53,3%) bierze pod uwagę także możliwy wpływ polityki Donalda Trumpa.

Wśród czynników wpływających na decyzje inwestycyjne na pierwszy plan wysuwają się możliwości związane ze sztuczną inteligencją (61,2%), obawy o wyceny oraz czynniki polityczne. Jednocześnie tylko 42% polskich inwestorów deklaruje optymizm wobec wzrostu gospodarczego – wyraźnie poniżej poziomów globalnych.

Geopolityka pozostaje kluczowym czynnikiem dla rynków – blisko połowa respondentów (49,3%) wskazuje ją jako najważniejszy driver w nadchodzącym kwartale. Na dalszych miejscach znajdują się rozwój technologiczny (20,2%) oraz wyniki spółek (13,8%).

Na świecie dominuje ostrożny optymizm, a Japonia zyskuje szczególną uwagę

Na poziomie globalnym inwestorzy również utrzymują umiarkowanie pozytywne nastawienie, jednak ich optymizm jest bardziej zrównoważony niż w Polsce. Podczas gdy lokalnie dominuje pozytywna ocena rynku krajowego, globalnie największą uwagę przyciąga Japonia – blisko dwie trzecie inwestorów (63%) na świecie oczekuje tam wzrostów, wobec 57% dla rynku globalnego i jedynie 40% dla rynku amerykańskiego.

Podobnie jak w Polsce, większość inwestorów globalnych nie planuje istotnych zmian w portfelach – 63% deklaruje utrzymanie obecnej ekspozycji, 27% rozważa wejście w nowe obszary, a 10% ograniczenie dywersyfikacji. Jednocześnie globalnie silniej wybrzmiewają obawy o przewartościowanie rynków, wskazywane przez 69% respondentów.

Inwestorzy wyraźnie poruszają się dziś po cienkiej granicy między optymizmem a ostrożnością. Trzeba przy tym pamiętać, że badanie zostało przeprowadzone przed eskalacją konfliktu z udziałem USA, Izraela i Iranu, a późniejsze wydarzenia mogły wpłynąć na zmianę sentymentu wielu inwestorów. Jednocześnie jednym z najbardziej wyrazistych wniosków pozostaje silne zaufanie do rynku japońskiego. Podczas gdy wielu inwestorów z rezerwą podchodzi do wysokich wycen, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, Japonia jest coraz częściej postrzegana jako rynek, na którym reformy strukturalne i poprawa jakości zarządzania mogą nadal wspierać wzrost – komentuje Charu Chanana, główna strateg inwestycyjna w Saxo Banku.

W szerszym ujęciu wyniki pokazują, że mimo napięć geopolitycznych i szybkich zmian technologicznych inwestorzy nie są skłonni do radykalnych zmian w portfelach, koncentrując się raczej na monitorowaniu ryzyka i selektywnym podejściu do inwestycji.

O badaniu

Badanie zostało przeprowadzone w okresie od 6 lutego do 1 marca 2026 roku wśród klientów Saxo Banku. W Polsce wzięło w nim udział 203 respondentów. Ankieta dotyczyła oczekiwań inwestorów wobec rynków finansowych w okresie od 1 kwietnia do 30 września 2026 roku.

Warto zaznaczyć, że większość odpowiedzi została zebrana przed wydarzeniami geopolitycznymi z końca lutego 2026 roku, które mogły wpłynąć na zmianę sentymentu rynkowego.

Coal Energy podpisał memorandum o współpracy z właścicielem trzech kopalń i zakładu przeróbczego w Hiszpanii

Coal Energy S.A., notowana na GPW spółka z branży górniczej, podpisała memorandum o współpracy z właścicielem trzech kopalń antracytu oraz przedsiębiorstwa zajmującego się przerobem hałd antracytowych w Hiszpanii. Spółka oceni potencjał aktywów zlokalizowanych w prowincjach Asturia, León i Palencia na północy Hiszpanii – łączne zasoby w granicach obszarów koncesyjnych przekraczają 80 mln ton, a wolumen masy skalnej zgromadzonej w zwałach wynosi około 2 mln ton. Projekt wpisuje się w realizowaną przez spółkę strategię rozszerzania działalności o surowce strategiczne i przemysłowe.

– Antracyt jest surowcem, który odgrywa istotną rolę w przemyśle metalurgicznym – trudno go zastąpić w wielu procesach hutniczych. Według przyjętej współpracy zamierzamy przeanalizować złoża i ewentualnie określić plan na ich wykorzystanie. Aktywa po wstępnych analizach odznaczają się dobrymi parametrami jakościowymi i udokumentowaną historią dostaw dla dużego odbiorcy przemysłowego – mówi Wiktor Wiśniowiecki, prezes Coal Energy S.A.

Memorandum o współpracy obejmuje trzy kopalnie antracytu: Miura Mine, Cerredo Mining Group oraz Cristal Mine, a także zakład przeróbczy Instalaciones Lavadero De San Luis, zajmujący się przerobem hałd antracytowych. Wszystkie trzy kopalnie znajdują się obecnie w stanie zakonserwowania, jednak ich działalność może zostać wznowiona stosunkowo szybko – w ciągu kilku miesięcy.

– Antracyt w granicach obszarów górniczych wszystkich trzech kopalń, a także zgromadzony w hałdach, charakteryzuje się wysoką jakością: niską zawartością siarki i popiołu, co przekłada się na atrakcyjną cenę wydobywanego surowca – wyjaśnia Wiktor Wiśniowiecki.

Łączny wolumen zasobów w granicach obszarów koncesyjnych kopalń przekracza 80 mln ton. Łączny wolumen masy skalnej zgromadzonej w zwałach wynosi około 2 mln ton, a istniejący zakład przeróbczy umożliwia przetwarzanie około 1000 ton na dobę.

Specjaliści Coal Energy S.A. opracują w pierwszej kolejności efektywny model funkcjonowania trzech kopalń antracytu oraz działalności związanej z przerobem zwałów. Na podstawie przygotowanego modelu techniczno-ekonomicznego zostanie określony dalszy plan współpracy.

– Projekt hiszpański jest dla nas naturalnym krokiem. Dysponujemy wiedzą operacyjną i doświadczeniem, które pozwalają nam ocenić potencjał tych aktywów i zaplanować efektywne wznowienie wydobycia, po określeniu ekonomicznego sensu tej aktywności – dodaje Wiktor Wiśniowiecki, prezes Coal Energy S.A.

Inflacja w Polsce i eurolandzie niższa od oczekiwań. Rynki patrzą na Zatokę Perską

Wczoraj poznaliśmy dwa ważne odczyty inflacji konsumenckiej. Nie jest aż tak źle, jak sądzono, ale wpływ wojny w Zatoce Perskiej na ceny jest olbrzymi. W samym konflikcie rynki zobaczyły sygnały możliwego wygaszania. Czy słusznie? Nie wiadomo, ale zarówno ropa, jak i dolar były wczoraj w odwrocie.

Inflacja w Polsce

Wczoraj poznaliśmy wstępny wskaźnik inflacji za marzec. Wzrosła ona względem lutego o 0,9% do 3,0%. Pokazuje to głównie wpływ wojny w Zatoce Perskiej. Owszem, w marcu obniżyliśmy stopy procentowe, co było bardzo odważnym ruchem ze strony RPP. Nadal jednak – pomimo tak gwałtownego wzrostu cen – mamy dobrą sytuację, gdzie realne stopy procentowe są dodatnie. Realne, czyli takie skorygowane o inflację. Rynek zareagował osłabieniem złotego, ponieważ analitycy spodziewali się inflacji na poziomie 3,3%. Niższy od oczekiwań wzrost cen to także mniejsza szansa na podwyżki stóp. W obecnej sytuacji bardzo sprawnie przeszliśmy bowiem z obniżania na podnoszenie. Powodem są oczywiście bardzo umiarkowane sukcesy koalicji izraelsko-amerykańskiej w wojnie z Iranem. Wojnie, która zamiast być kilkudniową operacją specjalną, powoli przekształca się w pełnoprawny konflikt regionalny. Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, gdy w głowach strategów wojna kończy się w kilka dni, a rzeczywistość szybko to weryfikuje – i to zwykłym ludziom przychodzi płacić koszty.

Nerwowe komunikaty

Administracja prezydenta USA usilnie stara się wciągnąć do wojny w Zatoce Perskiej kolejne kraje. Komunikaty samego prezydenta są coraz bardziej dosadne. Silna krytyka spada szczególnie na Wielką Brytanię, ale dostaje się też np. Francji. Raz pojawia się informacja o gotowości do dalszych bombardowań, kolejnym razem mówi się o szybkim wycofaniu wojsk z regionu i zostawieniu odblokowania Cieśniny Ormuz innym państwom. Rynki nie wiedzą, czy jest to próba zakończenia konfliktu, czy jego intensyfikacji. Patrząc na działania inwestorów na rynku ropy naftowej, to raczej zakończenia. Ropa, mimo tego całego zamieszania, odbiła się wczoraj od okolic 110 USD za baryłkę i zmierza dzisiaj nad ranem do poziomu 100 USD. Temu rynkowi pomaga też fakt, że ataki ostatnimi czasy wyraźnie starają się mijać infrastrukturę wydobywczą i eksportową.

Inflacja w strefie euro

Wczoraj poznaliśmy również łączny wskaźnik cen dla strefy euro. Wyniósł 2,5% i okazał się symbolicznie niższy od oczekiwań mówiących o 2,6%. W ciągu miesiąca oznacza to 0,6% wzrostu cen. Biorąc pod uwagę, że cel EBC wynosi 2%, nadal jesteśmy relatywnie blisko. Jeśli sytuacja będzie eskalować, możliwe są jednak reakcje w polityce stóp procentowych. Warto jednak zwrócić uwagę, że inflacja bazowa w strefie euro spadła w marcu symbolicznie o 0,1%. Na rynku byliśmy wczoraj świadkami umocnienia euro względem dolara, ale był to raczej efekt realizacji zysków i próby wycenienia pozornego uspokojenia w Zatoce Perskiej, niż faktycznej siły europejskiej waluty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Asseco z historycznym wynikiem. Zysk netto skoczył o 119 proc. do ponad 1,1 mld zł, a przychody wyniosły 16,8 mld zł

W 2025 roku Grupa Asseco wypracowała 16,8 mld zł przychodów ze sprzedaży, z czego 12,6 mld zł stanowiła sprzedaż własnych produktów i usług informatycznych. Zysk operacyjny był o 11% wyższy niż w 2024 roku i ukształtował się na poziomie 1,6 mld zł. Rekordowy w historii zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej, po wzroście o 119%, wyniósł 1,1 mld zł. Asseco kontynuowało rozwój działalności na rynkach międzynarodowych, wzmacniając swoją pozycję m.in. poprzez akwizycje. W minionym roku Grupa powiększyła się o 13 nowych spółek.

Wyniki Asseco pozostają silnie zdywersyfikowane geograficznie. W 2025 roku segment Asseco Poland zwiększył przychody ze sprzedaży o 12% rok do roku, osiągając poziom 2,3 mld zł. Działalność w tym obszarze koncentrowała się na dostarczaniu zaawansowanego oprogramowania i usług wspierających cyfryzację sektora finansowego, realizacji kluczowych projektów dla administracji publicznej oraz umacnianiu współpracy z klientami sektora energetycznego oraz ochrony zdrowia.

Rynki zagraniczne reprezentowane przez segmenty Formula Systems i Asseco International odpowiadały łącznie za 86% przychodów Grupy. Sprzedaż w segmencie Asseco International ukształtowała się na poziomie 4,6 mld zł, co oznacza wzrost o 12% w stosunku do 2024 roku. W tym segmencie odnotowano zwiększenie przychodów w spółkach Asseco Central Europe w Czechach i Słowacji, a także wyższe przychody z rozwiązań ERP skupionych w Grupie Asseco Enterprise Solutions. Sprzedaż wzrosła również w Asseco South Eastern Europe. W segmencie Formula Systems zanotowano 9,8 mld zł przychodów, czyli o 12% więcej rok do roku. Na ten wynik przełożyły się m.in. wzrost sprzedaży i wzmocnienie rynkowej pozycji Matrix IT i Magic Software.

W 2025 roku sfinalizowana została transakcja sprzedaży większościowego pakietu akcji spółki Sapiens, w wyniku której udział Grupy Asseco – poprzez Formula Systems – zmniejszył się z 43,5% do 18,7% w nowej strukturze właścicielskiej, co oznacza utratę kontroli nad tą spółką i zmianę jej ujęcia w wynikach finansowych. Transakcja wygenerowała 499 mln zł zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej a zachowanie pakietu mniejszościowego pozwala na utrzymanie ekspozycji na dalszy wzrost Sapiensa.

„2025 rok był dla nas rekordowy – wypracowaliśmy najwyższy w naszej 35-letniej historii zysk netto, który przekroczył 1,1 mld zł. To znaczące osiągnięcie, szczególnie w kontekście wymagającego i niepewnego otoczenia, w jakim prowadzimy działalność. Konsekwentnie realizujemy przyjętą strategię, której fundamentem pozostaje tworzenie i rozwój najwyższej jakości własnego oprogramowania dla instytucji oraz przedsiębiorstw działających w kluczowych sektorach gospodarki. To właśnie model oparty na produktach własnych, kompetencjach domenowych i długoterminowych relacjach z klientami stanowi o sile, a także odporności Asseco. Rozwój Grupy Asseco opieramy zarówno na wzroście organicznym, jak i akwizycjach. Interesują nas spółki z doświadczonymi zespołami, które chcą rozwijać się w ramach naszego modelu federacyjnego lub poprzez integrację z Asseco. W 2025 roku zrealizowaliśmy 13 przejęć. Szczególną uwagę kierujemy na firmy z obszaru cyberbezpieczeństwa oraz rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, ale pozostajemy otwarci na podmioty wzmacniające nasze kompetencje w kluczowych sektorach” powiedział Adam Góral, Prezes Zarządu Asseco Poland.

Skonsolidowany portfel zamówień Asseco na rok 2026, w obszarze oprogramowania i usług własnych, ma obecnie wartość ponad 10,8 mld zł i jest o 19% wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W kursach stałych wzrost wynosi 13%.

W 2026 roku koncentrujemy się na dalszym umacnianiu pozycji Asseco jako lidera cyfryzacji w kluczowych sektorach gospodarki – bankowości, energetyce, telekomunikacji, opiece zdrowotnej oraz administracji publicznej, a także rozwoju w segmentach produktowych – systemach ERP, płatnościach i usługach zaufania. Fundamentem naszego biznesu pozostają własne produkty i kompetencje technologiczne, które systematycznie rozszerzamy. Jednym z naturalnych kierunków budowania długoterminowej wartości Asseco jest sztuczna inteligencja. Wdrażamy ją zarówno w naszych produktach, jak i w całym cyklu rozwoju oprogramowania, co zwiększa naszą efektywność i jakość dostarczanych rozwiązań. Podchodzimy do AI pragmatycznie – jako do technologii, która ma realnie wspierać biznes i tworzyć wartość dla klientów” – dodał Adam Góral.

Asseco konsekwentnie buduje wartość dla Akcjonariuszy i dzieli się z nimi wypracowanym zyskiem. Od debiutu na GPW Spółka wypłaciła swoim Akcjonariuszom ponad 3,8 mld zł dywidendy. W tym roku Zarząd Spółki zarekomendował Walnemu Zgromadzeniu wypłatę 1 051 mln zł dywidendy za 2025 rok, co oznacza 13,05 zł na jedną akcję biorącą udział w dywidendzie.

Rosja wstrzymuje eksport benzyny

0

Rosja od 1 kwietnia 2026 roku wstrzymuje eksport benzyny. Oficjalnym powodem tej decyzji jest chęć ustabilizowania sytuacji na krajowym rynku paliw.

Decyzja ma charakter czasowy i według zapowiedzi ma obowiązywać do końca lipca. Rosyjskie władze chcą w ten sposób ograniczyć presję na ceny paliw w kraju oraz zabezpieczyć podaż przed sezonem zwiększonego popytu.

Równocześnie Rosja nadal utrzymuje w mocy dekret zakazujący sprzedaży ropy naftowej i produktów naftowych tym państwom oraz firmom, które stosują w kontraktach zachodni pułap cenowy na rosyjską ropę. Mechanizm ten został wprowadzony pod koniec 2022 roku jako odpowiedź na działania państw G7, Unii Europejskiej i Australii, które ustaliły maksymalną cenę zakupu rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską. Celem Zachodu było ograniczenie dochodów Moskwy z eksportu surowców, przy jednoczesnym utrzymaniu globalnej podaży ropy.

Problem polega jednak na tym, że skuteczność zachodnich ograniczeń od dawna budzi wątpliwości. Rosja stopniowo przebudowała swoje kanały eksportowe, w dużej mierze opierając się na tzw. flocie cieni. W efekcie znaczna część rosyjskiego eksportu ropy odbywa się dziś poza bezpośrednim wpływem państw nakładających sankcje.

Rosja stara się utrzymać kontrolę nad cenami paliw w kraju, jednocześnie wykorzystując sytuację na globalnym rynku energii do wzmacniania swojej pozycji eksportowej tam, gdzie to nadal możliwe.

Zarząd B-Act zarekomendował wypłatę dywidendy

Zarząd B-Act SA, notowanej na NewConnect inżynieryjnej spółki specjalizującej się w doradztwie i nadzorze inwestycji budowlanych, zarekomendował wypłatę dywidendy w wysokości 9 groszy na akcję, co oznacza wzrost o 12,5% rdr. Łącznie, po zatwierdzeniu przez walne zgromadzenie, do akcjonariuszy trafi 881 tys. zł brutto. Dzień dywidendy oraz termin wypłaty dywidendy zostaną ustalone przez Walne Zgromadzenie.

W 2025 r. B-Act pokazał konsekwentny wzrost względem poprzedniego roku. Spółka odnotowała 18,2% wzrost przychodów (rdr.) osiągając poziom 33,0 mln zł. Z kolei zysk netto w ubiegłym roku wyniósł 1,8 mln zł i był wyższy o 6,4% w porównaniu do 2024 r. Bardzo dobry rok przełożył się na dalszą poprawę kondycji finansowej oraz  stanu gotówki. Na koniec grudnia 2025 r. spółka B-Act dysponowała środkami pieniężnymi w wysokości 6 mln zł.

Zarząd Spółki zarekomendował wypłatę dywidendy w wysokości 881 325 zł brutto, co daje 9 groszy na jedną akcję – oznacza to rdr. 12,5% wzrost dywidendy. To już trzeci rok z rzędu, w którym B-Act będzie dzielić się zyskiem z akcjonariuszami. Rekomendacja została pozytywnie zaopiniowana przez Radę Nadzorczą Spółki. Ostatecznie o wypłacie dywidendy zadecydują akcjonariusze Spółki na najbliższym ZWZ.

Systematyczne dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami jest dla nas niezwykle istotne, ponieważ buduje długoterminowe zaufanie inwestorów i wzmacnia wiarygodność B-Act na rynku kapitałowym. Stabilna sytuacja finansowa Spółki pozwala nam nie tylko konsekwentnie rozwijać działalność, ale również regularnie realizować politykę dzielenia się wypracowanym zyskiem z akcjonariuszami – mówi Adam Białachowski, prezes B-Act.

W ubiegłym roku B-Act wypłacił łącznie 783,4 tys. zł brutto dywidendy, co przełożyło się na 0,08 zł na akcję. Od początku obecności na NewConnect B-Act wypłacił akcjonariuszom już blisko 1,5 mln zł.

Tylko 40% firm w KSeF przed obowiązkiem 1 kwietnia. System może nie wytrzymać dołączenia milionów podmiotów

0
  • Od 1 kwietnia KSeF jest obowiązkowy dla większości firm.
  • Bez KSeF nie można legalnie wystawiać faktur. Dokument bez numeru KSeF „nie istnieje” dla VAT.
  • 1 lutego, w czasie pierwszego etapu wdrażania do KSeF, według KAS, zalogowało się ok. 320 tys. podmiotów, co spowodowało przeciążenia systemu.
  • Obecnie do KSeF powinno dołączyć około 2,7 mln firm.
  • Według danych Faktura.pl w dniu poprzedzającym obowiązek KSeF tylko 40% firm działało w systemie.
  • Administracja przygotowuje na początek kwietnia scenariusze kryzysowe. Warto sprawdzać komunikaty Ministerstwa Finansów w tej sprawie.
  • Ekspert Faktura.pl odpowiada na najważniejsze pytania o KSeF, jakie przedsiębiorcy zgłaszali przed kwietniowym „szczytem”.

Od 1 kwietnia obowiązek korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF) obejmuje kolejną grupę przedsiębiorców – w tym przede wszystkim małe i średnie firmy. Dla nich to koniec z papierowymi fakturami. To największa zmiana w rozliczeniach od lat i test realnego przygotowania. Firmy, które nie wdrożyły KSeF, nie mogą legalnie wystawiać faktur i zarabiać.

– Na dzień przed rozszerzeniem obowiązkowego korzystania z KSeF podłączonych do systemu było zaledwie ok. 40% użytkowników w naszym programie. Oznacza to, że istotna część przedsiębiorców wchodzi w nową rzeczywistość bez pełnego przygotowania – często na ostatnią chwilę. Skalę napięcia najlepiej widać po danych z obsługi klienta. Do naszego działu wsparcia trafia obecnie kilkadziesiąt zgłoszeń dziennie – ocenia Kamil Fac z Faktura.pl

Problemy już przy 320 tys. firm. Teraz dołączają miliony

1 lutego br., gdy od północy działał KSeF obowiązkowy dla dużych podmiotów, szef KAS (Krajowej Administracji Skarbowej) informował, że ok. 320 tys. użytkowników zalogowało się do systemu. Od 1 kwietnia system rozszerza się na praktycznie cały rynek – nawet do 2,8 mln przedsiębiorstw w Polsce.

Tymczasem problemy z systemem pojawiały się w marcu, jeszcze przed największym obciążeniem, kilka razy. Awarie miały miejsce 6, 13 czy 19 marca. Ministerstwo Finansów informowało o utrudnieniach w działaniu, zapowiadało prace serwisowe i uspokajało.

Równolegle resort publikował procedury na wypadek awarii, w tym scenariusze przejścia w tryb offline oraz sposób komunikowania przerw w działaniu systemu. Jeszcze przed wejściem obowiązkowości państwo przygotowywało się na sytuacje kryzysowe – które dziś, w pierwszych dniach kwietnia, przestają być jedynie wariantem teoretycznym.

Przedsiębiorcy, którzy do tej pory wystawiali faktury w prostym programie lub nawet na papierze, muszą dziś zmierzyć się z integracją, autoryzacją i poprawnością danych w systemie centralnym. Właśnie ta grupa najczęściej zgłasza dziś wątpliwości i ryzyko błędów jest u niej największe.

Co się stanie, jeśli firma nie połączy się z KSeF na czas? Czy za brak przejścia grożą kary?

W marcu liczba pytań związanych z KSeF rosła bardzo szybko. Najważniejsze wątpliwości to te zasadnicze: czy firma może działać, jeśli nie połączy się z KSeF?

Jeśli firma nie wdroży KSeF na czas, w praktyce nie będzie mogła legalnie wystawiać faktur — dokument bez nadania numeru KSeF „nie istnieje” dla VAT. Oznacza to naruszenie przepisów, ryzyko kar (ale dopiero od 2027 roku, 2026 rok to okres przejściowy) oraz problemy z kontrahentami, którzy nie odliczą VAT i mogą wstrzymać płatności. W skrajnym przypadku może to sparaliżować działalność, bo brak możliwości wystawiania faktur oznacza brak normalnego obrotu gospodarczego – ostrzega Kamil Fac z Faktura.pl.

Inne, najczęstsze pytania dotyczące KSeF

  1. Co zrobić, jeśli nie mogę się zalogować?

Najpierw sprawdź podstawy: czy działa profil zaufany, podpis kwalifikowany lub logowanie przez bank/mObywatel. Jeśli problem nadal występuje, możliwe, że jest to chwilowa niedostępność KSeF albo błąd techniczny. Trzeba spróbować ponownie lub sprawdzić komunikaty Ministerstwa Finansów. W sytuacji pilnej możesz tymczasowo wystawić fakturę w trybie offline, a po odzyskaniu dostępu przesłać ją do KSeF w wymaganym terminie. Sprzedaż może być kontynuowana, ale obowiązki wobec KSeF trzeba później uzupełnić. Na wypadek takich sytuacji warto mieć wsparcie w postaci dobrze zintegrowanego z systemem programu, który często upraszcza logowanie i komunikację z KSeF, ograniczając takie problemy.

  1. Czy mogę prowadzić działalność i wystawiać faktury w kwietniu, jeśli nie dołączyłem do KSeF?

To zależy od Twojej sytuacji. Jeśli w kwietniu 2026 r. masz już obowiązek korzystania z KSeF i nie mieścisz się w limicie, to nie — nie możesz prawidłowo wystawiać faktur poza systemem, więc działasz niezgodnie z przepisami. Natomiast jeśli korzystasz z okresu przejściowego i Twoja sprzedaż nie przekracza 10 000 zł miesięcznie, możesz jeszcze wystawiać faktury poza KSeF. To jednak rozwiązanie tymczasowe — po przekroczeniu limitu albo po zakończeniu okresu przejściowego i tak musisz przejść na KSeF.

  1. Czy muszę coś akceptować? Czy księgowa może to zrobić za mnie?

Przedsiębiorca musi się samodzielnie zarejestrować w KSeF przez Profil Zaufany, mObywatela, pobierając token KSeF lub certyfikat. Nie może tego zrobić za niego księgowa, ponieważ nie ma ona dostępu do rządowego konta klienta.

Jakie są najczęstsze problemy użytkowników KSeF?

Najczęstsze problemy wynikają z braku obycia z narzędziami cyfrowymi, a nie z samego KSeF. Wielu użytkowników nie wie, jak się zalogować (np. czym jest profil zaufany), myli się przy wyborze sposobu logowania albo nie rozumie komunikatów systemu.

– Często pojawiają się bardzo podstawowe trudności — logujący się nie wiedzą, gdzie zapisał się plik XML lub PDF, jak go znaleźć na komputerze, albo jak go ponownie wysłać. Problemem bywa też samo wystawienie faktury — użytkownicy nie rozumieją różnicy między PDF a dokumentem w KSeF, nie wiedzą, dlaczego system odrzucił plik albo co oznacza błąd w strukturze. Do tego dochodzi brak nawyku pracy w trybie online — np. co oznacza przypadkowe wylogowanie i utrata danych czy trudność w odnalezieniu wystawionych faktur w KSeF – podsumowuje Kamil Fac z Faktura.pl

***

W pierwszym dniu działania obowiązkowego KSeF dla dużych firm (1 lutego 2026 r.) doszło do poważnych problemów z logowaniem, spowodowanych głównie awarią Profilu Zaufanego i ograniczeniami limitów zapytań. Mimo zapewnień o stabilności, wielu przedsiębiorców nie mogło wystawić ani odebrać faktur, co wymusiło korzystanie z trybów awaryjnych. Jeżeli te problemy powtórzą się w pierwszych dniach kwietnia, skala problemu może być bezprecedensowa i realnie wpłynąć na płynność działania tysięcy firm.

Końca wojny nie widać, a droższa ropa znów podbijają inflację w Polsce

Koniec inflacyjnego eldorado w Polsce – inflacja CPI za marzec osiągnęła poziom 3% r/r. Za nami także kolejna niespokojna noc na Bliskim Wschodzie, a Iran stanowczo dementuje informacje o prowadzeniu rozmów z USA. Oczekiwania inflacyjne mogą przemodelować polityki monetarne EBC i Fed. Kto pierwszy dokona podwyżki stóp?

Ceny znów przyspieszają

Dzisiaj GUS opublikował dane inflacyjne za marzec tego roku. Niespodzianki nie było. To, co dzieje się na notowaniach ropy naftowej czy gazu ziemnego, musiało znaleźć swój wydźwięk w publikacji. Wynik w relacji r/r wyniósł 3%, a w porównaniu z lutym był to wzrost o 1%. Analitycy oczekiwali, że sytuacja może być jeszcze gorsza i osiągniemy nawet 3,3% r/r. Taka dynamika inflacji kończy okres dość spokojnie prowadzonej polityki monetarnej w Polsce. Wskaźnik CPI od początku roku był niemal idealny. Zarówno w styczniu, jak i w lutym był to poziom 2,1%, a więc w granicach celu inflacyjnego, co przekładało się na solidne argumenty za obniżkami stóp. Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie wywrócił jednak wszystko do góry nogami, a wzrosty cen ropy naftowej niemal od razu przełożyły się na ceny paliwa na stacjach. Według szacunków ekspertów, to właśnie droższe tankowanie dołożyło aż 0,8% do marcowego wzrostu CPI. Patrząc przez pryzmat polityki monetarnej – opublikowane na poprzednim posiedzeniu projekcje inflacji średniorocznej na poziomie 2,3% stają się mocno nieaktualne. Wdrożenie pakietu CPN przez rząd wprowadza pewną ulgę dla klientów na stacjach paliw, ale kluczowe pytanie brzmi: jak długo potrwa konflikt i blokada cieśniny Ormuz, które będą determinować wyższe ceny ropy naftowej?

Nikłe szanse na szybkie zakończenie wojny

Skoro jesteśmy już przy konflikcie na Bliskim Wschodzie – kolejna noc daje jasny sygnał, że może on potrwać jeszcze długo. Nie dość, że strona irańska znów dementuje informacje o trwających rozmowach dyplomatycznych, to jeszcze doszło do szeregu ataków rakietowych z jednej i drugiej strony. Niespokojna noc miała miejsce również w innych krajach – w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej. Zamiast więc szukać światełka w tunelu i liczyć na szybkie zakończenie wojny, mamy kolejny dzień z eskalacją, a opcja ataku lądowego przez siły USA zmusza inwestorów do szukania bezpiecznych przystani dla kapitału. EUR/USD osunął się w okolice 1,1450, a notowania ropy WTI osiągnęły poziom blisko 106 USD za baryłkę. Na parkietach giełdowych mieszane nastroje, choć kolejny dzień z rzędu mamy podobny układ – mocno tracą rynki azjatyckie (Nikkei dzisiaj -1,58%), a z kolei na parkietach europejskich (w tym także w naszym kraju) widzimy próby odbicia.

EBC tym razem nie chce się spóźnić

Warto także spojrzeć na to, jak wyższe oczekiwania inflacyjne mogą przełożyć się na przyszłe decyzje banków centralnych. Patrząc przez pryzmat notowań głównej pary walutowej świata możemy zobaczyć, jak kształtują się perspektywy dalszych decyzji EBC i Fed. Sporo mówi się o tym, że kryzys energetyczny bardziej dotknie nasz kontynent, podobnie jak to było w przypadku wybuchu wojny w Ukrainie. Skok inflacyjny, który może nastąpić już znajduje swoje odzwierciedlenie na kontraktach na stopę procentową. Według szacunków analityków w najbliższym półroczu koszt pieniądza w strefie euro wzrośnie mocniej niż w USA. Rynek zakłada więc silniejszą reakcję EBC. Pytanie, w jakim stopniu będzie miało to odzwierciedlenie na rynku walutowym.

KSeF od 1 kwietnia – nerwy są możliwe, chaos nie jest przesądzony

W związku z drugim etapem wdrożenia Krajowego Systemu e-Faktur początek kwietnia może przynieść mikroprzedsiębiorcom sporo nerwów, ale nie musi oznaczać paraliżu. Najbliższe dni będą przede wszystkim testem – dla samego systemu, narzędzi logowania oraz firm, które dopiero uczą się nowego modelu fakturowania. Najgorsze, co dziś można zrobić, to działać w panice.

Wokół KSeF narosło wiele obaw. Przedsiębiorcy pytają o bezpieczeństwo danych, ryzyko awarii czy pomyłek przy fakturowaniu oraz o to, czy system rzeczywiście wytrzyma większe obciążenie. Niepokój jest tym większy, że dla najmniejszych firm KSeF nie tylko nowy obowiązek, ale także zmianę codziennych nawyków) i konieczność uporządkowania współpracy z księgowością.

Obowiązkowe korzystanie z systemu wchodzi w życie w jednym z najtrudniejszych dla przedsiębiorców momentów w roku. Między lutym a końcem kwietnia oni oraz księgowi mierzą się z wyjątkowo napiętym kalendarzem: wyborem formy opodatkowania, nowym JPK_V7 z oznaczeniami KSeF, informacjami rocznymi IFT-2R i CIT-8 oraz zeznaniami PIT. Wdrożenie tak dużej zmiany w tym czasie – gdy biura rachunkowe pracują ze wzmożoną intensywnością – oznacza dla wielu firm szczególne obciążenie. Tym bardziej potrzebne są teraz spokój, porządek i jasny podział odpowiedzialności między przedsiębiorcą a księgowością.

Jutro może być nerwowo, ale nie musi być to chaos

Końcówka marca pokazuje rosnące zainteresowanie przedsiębiorców integracją z KSeF, a wcześniejsze doświadczenia pokazały, że nawet jeśli sam system działa, problemy z narzędziami uwierzytelniającymi mogą realnie utrudnić dostęp. Tak było choćby przy awarii Profilu Zaufanego.

To właśnie dlatego ryzyko zatorów, problemów z logowaniem czy wolniejszego obiegu faktur wydaje się realne. Im więcej firm jednocześnie będzie próbowało wejść do systemu i wysyłać dokumenty, tym większe napięcie wokół pierwszych dni działania KSeF. To będzie duży sprawdzian nie tylko dla technologii, ale też dla cierpliwości przedsiębiorców.

Właściciele firm powinni dziś sprawdzić trzy rzeczy

Najmniejsi przedsiębiorcy powinni zacząć od podstaw. Po pierwsze: sprawdzić, czy mają narzędzia, które pozwolą im zalogować się do KSeF – Profil Zaufany, aplikację mObywatel, e-dowód albo bankowość elektroniczną. Bez tego nie będzie mowy o sprawnym korzystaniu z systemu.

Po drugie: jak najszybciej ustalić z księgowością, kto za co odpowiada – kto wystawia faktury, kto odbiera dokumenty z KSeF, kto odpowiada za program do fakturowania i czy jest on zintegrowany z systemem. W praktyce to właśnie brak jasnych zasad współpracy może wywołać większy chaos niż sam start KSeF.

Po trzecie: zachować spokój. To szczególnie ważne, bo nawet jeśli 1 kwietnia nie uda się od razu wystawić faktury w KSeF, nie oznacza to automatycznie paraliżu działalności – przy sprzedaży zrealizowanej w kwietniu termin na wystawienie faktury upływa dopiero 15 maja. Ten bezpiecznik powinien obniżyć temperaturę emocji.

Największym błędem może być pośpiech

W atmosferze wdrożenia łatwo skupić się wyłącznie na kwestiach technicznych, a zapomnieć o bezpieczeństwie. Tymczasem certyfikat KSeF daje bardzo szerokie możliwości działania w imieniu przedsiębiorcy. Osoba, która posiada certyfikat i hasła, może nie tylko wystawiać faktury, ale także odbierać dokumenty wystawione na rzecz firmy. W niepowołanych rękach to realne pole do nadużyć.

Dlatego certyfikatów nie należy przekazywać osobom ani podmiotom, których wiarygodności nie jesteśmy pewni. Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest upoważnienie konkretnych osób w KSeF do działania w imieniu firmy na własnych uprawnieniach zamiast udostępniania certyfikatu właściciela.

To początek nowego porządku, a nie jednodniowy alarm

KSeF wymusza zmianę myślenia o fakturowaniu. W praktyce kończy się era swobodnego przesuwania dokumentów „na później”, antydatowania faktur czy nieformalnego anulowania sprzedaży po wystawieniu dokumentu księgowego. Nowy system premiuje działanie tu i teraz: faktura trafia do KSeF, a ewentualne zmiany wymagają korekty.

Dlatego na początek kwietnia najmniejszym przedsiębiorcom doradzałabym przede wszystkim spokój i metodyczne działanie. Jutro może przynieść nerwy, przeciążenie informacyjne i pierwsze trudności organizacyjne, ale nie musi oznaczać chaosu. Dla wielu firm będzie to po prostu wymagający początek nowej rzeczywistości, do której trzeba się szybko, ale rozsądnie dostosować.

Do 35. roku życia kredyt, później gotówka. Tak finansuje się zakup mieszkań w Polsce

Dane płynące od użytkowników Otodom rzucają nowe światło na strukturę finansowania nieruchomości w Polsce. Podczas gdy 55% nabywców do 35. roku życia polega na kredycie hipotecznym, wśród osób 35+ proporcje te się odwracają – tu 58% transakcji realizowanych jest głównie ze środków własnych. Biorąc pod uwagę, że obie grupy poszukują niemal identycznych metraży i to przede wszystkim na rynku wtórnym, gotówka w portfelu staje się dziś zdecydowanym atutem w drodze po własne M.

Na polskim rynku mieszkaniowym wiek wyznacza bardzo wyraźną granicę w sposobie finansowania nieruchomości. Z badania Otodom przeprowadzonego wśród użytkowników serwisu wynika, że jedynie co trzecia osoba do 35. roku życia może sobie pozwolić na zakup mieszkania w większości finansowany ze środków własnych, a około 16% posiłkuje się rozwiązaniem mieszanym (zebrana gotówka + kredyt hipoteczny). Dla większości jednak głównym sposobem nabycia lokalu jest zaciągnięcie długoterminowego zobowiązania w banku.

Jak wyjaśnia Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom, obraz rynku wyraźnie zmienia się w przypadku kupujących powyżej 35. roku życia. – W tej grupie kredyt jako główne źródło finansowania zakupu deklaruje już tylko 25% nabywców, czyli o 30 p.p. mniej niż wśród osób poniżej 35. roku życia. Jednocześnie niemal 6 na 10 transakcji ma charakter zdecydowanie gotówkowy – podkreśla ekspert i zauważa co najmniej trzy przyczyny tego zjawiska.

– Po pierwsze, działa czynnik czasu. Osoby po 35 roku życia miały go po prostu więcej na zgromadzenie kapitału. Po drugie, dla wielu z nich nie jest to pierwsza transakcja. Zakup kolejnego mieszkania bywa pokrywany ze sprzedaży poprzedniego, co naturalnie zwiększa udział gotówki w finansowaniu nowego zakupu. Po trzecie, znaczenie może mieć także samo nastawienie do zadłużenia. W obecnych realiach o dostępności mieszkania decydują nie tylko cena czy zdolność kredytowa, ale przede wszystkim możliwość nabycia lokalu bez wsparcia lub z ograniczonym udziałem banku. To właśnie ona staje się dziś najsilniejszą kartą przetargową w rękach kupującego – tłumaczy Paweł Jarząbek.

Kredyt hipoteczny to nie tylko wyzwanie finansowe, ale przede wszystkim ogromne obciążenie emocjonalne. Jak wynika z raportu Otodom „Szczęśliwy dom. Męskie oblicza szczęścia” zobowiązanie wobec banku rzadko bywa postrzegane jako fundament bezpieczeństwa. Dla wielu mężczyzn znacznie częściej staje się źródłem stresu. Aż 70% respondentów przyznaje, że negatywnie wpływa na ich komfort psychiczny i codzienny spokój.

Różny kapitał, te same cele, czyli jakich mieszkań szukają klienci gotówkowi i kredytobiorcy?

Portfel kupującego ma kluczowe znaczenie, ponieważ obie grupy wiekowe celują w niemal identyczny segment rynku. Widać to w średnich parametrach wyszukiwanych lokali. Przeciętny metraż wynosi około 54 mkw. w grupie do 35 lat i 55 mkw. wśród osób 35+. W obu przypadkach dominują mieszkania dwu- i trzypokojowe. W praktyce oznacza to, że rywalizacja toczy się często o bardzo podobne nieruchomości.

To o tyle istotne, że uwaga obu grup koncentruje się przede wszystkim na mieszkaniach z drugiej ręki. Ten skumulowany popyt sprawia, że na rynku wtórnym, na którym decyzje podejmują indywidualni sprzedający, forma finansowania zyskuje fundamentalne znaczenie. Gotówka oznacza szybkość i większą pewność transakcji, podczas gdy procedura kredytowa wiąże się z czasem i spełnieniem dodatkowych warunków. Przy zbliżonej cenie to właśnie ta różnica często przesądza o wyborze oferty – mówi Paweł Jarząbek.

W których miastach dominują transakcje ze środków własnych?

Sposób finansowania nieruchomości to jednak nie tylko kwestia wieku. Ogromną rolę odgrywa tu również geografia rynku. Wśród osób do 35. roku życia zakup za środki własne jest szczególnie popularny wśród mieszkańców Katowic i Wrocławia (odpowiednio 44% i 38% ankietowanych wskazało ten model finansowania jako dominujący). Stolica Górnego Śląska wyróżnia się również w grupie 35+, gdzie aż 72% transakcji odbywa się z przewagą środków własnych nad kredytem. Na kolejnym miejscu znajduje się Łódź z wynikiem 67%. To jednocześnie rynek, na którym różnica w sile nabywczej obu grup zaznacza się najmocniej. Luka sięga 39 p.p. Większy dystans odnotowano tylko na północy Polski.

– W Trójmieście różnica w udziale transakcji opartych na środkach własnych (gotówce) wynosi aż 43 p.p. (60% w grupie 35+ wobec 17% do 35 lat). W efekcie jest to dziś jeden z najtrudniejszych rynków dla nabywców finansujących zakup nieruchomości kredytem hipotecznym – przyznaje menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom.

Blisko średniej dla całego kraju pozostaje za to Warszawa, gdzie 35% użytkowników Otodom przed 35. rokiem życia i 55% osób 35+ deklaruje możliwość sfinansowania zakupu mieszkania w większości ze środków własnych. Mniejszy rozdźwięk między obiema grupami widać jedynie we Wrocławiu i Poznaniu (18 p.p.). W stolicy Wielkopolski 54% kupujących po 35. roku życia i 36% młodszych nabywców wskazuje gotówkę jako główną podstawę zakupu.

Cyberatak na szefa FBI. Stare dane, nowa presja geopolityczna

Hakerzy z powiązanej z Iranem grupy Handala ogłosili, że włamali się do prywatnej skrzynki mailowej dyrektora FBI, Kasha Patela. W sieci pojawiły się jego zdjęcia oraz materiały o charakterze osobistym. Według przedstawiciela Departamentu Sprawiedliwości USA, cytowanego przez agencję Reutera, opublikowane fotografie „wydają się autentyczne”.

Choć sprawa dotyczy prywatnego konta może być elementem szerszej presji w cyberprzestrzeni, w opinii ekspertów może być częścią kampanii sprzed kilku lat. – „Pojawiły się doniesienia, że prywatne konto mailowe dyrektora FBI zostało naruszone przez hakerów. Na podstawie dotychczas ujawnionych materiałów wydaje się, że mamy do czynienia głównie ze starszą korespondencją i plikami osobistymi sprzed wielu lat, a nie dowodem na trwające włamanie. Choć sytuację należy traktować poważnie, wstępne sygnały wskazują, że mogą to być dane historyczne — potencjalnie z dawnego konta lub kopii zapasowej w chmurze — które zostały ponownie wykorzystane i nagłośnione dla zwiększenia efektu. Nadal monitorujemy sytuację w miarę postępu śledztwa i pojawiania się zweryfikowanych informacji” – uważa Gil Messing, Chief of Staff w firmie Check Point Software Technologies.

Uderzenie w symbol instytucji

Sami hakerzy nie kryją propagandowego wymiaru operacji. „Kash Patel, obecny szef FBI, który kiedyś z dumą widział swoje nazwisko na głównej stronie agencji, teraz znajdzie je na liście ofiar, których systemy zostały skutecznie zhakowane” — napisali w oświadczeniu.

Incydent potwierdził anonimowy urzędnik Departamentu Sprawiedliwości. FBI nie odpowiedziało dotąd na prośby o komentarz. Według dostępnych informacji, atak nie dotyczył infrastruktury agencji, lecz prywatnej skrzynki mailowej powiązanej z wcześniejszymi wyciekami danych.

Kim jest Handala

Handala określa się jako propalestyńska grupa hakerów i — według źródeł — działa w ścisłym powiązaniu z władzami w Teheranie. Organizacja pojawiła się w cyberprzestrzeni w czasie wojny w Strefie Gazy, szybko rozszerzając zakres swoich operacji. 11 marca br. grupa przeprowadziła atak na amerykańską firmę Stryker, dostawcę sprzętu i usług medycznych z siedzibą w Michigan. Według deklaracji hakerów, w wyniku operacji usunięto znaczną ilość danych przedsiębiorstwa. Handala twierdzi również, że zaatakowała koncern zbrojeniowy Lockheed Martin, jednak firma nie potwierdziła naruszenia swoich systemów.

Skala i charakter wycieku

Materiały udostępnione przez hakerów obejmują ponad 320 wiadomości e-mail z lat 2010–2019. Zawierają głównie dane osobiste, w tym informacje dotyczące podróży, finansów oraz wybrane wątki biznesowe. Wśród opublikowanych plików znajdują się także zdjęcia oraz różnego rodzaju dokumenty.

Reuters nie był w stanie w pełni zweryfikować autentyczności wszystkich wiadomości, jednak wskazuje, że adres e-mail odpowiada wcześniejszym przypadkom powiązanym z wyciekami danych.

Cyberwojna w nowej odsłonie

Eksperci zwracają uwagę, że nawet jeśli dane nie są aktualne, ich publikacja może mieć znaczenie wizerunkowe i polityczne. Ataki na osoby pełniące najwyższe funkcje państwowe wpisują się w szerszy trend działań hybrydowych, w których celem jest nie tylko pozyskanie informacji, ale również ich selektywne ujawnianie. W tym kontekście incydent z udziałem szefa FBI można postrzegać jako element rosnącej aktywności grup powiązanych z państwami, które wykorzystują cyberprzestrzeń jako narzędzie nacisku i destabilizacji.

Inflacja w strefie euro wzrosła do 2,5 proc., a oczekiwania wobec stóp wyraźnie się zmieniły

Marcowy odczyt inflacji konsumenckiej w strefie euro przyspieszył do 2,5 proc. w ujęciu rocznym z 1,9 proc. w lutym, głównie w reakcji na napięcia na Bliskim Wschodzie i wzrost cen surowców energetycznych. Wynik okazał się jednocześnie nieznacznie niższy od oczekiwań rynkowych (2,6 proc.). Inflacja bazowa ukształtowała się na poziomie 2,3 proc. w ujęciu rocznym, również lekko poniżej prognoz.

Największa zmiana zaszła jednak w oczekiwaniach dotyczących polityki monetarnej. Jeszcze niedawno rynek wyceniał obniżkę stóp procentowych w 2026 roku, natomiast obecnie scenariusz przesunął się w stronę ich podwyżek. To efekt skokowego wzrostu cen ropy i gazu, które zwiększają ryzyko utrwalenia presji inflacyjnej.

Na tym etapie trudno jednak przesądzać o dalszej ścieżce stóp procentowych. Kluczowym czynnikiem pozostaje rozwój sytuacji geopolitycznej – zarówno długość, jak i skala konfliktu będą determinować siłę szoku podażowego. W konsekwencji Europejski Bank Centralny przyjmuje obecnie bardziej wyczekujące podejście, co znalazło odzwierciedlenie w decyzji o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie podczas marcowego posiedzenia.

Inflacja w Polsce w marcu silnie w górę, ale żywność nie zdrożała

Nie jest zaskoczeniem, że inflacja w marcu mocno wzrosła do 3 proc. z 2,1 proc. w lutym. To efekt konfliktu na Bliskim Wschodzie, który wybuchł na przełomie lutego i marca i bardzo szybko przełożył się na ceny paliw oraz kurs złotego. Co ważne, nie jest to wyłącznie polski problem, bo podobny wzrost inflacji widać także w innych krajach Europy. Na razie wzrost cen paliw nie przełożył się jeszcze na ceny żywności, co jest szczególnie ważne przed Wielkanocą. Dziś weszły też w życie obniżki cen paliw, które powinny częściowo ograniczyć dalszą presję cenową. W tej sytuacji na razie możemy zapomnieć o kolejnych obniżkach stóp procentowych.

Inflacja znowu mocno dała o sobie znać. Według wstępnego szacunku GUS ceny w marcu wzrosły o 3 proc. r/r, wobec 2,1 proc. w lutym. To wyraźne przyspieszenie i mocny sygnał, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie zaczęły odbijać się na portfelach polskich konsumentów. Skala tego wpływu jest dobrze widoczna właśnie w marcowym odczycie. Konflikt rozpoczął się 28 lutego, a więc praktycznie na przełomie miesięcy. Dzięki temu jego skutki niemal od razu znalazły odbicie w danych inflacyjnych. Najmocniej zadziałał wzrost cen ropy naftowej, któremu towarzyszyły zaburzenia w światowych łańcuchach dostaw związane z problemami w cieśninie Ormuz. Do tego doszło jeszcze osłabienie złotego, które dodatkowo wzmocniło efekt drożejącej ropy.

Wzrost inflacji w Polsce wpisuje się zresztą w szerszy, globalny trend. U nas wskaźnik wzrósł z 2,1 proc. do 3 proc. W Niemczech inflacja zwiększyła się do 2,7 proc., a w Hiszpanii z 2,3 proc. do 3,3 proc. Widać więc, że skala wzrostu w Polsce jest zbliżona do tego, co obserwujemy w innych krajach. Można się spodziewać, że kolejne publikacje z Europy pokażą podobny kierunek.

W ujęciu miesięcznym inflacja w marcu tego roku wzrosła o 1 proc. To mocny wzrost wobec stycznia i lutego, gdy inflacja rosła o 0,7 i 0,3 proc. To jednak wyraźnie mniejszy wzrost od tego, co widzieliśmy w 2022 roku po wybuchu wojny w Ukrainie. Układ czasowy był wtedy podobny, bo wojna rozpoczęła się w lutym, a już w marcu inflacja w ujęciu miesięcznym wyniosła 3,3 proc. A w kolejnych miesiącach presja cenowa tylko rosła.

Jak pokazują dane GUS, głównym źródłem marcowego wzrostu cen były paliwa. W ujęciu miesięcznym ich ceny wzrosły aż o 15,4 proc. Jednocześnie ceny żywności pozostały bez zmian, co pokazuje, że wzrost cen paliw nie przełożył się jeszcze na ceny żywności. To istotne, bo właśnie ten mechanizm zwykle najmocniej utrwala inflację na podwyższonym poziomie.

Jednocześnie dziś w życie weszły rozwiązania osłonowe obniżające ceny paliw dzięki redukcji VAT i akcyzy. W efekcie cena paliwa spada z poziomu przekraczającego 7 zł 50 gr do 6 zł 16 gr. To powinno częściowo wyhamować inflację i ograniczyć ryzyko jej dalszego, szybkiego wzrostu. Szacunki wskazują, że efekt pakietu osłonowego może obniżyć inflację o około 1 punkt procentowy w perspektywie najbliższych miesięcy.

Dla inwestorów to wciąż bardzo ważny temat. Z najnowszego badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego wynika, że inflacja pozostaje dziś największą obawą polskich inwestorów indywidualnych. Za najważniejsze zagrożenie dla swoich inwestycji uznaje ją 27 proc. badanych, wobec 24 proc. kwartał wcześniej. Tym samym inflacja wyprzedziła konflikt międzynarodowy, który wskazuje obecnie 25 proc. respondentów. I trudno się temu dziwić, bo wysoka inflacja wpływa nie tylko na codzienne wydatki, ale też na oczekiwania wobec stóp procentowych, kursu złotego i wyników spółek.

Obecny poziom inflacji wpłynie istotnie na przyszłe decyzje RPP o stopach procentowych. Stopy zostały obniżone 4 marca, a kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się po świętach, 8 i 9 kwietnia. W tej sytuacji najbardziej prawdopodobny wydaje się brak zmian. Podwyżki stóp są w obecnej sytuacji mało prawdopodobne, ale czeka nas teraz dłuższy okres wyczekiwania i analizy napływających danych.

AI w polskich firmach to wciąż eksperyment. 54% ma problem z integracją, 39% obawia się o dane

Sztuczna inteligencja stała się jednym z najczęściej powtarzanych haseł w kontekście transformacji technologicznej firm. Dane pokazują jednak, że jej realny udział w polskim rynku wciąż jest niewielki. W 2025 r. rozwiązania AI stanowiły zaledwie kilka procent wartości rynku, choć prognozy wskazują, że do 2031 r. udział ten wzrośnie trzykrotnie.

Za tym wzrostem nie stoi jednak masowe wdrażanie zaawansowanych systemów, lecz próby integrowania AI z istniejącymi procesami, systemami i narzędziami. To właśnie w tym miejscu pojawiają się największe bariery. Według Raportu PMR Market Experts by Hume’s “Rynek sztucznej inteligencji w Polsce w 2026”, ponad połowa firm deklaruje trudności z integracją AI z obecnym środowiskiem IT, a niemal 39% obawia się o bezpieczeństwo i prywatność danych. Jednocześnie zaledwie co dziesiąta organizacja uważa, że jest w pełni gotowa do wdrożenia AI w całej firmie.

Problemem nie jest AI

Jak zauważają eksperci, problem nie polega na braku zainteresowania technologią, lecz na niewystarczającym przygotowaniu przedsiębiorstw do jej wdrożenia.

Firmy chcą korzystać z AI, ale często zaczynają od narzędzi, zamiast od analizy danych i ułożenia procesów. W efekcie projekty nie spełniają ich oczekiwań i najczęściej są przerywane lub poddawane modyfikacjom. Należy pamiętać, że AI nie działa w próżni. Musi być osadzone w uporządkowanych danych i bezpiecznym środowisku – mówi Piotr Niemczyk, Prezes Zarządu Tipping Point Works.

Szczególnie wyraźnie widać to w firmach produkcyjnych i handlowych, gdzie decyzje operacyjne często nie są jeszcze podejmowane w oparciu o dane ze względu na ich rozproszenie. Jednocześnie doświadczeni pracownicy wykonują manualne obliczenia w wielu arkuszach kalkulacyjnych, co marnuje ich potencjał i czas, a także prowadzi do błędów i braków analitycznych. To właśnie w tych organizacjach potencjał AI jest największy, ale jednocześnie najczęściej niewykorzystany.

Organizacje twierdzą, że chcą wdrażać AI predykcyjne, ale często nie wiedzą, czy ich dane są kompletne, spójne i wiarygodne. Pierwszym krokiem nie jest więc model AI, tylko zebranie wiedzy i zrozumienie, jakie decyzje dziś podejmowane są intuicyjnie i gdzie dane mogłyby realnie wesprzeć planowanie, prognozowanie czy optymalizację kosztów lub procesów  – dodaje Piotr Niemczyk.

AI jest w firmach, ale nie w ich strategiach

Z badania “Rynek sztucznej inteligencji w Polsce w 2026” wynika też, że coraz więcej firm formalizuje zasady korzystania z narzędzi AI przez pracowników, co pokazuje, że temat jest obecny operacyjnie, ale nadal nie jest strategicznie uporządkowany.

AI bardzo często pojawia się oddolnie. Pracownicy korzystają z narzędzi, bo dzięki nim oszczędzają czas, poprawiają jakość pracy czy rozwijają swoją wiedzę. Natomiast po stronie zarządów brakuje odpowiedzi na pytanie, jak to bezpiecznie, sensownie i systemowo wdrożyć. To jest dziś największa luka, szczególnie w firmach produkcyjnych, gdzie dane historyczne są ogromnym, ale niespożytkowanym zasobem.

Ekspert podkreśla, że kluczowe jest odejście od narracji „wdrażamy AI” na rzecz podejścia, w którym technologia jest narzędziem do rozwiązywania konkretnych problemów biznesowych.

W przypadku organizacji produkcyjnych i handlowych nie mówimy o eksperymentach z chatbotami, lecz o bardzo konkretnych zastosowaniach: planowaniu produkcji, prognozowaniu sprzedaży i zamówień, optymalizacji kosztów, ograniczaniu przestojów czy wsparciu decyzji operacyjnych. AI nie powinno być traktowane jako osobny projekt, a naturalne rozwinięcie pracy na danych, które firmy już posiadają. Dzięki temu przestaje być eksperymentem i staje się realnym wsparciem w podejmowaniu decyzji biznesowych – podsumowuje Piotr Niemczyk, Prezes Zarządu Tipping Point Works.

Świąteczne wydatki na żywność pod znakiem równowagi. Polacy podzieleni w kwestii ograniczania kosztów

W tym roku 38,2% Polaków zamierza zredukować wydatki na świąteczne artykuły spożywcze względem poczynionych w ub.r. (w 2025 r. względem 2024 r. – 41,9%). 39,5% rodaków nie przewiduje takich cięć (poprzednio – 36,2%). Z kolei 17,1% konsumentów jest niezdecydowanych (rok temu – 17,6%), a dla 5,2% ta kwestia nie ma znaczenia (wcześniej – 4,3%). Ci, którzy decydują się ograniczyć ww. koszty względem zeszłorocznych, przeważnie mają na myśli 10-15% – 28,1% (w 2025 r. – 24,9%). Natomiast wydatki o ponad połowę – 2,2%.

Z raportu Grupy Blix i UCE RESEARCH pt. „Plany zakupowe Polaków na Wielkanoc 2026” wynika, że 38,2% ankietowanych zamierza ograniczyć tegoroczne wydatki na wielkanocne artykuły spożywcze względem zeszłorocznych (w 2025 roku w stosunku do 2024 roku – 41,9%). 39,5% respondentów zajmuje przeciwne stanowisko (poprzednio – 36,2%). Natomiast 17,1% badanych jeszcze nie wie, co zrobi (rok temu – 17,6%). Z kolei dla 5,2% konsumentów nie ma to znaczenia (przed rokiem – 4,3%).

– Wyniki pokazują dość zrównoważony obraz nastrojów konsumenckich. Z jednej strony 38,2% Polaków deklaruje ograniczenie wydatków na wielkanocne zakupy spożywcze. Jednak takich osób jest mniej niż rok temu, co może sugerować lekką poprawę poczucia stabilności finansowej. Z drugiej strony już 39,5% nie planuje cięć. To wskazuje, że dla dużej części gospodarstw domowych święta pozostają okresem, w którym nie chce się rezygnować z tradycji i standardu zakupów. W efekcie można mówić raczej o stabilizacji postaw niż o wyraźnym zwrocie w stronę oszczędzania – komentuje Mateusz Dąbrowski, jeden ze współautorów raportu z Grupy Blix.

Jak wyjaśnia Łukasz Moszyński, drugi ze współautorów raportu z Grupy Blix, na decyzje ponad 38% Polaków o ograniczaniu wydatków nadal wpływa inflacja oraz ogólna ostrożność finansowa. Konsumenci częściej planują zakupy, unikają nadmiaru i reagują na możliwe wzrosty cen przed świętami. Jednocześnie część osób po prostu koryguje wcześniejsze, „hojniejsze” podejście do zakupów. Nie bez znaczenia jest też większa świadomość konsumencka w zakresie ograniczania marnowania żywności i bardziej selektywnego podejścia do koszyka zakupowego.

– Nie zamierzają ograniczać wydatków najczęściej osoby o stabilniejszej sytuacji finansowej lub takie, które traktują święta jako wyjątkowy czas, mniej podatny na oszczędzanie. Można przypuszczać, że w tej grupie są również konsumenci, którzy mają już wypracowany budżet i nawyki zakupowe, dzięki czemu nie odczuwają potrzeby dodatkowych ograniczeń. W ich przypadku kluczowe jest utrzymanie jakości i tradycji, nawet kosztem wyższych wydatków – dodaje Mateusz Dąbrowski.

Respondenci, którzy zamierzają ograniczyć wydatki na zakupy wielkanocne względem zeszłorocznych, wskazali, o ile procent chcą je obniżyć. W tym przypadku najwięcej osób podało przedział 10-15% – 28,1% (w 2025 roku – 24,9%). W TOP3 znalazły się też takie warianty, jak od 15% do 20% – 18,3% (poprzednio – 24%), a także do 10% – 17,5% (rok temu – 14,2%).

– Jeśli chodzi o skalę cięć, dominują umiarkowane ograniczenia – najczęściej o 10-15%. To pokazuje, że Polacy raczej optymalizują koszyk zakupowy niż radykalnie go redukują. Takie zmiany są odczuwalne, ale nie prowadzą do istotnego obniżenia jakości czy liczby produktów na świątecznym stole. W praktyce oznacza to np. wybór tańszych zamienników, promocji lub mniejszych ilości produktów – analizuje Łukasz Moszyński.

Dalej w zestawieniu widać przedział od 20% do 30% – 12,7% (poprzednio – 15,5%). Wśród osób, które przewidują ograniczenia, jeszcze nie potrafi określić ich zakresu 12,5% badanych (12,4%). Natomiast najrzadziej konsumenci planują zredukować wydatki o więcej niż 50% – 2,2% (w 2025 roku – 1,3%), od 40% do 50% – 3,4% (4,3%), a także od 30% do 40% – 5,3% (3,4%).

– Relatywnie niewielki odsetek osób planujących ograniczenia powyżej 30% pokazuje, że skrajne oszczędzanie dotyczy tylko części gospodarstw domowych. Jednocześnie brak zdecydowania sugeruje, że część konsumentów zachowuje elastyczność i będzie podejmować decyzje bliżej świąt, reagując na bieżącą sytuację cenową. W praktyce dla rynku oznacza to stabilny, choć bardziej świadomy popyt. Konsumenci będą szukać promocji, planować zakupy i ograniczać marnowanie, ale nie rezygnować masowo z wielkanocnych zakupów – podsumowuje Mateusz Dąbrowski.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Raport Grupy Blix i UCE RESEARCH pt. „Plany zakupowe Polaków na Wielkanoc 2026” został oparty na specjalnym badaniu opinii aktywnych konsumentów, przeprowadzonym metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interviewing) na próbie 1089 osób w wieku 18-75 lat.

Bank Millennium zwiększył zysk o 67 proc. i nie wypłaci dywidendy za 2025 rok

30 marca 2026 roku odbyło się Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku Millennium, m.in. podsumowujące aktywność biznesową i wyniki finansowe Banku i Grupy Kapitałowej Banku Millennium za 2025 rok. Prezes Zarządu Joao Bras Jorge przedstawił wyniki Banku i Grupy za 2025 rok, a WZA zatwierdziło m.in. roczne sprawozdanie finansowe, obejmujące sprawozdawczość zrównoważonego rozwoju i sprawozdanie Rady Nadzorczej za rok obrotowy 2025, udzieliło absolutorium wszystkim członkom Zarządu i Rady Nadzorczej oraz zadecydowało o przeznaczeniu zysku za 2025 rok w całości na kapitał rezerwowy.

Joao Bras Jorge, Prezes Banku Millennium podsumował wyniki Grupy Banku Millennium i wpływ sytuacji makroekonomicznej na aktywność Grupy Banku Millennium w 2025 roku.

„Mimo znaczących wyzwań geopolitycznych, polska gospodarka pozostawała bardzo silna i nadal się rozwija. W 2024 roku wzrost PKB wynosił 3%, w 2025 roku 3,6%, a oczekiwania ekonomistów na 2026 rok wynoszą 3,8%, co pozwala spodziewać się w tym roku wzrostu inwestycji. Według prognoz bezrobocie pozostanie na tym samym niskim poziomie i mimo, że wzrost wynagrodzeń będzie mniejszy, jest wyższy niż inflacja, więc realne dochody rosną, a to ważny aspekt w kwestii utrzymanych przez Bank kredytów. W 2025 roku stopa procentowa została obniżona o 175 punktów bazowych, co miało wpływ na zyskowność banków – obecnie jest na poziomie 3,75% i prognozujemy, że pozostanie na tym poziomie do końca 2026 roku. W 2025 roku w całym sektorze wartość depozytów wzrosła 9,5% r/r, wartość wzrost kredytów 5,7% r/r, a wartość kredytów dla firm wzrosła aż o 9% r/r.

Przez ostatnie 5 lat bank miał znaczący wzrost skorygowanych wyników dzięki rozwojowi biznesu i wolumenów, a także dzięki środowisku wysokich stóp procentowych, które wspierały zyskowność. Po dwóch latach 2021 i 2022, gdy bank odnotował straty, od 2023 bank osiągał pozytywny zysk netto, pomimo wysokich kosztów kredytów frankowych. Grupa Bank Millennium S.A. osiągnęła w 2025 roku zysk netto w wysokości 1 202 mln PLN, co oznacza wzrost o 67% r/r oraz ROE na poziomie 14,3%. Rok ten charakteryzował się ograniczoną liczbą pozycji nadzwyczajnych, głównie związanych z kosztami portfela kredytów hipotecznych w walutach obcych. Ten solidny wynik został wsparty przez ogólnie stabilny wynik na działalności podstawowej, wyższe dochody pozaodsetkowe, niższe odpisy z tytułu ryzyka kredytowego oraz nieznacznie niższe obciążenie podatkiem CIT.”

Prezes Bras odniósł się także do strategii Banku: „2025 rok był pierwszym rokiem wdrażania strategii Wartość i Wzrost’28, której celem jest utrzymanie rozwoju bankowości detalicznej, szczególnie jeśli chodzi o liczbę aktywnych klientów, utrzymanie relacji z klientami oraz rozwój portfela kredytów, depozytów i portfeli funduszy inwestycyjnych.  Bardzo ambitny cel to rozwój bankowości korporacyjnej, w tym podwojenie portfela kredytów dla firm. Zgodnie ze strategią banku planujemy też powrócić do wypłaty dywidendy od roku 2027, w roku 2028 osiągnąć ROE na poziomie 18%, mieć wskaźnik C/I na poziomie 37% i jednocześnie utrzymać wysoką strukturę kapitałową ze wskaźnikiem Tier 1 na poziomie 15%, a także utrzymać wysoką jakość portfela kredytowego ze wskaźnikiem kredytów zagrożonych na poziomie 4%.

Pierwsze wyniki wdrażania strategii Wartość i Wzrost były już widoczne w zeszłym roku. Liczba aktywnych klientów wyniosła 3 miliony 270 tysięcy (140 tysięcy nowych aktywnych klientów) i to tempo wzrostu pozwoli nam osiągnąć cel założony na rok 2028, czyli 3,7 mln aktywnych klientów. W realizacji celu cyfryzacji klientów z główną relacją z bankiem jesteśmy na dobrej drodze. Widać też w wynikach NPS ze klienci wybierają nasz bank jako oferujący najlepszą jakość obsługi klienta. Osiągnęliśmy znaczący sukces, jeśli chodzi o najambitniejszy aspekt naszej strategii, czyli rozwój bankowości przedsiębiorstw – portfel kredytów dla firm zwiększył się o 20% r/r i oznacza wzrost o 3 miliardów PLN. Jesteśmy pewni, że przekroczymy cel założony na rok 2028. Jeśli chodzi o cel finansowy i ryzyko, także osiągnęliśmy założony cel.

Zarząd Banku jest przekonany, że zrównoważona polityka dywidendy jest ważna. Długoterminowo ta polityka to wypłata dywidendy na poziomie 35-50% zysku netto Banku. W roku 2027 planujemy wypłacić dywidendę z zysku wypracowanego w roku 2026. Natomiast biorąc pod uwagę stanowisko KNF w sprawie polityki dywidendowej na rok 2026 zarząd Banku wnioskuje wobec Walnego Zgromadzenia propozycję zatrzymania całkowitego zysku netto wypracowanego w 2025 roku w kapitały własne Banku – podsumował Joao Bras Jorge, Prezes Banku Millennium.

Olga Grygier–Siddons, Członkini i Przewodniczącej Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A., przedstawiła m. in. sprawozdanie Rady Nadzorczej za rok obrotowy 2025 oraz raport Rady Nadzorczej z funkcjonowania polityki wynagradzania w Banku i sprawozdanie o wynagrodzeniach.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy rozpatrzyło i zatwierdziło m.in.:

 

– sprawozdanie finansowe Banku Millennium S.A. i łączne sprawozdanie Zarządu z działalności Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A., obejmującego w szczególności sprawozdawczość zrównoważonego rozwoju Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A.

– sprawozdanie finansowe Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2025

– sprawozdanie Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2025

– uchwałę w sprawie przeznaczenia części kapitału rezerwowego na

pokrycie wpływu zmiany algorytmu obliczania efektywnej stopy procentowej dla

pożyczek z okresowo stałym oprocentowaniem

 

Walne Zgromadzenie udzieliło absolutorium wszystkim członkom Zarządu Banku Millennium S.A. i członkom Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. z wykonania obowiązków w roku obrotowym 2025, wyraziło pozytywną opinię na temat sprawozdania Rady Nadzorczej o wynagrodzeniach członków Zarządu i Rady Nadzorczej Banku oraz zatwierdziło politykę równowagi płci w Grupie Banku Millennium S.A.

 

Walne Zgromadzenie, zgodnie z rekomendacją Rady Nadzorczej, zdecydowało o przeznaczeniu zysku za 2025 rok w całości na kapitał rezerwowy.

Rola CFO w firmach wyraźnie się zmienia. Coraz więcej odpowiedzialności poza finansami

0


Aż 92% dyrektorów finansowych (CFO) w Polsce deklaruje wzrost zakresu odpowiedzialności w ostatnich latach, a 93% angażuje się w projekty wykraczające poza tradycyjną funkcję finansową – wynika z raportu KPMG w Polsce i ACCA Polska „CFO Pulse Ewolucja roli CFO”. Już 36% CFO przejmuje coraz więcej kompetencji poza finansami, 31% prowadzi projekty transformacyjne, a 68% odpowiada za analitykę i strategię danych w swoich firmach. Ponadto firmy, w których CFO obejmuje rolę CDO (Chief Data Officer), są bardziej zaawansowane we wdrożeniach AI w funkcji finansowej – bez względu na wielkość spółki.

Z badania KPMG przeprowadzonego we współpracy z ACCA Polska na próbie 213 osób odpowiedzialnych za funkcję finansową w firmach w Polsce wynika, że zakres odpowiedzialności dyrektorów finansowych systematycznie się rozszerza, obejmując coraz więcej obszarów operacyjnych i strategicznych. Ponad jedna trzecia respondentów wskazuje na przejmowanie zadań spoza finansów, a niemal co trzeci CFO odpowiada za projekty transformacyjne.

Rosnące znaczenie analityki znajduje odzwierciedlenie w działaniach firm – 21% CFO deklaruje większy nacisk na wykorzystanie narzędzi predykcyjnych. W praktyce oznacza to przesunięcie akcentów z raportowania historycznego na wsparcie decyzji biznesowych w oparciu o dane i prognozy.

Cyfryzacja i efektywność operacyjna pod nadzorem CFO

CFO odgrywają istotną rolę w projektach związanych z cyfryzacją i automatyzacją funkcji finansowej. 32% badanych odpowiada za wdrażanie rozwiązań technologicznych, takich jak systemy ERP czy narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.

Znaczące zaangażowanie widać również w obszarze optymalizacji modeli operacyjnych (22%), w tym centralizacji procesów i rozwoju centrów usług wspólnych. Co piąty CFO odpowiada za relacje z inwestorami i pozyskiwanie finansowania, co podkreśla rolę funkcji finansowej w budowaniu stabilności organizacji i zaufania rynku.

Ewolucja roli CFO odbywa się przede wszystkim poprzez rozszerzanie tradycyjnych kompetencji finansowych o nowe obszary. Najsilniej widać to w zakresie cyfryzacji i automatyzacji, gdzie dyrektorzy finansowi angażują się w projekty związane z wdrożeniami systemów, zarządzaniem danymi i rozwojem analityki wspierającej decyzje biznesowe. Jednocześnie coraz częściej uczestniczą w projektowaniu modelu operacyjnego organizacji – od centralizacji procesów finansowych po rozwój centrów usług wspólnych – pełniąc rolę integratora między finansami, operacjami i technologią. W efekcie CFO coraz częściej pełni rolę nie tylko strażnika wyników finansowych, lecz także partnera odpowiedzialnego za budowę spójnego systemu informacji zarządczej w organizacji, oraz projektowania, nadzorowania i wdrażania projektów, które wpływają na wartość przedsiębiorstwa – mówi Maciej Bałabanow, CFA, Partner Associate, Advisory, Szef Zespołu Strategii w KPMG w Polsce.

zakres odpowiedzialności dyrektorów finansowych systematycznie się rozszerza

Dane i technologia zmieniają funkcję finansową

Obszar danych staje się jednym z najważniejszych elementów budowania przewagi konkurencyjnej. 68% CFO angażuje się w analitykę i strategię danych, a 15% przejmuje pełną odpowiedzialność za ten obszar, pełniąc funkcję Chief Data Officera.

Firmy, w których CFO odpowiadają za dane pełniąc równocześnie rolę CDO (15% ankietowanych przypadków), są bardziej zaawansowane w wykorzystaniu sztucznej inteligencji w finansach. Brak zaangażowania w obszarze strategii danych – deklarowany przez 27% respondentów – może ograniczać zdolność organizacji do efektywnego wykorzystania informacji w procesach zarządczych.

Wyzwania we współpracy z zarządem

Choć już co piąty dyrektor finansowy (21%) deklaruje pełnienie funkcji partnera strategicznego poprzez aktywne uczestniczenie w podejmowaniu decyzji dotyczących rozwoju organizacji, zakres obowiązków CFO wiąże się również z wyzwaniami organizacyjnymi. Najczęściej wskazywaną barierą jest ograniczone zrozumienie złożonych kwestii finansowych przez pozostałych członków zarządu (37%). Istotną kwestią dla respondentów pozostaje także postrzeganie roli CFO wyłącznie przez pryzmat funkcji kontrolnej i raportowej (26%).

CFO jako architekt wartości przedsiębiorstwa

Wyniki badania wskazują na trwałą zmianę roli dyrektora finansowego – od funkcji skoncentrowanej na kontroli kosztów do roli współodpowiedzialnej za tworzenie wartości organizacji. CFO coraz częściej uczestniczą w projektowaniu modeli operacyjnych, ocenie inwestycji oraz budowie spójnego systemu informacji zarządczej.

Najlepsi dyrektorzy finansowi, których obserwujemy nie pytają już tylko „ile to kosztuje”, ale „ile to jest warte i jak to zmierzyć”. To przesunięcie perspektywy – z raportowania przeszłości na współkształtowanie przyszłości – jest dziś jednym z najważniejszych wyzwań transformacyjnych funkcji finansowej w Polsce i na świecie – podkreśla Maciej Bałabanow, CFA, Partner Associate, Advisory, Szef Zespołu Strategii w KPMG w Polsce.

O raporcie:

Raport „Ewolucja roli CFO” to trzecia publikacja z cyklu „CFO Pulse”, przygotowanego przez KPMG w Polsce i ACCA Polska. Badanie zostało przeprowadzone w listopadzie 2025 roku metodą CATI na próbie 213 osób odpowiedzialnych za funkcję finansową w średnich i dużych przedsiębiorstwach działających w Polsce. W grupie dużych firm wszyscy uczestnicy badania pełnili funkcję dyrektora finansowego, natomiast wśród średnich firm dyrektorzy finansowi stanowili 38% respondentów, a główni księgowi 62%. Z próby wyłączono małe przedsiębiorstwa i podmioty zatrudniające mniej niż 10 pracowników.

Niemiecka inflacja zgodna z prognozami, dolar wraca do łask inwestorów

Weszliśmy w okres publikacji wskaźników inflacji za pierwszy miesiąc wojny w Zatoce Perskiej. Widać jej wpływ, ale nie można mówić o powodach do paniki. W tle znów zyskuje dolar amerykański, a oczekujący na wybory forint ma za sobą solidne umocnienie w ostatnich dniach.

Inflacja w Niemczech

W przeciwieństwie do piątkowych danych z Hiszpanii, wzrost cen w Niemczech nie zaskoczył rynków. Niemiecka solidność – miało być 2,7% i jest 2,7%. Oznacza to wzrost w ciągu pierwszego miesiąca wojny o 0,8% (z 1,9% w lutym). Czy jest to poziom, który powinien budzić niepokój? Warto pamiętać, że cel inflacyjny to zejście do 2% w dłuższej perspektywie. Jesteśmy powyżej tego poziomu, ale niewiele. Pogoda w tym roku nie rozpieszcza, ale powoli kończy się sezon grzewczy, więc wzrosty cen gazu dla gospodarstw domowych nie będą już tak dotkliwe. W rezultacie na razie wątpliwe jest by EBC zareagował na obecną sytuację. Raczej będzie starał się przeczekać. Ewentualne obniżki stóp procentowych wydają się jednak w najbliższym czasie wykluczone. Musimy pamiętać, że po ewentualnym końcu wojny ceny paliw będą wracały w stronę normy, ale nie stanie się to od razu.

Dolar znów zyskuje

Wczoraj na głównej parze walutowej widzieliśmy chwilowe zejście poniżej poziomu dolara i czternastu centów za jedno euro. Sytuacja geopolityczna mocno sprzyja amerykańskiej walucie. Jest ona cały czas uważana za bezpieczną przystań. Warto jednak zwrócić uwagę, że oczekiwania co do docelowych poziomów stóp procentowych za oceanem wciąż ewoluują. Nadal obniżek należy oczekiwać w przyszłym roku, ale dzisiaj konsensus wskazuje już na wrzesień, a nie na grudzień. Pokazuje to, że rynki powoli zaczynają oczekiwać mniejszego wpływu wojny w Zatoce na długoterminowe stopy procentowe. Powodem jest najprawdopodobniej fakt, że FED ma podwójny mandat – zadaniem tej instytucji jest dbanie zarówno o poziom cen, jak i o wzrost gospodarczy. Ten drugi wskaźnik jest również zagrożony. Im silniejsze będą jednak oczekiwania przyspieszenia cięć stóp procentowych z powodu problemów gospodarki, tym słabiej powinien wyglądać dolar na rynku.

Forint mocniejszy przed wyborami

W ostatnich dwóch tygodniach na rynku widać wyraźne umocnienie się forinta względem wielu walut, w tym polskiego złotego. Analitycy zwracają uwagę na dwa ważne powody tego stanu rzeczy. Z jednej strony są to wysokie stopy procentowe na Węgrzech. Co prawda w lutym je obniżono, ale do poziomu 6,25%. W całej UE więcej ma tylko przeżywająca poważne problemy Rumunia – 6,5%. W rezultacie forint płaci bardzo solidne odsetki, co przyciąga kapitał. Do tego trzeba dodać nadchodzące wybory. Obecnie sondaże mówią o potencjalnej dużej zmianie. Rządząca formacja Fidesz Viktora Orbana traci do swojego głównego konkurenta już ponad 10%. W większości państw taki rezultat na dwa tygodnie przed wyborami oznacza już jasnego zwycięzcę. Musimy jednak pamiętać, że na Węgrzech nadal jest bardzo wysoki wskaźnik niezdecydowanych wyborców oraz specyficzna ordynacja wyborcza premiująca duże ugrupowania. W rezultacie wynik wcale nie jest jeszcze przesądzony.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

7R pozyskało 52 mln zł z emisji obligacji serii D

0

7R z sukcesem przeprowadziło emisję obligacji serii D o łącznej wartości 52 mln zł. Obligacje zostały wyemitowane na okres 3 lat, a ich oprocentowanie zostało ustalone na poziomie WIBOR 6M + 4,25%. W emisji uczestniczyli inwestorzy instytucjonalni oraz wybrani inwestorzy prywatni.

Pozyskane środki zostaną przeznaczone na dalszy rozwój portfela magazynowego 7R.

Warunki emisji potwierdzają rosnące zaufanie rynku kapitałowego do 7R oraz konsekwentną poprawę postrzegania ryzyka kredytowego spółki. Marża w ramach serii D wyniosła 4,25%, wobec 4,80% w poprzednich emisjach w PLN, a także znacznie poniżej 5,5% z emisji denominowanej w EUR. Spadek kosztu finansowania oznacza dla 7R większą efektywność pozyskiwania kapitału i tworzy dodatkową przestrzeń do dalszego zwiększania skali działalności.

Pozyskanie finansowania na coraz lepszych warunkach jest bezpośrednim efektem konsekwentnej realizacji naszej strategii finansowej oraz poprawy profilu kredytowego Grupy 7R. Spadek kosztu długu zwiększa efektywność alokacji kapitału i daje nam większą elastyczność w dalszym skalowaniu działalności. Emisja obligacji serii D wzmacnia strukturę finansowania 7R i wspiera długoterminowy rozwój portfela magazynowego w Polsce, Czechach oraz Niemczech, gdzie planujemy zbudowanie portfela bilansowego w wysokości 800 tys. mkw. w ciągu najbliższych kilku lat – skomentował Tomasz Mika, Członek Zarządu i CFO w 7R.

Uplasowanie obligacji zbiega się również z pozytywnymi informacjami rynkowymi o popycie na powierzchnie magazynowe, który w ubiegłym roku wyniósł 6,8 mln mkw., co stanowi drugi w historii wynik, ustępujący swoim rozmiarem jedynie rekordowemu rezultatowi z 2021 roku. Malejący wakat istniejącej powierzchni powoduje rosnące zainteresowanie nowymi projektami, zarówno na głównych rynkach, jak i w lokalizacjach wschodzących.

Dziękujemy inwestorom za zaufanie okazane 7R w wymagającym i zmiennym otoczeniu rynkowym. Sukces emisji oraz istotne obniżenie marży potwierdzają rosnące zainteresowanie inwestorów naszym profilem kredytowym oraz jakością aktywów. To wyraźny sygnał, że rynek kapitałowy pozytywnie ocenia stabilność finansową 7R i długoterminowy potencjał naszego biznesu – powiedział Piotr Pikiewicz, Head of Debt & Treasury w 7R.

Sejm uchwalił ustawę o zarządzaniu danymi. UODO z nowymi kompetencjami

0

27 marca 2026 roku Sejm przyjął ustawę o zarządzaniu danymi, po wcześniejszym rozpatrzeniu poprawek wniesionych przez Senat. Nowe przepisy mają umożliwić pełne stosowanie w Polsce unijnego Aktu w sprawie zarządzania danymi, znanego jako DGA. Ustawa zacznie obowiązywać po upływie trzech miesięcy od dnia ogłoszenia, które nastąpi po podpisaniu jej przez Prezydenta RP.

Przyjęte regulacje wyznaczają ważną rolę Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych. To właśnie ten organ będzie odpowiadał za kwestie związane z pośrednictwem danych, rejestracją organizacji altruizmu danych, a także za kompetencje dotyczące przekazywania danych nieosobowych do państw trzecich. Oznacza to, że UODO zyska nowe zadania wykraczające poza dotychczasową ochronę danych osobowych i stanie się jednym z kluczowych uczestników systemu nadzoru nad obiegiem danych w Polsce.

Unijny Akt w sprawie zarządzania danymi ma służyć budowie bardziej przejrzystych i bezpiecznych zasad korzystania z danych w gospodarce i administracji. Jednym z najważniejszych założeń jest uregulowanie ponownego wykorzystywania określonych kategorii danych znajdujących się w posiadaniu podmiotów sektora publicznego. Chodzi o informacje, które mimo że pozostają w zasobach publicznych, podlegają ochronie praw osób trzecich i dlatego wymagają szczególnych zasad udostępniania.

Nowe przepisy wprowadzają również ramy prawne dla działalności dostawców usług pośrednictwa danych. Celem tego rozwiązania jest zwiększenie zaufania między tymi, którzy dane udostępniają, a tymi, którzy chcą z nich korzystać. W praktyce ma to ułatwić rozwój rynku usług opartych na danych, przy jednoczesnym zapewnieniu większej przejrzystości i bezpieczeństwa całego procesu.

Istotnym elementem nowych regulacji jest także promowanie tzw. altruizmu danych. Mechanizm ten ma zachęcać do dobrowolnego udostępniania danych w interesie publicznym, na przykład na potrzeby badań naukowych, ochrony zdrowia czy realizacji innych celów społecznych. Ustawodawca zakłada, że dzięki jasnym zasadom i odpowiedniemu nadzorowi wzrośnie gotowość do dzielenia się danymi tam, gdzie może to przynieść korzyści całemu społeczeństwu.

DGA przewiduje ponadto funkcjonowanie Europejskiej Rady ds. Innowacji w zakresie Danych. Jej zadaniem będzie wspieranie spójnego stosowania przepisów w państwach członkowskich oraz wymiana dobrych praktyk pomiędzy krajami Unii Europejskiej. Ma to pomóc w tworzeniu jednolitego podejścia do zarządzania danymi i ograniczyć ryzyko rozbieżności interpretacyjnych między poszczególnymi państwami.

Uchwalenie ustawy o zarządzaniu danymi to kolejny krok w dostosowywaniu polskiego porządku prawnego do unijnych regulacji dotyczących gospodarki cyfrowej. Nowe przepisy mają nie tylko uporządkować zasady przepływu danych, lecz także zwiększyć zaufanie do ich wykorzystywania przez administrację, biznes i organizacje działające w interesie publicznym. W dłuższej perspektywie ustawa może mieć duże znaczenie dla rozwoju usług cyfrowych, innowacji oraz współpracy opartej na bezpiecznym udostępnianiu informacji.

Ożywienie na rynku nieruchomości w lutym. Mieszkania sprzedają się szybciej

Luty 2026 r. przyniósł wyraźne ożywienie na rynku mieszkaniowym: skrócił się czas sprzedaży, wzrosła liczba udzielanych kredytów, a popyt ponownie nabrał dynamiki. Jednocześnie oferta mieszkań nadal się kurczy, a ceny – choć stabilne w ujęciu miesięcznym – utrzymują się na relatywnie wysokim poziomie. W tle tych zmian pojawia się jednak istotna zmiana makroekonomiczna: zakończenie cyklu obniżek stóp procentowych i rosnąca niepewność co do ich przyszłego kierunku. Zestawienie najważniejszych wydarzeń w lutym br. przygotowali eksperci SonarHome.pl.

Luty nie przyniósł gwałtownych zmian cen ofertowych w największych miastach. W większości z nich stawki pozostały na poziomie zbliżonym do stycznia, co wskazuje na chwilową stabilizację rynku. Wyjątkiem okazał się Poznań, gdzie ceny wzrosły o blisko 2% miesiąc do miesiąca. W ujęciu rocznym wzrosty są nadal widoczne, choć umiarkowane – najmocniej wyróżniają się Gdańsk (+6%) oraz Poznań (+4%) – wynika z analizy SonarHome.pl, platformy umożliwiającej wycenę mieszkania i znalezienie agenta.

Jednocześnie wyraźnie kurczy się liczba dostępnych ofert. Trend spadkowy rozpoczął się już w drugiej połowie 2025 roku i na początku 2026 roku przeszedł w fazę stabilizacji – liczba ogłoszeń przestała gwałtownie maleć, ale pozostaje wyraźnie niższa niż wcześniej. Największe spadki podaży odnotowano we Wrocławiu i Krakowie (po ok. -15% rok do roku) oraz w Poznaniu (-10%). W Warszawie i Łodzi zmniejszenie oferty było łagodniejsze.

Rynek wszedł w fazę ograniczonej podaży, która przy odbudowującym się popycie może w kolejnych miesiącach wywierać presję na wzrost cen, nawet jeśli dziś jeszcze tego wyraźnie nie widać. Na tym tle wyróżnia się Gdańsk, gdzie liczba ofert niemal się nie zmieniła, a ceny mimo to rosną, co może świadczyć o silnym popycie wynikającym z poprawy zdolności kredytowej kupujących – mówi Anton Bubiel, ekspert rynku mieszkaniowego SonarHome.

Kredyty wpływają na szybszą sprzedaż mieszkań

Luty – po słabszym styczniu – przyniósł wyraźne odbicie aktywności rynkowej. Czas potrzebny na sprzedaż mieszkań skrócił się we wszystkich największych miastach, co potwierdza powrót do typowego dla rynku tempa po sezonowym spowolnieniu. Średni czas sprzedaży w sześciu największych miastach wynosi obecnie 108 dni. Najdłużej na kupca czekają sprzedający w Krakowie i Wrocławiu (ok. 111 dni), a najszybciej transakcje realizowane są w Poznaniu (ok. 103 dni).

Styczniowe wydłużenie czasu sprzedaży było efektem sezonowości. Luty potwierdził, że fundamenty popytu pozostają mocne, a kupujący wracają na rynek szybciej, niż można było się spodziewać – zauważa Anton Bubiel.

Silnym impulsem dla rynku pozostaje kredyt hipoteczny. Liczba udzielonych kredytów wzrosła o ponad 54% rok do roku, a także o 8,5% względem stycznia. Równocześnie liczba osób wnioskujących o finansowanie sięgnęła 45 tys., co oznacza wzrost o blisko 23% miesiąc do miesiąca.

Koniec obniżek stóp procentowych i rosnąca niepewność

Ważnym kontekstem dla rynku mieszkaniowego są decyzje monetarne. Najnowsze sygnały z banku centralnego wskazują, że cykl obniżek stóp procentowych dobiegł końca, a polityka pieniężna przechodzi w fazę wyczekiwania.

Pojawiają się również głosy sugerujące możliwość podwyżek stóp w przyszłości, szczególnie w kontekście utrzymującej się inflacji i zwiększającej się liczby czynników ryzyka geopolitycznego, takich jak napięcia na Bliskim Wschodzie, które mogą wpłynąć na ceny energii i transportu. Dodatkową składową niepewności pozostają dyskusje o potencjalnych zmianach podatkowych – w tym o podatku katastralnym lub dodatkowym opodatkowaniu kolejnych nieruchomości.

Co to oznacza dla kupujących i inwestorów?

Obecna sytuacja rynkowa tworzy mieszany obraz. Z jednej strony rosnący popyt i ograniczona podaż mogą sprzyjać wzrostowi cen. Z drugiej – brak dalszych obniżek stóp procentowych ogranicza potencjał poprawy dostępności kredytów. Dla kredytobiorców oznacza to konieczność podejmowania decyzji w warunkach stabilnych, ale niekoniecznie korzystniejszych kosztów finansowania. W scenariuszu pogorszenia sytuacji makroekonomicznej raty kredytów mogą nawet wzrosnąć.

Konsumenci i inwestorzy stają się bardziej ostrożni, zarówno ze względu na koszt pieniądza, jak i niepewność regulacyjną. Najbliższe miesiące mogą sprzyjać sprzedającym – zwłaszcza jeśli ograniczona oferta spotka się z utrzymującym się wysokim popytem. Kluczowe będzie jednak to, czy zdolność kredytowa kupujących pozostanie na obecnym poziomie – podsumowuje rynkową sytuację Anton Bubiel.

Marcowy wzrost inflacji w Polsce słabszy od oczekiwań analityków

Wstępne marcowe odczyty inflacji CPI w Polsce wyniosły odpowiednio 1 proc. w ujęciu miesięcznym i 3 proc. w ujęciu rocznym. Te odczyty są wyraźnie wyższe od poprzednich (0,3 proc. m/m i 2,1 proc. r/r), ale równie wyraźnie niższe od prognoz (1,4 proc. m/m i 3,3 proc. r/r). To może oznaczać, że chociaż w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie należy się spodziewać wyższej inflacji to jednak pierwsze szacunki były odrobinę przereagowane. Dopóki jednak konflikt się nie zakończy to należy się pogodzić z dużą niepewnością, a co za tym również większymi rozbieżnościami pomiędzy prognozami i właściwymi odczytami.