ZUE z rekordowym backlogiem 3,6 mld zł. Spółka liczy na dobre otoczenie w 2026 roku

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży Grupy ZUE w 2025 r. wyniosły 945,9 mln zł. Zysk na działalności operacyjnej w omawianym okresie wyniósł 20,9 mln zł, a zysk netto ukształtował się na poziomie 11,2 mln zł. Mimo niższych przychodów rdr., Grupa wypracowała wyższą o 2,3 p.p marżę brutto na sprzedaży sięgającą 6,4%.

Portfel zamówień Grupy ZUE ma obecnie wartość 3,6 mld zł, co jest najwyższym wynikiem w historii działalności. W portfelu znajdują się kontrakty kolejowe i miejskie na rynku polskim oraz zlecenia w Rumunii i Niemczech, gdzie Grupa realizuje prace od drugiej połowy 2025 roku.

Grupa koncentruje się na dalszej rozbudowie portfela zamówień, korzystając
z obserwowanego
ożywienia inwestycyjnego zarówno na rynku polskim, jak i innych rynkach europejskich. Aktualna wartość najlepszych ofert złożonych w przetargach wynosi ok. 1,8 mld zł netto.

Dzięki silnym fundamentom oraz wieloletniemu doświadczeniu ponownie udało nam się wypracować solidne wyniki. To co szczególnie nas cieszy, to marża brutto, która wyniosła 6,4% oraz portfel zamówień na poziomie 3,6 mld zł. Pod względem budowy portfela szczególnie owocna okazała się końcówka roku. W grudniu podpisaliśmy bowiem umowę na rozbudowę odcinka kolejowego Gdynia Chylonia – Lębork o wartości 3,2 mld zł brutto. Tak solidny backlog nie tylko zapewnia nam przewidywalność przychodów i stabilność finansową, ale także stanowi mocny fundament dalszego rozwoju mówi Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE.

Kontynuujemy aktywność na rynku ofertowym, biorąc udział w przetargach kolejowych
i tramwajowych, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Obecnie posiadamy najlepsze oferty
w przetargach o łącznej wartości ok. 1,8 mld zł. Konkurencja o nowe zlecenia pozostaje duża, a dodatkowo mamy do czynienia z wydłużającymi się postępowaniami przetargowymi, co jest związane z wysoką liczbą odwołań. Niemniej jednak jesteśmy obecni w większości dużych postępowań przetargowych ogłaszanych przez PKP PLK i miasta. Chcemy jak najlepiej wykorzystać czas ożywienia inwestycyjnego i jesteśmy gotowi na realizację nowych projektów oraz dalsze umacnianie swojej pozycji rynkowej
– dodaje Prezes.

Grupa ZUE konsekwentnie realizuje strategię zagranicznej dywersyfikacji działalności, prowadząc projekty zarówno w Polsce, jak i w Rumunii oraz w Niemczech. Skuteczność naszych działań potwierdzają przychody z rynków zagranicznych, które systematycznie rosną i w 2025 r. stanowiły już ponad 14 proc. łącznych przychodów Grupy. Głównym rynkiem zagranicznym pozostaje Rumunia.

Rumunia sprawnie absorbuje środki z UE na modernizację kolei, co przekłada się na sporą liczbę inwestycji w modernizację infrastruktury. Są tam również planowane znaczące inwestycje w infrastrukturę tramwajową. 130 mln zł przychodów Grupy za 2025 rok dotyczy kontraktów rumuńskich, a projekty realizowane obecnie przez nas na tamtejszym rynku opiewają na łączną kwotę ok. 470 mln zł. Realizujemy prace w Rumunii od 2022 roku i jesteśmy w trakcie pozyskiwania kolejnych kontraktów na tamtejszym rynku mówi Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE. 

W Niemczech z kolei jesteśmy od niedawna, ale realizujemy już z powodzeniem pierwsze projekty trakcyjne i liczymy na pozyskanie nowych. Niemiecka sieć kolejowa obejmuje ok. 38 tys. km, co czyni ją największą siecią w Europie. Za względu na wieloletnią przerwę
w modernizacji, kolej ta wymaga dużych nakładów inwestycyjnych. W 2025 roku rząd federalny Niemiec ogłosił plan zainwestowania w ten sektor ok. 107 mld euro do roku 2029. Aby maksymalnie wykorzystać potencjał tego rynku, pracujemy nad prekwalifikacją niemieckiej spółki ZUE Bahnbau na budowę nawierzchni torowej w zakresie torów i zwrotnic. Dzięki konsekwentnej realizacji planu umiędzynarodowienia działalności nie tylko wspieramy nasz wzrost, ale również stopniowo zmniejszamy zależność od koniunktury krajowego sektora budowlanego
dodaje Prezes.

WYNIKI FINANSOWE – SZCZEGÓŁY

Łączna wartość przychodów wygenerowanych przez Grupę ZUE w 2025 roku wyniosła
945,9 mln zł wobec 1.219,4 mln zł rok w roku 2024. Mimo niższych przychodów, Grupa odnotowała w 2025 roku wzrost wyników finansowych. Skonsolidowany zysk brutto na sprzedaży wzrósł do 60,9 mln zł z 50,5 mln zł przed rokiem. Grupa wygenerowała marżę brutto 6,4%.

Szczegóły dotyczące wyników przedstawia tabela:

 

w mln zł Grupa ZUE ZUE S.A.
2025 2024 2025 2024
Przychody ze sprzedaży 945,9 1.219,4 846,8 1.115,0
Zysk brutto na sprzedaży 60,9 50,5 48,8 43,0
EBIT 20,9 19,1 16,2 16,8
EBITDA 37 34,7 31,2 31,4
Zysk przed opodatkowaniem 14 12,1 10,4 11,8
Zysk netto 11,2 10,8 7,9 10,3

 

W 2025 roku do Grupy dołączyła firma NTB Systemy, która wniosła dodatkowy know-how w zakresie budowy, modernizacji i remontów torowisk tramwajowych – w szczególności opartych na konstrukcjach z materiałami chemicznymi w swoim składzie. W drugiej połowie 2025 roku działalność operacyjną w Niemczech rozpoczęła spółka ZUE Bahnbau, realizując tam już pierwsze kontrakty.

KOMENTARZ RYNKOWY

Głównym źródłem przychodów ZUE jest budownictwo infrastrukturalne w zakresie inwestycji kolejowych i miejskich (głównie tramwajowych). Dlatego rezultaty operacyjne i finansowe Grupy w największym stopniu zależą od sytuacji na tych dwóch rynkach.

2026 rok powinien być dobrym czasem dla infrastruktury kolejowej. Obserwujemy ożywienie inwestycyjne zarówno na rynku polskim, jak i innych rynkach europejskich. Na polskiej kolei trwa wieloletni plan modernizacyjny – Krajowy Program Kolejowy do 2030 roku o łącznej wartości ok. 80 mld zł w zakresie perspektywy 2021-2027 i 11 mld zł w zakresie Krajowego Planu Odbudowy. To właśnie na te kontrakty, wspierane funduszami unijnymi, liczymy najbardziej. Co więcej, na rynku mogą pojawić się również kolejne przetargi w ramach projektu Port Polska (wcześniej CPK) – mówi Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE.

W ramach Krajowego Programu Kolejowego PKP PLK zamierza ogłosić w 2026 roku 27 przetargów na łączną kwotę ok. 9,5 mld zł. Nakłady inwestycyjne PKP PLK w 2026 roku mają wynieść ok. 20 mld zł, a w 2027 ok. 21 mld zł.

Pozytywny scenariusz rysuje się także na rynku tramwajowym, który zyskuje na znaczeniu
w Europie jako element zrównoważonego transportu. Obecnie w Polsce systemy tramwajowe posiada 15 ośrodków miejskich, a łączna długość tras tramwajowych wynosi ok. 900 km.  Miasta zaczynają coraz intensywniej ogłaszać nowe przetargi w tym zakresie.

Poza głównymi rynkami, czyli kolejowym oraz tramwajowym, Grupa spodziewa się także wzrostu możliwości na rynku drogownictwa lokalnego i pozyskanie kolejnych kontraktów dla swojej spółki Energopol. Ten perspektywiczny i stabilny segment jest wspierany przez Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg, który obejmuje dofinansowanie prawie 2 700 zadań inwestycyjnych w zakresie budowy lub modernizacji dróg lokalnych.

Na 2026 rok patrzymy z nadzieją i optymizmem oraz wierzymy, że uda nam się ponownie wypracować satysfakcjonujące wyniki operacyjne i finansowe. Planujemy wykorzystać szanse związane z zapowiadanymi w Polsce projektami inwestycyjnymi oraz kontynuować ekspansję na rynkach zagranicznych. Chcemy nie tylko utrzymać pozycję jednego z liderów w budowie infrastruktury kolejowej i miejskiej, ale – w dłuższym terminie – rozwijać także obszary: od dystrybucji materiałów torowych po usługi serwisowe i utrzymaniowe mówi na koniec Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE S.A.

Region łódzki umacnia pozycję logistycznego lidera. Popyt na magazyny wzrósł o 17 proc.

Region łódzki umacnia swoją pozycję jednego z najważniejszych hubów logistycznych w Polsce. Jak wynika z raportu największej polskiej firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych AXI IMMO „Łódzkie. Szyte na miarę. Analiza sektora magazynowo–produkcyjnego w województwie łódzkim”, w 2025 r. popyt na powierzchnie magazynowe w regionie osiągnął 1,17 mln mkw. (+17% r/r) i był to drugi najwyższy wynik w kraju. Całkowite zasoby rynku przekroczyły 5,1 mln mkw., a przy ograniczonej aktywności deweloperskiej nowa podaż spadła do 216 tys. mkw. (-37% r/r). Jednocześnie widoczny był trend spadkowy współczynnika powierzchni niewynajętej, który na koniec grudnia 2025 r. obniżył się o 2,7 p.p., w porównaniu rok do roku, do poziomu 7%.

Popyt napędzany przez handel, logistykę i produkcję

Rok 2025 na rynku łódzkim upłynął pod znakiem wysokiej aktywności najemców, w której dominowały przedłużenia umów najmu odpowiadające za 60% całkowitego popytu. Jednocześnie popyt netto (obejmujący nowe umowy oraz ekspansje) wyniósł 475 tys. mkw. (-4% r/r). Najwyższą aktywność odnotowano w samej Łodzi, gdzie wolumen nowych transakcji osiągnął 141 tys. mkw. Struktura popytu w regionie pozostaje stabilna i oparta przede wszystkim na trzech głównych sektorach gospodarki. W 2025 r. za niemal całość wynajętej powierzchni odpowiadały firmy z branży handlowej (37,5%), operatorzy logistyczni i dystrybucyjni (36%) oraz firmy produkcyjne (23,5%).

Selektywna aktywność deweloperów

Podobnie jak na większości głównych rynków magazynowych w Polsce, również w regionie łódzkim widoczna była większa ostrożność deweloperów. W ciągu 2025 r. oddano do użytku 216 tys. mkw. nowej powierzchni (-37% r/r). Na koniec grudnia w budowie pozostawało 189 tys. mkw., z czego jedynie 14,8% stanowiła powierzchnia spekulacyjna, niezabezpieczona umowami najmu. Wstrzymanie części projektów wynikało m.in. utrzymującego się przez kilka kwartałów wysokiego poziomu pustostanów powyżej 10%. Sytuacja uległa jednak poprawie współczynnik niewynajętej powierzchni spadł do 7% na koniec 2025 r., ponadto dostępność dużych modułów magazynowych powyżej 20 tys. mkw. wyraźnie się zmniejszyła.

Stabilne czynsze i konkurencyjność regionu

Według analityków działu badań i analiz rynkowych AXI IMMO rynek łódzki pozostaje jednym z najbardziej konkurencyjnych kosztowo w Polsce. W starszych projektach stawki bazowe kształtowały się w przedziale 3,60–4,20 EUR/mkw./mies., natomiast w nowych inwestycjach wynosiły 4,20–4,60 EUR/mkw./mies. Najniższe czynsze możliwe były do osiągnięcia w Piotrkowie Trybunalskim (3,1–3,7 EUR/mkw./mies.), a najwyższe w granicach administracyjnych Łodzi (4,0–4,6 EUR/mkw./mies.).

Hubert Wojtera, Dyrektor w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO, komentuje: „Region łódzki od wielu lat pełni rolę jednego z kluczowych hubów logistycznno-dystrybucyjnych w Polsce. Jego przewaga wynika przede wszystkim z centralnego położenia oraz bardzo dobrej dostępności infrastruktury transportowej, co umożliwia efektywną dystrybucję towarów w skali całego kraju. W 2025 roku widzieliśmy szczególnie dużą aktywność firm obsługujących rynek krajowy, które traktują region łódzki jako naturalne miejsce do budowania krajowych centrów logistycznych. W kolejnych latach popyt może być dodatkowo wspierany przez rozwój sektora produkcyjnego oraz nowe inwestycje infrastrukturalne. Coraz większe znaczenie będą również miały lokalizacje położone w pobliżu planowanego projektu „Port Polska”, który może w dłuższej perspektywie stać się istotnym impulsem rozwojowym dla całego regionu.”

Perspektywy rozwoju rynku

Według ekspertów AXI IMMO w 2026 r. rynek magazynowy w województwie łódzkim pozostanie stabilny, a popyt nadal w dużej mierze będzie opierał się na renegocjacjach istniejących umów najmu. Jednocześnie potencjał wzrostu generować będą firmy dystrybucyjne planujące ekspansję oraz sektor produkcyjny, który coraz częściej poszukuje rozwiązań umożliwiających oddzielenie funkcji produkcji i magazynowania.

Grupa Tarczyński z umową kredytową o wartości 1,612 mld zł. Spółka stawia na rozwój i ekspansję

0

Grupa Tarczyński, lider segmentu przekąsek białkowych w branży FMCG, zawarła umowę kredytów z konsorcjum banków na kwotę do 1,612 mld zł. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na finansowanie projektów inwestycyjnych, jak również na refinansowanie istniejącego zadłużenia oraz finansowanie bieżącej działalności operacyjnej.

Grupa Tarczyński dynamicznie rozwija się w kraju oraz poprzez ekspansję międzynarodową, która jest elementem naszej strategii. Zamierzamy zwiększać skalę działalności produkcyjnej, m.in. rozbudowując moce wytwórcze, co pozwoli nam odpowiedzieć na rosnący popyt na nasze produkty także na rynkach krajowych i zagranicznych. Sprzedaż na rynkach eksportowych systematycznie rośnie, osiągając
na koniec III kwartału 2025 r. poziom 32,8 proc. przychodów Grupy, a jej potencjał rozwoju pozostaje bardzo wysoki. Nasze plany inwestycyjne obejmują – oprócz zwiększenia mocy – także rozwój infrastruktury i dalszą automatyzację procesów postprodukcyjnych. Kluczowymi elementami planu inwestycyjnego objętego nowym finansowaniem są projekty obejmujące zwiększenie mocy produkcyjnych kabanosa i parówki.  Pozyskane finansowanie dłużne pozwoli nam na realizację naszych celów inwestycyjnych na lata 2026-27, finansowanie bieżącej działalności oraz refinansowanie zadłużenia
mówi Marcin Dymitruk, wiceprezes zarządu Tarczyński S.A.

Spółka Tarczyński oraz jej spółka zależna WD Foods zawarły umowę kredytów terminowych oraz kredytu odnawialnego opiewające łącznie na kwotę do 1,612 mld zł z konsorcjum banków w składzie: PKO Bank Polski, BNP Paribas Bank Polska oraz Bank Millennium. Z udzielonej linii kredytowej 590 mln zł przypada na kredyt inwestycyjny, a 360 mln zł na kredyt odnawialny, z terminami zapadalności odpowiednio w marcu 2036 roku oraz marcu 2029 roku. Z kolei 662 mln zł to kredyt refinansujący z terminem spłaty w marcu 2033 r.

Pozyskane środki umożliwią realizację strategicznego planu inwestycyjnego Grupy Tarczyński. Fundusze te zostaną przeznaczone na zwiększenie mocy wytwórczych, dalszą optymalizację procesów produkcyjnych oraz wzmocnienie potencjału operacyjnego w kolejnych latach. Kluczowym elementem naszej strategii jest również kontynuacja innowacji produktowych, co pozwoli nam utrzymać pozycję lidera i dynamicznie odpowiadać na zmieniające się oczekiwania konsumentów.

Zmiana na czele Archicomu. Waldemar Olbryk rezygnuje, stery przejmuje Dawid Wrona

Archicom, deweloper mieszkaniowy będący częścią Grupy Echo, poinformował o zmianie na stanowisku Prezesa Zarządu.

Z dniem 25 marca 2026 r. z funkcji Prezesa Zarządu zrezygnował Waldemar Olbryk, który w ostatnich latach odegrał kluczową rolę w transformacji spółki, przeprowadzając jej rozwój od lokalnego dewelopera do ogólnopolskiego lidera rynku.

Zmiana na stanowisku Prezesa jest związana z wejściem spółki w kolejny etap rozwoju, skoncentrowany na dalszym wzroście efektywności, optymalizacji działań oraz maksymalizacji wyników biznesowych.

Waldemar Olbryk wykonał ogromną pracę, konsolidując naszą organizację i wzmacniając jej pozycję w całej Polsce. Dzięki jego przywództwu Archicom znajduje się dziś na zupełnie innym etapie rozwoju niż jeszcze kilka lat temu. Przed nami nowy rozdział, w którym skoncentrujemy się na wykorzystaniu osiągniętej pozycji do dalszego skalowania działalności, wspieranego silnymi wynikami sprzedażowymi zgodnie ze strategią rentownego wzrostu – powiedział Nicklas Lindberg, przewodniczący rady nadzorczej Archicom i prezes Grupy Echo

– Chciałbym wyrazić swoją głęboką wdzięczność wszystkim, którzy byli częścią tej drogi i których wsparcie pomogło przeprowadzić firmę przez ważny etap transformacji. To, co wspólnie osiągnęliśmy, to coś więcej niż rozwój – to wyraźny krok w stronę większej dojrzałości Spółki. Dziś jest to organizacja lepiej przygotowana nie tylko na wyzwania teraźniejszości, lecz także na ambitne cele, które przed nią stoją – mówi Waldemar Olbryk.

Dawid Wrona, który od początku uczestniczył w transformacji Archicomu w ogólnopolskiego dewelopera, obejmie funkcję Prezesa Zarządu i będzie odpowiedzialny za realizację strategii Spółki, ze szczególnym naciskiem na wzrost wyników operacyjnych i finansowych. Dawid posiada 25-letnie doświadczenie w branży deweloperskiej, zdobyte we wszystkich segmentach rynku. Z Grupą Echo jest związany od 2016 roku. W 2022 objął stanowisko członka zarządu w Archicom S.A., gdzie odpowiada za wszystkie projekty mieszkaniowe, rozwijając obszary związane ze sprzedażą, marketingiem i obsługą klienta.

Rynki grają pod rozejm w Zatoce Perskiej, ale waluty wciąż nie wierzą w przełom

Negocjacje w sprawie zakończenia konfliktu w Zatoce Perskiej mają wchodzić na nowy poziom, a na stole pojawił się 15-punktowy plan porozumienia. Niestety nie ma pewności, czy wszystkie strony są świadome tych propozycji, ponieważ na Bliskim Wschodzie nie przestają latać rakiety i drony. Mimo wszystko giełdy znowu chcą wierzyć w deeskalację, ale rynek walutowy pozostaje bardziej sceptyczny.

Wojna o pokój

Powoli trudno zliczyć wszystkie strony bliskowschodniego konfliktu. Oczywiście podstawowy trójkąt Izrael-USA-Iran pozostaje bez zmian, ale nie dość, że bezpośrednio dotknięte są w praktyce wszystkie państwa Zatoki Perskiej, to blokada cieśniny Ormuz ma już całkowicie globalne konsekwencje. Zresztą Irańczycy w zawoalowany sposób grożą też Europie, publikując mapę z bazami wojskowymi, z których w ramach operacji Epicka Furia mają korzystać Amerykanie. Aktualnie jednym z najważniejszych graczy stał się Pakistan, który ma pośredniczyć w rozmowach między Stanami a Iranem. To właśnie Pakistańczycy przekazali 15-punktowy plan rozejmu, a bezpośrednie pertraktacje mogłyby się odbywać na ich terytorium (wskazywana jest także Turcja). Dokładne założenia amerykańskiej propozycji nie są znane, ale przecieki medialne wskazują, że żądania USA idą jeszcze dalej, niż te przedstawiane przed rozpoczęciem konfliktu zbrojnego. Jeżeli tak jest w rzeczywistości to – biorąc pod uwagę usztywnione stanowisko Iranu – droga do porozumienia zdaje się mocno wyboista. Dodatkowo Persowie do tej pory nawet nie chcą publicznie przyznać, że w ogóle prowadzą negocjacje. Zamiast tego dalej ostrzeliwują Izrael (ten nie pozostaje dłużny) i państwa Zatoki Perskiej. A przez cieśninę Ormuz dalej przepływają wyłącznie statki pod chińską banderą (według przecieków Chińczycy mają naciskać na Iran, aby ten zasiadł do rozmów). Chociaż tutaj widać pewne światełko w tunelu (ale bardzo wąskim), ponieważ Iran jest gotów przepuszczać więcej okrętów, o ile państwa, do których takowe należą, nie wspierają USA i Izraela (pogłoski mówią też o opłacie za bezpieczny tranzyt). W tym samym czasie tak skłonny w tej chwili do porozumienia Donald Trump kieruje do regionu kolejne tysiące amerykańskich żołnierzy. W tym tyglu sprzecznych komunikatów i zupełnie innych realnych działań coraz trudniej wyciągać racjonalne konkluzje. Niestety inwestorzy muszą czynić jakieś założenia, a następnie zajmować zgodne z nimi pozycje.

Rynkowa rozgrywka o deeskalację

Najbardziej optymistycznie do szansy na deeskalację wojny na Bliskim Wschodzie podchodzą dwa rynki: surowcowy i kapitałowy. Po kilka procent spadają dziś wyceny gazu i ropy naftowej. Baryłka Brent kosztuje już poniżej 96 USD, a WTI mniej niż 89 USD i tym samym pogłębiają lokalne dołki. W tym samym czasie mocne zwyżki obserwujemy na metalach szlachetnych (cena uncji złota przekracza 4570 USD, a srebra sięga 73 USD), co może wskazywać na przepływ najbardziej spekulacyjnego kapitału między tymi aktywami. Bardzo optymistycznie do nowych doniesień z Zatoki Perskiej podchodzi rynek kapitałowy. Azjatycka sesja zakończyła się bardzo mocno, od +1,1% w Hongkongu do aż +2,9% w Tokio. W Europie o godz. 14 handel także wygląda lepiej niż dobrze, od +0,6% w Amsterdamie, przez +1,1% w Londynie i ok. +1,5% na większości głównych parkietów, po nawet +2% na WIG20. Kontrakty na Wall Street wskazują na pozytywne otwarcie także za Atlantykiem. Nurkują za to rentowności obligacji, amerykańskie 10-latki znalazły się najniżej w tym tygodniu (aktualnie 4,33%). Mimo takiego zachowania papierów dłużnych, niezwykle spokojnie wygląda sytuacja na rynku walutowym. Forexowi inwestorzy mają zdecydowanie mniej przekonania do pozytywnego rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie, co przekłada się na kursową flautę na dużej części rynku. Kurs EUR/USD balansuje na 1,16 USD, przy próbie wyjścia w górę respektował on spadkową linię trendu, która swój początek bierze od styczniowego maksimum. Dosyć statyczny układ szerokiego rynku respektuje też polski złoty. Kurs euro pozostaje blisko 4,27 zł, kurs dolara nie oddala się od 3,68 zł, kurs franka jest poniżej 4,67 zł, a kurs funta to 4,93 zł.

Jednolity rynek usług w UE wciąż pełen przeszkód. KE pod ostrzałem audytorów

  • Zaledwie 20% usług w UE jest świadczonych transgranicznie
  • 60% barier na jednolitym rynku UE utrzymuje się od ponad 20 lat
  • Działania UE mające na celu usunięcie tych utrzymujących się od dawna barier są niewystarczające

Komisja Europejska nie podjęła wystarczających działań, aby usunąć znaczne bariery, z którymi od lat borykają się przedsiębiorstwa unijne świadczące usługi w innym kraju UE – taki wniosek płynie z nowego sprawozdania Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. Trybunał krytykuje Komisję za brak jasnych celów i ambicji strategicznych. Zauważa jednocześnie, że same państwa UE ponoszą część odpowiedzialności za utrudnianie integracji jednolitego rynku usług poprzez wprowadzane środki regulacyjne lub administracyjne. Kontrola wpisuje się w kontekst istotnych analiz na ten temat, takich jak sprawozdanie Maria Draghiego dotyczące europejskiej konkurencyjności oraz sprawozdanie Enrica Letty na temat przyszłości jednolitego rynku – oba opublikowane w 2024 r.

Usługi, od budownictwa i transportu po architekturę, informatykę i usługi w obszarze zatrudnienia, odpowiadają za około 70% produkcji gospodarczej (PKB) państw UE, ale tylko 20% usług jest świadczonych transgranicznie. Jak wskazano w raporcie Letty, aby w pełni uwolnić potencjał jednolitego rynku usług, wciąż konieczne jest usunięcie znaczących barier. Istotą problemu są znaczne różnice w krajowych wymogach dotyczących zezwoleń i certyfikacji oraz rozbieżne przepisy krajowe, uciążliwe procedury administracyjne i ograniczenia w wysyłaniu pracowników za granicę, które przyczyniają się do utrzymania istniejących od dawna barier utrudniających przedsiębiorstwom świadczenie usług w innym państwie członkowskim i zwiększających związane z tym koszty.

– Przedsiębiorstwa w UE wciąż mają trudności, aby świadczyć usługi w wymiarze transgranicznym – stwierdził Hans Lindblad, członek Trybunału odpowiedzialny za tę kontrolę. – Starania Komisji na rzecz usunięcia barier są nadal niewystarczające.

Około 60% zidentyfikowanych w 2002 r. barier w świadczeniu usług na jednolitym rynku wciąż istniało w 2023 r. i w dalszym ciągu utrudniało działalność gospodarczą i konkurencję cenową. Komisja podjęła działania, aby zaradzić tej kwestii, do 2025 r. działania te nie tylko nie opierały się jednak na strategicznym podejściu, ale również zabrakło procedury odpowiedniego usuwania barier o największym potencjalnym oddziaływaniu. Sytuacja niewiele się zmieniła z przyjęciem przez Komisję w 2025 r. strategii dotyczącej jednolitego rynku, opiera się ona bowiem na narzędziach, które prawdopodobnie nie będą wysoce skuteczne.

Komisja wspierała wprawdzie państwa członkowskie w ułatwianiu świadczenia usług transgranicznych, ale przedsiębiorstwa nadal nie mają pełnego dostępu do informacji potrzebnych do świadczenia usług w innym państwie członkowskim. Ponadto unijny roczny cykl koordynacji polityki gospodarczej, znany jako europejski semestr, nie doprowadził do znaczącej reformy regulacyjnej w sektorze usług, a bardzo niewiele państw członkowskich skorzystało z funduszu odbudowy po pandemii COVID‑19 w celu zreformowania sektora usług i usunięcia barier regulacyjnych.

Ogólnie rzecz biorąc, egzekwowanie przepisów dotyczących jednolitego rynku usług było niezadowalające. Przede wszystkim Komisja napotkała na poważne trudności w tym obszarze i polegała głównie na postępowaniach w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego w celu egzekwowania przepisów dotyczących jednolitego rynku usług. Nie zawsze jednak działała szybko, gdy państwa nie przestrzegały unijnej dyrektywy usługowej. W rozpatrywaniu przez Komisję skarg złożonych przez przedsiębiorstwa przeciwko państwom, które miały naruszyć przepisy UE, występowały ponadto uchybienia: rozpatrywanie tych skarg było czasem długotrwałe i stawiało w niekorzystnej sytuacji małe przedsiębiorstwa.

Badania pokazują, że usunięcie istniejących barier mogłoby przynieść znaczne korzyści. Komisja nie ma jednak pełnego i aktualnego obrazu barier związanych z usługami transgranicznymi i nie przeanalizowała jeszcze w wystarczającym stopniu kosztów, korzyści i ewentualnych skutków usunięcia tych barier.

Kontrolerzy zaproponowali kilka sposobów zwiększenia przez Komisję skuteczności na polu integracji jednolitego rynku usług. Komisja powinna mianowicie opracować jaśniejszą i ambitniejszą strategię, aktywniej wykorzystywać europejski semestr oraz skuteczniej zachęcać państwa członkowskie do przeprowadzania niezbędnych reform. Powinna ponadto doprecyzować przepisy, ukierunkować egzekwowanie prawa na sprawy o dużym wpływie na jednolity rynek, wzmocnić narzędzia ułatwiające przepływ usług transgranicznych oraz monitorować i oceniać postępy w tworzeniu jednolitego rynku usług.

Informacje ogólne

W UE osoby fizyczne i przedsiębiorstwa mają prawo do świadczenia usług i korzystania z nich w wymiarze transgranicznym bez dyskryminacji lub nieuzasadnionych ograniczeń. Swobodny przepływ usług sprzyja konkurencji i wzrostowi gospodarczemu oraz wzmacnia jednolity rynek UE. Dyrektywa usługowa stanowi główny instrument prawodawczy służący usuwaniu najistotniejszych krajowych barier w handlu usługami w UE.

Pod względem intensywności handlu transgranicznego w 2023 r. import i eksport stanowiły 0,4% obrotów w sektorze hurtowym i detalicznym, 0,8% w budownictwie, 4,6% w sektorze usług prawnych i księgowych, 6,6% w sektorze usług inżynieryjnych, 8,1% w transporcie, 15% w sektorze usług informatycznych oraz 31,8% w sektorze reklamy i badań rynku. Komisja oszacowała w przeprowadzonej przez siebie analizie, że nowe ambitne reformy wygenerowałyby dodatkowy potencjał wzrostu na poziomie 2,5% PKB UE do 2027 r.

Zmiana na czele DHL Supply Chain Polska. Bernard Wierzbik pokieruje rozwojem firmy

0

DHL Supply Chain powołuje Bernarda Wierzbika na stanowisko Dyrektora Zarządzającego na Polskę, wzmacniając strategiczny rozwój w regionie CEE.

Polska pozostaje jednym z kluczowych rynków dla DHL Supply Chain w regionie Europy Środkowo-Wschodniej (CEE), odgrywając istotną rolę w rozwoju nowoczesnej logistyki kontraktowej oraz we wspieraniu globalnych łańcuchów dostaw. Wzmocnienie lokalnego przywództwa stanowi kolejny krok w długoterminowej strategii rozwoju firmy w regionie CEE. W tym kontekście DHL Supply Chain informuje o powołaniu Bernarda Wierzbika na stanowisko Dyrektora Zarządzającego DHL Supply Chain Polska. Nowy dyrektor wnosi szerokie doświadczenie menedżerskie oraz jasną wizję dalszego rozwoju działalności w Polsce.

Bernard Wierzbik zastępuje Petra Káňa, który przez ostatnie trzy lata z sukcesem umacniał pozycję DHL Supply Chain na polskim rynku. Stabilność operacji, dostarczanie wysokiej jakości usług klientom w znaczący sposób przyczyniło się do rozwoju DSC w Polsce. Petr obejmuje stanowisko Dyrektora Zarządzającego DHL Supply Chain w Czechach, gdzie będzie odpowiadał za zarządzanie działalnością firmy oraz dalszy rozwój organizacji na tamtejszym rynku.

Bernard Wierzbik posiada wieloletnie doświadczenie zdobyte w międzynarodowych organizacjach, ze szczególnym naciskiem na doskonałość operacyjną, rozwój biznesu oraz zapewnianie najwyższego poziomu satysfakcji klientów. Ostatnio pełnił funkcję Dyrektora Zarządzającego w Greiner Packaging w Polsce. Wcześniej, jako Dyrektor Operacyjny na Polskę i Węgry w Lantmännen Unibake, odpowiadał za optymalizację procesów oraz wzmacnianie wyników regionalnych. Na wcześniejszym etapie kariery zajmował stanowisko Dyrektora ds. Obsługi Klienta i Logistyki na Europę Środkową w PepsiCo, nadzorując operacje w siedmiu krajach: Polsce, Czechach, Słowacji, Węgrzech, Litwie, Łotwie i Estonii.

Bernard Wierzbik podkreśla strategiczne znaczenie logistyki kontraktowej jako kluczowego elementu nowoczesnej gospodarki.

Polska jest obecnie jednym z najważniejszych rynków logistycznych w Europie oraz kluczowym hubem dla całego regionu CEE. Naszą ambicją jest dalsze wzmacnianie tej pozycji poprzez rozwój nowoczesnych, zintegrowanych i odpornych łańcuchów dostaw – mówi Bernard Wierzbik. – Logistyka nie jest już wyłącznie funkcją operacyjnąchodzi o projektowanie ekosystemów, które bezpośrednio wpływają na konkurencyjność naszych klientów.

DHL Supply Chain koncentruje się na wspieraniu klientów w kluczowych branżach, takich jak e-commerce, handel detaliczny, FMCG, technologie, motoryzacja oraz nauki przyrodnicze. Coraz większy nacisk kładzie się również na inwestycje w automatyzację, cyfryzację oraz rozwiązania oparte na danych i sztucznej inteligencji.

W nadchodzących latach kluczowe będzie połączenie technologii z wiedzą operacyjną. Sztuczna inteligencja, automatyzacja oraz zaawansowana analityka umożliwiają nie tylko zwiększenie efektywności, ale także poprawę prognozowania popytu oraz zarządzania ryzykiem w łańcuchach dostaw – dodaje.

Budowanie odporności operacyjnej w obliczu globalnych wyzwań pozostaje kolejnym istotnym priorytetem.

Dzisiejsze łańcuchy dostaw muszą być przygotowane na zmienność – zarówno geopolityczną, ekonomiczną, jak i operacyjną. Naszą rolą jest zapewnienie klientom stabilności i przewidywalności nawet w najbardziej wymagającym otoczeniupodkreśla Bernard Wierzbik. Zaznacza również, że jednym z kluczowych powodów dołączenia do DHL Supply Chain są wyjątkowi ludzie tworzący organizację. „Siła DHL Supply Chain tkwi w zespołach – wysoko zaangażowanych profesjonalistach, którzy w swojej pracy łączą głęboką wiedzę ekspercką z silnym nastawieniem na klienta. Cieszę się, że mogę dołączyć do tego wspaniałego zespołu i wspólnie kształtować przyszłość naszego biznesu w Polsce” – mówi.

Vertiv przejmuje firmę ThermoKey

0

Firma Vertiv zawarła umowę przejęcia spółki ThermoKey S.p.A., dostawcy rozwiązań odprowadzania i wymiany ciepła, posiadającego wieloletnie relacje z producentami OEM oraz integratorami systemów. Transakcja stanowi kontynuację inwestycji Vertiv w zaawansowane rozwiązania chłodzenia dla centrów danych wysokiej gęstości, obsługujących środowiska sztucznej inteligencji. Oczekuje się, że po jej sfinalizowaniu rozszerzone zostanie portfolio rozwiązań z zakresu zarządzania temperaturą firmy Vertiv oraz jej możliwości produkcyjne (szczególnie w regionie EMEA), a także wzmocnione zostaną jej zdolności do dostarczania kompleksowych rozwiązań w całym łańcuchu chłodzenia dla fabryk AI oraz centrów danych o wysokiej gęstości mocy.

Po zamknięciu transakcji akwizycji rozwiązania firmy ThermoKey wesprą rozwój koncepcji zintegrowanej infrastruktury fizycznej Vertiv poprzez rozszerzenie zakresu dostępnych technik chłodzenia oraz zwiększenie zdolności do projektowania zintegrowanej, systemowej architektury klimatyzacyjnej, co pozwoli klientom przygotować się na wdrażanie kolejnych generacji rozwiązań obliczeniowych. Portfolio ThermoKey obejmujące wymienniki ciepła, suche chłodnice, skraplacze powietrzne oraz systemy chłodzenia cieczą, uzupełni kompleksową ofertę Vertiv, dając klientom większą elastyczność w optymalizowaniu wydajności, dostosowaniu do warunków lokalnych oraz planowaniu rozwoju infrastruktury.

Odprowadzanie ciepła staje się jednym z kluczowych wyzwań dla centrów danych i fabryk AI w czasach, gdy branża poszukuje nowych sposobów na zwiększenie dostępnej mocy, poprawę efektywności energetycznej oraz skalowanie infrastruktury w przewidywalny sposób – powiedział Giordano Albertazzi, CEO Vertiv. – Podczas wcześniejszej współpracy z ThermoKey doceniliśmy ich zaawansowane rozwiązania wymiany ciepła, doświadczenie inżynierskie oraz relacje z producentami OEM i integratorami. Dokonana akwizycja ma poszerzyć wachlarz dostępnych produktów dla klientów wdrażających bardziej efektywne strategie chłodzenia oraz budujących infrastrukturę przygotowaną na dynamicznie rosnące wymagania obliczeniowe.

Założona w 1991 roku i mająca siedzibę we Włoszech firma ThermoKey wnosi ponad 30 lat doświadczenia w projektowaniu i produkcji wymienników ciepła dla centrów danych oraz innych wymagających zastosowań przemysłowych. Spółka zbudowała trwałe relacje z producentami oraz instalatorami na całym świecie i jest ceniona za doświadczenie inżynierskie, znajomość zastosowań oraz współpracę z klientami w środowiskach centrów danych, OEM oraz chłodzenia procesowego. Jej specjalistyczne kompetencje, techniki mikrokanałowe oraz kompatybilność z czynnikami chłodniczymi o niskim poziomie wpływu na globalne ocieplenie (GWP) i naturalnymi czynnikami chłodniczymi dobrze wpisują się w potrzeby nowoczesnych, energochłonnych centrów danych obsługujących środowiska sztucznej inteligencji.

Własne zaplecze projektowe i produkcyjne ThermoKey, w połączeniu z ofertą obejmującą wymienniki ciepła, suche chłodnice, skraplacze powietrzne oraz systemy chłodzenia cieczą, wzmocni bazę techniczną Vertiv oraz zwiększy elastyczność produkcji. Dostępne dodatkowo moce produkcyjne ThermoKey będą wspierały dalszy rozwój portfolio rozwiązań do zarządzania temperaturą Vertiv i umożliwią reagowanie na rosnący popyt w obszarze infrastruktury chłodzenia o znaczeniu krytycznym.

Z perspektywy klientów Vertiv akwizycja firmy ThermoKey przyniesie szereg korzyści:

  • lepsze wsparcie dla wysokowydajnych strategii chłodzenia w środowiskach sztucznej inteligencji oraz zastosowaniach o wysokiej gęstości mocy,
  • usprawniona integracja na poziomie systemowym w ramach infrastruktury chłodzenia w koncepcji zintegrowanej infrastruktury fizycznej Vertiv,
  • możliwość optymalizacji całego łańcucha chłodzenia (cieczą, powietrzem, odprowadzanie ciepła), w tym rozszerzone możliwości w zakresie odprowadzania ciepła (np. z wykorzystaniem systemów Vertiv TrimCooler), co przekłada się na lepsze wykorzystanie energii i wyższą efektywność,
  • szerszy dostęp w regionie EMEA do zaawansowanych technik chłodzenia suchego i wymiany ciepła oraz rozszerzone wsparcie inżynierskie i produkcyjne, odpowiadające na potrzeby szybkiego skalowania infrastruktury centrów danych nowej generacji.

Finalizacja transakcji uzależniona jest od spełnienia standardowych warunków, w tym uzyskania wymaganych zgód regulacyjnych i spodziewana jest w drugim kwartale 2026 roku.

VIGO Photonics przejmuje aktywa w USA z finansowaniem z Funduszu Ekspansji Zagranicznej

Fundusz Ekspansji Zagranicznej, zarządzany przez PFR TFI S.A. z Grupy PFR oraz VIGO Photonics S.A., globalny lider w dziedzinie fotoniki, nawiązali współpracę dotyczącą finansowania zagranicznej akwizycji polskiej spółki technologicznej. Fundusz udzielił finansowania na nabycie przez VIGO aktywów amerykańskiej firmy InfraRed Associates, Inc., jednego z czołowych producentów detektorów podczerwieni. Transakcja stanowi kluczowy element strategii ekspansji geograficznej, wzmacniając jednocześnie pozycję VIGO w globalnym sektorze high-tech. To kolejny projekt dotyczący ekspansji zagranicznej polskich firm realizowany w formule Team Poland.Vigo Photonics Processing plytki epitaksjalnej

Transakcja o wartości 8,4 mln USD, stanowi kluczowy element strategii ekspansji geograficznej i umacniania pozycji VIGO w sektorze high-tech. Aktywa spółki InfraRed zostały nabyte przez VIGO Photonics Corp. – amerykańską filię polskiego lidera w dziedzinie fotoniki. Partnerem VIGO Photonics w tym przedsięwzięciu jest Fundusz Ekspansji Zagranicznej 2 FIZ AN, który dostarcza finansowanie. W projekt zaangażowane są również PKO Bank Polski oraz KUKE, która zapewnia zabezpieczenia dla finansowania udzielonego zarówno przez fundusz, jak i bank.

Jestem dumny, że jako Grupa PFR możemy odegrać kluczową rolę w realizacji tak istotnej transakcji, która wspiera międzynarodową ekspansję polskiego sektora technologicznego. Ta inwestycja jest dowodem na to, że polskie firmy mogą z powodzeniem konkurować na globalnym rynku, jednocześnie budując strategiczne partnerstwa i wzmacniając pozycję naszej gospodarki. Dla nas jest to o tyle szczególne, że do projektu zagranicznego realizowanego w formule Team Poland po raz pierwszy włącza się partner gospodarczy – PKO Bank Polski. Mamy nadzieję, że to początek, długofalowej, owocnej współpracy z bankiem, który podobnie jak my aktywnie wspiera ekspansję zagraniczną polskich przedsiębiorstw – mówi Piotr Matczuk, prezes Zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju.

– Dziś nie chodzi już o pojedyncze transakcje, ale o zdolność polskiej gospodarki do budowania trwałych przewag w globalnych łańcuchach wartości. Skala inwestycji może uruchomić nowy cykl rozwojowy, ale jego powodzenie zależy od realnego udziału polskich firm. Finansowanie ekspansji VIGO Photonics pokazuje, że polski kapitał potrafi wspierać zaawansowane technologie i wychodzić globalnie. Rolą banków jest dziś nie tylko finansowanie, ale także tworzenie warunków do wzrostu i konkurencyjności firm – mówi Szymon Midera, prezes zarządu PKO Banku Polskiego.

Nabycie aktywów InfraRed Associates, firmy generującej stabilne i wysokie przychody, jest elementem realizacji strategii VIGO, zakładającej m.in. ekspansję na rynku amerykańskim oraz istotnym krokiem w realizacji długoterminowych celów VIGO Photonics – zwiększenia sprzedaży, dywersyfikacji źródeł przychodów oraz umocnienia pozycji w najważniejszych dla spółki sektorach przemysłowym i wojskowym.

Nabycie aktywów podmiotu amerykańskiego zwiększy wyraźnie nasze przychody na tym rynku, jednak kwestie finansowe to nie wszystko. Posiadanie zakładu produkcyjnego w USA jest kluczowe dla spełnienia wymogów dotyczących dostaw dla amerykańskiego sektora obronnego. Dla VIGO Photonics obronność od lat jest jednym z najważniejszych sektorów. Ta transakcja to jeden z istotnych punktów w długoterminowej strategii firmy. To także bardzo ważny krok, który pozwoli nam w pełni wykorzystać nasze moce produkcyjne i przybliży nas do celu, jakim jest przekształcenie VIGO w globalną firmę – mówi Adam Piotrowski, prezes zarządu VIGO Photonics.

Działająca od lat 70. XX wieku firma InfraRed Associates to uznany globalny producent detektorów chłodzonych ciekłym azotem (LN₂). Przedsiębiorstwo skupia swoją działalność głównie na rynkach amerykańskim, azjatyckim i europejskim. Oferta InfraRed Associates stanowi uzupełnienie głównej działalności VIGO Photonics, a jej produkty trafiają do odbiorców z sektorów przemysłowego, naukowego oraz wojskowego.

Inwestycja z VIGO Photonics jest kolejnym przykładem realizacji misji Funduszu Ekspansji Zagranicznej, jaką jest wspieranie polskich firm w ich globalnym rozwoju. Finansowanie tej inwestycji nie tylko umacnia pozycję VIGO na strategicznym rynku amerykańskim, lecz także otwiera drzwi do kluczowych sektorów, takich jak obronność i zaawansowane technologie. Jesteśmy przekonani, że to projekt, który realnie przyczyni się do wzmocnienia międzynarodowej pozycji konkurencyjnej polskiej gospodarki i będzie wizytówką polskiej innowacyjności na świecie – mówi Piotr Dmuchowski, prezes zarządu PFR TFI.

Transakcja ta przyczyni się do wzrostu skonsolidowanych przychodów VIGO Photonics. Jednocześnie umożliwi rozwój kluczowych kompetencji technologicznych i biznesowych, co wzmocni pozycję firmy w globalnym łańcuchu dostaw.

Transakcja ta stanowi przykład przemyślanej ekspansji europejskiego kapitału na rynek amerykański. VIGO Photonics nie tylko rozszerza swoją obecność na nowe rynki, lecz także wzmacnia współpracę gospodarczą i technologiczną między Europą a Stanami Zjednoczonymi.

AI słabnie w oczach inwestorów, złoto zyskuje. Inflacja znów na pierwszym planie

  • Coraz więcej polskich inwestorów uważa, że akcje związane ze sztuczną inteligencją będą raczej spadać, niż rosnąć
  • Odsetek osób posiadających surowce zwiększył się z 28 proc. do 31 proc.
  • W portfelach inwestorów wciąż dominuje złoto  — 70 proc. inwestujących w surowce Polaków ma na nie ekspozycję
  • Inflacja jest obecnie największym zmartwieniem polskich inwestorów

Po długim okresie optymizmu napędzanego przez rozwój sztucznej inteligencji, polscy inwestorzy indywidualni zaczynają ostrożniej  podchodzić do akcji związanych z AI oraz tzw. „Magnificent 7” — wynika z najnowszego raportu Puls Inwestora Indywidualnego przygotowanego przez platformę tradingową i inwestycyjną eToro.

Kwartalne badanie, obejmujące 11 000 inwestorów indywidualnych z 13 krajów, wykazało, że 26 proc. Polaków oczekuje wzrostu cen akcji związanych z AI w 2026 roku, wobec 33 proc. w I kwartale 2025 roku. To najniższy wynik od czasu, gdy pytanie po raz pierwszy zadano w IV kwartale 2024 roku.

Co najważniejsze, badanie w Polsce pokazuje istotną zmianę: po raz pierwszy odsetek inwestorów spodziewających się spadku akcji związanych z AI (29 proc.) przewyższył udział tych, którzy oczekują wzrostu (26 proc.). Jest to sprzeczne z globalnymi nastrojami, w których nadal przeważają inwestorzy spodziewający się wzrostu w tym segmencie.

Podobnie, 43 proc. badanych w Polsce uważa, że „Magnificent 7” osiągnie lepsze wyniki niż szeroki rynek w 2026 roku, w porównaniu z 52 proc. w I kwartale 2025 roku — co również jest najniższym wynikiem od IV kwartału 2024 roku.

Badanie przeprowadzono w dniach 12–27 lutego 2026 roku, przed ostatnią eskalacją sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wyniki odzwierciedlają więc nastroje inwestorów sprzed wybuchu konfliktu z Iranem.

Dane z raportu skomentował Paweł Majtkowski, analityk rynku eToro: W Polsce widać wyraźną zniżkę nastrojów wobec akcji związanych ze sztuczną inteligencją — nie tylko mniej inwestorów oczekuje dalszych wzrostów, ale, co kluczowe, już przed wybuchem wojny (a obecnie trend ten jeszcze się nasilił) obserwujemy szerszy schemat, w którym polscy inwestorzy wydają się ostrożniejsi i szybciej realizują zyski.

Rosnące znaczenie surowców skłania inwestorów do zwrotu w stronę aktywów materialnych

Surowce zyskują na znaczeniu w portfelach inwestorów indywidualnych. Ich udział wzrósł do 31 proc. z 28 proc. w I kwartale 2025 roku. Ta klasa aktywów jest również szczególnie popularna w Polsce — stanowi 25 proc. portfeli polskich inwestorów, w porównaniu z 21 proc. globalnie.

Wśród inwestujących w surowce najczęściej wybieranym aktywem pozostaje złoto — 70 proc. ma na nie ekspozycję. Kolejne miejsca zajmują srebro (39 proc.), miedź (27 proc.), ropa (22 proc.) oraz kawa (16 proc.). Z analiz eToro wynika, że polscy inwestorzy wyraźnie preferują złoto — 59 proc. posiada je w portfelu wobec globalnej średniej na poziomie 47 proc.

Paweł Majtkowski dodał: Surowce zyskują na popularności, ponieważ inwestorzy indywidualni ograniczają swoje oczekiwania wobec AI i spółek technologicznych, a jednocześnie mierzą się z bardzo silną niepewnością geopolityczną oraz nawracająca inflacją. W takim otoczeniu aktywa materialne są coraz częściej postrzegane jako sposób na dywersyfikację portfela i ochronę wartości.

W lutym Narodowy Bank Polski powiększył swoje rezerwy złota o kolejne 20 ton, do 570 ton. Jest zatem coraz bliżej celu jakim jest osiągniecie rezerw na poziomie 700 ton. Polscy inwestorzy detaliczni wydają się podzielać ten entuzjazm NBP. Historycznie złoto było postrzegane jako narzędzie długoterminowej ochrony wartości. Silniejsza atrakcyjność złota wśród polskich inwestorów odzwierciedla preferencję dla stabilności i ochrony kapitału.

Inflacja uznawana za największe ryzyko przez inwestorów

Najnowszy raport Puls Inwestora Indywidualnego pokazuje, że 27 proc. polskich inwestorów indywidualnych uważa inflację za największe zagrożenie dla swoich inwestycji – w porównaniu do 24 proc. w poprzednim kwartale. Tym samym inflacja wyprzedziła konflikt międzynarodowy, który zajmuje obecnie drugie miejsce z wynikiem 25 proc.

Dane z naszego badania pokazują, że obawy dotyczące inflacji pozostawały silne mimo spadku inflacji w lutym do 2,1 proc. i marcowej obniżki stōp procentowych przez RPP. Inflacja pozostawała na radarze inwestorów jeszcze przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie, który poprzez silny wzrost cen ropy może rzeczywiście wywołać wzrost inflacji w najbliższych miesiącach. Jeśli ropa Brent utrzyma się powyżej 100 dolarów przez okres dłuższy niż miesiąc, może to podnieść inflację o 1 pkt proc. w perspektywie kilku miesięcy., wyjaśnił Paweł Majtkowski.

Mimo chaosu w komunikacji USA i Iranu inwestorzy wierzą w uspokojenie sytuacji

Pomimo tego, że USA i Iran w przestrzeni publicznej nie potrafią ustalić, czy w ogóle prowadzą rozmowy pokojowe, rynki reagują tak, jakby te negocjacje za chwilę miały zakończyć się sukcesem. W tle Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych, a gospodarka przed wyborami zdestabilizowana jest centralnym sterowaniem.

Ważne, że nie jest dziwnie

W przestrzeni medialnej nadal trwa dziwna wymiana zdań pomiędzy USA a Iranem. USA uważają, że rozmowy pokojowe idą w dobrą stronę, a Iran twierdzi, że one nie istnieją. Oba państwa potwierdzają jednak, że wymieniają pewne wiadomości z lokalnymi pośrednikami – mowa o Turcji, Egipcie czy Pakistanie. Z perspektywy rynków ważniejsze od tego zadziwiającego sporu jest jednak to, że sytuacja się trochę uspokaja. Nie można mówić na razie oczywiście o końcu wojny, ale patrząc na reakcję rynków do tego właśnie dążymy. Musimy jednak pamiętać, że ostatnia deklaracja prezydenta USA mówi o wstrzymaniu ataków na infrastrukturę energetyczną na 5 dni. Skoro padła w poniedziałek to obowiązuje do soboty. Oznacza to, że możemy mieć bardzo aktywny piątek, kiedy inwestorzy będą się przygotowywać na potencjalną eskalacje w weekend. Część analityków dodatkowo wskazuje na pewne wypowiedzi administracji prezydenckiej sugerujące, że poparcie dla samej wojny wyraźnie maleje. To również może sugerować wygaszanie działań.

Co na to rynki?

Ropa Brent, mimo wczorajszego odbicia do 100 USD, dzisiaj wróciła w okolice 95 USD za baryłkę. Warto zwrócić uwagę, że spada też różnica pomiędzy ropą notowaną w Londynie a tą notowaną w USA. Pokazuje to pewną stabilizację, choć na wyższych poziomach. Dolar traci względem euro, co przekłada się korzystnie na waluty naszego regionu, w tym oczywiście złotego. Wyraźnie w górę idzie złoto, które po odbiciu poniżej poziomu 4 200 USD wróciło powyżej 4 600 USD. Pewien oddech czuć również na giełdach. Europejskie parkiety otwierają się dzisiaj sporymi wzrostami. Potwierdza to teorię o powolnym wygaszaniu konfliktu.

Węgrzy nie tną stóp procentowych

Patrząc na same dane makroekonomiczne, wczorajsza decyzja banku centralnego na Węgrzech ma prawo zadziwiać. Utrzymano bowiem stopę procentową na poziomie 6,25%, podczas gdy wskaźnik inflacji wynosił zaledwie 1,4%. To prawie 5% różnicy. Musimy jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze o wojnie w Zatoce Perskiej, która spowodowała dużo większą utratę wartości forinta niż złotego. Słabsza waluta to droższe dobra importowane, czyli nawrót inflacji. Po drugie – mamy też nadchodzące wybory. Rząd wprowadził wiele przepisów, które powodują, że ceny są sztucznie uwiązane. Mowa tutaj zarówno o limicie marż w handlu detalicznym, jak również interwencji na rynku paliw. Bank centralny wie zatem, że obecny poziom inflacji jest oczywiście prawidłowy, ale biorąc pod uwagę potencjał do jego wzrostu, decyzja o utrzymaniu stóp jest znacznie bardziej uzasadniona.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Jacek Przybylski dyrektorem generalnym Cisco w Polsce

0

Firma Cisco powołała Jacka Przybylskiego na stanowisko dyrektora generalnego w Polsce.

Dotychczas Jacek Przybylski pełnił funkcję Senior Director w obszarze Customer Experience for Professional Services w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka), a także kierował krakowskim oddziałem Cisco. Na nowym stanowisku zastąpił Przemysława Kanię, który w ubiegłym roku objął funkcję szefa działu Service Provider Business w regionie EMEA.

Jacek Przybylski dołączył do Cisco w 2021 roku. Od tego czasu odpowiadał za rozwój współpracy z pracownikami, klientami i partnerami, koncentrując się na budowie bezpiecznej infrastruktury sieciowej wspierającej rozwój rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

„Jacek to inspirujący lider, dla którego relacje z pracownikami, klientami i partnerami mają kluczowe znaczenie. Jego podejście do innowacji i cyfryzacji będzie szczególnie istotne w kontekście rozwoju bezpiecznych rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji oraz wsparcia dla polskich firm działających w jednej z najbardziej dynamicznych gospodarek cyfrowych w Europie” powiedział Pär Holgersson, VP Cisco EMEA North.

Komentując objęcie nowej roli, Jacek Przybylski podkreślił: To dla mnie ogromne wyróżnienie kierować Cisco w Polsce w tak dynamicznym okresie. Wraz z zespołem zamierzamy dalej rozwijać współpracę z klientami i partnerami oraz wspierać organizacje w wykorzystywaniu nowych możliwości, jakie daje transformacja cyfrowa i technologie oparte na sztucznej inteligencji”.

Przed dołączeniem do Cisco Jacek Przybylski przez 16 lat był związany z firmą Atos, gdzie zdobywał doświadczenie w obszarze usług zarządzanych oraz usprawniania procesów operacyjnych. Jest absolwentem Politechniki Bydgoskiej oraz HEC Paris.

Lagarde: reakcja EBC będzie zależeć od skali i trwałości szoku energetycznego

Christine Lagarde podczas wystąpienia wygłoszonego na konferencji „EBC i jego obserwatorzy”, organizowanej przez Instytut Stabilności Monetarnej i Finansowej przy Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie, nakreśliła najważniejsze wyzwania stojące przed Europejskim Bankiem Centralnym w warunkach rosnącej niepewności na rynkach energii. Prezes EBC podkreśliła, że bank centralny pozostaje w stanie podwyższonej gotowości i analizuje, w jakim stopniu wzrost cen surowców energetycznych może przełożyć się na inflację w strefie euro. Zaznaczyła, że obecne zaburzenia nie muszą automatycznie prowadzić do trwałego wzrostu presji cenowej, jednak ryzyko takiego scenariusza wyraźnie wzrosło, szczególnie jeśli problemy po stronie podaży energii utrzymają się dłużej.

Lagarde wskazała, że polityka pieniężna musi pozostać elastyczna i oparta na napływających danych. W jej ocenie reakcja EBC powinna zależeć zarówno od skali, jak i trwałości szoku energetycznego. Krótkotrwałe wahania cen nie wymagają natychmiastowej interwencji, natomiast bardziej uporczywy wzrost kosztów energii, oddziałujący szerzej na gospodarkę, może wymagać dostosowania parametrów polityki pieniężnej. Jednocześnie zwróciła uwagę na ryzyko trudniejszego scenariusza makroekonomicznego, w którym wyższa inflacja współwystępuje ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego. Droższa energia ogranicza bowiem siłę nabywczą gospodarstw domowych i zwiększa koszty działalności przedsiębiorstw, co może osłabiać aktywność gospodarczą w całej strefie euro.

W swoich rozważaniach Lagarde odniosła się również do aktualnych projekcji inflacyjnych. W scenariuszu bazowym Europejskiego Banku Centralnego inflacja w strefie euro ma wynieść około 2,6 proc. w bieżącym roku, jednak w przypadku silniejszych i bardziej trwałych zakłóceń na rynku energii może wzrosnąć nawet do około 6,3 proc., wyraźnie przekraczając cel inflacyjny banku centralnego. Wystąpienie Christine Lagarde potwierdza, że Europejski Bank Centralny przygotowuje się na różne warianty rozwoju sytuacji, starając się zachować równowagę między ograniczaniem inflacji a minimalizowaniem negatywnego wpływu szoków energetycznych na wzrost gospodarczy. EURUSD obecnie konsoliduje się w rejonie 1,16.

Archicom zamknął 2025 rok rekordową sprzedażą i najwyższą liczbą przekazań w historii

Archicom, deweloper będący częścią Grupy Echo, zamknął 2025 rok rekordową sprzedażą 2 847 mieszkań, notując wzrost o 30% rok do roku i realizując roczny cel przy dynamice znacząco wyższej niż wzrost rynku, który wyniósł 9,3%. Jednocześnie spółka przekazała klientom 2 138 mieszkań, niemal podwajając wynik względem poprzedniego roku i osiągając najwyższy poziom przekazań w historii. To efekt pięcioletniej transformacji spółki po integracji z Grupą Echo i budowy ogólnopolskiej platformy deweloperskiej.

W 2025 roku w strukturze sprzedaży Archicom istotną i rosnącą rolę odgrywał segment popularny, który odpowiadał za około 40% zawartych umów. Spółka zakłada, że w kolejnych latach jego udział wzrośnie nawet do 50%. W 2025 roku spółka wprowadziła do oferty i przedsprzedaży 3 274 mieszkania, a bank ziemi osiągnął wartość 10 763 lokali. Na koniec czwartego kwartału spółka posiadała 3 258 mieszkań w ofercie i realizowała 32 projekty w 6 największych miastach w Polsce.

W samym czwartym kwartale Archicom sprzedał 1 066 mieszkań, co oznacza wzrost o 47% rok do roku, oraz przekazał klientom 1 020 lokali wobec 260 rok wcześniej, osiągając w całym 2025 r. rekordowy poziom zarówno sprzedaży, jak i przekazań.

Miniony rok był dla Archicom okresem rekordowej sprzedaży, ale także konsekwentnego wzmacniania pozycji rynkowej i budowy fundamentów pod dalszy rozwój. Oprócz bardzo dobrych wyników sprzedażowych koncentrowaliśmy się na rozwoju platformy operacyjnej, realizacji projektów o rosnącej skali oraz umacnianiu obecności w największych miastach w Polsce. Równolegle zrealizowaliśmy szereg kluczowych inicjatyw strategicznych. Uruchomiliśmy modelową szkołę publiczną w ramach projektu Modern Mokotów, rozwijamy projekty w formule lex deweloper w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Rozpoczęliśmy również nowe projekty w segmencie premium w Warszawie, które już na starcie notują bardzo dobre wyniki sprzedaży. Istotnym krokiem była sprzedaż kompleksu biurowego City 2, która pozwoliła nam w pełni skoncentrować działalność na rynku mieszkaniowym. Jednocześnie nasze podejście do projektów miejskich zostało docenione na arenie międzynarodowej – Fuzja w Łodzi zdobyła dwie nagrody podczas targów MIPIM w Cannes, w tym główną nagrodę za najlepszą rewitalizację miejską – mówi Waldemar Olbryk, prezes zarządu Archicom.

Wyniki finansowe oraz struktura bilansu

W 2025 roku Archicom rozpoznał przychody z 1 322 przekazanych mieszkań wobec 941 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wzrost przychodów był również wspierany przez sprzedaż gruntu przy ul. Chłodnej w Warszawie. Zmiana marży rok do roku wynikała przede wszystkim z odmiennej struktury przekazań w analizowanych okresach.

– Przychody Archicom wzrosły do 961,7 mln zł wobec 742,0 mln zł rok wcześniej, a zysk brutto ze sprzedaży wyniósł 320,6 mln zł wobec 286,6 mln zł w 2024 roku. Zmiany w strukturze bilansu, w tym wzrost poziomu aktywów i zapasów, odzwierciedlają realizację strategii wzrostu, obejmującą rozwój banku ziemi oraz prowadzenie 32 projektów o łącznej skali ponad 6 600 lokali. Po stronie zobowiązań obserwujemy naturalny wzrost wynikający ze skali działalności, w tym wyższego poziomu przedpłat klientów oraz finansowania dłużnego, które wspiera dalszą ekspansję spółki – mówi Justyna Kawa, CFO i członkini zarządu Archicom.

Kolejny etap wzrostu

Po zakończeniu czwartego kwartału Archicom utrzymał wysoką aktywność operacyjną, koncentrując się na dalszym rozwoju oferty oraz przygotowaniu projektów do kolejnych etapów realizacji. Dotychczas w pierwszym kwartale 2026 roku spółka wprowadziła do sprzedaży blisko 557 mieszkań oraz uruchomiła przedsprzedaż kolejnego wrocławskiego projektu.

W 2026 roku Archicom planuje dalsze zwiększanie skali działalności, zakładając sprzedaż na poziomie od 3 200 do 3 500 mieszkań rocznie oraz wzrost liczby przekazań rok do roku. Spółka koncentruje się na wzmacnianiu pozycji na kluczowych rynkach mieszkaniowych, ze szczególnym uwzględnieniem Warszawy, a także zakłada debiut w Trójmieście. Jednocześnie Archicom kontynuuje rozwój miastotwórczych projektów realizowanych w formule lex deweloper, przy jednoczesnej poprawie efektywności operacyjnej i dalszym rozwoju skalowalnej platformy biznesowej.

2025 rok stanowi potwierdzenie, że model zbudowany po integracji z Grupą Echo działa pełnoskalowo. Spółka wchodzi w kolejny etap rozwoju – po okresie integracji i budowy skali koncentruje się na dalszym wzroście w oparciu o dojrzały model operacyjny.

Coraz więcej renegocjacji na polskim rynku magazynowym. Co to mówi o strategiach najemców?

Przedłużenie umowy najmu należy traktować jak zawarcie nowego kontraktu – z pełną analizą potrzeb operacyjnych, parametrów technicznych i kosztów – mówi Jan Olszewski, starszy doradca w dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych Newmark Polska.

Zmianę potwierdzają dane rynkowe. W całym 2025 roku renegocjacje odpowiadały za ponad 50 proc. całkowitego wolumenu powierzchni wynajętej na rynku magazynowym, wobec 41,85 proc. rok wcześniej. Skala tego zjawiska różni się w zależności od regionu – najwyższy udział renegocjacji w strukturze popytu, przekraczający 70 proc., odnotowano w województwie śląskim. Wysoki udział tego typu transakcji widoczny był również w województwach łódzkim i wielkopolskim, gdzie renegocjacje obejmowały blisko 60 proc. wynajętej powierzchni.

– To sygnał, że rynek wchodzi w fazę większej dojrzałości, z mniejszą liczbą ekspansji i rosnącym naciskiem na optymalizację zajmowanej powierzchni – wyjaśnia Olszewski. – Łączny wolumen. powierzchni magazynowo-przemysłowych przekroczył w ubiegłym roku 36,5 mln mkw., a wiele firm – zarówno globalnych marek obecnych na naszym rynku od lat, jak i rodzimych przedsiębiorstw – ma za sobą kilka procesów relokacji i ekspansji. To doświadczenie przekłada się dziś na bardziej świadome decyzje i precyzyjne definiowanie potrzeb najemców – dodaje ekspert.

Jest wybór, chociaż nie wszędzie

Brak dostępnych alternatyw przestał decydować o pozostaniu w dotychczasowej lokalizacji, a ograniczony wybór dotyczy dziś głównie wybranych rynków lokalnych. W skali kraju sytuacja pozostaje zrównoważona, mimo spadku wolumenu nowej powierzchni oddawanej do użytku. Średni poziom pustostanów w Polsce utrzymuje się w przedziale 7-8 proc., co w większości przypadków pozwala znaleźć magazyn dopasowany do konkretnych potrzeb operacyjnych. Dobrym przykładem są województwa śląskie i wielkopolskie, gdzie poziom wakatów przekracza 8 proc., a jednocześnie notowany jest jeden z najwyższych udziałów renegocjacji w kraju.

Dlaczego firmy zostają?

– Mimo dostępnych powierzchni, duża grupa najemców niechętnie decyduje się na relokację poza sprawdzony obiekt, który wcześniej wybrali ze względu na dobrą infrastrukturę drogową i dostęp do doświadczonej kadry. Dlatego nawet planując zmianę budynku, część firm w pierwszej kolejności szuka parków magazynowych „po sąsiedzku” – wyjaśnia Jan Olszewski. Według eksperta, dla pracowników dojeżdżających do magazynu, przeniesienie go zaledwie o 10 km dalej może stać się powodem do zmiany pracy. A przedsiębiorcy wiedzą, że utrata doświadczonych zespołów, koszty nowej rekrutacji oraz czas potrzebny na wdrożenie zatrudnionych często przewyższają nawet oszczędności wynikające z niższego czynszu.

Na pozostanie w dotychczasowym magazynie decydują się firmy, dla których stanowi on realną wartość operacyjną, a nie jedynie punkt na mapie. – Im bardziej magazyn został dopasowany do konkretnych procesów najemcy, tym większa będzie jego skłonność do pozostania w obiekcie. Dotyczy to zwłaszcza nieruchomości z dużą liczbą indywidualnych dostosowań, rozbudowanych instalacji technicznych czy istotnych inwestycji poniesionych przez najemcę. W takich przypadkach zmiana lokalizacji oznaczałaby nie tylko duży wysiłek logistyczny, ale również utratę poniesionych nakładów – podkreśla Olszewski.

Doradca Newmark Polska przypomina też, że relokacja zawsze oznacza dodatkowe koszty. Należą do nich m.in. wydatki związane z przywróceniem dotychczasowego obiektu do pierwotnego stanu, demontaż i transport infrastruktury, ponowna instalacja systemów oraz reorganizacja operacji. – Na papierze nowy magazyn może wyglądać atrakcyjniej cenowo, ale po zsumowaniu wszystkich elementów bilans nie zawsze wypada na korzyść przeprowadzki – zaznacza Jan Olszewski. To jednak nie oznacza, że relokacje tracą sens. Technologia coraz wyraźniej przemawia na korzyść nowych obiektów. Wyższa efektywność energetyczna, rozwiązania proekologiczne, nowoczesna infrastruktura i coraz bardziej reprezentacyjne części biurowe w najnowszych obiektach stanowią istotną wartość dodaną, szczególnie dla firm planujących automatyzację lub zmianę modelu operacyjnego.

Coraz częściej o ostatecznej decyzji przesądzają również koszty eksploatacyjne. – Najemcy analizują nie tylko ich poziom, ale także sposób zarządzania obiektem i transparentność rozliczeń. To właśnie na tym etapie kluczowa staje się rola doradców, którzy pomagają precyzyjnie oszacować rzeczywisty, całkowity koszt zmiany lokalizacji w porównaniu z opcją pozostania w dotychczasowym budynku – podsumowuje Olszewski.

Najpierw liczby, potem decyzje

Decyzja o tym, czy pozostać w dotychczasowym magazynie, czy przenieść operacje w nowe miejsce, wymaga czasu, rzetelnych danych i porównania realnych scenariuszy rynkowych. Dlatego doradca z Newmark Polska rekomenduje rozpoczęcie renegocjacji na około 12-18 miesięcy przed końcem obowiązującej umowy. – Taki horyzont daje najemcy komfort działania i pozwala przejść pełny proces decyzyjny bez presji czasu. Punktem wyjścia jest analiza aktualnej sytuacji operacyjnej i kosztowej – sprawdzenie, czy obecna powierzchnia nadal wspiera biznes i plany rozwoju. Równolegle warto zweryfikować dostępne na rynku alternatywy, nawet jeśli scenariuszem bazowym jest pozostanie w dotychczasowym obiekcie. To pozwala realnie ocenić pozycję negocjacyjną i zakres możliwych ustępstw – mówi Jan Olszewski.

Jak tłumaczy ekspert, w praktyce chodzi o porównanie kilku realnych opcji i spokojne przejście przez nie krok po kroku. Pod uwagę brane są nie tylko stawki czynszu czy koszty adaptacji, ale też koszty pracy, relokacji, opłaty eksploatacyjne i ryzyka związane z codziennym funkcjonowaniem operacji. – Zadaniem doradcy jest zebranie tych wszystkich elementów w całość i pomoc w wyborze rozwiązań, które faktycznie mają sens z punktu widzenia biznesu. Na tej podstawie powstaje krótka lista opcji, a dopiero potem rozpoczynają się właściwe negocjacje – najpierw warunków komercyjnych, a następnie zapisów umowy – wyjaśnia Olszewski.

Jakie tematy trafiają na stół?

Dla najemców kluczowe staje się kompleksowe dopasowanie warunków umowy do aktualnych potrzeb firmy, a czynsz jest tylko jednym z elementów szerszej układanki.

– W praktyce na stole negocjacyjnym najczęściej pojawiają się kwestie związane z zakresem i finansowaniem prac adaptacyjnych oraz ASTI (Above Standard Tenant Improvements – ponadstandardowe dostosowania), zasadami indeksacji czynszu, wysokością i rozliczaniem opłat eksploatacyjnych oraz strukturą zachęt finansowych – wylicza Jan Olszewski. Według eksperta, coraz większą wagę zyskują również elementy techniczne. Najemcy renegocjują zakres modernizacji obiektów, odświeżenie powierzchni, poprawę parametrów posadzki czy możliwość instalacji nowych maszyn i linii technologicznych. W wielu przypadkach to właśnie te kwestie przesądzają o decyzji o przedłużeniu umowy, ponieważ pozwalają dostosować istniejący magazyn do zmieniających się procesów bez konieczności kosztownej relokacji.

Jednym z kluczowych czynników wpływających na warunki komercyjne nadal pozostaje długość kontraktu. Im dłuższa umowa, tym większa skłonność wynajmujących do ustępstw – zarówno w zakresie czynszu, jak i pakietu zachęt czy zakresu prac adaptacyjnych. – Dlatego też klauzule wcześniejszego wyjścia z umowy (tzw. break option) pojawiają się dosyć rzadko. Kontrakt pięcioletni z możliwością wypowiedzenia po trzech latach, dla właścicieli budynków, w praktyce oznacza umowę trzyletnią i tak też jest wyceniany pod względem ryzyka oraz oferowanych warunków – wyjaśnia ekspert Newmark Polska.

Czy to nowy etap rynku magazynowego?

Przedłużenia umów najmu zawsze były elementem rynku, ale dziś ich rola jest zdecydowanie większa i wiele wskazuje na to, że w najbliższych latach ten trend będzie się utrwalał. – Renegocjacje przestają być reakcją na chwilowe zawirowania rynkowe, a stają się naturalnym elementem zarządzania portfelem najmu. Jednocześnie rozwój nowoczesnych obiektów magazynowych, oferujących wyższą efektywność energetyczną, zaawansowane rozwiązania technologiczne i większą elastyczność operacyjną, sprawia, że nowe inwestycje nadal odgrywają istotną rolę w decyzjach najemców. W warunkach niepewności i zmiennego otoczenia gospodarczego kluczowe znaczenie w opracowywaniu optymalnych strategii ma świadome planowanie, dobre rozpoznanie lokalnych rynków i eksperckie wsparcie doradcze – zarówno w ramach renegocjacji, jak i relokacji do nowych obiektów. Profesjonalny doradca pomaga przekuć decyzje dotyczące najmu w realne narzędzie optymalizacji kosztów i dalszego rozwoju biznesu – zapewnia Jan Olszewski.

Ceny widmo w sklepach i punktach usługowych. Inspekcja Handlowa publikuje wyniki kontroli

0

Brak ceny przy produkcie, brak cennika w punkcie usługowym, nieprawidłowo podana cena promocyjna albo brak informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką – to najczęstsze uchybienia wykryte przez Inspekcję Handlową podczas szeroko zakrojonych kontroli przeprowadzonych na zlecenie Prezesa UOKiK. Skala problemu okazała się duża, ponieważ nieprawidłowości stwierdzono w niemal co drugiej skontrolowanej placówce.

W ubiegłym roku Inspekcja Handlowa sprawdziła 3026 przedsiębiorców działających w różnych branżach. Kontrole objęły nie tylko sklepy, w tym duże sieci handlowe, ale również punkty usługowe, stacje paliw, parkingi oraz hotele. Inspektorzy ocenili sposób informowania o cenach w przypadku 461 437 produktów. Podmioty do kontroli wytypowano na podstawie monitoringu rynku, wcześniejszych wyników oraz sygnałów napływających od konsumentów.

Jak podkreśla Prezes UOKiK Tomasz Chróstny, prawo do jasnej i pełnej informacji o cenie należy do podstawowych praw konsumenckich. Klient jeszcze przed zakupem produktu lub skorzystaniem z usługi powinien wiedzieć, ile zapłaci, bez konieczności dopytywania sprzedawcy czy personelu. Cena powinna być czytelna, jednoznaczna i ostateczna, a stosowanie ogólnych widełek typu „od-do” nie spełnia tych wymogów.

Kontrolerzy sprawdzali przede wszystkim, czy konsument może bez trudu znaleźć informację o cenie produktu lub usługi. Ważnym elementem kontroli było również weryfikowanie, czy przy towarach podawano cenę jednostkową, czyli na przykład za litr, kilogram lub metr. Taki obowiązek ma duże znaczenie praktyczne, ponieważ umożliwia porównanie różnych produktów i ocenę, która oferta rzeczywiście jest korzystniejsza.

Szczególną uwagę Inspekcja Handlowa poświęciła także promocjom. Inspektorzy analizowali, czy przedsiębiorcy prawidłowo informują o obniżkach oraz czy przy przecenionych produktach podawana jest najniższa cena obowiązująca w ciągu 30 dni przed obniżką. To właśnie ten punkt od dawna budzi wiele kontrowersji, ponieważ pozwala konsumentowi ocenić, czy promocja jest realna, czy jedynie pozorna.

Wyniki kontroli pokazują, że problem nadal pozostaje poważny. Nieprawidłowości w informowaniu o cenach stwierdzono u 1462 przedsiębiorców, czyli prawie połowy wszystkich skontrolowanych. Łącznie różnego rodzaju uchybienia dotyczyły 60 001 produktów, co stanowi około 13 proc. wszystkich sprawdzonych. Najczęściej brakowało jakiejkolwiek informacji o cenie, przez co konsument nie miał możliwości ustalenia, ile faktycznie zapłaci przy kasie.

Część uchybień dotyczyła także błędów w podawaniu cen jednostkowych albo całkowitego ich braku w sytuacjach, gdy przepisy nakazują ich uwidocznienie. W punktach usługowych, takich jak salony fryzjerskie, kosmetyczne, zakłady krawieckie, warsztaty samochodowe czy przychodnie weterynaryjne, problemem często okazywał się brak cennika lub stosowanie niedozwolonych widełek cenowych.

Kontrole wykazały również liczne nieprawidłowości przy promocjach. W wielu przypadkach nie zamieszczano informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką. Zamiast tego sprzedawcy odnosili wysokość rabatu do ceny regularnej, co mogło wprowadzać klientów w błąd co do rzeczywistej skali przeceny. W praktyce oznacza to, że część ofert promocyjnych mogła wyglądać atrakcyjniej, niż była w rzeczywistości.

Inspekcja Handlowa podkreśla jednak, że kontrole przyniosły również wymierne efekty. Większość przedsiębiorców jeszcze w trakcie działań inspektorów poprawiła oznaczenia cenowe i dostosowała się do obowiązujących przepisów. Nie obyło się jednak bez sankcji. Na 899 przedsiębiorców nałożono kary finansowe, których łączna wartość przekroczyła 1,2 mln zł i wyniosła dokładnie 1 204 194 zł.

Wnioski z kontroli są jednoznaczne: mimo obowiązujących regulacji wielu przedsiębiorców wciąż nie zapewnia konsumentom podstawowej, przejrzystej informacji o cenie. Tymczasem to właśnie cena jest jednym z kluczowych elementów każdej decyzji zakupowej. Dla klientów oznacza to konieczność większej czujności, a dla firm wyraźny sygnał, że nieprawidłowe oznaczanie cen może skończyć się nie tylko korektą praktyk, ale również dotkliwą karą finansową.

Handel w Polsce się zmienia. Właściciele galerii przebudowują strategie. Parki handlowe nadal liderem nowej podaży

0

Właściciele centrów handlowych koncentrują się na modernizacji istniejących obiektów, optymalizacji powierzchni i rozbudowie oferty w oparciu o retailtainment, aby sprostać zmieniającym się oczekiwaniom klientów – wskazuje raport CBRE „2026 Poland Real Estate Market Outlook”. Katalizatorem zmian jest rosnąca zamożność społeczeństwa i silna konkurencja. W najbliższych kwartałach na rynku powierzchni handlowych będziemy też obserwować dalszy rozwój konceptów typu value, które poza parkami handlowymi są również zainteresowane centrami handlowymi.

Klienci w centrum uwagi

Jak wynika z raportu CBRE, właściciele centrów handlowych podejmują aktywne działania mające na celu repozycjonowanie obiektów, dostosowanie do oczekiwań klientów, wzmacnianie ich oferty oraz optymalizację. Te działania przyczyniają się do bardzo dobrych wyników, co odzwierciedlone jest w niższej podatności na wpływ konkurencji oraz poprawę parametrów funkcjonowania centrum.

Indeks siły nabywczej na mieszkańca w Warszawie przekroczył już średnią dla Europy, a wskaźniki dla Polski rosną w wysokim tempie. Polska jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w Unii Europejskiej, co w połączeniu z rosnącą zamożnością polskiego społeczeństwa przyciąga uwagę międzynarodowych najemców. Tylko w ubiegłym roku około 30 nowych marek zadebiutowało na polskim rynku handlowym.

Rosnąca siła nabywcza daje pozytywny impuls dla rozwoju rynku, przekładając się na dalszy rozwój, szczególnie parków handlowych, ale też redefinicję centrów handlowych. Będziemy obserwować optymalizację i wzmacnianie oferty, rozwój retailtainment oraz wzrost zainteresowania międzynarodowych marek mówi Anna Wysocka, szefowa działu handlowego w CBRE.

Retailtainment coraz bardziej popularny

Retailtainment (koncept łączący handel i rozrywkę) będzie zyskiwać na znaczeniu na polskim rynku handlowym. W najbliższej przyszłości stanie się ważnym elementem zarówno dla właścicieli, jak i dla operatorów handlowych. Inwestycje w projekty typu retailtainment przeważały głównie w Europie Zachodniej, jednak coraz więcej sklepów w naszej części Europy rozwija już przestrzenie eventowe, zajęcia fitness lub strefy kawiarniane w ramach do tej pory tradycyjnych przestrzeni handlowych.

Spodziewamy się dalszej ewolucji miksu najemców i wzmożonej aktywności właścicieli w poszukiwaniu atrakcyjnych marek korespondujących z najnowszymi trendami i zmianami zwyczajów zakupowych klientów. Natomiast w odpowiedzi na wrażliwość cenową konsumenta spodziewamy się również dalszego rozwoju konceptów typu value, które są zainteresowane nie tylko parkami, ale również centrami handlowymi, co może przynieść obustronne korzyści. Popularni wśród klientów value retailers są bardzo często silnymi generatorami ruchu – dodaje Anna Wysocka, CBRE.

Przyszłość parków handlowych

Parki handlowe będą przeważać w strukturze nowej rocznej podaży powierzchni handlowej w Polsce jeszcze przez co najmniej najbliższe dwa lata. Jednocześnie, po pierwszej fali realizacji tych konceptów w 2020 r., najbliższe lata mogą przynieść wśród najemców weryfikację rentowności poszczególnych lokalizacji, co może skutkować działaniami optymalizacyjnymi w niedalekiej przyszłości. W 2025 r. udział transakcji parkami handlowymi w wolumenie sektora handlowego w Polsce wyniósł ok. 55 proc., a jeszcze w 2019 r. nie przekraczał 10 proc., co świadczy o atrakcyjności formatu parków handlowych wśród inwestorów.

Utrzymujące się wysokie zainteresowanie parkami handlowymi będzie charakteryzować rynek również w 2026 roku. Będziemy jednak obserwować coraz więcej selektywnego podejścia zarówno wśród deweloperów, inwestorów, jak i najemców. Z drugiej jednak strony, można przypuszczać, że grono najemców rozwijających się w parkach będzie stabilne, a najemcy będą rozpatrywali lokalizacje w coraz mniejszych ośrodkach miejskich – mówi Anna Wysocka, CBRE.

Dane RCN o cenach mieszkań – jakie są z nimi problemy?

Łatwiejszy dostęp do danych z rejestrów cen nieruchomości (RCN) to duża zmiana. Niestety, w tych informacjach czasem znajdziemy dziwne ceny mieszkań. Dlaczego?

Zapowiadany rządowy portal cen mieszkań (Portal DOM) został przyćmiony przez łatwiejszy dostęp do danych z rejestrów cen nieruchomości (RCN). Przez dłuższy czas ze wspomnianych rejestrów korzystali głównie rzeczoznawcy majątkowi, a dostęp dla Kowalskich ograniczała opłata oraz czasem dość kłopotliwa procedura wnioskowania o dane. Teraz wiele się zmieniło, a niektóre miasta opublikowały dane z rejestrów cen nieruchomości udostępniając je wszystkim zainteresowanym w przystępnej formie (np. interaktywnej mapy). Na takie rozwiązanie zdecydowała się na przykład Warszawa. Na przykładzie stolicy warto wyjaśnić, dlaczego w danych RCN czasem zdarzają się mocno zaskakujące wyniki (np. bardzo niskie ceny 1 m kw.).

Artykuł w dużym skrócie:

  • Przeglądając dane z RCN zobaczymy na przykład niskie ceny za 1 m kw. mieszkań, mocno odstające od lokalnej średniej. Przyczyna może być różna. Chodzi na przykład o obrót udziałami w lokalach i pozorną rynkowość transakcji.
  • Warto również sprawdzać, czy obrót faktycznie dotyczy lokali mieszkalnych. W nowszych blokach często bywają sprzedawane udziały w hali garażowej stanowiącej odrębny lokal użytkowy.
  • Dane RCN mogą pomóc w wycenie mieszkania, ale jako jeden z elementów. We wspomnianym rejestrze brakuje bowiem informacji np. o stanie lokalu mieszkalnego oraz budynku i ewentualnych obciążeniach (np. wpisanej służebności mieszkania).

Kłopotliwe są między innymi transakcje udziałami

Przeglądając wspomnianą już wcześniej mapę z danymi RCN, które udostępniła Warszawa widzimy między innymi, że czasem w podobnej albo nawet tej samej lokalizacji łączne ceny sprzedaży mieszkań z tego samego roku transakcji różnią się znacząco – mimo zbliżonego metrażu. Jakie może być wyjaśnienie? Otóż, warto zawsze zwracać uwagę na to, czy sprzedany został cały lokal, czy może część ułamkowa (np. 1/2). „Tym bardziej, że w danych z RCN widzimy czasem obrót dotyczący bardzo małych udziałów, przykładowo jednej szóstej lub jednej ósmej mieszkania” – tłumaczy Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Na warszawskiej mapie cenowej prezentowane są informacje o udziałach, ale niektóre portale wtórnie pokazujące dane z RCN, gubią wzmianki dotyczące „ułamkowości” transakcji. Jeśli na podstawie ceny udziału obliczymy cenę 1 m kw. mieszkania (z uwzględnieniem całej powierzchni „M”), to uzyskany wynik będzie bardzo niski. Istnieje jeszcze jedna ważna kwestia. Mianowicie, udziały często posiadają cenę nieproporcjonalną do wartości całej nieruchomości. „Może się przykładowo okazać, że połówkowy udział zostanie sprzedany za znacznie mniej niż połowa ceny całego mieszkania. Pamiętajmy, że obrót udziałami to specyficzna aktywność interesująca głównie inwestorów” – podkreśla Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Uwaga na obrót udziałami w garażach podziemnych

W przypadku danych z RCN, które prezentuje na mapie miasto Warszawa, nie unikniemy transakcji dotyczących udziałów w garażach podziemnych. Przypomnijmy, że w wielu nowszych budynkach hala garażowa nie stanowi części nieruchomości wspólnej, lecz funkcjonuje jako wyodrębniony lokal. W takiej sytuacji, nabywcy miejsca garażowego kupują udział dotyczący lokalu użytkowego (niezależnie od transakcji związanej z mieszkaniem). Na portalach czerpiących dane z RCN, czasem możemy znaleźć transakcje „garażowe” pomieszane razem z tymi dotyczącymi lokali mieszkalnych. „Co więcej, takie transakcje bywają prezentowane bez uwzględnienia niewielkiego kupowanego udziału w lokalu użytkowym, co sprawia, że cena zakupu 1 m kw. jest bardzo niska” – mówi Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Jeżeli natomiast miejsce postojowe funkcjonuje jako pomieszczenie przynależne lub część nieruchomości wspólnej, to jego obecność oczywiście też wpływa na łączną cenę mieszkania (choć możliwość osobnego zakupu jest wykluczona). Na cenę sprzedaży rzutuje również powiązanie z mieszkaniem innych powierzchni – przykładowo komórek lokatorskich, a nawet ogródków na parterze użytkowanych na wyłączność dzięki umowie „quoad usum” (nie wspominając już o balkonach i tarasach). „Próbując wycenić mieszkanie, nie unikniemy tematu dodatkowych powierzchni” – podkreśla Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Czasem rynkowość transakcji bywa teoretyczna …

Pewnym problemem w kontekście danych z RCN bywa także charakter transakcji, który nie do końca musi być rynkowy. Sama nieruchomość bywa też odbiegająca od średniej. Dobrym przykładem jest transakcja polegająca na przeniesieniu własności mieszkania, które wcześniej zostało adaptowane z części wspólnej (przykładowo: strychu) dzięki zgodzie wspólnoty mieszkaniowej. Taka transakcja bywa określana jako rynkowa, ale cena zakupu mieszkania z nią związana może być niska. „Cenę mocno odstającą od średniej mogą też generować transakcje pomiędzy stronami powiązanymi, które tanio sprzedają sobie mieszkanie albo sprzedaże mocno zniszczonych lokali (np. po pożarze lub dewastacji)” – dodaje Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Czy można wycenić mieszkanie na podstawie RCN?

Jeszcze jednym czynnikiem wpływającym na cenę transakcyjną może być stan prawny mieszkania. Dopiero po spojrzeniu do księgi wieczystej stwierdzimy, że lokal obciąża przykładowo hipoteka przymusowa lub służebność osobista mieszkania na rzecz seniora. Właśnie dlatego analiza treści księgi wieczystej jest podstawowym elementem badania nieruchomości mieszkaniowej – nie tylko przez rzeczoznawcę na potrzeby wyceny, ale również typowego nabywcę. „Największe zagrożenie to potencjalne problemy prawne, które trudniej wykryć. ” – podsumowuje Leszek Markiewicz, prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy, NieruchomosciSzybko.pl.

Jak wybrać trafiony prezent dla mężczyzny?

Wybór upominku dla mężczyzny często sprawia trudność. Pojawia się pytanie: jaki prezent dla mężczyzny będzie naprawdę trafiony? Kluczem jest dopasowanie go do stylu życia, zainteresowań i etapu życia obdarowanego. Inaczej wybierzesz prezent dla aktywnego trzydziestolatka, inaczej dla spokojnego domatora czy ojca, który ceni czas z rodziną. Warto odejść od schematów i zamiast kolejnego przedmiotu postawić na doświadczenia. Coraz większą popularność zdobywają prezenty w formie przeżyć. Nie zajmują miejsca, nie kurzą się na półce i zostają w pamięci na długo. Planujesz kupić prezent dla Taty, brata, przyjaciela lub ukochanego? Najlepszy prezent dla niego znajdziesz na stronie Katalog Marzeń. W ofercie są zarówno ekstremalne atrakcje, jak i spokojniejsze propozycje dopasowane do różnych charakterów.

Doświadczenie zamiast rzeczy – dlaczego to działa?

Klasyczne prezenty dla mężczyzn, takie jak zegarki czy perfumy, są przewidywalne. Z czasem przestają robić wrażenie. Z kolei vouchery dla mężczyzny oferują coś więcej – emocje i wspomnienia. Lot paralotnią, jazda sportowym autem czy degustacja whisky to przykłady, które realnie angażują i budują historię. Jeśli zastanawiasz się, jaki prezent dla mężczyzny wybrać, pomyśl o jego codzienności. Czy ma stresującą pracę? Może doceni relaks w SPA. Lubi adrenalinę? Postaw na dynamiczne przeżycia. Taki prezent dla faceta nie tylko zaskakuje, ale też pokazuje, że naprawdę znasz jego potrzeby. W Katalogu Marzeń wybór jest szeroki, a zakup bezpieczny. Voucher z Katalogu Marzeń jest ważny aż 3 lata, więc obdarowany nie musi się spieszyć z realizacją. Jeśli zmieni zdanie, możliwa jest wymiana vouchera z Katalogu Marzeń na inną atrakcję. To praktyczne rozwiązanie, które eliminuje ryzyko nietrafionego prezentu.

Jak dopasować prezent do konkretnej osoby?

Zanim kupisz prezent dla faceta, odpowiedz sobie na kilka prostych pytań. Co robi w wolnym czasie? Czy lubi wyzwania? A może woli spokój i komfort? Odpowiedzi prowadzą do właściwego wyboru. Dla miłośnika motoryzacji sprawdzą się przejażdżki supersamochodami. Dla fana kuchni – warsztaty kulinarne. Jeśli wybierasz prezent dla taty, pomyśl o czymś, co pozwoli mu odpocząć lub spróbować czegoś nowego. Czasem najlepsze prezenty dla facetów to te, które wyciągają ich z rutyny. Warto też pamiętać, że vouchery dla faceta można kupić nawet na ostatnią chwilę. W Katalogu Marzeń voucher trafia na skrzynkę mailową w minutę. To rozwiązanie dla tych, którzy nie zdążyli wcześniej przygotować prezentu, a chcą podarować coś wartościowego.

Bezpieczeństwo i elastyczność wyboru

Kupując prezenty dla mężczyzn, zwracasz uwagę nie tylko na pomysł, ale też na bezpieczeństwo zakupu. Katalog Marzeń zapewnia 365 dni na zwrot vouchera, co daje komfort decyzji. Co ważne, obowiązuje gwarancja ceny – oferta nie jest droższa niż u realizatora, a często bywa korzystniejsza dzięki promocjom. Dodatkowym atutem jest program lojalnościowy. 10% wartości vouchera z Katalogu Marzeń wraca w punktach, które można wykorzystać przy kolejnych zakupach. 

Emocje, które zostają na dłużej

Najlepszy prezent dla mężczyzny to ten, który wywołuje emocje. Nie musi być drogi ani skomplikowany. Ważne, by był przemyślany i dopasowany do osoby. Vouchery dla mężczyzny spełniają ten warunek, bo dają wybór i swobodę. Katalog Marzeń to marka, która stawia na jakość i bezpieczeństwo. Ocena 4,8 w Google i tysiące opinii pokazują, że klienci doceniają to podejście. Voucher z Katalogu Marzeń nie przepada – po upływie ważności jego wartość zamienia się na punkty lojalnościowe.

W minionym roku w Polsce sprzedano 3,5 miliona używanych aut. Najczęściej właściciela zmieniały Volkswageny, Ople i Fordy

0

W minionym roku Polacy kupili na rynku wtórnym 3,5 mln aut, z czego 89 proc. miało w historii odnotowane ryzykowne czynniki, jak wynika z danych CARFAX. Najczęściej wybierano pojazdy z napędem benzynowym, które stanowiły 54 proc. wszystkich transakcji, podczas gdy diesle odpowiadały za 40 proc., a hybrydy za 4 proc. Wśród marek dominowały Volkswageny, Ople i Fordy, które łącznie odpowiadały za ¼ sprzedaży. Kolizje odnotowano w historii 42 proc. pojazdów. Dane te potwierdzają, że rynek wtórny wymaga od kupujących wyjątkowej ostrożności i dokładnej weryfikacji pojazdów.

Co 10. używany samochód kupiony w minionym roku na polskim rynku wtórnym to Volkswagen, jak wynika z analizy informacji w bazie CARFAX, firmy dostarczającej użytkownikom raporty o historii używanych samochodów z wiarygodnych oraz certyfikowanych źródeł. Drugie miejsce pod względem popularności zajęły Ople, stanowiące 8 proc. aut, które w 2025 r. zmieniły właściciela. Na trzecim miejscu znalazły się samochody marki Ford (7 proc.). Natomiast dwie kolejne pozycje należą do marek premium – Audi (7 proc.) oraz BMW (6 proc.). W sumie w 2025 roku na polskim rynku wtórnym sprzedano, według dostępnych danych, ok. 3,5 miliona samochodów.

Chociaż wśród nowych pojazdów rejestrowanych w Polsce widać wyraźny, rosnący udział aut elektrycznych, to rynku wtórnym nadal pozostają one kategorią raczej niszową. Wśród samochodów kupowanych z drugiej ręki w ubiegłym roku dominowały samochody z napędem benzynowym (54 proc.), następnie diesle (40 proc.) i hybrydy (4 proc.). 

Używane elektryki na polskim rynku wciąż stanowią niszę, bo kierowcy nie chcą ryzykować z technologią, której realny stan zużycia trudno ocenić bez specjalistycznej wiedzy. Benzyna i diesel stanowią większość, bo są przewidywalne i łatwe w serwisie – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – Rośnie zainteresowanie używanymi hybrydami. Polacy wciąż podchodzą do nich ostrożnie, bojąc się kosztów ewentualnych napraw. Warto jednak zauważyć, że w kolejnych latach udział napędów alternatywnych będzie rósł, choć nie tak dynamicznie jak w segmencie nowych aut. Rynek wtórny zawsze reaguje na trendy z opóźnieniem.

Przeciętne używane auto: 15-letnie, z importu, z ponad 3 właścicielami

Statystyczne używane auto kupione w 2025 r. na polskim rynku wtórnym ma 15 lat i przeszło przez ręce 3,6 właścicieli. Aż 72 proc. trafiło do Polski z innych krajów. Różnego rodzaju ryzykowne czynniki, jak np. nietypowe wskazania licznika czy uszkodzenia, ma w swojej historii odnotowane 89 proc., a kolizje – 42 proc. 

Wyłaniający się z danych obraz przeciętnego używanego auta w Polsce nie jest zaskoczeniem, ale powinien dawać do myślenia. Piętnastoletnie samochody z wieloma właścicielami i często niejasną historią to standard, który wymaga od kupujących dużej ostrożności. Import na poziomie 72 proc. pokazuje, że nadal jesteśmy rynkiem, który chłonie wszystko, co na zachodzie przestaje być opłacalne w utrzymaniu – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – Wysoki odsetek aut z ryzykownymi wpisami w historii to sygnał, że weryfikacja pojazdu przed zakupem nie jest fanaberią, lecz koniecznością. Według danych CARFAX aż 40 proc. Polaków padło kiedyś ofiarą mniej lub bardziej poważnego oszustwa przy zakupie używanego auta. Świadomy kupujący ma dziś więcej narzędzi do weryfikacji informacji niż kiedykolwiek, tylko musi chcieć z nich skorzystać, by świetna okazja nie okazała się kosztowną pomyłką.

Stopa bezrobocia lekko w górę. Polska gospodarka wyhamowuje

Najnowszy odczyt stopy bezrobocia w Polsce w lutym wyniósł 6,1 proc., jest o 0,1 p.p. wyższy od poprzedniego, ale zgodny z oczekiwaniami.

Z ostatnich odczytów gospodarczych wyłania nam się obraz lekko słabnącej gospodarki i pewnie, gdyby nie konflikt na Bliskim Wschodzie, mielibyśmy do czynienia z dyskusją o kolejnej obniżce stóp procentowych. Niemniej (pomimo poniedziałkowych komunikatów ze strony Donalda Trumpa o rozmowach pokojowych) konia z rzędem temu kto przewidzi jak długo jeszcze i w jakim stopniu dostawy ropy i gazu będą zakłócane. Na razie pozostajemy w okresie zwiększonej zmienności i większej nieprzewidywalności na większości rynków.

Więcej mieszkań na wynajem w Krakowie i lekka korekta cen. Średnie stawki niższe o 3,5% r/r

Luty przyniósł w Krakowie wzrost podaży mieszkań na wynajem o 3% miesiąc do miesiąca oraz lekką korektę cenową – średni czynsz spadł o 1,3% w stosunku do stycznia. Na horyzoncie pojawia się jednak czynnik, który może trwale zmienić lokalny rynek: unijne regulacje dotyczące najmu krótkoterminowego. W mieście o tak silnym ruchu turystycznym jak Kraków może to oznaczać gwałtowny napływ mieszkań do segmentu najmu długoterminowego, a w konsekwencji także dodatkową presję na spadek stawek.

W minionym miesiącu liczba ofert najmu w stolicy Małopolski wyniosła 2 866, czyli o 3% więcej niż w styczniu. Taki sam wzrost odnotowano w Poznaniu. Dla porównania, w Łodzi i Wrocławiu dynamika była wyższa – odpowiednio 15% oraz 6%, natomiast w Lublinie i Białymstoku podaż spadła miesiąc do miesiąca.

Kraków na celowniku nowych regulacji

Eksperci Otodom wskazują, że obecny wzrost liczby ofert to dopiero zapowiedź zmian, jakie mogą nastąpić w maju tego roku wraz z wdrożeniem unijnego rozporządzenia STR. Wprowadza ono obowiązek rejestracji lokali przeznaczonych na najem krótkoterminowy. Zakłada również przekazywanie przez platformy, takie jak Airbnb czy Booking.com, danych do urzędów, co ma zwiększyć przejrzystość rynku i skuteczność jego kontroli.

– Właściciele mieszkań, obawiając się nowych restrykcji i dodatkowej biurokracji związanej z najmem krótkoterminowym, coraz częściej mogą decydować się na bezpieczniejszą alternatywę. Przesunięcie części ofert z platform typu Airbnb do najmu długoterminowego może w rezultacie skokowo zwiększyć podaż w miastach o dużym ruchu turystycznym. Efekt ten może być szczególnie odczuwalny w Krakowie, ale też w Trójmieście i Wrocławiu – wyjaśnia Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom.

Czynsze w Krakowie: spadek o 40 zł miesiąc do miesiąca

Równolegle ze wzrostem liczby ofert nastąpiła niewielka korekta stawek. Średnia ofertowa cena najmu mieszkania w Krakowie wyniosła w lutym 3148 zł, co oznacza spadek o 1,3% w skali miesiąca.

– W ujęciu rocznym korekta jest wyraźniejsza. W lutym stawki w Krakowie były o 3,5% niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Podobny trend spadkowy rok do roku widać w Rzeszowie (-8,3%) czy Zielonej Górze (-6,8%), podczas gdy w miastach takich jak Olsztyn i Opole ceny wciąż rosną – analogicznie o 7,6% i 6,4% rok do roku. Kraków pozostaje jednak w ścisłej czołówce najdroższych miast w Polsce, ustępując jedynie Warszawie (4880 zł) oraz rynkowi w Trójmieście (3177 zł) – wylicza Paweł Jarząbek.

Najemcy w Krakowie wybierają dwa pokoje

Dane o strukturze popytu pokazują jasno, że preferencje najemców są od dłuższego czasu wyraźne i powtarzalne. W lutym łączny udział zapytań o mieszkania dwupokojowe, we wszystkich 18 analizowanych przez Otodom miastach, sięgnął 51%, co oznacza, że co drugie wyszukiwanie na platformie dotyczyło właśnie tego typu lokali. W Krakowie największym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania dwupokojowe w budżecie do 3000 zł, podobnie jak we Wrocławiu, Warszawie, Trójmieście, Szczecinie i Olsztynie.

AI, nearshoring i selektywne M&A kształtują nową fazę rozwoju sektora retail

78% osób zarządzających firmami z sektora dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego wierzy w perspektywy wzrostu branży, jednak jedynie 13% prognozuje wzrost przychodów na poziomie 5-9,9%, co pokazuje skalę presji na marże i wymagające otoczenie rynkowe. 52% prezesów wskazuje odporność łańcuchów dostaw jako największe krótkoterminowe wyzwanie. Jednocześnie 64% uznaje sztuczną inteligencję za kluczowy priorytet inwestycyjny, a organizacje przyspieszają transformację operacyjną, koncentrując się na zwiększaniu efektywności i odporności biznesu – wynika z raportu „KPMG CEO Outlook 2025. Consumer & Retail”.

Z badania przeprowadzonego wśród 120 prezesów globalnych firm wynika, że sektor dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego funkcjonuje w warunkach rosnącej polaryzacji popytu oraz presji na marże, co przekłada się na bardziej selektywne podejście do inwestycji i transformacji biznesowej.

Polaryzacja rynku

Globalni liderzy sektora dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego pozostają umiarkowanie optymistyczni, choć ich oczekiwania wobec własnych organizacji uległy obniżeniu. Zaufanie do wzrostu własnych firm spadło do 77% z 82% rok wcześniej, co odzwierciedla wymagające otoczenie rynkowe oraz utrzymującą się presję kosztową.

Jednocześnie widoczna jest wyraźna zmiana zachowań konsumenckich – z jednej strony rośnie segment klientów premium, z drugiej coraz większa grupa konsumentów poszukuje oszczędności, co wymusza na firmach równoległe operowanie w różnych segmentach cenowych.

Łańcuch dostaw kluczowym wyzwaniem

Odporność łańcuchów dostaw wskazywana jest jako najważniejsze wyzwanie krótkoterminowe przez 52% respondentów – to znaczący wzrost względem 30% w 2024 roku i 15% w 2023 roku. Czynniki takie jak napięcia geopolityczne, bariery handlowe czy kryzysy klimatyczne prowadzą do przebudowy strategii operacyjnych, w tym dywersyfikacji dostawców i rozwoju nearshoringu.

Polski rynek dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego doświadcza w ostatnich latach głębokiej polaryzacji popytowej – podobnie jak rynki zachodnie, z tą różnicą, że w Polsce zjawisko to przebiega szybciej ze względu na dynamiczne zmiany dochodów realnych. Konsument premium rośnie w siłę, jednak klasa średnia coraz częściej szuka oszczędności, co wymusza na dystrybutorach i producentach jednoczesne operowanie w kilku segmentach cenowych. Odporność łańcucha dostaw ma w Polsce wymiar szczególny: jako kraj tranzytowy i producent dla wielu europejskich sieci, Polska musi jednocześnie absorbować wstrząsy zewnętrzne i budować odporność własnych struktur logistycznych – mówi Piotr Grauer, Partner Associate w Dziale Deal Advisory, Lider doradztwa dla sektora dóbr konsumpcyjnych w KPMG w Polsce.

Równolegle zmienia się podejście do fuzji i przejęć – organizacje odchodzą od dużych, transformacyjnych transakcji na rzecz bardziej selektywnych akwizycji, wspierających rozwój konkretnych kompetencji lub wejście w nowe kategorie produktowe. Jednocześnie ogólny wolumen M&A ma szansę odbić w 2026 roku – napędzany dezinwestycjami ze strony dużych korporacji oraz rosnącą aktywnością funduszy private equity powracających na rynek w poszukiwaniu atrakcyjnych celów przejęć.

Odporność łańcuchów dostaw największym wyzwaniem według liderów sektora dóbr konsumpcyjnych

AI przyspiesza transformację sektora

Sztuczna inteligencja staje się jednym z głównych motorów transformacji. 64% prezesów wskazuje ją jako priorytet inwestycyjny, a 73% planuje przeznaczyć na nią od 10% do 20% budżetu technologicznego.

Organizacje coraz częściej przechodzą od fazy pilotażowej do pełnej operacjonalizacji rozwiązań AI, dostrzegając konkretne korzyści – przede wszystkim wzrost efektywności, lepsze wsparcie procesów decyzyjnych oraz rozwój personalizacji doświadczenia klienta. Jednocześnie 68% respondentów oczekuje zwrotu z inwestycji w AI w ciągu jednego do trzech lat, co oznacza wyraźne przyspieszenie względem ubiegłego roku.

Transformacja technologiczna wpływa również na rynek pracy – 73% organizacji przeprojektowuje role i ścieżki kariery pracowników, a 82% wskazuje, że AI zmienia sposób rozwoju kompetencji.

Rosnąca rola AI w personalizacji i zarządzaniu zapasami to szansa, którą polskie firmy coraz częściej dostrzegają, jednak droga od pilotażu do pełnej operacjonalizacji pozostaje długa – przede wszystkim ze względu na fragmentację danych i niedobór kompetencji analitycznych. W perspektywie najbliższych trzech lat kluczowym czynnikiem różnicującym będzie zdolność do zintegrowania AI z procesami zarządzania łańcuchem dostaw i obsługi klienta – organizacje, które tego dokonają, zbudują trwałą przewagę kosztową i lojalnościową na coraz bardziej konkurencyjnym rynku – mówi Piotr Grauer, Partner Associate w Dziale Deal Advisory, Lider doradztwa dla sektora dóbr konsumpcyjnych w KPMG w Polsce.

O raporcie:
„KPMG CEO Outlook 2025. Consumer & Retail” to jedenasta edycja globalnego badania KPMG, przeprowadzona wśród 120 prezesów firm z sektora dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego, kierujących organizacjami o rocznych przychodach przekraczających 500 mln USD. Badanie zrealizowano w okresie od 5 sierpnia do 10 września 2025 roku na 11 kluczowych rynkach, obejmujących m.in. USA, Wielką Brytanię, Niemcy, Japonię i Chiny.

Ponad 15 mld zł składki i 1,4 mld zł zysku netto. Warta z rekordowym 2025 rokiem

  • W 2025 roku obie spółki Warty zebrały ponad 15 mld zł składki brutto (+20% r/r).
  • Grupa Warta wypracowała 1,4 mld zł zysku netto.
  • Wzrosty objęły wszystkie główne segmenty.
  • Warta wypłaciła ponad 7,3 mld zł odszkodowań i świadczeń.
  • Spółki przeznaczyły ok. 110 mln zł na rozwój, realizując blisko 125 projektów.

Wzrost, rentowność i stabilność

Warta zamknęła 2025 rok rekordowym wynikiem – ponad 15 mld zł przypisu składki brutto, co oznacza wzrost o 20 proc. rok do roku. Tempo to jest ponad 7 razy wyższe niż dynamika pozostałych podmiotów na rynku majątkowym i 3 razy wyższe niż dynamika w obszarze ubezpieczeń na życie. Spółki wypracowały łącznie 1,4 mld zł zysku netto.

Wzrost obejmował wszystkie linie biznesowe. W detalicznych ubezpieczeniach komunikacyjnych sprzedaż wzrosła o 25 proc. W majątkowych pozakomunikacyjnych dla klientów indywidualnych wzrost wyniósł 23 proc. Spółka zwiększyła sprzedaż także w segmencie korporacyjnym. W ubezpieczeniach komunikacyjnych wzrost wyniósł 11 proc., a w pozakomunikacyjnych 9 proc. Stało się to mimo stagnacji rynku lub jego spadkowej tendencji.

Rekordowy wynik to przede wszystkim efekt pracy naszych ekspertów oraz konsekwentnie realizowanej strategii i silnej obecności we wszystkich kanałach sprzedaży, ze szczególnie mocną pozycją wśród brokerów i agentów. Wieloletnie inwestycje w technologię i analitykę stanowią dla nas istotne wsparcie. Rozwiązania te pomagają rozwijać ofertę, precyzyjnie wyceniać ryzyko i utrzymywać wysoką jakość likwidacji szkód, co potwierdzają raporty Rzecznika Finansowego. W 2025 roku objęliśmy pozycję lidera rynku OC komunikacyjnego, utrzymując wysoką rentowność. W warunkach rosnących kosztów kluczowe pozostaje dla nas łączenie skali działania z dyscypliną taryfową i stabilnym wynikiem – mówi Jarosław Parkot, prezes Warty.

W 2025 roku Warta wyraźnie przyspieszyła też w segmencie ubezpieczeń na życie, zwiększając przypis składki o 14 proc. rok do roku i rosnąc wyraźnie szybciej niż rynek. Spółka umocniła pozycję lidera w sprzedaży ubezpieczeń ze składką regularną oraz w segmencie ubezpieczeń grupowych, potwierdzając siłę modelu biznesowego i konsekwencję w rozwoju oferty.

Rosnąca skala wypłat, wysoka jakość procesów

W 2025 roku spółka majątkowa Warty zrealizowała wypłaty odszkodowań o łącznej wartości 6,3 mld zł. Równolegle w segmencie ubezpieczeń na życie Warta wypłaciła ponad 1 mld zł świadczeń. Każdego dnia realizowanych było 2 tys. świadczeń z tytułu ubezpieczeń na życie, przy zachowaniu terminowości i wysokiej jakości obsługi, a część decyzji i wypłat zapada już w ciągu jednego dnia od złożenia kompletnego wniosku.

Rosnąca liczba zgłoszeń jest obsługiwana dzięki pracy doświadczonych zespołów oraz dobrze zaprojektowanym procesom. Jednocześnie rozwój narzędzi cyfrowych sprawia, że już blisko połowa szkód zgłaszana jest online, co przyspiesza obsługę i ułatwia kontakt z klientem.

Rok 2025 to kolejny etap intensywnych inwestycji w Warcie – zrealizowaliśmy 125 projektów. Rozwijamy automatyzację procesów obsługowych i sprzedażowych, cyfrowe zgłoszenia szkód oraz kompetencje naszych zespołów, co przekłada się na szybsze decyzje i niemal natychmiastowe wsparcie dla klientów w trudnych momentach. W ten sposób konsekwentnie wzmacniamy jakość obsługi i budujemy fundament dalszego rozwoju spółki – mówi Jarosław Parkot, prezes Warty.

Świetne wyniki finansowe

Warta nie tylko dynamicznie zwiększa sprzedaż, ale także osiąga ponadprzeciętną rentowność. W 2025 roku spółki wypracowały łącznie 1,4 mld zł wyniku finansowego netto, czyli 26 proc. więcej niż rok wcześniej. Rentowność kapitału własnego (ROE) w 2025 roku osiągnęła poziom 24 proc. dla spółki majątkowej oraz 25 proc. dla spółki życiowej, co potwierdza wysoką efektywność zarządzania kapitałem w obu spółkach.

Stabilna kondycja finansowa Warty znajduje odzwierciedlenie w utrzymujących się na wysokim poziomie wskaźnikach wypłacalności oraz potwierdzonym przez międzynarodową agencję Standard & Poor’s ratingu na poziom AA- (bardzo silny).

Wzrost aktywności M&A i roszczeń wzmacnia presję cenową na rynku polis transakcyjnych

Z nowego raportu Marsh wynika, że po trzech latach spadku stawek, w 2025 roku globalny rynek ubezpieczeń ryzyka transakcyjnego odwrócił trend. Stawki podstawowych oświadczeń i zapewnień (R&W) w większości regionów wzrosły. Zmiana cen ma związek ze wzrostem liczby fuzji  i przejęć oraz rosnącą liczbą roszczeń.

Raport 2025 Global Transactional Risk Insurance Report wykazał, że w Ameryce Północnej nastąpił najbardziej wyraźny wzrost cen – średnie stawki składek za podstawowy poziom ubezpieczenia oświadczeń i zapewnień (R&W) wzrosły o 16% w porównaniu z rokiem poprzednim, podczas gdy w 2024 roku odnotowano spadek o 14%. Podobnie  w Azji składki wzrosły w 2025 roku o 8% rok do roku, po średnim spadku o 24% w 2024 roku.

Wzrost cen ma związek z rekordowo wysoką wartością globalnych transakcji fuzji i przejęć, która w 2025 roku sięgnęła niemal 5 bilionów dolarów. Wartość transakcji rosła znacznie szybciej (wzrost o 37%) niż ich liczba, która wzrosła  o 12% w porównaniu z 2024 rokiem. Wzrost obrotu, jak wskazuje raport, był napędzany przez gwałtowny wzrost liczby transakcji o wysokiej wartości, w tym 70 transakcji powyżej 10 miliardów dolarów, co stanowi wzrost o 81% rok do roku, oraz 617 transakcji przekraczających 1 miliard dolarów. Według raportu, wraz ze wzrostem liczby i wartości transakcji, w 2025 roku na świecie wzrosła zarówno częstotliwość, jak i wysokość roszczeń z tytułu ubezpieczeń ryzyka transakcyjnego. W Wielkiej Brytanii odnotowano historyczne poziomy zgłoszeń i wypłat, podczas gdy liczba roszczeń w Europie podwoiła się, a w Azji nastąpił gwałtowny wzrost.

W Ameryce Północnej liczba zgłoszeń nieco spadła, jednak łączna wartość wypłat odszkodowań osiągnęła rekordowy poziom.

Inne kluczowe ustalenia z raportu: Marsh Risk osiągnął na całym świecie w 2025 roku rekordową wartość limitów ubezpieczeniowych ryzyka transakcyjnego na poziomie 91,6 miliarda dolarów – co stanowi wzrost o 34% – obejmując ponad 3 800 polis i niemal 1 800 unikalnych transakcji; liczba polis podatkowych zawartych przez Marsh Risk w Ameryce Północnej wzrosła w 2025 roku o 82%, liczba polis podatkowych w Europie wzrosła o ponad 50%, a limity ubezpieczeniowe wzrosły rok do roku ponad dwukrotnie. Trzeci rok z rzędu, Marsh Risk zrealizował większy udział programów ubezpieczeń ryzyka transakcyjnego dla klientów korporacyjnych i strategicznych (53%) niż dla firm private equity (47%), co sygnalizuje trwałą zmianę w zachowaniach nabywców.

„Rok 2025 był przełomowy, z rosnącymi składkami i rekordową liczbą zawartych umów, co wspierało wzmożoną aktywność w obszarze fuzji i przejęć” – powiedział Craig Schioppo, Global Transactional Risk Insurance Practice Leader w Marsh Risk. „Dotychczasowa aktywność transakcyjna w 2026 roku jest spora, a popyt na rozwiązania ubezpieczeniowe związane z ryzykiem transakcyjnym pozostaje wysoki, ponieważ rynek ubezpieczeń nadal jest twardy. Pozostajemy zaangażowani w dostarczanie innowacyjnych rozwiązań dotyczących ryzyka, które wspierają naszych klientów w pewnym poruszaniu się po tym dynamicznym rynku.”

Marcin Stoń – Szef Praktyki PEMA (Private Equity and M&A) w Regionie CEE & Eastern Mediterranean dodaje: „Nasze doświadczenia z rynku polskiego potwierdzają zawarte w raporcie wnioski odnośnie trendów europejskich. W minionym roku ponownie odnotowaliśmy dynamiczny rozwój zastosowania polis transakcyjnych przy równoczesnym wzroście odszkodowań uzyskanych przez naszych klientów. Na szczególną uwagę zasługuje rosnąca popularność ubezpieczeń ryzyk podatkowych, które coraz częściej decydują o udanym zamknięciu transakcji”.

Na UJ odkryto sposób blokowania podziału komórek nowotworowych

Naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzą badania mające na celu zatrzymanie procesu podziału komórek nowotworowych poprzez upośledzenie powielania i naprawy ich materiału genetycznego. Idea polega na zablokowaniu działania białka odgrywającego kluczową rolę w replikacji i naprawie DNA. Zespół poszukuje działających w ten sposób cząsteczek, co mogłoby otworzyć drogę do dalszych badań i rozwoju nowej terapii przeciwnowotworowej.

Oparcie terapii przeciwnowotworowej na powstrzymaniu dzielenia się komórek nowotworowych oraz zaburzeniu powielania i naprawy ich materiału genetycznego (niszczonego m.in. wskutek chemioterapii) wydaje się prostym i intuicyjnym pomysłem, jednak opracowanie wykorzystujących go protokołów terapeutycznych jest wielkim wyzwaniem dla nauki. Trzeba przede wszystkim opracować cząsteczkę która, będąc bezpieczną dla komórek prawidłowych, efektywnie zablokuje mechanizm replikacji i naprawy DNA znajdującego się w jądrach komórek nowotworowych. Prowadzone na UJ badania mają na celu odkrycie cząsteczki, która spowoduje, że funkcja jednego z białek, kluczowych dla procesów replikacji i naprawy DNA komórek nowotworowych, zostanie upośledzona. Białko, które jest w centrum zainteresowania zespołu, to PCNA (z ang. Proliferating Cell Nuclear Antigen).

– Pracujemy nad znalezieniem cząsteczek, które po przedostaniu się do komórek rakowych mają działać jak koń trojański. Oczekujemy, iż ich działanie spowoduje, że mechanizm replikacji DNA zostanie zaburzony, co oznacza, że komórki, w których takie cząsteczki się znajdą, nie będą mogły się dzielić. Mówiąc wprost, próbujemy wyeliminować wybrane aktywności białka PCNA, bez którego nie są możliwe podziały komórek – wyjaśnia dr hab. Wojciech Strzałka z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ, współtwórca wynalazku.

Blokada PCNA kluczem do sukcesu

PCNA jest kluczowym białkiem zaangażowanym w procesy replikacji i naprawy DNA oraz w regulację cyklu komórkowego. Przy podziałach komórkowych trzy cząsteczki PCNA łączą się z sobą, tworząc strukturę pierścienia. Podczas replikacji materiału genetycznego pierścień ten wchodzi w interakcję z helisą DNA – obejmuje ją i przesuwa się wzdłuż niej. Pierścień PCNA zaangażowany jest w rekrutację i, w rezultacie, zgromadzenie się w jednym miejscu enzymów (w tym polimeraz DNA) odpowiedzialnych za syntezę nowej cząsteczki DNA. Poza tym białko to zapewnia prawidłowe działanie enzymów. Uważa się, że zaburzenie funkcjonalności PCNA w komórkach nowotworowych (których cechą charakterystyczną są częste podziały) spowoduje, że stracą one zdolność do powielania DNA a możliwości jego naprawy zostaną ograniczone co, ostatecznie, uniemożliwi im podział.

– Brak funkcjonalnego pierścienia PCNA uniemożliwia prawidłowe powielanie DNA w komórce, jak i jego efektywną naprawę. Oznacza to, że komórka z taką dysfunkcją może zostać wprowadzona w stan stresu replikacyjnego co ostatecznie może doprowadzić do jej śmierci – mówi dr Arkadiusz Borek z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ, współtwórca wynalazku.

Na czym polega nowy pomysł na poszukiwanie inhibitorów PCNA?

Naukowcy z UJ odkryli cząsteczkę jednoniciowego DNA, która „odciąga uwagę” PCNA od dwuniciowych cząsteczek DNA. Opracowany, jednoniciowy DNA wykazuje znacząco wyższe powinowactwo do PCNA niż helisa DNA i dzięki temu wygrywa konkurencję. Co więcej, związanie PCNA z opracowanym, jednoniciowym DNA, blokuje możliwość związania się tego białka z helisą DNA.

– Odkryta przez nas cząsteczka należy do kategorii aptamerów DNA, czyli jednoniciowych cząsteczek kwasu deoksyrybonukleinowego o długości kilkudziesięciu nukleotydów. Opracowaliśmy szczególny aptamer DNA, który wykazuje na tyle wysokie powinowactwo do białka PCNA, że jest w stanie nie dopuścić do jego połączenia się z dwuniciowym DNA. Wykorzystując unikatowe własności aptameru DNA wiążącego PCNA prowadzimy badania, których celem jest identyfikacja innych, niskocząsteczkowych związków blokujących możliwość wiązania przez PCNA dwuniciowego DNA, znajdującego się w jądrach komórkowych – dodaje dr hab. Wojciech Strzałka.

Pomysł na nowe terapie

Na obecnym etapie konieczne są dalsze badania, które jednoznacznie potwierdzą, że zastosowane podejście eksperymentalne jest prawidłowe. Jest to bowiem zupełnie nowe podejście w projektowaniu przyszłych terapii przeciwnowotworowych. Dotychczas świat naukowy koncentrował się na blokowaniu oddziaływania białka PCNA z białkami kopiującymi i naprawiającymi DNA. Zespół badaczy z Krakowa, patrząc na procesy kopiowania DNA, wykonał niejako krok wstecz i wyszedł z propozycją blokowania replikacji na wcześniejszym etapie, tak by PCNA w ogóle nie połączyło się z DNA.

– Proponowane przez nas rozwiązanie może potencjalnie znaleźć praktyczne zastosowanie, ponieważ poszukiwane przez nas cząsteczki mogłyby być dostarczone do komórek nowotworowych bezpośrednio za pomocą zaawansowanych i już istniejących nośników leków. W ten sposób można ograniczyć ryzyko, że inhibitor podziałów komórkowych zaburzy u pacjentów dzielenie się komórek zdrowych. Poza tym wyobrażam sobie, że w przypadku powodzenia, dzięki dalszym badaniom przedklinicznym, można będzie opracować cząsteczki o ulepszonych parametrach, które będą skutecznie blokować aktywność PCNA w komórkach – mówi dr hab. Monika Bzowska, prof. UJ z Zakładu Biochemii Komórki UJ.

Warto podkreślić, że blokowanie aktywności PCNA w komórkach nowotworowych powinno nie tylko ograniczyć namnażanie tych komórek, ale również zwiększyć ich wrażliwość na chemioterapeutyki uszkadzające DNA, takie jak: etopozyd, doksorubicyna czy cisplatyna. Zdolność komórek nowotworowych do naprawy DNA uszkodzonego w wyniku działania takich leków, a tym samym ucieczki przed programowaną śmiercią, w przypadku niektórych chorych znacząco ogranicza skuteczność obecnie stosowanych metod leczenia.

Wsparcie dla dalszych etapów badań

Naukowcy z UJ opracowali test umożliwiający śledzenie wiązania fluorescencyjnie znakowanego aptameru DNA do PCNA i tym samym poszukiwanie związków niskocząsteczkowych blokujących interakcję PCNA z dwuniciowym DNA. Obecnie Centrum Transferu Technologii CITTRU, UJ poszukuje partnerów z otoczenia, którzy włączyliby się w prace badawcze nad inhibitorami PCNA w celu podniesienia gotowości technologicznej i biznesowej poszukiwanych cząsteczek. Przejście kolejnych etapów badawczych jest konieczne, by myśleć o stworzeniu innowacyjnej terapii.

Warszawski rynek najmu traci impet. Czynsze lekko spadają, ofert najmu przybywa

Warszawa przestaje drożeć, choć nadal pozostaje rynkiem najmu z najwyższymi stawkami w Polsce. Jednak liczba ofert rośnie, a średni czynsz idzie lekko w dół. Dla najemców oznacza to dzisiaj większy wybór i lepszą pozycję negocjacyjną.

„Na stołecznym rynku najmu można dostrzec wyraźne sygnały stabilizacji. To o tyle istotne, że Warszawa ma najwyższe stawki w kraju i najszerszą ofertę, zatem w pewnym sensie wyznacza rytm w sektorze mieszkań na wynajem. Równocześnie większa liczba ofert oznacza możliwość porównania cen i podejmowania decyzji bez spotykanej wcześniej presji czasu. Początek roku na rynku najmu przyniósł więc pewną zmianę – przewaga właścicieli mieszkań nie jest już tak jednoznaczna jak jeszcze kilka kwartałów wcześniej”, komentuje Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom, Otodom.

Stolica łapie oddech w najmie

Warszawa umacnia swoją pozycję największego rynku najmu w Polsce, z liczbą ofert sięgającą w lutym  niemal 6,7 ogłoszeń. To wzrost o 6% w ujęciu miesięcznym, co pokazuje, że baza dostępnych mieszkań w stolicy wypełnia się szybciej niż w większości miast regionalnych. Co ciekawe, mimo że Warszawa pozostaje najdroższym rynkiem ze średnim czynszem na poziomie 4880 zł, dane Otodom wskazują na nieznaczną korektę. Spadek średniej wartości czynszu o 1,2% m/m oraz o 0,8% rok do roku sugeruje, że sufit cenowy został osiągnięty, a właściciele powoli zaczynają urealniać swoje oczekiwania.

Zmiany obserwowane w Warszawie wpisują się w szerszy trend krajowy. W lutym dostępność ofert najmu w Polsce była większa, ale jednocześnie spadła aktywność najemców. Liczba odpowiedzi na ogłoszenia była niższa o 8% względem stycznia.

„Jest to naturalna korekta po intensywnym początku roku, ale też sygnał, że rynek zaczyna się równoważyć. Najemcy mają dziś większy wybór i więcej czasu na decyzję, a właściciele mieszkań muszą silniej konkurować ceną i standardem oferty”, mówi Paweł Jarząbek.

Cisza przed burzą?

Czy w Warszawie przybędzie jeszcze więcej ofert z uwagi na nowe regulacje dotyczące najmu krótkoterminowego? Choć stolica nie jest miejscem typowo turystycznym, to rosnąca liczba ogłoszeń na wynajem może być częściowo efektem zbliżających się regulacji, których wdrożenie planowane jest na maj br. Właściciele mieszkań, którzy obawiają się nowych restrykcji i dodatkowej biurokracji związanej z najmem krótkoterminowym, mogą zdecydować się na bezpieczniejszą alternatywę. W rezultacie przesunięcie części ofert w stronę najmu długoterminowego będzie skutkować wzrostem liczby ogłoszeń.

„Taka sytuacja może oznaczać dalszą presję na czynsze i zmianę strategii właścicieli mieszkań. Rynek najmu w Polsce znajduje się dziś w punkcie zwrotnym, czyli między rosnącą dostępnością mieszkań a nowymi uwarunkowaniami regulacyjnymi”, podsumowuje ekspert Otodom.

Pięć dni oddechu dla rynków. Potem temat Iranu może wrócić ze zdwojoną siłą

Poniedziałek był jednym z najbardziej nerwowych dni na globalnych rynkach od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wczorajsze notowania pokazały bardzo wyraźnie, jak duża jest dziś zmienność na giełdach, zwłaszcza gdy inwestorzy silnie reagują niemal na każdą informację napływającą z regionu. Rynki poruszyła wiadomość Donalda Trumpa, który poinformował o rozmowach z Iranem i odroczeniu o pięć dni ataków na jego infrastrukturę naftową. Euforia nie trwała jednak długo. Po kilku godzinach inwestorzy uznali, że nadzieje na jakikolwiek przełom są przedwczesne. Ostatecznie cena ropy Brent spadła o prawie 12 proc., ponownie schodząc poniżej 100 dolarów za baryłkę.

W poniedziałek o godz. 12.23 czasu polskiego Donald Trump zamieścił na Truth Social wpis, w którym poinformował, że zmienia pierwotny plan i wycofuje się z groźby zbombardowania infrastruktury energetycznej w Iranie. Sugerował też, że w tle toczą się zakulisowe rozmowy z Iranem. Rynek zareagował natychmiast, ceny ropy spadły niemal o 13 proc., obniżyła się rentowność amerykańskich obligacji, a giełdy w Polsce i Europie ruszyły w górę. Inwestorzy uznali, że w obliczu rosnących kosztów gospodarczych konfliktu z Iranem Trump postawił na deeskalację. Wielu z nich odczytało to jako efekt presji ze strony rynku obligacji i narastających obaw o kondycję gospodarki. Sam konflikt ciążył też rynkowi akcji. Od jego wybuchu S&P500 spadł o 4 proc., a Nasdaq o 2,6 proc. A przecież Trump wielokrotnie pokazywał, że giełda jest dla niego jednym z mierników skuteczności prezydentury.

Amerykańska giełda, która otworzyła się później, także ruszyła w górę, ale ten ruch okazał się krótkotrwały. Iran zaprzeczył, by prowadził rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi, co szybko przywróciło obawy o to, czy administracja amerykańska rzeczywiście kontroluje sytuację. W efekcie początkowy optymizm wyraźnie osłabł, a S&P500 i Nasdaq zakończyły wczorajszą sesję wzrostami po około 0,3 proc.

Największe wahania było jednak widać na rynku ropy. Jeszcze przed godz. 12.00 za ropę Brent płacono prawie 110 dolarów. Pod koniec dnia, w poniedziałek, było to już około 97 dolarów, co oznacza spadek prawie o 12 proc. W przypadku ropy WTI ruch był podobny – z 98 dolarów cena spadła do 88.

SIlnej zmienności doświadczył także rynek złota. Rano złoto spadło poniżej poziomu 4130 dolarów za uncję, ale następnie zaczęło stopniowo odrabiać straty. W szczycie notowania sięgnęły prawie 4500 dolarów, a ostatecznie dzień zakończył się w okolicach 4400 dolarów za uncję.

To wszystko bardzo dobrze pokazuje, jak duża jest dziś zmienność i jak szybko rynki potrafią zmieniać kierunek. Wczoraj wielu inwestorów mówiło wręcz o klasycznym „TACO trade”. To skrót od „Trump always chickens out”, czyli w wolnym tłumaczeniu – Donald Trump wycofuje się ze swoich decyzji w ostatniej chwili. Ten mechanizm rynek zna już bardzo dobrze. Najpierw pojawia się mocna groźba albo szok, jak ultimatum postawione Iranowi, a potem wycofanie się lub złagodzenie stanowiska blisko momentu, w którym miało dojść do zapowiadanej eskalacji. W efekcie pojawia się chwilowa ulga na rynkach. Potem wróciło jednak pytanie, czy rzeczywiście mamy do czynienia z trwałą deeskalacją, czy tylko z kolejnym zwrotem w komunikacji amerykańskiej administracji.

Dla inwestorów wniosków z tej sytuacji jest kilka. Po pierwsze, rynki pozostają bardzo zmienne i trzeba liczyć się z tym, że podobne sesje będą się powtarzać. Po drugie, rynek nadal silnie reaguje na zwroty dokonywane przez administrację amerykańską i samego prezydenta Trumpa, ale końcowy efekt tych reakcji bywa coraz bardziej ostrożny. Prezydent wpływa na nastroje, lecz ten wpływ często ma charakter krótkoterminowy. To ważne także dlatego, że temat wcale nie znika. Trump zapowiedział wstrzymanie ataków na irańską infrastrukturę na 5 dni. To oznacza, że już za kilka dni sprawa wróci na agendę i znów może stać się źródłem dużych rynkowych wahań.

Mimo całego zamieszania ropa pozostała wyraźnie tańsza. Brent staniała w poniedziałek o około 12 proc. Wskazuje to, że rynek wycenia obecnie, że szanse na deeskalację konfliktu pozostają wyższe niż wcześniej. Inwestorzy też coraz bardziej oswajają się z podobnymi zwrotami akcji. Trzeba jednak pamiętać, że ultimatum i groźba eskalacji zostały tylko odsunięte o pięć dni, więc już wkrótce inwestorzy mogą znów przeżyć równie gwałtowną huśtawkę nastrojów.

Rynki zagrały pod deeskalację. Wpis Trumpa wywołał gwałtowny zwrot

Wczorajszy dzień na świecie upłynął pod dyktando jednej wiadomości prezydenta USA. Ogłosił on postęp w negocjacjach z Iranem i 5-dniowe wstrzymanie ataków na infrastrukturę energetyczną. To, że Iran temu zaprzeczył, nie przeszkodziło rynkom potraktować informacji jak pewnik: ropa wyraźnie taniała, złoto rosło, dolar tracił, a złoty zyskiwał.

Prezydent USA ogłasza postęp rozmów pokojowych

Wczoraj na platformie Truth Social pojawił się wpis prezydenta Stanów Zjednoczonych o rzekomych sukcesach w rozmowach pokojowych z Iranem. Dla mniej obeznanych z mediami społecznościowymi: Truth Social to taki odpowiednik X (dawniej Twittera), którego właścicielem jest Trump Media & Technology Group. W poście – obok informacji o postępach – pojawiła się też zapowiedź 5-dniowego wstrzymania ataków na infrastrukturę energetyczną. Momentalnie spowodowało to olbrzymie zmiany na rynkach. Co ciekawe, tym ruchom nie przeszkadzały późniejsze komunikaty z Iranu dementujące przekaz, sugerując, że nie ma ani sukcesów, ani nawet samych rozmów. Komentatorzy, starający się robić dobrą minę do złej gry, tłumaczą, że nie chodzi o rozmowy bezpośrednie, lecz pośrednie – prowadzone przez inne państwo, np. Turcję lub Oman.

Co na to surowce?

Wczoraj ropa Brent poruszała się w przedziale 106-110 USD za baryłkę, po czym – po publikacji wpisu – na moment spadła do 92 USD. Jak to często bywa, zadziałały emocje i zlecenia automatycznej sprzedaży. Pomimo zdementowania wiadomości przez Iran, cena – pomimo odbicia w górę – wciąż znajduje się poniżej bariery 100 USD, co pokazuje wiarę inwestorów w normalizację sytuacji. Zyskiwało za to złoto. Po informacji o wstrzymaniu ataków kruszec podskoczył z 4 300 USD za uncję do 4 500 USD. W tym samym czasie w górę szedł również bitcoin, który podskoczył o 3 000 USD, sięgając poziomu 71 500 USD. Część analityków wiąże ten ruch z zakupami złota i bitcoina przez uciekających przedstawicieli reżimu, ale jest to jednak nie taka skala ruchu. Raczej jest to próba szukania momentu, by zarobić na przecenionych ostatnio aktywach.

Reakcja rynków walutowych

Jeszcze rano byliśmy świadkami umacniania się dolara wobec euro – za 1 EUR płacono przez moment mniej niż 1,15 USD. Powodem były oddalające się obniżki stóp procentowych za oceanem. Po wieściach o wstrzymaniu ataków na infrastrukturę energetyczną dolar zaczął jednak tracić, bo w tej wojnie pełni rolę bezpiecznej przystani: im gorzej, tym chętniej inwestorzy uciekają do USD. W związku z tym, gdy wczoraj zrobiło się lepiej, to amerykańska waluta traciła, a zyskiwały waluty, które wczoraj były w odwrocie. To właśnie dlatego za euro płacimy nie 4,29 zł, jak wczoraj, lecz – pomimo lekkiego odbicia – 4,27 zł. Za dolara zapłacimy już nie 3,73 zł, a 3,68 zł. Trzeba jednak pamiętać, że obecny entuzjazm może być szybko przykryty brakiem dalszych postępów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów PMI. Warto również zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Debiut Scanway na Głównym Rynku GPW już 27 marca

Scanway S.A. zadebiutuje na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie w piątek, 27 marca. To kluczowy etap realizacji długoterminowej strategii obecności na rynku kapitałowym oraz budowy wiodącej pozycji w gronie najważniejszych polskich spółek deep tech. Przeniesienie notowań z NewConnect na Główny Rynek GPW wspiera dalszy wzrost rozpoznawalności Scanway wśród inwestorów, zarówno indywidualnych i instytucjonalnych, a także wzmacnia wiarygodność Spółki w oczach zagranicznych kontrahentów.

Przejście na Główny Rynek GPW to dla Scanway historyczny moment. Stanowi zwieńczenie ponad dwuletniego okresu funkcjonowania jako spółka publiczna na rynku NewConnect, wdrażania najlepszych standardów w zakresie ładu korporacyjnego, relacji inwestorskich, a także wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom inwestorów, którzy chcieli poznać i zrozumieć model biznesowy Scanway oraz specyfikę polskiej spółki kosmicznej z globalnymi aspiracjami. Cieszę się, że nasze działania spotkały się z pozytywnym odbiorem inwestorów, a osiągnięte sukcesy biznesowe dały powody do zadowolenia akcjonariuszom. Zbudowaliśmy dzięki temu solidne fundamenty pod dalszy wzrost i skalowanie działalności. Dziś jesteśmy gotowi do kolejnego etapu rozwoju – jako polska spółka notowana na Głównym Rynku GPW chcemy aktywnie kształtować globalną branżę New Space, budując długoterminową wartość dla akcjonariuszy komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

23 marca Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie podjął uchwałę w sprawie dopuszczenia i wprowadzenia do obrotu giełdowego na Głównym Rynku GPW wszystkich akcji Scanway S.A. oraz wyznaczył na piątek, 27 marca 2026 roku, datę pierwszego dnia ich notowania.

Scanway zadebiutował na rynku NewConnect 11 października 2023 roku. Od tego czasu Spółka istotnie zwiększyła skalę działalności, a jej kapitalizacja wzrosła z 58 mln zł do ponad 500 mln zł przy obrotach w okresie styczeń-luty br. przekraczających 100 mln zł, co odpowiadało za ponad 25% udziału w całym rynku NewConnect. Przejście na Główny Rynek GPW stanowi naturalny krok w dalszym rozwoju obecności Scanway na rynku publicznym i jest zgodne z długoterminowymi celami Spółki, związanymi z budową silnej pozycji w sektorze zaawansowanych technologii.

Dziękuję naszym pracownikom i doradcom za zaangażowanie w wielomiesięczny okres intensywnych przygotowań do debiutu oraz wszystkim inwestorom, którzy podjęli decyzję o dołączeniu do naszego akcjonariatu w trakcie obecności Scanway na NewConnect. Przejście Spółki na Główny Rynek GPW ma dla nas znaczenie również w zakresie dalszego rozwoju operacyjnego i technologicznego. Zwiększa naszą rozpoznawalność oraz wiarygodność w oczach zagranicznych kontrahentów, w czym widzimy istotne wsparcie dla realizacji naszej Strategii na lata 2026–2028. Dla inwestorów kreuje z kolei możliwość ekspozycji na unikalną Spółkę z sektora kosmicznego, który ma przed sobą bardzo dobre perspektywy rozwoju, zarówno w Polsce, jak i na świecie dodaje Jędrzej Kowalewski.

Z najnowszych danych European Space Policy Institute[1] wynika, że europejski sektor kosmiczny przyciągnął rekordowe 1,5 mld euro prywatnych inwestycji w 2024 roku, co oznacza wzrost o 56% rok do roku. Jest to najwyższy wynik w historii oraz największy jednorazowy wzrost od 2014 roku. Jednym z jego najmocniejszych obszarów pozostają technologie związane z obserwacją Ziemi i danymi z orbity. Scanway S.A. od dziesięciu lat rozwija działalność w tym segmencie, budując kompetencje w zakresie projektowania i integracji instrumentów optycznych do obrazowania z kosmosu.

Zgodnie z raportem okresowym za Q4 2025, Scanway S.A. odnotowała po czterech kwartałach 2025 roku 24,3 mln zł przychodów ogółem, wzrost o +94% r/r i 2,2 mln zł zysku EBITDA, wzrost o 1,9 mln zł r/r. Backlog Spółki na dzień 16 lutego 2026 roku wzrósł o 215% r/r do poziomu 54,0 mln zł. Środki pieniężne na koniec grudnia 2025 roku wzrosły do historycznie najwyższego poziomu 25,5 mln zł, na co istotny wpływ miało pozyskanie 15,3 mln zł brutto od TFI PZU SA, które nabyło 100 tys. akcji Spółki w listopadzie 2025 roku, stanowiących obecnie 5,98% udziałów.

Strategicznym, długofalowym dążeniem Scanway S.A. jest wejście do światowej czołówki największych komercyjnych integratorów ładunków optycznych. Kluczowym celem do końca 2028 roku jest osiągnięcie pozycji jednego z największych integratorów ładunków optycznych w Europie. Wymaga to przekształcenia organizacji z dostawcy pojedynczych rozwiązań, do seryjnego dostawcy instrumentów optycznych zdolnego do produkcji kilkunastu ładunków optycznych rocznie w przedziale cenowym 0,5–2,0 mln EUR dla globalnego rynku New Space.

[1]https://www.espi.eu/news/key-takeaways-from-space-venture-2024-global-investment-dynamics/

Farada Group podpisuje umowę z WITU i rozważa wejście na giełdę

Farada Group, w której wiodącym udziałowcem jest notowana na GPW spółka JRH ASI S.A., podpisała umowę z Wojskowym Instytutem Techniki Uzbrojenia (WITU) na opracowanie systemu WARTOWNIK – kompleksowego rozwiązania do monitorowania i ochrony obszarów o znaczeniu strategicznym z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych. Jednocześnie spółka otrzymała zaproszenie do udziału w testach poligonowych w Ośrodku Systemów Autonomicznych (OSA) Wojska Polskiego.

Podpisana w poniedziałek, 23 marca 2026 r. umowa zakłada stworzenie systemu WARTOWNIK – nowoczesnego narzędzia do monitorowania infrastruktury o kluczowym znaczeniu, w tym baz wojskowych. System będzie integrował technologie bezzałogowych statków powietrznych z zaawansowanymi algorytmami analizy danych. Rozwiązanie zakłada szeroki zakres autonomii, najwyższy poziom bezpieczeństwa danych oraz możliwość działania w wymagających warunkach w tym przy zakłóceniach łączności. Rozpoczęcie prac nastąpi bezpośrednio po podpisaniu umowy, a ich zakończenie planowane jest na połowę czwartego kwartału 2026 roku. Realizacja umowy otworzy drogę do regularnych zamówień dronów od Farada Group na potrzeby sektora obronnego.

Zawarcie umowy z Wojskowym Instytutem Techniki Uzbrojenia to dla nas przełomowy moment. WARTOWNIK jest projektem, który udowadnia, że polskie technologie dronowe mogą z powodzeniem odpowiadać na realne potrzeby sektora obronnego. Nasze dotychczasowe doświadczenie w ochronie infrastruktury krytycznej, w tym w sektorze energetycznym, oraz realizowane z powodzeniem dostawy naszych dronów w strefy konfliktów zbrojnych dają nam solidne fundamenty do realizacji tego przedsięwzięcia. Wierzymy, że WARTOWNIK stanie się początkiem długofalowej współpracy z sektorem obronnym – powiedział Szymon Kupaj, Prezes Zarządu Farada Group.

Dzięki podpisaniu umowy z WITU spółka otrzymała zaproszenie do udziału w testach poligonowych organizowanych w ramach Ośrodka Systemów Autonomicznych (OSA) Wojska Polskiego. Uruchomienie OSA, z budżetem 25 mld zł przeznaczonym na bieżący rok, stanowi jeden z największych kroków w historii polskiego sektora technologii bezzałogowych. W ramach testów drony z trzech różnych modeli spośród produkowanych przez Farada Group zaprezentują swoje możliwości operacyjne na poligonie. Udział w testach poligonowych daje spółce możliwość bezpośredniej prezentacji swoich rozwiązań w warunkach zbliżonych do bojowych, a także rozwijania relacji z kluczowymi instytucjami odpowiedzialnymi za modernizację polskich sił zbrojnych.

Szansą dla Farada Group są również realizowane programy publiczne takie jak Polska Wschodnia, wspierający innowacyjne przedsiębiorstwa z makroregionu, w którym zlokalizowana jest fabryka spółki a także program SAFE (Security Action for Europe) – nowego instrumentu Komisji Europejskiej ukierunkowanego na wzmocnienie europejskiego przemysłu obronnego. Programy te mogą przyspieszyć zarówno prace badawczo-rozwojowe nad nowymi technologiami, jak i skalowanie zdolności produkcyjnych.

Wchodzimy aktualnie w fazę intensywnego rozwoju – popyt na nasze technologie istotnie się wzmacnia. W celu skutecznej realizacji naszej strategii poważnie rozważamy debiut giełdowy w przyszłości – dodał Szymon Kupaj.

Farada Group stanowi jeden z filarów projektu ORBITEO – holdingu technologicznego tworzonego przez JRH ASI S.A., integrującego polskie spółki z sektorów space, defence, AI i deeptech. W ramach ORBITEO Farada Group współpracuje m.in. z SatRev – polską firmą specjalizującą się w projektowaniu produkcji, wynoszeniu satelitów na orbitę oraz późniejszym zarządzaniem misją. Spółki pracują nad wspólnymi rozwiązaniami łączącymi kompetencje w zakresie systemów bezzałogowych i technologii kosmicznych. Spółka inwestycyjna JRH ASI stała się głównym udziałowcem Farada Group w październiku 2025 r. w ramach jednej z największych akwizycji w historii JRH.

– Umowa Farady z WITU pokazuje, że projekt ORBITEO przeszedł w fazę realizacji. Oczekujemy coraz więcej dobrych wiadomości płynących z tego przedsięwzięcia. Obecnie kontynuujemy pozyskiwanie dalszego finansowania na realizację ambitnych planów w ramach ORBITEO, którego filarami są Farada Group oraz SatRev – spółki, które nie tylko współtworzą holding, ale też aktywnie współpracują ze sobą i opracowują wspólne rozwiązania technologiczne oraz portfolio nowych usług. Umowa z Instytutem potwierdza, że kompetencje Farady w zakresie systemów bezzałogowych mają realne zastosowanie zarówno na rynku cywilnym, jak i w sektorze obronnym. Zresztą zostały one już wielokrotnie, z sukcesami sprawdzone na terenach objętych działaniami militarnymi – powiedział January Ciszewski, główny akcjonariusz i Prezes JRH ASI S.A.

Farada Group to polski producent i integrator systemów bezzałogowych (UAS) z siedzibą w Lubartowie, oferujący trzy rodziny platform – VTOL, wielowirnikowe i stałopłatowe – o zasięgu do 1000 km i czasie lotu do 8 godzin, z udźwigiem od 2 do 25 kg. Spółka dysponuje własnym zapleczem produkcyjnym i pełnym łańcuchem kompetencji obejmującym projektowanie, produkcję kompozytów i elektroniki, integrację sensorów, rozwój oprogramowania oraz szkolenia. Firma świadczy również usługi w modelu drone-as-a-service oraz posiada udokumentowane doświadczenie w lotach BVLOS (poza zasięgiem wzroku operatora). W komercyjnych lotach medycznych  przekroczyła 133 tys. km nalotu, a także zrealizowała regularne połączenia dronowe m.in. na trasie Gdańsk-Hel. Technologie Farada Group znajdują zastosowanie w misjach rozpoznawczych, logistycznych, inspekcyjnych oraz w ochronie infrastruktury krytycznej, a ich skuteczność została zweryfikowana również w warunkach rzeczywistych konfliktów.

JRH ASI S.A. to notowana od 2012 r. na rynku NewConnect, a od marca 2024 na rynku głównym GPW spółka, skupiająca się na działalności inwestycyjnej i zaangażowaniu w firmy z branż przyszłości: AI i cyfrowy biznes, transformacji energetycznej, deeptech i przemysł kosmiczny, biotech i medtech, gaming oraz zrównoważony rozwój i gospodarka obiegu zamkniętego. Najnowszym projektem inwestycyjnym JRH jest ORBITEO holding technologiczny integrujący dynamiczne polskie spółki z sektorów space, defence, AI, deeptech i zaawansowanej produkcji. Wykorzystanie i rozwój sztucznej inteligencji jest osią wokół której koncentrują się działania inwestycyjne JRH. Zgodnie ze strategią, firma rozwija portfel zwiększając jego dywersyfikację i inwestując w najbardziej perspektywiczne przedsięwzięcia oraz uruchamiając nowe projekty inwestycyjne.

Moda na fali, motoryzacja w odwrocie – luty w e-handlu

GUS opublikował dane o sprzedaży detalicznej w styczniu. W związku z tym przesyłam poniżej komentarz, który przygotował Miłosz Mickiewicz, dyrektor ds. sprzedaży i rozwoju biznesu w Grupie Comperia.pl SA.

Jeśli pojawią się dodatkowe pytania do eksperta, proszę śmiało pisać, zaaranżujemy rozmowę lub dostarczymy odpowiedzi.

Główny Urząd Statystyczny opublikował dane o sprzedaży detalicznej za luty 2026 r. Wyniki pokazują solidną kondycję polskiego handlu w ujęciu rocznym – sprzedaż w cenach stałych wzrosła o 5,0 proc. rok do roku. W porównaniu ze styczniem odnotowano jednak spadek o 5,6 proc., co wpisuje się w typowy dla tego okresu cykl wygasania popytu po noworocznych wyprzedażach.

W sektorze e-commerce luty przyniósł stabilizację. Wartość sprzedaży przez internet (w cenach bieżących) była o 8,7 proc. wyższa niż rok temu. Udział e-commerce w całkowitej sprzedaży detalicznej wyniósł 9,3 proc., co oznacza wzrost względem lutego 2025 r. (9,0 proc.) i jednocześnie delikatny spadek w porównaniu ze styczniem.

Najważniejsze zmiany zachodzą jednak wewnątrz poszczególnych kategorii, gdzie obserwujemy procesy rynkowej normalizacji oraz powrót do trendów historycznych.

Bardzo wyraźnie widać to w kategorii pojazdy samochodowe, motocykle, części. Dane o dynamice sprzedaży online rok do roku pokazują tu głęboki spadek – do 31,8 proc. zeszłorocznego wskaźnika. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to sygnałem kryzysowym. W rzeczywistości mamy do czynienia z ekstremalnie silnym efektem wysokiej bazy. Rok 2025 był dla internetowej sprzedaży samochodów okresem wręcz nieprawdopodobnych, trzycyfrowych wzrostów. Obecny wynik, mimo że niższy niż przed rokiem, wciąż pozostaje wysoki, gdy zestawimy go z rokiem 2024 i wcześniejszymi.

Zmienia się jednak struktura udziałów – w 2025 r. normą w tej kategorii stały się udziały online na poziomie 5–6 proc. W lutym 2026 r. wskaźnik ten spadł do 1,6 proc., co oznacza, że e-commerce w motoryzacji wraca w okolice poziomów notowanych przed zeszłorocznym boomem (kiedy oscylował wokół 1 proc.).

Zupełnie inną dynamikę obserwujemy w kategorii tekstylia, odzież, obuwie. Udział sprzedaży internetowej w tej grupie wzrósł do poziomu 31,2 proc. (z 26,3 proc. w styczniu). To wynik wyjątkowy – ostatni raz udział powyżej 30 proc. w tej kategorii odnotowano w kwietniu 2021 r. – w okresie lockdownu spowodowanego pandemią, kiedy handel tradycyjny był drastycznie ograniczony.

Dzisiejszy wynik został osiągnięty w warunkach pełnej dostępności sklepów stacjonarnych, co świadczy o ugruntowaniu się pozycji e-commerce jako dominującego kanału zakupu mody dla znacznej części konsumentów.

Warto również przyjrzeć się kategorii żywność, napoje i wyroby tytoniowe. Sprzedaż internetowa w tej grupie wzrosła o 3,8 proc. rok do roku. Co jednak istotne, mimo tego wzrostu, udział e-commerce w całej kategorii od dłuższego czasu utrzymuje się na niemal identycznym poziomie (0,8 proc.). Oznacza to, że kanał online w sektorze spożywczym nie „ucieka” sprzedaży stacjonarnej, lecz rozwija się w tempie proporcjonalnym do wzrostu sprzedaży w sklepach tradycyjnych. E-grocery pozostaje więc stabilnym, ale wciąż niszowym uzupełnieniem codziennych zakupów Polaków.

Podsumowując, luty 2026 r. to miesiąc rynkowej weryfikacji. Segment motoryzacyjny wrócił do stabilniejszych poziomów po, jak się wydaje, roku anomalii, sektor odzieżowy udowodnił, że 30-procentowy udział online to nowa rzeczywistość, a kategoria spożywcza pokazała modelowy przykład zrównoważonego wzrostu obu kanałów sprzedaży. Rok 2026 zapowiada się więc jako czas dojrzałości e-commerce, w którym o sukcesie decyduje nie tyle walka o udział, co stabilna obecność w koszyku zakupowym klienta.

Krakowski rynek magazynowy rośnie wolniej, ale pozostaje stabilny i odporny

Krakowski rynek magazynowy pozostaje jednym z mniejszych w Polsce, jednak jego siłą są stabilne fundamenty oraz ograniczona podaż, która przy utrzymującym się popycie sprzyja niskim pustostanom i stabilnym czynszom. Jak wynika z raportu „Kraków – rynek nieruchomości komercyjnych”, wysokie bariery wejścia,  w tym niedobór gruntów i rosnące koszty realizacji inwestycji, w istotny sposób kształtują specyfikę lokalnego rynku.

Na koniec 2025 roku całkowite zasoby powierzchni magazynowej w Krakowie przekroczyły 1,18 mln m kw., co odpowiada około 3,2% krajowej podaży. Pomimo relatywnie niewielkiej skali, rynek pozostaje istotnym punktem na logistycznej mapie Polski, m.in. dzięki dużemu rynkowi konsumenckiemu oraz rozwiniętej infrastrukturze transportowej, obejmującej autostradę A4 oraz drogi ekspresowe S7 i S52.

Powierzchnie magazynowe koncentrują się głównie w rejonie lotniska oraz w gminach sąsiadujących z Krakowem, takich jak Skawina, Modlniczka i Wieliczka. Coraz większego znaczenia nabierają także lokalizacje na wschód od miasta, m.in. Niepołomice, Targowisko czy Rzezawa, które rozwijają się jako nowe huby logistyczne.

Po okresie bardzo wysokiej aktywności deweloperskiej w poprzednich latach rok 2025 przyniósł wyraźne spowolnienie. Do użytkowania oddano ponad 42 000 m kw. nowej powierzchni, co oznacza spadek o blisko 75% rok do roku. W tym samym czasie wolumen powierzchni w budowie skurczył się do zaledwie 8 000 m kw. , czyli o niemal 90% mniej niż rok wcześniej.

Ograniczona nowa podaż, przy utrzymującym się zainteresowaniu najemców, przełożyła się na dalszy spadek dostępności powierzchni. Na koniec IV kwartału 2025 roku wskaźnik pustostanów wyniósł 2,8%, pozostając jednym z najniższych w kraju i wyraźnie poniżej średniej ogólnopolskiej (7,4%).

„Kraków to rynek o ograniczonej podaży, który naturalnie utrzymuje bardzo niskie wskaźniki pustostanów. Wysokie bariery wejścia sprawiają, że nowe projekty powstają selektywnie, co z punktu widzenia inwestorów oznacza stabilność i przewidywalność przepływów,” – mówi Szymon Sobiecki, analityk w dziale badań rynku w Knight Frank.

Popyt na powierzchnie magazynowe w regionie utrzymuje się na relatywnie wysokim poziomie. W 2025 roku wynajęto ponad 150 000 m kw., mimo spadku o około 15% rok do roku. Jednocześnie czynsze pozostają stabilne i w granicach miasta wynoszą od 4,00 do 6,00 EUR/ m kw. miesięcznie.

„Mimo relatywnie niewielkiej skali, krakowski rynek magazynowy korzysta z silnych fundamentów gospodarczych oraz rosnącego zapotrzebowania na usługi logistyczne. W dłuższej perspektywie jego rozwój będzie kontynuowany, choć tempo wzrostu pozostanie umiarkowane ze względu na ograniczenia podażowe,” – dodaje Michał Królik, starszy negocjator w dziale wynajmu powierzchni logistyczno-przemysłowych w Knight Frank.

O raporcie:
Informacje pochodzą z raportu „Kraków – rynek nieruchomości komercyjnych”, przygotowanego we współpracy z Urzędem Miasta Krakowa. Publikacja przedstawia aktualną sytuację oraz potencjał najważniejszych segmentów rynku nieruchomości komercyjnych w Krakowie: biura, magazyny, hotele, handel, living oraz inwestycje.

Rynek gra pod wyższe stopy w USA. Złoto traci, kurs dolara odzyskuje siłę

W USA zaczynają się dyskusje na temat podwyżek stóp procentowych. Rynki reagują natychmiast: złoto jest w odwrocie, a dolar znów zyskuje na wartości. W tle Polska po raz kolejny przetrwała przegląd ratingu, ale problemy pozostają w mocy.

Złoto głównym przegranym wojny w Zatoce

Dzisiaj nad ranem uncja złota wyceniana była na 4200 USD. W ciągu niecałego tygodnia królewski kruszec spadł z poziomu ponad 5000 do 4200 USD. Powodów tej przeceny jest przynajmniej kilka. Po pierwsze, złoto niedawno zaliczyło duże wzrosty, a wielu inwestorów czekało na dobry moment do realizacji zysków. Po drugie, stopy procentowe w USA – których oczekiwane obniżki napędzały wzrosty – jednak mają w tym roku nie spadać. Co więcej, patrząc na wyceny kontraktów terminowych na stopę procentową, rynek oczekuje wzrostów. W Polsce pojawia się tu jeszcze jeden kontekst. W oparciu o zmiany wyceny złota powstał jeden z pomysłów finansowania polskiego programu zbrojeń. Musimy jednak pamiętać, że nie był to pomysł sprzedaży złota, tylko zmiany jego wyceny. To oznaczałoby księgowy zysk NBP, a z tego zysku realnie „wydrukowano” by pieniądze i wykonano przelew do budżetu. Obecne spadki cen kruszcu nie są wywoływane zapowiedziami tego manewru.

Dolar znów w formie

Wspomniane w poprzednim paragrafie zmiany w polityce monetarnej przełożyły się również na dolara. Skoro jeszcze niedawno amerykańską walutę wyceniano w oparciu o założenie, że będzie ona wypłacać coraz to słabsze odsetki, a nagle ma wypłacać lepsze, to zainteresowanie rośnie. Biorąc pod uwagę ostatnie wystąpienie Jerome’a Powella na konferencji prasowej, w sumie nie wiadomo, skąd się wzięła narracja o podwyżkach stóp. Widać jednak, że inwestorzy usłyszeli tam coś, czego inni nie słyszeli i zamierzają pod to inwestować. Możliwe jest też to, że zmienia się horyzont oczekiwanego trwania wojny w Zatoce Perskiej. Jeżeli obecna operacja specjalna – jak stara się ją bagatelizować administracja prezydencka, robiąc bardzo niesmaczne nawiązanie do narracji rosyjskiej – przerodzi się w coś, co historia zapamięta jako III wojnę w Zatoce Perskiej, to na jednej podwyżce (i to nie tylko w USA) się najprawdopodobniej nie skończy.

Kolejny przegląd bez obniżki ratingu

Piątkowy przegląd ratingu Polski w agencji Moody’s zakończył się utrzymaniem ratingu Polski, ale również utrzymaniem negatywnej perspektywy na przyszłość. Oznacza to, że analitycy widzą ryzyko, iż jeśli sytuacja będzie się rozwijać w takim kierunku, to wiarygodność kredytowa Polski prędzej czy później spadnie. Mowa tutaj w szczególności o zadłużeniu naszego kraju i deficycie budżetowym. Jeżeli miałoby dojść do obniżki ratingu, powinno to tylko pogorszyć sytuację. Niższy rating oznacza bowiem wyższy koszt obsługi długu, a wyższy koszt obsługi to wyższy deficyt. W dłuższym okresie oznaczałoby to osłabienie złotego. Jest to również kolejny powód dla którego dyskusja o finansowaniu tak dużego programu jak SAFE jest krytyczna. Druk pieniędzy w ramach zmian wyceny złota wcale nie musi być dobrze widziany przez agencje ratingowe. Drukowanie pieniędzy, gdy nie jest się USA, jest bowiem bardzo źle widziane.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Droższa stal może pochłonąć zyski polskich firm. Najmocniej odczuje to budownictwo

  • Wojna i blokada Cieśniny Ormuz zakłócają globalne łańcuchy dostaw – przekierowanie statków na trasy wokół Afryki wydłuża czas dostaw surowców i winduje koszty frachtu.
  • Cła ochronne, kontyngenty na import oraz wyrównanie kosztów emisji CO₂ między producentami w UE, a importerami spoza UE ograniczają napływ tańszej stali spoza Europy.
  • Ograniczenia UE, wojna na Bliskim Wschodzie i perturbacje na światowych rynkach mogą – wg ekspertów – spowodować wzrost ceny stali o około 10 proc.
  • Stal ma ogromne znaczenie dla branży budowlanej, w której działa co 7. polska firma MŚP, ale tylko 50,3 proc. firm przeżywa pierwszy rok.
  • Ostra konkurencja nie pozwala na marże, które wchłoną duży wzrost kosztów stali. U najmniejszych koszty to 82,1 proc. przychodów – bufor na podwyżki cen materiałów jest praktycznie zerowy.

Decyzja administracji USA o nałożeniu ceł na stal i aluminium wstrząsnęła globalnym rynkiem surowców. Eksport stali z UE do USA zmniejszył się o 30 proc. w drugiej połowie 2025 roku. Choć chwilowo zwiększa to podaż stali w Europie i może wywierać presję cenową w dół, to efekt ten może być krótkotrwały. Rosnące koszty energii i emisji CO₂, ograniczenia importu oraz rosnący popyt w sektorach infrastruktury i zbrojeń mogą w kolejnych miesiącach podnieść ceny stali na rynku europejskim. Rynek wycenia wzrost cen stali o 5–10 proc. Do tego dochodzi zamknięcie Cieśniny Ormuz – strategicznego traktu, co podnosi koszty paliwa i frachtu. Dla polskich firm budowlanych i przemysłowych – już dziś działających na granicy rentowności – to może być za dużo naraz. Część z nich będzie zmuszona renegocjować kontrakty lub realizować projekty ze stratą.

Wzrosty cen stali są już na horyzoncie: benchmark HRC (taśma gorącowalcowana) ma wzrosnąć do około 750 dol. za tonę w 2026 r. (z 650–700 dol., które notowano w połowie 2025 r.), a brytyjski dostawca All Steels szacuje wzrost cen stali w UE o ponad 200 funtów za tonę.

– Rynki surowcowe reagują na sygnały polityczne błyskawicznie, jeszcze zanim realny przepływ stali ulegnie zmianie. Polskie firmy budowlane, korzystające z produktów opartych na stali, powinny już teraz uruchomić tryb zarządzania ryzykiem cenowym. Warto przeanalizować kontrakty, zadbać o szybszy przepływ pieniądza i – jeżeli to możliwe – zakontraktować dostawy stali z wyprzedzeniem. Zwlekanie z decyzją może kosztować znacznie więcej niż działanie prewencyjne – mówi Alicja Małek, ekspert eFaktor, specjalizującego się w finansowaniu MŚP.

Ochrona rynku UE ogranicza import taniej stali, a koszty produkcji w Europie są wysokie

Ochrona rynku UE w postaci ceł ochronnych, kontyngentów importowych oraz mechanizmów takich jak CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism – wyrównanie kosztów emisji CO₂ między producentami w UE a importerami spoza UE) ograniczają napływ tańszej stali spoza Europy. W efekcie nadwyżki stali powstałe po spadku eksportu do USA nie przekładają się automatycznie na trwały spadek cen na rynku europejskim. Jednocześnie europejscy producenci mierzą się z rosnącymi kosztami energii, emisji CO₂ oraz transportu surowców, co podnosi koszt wytworzenia stali. W rezultacie presja kosztowa może z czasem przeważyć nad chwilową nadpodażą i prowadzić do wzrostu cen. Podwyżki są możliwe, a w skrajnych scenariuszach, przy przedłużającej się wojnie w rejonie Zatoki Perskiej – mogą przekroczyć 10 proc.

Cieśnina Ormuz: wąskie gardło, przez które wycieka stabilność

Choć stal nie jest masowo eksportowana z Zatoki Perskiej, blokada Cieśniny Ormuz może silnie, choć pośrednio, wpływać na jej ceny. Przede wszystkim przez ten wąski szlak transportowany jest znaczący udział światowego handlu ropą i LNG. Jego zakłócenie szybko przekłada się na wzrost cen energii. Produkcja stali należy do najbardziej energochłonnych procesów przemysłowych – energia elektryczna, gaz i paliwa stanowią znaczącą część kosztów pracy hut, dlatego droższa energia szybko podnosi koszt wytworzenia stali.

Drugim czynnikiem jest transport i logistyka. Zakłócenia w tak ważnym węźle żeglugi powodują przekierowanie statków na dłuższe trasy. To zwiększa koszty frachtu i wydłuża czas dostawy surowców dla przemysłu. W efekcie rosną koszty operacyjne hut i producentów wyrobów stalowych, nawet jeśli sama stal nie pochodzi z regionu Zatoki Perskiej.

Dodatkowo cła i ogólnie globalne napięcia w handlu surowcami zwiększają niepewność na rynkach i podnoszą koszty finansowania zapasów oraz transportu. Blokada Cieśniny Ormuz to nie odległy problem geopolityczny. Każdy tydzień opóźnienia w dostawie surowca to czas, w którym firma płaci za towar, którego jeszcze nie może sprzedać, wykorzystać w produkcji czy na inwestycji. To może być poważnym ciosem dla płynności finansowej firm. Wydłużenie dostaw surowców o kilka tygodni oznacza konieczność utrzymywania wyższych zapasów i zamrażanie większego kapitału obrotowego. Od mądrego zarządzania płynnością finansową może dziś zależeć przetrwanie wielu firm – wskazuje Alicja Małek z eFaktor.

Polskie podwórko: branża budowlana pod presją

Na taki rozwój sytuacji z niepokojem patrzą rodzime firmy z branży budowlanej, zwłaszcza te małe i średnie. Według Raportu PARP 2025, budownictwo skupia 15,2 proc. wszystkich polskich firm MŚP – ale tylko niewiele ponad 50 proc. z nich przeżywa pierwszy rok działalności. W 2024 r. zarejestrowano w tej branży 66,5 tys. nowych firm i wyrejestrowano 40,1 tys. To jedna z najwyższych rotacji w całej polskiej gospodarce. Wskaźnik kosztów mikroprzedsiębiorstw wynosi 82,1 proc. przychodów. Każda podwyżka cen stali to bezpośrednie uderzenie w płynność finansową firm, które realnie nie mają bufora na wchłonięcie podwyżek.

Cła, kryzys logistyczny w Zatoce Perskiej i rosnące ceny energii to ciosy, które padają jednocześnie. Dość krótki, 150-dniowy okres globalnych ceł USA niedługo się skończy. Jednak nie oznacza to natychmiastowej poprawy sytuacji. Będzie to moment, w którym rynek sfinalizuje wycenę nowej rzeczywistości.

Te branże także ucierpią

Budownictwo jest najbardziej narażone na skok cenowy. Stal zbrojeniowa, profile i blachy stanowią 30–50 proc. kosztów konstrukcji stalowej, a wzrost cen oznacza wymierne uszczuplenie marż.

Również motoryzacja zmaga się z podwójną presją: droższym materiałem i osobnymi 25-procentowymi cłami na auta i części samochodowe.

– Podwyżki mogą dotknąć także szeroko pojętą infrastrukturę. Drogi, mosty, linie kolejowe – mogą należeć do kolejnych ofiar podwyżek. Rywalizowanie o kontrakty w przetargach wymusza presję na marże, szczególnie mniejsze firmy nie są w stanie upchnąć dodatkowych kosztów. Tym bardziej że europejski program zbrojeń podgrzewa popyt na stal w tym samym czasie, gdy podaż jest ściskana przez politykę celną – podsumowuje Alicja Małek z eFaktor.

Pod presją znajdą się również producenci maszyn, sprzętu AGD i instalacji OZE, a zapowiadane poszerzenie ceł o miedź rozszerza krąg zagrożeń jeszcze bardziej.

Polski rynek nieruchomości komercyjnych zyskuje w oczach zagranicznych inwestorów

Polska umacnia swoją pozycję jako jeden z najbardziej atrakcyjnych kierunków dla instytucjonalnego kapitału nieruchomościowego w Europie — taki jednoznaczny przekaz dominował podczas targów MIPIM 2026 w Cannes. Jak podkreślają eksperci AXI IMMO, największej polskiej firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych, zaufanie inwestorów do Polski nie tylko powraca, ale wręcz przyspiesza.

Silny optymizm wśród zagranicznych inwestorów

Grzegorz Chmielak, Head of Capital Markets and Valuation & Advisory, AXI IMMO, komentuje: „Podczas targów MIPIM w Cannes Polska była postrzegana jako rynek, który przyciąga inwestorów, w tym zakresie możemy mówić o nowej fali optymizmu… Jest ogólne przekonanie, że warto w Polsce inwestować. Co więcej, sytuacja geopolityczna już od jakiegoś czasu, jest postrzegana jako nowa normalność, w której wszyscy muszą działać. Obok aktywnych inwestorów z CEE, w tym krajów bałtyckich, oraz inwestorów z Francji, powoli ożywia się kapitał core, sygnalizując gotowość do zakupów w drugiej połowie 2026 roku”.

Rynek magazynowy pozostaje liderem

Joanna Lewandowska, Associate Director, Capital Markets, AXI IMMO, wskazuje, że: „Jeśli chodzi o rynek magazynowy w Polsce, to jest bardzo duży popyt na długie najmy tych powierzchni, szczególnie jeśli nieruchomość ma jednego najemcę z długim najmem. W tym subsektorze inwestor może uzyskać najbardziej atrakcyjne stopy zwrotu. To jest po prostu najbardziej pożądany produkt, w tym momencie jest to zdecydowanie prime”.

Zmieniające się warunki geopolityczne mogą dodatkowo wygenerować popyt ze strony branż, które będą potrzebowały większej powierzchni w związku z przekształceniami globalnych łańcuchów dostaw.

Inflacja, koszty finansowania i globalna niepewność

Joanna Lewandowska zwraca również uwagę, że: „Oczywiście wspominano o nowej wojnie, m.in. w kontekście kosztów finansowych, które mogą delikatnie wzrastać. Istnieje świadomość, że inflacja się pojawi na pewno, tylko pozostaje pytanie, w jakiej skali. Ogólnie widać dużą niepewność co do sytuacji na świecie. Nie pomaga też fakt, że rynek europejski dostanie w tej sytuacji »tylko« rykoszetem. Jak kula śnieżna dotrą do nas problemy z paliwami, z nawozami, środki ochrony roślin – szok inflacyjny jest realny”.

Banki mają nadpłynność — i chęć finasowania

Wśród przedstawicieli sektora finansowego wybrzmiała bardzo wyraźnie gotowość do finansowania różnego typu aktywów, banki mają obecnie wysoką płynność i niezmiennie chcą finansować dobre nieruchomości.

Szersza rynkowa zmiana wyczuwalna w Cannes

Rozmowy prowadzone w Le Palais des Festivals były bardziej selektywne i ukierunkowane niż w poprzednich latach — co wskazuje, że kapitał wraca, lecz z wyższymi wymaganiami i większą ostrożnością. Silnym trendem była rosnąca rola prywatnego długu: fundusze dłużne i dostawcy finansowania strukturyzowanego coraz częściej wypełniają lukę finansową, zwłaszcza w Niemczech, ale też stopniowo w całej Europie i w Polsce.

Polskie miasta, regiony i firmy zaprezentowały się w Cannes wyjątkowo silnie — była to jedna z najmocniejszych obecności Polski w historii MIPIM.

Grzegorz Chmielak podsumowuje: „Polska jest bardzo dobrze przygotowana na kolejny cykl rynkowy, a rozmowy, które prowadziliśmy w Cannes, tylko utwierdzają nas w tym przekonaniu”.

Dark Point Games zwiększyło przychody i wróciło do zysku w 2025 roku

Notowane na rynku NewConnect toruńskie studio Dark Point Games opublikowało wyniki za 2025 rok. Spółka osiągnęła 4,72 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, co oznacza wzrost o ponad 49 proc. w porównaniu z 2024 rokiem. Jednocześnie firma zakończyła rok zyskiem netto w wysokości 91 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej notowała stratę przekraczającą 2 mln zł.

Na poziomie operacyjnym spółka również poprawiła wyniki. EBITDA wyniosła 2,71 mln zł, co wskazuje na wyraźną poprawę efektywności działalności w porównaniu z poprzednim rokiem. Z komunikatu wynika, że istotnym elementem była zarówno rosnąca sprzedaż gier, jak i kontrola kosztów. Obecnie firma koncentruje się przede wszystkim na rozwoju nowego projektu pod nazwą Brightfall.

– 2025 r. potwierdził skuteczność naszej strategii. Dynamiczny wzrost przychodów oraz powrót do rentowności to efekt rosnącej popularności naszych gier i efektywnej monetyzacji. Jednocześnie konsekwentnie rozwijamy portfolio, wprowadzamy innowacyjne funkcje oraz budujemy silną społeczność graczy. Dzięki temu nie tylko zwiększamy przychody, ale także tworzymy solidne fundamenty długoterminowego wzrostu wartości spółki – mówi Paweł Waszak, prezes zarządu Dark Point Games S.A.

W 2025 roku studio intensywnie pracowało nad grą Brightfall, która obok marki Achilles ma być jednym z kluczowych projektów w portfolio spółki. Tytuł został zapowiedziany jako kooperacyjny survival z otwartym światem. Akcja gry ma toczyć się w XVII-wiecznej Anglii, na tajemniczej wyspie wymazanej z map. W założeniu gracze będą mierzyć się tam z zagrożeniem określanym jako „żyjąca ciemność”.

Twórcy zapowiadają, że jednym z najważniejszych elementów gry będzie mechanika oparta na świetle i ciemności. Ma ona wpływać nie tylko na oprawę wizualną, ale również bezpośrednio na rozgrywkę. To rozwiązanie ma stanowić jeden z głównych wyróżników nowej produkcji. Premiera gry w formule Early Access na platformie Steam planowana jest jeszcze w 2026 roku.

– Głównym wyróżnikiem tytułu będzie w pełni dynamiczny system światła i ciemności, który wpłynie zarówno na warstwę wizualną, jak i mechanikę rozgrywki. Każdy element oświetlenia w grze będzie mógł się zmieniać, a świat reagować wraz z poziomem jasności. Żyjąca ciemność to serce naszej produkcji, a nie tylko klimatyczny dodatek. Z pewnością na graczy czeka spora dawka emocji i adrenaliny – zapowiada Paweł Waszak.

Spółka deklaruje, że Brightfall od początku projektowany jest jako gra o długim cyklu życia. Dotyczy to zarówno rozwijania zawartości po premierze, jak i modelu generowania powtarzalnych przychodów. Tego typu podejście wpisuje się w szerszy trend obecny w branży gier, w którym wydawcy coraz częściej stawiają na dłuższe utrzymywanie aktywności graczy wokół jednego tytułu. Dla Dark Point Games może to oznaczać próbę budowania bardziej stabilnych źródeł przychodów w kolejnych latach.

W 2026 roku spółka planuje także dalszy rozwój gry Achilles: Survivor. Zapowiedziano co najmniej trzy duże aktualizacje, które mają objąć nowe postacie, wyzwania oraz dodatkowe tryby rozgrywki. Studio chce również rozwijać systemy poprawiające komfort gry i wspierające dalszą monetyzację marki. Pokazuje to, że spółka zamierza równolegle rozwijać nowe projekty i wzmacniać już istniejące tytuły.

Achilles: Survivor zadebiutował w lipcu 2025 roku. Jest to jednoosobowa gra typu „bullet heaven”, osadzona w realiach mitologii greckiej. Gracze wcielają się w Achillesa lub innych bohaterów mitologicznych, walcząc z falami przeciwników, rozwijając umiejętności i budując struktury wspierające rozgrywkę. Tytuł stanowi obecnie jeden z ważniejszych elementów obecnego portfolio studia.

Z perspektywy strategicznej 2026 rok ma być dla Dark Point Games okresem dalszego wzmacniania rozpoznawalności firmy i poszukiwania nowych źródeł przychodów. Spółka zapowiada, że chce rozwijać zarówno obecne projekty, jak i przygotowywać kolejne produkcje. W centrum pozostają rozwój portfolio, angażowanie społeczności graczy oraz budowanie długoterminowej wartości. Opublikowane wyniki sugerują, że po słabszym 2024 roku studio poprawiło sytuację finansową, ale najbliższe kwartały będą istotne dla oceny trwałości tego trendu.

EKIPA Holding zwiększyła przychody w 2025 roku, ale odnotowała spadek EBITDA i zysku netto

Notowana na rynku NewConnect spółka EKIPA Holding opublikowała skonsolidowane wyniki finansowe za 2025 rok. Grupa osiągnęła 83,99 mln zł przychodów, wobec 74,23 mln zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 13 proc. rok do roku. Jednocześnie był to okres wyraźnego wzrostu kosztów, związanych m.in. z realizacją projektu T5M3 oraz uruchamianiem nowych linii biznesowych.

W efekcie rentowność grupy pogorszyła się w porównaniu z 2024 rokiem. EBITDA wyniosła 9,09 mln zł, podczas gdy rok wcześniej było to 14,48 mln zł. Z kolei skonsolidowany zysk netto spadł do 3,38 mln zł z 8,51 mln zł, czyli o około 60 proc. rok do roku.

Jednym z najważniejszych wydarzeń minionego roku dla grupy był kinowy debiut filmu „100 dni do matury”, wyprodukowanego przez spółkę Laniakea Pictures. Premiera odbyła się 26 lutego 2025 r., a film przyciągnął do kin ponad 320 tys. widzów w pierwszy weekend. Łączna frekwencja przekroczyła następnie milion widzów.

Produkcja została później udostępniona również na platformach streamingowych. W maju trafiła do Amazon Prime Video, a następnie do Netfliksa. Jak podano, wpływy z dystrybucji pozwoliły nie tylko pokryć koszty produkcji, ale także zakończyć projekt z zyskiem, a sama Laniakea Pictures po raz pierwszy wygenerowała przychody dla całej grupy.

2025 to był dla nas naprawdę mocny rok. Szczególnie dumny jestem z filmu “100 dni do matury”. Sukces naszego debiutu kinowego pokazał, że jesteśmy w stanie realnie konkurować w branży filmowej – a w perspektywie kolejnych projektów, w tym animacji, może to stać się dla nas segmentem równie istotnym jak działalność influencerska. Równolegle kolejna edycja formatu Twoje 5 Minut udowadnia, że mimo ogromnej konkurencji wciąż potrafimy skutecznie kreować nowych twórców i budować trwałą wartość w obszarze influencerskim. To pokazuje stabilność naszego modelu biznesowego – opartą nie na jednorazowych sukcesach, ale na powtarzalnym, zaplanowanym procesie. – mówi Łukasz Wojtyca, Prezes Zarządu EKIPA Holding

Istotnym elementem działalności grupy w 2025 roku pozostawał także projekt „Twoje 5 Minut”, którego trzecia edycja została zrealizowana w ubiegłym roku. Internetowy format talent show przyniósł do EKIPY 11 nowych influencerów, co – według spółki – zwiększyło jej potencjał twórczy i zasięg społeczności. W czerwcu odbyła się również druga edycja EKIPA FESTIWALU w TAURON Arenie Kraków.

Pod koniec roku grupa przygotowywała także projekt MULTIVERSE EKIPA CAMP, który odbył się w styczniu 2026 roku. W jego ramach powstały nowe utwory muzyczne wykonywane przez influencerów. Materiały dokumentujące wydarzenie publikowano na kanale Karola Wiśniewskiego, a utwory i teledyski trafiły na kanał EKIPY.

W 2025 roku grupa podejmowała również działania organizacyjne i rozwijała nowe obszary działalności. Jednym z nich było powołanie spółki INFLUCENTER, zarejestrowanej 7 października 2025 r. Jej pierwszy projekt obejmował otwarcie sklepu stacjonarnego w krakowskiej Galerii Bonarka, gdzie organizowano również spotkania z twórcami internetowymi.

Kolejnym krokiem było utworzenie spółki PORTALL, która ma rozwijać działalność w zakresie influencer marketingu. Zgodnie z zapowiedziami ma ona funkcjonować jako niezależna agencja, obsługująca zarówno twórców związanych z EKIPĄ, jak i influencerów spoza jej struktur. Grupa wyodrębniła także działalność domu produkcyjnego do spółki Direct by EKIPA, odpowiedzialnej za produkcję wideo dla projektów internetowych, teledysków, filmów oraz realizacji dla klientów zewnętrznych.

Rozwijamy również kolejne filary naszej działalności – Influcenter, Portall i Direct – które przybliżają nas do stworzenia w pełni zintegrowanej Agencji 360. Choć są to różne projekty, łączy je wspólny cel: otwieranie nowych kanałów monetyzacji naszych IP i karier twórców, zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Stawiamy na skalę i długoterminowy wzrost, dlatego część środków świadomie przeznaczyliśmy na inwestycje, które zaprocentują w kolejnych latach. Widzimy też ogromny potencjał w obszarze muzyki, która będzie jednym z kluczowych kierunków rozwoju EKIPY w 2026 roku i w kolejnych latach. Mamy ambitne plany i przekonanie, że potencjał naszej Grupy oraz realizowanych projektów będzie przekładał się na dalszy rozwój EKIPY – dodaje Łukasz Wojtyca.

W ubiegłym roku do kin trafił także dokument „Friz & Wersow. Miłość w czasach online”, związany z Karolem „Frizem” Wiśniewskim i Weroniką „Wersow” Sową. Film zadebiutował 3 października i – według podanych danych – był najchętniej oglądanym filmem dokumentalnym w polskich kinach w 2025 roku, osiągając wynik 263 296 sprzedanych biletów. W weekend otwarcia znalazł się także na pierwszym miejscu polskiego box office.

Produkcja została udostępniona na platformie Amazon Prime Video 26 grudnia 2025 roku. Jak wskazano, przez trzy miesiące utrzymywała się na pierwszym miejscu w zestawieniu najchętniej oglądanych filmów dokumentalnych na tej platformie. Spółka podkreśla, że projekt ten był jednym z ważniejszych elementów rozwoju jej działalności filmowej.

Opublikowane wyniki pokazują więc mieszany obraz 2025 roku w EKIPA Holding. Z jednej strony grupa zwiększyła skalę działalności i zanotowała rekordowe przychody, z drugiej – znacząco spadły wskaźniki zyskowności. Z przekazanych informacji wynika, że spółka wiąże ten spadek z okresem intensywnych inwestycji oraz rozbudową nowych segmentów biznesowych, które mają przynosić efekty w kolejnych latach.

Rząd chce zasypać lukę czynszową. Na mieszkalnictwo przeznaczy nawet 8,7 mld zł

Według szacunków problem tzw. luki czynszowej dotyczy w Polsce nawet 4 milionów rodzin. To osoby, które zarabiają zbyt dużo, by zakwalifikować się do najmu komunalnego, a jednocześnie zbyt mało, by uzyskać kredyt hipoteczny. Znajdują się one w systemowej próżni. Nowa strategia rządu ma być próbą wypełnienia tej luki poprzez zwiększenie podaży mieszkań społeczno-czynszowych. Jej wpływ na rynek komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Zgodnie z zapowiedziami rządu w tym roku na mieszkalnictwo z budżetu państwa przeznaczone zostanie 6,7 mld zł, a po uwzględnieniu środków z KPO łączna kwota wyniesie blisko 8,7 mld zł. Dzięki tym funduszom w niemal 900 lokalizacjach ma powstać około 18 tys. mieszkań komunalnych i społecznych oraz 2,5 tys. miejsc w akademikach.

Według ogłoszonych informacji, z zapowiadanej puli środków, rząd planuje zakontraktować jednocześnie remont, termomodernizację oraz budowę 18 tys. lokali. Niewątpliwie odbudowa zasobu mieszkań dostępnego w ramach najmu komunalnego to krok w dobrą stronę. Być może to nawet ważniejszy element tej strategii niż sama realizacja nowych inwestycji. Pojawia się jednak pytanie, czy w tej samej kwocie uda się faktycznie zmieścić wszystkie te działania, w tym wspomniane 18 tys. mieszkań.

W ostatniej dekadzie w Polsce rocznie oddawanych do użytkowania było średnio 5,4  tys. mieszkań komunalnych, spółdzielczych czy SIM-ów i TBS-ów. Planowane 18 tys. może stanowić wyraźne zwiększenie dotychczasowej skali, o ile etap kontraktowania inwestycji znajdzie swoje odzwierciedlenie w realnej produkcji. Nie wywoła jednak rewolucji w ogólnej liczbie mieszkań oddawanych do użytku w kraju. Firmy deweloperskie co roku dostarczają około 130 tys. nowych lokali, a gospodarstwa domowe kolejne 70 tys.

Oczywiście dla części potencjalnych beneficjentów to może być dobra wiadomość, jednak nie jest to skala, która mogłaby zasadniczo zmienić obraz rynku. Dodatkowo, kluczowym ryzykiem pozostaje finansowanie. W sytuacji wysokich wydatków, zarówno zbrojeniowych, jak i socjalnych, oraz utrzymującego się dużego deficytu budżetowego, istotą tego planu będzie sprawne przekazanie środków do Banku Gospodarstwa Krajowego i zakontraktowanie budów w bieżącym roku.

Mimo tych poważnych wątpliwości co do skali przedstawionego planu, można wskazać jego realną zaletę. Jednym z ważniejszych elementów tej strategii może być wzmocnienie dość pozytywnego trendu w sektorze budownictwa społecznego i komunalnego. Obecnie zjawisko to nie występuje jeszcze w oczekiwanej skali. Patrząc na dane GUS, w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy liczba rozpoczynanych tego typu budów nie przekracza 5 tys. mieszkań. Jeżeli jednak udałoby się jednorazowo zakontraktować budowę dodatkowych 10 tys. mieszkań, co jest założeniem bardziej realistycznym niż nagły wzrost o 18 tys., to w statystykach powinniśmy zobaczyć wyraźne odbicie już w dwóch-trzech najbliższych latach.

Czysta energia i brudne praktyki. UOKiK nałożył ponad 7 mln zł kar na firmy z branży OZE

0

Prezes UOKiK nałożył ponad 7 mln zł kar na spółki działające na rynku odnawialnych źródeł energii oraz blisko 400 tys. zł na osoby zarządzające. Urząd zakwestionował zarówno sposób pozyskiwania klientów, jak i treść stosowanych wzorców umownych. Zastrzeżenia dotyczyły firm Polska Energia Grupa Kapitałowa oraz Energia dla Pokoleń. Postępowanie obejmuje także spółkę Nasz Prąd, której wzorce umów nadal są analizowane.

Jak podkreśla UOKiK, instalacje OZE, takie jak fotowoltaika czy pompy ciepła, są dla wielu konsumentów kosztowną inwestycją. Często są finansowane z oszczędności życia albo za pomocą kredytu. Tym bardziej przedsiębiorcy powinni działać w sposób przejrzysty i uczciwy, zarówno na etapie reklamy, jak i podpisywania umowy. Zdaniem Urzędu część firm wykorzystywała jednak presję, niejasne sformułowania oraz zapisy przerzucające ryzyko na klienta.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zaznaczył, że przy inwestycjach sięgających dziesiątek tysięcy złotych konsumenci mają prawo oczekiwać rzetelnych informacji i odpowiedzialności po stronie sprzedawcy. W ocenie Urzędu niedopuszczalne jest sprzedawanie instalacji fotowoltaicznych poprzez wzbudzanie lęku i wywieranie presji. Równie niepokojące są umowy skonstruowane w taki sposób, by niemal wszystkie koszty i konsekwencje obciążały konsumenta. Takie praktyki, według regulatora, godzą w podstawowe prawa nabywców.

Jedna z decyzji dotyczy spółki Polska Energia Grupa Kapitałowa, która miała stosować reklamy stylizowane na urzędowe pisma. Do skrzynek pocztowych trafiały druki przypominające oficjalną korespondencję, opatrzone nagłówkami takimi jak „Ogłoszenie” czy „Zawiadomienie”. Na kopertach pojawiał się też czerwony nadruk „Zawiadomienie dla mieszkańców gminy”. Dla wielu odbiorców mogło to wyglądać jak list z urzędu lub od operatora energetycznego, a nie jak materiał reklamowy prywatnej firmy.

Według UOKiK taki zabieg nie był przypadkowy, lecz miał zwiększyć skuteczność przekazu handlowego. Odbiorca, przekonany, że ma do czynienia z ważną informacją urzędową, mógł szybciej otworzyć korespondencję i potraktować jej treść bardziej serio. Dodatkowo firma miała wzmacniać presję, strasząc odbiorców gwałtownym wzrostem cen energii. W materiałach pojawiały się sugestie, że ceny prądu mogą wzrosnąć nawet o 300–400 proc.

Urząd wskazał jednak, że takie prognozy nie były przedstawiane z odpowiednim kontekstem ani źródłami. Tymczasem realny wzrost cen energii dla gospodarstw domowych w latach 2022–2024 wyniósł niespełna 33 proc. Nie uwzględniano też mechanizmów osłonowych, takich jak mrożenie cen energii. W ocenie UOKiK przekaz miał przede wszystkim wywołać strach i skłonić konsumenta do szybkiego podpisania umowy na instalację fotowoltaiczną.

Druga z ukaranych spółek, Energia dla Pokoleń, stosowała wzorce umów, które mogły utrudniać klientom dochodzenie ich praw. Chodziło m.in. o zapisy odnoszące się do terminów realizacji inwestycji oraz odpowiedzialności za opóźnienia. W dokumentach pojawiały się nieprecyzyjne określenia, takie jak „niekorzystne warunki atmosferyczne”. Zdaniem Urzędu konsument nie był w stanie jednoznacznie ocenić, czy opóźnienie montażu rzeczywiście wynikało z nadzwyczajnych okoliczności.

Takie sformułowania mogły w praktyce prowadzić do wielotygodniowego oczekiwania bez realnej możliwości wyegzekwowania terminu wykonania instalacji. Klient nie miał pewności, czy firma rzeczywiście napotkała przeszkody niezależne od siebie, czy jedynie korzystała z nieostrego zapisu umownego. Problem dotyczył także deklarowanych efektów inwestycji. Jeśli podczas sprzedaży padały konkretne obietnice dotyczące oszczędności lub produkcji energii, a w samej umowie firma zastrzegała, że niczego nie gwarantuje, konsument mógł zostać wprowadzony w błąd.

W toku postępowania Urząd analizował również reklamację dotyczącą zamontowania innego modelu kluczowego elementu instalacji niż ten, który klientowi pokazano w projekcie. Spółka argumentowała, że wizualizacja nie stanowiła integralnej części umowy i miała jedynie charakter poglądowy. Z perspektywy konsumenta sytuacja wygląda jednak inaczej. To, co zostało przedstawione podczas rozmowy handlowej jako konkretne rozwiązanie, mogło później okazać się niewiążącą prezentacją.

Wątpliwości Prezesa UOKiK wzbudziły także wzorce umów stosowane przez spółkę Nasz Prąd. Postępowanie w tej sprawie nadal trwa, ale już teraz Urząd wskazuje na zapisy, które mogą naruszać interesy konsumentów. Jedna z klauzul przewidywała, że jeśli nieruchomość nie będzie odpowiednio przygotowana do montażu, klient może zostać obciążony dodatkowym kosztem. Jeżeli sytuacja nie zmieniłaby się w ciągu dwóch godzin od przyjazdu ekipy, spółka mogłaby naliczyć 1000 zł za każdy dzień zwłoki.

Tego rodzaju zapis budzi szczególne zastrzeżenia, ponieważ spółka nie doprecyzowała, co dokładnie oznacza „przygotowanie” nieruchomości. Otwiera to drogę do dowolnej interpretacji i potencjalnego naliczania bardzo wysokich opłat. W praktyce konsument mógłby zostać obciążony znacznymi kosztami bez jasnego standardu oceny, czy rzeczywiście nie wywiązał się ze swoich obowiązków. Zdaniem Urzędu takie postanowienia mogą mieć charakter niedozwolony.

Łącznie Prezes UOKiK nałożył na spółki kary w wysokości 7 033 289 zł. Najwyższą sankcję otrzymała Energia dla Pokoleń – 6 129 221 zł. Polska Energia Grupa Kapitałowa została ukarana kwotą 904 068 zł. Dodatkowo na osoby zarządzające nałożono łącznie 387 tys. zł kar finansowych.

Odpowiedzialność osobistą ponieśli także menedżerowie zaangażowani w zakwestionowane praktyki. W przypadku spółki Energia dla Pokoleń kary nałożono na Jadwigę Kurkiewicz, Marcina Janosza oraz Kacpra Kruka. W przypadku Polska Energia Grupa Kapitałowa sankcje objęły Jolantę Iwonę Kubiczek i Adrianę Małgorzatę Kałużę. UOKiK podkreśla, że odpowiedzialność za naruszenia nie powinna kończyć się wyłącznie na samej spółce.

Obie decyzje nie są jeszcze prawomocne. Firmy skorzystały z prawa do odwołania i skierowały sprawy do sądu. Ostateczne rozstrzygnięcie będzie więc zależało od dalszego postępowania sądowego. Już teraz jednak działania UOKiK stanowią wyraźny sygnał ostrzegawczy dla całej branży OZE.

To nie pierwsza interwencja Urzędu na rynku odnawialnych źródeł energii. Wcześniej Prezes UOKiK ukarał już spółkę Sunday Polska oraz zakwestionował postanowienia stosowane przez inne podmioty z sektora. Pokazuje to, że rynek OZE pozostaje obszarem szczególnego zainteresowania regulatora. Rosnące zainteresowanie fotowoltaiką i pompami ciepła nie może bowiem oznaczać przyzwolenia na agresywny marketing i nieuczciwe wzorce umów.