Fabrity poprawia wyniki w I kwartale. Zysk netto wzrósł o 72 proc.

Wyniki pierwszych trzech miesięcy 2026 roku potwierdzają skuteczność działań sprzedażowych oraz optymalizacyjnych. Spółka wykorzystuje szanse, jakie stwarza rozwój AI, a Zarząd ocenia, że powrót do pozytywnych trendów może mieć trwały charakter. Z kolei dzięki stabilnej sytuacji bilansowej Walnemu Zgromadzeniu zostało zarekomendowane uchwalenie 2,50 zł dywidendy na akcję za rok 2025, a powołanie obecnego Zarządu na nową kadencję 2027-2029 podkreśla ciągłość i stabilność działania Grupy Fabrity.

Skonsolidowane przychody Fabrity za pierwszy kwartał 2026 roku miały wartość 17,2 mln zł, co oznacza wzrost o 4% rdr. Wyraźnie wzrosła rentowność, gdyż wynik EBITDA zwiększył się o 30% rdr, do 2,0 mln zł, zysk operacyjny wzrósł o 54% rdr, do 1,6 mln zł, a zysk netto o 72% rdr, do 1,3 mln zł.

Wzrost przychodów potwierdza skuteczność działań sprzedażowych i rozwój współpracy z klientami. Z końcem stycznia br. zakończyliśmy też procesy optymalizujące naszą strukturę działania, koszty stałe i ogólną efektywność, co oznacza realizowanie zapowiedzianych wcześniej oszczędności kosztowych – m.in. zreorganizowaliśmy back office, zmniejszyliśmy liczebność Zarządu, dostosowaliśmy wielkość warszawskiego biura do realiów pracy zdalnej i hybrydowej. Dobry pierwszy kwartał może być zapowiedzią trwałego powrotu Fabrity na ścieżkę długoterminowego wzrostukomentuje Tomasz Burczyński, Prezes Zarządu Fabrity S.A.

Rynek IT przechodzi obecnie przełomową transformację pod wpływem AI. Sztuczna inteligencja redefiniuje reguły gry w branży w sposób porównywalny do wpływu, jaki na gospodarkę cyfrową miało powstanie Internetu. Obniżenie kosztu wytwarzania oprogramowania zwiększa popyt na projekty technologiczne, a równolegle rośnie zapotrzebowanie na platformy danych, integrację systemów i nowoczesną architekturę niezbędną do wdrażania AI. Zmienia się także struktura kompetencji: większego znaczenia nabierają doradztwo, wiedza dziedzinowa i architektura rozwiązań, a przewaga kosztowa ustępuje miejsca innowacyjności, specjalizacji branżowej i AI-assisted delivery.

Kluczowe założenia strategii 2024–2026 pozostają w mocy. Stawiamy na wzrost organiczny, silną bazę klientów, rosnący backlog, dywersyfikację branżową oraz obecność w sektorze publicznym i prywatnym. Dostosowujemy natomiast sposób realizacji strategii – rozwijamy podejście AI-first i AI-assisted delivery, aby przyspieszać prototypowanie, sprawniej walidować rozwiązania z klientami oraz zwiększać udział autorskich produktów i rozwiązań. W obecnej sytuacji większą rolę w naszej ofercie będą odgrywać wiedza branżowa, doradztwo i integracja ekosystemów technologicznych. Będziemy też przesuwać akcent z tradycyjnych transakcji M&A na nowe inicjatywy, spin-offy i projekty budowane w modelu AI-nativewskazuje Prezes Burczyński.

Fabrity aktywnie rozwija segment publiczny oraz prywatny

W sektorze publicznym można zaobserwować wzrost aktywności przetargowej oraz preferowanie przez zamawiających dużych, stabilnych dostawców. Rosnące wymagania formalne i jakościowe sprzyjają Fabrity i ograniczają konkurencję ze strony mniejszych firm, rywalizujących głównie ceną. Jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na specjalistów o konkretnych kompetencjach i na pojedyncze role eksperckie. W obszarze outsourcingu IT w I kwartale 2026 roku Fabrity rozpoczęła realizację pierwszych zamówień wykonawczych dla PKP PLK i European Stability Mechanism, z którymi umowy ramowe zostały zawarte w 2025 roku. Fabrity podpisała również umowy ramowe z PAP, w ramach których realizowane są już pierwsze zamówienia wykonawcze. Ponadto zawarta została umowa z PGE. Zespół Fabrity rozpoczął także świadczenie usług dla jednego z kluczowych podmiotów polskiego sektora energetycznego oraz pozyskał znaczącego gracza z branży paliwowej, dla którego prace wykonawcze rozpoczęły się w II kwartale br. W ramach współpracy z unijną agencją Frontex Fabrity utrzymała i przedłużyła umowy wykonawcze realizowane w ramach poprzednio zawartych umów ramowych oraz rozpoczęła procesy ofertowania w ramach nowych umów ramowych z 2025 r., które będą miały wpływ na wyniki kolejnych kwartałów br.

Jesteśmy aktywni w ofertowaniu w ramach postępowań publicznych na usługi informatyczne realizowane w modelu T&M, których potencjalny wpływ na wyniki jest już częściowo widoczny w pierwszym kwartale i może być  kontynuowany w kolejnych miesiącach 2026 roku. Rozwijamy również nasz drugi filar działalności, czyli pracę dla sektora prywatnego, w ramach której realizujemy usługi dla dużych firm w obszarze oprogramowania, platform danych, AI, integracji systemów oraz przemysłowego IoTmówi Rafał Graboś, Wiceprezes Zarządu Fabrity S.A.

Najwyższą dynamikę wzrostu odnotowują rozwiązania integrujące dane ze sztuczną inteligencją, w tym embedded AI i agentic AI. Sztuczna inteligencja obniża koszt eksperymentowania i przyspiesza walidację nowych rozwiązań, wzmacniając znaczenie szybkich PoC, prototypów, projektów realizowanych w modelach fixed fee oraz success fee, subskrypcji oraz sprzedaży autorskich produktów i licencji. W efekcie nasza oferta przesuwa się od klasycznych kompetencji inżynieryjnych w stronę doradztwa, wiedzy dziedzinowej i partnerstwa biznesowego dodaje Wiceprezes Graboś.

Dynamicznie rozwija się także obszar integracji i wdrażania rozwiązań przemysłowego IoT, najczęściej powiązanych z platformami danych i AI.  Spółka obserwuje wzrost liczby realizowanych projektów, zapytań ofertowych oraz potencjalnych szans sprzedażowych. Realizowane projekty mają często istotne znaczenie dla budowania przewagi konkurencyjnej i efektywności klientów, a część z nich charakteryzuje się wysokim poziomem zaawansowania technologicznego. Fabrity rozwija i wdraża własną platformę Nexen, obejmującą m.in. moduły MES, MPS, CMMS, monitoring mediów oraz platformy danych i AI, a także technologię monitoringu wizyjnego opartego na AI, wspierającą bezpieczeństwo i kontrolę jakości. Jednocześnie rośnie udział projektów obejmujących integrację sprzętu w zakładach produkcyjnych. Spółka planuje również inicjatywy związane z projektowaniem i produkcją własnych urządzeń. Potwierdzeniem rosnącego potencjału sektora prywatnego jest tempo pozyskiwania nowych klientów. W tym segmencie Fabrity zawiera nowe kontrakty w rekordowym tempie, nawiązując współpracę m.in. z firmami z branży spożywczej, skandynawskim bankiem komercyjnym, producentem materaców czy agencją specjalizującą się w reklamie OOH.

W pozostałych obszarach Grupa Fabrity również rozwija bazę klientów. Fabrity Digital, specjalizujące się w budowaniu produktów cyfrowych dla klientów korporacyjnych, pozyskało nowego klienta z branży finansowej. Spółka zależna Fabrity Commerce, dostarczające rozwiązanie e-commerce oparte na Adobe Commerce (dawniej Magento), rozpoczęła współpracę z klientem z USA z sektora motoryzacyjnego.

Wykorzystanie AI w procesach wytwarzania oprogramowania staje się coraz ważniejszym elementem modelu delivery w Fabrity. Rozwiązania te wspierają zarówno development, projektowanie, jak i testowanie oprogramowania. Najszybciej wdrażane są w nowych projektach, podczas gdy w istniejących systemach ich implementacja przebiega stopniowo, z uwzględnieniem opłacalności oraz uwarunkowań technologicznych. Spółka dostrzega największy potencjał wzrostu efektywności w obszarze custom software, gdzie wykorzystanie AI może zwiększać skalę realizowanych usług oraz wspierać marżowość mimo utrzymującej się presji na średnie ceny. Trend ten wspiera jednocześnie rozwój modeli fixed fee, outcome-based i subskrypcyjnych, zwiększając znaczenie kompetencji konsultingowych, znajomości biznesu klienta oraz partnerskiego modelu współpracy.

Dywidenda i Zarząd nowej kadencji

Biznes Fabrity generuje gotówkę i nie wymaga istotnych nakładów inwestycyjnych, dzięki czemu spółka może wypłacać relatywnie wysokie dywidendy nawet za okres gorszej koniunktury, jaka miała miejsce w roku 2025. Dlatego też Zarząd zawnioskował o wypłatę 2,50 zł dywidendy (stopa dywidendy około 9% wobec kursu akcji z ostatnich sesji). Finalną decyzję w tej sprawie podejmie Walne Zgromadzenie, które zostało zwołane na 16 czerwca br.

Oceniając pozytywnie pracę Zarządu i wizję kreowania wartości w kolejnych latach, Rada Nadzorcza powołała jego członków z wyprzedzeniem do kontynuacji swoich funkcji podczas kolejnej kadencji. Rozpocznie się ona 1 stycznia przyszłego roku i potrwa do końca 2029 roku. Prezes Tomasz Burczyński związany jest z Grupą Fabrity od 23 lat, a Wiceprezes Rafał Graboś od 20 lat, co podkreśla stabilność i ciągłość działalności firmy.

Nowy etap elektryfikacji SEAT & CUPRA. Joost Kessels pokieruje obszarem R&D

  • Joost Kessels pokieruje obszarem badań i rozwoju SEAT & CUPRA od 1 sierpnia 2026 r.
  • W nowo utworzonej roli będzie odpowiadał za przyszłe przywództwo firmy w ramach elektrycznej platformy MEB21.
  • Joost Kessels będzie raportował zarówno do Markusa Haupta, CEO SEAT & CUPRA, jak i do Kaia Grünitza, członka zarządu Brand Group Core odpowiedzialnego za rozwój techniczny.
  • Ta zmiana stanowi kolejny etap wdrażania międzybrandowego modelu zarządzania Brand Group Core.

Joost Kessels obejmie stanowisko Chief Development Officer z dniem 1 sierpnia 2026 r., wzmacniając rolę SEAT & CUPRA w realizacji strategii elektryfikacji Grupy. W nowo utworzonej funkcji jego kluczowym zadaniem będzie dalsze budowanie sukcesu związanego z premierą modelu CUPRA Raval oraz projektu Electric Urban Car Family, a także realizacja niedawno powierzonego SEAT & CUPRA mandatu w zakresie rozwoju technicznego elektrycznej platformy MEB21 dla całej Grupy. Przejmowanie nowych kompetencji będzie przebiegać stopniowo w zespole w Martorell, a pełne przekazanie odpowiedzialności planowane jest do 2028 roku.

Joost Kessels nowym Chief Development Officer

Joost Kessels, który ma ponad 20 lat doświadczenia w Grupie Volkswagen, doktorat z inżynierii mechanicznej uzyskany na North West University w Republice Południowej Afryki oraz czteroletnie doświadczenie jako dyrektor ds. badań i rozwoju w FAW Volkswagen China, wnosi do SEAT & CUPRA połączenie solidnej wiedzy technicznej i sprawnego działania, kluczowego w obliczu nowych wyzwań w obszarze R&D. Od ponad dekady aktywnie współtworzy kierunek elektryfikacji Grupy Volkswagen, uczestnicząc m.in. w rozwoju zaawansowanych systemów bateryjnych. Zgodnie z nowym modelem zarządzania Brand Group Core będzie raportował zarówno do Markusa Haupta, CEO SEAT & CUPRA, jak i do Kaia Grünitza, członka zarządu Brand Group Core odpowiedzialnego za rozwój techniczny.

„Cieszymy się, że możemy powitać Joosta Kesselsa w jego nowej roli. Solidne zaplecze techniczne oraz bogate doświadczenie w Grupie, w tym zdobyte w Chinach, czynią go właściwą osobą do poprowadzenia naszej firmy w kolejnej fazie rozwoju. Kontynuując naszą rolę lidera projektu Electric Urban Car Family w imieniu Grupy Volkswagen, rozpoczynamy jednocześnie przejmowanie odpowiedzialności za elektryczną platformę MEB21. To wyraźne potwierdzenie dotychczasowych osiągnięć oraz dowód na to, jak duży potencjał stoi przed naszą firmą i całym Półwyspem Iberyjskim.” Markus Haupt, CEO SEAT & CUPRA

Elektryczna platforma MEB21

Dzięki platformie elektrycznej MEB21 SEAT & CUPRA po raz pierwszy w swojej historii obejmie odpowiedzialność za rozwój techniczny platformy dla całej Grupy. Powierzenie tego mandatu stanowi ważny kamień milowy dla firmy, umacniając jej rolę w regionie oraz wzmacniając znaczenie w strukturach Grupy. Jednocześnie SEAT & CUPRA nadal odpowiada za realizację projektu Electric Urban Car Family, pozycjonując Hiszpanię jako europejskie centrum elektromobilności. Zespół badań i rozwoju SEAT & CUPRA będzie stopniowo przejmował nowe zadania, a pełne wdrożenie odpowiedzialności planowane jest na 2028 rok.

„Bardzo się cieszę, że Joost Kessels obejmie odpowiedzialność za rozwój SEAT & CUPRA. Dzięki sprawnym, bardziej elastycznym strukturom oraz usprawnionym procesom decyzyjnym wprowadzimy obszar rozwoju w całej sieci BGC na nowy poziom. Naszym priorytetem będzie dalsze skracanie czasu realizacji projektów przy jednoczesnym utrzymaniu konkurencyjnych kosztów.” Kai Grünitz, członek zarządu Brand Group Core odpowiedzialnego za rozwój techniczny

Pojazdy oparte na platformie MEB21 to m.in. CUPRA Raval oraz Volkswagen ID. Polo, produkowane w Martorell, a także ID. Cross i Škoda Epiq, wytwarzane w Nawarrze. Platforma MEB21, rozwijana w ramach architektury MEB+, wprowadza nową konstrukcję z napędem na przednie koła, opartą na wydajnym układzie elektrycznym, który redukuje złożoność, liczbę komponentów oraz masę. Jej kompaktowa budowa łączy silnik APP 290 z ujednoliconą baterią PowerCo wykorzystującą technologię cell-to-pack, co pozwala zwiększyć gęstość energii o około 10%. Efektem jest niższa masa, mniejsze zapotrzebowanie na przestrzeń instalacyjną oraz większy zasięg.

Dr Werner Tietz skoncentruje się na swojej roli szefa badań i rozwoju w Grupie Volkswagen

Dr Werner Tietz, który od 2020 roku pełnił funkcję wiceprezesa wykonawczego SEAT & CUPRA ds. badań i rozwoju, odegrał kluczową rolę w transformacji firmy. Jego przywództwo stworzyło fundamenty pod udane wprowadzenie na rynek rodziny Electric Urban Car, zapoczątkowane premierą pierwszego w pełni elektrycznego modelu produkowanego w Martorell – CUPRY Raval.

„Chciałbym również serdecznie podziękować Wernerowi Tietzowi, który odegrał kluczową rolę w powodzeniu projektu Electric Urban Car Family. Współpraca z nim była dla mnie dużą przyjemnością i jestem przekonany, że możliwość zobaczenia CUPRY Raval na drogach jeszcze w tym roku będzie dla niego szczególnym momentem. Jego wkład na trwałe wpisał się w rozwój naszej firmy.” Markus Haupt, CEO SEAT & CUPRA

Od kwietnia 2026 r. dr Werner Tietz koncentruje się wyłącznie na swojej roli na poziomie całej Grupy jako Head of Group Research and Development w Volkswagen Group, którą pełni od lipca 2025 r.

AI nie osłabi sklepów stacjonarnych. Technologia zwiększy ich efektywność i rentowność

0

Wbrew wcześniejszym obawom o marginalizację fizycznych placówek handlowych, rozwój sztucznej inteligencji (AI) wzmocni ich pozycję, przyczyniając się do wzrostu zyskowności i optymalizacji procesów operacyjnych. Zgodnie z najnowszym raportem „AI AND THE FUTURE OF PHYSICAL RETAIL”, opublikowanym dziś przez międzynarodową firmę doradczą Savills, wdrażanie nowych technologii ma obecnie znacznie większy wpływ na to, co kupujemy, niż na to, w jakim kanale robimy zakupy.

W Europie odsetek sprzedaży detalicznej realizowanej w internecie wzrósł w ciągu ostatnich dwóch lat jedynie nieznacznie, z 13,4% do 14,1%. Zamiast odbierać klientów tradycyjnym sklepom, sztuczna inteligencja w pierwszej kolejności podnosi wydajność istniejącej już infrastruktury handlowej.

Pierwszym zauważalnym efektem wdrożenia AI jest wyższa wydajność operacyjna sklepów, co przekłada się na lepsze wykorzystanie potencjału zakupowego konsumentów i wzrost rentowności. Zwiększenie zyskowności poprawia z kolei zdolność sieci detalicznych do opłacania czynszów w najlepszych, wysoce konkurencyjnych lokalizacjach. Oczekujemy, że w przyszłości rola sklepów stacjonarnych będzie w jeszcze większym stopniu opierać się na kreowaniu wizerunku marki, kładąc nacisk na bezpośredni kontakt z produktem oraz społeczny wymiar tradycyjnych zakupów – komentuje Elżbieta Majdan, Associate Director Property & Asset Management Retail w Savills Polska.

Wpływ wirtualnych asystentów na e-commerce i ostrożne prognozy

Z danych raportu Savills wynika, że obecnie 38% konsumentów we Francji, w Niemczech i Wielkiej Brytanii wspomaga się sztuczną inteligencją podczas podejmowania decyzji zakupowych. Czynnikiem, który w przyszłości może przyspieszyć rozwój rynku online, jest tzw. „agentic commerce”, czyli powierzanie wirtualnym asystentom wyszukiwania, porównywania i kupowania produktów w imieniu użytkownika. Według przytaczanych w raporcie szacunków firmy PwC, tego rodzaju rozwiązania mogą odpowiadać za 8-15% europejskich przychodów w e-commerce do 2030 r.

Nasz scenariusz bazowy zakłada stopniowy rozwój e-handlu, jednak popularyzacja wirtualnych asystentów zakupowych stanowi czynnik, który może ten trend przyspieszyć. Szacujemy, że w wariancie wyższego wpływu AI, udział sprzedaży internetowej może osiągnąć maksymalnie 17,9% w 2030 r. Należy jednak podkreślić, że ten kolejny etap cyfryzacji będzie przebiegał w ramach bardzo dojrzałego ekosystemu sprzedaży wielokanałowej (omnichannel). Pozwoli to sklepom stacjonarnym płynnie zaabsorbować rosnący ruch cyfrowy bez rynkowych wstrząsów. Branża nieruchomości handlowych udowodniła już swoją odporność w latach 2015-2019, kiedy to przy podobnym wzroście udziału e-commerce powiększyła swoje zasoby o 10 mln m kw. nowej powierzchni – dodaje Elżbieta Majdan z Savills Polska.

Red Square Games ograniczyło stratę netto i rozwija portfolio gier

Red Square Games S.A. – notowana na rynku NewConnect spółka gamedev – podsumowuje 2025 r., w którym jednocześnie rozwijała działalność w segmencie gier cyfrowych i planszowych, koncentrując się na budowie mocnego pipeline’u produkcyjnego oraz wzmacniania katalogu wydawniczego o projekty z największym potencjałem sprzedażowym. W minionym roku istotnie rosło znaczenie kluczowych IP spółki, w tym Twilight Imperium Digital, które przekroczyło poziom 80 tys. zapisów na wishliście Steam, a portfolio gier planszowych zostało rozbudowane do dnia publikacji raportu rocznego aż do 12 tytułów.

– Rok 2025 był dla nas okresem wyraźnej poprawy efektywności operacyjnej oraz konsekwentnej realizacji strategii rozwoju opartej na dwóch filarach działalności. Skupialiśmy się na selekcji projektów o największym potencjale, porządkowaniu struktury produkcyjnej oraz budowie pipeline’u, który pozwala nam myśleć o dalszym skalowaniu biznesu w kolejnych okresach – mówi Krzysztof Wolicki, prezes zarządu Red Square Games S.A.

W minionym roku spółka pracowała nad projektem gry Sancticide realizowanym na zlecenie Sylen Studio, który miał premierę 11 marca 2026 r. na platformie Steam. Tytuł to mroczna gra akcji TPP z elementami rogue-lite, osadzona w realiach biblijnej apokalipsy i inspirowana książkową serią Komornik autorstwa Michała Gołkowskiego.

Jednym z kluczowych projektów pozostaje Twilight Imperium Digital – cyfrowa adaptacja kultowej gry planszowej realizowana we współpracy z Asmodee i Fantasy Flight Games. Zapowiedziany we wrześniu 2025 r. tytuł przekroczył poziom 80 tys. zapisów na wishliście Steam, co plasuje go w gronie najbardziej wyczekiwanych nadchodzących produkcji platformy. Projekt zachowuje pełną złożoność oryginalnej gry 4X, przenosząc jej polityczno-strategiczny charakter do cyfrowego formatu.

Twilight Imperium Digital to projekt o wyjątkowej skali i bardzo dużym potencjale rynkowym. Wierzymy, że przeniesienie tak kultowej marki do świata cyfrowego pozwoli nie tylko oddać jej pełną głębię i dramaturgię, ale również znacząco zwiększyć dostępność dla nowych odbiorców. To jeden z kluczowych tytułów w naszym pipeline i ważny element długoterminowego rozwoju spółki – dodaje Krzysztof Wolicki, prezes zarządu Red Square Games S.A.

Równolegle spółka rozwijała segment gier planszowych, który systematycznie zwiększa swoją skalę. Obecnie obejmuje on 12 tytułów. Jednym z nich, który został zapowiedziany w 2025 r., jest Rayman® The Board Game, rozwijany na podstawie licencji Ubisoft. Produkcja łączy rodzinny, przygodowy charakter z dynamiczną rozgrywką osadzoną w rozpoznawalnym uniwersum. Premiera gry planowana jest jeszcze w tym roku.

Spółka przygotowuje się obecnie do premiery planszówki Artistry (Kunszt), której debiut zaplanowano na czerwiec 2026 r. Produkcja osadzona jest w estetyce inspirowanej secesją i przenosi graczy do świata początkujących artystów rywalizujących o uznanie. Z kolei w maju br. firma zapowiedziała Frosted Blooms – grę planszową osadzoną w scenerii holenderskiej wiosny, w której gracze rywalizują o stworzenie najbardziej efektownego ogrodu. Premiera tytułu planowana jest na koniec 2026 r.

W 2025 r. Red Square Games S.A. wypracowała 2,77 mln zł przychodów netto ze sprzedaży. Jednocześnie istotnie poprawiła wynik netto, redukując stratę do – 398,91 tys. zł wobec – 4,55 mln zł rok wcześniej. Znaczącej poprawie uległa również efektywność operacyjna m.in. dzięki ograniczeniu kosztów działalności oraz lepszemu dopasowaniu struktury projektowej. Dodatkowo firma wzmocniła swoją sytuację płynnościową poprzez pozyskanie 1 mln zł finansowania w ramach emisji akcji serii I, co przełożyło się na większą elastyczność w zakresie realizacji kluczowych projektów. Na koniec okresu suma bilansowa wyniosła 1,42 mln zł.

Spółka konsekwentnie realizuje przyjętą strategię opartą na dywersyfikacji działalności oraz rozwoju własnych IP i budowie międzynarodowego portfolio wydawniczego. Najważniejszymi założeniami jej strategii na lata 2026-2027 są: konsekwentny rozwój dwóch głównych obszarów działalności, tj. gier bez prądu oraz gier wideo, dalsza dywersyfikacja źródeł przychodów, poprawa rentowności oraz budowanie stabilnej i długoterminowej wartości.

Grupa PTWP podwoiła przychody po przejęciu Gremi Media. W I kwartale osiągnęła 52 mln zł sprzedaży

0

Grupa PTWP po raz pierwszy opublikowała wyniki finansowe po przejęciu większościowego pakietu Gremi Media. W I kwartale 2026 r. Grupa wypracowała 52 mln zł skonsolidowanych przychodów, co oznacza ponad dwukrotny wzrost względem analogicznego okresu ubiegłego roku (+118 proc.). Jest to najlepsze pod względem przychodów otwarcie roku w historii Grupy. W raportowanym okresie Grupa odnotowała dodatni wynik EBITDA na poziomie 1,2 mln zł oraz stratę operacyjną w wysokości 3,2 mln zł i stratę netto w wysokości 2,9 mln zł. Na wyniki pierwszego kwartału wpływ miały przede wszystkim nakłady związane z prowadzonymi inwestycjami, zmianami organizacyjnymi i procesami optymalizacyjnymi realizowanymi w ramach przygotowania Grupy PTWP do drugiego, tradycyjnie bardzo efektywnego kwartału oraz dalszego skalowania biznesu. Wynik jest zgodny z wcześniejszymi założeniami zarządu i przyjętym planem rozwoju. Na koniec marca 2026 r. Grupa posiadała 41,5 mln zł pozycji gotówkowej. Zarząd spółki PTWP zarekomendował przeznaczenie 9,5 mln zł na wypłatę dywidendy za 2025 r., co oznaczałoby wypłatę 5,89 zł brutto na akcję – Zwyczajne Walne Zgromadzenie PTWP SA zostało zwołane na 25 czerwca br.

Wyniki pierwszego kwartału są zgodne z naszymi przewidywaniami i wpisują się w realizowaną strategię długoterminowego rozwoju Grupy PTWP. Po raz pierwszy pokazują wynik uwzględniający skonsolidowane dane z raportów Gremi Media i Elamed Media Group. Pierwsze trzy miesiące tego roku to okres bardzo intensywnej pracy organizacyjnej i inwestycyjnej, której efekty jeszcze nie przełożyły się na wynik pierwszego kwartału, ale już teraz mogę zadeklarować, że będą widoczne w kolejnych kwartałach. Przeprowadzone akwizycje znacząco zwiększają nasze możliwości biznesowe, jednocześnie prowadzimy szereg działań mających przygotować Grupę do dalszej ekspansji i funkcjonowania na większą skalę, zarówno w obszarze mediów, eventów, jak i nowych projektów biznesowych. Jednocześnie utrzymujemy bardzo dobrą kondycję finansową i wysoki poziom kontraktacji na kolejne miesiące – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

W raportowanym okresie Grupa PTWP kontynuowała działania reorganizacyjne i optymalizacyjne obejmujące całą Grupę Kapitałową. Przeprowadzono zmiany w strukturze organizacyjnej, rozwijano kompetencje zespołów, realizowano rekrutacje nowych pracowników oraz wdrażano rozwiązania zwiększające efektywność operacyjną i dostosowujące ofertę produktową do oczekiwań klientów. Równolegle, Grupa prowadziła prace związane z usprawnieniem systemów informatycznych oraz wdrażaniem synergii po przejęciu aktywów medialnych i eventowych. Grupa odnotowała wzrost obciążeń wynikających z kosztów amortyzacji o wartości 4,3 mln zł (wzrost r/r o 885%), co bezpośrednio przełożyło się na wyższy poziom straty. Podwyższona amortyzacja ma charakter przejściowy i spadek jej udziału w kosztach ogółem jest oczekiwany w kolejnych kwartałach.

Istotnym wydarzeniem, w I kwartale br., dla rozwoju Grupy było nabycie przez PTWP Online sp. z o.o. 100% udziałów w spółce Elamed. Przejęta spółka prowadzi działalność w zakresie wydawania specjalistycznych czasopism, prowadzenia portali internetowych, przygotowywania materiałów edukacyjnych oraz organizacji konferencji i szkoleń dla profesjonalistów wielu branż. Zarząd PTWP ocenia tę transakcję jako jeden z elementów realizacji strategii wzmacniania kompetencji Grupy w segmencie mediów specjalistycznych i działalności edukacyjnej.

W ubiegłym roku Grupa PTWP przeprowadziła strategiczną akwizycję, obejmując pakiet większościowy na poziomie 56,82% akcji Gremi Media – wydawcy dzienników „Rzeczpospolita” i „Parkiet”. Dzięki tej transakcji Grupa istotnie wzmocniła swoją pozycję w segmencie ogólnopolskich mediów informacyjnych i biznesowych, zyskując nowe możliwości w zakresie integracji treści, formatów oraz modeli operacyjnych.

Pierwszy kwartał tradycyjnie wiąże się z niższym wynikiem ze względu na sezonowość naszego biznesu. To również czas przygotowań do najbardziej intensywnego dla nas drugiego kwartału, którego kluczowym wydarzeniem jest Europejski Kongres Gospodarczy. Już dziś widzimy bardzo wysoki poziom kontraktacji i spodziewamy się wyraźnie lepszych wyników w II kwartale oraz satysfakcjonującego rezultatu po całym pierwszym półroczu. W kolejnych miesiącach coraz bardziej widoczne będą również efekty prowadzonych zmian organizacyjnych i synergii w Grupie – podkreśla Wojciech Kuśpik.

W I kwartale 2026 r. Grupa PTWP zrealizowała szereg wydarzeń biznesowych i branżowych, wśród których znalazły się m.in. EXPOGołębie, 4 Design Days, EEC Trends, Kongres Wyzwań Zdrowotnych, cykl konferencji rolnych, Future Retail Congress, a także przeprowadzone wspólnie z „Rzeczpospolitą” pierwsze Forum Rynku Finansowego. Pierwsze miesiące roku były również okresem intensywnych przygotowań do Europejskiego Kongresu Gospodarczego – największego wydarzenia w portfolio Grupy.

Grupa PTWP rozwija także działalność mediową. Obecnie wydaje 17 serwisów internetowych, obejmujących tematykę gospodarczą, samorządową, nieruchomościową, rolno-spożywczą, rynku pracy czy ochrony zdrowia. Serwisy internetowe PTWP przyciągają średnio ponad 30 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie, a liczba subskrybentów newsletterów przekroczyła 300 tysięcy. Poszczególne serwisy konsekwentnie umacniają swoje pozycje liderów w wyspecjalizowanych segmentach rynku. W obszarze działalności Grupy Gremi Media kontynuowano rozwój segmentu online oraz projektów redakcyjnych i eksperckich. „Rzeczpospolita” utrzymała pozycję lidera opiniotwórczości według Instytutu Monitorowania Mediów i pozostaje liderem prenumeraty wśród dzienników ogólnopolskich.

Znaczące zasoby Grupy były także zaangażowane w zarządzanie Międzynarodowym Centrum Kongresowym i Spodkiem w Katowicach. W pierwszym kwartale 2026 r. obiekty gościły liczne wydarzenia targowe, konferencyjne i rozrywkowe, targi branżowe, koncerty oraz wydarzenia kulturalne i edukacyjne. Poziom kontraktacji wydarzeń na kolejne miesiące pozostaje wysoki.

Na koniec marca 2026 r. Grupa posiadała 41,5 mln zł pozycji gotówkowej. Bardzo dobra kondycja finansowa Grupy pozwoliła zarządowi PTWP zarekomendować przeznaczenie całego jednostkowego zysku netto za 2025 r. w wysokości 7,5 mln zł oraz 2 mln zł z kapitału rezerwowego na wypłatę dywidendy. W przypadku podjęcia uchwały przez Zwyczajne Walne Zgromadzenie, które zostało zwołane na 25 czerwca br., do akcjonariuszy PTWP trafi łącznie 9,5 mln zł, czyli 5,89 zł brutto na jedną akcję. Spółka regularnie dzieli się zyskiem z akcjonariuszami – za lata 2021-2024 wypłaciła blisko 25 mln zł dywidendy.

28 maja zarząd PTWP przyjął regulamin programu motywacyjnego na lata 2026-2027 dla kluczowych pracowników i współpracowników Grupy, zakładającego emisję łącznie do 81 596 nowych akcji serii D lub kolejnych pod warunkiem osiągnięcia określonych wyników finansowych. Dla I etapu programu motywacyjnego obejmującego rok obrotowy 2026 kryterium finansowe zostało ustalone jako osiągnięcie skonsolidowanego zysku brutto za 2026 r. na poziomie co najmniej 20 mln zł. W ramach I etapu programu uczestnicy będą mogli objąć do 46 tys. akcji po cenie emisyjnej odpowiadającej 40% wartości akcji według kursu otwarcia akcji spółki z sesji GPW z dnia uchwalenia regulaminu, tj. 51,20 zł. Dla II etapu programu motywacyjnego obejmującego rok obrotowy 2027 kryterium finansowe oraz cena emisyjna akcji zostaną ustalone przez zarząd do 30 czerwca 2027 r.

Franczyza zmienia strukturę przychodów Sfinks Polska. Grupa poprawia rentowność operacyjną

Zarządzająca siecią restauracji grupa Sfinks Polska w I kwartale 2026 r. osiągnęła przychody gastronomiczne w wysokości 51,27 mln zł wobec 50,32 mln zł rok wcześniej. To suma sprzedaży wygenerowanej przez wszystkie restauracje zarządzane przez Sfinksa z wyłączeniem sieci Piwiarnia, nieraportującej danych do centrali. Skonsolidowane przychody Sfinks Polska, nieuwzględniające sprzedaży restauracji franczyzowych, a wyłącznie przychody z opłat franczyzowych, wyniosły 9,46 mln zł. Uległy one zmniejszeniu o 3,33 mln zł r/r w związku ze zwiększeniem w tym czasie udziału franczyzy w strukturze sieci z 93,3% do 99%. Jednocześnie Sfinks poprawił skonsolidowany zysk operacyjny o 1,35 mln zł oraz wynik netto o 0,75 mln zł, osiągając na tych poziomach odpowiednio 1,44 mln zł oraz -1,27 mln zł. Wynik EBITDA wzrósł o 0,77 mln zł r/r i wyniósł 2,56 mln zł na koniec I kw. 2026 r.

– Mamy ze sobą bardzo ważny biznesowo kwartał. Otrzymaliśmy wstępną ofertę z funduszu inwestycyjnego na Malcie, dotyczącą zakupu zorganizowanej części przedsiębiorstwa pod marką Sphinx i w razie sfinalizowania umowy transakcja ta może mieć decydujące znaczenie dla przyszłej działalności grupy. Podpisaliśmy również aneks do umowy z BOŚ, określający korzystne dla nas zmiany warunków spłaty kredytu, dzięki któremu pozostanie w spółce więcej środków na przyszły rozwój. Niezależnie, kontynuowaliśmy otwieranie nowych restauracji i rozwój konceptu hotelowego – komentuje Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

W 2026 r. powstały dwie nowe restauracje franczyzowe SPHINX w Gdańsku i w Aleksandrowie Łódzkim. Przygotowywany do otwarcia jest też nowy lokal na terenie rewitalizowanych pofabrycznych terenów przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi. W tym roku uruchomiony zostanie w Rawiczu drugi Sphinx Hotel oraz działająca w jego strukturach restauracja pod tą marką. Trwają również prace dotyczące kolejnych restauracji. Wszystkie nowe otwarcia są realizowane w modelu franczyzowym. Sfinks kontynuuje także rozwój programu marketingowego Aperitif, w którym liczba użytkowników konsekwentnie rośnie i w I kw. 2026 r. przekroczyła już 900 tys. osób.

 – Mamy bardzo duże zainteresowanie uruchomianiem lokali pod naszymi markami. Co nas szczególnie cieszy, nasi dotychczasowi partnerzy decydują się na otwieranie następnych lokali, prowadząc mikro sieci w naszych strukturach. Jako franczyzobiorcy kolejne restauracje uruchamiają także osoby z zarządu Sfinksa. To najlepsze potwierdzenie, że mamy bardzo dobry koncept franczyzowy, który przy sprawnym zarządzaniu zapewnia zyskowny biznes – wyjaśnia Sylwester Cacek.

W I kw. br. jednostkowe przychody ze sprzedaży Sfinksa wyniosły 9,4 mln zł wobec 12,76 mln zł rok wcześniej. Zmniejszenie to, analogicznie jak w przypadku przychodów grupy, wynikało ze zwiększenia udziału franczyzy w strukturze sieci do 99%. Spółka poprawiła jednocześnie wynik netto na poziomie jednostkowym o 0,73 mln zł i EBIDTA o 0,75 mln zł. Wyniosły one w I kw. odpowiednio -1,3 mln zł oraz 2,52 mln zł.

***

Przychody gastronomiczne to przychody wszystkich lokali działających pod markami należącymi do Grupy Sfinks Polska, z wyłączeniem sieci Piwiarnia.

Solidny wzrost PKB Polski w I kwartale 2026 r., ale nadal jedziemy na jednym silniku

Wzrost PKB Polski w I kwartale 2026 r. do 3,5% r/r potwierdza stabilne tempo rozwoju gospodarki, choć jego struktura wskazuje na stopniowe hamowanie dynamiki. Głównym filarem pozostaje popyt krajowy, przede wszystkim konsumpcja, jednak jej tempo wyraźnie osłabło względem końcówki 2025 r. Wyraźne spowolnienie inwestycji oraz spadek ich udziału w PKB sugerują narastającą ostrożność przedsiębiorstw w obliczu niepewnego otoczenia. Neutralny wpływ eksportu netto oznacza, że gospodarka nie korzysta obecnie z impulsu zewnętrznego. W najbliższych kwartałach można oczekiwać utrzymania tempa wzrostu, jednak jego dynamika będzie uzależniona od odbicia inwestycji i poprawy koniunktury w otoczeniu zewnętrznym.

Magazyn szyty na miarę. Najemcy coraz częściej oczekują powierzchni dopasowanych do procesów

Najemcy oczekują dziś powierzchni dopasowanych do prowadzonych procesów, które można skalować wraz z rozwojem działalności i wyposażać w automatyzację odpowiadającą na braki kadrowe. Niezmiennie kluczowe pozostają koszty – wysokość czynszu i przewidywalność opłat eksploatacyjnych – mówi Jakub Kurek, dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w Newmark Polska.

Nadchodzi era wysoce wyspecjalizowanych magazynów. Coraz większą rolę odgrywają indywidualne potrzeby najemców oraz ich wpływ na kształt nowych inwestycji. Po stronie deweloperów oznacza to więcej elastyczności i dokładniejsze przygotowanie projektów.

– Nasze parki projektujemy w taki sposób, żeby zależnie od potrzeb mogły pełnić funkcje magazynowe albo produkcyjne. Hale powstają modułowo, z możliwością łatwego podziału lub łączenia przestrzeni, co pozwala szybko dostosować je do potrzeb konkretnego klienta. Już na etapie fundamentów wzmacniamy posadzki ponad standard, żeby w przyszłości mogły przyjąć ciężkie maszyny produkcyjne albo antresole w przypadku najemców z sektora e-commerce. Dzięki temu przestrzeń można elastycznie dopasować do złożonych operacji logistycznych – od obszarów wysokiego składowania po strefy kompletacji zamówień i szybkiej obsługi zwrotów – wyjaśnia Tomasz Pietrzak, Leasing Director Poland w MLP Group.

Jakub Kurek podkreśla, że dostosowanie powierzchni nie dotyczy wyłącznie nowych inwestycji. – Dobrze zaprojektowane istniejące obiekty również można modernizować, o ile spełniają określone standardy techniczne. Obiekty klasy A zwykle dają realną przestrzeń do rozmów o zmianach – zarówno w zakresie instalacji, jak i organizacji przestrzeni. Ograniczenia pojawiają się dopiero tam, gdzie brakuje odpowiedniej wysokości albo nie są spełnione normy pożarowe – tłumaczy dyrektor w Newmark Polska.

Elastyczność i personalizacja w miejsce uniwersalnych rozwiązań

Według Tomasza Pietrzaka najbardziej wymagające, a jednocześnie kosztowne, są modyfikacje związane z infrastrukturą techniczną obiektów. – Kluczowe znaczenie ma dziś dostęp do odpowiedniej mocy, niezbędnej przy automatyzacji i procesach produkcyjnych. Istotne są również systemy przeciwpożarowe, które trzeba dostosować do rodzaju składowanego towaru. W wielu projektach konieczne jest wzmacnianie posadzek i fundamentów pod ciężkie instalacje lub regały wysokiego składowania, a także zmiany w obrębie stref przeładunkowych i ramp. Coraz częściej pojawiają się też wymagania dotyczące kontroli temperatury i wilgotności, co wiąże się z wdrożeniem rozbudowanych systemów HVAC i wyraźnie podnosi koszty inwestycji – wyjaśnia ekspert MLP Group.

Najemcy oczekują też dostosowań, które bezpośrednio przekładają się na komfort pracy – wyższego standardu powierzchni biurowo-socjalnych, lepszego doświetlenia stref kompletacji światłem dziennym, zgodnie z wymogami certyfikacji BREEAM, a także wdrażania inteligentnych systemów oświetlenia LED. Na znaczeniu zyskuje również jakość powietrza i zwiększona liczba jego wymian.

Jeden rynek, wiele potrzeb. Od e-commerce aż po centra danych

Rosnąca złożoność operacji i presja na efektywność sprawiają, że uniwersalne rozwiązania coraz częściej przestają wystarczać. Według Jakuba Kurka nie ma jednego modelu najmu, który sprawdzi się u wszystkich najemców. Powierzchnia musi odpowiadać strategii biznesowej, a nie odwrotnie.

– Na te potrzeby nakłada się rosnąca rola automatyzacji, która jest odpowiedzią na trudności na rynku pracy. Coraz częściej rozmawiamy z najemcami o rozwiązaniach zmniejszających zależność od pracy ludzkiej. Taki kierunek, od dłuższego czasu widoczny w Azji, przyspiesza również w Polsce – zauważa ekspert Newmark Polska.

Coraz wyraźniej rysują się różnice między segmentami rynku. – Firmy produkcyjne myślą długoterminowo i najczęściej decydują się na umowy nawet na 10–15 lat. W takich projektach kluczowe są konkretne parametry techniczne, takie jak doświetlenie, wentylacja czy zwiększona moc przyłączeniowa, a często także dedykowana infrastruktura. W projektach e-commerce większą rolę odgrywa wysokość składowania, nierzadko przekraczająca 12 metrów. Z kolei tradycyjne sieci handlowe koncentrują się przede wszystkim na kosztach. W ich przypadku kluczowe są rozwiązania energooszczędne, jak fotowoltaika czy pompy ciepła, które bezpośrednio przekładają się na niższe opłaty eksploatacyjne – twierdzi Tomasz Pietrzak.

Odrębną grupą są operatorzy logistyczni, których wymagania zmieniają się wraz z obsługiwanymi kontraktami. W ich przypadku kluczowa jest nie tylko zgodność powierzchni z bieżącym modelem operacyjnym, ale także jej gotowość na dalszy rozwój. – Idealny magazyn musi odpowiadać na rosnącą złożoność łańcuchów dostaw i dynamiczny rozwój e-commerce. Liczy się zdolność obsługi intensywnych operacji, dostęp do odpowiedniej infrastruktury i energii, ale też możliwość wdrażania automatyzacji, która zwiększa skalę i efektywność działań. Ostatecznie decydujący jest nie tyle sam czynsz, co całkowity koszt operacyjny funkcjonowania w danej lokalizacji, obejmujący m.in. dostępność pracowników, efektywność procesów i potencjał rozwoju – wyjaśnia Daniel Korbus, Członek Zarządu i Dyrektor Operacyjny w XBS Logistics.

Naturalną konsekwencją rosnącej specjalizacji jest pojawianie się na rynku nowych typów najemców, których wymagania wykraczają poza dotychczasowe standardy. Jednym z najlepiej widocznych przykładów są centra danych, które w istotny sposób podnoszą poprzeczkę w zakresie infrastruktury. – W Europie Zachodniej ten segment rozwija się już bardzo dynamicznie i z czasem podobny trend zobaczymy także w Polsce, dlatego powinniśmy być na to przygotowani. To projekty o ogromnym zapotrzebowaniu na energię, co w praktyce determinuje zarówno lokalizację, jak i możliwość realizacji inwestycji – zaznacza Jakub Kurek.

Koszty pod lupą. Czynsz to tylko część równania

Mimo rosnącej elastyczności rynku, czynnik kosztowy pozostaje jednym z kluczowych elementów decyzyjnych. Coraz częściej jednak punkt ciężkości przesuwa się z czynszu bazowego na całkowity koszt najmu. – Równie ważne są koszty eksploatacyjne, które w ostatnich latach istotnie wzrosły. Jeśli nie zostaną dobrze oszacowane jeszcze przed podpisaniem umowy najmu, to na etapie pierwszego rozliczenia zaliczek najemcy mogą być zaskoczeni wysokością dopłat – ostrzega Jakub Kurek.

W ślad za tym rośnie rola zapisów kontraktowych, które pozwalają lepiej zabezpieczyć interesy najemców w zmiennym otoczeniu gospodarczym. – Doradzając naszym klientom, bardzo dużo uwagi poświęcamy zapisom dotyczącym indeksacji czynszu oraz form zabezpieczeń. W przypadku firm planujących skalowanie działalności w obiekcie, negocjujemy klauzule prawa pierwszeństwa najmu powierzchni albo gwarantowanej ekspansji, które pozwalają z wyprzedzeniem zabezpieczyć możliwość powiększenia magazynu na określonych warunkach – wyjaśnia Jakub Kurek.

Tego typu zapisy są szczególnie istotne dla operatorów logistycznych, rozwijających się wraz ze swoimi klientami i funkcjonujących w warunkach dużej zmienności skali operacji. – Możliwość ekspansji w ramach tego samego obiektu lub parku logistycznego pozwala rozwijać biznes bez konieczności relokacji. Z kolei bardziej elastyczne warunki najmu pomagają lepiej zarządzać ryzykiem w branży, w której zmienność popytu jest coraz większa – podkreśla Daniel Korbus.

W stronę świadomych decyzji

Rynek magazynowy dojrzewa i wyraźnie przesuwa się w stronę większej selektywności po stronie najemców. O wyborze obiektu coraz rzadziej decyduje jeden czynnik.

– To nie jest już rynek „bierz albo czekaj”, tylko przestrzeń do negocjacji i budowania wartości po obu stronach. Najemcy patrzą szerzej: analizują nie tylko czynsz, ale całkowity koszt użytkowania, elastyczność umowy i potencjał dalszego rozwoju. W tak złożonym procesie coraz większą rolę odgrywa wsparcie doradcze, które pomaga przełożyć potrzeby biznesowe na konkretne zapisy umowy – podkreśla Jakub Kurek. – Mamy zupełnie inny poziom dojrzałości rynku niż jeszcze kilka lat temu. W kolejnych latach ten kierunek będzie się umacniał – wraz z rosnącą rolą automatyzacji, efektywności operacyjnej i rozwiązań środowiskowych, które stają się standardem – podsumowuje dyrektor w Newmark Polska.

AI uderza w copywriterów. Liczba zleceń tekstowych spadła o 51,3%

W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku liczba zadań dla copywriterów i autorów tekstów na Freelancehunt spadła o 51,3 proc. rok do roku. Najmocniej skurczyły się formaty, które firmy najłatwiej mogą dziś przygotować samodzielnie z pomocą AI: klasyczny copywriting, rewrite i proste artykuły.

Według danych Freelancehunt liczba zadań w copywritingu zmniejszyła się o 59,1 proc., w rewrite’ach o 55,3 proc., w pisaniu artykułów o 48,0 proc., a w redakcji i korekcie tekstów o 34,8 proc. Dane nie pokazują końca rynku treści, lecz zmianę tego, za co klienci są gotowi płacić. Prosty szkic, opis produktu, podstawowy tekst SEO czy przeróbka gotowego materiału przestają być samodzielnym zleceniem.

AI nie kończy rynku tekstów. Kończy najtańszy model, w którym klient płacił głównie za poprawnie napisany szkic. Przewagę będą mieli autorzy, którzy potrafią pracować z wiedzą, faktami, źródłami i strukturą informacji, a nie tylko z liczbą znaków” — mówi Oleg Topchiy, założyciel Freelancehunt. 

Zmiana widoczna na platformie wpisuje się w szerszy trend użycia AI w Polsce. Według danych Eurostatu w 2025 roku 22,68 proc. osób w Polsce w wieku 16–74 lata korzystało z generatywnej AI w ostatnich trzech miesiącach. W grupie 16–24 lata odsetek ten wynosił 49,3 proc. To nie znaczy, że każda taka osoba szuka usług przez AI. Oznacza jednak, że narzędzia generatywne stają się częścią codziennego sposobu zadawania pytań, porównywania informacji i szukania odpowiedzi.

Dla marek ta zmiana ma praktyczne konsekwencje. Część pytań, które wcześniej trafiały wyłącznie do klasycznych wyszukiwarek, może trafiać do systemów AI: jaką usługę wybrać, czym różnią się oferty, komu zaufać, jakie rozwiązanie pasuje do konkretnego problemu. W takim środowisku nie wystarczy mieć tekst na stronie. Firma musi wiedzieć, jak jej oferta jest opisana, czy informacje o marce są spójne i czy mogą zostać poprawnie wykorzystane w odpowiedziach generowanych przez modele językowe.

Jednocześnie firmy dopiero uczą się pracy z AI. Według GUS w 2025 roku z technologii sztucznej inteligencji korzystało 8,7 proc. przedsiębiorstw w Polsce zatrudniających co najmniej 10 osób. Eurostat pokazuje bardzo podobny poziom — 8,4 proc. przedsiębiorstw deklarujących korzystanie z co najmniej jednej technologii AI. Powstaje więc luka: użytkownicy szybciej oswajają narzędzia AI niż wiele firm uczy się zarządzać tym, co systemy odpowiedzi wiedzą o ich ofercie.

Platformy freelancerskie są czułym barometrem popytu, bo nie mierzą deklaracji, tylko realne decyzje klientów. Jeżeli liczba prostych zadań tekstowych spada o połowę, to nie jest sygnał, że treść przestała być potrzebna. To sygnał, że klient przestaje kupować sam tekst, a zaczyna potrzebować uporządkowanej wiedzy, którą można bezpiecznie wykorzystać w sprzedaży, obsłudze klienta, wyszukiwarce i systemach AI” — mówi Valentyn Ziuzin, prezes zarządu Freelancehunt.

Ten kierunek może otworzyć nową niszę dla copywriterów, redaktorów i specjalistów od treści: pracę nad tym, jak marka jest rozumiana i przywoływana przez systemy odpowiedzi AI. W branży mówi się o tym jako o AEO, czyli Answer Engine Optimization. W praktyce chodzi o porządkowanie definicji, FAQ, porównań, opisów usług, baz wiedzy i materiałów eksperckich tak, aby były jasne, sprawdzalne i możliwe do wykorzystania przez ludzi, wyszukiwarki oraz modele językowe.

To inna usługa niż klasyczny tekst SEO sprzedawany za liczbę znaków. Wymaga zrozumienia branży, intencji użytkownika, źródeł, struktury informacji i ryzyka błędnej odpowiedzi o marce. Dlatego wyspecjalizowani autorzy mogą wyceniać taką pracę znacznie wyżej niż prosty copywriting — nie jako „napisanie tekstu”, lecz jako uporządkowanie wiedzy firmy pod klientów, wyszukiwarki i systemy AI.

Dane z raportu „Portret Freelancera 2025” pokazują, że wielu wykonawców ma już kontakt z tą zmianą od strony warsztatu. Z narzędzi AI korzysta 77,5 proc. aktywnych freelancerów badanych przez Freelancehunt, a 38,3 proc. używa ich regularnie. Sam dostęp do AI przestaje więc wyróżniać wykonawcę. Znaczenia nabiera to, czy potrafi on połączyć narzędzie z wiedzą, selekcją źródeł, odpowiedzialnością za końcowy materiał i zrozumieniem celu klienta.

Dla copywriterów oznacza to przesunięcie z prostego pisania w stronę pracy bliższej redakcji, researchowi i doradztwu informacyjnemu. Dla firm — konieczność sprawdzenia, czy ich wiedza o ofercie jest uporządkowana nie tylko dla klientów i wyszukiwarek, lecz także dla systemów AI, które coraz częściej stają się miejscem zadawania pytań o usługi, produkty i marki.

O metodologii

Analiza Freelancehunt obejmuje zmianę liczby zadań opublikowanych na platformie w kategoriach związanych z copywritingiem i pracą z tekstem w okresie styczeń–maj 2026 roku w porównaniu z okresem styczeń–maj 2025 roku. Uwzględniono kategorie: copywriting, rewrite, pisanie artykułów oraz redakcja i korekta tekstów. Dane pokazują zmianę liczby zadań na platformie Freelancehunt.

O raporcie 

Raport badawczy „Portret Freelancera 2025” został opracowany na podstawie badania zrealizowanego w grudniu 2025 roku. Zastosowano metodę ankiety online na próbie N=1100 aktywnych freelancerów. Badanie objęło Polskę oraz zagregowany region Europy Środkowo-Wschodniej (EŚW). 

Dane o korzystaniu z generatywnej AI przez osoby w wieku 16–74 lata oraz przez grupę 16–24 lata pochodzą z Eurostatu, rok 2025. Dane o korzystaniu z technologii AI przez przedsiębiorstwa pochodzą z GUS oraz Eurostatu, rok 2025.

PMI dla przemysłu w Polsce nadal po złej stronie mocy, ale z nadziejami

Majowy PMI dla polskiego przemysłu wzrósł do 49,4 pkt., co nadal oznacza pogorszenie koniunktury, ale w najłagodniejszym tempie od ponad roku. Na plus wyróżnia się wzrost produkcji, który pojawił się mimo utrzymującego się spadku nowych zamówień, wskazując na pierwsze oznaki stabilizacji. Jednocześnie słaby popyt – związany z niepewnością gospodarczą i wysokimi zapasami u klientów – wciąż ogranicza rozwój sektora. Choć presja kosztowa nieco osłabła, pozostaje wysoka, a wydłużenie czasu dostaw sygnalizuje na utrzymujące się napięcia w łańcuchach dostaw. W efekcie obraz polskiego przemysłu pozostaje mieszany: pojawiają się sygnały stabilizacji i poprawy aktywności, ale fundamenty ożywienia wciąż są kruche.

Długi firm reklamowych przekraczają 153 mln zł. Ponad 4 tys. firm z branży ma przeterminowane zobowiązania

Reklama przyciąga coraz większe pieniądze, ale nie wszystkie agencje wychodzą dzięki temu na prostą. Według danych Krajowego Rejestru Długów zadłużenie branży reklamowej wynosi 153,5 mln zł, a przeciętna zaległość dłużnika przekracza 36 tys. zł. Ponad dwie trzecie swoich zobowiązań branża mogłaby spłacić, gdyby jej klienci też płacili w terminie.

Na 153,5 mln zł przeterminowanych zobowiązań branży reklamowej składają się długi agencji reklamowych, public relations (PR) i firm prowadzących badania rynku i opinii publicznej. Łącznie 4198 zadłużonych przedsiębiorstw.

Za największą część tej kwoty odpowiadają agencje reklamowe. Według danych KRD w rejestrze jest 3269 takich firm, które mają łącznie 16 763 nieopłaconych zobowiązań. Ich dług wynosi 111,8 mln zł, czyli prawie trzy czwarte całego zadłużenia branży. Średnio jedna agencja reklamowa ma do oddania 34,2 tys. zł. Pozostały dług przypada na firmy zajmujące się badaniami naukowymi – 23,4 mln zł, PR-em i komunikacją – 7,2 mln zł oraz badaniem rynku i opinii publicznej – 6,9 mln zł.

Zdolność firm z branży reklamowej do terminowego wywiązywania się ze zobowiązań pieniężnych oraz poziom prawdopodobieństwa wpisania do rejestru dłużników bada także Analiza wiarygodności płatniczej KRD. Zgodnie z nią największe pogorszenie nastąpiło w grupie firm z ocenami pośrednimi D i E.

Na koniec kwietnia odsetek takich firm wynosił 11 proc., podczas gdy rok wcześniej 4,7 proc. To ponad dwukrotny wzrost i sygnał, że część firm z branży reklamowej przesuwa się do kategorii podwyższonego ryzyka. Jednocześnie udział firm z najlepszymi ocenami A, B i C spadł o 8 punktów procentowych, a udział firm najbardziej ryzykownych, z ocenami F, G i H, wzrósł o 1,7 punktu procentowego. To pokazuje, że mimo rosnącego rynku reklamy wiarygodność płatnicza części firm wyraźnie się pogarsza – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Mazowsze skupia reklamę i największą część długu

Zadłużenie agencji reklamowych koncentruje się tam, gdzie najmocniej skupia się rynek reklamy, mediów i PR. Największe zaległości mają więc firmy z województwa mazowieckiego – według danych KRD ich dług wynosi 59 mln zł, a w rejestrze widnieje 1449 zadłużonych firm z tego regionu. Mazowsze, zwłaszcza Warszawa, jest największym centrum branży reklamowej w Polsce. Kolejne miejsca zajmują województwa: śląskie z długiem 17 mln zł, małopolskie – 14,5 mln zł, wielkopolskie – 13,9 mln zł oraz dolnośląskie – 10 mln zł.

Wśród zadłużonych są zarówno małe działalności, jak i większe agencje. W KRD widnieje 2185 jednoosobowych działalności gospodarczych, które łącznie mają blisko 72 mln zł długu. Przeciętnie jedna taka firma ma do oddania 33 tys. zł. Większe firmy i instytucje mają łącznie 81,6 mln zł zaległości, a ich średni dług jest wyższy i wynosi 40,6 tys. zł. Problem dotyczy więc całej branży, ale w różnej skali: małe firmy są bardziej wrażliwe na opóźnione płatności, a duże mają wyższe koszty stałe i większe zobowiązania.

Trzy czwarte kwoty całego długu należy się firmom z sektora finansowego i ubezpieczeniowego – 115,3 mln zł. Jak widać, zaległości nie dotyczą wyłącznie nieopłaconych faktur za usługi, ale także finansowania działalności, rat, leasingów, pożyczek czy kredytów. Kolejne miejsca na liście wierzycieli zajmują operatorzy komórkowi – 9,8 mln zł i firmy handlowe – 8,8 mln zł.

Klienci oczekują większej efektywności

Według raportu Publicis Groupe Polska, rynek reklamy w Polsce wzrósł w 2025 roku o 6,9 proc. Największą dynamikę miały kanały, które wymagają od agencji coraz wąskiej specjalizacji: wideo online, Internet i radio. To oznacza, że budżety reklamowe przesuwają się w stronę działań szybkich, cyfrowych, mierzalnych i często bardziej wymagających technologicznie.

Ten wzrost nie musi jednak oznaczać lepszej kondycji firm, które go obsługują. Widać to z perspektywy mikroprzedsiębiorców, czyli szerokiej grupy potencjalnych klientów branży reklamowej. Z badania NFG „Marketing w skali mikro – co działa i ile to kosztuje” wynika, że niemal dwie trzecie mikrofirm prowadzi działania reklamowe, ale większość robi to własnymi siłami.

Mikrofirmy są aktywne reklamowo, ale bardzo ostrożne finansowo. Choć 62 proc. prowadzi działania promocyjne, to 82 proc. z nich robi to bez wsparcia agencji, a najczęściej reklamą zajmuje się sam właściciel. Stąd dla rynku reklamowego płynie ważna informacja: popyt istnieje, ale w segmencie MŚP firmy szukają prostych, policzalnych rozwiązań, które pomagają im szybko zdobyć klienta i nie obciążają budżetu. Agencje, które potrafią taką ofertę przygotować, mogą dotrzeć do szerokiej grupy klientów. Te, które nadal myślą głównie kategoriami rozbudowanych kampanii, mogą rozmijać się z potrzebami mikroprzedsiębiorców – mówi Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.

Rozwój reklamy internetowej, opisywany także w materiałach IAB Polska, wzmacnia konkurencję w digitalu i zwiększa presję na efektywność kampanii. Klienci oczekują dziś nie tylko kreacji, ale też danych, optymalizacji, automatyzacji, szybkiego raportowania i mierzalnego zwrotu z wydatków. Z kolei Wirtualne Media opisują rynek agencji jako branżę przechodzącą selekcję pod wpływem AI, kosztów i oczekiwań klientów. W praktyce oznacza to, że agencje muszą inwestować w nowe kompetencje i narzędzia, a jednocześnie pilnować marż i bieżących płatności. Dane KRD przedstawiają więc drugą stronę rosnącego rynku – nawet przy większych budżetach reklamowych część firm nadal ma problem z zadłużeniem i płynnością.

Agencje też czekają na przelewy

Choć agencje same mają zaległości, to ich klienci również nie zawsze płacą na czas. Według danych KRD kontrahenci są winni agencjom reklamowym 108,4 mln zł. Największe zaległości mają wobec nich firmy handlowe – 25,6 mln zł, budowlane – 22,9 mln zł oraz transportowe– 15,2 mln zł. Wysoko na liście są też: przetwórstwo przemysłowe z długiem 10,8 mln zł oraz działalność profesjonalna, naukowa i techniczna – 10,2 mln zł.

Wyłania się tutaj mechanizm, który może uderzać w płynność agencji: z jednej strony muszą opłacać swoje zobowiązania, pensje dla pracowników, narzędzia i faktury dla podwykonawców, z drugiej same czekają na pieniądze od klientów. Największą część zaległości wobec agencji mają jednoosobowe działalności gospodarcze prawie 95 mln zł. Większe firmy i instytucje są im winne przeszło 13 mln zł. Agencje reklamowe często są więc między młotem a kowadłem: muszą płacić dalej, choć same nie otrzymują pieniędzy na czas – mówi Sandra Czerwińska, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Grupa Tarczyński zwiększyła przychody i zysk netto w I kwartale 2026 roku

Grupa Tarczyński wypracowała w I kwartale 2026 roku 556,0 mln zł przychodów ze sprzedaży, co stanowi wzrost o 7,1 proc. w relacji do analogicznego okresu roku poprzedniego. Wynik EBITDA ukształtował się na poziomie 74,6 mln zł wobec 65,2 mln zł rok wcześniej (+14,5%). Skonsolidowany zysk netto wyniósł 50,9 mln zł i był aż o 73,80 proc. wyższy niż przed rokiem. Sprzedaż eksportowa w raportowanym okresie wyniosła 189,3 mln zł, co stanowi ponad 10-proc. wzrost r/r.

Wyniki I kwartału potwierdzają naszą determinację w realizacji dwutorowej strategii. Pomimo rosnącej konkurencji rynkowej chcemy nieprzerwanie umacniać silną pozycję na krajowym rynku i towarzyszyć konsumentom z naszymi markami podczas zakupów w ich ulubionych sieciach handlowych. Zwiększamy zarówno wartość, jak i wolumen sprzedaży naszych produktów, a przychody ze sprzedaży do kluczowych klientów stanowią ponad 37 proc. ogólnej wartości sprzedaży. Po drugie – Grupa Tarczyński to od dawna marka intensywnie rozwijająca się na zagranicznych rynkach i raportujemy ponad 10-procentową dynamikę sprzedaży eksportowej oraz wzrost jej udziału w strukturze łącznej sprzedaży o 1 p.p.  Koncentrujemy się na filarach naszej działalności, upatrując w nich szans na długoterminowy wzrost mówi Jacek Tarczyński, Prezes Zarządu Tarczyński.

Wybrane dane finansowe Q1 2026 Q1 2025 Zmiana
Przychody ze sprzedaży (tys. zł) 555 951 519 031 7,1%
Sprzedaż eksportowa (tys. zł) 189 302 171533 10,4%
Udział eksportu 34,05% 33,05% 1 p.p.
EBITDA (tys. zł) 74 619 65 163 14,51%
Marża EBITDA 13,42% 12,55% 0,9 p.p.
Zysk netto (tys. zł) 50 929 29 304 73,80%

 

Produkty Grupy Tarczyński są dystrybuowane do ponad 30 krajów świata na trzech kontynentach. Największymi rynkami eksportowymi pozostają: Niemcy, Wielka Brytania, Rumunia, Holandia, Litwa, Czechy i Łotwa.

Certyfikacja wykonawców zmieni rynek zamówień publicznych. Firmy muszą przygotować się na nowe zasady

Rynek zamówień publicznych w Polsce jest dziś wart ok. 587 mld zł rocznie, a według prognoz do 2029 roku jego wartość zbliży się nawet do biliona złotych. Tymczasem eksperci ostrzegają, że nowy system certyfikacji wykonawców może istotnie zmienić układ sił wśród firm walczących o publiczne kontrakty. Dla części przedsiębiorstw certyfikacja stanie się ułatwieniem dostępu do rynku, podczas gdy inne mogą mieć problem z dostosowaniem się do nowych wymogów i utrzymaniem konkurencyjności.

Certyfikat ma stać się „paszportem” do rynku publicznego

Dla wielu przedsiębiorstw kontrakty realizowane dla administracji publicznej są jednym z kluczowych źródeł przychodów. Problem w tym, że obecny system wymaga wielokrotnego składania i weryfikowania tych samych dokumentów przy kolejnych postępowaniach przetargowych.

Nowa certyfikacja wykonawców ma uprościć ten proces. Firmy, które uzyskają odpowiedni certyfikat, będą mogły łatwiej potwierdzać swoją wiarygodność oraz spełnianie warunków udziału w przetargach. Eksperci przewidują, że z czasem certyfikacja stanie się rynkowym standardem.

– Certyfikacja może stać się dla firm realnym narzędziem budowania przewagi konkurencyjnej na rynku zamówień publicznych. Dla części przedsiębiorców będzie oznaczała szybszy dostęp do postępowań i mniejsze obciążenia administracyjne, ale dla innych okaże się koniecznością, bez której coraz trudniej będzie skutecznie konkurować o kontrakty publiczne – mówi mec. Michał Liżewski, partner kancelarii LEGALLY.SMART, specjalista z zakresu prawa zamówień publicznych.

7 na 10 firm może nie być gotowych na nowe wymogi

Największym wyzwaniem może okazać się przygotowanie organizacji do nowych standardów. Certyfikacja będzie wymagała uporządkowania dokumentacji, procedur compliance oraz sposobu zarządzania ryzykiem w firmie.

Jak wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Miliardy na stole”, aż siedem na dziesięć polskich firm prywatnych nigdy nie złożyło oferty w przetargu publicznym i nawet nie rozważa takiego kroku. Tylko 13% przedsiębiorstw w 2025 roku podjęło próbę udziału w postępowaniu.

To pokazuje skalę problemu rynku, który dla wielu przedsiębiorców wciąż pozostaje zbyt skomplikowany, zbyt sformalizowany i obarczony dużym ryzykiem proceduralnym.

Nowe regulacje mogą szczególnie mocno dotknąć mniejsze podmioty, które do tej pory funkcjonowały na rynku publicznym bez rozbudowanych struktur formalnych.

– Duże organizacje są zazwyczaj lepiej przygotowane do wdrażania procedur i standardów wymaganych przy certyfikacji. Dla części sektora MŚP nowe regulacje mogą oznaczać dodatkowe koszty, konieczność reorganizacji procesów oraz ryzyko czasowego ograniczenia dostępu do rynku zamówień publicznych – wskazuje mec. Liżewski.

Rynek czeka największa zmiana od lat

Nowy system certyfikacji wykonawców zacznie obowiązywać od 12 lipca 2026 roku. Eksperci przewidują, że w najbliższych latach certyfikaty staną się jednym z kluczowych elementów oceny wiarygodności firm działających na rynku publicznym.

– W praktyce certyfikacja przełoży się na szybszy udział w postępowaniach, ograniczenie formalności oraz łatwiejsze potwierdzanie wiarygodności wykonawcy. Jednocześnie firmy, które nie przygotują się odpowiednio wcześnie do nowych wymogów, mogą mieć coraz większy problem z utrzymaniem konkurencyjności na rynku publicznym. To nie będzie wyłącznie zmiana proceduralna, ale realna zmiana zasad funkcjonowania całego rynku zamówień publicznych – podsumowuje mec. Michał Liżewski, partner w kancelarii LEGALLY.SMART.

Inflacja w maju 2026 r. wyniosła 3,1%. Drożeją paliwa i energia, tanieje żywność

Według szybkiego szacunku GUS inflacja CPI w maju 2026 r. wyniosła 3,1 proc. rok do roku. W ujęciu miesięcznym ceny spadły o 0,3 proc., głównie przy niższych cenach żywności i lekkim spadku cen paliw.

Inflacja CPI · szybki szacunek GUS

Inflacja w maju 2026 r. wyniosła 3,1% rok do roku

Według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 r. były o 3,1% wyższe niż rok wcześniej. W porównaniu z kwietniem 2026 r. ceny spadły o 0,3%.

Dane: GUS, szybki szacunek CPI za maj 2026 r. · Publikacja: 29 maja 2026 r. · Źródło danych: GUS
3,1% inflacja CPI rok do roku maj 2026 r. wobec maja 2025 r.
-0,3% zmiana cen miesiąc do miesiąca maj 2026 r. wobec kwietnia 2026 r.
2,5% cel inflacyjny NBP CPI pozostaje powyżej celu, ale w paśmie odchyleń

Majowy odczyt CPI w ujęciu ogólnym

Majowy szybki szacunek wskazuje na niewielkie obniżenie rocznej dynamiki cen względem kwietnia 2026 r., kiedy inflacja wyniosła 3,2% rok do roku. W maju wskaźnik CPI wyniósł 3,1% rok do roku, czyli pozostał powyżej celu inflacyjnego 2,5%, ale mieścił się w dopuszczalnym paśmie odchyleń.

W ujęciu miesięcznym GUS odnotował spadek cen o 0,3%. Odczyt ten oznacza, że przeciętny poziom cen w maju był niższy niż w kwietniu, choć w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku ceny nadal pozostawały wyższe.

Uwaga metodologiczna: GUS zaznacza, że szybki szacunek ma charakter wstępny i może zostać skorygowany. Od danych za 2026 r. wskaźnik CPI jest liczony zgodnie z międzynarodową klasyfikacją COICOP 2018.

Główne kategorie cen w maju 2026 r.

W strukturze danych widoczne są różnice między kategoriami. Najwyższą roczną dynamikę odnotowano w przypadku paliw i smarów do prywatnych środków transportu. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły rok do roku nieznacznie, natomiast w ujęciu miesięcznym spadły.

Wyszczególnienie Maj 2026 / maj 2025 Zmiana r/r Maj 2026 / kwiecień 2026 Zmiana m/m
Ogółem 103,1 +3,1% 99,7 -0,3%
Żywność i napoje bezalkoholowe 100,5 +0,5% 99,0 -1,0%
Energia elektryczna, gaz i inne paliwa 105,0 +5,0% 100,0 0,0%
Paliwa i smary do prywatnych środków transportu 112,3 +12,3% 99,9 -0,1%

Inflacja CPI w latach 2025–2026

Dane z wykresu GUS pokazują, że w 2025 r. roczna dynamika CPI obniżała się z poziomu 4,9% na początku roku do 2,4% w grudniu. W pierwszych dwóch miesiącach 2026 r. inflacja wynosiła 2,1%, a następnie wzrosła do 3,0% w marcu, 3,2% w kwietniu i 3,1% w maju.

Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych r/r, w %

Porównanie kategorii: zmiana roczna i miesięczna

Porównanie zmian rocznych i miesięcznych pozwala oddzielić długoterminowy wzrost poziomu cen od krótkookresowych zmian widocznych w maju. W przypadku paliw roczna dynamika była wysoka, ale miesiąc do miesiąca odnotowano lekki spadek. Ceny energii były o 5,0% wyższe niż rok wcześniej, natomiast w porównaniu z kwietniem pozostały bez zmian.

Zmiana cen r/r, w %
Zmiana cen m/m, w %

Co wynika z szybkiego szacunku?

Majowy odczyt potwierdza, że inflacja pozostaje umiarkowanie powyżej celu inflacyjnego, ale nie wraca do poziomów obserwowanych na początku 2025 r. Jednocześnie dane miesięczne wskazują na spadek przeciętnego poziomu cen wobec kwietnia, głównie przy niższych cenach żywności i niewielkim spadku w kategorii paliw.

W interpretacji danych należy uwzględnić wstępny charakter publikacji. Pełniejsze wnioski będą możliwe po publikacji finalnych danych, obejmujących szerszą strukturę koszyka inflacyjnego i szczegółowe kategorie cen.

Źródło danych: Główny Urząd Statystyczny, „Szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 r.”, 29.05.2026 r. Wykresy: opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Fizjoterapia pod presją konkurencji. Inwestycje w sprzęt stają się elementem strategii

Polski rynek fizjoterapii stale się rozwija, jest coraz bardziej konkurencyjny, a pacjenci oczekują nie tylko skutecznych, ale też nowoczesnych metod terapii i wysokiego standardu obsługi. Z badania przeprowadzonego przez Siemens Financial Services w Polsce wśród właścicieli gabinetów fizjoterapeutycznych wynika, że ponad połowa z nich regularnie odnawia i wymienia kluczowe elementy wyposażenia.

Mimo to inwestycje w sprzęt wciąż mają w dużej mierze charakter reaktywny. Aż 38 proc. respondentów decyduje się na zakup nowego urządzenia dopiero w momencie, gdy jest to konieczne (dotychczasowe się zużyje lub zaczyna zawodzić). Jednocześnie większość gabinetów finansuje takie wydatki wyłącznie z wypracowanych zysków, co może oznaczać konieczność odłożenia modernizacji w czasie.

W warunkach rosnącej konkurencji i coraz wyższych oczekiwań pacjentów, wyraźnie widać potrzebę zmiany podejścia do realizowania inwestycji. Zamiast czekać z zakupami do momentu awarii sprzętu, gabinety powinny planować rozwój z wyprzedzeniem i traktować inwestycje jako element długofalowej strategii.

Fizjoterapeuci stawiają przede wszystkim na sprawdzone technologie, które zapewniają ciągłość pracy i bezpieczeństwo terapii. Unikają przy tym rozwiązań niskiej jakości, nawet jeśli są one tańsze. Dla 44 proc. ankietowanych najważniejszym kryterium przy wyborze sprzętu pozostaje jego jakość, niezawodność oraz serwis gwarancyjny. Jednocześnie co czwarty fizjoterapeuta zwraca też uwagę na estetykę, a dla co piątego istotne są także kompatybilność nowych urządzeń z obecnym oprogramowaniem i systemami oraz cicha praca i ergonomia.

Jak dziś gabinety fizjoterapeutyczne finansują inwestycje w sprzęt?

Z badania wynika, że dominującym źródłem finansowania inwestycji pozostają środki własne – wskazało je 61 proc. respondentów w badaniu Siemens Financial Services w Polsce. Dla porównania z pożyczki leasingowej, korzysta 12 proc. badanych, a z leasingu operacyjnego 10 proc.

– Aż 70 proc. respondentów deklaruje otwartość na alternatywne formy pozyskania sprzętu, takie jak wynajem czy modele subskrypcyjne. To wyraźny sygnał, że rynek zaczyna doceniać większą elastyczność i łatwiejszy dostęp do nowoczesnych technologii – komentuje Tomasz Szyszka, Head of Vendor Healthcare Sales w Siemens Financial Services w Polsce. – Jednocześnie tradycyjne podejście, oparte na finansowaniu inwestycji wyłącznie ze środków własnych, choć bywa postrzegane jako bezpieczne, w praktyce często prowadzi do odkładania decyzji zakupowych. W efekcie rośnie ryzyko operacyjne – pojawiają się przestoje, ograniczenia w dostępności terapii czy spadek jakości usług w okresie poprzedzającym wymianę sprzętu.

Co wpływa na decyzje o zakupie i finansowaniu

Dla co czwartego badanego (24 proc.) impulsem do podjęcia decyzji o zakupie sprzętu są atrakcyjne warunki finansowania lub oferty promocyjne u dostawców. W praktyce oznacza to, że dobrze dopasowane rozwiązania finansowe mogą przyspieszać moment realizacji inwestycji – nie tylko wspierając bieżącą płynność placówek, ale także umożliwiając szybsze wdrażanie nowoczesnych technologii i podnoszenie standardu świadczonych usług.

W podjęciu decyzji o zakupie nowego sprzętu istotną rolę odgrywa także chęć budowania przewagi konkurencyjnej. 18 proc. badanych wskazuje, że inwestycje są sposobem na zwiększenie dostępności usług i usprawnienie organizacji pracy. Tyle samo respondentów kieruje się chęcią posiadania lepszych i bardziej nowoczesnych urządzeń, które poprawią diagnostykę oraz potrzebą zwiększenia różnorodności usług.

W przypadku wyboru firmy finansowej decyzje podejmowane są w oparciu o kilka równoważnych kryteriów. Badanie zrealizowane na zlecenie Siemens Financial Services w Polsce pokazuje, że kluczowe znaczenie mają doświadczenie instytucji oraz jej wiarygodność (27 proc.). Istotną rolę odgrywają także warunki finansowania (23 proc.), jednak – podobnie jak w innych obszarach – są one rozpatrywane w szerszym kontekście jakości współpracy i poczucia bezpieczeństwa.

Niewiele mniej, bo 20 proc. badanych zwraca uwagę na możliwość przeprowadzenia całego procesu finansowego online. To pokazuje, że rośnie znaczenie rozwiązań prostych i dopasowanych do potrzeb gabinetów, które pozwalają szybko przejść od decyzji do realizacji inwestycji – zauważa Tomasz Szyszka, Head of Vendor Healthcare Sales w Siemens Financial Services w Polsce. – Takie podejście wspierają m.in. narzędzia takie jak SimplyLoan, które umożliwiają finansowanie w pełni zdalnie i ułatwiają sprawne dopasowanie inwestycji do bieżącej działalności placówki. W efekcie gabinety mogą w większym stopniu strategicznie planować rozwój swojej oferty.

Nota metodologiczna:

Badanie z przedstawicielami 100 firm (jednoosobowych działalności i spółek handlowych) zrealizował Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research w sierpniu 2025 r. Uczestnikami badania byli właściciele i menedżerowie z branży fizjoterapeutycznej z całej Polski, Wykorzystano metodę ilościową, technikę standaryzowanych wywiadów telefonicznych (CATI).

Laboratorium Zaawansowanych Technik Rentgenowskich otwarte na AGH

Nowo otwarte Laboratorium Zaawansowanych Technik Rentgenowskich na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej oferuje dostęp do wiązki promieniowania rentgenowskiego o parametrach dostępnych w ośrodkach synchrotronowych. Nowa infrastruktura umożliwi prowadzenie zaawansowanych badań w zakresie inżynierii materiałowej, biomedycyny, chemii czy farmacji.AGH uruchamia źródło promieniowania rentgenowskiego dorównujące intensywnością synchrotronom

Techniki rentgenowskie najczęściej kojarzone są z medycyną, gdzie RTG i tomografia komputerowa wykorzystywane są do obrazowania schorzeń i urazów. Możliwe jest to dzięki temu, że różne tkanki w odmienny sposób absorbują promienienie rentgenowskie (X), w związku z czym dają w badaniach unikalny obraz.

Paleta technik wykorzystujących promieniowanie rentgenowskie znacznie wykracza jednak poza zastosowania typowo medyczne, umożliwiając badanie struktury także wielu innych materiałów niż tkanki biologiczne, a nawet precyzyjne określanie ich składu chemicznego.

Stosowanie wielu z tych metod wymaga jednak używania wiązek promieniowania o bardzo wysokich intensywnościach, których nie byłaby w stanie wygenerować zwykła lampa rentgenowska.

Tak intensywne wiązki promieniowania możliwe są do uzyskania w synchrotronach, czyli gigantycznych urządzeniach w kształcie pierścieni, o obwodach liczonych w dziesiątkach metrów, w których elektrony są w tym celu rozpędzane do prędkości bliskich prędkości światła. Kiedy tor ich poruszania się ulega wymuszonemu zakrzywieniu, towarzyszy temu emisja promieniowania, którą można wykorzystać do celów badawczych.

Niedostępne wcześniej w Polsce techniki badawcze

Choć w Krakowie znajduje się synchrotron SOLARIS, należący do Uniwersytetu Jagiellońskiego, to udostępnione linie badawcze nie pokrywają pełni możliwości badań z wykorzystaniem promieni rentgenowskich. Badaczki i badacze z Polski, chcący skorzystać z niektórych technik, musieli dotychczas aplikować o możliwość przeprowadzenia prac we Francji, Niemczech czy Austrii.

Teraz może się to zmienić za sprawą infrastruktury, która została udostępniona na AGH. Otwarte właśnie Laboratorium Zawansowanych Technik Rentgenowskich nie tylko oferuje niedostępne wcześniej w Polsce możliwości w zakresie badań z wykorzystaniem promieni X, ale w porównaniu z synchrotronami ma kompaktowe rozmiary – mieści się w jednym pomieszczeniu o powierzchni 36 m2 na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej (WFiIS). Składa się na nią wielofunkcyjne źródło promieniowania rentgenowskiego, system 8 detektorów jedno- i dwuwymiarowych oraz obsługująca całość aparatura komputerowa.

Niezbędna infrastruktura została zakupiona przez konsorcjum trzech wydziałów AGH, w którego skład oprócz WFiIS wchodzi również Wydział Inżynierii Metali i Informatyki Przemysłowej oraz Wydział Energetyki i Paliw. Koszty inwestycji zostały pokryte ze środków Programu „Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza” (IDUB).

System został zbudowany przez kanadyjskie przedsiębiorstwo Proto Manufactoring Ltd., ale w oparciu o specyfikację przekazaną przez AGH, co czyni go unikalnym w skali świata. Jego „sercem” jest nowoczesna lampa rentgenowska MetalJet oferowana przez firmę Excillum, która wyposażona jest anodę z ciekłego metalu, co odróżnia ją od anod stałych czy wirujących używanych w typowych aparatach RTG czy tomografach komputerowych.

Wyjątkowa lampa rentgenowska i systemy optyczne

W lampach rentgenowskich promieniowanie X powstaje w trakcie przepływu strumienia elektronów pomiędzy katodą a anodą, kiedy ta ostatnia jest „bombardowana” przez rozpędzane w tym celu elektrony. W czasie tego procesu anoda bardzo się nagrzewa, w związku z czym wymaga skutecznego chłodzenia i przy zbyt dużej intensywności strumienia cząstek może ulec przegrzaniu.

W lampach MetalJet wykonana jest z ciekłego metalu, który ulega ciągłemu odnawianiu, wskutek czego ciepło jest odprowadzane bardziej efektywnie. Dzięki temu, w laboratorium AGH możliwe jest uzyskanie wiązki promieniowania rentgenowskiego o parametrach odpowiadającym źródłom synchrotronowym.

Aparatura na AGH oferuje dostęp do wiązki o maksymalnej energii 160 keV, przy jednoczesnym dostępie do dwóch linii o charakterystycznych energiach 9,2 keV i 24 keV. Przekłada się to na możliwość badania trudno przenikliwych materiałów, a także wymagających stosowania specyficznych parametrów wiązki.

Aparatura przewyższa pod tym względem możliwości linii badawczej POLYX dostępnej na synchrotronie SOLARIS, która oferuje wiązkę promieniowania rentgenowskiego o energii 15 keV. Jednocześnie, dzięki implementacji zaawansowanych systemów optycznych, dorównuje źródłom synchrotronowym pod względem intensywności i skupienia wiązki, co ma wpływ się na szybkość i dokładność badań.

Pokaże to, czego nie widzi zwykły rentgen i tomograf

Wysokorozdzielcza tomografia rentgenowska ludzkiego serca oraz rekonstrukcja przestrzenna układu naczyń wieńcowych

Laboratorium otwarte na AGH umożliwia stosowanie wielu zaawansowanych technik badawczych:

  • Diffraction contrast tomography (DCT) – łączy metody tomografii komputerowej
    z kontrastem dyfrakcyjnym, który umożliwia określanie lokalizacji i orientacji przestrzennej ziaren kryształów w materiałach krystalicznych w oparciu o to, jak załamują one fale promieniowania X,
  • X-ray fluorescence tomography (XRF tomography) – umożliwia precyzyjną analizę rozkładu przestrzennego pierwiastków w trójwymiarze na postawie charakterystyki ich widma flourescencyjnego po wzbudzeniu promieniami rentgenowskimi,
  • Energy dispersive diffraction (EDF) – metoda podobnie jak DCT bazująca na dyfrakcji fal promieniowania rentgenowskiego w kryształach, w przypadku której analizie poddawane są nie wzory dyfrakcji, ale energia rozproszonych promieni; szczególne zastosowanie znajduje w przypadku badania dynamicznych procesów, np. materiałów poddawanych naprężeniom,
  • Phase-contrast X-ray tomography – technika łącząca tomografię komputerową
    z kontrastem fazowym, gdzie oprócz absorbcji promieniowana rentgenowskiego przez strukturę materiału analizowany jest sposób, w jaki wpływa ona na przesunięcie fazowe fal promieniowania X; umożliwia to obrazowanie struktur słabo absorbujących promieniowanie rentgenowskie, np. tkanek biologicznych,
  • Single-crystal X-ray diffraction (SC-XRD) – kolejna metoda podobnie jak DCT opierająca się na zjawisku dyfrakcji fal promieniowania rentgenowskiego, ale stosowana nie do badania struktury materiałów krystalicznych, ale układu atomów w pojedynczych kryształach.

Cały system oparty jest na modułowej konstrukcji, która pozwala na wymianę i kalibrację i poszczególnych elementów – np. detektorów, optyki czy układów mocowania próbek – w zależności od szczególnych potrzeb badawczych. Obszerna przestrzeń w miejscu przeznaczonym na próbki pozwala również na montaż różnego rodzaju dodatków, np. komory temperaturowej lub modułów wytrzymałościowych, pozwalających na badanie materiałów pod kątem ich stabilności temperaturowej czy odporności na ściskanie i rozciąganie.

Dzięki temu, że lampa MetalJet może generować jednocześnie dwie wiązki promieniowania rentgenowskiego w przeciwstawnych kierunkach, w przyszłości możliwe będzie uruchomienie na aparaturze dwóch niezależnych linii badawczych.

Zwiększenie szans u uzyskanie grantów europejskich

Prowadzenie badań w laboratorium będzie zorganizowane na podobnych zasadach, jak ma to miejsce w dużych ośrodkach badawczych. Badaczki i badacze, chcący skorzystać z dostępnej infrastruktury, powinni złożyć wniosek uzasadniający cel przeprowadzenia badania. Aplikacje oceni Rada Naukowa złożona z pracowników naukowych podmiotów, które tworzy konsorcjum trzech wydziałów AGH zarządzających aparaturą. W zależności od wyniku oceny, autorkom i autorom wniosków przyznawany będzie określony czas pomiarowy.

–  Staranie się o duże europejskie granty naukowe wymaga dysponowania zapleczem aparaturowym umożliwiającym ich realizację. Posiadanie przez AGH własnego źródła RTG o możliwościach zbliżonych do największych europejskich ośrodków badawczych umożliwi dostęp do nowoczesnych i do tej pory niedostępnych w Polsce technik badawczych, co z pewnością ułatwi aplikowanie o ambitne projekty. Warto także wspomnieć, że wyniki badań uzyskane na dużych przyrządach badawczych i z wykorzystaniem nowatorskich technik mają zdecydowanie większy potencjał publikacyjny – wyjaśnia pomysłodawca nowego laboratorium dr hab. inż. Sebastian Wroński, profesor na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej.

Doświadczenie AGH w mikro- i nanoobrazowaniu

Laboratorium Zaawansowanych Technik Rentgenowskich rozszerza możliwości działającego od 2012 roku na WFiIS Laboratorium Mikro- i Nanotomografii (LMiNT), które prof. Wroński prowadzi wspólnie z dr. hab. inż. Jackiem Tarasiukiem, prof. AGH. Do sukcesów LMiNT należy m.in. odkrycie dokonane w 2018 roku, kiedy w trakcie badań prowadzonych w kooperacji z Instytutem Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w kości mamuta odnalezionej przy ul. Spadzistej w Krakowie zidentyfikowano fragment krzemiennego grotu. Udało się dzięki temu dowieść, że łowiectwo występowało na tych terenach już 27 tys. lat temu, czyli o 2 tys. lat wcześniej niż dotychczas uważano.

LMiNT prowadzi również wiele innych badań materiałowych we współpracy z ośrodkami krajowymi i zagranicznymi. Bada m.in. kosteczki słuchowe czy zastawki serca na potrzeby implantologii.

Używany sprzęt Apple w biznesie – co warto wiedzieć przed zakupem?

Używany sprzęt Apple coraz częściej trafia do firm jako alternatywa dla nowych urządzeń. Z uwagi na niższy koszt zakupu i długie wsparcie producenta, dla wielu przedsiębiorstw jest to sposób na rozsądne wyposażenie zespołu. Warunek jest jeden – aby wybrać pewny sprzęt, trzeba wiedzieć, na co zwrócić uwagę przed zakupem.

Używany sprzęt Apple w firmie – czy to ma sens?

W firmach decyzje dotyczące zakupu sprzętu są zwykle podyktowane analizą kosztów, ale także żywotnością sprzętu. Na tle konkurencji Apple wyróżnia się tym, że nawet kilkuletnie urządzenia nadal zachowują wysoką wydajność i długie wsparcie systemowe.

Zakup używanego sprzętu Apple do firmy oznacza oszczędność, a jednocześnie jest to sposób na efektywne zarządzanie zasobami IT.

Oto najważniejsze korzyści:

  • niższy koszt wejścia przy zachowaniu jakości premium;
  • długie wsparcie systemowe (duże aktualizacje systemu + łatki bezpieczeństwa po zakończeniu wsparcia);
  • możliwość szybkiego wyposażenia zespołu;
  • rosnący rynek sprawdzonych urządzeń używanych.

Warto przy tym podkreślić, że w przypadku Apple różnica między nowym a kilkuletnim sprzętem często jest mniej odczuwalna w codziennej pracy niż w innych ekosystemach.

Na co zwrócić uwagę przed zakupem – lista kontrolna

Przed zakupem używanego sprzętu Apple ważne jest ograniczenie wszelkich sytuacji ryzykownych. Nawet atrakcyjna cena nie zrekompensuje problemów z urządzeniem, które wymaga szybkiego serwisu.

Najważniejsze elementy weryfikacji to:

  • stan baterii – 80% kondycji to absolutne minimum, szczególnie jeśli chodzi o odnowiony Apple Watch Ultra, iPhone czy MacBook;
  • historia serwisowa – wymiany podzespołów i ewentualne naprawy;
  • blokada aktywacji – urządzenie musi być odłączone od poprzedniego konta Apple ID;
  • kompatybilność systemowa – sprawdzenie, czy sprzęt obsługuje aktualne wersje systemów.

Każdy z tych punktów ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo wdrożenia sprzętu w firmie, a ich pominięcie może generować realne koszty.

Jakie urządzenia Apple sprawdzają się najlepiej jako używane?

Nie każdy sprzęt Apple równie dobrze sprawdza się w środowisku biznesowym jako używany. Wybór powinien zależeć od charakteru pracy oraz intensywności użytkowania.

Najczęściej wybierane urządzenia to:

  • odnowiony MacBook Air – lekki i energooszczędny, dobry do pracy biurowej i mobilnej;
  • odnowiony MacBook Pro – do bardziej wymagających zadań i pracy kreatywnej;
  • odnowiony iPad – może stanowić wsparcie sprzedaży, służyć do prezentacji i pracy w terenie;
  • odnowiony Mac mini – ekonomiczne stanowisko stacjonarne;
  • odnowiony Apple Watch – doskonały jako asystent w biznesie, sporcie i życiu codziennym.

Odpowiednie dopasowanie urządzenia do roli w firmie decyduje o tym, czy inwestycja w sprzęt używany będzie w pełni efektywna.

Certyfikowany sprzęt odnowiony vs rynek prywatny – kluczowa różnica

Na rynku wtórnym można znaleźć zarówno oferty od osób prywatnych, jak i certyfikowany sprzęt odnowiony. Różnica między nimi ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa zakupu.

Certyfikowany sprzęt odnowiony:

  • przechodzi weryfikację techniczną i testy przed sprzedażą;
  • posiada gwarancję oraz udokumentowaną historię;
  • stanowi pewny zakup pod względem braku blokad i ukrytych usterek.

Rynek prywatny natomiast często oznacza:

  • brak gwarancji oraz ograniczoną możliwość reklamacji;
  • trudność w pełnej weryfikacji stanu technicznego;
  • ryzyko zakupu urządzenia z blokadą lub wadą ukrytą.

W firmie przewidywalność kosztów i brak przestojów mają ogromne znaczenie, dlatego różnica w bezpieczeństwie zakupu jest ważniejsza niż sama cena.

Kwestie prawne i podatkowe – o czym warto pamiętać?

Zakup używanego sprzętu Apple do firmy musi spełniać dwa kryteria – być technicznie bezpieczny oraz poprawny pod względem formalnym.

W tym kontekście najważniejsze aspekty to:

  • faktura VAT – umożliwia rozliczenie sprzętu w kosztach działalności;
  • ewidencja środków trwałych – obowiązuje również dla sprzętu używanego;
  • leasing – pozwala rozłożyć koszt inwestycji w czasie;
  • poprawna dokumentacja zakupu – istotna w przypadku kontroli lub audytu.

Brak odpowiednich dokumentów może sprawić, że pozorna oszczędność nie przełoży się na realne korzyści podatkowe.

Kiedy warto dopłacić do nowego sprzętu zamiast kupować używany?

Mimo wszystko warto mieć na uwadze, że używany sprzęt nie zawsze będzie najlepszym wyborem dla firmy. W niektórych sytuacjach lepszym rozwiązaniem jest zakup nowego urządzenia.

Jak rozpoznać który wariant jest lepszy? Otóż do nowego sprzętu warto dopłacić w kilku konkretnych sytuacjach:

  • gdy firma potrzebuje pełnej gwarancji producenta;
  • gdy sprzęt będzie intensywnie eksploatowany przez kilka lat;
  • gdy ważny jest dostęp do najnowszych funkcji i wydajności;
  • gdy leasing nowego sprzętu jest finansowo porównywalny z zakupem używanego.

Decyzja powinna wynikać z analizy całkowitego kosztu posiadania, a nie tylko ceny zakupu.

Gdzie kupić używany sprzęt Apple dla firmy bezpiecznie?

Bezpieczny zakup używanego sprzętu Apple dla biznesu powinien opierać się na sprawdzonym i transparentnym źródle.

Sklep GradeUP.pl oferuje:

  • certyfikowany sprzęt odnowiony z pełną weryfikacją techniczną;
  • możliwość otrzymania faktury VAT;
  • opcję leasingu lub zakupu ratalnego;
  • doradztwo w doborze sprzętu do potrzeb firmy;
  • dostęp do różnych modeli w jednym miejscu – od MacBooków po iPady.

Takie podejście minimalizuje ryzyko i upraszcza proces wdrożenia sprzętu w organizacji.

W przypadku Apple odnowione urządzenia mogą być rozsądną i opłacalną decyzją biznesową, pod warunkiem że pochodzą ze sprawdzonego źródła. Dzięki temu firmy mogą bezpiecznie wyposażyć zespół w sprzęt Apple i skutecznie zoptymalizować koszty IT.

Wyniki Grupy Selena po I kwartale 2026 r.: wzrost EBIT, zysku netto i marży brutto

Trend wzrostowy wyników finansowych Grupy Selena po pierwszym kwartale 2026 został utrzymany. Lider sektora chemii budowlanej wypracował zysk z działalności operacyjnej (EBIT) na poziomie 33,2 mln zł oraz 21,6 mln zł zysku netto z działalności kontynuowanej. Jednocześnie Selena zwiększyła rentowność sprzedaży brutto do 36 proc., co oznacza wzrost o ponad 2 pkt. procentowe r/r. Konsekwentnie realizowane cele zarządcze Grupy Selena skutecznie wspierają budowanie odporności biznesowej, nawet w warunkach utrzymującej się niepewności makroekonomicznej.

Wzrosty w warunkach wymagającego otoczenia rynkowego

Początek roku tradycyjnie stanowi słabszy okres dla większości segmentów branży budowlanej i podobnie było również w 2026 roku. Wyjątkowo mroźna zima, długo utrzymujące się niskie temperatury oraz pokrywa śnieżna znacząco ograniczały możliwość prowadzenia robót w terenie, co jednoznacznie potwierdziły dane GUS1. Produkcja budowlano-montażowa w pierwszym miesiącu tego roku spadła o 12,8 proc. r/r i aż o 65,2 proc. miesiąc do miesiąca względem grudnia 2025 r. Tym samym był to jeden z najsłabszych styczniów od co najmniej dekady i wynik wyraźnie poniżej oczekiwań rynku, który prognozował spadek na poziomie ok. 5 proc 2.

W skali globalnej gospodarka w pierwszym kwartale 2026 roku również pozostawała pod wpływem wysokiej niepewności wynikającej z napięć geopolitycznych – szczególnie w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie – oraz zmiennego otoczenia regulacyjno–handlowego.

Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena

– Dziś istotne jest, aby firmy zaakceptowały fakt, że występowanie turbulencji w globalnej gospodarce nie jest już wyjątkiem, czy stanem przejściowym, lecz nowym paradygmatem i standardem prowadzenia biznesu. W tej rzeczywistości przewagę konkurencyjną budują te organizacje, które potrafią szybko adaptować się do zmian i z determinacją realizować cel, jakim jest skalowanie biznesu, nawet w najbardziej wymagającym otoczeniu – mówi Sławomir Majchrowski, CEO Grupy Selena.

Kluczowych wskaźników finansowych Grupy Selena w I kwartale 2026 roku potwierdza, że firma, niezależnie od niesprzyjających czynników makroekonomicznych, utrzymała ich stabilny poziom i pozostaje w trendzie wzrostu.

Zysk operacyjny (EBIT) Grupy Selena za pierwsze trzy miesiące 2026 roku wyniósł 33,2 mln zł, co stanowi ponad 17-procentowy wzrost r/r. W raportowanym okresie grupa kapitałowa odnotowała także prawie 11-procentowy wzrost zysku netto z działalności kontynuowanej. Zysk brutto osiągnął poziom 27,7 mln zł, natomiast rentowność brutto osiągnęła poziom 36%, co oznacza wzrost tego wskaźnika o ponad 2 pkt. procentowe w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Początek roku z wielowymiarową dywersyfikacją biznesu

W przypadku Grupy Selena fundamentalnym narzędziem zarządzania ryzykiem w wymagających warunkach rynkowych pierwszych trzech miesięcy roku niezmiennie pozostaje dywersyfikacja geograficzna i produktowa, a także aktywne poszukiwanie przewag konkurencyjnych.

– Poprzez wzrost kluczowych wskaźników finansowych po I kwartale 2026 roku, Grupa Selena pokazuje, że okres gospodarczej stagnacji nie powinien oznaczać dla firmy stanu permanentnego zawieszenia – zauważa Sławomir Majchrowski. – Z tego powodu regularnie analizujemy sytuację w branży i identyfikujemy rynki geograficzne oraz nisze produktowe, które mogą zyskiwać na znaczeniu – dodaje CEO Grupy Selena.

W efekcie spółka, w pierwszym kwartale 2026 roku, pozostawała aktywna zarówno w obszarze dywersyfikacji geograficznej, jak i produktowej.

Przykładem rozwoju w zakresie dywersyfikacji geograficznej oraz lokowania produkcji bliżej odbiorców jest ogłoszona w styczniu inwestycja, związana z budową drugiego zakładu produkcyjnego zapraw suchych w Kazachstanie. Wybór tej lokalizacji nie jest przypadkowy – Kazachstan to kraj o dynamicznie rosnącej gospodarce, pełniący dla Grupy Selena rolę naturalnego hubu dla Azji Centralnej i stanowiący solidną bazę do dalszej ekspansji w regionie.

Warto podkreślić, że Azja jest tylko jednym z głównych kierunków międzynarodowego skalowania biznesu Grupy Selena. Równie istotna od lat pozostaje Europa Zachodnia, ze szczególnym uwzględnieniem Półwyspu Iberyjskiego, który spółka postrzega jako jedno z ważniejszych centrów gospodarczych Starego Kontynentu.

W tym przypadku głównym narzędziem rozwoju Grupy Selena pozostają procesy M&A, czego przykładem jest ostatnia duża transakcja, polegająca na przejęciu 66% udziałów portugalskiego holdingu Irmãos Guimarães Martins, SGPS, S.A. (Grupo IGM) – lidera w produkcji i dystrybucji wysokiej jakości płyt warstwowych.

– Zakup portugalskiej Spółki stanowi kolejny krok w konsekwentnym wzmacnianiu pozycji Grupy Selena oraz rozszerzaniu jej portfolio o produkty, które posiadają perspektywiczny potencjał wzrostu i wpisują się w aktualne trendy rynku budowlanego. Obserwujemy rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne i zaawansowane technologicznie materiały termoizolacyjne, a finalizacja tej transakcji odzwierciedla rangę tego segmentu w dalszym rozwoju Grupy – wyjaśnia Andrzej Zygadło, Członek Zarządu ds. Rozwoju Korporacyjnego spółki, odpowiedzialny m.in. za procesy akwizycyjne.

Zmiany w portfolio odpowiedzią na wyzwania sektora

Odpowiadając na realne potrzeby profesjonalnych wykonawców – co także stanowi jeden z głównych celów i kierunków rozwoju firmy – w marcu, Grupa Selena wprowadziła na rynek innowacyjny produkt – wielopozycyjną pianę poliuretanową Tytan Professional® REVO 360°. Kluczową przewagą systemu REVO 360° jest jego unikalna konstrukcja, umożliwiająca aplikację piany przy dowolnym kącie nachylenia puszki.

– Pracując nad nowymi produktami, niezmiennie stawiamy potrzeby wykonawcy w centrum procesu projektowego. Reagujemy na sygnały z rynku i obserwujemy, że ten bardzo dobrze odpowiada na produkty wysokospecjalistyczne. Rośnie zapotrzebowanie na innowacyjne produkty oraz całe systemy, których celem jest optymalizacja procesów budowlanych. Wprowadzając REVO 360°, dajemy wykonawcom narzędzie, które eliminuje ograniczenia mechaniczne i aplikacyjne, z którymi branża zmagała się od lat. To inwestycja w wydajność, która bezpośrednio przekłada się na rentowność projektów naszych klientów – mówi Michał Specjalski, Członek Zarządu ds. Produktów i Innowacji w Grupie Selena.

W najbliższych miesiącach Grupa Selena będzie kontynuować obrane cele i kierunki rozwoju oraz synergiczne włączać przejęte w ostatnich latach podmioty do swojej globalnej struktury.

1 Krajowa Izba Gospodarcza „Budownictwo zaczyna rok na minusie. W styczniu 2026 mocne tąpnięcie”, [dostęp: 29.05.2026]

2 Forum Branżowe „Produkcja budowlano-montażowa w styczniu 2026”, autor: Krzysztof Łakota, 20.02.2026, [dostęp: 29.05.2026]

Ice Code Games rozszerza współpracę ze Slitherine przy Nightmare Frontier

Ice Code Games S.A. podpisała ze Slitherine Software UK Ltd. aneks do umowy wydawniczej dotyczącej Nightmare Frontier, rozszerzający współpracę o przygotowanie dwóch pakietów DLC oraz portów konsolowych. Podpisanie aneksu – jeszcze przed zbliżającą się pełną premierą gry – umacnia wiarę w komercyjny sukces projektu. Prace nad nową zawartością i wersjami konsolowymi będą finansowane przez wydawcę.

Ice Code Games S.A. podpisała z międzynarodowym wydawcą Slitherine Software UK Ltd. aneks do umowy wydawniczej z 23 października 2025 r. Dokument, który wejdzie w życie 1 czerwca 2026 r., rozszerza zakres współpracy przy Nightmare Frontier o rozwój dodatków DLC oraz przygotowanie wersji konsolowych na platformy PlayStation 5 i Xbox Series X|S.

Podpisany aneks rozszerza harmonogram kolejnych etapów projektu i zabezpiecza finansowanie dalszej produkcji. Oznacza to, że prace nad przygotowaniem DLC oraz portów konsolowych będą finansowane przez wydawcę, co ogranicza konieczność angażowania środków własnych Ice Code Games na etapie rozwoju projektu i zwiększa przewidywalność przepływów finansowych spółki w okresie prac deweloperskich.

„Podpisanie aneksu ze Slitherine to dla nas istotne rozszerzenie potencjału komercyjnego Nightmare Frontier. Dzięki tej współpracy projekt zyskuje dwa dodatkowe filary rozwoju: nową zawartość w modelu DLC oraz wejście na konsole obecnej generacji. Co ważne, prace są finansowane przez wydawcę, co daje spółce większą stabilność w okresie prac deweloperskich i pozwala zespołowi skoncentrować się na jakości oraz atrakcyjności nowych treści dla graczy. To kolejny ważny krok w budowaniu długiego cyklu życia tytułu” – powiedział Mateusz Pilski, wiceprezes zarządu Ice Code Games S.A.

Slitherine to wyspecjalizowany międzynarodowy wydawca gier strategicznych i wojennych, z portfolio obejmującym m.in. takie marki jak Warhammer 40,000: Gladius, Panzer Corps czy Starship Troopers: Terran Command. Decyzja wydawcy o rozszerzeniu współpracy jeszcze przed premierą pełnej wersji Nightmare Frontier stanowi istotne potwierdzenie potencjału komercyjnego tytułu.

„Rozszerzenie tej współpracy jest dla nas szczególnie istotne, ponieważ już na tym etapie, jeszcze przed premierą pełnej wersji Nightmare Frontier, potwierdza długoterminowy charakter naszej relacji ze Slitherine. Decyzja o objęciu projektu dodatkowymi DLC i portami konsolowymi jest dla nas czytelnym sygnałem, że wydawca widzi w grze duży potencjał komercyjny i produktowy. To szczególnie motywujące na końcowym, intensywnym etapie prac nad pełną premierą, która zbliża się już wielkimi krokami”  powiedział Mateusz Pilski, wiceprezes zarządu Ice Code Games S.A.

Ice Code Games finalizuje obecnie prace nad pełną wersją Nightmare Frontier, której premiera planowana jest już w najbliższym czasie. Gra jest aktualnie dostępna na platformie Steam w modelu Early Access i już na tym etapie spotkała się z pozytywnym odbiorem graczy. Dla spółki jest to ważny sygnał potwierdzający atrakcyjność przyjętego kierunku produkcyjnego oraz potencjał dalszego rozwoju tytułu.

Model współpracy ze Slitherine zakłada podział kompetencji i kosztów, co ogranicza ryzyko projektowe oraz finansowe po stronie spółki. Ice Code Games odpowiada za dalszy rozwój gry i jej wsparcie, natomiast partner wydawniczy finansuje prace związane z przygotowaniem DLC i portów konsolowych, prowadzi działania promocyjne oraz odpowiada za dystrybucję tytułu na rynkach międzynarodowych.

Medicalgorithmics zwiększył przychody o 51 proc. w I kwartale 2026 r.

Medicalgorithmics S.A., autor nowatorskich w skali globalnej algorytmów AI i platformy do analizy EKG, opublikował raport za I kwartał 2026 r. Spółka wypracowała skonsolidowane przychody ze sprzedaży na poziomie 10,2 mln zł, co daje wzrost na poziomie 51% r/r. EBITDA wyniosła w omawianym okresie 1,1 mln zł, a przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 1,2 mln zł. Oznacza to, że Spółka drugi kwartał z rzędu pozostaje powyżej cash break-even na poziomie operacyjnym.

Choć na wyniki I kwartału miały wpływ nadzwyczajne czynniki jak paraliżujące mrozy w Stanach Zjednoczonych (które uderzyły w liczbę sesji) czy marcowy wybuch wojny w Iranie (pośrednio opóźniający kontrakty i dystrybucję Kardiobeat.ai), wypracowaliśmy EBITDA na porównywalnym poziomie rekordowego IV kwartału 2025 roku. To dowód na odporność naszej firmy i solidny fundament pod dalszy, dynamiczny rozwój w najbliższej przyszłości – komentuje dr Kris Siemionow, CEO Medicalgorithmics.

W I kwartale 2026 roku Medicalgorithmics miał 10,2 mln zł skonsolidowanych przychodów wobec 6,8 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Oznacza to wzrost o 51% r/r. Rynek amerykański przyniósł Spółce 4,7 mln zł przychodów, notując dynamikę wzrostu na poziomie 105%. Jednocześnie Spółka odnotowała drugi raz z rzędu dodatnie przepływy z działalności operacyjnej na poziomie 1,2 mln zł. Wskazane liczby są potwierdzeniem realizacji strategii, w ramach której Spółka skupia się na sprzedaży algorytmów AI oraz oprogramowania diagnostycznego o najwyższej marżowości. W raportowanym okresie Spółka przeprowadziła niemal 114 tys. badań EKG.

Wchodzimy w okres, który biznesowo i technologicznie zapowiada się bardzo obiecująco. Nasz rozwój przyspiesza na wielu frontach. Z jednej strony otwieramy się na segment zaawansowanej robotyki medycznej dzięki listowi intencyjnemu z BioFund oraz Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. Zbigniewa Religi, z którymi negocjujemy zasady dalszej współpracy. Z drugiej – stale powiększamy bazę kliencką i prowadzimy zaawansowane rozmowy dotyczące kolejnych dużych kontraktów, szczególnie wśród europejskich IDTF. Najbliższe miesiące powinny również przyniosą też przełom w komercjalizacji platformy VCAST. W drugiej połowie tego roku nie tylko powinny pojawić się pierwsze przychody, ale również zamierzamy złożyć dokumentację do FDA w celu uzyskania certyfikacji. To technologia, która redefiniuje diagnostykę kardiologiczną – dodaje dr Kris Siemionow.

W I kwartale br. Spółka nawiązała wiele partnerstw oraz otrzymała kilka dodatkowych zamówień, natomiast dużo istotnych zdarzeń miało miejsce już w drugim kwartale. Otrzymano w tym czasie dodatkowe zamówienie ze strony kanadyjskiego partnera o wartości 0,5 mln USD. Medicalgorithmics podpisała również list intencyjny z Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi w Zabrzu oraz BioFund Capital Management, w ramach którego negocjuje warunki współpracy przy rozwoju autorskiego robota do realizacji zabiegów. Projekt ma na celu rozwój minimalnie inwazyjnego systemu robotycznego wspierającego lekarzy w realizacji zabiegów leczenia strukturalnych wad serca.

Ponadto Spółka ma ambitne plany na nadchodzące kwartały. Już w drugim półroczu br. planowane jest złożenie wniosku o certyfikację VCAST do FDA. Tymczasem innowacyjna technologia powinna wygenerować pierwsze przychody z rynków, na których już jest dostępna.

CPK: 11 ofert w przetargu na drogi do nowego lotniska

Jedenastu wykonawców złożyło oferty w przetargu na projekt i budowę układu drogowego, który ma połączyć nowe lotnisko krajowe z siecią dróg publicznych. Inwestycja obejmuje budowę i przebudowę około 90 km dróg wraz z infrastrukturą techniczną.

Postępowanie dotyczy jednego z elementów programu Centralnego Portu Komunikacyjnego, realizowanego pod nazwą Port Polska. W kwietniu 2025 r. spółka CPK podpisała umowy ramowe z 14 wykonawcami i konsorcjami, co umożliwiło rozpoczęcie postępowania na wybór wykonawców dla właściwego zakresu prac.

Budżet, jaki spółka zamierza przeznaczyć na realizację inwestycji, wynosi ponad 1,7 mld zł netto. Rozstrzygnięcie postępowania i podpisanie trzech umów wykonawczych planowane jest na 2026 r. Zakończenie robót oraz uzyskanie pozwoleń na użytkowanie przewidziano na drugą połowę 2031 r.

– Budowa układu drogowego zapewni sprawne włączenie nowego lotniska w ogólnokrajowy system transportowy. Tworzymy nowy standard integracji transportu lotniczego, drogowego i kolejowego w ramach jednego z najważniejszych projektów infrastrukturalnych w historii Polski. Wyłonione w przetargu firmy i konsorcja to liderzy na polskim rynku budownictwa drogowego, które gwarantują wybór najlepszych rozwiązań od projektowania do realizacji – mówi dr Filip Czernicki, prezes spółki Centralny Port Komunikacyjny, Port Polska.

Około 90 km dróg wokół lotniska

Planowana inwestycja obejmuje budowę nowego układu drogowego oraz przebudowę istniejących dróg wokół przyszłego lotniska. Celem jest zapewnienie bezpośrednich powiązań portu z autostradą A2, drogą krajową nr 50 oraz drogami lokalnymi.

W ramach projektu ma powstać około 90 km nowej i przebudowanej sieci drogowej. Zakres inwestycji obejmuje również około 40 obiektów inżynierskich, w tym mosty, wiadukty i przejścia dla zwierząt, ponad 100 przepustów środowiskowych i hydrologicznych, około 12 km ekranów akustycznych i przeciwolśnieniowych, infrastrukturę dla pieszych i rowerzystów oraz urządzenia ochrony środowiska.

Umowa obejmie przygotowanie pełnej dokumentacji projektowej, uzyskanie wymaganych decyzji administracyjnych, wykonanie robót budowlanych oraz uzyskanie decyzji o pozwoleniu na użytkowanie dla całego zakresu inwestycji.

Inwestycja podzielona na trzy części

Zamówienie zostało podzielone na trzy części, obejmujące cztery kluczowe odcinki układu drogowego.

Pierwsza część to Wschodnie Podłączenie Lotniska, czyli połączenie z autostradą A2 na węźle Baranów. Druga obejmuje Wschodnią Obwodnicę Lotniska, od skrzyżowania z Północną Obwodnicą Lotniska w rejonie miejscowości Kaski Centralne do węzła CPK Wschód. Trzecia część dotyczy Północnej i Zachodniej Obwodnicy Lotniska, w tym przebudowy drogi krajowej nr 50 wraz ze skrzyżowaniem na istniejącym węźle Wiskitki.

Zgodnie z zasadami postępowania każdy wykonawca będzie mógł podpisać jedną umowę wykonawczą.

Oferty złożyło 11 wykonawców

Umowy ramowe zawarto wcześniej z 14 podmiotami. Na etapie postępowania ramowego oceniano m.in. sytuację ekonomiczno-finansową wykonawców, ich potencjał techniczny oraz doświadczenie personelu.

Oferty w przetargu złożyło 11 wykonawców, w tym trzy konsorcja. Są to:

  • Budimex S.A.,
  • konsorcjum Unibep S.A. i Track Tec Construction,
  • Duna Polska S.A.,
  • PORR S.A.,
  • Mostostal Warszawa S.A.,
  • Strabag Sp. z o.o.,
  • Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor Sp. z o.o.,
  • konsorcjum Rubau Polska i Terlot,
  • NDI S.A.,
  • Trakcja S.A.,
  • konsorcjum Mirbud i Kobylarnia.

Układ drogowy wokół nowego lotniska ma znaczenie zarówno dla obsługi samego portu, jak i dla powiązania go z krajową siecią transportową. Inwestycja ma także wpływać na układ komunikacyjny regionu oraz dostępność terenów położonych wokół planowanego lotniska.

Polska infrastruktura przed dużą falą inwestycji. Instytut Staszica wskazuje na ryzyka kosztowe, kadrowe i proceduralne

Polska wchodzi w okres dużej kumulacji inwestycji infrastrukturalnych. Dotyczy to przede wszystkim projektów kolejowych, drogowych, energetycznych oraz przedsięwzięć o znaczeniu strategicznym dla gospodarki i bezpieczeństwa państwa. Według raportu Instytutu Staszica pt. „Przeszkody w rozwoju kluczowych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce (kolejowych i drogowych)” skala planowanych projektów może stanowić istotne obciążenie dla krajowego rynku wykonawczego.

Autorzy raportu wskazują, że skuteczna realizacja inwestycji o wartości przekraczającej 400 mld zł będzie zależała od ograniczenia barier systemowych. Wśród najważniejszych wymieniają niedostosowany model waloryzacji kontraktów publicznych, pogłębiające się problemy demograficzne i kadrowe oraz przewlekłość procedur administracyjnych i odwoławczych.

Zdaniem Instytutu Staszica Polska stoi przed jedną z największych fal inwestycji infrastrukturalnych w ostatnich dekadach. Jednocześnie raport zwraca uwagę, że bez zmian organizacyjnych, regulacyjnych i rynkowych może wzrosnąć ryzyko przeciążenia rynku, podwyższenia kosztów oraz opóźnień w realizacji części projektów.

Waloryzacja kontraktów pozostaje jednym z głównych problemów

Jednym z kluczowych tematów raportu jest niestabilność kosztowa w sektorze budowlanym i infrastrukturalnym. Autorzy wskazują, że po pandemii COVID-19 oraz po wybuchu wojny w Ukrainie rynek został dotknięty wzrostem cen materiałów, energii, paliw, usług transportowych i pracy.

Według raportu obecny model waloryzacji kontraktów publicznych nie zawsze odpowiada skali zmian kosztowych obserwowanych w ostatnich latach. Szczególne znaczenie ma limit waloryzacji na poziomie 10 proc., który — w ocenie przedstawicieli rynku przywoływanych w raporcie — może być niewystarczający przy dużej zmienności cen.

Instytut Staszica przypomina, że w 2024 r. koszty robocizny wzrosły o 12,06 proc., a koszty pośrednie o 9,38 proc. Oznacza to, że część wykonawców może mieć trudności z utrzymaniem rentowności kontraktów zawieranych w innych warunkach kosztowych.

Autorzy raportu wskazują, że niedostosowanie mechanizmów waloryzacyjnych może prowadzić do ograniczania udziału firm w przetargach, podnoszenia cen ofertowych oraz większej ostrożności wykonawców przy podejmowaniu nowych zobowiązań. Może to osłabiać konkurencję i zwiększać koszty inwestycji publicznych.

Niedobór kadr może ograniczać zdolność realizacji inwestycji

Drugim ważnym obszarem wskazanym w raporcie jest sytuacja kadrowa w sektorze infrastrukturalnym. Problem dotyczy zarówno pracowników fizycznych, jak i specjalistów technicznych, projektantów, inżynierów, kierowników budów czy operatorów specjalistycznego sprzętu.

Autorzy raportu zwracają uwagę na starzenie się kadr oraz lukę pokoleniową w zawodach technicznych. W najbliższych latach niedobór pracowników może stać się jednym z istotnych ograniczeń dla realizacji inwestycji kolejowych, drogowych, energetycznych i przemysłowych.

Dodatkowym czynnikiem jest równoczesna realizacja wielu projektów w różnych sektorach. O tych samych specjalistów konkurują inwestycje drogowe, kolejowe, energetyczne, obronne, przemysłowe i logistyczne. Może to zwiększać presję płacową, utrudniać kompletowanie zespołów oraz wydłużać harmonogramy prac.

Instytut Staszica wskazuje również na potrzebę odbudowy kształcenia technicznego i branżowego. W raporcie podkreślono znaczenie współpracy firm ze szkołami i uczelniami, rozwoju praktyk zawodowych, klas patronackich oraz promocji zawodów inżynieryjnych i technicznych.

Procedury administracyjne i odwoławcze wydłużają proces inwestycyjny

Raport odnosi się także do barier proceduralnych w systemie zamówień publicznych. Autorzy wskazują, że inwestycje infrastrukturalne wymagają licznych decyzji administracyjnych, procedur środowiskowych, dokumentacji projektowej oraz postępowań przetargowych. W praktyce od przygotowania projektu do rozpoczęcia prac budowlanych często mijają lata.

Osobne miejsce w raporcie zajmuje funkcjonowanie systemu odwołań w zamówieniach publicznych, w tym rola Krajowej Izby Odwoławczej. Instytut Staszica wskazuje, że procedury odwoławcze są ważnym elementem ochrony konkurencji i przejrzystości postępowań, ale mogą być także wykorzystywane jako narzędzie opóźniania rozstrzygnięć przetargowych.

Skutkiem przewlekłości procedur może być opóźnianie podpisywania umów, przesuwanie terminów rozpoczęcia inwestycji, wzrost kosztów oraz destabilizacja harmonogramów. W przypadku dużych projektów infrastrukturalnych nawet kilkumiesięczne opóźnienia mogą mieć wpływ na cały program inwestycyjny.

W raporcie wskazano potrzebę usprawnienia pracy KIO, ograniczenia instrumentalnego wykorzystywania odwołań oraz przyspieszenia procedur dotyczących strategicznych inwestycji infrastrukturalnych.

W Polsce planowanych lub realizowanych jest około 3 tys. dużych inwestycji

Według Instytutu Staszica w Polsce realizowanych lub planowanych jest obecnie około 3 tys. największych inwestycji. Wśród najważniejszych projektów wymieniono inwestycje PKP Polskich Linii Kolejowych o wartości 180 mld zł, komponent kolejowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, dalszą rozbudowę sieci dróg ekspresowych i autostrad oraz projekty energetyczne i logistyczne.

Raport zwraca uwagę, że tak duża liczba projektów realizowanych równolegle zwiększa konkurencję o pracowników, materiały, sprzęt, projektantów i moce wykonawcze. Może to prowadzić do wzrostu kosztów, ograniczenia dostępności podwykonawców oraz wydłużania terminów realizacji.

Autorzy raportu wskazują, że sprawność realizacji inwestycji infrastrukturalnych będzie miała znaczenie nie tylko dla transportu i logistyki, ale również dla konkurencyjności gospodarki, rozwoju regionalnego, bezpieczeństwa państwa i odporności łańcuchów dostaw.

Potrzebne są zmiany w modelu współpracy państwa z wykonawcami

Instytut Staszica postuluje bardziej przewidywalny i partnerski model współpracy między sektorem publicznym a wykonawcami. Chodzi m.in. o bardziej elastyczne mechanizmy waloryzacyjne, sprawniejsze procedury, ograniczenie sporów kontraktowych oraz lepsze planowanie inwestycji w czasie.

Według raportu utrzymywanie obecnych barier może prowadzić do dalszego wzrostu kosztów, ograniczenia konkurencyjności rynku, pogłębiania problemów kadrowych oraz opóźnień w realizacji strategicznych projektów. W dłuższej perspektywie może to osłabić krajowy potencjał wykonawczy i ograniczyć efektywność wykorzystania środków publicznych oraz europejskich.

Raport wskazuje, że powodzenie obecnego cyklu inwestycyjnego będzie zależało nie tylko od dostępności finansowania, ale także od stabilności rynku wykonawczego, sprawności administracji i zdolności państwa do ograniczania ryzyk kosztowych, kadrowych oraz proceduralnych.

Kurs dolara mocniejszy, ropa odbija. Bliski Wschód znów podnosi napięcie na rynkach

Rynkom nadal trudno uwierzyć w trwałe porozumienie między USA i Iranem, dlatego każdy militarny „wybryk” podnosi ryzyko. Tak było i tej nocy, kiedy drony po raz kolejny pojawiły się w Zatoce Perskiej. Efekt to nie tylko odbicie cen surowców energetycznych. Awersja do ryzyka skierowała forexowy kapitał do dolara. Ucierpiał na tym złoty, który po ciężkim poranku postanowił odrobić straty i na wielu wykresach mu się to udało.

Gdzie to porozumienie?

Niektórzy pamiętają obietnice prezydenta Stanów Zjednoczonych o zakończeniu wojny w Ukrainie do 24 godzin po objęciu urzędu. Nie udało się. Okazuje się, że nie udaje się także podpisać porozumienia z Iranem, a podobno ugody „pragną obydwie strony konfliktu”. Trudno więc mówić o chęci pokoju, zwłaszcza kiedy w trakcie ustalania jego warunków wykonuje się naloty na swojego wroga, nazywając je „atakami defensywnymi”. Może część zwolenników jednej ze stron w to uwierzy, jednak rynki finansowe widzą to inaczej. Trump cały czas tkwi w niekomfortowej sytuacji. Warunki i spore oczekiwania Teheranu kłócą się z wizją amerykańską i dopóki na stole nie pojawi się ostateczna wersja konsensusu zaakceptowana zarówno przez USA, jak i Iran, kapitał z dużą ostrożnością będzie stawiać na pokój. Po nocnych atakach na irańskie obiekty strach wrócił na rynki, które zastanawiają się, czy znów zbyt optymistycznie nie przyjęły doniesień z początku tygodnia o możliwym szybkim rozejmie. Skutek to wyhamowanie spadków na wykresach ropy. Odmiana amerykańska, po wczorajszej zniżce do 88 USD za baryłkę, dziś o poranku wzrosła do 92,5 USD. Chwilę po południu oscylujemy przy 90,5 USD. Oznacza to, że oddaliliśmy się od poziomu trzycyfrowego, jednak do złamania wsparcia 90 USD potrzebne będą konkrety o zakończeniu konfliktu.

Wrażliwy forex

Awersja do ryzyka widoczna jest także na rynku walutowym, gdzie w nocy ze środy na czwartek kapitał znów przepłynął w stronę bezpiecznego dolara. Silny ruch w dół odnotowaliśmy na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD momentami spadał poniżej 1,159 USD. Źle (dla złotego) wyglądał wykres USD/PLN, który o poranku wznosił się powyżej 3,65 PLN. Mniej nerwowo wyglądały notowania euro, funta i franka do krajowej waluty, jednak i tu przed rozpoczęciem sesji na giełdzie warszawskiej odnotowano delikatne wzrosty. Im bliżej południa, tym spokojniej robiło się na forex. W efekcie obserwowaliśmy częściowe odrabienie porannych strat nie tylko w wykonaniu euro, ale i złotego. Notowania EUR/USD odbiły i o godzinie 13:00  oscylowały delikatnie powyżej wsparcia 1,16 USD. W tym czasie PLN umocnił się na forex, sprowadzając kurs EUR/PLN do 4,235 PLN, kurs GBP/PLN do 4,885 PLN, a kurs CHF/PLN do 4,619 PLN. Krajowej walucie nie udało się jednak zepchnąć notowań USD/PLN poniżej 3,645 PLN, co wskazuje na utrzymującą się nieufność inwestorów w sprawie rozejmu na Bliskim Wschodzie, faworyzującą dolara w tym zestawieniu.

Co dalej?

Chwilę po południu rynki czekają nie tylko na doniesienia z Bliskiego Wschodu, ale również na odczyty z amerykańskiej gospodarki. Przed nami publikacje PKB (annualizowany), który – mimo spadku prywatnej konsumpcji – ma wzrosnąć. W tym samym momencie poznamy raport nt. wydatków Amerykanów, który zakłada wzrost inflacji. Dane zostaną uzupełnione o liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych złożonych w tym tygodniu i dochody. Późnym popołudniem zostaną ujawnione zmiany zapasów ropy. Każde odchylenie od oczekiwań może zwiększyć niepewność na rynkach, spotęgować strach i wymusić ponowny przepływ kapitału w kierunku bezpiecznego dolara. Jeżeli jednak nie dojdzie do podbicia obaw, złoty może na koniec tygodnia pozostać silny na forex. Zwłaszcza jeżeli jutrzejszy wstępny odczyt inflacji konsumenckiej za maj negatywnie zaskoczy, a może tak się stać, ponieważ już same prognozy mówią o skoku z 3,2% r/r do 3,7% r/r, co tylko w przypadku wypełnienia oczekiwań byłoby wartością powyżej celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego.

Victoria Dom podsumowuje wyniki za 2025 rok

Victoria Dom osiągnęła w 2025 r. przychody na poziomie 854 448 mln zł. Zysk netto, który spółka wypracowała w 2025 r., wyniósł 151 721 mln zł. 35-proc. wzrost sprzedaży r/r – z 1 014 mieszkań w 2024 r. do 1 365 lokali w 2025 r. – to jeden z najwyższych wyników dynamiki sprzedaży wśród deweloperów notowanych na rynku GPW i  Catalyst.

Rok 2025 upłynął pod znakiem wyjątkowo wymagającego otoczenia dla rynku nieruchomości. Branża mierzyła się jednocześnie z rosnącymi kosztami pozyskiwania gruntów, malejącą dostępnością atrakcyjnych terenów inwestycyjnych, konsekwencjami wdrażania reformy planistycznej oraz wydłużającymi się procedurami administracyjnymi. Dodatkowym wyzwaniem pozostawały utrzymujące się na relatywnie wysokim poziomie stopy procentowe, wpływające zarówno na koszty finansowania inwestycji, jak i decyzje zakupowe klientów.

Wysoka aktywność operacyjna i satysfakcjonujące wyniki

Mimo tak trudnych i dynamicznie zmieniających się warunków rynkowych Victoria Dom utrzymała bardzo wysoką aktywność operacyjną i osiągnęła bardzo dobre wyniki.

– W 2025 r. z tytułu sprzedaży odnotowaliśmy przychody w wysokości 854 448 tys zł, w stosunku 983 670 tys. w 2024 r. Zysk netto wypracowany przez Victorię Dom w 2025 r. wyniósł 151 721 tys. zł w stosunku do 200 861 tys w 2024 r. Spadek przychodów i zysków był związany z przesunięciem odbioru mieszkań w dwóch projektach, których pozwolenie na użytkowanie uzyskano w drugiej połowie grudnia oraz wzrostem kosztów działalności operacyjnej i finansowej, wynikającym ze zwiększenia skali prowadzonej działalności, oraz utrzymujących się na podwyższonym poziomie stóp procentowych wpływających na koszty finansowania działalności operacyjnej – komentuje Waldemar Wasiluk, Wiceprezes Zarządu Victoria Dom S.A.

Ponadprzeciętna rentowność

Victoria Dom osiągnęła jeden z najwyższych wskaźników dynamiki sprzedaży wśród deweloperów notowanych na GPW/Catalyst, sprzedając 1 365 mieszkań w 2025 r, co oznacza 35 proc. wzrost dla dewelopera w stosunku do 7 proc. wzrostu r/r dla całego sektora. Wynik ten potwierdza skuteczność realizowanej strategii sprzedażowej oraz stabilną pozycję rynkową firmy. Jednocześnie spółka utrzymywała wysoką rentowność netto działalności operacyjnej, opartą na wynikach generowanych przez podstawową działalność biznesową, bez wpływu zdarzeń jednorazowych i niegotówkowych przeszacowań aktywów.

Mamy silną pozycję na polskim rynku, działamy na dużą skalę i konsekwentnie utrzymujemy ponadprzeciętną rentowność, tworząc solidne fundamenty do dalszego dynamicznego wzrostu w kolejnych latach. W 2025 r. Grupa Victoria Dom S.A. rozpoznała w przychodach 1275 lokali, ukończyła realizację 14 inwestycji w Warszawie, Krakowie i Gdyni. Realizowane przez nas kompaktowe mieszkania cieszą się dużym zainteresowaniem klientów, szczególnie osób kupujących swoje pierwsze lokum. Dużą popularnością cieszą się także lokalizacje, w których rozwijamy nowe inwestycje deweloperskie. Potwierdzeniem tego są m.in. osiedla Metro Art, Olchowy Park, Nova Viva Garden, Neo Nova Ochota oraz Miasteczko Nova Fala w Gdyni. Obecnie pracujemy nad przygotowaniem kolejnych projektów, które w najbliższym czasie planujemy wprowadzić do sprzedaży. Rozbudowany i atrakcyjny bank ziemi zapewnia nam solidne podstawy do dalszego rozwoju na rynkach warszawskim, krakowskim i trójmiejskim – podkreśla Wiceprezes Zarządu Victoria Dom S.A.

Digitree Group chce kupić Neon Shake za 6,85 mln zł

  • Giełdowa Digitree Group podpisała term sheet dotyczący planowanego nabycia agencji strategiczno-kreatywnej Neon Shake, które wzmocni kompetencje Grupy w obszarach strategii, kreacji, digitalu, social media, influencer marketingu i aktywacji konsumenckich.
  • Na mocy porozumienia Digitree Group ma stać się wyłącznym właścicielem 100% udziałów w Neon Shake. Transakcja wpisuje się w strategię Digitree Group zakładającą rozwój organiczny oraz kolejne akwizycje budujące szeroką, zintegrowaną ofertę marketingowo-technologiczną.
  • Oba podmioty współpracują już od ponad roku, realizując wspólne projekty i tworząc interdyscyplinarne zespoły obsługujące klientów takich jak Pako Lorente, Drogeria Ziko czy Q Service Castrol.

Digitree Group S.A., notowana na GPW grupa technologiczno-marketingowa, podpisała term sheet określający warunki planowanego przejęcia Neon Shake – wrocławskiej agencji strategiczno-kreatywnej 360. Dokument wyznacza ramy dalszego procesu transakcyjnego prowadzącego do finalizacji akwizycji.

Zgodnie z zapisami term sheet Digitree Group ma zostać wyłącznym właścicielem 100% udziałów w Neon Shake. Wartość transakcji wyniesie 6,85 mln zł. Dotychczasowi udziałowcy Neon Shake otrzymają 4,2 mln zł w gotówce oraz obejmą 189 285 akcji Digitree Group nowej serii w zamian za 120 udziałów spółki.

Neon Shake od lat realizuje kampanie marketingowe w Polsce i za granicą. W portfolio agencji znajdują się projekty dla marek takich jak Western Union, Spotify Premium, Link4, Grycan, Decathlon, Fundacja Nutricia czy Goldsaver. Należy również do międzynarodowej sieci niezależnych agencji AMIN Worldwide.

Wspólna historia projektów

Digitree Group i Neon Shake od ponad roku współpracują przy projektach wymagających połączenia kompetencji strategicznych, kreatywnych, digitalowych i technologicznych. Wspólne działania obejmują m.in. projekty realizowane dla Pako Lorente, Drogerii Ziko czy Q Service Castrol.

– Umowa z Neon Shake jest dla nas ważnym potwierdzeniem realizowanej strategii wzrostu poprzez rozwój kompetencyjny i akwizycje. Cenimy współpracę z partnerami, z którymi mamy już sprawdzoną historię wspólnych projektów, klientów i procesów. Neon Shake wnosi do Grupy silne kompetencje strategiczno-kreatywne i dobrze uzupełnia naszą ofertę w modelu agencji 360.

Naszym docelowym, strategicznym założeniem jest oparcie biznesu Digitree Group na dwóch silnych, równorzędnych filarach: agencyjnym oraz technologicznym. Transakcja ta przybliża nas do tego celu, jednak nie zwalniamy tempa. Nadal aktywnie poszukujemy kolejnych podmiotów do dołączenia do Grupy. Interesują nas zdrowe, rentowne biznesy, które już teraz generują stabilne przychody i zyski, a jednocześnie pasują do nas komplementarnie, pozwalając na dalsze domykanie i wzmacnianie naszej pełnej oferty – komentuje Tobiasz Wybraniec, prezes zarządu Digitree Group.

Kompetencje 360 i rozwój oferty Grupy

Neon Shake specjalizuje się w strategii komunikacyjnej, kreacji, digitalu, social mediach, influencer marketingu i aktywacjach konsumenckich. Agencja w 2025 roku osiągnęła ok. 8 mln zł przychodów i ok. 1,3 mln zł EBITDA. Planowane połączenie ma rozszerzyć możliwości Digitree Group w obszarach technologii marketingowych, performance marketingu, e-commerce i usług digitalowych, wzmacniając zdolność do realizacji kompleksowych projektów – od strategii i kreacji po komunikację wielokanałową.

Dla Neon Shake dołączenie do Grupy oznacza znaczące zwiększenie skali działania oraz dodatkowe możliwości inwestycji w technologie, procesy i rozwój biznesu.

– Dołączenie do Grupy MarTech to dla nas krok, który planowaliśmy od dawna. Rynek marketingowy od lat dynamicznie się zmieniał, ale sztuczna inteligencja przyspiesza ten proces wykładniczo. Dołączamy do organizacji, która ma plan i zasoby, by wykorzystać zmiany technologiczne jako przewagę. W ramach Digitree Group będziemy mogli dostarczać naszym klientom jeszcze bardziej zintegrowane i wielokanałowe rozwiązania – w tym z zakresu performance media, e-commerce, UX/web czy AI SEO. Dzieje się to zresztą już od ponad roku, odkąd zaczęliśmy tworzyć ze spółkami z Grupy zespoły interdyscyplinarne dla wybranych projektów. Będziemy kontynuować ten model pracy, by dostarczać jak najwyższą jakość usług klientom zarówno Neon Shake, jak i Digitree Group  – komentuje Tomasz Napierała, Partner, Business & Creative Director w Neon Shake.

Rynek sprzyja konsolidacji

– Neon Shake to zdrowy finansowo, świetnie poukładany operacyjnie biznes, który doskonale trzyma koszty pod kontrolą i generuje bardzo dobrą rentowność na poziomie EBITDA. Olbrzymim atutem agencji jest struktura jej przychodów – stabilna i powtarzalna baza oparta na stałych umowach abonamentowych (retainer fee), którą idealnie uzupełniają dynamiczne projekty typu one-off, realizowane dla uznanych, dużych marek.

Ta akwizycja ma dla nas wymiar strategiczny. Na fundamencie kompetencji Neon Shake, potencjału spółek z grupy Euvic, które dołączyły do Digitree Group oraz synergii z domem mediowym Sales Intelligence, konsekwentnie budujemy silny i nowoczesny filar agencyjny Grupy. Wszystkie te podmioty chcemy docelowo w pełni skonsolidować, co pozwoli nam uprościć strukturę operacyjną oraz wyraźnie podnieść efektywność kosztową całej organizacji – komentuje Krzysztof Małecki, doradca zarządu Digitree Group, odpowiedzialny za filar agencyjny.

Wojna mocarstw w sieci: chińskie i rosyjskie grupy cyberszpiegów uderzają na całym świecie – także w Polce

W okresie Q4 2025 – Q1 2026 zdecydowanie wzrosła aktywność grup cyberprzestępczych, trudniących się aktywnością szpiegowską w najbardziej zapalnych punktach świata. Cyberprzestępcy powiązani z Chinami wzięli na cel m.in. Wenezuelę. Z kolei grupy powiązane z Rosją skupiały się nie tylko na Ukrainie, ale i Polsce przeprowadzając m.in. bezprecedensowy cyberatak z użyciem destrukcyjnego oprogramowania DynoWiper wymierzony w firmę z sektora energetycznego wynika z opublikowanego przez analityków ESET najnowszego raportu, dotyczącego aktywności grup APT.

Wenezuela, Syria, państwa Zatoki Perskiej, Ukraina, a także Polska – to główne punkty na mapie najnowszych cyberataków APT. Powiązani z największymi mocarstwami cyberprzestępcy konsekwentnie prowadzą intensywną aktywność w kluczowych geopolitycznie miejscach. Analitycy podkreślają, że działanie takich grup cyberprzestępczych jest dziś jednym z najbardziej wiarygodnych wskaźników rzeczywistych celów strategicznych i zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Grupy APT, czyli Advanced Persistent Threat, to grupy cyberprzestępców skupiające się na zaawansowanych, długotrwałych atakach. Są zazwyczaj wspierane przez rządy i koncentrują się na ukierunkowanych działaniach pozwalających przeniknąć do systemów celów wysokiego szczebla (np. organizacji rządowych, korporacji) i pozostać w nich niewykrytymi przez dłuższy czas. Robią to głównie w celu długoterminowego cyberszpiegostwa i kradzieży poufnych danych. Grupy APT dysponują szeroką wiedzą, zaawansowanymi narzędziami i technikami. Skala i wektory ich ataków stanowią bezpośrednie odzwierciedlenie globalnych konfliktów i napięć geopolitycznych – mówi Kamil Sadkowski, analityk bezpieczeństwa ESET.

Rosyjskie ataki na Ukrainę i Polskę

W okresie Q4 2025 – Q1 2026 grupy powiązane z Rosją koncentrowały się na Ukrainie i podmiotach wspierających jej obronność. W styczniu 2026 roku analitycy odnotowali kampanię phishingową przeprowadzoną przez grupę Sednit. Wykorzystywała ona nieujawnioną jeszcze wtedy przez Microsoft podatność (CVE-2026-21509) do infekowania systemów implantem Covenant. Oprócz ukraińskich instytucji rządowych, celem tej fali ataków stały się firmy transportowe w Polsce oraz przedsiębiorstwa logistyczne w Turcji.

W analizowanym czasie, poza Ukrainą, także Polska stała się ważnym celem prorosyjskich grup APT. Najpoważniejszym incydentem był grudniowy atak na polską firmę energetyczną, przypisywany z umiarkowaną pewnością grupie Sandworm. Cyberprzestępcy zdołali uzyskać uprawnienia administratora domeny, co pozwoliło im na instalację za pomocą polityk grupowych Active Directory nowego, złośliwego oprogramowania niszczącego dane – DynoWipera. Zadaniem tego malware było bezpowrotne nadpisywanie lub usuwanie plików z dysków stałych i przenośnych, a w konsekwencji sparaliżowanie systemów IT przedsiębiorstwa.

Analitycy ESET wskazują, że uderzenie w infrastrukturę krytyczną kraju należącego do NATO stanowi wyraźną eskalację działań. Rola Polski jako zewnętrznego filaru stabilizującego ukraińską sieć elektroenergetyczną sugeruje, że operacja miała na celu wywarcie dodatkowej presji na system energetyczny Ukrainy w okresie zimowym, gdy zapotrzebowanie na prąd jest najwyższe, a Rosja nasila tradycyjne ostrzały rakietowe.

Azjatyckie cele cyberprzestępców

W analizowanym okresie grupy powiązane z Chinami pozostały niezwykle aktywne na całym świecie. Ich kampanie szpiegowskie były bezpośrednio podyktowane geopolitycznymi interesami Pekinu – zarówno gospodarczymi, jak i związanymi z bezpieczeństwem.

Po operacji wojskowej USA w Wenezueli oraz w obliczu ciągłej niestabilności w rejonie Zatoki Perskiej, ESET odnotował wyraźną mobilizację chińskich grup. Ich celem było zwiększenie wglądu Pekinu w zagraniczne sprawy morskie, energetyczne i polityczne.

Powiązana z Chinami grupa FamousSparrow obrała za cel wenezuelską instytucję rządową odpowiedzialną za gospodarkę morską. Chodziło najpewniej o monitorowanie ciągłości dostaw ropy naftowej po amerykańskiej interwencji. W tym samym regionie ESET wykrył aktywność innej chińskiej grupy – SteppeDriver – która uderzyła w syryjską sieć rządową. Działanie to odzwierciedla komercyjne interesy Chin w projektach odbudowy Syrii oraz obawy Pekinu przed obecnością ujgurskich bojowników w tym kraju.

Z kolei grupa UNC5221 (również powiązana z Chinami) użyła szkodliwego oprogramowania SPAWN do ataków na cele rządowe w Kambodży i Panamie oraz na firmę z branży AI i robotyki w Korei Południowej. Atak na Seul wpisuje się w długofalowe zainteresowanie Chin technologiami strategicznymi, które są priorytetem krajowej polityki przemysłowej Made in China 2025.

Z kolei cyberprzestępcy z Korei Północnej działali na wielu frontach, m.in. polując na programistów i sektor kryptowalut za pomocą socjotechniki, co przynosi im szybki zysk i pozwala infekować łańcuchy dostaw oprogramowania. ESET odnotował też powrót grupy Andariel w Korei Południowej. Cyberprzestępcy użyli tam trojana TigerRAT i próbowali zainfekować oprogramowaniem ransomware Rook firmę inżynieryjną produkującą sprzęt do obsługi ciekłego wodoru oraz komponenty dla energetyki jądrowej. Technologie te bezpośrednio wspierają balistyczne i nuklearne ambicje Pjongjangu.

Wpływ konfliktów zbrojnych na cyberprzestrzeń

Wojna w Iranie, która wybuchła pod koniec lutego 2026 roku, zdominowała aktywność tamtejszych grup APT. Co ciekawe, konflikt ten zbiegł się w czasie z wyraźnym spadkiem aktywności znanych irańskich grup APT w telemetrii ESET. Najpewniej stało się tak przez restrykcje internetowe nałożone przez sam irański reżim, co sparaliżowało działania lokalnych cyberprzestępców. Sytuacja ta sprzyjała jednak aktywizacji grup typu proxy oraz haktywistów uderzających w Izrael, USA i inne państwa nieprzyjazne Teheranowi.

ESET Research zaobserwował też nagły, nietypowy skok liczby ataków na Izrael, których nie udało się jednoznacznie przypisać żadnej znanej grupie. Dwa nowe klastry działań, nazwane Rusty Boots i MoKhargosh, wykazały zarówno potencjał szpiegowski, jak i niszczycielski. Zainstalowały one m.in. złośliwe oprogramowanie czyszczące dyski (wiper) typu bootkit, zachowując przy tym inne destrukcyjne narzędzia na przyszłość.

Analitycy ESET wykryli również włamanie do firmy obronnej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz kampanię szpiegowską wymierzoną w użytkowników arabskojęzycznych za pomocą malware na Androida. Ofiarami mogli paść dziennikarze lub analitycy OSINT (wywiadu ze źródeł otwartych) – nazwa kanału napastników na Telegramie nawiązywała bowiem do Liveuamap, popularnej platformy mapującej konflikty zbrojne.

Jak Polacy szukają pracy w 2026 roku? Najczęściej przez portale z ogłoszeniami

Przeglądanie ofert pracy na portalach z ogłoszeniami pozostaje najczęściej wybieranym sposobem poszukiwania zatrudnienia – wskazuje na nie 55,4% Polaków. Jednocześnie rośnie rola osobistych kontaktów i poleceń oraz samodzielnego przeglądania ofert na stronach internetowych firm, a kolejny rok z rzędu maleje znaczenie mediów społecznościowych, wynika z „Barometru rynku pracy 2026” Gi Group Holding. Choć sposoby dotarcia do kandydatów zależą od branży i wielkości firmy, najważniejszym narzędziem rekrutacyjnym dla pracodawców pozostają portale z ogłoszeniami.

Poszukiwanie pracy: ogłoszenia czy relacje?

Najczęstszym sposobem poszukiwania pracy jest przeglądanie ofert na portalach ogłoszeniowych – robi to 55,4% badanych, nieco mniej niż w ub. roku (58,8%). Na kolejnych miejscach znalazły się kontakty osobiste i polecenia (33,9%) oraz zakładki „kariera” na stronach internetowych firm, (31,1%), których znaczenie wzrosło w porównaniu do ub. roku (o 4,6 p.p.). Równie popularne są aplikacje do szukania pracy (31,1%), choć zainteresowanie nimi spadło o 6,9 p.p. Pierwszą piątkę zamykają media społecznościowe (29,4%), również wskazywane w tym roku rzadziej. Mniejsze znaczenie mają takie sposoby poszukiwania zatrudnienia, jak przeglądanie ogłoszeń w prasie, radiu, komunikacji miejskiej (17,6%) i na tablicach ogłoszeń (13,1%), uczestniczenie w targach pracy (12,1%), korzystanie ze wsparcia urzędów pracy (17,3%) i agencji zatrudnienia (10,7%).Sposób poszukiwania pracy Barometr rynku pracy

–  Skuteczna rekrutacja zaczyna się dziś od zrozumienia, w jaki sposób kandydaci naprawdę szukają pracy. Jedni regularnie przeglądają portale z ogłoszeniami, inni zaglądają bezpośrednio na strony internetowe firm, a część korzysta przede wszystkim z rekomendacji i kontaktów. Dlatego nie ma jednego uniwersalnego sposobu prowadzenia rekrutacji. Coraz większe znaczenie mają odpowiednio dobrane kanały komunikacji, przejrzyste informacje i szybki kontakt komentuje Grzegorz Gojny, Dyrektor Operacyjny Gi Group.

Portale z ogłoszeniami o pracę – coraz częściej klikają najstarsi

Kobiety i mężczyźni poszukują pracy w podobny sposób. Różnice widać natomiast między grupami wiekowymi oraz rodzajami wykonywanej pracy czy miejscem zamieszkania.Sposób poszukiwania pracy wg branży_Barometr rynku pracy

  • Portale z ogłoszeniami są najważniejszym źródłem informacji o ofertach pracy dla wszystkich grup wiekowych. Częściej niż pozostali oraz w większym stopniu niż w ub. roku korzystają z nich osoby powyżej 55 lat (70%), pracownicy usług (65%), mieszkańcy miast powyżej 500 tys. (63%). Relatywnie rzadziej wybierają je osoby w wieku 18–24 lat (47%) oraz pracownicy transportu i logistyki (40%).
  • Z kolei sieć kontaktów i polecenia są najczęściej wskazywane przez osoby 55–67 lat (67%), na stanowiskach kierowniczych (45%), pracujących w handlu (42%). W najmniejszym stopniu sięgają po nie natomiast pracownicy transportu i logistyki (17%). Wielkość miejscowości nie ma tu większego znaczenia, choć najrzadziej relacje i polecenia wykorzystują mieszkańcy największych miast (29%).
  • Z zakładek „kariera” na stronach internetowych firm częściej niż inne korzystają osoby w wieku 55‒67 lat (48%), starsi specjaliści (46%), pracujący na stanowiskach kierowniczych (42%) oraz w sektorze publicznym (47%). Rzadziej zaglądają tam kandydaci w wieku 18-24 lat, pracownicy fizyczni (24%), zatrudnieni w transporcie i logistyce (20%).
  • Aplikacje do szukania pracy wybierają głównie osoby w wieku 45–54 lat (48%), pracownicy produkcji (39%), usług (35%) i sektora publicznego (34%), w mniejszym stopniu transportu i logistyki (11%).
  • Media społecznościowe mają największe znaczenie dla osób w wieku 25-44 lat (32%), mieszkańców największych miast, gdzie korzysta z nich 41% badanych. Częściej szukają tam ofert pracownicy fizyczni (35%) oraz sektora usług (38%), najrzadziej młodsi specjaliści (24%) oraz pracujący w transporcie i logistyce (17%).

Perspektywa firm: rekrutacja to dziś więcej niż publikacja ogłoszenia

Najpopularniejszym sposobem pozyskiwania pracowników jest publikowanie ofert na portalach z ogłoszeniami – wskazuje go 41,4% organizacji wobec 38,8% rok wcześniej. Firmy korzystają także ze wsparcia urzędów pracy (30,2%), prowadzą rekrutacje wewnętrzne (22%), biorą pod uwagę rekomendacje i polecenia (21,8%), publikują ogłoszenia na swoich stronach internetowych (21,6%). Rzadziej sięgają po media społecznościowe, polecenia, agencje rekrutacyjne czy reklamy w mediach.Sposób poszukiwania pracowników_Barometr rynku pracy

– Choć portale z ogłoszeniami, media społecznościowe czy aplikacje to dziś podstawa każdej rekrutacji, technologia i różnorodność narzędzi to nie wszystko. Skuteczny proces wymaga spojrzenia oczami kandydata – poznania jego motywacji i ścieżki poszukiwania pracy. Tylko takie podejście gwarantuje sukces i zadowoli zarówno firmę, jak i nowego pracownika – mówi Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.

Sposoby rekrutacji wyraźnie zależą od wielkości organizacji i specyfiki branży. Z portali pracy korzysta 39% małych, 43% średnich i 42% dużych przedsiębiorstw. Mniejsze firmy częściej niż większe korzystają z urzędów pracy – robi to 36% małych podmiotów, wobec 28% średnich i 26% dużych. Wraz ze wzrostem skali działalności rośnie natomiast znaczenie takich rozwiązań, jak rekrutacje wewnętrzne (od 18% w małych do 32% w dużych firmach), wsparcie agencji rekrutacyjnych (od 14% do 23%) czy firmowa strona internetowa z ogłoszeniami o pracę, z czego korzysta już co czwarta duża firma.

Transport i logistyka (51%) oraz handel (50%) stawiają głównie na portale pracy, podczas gdy sektor publiczny korzysta z nich wyraźnie rzadziej (26%). Tutaj większą rolę odgrywają urzędy pracy (39%), firmowa strona internetowa (34%) oraz rekrutacje wewnętrzne (29%). W usługach częściej niż w innych branżach wykorzystywane są rekomendacje (26%). W przemyśle relatywnie większe znaczenie niż w innych sektorach mają natomiast urzędy pracy (32%) oraz wsparcie agencji rekrutacyjnych (25%). Z kolei po media społecznościowe najchętniej sięga handel (25%).Sposób poszukiwania pracowników wg branży_Barometr rynku pracy

Skuteczność rekrutacji coraz częściej zależy dziś od umiejętności dopasowania sposobu dotarcia do konkretnych grup kandydatów oraz specyfiki poszczególnych stanowisk. Przy rekrutacji wysoko wykwalifikowanych ekspertów i managerów wyższego szczebla standardowe ogłoszenia o pracę odgrywają znacznie mniejszą rolę niż w przypadku pozostałych ról. Takie procesy częściej opierają się na relacjach oraz aktywnym docieraniu do kandydatów.

W rekrutacji na stanowiska wyższego szczebla liczy się nie tylko doświadczenie zawodowe kandydatów, ale też ich styl zarządzania, sposób podejmowania decyzji oraz dopasowanie do konkretnej firmy i jej kultury. Dlatego takie rekrutacje znacznie częściej niż w przypadku innych ról opierają się na precyzyjnym i bezpośrednim docieraniu do kandydatów, networkingu oraz relacjach budowanych przez lata. Dużą rolę odgrywają rekomendacje liderów i ekspertów branżowych – pozwalają dotrzeć do osób pozostających poza zasięgiem tradycyjnych działań rekrutacyjnych, a najlepiej dopasowanych do specyfiki danej organizacji i stanowiska – komentuje Karolina Popiel, Partner w Wyser Executive Search.

Wyzwaniem jest dziś nie tyle znalezienie pracowników, ile pozyskanie osób posiadających kompetencje kluczowe dla dalszego rozwoju firm. Utrudniają to zarówno niedobory kompetencji, jak i zmieniające się oczekiwania kandydatów, którzy coraz uważniej oceniają warunki zatrudnienia, możliwości rozwoju czy stabilność pracy. W efekcie o skuteczności rekrutacji coraz częściej decyduje zrozumienie motywacji kandydatów oraz umiejętność dopasowania ich oczekiwań i kompetencji do potrzeb organizacji.

O raporcie: „Barometr Rynku Pracy 2026” to już 20. edycja raportu przygotowywanego od 2014 roku. Został opracowany przez ekspertów Gi Group Holding na podstawie badań przeprowadzonych przez Agencję Badań Rynku i Opinii SW Research. Badanie wśród pracodawców zostało zrealizowane metodą CATI (25.02–09.03.2026 r.), a wśród pracowników metodą CAWI (23.02–03.03.2026 r.). Partnerami raportu są: Federacja Przedsiębiorców Polskich, Polskie Forum HR oraz Konfederacja Lewiatan.

Zaufanie do przełożonych? Co piąty pracownik w Polsce nie ufa swojemu szefowi

Pozytywne, partnerskie relacje z przełożonym oraz wzajemne zaufanie to elementy mające ogromny wpływ na dobrostan i satysfakcję pracowników. Wiele badań Hays Poland pokazuje, że to właśnie menedżer stanowi jeden z kluczowych elementów, które profesjonaliści biorą pod uwagę przy zmianie pracy. Tymczasem najnowsze dane wskazują, że duża część specjalistów nie tylko nie darzy sympatią swoich szefów, ale też ma wątpliwości wobec ich kompetencji przywódczych.

  • Zdecydowana większość specjalistów przyznaje, że lubi swojego przełożonego. Jednocześnie 20% ogółu pracowników twierdzi, że nie darzy go zaufaniem.
  • 65% profesjonalistów uważa, że ich przełożony dobrze radzi sobie w czasach niepewności. Jednak wciąż aż 1/5 pracowników dostrzega ich brak skuteczności i sprawczości.
  • Specjaliści nie oczekują radykalnych zmian czy rewolucji w stylach zarządzania. Najbardziej brakuje im podstaw – transparentnej komunikacji i spójności względem podejmowanych działań.

Postrzeganie roli menedżerskiej zmieniło się na przestrzeni lat, wpływając również na rangę relacji szefów z pracownikami. – Niegdyś stanowisko zarządcze utożsamiano ze statusem, autorytetem, władzą, hierarchią i decyzyjnością. Dziś pracownicy oczekują od szefów czegoś więcej – partnerskiego podejścia, empatii, wsparcia i dbania o dobrostan psychiczny. Współczesny lider powinien też wzbudzać poczucie bezpieczeństwa, na które składa się m.in. transparentne tworzenie i komunikowanie strategii oraz celów zespołu – tłumaczy Justyna Chmielewska, Director w Hays Poland. W praktyce jednak duża grupa specjalistów przyznaje, że nie może na to liczyć.

Szefa można lubić, ale jednocześnie mu nie ufać

Najnowsze badanie agencji rekrutacyjnej i doradztwa personalnego Hays Poland przeprowadzone w maju 2026 roku wśród blisko pół tysiąca specjalistów i menedżerów pokazuje, że większość profesjonalistów (71%) lubi swojego szefa. 15% nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, a kolejne 14% twierdzi, że nie darzy go sympatią.

Wysoki odsetek pracowników lubiących swojego przełożonego to dobry znak. Może bowiem być dowodem na to, że firmy w procesach HR – samodzielnie bądź z pomocą zewnętrznych agencji rekrutacyjnych – przywiązują dużą wagę do kwestii dopasowania kandydatów do organizacji, jej kultury czy tożsamości zespołów. Tym samym odpowiednio łączą pracowników z liderami.

Nie oznacza to jednak, że firmy nie mają nic do poprawy. Przeciwnie – wciąż pozostaje duża grupa profesjonalistów, którzy nie lubią swojego szefa, ale też tych, którzy mu nie ufają. W gronie respondentów Hays to aż 20%. Co ciekawe, aż 12% profesjonalistów, którzy darzą przełożonego sympatią, przyznaje, że jednocześnie albo mu nie ufa, albo ma co do tego wątpliwości.

Czy ufasz swojemu szefowi?

37% Zdecydowanie tak
30% Raczej tak
13% Trudno powiedzieć
10% Raczej nie
10% Zdecydowanie nie

Źródło: badanie Hays Poland, maj 2026.

Dziś dla pracowników sympatia to za mało. Dobre relacje z szefem nie zawsze automatycznie przekładają się na poczucie bezpieczeństwa i zaufanie względem przełożonego. Tymczasem to właśnie te elementy wpływają na efektywność zespołów – szczególnie w realiach zmienności i presji biznesowej. Tym, co szefowie mogą zrobić, aby zwiększyć zaufanie swoich podwładnych, jest przede wszystkim praca nad transparentną i regularną komunikacją – odnośnie do oczekiwań, celów, wyników, szans oraz ryzyk w firmie. Kluczowa będzie też zwyczajna, ludzka empatia i otwartość na zrozumienie drugiej strony, co jest jednocześnie zadaniem do odrobienia dla pracowników. Bycie idealnym menedżerem nie jest bowiem proste – podpowiada Justyna Chmielewska z Hays. 

Zarządzanie w trudnych czasach

Zarządzanie zespołem przy jednoczesnym dbaniu o jego dobre wyniki nie należy do zadań łatwych – szczególnie w dobie zmian i presji. To sprawdzian dla wielu liderów, oceniany nie tylko przez zarząd, ale i podwładnych, na których bardzo często wpływają podejmowane decyzje.

Wyniki badania Hays pokazują, że 2/3 specjalistów pozytywnie ocenia skuteczność działań i postawę szefa w czasach niepewności. To jednocześnie dużo i mało biorąc pod uwagę, że wciąż aż 20% twierdzi, że przełożony nie radzi sobie w takich warunkach dobrze. Jednocześnie 15% badanych nie potrafi jednoznacznie ocenić kompetencji swojego szefa w tym zakresie, co może świadczyć o braku spójności i wyrazistości działań współczesnych liderów.

Czy Twój szef dobrze radzi sobie w czasach niepewności, zmian i presji?

33% Zdecydowanie tak
32% Raczej tak
15% Trudno powiedzieć
9% Raczej nie
11% Zdecydowanie nie

Źródło: badanie Hays Poland, maj 2026.

Menedżerowie stoją obecnie pomiędzy oczekiwaniami pracowników i zarządów. To wymagająca sytuacja, w której kluczowe okazują się konsekwencja, logika, elastyczność i pewność siebie. Wielu liderom brakuje umiejętności analitycznych i wyciągania wniosków z wewnętrznych oraz zewnętrznych danych, co niewątpliwie pomogłoby podejmować takie decyzje, które zaowocują w firmie zyskiem, a nie stratą – zauważa ekspertka Hays.  

Dane dotyczące oceny kompetencji przywódczych przez pracowników powinny stanowić impuls do rozwoju kompetencji menedżerów, szczególnie miękkich. Brak wiary zespołów w sprawczość i skuteczność szefa mogą bowiem prowadzić do spadku zaangażowania pracowników, obniżenia poziomu ich proaktywności i satysfakcji z pracy, a także zwiększenia rotacji.

Proste, podstawowe zmiany zamiast zaawansowanych transformacji

Pracownicy mówią jasno – zależy im nie na rewolucji w miejscu pracy, a podstawowych, najprostszych elementach, które wzmocnią ich poczucie przynależności, bezpieczeństwa i stabilności. Chcą wiedzieć, w jakim kierunku podąża firma i jak mogą być częścią zachodzących zmian. Mają też dość chaosu i niespójnych informacji.

Potwierdzają to wyniki badania – tym, czego profesjonaliści obecnie najbardziej oczekują od swoich przełożonych, są przede wszystkim szczera, otwarta komunikacja (30%), spójne, konsekwentne decyzje (18%) i ograniczenie chaosu w zespole (11%). Z kolei ich najmniej priorytetowe potrzeby dotyczą kwestii motywowania przez szefa i wsparcia psychologicznego.

Czego obecnie najbardziej oczekujesz od swojego szefa?

30% Szczerej, otwartej komunikacji
18% Spójnych, konsekwentnych decyzji
11% Ograniczenia chaosu w zespole
10% Częstszego feedbacku
10% Wsparcia w codziennej pracy
8% Częstszego doceniania mojej pracy
7% Większego zaufania do mojej pracy
5% Większego motywowania
2% Wsparcia psychologicznego

Źródło: badanie Hays Poland, maj 2026. Możliwe było zaznaczenie kilku odpowiedzi

O komunikacji mówi się dużo, lecz bardzo często nie idą za tym konkretne zmiany. W praktyce zdarza się, że aspekt dialogu w organizacji – np. w formie ankiet satysfakcji, rozmów rozwojowych czy grup wsparcia – to jedynie działania wizerunkowe, bez faktycznego przełożenia na rzeczywistość. To z kolei powoduje, że profesjonaliści nie czują się w pełni, prawdziwie wysłuchani i szybko tracą zadowolenie z pracy czy też chęć angażowania się w dodatkowe inicjatywy – wyjaśnia Justyna Chmielewska z Hays.

Rozwiązanie? Najlepiej wielowymiarowe. Zadaniem dla zarządu może być wsparcie w rozwijaniu kompetencji przywódczych liderów. Po stronie menedżerów pozostaje z kolei budowanie zaufania i autorytetu poprzez transparentność i konsekwencję oraz regularne komunikowanie podejmowanych działań. Ich podwładni mogą natomiast rozwijać umiejętności formułowania swoich potrzeb i oczekiwań. Każdej ze stron nie może też zabraknąć zwyczajnej empatii i wyrozumiałości.

Polacy jasno o tym, po co chodzą do galerii handlowych. Zakupy i ceny wciąż są głównymi priorytetami

0

Polacy najczęściej odwiedzają galerie handlowe z trzech powodów. Są to zakupy odzieżowe, promocje i wyprzedaże, a także zakupy spożywcze. Kolejne cele to gastronomia i kino. Po typowej rozrywce w rankingu widać przeglądanie ofert bez zakupu, wyjście z domu, spotkania ze znajomymi, a także spacer lub po prostu spędzenie wolnego czasu. Jak podkreślają autorzy raportu, ww. wyniki obalają powszechne przekonanie, że tego typu obiekty przekształciły się w miejsca rozrywki. Wyraźnie widać, że głównym driverem ruchu wciąż są zakupy. Natomiast galerie ewoluowały w kierunku hybrydowych przestrzeni zakupowo-usługowo-społecznych.

Z raportu pt. „Polacy w galeriach handlowych. Prawdziwe powody wizyt”, opartego na kanwie specjalnego badania opinii publicznej, autorstwa UCE RESEARCH i Proxi.cloud, wiadomo, z jakich powodów rodacy odwiedzają galerie handlowe. Ankietowani mogli zaznaczyć maksymalnie 5 odpowiedzi spośród 19 pozycji. Badanie wykazało, że trzy najczęściej wskazywane cele to zakupy odzieżowe – 45,6%, promocje i wyprzedaże – 36%, a także zakupy spożywcze – 34,8%. Autorzy raportu podkreślają, że to bardzo ważny układ. Pokazuje, że podstawowa logika odwiedzin galerii jest nadal transakcyjna i ekonomiczna.

– Całe badanie pozwala rozdzielić realne motywacje zakupowe, funkcje użytkowe i komponent rozrywkowy. Przy danych wielokrotnego wyboru widać nie tyle jedną dominującą funkcję co pewien ekosystem powodów z wyraźną hierarchią. Konsumenci przychodzą przede wszystkim po coś konkretnego – produkt albo okazję zakupową. Rozrywka nie jest tu punktem wyjścia, tylko raczej uzupełnieniem. To stoi w pewnej kontrze do popularnej narracji, że galerie handlowe w dużej części pełnią dziś głównie funkcję spędzania czasu wolnego – mówią analitycy z UCE RESEARCH.

Jak komentuje Mateusz Chołuj, współautor raportu z firmy technologicznej Proxi.cloud, najwyższa pozycja zakupów odzieżowych potwierdza bardzo trwałą strukturę tego formatu. Moda od początku stanowi kluczowy segment dla galerii handlowych, zarówno pod względem powierzchni najmu, jak i roli w budowaniu ruchu. Daje im najlepszą przewagę nad e-commerce. Dla konsumentów istotne jest przymierzenie ubrań, sprawdzenie fasonu, materiału i właściwego dopasowania. Dochodzi do tego element porównania, tj. w jednej przestrzeni można odwiedzić kilka, a często nawet kilkadziesiąt marek, zestawić ich ofertę oraz podjąć decyzję w oparciu o realne doświadczenie, a nie tylko cenę czy opinię online.

– Warto też podkreślić rolę marek sieciowych i ich strategii lokalizacyjnej. Galerie handlowe są dla nich podstawowym kanałem obecności stacjonarnej, co powoduje naturalną koncentrację oferty modowej w jednym miejscu. W efekcie klient ma poczucie pełnego rynku w jednym budynku, co wzmacnia atrakcyjność wizyty. Wreszcie odzież to kategoria silnie sezonowa i emocjonalna. Zakupy często mają charakter okazjonalny – zmiana garderoby, wydarzenia, promocje sezonowe. To sprzyja odwiedzaniu galerii zamiast zakupów online, choć te, oczywiście są nadal ważne dla Polaków – stwierdza Mateusz Chołuj.

Według analityków UCE RESEARCH, drugie miejsce promocji pokazuje bardzo wyraźnie, że wrażliwość cenowa pozostaje jednym z kluczowych motorów ruchu w galeriach handlowych. Nie chodzi jednak wyłącznie o polowanie na okazje, ale o mechanizm psychologiczny, tj. promocja redukuje barierę decyzji zakupowej i daje klientowi poczucie racjonalnego wyboru.

– Promocje dla stałych klientów są elementem rutynowych wizyt. Dla osób pojawiających się okazjonalnie są natomiast impulsem do wizyty, tj. często uruchamiają decyzję o przyjeździe. Z obserwacji rynku można powiedzieć, że najsilniej działają promocje na odzież, obuwie, elektronikę użytkową oraz wyposażenie domu. W tych segmentach różnice cenowe są najbardziej zauważalne, a jednocześnie łatwo je porównać między sklepami – dodaje ekspert z Proxi.cloud.

Zdaniem autorów raportu, trzecia pozycja pokazuje, jak istotną rolę w funkcjonowaniu galerii handlowych pełnią dziś sklepy spożywcze. W wielu przypadkach generują regularny, powtarzalny ruch niezależnie od sezonowości czy wydarzeń promocyjnych. Mają zupełnie inny charakter niż moda czy rozrywka, bo są częste, rutynowe i nieelastyczne. Oznacza to, że klient odwiedzający supermarket w galerii nie robi tego od czasu do czasu, lecz często według stałego rytmu tygodnia. To sprawia, że obiekty z dobrze dobranym operatorem spożywczym zyskują stabilną bazę odwiedzalności.

– Jednocześnie duża część tych wizyt ma charakter łączony. Konsument przychodzi po zakupy spożywcze, ale przy okazji realizuje inne potrzeby. W ten sposób sklep spożywczy staje się punktem startowym całego łańcucha aktywności. Warto też zwrócić uwagę na to, że format sklepu ma znaczenie. Duże placówki typu hipermarket generują większy ruch niż małe sklepy convenience, które pełnią raczej funkcję uzupełniającą – dodaje Mateusz Chołuj.

Kolejne pozycje w zestawieniu powodów wizyt zajmuje typowa rozrywka, tj. gastronomia i kino – odpowiednio 22% i 19,6%. Dalej widać przeglądanie ofert bez zakupu – 18,4%, wyjście z domu – 18,8%, spotkania ze znajomymi – 16,8%, a także spacer lub spędzenie wolnego czasu – 14,4%. – Kino i gastronomia są relatywnie wysoko w rankingu, ale nadal wyraźnie poniżej kategorii zakupowych. To ważny punkt weryfikujący powszechne przekonanie, że galerie przekształciły się w typowe miejsca rozrywki – zaznacza Mateusz Chołuj.

Według autorów raportu, dalsze pozycje w zestawieniu pokazują, że tego typu obiekty pełnią dziś rolę miejsc wielofunkcyjnych, ale niekoniecznie rekreacyjnych. To istotne rozróżnienie, bo ono zmienia interpretację modelu galerii z centrum rozrywki na centrum codziennych, łączonych aktywności konsumencko-społecznych. Rozrywka nie zastąpiła zakupów, tylko wydłuża je i wzbogaca wizytę zakupową. To model komplementarny, a nie substytucyjny.

Dość istotne okazują się też czysto praktyczne funkcje galerii, czyli odbiór zamówień online – 12,9%, korzystanie z toalety – 12,7%, a także usługi (fryzjer, bank, siłownia) – 8,5%. – To pokazuje, że galerie działają też jako infrastruktura codziennych potrzeb, nie tylko handel i rozrywka. W szczególności odbiór zamówień internetowych wskazuje na ciekawą zmianę. Galerie zaczynają pełnić rolę fizycznego interfejsu e-commerce, a nie jego konkurencji – zwraca uwagę Mateusz Chołuj.

Do tego autorzy raportu zauważają, że motywacje zakupowe i cenowe stanowią 35-46%. W badaniu widać bardzo szeroki wachlarz funkcji okołozakupowych i użytkowych –10-20%, a także typową rozrywkę (kino, restauracje) – 20-22%. Rozrywka dla dzieci czy odpoczynek w klimatyzowanym miejscu mają jednocyfrowe wartości. Powyższe dane zatem oznaczają, że rekreacja nie jest głównym driverem ruchu, tylko jednym z elementów miksu funkcji. Najważniejszy wniosek z raportu jest taki, że galerie handlowe ewoluowały w kierunku hybrydowych przestrzeni zakupowo-usługowo-społecznych.

– Siła galerii handlowych nadal opiera się na handlu i cenie, ale utrzymanie ruchu coraz częściej zależy od zdolności zapewniania dodatkowych funkcji – gastronomii, usług, spotkań i wygody użytkowej. Ich model nie został odwrócony, tylko rozszerzony warstwowo. Zakupy pozostają rdzeniem, a reszta działa jak system wspierający i wydłużający kontakt z obiektem – podsumowuje Mateusz Chołuj z Proxi.cloud.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Raport pt. „Polacy w galeriach handlowych. Prawdziwe powody wizyt” powstał na kanwie specjalnego badania opinii publicznej, które przeprowadzono w II kwartale br. metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interview), polegającą na realizacji ankiet internetowych wspomaganych komputerowo. Badanie zostało zrealizowane przez platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH i firmę technologiczną Proxi.cloud na ogólnopolskiej próbie 1037 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat. Respondenci zostali dobrani w sposób kwotowo-losowy (tj. pod względem wieku, płci oraz regionu) z wykorzystaniem panelu badawczego, a udział w badaniu miał charakter anonimowy.

ORBITEO ma integrować polskie technologie dual-use. JRH obejmie większościowy pakiet w Apollo Capital ASI

ORBITEO, projekt zainicjowany przez JRH ASI S.A., spółkę notowaną na głównym rynku GPW, ma pełnić funkcję integratora polskich technologii o podwójnym zastosowaniu — cywilnym i obronnym. Zgodnie z zawartym porozumieniem aktywa tworzące ORBITEO zostaną wniesione do Apollo Capital ASI S.A., spółki notowanej na rynku NewConnect. Następnie Apollo Capital ASI ma zmienić nazwę na ORBITEO ASI S.A., a JRH obejmie w niej większościowy pakiet akcji.

Projekt ma łączyć spółki rozwijające technologie z obszaru deeptech, systemów bezzałogowych, new space, sztucznej inteligencji, robotyki oraz zaawansowanych technologii detekcji. Według założeń ORBITEO ma konsolidować kompetencje podmiotów portfelowych i wspierać tworzenie zintegrowanych rozwiązań dla sektora dual-use.

Projekt został zainaugurowany w październiku ubiegłego roku. Spółki zaproszone do ORBITEO już współpracują operacyjnie i rozwijają wspólną ofertę. Obecnie finalizowane są działania dotyczące organizacji instytucjonalnej i kapitałowej projektu.

Podstawą ogłoszonych założeń jest porozumienie zawarte między JRH ASI S.A. a Januarym Ciszewskim, przy udziale Apollo Capital ASI S.A. Apollo Capital ASI jest spółką notowaną na NewConnect, która obecnie nie prowadzi działalności operacyjnej. Jej głównym akcjonariuszem jest January Ciszewski.

Porozumienie przewiduje wniesienie do Apollo Capital ASI akcji i udziałów czterech spółek portfelowych należących do JRH. Chodzi o SatRev S.A., Farada Group, Fluence Technology oraz MILOO-ELECTRONICS. Aport ma zostać wniesiony według wartości godziwej, określonej łącznie na około 51,2 mln zł.

Apollo Capital ASI ma wyemitować 8,53 mln nowych akcji po cenie emisyjnej 6 zł za akcję. Po przeprowadzeniu transakcji i podwyższeniu kapitału JRH stanie się większościowym akcjonariuszem podmiotu, który po zmianie nazwy będzie działał jako ORBITEO ASI S.A.

Strony uzgodniły również, że January Ciszewski zawrze z Apollo Capital ASI dwunastomiesięczną umowę lock-up dotyczącą sprzedaży posiadanych obecnie akcji na rynku NewConnect. Do końca 2026 r., w wyniku podwyższenia kapitału Apollo Capital ASI, jego bezpośredni udział w kapitale spółki ma zostać obniżony do poziomu poniżej 20 proc.

– ORBITEO nie będzie zwyczajnym funduszem inwestycyjnym, będzie integratorem systemów obronności, w jej innowacyjnym wymiarze, łącząc technologie o podwójnym zastosowaniu, takie jak systemy bezzałogowe (drony), satelity, roboty, detektory, sztuczną inteligencję, w ramach jednego ekosystemu. Zapewni to możliwość pozyskiwania kapitału na skalowanie produkcji i rozwój technologii poszczególnych spółek w ramach jednego procesu inwestycyjnego w ORBITEO – deklaruje January Ciszewski, prezes zarządu i główny akcjonariusz JRH ASI S.A.

Kapitał, ekspansja i zaplecze technologiczne

ORBITEO ma rozwijać zarówno poszczególne spółki, jak i wspólną markę. Zgodnie z założeniami projekt ma konsolidować kompetencje technologiczne i komercyjne, a także umożliwiać przygotowywanie kompleksowych rozwiązań systemowych dla sektora dual-use.

Do głównych zadań ORBITEO mają należeć pozyskiwanie kapitału na rozwój technologii, skalowanie spółek portfelowych, wsparcie ich ekspansji międzynarodowej oraz zapewnianie instrumentów finansowych, takich jak gwarancje bankowe lub ubezpieczeniowe, które mogą wykraczać poza możliwości pojedynczych podmiotów.

Planowane jest również powołanie rady naukowej oraz rady ekspertów. ORBITEO ma rozwijać współpracę z uczelniami i jednostkami badawczo-rozwojowymi. Rozważane jest także utworzenie inkubatora dla projektów z obszaru technologii kosmicznych, sztucznej inteligencji i deeptech, działających na wczesnym etapie rozwoju.

– Czym się wyróżnia ORBITEO? To polski kapitał, polskie technologie, polskie spółki i globalny zasięg. Farada czy SatRev już dziś oferują swoje produkty, nie tylko w Polsce i Europie, ale również na Bliskim Wschodzie czy w Afryce. Kierunek polegający na budowie suwerennych, polskich systemów o podwójnym zastosowaniu odpowiada na wyzwania związane z obecnymi zawirowaniami geopolitycznymi. Posiadanie własnych systemów i zdolności technologicznych, opartych na polskim prywatnym kapitale, nabiera szczególnego znaczenia. ORBITEO będzie oferować polskie produkty i technologie zarówno na rynku krajowym, jak i za granicą, wzmacniając niezależność Polski i Europy w obszarach o znaczeniu strategicznym – wskazał January Ciszewski.

Według JRH projekt ma stworzyć podmiot umożliwiający inwestorom ekspozycję na zdywersyfikowany portfel spółek rozwijających technologie o znaczeniu strategicznym.

– To przełomowy moment w projekcie ORBITEO. Ustalenie założeń strategicznych z najważniejszymi partnerami otwiera drogę do stworzenia unikatowego podmiotu w sektorze dual-use na skalę europejską. Tworzymy jednocześnie organizm, który może stać się przedmiotem zdywersyfikowanej inwestycji na rynku kapitałowym, dostępnej dla wszystkich inwestorów. Budujemy trwałą wartość w oparciu o polski kapitał i polskie kompetencje, w obszarach, które dziś mają realne znaczenie dla bezpieczeństwa i niezależności technologicznej naszego kraju i regionu – powiedział January Ciszewski.

Kolejne podmioty w projekcie

Poza SatRev, Farada Group, Fluence Technology i MILOO-ELECTRONICS, rozmowy o zaangażowaniu w ORBITEO prowadzą kolejne podmioty. Na obecnym etapie trwają ustalenia dotyczące zasad współpracy z holdingiem oraz ewentualnych powiązań kapitałowych.

Częścią projektu ma być również Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu S.A. CBRTP ma wnosić zaplecze badawczo-rozwojowe w dziedzinach inżynierii materiałowej, elektroniki, robotyki, sztucznej inteligencji i nauk stosowanych.

Do ORBITEO dołączyć ma także Helgrom, spółka działająca w obszarze obronności, transformacji przemysłowej i strategicznych łańcuchów dostaw. Firma posiada licencję na międzynarodowy obrót specjalny obejmujący broń, amunicję i środki bojowe. W ramach ORBITEO Helgrom ma odpowiadać za koncesjonowany obrót sprzętem specjalnym na rynkach międzynarodowych, pozyskiwanie kontaktów i kontraktów w segmencie obronnym oraz tworzenie spółek joint venture z partnerami zagranicznymi w obszarze obronności i technologii dual-use.

Oferta ORBITEO ma zostać rozszerzona również o technologie spółki Muotech. Firma rozwija rozwiązania do obrazowania mionowego, czyli nieinwazyjnego skanowania z wykorzystaniem cząstek pochodzących z promieniowania kosmicznego. Technologia umożliwia tworzenie trójwymiarowego obrazu wnętrza obiektów i konstrukcji bez ingerencji w ich strukturę. Potencjalne zastosowania obejmują m.in. wykrywanie ukrytych materiałów, kontrolę szczelnych kontenerów, ocenę infrastruktury krytycznej, monitorowanie składowisk oraz projekty związane z sektorem kosmicznym.

Do współpracy z ORBITEO przystąpić ma także x-kom Robotics. Spółka posiada w ofercie roboty humanoidalne i specjalistyczne, w tym konstrukcje czworonożne. W ramach projektu szczególnie rozwijane ma być własne oprogramowanie sterujące robotami. Rozwiązania te mają rozszerzyć kompetencje ORBITEO o systemy przeznaczone do działań naziemnych, poszukiwawczych, ratowniczych, transportowych oraz innych zastosowań w środowiskach niebezpiecznych. Zgodnie z założeniami mają one wykazywać synergię z systemami satelitarnymi i dronowymi rozwijanymi w ramach holdingu.

Scanway zwiększył przychody o 29 proc. Backlog spółki przekracza 53 mln zł

Scanway opublikował wyniki finansowe za I kwartał 2026 roku, w którym zwiększył przychody ze sprzedaży o 29% do blisko 3,8 mln zł w ujęciu rok do roku. Wzrost był wspierany przede wszystkim przez segment kosmiczny, w którym Spółka kontynuowała realizację projektów konstelacyjnych dla międzynarodowych klientów oraz osiągała kolejne kamienie milowe. Równolegle Scanway rozwijał zaplecze produkcyjne i wzmacniał kompetencje operacyjne, przygotowując organizację do możliwości obsługi większej liczby projektów o rosnącej złożoności. Spółka prowadzi obecnie zaawansowane rozmowy z potencjalnymi klientami i spodziewa się zawarcia nowych kontraktów w najbliższym czasie.

  • W I kwartale 2026 roku Scanway wygenerował 3,8 mln zł przychodów ze sprzedaży (+29% r/r), -3,1 mln zł EBITDA (-2,8 mln zł r/r) i -4,1 mln zł straty netto (-2,9 mln zł r/r)
  • Backlog (portfel zamówień) na 28 maja 2026 roku wyniósł 53,5 mln zł, istotną część portfela stanowi kontrakt zawarty w ubiegłym roku z klientem z Azji na kwotę 9,0 mln EUR, z którego około 80% wartości pozostaje do rozpoznania w przychodach przyszłych okresów
  • W I kwartale 2026 roku Spółka podpisała umowę o współpracy z klientem z USA na opracowanie i dostarczenie nowej klasy instrumentów optycznych do obserwacji Ziemi, której przewidywana wartość może sięgnąć ok. 4,3 mln USD

Jesteśmy w okresie transformacji. Pierwszy kwartał 2026 roku był okresem intensywnej pracy nad przygotowaniem Scanway do kolejnego etapu skalowania biznesu. Inwestujemy w zaplecze produkcyjne i kompetencje operacyjne, aby sprawnie przekładać bieżący portfel zamówień na przychody w kolejnych okresach i zawierać kolejne kontrakty z globalnymi klientami, z których część znajduje się na zaawansowanym etapie negocjacji. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami, rozmowy te mogą przełożyć się na nowe umowy w najbliższym czasie – komentuje Jędrzej Kowalewski, CEO Scanway S.A.

Aktualny backlog Scanway wciąż przekracza 53 mln zł, a do rozpoznania pozostaje jeszcze około 80% wartości największego kontraktu w historii Spółki, zawartego z klientem z Azji na kwotę 9,0 mln euro. Tak duży portfel zamówień, zasilany w kolejnych okresach projektami, o których informowaliśmy w okresie grudzień-styczeń, a także spodziewanymi nowymi umowami, daje nam dobrą perspektywę wzrostu na lata 2026-2027 i dalej. Tempo rozpoznawania tych środków na przychody ze sprzedaży uzależnione będzie od poszczególnych kamieni milowych w każdym z projektów – dodaje Jędrzej Kowalewski.

W I kwartale 2026 roku Scanway wygenerował 3,8 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 29% r/r. Kluczowym obszarem wzrostu pozostaje segment Space, który osiągnął 3,7 mln zł przychodów wobec 2,6 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku, przy istotnym udziale projektów konstelacyjnych oraz zleceń realizowanych dla międzynarodowych klientów. Wskaźniki EBITDA, wynik z działalności operacyjnej oraz wynik netto były w I kwartale 2026 roku ujemne, co odzwierciedla inwestycje Spółki w kolejne etapy realizowanych projektów, rozwój organizacji oraz infrastruktury niezbędnej do obsługi większej liczby projektów o rosnącej złożoności.​

Na koniec marca Spółka dysponowała środkami pieniężnymi w wysokości 13,5 mln zł. Jednocześnie poziom kosztów operacyjnych wynoszący 7,9 mln zł (zmiana o 96% r/r) odzwierciedlał wysoką aktywność operacyjną związaną z realizacją kontraktów w segmencie Space.

Niższy poziom środków pieniężnych oraz koszty operacyjne oddają intensyfikację prac projektowych i wejście Spółki w kolejny etap rozwoju operacyjnego, obejmujący m.in. stopniowe przechodzenie do produkcji seryjnej. Ponosiliśmy zwiększone wydatki związane z osiąganiem przyszłych kamieni milowych, szczególnie w wiodących projektach segmentu Space dla klientów azjatyckich, co było widoczne przede wszystkim w dynamice kosztów materiałów, usług obcych i wynagrodzeń. Na poziom gotówki wpłynęły również inwestycje w rozwój technologii HYDRA, prace rozwojowe oraz rozbudowa zaplecza technicznego, w tym m.in. zakup przemysłowego systemu OptiCentric 3D i zestawu hexapodów z kontrolerami. Z kolei poziom pozostałych wydatków odzwierciedla etap transformacji związany z realizacją coraz bardziej złożonych projektów, rozwojem organizacji oraz 37-proc. wzrostem zatrudnienia tłumaczy Sławomir Broniarek, CFO Scanway S.A

W I kwartale 2026 roku Scanway rozwijał portfel międzynarodowych projektów, podpisując umowę z klientem z USA na opracowanie i dostarczenie nowej klasy instrumentów optycznych do obserwacji Ziemi dla budowanej konstelacji satelitów. Przewidywana wartość umowy może sięgnąć ok. 4,3 mln USD i dotyczy płatności za pierwszy instrument. Umowa obejmuje również możliwość komercjalizacji danych satelitarnych w modelu Data-as-a-Service, zwiększając ekspozycję Spółki na obszar przetwarzania danych i ich monetyzacji.

Umowa z klientem z USA jest dla nas ważna nie tylko z perspektywy dostarczenia nowej klasy instrumentów optycznych, ale również możliwości rozszerzenia przyszłych strumieni przychodów Scanway. W związku z tym prowadzimy rozmowy dotyczące zawarcia umowy ramowej, uwzględniającej komponent Data-as-a-Service, który polega na partycypacji Spółki w komercjalizacji danych satelitarnych pozyskiwanych dzięki naszym instrumentom. Oznacza to, że Spółka mogłaby uczestniczyć nie tylko w etapie dostarczenia hardware’u, ale również w późniejszym generowaniu wartości z danych – ich akwizycji, przetwarzania i udostępniania klientom końcowym. To naturalny kierunek rozwoju Scanway, zgodny z naszymi kompetencjami z obszaru Industry oraz dążeniem do pokrywania pełnego łańcucha danych optycznych tłumaczy Mikołaj Podgórski, COO Scanway S.A.

Równolegle Scanway kontynuował realizację kluczowych projektów kosmicznych. Spółka w styczniu br. potwierdziła poprawne uruchomienie kamer zintegrowanych z teleskopami w satelitach PIAST-S1 oraz PIAST-S2 konstelacji PIAST, a także kontynuowała przygotowania do przekazania ładunku optycznego do Intuitive Machines z USA. Instrument optyczny Scanway ma zostać wykorzystany w misji księżycowej, w której będzie mapował powierzchnię Księżyca. W kolejnych okresach jednym z istotnych etapów realizowanych projektów będzie dostarczenie pierwszego modelu lotnego teleskopu dla Nara Space z Korei Południowej, rozwijającej konstelację satelitów obserwacyjnych do monitorowania źródeł metanu o docelowej wielkości co najmniej 12 mikrosatelitów.

27 marca 2026 roku Spółka zadebiutowała na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, przenosząc notowania z rynku NewConnect. Niedługo potem, 10 kwietnia 2026 roku, Scanway został włączony do indeksu sWIG80 w ramach korekty nadzwyczajnej indeksów. Wejście na rynek regulowany i dołączenie do indeksu sWIG80 wzmacniają pozycję Scanway na rynku kapitałowym, zwiększając rozpoznawalność Spółki wśród polskich i zagranicznych inwestorów.

UOKiK i podsłuchy ABW. Kontrowersyjny wyrok otwiera spór o granice dowodów w sprawach antymonopolowych

Uprawnienia Prezesa UOKiK są szerokie i obejmują  m.in możliwość żądania informacji oraz pozyskiwania dowodów, w tym danych cyfrowych podczas przeszukań, które odbywają się za zgodą sądu. Sama kompetencja organu do stosowania takich narzędzi nie budzi dziś większych wątpliwości, jednak ostatnie wydarzenia spowodowały, że dyskusja na temat granicy dopuszczalności wybranych dowodów odżywa w naszym kraju na nowo.

Zgodnie z art. 50 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów Prezes UOKiK może żądać od przedsiębiorców wszelkich koniecznych informacji i dokumentów, a art. 105n przewiduje możliwość przeszukania pomieszczeń, rzeczy oraz nośników danych po uzyskaniu zgody Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK). Z uwagi na to, że obszarem zainteresowań organu antymonopolowego objęte są działania, które z definicji maja skryty charakter, uprawnienia Prezesa UOKiK w zakresie pozyskiwania dowodów są większe niż uprawnienia innych organów administracji. W dobie komunikacji elektronicznej i dokumentów cyfrowych, organ antymonopolowy bardzo często pozyskuje dowody w toku przeszukania bezpośrednio, również z zasobów danych cyfrowych przedsiębiorców. Warto wspomnieć, że w 2025 roku Prezes UOKiK przeprowadził przeszukania u 37 przedsiębiorców, w ramach których mógł pozyskać dowody znajdujące się między innymi na serwerach pocztowych, komputerach czy w różnych aplikacjach na telefonach komórkowych. W ubiegłym roku wydał też 370 decyzji z obszaru prawa konkurencji i nałożył 580,5 mln zł. kar finansowych na przedsiębiorców, a 1,4 mln zł. na osoby zarządzające. Wydawać by się zatem mogło, że posiadane uprawnienia przez Prezes UOKiK pozwalają mu efektywnie chronić konkurencję.

Dyskusję o źródłach pozyskiwania dowodów przez UOKiK, a w szczególności o granicach ich dopuszczalności otworzyła na nowo sprawa dotycząca wykorzystania przez UOKiK materiałów z podsłuchów ABW w postępowaniu dotyczącym zmowy przetargowej na rynku podkładów kolejowych.

Jeszcze w ub.r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w pierwszej instancji zakwestionował możliwość wykorzystania takich materiałów, wskazując na szczególny charakter kontroli operacyjnej i brak jednoznacznej podstawy do użycia tego rodzaju dowodów w postępowaniu administracyjnym. Poza tym wskazał także na naruszenia zagwarantowanej w art. 49 Konstytucji tajemnicy komunikowania się, która może być ograniczona jedynie ustawą. Sąd drugiej instancji pod koniec kwietnia br. przyjął jednak odmienne stanowisko i dopuścił wykorzystanie materiałów pozyskanych przez ABW również w postępowaniu antymonopolowym.

To właśnie argumentacja sądu odwoławczego wywołała największe kontrowersje dotyczące zakresu wykorzystania dowodów przez Prezesa UOKiK. Sąd Apelacyjny wskazał, że …”nie istnieje żaden przepis zakazujący stronie zgłoszenie wniosku dowodowego obejmującego dowód uzyskany w sposób sprzeczny z prawem”. Rodzi się zatem zasadne pytanie: czy Sąd zatem dopuszcza, aby organ administracji, jakim jest Prezes UOKiK pozyskiwał dowody w sposób sprzeczny z prawem? Taka jest bowiem konsekwencja rozstrzygnięcia sądu. Sąd Apelacyjny argumentował, że w tego typu sprawach, to sąd powinien ocenić, czy dążenie do ustalenia prawdy na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego ma priorytet przed potencjalnym uszczerbkiem dla dóbr podlegających ochronie prawnej takich jak wolność, tajemnica komunikowania się czy tajemnice życia prywatnego. W praktyce oznaczać to może niestety bardzo szerokie otwarcie możliwości wykorzystywania przez UOKiK  materiałów pochodzących od służb specjalnych, bo ochrona konkurencji będzie dobrem ważniejszym niż tajemnica komunikowania się.

To jedna z najważniejszych spraw dla praktyki postępowań antymonopolowych ostatnich lat, ponieważ dotyczy fundamentalnego pytania o granice dopuszczalności dowodów i standard ochrony przedsiębiorcy. Wszystko wskazuje na to, że ostatecznie problem będzie musiał rozstrzygnąć Sąd Najwyższy”, podkreśla Elżbieta Witkowska-Grochowalska Senior Associate w kancelarii GESSEL.

Zdaniem prawników konsekwencje tego rozstrzygnięcia mogą wykraczać daleko poza samą sprawę podsłuchów ABW. Jeżeli bowiem uznać, że interes publiczny związany z ochroną konkurencji uzasadnia szeroką dopuszczalność dowodów pozyskanych nielegalnie, to zasadne jest zapytać,  gdzie przebiega granica takich działań. W praktyce oznaczałoby to ryzyko sytuacji, w której legalność sposobu pozyskania materiału schodzi na dalszy plan, a kluczowe staje się wyłącznie jego potencjalne znaczenie dowodowe.

„Jeżeli dopuścimy sytuację, w której o wykorzystaniu dowodu decyduje przede wszystkim jego przydatność dla organu, a nie legalność jego pozyskania, to bardzo łatwo przesuniemy granicę od legalnego pozyskiwania materiału do poszukiwania dowodów za wszelką cenę. W sprawach antymonopolowych stawką są nie tylko wielomilionowe kary, ale również zaufanie przedsiębiorców do państwa i przewidywalności prawa. Dlatego granice dopuszczalności dowodów powinny być absolutnie jednoznaczne i odporne na próby rozszerzające interpretację”, podkreśla Elżbieta Witkowska-Grochowalska.

Zdaniem ekspertów, być może w tej konkretnej sprawie, konieczne będzie jednoznaczne doprecyzowanie przepisów przez ustawodawcę – zwłaszcza jeśli linia orzecznicza dopuszczająca dowody z takich źródeł jak podsłuchy ABW się utrwali. W tak istotnej kwestii, dotyczącej równowagi między skutecznością walki z naruszeniami konkurencji a ochroną praw przedsiębiorców, przepisy powinny w sposób jednoznaczny określać zakres dopuszczalności wykorzystywania materiałów operacyjnych służb specjalnych w postępowaniach administracyjnych. Obecny stan niepewności prawnej zwiększa ryzyko sporów i podważa przewidywalność działania organów państwa.

Wakacje 2026: turyści liczą koszty, ale nie rezygnują z wyjazdów. Średni budżet to 1572 euro na osobę

Mimo, że 77 proc. turystów obawia się rosnących kosztów, globalny apetyt na podróże w 2026 roku utrzymuje się na wysokim poziomie – wynika z raportu „Allianz Partners Global Travel Confidence Index”. Aż 3 na 4 respondentów (74 proc.) planuje wakacyjny wyjazd, przy czym 42 proc. spędzi go w swoim kraju. Średnie przewidywane wydatki wyniosą 1 572 euro na osobę.

Najnowsze badanie „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” pokazuje, że chęć podróżowania pozostaje na wysokim poziomie również w 2026 roku. Niemal 3/4 respondentów na świecie (74 proc.) planuje letni wyjazd wakacyjny. Tymczasem branża turystyczna coraz silniej odczuwa wpływ presji ekonomicznej, geopolitycznych napięć oraz zmieniających się oczekiwań i priorytetów konsumentów.

Badanie przeprowadzone przez Ipsos objęło 11 010 respondentów z 10 krajów: Chin, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Indii, Włoch, Holandii, Hiszpanii, Szwajcarii oraz Stanów Zjednoczonych. Wyniki pokazują, że współczesny turysta nie rezygnuje z wyjazdów, lecz dostosowuje swoje zachowania do nowych realiów. Chociaż intencje podróżnicze pozostają silne, konsumenci zmieniają sposób i kierunki wakacyjnych wyjazdów.

Silny popyt na podróże, ale coraz bliżej domu

W sezonie letnim 2026 będą dominować podróże lokalne – 42 proc. respondentów planuje spędzić wakacje we własnym kraju. Największą popularnością cieszą się kierunki nadmorskie, wiejskie i górskie (31 proc. wskazań), z kolei 19 proc. respondentów wybierze city break. Trend ten pokazuje rosnące zainteresowanie podróżami bliżej domu, bardziej budżetowymi, ale nadal pozwalającymi na odpoczynek i regenerację.

Plany dotyczące podróży po kraju deklarują najczęściej mieszkańcy Indii (60 proc.), Chin (59 proc.), Stanów Zjednoczonych (51 proc.), Hiszpanii (49 proc.) i Francji (41 proc.). W przeciwieństwie do mieszkańców Szwajcarii (61 proc.), Holandii (55 proc.), Wielkiej Brytanii (42 proc.) oraz Niemiec (41 proc.), którzy częściej planują wyjazdy zagraniczne. Respondenci z Francji deklarują z kolei, że tego lata nie mają w planach żadnych podróży i pozostaną w domach (41 proc.).

Rosnące koszty zmieniają zachowania, ale nie odbierają chęci podróżowania

Według badania „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” prawie 3 na 4 podróżnych na świecie (77 proc.) obawia się w rosnących kosztów związanych z podróżami. Mimo to popyt na wakacje utrzymuje się na wysokim poziomie: 86 proc. respondentów traktuje coroczny urlop jako priorytet, a ponad 4 na 5 osób (82 proc.) przyznaje, że „bardzo potrzebuje wakacji” w tym roku.

Zamiast rezygnować z wyjazdów podejmujemy bardziej świadome i pragmatyczne decyzje finansowe. Aż 61 proc. Planujących wyjazd ogranicza inne, mniej istotne wydatki, a niemal połowa (47 proc.) celowo redukuje zakres wakacyjnych planów, aby mimo wszystko móc wyjechać.

Deklarowane wydatki na podróże znacząco różnią się między rynkami. Globalna średnia wynosi 1 572 euro na osobę. Najwięcej planują wydać mieszkańcy Szwajcarii (2 580 euro), następnie: Stanów Zjednoczonych (2 261 euro), Chin (2 221 euro), Holandii (1 752 euro), Wielkiej Brytanii (1 489 euro), Niemiec (1 431 euro), Francji (991 euro), Włoch (986 euro), Hiszpanii (952 euro) oraz Indii (800 euro). Poziom planowanych wydatków wakacyjnych w Europie i USA wyraźnie spadł względem ubiegłego roku[1].

Nie obserwujemy spadku popytu na podróże, lecz wyraźną ewolucję sposobu podróżowania. Dzisiejszy podróżny jest bardziej świadomy, ale jednocześnie odporny na wyzwania, co wpływa na kształt całego rynku turystycznego. Pomimo presji ekonomicznej i globalnej niepewności – rosnących kosztów, napięć geopolitycznych czy realnego ryzyka zakłóceń, takich jak wyższe ceny paliwa lub potencjalne strajki kontrolerów ruchu lotniczego – wakacje pozostają dla ludzi niepodważalnym elementem dbania o dobrostan i regenerację. Podróże stały się ważnym sposobem na odpoczynek, odbudowanie relacji i zadbanie o siebie – komentuje Anna Kofoed, Dyrektor ds. Globalnych Partnerstw Strategicznych w Allianz Partners.

Rosnąca popularność podróży opartych na doświadczeniach

Autorzy badania „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” podkreślają, że poza zmianami dotyczącymi kosztów i kierunków podróży coraz większe znaczenie mają autentyczne doświadczenia i wyjazdy dostarczające wyjątkowych przeżyć. Ponad połowa podróżnych (54 proc.) planuje podczas wakacji uczestniczyć w koncertach, festiwalach lub wydarzeniach artystycznych, a 41 proc. brać udział w wydarzeniach sportowych.

Ponad jedna trzecia respondentów (36 proc.) planuje rejsy, podróże po rzekach lub wyprawy. Potwierdza to szerszy trend odchodzenia od biernego wypoczynku na rzecz bardziej angażujących i bogatych w aktywności form podróżowania.

Niepewność wpływa na wybór kierunków podróży

Na nastroje podróżnych nadal silnie wpływa globalna niestabilność. Połowa respondentów (51 proc.) badania „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” rozważa wybór kierunków podróży pod kątem kontroli granicznych i ostrzeżeń dla podróżnych. Największe obawy związane z niestabilnością geopolityczną deklarują mieszkańcy Chin (85 proc.) oraz Indii (83 proc.).

Niestabilność geopolityczna budzi niepokój u 72 proc. respondentów, natomiast 66 proc. obawia się o bezpieczeństwo osobiste, w tym przestępczość, oszustwa i terroryzm. Wśród najważniejszych ryzyk wymieniane są też opóźnienia i odwołania lotów (59 proc.), choroba podczas pobytu za granicą (57 proc.), zagubiony bagaż (52 proc.) oraz utrata dokumentów (50 proc.).

Turyści nie rezygnują z wyjazdów, oni dostosowują się do nowych warunków. Wybierają kierunki bliżej domu, bardziej kontrolują budżety i stawiają na wartościowe, oparte na doświadczeniach podróże, które uzasadniają ponoszone koszty. Jednocześnie bardziej złożone i potencjalnie „wyboiste” środowisko podróżowania zwiększa znaczenie ochrony ubezpieczeniowej. Podróżni starają się rozumieć, że zakłócenia są dziś częścią podróży, dlatego poczucie bezpieczeństwa nie zależy już wyłącznie od miejsca, do którego jedziemy, ale również od tego, jak dobrze jesteśmy przygotowani na nieprzewidziane sytuacje. Gdy mamy odpowiednią ochronę, możemy podróżować z większą swobodą i spokojem. Właśnie tym jest dziś prawdziwe poczucie bezpieczeństwa w podróży. To niewidzialny towarzysz, który pozwala odkrywać świat bez obaw – dodaje Anna Kofoed z Allianz Partners.

Źródłem obaw dla 59 proc. respondentów są opóźnienia i odwołania podróży. Niewiele mniej, bo 57 proc. obawia się zachorowania podczas wyjazdu, a 56 proc. martwi się możliwością nagłego problemu medycznego za granicą. Dodatkowy stres wywołują praktyczne problemy związane z podróżą – 52 proc. obawia się zagubienia lub opóźnienia bagażu, a 50 proc. utraty dokumentów podróżnych.

Osoby poniżej 35 lat wydają się bardziej zaniepokojone podróżowaniem niż respondenci powyżej 50-tki. Wystarczy porównać dane: w kontekście chorób (63 proc. vs 48 proc.), sytuacji nagłych (61 proc. vs 49 proc.), kryzysu klimatycznego (61 proc. vs 46 proc.), zagrożeń zdrowia publicznego (61 proc. vs 44 proc.), utraty bagażu (61 proc. vs 41 proc.) lub dokumentów podróżnych (60 proc. vs 40 proc.), a także konieczności naprawy lub wymiany mobilnych urządzeń (48 proc. vs 29 proc.).

Ubezpieczenie jako fundament poczucia bezpieczeństwa w podróży

W takim otoczeniu ubezpieczenie podróżne staje się czymś więcej niż ochroną – daje możliwość spokojnego cieszenia się wyjazdem i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Wśród osób kupujących ubezpieczenie najważniejszymi motywacjami są: spokój ducha (85 proc.), ochrona przed nieprzewidzianymi zakłóceniami podróży (85 proc.) oraz zwrot kosztów w przypadku odwołania wyjazdu (84 proc.). Wyniki badania „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” pokazują, że podróżni, którzy czują się odpowiednio zabezpieczeni, mogą skupić się na przeżywaniu podróży zamiast na potencjalnych problemach.

Co istotne, 2 na 5 podróżnych (42 proc.) kupuje ubezpieczenie jednocześnie z rezerwacją wyjazdu. Najczęściej robią to bezpośrednio u ubezpieczyciela (31 proc.), za pośrednictwem internetowych serwisów turystycznych (13 proc.), internetowych biur podróży i touroperatorów (13 proc.), banków (9 proc.), linii lotniczych (6 proc.) lub porównywarek ubezpieczeń (6 proc.).

Na koniec warto odnotować, że co piąty respondent (20 proc.) deklaruje, że tego lata nie wykupi żadnego ubezpieczenia podróżnego, a 13 proc. nadal nie podjęło decyzji.

[1] To pierwsze globalne badanie dotyczące intencji podróżniczych przeprowadzone przez Allianz Partners, obejmujące 10 krajów na trzech kontynentach. W związku z tym różni się ono metodologią od wcześniejszych edycji badania Summer Vacation Confidence Index realizowanego na zlecenie Allianz Partners, dlatego dane i trendy rok do roku nie są bezpośrednio porównywalne.

O badaniu

Wyniki pochodzą z badania na zlecenie Allianz Partners przeprowadzonego przez Ipsos w okresie 20 marca – 14 kwietnia 2026 roku.

W badaniu zrealizowanym na internetowej platformie Ipsos Global Advisor wzięło udział 11 010 osób powyżej 18 lat. Próba obejmowała respondentów z: Chin (n=1001), Francji (n=1001), Niemiec (n=1001), Wielkiej Brytanii (n=1001), Indii (n=1001), Włoch (n=1001), Holandii (n=1001), Hiszpanii (n=1001), Szwajcarii (n=1001) oraz Stanów Zjednoczonych (n=2001).

Jako że badanie przeprowadzono stosunkowo wcześnie w roku, w okresie niepewności geopolitycznej, część respondentów mogła jeszcze nie podjąć decyzji dotyczących letnich wyjazdów. W związku z tym ich podróżnicze plany mogły nie zostać odzwierciedlone w wynikach badania.

Próby badawcze z Chin i Indii reprezentują przede wszystkim mieszkańców miast, osoby lepiej wykształcone i/lub bardziej zamożne, a nie ogół społeczeństwa. Wyniki dla tych krajów należy interpretować jako odzwierciedlające perspektywę bardziej „połączonych” segmentów społeczeństwa: osób mających większy dostęp do technologii, informacji i globalnych kanałów komunikacji oraz bardziej aktywnych cyfrowo i otwartych na międzynarodowe trendy.

MedTech Solutions wdroży Reffer AI w sieci 14 przychodni NZOZ Kraków-Południe

Notowana na rynku NewConnect MedTech Solutions S.A. podpisała umowę o współpracy z Niepublicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej Kraków-Południe dotyczącą wdrożenia autorskiego systemu Reffer AI. Współpraca obejmie sieć 14 przychodni NZOZ Kraków-Południe, zapewniając potencjalny dostęp do badań klinicznych dla ponad 200 tys. pacjentów i tworząc największą tego typu inicjatywę związaną z wykorzystaniem AI w obszarze rekrutacji pacjentów do badań klinicznych na rynku podstawowej opieki zdrowotnej w Polsce.

Współpraca z NZOZ Kraków-Południe to ważny krok w rozwoju Reffer AI i budowie modelu, który może być wdrażany w kolejnych placówkach ochrony zdrowia. Skala projektu pokazuje, że rynek coraz aktywniej poszukuje rozwiązań pozwalających efektywnie wykorzystywać AI w procesach medycznych i badaniach klinicznych. Naszym celem jest stworzenie technologii, która realnie usprawni dostęp pacjentów do innowacyjnych terapii oraz jednocześnie zwiększy efektywność organizacyjną placówek medycznych i ośrodków badawczych. – powiedział Jarosław Kaim, Prezes Zarządu MedTech Solutions S.A.

Umowa zakłada wdrożenie systemu Reffer AI oraz współpracę stron w zakresie prescreeningu pacjentów do projektów badań klinicznych, czyli wstępnej identyfikacji osób potencjalnie spełniających kryteria udziału w badaniu. Proces ten jest dziś w dużej mierze wykonywany manualnie, co stanowi jedno z głównych wyzwań organizacyjnych rynku badań klinicznych.

System wspiera proces kwalifikacji pacjentów do badań klinicznych poprzez automatyzację analizy dokumentacji medycznej oraz identyfikację pacjentów spełniających kryteria konkretnych projektów badawczych. Dzięki wykorzystaniu AI możliwe jest znaczące skrócenie czasu potrzebnego na analizę danych pacjentów i zwiększenie efektywności procesu rekrutacji do badań klinicznych, co ma istotne znaczenie zarówno dla placówek medycznych, jak i firm prowadzących projekty badawcze.

Rozwiązanie zostanie uruchomione na lokalnej infrastrukturze medycznej dostarczonej przez MedTech Solutions, co oznacza, że dane pacjentów pozostaną w pełni zabezpieczone wewnątrz infrastruktury ośrodka. Reffer AI działa w oparciu o lokalne modele językowe instalowane bezpośrednio w placówkach medycznych. System nie posiada dostępu do internetu, co dodatkowo zwiększa poziom bezpieczeństwa danych oraz zgodność z wymaganiami dotyczącymi ochrony danych medycznych.

W ramach współpracy strony planują również podpisanie trójstronnej umowy z ośrodkiem badaw-czym, regulującej zasady współpracy oraz model wynagradzania za skuteczny prescreening pacjentów do konkretnych projektów badań klinicznych. Zgodnie z założeniami, MedTech Solutions oraz NZOZ Kraków-Południe będą dzielić wynagrodzenie za skutecznie zakwalifikowanych pacjentów w proporcji 1:1. Umowa została zawarta na okres 18 miesięcy.

MedTech Solutions oraz NZOZ Kraków-Południe realizują projekt o charakterze komercyjnym, dzięki któremu system Reffer AI planowo zacznie generować przychody już w 2026 roku, wyprzedzając pierwotne założenia strategii rozwoju projektu.

Podpisanie umowy stanowi kontynuację działań rozpoczętych w lutym br., kiedy MedTech Solutions oraz NZOZ Kraków-Południe zawarły list intencyjny dotyczący pilotażowego wdrożenia Reffer AI w sieci przychodni.

Wdrożenie systemu Reffer AI jest szczególnie ważne z perspektywy poszerzania dostępu do badań klinicznych dla pacjentów leczonych w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej i specjalistycznej opieki ambulatoryjnej. Widzimy szeroki potencjał wykorzystania nowoczesnych rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję we wsparciu procesów w obszarze medycznym w tym badań klinicznych. W projekcie szczególną uwagę zwracamy na bezpieczeństwo danych pacjentów, proponując rozwiązanie, które umożliwia lokalne wdrożenie rozwiązań AI bez dostępu do internetu – powiedział Michał Janiszewski wiceprezes MedTech Solutions.

MedTech Solutions rozwija Reffer AI jako platformę wspierającą rynek badań klinicznych oraz automatyzację procesów medycznych. Spółka zakłada możliwość dalszego skalowania rozwiązania w kolejnych placówkach ochrony zdrowia i projektach badawczych. Projekt wpisuje się w rosnący trend wykorzystania sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia, szczególnie w obszarach związanych z analizą danych medycznych, poprawą efektywności operacyjnej placówek oraz zwiększaniem dostępności pacjentów do innowacyjnych terapii.

Rekordowa dywidenda ORLENU. Koncern chce wypłacić 9,3 mld zł akcjonariuszom

0

Grupa ORLEN zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku z dobrymi wynikami finansowymi. EBITDA LIFO sięgnęła 14,1 mld zł, przychody wyniosły 75,8 mld zł, a zysk netto wyniósł 8,1 mld zł, co jest efektem wysokiej efektywności operacyjnej i rosnących wolumenów sprzedaży wszystkich kluczowych produktów. Stabilna sytuacja finansowa pozwoliła zarządowi zarekomendować rekordową dywidendę o łącznej wartości 9,3 mld zł. Jednocześnie ORLEN przeznaczył w pierwszym kwartale br. 5,4 mld zł na inwestycje wzmacniające bezpieczeństwo energetyczne oraz rozwój nowoczesnych zero- i niskoemisyjnych źródeł energii.

– Początek roku upłynął pod znakiem dużej niestabilności i bezprecedensowej zmienności na światowych rynkach energii. W takim otoczeniu po raz kolejny potwierdziliśmy swoją odporność i skuteczność działania. Gwarantujemy bezpieczeństwo energetyczne Polski, oferując Polakom paliwa po najniższych cenach w Unii Europejskiej. Jednocześnie zapewniamy ich pełną dostępność. Osiągnęliśmy przy tym bardzo dobre wyniki we wszystkich segmentach działalności, konsekwentnie zwiększając udział rynków zagranicznych w przychodach detalicznych Grupy. Mocna kondycja finansowa i skuteczna realizacja strategii pozwoliły nam także zarekomendować rekordową dywidendę w wysokości 8 zł na akcję. To wymierny przykład tego, w jaki sposób budujemy wartość koncernu dla akcjonariuszy – mówi Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.

W pierwszym kwartale 2026 r. Grupa ORLEN wypracowała:

  • Przychody na poziomie 75,8 mld zł
  • EBITDA LIFO w wysokości 14,1 mld zł
  • Przepływy z działalności operacyjnej na poziomie 8,5 mld zł

Wyniki segmentów

Segment Upstream & Supply osiągnął zysk EBITDA na poziomie 5 mld zł. Średnia dzienna produkcja węglowodorów wyniosła w tym czasie 202 tys. baryłek ekwiwalentu ropy (boe).

Na wynik segmentu Downstream, który był na poziomie 3,1 mld zł EBITDA LIFO, istotny wpływ miał wysoki przerób ropy we wszystkich rafineriach Grupy – łącznie 9,4 mln ton. Jednocześnie petrochemia nadal funkcjonowała w wymagających warunkach rynkowych.

4,7 mld zł zysku EBITDA wypracował segment Energy. Wpływ na to miała przede wszystkim wyższa produkcja ciepła (o 11 proc. r/r) oraz energii elektrycznej (o 10 proc. r/r), w tym z odnawialnych źródeł (o 4 proc. r/r), oraz zwiększona dystrybucja energii elektrycznej i gazu.

Segment Consumers & Products, który integruje sprzedaż nośników energii: gazu, energii elektrycznej oraz paliw do odbiorców końcowych, osiągnął 1,7 mld zł EBITDA. To efekt głównie wzrostu sprzedaży paliw, gazu i energii elektrycznej.

– Miniony kwartał pokazał siłę fundamentów finansowych ORLEN i wysoką odporność naszego biznesu na zmienne otoczenie rynkowe. Bardzo dobre rezultaty operacyjne wszystkich segmentów przełożyły się na stabilne przepływy pieniężne. Konsekwentnie utrzymujemy bezpieczny poziom wskaźników finansowych, co zwiększa naszą zdolność do realizacji strategicznych projektów. To pozwoliło nam także zarekomendować najwyższą w historii ORLEN dywidendę o łącznej wartości 9,3 mld zł, potwierdzając długoterminowe podejście do budowania wartości dla akcjonariuszy – mówi Sławomir Jędrzejczyk, Wiceprezes Zarządu ORLEN ds. Finansowych.

W pierwszym kwartale tego roku Grupa ORLEN wygenerowała 8,5 mld zł przepływów z działalności operacyjnej, a wskaźnik długu netto do zysku operacyjnego EBITDA wyniósł (-) 0,04, co świadczy o stabilności finansowej Grupy. ORLEN posiada najwyższe w historii oceny ratingowe – A3 z perspektywą stabilną przyznaną przez agencję Moody’s i BBB+ z perspektywą stabilną przyznaną przez agencję Fitch.

Inwestycje w bezpieczeństwo

Grupa ORLEN konsekwentnie wzmacnia niezależność surowcową Polski, rozwijając portfolio wydobywcze na kluczowych rynkach zagranicznych. Dzięki inwestycjom na Norweskim Szelfie Kontynentalnym koncern dywersyfikuje źródła dostaw surowców, co przekłada się na większe bezpieczeństwo energetyczne kraju i stabilność zaopatrzenia w dłuższej perspektywie. Istotnym krokiem w tym kierunku było odkrycie złóż Sissel i Frida Kahlo w Norwegii. Rosnący potencjał surowcowy zyskuje zaplecze logistyczne dzięki rozbudowie floty nowoczesnych gazowców ORLEN o dwie kolejne jednostki, które gwarantują elastyczność i ciągłość dostaw LNG drogą morską.

W obszarze rafineryjno-petrochemicznym koncern stawia na innowacje i optymalizację operacyjną. Sfinalizowano szczegółowy zakres prac oraz harmonogram strategicznego projektu Nowej Chemii, który wyznaczy przyszłe standardy efektywności przemysłowej. Kamieniem milowym dla konsolidacji polskiego rynku chemicznego było podpisanie przedwstępnej umowy na zakup udziałów w spółce Grupy Azoty Polyolefins. Równolegle ORLEN wspiera rozwój niskoemisyjnego transportu publicznego, czego dowodem jest nowa stacja wodorowa w Płocku oraz podpisanie długoterminowej umowy na obsługę niskoemisyjnej komunikacji miejskiej.

Transformacja energetyczna ORLENU zwiększa tempo poprzez inwestycje w infrastrukturę przesyłową i czyste źródła. Koncern zrealizował budowę i modernizację ponad 1000 km nowoczesnych sieci energetycznych, które stanowią fundament nowoczesnego systemu dystrybucji. Do krajowego systemu przyłączono już 232 MW nowych mocy w odnawialnych źródłach energii, a stabilność ich funkcjonowania wspierają magazyny energii.

W obszarze energetyki gazowo-parowej kluczowe projekty wchodzą w decydującą fazę – w Grudziądzu trwają zaawansowane prace rozruchowe bloku gazowego. Równolegle w Gdańsku oraz przy projekcie Grudziądz 2 ruszyły wstępne prace budowlane połączone z realizacją infrastruktury OSBL, a dla inwestycji w Siekierkach zakontraktowano dostawy kluczowych komponentów technologicznych. Z kolei w elektrowni Ostrołęka podpisano aneks do umowy z generalnym wykonawcą, co precyzyjnie porządkuje harmonogram tej strategicznej inwestycji.

Finalizowany jest projekt Baltic Power. Zainstalowano już wszystkie fundamenty i ponad połowę turbin. Termin uruchomienia inwestycji jest planowany w 2026 roku.

W tym czasie kolejne projekty morskich farm wiatrowych przechodzą przez kluczowe etapy przygotowawcze. Dla Baltic East prowadzone są analizy techniczne, badania lokalizacyjne, procesy permittingowe oraz procedury zakupowe. Z kolei projekt Baltic West koncentruje się na finalizacji badań środowiskowych i sejsmicznych, przygotowaniu analiz wietrzności i geotechniki, a także na zabezpieczeniu logistyki poprzez umowę rezerwacyjną z Portem Morskim Kołobrzeg.

W segmencie Consumers & Products priorytetem pozostaje rozwój programu ORLEN VITAY i umacnianie lojalności klientów. Sieć ORLEN Charge podpisała umowę na uruchomienie 160 nowoczesnych punktów szybkiego ładowania o mocy do 400 kW na rynku niemieckim, co znacząco przyspieszy rozwój europejskiej elektromobilności. Na stacjach w Polsce kierowcy mogą korzystać z atrakcyjnych rabatów, w tym promocji obniżającej cenę paliwa o 35 groszy na litrze. Dodatkowo koncern dba o konkurencyjność oferty dla odbiorców błękitnego paliwa, wprowadzając znaczącą obniżkę cen gazu dla klientów myORLEN.

Trans Polonia może realizować transakcje warte do 1 mld zł, a z partnerami nawet do 2 mld zł

Trans Polonia Group (TPG), notowany na GPW operator transportowo-logistyczny, dzięki pozyskanym środkom z ABB oraz możliwości wykorzystania finansowania dłużnego posiada obecnie potencjał do realizacji akwizycji o wartości nawet 1 mld zł. W przypadku większych transakcji, realizowanych we współpracy z partnerami zewnętrznymi i instytucjami finansowymi, potencjał ten może zostać istotnie zwiększony, nawet do około 2 mld zł. Strategia Grupy zakłada wykorzystanie tych możliwości do budowy jednej z wiodących platform specjalistycznego transportu płynnych surowców i produktów w Europie.

Trans Polonia zakończyła proces pozyskania 50,4 mln zł w formule ABB, co dodatkowo wzmocniło elastyczność finansową Grupy i zwiększyło możliwości realizacji kolejnych projektów akwizycyjnych na rynkach Europy Zachodniej. Proces był prowadzony przez IPOPEMA Securities i spotkał się z dużym zainteresowaniem inwestorów instytucjonalnych.

Europejski rynek transportowy, w tym segment przewozu towarów niebezpiecznych i specjalistycznych, pozostaje silnie rozdrobniony. Jednocześnie wielu operatorów w Europie Zachodniej mierzy się z rosnącą presją kosztową, koniecznością transformacji biznesowej oraz wyzwaniami sukcesyjnymi, co tworzy sprzyjające warunki do dalszej konsolidacji rynku.

Grupa Trans Polonia pozostaje aktywna w obszarze potencjalnych przejęć i analizuje obecnie kilkanaście podmiotów, które mogłyby wesprzeć dalszą ekspansję Grupy w Europie Zachodniej oraz rozwój kompetencji w obszarze transportu specjalistycznego.

Istotnym krokiem w budowie europejskiej pozycji Grupy było przejęcie Nijman/Zeetank, które znacząco zwiększyło skalę działalności Trans Polonii oraz umocniło jej obecność na kluczowych rynkach europejskich. Udana integracja oraz dalszy rozwój biznesu po transakcji przełożyły się również na wzrost zainteresowania ze strony instytucji finansowych współfinansowaniem kolejnych projektów akwizycyjnych.

– Naszym celem jest konsekwentna budowa jednej z najsilniejszych grup specjalistycznego transportu płynnych surowców i produktów w Europie. Dzięki zakończonemu ABB oraz dostępowi do finansowania dłużnego jesteśmy dziś gotowi do realizacji dużych projektów akwizycyjnych. Rynek pozostaje bardzo rozdrobniony, a my chcemy aktywnie uczestniczyć w jego dalszej konsolidacji –podsumowuje Dariusz Cegielski, Prezes Zarządu Grupy Trans Polonia.

Pozyskane środki oraz zwiększenie free floatu mogą również pozytywnie wpłynąć na płynność akcji Spółki i zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych, jednak kluczowym celem transakcji pozostaje dalsza ekspansja oraz realizacja strategii wzrostu poprzez przejęcia.

Marsh: Europa odnotowuje rekordową liczbę roszczeń z ubezpieczeń transakcyjnych

0

Marsh Risk, biznes grupy Marsh, opublikował dziś raport Global Transactional Risk Insurance Claims Report 2026, przedstawiający oparty na danych obraz zmieniającego się rynku roszczeń z tytułu ubezpieczeń transakcyjnych wraz z informacją o konsekwencjach dla uczestników rynku poruszających się w coraz bardziej złożonym i niestabilnym otoczeniu.

Wnioski z raportu opierają się na obszernej analizie globalnych danych Marsh dotyczących roszczeń transakcyjnych za 2025 r. Skupiają się na kluczowych wskaźnikach: liczbie zgłoszeń, corocznych trendach wypłat, najczęściej występujących rodzajach naruszeń w zgłoszeniach i wypłatach oraz terminach zgłaszania roszczeń. Zdecydowaną większość analizowanych spraw stanowiły roszczenia z polis oświadczeń i zapewnień (W&I).

Kluczowe wnioski dla Europy w 2025 roku:

  • Klienci Marsh zgłosili 240 nowych roszczeń z tytułu ubezpieczeń transakcyjnych (wzrost o 103% rok do roku) związanych ze 152 transakcjami, co stanowi rekordowy poziom i znaczący wzrost w ujęciu rocznym.
  • Klienci otrzymali 46,9 mln USD wypłat z polis, o 37% mniej niż w 2024 r., choć kilka dużych roszczeń było na koniec roku blisko ostatecznego rozstrzygnięcia.
  • Znacząco zmienił się średni odsetek polis, których dotyczyły roszczenia – do ponad 20% polis zawartych w 2023 r. odnotowano jedno lub więcej roszczeń, podczas gdy w latach poprzednich było to około 12%.
  • Pięć krajów europejskich – Włochy, Francja, Niemcy, Hiszpania i Szwecja – odpowiadało za ponad 95% zgłoszeń roszczeń w regionie.
  • Naruszenia podatkowe były najczęściej zgłaszanym rodzajem naruszeń, stanowiąc 21% zgłoszeń roszczeń, lecz odpowiadając jedynie za około 4% łącznych wypłat.
  • Naruszenia dotyczące sprawozdań finansowych decydowały o ciężarze szkód, stanowiąc nieco mniej niż 19% zgłoszeń, jednak odpowiadając za 64% łącznych wypłat.
  • W Europie zgłoszenia nadal napływały wcześnie, znacząca część roszczeń została zgłoszona w ciągu pierwszego roku od rozpoczęcia ochrony, co potwierdza wagę proaktywnego monitoringu po transakcji i szybkiego angażowania się w obsługę roszczeń.

Komentując wyniki dotyczące Europy, Marnix Terpstra, Head of Transactional Risk Claims, Continental Europe w Marsh, powiedział: „Warunki na rynku roszczeń z tytułu ubezpieczeń transakcyjnych w Europie w 2025 r. coraz bardziej dążą do dojrzałości, a liczba zgłoszeń osiągnęła rekordowy poziom. Chociaż kwestie podatkowe pozostały najczęstszą przyczyną zgłoszeń, to naruszenia dotyczące sprawozdań finansowych odpowiadały za większość wypłaconych szkód, co potwierdza znaczenie rzetelnej analizy finansowej, wczesnego zgłaszania roszczeń i proaktywnego nimi zarządzania. Koncentracja zgłoszeń we Włoszech, Francji, Niemczech, Hiszpanii i Szwecji odzwierciedla też rosnącą dojrzałość procesów związanych z ubezpieczeniem oświadczeń i zapewnień (W&I) na najbardziej rozwiniętych rynkach Europy.”

Craig Schioppo, Global Head of Transactional Risk, Marsh Risk, powiedział: „Ekspozycje na ryzyko transakcyjne stają się jednocześnie częstsze i poważniejsze, podczas gdy wzrasta zainteresowanie ubezpieczeniami ryzyka transakcyjnego w różnych regionach świata. Wzrost liczby zgłoszeń roszczeń na poziomie 34% w porównaniu z 2024 r. oraz koncentracja na wypłaconych szkodach związanych z naruszeniami sprawozdań finansowych, podkreślają konieczność wcześniejszego zaangażowania, rygorystycznej należytej staranności i strukturyzowania ochrony pod kątem konkretnej transakcji. Nadal ściśle współpracujemy z klientami i ubezpieczycielami, aby roszczenia były proaktywnie identyfikowane i zarządzane, a strategie plasowania ubezpieczeń nieustannie ewoluowały w odpowiedzi na rosnącą złożoność oraz skalę szkód powodowanych przez strony trzecie i zdarzenia o wysokiej wartości.”

Marcin Stoń – Szef Praktyki PEMA (Private Equity and M&A) w Regionie CEE & Eastern Mediterranean dodaje: „Jak pokazuje doświadczenie Marsh, polisy transakcyjne nie tylko umożliwiają zawarcie transakcji M&A, lecz także stanowią istotny instrument chroniący wartość nabywanego przedsiębiorstwa. Przekonało się o tym wielu klientów Marsh, którzy z naszą pomocą otrzymali wielomilionowe wypłaty z ubezpieczeń transakcyjnych zawartych w Polsce i w regionie CEE”.

NASK modernizuje sieci w szkołach za ponad 254 mln zł. Sprint SA jednym z wykonawców

  • NASK wybrał wykonawców w postępowaniu o łącznej wartości 254,47 mln zł brutto dotyczącym modernizacji sieci LAN i WLAN w placówkach oświatowych na terenie całej Polski.
  • Projekt realizowany w ramach KPO obejmuje modernizację infrastruktury teleinformatycznej w ok. 30 tys. pomieszczeń szkolnych oraz zapewnienie dostępu do szybkiego i bezpiecznego Internetu.
  • Sprint SA realizuje dziewięć części postępowania, odpowiadając za modernizację infrastruktury w województwach kujawsko-pomorskim, łódzkim, mazowieckim, pomorskim, śląskim i warmińsko-mazurskim.

Trwa realizacja jednego z największych projektów infrastrukturalnych dla polskiej edukacji w ostatnich latach. NASK – Państwowy Instytut Badawczy prowadzi modernizację sieci LAN i WLAN w wybranych jednostkach oświatowych na terenie całego kraju w ramach postępowania przetargowego o łącznej wartości 254 471 996,92 zł brutto. Projekt finansowany jest ze środków Krajowego Planu Odbudowy w ramach inwestycji „Zapewnienie dostępu do bardzo szybkiego Internetu na obszarach białych plam” (wskaźnik C6aG).

Postępowanie zostało podzielone na 24 części i objęło kompleksowe zaprojektowanie oraz wykonanie nowoczesnej infrastruktury sieciowej w szkołach. Skala projektu sprawia, że jest to jedna z największych realizowanych obecnie inwestycji teleinformatycznych dedykowanych sektorowi edukacji w Polsce.

Nowoczesna infrastruktura dla tysięcy szkół i sal lekcyjnych

Zakres realizowanych prac obejmuje modernizację infrastruktury teleinformatycznej w ok. 30 tys. pomieszczeń szkolnych, w tym salach lekcyjnych, pracowniach komputerowych oraz innych przestrzeniach dydaktycznych wskazanych przez zamawiającego. Projekt zakłada budowę i modernizację sieci LAN i WLAN wraz z instalacją oraz konfiguracją urządzeń sieciowych, a także przygotowanie kompletnej infrastruktury umożliwiającej stabilny dostęp do usług cyfrowych.

Zgodnie z założeniami projektu każda zmodernizowana przestrzeń dydaktyczna ma zostać wyposażona w dostęp do sieci o przepustowości przekraczającej 100 Mb/s. Inwestycja ma zwiększyć możliwości wykorzystania cyfrowych materiałów edukacyjnych, platform e-learningowych, usług chmurowych oraz narzędzi wspierających nowoczesny proces dydaktyczny.

Znaczenie projektu wykracza jednak poza samą modernizację infrastruktury IT. W praktyce przedsięwzięcie stanowi jeden z fundamentów dalszej cyfryzacji polskiej edukacji oraz budowania kompetencji technologicznych uczniów i nauczycieli. Rozbudowa nowoczesnych sieci teleinformatycznych ma również umożliwić szkołom szersze wykorzystanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, multimediów oraz nowoczesnych środowisk pracy cyfrowej.

Sprint SA realizuje dziewięć części postępowania

Jednym z wykonawców wybranych przez NASK jest Sprint SA, który odpowiada za realizację dziewięciu części postępowania obejmujących obszary kujawsko-pomorski I i II, łódzki I i II, mazowiecki III, pomorski, śląski I i II oraz warmińsko-mazurski. Umowy dotyczące realizacji projektu zostały podpisane 17 kwietnia 2026 r.

Łączna wartość kontraktów realizowanych przez Sprint SA wynosi ok. Zakres prac obejmuje kompleksowe zaprojektowanie oraz wykonanie infrastruktury LAN i WLAN w placówkach oświatowych znajdujących się na wskazanych obszarach. Spółka odpowiada m.in. za przygotowanie infrastruktury kablowej, instalację urządzeń sieciowych, konfigurację środowisk teleinformatycznych oraz wdrożenie rozwiązań zapewniających wysoką wydajność i bezpieczeństwo transmisji danych.

– Cyfrowa transformacja szkół wymaga dziś infrastruktury, która będzie nie tylko wydajna, ale również skalowalna i przygotowana na dalszy rozwój usług cyfrowych. W praktyce oznacza to konieczność budowy środowisk sieciowych zdolnych do obsługi rosnącej liczby urządzeń, platform edukacyjnych oraz zaawansowanych narzędzi wykorzystywanych w procesie nauczania – mówi Sławomir Wojtacki, prezes zarządu Sprint SA.

Jak podkreślają przedstawiciele rynku IT, nowoczesna infrastruktura sieciowa staje się obecnie jednym z kluczowych elementów funkcjonowania placówek edukacyjnych. Coraz większe znaczenie mają nie tylko parametry techniczne samej sieci, ale również jej bezpieczeństwo, odporność oraz możliwość dalszej rozbudowy bez konieczności kosztownych modernizacji w kolejnych latach.

Projekty realizowane dla sektora edukacji mają dziś znaczenie strategiczne z perspektywy rozwoju kompetencji cyfrowych oraz wyrównywania dostępu do nowoczesnych technologii. Odpowiednio zaprojektowana infrastruktura sieciowa staje się fundamentem nowoczesnej szkoły i warunkiem skutecznego wdrażania kolejnych usług cyfrowych – dodaje Sławomir Wojtacki.

KPO przyspiesza cyfryzację polskiej edukacji

Projekt realizowany przez NASK jest jednym z ważniejszych przedsięwzięć infrastrukturalnych finansowanych ze środków Krajowego Planu Odbudowy w obszarze cyfryzacji i edukacji. Celem inwestycji jest zwiększenie jakości dostępu do Internetu w szkołach, poprawa stabilności środowisk teleinformatycznych oraz ograniczanie tzw. białych plam w dostępie do nowoczesnych usług cyfrowych.

Eksperci podkreślają, że rozwój infrastruktury LAN i WLAN będzie miał bezpośredni wpływ na możliwości dalszej cyfryzacji placówek oświatowych, od wdrażania nowoczesnych pracowni STEM i laboratoriów cyfrowych, po rozwiązania wspierające cyberbezpieczeństwo, zarządzanie urządzeniami czy wykorzystanie narzędzi opartych na AI.

Zgodnie z harmonogramem projektu wszystkie prace związane z realizacją inwestycji mają zostać zakończone do 31 sierpnia 2026 r.

Bio Planet S.A. rozpoczyna zapisy na akcje serii E

0

Bio Planet S.A., lider polskiego rynku żywności ekologicznej, ogłasza rozpoczęcie procesu przyjmowania zapisów na akcje serii E w ramach subskrypcji otwartej. Oferta publiczna stanowi ważny element finansowania kluczowej inwestycji Spółki – budowy nowoczesnych zakładów konfekcjonowania w Lesznie k. Warszawy, która ma istotnie zwiększyć moce operacyjne, obniżyć jednostkowe koszty paczkowania oraz wzmocnić pozycję rynkową Bio Planet.

Zapisy na akcje serii E będą przyjmowane od 27 maja do 25 czerwca 2026 r., z możliwością skrócenia lub wydłużenia tego okresu. Cena emisyjna została ustalona na poziomie 32,00 zł za akcję.

Rozpoczęcie zapisów na akcje serii E to dla nas ważny moment – zapraszamy inwestorów do współuczestnictwa w dalszym rozwoju Bio Planet. W ostatnich latach pokazaliśmy, że potrafimy skutecznie łączyć dynamiczny wzrost sprzedaży z poprawą rentowności. Teraz chcemy przyspieszyć rozwój infrastruktury operacyjnej, aby wykorzystać rosnący potencjał rynku żywności ekologicznej – mówi Sylwester Strużyna Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Emisja akcji jako element realizacji strategii wzrostu

Środki pozyskane z emisji akcji serii E zostaną przeznaczone m.in. na współfinansowanie budowy nowoczesnych zakładów konfekcjonowania, których łączny koszt – po rozszerzeniu zakresu inwestycji – wyniesie około 33,3 mln zł. Projekt obejmuje również budowę mroźni oraz rozbudowę infrastruktury magazynowej.

– „Realizacja inwestycji w Lesznie to fundamentalny krok w rozwoju Bio Planet. Nowoczesna infrastruktura pozwoli nam zwiększyć skalę działalności, poprawić efektywność operacyjną, obniżyć jednostkowe koszty paczkowania oraz jeszcze lepiej odpowiadać na potrzeby klientów. Emisja akcji jest naturalnym i efektywnym sposobem finansowania tego projektu, umożliwiającym jego realizację bez opóźnień” – podkreśla Prezes Zarządu.

Oferta ma charakter otwarty i jest skierowana do szerokiego grona inwestorów. Zapisy będą składane za pośrednictwem formularza dostępnego na dedykowanej stronie internetowej emisji: bioplanet-emisja.pl. Minimalny zapis wynosi 100 akcji, a maksymalny 130 000 akcji.

Silne fundamenty operacyjne wspierają inwestycję

Decyzja o rozpoczęciu emisji opiera się na stabilnej sytuacji finansowej Spółki oraz wyraźnej poprawie wyników operacyjnych. W 2025 roku Bio Planet S.A. osiągnęła 311,0 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 11,3% r/r, a zysk netto wzrósł o 214% r/r do poziomu 6,3 mln zł. Spółka odnotowała również istotną poprawę rentowności oraz efektywności operacyjnej, konsekwentnie rozwijając skalę działalności przy jednoczesnym utrzymaniu dyscypliny kosztowej.

– „Nasze wyniki za 2025 rok potwierdzają, że mamy solidne fundamenty do dalszego rozwoju. Poprawa marżowości i efektywności operacyjnej daje nam komfort podejmowania kolejnych kroków inwestycyjnych. Emisja akcji serii E jest naturalnym rozwinięciem tej strategii – łączymy silne wyniki z inwestycją w przyszłość” – mówi Sylwester Strużyna.

Silne fundamenty operacyjne wspierają inwestycję

Bio Planet działa w segmencie, który pozostaje jednym z najbardziej perspektywicznych obszarów rynku spożywczego. Rosnące zainteresowanie produktami ekologicznymi, rozwój kanałów e-commerce oraz rosnące znaczenie jakości i transparentności łańcuchów dostaw sprzyjają dalszej ekspansji Spółki.

– „Widzimy wyraźny trend wzrostowy w segmencie żywności ekologicznej – zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych. Inwestycje w zwiększenie mocy operacyjnych oraz rozwój oferty produktowej pozwolą nam jeszcze lepiej wykorzystać ten potencjał i umacniać pozycję lidera rynku” – dodaje Prezes Zarządu.

Oferta obejmuje akcje serii E oferowane w ramach subskrypcji otwartej, z ceną emisyjną ustaloną na poziomie 32,00 zł za jedną akcję. Zapisy na akcje będą przyjmowane w okresie od 27 maja do 25 czerwca 2026 roku. Minimalna liczba akcji objętych jednym zapisem wynosi 100 akcji, natomiast maksymalna liczba akcji możliwa do objęcia przez jednego inwestora to 130 000 akcji. Przydział akcji nastąpi w terminie do 7 dni od zakończenia przyjmowania zapisów. Proces zapisu prowadzony będzie za pośrednictwem dedykowanej strony internetowej emisji: bioplanet-emisja.pl, na której w dniu 27 maja 2026 roku opublikowany został również Dokument Ofertowy zawierający szczegółowe informacje o ofercie.

Akcje serii E będą przedmiotem ubiegania się o dopuszczenie i wprowadzenie do obrotu na rynku regulowanym GPW w Warszawie.

XTPL zabezpieczył w I kwartale 2026 roku środki na dalszy rozwój i rozpoczął komercjalizację nowej linii biznesowej ODRA

XTPL osiągnął w I kwartale 2026 roku 1,6 mln zł przychodów ogółem, w tym 1,2 mln zł ze sprzedaży produktów i usług. Główną kontrybucją do wyniku było dostarczenie urządzenia Delta Printing System (DPS) do klienta z Azji, ostatniego modułu Ultra-Precise Dispensing (UPD) w ramach pierwszej transzy zamówienia do jednego z największych na świecie producentów wyświetlaczy z Chin oraz drugiego modułu UPD w ramach ewaluacji technologii z klientem z USA notowanym na Nasdaq-100, jednym z kluczowych globalnych producentów urządzeń produkcyjnych dla przemysłu półprzewodnikowego oraz nowoczesnych wyświetlaczy. Ponadto Spółka rozpoczęła w marcu br. komercjalizację nowej linii biznesowej systemów ODRA, pozyskując pierwsze zamówienie od klienta przemysłowego z Doliny Krzemowej, działającego w obszarze zaawansowanego pakowania półprzewodników (ang. advanced packaging) oraz współpracującego z sektorem obronnym. XTPL spodziewa się kolejnych zamówień na systemy ODRA jeszcze w 2026 roku, z dostawą w IV kwartale br. lub w 2027 roku. Równolegle Spółka zabezpieczyła finansowanie dalszego rozwoju poprzez pozyskanie blisko 30 mln zł w ramach zakończonej sukcesem oferty publicznej i uzyskanego dofinansowania z NCBR. XTPL kontynuuje prace nad projektami, które mają wspierać wzrost wyników w kolejnych okresach, w tym negocjacje drugiej, większej transzy zamówienia, w ramach realizowanego wdrożenia przemysłowego.

– Pierwszy kwartał 2026 roku był dla XTPL okresem kluczowych działań wzmacniających fundamenty pod realizację Strategii na lata 2026–2028. Wyniki raportowanego okresu nie odzwierciedlają jeszcze potencjału, jaki zbudowaliśmy w ostatnim okresie, ale podjęte decyzje wspierają wzrost Spółki w kolejnych latach. Zabezpieczyliśmy finansowanie dalszego rozwoju, negocjujemy kolejną transzę zamówienia w ramach pierwszego wdrożenia przemysłowego u jednego z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD z Chin oraz prowadzimy zaawansowane procesy ewaluacyjne z innymi podmiotami. Dostarczone przez nas moduły UPD działają na przemysłowej linii produkcyjnej, co potwierdza sukces przejścia ścieżki „from lab to fab”, dzięki której XTPL uzyskuje globalną wiarygodność w oczach największych producentów zaawansowanej elektroniki na świecie – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

– Równolegle rozpoczęliśmy komercjalizację kolejnego nośnika wartości Spółki, czyli systemów ODRA. Pierwsze zamówienie pozyskaliśmy od klienta przemysłowego z Doliny Krzemowej, działającego w obszarze zaawansowanego pakowania półprzewodników i współpracującego z sektorem obronnym. W odróżnieniu od urządzeń DPS, systemy ODRA nie są przeznaczone do prac B+R, ale do małoskalowej produkcji w modelu HMLV, czyli szerokiej gamy produktów w niewielkich wolumenach. To istotnie zwiększa ich potencjał sprzedażowy, umożliwiając wielokrotne dostawy do pojedynczych klientów. Obserwujemy szczególnie duże zainteresowanie ze strony rynku USA oraz sektora defence i spodziewamy się kolejnych zamówień jeszcze w 2026 roku – dodaje Filip Granek.

W I kwartale 2026 roku XTPL wygenerował 1,6 mln zł przychodów ogółem, w tym 1,2 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług, pozostałą wartość stanowią dotacje. EBITDA w I kwartale 2026 roku wyniosła -3,9 mln zł, a stan środków pieniężnych zmniejszył się do 2,1 mln zł na koniec 31.03.2026. Rozpoznanie środków z oferty publicznej zakończonej w marcu br., w ramach której Spółka pozyskała 19,5 mln zł brutto, nastąpiło w kwietniu, po dniu bilansowym i znajdzie odzwierciedlenie w wynikach II kwartału 2026 roku.

XTPL komercjalizuje trzy linie biznesowe: moduły UPD, czyli głowice drukujące przeznaczone do wdrożeń przemysłowych na liniach produkcyjnych globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS, pełniące funkcję demonstratora technologii oraz High Performance Materials – nanotusze i materiały zużywalne wykorzystywane przez UPD i DPS.

W marcu 2026 roku Spółka rozpoczęła komercjalizację czwartej linii biznesowej: systemów ODRA, rozwijanych z myślą o małoskalowej produkcji przemysłowej typu HMLV (High-Mix Low-Volume). Nowy produkt wypełnia przestrzeń pomiędzy urządzeniami DPS a modułami UPD i odpowiada na potrzeby klientów końcowych poszukujących rozwiązań do produkcji szerokiej gamy zaawansowanych komponentów w niewielkich wolumenach. Systemy ODRA cechują się ponad dwukrotnie wyższą ceną jednostkową względem urządzeń DPS, a ich specyfika kreuje potencjał do wielokrotnych zamówień od pojedynczych odbiorców, szczególnie z rynku USA oraz sektora obronnego.

– W pierwszym kwartale 2026 roku wykonaliśmy istotny krok w kierunku stabilizacji finansowej XTPL na potrzeby realizacji kolejnego etapu rozwoju. Pozyskane 19,5 mln zł brutto z emisji akcji serii Y, uzupełnione o przyznane po dniu bilansowym wsparcie NCBR w wysokości ok. 10,1 mln zł, które będzie wypłacane transzami, pozwalają nam prowadzić równolegle kilka kluczowych strumieni komercjalizacji: dalsze wdrożenia technologii UPD z partnerami przemysłowymi na strategicznych rynkach, rozwój systemów ODRA gotowych do pierwszych dostaw do klientów w IV kwartale br. oraz kontynuacja działań nakierowanych na sprzedaż systemów DPS i materiałów HPM – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL S.A.

– Z perspektywy wyników bieżącego okresu kluczowe jest to, że pracujemy nad projektami o dłuższym cyklu sprzedaży i wdrożenia, których wpływ na przychody będzie widoczny wraz z materializacją kolejnych zamówień i dostaw naszych produktów. Dotyczy to zarówno rozmów o następnej transzy modułów UPD w Chinach, pięciu rozwijanych równolegle zaawansowanych procesów ewaluacyjnych z partnerami przemysłowymi, jak i komercjalizacji systemów ODRA oraz urządzeń DPS. Naszym zadaniem na kolejne lata jest przełożenie zbudowanego pipeline’u technologicznego i sprzedażowego na powtarzalne, wysokie przychody, zgodnie z celem realizowanej Strategii na lata 2026–2028 – dodaje Jacek Olszański.

XTPL od 2025 roku realizuje pierwsze wdrożenie przemysłowe swojej technologii dla jednego z największych na świecie producentów wyświetlaczy z Chin o rocznych przychodach przekraczających 20 mld USD. W I kwartale 2026 roku Spółka dostarczyła ostatni moduł w ramach pierwszej transzy zamówienia i prowadzi obecnie negocjacje dotyczące kolejnej, większej transzy. Równolegle XTPL rozwija pięć procesów znajdujących się na zaawansowanym etapie ewaluacji oraz rozmowy z klientami z sektora defence zainteresowanymi systemami ODRA. Te działania mają wspierać długoterminowy cel Spółki, jakim jest stanie się kluczowym dostawcą technologii umożliwiającej globalnym producentom zaawansowanej elektroniki efektywne kosztowo i skalowalne wytwarzanie urządzeń nowej generacji.