Znowu słabsze dane z Chin

0

Zdaniem wielu komentatorów czas się pogodzić z faktem, że gospodarka na poziomie rozwoju chińskiej nie może rosnąć nieprzerwanie w takim tempie jak dotychczas. Obecne reakcje rynków pokazują, że świadomość ta powoli dociera do inwestorów. Problemy z imigrantami wykorzystują brytyjscy zwolennicy opuszczenia UE.

Maciej Przygórzewski - główny analityk Internetowykantor.pl i Walutomat
Maciej Przygórzewski – główny analityk Internetowykantor.pl i Walutomat

Dane z Chin znowu negatywnie zaskoczyły rynki. Doszło do rewizji w dół odczytu wzrostu PKB. Wynosi on już “zaledwie” 7,3% wobec 7,4% poprzednio. Poziomy wzrostu powyżej 5% to w krajach Zachodu niemal abstrakcja. Rozwój w tym tempie jest możliwy, mając odpowiednie warunki i odpowiednio słabą sytuację wyjściową. Chiny, rozwijając się w tempie powyżej 7% przez ostatnie ćwierć wieku, doprowadziły gospodarkę do poziomu gdzie powoli nie da się już tak szybko rosnąć. Świat musi się oswoić z tym, że parametry wzrostu chińskiej gospodarki będą się powoli zbliżać do tych znanych nam z krajów zachodnich. Analitycy już teraz rewidują swoje oczekiwania, dzięki czemu kolejne dane, jak np. ta rewizja wpływają coraz słabiej na rynki. Wynikiem tej rewizji jest też spadek prognoz popytu na surowce. A to przełożyło się jak wiemy na spadki ich cen. Dodatkowym problemem, z którym zdaniem części komentatorów muszą zmierzyć się Chiny, jest wiarygodność tamtejszych statystyk. Wiele osób poddaje w wątpliwość oficjalne dane uważając, że są zawyżone by tylko dowieźć zakładane cele. Gdyby tak było, moment urealnienia będzie z pewnością niemiłą niespodzianką dla rynków również walutowych.

Kryzys, bo tego słowa można użyć w kontekście tego co dzieje się z emigrantami w Europie, oprócz konsekwencji z pierwszych stron gazet czy czołówek programów informacyjnych, ma jeszcze jeden ważny efekt. Obecna fala emigracji, opuszczająca Węgry do krajów germańskich jest używana przez brytyjskich polityków do poparcia idei wystąpienia przez ten kraj z Unii Europejskiej. Brytyjczycy mocno boją się kolejnej fali emigrantów, która dodatkowo obciąży ich system socjalny. Argument ten jest już zresztą podnoszony w przypadku naszych rodaków. Opuszczenie przez Wielką Brytanię Unii będzie z pewnością sporym szokiem dla rynków walutowych. Londyn to duże centrum finansowe, po wyjściu ze struktur unijnych jego pozycja może ulec osłabieniu. Tak naprawdę opuszczenie przez Wielką Brytanię struktur unijnych to ostateczność, aczkolwiek tamtejsi politycy z pewnością wykorzystają te nastroje do renegocjacji warunków członkostwa w strukturach unijnych.

Czytaj również:  Przygotuj się na przyszły tydzień 09.08.2017

Weekendowe referendum okazało się jeszcze bardziej niereprezentatywne niż wiele osób sądziło. Frekwencja jasno pokazała, że nie były to najbardziej palące społeczeństwo tematy. Dzisiejszy dzień w kalendarzach danych makroekonomicznych jest ubogi niczym frekwencja na wspomnianym referendum. Powodem jest święto pracy zarówno w USA jak i Kanadzie. W związku z tym jedyne dane publikowane dzisiaj mamy już za sobą. Produkcja przemysłowa w Niemczech rośnie wolniej od oczekiwań. Z kolei lepsze dane opublikowali nasi południowi sąsiedzi. Przełożyło się to na spadki na głównej parze walutowej, gdzie dolar umocnił się wobec euro.

EUR/PLN

Komentarz walutowy 07.09.2015
Komentarz walutowy 07.09.2015