Przejęcie roku w branży gier komputerowych sfinalizowane. Połączenie spółek Setanta oraz All in! Games

Połączenie spółek Setanta oraz All in! Games zostało oficjalnie zakończone poprzez powołanie nowego Zarządu. Spółka notowana na Głównym Rynku GPW nosi nazwę All in! Games S.A. i jej celem jest umocnienie pozycji kluczowego polskiego wydawcy, współpracującego z utalentowanymi studiami w kraju i za granicą.

Połączenie jest efektem uchwał podjętych przez obie spółki w styczniu bieżącego roku. Zgodnie z nimi majątek All in! Games sp. z o.o. został przeniesiony do spółki w zamian za akcje wydane przez Setantę. Kapitalizacja wydawnictwa All in! Games wyniosła na dzień 18 czerwca 2020 roku, 616 980 780 zł.

Spółka Setanta koncentrowała się wcześniej na projektach globalnych, lokalnych i nieruchomościach. Na Głównym Rynku GPW debiutowała w 2017 roku, przechodząc z rynku NewConnect, na którym była notowana od stycznia 2013 r. Od teraz spółka będzie funkcjonować pod nazwą All in! Games S.A. (na GPW jeszcze figuruje jako Setanta), a jej działalność będzie dotyczyć wydawania i produkcji gier.

To dla nas bardzo ważny krok, zamykający proces pozyskiwania funduszy od inwestorów, a zarazem spełnienie złożonej im obietnicy szybkiego przekształcenia naszego startupu w spółkę notowaną na głównym parkiecie GPW. Teraz, po zamknięciu tego procesu będziemy mogli w 100% skupić się na naszej działalności operacyjnej, co na pewno przełoży się na zadowolenie naszych akcjonariuszy. -Piotr Żygadło, CEO w All in! Games S.A.

Podczas piątkowego spotkania Rady Nadzorczej doszło do powołania nowego Zarządu, co było ostatnim krokiem w procesie fuzji. Zasiadają w nim Piotr Żygadło (Prezes Zarządu), Maciej Łaś (Wiceprezes Zarządu) oraz Łukasz Górski (Wiceprezes Zarządu).

2020 rokiem All in! Games

2020 rok jest dla All in! Games niezwykle pracowity. Taktyczna gra turowa Fort Triumph od studia CookieByte Entertainment dostępna jest w pełnej wersji po bardzo owocnym Wczesnym Dostępie na platformie Steam, gdzie otrzymała ponad 80% pozytywnych recenzji, a zaplanowane jest również wydanie gry na konsole. W późniejszym terminie na rynku pojawi sięm.in. głośny Ghostrunner (One More Level), który szybko zdobył zainteresowaniegraczy i mediów.

Bardzo ważną premierą będzie również Paradise Lost (PolyAmorous), gra narracyjna rozgrywająca się w alternatywnej rzeczywistości, w świecie spustoszonym wojną. Portfolio wydawcy jest bardzo zróżnicowane i można tam znaleźć również inspirowane wyobraźnią Franza Kafki Metamorphosis (Ovid Works) czy tworzone we współpracy z legendą gier RPG Chrisem Avellone’em, Alaloth – Champions of The Four Kingdoms (Gamera Interactive), a także mroczne science-fantasy Arboria (Dreamplant).

Plany są ambitne, a tempo prac intensywne. Pandemia koronawirusa nie ułatwia nam działalności, ale sprawne i szybkie przejście na pracę zdalną pozwoliło nam nie zmieniać terminów najważniejszych premier i kolejnych dat oddania gotowych materiałów przez producentów. -Tomasz Majewski, Dyrektor ds. strategii w All in! Games S.A.

RPP niezadowolona z mocniejszego złotego

Na czerwcowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej, zgodnie z założeniami, pozostawiła stopy procentowe bez zmian (referencyjna stopa procentowa wynosi 0,1%, depozytowa 0%), podobnie jak program zakupu skarbowych papierów wartościowych oraz dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa.

Rada postanowiła utrzymać stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie:

  • stopa referencyjna 0,10% w skali rocznej;
  • stopa lombardowa 0,50% w skali rocznej;
  • stopa depozytowa 0,00% w skali rocznej;
  • stopa redyskonta weksli 0,11% w skali rocznej;
  • stopa dyskontowa weksli 0,12% w skali rocznej;

Jednocześnie jednak RPP ustosunkowała się do silnego obecnie złotego oświadczając, że brak wyraźnego dostosowania kursu złotówki do sytuacji na rynkach walutowych wywołanej przez pandemię może ograniczać tempo ożywienia gospodarczego w Polsce. Trudno ocenić, czy Rada Polityki Pieniężnej rzeczywiście interweniowałaby w celu osłabienia złotego, jeśli doszłoby do jego dłuższego umocnienia na poziomie 4,40 PLN/EUR. Nie można jednak tego wykluczyć. Więcej na ten temat dowiemy się na posiedzeniu w dniach 7-8 lipca, na którym zostanie również zaprezentowana nowa prognoza makroekonomiczna.

Wg statystyk makroekonomicznych inflacja konsumencka spadła w maju o 0,2% m/m i spowolniła do 2,9% r/r. Nieco inny obraz przedstawia inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii, która wyniosła 3,8% r/r w maju. Biorąc pod uwagę gwałtowny spadek PKB oraz rozwój sytuacji na rynku pracy, presja inflacji będzie coraz mniejsza w następnych miesiącach.

Na parze walutowej złotówki i euro utrzymał się trend kursu na poziomie ok. 4,41-4,47 PLN/EUR. W stosunku do dolara amerykańskiego od początku czerwca kurs oscyluje w paśmie 3,90 – do niecałych 4,00 PLN/USD.

AKCENTA CZ a.s.

Zmiana w zarządzie spółki Volkswagen Poznań

Z dniem 1 lipca Dietmar Mnich, dyrektor zakładu w Poznaniu obejmie dodatkowo funkcję prezesa zarządu spółki. Zastąpi na tym stanowisku Jensa Ocksena, który po 35 latach pracy w koncernie Volkswagen oraz blisko 10 latach pracy w Poznaniu przechodzi na emeryturę.

Dietmar Mnich
Dietmar Mnich

„Dziękuję Jensowi Ocksenowi za lata wspólnej pracy w Volkswagen Samochody Dostawcze – ale przede wszystkim za ponad trzydzieści lat ogromnego zaangażowania w koncernie Volkswagen“, powiedział Thomas Sedran, prezes marki Volkswagen Samochody Dostawcze. „Jego mistrzowskim wyczynem była budowa od zera zakładu Craftera we Wrześni. Jak dobrą opinię mają polskie zakłady, dowodzi fakt, że pierwszym autem we współpracy z Fordem będzie Cityvan z Poznania. Jens Ocksen zostawia swoje wspaniałe ślady w przedsiębiorstwie i w Polsce.“

Jens Ocksen (60 l) dotychczasowy prezes zarządu Volkswagen Poznań Sp. z o.o. oraz członek kierownictwa marki Volkswagen Samochody Dostawcze jest od 2006 roku związany z miastem Poznań. Jako prezes zarządu Volkswagen Poznań wspierał aktywnie inicjatywy lokalne w szczególności w takich obszarach jak edukacja techniczna, bezpieczeństwo w ruchu drogowym czy działalność prośrodowiskowa. Jest członkiem Rady Mentorów Urzędu Miasta Poznania. W 2017 roku Marszałek Województwa Wielkopolskiego wyróżnił Jensa Ocksena jako pierwszego obcokrajowca Nagrodą im. Ryszarda Kapuścińskiego za czynienie dobra. W 2018 roku Jens Ocksen uzyskał tytuł Doktora Honoris Causa Politechniki Poznańskiej.

„Przyjeżdżając do Poznania w 2006 roku nie myślałem, że zwiążę się z tym miastem oraz moim Volkswagenem Poznań na tak długo” – tak Jens Ocksen komentuje pracę w VW i pobyt w Polsce. „To był niesamowity czas w moim życiu zawodowym, pełen wyzwań, z największym z nich na czele – budową fabryki we Wrześni i uruchomieniem produkcji Craftera. To był najważniejszy i najtrudniejszy projekt zawodowy w moim życiu i cieszę się, że miałem okazję zrealizować go tutaj, z najlepszą Załogą, jaką mogłem sobie wyobrazić. Dziękuję moim Pracownikom za niesamowity czas spędzony wspólnie w Poznaniu i we Wrześni, za pracę nad kulturą i strategią naszego przedsiębiorstwa oraz za wszystkie mniejsze i większe sukcesy, które mogliśmy razem świętować. Dziękuję również moim partnerom biznesowym i przedstawicielom władz samorządowych za otwartość, gotowość do rozmów i zrozumienie. Polska, a szczególnie Wielkopolska będzie zawsze zajmowała ważne miejsce w moim sercu.”

Dietmar Mnich (57 l) jest dyplomowanym inżynierem (kierunek technologia produkcji). Zawodowo jest związany od ponad 30 lat z koncernem Volkswagen. Swoją karierę w VW rozpoczął w 1990 roku w dziale techniki zakładowej i inżynierii mechanicznej. Od tego czasu pełnił różne funkcje w zakładach koncernu, m.in. funkcję dyrektora zakładu Volkswagen Aktiengesellschaft w Pacheco w Argentynie, a także dyrektora zakładu w Hanowerze, w Niemczech. W 2014 roku objął stanowisko dyrektora zakładu w Poznaniu.

Branża motoryzacyjna apeluje o wdrożenie programów, które zwiększą popyt na nowe samochody

Konfederacja Lewiatan oraz Związek Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych w liście do premiera Mateusza Morawieckiego apelują o wsparcie branży motoryzacyjnej na poziomie unijnym oraz wdrożenie w Polsce programów zwiększających popyt na nowe samochody.

Przedsiębiorcy wskazują na wyjątkowo poważną sytuację w sektorze motoryzacji. Wszyscy producenci pojazdów w Polsce musieli zamknąć swoje zakłady na kilka, a nawet kilkanaście tygodni. Kwietniowa produkcja sprzedana sektora motoryzacyjnego zmniejszyła się w Polsce o 78%. Straty w łańcuchu wartości przemysłu motoryzacyjnego są nie do odrobienia w 2020 roku. Ze względu na reżim sanitarny i obniżony popyt, ponownie otwarte zakłady pracują znacznie poniżej zdolności produkcyjnych.

Koronakryzys dotknął nie tylko producentów pojazdów, ale też sektor producentów części i komponentów do ich produkcji. Branża dostawców oczekuje w tym roku spadku przychodów o minimum 20%. Kryzysu nie uniknęli też sprzedawcy samochodów oraz firmy świadczące usługi serwisowe i naprawcze pojazdów. Cierpią również banki, firmy leasingowe i ubezpieczeniowe. W kwietniu 2020 roku liczba rejestracji nowych samochodów osobowych i dostawczych w Polsce spadła o 66%. W sposób nieunikniony ucierpi na tym budżet. Wpływy z podatków i VAT z sektora motoryzacyjnego w Polsce to około 11 miliardów złotych rocznie.

– Zwracamy się do premiera z postulatem pilnego wsparcia politycznego dla działań, które pomogą ratować sektor motoryzacji. W szczególności prosimy o wsparcie na poziomie Unii Europejskiej oraz wdrożenie w Polsce programów wspierających popyt na nowe pojazdy – mówi Paweł Wideł, prezes zarządu Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych.

Takie działanie będzie pozytywnym impulsem dla całej gospodarki. Przyspieszy bowiem odmładzanie parku pojazdów na polskich drogach oraz zmniejszy emisję dwutlenku węgla i innych szkodliwych substancji oraz pozytywnie wpłynie na stan bezpieczeństwa na drogach. Sektorowi motoryzacji pozwoli utrzymać zatrudnienie wykwalifikowanych pracowników i dobrze płatne miejsca pracy.

Od 1 stycznia 2021 roku wszystkie nowo rejestrowane samochody osobowe i dostawcze będą musiały spełniać wymogi norm emisji Euro 6d ISC-FCM. Tymczasem, ze względu na koronakryzys, służby techniczne i organy udzielające homologacji tego typu nie działały lub działały w bardzo ograniczonym stopniu. Producenci pojazdów nie byli więc w stanie wykonać koniecznych działań (m.in. badania i rozwój, badania silników i pojazdów, badania drogowe). Na to wszystko nałożyło się załamanie popytu i niemożność sprzedania wyprodukowanych już pojazdów. Stąd też producenci samochodów w Polsce prawdopodobnie nie będą w stanie dotrzymać niektórych terminów określonych w przepisach. Pracodawcy proponują więc odroczenie terminu wejścia w życie tych regulacji o 6 miesięcy oraz możliwość dalszej sprzedaży i rejestracji pojazdów niespełniających wyżej wymienionych norm.

– Wierzymy, że Komisja Europejska wesprze sektor motoryzacji w ramach planowanych inicjatyw, jeżeli rządy Polski i innych krajów, zwrócą się z taką prośbą – dodaje Paweł Wideł.

Stopy procentowe w Wielkiej Brytanii bez zmian. Bank Anglii zwiększa program QE

Czwartkowa decyzja Banku Anglii o zwiększeniu (a właściwie – wydłużeniu) programu luzowania ilościowego była w znacznej mierze zgodna z oczekiwaniami rynku. Nie oznacza to jednak, że czerwcowe posiedzenie nie wniosło wiele. Wręcz przeciwnie – poznaliśmy dość sporo istotnych informacji.

Stopy procentowe w Wielkiej Brytanii nie uległy zmianie – stopa referencyjna BoE nadal pozostaje na rekordowo niskim poziomie 0,1%. Decydenci ogłosili jednak rozszerzenie programu QE, co w zamierzeniu ma przeciwdziałać wzrostowi rentowności obligacji i zapewnić uczestnikom życia gospodarczego dostęp do taniego finansowania. Program, który został rozszerzony o 200 mld funtów w marcu, w czerwcu zwiększono o dodatkowe 100 mld funtów, w konsekwencji czego jego docelowa kwota wzrosła do 745 mld funtów. Zwiększenia skupu aktywów na tę kwotę spodziewaliśmy się zarówno my, jak i rynek. Za modyfikacją programu opowiedzieli się wszyscy członkowie komitetu decyzyjnego (ang. Monetary Policy Committee – MPC) poza Andrew Haldanem, głównym ekonomistą BoE.

Retorykę banku centralnego towarzyszącą decyzji można określić jako lekko jastrzębią. W komunikacie po spotkaniu zwrócono wprawdzie uwagę, że ryzyka dla globalnej gospodarki utrzymują się, jak też, że występuje ryzyko większego i bardziej trwałego wzrostu stopy bezrobocia w Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony wskazano jednak, że skala spadku PKB Wielkiej Brytanii w II kw. prawdopodobnie nie będzie tak duża, jak oczekiwano w maju. Ponadto decydenci stwierdzili, że obserwują pierwsze oznaki wzrostu wydatków konsumenckich w związku z ostatnim poluzowaniem koronawirusowych restrykcji.

Zasugerowano, że tempo skupu aktywów w ramach rozszerzonego wczoraj programu spadnie w porównaniu z tym, jakie obserwowaliśmy od marca, kiedy BoE ogłosił zwiększenie QE o 200 mld funtów (Wykres 1). Naszym zdaniem oznacza to, że Bank Anglii będzie mógł kontynuować skup obligacji skarbowych co najmniej do wrześniowego czy nawet listopadowego spotkania. Warto dodać, że skup obligacji w ramach czerwcowego rozszerzenia programu o 100 mld funtów obejmować będzie wyłącznie obligacje skarbowe (tzw. Gilts), nie obejmując jednocześnie swoim zasięgiem obligacji korporacyjnych.

Wykres 1: Wartość obligacji skarbowych skupionych przez Bank Anglii w ramach programu skupu aktywów (2011 – 2020)

Wartość obligacji skarbowych skupionych przez Bank Anglii w ramach programu skupu aktywów
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 18/06/2020

Zgodnie z komunikatem Banku Anglii po spotkaniu, MPC oczekuje, że górny pułap programu luzowania ilościowego powinien zostać osiągnięty „w okolicy przełomu roku”. Szacujemy, że tempo skupu obligacji rządowych spadnie z obecnych ok. 13,5 mld do ok. 5 mld funtów tygodniowo, aczkolwiek podkreślamy, że decydenci będą mieli możliwość dostosowania tempa zakupów stosownie do potrzeb.

Sądzimy, że w dalszej części roku decydenci dokonają ponownego przeglądu sytuacji w brytyjskiej gospodarce i stwierdzą, czy kolejne rozszerzenie programu QE powyżej wyznaczonego poziomu 745 mld funtów jest niezbędne.  Zgodnie z wczorajszym komunikatem, kwestia ta pozostaje otwarta – decydenci „pozostają w gotowości do podjęcia dalszych działań niezbędnych do wsparcia gospodarki”.

Naszym zdaniem, za czwartkowymi zmianami kursu funta w znacznym stopniu stoi informacja o istotnym obniżeniu tempa skupu aktywów przez BoE. Po krótkotrwałej aprecjacji, waluta w bardzo krótkim czasie oddała wcześniejsze zyski po czym doświadczyła agresywnej wyprzedaży w stosunku do głównych walut, jak i polskiego złotego). Kurs GBP/PLN na przestrzeni całego dnia obniżył się o ok. 1%, schodząc z okolic 4,98 do 4,93 (Wykres 2).

Wykres 2: Kurs GBP/PLN (17/06/20 – 19/06/2020)

Kurs GBP
Źródło: Refinitiv Data: 19/06/2020

Decydenci wskazują gotowość wspierania gospodarki, wydaje się jednak, że są ostrożni w kontekście możliwego wprowadzenia ujemnych stóp procentowych w celu walki z kryzysem. O ile w komunikacie po spotkaniu decyzyjnym nie wspomniano o ujemnych stopach, o tyle prezes BoE, Andrew Bailey stwierdził później, że decyzja w kontekście obniżenia stóp poniżej zera „nie jest w żadnym sensie nieuchronna”. Bank zdaje się ostrożnie oceniać potencjalny wpływ ujemnych stóp procentowych na brytyjską gospodarkę przed podjęciem decyzji, czy powzięcie tego typu kroku byłoby odpowiednie.

Brak chęci do dalszego obniżania stóp procentowych, naszym zdaniem, jest pozytywną informacją dla funta, stąd też znaczna skala wyprzedaży brytyjskiej waluty, jaką obserwowaliśmy wczoraj, jest dość zaskakująca.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Przełomowy wyrok – po interwencji Rzecznika MŚP WSA w Olsztynie uchylił decyzję w sprawie odmowy zwrotu nadpłaty w podatku akcyzowym od piwa smakowego

Po skutecznej interwencji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie uchylił decyzję w sprawie odmowy zwrotu nadpłaty w podatku akcyzowym od piwa smakowego 

Do Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców zgłosił się przedsiębiorca będący producentem piwa, z wnioskiem o podjęcie interwencji w postępowaniu przed wojewódzkim sądem administracyjnym ze skargi na decyzję odmawiającą mu zwrotu nadpłaty w podatku akcyzowym od piwa smakowego.

W sprawie nie było sporne, że podatek akcyzowy został przez spółkę nadpłacony. Jednak mimo to, zdaniem organów, okoliczność uiszczenia przez spółkę podatku akcyzowego w wysokości wyższej niż należna nie stanowiła nadpłaty w rozumieniu art. 72 § 1 pkt 1 O.p. Organy wskazały, że w świetle uchwały pełnej Izby Gospodarczej sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 22 czerwca 2011 r., I GPS 1/11 (dalej uchwała I GPS 1/11) dla stwierdzenia nadpłaty w podatku akcyzowym, konieczne było spełnienie dodatkowego warunku w postaci zubożenia podatnika. Zdaniem organów, teza uchwały miała zastosowanie w analizowanej sprawie,  a wynikająca z niej przesłanka zubożenia spółki nie została spełniona.

Zdaniem Rzecznika, organy nie powinny opierać swojego stanowiska w postępowaniach dotyczących nadpłaty w podatku akcyzowym od piwa smakowego na tezie uchwały I GPS 1/11. Dotyczyła ona wyrobu akcyzowego jakim jest energia elektryczna. Różnice jakie zachodzą między wyrobami akcyzowymi, to jest  energią elektryczną i piwem smakowym prowadzą do wniosku, iż błędne jest ocenianie ich w drodze analogii. Do różnic tych należą w szczególności sposób kształtowania ceny, a także zagadnienie popytu i podaży.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w wyniku rozpoznania skargi spółki uchylił zaskarżoną decyzję i podzielił w całości stanowisko Rzecznika. W ustnych motywach uzasadnienia Sąd podniósł między innymi, że teza uchwały I GPS 1/11 nie ma zastosowania w stanie faktycznym, w którym wniosek o stwierdzenie nadpłaty dotyczy podatku akcyzowego od piwa smakowego (wyrok WSA w Olsztynie z dnia 18 czerwca 2020r., I SA/OL 18/20).

– Wyrok ten należy określić przełomowym. Rozstrzygnięcie w nim zawarte eliminuje niezgodny z prawem stan, w którym przedsiębiorca, który zapłacił podatek w zawyżonej wysokości nie mógł otrzymać jego zwrotu. Należy wyrazić oczekiwanie, że stanowisko przedstawione w tym orzeczeniu podzielą też inne sądy administracyjne – komentuje Jacek Cieplak, Zastępca Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Cykl webinarów: Nestor i sukcesor – dlaczego warto rozpocząć proces sukcesji i jak się do niego przygotować?

Czas pandemii w wielu firmach rodzinnych i partnerskich przyspieszył potrzebę zmian w modelu biznesowym oraz domknięcia procesów sukcesji. W tych zmianach  ważną rolę mają do odegrania zarówno nestorzy oraz sukcesorzy. Określenie i sformalizowanie przez sukcesorów swojej przyszłości w wymiarze rodzinnym i zawodowym w ramach firmy nabiera większego znaczenia. Dlatego Santander Bank Polska we współpracy z Grant Thornton przygotował specjalną edycję webinarów dedykowanych specyfice zarządzania firmami rodzinnymi.

Jak wynika z badań, tylko co czwarta firma rodzinna przygotowuje się do przeprowadzenia procesu sukcesji[1]. To mało, biorąc pod uwagę, że tego typu przedsiębiorstwa w Europie stanowią dwie trzecie wszystkich firm, wypracowują ok. 50% PKB i zapewniają 40-50% miejsc pracy[2]. Zwłaszcza teraz, w dynamicznie zmieniających się okolicznościach, których konsekwencje, w tym dynamicznie rosnący poziom bezrobocia już obserwujemy, to ważne, by nestorzy i potencjalni sukcesorzy wiedzieli jak zapewnić firmie rodzinnej stabilność na lata oraz jak przygotować się do przekazania zarządzania firmą kolejnemu pokoleniu.

Dwuczęściowy cykl webinarów „Potencjał firmy rodzinnej w nowej rzeczywistości” został podzielony tak, by rozdzielić najważniejsze zagadnienia istotne z punktu widzenia nestrów i sukcesorów. Webinary są bezpłatne i dostępne dla wszystkich, nie tylko klientów banku.

– W czasie wychodzenia z kryzysu w okresie post pandemii firmy rodzinne będą mogły wykorzystać swoje szczególne cechy. Mogą czerpać z doświadczenia i wiedzy nestorów oraz wykorzystać kompetencje i otwartość na nowe trendy sukcesorów. Dlatego też przygotowaliśmy webinary dla obu pokoleń – komentuje Małgorzata Nesterowicz, dyrektor ds. sektora usług i firm rodzinnych w Santander Bank Polska.

Szczegółowy harmonogram oraz informacje o zapisach:

  • Wykorzystaj potencjał firmy rodzinnej w nowej rzeczywistości. Webinar dla nestorów.

Termin: 23 czerwca br. godz. 10:00 – 11:00

Bezpłatna rejestracja na webinar: https://grantthornton.pl/bezplatne-warsztaty-online-dla-nestorow-wykorzystaj-potencjal-firmy-rodzinnej-w-nowej-rzeczywistosci/

Celem webinaru jest omówienie, jak zmieniające się trendy mogą wpłynąć na firmę i jak wykorzystać je do rozwoju. Jakie są niezbędne zmiany kierunków działania firmy, aby dostosować się do post pandemicznej rzeczywistości? Jak włączyć sukcesorów w proces zarządzania i sprawdzić ich predyspozycje do pełnienia ról w biznesie rodzinnym w nowej rzeczywistości?

  • Rozwijaj potencjał firmy rodzinnej w nowej rzeczywistości. Webinar dla sukcesorów

Termin: 25 czerwca br. Godz. 10:00 – 11:00

Bezpłatna rejestracja na webinar: https://grantthornton.pl/bezplatny-warsztat-online-dla-sukcesorow-zaplanuj-sukces-rozwijaj-potencjal-firmy-rodzinnej-w-nowej-rzeczywistosci/

Celem webinaru jest omówienie, jak włączyć się w proces zarządzania i najlepiej wykorzystać swoje talenty i kompetencje? Jak ukształtować czy ułożyć współpracę z nestorami, aby jak najlepiej wykorzystać synergię międzypokoleniową? Jak zrobić pierwszy krok w procesie sukcesji i dlaczego warto?

Webinar poprowadzą: Małgorzata Kuik, Partner, Doradztwo Biznesowe, Grant Thornton, Maja Jabłońska, Menedżer, Radca Prawny w kancelarii prawnej Grant Thornton oraz Małgorzata Nesterowicz, dyrektor ds. sektora usług i firm rodzinnych, Bankowość Biznesowa i Korporacyjna, Santander Bank Polska.

Wydarzenie jest bezpłatne i dostępne dla wszystkich chętnych.

[1] Raport Deloitte: „Firmy prywatne – wyzwania i możliwości”, 2020.

[2] Dane Europejskiej Organizacji Firm Rodzinnych, 2019.

Grant z NCBR w wysokości 13,3 mln zł na hybrydowe ortezy ortopedyczne 3D dla dzieci

Indywidualnie dopasowane, wytrzymałe, lekkie, kolorowe, niedrogie, a co najważniejsze – gotowe w kilka dni. Innowacyjne ortezy, do których wytwarzania zostaną wykorzystane najnowocześniejsze rozwiązania techniczne, będą służyć dzieciom z nabytymi oraz wrodzonymi niepełnosprawnościami kończyn górnych i dolnych w łatwiejszym poruszaniu się i aktywnym życiu. Z inicjatywy Centrum Druku z Krakowa pracę nad nimi podjął interdyscyplinarny zespół specjalistów.

Pierwsze prototypy mają być gotowe już za kilka miesięcy, choć na wdrożenie trzeba będzie poczekać dłużej. Projekt o wartości około 20,1 mln zł uzyskał pozytywną ocenę ekspertów w konkursie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju „Szybka Ścieżka”. Stąd decyzja o jego dofinansowaniu kwotą ponad 13,3 mln zł z unijnego Programu Inteligentny Rozwój (POIR). Umowa została zawarta w kwietniu br.

– Właściwe zaopatrzenie ortopedyczne dzieci ma kapitalne znaczenie dla ich harmonijnego rozwoju i dla ich przyszłości. Wykorzystanie druku 3D daje szansę wyniesienia procesu produkcji ortez na całkiem nowy poziom. W tym przypadku lepsze parametry przekładają się na równe szanse, dlatego gorąco kibicujemy przedsiębiorcom i naukowcom, którzy z entuzjazmem zaangażowali się w ten projekt – mówi dr inż. Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

– Beneficjentem projektu realizowanego z udziałem Funduszy Europejskich jest dziś konkretne przedsiębiorstwo, które dostrzegło ważną, nie w pełni zaspokojoną potrzebę. To świetny przykład połączenia działań biznesowych i prodostępnościowych – wskazuje Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej.

Tak, możemy pomóc

Centrum Druku jest firmą wykorzystującą nowoczesne technologie 3D w branży lotniczej, robotyce oraz medycynie, ale jeszcze do niedawna drukiem ortez się nie zajmowało. Ten pomysł zawdzięczamy małemu chłopcu.

– Zaczęło się od siedmioletniego Bartka, który od urodzenia zmaga się z chorobą powodującą znaczne ograniczenia ruchowe – relacjonuje Adam Stachura, pomysłodawca projektu ORTHEO3D. – Rodzice chłopca, którzy znają naszą działalność, spytali nas, czy nie moglibyśmy zacząć produkować ortez dla małych pacjentów. Opowiedzieli nam o swoich kłopotach, a my zdaliśmy sobie sprawę, że możemy pomóc.

I to nie tylko Bartkowi. – Według wykonanych przez nas analiz rynku oraz danych z Narodowego Funduszu Zdrowia, rocznie realizowanych jest ponad 100 tysięcy zleceń na ortezy ortopedyczne dla najmłodszych – wskazuje Rafał Świerczyński, szef projektu.

Potrzebuje ich zdecydowana większość dzieci z niepełnosprawnością ruchową, najczęściej do zakończenia procesu wzrostu kostnego. Jak wyjaśnia dr n. med. Małgorzata Szmurło, główny lekarz projektu, dotyczy to głównie pacjentów, których dysfunkcje układu ruchu wynikają ze schorzeń neurologicznych, w tym najczęściej występującego mózgowego porażenia dziecięcego. A także niedowładów kończyn w przebiegu zespołów genetycznych i nabytych uszkodzeń układu nerwowego, które powstały w konsekwencji wypadków komunikacyjnych czy udarów mózgu.

Drugą grupę stanowią dzieci z dysfunkcjami kończyn w przebiegu schorzeń ortopedycznych, takich jak wrodzone deformacje stóp, wady rozwojowe kończyn górnych, artrogrypoza – wylicza dr Szmurło.

Dziecięce ortezy są dziś dostępne na rynku, ale rodzice często narzekają na długi czas oczekiwania. Klasyczny proces wytwarzania ortez trwa od 6 do 8 tygodni. W przypadku małego pacjenta to zdecydowanie za długo – zauważa Adam Stachura. Podstawowe ryzyko wiąże się ze zmianami, które w tym czasie mogą zachodzić w kończynach chorego.

Gipsowe miary odchodzą do lamusa

Kiedy dziecko dostanie już ortezę, zdarza się, że nie chce jej nosić, bo jest niewygodna i ciężka, powoduje obtarcia, a ciało się pod nią poci. Także estetyka często pozostawia wiele do życzenia. Tymczasem samopoczucie pacjenta jest ważnym czynnikiem powodzenia procesu rehabilitacji.

Ortezy, które chce produkować Centrum Druku, mają powstawać szybko. Będą nie tylko ładne i kolorowe, przygotowane zgodnie z gustem pacjenta, ale też lżejsze i komfortowe.

– Przede wszystkim są ultralekkie, mają strukturę siatkową, która ogranicza potliwość i umożliwia skórze swobodne oddychanie również w czasie snu – relacjonuje Adam Stachura.

– Trzeba robić wszystko, by najmłodsi pacjenci dostawali jak najlepszy sprzęt medyczny, bo ich życie będzie wtedy po prostu lepsze – podkreśla Rafał Świerczyński.

Pierwszy etap to diagnoza stanu obecnego. Małgorzata Serafin, inżynier biomedyczny i główny ortotyk projektu, ocenia, że dotychczasowy system się nie sprawdza. Duży mankament to brak automatyzacji i skalowalności produkcji ortez, zarówno w Polsce jak i na świecie. – Mimo stosowania coraz nowocześniejszych materiałów i udoskonalania dotychczasowych metod, w świecie ortotyki cały czas króluje warsztatowa produkcja, gipsowe miary pacjenta. Nad wytworzeniem każdej z ortez trzeba spędzić godziny ciężkiej pracy – zwraca uwagę specjalistka.

Ortotycy woleliby mieć więcej czasu na przeprowadzenie dokładnego wywiadu wstępnego, zbadanie siły mięśniowej pacjenta, analizę chodu oraz ocenę potrzeb w przypadku każdego dziecka. Krótsza produkcja zaoszczędzi też czas lekarzy i fizjoterapeutów. A przede wszystkim dzieci i ich rodziców.

Ortezy w dwa dni

Czy nowe technologie to umożliwią? Na starcie projektu panuje optymizm.

Nasze hybrydowe ortezy 3D jesteśmy w stanie wyprodukować w ciągu dwóch, trzech dni – deklaruje Adam Stachura.

Jak to możliwe? Ominięty zostanie żmudny proces związany z wykonaniem miary gipsowej, a także korekcji odlewu i budowania ortezy na uzyskanym pozytywie gipsowym. – Zamiast tego skanujemy w technologii 3D tę część ciała, na którą pacjent potrzebuje ortezy. Pozwala to na bardzo wierne odtworzenie anatomii, wyeliminowanie obróbki końcowej ortezy, a także precyzyjne zamodelowanie jej kształtu, zwłaszcza gdy pojawiają się w nim elementy niestandardowe – tłumaczy.

Wszelkie decyzje w projekcie zapadają w wyniku dialogu branży medycznej z branżą technologiczną. Doktor Małgorzata Szmurło, lekarz rehabilitacji medycznej, zwraca uwagę, że obecnie nie ma określonych standardów jakościowych, jakie powinna spełniać orteza. Ani systemu kontroli jej efektywności. Dlatego uważam, że pomysł współpracy technologiczno-medycznej w ramach projektu badawczo-rozwojowego jest szansą na wprowadzenie zmian systemowych, których efektem będzie poprawa efektywności leczenia dzieci z niepełnosprawnością ruchową. Połączenie osób, które mają wieloletnie doświadczenie i kompleksową znajomość technologii druku 3D, ze starannie dobranym personelem z branży medycznej może skutkować prawdziwą rewolucją w dziedzinie ortotyki – przewiduje.

Gładkie i bezpieczne dla skóry

W jakiej technologii będą wykonane ortezy?

– To przełomowa technologia druku 3D, Multi Jet Fusion, opatentowana przez firmę HP. W dużym uproszczeniu, polega ona na spiekaniu proszków z tworzyw sztucznych (PA i TPU) przy użyciu lamp emitujących energię termiczną, oddziałującą powierzchniowo na pole robocze, oraz precyzyjnych głowic drukujących, nanoszących specjalne agenty, co łącznie umożliwia niezwykle precyzyjne tworzenie detali – wyjaśnia Rafał Świerczyński.

W zależności od modelu urządzenia, możliwe jest drukowanie jednokolorowych modeli 3D lub drukowanie w pełnej gamie kolorów. Do części zadań mają zostać użyte żywice fotopolimerowe. To materiał o wysokiej elastyczności, pozwalający na uzyskanie niezwykle gładkich powierzchni.

Adam Stachura ujawnia, że do druku zostaną wykorzystane proszki poliamidowe PA11 oraz PA12, które nadają wytrzymałość, niską wagę i są bezpieczne dla skóry dziecka. – Elastomery TPU, z których skorzystamy, nadadzą produktowi elastyczność w częściach, które będą tego wymagały zaznacza.

Biorąc pod uwagę dynamiczny rozwój technologii druku przestrzennego oraz przechodzenie przez kolejne fazy projektu, zespół nie wyklucza korzystania z innych materiałów oraz metod wytwarzania przyrostowego.

Zapytany, na czym polega przewaga projektowania wspomaganego komputerowo nad tradycyjnymi technologiami produkcyjnymi, wyjaśnia: – Pozwala na optymalizację kształtu ortezy, zmienną grubość ścianek, czyli zwiększoną sztywność lub elastyczność różnych obszarów. Nie ma też konieczności obróbki ostrych krawędzi ortez, które w tradycyjnej metodzie produkcji poddawane są konwencjonalnej obróbce mechanicznej.

W jego przekonaniu projektowanie z jednoczesną analizą sił (MES), którym będzie poddawana orteza podczas pracy, pozwala na wytworzenie całego elementu „z niespotykaną dotychczas w ortotyce dokładnością pomiarową”.

Kompleksowe rozwiązania

Druk 3D pozwala na znaczne ograniczenie wagi ortez. Poprzez zmniejszenie grubości ścianek i optymalizację kształtu zmieszczą się one w standardowym obuwiu. Mają wyglądać nowocześnie i stylowo.

Joanna Chitryniewicz-Rostek, fizjoterapeuta ORTHEO3D, jest przekonana, że lekkość i funkcjonalność produktu spowoduje, że samo zakładanie ortezy będzie się odbywać w mniej problematyczny sposób. Nie bez znaczenia jest tu wykorzystanie materiałów, które będą zapobiegać mechanicznym uszkodzeniom naskórka, co obecnie jest dosyć częstym problemem użytkowników.

Kolejny atut hybrydowych ortez 3D to proste modyfikowanie parametrów wraz ze wzrostem dziecka oraz zmieniającymi się potrzebami. W ten sposób aparat „rośnie” razem z pacjentem.

Celem zespołu projektowego jest nie tylko sam produkt. – Chcemy zapewnić kompleksowe rozwiązania. Procedurę medyczną, diagnostyczną i ścieżkę produkcyjną, realizowaną w jednolitym i spójnym środowisku. Jest to innowacyjne i unikalne – wskazuje Rafał Świerczyński.

Wypracowanie jednolitego procesu, który będzie pozwalał na szybkie i precyzyjne pobieranie danych pacjentów i przygotowanie indywidualnie dopasowanych ortez zgodnie z zaleceniami lekarza prowadzącego, nie byłoby możliwe bez połączenia wielu kompetencji. Stąd intensywna współpraca projektantów CAD i techników druku 3D z lekarzami, fizjoterapeutami i ortotykami.

A cena? Dobra wiadomość dla rodzin jest taka, że ortezy mają być przystępne cenowo.

– Największym sukcesem będzie, gdy nielubiana do tej pory orteza zacznie się kojarzyć dzieciom ze zwiększonymi możliwościami, łatwiejszym pokonywaniem kolejnych kroków – mówi Małgorzata Serafin.

Zespół czeka teraz ogromna praca koncepcyjna: zanim powstaną prototypy, konieczne jest zebranie danych od wielu pacjentów i zestawienie ich ze sobą.

– Samo pobranie skanów 3D u części pacjentów ze schorzeniami neurologicznymi będzie niezwykłym wyzwaniem, wymagającym precyzji, delikatności, a jednocześnie cierpliwości – zwraca uwagę Rafał Świerczyński.

Kolejny etap to testy i badania, aby uzyskać pewność, że produkt jest bezpieczny i w 100 proc. realizuje założenia medyczne. Cały projekt powinien się zakończyć nie później niż w 2023 roku.

Dlaczego „Szybka Ścieżka”

We wsparciu z Funduszy Europejskich w konkursie „Szybka Ścieżka” Narodowego Centrum Badań i Rozwoju zespół projektowy widzi szansę na skrócenie całego procesu. Dzięki temu pomysł się nie zestarzeje.

– Środki pozyskane w ramach projektu NCBR umożliwiają nam skupienie się na pracach badawczych i projektowych. Zabezpieczą udział wysokiej klasy specjalistów oraz pozwolą pozyskać najnowszej generacji sprzęt niezbędny do jego realizacji mówi Rafał Świerczyński. – To wszystko daje nam szansę na szybkie i sprawne prowadzenie prac i uzyskanie w ich efekcie w pełni funkcjonalnego wyrobu medycznego spełniającego nie tylko wymagania medycznie, ale także dającego szansę na lepszą, sprawną przyszłość dla naszych najmłodszych pacjentów. A na tym najbardziej nam zależy – akcentuje szef projektu ORTHEO3D.

Program „Szybka Ścieżka” jest realizowany w ramach Programu Innowacyjny Rozwój. Jego adresaci to przedsiębiorstwa, konsorcja przedsiębiorstw lub konsorcja przedsiębiorstw i jednostek naukowych. Mogą się one ubiegać o dofinansowanie realizacji projektu badawczo-rozwojowego, który obejmuje przynajmniej prace rozwojowe. Ich celem powinno być opracowanie nowych lub udoskonalenie już istniejących projektów lub usług.

Najbardziej popularnym konkursem „Szybkiej Ścieżki” jest ten, w którym nie określa się ograniczeń tematycznych. Składany w nim projekt musi się jedynie wpisywać w jedną z Krajowych Inteligentnych Specjalizacji. 22 czerwca zakończy się nabór wniosków o dofinansowanie innowacyjnych projektów w pierwszym takim konkursie ogłoszonym w tym roku, z alokacją 1,2 mld zł. Jednak już 1 lipca NCBR ogłosi kolejny konkurs „Szybka Ścieżka” dla przedsiębiorców oraz konsorcjów (także z udziałem jednostek naukowych) realizujących projekt poza województwem mazowieckim. Nabór wniosków zostanie uruchomiony 3 sierpnia i potrwa do 14 września br. 

Przedsiębiorcy wolą wziąć auto w leasing niż kupić je za gotówkę. Dowiedz się, dlaczego

Jak sfinansować auto? Jest to dylemat, przed którym staje niemal każdy przedsiębiorca, który zamierza nabyć nowy samochód do firmy. Zarówno gotówka, jak i leasing mają swoje mocne i słabe strony. Wybór formy finansowania powinien być podjęty świadomie, po dokładnym określeniu własnych potrzeb, preferencji i możliwości. Choć zakup za gotówkę jawi się jako najbezpieczniejsza i najwygodniejsza opcja, to przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na wygodny i elastyczny leasing. Dlaczego?

Kupno samochodu za gotówkę? Tak, jeśli masz dość kapitału i nie zależy Ci na optymalizacji podatkowej

Zakup samochodu za gotówkę to najprostszy i zdecydowanie najszybszy sposób na sfinansowanie nowego samochodu do firmy. Wystarczy udać się do salonu i zrealizować transakcję. Dealer wystawi fakturę, która może być zaliczona na poczet jednorazowego odpisu amortyzacyjnego. Następnie nabywca musi zarejestrować auto i odebrać je z salonu w umówionym terminie.

Do zdecydowanych zalet kupna samochodu za gotówkę należy zaliczyć możliwość całkowitego ominięcia procedur i formalności, z którymi nabywca musiałby się mierzyć w przypadku zewnętrznego finansowania. Poza tym nabywca nie zaciąga zobowiązania, a nabyty samochód od razu staje się własnością kupującego. To z kolei może być zarówno zaletą, jak i wadą – zależnie od podejścia konsumenta.

Do wad zakupu nowego samochodu za gotówkę należy zaliczyć przede wszystkim konieczność jednorazowego wydania dużej sumy pieniędzy, co może znacząco nadszarpnąć domowy lub firmowy budżet, zachwiać płynnością finansową oraz narazić kupującego na ograniczenie zdolności inwestycyjnej. Poza tym nabywca nie będzie mógł wliczyć kwoty transakcji do kosztów uzyskania przychodów, co ograniczy skuteczność optymalizacji podatkowej.

Zakup za gotówkę to także konieczność ścisłego trzymania się zaplanowanej kwoty zakupu i budżetu. Często ogranicza to możliwość nabycia lepszego, nowszego czy lepiej wyposażonego modelu auta, a przez to sprawia, że nabywany samochód nie spełni całkowicie potrzeb i preferencji klienta.

Przedsiębiorcy wolą leasing

Leasing jest obecnie jedną z najczęściej wybieranych form zewnętrznego finansowania nowych samochodów. Pozwala on uzyskać możliwie największą optymalizację podatkową, znacząco zwiększa dostępność do droższych, lepiej wyposażonych modeli aut, a także ogranicza ryzyko utraty płynności finansowej.

Jakie marki aut najczęściej są finansowane? BMW, Audi, Skoda, Toyota, a nawet Alfa Romeo. Leasing zapewnia minimum formalności i procedur, dzięki czemu jest dostępny nawet dla nowych firm. Firmy leasingowe nie mają obowiązku sprawdzania zdolności kredytowej leasingobiorcy, a wszelkie formalności można załatwić całkowicie online i bez wychodzenia z domu.

Leasingowany samochód pozostaje własnością firmy leasingowej, dzięki czemu pod koniec trwania umowy leasingobiorca może zdecydować, czy chce wykupić samochód z umowy, czy zawiązać umowę na nowe auto. Poza tym leasing ogranicza koszty ponoszone przez leasingobiorcę związane z utratą wartości rezydualnej przez auto. Co więcej, wraz z leasingiem nabywca może uzyskać atrakcyjne pakiety ubezpieczenia czy obsługi serwisowej samochodu. Leasing po prostu się opłaca.

Zasady gromadzenia materiału dowodowego w sprawie podatkowej

„Organ podatkowy jest obowiązany zebrać i w sposób wyczerpujący rozpatrzyć cały materiał dowodowy”. Tak wynika z treści art. 187 § 1 ustawy Ordynacja podatkowa (Dz.U. 2019.900, tj. z dnia 14 maja 2019 r., zwanej dalej „Ordynacją podatkową”). W praktyce często jest jednak tak, że ta szalenie istotna dla sprawy podatkowej zasada nie jest przestrzegana przez organy podatkowe oraz celno-skarbowe podczas prowadzenia czy to kontroli podatkowej, kontroli celno-skarbowej, czy postępowania podatkowego. Nieprawidłowości w jej przestrzeganiu są przyczyną uchylenia co drugiej decyzji podatkowej.

Nakaz dążenia do odnalezienia prawdy obiektywnej (materialnej)

Organ podatkowy czy celno-skarbowy nie może prowadzić postępowania czy też kontroli, jednostronnie, tzn. nie może być to ukierunkowane na z góry założony cel, ani gromadzić tylko tych dowodów, które ten cel przybliżają.

Jak można przeczytać w uznanym komentarzu do artykułu 187 Ordynacji podatkowej, naczelną zasadą postępowania podatkowego jest zapisana w art. 122 tejże ustawy tzw. zasada prawdy obiektywnej. Została ona skonkretyzowana w art. 187 § 1 Ordynacji podatkowej, który nakłada na organ podatkowy obowiązek zebrania i w sposób wyczerpujący rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Tym samym organ prowadzący sprawę podatkową jest obowiązany zebrać materiał dowodowy dotyczący wszystkich okoliczności, z którymi – na podstawie obowiązujących przepisów – wiążą się skutki prawne. Niezebranie (niedążenie do zebrania) kompletnego materiału dowodowego lub – w przypadku jego zebrania – nieodniesienie się (nierozważenie) do wszystkich dowodów narusza komentowany przepis w stopniu mogącym mieć istotny wpływ na wynik sprawy.

Ponadto nienależyte wyjaśnienie stanu faktycznego nie może być podstawą ustaleń negatywnych dla strony. Swoje twierdzenia organ powinien oprzeć na przekonującym materiale dowodowym, a niedające się usunąć wątpliwości powinny być rozstrzygane na korzyść podatnika – w myśl zasady in dubio pro tributario (vide także art. 10 i art. 11 ustawy Prawo przedsiębiorców).

Zgromadzenie pełnego materiału dowodowego

W jednym z orzeczeń wydanych jeszcze na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że „zaniechanie przez organ administracji państwowej podjęcia czynności procesowych zmierzających do zebrania pełnego materiału dowodowego, zwłaszcza gdy strona powołuje się na określone i ważne dla niej okoliczności, jest uchybieniem przepisom postępowania skutkującym wadliwością decyzji. Obowiązek zgromadzenia i wszechstronnego zbadania materiału dowodowego istnieje także wtedy, gdy organ ma uprawnienia do wydawania decyzji o charakterze uznaniowym” (wyrok NSA w Warszawie z dnia 19 marca 1981 r., SA 234/81, ONSA 1981, nr 1, poz. 23).

W orzeczeniu aktualnym już na gruncie Ordynacji podatkowej Naczelny Sąd Administracyjny zawarł tezę, w myśl której „organ podatkowy ze względu na realizację zasady prawdy obiektywnej powinien podjąć wszelkie niezbędne działania w celu dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz jest zobowiązany zebrać w sposób wyczerpujący i rozpatrzyć cały materiał dowodowy. Obowiązki te zostały nałożone nie tylko na organ rozstrzygający sprawę w pierwszej instancji, lecz także na podatkowy organ odwoławczy” (wyrok NSA w Lublinie z dnia 17 kwietnia 2000 r., I SA/Lu 28/99, LEX nr 40691).

„Zaniechanie tych obowiązków skutkuje wadliwością decyzji” (wyrok WSA w Krakowie z dnia 10 grudnia 2009 r., I SA/Kr 1203/09, LEX nr 549810), zaś „Zaniedbanie organu administracji państwowej, polegające na niedopełnieniu obowiązku zgromadzenia pełnego materiału dowodowego, jest wadą postępowania uzasadniającą uchylenie decyzji wydanej w wyniku takiego zaniedbania” (por. wyrok NSA w Warszawie z dnia 11 czerwca 1981 r., SA 503/81, ONSA 1981, nr 1, poz. 54). Ponadto „Przez wyczerpujące rozpatrzenie całego materiału dowodowego należy rozumieć ustosunkowanie się przez organ podatkowy do każdego dowodu, bądź grupy dowodów jednorodnych i dokonanie ich oceny we wzajemnym ze sobą powiązaniu. Obowiązkiem organu jest nie tylko wskazanie, na podstawie jakich dowodów ustalono stan faktyczny sprawy, lecz odniesienie się do dowodów, którym odmówiono wiarygodności” (por. wyrok NSA w Warszawie z dnia 29 września 1998 r., III SA 682/97, LEX nr 35496).

Co ważne, „W swoich ustaleniach faktycznych organ podatkowy nie może opierać się na domniemaniach. Domniemanie okoliczności faktycznej negowanej przez podatnika stanowi naruszenie przepisów postępowania” (wyrok Naczelny Sąd Administracyjny we Wrocławiu z dnia 27 lipca 1994 r., SA/Wr 648/94, POP 1996, z. 3, poz. 101).

Znaczenie postępowania dowodowego

W tym zakresie orzecznictwo i doktryna są przebogate. Poniżej kilka przykładów.

„Wyczerpujące rozpatrzenie całego materiału dowodowego powinno prowadzić do jednoznacznych ustaleń faktycznych i prawnych. Ma to szczególne znaczenie nie tylko w kontekście stosowania określonych przepisów postępowania podatkowego, lecz przede wszystkim także dla prawidłowości zastosowania określonej normy prawa materialnego. Niepełne, a więc wadliwe ustalenie stanu faktycznego nie daje podstaw do prawidłowej subsumcji odpowiednich norm prawa materialnego. Można stwierdzić, że prawidłowe ustalenie stanu faktycznego ma decydujące znaczenie dla dalszego toku postępowania podatkowego i jego weryfikacji w ewentualnym postępowaniu sądowoadministracyjnym. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Mimo podejmowania wszelkich możliwych kroków w celu wyjaśnienia stanu faktycznego wątpliwości pozostają. Należy w pełni aprobować poglądy doktryny oraz judykatury, które przyjmują zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika (in dubio pro tributario)” (por. A. Mariański, Glosa do wyroku NSA…, s. 36; B. Brzeziński, W. Nykiel, Zasady ogólne…, s. 10; wyrok NSA w Łodzi z dnia 19 września 2001 r., I SA/Łd 48/01, M. Pod. 2002, nr 7, s. 33).

„Realizacja prawdy materialnej może mieć miejsce tylko wtedy, gdy wszelkie czynności podejmowane przez organy podatkowe będą realizowane z zachowaniem obiektywizmu i rzetelności” (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 9 maja 2017 r., I GSK 1201/15 LEX nr 2325434).

„Postępowanie dowodowe w sprawach podatkowych ma na celu ustalenie rzeczywistego stanu faktycznego w kontekście określonej normy materialnego prawa podatkowego. Postępowanie dowodowe w sprawach podatkowych nie jest celem samym w sobie, lecz stanowi poszukiwanie odpowiedzi, czy w określonym stanie faktycznym sytuacja podatnika podpada, czy też nie podpada pod hipotezę (a w konsekwencji i dyspozycję) określonej normy materialnego prawa podatkowego” (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie z dnia 1 sierpnia 2017 r., I SA/Rz 354/170 LEX nr 2340779).

Podsumowanie

Jak stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli w opublikowanym 2 stycznia 2019 r. podsumowaniu raportu na temat „Barier prawnych w rozwoju firm rodzinnych w Polsce”: „Kontrola w urzędach skarbowych i Ministerstwie Finansów pokazała, że skomplikowany charakter przepisów prawa oraz częste jego zmiany mogą w dalszym ciągu stanowić główną barierę w prowadzeniu działalności gospodarczej”. NIK wskazała w raporcie m.in. na dużą liczbę błędów popełnianych przez urzędników skarbowych. Przeprowadzone przez NIK badania objęły I kwartał 2018 r. W tym okresie NIK stwierdziła aż 55% uchylonych przez sądy administracyjne interpretacji indywidualnych wydanych przez organy podatkowe i aż 29,1% uchylonych decyzji podatkowych przez organy drugiej instancji oraz 16,1% uchyleń tych decyzji przez wojewódzkie sądy administracyjne (łącznie aż 45% uchyleń decyzji organów podatkowych; podobne wartości, jak w raporcie działalności Urzędów Kontroli Skarbowych opublikowanym przez NIK w 2015 r.). W raporcie mowa jest także o naruszeniu zasad prowadzenia postępowań podatkowych w połowie skontrolowanych urzędów skarbowych. Ma to swoje odzwierciedlenie w orzecznictwie. Wśród głównych przyczyn uchylania decyzji organów podatkowych przez organy drugiej instancji oraz sądy Dyrektor Departamentu Poboru Podatków wskazał m.in.: braki w materiale dowodowym, niewyjaśnianie wszystkich okoliczności stanu faktycznego sprawy, błędne określanie wysokości zobowiązania podatkowego, a także brak dostatecznego udowodnienia, że przedsiębiorca nie działał w dobrej wierze lub zachował się niedbale, dokonując transakcji stanowiącej ogniwo w łańcuchu karuzeli VAT.

Powyższe dobitnie świadczy o tym, że organy podatkowe i celno-skarbowe dopuszczają się na co dzień bezprawia urzędniczego. Dlatego tak trudno podatnikom dać wiarę w bezstronność działań organów podejmowanych w ich sprawach podatkowych. Jeżeli jeden z organów państwowych powołanych do kontroli działalności innych organów państwowych, takich jak organy podatkowe, w swym raporcie nie pozostawia na owych organach „suchej nitki” m.in. w zakresie popełnianych błędów co do zasad gromadzenia materiału dowodowego, to organy takie zawsze pozostaną niewiarygodne w zakresie swych działań podejmowanych w toku prowadzonych postępowań. Organy, które same nie zachowują się zgodnie z literą prawa i są publicznie napiętnowane z tego powodu przez inny organ państwowy do tego upoważniony, nie mogą skutecznie dokonywać ocen podatników w prowadzonych przez siebie postępowaniach. Co więcej, nie mogą nawet wymagać od podatników zachowań zgodnych z prawem, gdyż same go nie przestrzegają.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.