Kurs funta spada

Wczorajsze posiedzenie Banku Anglii nie przyniosło niespodzianek. Stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie a na rynki trafiło jeszcze 100 mld funtów miesięcznie w ramach programu skupu aktywów. Inwestorzy jednak nie przyjęli tego za dobrą monetę.

Bank Anglii nie zaskoczył

Wczoraj poznaliśmy decyzję banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Zgodnie z oczekiwaniami pozostały one na niezmienionym poziomie. Na uwagę zasługuje zwiększenie programu skupu aktywów o kolejne 100 mld funtów. Jest to zgodne z pewną ogólną koncepcją wychodzenia z kryzysów, stosowaną obecnie na świecie. Pytanie tylko jaki długotrwały efekt będzie miała taka kreacja pieniądza. Rynki nie uwierzyły jednak w zapewnienia o dobrych perspektywach i wczorajszy dzień zakończył się silnymi spadkami funta. Co ciekawe, funt nie odbił nawet dzisiaj rano po znacznie lepszych danych na temat sprzedaży detalicznej.

Rynek pracy w USA

Wczorajsze dane na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych pokazują dużą dynamikę tamtejszego rynku pracy. 1,5 mln złożonych wniosków w ciągu tygodnia to około 1% pracujących w tym kraju. Co ciekawe, pomimo tego, że oczekiwano wyniku o niemal 20% niższego, rynki i tak przyjęły tę informację bardzo spokojnie. Nawet doszło do umocnienia się dolara względem euro.

Dane z Polski

Dzisiaj od rana poznaliśmy dane na temat produkcji przemysłowej w Polsce. Spada ona w ujęciu rocznym o 17%. Wynik ten jest zgodny z oczekiwaniami, ale jednak nie nastawia optymistycznie. To tak, jakby nasza gospodarka straciła w całości dwa miesiące. Co ciekawe, pomimo tych danych premier Mateusz Morawiecki zapewnia, że recesja w Polsce będzie być może najpłytsza w Europie i wyniesie mniej niż 4%. Złoty niemal nie zareagował na te dane.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Czy warto zainwestować w halę magazynową z budynkiem biurowym?

Zamiast hali magazynowej z zapleczem socjalnym wielu Inwestorów decyduje się na realizację obiektu magazynowo – biurowego. To dobre rozwiązanie, które pozwala połączyć istotne potrzeby oraz postawić na logistykę. Sprawny przepływ towarów w przestrzeni magazynowej zostaje uzupełniony dodatkowymi funkcjami, dzięki którym możliwe jest efektywniejsze zarządzanie i komunikacja. Dobry przepływ informacji, współpracę między działami oraz usprawnienie procesów – wszystko to można zaplanować w ramach odpowiedniego projektu hali magazynowej z budynkiem biurowym.Hala z budynkiem biurowym

Biurowiec przy hali magazynowej jako wizytówka firmy

W tego typu obiektach budynek biurowy stanowi nie tylko wizytówkę kompleksu przemysłowego, ale także całej marki czy przedsiębiorstwa. Ważne aby już na etapie projektu dobrać właściwe środki, aby biurowiec niósł odpowiednie treści. Zrozumienie marki i sposobu, w jaki firma funkcjonuje pozwala nadać budynkowi indywidualny sznyt. Można zatem sięgać po różnorodne rozwiązania. Wysunąć obiekt poza obrys całego kompleksu, rozrzeźbić bryły czy zestawić ze sobą horyzontalne i wertykalne elementy elewacji. Podkreślić krawędzie oryginalnym i dopasowanym oświetleniem. Zagrać kolorem i materiałami wykończeniowymi – dostosować je do barw firmowych czy branży, w której działa Inwestor. Możliwości jest wiele, najważniejsze jednak, by były spójne i odpowiednio dobrane.Budynek biurowy firmy produkcyjnej

Komfortowe wnętrza biurowe

Aby sprzyjać dobrym relacjom i warunkom pracy nie można zapomnieć o dobrym projekcie wnętrz. Komfort, użyteczność i funkcjonalność powinny być równie ważne jak estetyka i ponadczasowe projektowanie. Dlatego też warto planować wnętrza, w których przyszły użytkownik będzie po prostu czuć się dobrze. Dobrym rozwiązaniem są przeszklone fasady – dzięki temu pracownicy mają dostęp do naturalnego oświetlenia i widoku na zewnątrz, a eksploatacja budynku możne być tańsza. Nieoczywisty dzisiaj dostęp do świeżego powietrza – projektując nowoczesny biurowiec dobrze uwzględnić możliwość samodzielnego otwarcia czy uchylenia okna. Do wnętrz warto wprowadzać uspokajającą zieleń, naturalne materiały i charakterystyczny, indywidualnie dobrany detal.kompleks hal z budynkiem biurowym

Dobra logistyka w hali magazynowej to podstawa

Choć w budynku magazynowo – biurowym, pierwsze skrzypce grają biura to projekt hali magazynowej należy dopracować równie dokładnie i szczegółowo. Zrozumienie potrzeb inwestycji na etapie projektu hali gwarantuje odpowiednie rozwiązania, aby zapewnić sprawny przepływ i dobry dostęp do składowanych w magazynie towarów. Dobry projekt zapeni optymalne wykorzystanie przestrzeni zarówno w obrębie działki jak i wewnątrz budynku oraz uwzględni przyszłe możliwości rozwoju.

Rola CoBouw

Firma CoBouw jako ekspert w dziedzinie projektowania i generalnego wykonawstwa ma na swoim koncie liczne realizacje hal magazynowych z budynkami biurowymi, m.in. obiekty dla firm takich jak Sun Garden Poland, Liedmann czy Meblosoft. Nasi specjaliści proponują rozwiązania skrojone na miarę, uwzględniając przepisy prawa oraz wymagania i potrzeby Inwestora, najnowsze możliwości technologiczne i trendy z dziedziny designu. Jednak najlepszym potwierdzeniem naszego profesjonalizmu i zaangażowania są Inwestorzy, którzy kontynuują z nami współpracę podczas realizacji kolejnych obiektów.

Zastój wymusza porządki

Po czwartkowym schłodzeniu nastrojów nie cichną obawy o drugą falę zachorowań, ale brak wstrząsających informacji skłania inwestorów do utrzymania status quo i spokojnego wyczekiwania weekendu. Wahania w ta i z powrotem są męczące, więc nie zaszkodzi zakończyć tydzień wcześniej. Kalendarz w piątek jest lekki z częściową uwagą na spotkaniu europejskich przywódców w sprawie funduszu naprawczego.

Cały tydzień przebiega na ważeniu wpływu negatywnych informacji związanych z rozprzestrzenianiem się wirusa w USA i Chinach, a pozytywnym odbiorem danych makro sugerujących silniejsze odbicie ożywienia. Obu nie da się całkowicie bagatelizować, stąd też nie ma przekonania do rozkręcania korekty, jak i odbudowywania rajdu ryzykownych aktywów. Rynki znalazły się w zawieszeniu, a inwestorzy czekają na świeże impulsy. Jedyna rzecz, która może zmącić spokój to niecierpliwość inwestorów siedzących na aktywnych pozycjach. Brak kontynuacji wzrostów może w końcu prowadzić do kapitulacji posiadaczy długich pozycji. Taki los spotkał wczoraj GBP/USD, który mocno obniżył się pomimo jastrzębich impulsów ze strony Banku Anglii. Bank rozszerzył program skupu aktywów tylko o 100 mld GBP, podczas gdy konsensus ustawiał się na 200 mld GBP. W komunikacie BoE ominął też kwestię wprowadzenia ujemnych stóp procentowych, o czym niejednokrotnie w swoich wypowiedziach wspominali członkowie Monetary Policy Council. Jednak łącznie przekaz banku nie był na tyle pozytywny, aby obronić funta, który wcześniej dużo skorzystał na poprawie rynkowych nastrojów. Gdy tego zabrakło, długie pozycje stały się niewygodne.

W okresach niezdecydowania pozycjonowanie zaczyna odgrywać dominującą rolę. Kolejny na celowniku może być EUR/USD, który ma problemy z odbiciem od 1,12. Przełom maja i czerwca był okresem imponującego rajdu eurodolara z okolic 1,08 do 1,14. Głównie na słabości USD podyktowanej przesiadką na bardziej ryzykowne aktywa, trochę wzmocnieniem wsparcia monetarnego ze strony EBC, a trochę entuzjazmem wokół projektu funduszu naprawczego UE. Wpływ wszystkich trzech jednak osłabł, czy to z pełnego ich zdyskontowania, czy to z zadziałania przeciwnych sił. Sytuację maja szansę odmienić dzisiejsze rozmowy przywódców państw europejskich nad szczegółami wartego 750 mld EUR funduszu naprawczego. Na tak wczesnym etapie znaczne postępy w zatwierdzaniu szczegółów są mało prawdopodobne, jednak pozytywnym sygnałem może być, jeśli tzw. „Oszczędna Czwórka”, tj. państwa przeciwne zbyt hojnym wydatkom unijnym, nie zgłosi silnego sprzeciwu. Sugerowałoby to, że finalizacja negocjacji może nastąpić dość szybko (już w lipcu) bez dołożenia obostrzeń dla państw potrzebujących pomocy. Przecieki z rozmów w tym tonie dałyby impuls do wzmocnienia EUR, choć raczej nie za dużego, biorąc pod uwagę koniec tygodnia.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Milton Essex SA wznawia ofertę publiczną zawieszoną z powodu pandemii covid-19. Spółka z sektora med-tech chce zadebiutować na NewConnect w III kwartale 2020 r.

Milton Essex, warszawska spółka specjalizująca się w tworzeniu innowacyjnych urządzeń i oprogramowania do cyfrowej diagnostyki medycznej, opublikowała suplement do dokumentu ofertowego z dn. 02 marca 2020 r.  i wznawia ofertę publiczną akcji zawieszoną z powodu pandemii covid-19.

W ramach oferty publicznej na podstawie dokumentu ofertowego chce pozyskać nie więcej niż równowartość 1 mln euro. Zapisy na akcje rozpoczną się 6 lipca 2020 r. Poprzedzi je book-building trwający w dniach 30 czerwca – 2 lipca 2020 r.

Środki z emisji do 2 750 tys. nowych akcji serii L zostaną przeznaczone przede wszystkim na finalizację prac związanych z pierwszym urządzeniem do diagnozy alergii, jego rejestrację, badania kliniczne i program pilotażowy urządzenia. – Finalizujemy prace nad rynkową wersją głowicy skanującej oraz oprogramowania diagnostycznego wspomaganego dedykowanymi algorytmami sztucznej inteligencji tworzących system SkinSense™. Urządzenie skierowane jest na profesjonalny rynek diagnostyki alergii. Prezentację komercyjnego rozwiązana planujemy na przyszły rok – zapowiada Radosław Solan, Wiceprezes Milton Essex.

Milton Essex wykorzystuje ponad 20 lat doświadczeń badawczych swoich akcjonariuszy oraz partnerów naukowych, w dziedzinie zastosowania optoelektroniki, termodynamiki i sztucznej inteligencji w diagnostyce medycznej. Dzięki współpracy z Wojskową Akademią Techniczną, ma również dostęp do technologii mających zastosowanie militarne. Wynikiem tych prac jest opracowany profesjonalny system diagnostyczny SkinSense™ do zautomatyzowanego odczytu wyników skórnych testów alergicznych wspieranego dedykowanymi algorytmami sztucznej inteligencji.

System SkinSense™ może być z powodzeniem wykorzystywany zarówno przez lekarzy specjalistów alergologów w codziennej praktyce, jak również, co jest przełomową innowacją, przez lekarzy innych specjalizacji, którzy spotykają się z alergiami w swojej praktyce medycznej. Rynek diagnostyki alergii bardzo szybko rośnie, gdyż już teraz niemal co drugi mieszkaniec Ziemi cierpi na mniejsze lub większe objawy alergii w różnych postaciach. SkinSense™ jest w 100% zgodny z wszystkimi dostępnymi obecnie na rynku zestawami do wykonywania skórnych testów alergicznych renomowanych światowych producentów.

W odpowiedzi na trwającą pandemię COVID-19, w portfelu produktowym Spółki znalazł się niedawno trzeci, po SkinSense™ i InfraSkin™, zautomatyzowany system diagnostyczny wspomagany sztuczną inteligencją – Face-Cov™. Face-Cov™ to skaner do wykrywania symptomów temperaturowych zarażenia czynnikami infekcyjnymi, którego opracowanie stało się możliwe dzięki zaawansowaniu prac nad systemem SkinSense™. Posiadając stosowną wiedzę i doświadczenie w użytkowaniu, konstrukcji oraz zastosowaniu do celów pomiarowych urządzeń tego typu, Milton Essex postanowił wykorzystać fakt rozwoju rynku kamer termowizyjnych w kierunku zastosowań pomiarowych i wprowadzić na rynek własną konstrukcję dedykowanej kamery obudowanej w system informatyczny wspomagający i wykorzystujący zastosowaną technikę pomiarową.

Spółka Milton Essex S.A. jest beneficjentem dotacji NCBiR z programu „Ścieżka dla Mazowsza” o wartości 10,1 mln PLN. Dotychczas na badania wykorzystała ponad 3,5 mln zł.

InventionMed ma umowę na dystrybucję testów na koronawirusa

Technologiczna spółka z branży medycznej InventionMed zajmie się dystrybucją testów na COVID-19. Spółka zawarła umowę z firmą Proster Company Limited, który nabywa je od spółki Calth Co. Ltd. InventionMed będzie wyłącznym, autoryzowanym przedstawicielem na terytorium Polski.

Zawarta umowa ma charakter ramowy i będzie obowiązywała przez rok.  Szczegółowe dane dotyczące ceny, wielkości zamówienia i dostawy zostaną określone odrębną umową.

– Postanowiliśmy wykorzystać nasze kontakty na rynku azjatyckim i włączyć się w walkę z wirusem SARS-COV-2. Liczymy, że nasza współpraca z Proster Company Limited poszerzy możliwości diagnostyczne na obecność choroby COVID-19 na rynku polskim – komentuje Tomasz Kierul, prezes InventionMed.

Umowa związana z dystrybucją testów na COVID-19 to kolejny kontrakt z Proster Company Limited. Firma specjalizująca się w dermatologii klinicznej zajmie się również dystrybucją symulatorów medycznych w technologii VR i AR w na terytorium Korei Południowej.

Obecnie InventionMed pracuje nad rozwojem symulatorów medycznych w wirtualnej rzeczywistości. Równolegle, przy wsparciu technologicznej firmy z branży IT SoftBlue, przygotowuje się do budowy Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych w Bydgoszczy. „Wirtualny szpital” będzie wyposażony w najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne i prototypowe symulatory medyczne w oparciu o VR (virtual reality) i AR (augmented reality) oraz autorską technologię InventionMed – podwójną immersję. Projekt został dofinansowany przez Ministerstwo Rozwoju kwotą 16 mln zł, a dzięki zaangażowaniu inwestora, możliwe będzie rozpoczęcie prac rozwojowych i budowlanych.

Holo4Labs z sukcesem zakończyło kampanię crowdfundingową i pozyskało maksymalną zakładaną kwotę 1,2 mln zł

Holo4Labs, technologiczna spółka oferująca rozwiązanie Mixed Reality dla branży laboratoryjnej ukierunkowane na rozwój zdalnej współpracy, digitalizację i wzrost bezpieczeństwa, w ciągu 10 dni pozyskała w kampanii crowdfundingu udziałowego na platformie Smartfunds maksymalną zakładaną kwotę 1,2 mln zł. Ostatecznie, blisko 170 inwestorów obejmie 12 proc. udziałów spółki przy wycenie post-money 11,2 mln zł. Pozyskane środki pozwolą Holo4Labs na skalowanie produktu na rynkach zagranicznych i wprowadzenie kolejnych funkcji oraz zastosowań zwiększających jeszcze bardziej potencjał komercyjny.

Holo4Labs oferuje innowacyjne oprogramowanie laboratoryjne bazujące na goglach rozszerzonej rzeczywistości Microsoft HoloLens 2 zintegrowanych z oprogramowaniem Thermo Scientific™ SampleManager LIMS™ (Laboratory Information Management System) – systemem do zarządzania informacjami i procesami operacyjnymi w branży laboratoryjnej. Rozwiązanie m.in. digitalizuje pracę laboranta, oszczędzając czas i zwiększając jego bezpieczeństwo. Umożliwia także odejście od papierowych i analogowych procedur, ograniczając ryzyko błędów i wskazując na ewentualne zagrożenia. Laborant pracując w goglach Microsoft HoloLens 2 w oparciu o pojawiające się hologramy, zachowuje wolne ręce do bieżącej obsługi urządzeń badawczych.

– Z wielką radością przyjęliśmy informację o błyskawicznym zakończeniu kampanii crowdfundingowej, która trwała tylko dziesięć dni. Bardzo dziękujemy wszystkim Inwestorom za okazane zainteresowanie i zaufanie, które są dla nas powodem do satysfakcji, ale jednocześnie zobowiązaniem do dalszej ciężkiej pracy. Wierzymy w efektywne osiągnięcie zakładanych celów z oferty i systematyczną budowę wartości Spółki
z korzyścią dla jej wszystkich udziałowców – mówi Przemysław Budnicki, Prezes Zarządu Holo4Labs.

Spółka operuje na rynkach rozszerzonej rzeczywistości (AR) oraz rzeczywistości mieszanej (MR). Technologie te w odróżnieniu od popularnej rzeczywistości wirtualnej (VR) nakładają hologramy na otoczenie użytkownika i prezentują mu przed oczami wszystkie dane na jednej nieskończonej wirtualnej przestrzeni 3D. Według danych Allied Market Research, prognozowany CAGR wartości rynku MR w latach 2017-2024 przekracza 75 proc. i zakłada wzrost do 5,4 mld USD w skali świata.

– Globalna sytuacja epidemiologiczna niewątpliwie przyspieszyła trend wzrostu zainteresowania tematem wydajności i efektywności laboratoriów. Z drugiej strony przedsiębiorstwa z szeregu branż prowadzących działalność badawczą, chociażby w obszarze norm jakości, coraz bardziej zwracają uwagę na kluczowy aspekt bezpieczeństwa laborantów. W naszej ocenie podobne zjawiska mają szanse stać się trwałym długoterminowym trendem – podsumowuje Prezes Zarządu.

Oferta Holo4Labs jest przeznaczona dla całej branży laboratoryjnej, czyli: ochrony zdrowia, farmacji, przemysłu, branży spożywczej i pozostałych. Znaczenie podobnych rozwiązań zyskuje na wartości szczególnie w ostatnich miesiącach w okresie rozprzestrzeniania się COVID-19 na świecie.

Model biznesowy Holo4Labs zakłada generowanie przychodów w oparciu o opłaty licencyjne, za wdrożenie oraz roczne opłaty związane z utrzymaniem oprogramowania. Spółka rozwija zdywersyfikowane kanały sprzedaży we współpracy z partnerami strategicznymi (Thermo Fisher Scientific, Microsoft i Grupę TenderHut), dystrybutorami (partnerzy wdrożeniowi systemów LIMS, firmy konsultingowe wdrażające rozwiązania laboratoryjne) oraz poprzez sprzedaż własną. Spośród 800 tys. laboratoriów na świecie firma celuje we wdrożeniach do około 10 tys. jednostek (wartość rynku 190 mln EUR).

Inwestycje w zielone źródła energii mogą pomóc Polsce wyjść z kryzysu po pandemii. To potencjał na wiele nowych miejsc pracy i rozwój technologii

0

Transformacja energetyczna na dużą skalę i inwestycje w odnawialne źródła mogą pomóc w zatrzymaniu globalnego ocieplenia, ale także w pokonaniu recesji gospodarczej wywołanej pandemią SARS-CoV-2 – wskazuje Międzynarodowa Agencja Energetyki Odnawialnej IRENA. Szansy rozwoju gospodarczego w tym kierunku upatruje też Unia Europejska. W Polsce energetyka odnawialna rozwija się coraz szybciej, ale mimo dużego społecznego poparcia wciąż niedostatecznie szybko, aby wypełnić unijne zobowiązania dotyczące udziału OZE w miksie energetycznym.

 Inwestycje w zielone źródła energii mogą być dla Polski dużą szansą. Nasz rząd też zdaje sobie z tego sprawę. Mamy m.in. plany budowy wielkich farm wiatrowych na Bałtyku – to jest projekt, który ma poparcie rządu i jest zgodny z celami Europejskiego Zielonego Ładu i polityką unijną. Mamy boom fotowoltaiczny i już ponad gigawat mocy w mikroinstalacjach na dachach domów – wylicza w rozmowie z agencją Newseria Biznes Izabela Zygmunt, national campaigner z CEE Bankwatch Network Poland.

Szybki rozwój odnawialnych źródeł energii może pomóc zarówno w zatrzymaniu globalnego ocieplenia, jak i w pokonaniu kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią SARS-CoV-2 – wynika z majowego raportu Międzynarodowej Agencji Energetyki Odnawialnej IRENA („Global Renewables Outlook. Energy transformation 2050”). Według agencji globalna transformacja energetyczna z jednej strony pozwoli utrzymać globalne ocieplenie poniżej 2 st. C, zgodnie z zapisami porozumienia paryskiego. Z drugiej – przyczyni się do stworzenia milionów nowych miejsc pracy i wzrostu PKB.

W skali Unii Europejskiej transformacja energetyczna oznaczałaby likwidację ok. 400 tys. miejsc pracy w energetyce konwencjonalnej, ale jednocześnie wygenerowałaby też ok. 1,5 mln stanowisk związanych z nowymi technologiami energetycznymi. Inwestycje w OZE wymagają zwiększonych nakładów finansowych, ale jak szacuje IRENA, każdy dolar zainwestowany w ambitny scenariusz transformacji energetycznej może przynieść od 3 do 8 dol. zwrotu.

W transformacji energetyki szansy rozwoju gospodarczego upatruje też Unia Europejska. Kryzys wywołany pandemią koronawirusa nie zepchnął polityki klimatycznej na drugi plan i nie wstrzymał wdrażania Europejskiego Zielonego Ładu, przyjętego przez Komisję Europejską w grudniu 2019 roku. Plan zakłada osiągnięcie przez Unię neutralności klimatycznej do 2050 roku, przy jednoczesnym wsparciu dla innowacyjnej gospodarki.

Cały czas liczę, że Polska podpisze się pod celami Europejskiego Zielonego Ładu i zaczniemy je energicznie wdrażać, dążąc do neutralności klimatycznej w tym samym tempie, co pozostałe kraje europejskie. To jest dla nas szansa na rozwój gospodarczy, innowacje, miejsca pracy i na to, żeby nie zostać w tyle w wielkim wysiłku na rzecz transformacji – mówi Izabela Zygmunt.

Jak podkreśla, energetyka odnawialna w Polsce rozwija się coraz szybciej, ale wciąż niedostatecznie szybko. W ubiegłym roku produkcja energii elektrycznej z OZE była w naszym kraju najwyższa w historii i przekroczyła 25 TWh. Rosną moce zainstalowane w źródłach odnawialnych – na koniec 2019 roku było to już 9,5 GW. Szybki rozwój OZE w ostatnich dwóch latach wynika jednak głównie z inwestycji w instalacje prosumenckie.

 Nadal zablokowana jest w Polsce energetyka wiatrowa na lądzie, która jest w tej chwili najtańszym źródłem energii. Trudno mówić o tym, że transformacja energetyczna jest dla nas za droga, a jednocześnie odcinać dostęp do najtańszego źródła czystej energii. To jest niezrozumiałe i powinno się zmienić. Podobnie nie w pełni wykorzystany jest jeszcze ogromny potencjał energetyki obywatelskiej. czyli spółdzielni i wspólnot energetycznych. W tych projektach UE widzi duży potencjał i przewiduje dla nich ułatwienia, a w Polsce jakoś nie możemy się ich doczekać. Nie mamy ani jednej spółdzielni energetycznej, podczas gdy np. za Odrą to jest bardzo duży segment rynku energii i ludzie na tym korzystają. Nie płacą za prąd dużym koncernom, ale  wytwarzają go sami dla siebie i jeszcze na tym zarabiają – wyjaśnia ekspertka z  CEE Bankwatch Network Poland.

Z danych Forum Energii wynika, że w ubiegłym roku udział węgla w produkcji energii elektrycznej wyniósł 73,6 proc. Rządowy projekt polityki energetycznej zakłada, że jego udział w miksie będzie jednak stopniowo spadać – do 60 proc. w 2030 roku przy równoczesnym zwiększaniu znaczenia energii z OZE.

– Zielona transformacja w Polsce toczy się cały czas, wiele rzeczy dzieje się trochę poza oficjalną polityką. Jest duże społeczne poparcie dla odchodzenia od paliw kopalnych i zastępowania ich czystą energią. Widać też pozytywne nastawienie wśród małych inwestorów, przedsiębiorców mniejszych i większych, którzy są gotowi włożyć własne oszczędności w mikroinstalacje – podkreśla Izabela Zygmunt.

Według danych przytaczanych przez Komisję Europejską przeważająca większość Europejczyków (95 proc.) uważa ochronę środowiska za bardzo istotną, a niemal 8 na 10 (77 proc.) jest zdania, że działania nastawione na ochronę środowiska mogą pobudzać wzrost gospodarczy. Z kolei według badania Kantar Millward Brown dla WWF Polska węgiel za wiodące źródło energii w przyszłości uznaje zaledwie 8 proc. Polaków. Aż 60 proc. ocenia, że promocja odnawialnych źródeł energii jest niedostateczna, a 66 proc. chce, aby w przyszłości OZE było głównym paliwem energetycznym w Polsce.

 Samorządy też są bardzo zainteresowane rozwijaniem lokalnej energetyki. Widzą możliwość, aby nie kupować prądu od dużych spółek energetycznych, ale wytwarzać własny, dla swoich mieszkańców. Tak więc są chęci, natomiast wiele mamy do zrobienia w kwestii zmiany przepisów. Wiele z nich wciąż utrudnia albo wręcz uniemożliwia rozwój tego rodzaju oddolnych inicjatyw dotyczących OZE i transformacji energetycznej. Dwa sztandarowe przykłady to właśnie zakaz stawiania wiatraków na lądzie i bardzo niekorzystne w tej chwili przepisy dla spółdzielni, które na razie raczej uniemożliwiają rozwój tego rodzaju form wytwarzania energetyki – mówi ekspertka.

Może być trudniej o odszkodowanie za opóźniony lot. Nawet 75 proc. pasażerów może stracić ochronę

Linie lotnicze odrzucają 93 proc. wniosków o odszkodowanie – wynika z danych AirHelp. Przysługuje ono m.in. w sytuacji, kiedy lot jest opóźniony o co najmniej trzy godziny i to z winy przewoźnika. Teraz o odszkodowanie może być jeszcze trudniej. Komisja Europejska chce wydłużyć czas opóźnienia lotu, przy którym linie muszą płacić odszkodowanie, z 3 do 5 godzin, a przy dłuższych lotach – do 12 godzin. Także przy usterkach technicznych przewoźnicy mają być zwolnieni z odpowiedzialności. – W efekcie tych propozycji nawet 75 proc. pasażerów może stracić ochronę – ostrzega Magdalena Bursa-Łapińska z AirHelp.

– W Komisji Europejskiej trwają dyskusje nad zmianą treści rozporządzenia nr 261/2004. Jedną z proponowanych zmian jest wydłużenie czasu opóźnienia lotów z 3 do 5, a nawet 12 godzin, zależnie od długości lotu. Dotyczy to opóźnień, za które linie lotnicze ponoszą odpowiedzialność – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Magdalena Bursa-Łapińska, radca prawny AirHelp.

Zgodnie z obecnymi przepisami za opóźniony o przynajmniej trzy godziny lub odwołany lot pasażerowi należy się odszkodowanie. Jego wysokość zależy od odległości i kierunku podróży. W przypadku lotów wewnątrz Unii Europejskiej do 1,5 tys. km odszkodowanie wynosi 250 euro. W tych nieco dłuższych na terenie UE oraz poza jej terytorium o długości 1,5–3,5 tys. km jest to kwota 400 euro. Opóźnienie lotów poza terytorium UE o długości ponad 3,5 tys. km to obowiązek wypłaty odszkodowania od 300 euro (3–4 godz. opóźnienia) do 600 euro. Według proponowanych przepisów wysokość kar ma zostać utrzymana, wydłuży się jednak czas opóźnienia, przy którym pasażerowi będzie należało się odszkodowanie.

 Drugą z proponowanych zmian jest włączenie usterek technicznych do katalogu nadzwyczajnych okoliczności, za które linia lotnicza nie ponosi odpowiedzialności. Do tej pory linie ponosiły odpowiedzialność za jakość swojej floty, a pasażerowie cieszyli się szeroką ochroną swoich praw. Ta sytuacja może się zmienić – mówi radca prawny AirHelp.

W Unii Europejskiej trwają jeszcze prace nad rozporządzeniem, ale nowe przepisy mogą wejść w życie do końca czerwca 2020 roku. Zdaniem ekspertki  nowe prawo będzie chroniło linie lotnicze, stracą za to pasażerowie. Jest to ryzykowne zwłaszcza w kontekście pandemii koronawirusa i odwołanych w związku z tym lotów.

– Pasażerowie mogą zostać poszkodowani podwójnie. Po pierwsze z tego względu, że nawet 75 proc. z nich może być pozbawionych prawa do odszkodowania. Po drugie, wdrożenie rozporządzenia w 2004 roku w dotychczasowym kształcie doprowadziło do ograniczenia opóźnień nawet o 5 proc., a proponowane zmiany mogą odwrócić tę sytuację – ocenia Magdalena Bursa-Łapińska.

Jak wynika z raportu Komisji Europejskiej, w 2018 roku 17,6 mln pasażerów w UE doświadczyło odwołania swoich lotów, a 16,5 mln osób – długiego opóźnienia lotu. W obydwu przypadkach jest to ok. 1,5 proc. pasażerów w 2018 roku. Tylko 38 proc. uprawnionych zgłosiło roszczenie z tego powodu (w 2011 roku było to 8 proc.). AirHelp podkreśla, że linie lotnicze i tak odrzucają 93 proc. wniosków o odszkodowanie, tłumacząc się  tzw. nadzwyczajnymi okolicznościami. 8 proc. jest odrzucanych niemal automatycznie, bez podania przyczyny, a połowa czeka na rozpatrzenie ponad sześć tygodni.

– W relacji klient – linia lotnicza ten pierwszy jest zdecydowanie słabszy, zatem tylko jednoznaczne, silne ustawodawstwo, jak też możliwość egzekucji odszkodowania mogą zapewnić prawidłową ochronę praw pasażerów – przekonuje ekspertka.

Stowarzyszenie Rzeczników Praw Pasażera APRA przeprowadziło ankietę na ponad 10 tys. Europejczyków, również pasażerów z Polski, na temat planowanych zmian. Wynika z niej, że podróżni nie chcą przepisów w proponowanym kształcie. Ponad 90 proc. badanych uznaje obecne rozporządzenie za odpowiednie, a 72 proc. nie zgadza się na wydłużenie czasu opóźnienia lotów.

– 4 na 10 ankietowanych uważa, że odszkodowania powinny przysługiwać już w przypadku godzinnego opóźnienia. 80 proc. polskich pasażerów jest zdania, że linie lotnicze powinny ponosić odpowiedzialność za jakość swojej floty. Z kolei 90 proc. jest skłonnych dopłacić do biletu, aby zagwarantować sobie, że w razie potrzeby ich prawa będą respektowane, 7 na 10 z nich – nawet 10 euro. Wnioski z tej ankiety obrazują również skłonność linii lotniczej do przestrzegania prawa – podkreśla Magdalena Bursa-Łapińska.

Ponad 80 proc. Polaków obawia się utraty włosów. Mimo to osoby z problemami zbyt późno trafiają do specjalistów

Problem łysienia budzi obawy zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet. Dla wielu osób to bardzo wstydliwa dolegliwość, która uderza w ich samoocenę i negatywnie wpływa na funkcjonowanie w życiu prywatnym i zawodowym. Wypadanie włosów może być także objawem poważnych problemów ze zdrowiem, dlatego nie powinno się tego lekceważyć. Polacy mają jednak do tego tendencję – dwie trzecie badanych przez Instytut Trychologii przyznało, że nigdy nie kontrolowało stanu swoich włosów i nie wiedziało, że istnieje specjalista od włosów.  

Z badania „Polak u trychologa” przeprowadzonego przez Instytut Trychologii wynika, że co drugi Polak obawia się utraty włosów. Ponad 80 proc. boi się utraty włosów i z tego właśnie powodu zgłasza się po pomoc do specjalisty.

– Do trychologa najczęściej zgłaszają się pacjenci z problemem utraty włosów, czyli łysienia, a drugą najczęstszą przyczyną są problemy z kondycją łodygi włosa, czyli np. kruszenie się, łamanie się włosów. Na trzecim miejscu są problemy ze skórą głowy, czyli np. łuszczyca, łupież, suchość, świąd czy łojotok – wymienia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Anna Mackojć, trycholog i biotechnolog z Instytutu Trychologii.

W takich przypadkach pacjenci często sami próbują przeprowadzić kurację domową. Nie zawsze kończy się ona jednak oczekiwanymi rezultatami.

– Pacjenci nie do końca potrafią odróżnić łupież od łuszczycy czy też łojotokowego zapalenia skóry. Dlatego też bardzo często dobierają nieodpowiednie szampony, które dodatkowo przesuszają skórę głowy. Mylnie poprowadzona pielęgnacja domowa tylko pogarsza stan kondycji naszej skóry głowy – przekonuje ekspertka.

Podobnie jak w przypadku wypadania włosów zgłoszenie się do specjalisty odpowiednio wcześnie może być decydujące dla powodzenia całej terapii. Wciąż jednak niewiele osób wie, że istnieje taka specjalizacja.

Problemy z włosami mogą być przyczyną również gorszego samopoczucia. Dla 43 proc. respondentów badania „Polak u trychologa” jest to powód pogorszenia nastroju, a 23 proc. czuje się mniej atrakcyjnie. Według 10 proc. problemy z włosami odbijają się na ich wizerunku w życiu zawodowym i prywatnym, a 8 proc. z tego powodu traci pewność siebie w kontaktach z innymi.

– Wypadanie włosów jest spowodowane różnymi zaburzeniami, np. hormonalnymi, dietetycznymi, czyli niedoborem witamin, minerałów, elektrolitów, anemią, restrykcyjną dietą, odchudzaniem się czy brakiem snu. Na organizm należy jednak spojrzeć holistycznie, ponieważ dopiero zdrowe ciało i jego dobra kondycja pozwala na odrost pięknych włosów i zatrzymuje ich wypadanie. Włosy są barometrem naszego zdrowia. Jeżeli następuje jakiekolwiek zaburzenie w gospodarce naszego organizmu, one wypadają jako pierwsze – wskazuje Anna Mackojć.

Do kontaktu ze specjalistą powinny nas skłonić takie sygnały jak zbyt intensywne wypadanie włosów, duża ich liczba pozostająca na szczotce czy w wannie po umyciu głowy. Szukając przyczyn problemów, warto zrobić komplet dodatkowych badań, jak morfologia krwi, poziom witamin, żelaza, hormonów tarczycy czy określenie poziomu ferrytyny.

– Niektóre rodzaje łysienia powstają przez kilka lat. Prowadzą one do miniaturyzacji mieszka włosowego, co oznacza, że z dnia na dzień staje się on coraz mniejszy, słabszy i wypuszcza coraz cieńszy i krótszy włos. Ten proces trwa wiele lat i takiego łysienia nie jesteśmy w stanie w stu procentach odwrócić. Dlatego istotne jest, aby je jak najszybciej zatrzymać albo przynajmniej jak najszybciej spowolnić. Im szybciej rozpoczniemy terapię, tym będzie ona krótsza i bardziej efektywna – mówi ekspertka z Instytutu Trychologii.

Rozwiązania z zakresu e-administracji zyskują dzięki pandemii. Teraz można znacznie łatwiej założyć profil zaufany

Kiedy restrykcje pandemiczne uniemożliwiły nawiązanie bezpośredniego kontaktu z urzędnikami, rolę fizycznych placówek przejęły urzędy elektroniczne. Ministerstwo Cyfryzacji powołało do życia tymczasowy profil zaufany, który ułatwił korzystanie z e-administracji w czasie pandemii, wdrożono także szereg ułatwień, które pozwolą komunikować się z urzędnikami i przesyłać dokumenty za pośrednictwem narzędzi online.

Od początku roku liczba użytkowników profilu zaufanego zwiększyła się o blisko 2,4 mln. To większy wzrost niż ten zanotowany w całym 2019 roku, a obecnie z możliwości tego profilu korzysta przeszło 7 mln obywateli.

– Ostatnie miesiące to rekordowy czas w historii profilu zaufanego. To efekt nie tylko związanych z pandemią ograniczeń w działaniu urzędu, ale także wciąż rosnącego zaufania i przekonania Polaków do e-administracji. Liczymy na to, że ta tendencja się utrzyma. Chcielibyśmy, aby każdy dorosły Polak, podobnie jak ma dowód osobisty, miał także profil zaufany. Stale pracujemy nad nowymi e-usługami oraz udoskonalaniem obecnych – podkreśla minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Pandemia koronawirusa przyczyniła się do przyspieszenia procesu cyfryzacji administracji. W ramach ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 wdrożono tymczasowe przepisy dopuszczające m.in. osobiste stawienie się w urzędzie za pośrednictwem wideotransmisji realizowanej w czasie rzeczywistym bądź udostępnienie akt w formie elektronicznej.

Kluczowym elementem, który umożliwia przeniesienie spraw administracyjnych z fizycznych placówek do internetu, jest dynamiczny rozwój usług dostępnych za pośrednictwem profilu zaufanego. Jego założenie pozwala korzystać ze wszystkich usług online dostępnych w serwisie GOV.PL, zarówno tych związanych z zakładaniem i prowadzeniem działalności gospodarczej, jak i składaniem wniosków o szereg świadczeń socjalnych czy logowaniem się do Internetowego Konta Pacjenta bądź Platformy Usług Elektronicznych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

– Profil zaufany można założyć na dwa sposoby. Najprostszy to skorzystanie z bankowości elektronicznej. Umożliwiają to największe banki w Polsce. Drugi – to złożenie wniosku przez internet i potwierdzenie profilu zaufanego w jednym z ponad 1500 punktów potwierdzających, które znajdziemy na terenie całego kraju – mówi minister cyfryzacji.

W czasach pandemii usługi z zakresu e-administracji zyskały na popularności m.in. dzięki wdrożeniu tymczasowego profilu zaufanego. W przeciwieństwie do klasycznego PZ jego założenie nie wymaga posiadania konta w banku ani osobistego stawiennictwa w punkcie potwierdzającym. Wniosek o TPZ można złożyć przez internet i potwierdzić w czasie wideorozmowy z przedstawicielem urzędu weryfikującego, a jego ważność upływa dopiero po trzech miesiącach.

Mimo tak pozytywnych sygnałów płynących z rynku Polska nadal odstaje na tle unijnych państw w sektorze e-administracyjnym. Nasz kraj zajmuje 23. miejsce w rankingu DESI opisującym stan cyfrowego zaawansowania gospodarki oraz społeczeństwa krajów członkowskich. W najnowszym zestawieniu Polska uzyskała blisko 45 punktów na 100, odstając od unijnej średniej wynoszącej 52,6 punktu.

Ministerstwo Cyfryzacji planuje wdrożyć kolejne udogodnienia dla obywateli, które pomogą poprawić pozycję Polski w zestawieniu DESI. Rząd zamierza wprowadzić do powszechnego użytku aplikacje mobilne mUsługi oraz mDokumenty, które pozwolą załatwić większość spraw urzędowych za pośrednictwem urządzeń mobilnych.

– Nieważne, w jakim wieku jesteśmy i czym się w życiu zajmujemy –  profil zaufany przyda się wszystkim. Dzięki niemu można – bez wychodzenia z domu – złożyć online wniosek o dowód osobisty nie tylko dla siebie, ale i dla dziecka, zawnioskować o odpisy aktów stanu cywilnego, ale też sprawdzić swoje punkty karne czy zalogować się do aplikacji mObywatel, w której znajdziemy elektroniczne dokumenty – wylicza minister cyfryzacji Marek Zagórski.

W realizacji wizji projektu cyfrowej administracji ma pomóc projekt strony internetowej Portal RP, na której znajdą się wszystkie informacje publiczne udostępniane w ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz wszystkie usługi elektroniczne.