4GW mocy mniej w wyniku awarii w polskich elektrowniach

Ceny energii elektrycznej podczas epidemii koronawirusa utrzymują się na niskim poziomie. Wyjątkiem był 22 czerwca – kiedy to poszybowały w górę, przekraczając granicę tysiąca złotych za megawatogodzinę. Przyczyną tego była nagła awaria kilku elektrowni. W samej elektrowni Bełchatów zanotowano ubytek aż 2 gigawatów mocy zainstalowanej – a awarie w innych elektrowniach sprawiły, że dostępna moc spadła o prawie 4GW. To około 10% mocy zainstalowanej we wszystkich elektrowniach w Polsce. Awarie spowodowane były różnymi czynnikami – w Bełchatowie ulewne deszcze zalały kilka jednostek wytwórczych, a w Opolu, Dolnej Odrze i Jaworznie pojawiły się usterki instalacji. Obniżenie mocy o 4GW zmusiło polską sieć elektroenergetyczną do zawyżonego importu energii z krajów sąsiednich. Udało się więc uniknąć blackoutu. Eksperci wskazują jednak, że z tej sytuacji powinniśmy wyciągnąć wnioski i bardziej zdywersyfikować źródła energii elektrycznej w Polsce. 

– Odporny na zawirowania w dostawach i produkcji energii elektrycznej system to taki, który jest znacznym stopniu zdywersyfikowany – jeśli chodzi o moc i źródła produkcji energii. Sytuacja uczy nas, że nie powinniśmy opierać się tylko i wyłącznie na dużych, regulacyjnych jednostkach produkcyjnych – takich, jak Kozienice czy Bełchatów. Powinniśmy zmierzać w stronę mniejszych, bardziej elastycznych i odpornych na zawirowania na rynku blokach wytwórczych, takich jak na przykład bloki gazowe – powiedział serwisowi eNewsroom Bartłomiej Sawicki, redaktor serwisu Biznesalert.pl. – Tym razem pech chciał, że także blok gazowy we Włocławku uległ awarii. Nie przewidzimy więc wszystkich usterek, jakie zdarzają się w naszym systemie elektroenergetycznym. Ale możemy je ograniczyć. Oczywiście polskie sieci elektroenergetyczne są gotowe na takie wyzwania. Przykładem tego jest gotowość do importu z zagranicy około 3GW mocy. System powinien być jednak bardziej zbilansowany i zdywersyfikowany – zarówno pod względem importu energii elektrycznej od naszych sąsiadów, jak i pod względem mocy zainstalowanej i źródeł produkcji energii elektrycznej w Polsce – ocenia Sawicki.