Firmy „około targowe” pominięte przez rząd?

targi poznań

Polska Izba Przemysłu Targowego zwraca się do Jadwigi Emilewicz – wicepremier i minister rozwoju, aby planowaną pomocą sektorową objęła również 2 kategorie przedsiębiorstw pracujących dla targów branżowych. Chodzi o podmioty projektujące i wykonujące stoiska targowe, a także o transportowe i zajmujące się spedycją targową. Z relacji uczestników spotkania przedstawicieli ministerstwa z kilkoma liczącymi na rządowe wsparcie sektorowe branżami wynika, że spośród współpracujących z imprezami targowymi firm, pomoc dostać ma tylko jedna kategoria przedsiębiorstw – organizatorzy targów, wystaw i kongresów (PKD: 82.30.Z), pomimo wniosku, aby rząd wsparł w sumie 3 kategorie firm pracujących dla imprez targowych.

  • Pracujące dla branżowych targów firmy obawiają się, że rząd może je ostatecznie pominąć przy udzielaniu wsparcia sektorowego na kolejne miesiące. Chodzi przede wszystkim o zwolnienie je z obowiązkowych składek ZUS.
  • Pomimo, iż decydować ma o tym przynależność do danej branży – w tym przypadku mocno poszkodowanej przez kryzys – targowej, a także spadek obrotów co najmniej 80 procent, to według nieoficjalnych informacji, o pominięciu takich firm miałby zdecydować numer wiodący PKD czyli oznaczenie działalności w ewidencji gospodarczej.
  • Przedsiębiorstwa projektujące i budujące targowe powierzchnie wystawiennicze, a także zajmujące się promocją wyłącznie targów należą do tej samej kategorii – firm reklamowych. Tych jednak rząd miał nie uwzględnić w programie wsparcia sektorowego. Identycznie miał potraktować podmioty zajmujące się transportem i spedycją targową.

PKD firm, które zajmują się wykonywaniem zabudowy stoisk targowych to 73.11.Z, a świadczących usługi transportu i spedycji targowej – 52.29.C. 21 lipca, na spotkaniu przedstawicieli liczących na pomoc rządu branż (poza targową także m.in. turystyczna czy tzw. przemysłu spotkań zw. turystyką biznesową – MICE) z ministerstwem rozwoju, jego przedstawiciele mieli zaproponować skreślenie PKD 73.11.Z i 52.29.C. W pierwszym przypadku, oprócz działalności dotyczącej zabudowy stoisk targowych, obejmuje on również agencje reklamowe, a te zdaniem przedstawicieli resortu nie ucierpiały w tak dużym stopniu na skutek epidemii. Taki sam los ma spotkać współpracujące z targami przedsiębiorstwa transportowe i spedycyjne.

– Pomimo decyzji Rządu o odmrożeniu targów w Polsce z dniem 6 czerwca br., targi w kraju praktycznie nadal nie odbywają się, podobnie jak targi na innych rynkach targowych Europy, w związku z czym firmy świadczące ww. usługi dla targów i żyjące jedynie z tych usług kompletnie nie mają zleceń i przychodów, a co za tym idzie – tysiące osób zatrudnionych w firmach budujących stoiska targowe oraz pracujących w transporcie i spedycji targowej od kilku miesięcy jest w tragicznej sytuacji materialnej – czytamy w skierowanym przez Polską Izbę Przemysłu Targowego (PIPT) do wicepremier Jadwigi Emilewicz piśmie. Jego autorzy zwracają się do szefowej resortu rozwoju o ponowne rozpatrzenie wniosku, aby proponowaną przez rząd dalszą pomocą sektorową objąć firmy oznaczone PKD 73.11.Z (projektowanie i wykonanie stoisk targowych) i 52.29.C (transport i spedycja targowa).

– Pozytywna decyzja pani premier (…) stanowiłaby nieocenioną pomoc dla tych przedsiębiorstw i ich pracowników, a także zapewne w dużej mierze uchroniłaby je od fali bankructw, co z kolei daje jakiekolwiek szanse na ich powrót do biznesu w przyszłości i odbudowę polskiego przemysłu targowego – konkluduje Polska Izba Przemysłu Targowego. Dodaje, że będzie niezwykle wdzięczna za objęcie pomocą tych 2 kategorii – pod warunkiem, że każda z nich podlegać będzie dodatkowo pod segment „targowy” czyli oznaczony sygnaturą PKD 82.30.Z. Oznacza to, że o udzieleniu wsparcia sektorowego przez rząd przesądzałaby przynależność do segmentu przedsiębiorstw działających na rzecz branżowych targów. Oprócz wiodącej kategorii PKD istotna stała by się pomocnicza – wskazująca na współpracę z organizatorami targów.

Prawdopodobne pominięcie firm transportowo spedycyjnych i projektujących powierzchnie wystawiennicze w oparciu o niejako „automatyczną” przynależność do stałych kategorii branżowych (PKD) byłoby zatem ogromnym kłopotem dla wielu przedsiębiorstw, co zwłaszcza w przypadku tych drugich porównać by można do swoistego tsunami.

– Taki właśnie numer PKD (73.11.Z) mają setki firm stanowiących poważną gałąź przemysłu targowego w Polsce i za granicą W klasyfikacji odpowiada on faktycznie prowadzonej przez nie działalności gospodarczej. Świadczą one bowiem usługi pomocnicze dla targów, zaś sami organizatorzy targów (np. spółki targowe z targami w nazwie) posiadają inne oznaczenie PKD – zwraca uwagę Krzysztof Szofer z firmy Abyss, która zajmuje się właśnie projektowaniem i wznoszeniem stoisk na targach. Wraz z kilkuset innymi przedsiębiorcami reprezentującymi ten segment martwi się o dalszy jego los i chce zainteresować nim rządzących i parlamentarzystów. Przypomina, że kooperujące z targami firmy to poważna cześć rynku targowego. Działa ona także dla zleceniodawców organizujących branżowe imprezy w Europie Zachodniej. Polskie przedsiębiorstwa np. budujące stoiska mają tam od dawna bardzo mocną pozycje i zaangażowane są w tworzenie przestrzeni targowych na największych targach na naszym kontynencie, a w wielu przypadkach także na świecie.

– Żadna z naszych firm nie miała wpływu na konstruowanie klasyfikacji PKD. Niemal każda z nich jest całkowicie uzależniona od możliwości organizacji targów. Nasz segment jako pierwszy ucierpiał w największym stopniu wskutek zamrożenia rynku targowego. Jest też na końcu całego łańcucha wykonawców, gdyż jako ostatni otrzyma wynagrodzenie za wykonanie swojej pracy – po zakończeniu z powodzeniem przeprowadzonych targów – opisuje sytuacje własnej i innych podobnych firm Krzysztof Szofer. Jego zdaniem, w sytuacji, gdy organizatorzy kolejno odwołują lub przekładają na inny termin zaplanowane na ten rok imprezy targowe, jest bardzo prawdopodobne, że wiele z nich w ogóle w tym roku nie dojdzie do skutku.

– Czym kierowały się nasze władze, skazując de facto na śmierć setki przedsiębiorstw będących do niedawana liderami na skalę europejską w swojej branży? – pyta Krzysztof Szofer. Wskazuje, że brak pomocy sektorowej dla tej grupy przedsiębiorstw oznacza, że już wkrótce nie będzie można przeprowadzić w ogóle większych imprez targowych w Polsce oraz Europie, ponieważ nie będzie komu zaprojektować i budować stoiska na targach. – Czy można wyobrazić sobie imprezy targowe bez powierzchni wystawienniczych? – zastanawia się Krzysztof Szofer i przyznaje, że nie było dotąd takiego przypadku, a nawet gdyby był, to byłoby to bardzo dziwne.

Zarówno dla niego, jak i jego kolegów oraz koleżanek zarządzających takimi firmami kompletnie niezrozumiała jest argumentacja przedstawicieli ministerstwa, którzy mieliby ograniczać listę przedsiębiorstw targowych tylko do organizatorów targów, skoro proponowane jest dość surowe kryterium – 80% spadku obrotów. – Nawet, jeśli któraś z agencji reklamowych kwalifikowałaby się do tej kategorii, oznaczałoby to, że również ucierpiała na skutek zamrożenia rynku targowego. Pozostałe agencje nie spełniające tego kryterium nie kwalifikują się na ten rodzaj pomocy – twierdzi Krzysztof Szofer. Według niego trzeba dziś, i to jak najszybciej, uzupełnić projekt przygotowywanej przez resort rozwoju ustawy o branżę targową, ale tę ujętą w PKD 73.11.Z – Jest to niezbędne dla wzmocnienia całego tzw. Przemysłu Targowego – w koniunkcji z PKD 83.20. Z. Pominięta kategoria obejmuje kilkaset ważnych dla gospodarki przedsiębiorstw, będących do tego często eksporterem usług za granicę i stanowiących tam wizytówkę polskiej gospodarki – postuluje w imieniu całego „około targowego” segmentu Krzysztof Szofer. Według niego, a także innych przedstawicieli branży targowej, o pomocy sektorowej mogłaby decydować przynależność do organizacji samorządu gospodarczego – w tym przypadku do PIPT. – Organizację tę tworzą przecież firmy w 100% związane z rynkiem targowym, bez względu na klasyfikację PKD – przypomina Krzysztof Szofer.

Firmy dostarczające tzw. „usługi targowe”, a więc np. wznoszące przestrzenie wystawiennicze, spedycyjne, informatyczne czy zajmujące się promocją targów, pozostają w „zamrożeniu” od początku marca 2020. Zatrudnienie w tym sektorze szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy osób.

To najczęściej przedsiębiorstwa, które do niedawna były liderami w swoich sektorach na rynkach europejskich. Są, jak wskazuje Krzysztof Szofer, idealnymi z punktu widzenia finansów państwa płatnikami. Zarabiają, świadcząc usługi za granicą, a wydają je w kraju. – Trudno tym wysoce wyspecjalizowanym przedsiębiorstwom o zróżnicowanej strukturze zatrudnienia, od firm rodzinnych po kilkuset osobowe zespoły, dokonać błyskawicznego przebranżowienia, w dodatku bez żadnych gwarancji powodzenia w przyszłym funkcjonowaniu. Bez pomocy sektorowej możemy spodziewać się kolejnych upadków firm, a w konsekwencji pozycję tych firm zajmą podmioty zagraniczne otrzymujące znacznie większe środki pomocowe niż nasze krajowe – podsumowuje Krzysztof Szofer, mając na uwadze realizację zleceń nie tylko w innych krajach Europy, ale także w Polsce.

Rząd miał przekazać projekt ustawy o sektorowej pomocy sejmowi tuż po zorganizowanym 21 lipca spotkaniu. Na posiedzeniu w piątek 24 lipca parlament nie zajął się tą sprawą. Kolejne, ostatnie już przed wakacjami, ma być 14 sierpnia. Zarówno przedstawiciele branż związanych z branżowymi targami, jak i turystycznej, „spotkaniowej” (MICE) czy organizatorów występów estradowych, czekają na ostateczną odpowiedź ze strony rządu co do przyznania sektorowego wsparcia.