Kto najbardziej ucierpi na powrocie migrantów zarobkowych – Polska czy Ukraina?

0
Tomas Bogdevic
Tomas Bogdevic, Dyrektor Generalny międzynarodowej agencji zatrudnienia Gremi Personal

Czy migranci zarobkowi pozostaną bezrobotni, czy będą „odmrażać” gospodarkę zależy od decyzji obu państw – Tomas Bogdevic, Dyrektor Generalny międzynarodowej agencji zatrudnienia Gremi Personal.

Sytuacja z pandemią pokazała, w jakim stopniu polski rynek jest uzależniony od pracowników zagranicznych. Trudno jest w tym roku rozpocząć prace sezonowe w Polsce bez migrantów zarobkowych z Europy Wschodniej. Polscy rolnicy obawiają się, że plony mogą pozostać niezebrane na polach. Strony z ofertami pracy i profile w sieciach społecznościowych są pełne ogłoszeń o pracę przy zbieraniu truskawek, ale niewielu jest chętnych. Ukraińcy, którzy pracowali w hotelach lub restauracjach nie spieszą się z powrotem na pola. Właściciele gospodarstw twierdzą, że bezrobotni Polacy raczej ich nie zastąpią, ponieważ odzwyczaili się od ciężkiej pracy. Obecnie rolnictwo w Polsce już potrzebuje kilku tysięcy pracowników, a w czerwcu będzie potrzebowało kilkudziesięciu tysięcy rąk do pracy.

W branży budowlanej, która stanowi 8% polskiego PKB, dotkliwie brakuje pracowników. Co 5 ukraiński pracownik budowlany opuścił kraj.

Trudno jest prognozować podczas kryzysu w ciągle zmieniającej się sytuacji, ale można założyć, że: jeśli granice pozostaną zamknięte do początku lata, przemysł samochodowy, meblowy oraz metalowy i drzewny, czyli te branże, które już zaczęły „odmrażać” swoją działalność, mogą odczuwać niedobór siły roboczej. Nawet na tle rosnącego bezrobocia w kraju, Polska prawdopodobnie nie będzie w stanie zaspokoić zapotrzebowania na rynku pracy, jeśli nie nastąpi duża recesja w gospodarce i susza.

Czy Ukraińcy, którzy opuścili Polskę pomogą odbudować własną gospodarkę?

Po zbadaniu sytuacji na rynku pracy w Dziale Analitycznym Gremi Personal dostrzegliśmy kilka nowych trendów i przeanalizowaliśmy, jak powrót Ukraińców może wpłynąć na gospodarkę Polski i Ukrainy.

Ukraińcy, którzy opuścili Polskę chcą wrócić, ale nie wiedzą jak

Po zamknięciu granicy około 175 tysięcy Ukraińców opuściło Polskę w dwóch falach. Zasadniczo byli to migranci, których okres legalnego pobytu w kraju dobiegł końca. Według szacunków Działu Analitycznego Gremi Personal grupa ta stanowi 12% Ukraińców pracujących w Polsce.

Trzecia oczekiwana fala masowego wyjazdu na prawosławne Święta Wielkanocne i święta majowe na Ukrainie nie miała miejsca. Ukraińcy zdali sobie sprawę, że po powrocie z Ukrainy trudno będzie im utrzymać pracę. Częściowo uspokoiły ich przepisy przyjęte przez polski rząd w zakresie automatycznego przedłużania wygasłych dokumentów, co jest jednoznaczne z możliwością kontynuowania pracy.

Do Ukraińców, którzy pozostali w Polsce zaczęły dochodzić głosy rodaków, którzy powrócili do ojczyzny mówiące o tym, że ciężko jest obecnie znaleźć pracę na Ukrainie, a konsumowanie zarobionych pieniędzy stanowi wątpliwą przyjemność. Sytuacja gospodarcza na Ukrainie nie napawa optymizmem. W ciągu zaledwie jednego miesiąca kwarantanny liczba bezrobotnych na Ukrainie wzrosła o 1-1,3 miliona, podczas gdy w Polsce taką liczbę bezrobotnych szacuje się na koniec roku.

Jedna trzecia Ukraińców, którzy opuścili Polskę już chce wrócić. Świadczą o tym dane zebrane przez nasz dział analityczny na podstawie analizy zgłoszeń na „gorącą linię”, którą uruchomiliśmy w ramach programu pomocy społecznej dla Ukraińców „Jesteśmy razem”. Wśród dzwoniących są też osoby, które nigdy nie były w Polsce przed pandemią. Co za tym idzie, wzrośnie liczba Ukraińców chcących przyjechać do pracy.

Pracodawcy będą dyktować warunki

Jednak migranci zarobkowi mogą się zetknąć z nową rzeczywistością kryzysową w Polsce. Teraz to nie pracownik, ale pracodawca ponownie będzie dyktować warunki. Przed pandemią Ukraińcy oswoiwszy się na polskim rynku, wybierali najlepsze z wielu dostępnych ofert pracy, a firmy zachęcały pracowników pakietami socjalnymi i innymi korzyściami, takimi jak bezpłatne zakwaterowanie, czy pomoc w kwestiach prawnych.

Obecnie w Polsce dostępne są wolne miejsca pracy, ale zapotrzebowanie na atrakcyjne oferty znacznie wzrośnie. O jedno stanowisko może ubiegać się kilka osób, zarówno obywateli polskich, jak i cudzoziemców. Taki trend obserwujemy już w przedsiębiorstwach, z którymi współpracujemy.

Pracodawcy będą wybierać najlepszych z najlepszych. Ukraińcy dawno już dali się poznać w Polsce jako dobrzy pracownicy. Wysokie umiejętności zawodowe, znajomość języka polskiego przynajmniej na poziomie podstawowym i elastyczność w przyjmowaniu ofert pracy pomogą teraz zwiększyć ich konkurencyjność.

Kraje UE walczą o pracowników sezonowych z Europy Wschodniej. Polska jak dotąd przegrywa

O ile konkurencja na polskim rynku nie jest jeszcze bardzo odczuwalna, na rynku europejskim walka o pracowników sezonowych z Europy Wschodniej rozgorzała.

Na czas epidemii Komisja Europejska wezwała do zrównania pracowników sezonowych z przedstawicielami kluczowych zawodów, takich jak lekarze lub piloci, oraz do ułatwienia im przekraczania granicy. Niemcy przywożą sezonowych pracowników z Europy Wschodniej samolotami, podczas gdy Finlandia chce czarterować loty, aby transportować pracowników z Ukrainy. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych donosi, że zwróciło się do nich kilku ministrów spraw zagranicznych gotowych wysyłać samoloty, aby zapewnić transport dla ukraińskich pracowników sezonowych.

Polska jest nadal atrakcyjnym i komfortowym miejscem dla migrantów zarobkowych z Ukrainy. Jest to jedyny kraj UE, w którym obywatele Ukrainy mogą pracować przebywając na podstawie paszportu biometrycznego, po otrzymaniu tymczasowego zezwolenia na pracę.

Jednak w warunkach izolacji dostęp nowych pracowników do polskiego rynku pracy jest utrudniony.

Według sondażu przeprowadzonego w lutym przez Gremi Personal wraz z ukraińską agencją socjologiczną VoxPopuli, 84% Ukraińców pracujących w Polsce było zainteresowanych znalezieniem pracy w Niemczech, Czechach i krajach skandynawskich, a 40% było gotowych wyjechać do Niemiec, gdy tylko rynek ten zostanie otwarty dla cudzoziemców.

To, jak będą zmieniać się nastroje migrantów zarobkowych w czasach kryzysu, będzie zależeć od tego, jak szybko kraje UE zareagują prawnie, ułatwiając cudzoziemcom dostęp do rynku pracy, a także od tego, kiedy zostaną otwarte  granice, nawet w warunkach kwarantanny.

Migranci zarobkowi mogą stać się problemem dla ukraińskiej władzy

W sytuacji pandemii Polska prowadzi bardziej rozsądną politykę niż Ukraina.

Brak personelu spowodowany wyjazdem Ukraińców zmusił polskie władze do uwzględnienia próśb pracodawców i złagodzenia ustawodawstwa, przedłużając okres legalnego pobytu w Polsce dla cudzoziemców. Dzięki takim działaniom udało się uniknąć masowego wyjazdu Ukraińców z Polski.

Niewystarczające i nieprecyzyjne komunikaty o zamknięciu granic wydawane przez stronę ukraińską wywołały panikę. Ukraińcy zaczęli masowo opuszczać Polskę, narażając się na infekcję. Jeśli pozostaną na Ukrainie bez pracy przez jakiś czas ich niezadowolenie będzie rosło. Pytanie brzmi, czy rząd ukraiński będzie w stanie stworzyć obiecane miejsca pracy dla osób powracających.

Wartość przekazów pieniężnych na Ukrainę od migrantów zarobkowych – jedno z największych źródeł dochodów walutowych w gospodarce – może znacznie spaść. Według danych Narodowego Banku Ukrainy w 2019 r. wyniosła ona 3,68 mld dolarów. Pieniądze migrantów zarobkowych stabilizowały kurs hrywny i pracowały na rynku krajowym.

Analiza sytuacji w obu krajach pozwala na wyciągnięciu kilku wniosków: Ukraińcy czekają na sygnały od władz polskich i ukraińskich odnośnie tego, czy będzie dla nich praca i gdzie będą mogli jej szukać. I mało prawdopodobnym jest, że wybór padnie na korzyść Ukrainy. Ale Polska również powinna mieć się na baczności, jeśli sąsiednie kraje UE szybko zorientują się w zmieniającej się sytuacji kryzysowej i przyciągną migrantów zarobkowych lepszymi warunkami po otwarciu granic.