M. Czachor (Erste Securities): Polskie spółki spożywcze są tańsze od zagranicznych o 30-40 proc.

0

CEO Magazyn Polska

Spółki spożywcze z GPW prowadzą ambitne programy inwestycyjne, które w perspektywie 2-3 lat przełożą się na wzrost ich wartości. Obecnie branża jest w niełasce inwestorów, głównie ze względu na sytuację za wschodnią granicą oraz stagnację konsumpcji w Polsce. W rezultacie polskie spółki są tańsze od zagranicznych konkurentów nawet o 40 proc., a tak głęboka przecena nie znajduje uzasadnienia w czynnikach fundamentalnych.

Konsumpcja w Polsce już od ostatnich 2-3 kwartałów nie rośnie. W związku z tym podniesie się presja na marże, gdyż część towarów trzeba będzie sprzedać po niższych cenach, by przekonać tego konsumenta, żeby kupił nasz towar. Natomiast nie spodziewałbym się, że to będą jakieś znaczące spadki marży. Spółki bardziej będą koncentrowały się na tym, żeby poszukać oszczędności, zrestrukturyzować biznes i ewentualnie wyjść poza Polskę – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Marek Czachor, analityk Erste Securities Polska.

Spółki spożywcze z GPW wyjątkowo mocno odczuły skutki wojny na Ukrainie i wzajemnych sankcji między UE a Rosją. W październiku ubiegłego roku indeks WIG-Spożywczy miał jeszcze wartość ponad 3700 pkt, natomiast obecnie jest to zaledwie nieco ponad 2400 pkt. Spadek w ujęciu rocznym jest nieco mniejszy, choć sięga niemal 30 proc.

Mimo rozejmu sytuacja na Ukrainie jest wciąż bardzo niestabilna, co może w dalszym ciągu szkodzić notowaniom spółek rolno-spożywczych. Pogorszenie sytuacji gospodarczej na Ukrainie i w Rosji może skutkować dalszą deprecjacją hrywny oraz rubla, a także wzrostem ryzyka bankructwa kontrahentów – ocenia Czachor. Obok niestabilnej sytuacji politycznej giełdowe notowania branży spożywczej są niskie także z powodu niskiej kapitalizacji wielu spółek na tym rynku oraz niewielkiej płynności akcji. Dyskonto z tego tytułu w porównaniu z konkurentami w Europie Zachodnie jest zbyt wysokie – twierdzi analityk Erste Securities.

30-40-proc. dyskonto jest według mnie nieuzasadnione. W dłuższym terminie albo spółki zachodnioeuropejskie się skrócą, albo polskie zaczną rosnąć. Pojawiają się inwestorzy fundamentalni w Mieszku czy Dudzie, którzy wierzą w długoterminowy wzrost biznesu i inwestują w te spółki – wskazuje Marek Czachor.

Czytaj również:  Wynajem długoterminowy aut na fali popularności w I półroczu 2018 (wyniki PZWLP)

Z perspektywy inwestorów nastawionych krótkoterminowo spółki spożywcze mogą być mało atrakcyjne także ze względu na wielkość dywidend. Duża część wolnych środków jest przeznaczana na inwestycje, dzięki czemu można spodziewać się wzrostu zysków i przychodów w przyszłości, co jest dobrą informacją dla innej grupy inwestorów.

W tym momencie, kiedy spółka decyduje się na wypłaty znaczącej dywidendy, to pokazuje, że ona już nie rośnie. Że w pewnym momencie możliwości wzrostu są ograniczane. Tym, że nie ma tam wysokich stóp dywidendy, raczej bym się nie przejmował, ważniejsze są wzrosty wyników – uważa Czachor.