Mandaty, a nawet więzienie za brak maseczki. Jakie kary obowiązują w poszczególnych krajach?

Zużyliśmy miliony ton maseczek i rękawiczek. Polscy naukowcy zbadają, jak bezpiecznie dla środowiska zutylizować odpady [DEPESZA]

W większości krajów na świecie obowiązują nakazy noszenia maseczek [1]. Mogą obowiązywać na terenie całego kraju (jak w większości krajów Europy) albo w niektórych
częściach, w zależności od sytuacji epidemiologicznej lub decyzji władz lokalnych (np. Stany Zjednoczone, Rosja, Kanada, Australia). Wszędzie za nieprzestrzeganie przepisów o zasłanianiu ust i nosa grożą kary finansowe, a w niektórych jurysdykcjach nawet kary pozbawienia wolności.

Jeszcze w marcu i kwietniu WHO, CDC i część rządów krajowych nie zalecały lub
wręcz zniechęcały do powszechnego noszenia maseczek przez osoby bez objawów
twierdząc, że w żaden sposób nie chronią one osób zdrowych przed zarażeniem. Skąd
zatem zmiana zdania? Wydaje się, że wynika ona przede wszystkim z początkowego braku odpowiedniej wiedzy – zalecenia zaczęto zmieniać mniej więcej w momencie, w którym
pojawiły wyniki badań wskazujące na to, że osoby z COVID-19 mogą zarażać innych jeszcze przed wystąpieniem objawów lub w ogóle przechodzić chorobę bezobjawowo. Jako inny powód można podać ograniczoną podaż maseczek na początku pandemii i strach przed
tym, że powszechne ich stosowanie spowoduje niedobory w placówkach medycznych.
Na chwilę obecną dysponujemy już znaczną liczbą prac naukowych, które wskazują na
skuteczność maseczek w walce z koronawirusem. Na przykład, za pomocą eksperymentów laboratoryjnych pokazano, że nawet niemedyczne maseczki zatrzymują kropelki
o rozmiarze wymaganym do ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa [2]. Do dyspozycji
jest także pokaźny zasób badań epidemiologicznych, które sugerują skuteczność powszechnego obowiązku noszenia maseczek i jego negatywny wpływ, między innymi na
prędkość rozprzestrzeniania się COVID-19 [3] oraz na śmiertelność [4].

Przepisy i zalecenia dotyczące maseczek zmieniały się także już po ich wprowadzeniu. Przykładowo w Polsce jeszcze w lutym minister zdrowia twierdził, że nie wie, po co
ludzie noszą maseczki, 16 kwietnia wprowadzono stosunkowo restrykcyjny nakaz
zasłaniania ust i nosa obejmujący praktycznie całą przestrzeń publiczną, by 30 maja ograniczyć powyższy nakaz wyłącznie do zamkniętych pomieszczeń i miejsc, w których nie da się zachować odległości co najmniej 2 metrów między osobami. Wreszcie, 8 sierpnia dokonano podziału Polski na strefy zielone, żółte oraz czerwone (w zależności od sytuacji epidemiologicznej). W tych ostatnich przywrócono obowiązek zakrywania nosa i ust w całej przestrzeni publicznej. Podobne, częste zmiany zaobserwować można w wielu innych krajach.

Obecnie obowiązek zakrywania ust i nosa dotyczy zazwyczaj wymienionych z nazwy
miejsc (najczęściej są to: transport publiczny, urzędy, placówki handlowe i usługowe)
oraz wszystkich innych części przestrzeni publicznej, w których nie ma możliwości zachowania odpowiedniego dystansu między osobami. Takie przepisy obowiązują między
innymi w Polsce i w zdecydowanej większości krajów Europy. Przed szereg na starym kontynencie wysuwają się Francuzi i Hiszpanie. We Francji w całym kraju przepisy nakazujące zasłanianie ust i nosa zbliżone są do polskich, jednak władze samorządowe wielu miast i regionów, w szczególności dużych aglomeracji (m.in. Marsylia, Tuluza, część Paryża) i miejscowości turystycznych, nałożyły dodatkowy nakaz noszenia maseczek również na świeżym powietrzu. W Hiszpanii już wszystkie regiony wprowadziły lokalny nakaz noszenia maseczek zarówno w zamkniętych pomieszczeniach, jak i w otwartych przestrzeniach – 13 sierpnia taki przepis wprowadzono na Wyspach Kanaryjskich. Decydenci poszli nawet krok dalej i za przykładem Galicji zaproponowali również zakaz palenia w miejscach publicznych, w których nie da się zachować odpowiedniego odstępu (np. w ogródkach restauracji i barów). Jako osobną grupę krajów wymienić można niektóre kraje azjatyckie (Chiny, Japonia), w których formalnego obowiązku noszenia maseczek może nie być, ale ze względu na normy kulturowe zakrywanie ust i nosa jest powszechne. Jedynie kilka krajów na świecie do tej pory nie wprowadziło (przynajmniej lokalnie) żadnych przepisów nakazujących noszenie maseczek i w których
20 sierpnia 2020 r. takie zachowanie nie jest powszechne. W Europie są to Norwegia, Szwecja, Finlandia i Białoruś.

Za niezastosowanie się do obowiązku zasłaniania ust i nosa grożą kary grzywny. W Polsce jest to mandat w wysokości 500 PLN, choć sprawa może również zostać przekazana do sanepidu, który może nałożyć nawet 30 tys. PLN kary administracyjnej. We Francji grozi mandat w wysokości 135 EUR, w Hiszpanii jest to około 100 EUR, a w Portugalii między 120 EUR a 350 EUR. Do najwyższych należą kary przewidziane przez prawodawcę irlandzkiego. Nie dość, że maksymalna wysokość mandatu za nienoszenie maseczki wynosi tam 2,5 tys. EUR, to w przypadku rażących naruszeń przepisów grozi nam również kara do
6 miesięcy pozbawienia wolności.

We Włoszech kary mają charakter regionalny. I tak w rejonie Mediolanu za nienoszenie maseczki grozi do 400 EUR kary, a np. w Kampanii już do 1000 EUR. Ze zróżnicowaniem kar w zależności od regionu (miasta) spotkamy się także między innymi w Niemczech. W Berlinie wysokość mandatu za niedostosowanie się do przepisów to 50 EUR i nawet 500 EUR dla „recydywistów”, w Nadrenii Północnej-Westfalii jest to 150 EUR. W Stanach
Zjednoczonych już w 34 stanach funkcjonuje jakaś forma obowiązkowego noszenia maseczek. Wysokość kary za naruszenie tego obowiązku zależy od stanu i hrabstwa, jednak zazwyczaj waha się od 100 USD do 300 USD.

Podobnie jak przepisy, również wysokość kar podlega zmianom. Dla przykładu, w Wielkiej Brytanii do niedawna mandat za brak maseczki wynosił 100 GBP (50 GBP jeśli wpłaty dokonano w ciągu 14 dni). Najwidoczniej kara ta nie była wystarczająco odstraszająca,
gdyż 14 sierpnia Boris Johnson ogłosił nowe przepisy, które zakładają dwukrotny wzrost
kary za każde kolejne wykroczenie aż do maksymalnej wysokości 3200 GBP.

Jak widać, od początku pandemii mamy do czynienia z prawdziwą karuzelą zmian
przepisów dotyczących obowiązku noszenia maseczek, jak i kar za ich nieprzestrzeganie. Zmiany wynikały ze stanu (nie)wiedzy na temat skuteczności maseczek, z ich dostępności, ze strachu przed niekontrolowanym rozrostem pandemii oraz z późniejszego oswojenia się z problemem. Motywowane były nie tylko względami epidemiologicznymi, lecz
także kulturowymi, politycznymi i gospodarczymi. Należy pamiętać, że pandemia koronawirusa jest pierwszym prawdziwie globalnym kryzysem epidemiologicznym i dla większości krajów walka z nim jest zupełną nowością, podobnie jak konieczność zasłaniania ust i nosa oraz uchwalanie przepisów nakładających taki obowiązek. W dużej mierze częstotliwość zmian wynika z pogłębiania i poszerzania wiedzyna temat skuteczności różnych działań. I choć w najbliższej przyszłości najpewniej należy spodziewać się, że „maseczkowa karuzela” dalej będzie się kręcić, to warto mieć nadzieję, że przynajmniej zaczerpniemy z niej odpowiednie doświadczenia i wyciągniemy właściwe wnioski. I że następnym razem (choć miejmy nadzieję, że ten dzień nigdy nie nadejdzie) będziemy zdecydowanie lepiej przygotowani.

[1] Informacje zawarte w niniejszym wpisie są aktualne wg
stanu na 13 sierpnia 2020 r.
[2] http://files.fast.ai/papers/masks_lit_review.pdf
[dostęp: 13.08.2020].
[3] https://www.healthaffairs.org/doi/10.1377/
hlthaff.2020.00818 [dostęp: 13.08.2020].
[4] https://www.medrxiv.org/content/10.1101/
2020.05.22.20109231v5 [dostęp: 13.08.2020].

źródło : Tygodnik PIE