Przymusowa izolacja wpłynie na nasze zdrowie psychiczne i przyszłe zachowania społeczne

0

Z powodu epidemii koronawirusa dla wielu osób codziennością stała się całkowita izolacja. Osoby przebywające na kwarantannie, pracownicy zdalni lub osoby samotne – które z powodu kryzysu straciły pracę – mierzą się teraz z pustymi czterema ścianami swojego domu. Reszta, która chodzi do pracy, stoi w kolejce na pocztę albo zajmuje się dziećmi – praktykować musi społeczny dystans, by nie narazić siebie i innych na zakażenie wirusem. Jak ta sytuacja na nas wpływa? Eksperci są zgodni, że izolacja nie jest dla człowieka naturalnym stanem. Jako zwierzęta stadne potrzebujemy kontaktu z innymi. Nic dziwnego, że najgorszą karą dla więźniów jest samotny karcer. Po dłuższym czasie każdy z nas źle znosi samotność. Jednak aktualna sytuacja daje tej samotności kontekst, który może nam pomóc przetrwać ciężkie chwile.

– Na pewno źle się znosi więzienie w izolatce. Natomiast my mamy kontekst społecznego zagrożenia – troszczymy się o swoich rodziców, swoje dzieci i przyjaciół. To ogromnie pomaga w izolacji. Kontekst nadaje jej sens – powiedział serwisowi eNewsroom profesor Krzysztof Obłój, ekonomista. – Jak ten czas wpłynie na nasze zachowania? Na podstawie wstępnych badań w Chinach wiemy już, że “social distancing” z nami zostanie. Już się go nauczyliśmy i wiemy, że działa ochronnie. Żyjąc w sytuacji niepewności odnośnie przyszłych epidemii, ludzie będą mieli mniejszą skłonność do zgromadzeń i większą potrzebę utrzymywania dystansu. Epidemia zmieni niektóre rutyny ludzkiego zachowania. Nikt tej długotrwałej izolacji nie zniesie bardzo dobrze – ale zniesiemy to lepiej, niż przypuszczamy. Najtrudniej będą to znosiły dzieci. One nie akceptują i nie rozumieją ani kontekstu, ani tej sytuacji – analizuje Obłój.