Walka o pracownika będzie się zaostrzać

0
rekrutacja

Największym wyzwaniem dla pracodawców w 2020 roku będzie pozyskanie pracowników z zagranicy. Z tym problemem zmaga się coraz więcej europejskich gospodarek. Wśród nich największy niedobór pracowników, zwłaszcza tych wykwalifikowanych, odnotowują Niemcy. Na koniec zeszłego roku w całym kraju brakowało niemal 1,5 mln rąk do pracy.

Według danych Eurostatu, w połowie zeszłego roku Niemcy odnotowały ponad 1,4 mln wakatów. Perspektywa niestety nie jest optymistyczna. W ciągu kolejnych 10 lat na emeryturę przejdzie 1,3 mln pracowników sektora publicznego, co w połączeniu z problemami demograficznymi zapowiada raczej pogłębienie kryzysu na rynku pracy niż jego zażegnanie.

Pracownicy z Ukrainy nie rozwiążą problemu

Szans na zmniejszenie liczby wakatów niemiecki rząd upatruje w otwarciu rynku pracy dla pracowników spoza Unii Europejskiej. Ustawa o migracji wykwalifikowanej siły roboczej znosi obowiązek wykazania, że na dane stanowisko pracodawca nie jest wstanie znaleźć niemieckiego pracownika. Pracodawcy często skarżyli się na ten przepis, który znacznie utrudniał im proces rekrutacji. Nowe przepisy, które weszły w życie 1 stycznia, znoszą tę zasadę, co w pewniej mierze prawdopodobnie skróci czas potrzebny na znalezienie odpowiedniego pracownika. Nie jestem jednak przekonana, że ta zmiana sprawi, że pracownicy z państw spoza UE zaczną masowo przyjeżdżać do Niemiec i rozwiążą tym samym problemy na rynku pracy, co było założeniem ustawodawcy. Brak elastycznych form zatrudnienia w niemieckim prawie pracy również nie sprzyja walce z deficytem pracowników. Nie ma takich form zatrudnienia jak umowa zlecenie, umowa o dzieło czy praca sezonowa.  Rząd wprowadzając zmiany liczył szczególnie na przyciągniecie pracowników z Europy Wschodniej, zwłaszcza z Ukrainy. Już zapowiedzi zmian wzbudziły wśród polskich pracodawców obawę o masowe wyjazdy, zwłaszcza, że i w Polsce coraz trudniej o pracowników. Niemiecki rynek pracy potrzebuje przede wszystkim pracowników wykwalifikowanych, posiadających co najmniej dwuletnie kwalifikacje zawodowe potwierdzone certyfikatem. Wszystkie certyfikaty i kwalifikacje muszą zostać zaakceptowane przez niemieckie urzędy.  Dodatkowo wymagana jest również potwierdzona certyfikatem znajomość języka. Realia pokazują, że Ukraińcy, których w Polsce jest ponad 1,2 mln dobrze czują się w naszym kraju. Chociaż spora część z nich, według niektórych badań nawet 70% deklaruje chęć wyjazdu do Niemiec, sądzę, że są to tylko deklaracje, wynikające być może z niepełnej wiedzy o wymaganiach niemieckiego rządu. Tylko ok. 2,6% z nich spełnia postawione warunki.  Zdecydowana ich większość pracuje niezgodnie ze swoim wykształceniem i często poniżej kompetencji. Większość wykonuje prace fizyczne – pracuje na budowach i w gastronomii.

Czytaj również:  Polska ma duży problem z przyciąganiem i rozwijaniem kadr. Wkrótce może zabraknąć miliona pracowników

Wprowadzone zmiany są więc szansą dla ludzi młodych, wykształconych i znających języki. O takie właśnie osoby w perspektywie najbliższych lat będą walczyli pracodawcy nie tylko z Europy Zachodniej czy Polski. Ukraińska gospodarka, w którą coraz chętniej inwestują zachodnie koncerny również może zachęcać do pozostania w kraju.

Komentarz przygotowany przez Karolinę Serwańską, prezes Zarządu w Agencji Pośrednictwa Pracy Polski HR