Wybory do Bundestagu, wzrost napięcia na półwyspie koreańskim

0

Merkel vs. Schulz.

            W niedzielę 24 września odbędą się wybory u naszego zachodniego sąsiada. Niemcy w dość skomplikowanych wyborach zagłosują na swoich reprezentantów w parlamencie. Tym samym zostanie wybrany nowy (stary?) kanclerz, którym zwyczajowo zostanie lider największego ugrupowania, któremu uda się stworzyć koalicję zdolną rządzić. Od 12 lat to stanowisko piastuje Angela Merkel i to właśnie ona ma największe szanse na ponowne objęcie urzędu. Jej koalicyjne ugrupowanie CDU/CSU według sondaży może liczyć na około 36% głosów. Oznacza to, że będą oni zmuszeni poszukać wsparcia wśród mniejszych partii. Do tej pory głównym partnerem było SPD Martina Schulza, jednak w ostatnim czasie oba stronnictwa dość mocno się poróżniły. Kością niezgody jest przede wszystkim kwestia uchodźców, ale potencjalnych konfliktów jest znacznie więcej. Dlatego w nadchodzących wyborach wzrośnie rola mniejszych ugrupowań.

Nikt nie widzi alternatywy.

            Największe szanse, by zostać trzecią siłą w parlamencie, przypisuje się AfP, czyli Alternatywie dla Niemiec. Radykalna prawicowa partia jest antyislamska i antyeuropejska, przez co wszystkie pozostałe ugrupowania odrzuciły możliwość współrządzenia z AfP. Według sondaży mogą oni liczyć na około 8% poparcia, jednak wszyscy zdają sobie sprawę z możliwego niedoszacowania jej wyników. To wyniki tej partii będą swoistym barometrem nastroju u naszych sąsiadów. Większe szanse na wejście do rządu ma któraś z trzech pozostałych mniejszych partii. FDP, Die Linke oraz Die Grüne będą języczkiem uwagi i prawdopodobnie ten, kto zaoferuje im więcej, zostanie przyszłym kanclerzem.

„Rocket Man” vs “obłąkany” Trump.

            Trwa festiwal gróźb i przepychanek między Koreą a Stanami Zjednoczonymi. Po wtorkowym wystąpieniu prezydenta USA na forum ONZ wczoraj przyszła odpowiedź Kim Dzong Una. W specjalnym oświadczeniu można przeczytać, że Korea rozważy „najostrzejszą w dziejach” reakcję na groźby Trumpa. Dyktator powołał się na honor swój i swojego narodu oraz oświadczył, że ostatnie wydarzenia tylko potwierdzają, że jego kraj jest na jedynej właściwej ścieżce. Możliwe, że Koreańczycy w niedługim czasie przeprowadzą kolejną próbę atomową, największą w historii. W odpowiedzi Trump zapowiedział kolejne sankcje dla reżimu. Napięcie wyraźnie rośnie, co niepokoi również rynki finansowe.

Czytaj również:  Zawirowania polityczne na świecie nie studzą aktywności inwestorów

Złoty spokojnie kończy tydzień.

            Dzisiaj będziemy mogli wysłuchać wystąpień Mario Draghiego, Theresy May oraz Roberta Kaplana. Ich słowa mogą wpłynąć na notowania odpowiednio euro, funta oraz dolara. Złoty dziś nieznacznie umacnia się wobec większości walut. Wyjątkiem jest euro, które drożeje o niecały grosz i kosztuje 4,27 zł. Za dolara zapłacimy 3,56 zł, brytyjski funt kosztuje 4,84 zł. Wyjątkowo słaby tydzień ma za sobą frank szwajcarski, który potaniał już do 3,68 zł.

Krzysztof Adamczak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl