Akcje Micron Technology, amerykańskiego producenta pamięci, rosną w handlu przedsesyjnym o ponad 16 proc. po tym, jak opublikowane wczoraj wieczorem wyniki i prognozy na kolejne kwartały wyraźnie przebiły oczekiwania Wall Street. W trzecim kwartale fiskalnym spółka osiągnęła 41,5 mld dolarów przychodów oraz 25,11 dolara zysku na akcję. Jeszcze mocniejsze wrażenie robi marża brutto, która wzrosła do 84,9 proc. To pokazuje, że Micron nie tylko korzysta z bardzo silnego popytu na pamięci, ale potrafi też zamieniać ten popyt na rekordową rentowność. To dobra informacja dla inwestorów, ale gorsza dla konsumentów. Utrzymujący się nawet do 2028 roku deficyt pamięci komputerowych może bowiem przełożyć się na wzrost cen elektroniki.
Z punktu widzenia rynku najważniejsze w raporcie Micron okazały się jednak nie tylko bieżące wyniki, ale to, co spółka powiedziała o kolejnych kwartałach. Firma oczekuje, że w czwartym kwartale fiskalnym, kończącym się w sierpniu, przychody wyniosą około 50 mld dolarów, podczas gdy analitycy zakładali średnio 43,2 mld dolarów. Skorygowany zysk na akcję ma sięgnąć około 31 dolarów wobec rynkowych prognoz na poziomie 25,31 dolara. Ważnym zabezpieczeniem dla spółki jest 16 strategicznych umów z klientami podpisanych na najbliższe trzy lata. W branży pamięci, która tradycyjnie jest bardzo cykliczna, takie kontrakty działają jak amortyzator. Ograniczają ryzyko nagłego pogorszenia koniunktury i mogą wspierać dalsze podwyżki cen przynajmniej do 2027 roku.
Popyt pozostaje tak silny, że firma nie widzi dziś momentu, w którym podaż mogłaby go zrównoważyć. Niedobory mogą utrzymywać się także po 2027 roku, a stopniowa poprawa dostępności może pojawić się dopiero w 2028 roku. To problem nie tylko dla producentów chipów. To także wyzwanie dla rynku komputerów, smartfonów, konsol do gier i samochodów.
Sztuczna inteligencja mocno zwiększyła popyt na szybką pamięć HBM (High Bandwidth Memory). To dziś jeden z kluczowych elementów potrzebnych do rozwoju AI. Problem w tym, że rynek ten kontrolują właściwie tylko trzy firmy: SK Hynix, Samsung i Micron. Największy udział ma SK Hynix, z około 50 do 62 proc. globalnego rynku. Samsung ma 25 do 40 proc., a Micron od 5 do 20 proc., w zależności od rodzaju produktów i klientów. Tak mała liczba producentów oznacza ich silniejszą pozycję. Klienci mają mniejszy wybór, trudniej negocjują ceny i szybciej odczuwają każdy problem z dostępnością pamięci.
Samsung ostrzega, że niedobory pamięci związane z AI będą utrzymywać wysokie ceny elektroniki co najmniej do 2027 roku. Coraz większa część produkcji wafli krzemowych jest bowiem kierowana do bardziej rentownego segmentu HBM. Produkcja HBM dla akceleratorów AI wymaga około trzykrotnie większych mocy produkcyjnych niż standardowa pamięć DRAM (Dynamic Random-Access Memory, podstawowa pamięć stosowana w elektronice użytkowej). To zmusza producentów do przesuwania zasobów z segmentów konsumenckich i korporacyjnych do obsługi klientów związanych ze sztuczną inteligencją.
To podbija ceny wszystkich rodzajów pamięci. Według TrendForce tradycyjna pamięć DRAM zdrożała w pierwszym kwartale 2026 roku o 90 proc. względem poprzedniego kwartału. W tym samym czasie ceny pamięci NAND Flash (technologia pamięci nieulotnej, która zachowuje dane bez zasilania) wzrosły o prawie 60 proc. To nie koniec podwyżek. Firma prognozuje, że w kolejnym kwartale DRAM może zdrożeć o około 60 proc., a NAND Flash o około 70 proc. To pokazuje, że nie mamy już do czynienia tylko z chwilowym odbiciem cen. Zmienia się cały układ sił na rynku elektroniki.
Dla konsumentów oznacza to proste konsekwencje. Droższe mogą być smartfony, komputery osobiste, konsole do gier i inne urządzenia elektroniczne. Pamięć odpowiada przeciętnie za około 15 proc. ceny smartfona, więc jej podwyżki szybko przekładają się na ceny urządzeń. Podobna sytuacja dotyczy komputerów osobistych. Producenci PC już sygnalizują podwyżki cen w drugiej połowie 2026 roku wraz ze wzrostem kosztów pamięci.
Raport kwartalny Micron dobrze obrazuje, w jakim miejscu znalazł się dziś rynek pamięci. Dla spółki oznacza to rekordowe marże, mocne prognozy i dużą przewagę negocjacyjną wobec klientów. Dla całej branży elektroniki oznacza jednak rosnące koszty, które prędzej czy później przełożą się na konsumentów. Jeśli pamięci będzie brakować jeszcze przez kilka lat, a producenci będą kierować moce produkcyjne przede wszystkim do najbardziej rentownego segmentu AI, podwyżki cen smartfonów, komputerów i konsol staną się trudne do uniknięcia. Boom na sztuczną inteligencję widać więc nie tylko w wynikach Micron, ale odczujemy go również we własnych portfelach.




