Czy rynek sztuki poradzi sobie w czasie pandemii COVID-19?

0
galeria obrazy

Trwa debata na temat tego jak finalnie zachowają się rynki w trakcie i po pandemii COVID-19. Niedawno ogłoszono rekordowe wyniki rynku sztuki w Polsce. Czy poradzi sobie w czasach zarazy?

W momencie pojawienia się informacji o pandemii koronawirusa, rozpoczęły się spekulacje nad kondycją i przyszłością rynków, w tym również rynku sztuki. Głosy są podzielone, jednak przeważające w stronę optymistyczną. Głównie ze względu na doświadczenia zachowań rynku sztuki w minionych kryzysach. Kathryn Brown, brytyjska ekspertka rynku sztuki, jest optymistyczna. – Ten segment jest bardzo odporny, częściowo dlatego, że jako klasa aktywów, nie jest zależny od łańcuchów produkcyjnych – powiedziała w wywiadzie dla niemieckiego portalu DW. To, że rynek sztuki bywa w niepewnych czasach alternatywną lokaty kapitału twierdzi również ekspert bliskowschodniego rynku sztuki Saleh Barakat. – Prawdą jest, że wraz ze spadkiem wartości inwestycji bankowych inwestorzy mogą ulec pokusie, aby kupić więcej dzieł sztuki, zamiast zostawiać zablokowane pieniądze w bankach – mówi Barakat w wywiadzie dla francuskojęzycznego portalu Le Commerce.

Eksperci wskazują jednak, że jeśli na rynek sztuki spojrzymy w zbyt krótkiej perspektywie to możemy szybko stracić. Dopiero podejście do inwestycji  za założeniem perspektywy 5 czy 10-letniej pozwoli mówić o bezpieczeństwie. Ważna jest także dywersyfikacja koszyka. Warto dodać, że średnia stopa wzrostu w przypadku 15-letniej inwestycji w sztukę na polskim rynku w 2015 roku wyniosła 46,6%.

Czy polski rynek sztuki oprze się obecnym zawirowaniom? Patrząc wstecz na to co działo się w czasach kryzysu finansowego w Polsce i na świecie, rynek sztuki zawsze radził sobie bardzo dobrze. To właśnie w czasach krachów inwestorzy jeszcze chętniej działali na rynku inwestycji alternatywnych. – Przemawiają za tym wszystkie dostępne nam dane. Polski rynek sztuki jest, mimo nieustannych wzrostów, wciąż niedoszacowany w porównaniu do rynku zachodniego. Tym razem to może być również dobry kierunek dla zagranicznych inwestorów – twierdzi Juliusz Windorbski, prezes domu aukcyjnego DESA Unicum.

Gwałtowne zainteresowanie rynkiem sztuki nastąpiło w 2007 roku, w momencie rozpoczęcia ogólnoświatowych zawirowań na giełdach. Jak się okazało już później, to właśnie inwestycje alternatywne wykazały  się najmniejszą zależnością od tradycyjnych rynków i odpornością na inflację. Nie tylko zresztą w Polsce. Ceny dzieł sztuki na świecie faktycznie spadły o 7,5% w pierwszym kwartale 2008 roku w porównaniu z czwartym kwartałem 2007 roku. Nie wydaje się to jednak dużo w porównaniu z ogólnymi spadkami na światowych giełdach, które w I kwartale 2008 roku oszacowano na około 14,1 procent.

W ciągu pięciu kolejnych lat, od 2009 do 2013 roku, sprzedaż dzieł sztuki na świecie wzrosła o około 60%. Jak mówił o tamtych wydarzeniach Thierry Ehrmann, założyciel i prezes Artprice, platformy online będącej największą bazą prezentującą ceny na rynkach sztuki, ujemne lub prawie zerowe stopy procentowe, które osłabiły wartość oszczędności, pchnęły kapitał w kierunku właśnie inwestycji alternatywnych, wśród których to dzieła sztuki zaczęły generować bardzo atrakcyjne zyski. Zaletą rynku sztuki jest niska wrażliwość na działanie cykli koniunkturalnych. Niepoddający się presji rynku indeks dzieł sztuki wyraźnie zwyżkował również w okresach dekoniunktury gospodarczej w latach 2000–2001 i 2007–2009.

Z kolei na polskim rynku sztuki gwałtowny wzrost sprzedaży nadszedł w 2015 roku, w momencie kolejnego zawirowania na światowych giełdach. W porównaniu do roku 2014 był to wzrost o blisko 50%. Wtedy po raz pierwszy rodzimy rynek przekroczył barierę obrotów wynoszącą 100 mln zł. Później było już tylko lepiej. W okresie ostatnich zaledwie trzech lat rynek aukcyjny w Polsce urósł o blisko 80%.