Kupujesz bilety przez internet? Zobacz na co zwrócić uwagę

Duży wybór, niższa cena, oszczędność czasu – to główne zalety zakupów w sieci. Rządzą się one jednak swoimi prawami. Jakimi? Przed internetową gorączką zakupu biletów na imprezy sportowe, czy kulturalne UOKiK oraz Międzynarodowa Sieć Ochrony Konsumentów (ICPEN) przypominają o tym, jakie mamy prawa.

UOKiK oraz Międzynarodowa Sieć Ochrony Konsumentów (ICPEN) zwracają uwagę na:

przemyślane zakupy – kupując bilety na koncert, mecz – w sieci lub bezpośrednio w kasie – tylko od dobrej woli organizatora zależy, czy będziemy mogli je oddać i liczyć na zwrot pieniędzy. Oznacza to, że gdy nie będziemy mogli uczestniczyć w wybranym meczu, sprzedawca może nie zwrócić nam pieniędzy. Warto wiedzieć, że gdy kupiliśmy w internetowym sklepie na obszarze UE m.in. koszulkę z wizerunkiem artysty, szalik ulubionego klubu piłkarskiego nie spełniające naszych oczekiwań, mamy prawo do ich zwrotu. Pamiętaj! W zależności od kraju tzw. „czas na ochłonięcie”, zastanowienie się wynosi od 7 do 14 dni (w Polsce – 10, w Niemczech – 14, w Wielkiej Brytanii – 7 dni);

wirtualni sprzedawcy działający poza granicami UE podlegają przepisom swojego kraju, z którymi musimy się wcześniej zapoznać. Niewielu kibiców zdaje sobie sprawę z tego, że np. UEFA ma siedzibę w Szwajcarii w związku z tym konsumenci podlegają innemu prawu;

bezpieczne transakcje – aby uniknąć rozczarowania, sprawdź u organizatora, kiedy rozpoczyna się oficjalna sprzedaż biletów i jakie są autoryzowane kanały ich sprzedaży. Oficjalne logo i znaki towarowe (lub ich podróbki) mogą być używane przez nieautoryzowane strony internetowe sprzedające fałszywe bilety;

istotne informacje – uczciwy sprzedawca nie ma powodów, aby ukrywać swoje dane. Na stronie internetowej musisz znaleźć informacje o tym, kto jest sprzedawcą i jak się z nim skontaktować. Przedsiębiorcy mają obowiązek rzetelnie informować nas o pełnej kwocie oferowanego produktu. Podjęcie ostatecznej decyzji o zakupie powinno być poprzedzone uważną lekturą regulaminu – zwróć uwagę na sposoby płatności, koszty przesyłki i sposób składania reklamacji. Upewnij się też, że impreza, na którą bilet oferuje internetowy sprzedawca, odbywa się w tym samym czasie i miejscu, o którym informuje organizator;

wirtualne płatności – bądź ostrożny, płacąc kartą kredytową. Nie podawaj nikomu numeru PIN oraz nie wysyłaj go przez Internet. W przypadku płatności przelewem, przed zalogowaniem sprawdź, czy połączenie z bankiem jest szyfrowane. Jeśli tak, adres witryny powinien rozpoczynać się od https://, a w dole ekranu przeglądarki www powinien pojawić się symbol zamkniętej kłódki;

wydrukuj potwierdzenie zakupu biletu;

pamiętaj, że – zgodnie z polskim prawem, osoba, która z zyskiem odsprzedaje bilety wstępu na imprezy sportowe, rozrywkowe albo artystyczne podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Międzynarodowa Sieć Ochrony Konsumentów (International Consumer Protection and Enforcement Network – ICPEN) jest organizacją zrzeszającą instytucje ochrony konsumentów z ponad 40 państw na świecie. Celem Sieci jest wymiana informacji na temat praktyk rynkowych, które mogą mieć negatywny wpływ na interesy konsumentów, a także promowanie współpracy pomiędzy urzędami odpowiedzialnymi za wdrażanie przepisów konsumenckich. Jednym z tematów, na którym koncentrują się obecnie działania urzędów ochrony konsumentów zrzeszonych w ramach ICPEN, są nieuczciwe praktyki przy sprzedaży biletów w Internecie.

Pracami Sieci kieruje państwo sprawujące w danym okresie rotacyjną prezydencję (obecnie – Holandia). W latach 2006-2007 funkcję tę pełniła Polska. Priorytetem polskiego przewodnictwa była ochrona ekonomicznych interesów konsumentów w związku z rozwojem nowych technologii.

Obecnie UOKiK jest współprzewodniczącym grupy roboczej ds. komunikacji oraz administratorem strony internetowej Sieci, która została zainaugurowana 15 marca ub. r. w Światowy Dzień Konsumenta. Słabsi uczestnicy rynku znajdą tam kompleksowe informacje o tym, gdzie szukać pomocy wtedy, gdy łamane są ich prawa, jak rozwiązywać spory o charakterze transgranicznym (m.in. za pośrednictwem strony www.econsumer.gov), a także jak bezpiecznie robić zakupy w Internecie i uniknąć licznych pułapek. Strona jest także źródłem informacji o głównych inicjatywach ICPEN, jak Międzynarodowy Dzień Przeszukiwania Internetu (Internet Sweep Day) czy Miesiąc Zapobiegania Oszustwom (Fraud Prevention Month), a także o różnych forach współpracy w dziedzinie ochrony

Ceny surowców rolnych. Cykliczny wstrząs czy kryzys?

Oprócz podwyżek cen cukru i kakao, nie mniej istotne (a rzadziej zauważane) są wysokie ceny zbóż.

Jak zauważa Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny Ryzyka w Euler Hermes : „Wysokie ceny surowców rolnych uderzają nie tylko w konsumenta końcowego. Komplikują one także sytuację producentów żywności, którzy część tych podwyżek (przynajmniej w krótkim czy średnim okresie) biorą na siebie, zanim zdecydują się na podniesienie cen swoich wyrobów. Problem wysokich cen zbóż dotyczy ponadto nie tylko producentów wypieków czy słodyczy, ale także m.in. sektora mięsnego. Wszystko wskazuje na to, ze wysokie ceny pasz (przy mało elastycznych cenach żywca) zmniejszają jego opłacalność na tyle, iż hodowcy trzody nie odbudowują stad w stopniu wystarczającym do pokrycia zapotrzebowania na naszym rynku i w sposób trwały Polska staje się importerem netto mięsa.”

Przez cały 2010 r. ceny zboża wzrosły o ponad 38%. Kukurydza, której cena osiągnęła poziom najwyższy od lipca 2008 r., musi się zmierzyć z postępującym brakiem równowagi na rynku fizycznym. Popyt wciąż gwałtownie rośnie, napędzany potężnymi zmianami w nawykach żywieniowych mieszkańców krajów wschodzących (w przypadku Chin zapotrzebowanie w 2011 r. wzrośnie o 16% w stosunku do 2010 r.) oraz wpływem produkcji etanolu (która pochłania 40% amerykańskiej produkcji kukurydzy). Jednocześnie seria niekorzystnych zjawisk pogodowych (m.in. w Argentynie i południowej Brazylii) znacznie obniżyła plony.

Według najnowszych prognoz pod koniec bieżącego sezonu zapasy kukurydzy spadną do krytycznie niskiego poziomu. Susza, która nawiedziła latem 2009 r. Rosję i Ukrainę, dwóch głównych eksporterów pszenicy, spowodowała wyraźny wzrost cen tego zboża, które są jednak nadal niższe niż w roku 2008. Te wzrosty cen wynikają również z decyzji niektórych krajów o ograniczeniu lub zamknięciu eksportu, co na ubogich w pszenicę rynkach wywołało strach przed niedoborami i skłoniło kraje, które swoje bezpieczeństwo żywnościowe opierają w dużej mierze na produktach importowanych, do panicznych zakupów. Na wzrost cen wpływ mają również deprecjacja dolara i spekulacje finansowe.

Główne pytanie na rok 2011 brzmi: czy skala produkcji w bieżącym rolniczym roku gospodarczym będzie wystarczająco duża, aby odbudować poziomy zapasów i ograniczyć wzrost cen?

Odpowiedź na to pytanie zależeć będzie w dużym stopniu od warunków pogodowych w krytycznych okresach dla poszczególnych regionów – od marca do maja w Europie, w późniejszych miesiącach w Ameryce Północnej – oraz od tego, jaki kształt przybierze La Niña.

Jak dodaje Paweł Tyszka, analityk Euler Hermes ds. rynków spożywczych: „Wahania cen zbóż w dostawach terminowych miały już miejsce na początku bm. Był to jedynie kilkuprocentowy trend korekcyjny, po którym ceny pszenicy konsumpcyjnej na rynku krajowym nadal zbliżały się do ok. 1000 zł/tonę. Obserwowana w ostatnich dniach przecena kontraktów na dostawy zboża czy cukru wynika zapewne z wycofywania się inwestorów finansowych z tych pozycji w obawie o popyt w Japonii. Korekty te mają więc w dużym
Informacja prasowa stopniu charakter psychologicznego odreagowania, podobnie jak spadek notowań giełdowych. Analogicznie jak one powinny więc odbić się.”

Jak dodaje Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny Ryzyka w Euler Hermes: ”Dla przedsiębiorstw spożywczych (a więc i cen wyrobów końcowych) obecne, chwilowe obniżki nie mają niestety większego znaczenia. Po pierwsze – ceny rosły od miesięcy, więc nadal pomimo korekty (widocznej notabene na rynku kontraktów terminowych, a w mniejszym stopniu przy dostawach bezpośrednich) są one dość wysokie. Większość firm do
ciągłości pracy musi utrzymywać przygotowywane wcześniej zapasy surowców i trudno spodziewać się, aby od tego odstąpiły i w sposób hazardowy wyczekiwały nieprzewidzianej okazji do zrobienia tego odrobinę taniej, jak ma to obecnie miejsce. Jest to natomiast okazja do odbudowy zapasów na następne miesiące, bowiem podaż zbóż nie zwiększy się w najbliższym kwartale, a popyt na nie jest w najlepszym przypadku stały.”

Dobre wyniki firm, małe inwestycje

W 2010 roku poprawiły się wyniki finansowe przedsiębiorstw. Przychody z działalności rosły szybciej niż koszty ich uzyskania – podał GUS.

„Firmy średnie i duże osiągnęły w ubiegłym roku dobre wyniki finansowe, utrzymały wysoką płynność i nie zadłużały się” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.
„Mimo, że przychody z działalności były jedynie o 5 proc. wyższe, to udało się utrzymać koszty w ryzach, dzięki czemu nieznacznie wzrosła rentowność sprzedaży. Ciągle jednak prawie 22 proc. firm miało na koniec 2010 roku straty. Widać, że przedsiębiorstwa podzieliły się na te, które sobie poradziły z kryzysem, i te którym w dalszym ciągu trudno wyjść na prostą.

Nadwyżka przychodów finansowych nad kosztami finansowymi potwierdza relatywnie niewielką skalę inwestycji firm w 2010 roku. To rezultat ciągle wysokiego ryzyka podejmowania decyzji inwestycyjnych w niestabilnym otoczeniu, szczególnie w sytuacji kryzysu finansów publicznych w Polsce i innych krajach europejskich. O niskich inwestycjach świadczy także bardzo wysoki wskaźnik płynności gotówkowej. Na koniec 2010 roku firmy były w stanie spłacić od razu 40 proc. swoich zobowiązań krótkoterminowych. Dzisiaj średnie i duże firmy są dobrym partnerem dla banków i innych instytucji finansowych.

W ubiegłym roku o ok. 5 proc. spadła liczba firm – eksporterów. Ale te, które pozostały zwiększyły poziom sprzedaży na eksport. Niestety, nie wszyscy eksporterzy, mimo ciągle słabego złotego, wypracowali zysk netto.

W 2011 roku należy się także spodziewać dobrych wyników finansowych przedsiębiorstw oraz ożywienia w inwestycjach. Sytuacja poza Polską studzi nieco optymizm, ale trudno będzie firmom skorzystać z rosnącego polskiego rynku, a także części rynków naszych partnerów biznesowych bez nowych inwestycji”- dodaje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Polacy nie przestraszyli się podwyżki VAT

Sprzedaż detaliczna wzrosła w lutym br. o 12,2 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku – podał GUS.

„To pokazuje, że wpływ na decyzje o zakupach w tym miesiącu miała nie podwyżka VAT, lecz rosnące zatrudnienie i płace” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

„Nie wiadomo jednak, czy tak wysoka sprzedaż detaliczna wynika z obawy gospodarstw domowych przed dalszym wzrostem cen, już nie wynikającej z podwyżki VAT, w najbliższych miesiącach, (robią zakupy teraz, bo wkrótce będzie drożej), czy też dobrej oceny własnej kondycji finansowej, opartej na stabilności zatrudnienia oraz źródeł dochodów. Gdyby rosnąca sprzedaż detaliczna była efektem coraz większych oczekiwań inflacyjnych to byłby to zły sygnał dla przyszłego popytu konsumpcyjnego i wskaźnika inflacji, który poszybowałby w górę.

Dynamika sprzedaży niektórych towarów wydaje się potwierdzać, że motorem napędowym popytu konsumpcyjnego mogą być oczekiwania inflacyjne. Szybko rosła bowiem sprzedaż mebli, RTV, AGD, obuwia, odzieży i kosmetyków. Wzrosła również, po styczniowym spadku, sprzedaż samochodów”- dodaje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Wyrok TS UE może pomóc spółkom odzyskać nadpłacony podatek

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TS UE) rozstrzygnie 7 kwietnia czy opodatkowanie w latach 2007-2008 podatkiem od czynności cywilnoprawnych pożyczek udzielanych spółkom przez ich wspólników było zgodne z prawem. Pozytywny dla przedsiębiorców wyrok daje spółkom możliwość odzyskania znaczących sum z tytułu nadpłaconego podatku.

Opodatkowanie podatkami od gromadzenia kapitału (w tym podatkiem od czynności cywilnoprawnych) w krajach UE reguluje dyrektywa kapitałowa, której celem jest zniesienie obciążeń ograniczających swobodny przepływ kapitału pomiędzy państwami członkowskimi.

Polski ustawodawca, zgodnie z duchem dyrektywy kapitałowej, z dniem akcesji (tj. 1 maja 2004 r.) zniósł podatek kapitałowy od pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców, wprowadził go jednak ponownie 1 stycznia 2007 r. Wspomniana dyrektywa pozwala państwom członkowskim pobierać podatek kapitałowy, ale jedynie wg tzw. „zasady kontynuacji”, czyli tylko tym państwom, które pobierały go z dniem 1 lipca 1984 r. Polska raz rezygnując z poboru podatku, a później wprowadzając go ponownie, nie postępowała zgodnie z tą zasadą.

15 marca 2010 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie prejudycjalne, dotyczące zgodności z prawem wspólnotowym polskich przepisów przewidujących opodatkowanie w latach 2007-2008 podatkiem od czynności cywilnoprawnych pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców. Po uzyskaniu stanowiska stron oraz Komisji Europejskiej Trybunał wyznaczył termin rozprawy na 7 kwietnia 2011 r. Warto zaznaczyć, że opinia wydana przez Komisję, wskazała na niezgodność krajowych przepisów z prawem Unii Europejskiej.

„Trybunał postanowił, iż w dalszym zakresie postępowanie będzie toczyć się bez uzyskania opinii Rzecznika Generalnego” – informuje Krzysztof Gil, doradca podatkowy Deloitte i pełnomocnik podatnika w postępowaniu przed TSUE. „Statut tej instytucji umożliwia rozstrzygnięcie sprawy bez opinii Rzecznika, jeżeli Trybunał uzna, iż w sprawie nie występuje nowe zagadnienie prawne. Można domniemywać, iż TS UE widzi możliwość rozstrzygnięcia w oparciu o dotychczasowe orzecznictwo, w szczególności w sprawie C-350-98 Henkel Hellas ABEE v. Elliniko Dimosio. Orzeczenie to wskazywało na istotną rolę zasady stand still zakazującą ponownego wprowadzania podatku kapitałowego przez państwa członkowskie, które zrezygnowały z jego poboru.”- dodaje.

„Orzeczenie Trybunału będzie miało kolosalne znaczenie dla polskich przedsiębiorców. Ci, którzy zapłacili w latach 2007-2008 podatek od czynności cywilnoprawnych z tytułu uzyskanych pożyczek od udziałowców mają istotne argumenty, aby występować z wnioskami o stwierdzenie nadpłaty w tym podatku” – uważa Tomasz Konik, doradca podatkowy Deloitte, pełnomocnik podatnika w postępowaniu przed TS UE.

„Również ci podatnicy, którzy próbowali odzyskać podatek, lecz przegrali sprawy przed organami podatkowymi będą mogli wnosić o wznowienie postępowania zakończonego prawomocną decyzją w ciągu miesiąca od dnia publikacji orzeczenia Trybunału. Najwyższy czas, aby rozpoczęli oni przygotowania do składania stosownych wniosków – przypuszczamy bowiem, że Trybunał zajmie stanowisko pozytywne dla podatników i wskaże na niezgodność regulacji krajowych z prawem unijnym.” – dodaje.

Jak skutecznie odzyskać swoje pieniądze?

Czy kiedyś zdarzyło się, że znajomy zwrócił się do Ciebie z prośbą o pożyczkę pieniądze i potem miałeś problemy z odzyskaniem swoich pieniędzy? Dłużnik ociągał się z oddaniem należności, unikał kontaktu, gdy Ty próbujesz upomnieć się o ten dług? Jeśli na co najmniej jedno z pytań odpowiedź brzmi tak, poniższy poradnik jest dla Ciebie.

Negocjacje na etapie polubownym

Gdy dłużnik zalega ze spłatą warto zacząć od próby wyegzekwowania należności w sposób polubowny. Może bowiem być tak, że powodem zwłoki jest nieprzewidziana trudna sytuacja życiowa, a nie zła wola dłużnika. Wtedy zawsze warto się dogadać, ustalić późniejszy termin spłaty, umożliwić spłatę w ratach itp.

Jeśli jednak polubowne wezwania do zapłaty nie przynoszą skutku, każdy z nasz jako wierzyciel konsument może liczyć na wsparcie firm specjalizujących się w dochodzeniu należności.

Wsparcia udzielą profesjonaliści

Duże przedsiębiorstwa zarządzające wierzytelnościami na ogół nie przyjmują zleceń od osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, bo obsługują wyłącznie firmy. Statystyczny Kowalski, potrzebując pomocy w odzyskaniu długu, może się o nią zwrócić do kancelarii prawnej lub tych mniejszych firm windykacyjnych, które specjalizują się w obsłudze tego typu spraw. Na początku wystarczy nawiązać z nią kontakt telefoniczny. Następnie kancelarię prawną czy firmę windykacyjną najlepiej odwiedzić osobiście. Podczas takiego spotkania podpiszemy umowę o współpracy. (To najlepsza droga, choć wymiana koniecznych pism możliwa jest także przy pomocy poczty czy kuriera.) Na spotkanie powinniśmy przynieść ze sobą dokumenty poświadczające istnienie i wymagalność wierzytelności. Może to być np. umowa pożyczki zawierająca informacje: kto, komu, ile pieniędzy (lub co) pożycza, jaki jest termin zwrotu, jakie są dodatkowe koszty pożyczki (np. odsetki) itp. Nawet, gdy podpisywanie takiej umowy przy pożyczce dla przyjaciela jest dla nas kłopotliwe, warto to robić. Co więcej, Kodeks cywilny mówi, że w przypadku pożyczek na kwotę powyżej 500 zł umowę pożyczki powinno się zawrzeć na piśmie. To pomoc w odzyskaniu pieniędzy w razie ewentualnych problemów.

Profesjonalni windykatorzy czy prawnicy kompleksowo zajmą się dochodzeniem długu na etapie polubownym. Mogą też, w naszym imieniu, skierować sprawę do sądu, a potem, po uzyskaniu tytułu wykonawczego, monitorować proces windykacji na etapie egzekucji komorniczej. Usługa taka nie musi być droga. Często polega na wypłacie kilku, kilkunastu procenta od kwoty, którą uda się odzyskać.

Gdy wierzyciel-konsument chce samodzielnie skierować sprawę do sądu, również ma taką możliwość. Nie wymaga to żadnej specjalistycznej wiedzy prawnej.

Egzekucja z pomocą prawa

Pierwszym krokiem jest napisanie pozwu. Oczywiście każdy z nas może skorzystać z pomocy prawnika, ale nie trzeba mieć wykształcenia lub doświadczenia prawniczego, by prawidłowo przygotować pozew. Może być on opracowany na bazie standardowego podania. W lewym górnym rogu wpisujemy swoje dane (imię, nazwisko, adres zameldowania), po prawej stronie na górze – datę przygotowania pozwu. Poniżej na środku powinna znaleźć się nazwa i adres właściwego sądu cywilnego, a dalej tytuł, który może brzmieć np. „Pozew o zapłatę X zł”. W tekście pozwu trzeba koniecznie wskazać, że pożyczkobiorca (tu podajemy imię i nazwisko, oraz adres zameldowania tej osoby) w dniu (data) pożyczył od nas X zł. Pieniądze nie zostały oddane, mimo, że termin zwrotu był ustalony na (i tu podajemy datę). Istotne, by wyraźnie wskazać nasze żądanie, czyli kto jest naszym dłużnikiem i zwrotu jakiej kwoty od niego oczekujemy. Na końcu trzeba też wymienić załączane dokumenty, np. umowę pożyczki. Teraz wystarczy czytelnie pismo podpisać. Tak przygotowany dokument składamy w biurze podawczym, uiszczamy przy tym opłatę od pozwu i na tej podstawie sąd cywilny może wszcząć postępowanie. W przypadku wygrania sprawy sąd może zadecydować, że kosztami sądowymi dodatkowo zostanie obciążony dłużnik.

Dodatkowym argumentem przy negocjacjach z dłużnikiem może być wpis do rejestru w biurze informacji gospodarczej (BIG).

Dłużników motywuje wpis na czarną listę

Wierzyciel konsument każdy dług przeterminowany o min. 60 dni może wpisać na listę dłużników w BIG. Warunkiem jest posiadanie wyroku sądowego potwierdzającego wymagalność roszczenia. Na min. 14 dni przed planowanym wpisem trzeba dostarczyć dłużnikowi wezwanie do zapłaty z informacją o planowanym wpisie danych o nim i jego długu do BIG. Wezwanie na piśmie wysyłamy listem poleconym, przesyłką kurierską lub wręczamy osobiście.

Jednym z trzech działających w Polsce biur informacji gospodarczej jest Rejestr Dłużników ERIF BIG S.A. należący do Grupy Kapitałowej KRUK. Biuro udostępnia konsumentom możliwość dopisywania dłużników do bazy w prosty i szybki sposób. Wystarczy skorzystać z serwisu www.infoKonsument.pl. Po wejściu na stronę należy się zarejestrować. Do uzyskania pełnego dostępu będzie wymagane dostarczenie do biura skanu dowodu osobistego. Najprościej dokonać tego w systemie po zalogowaniu, ale biuro przyjmuje też skany przesyłane na e-mail: [email protected] lub faks: 22 59 42 525. Pocztą otrzymamy umowę, którą należy czytelnie podpisać. Jeden egzemplarz odsyłamy do Rejestru Dłużników ERIF i wkrótce na podany przy rejestracji e-mail otrzymujemy informację o pełnej aktywacji konta. Od tego momentu można dopisać dane dłużnika do ERIF. Ale uwaga! Informacje o zadłużeniu muszą być na bieżąco aktualizowane. Za podanie nieprawdziwych danych lub brak ich aktualizacji (np. w przypadku nawet częściowej spłaty zobowiązania) ustawa regulująca działanie BIGów przewiduje dla nierzetelnego wierzyciela karę do 30 tys. zł. Na aktualizację danych o długu wierzyciel ma 14 dni. BIG w ciągu 7 kolejnych musi wprowadzić zaktualizowane informacje do bazy. Warto podkreślić, że każdy z nas może bezpłatnie sprawdzić dane na swój temat wpisane do BIG raz na pół roku.

Opinia eksperta

Piotr Krupa – prezes zarządu KRUK S.A. (największej polskiej firmy windykacyjnej)
Biura informacji gospodarczej są skutecznym narzędziem dyscyplinującym dłużników do spłaty zaległości. Wg badań przeprowadzonych w 2010 roku przez MillwardBrown SMG/KRC wynika, że wpisanie do BIG jest postrzegane przez przeciętnego Polaka, jako poważna sankcja silnie motywująca do szybkiego uregulowania długu. Tak twierdzi aż 82% dłużników. Warto więc z korzystać z tej możliwości, zwłaszcza że jest ona dostępna nie tylko dla banków czy firm, ale także dla statystycznego Kowalskiego.

Duże korporacje znowu wydadzą więcej

Rynek informatyki, oglądany przez pryzmat największych kontraktów sektora przedsiębiorstw, świadczy o potrzebach gospodarki. Przeprowadzona właśnie przez biuro badawcze DiS analiza 400 największych kontraktów IT za lata 2009-2010 wykazuje, że ich wartość w minionym roku wzrosła.

Przedsiębiorstwa dysponują na rynku największą swobodą w prowadzeniu polityki zakupowej. Stać je na wydatki w prawie każdej skali. A ta ograniczona jest tylko poziomem udokumentowanych potrzeb. Obecnie towary i usługi informatyczne upowszechniły się. Bardzo staniały, i jednocześnie stały się dobrem masowym. W takiej sytuacji świadomość praw rządzących tymi wydatkami okazuje się wiedzą nieodzowną do właściwego planowania.

Przegląd DiS poddaje analizie aż 400 kontraktów informatycznych, zawartych w Polsce w sektorze przedsiębiorstw w latach 2009-2010, po raz pierwszy w takiej różnorodności, przedstawia wydatki tego segmentu gospodarki na informatykę. Duża liczba dobrze znanych i opisywanych kontraktów sektora przedsiębiorstw staje się swoistym wzorcem (benchmarkiem) funkcjonowania zakupów na tym rynku. Ujednolicona wiedza o nich prowadzi na pewno do lepszej standaryzacji wydatków typowych i powtarzalnych, a takich jest obecnie w informatyce coraz więcej.

Suma wartości 200 największych kontraktów informatycznych w zdefiniowanym wyżej sektorze przedsiębiorstw wyniosła w 2009 r. 628,4 mln zł. Po pominięciu trzech umów nietypowych wartość pozostałych 197 kontraktów roku 2010, zbliżonych charakterem do 200 zrealizowanych rok wcześniej, wyniosła 722,4 mln zł. Oznaczało to nominalny wzrost roczny na poziomie 14,8%.

CAPEX-OPEX

Badane kontrakty w większości były inwestycjami: w obydwu badanych latach co najmniej 74,5% wartości umów miało charakter kapitałowy (CAPEX). Komplementarne wydatki operacyjne zawartych kontraktów stanowiły 25,5% ich całkowitej wartości w 2009 r., zaś w 2010 roku 22,9%. Wartość wydatków operacyjnych była w badanej grupie kontraktów prawie niezmienna i utrzymywała się na poziomie nieco ponad 160 mln zł, przy wzroście rok do roku równym 3,3%. Wartości CAPEX badanych kontraktów rosły znacznie bardziej dynamicznie. Świadczyć to może o rosnących skłonnościach do inwestowania w systemy IT w sektorze przedsiębiorstw.

Co zamawiano

Proporcje między wartościami kontraktów w poszczególnych obszarach specjalizacji układały się mniej więcej tak samo jak proporcje pomiędzy ich liczbą. Badane duże kontrakty IT na rynku przedsiębiorstw w latach 2009-2010 dotyczyły w pierwszej kolejności infrastruktury: sprzętowej, oprogramowania oraz mieszanej, czyli łącznych zamówień na sprzęt i oprogramowanie, bez wyraźnej przewagi żadnego z tych czynników. Poza wydatkami na infrastrukturę, dość dużą grupę umów zawarto na wdrożenia i utrzymanie aplikacji branżowych, wspomagających zarządzanie specyficznymi procesami biznesowymi. Dopiero na kolejnym miejscu znalazły się kontrakty dotyczące realizacji wdrożeń systemów ERP lub uboższych od nich funkcjonalnie tzw. zintegrowanych systemów zarządzania ZSZ.

Wzrost wartości wdrożeń systemów wspomagających zarządzanie ERP/ZSZ/CRM w latach 2009/2010 był szczególnie duży. Wartość kontraktów na infrastrukturę sprzętową nieco spadła, natomiast na infrastrukturę oprogramowania wzrosła aż o 70%. Infrastruktura mieszana utrzymywała się w obu latach na podobnym poziomie wydatków około 100 mln zł. Aplikacje branżowe wdrażano chętniej w 2009 r. Okazuje się zatem, że przestoje w gospodarce sprzyjają wdrażaniu aplikacji branżowych w przedsiębiorstwach, ponieważ pozwalają zrewidować styl zarządzania i zrestrukturyzować jego formy.

W roku 2010 szybko wzrastała natomiast wartość kontraktów na outsourcing procesów biznesowych – BPO. Proces ten wykazuje dużą elastyczność kontraktów typu outsourcingowego, które w okresie dekoniunktury na rynku pozwalają przedsiębiorstwom dopasować rodzaj i charakter kupowanych usług do poziomu ich rzeczywistych potrzeb.

Jak przedsiębiorcy odkładają na swoją emeryturę?

Zapytaliśmy przedsiębiorców z Business Centre Club w jaki sposób gromadzą środki na swoje emerytury i czy planowane zmiany dotyczące OFE będą miały wpływ na ich dotychczasowe decyzje.

Przedsiębiorcy najchętniej wybierają nieruchomości

Z sondażu BCC wynika, że przedsiębiorcy skutecznie zabezpieczają swoją emerytalną przyszłość. Poza pierwszym i drugim filarem (67 proc.), ponad 43 proc. oszczędza w trzecim filarze (Pracownicze Programy Emerytalne lub Indywidualne Konta Emerytalne). Tyle samo wybiera obligacje i lokaty bankowe.

Wśród dodatkowych sposobów oszczędzania na emeryturę największą popularnością cieszą się jednak nieruchomości. Poza obowiązkową składką do ZUS, stanowią one główne zabezpieczenie emerytalne wśród połowy ankietowanych. Z myślą o emeryturze blisko 40 proc. przedsiębiorców inwestuje w akcje i fundusze inwestycyjne, zaś ok. jedna piąta w różne dobra trwałe, m.in. złoto, dzieła sztuki. Inne, niewymienione w badaniu, formy inwestowania wskazało ponad 18 proc. respondentów.

Ponad połowa nie planuje zmian w związku z obcięciem składki do OFE

Przedsiębiorcy nie przewidują radykalnych zmian w sposobie oszczędzania na emeryturę z powodu przeprowadzanych przez rząd działań w systemie emerytalnym i obcięciu składki przekazywanej do OFE. Ponad połowa deklaruje, że nie wpłynie to na ich emerytalne decyzje w najbliższej przyszłości.

Podobnie jak dotychczas, większość ankietowanych widzi szansę na zapewnienie sobie lepszej emerytury poprzez samodzielne inwestycje w grunty i nieruchomości – planuje tak blisko jedna trzecia przedsiębiorców. W lokaty bankowe i obligacje zamierza dodatkowo inwestować ponad jedna piąta, a na rynku kapitałowym ok. 16 proc. badanych. Inne, niewymienione w ankiecie, formy inwestowania wybierze niecałe 12 proc., zaś 8 procent ulokuje swoje pieniądze w dobrze wycenianych dobrach trwałych: kruszcach, dziełach sztuki itp.

Tylko 5,3 proc. respondentów, w związku z obcięciem składki do OFE, planuje dodatkowo gromadzić oszczędności w ramach trzeciego filara. Około 8 proc. zamierza zwiększyć kierowaną tam dotychczas składkę, a ograniczyć ją – zaledwie 2,6 proc.

– Dominują postawy pasywne, z minimalnym zainteresowaniem wejściem do trzeciego filaru, lub zwiększeniem składki w przypadku osób już w nim oszczędzających. Tymczasem to właśnie środowisko przedsiębiorców powinno być trzecim filarem najbardziej zainteresowane. Skorelowanie udzielonych w sondażu odpowiedzi z metryczką, z której wynika, że ponad trzy piąte respondentów jest zatrudniona na umowie o pracę – wskazuje, że powinni oni poszukiwać zabezpieczenia poza ZUS i OFE, a Pracownicze Programy Emerytalne taką możliwość oferują (składka do 7 proc. i ulga w ZUS). To, że tak się nie dzieje, jest oczywiście winą kolejnych rządów, które nie propagowały, ani nie wspierały tej formy zabezpieczenia emerytalnego. Dodatkowe ubezpieczenie emerytalne w trzecim filarze wciąż stanowi niewykorzystany potencjał reformy emerytalnej – mówi Wojciech Nagel, ekspert ds. pracy i polityki społecznej BCC.

Niechęć i rezerwa do zakładania PPE

Co czwarty przedsiębiorca oferuje swoim pracownikom możliwość oszczędzania na emeryturę w ramach Pracowniczych Programów Emerytalnych. Spośród tych, którzy w swoich zakładach pracy nie mają PPE, tylko 7 proc. deklaruje, że stworzy taki program. Na pytanie: „Czy z uwagi na wprowadzane zmiany w systemie emerytalnym, zamierzam stworzyć swoim pracownikom możliwość dodatkowego odkładania na emeryturę w ramach PPE?” aż trzy piąte pracodawców odpowiedziało, że nie wie, a co trzeci stwierdził, że nie uruchomi dobrowolnego funduszu emerytalnego w swojej firmie.

– W Polsce brakuje rozwiązań prospołecznych w polityce podatkowej, co uderza w możliwości rozwoju zarówno PPE jak i IKE trzeciego filara emerytalnego. Tymczasem znaczenie ulg podatkowych dla rozwoju zawodowych i prywatnych programów emerytalnych w krajach rozwiniętych jest niekwestionowane – komentuje Wojciech Nagel, ekspert ds. pracy i polityki społecznej BCC.

Ankietowani przedsiębiorcy to w większości osoby młode (ponad dwie trzecie jest w drugim filarze), W momencie wprowadzania reformy emerytalnej w 1999 roku mieli pomiędzy 30 a 50 lat, potem do systemu wchodziło się już obowiązkowo. Z pewnością są oni dużo bardziej aktywni niż reszta społeczeństwa pod względem gromadzenia oszczędności na starość. Najchętniej inwestują samodzielnie, a jeśli mają odpowiednią paletę produktów finansowych również chętnie z nich korzystają: fundusze inwestycyjne, lokaty oraz IKE, choć w przypadku tych ostatnich możliwości oszczędzania są jednak mocno ograniczone (limity inwestycyjne, brak poważnych zachęt podatkowych). Przedsiębiorców cechuje również wyraźna rezerwa do PPE.

Sondaż z cyklu „Zdaniem BCC…” Wojciech Nagel, Emil Muciński

Agenci CBA na zgrupowaniu piłkarskiej reprezentacji Polski

„Przestępstwo oszustwa przy organizacji profesjonalnych zawodów sportowych – korupcja w sporcie” – taki temat zajęć przygotowali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy spotkali się z piłkarzami na zgrupowaniu polskiej reprezentacji w Grodzisku Wielkopolskim. Prewencyjne spotkania i pogadanki agentów CBA spotykają się z coraz większym zainteresowaniem różnych grup zawodowych.

Agenci CBA przyjechali na piłkarskie zgrupowanie zaproszeni przez trenera reprezentacji Franciszka Smudę. Oprócz zasad i uregulowań prawnych zawodnikom przedstawiono genezy i przykłady korupcji w sporcie zarówno w kraju jak i na świecie. Na spotkaniu omówiono przepisy kodeksu karnego dotyczące łapownictwa i płatnej protekcji. Wskazano mechanizmy powstawania i funkcjonowania systemu korupcyjnego w piłce nożnej. Pokazano jak rozwijała się tzw. polska afera piłkarska wykryta i wyjaśniana przez funkcjonariuszy CBA, w której do tej pory 175 podejrzanym przedstawiono prawie 1000 zarzutów.

Centralne Biuro Antykorupcyjne oprócz ścigania przestępstw korupcyjnych i zatrzymywania ich sprawców, w myśl zasady „lepiej zapobiegać niż leczyć” duży nacisk kładzie również na prewencję. Działania antykorupcyjne, przygotowywane broszury i podręczniki, a przede wszystkim bezpośrednie prelekcje i pogadanki spotykają się z coraz większym zainteresowaniem różnych grup zawodowych. W ciągu ostatnich kilku miesięcy w ponad 50 spotkaniach udział wzięło blisko 2 tys. urzędników, funkcjonariuszy różnych służb, bankowców, a nawet, tak jak dzisiaj, piłkarzy.

Zakończyła się prywatyzacja Tauron Polska Energia S.A.

Ministerstwo Skarbu Państwa dokonało sprzedaży 11,9% akcji TAURON Polska Energia S.A. po cenie 6,15 zł za akcję, kończąc tym samym proces prywatyzacji spółki. Kwota transakcji wyniosła blisko 1,3 mld zł. Transakcja realizowana była w formule budowania przyspieszonej księgi popytu i wzięli w niej udział inwestorzy finansowi z szesnastu krajów, z trzech kontynentów. Globalna sprzedaż akcji Taurona jest kolejną transakcją świadczącą o wiodącej roli GPW, jako regionalnego centrum finansowego Europy Środkowo-Wschodniej.

Wszystkie cele związane z prywatyzacją spółki zostały osiągnięte, po wczorajszej transakcji Skarb Państwa nie planuje dalszych sprzedaży akcji Taurona. Niespełna dziewięć miesięcy po debiucie publicznym, jest on jednym z filarów polskiego rynku kapitałowego i jedną z najbardziej płynnych spółek indeksu WIG20.

Skarb Państwa pozostaje właścicielem 30% akcji spółki. W razie potrzeby umożliwi to podniesienie kapitału o 20% – zapewniając Skarbowi Państwa zachowanie pakietu minimum 25% akcji, pozwalającego na utrzymanie władztwa korporacyjnego.

Proces sprzedaży 11,9% akcji Taurona to jedna z większych transakcji w skali całego regionu. Blisko 1,3 mld zł wpływów ze sprzedaży akcji czynią tę transakcję jedną z największych sprzedaży w formule budowania przyśpieszonej księgi popytu w historii polskich rynków kapitałowych, a kwotę tę uzyskano w ciągu jednego tylko dnia od rozpoczęcia transakcji. Była to również jedna ze znaczących operacji finansowych w relacji do średniego dziennego obrotu akcjami Spółki – wolumen transakcji odpowiadał dwumiesięcznemu średniemu wolumenowi obrotów.

Rekordem jest wyjątkowo niskie dyskonto osiągnięte przez Skarb Państwa w transakcjach o podobnej formule. Dyskonto w odniesieniu do ceny zamknięcia z dnia poprzedzającego transakcję wyniosło 3,8% i było jednym z najniższych dyskont osiągniętych przez Skarb Państwa w formule budowania przyspieszonej księgi popytu od czasu rozpoczęcia transformacji ustrojowej.

W transakcji uczestniczyli inwestorzy finansowi między innymi z Bliskiego Wschodu, Wielkiej Brytanii, Europy Środkowo-Wschodniej, Portugalii, Hiszpanii, Niemiec, Francji, Belgii i Stanów Zjednoczonych, a budowa księgi zakończyła się znaczną nadsubskrypcją. 30% popytu zgłosili inwestorzy zagraniczni, 70% krajowi. Tak znaczący udział krajowego kapitału wskazuje na znaczne możliwości polskich rynków kapitałowych. Z kolei międzynarodowe zainteresowanie akcjami dużej grupy energetycznej jest przykładem atrakcyjności polskiej gospodarki, a szczególnie sektora energetycznego.