NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kurs dolara przed ważnym testem. Raport z USA pokaże kondycję gospodarki

Pozytywne publikacje z rynku pracy w USA mogą dzisiaj w krótkim horyzoncie czasowym wzmocnić USD. Tymczasem na Bliskim Wschodzie wciąż toczy się gra w porozumienie. Jednak nie wszystkie strony biorą w niej udział, więc wątpliwe, by były gotowe takie porozumienie zaakceptować. Najbardziej wrażliwe na te doniesienia pozostają notowania ropy naftowej. 

Dane potwierdzą dobrą kondycję rynku pracy w USA?

Dzisiejsza sesja może upłynąć pod znakiem oczekiwania na kluczowe dane makroekonomiczne z USA, a w centrum uwagi znajdzie się oficjalny raport z amerykańskiego rynku pracy. Nastroje inwestorów poprawił wczorajszy odczyt ADP, który wskazał na utworzenie 122 tys. miejsc pracy w sektorze prywatnym w maju. Wynik ten okazał się lepszy od prognoz i wyższy niż kwietniowe 105 tys. Choć raport ADP nie zawsze trafnie odzwierciedla późniejsze dane rządowe, sugeruje utrzymującą się solidną aktywność rekrutacyjną w amerykańskiej gospodarce. Co istotne, wzrost zatrudnienia był szeroko rozłożony pomiędzy różne sektory, co potwierdza odporność rynku pracy na mniej sprzyjające otoczenie makroekonomiczne oraz napięcia geopolityczne. O godzinie 14:30 opublikowany zostanie oficjalny raport z rynku pracy. Konsensus rynkowy zakłada wzrost zatrudnienia o 95 tys. miejsc pracy. Jeśli dane okażą się lepsze od oczekiwań, może to wesprzeć dolara amerykańskiego, ponieważ silny rynek pracy ogranicza presję na szybkie obniżki stóp procentowych przez FOMC. Stopa bezrobocia ma się utrzymać na poziomie 4.3%, czyli identycznie jak w kwietniu.

Kolejny odcinek serialu o porozumieniu

Wczorajsze obchody Święta Bożego Ciała sprawiły, że polska giełda pozostawała zamknięta. Na światowych rynkach nie brakowało jednak emocji. Uwagę inwestorów ponownie przyciągnęły doniesienia dotyczące możliwego porozumienia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Według nieoficjalnych informacji negocjatorzy obu stron mieli wypracować wstępne ustalenia zakładające przedłużenie zawieszenia broni o kolejne 60 dni. Kluczowym elementem porozumienia byłoby również przywrócenie swobody żeglugi przez Cieśninę Ormuz. Teheran miałby w ciągu 30 dni usunąć miny z tego strategicznego szlaku morskiego, natomiast Waszyngton rozważyłby zniesienie blokady irańskich portów, co mogłoby doprowadzić do wznowienia eksportu z kraju. Na pierwszy rzut oka takie informacje stanowią pozytywny sygnał dla inwestorów. Problem polega jednak na tym, że irańskie władze nie potwierdziły doniesień o osiągnięciu porozumienia. Dodatkowo wiceprezydent USA, JD Vance, podkreślił, że Donald Trump nie podjął jeszcze decyzji o podpisaniu dokumentu, ponieważ część zapisów wymaga dalszych uzgodnień.

Jak dobrze zaplanować wdrożenie enova365, żeby ERP realnie usprawnił firmę?

Wdrożenie systemu ERP to jedna z tych decyzji, które zaczynają mieć znaczenie dopiero wtedy, gdy firma przestaje mieścić się w dotychczasowym sposobie pracy. Osobne arkusze, ręczne raporty, niezależne programy działowe i komunikacja oparta na mailach mogą działać przez pewien czas. Jednak wraz ze wzrostem skali biznesu coraz częściej pojawiają się błędy, opóźnienia i problemy z dostępem do aktualnych danych.

W takiej sytuacji przedsiębiorstwa szukają systemu, który pozwoli uporządkować procesy i połączyć najważniejsze obszary działalności w jednym środowisku. Jednym z rozwiązań wykorzystywanych przez firmy w Polsce jest Enova365 — system ERP wspierający m.in. finanse, księgowość, kadry i płace, handel, magazyn, produkcję oraz zarządzanie projektami.

ERP powinien odpowiadać na konkretne problemy

Największym błędem przy wyborze systemu ERP jest rozpoczynanie projektu od listy funkcji, a nie od analizy procesów. Firmy często pytają, „co system potrafi”, zamiast najpierw określić, czego realnie potrzebuje organizacja.

Przed wdrożeniem warto więc sprawdzić, gdzie obecnie powstają największe straty czasu. Czy problemem jest ręczne przepisywanie danych? Brak aktualnych stanów magazynowych? Opóźnienia w obiegu dokumentów? Trudności z raportowaniem rentowności? A może brak spójnej informacji między sprzedażą, księgowością i logistyką?

Dopiero taka diagnoza pozwala zaprojektować system, który nie będzie tylko kolejnym narzędziem w firmie, ale realnym wsparciem dla codziennej pracy.

Dlaczego analiza przedwdrożeniowa jest tak ważna?

System ERP nie działa w próżni. Musi zostać dopasowany do struktury firmy, sposobu pracy zespołów, zakresu odpowiedzialności i przepływu informacji między działami. Dlatego jednym z kluczowych etapów jest analiza przedwdrożeniowa.

To właśnie na tym etapie określa się, które procesy powinny zostać odwzorowane w systemie, które warto uprościć, a które można zautomatyzować. Dobrze przeprowadzona analiza pozwala uniknąć sytuacji, w której nowe oprogramowanie jedynie przenosi dotychczasowy chaos do cyfrowego środowiska.

W praktyce znaczenie ma nie tylko konfiguracja modułów, ale też przygotowanie uprawnień, obiegów dokumentów, integracji, raportów i zasad pracy użytkowników. Dlatego wdrożenie systemu ERP w firmie powinno być traktowane jako projekt organizacyjny, a nie wyłącznie informatyczny.

Etapowe wdrożenie zamiast rewolucji

Nie każda firma musi wdrażać wszystkie funkcje ERP jednocześnie. Często skuteczniejsze jest podejście etapowe, szczególnie w organizacjach, które wcześniej pracowały na wielu rozproszonych narzędziach.

Pierwszy etap może obejmować obszary najbardziej krytyczne, np. finanse i księgowość, kadry i płace, handel lub magazyn. Następnie system można rozwijać o kolejne moduły, raportowanie, integracje czy automatyzacje.

Takie podejście zmniejsza ryzyko wdrożeniowe i ułatwia zespołowi adaptację. Pracownicy nie muszą zmieniać całego sposobu pracy z dnia na dzień, a firma może szybciej ocenić efekty pierwszych zmian. Wdrożenie ERP staje się wtedy procesem uporządkowanego rozwoju, a nie jednorazową rewolucją.

Dane jako przewaga operacyjna

Jednym z głównych powodów wdrażania ERP jest potrzeba lepszego zarządzania danymi. W firmach, które korzystają z wielu oddzielnych narzędzi, raportowanie często wymaga ręcznego łączenia informacji z różnych źródeł. To czasochłonne i podatne na błędy.

Po wdrożeniu ERP dane o sprzedaży, kosztach, należnościach, zobowiązaniach, stanach magazynowych czy czasie pracy mogą być dostępne w bardziej spójnej formie. Dzięki temu menedżerowie szybciej analizują sytuację firmy, a pracownicy operacyjni mają łatwiejszy dostęp do informacji potrzebnych w codziennych zadaniach.

Lepsze dane nie oznaczają wyłącznie bardziej rozbudowanych raportów. To również większa przewidywalność, sprawniejsza komunikacja i mniej decyzji podejmowanych na podstawie nieaktualnych plików lub niepełnych informacji.

Integracje z innymi narzędziami

Współczesne środowisko IT w firmie rzadko opiera się na jednym programie. Obok ERP funkcjonują często systemy CRM, platformy e-commerce, narzędzia BI, bankowość elektroniczna, aplikacje magazynowe czy rozwiązania do obiegu dokumentów.

Dlatego przy planowaniu wdrożenia warto uwzględnić integracje. Dobrze zaprojektowany przepływ danych ogranicza ręczne przepisywanie informacji, zmniejsza ryzyko pomyłek i pozwala lepiej wykorzystać potencjał poszczególnych narzędzi.

Właśnie dlatego wybierając systemy ERP dla przedsiębiorstw, warto patrzeć nie tylko na dostępne funkcje, ale także na to, jak system wpisze się w cały ekosystem technologiczny firmy.

Sukces wdrożenia zależy także od ludzi

Nawet najlepiej dobrany system nie przyniesie oczekiwanych efektów, jeśli użytkownicy nie będą rozumieli, po co wprowadzana jest zmiana. ERP wpływa na codzienne nawyki, zakres odpowiedzialności, sposób raportowania i komunikację między działami.

Dlatego istotne są szkolenia, testy, jasne zasady pracy i zaangażowanie osób, które na co dzień korzystają z systemu. Pracownicy powinni wiedzieć nie tylko, jak wykonać daną czynność, ale też dlaczego nowy proces wygląda właśnie w ten sposób.

Dobrze przeprowadzone wdrożenie ERP porządkuje organizację od środka. Ułatwia pracę, zwiększa przejrzystość procesów i pozwala firmie rozwijać się bez narastającego chaosu operacyjnego. Enova365 może być w tym procesie ważnym narzędziem, ale ostateczny efekt zależy od tego, jak świadomie firma zaplanuje zmianę i jak dobrze dopasuje system do swoich realnych potrzeb.

Trans Polonia złożyła ofertę przejęcia europejskiego operatora logistycznego o przychodach 80 mln EUR

Po uzyskaniu 50,4 mln zł ze sprzedaży akcji własnych Trans Polonia przyspiesza realizację strategii akwizycyjnej, której potencjał polski przewoźnik szacuje na ponad 1 mld zł. Jednocześnie Spółka przyjęła politykę komunikacji procesów akwizycyjnych, podkreślając, że przechodzi od deklaracji do aktywnej realizacji planu budowy jednego z europejskich liderów specjalistycznej logistyki i transportu.

W piątek 5 czerwca 2026 roku, Trans Polonia poinformowała o złożeniu niewiążącej oferty nabycia europejskiej spółki transportowo-logistycznej generującej około 80 mln EUR rocznych przychodów. Wartość złożonej oferty wynosi 33,5 mln EUR.  – Potencjalny cel przejęcia prowadzi działalność na wielu rynkach europejskich i wpisuje się w realizowaną przez nas strategię dalszej konsolidacji rynku specjalistycznego transportu i logistyki.

Transakcja, nad którą pracujemy, poza naturalnymi synergiami w obszarze handlowym, operacyjnym, inwestycyjnym, HR oraz technicznym posiada istotny dla spółki komponent rozbudowy portfolio usług o kompetencje w obszarze operacji przygotowania ładunków do transportu śródlądowego. Zakres tych usług, związany z przewozem dużych wolumenów produkcji chemicznej rzekami w kierunku portów ARA, znajduje się na liście priorytetowych kierunków rozwoju strategicznego Grupy – podkreśla Dariusz Cegielski, prezes zarządu Trans Polonia.

Złożenie oferty stanowi kolejny krok w realizacji strategii wzrostu po przejęciu Nijman/Zeetank oraz zakończonym procesie ABB, w ramach którego Spółka pozyskała 50,4 mln zł ze sprzedaży akcji własnych. Zarząd spółki wielokrotnie podkreślał, że środki te mają zostać wykorzystane przede wszystkim do finansowania dalszego rozwoju poprzez przejęcia. Według wcześniejszych szacunków potencjał akwizycyjny Grupy przekracza obecnie 1 mld zł, a przy wykorzystaniu finansowania zewnętrznego oraz partnerów finansowych może być jeszcze większy.

Potencjalna transakcja mogłaby znacząco zwiększyć skalę działalności Trans Polonii, rozszerzyć bazę klientów, wzmocnić kompetencje operacyjne oraz przyspieszyć budowę jednej z najsilniejszych europejskich platform specjalistycznego transportu płynnych surowców i produktów między innymi dla przemysłu chemicznego. Jednocześnie Spółka potwierdza, że prowadzi również drugi proces akwizycyjny, o którym informowała wcześniej rynek. Oznacza to, że obecnie Grupa aktywnie pracuje nad kilkoma projektami, które mogą odegrać istotną rolę w dalszym wzroście jej wartości.

Działania akwizycyjne realizowane są w okresie bardzo dobrych wyników operacyjnych Grupy. W ostatnich kwartałach Trans Polonia z sukcesem przeprowadziła integrację przejętej grupy Nijman/Zeetank, rozwija działalność na rynkach Europy Zachodniej, pozyskała nowe kontrakty, w tym strategiczną współpracę z Dublin Port Company, oraz konsekwentnie poprawia wyniki finansowe, osiągając rekordowe poziomy przychodów i rentowności.

W związku z rosnącą skalą działań akwizycyjnych zarząd spółki Trans Polonia przyjął politykę komunikacji procesów akwizycyjnych. Jej celem jest zapewnienie inwestorom większej przejrzystości dotyczącej realizowanej strategii wzrostu oraz umożliwienie lepszej oceny wpływu prowadzonych projektów M&A na rozwój Grupy i potencjał budowy wartości dla akcjonariuszy.

JD Vance mówi o porozumieniu, Iran milczy. Ropa tanieje, rynek czeka na dane z USA

Kolejny zwrot akcji na Bliskim Wschodzie: JD Vance potwierdza istnienie porozumienia… którego nie potwierdzili Irańczycy. Rynek pracy w USA pokazuje solidność – czy dzisiejsze dane to potwierdzą?

Kolejna odsłona

Wczoraj w Polsce obchodziliśmy Święto Bożego Ciała, co oznaczało, chociażby to, że giełdy były tego dnia nieczynne. Na światowych rynkach jednak działo się całkiem sporo, a wszystko za sprawą znów napływających informacji na temat wstępnego porozumienia między negocjatorami z USA i Iranu. Na mocy tego dokumentu przedłużone zostałoby zawieszenie broni o 60 dni i co najistotniejsze – otwarcie cieśniny Ormuz. Teheran w ciągu 30 dni miałby usunąć wszystkie miny w tym wąskim gardle, a Waszyngton zniósłby blokadę portów Iranu, co przełożyłoby się na reaktywację tamtejszego esportu. Wszystko znów wygląda pięknie dla inwestorów, tyle tylko, że po pierwsze strona irańska nie potwierdziła tych informacji, a po drugie jak stwierdził JD Vance „Trump nie podjął decyzji o podpisaniu dokumentu, bo kilka punktów jest do doprecyzowania”. Znów mamy więc sytuację, w której kłamstwa mieszają się z prawdą i trzeba wyczekiwać, aż obie strony jasno komunikują, że takie porozumienie jest w mocy. Rynek ropy, jak to zwykle się dzieje na choćby szczątkowe informacje, zareagował spadkami notowań. Cena WTI spadła o blisko 4 USD na baryłce.

ADP rozbudził apetyt

Dzisiejszy dzień może przebiegać pod znakiem dyskontowania przez inwestorów kwestii makro, a wszystko za sprawą oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy. Apetyt z pewnością wyostrzył wczorajszy odczyt prywatnej firmy ADP, który pokazał ilość utworzonych miejsc pracy w maju na poziomie 122 tys. Jest to wyżej od prognoz i przede wszystkim znacznie więcej, niż było to w kwietniu, czyli 105 tys. Raport ten, mimo że często rozjeżdża się z oficjalnymi danymi rządowymi, pokazał, że aktywność rekrutacyjna w USA jest na silnym poziomie, a co ważne, nowe miejsca pracy tworzą niemal wszystkie gałęzie gospodarki. Jawi się więc bardzo pozytywny obraz amerykańskiego rynku pracy i co za tym idzie, duża odporność na zmieniające się otoczenie makroekonomiczne, za sprawą konfliktu na Bliskim Wschodzie. O 14:30 poznamy rządowy raport z rynku pracy i jeśli dane okażą się pozytywnym zaskoczeniem (prognoza zakłada wzrost miejsc pracy o 95 tys.), mogą przynieść umocnienie USD na rynku FX z prostej przyczyny: silniejszy rynek pracy oddala perspektywę obniżek stóp.

Chaotyczne ruchy na „edku”

Wczorajszy dzień przebiegał początkowo pod znakiem osłabienia USD na rynku FX, za sprawą informacji o możliwym porozumienia na Bliskim Wschodzie. Po wspomnianych danych ADP sytuacja się odwróciła, a „zielony” dostał wiatru w żagle i próbował odrobić większość strat, schodząc do poziomu 1,1610. Dzisiaj początek handlu przynosi znów zmianę sytuację i obserwujemy wzrosty na głównej parze walutowej świata w okolice 1,1630. Na razie więc widać ostrożność inwestorów co do możliwego porozumienia na Bliskim Wschodzie, a ruchy na rynku walutowym są mocno stonowane. Perspektywa możliwych niższych cen energii to przede wszystkim ważna kwestia dla EBC, który mógłby porzucić wizję podwyżek stóp procentowych. Rynek wycenia praktycznie w 100% to, że 11 czerwca podczas posiedzenia dojdzie do podwyżki kosztu pieniądza w strefie euro. Jednak ponowne otwarcie cieśniny Ormuz, może spowodować realny spadek kosztu surowców, co przełoży się na mniejszą presję na EBC co do dalszego zacieśniania monetarnego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – dane z rynku pracy.

Ponad 350 liderów logistyki i lotnictwa w Warszawie. TIACA Executive Summit 2026 za nami

Po raz pierwszy w historii Polska była gospodarzem jednego z najważniejszych światowych wydarzeń branży cargo lotniczego. Do Warszawy przyjechało ponad 350 przedstawicieli najwyższej kadry zarządzającej sektora logistyki i lotnictwa z całego świata, aby uczestniczyć w TIACA Executive Summit 2026.Warszawa gospodarzem spotkania liderów cargo lotniczego TIACA Executive Summit 2026

Szczyt, organizowany przez the International Air Cargo Associacion, odbył się w dniach 1–3 czerwca, a tegorocznymi gospodarzami byli Port Polska oraz PLL LOT. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele linii lotniczych, spedytorów, operatorów logistycznych, integratorów, producentów, portów lotniczych oraz międzynarodowych organizacji branżowych, którzy dyskutowali o przyszłości globalnego rynku cargo lotniczego.

W ciągu dwóch dni debat, sesji keynote oraz spotkań networkingowych uczestnicy omawiali najważniejsze wyzwania i trendy kształtujące sektor – od dynamicznego wzrostu e-commerce, zmian geopolitycznych i cyfryzacji, po kwestie zrównoważonego rozwoju, efektywności finansowej oraz odporności globalnych łańcuchów dostaw. Warszawska edycja wydarzenia była również inauguracją nowego formatu TIACA – Keynote Speaker Series – którego celem jest prezentowanie branży cargo inspirujących perspektyw światowej klasy ekspertów, liderów biznesu i komunikacji.

Otwierając szczyt, dr Filip Czernicki, prezes zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny, program Port Polska, podkreślił strategiczne znaczenie organizacji wydarzenia w Polsce.

„Po raz pierwszy Polska jest gospodarzem jednego z najważniejszych globalnych spotkań branży cargo lotniczego. To nie tylko wyróżnienie, ale także wyraźne potwierdzenie rosnącej roli Polski w międzynarodowym systemie logistycznym oraz naszych ambicji aktywnego współtworzenia przyszłości rynku cargo” – powiedział – „Warszawa staje się dziś miejscem kluczowej międzynarodowej debaty o przyszłości cargo lotniczego. Europa Centralna i Wschodnia zyskuje strategiczne znaczenie, a nasz region potrzebuje silnego hubu cargo”

W swoim wystąpieniu dr Filip Czernicki przedstawił także założenia programu Port Polska oraz projektu Cargo City – planowanego zintegrowanego ekosystemu logistyczno-przemysłowego, łączącego infrastrukturę cargo, specjalną strefę ekonomiczną oraz Wolny Obszar Celny.

W centrum tej wizji znajduje się Cargo City – unikalny ekosystem logistyczno-przemysłowy projektowany jako platforma dla globalnych linii lotniczych, integratorów i operatorów logistycznych, umożliwiająca integrację logistyki i produkcji” – podkreślił. – „Naszą ambicją jest stworzenie jednego z najbardziej zaawansowanych i cyfrowych hubów cargo w Europie – odpowiadającego na potrzeby e-commerce, transportów specjalistycznych i nowoczesnego przemysłu, przy jednoczesnym wspieraniu zrównoważonego rozwoju i efektywności operacyjnej

Jednym z głównych tematów warszawskiego szczytu była rosnąca strategiczna rola Europy Centralnej i Wschodniej w globalnych łańcuchach dostaw oraz długoterminowy potencjał rozwoju regionalnego rynku cargo lotniczego. Zagadnieniu temu poświęcony był panel „Central European Challenges & Opportunities, Plotting the Pathway to Further Success”, w którym udział wzięli przedstawiciele linii lotniczych, lotnisk i branży logistycznej z regionu.

Dyskusja koncentrowała się na prognozach wskazujących, że gospodarki Europy Centralnej utrzymają w latach 2026–2027 tempo wzrostu PKB wyższe od średniej unijnej, co tworzy solidne podstawy dla dalszego rozwoju sektora cargo lotniczego. Paneliści wskazywali na dynamiczny rozwój zaawansowanej produkcji przemysłowej, silny sektor motoryzacyjny, rosnące znaczenie nearshoringu oraz gwałtowny wzrost wolumenów e-commerce jako kluczowe czynniki napędzające popyt na usługi cargo.

Podczas dyskusji Paweł Zagrajek, zastępca dyrektora ds. handlowych, odniósł się do szans i wyzwań stojących przed regionalnym rynkiem cargo, podkreślając:

Widzimy nie tylko wyzwania, ale przede wszystkim możliwości, jakie w przyszłości przyniesie rynek cargo lotniczego. Budowa lotniska greenfield daje wyjątkową szansę stworzenia ekosystemu w pełni dostosowanego do potrzeb branży cargo – od infrastruktury pasów startowych i strefy cargo, po dedykowane systemy obsługi, drogi dojazdowe, zaplecze dla ciężarówek, rozwiązania celno-podatkowe oraz funkcje logistyczne i produkcyjne wspierające łańcuchy dostaw” – powiedział – „choć do otwarcia lotniska pozostało jeszcze sześć lat, już dziś aktywnie wspieramy rozwój branży. Zainicjowaliśmy powstanie Cargo Community w Polsce, która działa na rzecz usuwania barier legislacyjnych, rozwoju kompetencji i innowacji oraz rozwiązywania kluczowych wyzwań sektora. Cargo jest także jednym z filarów naszej strategii rozwoju siatki połączeń – rozwijamy zarówno połączenia frachtowe, jak i pasażerskie wspierające przewozy belly cargo”.

Uczestnicy panelu zwracali również uwagę, że bliższa współpraca regionalna oraz zintegrowane planowanie infrastrukturalne mogą istotnie zwiększyć odporność łańcuchów dostaw i wzmocnić pozycję Europy Centralnej jako kluczowej bramy logistycznej łączącej rynki europejskie z Azją i innymi globalnymi korytarzami handlowymi.

Warszawski szczyt był także okazją do podkreślenia strategicznego znaczenia realizowanych w Polsce inwestycji transportowych i logistycznych, w tym budowy nowego centralnego lotniska oraz zintegrowanego węzła transportowego w ramach programu Port Polska. Jednym z kluczowych elementów projektu jest Cargo City – nowoczesny ekosystem logistyczno-przemysłowy integrujący transport lotniczy, kolejowy i drogowy wraz ze specjalną strefą ekonomiczną oraz Wolnym Obszarem Celnym.

 

Czy Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie PKOl może odwołać Prezesa?

Dyskusja dotycząca możliwości odwołania Prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie koncentruje się obecnie wokół jednego zasadniczego zagadnienia. Czy statut PKOl przewiduje wyłączną kompetencję Zarządu i Komisji Rewizyjnej do odwoływania członków tych organów, czy też kompetencja ta ma charakter dodatkowy i nie wyłącza uprawnień Walnego Zgromadzenia jako najwyższego organu organizacji?

W mojej ocenie prawidłowa wykładnia statutu prowadzi do wniosku, że Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie może podjąć uchwałę o odwołaniu Prezesa PKOl przed upływem kadencji. Pogląd przeciwny nie znajduje wystarczającego oparcia ani w treści statutu, ani w zasadach funkcjonowania stowarzyszeń.

Każda analiza musi rozpocząć się od ustalenia pozycji ustrojowej Walnego Zgromadzenia. W konstrukcji stowarzyszenia jest ono najwyższym organem władzy. To członkowie zrzeszenia tworzą organizację, a walne zgromadzenie stanowi formę wykonywania przez nich zwierzchniej kompetencji wobec wszystkich pozostałych organów.

Nie jest przypadkiem, że Prawo o stowarzyszeniach przyznaje walnemu zgromadzeniu kompetencje dotyczące najważniejszych spraw organizacji, w tym wyboru władz, zatwierdzania sprawozdań czy zmian statutu. Organy wykonawcze i kontrolne są organami pochodnymi wobec wspólnoty członków wyrażającej swoją wolę na walnym zgromadzeniu. Z tego względu wszelkie ograniczenia kompetencji walnego zgromadzenia powinny wynikać ze statutu jednoznacznie i nie mogą być domniemywane.

W prawie publicznym i korporacyjnym od dawna funkcjonuje zasada, zgodnie z którą kompetencja do powoływania obejmuje co do zasady kompetencję do odwoływania. Nie jest to wprawdzie reguła absolutna, jednak stanowi utrwaloną dyrektywę wykładni przepisów ustrojowych. Znajduje ona odzwierciedlenie zarówno w funkcjonowaniu organów administracji publicznej, jak i w prawie spółek czy organizacji społecznych. Jeżeli określony organ uzyskuje kompetencję kreacyjną, przyjmuje się co do zasady, że może również zakończyć stosunek organizacyjny, który sam stworzył.

Wyłączenie tej zasady wymaga wyraźnej podstawy normatywnej.

W przypadku PKOl statut nie zawiera przepisu stanowiącego, że Prezes wybrany przez Walne Zgromadzenie może zostać odwołany wyłącznie przez Zarząd albo Komisję Rewizyjną. Nie zawiera również przepisu zakazującego Walnemu Zgromadzeniu podejmowania uchwał w przedmiocie odwołania Prezesa.

Brak takiego wyłączenia ma zasadnicze znaczenie dla oceny całej sprawy.

Kluczowym argumentem zwolenników przeciwnego stanowiska jest regulacja statutowa przyznająca Zarządowi i Komisji Rewizyjnej możliwość odwołania członków tych organów, którzy nie wykonują swoich obowiązków albo naruszają statut lub dobre imię PKOl.

Interpretacja wywodząca z tego przepisu wyłączność kompetencyjną budzi jednak zasadnicze zastrzeżenia.

Po pierwsze, statut nie posługuje się żadnym zwrotem wskazującym na wyłączność. Nie pojawiają się sformułowania „jedynie”, „wyłącznie”, „tylko” ani inne równoważne konstrukcje językowe.

Po drugie, przepis ten został skonstruowany jako szczególny mechanizm umożliwiający organom natychmiastową reakcję na sytuacje nadzwyczajne. Jego funkcją jest zapewnienie sprawności działania organizacji pomiędzy walnymi zgromadzeniami.

Po trzecie, od uchwał podejmowanych przez Zarząd lub Komisję Rewizyjną statut przewiduje odwołanie do Walnego Zgromadzenia. Samo to rozwiązanie wskazuje na nadrzędną pozycję Walnego Zgromadzenia w strukturze organizacyjnej PKOl.

W konsekwencji znacznie bardziej przekonująca wydaje się interpretacja, zgodnie z którą mamy do czynienia z kompetencją szczególną, stanowiącą wyjątek od zwykłego trybu działania organizacji, a nie z przepisem eliminującym kompetencje najwyższego organu.

W orzecznictwie sądowym dotyczącym stowarzyszeń wielokrotnie podkreślano, że statut należy interpretować w sposób zapewniający realizację praw członkowskich oraz zasad demokratycznego funkcjonowania organizacji.

Przyjęcie poglądu o braku kompetencji Walnego Zgromadzenia prowadziłoby do wniosku, że członkowie PKOl mogą wybrać Prezesa, ale nie mogą go odwołać nawet wtedy, gdy utraci on zaufanie zdecydowanej większości środowiska.

Trudno pogodzić taki rezultat z zasadą samorządności stowarzyszeń. Jeszcze bardziej problematyczna byłaby sytuacja, w której Zarząd mógłby jednocześnie odmówić zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia pomimo spełnienia przesłanek statutowych. W praktyce oznaczałoby to możliwość trwałego zablokowania kontroli najwyższego organu nad władzami organizacji.

Tego rodzaju wykładnia pozostawałaby w sprzeczności nie tylko z zasadami prawa stowarzyszeń, lecz również z podstawowymi standardami demokratycznego zarządzania organizacjami członkowskimi.

Jeżeli statut nakłada na Zarząd obowiązek zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia w terminie 30 dni od złożenia prawidłowego wniosku przez wymaganą liczbę członków, obowiązek ten ma charakter związany. Zarząd nie jest uprawniony do badania politycznej zasadności wniosku ani do oceny jego celowości. Jego zadaniem jest wykonanie postanowień statutu.

Odmowa zwołania zgromadzenia lub bierne ignorowanie obowiązku statutowego może być kwalifikowane jako działanie sprzeczne ze statutem i uzasadniać interwencję sądu rejestrowego oraz organu nadzoru nad stowarzyszeniem.

Nie można również wykluczyć argumentacji, zgodnie z którą uporczywe blokowanie działania najwyższego organu organizacji stanowiłoby nadużycie kompetencji przez Zarząd i nie mogłoby korzystać z ochrony prawnej.

Wykładnia językowa, systemowa i funkcjonalna prowadzi do tego samego rezultatu. Statut PKOl nie zawiera przepisu wyłączającego kompetencję Walnego Zgromadzenia do odwołania Prezesa. Kompetencje przyznane Zarządowi i Komisji Rewizyjnej należy traktować jako rozwiązanie szczególne, służące sprawnemu funkcjonowaniu organizacji pomiędzy posiedzeniami Walnego Zgromadzenia. Nie ma natomiast podstaw do przyjęcia, że przepis ten pozbawia najwyższy organ PKOl prawa do odwołania osoby, którą sam wybrał.

Dlatego należy uznać, że prawidłowo zwołane Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie może podjąć uchwałę o odwołaniu Prezesa PKOl, a wszelkie próby odmiennej interpretacji wymagają wykazania wyraźnej podstawy statutowej, której obecnie trudno się dopatrzyć.

Z rynku kryptowalut w ciągu kilku godzin wyparowały miliardy. Bitcoin znów krwawi, a dolar pokazuje siłę

Rynek kryptowalut został dotknięty kolejną gwałtowną falą wyprzedaży. Jeszcze kilka dni temu bitcoin utrzymywał się powyżej poziomu 73 000 dolarów, obecnie spadł w okolice 67 000 dolarów, osiągając najniższy poziom od początku kwietnia. W ciągu jednego dnia stracił niemal 6%. Mniejsze kryptowaluty ucierpiały jeszcze bardziej: ethereum spadło poniżej 1 900 dolarów, do około 1 875 dolarów, solana osunęła się do poziomu wsparcia przy 76 dolarach, a bitcoin cash tracił w dwucyfrowym tempie.

W krótkim czasie rynek utracił około 7% swojej całkowitej wartości, a przymusowe likwidacje lewarowanych pozycji inwestorów przekroczyły miliard dolarów, jak wynika z danych rynkowych. Dla części inwestorów jest to najbardziej wyraziste przypomnienie od lutowej wyprzedaży, że kryptowaluty pozostają jednymi z aktywów najbardziej wrażliwych na zmiany nastrojów rynkowych.

W przypadku kryptowalut panika rozprzestrzenia się bardzo szybko. Ruch, który na rynku walutowym wyglądałby wyjątkowo dramatycznie, w przypadku bitcoina lub mniejszych kryptowalut może wydarzyć się w ciągu kilku godzin. Właśnie dlatego obecny spadek jest ważny także dla osób, które nie posiadają kryptowalut bezpośrednio – pokazuje bowiem, że inwestorzy ponownie zaczynają ograniczać ryzykomówi Jacek Jurczyński, prezes firmy AKCENTA.

Obecna przecena nie została wywołana przez jedno wydarzenie. Rynek osłabł w momencie, gdy zbiegło się kilka niekorzystnych czynników

Pierwszym z nich był przyspieszający odpływ środków ze spotowych funduszy ETF opartych na bitcoinie. W poprzednich miesiącach fundusze te pomagały wynieść bitcoina na rekordowe poziomy, jednak gdy nastroje się odwracają, działają w przeciwnym kierunku: wraz z wycofywaniem środków przez inwestorów rośnie realna presja sprzedażowa na rynku bazowym. Skala zjawiska przestaje być marginalna. Spotowe ETF-y na bitcoina odnotowały już jedenaście kolejnych sesji z odpływem kapitału, a fundusze spotowe oparte na etherze piętnaście. Maj zakończył się rekordowymi miesięcznymi umorzeniami o wartości około 2,4 miliarda dolarów. Tylko w ostatnim tygodniu maja giełdowe fundusze kryptowalutowe straciły około 1,7 miliarda dolarów, co było drugim największym tygodniowym odpływem w tym roku.

Drugim impulsem była informacja, że spółka Strategy, wcześniej znana jako MicroStrategy, po raz pierwszy od lat sprzedała część swoich bitcoinów. W stosunku do jej ogromnych zasobów była to ilość symboliczna – 32 bitcoiny warte około 2,5 miliona dolarów, czyli praktycznie błąd zaokrąglenia przy ponad 843 tysiącach monet znajdujących się w posiadaniu firmy. Sprzedaż miała sfinansować wypłatę dywidendy z akcji uprzywilejowanych i nie oznaczała odejścia od strategii opartej na bitcoinie. Mimo to psychologiczny efekt był znaczący. Dla części rynku Strategy była symbolem przekonania, że wielcy posiadacze bitcoina po prostu nie sprzedają. Sam fakt, że firma upłynniła część swoich zasobów, wystarczył do wywołania nerwowej reakcji.

W przypadku ethereum rozwija się zupełnie inna historia. Największym korporacyjnym posiadaczem etheru jest BitMine Immersion Technologies, amerykańska spółka giełdowa typu treasury zarządzana przez stratega Fundstrat, Toma Lee, często określana jako odpowiednik Strategy dla etheru. BitMine posiada obecnie około 5,4 miliona ETH, czyli około 4,5% całej istniejącej podaży etheru, zakupionej po średniej cenie szacowanej na około 3 500 dolarów. Przy obecnej cenie etheru poniżej 1 900 dolarów wartość tych aktywów wynosi około 10 miliardów dolarów wobec kosztu nabycia zbliżającego się do 18 miliardów. Oznacza to niezrealizowaną stratę rzędu 8,5 miliarda dolarów – jedną z największych papierowych strat w historii korporacyjnego rynku kryptowalut.

Podczas gdy Strategy po raz pierwszy od lat sprzedała część swoich aktywów, choćby symbolicznie, BitMine dokupuje po spadkach. Przewodniczący spółki uważa ether poniżej 2 000 dolarów za atrakcyjny poziom wejścia, określa obecną wyprzedaż jako „klasyczne zachowanie przy rynkowym dnie” i utrzymuje, że kryptowalutowy „supercykl” dopiero nadejdzie. Liderzy związani z dwiema największymi kryptowalutami wysyłają więc jednocześnie przeciwstawne sygnały – jeden ogranicza ekspozycję, drugi ją zwiększa – co tylko podkreśla, jak bardzo podzielony jest rynek w kwestii dalszego kierunku ryzyka.

Trzecim czynnikiem jest geopolityka. Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie podniosła ceny ropy i ponownie otworzyła debatę o inflacji. Ponieważ transport przez Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowego morskiego handlu ropą, został faktycznie sparaliżowany, cena ropy Brent wzrosła w okolice 100 dolarów za baryłkę. Wyższe ceny ropy stanowią problem nie tylko dla konsumentów, ale także dla banków centralnych. Jeśli energia ponownie zacznie napędzać inflację, przestrzeń do szybkiego obniżania stóp procentowych znacząco się zmniejszy.

W tym właśnie miejscu wyprzedaż kryptowalut łączy się z szerszym kontekstem makroekonomicznym. Jeszcze niedawno część rynku zakładała, że amerykańska Rezerwa Federalna będzie mogła w ciągu roku obniżać stopy procentowe. Taki scenariusz zwykle oznaczałby słabszego dolara i mógłby wspierać bardziej ryzykowne aktywa, w tym kryptowaluty. Wyższa inflacja, droższa ropa i niepewność geopolityczna komplikują jednak ten obraz. Fed znajduje się obecnie raczej w sytuacji, w której musi utrzymywać stopy procentowe na wysokim poziomie przez dłuższy czas, a nawet ponownie ostrzegać przed możliwością ich podwyżki.

Europa tymczasem zmaga się z odwrotnym problemem. Według oczekiwań rynkowych Europejski Bank Centralny przygotowuje się do podwyżek stóp procentowych (inwestorzy zakładają obecnie trzy–cztery podwyżki w ciągu najbliższego roku, a ruchy już w czerwcu i lipcu uznają za realne), ponieważ inflacja w strefie euro pozostaje powyżej celu. Teoretycznie odmienny kierunek polityki EBC i Fed mógłby wspierać euro wobec dolara. Jednak w okresach stresu rynkowego inwestorzy nie kierują się wyłącznie różnicą stóp procentowych. Kiedy uciekają od ryzyka, dolar nadal korzysta ze swojego statusu światowej waluty rezerwowej.

Na papierze niektóre argumenty mogą wskazywać na słabszego dolara. Jeśli jednak jednocześnie spadają kryptowaluty, drożeje ropa i rosną napięcia geopolityczne, inwestorzy przyjmują defensywną postawę. W takim otoczeniu dolar często się umacnia – nie dlatego, że amerykańska gospodarka nie ma problemów, ale dlatego, że rynek szuka płynności i bezpieczeństwa – wyjaśnia Jurczyński.

Dlatego sytuacja ta jest ważna również dla przedsiębiorstw. Spadek bitcoina nie jest wyłącznie historią inwestorów obserwujących nocą czerwone wykresy. To ostrzeżenie, że nastroje na rynkach mogą odwrócić się bardzo szybko, a zmiana ta nie musi zatrzymać się na kryptowalutach. Może przenieść się na dolara, euro, koronę czeską, złotego czy forinta. Może także wpłynąć na ceny energii, transportu i surowców.

Importerzy rozliczający się w dolarach mogą znaleźć się pod presją z dwóch stron. Jeśli dolar się umocni, a jednocześnie wzrosną koszty zakupu lub transportu, cała kalkulacja kosztowa zacznie się pogarszać. Eksporterzy mogą natomiast krótkoterminowo skorzystać na ruchach walutowych, ale tylko wtedy, gdy mają właściwie ustawione ceny, warunki płatności i marże. Bez tego nawet pozornie korzystny kurs może maskować inne ryzyka kosztowe.

Firmy często zaczynają śledzić kurs walut dopiero wtedy, gdy zaczyna on bezpośrednio wpływać na ich działalność. Rynek jednak zwykle nie wysyła wcześniej zaproszenia. Obecna wyprzedaż kryptowalut pokazuje, jak szybko mogą zmieniać się nastroje. Dla przedsiębiorstwa posiadającego przychody lub koszty w walucie obcej kluczowe jest więc wiedzieć, przy jakim kursie zlecenie pozostaje jeszcze rentowne, a od którego momentu zaczyna zagrażać marżymówi Jurczyński.

Po wcześniejszych wzrostach kryptowaluty wypracowały sobie wizerunek aktywów zdolnych szybko generować wysokie zyski. Obecny spadek przypomina jednak drugą stronę tej historii. Bitcoin stracił niemal połowę wartości względem ubiegłorocznych szczytów przekraczających 126 000 dolarów. Mniejsze kryptowaluty znajdują się w jeszcze gorszej sytuacji i podczas wyprzedaży zwykle tracą szybciej niż lider rynku.

Dla rynków finansowych nie jest to więc jedynie kolejna „kryptoburza”. To test gotowości inwestorów do podejmowania ryzyka. Jeśli obawy związane z aktywami cyfrowymi rozleją się na inne segmenty rynku, skutkiem może być silniejszy dolar, droższe finansowanie, większa presja na waluty Europy Środkowej oraz trudniejsze planowanie dla firm prowadzących handel zagraniczny.

Wniosek dla przedsiębiorstw jest prosty. Nie trzeba spekulować na bitcoinie, aby jego spadek pośrednio wpłynął na działalność firmy. Wystarczy, że ta sama nerwowość poruszy kursy walut, ceny ropy lub oczekiwania dotyczące polityki banków centralnych. W takim otoczeniu ryzyko walutowe przestaje być teoretyczną pozycją w planie finansowym i staje się bardzo konkretnym czynnikiem, który może przesądzić o marży całego kontraktu.

Pokolenie Z, praca zdalna i AI. Rynek pracy wymusza nowe podejście do zarządzania

Olbrzymie zmiany w stylu i podejściu do pracy między pokoleniami, duża ilość specjalistów korporacyjnych, rozwój AI, napływ pracowników z innych krajów, pogłębiające się kryzysy gospodarcze, drożyzna w sklepach, to tylko część czynników, które wpływają na to, że coraz więcej osób nie może znaleźć wymarzonej pracy. Z drugiej strony, firmy mają problem z zatrudnianiem odpowiednich pracowników. Dlaczego tak ważne jest, aby w firma budowała silny i stabilny zespół oraz co sprawia, że jest to coraz trudniejsze?

Problem ze znalezieniem pracowników

Aż 57 % przedsiębiorstw w Polsce ma problem ze znalezieniem odpowiednich pracowników na oferowane stanowiska[1]. To jedynie o 2% mniej niż rok wcześniej. Rynek pracownika, który miał się bardzo dobrze przed 2020 rokiem, wyraźnie się kończy, a szukający wymarzonego zajęcia mają coraz większy problem. W jaki sposób obecnie firmy szukają pracowników, a kandydaci miejsca zatrudnienia?

Zatrudnianie ludzi to jedno z najtrudniejszych zadań przed jakimi stają przedsiębiorcy. Często zamiast działać w biznesie, tracimy czas i pieniądze na ludzi, którzy nie pasują do naszej firmy. Zatrudniać powinno się w oparciu o kulturę pracy, nie tylko umiejętności kandydata. Obecnie zarówno pracodawcy jak i pracownicy stoją przed trudnym zadaniem, bo obie strony mają niezwykle wysokie wymagania. Warto jednak się im przyjrzeć i wziąć je pod uwagę. Jasno określone zasady, przekazane wyraźnie już na początku współpracy są szansą na to, że będzie trwała ona dłużej – mówi Jakub B. Bączek.

Stworzyć idealny zespół

Według Harvard Business Review, firmy, które zatrudniają osoby pasujące do ich wartości i kultury mają o 27% mniejszy wskaźnik rotacji. Z kolei z badań Gallupa wynika, że osoby, które są dostosowane do kultury firmy o 36% są w nią bardziej zaangażowane.

Badania Glassdoor pokazują, że 75% kandydatów sprawdza opinie o pracodawcy przed aplikowaniem. Z drugiej strony, aż 70% rekruterów sprawdza media społecznościowe kandydatów, aby ocenić ich wartość, zaangażowanie i profesjonalizm,

Jeśli nasza firma jest dobrze postrzegana, może przyciągnąć lepszych pracowników i zmniejszyć rotację. Ja nie od początku potrafiłem zbudować idealny zespół. Mikrozarządzanie, wtrącanie się do wszystkiego, chęć kontroli nad każdym aspektem sprawiały, że mój zespół był dość „sztywny”. Nie działo się to z ich winy. Obawiali się porażki, przyłapania na czymś. Dopiero po latach prowadzenia wielu biznesów doszedłem do wniosku, że to zaufanie do pracowników buduje ich morale. Jest to bardzo trudne, zwłaszcza dla właścicieli przedsiębiorstw czy managerów. Chodzi o to, aby postanowić sobie, że nie wszystko musisz robić sam, że możesz tym ludziom zaufać. Bez delegowania zadań, nie zbudujemy zespołu, a do tego potrzebne jest zaufanie, że sobie poradzą – tłumaczy Jakub B. Bączek.

Aby zespół w firmie działał jak najlepiej, a dany przedsiębiorca mógł zdjąć ciężar ze swoich barków, potrzebna jest duża doza wolności, zaufania, rozmów, gdy coś jest nie tak, bo błędy będą się pojawiać. Pracownicy, którzy czują odpowiedzialność za swoją pracę, ufają pracodawcy, identyfikują się z firmą, pracują po prostu lepiej. Jest to korzyść dla każdej ze stron.

Dostosowanie do warunków rynkowych

Zadowoleni pracownicy i dobrze wykonywane obowiązki, wzrosty wyników w firmie, realizowanie zaplanowanych strategii, to naczynia połączone. Pracę zespołu trzeba budować w oparciu o to, jak wygląda rzeczywistość i co najlepiej sprawdzi się w danym przedsiębiorstwie.

Pokochaliśmy pracę zdalną. Takie są fakty i nie ważne, ile w internecie pojawi się artykułów krytycznych co do tej formy, a według mnie spowodowane jest tym, aby podprogowo przekonać ludzi do powrotu do biur, to komentarze mówią same za siebie. Praca zdalna daje nam olbrzymią wolność i jest dużym plusem w zachowaniu równowagi życiowej. Pokolenie Z, wręcz nie wyobraża sobie zatrudnienia wyłącznie stacjonarnego. Ja doskonale rozumiem tę potrzebę. W moich firmach pracownicy mogą pracować w wybranych przez siebie godzinach i skąd chcą. Kluczowe jest dla mnie osiągnięcie założonych celów, które określamy sobie regularnie. Czyli dajemy wolność i ufamy, ale sprawdzamy rezultaty np. raz na miesiąc. Nie jestem zwolennikiem odsiadywania 8 godzin w biurze. Oczywiście wszystko zależy od rodzaju wykonywanej pracy, nie wszędzie ten model się sprawdzi, dlatego tak istotne jest dopasowanie modelu pracy do pracowników oraz rodzaju działalności – dodaje Jakub B. Bączek.

Budowanie silnego i trwałego zespołu to zadanie czasochłonne, ale możliwe do wykonania. Najważniejsze to być zarówno wspierającym jak i dającym wolność szefem, przy tym jednak określać cele do realizacji i regularnie sprawdzać rezultaty oraz to, czy firma idzie w dobrym kierunku.

Jakub B. Bączek podkreśla także, że w dobie wielu różnic pokoleniowych jakie pojawiać się będą w zespołach, niezwykle istotne są umiejętności miękkie lidera, szefa, właściciela firmy. One pomogą rozwiązywać indywidualne problemy pracowników z należytą uwagą i szacunkiem tak, aby pracownik nie musiał zmieniać pracy co chwilę. Obie strony odnoszą wówczas olbrzymie korzyści. Pracownik czuje się zauważony, doceniony, a w przypadku potrzeby naprawienia błędu otrzymuje wsparcie. Pracodawca natomiast ma zmniejszoną rotację, spójny zespół, który wie w jaki sposób pracować i co firma chce osiągnąć.

[1] https://biuroprasowe.manpowergroup.pl/448722-blisko-6-na-10-firm-w-polsce-nie-moze-zrekrutowac-nowych-pracownikow

Ropa drożeje, kurs dolara zyskuje, złoty traci. Rynki w cieniu napięć na Bliskim Wschodzie

Za nami oczekiwana decyzja Rady Polityki Pieniężnej. Brak ruchu na stopach procentowych w czerwcu to neutralna wiadomość dla złotego, jednak krajowa waluta w środę o poranku traci, ulegając wpływowi czynników zewnętrznych. Podobnie zachowuje się euro, którego notowania względem amerykańskiego dolara po raz kolejny spadają do 1,16 USD, mimo oczekiwanej podwyżki kosztu pieniądza przez EBC.

Kolejna pauza

Zgodnie z oczekiwaniami Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych na czerwcowym posiedzeniu. Decydenci mieli ku temu wiele powodów, o których zapewne dowiemy się więcej podczas dzisiejszej konferencji prasowej Prezesa Narodowego Banku Polskiego o godzinie 15:00. Wśród argumentów za utrzymaniem kosztu pieniądza przy poziomie 3,75% są zapewne najnowsze dane inflacyjne i PKB. Pauza RPP to dla krajowej waluty wiadomość neutralna, która ani jej nie umocniła, ani nie osłabiła. Mimo to, od wczoraj obserwujemy widoczny odpływ kapitału od złotego. Nie jest to jednak skutek czynników wewnętrznych, W tym czasie zdecydowanie większy impakt na notowania PLN-a miały kolejne negatywne doniesienia z Bliskiego Wschodu.

Wzrostowy czerwiec

Trzecia sesja czerwca mija w otoczeniu zwyżek cen ropy. Środowego południa odmiana amerykańska dobiła do 97 USD za baryłkę. Przypomnę, że poniedziałkowa sesja otwierała się „z ósemką” z przodu. Sam wykres mówi nam tyle, że na rynkach dominuje narracja oddalającego się porozumienia na Bliskim Wschodzie. I faktycznie tak jest. Dzisiejszej nocy doszło do wystrzelenia pocisków rakietowych przez Iran w stronę Kuwejtu i Bahrajnu. Mimo że atak był nieskuteczny, wymusił odpowiedź USA, na co potem zareagował Teheran. Mamy więc do czynienia z zupełnie inną rzeczywistością niż perspektywa szybkiego zakończenia konfliktu, a taka narracja wciąż płynie z ust Prezydenta USA. To wzrost globalnego ryzyka po raz kolejny negatywnie wpływa na krajową walutę. W środę o godzinie 13:00 kurs EUR/PLN to 4,24 PLN, a USD/PLN to 3,65 PLN. Przepływ kapitału w stronę bezpiecznej przystani spowodował również umocnienie dolara na wykresie głównej pary walutowej świata. Notowania EUR/USD przed południem po raz kolejny testowały wsparcie 1,16 USD.

Kiedy kapitał polubi euro?

W ostatnich dniach inwestorzy mają mieszane odczucia co do wspólnej waluty. Z jednej strony zawsze kiedy eskaluje sytuacja na Bliskim Wschodzie euro traci do dolara. Z drugiej strony jednak rynek dywaguje nad czerwcową podwyżką stóp procentowych przez EBC. Czy do niej dojdzie, dowiemy się za tydzień w czwartek. Jednak wczorajsze, pierwsze od 2,5 roku przekroczenie poziomu 3% inflacji konsumenckiej w strefie euro przybliża nas do jastrzębiego ruchu. W maju CPI to 3,2% r/r (poprzednio 3% r/r). W połączeniu z czerwcowym wzrostem cen ropy ten czynnik sprawia, że coraz więcej analityków skłania się ku tezie o konieczności działania ze strony europejskich decydentów. Zważając na fakt, że kurs EUR/USD od połowy maja wielokrotnie próbował pokonać wsparcie 1,16 USD (czyli poziom, przy którym ponownie się znajdujemy), najbliższa decyzja EBC wydaje się być bardzo istotna. Podwyżka potencjalnie wesprze unijną walutę, jednak jej brak przyczyni się do osłabienia, co może pogłębiać straty względem amerykańskiego dolara podczas ewentualnych doniesień o eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie w drugiej połowie miesiąca.

CPK przejmie część robót po problemach z tunelem podmiejskim w Łodzi

Spółka Centralny Port Komunikacyjny przejmie komorę przy dworcu Łódź Fabryczna, gdzie swój koniec mają dwa budowane tunele kolejowe w Łodzi. Pierwszy z nich to tunel podmiejski, który pobiegnie w kierunku drugiego łódzkiego dworca Łódź Kaliska i tunel przeznaczony dla Kolei Dużych Prędkości, którym pojadą szybkie pociągi do Wrocławia i Poznania.  Oba przedsięwzięcia w zachodniej części stacji Łódź Fabryczna są ze sobą ściśle powiązane technologicznie i wymagają skoordynowanej realizacji.

Podpisane porozumienie odpowiada na wyzwania związane z realizacją inwestycji. Po wstrzymaniu prac w komorze tunelu podmiejskiego oraz rozwiązaniu umowy z dotychczasowym wykonawcą spółka Centralny Port Komunikacyjny zadeklarowała gotowość przejęcia części robót konstrukcyjnych komory Fabrycznej PLK. Celem tego działania jest zapewnienie ciągłości prac oraz dotrzymanie harmonogramów budowy tunelu dalekobieżnego.

Zgodnie z ustaleniami, strona Port Polska zleci wykonanie przejętego zakresu prac swojemu wykonawcy w ramach tzw. zamówienia podobnego. PKP PLK pozostają odpowiedzialne za finansowanie tych robót.

Port Polska i PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. zawarły porozumienie przyspieszające budowę tuneli kolejowych w Łodzi Port Polska i PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. zawarły porozumienie przyspieszające budowę tuneli kolejowych w Łodzi

Porozumienie precyzuje podział odpowiedzialności między spółkami:

Spółka Centralny Port Komunikacyjny odpowiada za realizację przejętych robót konstrukcyjnych i nadzór inwestorski. PKP PLK zapewnia finansowanie prac, przekazanie dokumentacji projektowej oraz formalne przygotowanie inwestycji, a po zakończeniu robót przejmie gotowy obiekt.

Porozumienie jest kolejnym przykładem na dobrą współpracę między obiema spółkami, a przyjęte w nim rozwiązanie będzie wsparciem dla terminowego wykonana inwestycji i umożliwi kontynuowanie budowy obu tuneli w sposób skoordynowany. Jest to kluczowe dla zachowania spójności całego układu kolejowego w Łodzi oraz dla Kolei Dużych Prędkości.

Tunel dalekobieżny budowany w ramach inwestycji strategicznych Port Polska to kluczowy element magistrali kolejowej z Warszawy przez Łódź do Poznania i Wrocławia, która będzie przystosowana do prędkości 350 km/h. Podróż z Warszawy do Łodzi zajmie najszybszym pociągiem około 40 minut. Według aktualnych wyliczeń, najszybsze pociągi umożliwią pokonanie trasy z Warszawy do Wrocławia w 1 godz. 36 min, a podróż z Łodzi do Wrocławia powinna zając niecałą godzinę. W 2032 r. ma się zakończyć budowa trasy między Warszawą a Łodzią, a w 2035 r. powinny zostać oddane odcinki do Wrocławia i Poznania.