Koronawirus wpływa na polski rynek pracy tymczasowej

analizy raporty

Zmniejszyło się zatrudnienie nowych pracowników w produkcji, logistyce i handlu – najważniejszych odbiorcach pracy tymczasowej, zamknięta jest granica Polski z Ukrainą. Właściciele agencji mają nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje, kiedy wirus zostanie opanowany.

Ograniczenia w funkcjonowaniu miejsc publicznych i panika związana z koronawirusem z dnia na dzień zmieniła sytuację na polskim rynku pracy. Firmy wstrzymują nabór, skracają czas pracy i odwołują kontrakty. Agencje pracy tymczasowej obawiają się strat finansowych i wypatrują zatrzymania epidemii.

– Duży niepokój jaki towarzyszy rozprzestrzenianiu się wirusa niestety nie działa dobrze na rynek. Wyraźne zmniejszanie zatrudnienia w firmach zauważamy już od jakiegoś czasu, teraz ta tendencja gwałtownie się nasiliła – mówi Michał Podulski, wiceprezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia (SAZ), największej tego typu organizacji branżowej w Polsce oraz dyrektor ds. sprzedaży w agencji pracy tymczasowej THR Sp. z o.o. – Niestety, jedyne co możemy zrobić, to czekać.

Firmy skracają czas pracy

Pracownicy tymczasowi są zatrudniani głównie w handlu, logistyce i przy produkcji. Wiele firm działających w tej drugiej branży od dłuższego czasu dotykają przestoje, bo ich działalność produkcyjna oparta jest na chińskich komponentach, które przestały być dostarczane z powodu epidemii.

– Fabryki ograniczają produkcję, a więc także i nabór pracowników w naszych agencjach – mówi Michał Podulski.

W firmach nie ma co prawda masowych zwolnień, ale sytuacja doprowadziła do zmian w organizacji czasu pracy. Optymalnym i opłacalnym wyjściem dla firm okazało się jego skrócenie, w niektórych miejscach z pięciu do dwóch dni roboczych. Klienci agencji pracy tymczasowej są świadomi tego, że zwolnieni ludzie mogą nie wrócić do pracy, nawet kiedy sytuacja na świecie ulegnie już poprawie, więc wolą podtrzymywać zatrudnienie.

– Kolejną kwestią jest to, że polski rynek pracy tymczasowej opiera się m.in. na pracownikach sprowadzanych zza granicy. Wirusowa panika wzmaga obawy przed ich zatrudnianiem – mówi Rafał Dryla, CEO w agencji pracy tymczasowej GP People.

Iwona Szmitkowska, prezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia, Prezes Work Service SA dodaje: – Spodziewamy się okresowego spowolnienia w branży, wcześniej czy później jednak sytuacja wróci do normy. Trzeba mieć też na uwadze to, że jeśli firmy teraz ograniczają zatrudnianie, to po opanowaniu sytuacji epidemiologicznej, będą potrzebować więcej rąk do pracy, żeby odrobić straty.

Ukraińcy i polskie opiekunki na celowniku

Kolejnym wyzwaniem zamknięcie granicy Polski z Ukrainą. Polscy pracodawcy zatrudniający Ukraińców stoją przed problemem, bo obcokrajowcy nie mogą wjeżdżać do naszego kraju. Przedsiębiorcy mają jednak nadzieję, że przestój będzie okresowy.

– Nie boimy się exodusu pracowników do domów na Ukrainę. Myślę, że ci, którzy są w Polsce będą tu dalej pracować. Problem może być z tymi, którzy właśnie wyjechali na wakacje, czy po wizę. Przez zamknięte granice mogą nie wrócić. Mamy jednak nadzieję, że blokada będzie przejściowa i potrwa maksymalnie miesiąc – mówi Maciej Kopaczyński, wiceprezes SAZ oraz prezes LAXO Group, firmy zajmującej się delegowaniem personelu technicznego i usługami opieki nad starszymi osobami w Niemczech.

Ponieważ wirus coraz bardziej się rozprzestrzenia również w Niemczech, gdzie przy opiece osób starszych pracuje tysiące opiekunek z Polski, firmy je delegujące mają wdrożone procedury bezpieczeństwa, które mogą uruchomić w razie podejrzenia zarażenia.

– Korzystamy też ze sprawdzonych przewoźników, którzy wprowadzili zaostrzone standardy bezpieczeństwa i higieny podczas swoich przewozów. Są to karty klientów, dezynfekowanie i ozonowanie autobusów – mówi Maciej Kopaczyński.

I dodaje, że choć w Niemczech koronawirus jest dłużej niż w Polsce, to liczba opiekunek tam wyjeżdżających nie zmniejszyła się.