RPP wczoraj nie zaskoczyła, a czy może to zrobić szef NBP? Stabilność amerykańskiego rynku pracy pomaga Fed i USD. Forex jeszcze spokojny, giełdy coraz bardziej niepewne, a ropa znowu rozgrzana, czyli kolejna fala eskalacji w Zatoce Perskiej.
Rada w miejscu
Kiedy wczorajsze obrady Rady Polityki Pieniężnej się przedłużały i wreszcie przeciągnęły poza godz. 15, to mały dreszczyk emocji mógł się pojawić gdzieś z tyłu głowy. Jednak był to peak poruszenia wokół tego wydarzenia, ponieważ ostatecznie RPP zgodnie z powszechnym konsensusem (wszyscy ankietowani analitycy tak obstawiali) pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie (referencyjna to 3,75%). W komunikacie do wczorajszej decyzji Rada zwróciła uwagę na niepewność wokół dalszego rozwoju sytuacji gospodarczej wobec wydarzeń geopolitycznych (chociaż nie jest to napisane wprost, to głównym zmartwieniem pozostaje oczywiście konflikt na Bliskim Wschodzie). Równocześnie decydenci zwrócili uwagę na najważniejsze dane makro (PKB, inflacja, rynek pracy), których wskaźniki również nie zmuszają władzy monetarnej do wykonywania gwałtownych ruchów. Decyzja zgodna z oczekiwaniami i wyważony komunikat nie mogły znacząco wpłynąć na notowania złotego, który pozostaje stabilny na forex. Już dziś o godz. 15 stanowisko RPP na konferencji będzie argumentował prezes NBP. Czy Adam Glapiński wprowadzi więcej emocji do monetarnej układanki?
Low hire, low fire potwierdzone
W przeciwieństwie do RPP we wtorek zaskoczył odczyt JOLTS z USA (za kwiecień). Liczba dostępnych etatów wzrosła zdecydowanie powyżej oczekiwań i poprzedniego miesiąca (oba po 6,8 mln) do 7,6 mln, co było najwyższym rezultatem od prawie 2 lat. Podczas gdy liczba wolnych miejsc pracy gwałtownie wzrosła, tempo zatrudnienia spadło. Firmy zatrudniły łącznie 5,1 miliona pracowników, co stanowi spadek o 419 tys. w porównaniu z marcem. Jednak liczba zwolnień również nieznacznie spadła do 1,7 mln. Liczba odejść, czyli wskaźnik mobilności pracowników i pewności co do znalezienia nowej pracy, spadła do niecałych 3 mln, co stanowi najniższy poziom od sierpnia 2020 roku. Podsumowując, wczorajszy raport raz jeszcze potwierdza status low-hire, low-fire amerykańskiego rynku pracy. Taki stan można uznać za stabilność tego kluczowego obszaru, który stanowi (obok inflacji) jeden z dwóch mandatów Fed. Skoro rynek pracy nie wykazuje oznak słabości, a raczej potwierdza stabilność, to bank centralny ma jedno zmartwienie mniej i równocześnie potwierdza się scenariusz przynajmniej utrzymywania poziomu stóp procentowych. Ten układ to sygnał dla umocnienia USD.
Rynkowa fala eskalacji
Mimo wszystko najmocniejszy sygnał dla umocnienia USD ponownie nadszedł z Zatoki Perskiej. Kolejna fala eskalacji, której początku możemy szukać w niesłabnącej ofensywie Izraela na Liban, a której następstwem są irańskie ataki na państwa arabskie, w praktyce wyrzuca do kosza (niby już całkiem niedalekie) porozumienie. Głównie pod wpływem bliskowschodnich impulsów kurs EUR/USD raz jeszcze skierował się do 1,16 $, który na moment pisania tych słów pozostaje skuteczną barierą. A to oznacza, że pomimo napiętej sytuacji geopolitycznej zmienność na forex pozostaje ograniczona. Beneficjentem tej stabilności jest polski złoty, który utrzymuje dobrą pozycję na rynku walutowym. Przed godz. 10 kurs dolara nie przekracza 3,65 zł, a kurs euro balansuje na 4,24 zł. Ponownie jedną z najbaczniej oglądanych par staje się USD/JPY, który docierając do poziomu 160 JPY, rozgrzewa spekulacje o możliwej interwencji Banku Japonii. Na rynkach kapitałowych po mieszanej sesji w Azji otrzymaliśmy słabe otwarcie w Europie. Za rynkami bazowymi podąża GPW, gdzie WIG20 w pierwszej godzinie handlu znalazł się na lekkim minusie. Z oczywistych względów najbardziej rozgrzany jest rynek ropy naftowej, europejski benchmark Brent rośnie o 2% do 98 USD za baryłkę (kontrakt sierpniowy).
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 – USA – Zmiana pozarolniczego zatrudnienia AD





